Komentarze do artykułu

"Nie uważam, że staż powinien być płatny. Czy za chodzenie na uniwersytet ktoś nam płaci?" [WYWIAD]

- Nie uważam, że staż powinien być płatny. Jeżeli ktoś przyjmuje do siebie młodego człowieka tylko po to, żeby ten robił ksero i parzył kawę, to taka praca powinna być płatna i nie może być nazywana stażem - mówi szef znanej firmy rekrutacyjnej. Rozmowa z Arturem Skibą, prezesem zarządu Antal International, międzynarodowej firmy rekrutacyjnej.

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Staże powinny być przede wszystkim fair Dodaj do ulubionych

  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.14, 07:31
    Byłam na kilku różnego rodzaju, darmowych stażach i praktykach, w rozmaitych firmach - w ani jednej nie było rozkładu praktyk, wskazywania, czego mogę się nauczyć, opiekuna, który wywiązywałby się z zadania przekazywania mi wiedzy. Za to za każdym razem, kiedy próbuję znaleźć normalną pracę (w znaczeniu płatną) pracodawca oferuje mi darmowy staż. A jestem już absolwentką, ze sporym (darmowym) doświadczeniem. Dlaczego tak się dzieje? Nie dlatego, że nie mam kompetencji (choć na stażach musiałam uczyć się sama, starałam się jak najlepiej to wykorzystać i po prostu pracować), tylko dlatego, że tak wolna. Zapytajcie całe rzesze absolwentów. I nie tych z Wyższych Szkół Lansu i Bansu, ale z najlepszych, państwowych Uniwersytetów, kończących ze świetnymi wynikami (ja miałam stypendium Rektora), zaliczających podczas studiów co najmniej 4, 5 różnych staży. Nie mamy za co żyć. Zasiłki nam nie przysługują, pracodawcy traktują jak darmową (ew. półdarmową, bo czasem rzucą coś na lewo, pod stołem) siłą roboczą, Urzędy Pracy nie mają nam nic do zaoferowania. Może niepotrzebnie mamy cierpliwych rodziców. Gdyby całe rzesze nagle wylądowały na bruku to może ktoś by się nami zainteresował. Skoro w tym kraju nie da się, bez masowego i nagminnego wyzysku młodych, wprowadzić programów stażowych to trzeba spróbować czegoś innego lub inaczej to zorganizować.
    Zaawansowany formularz
    • Gość: kkk IP: 176.57.250.* 09.01.14, 12:32
      co to za brednie.

      Jakos mi nikt nie chce za darmo parzyc kawy I robic ksera.

      Pamietam tez ostatnie wywiady z managerami, ktorzy zapewniali, ze wspolczesne staze to juz nie jest robienie kawy ani kserowanie, tlyko powazna praca analityczna.

      Zdecydujcie sie czego chcecie od stazystow I placcie za to chociaz minimum.

      • Gość: gari IP: *.waw.pl 09.01.14, 12:38
        Dokładnie o to chodzi, być może są gdzieś pojedyncze mityczne przypadki gdzie na stażu człowiek może zdobyć specjalistyczną wiedzę, ale w większości przypadków to jest wykorzystywanie darmowej siły roboczej do najmniej skomplikowanych zadań wymagających minimalnego przyuczenia lub w ogóle.
        • Gość: hejka IP: *.internetia.net.pl 09.01.14, 13:27
          To jest przyuczanie do systemu. Potem taki już przyuczony stażysta nie dziwi się jak musi czekac na wypłatę pół roku albo jak dostanie 1200 zł a 12 godzin pracy dziennie. O to chodzi - zeby pokazać studentom ich miejsce w szeregu. Tort juz jest podzielony, w Magdalence, i teraz sory, ale potrzeba jakichś tanich lub bezpłatnych gości, którzy ten tort będą powiększali lub chociaż utrzymywali na dotychczasowym poziomie.
          • Gość: rr1rfv3v12 IP: *.dynamic.chello.pl 09.01.14, 13:48
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: LALALLLAAA IP: *.4web.pl 09.01.14, 20:15
            Tak, najlepiej jeszcze zróbcie sobie w Wyborczej bezpłatne staże, choć już i teraz można za 6 dniowy tydzień pracy na umowie o dzieło przez miesiąc zarobić u was 700 zł.
        • Gość: Analityk IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.01.14, 13:28
          Kazdy przedsiebiorca robi biznes zeby zmaksymalizowac zysk i minimalizowac koszty. Bezplatny staz to jeden ze sposobow na dymanie pracownika. Tak pracownika, przeciez mlody czlowiek wykonuje powierzone mu zadania, oczywiscie, ze przy okazji sie uczy, ale pracuje. Dymamy wiec pracownika na stazu tak, zeby moc go dalej dymac kiedy juz go zatrudnimy. Ale w zasadzie jako przedsiebiorca jaki mam interes zeby go po 3 mcach zatrudnic? Przeciez moge wziac kolejnego na darmowy "staz"! I tak w kolko. Etyka w biznesie? Nie, nie slyszalem.. a co to?

          Historie o przygotowaniu stanowiska, opiekunie na stazu, wielkich kosztach sa wyssane z brudnego palca.
          • Gość: zadający pytanie IP: *.scansafe.net 09.01.14, 14:10
            jeśli dany stażysta/praktykant ma nie otrzymywać wynagrodzenia a przecież jakieś świadczenia/prace na rzecz firmy/przedsiębiorstwa dany delikwent wykonał, to dany pracodawca powinien zapłacić podatek od darowizny. tak czy nie?
            • 09.01.14, 14:36
              Jakby nie patrzeć to przedsiębiorca uzyskuje przychód w postaci darmowej pracy.
              --
              eksmisja.wordpress.com
              • Gość: Jasio IP: *.bchsia.telus.net 09.01.14, 15:40
                rydzyk_fizyk napisał:

                > Jakby nie patrzeć to przedsiębiorca uzyskuje przychód w postaci darmowej pracy.

                I tu masz racje. Z drugiej strony popatrz na jakosc tej pracy. Darmowa albo bardzo tania praca jest zwykle niskiej jakosci i trudno ja dobrze sprzedac . Czy nie oplaci sie zaplacic rozsadnie za prace , ktorej jakosc powinna wzrosnac i pracodawca zarobi wiecej. Tak czy inaczej pracodawcy oplaca sie zaplacic pewna sume stazyscie czy praktykantowi bo powinien sprzedac jego prace wyzej i na tym zarobic. Sam zatrudniam praktykantow i stazystow.
            • Gość: jasio IP: *.bchsia.telus.net 09.01.14, 16:21
              > jeśli dany stażysta/praktykant ma nie otrzymywać wynagrodzenia a przecież jakie
              > ś świadczenia/prace na rzecz firmy/przedsiębiorstwa dany delikwent wykonał, to
              > dany pracodawca powinien zapłacić podatek od darowizny. tak czy nie?

              I placi w postaci podatku (obrotowego i przychodowego) firmy.
          • 09.01.14, 15:28
            Drogi "Analityku" Zgadzam sie z toba tylko w jednej kwastii, wlasciwie w dwoch - Etyka w Businesie spada i to duzymi krokami - > Kazdy przedsiebiorca robi biznes zeby zmaksymalizowac zysk i minimalizowac koszty. Napewno jest wiele Korporacji, ktorzy staraja sie wyciagnac jak najwiecej z Pracownika ale jako Pracownik masz taka sama mozliwosc zalozyc firme...
            Nastepna sprawa jak to nazywasz "dymanie" w wielu przypadkach (Oprocz wielkich Korporacji) z regoly to Przedsiebiorca jest "dymany" przez nasz fantastyczny system wyzyskiwaczy - Podatki i ZUS to koszt ok. 70% Przedsiebiorcy, za ktore miedzy innymi zostal sfinansowany "Udzial" w Studiach, nazywam to udzial w Studiach, bo co to za studia, ze niewiadomo co po nich robic, co to za szkoly, ze po 15 latach nauki nic sie nie umie?
            Problem lezy gdzie indziej - caly System Edukacji i podatkowy jest niestety tak skonstruowany aby jeden na drugiego wieszal "Psy" aby nienawisc miedzy soba rosla a ten kto jest naprawde winny (nasza kochana Unia) siedzi cicho i zaciera rece i czeka na nastepnych idiotow, ktorzy beda do kasy swoje ciezko zarobione pieniazki wkladac! Tak to narazie dziala!
            Nie wierzysz? Usamodzielnij sie i wtedy to dokladnie przeanalizuj, moze znajdziesz rozwiazanie.... Pozdrawiam.
            • Gość: Jasio IP: *.bchsia.telus.net 09.01.14, 15:48
              > Kazdy przedsiebiorca robi biznes zeby zmaksymalizowac zysk i minimalizowac koszty.

              Tak, tylko maksymalizacja zysku nie zawsze wiaze sie z najnizszymi kosztami. Niedoplacony pracownik jest malo wydajny i kiepski pod wzgledem jakosci. Dlatego pracodawcy oplaca sie godziwie zaplacic, bo powinien taka prace sprzedac lepiej. Pisze to jako pracodawca. Z perspektywy historii bylo tez to jedna z przyczyn upadku niewolnictwa.

              Co do dalszej czesci komentarza, zgadzam sie z jego czescia dotyczaca slabego poziomu edukacji.
            • 10.01.14, 08:45
        • 09.01.14, 13:43
          W stylu GW i popleczników PO
          Bo są różne staże,jeżeli ktoś ma staż w zakładzie automatyki i w ramach stażu programuje maszyny to ok ,miesiąc albo 3 miesiące można pracować za darmo ,ale jeżeli ktos w biurze wypełnia okienka w Excelu ,to sorry gdzie tu nauka ? Albo np.w ramach stażu nosi cegły lub sprzedaje w sklepie .
          Idz w ch... z tym artykułem koleś
      • 09.01.14, 13:44
        Dlaczego nie wyjezdzasz za granice?
        Darmowe staze to jest oszustwo. Za co ludzie maja zyc?

        • Gość: Jasio IP: *.bchsia.telus.net 09.01.14, 15:53
          > Darmowe staze to jest oszustwo. Za co ludzie maja zyc?

          Z jednej strony za nauke placi uczen a nie nauczyciel

          Z drugiej strony w czasie stazu stazysta wytwaza pewna wartosc. Jakosc i ilosc wytworzonej wartosci zalezy od stazysty i bedzie duzo lepsza, kiedy otrzyma on godziwa zaplate za swoja prace. A ci to znaczy godziwa zaplata, to zostawiam pod rozwage pracodawcy, ktory musi maksymalizowac zysk.
      • Gość: ziutka IP: *.ftth.cust.kwaoo.net 09.01.14, 14:00

        ale warto, byś jeszcze raz dokładnie przeczytał ten fragment, tym razem ze zrozumieniem: "Jeżeli ktoś przyjmuje do siebie młodego człowieka tylko po to, żeby ten robił ksero i parzył kawę, to taka praca powinna być płatna i nie może być nazywana stażem" .
        • Gość: Jasio IP: *.bchsia.telus.net 09.01.14, 16:06
          > ale warto, byś jeszcze raz dokładnie przeczytał ten fragment, tym razem ze zroz
          > umieniem: "Jeżeli ktoś przyjmuje do siebie młodego człowieka tylko po to, żeby
          > ten robił ksero i parzył kawę, to taka praca powinna być płatna i nie może być
          > nazywana stażem" .

          Jako pracodawca uwazam, ze taka praca daje malo nowej wartosci (ktos to kiedys nazywal wartoscia dodana) i oplata za taka prace, jezeli juz o oplacie mowimy, powinna byc minimalna
          • 10.01.14, 14:38
            Gość portalu: Jasio napisał(a):

            > Jako pracodawca uwazam, ze taka praca daje malo nowej wartosci (ktos to kiedys
            > nazywal wartoscia dodana) i oplata za taka prace, jezeli juz o oplacie mowimy,
            > powinna byc minimalna

            To niech sobie będzie minimalna ale niech będzie.
            Poza tym - taki młody człowiek robi ksero _za_ innego pracownika, który w tym czasie zamiast stać przy kopiarce i wkładać kartki z jednej strony a wyjmować z drugiej :) może zająć się właściwą pracą czyli, jak to ładnie nazwałeś, "wytwarzaniem wartości dodanej". Czyli firma i tak na tym zyskuje.

            P.S. Zaparzyć dobrą kawę to też sztuka! :)

            --
            To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
            • Gość: jasio IP: *.bchsia.telus.net 14.01.14, 17:44
              > Czyli firma i tak na tym zyskuje.

              Zyskuje alboi nie. Kiepsko zrobione odbitki ksero to czesto strata czasu i papieru. A tak sie dzieje, kiedy prace wykonuje mloda osoba myslaca zamiast o pracy o wieczornej randce z dziewczyna (chlopakiem)

              Pozdrawiam
      • 09.01.14, 21:44
        Niestety, wszystko przez to, że nasze pokolenie jest jakieś lewe. Nie potrafimy się zbuntować.
        Wyjść w zasadzie jest kilka, ale wymagałyby solidarności, bo dopóki większość godzi się pracować za darmo, dopóty nawet ci, którzy nie mają na to ochoty, są wrabiani w niewolnictwo (inaczej bez tzw. "doświadczenia" zostaną w tyle za rówieśnikami i nie dostaną żadnej pracy).
        Tak więc proponuję społeczną umowę:
        1) nie przyjmować pod żadnym pozorem pracy bez wynagrodzenia (z wyjątkiem wolontariatu, ale i tu zdarzają się przegięcia i traktowanie wolontariuszy jako taniej siły roboczej, na której ktoś zarabia)
        2) spamować wszelkie lipne ogłoszenia o bezpłatne praktyki setkami fikcyjnych CV
        3) zbuntować się. Ciekawe, co zrobiliby cwani pracodawcy, gdyby któregoś dnia wszyscy nieopłacani pracownicy nie stawili się w pracy? Ale wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo wszyscy jesteśmy wytresowani i trzęsiemy portkami na myśl o ewentualne konsekwencje (choć jakie mogą być konsekwencje, oprócz ewentualnego braku wpisu w CV? Nie ma wynagrodzenia, więc nie jesteśmy do niczego zobligowani)

        Wpisujcie swoje propozycje.
        • Gość: Jan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 23:16
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: gość IP: 212.160.248.* 14.01.14, 11:21
        jak chcecie aby stażyści pażyli kawę to płaćcie za to każdy czas kosztuje
    • Gość: gość portalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 12:38
      Co to za argument, że nikt nam nie płaci za studiowanie????
      Nikt nam nie płaci, bo nauka świadczona przez uniwersytet jest usługą, którą my kupujemy i za którą płacimy podatkami!!!!

      To tak jakby oczekiwać, że pani z zieleniaka będzie nam płacić nam za to, że kupujemy u niej ziemniaki.

      Nie dziwota, że ten facet jest prezesem nie firmy dającej wymierne korzyści, a firmy rekrutacyjnej - a więc cwaniaków-pośredników wydumanych usług, których głównym sukcesem jest wmówienie ludzkości, że są do czegokolwiek potrzebni a tym samym obniżając jakościowo efekty naboru pracowników (które są nieporównywalnie lepsze, gdy pracodawca robi to sam). Z taką zdolnością logicznego myślenia z normalnej firmy wyleciałby po miesiącu.
      • 09.01.14, 14:36
        Zgadzam się z przedmówcą. Facet opowiada brednie jakby nie znał realiów rynku w Polsce. Prześledźmy kilka cytatów:
        - "Tak, stażysta, bez względu na to, czy pracodawca mu płaci, czy nie, kosztuje firmę. Stworzenie miejsca pracy, zaangażowanie stałego pracownika, który się nim opiekuje, kupno sprzętu, zużyta energia itd. to nie są małe kwoty. Z moich szacunków wynika, że to kwota kilku tysięcy złotych miesięcznie."
        A czy pracownik etatowy nie zużywa energii, wody, sprzętu itp...? A płaci mu się pensję. Czy stażyście nie można zapłacić choćby min. krajowego?
        - "Często renoma firmy, w której spędził te kilka tygodni, buduje jego pozycję na rynku pracy. Bardzo bym chciał, żeby wróciło dawne podejście do istoty staży. One nie służą zarabianiu pieniędzy, tylko nauce"
        Pewnie, żebys chciał cwaniaczku. Dlaczego taż nie może slużyć rownież zarabianiu pieniędzy? W końcu taki stażysta poświęca swój czas, umiejętności nabyte wczesniej lub podczas praktyki do zwiększania zysku w firmie i pomagania innym w pracy! Dlaczego ma robić to za darmo? Poza tym studenci to nie milionerzy, których stać żeby pracowć za friko.

        - "Młodzi mają coraz bardziej roszczeniową postawę. Im więcej dostają za darmo, tym mocniej utwierdzają się w przekonaniu, że coś im się należy. Moim zdaniem wynika to z wychowania. Polska klasa średnia, którą stać na rozpieszczanie dzieci, przy okazji wmówiła im, że w życiu nie ma nic za darmo. I mamy paradoks. Młodzi chcą dziś brać, ale dawać już niekoniecznie. Naprawdę niewiele robią, żeby dostosować się do obecnych realiów rynku. Nie ma w nich chęci pójścia na kompromis, nawiązania dialogu. Wszystko jest czarne albo białe."
        No proszę, jak taki stażysta śmie żadać zapłaty za wykonaną pracę? Za darmo ma dawac!!! Co za niedostosowanie się do reguł rynku!!! otóż Panie Prezesie, poza procentem oderwanych od rzeczywistosci milenialsów, ludzie są normalni i nie żadają milionów zlotych na rękę!

        Po prostu ręce opadają, jak się to czyta!!
        • 09.01.14, 14:59
          No cóż, najlepszej est to że on jest prezesem dużej firmy, zarabia duże pieniądze, a wszyscy tu narzekający co osiągnęli? No właśnie chyba tylko mistrzostwo w narzekaniu. Wiem że jak ktoś jest dobry i obrotny to spokojnie sobie prace znajdzie. I to nie taką za 1200zł. A staże jak staże. Są takie gdzie cie chcą wydymać - i tu pan Prezes proponuje żeby uciekać jak najszybciej. A są też super programy stażów gdzie na prawdę można się wiele nauczyć. Szukajcie a znajdziecie.
          --
          zawodowe.com
          • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 15:02
            ta znajdzie pracę za 1200 zł.
          • 09.01.14, 16:59
            Ja może nie jestem prezesem firmy i nie wymądrzam się na stronie GW, ale ze swoich osiągnięć jestem zadowolona. Mam ciekawą i satysfakcjonującą pracę za godziwą zapłatę. Z powodzeniem łączę życie zawodowe z prywatnym - mamy 2 córki z mężem.
            A pan prezes to niech się przestanie wymądrzać z prezesowego stołka, że "niewdzięczni i roszczeniowi młodzi ludzie nie chcą zapieprzać za darmo". Powinni się przecież cieszyc, że muszą sami płacić za praktyki w "renomowanej firmie" - psia go mać aroganta jednego!! Uważam że każdy rodzaj stażu czy praktyki powinien być płatny - inaczej jest to zwykłe wyziskiwanie ludzi. Jeżeli tego nie rozumiesz, to nie mamy o czym dyskutować!
          • Gość: terefere IP: *.torun.dialup.inetia.pl 14.01.14, 18:01
            Sorry wodzu, ale staże to niewolnictwo XXI wieku.

            Z tym, że niewolnik miał chociaż byle jaki dach nad głową i choćby suchy chleb z wodą zapewnione.
      • 09.01.14, 15:15
        Problem w tym, ze wielu ludziom, ktorzy w zyciu ksiazki nie przeczytali, podatki odbierane sa pod przymusem zebys ty mogl studiowac. Student za nic podatkami nie zaplacil. Ba! aby on sie czegos nauczyl trzeba bylo odebrac pieniadze jego rowiesnikowi, ktory na studia nie poszedl i haruje jako mechanik czy slusarz. Co prawda uwazam ze zwykal przyzwoitosc nakazuje zeby stazyscie zaplacic wkurza mnie postawa ze 'sie nalezy'... czy sie stoi czy sie lezy.
        • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 15:31
          nie dałem? przez całe studia wydałem ok. 54 tys. zł. Dojazdy, bilety, jedzenie, opłata na indeks, legitymację, za dyplom. Więc mi nie pitol. Idź na studia to zobaczysz czy to takie darmowe.
          • Gość: takitam IP: *.skorpio.net.pl 09.01.14, 15:49
            Pewno studiowałeś kosmetologię bo widać że logiki tam nie wykłądali
            • Gość: nitro IP: *.play-internet.pl 09.01.14, 16:05
              nie IT. a ty pewnie po zawodówce bo błędy straszne.
        • 09.01.14, 20:56
          Student być może i nie zapłacił, ale rodzice studenta już tak. Weźmy jakiekolwiek duże miasto. Pan Kowalski, ślusarz, haruje i odprowadza podatki, z których finansowana jest uczelnia, która z kolei kształci studentów "za darmo" (mowa wyłącznie o studiach dziennych). Żona pana Kowalskiego ma mieszkanie, które wynajmuje 3 studentom i miesięcznie zarabia na nich na czysto 1000 zł. Oczywiście ta kasa pochodzi od rodziców studentów. Student też człowiek i oprócz picia wypada czasem coś zjeść, zmienić ciuchy, wyjść do knajpy czy kina. Także widzisz, masz rację, ktoś musi zapie...ać żeby student mógł "za darmo" się kształcić, ale też dzięki obecności studenta ta sama osoba, która odprowadza podatki na jego studiowanie, ma z niego zysk. Podobnie jak zyski mają właściciele sklepów, barów, kin itp.
          A mówimy tylko o studiach dziennych, tylko one z założenia są darmowe. Student zaoczny czy wieczorowy sam płaci za studiowanie.
    • 09.01.14, 12:39
      jeżeli pseudo staże to praca za darmo w firmie, to nie jest staż, rozwiązaniem jest staż darmowy, ale na ostatnim lub przed ostatnim roku studiów i wówczas mozemy mówić o bezpłatnym stażu, jeżeli po studiach cłżowiek idzie, to ma okreś próbny 3 miesiące zgodnie z K.P. i po sprawie
      • Gość: gość portalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 12:52
        Za praktyki studenckie też należy płacić. Można płacić mniej, ale płacić trzeba. Nawet komuna wypłacała studentom normalne pieniądze!!!

        Za okres próbny też należy płacić. Jak za każdą pracę, bo to jest praca. I znowu - można zapłacić mniej, można obniżyć i nie zatrudnić, jeżeli jest wykonywania źle, ale nie wolno zmuszać ludzi do darmowej pracy!!!
        • Gość: zula IP: *.dynamic.chello.pl 09.01.14, 14:17
          Komuna nie płaciła studentom za praktyki.
          • Gość: vp IP: *.rzeszow.mm.pl 09.01.14, 14:40
            Owszem płaciła. Do dziś mam elegancko wypełnioną książeczkę pracy i w szafie wiszą dżinsy, które za pierwszą wypłatę sobie kupiłam. Tak, ta straszna komuna płaciła.
            • 09.01.14, 15:35
              ...jesli placila a to mozliwe, bo wtedy kazdemu placono za nic nie robienia to dlatego jej dzisiaj nie ma!

              Wszystko zalezy od tego co umie dany stazysta! Jak potrafi cos zrobic i sie szybko uczy - naturalnie powinien otrzymac wynagrodzenie - nic nie umie jest leniem itd. NIC!
              Tylko za wykonana prace powinno otrzymywac sie wynagrodzenie - nie za siedzenie!
        • 09.01.14, 21:32
          A mnie zastanawia, jakim cudem moi rodzice (za komuny!) zaraz po studiach bez problemu znaleźli pracę (bez wcześniejszego doświadczenia) i nikt im nie kazał najpierw tyrać przez pół roku za darmo. Tak, od samego początku DOSTAWALI WYNAGRODZENIE. Nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach, co?
      • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.14, 13:02
        Bezpłatny staż - doprecyzowując... W firmach w których pracowałem można było przyjść na staż i nic nie robić, wtedy był bezpłatny, albo wdrażać się do pracy i wtedy otrzymywało się wynagrodzenie. Ktoś w artykule pisał, że to kosztuje, że można znaleźć na rynku pracownika i go wdrożyc, no można, ale czemu nie ma być to ten student? Wdraża się go płacąc mu, póżniej podpisuje po stażu kolejne umowy, az skonczy studia i się go już zatrudnia na normalny etat, jako specjalistę. To działa...
    • Gość: Anty-Antal IP: *.static.chello.pl 09.01.14, 12:40
      Marianie Święty, co za bełkot!!!
      Po prostu stek farmazonów tego pana, byle uzasadnić: nic młodym nie płacić.
      Ten facet jest najlepszą antyreklamą firmy Antal International.
    • Gość: Pata IP: *.skynet.net.pl 09.01.14, 12:40
      Firmy nie są z definicji instytucjami edukacyjnymi, więc bez obrazy, ale niech się nie porównują do uniwersytetów, tylko po to, żeby sobie zapewnić darmowych pracowników.
      • Gość: Jan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 12:54
        Uniwerystety nie sa po to, zeby przyuczac do zawodu w jakiejs firemce pana Zenka.
    • Gość: TonySoprano IP: *.adsl.inetia.pl 09.01.14, 12:40
      Dla "pracodawców" tak jest najlepiej. Problem w tym, że masa firm (a nawet państwowych urzędów!) nie ma zamiaru nikogo zatrudniać, darmowa siła robocza to dobra siła robocza.

      Przykład? Urząd Skarbowy / Urząd Pracy w Szydłowcu (38,6 proc bezrobocie) i ich wieczni stażyści, którzy są przyjmowani na praktyke/staż - po nim najkrótsza możliwa umowa i znowu praktyka/staż. Tak można "PRACOWAĆ" 3 lata po czym nasze miejsce zajmuje nowy ambitny praktykant.

      Rozumiem, że to fajnie, że administracja tnie koszty i przeżera mniej naszych podatków ale czy nie jest to oczywisty sygnał dla przedsiębiorców? Skoro państwo może to dlaczego nie my?
    • 09.01.14, 12:41
      bo nie miał doświadczenia na tym stanowisku i z 6 miesięcy zajęło mu pewnie żeby się czegoś nauczyć? a czy za naukę się płaci na uniwersytecie przecież
    • Gość: gość portalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 12:44
      Niewolnictwo, które powinno być karane ciężkimi robotami. Wynagrodzenie za pracę jest podstawowym prawem człowieka i bezwzględnym obowiązkiem pracodawcy.

      Wyjątek można zrobić wyłącznie dla wolontariatu, ale tylko wówczas, gdy świadczony jest na rzecz organizacji dobroczynnych i wynika z autentycznego odruchu i potrzeby serca.

      Nikt nie robi łaski młodemu człowiekowi, że go przyucza (jeżeli go przyucza). Może tego nie robić. Tylko ciekawe, skąd w przyszłości weźmie pracowników.

      Adam Michnik podobno ostatnio wspominał coś o zapaści aksjologicznej. No to mamy kolejny przykład. Zapaść, panie Skiba, leczy się w szpitalu. Czasem nawet w więziennym.
      • 09.01.14, 13:01
        Bzdura. Jeśli mamy do czynienia z dobrowolną umową, to wszystko jest ok. Jak ktoś chce pracowac za darmo to jego sprawa.
        --
        Bolszewicy z PiS-u pozdrawiają towarzyszy z bratniej PO
        • Gość: dziadyga IP: *.2-0.pl 09.01.14, 13:21
          Nie, bo tacy wówczas psują rynek. Jak myślisz, kogo "weźmie" pracodawca? Tego, który będzie chciał wynagrodzenia czy tego, który tegoż chciał nie będzie? Za pracę należy się płaca i koniec kropka, żadnej dyskusji. A wolontariat tylko, jak już to wspomniał kolega (czy koleżanka) zarezerwowany TYLKO i WYŁĄCZNIE dla organizacji dobroczynnych.
          • 09.01.14, 13:27
            ja pracowałem za darmo kilka miesięcy ale to co się nauczyłem było i jest warte o wiele wiele więcej - i zwróciło mi się już wielokrotnie. Ale zawsze można marzyć o super etaciku.... powodzenia
            • 09.01.14, 14:00
              vader2010 napisała:

              > ja pracowałem za darmo kilka miesięcy
              A mówią że głupich nie sieją.

              > ale to co się nauczyłem było i jest warte
              > o wiele wiele więcej - i zwróciło mi się już wielokrotnie. Ale zawsze można ma
              > rzyć o super etaciku.... powodzenia
              Jaaaasne, jakoś ciężko mi uwierzyć by frajer który mało że dał się tak zrobić w bambuko, ale jeszcze był z tego dumny, byłby zdolny do jakiejkolwiek kariery. Pewnie jesteś marnym prowokatorem.
              • 09.01.14, 14:12
                któregoś dnia szef przyszedł i powiedział, że nie mi już z czego płacić. Poprosiłem czy mogę pracować za darmo aż sobie czegoś nowego nie znajdę. Dodam, że to było po ok 6 mcach mojego zatrudnienia - więc jeszcze niewiele umiałem. Zgodził się. Po kilku miesiącach interes kupił nowy szef, u którego już zarabiałem przez kilka lat. Teraz sam prowadzę dokładnie taki sam biznes. I co kilka miesięcy odbieram telefony od pracowników uczelni z pytaniem czy nie wezmę "na staż" ich studentów - oczywiście za darmo. Ale jak ktoś czeka na gwiazdkę z nieba to powodzenia.
                • Gość: _ IP: *.itsa.net.pl 09.01.14, 14:26
                  "6 mcach mojego zatrudnienia - więc jeszcze niewiele umiałem"
                  "Po kilku miesiącach interes kupił nowy szef, u którego już zarabiałem przez kilka lat."

                  Ktoś tutaj nieźle fantazjuje. ;)
                  • 09.01.14, 14:33
                    6 miechów pracowałem za cash, potem 4 czy 5 za friko, a potem interes kupił nowy właściciel, u którego już zarabiałem - masz problem z rozumieniem tekstu?
                    • Gość: .......... IP: *.4web.pl 09.01.14, 20:10
                      >6 miechów pracowałem za cash, potem 4 czy 5 za friko,

                      Czyli przez 5 miesięcy jadłeś światlo słoneczne, tak? Może pomyśl, że ludzie musza z czegoś żyć, żeby sie utrzymac, cholera jasna! czy to nie dociera do nikogo w tym kraju?

                      Z czego ten stażysta ma mieć na dojazdy, na jedzenie, na opłatę za chałupę? Z nieba?
                      • 09.01.14, 20:18
                        a dlaczego pracodawcę ma interesować czy stażysta ma co jeść? miałem taką sytuację, że mogłem pracować za darmo bo wolałem coś robić niż siedzieć w domu i ani nie zdobywać doświadczenia ani pieniędzy. Poza tym jeśli ktoś 6 mcy pracuje i zarabia i nic a nic nie odłożył to jest raczej niepoważny - a ja na pewno taki nie jestem...
                        • 09.01.14, 21:13
                          Zazdroszczę i gratuluję. Jeśli ktoś ma taką możliwość, tzn. pracować za darmo i jednocześnie mieć na opłaty, jedzenie itp. podstawowe potrzeby to super. Ale większości ludzi w Polsce na takie rzeczy nie stać. Być może jeden miesiąc, ale nie pół roku. Kwestia odkładania jest dość prosta - trzeba mieć z czego. Jeśli zarabiasz tyle, że żyjesz od 1 do 1, a znakomita większość ludzi dopiero wchodzących na rynek pracy zarabia właśnie tyle albo mniej, to o odkładaniu nawet nie myśli. Podam swój przykład: parę lat wstecz miałem możliwość podjęcia 6 miesięcznego stażu za 800 zł/mies. Koszt wynajęcia pokoju to ok. 500 zł z opłatami, komunikacja jakieś 100 zł. Zostaje mi 200 zł/mies. Nawet żywiąc się parówkami z biedry i pijąc wodę z kranu nie byłbym w stanie za to wyżyć. Mama mi nie pomoże bo jej na to nie stać. Dodatkowej roboty nie mógłbym wziąć bo staż miał być w elastycznych godzinach. Zatrudnienie po stażu? Jest taka opcja. Tyle się dowiedziałem. I co, brać kredyt żeby iść na staż? A jak nie zatrudnią bo im się nie spodobam, bo od początku nie mieli zamiaru, bo przez 6 miesięcy komuś się odwidziało albo klientów mało i nie będzie z czego płacić? Różne są sytuacje i warunki, nie ma co oceniać każdego przez pryzmat swojej sytuacji.
                          • 10.01.14, 09:04
                            mogłem przez te kilka miesięcy nic nie robić - ale od tego nie miałby nie tylko pieniędzy (bo tych nie miałem) ale i doświadczenia - a cały czas szef wiedział, że jak znajdę co innego to odejdę - i to był zdrowy układ. Zyskiwałem i ja i on. Praca "za darmo" nie przeszkadza przecież w szukaniu czego innego.
                            • Gość: pracodawiec IP: *.play-internet.pl 10.01.14, 18:52
                              Większość z tych, co tu pisze, w Twoim położeniu poszłaby do domu i narzekała, siedząc przed TV (zapewne 95% z nich nie płaci abonamentu RTV, a komuś zarzucają, że nie stosują się do prawa - hipokryci!) i czekając aż "praca" zapuka do ich drzwi!
                              Ty z tej sytuacji wyniosłeś, to co najlepsze - dalszą naukę i opinię LOJALNEGO pracownika, dzięki temu nowy nabywca zakładu zatrudnił Cię z chęcią, bo wiedział, że konsekwentnie dążysz do rozwijania swoich kompetencji - i jak widać, ostatecznie to zaprocentowało, bo sam prowadzisz podobną firmę. BRAWA za determinację!

                              I to jest rozwiązanie - w żadnym państwie nikt nigdzie nikomu nie gwarantuje pracy, oszustwa były, są i będą, wyzysk pracownika także. Także będzie oszukańcza postawa pracowników (kradzież mienia pracodawcy, wykorzystanie do prywatnych celów bez zgod, i najczęstsze: udawanie, że się pracuje... czyli mówiąc krótko "bycie w prac"y, zamiast świadczenia pracy w pracy.

                              Podaż danego dobra reguluje popyt na nie - jeżeli jest 1000 osób chętnych do stania na portierni za 1600 brutto (przepraszam, już za 1680), to nie dziwne, że pracodawca nie chce dać aktualnemu portierowi więcej. I tak jest z każdą pracą - jeżeli są chętni do wykonywania danej pracy za daną stawkę tak samo dobrze, jak obecny pracownik, to czemuż płacić więcej?

                              Ja sam potrzebuję pracowników o pewnych kompetencjach - jestem skłonny zapłacić im dużo więcej niż innym, jeżeli te kompetencje są widoczne w pracy i dzięki temu świadczona praca jest na wysokim poziomie. Ale dziś proponowałem pewnej niepracującej pracę za 2500 zł brutto plus możliwość premii 1000 zł, ale ta osoba powiedziała, że chce 3500 od razu podstawy, bo inaczej nie chce jej się schylać po tę pracę. Jest bez pracy aktualnie, ale woli poświęcić ten czas na inne sprawy. I ja to rozumiem i nie mam do niej pretensji, bo to jej wybór. W innym mieście podobna praca jest wyceniana na 1800 brutto - bo są chętni do świadczenia jej za tę stawkę, w takim samym stopniu, jak tam gdzie za 2500. Jeszcze w innym mieście chcę dać za to samo 3000 zł i nie mogę znaleźć chętnych, bo 3500 to minimum. I kij - nie ma chętnych, to trudno. Nie zatrudniam, bo zapłacenie 3500 podstawy już mi się nie kalkuluje, szkoda czasu i kosztów, bo zysk może być z tego dla mnie żaden. A bez premii w tej pracy, to lada miesiąc motywacja spadnie (bo taką mamy naturę niestety).

                              Inny przypadek z mojego biznesu - pracownik z kompetencjami zgłasza się do pracy w niepełnym etacie - chce dodatkowo pracować, bo gdzieś tam pracuje już 8 h i jest mu dobrze, ale potrzebuje więcej pieniędzy, wiec dorobi z chęcią - pociągnie dodatkowe połówkę etatu. Nie wiem, jak będzie z jego wydajnością w tym wypadku w dłuższym okresie, ale nikt nie zabroni nikomu pracować 24h na dobę łącznie u różnych pracodawców.

                              Ja sam, lat temu kilkanaście zaczynałem swoją karierę jak osoba z maturą z ogólniaka - czyli z żadną fachową wiedzą, tyle, że sam się zastanawiałem, co robić, aby zarobić, nawet gdy trzeba się narobić. Poszedłem na studia wieczorowe (płatne!), abym mógł w dzień pracować. I sam pracowałem w sklepie jako sprzedawca (wtedy jeszcze było to chyba 700 zł brutto) od 8-16, na 17.00 leciałem na zajęcia 3 razy w tygodniu (do 21.00), po kolacji o 22.00 siadałem do książek i ryłem po nocach, żeby zaliczać na dobre oceny zajęcia. W wolnych chwilach tanio kupiłem, drożej sprzedałem - dorabiałem drugą pensję na bazarku (nie było wtedy allegro ;))
                              Dwa lata tak pracowałem, 2 razy w miesiącu chodząc zabalować na mieście. Dało się!
                              W końcu przeniosłem się na bezpłatne studia dzienne, aby zaoszczędzić na czesnym, a do tego kułem 2x więcej, aby zrobić dwa lata studiów w rok. Dało się!
                              Po studiach poszedłem na 2 bezpłatne, jednoczesne staże, do dwóch konkurencyjnych firm, z jednej po 4 dniach zrezygnowałem, bo faktycznie kawa i ksero wówczas było, w drugiej 4 miesiące przeszkadzałem komu się dało, zadając milion pytań, prosząc o 5 minut poświęcenia, o pokazanie tego czy tamtego. To procentowało, bo pracodawca widział, że jestem zaangażowany, że mi zależy, że chcę awansować, uczyć się coraz więcej. Po 4 miesiącach dał mi propozycję pracy za 2x minimum krajowe na początek (moi kumple ze studiów, co balowali ile wlezie pracowali wówczas w mcdonaldzie za minimum krajowe i cuchnęli co dzień spalonym olejem ;) ich wybór.

                              I tak po kilkunastu latach zarabiam w tym strasznym, niedobrym kraju ;) miesięcznie dokładnie tyle, co minimum krajowe daje w rok. Więcej na prawdę już mi nie potrzeba. i w tym radosnym tonie zbliża się połowa mojego życia zawodowego. Nie zastanawiam się, ile będę miał emerytury po 67 roku życia :) Dodam, że na wszelki wypadek mam wykupione odpowiednie ubezpieczenia, żeby moja rodzina nie ucierpiała, jak by los mi nie sprzyjał ;)

                              Jakbym siedział, marudził, nic nie robił, narzekał, nie uczył się, to bym pewnie teraz wypisywał takie głupoty, jak większość tutaj
                              Moi niektórzy znajomi ze studiów siedzą teraz na tej portierni, o której pisałem powyżej. Przeważnie ci, którzy balowali najwięcej, bo przecież młodość ma się jedną ;)

                              Życzę powodzenia wszystkim tym, którzy biorą los w swoje ręce, a nie liczą tylko na innych.
                              Z czystym sumieniem żyje się przyjemniej :)



                        • Gość: BHP IP: *.dynamic.chello.pl 10.01.14, 00:13
                          Dlatego właśnie głównie młodzi ludzie emigrują. Tam (UE poza Polską) nawet zamiatając ulicę czy nosząc pudła zarobisz na utrzymanie. To tylko w Polsce pracując możesz dalej wegetować a tacy jak 'ty' jeszcze będą mówić, że za mało się starasz albo, że ja też tak zaczynałem...... I tak z komuny Polska wyszła aby się rozwijać, miało być lepiej a jak jest ?! Okazuje się, że młodzi ludzie mają dziś start w życie znacznie trudniejsze niż ponad 20 lat temu.... Ciekawe kiedy przy takim modelu państwa i takim traktowaniu i podejściu do młodych ludzi państwo polskie przestanie wypłacać JAKIEKOLWIEK EMERYTURY czy pensje budżetówce.... Ja daje max 10 lat a raczej po 2020 już tego kraju nie będzie NA MAPIE EUROPY.... Zresztą już nie ma w sensie politycznym czy gospodarczym
                          • Gość: radiowiec IP: *.play-internet.pl 10.01.14, 19:02
                            Dziś w radio mówili, ze w Hiszpanii na otwarcie jakiegoś sklepu szukano 400 pracowników. Przyszło 100.000 zgłoszeń !!! młodzi po studiach
                • 10.01.14, 14:42
                  vader2010 napisała:

                  > któregoś dnia szef przyszedł i powiedział, że nie mi już z czego płacić.
                  > Poprosiłem czy mogę pracować za darmo aż sobie czegoś nowego nie znajdę. (...)
                  > Zgodził się.

                  Byłoby dziwne, gdyby się nie zgodził...

                  > Po kilku miesiącach interes kupił nowy szef, u którego już zarabiałem przez
                  > kilka lat.

                  A z czego żyłeś przez te "kilka miesięcy"?

                  --
                  To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
                  • 10.01.14, 21:19
                    mógł się nie zgodzić -praca na czarno w środku miasta... kiepska sprawa
                    żyłem z tego co odłożyłem przez pierwsze 6 mcy i z pomocy rodziców.
            • Gość: ech IP: *.dynamic.chello.pl 10.01.14, 15:00
              A kto cię w czasie misiu utrzymywał ? Przeróżna studenty bogate z domu to sobie mogą tyrać za darmo.
        • Gość: qdbp IP: *.204.103.184.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.01.14, 13:27
          Art. 84.
          Pracownik nie może zrzec się prawa do wynagrodzenia ani przenieść tego prawa na inną osobę. Prawo do wynagrodzenia jest prawem niezbywalnym.
        • 09.01.14, 14:03
          oelefante napisał:

          > Bzdura. Jeśli mamy do czynienia z dobrowolną umową, to wszystko jest ok. Jak kt
          > oś chce pracowac za darmo to jego sprawa.
          Taka "umowa" to nic innego jak wymuszenie albo ewidentne oszustwo. Karą powinno być od 3 lat łagru w górę.
          • Gość: vp IP: *.rzeszow.mm.pl 09.01.14, 14:45
            Jego sprawa co z tymi pieniędzmi zrobi. Jeżeli uważa, że mu się nie należały i go parzą - niech je odda komu chce, ale niech je NAJPIERW za pracę obowiązkowo dostanie.
    • Gość: harlej9 IP: 89.104.236.* 09.01.14, 12:46
      ja odpowiem tamu panu; w UK nie ma prawie bezplatnych stazy, przynajmniej o nich nie slyszalem i nie sa popularne, sam bym nigdy sie na to nie zdecydowal. Tu na studiach albo jedziesz na erazmusa, albo idziesz caly rok do pracy w firme, ktora zglasza se na univ. Przechodzisz normalna rekrutacje i wykonujesz normalne obowiazki za ktore otrzymujesz pensje (czy min czy nie zalezy od pracy i pracodawcy). Nie mowie ze robienie darmowego stazu jest zle, ale wydaje mi sie ze jezeli jestes dobrze wyksztalcony i kumaty to szkolenie trwa 2-3 tyg i pozniej robota wre i pracujesz jak kazdy inny. Nie robcie z ludzi jakis bezmozgow co musza sie uczyc przez 3 miesiace jak pracowac po skonczonych studiach
      • 10.01.14, 19:54
        Gość portalu: harlej9 napisał(a):

        > ja odpowiem tamu panu; w UK nie ma prawie bezplatnych stazy, przynajmniej o nic
        > h nie slyszalem i nie sa popularne, sam bym nigdy sie na to nie zdecydowal.

        Akurat przeglądam oferty pracy szukając zmiany i ofert bezpłatnych staży jest mnóstwo. Tylko są to oferty z firm-krzaków albo z jakichś wynalazków typu "zakładamy ze szwagrem internetową gazetkę i oferujemy dziennikarzom pisanie za darmo" :) W poważnych firmach absolwent dobrego uniwersytetu może liczyć np. na graduate management scheme z pensją "na dzień dobry" w wysokości 20000-25000 funtów rocznie.
        --
        Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
    • Gość: Mixer IP: *.ip.netia.com.pl 09.01.14, 12:46
      Firmy rekrutacyjne to pasożyty bez wartości dodanej.
      Równie dobrze można by poprosić o wypowiedź w sprawie darmowych praktyk członków Monthy Pytona.
      • 10.01.14, 14:44
        Gość portalu: Mixer napisał(a):

        > Firmy rekrutacyjne to pasożyty bez wartości dodanej.
        > Równie dobrze można by poprosić o wypowiedź w sprawie darmowych praktyk członków
        > Monthy Pytona.

        Monty Python miał zasługi w rekrutacji do Ministerstwa Głupich Kroków. :)

        --
        To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • 09.01.14, 12:48
      Staże powinny być płatne, a bo inaczej nie ma motywacji z jednej i z drugiej strony do nauki zawodu.
      Bezpłatni stażyści są traktowani często jako zło konieczne i coś tam im się daje, a gdyby pracodawca płacił, to byłby zobligowany aby jego potencjał wykorzystać w większym stopniu, aby koszty się zwróciły.

      A gadanie że to kosztuje go tysiące złoty że musi kupić mu sprzęt i inne rzeczy to wciskanie kitu, fartuch do laboratorium to 100zł, do biura, komputer i inne rzeczy są już na miejscu, nie trzeba inwestować, albo daje się po poprzednim pracowniku.

      Koszt energii, wody? Przecież nie wynajmuje mu się własnego biura, tylko sumuje się w koszty wszystkich więc, jest to znikomy procent energii w stosunku do pozostałych pracowników.

      Firma rekrutacyjna jak Antal International powinna dbać o to aby znaleźć pracowników będą dostawać od samego początku kontaktu z firmą pieniądze, zwykłe stypendium dla takiego stażysty by wystarczało.

      W dzisiejszych czasach motywacją jest wiedza i pieniądze. Jak jedno i drugie idzie w parze to chce się pracować.
      • Gość: gość portalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 12:56
        ciekawe, czy ten facet w ogóle ma pracowników i czy im płaci. No bo przecież woda, prąd, sprzątaczki, podatek od nieruchomości, komputery. Zużywają więcej niż stażysta, więc nawet jeśli wypracują więcej zysku, to się wszystko znosi.
      • Gość: M IP: *.multi-play.net.pl 14.01.14, 15:16
        A ja byłam na stażu bezpłatnym a moją motywacją było to, żeby dostać tam pracę. I dostałam: pierwsze stanowisko to przede wszystkim kserowanie materiałów i logistyka, ostatnie dość wysokie menedżerskie stanowisko.
    • 09.01.14, 12:49
      Anal International dla każdego młodego frajera

      różnica pomiędzy studiowaniem, a stażem jest taka, że stażysta wykonuje pracę, która wpływa na przychody firmy
      Na studiach student nie uczy innych studentów - a jeśli uczy, doktorant, dostaje za to pieniadze
    • 09.01.14, 12:51
      Czy za chodzenie na uniwersytet ktoś nam płaci? "Zapłatą" za to "chodzenie" jest jednak dyplom licencjata albo magistra i tytuł zawodowy. Można różnie oceniać ich wartość, ale jest to jednak zysk trwały, dający wiele możliwości, jakich nie mają ludzie po maturze, dla których droga do różnych stanowisk jest po prostu zamknięta. Jeśli szanowny pan prezes porównuje to z kilkumiesięcznym stażem w firmie, to jest zwykłym demagogiem. Może niedługo zażąda, żeby stażyści mu płacili? Bo przecież są płatne studia...
    • Gość: x IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.14, 12:51
      A czy praca musi być płatna?
      • 10.01.14, 14:45
        Gość portalu: x napisał(a):

        > A czy praca musi być płatna?

        Tak.

        --
        To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • 09.01.14, 12:52
    • 09.01.14, 12:53
      >>Tak, stażysta, bez względu na to, czy pracodawca mu płaci, czy nie, kosztuje firmę. Stworzenie miejsca pracy, zaangażowanie stałego pracownika, który się nim opiekuje, kupno sprzętu, zużyta energia itd. to nie są małe kwoty.<<

      Panie, to nie są tanie rzeczy.

      Wywiad wywołał u mnie jedną refleksję: strasznie tam u was, w Warszawce, śmieszno i straszno.
      --
      Haters gonna hate anyway.
    • 09.01.14, 12:53
      W Niemczech też tak jest i to w odniesieniu do absolwentów wyższych uczelni. Z drugiej strony, jak majster na termin przyjmował, to też na początku czeladnik był darmową siłą roboczą i pomocą domową, a dopiero w drugim czy trzecim roku uczył się czegoś.
      Z drugiej strony my chcieliśmy przyuczyć młodego człowieka, który studiuje zaocznie marketing i zarządzanie na jakiejś badziewnej prywatnej uczelni do obsługi maszyny (ojciec b. chodził po prośbie do moich rodziców), od podstaw nauczyć go fachu i na początku, póki nic nie umie i może nam zepsuć i maszynę w cenie małego nowego samochodu z podstawowym wyposażeniem, oraz napsuć materiału i środków eksploatacyjnych, dawać mu minimalkę plus akkord, a jak się naprawdę nauczy i będzie fachowcem, którego każdy zakład o tym profilu przyjmie z otwartymi ramionami, to dawać mu porządną pensję, to nawet nie odpisał na propozycję.
      Wymagaj absolwencie, ale reprezentuj coś sobą!
      --
      Tak walczę ze złem
      A zło rośnie we mnie z każdym dniem
      • 09.01.14, 14:19
        Ale spał ze świniami i zawsze mógł dojadać świńską karmą -- a więc NIE za darmo, tylko za "wikt i akomodację".

        Za komuny były praktyki obowiązkowe, ale albo płacili pensję, albo były to obozy, gdzie choć KARMILI.

        Obecna DEGENERACJA jest spowodowana 2 milionami BEZROBOTNYCH. Jak się debil przypadkiem dorwie do żłobu (co roku ok. 400 tys. z ok. 2 400 000 ma ten fart), to potem myśli, że "skwarka znalazł".

        Gościula
        • Gość: alpepe IP: *.pools.arcor-ip.net 09.01.14, 14:20
          Gościula,
          w innych krajach darmowe staże lub wieczne staże też istnieją, to nie tylko problem polski.
          • 09.01.14, 14:29
            Gość portalu: alpepe napisał(a):

            > Gościula,
            > w innych krajach darmowe staże lub wieczne staże też istnieją, to nie tylko pro
            > blem polski.

            No a w niektórych nawet obozy pracy (Korea Pn) i płace po dolarze za dniówkę. Też mi argument.
      • 09.01.14, 14:20
        Wydaje się, że przy takich maszynach, to raczej gościa po polibudzie....

        Gościula
      • 09.01.14, 14:27
        "Z
        > drugiej strony, jak majster na termin przyjmował, to też na początku czeladnik
        > był darmową siłą roboczą i pomocą domową, a dopiero w drugim czy trzecim roku u
        > czył się czegoś."

        Misiu... Czeladnik może i był darmowy ale w zamian za to miał zapewnione miejsce do spania i jedzenie, czyli forma płatności istniała.
        Polecam "Zaklęte rewiry" stary polski film.
      • Gość: Ja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.01.14, 14:32
        "W Niemczech też tak jest i to w odniesieniu do absolwentów wyższych uczelni" -mam dwoje dzieci, ktore w Niemczech studiowaly na uniwersytetach (BWL i biotechnologia). Praktyki zawodowe mieli, ale platne (ca. 1.000 EUR netto).Pracowali w fachu,ktory studiowali,po zakonczeniu studiow znalezli (w D) dobrze platne prace w swoich zawodach.
        "W Niemczech tez tak jest"- ja mam inne spostrzezenia.Artykul byl jednak o sytuacji polskich studentow w Polsce, wiec koncze.
      • Gość: VRR IP: *.unitymediagroup.de 09.01.14, 16:25
        Niemcy to ty może w TV widziałeś. Niemcy to nie Polska, tu są rządy prawa i wszystkim ludziom płaci się za wykonaną pracę, a jeśli nie, to od tego są sądy i policja.
    • Gość: Prcodawca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.14, 12:54
      Jestem pracodawcą od przynajmniej 25 lat i nie wyobrażam sobie, abym zatrudnił kogokolwiek, nie płacąc za jego pracę. Owszem , na początek (tzw okres próbny - krótki) za niższe wynagrodzenie, ale płaca musi być.
      Takie, jak wyżej agencje, należałoby omijać szerokim łukiem.
      Ciekawe, co powiedziałby pan prezes dzieciom po powrocie z pracy- nie ma nażycie, bo tatuś pracuje za darmo ?
      Niektórym pomieszało się w głowach. Umowy śmieciowe, staże darmowe i inne dyrdymały.
      Winne jest szkolnictwo. Kształci się nie na potrzeby rynku lecz dla "papieru".
      Czyja to wina, że absolwent jest niedouczony ?
      Inna sprawa, to idiotyczne CV i listy motywacyjne. Mnie wystarcza życiorys i podanie, bez
      specjalnych czcionek, pogrubień i innych wodotrysków dla psycholożek i socjolożek.
      Wiedza i umiejętności oraz chęć do pracy - wszystko w temacie.
      Z POŚREDNIKÓW NIE KORZYSTŁEM NIGDY I NIE WIDZĘ POTRZEBY !!!
    • Gość: mccudden IP: *.icpnet.pl 09.01.14, 12:54
      Odpowiem Ci krótko i brutalnie:

      Jeszcze 100 lat temu problem rozwiązywały wojny i tyfus. Plus niedożywienie i brak automatyzacji.

      Produkcja zawsze będzie dążyła do minimalizacji kosztów. W dobie bardzo szerokiego ustawodawstwa socjalnego, pracownik podraża koszt produkcji - trzeba płacić na ubezpieczenie chorobowe, wypłacać odprawy, płacić 13, 14, becikowe, tornistrowe itd.

      Naturalnym jest, że pracodawcy dążą głównie do obniżenia kosztów personalnych. Dlatego kurczy się ilość miejsc pracy. Oczywiście ta tendencja była od momentu przekształcenia się gospdarki feudalnej w kapitalistyczną - ale:

      -wobec nadpodaży siły roboczej i słabości rozwiązań socjalnych była ona i tak tania
      -nadwyżki siły roboczej zagospodarowywała armia...i komunizm

      Od początku XIX wieku aż do lat 90-tych XX wieku Europa była państwem żyjącym z wojen. Wojny napoleońskie, różnego rodzaju wojny celne, pierwsza wojna nowoczesnej Europy "Prusy vs Francja", potem to już poleciało. Do tego wojny kolonialne. Napędzało to gospodarkę, ale wszystko ma swoją cenę - kryzys 1929-33 (niektórzy mówią, że nigdy się nie skończył) to takie podsumowanie całej epoki XIX wieku.

      Jak się okazuje niczego się nie nauczyliśmy.

      Pieniądz, faktyczny realny pieniądz to ten wytworzony w procesie produkcji towaru. Nie ma produkcji w Europie, nie ma pieniędzy na zakupy. Ten pieniądz jest tam, gdzie są niskie koszty produkcji - ale 1 euro tutaj, w Europie ma inną wartość niż tam, gdzie płaci się za wytworzenie towaru. Powstaje kolosalna nadwyżka - zysk korporacyjny, reinwestowany w jeszcze tańsze metody produkcji. Czekam, kiedy na taśmach produkcyjnych zasiądą małpy.

    • 09.01.14, 12:55
      Gość portalu: studentka napisał(a):

      > Byłam na kilku różnego rodzaju, darmowych stażach i praktykach, w rozmaitych fi
      > rmach [...]

      A wszystkie klopoty spowodowane zlym wyborem zawodu przed studiami..
    • 09.01.14, 12:56
      W koncernach IT: kopalniawiedzy.pl/stazysta-zarobki-USA-IT,17471
      --
      Bolszewicy z PiS-u pozdrawiają towarzyszy z bratniej PO
    • Gość: luki IP: 217.153.93.* 09.01.14, 12:57
      Polska klasa średnia... hahahahaha.... około 1% PITów przekracza próg podatkowy około 85500. Gdzie ta klasa średnia?
    • 09.01.14, 12:58
      Najlepsze polskie uczelnie plasują się na poziomie najsłabszych amerykańskich. Znaj proporcjum, mocium Pani.
      --
      Bolszewicy z PiS-u pozdrawiają towarzyszy z bratniej PO
    • 09.01.14, 13:01
      Tekst chyba napisany na zlecenie Lewiatana.

      Stażysta nie zarabia bo się uczy. Mało tego, powinien być dozgonnie wdzięczny bo stanowi koszt dla firmy, nawet kilka tysięcy miesięcznie. Aż się poturlałem ze śmiechu. Jeżeli ktoś widział stażystę, lub sam odbywał staż, to wie że jest darmową siłą roboczą na stanowisku biurowego asystenta. Coś w stylu przynieś, podaj, pozamiataj, wyślij fax, poleć gdzieś do innego działu, wyślij fax, uporządkuj papiery, zadzwoń gdzieś. No bo przecież nikt nie jest tak naiwny aby uwierzyć w altruizm pracodawców chcących za wszelką cenę aby ktoś zdobył doświadczenie. A jeżeli chodzi o koszty, między bajki trzeba to włożyć. Jeżeli nie zrobi stażysta to zrobi etatowy pracownik, i też będzie trzeba ponieść koszty bo zużywa energię elektryczną itp.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.