Echh, nóż się w kieszeni otwiera... Znowu impotencję organów państwa w zakresie egzekwowania już istniejącego prawa próbuje się klajstrować wprowadzając przepisy, które teoretycznie mają pomóc tym którzy dostają w d..ę przez brak tego egzekwowania, a w praktyce im to nie pomoże, a innych (np. mnie) pogrąży...
Tak jak już napisałem, do wyeliminowania patologii w zakresie tzw. "umów śmieciowych" nie potrzeba wprowadzania jakichkolwiek nowych przepisów, wystarczy wyegzekwować już istniejące. Kodeks pracy jasno określa, że jeżeli dana osoba wykonuje czynności określonego rodzaju, pod kierownictwem, w określonym miejscu i czasie TO JEST TO UMOWA O PRACĘ, choćby została zawarta np. jako umowa zlecenia:
Art. 22.
§ 1. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca - do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.
§ 1(1). Zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.
§ 1(2). Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o prace umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w § 1.
Co trzeba więc zrobić? Ano zmusić inspektorów w PIPie żeby ruszyli swe szacowne pupcie i skontrolowali umowy cywilnoprawne zawierane przez przedsiębiorstwa/urzędy/inne, czy nie popdadają pod ww. przepis, a jeżeli tak to PIPa powinna wnosić do sądów o ustalenie stosunku pracy. Niezależnie od tego ZUS powinien takie umowy "wstecznie" oskładkować (bo przecież od początku były umowami o pracę - a inaczej zostały zawarte dla pozoru). Czyli wyeliminowanie obecnych patologii jest już teraz możliwe, bez jakichkolwiek zmian w prawie i całego żmudnego procesu legislacyjnego (projekt ustawy, sejm, podkomisje, senat, prezydent,etc) !!
A co proponuje Solidarność? Ano przejechać buldożerem i znieść całkowicie takie umowy...
I co to zmieni tym którzy są do takich fikcyjnych umów śmieciowych przymuszani?? Czy jeżeli teraz ich zleceniodawcy (pardon - pracodawcy) olewali przepisy, to po wprowadzeniu zakazu stosowania umów cywilnoprawnych nagle nabiorą szacunku dla prawa i będą grzecznie zawierać umowy o pracę? Czy też może przejdą na zatrudnienie na czarno, albo np. przejdą na model fikcyjnych agencji (agencja pracy tymczasowej teoretycznie zarejestrowana w innym państwie, zawierająca umowy zgodnie z prawem tamtego państwa, wszystkie czynności faktycznie wykonywane oczywiście w Polsce)? Czy jeżeli teraz nikt nie jest w stanie (lub nie chce) egzekwować przepisów, to po wprowadzeniu zakazu stosowania umów śmieciowych ZUS czy PIP nagle zapałają ochotą na ich wynajdywanie?
Zmieni to natomiast wiele takim ludziom jak ja (wykonuję umowy o dzieło, ale takie "prawdziwe" - nie spełniające warunków umów o pracę). Po prostu stracę źródło utrzymania, bo etat z wielu względów w mojej działalności nie jest możliwy (a jeżeli już to za wiele mniejsze pieniądze - bo byłbym tylko "wyrobnikiem" w korporacji).
I Panie Duda niech Pan nie "uszczęśliwia" mnie na siłę składką ZUS - ja jej wcale nie chcę płacić!!
Czuje się z tym całkowicie perfekcyjnie, że nie odkładam na emeryturę. Sam sobie odkładam i inwestuję (m.in. na IKE), więc na starość nie będę obciążeniem dla Państwa (zresztą mam też odłożone składki w ZUS, bo kiedyś pracowałem na umowę o pracę, i wysokość mojego konta emerytalnego spokojnie wystarczy na emeryturę minimalną).
Taki układ jest fair - nie płacę składek, ale i nic nie dostanę na starość (poz tym co sobie uzbierałem płacąc składki na umowie o pracę).
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moja sytuacja jest inna niż tych na groszowych stawkach, którzy są przymuszani do umów o dzieło i nie mają z czego odłożyć na emeryturę. ALE WŁAŚNIE O TO CHODZI - w dzisiejszej gospodarce nie jest możliwe stworzenie jednego dobrego "modelu umowy" dla programisty i robotnika przy taśmie produkcyjnej. Model dobry dla jednego, nie będzie nadawał się dla drugiego, i vice versa.
Zostawmy tą różnorodność, która jest, tylko ŚCIGAJMY PATOLOGIE (w szczególności zawieranie umów o pracę jako umów cywilnoprawnych). I wszyscy będą zadowoleni.
-
wolałbym abyś nie uszczęśliwiał nikogo. mi się bardzo podoba patologia w stylu umowy cywilnej zamiast umowy o pracę. umowy "śmieciowe" istnieją bo ludzie chcą na nich pracować. w innym razie pracodawcy, nie mając chętnych, musieli by zatrudniać ich na warunkach kandydata
-
Przede wszystkim umowa śmieciowa to nie jest umowa cywilno-prawna. Umowa śmieciowa to umowa za śmieciowe pieniądze. Dlatego równie śmieciowy jest etat za 1500 brutto. Niezależnie od tego czy jest na czas określony czy nie.
-
Tu nie do końca się zgodzę.
Niektórzy są do takich umów zmuszani i wcale ich nie chcą.
A prawo jest po to aby chronić słabszą stronę.
Trzeba zachować równowagę między różnymi racjami (elastyczność i wolność zawierania umów, a z drugiej strony ochrona najsłabszych). I obecne rozwiązania to świetnie regulują, problem tylko w tym że nie są, jak napisałem wcześniej, egzekwowane.