Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Solidarność: wydajność naszych pracowników rośn...

    IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.13, 18:27
    prawie trzeba wymusić wzrost płac, dlaczego np. u nas nie są podawane widełki wynagrodzenia? Przecież każdy wie że do pracy idzie się dla pieniędzy.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: eden IP: *.dynamic.caiway.nl 11.12.13, 18:30
      a gdzie rzad ystalamy stawke 3dychy za godzine w podstawowych branzach i kropka
    • Gość: antylewak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.13, 19:04
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • sselrats 11.12.13, 19:18
      Pracodawcy placa wartosc rynkowa. Jak nie beda mogli znalezc potrzebnych ludzi to zaplaca wiecej zeby przyciagnac. Na razie nie musza.
    • Gość: maxxi IP: 173.233.209.* 11.12.13, 21:47
      "Pracodawcy placa wartosc rynkowa."

      Do momentu kiedy lobby pracodawcow trzyma sie mocno... sa w stanie placic ponizej "wartosci rynkowej". I tak dzieje sie w Polsce od dosyc dawna!
    • vogon.jeltz 11.12.13, 23:01
      > Pracodawcy placa wartosc rynkowa.

      Bredzisz.
    • Gość: Q800 IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.13, 05:06
      Nie bredzi, jego słowa potwierdza właśnie sytuacja na rynku pracy. Zawsze i od ręki znajduje się ktoś, kto będzie robił za mniej, albo dłużej będzie w robocie siedział. Deal with it. Gdyby tak nie było, to płace by urosły. Syf na rynku pracy, patologie, mobbing, nieuczciwe praktyki, żenująco niskie płace, szukanie pracy przez rok wynikają tylko i wyłącznie z wysokiego bezrobocia, czyli braku miejsc pracy. I nie ma bata, nic sie nie da wymusić inaczej niż zmniejszeniem bezrobocia. Pracownik jest obecnie bez wartości prawie żadnej i jest bardzo łatwo wymienialny. Ten mechanizm jest naprawde bardzo prosty. Zadam Ci pytanie, jesli nie musisz robić czegoś niefajnego, to robisz to? Bo mnie żadna siła nie zmusi, żadne krzyki i płacze jeśli czegoś niefajnego nie muszę zrobić. Jeśli nie muszę stać, to siedzę, jeśli nie muszę siedzieć to leżę. Tak samo myśli pracodawca, jak i każdy inny człowiek. Jesli spokojnie może płacic 1200 to żadna siła go nie zmusi do tego żeby płacił 2000 (i tak żenada, za tyle ja palcem nawet nie kiwnę). Jeśli można płacic mniej, to po co płacić więcej? Jeśli zmusi sie go ustawowo, czyli w oderwaniu od realiów rynkowych, to i tak Ty za to zapłacisz, a nie on, bo i tak znajdzie się 100 desperatów gotowych pracować na czarno. Albo przedsięrbiorca zwinie interes. No i gdzie Ty wtedy zarobisz tę swoją wyższą minimalną? Polecam dorosnąć i stawić czoło rzeczywistości, a nie ją zaklinać. Niestety, 2+2 zawsze = 4 Głosujcie dalej na PO PIS SLD PSL i inne palikoty.
    • Gość: podatnik IP: *.uznam.net.pl 12.12.13, 06:51
      To tylko wynik tradycyjnej dla Polski, gospodarki wyzysku (folwarcznej). Nie przez zadne palikoty, raczej przez powrot do XVIII-wiecznego modelu Polski szlachecko-katolickiej.
    • Gość: pytanie IP: *.centertel.pl 12.12.13, 13:15
      Gość portalu: podatnik napisał(a):
      > To tylko wynik tradycyjnej dla Polski, gospodarki wyzysku (folwarcznej).

      Wgyląda na to, że mocno starałeś się o jakąś mądrą myśl.
      A wobec tego, czy podobne lub niższe pensje w krajach Bałtów, Słowaków, Węgrów, też nalezy tłumaczyć gospodarką folwarczną. Czy zaledwie 15% wyższa średnia płaca w Czechach, też z tego się wywodzi. Czy sporo niższe poensje Białorusinów, Ukraińców, Rumunów, Bułgarów, Serbów itd.., też mają coś wspólnego z "tradycyjnym polskim wyzyskiem folwarczynym".
      Czy wielokrość niższe pensje w Afryce, w wielu krajach Azji i Ameryki Łacińskiej, to też z tego samego mechanizmu ?


    • Gość: zdziwiony IP: *.opera-mini.net 12.12.13, 05:02
      Nierozumiem o co Ci chodzi. Przecież oni(związkowcy) o tym mowią... A myslisz ,że dlaczego nie muszą więcej ludziom płacic? Bo ludzie wolą pracowac z gowniane pieniądze niż wogole(to sie nazywa bezrobocie) i dlateg nie muszą..
    • Gość: do darmozjada IP: *.adsl.inetia.pl 12.12.13, 13:48
      Darmozjad?
      Nie mierz innych swoja miarą
    • Gość: JanKran IP: *.opole.hypnet.pl 12.12.13, 14:49
      to jest oczywista oczywistość, że każdy płatnik oczekuje najniższej ceny, a jeszcze lepiej darmo.
      z drugiej strony rozum podpowiada, że głody i zawszały pracowniczyna, cały zaabsorbowany kombinowaniem czegoś do żarcia, iść do sklepu i kupić nie może, bo nie ma za co. najpewniej niebawem coś sp*doli, a potem żale i płacze "pracodawcy", bo on przecież tylko działa wg prawa popytu i podaży.
    • wiac_z_kraju 11.12.13, 19:41
      ten babsztyl z lewiatana chce z Polaków zrobić niewolników
    • ulanzalasem 11.12.13, 19:51
      sselrats napisał:

      > Pracodawcy placa wartosc rynkowa. Jak nie beda mogli znalezc potrzebnych ludzi
      > to zaplaca wiecej zeby przyciagnac. Na razie nie musza.


      To nadużycie albo kłamstwo, bo praktykant, stażysta wykonuje często te same obowiązki, a nie kosztuje nic lub znacznie mniej, ten rodzaj praktyk jest bardzo mocno nadużywany. Staże często polegają na masowym zatrudnianiu osób do normalnej pracy, po jednej grupie przychodzi następną i tak cały czas. Do tego rząd od bardzo dawna zmienia przepisy na niekorzyść pracowników, a dodatkowo mamy chyba jeden z najwyższych odsetków jeśli nie największy pracowników na śmieciówkach w UE...więc to rynek, który sobie poprzez lobbing ktoś tworzy (ciekawe czy ktoś pamięta jeszcze Misiaka, kiedyś z Platformy, nadal w Work Service) i jest on skrajnie niekorzystny nie tylko dla tych, którzy uczciwie pracują, ale także dla państwa bo samo pozwala się okradać ze składek, które faktycznie powinni być płacone lub płacone w wyższej kwocie..
    • radeks11 11.12.13, 20:48
      ulanzalasem napisała:

      > > Pracodawcy placa wartosc rynkowa. Jak nie beda mogli znalezc potrzebnych
      > ludzi
      > > to zaplaca wiecej zeby przyciagnac. Na razie nie musza.
      > [/i]
      >
      > To nadużycie albo kłamstwo,

      Gdzie tu widzisz nadużycie lub kłamstwo? Najbardziej podstawowa zasada funkcjonowania rynku: podaż i popyt. Rzecz tak oczywista i podstawowa, że nie rozumiem, skąd się biorą ludzie próbujący z nią dyskutować.

      Jak pracodawca ma do wyboru kilku ludzi na jedno stanowisko z tymi samymi kwalifikacjami to oczywiste jest, że wybierze tego, który go będzie kosztował najmniej. Zachowa się tak samo jak klient, który kupi towar u tego sprzedawcy, u którego jest najtaniej.

      > bo praktykant, stażysta wykonuje często te same obowiązki, a nie kosztuje nic lub znacznie mniej,

      Mowa jest o pensjach czyli płatnej pracy, a nie o praktykach.

      > Do tego rząd od bardzo dawna zmienia przepisy na niekorzyść pracowników,

      Jak na razie była jedna taka zmiana, w dodatku bardzo nieznaczna i dotycząca małego procenta zatrudnionych. W umowach o pracę to na razie pracownik ma więcej praw niż pracodawca.
    • Gość: maxxi IP: 173.233.209.* 11.12.13, 21:50
      "Jak pracodawca ma do wyboru kilku ludzi na jedno stanowisko z tymi samymi kwalifikacjami to oczywiste jest, że wybierze tego, który go będzie kosztował najmniej."

      A jeszcze chetniej wybierze takiego, ktory bedzie pracowal za darmo!
    • radeks11 11.12.13, 22:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 11.12.13, 22:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • radeks11 11.12.13, 23:03
      Gość portalu: koko napisał(a):
      > Jaki rynek , nie ma rynku pracownika bo zastępują go maszyny, czy jesteś tak tępy żeby to pojąć.

      Co nie zmienia faktu, że rynek nadal istnieje. Tak samo jak wynalezienie rakiety nie spowodowało, że grawitacja przestała istnieć.

      > Rynek i do tego zdrowy, wymaga równowagi, a robotyzacja tą równowagę burzy. Dlatego potrzebne są regulacje

      Im więcej regulacji tym na rynku będzie mniej miejsc pracy. Tak samo odwrotnie działa zwiększanie praw pracowniczych. Taki paradoks - trudne słowo, sprawdź w słowniku.

      > choćby takie jak w Niemczech,stawka minimalna dla zawodów.

      Pożyjemy, zobaczymy. Jak na razie to eksperyment. W dodatku minimum, które ustalono jest niższe niż zarabiają Niemcy - bardziej uderzy w pracowników napływowych. U nas nie ma to takiego odniesienia.

      >A nie jakieś tam minimum dla wszystkich, bez względu na wiedze i kwalifikacje.

      Aha, czyli chciałbyś uzależnić minimum np. od wykształcenia? No gratuluję pomysłu.
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 11.12.13, 23:13
      Czyżbyś uważał że "siamouki" mogą wykonywać każdy zawód, hahaha,no to gratuluję.Zalatujesz "biżnesmenem" w iście polskim stylu, czyli układy partyjno familijno parafialno chlewikowe najważniejsze.
    • radeks11 11.12.13, 23:21
      Słyszałeś o studiach po których nie ma pracy? Skoro kwalifikacje po niektórych kierunkach nie cieszą się zainteresowaniem pracodawców to ustawienie takim osobom dodatkowo limitu zarobków wyeliminowało by ich z rynku na dobre.

      Rynku dziecko nie oszukasz.
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 11.12.13, 23:27
      Hahaha, rynek powiadasz, bredzisz, gdyby był rynek to i owszem, w globalnym korpoświecie nie ma rynku, jest ustawka. Dlatego nie wyjeżdżaj z rynkiem , to raz a dwa, ci co wybrali zawód na który nie ma zapotrzebowania zawsze mogą się przekwalifikować,więc to inna bajka.
    • radeks11 12.12.13, 00:01
      Masz rację. Nie ma rynku. A twoją pensję, jak dorośniesz, to szef z sufitu wytrzaśnie.
    • darr.darek 12.12.13, 13:43
      Szkoda dyskutować z socjalistami, bo oni chcieliby dobrobyt ustawami wymusić, a tego się nie da zrobić.
      Plecie taki koko o "minimalnych pensjach wg wykształcenia" w Niemczech, choć realnie takie coś nie istnieje tam. Są w Niemczech ludzie, którzy przyjeżdzają na zbiory szparagów i nie zarabią więcej niż 500 euro na m-c. Podobnie w branżach nie istnieje tam realna płaca minimalna, bo ja znam przypadek Niemca-informatyka, który z 10. lat temu wyjechał do zachodnich landów z rodznnych Niemiec Wschodnich, bo w rodzinnym mieście oferowano mu pracę informatyka za 800 euro na m-c. Gdy po kilku latach powrócił w rodzinne strony ze sporym doświadczeniem, to zarabia chyba powyżej średniej krajowej niemieckiej, ale nie dlatego, że jakieś związki branżowe mu załatwiały, ale dlatego, że w kolejnych miejscach zatrudnienia poktrafił pokazać, że sporo potrafi. A zmieniał pracę m.in. dlatego, że w jakiejś firmie ciągle pracował po 8-10 godzin dziennie (podpowiem, że to nie Polak go wykorzystywał :) a jego ziomek prowadzący firmę).

      Najciekawsza u socjalistów to tał łatwość uzyskania stanu ogłupienia propagandowego. Zwykły socjalista ma zbyt małą wiedzę, by ogarniać całość. Dlatego nie wie, że wysokie pensje na Zachodzie biorą się z wielu wysokowydajnych przedsiębiorstw na rynku. Wysoką wydajność uzyskuje się dzięki maszynom, robotom i nastawionej na wydajność organizacji pracy (ludzie jako te "trybiki w machinie", tak nielubiana wizja przez socjalistów). A wystarczy torchę papki propagandowej i część socjalistów z przekonaniem zaczyna pluć na wysokowydajne maszyny, na roboty przemysłowe, bo ... wg ogłupionych ... te roboty zabierają im robotę.
      Siąść tylko i płakać nad naiwnością lewicowo urabianej gawiedzi.




    • Gość: JanKran IP: *.opole.hypnet.pl 12.12.13, 14:39
      > Najciekawsza u socjalistów to tał łatwość uzyskania stanu ogłupienia propagando
      > wego. Zwykły socjalista ma zbyt małą wiedzę, by ogarniać całość

      najciekawsze mogloby być to, że ten twój wywód niczym nie różni się od rzekomych mądrości socjalistów, ale jest to niestety strasznie nudne zieeeeeeeeew
    • darr.darek 12.12.13, 15:12
      Gość portalu: JanKran napisał(a):
      > najciekawsze mogloby być to, że ten twój wywód niczym nie różni się od rzekomych
      > mądrości socjalistów

      Socjalizm to nie jest ruch elitarny, to ruch egalitarny. Skupia i myślicieli, którzy wymyślali podwaliny tych socjalistycznych bzdur. Skupia elity karierowiczów, które chcą jechać w siodle założonym na garby podległych im mas ludzkich. I skupia większość tych maluczkich, którym daleko do zrozumienienia czegokolwiek. Daleko też takim maluczkim nawet do zrozumienia pokrętnych łgań ich wybrańców. Tak, jak w każdym ruchu egalitarnym.

      Dawno temu, za komuny, centralnie kierowana myśl socjalizmu dość dobitnie podkreślała, że bez wzrostu wydajności pracy, nie może być mowy o wzroście dobrobytu. Choćby gawiedź wymyśliła nawet 21. postulatów, to z próżnego i Salomon nie naleje.
      Czyli tamci socjaliści, mimo że rządzili relatywną bidą i brakiem papieru toaletowego, to przekazywali sporo mądrzejsze treści niż dzisiejsi zawzięci związkowcy. Zresztą, taka wiara, że maszyny zabierają pracę ludziom, to była powszechna 30 lat temu we Francji. A 200 lat temu zwolennicy Neda Ludda biegali z młotami i rozwalali maszyny tkackie, bo byli z całego serca przekonani, że takie maszyny odbierają pracę tkaczom.
      Nic nowego pod Słońcem. Głupota jak była, tak jest - niezmierzona.


