Komentarze do artykułu

"Nie uważam, że staż powinien być płatny. Czy za chodzenie na uniwersytet ktoś nam płaci?" [WYWIAD]

- Nie uważam, że staż powinien być płatny. Jeżeli ktoś przyjmuje do siebie młodego człowieka tylko po to, żeby ten robił ksero i parzył kawę, to taka praca powinna być płatna i nie może być nazywana stażem - mówi szef znanej firmy rekrutacyjnej. Rozmowa z Arturem Skibą, prezesem zarządu Antal International, międzynarodowej firmy rekrutacyjnej.

Staże powinny być przede wszystkim fair Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • Gość: As IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.01.14, 13:22
      Tylko niech bedzie tak, jak w normalnych firmach na tzw. zachodzie. To znaczy kiedy skończysz trzy miesięczny staz i byłes dobrym pracownikiem to automatycznie dostajesz propozycję stałej pracy. Ewentualnie w niektórych branżach i najlepszych firmach przyjmuje się 20 stazystów i informuje już na początku,ze pracę dostanie jedne czy dwie osoby.
      Natomiast w polskiej rzeczywistości jest tak,że staz służy wyłącznie darmowej sile roboczej pozyskiwanej na krótki okres przez pracodawce. Tutaj nikt nie ma najmniejszego zamiaru żadnego stazysty zatrudniać na stałe, bo na stałe już zatrudniono wujka, siostrę znajomego ze szkoły i syna kumpla z wojska.
      Więc w tej patologii staż nie tylko powinien, ale MUSI być płatny.
    • Gość: mao IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.01.14, 13:23
      Wyborcza co jakiś czas produkuje takie artykuły na zamówienie. Chodzi o zastraszenie ludzi, żeby robili za darmo, bo zawsze znajdzie się jakiś frajer co myśli, że staż (czytaj parzenie kawy i robienie najprostszych prac) jest darmową usługą.
    • Gość: hejka IP: *.internetia.net.pl 09.01.14, 13:23
      Kiedyś, jeszcze na pocz. lat 90 nawet praktyki szkolne uczniów technikum były płatne. To była prawdziwa frajda, zarobiłem swoje pierwsze parę groszy w ten sposób. No, ale potem nastał kapitalizm i praca za darmo.
    • Ja mam szczęście pracować w firmie, w której wygląda to inaczej. U nas nawet za praktyki wakacyjne się płaci, może niewiele, ale płaci. Sam mialem stażystę-studenta przedostatniego/ostatniego roku i to przez dłuższy okres (1,5 roku w sumie), z nienormowanym czasem pracy (w dużej mierze zdalnej) i on zarabiał całkiem przyzwoite pieniądze (nie, nie minimalną krajową). A ja w zamian miałem bardzo przyzwoite wyniki jego pracy.

      I to nie jest mała firemka, tylko duża międzynarodowa korporacja (tyle że fińska i w branży technicznej). Po prostu na stanowiskach kierowniczych ma ludzi, którzy wyznają prosty pogląd: za wykonaną na rzecz firmy pracę należą się pieniądze.

      I nikt mi nie wmów, że firmie (szczególnie dużej korporacji) się od zapłaty za staże finanse zawalą. Jedna zagraniczna delegacja potrafi kosztować więcej niż całkiem przyzwoita pensja dla studenta-stażysty.
      --
      Plus ratio quam vis
    • Gość: jot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 13:26
      Za dwa tygodnie Wyborcza zacznie pisać, że pracownik powinien PŁACIĆ za to, że pracodawca pozwala mu pracować w swojej firmie, i jest to zupełnie normalne.

      20 lat temu, gdy zaczynałem życie zawodowe, praca za darmo była nie do pomyślenia, choć kapitalizm już szalał. Były już umowy śmieciowe lub na czas określony, zdarzało się, że pracodawca nie zapłacił, ale nikt nie był tak bezczelny, żeby oficjalnie zatrudniać za darmo. "Świeży" pracownik był przyuczany do pracy, robił, co umiał, i dostawał przynajmniej tę najniższą krajową na początek.
      • Gość portalu: jot napisał(a):

        > Za dwa tygodnie Wyborcza zacznie pisać, że pracownik powinien PŁACIĆ za to, że
        > pracodawca pozwala mu pracować w swojej firmie, i jest to zupełnie normalne.

        To już było, w jakimś kabarecie. Rozmowa dwu "biznesmenów":

        = Płacisz swoim pracownikom?
        = Nie. A ty?
        =Też nie.
        = I co? Nadal przychodzą do pracy?
        = Przychodzą. Nie wiem co robić - może zaczniemy pobierać od nich opłatę za wejście?

