Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nowe życie po czterdziestce?

    10.10.15, 20:33
    Mam 41 lat i..... no właśnie, myślę o totalnej zmianie w moim życiu zawodowym. Pewnie dla wielu z Was powinnam już pewnie położyć się do trumny i czekać na śmierć ;-), ale obawiam się, że chwilowo to niemożliwe, w każdym razie nic na to nie wskazuje. Jestem po studiach humanistycznych, pedagogicznych - 5 letnich i językowych - 3 letnich (francuski), pracuję w administracji, mam też doświadczenie w szkolnictwie, w każdym razie nie robię nic nadzwyczajnego, wręcz jestem poważnie znużona pracą i obawiam się, że za "chwilę" z różnych wzgledów nie będę mogla wykonywać tej pracy, którą wykonuję obecnie. Myślę o totalnym przekwalifikowaniu się, bo z moim wykształceniem i w moim starczym ;-) pewnie nic nie uda mi się znaleźć. Myślę o księgowości, ale pewnie porywam się z motyką na słońce. Jestem po mat - fiz, czyli jakieś zalążki ścislego umysłu we mnie były... Czy jest sens? Myślałam na początek o studiach podyplomowych, potem moze jeszcze o kursie księgowości. Czy ktoś mógłby obiektywnie napisać... czy coś się jeszcze da zrobić, czy pętla na szyję?.... W końcu muszę pracować do 67 roku życia, to "tylko" jakieś 26 lat....Pomóżcie!!!!
    Edytor zaawansowany
    • trollbyd 11.10.15, 19:08
      Mam koleżankę po studiach językowych, j. niemiecki. Pracuje jako administrator jakichś systemów IT, pracuje według procedur i generalnie sobie rękawa nie wyrywa w pracy, a płacą całkiem nieźle.
    • winniepooh 12.10.15, 17:54
      cóż.... w UK ludzie zmieniają zawód nawet po 50, ale tu jest polska. "to nie jest kraj dla starych ludzi". ;)
      porzuć więc nadzieję.

      trzymaj się roboty, którą masz, póki ją masz. równocześnie możesz próbować podejmować się innych zajęć, wykorzystując posiadane już kwalifikacje, np. tłumaczenia branżowe i stopniowo przejść na własną działalnosc. pracę tłumacza można wykonywać także będąc już na emeryturze. może wymyślisz coś innego, w czym wykorzystasz posiadane już kwalifikacje.

      pamiętaj, że kobieta 40+ nawet z imponującym doświadczeniem ma bardzo małe szanse na znalezienie jakiejkolwiek pracy, może ewentualnie jakaś akwizycja, albo kasa w markecie. na znalezienie czegokolwiek - choćby darmowego stażu - w nowej branży nie masz cienia szansy. nie chodzi o to, że się nie nauczysz, tylko że kobiety w tym wieku są niezatrudnialne, a kobiety w tym wieku bez doświadczenia są niezatrudnialne do kwadratu. jeśli więc myślisz o nowych wyzwaniach to pozostaje własny biznes, a tu trudno się odnaleźć bez doświadczenia, kontaktów, znajomości branży, itp.
      możesz też zmienić kraj.

      tak to niestety wygląda bez różowych okularów.

