Komentarze do artykułu

6 rzeczy, które odrzucają rekruterów

Zdarzyło się wam, że mimo odpowiednich kwalifikacji i spełnienia wszystkich wymogów zawartych w ogłoszeniu nie dostaliście pracy? Być może popełniliście jeden z błędów, które odrzucają rekruterów. Zobaczcie, co przekreśla szanse na otrzymanie pracy, nawet jeśli pozornie wszystko jest w porządku.

6 rzeczy, które odrzucają rekruterów Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: sadas IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.12, 21:18
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 1. Niezapoznania się z CV kandydata
        2. Brak wiedzy na temat stanowiska
        3. Brak manier (np. przedstawienie się na początku rozmowy)
        4. Brak informacji o wyniku rekrutacji
        5. Brak informacji o przyjęciu dokumentów aplikacyjnych i ewentualnej odpowiedzi typu "jeżeli nie odezwiemy się w tydzień to nic z tego"
        6. Błędy merytoryczne w ogłoszeniach, brak widełek cenowych, brak wyczerpującej informacji na temat stanowiska, obowiązków, oferty firmy
        • Dokładnie tak jest, a nawet jeszcze gorzej. Szkoda, że nikt nie przygląda się pracy rekruterów. Osobiście kiedyś usłyszałam, od rekrutera z jednej z agencji, że powinien sporządzić notatkę ze spotkania ze mną i opinię o mnie oraz przesłać ją pracodawcy, który szuka pracownika, ale nie ma czasu, a poza tym rekrutacja jest już zamknięta ! To po co w takim układzie zawracał mi d........ i kazał przyjeżdżać na spotkanie ! A ile razy było tak, że pojawiłam się punktualnie i musiałam czekać pół godziny. Wszyscy mądrzy wytykają błędy osobom szukającym pracy. Może niech ktoś zacznie wytykać błędy wielkim rekruterom bo zdecydowana większość jest nie kompetentna.
          • Aplikowalem za czasow studenckich do administrowania biura pewnej firmy, dziwnym trafem, firma HR przeslala moje CV do dzialu 'sprzedawca polis ubezpieczeniowych' a szanowny rekruter dopiero w trakcie naszej rozmowy ze zdziwieniem stwierdzil, ze jestem 'komputerowcem'. Normalnie geniusze.
            • Gość: nkab IP: *.toya.net.pl 18.12.12, 10:25
              ...najpeirw pytam się jaka kwota wchodzi w grę
              a potem chcę zobaczyć swoje stanowisko pracy.

              Andrzej.
              • Gość: Inżynier IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 18.12.12, 19:45
                Typowa odpowiedź polskiego rekrutera kiedy się go spyta o pieniądze:

                dziękuję za odpowiedź. Niestety tak działa polski rynek pracy i rekrutacji, że z reguły oferowane warunki finansowe są nie są informacją jawną.

                Pewne informacje w tym zakresie mogę przekazać na późniejszych etapach, ale w ogłoszeniu nie znajdzie Pan takich informacji.


                To trzeba to k...a zmienić.

                Ja w UK od razu wiem na co się piszę. Nie marnuję czasu na wieloetapowe rekrutacje. Tutaj nie szuka się najlepszego i przede wszystkim najtańszego kandydata, tylko szuka się szybko kogoś kto spełnia wymagania i godzi się na proponowaną stawkę.
                Większość ogłoszeń w UK jest aktualna góra przez dwa tygodnie. Jakoś tutaj rekrutujący w takim czasie potrafią znaleźć dobrych kandydatów (nawet poza granicami UK).

                Z kolei zakompleksieni polscy rekruterzy udając, że są potrzebni wymyślają to coraz bardziej idiotyczne sposoby na uzasadnienie swojej działalności... Wiele etapów rekrutacji jest tylko po to aby HRowiec miał zajęcie na tydzień zamiast na jedną godzinę.
          • Gość: kartoffeln_inspeck IP: 159.253.7.* 19.12.12, 04:42
            > To po co w takim układzie zawracał mi d........ i kazał
            > przyjeżdżać na spotkanie ! A ile razy było tak, że pojawiłam się punktualnie i
            > musiałam czekać pół godziny.

            >Wszyscy mądrzy wytykają błędy osobom szukającym pracy.

            Zwykła propaganda. Chcą, ciule, stworzyć pozytywny wizerunek swojej grupy,
            stawiając ją przed przyczernionym, sztucznie, tłem innych grup.
            W oczywistym celu wpłynięcia na opinię publiczną i osiągnięcia korzyści ekonomicznej.

            Każda grupa społęczna stara się stworzyć swoją propagandę.
            Propagadna władzy jest wypadkową propagadny tych grup, które dorwały się najbliżej
            zarówno do żłobu jak i do tuby propagandowej.
    • Jak dobrze, że jest gazetapraca.pl i takie cenne rady! dzięki nim na pewno masa ludzi znajdzie pracę! rady są i cenne i niebanalne :P
      • Gość: Xenos IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.12.12, 04:28
        Oj tam, oj tam.

        Masz umiejętności przydatne PRACODAWCY - programowanie złączeń w Oracle, spawanie w osłonie argonowej, obsługa wózka widłowego .... dostaniesz pracę ... jeśli tylko rekruter nie jest kompletną CXXX....

        Nie masz kwalifikacji - nie dostaniesz pracy - żebyś nie wiem ile miał umiejętności "miękkich" - negocjowania, zdolności do pracy w zespole, umiejętności wspinaczki skałkowej i szczepienia szczurów domowych przeciwko boreliozie.

      • Gość: dzika gzika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 20:36
        Jak dobrze, że jest gazetapraca.pl i takie cenne rady! dzięki nim na pewno masa ludzi znajdzie pracę! rady są i cenne i niebanalne
        Jak dobrze, że jest gazetapraca.pl i takie cenne rady! dzięki nim na pewno masa ludzi znajdzie pracę! rady są i cenne i niebanalne
        Jak dobrze, że jest gazetapraca.pl i takie cenne rady! dzięki nim na pewno masa ludzi znajdzie pracę! rady są i cenne i niebanalne
        • Gość: wstydunie macie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 22:34
          ludzie wstydu nie macie, że te bzdury wypisujecie. Gazeta zlikwidowała możliwość dawania ogłoszen o poszukiwaniu pracy (platne to było ale było w necie) a tu takie szmoncesy ktos pisze, ze niedobrze sie robi.

          W wielu miastach ludzie chodza po domach, zebrza o jedzenie a tu tylko agent Tomek z brzuszkiem albo bzdety haerowcow, ktorzy jak sami straca robote to trzesa dupami, bo rytnek haerowcow jest najbardziej gowniany bo oni niewiele umieja.
          Wstydu nie macie. Media nie maja zadnej misji, nic, tylko komercha, bicie piany, tematy zastepcze narzucone z gory.
          Zebyscie wymyslili jakiss konkurs, cokolwiek gdzie czlowiek bez pracy cos by z tego mial, ale wy nawet do haeru zatrudniacie za darmo i ti twardego, gdzie trzeba miec jakas wiedze, bo tu jednak jest odpowiedzialnosc w przeciwienstwie do "procesu rekrutacji i selekcji" w ktorym o nic merytorycznego sie nie pyta.
          Dziekuje za uwage.
    • Eksperci twierdzą też, że rozsądnym posunięciem jest założenie profilu na portalach biznesowych, jak np. Golden Line.

