Forum Praca Praca
ZMIEÑ
    Dodaj do ulubionych

    Jak sobie wyobrażacie dobrą rozmowę kwalifikacyjną

    IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.06.05, 03:12
    Jak w temacie.

    Jakie pytania uważacie za sensowne, jakich zachowań oczekiwalibyście po
    rekrutujących?

    Czy w sytuacji, gdy rekrutujący wie, że nie chce Was przyjąć, powinien łudzić
    telefonem, czy powiedziec to wprost pod koniec rozmowy?

    Jeśli tak, jak można w sposób delikatny (nie obniżający czyjegoś poczucia
    wartości) uzasadnić odmowę?

    Jak chcielibyście być "obsługiwani" w czasie rekrutacji?
    Proszę o konkrety :-) W miarę realistyczne :-)
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Margo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.06.05, 03:15
      Jeszcze: jakie przychodzą Wam do głowy sposoby, aby trochę rozluźnić atmosferę
      na takim spotkaniu, aby kandydat nie był taki spięty?
    • 09.06.05, 09:49
      Wolałabym usłyszeć po spotkaniu, ale dosłownie dzień lub dwa, że wybrali innego
      kandydata. Powód każdy będzie nieprzyjemny dla kandydata, więc po prostu lepiej
      żeby powiedziano mi, że "zdecydowaliśmy się wybrać kogoś innego", niż miałabym
      usłyszeć jakieś żałosne kłamstwo.

      Co do pytań, to najgorzej jak ktoś odpytuje z tego, co może odczytać z cv.
      Przytoczę teraz kilka pytań, które usłyszałam na rozmowie, i które uważam za
      sensowne:
      co panią motywuje do pracy? co jest dla pani ważniejsze: awans finansowy czy
      zawodowy? czy radzi pani sobie z dużą ilością (natłokiem) różnych zadań, czy
      woli pani robić po kolei pojedyncze sprawy? Jak radzi pani sobie ze stresem? Co
      lubi pani robić w wolnym czasie? Jakie sytuacje mogą panią wyprowadzić z
      równowagi?

      Jeśli chodzi o atmosferę, to po prostu wystarczy życzliwy uśmiech, mówienie
      normalnym, spokojnym tonem o celu naszego spotkania, nie robienie "łaski", że
      się przyszło porozmawiać, tylko traktowanie kandydata jak partnera w rozmowie.
      Jeśli rekrutujący widzi, że kandydat jest bardzo spięty, to może dla
      rozluźnienia powiedzieć "widzę, że się pani denerwuje. Prosze sie nie
      przejmować,ja też kiedys starałam się o pracę i wiem co pani czuje." Na
      początku rozmowy można również zacząć od czegoś nie związanego z praca, np o
      jakimś ciekawym wydarzeniu, jesli osoby kończyły tę samą szkołe to o
      nauczycielu wspólnym. To tez rozładowuje sytuację.

      Jeśli zaś chodzi o to jak chciałabym być "przyjęta" to powiem tak: w
      pomieszczeniu zapewniającym ciszę podczas spotkania. Wystarczy, że rekrutujący
      zapyta czy napiję sie wody i będzie sprawiał wrażenie osoby naprawdę
      zainteresowanej mną, czyli żeby szedł na jakość a nie na ilość.

      Ja ze swojej strony podczas takiej rekrutacji zapewniam również rzetelność,
      uczciwość odpowiedzi i generalnie jestem w stanie okazać więcej cech swojego
      charakteru i umysłu (błyskotliwość, pomysłowość), niż podczas rekrutacji w
      której pani ma dla mnie 15 minut i odpytuje mnie szablonowo "czy jest pani
      dyspozycyjna"
      To takie moje osobiste spostrzeżenia. Trochę na wyrost, bo takich rekrutacji
      raczej niewiele się zdarza. Ale pomarzyć dobra rzecz:o)
      Pozdrawiam
    • Gość: Margo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.06.05, 00:50
      > Co do pytań, to najgorzej jak ktoś odpytuje z tego, co może odczytać z cv.

      Wiesz, to jest tak, że ludzie w CV piszą bardzo różne rzeczy. Taki kandydat
      pisze np. "_bardzo_ dobra znajomość ..." (i tu jakieś konkretne zagadnienie),
      tymczasem zadajesz mu pytanie z danej dziedziny, wręcz na poziomie podstawowym,
      i okazuje się, że człowiek nie ma zielonego pojęcia. Nie wiem... kłamią ci
      ludzie wprost, czy może po prostu nie zdają sobie sprawy z tego, jak mało
      wiedzą?

      Inny powód dla którego pyta się o rzeczy z CV, to próba wyczucia na ile dany
      człowiek podchodzi z pasją do swojego zawodu. Można także wyczuć, jak podchodzi
      do pracy zespołowej, czy jest indywidualistą, czy czuje się odpowiedzialny za
      to, co robi itd. Takich rzeczy nie dowiesz się przez bezpośrednie pytania.

      To, co piszesz o pomieszczeniu, o ciszy, spokoju itd, to wg mnie powinna być
      norma. I prawdę mówiąc myślałam, że to norma. Nie wyobrażam sobie sytuacji,
      żeby taka rozmowa odbywała się wśród innych pracowników, nie biorących w niej
      bezpośredniego udziału. W końcu to krępuje.

      Dzięki za odpowiedź!
    • 10.06.05, 08:01
      a to ciekawe przecież CV w dużej mierze powinno zainteresować pracodawcę. Jaki
      byłby sens pisania " w danej dziedzinie jestem zielony"? Tym bardziej, że często
      stawiane kryteria twarde są raczej płynne i polegają najczęściej ocenie
      subiektywnej bez udziału jakichs dokumentów weryfikujacych. Dajmy na to -
      wymagana b dobra znajomość rynku soczków z rurką - a jak,! znam go b. dobrze,
      wszyscy mi o tym mówią, sąsiad, kolega i dziadek Zygmunt. A Dziadek to nawet
      mówi, że on to wogóle nie wie jakie są soczki i ja to jestem specjalistą w tej
      dziedzinie. Ha! To samo jeślio chodzi o języki jeśli nie wymagane są certyfikaty
      to kto miałby to oceniać, samemu się określić na poziom mierny bo mam niskie
      zdanie o sobie ?? a cóz to za pracownik będzie - nie wiem, nie chce wiedzieć i
      na pewno się nie uda... :D Jakoś sprzedać się trzeba i jesli szukający pracy np.
      do księgowości napisze że nie zna specjalnie ustawy o VAT to sam się skreśla a z
      drugiej strony to kto ją zna i po co? z ustawy się korzysta a nie uczy na pamięć.
    • 10.06.05, 08:35
      Odpytywanie z CV ma sens tylko wtedy kiedy rekrutujący może zweryfikować odpowiedź na zadane pytanie. Miałem niedawno sytuację - przykrą dla mnie - kiedy potencjalny przyszły szef mylił podstawowe pojęcia i miał naprawdę blade pojęcie o planowanej przez siebie działalności. Coś na zasadzie "widziałem kiedyś jak ktoś to robił - to nic trudnego". Najgorsze jest to że był święcie przekonany o swojej racji. Efekt:wzbudziwszy jego przerażenie - pracy nie dostałem.
      Idealnie dla mnie by było aby ktoś w takim przypadku sięgnął po pomoc fachowca z zewnątrz, z którym naprawdę mógłbym porozmawiać merytorycznie, a nie tylko na temat ile chciałbym zarabiać i z kim mieszkam.
      --
      Ostatnio coś upierdliwy się zrobiłem - pora na zmiany w życiu
    • Gość: Margo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.06.05, 23:10
      W przypadku zawodów technicznych, rzadko sie zdarza, by rekrutujący nie znał
      się na tym, czego dotyczy dana praca. Może być jakaś rozmowa z kadrową
      niezorientowaną w temacie, ale co najwyżej tylko jako jeden z etapów.


      Ja mimo wszystko uważam, że rozmowa na tematy zawarte w CV jest zasadniczą
      częścią rekrutacji. Co jest ważniejszego, niż kompetencje? Prawdę mówiąc bardzo
      mnie zdziwiliście tym, że wszyscy zgodnie stwierdziliście, że "przepytywanie z
      CV" jest bezsesnu. W końcu CV jest tak zwięzłe, że trudno sobie wyobrazić, aby
      kandydat nie potrafił rozwinąć tematu.
    • 11.06.05, 16:49
      > Ja mimo wszystko uważam, że rozmowa na tematy zawarte w CV jest zasadniczą
      > częścią rekrutacji.
      Zgadzam się.
      Coz, cv moze nam napisac kazdy, mozemy je ulozyc ze sloganow typu kreatywna,
      asertywan itp. Ale w bezposrednim pytaniu trudno nam bedzi podtrzymac wersje
      ktora nie jest prawda. Ponadto czesto to co mowimy jest podstawa do nastepnych
      pytan. Piszac cv (ktore z powinno byc zwiezle) nie zdajemy sobie sprawy
      ze dla obcej osoby sa to praktycznie slogany wymagajaca czasami nawet
      kilkuminutowego wyjasnienia.
      A poza tym sa to pytania na ktore znamy juz odpowiedz, wiec nie ma powodu aby
      sie ich obawiac.
    • 13.06.05, 12:06
      o szpiegowaniu pracowników i "rozgrzewce" personelu w chłodne dni."Kreatywna"
      "Asertywna" o czym ty piszesz??.Sadzisz że prowadzący z tobą rozmowe
      kwalifikacyjna lub jego szef- zna te terminy ???
      To prymitywy które mając do wyboru człowieka wykształconego wybiorą 2 głupich
      ale tańszych !!!!
    • 13.06.05, 13:10
      Zgadzam się. Ale nie kazdy moze prowadzic wlasny biznes. Ja sie nie czuje na
      silach, aby byc wlasnym szefem. Moge jedynie wyjechac na saksy do Anglii lub
      gdziekolwiek indziej. Pracowalam juz agranica, wiec na pewno dam sobie rade. Ale
      mnie zalezy na pracy w zawodzie.
      Ostatnio na rozmowie prawie nie wybuchnelam smiechem jak wsrod bonusow osoba
      rekrutujace wymienila imprezki okolicznosciowe i szkolenia majace na celu
      przyblizenie mi polityki firmy - taki maly brain wash na koszt firmy ;)
      Ale co mam zrobic ? Na pewno nie bede cale zycie pracowala dla duzych firm, ale
      na razie nie widze innych mozliwosci :(

      Dzieki za rade, artykol o szpiegowaniu czytalam. Szpiegowanie jest paskudne, z
      drugiej strony obecnie bardzo latwo szpiegowac firme korzystajac ze zwyklej
      komorki i dostepu do internetu. zauwaz dodatkowo, ze mamy duz mniejsz wydajnosc
      pracy niz USA, gdzie ta wydajnosc rosnie(jeden z artykolow na GW).
      Probelm w tym, ze Polacy wypaczaja wszystkie regoly. Tzn wymagaja wiecej nie
      dajac w zamian tyle co w Europie Zachodniej. Brakuje nam szacunku dla drugiego
      czlowieka i faktycznie profesjonalizmu. Niestety wiem, ze gdybym otworzyla
      wlasny biznes - jako szef nie bylambym lepsza od innych w tych trudnych czasach.
      Podziwiam osoby ktore potrafia tworzyc miejsca pracy dla siebie i innych.
      Ale ja obecnie za malo umiem, zeby sie tego podjac ;)
      pozdrawiam
    • Gość: beblak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 23:11
      czesc mss71
      na twoim miejscu nie traciłabym czasu dla takiego frajera i od razu powiedziałabym mu ,,do widzenia,,(ntb.jaka to firma ???) byłam na kilku rozmowach w wawie i nie ma porownania z Siedlcami .mam wrażenie że pracodawcy z Siedlec żyją na księżycu i nie mają bladego pojęcia jak należy,,przeprowadzac rekrutacje,,
      pozdrawka :)
    • Gość: Margo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.06.05, 22:55
      > a to ciekawe przecież CV w dużej mierze powinno zainteresować pracodawcę

      To, że powinno zainteresować, nie oznacza, że ma rozmijać sie z prawdą. Macie
      pretensje do rekrutujących, gdy mówią Wam, że oddzwonią, a później nie dzwonią,
      a tymczasem kłamstwa ze swojej strony uważacie za coś zupełnie naturalnego?

      >Jaki byłby sens pisania " w danej dziedzinie jestem zielony"?

      Nie musisz tego pisać, ale w takim przypadku nie musisz także pisać "w tej
      dziedzinie jestem ekspertem". Jeśli czegoś nie znasz, to przemilcz to, a nie
      pisz, że znasz "bardzo dobrze".

      > Jakoś sprzedać się trzeba i jesli szukający pracy np. do księgowości
      > napisze że nie zna specjalnie ustawy o VAT to sam się skreśla a z
      > drugiej strony to kto ją zna i po co? z ustawy się korzysta a nie
      > uczy na pamięć.

      Wybacz, ale jeśli szukam kogoś do budowy mostów, a ten ktoś nie wie, co to
      przęsło, to nie będę zakładać, że sobie w pracy doczyta. Może nie znać na
      pamięć jakichś norm, ale gdy pytam o podstawy, to znać je musi. Jeśli ktoś
      podaje, że w danej dziedzinie jest biegły, a tymczasem można to podważyć
      banalnym pytaniem, to taki ktoś staje się nie tylko niekompetentny, ale także
      niewiarygodny. Odwołując się do księgowości, to tak, jakby ktos nie wiedział,
      jaka jest różnica między stroną Winien, a Ma.

    • Gość: sylwia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 23:53
      powiedzmy sobie szczerze - rozmowa kwalifikacyjna może być wielką porażką dla
      strony rekrutującej. Bo zdarza się że kandydat ze świetnym cv, błyskotliwy i
      kompetentny na rozmowie - w praktyce jest miernym, niedokładnym i leniwym
      pracownikiem. Po prostu - na rozmowie trzeba mieć szczęście, utrafić w pytania,
      mieć przypływ elokwencji. No i chyba musi zawiązać się też jakaś nić
      porozumienia pomiędzy obiema stronami rekrutacji.
    • 11.06.05, 09:26
      Tak sobie czytam wypowiedzi pani Margo :-D
      I chętnie bym sie spotkał na rozmowie kwalifikacyjnej z kimś takim - przynajmniej byłoby interesująco.
      jak macie jakies fajne posadki w IT to daj znać - może chociaż raz w życiu ktoś przeprowadzi ze mną normalną rozmowe - i nie usłysze wprost " Pan jest z ogłoszenia czy ktoś pana polecił"
      pozdr.
    • Gość: sezz IP: *.altec.pl 11.06.05, 11:51
      ...jeden z niewielu głosów rozsądku na tym forum.

      pozdrawiam
    • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 13:12
      > Wybacz, ale jeśli szukam kogoś do budowy mostów, a ten ktoś nie wie, co to
      > przęsło, to nie będę zakładać, że sobie w pracy doczyta.

      To zdanie pokazało jak WAŻNE JEST aby osoba KOMPETENTNA przeprowadzała rekrutację. Osoba do budowy mostów może nie znać co to przęsło bo może być ekspertem od budowania przyczółkow czy dróg dojazdowych, funtamentowania geologii, hydrologii czy specjalistą od hermetycznej technologii montażu ( np podwodnej) czy technologii wykonywania.To pokazuje rownież aby proces rekrutacji był procesem konsultowanym z danym zespołem a nie przeprowadzony na zasadzie "szukamy a dział hr zrobi sobie rekrutację"
      :-)))
    • 13.06.05, 08:28
      wszystko zależy z której strony spojrzeć na zagadnienie. rekrutujacy może
      uważać, że kandydat oszukuje, kandydat wewnętrznie jest przekonany o tym, że
      dany element w CV jest prawdziwy. Na tym własnie polega ocena subiektywna i to
      chciałem naświetlić. A może należałoby tego rodzaju błędy lub niedomówienia
      weryfikować w trakcie rozmowy?
    • 13.06.05, 08:55
      przytocze tu jeszcze taka rozmowe - rekrutacja praca w księgowości właśnie
      - pytanie Pani HR do kandydatki - "a czym Pani się zajmowała?"
      - kandydatka - Prowadziłam samodzielnie pełna księgowość spółki prawa handlowego"
      - Pani HR - "eeee... a księgę przychodów i rozchodów?"
      - kandydatka - " wie Pani niezupełnie, ponieważ w pełnej księgowości wygląda to
      nieco inaczej.." (księga - forma uproszczona)
      - Pani HR - "eee.. to nie bo my potrzebujemy kogoś kto prowadził księgę"
    • 12.06.05, 21:32
      O przyjęciu do pracy decyduja koligacje rodzinne lub polityczne a czasem stan
      majatkowy!!
    • 12.06.05, 21:42
      tą dyskusję można było nazwać merytoryczna dopóki się nie pojawiłeś ;)
      weź coś na uspokojenie, przeczytaj jeszcze raz nasze posty i dopiero pisz :]
      ewentualnie załoz osobny wątek w którym będziesz mógl dzielić się swoimi
      obserwacjami.
      ewentualnie(2) podziel sie swoja wiedza na tym watku, ale nie pisz sloganow a'la
      samoobrona
    • 12.06.05, 21:47
      tej dyskusji ! Pryśnie ona przy pierwszym zbliżeniu do rzeczywistości a wtedy
      sam uznasz ze wymiana zdań na ten temat na tym forum - jest pracą Syzyfa !
    • 12.06.05, 21:54
      to przynajmniej nie rozwiewaj moich nadziei, jesli juz sam ich nie masz.
      ja wierze, ze znajde prace bez znajomosci. nie szukam pracy w hipermarkecie,
      tylko w powaznej firmie gdzie beda sie liczyc moje umiejetnosci a nie znajomosci.
      i wierze ze prace znajde :P
    • 12.06.05, 22:12
      siebie,nawet w jednoosobowej firmie ,lub firmie rodzinnej da ci satysfakcję. Nie
      zycze ci poznania szefów wielkich firm czy korporacji działających w Polsce.Sa
      to osoby pozbawione podstaw etyki , na niskim moralnym poziomie , zwykłe
      "cebrzyki" jak o nich mawiaja pracownicy.
      Wejście w ten krąg jest poniżające.
      Wybrałem prace u siebia i dla siebie ijestem zadowolony!
    • 13.06.05, 18:16
      To sie ciesz,mże jestes na swoim... ale są też firmy i pracownicy tych firm na
      wyższym poziomie, niz te osoby które znałeś.

      /Pracujaca i zadowolona.
    • Gość: marlon IP: 212.76.39.* 12.06.05, 22:30
      Nicola,
      nie przejmuj sie tymi glupotami. Znam dziesiatki ludzi, ktorzy znalezli ciekawa,
      dobrze platna prace bez zadnych znajomosci. Znajomosci to raczej domena
      administracji panstwowej (ale to tez pisze nie na podstawie moich wlasnych
      doswiadczen, wiec moge sie mylic) albo firm z malych miasteczek (tego jestem
      raczej prawie pewien). Sensowne firmy sobie na to nie pozwola z dwoch powodow.
      Po pierwsze z reguly zalezy im na rzeczywiscie dobrych kandydatach, po drugie
      wiele firm ma jednak wewnetrzne regulaminy i procedury, ktore przed tym
      zabezpieczaja albo wrecz to uniemozliwiaja. Mam kolege, ktory pracuje w banku
      inwestycyjnym (polecam, zadna branza na swiecie tak nie placi jak bankowosc
      inwestycyjna, przynajmniej z tych legalnych). U nich w kontrakcie pracownicy
      maja zapisane, ze nikt z rodziny nie moze byc zatrudniony w tej samej firmie.

      Glowa do gory i powodzenia!
      marlon
    • 13.06.05, 14:24
      Dzięki za slowa pocieszenia ;). W tym tygodniu czeka mnie kolejna calodniowa
      wycieczka do Wawy na rozmowe i gdybym nie wierzyla ze moge dostac ta prace
      pewnie bylabym juz w drodze do Anglii jako garkomyj. Oczywiscie nie mowie o tej
      konkretnej ofercie, ale generalnie o pracy w Wawie.

      Nie jestem jednak pewna tych super pieniedzy. Czytalam watek o placach w bankach
      i praiwe spadlam z krzesla czytajac jedna z wypowiedzi.

      Z drugiej strony znajomosci to nie tylko rodzina - to rowniez ten sam uniwerek,
      wposlni znajomi, ta sama organizacja studencka, ladne zdjecie kandydatki ;)(na
      przyszla zone). Tutaj trodnu zarzucic komus niesolidnosc, a jednak sytuacja taka
      moze sie zdarzyc.
      Zeby chociaz rekrutujacy mowili po rozmowie czemu nie przyjma nas na stanowisko
      - na pewno opinia o osobach rekrutujacych bylaby o niebo lepsza. a tak pozostaja
      spekulacje - mieli juz kogos innego na to stanowisko, czy to byla moja wina ze
      mnie nie przyjeli.
      Do administracji publicznej dodalabym firmy panstwowe - im wieksza firma tym
      wieksze przekrety. a poza tym jakos nie moge uwierzyc ze nasz pomyslowy narod
      jeszcze nie wymyslil jak mozna obejsc antyrodzinna polityke w firmach ;]
    • 11.06.05, 17:10
      >Czy w sytuacji, gdy rekrutujący wie, że nie chce Was przyjąć, powinien łudzić
      >telefonem, czy powiedziec to wprost pod koniec rozmowy?

      >Jeśli tak, jak można w sposób delikatny (nie obniżający czyjegoś poczucia
      >wartości) uzasadnić odmowę?

      Powinnien powiedziec, bo moze nam to pomoc w nastepnej rozmowie.
      Jesli rekrutujacy zadaje mi pytania, jak zachowalabym sie w danej sytuacji, co
      chcialbym robic w pracy itp, ja w zamian chcialbym uslyszec przynajmniej w
      skrocie czemu nie spodobalam mu sie na rozmowie. Moga byc to uwagi zaraz po
      rozmowie lub telefoniczne wyjanienia w ciagu dwoch, trzech dni.
      W kocnu bylismy partnerami w rozmowie, a to do czegos zobowiazuje.

      Do tego pytania o pensje - wiem ze zarobki sa ukrywane przed osobami
      postronnymi, ale skad mam wiedziec czy nie rzadam jednak za duzo i ciekawe
      oferty prsechodza mi kolo nosa tylko dlatego ze naczytalam sie na forum ile to
      mozna zarobic ;)
    • Gość: ja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.06.05, 16:38
      > Jakie pytania uważacie za sensowne, jakich zachowań oczekiwalibyście po
      > rekrutujących?

      niestey pytania w stylu "czy radzi pani sobie z dużą ilością (natłokiem) różnych zadań" sa bezsensowne bo jesli chce dostac prace to oczywiscie radze sobie doskonale. Rozmowa powinna skupiac sie przede wszystkim na umiejetnosciach lub doswiadczeniu zawodowym i rekrutujacy powinni doskonale orientowac sie w dziedzinach ktorych wymagania dotycza, oczywiscie mozna zadawac pytania zwiazane z CV, ale jesli chodzi o umiejetnosci szczegolowe nie powinny wykraczac poza to co bylo zawarte w ogloszeniu o prace - tak jest uczciwie wobec delikwenta.

      > Czy w sytuacji, gdy rekrutujący wie, że nie chce Was przyjąć, powinien łudzić
      > telefonem, czy powiedziec to wprost pod koniec rozmowy?
      >
      > Jeśli tak, jak można w sposób delikatny (nie obniżający czyjegoś poczucia
      > wartości) uzasadnić odmowę?

      Moj kolega stwierdzil ze najmilesz telefony jakie dostaje to te z odmowa :) I tak powinno byc. Wydaje mi sie lepszym pomyslem powiedzenie ze skontaktujemy sie z panem w ciagu ilustam dni. Bardzo wazne jest tez zeby skontaktowac sie wg obietnicy. Wkurza mnie postawa pewnej duzej, miedzynarodowej firmy z ktorej dwoje ludzi poswieca mi 2h czasu na rozmowe, a potem zero kontaktu przez dlugi czas - nawet z odmowa mimo wczesniejszej obietnicy tych ilustam dni.

      > Jak chcielibyście być "obsługiwani" w czasie rekrutacji?
      > Proszę o konkrety :-) W miarę realistyczne :-)

      male rzeczy o ktorych byla juz mowa, usmiech, wymienienia kilku zdan przed wlasciwa rozmowa, "prosze sobie powiesic marynarke" jesli jest goraco, mila, przyjazna atmosfera
    • Gość: marlon IP: 212.76.39.* 12.06.05, 16:57
      Tak się akurat składa, że znacznie częściej brałem udział w rozmowach
      kwalifikacyjnych po tej przyjemniejszej stronie, czyli rekrutującego, a nie
      rekrutowanego. Postaram się ująć moje uwagi w kilka punktów:

      1. Z wyjątkiem pewnych specyficznych zawodów, wymagających dużej odporności na
      stres, bez sensu jest moim zdaniem podsycanie atmosfery stresu w trakcie rozmowy
      kwalifikacyjnej. Dla wielu osób jest to tak ciężkie doświadczenie, że całkiem
      się blokują i niewiele sensownego można sie od nich dowiedzieć, a przecież nie
      po to poświęcamy swój czas na rekrutację, żeby kogoś pognębić, tylko jak
      najwięcej dowiedzieć się o kandydacie. Miałem do czyniania z naprawdę bystrymi
      ludzmi, ktorzy na rozmowie kwalifikacyjnej tak sie spinali, ze niemal zaczynali
      sie jąkać, chociaż nie było tego widać ani przed ani po samej rozmowie, w
      trakcie przywitania i pożegnania. Wystarczy być miłym, wyluzowanym, trochę się
      uśmiechać, zadać czasem jakieś rozluźniające pytanie, nawet powiedzieć jakiś
      komplement typu "znałem kogoś z pańskiej uczelni, sądzac po nim macie tam
      naprawdę dobry poziom" albo coś w tym rodzaju.

      2. Rozmawiać trzeba konkretnie. Wiele osób w swoim cv i liście motywacyjnym
      posługuje się hasłami w rodzaju "duże zdolności analityczne", "dobry
      negocjator", "zorganizowany" itp. Trzeba spytać np. "Dlaczego uważa Pani, że ma
      duże zdolności analityczne? Może Pani podać jakiś przyklad, kiedy sie Pani nimi
      wykazala? Jakiego rodzaju analizy Pani wykonywala?" Jeśli kandydat potrafi
      odpowiedziec na takie pytania konkretnie, poslugujac sie przekonywujacymi
      przykladami, bez powtarzania z naszej strony zachet "proszę podać przykłady",
      jest to bardzo dobry znak.

      3. Trzeba się samemu dobrze przygotowac do rozmowy. Zadajac pytanie powinno sie
      wiedziec, jakiej odpowiedzi sie oczekuje. Podam przyklad. Zalozmy, ze szukacie
      nauczyciela. Zadajecie pytanie "co pan czuje, kiedy uczen sie z panem nie
      zgadza?". Dobry nauczyciel odpowie cos w rodzaju "odczuwam wtedy satysfakcje, ze
      moj uczen samodzienie mysli, probuje podjac dyskusje; moge panu podac przyklad,
      ostatnio na lekcji historii omawialismy skutki I wojny swiatowej; mowilem o tym,
      ze ta wojna byla jedna z najwiekszych tragedii w swiadomosci wiekszosci narodow
      Europy; na to jeden z uczniow powiedzial, ze przeciez gdyby nie pierwsza wojna
      swiatowa, Polska nie odzyskalaby niedpoleglosci; bylem zaskoczony tym wnioskiem
      i bardzo zadowolony". Taka odpowiedz swiadczy o tym, ze kandydat ma talent do
      tej roboty, lubi podejmowac dyskusje, nie wkurzaja go ludzie myslacy inaczej.
      Kiepski kandydat nie odpowie na takie pytanie nic sensownego albo udzieli
      jakiejs wymijajacej odpowiedzi. A wiec trzeba wiedziec z gory, jaka odpowiedz
      jest dobra.

      4. Jeszcze taka praktyczna uwaga. Wiele osob ma pretensje, ze rekrutujacy nie
      oddzwaniaja po tym, jak nie wybiora danej osoby. Czasem po prostu nie ma na to
      wszystko czasu, szczegolnie w malej firmie, gdzie nie ma calego dzialu HR,
      ktorego jednym z zadan jest wysylanie listow w rodzaju "Bardzo zalujemy, ale na
      obecnym etapie panskiej kariery zawodowej nasze drogi nie moga sie spotkac. Byl
      pan swietny, zachowamy sobie panskie cv w dokumentacji. Z powazaniem."
    • 12.06.05, 17:08
      jesli rozmowa jest w innym miescie i kandydat spedza wiekszosc dnia i
      kilkadziesait zlotych aby sie dostać do firmy[moj przypadek], w dobrym tonie
      byloby odeslac podziekowanie za rozmowe. w koncu jesli pracodawca zadzwonil do
      tych wszystkich osob aby je zaprosic na rozmowe, to pod koniec rekrutacji moze
      wyslac jednego zbiorowego maila do wszystkich tym ktorych nie przyjął.
    • 12.06.05, 17:19
      marlon, podobnie jak Ty, mam za soba kilka lat rozmow rekrutacyjnych z
      kandydatami do pracy, na różne stanowiska... i nic juz mnie nie zdziwi : )
      zawsze staram sie stworzyc mila atmosfere, usmiecham sie, proponuje cos do
      picia, rozladowuje stres kandydatow, gdy widze, ze sie denerwuja... ostatnio
      zapytalismy kandydata o jego wykladowce z uczelni (na zasadzie 'pozytywnego
      zagajenia"), to po rekrutacji dostalam maila od innego kandydata (bylo to
      spotkanie grupowe), ze faworyzujemy innych na nieuczciwych zasadach : )
      z doswiadczenia wiem, ze ludzie w cv bardzo wyolbrzymiaja (srednio np. zawyzaja
      znajomosc jezykow obcych o jeden poziom - wiem, bo sprawdzam), czesto klamia, a
      najczesciej posluguja sie ogolnikami i banalami... dopytywani o przyklady, o
      konkretne syt. zawodowe nie potrafia wybrnac...
      az chcialoby sie odwrocic pytanie i napisac, czego, my, rekrutujacy
      zyczylibysmy sobie od kandydatow do pracy:
      - usmiechu, pozytywnego podejscia (czesto mam wrazenie, ze kandydaci sa
      obrazeni na mnie???)
      - rzeczowosci
      - odpowiadania na pytania, a nie streszczania swojego zycia
      - myślenia
      - umiejetnosci mowienia o swoich slabych stronach
      - umiejetnosci przekonania, ze warto ich zatrudnic
      - kompetencji !!! (wiele osob rozpaczliwie szuka pracy, ale niewiele robi, zeby
      sie czegos naprawde nauczyc)
      - jesli zas idzie o pisanie cv i listow motywacyjnych - niekorzystania z
      gotowych szablonow (my rekrutujacy naprawde znamy je na pamiec i zniechecamy
      sie na starcie), przemylsenia tego, co chce sie napisac ew. przyszlemu
      pracodawcy, a nie razenie seria ogolnikow i posylanie do wszystkich takich
      samych listow; wreszcie - poprawnosci jezykowej i logiki (mam wynotowane
      setki "pajacykow" z listow i cv, nadaja sie do opublikowania w broszurce
      pt. "Humor rekrutacyjny")
      pozdrawiam Cie Marlon i pozostałych forumowiczow tez!
      emka
    • Gość: silver IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.06.05, 17:38
      Z ta znajomoscia jezykow "polski szablon" wymusza generalizowanie. Przez telefon
      idzie mi marnie, z Polakiem/Polka srednio, z obcokrajowcem najlepiej. Probowal
      ktos mowic po finsku ze swoim rodakiem? Wychodza takie rzeczy jak.. jestem
      dzemem malinowym i nie ma jak tego wyratowac. "Twarza w twarz" obserwuje sie
      reakcje, utrzymuje sie kontakt wzrokowy - jest o wiele prosciej. Do tego
      powiedzmy znam specjalistyczne slownictwo z dzidziny finansow, ktore jest wysoko
      cenione. A osoba z HR najzwyklej w swiecie tego nie sprawdzi, bo juz przy
      'stakeholders' a 'shareholders' wysiada.
    • 12.06.05, 18:26
      silver, generalnie masz racje... wszystko zalezy od tego, o jakim poziomie
      znajomosci jezyka rozmawiamy... jesli kandydat ma odbierac telefony w jezyku
      obcym, to krotka rozmowa z HR-owcem znajacym ten jezyk wystarczy... jesli
      potrzebna jest biegla znajomosc jezyka specjalistycznego (np. technicznego,
      finansowego), to powinna sprawdzac ja osoba kompetentna... ja jestem z
      wyksztalcenia filologiem angielskim, jezykiem biznesowym (w tym finansowym)
      posluguje sie na co dzien, wiec potrafie ocenic, czy kandydat zawyzyl swoje
      umiejetnosci w cv... gdybym miala sprawdzic, czy zna budowe maszyn po
      niemiecku - zaprosilabym kolege z pracy bieglejszego w niemieckim ode mnie,
      zeby porozmawial z kandydatem na taki temat...
      pozdrawiam,
      e-mka
    • 12.06.05, 17:40
      > - umiejetnosci mowienia o swoich slabych stronach
      podobno ta umiejetnosc polega na tym ze nasze slabe strony przedstawiamy tak,
      aby w rzeczywistosci wygladaly dla pracodawcy jak zalety. czy wlasnie o to chodzi ?
      jesli tak, to ja na pewno nie posiadam takiej umiejetnosci :-)
      ale moze moge prosic o jakis maly przyklad :]
    • 12.06.05, 17:46
      Hej e-mka!
      Faktycznie, ludzie czesto zachowuja sie tak, jakby naprawde nie mieli ochoty
      dostac pracy, o ktora sie staraja ;-). Prawda jest taka, ze mimo wysokiego
      bezrobocia znalezienie wartosciowego pracownika na stanowiska wymagajace jakich
      takich kwalifikacji jest naprawde trudne.

      Najbardziej irytujace sa sterty (na szczescie elektroniczne, bo tylko tak
      przyjmujemy dokumenty rekrutacyjne i latwiej to kasowac) smieci, ktore ludzie
      przysylaja. Ja wiem, ze to troche nie fair pisac tak w odniesieniu do ludzi,
      ktorzy sa czesto zdesperowani, zeby znalezc prace, ale jak szukamy kierownika
      dzialu sprzedazy dosyc zlozonych produktow doradczych, a polowa cv jakie dostaję
      to dokumenty od ludzi, ktorzy skonczyli technikum rolnicze, a ich jedyne
      doswiadczenia zawodowe to praca ochroniarza w hipermarkecie, to jest to juz
      wiecej niz irytujace. Tym bardziej, ze bedac na stanowisku kierowniczym
      wychodzilem zawsze z zalozenia, ze rekrutacja to jeden z najwazniejszych
      obowiazkow menedzera i nie nalezy go na nikogo spychac, dlatego sam przegladalem
      wszystkie dokumenty rekrutacyjne jak dawalismy ogloszenia o poszukiwaniu
      kandydatow do pracy.

      Podejrzewam, ze ci, ktorzy nie byli nigdy po stronie rekrutujacych nie zdaja
      sobie w ogole sprawy, jakie bzdury ludzie potrafia wypisywac w swoich cv. Nieraz
      czytajac cv malo nie poplakalem sie ze smiechu i tylko zasady ochrony danych
      osobowych kandydatow powstrzymywaly mnie przed rozeslaniem mailem takich
      kwiatkow znajomym w charakterze zartu. Ostatnio np. jakas panna wsrod swoich
      kompetencji wymienila "konserwacje przegladarki internetowej". U nas jest spory
      dzial IT i razem zastanawialismy sie, co tez mogla miec na mysli i nikt nie
      wpadl na sensowny pomysl ;-). Byl tez jakis gosc, ktory realizowal chyba dla
      mBanku kampanie z takim jakims dziwnym nietoperzem czy cos takiego, juz
      dokladnie nie pamietam, to bylo na samym poczatku dzialalnosci mBanku i w swoim
      liscie motywacyjnym opisujac to kluczowe w jego karierze doswiadczenie wpadl w
      taka emfaze, ze prawie ze napisal, ze jest batmanem. Efekt humorystyczny byl nie
      z tej ziemi.

      Pozdrawiam e-mka!
      marlon
    • 12.06.05, 18:00
      "konserwacje przegladarki internetowej"
      w firefoksie to
      1. upgrade do nastepnej wersji(dosc czesto publikowanej)
      2. upgrade wtyczek
      3. sprawdzanie najnowszych dziur i ewentualne blokowanie rzeczy ktore moga
      spowdowac uzycie diurawej funkcji(na przyklad wylaczenie javascriptu)
      4. grzebianie w configu przegladarki tak aby dostosowac ja do wymagan usera.
      5. sciaganie nowych skorek
      6. inne ktore w tej chwili nei przychodza mi do glowy

      nietety cv powinno byc krotkie i czasami trudno wyrazic wszystko co sie ma na
      mysli. stad rozmowa kwalifikacyjna i pytania o nasze doswaidczenia.
    • Gość: silver IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.06.05, 18:09
      Tak jak kiedys przeczytalem, ze "obsluga skanera bebnowego" to banal, a w
      rzeczywistosci jest to bardzo odpowiedzialna praca. W Polsce jest kilka osob,
      ktore tylko i jedynie z tego zyja, albo utrzymyly sie kilka lat temu.

      Co do tej przegladarki, sa ludzie, ktorzy maja tak zaciesnione obowiazki. W US
      czytalem o czyms takim w przypadku firmy telekomunikacyjnej zatrudniajacej kilka
      tysiecy pracownikow. Tak jak napisala poprzedniczka, gosc byl odpowiedzialny za
      WindowsUpdate i instalowanie najnowszego, wolnego od "tylnych drzwi"
      oprogramowania. Na koniec co prawda napisal, ze nigdy wiecej w zyciu nie chce
      tego robic, bo to zbyt monotonne.

      Dlatego nigdy nie nalezy robic "hop", bo prawda moze byc glebsza, niz sie nam z
      wierzchu wydaje. Tak jak trudno opisac znajomosc 7 systemow operacyjnych i
      rozbic to na procesy, tego wymaga wlasnie dialog. Trzeba poznac poziom odbiorcy,
      zeby zrozumial przekaz (a definicja transmisji mowi o absorbcji informacji).
    • 12.06.05, 18:20
      eh, jest weekend, do pracy ide dopiero jutro (pierwsza rekrutacje mam o 9.00
      rano : )), wiec poprawie sobie i Wam humor kilkoma tekstami z cv (cytuje z
      pamieci):
      "byłam hostessą naziemną i latającą"
      "stosunek do służby wojskowej: odbyty"
      "mam nadzieje, ze wasza firma pozwoli mi rozwinac skrzydla, abym czul sie jak
      ryba w wodzie"
      "jako nastolatek przez 15 lat bylem zawodowym kolarzem"
      "zainteresowania: behawior zwierząt"
      "hobbys: reading in bed"
      "jako człowiek jestem elastyczny"
      "W zeszłym miesiacu zmarl moj ojciec. Ucieklo nam 1500 zl z budzetu"
      "Lubie krecic własnym interesem"
      "Obowiązki: przygotowywała marynarzy w rejs"
      "Jezyki obce: bardzo biegły niemiecki"
      "Jestem 31-letnim mężem"
      "Chętnie przybliżę się na rozmowie bezposredniej", itepe, itede
      mam tego cale mnostwo!!!
      marlon, masz racje, znalezienie dobrego kandydata do pracy to prawdziwy bol...
      a to, co ludzie przysylaja w mailach - wola o pomste do nieba! trudno tu mowic
      o poszanowaniu czasu i nerwow osob rekrutujacych... ale coz, taki job...
      czasem sie zastanawiam, dlaczego w polskich szkolach nikt nie uczy - jak szukac
      pracy?? wg mnie to powinien byc przedmito obowiazkowy...
      sama ciagle pomagam znajomym pisac listy motywacyjne, cwicze z nimi rozmowy, i
      zwykle dostaja te swoja prace (nawet za granica)... wiec tego chyba da sie
      nauczyc???
      pozdrawiam towarzysza w (nie)doli : ))
      kandydaci do pracy, pamietajcie, ze HR-owcy to tez ludzie... bardzo chcemy Was
      zatrudnic, dajcie nam tylko szanse!
      e-mka
    • Gość: silver IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.06.05, 18:26
      Moge cos zaproponowac? Wysle swoje CV po angielsku do Ciebie oraz do fmigas. Nie
      kontaktujac sie ze soba dacie ocene w skali 1-10. W ten sposob zobaczymy jaki
      jest rozrzut oraz jaki wplyw maja czynniki niemerytoryczne. Moze byc tez
      aplikacja nicoli21, bo widze ze dziewczyna jest pewna siebie. :)
    • 12.06.05, 18:37
      silver, przeczytaj moja odp na Twoj wczesniejszy post... a co i jak mielibysmy
      oceniac? ze cv jest w ogole dobrze napisane? ja oceniam zawsze wg kryteriow
      podanych w moim ogloszeniu rekrut. oraz wymogow kompetencyjnych, ktore mam
      okreslone dla kazdego stanowiska, ew. czytam "miedzy liniami", ale to
      juz "trick of the trade", nie bede zdradzac wszystkich tajnikow zawodu : )
      co masz na mysli, piszac czynniki "niemerytoryczne"? zasadniczo na etapie
      czytania dokumentow rozpatruje sie glownie te merytoryczne... sa oczywiscie
      wyjatki (spotkalam ich tylko kilka w karierze), sa pewne socjotechniki, ktore
      mozna zastosowac w listach, ale to margines... tak wiec Twoje wyzwanie jest dla
      mnie zbyt ogolne... nie okreslasz zadnych zasad... nie wymiguje sie, bo po
      kilku latach pracy w tym zawodzie i kilkunastu tysiacach przeczytanych listow
      motyw. i cv potrafie odroznic dobre cv od zlego i taka ocene Twojego cv moge
      oczywiscie przeprowadzic, ale z cv jest tak, jak z kredytami... nie ma zlych
      kredytow, sa tylko kredyty zle dopasowane do potrzeb... nawet najlepsze cv moze
      w kontekscue konkretnej rekrutacji byc bezuzyteczne dla mnie... albo nawet za
      dobre : )) najwazniejsze jest dopasowanie czlowieka do stanowiska
      pozdrawiam,
      emka
    • Gość: silver IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.06.05, 18:51
      Czynniki niemerytoryczne to chocby wyglad kandydata, tonacja glosu i ubior,
      kiedy zdaje egzamin ustny z prawa. Materia plynna bo zalezna od otoczenia, co
      rzeczywiscie pominalem. Tak czepiajac sie, absolwenci filologii maja w Polsce
      bardzo zly odbior. Co mnie samego dziwi, bo powiedzmy hungarystyka to naprawde
      spory wyczyn.

      Ostatnio chodze tylko na rozmowy po angielsku, stad moja ciekawosc. Oddwiek mam
      bliski stu procent, w przypadku polskiego niewielki. Czego mialoby to dowiesc?
      Tego wlasnie, ze nawiazujemy nic porozumienia albo nie. Ostatnio bylem na
      rozmowie, ktora mna wstrzasnela, byla naprawde ciekawa.

      Innym razem natomiast byly rozlozone 3 testy w salce na 8 osob. Usiadlem obok
      specjalistki d/s kadr, zapewne wbrew jej woli. Uniosla sie, zasyczala i wyraznie
      byla wyprowadzona z rownowagi. Wniosek dla mnie? W firmie panuje zla atmosfera,
      ludzie nie potrafia ze soba rozmawiac. A wiec to dziala rowniez w druga strone,
      kandydaci rowniez maja swoje "know-why" i "know-how".
    • 12.06.05, 19:03
      silver, to wlasnie mialam na mysli - czynniki niemerytoryczne moge ocenic w
      rozmowie, a nie w liscie, ktorym na rozmowe kwalifikuje...
      nie mam problemow z byciem filologiem, zawsze mi to w zyciu pomagalo, a nie na
      odwrot... zwlaszcza, ze jestem filologiem praktykujacym - bylam tlumaczka,
      teraz pracuje w jezyku ang... zreszta po filologii zwykle idzie sie na studia
      podyplomowe : )
      domyslam sie, ze Twoja propozycja miala raczej charakter wyzwania, a nie
      wynikala z rzeczywistej potrzeby bycia ocenionym przez HR-owca, bo masz
      wystarczajaca informacje zwrotna z rekrutacji, w ktorych uczestniczysz...
      jestem pewna, ze kandydaci maja swoje know-how i bardzo chcialabym spotykac
      takich jak najczesciej...
      a co do rekrutacji, ktore sama prowadze - wiele razy kandydaci mowili mi lub
      pisali, ze to bylo dla nich wazne doswiadczenie, ze nauczyli sie duzo, ze
      dziekuja... to jest mila i cenna strona tego zawodu
      pozdrawiam,
      emka

    • 12.06.05, 18:45
      Ok silver, przeslij. Nie jestem wprawdzie tak jak emka pracownikiem dzialu HR i
      moja wiedza na temat rekrutacji to wynik raczej moich wlasnych doswiadczen i
      przemyslen, niz jakiegos uporzadkowanego procesu ksztalcenia w tym specyficznym
      kierunku, ale chetnie pomoge. Po to w koncu sa m.in. te fora internetowe, zeby
      ludzie sobie pomagali.
      marlon
    • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.05, 18:46
      Moze wynika to z nastawienia działów hr do kandydatów? Zaprasza się na "rozmowę przy kawce" a powinno na "negocjacje handlowe". Rekruter powinien być jak przedstawiciel handlowy - zimny i profesjonalny choć w uprzejmej i negocjacyjnej masce. A podejscie ludzi - niechęć do pracy - wynika ze standardowej oferty firmowej ( nędza i obóz pracy). Firma również musi wykonać sporą pracę aby znaleźć "właściwych ludzi na właściwe miejsce". Nie mozna bazować tylko na wysokim bezrobociu bo już widać do czego to prowadzi ( brak ludzi o pewnych kwalifikacjach). Dziwi rownież hermetycznośc menadżerów na koniecznie osoby o papierkowych kwalifikacjach zamiast otwartości na umiejętności i potencjał kandydatów.
    • 13.06.05, 18:36
      E-mka. Ale to też jest problem rekrutujących. Przykład z życia wzięty. Świetna
      księgowa, kontrole bezwynikowe, lojalna wobec firmy a nie urzędu skarbowego
      (zresztą po prawie, więc wie jak wojować), doświadczenie w takiej ilości branż,
      że ja już się nie orientuje co tam robiła, jej ścieżka kariery cały czas pieła
      się do góry. I CO? Osoby od rekrutacji skreślają ją bo ma 52 lata i nie zna
      jezyków obcych ( co w jednej z firm nie przeszkadzało jej w prowadzeniu
      księgowości w innym państwie - bo od czegóż są tłumacze). A jest ona świetną
      pracowniczką, kompetentną i nie rzucającą słów na wiatr, na dodatek lubi się
      doszkalać.
    • 13.06.05, 18:40
      Problem to to, że nie możecie znaleźć sensownych pracowników. Czesta za bardzo
      wpadacie w standarty. Mam poprostu takie wrażenie :D
    • 13.06.05, 21:55
      paola23, zapewniam Cię, że nie popadam w standardy... jeśli ktoś jest świetny
      kompetencyjnie (vide opisana przez Ciebie p. księgowa) i nie potrzebuje używać
      w pracy języka obcego, to brak jego znajomości naprawdę mi nie przeszkadza...
      co więcej, kilka razy poszłam na rękę dobrym kandydatom, którzy na rekrutacji
      przysięgali się, że język obcy raz-dwa podciągną do wymaganego poziomu... tylko
      jakoś już po zatrudnieniu szybko o tym zapominali, chociaż firma opłacała im
      kurs... wiem, że są firmy, gdzie języków obcych wymaga się "dla fasonu", a
      potem człowiek używa go 1-2 razy w roku i to przez telefon... ale np. w mojej
      fimrie trzeba w j. obcym po prostu pracować, a nie zastanawiać się, jak to
      powiedzieć czy ciągle sprawdzać w słownikach...
      i jeszcze jedna uwaga na koniec - dlaczego kandydaci tak uporczywie stawiają
      się w opozycji do nas, HR-owców?? ja nie mam ambicji udowadniania Wam, że wiem
      lepiej, że przemawiam z pozycji siły... nie zależy mi na stresowaniu Was na
      rozmowach... w moim przekonaniu mamy wspólny interes i gramy do tej samej
      bramki... Wy chcecie znaleźć dobrą pracę, ja dobrych pracowników... musimy sie
      tylko znaleźć i dobrze dopasować... a że to my akurat Was oceniamy? nasz tez
      kiedys oceniano : )
      pozdrawiam wszystkich szukających pracy i zapewniam, że nie taki straszny HR-
      owiec, jak go malują!
      emka
      ps. oczywiscie niekompetentni HR-owcy tez sie zdarzaja, ale nie maja latwego
      zycia, bo ich bledy bardzo drogo kosztuja, wiec madrych firm nie stac na ich
      utrzymywanie : )
    • Gość: Paola IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.06.05, 14:33
      Nie stawiam się w opozycji do HR. Nawet wole jak rozmowe rekrutacyjną
      przeprowadza ze mną specjalista w tej dziedzinie i traktuje go jak partnera.
      Tylko niestety zbytnio firmy śrubuja wymagania na stanowiska wymagając
      niepotrzebnych umiejętności, a nie sprawdzając realnie potrzebnych. I musisz
      przyznać, że istnieje w wielu firmach "kult młodości". Również prawdziwych
      specjalistów od HR nie uświadczysz wielu w polsce - wiekszość z "kadrowych"
      używa gotowych skryptów - ludziska są leniwi.
    • Gość: Daissy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.05, 15:37
      A ja pozdrawiam wszystkich HR-wcow!Zawsze lubilam chodzic na rozmowy
      kwalifikacyjne i prawie zawsze mialam po nich bardzo dobre wrazenia:) Fakt, ze
      byly to glownie duze firmy zagarniczne, wiec rozmowy byly fachowo
      przeprowadzone. Nie moge tylko zrozumiec jednego przypadku...Ostatni etap
      rekrutacji w czolowej firmie FMCG, rozmowa juz z samym Dyrektorem dzialu.
      Slysze ze sposrod kandytatow spoza firmy zostalam jedyna osoba rozpatrywana na
      stanowisko, ale jest jeszcze jedna chetna z firmy, ktora ma z pewnoscia gorsze
      kwalifikacje do tej pracy niz ja, ale zna juz firme. W zwiazku z tym, musza sie
      zastanowic komu zlozyc oferte. Zlozyli tamtej osobie...Przeciez funcjonowanie
      firmy mozna poznac w ciagu kilku miesiecy, a predyspozycji i kwalifikacji sie
      nie nadrobi w takim czasie???Jak Wy HRowcy to rozumiecie? Bo nie sadze zeby
      Dyrektor w korporacji zawracal sobie glowe na rozmowe z kims kogo zatrudnienia
      powaznie nie rozwazali...
    • Gość: Olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 07:47
      Normalne. ZAWSZE osoba z wewnątrz korporacji ma pierwszeństwo przed osobą z
      zewnątrz. Dlatego karierę w dużej korporacji zaczyna się od niższych stanowisk.
      Liczą się kompetencje i wiedza, ale także lojalność, znajomość firmy. Poza tym
      w ten sposób firma buduje sobie dobry PR wewnętrzny - możliwośc awansu motywuje
      pracowników. Myślę, że jest wiele mechanizmów, któe wpływają na taki właśnie
      wybór i niekoniecznie są one złe. A może korporacja stwiedziła, że ta inna
      osoba ma mniejsze kwalifikacje, ale bardzo szybko się uczy?
    • Gość: Daissy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 15:36
      A może korporacja stwiedziła, że ta inna
      > osoba ma mniejsze kwalifikacje, ale bardzo szybko się uczy?

      Tego juz nie wiem, nie bylo mi dane poznac dokladnego powodu odrzucenia:( Co
      wiecej, mimo iz tak daleko zaszlam w rekrutacji, firma zapomniala mnie
      poinformowac ze juz zdecydowali sie na ta druga osobe, musialam sama zadzwonic.
      I tego wlasnie nie lubie...

      >Dlatego karierę w dużej korporacji zaczyna się od niższych stanowisk.

      Aplikowalam na dosc niskie stanowisko, specjalisty. No i z czasem straciłam
      wiare w mozliwosc dostania sie do korporacji z zewnatrz na samodzielne
      stanowisko, wiec obrałam nowa strategie - programy menedzerskie. Tu
      przynajmniej konkuruje sie jedynie z osobami spoza firmy:)

      A czy moglibyscie mi wyjasnic jeszcze jedna kwestie? Zawsze firmy prowadzace
      baze danych kandydatow oznajmiaja, ze zatrzymaja dane kandydata i skontaktuja
      sie gdy beda mieli wolna posada odpowiadajaca kwalifikacja kandydata. Czy to
      tylko takie slowa na wiatr czy tez czasami tak robia? Bo sie jeszcze z tym nie
      spotkalam.

      Pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz!
    • 15.06.05, 19:49
      witam, w odpowiedzi na Twoje pytanie: ja rzeczywiscie mam baze kandydatow,
      ktorzy dobrze wypadli na rozmowie, ale z jakichs wzgledow nie moglam ich
      zatrudnic... z niektorymi jestem w kontakcie telefonicznym (choc przyznaje,
      czesciej to oni dzwonia do mnie, ale wtedy zawsze mam czas na rozmowe)... mam
      tez bazy danych "rezerwowych kandydatow" na stanowiska, ktore statystycznie
      najczesciej rotuja (np. przedst. handlowi)... kiedy pojawia sie potrzeba
      rekrutacyjna, wtedy bardzo skraca mi to czas na poszukiwania...
      ale, z reka na sercu, wiem, ze wielu HR-owcow stosuje jedynie taka formulke, bo
      nie ma lepszej, zeby powiedziec kandydatom, ze ich nie zatrudnia... potem ich
      dokumenty laduja w niszczarkach...
      pozdrawiam!
      emka
    • 15.06.05, 19:51
      ps. mialam na mysli, ze niektorzy HR-owcy nie maja/ nie znaja lepszej formulki,
      bo lepsze formulki na pewno istnieja : ))
    • 15.06.05, 20:14
      A czy jest jakas zasada dobrego HR-owca mowiace ze "nigdy nie mow kandydatowi
      prawdy tylko mam go obietnicami", czy taka jest polityka firmy, czy to od
      konkretnej osoby zalezy czy powie "pan jest taki i taki , niestety brakuje panu
      pewnosci siebie wymaganje na tym stanowisku". wiem, ze sama mam problemy z
      mowieniem przykrych rzeczy innym, ale osoby z hr powinny byc uodpornione na
      rzeczy i nie wykorzystywac swojej przewagi to zwodzenia ludzi.

      ps jak dla mnie to lepiej ze moje papiery znajda sie w niszczarce, niz maja
      zalegac w bazie danych i byc wykoszystywane do spamowania mojej skrzynki[raz mi
      sei tak zdarzylo, po aplikowaniu na praktyki].
    • Gość: silver IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.06.05, 20:21
      A mi na samym poczatku, kiedy chodzilo o pierwsza prace, trafilo sie dostac
      telefon po pol roku. Byla to praca dla grafika z ogloszenia na GW, wczesniej nie
      dali znac. Dostalem SMS, zebym oddzwonil. Tylko to bylo jakos 3 dni po tym, jak
      juz podpisalem umowe o prace, wiec zadzwonilem i wyjasnilem co i jak.

      Ostatnimi czasy o odruchy ludzkie coraz trudniej. No i wlasnie, z ta przewaga -
      HR to nie jest osoba decydujaca o zyciu i smierci - powinna byc pogodna,
      uprzejma i zyczliwa. A taka zwykle jest recepcjonistka, a nie specjalistka d/s kadr.
    • Gość: Daissy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 22:42
      > HR to nie jest osoba decydujaca o zyciu i smierci - powinna byc pogodna,
      > uprzejma i zyczliwa. A taka zwykle jest recepcjonistka, a nie specjalistka
      d/s
      > kadr.

      A ja sie nie zgodze, az do tego stopnia, ze wszystkie Panie z HR wydaja mi sie
      baaaaardzo podobne do siebie. Wszystkie z korymi mialam do czynienia byly w tym
      samym stopniu usmiechniete, rownie mile, przyjazne, potrafily stworzyc
      bezstresowa atmosfere i wyciagnac z Ciebie wszystko co chcialy a o czym nie
      miales pojecia ze wlasnie wyciagaja:) Tak jakby szkolily sie w tej samej
      instytucji w jednej grupie! No moze byl jeden wyjatek, kiedy pani z HRu
      prowadzac ze mna interview pomylila moje owczesne miejsce pracy, ktore bylo
      mala firma, z firma Microsoft i zadawala pytania pod katem mojej motywacji do
      zmiany firmy i nie mogla zrozumiec co ja za glupoty opowiadam. Ja znowu nie
      moglam zrozumiec co ona sie tak czepia mnie:) No ale na koncu sie wszystko
      wyjasnilo, ale wrazenie braku profesjonalizmu pozostalo.
    • Gość: silver IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.06.05, 23:10
      Tak jest w 20% przypadkow, czyli raz na 5 razy. Patrzac rowniez na to, co slysze
      od znajomych. Mozna juz to poznac po sposobie zaproszenia na rozmowe, albo jest
      sie kolejnym numerkiem albo wrecz przeciwnie.

      Byla kiedys taka teoria, ktora przerodzila sie w praktyke. Bierzemy tylko
      najlepszych i to zapewni nam przewage konkurencyjna. A niestety czesciej liczy
      sie zgranie zespolu, jak powiedzmy Slowacja w hokeju na lodzie. Nie ma ani
      jednej gwiazdy wielkiego formatu, a sa czesto nie do pobicia.
    • Gość: Daissy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 22:27
      Dzieki emka za konstruktywna odpowiedz:)!
    • 12.06.05, 20:01
      Zapomnialem jeszcze o jednym drobiazgu. Niektorzy kandydaci przysylaja swoje
      dokumenty koszmarnie sformatowane. Naprawde warto poswieci te kilkanascie minut
      i zadbac, zeby poszczegolne elementy cv (bo przede wszystkim cv to dotyczy,
      listow w znacznie mniejszym stopniu) sie nie rozjezdzaly, zeby poszczegolne
      sekcje cv byly precyzyjnie wydzielone, zeby daty byly zawsze w tym samym
      formacie, jednym slowem zeby to sie po prostu dalo czytac. Ja jestem w miare
      wyrozumialy w tej kwestii, ale moge sie zalozyc, ze wiele osob takie niedbale
      sformatowane cv kasuje bez czytania, zakladajac, ze autorem mogla byc osoba
      niechlujna i niepowazna, a w najlepszym razie slabo radzaca sobie z obsluga
      edytora tekstu.

      PS.
      Pytanie do wszystkich rekrutujacych, ktorzy sie tu wypowiadaja - przywiazujecie
      chociaz minimalne znaczenie do zdjec kandydatow/kandydatek? Ja tam - wstyd sie
      przyznac - minimalnie wieksze szanse daje ladnym kandydatkom ;-). Ale naprawde
      miniamalnie, zreszta tak naprawde nigdy nie mialem sytuacji, w ktorej byloby
      dwoje identycznie wartosciowcych kandydatow i moglbym sie posluzyc tym wlasnie
      kryterium ;-(.
      marlon
    • 12.06.05, 21:03
      Czy mogę wysłać cv i list po angielsku jeśli nie jest napisane w jakim języku ma
      byc aplikacja ? Tą wersję jezykowa mam lepiej dopracowaną, ale nie wiem jak moze
      zareagowac dzial hr na cos takiego ? Jak byscie to ocenili - czy jako
      potwierdzenie faktu ze nie czytam wymagan, czy wykorzystalibyscie ta sytuacje
      aby ocenic moj angielski ?
    • Gość: marlon IP: 212.76.39.* 12.06.05, 22:22
      Ja zawsze odbieralem to jako przejaw lenistwa ze strony kandydata, jesli
      przesylal tylko cv w jezyku angielskim.
    • Gość: eLHa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.06.05, 21:41
      > Pytanie do wszystkich rekrutujacych, ktorzy sie tu wypowiadaja -
      przywiazujecie
      > chociaz minimalne znaczenie do zdjec kandydatow/kandydatek?

      Odpowiem, bo rekrutuję: owszem, przywiązuję uwagę. Lubię CV ze zdjęciem, bo
      łatwiej mi potem skojarzyć kandydata/tkę (a spotykam naprawdę duże ilości osób,
      niesposób wszystkich zapamiętać).

      Warunek - zdjęcie musi być "neutralne", tzn. dość oficjalne i bez udziwnień!
      Zniechęcają mnie fotki z wakacji, skany zdjęć z dokumentów (z kawałkiem
      pieczątki), wszelkie zdjęcia całej sylwetki.
      Błagam - nie wsadzajcie sobie do cv żadnych wynalazków, tylko zwykłe zdjęcia,
      najlepiej zrobione w zakładnie fotograficznym.
    • Gość: marlon IP: 212.76.39.* 12.06.05, 22:24
      He he, faktycznie, niektorzy wsadzaja takie dziwne fotki, ze trudno uwierzyc.
      Mialem kiedys w calkiem sensownym w sumie cv fotke kandydata z jachtu ;-). Nie
      prowadzilismy naboru na bosmana czy cos w tym rodzaju.
    • Gość: eLHa IP: 212.160.172.* 13.06.05, 09:18
      ...albo zdjęcie kolesia z włosami rozwianymi wiatrem, na tle zachodzącego
      słońca...
      Super romantycznie ;-) ale (będę brutalna) po co?
      Inne moje "przeboje":
      - zdjęcie z wczesnej młodości pewnego b. znanego twórcy potęgi informatycznej
      wstawione jako własne do cv (nie żartuję!)
      - zdjęcie całej sylwetki - panienka siedząca w fotelu wystrojona jak stróż w
      Boże Ciało, a do kompletu na nogach kapcie,
      - zdjęcie turystyczne, w kraciastej koszuli, w tle budowla - symbol USA.
      Nie piszę więcej, bo jeszcze ktoś pomyśli, że to jest dobry sposób na
      przyciągnięcie uwagi. Nie róbcie sobie w ten sposób krzywdy!
    • Gość: k IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.05, 17:53
      Cześć! Ja stoje po drugiej stronie, czyli w roli kandydata. To co piszesz jest
      sensowne i rzeczowe i jak najbardziej masz racje. Jednak z mojego punktu
      widzenia nie zawsze sie sprawdza. Byłam na wielu rozmowach i starałam sie, ale
      chyba za mocno, bo i tak nic z tego nie wyszło. Wyluzowana, ale w granicach
      rozsądku, z zasobem wiedzy i chęcią zdobycia doświadczenia. Myśląc realnie o
      pracy i swoich możliwościach - skończyło sie podziękowaniem i zyczeniami
      powodzenia w szukaniu pracy (oczywiście w innej firmie).
      Zastanawiam sie teraz co trzeba zrobić, aby dostać dobrą prace w dobrej firmie.
      Może potrafisz rozwiać moje wątpliwości i udzielić kilku cennych rad. Z tego co
      piszesz jesteś po drugiej stronie.
      Pozdrawiam
    • Gość: JA IP: 80.146.246.* 16.06.05, 00:16
      Mówi Pan o dobrym nauczycielu ,jego wartości i otwartości na odmienne
      poglądy ,a sam zadaje pytanie i ocenia na podstawie spójności z wczesniej
      przygototowaną przez siebie "idealną" odpowiedzią. Nieświadomie uwypuklił Pan
      największą moim zdaniem wadę kwalifikujących -absolutne przekonanie o swojej
      wyższej od rekrutowanego wartości.Proszę mi wierzyć w wielu przypadkach wartość
      rekrutującego wynika tylko i wyłącznie z faktu ,że on ma aktualnie stanowisko i
      straszliwie jest z tego powodu pewny siebie-w tych czasach zupełnie
      niesłusznie:)
    • 12.06.05, 18:59
      Ja oczekuję od rekrutującego choćby minimum profesjonalizmu. Mnie nie interesuje
      fakt, że jestem 25tą osobą przepytywaną przez niego w danym dniu, jak HRowca nie
      wzrusza, że wszystkie pytania zadawane przez niego słyszę po raz 15ty. I jeśli
      już kogoś sobie wybrali to po jakiego grzyba ciagną dalej rekrutację? Taniej
      jest przepytać ileś osób niż wydać pieniądze na telefon "przepraszamy ale już
      kogoś znaleźliśmy"? O i jeśli już sprawdzane są moje umiejętności językowe to na
      boga, brutto i netto po angielsku wcale nie jest tak samo po polsku i angielsku!
      I.
      --
      everything is falling into pieces
    • Gość: Daissy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.05, 19:12
      Sensowne pytania wg mnie to te ktore w wiekszosci rozmow padaja: jak sobie
      Pan/i wyobraza prace na tym stanowisku, dlaczego chce Pan/i pracowac w naszej
      firmie/na tym stanowisku, dlaczego uwaza Pan/i ze nadaje sie na to stanowisko,
      jak sobie Pan/i wyobraza swoja kariere za 5/10 lat, itd. Oprocz tego pytania
      scisle zwiazane z dana branza. Ostatnio bylam na rozmowie i pierwszym pytaniem
      jakie padlo to bylo: prosze mi cos opowiedziec, cokolowiek, moze byc o sobie, o
      pracy, cokolwiek. Nie wiem jaki byl sens tego pytania, moze Wy wiecie:)?

      Jesli pracodawca wie juz podczas rozmowy ze nie chce nas przyjac, moim zdaniem
      lepiej aby powiedzial, ze poinformuje nas o wyniku w ciagu jakiegos tam czasu.

      Jesli chodzi o odmowe, feedback powinien byc przede wszystkim konstruktywny,
      nie znosze kiedy wiem ze pracodawca odmawia z powodu moich zbyt wysokich
      oczekiwan finansowych a oznajmia mi ze moje kwalifikacje nie sa odpowiednie. Ja
      wole szczery powod odrzucenia, wtedy mozna wyciaganac przynajmniej wnioski, ale
      tego dzis pracodawcy nie ulatwiaja. A z odmowa jak z kazdym feedbackiem-
      najpierw to co sie podobalo w pracowniku a potem to co bylo powodem odrzucenia -
      wtedy aplikant nie czuje 'wrogosci' do tego pracodawcy.



    • 12.06.05, 19:30
      Z tego co wiem, choc moja wiedza tutaj moze byc konfabulacja, niektore duze
      korporacje maja standardy rekrutacyjne przewidujace pewna sformalizowana obrobke
      kazdego zgloszenia rekrutacyjnego, ktore przejdzie przez pewne etapy rekrutacji,
      niekoniecznie wszystkie. Na takiej podstawie mozna opracowac w dosyc latwy,
      polautomatyczny sposob sensowna i wartosciowa dla kandydata informacje zwrotna.
      Moj kolega aplikujacy do KPMG w Holandii dostal taka informacje zwrotna po tym,
      jak przyjeli go tam do pracy, ale mowil, ze odsylaja to tez kandydatom
      odrzuconym w ostatnich etapach rekrutacji.

      Tyle ze firmy audytorskie (KPMG to taka firma) sa dosyc specyficzne. Wlasciwie
      model biznesowy takiej firmy opiera sie o stworzenie systemu rekrutacji i
      szkolen produkujacego "wystandaryzowanego pracownika", stad centralne miejsce
      dzialu HR w takiej firmie i duze naklady na ten dzial (BTW - sposob dzialania
      takich firm wlasnie z tej perspektywy traktowania pracownika jako materialu do
      obrobki to naprawde ciekawe pole analiz!). Wiekszosc firm nie potrzebuje jednak
      takich rozbudowanych systemow rekrutacyjnych i trudno sie dziwic, ze odrzuceni
      kandydaci nie otrzymuja informacji zwrotnej. Nie przewiduje tego po prostu
      procedura, niestety.
      marlon
    • Gość: silver IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.06.05, 19:45
      KPMG jako pierwsza w Polsce przeszla na zarzadzanie wiedza. Obecnie jest to
      organizacja globalna, polaczona oprogramowaniem KWorld. A wiec aplikujac tam,
      trafil do firmowego 'yellow pages'. Od chwili zatrudnienia jego CV jest dostepne
      do wszystkich pracownikow KPMG na calym swiecie.

      Jednym wlasnie z celow tworzenia tych systemow jest skracanie czasow reakcji.
      Zwykle z kilku tygodni do kilku godzin (Polska=3). Kiedy dochodza strefy czasowe
      udaje sie osiagnac 24h. Co sprawdzilem sam, czlowiek na drugim koncu swiata
      pomogl mi w 18 godzin.

      Nieprawda jest, ze szuka sie pracownika standaryzowanego! Tam szuka sie
      innowatorow, ludzi myslacych inaczej. Potrafiacych z 4 zapalek ustawionych w
      krzyz utworzyc kwadrat jednym posunieciem. Ta firma w 99% sprzedaje wiedze,
      ktora posiada. Nowi pracownicy to wlasnie dobra metoda zeby ja pozyskac.
    • Gość: gosc IP: *.ventca.adelphia.net 13.06.05, 05:20
      najwazniejsze sa osiagniecia , i twoje CV musi mec takie osiagniecia aby
      rozmowa kwalifikacyjna byla tylko formalnoscia. Osiagniecia musza byc
      skwantyfikowane lub konkretne stwierdzenia, np wprowadzilem na rynek krajowy
      soczek malinowy fruto tutto w III kwartale 2004. W IV kwartale sprzedaz
      wyniosla 23 mln zl w 650 punktach dystrybucyjnych, natomiast w I kw 2005
      sprzeaz wyniosla 28 mln w 850 punktach. Na miejscu pracowdawcy to sa argumenty
      za zatrudnieniem
    • Gość: Fogg IP: *.quarknet.pl / 80.53.51.* 13.06.05, 16:31
      poważnej pracy, kiedy normalnym jest brak doświadczenia zawodowego i sukcesów którymi można by się pochwalić, inną sprawą jest że nie każde stanowisko umożliwia "wprowadzenie na rynek soczków malinowych" i można pracować i 10 lat po prostu przychodząc do biura i robiąc to co jest akurat w danym momencie potrzebne...

      fajnie się szuka pracy jeśli mozna w CV wpisać 5 lat doświadczenia w dużej firmie i indywidualne nagrody ("soczki" ;)) ale przecież gdzieś to doświadczenie trzeba zdobyć i pierwszą pracę (nie za 700 zł przy układaniu towarów w markecie) znaleźć jest najtrudniej, właśnie ze względu że nie ma czego wpisać do CV.... można oczywiście kłamać...

      a jak wygląda stosunek Szanownych speców od HR do kandydatów których bedzie to pierwsza "powazna praca" (nie licze jakiś dorywczych sezonowych w przeszłości) i którzy nie mają doświadczenia ani osiągnięć, a chcą je właśnie zdobyć dostając przy okazji wynagrodzenie ?
    • 13.06.05, 17:11
      Co się przejmujesz, ja ostatnio nie dostałam pracy ze względu na to, że mam już
      jakies doświadczenie. Okazało się, że najbardziej poszukiwany profil kandydata
      był taki, dla którego byłaby to pierwsza praca. Naprawdę ciężko teraz stwierdzić
      kto jakie ma wymagania...
      A co do soczków, można sobie wpisać praktyki albo wolontariat czy inną pracę np.
      sezonową, o której piszesz, którą się wykonywało niekoniecznie za wynagrodzenie.
      No ale jeśli takowej się też nie ma to nie wiem. Należy wtedy szukać tych, co
      ganiają za absolwentami. Albo po prostu błysnąć na rozmowie :-)
      I.
      --
      everything is falling into pieces
    • Gość: kuba IP: *.onecik.pl / 83.17.45.* 14.06.05, 19:47
      w czwartek dwa tygodnie temu bylem na rozmowie kwalifikacyjnej do pewnej
      firy.rozmowa trwła ok.1h.było sypatycznie,mili faceci standardowe
      pytania.powiedzieli ze odezwą sie w przeciągu 7 dni.zadzwonili po 5 spytali czy
      moja oferta jest dalej aktualna a po 7 dniach zaproponiwali mi pracę jako
      koordynator do spraw sprzedazy.jestem bardzo zadowolony ze na poznanie mojej
      osoby wystarczylo tylko 1 spotkanie i dzieki temu ze sie sprawdziłem zaczynam
      01.08.2005
    • Gość: wiktoria IP: *.240.81.adsl.skynet.be 15.06.05, 20:25
      A jak jest zazwyczaj sprawdzany poziom jezyka tylko rozmowa czy rowniez testy,
      a jesli testy to bardziej gramatyczne czy z zakresu slownictwa??

      Jeszcze nie bylam na rozmowie gdzie byl sprawdzany poziom jezyka stad to
      pytanie..
    • Gość: silver IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.06.05, 20:30
      Prawie zawsze jest to rozmowa, jesli test to merytoryczny po angielsku. A wiec
      sprawdza sie obie rzeczy rownoczesnie, co bywa klopotliwe. Ale jak ze wszystkim,
      mozna sobie poradzic.
    • 15.06.05, 21:29
      jesli rekrutuje kandydata, ktory musi uzywac jezyka w pracy (w mowie i pismie),
      to prowadze rekrutacje w tym jezyku... stosuje tez testy (na kazdej rekrutacji
      inne), ktore nie maja nic wspolnego ze szkolnymi testami, tylko sa przykladami
      z zycia wzietymi (czyli z rzeczywistoci biurowej zachodniego koncernu)...
      prosze np. o napisanie notatki sluzbowej na zadany temat, maila z ustaleniem
      agendy spotkania z gosciem z zagranicy, planu szkolenia, oferty produktowej,
      odpowiedzi na reklamacje, zyczen z roznych okazji, itepe... znajomosc
      slownictwa czy gramatyki "sprawdza sie sama"...

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.