    • polline 13.10.15, 20:05
      Wielkie dzięki za odpowiedzi.... pewnie sporo racji w tym co piszesz winniepooh. Tłumaczenia to też nie łatwy kawałek chleba, a raczej - środowisko hermetyczne... a jak nie ma się w tym doświadczenia - to jak się przebić? Prawie, a może w ogóle niemożliwe. Czyli muszę gonić własny ogon.... Smutne
    • ala_major1 13.10.15, 20:54
      Za kilka tygodni kończę 44 lata. Niestety nie mam zamiaru dogorywać i cieszyć się z pracy na jakiejś kasie :-) Nawet nie mam poczucia, że dobrnęłam do środka swojej kariery zawodowej, ba jeszcze mnóstwo przed mną, niezależnie od tego co mi będą opowiadać malkontenci. Od niedawna mam nową pracę, świetną z fajnymi ludźmi i bardzo dobrą pensją (nawet nie na polskie warunki). Mogłam tkwić w fatalnej poprzedniej pracy, tylko po co? Żeby mieć poczucie, że stoję w miejscu i życie zawodowe już się skończyło? No risk, no fun.
      Moja rada? Nie daj sobie wmówić, ze Twoje życie już się skończyło i teraz to tylko równia pochyła. Zastanów się, co byś chciała robić, w czym się dobrze czujesz, czego chciałabyś się nauczyć. Czy możesz bazować na dotychczasowym doświadczeniu, ale z nauczeniem się czegoś nowego. I na spokojnie zaplanuj studia/szkolenia (tylko wybieraj to, co wartościowe. (Co może kosztować i kasę i ogromny wysiłek). Po prostu spokojnie rzecz przemyśl i zaplanuj. Masz dobre dwadzieścia kilka lat pracy przed sobą, sporo czasu na zmiany.
      PS Jest niewiele hermetycznych środowisk, w które tak czy inaczej nie da się wejść. Ale nie planujesz raczej zostania neurochirurgiem albo fizykiem jądrowym :-)
      Trzymam kciuki!
    • polline 13.10.15, 21:13
      ala_major1 - Baaaaardzo Ci dziekuję!!! To ważne co piszesz! Podziwiam odwagę i optymizm! Udało Ci się. I życzę nowych wyzwań i płynących z niej radości. To naprawdę się czuje, pomimo komunikacji za pośrednictwem komputera.
      Chcę zmian, nowego życia, chcę się uczyć, rozwijać, oddychać.... Ale... Boję się ryzyka, bo kredyt etc.... Biję się z myślami... Chcę i boję się;-)))) Ale, kiedy czytam takie posty jak Twój - zaczynam wierzyć....
      Dwie osoby - naprawdę dzięki za napisanie tych postów - dwie skrajnie różne odpowiedzi. Chyba nikt za mnie życia nie przeżyje... muszę sama jakoś sobie z tym poradzić. Fajnie zobaczyć jak bardzo różnie można postrzegać rzeczywistość..
    • ak-69 14.10.15, 00:49
      Najgorzej przejmować się niepowodzeniami i wmawiać samemu sobie, że do czegoś się z góry nie nadajemy, za późno, za trudne itp.
      Ze względów zdrowotnych przerwałem studia informatyczne na uniwersytecie na drugim roku w wieku 21-22 lat.
      Potem wmawiałem sobie, że zbyt schorowany na naukę, inni będą patrzeć krzywo na moją niepełnosprawność i podziękowałem swojej aktywności życiowej na kilkanaście lat... Zarówno od strony edukacji, zawodowej i towarzyskiej czyli izolatka społeczna standardowa u osób niepełnosprawnych.
      Ale całymi latami nie mogłem podarować sobie przerwania nauki, nie wykorzystania swoich możliwości itp.
      W wieku 40 lat wróciłem na wcześniejszą uczelnię na ten sam kierunek i dałem sobie radę z informatyką 1-go stopnia. Wiadomo, że trzeba było się namęczyć zwłaszcza po długim wypadnięciu z ciągu edukacji.
      Okazało się, że na tych studiach z kilkunastoletnim "poślizgiem" jednym z moich wykładowców był mój kolega z czasów jak je dawniej przerwałem. On już z tytułem doktora informatyki... Ale nie traktował mnie ulgowo :)
      Przed studiami pracowałem jedynie na zlecenia przez internet. W trakcie studiów już w pierwsze wakacje dostałem pracę na umowę mimo, że byłem 40-latkiem z wieloletnią dziurą w CV, gdy ani się nie uczyłem, ani nie pracowałem.
      Nie należy sobie w żadnej dziedzinie wmawiać, że coś nie ma sensu, nie warto zaczynać, bo i tak się nie uda.
      Wyrobiłem sobie w ostatnich latach takie MOTTO życiowe:
      "Jak mówisz, że nie ma sensu czegoś robić bo na pewno się nie uda to faktycznie na 100% się NIE UDA. Ale jak weźmiesz się za robienie tego mimo pozornie MARNYCH szans, to faktycznie może się nie udać, ale jest SZANSA, że się uda".
      Jakbym patrzył pesymistycznie na naukę po 40tce to bym powiedział sobie, że bez szans skończyć studia w tym wieku, gdy nie byłem ich w stanie zrobić w szczycie aktywności edukacyjnej po maturze.
      A okazało się, że metodą małych kroków czasem łatwiej, czasem, trudniej, czasem beznadziejnie, ale udało się dojść do celu.
      W tym roku w wieku 45 lat jestem na obronie pracy magisterskiej informatycznych studiów 2-go stopnia na politechnice. Trudniej niż na uniwersytecie. Już po pierwszym semestrze chciałem zrezygnować, ale koledzy mnie namówili bym został i oblane egzaminy poprawił później, nawet za rok. Na ostatnim egzaminie ostatniego semestru studiów okazało się, że zasłabłem i musi mnie zabrać pogotowie. Po dojściu do siebie poprawiłem go indywidualnie, ale nie na ulgowych wymaganiach w porównaniu do kolegów.
      Przekształcić, dokształcić się można zawsze. Jak piszesz, że jesteś po profilu mat.-fiz. to nie powinno być problemu nawet ze zrobieniem jakiejś podyplomówki z branży IT na politechnice, a o wiele łatwiej na uniwersytecie. Gdy kierunek wykształcenia różni się sporo od informatyki to na politechnice jest ustny egzamin kwalifikacyjny. Przed studiami 2 stopnia, bo na 3-letnie inżynierskie chyba bez egzaminu i liczą się raczej oceny z matury. Ja zaraz przed studiami ukończyłem 2-letnie policealne studium informatyczne.
      Aby pracować w branży IT, w której bez problemu z pracą, nie potrzeba koniecznie tytułu magistra, inżyniera informatyki. Jak w każdej branży najważniejsze konkretne umiejętności nie dyplom.
      Czyli nie masz co sobie wmawiać, że jest za późno, nie uda się na dany kierunek.
      Już sam fakt, że masz ukończone studia humanistyczne, językowe jest dowodem, że potrafisz się uczyć, a fakt kierunku ścisłego w szkole świadczy, że nie masz co uciekać od kierunków technicznych (niekoniecznie informatyki). Tym bardziej kierunki księgowości, ekonomii i nawet te krótsze podyplomowe to już coś.
      Nawet dobry kurs w dobrej, sprawdzonej szkole się przyda, bo pracodawca zauważy to w Twoim CV. Trzeba jedynie uważać, aby to była faktycznie szkoła z profesjonalnymi wykładowcami, a nie amatorami udającymi nauczycieli aby zarobić na naiwności uczących się i płacących. Wystarczy choćby poczytać w internecie opinie o szkole, instytucji szkolącej.
      Nigdy na nic nie jest za późno i najgorzej w każdej dziedzinie życia, mówiąc w przenośni, na pół szklanki wody patrzeć pesymistycznie, mówiąc że jest w połowie PUSTA zamiast optymistycznie, że jest w połowie PEŁNA. A przecież w obu sytuacjach jest jej tyle samo :)
    • winniepooh 14.10.15, 08:25
      kolego, w IT jest teraz takie ssanie, że wchłonie każdego kto potrafi cokolwiek. zwłaszcza jeśli jest facetem, bo kobietom tak łatwo nie jest. IT i medycyna to wyjątki. w tych branżach nie ma bezrobocia.
      jeśli chodzi o inne branże to tylko uznani fachowcy w niszowych specjalnościach mają wzięcie, ale tu też raczej niezależny konsultant na DG, niż etat.
      ktoś z doświadczeniem kierowniczym może startować w konkursach na dyrektorów.
      zwykły człowiek (zwłaszcza kobieta) nową pracę po 40 można znaleźć praktycznie tylko przez kontakty. korpo stosują politykę zatrudniania 20-latków, pracuje taki max 10-15 lat i albo w tym czasie awansuje, albo się go wymienia na młodszego bardziej wydajnego. taka politykę stosuje się w każdej branży, w której jest duża podaż siły roboczej. korpo zawsze preferują młodszych - są bardziej wydajni i łatwiej nimi sterować, 40+ rozpatruje się dopiero kiedy nie ma młodszego kandydata. taką samą politykę mają firmy rekrutacyjne.
      w firmach typu janusz i jego pies janusz jest władcą absolutnym i może się zdarzyć, ze woli dojrzałych od młodych, ale to się nieczęsto zdarza.

      reasumując; młody wiek jest punktowany i tego nie przeskoczysz. starszy kandydat ma szansę tylko gdy brak młodszych o porównywalnych kwalifikacjach. tak działa rynek pracy.
      w UK jest inaczej, bo po pierwsze tam nie ma bezrobocia wśród specjalistów, choćby i początkujących, po drugie tam się pracuje, a nie zap*dala, nie ma więc takiej chorej presji na wydajność. w polskim oddziale korpo zazwyczaj sytuacja wygląda tak, że nad takim samym projektem jak realizowany w krajach europejskich i US pracuje 50% lub mniej osób. muszą więc zp*dalac 2x szybciej, zostawać w nadgodzinach, brać robotę do domu, pracować w nocy.
      ot i cała tajemnica preferencji dla młodych.
    • polline 14.10.15, 21:57
      ak-69 bardzo dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią. Niesamowite, jesteś żywym przykładem, że jeśli się chce - to można. Trzeba w sobie znaleźć na tyle dużo determinacji, aby się nie poddać, kiedy pojawiają się kłody pod nogami. Chapeau bas dla Twojego uporu, konsekwencji i wielkiej siły, jaką masz w sobie. Cieszę się, że opisałeś swoje doświadczenia, że Twoja historia nie jest wyssana z palca. Aż się wierzyć nie chce, kilkanaście lat przerwy, a jednak..... To dużo czasu, a mimo to....udało się. Chociaż reprezentujesz "uprzewilejowaną płeć" to i tak ogromne osiągnięcie. Pewnie kobiecie byłoby trudniej.....ale - dopóki nie spróbujesz, to się nie przekonasz. Niestety zbyt często uprawiam czarnowidztwo, może dlatego do tej pory w życiu nie podejmowałam zbyt drastycznych decyzji zawodowych, a teraz czuję, że jeśli nic nie zrobię - w pewnym sensie zrezygnuję z samej siebie. Jeszcze raz - dzięki.
    • ak-69 14.10.15, 23:00
      Niepowodzeń nie da się uniknąć i nie ma co udawać mówiąc że nie należy się nimi przejmować. Zawsze mają zły, nieraz fatalny wpływ, ale nie należy też przesadnie się nimi przejmować. No i sporo można nauczyć się na błędach. Bardzo łatwo zaprzestać czegoś co nie przebiega tak jak byśmy chcieli. WYMÓWKĘ na przerwanie czegoś znaleźć bardzo łatwo.
      Gdybym miał takie podejście do życia teraz jak 20 lat temu gdy przerwałem pierwsze studia, to te obecne po 40tce bym przerywał prawie co semestr. Może nie na uniwersytecie, ale ten wyższy poziom na politechnice na pewno... A gdybym wtedy dawniej tak podchodził do swojej choroby jak obecnie to miałbym już 20 lat stażu pracy w CV, a nie dopiero zaczynał.
      A co do szukania pracy, to nie koniecznie trzeba meldować się cały czas jedynie w urzędach pracy.
      Dziś bardzo szybko znalazłem w internecie targi pracy w Gdańsku.
      targi-pracy.studentnews.pl/serwis.php?s=1585
      Ja idę na te Future3 z branży IT w Amber Expo w Gdańsku. Ale nie trudno znaleźć też takie szersze nie dotyczące jedynie branży technicznej.
      W tym miesiącu są też organizowane na Uniwersytecie Gdańskim na wydziale prawa i administracji.
      Na tej stronie co dałem powyżej jest masa innych z różnych miast.
      Naprawdę warto na nie chodzić. Nie koniecznie trzeba być studentem, absolwentem wyższej uczelni, bo nikt legitymacji, dyplomów na wejściu nie sprawdza :)
      Poza masą ofert pracy z wielu dziedzin bardzo ważny jest bezpośredni kontakt z pracodawcami.
      Nie na rozmowie z pracownikiem urzędu pracy lecz bezpośrednio przy stoisku firmy można zostawić swoje CV, porozmawiać z pracodawcą, nawet przejść krótką, wstępną rozmowę kwalifikacyjną.
      Są nawet stoiska w których specjaliści od rekrutacji wytłumaczą "na żywo" jak pisać CV, obejrzą i skorygują na przyszłość sposób pisania tego naszego pokazanego obecnie.
      Są też liczne wykłady zarówno specjalistyczne, jak i ogólne. Np. jak planować karierę na przyszłość, jak i gdzie szukać pracy, jak znaleźć pierwszą pracę po edukacji, przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, jakie "kruczki" na kandydatów rzucają rekruterzy, jak negocjować swoje zarobki u pracodawcy itd.
      Warto przyjść choćby dla posłuchania takich szkoleń zupełnie bezpłatnych za które w firmie specjalistycznej zapłacilibyśmy masę kasy i nie wiadomo, czy byliby to tacy faktyczni specjaliści jak na targach.
      W trakcie studiów byłem na takich targach pracy minimum kilka razy. Dzięki temu jak na dniach kończę naukę nie będę startował w ciemno, bo znam już firmy do których chciałbym aplikować a w niektórych mam nawet pozakładane profile, na których sami na bieżąco informują czy aktualnie kogoś poszukują.
      Nie sądzę, że jak dostanę pracę po studiach lepszą niż w ich trakcie w wakacje, to jedynie dlatego, że uczę się w branży IT.
      Można też korzystać choćby z takich jak poniżej daję odnośnik:
      careerexpo.pl/targi
      Na niektóre nawet można się zapisać z innego miasta i zarezerwować sobie DARMOWY DOJAZD na miejsce.
    • ak-69 17.10.15, 17:02
      >słyszał ktoś żeby handlarz winem w wieku 40 wiosen został aktorem?
      >takie rzeczy się nie dzieją i nie ma co porywać się z motyką na słońce.

