• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Certyfikaty kartą przetargową informatyka

  • 03.02.12, 12:10
    "CV powinno być bowiem stale wzbogacane o dodatkowe kursy, szkolenia, certyfikaty"
    - Jeżeli posiadamy już studia informatyczne oraz dodatkowo kursy, szkolenia, certyfikaty wtedy juz wystarczą tylko małe znajomości i możemy dostać dobrą pracę.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: bankier IP: *.warszawa.vectranet.pl 03.02.12, 12:11
      stek bzdur sponsorowany przez emitentów certyfikatów albo - co gorsza - po prostu głupota dziennikarki.

      informatyk to człowiek myślący algorytmicznie - język programowania i technologia nie ma znaczenia. Tylko cipki z HR nie mogą tego pojąć, że można nie chcieć mieć żadnego papierka na swoje umiejętności.
      • Gość: pantokrata IP: *.gemini.net.pl 03.02.12, 12:26
        gdyby tak było człowiek spedzilby cale zycie na poznawanie skladni jezyka a nie o to chodzi. Z biegiem czasu trzeba nauczyc sie sterowac zespolem i wiedziec jak konstruuje sie projekty, maszyny itd. zanjomosc jednego do trzech jezykow jest wymagana, liczy sie doswiadczenie.
        • Gość: zzzz IP: *.gl.digi.pl 03.02.12, 15:39
          Co za bzdury jeszcze trochę i żeby dostać pracę od Wielmożnego Pana Pracodawcy trzeba będzie mieć tytuł doktora (oczywiście na zagranicznej uczelni bo polskie są 'be') i biegłą znajomość wszystkich platform programistycznych i przynajmniej trzy języki obce (w tym mandaryński).

          Firmom się w d... poprzewracało, ja rozumiem, że firma nie może uczyć programowania od zera, ale z drugiej strony ze świeczką można szukać odpowiednika amerykańskiej DARPy, która rzeczywiście zajmuje się technologią "cutting edge" i potrzebuje najlepszych z najlepszych....


          Ehhh.... oto Polska właśnie...
          • Gość: freelancer z RFN IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.12, 18:03
            papierki sa potrzebne jak rekrutaje prowadza panienki po psychologii i.t.p...

            Jak rekrutacje prowadzi inzynier oprogramowania czy szef projektu to rozmowa jest o doswiadczeniu i umiejetnosciach a nie o papierach i umiejetnosciach interpesjonalnych...

            • Gość: .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.12, 19:44
              masz racje, ale wielu chce ludzi od wszytskiego... 20 umiejetnosci i pensja 4k brutto :)

              jakby jakis urzednik sojrzal nieraz na niekotrych co i ile sie musza uczyc dzien w dzien zeby sie utrzyac na rynku pracy to za glowe by sie zlapali i oni narzekaja ze im zle :)


          • Gość: polish-crap IP: *.fbx.proxad.net 04.02.12, 10:18
            Dokladnie "super-polactwu" (czytaj. "pracodawcy") sie mozgownicach poprzewracalo i chca miec hameryke w wolsce. Wymagania co do kandydatow wyzsze niz gdziekolwiek na swiecie ale pensje to najlepiej jakby jeszcze placili za to ze jasnie panstwo dalo im prace.
            Polska to kraj wasali i niewolnikow, niestety.
      • Gość: franek IP: *.20.54.194.generacja.pl 03.02.12, 12:38
        oooo... czyzbys nie mial kasy na certy? ;)

        prawda jest taka, ze w dobrej firmie certyfikat dobry moze wywindowac wynagrodzenie calkiem ladnie jak na polskie warunki :)
        • 03.02.12, 14:32
          W fabryce kodu :)

          --
          "You can get more with a kind word and a gun than you can with a kind word alone." – Al Capone
        • 03.02.12, 14:35

          Pierwsze słyszę aby wysokość pensji zależała od certyfikatów, bądź wykształcenia... możesz podać przykłady tych dobrych firm, tak pytam z ciekawości ??
          • Gość: moe IP: 31.135.207.* 03.02.12, 15:27
            Nikt ci nie poda firmy ,bo to g .. prawda
            • Gość: .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.12, 19:38
              no nie do konca sa odpowiednie szkolenia i ceryfikaty ktorych na studiach ci nie fundna. Certyfikat jezlei jest naprawde dobry to tylko powtierdzenie jak swiadectwo ze czegos sie tam uczyles lub chciales, praca reszte zweryfikuje. Niektorzy jezeli sa takie mozliwosci nie robia zadnych certyfikatow, a ucza sie potrzbnych im rzeczy ktore nie tyle dadza im lepsza pensje, lecz nie pozwola byc na biezaco ... bo nie ma co ukrywać chetnych na miejsca pracy jest i nie jestesmy bogami ...
              • Gość: moe IP: 31.135.207.* 03.02.12, 21:04
                Tak ale tutaj w Polsce jest ,wypłata "0" zł, albo przysłowiowe 10 tysięcy i robota po 12 godzin ,w domu kolejne certy za grubą kasę i po godzinach siedzenie i uczenie sie .
                Jeżeli ktoś jest na tyle pie...ięty to niech tak robi ,"kariere"
                Długo sie nie pociągnie ,przecież to ostro popie...ne na co sie ludzie godzą .
    • 03.02.12, 12:37
      Na zrobienie certyfikatu trzeba mieć czas, a skąd go wziąć jak człowiek, gdy jest dobry, nie ma go nawet na wybranie całego urlopu?
    • 03.02.12, 12:44
      Dobrze płatną pracę oraz szybkie jej znalezienie to tylko po znajomości. Szukanie na własną rękę to tylko pracy z minimalnym wynagrodzeniem lub na umowę zlecenie. Tak naprawdę to nie ma bezrobocia tylko są niskie płace, dlatego nikt nie chce pracować przez cały miesiąc za 6zł netto/godzina, większość nie ma wyjścia i muszą taką pracę przyjąć.
      • Gość: "rm -rf /" ;) IP: 213.86.197.* 03.02.12, 14:17
        Chyba nie mowisz o tu o programistach? Nie wiem jak inne profesje w zakresie informatyki, ale programisci chyba nie musza dlugo szukac pracy. Jeszcze gdy pracowalem w Polsce najdluzej pracy szukalem przez tydzien i wtedy jeszcze studiowalem. to bylo ponad 7 lat temu. I to nie byla praca za 6zl/h. Nie wierze, ze teraz jak sie posiada odpowiednie umiejetnosci to nie mozna znalezc szybko pracy.
        Jesli chodzi o programistow to posiadanie certyfikatow jest w mojej opinii bezuzyteczne, ale jesli masz okazje jakis zdobyc bez wlasnych kosztow (np firma stawia...) to dlaczego nie. Najwazniejsze sa oczywiscie doswiadczenie i umiejetnosci. Ale jesli jestes dopiero na poczatku swojej kariery i chcesz pokazac pracodawcy, ze jestes dobry wystaw kilka swoich wlasnych projektow na github i wrzuc do nich linki w swoim CV. To moim zdaniem przekona ich bardziej o twoich umiejetnosciach niz jakiekolwiek certyfikaty.
        Za granica nikt nie pytal mnie ani o moje wyksztalcenie ani o certyfikaty. Dla nich wazne byly tylko moje umiejetnosci.
        • 03.02.12, 14:31
          > Za granica nikt nie pytal mnie ani o moje wyksztalcenie ani o certyfikaty. Dla
          > nich wazne byly tylko moje umiejetnosci.

          Dokładnie. Zresztą wystarczy chociażby dać proste zadanie w stylu implementacji sortowania i od razu widać jak szybko ktoś to zrobi jak podchodzi do tematu itp.
          --
          "You can get more with a kind word and a gun than you can with a kind word alone." – Al Capone
      • 03.02.12, 15:14
        W IT, tylko po znajomości? Nie przesadzaj, to akurat jedna z ostatnich w miarę uczciwych branż, gdzie naprawdę liczy się to co umiesz. Nie słyszałem też aby ktoś pracował po 6 netto za godzinę, za to po 60 i znacznie wyżej to i owszem.
        • Gość: Renata IP: *.acn.waw.pl 03.02.12, 20:43
          Mój narzeczony ma wszystkie możliwe certyfikaty i doświadczenie zawodowe i ponad rok szukał pracy. Wysłał ok. 1500 CV. Niby w końcu znalazł pracę, ale miesiąc minął i ani umowy ani pieniędzy. Czyli wrócił do punktu wyjścia. Tak więc nie ma pracy w tym kraju, nawet dla wykwalifikowanych informatyków.
          • Gość: do Renata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.12, 20:52

            > Mój narzeczony ma wszystkie możliwe certyfikaty i doświadczenie zawodowe i pona
            > d rok szukał pracy. Wysłał ok. 1500 CV. Niby w końcu znalazł pracę, ale miesiąc
            > minął i ani umowy ani pieniędzy. Czyli wrócił do punktu wyjścia. Tak więc nie
            > ma pracy w tym kraju, nawet dla wykwalifikowanych informatyków.

            Masz 100% racji, wykształceni obywatele w RP nie dostają pracy bo są za dobrzy!
          • Gość: Autor IP: *.lan.mannet.pl 03.02.12, 22:31
            Wypisz proszę te "wszystkie możliwe certyfikaty" które posiada.
          • 04.02.12, 00:17
            > Mój narzeczony ma wszystkie możliwe certyfikaty i doświadczenie zawodowe i pona
            > d rok szukał pracy. Wysłał ok. 1500 CV. Niby w końcu znalazł pracę, ale miesiąc
            > minął i ani umowy ani pieniędzy. Czyli wrócił do punktu wyjścia. Tak więc nie
            > ma pracy w tym kraju, nawet dla wykwalifikowanych informatyków.

            To radzę Ci się jeszcze dokładnie przyjrzeć jego "koleżankom", skoro tak łatwo jego ściemę łykasz ;)
            • Gość: Renata IP: *.acn.waw.pl 05.02.12, 16:42
              A co "koleżanki" mają wspólnego z brakiem pracy? Skoro mierzysz wszystkich swoją miarą to chociaż niech w tym będzie odrobina logiki
    • Gość: wi IP: *.ip.netia.com.pl 03.02.12, 12:54
      co za bzdury!

      jestem szefem działu IT w pewnej spółce,

      w ciągu ostatnich 2 miesięcy zatrudniliśmy prawie 20 informatyków.

      wszystko z ogłoszeń o prace umieszczanych w sieci!!!

      wynagrodzenia?

      helpdesk z 2+ letnim doswiadczeniem - 2500/3000 zl netto
      network support - ok 4000 zl netto
      managerowie i team leaderzy - 6000+ zl netto

      Ci co dostaja prace za 6zl na godzine pewnie naleza do 90% kandydatow ktore CV laduje w koszu,

      gdzie czlowiek po np. socjologii, psychologii z doswiadczeniem na kasie w biedronce albo kiosku ruchu nadaje sie na informatyka?!
    • 03.02.12, 14:28
      Jak ktoś chce pracować w fabryce kodu jak Accenture czy Tieto czy innej młockarni to jak najbardziej. W firmach w których stawia się na jakość to może przynieść odwrotny efekt. Często dużo bardziej ceni się programistów którzy mają różnorodne doświadczenie , kilka języków programowania w CV i pasje.

      --
      "You can get more with a kind word and a gun than you can with a kind word alone." – Al Capone
      • 03.02.12, 15:18
        Bo przecież wiadomo, że nasze 28-letnie orły sokoły gardzą marnym 10-12 KPLN na etacie w fabryce kodu, gdyż wszyscy chcą pracować w setkach małych firm typu R&D, które realizują wyłącznie ciekawe projekty i płacą jeszcze lepiej i których mamy setki w każdym polskim mieście. A tacy wspaniali jak wy nie zrobią żadnych certów, bo przecież to ujma na honorze i zdecydowanie lepiej nie mieć niż mieć. Dzieciaki, przestańcie sobie szukać wymówek, Gatesy, Jobsy i Zuckerbergi zdarzają się raz na milion, bo w przeciwnym razie całe życie będziecie "niedoceniani".
        • Gość: zzzz IP: *.gl.digi.pl 03.02.12, 15:43
          Zabolało ? ;)

          No cóż, niektórzy lubią marnować czas i pieniądze na odmóżdżających kursach inni wolą zdobywać wiedzę na własną rękę. Co w tym złego?
          • 03.02.12, 16:28
            Mnie miało zaboleć? W jaki sposób? Ja mam studia, doświadczenie, certy i łeb na karku (nie jestem developerem). Po prostu śmieszy mnie jakiś młody człowiek, który sugeruje, że w niektórych miejscach certyfikaty są niemile widziane. Bo albo chcesz zarabiać, albo mieć ciekawe życie, pogłębiać swoją wiedzę i realizować pasje. Jeśli to drugie, to gratuluję, jeśli pierwsze, to certy nie zaszkodzą, a mogą pomóc. A przecież to wy jęczycie, że, panie, pracy ni ma, nikt nie chce zatrudniać, same umowy śmieciowe. Nie pasuje, to się swoją pasją wyżyw na etacie w PAN-ie albo na uczelni. Korporacje rządzą się po swojemu.
            • Gość: mr ping IP: 213.86.197.* 03.02.12, 17:12
              Oczywiscie nie zgadzam sie ze nie sa nie mile widziane, ale uwazam ze raczej zbedne. Ja tam wole uczyc sie samemu nowych technologii takich jak F# czy Ceylon albo poglebiac wiedze na temat nowych wersji springa czy hibernate niz na przyklad certyfikowac sie ze starej j2ee. Oczywiscie jak mam okazje zrobienia jakiegos certyfikatu przy okazji i bez moich kosztow to czemu nie. Ale nalezy pamietac, ze certyfikaty raczej pokazuja ze umiesz cos co juz jest standardem na rynku i doswiadczenie w danej technologii zawsze bedzie uwazane za lepsze niz certyfikat.
              • 03.02.12, 17:27
                Opcji jest tyle, że każdy może znaleźć coś zarazem wartościowego i cenionego, no i oczywiście praktycznie nikt nie robi za swoje pieniądze. Jak się przygotowywałem do CISSP-a (240 pytań, 6 godzin), nic nie było dla mnie nowością, ale samo porządkowanie wiedzy wymagało poświęcenia ze 40 godzin mojego czasu. Ale warto było, w mojej profesji CISSP z całą pewnością nie szkodzi.
                • Gość: m IP: *.ptim.net.pl 27.03.12, 21:36
                  cissp to max 2-3 godziny; ileż można zakreślać arkusz z odpowiedziami? :) pzdr
      • Gość: M IP: *.multi-play.net.pl 03.02.12, 15:41
        A które to z ciekawości firmy stawiające na jakość? Ja niestety mam wrażenie, że w niektórych pracownik to komórka w Excelu albo koszt przerzucany tu i ówdzie i niestety i wręcz zabija się jego pasje. I Ci lepsi zaczynają znikać wśród średniaków lub odchodzą. A "menedżerowie" starają się tego nie widzieć zamiast doceniać ich i budować wartość firmy. A certyfikaty...hmm, doświadczenie i efekty to najlepsze certyfikaty.
      • Gość: emk6 IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.02.12, 09:10
        btw tyle razy slysze juz o tych marnych fabrykach kodu jak tieto, nsn, accenture, opera itp. Podajcie mi z 3 przyklady nie fabryk kodu gdzie sie placi nie mniej niz 8/9k brutto.
        Nie jest to zlosliwosc, tylko na serio chcialbym wiedziec, np gdzie zaaplikowac.
    • Gość: radca IP: *.icpnet.pl 03.02.12, 16:26
      To tylko produkcja papierów.
      Liczą się konkretne umiejętności zweryfikowane przez konkretne wdrożenia.
      Otwarty dostęp do zawodu, tak jak u mechaników.
      Własciwie po co są te uczelnie, te dyplomy licencjackie jak ich dyplom ukończenia i stosowna ocena nie są żadnym umiejętności.
      Skąd ta demoralizacja elit społecznych?
      • 03.02.12, 16:42
        Liczy się całokształt. Aby dobrze zarabiać, należy mieć:
        - studia, gdzie poszerzało się horyzonty, a nie uczyło zawodu,
        - doświadczenie i ew. track record,
        - certyfikaty, do uzyskania których prowadzi co najmniej trudny egzamin; bo zmuszają do kompleksowego zapoznania się z tematem i systematyzują wiedzę zawodową oraz stymulują rozwój.

        Dlatego też ukończenie fizyki czy matematyki jest w branży informatycznej mile widziane, a certyfikaty (nie szkolenia, a egzaminy) dają wrażenie tzw. progresji zawodowej, czyli świadczą o tym, że ktoś się ustawicznie dokształca lub porządkuje wiedzę. Oczywiście to jeden i chyba najłatwiejszy z kilku sposobów przekonania pracodawcy, że w pracy robię postępy, a nie to samo, co dziesięć lat temu. Mówię oczywiście o mentalności anglosaskiej, bo rozum p. Henia, który naprawia komputery w całym Pcimiu mnie nie interesuje.
        • 03.02.12, 16:52
          I jeszcze a'propos przytoczonych przez Ciebie mechaników, bo to świetny przykład. Mam grube doświadczenie w temacie i wiem, że mechanik jest albo z polecenia, albo na chybił trafił. Gdybym miał jak to zweryfikować, naprawiałbym u człowieka, który ma:
          - wykształcenie techniczne,
          - 30 lat doświadczenia,
          - gruntowne przeszkolenie producenta w zakresie naprawy mojego modelu samochodu.

          I uwierz mi na słowo, że nie ma znaczenia, ile mechanik przez te 30 lat zrobił mesiów, bm-ek, passatów i golfów. Jak ktoś nie umie korzystać z dokumentacji Jaguara (a większość mechaników robi przecież wszystko na czuja !!!), to nie naprawi skutecznie. A takich rzeczy uczą właściwie tylko autoryzowanych.
        • Gość: xxx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.12, 22:43
          szczególnie takie egzaminy, które kosztują po 3-10tys za podejście i trzeba je powtarzać co 2-3 lata :)

          nieee to w ogóle nie jest artykuł na potrzeby firm certyfikujących, ani trochę :)
    • 03.02.12, 17:32
      Na certyfikatach zyskują głównie firmy które owe certyfikaty wydają... a ludzie którzy je posiadają mogą ale i nie muszą dostać lepszą pracę, bo póki co podstawą jest doświadczenie i umiejętności, i to raczej nigdy się nie zmieni w tej branży. Nawet znajomości nic nie dadzą bo jak ktoś jest lewy i nie daje rady to taką osobę zwyczajnie się eliminuje, jako słabe ogniwo zespołu, więc ten artykuł to trochę bullshit.

      Certyfikat bez doświadczenia nic nie znaczy, No chyba że jesteś absolwentem i szukasz pierwszej roboty a firma która rekrutuje pracowników głównie wśród absolwentów( tj. informatyczne biedronki) może ma jakieś zasady że jeśli jest dwóch kandydatów bez doświadczenia, ale jeden ma certyfikat to biorą tego z certyfikatem... to tak czysto hipotetycznie.
    • Gość: H2SO4 IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.12, 17:34
      Wymagania:
      - tytuł doktora renomowanej uczelni informatycznej,
      - minimum 20 lat praktyki,
      - biegła znajomość języków chińskiego i suahili,
      - wiek do 30 lat
      - kaucja w wysokości 30.000zł.
      Oferuje:
      - umowa zlecenie
      - na czas określony
      - wynagrodzenie: 1500 zł/m-c brutto.
      Miejsce pracy:
      - Afganistan
      - Somalia
      • Gość: dd IP: *.pools.arcor-ip.net 27.03.12, 21:18
        eh... polska
      • Gość: Pejs IP: *.209.111.80.getinternet.no 18.09.13, 02:17
        To jest żart?
    • 03.02.12, 18:00
      podszkolic sie w zawieraniu znajomosci, ktore moga dac prace.
      • Gość: bezrobotny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.12, 13:28
        święta prawda, najlepszym certyfikatem są w Polsce znajomości, gdy się ma znajomości i maturę praca jest a wykształcenie zdobywa się później na jakimś najłatwiejszym kierunku, byle zdobyć jakiś papier, reszta to mamona i naciąganie naiwnych na kursy, studia podyplomowe, ci naiwni kończą różne kursy itd. za które płacą przeważnie rodzice a pracy w dalszym ciągu nie znajdują, korzyści finansowe mają tylko uczelnie i firmy organizujące szkolenia
    • 03.02.12, 18:27
      Fajnie w kółko powtarzać frazesy, ale faktyczne dane z rynku tych wypocin nie potwierdzają:
      www.infoworld.com/d/the-industry-standard/the-it-certs-no-longer-pay-extra-and-the-new-skills-do-185555www.infoworld.com/d/the-industry-standard/surprise-certified-it-jobs-are-paying-less-180469

      Co do wspomnianych certyfikatów Microsoftu czy Oracle:
      "In the last quarter of 2011, certified skills that lost 15 percent or more in market value included Oracle/Siebel 7.7 certified consultant, Microsoft certified database administrator, and IBM certified specialist in storage networking solutions. There was a similar decline in narrow noncertified skills sets, including SAP Business One, SAP Web application server, and ColdFusion/ColdFusion MX, according to Foote's survey"

      Jasne że są takie na które akurat jest zapotrzebowanie, ale ogólny trend jest na wykazanie się doświadczeniem i wiedzą ogólną, analityczną, a nie byle jakim papierkiem. Jeśli certyfikaty to bardziej ogólne, obejmujące ogół zagadnienia:

      "So which skills are becoming more valuable, gaining the pay premiums IT pros seek? Certified skills that jumped by 15 percent or more included EC-Council certified security analyst, certified wireless network administrator, CompTIA Server+, and HP accredited platform specialist. (Notice how these are broader skills sets than those losing value?) Noncertified skills that gained the same amount of market value included a variety of application development skills, including Groovy, Java, Drupal, and Ruby -- all languages used in hot areas such as cloud, mobile, and Web applications. Messaging-oriented middleware also gained, as did e-commerce skills like JavaScript, Joomla, and VBScript.

      On Dice.com, the fastest growing skill sets included those related to Java, iPhone, Android, cloud, e-commerce, and mobile applications, although Oracle database and the combined category of C, C++, and C# software development accounted for the lion's share of actual listings by skill."
    • 03.02.12, 19:29
      Wszystkim tak strasznie sfrustrowanym certyfikatami i polityka zatrudnienia proponuje zalozyc wlasne firmy i sprobowac. Wystarczy miec dobry pomysl i pomysl wdrozenia, oraz chec podjecia (zazwyczaj duzego) ryzyka. Wystarczy...

      No i oczywiscie wtedy bedziecie mogli sami decydowac koga, jak i za ile zatrudniac.

      Co, brak pomyslu czy checi podjecia ryzyka? To dlaczego mielibyscie zarabiac wiecej?

      --
      (alatien ak wolny)
    • Gość: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.12, 19:56
      plus nierzadko "fuchy" i pensja x2 lub x 3, coniektorzy traktuja prace jako miejsce zdobywania kontaktow i tez czesto pracuja robiac swoje zlecenia na boczku :)
    • 03.02.12, 20:48
      Certyfikat jest ok. Liczy się też wiek i doświadczenie. U nas tego nie bierze się pod uwagę.
      Tymczasem:
      empiro.blox.pl/2011/12/501.html
    • Gość: cent IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 03.02.12, 21:57
      Miałem kiedyś informatyka magika, który ocalił nam skórę. Ten gość nie marnował czasu na certyfikaty, chodził z zaszyfrowanym laptopem w którym miał wszystko. Pracował jako wolny strzelec dla nas, dla UN, dla ...ok, powiedzy, że pewnego znanego producenta myśliwców i lotniskowców. 8 lat temu myśmy mu płacili 16k€ na m-c za pracę 4 dni w tygodniu.
    • Gość: Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.12, 23:13
      A jak się kończy takie zatrudnianie "mistrzów certyfikowanych" można poczytać tutaj:
      thedailywtf.com/Articles/The-Shredder.aspx

      • Gość: ms IP: *.net-serwis.pl 04.02.12, 00:26
        sweet
        dzięki za linka
    • Gość: Lolo IP: *.dclient.hispeed.ch 04.02.12, 02:24
      Cala reszta to zadni informatycy ...
      • 04.02.12, 11:05
        Na początku był tylko assembler. Językami wyższego poziomu były np. Fortran i inne, ale dotyczyły one dużych maszyn obliczeniowych. Fortranu uczyłem się na 1 roku studiów (83/84). Lata 90-te to czasy assemblera. Programowanie mikroprocesorów typu Intel 8039 lub 8051...
        Dziś assembler znają twórcy kompilatorów C/C++ i innych języków, więc przeciętnemu informatykowi nie jest do niczego potrzebny.
    • Gość: gość portalu IP: *.evrt.wa.frontiernet.net 04.02.12, 07:32
      Jeden z większych steków bzdur, jakie czytałam ostatnio.
      Chociaż - może zależy, kogo autor ma na myśli....
      Jestem programistą. W moim środowisku liczą się tylko umiejętności. Znajomości? Owszem, są ważne, ale w tym sensie, że dobrzy ludzie znają innych dobrych ludzi. Obok mnie jest mnóstwo etatów do wzięcia. Na warunkach, którymi naprawdę niejeden by nie pogardził. A jednak cholernie trudno jest znaleźć osoby, które mają wymagane kwalifikacje. I te kwalifikacje to zdecydowanie wiedza, a nie certyfikaty.
    • 04.02.12, 07:51
      1. Certy to biznes dla firm certyfikujących. Ogromny biznes.
      2. Dla człowieka z doświadczeniem cert to TYLKO dodatek. Dobrze jest jakiś mieć, ale nie ma on wielkiego znaczenia.
      3. Dla człowieka bez doświadczenia to fajne słowo kluczowe w CV. Przyszły pracodawca może to zauważyć.
      4. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby naukę do certa połączyć z nauka czegoś przydatnego. Nie ma zakazu.
      5. Są firmy które sponsorują certyfikaty swoim pracownikom, więc czemu by nie zrobić?
      6. Są "certy" i certy wreszcie.

