Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nie nadaję się do pracy, którą zawsze chciałam

    20.11.19, 16:23
    Od początku
    W tym roku skończyłam studia ekonomiczne na licencjacie.
    Ostatni rok studiów pracowałam w sklepie - zwykły osiedlowy sklep spożywczy. Chciałam zarobić hajs i odkładać na auto. Zarabiałam dobrze, bo byłam na zleceniówce dla studenta, poza tym wyrabiałam ponad 200h miesięcznie przy studiach dziennych. Niestety jako że jestem rozrzutna - auta sobie nie kupiłam, chociaż ponad 3/4 na te auto mam odłożone. Pracę miałam mieć do końca tego roku - tak ustaliłam z szefem - bo chciałam od stycznia szukać pracy w zawodzie. Szef się rozmyślił i rozwiązał mi umowę z dnia na dzień mówiąc, że on musi patrzeć pod swoją firmę i mogę mu w każdej chwili odejść. Więc mnie wy.. :) + musiałam jeszcze oddawać mu kasę, bo biedny nie poodprowadzał na mnie składek. Z dnia na dzień zostałam bez dochodu, byłam rozbita, ale wzięłam się w garść i zaczęłam wysyłać cv po biurach i odpowiedzi na inne oferty. Chodziłam tez osobiście, pytałam czy kogoś nie potrzebują. Trwa to już 2 miesiące (wiem, że inni szukają znacznie dłużej) ale nic się nie ruszyło. Zarejestrowałam się w UP - nie ma do mnie żadnych stażów i innych ofert. Nie ma nic. Na moje cv biurowe nikt nie odpowiada, bo nie mam doświadczenia.

    Ostatnio dostałam propozycję pracy na zlecenie (miał to być staż finansowany z up) w biurze. Byłam tam dwa dni. Pierwszy dzień ustalaliśmy szczegóły + powprowadzałam dane do systemu. Na drugi dzień miałam zrobić podobnie, ale szef od początku zaczął się czepiać, np. że źle faktura leży na biurku (a miałam je dopiero uporządkować). Sam od siebie zajął moje miejsce i stwierdził, że POKAŻE MI jak to się robi. Rzeczywiście kur.. arcytrudne zadanie, poukładać faktury datami. Sam mi zrobił całą robotę, a potem narzekał, że musi mnie wyręczać i nic przeze mnie nie ma zrobione. Jak o coś pytałam, to oczekiwałam jasnej odpowiedzi na pytanie, zamiast tego słyszałam, że nie ma czasu na pytania, jakieś wzdychanie, bardzo nerwowe zachowanie względem mojej osoby i głupie komentarze (przypominam, że to miał być docelowo staż, a pracodawca wiedział, że nie mam dużego doświadczenia w takiej pracy, bo tylko praktyki). Po jednym dniu de facto podziękował mi i nawrzeszczał na mnie, że nic przeze mnie nie zrobił i nie umiem się wywiązać z zadania. Powiedział mi, że nie nadaje się do tej pracy. Nie powiem - przybiło mnie to. Może nie fakt pato-świro-szefa, które każde moje pytanie traktował jak ujmę na honorze (a wydawało mi się, że mogę pytać jak czegoś nie wiem, od tego są chyba te staże?). Chodzi o to, że boje się, że każda moja praca będzie tak wyglądała, albo staż. Że będą ode mnie wymagać cudów na kiju, a ja z zawodu umiem tyle, co nauczyłam się na praktykach przez 5 mc, bo wiadomo, że na studiach niczego praktycznego nie nauczą. Na praktykach nie było zastrzeżeń do mojej roboty, miałam przydzieloną opiekunkę, która brała krzesło, siadała koło mnie i tłumaczyła dokładnie jak mam coś zrobić. I robiłam bez problemu.
    A tu od razu pretensje, gdy czegoś nie wiem. Boje się, że wszędzie mi podziękują, bo PYTAM jak nie umiem i nie udaję wszechwiedzącej. Boje się, że ledwo przyjdę do jakiejś pracy biurowej to dają mi stertę papierów i powiedzą "zajmij się tym" i yolo. Nie oczekuję prowadzenia mnie za rękę, ale żeby ktoś dał mi jasne wskazówki jak to robić. Nie chcę stracić kolejnej pracy, bo jestem na skraju załamania nerwowego. Bardzo mi zależy na pracy, chciałabym się wszystkiego w zawodzie nauczyć, ale nikt nie chce mi dać szansy.

    Po słowach tego faceta boje się. Całe życie miałam przekonanie, że chcę pracować w biurze, dobrze zarabiać, chciałam coś w życiu osiągnąć, bo w swojej rodzinie słyszałam tylko słowa demotywujące, kłótnie i gnębienie mnie. Chciałam pokazać, że coś umiem i jestem w czymś dobra. Boje się, że serio się nie nadaję i skończę na kasie w lidlu (nie obrażając nikogo, po prostu miałam inny plan na życie, który chyba mi runął). Całe moje wyobrażenie życiowe poszło w las. Może ja po prostu jestem tępa. A najbardziej dobijające jest to, jak znajomi ze studiów pracują sobie w zawodzie, niektórzy nawet są kierownikami. A ja - jestem bezrobotna. Śmiech na sali....
    Obserwuj wątek

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka