Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Biedronka ,ach Biedronka

    IP: *.aster.pl 19.05.05, 11:57
    Pracowałem już w AUCHAN i w PRAKTIKERZE, teraz przyszedł czas na prawdziwe
    wyzwanie,

    opowiem wam o pracy w BIEDRONCE.

    - Pojedziesz do BIEDRONKI - powiedział mój szef kiedy pytałem się o kolejne
    zlecenie.
    - nie, tyle słyszałem o tym sklepie że wole nie próbować`.
    - ale bedziesz robił to co zawsze, bedziesz na kasie... aaa OD CZASU DO CZASU
    pomożesz im w

    towarowaniu sklepu.

    chyba innego wyjścia nie miałem. podpisałem umowe zlecenie. ten rodzaj umowy
    ma to do siebie

    że zawarte w niej jest konkretne zlecenie. na mojej umowie jest napisane:
    ZLECENIODAWCA

    ZLECA ZLECENIOBIORCY WYKONYWANIE OPERACJI KASOWYCH W MIEJSCU JERONIMO MARTENS
    BIEDRONKA W

    WARSZAWIE UL.XXXXXXX

    umowa jak umowa, zawsze podpisuje taką samą ale tym razem poznałem nowe
    znaczenie wyrażenia

    OPERACJA KASOWA.

    Następnego dnia pojawiłem się w nowej pracy. Kierowniczką okazała się młoda,
    piękna

    dziewczyna. oprócz niej sklepem kieruje dwóch facetów: starszy- bardzo w
    porządku człowiek i

    młodszy -bez komentarza.

    zapoznałem się ze swoim miejscem pracy, był to malutki kącik z alkoholem,
    dominują tam

    oczywiście napoje biedronkowe a wybór i tak jest mały. obsłużyłem kilku
    klientów a kiedy

    nikogo już nie było usiadłem na kartonie z wódką, krzesła tam nie było i chyba
    wiem

    dlaczego. po kilku minutach zjawił się kierownik ten młodszy i wyjechał do
    mnie z mordą że

    ja nic nie robie. troche mnie to zdziwiło bo byłem cały czas na swojej kasie.
    kazał mi

    wykładać nabiał itp. zacząłem przyglądać się pracy kasjerów z BIEDRONKI a
    wyglądało to tak:

    jeden siedział na kasie i obsługiwał klientów a reszta wykładała towar,
    sprzątali itp. kiedy

    kolejka do kasy była większa niż 4 osoby kasjer włączał 2 dzwonki i następna
    osoba

    zostawiała pracę i szła na kase, itd. kiedy kolejka sie rozładowała kasjerzy
    wracali do

    sprzątania. i tak cały dzien, bez chwili oddechu sie tam pracuje.

    No i już wiedziałem za co kierownik mnie ochrzanił, byłem wściekły bo szef nie
    powiedział mi

    całej prawdy, podpisałem umowe na co innego a co innego roiłem.

    a jak wyglądała moja praca już mówię:

    Byłem jedynym kasjerem który obsługiwał kasę alkoholową a to dlatego że ktoś
    wyprowadził ze

    sklepu alkohol za ok. 1000 zł i papierosy za ok. 300 zł. odkąd ja byłem na
    kasie tylko ja

    albo kierownicy mogli ją obsługiwać. kiedy nie było klientów oczywiście
    sprzątałem lub

    towarowałem sklep, najczęściej wykładałem mrożonki, niby nic dziwnego tylko że
    czasami długo

    to trwało:

    przywoziłem sobie kilka kartonów mrożonek je wykładałem ale kiedy miałem
    klientów musiałem

    podejść do swojego stoiska,w efekcie wyglądało to tak że zanim ja włożyłem
    lody czy inne

    mrożonki do lodówki to mijała godzina.

    pracowałem po 8 i 12 godzin już pomijając fakt że te sprzątanie, towarowanie
    itp. robiłem za

    darmo bo w umowie tego nie ma, chyba że zamiatanie jest "operacją kasową".

    fajnie wyglądały też przerwy. kiedy w sklepie był ten starszy kierownik to
    było normalnie bo

    ja mogłem spokojnie zjeść a on zajmował się kasą. gorzej jak był ten młodszy.
    wtedy

    wyglądało to tak że siedze schowany pod kasą i jem kanapki a jak przychodzi
    klient to

    muszę go obsłużyć. dwa dni temu chciałem na przerwie zjeść zupe. ugotowałem
    taką z torebki.

    pech chciał że miałem dużo klientów i dopiero po 20 minutach mogłem wrócić do
    jedzenia,

    tylko że zupa była już zimna.

    nie inaczej wyglądała przerwa inynch kasjerów tylko oni mieli gorzej bo
    obsługiwali

    normalną kase, mieli większe kolejki i więcej towaru do przyjęcia.

    wczoraj pracowałem 12 godzin. młody kierownik kazał mi wyłożyć pieczywo,
    pozamiatać, zrobić

    porządek w alejce z napojami itd. lista żądań była długa a była to właśnie
    moja 10 godzina

    pracy tego i dnia i jeszcze nie miałem przerwy (te niby przerwe dostałem o
    godz. 20) w

    czasie zamiatania zobaczyłem klienta więc poszedłem na monopol. kiedy
    skończyłem oparłem się

    o kase, chciałem chwile odpocząć, jednak kierownik to dostrzegł i zaczął na
    mnie krzyczeć.

    powiedział że jestem nierobem i oszustem.

    - jeśli jeszcze raz zobacze że pan nic nie robi to pójdzie pan zaraz do domu-
    wrzeszczał.
    - moge wyjść już teraz jeśli panu pasuje - odpowiedziałem, moi koledzy i
    koleżanki patrzyli

    z niedowierzaniem, czułem sie jakbym odkrywał Ameryke :D

    - pójdzie pan do biura- burknął kierownik

    w biurze:

    -co pan, dlaczego pan nie pracuje tylko opiera sie o kase, oszukuje mnie pan!!!
    - to raczej ja sie czuje oszukany, wykonuje prace nie zgodnie z umową
    -to ja to sobie wyjaśnie z pan szefem a pan już tu nie pracuje.

    uff... ucieszyłem sie, w końcu ile można.

    niestety byli i tacy co ta wiadomość zasmuciła czyli moi stali klienci, tak,
    miałem swoich

    klientów, przez te dwa tygodnie szybko stałem sie "kolegą" lokalnych pijaczków
    oraz poznałem

    też innych osób które przychodziły do mnie codziennie, wiedziałem już co lubią
    pić ale także

    mówili mi o sobie, o swoim życiu i problemach, kurde, fajnie tam było :=)

    i to by było na tyle jeśli chodzi o biedronke, jeszcze tylko małe podsumowanie
    stanu

    zdrowia. głownie ucierpiały nogi co widać było dziś w nocy, wielokrotnie
    budziłem sie ze

    skurczami i silnym bólem, poza tym zostały same bąble i odciski.

    to tyle. idę do następnego sklepu.
    pozdrawiam
    Edytor zaawansowany
    • Gość: olg IP: *.aster.pl 19.05.05, 12:05
      wspolczuje ci, naprawde. jedyne, co mozna powiedziec, to p... wyzysk i nic
      wiecej:(
    • Gość: autobus IP: *.aster.pl 19.05.05, 12:11
      spox, robiłem tam tylko 2dwa tygodnie, a co mają powiedzieć ci co cały czas tam
      pracują? ja nie rozumiem, przecież takie sklepy jak AUCHAN czy GEANT poszukują
      kasjerów, zarobili by więcej a siedzą w tej biedronce
    • Gość: romek IP: *.chello.pl 21.05.05, 01:30
      Coś się uparł żeby pracować w tych supermarketach ?
      a ile tam się zarabia ?
    • Gość: autobus IP: *.aster.pl 21.05.05, 10:37
      bo lubie poznawać nowe miejsca, nowych ludzi i sam zawsze chcę się przekonać jak
      wygląda coś o czym mówią inni. zarobki nie są oszałamiające, jednego tysiąca
      nawet nie zarobisz
    • 21.05.05, 13:55
      Kiedys pracowalem w hurtowni sporzywczej na takim stanowisku.
      Gdyby przyjmowali na etat o takiej nazwie, obowizki by do tego pasowaly (pomijam wady w organizacji pracy). Natomiast nie mogliby zatrudniac tak masowo kobiet jak obecnie, poniewaz sa inne normy BHP dla kobiet i mezczyzn odnosnie wagi przenoszonych towarow, oraz inne badania lekarskie przy przyjmowaniu do pracy.

      --
      Ogłoszenia o pracy
      Eurokonstytucja dla dociekliwych
    • Gość: zenek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 17:27
      biedronka - 10lat razem :)
    • Gość: autobus IP: *.aster.pl 21.05.05, 21:45
      o 10 lat za dużo :-)
    • Gość: Dorota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.05, 19:17
      Przepracowałam w biedronce kilka lat. Na początku było całkiem nieźle, ale jak
      zostałam kierownikiem sklepu zaczął się koszmar. Stanowisko kierownik to tylko
      fikcja na papierze, ponieważ musiałm robić wszystko, za kasjera, za
      sprzątaczkę. Odeszłam stamtąd po tym , jak oddając listy obecności dyrektor
      doczepił sie, że za dużo wykazuję nadgodzin. Nie chciałam oszukiwać ludzi ani
      siebie , więc najpierw dostałam naganę za to, że nie umiem ustawiać grafika ,
      że celowo dopisuję godziny a tym samym narażam firmę na koszty.Gdy się jednak
      postawiłam i powiedziałm , ze nie będę nikogo oszukiwać zaczęły się nagonki na
      mnie, ciągłe kontrole, szukanie byle jakiego pretekstu do tego aby mnie
      zwolnnić.Dłużej nie wytrzymałam , odeszłam sama.
    • 06.10.17, 16:59
      Ja w latach 2006-2008 pracowałem w Auchan, na część etatu, dodatkowo żeby sobie dorobić. Pracowałem jako kasjer i tylko i wyłącznie pracowałem na kasie, nic więcej nie robiłem. Bardzo mile wspominam tam pracę. Atmosfera była ok, przestrzegano godzin pracy, były regulaminowe przerwy w pracy. Owszem czasem się zdarzyło, że trzeba było zostać dłużej, ale to było naprawdę wyjątkowo i oczywiście płatne nadgodziny. Koledzy i koleżanki też ok. Klienci trafiali się różni, ale ja się tym nie stresowałem, zawsze starałem się być miły dla każdego klienta, nawet jak klient był na coś zły. Generalnie praca bardzo mi się podobała. Zrezygnowałem z niej jednak, bo zarobki były małe. Wyciągałem ledwie 980 zł na rękę. Ale w sumie był to niezły sposób, żeby sobie dorobić do stałej pensji. Obecnie pracuję w zupełnie innym zawodzie, bardzo dobrze płatnym.
    • 11.10.17, 13:37
      Tam gdzie jest mały ruch, to nawet idzie pracować. Ja kiedyś pracowałam w takim małym sklepiku i nawet nie najgorzej to wspominam. To był sklepik u prywaciarza i nie wymagano ode mnie przestrzegania jakiś dziwnych standardów, aż tak jak miewa to miejsce w dużych sieciach spożywczych.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.