Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem mniej

    IP: *.toya.net.pl 09.09.05, 22:25
    pokolenie dzisiajszych 25-30 latkow
    to pokolenie ludzi ktorzy musza kombinowac jak tu wyzyc
    za 800-1200 zl na reke
    jak za to kupic/wynajac mieszkanie
    jak za to zyc, jesc, ubrac sie
    to pokolenie ludzi ktorzy zaczynali podstawowke za komuny
    a potem wkroczyli na rynek pracy w czasach gospodarki rynkowej
    z zawodami ktore obecnie juz sa niepotrzebne
    teraz kombinuja jakies studia na prywatnych najczesciej uczelniach
    albo robia podyplomowe
    nauczyciele jakies ksztalcenie dodatkowe zeby dostac awans i dodatek do
    swojej glodowej pensji
    urzednicy na stanowisku inspektora
    w urzedzie woj nawet w warszawie za 1700-1800 brutto
    jak za to pzrezyc w stolicy

    robimy wiele aby choc utrzymac sie na powierchni zycia

    a przyszlosc rysuje sie dramatycznie
    jedyna szansa wlasciwie to wyjazd zagranice
    wielu juz to zrobilo
    wielu sie zastanawia

    rzadzacy nie dostrzegaja problemow mlodych ludzi
    dbaja tylko o to aby ich rodziny sie ustawily
    a oni staraja sie wyrwac ze zdobyczy wladzy jak najwiecej dla siebie
    nie zastanawiaja sie co ma zrobic mlody czlowiek ktory skonczyl studia
    i nie widzi przed soba nic poza murem obojetnosci i beznadziei

    jaka przyszlosc czeka nasze pokolenie ?

    czy nasi rowiesnicy z innych krajow UE maja tez takie problemy jak my ?
    otoz nie
    oni nie wyobrazaja sobie pracy za 1000 Euro
    dla nich to skrajna nedza
    a dla nas tu w Polsce jakas magia cos nieosiagalnego
    bo kto zarobi 4000zl gdy ma np srednie albo zawodowe wyksztalcenie

    przepasc jest ogromna i niedoopisania
    na chocby zblizenie na jakas rozsadna odleglosc potrzebujemy 10-20lat
    a wtedy juz jestesmy poza tym dynamicznym wiekiem
    postrzegani jako starzy i bezwartosciowi
    bo na rynek wejda mlodzi
    po technokratycznych kierunkach studiow
    ze znajomoscia kilku jezykow i zupelnie innym
    spojrzeniem i mentalnoscia niz my
    otwarci na swiat
    nieprzywiazani do kraju w ktorym sie urodzili

    slowem jest zle, a bedzie jeszcze gorzej

    a moze to tylko moje spojrzenie przez ciemna zaslone
    co sadzicie na ten temat ?
    Edytor zaawansowany
    • Gość: pokolenie78 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 23:02
      W zasadzie masz rację, że nasze pokolenia miały najgorzej bo pojawiliśmy się
      zbyt późno by skorzystać z rozkwitu gospodarki wolnorynkowej i zbyt wcześnie by
      skorzystać z obecnie rysujących się możliwości edukacyjnych. I co w związku z
      tym? W związku z tym musimy wziąść się w garść, skopać wszystkim dupy i pokazać
      co jesteśmy warci!

      Nie łam się, trzeba być twardym a nie miękkim. (i nie zakładać na razie rodziny)
    • Gość: ??? IP: 44,1.* / 193.193.181.* 09.09.05, 23:55
      wzruszyłem się.... tak jakby pokolenie mojej mamy (800zł brutto) i taty (1400
      brutto) miało lepiej... nie narzekać tylko do roboty
    • olias 19.09.05, 18:49
      w cenie 2 miesiące pracy za 1 m kwadratowy.
    • Gość: Varg IP: 199.67.140.* 20.09.05, 00:11
      Chyba raczej cztery miesiące pracy za metr...
    • Gość: cichy IP: 195.68.192.* 20.09.05, 08:31
      zależy gdzie :> przykre jest tylko to, że należałoby odkładać 3-4 swoje wypłaty
      (całe) za 1m2, co daje możliwość kupna mieszkania 2 pokojowego po "zaledwie" 13
      latach ... szkoda gadać ... Ale nie ma co się łamać, mam nadzieję że za
      kilkanaście lat ktoś będzie kręcić filmy typu "Miś" o "pokoleniu 1200 brutto" :]

      pzdr
    • Gość: Daimler IP: *.toya.net.pl 20.09.05, 15:37
      Gość portalu: cichy napisał(a):

      > Ale nie ma co się łamać, mam nadzieję że za
      > kilkanaście lat ktoś będzie kręcić filmy typu "Miś" o "pokoleniu 1200
      brutto" :]



      swietny pomysl
      Mis to naprawde znakomity film
      ale taki Mis o nas zarabiajacych te nieszczesne 1200
      to bedzie naprawde gorzki film
      i to jest najsmutniejsze w tym wszystkim
    • Gość: cichy IP: 195.68.192.* 20.09.05, 16:24
      Niekoniecznie, jedynym warunkiem jest polepszenie się naszego stanu. Mój ojciec
      też lubi Misia, mimo, że 20 lat temu sam stał w kilometrowej kolejce do apteki,
      żeby kupić lekarstwa. Teraz, z perspektywy czasu rzeczywistość się zmieniła (na
      lepsze) i on potrafi się z tego śmiać. Mam nadzieje, że i my tego dożyjemy.
    • Gość: JB IP: *.eu.org 20.09.05, 17:50
      Ja jestem z rocznika 83 - nie mam jeszcze ukonczonych studiow, dalej studiuje
      (zaocznie) a jednoczesnie pracuje.
      I NIE NARZEKAM
      Mam prace za 2700 zl w miedzynarodowej firmie z perspektywami na lepsze
      stanowisko i lepsza kase po skonczonych studiach.

      Trzeba sie tylko umiec zorganizowac, nie narzekac tylko dzialac - samo nie
      przyjdzie. Z siedzenia i nic nie robienia nie ma sie nic, albo niewiele.
    • Gość: Jamal Al Gashey IP: *.malnet.pl 20.09.05, 17:56
      A ile ci rodzina dołożyła na starcie ? Nie wszyscy mają uproszczone wejście w
      życie.
    • Gość: Ave Cezar IP: *.serwer.net / 80.51.227.* 20.09.05, 18:34
      Jak sam zauważyłes jesteś z rocznika 1983 - czyli nie z tej bajki, więc nie
      stękaj.
    • Gość: rocznik 78 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 18:58
      ja tez nie narzekam - pracuje od 4 lat (od 3 rok studiow) i ciagle sie ucze >4H
      dziennie -> w ciagu ostatnich 4 lat przemnozylem swoja pensje razy prawie 4
      zaczynajac od 700zl na studiach. Co do startu to sie nie zgodze ze trzeba miec
      bogatych rodzicow - uzbieranie na komputer w technikum zajelo mi blisko rok
      pracy za barem w spelunie z pijakami.

      Grunt to zdac sobie sprawe ze nasze studia to za malo -> lepsze jest 'emule' i
      dziesiatki ksiazek z internetu - jezeli nie sa wydane w polsce mozna zablysnac i
      tym samym zarobic - polecam ten sposob :D

      Choc nie ukrywam ze wolalbym zeby bylo prosciej i za 8H dziennie mozna bylo zyc
      a nie za 14H (wliczajac ciagla nauke) - bo juz nie pamietam co to normalne zycie.
    • Gość: rocznik 78 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 19:18
      bym zapomnial dodac - zeby nie bylo rozowo:

      dzieki mojejmu chorem cyklowi zycia porzucila mnie 2 lata temu
      dziewczyna\narzeczona bo 'nie mialem na nic czasu i perspektyw' - i wyjechala ze
      swoim nowym chlopakiem (wlochem z wakacji) do normalnego kraju - stad moja chora
      krucjata o zarobki w polsce (i niechec do wlochow).
    • Gość: Problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 22:28
      że ten kurtyzański system zmusza cię do tego, że musisz korzystać z kradzionych
      książek (emule), by się douczać - nie stać cię z normalnej pracy by kupić
      normalnie te książki chociażby z powodu "radosnego" przelicznika złotówka-inna
      waluta ! I to w gruncie rzeczy jest chore, że żeby żyć w tym systemie normalnie
      trzeba w większości przypadków być w jakiś sposób nieuczciwym, wobec wydawców,
      autorów, podwładnych (np. zaniżając im płacę, cyganiąc na godzinach), itp.
    • Gość: littleblue IP: *.eranet.pl 20.09.05, 23:01
      Ja tez nie narzekam.Mam 25 lat, wiec juz lapie sie w pokolenie, o ktorym
      mowa...Zaczelam pracowac na poczatku studiow, zarabiam 3 tys. netto z dodatkami
      ( wynajete mieszkanie, telefon i pare innych wartymi kolejne 2 tys. ) Caly czas
      studiuje, w tym roku bede sie bronic, ale fakt faktem mysle juz o
      podyplomowych. I tez do wszystkiego doszlam ciezka praca a rodzice na starcie
      do niczego mi nie dolozyli... Wiec da sie nawet w tym naszym chorym kraju...Z
      drugiej strony absolutnie nie zakladam, ze taka sytuacja bedzie trwala zawsze,
      ale mam nadzieje, ze jednak mam nadzieje, ze dam sobie rade.
    • Gość: m IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 01:20
      cha, ciekawa dyskusja!Ale jedno nie podlega dyskusji - nasi starzy mieli
      łatwiej - mieszkania - za grosze w wieku 20 lat bez jakiegoś wielkiego wkłądu,
      zarobków,, praca - zawsze i wszędzie,
      co by nie gadać, za komuny przeciętnym ludziom lepiej się żyło.
      Teraz tylko tym ze świecznika dobrze się powodzi, za to reszcie skrajnie źle -
      ot neoliberalizm, reformy balcerowicza - czyli wartość pieniądza itp ponad
      wszystko i w imię zdechnięcia wielu.
      O takem polskem walczylimy?
    • Gość: AdamS IP: *.dbln.cable.ntl.com 21.09.05, 12:54
      Jak powiedzial nieodzalowanej pamieci ks. Tischner:
      Jest prawda, tyz prawda i gowno prawda...

      > Ale jedno nie podlega dyskusji - nasi starzy mieli
      > latwiej - mieszkania - za grosze w wieku 20 lat bez jakiegos wielkiego
      > wkladu, zarobków,, praca - zawsze i wszedzie,
      > co by nie gadac, za komuny przecietnym ludziom lepiej sie zylo.

      Cala ta teza nalezy do tej trzeciej kategorii...

      Mieszkania za grosze w wieku 20 lat! Tak, jesli ich rodzice przystapili zaraz
      po slubie do spoldzielni mieszkaniowej, to akurat dzieci w wieku 20 lat razem z
      rodzicami mogly wprowadzic sie do mieszkania... Tyle trwaly kolejki w
      spoldzielniach. A mieszkania jakiej byly jakosci! Film Alternatywy 4 sie klania.
      A pamietacie z tego filmu robota i do czego mial sluzyc??? Do stania w
      kolejkach...
      (na marginesie: w domu u rodzicow jeszcze gdzies jest lampa naftowa. Bardzo sie
      przydawala do odrabiania lekcji przy 15-20-tym stopniu zasilania)

      Jestem z pokolenia o 1/2 przesunietego - w 1983 roku skonczylem 15 lat. I
      PAMIETAM te czasy. I pamietam polki w sklepach i przelicznik typu: na
      1 "kartke" mozesz kupic 1/2 kg smalcu ALBO (ale nie "I") 1 czekolade (wyrob
      czekoladopodobny) ALBO 2 paczki papierosow ALBO 1 wino marki WINO ALBO...
      Pamietam "wyprawy" do sasiedniego miasteczka po papier toaletowy. Lub proby
      kupienia "spod lady" tenisowek. A jak myslicie, jaki samochod i za ile
      przecietnych pensji mozna bylo sobie kupic??? O kupnie piwa (jakiego piwa,
      mialem 15-17 lat...) nawet nie ma co wspominac - jesli cos bylo, to tylko
      wodka. Ach, zapomnialbym (przeciez teraz kazdy to ma) - a ile LAT trwala
      kolejka do zalozenia telefonu?

      Pie.rzyc, ze za komuny (koncowka komuny) przecietnym ludziom bylo lepiej, moga
      tylko ci, ktorym FAKTYCZNIE bylo lepiej (sami sie domyslcie, kto), albo ci,
      ktorzy po prostu nie pamietaja tamtych czasow.

      Mysle, ze za komuny przecietni ludzie mieli znacznie wiecej problemow niz
      obecnie. Kupno jakiegokolwiek towaru to byl problem (bo towaru nie bylo). Teraz
      jest tylko jeden problem: skad wziac na to pieniadze...

      Pozdrawiam wszystkich, ktorzy moga sobie swobodnie porozmawiac (bez grozby
      aresztowania), jak to zle sie dzieje w panstwie polskim...
      Adam Szast

      ps1. Zapytasz, dlaczego ludzie za granice nie wyjezdzali, zeby troche zarobic?
      Trudno bylo, kiedy paszporty mieli tylko wybrancy...

      ps2. A tak w ogole to pol Polski strajkowalo przeciwko wladzy, bo sie chyba w
      glowach z tego dobrobytu poprzewracalo, no nie?

      ps3. A jak kochacie komune, to wyjedzcie na Kube czy do innej Korei Polnocnej...
    • darr.darek 22.09.05, 15:08
      Popieram. W ogóle, patrząc na tą głupawą, lewicową propagandę : "jak to teraz
      ludziom źle", zastanawiam się nad granicami kłamstwa u lewaków. Czy w ogóle,
      mają jakiekolwiek granice kłamstwa ?

      Efekt tego, że realnie Polacy są 3-krotnie biedniejsi (wg wskaźnika PPP) niż
      Niemcy lub Francuzi i mają 5-krotnie niższe pensje wg przelicznika walutowego
      wynika z 40 lat ideologii socjalistycznej stosowanej na siłę w Polsce (PRL).
      Przed II wojną Niemcy lub Francuzi mieli tylko 2-krotnie wyższe pensje wg
      przelicznika walutowego.
      Gdyby za Gierka lub Jaruzela ludzie żyli w PRL na takim poziomie jak dziś w RP
      to komuniści do dziś głosiliby o wyższości socjalizmu nad zgniłym kapitalizmem.
      Owczesnym problemem było włąsnie to, że W PORÓWNANIU do coraz bogatszych państw
      Europy Zachodniej, w obozie państw socjalistycznych panowała BIEDA. Taka
      zwyczajna bolszewicka bieda, której nie dało się ukrywać ani przez Zachodem ani
      przed własnymi socjalistycznymi niewolnikami.

      Najlepszym podsumowaniem dobrobytu socjalistycznego to ówczesny przelicznik 1
      dniówki za 1 kg schabu wystany w kilkugodzinnej kolejce i kupiony na kartki
      dające prawo do zakupu w miesiacu "aż" 2.50 kg mięsa, wędlin i woł.z kością.
    • marklips 08.10.06, 03:46
      Hallo darr.darek czy za dolary czy za zlotowki?
      W PRL?

    • szczery80 23.09.05, 22:49
      Czasy, o których piszesz, oraz czasy dzisiejsze pokazują tylko jedno AdamS. U
      nas jak zwykle są równi i równiejsi. W UE może i jest podobnie, ale jednak
      lepiej.
    • Gość: cosmo IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.05, 23:35
      Ja wybylem gdyz a)zostalem zwolniony z pracy( zarabialem "mamone"700 PLZ) b)
      stwierdzilem, ze nie mam szans c) bylem prywatnie totalnie blokowany przez
      Matule pomimo wtedy juz 27 lat d)czytalem FORUM plus dowiadywalem sie od kumpli
      i kumpelek, ktorzy wybyli z Polski, jak zyja i ze wreszcie zyja normalnie.No i
      postrzegalem jak zyja( tak, zgadza sie banalnie i przyziemnie, miedzy innymi
      po "wozkach".Tutaj gostek wspomial o Volvo za ok 16000...czyli moich ok 213
      pensji wtedy w Polsce)

    • Gość: cosmo IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.05, 23:45
      sorry, nie chodzilo o nowe, tylko o "stare" Volvo.Nawet wtedy musialbym wydac
      ponad 21 moich pensji, pod warunkiem, zebym pracowal i ich nie wydawal.Czyli
      praktycznie niemozliwe.
    • szczery80 24.09.05, 12:44
      I tu się z Tobą zgodzę jak najbardziej. U nas tylko nielicznym się udaje i to
      też nie zawsze w uczciwy sposób, a jeśli nawet się udaje uczciwie, to jakim
      kosztem ? Zdrowia, rodziny (jeśli wogóle ma się czas na założenie), jak również
      normalnego życia towarzyskiego, na który poprostu nie ma czasu ? Dlaczego mam
      sobie np. odmówić spotkania z jakąś fajną dziewczyną (i nie mam tu akurat na
      myśli tylko urody, ale również chodzi o charakter) ? Tylko dlatego, że jestem
      zapracowany ? Staram się odnaleść w dzisiejszych czasach, ale o tym napisałem w
      innym miejscu. Link podaję poniżej.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=25583238&a=29339351
      oraz tutaj troche napisałem na ten temat
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=28846800&a=29463886
    • zlotoslanos 24.09.05, 13:47
      Szczeruś, Lublin to miasto mojego ojca :-) Piękne.
      --
      :*
    • szczery80 24.09.05, 16:16
      No to pozdrów tatę !
    • zlotoslanos 25.09.05, 09:05
      eee teraz mieszka tu :-) ale urodził się i całą rodzinę ma tam.Znam i lubię L.
      --
      :*
    • szczery80 25.09.05, 11:33
      Lublin jest fajnym miastem. Co do pracy to jest jak jest. U nas Polak Polaka
      niszczy, depcze w Polsce. Jest to smutny obraz, który będzie chyba długo
      trwać... :/ Szkoda, że to nasze pokolenie jest stracone. Wielu ma problemy w
      odnalezieniu się (ale nie wszyscy, jednak większość) ponieważ natrafiliśmy na
      zły okres - okres zmian gospodarczych. Jest to smutny obraz.
    • Gość: Wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 15:14
      nie pozwolmy aby bylo stracone
      ludzie po 30 i 40 tez sa wartosciowi
      bo maja doswiadczenie zyciowe znacznie wieksze niz "mlodzi wilcy"
      damy rade
    • Gość: kebab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 22:21
      ZA TEN ROK. Po prostu na maksa pracowałem, Starałem się, podnosiłem
      kwalifikacje itp. Oczywiście to powoduje, że nie miałem praktycznie życia
      towarzyskiego a znajomych mam tylko tych związanych z pracą, imprez na których
      byłem przez cały rok naliczyłem się 5 (nie wliczając okazjonalnego piwka, które
      mi się zdarzyło też z 5 razy) na wakacje nigdzie nie wyjechałem, ale jestem
      cholernie dumny z tego roku, bo mnie ustawił na resztę życia. Praktycznie
      tygodniowo dostaję telefon lub dwa z propozycjami. Odrzuciłem ok. 10ciu
      naprawdę konkretnych propozycji. Niedawno skończyłem 24 lata. Jestem na
      ostatnim roku studiów i kij w zad wszystkim nieudacznikom, bo wiem po sobie, że
      żeby coś mieć to coś trzeba poświęcić, czy na Zachodzi czy tu. ALBO RYBKA ALBO
      AKWARIUM! Albo kino i dziewczyna albo praca. Oczywiście na Zachodzi jest
      lepiej. Ale ja nie zamierzam czekać aż w Polsce zrobi się tak samo tylko po
      prostu ustawię się i wtedy będę korzystał z życia na potęgę!!!! Czego wam też
      życzę.
    • Gość: magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 12:31
      Podnoszenie kwalifikacji, zapieprzanie po 18 h dziennie, walka o to, zeby
      przezyć...To wszystko w tym kraju i tak bez sensu...

      Ja juz na 2, 3 roku stdiów zaczęłam pracę. Niebyle aką, udało mi się dzieki
      swojej determinacji. Doświadczenie mam i to spore...operatywna tez jestem...Nic
      z tego nie wynika...Nie zapomnę jednej ze swoich rozmów kwalifikacyjnych w
      nizłej agencji PR - gdzie pan, który miał na sobie ciuchy warye ze 30 tyś
      powiedział mi, ze on kiedyś pracował za darmo i dawało u to satysfakcję...
      Super - tylko za satysakcję nie zapłacę rachunków...i nie najem się nią...

      Problem tego kraju polega na tym, ze kiedy rozmawia sie z parcodawcą o
      pieniądzach masz wrażenie, ze jestes ostatnią swinią, bo chcesz kase za
      pracę...jak to...

      Zastanawiam się tylko nad tym - kto w tym kraju zostanie...Chwała bogu, ze
      jestesmy w UE i tam nas witają z otwartymi ramionami...

      Zostaną niewyuczeni robotnicy, emeryci, i słuchacze radia maryja - czyli
      elektorat naszj władzy!!!!!!!!

      ja wyjeżdzam - nie mam juz siły EGZYSTOWAĆ!!!

      Mam wyzsze wykształcenie, doswiadczenie zawodowe i na nic kompletnie na nic
      mnie nie stać...Wszyscy wala do stolicy...ja tu mieszkam od 4 lat - ciagle
      walczę o przezycie.

      Nawet wwielkich korporacjach, czy tgz prestizowych firmach zarabia się tak
      mało, ze nie starcza nawet na wynajcie kawalerki za bagatela oo 1000 zł do
      nawet 1600.

      DOKSZTAŁCAJCIE SIĘ MŁODZI!!!I przede wszystkim uczcie języków - Anglia,
      Irlandia czekają ...
      Tam ktoś to doceni.


    • kg4mvp 11.09.06, 03:21
      marker
    • Gość: Aleksy IP: 82.160.122.* 01.06.06, 12:30
      I właśnie dokładnie tak jak ty postępuje duża część młodych Polaków. Walczą o
      lepsze posady, podnoszą kwalifikacje, rok, dwa, trzy. A potem wyjeżdżają za
      granicę bo NIE KAŻDY jest urodzonym przedsiębiorcą, nie każdy ma szczęście i
      zostanie przyjęty za 2000 'na rękę' bo wyróżniał się spośród kontr-kandydatów
      tym, że na rozmowie był... cichy i spokojny!(znam z osobistego doświadczenia!!!)
      A skąd ten Freud w tytule? 90 procent każdej populacji to ludzie pracujący
      ciężko, za niewiele. Cieszę się za ciebie, że znalazłeś się w tych 10
      procentach wyróżniających się i WYBITNYCH ludzi.Nie obca mi TWOJA droga- mój
      brat wpisał w PIT coś ponad 100 tys. brutto. Mówi, że jego pracę normalnie
      wykonywałoby trzech ale te wszystkie ZUSy obciążają firmę i zatrudnia jednego,
      co haruje jak koń.
      WITAMY W ŚWIECIE PRAW NATURY A WIĘC I EKONOMII!!!
    • Gość: mart IP: *.range86-142.btcentralplus.com 01.06.06, 22:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: YouzeQ IP: *.std.tsi.tychy.pl 11.09.06, 09:07
      Wiesz dzisiaj w polsce największym problemem młodych jest mistyfikacja zwana
      "starczy że będziesz dobry i ciężko pracował a praca sama cię znajdzie".

      Tymczasem praca jest za 1200zł od reki, problem tylko z tym, iż studia,
      dodatkowe fakultety, obce języki okazują się czasem straconym!

      FIKCJĄ NA POTĘGĘ jest wmawianie, iż wszyscy mogą zrobić karierę, starczy tylko
      poświęcić życie praywatne bla bla. Tymczasem żeby ktoś mógł być kierownikiem
      zespołu musi być też zespół który musi tyrać za 1200zł bo reszta urobku idzie do
      kieszeni szefów, inwestycje, utrzymanie zakładu, premie dla dyrektora, że o ZUS
      nie wspomnę.
    • Gość: Kasiab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 06:22
      Popieram.W 1983 miałam 15 lat.Pamiętam to wszystko.Dokładnie.Dlatego boli mnie jak byle gó..arz mówi,że było łatwiej.Było ciężko jak chol....a .
    • Gość: Bilala IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.09.05, 01:56
      Na litpść boską, zdaje się, że nie wiecie dlaczego pozbyliśmy sie tej komuny.
      Komu za komuny się żyło lepiej? Chcielibyście tak żyć? Jak krowa w obórce -
      dadzą trochę siana, przed złym wilkiem obronią, a horyzontów żadnych nie ma i
      nie trzeba?
    • Gość: katamarana IP: *.chello.pl 26.09.05, 08:57
      Jestem pokolenie 1961 :) Łatwiej? Czy wiesz, że na mieszkanie rodzice wpłacili
      mi pełny wkład w wieku 18 lat. I co? I czekałabym w kolejce 20-letniej, jak
      więszość (bez znajomości) załączając co jakiś czas zaświadczenie o urodzeniu
      kolejnego dziecka, chorobie czy pracy dającej prawo do dodatkowego metrażu w M-
      ileś tam. A czy mieszkania spółdzielcze dawano za darmo? Wcale nie. Tez trzeba
      było coś zapłacić, zaoszczędzić, a kredytów bankowych nie było takich jak dziś.
      NIE TWIERDZĘ, ŻE WASZEMU POKOLENIU JEST LEPIEJ CZY GORZEJ. To jest bardzo
      indywidualne, ale trzba zachowac pewne proporcje. Zazdroszcze wam
      nieograniczonych mozliwości wyjazdów, stypendiów zagranicznych, towarów w
      sklepach (ja w pewnym okresie nie mołam normalnie kupic czekolady, bo
      skończyłam juz 18 lat i kartka nie przysługiwała :) i mozliwści krytykowania
      wszystkiego dookoła...
    • Gość: Bil IP: *.server.ntli.net 27.09.05, 01:04
      A kogo to obchodzi jak to było za komuny, komuna jebneła i się niewróci bo to
      była UTOPIA i zbrodniczy sysytm. Wy się zastanówcie co zrobić aby teraz było
      dobrze a nie wspominajcie co było 15 lat temu. A tak wogóle to najlepiej było
      panie za Frańciszka Józefa, mój dziadek robił na CK Koleji i za pensje mógł
      utrzymać niepracującą żonę i 19-ścioro dzieci, i wszystkie były ładniutkie,
      chudziuteńkie jak patyki.
    • Gość: 1978 rowniez.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 13:04
      Racja, skonczylem juz studia, najwiecej ile udalo mi sie zarobić UCZCIWĄ praca
      to 1250 "na rękę" teraz troche się zmieniło. Zarabiam mniej niż 1000 " na rękę"
      o studiach podyplomowych nie ma mowy co roku brakuje pieniedzy. Problemem nr
      jeden nie jest nawet mieszkanie tylko spłata kredytu który wziąłem na studia. Co
      mam zrobić? Odejść od żony i wyjechać jeśli ona nie chce? czy siedzieć i czekac
      aż coś sie w tym kraju zmieni i dojde do czegopś aby za parę lat powiedzieć
      sobie że jednak warto było zaciskac pasa? Czasy sie troche zmieniły młodzi ludze
      wyjeżdzają studiowac za granicę, znjomość angielskiego zaczyna się robic
      standardem.Czuję że za parę lat będe mało komkurencyjny.. No chyba że przkonam
      ukochaną i kupimy sobie bilety do innego normalnego kraju w jedną stronę....
      Ale chcielibyśmy mieszkać tutaj.
    • janka221 06.10.05, 15:10
      a czym się zajmujesz, jeśli mozna wiedzieć? Bo ja może mam zły zawód...
    • szczery80 23.09.05, 22:40
      Gość portalu: rocznik 78 napisał(a):

      > bym zapomnial dodac - zeby nie bylo rozowo:
      >
      > dzieki mojejmu chorem cyklowi zycia porzucila mnie 2 lata temu
      > dziewczyna\narzeczona bo 'nie mialem na nic czasu i perspektyw' - i wyjechala
      z
      > e
      > swoim nowym chlopakiem (wlochem z wakacji) do normalnego kraju - stad moja
      chor
      > a
      > krucjata o zarobki w polsce (i niechec do wlochow).