    • Gość: JanKran IP: *.opole.hypnet.pl 12.12.13, 16:45
      I
      > skupia większość tych maluczkich, którym daleko do zrozumienienia czegokolwiek

      a ty oczywiście nie jesteś maluczkim, tylko elita :DDDDDDDDDDDDDD
    • Gość: klaus biberficker IP: *.pools.arcor-ip.net 12.12.13, 17:42
      Korpy to tylko fabryki generowania zysku dla shareholderow,w niemczech tylko dlatego sa takie a nie inne stawki w it bo jest presja czy raczej byla presja zwiazkow zawodowych na pracodawcow aby placili wedlug stawek wywalczonych przez zz

      kapitalista sprzeda wydajna fabryke wywalajac ludzi na zbity pysk tylko po te zeby shareholderzy zarobili na chwilowym wzroscie cen akcji

      shareholder ma gleboko w dupie czy ludzie benda mieli prace czy fabryka albo korporacja bedzie sie rozwijala jemu wystarczy ze na wzroscie akcji zarobi na tyle ze do konca zycia nie bedzie musial ryzykowac inwestycjami
    • darr.darek 12.12.13, 19:54
      Gość portalu: klaus biberficker napisał(a):
      > w niemczech tylko dlatego sa takie a nie inne stawki w it bo jest presja
      > czy raczej byla presja zwiazkow zawodowych na pracodawcow aby placil
      > i wedlug stawek wywalczonych przez zz

      Jakoś na przykładzie tego znajomego informatyka z Niemiec, to on nie miał żadnego wsparcia związków zawodowych, gdy proponowano mu 800 euro na m-c. Gdy potem, mając doświadczenie sam wybierał pracę z wysoką płacą, to też nie wynikało to z jakiegokolwiek wsparcia związków zawodowych.
      Mało tego, w relacji do obserwowanej statystycznie płacy minimalnej czy nawet średniej, to relatywnie więcej niż niemieccy zarabiają chyba polscy informatycy. Możę znajdzie się jakiś fantasta, który wymyśli, że polskim informatykom to związki zawodowe załatwiają pensję.

      > kapitalista sprzeda wydajna fabryke wywalajac ludzi na zbity pysk tylko po te z
      > eby shareholderzy zarobili na chwilowym wzroscie cen akcji

      No i to jest właśnie takie bajanie ideologiczne.
      Jakoś nie widzimy, aby właściciele VolksWagena sprzedali fabryki, tylko po to, by zarobić na jakimś chwilowym wzroście akcji. To samo moglibyśmu powiedzieć o tysiącach firm Europy "kapitalistycznej". Działają przez dziesiątki a nawet setki już lat, dają wysokopłatną pracę i nikt ich ciągle jakoś w tym kapitalizmie nie zamknął ani 100 lat temu, ani 50 lat temu, ani rok temu.
      "Anty-kapitalista" napisałby tu, że takie zamykanie firm dzieje się w USA. Ale fakty są takie, że również w USA tysiące przedsiębiorstw z tradcyjami dziesiątek czy setek lat, do dziś działa i daje wysokopłatną pracę. Jednak w takim Dietroit związki zawodowe "z sukcesem" ustawiały parę dekad temu bardzo wysokie płace branżowe w przemyśle - stamtąd rzeczywiście przedsiębiorstwa wyniosły się, i Dietroit z bardzo bogatego miasta stały się przykładem wyludnionego bankruta.



    • Gość: klaus biberficker IP: *.pools.arcor-ip.net 12.12.13, 22:41
      Nie wiem co to za "informatyk" ktory pracuje ze 800 euro na full time jak pracujacy ze mna azubi (praktykant) dostaje 1200 netto miesiecznie z czego 2 tygodnie w miesiacu ma szkole a jego praca to
      podlaczanie iphonow ipadow w najwiekszym wysilku to resetowanie zablokowanego pinu :)

      vw zatrudnia ludzi ale inne firmy jak np. honeywell albo hp robia wlasnie tak jak napisalem,koncern w ktorym pracuje zreszta tez wiec info masz z pierwszej reki.

      IT przenosza do indi,fabryki do chin i to nie tylko montownie ale centra R&D,badawcze,tak ze w krajach ktore "ofszoruja" (offshoring) fabryki i rd poza menagierami nie ma nawet technologi czy kadry pracowniczej aby wznowic produkcje.

      efektem tego jest zubozenie spoleczenstw i wzbogacanie sie jednostek,tak jak to mialo miejsce przed 2 ws polecam :
      www.youtube.com/watch?v=5AGPtvFRE60
    • darr.darek 13.12.13, 11:42
      Ja ci piszę, że w praktyce nie ma jakiejś stałej czy nawet minimalnej płacy w Niemczech - ty udajesz, że nie rozumiesz. Ot, podałem ci przykład. Pewnie znalazłby się odwotny przykład, jak urzędnicy związkowi w jakimś zakładzie zablokowali pracę, bo wynaleźli przypadek że Niemiec czy obcokrajowiec nie dostawał tyle, ile "wywalczono" w rozmowach na wysokim szczeblu (szczególnie tacy zatrudnieni obcokrajowcy, to raczej nie byliby szczęśliwi z kontroli związkowej i z hasła "kaput, szefa zwijają i szef zwija interes. Kaput").
      Praktyka niemiecka jest taka, że w zwykłej pracy nikt z "wysokich władz" się nie zainteresuje, czy komuś nie oferują 800 euro, czy ktoś ma za wysokie komepetancje jak na marną posadę. A związkowcy, tak jak i wile innych kontroli (choćby w Polsce), to mogą węszyć tam, gdzie ktoś dał w łapę i dał namiar na udupienie konkurencji (i tym bardziej, gdy konkurencja okaże się cudzoziemska).
      Nie wierz w bdurę płacy ustalanej przez urzędnika. Płacę tam proponuje ci niemiecki przedsiębiorca, i albo się zgadzasz, albo wypad. Choćby to było tylko 800 euro, to pracownik ma wyrazić jeszcze entuzjazm z przyjmowania takiej posady, bo inaczej ... nie nadaje się. Choćby to było tylko 500 euro za zbiór warzyw i owoczów, to pracownik też ma wyrazić entuzjazm z przyjmowania takiej posady. Jeśli widać tylko marodzenie, to ... nie nadaje się, lepiej skontaktować się pośredniakami pracy choćby 2000 km na wschód.

      Napisałę ci też o realiach, że podstawa firm kapitalistycznych działa z ojca na syna i na wnuka, i nikt ich nie zamyka. A są różne paroletnie biznesy, które krążą, zwijają się i kombinują jak mogą.
      Gdyby socjalista uwierzył te slangowe hasła: "to nieprawda, że kapitał nie ma narodowości", to jedynym mądrym wnioskiem z tego musiałby być szczególna dbałość o rodzimych kapitalistów. To nawet się obserwuje, jak w Polsce ustawodawcy lewicy ustalili praktycznie stałą stawkę opodatkowania dochodowego 19% dla większych przedsiębiorców z działalnością gospodarczą, gdy tymczasem ci maluczcy, wraz ze wszystkimi pracobiorcami płacą ponad 50% z ogólnego dochodu rynkowego, po podsumowaniu zus, pit, vat, akcyz (tylko największi albo w dużej częśći mogą uciec przez vat, akcyzami, choćby wydając poza granicami i przesyłając kasę do rajów podatkowych. A drobne opłaty jak zus nie grają żadnej roli w skali ich opodatkowania).
      Z drugiej strony część lewicowców chce po staremu, marksistowskiemu, maksymalnego przykręcania śruby rodzimym kapitalistom i logicznie wychodzi z tego tylko durny wrzask i bełkot, bo maluczcy z lewicy orientują się, że jedni lewicowcy zupełnie nie rozumieją, drugich lewicowców.

      Jeszcze wystarczy, że ci drudzy zaczną pleść o ubożeniu społeczeństw i już gra samograj, jak to kapitalizm jest niedobry. Pytanie tylko, gdzie socjaliści widzą ten długoterminowy spadek zamożności społeczeństw? USA było przed wojną, czy jeszcze 60 lat temu wzorem dobrobytu dla Europy Zach.. Dziś przeciętny Amerykanin nadal jest podobnie bogaty lub bogatszy, jak był jego dziadek 60 lat temu, ale wiele innych krajów też ma podobny dobrobyt (ma się z tego powodu zamartwiać).
      Niemiec, Francuz, Hiszpan jest sporo bogatszy dziś niż jeszcze 43 lat temu. Właściwie, to średni Polak jest dziś pewnie bogatszy niż średni Niemiec w roku 1970 roku. Różnica taka, że w Polsce słyszy się dziś głównie straszne narzekanie, a w RFN 43 lata temu był powszechny entuzjazm, że znowu Niemcy rosną w siłę i rośnie dobrobyt.

      W porównaniu np. z 1938 rokiem, to niemieckiego pracownika cała żywność, piwo, a tym bardziej motocykle czy inne wyroby przemysłowe, kosztowała w relacji do płacy jakieś trzy razy drożej niż dziś średniego polskiego pracownika. Dziś ktoś by powiedział: to taka tam bieda była i do wojny się rwali. To pokazuje realtywizm oceny. Dziś "entuzjazm społęczny" w Polsce wyraża się nieustannym marudzeniem, a 75 lat temu Niemiec był trzy razy biedniejszy, ale z entuzjazmem chciał za swoim wodzem podbić cały świat. Co ciekawe, on też chciał walczyć z kapitalistycznymi imperialistami. Tak uczylki go narodowo socjalistyczni przywódcy. Nie wspomnę tu nawet dłużej o wymuszonym entuzjazmie w Związku Sowieckim. Bieda, głów, szczęściem byłą przydziałowa kasza wystarczająca na przeżycie, a cały naród sowiecki "pragnął" walczyć za sprawę pod przywództwem swoich socjalistów marksistowskich.




    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 13.12.13, 15:10
      Toś się rozpisał,hahaha. Bądź łaskaw zauważyć że generalnie rozchodzi się o to że beneficjentami wzrostu gospodarczego jest bardzo wąska grupa. Natomiast większość zatrudnionych z płacami stoi w miejscu a nawet się cofa.Dlatego też politycy i przedstawiciele przedsiębiorców ochoczo powołują się na średnią, a mediany unikają jak ognia.Taki stan powoduje że ci biedniejący coraz częściej konsumują tanią "chińszczyznę" i szrot auta z zachodu. a ci coraz bogatsi dobra luksusowe również importowane. Efekt dla gospodarki oczywisty. Nie rozwija się w takim tempie jakie było by możliwe przy mniejszym rozwarstwieniu.Reasumując, gospodarkę napędza konsumpcja, która to jest dławiona z w/w powodów.Tyle tylko że chciwość bierze górę nad zdrowym podejściem do tematu.W końcowym rozrachunku wszyscy tracą, i biedni i bogaci. Dotarło.
    • darr.darek 13.12.13, 16:38
      Gospodarki nie napędza żadna konsumpcja, a jedynie nowe wynalazki i ich wdrażanie w gospodarcze realia. Gdyby konsumpcja napędzała, to głodni towarów ludzie z PRL i całego bloku sowieckiego, napędziliby niesłychany rozwój zamiast tylko kolejek za szarym papierem toaletowym itp. dobrami. Takich nader oczywistych przykładów jest cała mnogość.

      Te wszystkie teorie równościowe, socjalistyczne itp., to jedynie papka propagandowa, w którą wierzy jakiś odsetek podobnych sobie ludzi. Bo tych "papek", szczególnie dziś, jest cała wielość w różnych odmianach dla każdej marketingowo wyodrębnionej grupy ludzi podobnie wierzących w różnorakie socjalizmy i inne -izmy. Ze zrozumieniem ekonomii to nie ma nic wspólnego.

      Dlatego nie przejmuj się zbytnio swoją rolą propagatora swojej "papki", bo ta "papka" z realiami, zdolnością kreowania lepszej rzeczywistości i jakimkolwiek zrozumieniem całości, ma niewiele wspólnego.



    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 13.12.13, 17:11
      Bredzisz, to dlaczego wszyscy w okuł gdy kryzys zagląda pobudzają konsumpcję,hehehe.Komuna była niewydolna z dość oczywistych powodów, planowa gospodarka to się nazywało. Jak nie możesz pojąc co to takiego to wyjaśniam w skrócie.Jedne dobra konsumpcyjne zalegały magazyny fabryczne, a mimo to produkcja szła nadal, innych dóbr brakowało, ale nie można było zwiększyć produkcji bo nie było mocy przerobowej,brakowało surowców itd. to były skutki centralnego planowania które obejmowało również rozdzielnictwo surowców, czyli produkowano wedle odgórnie narzucanego planu, który na ogół miał się nijak do oczekiwań rynku konsumenta. Zresztą zwróć uwagę że i obecnie tam gdzie urzędolnicy planują[ inwestycje to droga donikąd czy inne zbędne obiekty infrastrukturalne się trafiają.A równocześnie niezbędna infrastruktura nie powstaje. Ot radosna "twórczość" biurw.
    • radeks11 13.12.13, 23:08
      Gość portalu: koko napisał(a):

      > w okuł

      W co? Zainwestuj w słownik - pobudzisz konsumpcję.


      > Planowa gospodarka to się nazywało. J

      Planowa gospodarka była be, ale jak koko proponuje planowe płace to już jest OK. Ot logika.

    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 14.12.13, 16:46
      A czytać ze zrozumieniem "wybitny" polonista potrafi ???. I wyjaśnij mi jaki związek maja "planowe płace" z ,wzrostem wynagrodzeń w odpowiedzi na wzrost wydajności pracy.Widzę żeś kumaty jak julka, no wiesz ta od dorsza. Ona tez polonistka, merytorycznie na zajmowanym "stołku" dno, ale łapka po wypłatę długa.Pewnie ryje od koryt odrąbywać trzeba, to może dla tych co generują wzrost, starczy.
    • radeks11 14.12.13, 20:49
      >"wybitny" polonista
      A co, używanie słownika za trudne? To gdzie się pcha ze swoją chamską gębą. Krowy pasać a nie komentarze pisać.

      >Jaki związek maja "planowe płace" z ,wzrostem wynagrodzeń w odpowiedzi na wzrost wydajności pracy.

      Jakbyś potrafił czytać ze zrozumieniem to byś to już zrozumiał. To ty wyjaśnij głąbie, jak zamierzasz wymusić wzrost płac przy takim bezrobociu. I przyswój sobie dane z wykresów, które podałem, może na obrazkach będzie łatwiej, bo ze słowem pisanym masz ogromny problem.
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 14.12.13, 23:53
      Banalnie proste, powiązać płace zarządzających miernot z nadania partyjno chlewikowo parafialno familijnego, z płacami pozostałych pracowników. Czyli powrót do kominówki. Jak widać z byłem robiącym za management, inaczej się nie da. Świńskie ryje za bardzo przyrosły do koryta,hahaha.

      P.S.
      Słoma ci wylazła z gumiaków,inteligencie od półtora pokolenia.
    • radeks11 15.12.13, 20:44
      >Słoma ci wylazła z gumiaków,inteligencie od półtora pokolenia.
      Może po prostu mam dość obrażanie mnie przez chama ze wsi?

      >Banalnie proste, powiązać płace zarządzających miernot z nadania partyjno chlewikowo parafialno familijnego, z płacami pozostałych pracowników.
      Aha. Czyli w każdej firmie siedzi koleś z nadania jakiejś partii? Zapisz się do lekarza.

      >Czyli powrót do kominówki.
      Po pierwsze ustawa kominowa działa obecnie. Więc jaki powrót?
      Po drugie: skoro to takie świetne rozwiązanie, to czemu się nie sprawdza?
      Po trzecie - przypomnij sobie referenda w Szwajcarii: tam właśnie odrzucono propozycję pensji kominowych.
      Po czwarte - pensje kominowe to ingerencja w prywatne firmy: czyli planowanie płac przez państwo.
      Powtórzę:
      Planowa gospodarka była be, ale jak koko proponuje planowe płace to już jest OK. Ot logika.

      >,hahaha
      Skoro się w ten sposób wymądrzasz to przypuszczam, że obecnie nie masz do śmiechu. I wiesz co - jeszcze długo mieć nie będziesz.
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 16.12.13, 09:48
      > Aha. Czyli w każdej firmie siedzi koleś z nadania jakiejś partii? Zapisz się do
      > lekarza.
      A kiedy i gdzie napisałem że w każdej,hahaha.
      > Po pierwsze ustawa kominowa działa obecnie. Więc jaki powrót?
      > Po drugie: skoro to takie świetne rozwiązanie, to czemu się nie sprawdza?
      W tym rzecz że nie działa, została rozszczelniona, a jej obchodzenie stało się banalnie łatwe.
      > Po czwarte - pensje kominowe to ingerencja w prywatne firmy: czyli planowanie p
      > łac przez państwo.
      Istotnie to ingerencja, ale innego sposobu na razie nie wymyślono.Państwo po to jest żeby reprezentować interesy wszystkich.Wolny rynek nie może usprawiedliwiać wyzysku.Chciwość można i należy ograniczać. Na człon mi takie państwo co służy tylko cząstce obywateli.Ponadto nie zapominaj że państwo ingeruje w prywatną własność w wielu obszarach,Prywatne nie oznacza państwa w państwie.Zwróć też łaskawie uwagę że kasa wpompowana w bankrutów przez państwa w celu ratowania tychże , to też ingerencja państwa.
      > Po trzecie - przypomnij sobie referenda w Szwajcarii: tam właśnie odrzucono pro
      > pozycję pensji kominowych.
      No i co z tego, pierwszy krok zrobiony, ponadto koniec z kuriozalnym" powitalnym" dla menego , którzy nie rzadko okazują się zwykłymi nieudacznikami. Podobnie z" pożegnalnym" w absurdalnych wysokościach.Jak by na to nie spojrzeć to jest to ingerencja państwa w prywatną firmę.
      > Planowa gospodarka była be, ale jak koko proponuje planowe płace to już jest OK
      > . Ot logika.
      Nie masz zielonego pojęcia na czym polegała planowa gospodarka za komuny, a wiązanie płac menego z pozostałymi to inna bajka, wymusza wynik. Bez powiązania wynik robi się wyzyskiem, zamiast perfekcyjna organizacją , kreatywnością itd.
      > Skoro się w ten sposób wymądrzasz to przypuszczam, że obecnie nie masz do śmiec
      > hu. I wiesz co - jeszcze długo mieć nie będziesz.
      Przypuszczasz, czyli domyślasz się że się domyślasz ,hahaha.


    • Gość: JanKran IP: *.opole.hypnet.pl 16.12.13, 18:07
      darr.darek napisał:

      > Gospodarki nie napędza żadna konsumpcja, a jedynie nowe wynalazki i ich wdrażan
      > ie w gospodarcze realia. Gdyby konsumpcja napędzała, to głodni towarów ludzie
      > z PRL i całego bloku sowieckiego, napędziliby niesłychany rozwój zamiast tylko
      > kolejek za szarym papierem toaletowym itp. dobrami.

      gospodarkę WOLNORYNKOWĄ napędza konsumpcja, to jest tak oczywiste jak 2x2=4, ale z tego co widzę centralne planowanie jest ci tak bliskie, że nie dostrzegasz tej oczywistej oczywistości.
    • Gość: maxxi IP: 173.233.198.* 12.12.13, 21:26
      "Dlatego nie wie, że wysokie pensje na Zachodzie biorą się z wielu wysokowydajnych przedsiębiorstw na rynku."

      ... i dlatego tez, np. w tych montowniach samochodow w USA, w ktorych dzialaja zwiazki zawodowe, pracownicy uzyskuja znacznie wyzsze wynagrodzenia niz w (bardzo podobnych) montowniach utworzonych w stanach, w ktorych zwiazkow zawodowych nie ma!
    • Gość: maxxi IP: 173.233.198.* 12.12.13, 21:30
      Jednak w takim Dietroit związki zawodowe "z sukcesem" ustawiały parę dekad temu bardzo wysokie płace branżowe w przemyśle - stamtąd rzeczywiście przedsiębiorstwa wyniosły się, i Dietroit z bardzo bogatego miasta stały się przykładem wyludnionego bankruta.
      `````````````````````````````````````````````````````````````````````````

      Detroit, Detroit!

      p.S. Wyglada na to, ze niezbyt wiele wiesz na temat dziejow tego (smutnego) miasta...
    • radeks11 12.12.13, 22:34
      >... i dlatego tez, np. w tych montowniach samochodow w USA, w ktorych dzialaja zwiazki zawodowe, pracownicy uzyskuja znacznie wyzsze wynagrodzenia niz w (bardzo podobnych) montowniach utworzonych w stanach, w ktorych zwiazkow zawodowych nie ma!

      Zajebisty przykład. Wiesz czemu? Bo tych zakładów, gdzie były związki zawodowe już nie ma.
    • vogon.jeltz 11.12.13, 23:06
      radeks11 napisał:

      > Jak pracodawca ma do wyboru kilku ludzi na jedno stanowisko z tymi samymi
      > kwalifikacjami to oczywiste jest, że wybierze tego, który go będzie kosztował
      > najmniej.

      Bzdura. Raz, że nie ma bardzo często możliwości faktycznego sprawdzenia kwalifikacji, więc kupuje kota w worku. Dwa, że nieraz spotkałem się już z sytuacją, w której pracę dostał nie kandydat "najtańszy", tylko taki, który wg rekrutującego najlepiej będzie pasował do filozofii firmy i jej wewnętrznej kultury organizacyjnej.

      > Zachowa się tak samo jak klient, który kupi towar u tego sprzedawcy,
      > u którego jest najtaniej.

      Kolejna bzdura. Klienci wcale nie kupują towarów tam, gdzie najtaniej. To tylko jeden z modeli zachowań konsumentów. No ale co prawicowy (czyli niedouczony) wyznawca Wolnego Rynku (błogosławione niech będzie imię jego) może o tym wiedzieć...
    • radeks11 11.12.13, 23:18
      vogon.jeltz napisał:

      > Bzdura. Raz, że nie ma bardzo często możliwości faktycznego sprawdzenia kwalifikacji, więc kupuje kota w worku.

      Prawo jazdy kat. C? To nie jest konkretna i potwierdzona umiejętność?

      > Dwa, że nieraz spotkałem się już z sytuacją, w której pracę dostał nie kandydat "najtańszy", tylko taki, który wg rekrutującego najlepiej będzie pasował do filozofii firmy i jej wewnętrznej kultury organizacyjnej.

      ha ha ha. Owszem, wrażenia i odczucia też odrywają swoją rolę, ale ogólny wniosek płynie z danych, które już podawałem: im mniejsze bezrobocie tym pensje rosną szybciej. Kropka a raczej wykrzyknik.

      > Kolejna bzdura. Klienci wcale nie kupują towarów tam, gdzie najtaniej.

      Rozumiem, że opcja sortowania po cenie w allegro jest w ogóle nie wykorzystywana. A porównywarki cen typu ceneo upadają, bo nie mają klientów?

      > No ale co prawicowy (czyli niedouczony) wyznawca Wolnego Rynku (błogosławione niech będzie imię jego) może o tym wiedzieć...

      Możesz sobie obrażać i zaklinać rzeczywistość. Ale rynku nie zmienisz. Albo lewaki zrozumieją, że trzeba się trzymać reguł, albo doprowadzą kolejny kraj do ruiny tak jak to zrobiły w Hiszpanii czy Grecji.
    • Gość: maxxi IP: 173.233.209.* 11.12.13, 23:44
      "Dwa, że nieraz spotkałem się już z sytuacją, w której pracę dostał nie kandydat "najtańszy", tylko taki, który wg rekrutującego najlepiej będzie pasował do filozofii firmy i jej wewnętrznej kultury organizacyjnej."

      Najczesciej jedyna "filozofia" firm jest maksymalizacja zysku!
    • jan-ru 11.12.13, 23:38
      WYMIEŃ TE WIĘCEJ PRAW.
    • radeks11 11.12.13, 23:54
      jan-ru napisał:

      > WYMIEŃ TE WIĘCEJ PRAW.

      Pierwsze z brzegu: Pracownik może rozstać się z firmą bez podawania przyczyn - pracodawca już z pracownikiem nie.
    • shootthemall314 12.12.13, 04:00
      radeks11 napisał:
      > Gdzie tu widzisz nadużycie lub kłamstwo? Najbardziej podstawowa zasada funkcjon
      > owania rynku: podaż i popyt. Rzecz tak oczywista i podstawowa, że nie rozumiem,
      > skąd się biorą ludzie próbujący z nią dyskutować.
      >
      > Jak pracodawca ma do wyboru kilku ludzi na jedno stanowisko z tymi samymi kwali
      > fikacjami to oczywiste jest, że wybierze tego, który go będzie kosztował najmni
      > ej. Zachowa się tak samo jak klient, który kupi towar u tego sprzedawcy, u któr
      > ego jest najtaniej.
      >
      > > bo praktykant, stażysta wykonuje często te same obowiązki, a nie kosztuje
      > nic lub znacznie mniej,
      >
      > Mowa jest o pensjach czyli płatnej pracy, a nie o praktykach.
      >
      > > Do tego rząd od bardzo dawna zmienia przepisy na niekorzyść pracowników,
      >
      > Jak na razie była jedna taka zmiana, w dodatku bardzo nieznaczna i dotycząca ma
      > łego procenta zatrudnionych. W umowach o pracę to na razie pracownik ma więcej
      > praw niż pracodawca.
      jesteś kretynem, bezczelnym łgarzem, albo 2 w 1
    • Gość: maxxi IP: 173.233.209.* 11.12.13, 21:52
      "a dodatkowo mamy chyba jeden z najwyższych odsetków jeśli nie największy pracowników na śmieciówkach w UE..."

      To smutna i dosyc przykra prawda!

    • Gość: tex IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.13, 20:32
      obawiam sie ze tym dopiero pensje sa zanizane. Szkoda ze ich wszystkich solidaruchow nie spuscili Wisla do Gdanska, siwtojebliwe pasozyty.
    • radeks11 11.12.13, 20:34
      Gamonie z Solidarności - to się nazywa RYNEK.

      Dopóki będzie takie bezrobocie to pensje będą niskie. Pewnie to dla gamoni za trudne, ale powinni pomyśleć co zrobić, aby powstało więcej miejsc pracy.
    • Gość: maxxi IP: 173.233.209.* 11.12.13, 21:55
      "Dopóki będzie takie bezrobocie to pensje będą niskie. Pewnie to dla gamoni za trudne, ale powinni pomyśleć co zrobić, aby powstało więcej miejsc pracy."

      Dlaczego wiec, np. w Hiszpanii, Portugalii, czy w Grecji place wciaz sa wyzsze nizli w Polsce?
    • radeks11 11.12.13, 22:41
      Gość portalu: maxxi napisał(a):

      > Dlaczego wiec, np. w Hiszpanii, Portugalii, czy w Grecji place wciaz sa wyzsze
      > nizli w Polsce?

      A dlaczego od czasu kryzysu spadają? Bo to jest proces, który trwa.

      Wykres stopy bezrobocia:
      www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=68&size=big&type=max
      Wykres dynamiki wzrostu wynagrodzeń (niebieska linia):
      i.wp.pl/a/f/jpg/28242/s3.jpg
      Polecam przyjrzeć się latom 1998 - 1999 oraz 2008 - 2009. Rozjaśniło się?
    • Gość: dhrystone IP: *.opera-mini.net 11.12.13, 21:57
      Wymagasz myślenia od roszczeniowej hołoty solidaruchów?
      Proszę cię :)
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 11.12.13, 22:55
      Gamoń to jesteś ty, i chyba wiesz dla czego ty z małej litery. Resztę wyjaśniłem w poprzednim wpisie.
    • Gość: Pracujacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.13, 21:13
      To jest nic , prosze porównac wzrost zarobków kierowników sredniego i wyzszego szczebla od 2008 roku do wzrostu zarobków pracowników szeregowych.
      Policzyć wzrost wydajności tych kierowników do wydajności szarych pracowników, policzyc inflację wydajność i widzimy cały obraz naszej klaszy robotniczej
    • Gość: vOppeln IP: *.fbx.proxad.net 12.12.13, 01:36
      Klasa robotnicza to byla za komuny. Robotnik to czlowiek niewykwalifikowany i taki nie musi kompletnie uzywac mozgu do tegio co mu kaza robic. Czlowiek z zawodem to fachowiec, ktory nie pracuje tylko rekami ale i glowa.
      Ja np pracuje na starych ruinach budowanych z kamienia we Francji, odrestaurowuje je sam lub z pomocnikami na domy mieszkalne. Pracuje zarowno swoimi wlasnymi rekami ale glowa, gdyz w wielu wypadkach musze szukac samodzielnych, indywidualnych rozwiazan, ktore przedyskutowuje z wlascicielami.
      Czy jestem dla ciebie klasa robotnicza???
    • Gość: podatnik IP: *.uznam.net.pl 12.12.13, 06:54
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.ppcom.3s.pl 12.12.13, 14:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: olo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.13, 21:48
      GW to jedyny portal w którym ludziska uważają ze zarabiają wystarczająco
      W takiej Szwajcarii pensje to 50-60% PKB W Polsce 30%
      W Szwajcarii może być referendum na temat płac prezesów prywatnych firm U nas to byłby zamach na "wolność"
    • Gość: gosc IP: *.nat.tvk.wroc.pl 11.12.13, 23:13
      Zapomniałeś dodać, że Szwajcarzy w tym niedawnym referendum znaczną większością głosów ODRZUCILI pomysł ograniczania pensji prezesów. Na tym właśnie polega różnica między Szwajcarią a Polską - w Polsce ludzie są wychowani w duchu komuny i chyba musi wymrzeć całe to zakochane w socjaliźmie pokolenie, zanim wreszcie będzie można zacząć tu budować normalny kraj.
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 11.12.13, 23:21
      biznes.onet.pl/szwajcarzy-poparli-w-referendum-ograniczenie-wynag,18491,5435241,news-detal
      A ja wyczytałem coś zgoła innego i zastanawiam się skąd czerpiesz informacje, czyżby z pustego łba.
    • radeks11 11.12.13, 23:31
      Gość portalu: koko napisał(a):

      > biznes.onet.pl/szwajcarzy-poparli-w-referendum-ograniczenie-wynag,18491,5435241,news-detal
      > A ja wyczytałem coś zgoła innego i zastanawiam się skąd czerpiesz informacje,
      > czyżby z pustego łba.

      W zacytowanym referendum szwajcarzy głosowali nad:
      "Przyjęta w referendum propozycja przewiduje, że to akcjonariusze decydują o wysokości pensji dla kadry kierowniczej notowanych na giełdzie spółek."

      Referendum w sprawie ograniczenia wynagrodzeń prezesów odbyło się w listopadzie 2013 a nie w marcu. I propozycja została odrzucona:
      www.swissinfo.ch/eng/swiss_news/Salary_cap_fails_at_ballot_box.html?cid=37362410
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 11.12.13, 23:48
      Czyli uważasz że jak menego nie dostaną powitalnego i pożegnalnego to nadal będą zarabiać tyle co przed, hahaha.A akcjonariusze natychmiast im to zrekompensują.
    • radeks11 11.12.13, 23:58
      Nie. Uważam, że mądrzy szwajcarzy zrezygnowali z pomysłu ograniczenia kominowego zarobków. Bo to o tym pisał koleś, któremu odpowiedziałeś, głąbie.
    • shootthemall314 12.12.13, 04:03
      radeks11 napisał:

      > Nie. Uważam, że mądrzy szwajcarzy zrezygnowali z pomysłu ograniczenia kominoweg
      > o zarobków. Bo to o tym pisał koleś, któremu odpowiedziałeś, głąbie.
      głąbem jesteś ty z dziaDA PRADZIADA
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.n.ue.katowice.pl 12.12.13, 11:02
      Potrafi jedynie jęczeć z niezadowolenia i obrażać. A jak już "r" odwoła się do faktów (!), to najgorszy zeń wróg!
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 12.12.13, 12:15
      Nie rżnij głupa, chyba że nim jesteś hahaha. Towarzystwo wzajemnej adoracji, czyli rady nadzorcze i zarządy albo jak wolisz nierządy nie będą mogły sobie nawzajem pompować kasy w spółkach szwajcarskich. Absurdy typu powitalne ,kilka melonów, jak i gigantyczne odprawy dla nieudaczników idą do przeszłości. Ponadto walne będzie decydować o płacach menego, A nie jak dotychczas rada mędrców[nadzorcza]. I powinieneś wiedzieć dla czego to takie ważne, menego w jednej spółce "zasiada" w radzie nadzorczej inne sp. i na odwrót. W konsekwencji takie zależności prowadziły do skandalicznych wypatrzeń takich jak powitalne za nic, odprawy liczone w miliony dla, bądź co bądź wywalanego na zbitą mordę nieudacznika Reasumując, cel został zrealizowany niemal w całości. A to że nie ma kominówki to żaden dramat, rozdrobniony akcjonariat będzie miał więcej do powiedzenia w sprawie płac menego.Ogarniasz hahaha.
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.ppcom.3s.pl 12.12.13, 12:51
      "prowadziły do skandalicznych wypaTRZeń"
      No i co wypaTRZyłeś w tej Szwajcarii? Już wiesz co będzie a czego na pewno nie będzie? Zero wątpliwości?
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.ppcom.3s.pl 12.12.13, 12:59
      "rozdrobniony akcjonariat będzie miał więcej do powiedzenia w sprawie płac menego.Ogarniasz hahaha."
      Odkąd to rozdrobniony akcjonariat w ogóle ma czas fatygować się na WZA? Odkąd to na Walne w korporacjach posiadanych przez kilka milionów osób (dokładnie tak, kilka milionów!) wybierają się miliony? Która hala to pomieści?
      Jakbyś nie wiedział, to głosuje się akcjami. Posiadacz dwudziestu procent akcji, choćby był sam jeden (a przy kapitale bardzo rozdrobnionym & niemal zawsze nieobecnym na AGM - może wręcz posiadacz dziesięciu procent) nadal będzie faktycznie decydował jednoosobowo. Ogarniasz?
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 12.12.13, 15:37
      Bredzisz, więc powinieneś się podpisywać bredzi-sław.Zmiany dotyczą wszystkich spółek, również tych z dużo mniejszą liczbą akcjonariuszy.Takich którzy chcą i mogą brać udział w WZA. Ruch w właściwym kierunku został wykonany, a gdy rezultaty będą mało satysfakcjonujące, to ta demokracja bezpośrednia powolutku znajdzie sposób na chciwych cwaniaków.Jak widzę do ciebie nie dotarło że drzwi zostały wyważone, czyżby skutek myślenia życzeniowego.
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 11.12.13, 23:17
      Szwajcarzy mają demokracje bezpośrednią, my pośrednią, czyli złodziejokrację.
    • jan-ru 11.12.13, 23:57
      Wszystkie organizacje pracodawców kiedy by ich nie słuchał twierdzą że zarobki zależą od wydajności a tu nic, nikt tu nie mówi o wygórowanych pensjach tylko o takich które dają zastrzyk popytowi w kraju ,co za tym idzie wzrostowi produkcji i spadku bezrobocia.Wystarczy że jedna ze stron zgarnie w swoją stronę za dużo i już jest kryzys finansowy.
    • Gość: maxxi IP: 173.233.198.* 12.12.13, 21:38
      A juz najciekawsze jest wyplacanie prezesom spolek, ktore owi prezesi doprowadzili do ruiny (cos bardzo typowego... np. w USA) milionowych sum na "do widzenia"!
      Czy ma to cokolwiek wspolnego z "rynkiem" oraz "wydajnoscia pracy"?
    • shootthemall314 12.12.13, 03:57
      synonimem "polskiego pracodawcy" jest złodziej
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.n.ue.katowice.pl 12.12.13, 10:57
      A synonimem polskiego pracobiorcy? Co jest?
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.n.ue.katowice.pl 12.12.13, 10:59
      Przecież pozycje społeczne nie są "zaklepane" do śmierci na amen. Przedzierzgnij się z pracobiorcy w pracodawcę!
    • Gość: Helmut IP: *.unitymediagroup.de 12.12.13, 07:17
      Nie dajcie sobie wmówić bzdur, ze płace powinien ustalać tylko rynek.

      Płaca ma - obok swej roli ekonomicznej - do odegrania bardzo ważną rolę społeczną. Ma umożliwić obywatelom danego kraju uczciwe utrzymanie siebie i rodziny. Pisał o tym nawet taki klasyk liberalizmu ekonomicznego jak Smith.

      W Niemczech państwo w wieloraki sposób wpływa na poziom płac: po pierwsze najniższy zasiłek dla bezrobotnych (ALG II) wynosi ok. 800 euro miesięcznie czyli ponad 3200 zł miesięcznie na osobę dorosłą. Dlatego poniżej tysiąca euro na rękę raczej żaden Niemiec nie pracuje. Po drugie istnieją w Niemczech już branżowe płace minimalne, a obecna koalicja wprowadzi ogólnokrajową płace minimalną w wysokości 8,50 euro czyli 34 złote za godzinę. To absolutne minimum. Wzmocni to popyt wewnętrzny - ludzie pójdą do sklepów i nakręcą koniunkturę - i umożliwi rodzinom życie na poziomie.

      Państwo jest forma solidarności społecznej. Państwo takie jak polskie, które nie potrafi albo nie chce zorganizować ludziom ochrony zdrowia i godnego utrzymania nie jest do niczego potrzebne i należy je wyrzucić wraz z jego politykami na śmietnik.
    • Gość: nie pleć Helmut IP: *.centertel.pl 12.12.13, 14:56
      => W Niemczech państwo w wieloraki sposób wpływa na poziom płac: po pierwsze najni
      > ższy zasiłek dla bezrobotnych (ALG II) wynosi ok. 800 euro miesięcznie czyli po
      > nad 3200 zł miesięcznie na osobę dorosłą. Dlatego poniżej tysiąca euro na rękę
      > raczej żaden Niemiec nie pracuje

      To jest brednia, co napisałeś.
      W samych Niemczech wschodnich miliony pracowników zarabiają porównywalnie lub poniżej 1000 euro netto na miesiąc. Tacy mniej zarabiający, którzy zarabiają poniżej 1000 euro, istnieją również w zachodnich landach Niemiec, choć realtywnie jest ich mniej.

      Średnia pensja netto w Niemczech licząc zasiłki (zwolnienia podatkowe) na wychowanie dzieci, to ok. 2100 euro/m-c. Bezdzietny kawaler w Niemczech, zarabiający średnią krajową (ok. 3100), dostaje na rękę niecałe 1800 euro. A przecież średnią krajową lub powyżej, zarabia tylko 1/3 pracowników. Czyli mowa tu o tym, kóry jest w społeczeństwie postrzegany jako dobrze zarabiający.



    • Gość: JanKran IP: *.opole.hypnet.pl 12.12.13, 15:08
      > W samych Niemczech wschodnich miliony pracowników zarabiają porównywalnie lub p
      > oniżej 1000 euro netto na miesiąc

      zapomniałeś dodać, że to głównie polacy i ukrańcy, no może jeszcze kilku popielatych :-}
    • poppers68 12.12.13, 07:45
      Już od dawna piszę ludziom na forach, że….
      Polscy pracodawcy nie płacą swoim pracownikom.
      Już kolejny raz słyszymy ,że kolejna Komisja Europejska gani Lewiatana – podając : „ nie płacicie pracownikom, nie szkolicie ludzi , za dużo umów o pracę bez stałego etatu i co za tym idzie suportu w postaci składek emerytalnych czy zdrowotnych”.
      To po prostu pazerność ludzi. Ludzi, którzy często w ciągu ostatnich dekad podwyższyli swój status materialny. Lata komuny to były przecież lata powszechnego ubóstwa. Teraz szybko ,aby mieć dobrą kasę, aby chałupa pod miastem stała , aby mieć tego Landroverka na grubych oponkach ( choć raty leasingowe ,że szok) . To wszystko chce się mieć na wyrost , gdyż np. profil firmy lub zdolności radzenia sobie takiego właściciela w businessie jest różny.
      I szlak mnie trafia ,gdy czytam dookoła :TUSK –TY ZŁODZIEJU – POPATRZ JAKIE MAMY MARNE PENSJE.
      To tak nie działa. Zobaczcie : lekarze chcą już pensji 30.0000 pln / m-c , związkowcy państwowych „kombinatów” są tak tłuści ,że nawet już nie chce im się burd pod Sejmem i przyjeżdżają z równie tłustym Dudą pomieszkać w miasteczku związkowym z dobrą grochóweczką w tle.
      Jakoś ostatnie marsze protestu to marsze : „prawdziwych Polaków” , „ tropicieli smoleńskich” i finito.
      Żadnych strajków pielęgniarek , górników , hutników. A jak marsz Dudy to : zamożni pracownicy różnych ENERGII , ENEI i tym podobnych molochów, w których pracownicy JUŻ sobie nawet zaklepali DZIEDZICZNOŚĆ zatrudnienia ( tak! Tak! – są takie motywy, Obligatoryjne zatrudnianie syna na stanowisko zwolnione przez ojca. Sam nie wierzyłem zanim nie znalazłem w sieci na ten temat artykułów!).
      Druga strefa to ta RZECZYWIŚCIE generująca PKB : miliony ludzi pracujący w mniejszych lub większych prywatnych Spółkach, gdzie pensji się nie podwyższa, gdzie szef narzeka jak idzie marnie ( ale chałupki pobudowane i furka jest jak lala).
      I tu żadne Tusk nie ma nic do rzeczy. Zresztą, nie zapominajmy ,że to np. PIS zniósł dodatkowo podatek dla najzamożniejszych Polaków, prawda?
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.n.ue.katowice.pl 12.12.13, 10:56
      Sam stwórz firmę (bo ileż to roboty?). I płać pracownikom ile tylko możesz - czyli bardzo, bardzo dużo. Daj dobry przykład...
    • Gość: bill IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.13, 08:31
      Proponuję połączyć dwie rzeczy - pensję i etos pracy. To nie zawsze idzie w parze. Sam wiem z własnego doświadczenia - 15 razy zmieniałem pracę. Gdzieniegdzie wytrzymywałem tylko 2 m-ce czyli okres próbny - to tam gdzie właściciel "pan i władca" za małe pieniądze oczekiwał, ze np. w nocy przyjdę do pracy, a jak mi się nie podoba, to do widzenia. No i było do widzenia, a on zostawał z rozgrzebanym projektem, fioletowy na twarzy. Generalnie - za kiepską płacę i złe traktowanie kiepska praca. I firmę wcześniej czy później szlag trafi. A Polak jak chłop pańszczyźniany ciężko pracuje za niewiele, i siedzi cicho, ze strachu. Nie ma kasy - ok. ale też nie ma dobrej pracy i tyle.
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.n.ue.katowice.pl 12.12.13, 10:53
      Sam załóż działalność gospodarczą. Przecież Ci wolno!
      Zatrudnij ludzi (=zmniejsz bezrobocie). I PŁAĆ im wszystkim na zasadzie "jaka praca", czyli bardzo, bardzo dużo. Bo ileż to dla Ciebie roboty, prawda?
    • Gość: dd IP: *.15-1.cable.virginm.net 12.12.13, 11:11
      ja placilem duzo wiecej niz sami chcieli
      myslalem ze w ten sposob zmobilizuje ich bardziej i beda dobrymi pracownikami
      i tak olewali robote
      ciezko znalezc dobrego pracownika wiekszosc by chciala tylko lezec
    • Gość: bill IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.13, 12:56
      Sorry, nieporozumienie. Ja nie chcę zarabiać milionów, ja chcę być w pracy szanowany, to po pierwsze. Po drugie - oczywiście nie da się płacić dużo, jak nie ma z czego. Rozumiem. Ja mam na myśli firmy które jednak mają zysk, ale myślą w kategoriach "przecież firmę założyłem dla siebie i rodziny". No to wtedy jaka płaca taka praca. Obiboki won z firmy, wyzyskiwacze won z rynku. I tyle w temacie.
    • Gość: ŻywiecOkocim IP: *.ppcom.3s.pl 12.12.13, 13:06
      No to pozostaje Ci jeszcze pozakładać jedną Centralną Komisję oraz mnóstwo komisji terenowych do spraw zbadania, kto imiennie jest obibokiem a kto - wyzyskiwaczem.
    • adherent1 12.12.13, 13:21
      Ciekawy jestem czy ktoś wie jak liczy się wydajność pracy w krajach Europy?
      Czy bierze się pod uwagę wydajność pracy w usługach? administracji?
      Innymi słowy jakie działy są brane pod uwagę.
    • rgosc7 12.12.13, 17:03
      Szczególnie zaniżane są sztucznie pensje związkowców!
    • Gość: koko IP: *.165.enf.pl 12.12.13, 17:46
      Których, czy rozchodzi ci się o tych z KGHM-u. A ile takich spółek jest i tych "działaczy" w skali kraju. Jest ich tysiące razy mniej niż kadry kierowniczej. W ZZ zrzeszonych jest niespełna 5% czynnych zawodowo. Nie jest tajemnica że owoce wzrostu wydajności pracy za 2008-2012 z nawiązka skonsumował management. A statystycznemu pracownikowi po uwzględnieniu inflacji zarobki zmalały.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka