Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Oni udają, że płacą, my udajemy, że pracujemy

    30.08.12, 18:04
    Jeśli firma np. płaci inżynierom nawet z kilkuletnim doświadczeniem po 2500-3000 zł brutto w Warszawie, niech się nie dziwi, że trudno im pozyskać pracownika, a na jednego zatrudnionego absolwenta odchodzi 2-3 doświadczonych pracowników. Znam taki przypadek, pewnie nie jedyny. O szkoleniach finansowanych przez pracodawcę i podwyżkach choćby niwelujących inflację można zapomnieć. To kto przyjdzie do pracy jak skończy się nawet dopływ desperatów po studiach bez doświadczenia?

    Jeśli firma przyzwoicie płaci, zapewnia warunki rozwoju zawodowego, ścieżkę kariery oraz jest gotowa zainwestować w pracownika, to (może poza bardzo wysoko wyspecjalizowanymi stanowiskami) nie będzie miała problemu z obsadzeniem etatów.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: pracodawca IP: *.bialystok.vectranet.pl 30.08.12, 19:09
      i będą pracować za 1500÷2000 netto miesięcznie.

      Nawet jak w niego zainwestuje (skieruję na szkolenia) to będę miał pewność, że nie wyjedzie za granicę.
    • luksusowy_yacht 30.08.12, 19:19
      przyjdzie, zeby do emerytury dociagnac, ale nie licz na jego oddanie i zaangazwanie, bo ta osoba wie,ze jest warta duzo wiecej pieniedzy niz dostaje i ma generalnie w glebokim powazaniu firme, dla ktorej pracuje
      --
      jestem chory psychicznie

      grupa luksusowYacht
    • Gość: Wolak mały IP: *.182.174.202.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.08.12, 20:36
      Od komunikacji, pomimo że skończył socjologię ... czy to nie fascynujące?
    • hankrearden 30.08.12, 20:56
      Jeśli ktoś skończył Wyższą Szkołę Czegoś Tam i Czegośtam to mam dla niego nowinę: nie jest wykształcony. Wybulił forsę na dyplom, i może go sobie powiesić w ramce na ścianie.

      Dyplom poświadczał wykształcenie przed 1990 rokiem.
      Wtedy jakieś 10% ludzi zostawało studentami. Jeśli twój intelekt nie zalicza się do górnego 10% społeczeństwa, pogódź się z tym, że będziesz przewracał papierki w urzędzie za tysiąc złotych.

      Nic innego ci się nie należy.
    • Gość: hb IP: *.play-internet.pl 30.08.12, 21:30
      Smutna prawda ale 90% jej nie rozumie.
    • Gość: cynik IP: *.acn.waw.pl 30.08.12, 21:39
      > Smutna prawda ale 90% jej nie rozumie.

      Raczej 98% jej nie rozumie, a pozostałe 3% ma ją w nosie ;-)
    • Gość: Wolak mały IP: *.180.6.46.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.08.12, 22:40
      To nie żart, hehe :)
    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.12, 23:37
      w sumie niektóre "Wyższe Szkoły..." kształcą lepiej niż państwowe uczelnie. Takie są, niestety, fakty. Nie wiem czemu wciąż pokutuje pogląd, że państwowe Politechniki, Uniwersytety dają najlepsze wykształcenie. Sama kończyłam rzekomo "prestiżową" uczelnię, a z perspektywy czasu poświęconego na poszukiwanie pracy i dokształcanie się stwierdzam, że - za przeproszeniem - o d... rozbić można te całe moje studia.
      Więc nie kategoryzujmy. Przyznajmy raczej, że ogólnie poziom nauczania wyższego w Polsce jest coraz niższy i niejednokroć sprowadza się na "jechaniu na dobrej opinii" danej uczelni.
    • Gość: ja IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.12, 04:27
      z reguly wyglada to tak codziennie imprezy w akademikach na egzaminy sciagi prace magisterska studenci kupuja bo sami nie sa w stanie jej napisac a potem placz i zgrzytanie ze na studiach niczego sie nie nauczyli
    • Gość: SWAT IP: *.bg.am.poznan.pl 01.09.12, 02:03
      Stereotypy, choć oczywiście mające uzasadnione podłoże. Ty rozumiem jesteś po studiach bardzo pilnie uczyłeś/łaś się codziennie, i byłeś szkolnym prymusem.
      Beznadziejne oczekiwania wobec absolwentów wyższych uczelni są faktem, czy się to komuś podoba czy nie. Starsze pokolenie oczywiście wyzywa nas od nierobów, leni itd. A sami grzeją dupy na stanowiskach, na których albo siedzieć nie powinni, albo może na nich siedzieć każdy. Tyle że posiadający tak zwane doświadczenie, oczywiście kilkuletnie. A większości rzeczy dałoby się nauczyć w miesiąc - dwa.
    • koloratura1 31.08.12, 06:42
      Gość portalu: Sekut napisał(a):

      > w sumie niektóre "Wyższe Szkoły..." kształcą lepiej niż państwowe uczelnie.

      Niektóre - być może.

      > Nie wiem czemu wciąż pokutuje pogląd, że państwowe Politechniki, Uniwersytety
      > dają najlepsze wykształcenie.

      Bo tak to, statystycznie, wygląda.
      Zapewne dlatego, że z państwowej uczelni, jednak, łatwiej wywalić studenta - leniwego głąba, niż z prywatnej, gdzie Pan Dziekan dramatycznie woła: Ale on płaci regularnie! (Autentyczne! Po jednym semestrze stamtąd uciekłam - nie przedłużyłam umowy, pomimo że płacili dobrze.)

      > Sama kończyłam rzekomo "prestiżową" uczelnię, a z perspektywy czasu poświęconego
      > na poszukiwanie pracy i dokształcanie się stwierdzam, że - za przeproszeniem - o d...
      > rozbić można te całe moje studia.

      Nie pomyślałaś, że to - być może - Twój, hmm..., indywidualny problem?

    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.12, 00:56
      och nie do końca "indywidualny problem" ;) Choć faktycznie, o naiwności, popełniłam ten błąd, że wybrałam studia humanistyczne. Jak całe rzesze ludzi, którym wydaje się, że po takich studiach można znaleźć pracę wszędzie (bo niby rozwijają duchowo, hehe). Fakty są takie, że nie "można znaleźć", ale "trzeba szukać" wszędzie.
      To jest problem naprawdę sporej rzeszy ludzi z czasów, kiedy takie kierunki jak psychologia, socjologia, kulturoznawstwo, politologia i filozofia święciły triumfy, a szkoły zawodowe likwidowano.
      No bo na co komu tylu cholernych humanistów?
      Według mnie to problem raczej społeczny, a nie indywidualny.
    • koloratura1 01.09.12, 08:34
      Gość portalu: Sekut napisał(a):

      > och nie do końca "indywidualny problem" ;)

      OK.,jestem skłonna się z Tobą zgodzić.

      > Według mnie to problem raczej społeczny, a nie indywidualny.

      Ale Ty - mam nadzieję - zgodzisz się ze mną, że każdy, kogo ten problem dotyczy, będzie go musiał rozwiązać indywidualnie, we własnym zakresie.
      Jak? - Nie mam pojęcia.

    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.12, 13:51
      ano racja, tutaj zaczyna się indywidualne poszukiwanie rozwiązań - inne studia, kursy szkolące w zupełnie innej branży...
    • Gość: Ech IP: *.aster.pl 01.09.12, 23:26
      Właśnie niektóre. Są w Polsce dwa rodzaje uczelni prywatnych. Pierwsze nastawione na sam zysk, byle natłuc jak najwięcej kasy na tabunach studentów, niedbające o nauczanie albo źle uczące. Drugie dbają o poziom, robią odsiew i niełatwo dostać się tam. Niestety jest przewaga tych pierwszych. A co do państwowych uczelni. Weźmy popularny kierunek jak Zarządzanie. W rankingach na przedzie zawsze prywatne. A z czego słyszałam od byłych studentów najgorsze jest na Uniwersytecie Warszawskim.
    • tomeczek_44 31.08.12, 09:09
      Gość portalu: cynik napisał(a):

      > Raczej 98% jej nie rozumie, a pozostałe 3% ma ją w nosie ;-)

      Cyniku, studiowałeś matmę zaocznie? :)

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • Gość: real IP: *.play-internet.pl 31.08.12, 12:41
      ale Ty jesteś wykształcony :)))))))))) 98 plus 3 to chyba więcej niż 100%, a może 1% to Ty :)
    • Gość: *d* IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 08:46
      Tak, całe szczęście jest chociaż te 10%.
      Ja nie mam praktycznie żadnego wykształcenia. "Skończyłam" studia humanistyczne, które w żaden sposób nie pokrywają się z tym, co robię. Nie miałam czasu na pisanie pracy magisterskiej, bo wolałam w tym czasie uczyć się języków i dokształcać w kierunku mojej pracy, tak aby, mój Pracodawca miał pewność, że staram się rzetelnie wykonywać pracę, a ja nie mieć wątpliwości co do tego, co robię. Zajmuję się finansami, kadrami, administracją i rozwiązuję problemy, jakie powstały w wyniku błędów innych pracowników. Tego się nie nauczyłam na studiach, ale to nie jest kwestia kursów, dokształcania we własnym zakresie itd. To jest kwestia charakteru i wychowania. Nawet jeśli dostanę miotłę do ręki, to będę sprzątała milimetr po milimetrze, bo tak zostałam wychowana, żeby szanować pracę, jakąkolwiek bym miała. Problem polega więc na wychowaniu ludzi i na determinacji. Jak coś mi się nie podobało u Pracodawcy, to robiłam wszystko żeby zmienić moją sytuację, doszkalałam się jeszcze bardziej, wykonywałam więcej czynności, po to, żeby się nauczyć, bo najlepszą szkołą jest praca, nigdzie więcej nie nauczą, a jak ten Pracodawca tego nie docenił, to zmieniałam pracę, ale już potrafiłam więcej i startowałam z lepszej pozycji :)
    • Gość: xxx IP: 195.82.180.* 31.08.12, 09:32
      Gość portalu: *d* napisał(a):

      > Tak, całe szczęście jest chociaż te 10%.
      > Ja nie mam praktycznie żadnego wykształcenia. "Skończyłam" studia humanistyczne
      > , które w żaden sposób nie pokrywają się z tym, co robię

      Biedna "dziuniu", nie istnieją takie studia, które "pokrywają się" z przyszłą pracą. No może oprócz budownictwa, ale wynika to ze specyfiki zawodu

      Studia zasadniczo nie powinny uczyć zawodu, w każdym razie nie w takim stopniu jak chcieliby pracodawcy. Zawodu człowiek uczy się w pracy. Studia mają dawać ogólną wiedzę, tak właśnie - tą "teoretyczną", tą "nikomu niepotrzebną", mają uczyć analizowania i wnioskowania. I mówię tu zarówno o studiach humanistycznych jak i ścisłych.
      No właśnie "mają", a jak się z tego wywiązują to każdy widzi...
    • Gość: gość IP: *.146.243.54.ip.abpl.pl 31.08.12, 11:42
      Bzdury chrzanisz zdaje się :) lecz pracownik z ciebie idealny :) obudzisz się jako podstarzała, samotna kobieta, bo energię zostawisz w pracy
    • dinki_red 31.08.12, 12:49
      a co ty sie babeczki czepiasz - jej sprawa

      umiejetnosci i doswiadzczenie zawodowe to nie kwestia wyksztalcenia tylko charakteru aby nieustawac w zdobywaniu nowej wiedzy.
      Studia przedewszytkim nie ucza jednego- inicjatywy. A inicjatywy jest najbardziej potrzebna do tego aby sie przystosowac do kazdej nowej pracy.

      I kazda nowa praca bedzie inna, i w kazdej trzeba sie wykazac inicjatywa aby sprostac z nowymi obowiazkami i problemamy do tej pory nie spotkanymi. Trzeba sie umiec przelamac i pytac ile w lezie, kolegow z pracy, znajomych, partnerow handlowych, w internecie szukac etc.

      Koniec jezyka za przewodnika.

      Dobre jest to ze inicjatywe przejawiac mozna sie nauczyc.



    • Gość: mil IP: *.teoc.pl 31.08.12, 13:15
      To sobie tyraj milimetr po milimetrze. Ja mam życie, dokształcam się dla siebie, a nie dla pracodawcy - a właściwie zleceniodawcy - i przyznam, że gdy mi mało płacą, to mało się do zleceń przykładam.

      Za to zleceniodawców oferujących godziwe stawki i podejście pełne szacunku dla pracownika (choćby i wolnego strzelca) obsługuję jak króla - bo za to płacą. Tak, o pieniądze się sprawa rozbija. Trzeba się cenić. A ci, którzy płacą gó...ane pieniądze, lepiej niech się pogodzą z myślą, że dostaną gó...any produkt.
    • Gość: Joanna IP: *.euro-net.pl 01.09.12, 09:10
      Mimo, że jestem po 50-tce mam podobne zdanie jak Ty i zawsze w życiu tak starałam się postępowałć. Co prawda, nie mam kolesi ani układów, ale wszystko co osiągnęłam dotychczas to własnymi rękami, ciężką pracą, bo żadnej się nie bałam. Pamiętam, ze jak sama szukałam współpracownika, to świeżo upieczeni studenci, nic nie wiedzący o pracy, żądali tylko na wstępie 3000 zł na rękę. Żadnej wiedzy, umiejętności tylko wygórowane żądania i granicząca z głupotą impertynencja w zachowaniu. Choć zgodzę się z Tobą, studia które kończyłam w 1984 roku nie dały mi wiedzy niezbędnej do pracy a na pewno zmieniły mi sposób patrzenia na świat i radzenia sobie z problemami. To z pewnością daje dużo w każdej pracy. Uważam, że każda praca nawet najkrótsza daje możliwość zapoznania się z różnymi technikami i z każdej takiej okazji należy korzystać garściami. A pracodawcy ... ? Powiem tak, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Im kto był gorszym pracownikiem, tzn. leniem i obibokiem to jako pracodawca stanowił sobą przykład brazylijskiego kapitalisty, bezwzględnego krwiopijcy. A pracownik mógł zdychać. Cóż, niby sami tego chcieliśmy ...
    • Gość: xxx IP: 195.82.180.* 31.08.12, 09:37
      > Dyplom poświadczał wykształcenie przed 1990 rokiem.

      Jak patrzę na kastę rządzących (w większości wykształconych w PRL-u), jak patrzę na kolejnych ministrów oświaty i nauki, a także finansów to naprawdę trudno mi w to uwierzyć.

      Polska oświata i nauka pikuje już od wielu wielu dekad.
    • Gość: Karolina IP: *.85-237-171.tkchopin.pl 31.08.12, 09:37
      Dlaczego więc UCZELNIE PAŃSTWOWE przyjmują byle kogo na studia, a na roku jest po 120 ludzi, z których 1% będzie pracował w zawodzie. Jeśli na kierunku byłoby 30 osób wybitych z całego województwa do praca by się znalazła. A każdy chce zarobić na szkodę dla młodych ludzi, którzy po studiach zapier..ją na miotle.
    • Gość: wegfw IP: *.cm-6-5b.dynamic.ziggo.nl 31.08.12, 19:07
      może stąd określenie wykształciuchy, bo większość tych "dyplomistów" sprzed 1990 roku mało co potrafi poza opowiadaniem jak to kiedyś było. :) Więc i dyplom musi im coś poświadczać. Czy to kompleksy przypadkiem się nie odzywają ? Wystarczy sięgnąć pamięcią lub obejrzeć film Barei żeby wiedzieć jacy to wykształceni :DDDD
    • ka-mi-la789 31.08.12, 19:19
      > może stąd określenie wykształciuchy, bo większość tych "dyplomistów" sprzed 199
      > 0 roku mało co potrafi poza opowiadaniem jak to kiedyś było. :)

      No. Na pewno nie ładują tak sprawnie zdjęć na fejsa jak ty.

      > Czy to kompleksy przypadkiem się nie odzywają ?

      Zapewniam cię, że nie muszą mieć wobec ciebie żadnych kompleksów. Twoja wypowiedź jest najlepszym dowodem.

      > Wystarczy sięgnąć pamięcią lub obejrzeć film Barei żeby wiedzieć jacy to wykształceni
      > :DDDD

      A dokąd ty, dzidziu, możesz "sięgnąć pamięcią"? Najwyżej do ochlaju w ostatni łykend. nie mwoiąc o tym, że wysuwanie filmu jako argumentu jednoznacznie określa jakość twojego intelekciku kształconego po tysiuncu za semestr plus półtory za "prace magisterskom".

