Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca w małym mieście

    16.09.14, 16:13
    Bardzo proszę o poradę...Mieszkam w małym mieście (80 tys. mieszkańców), gdzie sytuacja ekonomiczna jest bardzo ciężka. W ubiegłym roku skończyłam studia i od tamtej pory bezskutecznie szukam pracy. Mam już jakieś doświadczenie zawodowe-przez dwa lata prowadziłam własną działalność gospodarczą, trochę pracowałam też jako dziennikarka. Teraz szukam wszędzie, w branży, w której mam doświadczenie, także. Niestety, mimo rozmów kwalifikacyjnych pracy brak. Powoli opuszcza mnie nadzieja...Najbliższe mi duże miasto jest 47 km od mojego. Tam także szukałam, ale nikt się nie odzywa, zresztą i tak nie miałabym pieniędzy na dojazdy. Jak szukać pracy w małym mieście, gdzie liczą się znajomości, których nie mam? Może pani Ewa pomoże?
    Edytor zaawansowany
    • 16.09.14, 20:01
      speedg1 napisała:

      > Bardzo proszę o poradę...Mieszkam w małym mieście (80 tys. mieszkańców), gdzie
      > sytuacja ekonomiczna jest bardzo ciężka. W ubiegłym roku skończyłam studia i od
      > tamtej pory bezskutecznie szukam pracy. Mam już jakieś doświadczenie zawodowe-
      > przez dwa lata prowadziłam własną działalność gospodarczą, trochę pracowałam te
      > ż jako dziennikarka. Teraz szukam wszędzie, w branży, w której mam doświadczeni
      > e, także. Niestety, mimo rozmów kwalifikacyjnych pracy brak. Powoli opuszcza mn
      > ie nadzieja...Najbliższe mi duże miasto jest 47 km od mojego. Tam także szukała
      > m, ale nikt się nie odzywa, zresztą i tak nie miałabym pieniędzy na dojazdy. Ja
      > k szukać pracy w małym mieście, gdzie liczą się znajomości, których nie mam? Mo
      > że pani Ewa pomoże?

      Dlaczego nie masz znajomości? Co całe życie robiłaś? Nie odzywałaś się do nikogo? Z domu nie wychodziłaś?

      S.
      --
      Jak świat światem, nigdy nie będzie Polak Polakowi bratem.
    • 16.09.14, 21:16
      Dzięki za odpowiedź, nie znając sprawy...Do tej pory chodziłam do szkoły, myślenie o przyszłości nie było dla mnie najistotniejsze, tak jak znajomości nie są dla mnie najważniejsze. Nie mam ciotki w urzędzie itp., itd., to miałam na myśli pisząc o braku znajomości. Na przyszłość trochę więcej szacunku proszę.
    • 16.09.14, 22:07
      speedg1 napisała:

      > Dzięki za odpowiedź, nie znając sprawy...Do tej pory chodziłam do szkoły, myśle
      > nie o przyszłości nie było dla mnie najistotniejsze, tak jak znajomości nie są
      > dla mnie najważniejsze. Nie mam ciotki w urzędzie itp., itd., to miałam na myś
      > li pisząc o braku znajomości. Na przyszłość trochę więcej szacunku proszę.

      Nie jest potrzebna ciotka w urzędzie, wystarczy znajomy, który gdzieś pracuje. Choćby jako cieć. To są właśnie znajomości.

      S.
      --
      Według antysemity Żydem jest ten, kogo on za Żyda uważa.
    • 28.09.14, 20:52
      słowo znajomości ma kilka znaczeń...
      w sensie podstawowym to krąg osób z którymi weszliśmy w jakieś relacje.
      tyle że co z tego że ktoś ma 3000 znajomych tyle że na facebooku? co z tego że ma 100 w realu jeśli wszyscy albo pracują w podupadających firmach albo są na bezrobociu?...

      ale też używa się go do określenia osób mających realny wpływ na działania i decyzje - mogących np. pracę dać/załatwić.
      i w tym przypadku jest oczywiste że gro osób takich znajomości nie ma.

      tak więc jeśli cieć pracuje w firmie która właśnie zatrudnia to może dać informację i jest to szansa z której należy korzystać ale jeśli pracuje w takiej która mu 3 miesiąc nie płaci i grozi mu zwolnienie to raczej nic taki kontakt nie pomoże... a jeśli jest to mała miejscowość z dużym bezrobociem to pewnie gro kontaktów jak nie wszystkie jest właśnie takich

      tak więc niezależnie w jakim znaczeniu użyła tego słowa to raczej jej wierzę że znajomości nie ma - w sensie takich które mogą jej pomóc znaleźć pracę.
      --
      "The future is coming on..."
    • 29.09.14, 11:33
      truten.zenobi napisał:

      > słowo znajomości ma kilka znaczeń...
      > w sensie podstawowym to krąg osób z którymi weszliśmy w jakieś relacje.
      > tyle że co z tego że ktoś ma 3000 znajomych tyle że na facebooku? co z tego że
      > ma 100 w realu jeśli wszyscy albo pracują w podupadających firmach albo są na b
      > ezrobociu?...
      >
      > ale też używa się go do określenia osób mających realny wpływ na działania i de
      > cyzje - mogących np. pracę dać/załatwić.
      > i w tym przypadku jest oczywiste że gro osób takich znajomości nie ma.
      >
      > tak więc jeśli cieć pracuje w firmie która właśnie zatrudnia to może dać inform
      > ację i jest to szansa z której należy korzystać ale jeśli pracuje w takiej któr
      > a mu 3 miesiąc nie płaci i grozi mu zwolnienie to raczej nic taki kontakt nie p
      > omoże... a jeśli jest to mała miejscowość z dużym bezrobociem to pewnie gro kon
      > taktów jak nie wszystkie jest właśnie takich
      >
      > tak więc niezależnie w jakim znaczeniu użyła tego słowa to raczej jej wierzę że
      > znajomości nie ma - w sensie takich które mogą jej pomóc znaleźć pracę.

      Pracę zdobywa się najczęściej, na całym świecie, dzięki znajomościom rozumianym w szerokim sensie. Dzięki mężowi znajomej, który pracował w firmie szukającej akurat pracownika znalazłem pierwszą pracę. Ona powiedziała o firmie, on w firmie powiedział o mnie. Zawsze wolimy zatrudniać osoby w jakikolwiek sposób polecone niż kogoś z ulicy. Na tym bazują wszystkie reklamy proszków, kaszek i innego badziewia.

      Zgoda, są ludzie mieszkający w jakichś przysiółkach, ale nawet tam ludzie pracują choćby dojeżdżając lub wyjechali za pracą. Każdy ma rodzinę rozrzuconą po kraju a nawet świecie. Chyba, że jest odludkiem nie utrzymującym z nikim kontaktów. Ale w tym przypadku uważam, że nie chodzi o brak znajomych, tylko o baletnicę i rąbek spódnicy.

      S.
      --
      Według antysemity Żydem jest ten, kogo on za Żyda uważa.
    • 30.09.14, 11:08
      tylko o baletnic
      > ę i rąbek spódnicy.
      może tak: nie będę oceniał tego konkretnego przypadku bo go nie znam, oceniam po swoich doświadczeniach i obserwacji tego co się w koło mnie dzieje.
      a wygląda to tak że ludzie mający kolosalne problemy ze znalezieniem pracy w swoim miejscu zamieszkania - nawet bez specjalnych wymogów finansowych, szybko i bez problemu i bez "języka" znajdują pracę w niemczech, holandii, gb, ... czyli generalnie nie w ludziach jest problem a w "systemie"
      zwykle nie jest problemem "rąbek spódnicy" ale to że (trzymając się Twojej analogii) trzeba utrzymać równowagę na beczce w trakcie sztormu.
      --
      "mam dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"
    • 17.09.14, 14:47
      Nie słuchaj tutejszych forumowych złośliwców, gdzieś muszą się dowartościować. Co do znajomości, to ja (tak mi się wydawało) miałem sporo kolegów i znajomych, ale żaden z nich mi nie pomógł. Jakiś czas działałem też dość mocno w jednej z partii politycznych i również nic mi to nie dało, więc bajki o magii znajomości można wciskać małym dzieciom (oczywiście nie mówię tu o tzw. mocnych plecach, jak szwagier, siostra, brat, kochanka osoby wpływowej). Moja rada dla ciebie, to niestety albo wyjazd do tego miasta oddalonego o 47 km, albo do jakiegoś innego większego, albo najlepiej zagranica. Możesz też próbować jakiś zajęć dorywczych (np. opiekunka dla dzieci czy coś w tym stylu).
    • 18.09.14, 10:24
      Dzięki za dobre słowo. Niestety, wyjazd do większego miasta jest na razie niemożliwy, nie miałabym kasy na dojazdy, nie mam nawet kawałka porządnego ciucha, w którym mogłabym się w takiej "wielkomiejskiej" pracy zjawić. Muszę na razie znaleźć coś na miejscu, może odłożyć i wtedy spróbować, choć, jak pisałam, próbowałam już parę razy i nic...Zagranica...Mam rodzinę zagranicą, ale nie wyraziła chęci np. wzięcia mnie do siebie na początek, o np. wyłożeniu/pożyczeniu na bilet nie wspomnę. Znów wszystko rozbija się o kasę; musiałabym dorobić, odłożyć i może zorganizować coś samej.
      Zajęcia dorywcze-tak, tak, szukam w tej materii, ale niestety u mnie w mieście jest tylko telemarketing...Opiekunka odpada, nie przepadam za dziećmi, niestety.
    • 16.09.14, 22:05
      A praca zdalna? Dziennikarka może dosyłać teksty. Tyle, że w tej branży to nie będzie praca na etacie.
    • 18.09.14, 10:28
      Szukam cały czas w tej branży. W moim mieście jest z tym straszna bida, ale wysłałam do kilku innych z prośbą o jakieś info. Myślałam o tym, żeby-choć były z tego grosze-wrócić do tego miejsca, gdzie pracowałam wcześniej; niestety, poprzednio rozstałam się z pracodawcą w mało przyjemnych okolicznościach i nie wiem, czy by mnie przyjął...
    • 25.09.14, 19:02
      Nie wierzę,że w mieście 80-tysięcznym nie ma np. w witrynach sklepów magicznej kartki "zatrudnię sprzedawcę".Ja wiem,nie o taka pracę chodzi ale mając jakąkolwiek masz te kilka zł. miesięcznie.Moja kobita od roku bezrobotna,wcześniej handlowiec w 3 firmach,wszędzie z bardzo dobrymi wynikami sprzedażowymi ale....się zesrało w końcu.Kazałem jej łazić z CV tam gdzie wiszą kartki.Dostała pracę w ciągu....2 dni.W piekarni (w sensie punkt sprzedaży piekarni)Szału nie ma ale...Pracuje 2 dni potem dzień wolny.Niedziele wszystkie wolne (w tym tygodniu wyszło z grafiku,że ma wolną sobotę i poniedziałek,więc 3 dni wolnego)Na rękę na razie 1600zł+ oczywiście przyniesie do domu pieczywo i często ciasto.
      Więc...podsumowując.Cv 100sztuk w garść i w miasto,a nie wysyłać mailami do setek firm.
    • 27.09.14, 16:44
      tulasek napisał:

      > Nie wierzę,że w mieście 80-tysięcznym nie ma np. w witrynach sklepów magicznej
      > kartki "zatrudnię sprzedawcę".Ja wiem,nie o taka pracę chodzi ale mając jakąkol
      > wiek masz te kilka zł. miesięcznie.Moja kobita od roku bezrobotna,wcześniej han
      > dlowiec w 3 firmach,wszędzie z bardzo dobrymi wynikami sprzedażowymi ale....się
      > zesrało w końcu.Kazałem jej łazić z CV tam gdzie wiszą kartki.Dostała pracę w
      > ciągu....2 dni.W piekarni (w sensie punkt sprzedaży piekarni)Szału nie ma ale..
      > .Pracuje 2 dni potem dzień wolny.Niedziele wszystkie wolne (w tym tygodniu wysz
      > ło z grafiku,że ma wolną sobotę i poniedziałek,więc 3 dni wolnego)Na rękę na ra
      > zie 1600zł+ oczywiście przyniesie do domu pieczywo i często ciasto.
      > Więc...podsumowując.Cv 100sztuk w garść i w miasto,a nie wysyłać mailami do set
      > ek firm.
      Kartki owszem są, ale w sklepach odzieżowych, gdzie wymagana jest znajomość obsługi kasy fiskalnej, której nie mam. Ostatnio złożyłam osobiście życiorys do kilku sklepów, była ze mną kuzynka, która również szuka pracy. Do niej oddzwonili po jednym dniu, do mnie nie. Przypadek?
      Miasto, w którym mieszkam, należy do biednych i u nawet pracę w sklepie dostaje się przez znajomości. Wszędzie, gdzie jestem, pytam o możliwość zatrudnienia-w odpowiedzi słyszę: "raczej będziemy zwalniać", "nie ma miejsc", itp., itd. Zresztą jeśli chodzi o sklepy spożywcze, wymagana jest książeczka sanepid, na której wyrobienie mnie nie stać. No i tu także rozbijam się o mur znajomości kasy-bez tego ani rusz. Pytałam, czy mogłabym się przyuczyć-nie, wolą już "ukształtowanego" pracownika...
    • 25.09.14, 20:13
      Witam serdecznie,
      1) po pierwsze tzw. networking, czyli szerzej rozumiane znajomości, o których Pani pisze. Czyli wysłanie informacji do wszystkich znajomych (tych ze szkoły podstawowej, liceum, studiów, podwórka, rodziny, kuzynostwa), że poszukuje Pani pracy jako... tu za mało danych o Pani, aby mogła się wypowiedzieć. Im ta wiadomość będzie bardziej precyzyjna, tym lepiej. dobrze by było, aby była też ona pozytywna, mówiąca o Pani motywacji do pracy - bo trudno polecać osobę, która mówi, szukam jakiejkolwiek pracy, byle się zaczepić. to może oznaczać, że jak tylko znajdzie Pani inną pracę, zrezygnuje Pani z obecnego stanowiska. Czyli podsumowywując pozytywnie i konkretnie (jestem absolwentką..., mam doświadczenie w...., poszukuję pracy na stanowisku.../ w branży).
      Jeszcze jedna uwaga dot. sieci znajomych - z mojego doświadczenia wynika, że większość klientów mówi, iż nie ma szerokiej sieci znajomych, a jak zaczynają wypisywać potencjalne osoby, które mogą im pomóc, są sami zaskoczeni, ile tych osób jest.
      2) aktywne poszukiwanie pracy - czyli zamiast wysyłania CV, przyjście ze swoim CV osobiście do firm, które Panią interesują
      3) jako dziennikarka, osoba pisząca teksty np. na www, prowadząca fanpage'a na FB może Pani pracować zdalnie- tutaj być może - o ile Pani nadal aktywnie pisze, sposobem na zaistnienie w sieci jest prowadzenie swojego bloga, tak aby przyszli pracodawcy mogli od razu ocenić Pani styl (tzw. próbka pracy). Tutaj, podobnie jak w poprzednich przypadkach, najlepiej sprawdza się proaktywna postawa - czyli Pani sama oferuje swoje usługi potencjalnym klientom.
      4) zarejestrowanie się w UP i skorzystanie chociażby z oferowanych szkoleń, tak aby poszerzyć wiedzę.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Ewa Kawecka
    • 27.09.14, 17:36
      Pozwolę sobie odpowiedzieć na Pani rady.
      1. Niestety, jeśli chodzi o znajomych czy ludzi w moim wieku, większość jest zagranicą lub w większych miastach, inni wyjadą wkrótce, a ci, którzy zostali, sami szukają. Cała bliższa i dalsza rodzina, znajomi itp. wiedzą, że szukam pracy, ale nikt nie wysunął ani jednej propozycji.
      2. W tej materii zawsze coś jest nie tak-jeśli zanoszę, okazuje się, że albo nie mam umiejętności potrzebnych na danym stanowisku, albo nikt akurat pracownika nie szuka-to generalnie zawsze kończyło się porażką.
      3. Owszem, ku tej opcji się skłaniam. Jednak moje doświadczenie dziennikarskie dotyczy dość specyficznej gałęzi, w której sytuacja jest bardzo trudna. W innych mimo prób nie otrzymuję żadnych pozytywnych odpowiedzi.
      4. Oferta szkoleń w PUP w moim mieście zupełnie nie odpowiada moim potrzebom. Są to głównie szkolenia przygotowujące do pracy fizycznej, i to mężczyzn (np. operator koparki), a na niektóre rodzaje pracy fizycznej nie pozwala mi stan zdrowia. Podobnie z ofertami pracy-większość oferuje prace fizyczne, lub wymagające specjalistycznej wiedzy lub kursów-jak fryzjer, specjalista BHP oraz inne. Niestety, urząd pracy nikomu z moich bliskich w znalezieniu pracy nie pomógł.
    • 27.09.14, 21:40
      Ale na litość boską, jeżeli ktoś mieni się dziennikarzem, powinien wiedzieć, kiedy "za granicą" pisze się osobno, a kiedy łącznie... O pisowni łączników i dywizów już nie wspominam.
    • 28.09.14, 04:53
      agulha napisała:

      > Ale na litość boską, jeżeli ktoś mieni się dziennikarzem, powinien wiedzieć, ki
      > edy "za granicą" pisze się osobno, a kiedy łącznie... O pisowni łączników i dyw
      > izów już nie wspominam.

      No weź jej nie załamuj. Przecież pisanie to jest to, co ona potrafi najlepiej.

      Tak czytam, i czytam, i powoli przestaję się dziwić, że...

      S.
      --
      Według antysemity Żydem jest ten, kogo on za Żyda uważa.
    • 28.09.14, 10:23
      Jak już pisałam, pisałam w stanie wzburzenia, za szybko wysłałam i stało się. Rozumiem że mam do czynienia z polonistą, który błędu w życiu nie zrobił, za to bardzo lubi wytykać je innym. Zresztą patrząc na niektóre portale, myślę, że spokojnie nikt by tego nawet nie zauważył.
    • 28.09.14, 10:20
      Mój błąd, przyznaję. Mogę się tylko usprawiedliwić pisaniem w stanie silnego wzburzenia. A co do kwestii edytorskich-nie studiowałam dziennikarstwa, nie uczyłam się takich rzeczy.
    • 27.09.14, 21:56
      To może pora na wyprowadzkę z małego miasta. O ile nie wiąże Cię obowiązek opieki nad obłożnie chorym członkiem rodziny. Dzisiaj byłam u fryzjera w Warszawie - drugi fryzjer, młody człowiek, opowiadał, że wynajmuje sobie pokój na Marymoncie za 250 zł. W Warszawie w wielu chociażby sklepach wiszą ogłoszenia o naborze (konkretnie dzisiaj wisiały w supermarkecie Simply w Galerii Żoliborz na Broniewskiego, na przykład - rzeczony zakład fryzjerski znajduje się na górze). Wiadomo, że pensje nie są rewelacyjne, ale minimum krajowe minus rzeczone 250 zł powinno na jedzenie i dojazdy wystarczyć (zresztą można wynająć sobie pokój w odległości pieszego dojścia do takiej pracy). Na dojazd do Warszawy na pewno Ci wystarczy, Polski Bus ma bilety za naprawdę małe ceny, można też poszukać dojazdu na blablacar (czy jak tam to się pisze, bo nie wiem - serwis pośredniczący między kierowcami samochodów osobowych a chętnymi pasażerami).
      Albo skok na głęboką wodę i od razu za granicę.
    • 28.09.14, 10:30
      Rozważam wyjazd, ale na razie muszę popracować na miejscu i coś odłożyć. Mojej rodzinie nie wystarcza na bieżące potrzeby, więc nie miałabym dosłownie na nic, nie mam nawet porządnej torby, o tym, co mogłabym do niej włożyć, nie wspomnę. Stąd jest cały wątek. Gdybym miała pieniądze lub miała je od kogo pożyczyć, już dawno opuściłabym swoje miasto. Zresztą Warszawa, mimo mnóstwa propozycji, mnie nie interesuje. Nie podoba mi się to miasto. Myślałam raczej o innym większym.
    • 28.09.14, 12:38
      Warszawa wielu osobom się nie podoba, ale w razie czego łatwiej z niej wrócić, no i tu jesteś w 100% u siebie, bo w kraju - pełna legalność, znasz prawo, znasz język, nie dasz się oszukać. Można też próbować zaczepić się tu na trochę, żeby właśnie trochę tych pieniędzy odłożyć. Myślę, że znacznie łatwiej tu o pracę dodatkową. Choćby etat w markecie plus jakieś drobne usługi.
      Byłam kilka razy w Londynie, w tym kilka razy służbowo (w takiej delegacji, w jakiej normalnie jestem w kraju, czyli musiałam sama sobie radzić) i chyba zrozumiałam, czego można nie lubić w mieście znacznie większym niż to, do którego jest się przyzwyczajonym. Ogromne masy ludzi, wieczny pośpiech, tłok, długi czas wszelkich dojazdów, potwornie drogi transport i zakwaterowanie i ciasnota w tym zakwaterowaniu. No, ale oczywiście miast na świecie jest dużo i różnych, taki np. Berlin ma trochę inne oblicze (jak dla mnie).
      Oczywiście zaglądałaś na takie portale, jak Gumtree - z ofertami pracy? Tak żeby mieć orientację.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.