      Handlarza winem w wieku, który w wieku 40 lat stał się aktorem nie znam :)

      Ale taki np. Dan Brown zajmował się muzyką. Potem ją rzucił i zajął się nauczaniem angielskiego w swojej dawnej szkole. Musiał już mieć sporo lat, bo chyba szkoła nie zatrudniłaby na nauczyciela swojego ucznia kilka lat po ukończeniu szkoły. Wreszcie zajął się za pisaniem książek. Jest muzykiem, ale nie były to podręczniki z nutkami na liniach :) Były to powieści sensacyjne, które sprzedano w ponad 200mln egzemplarzy. Muzyk wydający ponad DWIEŚCIE MILIONÓW książek sensacyjnych :)
      Czyż to wg Ciebie nie było porywanie się z motyka na słońce, gdybyś był na jego miejscu jako muzyk uczący angielskiego nie mający z powieściopisarstwem wcześniej nic wspólnego. Nawet rodzinnie, bo jego ojciec był matematykiem.

      To oczywiście skrajny (in plus) przykład, ale godny polecenia ludziom stojącym w miejscu, nie wiedzącym co z sobą zrobić, wmawiającym, że za późno, że są już to, tamto za słabi, za starzy itp.

      Mój starszy brat po czterdziestce poszedł na odpowiednie kursy, szkolenia (nie kilkudniowy pokaz slajdów) i z elektryka po technikum elektrycznym przekwalifikował się na zawodowego masażystę. Nie tylko swojej żony i dzieci, bo pracę ma poza domem :)

      Ciekaw jestem co bym odpowiedział mając tak negatywne nastawienie do życia jak wtedy, gdyby mi 20 lat temu ktoś powiedział:
      "Będziesz teraz 20lat na rencie bez pracy, nauki, ale spoko. Po czterdziestce wznowisz naukę, zrobisz polibudę i będziesz informatykiem. Zdrowym jeszcze nie będziesz, ale zdrowiem się nie przejmuj... Tą kilkuset złotową rentą też. Jakoś z nią dotrwasz, ale potem nawet nie będzie ci potrzebna".
      Pomyślałbym, że robi sobie jakiś niesmaczny żart i chociaż w mojej ówczesnej trudnej sytuacji życiowej mógłby sobie to podarować.
      Mając pozytywne nastawienie w ogóle bym wtedy nie przerwał nauki. Choroba działałaby raczej na mnie mobilizująco, a nie byłaby wymówką do życiowego wyizolowania się. Ewentualnie w razie potrzeby jakiś urlop dziekański, zdrowotny.
    • ak-69 14.10.15, 23:10
      Ten końcowy odnośnik nie działa chyba prawidłowo na tym forum. Może ten poniższy zadziała:
      careerexpo.pl/
    • polline 16.10.15, 15:47
      No właśnie, chyba to ważne,aby wykonywać to co się lubi, ale z drugiej strony przy moich wyborach studiów kierowałam się właśnie 1 . altruistycznymi zapędami, które mi minęły już pewnie na trzecim roku studiów pedagogicznych, 2. uwielbieniem dla języka francuskiego, choć niestety nie mogę powiedzieć, ze znam go perfekcyjnie zważywszy na tak dużą przerwę w jego niestosowaniu. Może czas na pragmatyzm. Informatykiem chyba jednak nie zostanę, bo obawiam się, że mnie to przerasta. Myślę, że przynajmniej w jakimś stopniu chciałbym jednak wykorzystać język, tylko, że to za mało. Tak czy siak, bardzo dziękuję za odpowiedzi i gdyby może jeszcze ktoś chciał się wypowiedzieć....to się nie obrażę;-)
    • uthark 16.10.15, 21:11
      > Informatykiem chyba jednak nie zostanę, bo obawiam się, że mnie to prze
      > rasta.

      Kto nauczył Cię takiej niewiary w siebie? Od razu zakładasz, że nie uda się? Informatyk to nie tylko programista.

      Informatycy z pierwszych linii wsparcia często nie mają przygotowania informatycznego, a pracę wykonują według instrukcji. Z biegiem czasu mają szansę nauczyć się czegoś więcej i wykonywać mniej standardową pracę. Nie święci garnki lepią!

      Znajomość języka francuskiego jest bardzo pożądana w działach IT, a ponieważ prawie nie ma fachowców ze znajomością francuskiego, to często ludzie bez przygotowania informatycznego są rekrutowani na niższe stanowiska techniczne i są doszkalani.
    • winniepooh 17.10.15, 14:19
      oj dzieci dzieci
      po 40 to się zaczyna odcinać kupony, a nowe życie od zera
      oczywiście zmiany się zdarzają; np."p*dole to korpo, nie chcę już być specjalistą, otwieram knajpę" w drugą stronę do jednak nie działa. np. niejakiemu kodratowi znudziło sie bycie aktorem i otworzył sieć sklepów z winem. słyszał ktoś żeby handlarz winem w wieku 40 wiosen został aktorem? takie rzeczy się nie dzieją i nie ma co porywać się z motyką na słońce.

      kryzys, poczucie niespełnienia i wypalenie to są normalne doświadczenia. można sobie z tym poradzić, np. iść na terapię, wdrażać małe zmiany w życiu codziennym, itp. itd. można też zniszczyć wszystko, co się do tej pory zbudowało.
    • uthark 17.10.15, 16:35
      Następny defetysta.

      W IT są takie braki ludzi, że i po 40-ce można dla siebie coś znaleźć nawet bez kierunkowego wykształcenia. Ze mną pracują ludzie po różnych kierunkach, w tym koleżanka, która jest sieciowcem z drugiej linii wsparcia, chociaż jest lingwistą po studiach. Druga linia to być może to szczyt jej możliwości, ale wykonuje swoje zadania bezproblemowo. Nie każdemu pewnie się uda jak jej, ale dopóki nie spróbujesz, to tego się nie dowiesz.

      W innym dziale jest koleżanka ok 40-tki, która też jest po filologii, a wykonuje pracę techniczną. Została przyjęta, ponieważ zna bardzo dobrze niemiecki, a resztę tego, co jej jest aktualnie potrzebna, nauczyła się na szkoleniach.

      Na pewno jest więcej takich osób, nie jestem w stanie znać wszystkich wśród ok. 3000 zatrudnionych.

      W korporacjach IT jest dużo stanowisk, gdzie wykonuje się powtarzalne zadania, często według przygotowanych instrukcji.

    • winniepooh 17.10.15, 21:26
      no przecież o tym piszę, że w IT są braki ludzi, w IT właśnie, a nie w finansach, a nasza bohaterka celuje w księgowość, gdzie na dzień dzisiejszy podaż siły roboczej przewyższa popyt.

      po 2 sam piszesz, że dojrzałe koleżanki w IT
      a) stanowią wyjątek
      b) entry level to szczyt ich możliwości

      to wszystko skłania właśnie w kierunku rozwagi, a nie podejścia sky is the limit. szarżować to można gdy ma się 20 lat, wieli potencjał i czas na popełnianie błędów. 2 dekady później nie ma się żadnej z tych rzeczy, ma się za to DOROBEK i warto dobrze się zastanowić zanim się go zaprzepaści.
    • uthark 17.10.15, 23:41
      Ale dlaczego nie spróbować stać się takim wyjątkiem? Jak ktoś nie spróbuje, to się nie dowie. Nie można od razu spisywać się na straty.
    • ak-69 18.10.15, 01:25
      >Nie wiem tylko, czy pracujesz obecnie, czy szukasz pracy, skoro ciągle chodzisz na targi pracy?

      Pracowałem przed studiami, trochę w trakcie, a aktualnie zrobiłem sobie planowaną kilku miesięczną przerwę między zakończoną nauką w minionym ostatnim semestrze, a obroną pracy mgr na koniec roku.
      Miałem przez ostatni miesiąc problemy zdrowotne, ale teraz czuję się lepiej, w przyszłym tygodniu idę na targi pracy IT w Gdańsku i jak znajdę jakąś niezbyt ciężką pracę, najlepiej w niepełnym wymiarze godzin to może nawet będę pracował już teraz przed obroną pracy. A na pewno po niej. Promotor nie naciska mnie mocno bo zna moje problemy zdrowotne i w razie potrzeby przedłuży termin.

      Chodzę na wszystkie targi pracy z mojej branży, bo dzięki nim mam ciągle kontakt z konkretnymi pracodawcami nawet jak nie pracuję. Sami mówią na co zwrócić uwagę w poszerzaniu wiedzy, aby się łatwiej w przyszłości do nich dostać.
      Na targach są też darmowe wykłady, nawet praktyki, za które prywatnie musiałbym płacić. Nie koniecznie związane z IT. Np. jak pisać CV, przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej. O takie rzeczy można też pytać się przedstawicieli urzędu pracy, czy wręcz portalu Pracuj, bo często są nawet współorganizatorami wszelkich targów i mają swoje stoisko.

      Wszelkie Targi Pracy, praktyk i staży w całej Polsce:
      targi-pracy.studentnews.pl/serwis.php?s=1585&pok=32929&c1_1=&c2=

      W moim rejonie:
      Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego:
      www.atp.ug.edu.pl/
      Z branży IT w Gdańsku:
      future3.pl/rejestracja/

      Wstęp zupełnie wolny. Nikt nie sprawdza czy jest się studentem, absolwentem wyższej uczelni.
      Warto chodzić choćby na wykłady. Niektóre otwarte, na niektóre trzeba się zarejestrować ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, ale wszystkie z reguły bezpłatne.
    • ak-69 17.10.15, 01:52
      >Informatykiem chyba jednak nie zostanę, bo obawiam się, że mnie to przerasta. Myślę, że przynajmniej w jakimś stopniu chciałbym jednak wykorzystać język

      Profil matematyczno-fizyczny i brak predyspozycji? Mało prawdopodobne :)
      Tak naprawdę to do pracy jako informatyk w obecnych czasach nie trzeba być po studiach informatycznych.
      Masę rzeczy robi się nie pisząc słowo po słowie kod lecz za pomocą gotowych programów, narzędzi niewiele trudniejszych niż edytor, arkusz kalkulacyjny, a jedynie wykorzystywane do innych celów niż te biurowe.
      Nawet po studiach faktyczna praktyczna wiedza przychodzi dopiero przez pracę w realu, a nie w ograniczonym czasie ćwiczeń w pracowni uczelnianej.
      Masa studentów nawet się nie uczy, a jedynie zżyna coś niecoś z komórki na egzaminach, daje gotowce na zaliczenie ćwiczeń. No może wyjątkiem zaliczenie pracy mgr, inżynierskiej bo przed komisją ściągi nie wyciągniesz i zadając pytania komisja z miejsca sprawdza czy to Twoja praca :)
      Na inżynierskich targach pracy, targach pracy IT na które chodzę gdzie się da i kiedy się da, jest wiele ofert pracy od pracodawców, dla których nawet wiedza uczelniana nie jest zbyt istotna. Podają w ofertach wymagania typu "znajomość języków programowania(...)w stopniu podstawowym, analityczny sposób myślenia, umiejętność rozwiązywania problemów, zdolność szybkiego uczenia, bardzo dobra (min. dobra do opracowania dokumentacji) znajomość języka angielskiego, mile widziana znajomość angielskiego technicznego" i trochę podobnych. Atutem jest zwłaszcza ten angielski większym niż C, Java itp. Bardzo dużą wagę mają raczej tzw. "kompetencje miękkie", bo do samej pracy doszkalają na wewnętrznych szkoleniach. Pracują często na narzędziach o których na uczelniach nikt nie słyszał.
      Co do języków programowania, to wbrew pozorom nie są utopią w porównaniu z polskim, angielskim itp. Różnica jedynie, że za ich pośrednictwem "rozmawiamy" z komputerem a nie człowiekiem :) Znając dobrze angielski już czytając sam kod programu widzimy dokładnie po słowach komend co jest wykonywane i analogicznie my pisząc dajemy polecenia maszynie za pomocą niewielu standardowych słów typu "do"(robić), "while"(dopóki), "if"(jeżeli) itp.
      Jeśli jak piszesz lubisz języki obce i nie masz problemu z ich uczeniem, sprawia Ci nauka ich przyjemność, to polubisz i języki programowania :)
    • agulha 17.10.15, 14:34
      Znajdź sobie jakiś fach międzynarodowy. Jeśli w Polsce napotkasz na barierę, bo masz już ponad 40 lat (aj waj!), to najwyżej pojedziesz za granicę. Niekoniecznie na zawsze.
      Ja także zmieniłam zajęcie, w wieku 33 lat. Zajęcie zupełnie inne od zawodu wyuczonego, ale wiedza ze studiów i obserwacje z czasów pracy w tym pierwszym zawodzie jest w nim ogromnym atutem.
      Mam kolegę, który zmienił kierunek swojego życia zawodowego już dwukrotnie, ostatnio w wieku prawie 50 lat. No, z tym, że to było za wielką wodą.
    • uthark 17.10.15, 16:37
      > Ja także zmieniłam zajęcie, w wieku 33 lat.