      W idealnym świecie gdzie wszyscy jesteśmy piękni i młodzi a działy HR i managerowie są kompetentni certy nie byłyby potrzebne. Ale nie jesteśmy w świecie idealnym.
      • Gość: goscLA IP: *.lsanca.fios.verizon.net 04.02.12, 08:04
        gdzies tam w Polsce te certificaty w IT sie zdewaluowaly,poniewaz na innym swiecie np w USA certificat jest dowodem osiagniecia okreslonej wiedzy
    • Gość: MArta IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.02.12, 08:42
      Informatycy nie mają problemów ze znalezieniem pracy. Co jak co, ale o nich to się ludzie zabijają. Co mają powiedzieć humaniści. Moi znajomi po polonistyce od roku szukają pracy i nic. A Przecież jakoś trzeba żyć? Za co spłacać mieszkanie i utrzymać rodzinę?
    • 04.02.12, 08:48
      A ja, byłem święcie przekonany, że doktoracik zrobiony w %0-tej wiośnie życia!
    • 04.02.12, 09:47
      Trochę jak z radia Erewań. Mówić o informatykach to jak mówić o lingwistach. Pracodawca potrzebuje konkretnego, więc chce, żeby lingwista wykazał się jakoś, że ten swahili zna - w końcu pracodawca sam się na tym często nie zna. Artykuł mówi o certyfikatach jakby to były harcerskie odznaki do zdobycia czy achievmenty z World of Warcraft. A prawda jest taka, że certyfikat to tylko jakaś forma poświadczenia specjalizacji. W niektórych specjalizacjach to ma sens, w innych nie. Oksfordzkie CPE konsekutywnemu tłumaczowi amharskiego jak kwiatek do kożucha.
    • Gość: cminusminus IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.12, 11:29
      Z tego co wiem, tylko wielkie korporacje zwracają uwagę na ceryfikaty... innych wielkich korporacji.
      Jak jesteś korpoklonem - to czemu nie? Ale w mniejszych firmach, po prostu trzeba pracować, z głową, a nie ceryfikatem.
    • Gość: wdr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 18:59
      często w przetargach publicznych są wymagania formalne na posiadanie w zespole inżynierów z konkretnymi certyfikatami (przeważnie na technologie Cisco, IBM, Microsoft, Oracle, SAP czy prowadzenie projektów np. PMP)
      • Gość: najmądrzejszy IP: *.centertel.pl 14.02.12, 19:42
        Niestety w Polsce certyfikaty, studia, osiągnięcia naukowe są ważne przede wszystkim dla osób tzw. 'aspirujących'. Ci, którzy mają kontakty radzą sobie bez w/w kwalifikacji i wg mnie dotyczy to każdej dziedziny.
    • 17.06.12, 13:48
      są potrzebne certyfikaty chociaż nie wiadomo do czego. bo przecież żaden kurs czy certyfikat nie zapewni tego ze ktoś będzie się umiał "na co dzień" w firmie posługiwać JO.

      a może i wiadomo ... w końcu wiele firm może całkiem nieźle żyć z szkoleń i wydawania certyfikatów.
      z kolei pracodawcy potrzebują certyfikatów by "zmiękczyć" kandydatów zwłaszcza przy negocjacjach płacowych...



      --
      PO PIS dolony kraj...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.