W Bristolu w Wielkiej Brytanii polskich sklepów jest około dziesięciu. I oprócz kościoła, nie ma w tym niespełna pół milionowym mieście bardziej popularnych miejsc spotkań polskich emigrantów.
“sklep, jako jedyny w mieście, ma sklep internetowy.” – tego Angole nie maja
“agencja ukradła nam paszporty” – kto ukradl? Co to jest agencja?
“Gośka kupuje dwa bochenki chleba. - Jestem mięsożerna”
“w organizacji pomagającej bezdomnym stanąć na nogi” – to niech mniej pija
“Darek, kierowca autobusu miejskiego, żonaty. Przyszedł po mąkę ziemniaczaną i kapustę kiszoną. Więcej nie potrzebuje”
“Nie pracuję dla Angola. U Polaka sprzedawca na początku zarabia niecałe 6 funtów brutto za godzinę, ale po roku może już mieć ponad siedem.” – raj panie, raj na ziemi
“zajęliśmy się przeprowadzkami. Mamy własnego TIRa, który do Polski wracał pusty. Ludzie przychodzili, pytali, czy możemy ich rzeczy do Polski zawieźć” – a kto to swoje rzeczy z UK do Polski zawozi? Chyba ze… Nie niemozliwe nikt z UK do Polski nie wraca…
“To obiektywnie dobra praca, ale nie dla mnie, bo nie używam tu w ogóle języka!” – a baterie jak sprawdza?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.