Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    osoby niezaradne życiowo

    19.05.17, 20:50
    dzisiaj byłem świadkiem zderzenia z rzeczywistością osoby niezbyt rozgarniętej ale o rozdmuchanych oczekiwaniach "socjalnych" z korporacją.

    taka dosyć smutna sprawa ale najbardziej dołujące w tym wszystkim jest to iż politycy, urzędnicy, piewcy różnych ideologi i wyznań wpajają ludziom że im się należy, że każdy ma pomagać, że ich interesy są walniejsze niż interes innych osób... ale ten świat tak nie działa.
    wyradzają im dużą krzywdę mając na ustach dobro tych ludzi...

    może jestem naiwny oczekując od polityków czegoś na kształt sumienia... ale chyba chwiałbym wierzyć ze sa po prostu tak głupi że nie dostrzegają jaką ludziom krzywdę wyrządzają.

    --
    czytając wiadomości odnoszę wrażenie że jak 27 lat temu polska wstawała z kolan to się zdrowo jebnęła w głowę
    Edytor zaawansowany
    • 22.05.17, 00:08
      nie chodzi o niezaradność życiową, trzeba się cenić po prostu a nie dać się wykorzystywać. Na zachodzie ludzie się cenią więc zarabiają. Nie cenienie się do pedagogika wstydu promowana obecnie przez pewne partie i środowiska.
    • 27.05.17, 18:42
      tu akurat chodziło o niezaradność - osoba niezbyt sobie radziła w pracy, w zasadzie nie potrafiła nizc zrobić sama nie wiedziała co che, ale oczekiwała że wszyscy będą jej pomagać, załatwiać za nią, ba! nawet dadzą kasę (a jak nie może załatwić służbowej to niech da własną)


      --
      płacimy miliony politykom za pieprzenie bez sensu więc większy sens miało by płacenie zwykłym ludziom - ich pieprzenie przynajmniej jakiś sens ma.
    • 29.05.17, 18:09
      Co, wypieprzyłeś kogoś niesłusznie z roboty (bo ci kazali a nie miałeś jaj się postawić) i sumienie gryzie? Musisz z tym żyć. Tu współczucia nie znajdziesz, trutniu.

      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • 30.05.17, 21:52
      nie oceniaj wszystkich po sobie, poza tym nie wiem czy tą osobę wypieprzyli (nawet jeśli tak to jestem przekonany że jak najbardziej słusznie) czy sama odeszła bo się okazało ze ma pracować.

      problemem zaś jest to że tej osobie ktoś nakładł do głowy różnych bzdur i tak naprawdę osoba ta straciła instynkt samozachowawczy... ktoś na populizmie zbija kapitał polityczny a los osób które ulegają tego typu propagandzie jest żałosny... można oczywiście twierdzić ze same są sobie winne... i pewnie jest w tym sporo racji.. ale mi jest ich mimo wszystko żal... ale chyba bardziej denerwuje mnie bezczelność i hipokryzja polityków.

      --
      czytając wiadomości odnoszę wrażenie że jak 27 lat temu polska wstawała z kolan to się zdrowo jebnęła w głowę
    • 20.06.17, 10:42
      Czasami trzeba kogoś wywalić z roboty, o ile taka osoba nie bardzo pali się do pracy i do nauki nowych rzeczy.

      Ponad 20 lat temu pracowałem w pewnej firmie, gdzie przyjęli nową sekretarkę. Kompletnie nie znała obsługi komputera, więc zaproponowałem jej, że poświęcę jej 30 minut po pracy przez tydzień/dwa nauczę ją podstaw. Nie była chętna, a ja nie byłem chętny, żeby robić jej robotę (szefostwo z powodu jej niekompetencji dawało mi pisma służbowe do pisania, które ona powinna była pisać, a ja miałem moją techniczną robotę). Poszedłem do szefostwa i powiedziałem, że dziewczyna nic nie umie i nie chce się uczyć. Zwolnili ją.
    • 20.06.17, 11:27
      no cóż, zachowałeś się jak konfident. Coś czego nie znoszę w pracy to podp.... innych, nieważne z jakiego powodu.
    • 23.06.17, 14:16
      Absolutnie się nie zgadzam. Jeśli ktoś utrudnia Ci pracę, musisz pracować za niego, a on nie chce się uczyć, nie chce pracować lepiej, to taka osoba nie powinna pracować w danym miejscu. Może powinna zastanowić się do czego rzeczywiście ma predyspozycje i wybrać pracę odpowiednią dla siebie. Miałam stażystkę, jej zadaniem było mi pomagać, bo miałam coraz więcej obowiązków. Traktowaliśmy ją bardzo serdecznie, dostała dużo czasu na nauczenie się wszystkiego. Jednak gdy mijał trzeci miesiąc stażu, a ona wciąż popełniała błędy i na każdą prośbę o zwracanie większej uwagi na pewne rzeczy wręcz obrażała się - to nie było profesjonalne - zaczęłam poważne wątpliwości. Zamiast pomocy miałam przez nią więcej pracy, bo musiałam poprawiać jej błędy, sprawdzać każdy dokument przez nią przygotowany. Chciałam jej pomóc i wciąż dawałam jej szansę, nie mówiłam szefowi, co się dzieje niemal do końca jej stażu. Poczuła wreszcie kontrolę ze strony szefa, który przez kilka miesięcy w ogóle nie interesował się jej wynikami i zaczęła się bardziej starać, jednak również do pewnego momentu, czyli momentu podpisania umowy o pracę. Dziewczyna miała trudną sytuację rodzinną, dlatego dawałam jej szansę, ale to był błąd. Jej sytuacja życiowa była jednak rezultatem jej postępowania. Była osobą nieuczciwą ze wszech miar, o czym dowiedziałam się później. Ta sytuacja nauczyła mnie by być bardziej asertywną. Ostatecznie to ja zmieniłam pracę na lepiej płatną i w lepszych warunkach, bo nie potrafiłam jej skrzywdzić.
    • 24.06.17, 16:35
      mocne słowa ... a co za nimi stoi? powiedzmy tak że jeśli ktoś zwala na mnie swoją robote to tak naprawdę kradnie mój czas i moje pieniądze... nie lubię złodziei... bo nie tylko że zagarniają czyjąś własność ale także okazują skrajną pogardę innym.. i zawsze mają najwięcej do powiedzenia o honorze...
      kablowanie na kogoś komu się noga powinęła jest godne pogardy ale domaganie się właściwego poszanowania dla swojego czasu, kwalifikacji, i stosownego wynagrodzenia nie ma nic wspólnego z donosicielstwem... ciekawe dlaczego Tobie się tak kojarzy

      --
      "mam dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"
      ps. nigdy więcej szajs-sunga.
    • 04.06.17, 12:34
      To była osoba na studiach/tuż po studiach? Może to nie wynika z naiwnej wiary w cudzą pomoc, ale z wychowania polegającego na podsuwaniu wszystkiego pod nos. Żadna szkoła zorganizowania nie nauczy, pewne rzeczy człowiek poznaje dopiero w pracy (albo i nie :P).

      --
      felietonada.blogspot.com/

      Haters gonna hate. Don't feed the trolls!
    • 10.06.17, 10:50
      raczej nie to była dorosła osoba.. ale co do wychowania to własnie o coś takiego mi chodzi tyle że w dużo szerszym kontekście. media(politycy) szkoła, otoczenie, rodzice jakby wmawiają że obowiązkiem wszystkich w koło jest pomaganie czasem do tego stopnia że ludzie tracą "instynkt samozachowawczy"

      --
      "mam dosyć tego kraju
      czerwono czarnej mafii"
      ps. nigdy więcej szajs-sunga.
    • 20.06.17, 10:36
      "oczekiwała że wszyscy będą jej pomagać, załatwiać za nią, ba! nawet dadzą kasę"

      Taką postawę wiele osób uważa za "zaradność". W Polsce za osoby zaradne uważa się takie, które potrafią bezwzględnie wykorzystać innych, a osoby asertywne, które nie chcą dać się wykorzystać, uważane są za bezczelne, aroganckie
    • 20.06.17, 12:57
      Przeważnie takie mało zaradne osoby mają roszczeniową postawę. Nie brakuje osób, które wine za swoje niedociągnięcia próbują zarzucić na wszystkich wokół…

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.