        --
        To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • Pracuje w niemieckiej firmie w Niemczech na stanowisku kierowniczym i stazysci u nas maja placone. 550 euro minimum (zalezy ktory raz na stazu). I nie robia tylko kawe tylko natychmiast sa przysposabiani do pracy i w niej wykorzystani. Stazysci powinni byc oplacani a szef tych, ktorzy robia tylko kawe powinnien zostac zwolniony za zla organizacje pracy
      • Gość: alpepe IP: *.pools.arcor-ip.net 09.01.14, 14:07
        A w branży reklamowej w Niemczech praktyką są darmowe staże. Owszem, taka studentka może potem zostanie zatrudniona na etat, ale najpierw jest tam, by się nauczyć i ma się cieszyć, że za tę wiedzę jeszcze nie dopłaca.
        • Gość: Helmut IP: *.unitymediagroup.de 09.01.14, 16:33
          Kolejny ekspert z Bulandy, który doskonale wie jak jest w Niemczech. Otóż w Niemczech zatrudnianie za darmo jest Nielegalne i nikt tego nie próbuje, bo w przeciwieństwie do burackiej polski (celowo małą literą napisałem) w Niemczech prawo traktuje się poważnie. W moim rejonie było na przestrzeni kilku lat kilka takich prób niepłacenia (w jednej i tej samej firmie), po rozprawach w sądach pracy ten pracodawca musiał zapłacić tym darmowym pracownikom kilkunastotysięczne (w euro) wyrównania + odsetki.
          Teraz w tej firmie minimalna stawka wynosi 11.50 euro na godzinę.
    • Gość: Rosądna IP: *.85-237-181.tkchopin.pl 09.01.14, 13:28
      Jak dla mnie stażysta powinien płacić za staż pracodawcy. Po studiach nic nie potrafi a jak coś zrobi popełnia błędy które mogą kosztować firmę tysiące ( dlatego musi mieć opiekuna specjalistę który zarabia ok 5 000 ) dlatego stażysta powinien płacić za miesięczne przyuczenie do zawodu ok 3000
      • bardzo mądrze mówisz. tyle że wtedy po zakończeniu stażu, jak pracownik będzie miał już doświadczenie, to nie będzie oczekiwał kilku tysięcy na początek. on zażąda podwójnej stawki, wszak jego usługi będą baaaaardzo drogie, wszak długi czas inwestował w siebie i płacił ci za staż. będziesz kupował bardzo drogą usługę, proste ?
      • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 13:49
        pewnie jesteś po zawodówce i mózg zostawiłeś w szkole.
      • Gość: mao IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.01.14, 13:53
        Proponujesz jeszcze większe rozwarstwienie? Jak niby ten młody człowiek ma za to zapłacić. 90% nie ma takich rodziców, którzy by za to zapłacili. Czyli zdolniejszy student, ale biedniejszy nie będzie mógł mieć stażu?
      • czy to ironia, prowokacja, czy skończony debilizm...
        • tornson napisał:

          > czy to ironia, prowokacja, czy skończony debilizm...

          Niektórzy nie zauważą ironii nawet jak ich kopie w d... :P
          • pijak.i.zlodziej napisała:

            > tornson napisał:
            >
            > > czy to ironia, prowokacja, czy skończony debilizm...
            >
            > Niektórzy nie zauważą ironii nawet jak ich kopie w d... :P
            To nie jest takie proste. Jeszcze tydzień temu nie wyobrażałbym sobie że szef jakiejkolwiek firmy w ogólnopolskiej gazecie może pleść takie debilizmy jak w tym komentowanym artykule, uznałbym to za ironię, a tu proszę. Może już za kilka miesięcy kolejne ścierwo na fotelu prezesowskim wyskoczy całkiem na poważnie z prymitywnym uzasadnieniem dlaczego to stażysta ma płacić za swój staż.
            • Gość: Twój Szef IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.01.14, 16:06
              Skończona dniówka w biedronce?Zrozum kołku,że miejsce takich, jak ty jest na szmacie w moim zakładzie i jak będe chciał to dostaniesz 2 złote na godzine i jeszcze będziesz całował mnie po nogach.
              A w mojej firmie mam setki chętnych do darmowych staży i będe ich zatrudniał bez względu na palantów z jakiegoś śmiesznego forum.
    • Moja propozycja rozwiązania jest prosta: drogi kandydacie oferujemy Ci po kilku miesiącach Twojej pracy gwarancję zatrudnienia a jesli Cię nie zechcemy to wypłacimy Ci minimum za te miesiące. Jak będziesz się obijał żegnamy się wcześniej i dostajesz płacę za przepracowany okres i więcej wzajemnie naszego czasu nie marnujemy.

      Moim zdaniem takie rozwiązanie eliminuje firmy szukające darmowej siły roboczej a faworyzuje te, które faktycznie szukają pracownika na dłużej, którego same sobie wykształcą.

      Wiem, że zaraz ktoś napisze: "Dobrze ale za co żyć przez te pół roku ?" Odpowiadam: za to samo za co student, który nie pracuje na stażu ani nigdzie indziej. Inne rozwiązanie to wynagrodzenie progresywne - od zera aż po minimum aby jak najwcześniej i z minimalnymi stratami dla obu stron rozwiązać współpracę gdy coś będzie nie tak po którejkolwiek ze stron.
    • Gość: April88 IP: *.adsl.inetia.pl 09.01.14, 13:33
      Nie dość że po studiach nic nie potrafią to jeszcze za ich szkolenie miało by się im płacić? Chytrusy jedne. Najpierw niech przez kilka lat się naucza zawodu a potem biorą pieniądze za pracę. Do czego to doszło by osoba nic nie umiejąca dostawała kasę !!!!!!!!!
    • Firma rekrutacyjna przekonuje, że staże powinny być bezpłatne...rąsia do góry, kto jest zdziwiony? Pani? Pan? Doskonale się składa, mam do sprzedania most Poniatowskiego w okazyjnej cenie....
      • Ja nie miałem dużego problemu ze stażem. Po zarejestrowaniu się do UP i po nie znalezieniu tam zatrudnienia przez pewien okres czasu, zaproponowano mi staż PŁATNY. Musiałem tylko znaleźć sobie pracodawcę, który by mnie przyjął. Więc nie dość, że sam sobie mogłem wybrać miejsce stażu, a nie liczyć na to, że łaskawie UP mi coś znajdzie ( oczywiście o ile pracodawca też wyrażał chęć ), to jeszcze dostawałem za to kasę. Nie rozumiem ludzi odbywających staże za darmo. Przecież wystarczy tylko się zarejestrować do UP i już można się zgłosić na PŁATNY staż.
    • Kiedys nawet pratyki wakacyjne byly platne. Darmowe staze to robienie ludzi w konia
    • Gość: Leeloo IP: *.31.65.209.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.01.14, 13:46
      Byłam na trzech darmowych i półdarmowych stażach - między innymi w pewnej dużej stacji telewizyjnej zaczynającej się na T a kończącej na N. Miałam opiekunkę stażu, dostałam robotę - dodam, że jedną czynność, którą mógł wykonywać co bardziej bystry szympans... i tak przez trzy miesiące, na szczęście nie codziennie, ale przez 8h w open space bez światła dziennego. Dodatkowe możliwości przyuczenia się musiałam sobie wydrapywać pazurami a i tak w końcu okazywało się, że nie teraz bo kolega jest na urlopie, bo oprogramowanie niezainstalowane, bo oprogramowanie jest ale komp zajęty i tak dalej. Byłam tak zwodzona do końca drugiego miesiąca, ostatnie cztery tygodnie wytrwałam dla papierka, żeby nie zmarnować dwóch poprzednich. Dodam, że świąteczne bony na jakieś głupie ciuchy czy inna jałmużna typu karty na stołówkę oczywiście stażystom nie przysługują, chociaż patrząc na obroty, do dla firmy to jest jak splunąć, więcej wydają na pielęgnację orchidei w korytarzach.

      Ogólnie - w żadnej, ale to ŻADNEJ firmie, instytucji, fundacji, no nigdzie nie było tak, że na początku siadałam z opiekunem i ustalaliśmy co zrobię i czego się nauczę, jaka będzie moja odpowiedzialność. Ten buc z wywiadu ma rację o tyle, że na stażach nauczyłam się czego nie chcę - nie chcę pracować w dużych mediach bo to przemiał ludzi.

      Jeśli ktoś wierzy, że darmowe staże go czegoś nauczą to niech się uczy na moich błędach - unikajcie ich jak ognia. Jeśli pójdziecie na darmowy staż to jak będziecie chcieli iść później do pracy to tej pracy nie będzie, bo przyjdzie nowy darmowy stażysta z Koziej Wólki, który myśli że pana Boga za nogi złapał jak może się przejść po korytarzach z orchideami i błyszczącą posadzką.
      • Gość: była stazystka IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.01.14, 01:29
        O to ja również odbyłam darmowy staż w mediach, tylko z kolei w radiu. Dokładnie ta sama sytuacja- nie miałam opiekuna, wszyscy mnie olewali. Nic się nie nauczyłam, bo niechętnie dzielono się ze mną wiedzą. wielokrotnie prosiłam, żeby ktoś z szanownych kolegów zabrał mnie na nagrywanie materiału... Nie miałam szansy żeby nauczyć sie np montażu, bo nie było wolnego kompa. Nawet nie mieli dla mnie sprzętu (przyjąć praktykanta na praktyki do radia i nie mieć dla niego sprzetu na którym mógłby ćwiczyć - no comment). To był ten etap, że zależało mi na pracy w radiu, więc juz nawet machnęłam ręką, że za darmo, chciałam coś z tych praktyk wynieść.
        Potem próbowałam sił w PR - tu znów miesiąc bezpłatnego stażu i znów to samo - brak opiekuna, brak konkretnej ścieżki i zwalanie na mnie czynności, których nikomu z etatowych nie chciało się robić (np tworzenie baz danych do dziennikarzy).
        Potem był znow staz w dużej i renomowanej agencji PR, tym razem płatny. pracowałam jak koledzy na etacie (codziennie 8 godzin), dostawałam na rękę 800 zł. Tu z kolei powiedziano mi, że jak się sprawdzę to dostanę stanowisko. Więc zasuwałam jak głupia mając nadzieję na pracę. I co? Powiedzieli mi, że byłam super, ale nie mają dla mnie etatu, że oczywiscie będa o mnie pamiętać i zadzwonią, jak będzie miejsce. A tymczasem na moje miejsce przyszła kolejna stazystka za 800 zł :).
    • Gość: (x)(x) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 13:51
      no to wywiezc pana madralinskiego, niech pokaze jak sie zaczyna od zera :P

      sie nie da...

      ale slodko popierdziec mozna :D
    • by w końcu ich ścierwem zapełnić latarnie...
    • Prawie 50 lat temu w zakładzie pracy, w którym wówczas pracowałem, opiekowałem się stażystami. Byłem niewiele starszy niż oni, ale znałem już swoją robotę i chciałem im swoją wiedzę przekazać. Na tym wtedy polegał staż pr4acy. Trwał rok i kończył się egzaminem.
      Jeśli pan Skiba uważa, że stażysta jest tylko po to, aby za darmo parzył kawę i robił ksero, to chyba się myli.
      Kiedyś nawet parobek dostawał jakieś wynagrodzenie. Tylko, że wtedy Skiba nie był jaśniepanem.
    • Szanowny szefie firmy nie rekrutacyjnehj a szukającej darmowych niewolników.Jesteście gorsi i do tego się szczrze przyznajecie niż niegdysiejsi mistrzowie co przyjmowali do nauki zawodu.Ci chociaż gwarantowali spanie,wikt i opierunek w czasie nauki.Wy za darmo macie służących którzy za darmo uczą się u was z nikłą sznsa na etat bo wybierzecie jednego z kilku czy kilkunastu. Takiej bezczelności w wyzysku dawno nie spotkałam i to głoszonej w nimbie dobroczynności. Jest pan jak naganiacz w nagoncei przy polowaniu na jelenie.To obrzydliwe,że taki ktoś oferując tylko wyzysk mówi o szlachetności firmy.
    • bandyckie korporacyjne szczury! Ja kilka lat temu odbywałem staż w ramach projektu firmowanego i organizowanego przez moją uczelnię, z płacą 3000 za miesiąc.
    • Gość: K.A. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 14:08
      Odbyłam łącznie trzy staże-praktyki na studiach (także zagraniczne). Wszystkie bezpłatne. Wszystkie trwały po kilka miesięcy. Zdobyłam doświadczenie. Po studiach okazało się, że pracodawcy oczekują albo kolejnej pracy za darmo, albo oferują minimalną stawkę finansową (brak doświadczenia zawodowego - bo staż to nie praca, tylko praktyki w czasie nauki, więc nie można go wpisać jako historię zatrudnienia). Dodatkowo pracowałam dorywczo w czasie studiów (sklepy, galerie), oraz podczas studenckich wakacji-za granicą. Pracodawca się pyta, dlaczego takie krótkie okresy pracy, nie rozumiejąc chyba co to znaczy dorywcza praca na studiach. Zamiast docenić znajomość języków obcych zdobytą podczas prac i staży zagranicznych, pracodawcy pytają, skoro tak wyjeżdżam za granicę, czy "im nie ucieknę". Należy usunąć z CV wszystkie niewygodne pozycje, zostawić puste miejsce i udawać, że się nic nie robiło? Może wtedy znajdę pracę?
      I CHCIEJ SIĘ CZŁOWIEKU ROZWIJAĆ...
    • pracodawcy do stanowiska pracy. Przecież zyskami wypracowanymi przez pracowników nasi pracodawcy tak chętnie się dzielą prawda?
      Niestety u nas pracodawcy przypominają "biznesmenów" z republikach bananowych ewentualnie południowej Ameryki..

      To dzięki stażystom i pracownikom macie swoje samochody, wille i wakacje na Teneryfie.
      • kto Ci broni założyć własną firmę? Posmakujesz tego miodu.
        • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 14:24
          skoro masz firmę, to płać ludziom normalną pensję. Nie chcesz, zapieprzaj sam. Poczujesz ten miód
          • Lipna riposta. Firma nie jest od tego, żeby "płacić ludziom" tylko od tego żeby właścicielowi przynosić oczekiwany dochód.
            • vader2010 napisała:

              > Lipna riposta. Firma nie jest od tego, żeby "płacić ludziom" tylko od tego żeby
              > właścicielowi przynosić oczekiwany dochód.

              No pięknie! :) Myśl tak dalej Ty i wielu innych byznesmenów w Polsce, tylko nie dziwcie się że za 20 lat ten kraj będzie składał się z emerytów, rencistów i urzędników. Młodzi masowo będą stąd spierdzielać.
              Równowaga jest ważna w każdym ekosystemie. Jeśli ilość pasożytów przekroczy ilość ofiar to system załamie się.
              • tylko kto jest pasożytem a kto ofiarą? ja płacę w ciul podatków co miesiąc - ale dla komuchów i tak zawsze będę pasożytem - tylko ciekawe skąd dla tych "ofiar" by była kasa na stypendia, zasiłki i emerytury?
                • vader2010 napisała:

                  > tylko kto jest pasożytem a kto ofiarą? ja płacę w ciul podatków co miesiąc - al
                  > e dla komuchów i tak zawsze będę pasożytem - tylko ciekawe skąd dla tych "ofiar
                  > " by była kasa na stypendia, zasiłki i emerytury?
                  Nikt ciebie tu nie zna osobiście, więc wnioski co do twojej osoby można wysnuwać jedynie na podstawie wypowiedzi jakie tu umieszczasz, a są one wyjątkowo drańskie i debilne i niestety ale robią z ciebie pasożyta żerującego na niewolniczej sile roboczej.
                • Gość: Antychrust IP: *.net.upcbroadband.cz 09.01.14, 22:25
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • Ile podatków zapłaciłeś w zeszłym roku i ilu osobom dałeś pracę?
                    • Gość: Antychrust IP: *.net.upcbroadband.cz 11.01.14, 01:15
                      > Ile podatków zapłaciłeś w zeszłym roku i ilu osobom dałeś pracę?

                      1. W jaki sposob to pytanie napisales odnosi sie do mojego (usunietego juz) tekstu?
                      Czytanie ze zrozumieniem kojarzysz takie zagadnienie?

                      Jesli ktos kradnie grajac z "niebieskimi" bedzie to robil w druzynie "czerwonych" (WARNING WARNING - wlasnie napisalem coz z sensem, patrz punkt 3) poniewaz kolor nie ma wielkiego znaczenia jako czynnik wplywajacy na moralnosc postepowania. To jakim sie jest czlowiekiem ma taki wplyw na nasze postepowanie.

                      2. Odpowiadajac, na pytanie: wlam planujecie z kumplami ze sie tak dopytujesz o kase?
                      Zaplacilem tyle podatkow ile odemnie zarzadalo panstwo, nie przypadly mi zadne ulgi, pracuje na umowie, wiec pewnie wyszlo by wiecej niz sam zarobilem - chociaz pewnie mniej niz zaplacilbym w polsce. W ktorej tez place podatki kupujac w sklepie czy oplacajac uslugi.
                      Co do tego ilu osobom dalem prace, to pewnie sporo sie tego nazbiera. Kupujac chleb mamy juz piekarza, mlynarza, rolnika, faceta co ta make przewozi, krawca ktory ich ubiera, szewca ktory szyje im buty, gornika ktory wydobywa wegiel ktory laduje w piecu do wypiekania chleba, etc. etc. tyle powinno wystarczyc zeby zrozumiec koncept.

                      3. Czytaj szybko, bo szast prast usuna. Najwyrazniej juz nie tylko przeklenstwa, wystarczy sie wypowiadac z sensem, czy moze urazic podstawionego komentatora...
                      Swoja droga, nota do usunietego komentarza mnie rozwalila: "Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.".
                      Powinni dodac "oraz spiskowanie mające na celu obalenie władzy ludowej" przynajmniej od razu bylo by widac gdzie ta wywalczona wolnosc slowa :D
            • Gość: welcometopoland IP: *.t-mobile.pl 09.01.14, 14:50
              - jełop
              - chciwy cham
              - nieuk (nie potrafi zarządzać własnym biznesem aby przynosił oczekiwany dochód / tzn. potrafi zatrudniając ludzi za 1000 / m-c i dymając ZUS i Skarbowy :)
              - nie mierzy sił na zamiary
              • jest więc ogromne pole do popisu dla wykształconych na uczelniach absolwentów, aby zostać takimi właścicielami i szefami, którzy byliby odwrotnością tego co piszesz - są branże gdzie koszty wejścia są znikome a do tego refundowane przez UP i np program Kapitał Ludzki. Ja wziąłem jak zaczynałem "na swoim" ponad 25 tys takiego finansowania.
                • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 14:58
                  to było kiedyś, teraz ponoć to ma być pożyczka oprocentowana. zakładać firmę w tej syfiastej polsce? nie ma mowy.
                • Gość: TML IP: 212.75.111.* 09.01.14, 15:35
                  Z czystej ciekawości pytam o te branże i znikome koszty wejścia.

                  Natomiast, koszty pracy w Polsce są NISKIE (choć niejeden kłamca na wysokim stołku twierdzi inaczej). Pensja polskiego robotnika jest równa chińskiej.
                  M.in. dlatego, żeby ład społeczny się rozwalił istnieje kodeks pracy, którego po prostu należy przestrzegać.
                  • np większość "usług" - tyko nie każdy chce pracować z petentem... praca niewdzięczna i stresująca ale zazwyczaj opłacalna
                    • Gość: TML IP: 212.75.111.* 09.01.14, 15:58
                      Ale tak konkretniej, bo "usługi" to zakres szeroooookii. No i te przykładowe koszty, plzz.
                      • np agencyjne biuro podróży - koszt ok 5-10 tys złotych. Usługi księgowe - koszt podobny. Sprzątanie - koszt jeszcze niższy. Usługi remontowe - koszt ok 5-10 tys złotych. Usługi doradcze - np jak wypełniać wnioski o kasę z UE - koszt praktycznie żaden. Tyle że tego wszystkiego trzeba się nauczyć - ale jak ktoś nie chce zainwestować kilku miesięcy na bezpłatnym stażu to już nie moja wina.
                        • Gość: TML IP: 212.75.111.* 09.01.14, 21:44
                          Tak się akurat składa, że znam ludzi prowadzących takie biura podróży. Nędza, nędza, nędza, dopiero ledwo wychodzą z kryzysu. Koszt 5-10 tys.? To chyba mówisz o samym czynszu za kwartał.
                          Usługi księgowe, zgodzisz się, że wykonywać je mogą tylko ściśle wykształceni ludzie?
                          Usługi remontowe - racja. Z tym, że tylko praca na czarno umożliwia godziwy zarobek, bo zleceń nie ma codziennie.

                          > ale jak ktoś nie c
                          > hce zainwestować kilku miesięcy na bezpłatnym stażu to już nie moja wina

                          To powiedz gdzie jest taki staż "kilkumiesięczny", dzięki któremu zdobędziesz kwalifikacje pozwalające zarabiać "krocie" np. na księgowości.
                          Jakoś nie słyszałem, żeby firmy marzyły o zatrudnianiu księgowych po kilkumiesięcznych kursach.

                          Aha, jaką masz propozycję na przeżycie tych kilku miesięcy - opłacenie czynszu, jedzenia, mydła, a także biletów do miejsca kursu?
                          • "tanga trzeba dwojga". Jeśli ja Ci proponuję staż za darmo a Ty się godzisz to o co pretensja? Jeśli którejś stronie coś nie pasuje to nie przystępuje do umowy. Co innego gdybym Ci obiecał cash a potem nie zapłacił - ale jak rozumiem nie o tym rozmawiamy.
                        • Dodam jeszcze od siebie: tworzenie stron www (da się tego nauczyć bez studiów informatycznych), pośrednictwo biznesowe, sprzedaż bezpośrednia (ostatnio notująca rekordowe wzrosty obrotów oraz ludzi zaczynajacych tego typu działalność).
            • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 14:56
              i żeby właściciel mógł się nachapać płacąc 1200 zł niewolnikom
            • Gość: add IP: *.dynamic.chello.pl 09.01.14, 19:30
              "Lipna riposta. Firma nie jest od tego, żeby "płacić ludziom" tylko od tego żeby właścicielowi przynosić oczekiwany dochód."

              Krótkowzroczne te Twoje myślenie. Nie wiem czy coś produkujesz, czy prowadzisz firmę usługową, ale płacąc swoim pracownikom pensje głodowe lub nie płacąc im w ogóle doprowadzasz do tego, że... ludzi nie będzie stać na zakup Twoich produktów czy usług. Nawet jak Twoi pracownicy nie będą Twoimi klientami, to Ci klienci będą pracownikami innych, podobnie myślących do Ciebie ludzi.
              Pamiętaj o jednym "przedsiębiorstwa istnieją dzięki społeczeństwu, ich podstawowe zobowiązania to właśnie zobowiązania wobec społeczeństwa" (H. Ford).
              Pozdrawiam i życzę sukcesów w prowadzeniu firmy
              • To jest cytat, I rok ekonomii UW, połowa lat 90-tych. Wtedy uczyli czystej ekonomii bez tych socjalistycznych przybudówek. Co do płacy to problem tkwi w jej nieelastycznosci w dół. Tzn wg pracownika płaca może tylko rosnąć - nie ma mowy o obniżce, nawet jak firma pada na zęby. Ja płacę minimalną + procent od obrotu. Jak ktoś chce pracować to te 2500 - 3000 może zarobić. (praca raczej prosta do nauczenia w pół roku)
                • Gość: add IP: *.dynamic.chello.pl 09.01.14, 20:51
                  Możliwe, ekonomii nie studiowałam, co przeczytam to moje. Pracownik też musi być świadomy, że płaca nie może rosnąć w każdym przypadku. Jak firma pada, wtedy trzeba zacisnąć zęby i zarabiać mniej, bo uratowanie firmy wszystkim wyjdzie na dobre. Niestety zrozumienie tak prostych zasad dla wielu to za dużo.
                  Choć proszę zauważyć, że wielu "pracodawców" płaci minimalną, a większość zysków zachowuje dla siebie. I wtedy rzeczywiście firma istnieje po to, aby tylko i wyłącznie przynosić zysk dla właściciela. A to może się okazać na dłuższą metę krótkowzroczne. Jeżeli Pan dzieli się z pracownikami zyskiem na rozsądnym i akceptowalnym poziomie dla obu stron, to godne pochwały.
                  Pozdrawiam
            • Brawo. Tylko, widzisz, pracownik rozumuje dokładnie w ten sam sposób - pracuje nie po to, żebyś ty miał oczekiwany czy nieoczekiwany dochód, tylko po to, żeby on miał dochód. Mamy zatem do czynienia z tak zwanym patem.
              --
              Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
              Blog wredny i złośliwy
        • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Ja o jednym Ty o drugim. Pierwsza podstawowa zasada - "konfitury zgarnia ten co ryzykuje" - czyli właściciel. Druga, zasady są jasne od początku 0 obie strony je albo akceptują albo nie. Trzecia dla mnie "staż" to czas nauki - tyle że praktycznej, bo większość studiów nie przygotowuje do żadnej konkretnej pracy. A za czas nauki raczej kasą się nie należy. Powiem Ci więcej. W połowie lat 90-tych jak dziewczyna chciała praktykować jako fryzjerka to płaciła za możliwość nauki w zakładzie fryzjerskim. Jak jest teraz to nie wiem.
    • Nastepny pajac ktory opowiada bzdury - jakie praktyki w ogole sa oferowane w tych polskich pozal sie boze pseudo korporacjach..To jest dalej dziki kapitalizm jak w XIXw. - wtedy pracowalo sie za miche zupy a teraz za grosze albo obietnice umowy o prace. Rzygac sie che patrzac na ideologie dorabiana do zwyklego wyzysku...
    • Gość: gość portalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.14, 14:15
      Staż to nauka ...ale przez pracę! Stażysta uczy się pracując, biorąc udział w pracy. A za pracę musi być płaca! Oczywiście może być minimalna płaca krajowa, może być pół czy nawet ćwierć etatu ale musi być...


    • a ja uważam, że darmowa praca to zwyczajny wyzysk. ci "stażyści" nie siedzą tam na szkoleniach od rana do wieczora, tylko wykonują konkretne usługi dla pracodawcy, który powinien za to zapłacić, a nie kazać żyć powietrzem przez 2 miesiące, a następnie przyjąć kolejnego naiwnego na "staż".


      --
      break away kicks
    • Ten baran zapomina o jednej ważnej różnicy. Szkoły wyższe uczą ludzi dla potrzeb firm trzecich (ogólnie, dla gospodarki kraju) a staże w firmach Z DEFINICJI są szkoleniem pracowników na własne potrzeby. To jest inwestycja, a żadna inwestycja nie jest darmowa, paniecw...u bez szkoły!
      --
      Nie każdy seks ma sens
    • Pan Skiba, jako przedstawiciel firmy zatrudniającej stażystów, może mówić to co mówi, bo broni interesów firmy i zależy mu na tym, aby jak najmniej wydatków szło na płace z wykonywaną pracę.

      Musimy jednak zastanowić się, czym jest staż.

      Staż jest doszlifowaniem już nabytej wiedzy i umiejętności nabytych wcześniej w formie nauki, tak teorii jak i praktyki. Dlatego stażysta jest człowiekiem w pełni wykształconym i przygotowanym do wykonywania wyuczonego zawodu, lecz brakuje mu jeszcze praktyki w wykonywaniu zawodu. Nie wszystkie umiejętności nabyte w trakcie nauki zawodu w życiu są dostrojone. Dlatego staż ma to na celu. Stażysta jest w pełni przygotowanym pracownikiem i wykonuje swoją pracę zgodnie z tym, czego się nauczył. I za to otrzymuje płacę. Wykonuje pracę.

      Jeśli pan Skiba uznaje, że musi od początku szkolić pracownika, to znaczy, że wziął nieodpowiedniego pracownika - o nieodpowiednim wyuczonym zawodzie. Prowadzi to do wniosku, że to panu Skibie nie powinno się płacić, bo nie potrafi zatrudnić młodego pracownika o odpowiednich wiedzy i umiejętnościach.

      --
      lisa2
      • Gość: Rokoko IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.01.14, 15:46
        "Staż jest doszlifowaniem już nabytej wiedzy"

        Masz na mysli polskie uczelnie ?? Zartujesz ! :-))))
        W kazdym razie ja poznalem juz kilkudziesieciu absolwentów "menedzmentu, finansów, ekonomii i marketingu" oraz informatyki - fachowo cienkie bolki, a co do dojrzalosci zera.
        To raczej przedsiebiorstwo powinno w wielu przypadkach dostac odszkodowanie za zaprzaganie "resursów" (ludzi, komuterów, czasu, ....) na ksztalcenie i wychowanie 25latków, bo "nie sa z tego swiata", "nie z tej ziemii". :-)
        • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 16:06
          masz racje. Zakup Simsy 3
        • To dlaczego nie zatrudnisz odpowiednich ludzi z Niemiec, Francji, Włoch czy Wielkiej Brytanii - skoro uważasz że w Polsce wypuszczają gorszych absolwentów niż w innych krajach.

          A może to inny rodzaj pracy oferujesz? Pomieszanie z poplątaniem plus łamanie prawa?

          --
          lisa2
    • Mysle ze moze byc staz za darmo, ale to zawsze powinno byc krotko i miec jakis plan. A nie pan tu przyjdzie i pan siedzi i czeka az ktos cos panu da do roboty.
      Jesli pracodawca by ustalil co stazysta sie nauczy, co bedzie robic, kto bedzie jego opiekunem/nauczycielem pracy - wtedy to ma sens. Jeszcze lepiej jakby taki pracodawca byl kontrolowany zewnetrznie, czy staz sie odbywa, czy student/stazysta sie czegos uczy itp.
      Ale w Polsce to ze swieca takich szukac - przewaznie jest pan Zenek co sie dorobil na wyzysku ludzi za 1500zl. Pamietam sam takie czasy zaraz po studiach, po Informtyce (zarzadzanie systemi informatycznymi - typowy admin) jedyna prace jaka moglem dostac to sprzedaz kompow. Za 1200zl/m i musialem byc sprzedawca, prowadzic papiery, telemarketerem i serwisantem - a wlasciciel sklepu tylko raczki zacieral - bo jesli Ci sie nie podoba to jest 10 innych na twoje stanowisko.
      Staz nie bedzie dzialac bez kokretnego planu od pracodawcy.
    • Gość: inż. Mamoń IP: *.nplay.net.pl 09.01.14, 14:31
      Mister Skiba to przykład nowego podejścia pracodawców do pracowników. Polega to na tym aby nie płacić za pracę. Swego czasu miewałem stażystów i nie przypominam sobie abym ponosił jakieś koszty za stworzenie stanowiska pracy. Stażysta był przydzielany do konkretnego pracownika i pracując uczył się. Wykonywał jednak pracę a za pracę panie Skiba przyzwoici ludzie płacą.
    • Cały problem tkwi jak pracodawca zdefiniuje staż

      Jeśli to wygląda tak, że ktoś szuka na staż kandydata z:
      - znajomością kilku języków,
      - zaawansowaną znajomością programów
      i ...UWAGA! Doświadczeniem w analizie itp.

      i nazywa to bezpłatnym stażem to raczej jest JAWNE OSZUSTWO

      To jest zwykła oferta pracy a nie stażu

      Oferty stażu częściej przypominają zwykłą ofertę pracy

      Spotkałem sie poza tym z określenie stażu w : Zakładzie Gospodarowania Odpadów jako sortowacz śmieci. To jest chyba jakieś nieporozumienie, ale Urząd Pracy musi miec jakieś wyniki i wymyśla takie quasioferty
      • Gość: czytelnik IP: *.wagrowiec.vectranet.pl 09.01.14, 15:05
        Wystarczy dodać jeszcze do Twojego opisu ogłoszenia kilka "modnych słów":
        - praca w młodym, ambitnym zespole,
        - możliwość zdobycia cennego doświadczenia zawodowego,
        - dla najlepszych umowa o pracę.
        • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 15:46
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: welcometopoland IP: *.t-mobile.pl 09.01.14, 14:45
    • W zasadzie za chodzenie na uniwersytet nam płacą - najczęściej rodzice i uniwersytet, państwo. Jasne, że ma to pomóc rozwijać się i kształcić, jednak przede wszystkim trzeba mieć pieniądze. Później ma płacić Anal Int. Błąd jest więc w Twojej firmie.
    • zmieniaja świat i srają w logikę
      żeby wylizać jaja horej ideologii której se nabiły do przećpanych łebów
    • Gość: anfakabl IP: *.205.17.200.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.01.14, 14:54
      Doczytałem do tego momentu i skonczyłem czytać brednie tego "specjalisty"...

      "- Tak, stażysta, bez względu na to, czy pracodawca mu płaci, czy nie, kosztuje firmę. Stworzenie miejsca pracy, zaangażowanie stałego pracownika, który się nim opiekuje, kupno sprzętu, zużyta energia itd. to nie są małe kwoty. Z moich szacunków wynika, że to kwota kilku tysięcy złotych miesięcznie. "

    • Gość: Mr X IP: *.capgemini.net.pl 09.01.14, 14:54
      Rozumiem pracodawców, rozumiem też absolwentów uczelni. Powiem Wam jak wygląda sytuacja z punktu widzenia osoby odpowiedzialnej za pracę danego działu. Jestem kierownikiem zespołu IT i szukam pracownika. W zależności od kompetencji mogę mu zaproponować od 4 - 8 tys. PLN brutto. To co na razie obserwuję od 2 - 3 lat: człowiek po studiach, zero doświadczenia, wiedza tak mizerna, że głowa mała i chce 10.000 do negocjacji.... piszę to bez złośliwości, sam kiedyś miałem małą wiedzę ale wtedy właśnie poszedłem pracować za psie pieniądze, w czasie studiów chodziłem na bezpłatne staże, od zakończenia studiów do czasu kiedy zacząłem zarabiać grubo ponad 10.000 PLN miesięcznie minęło 4 - 5 lat biedowania i zdobywania wiedzy za wszelką cenę.... przemyślcie to. Biadoleniem, że za darmo nie będziecie pracować nic nie zwojujecie... tak obiektywnie, przy całej sympatii do Was, ile zapłacilibyście człowiekowi który nic nie umie gdyby firma należała do Was ? Odpowiem Wam - NIC, bo to dla Was tylko "koszt", lepiej zapłacić komuś kto ma doświadczenie... brutalna prawda. Niezależnie od tego co napiszecie, aplikując do mego zespołu trzeba mieć wiedzę... nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, gdzie ją zdobyliście.
      • na cholerę zadałeś sobie tyle trudu, by pisać bez sensu? podajesz jakieś przykłady z dupy, ludzi co się powinni leczyć na głowę, skoro taki absolwent chce 10k na start.

        chcesz kogoś kto ma wiedzę? a kto Ci broni go zatrudnić?

        trzeba kogoś przyuczyć? to płaćcie mu za dojazdy i fatygę. 500, 1000zł miesięcznie. ale płaćcie. jak chętni się nie znajdą, trudno. będziecie mieli wakat na etacie :D

        można się też dogadać ze stażystą, że ok, robi za darmo, ale o ile nie zacznie pić, ćpać, albo gwałcić innych pracowników - pracę ma ZAPEWNIONĄ w chwili, gdy przestanie generować staty, a zacznie generować zyski.


        można? można, można. tylko trzeba chcieć.
      • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 15:57
        capgemini? chciałbym pracować. moja propozycja płacy - na początek 2500 zł netto.
    • .... by pan (celowo z małej litery) nie poczuł się zmiażdżony konstruktywną krytyką.

      porównywać darmowy staż do uniwersytetu? jak śmiesz tak manipulować, mały człowieczku?

      na uniwersytecie człowiek się uczy, za pieniądze z budżetu, czyli z podatków ludzi pracujących.

      darmowy staż zaś nabija kabzę właścicielom. i jest niczym innym, niż zawoalowanym, współczesnym niewolnictwem.

      brzydzi mnie to naganianie na darmowe staże. mam nadzieje, że ludzie się zaczną cenić. nie będzie chętnych na niewolnictwo, to i faje panom prezesom zmiękną.

      PS. ja jeszcze rozumiem. mała firma, co ledwo wiąże koniec z końcem. bierze na darmowy staż, w zamian przyucza młodego człowieka, traktując go dobrze, z szacunkiem i wdzięcznością że robi za darmo. ale międzynarodowa korporacja? to powinno być ZAKAZANE i tyle!

    • Gość: czytelnik IP: *.wagrowiec.vectranet.pl 09.01.14, 15:07
      Na obszarach poza wielkimi miastami - nawet w Polsce Zachodniej! - wielu ludzi marzy o tym, żeby w ogóle dostać 1000,- złotych na rękę!
    • Gość: intruzz IP: *.dynamic.chello.pl 09.01.14, 15:15
      w sumie zgadzam się z dużą ilością poprzedników.
      fajnie by było, gdyby staże działały tak jak mówi Pan z Wywiadu. problem w tym, że rzeczywistość jest inna. nawet firmy współpracujące z ministerstwami (!!!) "zatrudniają" kilka osób na darmowe "staże" i mówią, że najlepszy z kandydatów otrzyma ofertę pracy. mija miesiąc i każdy z kandydatów słyszy, że byli lepsi od niego. oczywiście nikt nie zostaje zatrudniony, firma ogłasza nabór na nowy staż... normalnie system idealny. nikt nie ponosi kosztów, nikt nie płaci, a robota się wykonuje! i co z tym zrobić? donieść do PIP na ministerstwo?
      druga sprawa jest taka, że mało kto w tym kraju może pozwolić sobie na LUKSUS pracy za darmo, czyli tak zwanego stażu. co zrobić, jeśli musisz dojeżdżać codziennie po kilkanaście, często kilkadziesiąt kilometrów? czy mendy za sterami nie mogą zwrócić chociaż głupiego miesięcznego kosztu przejazdów? zbiednieją od zaoferowania stażyście 150-300 złotych miesięcznie??? jeśli firmy nie stać na taki wydatek, to powinna zostać zamknięta.
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-270
(201-270)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.