      Jasne, bardzo rozsądnym.
      antyweb.pl/agorowe-kupila-36-goldenline-za-115-miliona-zlotych/
      btw - I najlepiej też mieć profil na bebo.pl
    • Zacznijmy moze od tego,ze nalezaloby pogonic w PIZDU wszelkiej masci rekruterow,head hunterow,i reszte tego niekompetentnego BADZIEWIA!!!! CO taki "racruiter"(a co..takie my som pany),po jakims zalosnym KURSIE moze wiedziec np. o pracy finansisty,informatyka,ksiegowego??? Nauczono DEBILA 'rozpoznawac" mowe ciala,analizowac(a przynajmnie TAK im sie wydaje) Odpowiedzi na jeszcze bzdurniejsze pytania ,i takie tam durnoty,a kandydat moze miec np. zly dzien,i nie ma ochoty na bzdetne rozgowory!! Najbardziej kompetna osoba kwalifikujaca do pracy bylby ewentualny przyszly szef,i NIKT KU... POZA NIM!!!!!On od razu zorientuje sie, o kwalifikacjach i mozliwosciach kandydata do pracy,i ON najlepiej go oceni,bo w koncu ON bedzie z nim pracowal,a nie IDIOTA "recruiter"
      • Gość: xx IP: *.ip.netia.com.pl 07.12.12, 13:52
        Obawiam się, że po przeczytaniu takiego tekstu - ani szef ani rekruter nie chciałby z Tobą zamienić ani słowa. Niezależnie od kwalifikacji. Bo pracownik może mieć gorszy dzień, ale nie może to wpływać na wykonywanie przez niego obowiązków.

        Rozumiem, miałeś gorszy dzień. Ale gdybyś miał więcej lepszych dni niż gorszych - może to Ty byłbyś szefem i rekrutował do siebie pracowników? Ciekawe, co by o Tobie sądzili...
        • Gość portalu: xx napisał(a):

          > Obawiam się, że po przeczytaniu takiego tekstu - ani szef ani rekruter nie chci
          > ałby z Tobą zamienić ani słowa. Niezależnie od kwalifikacji. Bo pracownik może
          > mieć gorszy dzień, ale nie może to wpływać na wykonywanie przez niego obowiązkó
          > w.
          >
          > Rozumiem, miałeś gorszy dzień. Ale gdybyś miał więcej lepszych dni niż gorszych
          > - może to Ty byłbyś szefem i rekrutował do siebie pracowników? Ciekawe, co by
          > o Tobie sądzili...
          ********************
          No i tym samym dowodzisz, ze szczytem mozliwosci jest dla ciebie mop i zmywak. JA bezposredniej rozmowy z ew. szefem NIGDY sie nie balem,bo zdaje sobie sprawe CO potrafie,i NA CO mnie stac,i jezeli juz kandyduje o jakas prace,to doskonaled wiem na CZYM ona polega, i CZEGO bedzie sie ode mnie wymagac,oraz czy sprostam obowiazkom!!! I ZADEN "niedouczniety" GOWNIARZ ,nie bedzie sie zabawial moim kosztem..i przyjmij do wiadomosci,ze jako szef to JA rekrutowalem albo zwalnialem pracownikow(wtedy nazywalo sie to 'odeslaniem do dyspozycji kadr")-dotarlo???
    • Gość: a IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.12.12, 00:29
      Jaka to różnica kogo będziemy udawali na rozmowie kwalifikacyjnej jak i tak pracy nie ma.
      A nie ma jej dlatego, że mamy wysokie podatki, wysokie stopy procentowe, skomplikowane i zawiłe procedury administracyjne i przede wszystkim podatkowe.

      Zamiast wymieniać w ustawie przez 10 stron co może, a co nie może być przychodem lub kosztem uzyskania przychodu wystarczyłby podatek obrotowy. Zamiast szeregu zwolnień z podatku wystarczy po prostu je obniżyć. A i po cholerę kilka stawek VAT, jedna uśredniona uprościłaby sprawę.

      Z gówna rzeźby nie wyrzeźbisz. Niezależnie od tego jak bardzo lewica będzie wmawiała Ci, że to Twoja wina i że to TY jesteś ,,niedostatecznie zmotywowany i zbyt mało elastyczny"

      Jak mogłoby być:
      Przychodem jest każdy faktyczny przepływ środków pieniężnych do firmy (zasada kasowa) lub środków trwałych bądź obrotowych w wartości godziwej. Przychód jest opodatkowany podatek obrotowym 1% od wartości.

      Jak jest:
      Art. 12. 1. Przychodami, z zastrzeżeniem ust. 3 i 4 oraz art. 14, są w szczególności:
      1) otrzymane pieniądze, wartości pieniężne, w tym również różnice kursowe;
      2) wartość otrzymanych nieodpłatnie lub częściowo odpłatnie rzeczy lub praw, a także wartość innych nieodpłatnych lub częściowo odpłatnych świadczeń, z wyjątkiem świadczeń związanych z używaniem środków trwałych otrzymanych przez samorządowe zakłady budżetowe w rozumieniu ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych oraz spółki użyteczności publicznej z wyłącznym udziałem jednostek samorządu terytorialnego lub ich związków od Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego lub ich związków w nieodpłatny zarząd lub używanie;
      3) wartość, z zastrzeżeniem ust. 4 pkt 8, umorzonych lub przedawnionych:
      a) zobowiązań, w tym z tytułu zaciągniętych pożyczek (kredytów), z wyjątkiem umorzonych pożyczek z Funduszu Pracy,
      b) środków na rachunkach bankowych - w bankach;
      4) wartość zwróconych wierzytelności, które uprzednio, zgodnie z art. 16 ust. 1 pkt 25 lub 43, zostały odpisane jako nieściągalne lub umorzone i zaliczone do kosztów uzyskania przychodów;
      4a) dla uczestników funduszy inwestycyjnych - otrzymane dochody funduszu, w przypadku gdy statut przewiduje wypłacanie tych dochodów bez odkupywania jednostek uczestnictwa albo wykupywania certyfikatów inwestycyjnych;
      4b) dla zarządców przedsiębiorstw państwowych - wynagrodzenia z tytułu realizacji umowy o zarządzanie, w tym prawo do udziału w zysku przedsiębiorstwa;
      4c) wartość zwróconych wierzytelności wynikających z umowy, o której mowa w art. 17f, zaliczonych uprzednio do kosztów uzyskania przychodów na podstawie art. 17h;
      4d) wartość należności umorzonych, przedawnionych lub odpisanych jako nieściągalne w tej części, od której dokonane odpisy aktualizujące zostały uprzednio zaliczone do kosztów uzyskania przychodów;
      4e) równowartość odpisów aktualizujących wartość należności, uprzednio zaliczonych do kosztów uzyskania przychodów, w przypadku ustania przyczyn, dla których dokonano tych odpisów;
      4f) w przypadku obniżenia lub zwrotu podatku od towarów i usług lub zwrotu podatku akcyzowego zgodnie z odrębnymi przepisami - naliczony podatek od towarów i usług lub zwrócony podatek akcyzowy, w tej części, w której podatek uprzednio został zaliczony do kosztów uzyskania przychodów;
      4g) kwota podatku od towarów i usług:
      a) nieuwzględniona w wartości początkowej środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych, podlegających amortyzacji zgodnie z art. 16a-16m, lub
      b) dotycząca innych rzeczy lub praw niebędących środkami trwałymi lub wartościami niematerialnymi i prawnymi, o których mowa w lit. a
      - w tej części, w jakiej dokonano korekty powodującej zwiększenie podatku odliczonego zgodnie z art. 91 ustawy o podatku od towarów i usług;
      5) u ubezpieczycieli - kwota stanowiąca równowartość zmniejszenia stanu rezerw techniczno-ubezpieczeniowych, utworzonych zgodnie z odrębnymi przepisami;
      5a) równowartość rozwiązanych lub zmniejszonych rezerw, o których mowa w art. 16 ust. 1 pkt 27, zaliczonych uprzednio do kosztów uzyskania przychodów;
      5b) środki zakładowego funduszu szkoleniowego, o którym mowa w art. 67 ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz. U. z 2008 r. Nr 69, poz. 415, z późn. zm.11)), w części uznanej za koszt uzyskania przychodów:
      a) niewykorzystane w roku podatkowym, w którym zostały wpłacone do tego funduszu, lub w ciągu roku podatkowego następującego po tym roku,
      b) wykorzystane niezgodnie z przepisami ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy lub przepisami ustawy o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców,
      c) w przypadku likwidacji funduszu szkoleniowego;
      5c) w centrach badawczo-rozwojowych, o których mowa w ustawie z dnia 30 maja 2008 r. o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej (Dz. U. Nr 116, poz. 730 oraz z 2010 r. Nr 75, poz. 473, Nr 96, poz. 620 i Nr 257, poz. 1726) - środki funduszu innowacyjności, o którym mowa w art. 21 tej ustawy:
      a) niewykorzystane w roku podatkowym, w którym zostały przekazane do tego funduszu, lub w ciągu roku podatkowego następującego po tym roku,
      b) wykorzystane niezgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 21 ust. 8 ustawy z dnia 30 maja 2008 r. o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej,
      c) w przypadku utraty przez podatnika statusu centrum badawczo-rozwojowego;
      6) w bankach - kwota stanowiąca równowartość:
      a) rezerwy na ryzyko ogólne, utworzonej zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. - Prawo bankowe (Dz. U. z 2002 r. Nr 72, poz. 665, z późn. zm.12)), rozwiązanej lub wykorzystanej w inny sposób,
      b) rozwiązanych lub zmniejszonych rezerw, o których mowa w art. 16 ust. 1 pkt 26, zaliczonych uprzednio do kosztów uzyskania przychodów, z zastrzeżeniem ust. 4 pkt 15 lit. b;
      7) nominalna wartość udziałów (akcji) w spółce kapitałowej albo wkładów w spółdzielni objętych w zamian za wkład niepieniężny w innej postaci niż przedsiębiorstwo lub jego zorganizowana część; przepisy art. 14 ust. 1-3 stosuje się odpowiednio;
      8) wynagrodzenie podatnika otrzymane w wyniku umorzenia udziałów (akcji) objętych w zamian za wkład niepieniężny w postaci przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części;
      9) w spółce podlegającej podziałowi, jeżeli majątek przejmowany na skutek podziału, a przy podziale przez wydzielenie majątek przejmowany na skutek podziału lub majątek pozostający w spółce, nie stanowią zorganizowanej części przedsiębiorstwa - wartość rynkowa składników majątkowych przeniesionych na spółki przejmujące lub nowo zawiązane ustalona na dzień podziału lub wydzielenia; przepisy art. 14 ust. 2 i 3 stosuje się odpowiednio;
      10) przychody osiągnięte w związku ze zwrotem lub otrzymaniem pożyczki (kredytu), jeżeli pożyczka (kredyt) była waloryzowana kursem waluty obcej, w przypadku gdy:
      a) pożyczkodawca (kredytodawca) otrzymuje środki pieniężne stanowiące spłatę kapitału w wysokości wyższej od kwoty udzielonej pożyczki (kredytu) - w wysokości różnicy pomiędzy kwotą zwróconego kapitału a kwotą udzielonej pożyczki (kredytu),
      b) pożyczkobiorca (kredytobiorca) zwraca tytułem spłaty pożyczki (kredytu) środki pieniężne stanowiące spłatę kapitału w wysokości niższej od kwoty otrzymanej pożyczki (kredytu) - w wysokości różnicy pomiędzy kwotą otrzymanej pożyczki (kredytu) a kwotą zwróconego kapitału.
      1a. W razie zwrotu części wierzytelności, o których mowa w ust. 1 pkt 4, przychód ustala się proporcjonalnie do udziału zwróconej części wierzytelności w jej ogólnej kwocie.
      1b. Przychód określony w ust. 1 pkt 7 powstaje w dniu:
      1) zarejestrowania spółki kapitałowej albo
      2) wpisu do rejestru podwyższenia kapitału zakładowego spółki kapitałowej, albo
      3) wydania dokumentów akcji, jeżeli objęcie akcji związane jest z warunkowym podwyższeniem kapitału zakładowego.
      2. Przychody w walutach obcych przelicza się na złote według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Pols
    • ... czyli nie resumee.

      A poza tym może i "rekruterzy" (co za koszmarne słowo) są skuteczni i przyciągają pod firmy dobre owieczki, ale takie sztuczne budowanie "pod nich" swego wizerunku, by przejść przez ucho igielne, jest czymś poniżającym.

      A może ktoś nie ma hobby, bo po prostu nie ma... Bo lubi dobrze wykonać pracę w pracy i w domu patrzeć w sufit. Wtedy mogą przychodzić do głowy całkiem fajne myśli. Ale to nie hobby. Co za pech...
      • Gość: gość IP: *.tvk.torun.pl 17.12.12, 14:25
        Ten artykuł to jekiś sponsorowany bełkot skoro za portal biznesowy uznają Goldenline...
      • Gość: kartoffeln_inspeck IP: 159.253.7.* 19.12.12, 04:35
        Skoro chcą czegoś to niech to mówią otwarcie, a nie bawią się w "kaczyzmy":
        Chcem ale nie powiem.

        Bawią się w jakieś zgadywania okrężną drogą zamiast bezpośrednio sprawdzić to co ich interesuje. Metody zgadywanek wymyślili im oczywiście, nie mający zielonego pojęcia o sednie
        sprawy, zasmarkani psychologowie, usiłujacy rozpaczliwie udowodnić swoją przydatność dla ludzkości.
        A to wyższośc kółka nad kwadratem, a to Pepsi-Coli nad Coca-Colą do końca świata
        i trochę badają.

        Ciekawe ilu dobrych i porządnych ludzi te dwie bandy żałosnych ciuli zmarnowały i jakie strady w gospodarce spowodowały.

        "Pozytywna energia". Najpierw wyssą z kandydatów jej resztki a potem patrzą tępym wzrokiem jak krowa w pusty bukłak - niiiii ma, muuuu!
    • Gość: c. IP: *.dynamic.hispeed.ch 07.12.12, 01:04
      No to ja może dodam, co mnie odrzuca od rekruterów (wzorowałem się na tych punktach z artykułu):

      1. Dotyczy też rekrutera - czasami rekruter tak prowadzi rozmowę, że mam wrażenie, że wyciągną najkrótszą słomkę.
      2. Brak wiedzy o obszarze do którego rekrutuje - np. mnie kiedyś rekrutowała laska, która nie odróżniała HTML od języka programowania.
      3. Rekruter, któremu się nie chciało przeczytać CV i zadaje pytania, na które odpowiedzi ma przed sobą. O spóźniających się rekruterach nie wspomnę.
      4. Ja mam oczywiście wiedzieć o firmie, ale normą jest, że rekruter nie wie jaki jest zakres pracy na stanowisku i jakie widełki płacowe firma przewidziała.
      5. Jeśli rekruter przesyła mi 6 ofert pracy, każde w innej firmie i na inny typ stanowiska to dla mnie też to jest jasny sygnał, że nie wie na czym się chce skupić.
      6. Podejrzana aktywność firmy w internecie - jeśli widzę, że firma wszędzie szuka jakiegoś pracownika (na goldenline, prze rekruterów itp.), to znaczy, że są zdesperowani i coś tam nie gra.

      Bo oczywiście zwykle jest tak, że rekruter od kandydata dużo wymaga, ale od siebie to już nie bardzo. Jedną firmę szukającą desperacko i nieprofesjonalnie pracowników wpisałem już na swoją czarną listę - kilku rekruterów też. Że zacytuję kolegę z tej samej branży - ja nie szukam pracy, to praca szuka mnie.
    • Skąd w Polsce taka fascynacja rekruterami? W firmach branży hi-tech (np. Amazon, Apple, Google, IBM, Micorsoft, etc.) jest to kompletnie podrzędna funkcja służąca do porządkowania papierków i komunikowania się z kandydatem. Nic więcej, żadnych decyzji. Sam rocznie przeprowadzam dziesiątki interviews (w pierwszej z w/w firm - z matematykami, informatykami, fizykami itp.) i owszem brak energii źle widzę, nawet bardzo źle, ale o resztę nie pytam, a CV zaledwie przeglądam. Z kandydatem zaproszonym na interview rozmawia niezależnie od siebie 6-7 osób i każdy z nas pisze swoją opinię i głosuje. Rekruter tu nie ma nic do powiedzenia.
      • Gość: nietuskaczka IP: *.lsanca.fios.verizon.net 07.12.12, 06:18
        Widze, ze nie masz bladego pojecia o tym, kim w Stanach jest professional recruiter, i na czym polega jego praca. Rekruterzy nie pracuja w firmach, lecz dla firm, szukaja konkretnej osoby na konkretne stanowisko, i negocjuja jej salary, bo od tego zalezy ich kompensacja finansowa, ktora otrzymuja od firmy, jesli znaleziony przez nich kandydat pomyslnie przejdzie przez kolejne etapy swojego interview, i zostanie zatrudniony. Wysokosc ich zarobkow waha sie w zaleznosci od tego jakiej klasy specjalisty firma szuka, ale zazwyczaj wynosi 20-25% rocznej pensji kandydata. Jesli w gre wchodzi przeprowadzka, to recruiter czesto negocjuje tez tkzw. relocation package. Ty pomyliles zawodowych rekruterow z panienkami pracujacymi w HR.
        • to zazwyczaj wiocha chora na głowę z racji oszałamiającej kariery w ramach wyścigu szczurów i trzymania sie miasta zębami i pazurami..
          • Gość: kartoffeln_inspeck IP: 159.253.7.* 19.12.12, 04:59
            Toż to zwykła "fala", podobna do tej wojskowej albo więźniarskiej.
            Kretyńskie pytania na rozmowach nie są niczym innym niż wtępną obróbką
            kandydata metodą gnojenia i łamania charakterów. Tak jak to kiedyś robiło SB
            ze swoimi ofiarami.

            Dlatego niektórzy z tych palantów ciągają nieskończone ilości ludzi na rozmowy
            a nawet przejściowo zatrudniają ich.

            Często celem nie jest wcale znalezienie kogoś potrzebnego a jedynie
            utrzymywanie w kontroli populacji poprzez wykorzystywanie każdej okazji do jej gnojenia
            i maltretowania i sprawdzania jak to maltretowanie jeszcze znosi.

            Za komuny też tacy byli. Okazywanie swojej wyższości i władzy było dla nich wazniejsze niż
            jakikolwiek inny produkt.

            Samo porównanie tych metod do SB-ckich natychmiast włącza u tych palantów
            alarm i każe im prześladować tak nadmiernie uświadomionego kandydata.

            Dlatego, na samym początku transformacji, starali się eliminować pracowników
            z PRL-owskim doświadczeniem, wmawiając im jakieś "skażenia".
            Największym "skażeniem" była oczywiście znajomość SB-ckich metod, która pozwalała na natychmiastowe zauważenie podobieństw.
            Młode żółtodzioby nie widziały komuny i SB w akcji i dały się nabierać na rzekomą
            "zachodniość" i nowoczesność tej nowej SB-cji, przebranej za "HR" i "rekruterów".

            To jest tak jak w Ameryce Środkowej, w gangach młodziezy nielegalnych imigrantów,
            deportowanych z USA: Nowoprzyjmowany do gangu jest okładany przez jego starych członków pięściami i kopniakami, aż "zmięknie" i pokaże swoją determinację do uczestnictwa w jego życiu. Przy okazji, służy jako worek treningowy.
          • zgadzam się baba nie wiedziała nic jak wypadła z toru(swojego). Mam duże doświadczenie jako kierownik ale też właściciel sklepu i miałam spółkę cywilną (nawet nie wiedziała, ze jak zakłada się spółkę to kazdy musi miec swoją działalnośc zeby połączyc to w spółkę) cały czas klepała ...co motywuje pracownika ja mówie ze tak kasa a co jeszcze no premie ale to w gruncie rzezy tez kasa i tak dalej i tak dalej. Jak oni chcą motywowac jak pracownicy w ich sklepie co chwila inny pracownik.Na zlecenie i g..ane pieniądze inna motywacja nie da rady.
        • Gość: gośćgość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 17:26
          Tak czy siak nie znają się na dziedzinie, za to roszczą sobie prawo oceniania przydatność kandydata w tejże dziedzinie.

          Nadprodukcja tego typu bezużytecznych "specjalistów" bijących tylko korporacyjną pianę jest jedną z wielu przyczyn powolnego upadku zachodnich systemów gospodarczych. To są ciężkie pieniądze wyrzucane w błoto tylko dlatego, że "tak trzeba", a wiadomo, że w korporacyjnym modelu anglosaskim liczy się głownie snobizm i stwarzanie pozorów. Bo wszyscy są cholernie z siebie zadowoleni. No i się im to zadowolenie wali na łeb.
          • Oni akurat w korporacjach nikogo nie oceniają :)

            Recruiters (tzn. wg wizytówki) z korporacji co najwyżej przyjmują i porządkują zgłoszenia, umawiają spotkania (z fachowcami) i pilnują formalności oraz drobiazgów (np. kosztów podrózy, hoteli, przeprowadzek).

            Profesjonalni wysokiej klasy rekruterzy działają niezależnie i podrzucaja kandydatów firmom - działąja podobnie jak agenci sportowi czy artystyczni. Jakieś pojęcie o branży w której działają z reguly mają - aby działać skuteczniej i przez to zbierać więcej prowizji - ale nie oni decyduja o zatrudnieniu, oni reklamują "swoich" kandydatów gdzie tylko mogą bez narażania własnej reputacji.
          • Gość: kartoffeln_inspeck IP: 159.253.7.* 19.12.12, 05:08
            Jedno powinniście zrozumieć. Te rozmowy spełniają wiele funkcji, zarówno dla nich jak i dla
            was:

            Między innymi oni chcą się na was ćwiczyć.
            Każdy kto się dziwi, że go wezwano "niepotrzebnie" na rozmowę, powinien się przstać dziwić:
            Potrzebnie, potrzebnie: Można się trochę poćwiczyć i upozorować trochę pracy.
            Coś robić trzeba i jakoś rozliczyć czas też trzeba bo szefostwo może kopnąc w d..., każdego.

            > a wiadomo, że w korporacyjnym modelu anglosaskim liczy się głownie snobizm
            > i stwarzanie pozorów. Bo wszyscy są cholernie z siebie zadowoleni. No i się im
            > to zadowolenie wali na łeb.