      Oj, Włochów nie lubię za podobny numer...
    • mr.sinister 20.09.05, 21:38
      I tak trzymaj kolego :-)

      Ja jestem z rocznika 1975. Nikt nic mi w zyciu nie dal, rodzice ledwo przedli, a
      ja skonczylem studia rownoczesnie pracujac (bardzo ciezko - fizycznie) i
      zarabiajac na nie. Bylem bardzo ambitny i pracowity i uczylem sie / pracowalem
      gdy znudzeni kolezkowie z roszczeniowym stosunkiem do zycia pili piwko.
      Aktualnie mam 7000 brutto pensji, wypasione CV i umiejetnosci zawodowe dzieki
      ktorym systematycznie otrzymuje telefony od headhunterow chcacych mnie podkupic
      do innej firmy. Aha - istotna sprawa - do wszystkiego doszedlem UCZCIWA droga.
      Uczciwosc jest dla mnie niezwykle wazna. Trudna walka o byt nie pozbawila mnie
      zasad, wrecz utwierdzila mnie w tym, jak sa one wartosciowe i jak wazne jest by
      w tej dzungli nadal byc Czlowiekiem ! Moze dla wielu to co osiagnalem i to kim
      jestem wydaje sie niewiele warte - ja jednak jestem z tego holernie dumny :-))))

      Pozdrawiam wszystkich wierzacych w siebie i ambitnych :-)
    • Gość: Rzeczywistość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 22:38
      Psychicznie - nerwice, manie prześladowcze, depresje (nie wedle własnego
      mniemania), fizycznie (schorzenia zawodowe, wrzody), czy potrafisz jeszcze
      cieszyć się życiem ? A co będzie jak nagle okażesz się zbędny (kierunek w
      którym pracujesz nagle ktoś uzna za niedochodowy a ty już nie będziesz tak
      elastyczny jak za młodych lat ?
      Zacznie cię wszystko omijać, bo ktoś uzna, że jak masz np 40 lat to jesteś już
      nieprzyszłościowy dla firmy i gdzie nie pójdziesz to znajdą jakąś przyczynę by
      cię odrzucić w przedbiegach chociaż tak na prawdę to tą przyczyną będzie twój
      wiek czego oczywiście nikt ci oficjalnie nie powie. Do tego okaże się, że twoi
      znajomi na których liczyłeś albo lądują tak jak ty albo mają cię gdzieś, bo
      nagle stałeś się nikim !
    • Gość: mr.sin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 01:48
      Bedzie co ma byc. Aktualnie jestem bardzo szczesliwy i spelniony i kazdy dzien
      dostarcza mi chwil szczesliwych ktorymi ciesze sie tak, jak kiedys nawet nie
      umialem :-) A co bedzie - czas pokaze :-) Ja wierze w to, ze bedzie dobrze, a
      jesli nawet bedzie tak, ze bedzie zle i trafie na smietnik historii - trudno,
      pozostanie wiara w to, ze nic nie dzieje sie przypadkowo i ze upadek ma mnie
      czegos nauczyc :-) Z natury jednak nie lubie popadania w pesymism, wrecz
      odwrotnie :-)))))) Radosci dnia dzisiejszego nie jest w stanie odebrac mi
      swiadomosc nieuchronnosci zdarzen, a tym bardzoej sparalizowac w jakimkolwiek
      dzialaniu.

      Pozdr malkontetow :-)
    • Gość: ja z 1981 IP: *.chello.pl 21.09.05, 16:56
      ja też mam dobrą pracę,może nie 7000 brutto, ale nie narzekam. Wyanjmuję mieszkanie, matka po śmierci ojca nie była w stanie mi pomóc - nigdy nie charakteryzowała mnie postawa roszczeniowa. A gdy mam teraz wątpliwą przyjemność rekrutować ludzi to śmiem wątpić w bezrobocie...
      bo dopiero wtedy słyszę jak to każdy parastudent, któremu rodzice dupcię podcierali do piętnstego roku życia, ma pretensje do wszystkich. Też mam wykształcenie wyższe i naturalne bylo dla mnie to, że zaczynam od zera.
      Zacznijcie myśleć!
    • Gość: Absurd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 08:34
      myslenie nic nie pomoze

      Szwed Dunczyk czy Niemiec ani mysli samemu sie poglowic i kombinowac
      uwaza ze jemu sie nalezy
      i to najlepiej od razu 1500 euro

      a Polak kombinuje zeby choc zdobyc 500zl
      i jakiekolwiek doswiadczenie nawet jako pomywacz

      i co ty na to powiesz ?
    • Gość: szarak zając IP: 193.238.14.* 20.02.06, 16:55
      daj mi numer do dealera który ci towar załatwia
    • Gość: md IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 12:28
      Z ciekawości zapytam:jak długo dziennie pracujesz?ile masz czasu dla siebie?I
      jak dużo czasu poświęcasz rodzinie?
    • Gość: JB IP: *.eu.org 23.09.05, 17:53
      Pracuję 8 godzin dziennie - czasem jak trzeba - to dłużej, bardzo rzadko
      zostaję po godzinach... w tym miesiącu mi się nie zdarzyło :)
      mam ten komfort, że sam steruję sobie czasem pracy - jeśli jednego dnia
      przychodzę na 8 rano i wychodzę o 18-tej, to kolejnego dnia mogę o 2 godziny
      krócej pracować (oczywiście po wcześniejszym poinformowaniu przełożonego).
      Czasu dla siebie mam niewiele - to fakt, jednakże dlatego, że są oprócz pracy
      studia. Które chcę skończyć - jeśli mam liczyć czas spędzony na nauce - która
      naprawdę mnie pociąga, bo studiuję to co chcę i to co lubię (mój konik :)) - to
      mogę to również określić jako czas dla siebie.
      Rodziny w tradycyjnym tego słowa znaczeniu nie założyłem i nie założę - nie
      jest mi to "po drodze". Mieszkam we własnym mieszkaniu z osobą, którą kocham, z
      którą spędzam swój wolny czas, popołudnia, weekendy - lub też wspólnie z
      naszymi znajomymi wyjeżdżamy gdzieś za miasto, do kina etc.
      Nie narzekam na swoje życie - jest mi dobrze.

      pozdrawiam!
    • Gość: cc IP: 149.156.184.* 23.09.05, 17:31


      >Ja jestem z rocznika 1975. Nikt nic mi w zyciu nie dal, rodzice ledwo przedli,
      a
      >ja skonczylem studia rownoczesnie pracujac (bardzo ciezko - fizycznie) i
      >zarabiajac na nie. Bylem bardzo ambitny i pracowity i uczylem sie / pracowalem
      >gdy znudzeni kolezkowie z roszczeniowym stosunkiem do zycia pili piwko.
      >Aktualnie mam 7000 brutto pensji, wypasione CV i umiejetnosci zawodowe dzieki
      >ktorym systematycznie otrzymuje telefony od headhunterow chcacych mnie podkupic
      >do innej firmy. Aha - istotna sprawa - do wszystkiego doszedlem UCZCIWA droga.
      >Uczciwosc jest dla mnie niezwykle wazna. Trudna walka o byt nie pozbawila mnie
      >zasad, wrecz utwierdzila mnie w tym, jak sa one wartosciowe i jak wazne jest by
      >w tej dzungli nadal byc Czlowiekiem ! Moze dla wielu to co osiagnalem i to kim
      >jestem wydaje sie niewiele warte - ja jednak jestem z tego holernie dumny :-
      >))))

      >Pozdrawiam wszystkich wierzacych w siebie i ambitnych :-)


      Cześć,

      Ja też jestem z rocznika 75. Moi rodzice bardzo "cienko" przędli (pięcioro
      dzieci). Czasem nie było na chleb (nawiasem mówiąc oboje mają wyższe
      wykształcenie - uwaga tylko w celu uniknięcia komentarzy "nie uczyli się"). Mój
      ojciec siedział w więzieniu za "Solidarność". Zawsze uczciwie pracował. Dziś
      nic nie ma.

      Nikt mi w życiu nie pomógł. Do wszystkiego doszłam sama. UCZCIWĄ drogą. Nigdy w
      życiu nie dałam łapówki (nawet przed swoją operacją w szpitalu :-). Moje studia
      wymagały wielogodzinnej nauki. Po pierwszym roku utrzymywałam się tylko ze
      stypendium naukowego. Moje koleżanki też się bawiły - ja nie miałam na to
      czasu. Skończyłam studia, pracuję w PAN-ie, uczę się. Zawsze uczciwa, ambitna,
      z silną motywacją. Również mam bardzo bogate CV i dorobek naukowy. Zarabiam
      1400 (brutto z dodatkiem stażowym :-). Mam 30 lat, bez mieszkania (hotel
      asystencki bo na nic innego mnie nie stać). To co osiągnęłam też jest dla mnie
      dużo warte.
      Owszem gdybym wyjechała z Polski było by mi lepiej. Ale niektórzy tutaj uważają
      że nie ma powodu do narzekań. Jak się pracuje, studiuje to ma się zapewnione
      życie na odpowiednim poziomie a narzekają tylko "lenie i nieuki".
      Cóż, niektórzy trudnią się mniej popłatnymi zawodami niż makler, menadżer itd.
      Ja nadal kocham swój zawód.

      Co będzie za 20 lat?

      Pozdrawiam

      cc

    • Gość: Nina West IP: *.ulc.gov.pl 02.01.06, 14:47
      A ja jestem rocznik 1972... i bez przepracowywania mam 5 000 PLN brutto
      (aktualnie pracuję 7 godzin). Mój mąż należy do rocznika 1971 i zarabia ok. 20
      000 PLN brutto (niestety haruje od świtu do późnej nocy). Praca nasza nie jest
      naszą satysfakcją. Staramy się ją wykonywać dobrze, z myślą jak tu się ustawić,
      żeby w przyszłości robić to o czym po cichu marzymy...
    • Gość: cichy IP: 195.68.192.* 21.09.05, 12:42
      Ja jestem z rocznika 1984. Rówież pracuję w międzynarodowej firmie i studiuję
      zaocznie. Coprawda zarabiam ciut mniej, ale potrafię postawić się w sytuacji
      ludzi zarabiających dużo mniej. Mnie, po opłaceniu mieszkania, dojazdów do
      pracy i odłożeniu na kolejną ratę za semestr studiów nie pozostaje wiele. Nie
      ma mowy o oszczędzaniu. Przypominam sobie jednak czasy, gdy od rodziców
      dostawałem 1000 zł - studiując dziennie w szkole niepaństwowej - i musiało mi
      to starczyć na wszelkie opłaty ... Powiedzenie "Z pustego i Salomon nie naleje"
      nie wzięło się znikąd. Masz rację, że trzeba się wziąć do pracy i trochę
      pomyśleć, ale uwierz mi, znam wielu bardzo przedsiębiorczych ludzi, którzy są
      bezrobotni lub pracują za grosze. Uważam, że nie wszystko zależy od nas, aby
      móc coś stworzyć musi być przychylna ku temu sytuacja ...
    • Gość: tak_to IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 14:51
      Ja mam ukonczone studia, podobno dobre, nadal sie ucze (wydaje na nauke z
      polowe swojej pensji), mam prace w miedzynarodowej firmie za podobne jak ty
      pieniadze byc moze z perspektywami na lepsze stanowisko i pewnie lepsza kase
      tylko...co z tego. Mialam wybor: prace zgodna z kierunkiem studiow,
      pasjonujaca, rozwijajaca intelektualnie albo prace do ktorej nic nie moge
      zarzucic wlasciwie oprocz tego, ze nie za bardzo mnie rozwija i nie jest moim
      zyciowym marzeniem.

      Ja wybralam wlasnie tak (wybor byl bardzo ciezki), na razie nie wiem jeszcze
      czy nie zaluje. Chcialabym bardzo zeby ludzie mieli tylko dylematy jak ja.

      Ale chyba nawet nie o tym chcialam pisac. Popatrzcie na ogloszenia (dajmy na to
      w GW). Bardzo wiele z nich to ogloszenia na wszelkiego rodzaju
      sprzedawcow/doradcow klienta/konsultantow czy jakkolwiek sie to nazwie. Kolejna
      czesc na stanowiska dyrektorskie/kierownikow wysokiego szczebla.
      Ktos kto a/nie ma np odpowiedniego doswiadczenia (ilosc lat) albo niekoniecznie
      chce byc kierownikiem b/nie nadaje sie badz nie chce byc sprzedawca - naprawde
      ciezko znalezc prace dla osob PO studiach (bo duza czesc firm chetnie zatrudnia
      studentow do 26 lat na umowe zlecenie, a potem starszych juz nie chce).

      > Trzeba sie tylko umiec zorganizowac, nie narzekac tylko dzialac - samo nie
      > przyjdzie. Z siedzenia i nic nie robienia nie ma sie nic, albo niewiele.

      a moze masz jakies bardziej konkretne rady dla tych ktorzy jak jzu napisalam
      nie chca byc sprzedawcami/nie nadaja sie do tego. I moze powiesz im/nam jak
      dzialac?
      Naprawde nie jest az tak latwo (nie naleze do osob czarnowidzacych, naprawde)
    • Gość: cichy IP: 195.68.192.* 22.09.05, 16:26
      popieram, popieram i całkowicie rozumiem. Ja mam ten komfort, że praca sprawia
      mi satysfakcję. nie jest rozwojowa, ale jestem zadowolony, że w wieku 21 lat
      utrzymuję się sam. Będzie lepiej po wyborach :P
    • lkish21 23.09.05, 09:45
      ja dokladnie to samo, 3 rok studiow, 1983 rocznik, 400tys miasto, praca w
      firmie co prawda polskiej a nie miedzynarodowej,ale za to na nieco mniej niz
      pol etatu, plus dorabianie na boku na czarno w razie potrzeby, oczywiscie
      wszystko zgodnie z kierunkiem studiow i wymarzonym zawodem. mam 1925 netto z
      pracy na umowe i 500-600 pln dodatkowo. studiuje 2 kierunki, czasu wystarczy na
      prawie wszystko:) chciec to moc, narzekac to zarabiac 1100 i glosowac na
      samoobrone:)
      --
      \
    • Gość: tak_to IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.05, 10:58
      Ikish...chyba po prostu mozesz mowic o wieeeelkim szczeciu. Zastanawiam sie
      wlasnie jak zyjesz. Moze na prochach? Moze nie spisz wogole? Zastanow sie. Jak
      mozna studiowac 2 kierunki, pracowacw (jakby nie liczyc na zdecydowanej
      wiekszosci studiow na trzecim roku jest jeszcze sporo roboty i uczenia sie)i
      mowic ze "czasu wystarczy na prawie wszystko:)". Na jakie prawie wszystko? Moze
      cos z tymi "kierunkami studiow" jest nie tak? A moze studiujesz te 2 kierunki
      na jednej z wielu prywatnych uczelni ktora od swoich studentow nie wymaga
      zadnej albo niewielkiej wiedzy?
      Do twoich zarobkow (1925 zlotych netto na pol etatu) nie odnosze sie w zaden
      sposob oprocz tego, ze pomijajac twoje zdolnosci o ktorych nic nie wiem na
      podstawie tego wpisu, mysle ze sa niereprezentatywnie wysokie i ze miales wiele
      szczescia ze wlasnie taka pensje dostajesz.

      a twoje zdanie "narzekac to zarabiac 1100 i glosowac na samoobrone:" - sama nie
      wiem co mam o tym myslec.
    • Gość: lek.med IP: *.wim.mil.pl 31.12.05, 22:50
      a ja jestem starszy 11 lat, skonczylem medycyne i pracuje w polskiej firmie za
      1000zl netto pensji plus dyzury. I nie mow mi gowniarzu ze jestes lepszy,
      wkurzaja mnie takie teksty jak twoje.
    • Gość: anarchol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 08:37
      JB napisał/a:
      Mam prace za 2700 zl w miedzynarodowej firmie z perspektywami na lepsze
      stanowisko i lepsza kase po skonczonych studiach

      pewnie wiedziałaś/eś komu zrobić fajnie
    • Gość: lechu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 08:35
      cichy napisał/a:
      Mój ojciec
      też lubi Misia, mimo, że 20 lat temu sam stał w kilometrowej kolejce do apteki,
      żeby kupić lekarstwa.
      nie musi stać w kolejce po leki, ale czy stać go na nie?
    • Gość: Karor IP: *.dbln.cable.ntl.com 20.09.05, 22:27
      jest juz nakrecony film marka koterbskiego dzien swira nie trzeba krecic innego
      swiat jest uniwersalny jak mity grekow i rzymian i bajka o bracie bogatym i
      biednym. swiat jest taki sam wszedzie, zawsze chodzi o pieniadze i pozycje
      spoleczna.
    • Gość: lechu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 08:32
      nikt nie nakręci filmu, bo żaden sponsor nie da kasy na film krytykujący
      rzeczywistość, której on jest beneficjentem. A właśnie dlatedo taki pan Wajda
      nie zrobi filmu pt "Człowiek ze styropianu"
    • Gość: cichy IP: 195.68.192.* 20.09.05, 16:22
      2x1200 = 2400. Rozumiem, że w małym mieście m2 kosztuje 1000 PLN ale w mieście
      takim jak Poznań, Warszawa czy Kraków ??
    • Gość: dziecinka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 14:19
      pokolenie naszych rodzców miało szanse na mieszkania pracownicze,
      spółdzielniane i zagwarantowana pracę, a teraz wczesniejsze emerytury,
      zobaczymy co ty powiesz za 30lat, jak juz nie będziesz w stanie pracować, a nie
      bedzie emeryturki i zostanie jeszcze kilka rat kredytu mieszkaniowego do
      spłacenia, nie zazdroszczę, ale zostań sobie w tej prowincjonalnej Polsce i
      licz na zmartwychwstanie jakiegos komunisty, albo sie zaharuj na śmierć za
      marne grosze.Powodzenia
    • Gość: xxl IP: *.acn.waw.pl 20.09.05, 22:43
      pie..sie bydlaku , do jakiej roboty??? moze do ciebie za parobka, bo tylko
      tak sie nas postrzega
    • Gość: greg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 01:20
      Oto lista dwunastu powodow, dla ktorych decyzja o zyciu w kraju ojczystym
      wydaje mi sie najgorszym mozliwym wyborem Polaka.

      Demokracja

      To greckie slowo przeklada sie na polski lacznie jako chaos, matactwo,
      deprawacja, zaklamanie, nepotyzm, zlodziejstwo, korupcja, zamet. Po pierwsze:
      nie doroslismy do demokracji, tak samo zreszta jak Rosja. U nas jeszcze
      rewolucji francuskiej nie bylo (powstania sie nie licza). Dystans dzielacy
      nas od zachodnich demokracji wyraza sie iloscia butelek wypitych pod krzakiem
      i ukradzionych samochodow. Ale weszlismy juz na droge do demokracji. Jej
      pierwszy etap to wyborcza selekcja negatywna.

      Ludzie

      Koszmar. Biedny i ciemny narodek na granicy Europy i Azji. Ani jedni, ani
      drudzy.

      Zapite, niewyksztalcone spoleczenstwo z waska elita (ktora na nic nie ma
      wplywu). Srednia krajowa to myslenie na poziomie sredniowiecza. Zabobonne
      baby i chlopy przepijajace kazdy grosz. Nedza materialna i duchowa. I
      wszechobecna brzydota. Etos partyzancki i europejskie ambicje lacza sie z
      ciemnogrodem Samoobrony. Niewiarygodne zlodziejstwo, zaklamanie, korupcja i
      nepotyzm. Trzeci Swiat.

      Muzyka

      Polska muzyka popularna to zly sen. Gluchota, miernota, nie tylko
      nasladownictwo, ale nasladownictwo najgorszych wzorcow. Zawodzace Edyty,
      farbowane Michaly i bieznikowane blondynki na drewnianych konikach. Ale jest
      cos gorszego od naszej muzyki pop i jest to tzw. polski rock. Glusi gluchym!
      Estetyka turpizmu, festiwal pretensjonalnosci i oblesnosci, niepoparty nawet
      srednim sluchem. Przyczyna?

      Posluchajcie bab, jak spiewaja w kosciolach 'Weselmy sie i radujmy sie...'.

      Praca

      Czyli bezrobocie. Czyli markowanie pracy w ubozuchnej 'budzetowce' i
      bezwstydny wyzysk czlowieka w firmach prywatnych, a zwlaszcza zagranicznych.
      Bo sytuacja na rynku pracy w panstwie, gdzie nie pracuje cwierc populacji, to
      wolna amerykanka. Sa juz w Polsce nie tylko rejony
      bezrobocia 'strukturalnego', ale cala mapa spolecznych patologii: prostytucja
      nieletnich na Slasku, deprawacja moralna w koszmarnej Lodzi. Oczywiscie ci,
      ktorzy pracuja, robia to za grosze. Mamy dogonic Irlandie za 30 lat.

      Pieniadze

      Abstrakt, cos, czego nie ma. Srednia krajowa wynosi dzisiaj ponad dwa
      tysiace, ale w kominowym systemie, jaki u nas obowiazuje, nikt nie zarabia
      sredniej krajowej. Albo duzo mniej (90% spoleczenstwa), albo duzo wiecej
      (garstka ludzi skorumpowanych). Kiedys rozmawianie o pieniadzach bylo w zlym
      stylu. Dzisiaj mowi sie tylko o nich. Oczywiscie dlatego, ze nikt ich nie ma.
      Podobnie, jak z rozmawianiem o seksie. Seks jest zreszta dla rosnacej liczby
      Polek i Polakow jedyna realna droga zarobkowania.

      Rekreacja

      Polska pozostaje turystycznym straszakiem Europy. Nieliczni odwiedzajacy
      szybko przemykaja sie przez Krakow (plus Oswiecim) i czym predzej uciekaja do
      cudownej, przyjaznej Pragi. Kiepska infrastruktura. Fatalne drogi. Powszechna
      nieznajomosc podstawowych jezykow obcych. Ceny z sufitu i naciaganie
      obcokrajowcow niczym w bananowej republice. Dla siebie tez nie jestesmy
      lepsi. Jakie wymagania moze miec polski turysta w Polsce? Obskurne kwatery,
      nedzne namioty. Wakacje w krzakach.

      Rozrywka

      Slowo to znika powoli z jezyka polskiego wypierane przez termin 'biesiada'.
      Bo my jestesmy narodem biesiadnym: wodka, kielbasa i refren z ukrainskiej
      piosenki na hej. Krytykowana przez szczekajace elity 'telewizja biesiadna'
      (TVP-2) po prostu oddaje rozrywkowa specyfike naszego narodu. Bawic sie
      znaczy pic. To przeciez synonimy. Teatry swieca pustkami, cytaty ze
      wspolczesnego filmu polskiego nie nadaja sie do publikacji, a modna
      mlodziezowa scena klubowa przypomina bachanalia w piekle.

      Samochod

      Nasz ped motoryzacyjny pierwszych lat wolnosci zostal juz skutecznie
      zahamowany. Ceny nowych aut zagranicznych to dla przecietnego Polaka
      abstrakcja. Tu samochod niskiej klasy sredniej (np. honda civic) kosztuje ok.
      60 000 zlotych, czyli trzydziesci srednich pensji [patrz: 'Pieniadze'].
      Wystawa samochodowa na ulicach jest tylko w Warszawie. Ale i to pozory:
      wiekszosc zagranicznych wozow to junk przywozony na lawetach z niemieckich
      zlomowisk. I juz 50 km od stolicy zaczynaja sie maluchy.

      Tzw. stosunki

      Polski seks oceniany jest w rankingach jako najgorszy albo przedostatni w
      Europie. Oczywiscie w kraju tak pieknych kobiet wine za ten stan rzeczy
      ponosza faceci. Bo nasi faceci sa oblesni, a oblesnosc to seksualny turn-off.
      Zapite brudasy dobieraja sie do zon na boku od tylu i po ciemku (tak wynika z
      ankiet). A juz nie ma nic gorszego nad 'slowianskie mucho'. To taki pijaczyna
      z wasem. Uprzedmiotowienie kobiety uklony dla Kosciola owocuje u nas
      dramatyczna statystyka gwaltow malzenskich.

      Wolnosc slowa

      Jest. Tym razem nie tylko zagwarantowana konstytucyjnie (komuna takze
      wycierala sobie twarz wolnoscia slowa), ale naprawde jest. Tyle ze towarzyszy
      jej blizniaczka, syjamska siostra w postaci poprawnosci politycznej.
      Tendencja przyszla z Ameryki, ale mamy takze wlasne tabu: Kosciol,
      Kwasniewscy, NATO, Agora lub czasopisma. Wolno nam wreszcie krytykowac
      Zwiazek Radziecki, z tym tylko ze juz go nie ma. Za to nie wolno mowic
      publicznie, co powiedziala publicznie Liga Polskich Rodzin.

      Zakupy

      Nowe opium dla ludu, religia spoleczenstwa konsumpcyjnego. Zakupy wstrzasnely
      polskim obyczajem i zyciem rodzinnym pierwszej dekady wolnosci. To
      zrozumiale, komuna zadreczala nas brakiem wszystkiego, nareszcie pojawil sie
      nadmiar. Lekcja konsumeryzmu okazala sie jednak brutalna, bo na kolorowych
      polkach nic nie lezy za darmo. Niedzielne wycieczki rodzinne (zmora Kosciola)
      koncza sie pustym wozkiem.

      Kiedy wychodzimy z pelnym wozkiem, zebracy prosza o wetknieta wen zlotowke.

      Zycie

      Jest w Polsce nienormalne. I nie bedzie normalne przez wiele nastepnych
      pokolen, bo droga do normalnosci jest wielopokoleniowa, a dopiero na nia
      wkraczamy. Dopatruje sie nadziei tylko w tym, ze na nia wkraczamy. A poza tym
      nie mam zadnych zludzen.

      Polska to taka gorsza Rosja bez charakteru, rozmachu i duszy. Ale z
      alkoholizmem i prymitywem takim samym jak na Wschodzie. Nie sposob winic
      tych, co stad uciekaja.

      Moge tylko powtorzyc okrzyk Wojaczka: "Panie! Dlaczego uczyniles mnie
      Polakiem!".
    • Gość: Lema IP: *.tczew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 12:47
      Niezwykle trafne, smutne (niestety)podsumowanie polskiej rzeczywistości.
      Mimo wszystko, pod Wojaczkiem się nie podpiszę.
    • Gość: Mika IP: 212.182.117.* 28.09.05, 14:44
      Greg, to co napisałeś jest poprostu cudownie prawdziwe:)). Boshe jak to państwo
      i ten kraj potrafią umęczyć człowieka i wyssać z niego całą siłę żywotną.
    • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 23:43
      grag jesteś zbyt dużym pesymistą-malkontentem
      zdziwiłbyś się - ale jak pracowałem u Niemca to to samo
      mówił o Niemcach wschodnich, a właściwie to gorzej -
      bo tam system zasiłków demotywuje do pracy
    • Gość: steilon IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 29.12.05, 01:04
      Zgadzam się z Tobą absolutnie, bo jestem w wieku Twoich rodziców i też uważam ,
      że należe do straconego pokolenia. Kiedy my byliśmy w waszym wieku, za czasów
      komuny - na awanse w pracy byliśmy za młodzi. Gdy komuna się skończyła ,
      okazaliśmy się za starzy, bo pojawili sie właaśnie młodsi "kreatywni"
      menedżerowie po językowych kursach, robiący błyskawiczne kaiery. Na mieszkane
      też nie byłoby nas stać, gdyby nie zostawiła nam go wyjeżdżająca za granicę
      babcia. Nie użalajcie się więc aż tak bardzo nad sobą
    • marcinzzz 03.06.06, 16:20
      masz 100% racji, ja mam podobną sytuację...pozdro
    • Gość: Daimler IP: *.toya.net.pl 10.09.05, 14:17
      Gość portalu: pokolenie78 napisał(a):

      > W zasadzie masz rację, że nasze pokolenia miały najgorzej bo pojawiliśmy się
      > zbyt późno by skorzystać z rozkwitu gospodarki wolnorynkowej i zbyt wcześnie
      by skorzystać z obecnie rysujących się możliwości edukacyjnych. I co w związku
      z tym? W związku z tym musimy wziąść się w garść, skopać wszystkim dupy i
      pokazać co jesteśmy warci!
      >
      > Nie łam się, trzeba być twardym a nie miękkim. (i nie zakładać na razie
      rodziny )




      rodziny nie zakladam bo nie ma za co nawet
      pracuje juz 7 lat od kiedy tylko skonczylem technikum
      mam teraz 27 lat i studia mgr skonczone
      teraz przymierzam sie do podyplomowych
      szukam tez lepszej pracy

      wiec nie poddaje sie bez walki
      ale coraz trudniej mi uwierzyc ze cos sie zmieni i bedzie lepiej

      3majmy sie i wierzmy w siebie i we wlasne mozliwosci

      pozdrawiam
    • Gość: Piotrek IP: 83.238.70.* 10.09.05, 14:23
      Zawsze możesz otworzyć firmę i spróbować zarobić więcej- ostatnio
      zmniejszono składki ZUS dla początkujących
    • olias 19.09.05, 18:47
      i już jest dobrze.
      JAKI KRETYN POWIEDZIAŁ ŻE WSZYSCY MAJĄ BYĆ BYZNESMENAMI?!
    • Gość: m IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 01:29
      to powiedzial piotrek - licealista:)
    • alfalfa 21.09.05, 13:04
      olias napisał:

      > i już jest dobrze.
      > JAKI KRETYN POWIEDZIAŁ ŻE WSZYSCY MAJĄ BYĆ BYZNESMENAMI?!

      Nie zauważyłeś? Wszyscy nimi jesteśmy - sprzedajemy czas i umiejętności. Jedni
      jako pracobiorcy inni jako przedsiębiorcy. Różnica wbrew pozorom niewielka.
      A.
    • Gość: JokeR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 07:12
      Owszem, ale dla tych co nie przekroczyli 27 roku zycia.
      Ponadto, sproboj wyegzekwowac "pierwszy biznes" w urzedzie pracy. Niestety, tam
      pracuje chyba tylko banda idiotow i ludzi ktorzy wiecznie nic nie wiedza.
      A co do poprzedniej wypowiedzi, to ja do tego kraju przywiazany nie jestem i
      nie zamierzam egzystowac dluzej za te marne grosze. Dziwne ze jakis angol albo
      niemiec potrafi potraktowac czlowieka lepiej niz jego rodak. No ale to Polska
      wlasnie, tu sie pije.....
      I w tym wlasnie problem, albo masz wszystko gdzies i chlejesz non stop, albo
      jestes jakims tam politykiem i tez masz gdzies, trzepiesz kase a ludzi masz za
      bydlo, albo probojesz zyc w tym jakze dziwnym i "ekscytujacym" kraju....
      A na koniec dowcip, jestem inzynierem w firmie zajmujacej sie automatyka, i
      zarabiam 850 pln reke, a sprzataczka 800 pln :o) to jest w Polsce tylko
      normalka :o) Moglbym ta prace rzucic i szukac innej ale innej w Polsce niema a
      kolejnym przedstawicielem handlowym nie zmaierzam byc, chyba ze u goroli pracy
      szukac ale ja tam jechac nie chce, wole zagranice. Tylko co bedzie jak
      wiekszosc pojedzie "zagranice"?? Pozdrawiam.
      P.S. Nie tylko nasze pokolenie zyje za 800-1200 pln
    • Gość: male01 IP: *.adsl-direct.co.uk 20.09.05, 12:41
      Joker,
      przyslij mi na maila gazetowego krotka informacje o doswiadczeniu zawodowym.
      Szukamy inzynierow. Szczegoly prywatnie.
      Magda
    • Gość: :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 08:33
      Wszyscy kradną to i ja mam kraść?
      Żeby otworzyć firme, to musisz mieć popyt na oferowane produkty czy usługi :P
      Nie jestem kretynką i nie założę kolejnego biura rachunkowego [mam wykształcenie
      kierunkowe], gdy wokoło jest już 10 biur i sie modlą o klientów :P
    • Gość: cichy IP: 195.68.192.* 20.09.05, 08:36
      Założyć firmę, gdy nie ma się za co żyć ?? Każda, bez wyjątków, inicjatywa
      wymaga wkładu finansowego w wysokości min 20.000 PLN (w zależności od branży) a
      to i tak mało na początek ... z drugiej jednak strony duża kwota. Każdy powie -
      prosty kredyt, ale co, jeśli interes nie wypali ?? Trzeba będzie spłacać kredyt
      za nic ... Może i jestem zbyt dużym pesymistą, ale rozważałem już wiele opcji i
      nic nie wydaje mi się na tyle pewne, by mogło zadziałać.
    • Gość: Asf IP: *.acn.waw.pl 20.09.05, 11:27
      Przesadzasz z tymi 20000 tys. Działalność informatyczną można zapoczątkować za
      3 do 5 tys, a jak się dobrze pokombinuje to i za mniej. Trzeba się tylko
      podłączyć do już istniejącej firmy, żeby nie wydawać kroci na ZUS przed
      pojawieniem się zysków. Można też zajmować się rzemiosłem - samodzielne
      dzierganie swetrów albo np. szycie nie wymaga posiadania od razu hali
      produkcyjnej.
    • Gość: cichy IP: 195.68.192.* 20.09.05, 16:28
      Masz rację. Ale załóżmy, że ja nie umiem szyć swetrów, robić przetworów z
      owoców itp, albo nie mam przyjaznej mi firmy, do której mógłbym się podłączyć.
      Poza tym zezwolenia na robienie swetrów (dostosowanie produkcji do standardów
      itpd też jest czaso, praco i kosztochłonne).Oczywiście, zawsze istnieje
      alternatywa, ale trzeba być naprawdę przedsiębiorczym.
    • Gość: m IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 01:32
      założenie firmy ma sens, ale pod warunkiem, że ma się znajomości, i oczywiście
      szmala - 20 000 to może budka z frytkami, a coś poważnego, to niestety za mało,
      co najmniej 100 000 trzeba mieć, żeby założyć działalność i wyżyć jako tako
      (bez luksusów, żeby mieć na życie).
    • Gość: cichy IP: 195.68.192.* 21.09.05, 12:50
      ano ...
    • mastryl 22.09.05, 13:58
      jesteście chorzy !! jak tu żyć za 600 zł pensji netto
    • Gość: kaa IP: *.bedzin.enion.pl 20.09.05, 10:29
      Hahaha, a próbowałeś już ?
      A to polecam, rewelacyjna sprawa ...........
    • crashoverride24 23.09.05, 00:24
      ZUS mniejszy, ale pewnie i emerytura przez to mniejsza.
    • zer0 27.06.06, 13:49
      A wiesz kolego dlaczego placi sie mniejszy ZUS zakladajac wlasna dzialalnosc?
      Placisz wtedy przez rok czasu 242 pln/m-c - jest to tylko skladka zdrowotna, bez
      emerytalnej, i ten pierwszy rok dzialania Twojej firmy nie liczy Ci sie do stazu
      pracy, a i pewnie dziadowki po roku nie dostaniesz...
    • Gość: 1976 IP: 80.48.73.* 10.09.05, 14:26
      Poniekad masz rację-pokolenie takie niewiadomo jakie;)

      Ale nie wszyscy narzekają, u mnie nie jest tak źle - ja mam 29 lat, mgr, 2 podyplomówki, 3 języki obce. Nie dużo zarabiam, fakt, 2200 na rękę. Wiem, że w normalnym kraju mogłoby to być kilka tys. euro:(
    • Gość: cosmo IP: *.dip.t-dialin.net 10.09.05, 15:32
      Ja zarabialem 700 na lapcie.Dobrze, ze mnie zwolnili.Po prostu
      zostalem 'zmuszony' do emigracji.Obecnie zarabiam prawie 10 razy wiecej.Ale
      przede wszystkim czuje sie jak czlowiek; niezaleznie, swobodnie.Zyjac w
      normalnych ukladach.
      28 lat, dwa fakultety/Politologia i Zarzadzanie/.Angielski i niemiecki
      dobrze.Francuski gorzej niz slabo.
      Dobrze, ze wyjechalem.
      Mialem juz dosyc zycia wegetujacego maminsynka bez perspektyw- mieszkalem u
      rodzicow, prace w ksiegarni zalatwila mi mama, nie mialem dziewczyny- mamusia,
      wszystko torpedowala.

      Teraz mam moje, duze mieszkanie.I od 3 miesiecy kobiete, ktora mnie kocha( Tata
      LPR-owiec, zlosci sie co prawda ze Germanka, ale jest happy, ze nie jestem solo
      i super zakochany), i ktora ucze podstaw polskiego, gdyz patriota pozostalem.
    • Gość: Thea do cosmo IP: *.arcor-ip.net 17.09.05, 21:07
      Czlowieku nie pisz bzdur z tymi kilka tysiacami na reke, mieszkam juz od lat w
      tym kraju mam jako takie rozeznanie w placach i ty chcesz tu bajeczki dla
      rodaköw w kraju opowiadac? Nie mydl rodakom w kraju oczöw i powiedz narescie
      prawde jak jest? To ze mieszkanie wynajmujesz, jest to normalna rzecz na swiecie.
    • Gość: cosmo IP: *.dip.t-dialin.net 18.09.05, 03:50
      Thea be cool, fakt bylem nieprezyjny.W Polsce zarabialem 700 PLZ, a obecnie
      przeliczajac niecale 1800 Euro jest to prawie 10 razy wiecej.Mowie o netto-tak
      w wypadku Polski jak i Niemiec
      Pozdro
    • Gość: Thea IP: *.arcor-ip.net 18.09.05, 09:09
      Powiedz co to jest 1800 Euro mieszkajac na zachodzie?
      Jest to duzo?
      Sadze ze nie, nie wiem w jakim regionie mieszkasz i tu
      trudno jest mi ocenic twoje koszty utrzymania.
      Jako na osobe z wyzszym wyksztalceniem spodziewalam sie
      od ciebie innego poröwnania (Polska-Niemcy) zarobköw jak
      i kosztöw utrzymania. Przeliczanie zarobku na zlotöwki
      to zadna sztuka i nie jest to wskaznik ktörym mozna cos
      do czegos poröwnywac. Zobaczymy jak zalozysz rodzine czy
      bedziesz zadowolony jako zywiciel rodziny z twojego
      jak to wyzej okresliles "10-cio krotnego" zarobku?
      Naucz sie realnie patrzec na swiat nie tymi kategorjami
      aby innych podniecac do kroku ktöry nie dla kazdego
      jest odpowiedni. Emigracja nie jest wyjsciem dla kazdej osoby,
      napewno sam juz tego doswiadczyles to wez wzglad na ludzi
      w kraju ktörzy w jakis sposöb zwiazani sa z swoim krajem,
      rodzina, domem. Emigracja jest dla osöb, ktörzy potrafia
      na poczatku zacisnac zeby i nie poddaja sie losowi.
    • caysee 19.09.05, 20:13
      Po pierwsze - nie ma co sie unosic.
      Po drugie - co to jest 1800 euro na reke na zachodzie? Jest to calkiem
      przyzwoita kwota, za ktora rodzina 2+1 SPOKOJNIE moze sie utrzymac na zachodzie
      Niemiec wynajmujac 2 pokojowe mieszkanie.

      --
      Make love, not war :)
    • pompompom 23.09.05, 22:00
      Przykład pierwszy lepszy z brzegu. Przedmiot codziennego użytku - żelazko. W
      Polsce lepsze (z parą, szybkim nagrzewaniem, lekkie) kosztuje od 200 - 300 w
      górę. W Niemczech to samo, ten sam model, firma jakieś 70 euro. Łatwo policzyć,
      że za te 1800 można takich żelazek kupić 25. W Polsce kupisz 3 góra 4. Robię
      czasami zakupy w Niemczech (środki czystości, trochę produktów spożywczych,
      jakiś drobny sprzęt gospodarstwa domowego) za 70 - 80 euro mam pełny koszyk
      (ten duży na kółkach). Proszki wcale nie najtansze, nie patrzę na promocje, bo
      mam ulubione i sprawdzone produkty i takie kupuje. Spróbujcie wziac u nas te
      same pieniadze i co kupicie? Trzy rzeczy na krzyż? Jakiś gó..any proszek do
      prania, po którym ciuchy wyglądają jakby nigdy niebyły prane, a zużyć trzeba na
      raz jedno pudełko (takie 650 gram), bo polskie gospodynie sypią za dużo (sypią,
      bo w mniejszej ilości gó.. upiorą) troche kawy rozpuszczalnej, ktora tylko
      leżała obok tej dobrej i z nazwy jest kawą, bo polski konsument ma inne kubki
      smakowe, paste do zebów w dużej tubie, a jakże z wielkim napisem promocja, 20%
      więcej. Tyle tylko, że na umycie zębów zużyjesz jej więcej, bo jakoś dziwnie
      szybko podczas mycia zamienia się w wodę i masz wrażenie, że myjesz zęby
      osłodzoną wodą z dodatkiem mięty. Mleko (tanie, takie troche wodniste), masło a
      raczej margarynę, bo tańsza (taka też gorsza, z większą ilością chemii), ochłap
      jakiejś tłustej wieprzowiny, paczkę papierosów, kilka piw. I już 70 zeteł
      poszło. Tylko co za to mam, gó..ane produkty z najtanszej półki sygnowane
      znakiem Leader Price.
      Popatrzcie na to, że przeciętnego Niemca stać na urlop w najgorszym przypadku w
      Bułgarii. Za te nasze 1200 nie stać nas na Bułgarię, bo po urlopie musielibysmy
      wpieprzac suchy chleb.
      1800 euro nie jest luksusem, jest przeciętnością, ale godziwą. Nasze 1200 to
      bieda i namiastka. Namiastka kawy, proszku, o takich luksusach jak samochód nie
      wspomnę, mieszkanie - własne to bajka o żelaznym wilku. A jeszcze mamy się
      dokształcać, bo młodsi depczą nam po piętach. Ok, chętnie tylko taki np. język
      kosztuje najmarniej 800, a gdzie reszta? W czymś do tej pracy trzeba chodzić, a
      jak cie widza tak cie pisza. Spróbujcie pójść w tanich ciuchach na rozmowę
      kwalifikacyjną. Wasza konkurencja, lepiej ubrana (te same kwalifikacje) ma
      większe szanse na lepszą pracę, wyższą płacę, bo lepiej wygląda. Nikt wam nie
      powie, że to przez tańsze i gorsze jakościowo ciuchy, bardziej matowe i gorzej
      ostrzyżone włosy (dobry fryzjer kosztuje), szarą ziemistą cerę (kosmetyki -
      kolejny wydatek), stare buty nawet najlepej wypastowane pozostaną starymi
      butami. Wyglądasz nędznie to i nędznie zarabiasz, nędznie zarabiasz, nędznie
      wyglądasz. Kółko się zamyka.
      Dla tych co piszą, żeby nie narzekać tylko wziąć się do roboty odpowiadam:
      chętnie tylko ja nie chce harować na 3 etatach i wracac skonana do domu, po to
      żeby jeszcze odwalić prace zlecone w soboty i niedziele. Niechce w kólko
      chodzić na kursy doszkalające, które drenują tylko kasę z mojej kieszeni a
      awans i tak dostanie koleżanka o dłuższych nogach. Niechce bać się wziąć
      zwolnienia lekarskiego, bo może jak przyjdę po to mnie pod byle pretekstem
      wywalą. Niechcę orać po 12 godzin tylko dlatego, że na moje miejsce czeka 20
      innych osób i zostawać w pracy po godzinach (bezpłatnie, bo wspomnienie o
      nadgodzinach może się skonczyc wyrzuceniem), niechce siedzieć w pampersie przy
      kasie, bo jak mi sie cos nie podoba to mam spadac.
      Chce normalnie po ludzku żyć, miec własny kąt, troche czasu na rozrywki, pójść
      od czasu do czasu do kina, teatru, nawet na dyskotekę, czy przysłowiowe piwo.
      Nie chodzę, bo nie stać mnie potem na powrót taksówka do domu, a nocnymi boję
      się jeździć. Na wszystko potrzebna jest kasa. Paradoks polega na tym, że
      najczęśćiej albo masz kasę albo masz czas. Kiedyś zarabiałam więcej ale wtedy
      nie miałam czasu np. na zrobienie prawa jazdy, teraz mam czas, ale nie mam
      kasy.
      Daleko odeszłam od porównania cen. Ale ogólnie to wszystko można o kant dupy
      potłuc.
      PS. Nie zamierzam głosować na samoobronę, bo cwaniaków i populistów mam dość. A
      druga Białorus nie bardzo mi sie usmiecha.
    • Gość: cosmo IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.05, 22:33
      no wlasnie, zgadzam sie z ta wypowiedzia.I nominalnie, ale glownie realnie
      zarobki tutaj sa niebotycznie wyzsze.Mysle, ze Thea potrafi obiektywnie
      przyznac racje, chociaz jest ultra populistyczna ( w odniesieniu do vox populi
      w Niemczech- tzw . Bildzeitungsleser)
      Zgoda Polska przez 15lat zblizyla sie do tzw koszyka europejskiego.I z 15%
      skoczyla na ok 50%.Ale to srednia.A, ze w Polsce jak w Meksyku;5% super
      bogaczy, 10% bogatych, i 10% dobrze sytuowanych, to wlasnie podbija Polska ta
      srednia, i status "przecietniaka" albo "biedaka".
      Ale i tak jestem za ta Polska, a nie za ta z komunizmu.Spojrzmy na Koree
      Polnocna i Bialorus
    • Gość: papryczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 22:04
      Boże, nic dodać, nic ująć, wyjęłaś mi to z ust.
      Ja też zaopatruję się zagranicą.....
    • Gość: realista IP: *.net81-66-48.noos.fr 19.09.05, 21:43
      Otoz to, ja od kilku lat mieszkam na zachodzie, narzeczony jest Wlochem,
      inzynierem informatykiem, i wcale nie jest tak wesolo. Nawet na zachodzie jest
      powazny kryzys na rynku pracy, we Wloszech mlodzi ludzie maja szanse na prace
      czasowe a o powaznym kontrakcie moga pomarzyc, w Belgii podatki wynosza 50% i
      tez nie jest wesolo. Teraz mieszkamy w Paryzu,gdzie 30latkowie wciaz decyduja
      sie na bezplatny staz w nadziei ze dostana potem kontrakt o prace, czy 2400 euro
      netto to duzo? Tak z perspektywy polskiej nawet bardzo, tylko ze tu stac nas na
      30m2 klitke ktora wynajmujemy za 900 euro miesiecznie, do tego dochodzi komorka,
      bilet miesieczny(o benzynie nie wspomne), jedzenie( domowe bo o restauracjach
      mozna zapomniec), olaty za internet i moze jakies buty na zime...coz niestety
      nie udaje sie nic odlozyc...
      wiec niech nikt mi nie mowi ze tu tak kolorowo
    • heureka7 20.09.05, 10:13
      nie jest kolorowo... klaniam sie z Francji (ale nie z Paryza, na szczescie) ;)
      zapewniam, ze tu Francuzi pracuja nawet za mniej niz 1000 € miesiecznie na reke!
    • Gość: Andziu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 12:07
      Ja ten 1000 euro mam (fakt, brutto, czyli jakies 2800PLN na reke, ale dochodza
      premie, auto i komorka bez limitow za darmo). Zarabiam to tu, w Polsce, i nie w
      Warszawie. Zona dostaje 1500PLN na reke... Do tego dorabiam sobie piszac
      artykuly sportowe i komentujac czasem co nieco w pewnej sportowej stacji TV. Z
      tych dodatkow wychodzi mi z 700 - 1000PLN ,zalezy od miesiaca... W sumie,
      budzet miesieczny mamy od 5000 do 6500 PLN, zalezy, jak lezy...

      Tyle wstepu. Czytam posty ludzi, ktorzy zyja za 1000PLN (czy nawet mniej), bo
      musza, bo nie moga znalezc lepiej itd. i ogarnia mnie coraz wieksza deprecha...
      Glownie dlatego, ze ja przeciez nie mam prawa tu k... narzekac, bo jak spiewal
      Kazik 'inni maja jeszcze gorzej'... No wlasnie, ale spiewal tez 'ale nie da
      ukryc sie, ze sa tacy, ktorym jest lepiej...' Do czego zmierzam... Ze tutaj,
      majac powyzej sredniej, dalej mam kiepsko. Jak podsumuje wszystkie wydatki (
      mamy 2 dzieci), okazuje sie, ze praktycznie nie jestesmy w stanie odlozyc
      zadnej sensownej kasy na zakup czegokolwiek (mieszkamy w komunalnym, auto
      sluzbowe). Nie mowie tu o zakupach RTV, tylko o wlasnym lokum lub drugim
      aucie... A ja mam 31 lat i powoli chce myslec o swoim mieszkaniu (lub idealnie -
      domku). Wchodza na forum i... Co ja wlasciwie pier.dole..? Jakim prawem
      narzekam na cokolwiek..? Widze, ze wielu ludzi jest w duuuzo gorszej, zeby nie
      powiedziec koszmarnej sytuacji... Wegetuja za pieniadze, ktorych w normalnym
      kraju nie daje sie nawet bezrobotnemu (mowie nie o liczbach/przelicznikach,
      tylko sile nabywczej pieniadza), za pieniadze, za ktore nigdy w zyciu nie kupia
      sobie nic, bo jak??? A przeciez pracuja na etatach, zapierdzielaja w marketach
      czy w szkolach, niektorzy po kilkadziesiat lat...
      Konkluzja - ja od jakiegos czasu zastanawiam sie nad wyjazdem do normalnego
      kraju, przynajmniej na kilka lat. Do takiego, w ktorym pensja powyzej sredniej
      gwarantuje mi spokojny, dostatni byt i mozliwosc posiadania wlasnego domu,
      samochodu i corocznych wyjazdow wakacyjnych tam, gdzie mam ochote jechac... Nie
      moge sie nadziwic, ze nie robia tego ci mlodsi, ktorym w pracy proponuja
      obrazliwe 800PLN (gdzies tu nawet widzialem brutto...) Z tego chorego kraju
      wyjechac trzeba i wlasnie zaczynam to rozumiec. Nie z powodu swojej sytuacji,
      ale po lekturze postow na tym forum...
      Pewnie, mozna czekac, az niz demograficzny i wzmocnienie gospodarki spowoduja
      jakies wymierne zmiany na rynku pracy (placy przede wszystkim), ale mi juz
      brakuje czasu...
      Byc moze swoim biadoleniem wkur.wilem wielu z tych, ktorzy bardzo by chcieli
      zarabiac tyle, co ja. moze jednak wyniknie z tego tyle dobrego, ze ktos z tych,
      co maja teraz 800PLN, wskoczy na moje stanowisko i przez jakis czas bedzie mial
      zludzenie, ze jest zaje.biscie... Potem pewnie dojdzie do tych samych wnioskow,
      co ja. A moze nie? Moze nie zlapie dola i bedzie mu dobrze... Nie wiem.
      Pozdrawiam i wszystkim zarabiajacym malo zycze, aby doczekali czasow, kiedy w
      Polsce najnizsza krajowa gwarantowac bedzie normalne zycie, bez fajerwerkow,
      ale NORMALNE i SPOKOJNE... Jak w cywilizowanym kraju, do ktorego chyba juz
      wkrotce sie wyniose. Chociaz na kilka lat.
    • Gość: Przemiks IP: 158.75.130.* 20.09.05, 15:20
      Stary rozumiem Cię doskonale, chociaż zarabiam znacznie mniej, znacznie. Ja
      jestem właśnie tym wspomnianym urzędnikiem w pierwszym poście. Na dodatek
      jestem inspektorem, na dodatek mam 25 lat. Pracuję od lat 5, zaraz po szkole,
      po liceum znalazłem się na stażu a potem... zostałem bo jak Buzek rządził to
      każda praca była na wage złota. Moje zarobki to 1500 zł brutto.
      Określenie "pokolenie 1200..." to moje pokolenie, bo mimo iż mam troszke więcej
      to i tak są to nadal załośnie nędzne pieniądze. Do rzeczy, ... rozumiem Cię
      Panie komentatorze, który chcesz zyć w normalnym kraju, rozumiem co to życie
      bez fajerwerków i marze o takim, marze o spokoju finansowym, marze o tym by
      pójść 4 razy w miesiącu z kumplami na piwo po pracy i wydać 100 zł za każdym
      razem, kupić nowe spodnie, jakąś koszule, zjeść z 4 razy w miesiącu na mieście
      nie w jakimś szałowym lokalu ale też nie w budce z hot dogami, pójśc do kina,
      kupować gazety które mnie interesują, dać menelowi 2 zł na wino, kupić kobiecie
      kwiaty itd. itd. i zrobić całą masę rzeczy jakie przecież każdy z nas robi w
      ciągu miesiąca, a które nie zawsze muszą kosztować, a kiedy już kosztują to nie
      zawsze dużo, ale nawet no to "nie dużo" mnie nie stać, bo przeciez muszę
      jeszcze do tej mojej żałośnie nisko płatnej pracy dojechac co pochłania 1/5 z
      całości moich zarobków. Po pracy stać mnie na oglądanie telewizji, nie biegam
      na sale gimnastyczną, nie jeżdże konno, nie gram w golfa a na rower.... na
      rower nie mam ochoty jak pomyśle ze to jedyna forma sportu na jaką mnie
      stać,myślę sobie dalej że nie mam tak źle bo mieszkam u rodziców, którzy w
      dawnych czasach dorobili się dużego domu, który ja teraz częściowo wykorzystuję
      i za który nie płacę. Szlag mnie trafia kiedy rozmawiam z siostrą która w angli
      nalepia naklejki na palety wraz ze swoim chłopakiem za 5500 tyś zł na miesiąc.
      Ktoś tu powiedział że nie wolno przeliczać zarobków z zzagranicy na nasze
      złotówki bo to tak się nie da, nie przystaje do życia niby, ale ona normalnie
      zyjąc oszczędza miesięcznie 2000 zł, a legitymuije się zaledwie maturą w
      polskiej szkole, szybko zrozumiała że Polska to nie miejsce na start zyciowy.
      Mógłbym do niej jechac powiecie... ano nie, bo to też ktoś już tu napisał że
      nie dla kazdego jest wyjazd bo jakoś tam jest z Polską związany, i ja jestem
      związany, nie mogę wyjechać. Ktoś powie... Ty urzędnik, jak pracujesz tak
      zarabiaasz, skoro masz czas w pracy by tyle tu wypisywać to znaczy że niewiele
      robisz a jak niewiele robisz to niewiele dostajesz i dobrze Ci tak. Może i
      słuszne uwagi, trafne ale ten kto nie pracował w urzędzie nie zrozumie
      specyfiki tej pracy. W urzędzie raczej nikt sobie rekawów nie wyrywa, ja też
      nie, ale to nie znaczy ze nie jest ciężko. Jak masz wydać decyzje, np. z
      odpadów dla duzej firmy o szerokim zakresie działania na podstawie ciągle
      zmieniającego się prawa w naszym kraju... ciekawe ilu byłoby chętnych. W duszy
      z tym, powiem tylko że ja tez postanowiłem się nie poddawać, robie swój interes
      po godzinach, jest cięzko, cholernie ciężko, zaje..ście cięzko ale nie poddam
      się ... narazie, choćby po to by pokazać siostrze i przyszłemu szwagrowi ze tu
      też mozna coś zrobić... obym nie poległ, bo wtedy... Pozdrawiam szczerze
      wszystkich walczących za 1000 zł na rękę na miesiąc, goroąco Was pozdrawiam,
      trzymajmy roczniku 1980!!!
    • Gość: jolikej IP: w3cache.* / *.2-0.pl 01.12.05, 17:55
      NAPISALEŚ:
      Ktoś powie... Ty urzędnik, jak pracujesz tak
      > zarabiaasz, skoro masz czas w pracy by tyle tu wypisywać to znaczy że
      niewiele
      > robisz a jak niewiele robisz to niewiele dostajesz i dobrze Ci tak. Może i
      > słuszne uwagi, trafne ale ten kto nie pracował w urzędzie nie zrozumie
      > specyfiki tej pracy. W urzędzie raczej nikt sobie rekawów nie wyrywa, ja też
      > nie, ale to nie znaczy ze nie jest ciężko. Jak masz wydać decyzje, np. z
      > odpadów dla duzej firmy o szerokim zakresie działania na podstawie ciągle
      > zmieniającego się prawa w naszym kraju... ciekawe ilu byłoby chętnych. W
      duszy
      > z tym, powiem tylko że ja tez postanowiłem się nie poddawać, robie swój
      interes
      >
      > po godzinach, jest cięzko, cholernie ciężko, zaje..ście cięzko ale nie poddam
      > się ... narazie, choćby po to by pokazać siostrze i przyszłemu szwagrowi ze
      tu
      > też mozna coś zrobić... obym nie poległ, bo wtedy... Pozdrawiam szczerze
      > wszystkich walczących za 1000 zł na rękę na miesiąc, goroąco Was pozdrawiam,
      > trzymajmy roczniku 1980!!!

      Pozdrawiam serdecznie. :-) Jestem w podobnej sytuacji. Z tą tylko różnicą że
      nie mieszkam z rodziacami. Też pracuję w UW i też wydaję decyzje z odpadów. :-)
      I naprawdę ktoś kto nie zna tematu nie ma zielonego pojęcia że jest to
      cholernie trudne i odpowiedzialne. A najgorsze jest to że szefowie wcale nie
      doceniają pracowników którzy się starają i ciężko pracują tylko swoich
      przydupasów i kolesiów. PS. Jestem ciekawa czym się zająłeś dodatkowo, po
      godzinach? :-)
      Pozdrawiam
    • Gość: Poulsen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 22:14
      Ja to wogóle jestem w dziwnej sytuacji. Mam bardzo duże doświadczenie,
      praktycznie od paru dobrych lat zajmuję się sprzedażą. J.Angielski, kursy,
      szkolenia w wielkich światowych korporacjach, służbowy NOWY VW Passat TDI i
      zarabiam ... 1400 zł netto. Sąsiedzi patrzą na mnie jak na jakiegoś niewiadomo
      jakiego biznesmena, myśląc (patrząc na służbowe auto) że szczesciarz ze mnie jak
      cholera, a rzeczywistosc jest zupełnie inna. Zapier... od rana (czasem od 3.00
      rano wstaję) do nocy (wracam do domu o 23.00-24.00) i to wszystko za marne 1400
      zł netto miesięcznie. Oczywiscie auto tylko i wyłącznie do uzytku słuzbowego,
      mam je 24h ale nie ma mowy o prywatnych kilometrach. Tak czytam Wasze posty i
      doszedłem do wniosku, że dla mojego niemieckiego pracodawcy jestem po prostu
      niczym innym jak mułem, tanią siłą roboczą, polaczkiem który poświęci wszystko,
      całe swoje prywatne życie tylko po to zeby pojezdzic sobie dobrym wysokiej klasy
      samochodem (on to chyba tak widzi). Szukam innej pracy, przeglądam ogłoszenia
      (one i tak chyba wciaz są te same) i nie wiem ... ale straciłem juz nadzieję na
      dobrą pracę w tym kraju. Do tej pory nie myslałem o tym zeby stąd wyjechac, nie
      dlatego ze wielki ze mnie patriota, lecz miałem wciąż nadzieję, że z moimi
      kwalifikacjami i doswiadczeniem znajde tutaj naprawdę dobrą pracę, ale widzę ze
      jest to coraz mniej realne. Mam 27 lat, zapieprzam od rana do nocy i tak w
      zasadzie niczego sie jeszcze nie dorobiłem. Wszyscy kumple juz dawno siedzą w
      Anglii, Holandii, Irlandii, zarabiają przyzwoicie, kupują mieszkania w Polsce, a
      ja zapieprzam w tym kraju i nie mam nic.
      Czas stąd spieprzać, tym bardziej ze po ostatnich wyborach nie zanosi sie na to
      zeby było lepiej. Rząd zajmuje się pierdołami, wydaje kasę z budżetu na rzeczy
      totalnie kuriozalne, wciąż gada o przeszłosci nie myslac wogóle o przyszłosci.
      To jest jakas paranoja co tu sie dzieje.
      Ja nie chce wiele, chce życ godnie, raz w roku jechac na wakacje, załozyc
      rodzinę, wynając (juz nie mówie kupic) mieszkanie, chodzic do kina, do teatru
      gdy mam na to ochotę i nie martwic sie ze nie mam pieniędzy na życie.
    • skun2 21.09.05, 01:36
      heureka7 napisała:

      > nie jest kolorowo... klaniam sie z Francji (ale nie z Paryza, na szczescie) ;)
      > zapewniam, ze tu Francuzi pracuja nawet za mniej niz 1000 € miesiecznie n
      > a reke!

      To proszę do Anglii, USA, ch.j wie dokąd wyjechać - Francuzi są - jak się
      okazuje mało mobilni:)
    • Gość: drkoby IP: *.224.75.202.Dial1.Cincinnati1.Level3.net 20.09.05, 16:03
      Ja w polsce po wyzszych studiach nie moglem;
      wynajac mieszkania= mieszkac u rodzicow
      nie mialem komorki
      nie stac mnie bylo nawet na komputer, co dopiero internet
      restauracje tylko na zaproszenie przedstawicieli farmaceutycznych
      nie starczalo na porzadne jedzenie do domu
      mialem samochod= maly fiat a do pracy autobusem, bo nie bylo na benzyne.
    • Gość: Thea IP: *.arcor-ip.net 20.09.05, 20:46
      Gość portalu: realista napisał(a):

      > Otoz to, ja od kilku lat mieszkam na zachodzie, narzeczony jest Wlochem,
      > inzynierem informatykiem, i wcale nie jest tak wesolo. Nawet na zachodzie jest
      > powazny kryzys na rynku pracy, we Wloszech mlodzi ludzie maja szanse na prace
      > czasowe a o powaznym kontrakcie moga pomarzyc, w Belgii podatki wynosza 50% i
      > tez nie jest wesolo. Teraz mieszkamy w Paryzu,gdzie 30latkowie wciaz decyduja
      > sie na bezplatny staz w nadziei ze dostana potem kontrakt o prace, czy 2400 eur
      > o
      > netto to duzo? Tak z perspektywy polskiej nawet bardzo, tylko ze tu stac nas
      na 30m2 klitke ktora wynajmujemy za 900 euro miesiecznie, do tego dochodzi
      komorka, bilet miesieczny(o benzynie nie wspomne), jedzenie( domowe bo o
      restauracjach mozna zapomniec), olaty za internet i moze jakies buty na
      zime...coz niestety nie udaje sie nic odlozyc... wiec niech nikt mi nie mowi ze
      tu tak kolorowo
      ============================================================================
      Tak, to jest realne spojzenie na swiat, przynajmniej jedna osoba potrafi
      powiedziec prawde. Euro nie wolno przeliczac na zlotöwki i z tego pulapu robic
      poröwnanie. Mieszkania sa na zachodzie bardzo droge. Jak chcesz miec cos
      przyzwoitego i w przyzwoitym miejscu, musisz slono placic. Prad, gaz, benzyna to
      juz sie wogöle nic nie möwi, to jest jednym slowem zlodziejstwo w bialy dzien.
    • Gość: Aga IP: 212.85.1.* 20.09.05, 13:49
      Calkowicie sie z Toba zgadzam!!! Mieszkam w Londynie i mam na reke 1200 funtow
      i nie powiem, zeby na tutejsze warunki to bylo szczegolnie duzo. Starcza akurat
      na wynajem malego mieszkanka, rachunki i codzienne wydatki. Gdybym to
      przeliczyla na zlotowki to brzmialoby to calkiem calkiem... ale to nie ma
      sensu. Tutejsze 1200 funtow to jak 1200 zlotych w Polsce.
    • Gość: vitek IP: *.server.ntli.net 25.09.05, 20:59
      No nieeee! Przestań proszę! Proste porównanie: spróbuj w sklepie w Polsce kupić
      cokolwiek za 1zł - nie ma takiej rzeczy (może zapałki :) W Anglii mogę zrobić
      niezłe zakupy wypełniając wózek wyłącznie produktami o cenie poniżej 1 funta.
      Wynajęcie mieszkania w Polsce też jest bardzo drogie - z pewnością o tym nie
      wiesz, bo mieszkałaś u rodziców; rachunki - porónaj ceny prądu, gazu, paliwa,
      telefonu - w Anglii ok. 30% wyższe niż w Polsce (a nie 5 razy wyższe!)
    • Gość: drkoby IP: *.224.75.202.Dial1.Cincinnati1.Level3.net 20.09.05, 15:57
      Emigracja nie jest rozwiazaniem dla wszystkich, tylko dla tych co chca ciezko
      pracowac.
      Ale sie oplaca.
      Ja zarabialem w Polsce 6 lat temu 500 zl na reke po wyzszych studiach.
      Za granica na poczatek 8000 zl na reke, po pieciu latach 20000 zl na lape, plus
      fundusz emerytalny, zwrot kosztow za szkolenia wiekszy niz roczna pensja w
      Polsce.
      Koszt zycia za granica nie jest nawet dwukrotnie wyzszy przy obecnych cenach w
      Polsce.
      Prawdziwy koszt to tesknota za swoim dawnym miejscem zamieszkania, rodzina i
      znajomymi, czego nie da sie przeliczyc na dodatkowe pieniadze.

      Moja rada dla emigrujacych; zalatwic wszystkie formalnosci z uznaniem polskiego
      dyplomu juz w Polsce i pracowac w swoim zawodzie.

      W pewnym momencie mozna wrocic do kraju i wyjezdzac na krotkoterminowe
      kontrakty raz do roku, i tak lepiej sie to oplaci.
      Z mojego doswiadczenia jednak wiem, ze kto przebywa za granica zbyt dlugo, po
      powrocie do Polski zaczyna zauwazac ze;
      pogoda jest naprawde chalowa od pazdziernika do kwietnia
      drogi sa gorsze niz na najwiekszym zadupiu
      panuje wszechobecne chamstwo i czysta zawisc
      zlodziejstwo i bandyctwo jest wieksze niz dawniej
      kombinatorzy maja sie lepiej niz bogate rodziny zza granicy, ktore gromadzily
      majatek, przez pokolenia
      reszta spoleczenstwa zyje w biedzie
    • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 12:52
      a pracujesz w zawodzie czy fizycznie bo dla mnie to sie liczy....
    • Gość: franio IP: *.mclink.it 14.09.05, 16:34
      kilka tysiecy na reke? w unii? chyba zartujesz
      przecietny absolwent przyzwoitego uniwerku w twoim wieku dostaje 1000-1300 euro
      netto.
    • Gość: cosmo IP: *.dip.t-dialin.net 18.09.05, 03:56
      Hi franio,
      przed momentem wyjasnilem sytuacje Thea.W Polsce zarabialem 700 PLZ.

      Keep fine

      Apropos-Inteligencja to umiejetnosc logicznego kojarzenia.
    • andorinha 19.09.05, 17:36
      bez przesady z tymi niesamowitymi wydatkami na zachodzie

      jestem w Austrii, za moje calkiem spore, dwupokojowe mieszkanie place 250 euro
      (w spoldzilni mieszkaniowej), ze wszystkimi oplatami wychodzi 350. W Warszawie
      podobne mieszkanie kosztuje duzo ponad 1000 zl.
      Jedzenie jesli sie wie kiedy i gdzie kupowac nie jest duzo drozsze od
      warszawskiego, wrecz przeciwnie widze czesto ze wiele produktow jest tu tanszych.
      Jezeli dwie osoby maja na swoje utrzymanie 2*1800 euro to naprawde zyja tu w
      nieporownywalnie lepszych warunkach niz w Polsce

      Pewnie ze nie wszystko jest rozowe.

      Ale ze na pewno jest tu wyzszy standard zycia.
    • Gość: trilbi IP: *.itelekom.pl 19.09.05, 18:58
      Ciekawe gdzie w Austrii. Zauważ, że Warszawa jest stolicą, w Niemczech np w
      dużym mieście(Bonn, Monachium ale także Frankfurt lub Dusseldorf) ciężko
      mieszkać w 2 pokojowym, dość duzym nowoczesnym mieszkaniu za mniej niż 900 euro
      (z opłatami). A absolwent się bardzo cieszy, jak dostanie 3000 (z czego na rękę
      będzie miał 1500-1800).
      Fakt, że to i tak dużo lepiej niż za 1200 w W-wie.
      Z drugiej strony na zachodzie bardzo popularne jest wśród młodzieży wynajmowanie
      w 4 osoby mieszkania, i takie zycie do 30-tki.
    • andorinha 17.10.05, 18:20
      W duzym miesce w Austrii :)
      sa tu mieszkania tzw spoldzielcze, ktore naprawde sa tanie

      W Warszawie majac do dyspozycji 3000zl nie jest latwo (na dwie osoby). Chodzi mi
      o utrzymanie samochodu, wyjazdy wakacyjne, oszczedzanie na mieszkanie...
      Tu majac 3000 euro mozna spokojnie sporo zaoszczedzic. I przynajmniej na dojazdy
      na narty sie tyle nie wydaje ;-)
    • akopinski 19.09.05, 20:37
      keep fine????

      kolego mowiles ze dobrze znasz angielski....

      Jak ci sie podoba zycie na walizkach to spoko, siedz tam sobie i ucz niemcow
      polskiego.....bo z 1800 euro to nienafikasz,
    • Gość: Tadd IP: *.client.dsl.net 20.09.05, 15:59
      Keep fine powiadasz, pozwol ze sprowadze Cie na ziemie.
      Angielski nie dobrze, angielski zle !

    • Gość: dg-007 IP: *.arcor-ip.net 19.09.05, 22:05
      Kto wam wszystkim takie bzdury opowiada.Od kilkudziesienciu lat mieszkam w
      Niemczech moja corka skonczyla studia i nie dostawala pieniendzy mozesz sie
      starac o Zapomge ktora musisz zwracac jak podejmiasz prace.I ci wszyscy ktorzy
      jazdrza do pracy i opowiadaja o tysiacach to porostu bzdura.Ja od ponad
      dziesieciu lat prowadze wlasna firme niejestem milionerem i nie zadtrudniam
      rodakow ale wiem za ile rodacy sprzedaja sie zagranica obojentnie
      czy pan magister czy zwykly robotnik.I niepiszcie ze wszyscy tam pracujecie w
      biurach bo to nieprawda.Tutaj taz nie jest latwo
    • Gość: willow IP: 195.204.181.* 20.09.05, 08:46
      A dlaczego nei w biurach? Mieszkam w Norwegii, pracuje w dziale R&D w sporej
      firmie telekomunikacyjnej. Znam spora grupe Polakow tu na miejscu. Owszem jest
      spora czesc budowlancow czy dziewczyn sprzatajacych mieszkania czy pilnujacych
      dzieci, ale sa tez ludzie pracujacy na uniwerku czy w Wyzszej Szkole Handlowej,
      sa tacy co pracuja w biurach, sa tacy co np. w przemysle zwiazanym z wydobyciem
      gazu, w przemysle stoczniowym (przy projektowaniu, nie tylko fizycznie). Dodam,
      ze jestem tu dopiero 4 lata i wbrew pozorom mam dosc waskie grono znajomch. Nie
      przesadzajmy z ta tragiczna sytuacja na Zachodzie
    • Gość: Anka IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 20.09.05, 10:11
      Ja rowniez pracuje w UE na stanowisku odpowiednim do mojego wyksztalcenia.
      Studia podyplomowe. Znam niewielu Polaków osobiscie i nie jestem zainteresowana
      przebywaniem w gronie polonijnym, ale ci, ktorych znam maja bardzo dobre prace.
      Na moje stanowisko sa bardzo wysokie wymagania jak na tutejsze warunki
      (Hiszpania) i bardzo trudno znalezc odpowiednie osoby, ale Polak moze sie
      wybic. Bo jestesmy dobrze wyksztalceni (ci naprawde wyksztalceni a nie kursy
      wieczorowe i studia zaoczne), znamy jezyki i jestesmy samodzielni. I chce nam
      sie pracowac. Ja mam tylko 1000 euro, ale nie skarze sie. To nie jest zla
      pensja jak na Hiszpanie. Chociaz tez nie sa to kokosy. Pracuje zreszta
      niespelna rok w mojej firmie. Czuje, ze sie rozwijam, ze mnie doceniaja i ze
      ktos sie liczy z moja opinia. Nie tylko potrzebuje zbic kase moim kosztem.
      Ambitny i pracowity ZAWSZE i WSZEDZIE sie wybije. I mam wszelkie pozwolenia na
      prace, pobyt etc. Ale kiedy szukalam pracy jeszcze ich nie mialam. Ale udalo
      sie. Trzeba wierzyc w siebie i w swoje mozliwosci. Bo jesli ktos sam uwaza, ze
      nadajae sie tylko na zmywak, to tak z pewnoscia jest. Ja nie przpracowalam ani
      jednego dnia sprzatacjac, w barach etc. I nie dlatego, zebym pogardzala tym
      rodzajem pracy. Po prostu szukalam od 1 dnia czegos dla mnie. Zupelnie jakbym
      byla w mojej rodzinnej Warszawie. Z wysoko podniesiona glowa!
    • Gość: Haha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 20:43
      1000 euro -LOL.
      Ja zarabialem wiecej jako ciec na budowie w Irlandii...
    • Gość: Anka IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 28.09.05, 10:38
      Porównujac place w roznych krajach, nalezy porównac tez koszty utzymania,
      zycia. Nie tylkoe pensje. Nie znam realiów Irlandii, ale w Hiszpanii mozna za
      to normalnie zyc. Mi nie chodzi o zarabianie pieniedzy lecz o pracowanie na
      stanowisku zgodnym z moim wyksztalceniem, zainteresowaniami i ambicjami.
      A moze pracowales w nocy? Ja mam 8 godzin dziennie 5 dni w tygodniu, 30 dni
      urlopu i 14 pensji. Nie narzekam.
    • Gość: Thea IP: *.arcor-ip.net 28.09.05, 22:12
      Gość portalu: dg-007 napisał(a):
      czy pan magister czy zwykly robotnik.I niepiszcie ze wszyscy tam pracujecie w
      > biurach bo to nieprawda.Tutaj taz nie jest latwo
      =================================================================================
      Tak, wiele nie pracuje w biurach, ale kto? Ci ktörzy zgodzili sie na to, nie
      wierzyli w siebie i brak im bylo aspiracji. Znam takich ktörzy po studiach
      akademickich w Polsce pracuja nadal na najnizszych stanowiskach i nie robia nic
      zeby wyjsc z tej mizery. Dlaczego, tego nie moge zrozumiec. Nauczyli sie na
      studiach samodzielnie myslec, napewno nie sa tak niezdolni zeby nie dali sobie
      rady w biurze, ale brak im checi i czyste ich lenistwo. Na pytanie zadane jednej
      osobie z Polski po studiach: "dlaczego nie staralas/es sie o cos lepszego w
      biurze" ta osoba w wieku 35lat mi odpowiedziala: "A co myslisz ze w tym wieku
      bede sie jeszcze uczyc" Nastepna po studiach akademickich w Polsce odpowiedziala
      mi tez w powyzszym sensie. Ale jak ktos sie przebije do lepszej pracy na
      odpowiednie stanowisko, zaraz obdazony jest przez rodaköw niezyczliwoscia i
      zazdroscia. Dlaczego? - na te pytanie nie moge znalezc odpowiedzi. Jak mozna sie
      tak niedoceniac i nie miec jakis aspiracji spolecznych albo statusu. Nie jest
      latwo sie przebic, ale kto nie pröbuje nic nie osiagnie. Pröba nic nie kosztuje
      a jak sie powiedzie czlowiek ma podwöjna satysfakcje jak i motywacje do dalszego
      kozystania z nauki poza godzinami pracy czy chocby zdobywania wiedzy zawodowej
      na wszelkiego rodzaju seminarach w godzinach pracy. Takze Gosciu portalu: dg-007
      wierz mi, jest prawda ze ci co chcieli i wierzyli w siebie, pracuja w biurach.

      Tak jest tez prawda, ze obecnie przyjezdzajacy rodacy do pracy z Polski
      sprzedaja sie za najnizsze pieniadze nie tylko w Niemczech ale w calej Europie
      Zachodniej.
    • szast_adam 20.09.05, 19:09
      Gość portalu: franio napisał(a):

      > kilka tysiecy na reke? w unii? chyba zartujesz
      > przecietny absolwent przyzwoitego uniwerku w twoim wieku dostaje 1000-1300
      euro netto.

      No chyba zartujesz... (chodzilo o zlote czy euro?)
      Zalezy gdzie ta unia jest: w biednych (tak!) Niemczech, czy w np. Irlandii. W
      Irlandii MINIMALNA pensja, przy 40h/tydzien na reke wynosi ok. 1200E/miesiac.
      I jest to pensja "dla Polakow". Raczej nie spotyka sie Polakow pracujacych "na
      czarno", bo to chyba wstyd placic mniej (a odpowiednik ZUS to ok. 50E)...
      Przecietne oferty dla przecietnych absolwentow przecietnego college
      (odpowiednik licencjatu) zaczynaja sie od ok. 1800E/miesiac. Ale przynajmniej w
      Dublinie jest to za malo, zeby utrzymac z jednej pensji na normalnym poziomie
      rodzine 2+1 (przede wszystkim z powodu kosztow mieszkania).

      pozdrawiam z Dublina (emigracja w wieku 37 lat??? a czemu nie!)
      AdamS.
    • olias 19.09.05, 18:52
      dlaczego nie siedem doktoratów? jak można żyć bez tuzina języków?
      I na koniec pytanie dyktowane przez zwyczajną logikę. Co to ma do efektywnej
      pracy? NIC!
    • Gość: :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 08:30
      Hehehe, patrząc na oferty pracy to niedługo zobaczymy coś takiego:
      Wymagania: 5 języków, dwa doktoraty, 3 fakultety podyplomowe, wiek do 25 lat,
      min. 10 lat doświadczenia, najlepiej kawaler/panna, jeśli żonaty/mężatka to
      dzieci obowiązkowo dorosłe, mile widziana renta inwalidzka [stopień
      niepełnosprawności pozwalający na pracę]
      Stanowisko - hmm, konserwator powierzchni płaskich
      Wynagrodzenie - 849 brutto
    • Gość: adsc IP: 212.76.37.* 20.09.05, 12:15
      Haha, dobre!-bardzo obrazowe!
    • Gość: Baba IP: *.adsl.alicedsl.de 20.09.05, 13:50
      ha, ha, ha-super
    • konopielka80 23.09.05, 18:15
      Chyba ze 2 tygodnie temu widziałam ogłoszenie "poszukujemy osób z maturą, do sprzatnai biur"
    • Gość: Przemo IP: 213.17.181.* 20.09.05, 14:23
      Zastanawialiście się może kiedyś dlaczego w 2-óch najbardziej prestiżowych
      rankingach uczelni na świecie w jednym są 2 polskie uczelnie jedna na ok. 450
      pozycji a druga na ok. 600....a w drugim rankingu nie ma ich W OGÓLE? Mniej
      więcej tyle jest warta cała ta przestarzała wiedza ile nam płacą. A wymagania
      pracodawców są co raz głupsze. Po co wszyscy mamy mieć po kilka studiów
      podplomowych (z reguły płatnych) skoro pensje za to oferowane są wręcz śmieszne?
    • Gość: cama IP: *.swidnica.mm.pl 21.09.05, 19:32
      Wszyscy się uczymy studiujemy tylko czy coś z tego wynika jeśli i tak jedyne
      oferty jakie można znaleć to praca za 800zł brutto i najlepiej na zlecenie
      niezależnie od wykształcenia (oczywiście o tym wszystkim dowiadujesz się
      dopiero na pierwszej rozmowie z pracodawcą)? I nawet do konserwacji powierzchni
      płaskich musisz znać jakiś język aby móc się oczywiście porozumieć na ulicy lub
      w toalecie z cudziozemcem.
    • aneton 20.09.05, 21:36
      2200 to malo? ja jestem inzynierem i musze sie zadowolic 500 zl!!
    • Gość: kl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 21:49
      aneton napisała:

      > 2200 to malo? ja jestem inzynierem i musze sie zadowolic 500 zl!!
      Jezeli do mnie to pisalem : ,, Nie mialem" ... a nie ze mam - subtelna roznica!
    • Gość: mada IP: 213.186.77.* 25.09.05, 21:39
      Ja tez jestem inzynierem z 5-o letnim stazem. Mam (podobno) wyksztalcenie "na
      czasie", znam jezyk obcy i na reke dostaje... 575 zl. Czy mam pecha, czy cos
      jest ze mna nie tak?!
    • Gość: Seba IP: *.autocom.pl 26.09.05, 20:22
      Coś jest z tobą nie tak.
    • Gość: BiL IP: *.server.ntli.net 27.09.05, 00:50
      A ja myślę, że poprostu mieszkasz w złym miejscu w Polsce. I to wszystko.
    • Gość: andrzej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 13:53
      32 lata, kilka zawodow technicznych (wyksztalcenie srednie) z uprawnieniami i z
      praktyka, dom, zona, rodzina nie wystepuje, bo sie nie dorobilem, no nie liczac
      wieloletniego poloneza, ktory mi niedawno umarl, od tylu lat myslalem ze sie cos
      zmieni na lepsze, ale teraz sam sie zwolnilem z mojej ostatniej roboty i jade
      gdzies za granice.

      Szkoda, ze nie nie bede pracowal na korzysc wlasnego kraju, ale trudno,
      przestalem juz w niego wierzyc...
    • singielek1 11.09.05, 22:45
      Może trzeba przyjrzeć się, kto jest na przeciwnym biegunie: pokolenie
      (prywatnych) niemylnych pracodawców oferujących ryczałt 8-4-9,00 brutto albo
      jeszcze mniej. Minimalna krajowa jest często maksymalną w danej "firmie"
      ("koncernie rodzinnym"). Nie dotyczy osób będących na liście płac, a nie
      podpisujących listy obecności.


      Gość portalu: pokolenie78 napisał(a):

      > W zasadzie masz rację, że nasze pokolenia miały najgorzej bo pojawiliśmy się
      > zbyt późno by skorzystać z rozkwitu gospodarki wolnorynkowej i zbyt wcześnie
      by
      >
      > skorzystać z obecnie rysujących się możliwości edukacyjnych. I co w związku z
      > tym? W związku z tym musimy wziąść się w garść, skopać wszystkim dupy i
      pokazać
      >
      > co jesteśmy warci!
      >
      > Nie łam się, trzeba być twardym a nie miękkim. (i nie zakładać na razie
      rodziny
      > )
    • arka3333 18.09.05, 20:30
      singielek1 napisał:

      > Może trzeba przyjrzeć się, kto jest na przeciwnym biegunie: pokolenie
      > (prywatnych) niemylnych pracodawców oferujących ryczałt 8-4-9,00 brutto albo
      > jeszcze mniej. Minimalna krajowa jest często maksymalną w danej "firmie"
      > ("koncernie rodzinnym"). Nie dotyczy osób będących na liście płac, a nie
      > podpisujących listy obecności.
      >
      Hi, hi. Jak by żywcem wzięte z mojej firmy. Też firma "rodzinna" , a na liście
      obecności wszyscy z najniższą krajową + premie na poziomie 20-35%. Oczywiście
      nie dotyczy szerokiej rodzinki właściciela.......
    • fundrive 18.09.05, 20:49
      > Hi, hi. Jak by żywcem wzięte z mojej firmy. Też firma "rodzinna" , a na
      liście
      > obecności wszyscy z najniższą krajową + premie na poziomie 20-35%. Oczywiście
      > nie dotyczy szerokiej rodzinki właściciela.......
      Mediana wynagrodzeń w Polsce wynosi ok 1750 zł brutto.
      Czyli 50 procent pracowników w Polsce zarabia ponad 1750 zł (brutto)
      Jeśli ty zarabiasz 849,- zł to widocznie jesteś niedojdą, która i tak nie
      potrafi sobie znaleźć lepszej pracy.
      Nie miej więc pretensji do swoich pracodawców, że płaca wam 849,- zł.
      Widocznie w większości potrzebują takich jak ty mało wartościowych pracowników.
    • Gość: m IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 18:08
      1750 brutto to jest właśnie ok. tysiąca na rękę, debilu.
      Poza tym wśród tych 50% są jego starzy, którzy pracują od czasów komuny w
      państwowych lub popaństwowych spółkach itp, w których na robotę szanse mają
      tylko krewni i znajomi królika, po trzecie ktoś kto ma kilka lat pracy za sobą,
      nie jest bezwartościowym pracownikiem, ale przy 20 % bezrobociu nie jest też
      nikim istotnym - jak wszyscy w tym kraju.
    • olias 19.09.05, 18:59
      zwróć uwagę że zna wyrażenie "mediana" (nie wiem dlaczego zastosował, ale zna).
      więc przysługuje mu miano buca, na zaś zwykłego debila, czy kretyna.
    • skuffka 20.09.05, 11:38
      bueheheheheee:-)))) świetny komentarz :-))))) nic dodać nic ująć.
    • fundrive 24.09.05, 12:22
      Gość portalu: m napisał(a):

      > 1750 brutto to jest właśnie ok. tysiąca na rękę, debilu.
      To jest ok 1215,- zł na rękę
      > Poza tym wśród tych 50% są jego starzy, którzy pracują od czasów komuny w
      > państwowych lub popaństwowych spółkach itp, w których na robotę szanse mają
      > tylko krewni i znajomi królika,
      Uuuu..
      To ponad 50 % społeczenstwa żyje dzięki przywilejom?
      Coś w tym jest.
      Najgorsze że znaczna część tych 50% też siebie uważa za pokrzywdzoną.
      > po trzecie ktoś kto ma kilka lat pracy za sobą,
      > nie jest bezwartościowym pracownikiem, ale przy 20 % bezrobociu nie jest też
      > nikim istotnym - jak wszyscy w tym kraju.
      Ależ zgadzam się.
      Bezwartościowym to on by się mógł stać gdyby postanowił założyć firmę i kogoś
      zatrudnić (bo wtedy byłby "bezczelnym burakiem", który proponuje za niskie
      pensje :-)

      A tak poważnie:
      Oczywiście nie uważam, że ktos kto zarabia 849 zł jest bezwartościowy.
      Ale kiedy czytam te wasze wypociny w których nawzajem klepiecie się po pupciach
      i przytakujecie sobie nawzajem, utwierdzając się w przekonaniu , że wszyscy się
      na was uwzięli, że jesteście pokrzywdzeni przez wszystkich, to mam nieodpartą
      ochotę wylać wam trochę zimnej wody na głowy i uświadomić wam, że kisicie się
      sami we własnym sosie obracając się wśród myślących tak samo jak wy co raczej
      nie przyczyni się do poprawy waszej sytuacji ale daje wam pewien komfort
      psychiczny i przeświadczenie, że to nie wasza wina tylko "onych" bo na forum
      Praca znaleźliście wielu którzy też tak uważają.

      I jedną WIELU z rzeczy, którą powinniście sobie uświadomić jest fakt, że nie
      wszyscy tak ględzą jak wy, a wasze notoryczne narzekanie i użalanie się nad
      krzywdą to postawa, która charakteryzuje może duzą część społeczeństwa ale na
      pewno nie całość a pewnie nawet nie większość.
      Więc uświadomcie sobie m. inn. to:
      Ponad połowa ludzi w Polsce zarabia ponad 1750 zł.
      To niewiele , ale znacznie więcej niż 849,- zł powyżej którego rzekomo nie da
      się wyskoczyć.

      PS.
      Do wiadomości niejakiego OLIASa:
      Użyłem pojęcia "mediana" dlatego, że wartości średniej zarzuca się że jest mało
      reprezentatwyna w przypadku wynagrodzeń, ponieważ jest zakłócana przez skrajne
      przypadki (zarobki nielicznej grupy prezesów itp)
      Jedną z metod niedopuszczania do siebie faktu, że nie wszyscy tak narzekają a
      znaczna częśc społeczeństwa żyje lepiej niż by chcieli widzieć
      notoryczni "narzekacze", jest kwestionowanie statystycznego średniego
      wynagrodzenia:

      "Średnio 2480?
      Kto tyle zarabia?
      Może po uwzględnieniu zarobków prezesów dużych spółek.?"
      etc, etc...

      Więc , żeby unikąć zbędnych dyskusji i skrócić rozmowę odniosłem się do mediany
      a nie do średniej.
      Choć oczywiście jak ktoś będzie bardzo chciał to każdemu faktowi zaprzeczy,
      żeby tylko nie dopuścić do siebie świadomości, że rzeczywistość nie wygląda
      dokładnie tak jak sobie wyobraża.


    • Gość: Niunia_ IP: *.local4.pl / 80.51.180.* 19.09.05, 23:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: :)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 08:24
      Niedojda za 849 zł? Raczej bezczelny pracodawca płacący tyle, ile musi.
      Nie wiem kim jesteś i nie mnie oceniać twoje wywody, ale przyjmij do wiadomości,
      że część buraków, zwanych przez przypadek pracodawcami nawet głównej księgowej
      na pełny etat potrafi zaproponować 1.200 zł brutto, a dla szeregowego pracownika
      [też pełny etat] twierdzi, że nie jest w stanie dac więcej niż 5 stów. To nie
      żart, sama sie z tym spotkałam - rejon Krakowa, nie Zadupina Górnego, żebyś nie
      mial "wątów".
      Mediana to ok. 1.700 zł? Chyba żartujesz... :)
      Raczej w okolicach 1.000, lub 1.200 jak w artykule :P
    • fundrive 24.09.05, 11:50
      > Niedojda za 849 zł? Raczej bezczelny pracodawca płacący tyle, ile musi.
      Trudno mówić o tym, że bezczelny jeśli w efekcie znajduje pracownika za te
      pieniądze.
      > Nie wiem kim jesteś i nie mnie oceniać twoje wywody, ale przyjmij do
      > wiadomości
      > że część buraków, zwanych przez przypadek pracodawcami
      Raczej nie "przez przypadek"
      Żeby zostać pracodawcą, trzeba podjąć taką decyzję.
      Ponieważ tych "buraków - pracodawców" jest za mało to jest duże bezrobocie.
      Ponieważ jest duże bezrobocie to wielu godzi się pracować za 849,- zł.

      > nawet głównej księgowej
      > na pełny etat potrafi zaproponować 1.200 zł brutto,
      No.
      No potrafi.
      I co w związku z tym?
      Ja ci mogę zaproponować kupno malucha za 100 tysięcy.
      Albo prace za 20 złotych miesięcznie.
      A twoje prawo taką ofertę wyśmiać.
      Co w tym złego że ktoś coś komuś proponuje?

      > Mediana to ok. 1.700 zł? Chyba żartujesz... :)
      Nie ja tylko raczej GUS.
      A GUS nie ma żadnego intersu w zawyżaniu tego typu wskaźników.
    • Gość: pokolenie 77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 08:53
      zarabiam 1000 moj maz tez 1000 :) mamy dziecko, obydwoje mamy wyzsze
      wyksztalcenie i powiem ci ze rodzina to cos najlepszego co mi sie w zyciu
      zdarzylo, a byly czasy (odrazu po studiach) kiedy naprawde bylo nam ciezko,
      teraz wrecz luksus obydwoje mamy prace :)) to juz cos w polnocno-wschodniej
      Polsce w malym miasteczku. Znam 3 jezyki ale nie wyjade za granice bo lubie
      swoj powalony kraj to sie nazywa patryjotyzm :P
    • beta100 13.09.05, 01:07
      Gość portalu: pokolenie 77 napisał(a):

      Znam 3 jezyki ale nie wyjade za granice bo lubie
      > swoj powalony kraj to sie nazywa patryjotyzm :P

      To sie nazywa masochizm ;)
    • Gość: Piter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 13:13
      To nie jest masochizm, wyjazd za granicę za chlebem to hańba dla naszego kraju
      i wstyd dla polityków którzy niestety go nie mają. Ja mam 1400 ale wyjadę na
      krótko na wakacje a potem wrócę i znów wyjadę zarobić i wrócę, to się nazywa
      patrotyzm a nie masochizm
    • Gość: m IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 18:14
      a ostatnio w Interii były porady jak zxałatwić sobie pracę na Słowacji, bo tam
      jest tylko 4,5 % bezrobotnych i to zdaje się osoby, którym się po prostu nie
      chce - mają tam z tego co słyszałem w przeciwieństwie do Polski zasiłek cały
      czas.
      Podobnie jest w Czechach, gdzie wyjeżdżają górnicy i pielęgniarki - tylko w
      Polsce 20% bezrobotnych 0- efekt rządów i reform - likwidowania wszystkiego co
      się da w imię balcerowiczowego neoliberalizmu.
      Upupiło nas to państwo polskie, ogoliło i skopało, teraz "zaprasza" za granicę,
      by potem pisać i opowiadać z dumą jak to cenią "naszych" fachowców w Anglii.
    • Gość: PPP IP: 82.177.41.* 19.09.05, 20:50
      Nie bójcie się, będzie jeszcze gorzej gdy PO wygra wybory! Oni doopiero pokażą
      co potrafią!
    • block-buster 19.09.05, 20:57
      Zarabiam znakomicie-ponad 3950 funtow na miesiac,ale od 19 roku zycia caly czas
      pracowalem i nigdy nie mialem urlopu dluzszego niz tydzien w roku.Wszystkie
      wakacje po Europie i robilo sie wszystko.Studia.Potem stypendium Fulbrighta w
      Harvard.Potem reporterka w Gdansku,Warszawie,Hamburgu,Kopenhadze,Malmoe.Od paru
      dobrych lat Londyn i tu raczej zostane,bo to najlepszy adres na swiecie i
      abolutna wolnosc od oszolomstwa w moim kraju.Uwielbiam Londyn.Wroce moze po
      Olimpiadzie w Londynie/2012/do rodzinnego Olsztyna.Ale juz nie do pracy,ale do
      bardzo dlugiego urlopu...
    • Gość: xzxz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 18:40
      Fajne bajeczki, żenujące są te chwalenia się, nie wiem przed kim chcesz się
      chwalić i tak na zawsze będziesz na dnie w Anglii, szkoda słów na takich jak ty
    • Gość: Ave Cezar IP: *.serwer.net / 80.51.227.* 20.09.05, 18:49
      Skopac PO. To co oni proponują doprowadzi do kompletnej nędzy tych, którzy
      jeszcze jakoś wegetują. A wszystko to w imię naprawy obecnego systemu (czytaj.
      wymiany obecnych pierdzistołków na swoich i dołożenie nowych
      niezwykle "potrzebnych" etatów). Najgorsze jest to, że na naszej scenie
      politycznej nie ma żadnej alternatywy, tylko oszołomy z LPR-u czy Leperopodobni.
    • sopelsiasty 23.09.05, 06:52
      ... PD.
    • Gość: kr IP: *.de.ihost.com 19.09.05, 21:33
      Skąd takie brednie? Na Słowacji jest ok. 16% bezrobocie a płace są takie jak w
      Polsce.
      Pewnie daleko mieszkasz.
    • Gość: m IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 00:56
      sorka, w okolicy Bratysąłwy jest 4,5 %
      o płacach nic nie pisałem, wiem, ze są podobne.
      biznes.interia.pl/news?inf=666394
    • Gość: drkoby IP: *.224.75.202.Dial1.Cincinnati1.Level3.net 20.09.05, 16:19
      a kto glosowal na tych, co teraz rzadza
      chyba sami sie wybrali albo sfalszowali wybory?
    • Gość: pokolenie80 IP: *.wroclaw.mm.pl 21.09.05, 21:04
      Najpierw naucz sie dobrze języka ojczystego, a dopiero potem wyjezdzaj z
      tekstem,że znasz 3 obce.Patryjoto:)
    • Gość: mario IP: *.dsl.pipex.com 19.09.05, 18:18
      Powodzenia i podziwiam.
      Ja wyjechałem do Anglii 4 lata temu, potem przyjechała żona z synem.W Polsce ja
      po studiach żona w trakcie bywało tak że niekiedy musieliśmy chleb wziąść
      na ,,kreskę,, wstyd ale tak było!Ale mieliśmy siebie i było super między nami
      poprostu wielka miłość i małymi kroczkami wszystko się poprawiało z dnia na
      dzień.
      Teraz Anglia bardzo dobre zarobki( powyżej średniej krajowej w Angliia nawet 2
      stopień podatkowy czyli powyżej 33tys funtów na rok. Robienie kasy i karier od
      rana do nocy. Brak czasu dla siebie stres kłótnie i tylko kasa, kasa i kasa!Już
      nie jest tak fajnie jak było dawniej! Teraz to już tylko chyba będzie między
      nami gorzej i rozwód się szykuje. A było tak pięknie.
    • Gość: weronika IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.09.05, 23:33
      Znasz 3 języki???
      Chyba nie masz na myśli polskiego PATRYYYYYJJJOTO!!!!!(patrIOto)
      Chwalą się, że znają 3 obce języki a takie kłopoty z ojczystym!!! A później
      tłumaczą się, że to literówki. I ja mam w to uwierzyć!!!
    • Gość: M. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 11:20
      Wreszcie komentarz, który mnie ucieszył :) Szkoda, że dla większości ludzi
      rodzina przestała być priorytetem. Teraz ważne jest tylko MIEĆ. I to jak
      najwięcej. Ciekawe, co obecni single powiedzą za 40 lat, kiedy przyjdzie im
      spędzić święta samemu...Chyba nasze pokolenie trochę sie dało zwariować :(
    • Gość: rocznik 78 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 19:32
      zgadzam sie z tobą - ja sam mialem urodziny (27) w poniedzialek tydzien temu i
      tak jakbym ich nie mial -- praca w polsce wymaga pracoholizmu a ten zabija.

      Mam: 27 lat, 3200 netto, stresujaca prace
      Juz nie mam: dziewczyny, znajomych, czasu na zycie (4 lata temu mialem wszystko)

      Nie trzeba miec 40 - wystarcza 2 lata samotnosci i pracy po 14H.
    • Gość: Tedd IP: *.client.dsl.net 20.09.05, 16:03
      Rzeczywiscie, patriotyzm to jest jak jasny gwint. Az lezka do oka
      podchodzi...chlip, chlip
    • Gość: darek IP: *.cebit.com.pl / *.cebit.com.pl 21.09.05, 17:13
      Rozmawialem wczoraj z kolega caly dzien, wyjezdzamy z Polski.
    • Gość: Czlowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 14:57
      ja Cie podziwiam
      z takim potencjalem zwyczajnie sie tutaj marnujesz
      a patriotyzm gdy sie zarabia glodowe pensje to mozna sobie wsadzic gdzies
      bo nic z niego nie wynika
    • Gość: ala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 17:19
      zgadzam się w zupełnośći z wami to jedna wielka beznadzieja
      nie jesteśmy w stanie tego zmienić -nt tego nie zmieni
    • Gość: kmas4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 20:11
      w zasadzie to racja co zostało napisane. ale pisanie o głodowych pensjach
      nauczycieli to lekka przesada.
    • Gość: Zosia IP: *.getinbank.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 12:40
      ..kiedy mam te właśnie 30 lat i zegar biologiczny mówi "powinnam właśnie teraz,
      bo potem będzie za późno", i jak tu być twardą i nie zakładać rodziny? pewnie,
      że chcę być twarda, pracować i zarabiać rozsądne pieniądze za swoją pracę,
      najtrudniejsze jest właśnie to JAK to zrobić, nasze pokolenie jest niejako
      zmuszone z pewnych rzeczy rezygnować, przetrwają najlepsi, najzdrowsi i ci co
      mają szczęście.
    • Gość: mk IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 13:14
      ciekawe spostrzeżenie, bo tak wszyscy tu szumią - nie zarabiasz dużo, nie masz
      mieszkanie - jesteś nieudacznikiem, tymczasem istotne są przecież takie sprawy
      jak zdrowie, siła fizyczna i psychiczna, a z tym już rodzimy.
    • Gość: dodka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 14:12
      Zosiu jestem w tej samej "pułapce" co ty pozdrawiam
    • Gość: euromag IP: *.ewz.gda.pl 20.09.05, 13:49
      zaczyanłem podstawówkę za komuny, studia okazały się nietrafione, zlikwidowano
      w wolnej Polsce zawód do któego się przygotowywałem.
      Nigdy się nad sobą nie użalałem, tylko myślałem, walczyłem i nie oglądałem się
      na polityków, na nikogo innego, tylko wierzyłem w siebie.

      Śmiać mi się chce z tych wszystkich płaczków, użalających się nad sobą,
      zapatrzonych w rówieśników z zachodu, południa i nie wiem skąd jeszcze.

      Za wyłączeniem ludzi poszkodowanych przez los, pozostali mogą stanąć do
      rywalizacji i skutecznie ją prowadzić.

      Żeby niebyło wątpliwości, myłem kible w Angli swego czasu.
      Teraz jestem członkiem zarządu spółki notowanej na warszawskiej giełdzie, a
      jeszcze kilka lat pozostało mi do 40-stki.

      Walczcie więc, uczcie się i wierzcie w siebie.
      Dobrze robie stanięcie przed lustrem i analiza tego, kogo tam sie widzi i
      refleksja nad osągnięciami tego osobnika.

      Pozdrawiam,

      W
    • Gość: euromaggiester IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 18:29
      Gratuluję sampoczucia i życzę, aby Cię ono nigdy nie opuściło i trwało ramię
      przy ramieniu Twego członkostwa zarządu spółki notowanej na warszawskiej
      giełdzie.Amen.
    • skun2 21.09.05, 01:42
      Gość portalu: euromag napisał(a):

      > zaczyanłem podstawówkę za komuny, studia okazały się nietrafione,
      zlikwidowano
      > w wolnej Polsce zawód do któego się przygotowywałem.
      > Nigdy się nad sobą nie użalałem, tylko myślałem, walczyłem i nie oglądałem
      się
      > na polityków, na nikogo innego, tylko wierzyłem w siebie.
      >
      > Śmiać mi się chce z tych wszystkich płaczków, użalających się nad sobą,
      > zapatrzonych w rówieśników z zachodu, południa i nie wiem skąd jeszcze.
      >
      > Za wyłączeniem ludzi poszkodowanych przez los, pozostali mogą stanąć do
      > rywalizacji i skutecznie ją prowadzić.
      >
      > Żeby niebyło wątpliwości, myłem kible w Angli swego czasu.
      > Teraz
      > W
      nie ma się czym chwilić, kiblonurku.
      Za nurkowanie w kiblu nagród i medali w ROP nie przyznają, więc, nie pisz tego
      więcej, bo po co...
    • Gość: Dyletant IP: *.chello.pl 23.09.05, 21:26
      Przez pensje i decyzje takich jak Ty dla tych którzy mało zarabiają zostają
      takie ochłapy...
      Choć taka jest ponoć logika kapitalizmu. :)
      BTW Szczerze Ci gratuluję kariery i zgadzam się, że należy przede wszystkim
      wziąć się do roboty, ale jest "ale" o którym wspomniałem wyżej.
      PS A właśnie jaki jest udział płac zarządu i prezesa w ogólnym funduszu płac w
      Twojej firmie?
      (To abym mógł ewentualnie zmienić zdanie :) )
    • Gość: kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 09:05
      Elektrowni Wodnej Żarnowiec, znaczy się
    • Gość: DEUTER IP: 213.227.71.* 30.09.05, 10:40
      Takie podejście do życia mi się podoba!!! Każdy jest kowalem swojego losu, w
      mniejszym lub większym stopniu, każdy może kreować rzeczywistość wokół siebie,
      każdy może wymagać więcej od siebie, niż inni od niego wymagają, tylko trzeba
      chcieć!!! Walczcie, ja walczyłem, walcze i będę walczył o lepsze jutro, i
      wierze że kiedyś nadejdzie!!!
    • Gość: piotr bera IP: 195.163.121.* 20.09.05, 17:52
      dokladnie 14500 brutto, czyli ok 9400 netto, musze powiedziec ze swiadomy
      jestem ze to troche jest powyzej sredniej krajowej, ale tez wydatki ustawilem
      sobie nieco wyzej, dzieci dwoje , w zeszlym roku starszy mial komunie, nie bylo
      latwo tak od reki nazbierac. zona dorabia w banku ale niewiele ponad 2000
      zarabia (na reke) wiec niestety nie pomaga zbytnio w "gospodarstwie domowym"
      mysle ze odzyjemy tez nieco jak juz dzieci beda bardziej swiadome kosztow
      zycia, bo teraz troche na ksiazki i inne wydatki z nimi zwiazane trzeba wydac..
    • Gość: Cozaból IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 23:19
      ta komunia ... pewnie rower dziecku kupiłeś
      Życie za 11400 zł netto miesięcznie jest ciężkie ...
    • skun2 21.09.05, 01:38
      ciekawe kim jest jego stary, jeżeli ten biedaczek młody jest, bo pewnie jednak
      ma 55 latek i życie ustawione od lat 70-tych.
      Żenujący prowokator...
    • Gość: xxxx IP: 212.244.162.* 27.09.05, 18:30
      Przepraszam ale to chyba jakas pomylka. Ty jestes smieszny!!!! Co ma oznaczac
      teks: "....swiadomy jestem ze to troche powyzej sredniej krajowej, ale tez
      wydatki ustawilem sobie nieco wyzej.." czy Ty myslisz ze 2 dzieci i 9200 plus
      kolejne 2000 twojuej zony to malo??? To pomysl sobie o ludziach którzy maja np.
      trojke dzieci a zarabiaja 3/4 mniej od was ( i to przy dobrych wiatrach)
      czlowieku zastanow sie na jakim swiecie zyjesz a potem mow jak Tobie jest
      ciezko. Ja jestem studenka, uwierz mi gdybym w przyszlosc zarabiala tyle co Ty
      to nie smialabm mowic o duzych wydatkach i sredniej krajowej....
    • Gość: aki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.14, 22:14
      Patrzenie_na_rece_prezesowi
    • Gość: michał Kupiec IP: *.NET / *.telnet.krakow.pl 21.09.05, 04:37
      Macie problemy z przeżyciem ... a na kogo głosujjecie w wyborach ? Na program
      ludzi sprawdzonych za czasów AWSu, to oni właśnie się sprawdzili i zapewnioli
      wam te 1200 zł. Czas przestać popierac ekonomicznych niszczycieli gospodarki !
      czas dokonac mądrego wyboru - www.normalnapolska.com oraz rozmowy i pytannia do
      kandydata Michał Kupiec na tym forum - to zresztą ja :)
    • Gość: pokolenie 77 IP: *.pl / *.pronets.pl 21.02.06, 17:30
      Dobry dobry!!!! Też tak myslę!!!! DOKLADNIE!!! SKOPAĆ DUPY SZCZENIAKOM!!! I
      przestać z tą nudną gadką w stylu: młodzi są inteligentniejsi i elastyczniejsi
      i inne tego typu sraty pierdaty he he!! A ich technokratyczne wykształcenie
      zakłada im tylko klapki na oczy i czyni frajerów których mozna wydymać!1
      Pozdrawiam!!!!
    • Gość: 77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 15:06
      Rocznik 77.
      Jeszcze niedawno sądziłem, że jest okrutnie. Ale dziś tak nie sądzę. Ukończyłem
      budownictwo i tak jak reszta moich znajomych wylaliśmy sie na rynek pracy. Nie
      powiem nie było łatwo. Pierwsze lata to kombinowanie i łapanie okazji. Ale
      teraz wszyscy moi znajomi którzy posiadali CHĘCI DO PARACY! , i rozum w głowie
      mają dobre posadki. Nie mówię ciepłe bo żaden z nich takich nie chciał, swoje
      przygody z administracją publiczną wspominają źle. Pracują w prywatnych firmach
      za dobre pieniądze i dobrze sobie radzą. Jak im coś nie pasuje to idą gdzie
      indziej. Podstawa to nigdy nie tracić chęci i piąć sie wyżej.

      A dla wszystkich 1200 to mam jedną radę jak ci nie wychodzi w zapadłej
      mieścinie to udaj sie do większego miasta, jak nie na państwowym to w
      prywatnej i pamiętaj nigdy człowiek od razu nie jest kimś. Na swoje to sie
      pracuję latami i to owocuje.
    • bemeta 10.09.05, 22:46
      Od 5 lat mieszkam na Kanarach. Przyjechalem ze wzgledow rodzinnych (zona
      miejscowa)bez znajomosci jezyka. Prawie rok czekalem na zezwolenie na prace i
      pobyt. Dwa dni po otrzymaniu zezwolen dostalem prace w odpowiedzi na dzika
      aplikacje, w znanej sieci hotelarskiej jako "nocny audytor" brzmi niezle ale w
      rzeczywistosci jest to praca nocnego portiera. Ile placa? 1000 Euro na miesiac
      ale jest 14 pensji, wyplata wakacyjna i jakies tam dodatki. W sumie 18.000 Euro
      rocznie (dane z zeznania podatkowego - na reke) do tego jakies 250 Euro
      miesiecznie prowizji od wynajmu samochodow, sprzedazy wycieczek itd - w
      kopercie. Teraz juz nie pracuje w nocy tylko na zmiany ale jest OK. Atmosfera w
      pracy to luz, trzeba robic ale spokojnie. Skonczylem w tym czasie dzienne
      studia administracje hotelowa (jak to po Polsku nazwac?) i za dwa tygodnie
      dostane dyplom. Rozsylam wlasnie aplikacje na jakas lepsza prace.
      Po co to pisze? Jezeli jestes mlodym czlowiekiem to pakuj manele i ruszaj tam
      gdzie mozna godnie zyc. Nie siedz i nie narzekaj.
      Tylko dodam , ze w Hiszpanii jak dostaniesz 1000 Euro na dzien dobry to jest
      niezle i naprawde miejscowa mlodziez wyobraza sobie prace za te wlasnie sume.
      Powodzenia.
    • Gość: iza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.05, 08:58
      Jesteście młodzi i nie poddawajcie się. A co ma powiedzieć pokolenie 1958. 26
      lat pracy i netto 800 zł. Język angielski - nie kumata, język rosyjski - tak, bo
      ten język byl obowiązkowy. Obecnie zapisałam się własnie na kurs j.
      angielskiego, może przynajmniej kilka słów się nauczę. Kurs komputerowy zdałam 5
      lat temu. Z jednej strony cieszę się, że mam prace, bo w mojej okolicy jest duże
      bezrobocie (ściana wschodnia), z drugiej strony jak wezmę pobory i zrobię
      opłaty, zostaje mi 100 zł i do tego jeszcze jak sobie przypomne ile to już mam
      lat pracy to płakać mi się chce, że po tylu latach nie mogę pozwolić sobie na
      normalne życie. Mąż na rencie 520 zł netto. Do tego syn uczący się w ostatniej
      klasie liceum. Chyba pójdzie zaocznie studiować, bo na dzienne nas nie stać.
      Czasami mam ochote to wszystko rzucić i wyjechać z tego kraju.
    • Gość: boby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 10:55
      "zaocznie studiować, bo na dzienne nas nie stac"??? a nie na odwrot?? zaoczne
      sa platne, dzienne na panstwowej nie:|
    • Gość: liza IP: *.e-wroc.com 11.09.05, 13:14
      Gość portalu: boby napisał(a):

      > "zaocznie studiować, bo na dzienne nas nie stac"??? a nie na odwrot?? zaoczne
      > sa platne, dzienne na panstwowej nie:|

      nie niestety nie jest odwrotnie ,ludzie mniej zamoznie nie moga pozwolic sobie
      na luksus wysłania dzieci na studia dzienne, czesto nawet wowczas jesli te
      dzieci sa zdolne i mialby szanse na stypendium nie wyzyja, zreszta ktos juz to
      zbadal i wyszlo ze z tych co ucza sie na studiach dziennych to profil spoleczno
      demograficzny wyglada tak, ze sa to dzieci z rodzin , ktore nie maj problemow
      finansowych, to jest fakt.
    • Gość: Carnivore IP: *.range86-132.btcentralplus.com 11.09.05, 14:12
      > nawet wowczas jesli te dzieci sa zdolne i mialby szanse na stypendium nie wyzyja

      Wyzyja.

      Pzdr.
    • Gość: zefirek IP: *.chello.pl 19.09.05, 18:50
      Trzeba by sie nieźle spinać żeby wyżyć ze stypendium naukowego - na polibudzie w
      warszawce dostałem ostatnio 400 na miesiąć. To było maksymalne stypendium za
      najlepsze wyniki. Akurat na opłacenie akademika. Pozatym, kto powiedział że
      człowiek zdolny będzie najlepszy? Na studiach jest przecież duża konkurencja.
    • Gość: boby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 19:33
      Prosze Cie abys sie jeszcze zastanowila nad studiami dziennymi dla syna. Tez
      pochodze z niezbyt zamoznej rodziny i rozpoczynam ostatni rok studiow, a z tego
      co pani napisala pani syn jest w wieku mojego brata.

      Początki finansowo owszem były trudne, ale naprawdę za 600zł da sie wyzyc w
      akademiku (oplacajac wszysko: akademik, prad...). A moze macie rodzine w
      miescie w ktorym chcialby studiowac, ktora by go przygarnela za koszt nizszy
      niz akademik. Niech pani weźmie pod uwage to, że syn po maturze bedzie miał
      najdłuższe wakacje w życiu (ponad 4 miesiące!)-niech znajdzie prace! Za samo
      roznoszenie ulotek można zarobić kilkaset zł miesięcznie. Niech zaoszczędzi w
      wakacje! Gdy dostanie się na dzienne, będzie mieszkał w akademiku, na początku
      będzie potrzebował wsparcia finansowego z Waszej strony (zakładając iż w
      wakacje nie pracował). Gdy znajdzie pracę (korepetycje, inwentaryzacje, ulotki,
      sprzedaż gazet itp) i zdobędzie stypendium (od 200zł w górę na miesiąc)
      całkowicie się uniezależni od Was.
      Proszę mi wierzyć, od 4 lat udzielam korków z angielskiego, biorę 15zł/60min,
      poświecam na nie 8h tygodniowo(uczę 2 osoby 2 razy w tygodniu po 120 minut),
      miesięcznie mam z tego min. 480 zł!
      Pani syn na pewno sobie poradzi! Wiadomo zaoczne to nie dzienne, mają okrojony
      program zajęć, pracodawcy róźnie na to patrzą. Niech próbuje!
    • Gość: Normandia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.05, 22:34
      Boby ma racje, ja tez pochodze z biednej rodziny. Moja uczelnia byla w
      odleglosci 50 km od miejsca zamieszkania, ja nie mialam komfortu mieszkania w
      akademiku lub na stancji. Zwyczajnie nawet na to nie bylo nas stac. Pierwszy
      rok byl trudny, ale zaciskalo sie zeby, od drugiego stypendium naukowe. Tak,
      uczylam sie dla kasy, zaczelam drugi kierunek ciagnac dziennie i doszlo drugie
      stypendium naukowe. Dojezdzalam, 3 godziny w obie strony, czesto po 10 godzin
      zajec, ale oplacilo sie. Wtedy finansowo bylo juz duzo latwiej. Wymeczylam sie
      ale teraz mam dobra prace bez znajomosci i stac mnie nawet dokladac dla
      rodzicow.
    • Gość: boby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 19:34
    • Gość: 77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 08:56
      cos krecisz ja studiowalam na dziennych, bo bylam biedna jak mysz koscielna,
      matka 600 na reke ojciec nie zyje... skonczylam studia bo mialam stupendium
      naukowe, na zaoczne nie bylo mnie stac, gdyby studia byly platne nie mialabym
      teraz wyzszego wyksztalcenia
    • kixi 13.09.05, 20:27
      To też jest myśl.Chłopak ucząc się zaocznie może iść do pracy i tym samym
      zarobić na studia chociaż częściowo.
    • Gość: Absolwent IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.09.05, 23:10
      Polecam dzienne na państwowej uczelni. Najlepiej technicznej jak np. politechnika.
      Obecnie inżynierowie nie moga opędzic sie od ofert pracy. Sam jestem po
      informatyce. A w wakacje przed studiami można popracować./ Polecam, jeśli syn
      zna angielski, prace wakacyjną w Anglli albo Irlandii. Pracy tam pełno a potem
      rok można na dobrym poziomie przeżyć. Sam tak robiłem więc polecam sprawdzony
      sposób powodzenia
    • Gość: zefirek IP: *.chello.pl 19.09.05, 19:11
      > Obecnie inżynierowie nie moga opędzic sie od ofert pracy.
      Niezły kwach! Chodziło ci o inżynierów informatyków chyba. Ja konczyłem
      inżynierię środowiska (podobno miało być po tym nieźle z pracą), a ofert pracy
      jak na lekarstwo. Jak na razie nikt nie odpowiedział. Kto by chciał zatrudnic
      absolwenta bez doświadczenie gdy pracy szuka mnówstwo takich z doświadczeniem?
      Chyba zacznę szukać czegoś innego, tylko czego... Czy pięć lat studiów poszło na
      marne? Powoli zaczymam dochodzić do wniosku że wykształcenie jest g... warte.
      Może gdydym poszedł na zaoczne i załapał sie gdzieś do roboty było by inaczej.

      Moja dziewczyna za to odniosła spektakularny "sukces". Załapała sie po dyplomie
      do biura projektowego (co tu dużo mówić, fart) w którym dostaje 800 zł. Jakos
      nie kwapią sie jednak do podpisania umowy. Dlaczego niewykwalifikowany robotnik
      bez doświadczenia może dostać dwa razy tyle?
    • Gość: murowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 19:37
      Nie pojmuje jednej rzeczy, skonczyles studia i nie masz doswiadczenia??? To co robiles w wakacje? Przez trzy miechy calowales sie z panna czy jak?
      Tez teraz koncze studia techniczne, od konca liceum w kazde wakacje pracuje w branzy, przez pierwsze trzy lata fizycznie, teraz juz umyslowo. W ten sposob zbieram doswiadczenie, swiadectwa pracy itp. Raz tylko przez ten czas pracowalem "na czarno".
    • Gość: PrzemO IP: *.firma.elwo.com.pl / 81.210.25.* 23.09.05, 14:38
      Cześć,
      Hmmm ja pracuję już 3 lata. Ukończyłem Inżynierię Środowiska a właściwie
      uchodzącą za mniej prestiżową Ochronę Środowiska na Politechnice Wrocławskiej i
      zaczynałem od 850 zł netto przy czym do pracy dojeżdżam ponad 40km.
      Dzisiaj zarabiam trzy razy więcej. Na początku było naprawdę nieciekawie bo
      prawie połowę połykały dojazdy. Najlepsze jest jednak to, że odbieram sporo
      telefonów z firm rekrutacyjnych. Doświadczenie zawodowe zaczyna procentować i
      nabierać wartości
      Najważniejsza jest wytrwałość, dlatego Tobie i Twojej dziewczynie życzę
      powodzenia. Głowa do góry.
    • Gość: szan IP: *.acn.waw.pl 11.09.05, 13:57
      Sam należę do rzeczonego pokolenia, ale założyciel wątku przesadza siejąc
      defetyzm. Owszem, znane mi są przypadki osób zarabiających po studiach (a może
      raczej "studiach"?) 1500 zł (praca na etaciku w budżetówce itp.), jednak
      zdecydowana większość znajomych (tych ambitniejszych) zarabia co najmniej
      dwukrotność tej sumy (a niektorzy dużo, dużo więcej).
    • Gość: ???? IP: *.net.pl / *.net.pl 11.09.05, 14:35
      a czy wszyscy ludzie musza konczyc studia???czy nie mozna skonczyc zawodowki
      albo technikum i pracowac zgdodnie z wyksztalceniem i umiejetnosciami i zarabiac
      normalne pieniadze pozowalajace nie martwic sie o rachunki,etc.???czy tylko
      "ambitniejsi po studiach" maja zarabiac od 1500zl wzwyz???
      czy chodzi o to,zeby kierowca smieciarki(przy calym szacunku do jego pracy)mial
      studia i jeszcze moze znal 2 jezyki obce???
      zastanawialiscie sie dlaczego niektore kraje UE poszukuja fachowcow typu
      inzynierowie,lekarze i tp. poza wlasnymi granicami???dlaczego im brakuje tego
      typu ludzi?czyzby mieszkali tam sami idioci,ktorzy sa za glupi na studia???czy
      moze dlatego,ze sa platne???nie,studia sa platne ale u nich tez sa stypendia i
      jesli ktos jest naprawde zdolny to da rade studiowac nawet jesli nie ma bogatej
      rodziny
      po prostu ludzie tam nie musza miec wyzszych studiow,aby godnie zarabiac,stad
      tez mniejszy odsetek studiujacych niz w Polsce...
      i do tego winna dazyc nasza gospodarka,ustawodawcy tak ksztaltowac
      przepisy(podatkowe,emerytalne),aby ludziom,ktorzych na to stac mogli rozwijac
      swoje biznesy,przyciagac nowych inwestorow

      to wszystko powyzej to dosc duze uogolnienie i uproszczenie,ale mam nadzieje,ze
      widac o co mi chodzilo

      pozdrawiam
    • Gość: dog IP: *.range81-153.btcentralplus.com 20.09.05, 17:17
      Dokladnie tak
      Ten watek jest symptomatyczny dla calego pokolenia - czyli tzw. ludzi po
      studiach, wszystkim poprzewracalo sie w glowach juz dawno, bo co oznacza "bycie
      po studiach"? Otóz w "zdrowym" kraju dostajesz lepsza (ale nie znowu suupper,
      chyba ze w konkretnej branzy - media, prawo) pensje na wejsciu, ale tez czesto
      pracujesz- nie tyle ciezko co dlugo - tzn dlugie godziny pracy - co w efekcie
      sprowadz sie do tego samego.
      Ale wracajac do tematu - ciagle jeszcze szlag mnie trafia kiedy slysze gdy
      rozmawia sie o pracy tylko i wylacznie w kat. ludzi po studiach i to jeszcze w
      Polsce - kraju naprawde "malych - wielkich" tragedii. Przeciez
      to "studiowanie" w Polsce zostalo sztucznie napedzone beznadziejna kondycja
      ekonomiczna tego sponiewieranego kraju - LUDZIE - wszyscy stalismy sie w jakims
      stopniu ofiarami masowej, medialnej manipulacji!!! Naprawde- wciska sie
      ciemnate ze trzeba, nalezy bla, bla bla studiowac, a przeciez chodzi tylko o to
      zeby ludzie znalezli sobie jakies zajecie - przeciez cos trzeba robic z tym
      zyciem - prawda? I to jest faktycznie pozytywne, ale trzeba byc tego swiadomym.
      Nastepna sprawa - wyjazdy na zachód- kolejna furtka dla millerów, kaczorów i
      innch cimochów zeby pozbyc sie "na chwile " problemów. Bo w tym kraju
      rozwiazuje sie problemy na chwile - na ostatnia chwile. Zebym nie zostal
      opacznie zrozumiany - nie twierdze ze wyjazd na zachód jest czyms nagannym -
      nie wrecz przeciwnie jestem calym sercem za zdrowa UE i Polska w niej - ale
      kiedy widzialem w TV tow. millera z tym jego lisio - skromnio - zarozumialym
      usmiechem ze Unia E. otwiara rynki pracy dla krajów Europy Sr-Wsch i jak widze
      wypowiedzi innych "madrali" ze polacy maja "szanse" pracowac za granica to
      k....mac. Kolejny problem z glowy dla towarzyszy - na chwile? Chodzi o to ze
      takie "akcje" usprawiedliwiaja nic nierobienie w tym kraju - bo polak mobilny,
      zdrowy , silny da rade. A czy ktos pozostawia wybór (wybór wyjazdu - lub
      pozostania)? - i dlaczego polak jadac za granice czesto nie rozwaza nawet opcji
      tzw. "pracy w swoim zawodzie" - bo nie ma wyboru wlasnie, bo przywozi
      swój "garb" polski, ten rodzaj desperacji, bo czesto nie ma do czego wracac
      Tez skonczylem W polsce dwa (2) fakultety - które delikatnie mówiac moglem
      sobie wsadzic w d... Nie nie zebym nie mial pracy - mialem po 6 mies. szukania
      (miedzyczasie pracowania za barem) dostalem prace jako wykladowca na 3/4 etatu
      w szkole podyplomowej za 740 zl i bylem chory idac na kolejne spotkanie o prace
      ze swiadomoscia ze mam sie zglosic do kogos kto zna pania Basie, któa zna pana
      Jurka a na koncu okazywalo sie jeszcze ze nikt o niczym nie wie, albo
      propozycja wstapienia do "partiii" - za prace - w roku 2000 - fajnie?.
      Madrale - pajacyki którzy pisza ze trzeba byc twardym i miec jaja niech zwaza
      ze nie ma jednego slusznego podejscia do tego "jak zyc" - a ta twardosc czesto
      umyka kiedy naprawde przyjdzie sie zmierzyc z twarda wlasnie rzeczywistoscia.
      To bylo pare lat temu - mój wlasny kraj upokorzyl mnie jak zaden inny - chociaz
      gdzie indziej czyscilem kible, sprzatalem pokoje i wykonywalem inne tego typu
      prace, które robi 1000 - ce polaków po studiach. We wlasnym kraju slyszalem
      ciagle ze musze byc bardziej wyksztalcony, znac jeden jezyk wiecej, byc
      mobilny, po studiach dyplomowych z kilkuletnim doswiadczeniem
      i .................w partiii - za duzo. Teraz mam spokój - jedyne co sie liczy
      naprawde osbowosc i chec podjecia pracy (mowa o pracy nie o kiblach - dlugo
      zajelo mi uwierzenie w ta prosta prawde - dlatego jakis czas mylem te kible -
      ale jak widac i to mialo jakies znaczenie. I zeby bylo jasne wolal bym zyc w
      kraju ojczystym ale nie pozostawiono mi wyboru, prawda?
    • Gość: Daimler IP: *.toya.net.pl 11.09.05, 21:33
      Gość portalu: szan napisał(a):

      > Sam należę do rzeczonego pokolenia, ale założyciel wątku przesadza siejąc
      > defetyzm. Owszem, znane mi są przypadki osób zarabiających po studiach (a
      może
      > raczej "studiach"?) 1500 zł (praca na etaciku w budżetówce itp.), jednak
      > zdecydowana większość znajomych (tych ambitniejszych) zarabia co najmniej
      > dwukrotność tej sumy (a niektorzy dużo, dużo więcej).


      nie oceniaj wszystkiego z punktu widzenia warszawki
      nie wszedzie zarabia sie tak dobrze

      ambicja nic tu nie pomoze
      bo realia szybko ja weryfikuja
      oczywiscie sa wyjatki
      ale chodzi o to zeby to nie byly wyjatki a regula
    • Gość: przyjezdny IP: *.com.pl / *.com.pl 20.09.05, 16:17
      a co za problem przyjechać do warszawy? nie rozumiem ludzi, ktorzy narzekaja ze
      u nich w miescie nie maja przed soba perspektyw, a z drugiej strony nie chca go
      opuscic.. moim zdaniem ich wegetacja jest wegetacja z wyboru
    • Gość: abc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 12:07
      Założyciel wątku nie przesadza. To nie są "przypadki osób" to większośc osób z
      tego pokolenia. I nie sa to zawsze ludzie którym nic się nie chce.
      Ja miałam super pracę i dobre zarobki. Przeprowadziłąm się do innego maista,
      poajwiło się dziecko. Byłam przekonana, że tez znajdę dobrą pracę. I co? Choć
      wszyscy potencjalni pracodawcy wyrażają zainteresowanie musiałam podjąć pracę
      za 1600 brutto. Powód - w momencie gdy odpowiadam zapytana, że ma 2 letnie
      dziecko którym opiekuje się babcia rozmowa kwalifikacyjna zostaje szybko
      zakończona. Ale tylko w jednej firmie mieli odwagę otwarcie mi powiedzieć, że z
      małym dzieckiem to oni nie chcą.
      kolejny przykład mam znajomą która mając studia dzienne plus kilka
      podyplomowych, znajmość angielskiego, jest cżłonkiem pewnej międzynarodowej
      komisji, specjalistą jakich jedynie kilku jest w Polsce i kilkudziesięciu w
      Europie (stanowisko naukowe w państwoej instytucji badawczej) zarabia 1100 zł
      brutto. Oczywiście dochodzą jej delegacje, bo często wyjeżdża za granicę ale
      bez delegacji pensja żenująco niska w porównaniu do fachowców takich jak ona a
      zatrudnionych za granica. Premię dostają od czasu do czasu - średnio raz na
      kwartał w wysokości ok. 800 zł brutto. Oczywiscie nie musze dodawać, że
      pociotek dyrektora oddziału instytucji w której pracuje koleżanka pensję
      podstawową ma większą niz ona prawie dwukrotnie a umiejętności i wykształcenie
      znacznie grosze.
      To jest wszystko jest chore.
    • Gość: x. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 17:13
      a ja życzę

      wszystkim prześmiewcom popracować za te 1200 brutto, utrzymać rodzine zapłacić
      rachunki ..życzę im także aby tylko oni byli jedynymi zarabiajacymi w domu

      życzę z całego serca!!

      a później 2 razy sie zastanowi nim ten głupi ryj otworzy..
    • bluean 11.09.05, 21:17
      Takie są właśnie realia.Sama mieszczę się w tym przedziale wiekowym i
      właśnie "przerabiam" te realia na własnej skórze.Zbliżają się wybory a jeszcze
      nie słyszałam żeby któryś z kandydatów mówił stanowczo o zwalczaniu
      bezrobocia.Ciągle słyszy się o korupcji albo podatkach i.t.p.Ludzie nie idzćcie
      do urn!Niech politycy wiedzą,że nie chcemy ich złudnych obietnic.Powinno
      oddawać się głos za czyny a nie obietnice polityków.
    • Gość: Sebastian IP: *.autocom.pl 11.09.05, 21:36
      A jak ty sobie wyobrażasz zwalczanie bezrobocia?
      Politycy mają ci zapewnić pracę?
    • Gość: greg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 21:36
      Bezrobocie to nie prusaki. Nie jest możliwe jego zwalczenie bez reformy
      gospodarki, np przez obniżkę podatków. Te partie, które mówią o zwalczniu
      bezrobocia bez reform to populiści. Dla mnie jest negatywnym fenomenem w
      mentalności ludzi jest, gdy osoba bezrobotna mówi, że będzie głosować na partie
      lewicowe. Nigdzie na świecie partia lewicowa nie stworzyła ani jednego miejsca
      pracy, nie licząc oczywiście administracji publicznej itp. itd.
    • Gość: Marcin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 21:38
      "oddasz głos" na niby-lewicę. Życzę powodzenia !
    • Gość: Piotrek IP: 83.238.70.* 11.09.05, 21:56
      Bochniarz mówi głównie o tym
    • pettitbuerre 12.09.05, 22:23
      Taka prawda. Dzisiaj Polska jest już UE, NATO i jej polityczna przyszłość jest
      w miare jasno widoczna. Główny problem, którym trzeba się teraz zająć to
      gospodarka. Polakom imponują zabezpieczenia socjalne Niemiec, ale prawda jest,
      że Niemcy mają już większe problemy z dziurą budżetową niż my i po objęciu
      władzy przez nowego kanclerza ta niemiecka sielanka się skończy... To samo
      widzimy w Szwecji. To nie jest właściwa droga. Po co więc głosować na lewice?
      Przecież oni oferują dokładnie takie rozwiązania. Rozwiązania, które już na
      zachodzie się nie sprawdziły! Trzeba zliberalizować gospodarke, to fakt,
      dlatego propozycje Bochniarz wydają mi się dobre. Nie jest to obłudna
      propozycja 3x15%, która jest zupełnąutopią. Kandydatka PD jak i samo PD zresztą
      i ich propozycja 3x19% jest chyba najlepszym rozwiązaniem dla polskiej
      gospodarki w dniu dzisiejszym.
    • Gość: amercy IP: *.is.net.pl / *.is.net.pl 20.09.05, 17:21
      a ja jestem nauczycielką samotnie wychowującą dziecko, dostaje na reke 900zł,
      nadgodzin nie mam żadnych, wszyscy pilnuja roboty, żadnych zwolnień,
      macierzyńskich itd.
      Mam 6-cio letniego syna, na którego wydatki stale rosną -przedszkole, a w nim
      ciągle jakies dodatkowe, niby nieobowiązkowe rzeczy, ale w sumie placic trzeba,
      teraz we wrześniu zapłaciłam ponad 300 zł na jego ksiazki, komitety, angielski,
      rytmikę, teatrzyki itd.
      Czasami stoje przed ta klasą, pełną sfrustrowanych nastolatków i mam ochote
      krzyczeć razem z nimi,ze tez mam wszystkiego dość i też widzę samą beznadzieję
      dookoła.
    • Gość: marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 22:22
      No tak, rzeczywiście nie pójściem do urny tak im dowalisz że hej! Widzisz, tak
      naprawdę jedyne do czego możesz się takim zachowaniem przyczynić, to większe
      poparcie dla SLD - bo oni mają żelazny elektorat i wiedzą, że walczą o życie. A
      poza tym to nie to forum.
    • Gość: Rinka IP: *.akademiki.uni.torun.pl 02.04.06, 18:35
      Smutna ta dyskusja, z pewnością pretensje wielu Forumowiczów sa w jakiś sposób
      usprawiedliwione. Fakt, nie jest łatwo żyć w dzisiejszej Polsce, ale mam
      wrażenie, że za wiele życiowych niepowodzeń odpowiadamy my sami. W tym roku
      kończę studia (bronię się na 2 kierunkach jednocześnie), w ciagu studiów kilka
      razy pracowałam, byłan na zagranicznym stypdenium a po obronie wyjeżdżam na
      roczny staż do Szwajcarii. Od 4 lat sama się utrzymuję, bo dostaję 2 stypendia
      naukowe. W tym czasie wiekszośc moich kolegów ze studiów lamentowała nad kuflem
      piwa, jaką to mamy fatalną sytuację, jakie to bezrobocie, nawet nie starali się
      robić wiecej niż mogli, nie wykorzystywali możliwość wyjazdu za granicę do
      pracy w innym charakterze niż kelner, dziwli się tylko, ze "chce mi się"
      prowadzić "tak intensywne" życie. Wystarczy popatrzeć ile osób decyduje się
      wyjechac na stypendium erasmusa, czy staże organizowane często przez uczelnie
      lub studenckie organizacje (niewielu jest chętnych na wyjazdy do krajów innych
      niż anglojęzyczne). I niech mi nikt nie mówi, że problemem jest kasa, bo ja
      dodając do stypenium to, co zwykle wydaję na życie w Polsce jakoś sobie dałam
      radę. Skąd to się kurcze bierze? Lęk, lenistwo, wygodnictwo? Łatwiej jest
      narzekać, gorzej cięzko pracować.
    • Gość: korneliusz IP: *.torun.mm.pl 11.09.05, 23:06
      >Ludzie nie idzćcie do urn!

      przez takich jak Ty, oni wybierają się sami.

      >Ciągle słyszy się o korupcji albo podatkach

      bardzo dobrze, że mówią o korupcji albo podatkach
    • Gość: BERET IP: 193.238.14.* 19.09.05, 16:58
      Weź sie ogarnij jak nie idziesz głosować to miej świadomosć, że oddajesz głos
      na samoobronę w tedy z Polski nic nie pozostaje i proszę nie używajcie zwrotu w
      tym kraju to nie jest ten kraj tylko Polska.
    • Gość: Marcin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 21:41
      podczas ostatnich wyborów ?

      Teraz też duża grupa młodych nie wybiera się na wybory - "oddadzą głosy" na
      tego dziwoląga sld.

      Głosujcie jeszcze na prezydenta od nich - znowu wam obieca mieszkania albo inne
      gruszki na wierzbie.
    • Gość: mła IP: *.chello.pl 12.09.05, 00:18
      to nie jest kwestia "pokolenia"
      z całym szacunikem, ale osoby w wieku 25-35 lat to najlepisi pracownicy
      często menagerowie, uważajacy,że 40-45 latkowie to emeryci...do niczego się
      nadający,
    • Gość: Marcin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 08:47
      Drobna korekta: 30-40 lat to najlepsi pracownicy, ale jest to stwierdzenie
      bardziej statystyczne.
      Ludzie w wieku 25-30 lat są tez dobrymi pracownikami, ale nie na wszystkich
      stanowiskach - tak, gdzie jest wymagana samodzielność, szybkośc podejmowania
      decyzji, codzienne ryzyko, stress potrzebny jest staż pracy na podobnych
      stanowiskach, w ogóle staż pracy. Ludzie w wieku np. 25 lat boją sie podejmować
      samodzielnych decyzji, a jeżeli już, to się bardzo szybko wypalają.

      40-latkowie z odpowiednim stażem pracy to nie emeryci - tylko trzeba wiedzieć,
      jak ich znaleźć i na nowo przestroić.


    • talisker 14.09.05, 11:53
      no wlasnie, mam pomiedzy 30 i 40 i jakos nikt mnie na emeryture nie wysyla
      a wrecz przeciwnie - praca sama mnie szuka.
      Niestety dla "calkiem mlodych" ida takie czasy ze beda musieli poracowac z 7-10
      lat (oczywiscie beda zawsze wyjatki) aby ich wartosc wzrosla.
      Kariery 26 letnich prezesow i dyrektorow finasowych odchodza do przeszlosci (no
      chyba ze we wlasnj firmie) ale taka sytucja byla spowodowana wczesniej
      specyficznymi warunkami w Polsce po 89 r.
      Tu gdzie pracuje srednia wieku menedzera na centralnym lub wysokim oddzialowym
      stanowisku jest ok 40 wlasnie a firma jakos na dynamice nie traci ;)
    • Gość: Daimler IP: *.toya.net.pl 12.09.05, 18:48
      wybory to u nas problem
      ludzie sa wsciekli na tych idiotow na gorze
      i nie maja ochoty glosowac

      ale warto isc i zaglosowac
      zeby potem nie mowic kogo to inni za nas wybrali

      socjalistow trzeba trzymac z dala od rzadzenia
      bo nigdy nie zarobimy na ich wydatki

      wybor jest niewielki
      i sprowadza sie do wyboru mniejszego zla
      ale krok po kroku cos sie musi zmienic
    • Gość: Bil IP: *.server.ntli.net 14.09.05, 01:12
      Obecnie w Polsce jest za dużo ludzi, płace są niskie bo jest wielu chętnych do
      pracy a niewiele pracy. Ale wiele osób wyjeżdza za granicę, rodzi się też coraz
      mniej dzieci. W końcu, wcześniej czy później zacznie w Polsce brakować ludzi do
      pracy i wtedy pensje pójdą w górę. Nie wiem kiedy to nastąpi, ale póki co kto
      może to niech wyjeżdza z tego kraju. TO JEST PATRYIOTYCZNY OBOWIĄZEK.
      Popatrzcie jak przez wieki z Irlandii ludzie wyjeżdzali i jak to się temu
      krajowi to teraz opłaciło dzięki inwestycjom i turystyce z USA. I nie wierzcie
      tak bałbochwalczo w te studia, dobry fach (teraz dobrze mają spawacze) lub
      udany własny biznesik to też są zajęcia, które potrafią zapewnić ładne dochody.
    • pawel.debe 14.09.05, 01:17
      tez kiedys mialem taki dylemat jak zyc za nedzne grosze. Teraz mam dobrze, duza
      pensja, stanowosiko ale to nie bedzie twalo wietrznie. Mysle ze z czasem wyjade
      tez za granice bo nie dam se ponizac i gnoic a 1000 zł. Poki co jest ok, dobry
      szef, dobra atmosfera w pracy i zarobki na poziomie kilku tysiecy na reke. Oby
      to trwalo. Po prostu che mi si ewstawac isc do roboty co rano
    • borys30wr1 14.09.05, 07:25
      to masz fajnie , ja chyba na wiosne spakuje manatki i tez pojade chocby do
      Hiszpanii, od pół roku jestem na swoim , opłat z lokalem mam 1800zł, naród
      zamawia ale mało , trzeba sie naprawde natyrc zeby zostalo dla mnie 1200, i
      jeszcze chcialem kogos zatrudnic bo sam nie daje rady , proponowalem 5zl/h ,
      k.... to odkładali słuchawke albo bluzgaja , zaczyna mnie to wkurzac , a jak
      słysze ze w urzedach pracy lezy kasa dla leniwych bezrobotnych to bym ich k....
      zastrzelił , dwa razy sie starałem i nic , a chcialem kupic maszyne wiec co za
      ryzyko?
    • Gość: Krzychu IP: *.ppcor.org.pl / *.ppcor.org.pl 14.09.05, 12:00
      5PLN /h ???
      Coś Ci się chyba pozajączkowało
      O ile jest to kwota na rękę to w Bydgoszczy pełno ludzi znajdziesz.

      Inna rzecz, że pewnie włączają się zaraz feudalno-masońskie zachcianki, jak to
      wielu pracodawców robi i traktuje ludzi jak wyrobników, takie śmieci
      przeszkadzające w życiu i działaniu maszyn.
      Cały ten cholerny humanizm, etyka europejsko-chrześcijańska... Gdzie to jest?
      Eutanazję zabroniono oficjalnie, ale nikt nie krytykuje krypto-eutanazji w
      postaci pensji pinimalnych na poziomie 849 brutto...
      Ja myślałem o założeniu rodziny, ale jakoś Liga Polskich Rodzin NIC nie robi
      bym stał się Polską rodziną. Inne organizacje polityczne również.

      Rozstrzelać te wszystkie bandy darmozjadów politycznych!!!
    • Gość: Sebastian IP: *.autocom.pl 14.09.05, 21:32
      Hmm.
      Pomyślmy:
      Więc jak ktoś ci zapłaci 849 brutto to to jest kryptoeutanazja.
      No dobrze,
      A co bedzie jeśli ta sama osoba w ogóle cię nie zatrudni.
      Pewnie też kryptoeutanazja.
      Ale jeśli ten ktos niezatrudniając cię dokonuje kryptoeutanazji to to samo
      mozna powiedzieć o ok 38 milionach Polaków którzy też cię nie zatrudniają.

      Wiesz.
      Przy twoim podejsciu i twojej logice długo jeszcze będziesz zarabiał 849 zł.
      Albo mniej.
    • Gość: Pytion IP: *.chello.pl 17.09.05, 16:58
      Prawie robi różnicę ;-)))
      Zarabiam prawie 1000 na rękę i to jest dla mnie poniżej minimum socjalnego.
      Podliczmy - czynsz+opłaty 700 PLN. Czesne za studia 5000 PLN rocznie.
      Żyję powietrzem... Nawet po skończeniu studiów nie mam jak żyć. 10 PLN dziennie?
      Da się przeżyć, bez większych problemów. Gdyby nie ten denerwujący wybór -
      gazeta czy masło do chleba...
    • Gość: Sebastian IP: *.autocom.pl 17.09.05, 20:09
      Możesz odnieść się do mojego postu:
      Czy płacący mało dokonuje "kryptoeutanazji"?
      Jeśli tak to co robi ten pracodawca który danej osoby w ogóle nie zatrudnia?
    • Gość: Pytion IP: *.chello.pl 19.09.05, 14:18
      Mogę.
      Jeśli mam być szczery, to wolałbym zasiłek niż pracę za zbyt małe pieniądze.
      1000 PLN to, za moją pracę (stosunek kwalifikacji,wysiłku i czasu poświęconego
      na...) dobra pensja. Ale nie na dwie osoby...
      Eutanazja to zbyt mocne słowo.
      Ja wychodzę z założenia, że jeżeli już ktoś pracuje, to powinno być go stać na
      coś więcej niż czerstwa bułka z kranówą.
      I tyle.
    • Gość: Pracujesz masz koł IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.09.05, 08:38
      ja już wybrałam - masło :), gazety nie kupuje, ubrania tylko w lumpeksie, ba nawet ksiazki na wage w lumpeksie kupuję :) w tym miesiacu zarobię dokłądnie 849 brutto = około 570 netto, ha ha, a chciałam powiedzieć, że nie jestem sprzataczką, i że to cały etat w super agencji reklamowej ha ha,
    • Gość: Wesoły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 18:30
      Witaj
      a co robisz w tej agencji reklamowej
      nhapisz do mnie na emila szukam chetnych do współpracy
      wesoly@mmg.com.pl
    • Gość: Pytion IP: *.chello.pl 21.09.05, 22:27
      No to za...scie masz. Nie wiedziałem, że agencje reklamowe tak marnie płacą.
      Teraz już wiem, że intuicja powstrzymywała mnie przed wysyłaniem tam CV :)
      Swoją drogą to nowoczesne niewolnictwo.

      Ale będzie lepiej. Po wyborach prawicowcy zlikwidują kwotę wolną od podatku,
      więc przestaniemy się martwić nad wyborem. Będzie sam chleb ;)

      849 - prawie jak pensja...
    • Gość: mary IP: *.rev.vline.pl 20.09.05, 13:31
      Czy w ogole warto wiec pracowac? Mialam kiedys prace za ok 580 zl miesiecznie!!!
      Za to sie nie wyzyje, MUSIALAM znalezc cos innego i udalo sie. teraz pracuje po
      5 godzin dziennie i zarabiam 1200. kiedy bede musiala zarabiac wiecej poszukam
      innej pracy bo wiem ze jest to mozliwe. Trzeba miec wiecej wiary w siebie i
      ciagle szukac, orientowac sie w rynku pracy.
    • Gość: Bil IP: *.server.ntli.net 15.09.05, 00:32
      To o czym mówiłem. Widać w twoim rejonie jest mało ludzi do pracy i wartość
      człowieka wzrasta. Jak nie chcą pracować za 5 zł za godzinę to trzeba podnieść
      stawkę, np: do 10 zł/h albo 20 zł/h. Decyduję o tym wolny rynek lub jak kto
      woli niewidzialna ręka rynku wymyślona przez Adama Smitha, ojca ekonomi
      liberalnej. Jak ci się kapitalisto nie podoba kapitalizm to wyp... do Koreii
      Północnej, tam ludzie robią za ziemniaka na godzinę to ich sobie zatrudnij.
      Naucz się też bardziej składnie pisać.
    • borys30wr1 15.09.05, 06:51
      niech sobie wartosc ludzi wzrasta jestem za , ale ja zaczynam barani łebku , a
      poza tym ludzie sa biedni i szukaja coraz tanszych usług a oplaty zwiazane z
      działalnoscia nie spadaja
    • Gość: :)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 08:20
      Hahaha, jak tobie sie nie podoba pracować za 5 zł/h [w niektórych rejonach
      Polski nieosiągalne marzenie], to "na czarno" zatrudnię "Ruskiego" Wanię czy
      Saszkę za 2 zł/h :P
      Takie jest rozumowanie większości polskich "byznesmenów od siedmiu boleści" w
      białych skarpetkach :P
      Bo by panu "byznesmenowi" brakło na nowego merca, kiecke od Diora i kolię
      Tiffany'ego dla żonki - i obowiązkowe wakacje w Tajlandii :P
    • Gość: Emilia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 14:25
      ja tez jakos tych za 1200 nie znam.
      na pewno sa, ale jest tez inaczej. moj rocznik to 79 ;)
    • Gość: black IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 06:44
      pewnie nie chcesz ich znac
      bo to dla ciebie biedacy z ktorymi nie chcesz miec nic wspolnego

      obys nigdy nie musiala za tyle zyc
    • Gość: m IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 18:20
      to prawda - dobry fach to nie koniecznie po studiach - kurs spawacza trzeba
      zrobić.
    • anite1 14.09.05, 12:44
      zgadzam sie jak najbardziej!!
      waśnie mam 26 lat, skończone 2 kierunki studiów, pracuję za 1200 zł netto i
      mieszkam z rodzicami.
      Nie chodzi tylko o to by mieć pracę - ale tez o to, żeby jak już jest -
      popraciwać choć 1 rok w 1 miejscu... Ja nie wyjechałam za granicę - bo pracuję
      puki co po raz pierwszy 1 rok w jednej firmie (tylko że niestety porczątkowo
      byłam zatrudniona na umowę zlecenia, więc rok pracy liczący się dla Urzebu
      Pracy "w razie czego" aby mieć prawo do jakichkolwiek świadczeń to 1 rok na
      umowę o pracę..
      I dlatego siedze tu nadal, aby w razie czego mieć otwartą furtkę.. zagranica o
      3 miesiące może poczekać...

      to co się tu dzieje demobilizuje i zniechęca.....
      a może to ja nie mam szczęścia....
    • ceziu 14.09.05, 19:22
      czy wy widzicie co tutaj napisano, tylko micha się liczy, rozum wam
      poodejmowało,czy rozum w tym kraju jest w zaniku? nie idą na wybory,bo-
      tłumaczeń tysiące,wszyscy godzicie się na warunki jakie wam narzucono pod
      plaszczykiem demokracji,może znowu nadszedł czas aby upomnieć się o chleb i
      pracę?.Kraj ten rozdrobniono na 38 małych interesików.
    • Gość: 40-latek IP: *.chello.pl 19.09.05, 20:37
      Anito
      Nie mam takich dylematów jak Ty (i większość 20 i 30 latków na tym forum)
      ale ...
      jest jedno ale .. każde z Was chwali się 2 fakultetami, 3 językami ... kieruję
      kilkorgiem takich młodych ludzi jak Wy ... i codziennie poświęcam masę czasu na
      sprawdzanie POPRAWNOŚCI gramatycznej i ortograficznej przygotowywanych przez
      Nich dokumentów.. a wiesz z czego się to bierze? .. nie z braku słownika
      ortograficznego ... chyba tez nie z nieznajomości naszej mowy ojczystej ...
      moim zdaniem bierze się to z powszechnej niechlujności jezykowej, niechlujności
      w podejściu do pracy, do obowiązków ...
      moim skromnym zdaniem popatrzcie trochę krytycznie na siebie również ... wiem
      że jest ciężko i źle .. też tak miałem jak Wy 10-15 lat temu ... ale bez
      układów i znajomości potrafiłem "wybić" się na tyle że teraz oferty zagraniczne
      są dla mnie po prostu nieatrakcyjne finansowo ...

      PS. Twój tekst jest takim właśnie przykładem niechlujstwa ... i wybacz nie
      tłumaczy tego pośpiech czy też powszechne w ostatnim czasu różnego rodzaju
      dys....
    • Gość: Bil IP: *.server.ntli.net 19.09.05, 21:06
      Ale dobry człowieku, jeśli pouczasz innych, to sam powinieneś zachować
      bezbłędny styl. Twoja wypowiedź nie jest zbudowana poprawnie stylistycznie. Są
      to luźnie frazy, nie połączone w prawidłowe zdania podrzędne. Błędna
      interpunkcja, błędy literowe. Dlaczego piszesz << ... potrafiłem "wybić"
      się ... >>, chyba powinno być << potrafiłem się wybić >>, bez zbędnego
      cudzysłowu; albo << ... ostatnim czasu >> powinno być << ostatnim czasie >>
      Sposób w jaki się wypowiadasz byłby akceptowalny jako tekst mówiony, ale nie
      jako tekst pisany.
    • andrejwww 14.09.05, 19:26
      pracuje w hipermarkecie na pelnym etacie, zarabiam 620 zł NETTO ( tyle dostaje
      na reke ) :(

      zmienil bym prace, ale na jaka, jak bezrobocie i pracy nie ma
    • Gość: Sebastian IP: *.autocom.pl 14.09.05, 21:34
      A dlaczego jest bezrobocie i nie ma pracy?
    • gklej 14.09.05, 22:16
      bo ludzie bezrobotni nie maja pieniędzy i nie idą do sklepów po wyprodukowane
      dobra, a fabryki przez to produkują mniej, zmniejszają przez to zatrudnienie.
      A po drugie ludzie mało zarabiają i też nie kupują , krąg się zamyka.
    • Gość: ja IP: *.chello.pl 14.09.05, 23:53
      Jesteś biednym idiotą który nasłuchał się populistycznych haseł pana Leppera i
      Cimośzki,
      Nadrukujmy pieniędzy , ale będą jaja !!!!
    • Gość: w IP: *.chello.pl 14.09.05, 23:56
      > to masz fajnie , ja chyba na wiosne spakuje manatki i tez pojade chocby do
      > Hiszpanii, od pół roku jestem na swoim , opłat z lokalem mam 1800zł, naród
      > zamawia ale mało , trzeba sie naprawde natyrc zeby zostalo dla mnie 1200, i
      > jeszcze chcialem kogos zatrudnic bo sam nie daje rady , proponowalem 5zl/h ,
      > k.... to odkładali słuchawke albo bluzgaja , zaczyna mnie to wkurzac , a jak
      > słysze ze w urzedach pracy lezy kasa dla leniwych bezrobotnych to bym ich
      k....
      >
      > zastrzelił , dwa razy sie starałem i nic , a chcialem kupic maszyne wiec co
      za
      > ryzyko?

      TY WREDNY KAPITALISTO !!!!
      WSTYDZ SIE GNĘBIĆ CHŁOPOROTNIKA !!!!
      JESZCZE MASZ BESZCZELNE WYMAGANIA !!!!
    • borys30wr1 15.09.05, 06:56
      liczyłem na jakies rzeczowe komentarze
    • Gość: gk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 09:07
      to niech juz ludzie pracują za darmo, bo 620,-zł., to jest poniżej godności
      człowieka.
    • Gość: pracodawca. IP: *.pfa / *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 18:32
      Ja tez dlugo szukalem pracownika... 10zl/h, z tym ze godzin na pol etatu. Do
      tego telefon komorkowy, darmowy dostep do internetu i prowizje od sprzedazy,
      premie. W sumie kolo 1000zl za 80h pracy miesiecznie... Do reki. Ale chetnych
      do pracy nie ma...
    • Gość: jedwabisty IP: 212.76.37.* 19.09.05, 22:34
      Pracodawco, poszukujesz pracownika na 1/2 etatu za 10 zł/godzina + dodatkowe
      świadczenia. Nie podajesz jaki to region. Warunki wydają mi się bardzo
      atrakcyjne. Proszę o kontakt na
      jedwabistyNOSPAMCZYLIUSUŃTOIZAMIASTTEGOWPISZMAŁPKĘgazeta.pl sam się zgłoszę,
      albo bezinteresownie skieruję do Ciebie zainteresowane osoby.
      pozdrawiam
      Jan
    • Gość: skolowany IP: *.czerniakowska / 212.160.106.* 20.09.05, 02:28
      powiem tak...zatrudnialem barmankę...2000 na reke prowizji plus preia za
      efektywnosc ...razem jakies 2400.... za 180 godzin pracy....a i tak mnie
      rzeźbiła na kasę...
    • Gość: Sebastian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 11:44
      Czyli trzeba dodrukowac pieniędzy.
      Tak?
    • Gość: baska IP: *.hants.gov.uk / 213.166.17.* 16.09.05, 14:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: aaa IP: *.e-wroc.com 16.09.05, 14:24
      Gość portalu: baska napisał(a):

      > ja mieszkam za granica w Anglii a tam traktuja Polakow jak gowno z PRL-
      > u.jestesmy dla tych wytatuowanych angielskich malp jak tania sila robocza, a
      > jak sie widzi tych prymitywow, ktorzy pierdza przy jedzeniu, dlubia w nosie,
      > pija , pala, przeklinaja to sie zygac chce. Zarabiamy okolo 5 funtow za
      godzine
      >
      > a tu zycie jest takie drogie ze nie mozna nigdzie wychodzic. A te angielskie
      > malpy jezdza drogimi samochodami, chodza do pubu i zaraz im dupy rosna. Tutaj
      w
      >
      > Europie tez nie jest wesolo. Lepiej siedz w Polsce przynajmniej mozesz sobie
      > poogladac ladnych ludzi.


      jak ci sie taka krzywda dzieje w uk to po co tam siedzisz wroc do Polski, a
      moze ty jakas masochistka jestes?
      nie ladnie tak pluc na kraj ktory cie żywi i daje prace.
    • Gość: fifa IP: *.qc.sympatico.ca 16.09.05, 18:13
      Taka mala uwaga. Jezeli ktos przez sluchawke dostaje zjebke ,ze proponuje tylko
      5zeta na godzine, to najlepiej napisac ogloszenie z podana stawka na pierwszym
      miejscu. Oczywiscie na pewno dalej beda dzwonic ludziska co nie doczytali
      stawki ,ale bedzie ich juz zapewne mniej.

      W sumie 5 zl /h to nie jest jakas super stawka, ale i nie jest tez najgorsza w
      porownaniuz marketami czy firmami ochroniarskimi gdzie na rewke maja ludzi po
      3.20
    • rogaliki7 19.09.05, 18:27
      wlasciwie niewiem czego uczestnicy forum oczekuja pracy 8 godzin i godziwej
      pracy kiedy z gory wiadomo ze to niemozliwe tak naprawde trzeba cofnac sie
      kilkadziesiat lat wstecz i zapytac naszych kolegow z UE no i Rosji oczywiscie
      dlaczego utrącili nam nogi gdy zbieralismy sie do pieknego startu po I wojnie
      swiatowej, dlugie lata komunizmu sprawily ze ciezko sie nam przystosowac do
      polskich warunkow pseudo"wolnorynkowych" ale te warunki tez nas nie
      rozpieszczaja. nie oszukujmy sie jeszcze dlugo bedziemy zyc w komunistycznych
      ukladzikach przy wodeczce i poklepujac sie po plecach
      trzeba jednak wierzyc w siebie i robic swoje
      a propos p. Busha to nie oszukujmy sie. nad sila tego czlowieka pracuje sztab
      ludzi ktorzy ciezko pracuja na swoje pieniadze i nawet do ubikacji trudno mu
      wyjsc bez pozwolenia wg mnie to kukielka ktorej jedyna i sluszna droge wyznacza
      mamona popatrzmy chociaz na ten caly Irak przeciez nasz Kwasniewski po to
      wyslal naszych zolnierzy zeby mu ciepla posadke w ONZ naszykowali
    • Gość: Bil IP: *.server.ntli.net 17.09.05, 00:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • gklej 16.09.05, 20:03
      jakbyś zarabiał 620,-zł. to byś nie pisał czy dodrukować pieniędzy.
    • Gość: Sebastian IP: *.autocom.pl 16.09.05, 20:24
      Jakbym zarabiał 620,- zł to dodrukowanie pieniędzy byłoby równie bezsensowne
      jak wtedy gdybym zarabiał 620 tysięcy.
    • Gość: korby IP: *.ctlm.pl / 81.210.38.* 20.09.05, 08:36
      650pln netto i na internet Cię stać? Jasne!
    • cfaniakmiodowy 23.09.05, 13:05
      A ja zarabiam 56 tys moja zona tylko 3 tys rozumiem wasze rozgoryczenie bracia
      łaczmy się w bólu jakoś musimy żyć :( tylko jak tu dalej zyć w Angli kierowca
      zarabia miesiecznie około 30 tys a ja skończyłem z żoną studia i co robić z
      marnymi 59 tys miesięcznie jak potrzeby rosną utrzymanie 3 aut 2 mieszkań i
      domu i ostatnio apartamentu w Hiszpani. Jak to dłuzej wytrzymamy, jeszcze
      dziecko planujemy, i za co tu żyć jak wszystko zabiera Państwo??
      --
      NIE MA CFANIKA NAD WARŚIAWIAKA
    • Gość: Artur IP: 213.227.71.* 16.09.05, 18:27
      ...Bóg dał Ci pięści korzystaj z nich i walcz... Dobra dewiza na trudne czasy,
      zawsze ją sobie przypominam w trudnych sytuacjach.
    • tiki_tabu 17.09.05, 11:12
      Udzial w wyborach bierzcie! koniecznie !!! Oddaniem "niewaznych" mozecie chyba
      uniewaznic wybory. Tak jest w kazdym normalnym demokratycznym kraju. Wtedy
      zobaczycie geby waszych politykow.
      Za brak mocy nabywczej podziekujcie waszym krajowym wodzom wszelkiej masci.
      Jedni durniejsi od drugich. Dlaczego emigracja nie wraca do Polski na
      emerytury? Bo nakladaja na nia 40 % podatku ! Wiec smierc frajerom! Wydaja
      emerytury tam gdzie je wypracowali, a w pl moc nabywcza nie wzrasta.
      Dlaczego nie wprowadzic przepisow jak w wielu krajach Ameryki Srodkowej?
      Kto chce sie osiedlic jest zobowiazany otworzyc konto bankowe, przebywac w
      kraju osiedlenia conajmniej 7-8 miesiecy w roku i wydac sume ilus tam tysiecy
      dolarow. Tak sie dzieje w Kostaryce. I maja z takich emerytowanych osiedlencow
      czysty zysk. Powstaja nowe stanowiska pracy, sektor usmug rozwija sie,
      turystyka takze. Ale do tego trzeba myslec nie o wlasnym tylku tylko o kraju.
    • Gość: Bil IP: *.server.ntli.net 17.09.05, 15:25
      Oddawaniem nieważnych głosów nie unieważni się wyborów. Do wybrania kogoś na
      posła wystarczy tylko jeden ważny głos. Jeżeli denerwuje cię 40% podatek to
      głosuj na mądrą partie PO, która chce wprowadzić podatek liniowy 15%. Masz dużo
      racji, że do Polski mogą przyjeżdzać na emeryturę, ludzie którzy teraz
      emigrują. Polska będzie miała dużo podatku, znaczy pożytku z tych ludzi.
      Dlatego kto tylko może niech emigruje z tego kraju. TO JEST PATRIOTYCZNY
      OBOWIĄZEK !!!
    • Gość: gk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.05, 16:02
      kurcze na kogo mam głosować, pogubiłam się już w tym wszystikm, myślę,że w
      naszym kraju nigdy nie będzie dobrze, nie ma ludzi, żeby poświęcili się troche
      dla kraju, ciągle tylko same afery, nikt nie myśli o Narodzie.
    • Gość: Thea IP: *.arcor-ip.net 17.09.05, 22:11
      Zobacz, jutro sa u nas wybory, mamy ten sam dylemat co wy. Po prostu nie ma na
      kogo glosowac. Gerhard Schröder, jedyny plus u niego, ze nie chce sie mieszac w
      zagraniczne bijatyki ale chce nowe panstwa tak zwane worki bez dna przyjmowac do
      Unii. Nie otrzasnelismy sie jeszcze z zjednioczenia obydwu panstw niemieckich
      jak i z przyjecia w ubieglym roku nowej dziesiatki, on mimo tego chce podjac
      wlasna nie nasza decyzje za cale nasze spoleczenstwo. Angela Merkel, tez ma
      jeden plus jest przeciw przystapieniu Turcji do Unii. Ale chce sie mieszac w
      zagraniczne bijatyki i wysylac do nich naszych zolnierzy. Jestesmy bardzo
      przeciwni temu, to pociaga za soba ogromne wydatki jak i niebespieczenstwo dla
      naszych ludzi. O reszcie programöw tych obojga kandydatöw mozna zapomniec. Jaki
      wniosek nie zgadzam sie z Pania Merkel i nie bede popierala Pana Schrödera, ide
      wybierac partie protestu by wyrazic moje niezadowolenie, niezadowolenie z tego
      co zaczyna sie dziac w tym kraju. W tym kraju wiodacej techniki na swiecie gdzie
      o prace jest coraz trudniej, obdarza sie innych naszym dobrem pomyslöw
      technicznych tylko nie nas (np. daleki wschöd i innych) natomiast sie rzada od
      nas wydawania pieniedzy ktöre sciskamy na nasza niepewna emerytalna przyszlosc.
      Z dwojga zlego moim zdaniem trzeba podniesc glos w formie glosowania i
      zaprotestowac, ze nie zgadzam sie z zadnym kandydatem i ich zamiarami, wybieram
      to czego bym nigdy w zyciu nie wybierala. Skoro nie pöjde na wybory, podaruje
      möj glos temu z ktörym sie nie zgadzam. Jakie mam wyjscie?
    • Gość: Daimler IP: *.toya.net.pl 17.09.05, 23:45
      wybierz tzw mniejsze zlo
      czyli Merkel
      bo Schroder to socjalista
      a za socjalistow nigdy dobrze nie bedzie

      w Polsce to samo
      trzeba wybrac mniejsze zlo
      czyli PO
      bo PiS to socjalisci bez pomyslu i jasnych planow na przyszlosc
    • Gość: Thea IP: *.arcor-ip.net 18.09.05, 00:28
      ha ha dla Polski, tak sadzicie, bylo by to na reke. Ciekawe? Obiecanki cacanki a
      glupim radosc - jakie te stare polskie przyslowie jest wiecznie aktualne.
      Pani Merkel nie pokazala jeszcze prawdziwego oblicza, trzyma wszystko w tajemnicy.
      Na wiec, ufac jej nie idzie. Ta nieudolna strategia sztabu wyborczego
      Pani Merkel möwi tez wiele za siebie. Pan Schröder mial dosyc czasu pokazac
      swoje, wiemy jak potrafi rzadzic ta swoja slynna "spokojna reka" jak moge
      obdarzyc go jeszcze raz moim zaufaniem?
      Z dwojga zlego, wybieram trzecie w ramach protestu i wymowy "tak dalej ale nie z
      nami" sadze ze bedzie wielu wyborcöw wybieralo tak jak ja. Ciekawa jestem wyniku
      wyboröw? Jeszcze takich do ostatniego dnia napietych wyboröw nie mielismy.
    • Gość: Bil IP: *.server.ntli.net 17.09.05, 23:49
      Ależ ludzie, w Polsce jest tyle wspaniałych politków. A kto wykrył te afery i
      starał się ukarać sprawców. W komisjach zasiadali tacy ludzie jak Ziobro,
      Rokita, Giertych, Miodowicz, Waserman. Czy to nie są wspaniałe postacie. A kto
      postawił Wąsacza przed Trybunałem Stanu. Czy takie osoby w życiou politycznym
      jak prof. Religa, Kaczyńscy, Gosiewski, Romaszewski, prof. Gilowska to nie są
      osoby dobrze działające dla naszego dobra. PO ma ciekawy program gospodarczy
      15% podatek liniowy, który się wspaniale sprawdził na Łotwie, Rosjii, i w
      Słowacji. PiS przedstawia szczegółowy program naprawy wymiaru sprawiedliwości w
      Polsce i ma wizję naprawy Służby Zdrowia. Czy naprawdę nie ma na kogo głosować.
      Ależ tym razem mamy wybór między większym dobrem !
    • Gość: Thea do Bil IP: *.arcor-ip.net 18.09.05, 00:42
      Haha hi hi - wspanialych polityköw?
      Bil, z waszym niektörzy moga sie röwnac.
      Wasz pokazal dobitnie ostatnio swoje prawdziwe oblicze.
      Te prawdziwe jego oblicze obieglo caly swiat z przekazywanymi
      obrazami z New Orleans. Zagranica zareagowala szybciej jak on, on obnazyl
      tylko obraz Ameryki jak i jej gospodarki. Rasizm do potegi.
    • Gość: Dilbert IP: *.chello.pl 18.09.05, 01:00
      Szlag mnie trafia jak widzę takie IDIOTYZMY
      Takie bzdety może pisac tylko zakopleksiony "jewropejczyk".

      Gdyby Bush był taki głupi , to nie miałby by takiego poparcia. Proste nie.(choć
      nie dla Ciebie)
      Akcja w N.O. była przeprowadzona perfekcyjnie na tyle na ile pozwalały warunki.
      Czytaj uważnie doniesienia. Jesli czarne matołki wolą kraść i odprawiać Wodo
      to ich problem.
      ONI SZYBCIEJ ODBUDUJĄ Nowy O. NIZ POLACZKI ZBUDUJĄ JEDNĄ STACJĘ METRA !

      Inwestycje federalne w to jedno!!!!!!!!!!!!!!! miasto będą większe niż nasz
      żałosny dochód narodowy przeznaczany na oświatę, żdrowie, itp.
      Podobnie wyśmiewany przez żalosnych jewropejczyków Arnold S jest nabardziej
      popularnym gubernatorem od 30 lat .
      Dlaczego ??? to proste choć dla leni i biurokratów to NIE DO POJĘCIA!
      Po prostu tnie idiotyczne wydatki stanu rozdmuchane przez idiotów z Partii
      Demokratycznej , itp. Może trudno w to uwierzyć ale ludzie przestają wierzyć że
      rozdawnictwo i idiotyczne wydawanie pieniędzy jest pozytywne. Stąd zresztą i
      wyniki sondaży wyborczych w Polsce (vide: Tusk i jego nieśmiałe liberalne
      plany)

      PORÓWNUJĄC się Amerykanamoi porównujcie elitę z elitą , a ulicę N.Y i czarnych
      z naszą wiochą i elektoratem Leppera.
      A wy porównujecie nasze pseudo-"elyty" z hołotą wielkich amerykańskich miast.

      Lub macie obraz z polskich dzielnic N.Y. (faktycznie gorzej niż w Łomży czy
      Mońkach)

      No ale czego się nie robi żeby zaleczyć polskie kompleksy..
      Szkoda słów.

    • Gość: Thea IP: *.arcor-ip.net 18.09.05, 09:24
      Powiedzcie mi jedno, jak daleko przechodzicie pranie mözgöw skoro, w obliczu
      takich faktöw wierzycie w to, co wam wcisnie sie na sile do glowy.
      Umiecie jeszcze byc samokrytyczni albo samodzielnie myslec?
      "Jewropejczycy" jak to okresliles nie zapomnieli jeszcze, ze ten dar dany
      czlowiekowi sluzy do pewnych celöw jak wlasnej osobowosci, wlasnego spojzenia
      na swiat jak i wlasnej samokrytyki. "Jewropejczycy" nie sa zrobieni na jeden
      wzör.
      Patriotyzm patriotyzmem ale trzeba sie nauczyc odrözniac zle od dobrego.
      Czasami ten pseldo patriotyzm zapedza w kozi rög i ogranicza ludzi.
    • Gość: Dilbert IP: *.chello.pl 19.09.05, 21:48
      Jakich faktów , kobito, spójrz wokół siebie , stan gospodarki, drogi gorsze niż
      na Białorusi, produkt krajowy mniejszy niż jedno większe miastko w US.
      Kup sobie bilet za 400euro i jedź zobacz jak mieszkają ludzie.
      Wymiar sprawiedliwości podobnie.

      A patriotyzmem sobie gęby nie podcieraj bo ja mimo tego że mam dwa paszporty
      (US i PL) to zdecyowałem się tu mieszkać i walczyc z tego rodzaju głupotą.

    • Gość: bΞLLiCoﻜΞ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 23:40
      A w jaki sposób walczysz? Oprócz tego że pierdniesz i poplujesz czasem coś na
      forum GW?
    • Gość: :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 11:10
      Za to "Wielka Chameryka" ma największe zadłużenie na świecie :P
      W Stanach jesteś za pucybuta, ale Polakami pomiatasz - "patryjoto" :P
      Siedź za oceanem, jak ci tam tak dobrze, a nie pouczaj mnie i moich rodaków o
      patriotyzmie!
    • Gość: moi IP: *.access.telenet.be 19.09.05, 21:44
      uwazam, ze przesadzacie; z tego co wiem w takim kraju jak Belgia sekretarka na
      najnizszym szzeblu zarabia 1000 euro. zgsze sie ze dla Polaka to duzo. Ale
      zycie w takim kraju kosztuje; a ludzi tutaj musza dojezdac do pracy , maja duze
      domy; po 2 samochody 4 dzieci i wakacje co roku za granica wiec jednak da sie??
      nie wiem jak oni to robia, byc moze dlatego tez szukaja dobrze platnej pracy za
      granica?? poza tym uwazam, ze jezeli ktos naprawde ma kwalifikacje to znajdzie
      prace i to nie za800 zlotych trzeba tylko chciec!!!

      pozdrawiam
    • borsuk_dawid 21.09.05, 17:39
      mala uwaga. mieszkam w irlandii od paru lat wiec nie wiem jak wyglada sytuacja
      w reszcie europy. pojawiaja sie tu wypowiedzi typu 'wszyscy na zachodzie maja
      duze domy i stac ich na to za te, powiedzmy 1500 euro na miesiac'. te domy
      brane sa na kredyt, splacany po 20-30 lat, srednia miesieczna rata 800-100
      euro. mlodych ludzi nie stac tak od razu na te kredyty, bardzo wielu
      irlandczykow po studiach mieszka po kilka osob w jednym domu, czesto splacajac
      kredyty zaciagniete na studiach i oszczedzajac na te 10% wartosci domu czy
      mieszkania, ktore chca sobie kiedys kupic. a to jest co najmniej 25 tys euro.
      wiekszosc kupuje domu 'na spolke' ze swoim partnerem. inna sprawa, ze systemy
      kredytowe sa tu inne pewnie (niestety nie znam realiow kredytowych w polsce).
      nie chce tu za bardzo argumentowac, taka mala dygresja.
    • Gość: Bil IP: *.server.ntli.net 21.09.05, 21:15
      A w Polsce ludzie po studiach mieszkają z rodzicami i czekają kiedy ci umrą aby
      przejąć mieszkanie. Tyle, że głównie rodzice z emerytury ponoszą opłaty
      mieszkaniowe i tak do końca nie wiadomo jak to będzie gdy rodzice umrą.
      Natomiast gdzie będą mieszkać dzieci dzieci (czyli wnuki), to już jest
      poważniejsze pytanie, bo za 50 lat mieszkanie rodziców będzie do rozbiórki.
    • swoboda_t 19.09.05, 17:11
      1000 euro to normalny zarobek mlodego czlowieka po szkole sredniej czy jakichs
      nawet "gorszych" studiach. Tam tez nie jest tak różowo. Ale fakt, ża 1000 euro
      spokojnie przeżyjesz, za 1000zł już niekoniecznie. Ale to nieprawda, jakoby
      młodzi ludzie nie mieli szans, przynajmniej w dużych maistach. Właśnie kończę
      studia, mam 24 lata. Wielu moich znajomych ma niezłe posady za zirka 2 tysiące
      na rękę. Ale fakt, intensywnie na to pracowali, mieli ambicje, chęci,
      umiejętności. W kraju jest trudno, sam się z tym borykam, ale jak ktoś chce i
      potrafi, można naprawdę szybko coś osiagnąć. O znajomych, którzy pozakładali
      niedawno od zera jakieś biznesy, a dziś prowadzą już prężne i poważne firmy też
      warto wspomnieć-są dla mnie wzorami, zazdroszczę Im umiejętności, siły woli i
      przebicia. I wzoruję się na Nich, a przynajmniej staram się.
      Sytuacja w małych miejscowosciach wygląda już dużo gorzej, dla mieszkających w
      nich ludzi chyba faktycznie pozostaje wyjazd. Dobrze chociaż, że mają taką
      możliwość.
      --
      www.chorzow.schronisko.com/
      Dla Leppera
      CIMOSZEWICZ: Cichaczem Inwestycje Maklerskie Orlenowskie Specjalnie Zataił
      Elektorat Wyrolował I Czternastego Zrezygnował
    • esselte5 19.09.05, 20:19
      A ja zarabiam w Polsce. Jestem po studiach, po studiach podyplomowych i zarabiam
      dobrze, bardzo dobrze, jak na nasze warunki. Oczywiście nie zawsze tak było,
      przez dłuższy czas moja pensja wynosiła właśnie około tych 1200 zł, potem coraz
      więcej. Teraz nie brakuje mi pieniędzy na życie , opłaty, coś mogę odłożyć, ale
      cena...? Moje życie to praca i to nie dlatego , że aż tak bardzo ją kocham, że
      nie mogę z niej wyjść. Chcąc zarabiać trochę więcej niż te 1200 zł, poświęcić
      trzeba pracy trochę więcej niż przysłowiowe 8 godzin, znacznie więcej - takie są
      realia. Traci się coś innego, znacznie cenniejszego. Moje życie to praca po
      12-13 , czasem więcej godzin dziennie, brak czasu na cokolwiek innego, wieczne
      zmęczenie, ciągłe próby zajścia w ciążę. I wiecie co? Nie chcę już tak dłużej!
      Zarabiałam te 1200 zł i byłam szczęśliwsza, spokojniejsza, dużą radość sprawiały
      mi wyprawy do kina od czasu do czasu, kupno książki, na którą w końcu uzbierałam
      jakieś zaskórniaki. Teraz mogę kupić książkę, o jakiej tylko zamarzę. I postawić
      sobie na półkę, bo nie mam już chwili dla siebie, padam wieczorem na twarz, nie
      śpię po nocach, bo wciąż coś jeszcze mam do zrobienia. Nie chcę tak!Chcę mieć za
      co żyć, ale chcę też mieć czas , żeby w ogóle żyć.
    • Gość: kicia IP: *.milc.com.pl / 213.17.131.* 19.09.05, 17:27
      ja np lubie krasć i nawet niezle profity z tego mam....wystarczy dobra głowka wiedziec co i jak i juz kasa leci....spokojnie zanim mnie zlinczujecie - szyje pracowadawce i nasz epanstwo.....skoro ono mnie okrada to dlaczego ja mam byc dlozny?i tak to odzyskuja w postaci roznych podatkow posrednich a ja dzieki aktywnosci kupieckiej (preferuje polskie towary) daje prace innym
    • Gość: tropiciel IP: *.pfa / *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 18:29
      Juz wiemy ze mieszkasz w Skawinie. Moze zainteresuje kogos twoja dzialalnosc...
      W kazdym razie wyslalem link do KGP. Moze beda na tyle sprytni, ze to
      sprawdza ;-).
    • Gość: andrzej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 14:38
      nie ma co jak zyczliwy polak...
    • Gość: pokolenie 900... IP: *.chello.pl 27.06.06, 17:50
      nastacji.go.pl/

      Polecam wizytę na powyższej stronce...
    • Gość: lolo IP: 80.48.189.* 19.09.05, 18:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • olias 19.09.05, 18:44
      Za kilka lat w unii nie będzie blokad pracy dla Polaków. Niskie przyrosty
      naturalne, starzenie się społeczeństw spowoduje że polska młodzież będzie
      rozchwytywana. Na rynek wchodzi pokolenie, ktore zna angielski. W Angli,
      Irlandii, Szwecji już nie jesteśmy "obcymi". Będzie dobrze. Tam. O polsce
      zapomnij. Ucz się języka, bez obaw. Tam szybko opanujesz a nikt nie śmieje się
      z pomyłek. Tylko Polski szkoda ... był kiedyś taki kraj, taki naród.
    • Gość: Załamana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 19:10
      a wszyscy każą mi wypie..ć
    • Gość: bΞLLiCoﻜΞ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 19:14
      jak widzę jakie byki tu niektórzy sadzą to wcale się nie dziwię, że robią po
      supermarketach za 620 brutto
    • Gość: ;))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 11:01
      Weselej, jak ci z "bykami" zarabiają po min. 3.000 miesięcznie, a ci co
      posługują sie piękną polszczyzną, tyrają w supermarkecie :P
    • braineater 23.09.05, 16:55
      Idź na studia.
      (pięc lat później wejdziesz na rynek pracy)
      W trakcie studiów pracuj.
      (bierz szmatławe umowy zlecenia, płaszcz się dla 200 złotych, bo przecież
      jesteś nikim)
      Chodź do kościoła - tam rodza się najlepsze znajomości i biznesy.
      (jedyna rozrywka dostępna dla biednych - popatrz na lepszych, pomarz, pogrąż
      się w modłach o świetlista przyszłość)
      Nie afiszuj się zainteresowaniami innymi niż wódka, cycate blondyny i oglądanie
      zapoconych kolesi na boisku.
      (ksiązki?! Co ty, ku.., pedał jakiś?)
      Od czas do czasu zadaj szyku i wyprowadź rodzinę na pobliski festyn/odpust.
      (niech przynajmniej sasiedzi widzą, że wcale nie jesteś takim burakiem)

      Trzymaj pysk i rób co ci każą. (i było się tak wyrywać - a mogłeś zarobić całe
      300 złotych)
      Nie narzekaj - tysiące takich jak ty czekają na Twoje miejsce. (bądź cyborgiem,
      ora, labora, pełzaj i wij się)
      Bo pan, prosze pana nie nadaje, się do pracy w naszej firmie. My tu stawiamy na
      sumienność, kreatywnośc i znajomość językow obcych. (ch.. ci w dupę palancie,
      mój kuzyn bardziej potrzebuje tej roboty)
      A jakie pan ma doświadczenie do tego rodzaju pracy?
      (jestem Polakiem, ekspertem w byciu wyru..ym, po prostu najlepsze)
      Zadzwonimy do pana.
      (dziękuje, nie odbieram nieznanych telefonów)

      Zawsze możesz wyemigrować, wykorzytać pięc lat studiów w jakiejś wielkiej
      firmie zagranicznej
      (Wykształcony humanista - najlepszym budowlańcem/zmywakiem)

      Polska, Ojczyzna, Honor, Bóg
      (MacDonald, lewizna, szmaciarze, grób)

      --
      This is what I have instead of a life.
      Plan natomiast jest taki...:)