      --
      Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
      Blog wredny i złośliwy
    • Gość: archigen IP: *.dynamic.chello.pl 03.09.12, 20:28
      Kamila zazwyczaj się z Tobą zgadzam i z przyjemnością czytam Twoej posty, ale teraz nie bardzo wiem dlaczego koledze tak ostro pojechałaś. On ma trochę racji, że to całe puszenie się jak to kiedyś było lepiej jest funta kłaków warte. Moi rodzice studiowali w czasach głębokiej komuny (dodam, że edukację z sukcesem zakończyli) i do dziś wspominają z rozgoryczniem jakie to osoby po pierwsze: dostawały się na studia (medyczne), po drugie, przechodziły przez te studia, po trzecie zostawały na uczelni. Jakie? A no niestety intelektualnie mierni (moja mama, osoba bardzo miła, taktowna i wyważona w ocenie opisała ich jako "tłuki jakich mało"). Za to osoby te miały koneksje i znajomości polityczno-rodzinne . Czasy zmieniły się o tyle, że teraz bardziej niż znajomości liczą się pieniądze. Można ubolewać jaka to "zła jest dzisiejsza młodzież" ale każdy z Was trafił na pewno na konowała lekarza i rzeszę innych niekompetentnych ludzi wykształconych za PRL-u.
    • Gość: staryinż. IP: *.warszawa.vectranet.pl 05.09.12, 22:21
      z tych 10% jeszcze połowa była ciemna, tylko kuć potrafiła,
      jednak co z tego, ci z solidnym, komunistycznym wykształceniem w większości giną w natłoku młodych matołów z dyplomami
    • tomeczek_44 31.08.12, 09:08
      luksusowy_yacht napisał:

      > nie licz na jego oddanie i zaangazwanie,
      > bo ta osoba wie,ze jest warta duzo wiecej pieniedzy niz dostaje i ma
      >generalnie w glebokim powazaniu firme, dla ktorej pracuje

      Pod rozwagę prowadzącym rozmowy o pracę:

      = Jakie są pana oczekiwania finansowe?
      = Mogę pracować za 3000 netto, za 2000 netto albo za 1500 netto. Ale tej pracy za 1500 to bym nie polecał...

      :)

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • Gość: kONIN IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 15:54
      "Za ile chciałby Pan pracować, każdy pracodawca chciałby żeby za darmo, nie ?" i co na to odpowiesz ? Tak mi się zapytał pracodawca na rozmowie. Pracy nie dostałem ale te głupkowate pytanie mnie dobijają.
    • Gość: xyz IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.12, 19:44
      "Dobro firmy zawsze leżało mi na wątrobie" - cytat z V. Kubasińskiej.
    • Gość: Wolak mały IP: *.180.6.46.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.08.12, 22:48
      ... na trzęsienie ziemi - to nie żart!
    • Gość: MM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.12, 12:24
      Jak widać nie ceni Pan wiedzy ani doćwiadczenia ludzi którzy w firmie pracują (na Pana)
      Ludzie 50+ tez potrafie się cenić. Nasza wiedz jest napewno większa niz młodych chociażby przez wieloletnie doświadczenie .
      Gdyby mi pracodawca zaproponował 15oo-2000. zł. to bym mu powiedziała PRACUJ SAM .
      Niech Pan nie zapomina o tym MOJA PRACA A TWOJ ZYSK niechcesz godziwie płacić twój zysk "0000000"
      Pozdrawiam
      MM

    • ziner 30.08.12, 19:49
      "Wszyscy byście chcieli dostać gotowe produkty w postaci pracowników, którzy od pierwszego dnia roboty już na was zarabiają"

      No jasne. Jak szukam programisty do ORACLE, to jak mogę wymagać żeby znał PL/SQL'a? Powinienem widać wziąć z\jakiegoś leszcza, co to prostego select'a napisać nie potrafi, dać mu ze dwie dychy na rękę, i najlepiej służbowego Maybacha. A potem mieć nadzieję, że łaskawie się nauczy tego, co ma dla mnie robić.

      Ostatnim razem jak robiliśmy otwartą rekrutację, to na 11 osób które się zgłosiły, 7 nie spełniało wymagań, dwójka wiedziała że gdzieś dzwonią, ale gdzie to już nie, a tylko z pozostała 2-ką można było rzeczowo pogadać. BTW, 6-ka spośród tej wspaniałej siódemki nigdy wcześniej nie pracowała (nie pytajcie mnie, jak student 5-go roku informatyki może nie mieć jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego - nie wiem), ale wymagania mieli niczym szpenie z Redwood Shores. Od tamtej pory wszelkie rekrutacje przeprowadzamy najpierw metodą wewnętrzną, wśród znajomych, co do których wiemy że są w temacie, a który nie wyskoczą z roszczeniami z księżyca.
    • klaun.szyderca 30.08.12, 20:26
      Święte słowa. Pamiętam takiego jednego debeściaka z rekrutacji - szukaliśmy zwykłego programisty Java, czyli żadne rocket science. Wpadł koleś uważający się za specjalistę (podczas gdy większość rekrutowanych studentów była bardziej ogarnięta), nie umie niemal nic, ale "poniżej 8000 brutto nie mamy o czym rozmawiać". I nie mieliśmy, ale nie ze względu na oczekiwania (gdyby był wart, można by je zaspokoić), ale dlatego że totalnie nie kumał tematu. Takich przypadków było wieeeele.

      Zgadzam się że rekrutacja "z polecenia" w IT się sprawdza. To wcale nie prowadzi tu do kolesiostwa, bo nikt nie poleci kogoś za kogo potem trzeba świecić oczami i poprawiać to co on popsuje.
    • ziner 30.08.12, 20:38
      dilbert.com/strips/comic/2007-11-15/
      ;-)
    • xiv 31.08.12, 09:11

      Nie śmieszne. Wolę faceta z rajtuzach niż flash i javę.

      --
      Xiv (de Vratislavia)
      Londyn dla każdego!
      Wycinki - ciekawe artykuły, warte skomentowania
    • koloratura1 31.08.12, 06:54
      klaun.szyderca napisał:

      > Zgadzam się że rekrutacja "z polecenia" w IT [gdzie indziej również!] się sprawdza.
      > To wcale nie prowadzi tu do kolesiostwa, bo nikt nie poleci kogoś za kogo potem trzeba
      > świecić oczami i poprawiać to co on popsuje.

      No, no...!
      Obawiam się, że będziesz miał duży problem z przekonaniem o tym całych rzeszy zajadłych bojowników walki z nepotyzmem...
    • Gość: gość IP: *.toya.net.pl 31.08.12, 12:34
      nie prawda!
      nepotyzm odnosi się do firm państwowych, w prywatnych każdy ma prawo zatrudnić kogo chce, na dowolnych warunkach(jedynym jest "płaca minimalna"-fikcyjna)
      pzdr
    • koloratura1 01.09.12, 08:37
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > nie prawda!
      > nepotyzm odnosi się do firm państwowych, w prywatnych każdy ma prawo zatrudnić
      > kogo chce, na dowolnych warunkach(jedynym jest "płaca minimalna"-fikcyjna)

      Hm...
      Masz chyba rację.

      > pzdr

      Nawzajem!
    • Gość: takitam IP: *.t-mobile.pl 31.08.12, 08:58
      E-point jakiś czas temu oferował 7000 brutto dla początkującego programisty javy, obecnie szukają web developera za 5000 brutto.
      Stawki dla profesjonalistów masz np. tutaj www.7n.com/pl/jobs/pages/jobs.aspx, także 8000 brutto nie powinno być zaskoczeniem dla kogoś kto faktycznie profesjonalistę chce zatrudnić.
    • Gość: j IP: *.unitymediagroup.de 31.08.12, 10:49
      8000 zł netto to ma w Niemczech specjalista od machania łopatą na budowie :)))))))))))))))
    • Gość: gosc IP: *.mis.com.pl 31.08.12, 09:02
      Jednak zdecydowanie czesciej jest odwrot.
      Pracuje w IT 8 lat, znam na wylot wiele firm z Wrocławia.
      Najczesciej wyglada to tak:

      Super-hiper korporacje: duzy socjal, imprezy, multisporty, praca dla "prestizu", szkolenia, firmowe plecaki/koszulki/majtki itd. Pensja 3500pln brutto dla dobrego kolesia. Czesto od razu umowa na czas nieokreslony

      Mala firma - zero socjalu, zero inwestowania, zero rozwoju. 2500brutto, dodatkowo 1500 pod stolem. Umowa na czas okreslony, preferowana smieciowa

      Procent pracodawcow którzy maja uczciwe prawo do narzekania na pracownikow, raczej jest promilem.

      Polska co wciaz kraj niewolniczy
    • Gość: programista IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 10:04
      A może Panowie szpece sami sobie napiszecie program? Czy to nie powinno być tak jak w McDonaldzie, że karierę rozpoczyna się od dołu drabinki? Przychodzi taki jeden z drugim po jakimś kursie managementu i liczy w excelu. Co mu tam taniej wyjdzie. Ja akurat jestem programistą Oracle, i przeraża mnie poziom gości na "stanowiskach", z tym że jestem już stary i mam swoje doświadczenia. Dzięki ich "wspaniałym decyzjom" mam więcej pracy a przecież o to chodzi? A jak uwielbiam naprawiać skutki ich beznadziejnych wizji? Trochę szkoda mi klientów, którzy płacą bajońskie sumy za dzień pracy programisty. Oczywiście programista dostaje z tego jakieś marne kilkaset złotych na dzień :(, resztę kasuje firma.

    • miczum 30.08.12, 20:30
      To jeszcze podaj ile chciałeś zapłacić i zakres obowiązków. Poza tym nie rozumiem zdziwienia, że student 5 roku nie ma zbytnio doświadczenia zawodowego. Jeśli to zaoczne no to fakt, dziwne. Ale na porządnych dziennych studiach IT to już nie jest takie oczywiste, zawłaszcza na polibudach. Po pierwsze - jest mało dyspozycyjny. Ich i powiedz pracodawcy, że szukasz pracy (w zawodzie a nie np. w pubie), ale najlepiej w takich i takich godzinach, i że będziesz potrzebował w razie czego urlopów na egzaminy itd. Już widzę jego minę jak się garnie, żeby zatrudnić takiego.
    • ziner 30.08.12, 20:55
      miczum napisał:

      > To jeszcze podaj ile chciałeś zapłacić i zakres obowiązków.

      To ile chciałem zapłacić nie ma tu znaczenia. W ogłoszeniu nie było o tym mowy. Chodzi mi o to, że na rozmowę przyszły leszcze które nie spełniały podstawowych warunków jasno określonych w ogłoszeniu. To tak, jak byś zał ogłoszenie, że poszukujesz kierowcy z prawem jazdy kategorii B, a zgłosiłby się gość, który bawet biegu wrzucić nie umie. Co ja mówię, jakiego biegu. Raczej taki, co to nie wie, że kierowca siada na siedzeniu przed którym takie kółko wystaje.

      > Poza tym nie rozumiem zdziwienia, że student 5 roku nie ma zbytnio doświadczenia
      > zawodowego.

      Nie rozumiem twojego nie rozumienia. Nie chodzi mi o 20lat w zawodzie, 30 przy międzynarodowych projektach i wiek nie więcej niż 18 lat. I ja, i moi znajomi jeszcze przed obroną mieliśmy jakieś doświadczenie zawodowe. Na umowę zlecenie, o dzieło, cokolwiek. W korporacji student się najprawdopodobniej nie zaczepi, ale w firmie która żyje z pisania softu jak najbardziej. I nie będzie miał tam raczej problemów z wolnym na egzaminy, chyba że trafi na szefa idiotę. Trzeba tylko chcieć.
    • miczum 30.08.12, 23:47
      ziner napisał:


      > Chodzi mi o to, że na rozmowę przyszły leszcze które nie spełniały podstawowyc
      > h warunków jasno określonych w ogłoszeniu. To tak, jak byś zał ogłoszenie, że p
      > oszukujesz kierowcy z prawem jazdy kategorii B, a zgłosiłby się gość, który baw
      > et biegu wrzucić nie umie. Co ja mówię, jakiego biegu. Raczej taki, co to nie w
      > ie, że kierowca siada na siedzeniu przed którym takie kółko wystaje.

      To prawda, ale ta sytuacja ma 2 strony medalu. Jak każdy, też szukałem pierwszej "poważnej" pracy i doskonale zdaję sobie sprawę jak często ma się ogłoszenie do rzeczywistości. Sam miałem przypadek, że w ogłoszeniu szukali osoby po IT, znajomości sieci itd. a w rzeczywistości okazało się, że w sumie to oni świadczą też serwis drukarek, kserokopiarek itd i miałbym jeździć po połowie Polski i ich klientom tonery wymieniać. Czy ci ludzie nie rozumieją, że marnują swój czas (na rozmowę z osobą kompletnie niezainteresowaną faktyczną ofertą) i mój czas (dojazd, rozmowa, itd)? Do tego dochodzi sytuacja na rynku. Mnie to już nie dotyczy, ale widzę jak szukają młodsi znajomi. Najpierw wysyłasz na ogłoszenia, które ciebie interesują. Nic. Potem na ogłoszenia, które są w miarę blisko twojego wykształcenia. Nic, może 2-3 rozmowy ale jesteś jednym z 40-60 osób na to stanowisko, więc szanse takie sobie. Potem już przychodzi 3 faza, kiedy ślesz na co popadnie w nadziei, że gdzieś się załapiesz. Tak wygląda rynek pracy w Polsce. Ci naprawdę dobrzy znajdą pracę stosunkowo szybko ale to jest ile - może 10-15% wszystkich absolwentów?

      > Nie rozumiem twojego nie rozumienia. Nie chodzi mi o 20lat w zawodzie, 30 przy
      > międzynarodowych projektach i wiek nie więcej niż 18 lat. I ja, i moi znajomi j
      > eszcze przed obroną mieliśmy jakieś doświadczenie zawodowe. Na umowę zlecenie,
      > o dzieło, cokolwiek. W korporacji student się najprawdopodobniej nie zaczepi, a
      > le w firmie która żyje z pisania softu jak najbardziej. I nie będzie miał tam r
      > aczej problemów z wolnym na egzaminy, chyba że trafi na szefa idiotę. Trzeba ty
      > lko chcieć.

      Tia, też miałem trochę staży, pracę w kółku studenckim - jakieś projekty techniczne małe itd. Ale miałem wrażenie, że takie staże jakoś nie robiły wrażenia na potencjalnym pracodawcy. Mimo wszystko lepiej je mieć niż nie mieć. Zabawne, że na pierwszych moich rozmowach o pracę więcej czasu zwykle poświęcano pytaniom o moje doświadczenia ze studiów i związane z nimi projekty, niż moje doświadczenie zawodowe, ale może to ja tak trafiłem.
    • Gość: Furla IP: *.play-internet.pl 31.08.12, 08:28
      racja;-) Przykład z beczki humanistycznej... Byłam ostatnio na rozmowie w poważnej kancelari. Wymóg niezbędny w ogłoszeniu: "biegła znajomość języka angielskiego i francuskiego w mowie i piśmie". Spodziewałam się tłumaczeń specjalistycznych, spotkań biznesowych ale nie pani oswiadczyła, że języki potrzebna są bo czasem ktoś zadzwoni i trzeba połączyć lub czasem jakiś mail się zdarzy i trzeba zrozumieć i przekazać;-)))))))))))))))) Do działań tego typu, i mówi to absolwent filologii, wystarczy KOMUNIKATYWNA znajomość jezyka obcego. Ponieważ pracodawcy nie potrafią jasno precyzować oczekiwań wobec kandydata, muszą odbyć setki bezsensownych rozmów kwalifikacyjnych - a potem twierdzą że "Pani kwalifikacje są za wysokie" - przepraszam, ale zgodne z wymaganiami okreslonymi w ogłoszeniu....
    • Gość: ... IP: *.toya.net.pl 31.08.12, 12:40
      kancelarii...
    • Gość: hara IP: *.4web.pl 31.08.12, 11:37
      Nie tylko studenci informatyki maja takie problemy.
      Większe mają osoby studiujące biotechnologie, chemie itp. Powiedzmy że informatycy mogą w wolnym czasie wziąć jakąś umowę zlecenie i napisać jakiś program (chociażby weekend, święta...). Ja jako student chemii takiej możliwości nie miałem. W laboratorium siedziałem od 9-10 do 16-18 robiąc badania do magisterki. Możliwości załapania się do pracy (nawet za grosze) było niemożliwe.
      Praktyki?? Staże?? Buhahaha... często gęsto w ogłoszeniach jakie przeglądałem pracodawcy pisali: "x lat doświadczenia nie wliczając praktyk i staży".
      Tylko kiedy i jak je zdobyć?!
      Obecnie pracuje za najniższą krajową na stanowisku lekko związanym z wykształceniem, a do pracy dojeżdżam ponad 30km. Czemu pracodawca tak mało płaci?? Temu że jest 2 czy 3 współwłaścicieli. Jeden buduje olbrzymi dom z basenem, drugiego hobby jest motoryzacja ( i jak łatwo się domysleć nie posiada 1 czy 2 aut ale więcej z wyższej półki).
      Niestety w Polsce tak jest... trochę się dorobiłem to jeszcze więcej che, jeszcze więcej a jak już nie ma z czego wycisnąć to i tak komuś się pojedzie po pensji albo zwolni bo zabrakło mi na nowe felgi...
    • Gość: nowy IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 14:12
      > Niestety w Polsce tak jest... trochę się dorobiłem to jeszcze więcej che, jeszc
      > ze więcej a jak już nie ma z czego wycisnąć to i tak komuś się pojedzie po pens
      > ji albo zwolni bo zabrakło mi na nowe felgi...