            Ano wali się. Mnóstwo energii zmarnowanej na utrzymywanie różnych zbędnych bubków,
            o niskiej inteligencji i zerowej przydatności, w zasmarkanych krawatach musiało się tak skończyć. Wcześniej czy później. Rowów nie ma kto kopać.
        • Świetnie wiem, że są i tacy, ale ale zakres ich przydatności w sporych firmach - przynajmniej w USA - jest znikomy bo firmy te mają wystarczająco duży własny potencjał. Najlepsi profesjonaliści wśród rekruterów działaja niezależnie i staraja się znajdować odpowiednio wykwalifikowanych kandydatów i podrzucać ich fimom (działają jak ich agenci, a dostaja prowizję od firm). Pracowałem również z takimi (i to z obu stron). Ale to i tak NIE ONI prowadzą techniczne interviews i nie oni podejmuja decyzje o zatrudnieniu, a tego dotyczył artykuł, który komentujemy. Takie przedstawianie rekruterów to są bajki z Polski. Pozdrawiam.
        • > Widze, ze nie masz bladego pojecia o tym, kim w Stanach jest professional recr
          > uiter, i na czym polega jego praca.
          A po co ma to wiedzieć, skoro szuka pracy w Polsce, a nie w Stanach?
        • Gość: matja IP: *.ptim.net.pl 17.12.12, 19:27
          Na litość Boską - czy mogłabyś proszę pisać po polsku? A jeśli, z uwagi na długą rozłąkę z naszym krajem, przychodzi Ci to z trudem, to może wszystko po angielsku? Taki (nie obrażając nikogo) bełkot jest nie do przeczytania. "negocjują jej salary"? może selery?
      • Gość: ja IP: *.warszawa.vectranet.pl 18.12.12, 00:07
        Hmm ja dalej nie rozumiem tego "brak energii".
        Brak energii to minus w pracy wymagającej ruchu (reporter), dużej kreatywności (copywriter), kontaktów z ludźmi itp
        Ale np od informatyka nie oczekiwałabym ADHD i energii życiowej. To raczej ludzie mający swój świat. Mój kolega - bardzo dobry informatyk, ale nieśmiały i niekontaktowy, informatyka to jego pasja i tym żyje. Tylko że trochę odstaje od świata zewnętrznego, w dodatku nie umie się sprzedać na rozmowach o pracę. Dłuuuugo szukał pracy, w końcu znalazł, pracodawca jest z niego bardzo zadowolony. Także nie zawsze brak energii powinien skreślać człowieka.
    • cieple piwo.
    • Gość: heniekkanada IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.12, 05:08
      Jak ktoś szuka pracy, to niech przyjeżdża do Kanady. Polecam forum EmigracjaDoKanady.CA


      Tekst linka
    • Gość: j IP: *.unitymediagroup.de 07.12.12, 05:21
      Siódma NAJWAŻNIEJSZA rzecz, która odrzuca rekruterów:

      chęć zarabiania więcej niż 1500 zł na rękę.
    • dawniej kadrowiec.... z normalnego przyjmowania do pracy bo człowiek potrzebuje zarabiać na życie zrobili jakąś magię z absolutnie porąbanymi kryteriami i zasadami nijak nie pasującymi do rzeczywistości. Parawiedza rodem z Ameryki i podręczników pisanych przez debili dla debili.
    • Gość: Piotrek IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.12.12, 09:20
      Gdzieś mam takie podejście. Może dlatego nie mam aktualnie pracy?
    • Właśnie przygotowuję tekst o tym, kim są rekruterzy, jak pracują - a szerzej jak działa mechanizm rekrutacji - a jeszcze szerzej - czym jest ten "rak na gospodarce", który rozrasta się na niedoborze pracy i nadmiarze bezrobotnych.
      Powalające - i myślę, że padnie na "kadrowców" blady strach, kiedy zapuka do nich prokurator. Tekst wyślę do "Wyborczej" - więc jeśli Państwo opublikują - szanowna Publiczność będzie miała, może nie "trotyl", ale solidny tekst śledczy...
    • Gość: Michał IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.12, 09:30
      Artykuł napsiany na podstawie serwisu glassdoor.com, który nie ma nawet wersji polskojęzycznej. Artykuł 'zatkajdziura', ponieważ nie wnosi nic, co może pomóc dostać lepszą pracę. Dl;a odmiany przyjrzyjmy się samym rekruterom. W zdecydowanej większości są to 'osoby z przypadku.' To, że ktoś skończył psychologię, ZZL czy socjologię nie predestynuje go do bycia rekrutem. Dokonują oni błędnych ocen kwalifikacji, nie znają się na branżach, do których rekrutują, nie znają terminologii, znaczenia i wykorzystywania specjalistycznego sprzętu, urządzeń. Nie wspominam o językach obcych branżowych.
      Bez urazy, ale młody siksy, wszechwiedzące, które po rozmowie z kandydatem wymieniają się z koleżankami spostrzeżeniami typu: 'jakoś mi się nie spodobał.' Dorabiają ideologię do swojej pracy, aby poczuć się bardziej profesjonalnie i wyjątkowo.
      Byłem kiedyś na rozmowie w takiej firmie przy business parku na Mokotowie. Siedzą takie same siksy w z mądrym wzrokiem i zadają pytania:
      - czym się Pan zajmuje w obecnej firmie
      - całość obsługi informatycznej ze szczególnym podkreśleniem macierzy dyskowych RAID
      - a co to są macierze dyskowe?
      - to takie rozwiązanie, które polega na współpracy dwóch lub więcej dysków twardych w taki sposób, aby zapewnić dodatkowe możliwości, nieosiągalne przy użyciu jednego dysku jak i kilku dysków podłączonych jako oddzielne.
      - przecież można zastosować jeden duży dysk, zajmie on więcej miejsca, ale nie trzeba będzie łączyć...:)
      Zapytałem, czy na pewno rozmawiamy o tym samym, bo chciałbym byc dobrze zrozumiany.
      'Proszę Pana, ja doskonale wiem o co pytam a Pana pytanie jest na miejscu. Oddzwonimy do Pana.'

      Podsumowując: nie dorabiajcie ideologii do swojej pracy! jest wielu świetnych rekruterów, jednak duża część z nich to ludzie z przypadku.
      • Gość: gośćgość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 17:19
        Pracownika powinien zatrudniać szef i ten, kto z nim będzie pracował. Bo są jedynymi, którzy wiedzą, o czym mówią, kogo im potrzeba i mając parę lat pracy na koncie zazwyczaj mają nosa do ludzi i potrafią ocenić, czy nadaje się do współpracy. A jak się pomylą, to od tego jest okres próbny.

        Zawód tzw. rekrutera (i parę innych stanowisk korporacyjnych) to wymysł sektora HR (dawniej - i logiczniej - dział kadr), który musi uzasadniać swoją rację bytu tworzeniem nie niewartych ideologii, teorii i procedur niewnoszących żadnej jakości, a to dlatego, że była nadprodukcja studentów w dziedzinach, gdzie nie trzeba się wysilać, więc był na nie run.
    • Pierwszy slajd
      Drugi slajd
      Trzeci slajd
      Czwarty slajd
      Piąty slajd
      i szósty slajd
      :)

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • Rozumiem, że jeżeli zgłoszę się na stanowisko prezesa, decydujące dla mojego zatrudnienia na tym stanowisku będzie to, że zajebiście sędziuję mecze siatkówki (znaczy, hobbiego mam)?
      --
      Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
      Blog wredny i złośliwy
    • Trutu tutu pęczek drutu.
      Mnie jako kandydatkę do pracy odrzuca, kiedy bez uzasadnionych przyczyn rekruter spóźnia się na spotkanie niemal godzinę - to bardzo wyraźnie pokazuje podejście do kandydata. Dodam, ze spotkanie nie było umówione w siedzibie agencji, tylko "na mieście" i tak sobie czekałam, aż po pół godzinie od wyznaczonego terminu pani raczyła zadzwonić i uprzedzić, ze sie spóźni. Po czym spóźniła się kolejne pół godziny. Ciekawe, czemu nikt nie napisze artykułu na temat "co odrzuca potencjalnych kandydatów od rekrutujących?". No, ale mamy rynek pracodawcy, nie ma co wybrzydzać.
    • Gość: czytelnik IP: *.tktelekom.pl 07.12.12, 12:54
      W tytule jest chyba jakiś błąd:
      "6 rzeczy, które odrzucają rekruterów" czyli zrozumieć można, że te 6 rzeczy, to jakieś czynniki bądź zachowania, które są negatywyne.

      Chyba, że miało być tak:
      "6 rzeczy, które odrzucają rekruterzy". To już brzmiało by lepiej w stosunku do artykułu.
    • Gość: Bezrobotny 40+ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 13:17
      Od roku jestem bezrobotny z powodu zwolnień grupowych. Byłem dwa razy na rozmowie kwalifikacyjnej i nie zostałem przyjęty do pracy. Mam kwalifikacje, mam energię, mam doświadczenie w zawodzie, mam profesjonalne CV które pisaliśmy sobie na kursie z Urzędu Pracy i nic to nie pomogło. Jak się później okazało to tak naprawdę te rozmowy były fikcją bo przyjęci do pracy zostali znajomi od pracowników już tam pracujących więc nie rozumiem po co były te rozmowy ? Bo ustawa przewiduje ? Wysłałem CV do wielu firm i nigdzie nie potrzebują pracowników a te CV które próbowałem osobiście dostarczyć to nawet nie chcieli odebrać z powodu planowanych zwolnień. Dalej co ? - siedzę w domu i palę w piecu bo zimno. TO JEST POLSKA ... mamy wolność ! bo jesteśmy wolni - bezrobotni.
      • Gość: Sędziwój IP: 62.233.219.* 07.12.12, 14:23
        Jak nie ma pracy w okolicy, poszukaj dalej (no chyba że rodzina ważniejsza, ale nie narzekaj na brak pracy).
        Jeśli i tak nie ma pracy, to znajdź taką rzecz która jest obecnie potrzebna. Bo za przeproszeniem, kowale stracili robotę i nie odzyskali, jak samochody stały się dominujące.
        Są zawody przestarzałe, w których już nie znajdzie się pracy.
    • Hobby? Życie poza pracą? 99,99 % pracodawców chce, aby pracownik nie miał żadnego życia poza pracą. Ma być dyspozycyjny przynajmniej przez 12 godzin na dobę. Nie szukają kumpli do zabawy, ale wyrobników.
    • S.ranie w banię.

      --
      Ride on, bejbe!
    • Gość: eedek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 14:40
      Jako, że wymieniłem w moim CV angielski z bardzo dobrą znajomością (10 lat spędziłem w Anglii jako dziecko/nastolatek) rekruter w pewnym momencie znienacka zaproponował rozmowę w tym języku. Pop prostu zaczął mówić do mnie w obcym języku którego nie do końca rozumiałem. To był jego angielski który uważał że zna świetnie. Co gorsza nie rozumiał co ja mówiłem do niego!! Po zakończeniu rozmowy stwierdził że moja samoocena opanowania języka jest trochę na wyrost a on szuka osoby ze znajomością doskonałą. Ręce mi opadły a pracodawcy który szuka przez takiego head huntera życzę "GOOD LUCK"
      • Gość: Inżynier IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 07.12.12, 16:32
        Moje doświadczenie z rekrutującymi w polskich agencjach jest podobne.
        Prawie wszyscy uznawali, że mój angielski dyskwalifikuje mnie... Mimo, że mam naprawdę niezłe doświadczenie inżynierskie i znam angielski techniczny w stopniu wg mnie zaawansowanym, to zazwyczaj nie przechodziłem testu językowego... Wg nich oczywiście.
        Niedawno przyjechałem do UK. Od pierwszego dnia nie mam większych problemów z dogadaniem się z Brytyjczykami. Nie miałem problemów z załatwieniem spraw w urzędach, bankach, przy poszukiwaniu, czy podejmowaniu pracy.
        Dochodzę do wniosku, że albo rekruterzy w Polsce nie mają zielonego pojęcia o branży, do której rekrutują, albo ich podręcznikowy angielski jest zupełnie nieprzydatny w normalnym życiu.
        Dodam tylko, że sam uczyłem się angielskiego nie w szkole, ale głównie oglądając anglojęzyczne programy, filmy czy też słuchając radia. Może dlatego potrafię się porozumieć z native speakerami, a nie potrafię z ludźmi, którzy "nauczyli się" angielskiego w polskich szkołach...


        • To dosyć powszechne zjawisko, że rodzimi "hed hanterzy" kręcą noskami, że za młody, że za stary, że nie native-speaker, że za małe doświadczenie, że za duże wymagania (2 -2.5 tys.zł...), że nie oksfordzkie wykształcenie itd. itp.

          Za granicą okazuje, się że z pracą nie ma jakoś problemu. Co to mówi o firmach i "ejcz arowcach"?
        • Gość: kartoffeln_inspeck IP: 159.253.7.* 19.12.12, 05:27
          Wyobrażam sobie co się będzie działo gdy ktoś zacznie do nich mówić w amerykańskim angielskim. Uznają pewnie, owi lordowie, że to jakiś podwórzowy żargon.
      • Gość: kapselus IP: *.atmosenergy.com 18.12.12, 19:24
        Dobre tez slyszalem taka historie :) rece opadaja
      • Gość: kartoffeln_inspeck IP: 159.253.7.* 19.12.12, 05:23
        > Pop prostu zaczął mówić do mnie w obcym języku
        > którego nie do końca rozumiałem.

        Hef ju don?

        A nie zarzucił ci, że mówisz "slangiem", bo użyłeś słowa, którego Jego Światłość nie znał,
        bo na budowie albo w warstacie tego nie uczyli?

        Sporo taki pajaców pląta się po tym Bożym światku, żebrząc o niezasłużony respekt.

        Mają zwyczaj używać ogólnych kwantyfikatorów i zazwyczaj są przekonani, że "nigdy"
        albo "zawsze", co jest oczywiście g... prawda, ale oni przypuszczanie, do końca życie nie będą
        tego wiedzieli. Czasami noszą dumne tytuły - "naukowe".
    • Gość: gośćgość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 17:11
      Redaktor piszący po pierwsze nie zna polskiego, po drugie odrzuca swoim snobowaniem się na angielszczyznę, po trzecie przytacza mądrości jak z amerykańskiego poradnika dla idiotów.
      Takie artykuły są najlepszym dowodem o klęsce reform oświaty.
      Za komuny za tak napisany tekst i z taką "głębią" merytoryczną autor wyleciałby na twarz. I to kompletnie niezależnie od polityki.
    • Gość: gość gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 17:28
      To niestety widać.
    • Gość: zxcv IP: 195.82.180.* 07.12.12, 17:37
      Kolejny "artykuł" nie wiadomo czy nie podpisany ze wstydu wywołanego treścią, a właściwie jej brakiem, czy po prostu po chamsku zerżnięty z innego artykułu.
    • Rekruterzy w Polsce to chyba takie towarzystwo wzajemnej adoracji. Standardowo 'specjalistka hr' to dwudziestokilkuletnia dziamdziara po psychologii, koniecznie z podwójnym nazwiskiem, z kredytem we frankach (Białołęka o yeah!).

      Sama nie wie czy szuka pracownika czy prezesa, uwielbia skróty myślowe oraz zabawę w skojarzenia. W porównaniu do UK to w Polsce jest jakaś paranoja.
    • Słuchaj Jarek we wtorek dostaniesz telefon z zaproszeniem na rozmowy, umów się na piątek, rozmowy będą z trzema kandydatami, jeden będzie chciał za dużo, trochę go podkręcimy i przyjedzie z drugiego końca kraju, więc nie będzie wyglądał na entuzjastycznego, drugi będzie się słabo orientował w jednym z ważnych obszarów, zrobimy tak żebyś był jedynym spełniającym wszystkie wymagania, jutro Ewa powie ci osobiście w jakich widełkach masz się zmieścić. na 80% wszystko wyjdzie.
      (Prawda czy fałsz?)/(Zasłyszane przy piwie).

      Linux 5% źródło w3schools.com
    • Gość: gość IP: *.tvk.torun.pl 17.12.12, 14:19
      Obecnie jest wszędzie taki syf i mobbing, że można jedynie dla kasy pracować. Entuzjazm, zadowolenie, motywacja... k... gdzie wy żyjecie? Nie widzieliście jak syna Tuska wychwalali, że pracodawcy się o niego biją... i z taką hołotą później codzienie w firmie trzeba się użerać !!! Nic nie robią tylko są do odbierania nagród, bo "mają" plecy, popracie, albo są w partii...!!!

      Wszystkie firmy i pracodawcy śmierdzą gównem z kilometra...!
    • Gość: ja IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.12.12, 16:59
      Ja ostatnio uczestniczyłam w assesment centre. Trwało cały dzień, od rana do 17.00.
      W sumie było 20 kandydatów, każdy miał swoje 5 minut, każdy dostał szanse zaprezentowania się. Nie były to pierdoły typu jakie masz hobby, tylko 6 zadań do wykonania. Zadania były bezpośrednio związane ze stanowiskiem, na które rekrutowano, obserwowali nas nasi potencjalni przełożeni. No, tylko to była austriacka firma, polskie niestety idą na łatwiznę, zlecając rekrutację jakimś pożal się Boże rekruterom, którzy skreślą cię, bo nie masz ciekawego hobby ;/
    • Gość: orbita.blox.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.12, 17:11
      Wielce szanowni pracodawcy/ rekruterzy często w pizdu zakompleksieni odbijają sobie szkolne docinki, zamykanie w szatni i ucinanie sznurowadeł, ewentualnie zaczątki impotencji traktując kandydatów gorzej niż swoje ajfony. Czas jest pojęciem względnym, bo przecież jak już przyjechał te 200 km i tak bardzo chce u nas pracować, to nic się nie stanie, jak zaczeka te 40 min albo godzinę, przecież ja jestem zajęty, muszę jeszcze przelecieć sekretarkę, zrobić kupę, zjeść kanapki od żony i sfałszować fakturę...

      orbita.blox.pl/2012/10/Czlowiek-rekruterowi-wilkiem-a-czasem-mrowkojadem.html
    • "rekruterzy"
    • ....
    • pieprzenie kotka za pomoca mlotka bo gdy ten co poszukuje pracy jest znajomym jak to nazywacie rekutera to nawet gdyb mial wszystkie te co niby sa negatywne cechy prace dostanie lub gdy ma mocne kontakty, pozytywna energia???? w co sie bawicie odczytywanie enrgii jak wydaje osoba???
    • 1.Brak energii
      -Czyli na każdej rozmowie masz się zachowywać jak małpa w zoo. Być na maxa podnieconym, ze łaskawie Cię zaprosili na rozmowę.
      2.Brak Hobby
      - Co ma wspólnego? W obecnych czasach po robocie moim jedynym hobby jest spanie i łóżko. W Polsce wyzysk pracownika na porządku dziennym. Czas wolny? Większość pracodawców jak usłyszy, ze masz czas wolny...sami wiecie
      3.Lenistwo
      -ciekawe jak to sprawdzić podczas rozmowy? A poza tym...."ja udaję że pracuję a Wy udajecie że mi płacicie"
      4.Brak przygotowania/research'u
      -Zawsze mnie zastanawiało po co za każdym razem mam badać firmę(zwłaszcza na I wstępnej rozmowie). Zawsze to mówię rekruterom. Czyżby oczekiwali, że znajdą taniego robola, który bez szkolenia przyjdzie im zarabiać kasę?
      5.Zmienianie pracy.
      -Relikt PRL. Najlepiej pół życia w jednej robocie. Co w tym złego że zmieniamy często pracę. Ja zmieniam często. Powód? Wyższa kasa gdzie indziej. Mam być lojalny wobec szefa(najczęściej debila i dusigrosza) który marnie płaci? Dają gdzie indziej trochę więcej to idę. I tak od lat. Gdyby uczciwie płacili to siedziałbym i do śmierci w jednym miejscu.
      6. On-line.
      Tu powiem tylko tyle, że trzeba być niedowartościowanym zerem żeby mieć profile w serwisach społecznościowych.

      A co do rekruterów, to 90% z nich było gorzej wykształconych, bez żadnego doświadczenia,wiedzy,umiejętności , ode mnie.
      A wybiórcza niech nadal promuje korporacyjne wątki,wyścig szczurów i kredyty hipotyczne do emerytury.
    • Gość: kandydatka IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.12.12, 22:07
      hahaha ale bzdety :D
      1. brak energii
      Zawsze mi się wydawało, że na rozmowie kwalifikacyjnej człowiek powinien się pokazac jako spokojny i zrównoważony. Myliłam się :D Tak się zastanawiam, czy osoba która nie ma objawów ADHD, musi od razu byc postrzegana jako osoba która do pracy zabiera się z bólem?
      2. brak hobby
      O ludzie :D Toż to moja sprawa, co robię po pracy :D Poza tym kto ocenia, czy moje hobby jest fajne, czy nie? Jesli np wolę gotować la znajomych, zamiast biegać na przeglądy filmów irańskich, jestem atrakcyjna dla pracodawcy, czy nie?
      3 lenistwo
      No tu nie rozumiem, jak po 15 minutach rozmowy z człowiekiem (tyle trwa przeciętna rozmowa), można ocenić tempo jego pracy... Jedyną sensowną rzeczą jest kazać kandydatowi wykonac jakieś zadanie np w 15 minut... No, ale na to rekruterzy są... zbyt leniwi :D
      4 brak przygotowania
      Jedyna rzecz, z którą się zgadzam. Pod warunkiem, że znamy firmę, do której aplikujemy... Zazwyczaj ogłoszenia wyglądają tak "znana firma poszukuje asystenta ds marketingu"... no i zgaduj, co to za znana firma...
      5 Job hopping
      No niestety, ale czasy PRL czyli siedzenie do emerytury na jednym stanowisku sie skończyły. Jesli nie odpowiada mi pracodawca, to co, mam siedzieć w tej pracy dłużej niż pół roku, bo panienka z rekrutacji pomyśli, że nie wiem czego chcę?
      Teraz są też takie czasy, że moga cię zwolnić z pracy za nic, lub podziękować komuś po okresie próbnym...
      Skakanie po branżach też jest dla mnie życiową sprawą. Bo jeśli ktoś nie może znaleźć pracy w swojej branży, próbuje swoich sił w innej. Dla mnie to normalne. Dla panienek z rekrutacji - nie.
      Teraz elastyczność jest dużym plusem. Jesli pracowałam 3 lata w handlu, to co, do końca życia muszę być handlowcem? Człowiek pracując odkrywa w sobie różne cechy charakteru. Np po dwóch latach pracy w handlu stwierdze, że byłabym świetnym copywriterem. No ale nie mogę, bo wg panienki z rekrutacji musze pracowac jako handlowiec do emerytury...
      6 aktywność na portalach internetowych
      No to mnie rozbroiło :D Jakim prawem rekruter sprawdza mój profil? Nie wolno mi wrzucać wakacyjnych zdjęć, bo rekruter mnie odrzuci, mimo że g... ją to powinno obchodzić gdzie byłam i co robiłam? jeśli jestem świetnym pracownikiem, nikomu nic do tego, co robię po pracy.

      Cóż, wybitni sa ci nasi rekruterzy, bo w 15 minut (tyle trwa przeciętna rozmowa) potrafia ocenic kandydata na podstawie jego hobby i zdjęć na facebooku :D


      • Gość: wstyduniemacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.12, 22:19
        ludzie wstydu nie macie, że te bzdury wypisujecie. Gazeta zlikwidowała możliwość dawania ogłoszen o poszukiwaniu pracy (platne to było ale było w necie) a tu takie szmoncesy ktos pisze, ze niedobrze sie robi.

        W wielu miastach ludzie chodza po domach, zebrza o jedzenie a tu tylko agent Tomek z brzuszkiem albo bzdety haerowcow, ktorzy jak sami straca robote to trzesa dupami, bo rytnek haerowcow jest najbardziej gowniany bo oni niewiele umieja.
        Wstydu nie macie. Media nie maja zadnej misji, nic, tylko komercha, bicie piany, tematy zastepcze narzucone z gory.
        Zebyscie wymyslili jakiss konkurs, cokolwiek gdzie czlowiek bez pracy cos by z tego mial, ale wy nawet do haeru zatrudniacie za darmo i ti twardego, gdzie trzeba miec jakas wiedze, bo tu jednak jest odpowiedzialnosc w przeciwienstwie do "procesu rekrutacji i selekcji" w ktorym o nic merytorycznego sie nie pyta.
        Dziekuje za uwage.

        A tak w szczególe i wogóle to łatwiej stracić pracę za to, że się ją dostało w sitwie na chwilę niż stracić będąc w tej sitwie i robiąc numery, że głowa mała.
        Podsumowując z dedykacją dla rekrutujących g..wiedzących:
        pocałujta w ....wójta!
      • Gość: kartoffeln_inspeck IP: 159.253.7.* 19.12.12, 05:42
        > Skakanie po branżach też jest dla mnie życiową sprawą. Bo jeśli ktoś nie może z
        > naleźć pracy w swojej branży, próbuje swoich sił w innej. Dla mnie to normalne.
        > Dla panienek z rekrutacji - nie.

        Poczytaj sobie co ci sami, zapewne, fachowcy mówią i piszą o "ludziach sukcesu":
        Nie brną oni długo w coś co im nie przynosi pożądanych rezultatów.

        Pełne rozdwojenie jaźni.
    • Gość: gosc IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.12, 01:31
      Hobby? :)

      Ludzie czytaja takie bzdury i potem w CV przescigają się w hobbowaniu: jeździectwo, wspinaczka, rower górski, filmy amerykańskie, kajakarstwo, fotografowanie, podróże egzotyczne, floret itd.

      Nikt nie ma odwagi napisac, ze lubi spacery po parku.
    • Gość: gregap IP: *.broadband.unls.arctic.net 18.12.12, 03:24
      Jest jedno kryterium, ktore dominuje ponad wszystkimi innymi, a nie bylo wymienione. Powinno byc nielegalne, bo ma zwiazek z dyskryminacja, a jest powszechnie stosowane. Co wiecej, kandydat nie ma na to kryterium zadnego wplywu, a odpada w pierwszym rzucie. Tym kryterium jest w Polsce WIEK. Byc moze, ze artykul napisany zostal przez kogos stosunkowo mlodego, ktory tego nie doswiadzczyl. Mimo wszystko jest to chyba obowiazkiem dziennikarskim, aby podawac rzetelne fakty? Mozecie miec wiedze, energie, hobby i inne atrybuty, ale gdy przekroczycie jakies 50 lat w Polsce, a moze nawet mniej, to w wiekszosci zawodow nie macie szans. Chyba tylko w sluzbach ochrony. Ci, ktorzy dzisiaj stosuja to kryterium nie widza jeszcze siebie w tej sytuacji za kilkadziesiat lat... ale tez tego doswiadcza.
    • Gość: Lolo IP: *.home.aster.pl 18.12.12, 09:59
      zawsze jak jest mowa o rynku pracy towarzyszą tym złotym myślą zestawy debilnych amerykańskich zdjęć, uśmiechniętych idiotów - jest to przykre
    • Gość: Dyzma IP: *.icpnet.pl 18.12.12, 20:18
      a na koniec pokazać jeszcze że potrafimy zrobić szpagata albo salto mortale z podwójnym piruetem , sralismazgalis, tylko u nas takie duperele, za granicą musisz znać język ichny i tylko udowodnić że dajesz sobie rade na tym stanowisku to cie ozłoscą
    • Co mnie odrzuca w rektuterach opiszę na przykładzie jednej firmy mieszczącej się w Warszawie przy jeziorku Czerniakowskim. Byłem u nich kilka lat temu, nie wiem czy tam dalej działają. Pani rekruterka tak mnie ubawiła że po spotkaniu aż sobie ją wygooglałem. Okazało się że całkiem młoda, lat dwadzieścia kilka, zdjęcie które zamieściła w GoldenLine bardziej nadawało się na portal randkowy, eufemistycznie rzecz ujmując. Otóż, jak każdy wytrawny rekruter, ta pani miała licencjat z psychologii, na pewno swoim przenikliwym umysłem potrafiła w mig ocenić czy jestem odpowiednim kandydatem, zapewne nawet gdybym się nie odezwał. Innymi fachowcami od rekrutacji niewątpliwie są filolodzy. Ale do tematu. Praca dla firmy rekrutacyjnej nie była jej pierwszą, po zrobieniu licencjatu pracowała jako nauczycielka języka w przedszkolu. A to już na pewno czyniło z niej fachowca pełną gębą, po spotkaniu jednak obawiałem się że mogła sobie o mnie wyrobić niepochlebną opinię. Faktycznie, jak na przedszkolaka na pewno wydawałem się zbyt wyrośnięty, no i ten głos po mutacji ….
      Pani nie miała kompletnie żadnego pojęcia o dziedzinie którą się zajmuję. Rozmowa polegała na zadawaniu pytań na podstawie mojego CV, właściwie pytała co się za tymi niezrozumiałymi dla niej zwrotami kryje. Pojawiło się tylko jedno pytanie które wymagało od niej wytężenia umysłu, ale równie dobrze mogła się zapytać głównej księgowej ile w ciągu miesiąca bierze segregatorów do ręki, albo zapytać zawodowego kierowcę ile razy skręca w lewo w ciągu jednego dnia. Taki był sens tego pytania. Potem radośnie oświadczyła że teraz ja mogę zadawać pytani. Na pierwsze nie potrafiła odpowiedzieć, na drugie nie potrafiła, na trzecie …… W końcu powiedziała że wie tyle ile zamieściła w ogłoszeniu bo takie dane dostała od potencjalnego pracodawcy. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę o niczym i zaczęła zmierzać do standardowego zakończenia spotkania. Usłyszałem: czy ma pan jeszcze jakieś pytania. Z trudem powstrzymałem śmiech. I tak właśnie oceniam tą branżę w Polsce.
    • Gość: JanKran IP: *.opole.hypnet.pl 19.12.12, 11:54
      w rekrutacji pracują trepy, które nie załapały się do żadnej przytomnie płatnej pracy i swoje frustracje przelewają na kandydatów
      • Gość: Gość IP: *.31.118.253.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.01.13, 18:12
        Lansuj się, mów dużo o swoich osiągnięciach typu "zrobiłem raport na czas", rozdmuchaj je do wielkości balonu, nikt tego nie zweryfikuje przecież, poprzedni pracodawca raczej nie podłoży ci świni, skacz na krześle jakbyś miał owsiki - okażesz się energiczny, skoczyleś na bungee raz i omal nie umarłeś ze strachu? Opowiedz jakie fascynujące jest skakanie z wysokości, jaki power i radość Ci to daje. Pamiętaj nie wolno Ci być wycofanym neurotykiem, który najlepiej relaksuje się we własnym domu budjąc domki z kart, bo to kurna nie trendy i normalnie nie rokujesz, mimo, że w robocie odwalasz bezbłędnie za siebie i innych i masz IQ 160. Ludzie uwielbiają być oszukiwani, zatem gadaj, gadaj, gadaj....z uśmiechem nr 17 przyklejonym do ust. Niewykluczone, że przed rozmową przydadzą się kursy aktorskie.... Przecież w tak radosnym i demokratycznym świecie nie ma miejsca dla żadnej inności ...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.