Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Życie w szarej strefie

    02.11.15, 23:06
    Kolejna rodzina z czwórką dzieci biadoli, jak to ciężko wyżyć.

    Gumki drogie nie są.
    Edytor zaawansowany
    • aria_pura 04.11.15, 14:16
      Ale są przeznaczone dla jednostek choć trochę inteligentniejszych od ameby.
    • magtic 04.11.15, 14:42
      szkoda że twój stary nie użył...
    • kolejka_cc 04.11.15, 16:08
      Chyba ktoś tu ledwo skończył gimbaziarnię. Posiadanie dzieci nie jest fanaberią i przyczynkiem do jęczenia, kiedyś te dzieci będą pracowały na takich dziadów morowych ze sztuczną szczęką i kaczką pod łóżkiem jak ty.
      Oszukiwanie z wypłatą pod stołem ma swoja przyczynę. Państwo okrada przedsiębiorców z ich zysku, obkłada podatkami ile się da więc drobni przedsiębiorcy muszą tez dociągnąć od ZUS-u do ZUS-u.
      Donaldinio nie ułatwił a dołożył jeszcze na garba obywatelom, więc teraz trzeba ten smród sprzątać po zdrajcy.
    • aria_pura 04.11.15, 16:15
      Ty naprawdę wierzysz w te brednie, które wypisujesz?
    • tomeczek_44 05.11.15, 14:11
      kolejka_cc napisał(a):

      > Posiadanie dzieci nie jest fanaberią i przyczynkiem do jęczenia,

      Samo posiadanie dziecka oczywiście nie jest fanaberią. Ale w takich warunkach:

      "Kilkanaście lat żyli w 35-metrowym lokalu w przedwojennej kamienicy z jedną toaletą na piętrze dla wszystkich lokatorów. W pokoju dzieci ledwo mieściły się piętrowe łóżka, a lekcje odrabiane były na raty ze względu na brak biurek. (...). Oszczędności mieli niewiele, bo przez te wszystkie lata pracował tylko on."

      ...czytaj: w mieszkaniu, w którym jest miejsce dla rodziców z jednym dzieckiem i żyją oni tylko z jednej pensji, i to nie niebotycznej, płodzenie więcej dzieci moim zdaniem jest fanaberią.

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • akle2 05.11.15, 20:23
      Dokładnie. Ale co tam, 2 tys teraz wpadnie, więc może żadne z tych dwojga nie będzie już musiało pracować.
    • mis_rys 05.11.15, 15:16
      Serio? Na swoje emeryture pracuje sama - tak jak mma tych dzieci, ktora bedzie kiedys narzekac, ze tak malo dostaje. Z czego, jak placila minimalne skladki i to tylko przez krotki czas? To, ze panstwo laduje moje skladki w dziure, to inna sprawa. Ale te dzieciaki do zalatania pozniejszej dziury (a wiec i naszych emerytur) raczej sie nie przycznia, bo beda pracowac jak rodzice. Na czarno, bo to przeciez ok. A y o wysolsce, to moze sobie Pan darowac. Prosze porownac statystyki w Polsce sladki emerytalne i zdrowotne sa jedne z najnizszych Europie. Taka zdrowotna w Polsce 9, w Niemczech 15 proc.
    • akle2 05.11.15, 20:22
      Dużo jeszcze wody rzece upłynie, zanim ktoś posprząta, bo chyba nie masz na myśli nowych miłościwie panujących.

      > kiedyś te dzieci będą pracowały na takich dziadów
      > morowych ze sztuczną szczęką i kaczką pod łóżkiem jak ty.

      Od kombinowania na czarno składki żadne nie wpłyną więc jakim cudem te dzieci będą pracowały na "dziada" powyżej? Obawiam się, że raczej powielą model własnych rodziców
    • morane 04.11.15, 17:01
      A kto tu biadoli ? Ewa z rodziną ? Jakoś nie zauważyłem. Po prostu stara się w miarę możliwości zapewnić dzieciom byt. A niestety w Polsce dodatkowe koszty pracy to ponad 50% . Jakby swoje dochody przy zbiorze owoców ozusowała i opodatkowała to zamiast 3.5 tys miałaby 1.7 tys. . Gdyby tak jak np. w Wielkiej Brytanii było to ok 20% , to szara strefa by się ludziom nie opłacała.

      Podobnie pani pomagająca mężowi przy sklepie internetowym - nie wiem ile zarabiają, ale niekoniecznie kokosy. Gdyby mąż chciał za nią płacić ZUS, to wydałby dodatkowo tysiąc zł miesięcznie, a korzyści nie mieliby z tego żadnych. Na takim drobnym handlu dużo się nie zarabia, pewnie zdarzają się miesiące lepsze i gorsze. a ZUS trzeba zapłacić czy się zarobi czy nie. I drobnych płatników ścigają, naliczają odsetki, nasyłają komorników. Wielkim firmom potrafią kilkaset tysięcy umorzyć a małego będą o złotówkę ścigać, nie darują.
      Myślę że w ich sytuacji postąpiłbym podobnie, szczególnie po przeczytaniu tego artykułu wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19135927,oddzial-zus-kupuje-sluzbowe-auta-warunki-suv-naped-4x4.html
      Małe rodzinne firmy przeważnie nie zarabiają dużo. Na przeżycie wystarczy, ale płacenie dodatkowej niepotrzebnej składki na luksusowe limuzyny dla urzędników ZUS mija się z celem.

      Ekonomiści wiedzą od dawna, że zwiększanie obciążeń podatkowych ponad miarę zmniejsza w długim okresie wpływy z podatków. Nie tylko u nas, na całym świecie tak jest. Szarej strefy nie da się zupełnie wyeliminować, ale można ograniczyć zmniejszając różne podatki i składki tak, żeby ludziom opłacało się je uczciwie płacić.
    • aria_pura 04.11.15, 17:28
      Mit "obniżyć podatki, to będzie się opłacało (?) je płacić" wiecznie żywy, jak Lenin. Ciekawa też jestem, co robią pokrzywdzeni przez ZUS, kiedy złamią nogę albo dzidziunia im sraczuchny dostanie (o nowotworach, SM czy niewydolności nerek nie wspominając). Moje życiowe doświadczenie wskazuje, że w te pędy gnają do PUBLICZNEGO szpitala i robią awanturę, jeżeli nie zostaną obsłużeni w lansadach w ciągu minuty. Jestem również dziwnie pewna, że ich pomioty uczą się w publicznej szkole, bo przeca sienależy. Sienależy również ałtystrada, zasiłek na bachory, szybka obsługa w urzędzie, ochrona policji i Dom Perignon płynący z kranu. Za darmochę. A jak za trzydzieści lat toto się dowie, że nie przysługuje mu emerytura, bo nie płaciło składek, to dopiero będzie bonanza, jazgot i skargi do Jaworowiczowej. Chętnie również dowiem się, gdzie mieszkają i czym jeżdżą gnębione podatkami bidusie. Bo jestem dziwnie spokojna, że nie w wynajmowanej kawalerce i nie zbiorkomem. Polisz byznesmen ma albowiem ponieważ to do siebie, że jest tragicznie biedny tylko kiedy przychodzi do płacenia danin publicznoprawnych. W sklepie z blachosmrodami stać go na wszystko.
    • morane 04.11.15, 20:02
      To nie kwestia biznesmen czy nie - każdy zatrudniony płaci ZUS - to ponad 30 % pensji brutto. Na dodatek jest to strasznie pokomplikowane, trzeba wyliczać każdą składkę osobno.
      W Wielkiej Brytanii na przykład cała składka ( zdrowotna i emerytalna ) wynosi 9% pensji brutto pracownik i 11% pracodawca, co daje ok 20% brutto. W dodatku jeśli zarobi się mniej niż 8000 funtów rocznie to się w ogóle nie płaci ichniego ZUS i podatku. W Polsce czy się zarobi czy nie to daninę trzeba oddać.

      Rozmawiałem parę miesięcy temu z ostatnim w okolicy szewcem, który prowadził mały zakładzik. Za parę groszy można było u niego naprawić buty i nie tylko. Zlikwidował się, bo musiał co miesiąc odprowadzić ponad tysiąc złotych do ZUS'u , wiec stwierdził że woli na emeryturę pójść, bo finansowo wyjdzie mu podobnie. Gdyby mógł płacić mniej to pewnie by jeszcze pracował i naprawiał ludziom obuwie za grosze.
      Nie wiem gdzie mieszka, nie byłem, ale jeździł kilkunastoletnim Renault chyba.

      Zakład fryzjerski w którym się strzygę też za grosze jeszcze funkcjonuje ale też pani narzeka na koszty. Pewnie też na emeryturę pójdzie niedługo i będę musiał jeździć do jakiegoś centrum handlowego i płacić 50-70 zł za strzyżenie. Pani jeździ autobusem, mówiła że syn ma samochód.

      Kiedyś to liczyłem dokładnie, ale tu możesz znaleźć przykładowe wyliczenie ksiegowosc.infor.pl/zus-kadry/wynagrodzenia/724286,Ile-panstwo-zabiera-z-wynagrodzenia.html
      Cytuję "71,3% - tyle procent wynagrodzenia brutto dostanie pracownik do ręki, a pozostałe 28,7% odda państwu.Pensja brutto widniejąca w umowie o pracę nie stanowi też całkowitego kosztu, jaki ponosi pracodawca przyjmujący pracownika do pracy. Trzeba dołożyć do niej część składek współfinansowanych przez zatrudniającego." Czyli dodatkowe 9% kwoty brutto.

      A tu możesz sobie policzyć jak to wygląda w Wielkiej Brytanii www.listentotaxman.com/

      Biznesmeni którzy prowadzą duże firmy nie odczuwają tego za bardzo, ale drobni rzemieślnicy i sklepikarze tak. Duże firmy przerzucają te koszty na pracowników, którzy po prostu dostają mniej pieniędzy. Małe jednoosobowe firmy nie mają na kogo przerzucić. Anglicy uznają że jeśli ktoś chce pracować ale mało zarabia, to lepiej mu odpuścić podatki, może się rozkręci i będzie zarabiał więcej. A nawet jeśli nie, to niech sobie pracuje i nie obciąża systemu emerytalno/rentowego .

      Co do publicznych szpitali i służby zdrowia, to mam raczej przykre doświadczenia. Sam nie korzystałem, ale mojemu ojcu tak spie.. operację że szok. Musiał pójść prywatnie za granicą, bo zasłabł w pewnym momencie i go do szpitala odwieźli. Ja kiedyś chciałem pójść z silna grypą i wysoka gorączką do przychodni i usłyszałem że mogę przyjść za tydzień dopiero. Poszedłem prywatnie.
      A jak kiedyś odwiedzałem znajomego w szpitalu i zobaczyłem jak pielęgniarka ruga starszego pana, który ledwo chodził, za to że zjadł sobie jogurt który mu ktoś przyniósł i zostawił pudełko na szafce to myślałem że wyjdę z siebie i stanę obok.

      Co do emerytury, to umówmy się. Ja policzyłem swoje składki które wpłacam od lat i porównałem ze "stanem konta emerytalnego". To jest kpina. Wiem że to wirtualne pieniądze, ale nawet tych wirtualnych jest sporo mniej niż wpłaciłem. Nie licząc procentów składanych od kwoty. Przewidywane kwoty mojej emerytury też zakrawają na kpinę.
    • malodobry_gda 04.11.15, 20:13
      Jak długo nie będzie progresywnej skali podatkowej, tak pracodawcom będzie się opłacało wykładać gotówkę z sum opodatkowanych na siebie. W końcu jednorazowo oddają 19% i nie muszą martwić się o czyjeś podatki, zusy, kasy chorych itd.
    • marcellomenello 05.11.15, 08:25
      Ja mam dwie uwagi:
      1. NIe macie pojęcia o szarej strefie. Piszecie o dorabianiu i zbieractwie nieopodatkowanym, a jest wiele firm (zwłaszcza małych i w województwach typu warm-maz) które płacą swoim pracownikom na umowie - najniższą pensję, a drugie tyle dostają pod stołem. Jak można pisać o problemie i o tym nie wspomnieć ???:)
      2. Second: Ludzie pokroju aria-puria muszą sobie uzmysłowić, że same pieniądze (których będą mieć tak duży z emerytury czy renty) nie zapewnią im bytu, jak już bedą starzy i chorowici. Kawałek papierka (czyt. banknotu) nie jest w stanie upiec chleba, naprawić cieknącego kranu czy w końcu zawieźć WAS do szpitala jak juz zaczniecie się przekręcać. Do tego potrzebni są LUDZIE.
    • aria_pura 05.11.15, 13:59
      marcellomenello napisał:

      > 2. Second: Ludzie pokroju aria-puria muszą sobie uzmysłowić, że same pieniądze
      > (których będą mieć tak duży z emerytury czy renty) nie zapewnią im bytu, jak ju
      > ż bedą starzy i chorowici. Kawałek papierka (czyt. banknotu) nie jest w stanie
      > upiec chleba, naprawić cieknącego kranu czy w końcu zawieźć WAS do szpitala jak
      > juz zaczniecie się przekręcać. Do tego potrzebni są LUDZIE.

      Dzięki za uświadomienie, o wszechmądry. Tylko co z tej wstrząsającej prawdy wynika?
    • marcellomenello 06.11.15, 09:20
      "olejna rodzina z czwórką dzieci biadoli, jak to ciężko wyżyć.

      Gumki drogie nie są.
      Re: Życie w szarej strefie skasujcie
      Odpowiedz
      aria_pura 04.11.15, 14:16
      Ale są przeznaczone dla jednostek choć trochę inteligentniejszych od ameby"
      oblewasz ludzi mających kilkoro dzieci wiadrem pomyj , a te dzieci się kiedyś nam wszystkim bardzo przydadzą, więc dlaczego rodzice sami mają dźwigać ten ciężar? Dlaczego sami mają inwestować w dobro nas wszystkich?
    • tomeczek_44 05.11.15, 14:22
      marcellomenello napisał:

      > Kawałek papierka (czyt. banknotu) nie jest w stanie
      > upiec chleba, naprawić cieknącego kranu czy w końcu zawieźć WAS do szpitala jak
      > juz zaczniecie się przekręcać. Do tego potrzebni są LUDZIE.


      ...którzy robią to właśnie za te kawałki papierka (ewentualnie kawałki metalu).

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • marcellomenello 06.11.15, 09:24
      pieniądze to praca. bez pracy są tylko bezwartościowym papierkiem (patrz kryzys ---> hiperinflacja)
    • aria_pura 04.11.15, 22:08
      Unikasz odpowiedzi - najpierw piszesz o paniusi, która "pomaga mężowi w sklepie internetowym", teraz o jakimś szewcu, który musi być już matuzalemem, skoro ma prawo do emerytury. Ja natomiast - o zdrowych, cwanych byczyskach (właśnie takich jak ci od sklepu), którym funduję usługi socjalne i które na mój koszt radośnie rozsiewają swoje prymitywne geny. Bo, widzisz, też mam jednoosobową działalność, rychtyk jak ten szewc. Tyle że podatki i ZUS płacę sumiennie. Co do byznesmeństwa pszenno-buraczanego zatrudniającego półniewolników, to dlaczego nie likwiduje swoich geszefcików, skoro koszty zatrudnienia to dla nich taka straszliwa tortura? Setki razy zadawałam to pytanie apostołom wiary w "wysokie koszty pracy w Polsce"; w odpowiedzi doczekałam się co najwyżej wycia "jak ci się nie podoba, to sama załóż firme i płać wiency!". Dlaczego janusze biznesu nie zrezygnują z czegoś, co im się nie podoba, a w dodatku podobno straty przynosi, to temat dla Wołoszańskiego. Pewnie lubią się umartwiać. Polska krajem męczenników biznesu. Zapewniam cię również, że nikt z tych, o których piszę, nie jeździ kilkunastoletnią renówą (zresztą, nawet taki trup też kosztuje). No, i skoro obciążenia kosztów pracy w Anglii są niższe niż w Polsce, to dlaczego Amazony wszelkiej maści zakładają swoje łagry tu, a nie w Anglii? Aha, à propos twoich przygód ze służbą zdrowia, można wiedzieć, dlaczego z gorączką nie skierowałeś się od razu do prywatnego zakładu? Tak samo zresztą jak bohaterowie tego artykułu - będą bluzgać na szpitale, przychodnie, lekarzy i laborantów, ale do kataru u dziecka wezwą państwową karetkę, a jak nie przyjedzie dość szybko, to jeszcze polecą się wybeczeć do najbliższej gazety. Cały czas są przy tym święcie przekonani, że "sienależy". I czy jeździsz prywatnymi drogami, dzieci wysyłasz do prywatnych szkół, a do pożaru domu wzywasz prywatną straż? Bo, widzisz, szpital to nie jedyne, czego społeczeństwo potrzebuje do funkcjonowania i czego tak zwani ludzie oczekują od państwa za darmochę. Bo państwo, jak wiadomo, to coś w rodzaju rogu obfitości czy innego stoliczkunakryjsię. Ma "dać" i już.
    • qlll 04.11.15, 23:55
      Kupując cokolwiek w Polsce, płacisz VAT który jest głównym dochodem budżetu. Nie obrażaj więc ludzi twierdzeniem, że nie płacą na Państwo a wymagają.. bo wszyscy płacą podatki.
      Koszty pracy w Polsce są za wysokie, a przepisy zagmatwane. Do tego pieniądze które są idzie na setki tysięcy niepotrzebnych etatów państwowych. Sytuację naszej gospodarki najlepiej obrazuje spam w skrzynce pocztowej "kredyt na spłatę ZUS i US".
    • morane 05.11.15, 04:01
      A jakiej to odpowiedzi unikam ? Piszę o ludziach którzy teoretycznie prowadzą biznes ale praktycznie z tego biznesu zarabiają grosze. Ja też mam jednoosobową działalność i też płacę podatki i ZUS. Tyle że ZUS najmniejszy jaki mogę, ok 1080 zł miesięcznie a podatki sporo wyższe. Ale nie o to chodzi, nie pisałem o sobie, tylko o ludziach którzy teoretycznie prowadząc własny biznes zarabiają mniej niż niejeden związkowiec na etacie.
      Niczego nie unikam, chociaż mógłbym. To, że płacę podatki w Polsce wynika tylko z mojego patriotyzmu. Równie dobrze mógłbym je płacić gdzie indziej i tak na prawdę coraz trudniej mi płacić w Polsce, bo muszę tu spędzić 183 dni w roku. Wynika to z umów międzynarodowych odnośnie opodatkowania. A moje dochody w 90-ciu procentach pochodzą spoza naszego kraju i muszę sporo czasu spędzać z związku z tym za granicą.
      Ale spróbuję odpowiedzieć na pytania które zadajesz
      "dlaczego nie likwiduje swoich geszefcików, skoro koszty zatrudnienia to dla nich taka straszliwa tortura?"
      Tortura jak tortura. Po prostu luzie zatrudniani dostają mniej kasy a państwo więcej. Też kiedyś zatrudniałem ludzi zarabiając na
      Zresztą nie pisałem o firmach zatrudniających pracowników, tylko o jednoosobowych działalnościach usługowych, gdzie właściciel "firmy" świadczy usługi osobiście.
      "dlaczego Amazony wszelkiej maści zakładają swoje łagry tu, a nie w Anglii?"
      W Anglii już mają. Tu zakładają, żeby wejść na Polski rynek i mieć centrum logistyczne bliżej, bo taniej kosztują wysyłki. Firmy takie jak Amazon, Starbucks, Google, Facebook i inne amerykańskie koncerny mają obcykane unikanie podatków. A płace mają wkalkulowane w koszty - nie patrzą ile ludzie zarobią, ale ile ich kosztuje zapakowanie paczki w magazynie. Większe koszty pracy oznaczają mniej pieniędzy dla pracowników.
      "dlaczego z gorączką nie skierowałeś się od razu do prywatnego zakładu? "
      Dlatego, że wyszukałem w internecie najbliższą przychodnię i do niej zdzwoniłem. Zresztą płacę kilkaset złotych miesięcznie składki zdrowotnej więc uznałem że mogę zająć lekarzowi 30 minut raz na 7 lat albo więcej. Poprzednio trafiłem do lekarza właśnie 7 lat wcześniej, zresztą nie w Polsce tylko w Nowym Jorku. Zrobili mi wszystkie potrzebne i niepotrzebne badania, zajęło to 4 godziny i nic nie zapłaciłem bo byłem ubezpieczony. Normalnie robię badania okresowe prywatnie, ale nie chciałem z gorączką jechać na drugi koniec miasta.
      "to temat dla Wołoszańskiego"
      Co ma do tego Wołoszański ? Ale nie uprzedzajmy faktów ...
      "Mit "obniżyć podatki, to będzie się opłacało (?) je płacić" wiecznie żywy, jak Lenin"
      A co ma do tego Lenin, on miał akurat inną wizję :-) Miałem na myśli krzywą Laffera . Poczytaj sobie też o teoriach Keynesa na temat fiskalizmu. I trochę z historii na temat fiskalizmu bizantyjskiego jako jednej z przyczyn upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego czyli Bizancjum
      "I czy jeździsz prywatnymi drogami, "
      W Polsce tak i płacę ok 11 zł za przejechane 50 kilometrów. W innych krajach w których bywam jest raczej za darmo.

      Jeśli uważasz że uniknąłem odpowiedzi na jakieś pytanie, to je zadaj. Jeśli je zadasz rzeczowo to odpowiem po kolei na każde.
    • aria_pura 05.11.15, 14:30
      morane napisał:

      > A jakiej to odpowiedzi unikam ? Piszę o ludziach którzy teoretycznie prowadzą b
      > iznes ale praktycznie z tego biznesu zarabiają grosze.

      Czyli ile konkretnie? I skoro "zarabiają grosze", to dlaczego nie zaczną robić czegoś innego, nie zatrudnią się u kogoś bardziej operatywnego albo na przykład nie wyjadą za granicę? I w jaki sposób upoważnia ich to do pasożytowania na mnie? Bo tego właśnie (między innymi) nie dowiedziałam się od ciebie.

      Ja też mam jednoosobową
      > działalność i też płacę podatki i ZUS. Tyle że ZUS najmniejszy jaki mogę, ok 10
      > 80 zł miesięcznie a podatki sporo wyższe.

      To tak jak ja. I co w związku z tym?

      Ale nie o to chodzi, nie pisałem o s
      > obie, tylko o ludziach którzy teoretycznie prowadząc własny biznes zarabiają mn
      > iej niż niejeden związkowiec na etacie.

      Encore une fois: dlaczego się "własnego biznesu" trzymają w takim razie?

      > Niczego nie unikam, chociaż mógłbym. To, że płacę podatki w Polsce wynika tylko
      > z mojego patriotyzmu. Równie dobrze mógłbym je płacić gdzie indziej i tak na p
      > rawdę coraz trudniej mi płacić w Polsce, bo muszę tu spędzić 183 dni w roku. Wy
      > nika to z umów międzynarodowych odnośnie opodatkowania. A moje dochody w 90-ciu
      > procentach pochodzą spoza naszego kraju i muszę sporo czasu spędzać z związku
      > z tym za granicą.

      Czyli jesteś kolejnym byznescierpiętnikiem za niewiadomą sprawę.

      > Tortura jak tortura. Po prostu luzie zatrudniani dostają mniej kasy a państwo więcej.

      I, oczywiście, jesteś święcie przekonany, że gdyby obciążenia płac zostały obniżone, różnica trafiłaby do "ludzi". Otóż nie, nie trafiłaby. Wylądowałaby w kieszeni geszefciarza.

      > "dlaczego Amazony wszelkiej maści zakładają swoje łagry tu, a nie w Anglii?"
      > W Anglii już mają. Tu zakładają, żeby wejść na Polski rynek i mieć centrum logi
      > styczne bliżej, bo taniej kosztują wysyłki. Firmy takie jak Amazon, Starbucks,
      > Google, Facebook i inne amerykańskie koncerny mają obcykane unikanie podatków.

      A że Bezos dał nogę z Niemiec po strajkach o podwyżki, to tylko taki przypadek.

      > Większe koszty pracy oznaczają mniej pieniędzy dla pracowników.

      Patrz wyżej. Wysokość wynagrodzeń nie zależy od wysokości obciążeń, tylko od podaży siły roboczej i popytu na nią.

      > Co ma do tego Wołoszański ? Ale nie uprzedzajmy faktów ...

      Prowadził program "Zagadki XX wieku". Dla mnie taką zagadką jest kurczowe trzymanie się byznesów przez osobników jazgoczących, jak to państwo ich krzywdzi, każąc płacić podatki, i jak mało oni na tym zarabiają.

      > "Mit "obniżyć podatki, to będzie się opłacało (?) je płacić" wiecznie żywy, jak
      > Lenin"
      > A co ma do tego Lenin, on miał akurat inną wizję :-)

      Jest wiecznie żywy, podobnie jak korwinoidalne poglądy na temat podatków.

      Miałem na myśli krzywą Laf
      > fera . Poczytaj sobie też o teoriach Keynesa na temat fiskalizmu. I trochę z hi
      > storii na temat fiskalizmu bizantyjskiego jako jednej z przyczyn upadku Cesarst
      > wa Zachodniorzymskiego czyli Bizancjum

      Dziękuję, czytałam na pierwszym roku. I jeżeli mamy na myśli tego samego Keynesa, to akurat on był zwolennikiem dość ostrego opodatkowania, i to progresywnego. Bizancjum (które akurat było Cesarstwem Wschodniorzymskim, ale to detal) nie istnieje od sześciu stuleci. Używanie go jako argumentu w dyskusji o sytuacji w XXI wieku ma taki sam sens jak, powiedzmy, domaganie się usunięcia Szwecji z UE, bo to przecież nasi wrogowie - potop nam urządzili. Sytuacja od tego czasu deko się zmieniła.

      > "I czy jeździsz prywatnymi drogami, "
      > W Polsce tak i płacę ok 11 zł za przejechane 50 kilometrów. W innych krajach w
      > których bywam jest raczej za darmo.

      Tyle że w Polsce płatne drogi stanowią promil całości. Ogromna większość jest bezpłatna, a ich użytkownicy spędzają życie na wygłaszaniu tyrad o ich okropnej jakości, której rzecz jasna, winne jest "państwo". Jak wszystkiemu. Wina Szydło. Aha, jeżeli na "prywatnej" drodze ulegniesz wypadkowi, to wezwiesz prywatne pogotowie i prywatną policję, tak?

      > Jeśli uważasz że uniknąłem odpowiedzi na jakieś pytanie, to je zadaj. Jeśli je
      > zadasz rzeczowo to odpowiem po kolei na każde.

      Nie sądzę, żeby to miało sens.
    • klemens1 06.11.15, 10:21
      aria_pura napisał:

      > I, oczywiście, jesteś święcie przekonany, że gdyby obciążenia płac zostały obni
      > żone, różnica trafiłaby do "ludzi". Otóż nie, nie trafiłaby. Wylądowałaby w kie
      > szeni geszefciarza.

      Normalnie na etacie oddaje się ok. 40% płacy brutto, lub - patrząc z drugiej strony - pracodawca do płacy netto dopłaca 2/3 dla państwa.
      Moja księgowa twierdzi, że mnóstwo pracowników jej klientów przechodzi z etatu na firmę i zarabia dzięki temu więcej niż na etacie. Pracodawca płaci im dokładnie tyle samo brutto + dodatkowo VAT (który jest tu akurat bez znaczenia). Mają normalne urlopy.
      Bardzo dziwne, że zna tylko takie przypadki - przypadów gdzie to geszefciarz zabiera dla siebie różnicę nie stwierdziła.

      Ale nie przejmuj się - jeżeli rzeczywistość nie zgadza się z twoimi wyobrażeniami, nie musisz tego akceptować.

      --
      www.sprawdzpodatki.pl
    • morane 06.11.15, 19:56
      "Czyli ile konkretnie? "
      Konkretnie to nie wiem, nie pytam wszystkich o zarobki. Ale wnioskuję na podstawie poziomu życia że nie za dużo, pewnie w granicach 2 -3 tysięcy zł miesięcznie. W dużym mieście to nie jest dużo.
      Dlaczego nie zmienią ? Jedni próbują, ale nie mogą znaleźć nic lepszego, są za starzy i nikt ich do pracy nie chce przyjąć.
      Ja ich cenię za to że mimo wszystko coś robią i próbują zarobić w miarę swoich możliwości. I płacą jakiś podatek i ZUS. Na nikim nie pasożytują. Alternatywą jest przejście na bezrobocie na garnuszku państwa. Wtedy to by dopiero pasożytowali.

      Co do określenia "byznes" - nie wiem czemu upierasz się przy używaniu takich określeń z pejoratywnym wydźwiękiem zamiast merytorycznych argumentów - ja nie uważam tego co robię za biznes. To po prostu praca kontraktowa. Ma swoje minusy jak każda praca, ma tez plusy. Ja tam nie narzekam, chociaż ciągłe podróżowanie robi się męczące po paru latach. Ale coś za coś. Daje niezłe pieniądze i satysfakcję oraz możliwość rozwoju zawodowego.
      Prowadzenie warsztaciku szewskiego, zakładu fryzjerskiego czy sklepiku internetowego to tez nie biznes, to drobne wyrobnictwo, praca na własny rachunek. Myślę że ci ludzie pewni woleliby pracować 8-16 w państwowym albo i prywatnym zakładzie utrzymywanym przez podatników.
      Czemu nie wyjadą za granicę ? Mają rodziny, dzieci i nie chcą im wywracać świata do góry nogami, albo nie znają języka. A bez znajomości języka nie da się znaleźć dobrej pracy.
      Notabene, ciekawe że oburza cię pani która pomagając mężowi nie odprowadza dodatkowej składki ZUS, a milionowe dotacje z budżetu do nierentownych kopalń już są w porządku. Gdyby pani nie pomagała tylko "leżała i pachniała" to co by to dla Ciebie zmieniło ?

      Bezos nie jest moim idolem, ale nie słyszałem żeby się wycofał. Dał podwyżki bo musiał. Ja też negocjując swoje pierwsze stawki za granicą słyszałem propozycje sporo niższe niż lokalni pracownicy bo byłem z Polski. I to trzy razy niższą. Po negocjacjach doszedłem do ok 70 - 80% średniej stawki lokalnego speca. A po roku-dwóch, kiedy już mnie znali podwyższyłem stawkę do pełnej średniej, aktualnie przyjmuję kontrakty jedynie powyżej. Ale ja mam ten komfort że negocjuję indywidualnie. Magazynierzy muszą negocjować zbiorowo. Ja mówię że dziękuje za propozycję i szukam innych, oni muszą strajkować. Ale mechanizm podobny, popytu i podaży.
      Zresztą Bezos to Amerykanin. Jak rozmawiam z Amerykanami w Stanach to zdarza się, że nie wiedzą o upadku komunizmu i że Polska jest w NATO i w UE.

      "obciążenia płac zostały obniżone, różnica trafiłaby do "ludzi". Otóż nie, nie trafiłaby. Wylądowałaby w kieszeni geszefciarza."
      To zależy. Gdyby zmniejszyć "ZUS pracownika" to automatycznie więcej pieniędzy do niego trafi. Bo umowa jest na kwotę brutto, więc jeśli pracodawca by chciał im to zabrać musiałby wszystkim wypowiedzieć warunki zatrudnienia. Spore koszty w dużej firmie zwłaszcza, zamieszanie itp.
      Dla pracodawcy liczy się całkowity koszt pracownika, a ten by się nie zmienił.

      "Bizancjum (które akurat było Cesarstwem Wschodniorzymskim, ale to detal) ..."
      Bizancjum tak, ale pojęcie Fiskalizmu Bizantyjskiego odnosi się przekształcenia Cesarstwa Zachodniorzymskiego w państwo biurokratyczne o wysokich podatkach w wyniku wpływów ze wschodu. Obywatele Rzymscy zaczęli uciekać przed podatkami i obracać się przeciw własnemu państwu.
      Historia ma to do siebie, ze lubi się powtarzać. Lepiej uczyć się na cudzych błędach niż na własnych.

      "tego samego Keynesa, to akurat on był zwolennikiem dość ostrego opodatkowania, i to progresywnego."
      Owszem był zwolennikiem progresywnego opodatkowania, ale ostrego ? Gdzie jest tak napisane ?
      Chodziło mu o to, że biedniejsi wydają większy procent dochodów na konsumpcję, zwiększając popyt przez co tworzą się nowe pracy i gospodarka się rozwija. Bogaci nie wydają nadwyżki dochodów na konsumpcję tylko ją oszczędzają, więc można ich obciążyć większym podatkiem. Aktualnie progresywna skala opodatkowania obowiązuje w zasadzie na całym świecie.
      Keynes był natomiast zwolennikiem interwencjonizmu, stosowania ulg podatkowych i wspierania upadających przedsiębiorstw. Jednocześnie zalecał zamykanie firm będących efektem chybionych inwestycji. W dzisiejszej Polsce trudno wyobrazić sobie bardziej chybione inwestycje niż górnictwo. A małe przedsiębiorstwa generują większość PKB. Wszyscy ekonomiści zgodnie twierdzą że dzięki temu Polska oparła się światowemu kryzysowi.

      Generalnie istnieje wiele teorii ekonomicznych niekiedy wyciągających sprzeczne wnioski. Najprawdopodobniej dlatego że nie biorą pod uwagę wszystkich czynników mających wpływ na gospodarkę. W Rosji po rewolucji stwierdzili, że pieniądze są w bankach więc jak się je krwiopijcom bankierom zabierze to wszystko będzie dobrze. Fabrykantom krwiopijcom zabrali fabryki. Zniszczyli drobnych wytwórców i rolników. Efektem był wielki głód. Wtedy ( wówczas faktycznie jeszcze żywy ;-) Lenin wprowadził NEP co spowodowało ożywienie gospodarcze i wzrost produkcji. Kolejny przykład jak pozytywny wpływ na gospodarkę maja drobne przedsiębiorstwa.

      Co do Krzywej Laffera, to efekty w Polsce wyraźnie widać było np. po obniżeniu stawki akcyzy na alkohol - przychody podatkowe z tej akcyzy znacznie wzrosły. Podwyżka stawki akcyzy na wyroby tytoniowe spowodowała spadek wpływów przy niezmienionej ilości osób palących czyli znów szara strefa
      żródło : www.nik.gov.pl/kontrole/wyniki-kontroli-nik/pobierz,px_2003137.pdf,typ,k.pdf
      Podobny efekt dało obniżenie stawki CIT

      "Dziękuję, czytałam na pierwszym roku. "
      A na którym jesteś teraz ? Może warto przeczytać jeszcze raz ? ;-)

      "Tyle że w Polsce płatne drogi stanowią promil całości. Ogromna większość jest bezpłatna"
      Bezpłatna ? Podatek drogowy jest zawarty w cenie paliwa. Jak jadę autostradą to płacę podatek drogowy w paliwie które spalam i dodatkowo opłatę za autostradę. Problem w tym że podatek drogowy jest drogowy tylko z nazwy, a niekoniecznie idzie na drogi tylko do wspólnego wora. Ale płacić to się go płaci.
    • tomeczek_44 05.11.15, 14:29
      aria_pura napisał:

      > teraz o jakimś szewcu, który musi być już matuzalemem, skoro ma
      > prawo do emerytury.

      Może to OT ale - ilu młodych rzemieślników spotykamy? Młodzi są może hydraulicy czy kafelkarze ale niektóre zawody (np. szewcy, kaletnicy, zegarmistrze) są reprezentowane w znacznej większości przez ludzi w wieku (przed)emerytalnym. Młodzi nie szkolą się już w tych profesjach.

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • winniepooh 05.11.15, 07:51
      Zakład fryzjerski w którym się strzygę też za grosze jeszcze funkcjonuje ale też pani narzeka na koszty. Pewnie też na emeryturę pójdzie niedługo i będę musiał jeździć do jakiegoś centrum handlowego i płacić 50-70 zł za strzyżenie. Pani jeździ autobusem, mówiła że syn ma samochód.

      i dobrze, że zakładzik upadł, bo jak widać psuł rynek.
      dość wybiórczo postrzegasz rzeczywistość. w UK podatki dla biedoty może i są niskie, ale spróbuj tam znaleźć fryzjera za 10 funtów.
    • morane 06.11.15, 13:26
      Na przykład na rogu Banner Street i Whitecross street w Londynie ( EC1 ) . Co prawda £12 ale to centrum Londynu, wiec czynsze są wysokie. Oczywiście za strzyżenie męskie, damskie jest zawsze droższe.
      Widziałem i za 5 funtów trochę dalej od centrum

      www.google.co.uk/maps/place/Banner+St,+London+EC1Y/@51.5238559,-0.0933258,3a,59.4y,135.16h,82.31t/data=!3m6!1e1!3m4!1sUGR3yxPsSbbhbfN3OIi4SQ!2e0!7i13312!8i6656!4m2!3m1!1s0x48761ca83e9df7d7:0xf14197a4ed4432ef
      W tej samej okolicy na przeciwległym rogu skrzyżowania w Cozzo zjem sporą pizze za niecałe 6 funtów.
    • aktyntasza 05.11.15, 20:08
      Mamy totalny brak reform i coraz większy bałagan, mamy umowy śmieciowe, mamy młodych zdrowych 45 letnich emerytów, mamy ZUS, KRUS i jeszcze 5 branżowych odłamów ubezpieczeniowych mamy chore prawo i praca do 67 lat.

      Czy PiS to zmieni ?
    • mis_rys 06.11.15, 10:11
      A ja place samych skladek w Niemczech ponad 30 procent. 15 na zdrowie, zamiast 9 w Polsce. I prosze mi wierzyc - z tego powodu raju nie ma. Jak uszkodzilam kolano,nie moglam chodzic, to mialam czekac 3 miesiace na tomografie. Emerytury mi wyliczyli 23 procent obecnych dochodow. A co do polskiej sluzby zdrowia - akurat trafialam z naglym zachorowaniem w Polsce do szpitala- w pierwszym nei byli mnie w staine zdiagnozowac. k.... lecialy co drugie slowo, panie rejestratorki byly obrazone, a lekarz zaskoczony, jak powiedzialam, ze bez parawanu (obok siedzial skuty pacjent z dwoma policjantami), to ja sie nie rozbiore do badania. W nasteppnym szpitalu - jednorazowe przescieradla, blyskawiczna diagnoza, mila obsluga. Nie ma "polskich szpitali", sa rozne szpitale i rozni pracownicy. Wszystkie kraje Maja problemy demograficzne, przestanmy pokazywac Zachod jako raj, a Polske jako pieklo.
    • podanyloginjestzajety 05.11.15, 09:52
      Mylisz dwie rzeczy, pierwsza to taka, że jeśli zarobię na czarno 2000 zł to mi wystarczy (legalnie 1100 ZUS 300 podatki i zostaje 600), a druga to ubezpieczenie zdrowotne które ma każdy bezrobotny. A z drugiej strony wspomniane przez Ciebie leczenie raka nie pokryje żadna składka ZUS. Pytanie zatem czy 1100 ZUS powinienem płacić ja (przy 2000 przychodu) i menago z banku z przychodem 100000 zł?
    • sselrats 04.11.15, 17:05
      Podatek dochodowy odprowadzaja praktycznie wszyscy.
    • qlll 04.11.15, 23:43
      Państwo swoją pazernością i bzdurnymi przepisami wpycha ludzi w szarą strefę. Autor artykułu pewnie nie wie, że wspomniana Pani Helena robiąc cokolwiek w firmie męża (nawet jak wyśle jemu jeden list w miesiącu) nie zarabiając nic, musi zapłacić całą składkę ZUS (tak jak przedsiębiorca). Na zień dobry te 2 osoby muszą oddać 2200 zł do ZUS, ponieważ cokolwiek robią.
    • tomtg123 05.11.15, 12:15
      Nieuczciwa to nie jest praca na czarno, tylko sam fakt że bezczelne państwo ma czelność opodatkowywać pracę.
    • tomeczek_44 05.11.15, 14:14
      "Jedną z największych pułapek szarej strefy jest to, że łatwo się w niej znaleźć, ale trudno wydostać. Przyczyn jest wiele. Jedni tak rozsmakowują się w nieopodatkowanym dochodzie, że powrót do legalnego zatrudnienia jest dla nich nieopłacalny"

      Zatem nie piszcie, że "trudno się wydostać". Oni prostu nie chcą z tej szarej strefy wyjść.

      --
      To ja, "tomeczek". Się zarejestrowałem. A co...
    • truten.zenobi 05.11.15, 19:52
      bo ludzie nie sa winni że muszą sobie jakoś radzić w tym syfie patologią zaś jest to co się dzieje w urzędach...
      --
      "mam dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"
      ps. nigdy więcej szajs-sunga.
    • giles 05.11.15, 21:15
      w indiach tylko ok. 15% pracuje normalnie na umowe i placi jakies podatki i zus. i skala biedy i wyzysku czesto niepismiennej biedoty jest niewyobrazalna dla przecietnego zjadacza chleba nad wisla. jak dalej bedziemy przymykac oko na prace na czarno i pseudo-samozatrudnienie mamy szanse stac sie drugimi indiami w srodku europy. czego nikomu nie zycze. bo uczciwi pracodowawcy nie maja szans w konkurencji z tymi, ktorzy zatrudniaja na czarno, oszukuja i nie placa podatkow. instytucje panstwa powinny z tym bezwzglednie walczyc.
    • kaszpir2 06.11.15, 08:31
      Każdy pracodawca "złapany" na tym że płaci na "czarno" i że kwota która jest na papierze jest inna jaką otrzymuje pracownik powinien otrzymać od razu jakąś bardzo wysoką karę finansową. Sądzę że powinna wynosić ona minimum od 50 tys zł do nawet 100 tys zł.
      Powinna być bardzo wysoka , aby pracodawca wiedział że może go to drogo kosztować ...

      Bardzo wysokie kary i częste kontrole szybko wykończą szarą strefę ...
    • morane 08.11.15, 23:52
      "Bardzo wysokie kary i częste kontrole szybko wykończą szarą strefę ."

      Wykończą tylko paru przedsiębiorców, którzy dadzą się złapać i powiększą szeregi bezrobotnych albo wyjadą za zachód wspierać tamtejszą gospodarkę. I przy okazji wykończą też kilkudziesięciu ich pracowników.

      Za okupacji za posiadanie broni groziła bardzo surowa kara, myślisz że ludzie nie posiadali broni ? Taka sama groziła za nielegalny handel - nigdy tak nie kwitł jak wtedy.
      Kara za pędzenie bimbru za PRL była też bardzo wysoka kara - zesłanie do obozu pracy. Za samo posiadanie bimbru groziła kara więzienie. A wszyscy pędzili :-)
      Wg tego artykułu - wyborcza.pl/alehistoria/1,144104,17599210,Jak_bimber_podmywal_PRL.html
      "Kiedy w stanie wojennym władze wprowadziły kartki na wódkę, produkcja bimbru przybrała imponujące rozmiary, a w pierwszej połowie lat 80. działało ponad 150 tys. bimbrowni. Szacunki oficjalne mówiły, że 30 proc. alkoholu pochodzi z nielegalnego źródła. "

      W USA wprowadzono prohibicje, spowodowało to powstanie potężnych związków przestępczych. Zakazy, które nie mają przyzwolenia społecznego nigdy nie są skuteczne. A trudno żeby miały, skoro niektórzy ludzie i tak ledwo wiążą koniec z końcem. Bardzo wysokie kary nie są skuteczne, jeżeli przepisy są zbyt restrykcyjne ludzie i tak będą łamać prawo.
    • rottenxx 06.11.15, 12:06
      Socjalizm w naszym wydaniu jest szkodliwy społecznie. Każdy ekonomista to powie. Przez właśnie rozbuchany socjalizm bez zaplecza (beneficjenci i tak powiedzą, że im mało) mamy takie chore obłożenie podatkami. No i oczywiście głupota rządzących, którzy kasę zdobywają tylko po najmniejszej linii oporu, czyli tak gdzie najłatwiej od: małych i średnich przedsiębiorców, kierowców, etc. Kasa wyszarpana np. mi jako przedsiębiorcy, który mógł ją spożytkować na rozwój firmy lub zatrudnienie idzie niestety w dużej mierze na nierobów oraz utrzymanie urzędnika, który tę kasę nierobowi daje. Jaki w tym sens? W mocnym uproszczeniu - ja wegetuję, bo muszę opłacić nieroba i urzędnika. Stagnacja, zamiast rozwoju. Bo przecież nie można pozwolić nierobowi wylądować na ulicy, bo to niehumanitarne? Od tego powinny być instytucje pożytku publicznego opłacane dobrowolnie, a nie odgórne przeświadczenie, że można leżeć plackiem, a kasa z MOPSu, służba zdrowia i mieszkanka komunalne i tak się znajdą. To nie jest za darmo. W konsekwencji społeczeństwo pracujące żyje od pierwszego do pierwszego, bez możliwości normalnego bogacenia się, a beneficjenci systemu nadal pozostają beneficjentami najczęściej (to nie prywatna opinia a prowadzone statystyki dostępne online). Chory kraj.
    • aktyntasza 07.11.18, 22:49
      Szara strefa jest tak powszechna w Polsce i akceptowalna nawet przez duże korporacje. Nigdzie niema takiego zapisu że firma wygrywająca przetarg musi zatrudniać pracowników legalnie. Wystarczy spojrzeć na place budowy inwestycji w firmie na przykład PGG, Tauron i okazuje się że pracownicy budowlani nie są pracownikami na umowę o pracę a pieniądze dostają pod stołem ale cóż żądać od podwykonawców jeśli pracownicy BHP i nadzoru w Tauronie też są zatrudnieni w szarej strefie. Kontrole na budowach są zapowiedziane więc śmieją się z takich fikcyjnych kontroli. Urzędy pracy oferują oferty pracy niby na umowę o pracę a do podpisania pracownicy dostają umowy śmieciowe ale Urzędy Pracy tego nie sprawdzają. Środowiska prawnicze uważają się za kastę i mówią o narodzie jako ciemny lud który jest nie świadomy tego co się w kraju dzieje. Komorniki, notariusze, upolitycznione elity sędziowskie i prokuratorskie i ich pralnie brudnych pieniędzy ale nikt na wysokich szczeblach tego nie zauważa. Od czasów upadku komuny nie wiele się zmieniło ale Urzędy Skarbowe nie skontrolują swojaka złodzieja ale najciemniej pod latarnią. Zobaczcie co się dzieje w górnictwie z przetargami i zleceniami na niektóre roboty ? Lewa kasa wlewa się na wyższe szczeble i który prokurator czy sędzia odważy się walczyć z szarą strefą.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.