Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mało kobiet we władzach spółek

    21.01.15, 14:29
    Dyrektywa...jasne, powiedzcie mi teraz, kogo mam zatrudniać.
    Edytor zaawansowany
    • hankrearden 21.01.15, 18:35
      Ilu jest leworecznych we wladzach spolek i dlaczego komisja nic z tym nie zrobi?
    • wmc-33 21.01.15, 22:16
      Gdyby dane o cudownych wzrostach kursów i zysków spółek z zarządami pełnymi kobiet był uznawane za wiarygodne, to nie ma możliwości, by akcjonariusze nie wymusili takich zmian w składach zarządów swoich firm. Skoro takiego zjawiska nie obserwujemy, to widocznie nie tylko zacofani polscy seksiści uważają te dane za bujdy na resorach.
    • wojtecky 06.02.15, 20:13
      Zgadzam się z przedmówcą. Co do przywołanej rzekomej obserwacji, że zyski szybciej rosną w firmach w której wysokie stanowiska zajmują kobiety - to wygodny (pseudo-) argument dla tej z góry przyjętej tezy, bo kto sprawdził czy tu nie zaczynamy "od ogona strony" gdy upraszczamy mówiąc: gdy zatrudniasz kobiety zaczynasz osiągać większe zyski? Może ciąg przyczynowo-skutkowy wygląda tak: firma notuje wysokie, bezpieczne zyski i wtedy zatrudnia relatywnie więcej kobiet, bo nie mając "noża na gardle" może sobie pozwolić na luksus zatrudniania kobiet - luksus w tym sensie, że globalnie kobiety są jednak niżej cenione jako pracownicy.
      A tak w ogóle w czym zresztą przeszkadzają obecne proporcje? Parytety to kolejne ordynarne sterowanie społeczeństwem. A ja na przykład nie bardzo wierzę w te rzekomo każdorazowo niebotycznie lepsze kwalifikacje kobiet - sorry, ale biznes i polityka to jednak domeny w których od zawsze byli mężczyźni i (statystycznie, a nie jednostkowo) bardziej się do tego nadają od kobiet (co oczywiście nie zmienia faktu, że nie w każdym jednostkowym przypadku tak jest), które liczniej zaczęły się tam pojawiać stosunkowo niedawno.
      A przywoływanie wyników ankiet której wyniki popierają tezę autorów artykułu? To, co się mówi ankieterom, a to, co się uważa naprawdę, to nie to samo. Obiekt wiedzący, iż jest podmiotem ankiety niekoniecznie nie zachowuje się w pełni jak ten sam obiekt w "naturalnej sytuacji", np. inaczej może o tej samej kwestii wypowiadać się w gronie rodzinnym, pracy, z kumplami przy piwie, etc. Wiele nomen omen badań wykazało, że respondenci podświadomie chcą się przypodobać pytającym i wybierają takie odpowiedzi, które w ich rozumieniu bardziej podobałyby się ankietującym, etc. Dużo zależy też od tego jak było sformułowało pytanie, np. wyniki ankiet przy pytaniu "czy uważa pan/pani, że udział kobiet w rządzie jest zbyt mały?" (pomijam, że należałoby dodać - zbyt mały w stosunku do czego? np. do proporcji kobiet i mężczyzn w całej populacji - wiadomo, że ta proporcja jest "pi razy drzwi" fifty/fifty, a więc znowu mielibyśmy manipulację) byłyby inne niż przy pytaniu typu "czy w polityce i biznesie powinny być parytety?" (znowu brakuje doprecyzowania - np. jak miałyby się te parytety kształtować? etc)
      W końcu są kobiety takie do przodu, czy jednak trzeba im pomagać parytetami, jak istotom gorszym? Przede wszystkim to wypacza zasadę równości i sprawiedliwości - jeśli np w wyborach kandydat mężczyzna zdobędzie więcej głosów od kobiety, ale deputowanym zostanie ona, bo dla niego nie ma "dzikich kart". To przecież niedozwolona w konstytucji dyskryminacja ze wzgledu na płeć, czyż nie? Pozwólmy ludziom samym wybierać, kogo chcą - chyba, że przywołując Platona Morozowa "z wolnymi wyborami jest ten problem, że nie można z góry określić, kto wyga"
    • ladytrashka 22.01.15, 12:18
      "Kluczowa w tej kwestii jest zmiana społeczna, ale ona trwa bardzo długo, bez mechanizmu, który ją przyspieszą, nie nadejdzie. Kwoty to mechanizmy, które pozwolą szybko wyrównać skład rad i zarządów, ale to tylko mechanizm czasowy" - to znaczy co, mechanizm zostałby w pewnym momencie skasowany? Co byłoby podstawą decyzji, że zmiana społeczna się dokonała i można zrezygnować z kwot? Kwoty w biznesie to trudna sprawa i w dodatku będąca de facto w sprzeczności z ideą równości płci. W biznesie powinny decydować kwalifikacje i ambicja, a nie płeć. Oczywiście, że jest masa stereotypów na temat kobiet, które wpływa na ich (nie)zatrudnienie na określonych stanowiskach i należy z tym ostro walczyć, ale wymuszanie zatrudnienia nie jest dobrym sposobem.
      To wzbudzi gwałtowny sprzeciw, skutkiem czego zatrudniona kobieta będzie na cenzurowanym bardziej, niż gdyby na jej miejscu znajdował się facet. Poza tym zawsze będzie podejrzenie, że musieli ją tam umieścić, a nie że sobie na to stanowisko zasłużyła. Wymuszanie zatrudnienia sprawi wrażenie, że kobiecie zawsze trzeba pomóc, więc jest słabszą osobą (w domyśle gorzej pracuje).
      Rozwiązaniem problemu jest przestrzeganie praw ojców do urlopu (bo obecnie są z tym problemy), możliwość wzięcia przez mężczyznę urlopu nie tylko ojcowskiego (kto wymyślił to idiotyczne określenie "tacierzyński"?!), ale i wychowawczego, po czym propagowanie tej informacji. Innym rozwiązaniem jest intensywne promowanie przykładów (i osiągnięć) kobiet, które przebiły się przez szklany sufit i tym samym zachęcanie decydentów do obsadzania kobiet w zarządach. Do tego akcja promocyjna skierowana do kobiet - artykuły informacyjne, warsztaty, treningi, na których mogą poznać sposoby autopromocji i autoprezentacji tak, by ich sukcesy nie przechodziły niezauważone i by to one dostały awans, a nie koleżka, którego jedynym atutem jest to, że nie zajdzie w ciążę. Jeszcze innym sposobem jest "marchewka" dla firm - jakieś bonusy, ulgi dla wszelakich firm, gdzie w zarządach jest dużo kobiet. To wszystko trzeba by połączyć w spójny trend, a nie wymuszać.
      Jako feministka uważam, że w rządzie powinny być parytety, bo to kpina z idei demokracji, jeśli o sprawach całego społeczeństwa decydują głównie mężczyźni, bo kobiety mogą mieć inny punkt widzenia na wiele spraw (poza tym mężczyźni często dostają swoje posadki z racji kolesiostwa, a więc babom, jako że są przedmiotem "rozmów o dupach", trudniej się tam dostać pomimo tych samych albo wyższych kwalifikacji), ale sfera biznesu (i np. władze uczelni) powinna być wolna od parytetów płciowych. Spółki handlowe nie zajmują się problemami całego społeczeństwa, więc nie ma co się bawić na siłę w mechanizmy regulacji - zmiana sytuacji powinna być osiągana promocją korzyści płynących z obsadzenia wysokich stanowisk kobietami i wyśmiewaniem stereotypów. I na koniec najważniejsze - kobiety powinny wreszcie zacząć popierać inne kobiety zamiast stawiać na facetów, tylko dlatego, że są facetami. Niestety stereotypy płci podzielają nie tylko mężczyźni.
    • dano27 22.01.15, 18:58
      Droga ladytrashka ze względu na nick będę zwracał się do Pani, jako płci żeńskiej.
      Piszę do Pani z prośbą o wyjaśnienie, gdyż nie do końca zrozumiałem Pani wypowiedź. Proszę zatem o jaśniejsze przedstawienie poniższych sformułowań i koncepcji.
      1. Napisała Pani, że: "... jest masa stereotypów na temat kobiet, które wpływa na ich (nie)zatrudnienie na określonych stanowiskach i należy z tym ostro walczyć, ..." . Dlaczego należy walczyć ze stereotypami (i dlaczego akurat tymi?) i dlaczego ostro ? Według mnie stereotypy nie przeszkadzają nic, a nic w życiu gospodarczym. Po pierwsze nie wzięły się one znikąd, a z reguły w każdym stereotypie jest przynajmniej mała nutka prawdy. Więc często są one pomocne w skali makro, gdyż nie znając np. socjologii, czy też szczegółów działania poszczególnych mechanizmów wpływających na ludzkie decyzje możemy zaserwować większej gawiedzi tą samą informację w pigułce zwanej stereotypem. I jest to korzystne. Stereotypy nie są korzystne w przypadku nauki i ludzi, którzy się nią zajmują. Natomiast jak wcześniej wspomniałem nie uważam, aby były czymś złym w życiu społecznym, czego dowodem może być np. sytuacja czarnoskórych koszykarzy w amerykańskiej lidze NBA, gdzie parędziesiąt lat temu istniał stereotyp sugerujący jakoby murzyni byli słabszymi graczami od białych. Biali stanowili wówczas 100% zawodowych koszykarzy, a żaden z właścicieli klubów koszykarskich nie chciał nawet słyszeć o zatrudnieniu murzyna. W latach 50-tych jednak jeden z właścicieli (nota bene biały) postanowił wyjść poza ten stereotyp i zatrudnił kilku czarnych koszykarzy, którzy wygrali dla swojej drużyny mistrzostwo NBA. Kilka lat później większość graczy NBA stanowili już murzyni, a stereotyp umarł śmiercią naturalną. I podpowiem, że ani państwowe ani federacyjne prawo bądź też propaganda nie działały na korzyść murzynów, a wręcz z lekką siłą skierowaną w przeciwną stronę. Na bazie tej historii istnieje dziś stereotyp wskazujący, że gracze biali mniej nadają się do koszykówki niż murzyni. I dzięki temu np. już w szkołach średnich biali niechętnie przystępują do drużyn koszykarskich. I słusznie, zamiast tracić czas mogą kierować swą energię do dziedzin, gdzie szanse na sukces mają większe. I jest to pożyteczne.I dla nich i dla czarnych. Zwykle stereotypy, które nie znajdują potwierdzenia w życiu giną śmiercią naturalną. Te, które się utrzymują, mają ku temu podstawy (mniejsze lub większe).
      2. Napisała Pani dalej, że: "(...) jest masa stereotypów na temat kobiet, które wpływa na ich (nie)zatrudnienie na określonych stanowiskach i należy z tym ostro walczyć (...)", " Rozwiązaniem problemu jest (...)", "Jeszcze innym sposobem jest (...)". Zatem rozumiem, że twierdzi Pani, używając przytoczonych słów, iż problem nierównego podziału stanowisk zarządczych w firmach istnieje. Przy czym jednocześnie w tym samym komentarzu napisała Pani: "W biznesie powinny decydować kwalifikacje i ambicja, a nie płeć. " oraz " (...) ale sfera biznesu (i np. władze uczelni) powinna być wolna od parytetów płciowych. Spółki handlowe nie zajmują się problemami całego społeczeństwa, więc nie ma co się bawić na siłę w mechanizmy regulacji (...)". To z kolei dowodzi czegoś zupełnie innego. Dowodzi mianowicie, że uważa Pani, iż problemu nierównego podziału według płci nie ma, gdyż rynek sam zdecydował bez żadnych zachęt kto bardziej się nadaje i nie należy się tym zajmować. Zatem proszę, aby określiła się Pani precyzyjniej, czy problem istnieje czy nie, a jeśli tak to czy powinniśmy się nim zająć i dlaczego.
      3. W Pani tekście znalazły się również następujące fragmenty: "(...) ale wymuszanie zatrudnienia nie jest dobrym sposobem." Po czym postuluje Pani: "Jeszcze innym sposobem jest "marchewka" dla firm - jakieś bonusy, ulgi dla wszelakich firm, gdzie w zarządach jest dużo kobiet. To wszystko trzeba by połączyć w spójny trend, a nie wymuszać." Czym jednak różni się według Pani wymuszenie kwotowe, które polega na ustanowieniu przez każdą z firm równego podziału według płci w zarządzie pod groźbą konsekwencji finansowych od ty "zachęt" w postaci ukarania finansowego firm, które nie przestrzegają w/w podziału wg płci dodatkowym podatkiem na rzecz firm, które go przestrzegają ? Przecież rozumie Pani chyba, że pieniądze na te wspomniane "bonusy" nie wezmą się znikąd, np. z Wenus lub z Marsa, ale z kieszeni firm, które zapłacą podatek. Najpierw zapłaci go każda firma, a potem część w postaci zwrotnego "bonusu" otrzymają te, które do parytetu się zastosowały. Jak zatem Pani sobie wyobraża istnienie marchewki bez kija ? Według mnie to niemożliwe, a marchewka i kij są zawsze możliwe wyłącznie w pakiecie. Metody motywacji to nie warzywniak, tutaj marchewki bez kija Pani nie dostanie :)
      Dalej mam parę pytań, jednak nie chcę pisać w próżnię, gdyż nie wiem czy zdecyduje się Pani mi odpowiedzieć choćby na te trzy powyższe kwestie, o co bardzo usilnie zabiegam, gdyż chciałbym zrozumieć Pani poglądy i tok rozumowania. Jeśli zdecyduje się Pani odpisać, zapewne zadam kolejne pytania. Tymczasem serdecznie pozdrawiam.
    • ladytrashka 08.02.15, 16:31
      Dzień dobry:)

      1) Na początek link do prostego klarownego, a nie akademickiego tekstu, który mówi o funkcjonujących stereotypach, a zarazem wyjaśnia, dlaczego są szkodliwe i dlaczego należy z nimi walczyć.
      www.fozik.pl/artykul/dyskryminacja-kobiet-w-miejscu-pracy-mit-czy-rzeczywistosc/3337.html
      Warto się też zapoznać z tym razem akademickim artykułem E. Mandal: "Stereotypowe postrzeganie ról kobiet i mężczyzn jako wyznacznik karier zawodowych i funkcjonowania na rynku pracy", w: Płeć a możliwości ekonomiczne w Polsce: czy kobiety straciły na transformacji?" Warszawa 2004

      Ze swej strony dodam, że to, iż w każdym stereotypie można odnaleźć nutkę prawdy (czyli pewne osoby, które doń pasują), nie sprawia, że prezentowany w stereotypie obraz danej grupy społecznej (w tym przypadku kobiet) jest prawdziwy, a więc nie tylko nie jest pomocny w skali makro, a wręcz szkodliwy. Nutka melodii nie czyni. Sama natura stereotypu jest taka, że ciężko z nim walczyć, bo ludzie szukają uproszczeń, a weryfikację utrudnia własnie owa "nutka". Stereotypy dotyczące kobiet mają bardzo długą tradycję, dłuższą niż stereotypy dotyczące czarnoskórych (ot, taki banał - czarnoskórzy mężczyźni dostali prawo głosu szybciej niż białe kobiety, pomimo że ruchy sufrażystek mają w zasadzie dłuższą tradycję niż ruch abolicjonistów, nie mówiąc już o działaniach przeciwko segregacji rasowej), są przez to bardzo mocno osadzone w kulturze i podświadomości, dlatego walka z nimi wymaga wiele wysiłku i dlatego właśnie należy czynić to ostro i zdecydowanie. Dlaczego należy walczyć ostro akurat z tymi dotyczącymi kobiet? Ponieważ kobiety to co najmniej (a zwykle więcej) połowa społeczeństwa i szkoda, by talenty takiej masy ludzi były marnowane przez błędne przekonania (o czym świadczą badania wspomniane również w artykule, który komentujemy). W skali makro gospodarka traci marnując potencjał części ludzi, tylko dlatego że są płci żeńskiej, a w skali mikro - poszczególne kobiety mają kłopoty z awansem i wyładowują frustrację na rodzinie, co do niczego dobrego nie prowadzi.

      2) Bynajmniej nie zaprzeczyłam sama sobie. Problem pomijania kobiet przy awansie istnieje. W biznesie powinny decydować ambicje i kwalifikacje, a nie płeć, tak jednak często nie jest. Rynek sam nie zdecydował - liczby pokazują, że awansowanie kobiet się opłaca, ale decydenci zwykle są płci męskiej, a każda grupa ma tendencję do homogenizacji, a więc promują innych mężczyzn, pomimo że ci ostatni często mają niższe kwalifikacje niż ich koleżanki o takich samych ambicjach. Jednakże wprowadzenie na siłę parytetu nie przyniesie dobrych skutków, a zniechęci do kobiet, potrzeba tu innych działań, o których wspomniałam w poprzednim komentarzu.

      3) Moim zdaniem różni się znacząco, bo np. ulga podatkowa dla firmy za promowanie utalentowanych pracowniczek, to nie to samo, co kara finansowa dla firmy, która regularnie je pomija przy awansie. Bonus dla jednej firmy, nie oznacza, że innej firmie odbierze się POSIADANE już przez nią środki, jeśli tak to Pan (bo wydaje mi się, że mam do czynienia z osobą płci męskiej) zrozumiał. Po prostu ta druga czegoś nie otrzyma, a ta pierwsza tak. Kijem jest tu brak marchewki.
      Ze swej strony nie mam już nic do dodania i serdecznie pozdrawiam.
    • truten.zenobi 08.02.15, 21:51
      > 1) Na początek link do prostego klarownego, a nie akademickiego tekstu, który m
      > ówi o funkcjonujących stereotypach, a zarazem wyjaśnia, dlaczego są szkodliwe i
      > dlaczego należy z nimi walczyć.
      czy stereotyp polaka złodzieja, lenia i pijaka jest "szkodliwy" przy szukaniu pracy w Niemczech... pewnie tak.
      czy uniemożliwia dobrym pracownikom znalezienie pracy? może i nie ułatwia ale... złej baletnicy...

      tak więc nie demonizujmy, znam wiele kobiet które osiągnęły wysoką pozycję w strukturach różnych firm i instytucji... nawet taką która pozostaje poza moim zasięgiem chociaż jestem mężczyzną.
      ale gdy wiedzy talentu, chęci do pracy"zdolności interpersonalnych" (znajomości i kontaktów) brakuje to trzeba sobie znaleźć jakieś usprawiedliwienie... "facet to świnia"
      --
      dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"
    • ladytrashka 26.08.18, 12:54
      A dlaczego "dobra baletnica" ma mieć pod górę, a "dobry baletnik" ma być faworyzowany tylko z tytułu płci? Tu jest mowa o sytuacji, gdy u kobiety wiedza jest, chęć do pracy jest, ale właśnie "zdolności interpersonalne" różnych panów powodują, że ktoś wybierze "Zdzisia", bo facet, a z babą to nigdy nic nie wiadomo, pewnie gorzej będzie się współpracować, bo wiadomo - baba.
      Ale jak się zasłaniamy, że rzekomo "jakieś usprawiedliwienie", bo przecież "znam kobietę, której się udało" (pytanie - jakim kosztem w porównaniu z kolegami), to dowód na brak chęci zrozumienia, o co chodzi.
    • dano27 28.08.18, 00:29
      Jeśli tyko ten Zdzisiek jest przeszkodą dla sukcesu bardziej utalentowanej panny to - jak rozumiem - nie może ona otworzyć własnej firmy, zatrudnić inne równie lub bardziej utalentowane kobiety i osiągnąć na konkurencyjnym, wolnym rynku większego sukcesu, bo pewnie również ustawodawstwo to blokuje. Ale zaraz, nie , przecież są takie pomysły, i to już od dawna, niekiedy usilnie promowane przez włodarza tutejszego forum. I co ? Gdzie są te firmy ? Jakoś nie jest łatwo takie znaleźć, a jeśli jest już firma prowadzona przez kobietę (nie odziedziczona w spadku po mężu, tylko stworzona przez kobietę) to ona opiera się na mężczyznach. Istnieje jednak całkiem sporo firm opartych na mężczyznach niemal w 100%. Czego to dowodzi ? Klientki też dyskryminują inne kobiety ?

      I tu dochodzimy do wniosku, że te "blokowane" kobiety przez różnych Zdzisiów nie są w gruncie rzeczy tak mocne jak o sobie myślą, a na pewno nie tak mocne jak o tym mówią. Wiedzą jednak o tym i próbują wykorzystać inne naiwne kobiety, aby te głosując odpowiednio zmusiły prawnie wszystkich uczestników rynku do wprowadzenia choćby parytetów w zarządach spółek co skończy się dla wszystkich niekorzystnie, a po paru latach skończy się bardzo nieprzyjemnie dla kobiet. Wahadło społeczne przechyli się bowiem nadmiernie w drugą stronę i nikt już nie będzie chciał współpracować z żadną kobietą.
    • snajper55 28.08.18, 17:29
      ladytrashka napisała:

      > Tu jest mowa o sytuacji, gdy u kobiety wiedza jest,
      > chęć do pracy jest, ale właśnie "zdolności interpersonalne" różnych panów powo
      > dują, że ktoś wybierze "Zdzisia", bo facet, a z babą to nigdy nic nie wiadomo,
      > pewnie gorzej będzie się współpracować, bo wiadomo - baba.

      Głupi ludzie wybierają Zdzisia, bo wolą Zdzisia od baby, z którą nigdy nic nie wiadomo. A dlaczego tak ci głupi ludzie uważają? Może mają takie doświadczenia ze współpracy z babami? Ach, no tak, to też wina tych głupich ludzi...

      S.
      --
      Panzerlied
    • truten.zenobi 08.02.15, 11:12
      Powiem Ci tak, nic nie stoi na przeszkodzie byś założyła firmę, zatrudniła w zarządzie same kobiety wygrała z konkurencją i w ten sposób, a nie słowami, udowodniła że kobiety są co najmniej równie dobre jak mężczyźni jak nie lepsze.

      co do przywilejów około ciążowych to kobiety prowadzące działalność gospodarczą do niedawna nie miały ich prawie wcale i jakoś musiały dawać radę.
      kolejna sprawa to to że ktoś musi ponieść koszty przywilejów, nie bardzo rozumiem dlaczego kobieta która prowadząc działalność gospodarczą która wychowała kilkoro dzieci bez prawa do urlopu wychowawczego ma ponosić koszty urlopu "tacierzyńskiego" swojego pracownika? (przykład wzięty z życia)

      nie bardzo też rozumiem dlaczego chcesz facetom narzucać określone zachowania, - płcie różnią się od siebie i jest to faktem. natura uczyniła nas różnymi i przystosowała do określonych ról. nie jestem tradycjonalistą i uważam że każda para sama powinna kształtować swoje "zakresy obowiązków" - co oznacza ze nie powinno się narzucać co kto robi, ani w sensie tradycjonalistycznym ani w sensie politpoprawnym.
      jednak w związku z takim a nie innym ukształtowaniem biologicznym, ewolucyjnym, socjalnym jest rzeczą naturalną że tradycyjne podejście jest bliższe naturalnemu.

      kolejna sprawa dlaczego w ustawie nie może być zapis o prawach - niezależnie od płci?
      dlaczego walcząc o równo uprawnienie chcesz narzucać określone prawa i obowiązki w zależności od płci?
      dlaczego walka o równouprawnienei toczy się zwykle tam gdzie chodzi tylko o "konfitury" dlaczego nie walczycie o równy dostęp do zawodu górnika, śmieciarza, itp?
      dlaczego np. w sporcie walczycie by nagrody były takie same a nie o zniesienie podziału ze względu na płeć? np. niech główną nagrodę w maratonie zgarnie ten kto bedzie pierwszy na mecie - tak by było najbardziej sprawiedliwie i "równoprawnie"
      --
      dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"
    • truten.zenobi 08.02.15, 10:37
      skoro o przyjeciu do pracy ma decydować płeć a nie czynniki merytoryczne to jest to czysty seksizm! co ciekawe propagowany przez tych którzy walczą o równouprawnienie.

      mie tylko zastanawia skoro firma jest prywatna a jakiś urzędnik chce decydować kogo może zatrudnić to może niech ten urzędnik da (ze swojego) kasę na utrzymanie stanowiska i ubezpieczenie (od skutków wszelkich możliwych błędów i nieprawidłowości jakie taka osoba zrobi)

      dodatkowo pragnę przypomnieć że jakieś 25 lat temu w Polsce obowiązywał już system punktów za pochodzenie ... i się nie sprawdził, więc nie bardzo rozumiem jak głupim trzeba być by brnąć w rozwiązania o których empirycznie wiadomo że się nie sprawdziły.
      --
      dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"
    • truten.zenobi 08.02.15, 11:24
      ja dawno temu gdy zostałem ojcem zasuwałem na 2 etatach by sprostać zwiększonym wydatkom przy jednoczesnej utracie dochodu przez żonę.
      mam pytanie co by sie stało gdyby jakiś urzędnik odebrał mi prawo do pracy bez jednoczesnego zapewnienia odpowiednich środków do życia?
      obawiam się ze scenariusz byłby taki że komornik zlicytuje majątek a mops odbierze dzieci...

      tak więc mam pytanie do autorów tego typu pomysłów czy w swoich rozwiązaniach przewidzieli dofinansowanie do rat kredytów?

      --
      dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"
    • truten.zenobi 08.02.15, 12:39
      a teraz trochę prostej matematyki...

      prosta sprawa: dwie osoby pracują, dzielą się po równo obowiązkami związanymi z prowadzeniem domu, opieką nad dziećmi itp., zus płacą od dwóch pensji ale gdy jedno z parterów umrze zus wypłaca tylko jedną emeryturę - co najwyżej można sobie wybrać którą.

      w przypadku niesymetrycznego podziału obowiązków osoba która skupi się na pracy z większym prawdopodobieństwem osiągnie większe zarobki i jest spora szansa że jedna emerytura będzie znacząco wyższa. a nawet jeśli nie to poniesione nakłady na jej otrzymanie będą na pewno dużo niższe.

      czyli biorąc pod uwagę przyjęte rozwiązania ubezpieczeń społecznych, "tradycyjne" podejście daje szanse na dużo większe korzyści.

      czyli może zamiast pieprzyć o parytetach należało by najpierw zadbać o to by urzędnicy nie kradli kasy rodzin które zdecydowały się, bądź zostały zmuszone do "równouprawnienia" względem pracy
      --
      dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.