      Nie rozumiem tylko dlaczego sam u niego pracujesz??? Masochista jesteś czy co?
      Znajdź sobie klienta, wykonaj dla niego pracę, po co Ci pośrednik?
    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.12, 00:47
      a doczytałeś w jakiej branży ten pan robi? Może nie da się bez "pośrednika"?
    • luni8 31.08.12, 06:01
      > To ile chciałem zapłacić nie ma tu znaczenia. W ogłoszeniu nie było o tym mowy.

      I to wiele mówi o wszystkim.

      > Chodzi mi o to, że na rozmowę przyszły leszcze które nie spełniały podstawowyc
      > h warunków jasno określonych w ogłoszeniu. To tak, jak byś zał ogłoszenie, że p
      > oszukujesz kierowcy z prawem jazdy kategorii B, a zgłosiłby się gość, który baw
      > et biegu wrzucić nie umie.

      Siła przyzwyczajenia.
      Ogłoszenia zwykle robią totalne niemoty, na zasadzie kopiuj-wklej, teksty się powtarzają, wymagania na wszelki wypadek są często wyższe niż potrzebne to i ludzie aplikują jak mniejwięcej wykształcenie zgadza się z nazwą stanowiska.

      Pracodawcy wychowali sobie kandydatów i sami utrudnili sobie rekrutację.



      --
      #define TRUE FALSE //Happy debugging suckers,
    • Gość: Aspa IP: 89.204.192.* 31.08.12, 15:00
      A może kolesie sprawdzili wcześniej twoją firmę w necie albo wśród znajomych i poważni kandydaci zwyczajnie sobie odpuścili? Ja na przykład bardzo często, jeszcze gdy w Polsce szukałem pracy, spełniałem warunki ogłoszenia z nawiązką, ale ogłoszeniodawca nie spełniał moich...
    • 1stanczyk 30.08.12, 22:20
      jest wachlarz potrzeb w zakresie informatyki.
      Fakt nienormowanego czasu pracy (np wieczorem kiedy firmowe systemy produkcyjne pracują na pol gwizdka) często stanowi atut pracownika.
      Dyspozycyjność w weekend z tego samego powodu jest rowniez często bardzo ceniona.

      Re: A co wy potraficei...
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • miczum 30.08.12, 23:26
      Skończyłem informatykę i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, jak wiele jest w tej dziedzinie specjalności (kiedyś doliczyli ponad 300) tym niemniej firm świadczących tak nietypowe usługi jest marginalna ilość. Olbrzymia większość to praca 8-16. Poza tym - chciałbyś do 17 siedzieć na uczelni i potem zasuwać na nocnych shiftach non stop? Niewykonalne na dłuższą metę. Zostają tak naprawdę weekendy.
    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.12, 23:42
      A i uczelnie niejednokrotnie nie pozwalają studentom dziennym pracować. NP. jedna z moich koleżanek z roku usłyszała raz od - nota bene - pani "dziekan od spraw studenckich", z którą mieliśmy zajęcia, że absolutnie nie może chodzić na ćwiczenia z inną grupą dlatego, że praca nie pozwala jej na inny dzień. Rzeczona pani dodała też z oburzeniem "jak ktoś chce pracować, to niech idzie na studia zaoczne, a nie dzienne" - myślałam w tym momencie, że z krzesła spadnę... :/
    • koloratura1 31.08.12, 07:15
      Gość portalu: Sekut napisał(a):

      > Rzeczona pani [dziekan] dodała też z oburzeniem "jak ktoś chce pracować, to niech idzie
      > na studia zaoczne, a nie dzienne" - myślałam w tym momencie, że z krzesła spadnę... :/

      A nie pomyślałaś, żeby tym krzesłem pani dziekan przyłożyć?
    • Gość: zenek IP: *.147.144.50.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.08.12, 20:46
      Nie jojcz, do mojej firmy aplikuja tabuny programistów tylko trzeba porzadnie zapłacić. Nie stać cię to sam zakasaj rękawy i do roboty.
    • Gość: Wolak mały IP: *.180.6.46.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.08.12, 22:46
      Jakieś aplikacje? Jakie ... zdradź nam, phleeez!
    • premnathan 31.08.12, 10:17
      No cóż, mnie firma przez 2 tygodnie płaciła za to, że na jej sprzęcie, w jej czasie pracy, uczyłem się Delphi (w domu nie mogłem tego robić z kilku powodów i nie robiłem z tego żadnej tajemnicy). Potem zacząłem pracę, też jako doszkalający się, i za to też mi płaciła - mniej niż innym, ale nie mogę powiedzieć, że mało. I nic nie wiem na temat, żeby firma tego później żałowała.
    • Gość: rysio IP: 80.50.144.* 31.08.12, 16:45
      W Polsce za mało do stawki jaką chciałem - zresztą mniej więcej tak brzmiała odpowiedź, po okazaniu się, ze niestety wiem więcej niż egzaminujący mnie "specjalista".
      Za granicą nie wierzą, że człowiek potrafi programowąć w C#, Delphi, C++, PHP oprócz tego zna się na DMSach: Oracle, MySQL, SQL Server oraz Linuxach.

      Prawda jest taka, że po pracy w firmach, w których szanuje się pracownika, płaci za wiedzę i zaangażowanie znam dopiero swoją wartość na międzynarodowym rynku pracy :)
    • Gość: SWAT IP: *.bg.am.poznan.pl 01.09.12, 03:55
      Całe tak zwane doświadczenie nasi szanowni rekruterzy mogą sobie wsadzić. 80% stanowisk można obsadzić po wyszkoleniu niedoświadczonego pracownika z różnym powodzeniem. Wszystkiego można się nauczyć. Nawet tego sławetnego już Oracle. Daj podręczniki, zapłać 3000 zł za nauczenie się tego biegle w miesiąc - dwa. I masz po miesiącu - dwóch dobrego pracownika. jeśli wymagana znajomość innych języków, szacowany przeze mnie czas do rewizji.

      A ogłoszenia o pracę głoszą niezmiennie - firma prężnie się rozwijająca, ugruntowana pozycja, atrakcyjne zarobki, wymagane doświadczenie 1-5 lat (oczywiście na podobnym stanowisku), języki, bla bla bla...

      Mówisz że przyszły leszcze? Bo pracodawcy zawyżają wymagania, dlatego ci słusznie mniemali że ich zatrudnienie jest możliwe. Jak ktos już dalej napisał - sztucznie nakręcacie wymagania, kandydaci nakręcają CVki, by sprostać nakręconym wymaganiom. I każdy w związku z tym ma problem, bo każdy każdego próbuje nieco wprowadzić w błąd. A proponowane wynagrodzenie? Tak jak przetargi. Można tą sytuację porównać z zakupami. Kupując najtaniej jak się da, kupisz szajs. Zamiast czekolady Milka za 3,50, kupisz czekoladopodobny produkt tesco za 1.30. Życzę smacznego, drogi oszczędny pracodawco.
    • Gość: T-SQLowiec IP: *.dynamic.chello.pl 05.09.12, 23:26
      > No jasne. Jak szukam programisty do ORACLE, to jak mogę wymagać żeby znał PL/SQ
      > L'a? Powinienem widać wziąć z\jakiegoś leszcza, co to prostego select'a napisać
      > nie potrafi, dać mu ze dwie dychy na rękę, i najlepiej służbowego Maybacha. A
      > potem mieć nadzieję, że łaskawie się nauczy tego, co ma dla mnie robić.

      Nie przeginaj.
      Szukasz kogoś ze znajomością PL/SQL. Fajnie.
      Ale nie pisz że kandydat musi mieć zrobione certyfikaty Oracle, najlepiej ze ścieżki DBA i developerskiej.
      Jeden egzamin kosztuje $200. do niektórych wymagane jest uczestnictwo w szkoleniu - 5 dni za jedyne $3000 albo self-study za $1650.

      Zapłacisz człowiekowi tyle, żeby spokojnie mógł odłożyć sobie na książki, sprzęt i szkolenia?
      sprawdź co umie a jak chcesz to mieć na papierze to zapłać za papier.
      Chyba że potrzebujesz to na już żeby w papierach do przetargu dołączyć jego certyfikat.

      Na rozmowach w sprawie pracy na pytanie o certyfikaty odpowiadam, że w ciągu 3-6 miesięcy mogę je zrobić jeżeli firma to sfinansuje. Zwykle w tym momencie certyfikaty stają się "miłe acz niekonieczne"
      Jeżeli koszt certyfikacji oraz szkoleń będzie mieścił się w 10-15% mojej pensji netto
      to mogę je robić. Ale takie, które będą przydatne również mnie, po odejściu z firmy.
      Za kompetencje niszowe - typu AS/400 albo Z/OS niech płaci pracodawca.
      Certyfikacja Cisco CCIE wymagała kiedyś egzaminu praktycznego w ...Holandii.
      To też ma zrobić na wyrost kandydat a ty go może zatrudnisz za 3000 brutto?

      Zabezpieczenie pracodawcy? Umowa szkoleniowa na 1-2 lata. amortyzowana co miesiąc.
      ceryfikacja kosztuje powiedzmy $4000. Jak odejdę po roku to zwracam $2000 jak po 18 miesiącach $1000.
      A jak koszty szkolenia nie zwrócą Ci się drogi pracodawco po 2 latach, to może nie potrzebujesz takich kwalifikacji. Taniej będzie wynająć dobrego fachowca "na godziny"
    • Gość: T-SQL IP: *.dynamic.chello.pl 05.09.12, 23:46
      BTW, 6-ka spośród
      > tej wspaniałej siódemki nigdy wcześniej nie pracowała (nie pytajcie mnie, jak
      > student 5-go roku informatyki może nie mieć jakiegokolwiek doświadczenia zawodo
      > wego - nie wiem), ale wymagania mieli niczym szpenie z Redwood Shores.

      To ja, ponownie.
      Akurat miałem okazję pracować jakiś czas w Redwood Shores. jedną uliczkę od siedziby Oracle. Ale zdradzę Ci sekret. W jednym przypadku stawka była $100/h w drugim $80/h

      Możesz zaproponować choć 80-100PLN/h ?
    • Gość: Robotnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 20:04
      Dla mnie to jest oszywiste że jeśli ja zarabiam 1500 złotych miesięcznie to będę pracował za tą samą kwotę czyli z minimalną wydajnością. Pracodawca nas zmusza żebyśmy pracowali za dwuch a nawet za trzech i wyrabiali minimum 30 nadgodzin miesięcznie ale jak nie płaci to niema pracy. Niech pracują sobie wydajnie ci co dużo zarabiają.
    • koloratura1 31.08.12, 07:22
      Gość portalu: Robotnik napisał(a):

      > Pracodawca nas zmusza żebyśmy pracowali za dwuch

      U mnie byś roboty nie znalazł pracując nawet za dwUch...
    • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 17:31
      Dziękuje tz. 1500zł na dwóch to jest po 700 zł. Fakt Ciebie bym niech chciał znaleźć.
    • koloratura1 01.09.12, 08:41
      Gość portalu: Gość napisał(a):

      > Dziękuje tz. 1500zł na dwóch to jest po 700 zł. Fakt Ciebie bym niech chciał znaleźć.

      I nie znajdziesz...
      Bo, niby, gdzie i po co miałbyś mnie szukać?!
    • pawelekok 31.08.12, 08:59
      Z doświadczenia wiem, że tacy jak Ty to dupa nie pracownik. I zawsze się będziesz opie...ł niezależnie od tego ile zer przed przecinkiem dopisano by Ci do wynagrodzenia.
    • Gość: SWAT IP: *.bg.am.poznan.pl 01.09.12, 03:44
      Błąd, błąd błąd, przyjacielu. Nie będę owijał w bawełnę - pracuję w miejscu i na stanowisku, na którym można spodziewać się napiwków. Rzadkich, ale jeśli już to w postaci banknotów. Oczywiście nie są obligatoryjne. Ale jak się zdarzą, od razu przyjemniej się pracuje. Bardziej się przykładam do pracy którą wykonuję (to znaczy bardziej niż normalnie - a przykładam się, słyszałem nie raz). Pieniądze są świetnym czynnikiem motywującym. W zwykłej fizycznej pracy, którą wykonywałem parę lat temu, usłyszenie o podwyżce od razu spowodowało wzrost wydajności. Potępiaj ile chcesz, więcej forsy, więcej ochoty do pracy. Prosta zależność.
    • Gość: ixi IP: *.net.stream.pl 30.08.12, 20:13
      a tymczasem wiekszosc ludzi jest przecietna i niech pracodawcy sie z tym pogodza
    • Gość: Wolak mały IP: *.181.38.146.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.08.12, 20:30
      W tym kraju potrzeba sprzedawców obcych produktów, najlepiej po szkołach gotowania na gazie. Polska nie posiada niemal żadnych przedsiębiorstw, które by zatrudniły ludzi z pomysłami czy doświadczeniem. Brak własnego przemysłu to dramat 3RP!

    • Gość: j IP: *.unitymediagroup.de 31.08.12, 11:00
      Niestety to smutna prawda. Widze tu komentarze, ktorych autorom wydaje się, że sa wielkimi cwaniakami, profesjonalistami zarabiającymi krocie, np. 8 tys. zł brutto, a tymczasem 8 tys. zł w i to netto to zarabia w przeliczeniu zwykły, prymitywny, niepiśmienny turecki robol na budowie w Niemczech (a Niemcy wcale nie maja najwyższych zarobków, wiecej mozna dostać w Szwajcarii, Norwegii, Luksemburgu, Holadnii, Danii itd.).

      Z perspektywy zachodu Polska pozbawiona przemysłu, własnego kapitału, wykupiona przez obcych i zapieprzająca za grosze z pocałowaniem ręki, bo sztucznie wywołane bezrobocie dochodzi realnie do 20 procent, ze zestresowanymi mieszkańcami wymęczonymi biedą, zawistnymi - wydaje się być żałośnym śmietnikiem, na którym wyleniałe i wygłodniałe psy zawzięcie biją sie o kawałek parszywej kości...
    • hankrearden 30.08.12, 20:49

      To zaakceptujcie przeciętniaki, że wasze pensje będą przeciętne.

      Gość portalu: ixi napisał(a):

      > a tymczasem wiekszosc ludzi jest przecietna i niech pracodawcy sie z tym pogodz
      > a
    • zbikol 30.08.12, 22:23
      przeciętne czy minimalne?
    • pawelekok 31.08.12, 09:04
      Jak Ciebie zrozumiałem oczekujesz średniej krajowej za przeciętne uzdolnienia, przeciętną wiedzę i umiejętności i przeciętną pracowitość. Prawda?

      To lepiej sam załóż firmę i sam sobie tyle płać jak potrafisz.
    • zbikol 14.09.12, 10:37
      Mam firmę, wykonywałem zlecenia jako samozatrudniony, przejeżdżałem ok 6000-7000 km miesięcznie plus realizacja usług, a średni dochód na picie 380 zł na osobę w rodzinie. Wszystkie próby rozmów o stawkach kończyły się stałym tekstem kryzys, konkurencja i tabuny chętnych na moje miejsce. Jak wkońcu sobie odpuściłem to następnego frajera szukali 2 miesiące stawki mu dali o połowę większe i jescze potrafi dzwonić do mnie co chwila z najprostszymi sprawami.
    • pawelekok 31.08.12, 09:01
      jak tylko przeciętna to pół biedy, jakiś pożytek może jeszcze z takich być, ale jak i przeciętna i leniwa .... dla takich po prostu pracy nie ma
    • Gość: bob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 20:17
      Wielu pracowników wychodzi z założenia, że najpierw należy im się wysoka pensja, a później może zechcą popracować. To jest taki dziwny rodzaj cwaniactwa, który kończy się tym, że nigdy nie wybijają się z zarobkami powyżej średniej, bo nie dają pracodawcy podstaw do podwyżki.
      Początki mojej kariery zawodowej to praca w pewnej corpo nie słynącej z wygórowanych stawek. Byłem jeszcze na studiach i harowałem jak wół, żeby się jak najwięcej nauczyć. I choć dla wielu pewnie byłem frajerem, bo robiłem nadgodziny za darmo, to dla mnie kasa nigdy nie stała na pierwszym miejscu.
      Naprawdę niewiele trzeba było czekać, żeby zacząć poważnie zarabiać. Może po prostu miałem szczęście do przełożonych, że potrafili mnie zauważyć. Dziś, 7 lat później, już w innej firmie, zarabiam kilkanaście razy więcej. A ci którzy byli tak cwani, że woleli zrobić mniej niż więcej, dalej pracują za podobne pieniądze na podobnych stanowiskach i psioczą na pracodawcę.
    • Gość: gnago IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.12, 21:05
      Ustalmy.... pensja ma zapewnić byt na minimalnym poziomie i możliwość odłożenia pewnej kwoty bez drakońskich ograniczeń. Wiem wychodzi wysoko.
      To co "pracodawcy" oferują to jałmużna albo kieszonkowe
    • Gość: pyra314 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.12, 21:22
      Tak to może było w socjalizmie (każdemu wg potrzeb). Pensja jest tylko i wyłącznie odzwierciedleniem przydatności pracownika. Nie udowodnisz, że jesteś przydatny to się nie dziw.
      Poza tym jest jeszcze inny aspekt, pracodawca jak zatrudnia to gra w ciemno, pracownik nie bo dokładnie wie ile i w jakiej walucie dostanie. Musi pokazać co jest wart.
    • Gość: podatnik IP: *.uznam.net.pl 30.08.12, 22:46
      Gość portalu: pyra314 napisał(a):

      > Tak to może było w socjalizmie (każdemu wg potrzeb). Pensja jest tylko i wyłącz
      > nie odzwierciedleniem przydatności pracownika. Nie udowodnisz, że jesteś przyda
      > tny to się nie dziw. (...)

      Czyli idzie o siłę przedsiębiorstw i gpodarki w ogóle. W Polsce byłem "przydatny" na trzy tysiące, panu Niemcowi się przydałem na cztery tysiące ...euro ...po opodatkowaniu. Ten sam ja. Że jeszcze są jacyś programiści w Polsce to się dziwię. Znaczy... w Polsce fizycznie to i ja jestem, przecież mamy XXI wiek i internet :)
    • Gość: dev IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 07:12
      > Że jeszcze są jacyś programiści w Polsce to się dziwię.
      Chłopie, to że ty zarabiałeś 3k nie znaczy, że wszyscy tyle mają. 3k to ja miałem na studiach pracując na 3/5 etatu. W Wawie kupa ludzi zarabia powyżej 10k netto.
    • Gość: j IP: *.unitymediagroup.de 31.08.12, 11:08
      Mało wiesz. Już klasyk liberalizmu gospodarczego - Adam Smith mawiał, że robotnik powinien zarabiac minimum dwa razy tyle, ile potrzebuje na swoje utrzymanie, aby mógł utrzynac jeszcze dwójke dzieci.

      To, co teraz jest w Polsce to nie liberalizm, lecz niewolnictwo.
    • q-ku 30.08.12, 23:03
      żyjemy w realnym, rynkowym świecie - nareszcie
      i płaci się za towar - jakim jest praca - tyle ile się może lub chce dać

      (chyba że sprzedawca czyli pracownik) przekona płacącego że warto dać więcej...

      pracodawca nie jest od zapewniania komuś bytu tylko od zarabiania

      jak jest mądry to zatrudni dobrych ludzi, zapłaci im tyle żeby nie tylko przeżyli ale i chcieli się rozwijać

      ale.. jeżeli nie jest także mądry pracownik - i nie rozumie zasady - to nie będzie stopniowo udowadniał że jest dobry tylko będzie dłubał w nosie o oczekiwał "zapewnienia mu" bytu

      załóż kiedyś firmę i zatrudnij choć jednego pracownika top zrozumiesz.. ja zatrudniam paru - i płacę im nieźle.

      Ale oni Wiedzą o co nam razem chodzi - wybrałem sobie takich - samych młodych ale z doświadczeniem. jakim? :-) Zdobyli je u mnie - na studiach dorabiali i ich potem wybrałem.
    • corett 01.09.12, 17:50
      q-ku napisał:

      > żyjemy w realnym, rynkowym świecie - nareszcie
      > i płaci się za towar - jakim jest praca - tyle ile się może lub chce dać
      >
      > (chyba że sprzedawca czyli pracownik) przekona płacącego że warto dać więcej..
      > .
      >
      > pracodawca nie jest od zapewniania komuś bytu tylko od zarabiania


      No właśnie - rynkowy świat. Jeżeli pracadawca płaci grosze to element tego rynku czyli pracownik stwierdzi, że będzie dawał z siebie adekwatnie do tej pracy - czyli g*wniania praca za g*wnianą pracę.

      Pracownik nie jest od zapewniania pracodawcy bytu tylko od zarabiania. Skoro g*wno zarabia to g*wno z siebie daje.
    • Gość: Ech IP: *.aster.pl 01.09.12, 23:49
      Niech żyję krótkowzroczność kapitalistów. Płacić ludziom tyle, żeby nie mieli nawet na życie. Kogo wtedy będzie stać na zakupienie produktów firmy ? Przez takie podejście firmy zbiednieją, bo prawie nie miały klientów, będą musiały znacznie obniżyć ceny i wiele z nich upadnie, bo nikt nie będzie kupował nowego telewizora, skoro ledwo go stać na życie.
    • koloratura1 31.08.12, 07:31
      Gość portalu: gnago napisał(a):

      > To co "pracodawcy" oferują to jałmużna albo kieszonkowe

      Ktoś Cię zmusza do przyjęcia warunków?
      W końcu możesz być na utrzymaniu mamusi do śmierci (Twojej lub jej).
    • pawelekok 31.08.12, 09:12
      Ty dostajesz do ręki tylko 30% tego co Twoja praca kosztuje pracodawcę - oczywiście jeśli obaj gracie uczciwie. Tak, że jesli ktoś mówi: płaćcie mi 1500 Euro (netto) a nie PLN, to niech wie, że pracodawca płaci mu już 1000 euro a nie 1500 pln. Tylko to państwo zostawia pracownikowi kieszonkowe z tej wypłaty.

      A weź pod uwagę, że same wynagrodzenie to nie jedyne koszty stanowiska pracy.

      Gdyby pracodawca nie musiał płacić za pracownika podatków i składek, wszystko dawał pracownikowi do ręki, a ten latałby sam do ZUSu i skarbówki, to z dnia na dzień skończyłoby się w Polsce socjalne państwo. Robole wyszliby na ulicę widząc jak niewielka kupka kasy im zostaje.
    • qatroscc 30.08.12, 21:07
      u mnie jest odwrotnie, najpierw pracownik daje z siebie wszystko, potem zauważa że chętnie pracodawca wziąłby więcej (np. jego wolny czas w domu) nie dając nic w zamian (no może poza iluzjami awansu), no i nadchodzi krach, pracownik żegna fabrykę snów
      --
      do nazwiska Turek
    • Gość: Tomek IP: *.hsd1.nh.comcast.net 30.08.12, 21:17
      Jestem przedsiebiorca i zatrudniam ludzi od lat. Moja kariera zaczela sie podobnie jak Twoja. Duzo pracujac zdoblem przewage konkurencyjna i dlatego mam wlasny biznes bo wiem wiecej, wiecej mam doswiadczenia i potrafie lepiej zarzadzac firma.

      Wartosciowym inzynierom palce 5000 - 8000.

      Ostatnio widze ze ludzie ledwie po studiach uwazaja ze im sie nalezy. Trzeba najpierw pokazac co sie umie ale oni punktualnie co do minuty, wychodza z pracy o 16:00. Tym nie dam wysokich pensji bo takich jest mnostwo.
    • Gość: cynik IP: *.acn.waw.pl 30.08.12, 21:25
      > oni punktualnie co do minuty, wychodza z pracy o
      > 16:00. Tym nie dam wysokich pensji bo takich jest mnostwo.

      Jeżeli pracownicy notorycznie zostają po godzinach, to oznacza jedno z dwóch:
      albo są do d..., bo nie wyrabiają się w normalnych godzinach, albo mają szefa do d..., który nie umie oszacować wymaganych nakładów i dowala im za dużo roboty.
    • Gość: hb IP: *.play-internet.pl 30.08.12, 21:33
      bredzisz.
      pracownik który zawsze równo wychodzi punkt to pracownik który ma ZA MAŁO roboty albo lewus który patrzy tylko na zegarek

      W pracy ja w zyciu raz dłużej raz krócej.
    • Gość: cynik IP: *.acn.waw.pl 30.08.12, 21:37
      >> Jeżeli pracownicy notorycznie zostają po godzinach
      > bredzisz.
      > pracownik który zawsze równo wychodzi punkt to pracownik który ma ZA MAŁO robot
      > y albo lewus który patrzy tylko na zegarek

      Czytanie ze zrozumieniem się kłania:
      "Jeżeli pracownicy notorycznie zostają po godzinach"

    • Gość: M IP: *.multi-play.net.pl 30.08.12, 21:40
      Bredzisz. Takie samo zadanie dla dwóch pracowników, jeden je robi w 3 godziny drugi w 8 albo i nie. To co ten pierwszy nie wyjdzie punktualnie?
    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.12, 23:51
      Zaraz.. skoro umawiasz się z pracownikiem, że ma on kończyć o 16, to kto jest nie fair: pracownik kończąc o tej co się umówiliście, czy Ty, który oczekujesz, by zostawał po godzinach? O tym się tu między innymi mówi. O poszanowaniu drugiego człowieka i zawieranych z nim umów!
    • bartlomiej_s 31.08.12, 00:11
      Trochę z innej beczki.
      Czemu na zachodzie specjaliści pracują tylko 8 godzin. Bo się cenią. Mam wrażenie że nadchodzą nowe czasy. Pokolenie roczników 70 które wykazywało się mocno zobaczyło że ma z tego ...... Młodsi chcą mieć dobry start. Pracować po 8 godzin. To wszystko zostało zaobserwowane na zachodzie gdzie kultura pracy jest jednak inna.
      Poczekamy kilkanaście lat i nikt nie będzie "codziennie " oczekiwał od pracownika pracy po 12 godzin ;-)
    • Gość: 2b3 IP: *.static.espol.com.pl 31.08.12, 07:50
      Nie wiem na jakiej podstawie wysuwasz wnioski ze specjalisci na zachodzie pracuja po 8 godzin. Wspolpracowalem ze specjalistami z Niemiec, USA, UK, Finlandii i paru innych dziwnych miejsc - i wiem ze w zasadzie jesli zachodzi koniecznosc to sa dostepni o kazdej porze dnia i nocy - wcale nie za jakies bonusy czy profity, ale dlatego ze rozumieja ze tylko ciezka praca sa w stanie udowodnic ze zasluguja na to by zarabiac ile zarabiaja, albo zeby w przyszlosci zarabiac wiecej. Wyscig szczurow? Byc moze - ale tylko najsprytniejsze i najbardziej uparte szczury dobiegaja do mety.

      Osbiscie mialem okazje obserwowac w pewnym Game Studio w Londynie jak pracuja programisci/designerzy(i nie imigranci, ale natywni brytyjczycy) - zaden z nich nie wychodzil po 8 godzinach jesli mieli cos do zrobienia jeszcze - wiedzieli ze jesli nie zrobili tego w 8 h to byla tylko ich wina(zadania byly tak okreslone ze byly wykonalne w ciagu dnia pracy). Rozumieli tez ze czasami sa zadania ktore poprostu musza byc zrobione - nie w ciagu tygodnia, ale na jutro rano i co? Ano siedzieli cala noc - jechali sie przebrac i wracali o 12 do pracy - przy czym nikt nie upominal sie o platne nadgodziny.

      Inny przyklad z banku inwestycyjnego w Londynskim City - pracownicy czesto-gesto siedza do poznych godzin wieczornych. Jedynym bonusem jest to ze jesli siedza do 20 to moga na koszt banku zamowic sobie cos do jedzenia, a jesli zejdzie im do 22 to firma zaplaci za taksowke do domu.

      I dlatego wlasnie warto ich oplacac lepiej niz nas(pomijajac fakt ze ich gospodarki rozwijaly sie przez 50 lat po wojnie, a nasza nie wiec sztuczne podwyzszenie plac zabiloby nasza gospodarke) - pracodawca wie, ze jesli jest cos do zrobienia na juz to nie uslyszy o 16 dzwieku zamykanych drzwi. To nie jest tasma gdzie ktos przyjdzie o 16 cie zmienic. Prace specjalisty w danym momencie moze wykonac tylko on.
    • Gość: m~ IP: *.chomiczowka.waw.pl 31.08.12, 08:15
      Są firmy, gdzie automatycznie ustawione jest włączanie alarmu o 16:30.
      W Polsce i prywatne ...
    • Gość: Tom IP: *.icpnet.pl 31.08.12, 10:13
      A ilu z tych "specjalistów" siedziało do późnych godzin, grając w pasjansa, tylko po to, żeby nie wyjść przed szefem albo jako pierwszy?!

      Jesli wartość pracownika oceniasz po tym ile godzin jest w stanie siedziećw pracy to wybacz, ale raczej własny biznes ci się nie uda.
    • Gość: 2b3 IP: *.static.espol.com.pl 31.08.12, 12:35
      Odpowiadajac na twoje pytanie - zaden z nich. Nikt rozsadny nie siedzi, dla samego siedzenia. Ale jezeli trzeba to trzeba. W polskich realiach wyglada to nieco inaczej. A jesli chodzi o ocenianie pracownika na podstawie tego ile godzin jest w stanie siedziec w pracy to zbyt daleko idace uproszczenie sensu mojej wypowiedzi. Chodzi o to czy przelozony moze na ciebie liczyc czy nie - jesli wie ze nie zostawisz go samego w krytycznym momencie z problemem - to oczywiscie jest to warte gratyfikacji.

      A co do prowadzenia wlasnej firmy - nie mam takich ambicji. Sprzedaje swoje umiejetnosci komus kto z kolei ma umiejetnosc i mozliwosc sprzedania ich z mnoznikiem x8 w stosunku do mojej pensji i nie mam z tym problemu. Ja nie musze sie martwic o szukanie klienta(do ktorego jako jeden maluczki i tak bym nie dotarl), domkniecie bilansu itp... Zreszta jesli popatrzec ze trzeba z tego x8(a w zasadzie x7 odliczajac moj kawalek tortu) utrzymac dzialy bezposrednio nie produkcyjne, sfinansowac jakas rezerwe na chudsze lata, wlozyc sporo kasy we wzrost to naprawde mialbym same siwe wlosy(a tak polowa jest jeszcze w naturalnej barwie:) )
    • Gość: podatnik IP: *.uznam.net.pl 31.08.12, 22:11
      Gość portalu: 2b3 napisał(a): > pomijajac fakt ze ich gospod
      > arki rozwijaly sie przez 50 lat po wojnie, a nasza nie (...)

      Kto was uczy takich idiotyzmów? Serio pytam? Szkoła teraz ma taki "program"? Na katechezie?
    • q-ku 30.08.12, 23:08
      z firmy wychodzi się kiedy trzeba. jak trzeba to nad ranem, z jak nie trzeba to się idzie w południe do domu.

      trzeba wykonać zadanie a nie marnować powietrze w firmie.
    • Gość: ziutek IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.12, 21:54
      > wychodza z pracy o
      > 16:00.

      nie ma tak - za młodego byłem głupi i zostawałem, ba brałem pracę do domu nawet - i co z tego miałem, jak kiedyś trzeba było coś zrobić pilnie na wczoraj i zostać, a nie mogłem (zdarzenie losowe) , to taką rozpierduchę mi zrobili, że aż mi uszy spuchły - przyzwyczaiłem szefów, a potem było to dla nich normalne i jak raz stanąłem okoniem to zdziwienie zaskoczenie i złość - nic z nadgodzin nie miałem, osioł robił za darmo, bo myślał że ktoś to doceni, a tymczasem szefostwo miało to w dupie i cieszyło się że frajera znaleźli - jedynie opie...za swój poświęcony czas dostałem - a w naiwności swojej myślałem, że ktoś to zauważy, że doceni, za to że praca jest zrobiona szybciej itp itd - nic z tych rzeczy - od tamtego czasu wyleczyłem się z nadgodzin

      zmieniłem pracę - i w obecnej 16:30 i mnie nie ma - i pocałujcie misia w dupę

      i bzdurą jest dla mnie argument, ze przez adgodziny zdobywamy doświadczenie - gó... prawda - raczej szybciej popadamy w rutynę - gdyby przez ten dodatkowy czas robić coś innego - np zadania z innego projektu, lub całkiem inna zadania w projekcie - to jeszcze tak - a w nadgodzinach robi się zazwyczaj to samo co przez 8 h - to co to za wielkie doświadczenie zdobędziesz w 10 czy 12 godzinie pracy

      bez jaj - skończcie takie kocopoły opowiadać - mechanik, budowlaniec itp - jak by u was pracował (przy remoncie naprawie itp) i trzeba by było zrobić coś więcej - bo akurat tak wyszło - nie ma bata - policzył by sobie za dodatkowy czas i pracę - a wy macie pretensje, że ktoś wychodzi po swojej pracy do domu - normalni jesteście?

    • Gość: pyton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 22:28
      Prawdę napisałeś....
      Nadgodziny są dla rajerów bez doświadczenia.
      Nie ma kasy nie ma nadgodzin. Frajer musi wiedzieć, że za darmo nic nie dostanie.
    • Gość: smiechu warte IP: *.adsl2.static.versatel.nl 31.08.12, 09:21
      Kolejny "magnat" z filozofia. Licz sie z tym, ze kraj jest otwarty a twoja oferta nigdy nie bedzie lepsza od obcokrajowca. Najlepsi pracownicy nie beda pracowac dla ciebie bo po co i za co? Podpisujesz ze mna umowe, ze pracuje do 16:00 ale chcesz, zebym posiedzial dluzej. Dlaczego mnie oklamujesz? Ja nie oklamuje nie ciebie i wywiazuje sie z umowy. Chcesz zebym ja lamal? Przeciez to nieetyczne!
      Jeden komik wysmial mentalnosc takich "magnatow":
      - dlaczego nie pracujesz?
      - skonczylem na dzisiaj.
      - to moze chociaz poudawaj, ze pracujesz?
      - to moze ty poudawaj, ze pracuje!

      Niemiec za granica placi mi w euro i nie zawraca mi gitary swoja "filozofia" (bo jej nie ma) tylko puka do mnie do biura o 16:00 zeby mnie do domu podrzucic.
      Kiedys dalem sobie wmowic te wasze korporacyjne pierdoly dopoki nie zaczalem pracowac dla zachodniej Europy. Tam inaczej traktuje sie ludzi. Zycie jest lepsze. Kiedys chcialem zostac po godzinach, ale szef mi powiedzial, ze nie musze bo i tak mi za to nie zaplaci. Umowa to umowa.
    • Gość: inż.bud. IP: *.pz3-nat.espol.com.pl 31.08.12, 11:11
      Wychodzą o 16.00 bo za tyle im płacisz. Jak chcesz, żeby pracowali więcej to im zapłać nadgodziny. Typowe polactwo. Ty masz chyba cwaniactwo w genach. Typowy polski buc. Napisz w umowie o pracę, że praca w godzinach 8.00 - 20.00 i sprawa załatwiona, wszystko byłoby jasne.
    • Gość: mil IP: *.teoc.pl 31.08.12, 13:29
      Właśnie, cholerny cwaniaczek. Nie podoba się jaśnie panu, że ludzie po ośmiu godzinach mają czelność iść do domu. Paradne!
    • comrade 30.08.12, 22:00
      Jest dokładnie tak jak piszesz. Z moich obserwacji wynika że licza się dwa czynniki: etyka pracy i ogólna zdolność do uczenia się i rozwiązywania problemów (inteligencja). Mając jeden z nich na wysokim poziomie - osiągnie się całkiem zadowolającą pozycję zawodową. Mając kombinację obu - jesteś "skazany na sukces". Ten cały hejt na forach w necie uprawiają ludzie którzy nie mają ani jednego ani drugiego, to jest chyba oczywiste że nikt nie napisze o sobie "nie umiem ogarnąć za trudnych dla mnie zagadnień a do tego nie chce mi sie pracować". Każdy pozuje na kombinację tytana intelektu i woła roboczego, ale prawda jest brutalna: w realu takich ludzi jest niewielu ale ci którzy rzeczywiście tacy są - zarabiają BARDZO DOBRZE i nie narzekają. Zwykle w parze z inteligencją i pozytywnym nastawieniem do własnej pracy idzie tez pasja, samorealizacja, zadowolenie z życia.
    • Gość: drogowiec IP: *.warszawa.vectranet.pl 02.09.12, 13:32
      Chłopie obudź się. Widać, że nei znasz realiów pracy z punktu widzenia szeregowego pracownika. Sukces dzięki swojej własnej pracy i wykształceniu to mrzonka w tym kraju, chyba że masz szczęście jak w totka. Liczą się jeszcze znajomości itp. dopiero wtedy coś możesz osiągnąć. Ty najwyraźniej albo jeszcze nie pracujesz i żyjesz ideałami albo dobrą robotę dostałes po znajomości (może rodzinny biznes). Więc nie truj że wszyscy moga miec tak jak ty.
    • 1stanczyk 30.08.12, 22:38
      tylko zresztą w naszym kraju: pokaż co umiesz, co potrafisz nie w cieplarnianych uczelnianych warunkach ale tych, na jakie dzisiaj i teraz stać Twoje przedsiębiorstwo w którym pracujesz.
      Teoretycznie dzisiaj można nieomal wszystko.
      Wystarczy mieć odpowiedni kapitał by zrealizować nieomal każde zamierzenie.
      Ale zrobione zostanie przez tych co potrafią je zrobić najtaniej i najszybciej
      Bo przedsiębiorstwo to jest zupelnie inna bajka, która swoimi ograniczeniami i odstrasza nasze liczne uczelniane "pieszczoszki".
      Stąd bierze się później ten dosyć powszechny w naszym kraju instynktowny dla "pieszczoszków" pęd do państwowego.

      Re: Oni udają, że płacą, my udajemy, że pracujemy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • Gość: Nomysz IP: *.ip.netia.com.pl 30.08.12, 20:29
      Przeglądając oferty pracy znalazłem propozycję dla kierowców, a ponieważ jest ona obezwładniającym idiotyzmem pozwoliłem ją sobie opublikować. Nazwy firmy nie podaję,
      aby chętnych nie zachęcać.

      Od kandydatów oczekujemy:
      - prawa jazdy kat. C+E,
      - karty kierowcy, /digital ticket /
      - minimum 5 letniego doświadczenia w pracy jako kierowca samochodów powyżej 12 ton,
      - minimum 3 letniego doświadczenia w ruchu międzynarodowym,
      - świadectwa kwalifikacji wraz z kursem na przewóz rzeczy,
      - świadectwa ukończenia kursu ADR,
      - aktualnego zaświadczenia o niekaralności,
      - aktualnych badań psychotechnicznych,
      - świadectwa szkolenia w zakresie obsługi tachografu cyfrowego,
      - aktualnej książeczki epidemiologicznej,
      - znajomości przepisów prawa o ruchu drogowym,
      - znajomości języka niemieckiego,
      - znajomości języka angielskiego w stopniu komunikatywnym,
      - znajomości topografii Europy oraz programów nawigacyjnych,
      - dobrego stanu zdrowia,
      - odporności na stres, braku nałogów,
      - umiejętności szybkiego rozwiązywania problemów,
      - uprawnień do obsługi wózków widłowych,
      - aktualnej wizy do Rosji i Białorusi,
      - średniego wykształcenia technicznego,
      - podpisania weksla in blanco
      - dbałości o powierzony sprzęt, sumienności oraz zaangażowania,

      Mile widziani kandydaci do 45 roku życia.

      Oferujemy:
      - płace zasadniczą w wysokości 1500 złotych brutto,
      - terminowość wypłat,
    • nchyb 30.08.12, 20:41
      od ilu miesięcy wpisujesz to info, myślisz, ze dalej aktualne?... ;-)
    • Gość: naz IP: *.wroclaw.mm.pl 30.08.12, 21:01

      Here's a more topical Dilbert strip:
      dilbert.com/dyn/str_strip/000000000/00000000/0000000/000000/00000/1000/800/1886/1886.strip.gif
      Let's try embedding:
      <a href="dilbert.comhttp://dilbert.com/strips/comic/2008-02-29/" title="Dilbert.com"><img src="dilbert.com" border="0" alt="Dilbert.com" /></a>
    • Gość: Zdegustowana IP: *.elisa-laajakaista.fi 30.08.12, 23:12
      Ja szukajac kilka lat temu pracy tez sie natknelam na podobne kurioza. W jednej szukali kandydata po prawie, psychologii badz ekonomii lub zarzadzaniu (w czasach gdy moj rocznik zaczynal studia kierunki te na uczelniach panstwowych byly bardzo oblegane i pierwszy lepszy sie na nie nie dostawal), z biegla znajomosc angielskiego, doswiadczeniem w pisaniu projektow unijnych plus jakies dodatkowe wymagania, ktorych juz nie pamietam. Okazalo sie, ze placa 1000zl brutto, praca wlasciwie bedzie polegala na produkcji i wysylaniu korespondencji seryjnej, a te unijne projekty to wlasciwie moze raz na rok sie zdarza, a moze i wcale. W jakim celu wymagali dyplomu magistra czy bieglej znajomosci angielskiego do tej pracy nie zdolalam sie dowiedziec gdyz na tak zadane pytanie panie poczuly sie urazone. Kolejna oferta pracy: dyplom magistra niezbedny, biegla znajomosc dwoch konkretnych jezykow zachodnich w mowie i pismie (chodzilo o tlumaczenia pism typu umowy czy kontrakty handlowe dla pracodawcy), wszelka mozliwa praca biurowa do wykonania, praca zmianowa, wlacznie z weekendam. Wynagrodzenie chyba niewiele lepsze jak w pracy pierwszej, bo jak powiedzialam pani rekrutujacej, ze za taka prace z takimi wymaganiami (tlumaczenie umow na kosmiczne pieniadze to w koncu nie przelewki za ktore zreszta tlumacz bierze ciezkie pieniadze, a to bylo tylko jedno z zadan) wynagrodzenie 2 tys. netto to wg mnie minimalna stawka, pani popatrzyla na mnie jak na kosmite i stwierdzili, ze po okresie probnym to moze, ewentualnie, jak pracodawca uzna za stosowne....dodam tylko, ze ta oferta pracy byla aktualna jeszcze 5 miesiecy od czasu jak nia pogardzilam, wiec chyba sie zaden chetny nie znalazl. Ale najsmieszniejsze jest to, ze w obu przypadkach rekruterzy sami sprawiali wrazenie, ze sa przekonani o tym, ze te oferty to rewelacyjne okazje. Biorac pod uwage, ze rzecz sie dziala w jednym z najwiekszych polskich miast to nie wiadomo czy smiac sie czy plakac z tych wymagan i oferowanych za nie zarobkow. A teraz podobno jest duzo gorzej.
    • Gość: elo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 02:34
      bardzo slusznie zrobilas - jak juz cie zwabili na interview i zmarnowali twoj czas to nalezy takich palantow wysmiac!
    • Gość: Gosc IP: *.hsd1.il.comcast.net 07.09.12, 19:47
      Naprawde tyle placa ? Wymagania nieco wyzsze niz w USA ta praca to ciezka harowka dlatego wiek do 45 lat , za oceanem placa ok. $4000k brutto wiec w PL powinno byc min 5000zl za ok. 50-60 godzin pracy kierowcy.
    • Gość: grega IP: *.toya.net.pl 30.08.12, 20:49
      Powiem wam jak jest u mnie. Szef "zatrudnia" w gabinecie lekarskim lekarzy na działalności gospodarczej, żeby nie płacić im zusu. Ostatnio mówi," cholera chłopaki, zgłosiłem gabinet do pracy w sobotę do nfz, oni będą to sprawdzać" U nas w sobotę nikt nie pracuje, bo tego dnia pacjenci nie chcą przychodzić. Więc szef: "posiedzicie sobie chłopaki w sobotę na dyżurach na zmianę" Czy myslicie, że szef zaproponował zapłatę za nadgodziny? Albo moze jakieś wynagrodzenie za dyżur? Nie, on chce, żebyśmy tego dnia przez pół soboty siedzieli w pracy ZA DARMO.
    • Gość: złośliwe bydlę IP: 79.139.34.* 30.08.12, 22:02
      Boście frajerzy. Jak mi szef coś takiego zrobił, to po miesiącu miał na głowie wszystkie możliwe kontrole i sprawę w sądzie.
    • Gość: grega IP: *.toya.net.pl 30.08.12, 22:14
      A czy pisałem, że się zgodziliśmy?
    • koloratura1 31.08.12, 07:53
      Gość portalu: złośliwe bydlę napisał(a):

      > Boście frajerzy. Jak mi szef coś takiego zrobił, to po miesiącu miał na głowie
      > wszystkie możliwe kontrole i sprawę w sądzie.

      A Ty już do końca świata i jeden dzień dłużej będziesz na bezrobociu...
    • Gość: panhivo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 21:40
      Na rozmowę przychodzi kilkunastu kandydatów, duża część z nich sama się pogrąża odpowiadając na pytanie o oczekiwane wynagrodzenie.
    • Gość: R2r IP: *.181.196.104.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.08.12, 01:45
      Bo to jest tak kretyńskie pytanie, że kiedy je słyszę, to natychmiast wychodzę...
      Moje oczekiwanie proszę pana to 1 i tutaj proszę sobie wpisać dowolną ilość zer, byle nie mniej niż sześć.
      A teraz powiedz mi po prostu ile chcesz płacić, a najlepiej napisz to od razu w ogłoszeniu, żebyś mi dupy niepotrzebnie nie zawracał.
    • Gość: Furla IP: *.play-internet.pl 31.08.12, 08:38
      Zgadza się, durne pytanie... ja chcę jak najwiecej;-) Powinni obowiązkowo podawac ile są w stanie zapłacić a nie zawracać gitarę. Człowiek szukający pracy, też czasu na loterii nie wygrał.
    • Gość: panhivo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 08:46
      Jak właśnie zauważyłeś, nie jest to kretyńskie pytanie, bo pozwala odsiać życiowych frustratów, którzy się do współpracy nie nadają.
    • Gość: złośliwe bydlę IP: 79.139.34.* 30.08.12, 21:58
      Doświadczeni, dyspozycyjni, samodzielni pracownicy istnieją.
      Niestety z reguły w Anglii lub Szwecji, gdzie zarobią kilkakrotnie więcej niż w Polsce.
    • Gość: ahe IP: *.toya.net.pl 30.08.12, 22:11
      a ilustracją jest zdjęcie AHE.
      Pasuje jak ulał.
      Tam pracownikom tak mało płacą i cały czas obcinają pensję (szantażując zwolnieniem), że aż się dziwię, że niektórym jeszcze się chce pracować.
    • 1stanczyk 30.08.12, 22:12
      "Niech dadzą 1500 euro, to się znajdą specjaliści. Wyrosną jak grzyby po deszczu - pisze na naszym forum czytelnik o nicku "gość"."

      Gówno prawda: przyjdą cale rzesze roszczeniowych pretensjonalnych buców najczęściej niewiele więcej potrafiących niż ci zatrudniani za jedna trzecia tej sumy.
      Będą mialy znakomite referencje, niejednokrotnie wyśmienite certyfikaty a kiedy przyjdzie w sytuacji napiętej co do czego odwrócą się na piecie ze swoim przekonaniem bycia niezastąpionym.
      Zwykle te roszczeniowe, zawsze mające racje, pretensjonalne pajace są po roku czy dwóch a czasem trzech większym problemem w przedsiębiorstwie niż pożytkiem.

      Oni udają, że płacą, my udajemy, że pracujemy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • Gość: bandulu IP: *.perr.cable.virginmedia.com 31.08.12, 01:19
      1stanczyk napisał:

      > "Niech dadzą 1500 euro, to się znajdą specjaliści. Wyrosną jak grzyby po deszcz
      > u - pisze na naszym forum czytelnik o nicku "gość"."
      >
      > Gówno prawda: przyjdą cale rzesze roszczeniowych pretensjonalnych buców najczęś
      > ciej niewiele więcej potrafiących niż ci zatrudniani za jedna trzecia tej sumy

      1500 euro to nadal smieszne pieniadze... Na Zachodzie tyle zarabia niewykwalifikowany robotnik, bez nadgodzin. Roszczeniowosc? Dlaczego troszke ponad glodowe minimum ma byc zaraz roszczeniowoscia? Smiechu warte.
    • Gość: Soze74 IP: *.ip.netia.com.pl 31.08.12, 15:24
      Sęk w tym że na zachodzie produkują Mercedesy i Airbusy a my drewniane palety i krasnale ogrodowe. W takim układzie to "śmieszne" 1500 euro płacone niewykwalifikowanemu robotnikowi położyłoby każdą firmę.
    • Gość: Aspa IP: *.cust.o2.ie 30.08.12, 22:32
      Pracodawcy kładą nacisk na wydajność pracownika i nie są z niej generalnie zadowoleni. A potem ten sam, niezbyt wydajny pracownik wyjeżdża z Polski i nagle okazuje się, że pracodawca jest nim zachwycony i nie ma problemu z zapłaceniem mu pieniedzy dużo większych, niż człowiek w Polsce zarabiał. Nie sądzę, ze wynika to z rozrzutności przedsiębiorców poza Polską - raczej z tego, że pracownik przynosi firmie takie zyski, że jego pensja zwraca sie z nawiazką.
      Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy firma pana polskiego pracodawcy, nie potrafiąca dobrze wykonywanej pracy przekuć na zyski?
    • 1stanczyk 30.08.12, 22:57
      "Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy firma pana polskiego pracodawcy"

      To co piszesz można z jednej strony miedzy bajki włożyć a z drugiej zapisać na konto Twojego bezmyślnego uprzedzenia .

      Ten "niezbyt wydajny pracownik" kiedy wyjeżdża z naszego kraju pracuje zupelnie inaczej i najczęściej dlatego właśnie pracodawca jest nim zachwycony. Bo tam stracić prace niejednokrotnie z dnia na dzień i często, szczególnie na początku bez żadnego "bezrobocia" to jest dla początkującego nieomal koniec świata.

      Bo praca dla emigranta, szczególnie na początku, to jest nieomal cały świat.

      Bez niej albo wraca do kraju albo bardzo szybko się stacza: jakże inaczej wygląda ta sama sytuacja pracownika w kraju ?

      "Pieniądze dużo większe niż w kraju" są argumentem debila: kraje zamożne na swoją obecną sytuacje pracowały i kradły (zdobywając świat) przez wieki. Wydajność pracy jako wskaźnik jest nieporównywalna z ta naszą.

      My mamy 25 lat międzywojennego wysiłku, 45 "dyktatury proletariatu" i blisko 25 lat bezmózgowia okrągłostołowych debilów.

      Ogólnie pitolisz bez sensu i bez najmniejszego rozeznania przywiązując wagę tylko do objawów a nie do przyczyn takiego stanu rzeczy

      Re: Oni udają, że płacą, my udajemy, że pracujemy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 23:44
      gó... prawda, bo za 1500 euro aż się chce pracować - wstawac o piątej i wracac o dwudziestej drugiej ...pacanie
    • 1stanczyk 31.08.12, 01:09
      To tylko tak się na początku wydaje temu, kto zarabia 500.
      Najczęściej po roku, dwóch albo trzech ten co zarabia 1500 ma podobne poczucie pokrzywdzenia jak ten co zarabia 500.
      Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

      Re: "Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • Gość: nowy IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 14:17
      > My mamy 25 lat międzywojennego wysiłku, 45 "dyktatury proletariatu" i blisko 25
      > lat bezmózgowia okrągłostołowych debilów.

      Te brednie słyszymy nie od dziś, napisz coś konkretnego, jak to zmienić, jak to naprawić,
      Jeżeli nie napiszesz to jesteś taki sam jak Oni.
    • 1stanczyk 31.08.12, 14:58
      Dzisiaj niech zmieniają ci, żądne władzy pajace, co tak świetnie wszystko wiedzieli 20 lat temu, że wszystkich spoza własnego okraglostolowego kręgu zwykłych "patriotycznych" debilów odsunęli na bok.

      "Te brednie słyszymy nie od dziś,"

      Skoro to są brednie to po co pytasz ?

      Pytasz jak to zmienić kogoś kto według Ciebie pisze brednie ?
      Zupełnie bez sensu.

      Jak to naprawić spytaj się tych co popsuli: tych michników, tych mazowieckich, tych buskow, tych tuskow, tych walesow, tych kaczynnskich, tych kwaśniewskich, tych millerów, tych suchockich, tych cimoszewiczow, tych balcerowiczow .... tego całego okrągłostołowego opętanego własnymi fobiami i schizofrenia, warcholskiego wyszczekanego swoją pajacowatą pretensjonalnością pokolenia "patriotycznych" debilów


      Re: "Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • Gość: nowy IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 15:25
      > Pytasz jak to zmienić kogoś kto według Ciebie pisze brednie ?
      > Zupełnie bez sensu.

      Po prostu nie rozumiem tego co piszesz dlatego się Ciebie pytam. Zazdrościsz im, że się dorobili?
      Ja im nie zazdroszczę tego co mają, ale co najwyżej, tego że ja tak nie potrafię. Ledwo zarabiam 10 tyś na miesiąc. Starcza aby związać koniec z końcem jako tako, ale gdzie tu normalne życie?
    • 1stanczyk 01.09.12, 22:34
      "Starcza aby związać koniec z końcem jako tako, ale gdzie tu normalne życie?"

      Starczy to jest uwiąd.
      Rozumiem ze chciałeś napisać "Wystarcza".

      Zrozumiale jest rowniez, że "tak nie potrafisz": skoro nie rozumiesz tego co czytasz to i tak całkiem nieźle sobie radzisz i może dlatego właśnie w naszym kraju jest jak jest (a na pewno nie jest dobrze).

      Zazdrościsz im, że się dorobili?

      A czegóż takiego się dorobili ?

      Wawelu, Alei Zasłużonych, miejsca w panteonie patałachów ...

      Jeśli już w ogóle to nie tyle dorobili co nakradli


      Re: "jak to zmienić, jak to naprawić"
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • Gość: Aspa IP: 89.204.192.* 31.08.12, 15:16
      No nie wiem. Od dziesieciu lat na emigracji, jako pracownik, potem jako menadżer, wreszcie pracodawca. Na tych późniejszych etapach zarządzałam zarówno miejscowymi pracownikami, jak i imigrantami. Coś tam chyba wiem, ale widac ty wiesz lepiej. Wiesz na przykład, że kraje zachodu są bogate swą kolonialną przeszłością. Cóż, ja zrobiłem karierę w kraju, który sam był długo kolonią i kolonii nigdy nie miał. No ale ty wiesz lepiej....
      Pracownik, który po wyjeździe z Polski zadba o swoje najpilniejsze sprawy, z reguły już po dwóch latach płacenia składek ma prawo do zasiłku w przypadku utraty pracy. Tak samo było przed kryzysem gdy dodatkowo nową pracę można było znaleźć w ciągu trzech dni bez wysiłku. Zatem twoje pitolenie, że Polacy zapieprzają jak mrówki, bo się boją bezrobocia i stoczenia na dno, jest właśnie tym - pitoleniem. Wiecej znam Polaków, którzy się stoczyli, bo nagle mieli masę kasy a z pazerności zostawili rodziny w kraju i żyli jak zwierzeta w "kibucach" po 4 - 6 (by jak najwięcej zaoszczędzić), niż tych, którzy zmarnieli po utracie pracy.
      No ale ty wiesz lepiej...
    • 1stanczyk 03.09.12, 13:47
      Irlandia nie była kolonia, była tylko długi czas zdominowana przez Anglików podobnie jak my przez zaborców. To nie to samo.

      Ale może zaczynałeś gdzie indziej ?

      "Zatem twoje pitolenie, że Polacy zapieprzają jak mrówki, bo się boją bezrobocia i stoczenia na dno, jest właśnie tym - pitoleniem."

      Dwa lata pracy w warunkach o których pisałem i które potwierdzasz ("po dwóch latach płacenia składek ma prawo do zasiłku ") to jest akurat tyle by wyzbyć się PRL-owskich nawyków i zaadaptować do zupelnie innego niż w naszym kraju rytmu pracy pracy umożliwiającego rzadki w naszym kraju komfort życia (i zależny głownię od zachowania pracy) .

      No ale Ty wiesz przecież lepiej ... :) (nic nie znaczące poszczekiwanie).

      "Więcej znam Polaków, którzy się stoczyli, bo nagle mieli masę kasy a z ...."

      Gdyby mieli "masę kasy" to żadne wspólne mieszkanie czy nawet comiesięczna wyplata nie zmieniałaby ich stanu posiadania bo dla ludzi, którzy maja "masę kasy" to są "drobne" na codzienne wydatki .

      Tak to już jest, że w sytuacji kiedy posiadanie pracy jest przywilejem przepaść pomiędzy pracującymi a niepracującymi powoduje, że dla pracującego rozeznanie w sytuacji tych "zmarniałych po utracie pracy" jest najczęściej mało wiarygodne

      Re: "Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • 1stanczyk 30.08.12, 23:02
      "Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy firma pana polskiego pracodawcy"

      To co piszesz można z jednej strony miedzy bajki włożyć a z drugiej zapisać na konto Twojego bezmyślnego uprzedzenia .

      Ten "niezbyt wydajny pracownik" kiedy wyjeżdża z naszego kraju pracuje zupelnie inaczej i najczęściej dlatego właśnie pracodawca jest nim zachwycony. Bo tam stracić prace niejednokrotnie z dnia na dzień i często, szczególnie na początku bez żadnego "bezrobocia" to jest dla początkującego nieomal koniec świata.

      Bo praca dla emigranta, szczególnie na początku, to jest nieomal cały świat.

      Bez niej albo wraca do kraju albo bardzo szybko się stacza: jakże inaczej wygląda ta sama sytuacja pracownika w kraju ?

      "Pieniądze dużo większe niż w kraju" są argumentem debila: kraje zamożne na swoją obecną sytuacje pracowały i kradły (zdobywając świat) przez wieki. Wydajność pracy jako wskaźnik jest nieporównywalna z ta naszą.

      My mamy 25 lat międzywojennego wysiłku, 45 "dyktatury proletariatu" i blisko 25 lat bezmózgowia okrągłostołowych debilów.

      Ogólnie pitolisz bez sensu i bez najmniejszego rozeznania przywiązując wagę tylko do objawów a nie do przyczyn takiego stanu rzeczy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • Gość: ja IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.12, 04:54
      "Bo praca dla emigranta, szczególnie na początku, to jest nieomal cały świat. "

      owszem bo jak dostaje 5 razy wiecej to mam poczucie ze dobrzemi placa a jak tymczasem panpalci 1500 brutto to dobrze wiemze tak zalosna pensje to ja dostane wszedize nawet w biedronce

      "My mamy 25 lat międzywojennego wysiłku, 45 "dyktatury proletariatu" i blisko 25 lat bezmózgowia okrągłostołowych debilów. "

      aha czyli to nie pana wina ze pan jestes skapy tylko systemu?
      no patrzcie wsyzscy winni niskich pensji tylko nie pacodawca znam przypadek
      facet ma firme zysk 15 tys miesiecznie atrudnia 3 pracownikow na umowie smieciowej za 1300 brutto a jak ci pracownicy chcieli podwyzkido 1700 to facet omnal zawalu nie dostal bo wtedy zamiast 15 tys miesiecznie mialby juz tylko 13800
      wam pracodawcom sie wydaje ze powinniscie zarabiac 10 razy wiecej niz pracownik tylko dlatego ze wy jestescie wielkimi paniskami co firme zalozyli
    • Gość: 2b3 IP: *.static.espol.com.pl 31.08.12, 08:08
      Perspektywa widzenia, zalezy od perspektywy siedzenia... A twoje myslenie to chyba wlasnie ta dyktatura proletariatu z oryginalnego posta. A wlasciwie to roszczeniowe podejscie do zycia. Nikt nie zabrania Ci wylozyc kapitalu i zatrudnic 3 osoby nawet za 3 tys miesiecznie(czyli tobie zysku zostanie jeszcze 10.000!) Ale to nie pracownik ponosi ryzyko prowadzenia dzialalnosci.

      Byc moze przypadek o ktorym piszesz to przyklad krotkowzrocznosci pracodawcy(takich przykladow zwlaszcza w malych firemkach jest sporo). Ale zauwaz ze praca jest dobrem wolnorynkowym - cena jest ustalana jak na gieldzie - ktos chce prace sprzedac, ktos inny chce prace kupic - trzeba sie dogadac tylko co do ceny, nikt nikogo nie zmusza do zawierania umowy.

      Co do podwyzek - to tylko dobra wola pracodawcy - kontrakt zawierasz na konkretna kwote. Czy oczekiwalbys ze jesli ktos sprzeda Ci samochod, to za pol roku wroci, zapyta sie Ciebie czy auto dobrze sie sprawuje, a jak odpowiesz ze tak to powie Ci zebys w takim razie dorzucil jeszcze 10 procent do wyjsciowej ceny? Z drugiej strony teraz ty posiadasz auto i jesli znajdziesz kogos kto zaplaci Ci 10 procent wiecej niz ty zaplaciles za niego pol roku temu - to tylko twoj zysk.

      I tak wlasnie pracownik z dnia na dzien moze stwierdzic ze swoje uslugi sprzeda komus innemu, ot tak bez powodu(a najczesciej dlatego ze ktos inny zaplaci wiecej). Pracodwaca tej swobody juz nie ma i bez waznych powodow(jesli chce uniknac wizyty w sadzie pracy) nie moze sobie dowolnie zmieniac dostarczycieli uslugi jaka jest praca...
    • 1stanczyk 31.08.12, 15:07
      "wam pracodawcom się wydaje że"

      Proste jak słońce: zostań pracodawcą

      Skąd wiesz, że jestem pracodawcą ?

      Może wygrałem fortunę, zarobiłem, odziedziczyłem spadek, ukradłem, wżeniłem się w posag i nie potrzebuje pracować ...

      Re: pie.przysz glupoty
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • 1stanczyk 30.08.12, 23:05
      "Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy firma pana polskiego pracodawcy"

      To co piszesz można z jednej strony miedzy bajki włożyć a z drugiej zapisać na konto Twojego bezmyślnego uprzedzenia .

      Ten "niezbyt wydajny pracownik" kiedy wyjeżdża z naszego kraju pracuje zupelnie inaczej i najczęściej dlatego właśnie pracodawca jest nim zachwycony. Bo tam stracić prace niejednokrotnie z dnia na dzień i często, szczególnie na początku bez żadnego "bezrobocia" to jest dla początkującego nieomal koniec świata.

      Bo praca dla emigranta, szczególnie na początku, to jest nieomal cały świat.

      Bez niej albo wraca do kraju albo bardzo szybko się stacza: jakże inaczej wygląda ta sama sytuacja pracownika w kraju ?

      "Pieniądze dużo większe niż w kraju" są argumentem debila: kraje zamożne na swoją obecną sytuacje pracowały i kradły (zdobywając świat) przez wieki. Wydajność pracy jako wskaźnik jest nieporównywalna z ta naszą.

      My mamy 25 lat międzywojennego wysiłku, 45 "dyktatury proletariatu" i blisko 25 lat bezmózgowia okrągłostołowych debilów.

      Ogólnie pitolisz bez sensu i bez najmniejszego rozeznania przywiązując wagę tylko do objawów a nie do przyczyn takiego stanu rzeczy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • 1stanczyk 30.08.12, 23:09
      "Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy firma pana polskiego pracodawcy"

      To co piszesz można z jednej strony miedzy bajki włożyć a z drugiej zapisać na konto Twojego bezmyślnego uprzedzenia .

      Ten "niezbyt wydajny pracownik" kiedy wyjeżdża z naszego kraju pracuje zupelnie inaczej i najczęściej dlatego właśnie pracodawca jest nim zachwycony. Bo tam stracić prace niejednokrotnie z dnia na dzień i często, szczególnie na początku bez żadnego "bezrobocia" to jest dla początkującego nieomal koniec świata.

      Bo praca dla emigranta, szczególnie na początku, to jest nieomal cały świat.

      Bez niej albo wraca do kraju albo bardzo szybko się stacza: jakże inaczej wygląda ta sama sytuacja pracownika w kraju ?

      "Pieniądze dużo większe niż w kraju" są argumentem debila: kraje zamożne na swoją obecną sytuacje pracowały i kradły (zdobywając świat) przez wieki. Wydajność pracy jako wskaźnik jest nieporównywalna z ta naszą.

      My mamy 25 lat międzywojennego wysiłku, 45 "dyktatury proletariatu" i blisko 25 lat bezmózgowia okrągłostołowych debilów.

      Ogólnie pitolisz bez sensu i bez najmniejszego rozeznania przywiązując wagę tylko do objawów a nie do przyczyn takiego stanu rzeczy

      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • 1stanczyk 30.08.12, 23:16
      "Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy firma pana polskiego pracodawcy"

      To co piszesz można z jednej strony miedzy bajki włożyć a z drugiej zapisać na konto Twojego bezmyślnego uprzedzenia .

      Ten "niezbyt wydajny pracownik" kiedy wyjeżdża z naszego kraju pracuje zupelnie inaczej i najczęściej dlatego właśnie pracodawca jest nim zachwycony. Bo tam stracić prace niejednokrotnie z dnia na dzień i często, szczególnie na początku bez żadnego "bezrobocia" to jest dla początkującego nieomal koniec świata.

      Bo praca dla emigranta, szczególnie na początku, to jest nieomal cały świat.

      Bez niej albo wraca do kraju albo bardzo szybko się stacza: jakże inaczej wygląda ta sama sytuacja pracownika w kraju ?

      "Pieniądze dużo większe niż w kraju" są argumentem debila: kraje zamożne na swoją obecną sytuacje pracowały i kradły (zdobywając świat) przez wieki. Wydajność pracy jako wskaźnik jest nieporównywalna z ta naszą.

      My mamy 25 lat międzywojennego wysiłku, 45 "dyktatury proletariatu" i blisko 25 lat bezmózgowia okrągłostołowych debilów.

      Ogólnie pitolisz bez sensu i bez najmniejszego rozeznania przywiązując wagę tylko do objawów a nie do przyczyn takiego stanu rzeczy
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • koloratura1 31.08.12, 08:44
      Gość portalu: Aspa napisał(a):

      > Pracodawcy kładą nacisk na wydajność pracownika i nie są z niej generalnie zado woleni.
      > A potem ten sam, niezbyt wydajny pracownik wyjeżdża z Polski i nagle okazuje się,
      > że pracodawca jest nim zachwycony i nie ma problemu z zapłaceniem mu
      > pieniedzy dużo większych, niż człowiek w Polsce zarabiał. Nie sądzę, ze wynika
      > to z rozrzutności przedsiębiorców poza Polską - raczej z tego, że pracownik przynosi
      > firmie takie zyski, że jego pensja zwraca sie z nawiazką.
      > Kto jest zatem mało wydajny - pracownik, czy firma pana polskiego pracodawcy,
      > nie potrafiąca dobrze wykonywanej pracy przekuć na zyski?

      Twoja, hmm..., inteligencja nie podpowiedziała Ci, że - być może - ten sam pracownik inaczej pracuje w kraju za PLN, a inaczej na Zachodzie za euro?
    • Gość: ja IP: *.emea.ibm.com 31.08.12, 09:46
      A czy Twoja inteligencja nie podpowiada Ci, że jak byś płacił pracownikowi nieco więcej, to wtedy i u Ciebie by lepiej pracował?
    • koloratura1 31.08.12, 09:54
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > A czy Twoja inteligencja nie podpowiada Ci, że jak byś płacił pracownikowi nieco
      > więcej, to wtedy i u Ciebie by lepiej pracował?

      Tego, akurat, mi nie podpowiada...

      Zwłaszcza, że ja nikogo nie zatrudniam.
    • Gość: bubu IP: 77.237.123.* 30.08.12, 22:36
      zostań przedsiębiorcą i płać ludziom po 10K / mc. aaa... łatwiej wylewać zółć na forum?
    • Gość: podatnik IP: *.uznam.net.pl 30.08.12, 22:53
      Gość portalu: bubu napisał(a):

      > zostań przedsiębiorcą i płać ludziom po 10K / mc. aaa... łatwiej wylewać zółć n
      > a forum?

      Argument wydłubany z nosa. "Mówisz, że bycie pedofilem jest złe? Sam nim zostań i się przekonaj albo zamilcz! Łatwiej krytykować w necie niż pójść do seminarium?"
    • Gość: tt IP: *.uddi.cable.virginmedia.com 31.08.12, 01:17
      zostan pracownikiem i pracuj za 1500
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 23:47
      po co zaraz 10 mnie wystarczy 2 i będe sumiennie i szczerze pracował
    • Gość: Kulla IP: *.187.236.40.ip.abpl.pl 31.08.12, 00:02
      tu nie chodzi, żeby płacić po 10K. A uczciwie informował, że ma budżet taki i tylko tyle może zaproponować. Mam już dwa przypadki na koncie gdzie pracodawca umawiał się ze mną na średnią krajową a w przypadku nr 1 - tydzień zwodził mnie z umową i po tygodniu podsunął mi umowę zlecenie pod nos (płakać mi się chciało bo nie po to zwalniałam się z poprzedniej firmy) ze stawką 1900zł netto, zwolniłam się po kilku miesiącach. Przypadek nr 2 dość świeży - pracodawca umawiał się również na stawkę ciut niższą od średniej krajowej ale nie wiedziałam, że połowę pensji wypłaca się "pod stołem". Zaznaczam, że przynosiłam czyste zyski firmom w bardzo grubych tysiącach. Teraz muszę się tłumaczyć na rozmowach: "a dlaczego Pani tak krótko pracowała?" Oczywiście nie można nic złego powiedzieć na rozmowach o pracodawcy. I to ja jestem winna!
    • Gość: gość IP: *.146.243.54.ip.abpl.pl 31.08.12, 11:24
      Zgadzam się z Tobą. Też mam takie doświadczenia i takie dylematy.
    • Gość: 48latka IP: *.cm-7-3d.dynamic.ziggo.nl 30.08.12, 22:47
      a ja wam powiem, jak wyglada rekrutacja - zgłosilam sie na stanowisko, na które miałam doskonałe kwalifikacje, a nawet więcej. np. nie 3 języki, a 4 biegle, doświadczenie w tematyce itp itd. Jestem ponadto doświadczona, przedsiębiorcza, szybko przyswajam, z niejednego pieca chleb jadlam, zarowno w Polsce, jak i na zachodzie. Ale - NIKT NAWET NIE ZAPROSIŁ MNIE NA ROZMOWE, BO MAM 48 LAT. Nawet nie było mowy o finansach. W dodatku mam odchowaną córkę, jestem dyspozycyjna, nie mam kredytu, mam swoje mieszkanie. Ale nawet nie było mi dane o tym powiedziec, bo cv z rocznika 1965 ląduje od razu w koszu. Oni nie szukają talentów ani specjalistow. Oni szukają tanich robotnych średnio bystrych młodych, ktorzy ze strachu, z braku doswiadczenia i bez gadania bedą robić, co im każe szef za minimalną pensję
    • Gość: Wolak mały IP: *.180.6.46.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.08.12, 22:50
      ... są już po menopauzie ... naprawdę jesteś doświadczona?

    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 00:03
      a niektórzy w wieku lat 18 umierają na zawał. Czy coś z tego wynika?
    • Gość: tt IP: *.uddi.cable.virginmedia.com 31.08.12, 01:19
      pedryl
    • koloratura1 31.08.12, 08:58
      Gość portalu: tt napisał(a):

      > pedryl

      Jaki tam pedryl?
      Normalny idiota.
    • Gość: M IP: *.multi-play.net.pl 30.08.12, 22:58
      Ja tez niejednokrotnie usłyszałam, że mam za wysokie kwalifikacje (nie mylić z wymaganiami :-)). Jezu ludzie z wysokimi kwalifikacjami świadomie podejmują decyzję, że chcą tu a nie tam pracować. Nic tylko korzystać i mieć dobrego pracownika.
    • tomeczek_44 31.08.12, 09:03
      Gość portalu: M napisał(a):

      > Ja tez niejednokrotnie usłyszałam, że mam za wysokie kwalifikacje (nie mylić z
      > wymaganiami :-)).

      Po prostu miałeś kwalifikacje wyższe niż twój przyszły przełożony. Mógłbyś na przykład prowadzić korespondencję w języku, którego on nie rozumie. Nie mógł na to pozwolić.

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • Gość: www IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.12, 23:10
      no i teraz sie zorientowałas to czemu głosowałes na tuska bos myslała ze mniejsze zło?
    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 00:07
      ech, takie wpisy powinny lecieć, nic to nie wnosi do dyskusji, tylko, człowiecze, trollujesz.

      Co do tematu - racja, często się to zgadza, że pracodawca nie bardzo jest skłonny przyjmować pracownika z wyższymi kwalifikacjami. Krew człowieka zalewa słysząc banalne "ależ pani ma wyższe, a nam w zupełności wystarczy ktoś ze średnim". I dodawane konspiracyjnie "przecież to jest praca poniżej pani kwalifikacji"...
      Ciekawe, że w takiej Anglii, Niemczech, nie mają z tym problemu...
    • Gość: AN IP: 91.210.242.* 30.08.12, 23:34
      @ 48 latka -zgadzam się, święta prawda.A najgorzej (znam takie przypadki) jak przyszły przełożony boi się lepszych od siebie.
    • Gość: gosc48 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 23:50
      no i w tej chwili Cię polubiłem
    • tomeczek_44 31.08.12, 09:01
      Gość portalu: 48latka napisał(a):

      > W dodatku mam odchowaną córkę, jestem dyspozycyjna,
      > nie mam kredytu,

      I to ostatnie zapewne zdecydowało o Twojej porażce, a nie wiek.
      Pracownika bez wziętego kredytu nie można straszyć utratą pracy lub obcięciem pensji. bo nie drży o każdą złotówkę brakującą do spłaty kolejnej raty. :)

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • Gość: ktoś inny IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 10:42
      Zgadzam się jak najbardziej. CV osoby po 40-tce od razu ląduje w koszu. Nie ważne doświadczenie, wykształcenie i podobne temu duperele. Pracodawcy szukają świeżego "mięsa armatniego" by go wyssać z sił i ... sięgnąć po następne.

      Nawet nie ma sensu wysyłać aplikacji - kilkaset wysłanych (na stanowiska zgodne z doświadczeniem) i 1 (słownie: jedno) zaproszenie na rozmowę. Gdzie tu brakuje specjalistów???

      Tanie samochody z Chin
    • q-ku 30.08.12, 22:52
      brednie. Skoro ludzie nie chcą przyjść za 3000... i z nich są tacy świetni fachowcy, że gdzie indziej ich przyjmą to nie ma problemu. Niech tam idą.

      A wtedy sprawę ureguluje rynek - bo inne firmy będą musiały podnieść płace tym "świetnym fachowcom"

      Ale jeżeli jednak ktoś narzeka, że taki jest świetny, ale pracy nie ma jakoś to znaczy że musi się zgodzić na 3000 albo umierać z głodu w poczuciu swej świetności, albo wcale taki rewelacyjny nie jest, tylko marudzi

      to jest rynek

      a więc teza z tytułu artykułu to bzdury
    • Gość: babka IP: *.cm-7-3d.dynamic.ziggo.nl 30.08.12, 23:17
      mit tzw. RYNKU upadł juz dawno, gospodarka rynkowa i liberalizm nie działają, czego dowodem jest obecny kryzys, ale kolega jak widzę ślepo wierzy w teorie uczone od 40 lat. Moze byc bardzo dobry specjalista, ale pracodawca uwaza, ze jest za drogi i go po prostu zwalnia, bo na jego miejsce będzie miał 3 razy tańszego. Koszty - to tylko sie liczy.
    • szmecierecie 30.08.12, 23:21
      Gość portalu: babka napisał(a):

      > mit tzw. RYNKU upadł juz dawno, gospodarka rynkowa i liberalizm nie działają, c
      > zego dowodem jest obecny kryzys, ale kolega jak widzę ślepo wierzy w teorie ucz
      > one od 40 lat. Moze byc bardzo dobry specjalista, ale pracodawca uwaza, ze jest
      > za drogi i go po prostu zwalnia, bo na jego miejsce będzie miał 3 razy tańszeg
      > o. Koszty - to tylko sie liczy.

      hahahaha...

      To znajdź programistę ABAP za 1500 brutto, który będzie tak samo wydajny jak facet, który zarabia kilka razy więcej.

      Jeśli ktoś jedyne co robił w życiu to machał łopatą to może sobie nie wyobrażać ale nie liczy się koszt tylko relacja koszt/wydajność.


      Oczywiście nie można zapomnieć, że wydajność to nie tylko szybkość machania łopatą, ale też przemyślenie działań, dokładność, ustrzeżenie się błędów i właściwe przygotowanie projektu.


      --
      Dziennikarz - osoba niekompetentna, ale za to w wielu dziedzinach. pokazywarka.pl/przygarnijlokatora
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 23:56
      ja macham łopatą i nie wiem co to programowanie abap - jak napisałeś, ale odpowiedziałeś sam sobie dlaczego nie możesz znaleźć pracownika hehehe
    • Gość: prrr IP: *.access.telenet.be 31.08.12, 06:55
      No i wlasnie poszedlem , kilka lat temu i wole zarabiac te swoje 2000 euro tu , niz 3000 pln w kraju
      , takie dziwne??,
      i pracodawca we mnie zainwestowal i mnie uczyl

      niestety nie brednie, a oni sie obudza, jak "ostatni zgasi swiatlo"
    • Gość: Absolwentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 08:15
      Obserwując obecny rynek pracy i doświadczając na własnej skórze owego castingowego nastawienia często dochodzę do wniosku,że z prespektywy cudnych Innowacyjnych Przedsiębiorców najlepiej wszystkich zatrudnić na umowy zlecenie/umowy o dzieło/ umowy agencyjne (niech sami sobie odprowadzają z niczego składki) za 1500 zł brutto, oczekując, iż uczelnie wyższe wszelkiego typu będą działały na zasadzie szkoły zawodowej, "motywując" codziennie takiego delikwenta,że powinien cudnego Pracodawcę po pietach całować za ową perspektywę niby 40 tyg. pracy,bez płatnych nadgodzin, czy sobót i niedziel,które i tak musiałby przepracować za jakże łaskawe 1500 zł brutto.... zgadzam się z przedmówcami, Szanowni Pracodawcy dostrzeżcie wpierw potencjał i na początku współpracy należy włożyć odrobinę wysiłku i wykazać czynnik określana przez psychologów mianem "empatii" w sytuację drugiego człowiek,a potem- o dziwo okaże się on bardzo pożądanym pracownikiem przynoszącym firmie różnorodne zyski
    • koloratura1 31.08.12, 09:15
      Gość portalu: Absolwentka napisał(a):

      > Szanowni Pracodawcy dostrzeżcie wpierw potencjał i na początku współpracy należy
      > włożyć odrobinę wysiłku i wykazać czynnik określana przez psychologów mianem "empatii"
      > w sytuację drugiego człowieka

      A po chusteczkę, skoro w kandydatach do pracy mogą przebierać jak w ulęgałkach?
    • q-ku 31.08.12, 10:53
      trzeba się naszukać dobrych pracowników z chęcią do uczenia się i niepopsutych, czujących że firma to jeden wózek

      niestety (dla nich) u mnie okazuje się że starsi pracownicy są za słabi - nie che im się nadążać za tempem pracy, wyzwań, są zbyt wygodni

      moi młodzi pracownicy potrafią mi poprawić mój tekst gdy jestem w podroży, załatwić sprawę z wyżej od siebie postawionym urzędnikiem lub szefem firmy.. bez kompleksów ale też bez tupetu - a o brak tupetu teraz trudno u młodych

      Są kulturalni, uczciwi i inteligentni - a z takimi cechami załatwią sprawę z każdym - nawet z megalomanem na stanowisku

      twoi pracownicy będą dokładnie tacy jak o nich myślisz - nie lepsi i nie gorsi

      niestety jest sporo buraków z firmami - którzy psują nam - pracodawcom opinię. Widziałem takiego, który nie płacił pracownikom od kwartałów a na ich oczach fundował wszystkim wokół wódeczkę i drogie obiadki

      Taki typ nie zasługuje na dobrych ludzi (dlatego mu się firma zawaliła i słusznie)
    • Gość: gość IP: *.home.aster.pl 31.08.12, 09:37
      Czynnik empatii w takich wypadkaqch powinien wynosic - zarobki przełozonego (szefa, właściciela itp.) razy zarobki lub procent zarobków podwładnego. Chcąc zarabiać zamiast 10 tys. 11 tys - szef wszystkim pracownikom powinien podnieść również zarobki. Te reguły były dosyć jasno określonego za tzw. komuny.
      I nie uwierzycie - ale w czysto prywatnej firmie istnieje u mnie siatka płac.
    • Gość: z IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.12, 14:46
      i wcale nie jest wymysłem komuny. Sam to stosuję od początku w swojej firmie.
    • Gość: IT Specialist IP: *.si-alma.pl 31.08.12, 08:06
      bzdura? Jak większość specjalistów wyjedzie za granice to polscy "panicze" - wlaściciele firm sami będą w końcu musieli ruszyć się do roboty i błagać żeby ktokolwiek chciał u nich pracować. Zmieńcie podejście do pracowników wy pseudo biznesmeni bez kultury i honoru. Tylko żerujecie na uczciwych ludziach
    • Gość: lump IP: *.tpnet.pl 31.08.12, 13:38
      Kolega/koleżanka pisze brednie - specjaliści są ale jak mają się narobić za 3k w swoim fachu lub g..no robić za 1,5k i dodatkowo na fusze również g..no robiąc zarobić kolejne 1,5k to wybierają to drugie rozwiązanie...
    • q-ku 30.08.12, 23:06
      zatrudniam paru młodych ludzi - i płacę im nieźle.

      wybrałem sobie dobrych - samych młodych ale z doświadczeniem.

      jakim doświadczeniem? Zdobyli je wcześniej U MNIE, bo mam zwyczaj zawsze zatrudniać jakichś studentów na dzieło, na staż. I sobie ich obserwuję.

      Więc student "bez praktyki" to nieoperatywny leń albo .. kandydat na naukowca który chce zostać na uczelni.
    • Gość: wd IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.12, 23:14
      student bez praktyki to leń masz racje drogicw...u
      pewnie na studiach tylko frajerzy sie uczą reszta w tym czasie pracuje i zarabia

      ależ my mamyu głupich pracodawców MATKO Boska dlaczego ta palga za co ten syf ?
    • 1stanczyk 30.08.12, 23:27
      To są jeszcze tacy co się uczą na studiach.
      Sadząc po absolwentach większość niewiele jak na kilka lat studiów się nie nauczyła.

      Nie pracują, nie uczą się tylko "studiują" a później narzekają, że nie ma dla nich godnej tych ich wydumanych kwalifikacji, pracy.

      Re: udowodnię że można mieć doświadczenie po stud
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 00:00
      skończ frajerze z tymi zasrańcami, bo zasrańcem to jesteś ty
    • 1stanczyk 31.08.12, 00:58
      "skończ frajerze z tymi zasrańcami, bo zasrańcem to jesteś ty"

      To chyba tym bardziej nie ma powodu z nimi ("z tymi zasrańcami") "kończyć" .... :) :)

      Re: "na studiach tylko frajerzy sie uczą"
      --
      Nie ma winnych, nie było zasłużonych, są zasrańce ....
    • q-ku 30.08.12, 23:46
      jako pracodawca nigdy bym nie zatrudnił kogoś tak niewychowanego jak Ty
    • q-ku 30.08.12, 23:47
      swoją drogą... naprawdę masz mi za złę że zatrudniam młodych ludzi?

      i pytanie nr 2 - NAPRAWDĘ uważasz że zatrudnia się studenta dlatego że on jest nieukiem i się na studiach nie uczy??

      No cóż - życie Cię szybko nauczy o co w nim chodzi
    • Gość: gosc IP: *.hsd1.ca.comcast.net 31.08.12, 10:11
      Daj spokoj,
      rozmawiasz z ludzmi ktorzy nigdy nie musieli wyciagnac grosza z wlasnej kieszeni
      zeby komus zaplacic pensje. Nigdy nie musieli zdecydowac miedzy jednym kandydatem a drugim. Wiec nie rozumieja i nie zrozumieja. Tego nie przeskoczysz. Musieliby zalozyc wlasna firme - a jezeli ktorys z nich zalozy firme, to pierwsze 5 lat nie bedzie mial czasu wloczyc sie po Gazecie :-)

    • q-ku 31.08.12, 10:55
      ech, człowiek to jednak naiwny jest i wierzy że gada do ludzi z dobrą wolą i chęcią nauczenia się czegoś
    • Gość: drogowiec IP: *.warszawa.vectranet.pl 02.09.12, 13:26
      Nie każdy student bez praktyki to operatywny leń. Ja się za takiego nie uważam, więc nie wrzucaj głupcze wszystkich studentów do jednego worka.
    • Gość: kolo IP: *.galileusz.pl 30.08.12, 23:17
      @q-ku
      Żebyś się tym rynkiem kiedyś nie udławił. Nowy bożek cwaniaczków zwie się "rynek"
    • spaceman2 30.08.12, 23:18
      ja trochę z innej beczki,pracuje w polsce od 17 lat i jestem specem (naprawdę) w dziedzinie elektryki szeroko pojętej ,posiadam wszelkie uprawnienia i kilka certyfikatów,i czasami z ciekawości wysyłam aplikacje (w sumie uzbierałoby się ok.200) i żadnej odpowiedzi.jakiś czas temu mój boss(jest spoko) na moje życzenie udzielił mi 6 m-cy urlopu bezpłatnego i pojechałem do Norge tam wysłałem 15 aplikacji w języku angielskim i odpowiedziało mi 7 pracodawców ,5 negatywnie(kultura !!!),u dwóch byłem na rozmowie (mój angielski nauczony w szkole ma tyle z językiem technicznym co nic),i co zostałem zatrudniony za całkiem dobrą stawkę i przepracowałem 6 miesięcy(byli bardzo zadowoleni,prosili żebym został).Do przemyślenia !!! Czy ktoś wie o co tu kaman?
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 00:07
      U nas jeden z drugim ma klauzulę " odezwiemy się do wybranych osób" - a ty nawet nie wiesz czy twoja aplikacja dotarła i czy ktoś ją przeczytał, takich mamy wykształconych i wspaniałomyślnych pracodawców za 1500 brutto najlepiej 12 godzin dziennie bez szklanki wody
    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.12, 01:14
      bywa i gorzej - odzywają się do człowieka, informują, że się przeszło do drugiego etapu rekrutacji, po czym pytają, czy by nie zrobić dla nich małego projekciku (przykład dotyczący grafiki komputerowej) w ramach próby. Dostajesz briefa, siedzisz przez weekend, co by projekt dopieścić, no bo przecież od niego wszystko teraz zależy... wysyłasz go i... cisza. Tak, na tym etapie rekrutacji również niejedni potrafią uraczyć brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi. Zwykłe buractwo.
    • Gość: mirek IP: 188.189.85.* 31.08.12, 05:05
      o to kaman że za granicą jak sie znasz na tym o czym piszesz w swoim cv to oni po okresie próbnym zrobią wszystko żebyś został tak że kolego olej polskiego bossa i zostań tam gdzie spokój i dostatek mirek10015@wp.pl
    • Gość: IT Specialist IP: *.si-alma.pl 31.08.12, 08:09
      Bo w takich ucywilizowanych krajach doceniają pracownika, bo wiedzą że to ludzie tworzą firmy a nie budynki i maszyny! Niestety w Tuskolandzie jest dzicz i pracodawcy w większości to zwykłe CHAMY!!!!
    • koloratura1 31.08.12, 09:24
      spaceman2 napisał:

      > zostałem zatrudniony za całkiem dobrą stawkę
      > i przepracowałem 6 miesięcy(byli bardzo zadowoleni,prosili żebym został).
      > Do przemyślenia !!! Czy ktoś wie o co tu kaman?

      Może Ty jesteś geniusz, tylko sam o tym nie wiesz?
    • Gość: latko IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.12, 09:45
      Tu kaman o "zaufanie". U nas kandydat nieznany osobiście = kandydat bezwartościowy. Z wielu powodów: bo może skoczek, bo może upierdliwy, bo może nieelastyczny z czasów PRL, bo może uczciwy i będzie trzymał się zasad prawa i procedur, bo może lepszy od szefa rekrutującego, bo nie stanowi towaru w handlu wymiennym przysługami. W naszej pierwotnej kulturze chłopskiej pracę najpierw daje się rodzinie i znajomym, a kiedy się odmówi takiej prośbie o pomoc otrzymanej od kumotrów, to się zostaje czarną owcą. Zwłaszcza przy wysokim bezrobociu, albo wtedy, kiedy ma się do "rozdysponowania" dobrze płatne stanowiska.

      Tylko idiota zatrudni obcego fachowca jeżeli ma w rodzinie bezrobotnego siostrzeńca kuzyna albo ma dług do spłacenia po tym jak ktoś dał pracę jego własnemu dziecku.

      Pracę rozdają w ten sposób swoim znajomkom również szefowie HR i menedżerowie rekrutujący - ci rozdają te stanowiska, które zostaną do rozdania po tym jak lepsze osobiście rozda ich szefostwo które często za menedżerów decyduje kogo ci menedżerowie mają wziąć do swoich zespołów.

      "Rozdawanie pracy" to zwłaszcza w kryzysie wielkie dobro, które u nas można wymienić na inne dobra.

      Kwalifikacje kandydata czy rzeczywiste potrzeby firmy nie mają najmniejszego znaczenia - wszystko można zmanipulować, sfałszować, zakłamać, i nikt tego nie będzie sprawdzał.

      Powiedział przecież premier Pawlak że "to przecież normalne, że rodzice chcą być dumni ze swoich dzieci" komentując w ten sposób upychanie dzieci prominentów na smakowitych posadach.
    • Gość: drago IP: 81.168.254.* 31.08.12, 09:53
      Tak. W Polsce chcą zrobić chiny. Zauważ że nie ma Polskich zakładów wszystko obce. Oni po prostu robią z nas rynek zbytu i chcą mało zainwestować dużo zyskać. To nie my produkujemy i handlujemy. Mamy tylko kupować ;-) 30 lat po upadku komuny nic nie powstaje tylko sie sprzedaje.
    • Gość: K2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.12, 23:22
      ... ciekawy jestem ile zarabiają:)?
    • Gość: spcjo IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.12, 23:30
      a syn Tuska to specjalista a reszta z jego roku juz nie
    • Gość: Kulla IP: *.187.236.40.ip.abpl.pl 30.08.12, 23:40
      Mnie szlag trafia jak mam mieć do czynienia z Agencjami HR-owymi! Dobić się bezpośrednio do pracodawcy graniczy w tej chwili z cudem, bo pracodawcy zasłaniają się agencjami, które wstyd i hańbę przynoszą! Jeżdżę jak głupek na rozmowy, tracę czas i pieniądze a Panie (co jedna to lepsza): och nie doczytałam w CV, ach to nie ta branża, ach, uch, uch. To Pani chce tyle???? A ile??? Kiedy dopytuję jaka branża - nie mogą zdradzić. Przecież też nie jestem w stanie, w każdej branży podjąć pracy - a jeździć, żeby w kajeciku mogły sobie odnotować, że rozmowy się odbyły... i służyć im jako królik doświadczalny też mi się nie chce. Przerażające jest to, że do końca miesiąca muszę uciekać z Polski bo mnie już na Polskę nie stać. Zamiast dobrego planisty produkcyjnego w Polsce, ktoś będzie miał sprzątaczkę.
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 00:09
      jestem z Tobą!!!
    • Gość: Sabonis IP: *.net.stream.pl 30.08.12, 23:43
      Tak to już w tym kraju jest. Młodzi po studiach idą albo na staż za psie pieniądze albo na darmowe praktyki, bo doświadczenie można zdobyć. A pracodawca po stażu weźmie sobie kolejnego frajera na staż, po nim kolejnego i kolejnego i tak się interes kręci. Stąd trzeba uciekać. Lepiej pracować za granicą "na zmywaku" za lepsze pieniądze niż się męczyć do usranej śmierci w tym (k)raju. Tu nigdy nie będzie dobrze dopóki ludzie będą się tak nisko cenić - czyli będą harować za minimalną krajową, byle mieć pracę, byle coś zarobić. A to są ochłapy a nie wynagrodzenie.
    • koloratura1 31.08.12, 09:31
      Gość portalu: Sabonis napisał(a):

      > Tu nigdy
      > nie będzie dobrze dopóki ludzie będą się tak nisko cenić - czyli będą harować
      > za minimalną krajową, byle mieć pracę, byle coś zarobić. A to są ochłapy
      > a nie wynagrodzenie.

      Szczęście w nieszczęściu, że nikt nikomu nie każe pracować...!
    • Gość: elo IP: 81.168.254.* 31.08.12, 10:06
      Bo grekom trzeba dać!!! Zeby siesty mogli dłuższe mieć. Niech polskie grosze po mnoża przez euro i dopiero będziemy gadać. Chcą nas zgnoić i sprzedać
    • Gość: kwanga IP: *.180.160.216.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.08.12, 00:03
      ile to procent 37 czyli, wszystko jest OK, ponieważ jakby pomyśleć, to w naszym ukochanym kraju, jest około 40% nieuczciwych pracodawców, którzy na wszystko i wszystkich narzekają . Dobrych pracowników jest mnóstwo, ale nie pracują w swoich zawodach. Wiem jak wielu ludzi pracuje gdzie się da, byle by zarobić choć 1100zł i nie ważne, że jest bardzo dobrym mechanikiem, czy kierowcą, nie ma pracy, to robi się to co jest i koniec tematu. Pracuję bo muszę tak to wygląda na prawdę , a pracodawcy by chcieli, żeby pracownicy pracowali, 500zł za mc , sami sobie płacili zus wszystkie podatki i jeszcze pracodawcom za to, że ich zatrudniają to jest wzór dobrego pracownika.
    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 00:24
      Tak czytam i czytam... I dochodzę do wniosku, że my tu toczymy debatę z uwzględnieniem tylko dwóch stron: "pracodawcy" i "pracownika". To jest oczywiste, że po obu stronach barykady znajdą się ludzie najprzeróżniejszego sortu. Ale zapominamy chyba o jednej bardzo istotnej stronie, która, poza cechami osobistymi ludzi z w/w grup (i mniej osobistymi jak "kultura", "etyka" etc.), stanowi przecież bardzo ważny czynnik - o państwie Polskim i jego kulawym i zdzierczym prawie. Przedsiębiorcą na każdym kroku rzucane są pod nogi kłody, w gruncie rzeczy ci, którzy chcą być do końca w porządku i uczciwi wobec wszystkich obrywają tu po d... najbardziej. Poniekąd to właśnie państwo (a nie "rynek", jak ktoś tam wyżej sugerował) wymusza na pracodawcach takie a nie inne podejście do zatrudnianych ludzi. Reszta to już kwestia właśnie kultury i cech osobistych danych przedsiębiorców.

      Przede wszystkim potrzebne jest nam porządne, uwzględniające dobro zarówno pracodawców jak i pracowników prawo, ograniczenie rozbuchanej biurokracji i zdzierstwa na każdym kroku.
    • Gość: Sekut IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 00:26
      (oczywiście "przedsiębiorcom"*. Idę spać...)
    • Gość: podatnik IP: *.uznam.net.pl 31.08.12, 06:54
      Masz tysiąc procent racji. Poddani tańcują tak, jak im pan pozwala. A nasza ojczyzna ma ciężką rękę dla aktywnych, pracujących. Jest za to spolegliwym opiekunem nierobów. Opodatkowanie pracy jest olbrzymie, bo miliony niepracujących acz uprzywilejowanych jeść muszą i panstwo zedrze z nas ostatnią koszulinę, byleby Pan Urzędnik i Pan Rolnik "swoje" dostali.
    • sselrats 31.08.12, 02:00
      ukrywaja swoje talenty i umiejetnosci przed pracodawcami.
    • Gość: gość IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.12, 06:05
      I po co się wychylać, pochwalisz się co umiesz to będziesz pracował za dwóch, i dostaniesz, ewentualnie list pochwalny i uścisk ręki Prezesa,
      o podwyżce możesz zapommniec, jak się nie podoba to się zwolnij ;-)
    • Gość: IT Specialist IP: *.si-alma.pl 31.08.12, 08:09
      Jaka płaca taka praca...

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka