czy czepiasz się właściwej osoby
Akurat ta Pani mówiła z sensem. Ona przyszła na to stanowisko chyba niedawno i nie obciążaj jej osobiście za wszystkie błędy jej poprzedników, a także polityków wogóle.
Jest dużo racji w tym co ona mówi. Ty np. podajesz przykła dwu fakultetów i pracy w warzywniaku, a ona mówi o umiejętności zaciśnięcia zębów, wytrzymania i adaptacji się do zmieniających się warunków. Z osobistego doświadczenia - to jej przyznaję rację. Co za pożytek z wielofakultetowców, których wiedza jest szeroka, ale za to płytka, a praktyczne umiejętności żadne? Mogą sobie wieszać na ścianie kolejne dyplomy, pożytku z nich nie ma żadnego. Pracodawca płaci za rozwiązywanie konkretnych problemów, nie za dyplomy. Owszem, przyjmuje na ich podstawie, ale coraz bardziej liczą się dla niego referencje, czyli poświadczenie sukcesów w poprzedniej pracy. A gdy przyjmuje nowego pracownika, coraz większą uwagę zwraca na potencjał. Czyli nie tylko wykształcenie, ale również cechy osobowe i motywację. Jeśli przyjmuje go na stanowisko niszowe, i tak będzie musiał go dokształcić, niezaleznie od wykształcenia i referencji, a szkoda marnowac pieniądze na człowieka, który ma niewielkie szanse się sprawdzić. Często woli przyjąc człowieka z pozornie gorszymi kwlifikacjami, ale za to sprawiającym większe nadzieje.