Praca w banku Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Chciałabym się podzielić swoimi refleksjami na temat pracy w banku. Dla wielu
    osób taka praca jest szczytem marzeń ale nie dla mnie. Spędziłam w jednym z
    największych polskich banków 8 lat a teraz odchodzę choć nie mam innej pracy.
    Wykańczają mnie plany sprzedaży produktów i usług, których jedynym celem
    istnienia jest nabić kieszeń zagranicznym właścicielom. Praca po 10 godz.
    dziennie i nieustanny stres spowodowały u mnie szereg objawów z nerwicą
    włącznie. Tygodniowe pogadanki u dyrekcji, podczas których dowaiadujesz się
    że jesteś do niczego. Cierpi na tym moja rodzina, której nie mam (od 5 lat
    próbuję zajść w ciążę - bez rezultatów). Ze strachu że rozpadnie się moje
    małżeństwo rezygnuję z tej pracy. Ale co dalej? Proszę odpiszcie bankowcy !!!!
    • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 16:54
      Asiu jestem bankowcem z wykszałcenia,nie pracuje w branży.Głowa do
      góry,podziwam twoją odwagę.Wiem że teraz praca w banku to stres,nerwy i jeszcze
      raz stres.Zobaczysz będzie lepiej.Wszystkiego dobrego.Pozdrowienia.
      • Gość: tom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 19:31
        I bardzo dobrze. podziwiam cie rodzina jest ważniejsza niz praca w takich
        warunkach. Nic nie żałuj. Ja równierz pracowałem w banku orali mna po ile
        chcieli godzin, przedłużajac umowe co roku a pozniej kopneli , . Głowa do góry
        znajdziesz cos lepszego a oni niech sobie szukaja < .... ..>
        • Gość: pof IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 22:14
          To i tak miales dobre warunki. Ja wytrzymalem bisko rok. Co miesiac
          otrzymywalem nowa umowe. Nie wspomne juz o planach sprzedazowych. Teraz juz
          wiem co to znaczy uzerac sie z klientami... Pozdrawiam wytrwalych bankowcow:)
        • Gość: Halina IP: *.chello.pl 28.10.04, 19:12
          słowo również nie pisze się tak jak to napisałeś przez rz i tu Grażyna myślę
          to miała na myśli.Klawiatura też ma Polskie ę ą Żż źŹ itd.Piszmy po polsku.
          • Gość: ziut IP: *.inteligo.com.pl 29.10.04, 11:36
            istniej Halinko zasada netykiety, mowiaca, ze dopoki nie wiemy czy maszyna po
            drugiej stronie jest w stanie wyswietlic dane znaki, to ich nie uzywamy.
            oczywiscie wiekszosc komputerow moze bez problemu wyswietlac polskie czcionki,
            ale nie zapominajmy o ludziach przegladajacych te fora np. w niemczech czy
            innych krajach, ktorzy maja ustawiony inny sposob kodowania niz nasz ISO-8859-2.
            sposob w jaki pisze jest wystarczajaco czytelny, poza tym nie kazdy musi byc
            mistrzem ortografii, aby moc wyrazic swoja opinie
            a co do glownego watku to niedawno zakonczylem dlugi ponad dwuletni okres pracy
            na infolinii bankowej jednego z najpopularniejszych kont internetowych i bylem
            totalnie wykonczony psychicznie ta praca, mimo iz atmosfera w zespole byla
            swietna, przelozeni sa mlodzi i wybierani sposrod pracownikow. nie wyobrazam
            sobie natomiast pracy w oddziale pod presja klientow zdenerwowanych oczekiwaniem
            w tasiemcowych kolejkach i przelozonych, ktorzy nie potrafia rozwiazac tego
            problemu w inny sposob niz pozostawianie pracownikow po godzinach. dlatego moj
            apel: wiecej zrozumienia dla pracownikow bankow kiedy jestesmy ich klientami.
            nasze nerwy nie pomoga, a jedynie zaszkodza. a nerwowe reakcje pracownikow
            czesto wynikaja ze stresu, albo z tego ze obsluzyli kilku nieprzyjemnych
            klientow i szukaja ujscia dla swoich emocji ;-(
            • Gość: Tez doradca;) IP: 217.153.90.* 15.01.05, 22:11
              Pozdrawiam byłego współpracownika/ cę:) I popieram apel o wyrozumiałość dla
              pracowników infolinii bankowych;))))
        • Gość: były bankowiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 10:20
          Bardzo dobrze zrobiłas Asiu, że postawiłas na rodzinę. Ja pracowałem ponad
          cztery lata w słynnym banku (też w sprzedaży). Co z tego, że miałem samochód,
          komórkę, firmowe lunchy itd. gdy na cotygodniowych spotkaniach wszyscy
          słyszeliśmy "jest za słaba sprzedaż". Mało im było, że nasz zespół wyrobił
          ponad 3 mln zysku netto za cały rok. W związku z tym postanowili dać nam w roku
          następnym budżet w wysokości 6 mln. Oni nie znają umiaru, dawno temu zapomnieli
          co to znaczy normalna praca w normalnych warunkach z miłą atmosferą (to chyba
          jest tylko możliwe w malutkich rodzinnych firemkach).
          Na koniec podrawiam Cię i powodzenia.
    • Dodam coś ale jako klient banku.Piszesz że bankowcy są teraz szczególnie
      gorliwi w napędzaniu kasy zagranicznym wlaścicielom. Od mojej strony klienta
      wygląda to raczej tak jak gdyby wszyscy bankowcy znaleźli wreszcie sposób na
      pozbawienie klientów relatywnie małych przecież oszczędności.Bo to nie wygląda
      tak że ktoś chce pomóc zarabiać właścicielowi oszczędności ale wydoić go
      maksymalnie.Byłem klientem banków w kilku krajach świata ale takiego
      lekceważenia i traktowania jak w polskich wiodących bankach nigdzie nie
      zaznałem i pomimo braku opłacalności myślę poważnie o przeniesieniu
      oszczędności za granicę.
      • Gość: BEATA IP: *.mpm.net.pl / *.mpm.net.pl 07.09.04, 20:48
        Ja nie pracuję w banku, ale mam bardzo podobne problemy do Ćiebie. Praca którą
        wykonuję jest bardzo odpowiedzialna co wiąże się z ciądłym stresem. Stres
        toważyszy mi przez całe osiem godzin. Chętnie zmieniła bym pracę, ale jestem po
        czterdzestce i jak powszechnie wiadomo dla takich jak ja o pracę jest trudno.
        Szef miewa chumory (zwraca uwagę krzycząc). Nie ma solidarności między
        pracownikami co zwiększa stres. Dlatego bardzo Ćiebie Ąsiu rozumię.
        Głowa do góry. JUTRO BĘDIZE LEPIEJ !!!
        • Gość: Grażyna IP: *.ca.pw.edu.pl 28.10.04, 08:57
          Proszę o przeczytanie tego co się napisało i poprawienie błędów przed wysłaniem
          bo w takiej formie nie nadaje się do czytania a osoba pracująca w banku ma co
          najmniej średnie wykształcenie.
          • Gość: sredni IP: *.skierniewice.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 12:41
            A to wedlug Ciebie, posiadacz średniego wykształecenia nie ma prawa wyrażania
            swoich opinii ?
            Chętnie posłał bym Ci kilka "ciepłych" słów, ale nie chce mi się z tobą gadać.
            Kiedyś i tak Cię wyrzucą, bo nie wyrobisz własnych planów, czego Ci życzę z
            całego serca.
            • Gość: weronika IP: *.aster.pl 28.10.04, 14:26
              Nie życz drugiemu co Tobie niemiłe!!! Uważaj, żeby te Twoje negatywne myśli nie
              wróciły do Ciebie ze zdwojoną siłą. Nie życzę ci, abyś się kiedyś o tym
              osobiście przekonał. W życiu właśnie tak często bywa, dlatego ja nigdy nie
              życzę nikomu żle.
              A kobieta, której tak żle życzyłeś miała rację. To wstyd, żeby osoba pracująca
              w banku i pełniąca ważną funkcję pisała formularz przez Ż. Mnie osobiście
              bardzo to razi i nieważne jakie kto ma wykształcenie. Język ojczysty "wypada"
              dobrze opanować.
              • Gość: Świstak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.05, 11:36
                Ciebie osobiście razi? A nieosobiście Ciebie nie razi? Widzisz, z językiem
                polskim to jest tak, że trudno poznać wszystkie reguły. A jedna z nich mówi, że
                nie pisze się "mnie osobiście", bo osobiście to masz się stawić do urzędu. Ale
                nie czepiajmy sie nawzajem swoich błędów, nie o to tu chodzi.
      • Gość: m2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 22:17
        właśnie to są polscy urzędnicy dla obcych zrobią wszystko tylko nie dla
        rodaków " szanuj bliźniego aż ostatnia koszula spadnie z niego"
      • Gość: alf IP: *.aster.pl 28.10.04, 06:01
        Masz rację, to jest chore. Coraz częściej dzwoni telefon, i jakiś nawiedzony
        palant próbuje mi wcisnąć kolejne nikomu nie potrzebne badziewie, przekonując
        że żyć bez niego nie można. Dobrze, że jeszcze nie robią tego z zaskoczenia po
        nocach. Jak słyszę te słodko pierdzące głosiki, dukające kwestie wprost z
        jakiegoś koszmarnego skryptu (scena jak z "Misia": "sprawdzić czy nie
        ksiądz..."), to po prostu siadam z zażenowania. A ich autora najchętniej
        wysłałbym do psychologa, i zaraz potem z powrotem na pierwszy rok studiów. I to
        wszystko za moje własne ciężkie pieniądze, które wyrywają mi przez różne
        opłaty. Rzygać się chce. Zaczynam mieć alergię na cały ten tzw. system bankowy.
    • To co piszesz Asiu jest samą prawdą. Podobnie jak Ty pracuję w banku. Odczucia
      mam podobne. Właściciele zagraniczni wydają się nie widzieć realiów polskiego
      rynku, chociaż czasami odnoszę wrażenie, że zagraniczni prezesi nie wiedzą
      wszystkiego, bo ich pieski w postaci dyrektorów pionów, departamentów i
      dyrektorów regionalnych boją się powiedzieć jak faktycznie jest. W bankach
      zatem zakłamanie funkcjonuje na każdym poziomie.
      Oficjalnie mówi się "Kochany Kliencie jesteś dla nas najważniejszy", a
      faktycznie to mamy Ciebie w d... Wszelkie nowości w postaci nowoczesnych kart
      kredytowych, funduszy itd. to lipa obliczona na wyciągnięcie od Klienta
      prowizji. Dlaczego w bankach jest taka presja na sprzedaż jednostek
      uczestnictwa funduszy, a nie przyjmowanie lokat, a no dlatego, że na dzień
      dobry kasuje się Klienta na kilka procent prowizji. Klient w wielu wypadkach
      nie odrabia prowizji, a gdzie tu k... mówić o zysku. Inną kwestią jest to, że
      pracownicy nie mówią przy oferowaniu kolejnych nowinek całej prawdy o kosztach
      z tym związanych. Wiadomo jak Klient wiedziałby wszystko, to nigdy by tego
      produktu nie wziął, no i niestety pracownik nie wykona planu sprzedaży produktu.
      Z niepokojem obserwuję, że z banków odchodzą ludzie, którzy mają wiedzę.
      Zatrudnia się osoby bez jakiegokolwiek doświadczenia i powierza im sie tak
      odpowiedzialne stanowiska jak np. doradca Klienta. W moim banku doradcami są
      np. z całym szacunkiem absolwenci, którzy mają staż w banku 1/2 roku. W
      przypadku kontaktu z wyedukowanymi klientami sytuacja jest żenująca.
      Pogratulować tylko szpecom od kadr i sprzedaży. Doradcy nie rodzą się na
      drzewach tylko swoje doświadczenie powinni zdobywać latami. Bank poprostu
      zamienia się w organizację, gdzie pracuję idioci, którzy mają na celu wcisnąć
      Klientowi każde badziewie jakie będzie kazać Centrala.
      Szkoda, że szefostwa banków zapominają o tak niemodnym już dzisiaj słowie jak
      poprostu "uczciwość".
      Obecnie szukam pracy w jakiejś normalnej firmie. Bank faktycznie to
      beznadziejne miejsce pracy, gdzie nie można liczyć na sensowne wynagrodzenie,
      tylko opieprz, jeżeli nie wykonasz planu (którego i tak nie wykonasz).
      Pozdrawiam zwykłych szarych pracowników banków, którzy codziennie pracują po 10-
      12 godzin.
      • Gość: kylo IP: *.bank.bgzsa.pl / 193.108.194.* 28.10.04, 07:42
        O kolega chyba w BZ WBK pracuję , dedukuje po słownictwie terminów stałych i
        praktykach jakie maja miejsce, popieram pracowałem w tym hamowie prawie 7 lat
        • Gość: G IP: 212.244.126.* 10.11.04, 10:35
          pozdrawiam cie serdecznie:) ja akurat jestem corka osoby pracujacej w BZ WBK i
          mam ochote podlozyc bombe pod ich centrale, bo wykanczaja mi mame. przychodzi
          do domu codziennie z placzem, normalka ze o 22 to juz nie budzi zdziwienia.
          obecnie wykonuje prace 5 osob - doslownie, zlikwidowali 4 inne stanoiwiska i
          wszystko zrzucili na nia. robia z nich akwizytorow, wysmialam to, ze dyrektor
          oddzialu polecil im wkladac ulotki bankowe za wycieraczki samochodow na
          parkingach. rozumiesz to? albo jak brakuje ci klientow do planu, masz wyjsc na
          ulice i ich szukac. traktuja ich jak prostytutki. a najbardziej mi sie podobalo
          haslo, ktore mama uslyszala na zebraniu, na ktorym polecono im nosic okreslony
          kroj i kolor kostiumow i bluzek. padlo pytanie - czy dostana na to pieniadze,
          bo jak wiadomo pracownicy bankow az takich kokosow nie zarabiaja, zwlaszcza
          kasjerki. odpowiedz byla na najwyzszym poziomie - tyle jest w miescie
          lumpeksow, kazdy znajdzie cos dla siebie. no po prostu szok. to ze mama pracuje
          rowniez w domu do 24 bo nie wyrabia sie w pracy - a do zlosliwszych - nie
          spedza czasu na ploteczkach, tylko ora od switu do nocy. zreszta pracownice
          tego banku mozna poznac na ulicy bez wpadki - wszystkie maja szare, zmeczone,
          smutne twarze. i jak kierownictwo wpadlo na to, ze taki niewolnik bedzie
          wykonywal swoja prace z pelnym zaangazowaniem i piesnia na ustach? a zwolnienia
          z pracy to temat - rzeka. np wreczanie wytpowiedzen na imprezie integracyjnej.
          fajnie, co? albo zwalnianie kompetentnych pracownikow dlatego ze przekroczyli
          50-tke (np 2 dni po urodzinach:)) a zostawianie kompletnych cmokow za ktorych
          ich obowiazki wykonuja inni. zeby wyrobic plany. gratuluje tym, ktorzy mogli
          odejsc z takiej pracy. mama kalkuluje - ile ma kredytow oplat, zobowiazan i kto
          ja zatrudni w tym wieku? i tak tkwi. serce mi sie kraje. pozdrawiam wszystkich
          niewolnikow bz wbk (specjalnie z malych liter, na duze nie zasluguja)
          • Gość: ewa IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 12.11.04, 20:13
            witaj kochana! jestem w wieku Twojej mamy i kiedy przeczytalam to, co
            napisalas, lezka zakrecila mi sie w oku. Nie pracuje w centrali a w jednym z
            oddzialow, ale to, widze nie ma roznicy. Czytalam wypowiedzi pracownikow
            roznych bankow, ale bzwbk jest w mobbingu przodujacy. Praca w nim to prawdziwy
            koszmar, poczawszy do wymaganego stroju, calodziennej kontroli pod kamera oraz
            roznymi sprawozdaniami z tego, co w kazdej chwili robie, telefonow
            kontrolujacych a skonczywszy na zebraniach po godzinach pracy, na ktorych
            przeprowadzane sa testy posiadanych wiadomosci oraz imienne typowanie
            najgorszych, zdaniem przelozonych pracownikow (bez jakichkolwiek
            przedstawionych podstaw). Naciski na sprzedaz sa tak olbrzymie, ze pracownicy
            snia po nocach o koszmarach niewykonanych zadan a rankiem, zanim wyjdą do
            pracy, to spedzają godziny w lazience z powodu reakcji organizmu na
            rozpoczynajacy sie koszmar kolejnego dnia w pracy. Ostatnie podwyżki po ponad 2
            latach byly w granicach od 0,00 do 50,00 zł brutto. Rzeczywiscie, nie stac nas
            na kupno ubioru w normalnym sklepie, ale musze stwierdzic, ze ostatnio nie stac
            mnie nawet na kupno ubioru w lumpeksie. Tam ceny marynarek sa od 30,00 do 50,00
            złotych, to za duzo jak na przecietnego pracownika-kobiete z bzwbk. Ucaluj ode
            mnie mame - Ewa
      • Gość: gosc IP: *.eracent.pl / 212.180.147.* 28.10.04, 11:56
        mam tylko jedno ale, od razu pisze ze kompletnie nie jestem zwiazany z
        bankowoscia, ale wydaje mi sie ze doradca klienta to nie jest az tak bardzo
        odpowiedzialne stanowisko,ze wymaga 50 lat doswiadczenia, w takim razie jak ci
        absolwenci maja zdobywac to doswiadczenie, sprzatajac te banki? bo jak narazie
        to idziemy w tym kierunku, ze ludzie po studiach lapia sie pracy kompletnie nie
        zwiazanej z ich wyksztalceniem
        • Gość: Majka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 13:00
          Mnie sie wydaje, że chodzi o to, że w każdym zawodzie wiedzę i doświadczenie
          zdobywa się wraz ze stażem. Zaraz po szkole, po średniej, czy po wyższej jesteś
          napakowany teorią i to taką, którą przekazał ci taki czy inny profesor.
          Czy stanowisko doradcy bankowego jest odpowiedzialne? Nie wiem, może zależy w
          jakim banku. Wszystko zależy od zadań, które na Ciebie nałożą Twoi przełożeni.
          A żeby nauczyć się czegoś o produktach, które sprzedajesz, o procedurach
          bankowych, o prawie bankowym, handlowym (w przypadku firm) i innych przydatnych
          informacji potrzeba czasu.
          To, że ludzie łapią się wszystkiego na czym da się zarobić to efekt czasów w
          których żyjemy.
          Doradca klienta musi wiedzieć więcej niż klient...
          • Cóż, jako stary Szczur Biurowy wiem jedno - ciśnienie na sprzedaż, na wynik, na
            reve - będzie zawsze, bo w końcu firmy po to są, a nie po to,żeby pracownicy w
            nich dobrze się czuli.
            Druga sprawa, że od kultury organizacyjnej firmy zależy jak ten wynik się
            osiąga. I tu jest zasadnicza kwestia: czy w organizacji (niekoniecznie w banku,
            ale w każdej firmie) bezmyślnie kopiuje się wzory przyniesione z zagranicznych
            central, czy też stosuje się metody zarządzania sprzedażą i wszystkim innym
            dostosowane do polskiej specyfiki.
            Otóż mam wrażenie, że ślepe przenoszenie np. amerykańskich czy niemieckich
            wzorów do polskich firm powoduje po prostu nieuniknione konflikty, nie tylko
            pomiedzy managerami a pracownikami, ale pomiędzy działami czy filiami.
            Wykształcony w toku dziejów polski solidaryzm grupowy jest sprzeczny np. z
            amerykańskim systemem konkurencji wewnętrznej pomiędzy pracownikami. Powoduje
            to napięcia, które w konsekwencji owocują takimi skutkami jak opisane w
            postach tego wątku. Inna sprawa, że niektóre amerykańskie procedury są
            dostosowane do średnio-niskiej inteligencji amerykańskiego czy niemieckiego
            pracownika średniego szczebla, podczas gdy Polacy są zazwyczaj bardziej
            inteligentni - i to powowduje "chodzenie na skróty", co denerwuje zagranicznych
            managerów, to z kolei powoduje zaostrzenie kontroli, pracownicy wymyślają
            kolejne sztuczki i tak w kółko.
            Wrodzone Polakom (hostorycznie uzasadnione, ale będące horrendum dla Zachodu)
            omijanie przepisów, lekceważenie dla zarządzeń przy równoczesnej umiejętności
            improwizacji owocuje tym, że Polacy są doskonali przy tworzeniu firm,
            startupach, natomiast przy codzinnej orce w rozwiniętym biznesie męczą się, a
            najgorzej to już musi być w banku, bo jest to instytucja skrajnie różna od
            polskiej kawaleryjskiej mentalności.
            Ja w końcu trzasnąłem tym wszystkim i jestem na własnym.
            --
            Szczur Biurowy

            www.szczurbiurowy.com
    • Jestem mężem pracownicy banku więc cos na ten temat wiem.
      Wszystko co piszecie jest prawda ja ze swojej strony dodam
      to, iż głównie w centrali banku nie mają rozeznania na temat społeczeństwa.
      Przykład, bardzo proszę:
      Mieszkamy w miasteczku ok. 80 tyś mieszkańców, dział w którym żona pracuje
      dostał plan do wykonania, po kwartale okazało sie że wykonał go w 70%.
      Przyjechała komisja i po rozmowie z pracownikami stwierdzili że mają dane
      sprzed kilku lat gdy w tym mieście było dużo zakładów pracy (obecnie
      największym pracodawcą jest urząd miasta i niewielka fabryka a bezrobocie 25
      %). Pełni podziwu (prywatnie) dla pracowników powiedzieli że zdziałali oni cuda
      ale plany muszą zostać bo tak założyli analitycy w centrali. Jak się później
      okazało to takie same plany maja miasta 20-50 tyś mieszkańców.


      Pozdrawiam

      Jan
    • Gość: ola IP: 5.1.* / 199.67.140.* 08.09.04, 10:47
      Ja pracuję w banku co prawda od niedawna, ale jestem bardzo zadowolona.
      Mam akurat taką pracę, że nie widuję klientów i nie muszę nikomu nic wciskać
      tylko testuję nowe systemy, koryguję błędy między różnymi systemami bankowymi i
      konsultuję różne rzeczy z informatykami. Zarabiam dużo (jak dla mnie), praca
      jest niezbyt stresowa i można się wiele nauczyć, a w pracy nie siedzę dłużej
      niż 8h chyba że jest jakieś zebranie, ale wydaje mi się że jestem wyjątkiem.
    • Gość: hyt IP: *.pcz.czest.pl 08.09.04, 10:59
      Lepiej najpierw znajdz sobie inna prace, a dopiero potem rezygnuj.
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 12:56
      Ja też pracowałam w banku przez parę dobrych lat. Zrobiłam to samo co Ty. Już
      za parę dni będę bez pracy. Sama świadomość, że nie będę musiała już "wciskać"
      produktów bankowych, poprawiła mi samopoczucie i kondycję psychiczną. Nie martw
      się damy radę. Jak przetrwałyśmy pracę z klientem w banku, to przetrwamy
      wszystko. Dobrze zrobiłaś. Ty i ja nie dołączymy do 50-latek z tikiem nerwowym
      oka, z powodu ciągłej pracy z klientem. Ja wiem, że można zarabiać na życie
      inaczej.
      • Gość: aga IP: *.kanzas.net / *.lodz.pdi.net 08.09.04, 13:29
        Ja też pożegnałam się z pracą w banku.
        Rodzina odetchnęła.Wiem że słońce świeci po -16 tej i czy dzisiaj padał deszcz
        czy nie.Zobaczyłam , że mozna inaczej , nieszkodzi ,że nie ma tu premii gdzie
        teraz pracuję. Ale uwierzyłam w siebie , że poradzę sobie , że mam wiedze i już
        nie jestem zastraszona planami sprzedażowymi, stertą głupawych tabelek do
        wypełnienia i nieustannymi nadgodzinami.
        Coraz bardziej doceniam tą zmianę.Moja przyjaciółka ( tez były bankowiec) mówi
        że po banku dochodzi sie do siebie po prawie roku.To chyba prawda. Zycze
        powodzenia.(A jak sie dostanie taka szkołę jak bank to sobie człowiek wszędzie
        poradzi).
        Myślę że niektórzy przedmówcy przeszli przez ten sam bank co ja.
        Pozdrawiam
        Aga
        • Gość: Arqu IP: 62.29.253.* 08.09.04, 13:44
          Witam
          Jako klient banków - jestem poruszony tym co piszecie. I faktycznie - jak mój doradca bankowy
          cos mi teraz powie, do czegos zacheci itp, to będę na niego patrzeć podejrzliwie.
          Mam tylko jedną prośbę: nie bójcie się podawać nazw tych banków. I tak każdy wie, że chodzi o
          duże polskie banki, ale informacja o nazwach, to nasza broń - piszcie, przecież i tak Was nie
          "namierzą".
          Pozdr.
          • Gość: xx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 18:57
            Nie przesadzę jeśli powiem że większość banków działa tak samo.Niestety
            • Gość: millennium IP: *.toya.net.pl 27.10.04, 21:49
              Pozdrawiam wszystkich byłych pracowników McBANKU MILLENIUM to co sie tam dzieje
              w niczym nie odbiega od opisanych przez was historii.SYF DO KWADRATU
              • Gość: doświadczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 23:56
                to są złodzieje w kołnierzykach,millenium to droga prosto do bankructwa,
                latwo wziasc kredyt,latwo stracić,lub jak to woli wycisną cie jak pomaraancze
                tra-ge-dia, nie bierzcie u nich kredytów.doświadczony
              • Gość: Kasia IP: *.proxy.aol.com 28.10.04, 13:26
                a ja sobie pracuje w angielskim banku, 27 godz tygodniowo i mam wszystko
                gdzies. mam corke i wazniejsze jest dla mnie zeby ja odebrac ze szkoly niz
                wieksza kasa, ktora bym miala na full-time. przychodze do pracy o 9.15 i
                wychodze o 2.30 - ani minuty dluzej. tego wam zycze!
                • Gość: matematyk IP: *.centrostal.com.pl / 80.50.48.* 28.10.04, 14:34
                  Czyli od 9.15 do 2,30 pracujesz jakieś 18 i wychodzisz z prazy jak juz jest
                  ciemno... Gratulacje.
                  • Gość: Kaśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 22:22
                    O 2 po południu jakbyś się nie domyślił. Czyli pracuje ok 5 godz. dziennie. I
                    bardzo dobrze. MA czas być pracownikiem i matkom, w Polsce nadal trzeba wybierać
                    jedno albo drugie
                • Gość: realista IP: *.ifpan.edu.pl / *.ifpan.edu.pl 29.10.04, 12:56
                  Bo prawdziwe pieniądze przynosi do domu mąż, i to on będzie miał wrzody i zawał
                  w wieku 35 lat?
          • Gość: Asia IP: 81.15.254.* 09.09.04, 13:04
            Ten "wspaniały" bank, w którym pracuje to Bank BPH.
            • Gość: małgosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 15:13
              Te oferty bankowe to mrzonki. Bank BPH przyjazny bank? tak się reklamuje i
              reklam, że pożyczka od ręki, że to BANK INDYWIDUALNYCH ROZWIĄZAŃ. Byłam w
              potrzebie i potrzebowałam 1000 zł na życie. Nie dali, bo nie mam zdolnosci
              kredytowej. Nawet pewna pani mi powiedziała, że jak chcę tysiąc złotych na
              kilka miesięcy to moje zarobki 1000 netto to za mało. To ile trzeba zarabiać,
              żeby dostać 1000 zł pożyczki na pól roku. Więc mówię tej pani, ze to taka
              piękna reklama leci, że to podobno bank indywidualnych rozwiązań, a a ona z
              uśmiechem wzruszyła ramionami, że to nie przejdzie. Następnie pytałam o
              fundusze, tak się reklamują, że to coś dobrego a o szczegółach nikt nie
              wiedział, odsyłała jedna pani do drugiej pani, szeptała do ucha, powiedz coś i
              ta "wyżej" przeczytała z ulotki, co już wiedziałam wcześniej, bo ulotkę już
              czytałam, a ona ją czytała pierwszy raz i nie bardzo umiała odpowiedzieć na
              pytaniem, skutecznie mnie zniechęciła i do żadnego funduszu obiecującego
              krociowe zyski nie przystąpiłam.
          • Gość: 666 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 19:10
            Ja się nie boje powiedzieć w jakim banku pracowałem. A pracowałem w BZWBK i
            uważam ten bank za jeden z najgorszych w traktowaniu ludzi. Na szczęście już
            tam nie pracuje i cieszę się z tego. Za żadne pieniądze nie wróciłbym tam do
            pracy. Na szczęście mam teraz pracę którą lubię i nie muszę słuchać debili z
            jakimi miałem do czynienia w BZWBK. Pozdrawiam wszystkich byłych pracowników
            BZWBK.
    • Gość: zoś_ka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 17:21
      ja także po.. - 9 lat, 9 straconych - stracone zdrowie, zszarpane nerwy, pensja
      poniżej śr. krajowej, 10 godz. dziennie, zabieranie pracy do domu i najgorsze -
      ciągłe gnojenie, poniżanie...
      Ludzie, ludziom..., Dyrektor=człowiek???

      • Gość: a_lex IP: *.belzyce.sdi.tpnet.pl 08.09.04, 21:04
        Ja też mam zamiar zmienić pracę. Gdybyśmy tak wszyscy razem rzucili prace,
        których nie lubimy, to by było coś!!!
        • Gość: nik IP: 195.116.118.* 09.09.04, 14:19
          pracowalem w banku. Rok bo na szczescie znalazlem lepsza dzialke. Wysrubowane
          plany sprzedazy i odpowiedzialnosc za gotowke skutecznie mnie do detalu
          zniechecily...
          • Gość: kasia IP: *.5.waw.pl / 213.241.23.* 09.09.04, 19:33
            Gratuluję odwagi. Ja zdobyłam się na nia po dwudziestu siedmiu latach i choć
            nie jestem już może najmłodsza wierzę że mi sie uda znaleźć pracę w innym
            sektorze, byle nie w bankowości (nędzną kasa, praca po godzinach najlepiej
            jeszcze sprezentowac ten czas pracowdawcy i te wyssane z palca plany
            sprzedażowe. Podudka - stres , zasypianie -stres- efekt depresja). Pamietam też
            czasy kiedy w banku nie chciał pracować prawie nikt,choć płacili mało do pracy
            szło się z wielka chęcia bo była atmosfera.Dyrektor to był naprawdę ktoś w
            pozytywnym tego słowa znaczeniu. Po tej tzw. transformacji i weedukowaniu
            rzeszy specjalistów kierunku "bankowość i finanse" (straszenie że na twoje
            miejsce jest tysiąc chętnych), dziś praca w banku nie przypomina pracy tylko
            sklep z odzieżą lub temu podobne "stragany" gdzie realizuje sie plany sprzedaży
            (plany wymyślane przez pracowników różnych Departamentów nie odnoszące sie do
            sytuacji gospodarczej danego regionu czy kraju). Duże zarobki w bankach to mit,
            chyba ze masz szanse zostać Dyrektorem ( obsadzane z klucza do miał znajomości
            i nosił spodnie). Panująca atmosfera terroru psychicznego i lata pracy w
            stresie doprowadziły do tego że poczułam sie wypalona, juz mi sie nie chciało
            zachęcać klientów, liczyć na obiecaną podwyżkę ,której nikt z pracowników
            bezpośredniej sprzedaży w moim ostatnim banku nie otrzymał od kilku lat.
            Ludzie pracują po kilkanaście godzin dziennie za nędzne grosze bo boją się że
            nie znajdą innej pracy. Ja zdobyłam sie na odwagę i nie żałuję tego. Koszt to
            silna nerwica( szkoda że nie mieszkam w Szwecji tam na wypalnie zawodowe można
            dostać kilkuletnia rentę). Głowa do góry jeżeli ja wierzę w możliwość
            znalezienia pracy, to ty jako osoba młoda masz dużo większe szanse. Powodzenia.
            • Gość: prac.Pekao IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 21:22
              Ja jestem na urlopie wychowawczym na drugie dziecko,mam przerwę w pracy 5
              lat.Pracowałam w banku 15 lat.Wszystko co piszecie tylko utwierdza mnie w
              przekonaniu żeby tam nie wracać.Szkoda zdrowia psychcznego.To co napisała
              kasia o tym czym kiedyś był bank,a teraz- stragan.Też tak myślę.Kasiu mam
              nadzieję że szybko znajdziesz pracę.Pozdrawiam,jeszcze jako bankowiec.
    • Gość: kasik77 IP: *.chello.pl 11.09.04, 18:56
      ja pracowalam w dwoch bankach tzw.mc bankach , nastawionych tylko i wylacznie
      na sprzedaz , sprzedaz i sprzedaz oraz wyniki sprzedazowe...Wyscig szczurow to
      bylo cos normalnego , niestety ja do czegos takiego sie nie nadaje , rowniez
      mialam bardzo duzo stresow , nabawilam sie nerwicy i koszmarow w czasie gdy
      pracowalam ...niestety moja kariera w banku , ktora kiedys byla dla mnie
      marzeniem , skonczyla sie zamnknieciem oddzialu , w ktorym pracowalam ,
      pozwalam bank do sadu pracy , sprawe wygralam , ale niesmak pozostal do tej
      pory. Na razie jestem bez pracy , ale kariere w banku juz chyba sobie
      podaruje , no coz dzisiejsze banki to chyba nie miejsce dla normalnych ,
      uczciwych ludzi ...tak dla przykladu moj ex kierownik powiedzial mi
      kiedys "kasiu podchodzisz zbyt etycznie do tej pracy " wnioski prosze sobie
      wyciagnac ...
    • Gość: Ana IP: 62.233.241.* 11.09.04, 20:34
      Asiu, ponad rok temu również sama zwolniłam się banku, po 3,5 latach pracy.
      Sama też nie miałam perspektywy nowej. Chciałam Ci powiedziec, że wcale nie
      żałuję tej decyzji. Wręcz przeciwnie! Również starałam się o dziecko, niestety
      bez rezultatu. Natomiast zaraz po zwolnieniu udało mi się i jestem teraz
      szczęśliwą mamusią. Świat widzę nareszcie w kolorach i wiem po co żyję!!! Nikt
      nie robi mi już wody z mózgu, koszmar się skończył.
      Nie zrozumie tego nikt kto w banku nie pracował. Dawno już powinien zniknąć mit
      o cudownej pracy w banku, gdzie zarabia się kokosy a praca jest mało stresowa.
      Nie martw się niczym. Stracisz wprawdzie prace ale za to zyskasz spokój i na
      pewno uda ci się w końcu założyć rodzinę!!!
      • Gość: Theo IP: *.aster.pl 11.09.04, 20:43
        Dobrze że Ja w bankach tylko meble montowałem. Ale "kibel" tam jest okrutny,
        zwłaszcza w: (subiektywne zdanie)
        PKO SA
        Millennium
        CA
        Dodam jeszcze że w ciągu ostatnich 7 lat wszystko przewróciło się do góry
        nogami = kiedyś aż przyjemnie było wejść na obiekt : (
    • Gość: Ela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 20:53
      Jestem nauczycielka w szkole , obecnie studiuje ,,Bsnkowosc'' i chcialabym
      kiedys rozpoczac prace w banku. Ale wasze wypowiedzi mnie zaszokowaly... czy
      naprawde warto podjac prace w banku???
      • Gość: Ana IP: 62.233.241.* 12.09.04, 22:00
        Ja też studiowałam bankowość i też marzyłam o pracy w banku. A tak na dobrą
        sprawę żeby pracowac w banku studia nie są ci do niczego potrzebne. Ja byłam w
        ekipie 12 osobowej jedną z trzech osób z wyższym wykształceniem a jedyną z
        wykształceniem finansowo-bankowym. Reszta to ludzie ze średnim wykształceniem,
        którzy w swojej karierze po prostu dobrze sprzedawali i dlatego zostali do
        banku przyjęci. Więc, jeżeli lubisz sprzedawać ( a raczej wciskać na siłe) i
        pasjonuje cię praca w stresie, lubisz nie mieć czasu na sniadania i toaletę i
        pragniesz nabawić się nerwicy żołądka to warto!
        To czego uczą na uczelniach bardzo odbiega od rzeczywistości bankowej. Obecny
        bank to po prostu sklep z pietruszką. Tylko plany, sprzedaż i dywaniki u
        kierownictwa. Nikt nie dba o to, żeby dobrze obsłużyć klienta (od tego w końcu
        są kanały dystrybucji!!!) tylko o to, żeby jak najwięcej mu wcisnąć. I tak jest
        wszędzie. Owszem na pewno miło pracowałoby się w banku ale tylko na
        dyrektorskim a raczej prezesowskim stanowisku! Bo zarobki i obowiązki
        szaraczków to po prostu porażka.
    • Gość: milka IP: *.acn.waw.pl 13.09.04, 08:52
      Ja po kilku latach pracy w banku (rzekomo najlepszym wg Newsweeka), zmieniłam
      pracę i w końcu czuję, że żyję. Zero stresu, nareszcie normalnie śpię w nocy,
      może uda mi się zajść w ciąże( bo do tej pory bez skutku) a wiadomo co nerwy
      potrafią zrobić z człowieka.
      Bardzo długo zbierałam się do tej decyzji, ale teraz wiem, że tamta praca mnie
      wykańczała i to wcale nie pomału. Byłam jednym wielkim kłębkiem nerwów, a żyjąc
      w takim stresie nawet moje życie osobiste zaczęło kuleć.
      Obiema rękami podpisuję się pod tym co piszą moi poprzednicy, że pracownik banku
      (taki zwykły szary doradca) jest tylko po to żeby wyrabiać limity, pracować
      ponad siły za grosze, a to co czuje i myśli jest g... warte.
      I tak wygląda codzienna praca w banku: "wcisnąć" jak najwięcej poduktów
      klientom, bo przecież trzeba wyrobić plany; co z tego że emerytowi, który nie ma
      pieniędzy i ledwo mu starcza na życie wydasz kartę kredytową, której nie będzie
      w stanie spłacać a na ogół wcale nie wie do czego ona służy..., grunt że masz 1
      więcej, OGROMNĄ PREMIĘ i zarząd banku szczęśliwy... i tak do oporu.
      Zanim znalazłam obecną pracę, miałam 3 m-ce przerwy, ale powiem wam szczerze, że
      wolałam nie pracować wcale niż iść do jakiegoś innego banku. Juz na samą myśl o
      tym dostawałam wrzodów na żołądku. Żyliśmy z mężem z jeden pensji, było b.
      ciężko ale odpoczęłam psychicznie i w żadnym wypadku nie żałuję swojej decyzji.
      A wszyscy moi dawni współpracownicy zazdroszczą mi i niestety męczą się dalej.

      Dlatego pozdrawiam wszystkich odważnych, którzy zdecydowali się na odejście z
      banku oraz tych, którzy powoli dojrzewają do tej decyzji.
    • Gość: as IP: *.238.70.184.adsl.inetia.pl 13.09.04, 09:10
      A jakie sa place w tych bankach?
    • Gość: karmina76 IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 13.09.04, 10:35
      Ja przeżywałam dokładnie to samo co większość moich przedmówców: plany, opieprz
      (u nas pojawił się klasyczny mobbing), "żebractwo bankowe", czyli naciąganie
      klientów na "cudowne" produkty, nadgodziny, ciągła dyspozycyjność. Wytrzymałam
      rok, ale wcześniej podjęłam pewne dezyzje dzięki którym mam narazie spokój. Po
      wywalczeniu umowy na czas nieokreślony, zaczęliśmy się z mężem starać o
      dziecko. Udało się, a ja miałam satysfakcję powiadomienia mojej kierowniczki
      (młode dziewczę z przerostem ambicji, dla której inny człowiek jest niczym -
      liczy się plan oddziału,) o tym fakcie no i oczywiście L4. Reakcja: gniew "jak
      mogłam, bo teraz plan padnie" i co ona powie dyrektorowi rynku. Na szczęście w
      spokoju domowego zacisza siedzę sobie teraz i przeżywam uroki ciąży, "tam"
      wracać nie zamierzam - chcę zapomnieć o "żebractwie bankowym", wykorzystam
      wszystko co mi się należy i poszukam nowej normalniejszej pracy. Pozdrawiam
    • Pracowałam w banku ponad 7 lat, w tym 5 na stanowiskach kierowniczych.
      Pracowałam po kilkanaście godzin na dobę, w weekendy brałam pełną teczkę pracy
      do domu. Nieprawdopodobny stress i ciągła świadomość sterty niezałatwionych
      spraw. Co gorsza niesłychanie ciekawa praca (co w banku nie zdarza sie zbyt
      często) dawała mi bardzo duzo satysfakcji. Brakuje mi tego bardzo, a
      najbardziej wspaniałych ludzi z którymi miałam przyjemność pracować. Wysiadło
      jednak zdrowie. Teraz po półtorarocznej spokojnej pracy zaczynam dochodzić do
      siebie. Nie jestem młoda, mam dorosłe dzieci, a bardzo współczuję młodym
      ludziom,którzy trafiają w taki kierat. Próbujcie jednak za wszelką cenę
      zachować proporcje pomiędzy życiem zawodowym a rodzinnym i osobistym.
    • Gość: Ela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:37
      Skoro nie bank to gdzie moge szukac pracy po ,,Finansach i bankowości''
      poradzcie prosze...
      • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 17:28
        Przyznaję rację, że praca w banku to straszny stres. Ja pracuję w banku 7 lat,
        (jeden z większych banków), ale coraz bardziej dojrzewam do tego by z tej pracy
        zrezygnować, ale co dalej?
        • Gość: wera IP: *.classcom.pl / *.77.classcom.pl 13.09.04, 19:07
          Trzy dni zajelo mi pakowanie swoich rzeczy.Po 27 latach pracy w banku/ostatnie
          8 na st.kierowniczym/odeszlam.Silna nerwica,bezsennosc,wrzody zoladka i
          dwunastnicy.Przez 20 lat chodzilam do pracy z przyjemnoscia,lubilam prace z
          klientem,gdzie regulaminy i umowy byly jasno i wyraznie okreslane,gdzie
          atmosfera sprzyjala spokojnej pracy nawet po godzinach,w
          swieta,sylwestra.Ostatnie siedem lat to istny koszmar,im wiecej ukrytych
          informacji dla klienta tym lepiej.Moj Prezes ciagle uczyl mnie ,ze
          niedoinformowany klient to dobry klient,niech podpisuje umowe,a kiedy pojdziemy
          z nim do sadu to i tak wygramy,bo tuman winien wszystko przeczytac zanim
          podpisze.Nie potrafilam tak pracowac,ale wiem ze wielu tak potrafi.Ja przez rok
          nie moglam patrzec na banki.W tym wszystkim zastanawiam sie gdzie jest KODEKS
          ETYKI BANKOWEJ,Gdzie w tym wszystkim jest NBP.Znam przypadki kiedy inspektor z
          Centrali poprosil pracownice o przyniesienie dokumentacji kredytowej do
          kontroli do swojego pokoju hotelowego.To co obecnie dzieje sie w bankach to
          trudno sobie wyobrazic,a z etyka bankowa nie ma to nic wspolnego.
          • Gość: B.Pekao IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:11
            A czy miałyście trudności w znalezieniu nowej pracy.Czy długoletni staż pracy w
            banku pomaga w znalezieniu nowej pracy.Jakiej pracy szukałyście po banku.
            Jestem na wychowawczym i też nie zamierzam wracać do banku a to co tu pieszecie
            tylko mnie w tym utwierdza.
            • Gość: Anik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 19:01
              jak swietnie Cie Asiu rozumiem, dokladnie kilka miesiecy temu przechodzilam to
              samo co Ty...nie mialam pracy ale musialam sie zwolnic z banku bo nie
              wytrzymywalam juz tej presjii i nie moglam juz dluzej pracowac w takim
              zaklamaniu stresie itp co i tak odbilo sie na moim zdrowiu. Teraz mam spokojna
              prace, nie mge powiedziec ze bylo mi latwo, wrecz przeciwnie ale teraz nikt
              mnie nie rozlicza z planow itd i pod tym wzgledem jest spokoj. Rozgladam
              sie jeszcze za czyms innym ale juz spokojniej bo mam prace. Jedno jest pewne
              ze po 8 latach pracy w banku pomimo 28 lat czuje sie na 50 i totalnie
              wyeksploatowana... Trzymam kciuki Asia za Ciebie i pozdrawiam :)
    • Gość: ToeToe IP: 194.223.152.* 13.09.04, 21:24
      Moze najpierw urlop, przemysl to jeszcze. Nie ma pracy idealnej, w kazdej sa
      konflikty, problemy, kwestia tylko czy wezmiesz "byka za rogi" czy "podkulisz
      ogon i dasz dyla"...
      • Gość: wera IP: *.classcom.pl / *.77.classcom.pl 13.09.04, 23:37
        Toe Toe ma racje nie ma pracy idealnej,w kazdej sa konflikty i problemy.My
        jednak piszemy o wyzszym stopniu manipulacji ludzmi/pracownikami i klientami/,a
        to juz duzy problem.W przypadku pracownika banku masz dwa "byki"i czesto to
        pracownik jest ofiara,nigdy nie daje dyla,tylko dokonuje wyboru.
        Jesli chodzi o prace to mialam kilka propozycji,wybralam prace na wlasny
        rachunek.Pozdrawiam
        • Gość: Asia IP: 81.15.254.* 14.09.04, 11:09
          Gdy zakładałam ten wątek nie spodziewałam się, że tak wile osób podziela moje
          zdanie co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robię. Nie
          potrafię odnaleźć siebie w tym całym zakłamaniu. Mam nadzieję, że tak jak
          większośći moich koleżanek, które odeszły z banku uda się zdaleźć spokojniejszą
          pracę za rozsądne pieniądze: mam przecież ukończone studia wyższe ekonomiczne,
          Podyplomowe Studium Finansów i Rachunkowości Przedsiębiiorstw. Może zechce mnie
          jeszcze jakiś pracodawca ...
          • Gość: wera IP: *.classcom.pl / *.77.classcom.pl 14.09.04, 16:21
            Asiu-jesli w Twoim miescie jest NBP,to wyslij oferte.Napewno Ci sie uda,zycze
            Ci wszelkiego powodzenia.
            • Ja pracowałem w banku przez 3 lata. Moimi klientami były wyłącznie firmy,
              głównie zagraniczne. Przyznaję, że praca ta była obarczona bardzo dużym stresem
              a nadgodziny (oczywiście bezpłatne) były standardem. Z bankem pożegnałem się na
              skutek fuzji Nordea Bank Polska (w którym pracowałem) z LG Petro Bank.
              "Dzięki" temu przez kilka miesięcy szukałem pracy a jak już znalazłem to wcale
              nie w bankowości (jestem absolwentem SGH!!!) i za mniej niż połowę
              wynagrodzenia jakie miałem w banku.
              Teraz z ogromną tęsknotą wspominam "tamte czasy" bo współpracowników miałem
              super i ledwo wiążę koniec z końcem.
              Bardzo chętnie wrócę do pracy w banku tylko niech mnie w końcu ktoś zechce
              zatrudnić!!!
              • Gość: Jack IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 22:44
                Cos z tobą nie tak!!!!
                Ty sie poprostu do bankowości nie nadajesz!!!
                Albo chceszbyść bankowcem albo nie - zdecyduj się.
                Słyszałem coś nie coś o fuzji LG Petro Bank z Nordea bank Polska bo tak tę
                fuzję należy traktować.
                Szmaciarstwo ze Skandynawii ciszą się teraz z przejęcia LG bo BANK ten
                przyniósł im wyniki. Plany plany i jeszcze raz plany to nie praca to wyzysk
                człowieka przez człowieka!!!!!!!!!
                Sam wiem że paru koordynetorów d/s produktów detalicznych przyjętych niedawno
                to debile lepiej barany nie maja zielonego pojęcia o Bankowości bo to albo
                prawnicy nieudacznicy lub inni nieudacznicy.
                Zdecyduj się chłopie takich przygłupów trzeba kopać w dupę żeby im pokazać
                gdzie ich miejsce!!!!!
                Oni nic nie zrobią beż nas bo to nieudacznicy którzy złapali fuchę za kilka
                tys. na miecha! Sa nikim a w sprzedaży są podwójnym nikim tak jak Dyrektorzy i
                kirownicy placówek.....
                Pozdr....
          • Oj Asiu, ale poruszyłaś temat...
            Pracowałam w banku 15 lat. Zaczęłam jako młodziutka dziewczyna. Od początku
            byłam ciągle i prawie przez wszystkich krytykowana. Nie podabało się, że komuś
            nie odpowiedziałam dzień dobry, bo akurat biegłam korytarzem, żęby cos pilnie
            załatwić,( może nie usłyszałam) a to nie ta intonacja głosu itd.itd. mogłabym
            wyliczać bez liku. Na początku ignorowałam to - byłam młoda miałam inne
            problemy. Potem wyszłam za mąż, urodziłam dziecko. Znowu zaczęły się pretensje
            i komentarze,że często chodze na zwolnienia ( dziecko mi bardzo chorowało- od 5
            miesiąca musiałam je oddać do żłobka), tak jakbym to specjalnie robiła. Moje
            pseudo koleżanki po prostu zatruwały mi życie, ciągle skarżyły na mnie,
            donosiły, że się spóźniam, a to coś nie tak do kogoś powiedziałam - efekt był
            taki że przez 8 lat nie dostałam żadnej pochwały od przełożonego, nie mówiąc
            już o nagrodach, podczas gdy one dostawały je dwa razy do roku - przykre,
            prawda? Tym bardziej, że to właśnie ja niejednokrotnie wprowadzałam je w
            zakres pracy i obowiązków. W końcu zaczęłam się buntować bo zatruwały mi w
            życie w pracy, zaczęłam się bronić ale to spowodowało, że wyrobiono mi opinie
            osoby konfliktowej. Teraz już wiem, że to się nazywa mobbing w pracy ale wtedy
            nikt o tym nie słyszał.Musiałam odejść, na szczęście do innego departamentu.
            Podjęłam studia w kierunku bankowości, chcialam podnieść swoje kwalifikacje,
            chodziłam na język angielski, myslałam, że sytuacja się ustabilizowała i będę
            mogła spokojnie pracować. Ale niestety, nie dane mi to było. Zaczęło stawać
            kością w gardle innym paniom, że studiuję, nawet to, że kupiłam sobie samochód
            ( przy pensji w banku stać mnie było na to, choć samochód był kupiony na kredyt
            ale miałam z czego spłacać). Dochodziło do tego, że moje współpracowniczki
            czepiały się wszystkiego, nawet ( choć wyda Ci się to śmieszne) że mam nie
            odpowiedni kolor makijażu bo w tych kolorach mi nie do twarzy i takie tam.
            Każdy pewnie by powiedział, że trzeba sie było tym nie przejmować.; Tak, ale
            wszystko jest do czasu. Ignorowałam te komentarze, choć kosztowało mnie to
            sporo nerwów i wypłakanych łez w domu. Na mojej rodzinie też się to odbijało,
            stalam sie nerwowa, podejrzliwa, kłotliwa. Poza tym przez te zawistne kobiety
            była nakręcana moja kierowniczka, która zaczynała u mnie zauważać same
            najgorsze cechy. A to nie dostalam jedna ze wszystkich nagrody, a to najniższą
            premię ale to oczywiście nie wszystko. W końcu przyszedł czas zwolnień i
            oczywiście padło na mnie. Nie pomogło, że byłam najmłosza w zespole, brakowało
            mi 3 miesięcy do ukończenia studiów i miałam bardzo dobre kwalifikacje. No cóż,
            wykorzystała to moja szefowa, nakręcona wcześniej przez zawistne baby. Może
            bała sie z mojej strony konkurencji? Dodam ,że zostalam zwolniona w momencie
            kiedy wzięłam kredyt na zakup mieszkania bo mieszkałam w 30 m kw. kawalerki z
            małym dzieckiem - obydwoje z mężem studiowaliśmy. Pan dyrektor nawet nie chciał
            słyszeć o moim pozostaniu w pracy choćby w innym wydziale.
            Takie to dostałam podziękowanie za moją 15 letnią pracę w banku. Kopa w dupę i
            do widzenia. Przede wszystkim praca w banku jest ciężka ze względu na ludzi a
            nie na pracę. Każdy każdemu patrzy na ręce. Wszystko jest pilne i na wczoraj a
            do tego musisz być zawsze grzeczna i uśmiechnięta bo inaczej zrobią z Ciebie
            osobę konfliktową. Trafiłam później do Urzędu i byłam zaskoczona,że można
            jeszcze normalnie pracować z normalnymi ludźmi. Naprawde jestem sumiennym
            pracownikiem, zwolnienia biorę wtedy kiedy juz naprawde muszę ale praca w banku
            tak mi dała w kość, że chyba teraz cieszę się że juz tam nie pracuje. Mam
            oczywiście ogromny żal, że tak mnie potraktowano bo nie zasłużyłam sobie na to.
            Wiem, że atmosfera tam panująca jest nie do zniesienia. Ludzie są zaszczuci,
            znerwicowani, boją się własnego cienia i na nic nie mają czasu. Każdy trzęsie
            się, że to jego zwolnią. Tragedia. Dlatego cieszę się, że jak na razie mam
            obecna pracę, choć szukałam jej dość długo. Rzeczywiście nie zarabiam juz tak
            jak dawniej ale cieszę się z i z tego. Ta pensja pozwala mi jakoś przeżyć. Na
            szczęście jeszcze i mąż pracuje. Nie wiem, czy wróciłabym do tamtej
            pracy...chyba nie. A na razie zrobię wszystko żeby utrzymać obecną pracę ajeśli
            mi się nie uda, będę szukać innej, do skutku. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • Gość: prezes banku IP: *.bphpbk.pl 06.10.04, 15:28
        Panie Dyrektorze proszę do pracy wyrabiać plany a nie siedzieć na necie.
    • Gość: były pracownik IP: *.icpnet.pl 15.09.04, 23:47
      Hej Asiu ! Ja właśnie też zakończyłem pracę w banku. Pracowałem dużo krócej niż
      Ty ale mimo wszystko na zdrowiu się to odbiło. Prawda jest taka, że szkoda, że
      wcześniej sobie nie poszedłem w diabły. Na hasło "plany sprzedażowe" dostaje
      furii. Ogólnie jest się szmaconym przez ludzi na wyższych stanowiskach, którzy
      nie przeszliby testów psychologicznych gdyby im je zrobiono biorąc na te
      stanowiska. Moim zdaniem, zrobiłaś dobrze. Albo byś zwariowała albo zniszczyła
      sobie życie. Prace znajdziesz bo masz duże doświadczenie. A przynajmniej życzę
      Tobie spokojnej następnej pracy i sobie przy okazji też ;) Nie przejmuj się i
      obierz priorytet na rodzine...nie ma nic ważniejszego. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Gość: myszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 11:31
      pracuję jako sprzedawca w banku, jednym z największych. Niestety, jest jak
      wszędzie, czyli dokładnie tak jak to opisałaś. Wynik! Sprzedaż! Zapomnijcie o
      rodzinie, jak chcecie tu pracować! Nie ma życia osobistego, w ogóle dziwię się,
      jak możecie iść do domu jak nie ma planu!!!! (pracujemy od 8.00 do oporu)-to
      codzienność. W zeszłym tygodniu byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w innym
      banku, łudziłam się że może mam szanse na jakieś inne stanowisko poza działem
      sprzedaży. Nie ma szans, zastanawiam się jak długo jeszcze będą tylko takie
      oferty: przedstawiciel, doradca, koordynator, promotor, handlowiec,
      reprezentant- jakkolwiek sie to nazywa, zawsze to akwizytor z wynagrodzeniem
      adekwatnym do wyników....
    • Ja też pracowałam w banku. Ogólnie to 12 lat, w ostatnim 10lat.
      Poszłam na macierzyński i gdy chciałam wrócić to nie było już dla mnie miejsca.
      Od 2 lat szukam pracy, niekoniecznie w banku i co, i nic.
      Pracowałam w centrali przeszłam przez kilka szczebli, pracowałam w różnych
      dziłach (nie kierowniczych). Dostałam papier i pies z kulawą nogą nie
      powiedział mi nawet dziękuję za 10 lat pracy. Miałam wielu znajomych w pracy,
      nikt nie pomógł mi znaleźć miejsca w innym dziale. Kazdy martwi się tylko o
      swoje. Na pytanie czy chciałabym tam wrócić, odpowiedziałabym że tak. Ale do
      tych ludzi z którymi pracowałam, o pensji nie wspomnę. Chociaż nie były to
      żadne kokosy. Na szczęście nie pracowałam w sprzedaży i nie musiałąm się
      trzyjmać planów sprzedażowych.
      Tymczasem szukam pracy, a na wysyłane CV nikt nie odpowiada. Boję się, że czym
      dłużej nie pracuję, tym trudniej mi będzie znaleźć pracę gdziekolwiek.
      Dodam że cała sytuacja dzieje się w Warszawie (gdzie podobno nie ma dużych
      problemów w pracą?), skończyłam studia na dwóch kierunkach (w tym jeden z
      finansów i bankowości) no i oczywiście mam doświadczenie.
      Zanim zrezygnujecie z pracy mocno się zastanówcie. Chyba, że sprawa zdrowia
      bardzo naciska, albo ktoś ma inne persektywy, znajomości lub dorze
      zarabiającego partnera i nie musi zastanawiać się, który rachunek zapłacić, a
      który może jeszcze poczekać?
      Pozdrawiam
    • Gość: ala IP: *.localnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 19:48
      ja tez pracowalam w banku, dokladnie instytucji finansowej cetelem polska
      expansion,totalna porazka,jezdzenie po czlowieku,zniewaga,stres ogromny,liczyl
      sie tylko plan,wielka,ogromna biurokracja,najgorsze,ze pieniadze za stanowisko
      kierownicze smieszne bo obiecanej premi nie mozna bylo dostac bo plany byly nie
      do wykonania.
      nie polecam tej firmy!Rotacja ogromna poniewaz kazdy kto rozszyfruje to firme
      to z niej ucieka gdzie pieprz rosnie
      pozdrawiam
    • Gość: julka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 23:22
      pracuję w Pekao SA i też mam juz dość tej pracy, tylko liczy się sprzedaż nic
      więcej. Ale gdzie znależć pracę jak jest takie bezrobocie, a w dodatku ma się
      tylko doświadczenie (7 lat) w bankowości?
    • Gość: Jack IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.04, 21:10
      Witam wszystkich obecnych pracowników banków jak i tych co zamierzają zmienić
      pracę na sektor niebankowy.
      Powiem tak zróbcie to jak najszybciej bo taka praca was zabije .
      Mam 28 lat i jak w jednej z odpowiedzi przeczytałem czyję się na dwa razy tyle.
      Kiedyś jako prac. banku żyłem z prowizji od sprzedaży kredytów ciągnąłem jak
      wół żeby udowodnić pracodawcy że ma pracownika jak złoto - nikt tego nie
      doceniał bo uważano że wyciągam tyle z prowizji że nie ma co liczyć na więcej.
      Teraz sytuacja się zmieniła ma stałą pensję i Pier.... plany sprzedażowe nie
      odpowiadające realiom rynku.
      Obecnie szukam pracy ale za granicą wiem że tam jest lepiej, a przynajmniej pod
      wzgledem traktowania pracownika.
      Moje prywatne zdanie jest takie, gdyby nie sytuacja w kraju to każdy jak tu
      piszę w poniedziałek do pracy do banku by nie wrócił.
      Nasze pensje w odniesieniu do nakładów jakie dajemy z siebie są trzy, cztero
      krotnie za niskie. Przykład pracuj 9-12 godzin daj im swój samochód bo służbowy
      jest za drogi premia jak zrobisz plan ( g... premia) i to cała rzeczywistość.
      Kiedyś bank to był prestiż i szacunek a teraz pensje takie że w każdym
      obówniczym zarobi się tyle co w banku.
      Jeżeli macie odwagę to zmieniajcie pracę a zobaczycie że ci krwiopijcy z
      zagranicznych koncernów bankowych palcem do dupy nie trwią bez nas.
      Pozdrawiam i życze powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: m IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 10:57
        odradzam prace w Banku-zwłaszcza w sprzedazy - nikt długo nie wytrzyma - takie
        mają założenia - wypalisz przyjmą nowego itd...
      • Gość: pracownik banku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 12:31
        Praca w banku dawniej to był prestiż ale po prywatyzacji dla wielu stał sie
        koszmarnym wspomnieniem zmarnowane lata,zdrowie,siłu- a pracodawca ludzi z 21
        letnim starzem potraktowal jak meble do przestawiania nie liczyła się wiedza
        umiejetności ani doświadczenie .Jedynie wygląd p praca po 12-13 godzin z
        dziekuję.Dlatego jeśli jesteś młoda nie marnuj życia. Ja je sobie ,ponieważ nie
        odeszłam w odpowiednim momencie . 21 letni dorobek zawodowy zniszczono w ciągu
        jednego dnia.Choroba ,nerwica,tyle zostaje po pracy w banku u zagranicznych
        wyzyskiwaczy .Dla nich liczy się kasa a nie człowiek i realia rynku Polskiego.
        Sprzedaką przysłowiowego kota w worku pod hasłem - plan sprzedaży lub strategia
        obsługi klienta.
    • Gość: Marek Sadowski IP: *.dhcp003.icnet.ne.jp 26.09.04, 10:40
      Moj kolega z duzego banku w Tokyo
      narzeka ze obcieto mu bonusy o 50%
      a jest dyrektorem.
      Nie martw sie jezeli masz jakies osiagniecia
      i masz odpowiedni wyglad moze wkrotce awansujesz!!!
    • Gość: xs4u@o2.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 11:02
      Pracuję w banku mam plany i cele które robię w 110% jednak rynek się kurczy i
      klientów jest coraz trudniej pozyskać stsuję bardzo agresywną metodę sprzedaży
      (efektywną)którą mogę przełożyc na inny grunt mam dwa fakultety mogę
      zorganizować i zarządzać przez cele inną strukturę sprzedaży jak również
      przeprowadzić rekrutację pod kątem ludzi mi podobnych i wykonywać plany
      WSZYSTKO TO ZA ODPOWIEDNIE WARUNKI JESLI CHCESZ MIEĆ DOBRY TEAM I SPRZEDAWAC
      SWOJE PRODUKTY NAPISZ Z OFERTĄ NA MAILA W/W
      • Gość: Marek Sadowski IP: *.dhcp003.icnet.ne.jp 26.09.04, 11:31
        Ale dziwny email.
        To nie korporacja ani nawet spolka akcyjna.
        Sam jestem w stresie przed planowanymi awansami.
        Do tego przyjazd szefa pewnej firmy z Huston
        powoduje moja frustracje.

    • Gość: benek IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.04, 13:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Nie martw się. Ja pracuję w banku od 14 lat. Obecnie przebywam na L4.
      Rozchorowałam się poważnie, bo wcześniej myslałam tylko o pracy.Praca w pracy
      po 10 godzin dziennie, praca w domu do północy. Zdrowie nie liczyło się wcale,
      nie liczyła się również rodzina. Najważniejsze były plany sprzedażowe i ich
      realizacja, a także inne zadania, które ze sprzedażą nie miały nic wspólnego, a
      ktoś w banku musiał je wykonać. Gdy dopadła mnie choroba postanowiłam wreszcie
      brzydko mówiąc "olać" pracę i zaczęłam się leczyć. No i może Cię pocieszę, że
      jak tylko dojdę do siebie to rzucę tę pracę w diabły. Myślę o rozkręceniu
      własnego biznesu. Na pewno mi się uda. Wystarczy tylko trochę się postarać i
      przede wszystkim bardzo, bardzo chcieć.
      Tobie zaś radzę, abyś najpierw poszła na L4, odpoczęła psychicznie, postarała
      się w spokoju o potomka, zaszła w ciążę, póżniej urlop macierzyński, może
      zdecydujesz się też na urlop wychowawczy. Jak już trochę odchowasz dziecko, to
      poszukasz Sobie godnego Ciebie zajęcia i odejdziesz z tego krwiopijczego banku.
      Życzę Ci wszystkiego najlepszego i dużo wiary w Siebie.









    • Gość: Jack IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 21:57
      Witam ponownie.
      Zapomniałem dodać, że wasze starania o wykonanie planu i tak zwisają waszym
      dyrektorom i kierownikom.
      Oni boją się o własną dupę bardziej niż szereowi pracownicy.
      Zapytacie dlaczego - odpowiedź jest prosta brak wykonania planu to nie jest
      brak waszego zaangazowania to jest brak ICH wiedzy doświadczenia i umiejętności
      w zarzadzaniu zespołem ludzi prawdziwie znających sie na robocie.
      Dla wszystkich pseudo dyrekorów i kieroników zweryfikujcie swoje działania tak
      aby zespół który na was poświęca się wiedział że wam na nim zalęży a nie na
      tym aby jak najdłużej się utrzymać na 10 tyś pensjach lub więcej....
      To tyle... w nidłeugim czsie były pracownik Baaaanku!!!!!!!!!
      • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 08:51
        WłAŚNIE WYCHODZĘ ZA CHWILĘ DO PRACY, DO ZASRANEGO BANKU I JUŻ MI SIĘ W BRZUCHU
        PRZEWRACA NA MYŚL CO TU DZISIAJ SPRZEDAĆ. lUDZIE JA POTRZEBUJE INNEJ PRACY.
        • Gość: Artur IP: *.tkvs.ylc.edu.tw / *.tkvs.ylc.edu.tw 28.09.04, 20:08
          • Gość: azalia1 IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.04, 22:47
            a czy ktoś z Was pracuje w jednym z banków na Śląsku jak sama nazwa wskazuje,
            jak wam się pracuje czy Wy też tak marnie zarabiacie.Ja jestem po studiach po
            14 latach pracy i zarabiam jak jakas smarkula nie licząc już o premiach bo ich
            nie ma tzn.trzeba sobie samemu zapracować na te premie ale tylko liczą się
            dochodowe produkty za bla jakie nie płacą.Podwyżki to już nie widziałam chyba z
            5 lub 6 lat, az wstyd a niby to taka prężnie działająca firma, jakoś tego nie
            czuję. człowiek poswięca się pracy, sprzedaje produkty bankowe a zarabiają na
            tym interesie kierownicy którzy telko żądza i RYCZĄ.Gdzie tu sprawiedliwość, no
            jak się nie ma wtyków to można na tym samym stanowisku być aż do emertyury jak
            się ją doczeka.
    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: marianka:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 13:24
      o mój boze..... dzisiaj miałam zadecydować o zmianie pracy: z urzędu - do
      banku. I przez was nie złozyłam podania. Albo "dzięki wam". To był palec boży,
      że znalazłam to forum, że dowiedziałam się, jaka jest praca inspektora -
      doradcy. Normalnie mam wrażenie, że uchroniłam się przed ogromną życiwą
      pomyłką.
      Trzymajcie się ciepło, bankowcy.
    • Witajcie!

      tak sie sklada ze jestem pracownikiem banku z kapitalem zagranicznym, po
      pierwsze pracownik generalnie nie jest spostrzegany jako podmiot lecz jako
      przedmiot wykonywanej pracy, coz pomine wszystkie nietakty ze strony mojego
      pracodawcy a jest ich duzo... mysle, ze jak dlugo bedzie panowalo u nas
      bezrobocie, nic w temacie wykorzystywania pracownikow sie nie zmieni, szokuje
      mnie jednak fakt ze szefowie Polacy czesto sa duzo bardziej gorliwi w tym
      wykorzystywaniu niz obcokrajowcy....!
      • Gość: zosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:20
        A ja myślę, że prawda jest taka, że jak ktoś jest w banku dyrektorem lub
        kierownikiem to sobie siedzi, bo i pensja niezła i jest zadowolony, nawet jak
        wydarzają się nieprzyjazne sytuacje, narzekają ci, co mają robić plany
        sprzedażowe i ci są w najgorszej sytuacji, bo kiepskie zarobki. Znam ludzi,
        którzy sobie chwalą pracę w bankach i dobre zarobki ale ci nie są bezpośrednio
        odpowiedzialni za sprzedaż. A swoją drogą ciekawi mnie, czy ktoś z
        wypowiadających się forumowiczów pracuje w prywatyzowanym banku pko, przecież
        te osoby dostaną akcje ale o tym już te osoby nie piszą, przecież jak
        sprzedadzą akcje nawet po cenie nominalnej to i tak zarobią na tym na czysto do
        ręki. Ludzie to też trzeba brać pod uwagę, ale widzę tu że te osoby to cicho
        sza, to tak jakbym ktoś im dał pieniądze za friko (inni w małych firmach nie
        mają takich możliwości, tylko goła penjsa i nic, żadnego socjalu. No właśnie.
        Poza tym w takich instytucjach zwykle jest duży socjal (angielski, basen,
        premie, bonusy na święta i tak dalej), czego nie ma w prywatnych małych
        spółkach, więc jak ktoś pracuje w banku to i tak lepiej wychodzi na tym niż
        osoba, która za te same pieniądze tyra w małej firemce. Pozdrawiam pa.
        • Gość: zosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:34
          i jeszcze wiecie co, opadają mi ręce jak widzę na tym forum wypowiedzi w stylu
          powyżej: "nie złożyłam podania do banku (osoba, która pracuję w urzędzie), a
          jak się okaże, że coś straciłaś koleżanko i praca w banku w perspektywie
          okazałaby się lepsza niż urząd. Wiadomo, że ryzyk fizyk, nigdy nie wiadomo jak
          będzie, ale sugerowanie się na tym forum w kwestii własnych ważnych decyzji
          życiowych wydaje mi się co najmniej dziecinne, bo po pierwsze opinie
          zamieszczane na tym forum są wg mnie bardzo subiektywne, bo po drugie co się
          nie podoba jednemu to może się podobać drugiemu, po trzecie może być akurat
          ktoś wk. ... na szefa i opowiadać tu różne rzeczy, ale np. jakby go nie
          zwolnili, to by tak nie gadał i te de, po prostu NIE ZNACIE TYCH OSÓB I TO CO
          IM SIĘ PRZYDARZA NIE ZNACZY, ŻE TO SIE PRZYDAZY WAM, owszem można wysłuchać co
          mają do powiedzenia w tej kwestii inni, warto jakieś rzeczy wiedzieć,
          przynajmniej być świadomym, ale na Boga, to wasze życie, trzeba mieć SWÓJ ROZUM
          i szukać własnej drogi życiowej a nie sugerowac się opiniami nieznanych osób,
          nie twierdzę, że zamieszczane opinie nie mają pokrycia w rzeczywistości w
          jakiejś części, ale ja bym nigdy nie zdecydowała się na taki krok: zrezygnowac
          z pojscia na rozmowę, bo coś tam przeczytałam ,,, bo nie uważam, żeby wszystkie
          wypowiedzi w kwestii tego tematu banków jak i innych były wiarygodne.
          • Gość: milka IP: 81.219.8.* 26.10.04, 17:13
            No rzeczywiście wszyscy pracują w Pekao SA i dostaja kupe kasy w akcjach.
            Wybacz ale opowiadasz bzdury na temat na który nie masz zielonego pojęcia. Nie
            wiem czy pracujesz bądź kiedykolwiek pracowałaś w banku jako doradca klienta bo
            nie piszesz o tym w swoim poście. Jeżeli tak, i dostajesz te wszystkie "bonusy"
            to powinnaś się cieszyc jako jedna z nielicznych.
            Ja pracowałam w banku (całkiem sporym i często goszczącym na pierwszych
            miejscach we wszelkiego rodzaju na rankingach) 5 lat i o bonusach jakich piszesz
            mogłam sobie tylko pomarzyć. Basen owszem...dla pracowników centali we Wrocławiu
            a reszta mogła sobie popływać w wannie w domu. Angielski to samo dla kadry
            dyrektorów lokalizacja j.w, bo przecież można jakieś dodatki do pensji
            zafundować komuś kto zarabia więcej niż "zwykły" urzędasek i stać by go było z
            pensji na opłacenie kursu. Ale po co? Bony na święta mogliśmy sobie sami
            narysować.A... zapomniałam dostaliśmy raz kalendarze z nadrukiem firmowym.
            Normalnie szaleństwo w biały dzień. Aż cud że nam tego nie odliczyli od wypłaty
            (chociaż nigdy nic nie wiadomo...).
            Więc na drugi raz zastanów się zanim napiszesz, że jakieś wypowiedzi są
            niewiarygodne. A to czy ktoś sugeruje się opiniami innych jest jego indywidualną
            sprawą. Ja w każdym razie wyraziłam wcześniej swoje zdanie i napewno do pracy w
            banku nie wrócę, bo wszędzie jest podobne bagno.
            Pozdrawiam
przejdź do: 1-100 101-200 201-248
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.