      Ja też :-) Przydała się umiejętność analitycznego myślenia oraz znajomość języków obcych. I wiara we własne siły, że "udasie".
    • polline 17.10.15, 19:01
      Cieszę się, że większość z Was widzi jakąś szansę na zmianę. To ogromnie pozytywne i podnoszące na duchu.
      Co prawda mam mało wiary w siebie, ale dla przeciwagi - lubię się uczyć, podnosić kwalifikacje i zdecydowanie lubię zmiany.....Jest nadzieja, że pracodawcy też nie patrzą na pracownika wyłącznie przez pryzmat jego wieku i może w tym kraju też nastąpi taki dzień - że tacy starcy jak ja, będą mogli jeszcze zawodowo poszaleć.
      Swoją drogą, zdecydowanie nie chciałabym się pomylić wybierając po raz kolejny kierunek studiów, bo to też dziwnie wygląda w CV - jak człowiek nie może się zdecydować, co chce w życiu robić. Podobno jak jesteś od wszystkiego, to jesteś do niczego. Szkoda, że nie mam tych 33 lat, wtedy właśnie odeszłam ze szkoły, ale źle wybrałam i zaprzepaściłam 8 lat. Oczywiście to było i jest nadal jakieś doświadczenie, ale na rynku pracy - niewiele warte. Teraz znowu stoję na rozdrożu.
      Wielkie dzięki za wsparcie i pomysły.
    • winniepooh 17.10.15, 21:38
      to ja bym podeszła do tego inaczej

      najpierw znalazłabym biuro rachunkowe lub inną firmę, która mnie zatrudni z tym, co potrafię nawet i za płacę minimalną na zlecenie. mając punkt zaczepienia wybrałabym sensowny kurs przygotowujący do egzaminu państwowego na księgowego 1 stopnia, czy jak to się tam teraz nazywa. nauka do stopnia biegłego rewidenta to min. 5 lat i studia nie są tutaj ścieżką kształcenia. tyle, że bez doświadczenia nie ma to najmniejszego sensu.

      generalnie cokolwiek chcesz zacząć kolejność jest taka: najpierw praca, potem kształcenie stricte pod potrzeby pracy. tak pracę będzie ciężko znaleźć, bardzo ciężko, zwłaszcza bez kontaktów. podjęcie studiów tego nie zmieni.
    • uthark 17.10.15, 23:45
      "Co prawda mam mało wiary w siebie, ale dla przeciwagi - lubię się uczyć, podnosić kwalifikacje i zdecydowanie lubię zmiany."

      Pierwsze dwie cechy są pożądanymi cechami u IT.

      "Jest nadzieja, że pracodawcy te
      > ż nie patrzą na pracownika wyłącznie przez pryzmat jego wieku i może w tym kraj
      > u też nastąpi taki dzień"

      W firmie, w której pracuję, nie patrzy się na wiek, ale to zachodnia korporacja IT. Liczą się umiejętności, i te twarde, i te miękkie.

      > że tacy starcy jak ja, będą mogli jeszcze zawodowo p
      > oszaleć.

      Przestań uważać się za starca. Ja mam 48 lat i daleko mi do starości :-)
    • ak-69 17.10.15, 20:34
      Nie wiem jak w Twoim przypadku, ale ja mieszkając w Gdańsku poszedłbym do doradcy zawodowego w Urzędzie Pracy w Gdańsku.
      Co daje takie spotkanie, na czym polega możesz poczytać np. na stronie PUP z Gdańska:
      www.pup.gda.pl/bezrobotni_poszukujacy_pracy/poradnictwo_zawodowe_informacja_zawodowa.html
      Możesz też przejrzeć analogiczne strony innych dużych miast.

      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w każdym dużym mieście, niekoniecznie wojewódzkim, jest urząd pracy, do którego możesz się udać po porady.
      Nie należy się poradami kierować przesadnie i traktować dosłownie, ostatecznie, ale na pewno będziesz bardziej zdecydowana co zrobić, w jakim kierunku możesz się rozwijać najskuteczniej i tak, aby sprawiał Ci ten kierunek satysfakcję, a nie był wymuszony i prowadzący do szybkiego "wypalenia" zawodowego.


      Możesz sobie nawet zrobić sama taki wstępny test kwalifikacyjny na stronie:
      www.pracuj.pl/mojPracuj/Wyloguj
      Takiego testu już zupełnie nie traktowałbym ostatecznie, ale można go zrobić chociaż z ciekawości jaki będzie wynik i czy faktycznie zgadza się z kierunkiem, który mógłby Cię zainteresować.
      Wcześniej trzeba na stronie chyba założyć konto. Jest ono jednak przydatne. Ja ustawiłem profil tak, aby przesyłano mi propozycje pracy od pracodawców w mojej branży, w moim mieście. W moim przypadku są dobrze dopasowane. Codziennie na email dostaję po kilka propozycji.
    • ak-69 17.10.15, 22:13
      Ja nie miałem zamiaru prowadzić do konkluzji typu: koniecznie w branżę IT.

      Jak ktoś interesuje się księgowością i pójdzie w kierunku technicznym, to nawet jak się uda dokształcić, popracuje trochę, a potem szybko wypali się zawodowo. A jak okaże się, że nawet już sama nauka zupełnie nie poszła, to powie sobie, że do niczego się nie nadaje i na cokolwiek już za późno.

      Były tu bardziej rozmowy na temat czy mówić sobie teksty typu "Jestem za stary... Już się do tego nie nadaję... Nie ma sensu..." czy jednak warto coś zrobić.

      Rozmawiając na forach tak naprawdę się nawet nie znamy i zamiast kierowania się konkretnymi poradami z forum najlepiej iść po takie do profesjonalnie się tym zajmujących doradców zawodowych w urzędach pracy.
      W urzędach pracy też nawet jak nie organizują to kierują na warsztaty, szkolenia z wielu dziedzin. Na pewno o wiele bardziej prawdopodobne, łatwiejsze będzie znalezienie szkolenia z branży księgowości niż IT.
      Nawet jak takie szkolenie z księgowości nie zrobi z nas specjalistów, to sam fakt odbycia takiego szkolenia potwierdzony pisemnie będzie atutem w rozmowie z ewentualnym pracodawcą.
    • polline 17.10.15, 22:37
      ak-69 dzięki za podpowiedzi. Na pewno zrobię sobie test z pracuj - jestem tam zarejestrowana - z czystej ciekawości.

      winniepooh - dzięki za pomysły, tak masz rację kursy po wielokroć w przypadku księgowości dadzą więcej - chodzi o praktyczną naukę - niż studia podyplomowe. Stąd w pierwszym poście wspomniałam o kursie - o ile dobrze pamiętam. Praca w biurze rachunkowym za minimalną płacę - odpada, niestety proza życia .... za coś muszę się utrzymać, a nie za bardzo mam ochotę być dla kogoś garbem. Ewentualnie mogłabym po mojej robocie na kilka godzin.... czegoś poszukać. Myślę o księgowości, bo widziałam w necie kilka ogłoszeń, w których francuski był dość istotnym elementem, natomiast nie wymagano jakiegoś ogromnego doświadczenia. Tyle, że to pewnie oferta raczej dla młodych, prężnych, na chwilę, a ja muszę mieć w miarę stabilną robotę.... W zasadzie u mnie w "firmie" jest dział finansowy, ale żeby próbować się tam przenieść muszę mieć jakiegoś "asa" w ręku poza wdziękiem osobistym. Niestety bez doświadczenia nawet u mnie jest ciężko. Pomyślałam, że może studia podyplomowe na początek, to jakiś pomysł, potem kursy, kolejne stopnie wtajemniczenia. Ale, też nie mam żadnej gwarancji, że coś z tego mojego chcenia wyniknie, nikt mi niczego nie obiecał. Mam podyplomowe z ZZL, z tłumaczeń, i za każdym razem w zasadzie nie wiązało się to z żadną zmianą. Jak tak dalej pójdzie niedługo zacznę kolekcjonować studia... a w zasadzie kolejne dyplomy... a i tak nic się nie zmieni, bo ciągle brak mi odwagi, by zmierzyć się z własnymi demonami.

      ak-69 ? nie traktuję wymiany myśli tutaj jako wyroczni. Po prostu pomyślałam, że po raz pierwszy w życiu napiszę, może ktoś się odezwie, może zrodzi się w mojej głowie jakaś myśl, na którą sama bym nie wpadła. I tak się właśnie dzieje. Za wiele cennych uwag dziękuję Tobie i każdemu kto napisał coś od siebie. Jest to dla mnie tym bardziej cenne, że właśnie nie znamy się, więc każdy bazuje na własnych doświadczeniach i przekonaniach. Widzę, na podstawie tych ?rozmów?, że może moje myślenie jest za bardzo schematyczne, że może warto popatrzeć szerzej, uwierzyć, że komuś się może udać ? choćby Tobie. Naprawdę Twój przykład mnie podniósł na duchu. Nie wiem tylko, czy pracujesz obecnie, czy szukasz pracy, skoro ciągle chodzisz na targi pracy?. Wierzę, że z Twoją determinacją wiele jeszcze osiągniesz. To jest naprawdę fajne widzieć tę różnorodność w myśleniu i tak wiele przykładów, że można.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka