Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica?

    IP: 172.27.44.* / 212.222.117.* 07.06.01, 11:18
    Moja firma (z siedziba w Niemczech) od dwoch lat szuka dobrze wyksztalconych specjalistow (inzynier,
    dwa jezyki obce) , ogloszenia poszly do Wyborczej i innych czasopism, i nikt sie nie zglosil.
    Czy Polacy juz nie chca pracowac za granica? A moze w Niemczech nie chca? Nie chca sie
    przeprowadzac, czy tez wszyscy ktorzy mieli wyjechac juz wyjechali? Moze sa jkies inne powody?

    jasiek.
    • Gość: zizi IP: *.sap-ag.de 07.06.01, 12:45
      Jasiek,
      pwoodow jest wiele.
      Ja bylem sam i wtedy napewno bym sie nie przeniosl.
      Brak przyjaciol, tesknota za rodzina itd

      Z kobieta moze, pod warunkiem, ze naprawde cos ciekawego by sie trafilo.
      No i nasze zarcie. polonusy kielbache tonami wywoza jak raz na rok w Polsce
      siedza.

    • Gość: Rysio IP: 12.11.145.* 22.06.01, 00:00
      Hmm poczytalem sobie te wypowiedzi i mysle ze wiekszosc z nich zostala napisana
      przez osoby nie wpelni doinformowane, ktorym sie na zachodzie nie powiodlo: w
      znalezieniu dobrej pracy, psychicznie-tesknota i frustracje zwiazane z trudnymi
      poczatkami, rozlaka z bliskimi, zrezygnowali na pewnym etapie poczatkowym i
      wrocili a teraz chcieliby znowu wyjechac. A tak ogolnie to jestesmy my Polacy
      malkontentami i lubimy zwalac na trudnosci obiektywne zamiast je przezwyciezac.

      Ja wyjechalem do USA w 89 z trojaka dzieci w wieku 10, 12 i 14 lat, zona i
      3,5tys zielonych.
      -4 lata frycowego i ciezkiej pracy jako technik zamiast stanowiska
      inzynieryjnego, to samo zona.

      -94 kupujemy z pozyczka dom i drugi samochod, corka idzie na studia. Lepsza
      znajomosc jezyka daje nam lepsze prace.

      96- syn na studia , 3-i samochod. Dobry okres ekonomiczny daje nam mozliwosc
      stawiania warunkow finansowych i poszukiwania lepszej pracy. Zona i ja
      otrzymujemy stanowiska inzynierskie w nowych firmach.

      -98 najmlodszy idzie na studia, corka konczy i zaczyna sama splacac pozyczki
      zaciagniete na te studia, ok 80 tys zielonych( splacila w 2 lata mieszkajac z
      nami), 4 i 5 samochod, teraz kazdy ma swoj,

      -00 starszy syn konczy informwatyke i zaczyna splacac swoje studia, mieszka z
      nami,

      - 01 corka wychodzi zamaz za Polaka i kupuje wlasny apartament i nowe Audi A6,
      jest nas teraz 6-ro
      - jest koniec czerwca 01, najmlodszy dostal praktyke letnia i pracuje nas 6
      osob, laczny spodziewany przeze mnie dochod na koniec roku dla nas wszystkich
      wyniesie ok. 350tys. zielonych brutto. Po podatkach 220tys zielonych.

      - nastepny krok to otworzyc wlasna rodzinna firme softwarowa w oparciu o ta
      czworke mlodych i zakonczyc mojej zony prace zawodowa, niech pilnuje wnuczki
      jak sie pojawia

      -czy chcialbym wrocic, my wracamy kazdego roku na urlopy i zakupki polskich
      ksiazek,wyrobow rzemiosla, obrazow itp

      -jaka cene zaplacilem za to co osiagnalem?, pierwsze 4 lata ciezkiej pracy za
      niska stawke, stresy, tesknoty i zalamania. Ale jak znasz cene i wiesz co
      chcesz osiagnac i godzisz sie to zaplacic to pozniej jest lepiej.

      - teraz mam wolnosc finansowa mimo dlugow na dom i studia najmlodszego, oraz
      geograficzna- moge jechac gdzie chce, celem dla mnie jest pomoc dzieciom
      wystartowac ostro w biznesie prywatnym i samemu uzyskac wolnosc czasu, abym
      mogl robic to co chce i kiedy chce

      -czy mi sie udalo,tu nie ma nic do udalo-nie udalo, to byla tylko ciezka uparta
      praca i wiedza co sie chce osiagnac...a to toja wiedzialemi pracowac to ja sie
      nie boje.... tylko musze wiedziec za ile

      Chcecie ze mna pogadac, jesli nie bedzie tych listow za wiele to odpisze
      proxima20012000@yahoo.com
    • Gość: bagnet IP: 198.150.76.* 15.11.01, 22:01
      02 - najmlodszy syn konczy studia. Teraz juz mamy 7 samochodow, z czego 4 sie
      rozsypuja.
      03 - corke dostala dobra prace (w koncu ma studia informatyczne. Problem w tym
      ze daleko od domu (tu Chicago lub NY). Mieszka na drugim koncu kraju i z typowo
      amerykanska dlugoscia urlopu bedzie nas odwiedzac co 2 lata. Pozyczki za dom i
      3 samochody splacac bedzie przez jeszcze 30.
      04 - syn dostaje prace w Huston. Tez kawal drogi i odwiedza nas bardzo zadko.
      Biegnac jak tatus za forsa zapomina co to rodzina. Dla niego liczy sie tylko
      kariera - rodzice, coz dali mu dobry poczatek teraz sa nie wazni. W koncu zrywa
      z nimi kontakt
      05 - przyszedl czas na najmlodszego syna. Ten dostal prace w Amestradamie.
      Widujemy sie bardzo rzadko. Jestem z niego dumny bo biegnie za kasa jak ja cale
      zycie. Choc pomalutku odzywa sie we mnie mysl, czy dobrze ich wychowalem??

      07 - Rysio zaczyna sie czuc samotny. Zona w nienajlepszym zdrowiu. Fakt ze
      fundusze emerytalne zapewniaja godziwe zycie, ale co z tego bo na leczenie
      idzie 80% przychodow.

      12 - Rysio jest sam jak paluch. Mimo ze w Chicagowskiej spolecznosci jest okolo
      1 miliona Polakow. 90% podobnych do niego. W tym roku RYsio zaczyna analizowac
      swoje zycie. Patrzy w przeszlosc, duma....
      Hmmmm....moze przegapil pare innych waznych rzeczy, wielewazniejszych niz
      KASA!!!
      Jest stary i sam. Patrzy w przszlosc i widzi wyscig szczorow i siebie na jednej
      z czolowych pozycji.

      Pomysl Rysiu juz teraz, by w 2012 nie bylo za pozno. Moze kasa nie jest tak
      istotna co?
      W co drugim twoim zdaniu wystepuje slowo pieniadze, praca, przychod,
      samochod....
      Same materialne rzeczy.
      Ale czy to jest w zyciu najwazniejsze?????


    • Gość: Toni IP: *.telia.com 04.02.02, 23:15
      Cześć Bagnet !
      A może byś napisał równoległą historie RYSIA, tak jak gdyby z Polski nie
      wyjechał ?
      Pomyśł jak wspaniale by miał i On i jego dzieci i dzisiaj i za kilka lat.
      Na pewno nie mieliby kłopotów z ilością i jakością samochodów i kontami
      bankowymi. A dzieci by ich bardzo kochały i trzymały sie jaknajbliżej, żeby sie
      od czasu do czasu na kolację u starych załapać.
      Myśl, Bagnet myśl.
      Toni
    • Gość: RYSIO IP: 12.11.145.* 08.02.02, 17:32
      Dawno mnie tu nie bylo, chyba odkad napisalem ten pierwsza czesc, czyli pol
      roku temu., Pozniej posypalo sie WIELE listow na adres jaki podalem i
      zrezygnowalem do zagladania do tej skrzynki bo nie mialo to zupelnie sensu. Pan
      Bagnet, ktory dopisuje mi ciag dalszy historii ponizej (z
      dn.15/11/2001) jest raczej lagodny w wyrazaniu swoich strasznych przepowiedni w
      porownaniu do niektorych listow jakie otrzymywalem. Dlatego
      prosze o wybaczenie wszystkich tych ktorzy napisali swoje maile calkiem serio a
      nie dostali odpowiedzi.Wiekszosc poczty miedzy lipcem a grudniem,
      ktora przyszla na ten adres wymazywalem nie czytajac.To nie mialo sensu.
      Wrocilem tutaj gdy przypadkowo nadszedl jeszcze jeden list od p.Anii i
      przypomnial mi o sprawie.
      Chce na przykladzie p.Bagneta odpowiedziec wszystkim malkontentom:

      rok:
      01- najmlodszy jeszcze studiuje i kosztuje mnie to 10 000 zielonych nastepnej
      pozyczki za semestr, naszczescie juz ostatni rok.
      - corka ma prace 20 minut jazdy od jej miejsca zamieszkania , a mieszka 10
      minut jazdy autem ode mnie
      - starszy pracuje, splaca dlugi za szkole ( juz nie zostalo wiele, jakies
      12 tys.) i kupil sobie Honde 2001S zupelnie nowa, acha, mieszka z nami

      02.- ekonomia w US spowalnia, firmy sie rozsypuja starszy syn zostaje
      zwolniony i jest na zasilku, dobrze ze mieszka z nami, ma czas to sie bawi,
      jezdzi na narty, odwiedza przyjaciol, byl w Polsce i Czechach na Swieta i Nowy
      Rok . Wysyla po 3-5 ofert o prace i mowi ze do poznej wiosny/lata
      nie ma co liczyc na intersujaca oferte w informatyce. W zwiazku z tym zamiast
      usiasc i rozpaczac trzeba sie bawic i zwiedzac. Teraz pojechal do
      NY na kilka dni do kolegi. Za 10 dni wybiera sie do Francji na 2 tygodnie na
      snieg. Jak zacznie sie praca skonczy sie wolny czas i przyjemnosci....
      Taka jest jego filozofia na zycie, ma prawo, ale panie Bagnet on dzwoni
      codzienie i rozmawia ze mna i zona jak mu dzien zlecial. Mowi to cos
      panu?

      Jeszcze kilka uwag,
      -Pisalem tak wiele o pieniadzach, nie ze nie ma lepszego tematu, lecz
      zeby przekazac pewne informacje i skale porownawcza tym, ktorzy
      zastanawiaja sie nad przyjazdem i takie info jest dla nich istotne.

      -temat samochodow: tu nie ma problemu samochodu. wytrzymuje taki 10 lat
      bez napraw, jesli wymienia mu sie na czas oleje i opony, a pozniej w
      24 godziny mam nowy, a stary oddaje organizacji charytatywnej i odpisuje sobie
      2 tysiace od podatku czyli oszczednosc ok 600 zielonych bez
      problemow i szukania kupca przez 2 miesiace na niego za te same 600-1000$

      - znajomi, do wodki picia co sobota to moj dom bylby zamaly zeby ich
      pomiescic. Byl taki okres ze impreza gonila impreze u nas w domu lub my
      do kogos. Przyjecia na 20 osob byly standartem. Ale jak chcielismy urzadzic
      spiewanie polskich koled to przyszlo ...4 osoby. No i dobrze jest.
      Zmienilismy po pewnym czasie ilosc w jakosc i mamy teraz przyjecia na 8-10
      osob, i rzadziej. Nie jest gorzej, zapewniam.

      -Dalsze plany, jak mowilem otwarcie rodzinnej firmy softwarowej, trzeba
      skonczyc z dawaniem zarabiac innym na pracy moich dzieci. Niech robia
      dla siebie. Ja ogrodze dzialke w okolo domu zeby mi wnuczki i pieski do
      sasiadow nie uciekaly i zbuduje piaskownice, hustawki i brodzik . TO BEDZIE
      UCIECHA!!!! Mowi ci to cos panie Bagnet i wam, inni malkontenci? Dzieci niech
      robia kariery zawodowe ja bede prowadzil im domowa opieke nad ich dziecmi,
      lepszej nie znajda. Hehe, a ile ja bede mial radochy!!! Jesli bedzie trzeba
      pomoge administrowac w firmie. Znajda kogos komu moga bardziej zaufac? I czy
      trzeba cos wiecej od zycia? Lokali, dziewczynek, dlugich lodzi i strumieni
      alkoholu, to nie sa wartosci do jakich ja dazylem.

      -Milionerem nie jestem na warunki US, raczej klasa srednia i daze teraz
      nie do wiekszych pieniedzy, jak wielu mi zarzucalo, lecz do wzmocnienia
      wiezow rodzinnych wstawienia ich na nowe tory, bo jest to okres, kiedy dzieci
      zakladaja swoje rodziny, dolacza do nas osoby z zewnatrz i
      napewno jest to moment delikatny, kiedy mozna stracic syna/corke rozpoczynajac
      niesnastki z synowa lub zieciem. Dlatego ten rozdzial musze
      rozpracowac ostroznie. Bedziemy musieli sie zaakceptowac z ta nowa osoba ,
      ktora przyprowadzi do domu jeden syn czy drugi. To jest bardzo wazne.

      -Panie Bagnet, moja historia w roku 2012 bedzie wygladala inaczej niz
      pan mysli: Bede mial 62 lata, od 5-7 lat nie bede juz pracowal oficjalnie
      zawodowo, srodki na utrzymanie zapewnia mi dzieci lub ich firma utrzymujac
      umowne stanowiska pracy dla mnie i i mojej zony i przysylajac tygodniowy czek
      do domu do czasu osiagniecia wieku emerytalnego. Ja bede bardzo zajety
      klepaniem po tylkach gromadki wnuczat jak beda za bardzo podskakiwac, robieniem
      im kanapek do szkoly i pilnowaniem zeby sie nie spoznily. Bede poganial zonke
      na wspolne chodzenie na basen i do fitness club dla utrzymania kondycji
      fizycznej. Bede naprawial usterki przy moim domu i domach dzieciakow , lub
      pilnowal kontraktorow zeby dobrze robote wykonali. No i jezdzil moim trzecim
      samochodem. Mowi to cos panu?................JEST WIELE PRZESZKOD ZEBY TO
      DOKONAC ALE JAK DAM W ZAPARTE TO TO ZROBIE.

      RYSIO
    • Gość: Beatka IP: *.214.116.120.Dial1.Boston1.Level3.net 14.07.02, 23:31
      Przypadkiem trafilam na ten watek i z wielkim zainteresowaniem przeczytalam
      opowiesc Rysia. Czuje sie nia zbudowana i dumna,z e sa tacy wlasnie Polacy w
      Ameryce ktorzy szczerze i bezinteresownie opowiadaja o wlasnej drodze i sa
      pelni pozytywnego nastawienia w realizowaniu wlasnych marzen...Dziekuje Rysiowi
      tym bardziej, ze wlasnie jestem na podobnej drodze wraz z mezem, tez niedawno
      przyjechalismy i zaczynamy od 3,5 tys dularow :) tyle, ze nie mamy jeszcze
      nieletnich na utrzymaniu. Oboje mamy wizy pracownicze i determinacje aby
      odpracowac frycowe za marne pieniadze, zeby potem bylo lepiej...gdy otworza sie
      kolejne furtki....Moj maz nawet trafil do gazety lokalnej w zwiazku z jedna z
      trzech prac jakie wykonuje na tym land of opportunities. Ja tez mam trzy
      prace. A za trzy, cztery lata mam nadzieje, ze kazde z nas bedzie mialo po
      jednej pracy za to trzy razy lepiej platnej, czego sobie i wszystkim rodakom na
      obczyznie zycze. Beatka
    • Gość: mikis IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 16.07.02, 10:22
      no i świetnie tylko czy jest warto - wszyscy piszecie za 4 za 5 za 7 lat dojdę,
      osiągnę, wypracuję, odpracuję frycowe itp. Ale czy warto - ja po skończeniu
      studiów w Polsce - tym kraju który was wychowal, a z którego tak chętnie
      uciekacie mam pracę, samochód i mieszkanie, czyli to co wy będziecie mieć za
      długie lata, wcześniej dając sie wykorzystać maksymalnie swoim amerykańskim
      pracodawcom. Obecnie w Polsce naprawdę można już mieć to samo, bez wyrzeczeń
      Ameryka to teraz żaden raj, żadne wielkie halo...
    • Gość: ziomek IP: *.CHEM.CWRU.Edu 17.07.02, 17:34
      Do Ameryki, mily kolego, nigdy nie wyjezdzali ksiazeta i hrabiowie, lub w dzisiejszej wersji ci co maja wujka w
      ministerstwie. Do Ameryki jechali ci dla ktorych nie bylo miejsca w ich kraju, bo urodzili sie w zlej klasie spolecznej, za
      wczesnie lub za pozno i nie zalapali sie na kolejny program stawiania na kogos tam. Do Ameryki jechali ci ktorzy w
      swoim kraju mogli jedynie zebrac lub wyjadac po smietnikach. I to jest punkt odniesienia. Minister nawet w Ugandzie
      ma lepiej niz przecietny Amerykanin, ale ministrow jest kilku a przecietny moze byc kazdy.
      Ameryka to kraj spolecznych wyrzutkow i marginesu. Dobrze o tym pamietamy (przy kazdej okazji jak ktos wyciaga
      lape po dolary).
    • Gość: Cybis IP: 80.48.114.* 25.07.02, 08:00
      Uważam, że Rysio napisał kawałek prawdy. Widzę też, że niektórzy są zbyt
      obłudni żeby się przyznać, że w Polsce dla normalnego obywatela praktycznie
      niemożliwe jest naprawdę nornmalne życie.
      Piszę to, bo sam byłem w USA i teraz zastanawiam się po co i w ogole jak to się
      stało, że wróciłem.
      Chociaż mam w miarę dobrą pracę, jak na polskie warunki, życie w Polsce widzę
      jako ciągłem zmaganie się ze wszystkim i ze wszystkimi. Tylko jedzenie jest
      normalne.
      Jak pisał Rysia tam napradę można sobie postawić cel - i go osiągnąć! Chcesz
      jechać do Japonii - OK, lubisz polować w Kanadzie - nie ma sprawy, itd.
      Pracujesz i wiesz po co.
      U nas niestety zakup kurtki zimowej to dla wielu wydarzenie miesiąca, a
      wypominany mu samochód to dorobek całego życia.
      C.
    • Gość: roberto IP: 213.77.7.* 25.07.02, 16:46
      szczera prawda, wlasnie jestem tuz po powrocie z krotkiego, wakacyjnego pobytu
      w Stanach, ale moje odczucia byly identyczne...swiat dla ludzi a nie przeciwko
      nim, wszystko ma swoj sens i zadnej prowizorki a jak sie jest ambitnym,
      pracowitym i choc troche zdolnym to sie osiagnie swoj cel bez kombinowania i
      cwaniactwa...dla Polakow cos niezrozumialego a jednak!
      na ruch zyciowy Pana Rysia (przypominam - z trojka dzieci!) trzeba miec jeszcze
      troche odwagi i duze jaja ale z pewnoscia sie to oplaci, jesli ktos
      wytrwaly...nie zawsze moze to trwac cztery lata, moze dluzej...ale jesli nie ma
      sie zapewnionych normalnych standardow materialnych do zycia rodziny i caly
      czas trzeba poswiecac na ich zdobywanie to trudno mowic iz w tym momencie cos
      innego bedzie jeszcze wazniejsze w zyciu bo to czysta hipokryzja i
      romantyzm...to tyle, pozdrowienia dla wszystkich czytajacych i dla rodziny Pana
      Rysia, ktoremu gratuluje i zycze dalszej pomyslnosci...ja jednak zostaje w tym
      piekelku, niezle zarabiam jak na tutejsze warunki i dobrze mi w Polsce, choc
      zawsze chcialbym miec tyle kasy coby zobaczyc od czasu do czasu jak wyglada ten
      swiat Pana Rysia i jego rodziny...bo warto i warto sie duzo od niego uczyc!
    • Gość: Pak IP: *.acn.waw.pl 27.07.02, 08:31
      Gość portalu: Cybis napisał(a):

      > U nas niestety zakup kurtki zimowej to dla wielu wydarzenie miesiąca, a
      > wypominany mu samochód to dorobek całego życia.
      > C.

      Ciekaw jestem skąd w ameryce biorą się ci ludzie, którzy codziennie przeglądają
      śmietniki i w wózkach ze sklepów wożą puszki i butelki? Przecież tam jest tak
      dobrze!
    • Gość: tademo IP: 2.3.STABLE* / 126.84.24.* 30.08.02, 15:13
      Gość portalu: Pak napisał(a):

      > Gość portalu: Cybis napisał(a):
      >
      > > U nas niestety zakup kurtki zimowej to dla wielu wydarzenie miesiąca, a
      > > wypominany mu samochód to dorobek całego życia.
      > > C.
      >
      > Ciekaw jestem skąd w ameryce biorą się ci ludzie, którzy codziennie
      przeglądają
      >
      > śmietniki i w wózkach ze sklepów wożą puszki i butelki? Przecież tam jest tak
      > dobrze!
      TO SA NA PEWNO AGENCI KGB!
    • Gość: ela IP: *.net.autocom.pl 07.09.02, 11:59
      bo oni CHCA to robic.moze niektorzy mieli gorszy start, byli chorzy itp. ale
      meneli jest w stanach nieporownywalnie mniej niz w Polsce, i to sa ludzie,
      ktorzy WYBRALI ten styl zycia - oczywiscie, nie roszcze sobie pretensji do
      gloszenia prawd o calosci. Sa alkoholicy, ludzie w ten czy inny sposob
      skrzywdzeni przez los. ale nie ma na taka skale jak w polandzie ludzi
      wyrzuconych poza nawias spoleczenstwa, juz nawet nie margines. dla nich po
      prostu nie ma szans. vide byle PGR-y, gdzie bieda sie reprodukuje.
    • Gość: Maciej IP: 194.204.129.* 11.09.02, 21:32
      Gość portalu: mikis napisał(a):

      > no i świetnie tylko czy jest warto - wszyscy piszecie za 4 za 5 za 7 lat
      dojdę,
      >
      > osiągnę, wypracuję, odpracuję frycowe itp. Ale czy warto - ja po skończeniu
      > studiów w Polsce - tym kraju który was wychowal, a z którego tak chętnie
      > uciekacie mam pracę, samochód i mieszkanie, czyli to co wy będziecie mieć za
      > długie lata, wcześniej dając sie wykorzystać maksymalnie swoim amerykańskim
      > pracodawcom. Obecnie w Polsce naprawdę można już mieć to samo, bez wyrzeczeń
      > Ameryka to teraz żaden raj, żadne wielkie halo...
      zgadza się jeszcze nie dałem pracy magisterskiej a pracuję w dużej firmie,na
      apratamencik z podziemnym garażem już mam,ale czekam na wybrankę,samochód też
      mogę kupić ale po co 200metrów do pracy.Do USA to ja pojadę w wakacje
      pozwiedzać Maciej.Pozdrawiam Polonusów wasz wybór.Studia państwowe nic mnie
      nie kosztowały!
    • Gość: potencjalna wybran IP: *.czarnkow.sdi.tpnet.pl 29.09.02, 20:43
      jestem chętna ale biedna...
      mam już tytuł mgr inż., ale pracy ciągle szukam
      na mieszkanie ani samochód mnie nie stać...
      żeby polecieć do USA też mnie nie stać
      też czekam, na wybranka
      pozdrawiam
    • Gość: Ren IP: *.toya.net.pl 24.10.02, 16:33
      To się ciesz.., może Tobie się udało... a ilu jest takich, którzy po studiach
      nie mogą znaleźć pracy (mimo wysyłania 50 CV dziennie), bo pracę nadal dostają
      ludzie, którzy mają tzw. plecy i znajomości? A bez doświadczenia zawodowego
      (które też juz nie wiadomo gdzie uzyskać, bo firmy tak chętnie przyjmują na
      staże) to możesz sobie najwyżej pocałować klamkę z drugiej strony.. Zaś w
      przypadku gdy jesteś kobietą musisz się głęboko zastanawiać - "praca czy dom i
      dzieci?" Ja nie zamierzam dokonywać tego wyboru, chcę pracować ale mieć też
      własną rodzinę i to nie pierwsze dziecko po 40-tce.. A np. w USA możliwości
      odbycia stażu są nieporównywalnie większe.. Zatem niedługo żegnam Polskę na
      jakiś tam czas..

      Gość portalu: Maciej napisał(a):

      > Gość portalu: mikis napisał(a):
      >
      > > no i świetnie tylko czy jest warto - wszyscy piszecie za 4 za 5 za 7 lat
      > dojdę,
      > >
      > > osiągnę, wypracuję, odpracuję frycowe itp. Ale czy warto - ja po skończeni
      > u
      > > studiów w Polsce - tym kraju który was wychowal, a z którego tak chętnie
      > > uciekacie mam pracę, samochód i mieszkanie, czyli to co wy będziecie mieć
      > za
      > > długie lata, wcześniej dając sie wykorzystać maksymalnie swoim amerykański
      > m
      > > pracodawcom. Obecnie w Polsce naprawdę można już mieć to samo, bez wyrzecz
      > eń
      > > Ameryka to teraz żaden raj, żadne wielkie halo...
      > zgadza się jeszcze nie dałem pracy magisterskiej a pracuję w dużej
      firmie,na
      > apratamencik z podziemnym garażem już mam,ale czekam na wybrankę,samochód też
      > mogę kupić ale po co 200metrów do pracy.Do USA to ja pojadę w wakacje
      > pozwiedzać Maciej.Pozdrawiam Polonusów wasz wybór.Studia państwowe nic
      mnie
      > nie kosztowały!
    • Gość: kuba IP: 62.148.83.* 30.09.02, 16:43
      co za różnica komu dajesz się wykorzystywać? w polsce większość pracowników i
      tak pracuje dla cudzoziemskich pracodawców
    • Gość: tim IP: 194.204.129.* 11.09.02, 21:24
      Gość portalu: Beatka napisał(a):

      > Przypadkiem trafilam na ten watek i z wielkim zainteresowaniem przeczytalam
      > opowiesc Rysia. Czuje sie nia zbudowana i dumna,z e sa tacy wlasnie Polacy w
      > Ameryce ktorzy szczerze i bezinteresownie opowiadaja o wlasnej drodze i sa
      > pelni pozytywnego nastawienia w realizowaniu wlasnych marzen...Dziekuje
      Rysiowi
      >
      > tym bardziej, ze wlasnie jestem na podobnej drodze wraz z mezem, tez niedawno
      > przyjechalismy i zaczynamy od 3,5 tys dularow :) tyle, ze nie mamy jeszcze
      > nieletnich na utrzymaniu. Oboje mamy wizy pracownicze i determinacje aby
      > odpracowac frycowe za marne pieniadze, zeby potem bylo lepiej...gdy otworza
      sie
      >
      > kolejne furtki....Moj maz nawet trafil do gazety lokalnej w zwiazku z jedna z
      > trzech prac jakie wykonuje na tym land of opportunities. Ja tez mam trzy
      > prace. A za trzy, cztery lata mam nadzieje, ze kazde z nas bedzie mialo po
      > jednej pracy za to trzy razy lepiej platnej, czego sobie i wszystkim rodakom
      na
      >
      > obczyznie zycze. Beatka Zatyracie się ludzie.To można mieć w
      Polsce,pozdrowienia z gorącej Chorwacji TIM
    • Gość: szalik IP: 212.244.126.* 24.07.02, 08:51
      Czytajac twoj list nie mozna oprzec sie wrazeniu ze jestes czowiekiem
      uwielbiajacym sie chwalic mimo ze usilnie dowodzisz swojej bezinteresownosci w
      udzielaniu rad tobie podobnym. Wyliczanie samochodow jest naprawde zenujace,
      probowanie nadrabiania wlasnej pychy checia opiekowania sie przyszlymi wnukami
      i zbudowania wlasnego raju jest co najmniej smieszne o ile nie komiczne.
      I nie jestem wcale wrogo nastawiony do ludzi emigrujacych za chlebem, bo sam
      wybieram sie na zachod europy, ale nie cierpie falszywych doradcow probojacych
      obcym ludziom pod plaszczem doradctwa, przekazac swoje pseudo osiagniecia. Juz
      dawno udowodniono, ze takie postepowanie wynika z braku akceptacji najblizszego
      otoczenia (przyjaciol, jezeli takowi sa) i checia chocby tylko wirtualnego
      zbudowania sobie swojej wymarzonej rzeczywistosci. Wydaje mi sie ze kupujac 48
      samochod, 28 telewizor, 105 komputer oraz odkladajac 1245034 dolar obudzisz sie
      i zauwazysz ze ty wlasciwie niczego wielkiego nie masz a fantazje ktorymi
      czarowales naiwnych ludzi mozna spisac i wydac pod wszystko mowiacym tytulem
      "Rysio w krainie czarow".

      PS. Udzielanie rad polega na pomaganiu a nie na chwaleniu sie. Jezeli ci sie
      udalo to powiedz jak to zrobiles jezeli chcesz a nie mow co osignales.
    • Gość: Beavis IP: *.inteligo.com.pl 20.08.02, 19:28
      Gość portalu: szalik napisał(a):

      > Czytajac twoj list nie mozna oprzec sie wrazeniu ze jestes czowiekiem
      > uwielbiajacym sie chwalic mimo ze usilnie dowodzisz swojej bezinteresownosci

      Nalezy troche pomyslec przed przedstawianiem glupich komentarzy. Mentalnosc
      amerykaninow znacznie sie rózni od Polaków, to nie znaczy ze ktos automatycznie
      szpanuje.

      W 83 roku wyjechalem do Kanady z rodzina. Moi rodzice mieli dwojke dzieci, 40
      dollarow w kieszenie i nie znali ani slowa angielskiego. Na poczatku bylo
      bardzo trudno. Moja mama pracowala nocki i moj ojciec samochody reperowal. Po
      jakims czasie stanelismy na wlasnych nogach i sprowadzilismy do Kanady dwojka
      moich wojkow. Ja chodzilem do szkoly Kanadyjskiej i z moim bratem ewntualnie
      skaczylismy studia. Pracowalem rok w Kanadzie i trzy lata temu postanowilem
      wrocic do Polski. Zostawilem duzo lepsze zycie, mialem samochod, ladne
      mieszkanie itd... W Polsce nic nie mam, zarabiam jak kazdy Polak z podobnym
      wyksztalceniem. (nie jako ex-pat) Oczywiscie w Polsce nie jest potrzebne tyle
      zeby zyc. Odleglosci sa znacznie mniejsze to samochod nie jest mi potrzebny.

      Ale po trzech latach mysle o wyjezdzie z tego kraju (ale nie do Kanady). Tu
      naprawde nie mozna sie dorobic udcziwie to co moi rodzice wykonali w Kanadzie
      nie jest mozliwe w Polsce. Jak masz cos wiecej w Polsce to ktos automatycznie
      ci tego zazdrosci. Co gorsze to Polak zrobi wszystko zeby Ci to odebrac. (nie
      mowiac o rzadzie) Tak nie jest w Kanadzie i napewno nie w Ameryce. Ja sie
      ciesze ze moi rodzice wyjechali z tego kraju. Jak bym tu zostal to bym siedzial
      przed blokiem i myslal jak moge wykrecic kolejny numer i zdobyc troche kasy,
      tak jak moi kuzyni.

      Jest duzo prawdy o tym co inni pisali o Stanach. Nie ma tyle wakacji, 2
      tygodnie jest standard bo nie ma cos takiego jak starz pracy. Charujesz od rana
      do nocy. Ale w Warszawie wiecej pracuje niz w Kanadzie. Ludzie sa tam samotni,
      moi rodzice maja teraz 2 samochody i ladny dom mieszkajac w przepieknym
      Vancouver, ale ja tu jestem i moj brat 2000 km dalej. Ale czy to naprawde ma
      jakies znaczenie jak w Polsce ludzie nie maja zaco jesc? Oczywiscie biedni
      ludzie sa wszedzie ale jak chcesz pracowac w Kanadzie to napewno dasz sobie
      rade, w Polsce to ruznie bywa.

      Pan Rysiek bardzo przypomina Polonie w Kanadzie. Kazdy sie chwali swoimi
      osiagnieciami i ile zarabia. Ale taka jest tam mentalnosc. Nie da sie tego
      ukryc. Moj ojciec jest taki sam. Ale to nie znaczy ze ta osoba szpanuje swoim
      sukcesem. To nie jest szpan. Tylko takie jest tam zycie. Wszystcy o tym
      gadaja. Jak ktos chce zobaczyc prawdziwe szpanerstwo to zapraszam do Polski
      gdzie mozna zobaczyc mnostwo dresiarzy bujajacych sie BMW albo ludziach ktorzy
      sie chwala jak jakiegos frajera oskubali.

      Widzialem obydwie strony. 17 lat w Kanadzie i 3 lata w Polsce z dwoma firmami
      (gdzie jedna mnie nie zle oskubala) dalo mi dobra perspektywe. Jest znacznie
      latwiej w Stanach albo Kanadzie, bez porownania. Ja jestem nadal mlody (29 lat)
      ale zaczynam myslec powazniej o mojej pszyszlosci i rodzinie, i nie widze
      mojego miejsca w Polsce. (bym znacznie musial zmienic moje podejscie moralne)
      Jak ktos ma szanse wyjechac z tego kraju to jak najbardziej mysle ze ta osoba
      powina wyjechac. Mozna tylko liczyc na siebie, nie na rzad i nie na swoja
      rodzine.

      A jak chodzi o prace w Niemczech. To nigdy bym nie wyjechal do Niemczech bo w
      Polsce mozna zarobic porownalna kase i nie byc traktowany jak jakis smiec tylko
      dlatego ze jestes z Polski.
    • Gość: jola IP: *.eu.boschrexroth.com / 145.230.209.* 18.09.02, 16:34
      Gość portalu: Beavis napisał(a):

      > Gość portalu: szalik napisał(a):
      >
      > > Czytajac twoj list nie mozna oprzec sie wrazeniu ze jestes czowiekiem
      > > uwielbiajacym sie chwalic mimo ze usilnie dowodzisz swojej bezinteresownos
      > ci
      >
      > Nalezy troche pomyslec przed przedstawianiem glupich komentarzy. Mentalnosc
      > amerykaninow znacznie sie rózni od Polaków, to nie znaczy ze ktos
      automatycznie
      >
      > szpanuje.
      >
      > W 83 roku wyjechalem do Kanady z rodzina. Moi rodzice mieli dwojke dzieci, 40
      > dollarow w kieszenie i nie znali ani slowa angielskiego. Na poczatku bylo
      > bardzo trudno. Moja mama pracowala nocki i moj ojciec samochody reperowal. Po
      > jakims czasie stanelismy na wlasnych nogach i sprowadzilismy do Kanady dwojka
      > moich wojkow. Ja chodzilem do szkoly Kanadyjskiej i z moim bratem ewntualnie
      > skaczylismy studia. Pracowalem rok w Kanadzie i trzy lata temu postanowilem
      > wrocic do Polski. Zostawilem duzo lepsze zycie, mialem samochod, ladne
      > mieszkanie itd... W Polsce nic nie mam, zarabiam jak kazdy Polak z podobnym
      > wyksztalceniem. (nie jako ex-pat) Oczywiscie w Polsce nie jest potrzebne tyle
      > zeby zyc. Odleglosci sa znacznie mniejsze to samochod nie jest mi potrzebny.
      >
      > Ale po trzech latach mysle o wyjezdzie z tego kraju (ale nie do Kanady). Tu
      > naprawde nie mozna sie dorobic udcziwie to co moi rodzice wykonali w Kanadzie
      > nie jest mozliwe w Polsce. Jak masz cos wiecej w Polsce to ktos automatycznie
      > ci tego zazdrosci. Co gorsze to Polak zrobi wszystko zeby Ci to odebrac. (nie
      > mowiac o rzadzie) Tak nie jest w Kanadzie i napewno nie w Ameryce. Ja sie
      > ciesze ze moi rodzice wyjechali z tego kraju. Jak bym tu zostal to bym
      siedzial
      >
      > przed blokiem i myslal jak moge wykrecic kolejny numer i zdobyc troche kasy,
      > tak jak moi kuzyni.
      >
      > Jest duzo prawdy o tym co inni pisali o Stanach. Nie ma tyle wakacji, 2
      > tygodnie jest standard bo nie ma cos takiego jak starz pracy. Charujesz od
      rana
      >
      > do nocy. Ale w Warszawie wiecej pracuje niz w Kanadzie. Ludzie sa tam
      samotni,
      > moi rodzice maja teraz 2 samochody i ladny dom mieszkajac w przepieknym
      > Vancouver, ale ja tu jestem i moj brat 2000 km dalej. Ale czy to naprawde ma
      > jakies znaczenie jak w Polsce ludzie nie maja zaco jesc? Oczywiscie biedni
      > ludzie sa wszedzie ale jak chcesz pracowac w Kanadzie to napewno dasz sobie
      > rade, w Polsce to ruznie bywa.
      >
      > Pan Rysiek bardzo przypomina Polonie w Kanadzie. Kazdy sie chwali swoimi
      > osiagnieciami i ile zarabia. Ale taka jest tam mentalnosc. Nie da sie tego
      > ukryc. Moj ojciec jest taki sam. Ale to nie znaczy ze ta osoba szpanuje swoim
      > sukcesem. To nie jest szpan. Tylko takie jest tam zycie. Wszystcy o tym
      > gadaja. Jak ktos chce zobaczyc prawdziwe szpanerstwo to zapraszam do Polski
      > gdzie mozna zobaczyc mnostwo dresiarzy bujajacych sie BMW albo ludziach
      ktorzy
      > sie chwala jak jakiegos frajera oskubali.
      >
      > Widzialem obydwie strony. 17 lat w Kanadzie i 3 lata w Polsce z dwoma firmami
      > (gdzie jedna mnie nie zle oskubala) dalo mi dobra perspektywe. Jest znacznie
      > latwiej w Stanach albo Kanadzie, bez porownania. Ja jestem nadal mlody (29
      lat)
      >
      > ale zaczynam myslec powazniej o mojej pszyszlosci i rodzinie, i nie widze
      > mojego miejsca w Polsce. (bym znacznie musial zmienic moje podejscie moralne)
      > Jak ktos ma szanse wyjechac z tego kraju to jak najbardziej mysle ze ta osoba
      > powina wyjechac. Mozna tylko liczyc na siebie, nie na rzad i nie na swoja
      > rodzine.
      >
      > A jak chodzi o prace w Niemczech. To nigdy bym nie wyjechal do Niemczech bo w
      > Polsce mozna zarobic porownalna kase i nie byc traktowany jak jakis smiec
      tylko
      >
      > dlatego ze jestes z Polski.
      Niestety w bardzo wielu punktach sie z Panem zgadzam. Mam 27 lat i jestem w tej
      chwili w Niemczech, ale juz za pol roku chce wrocic do kraju. Czy jest Pan o
      tym naprawde przekonany, ze uczciwie w Polsce nic sie nie da zrobic, nawet
      jesli ma sie wyksztalcenie, checi do pracy i milosc do kraju? Wiele osob
      (zarowno w Polsce jak i w Niemczech) odradza mi powrot do kraju. Ja
      postanowilam byc uparta, ale zaczynam sie zastanawiac, czy nie jest to upor
      maniaka.
      Pozdrawiam
      Jola
    • Gość: Toni IP: *.telia.com 05.10.02, 00:17
      DOo szalika, przeciez Ci powiedzial, zapie... 4 lata i potem tez sie nie obijal.
      Czytaj Szalik, czytaj !
    • kjs13 29.10.02, 11:36
      Jak czytam wasze wypowiedzi to chce mi sie plakac, czemu nie urodzilem sie
      wczesnie, jakies 10-15 lat. Teraz nie ma rzadny szans wyjechac do Stanow.
      Jeszcze przed 11 wrzesnia 2001 byl klopot teraz jest to cud jak dostaniesz
      wize. Mam 23 lata i przerwane studia /musialem pracowac/, wiec moje jedyne
      wyjscie to pracowac/byc na zasilku w Polsce.
    • Gość: wiedzma IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 09.09.02, 18:33
      No tak zaczelam czytac dalszy ciag Rysia ktory dopisujecie. Nie chce czytac
      dalej. Jacy my Polacy jestesmy zazdrosni jak pies ogrodnika sam nie zje
      drugiemu nie da.
      Nie cieszy nas gdy komus sie powiedzie.
      Ja mu raczej gratuluje i ciesze sie ze mu sie udalo.Mial szanse na lepsze
      zycie, wieksze mozliwosci i je wykorzystal.
      Ja jestem na starcie 3 lata w Canada, ciezka marna praca( jeszcze) ale za
      toskonczona szkola jezyjowa i prestizowy college(ktory zaczynam splacac). W
      Polsce nie mialabym szans na nowe studia w moim wieku tu mi je dano.
      Ktos zapytal czy pieniadze to wszystko? Pewnie ze nie ale daja stagnacje i
      zabezbieczenie, lepiej sie zyje, mozna realizowac swoje marzenia, patriota i
      Polakiem mozna byc i na obczyznie. Szczytne idealy cie nie nakarmia.

      Pozdrawiam

      wiedzma
    • Gość: Krystyna IP: *.supermedia.pl / *.iry.warszawa.supermedia.pl 18.09.02, 08:23
      Panie Rysiu - niech Pan zastanowi się taraz co by było w Kraju.
      Dzieci bez pracy (bo o pracę w dzisiejszych czasach jest bardzo ciężko.
      Podam swój przykład.
      Córka ukończyła szkołę średnią, szkołe policealną kierunek Hotelarstwo-Turystyka
      zna bardzo dobrze język angielski i język niemiecki - i nic pustka do pracy
      owszem chcą ludzi młodych ale z doświadczeniem, pytanie gdzie młodzi ludzie
      mają zdobyć to doświadczenie.
      Syn uczy się w Gimnazjum (bardzo duże wydatki)
      Mąż jest bez pracy (w roku 2000 zabrano źródło utrzymania rentę) sprawa w
      sądzie trwa już ponad dwa lata.
      Ja jestem jedynym żywicielem rodziny - wynagrodzenie jakie otrzymują to 860 zł,
      bez rzdnych perspektyw na poprawę sytuacji finansowej (firmy w POlsce są na
      skraju bankructwa)
      Starczyć to ma na zapłacenie świadczeń i życie.
      Bardzo bym chciała żyć jak żyją ludzie pracujący w innych Krajach (na zachodzie.
      Starcza im na utrzymanie rodziny i godne życie - w naszym Kraju w obecnej
      sytuacji ekonomicznej jest to poprostu niemożliwe - boimy się dnia następnego.
      Chciałby Pan tak żyć jak my?
      Pozdrawiam
      Krystyna
    • Gość: Slawek IP: *.ryd.student.liu.se 21.10.02, 22:17
      Ciekawe Gosciu czy kasa nie bylaby dla ciebie jedna z najwazniejszych spraw
      gdybys pare lat byl bezrobotny albo mial w perspektywie prace za 1000 zlotych
      na reke do konca swojej kariery zawodowej. Prawda jest taka ze na zachodzie dla
      ludzi pracowitych i zdolnych sa perspektywy natomiast obecnie w Polsce bez
      ukladow mozna pracowac w markecie nawet jak sie ma wyzsze wyksztalcenie i nawet
      skonczylo sie dobry kierunek. Dlatego ja widzac Polskie realia wole ciezko
      pracowac za 8000zlotych za granica niz nawet za 1800 w Polsce:).Poza tym w
      Polsce komfort pracy stoi na takim samym poziomie jak i place.No to tyle...
    • Gość: bonovox IP: *.lubartow.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 17:19
      Pracowalem przez 6 miesiecy jako inzynier mechanik w jednym z krajow UE.
      Uwazam, ze powiodlo mi sie zalatwiajac sobie taki a nie inny kontrakt. Ale
      przez ten okres obserwowalem innych Polakow, ktorzy pracowali w tej samej
      firmie (z ta roznica, ze ich zatrudnienie bylo organizowane na miejscu). Coz,
      nie oszukujmy sie, tylko mala czesc ludzi wyksztalconych ma szanse na
      zahonorowanie ich wyksztalcenia na Zachodzie. Wiecej, pracowalem za 75%
      wynagrodzenia inzyniera "tubylca" tylko dlatego, ze przyjechalem z Polski. Na
      pytanie dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica odpowiadam
      krotko: nie wazne jak bardzo bysmy sie starali, jak bardzo bysmy byli
      wyksztalceni to zawsze pozostaniemy wyksztalconymi pracownikami kategorii B.
    • Gość: janusz IP: 5.2.1R1D* / 198.208.6.* 05.07.02, 20:23
      nie ma takiego problemu w USA.
      Ja podobnie jak pan Rysio przyjechalem do Stanow w '89.
      Pozostalem przez przypadek - komplikacje rodzinne i infromatyka w Polsce padla
      wtedy. Nie mialem ani grosza na start.

      Pomogli mi Amerykanie polskiego pochodzenia. Owszem zaplacilem frycowe pracujac
      za $700 na miesiac po podatkach przez rok, ale nigdy nie pracowalem
      niezawodowo. Pozniej jednak poszelem swoja droga i moje zarobki rosly z kazdym
      rokiem: $28K-$35K-$55K-$65K-$50K-$82K-$107K... i ciagle rosnie. Dorobilem
      szkoly w Stanach i dalej dorabiam. Podobnie jak pan Rysio mysle o kntaktach
      rodzinnych i zrobieniem czegos dla kraju. Oczywiscie, ze o pieniadze nie
      chodzi - chodzi o to aby ich nie brakowalo. Jak komus nie brakuje w Polsce to
      niech siedzi. Ja sam byc moze kiedys powroce, chociaz ilosc mutantow
      kryminogennych w Polsce mnie jakos nie zagrzewa do tych planow.

      Kiedys sie bardzo chcialem zaangazowac w prace dla Polski, ale po pamietnych
      wyborach Kwacha i potem jego kliki rece mi opadly. Zrozumialem, ze Polske nie
      stac na wyjscie z bagna komunistycznego i statusu republiki bananowej bo ludzie
      nie widza swiatla w koncu tunelu i daja sie tym samym warhola ciagle po dupie
      kopac. Wiezrza zlodziejowi z dobra gatka i krawatem z Wloch a nie wieza
      swojemu, ktory mowi ze nie bedzie latwo i ma krawat za 5 Zlotych ...?!A jak cos
      nie idzie to szukaja winnych wszedzie poza nimi samymi. Czuje sie w Polsce
      jak "persona non grata"...

      I w podobny sposob wielu z naszy rodakow za granica czeka na dane. A takiego
      systemu jeszcze nie wymyslono. Wyksztalcenie Polakow w wielu dziedzinach jest
      nieadekwatne do uzywanych tam technologii. Ta prawda odnosi sie jednak glownie
      do ok. 30 - 50% czolujacych firm. Reszta nie rozni sie bardzo od firm polskich
      poza lepszym rynkiem zbytu, kapitalem i dostepem do technologii. Tak wiec
      szanse sa i to realne. Oczekiwac zaduze nie nalezy, ale i nie mozna popadac w
      samozadowolenie pracujac ponizej swoich kwalifikacji.

      janusz.
    • Gość: Emka IP: 217.153.27.* 11.07.02, 10:16
      Ja również jakoś się nie identyfikuję ze społeczeństwem, które wybiera samoobronę
      do parlamentu. Wyrosłam i dojrzałam za czasów komuny. Miałam okazję "pracować"
      kiedy chyliła się ku upadkowi, ale styl bycia i życia kojarzony z pomiotami
      komunistycznymi jest mi całkowicie obrzydły. Chętnie przeniosłabym się z rodziną
      do bardziej cywilizowanego kraju, ponieważ nie boję się ciężkiej pracy i uczenia
      się i próbowania nowego. Tylko nie wiem od czego zacząć. Nie mam żadnych
      znajomych, którzy podpowiedzieliby jaki pierwszy krok powinnam wykonać.
    • Gość: janusz IP: *.try.wideopenwest.com 27.07.02, 08:12
      W zaleznsci od wyksztalcenia i Twojej specjalnosci zawodowej mozesz probowac
      ubigac sie o wyjazd do Kanady samosopnsorujac sie. Na stronach ambasady
      kanadyjskiej powinny byc jakies infrmacje na tn tmat.

      Inaczej mozesz zeczywisi sprobowac przyjechac do kogos kto Ci pomoze zatatowac.
      Nie ymagaj za wiele, ale tani pokoj i informacjaplus pooc w "zachaczeniu" sie
      czesto to wiecej niz mozna prosic. Nie jest pewno dla Ciebie nowoscia, ze w
      Stanach wielu mieszka na lewo. Amerkanie w reczywistosci nie maja mozliwosci
      kontrolowac imigracji skutecznie, a jako ze i kraj wielki, jak juz tu ktos sie
      zachaczy to izostanie. Oczyiscie pozostajac nieleganie poyzj oku mozesz
      znacznie ogranicyc szanse na powrot do USA. Ale wielu ludzi pobuje i ci wytrali
      daja sobie rade i odkladaja pieiadze na powrot do Polski,badz zyja z nadzieja
      na amneti, ktore co kilkanascie lat sie zdarzja.

      Ina moziwocia sa studia. Wize studenka bylo stosunkowo latwo dostac. Musisz
      jednak wpiac kogos n sonsora finansowegonawet gybys nie miala zamiaru
      kontynuoac studiow a jdynie wjechac do kraju. Niedlugo te prepisy sie
      najprawdopodoniej zaostrza ze wzgldu na 9/11/.

      Masz wiecej pytan - daj znac. Wielu ludi tutaj jest chetnch pomodz komus kto
      chce pomodz samemu sobie, ale jak sie moesz domyslac trudno jest oczekiac aby
      ktos ryykowal wlasny status dla kogos na dluzsza mete.

      janusz
    • Gość: Emka IP: 217.153.27.* 07.08.02, 13:24
      Dzięki za odpowiedź i podpowiedź.
      Pozdr.
    • Gość: Robert IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 20:17
      Byłem teraz w Stanach przez prawie rok. Zarabiałem na utrzymanie siebie,
      samochodu, telefonu komórkowego. Jednak nie można porównywać startu, jaki miał
      pan Rysio kilkanaście lat temu. Po 9/11 na moich oczach wprowadzane były takie
      ograniczenia dla illegal alienów, jak niemożność wyrobienia prawa jazdy
      stanowego, numeru, social security (mniej lub bardziej legalnego), otworzenia
      konta w banku czy tez zakupu "komórki". Nie jest też przyjemna świadomość, że
      taki zwykły cop (glina z drogówki) może wyekspediować Ciebie do z powrotem do
      Polski, jeżeli nie spodoba sie mu Twoja buźka podczas kontroli na drodze.

      Nie mniej jednak, po 3 tygodniach beznadziejnego bujania sie w kraju zaczynam
      zastanawiać sie nad powrotem. Dla tych, którzy boją sie jechac w ciemno i
      zaczynać pod ścianą placzu (chicago) lub gdzieś na greenpoint polecam stronę z
      namiarami na oferty pracy dla ludzi z papierami lub bez
      www.jobs.xaper.com
      Powodzenia!!!
    • Gość: Mariuz IP: proxy / *.invision.com 29.10.02, 19:46
      Nie wiem jak i gdzie sie mieszkales w satnach ale o tym policjancie to mala
      przesada. Do momentu jak masz amerykanskie prawo jazdy nikt nigdy sie ciebie
      nie zapyta o twoj status imigranta. Mowisz ze o prawo jazdy lub SS jest trudno -
      widocznie byles na tyle cialapa aby nieznac sie na czym to polega. Oczywiscie
      jak poszedles do office bez znajomosci przepisow i jezyka to zawsze wiadome ze
      nic nie miales. Jakos przyjezdza tutaj duzo ludzi i oni maja szanse na prawo
      jazdy, social security i pozwolenie na prace tylko ty miales jakies klopoty.
      Pozdrawiam
      Mariusz z New York
    • Gość: damian IP: *.euv-frankfurt-o.de 17.07.02, 12:05
      Gość portalu: Rysio napisał(a):

      > Hmm poczytalem sobie te wypowiedzi i mysle ze wiekszosc z nich zostala
      napisana
      >
      > przez osoby nie wpelni doinformowane, ktorym sie na zachodzie nie powiodlo: w
      > znalezieniu dobrej pracy, psychicznie-tesknota i frustracje zwiazane z
      trudnymi
      >
      > poczatkami, rozlaka z bliskimi, zrezygnowali na pewnym etapie poczatkowym i
      > wrocili a teraz chcieliby znowu wyjechac. A tak ogolnie to jestesmy my Polacy
      > malkontentami i lubimy zwalac na trudnosci obiektywne zamiast je
      przezwyciezac.

      Drogi Panie Rysiu. Bardzo sie ciesze ze panu sie powiodlo i ze zrealizowal pan
      swoje zyciowe marzenia. Mysle jednak, ze zbyt surowo ocenia pan ludz, ktorzy
      wyjechali za granice i im sie tam nie podobalo. Wydaje mi sie, ze dla pana
      miara sukcesu jest kariera zawodowa. Ludzie sa rozni i maja rozne potrzeby.
      Wyjazd jest pewna proba, doswiadczeniem. Uwazam, jesli komus sie nie podoba,
      albo jesli bardzo teskni za bliskimi nie oznacza to ze ten ktos jest od
      pana "gorszy".

      >
      > Ja wyjechalem do USA w 89 z trojaka dzieci w wieku 10, 12 i 14 lat, zona i
      > 3,5tys zielonych.
      > -4 lata frycowego i ciezkiej pracy jako technik zamiast stanowiska
      > inzynieryjnego, to samo zona.
      >
      > -94 kupujemy z pozyczka dom i drugi samochod, corka idzie na studia. Lepsza
      > znajomosc jezyka daje nam lepsze prace.
      >
      > 96- syn na studia , 3-i samochod. Dobry okres ekonomiczny daje nam mozliwosc
      > stawiania warunkow finansowych i poszukiwania lepszej pracy. Zona i ja
      > otrzymujemy stanowiska inzynierskie w nowych firmach.
      >
      > -98 najmlodszy idzie na studia, corka konczy i zaczyna sama splacac pozyczki
      > zaciagniete na te studia, ok 80 tys zielonych( splacila w 2 lata mieszkajac z
      > nami), 4 i 5 samochod, teraz kazdy ma swoj,
      >
      > -00 starszy syn konczy informwatyke i zaczyna splacac swoje studia, mieszka z
      > nami,
      >
      > - 01 corka wychodzi zamaz za Polaka i kupuje wlasny apartament i nowe Audi
      A6,
      > jest nas teraz 6-ro
      > - jest koniec czerwca 01, najmlodszy dostal praktyke letnia i pracuje nas 6
      > osob, laczny spodziewany przeze mnie dochod na koniec roku dla nas wszystkich
      > wyniesie ok. 350tys. zielonych brutto. Po podatkach 220tys zielonych.
      >
      > - nastepny krok to otworzyc wlasna rodzinna firme softwarowa w oparciu o ta
      > czworke mlodych i zakonczyc mojej zony prace zawodowa, niech pilnuje wnuczki
      > jak sie pojawia
      >
      > -czy chcialbym wrocic, my wracamy kazdego roku na urlopy i zakupki polskich
      > ksiazek,wyrobow rzemiosla, obrazow itp
      >
      > -jaka cene zaplacilem za to co osiagnalem?, pierwsze 4 lata ciezkiej pracy za
      > niska stawke, stresy, tesknoty i zalamania. Ale jak znasz cene i wiesz co
      > chcesz osiagnac i godzisz sie to zaplacic to pozniej jest lepiej.
      >
      > - teraz mam wolnosc finansowa mimo dlugow na dom i studia najmlodszego, oraz
      > geograficzna- moge jechac gdzie chce, celem dla mnie jest pomoc dzieciom
      > wystartowac ostro w biznesie prywatnym i samemu uzyskac wolnosc czasu, abym
      > mogl robic to co chce i kiedy chce
      >
      > -czy mi sie udalo,tu nie ma nic do udalo-nie udalo, to byla tylko ciezka
      uparta
      >
      > praca i wiedza co sie chce osiagnac...a to toja wiedzialemi pracowac to ja
      sie
      > nie boje.... tylko musze wiedziec za ile
      >
      > Chcecie ze mna pogadac, jesli nie bedzie tych listow za wiele to odpisze
      > proxima20012000@yahoo.com
    • Gość: Irek z Vancouver IP: *.3web.net 07.09.02, 20:31
      Gratulacje... Do tego wszystkiego przydalaby sie jakas inwestycja w Polsce i
      mamy przyklad jak powinien wygladac Polak wzor na emigracji. Pozdrowienia!
    • Gość: XX IP: *.proxy.aol.com 29.09.02, 22:27
      Irciu, a czy slyszales o oswiadczeniach majatkowych i innych podobnych
      podatkowych pomyslach w Polsce. Zbyt bliski kontakt z krajem moze skonczyc sie
      ruina. Pomysl, zamiast cos innym zaproponujesz.
      Pozdr.
    • Gość: Ewcia IP: *.client.attbi.com 09.10.02, 05:16
      Zdaje spobie sprawe, ze skonczyles
      studia w Polsce, ale $50 tys/ rok to malo. Ja jestem sporo mlodsza i zarabiam
      wiecej niz 2x wiecej.

      No ale musze Ci pogratulowac, ze dzieci daja do wspolnej kasy, nawet jesli tak
      duzo nie zarabiaja. Rzeczywistosc jest czesto inna, i wiekszosc rodzicow
      amerykanskich nawet nie wie ile zarabiaja ich dzieci. A dziadki musza same
      zbierac na emeryture.

      -Ewcia

      Gość portalu: Rysio napisał(a):

      > Hmm poczytalem sobie te wypowiedzi i mysle ze wiekszosc z nich zostala
      napisana
      >
      > przez osoby nie wpelni doinformowane, ktorym sie na zachodzie nie powiodlo:
      w
      > znalezieniu dobrej pracy, psychicznie-tesknota i frustracje zwiazane z
      trudnymi
      >
      > poczatkami, rozlaka z bliskimi, zrezygnowali na pewnym etapie poczatkowym i
      > wrocili a teraz chcieliby znowu wyjechac. A tak ogolnie to jestesmy my
      Polacy
      > malkontentami i lubimy zwalac na trudnosci obiektywne zamiast je
      przezwyciezac.
      >
      > Ja wyjechalem do USA w 89 z trojaka dzieci w wieku 10, 12 i 14 lat, zona i
      > 3,5tys zielonych.
      > -4 lata frycowego i ciezkiej pracy jako technik zamiast stanowiska
      > inzynieryjnego, to samo zona.
      >
      > -94 kupujemy z pozyczka dom i drugi samochod, corka idzie na studia. Lepsza
      > znajomosc jezyka daje nam lepsze prace.
      >
      > 96- syn na studia , 3-i samochod. Dobry okres ekonomiczny daje nam mozliwosc
      > stawiania warunkow finansowych i poszukiwania lepszej pracy. Zona i ja
      > otrzymujemy stanowiska inzynierskie w nowych firmach.
      >
      > -98 najmlodszy idzie na studia, corka konczy i zaczyna sama splacac pozyczki
      > zaciagniete na te studia, ok 80 tys zielonych( splacila w 2 lata mieszkajac
      z
      > nami), 4 i 5 samochod, teraz kazdy ma swoj,
      >
      > -00 starszy syn konczy informwatyke i zaczyna splacac swoje studia, mieszka
      z
      > nami,
      >
      > - 01 corka wychodzi zamaz za Polaka i kupuje wlasny apartament i nowe Audi
      A6,
      > jest nas teraz 6-ro
      > - jest koniec czerwca 01, najmlodszy dostal praktyke letnia i pracuje nas 6
      > osob, laczny spodziewany przeze mnie dochod na koniec roku dla nas
      wszystkich
      > wyniesie ok. 350tys. zielonych brutto. Po podatkach 220tys zielonych.
      >
      > - nastepny krok to otworzyc wlasna rodzinna firme softwarowa w oparciu o ta
      > czworke mlodych i zakonczyc mojej zony prace zawodowa, niech pilnuje wnuczki
      > jak sie pojawia
      >
      > -czy chcialbym wrocic, my wracamy kazdego roku na urlopy i zakupki polskich
      > ksiazek,wyrobow rzemiosla, obrazow itp
      >
      > -jaka cene zaplacilem za to co osiagnalem?, pierwsze 4 lata ciezkiej pracy
      za
      > niska stawke, stresy, tesknoty i zalamania. Ale jak znasz cene i wiesz co
      > chcesz osiagnac i godzisz sie to zaplacic to pozniej jest lepiej.
      >
      > - teraz mam wolnosc finansowa mimo dlugow na dom i studia najmlodszego, oraz
      > geograficzna- moge jechac gdzie chce, celem dla mnie jest pomoc dzieciom
      > wystartowac ostro w biznesie prywatnym i samemu uzyskac wolnosc czasu, abym
      > mogl robic to co chce i kiedy chce
      >
      > -czy mi sie udalo,tu nie ma nic do udalo-nie udalo, to byla tylko ciezka
      uparta
      >
      > praca i wiedza co sie chce osiagnac...a to toja wiedzialemi pracowac to ja
      sie
      > nie boje.... tylko musze wiedziec za ile
      >
      > Chcecie ze mna pogadac, jesli nie bedzie tych listow za wiele to odpisze
      > proxima20012000@yahoo.com
    • Gość: sharky IP: *.hg.mdip.bt.net 16.07.01, 17:23
      Zawsze chcialem wyjechac za granice i pracowac tu. Udalo mi sie znalezc prace w
      biurze architektonicznym a ostatnio zalozylem wlasna firme. Nie dziwie sie ze
      Polacy nie chca wyjezdzac: wielu z nich nie przystosowuje sie dobrze do
      warunkow emigracji a wszystko sie zaczyna od braku znajomosci jezyka. Potem sa
      problemy ze znalezieniem pracy. Wiekszosc Polakow (przynajmniej w Anglii)
      pracuje na nisko kwalifikowanych stanowiskach. Ci ktorych znam chca wrocic do
      Polski jak najszybciej. Ludzi pracujacych w swoich zawodach jest niewielu i
      dziwi to wszystkich jak mowie ze pracuje jako architekt a nie zmywacz garow.
    • Gość: ewula IP: 217.168.133.* 16.09.02, 14:23
      Gość portalu: sharky napisał(a):

      > Zawsze chcialem wyjechac za granice i pracowac tu. Udalo mi sie znalezc prace
      w
      >
      > biurze architektonicznym a ostatnio zalozylem wlasna firme. Nie dziwie sie ze
      > Polacy nie chca wyjezdzac: wielu z nich nie przystosowuje sie dobrze do
      > warunkow emigracji a wszystko sie zaczyna od braku znajomosci jezyka. Potem
      sa
      > problemy ze znalezieniem pracy. Wiekszosc Polakow (przynajmniej w Anglii)
      > pracuje na nisko kwalifikowanych stanowiskach. Ci ktorych znam chca wrocic do
      > Polski jak najszybciej. Ludzi pracujacych w swoich zawodach jest niewielu i
      > dziwi to wszystkich jak mowie ze pracuje jako architekt a nie zmywacz garow.

      podziwiam podziwiam i gratuluje!!!!
      naprawde!
      w tym roku skonczylam studia- architekture oczywiscie i szukam pracy. ja
      naprawde chce pracowac i w tej chwili jest mi naprawde bez roznicy gdzie. nie
      raz pracowalam na tzw. zachodzie wiec mozna powiedziec ze jestem sobie "kobieta
      pracujaca i zadnej pracy sie nie boje". jest tylko jedno ale: jak. bo tak
      faktycznie szukam pracy i jak wiadomo najbardziej interesuje mnie taka w ktorej
      moge sie jakos wykazac( nie cierpie bezczynnosci) cos robic i wiem jaki jest
      tego cel: rozwijanie sie doksztalcanie czy jakkolwiek to zwac... wiem i
      doskonale zdaje sobie z tego sprawe ze na tzw. poczatku trzeba mnostwo robic i
      sie napracowac zeby cos osiagnac- nic za nic. co z tego jesli szukam pracy i
      nic ne moge znalezc. caly czas chodzi albo o wize, albo o zbyt mala praktyke
      itd. a ja przeciez nie zadam pensji architekta z 10letnim stazem! i w koncu
      gdzies te praktyke trzeba zdobyc... w tej chwili szukam pracy i w irlandii i
      anglii i wszedzie co mi wpadnie tylko pod reke zeby zaczac cos tak "naprawde"
      robic. i nic. mam nadzieje ze starczy mi uporu i sily do walki o to czego tak
      naprawde chce. w tej chwili coraz blizsza jestem decyzji wyjazdu tak w ciemno-
      tyle tylko ze jeszcze sie boje. juz chyba wolalabym na poczatku miec
      tzw. "cokolwiek" byleby tylko moc sie utrzymac i szukac dalej. a wiadomo na
      miejscu szukac latwiej. moze ktos ma jakies doswiadczenia z szukaniem pracy za
      granica, moze jakies namiary na miejsca gdzie jakies zajecie mozna znalezc.
      bede niesamowicie wdzieczna, bo mi sie juz pomysly koncza... no to powodzenia
      zycze wszystkim takim ( i nie tylko ) jak ja!
      mozna do mnie napisac na priv: cool_ewula@interia.pl
    • Gość: lechuk IP: *.UK.HIBM.HSBC / 62.189.12.* 05.07.02, 15:54
      Studiowalem przez rok w Londynie. W tym czasie poznalem wielu ludzi i studentow
      i pracujacych, tubylcow i obcokrajcow. Mam z tego okresu bardzo mile
      wspomnienia. Ale po roku pobytu wierzcie mi czlowiek bardzo teskni za krajem.
      Nie tym krzyczaczym z gazet i ekranow o kryzysie, bezrobociu i zlodziejstwie.
      Ale tym zwiazanego z przyjaciolmi, rodzina.
      Obecnie pracuje, mam zone i dwojke dzieci. Ulozylem sobie zycie zarowno
      osobiscie jaki i zawodowo (takze finansowo). Jestem po prostu zadowolony. Mam
      wplyw na wiele spraw w moim zyciu, moge wkurzac sie wreszcie na politykow ale
      mam tez prawo glosu w wyborach. Jak uzbieram kase to jade do Grecji, jak troche
      mniej to nad morze. Osiagnalem pewien poziom stabilizacji i zaden dodatkowy
      samochod, wiekszy dom, itp. itd nie zmieni juz diametralnie mojej sytuacji. Ja
      po prostu mysle o wyjezdzie za granice tylko w kategoriach urlopowych, no
      ewentualnie podroz sluzbowa i nie dluzej niz 1 miesiac.
    • Gość: TYP IP: *.we.mediaone.net 07.06.01, 13:26
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      > Moja firma (z siedziba w Niemczech) od dwoch lat szuka dobrze wyksztalconych sp
      > ecjalistow (inzynier,
      > dwa jezyki obce) , ogloszenia poszly do Wyborczej i innych czasopism, i nikt si
      > e nie zglosil.
      > Czy Polacy juz nie chca pracowac za granica? A moze w Niemczech nie chca? Nie c
      > hca sie
      > przeprowadzac, czy tez wszyscy ktorzy mieli wyjechac juz wyjechali? Moze sa jki
      > es inne powody?
      >
      > jasiek.


      No bo sie nie oplaca juz z Polski wyjezdzac mimo ze jest straszne bezrobocie ale
      dla fachowcow praca zawsze jest. To co placa w Polsce jest juz zupelnie
      porownywalne do tego co placa gdzie indziej na zachodzie (a jak i mniej to i tak
      za ta forse co placa w Polsce jak sie zyje w Polsce to mozna kupic tyle samo co
      gdzie indziej). Bedac np. w takiej W-wie czlowiek ma do wyboru cos kolo 30
      megamarketow, z 10 multiplexow, kilka shopping malli (i co miesiac nowe sie
      otwieraja). Zyje jest bardziej dynamiczne w Polsce, czlowiek jest dookola ludzi i
      kumpli ktorych zna.

      Zreszta do niemiec to ja bym nie jechal nawet za gruba forse, nie lubie ich i
      mysle ze wiekszosc Polakow tez nie lubi niemcow.



    • Gość: DAMIAN IP: 12.11.145.* 27.06.01, 19:01
      Chyba sie zdecyduje, tutaj za piec lat splace moze samochod i co dalej?
    • Gość: Mat IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.01, 04:02
      Gość portalu: TYP napisał(a):
      > Zreszta do niemiec to ja bym nie jechal nawet za gruba forse, nie lubie ich i
      > mysle ze wiekszosc Polakow tez nie lubi niemcow.

      Masz tylko uprzedzenia.
      Niemcy ludzie tak jak wszędzie są i dobrzy i ci niemyślący (m.in. uprzedzenia)
      Poznałem i takich i takich i mam przyjaciół Niemców itd.
      Nie chcę pracować za granicą dlatego bo:
      1. Ja mam dewizę życiową: tak czy inaczej trzeba pracować a po przeliczeniu
      zarobków siły i nabywczej to zawsze wychodzi:
      trzeba opłacić czynsz/kredyt, wydać na jedzenie, ubranie trochę na rozrywkę
      i coś tam odłożyć. Więc wolę to robić w PL
      2. Ja (29) i żona (27) mamy jak na nasze warunki przyzwoitą pracę i zarobki (zona
      prawnik, ja w dziale handlowym zarobki: ja i ona po oko 4.000zł brutto/mies w Wa-
      wie
      3. Ważniejsze jest dla nas "być niż mieć" więc nie musimy mieć nowego samochodu
      (na razie jest nam niepotrzebny, więc nie mamy żadnego, a jeśli będzie to kupimy
      jakiś używany paroletni. Wakacje lepiej spędzamy na działce niz na zatłoczonej
      plaży gdzieś np w Grecji. (byliśmy tydzień w Grecji, ale nie na plaży tylko
      zwiedzaliśmy sobie cała okolicę)
      4. Znajomi, itd
      5. + być może jeszcze parę powodów, ale o 4 nad ranem to już nie myślę. :-)
    • Gość: Emka IP: 217.153.27.* 11.07.02, 10:37
      Gość portalu: TYP napisał(a):

      >
      > No bo sie nie oplaca juz z Polski wyjezdzac mimo ze jest straszne bezrobocie al
      > e
      > dla fachowcow praca zawsze jest. To co placa w Polsce jest juz zupelnie
      > porownywalne do tego co placa gdzie indziej na zachodzie (a jak i mniej to i ta
      > k
      > za ta forse co placa w Polsce jak sie zyje w Polsce to mozna kupic tyle samo co
      >
      > gdzie indziej). Bedac np. w takiej W-wie czlowiek ma do wyboru cos kolo 30
      > megamarketow, z 10 multiplexow, kilka shopping malli (i co miesiac nowe sie
      > otwieraja). Zyje jest bardziej dynamiczne w Polsce, czlowiek jest dookola ludzi
      > i
      > kumpli ktorych zna.
      >
      > Zreszta do niemiec to ja bym nie jechal nawet za gruba forse, nie lubie ich i
      > mysle ze wiekszosc Polakow tez nie lubi niemcow.
      >
      > Sentymenty z I i II wojny?

      Pomijając "atak niemieckich najeźdźców"... nie wydaje Ci się to dziwne, że tak
      szybko urośli w potęgę gospodarczą, płacąc odszkodowania wojenne? A może są
      pracowici, uczciwi i dobrze zorganizowani...? Zastanwiające były różnice pomiędzy
      rozwojem gospodarczym Niemiec wsch. i zachodnich do momentu zjednoczenia... A
      poza tym nie chodzi w tej debacie o to ile można kupić tu i ówdzie, tylko o pewną
      wolność wyboru i tego, co tak naprawdę jako Polacy łatwiej akceptujemy, a co
      trudniej.
    • Gość: MISSKITY IP: 62.233.128.* 07.06.01, 14:03
      Znam biegle angielski, niemiecki, troche hiszpański no i polski! Jestem na
      ostatnim roku handlu zagranicznego (specjalizacja marketing, mój chłopak
      mieszka w Stuttgarcie i tam pracuje. Czy masz mi coś do zaoferowania?
    • Gość: jasiek IP: 172.27.44.* / 212.222.117.* 07.06.01, 14:47
      misskitty,

      poszukiwani sa inzynierowie, albo doktorzy, niekoniecznie z doswiadczeniem, w roznych dziedzinach
      fizyki i mechaniki, ze znajomoscia co najmniej 2 z 3 jezykow "europejskich" (ang. franc. niem) i checia
      nauczenia sie trzeciego. Tak ze niestety nie jest to oferta dla ludzi po handlu zagranicznym czy
      jezykoznawstwie.

      Dodatkowo widze juz z dwoch pozostalych postow, ze chyba ludzie znaja odpowiedz - tu gdzie jestem
      (Monachium) nie ma takich fajnych supermarketow jak w Warszawie, a placa tez jest na poziomie
      (porownujac sile nabywcza, nie czyste "netto") srednim, do tego odosobnienie, moze to wszystko razem
      powoduje ze specjalisci nie sa chetni opuszczac kraj. Chociaz slysze ze bezrobocie coraz wieksze? W
      Niemczech nie pracuje sie "na wczoraj", spokojna, regularna praca, to nie neci?

      Pozdrawiam , ale chetnie poczytam jeszcze o innych powodach.

      ps. rzeczywiscie ludzie tak nie lubia Niemcow? To tacy mili ludzie, uprzejmi, zyczliwi, tolerancyjni i nie
      kradna. Moze w Polsce mamy (macie) jakies falszywe wyobrazenie o tym kraju?

      Jasiek
    • Gość: mum IP: *.pressmedia.com.pl 07.06.01, 22:47
      Nasze bezrobocie tworzą ludzie bez wykształcenia, z małych miejscowości,
      kobiety po czterdziestce. Naprawdę wysokiej klasy specjaliści z 2-3 językami
      mogą sobie wybierać wśród ofert, mogą sobie wybrać pracodawcę, który nie drze
      się "to miało być na wczoraj". Oni mają Warszawę, tam bezrobocia nie ma.
    • Gość: lulu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.01, 23:50
      Mam wrażenie czytając Twoją wypowiedź, że w Polsce połowo ludzi to kretyni nie
      nadający się do pracy. Według Twojej wypoeiedzi tylko ludzie wykształceni (mam
      studia) i znający dwa (lepiej trzy i więcej) języki obce (a może wreszcie
      ludzie nauczycie się języka polskiego - same błędy są w Waszych wypowiedziach)
      mogą znaleźć pracę w Polsce. Nie daj Boże jeszcze do tego być KOBIETĄ po
      czterdziestce. Koszmar - odechciewa się wszystkiego. Przecież to nie wina tych
      ludzi, że żyli w innej "czasoprzestrzeni". Nie każdy jest tak elastyczny, żeby
      w ciągu pół roku przekwa;ifikować się na np. handlowca (czytaj wciskacza kitu)
      lub kogoś innego. Sama jestem bezrobotną księgową, po 30-tce, ze studiami i
      uważam, że bardzo dobrą znajomością obsługi komputera + prawo jazdy. I co mam
      ze sobą zrobić kiedy w szkole uczono mnie języka rosyjskiego, a moich rodziców
      nie było stać na kursy językowe? Pociąć się, bo zjadam PKB a go nie wytwarzam?

      A Niemcy są naprawdę KULTURALNYM państwem pod warunkiem, że siedzą u siebie a
      nie np. na naszych mazurach (wiem z doświadczenia). Gdybym znała język
      niemiecki chętnie bym wyjechała.
    • Gość: maja IP: 195.117.243.* 08.06.01, 11:27
      Mum, skąd Ty czerpiesz takie informacje???!!! Przecież to bzdura!!! Ludzie z wyższym wykształceniem to nie tylko
      ekonomisc z doswiadczeniem. Sa też humanisci i absolwenci (bez względu na kierunkek studiów). Oni również
      dosyć licznie zasilają szeregi bezrobotnych. Nie mówiąc już o absolwentach szkół srednich - także
      zawodowych. Ich też uważasz za ludzi bez wykształcenia?! Poza tym problemy ze znalezieniem pracy mają też
      kobiety po 30-tce, a nie tylko po 40-tce.
      Gratuluję optymizmu
    • Gość: mum IP: *.pressmedia.com.pl 08.06.01, 17:51
      Trochę za bardzo mnie objechałyście. Moja wypowiedź miała na celu wyjaśnienie
      jasiowi poszukującemu wykwalifikowanych inżynierów z językami, że wśród
      bezrobotnych ich nie znajdzie. Tylko tyle. To było tylko odniesienie się do
      jasiowej nieznajomości tematu, bo on chyba nie zdaje sobie sprawy, że takich
      osób jak on poszukuje bardzo wielu pracodawców, to nie specjaliści są zwalniani
      i nie oni powiększają stopę bezrobocia w Polsce. Nie ma w moim tekście ani
      jednego słowa, które świadczyłoby o pogardzie dla bezrobotnych ani sugestii, że
      oni sami są sobie winni. Taka struktura bezrobocia znajduje się w każdych
      danych statystycznych, to nie jest mój wymysł. Gdyby jasiek poszukiwał
      nauczycielek historii lub nauczania początkowego to chętnych do wyjazdu byłoby
      mnóstwo, te właśnie zawody są najliczniej reprezentowane wśród bezrobotnych
      magistrów. Doskonale wiem jak to jest być bezrobotnym magistrem ze znajomością
      rosyjskiego, mam zaliczony rok takiego kiblowania i wkurzania się na dobre rady
      typu "uwierz w siebie, myśl pozytywnie, przecież masz wykształcenie, talent, to
      niemożliwe żeby nikt cię nie chciał..." że jest możliwe to ja wiem i
      wykształcenie czy ambicja to dla potencjalnego pracodawcy g. znaczy, zwłaszcza
      jak się jest kobietą. Dziwne, że zrozumiałyście moją wypowiedź zupełnie
      opacznie, jeżeli już kogoś obwiniam o gigantyczne bezrobocie i jego chorą
      strukturę, to system a nie samych bezrobotnych.
    • Gość: bodek IP: *.CHEM.CWRU.Edu 09.07.02, 01:04
      A ja to gips. Prosze bardzo - wyksztalcony inzynier - biegle angielski i hiszpanski - doktorat - publikacje - szukalem
      pracy dwa lata - zero efektu.
      Trzasnalem dzwiami i wyjechalem do USA. Nie narzekam ale to przymus nie wybor.
    • Gość: student IP: 192.168.26.* / 149.156.96.* 21.06.01, 01:31
      Gość portalu: maja napisał(a):

      > Mum, skąd Ty czerpiesz takie informacje???!!! Przecież to bzdura!!! Ludzie z wy
      > ższym wykształceniem to nie tylko
      > ekonomisc z doswiadczeniem. Sa też humanisci i absolwenci (bez względu na kieru
      > nkek studiów). Oni również
      > dosyć licznie zasilają szeregi bezrobotnych.

      bardzo licznie :) w jakis 10 procentach ...

      > Nie mówiąc już o absolwentach szkó
      > ł srednich

      licealisci w 20

      > - także
      > zawodowych.

      oni w pozostalych 70 %

      > Ich też uważasz za ludzi bez wykształcenia?!

      tak, po zawodowce ma sie wyksztalcenie podstawowe i zwykle nie umie sie
      poslugiwac nawet ojczystym jezykiem ... nie wiem, dlaczego wypisujesz takie
      rzeczy, ale wedlug badan sprzed pieciu lat w Polsce mamy 80% wtornych
      analfabetow ... o tepocie spoleczenstwa swiadcza takze wyniki wyborow poprzednich
      i przyszlych :-)

      > Gratuluję optymizmu

      gratuluje trzezwiego spojrzenia na rzeczywistosc ... z drugiej strony zeby dostac
      prace ze wzgledu na wyksztalcenie trzeba sie przeprowadzic do duzego miasta
      niekoniecznie na scianie wschodniej ...

      podrowienia
    • Gość: iza IP: *.dip.t-dialin.net 08.06.01, 16:15
      Mieszkam od 17 lat w Niemczech.Tutaj poszukiwani sa specjalisci w
      telekomunikacji, informatycy z duzym doswiadczeniem. Znajomosc obcych jezykow
      jest oczywista. Niemcy sa narodem dosc zimnym i z rezerwa dla Polakow.
      Jezeli jednak kogos poznaja sa dobrymi kumplami, tolerancyjni, przyjacielscy a
      takze sluza pomoca w razie potrzeby. Nie lubia cwaniactwa bo z natury sami sa
      uczciwi.
      Zyje sie tu moze mniej dynamicznie niz w Polsce, gdzie sie wiele rozwija i
      zmienia ale za to spokojniej i bezpiecznie.
    • Gość: jasiek IP: *.proxy.aol.com 09.06.01, 19:06
      Witam,

      Nie zamierzam wywolywac wilka z lasu czyli dyskusji o powodach bezrobocia w
      Polsce, natomiast zdziwilo mnie ze nikt z 40milionowego kraju nie jest
      zainteresowany praca inzyniera w kraju obok, w dodatku stabilnego, o kulturze
      socjalnej i za godziwa pensje.
      Zgadzam sie z Wami ze osoby z takimi zdolnosciami jakie sa przez moja firme
      poszukiwane, bez trudu znajda dobra prace w Warszawie, spedzilem tam troche
      czasu, ale z pewnoscia dla ludzi spoza Warszawy bylaby to propozycja
      atrakcyjna, natomiast nie zglosil sie nikt, chodzilo przeciez o przeslanie c.v.
      Myslicie ze duzo inzynierow w Polsce zna dwa jezyki "zachodnie"? Moze to jest
      powodem?
      Innym moim domyslem jest, ze moze ci ktorzy chcieli pracowac za granica juz tam
      po prostu sa. Ale co ze studentami? Doswiadczenie nie bylo wymagane.
      Nadal nie jestem pewien dlaczego nikt sie nie zglosil. W rozmowach z ludzmi bez
      studiow i bez znajomosci jezyka ciagle pada tesknota za praca w Niemczech,
      tymczasem ci ktorzy naprawde moga znalezc bez problemu prace, nie sa nia
      zainteresowani. Bardzo dziwne,

      Pozdrawiam,
      jasiek
    • Gość: student IP: 192.168.26.* / *.uci.agh.edu.pl 21.06.01, 02:06
      Gość portalu: jasiek napisał(a):
      > Nie zamierzam wywolywac wilka z lasu czyli dyskusji o powodach bezrobocia w
      > Polsce

      tu nie ma co wywolywac, po prostu polska jest nadal biednym krajem z ogromnym
      odsetkiem emerytow co wplywa na styl rzadzenia i tempo reform :) jeszcze wiele
      wody w Wisle (i innych rzekach takze :) uplynie nim na emerytury pojda ludzie
      (nie)wyksztalceni w komunizmie na potrzeby przemyslu z minionej epoki ...
      dochodza dodatkowo rosnace roznice w zamoznosci pomiedzy regionami

      > natomiast zdziwilo mnie ze nikt z 40milionowego kraju nie jest
      > zainteresowany praca inzyniera w kraju obok, w dodatku stabilnego, o kulturze
      > socjalnej i za godziwa pensje.

      z mlodej gwardii nikt o zdrowych zmyslach nie pozwoli sie ani razu nazwac
      polaczkiem lub doznac jakiegokolwiek innego upokorzenia co jest bardzo
      prawdopodobne ze wzgledu na opinie wyrobiona nam u niemcow przez zlodziei
      samochodow, popularnosc ruchow narodowych i wysokie bezrobocie w Niemczech (sam
      bedac w chorwacji spotkalem sie z sytuacja kiedy tylko wiek aryjczykia
      powstrzymal mnie od rzucenia nim o sciane :)

      > Zgadzam sie z Wami ze osoby z takimi zdolnosciami jakie sa przez moja firme
      > poszukiwane, bez trudu znajda dobra prace w Warszawie, spedzilem tam troche
      > czasu, ale z pewnoscia dla ludzi spoza Warszawy bylaby to propozycja
      > atrakcyjna, natomiast nie zglosil sie nikt, chodzilo przeciez o przeslanie c.v.

      ja osobiscie uwazam, ze pieniadze sa na zycie, natomiast wyjazd do Niemiec jest
      juz oznaka zycia dla pieniedzy ...

      > Myslicie ze duzo inzynierow w Polsce zna dwa jezyki "zachodnie"? Moze to jest
      > powodem?

      z mlodych 90%, ze starych ale nawet najlepszych fachowcow niewielu, bo zyli w
      innych czasach i znali "wschodnie", po 20 latach nieuzywania juz nie znaja nawet
      tych ... po drugie oni juz sie w zyciu ustabilizowali i nie maja po co jechac ...

      > Innym moim domyslem jest, ze moze ci ktorzy chcieli pracowac za granica juz tam
      > po prostu sa.

      a polsce pozostali sami debile bez ambicji ?

      > Ale co ze studentami? Doswiadczenie nie bylo wymagane.

      studenci studiuja ! ja jestem na ostatnio popularnym kierunku :) i w wieku 21 lat
      zarabiam do reki dwie srednie krajowe uzyskam pelniejsze doswiadczenie na
      bezplatnej polskiej uczelni a nawet nie majac pracy do konca studiow bym nie
      wyjechal ...

      > Nadal nie jestem pewien dlaczego nikt sie nie zglosil.

      bo takie same oferty zlozyly takie kraje jak USA, Anglia, Francja i to chyba juz
      jest powod ze twojej firmie jako jednej z wielu majacych deficyt w zatrudnieniu
      sie nie udalo ... moze nie daliscie odpowiedniej nagrody za to, ze ktos rzuca
      dotychczasowe zycie i wyjezdza ...

      > W rozmowach z ludzmi bez
      > studiow i bez znajomosci jezyka ciagle pada tesknota za praca w Niemczech,

      bo u nas jest poki co bieda i nedza dla wiekszosci spoleczenstwa ... jakbys nie
      mial za co zyc to tez bys pojechal, a ludzie z zawodowka to 80% bezrobotnych ...

      > tymczasem ci ktorzy naprawde moga znalezc bez problemu prace, nie sa nia
      > zainteresowani. Bardzo dziwne,

      byloby niedobrze, gdyby wszyscy wyksztalceni ludzie opuszczali tonacy okret i
      wiali na zachod ... jezeli nie wiesz o czym mowie, to oprocz jezyka nie mamy ze
      soba nic wspolnego ...

      > Pozdrawiam,
      > jasiek

      pozdrawiam
    • Gość: Ola IP: 195.94.219.* 16.08.02, 23:10
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      Witam,

      > Nie zamierzam wywolywac wilka z lasu czyli dyskusji o powodach bezrobocia w
      > Polsce, natomiast zdziwilo mnie ze nikt z 40milionowego kraju nie jest
      > zainteresowany praca inzyniera w kraju obok, w dodatku stabilnego, o kulturze
      > socjalnej i za godziwa pensje.
      [..]

      To może odpowiem Ci według mojego przykładu.
      Mam wyższe studia (informatyka), jestem w trakcie doktoratu, który niebawem już
      kończe, pracuje jako specjalista do spraw bezpieczeństwa systemów Unix'owych
      z kilkuletnim doświadczeniem w dość dużej firmie na pomorzu (nie w Warszawie),
      zarabian duże pieniądze.
      Znam biegle dwa języki obce (zachodnio-europejskie <modne tutaj słowo>).
      Na brak ofert pracy nie narzekam nawet mając stabilną pracę, to samo tyczy
      się mojego męża. I powiedz mi po co mam jechać do Niemiec pracować?
      Bo w Niemczech właśnie takich jak ja chcą, a tacy mają prace w Polsce.
      Pomijając już fakt, że nie zapłacą mi takich samych pieniędzy jak niemcowi
      na tym samym stanowisku, oraz tam miałabym dużo mniejsze szanse na awans.
      Mam kilku znajomych którzy pojechali tam właśnie do pracy i bardzo szybko
      wrócili, bo tutaj są u siebie. Jak Niemcy tak bardzo chcą polskich pracowników
      to niech zatrunią tych co nie mają pracy w Polsce, a nie ostrzą pazurki
      na wysoko wykwalifikowaną kadre specjalistyczną bez której Polska nie ruszy
      sama do przodu.

      Pozdrawiam,
      Aleksandra
    • Gość: S. Radomski IP: *.gsi.de 26.08.02, 16:22
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      > Myslicie ze duzo inzynierow w Polsce zna dwa jezyki
      "zachodnie"? Moze to jest
      > powodem?

      W naukach inzynieryjnych obowiazujacym jezykiem jest
      angielski, a znajomosc dodatkowego jezyka jest sporym
      problemem (sam jestem tego przykladem).

      Gdzie ukazalo sie ogloszenie - czy w pismie skierowanym
      do inzynierow czy do "ogolnego worka" ?
    • Gość: gibon IP: *.medicomp.com.pl 04.09.02, 13:47
      Dziwne ???
      A nie pomyslales ze nie dla wszystkich Niemcy sa takim krajem obiecanym jak
      wydaje mi sie dla ciebie sa. Inzynier spelniajacy Twoje wymagania spokojnie
      znajdzie dobra prace w polsce, wiec po co wyjezdzac ???
    • Gość: denin IP: 2.4.STABLE* / 192.168.34.* 06.09.02, 21:37
      Ja znam język niemiecki, angielski, trochę rosyjski,
      ostatnio próbuje się uczyć serbskiego. Ukończyłem
      Politechnikę Częstochowską, jestem mgr.inż Informatykiem
      spec. informatyka w procesach przemysłowych, kończę
      pisać pracę dyplomową ze studium podyplomowego
      Przedsiębiorstwo na rynku międzynarodowym (w jęz.
      niemieckim). Posiadam certyfikaty Autodesku, praktykę
      m.in przy budowie sieci komputerowych, sam administruje
      ostatnio siecią, potrafie konfigurować serwery Linuxowe
      itp. Znam się na elektronice cyfrowej : Jako pracę
      dyplomową zbudowałem sterownik procesu chłodzenia na
      mikrokontrolerze Atmel AT90S8535 i z wykorzystaniem
      karty Advantech do wizualizacji procesu, programuje w
      Delphi/C++ Builderze ....
      Moja strona z CV -> www.hej.luzik.pl
      Proszę o propozycje pracy w Polsce lub za jej granicami.
    • Gość: krzyś IP: 217.153.88.* 18.11.02, 17:13
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      > Witam,
      >
      > Nie zamierzam wywolywac wilka z lasu czyli dyskusji o powodach bezrobocia w
      > Polsce, natomiast zdziwilo mnie ze nikt z 40milionowego kraju nie jest
      > zainteresowany praca inzyniera w kraju obok, w dodatku stabilnego, o kulturze
      > socjalnej i za godziwa pensje.
      > Zgadzam sie z Wami ze osoby z takimi zdolnosciami jakie sa przez moja firme
      > poszukiwane, bez trudu znajda dobra prace w Warszawie, spedzilem tam troche
      > czasu, ale z pewnoscia dla ludzi spoza Warszawy bylaby to propozycja
      > atrakcyjna, natomiast nie zglosil sie nikt, chodzilo przeciez o przeslanie
      c.v.
      > Myslicie ze duzo inzynierow w Polsce zna dwa jezyki "zachodnie"? Moze to jest
      > powodem?
      > Innym moim domyslem jest, ze moze ci ktorzy chcieli pracowac za granica juz
      tam
      >
      > po prostu sa. Ale co ze studentami? Doswiadczenie nie bylo wymagane.
      > Nadal nie jestem pewien dlaczego nikt sie nie zglosil. W rozmowach z ludzmi
      bez
      >
      > studiow i bez znajomosci jezyka ciagle pada tesknota za praca w Niemczech,
      > tymczasem ci ktorzy naprawde moga znalezc bez problemu prace, nie sa nia
      > zainteresowani. Bardzo dziwne,
      >
      > Pozdrawiam,
      > jasiek

      Wcale nie dziwie się, że nie ma chetnych do wyjazdu. A powód jest taki, że
      niewielu dobrych inżynierów zna dobrze dwa języki. Jeżeli już to jeden i jest
      to przeważnie angielski. Niemiecki wśród inżynierów nie jest niestety
      popularnym językiem. Poza tym jeżeli ktoś jest jest dobrym fachowcem to
      większośc czasu poświęca na dokształcanie się w swojej dziedzinie a nie w
      znajomości języków. Na to nie ma już czasu. Gdyby tak bardzo zależało niemcom
      na dobrych inżynierach to zafundowaliby kurs języka i po pół roku mieliby dwa w
      jednym. A ci inżynierowie którzy znają po pięć języków zwykle są kiepskimi
      fachowcami (nie jest to reguła), ponieważ nauka języków wymaga mnóstwo czasu i
      wysiłku. Ale ponieważ nie ma tak dobych fachowców, żeby umijętności
      inżynierskie zweryfikować przy rozmowie o pracę, więc do pracy zwykle przyjmuje
      się tych co niewiele potrafią, ale za to znają ileś tam języków. A potem za
      kilku takich "elokwentnych" musi pracować 1 inżynier.
    • legal.alien 19.11.02, 07:33
      Masz sporo racji.
      --
      -------------\\- -//-----------
      -------------( @ @ )-----------
      --------o00o-- (_)--o00o--------
    • jpb 16.07.01, 11:53
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      > misskitty,
      >
      > poszukiwani sa inzynierowie, albo doktorzy, niekoniecznie z doswiadczeniem, w r
      > oznych dziedzinach
      > fizyki
      Jestem fizykiem i prosilbym o wiecej informacji badz kontakt na adres : jpb1@go2.pl
      Pozdrawiam

    • Gość: Greg IP: 212.187.240.* 17.07.01, 15:24
      Moja firma tez szukala inzynierow do pracy w Norwegii. Dostalem pare podan, w
      wiekszosci od reprezentatow innych zawodow. Szczegolnie marketingowcy i "spece"
      od zarzadzanaia swiezo po studiach sie zglaszali. Nic dziwnego, w Polsce panuje
      niczym nieuzasadniony ped do tych zawodow.
      W wiekszosci firm w Europie najbardziej poszukiwanymi zawodami sa zawody
      techniczne, a nie administracyjne.
    • Gość: korzon IP: *.war.novell.com 18.07.01, 11:57
      Czy jeszcze szukacie ludzi? Jestem informatykiem a konkretnie zasmuje sie
      sieciami i systemami i szukam pracy.

      korzon
    • Gość: Greg IP: 212.187.240.* 18.07.01, 14:06
      Niestety, nie wszyscy inzynierowie to komputerowcy. W Norwegii glownie potrzeba
      inzynierow chemikow, mechanikow, konstruktorow itp
    • Gość: misiu IP: 217.153.88.* 19.11.02, 11:43
      Gość portalu: Greg napisał(a):

      > Niestety, nie wszyscy inzynierowie to komputerowcy. W Norwegii glownie
      potrzeba
      >
      > inzynierow chemikow, mechanikow, konstruktorow itp
      A to nowość, od zawsze słyszę, że potrzeba tylko informatyków. Raz wysłałem
      swoje CV na stanowisko inż. elektryk, automatyk, chyba to było w Szwecji, ale
      okazało się,że potrzebują z ponad 10letnim doświadczeniem, a ja mam dopiero 5.
      Pic na wodę i tyle, jakby od stażu pracy zależało jakim kto jest inżynierem.
      Jak mi pokażesz chociaż jedno przywoite ogłoszenie wraz z minimalną stawką to
      uwierzę, że to prawda.
    • Gość: Greg IP: 213.225.107.* 19.11.02, 13:08
      Znam geofizyka po AGH, ktory wlasnie dostal oferte pracy z Norwegii i juz tu
      jest.
      A jesli chodzi o doswiadczenie, to w zawodzie inzyniera liczy sie ono bardzo.
    • Gość: Greg IP: 213.225.107.* 19.11.02, 13:35


      > Gość portalu: Greg napisał(a):
      >
      > > Niestety, nie wszyscy inzynierowie to komputerowcy. W Norwegii glownie
      > potrzeba
      > >
      > > inzynierow chemikow, mechanikow, konstruktorow itp
      > A to nowość, od zawsze słyszę, że potrzeba tylko informatyków.
      Iformatycy to juz chyba historia nie z tej bajki.
      Raz wysłałem
      > swoje CV na stanowisko inż. elektryk, automatyk, chyba to było w Szwecji, ale
      > okazało się,że potrzebują z ponad 10letnim doświadczeniem, a ja mam dopiero 5.
      > Pic na wodę i tyle, jakby od stażu pracy zależało jakim kto jest inżynierem.
      > Jak mi pokażesz chociaż jedno przywoite ogłoszenie wraz z minimalną stawką to
      > uwierzę, że to prawda.
      Minimalnej stawki ci nikt w ogloszeniu nie poda. Ja znalazlem prace w Norwegii
      ponad 10 lat temu dzieki ogloszeniu w Wyborczej.
      Moj znajomy geofizyk po studiach dostal ok. 330,000 NOK - 180,000 zl rocznie
      brutto.
      Zobacz sobie link ilu inzynierow potrzeba w Norwegii:
      www.finn.no/finn/job/search?pdc=1037708800210
    • Gość: Greg IP: 212.187.240.* 18.07.01, 14:06
      Niestety, nie wszyscy inzynierowie to komputerowcy. W Norwegii glownie potrzeba
      inzynierow chemikow, mechanikow, konstruktorow itp
    • maurycyxxl 18.07.02, 10:30
      Greg!!!!
      Sledzę ten wątek z zapartym tchem, bo sam szukam bezskutecznie pracy. Nie
      znaczy to, ze siedze z założonymi rękami - znajomi, dalecy znajomi, zamoniani
      znajomi, kontakty, stare wizytowki, internet, prasa, firmy head hunterskie itd,
      itp.
      Z mojego doswiadczenia wynika, ze najskuteczniejsze sa osobiste kontakty, pomoc
      i rekomendacje. Firmy pośredniczące mają cie w du... i traktuja gorzej niż
      posrednicy nieruchomosciami. jest dla mnie żenujące, ze ( mam 42 lata, 18 lat
      pracy, dlugie CV, pracowalem jako inzynier, manager, dyrektor handlowy itd)
      musze siedziec oko w oko z panienka po psychologii, ubranej w business
      garsonkę, ktora wymadrza sie i od niej zależy czy zostane zaliczony do grona
      kandydatow...
      Brak jest agencji, ktore wystepowaly by w imieniu ...SZUKAJACYCH pracy. Tak jak
      agenci muzyczni, teatralni, itd, itp. Jest to bowiem niezgodne z prawem (
      sic!!) aby pobierac pieniadze od osob szukajacych pracy. Co za bzdura...
      Chetnie dal bym komus 1-2 pensje, za znalezienie czegos ciekawego !!!!

      Jak praca w Norwegii???
      jestem inzynierem, pracowalem jednak w handlu ( B2B) czyli dla przemysłu przez
      lata w branzy spozywczej i chemicznej?? Czy są jakies miejsca, gdzie mogę
      pytać??
      Mozesz pisać smialo na priv.
      Pozdrawiam,
      Maurycy
    • Gość: Weronika IP: proxy / *.chello.pl 25.11.02, 17:20
      maurycyxxl napisał:

      > Greg!!!!
      > Sledzę ten wątek z zapartym tchem, bo sam szukam bezskutecznie pracy. Nie
      > znaczy to, ze siedze z założonymi rękami - znajomi, dalecy znajomi, zamoniani
      > znajomi, kontakty, stare wizytowki, internet, prasa, firmy head hunterskie
      itd,
      >
      > itp.
      > Z mojego doswiadczenia wynika, ze najskuteczniejsze sa osobiste kontakty,
      pomoc
      >
      > i rekomendacje. Firmy pośredniczące mają cie w du... i traktuja gorzej niż
      > posrednicy nieruchomosciami. jest dla mnie żenujące, ze )
      > musze siedziec oko w oko z panienka po psychologii, ubranej w business
      > garsonkę, ktora wymadrza sie i od niej zależy czy zostane zaliczony do grona
      > kandydatow...
      > Brak jest agencji, ktore wystepowaly by w imieniu ...SZUKAJACYCH pracy. Tak
      jak
      >
      > agenci muzyczni, teatralni, itd, itp. Jest to bowiem niezgodne z prawem (
      > sic!!) aby pobierac pieniadze od osob szukajacych pracy. Co za bzdura...
      Naprawdę to niezgodne z prawem?
      > Chetnie dal bym komus 1-2 pensje, za znalezienie czegos ciekawego !!!!
      >
      > A ja bym chetnie stanęła naprzeciw tej w/w pannicy bo też ich nie znoszę jako
      Agent( sorry, reprezentant) specjalisty i ponegocjowała w imieniu Klienta/-
      tki.Rozumiem Cię Maurycy, bo też mam pare latek, kwalifikacje i osiągnięcia a
      praca jest tylko dla trzydziestolatków. Ale to inny wątek
    • Gość: kipton IP: 62.178.188.* 27.02.02, 22:13
      jestem po studiach technichnych rowniez szukam pracy za granica
      dobrze niemiecki
      studia budowlane
    • Gość: Marek IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 31.08.01, 13:34
      Dlaczego ja nie chce wyjechac do pracy w Niemczech?

      Otoz skada sie na to pare czynnikow. Po pierwsze poszukiwani sa ludzie o
      wysokich kwalifikacjach, z doswiadczeniem zawodowym a oferowana im placa jest
      czesto nizsza niz Niemcow na adekwatnym stanowisku. Z podobnymu kwalifikacjami
      w Polsce mozna zdobyc ciekawa prace z porownywalnym wynagrodzeniem
      (uwzgledniajac roznice w poziomie zycia oraz cen). Za to pracuje sie "u
      siebie", nie jest sie tym "Polakiem" lub "Hindusem" od czarnej roboty. Poza tym
      wydaje mi sie, ze niemieckie firmy sa nastawione na wykorzystanie wiedzy
      posiadanej przez "imigranta", natomiat nie lezy w ich interesie rozwoj
      zawodowy, czy inwestycja w pracownika.

      Po drugie- rodziny osob zatrudnionych nie maja prawa do legalnej pracy
      (przynajmniej w ramach glosnego ostatnio zaproszeni do pracy informatykow -
      akurat tym sie interesowalem.)

      Po trzecie - jest to moja subiektywna ale chyba powszechna opinia - nie
      przepadam za Niemacami. Nie potrafie tego uzasadnic, ale majac mozliwosc wyboru
      chetnie wybralbym inny kraj. Moze nasza niechec wynika z poczucia, ze dorobili
      sie naszym kosztem na wojnie a moze porostu - oni nie lubia nas, bo u nich
      kradniemy - wiec my nie lubimy ich. Chociaz moj stosunek do nich nie
      przeszkadza mi w posiadaniu kilku Niemieckich znajomych.

      Natomiast gdy slysze sie o kolejnych podwyzkach podatkow, planach zamrozenia
      funduszy emerytalnych, marnotrawieniu publicznych pieniedzy, czy zatrudniania z
      klucza politycznego coraz bardziej narasta we flustracja i chcec wyjazdu do
      innego kraju, w ktorym bede pracowal na siebie a nie utrzymywal jeszcze do tego
      calej armii cwaniakow.

      Rozwazam jednak wyjazd do USA. Jednym z waznych powodow jest to, ze nikt nie
      jest tam obcy - kazdy kiedys musial skas przyjechac.

      I na koniec chcialbym sie podzielic moja opinia na temat powodow naszego
      bezrobocia. Jednym z nich jest brak aktywnosci - byc moze to kilkadziesiat lat
      przyzwyczajenia, ze ktos za nas decydowal. Ciekaw jestem ilu bezrobotnych w
      swoich poszukiwaniach pracy zrobilo cos wiecej niz zapisolo sie do posredniaka
      czy ewentualnie przejrzalo ogloszenia. A co z inwestowaniem w siebie?

      Wiele osob pisalo, ze jest po studiach. Pytanie jakich? Czy tych zaocznych, na
      ktorych w wiekszosci do zaliczenia wymagana jest tylko obecnosc? Czego jeszce
      sie nauczyli podczas tych studiow? Czy wybierajac kierunek zastanawiali sie czy
      absolwenci tego kierunku sa potrzebni na rynku pracy?

      Ja jestem obecnie na ostatnim roku studiow dziennych na kierunku elektroniczno -
      informatycznym, od trzech lat pracuje na pol etatu jako informatyk, w
      miedzyczasie zdazylem sie dobrze nauczyc angielskiego, zrobic kilka
      specjalistycznych kursow i zaliczyc praktyki w USA. Nie sadze abym mial
      problemy ze znalezieniem pracy po studiach w Polsce czy USA.

      I co nie da sie? Wystarczy chciec.

      pozdrawiam

      Marek
    • Gość: --Michal IP: *.tiaa-cref.org 31.08.01, 15:37
      Marek, Moge Ci tylko pogratulowc dobrego nastawienia do poszukiwania
      pracy. ... ,ale chyba powinienes sie troche zastanowic na swoimi innymi
      pogladami. Ja wiem ze jestes molody i swiat nalezy do Ciebie. Poglady jakie
      powyzej przedstawiles na temat innych narodowosci i ludzi nie umiejacych znalez
      pracy, napewno Ci nie pomoga.

      Jeszcze o USA, mialem szczscie zalapac sie na ichniejszy boom na programistow.
      Niestety ostatnio sytuacja bardzo sie pogorszyla, slysze od znajomych
      (Amerykanow) ze jest im coraz cierzej znalesc nowet kontrakty, a pracowicy
      stali sa zwalniani w duzych firmach masow. Nie twierdze ze sytuacja jest
      krytyczna (bycmoze dlatego ze jeszcze mnie nie dotknela), ale znalezienie pracy
      dla osoby bez wielkiego doswiatczenia moze nastreczyc pewnych problem. Mimo to
      zachecam Cie do sprobowania poniewarz jak sam piszesz jest to Podstawa!
      Pozdrawiam.

    • Gość: Sylwester IP: *.gsi.de 26.08.02, 16:46
      Troche teorii troche informacji.


      > Dlaczego ja nie chce wyjechac do pracy w Niemczech?
      >
      > Otoz skada sie na to pare czynnikow. Po pierwsze
      poszukiwani sa ludzie o
      > wysokich kwalifikacjach, z doswiadczeniem zawodowym a
      oferowana im placa jest
      > czesto nizsza niz Niemcow na adekwatnym stanowisku. Z
      podobnymu kwalifikacjami

      W Niemczech funkcjonuje system kategorii. Wynagrodzenie
      zalezy od kategorii - zwiazanej ze stanowiskiem a dodatki
      zaleza od wieku, stanu cywilnego i liczby posiadanych
      dzieci. Nie ma czynnika narodowosciowego.

      > w Polsce mozna zdobyc ciekawa prace z porownywalnym
      wynagrodzeniem
      > (uwzgledniajac roznice w poziomie zycia oraz cen).

      Dokladnie porownywalnym. W przypadku fizyki jest to 1-1
      tylko waluty sa inne ...


      Za to pracuje sie "u
      > siebie", nie jest sie tym "Polakiem" lub "Hindusem" od
      czarnej roboty. Poza tym
      >
      > wydaje mi sie, ze niemieckie firmy sa nastawione na
      wykorzystanie wiedzy
      > posiadanej przez "imigranta", natomiat nie lezy w ich
      interesie rozwoj
      > zawodowy, czy inwestycja w pracownika.

      Wydaje sie. Budrzet wyjazdowy (konferencje, seminaria)
      jest porownywalny do pensji. Na miejscu organizowane sa
      przerozne szkolenia w tym jezykowe.

      > Wiele osob pisalo, ze jest po studiach. Pytanie jakich?
      Czy tych zaocznych, na
      > ktorych w wiekszosci do zaliczenia wymagana jest tylko
      obecnosc? Czego jeszce
      > sie nauczyli podczas tych studiow?


      Jakich studiach: Fizyka Komputerowa na Politechnice,
      praktyki we Francji, USA i Szwajcarii. A znalezienie
      sensownej pracy (poza studiami doktoranckimi) mimo
      to jest raczej trudne.

      Czy wybierajac kierunek zastanawiali sie czy
      > absolwenci tego kierunku sa potrzebni na rynku pracy?

      Tu masz racje. Wybieralem to co lubie ...
      Ale tak chyba lepiej.


    • Gość: matple IP: *.physik.fu-berlin.de 27.08.02, 20:01
      > Dokladnie porownywalnym. W przypadku fizyki jest to 1-1
      > tylko waluty sa inne ...
      >
      >
      >
      Dokladnie tak jest. Stypendium doktoranckie w Niemczech wynosi 1000-1200?, w Polsce tyle samo lub niewiele wiecej w zlotuwkach. Co wiecej w przypadku fizyki wykonuje sie cos, czego nie mozna by robic w kraju nie dorabiajac tysiacem korepetycji, zeby tylko przezyc. Jednym slowem, mozna sie zajmowac tylko fizyka i nie martwic sie o nic wiecej. Mi sie to podoba.
    • czinuk 29.05.02, 11:35
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      > misskitty,
      >
      > poszukiwani sa inzynierowie, albo doktorzy,
      niekoniecznie z doswiadczeniem, w r
      > oznych dziedzinach
      > fizyki i mechaniki, ze znajomoscia co najmniej 2 z 3
      jezykow "europejskich" (an
      > g. franc. niem) i checia
      > nauczenia sie trzeciego. Tak ze niestety nie jest to
      oferta dla ludzi po handlu
      > zagranicznym czy
      > jezykoznawstwie.
      >
      > Dodatkowo widze juz z dwoch pozostalych postow, ze
      chyba ludzie znaja odpowiedz
      > - tu gdzie jestem
      > (Monachium) nie ma takich fajnych supermarketow jak w
      Warszawie, a placa tez je
      > st na poziomie
      > (porownujac sile nabywcza, nie czyste "netto") srednim,
      do tego odosobnienie, m
      > oze to wszystko razem
      > powoduje ze specjalisci nie sa chetni opuszczac kraj.
      Chociaz slysze ze bezrobo
      > cie coraz wieksze? W
      > Niemczech nie pracuje sie "na wczoraj", spokojna,
      regularna praca, to nie neci?
      >
      > Pozdrawiam , ale chetnie poczytam jeszcze o innych
      powodach.
      >
      > ps. rzeczywiscie ludzie tak nie lubia Niemcow? To tacy
      mili ludzie, uprzejmi, z
      > yczliwi, tolerancyjni i nie
      > kradna. Moze w Polsce mamy (macie) jakies falszywe
      wyobrazenie o tym kraju?
      >
      > Jasiek

      A jakich to inzynierow potrzeba? Niemcy to chyba jedyny
      kraj, ktory biore pod uwage, jesli chodzi o prace za
      granica. Poziom kultury, edukacji no i nowe technologie
      to na pewno wielki atut. Poza tym do domku calkiem
      blisko. Za rok koncze studia (elektrotechnika + 2 letni
      kurs informatyczny) i chetnie bym stad zwial. Do samych
      Niemcow awersji nie mam (mieszkalem z nimi przez 2 lata
      na stancji), podstawy j.niemieckiego jakies mam,
      angielski na dobrym poziomie. Tylko doswiadczenia
      zawodowego brak. Gdybys mial jakies propozycje odnosnie
      pracy (niekoniecznie zobowiazujace) dla polskich
      inzynierow, napisz cos na forum. (jakie zarobki, jaka
      praca, jakie wymagania).
    • Gość: gibon IP: *.medicomp.com.pl 04.09.02, 13:36
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      > ps. rzeczywiscie ludzie tak nie lubia Niemcow? To tacy mili ludzie,
      > uprzejmi, z yczliwi, tolerancyjni i nie
      > kradna. Moze w Polsce mamy (macie) jakies falszywe wyobrazenie o tym kraju?
      Tia, pol zycia spedzilem na granicy polsko niemieckiej, do konca szkoly
      sredniej, a teraz caly czas mam kontakt z rodizna ktora tam mieszka i
      znajomymi.
      Spotkalem sie z wieloma niemcami i naprawde nie wiem skad takie wyobrazenie i
      Ciebie, moze tak sie zachowuja u siebie w kraju. W polsce zachowuja sie
      kompletnie inaczej - wiec jezeli tak jest ze dopiero za grnaica anbiejaraj
      takich cech negatywnych, to jeszcze gorzej o nich swiadczy, pokazuje to tylko
      jak traktuja obcokrajowcow.

      I nie mow mi ze na granicy spotkalem niemcow ze wschodnich landow (czesty
      argument w tego typu rozmowach) i oni sa inni. Spotkalem i tych ze wschodznich
      landow i tych z glebszych czesci niemiec.
    • Gość: X IP: *.vancouver11.dialup.canada.psi.net 11.06.01, 08:17
      Jasiek, twoje doswiadczenia nie sa odosobnione. Trzy lata temu szukalem fachowcow do duzej firmy
      kanadyjskiej. Rozpuscilem "wici" rowniez w Polsce pomiedzy znajomymi. Potrzebny byl ktos ze stopniem doktora
      na kierownika grupy R&D. Placa dobra, jak na warunki kanadyjskie. Nowa tematyka. Zgadnij ilu chetnych
      znalazlem? Nikogo. Odnioslem nawet wrazenie, ze pare osob, do ktorych sie zwrocilem, przestraszylo sie taka
      propozycja. Co? Tak samotnie ruszyc w swiat miedzy nieznanych ludzi? Tak bez zadnych ukladow?
      Niestety, taki zasciankowy sposob myslenia jest bardzo popularny w kraju.
      No coz, przyjelismy Brytyjczyka i Amerykanina. A potem czytalem posty na tym forum, ze nie ma pracy, albo
      ludzie malo zarabiaja.
      Pozdrowienia
    • Gość: gadula IP: *.ym1.on.wave.home.com 19.06.01, 12:30
      szukajac na intrnecie pracownikow masz do czynienia z ludzim, ktorzy doskonale
      orietuja sie w warunkach pracy na zachodzie jaki plac.
      jezeli nikt sie nie zglosil to wyglada na to, ze zes szukal frajera.
      jak w tym stary polkim powiedzeniu, "pier... blizniego swego az koszula spadnie
      z niego"
      poza tym to gdzie oni maja jechac to tego gnoju gdzie niewolnictwo ma jeszcze
      miejsce?
    • Gość: xan IP: 10.0.117.* / 212.244.110.* 19.06.01, 17:36
      Nie wiem gdzie pan szukal tych pracownikow, natomiast ja znam 2 jezyki
      (angielski, niemiecki) ucze sie hiszpanskiego. Jestem informatykiem w
      dziedzinie sieci i systemy(Unix, NT/200, Novell) i w Polsce jakos kurcze nie
      moge znalezc pracy. W niemczech maja natomiast takie wymagania ze na dzien
      dobry wymiekam pomimo ze znam te systemy calkiem dobrze(certyfikacje Microsoft,
      Novell, Cisco). W dodatku wcale tak chetnie nie przyjmuja do pracy.
    • Gość: Marian IP: *.dip.t-dialin.net 01.07.01, 12:22
      Kazdemu informatykowi z Polski damy szanse. Jezeli ponizszy profil odpowiada
      twojemu zglos sie do nas.
      Twoja praca bedzie u nas dobrze honorowana i uzalezniona od twoich wynikow
      (wydajnosci).
      My szukamy wlasnie informatyka na okres 3-miesiecy z mozliwoscia przedluzenia.
      Praca przy realizacji projektow geologicznych bazujacych na banku danych MS-SQL-
      Server 7 i 2000, Oracel. Powinienes tez posiadac umiejetnosci programowanie w
      MS Visual Studio a przede wszystkim dostep do DAO,ADO objektow i wymianie
      danych w Intra-/Internet(DHTML, ASP,XML).
      Jezeli posiadasz troche doswiadczenia w testowaniu przy pomocy Visual
      Studio.net jestes dla nas idealnym kandydatem ktorego chetnie zapraszamy do
      wspolpracy w naszej firmie w Marburgu/Niemcy. Mieszkanie poszukamy, reszta to
      pestka. W naszym miescie uniwersyseckim mieszka duzo Polakow. Ja mowie po
      polsku wiec odwaznie kontaktoj sie z Marianem pod telefonem 0049-6421-44506
      albo podaj swoj numer telefonu i nazwisko na moja sekretarke albo napisz e-
      mailen na: info@gfm-net.com
      Wystawiamy fachowe swiadectwo pracy.
    • Gość: ff IP: 212.244.101.* 29.09.02, 21:12
    • Gość: BF IP: *.bluewin.ch 21.06.01, 00:26
      Praca za granica to fajna przygoda. Jednak nie jest to dla mnie ZADNA korzysc
      finansowa w stosunku do W-wy.

      Pracuje we wloskiej firmie w Szwajcarii. Jak na tutejsze warunki zarabiam
      niezle, lecz moja pensja ma mniejsza sile nabywcza niz moja poprzenia pensja w
      Polsce.

      Jest nas tutaj czterech Polakow z rodzinami (mamy po 26-31 lat). Po zaliczeniu
      dwoch, trzech lat w Szwajcarii wracamy do Polski. Wprawia to w zdumienie
      naszych znajomych Szwajcarow. Bo oni znaja polskie fryzjerki i polskich
      robotnikow, ktorzy wracac do Polski nie chca. Bo tam czeka na nich pensja kilka
      razy mniejsza niz wynagrodzenie specjalisty. A w Szwajcarii robotnik ma polowe
      pensji specjalisty. Wiec dla polskich fizoli w Szwajacarii jest raj. Dla nas to
      po prostu przygoda.

      Zreszta nasza firma juz nie szuka w Polsce. Szukamy na Ukrainie. Bowiem
      kandydaci z Polski, ktorzy chcieli utrzymac sile swoich pensji na poziomie
      warszawskim (6-7 tys. PLN na reke) musieliby zarabiac tutaj ponad 7 tych CHF na
      reke - a to jest duzo dla tutejszego pracodawcy.

      Zatem Polska to juz nie jest byle jaki rynek pracy - i bardzo sie z tego ciesze!
    • Gość: X IP: 154.20.108.* 21.06.01, 06:04
      Stary, to tylko zalezy jakim sie jest specjalista, i co chce sie w zyciu robic. Pewnie, ze do pewnych prac
      "specjalistycznych" Ukrainiec, Rosjanin czy Chinczyk z "Red China" jest duzo tanszy. Skonczyla sie
      zlota zyla dla polskich mlodych doktorkow. Sa jednak za granica mozliwosci kariery, ktore w Polsce
      nie beda szybko dostepne. Dobry specjalista swiatowej miary, to juz inna kategoria. Nie osiagnie sie
      jej siedzac w kraju. Niestety, na Zachodzie trzeba zaplacic frycowe, aby do czegos dojsc. Jak ktos nie
      ma cierpliwosci i ochoty do takiej trudnej kariery, to niech wraca i buduje Polske. Niech jednak bedzie
      ostrozny uzywajac slowo "SPECJALISTA"
      Pozdrowienia
    • Gość: BF IP: 10.0.2.* / 193.193.130.* 21.06.01, 13:15
      Nasza firma opracowuje oprogramowanie analityczne do analiz widowni TV. Glownie
      zatrudniamy programistow. Uwazam ich za specjalistow. Sam jestem marketingowcem i
      tez uwazam sie za specjaliste. Slowo "specjalista" uzywam w odroznieniu od
      slowa "pracownik fizyczny". Nie mam na mysli innego podtekstu. Mozesz uzyc
      slowa "pracownik umyslowy" zamiast "specjalista" skoro uwazasz, iz do
      specjalistow nam jeszcze daleko.

      Ja nie marze o pozycji gwiazdy na skale swiatowa. Solidne robienie tego na czym
      sie znam zupelnie mi wystarcza. Zamiast wypalac sie "w wyscigu szczurow" bardziej
      cenie sobie czas spedzony z dziecmi i zona. Zatem bez wzgledu na to czy w Polsce,
      Szwajcarii, Stanach czy RFN-ie chce widziec balans miedzy kariera i zyciem
      rodzinnym.

      Pozdrawiam,

      BF
      Budowniczy Polski
    • Gość: X IP: 154.20.106.* 22.06.01, 04:27
      Zgadzam sie z toba w zupelnosci. Jeden lubi pomarancze a drugi banany. Co do wrazen po powrocie
      , to przeczytaj sobie wypowiedz Jaska.
      Chce tylko dodac, ze kiedy po paru latach osiagnie sie jakis poziom zawodowy na Zachodzie, to juz
      nie ma do czego wracac. Doswiadczenie i sposob myslenia nie sa bardzo przydatne w Polsce. Np. w
      mojej dziedzinie (a nie sa to komputery), to jakby powrot do epoki kamienia lupanego.
      Pozdrowienia
    • Gość: jasiek IP: 62.67.76.* 21.06.01, 23:37
      Nie moge sie powstrzymac zeby nie skomentowac listu o powrocie do Polski
      poniewaz sila nabywcza jest tam wyzsza niz "na zachodzie". Wrocilem 3 lata temu
      do Polski poniewaz wydawalo mi sie ze duzo sie tam dzieje i ze placa juz na
      poziomie. Rzeczywistosc okazala sie jednak mniej rozowa. Zamiast na 100 metrach
      kwadratowych (standard zycia na "zachodzie") musialem mieszkac na 30tu i
      zamiast 8 godzin pracy dziennie mialem 10 i wiecej. Wspolpracownicy dzwonili
      nawet po nocach a szefowie nie robili nic poza poganianiem i wyzyskiwaniem
      pracownikow. Tego sie nie bierze pod uwage porownujac sile nabywcza.
      Owszem, w przeliczeniu na 1 metr mieszkania w Polsce (w Warszawie) mozna
      zarobic 2 razy wiecej niz "na zachodzie". Co z tego skoro kredyty sa po 25%,
      trzeba pracowac jak bezmozga mrowka i gniezdzic sie w klitkach, a w
      przeliczeniu na "twarda" walute (a zatem samochody i wycieczki zagraniczne)
      jest to nadal 50% normalnej pensji w rozwinietym kraju? Jakosc produktow w
      Polskich sklepach odpowiada ich cenie (cudow nie ma), do tego jeszcze
      niekompetencja urzednikow (to sie powoli zmienia) i arogancja wladzy (to sie w
      polskiej mentalnosci nigdy nie zmieni), oraz wszedzie towarzyszaca obecnosc
      zlodziejstwa.
      Tak ze przewiduje ze Panowie ze Szwajcarii nie zabawia w polskim raju dlugo,
      choc zycze im jak najlepiej.

      pozdrawiam, jasiek
    • Gość: Ax IP: 194.195.43.* 22.06.01, 00:00
      Ja pracuje w RFN jako specjalista IT. Kilka uwag.

      Nie rozumiem dlaczego pensje zachodnie porownuje sie do zarobkow warszawskich.
      Tam mieszka 1,5 mln Polakow. Pozostale 38 mln mieszka gdzie indziej.

      Dla mnie wyjazd do RFN czy do Warszawy to byla taka sama droga ale w porownaniu
      do mojego miasta zarabiam (przy obecnym dennym kursie marki) 4 razy wiecej. W
      Warszawie dostalbym 2 razy tyle co u siebie.

      Sila nabywcza jest tylko nieco slabsza. Z zywnosci drozsze sa miesa i sery.
      Drozszy jest tez wynajem mieszkania ale w porownaniu do Wawy to juz nie. TANSZE
      sa np. uzywane samochody, komputery, ubrania (tak, tak!), buty, ogolnie
      elektronika, meble (taka sama kanapa z IKEI kosztowalaby mnie w Polsce 400 zl
      wiecej), bilety lotnicze, kredyty (w moim banku 5,5% rocznie).
      Sa tez rzeczy, ktore trudno policzyc - bezpieczenstwo socjalne i publiczne (w
      miescie w ktorym mieszkam widuje kabriolety zostawione na noc z otwartym
      dachem!), bdb sluzba zdrowia, doskonale drogi, kultura osobista ludzi i spokoj.
      Poza tym w Polsce musialem pracowac wiecej godzin tygodniowo i mialem krotszy
      urlop.

      Polacy nie wyjezdzaja bo:
      - maja rodzine
      - nie znaja jezykow (niestety to prawda mimo ze jest coraz lepiej)
      - nie maja odwagi podjac wyzwania albo nie sa dosc zaradni by sobie cos zalatwic
    • Gość: xan IP: 10.0.117.* / 212.244.110.* 23.06.01, 00:00
      Polacy nie wyjezdzaja nawet gdy znaja jezyki bo trudno
      jest przebic sie na zachod szczegolnie gdy ktos
      mieszka na peryferiach. Do WAWy czy gdzie indziej jest
      znacznie latwiej ale i teraz jest z tym duzy problem.
      Jesli o mnie chodzi to rzucilbym ten kraj gdyby tylko
      byla tak szansa i nigdy tu nie wrocilbym.
    • Gość: Wiktoria IP: 217.153.47.* 26.08.02, 14:32
      Gość portalu: Ax napisał(a):

      > Ja pracuje w RFN jako specjalista IT. Kilka uwag.
      >
      > Nie rozumiem dlaczego pensje zachodnie porownuje sie do zarobkow
      warszawskich.
      > Tam mieszka 1,5 mln Polakow. Pozostale 38 mln mieszka gdzie indziej.
      >
      > Dla mnie wyjazd do RFN czy do Warszawy to byla taka sama droga ale w
      porownaniu
      >
      > do mojego miasta zarabiam (przy obecnym dennym kursie marki) 4 razy wiecej. W
      > Warszawie dostalbym 2 razy tyle co u siebie.
      >
      > Sila nabywcza jest tylko nieco slabsza. Z zywnosci drozsze sa miesa i sery.
      > Drozszy jest tez wynajem mieszkania ale w porownaniu do Wawy to juz nie.
      TANSZE
      >
      > sa np. uzywane samochody, komputery, ubrania (tak, tak!), buty, ogolnie
      > elektronika, meble (taka sama kanapa z IKEI kosztowalaby mnie w Polsce 400 zl
      > wiecej), bilety lotnicze, kredyty (w moim banku 5,5% rocznie).
      > Sa tez rzeczy, ktore trudno policzyc - bezpieczenstwo socjalne i publiczne (w
      > miescie w ktorym mieszkam widuje kabriolety zostawione na noc z otwartym
      > dachem!), bdb sluzba zdrowia, doskonale drogi, kultura osobista ludzi i
      spokoj.
      > Poza tym w Polsce musialem pracowac wiecej godzin tygodniowo i mialem krotszy
      > urlop.
      >
      > Polacy nie wyjezdzaja bo:
      > - maja rodzine
      > - nie znaja jezykow (niestety to prawda mimo ze jest coraz lepiej)
      > - nie maja odwagi podjac wyzwania albo nie sa dosc zaradni by sobie cos
      zalatwi
      > c

      Nie do końca mogę się z Tobą zgodzić... Polacy nie wyjeżdzają bo nie znają
      jezyków, bo się boją... Nieprawda, jak mogłeś przeczytać na forum, wiele osób,
      które zdecydowało się na wyjazd do USA nie znało ang.(więc nie język jest
      barierą), strach? - przed czym? Czytając te dyskusje miewam ambiwalentne
      odczucia - z jednej strony gratuluję ludziom, którzy wyjechali i powiodło się,
      a drugiej podziwiam tych, którzy zostali i próbują tutaj coś osiągnąć, a to też
      odwaga...
      Ja po studiach dosyć długo nie mogłam znależć odpowiadającej mi pracy, myślałam
      nawet o wyjeździe do Stanów, ale postanowiłam najpierw spróbować w Warszawie- i
      udało się. Mam niezłą pracę i wolę zostać w Polsce, nie dlatego,że nie znam
      językow (mówię płynnie po ang., nieżle po ros., uczę się franc.), nie dlatego,
      że sie boję, ale tutaj jestem KIMŚ, nie obywatelem kat. B na zachodzie (WYJĄTEK-
      MOŻE W USA). Na zachód jeżdzę na wakacje, choć nie zawsze, w tym roku wybierem
      sie na Ukrainę, bo po co kolejny raz nad morze Śródziemne...?!
      W Polsce jestem u siebie, kocham mój język, kulturę, Tatry, placki
      ziemniaczane...nie chcę od tego uciekać.
    • Gość: Espanol IP: *.client.attbi.com 10.09.02, 06:10
      Zgadzam sie calkowicie z opinia ze za granica POlacy sa kategoria B i to bardzo
      zniecheca zwaszcza ludzi wyksztalconych, pracownikow fizycznych ez to przeraza
      ale w POlsce nie maja zadnej przyszlosci wiec dlatego. Czy boimy sie?? Hmm
      hmmmm . Moze tak moze nie jstesmy narodem ktory potrafi rzucic znajomych swoje
      miasto rodzine. To jest troche paradoks bo polacy zawsze nazekaja a Zachod jest
      jakby a ziemia gdzie jes zawszelepiej nie ma zlodzieii, lepsze zarobki,
      czasciej hihi. Slyszac stwiedzenie "wyjachalbym juz dzisaj" zastanawiam sie
      dlaczego jestesmy tak zdesperowni chcemy za wszelka cene uciec od
      tego "okrpnego kraju" . Sam wyjechalem 5 lat temu. Probowalem juz w Norwegi
      Holandii Hispzanii a teraz w USa i ciagle chetnie wrocilbym do POlski bez
      perspektyw. Pozdrawiam .
    • Gość: macek IP: 192.39.188.* 26.08.02, 13:55
      Jak bym czytał o sobie ja WRACAM. Byłem prawie 10 lat w Kanadzie wróciłem do
      Polski i po 3 latach wracam do Kanady. Nie ma o czym pisać. Jak ktoś chce kraść
      i być okradany to jest w Polsce dla takiej osoby raj.
      macek
    • Gość: espanol IP: *.client.attbi.com 10.09.02, 06:13
      I chyba na tym polega roznica po kilku latach za granica juz nie mozna sie
      przyzwyczaic to skorumpowanej POlski. TO mnie przeraza bo ciagle chialbym
      wrocic a z drugiej stroony wiem ze to blad. No coz hahah. Glowa do gory hihi
    • Gość: Toni IP: *.telia.com 05.10.02, 00:43
      Do Jaska !

      Napiz mi jak sie z Tob skontaktowa, mam powaznego kandydata !
      Zgadzam sie z Toba na 105 %, masa durni w tej dyskusji !
    • Gość: RozgloS IP: *.toya.net.pl 13.09.01, 01:32
      Wlasnie skonczylem studia na polibudzie (zarzadzanie), znam jezyk angielski i
      wloski biegle. Chcialbym rozwijac m.in. swoje umiejetnosci jezykowe, wiec pracy
      szukam we wloskich firmach w Polsce i za granica. Wstepne wyniki tych
      poszukiwan sa obiecujace, chcialbym jednak abys mi powiedzial jak wygladala u
      ciebie sprawa otrzymania wizy i czy przed wyjazdem miales uregulowany stos do
      sluzby wojskowej (zakladam, ze jestes facetem). Chetnie poznam tez nazwy firm
      wloskich obecnych w Szwajcarii (potencjalni pracodawcy, nieprawdaz?) Bede
      wdzieczny za odpowiedz na forum lub mail rafalsek@poczta.onet.pl
    • Gość: Slaw. IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.01, 00:00
      Jasiek:

      1) Podaj jakich konkretnie inzynierow szukasz? Z jakich
      dziedzin? Co umiejacych?

      2) Obecnie obce koncerny rekrutuja juz na polskich
      uczelniach (np Siemens), funduja stypendia w Niemczech:
      pracownik gotowy i to na najwyzszym poziomie. Gosc
      dostaje tytul magistra i inzyniera Reichu.

      3) Duzo studentow w Polsce chce wyjechac, doceniajac
      szanse rozwoju (wszyscy moi koledzy ktorzy zajmuja sie tym,
      czego u nas sie nie docenia lub wykonywane czynnosci
      sa na poziomie odtworczym (wszystko przychodzi z Zachodu)),
      place czy inne sprawy.
      Istnieja oferty dla absolwentow automatyki: nawet nie
      trzeba znac dobrze angielskiego - firmy funduja szkolenia -
      byle tylko wyjechac do USA. Trzeba tylko miec dyplom
      i chciec wyjechac. Mozliwosci ogromne w USA, ale mimo
      tego b. niewielu kandydatow. Dodatkowo, jak wiadomo,
      prawdziwych specjalistow jest niewielu, chocby dlatego
      ze takie studia wielu ludzi nie konczy, a tylko czesc
      z tych co konczy chce cos osiagnac, np jak wynika z mych
      obserwacji np zawsze jakies 20% nie chce w ogole pracowac
      w zawodzie, najczesciej kobiety.


      4) Problem mobilnosci dotyczy bardziej ludzi starszych
      - co zrozumiale.

      5) Problem wyksztalcenia inzynierow w Polsce i np w USA.
      Polski absolwent ma lepsze przygotowanie i teoretyczne
      i praktyczne (choc czesto poza praktyka w sensie wyjazdu)
      ale przez pierwsze kilka lat w firmach robi bzdury, zamiast
      sie dalej (czytaj wlasciwie) ksztalcic, nie moze nawet
      wykorzystac swej wiedzy. Absolwent USA jest gorzej przygotowany,
      ale dostaje w pracy konkretne (normalne, trudne, zyciowe) zadania
      i dostaje kopa, bo w okresie krotkim musi douczyc sie
      (na studiach nie maja tak bardzo praktycznie, nieco bardziej
      ogolnie) calej reszty. Z praktyka kilkuletnia Polak dochodzi
      do tego co robil juz na 3 roku a Amerykaniec jest juz gosciem!
      Dlatego warto wyjechac.

      6) Polak wyjedzie, chocby na krotko. W tym czasie traci
      kontakt z krajem, nie jest z zadnej firmie. Tymczasem jego
      koledzy, przez te lata, zostaja szefami, kierownikami,
      dyrektorami. Po powrocie taki gosc zaczyna od poczatku.
      To jest na minus

      Pozdrowienia
      Podaj koniecznie o jakie branze chodzi,
      Slaw.
    • Gość: X IP: 154.20.110.* 24.06.01, 00:00
      Slaw, masz duzo racji. Ze swojej strony tylko dodam ze student swiezo po studiach jest
      napompowany nie zawsze przydatna teoria i musi sie podszkolic w firmie. Niestety wielu
      absolwentow mysli, ze dyplom to juz wszystko i jest sie gotowym specjalista z duzymi zarobkami.
      Maz tez racje, ze wyjezdzajac traci sie kontakty i znajomosci. A to liczy sie w Polsce przy zatrudnieniu, a
      nie doswiadczenie i praktyka. Mysle, ze taka nienormalna sytuacja odstrasza wielu .
      Pozdrowienia
    • Gość: Advo IP: *.physik.uni-ulm.de 25.06.01, 00:00
      Ogloszenie w GW dyskwalifikuje wartosc ogloszenia. Poza
      tym nikt z
      Polski nie bedzie pracowal u Polaka to drugie (bo za
      duzo wie).
      Powinienies zatrudniac Niemcow i na razie nie
      przyznawac sie polskiego
      pochodzenia.
    • Gość: inzynier IP: 192.88.212.* 25.06.01, 00:00
      Hey

      czytam wlasnie te posty poczas przerwy na lancz w mojej
      pracy w USA - nazywa sie to trening - po pobycie w
      fabryce w stanach mamy robic to samo w Polsce- niewazne
      co .

      Jesli idzie o wyjazd polakow za granice - inzynierow -
      moja firma szukala inzynierow znajacych sie na
      mechanice i znajacych w miare dobrze angielski -
      niestety okazalo sie ze po dwoch naborach skonczylo
      sie. Zebrano w sumie okolo 50-60 inznierow z angileskim
      i odpowiednim wyksztalceniem - to a propos wyjazdu za
      granice polskich inzynierow, druga sprawa to to ze
      ludzie nie bardzo chca sie ruszac az tak daleko za
      praca - jesli ktos ich nie pchnie od tego moze byc
      ciezko :-(

      Firma caly czas szuka inzynierow w polsce docelaowma
      nas byc 5-6 razy wiecej :) nie wiem czy sie nas tyle
      znajdzie :-(, moze wkrotce ebda zatrudniac ludzi bez
      angielskiego ale z dosiwadczeniem zobaczymy.

      Jesli idzie o Stany - to od razu zosytalem wrzucony na
      gleboka wode - paracw zespole ktory cos tworzy -
      obliczenia czesci itd itd, wiec nie zawsze jest tak ze
      polscy inzynierowie rzezbia przez pierwsze kilka lat
      ale moze akurat ta robota to wyjatek :)

      Pozdrawiam wszytkich ktorzy sie nie boja podjac
      wyzwania - warto sprobowac !!!!!!!!! zeby zobaczyc jak
      jest gdzie indziej

      pozdrawiam

      inz.
    • Gość: npy IP: *.telia.com 15.08.01, 11:20
      hej inzynier
      jak czytalem twoj post to zaczalem kojarzyc kumpla
      czy pracujesz dla ge?
    • Gość: greg IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
      Jasiek,

      Jezeli szukasz do EPO, daj znac na priv:
      gregjpl@yahoo.com

      pozdr,
      Grzegorz
    • Gość: korzon IP: *.war.novell.com 13.07.01, 12:20
      Nie zgodze sie z Toba. Od roku szukam pracy gdziekolwiek poza Polska, bez
      ograniczen co do miejsca. 29 lat, specjalista od systemow sieci hybrydowych, LAN,
      Netware, NT, UNIX, Firewalls, 6lat dosw. z ww systemami. francuski, angielski,
      czeski biegle.
      Na ok 500 wyslanych CV otrzymalem do 10 odpowiedzi z czego zadnej ze spraw
      nieudalo sie rozwinac.
      Zainteresowanie konczylo sie zazwyczaj na stwierdzeniu ze trzebaby dla mnie
      zalatwiac dokumenty pracy.
      PS
      Szukam nadal wiec jezeli ktos ma jakies kontakty to usmiecham sie o pomoc
      kkorzonkowski@novell.com
    • Gość: Krzysio IP: *.wiedza.icu.pl 13.07.01, 18:01
      he he
      a) nie szukaj zza firawalla firmowego bo Twoj szef moze tu takze zagladac

      b) a czy analizowales DLACZEGO z Tobo nie gadaja ? moze forma nie Twoje
      osiagniecia a forma ich przedstawienia jest nieodpowiednie dla agencji do
      ktorych szukasz...

      c) jak chcesz gadac (szczegolnie z angolami) to nigdy nie podawaj emaila
      sluzbowego. To dla nich nieprofesjonalne.

      anyway wyslalwem Ci email na priva. Pzr
    • Gość: korzon IP: *.war.novell.com 16.07.01, 11:23
      Gość portalu: Krzysio napisał(a):

      > a) nie szukaj zza firawalla firmowego bo Twoj szef moze tu takze zagladac
      Spoko, firma mnie uprzedzila o przewidywanej redukcji w IS&T na EE :-(
      "vsjo liegalno" ;-(

      > b) a czy analizowales DLACZEGO z Tobo nie gadaja ? moze forma nie Twoje
      > osiagniecia a forma ich przedstawienia jest nieodpowiednie dla agencji do
      > ktorych szukasz...
      Wlasnie nad tym kombinuje. W poscie o pracy w Kanadzie we Francji itp napisalem
      co mi przychodzi do glowy.. czyli nic...
      Mam pecha czy co?

      > c) jak chcesz gadac (szczegolnie z angolami) to nigdy nie podawaj emaila
      > sluzbowego. To dla nich nieprofesjonalne.
      O zesz k..ukuryku! faktycznie nieraz zdarzylo mi soie pisac z firmowego maila.
      rozsylalem z priv korzon@kehillah.jewish.org.pl, to tez moze towarzystwo
      odstraszac...
      To moze byc to...

      > anyway wyslalwem Ci email na priva. Pzr
      dzieki, dostalem i grzebie :-)

      korzon
    • Gość: sebo IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 19:29
      Widzę że wypowiada się tu wiele osób z doświadczeniem. Właśnie kończę studia i
      będę szukał pracy, a to co tu czytam nie brzmi optymistycznie.

      Zajmuje się projektowaniem układów cyfrowych, technologią reprogramowalną,
      trochę programowaniem. Angielski znam dobrze, niemiecki w miarę, ale jak WAS
      słucham to coś czuję, że będę miał duże problemy ze znalezieniem pracy (bez
      względu na to czy w Polsce, czy za granicą).

      Ps.
      Znacie jakieś dobre serwisy czy agencje pomagające w znalezieniu pracy?
    • Gość: noiki IP: *.proxy.aol.com 25.08.02, 04:26
      Gość portalu: korzon napisał(a):

      > Nie zgodze sie z Toba. Od roku szukam pracy gdziekolwiek poza Polska, bez
      > ograniczen co do miejsca. 29 lat, specjalista od systemow sieci hybrydowych,
      LA
      > N,
      > Netware, NT, UNIX, Firewalls, 6lat dosw. z ww systemami. francuski,
      angielski,
      > czeski biegle.
      > Na ok 500 wyslanych CV otrzymalem do 10 odpowiedzi z czego zadnej ze spraw
      > nieudalo sie rozwinac.
      > Zainteresowanie konczylo sie zazwyczaj na stwierdzeniu ze trzebaby dla mnie
      > zalatwiac dokumenty pracy.
      > PS
      > Szukam nadal wiec jezeli ktos ma jakies kontakty to usmiecham sie o pomoc
      > kkorzonkowski@novell.com
      --Osmiele sie zabrac glos,chociaz nie znam bezposrednio-detali..
      Masz niesamowite doswiadczenie. W europie nikt Ciebie nie przyjmie
      (oficjalnie!!!) bo sie to im nie oplaca..
      W stanach mialbys raczej wieksze szanse, tylko jak prawdopodobnie wiesz..nikt
      nie wie na jak dlugo Ciebie moga potrzebowac...
    • Gość: Chaladia IP: 194.139.172.* 25.07.01, 08:07
      To nie jest tak. Praca czysto dla zarobku się nie opłaci. W Niemczech dobry
      inżynier na budowie zarobi jako Bauleiter 3000 DM. 4000 DM to już wielki
      sukces. W Polsce można uzyskać to samo lub więcej (fakt, opieram się na
      warszawskich danych, ale tylko takie znam). Po 2-4 latach jest karencja, trzeba
      wrócić do kraju, gdzie nie ma wakatu, a co gorsza "wypadło się z gry". No i
      dojazdy...
      Nie wspomnę o Behörde für Bekämpfung...
      W kraju ma się znajomych, rodzinę itp. W Niemczech Polak pracuje w nadgodzinach
      (w 99% ukrytych i niepłatnych), a Niemiec przestrzego kodeksu pracy. W dłuższe
      weekendy i święta Polak woli do kraju - jak więc ma wyglądać "integracja z
      lokalnym społeczeństwem?"
      Byłem w NRW rok. Dziękuję, na więcej nie mam ochoty.

      Z drugiej strony w Polsce jest sporo osób gotowych pojechać gdzieś do pracy dla
      przygody, zobaczenia czegoś nowego, czego się nie da zobaczyć w ramach
      tygodniowej wycieczki. Ja z polskim eksportem budownictwa przepracowałem rok w
      Egipcie i ponad dwa lata w Sudanie. Drobnych wyjazdów nie liczę. Taka praca TO
      JEST TO. I pojechałbym choćby dziś gdziekolwiek na Bliski Wschód (wyłączyłbym
      może Irak po zastanowieniu)- ale takich ofert nie ma.
    • Gość: tomek IP: *.sap-ag.de 28.08.01, 16:03
      Gość portalu: Chaladia napisał(a):

      > To nie jest tak. Praca czysto dla zarobku się nie opłaci. W Niemczech dobry
      > inżynier na budowie zarobi jako Bauleiter 3000 DM. 4000 DM to już wielki
      > sukces. W Polsce można uzyskać to samo lub więcej (fakt, opieram się na
      > warszawskich danych, ale tylko takie znam). Po 2-4 latach jest karencja, trzeba
      >

      Z tymi 4 kilo DM jako wielki sukces to przesadziles (nie jestem od budowy, ale
      za to inzynierem) i po sobie i swoich kumplach, ktorzy zaczynali podobnie jak ja,
      to 4,5 kilo wyciagamy bez problemu (mowie o netto).
      > wrócić do kraju, gdzie nie ma wakatu, a co gorsza "wypadło się z gry". No i
      > dojazdy...

      Nie dodalem, ze moje firma zwraca mi koszty podrozy (dwa razy ICE w miesiacu), a
      to jest troche siana.

      > Nie wspomnę o Behörde für Bekämpfung...
      > W kraju ma się znajomych, rodzinę itp. W Niemczech Polak pracuje w nadgodzinach
      >
      > (w 99% ukrytych i niepłatnych), a Niemiec przestrzego kodeksu pracy.

      Jakie nadgodziny, albo pracujesz od 8 do 16, a potem gazeta, albo masz prace
      zorientowana zadaniowo (tak tak juz czesto w Polsce)

      W dłuższe
      > weekendy i święta Polak woli do kraju - jak więc ma wyglądać "integracja z
      > lokalnym społeczeństwem?"

      Znajdz sobie wtedy jakas fajna kolezanka, wybacz ale Arbeitsamt, tego juz za
      ciebie nie zrobi.

      > Byłem w NRW rok. Dziękuję, na więcej nie mam ochoty.

      A ja mam...

      > Z drugiej strony w Polsce jest sporo osób gotowych pojechać gdzieś do pracy dla
      >
      > przygody, zobaczenia czegoś nowego, czego się nie da zobaczyć w ramach
      > tygodniowej wycieczki. Ja z polskim eksportem budownictwa przepracowałem rok w
      > Egipcie i ponad dwa lata w Sudanie. Drobnych wyjazdów nie liczę. Taka praca TO
      > JEST TO. I pojechałbym choćby dziś gdziekolwiek na Bliski Wschód (wyłączyłbym
      > może Irak po zastanowieniu)- ale takich ofert nie ma.

      Tu sie nie wypowiadam, pozdrawiam
    • Gość: Chaladia IP: 212.69.73.* 14.09.01, 22:38
      I tu Cię mam!
      Różnica jest taka, że ja pracowałem dla polskiej firmy (Budimex), a Ty dla
      niemieckiej. Teraz ja pracuję dla niemieckiej firmy w Polsce. 4,5k DM na rękę
      po podatku jest trudne, ale nie niewykonalne, pod warunkiem, że wszystko idzie
      dobrze, są wyniki i jest z czego wypłacić nagrodę. Niestety, w Polsce chwilowo
      jest budowlana bryndza. W Niemczech bryndza jest chyba jeszcze gorsza, więc
      póki co, mój pracodawca nie myśli nawet o wysyłaniu nas za Odrę. Ale, może się
      to odmieni i jeszcze się gdzieś w Niemczech spotkamy. Tylko krowa nie zmienia
      poglądów, więc może się jeszcze kiedyś wybiorę na zachód.
      Niemcy piękny kraj - przynajmniej NRW i Hesja. O Bliskim Wschodzie w świetle
      tego, co się dzieje nie ma co nawet mysleć.
      Życzę sukcesów.
      Chaladia Bolandi
    • Gość: rrj IP: 217.153.114.* 28.08.01, 15:01
      Jasiek,

      1) Jak na razie było dużo fajnej pracy w kraju i dużo pieniędzy do zarobienia -
      teraz to się pewnie zmieni

      2) Ogromna różnica mentalna - współpracujemy na stałe z firmą robiącą
      oprogramowanie pod Monachium. Na każdym poziomie inny świat - w każdej prostej
      sprawie dogadywanie się idzie z wielkim bólem mimo dobrej woli obu stron ;-)

      3) Jak porównasz ceny w Monachium / mieszkania, życie / to nawet dobre zarobki ci
      tego nie zrekompensują

      4) Mimo wszystko to Niemcy, ani oni nas nie lubią za bardzo ani my się tam nie
      czujemy u siebie


      PZDR
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      > Moja firma (z siedziba w Niemczech) od dwoch lat szuka dobrze wyksztalconych sp
      > ecjalistow (inzynier,
      > dwa jezyki obce) , ogloszenia poszly do Wyborczej i innych czasopism, i nikt si
      > e nie zglosil.
      > Czy Polacy juz nie chca pracowac za granica? A moze w Niemczech nie chca? Nie c
      > hca sie
      > przeprowadzac, czy tez wszyscy ktorzy mieli wyjechac juz wyjechali? Moze sa jki
      > es inne powody?
      >
      > jasiek.

    • Gość: Riddler IP: 216.104.228.* 30.08.01, 18:44
      RRJ ;-)

      > Jasiek,
      >
      > 1) Jak na razie było dużo fajnej pracy w kraju i dużo pieniędzy do zarobienia -
      >
      > teraz to się pewnie zmieni

      ale przewaznie nie takie jak tam (prosta roznica zamoznosci rynkow)

      > 2) Ogromna różnica mentalna - współpracujemy na stałe z firmą robiącą
      > oprogramowanie pod Monachium. Na każdym poziomie inny świat - w każdej prostej
      > sprawie dogadywanie się idzie z wielkim bólem mimo dobrej woli obu stron ;-)

      Hmm ja mieszkalem w Monachium i nie mialem problemw z mentalnoscia...A moze ja
      Niemiec jaki ? ;-)


      > 3) Jak porównasz ceny w Monachium / mieszkania, życie / to nawet dobre zarobki
      > ci tego nie zrekompensują

      a co to sa dobre zarobki ? z premia mialem ~240kDEM w Polsce moglbym pomarzyc
      oczym takim. I zadne tam menazerskie stanowisko. Po prostu specjalista. Jak inne
      oferuja 80kDEM to nic dziwnego, ze nie ma chetnych. No chyba zes bezrobotny w
      Polsce.

      Posilek w restauracji 20DEM an osobe /danie. A pojdz sobie w Polsce ja nie widze
      zadnej roznicy. A ile zarabiasz tutaj?

      BTW za miszkanie 60M2 placilem 1700DEM Warm. Dzielnica dla ''bialych'' nowe
      budownictwo. Zednych balang po nocach.
      > 4) Mimo wszystko to Niemcy, ani oni nas nie lubią za bardzo ani my się tam nie
      > czujemy u siebie

      eee? mieszkalem rok w RFN i z powodu, ze jestem Polakiem nigdy nie mialem
      problemow. I bardzo lubie piwo i wursta.
    • Gość: Skorpik IP: *.schleupen.de / 10.2.2.* 21.08.02, 16:55
      Mimo wszystko to Niemcy, ani oni nas nie lubią za bardzo ani my się tam nie
      czujemy u siebie

      W biznesie i pracy oni nie maja Cie lubic i Ty nie masz ich lubic, tylko trzeba
      zarobic kase zebys mogl pisklaki wykarmic, kapujesz ? Jak nie to
      obejrzyj "Chlopaki nie placza" !
      Pozdrawiam

      Skorpik

    • Gość: ac778k IP: 128.253.229.* 12.09.02, 03:16
      Dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? Glownie dlatego, ze po wyksztalceniu w Polsce sa
      rownie dobrzy jak polscy pilkarze. Wyjezdzaja pelni optymizmu, ze nasze wyksztalcenie to ho-ho-ho, ale
      zderzenie z rzeczywistoscia brutalnie przywraca ich do porzadku. Oczywiscie od reguly a wyjatki, jak Rysio
      (BRAWO, jestem dumny z Pana osiagniec). Sa zdecydowanie nie przygotowani, malo elastyczni, nie potrafia
      walczyc. Polskie szkolnictwo uwaza sie za o niebo lepsze niz amerykanskie bo.. nasi uczniowie wiedza wiecej.
      Porownanie z sytuacja w pilce noznej samo sie nasuwa: nasi juniorzy sa lepsi od euopejskich, ba nawet wporywach
      i poludniowo amerykanskich. Dlaczego? Bo sa silniejsi na tym poziomie "wyksztalcenia" i brutalna sila zwycieza.
      wiedza=sila. Ale z uplywem czasu technika (umyslowa albo "nozna") zaczyna procentowac, bo wiedze (sile) mozna
      powolutku w bibliotece (na silowni) zdobyc, TECHNIKI praktycznie nie. Wiem co mowie, bo bylem nauczycielem
      szkolnym, jestem nauczycielem akademickim, a takze na boku bylem alpejczykiem-zawodnikiem, potem trenerem
      narciarstwa. Niesetety, w okresie gierkowskim na uczelnie, do szkol, do zawodow pedagogicznych, trenerskich
      dostali sie ludzie ktorzy nigdy tam byc nie powinni bo sa poprostu za slabi. Zniknela selekcja (z mojego rocznika na
      asystenture przyjeto 15 osob - bylo wtedy chyba 8 profesorow). Przyczynkowe w najlepszym razie doktoraty,
      habilitacje nie wnoszace nic nowego do nauki swiatowej (nie mowie o kolkach wzajemnej adoracji). Wszyscy zostali
      PROFESORAMI. I ci, wybitni i ci mierni-ale-wierni. Nikt nie odpadl. Tworca Instytutu, wielki naukowiec od dawna w
      gorbie wiruje i wyje. Ale na radach naukowych glosuja rowno i ci i ci. Glosuja i zatwierdzaja programy nauczania, w
      ktorych pompuje sie dalej w rozpalone, idealistyczne glowy wiedze (niekoniecznie najnowsza, a jesli najnowsza to i
      tak tak wasko, ze za 5lat najprawdopodobniej bedzie nikomu nie potrzebna: naprawde trzeba miec (urodzic sie) talent
      i nosa czego uczyc dzisiaj aby bylo na jutro) a nie sposob "grania" ta wiedza. Dlaczego w USA sa tylko i wylacznie
      egzaminy pisemne, ze sciagawkami dolaczonymi do kart egzaminacyjnych (!) a na starszych latach nawet z
      mozliwoscia korzystania z biblioteki? Bo sie sprawdza czy delikwent potrafi poslugiwac sie wiedza,a nie czy ja ma.
      Dlaczego na egzaminy ustne do mnie przychodza studentki (nie wszystkie, ale przychodza) rozebrane jak disco-polo
      party o polnocy? Bo maja nadzieje, ze jakos dostana wpis do indeksu a nie, ze zdadza go. Gdybym chcial
      zastosowac kryteria w polowie takie jakie stosuje sie na dobrych uczelniach zachodnich to "ulalbym" 90% roku.
      Czemu tego nie robie? Bo jednak zmuszam ich do myslenia, nawet jesli egzamin jest fikcja. Bo rada naukowa
      wymienilaby by mnie na "lepszego" wykladowce. Rece opadaja. Jestesmy w oblakanym chocholim tancu, od "rzadu"
      poczawszy, do samgo dolu. Wzajemnie sie pocieszamy, tu jest nam najlepiej, ze jak juz wyjdziemy na prosta to ho-ho.
      PS.Mnie sie osobiscie powiodlo, zrobilem kariere jak malo kto, wylapuje talenty i im pomagam (studia indywidualne), ale
      "zle sie dzieje w panstwie dunskim" i dlatego jestesmy tacy sfrustrowani jako Polacy

    • Gość: nnnnnnn IP: 157.25.130.* 16.11.01, 23:37
      zgadzam sie z opiniami, ze sila nabywcza polskich pensji jest wyzsza niz na
      zachodzie i to jeden z glownych powodow.

      Przyklad: gdybym przeniosl sie do siedziby mojej firmy w Londynie moglbym
      liczyc na jakies 50.000 GBP rocznie. Gdbybym chcial zyc na moim obecnym
      poziomie (wydajemy okolo 6.000 PZN miesiecznie) to odkladalbym mniej wiecej
      tyle samo co teraz, w warszawie.

      A jeszcze zona zredukowana do roli dodatku do mnie (zerwana kariera zawodowa),
      male dziecko same, starzejacy sie rodzice daleko...
    • wowa44 02.03.02, 15:35
      zgadzam się zupełności, u mnie tak samo. Do tego Londyn (i zresztą chyba cała
      Anglia) to wyjątkowo ohydne miasto jak na mieszkanie. Gdyby firma miała
      siedzibę, powiedzmy, we Włoszech, to może bym się i zdecydował.
    • krzysio2002 05.03.02, 21:18
      a jak ja szukalem 2 ludzi do pracy w Belgii to jeden
      sie zglosil i jak sie dowiedzial,ze na stanowisku
      Business Analyst trzeba polatac po europie to zamilkl.
      Taaaa w Polsce teraz place sa tak wysokie, ze za 50k
      Euro to nikt sie nie ruszy...

      ja tam nie wierze w to bezrobocie...
    • Gość: rtg IP: *.physio.unr.edu 05.03.02, 21:33

      Tak, masz racje. Po co ludziom na uczelniach, w szkolach, urzedach placic 300-
      400 euro miesiecznie. Po co im tyle pieniedzy, przeciez wszystko mozna kupic za
      niewielkie pieniadze, a pieniadze szczescia nie daja, prawda?
      Tak sie sklada ze nie wszyscy lubia byc wykorzystywani, a podejrzewam ze takich
      szukasz palancie.
      duuzo zdrowia
    • paw_dady 05.03.02, 22:25
      > Tak, masz racje. Po co ludziom na uczelniach, w
      szkolach, urzedach placic 300-
      > 400 euro miesiecznie.

      jestes czlowieku analfabeta funkcjonalnym? On wyraznie
      napisal ok 50k rocznie to jest 4tys Euro miesiecznie. W
      czasach recesji ZESRASZ sie a nie dotaniesz taka pensje w
      Polsce. I to zaraz po studiach. 4tys euro to jakies
      14.5tys PLN/miesiecznie. Ale dla jasniepanstwa to za
      malo? prawda?


      > Tak sie sklada ze nie wszyscy lubia byc wykorzystywani,
      a podejrzewam ze takich
      >
      > szukasz palancie.

      a czytales jego posty? ja tak. Moze szuka naiwnych a moze
      na prawde szuka ale pewnie takich analfabetow jak ty to
      nie bedzie chcial. Zapytaj sie.

    • Gość: rtg IP: *.physio.unr.edu 05.03.02, 22:39

      Chlopie, dobrze wiem co on pisal i ile mial na mysli.
      Chcialem tylko zasygnalizowac ze skoro "normalni" ludzie
      w Polsce pracuja za 300-400 Euro miesiecznie, to nie wierze, po prostu nie
      wierze ze nie byloby chetnych za 50K rocznie. Takie historyjki mozna miedzy
      bajki wlozyc, zamiast lykac kazdy post tylko pomysl czy masz znajomych ktorzy
      odrzucili by taka oferte. A jesli facet szukal jakiegos waskiego specjalisty,
      to juz inna dzialka. Pzrerazajace jest tutaj generalizowanie na bazie
      pojedynczych zdarzen.
    • krzysio2002 06.03.02, 01:22
      nie ma chetnych a wszyscy mowia o bezrobociu. Jeden to mi nawet wytknal, ze praca
      na zachodzie za 50k euro toz to czysty wyzysk. Dobrze, ze oni tewgo tu nie wiedza
      bo by sie zaraz pozwalniali. Ehhh drugi raz tego nie zrobie czy mi kto za to
      placi? ja naprawde chcialem pomoc.

      pozdrawiam was obu!

    • Gość: losiu IP: *.e.dial.de.ignite.net 05.09.02, 17:00
      a jednak, ja szukalem ludzi chetnych do pracy w niemczech jako informatycy.
      pensja nie byla mala (dalo sie wyciagnac ok 5000DM netto na miesiac). mozna sie
      bylo sprowadzic z rodzina. do tego oplacali mieszkanie, jeden przelot do kraju
      raz na miesiac (dla calej rodziny tez), prawo jazdy (jak jeszcze trzeba bylo
      zdawac). firma zalatwiala wszystkie formalnosci. zadnych tam utargow z
      urzedasami. i co? nikt z moich znajomych ani ich znajomych sie nie palil. nawet
      nie trzeba bylo znac niemieckiego. wystarczyl biegly angielski. jak z kims
      rozmawialem to tylko grymasili. jeden zdecydowal po dwoch latach to juz firma
      nie zatrudniala. ja mysle, ze polacy po prostu boja sie jechac w nieznane. no
      chyba ze mi ktos powie ze jako informatyk (nie manager) moge dostac bez
      problemu takie warunki w polsce.
    • Gość: Nef IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.11.01, 11:45
      Bardzo chętnie wyjechałbym do niemiec choćby od zaraz.
      Mam 20 lat studiuje informatykę, znam podstawy poligrfii, podstawy tworzenia
      stron www, wiele innych programów.
      Boje się jednak że nie dam sobie rady , jestem sam , w obcym kraju, języka
      musiałbym się jeszcze dobrze nauczyć, chyba ze zacząłbym uczyć się na miejscu.
      Bo u nas raczej się nie nauczę, wszystkie te pie.... szkoły itp. liczą tylko na
      zysk i nic więcej, książki za 200 kurs za 1000 i kogo na o stać :( a uczą tyle
      co nic .
      W grudniu chciałem składać w konsulacie prośbę o przyznanie wizy, ale nawet jak
      ja dostane to co dalej, mam spać w aucie i ... :((

      Wiec chyba będę musiał zostać w Polsce :(


    • Gość: Z IP: *.acn.waw.pl 22.11.01, 20:28
      Pare miesiecy temu wydawalo mi sie, ze jak wszyscy zdolni i wyksztalceni ludzie
      z Polski wyjada, to zostaniu tu juz jedno wielkie g... Ale g... juz mamy i
      chetnie bym wyjechala. Znam biegle angielski, dobrze francuski i hiszpanski, do
      tego dyplom z wyroznieniem, stypendia naukowe i co? jestem bez pracy. Tutaj
      nikt nie docenia zdolnych ludzi. Wiec zaczynam szukac za granica. Tylko co z
      tego? Kto potrzebuje Pani Z z Polski, jak nawet w UE maja bezrobocie, i to
      wcale nie takie male? Do tego problem z pozwoleniem na prace. A ja na czarno
      pracowac nie bede, bo jak mnie zlapia, to strace prawa do pracy w danym kraju
      na lata. A do tego trzeba caly czas udowadniac, ze mimo że z Polski, to nie
      jest taka najgorsza...
    • Gość: ep IP: *.ippt.gov.pl 25.08.02, 15:49
      Sproboj www.jobs.ac.uk, pozdrowienia
    • Gość: Leo Leo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 11:39
      Gość portalu: Nef napisał(a):

      > Bardzo chętnie wyjechałbym do niemiec choćby od zaraz.
      > Mam 20 lat studiuje informatykę, znam podstawy poligrfii, podstawy tworzenia
      > stron www, wiele innych programów.
      > Boje się jednak że nie dam sobie rady , jestem sam , w obcym kraju, języka
      > musiałbym się jeszcze dobrze nauczyć, chyba ze zacząłbym uczyć się na miejscu.
      > Bo u nas raczej się nie nauczę, wszystkie te pie.... szkoły itp. liczą tylko na
      >
      > zysk i nic więcej, książki za 200 kurs za 1000 i kogo na o stać :( a uczą tyle
      > co nic .
      > W grudniu chciałem składać w konsulacie prośbę o przyznanie wizy, ale nawet jak
      >
      > ja dostane to co dalej, mam spać w aucie i ... :((
      >
      > Wiec chyba będę musiał zostać w Polsce :(
      >
      >

      Leo Leo:
      Pracowałem za granicą legalnie i odpowiem przedmówcy trawestując albo jest się w
      ciąży całkowicie albo nie, nie ma stanów pośrednich tak samo jest z pracą. Trzeba
      mieć determinację.

      leszekgorski1@poczta.onet.pl
    • tomek_1970 07.01.02, 13:18
      Jeszcze tylko pare slow ode mnie:

      Fajnie jest poszumiec tu i tam, ale jezeli macie w Polsce rodziny i przyjaciol,
      to bedzie Wam do nich cholernie teskno. Ja sie nauczylem tego i owego no
      i ...... i wracam ( i prawde mowiac juz nie moge sie doczekac !!!)

      pozdro
    • Gość: Marek IP: *.*.*.* 20.11.01, 15:27
      Po prostu Niemcy slabo placa...
    • tomek_1970 20.11.01, 15:41
      Taaaak, chyba masz racja, ale kto w takim razie placi przyzwoicie ???

      pozdro
    • Gość: kmk IP: *.vtt.fi 22.11.01, 07:07
      Nie do konca na temat, ale moze ktos chcialby sobie przeczytac:

      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1067617

      pozdrawiam!
    • Gość: wrobel IP: 212.107.35.* 07.01.02, 13:34
      Ja pracuje za granica od 1995 w roznych panstwach dla duzej firmy
      miedzynarodowej. Niestety specyfika pracy zmusza mnie do zmiany miejsca pracy
      co 2-3 lata. Mowie biegle 2jezykami i 2 bardzo dobrze, ze swojej pracy jestem
      zadowolny i wydaje mi sie ze moge uwazac sie za specjaliste swojej dziedzinie.
      Jestem niestety troche zmeczony ciaglymi zmianami miejsc pracy i zaczalem sie
      interesowac praca w Polsce. Ku mojemu zdziwieniu zaoferowano mi lepsze warunki
      niz za granicami naszego kraju. Uwazam ze dobrze jest wyjechac z Polski i
      zdobyc miedzynarodowe doswiadczenie ale nasze firmy sa bardzo konkurencyjne
      jezeli chodzi o warunki finansowe, a czasami sa lepsze( i nie tylko w
      Warszawie).
    • Gość: jola IP: *.eu.boschrexroth.com / 145.230.209.* 18.09.02, 18:16
      Dzieki za ten list! W koncu znalazlam kogos zadowolonego kto wrocil do kraju i
      nie chce z niego wyjechac. Prowadze podobne zycie jak Ty wczesniej, ale juz za
      pol roku wracam do kraju i mam nadzieje, ze moje myslenie bedzie podobne do
      Twojego. Jeszcze raz dzieki!

      Gość portalu: wrobel napisał(a):

      > Ja pracuje za granica od 1995 w roznych panstwach dla duzej firmy
      > miedzynarodowej. Niestety specyfika pracy zmusza mnie do zmiany miejsca pracy
      > co 2-3 lata. Mowie biegle 2jezykami i 2 bardzo dobrze, ze swojej pracy jestem
      > zadowolny i wydaje mi sie ze moge uwazac sie za specjaliste swojej dziedzinie.
      > Jestem niestety troche zmeczony ciaglymi zmianami miejsc pracy i zaczalem sie
      > interesowac praca w Polsce. Ku mojemu zdziwieniu zaoferowano mi lepsze
      warunki
      > niz za granicami naszego kraju. Uwazam ze dobrze jest wyjechac z Polski i
      > zdobyc miedzynarodowe doswiadczenie ale nasze firmy sa bardzo konkurencyjne
      > jezeli chodzi o warunki finansowe, a czasami sa lepsze( i nie tylko w
      > Warszawie).
    • Gość: WMI IP: 195.112.95.* 08.01.02, 19:19
      wiekszosc ofert pracy z Niemiec jest slabo platna. 80 000 DM rocznie brutto, po
      podatkach 40 000 netto, co daje 72 000 PLN czyli 6 000 / miesiac. Nie jest to
      astronomiczna suma. Wyjezdzajac za granice trzeba sie liczyc z trudnosciami
      jezykowymi i kulturowymi, tak ze kij moze przewazyc marchewke.
    • Gość: dzangiel IP: *.abb.pl 11.01.02, 15:41
      Kiedyś wysłałem zapytanie do jednej firm w Niemczech czy zatrudnili by
      obcokrajowca, moje kwalifikacje odpowiadały Ich wymaganiom. Otrzymałem
      odpowiedź, że owszem mogliby mnie zatródnić jednak muszę posiadać pozwolenie na
      pracę i na pobyt w Nimczech. Także jak to jest? Myślałem że firma Niemiecka w
      jakiś sposób ułatwi uzyskanie stosownych zezwoleń. Branża nie IT.

      dzangiel
    • Gość: Erkki IP: *.as1.clonmel1.eircom.net 12.01.02, 17:51
      Wyslalem kilkanascie podan do niemieckich firm - i dostalem kilka odpowiedzi
      tylko. Oferowano mi niewielkie pieniadze, i sam mam sobie dom poszukac, itp - i
      jeszcze narzekali ze trudno obcokrajowca zatrudnic bo zezwolenia na prace, itp..

      Dostalem tez odpowiedz z Eire - dom, samochod no i odpowiednia forsa. Bardzo
      sobie chwale Irlandie, cisze, spokoj i ogolnie. Takie same zdanie maja Polacy
      tu pracujacy - co ciekawe - wiekszosc zrezygnowala z pracy w Niemczech..
      W Irlandii nie ma problemow z biurokracja i ksenofobia - tak powszechnymi
      zjawiskami w Niemczech.

      Pozdrawiam.
      Erkki, Corcaigh/Cork
      Republic of Ireland

      PS: Nie szukajcie pracy w Irlandii za posrednictwem polskich firm, one do
      kwadratu podnosza wymagania. Nie polecam tez internetu - po prostu sie tu
      przyjezdza i sprawe na miejscu uzgadnia..

    • Gość: Sylwia IP: *.gazeta.pl 12.01.02, 19:51
      Gość portalu: Erkki napisał(a):
      > PS: Nie szukajcie pracy w Irlandii za posrednictwem polskich firm, one do
      > kwadratu podnosza wymagania. Nie polecam tez internetu - po prostu sie tu
      > przyjezdza i sprawe na miejscu uzgadnia.. >


      Po prostu się przyjezdża ??? Nie znając nikogo ???
      A gdzie to się uzgadnia ??? Mówisz poważnie ???

    • Gość: Mirek IP: 213.76.133.* 13.01.02, 12:55
      Ponieważ ci Polacy , którzy posiadają wysokie Kwalifikacje mają dobrą pracę w
      Polsce i najczęściej już pracują.
      Problem z pracą dotyczy tych osób, które nie posiadają wysokich kwalifikacji i
      takich nikt nie potrzebuje zarówno w Polsce jak i za granicą.
      To przykre, ale prawdziwe!!!.
    • Gość: rg IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 10:18
      Gość portalu: Mirek napisał(a):

      > Ponieważ ci Polacy , którzy posiadają wysokie Kwalifikacje mają dobrą pracę w
      > Polsce i najczęściej już pracują.
      > Problem z pracą dotyczy tych osób, które nie posiadają wysokich kwalifikacji i
      > takich nikt nie potrzebuje zarówno w Polsce jak i za granicą.
      > To przykre, ale prawdziwe!!!.

      co to są wysokie kwalifikacje ?
      u mnie na zadupiu na jedno miejsce pracy dla informatyka po studiach (1200 brutto)
      zgłasza się powyżej 20 osób. natomiast ten sam informatyk po studiach jadąc do
      niemiec ma propozycję 4000 dm netto (i nie jedzie). i tam spokojnie odłoży z
      pensji 1000 dm (2000 zł). no to co jest ? boi się ? ? ?
    • Gość: Erkki IP: *.as1.clonmel1.eircom.net 21.01.02, 17:52
      Sylwia napisala:
      > Po prostu się przyjezdża ??? Nie znając nikogo ???
      > A gdzie to się uzgadnia ??? Mówisz poważnie ???

      Jechalem autobusem z Londynu do Dublina. Na 20 pasazerow ok 8 osob to Polacy. C
      chwile komorki dzwonily i ludzie po polsku gadali - czasami mialem wrazenie ze
      jestem w autobusie PKS w Polsce :-)
      Co trzeba znac ? Przede wszystkim jezyk. Prawde mowiac ja przyjechalem tu dla
      przygody, jestem dziennikarzem i tlumaczem. Po prostu chce tu byc, poznac ludzi,
      kraj, obyczaje. A moja praca wykonywana tutaj nie ma w ogole zwiazku z moim
      zawodem...

      Bezrobocie w Irlandii: ponizej 4% ...
      Jezyk: angielski (ale taki brzydki, niepodobny do tego slyszanego na SKY NEWS)
      Wiec ? Do odwaznych swiat nalezy... Moge Sylwii wiecej na priv napisac..

    • Gość: akcent IP: 194.203.162.* 05.02.02, 12:48
      Gość portalu: Erkki napisał(a):

      > Jezyk: angielski (ale taki brzydki, niepodobny do tego
      > slyszanego na SKY NEWS)

      brzydki? irlandzki akcent gorszy od amerykanskiego?
      ludzie trzymta mnie bo padne!!!

      nb. irlandzki akcent uwazany jest za najseksowniejszy
    • Gość: Evve IP: *.zdem.compaq.com 18.02.02, 17:37
      I owszem. Zgadzam sie. Irlandzki akcent nie jest moze tak ladny jak angielski,
      ale mozna sie przyzwyczaic. Dublin nie rzuca na kolana, ale zachodnie wybrzeze
      Irlnadii jest piekne (warto wybrac sie latem)- polecam.
      Z tym przyjezdzaniem w ciemno to raczej nie przesadzajmy, o wiele latwiej
      zalatwic prace w Irlandii bedac jeszcze w Polsce. Ja spotkalam sie tutaj z dosc
      duza opieszaloscia urzednikow i biurokracja. Ale chciec to moc - wszystko da sie
      zalatwic.
      Nadal jest tutaj troche pracy, chociaz juz nie tyle jak dwa lata temu, kiedy
      tutaj sie zjawilam po raz pierwszy. Chetnie powitaja tutaj
      informatykow...wystarczy znac angielski (przynajmniej zeby sie dogadac) i jakas
      ciepla posadka zawsze sie znajdzie.
      Pozdrawiam wszystkich pracujacych w Irlandii oraz tych, ktorzy mysla o
      przyjezdzie.
      Szczerze mowiac, chetnie bym juz wrocila do kraju, ale bic sie tam o posade ze
      kilka zlotych?!?!? Jeszcze chyba poczekam, az sie sytuacja poprawi...
    • Gość: Tomasz IP: AKA1PRX* / *.chello.pl 18.07.02, 09:07
      Jestem specjalistą IT pracującym w polsce i mam kilka pytań dotyczących pracy w
      Irlandii, więc jeśli byłabyś tak uprzejma odpisać na mój e-mail, byłbym bardzo
      wdzięczny. tom2468@poczta.onet.pl

      Pozdrawiam
      Tomasz
    • Gość: Tomasz IP: AKA1PRX* / *.chello.pl 18.07.02, 09:09
      Jestem specjalistą IT pracującym w Polsce i interesują mnie informacje
      dotyczące pracy w Irlandii. Jeżeli byłbyś tak uprzejmy i odpisał na mój post,
      byłbym bardzo wdzięczny. tom2468@poczta.onet.pl

      Pozdrawiam
      Tomek
    • Gość: asia IP: *.in-addr.btopenworld.com 27.07.02, 00:06
      W UK stworzony zosta³ specjalny program dla informatykow. Dobre warunki z tego
      programu znajdziesz na stronie www.workpermit.com powodzenia
    • Gość: java_guy IP: *.arcor-ip.de 23.01.02, 02:12
      hmmm...

      Przeczytalem wiekszosc postow i skonfrontowalem z moja obecna sytuacja - od pol
      roku pracuje w niemczech dla firmy it, jako "drugorzedny programista". Klepie
      software dla poteznego przedsiebiorstwa i mam takie wrazenia:

      - jezeli udowodni sie, ze jest sie rzeczywiscie specjalista z jajami,
      kreatywnym, potrafiacym wyjrzec poza monitor i pociagnac caly projekt do
      przodu, udowodnic niemiaszkom, ze nie jestesmy krajem, w ktorym IT konczy sie
      na ZX czy prostych programikow w pascalu, jezeli wezmie sie w garsc i
      rzeczywiscie przycisnie, jezeli nie bedzie sie marnowac czasu w robocie na
      filozofowanie, MOZNA przestac byc dla ludzi z pracy prostym "polaczkiem",
      traktowanym jako fizol od lopaty

      - finansowo - trzeba sie cenic. Trzeba udowodnic oczywiscie, ze jest sie wartym
      odpowiednich pieniedzy. Jezeli odpierdziela sie robote, idzie po najmniejszej
      linii oporu, nie wychyla sie, robi po cichutku tylko to co trzeba, nie ma chyba
      co liczyc na bardzo satysfakcjonujace warunki i rzeczywiscie wtedy warszawka
      pozostaje lepsza alternatywa. W kazdym razie mozna znalezc robote za 100.000 DM
      brutto, z 30-dniowym platnym urlopem, z kasami chorych, 3-miesiecznym okresem
      wypowiedzenia, itp. Co dalej? To nie koniec... Pracujac na 1,5 etatu, zyjac na
      srednim poziomie mozna miesiecznie odlozyc ok. 6.000 DM (po wydatkach na
      zarcie, mieszkanie, itp. przeloty do polski oplaca firma). Po 6-miesiecznym
      okresie probnym - 30,40% podwyzki. Ile to daje? ok. 9.000 DM co miesiac do
      kieszeni. I to wszystko we Frankfurcie / M, ktory jest ...jowo drogi.

      Jezeli ktos zagwarantuje mi prace w polsce na podobym poziomie finansowym, na
      takich samych warunkach, przyjade chetnie na rozmowe.

      Zeby bylo ciekawiej, nie mam [jeszcze] dyplomu (22 lata). Wszystko sie da,
      tylko trzeba przylozyc sie, nie bac sie i nie zrzedzic jak stara baba w ciazy.
    • Gość: gringo24 IP: *.stacje.agora.pl 28.01.02, 13:26
      czesc,
      bylbym wdzieczny, jesli znalazl bys chwile czasu aby odpisac
      podaje mejla gringo24@wp.pl,
      mialbym pare pytan

      pozdrawiam
    • elfik 14.02.02, 12:25
      to nie jest takie łatwe, podjąć decyzję o pracy za granicą. My z mężem z jednej
      strony bardzo byśmy chcieli pracować w którymś z niemieckojęzycznych krajów,
      przede wszystki ze względu na kontakt z językiem - oboje jesteśmy germanistami.
      Ale kiedy już się pojawia jakaś praca na horyzoncie wyłania się mnóstwo "ale".
      Przede wszystkim musi to być praca odpowiadająca naszym ambicjom, za nic (mimo
      że za lepsze pieniądze) nie mogłabym wykonywać pracy na gorszym niż obecnie
      stanowisku. Poza tym to, że jedno z nas ma pracę, nie oznacza, że i drugie ją
      dostanie. Nawet gdyby mój mąż zarabial tyle, że nie musiałabym pracować, nie
      poszłabym na taki układ, jestem zbyt ambitna. A niestety nikt mi nie da
      gwarancji, że dostanę satysfakcjonującą mnie pracę. No i dochodzi aspekt
      reodzinny. Gdybym nie była tak emocjonalnie związane z rodziną nie wahałabym
      się, ale nie jestem w stanie zostawić moich rodziców samych. Zbyt ich kocham,
      żeby zostawić ich samych jak palec. Już i tak cierpią z powodu rozłąki,
      mieszkamy 300 km od siebie, ale staramy się często odwiedzać i non stop do
      siebie dzwonimy.
      Może gdybyśmy kiepsko stali finansowo ( co tam może, na pewno!), podjęlibyśmy
      decyzję o wyjeździe błyskawicznie. Ale mamy mieszkanie, samochód, ciekawe
      prace, więc po co?
    • Gość: panjanek IP: *.icenter.net 02.03.02, 07:16
      Ja raczej nigdy nie pojechalbym za granice do pracy. W Polsce zarabiam przyzwoite pieniadze jako
      Human Resources Manager. Za granica zarobilbym tyle samo albo i mniej ale nie mialbym szans na
      taka kariere jak w Polsce mimo ze znam doskonale angielski, francuski i niemiecki. Tutaj jestem
      dopiero 3 lata po studiach i osiagnalem juz bardzo duzo. Kto wie co bedzie za nastepne 3 lata.
      Jestem dosc czesto we Francji (moja firma ma glowna siedzibe we Francji i czesto jezdze tam na
      szkolenia). Zreszta na Zachodzie kariere trzeba robic w duzym miescie a tutaj mam te sama szanse
      w rodzinnym Legionowie. I wiem ze nie grozi mi redukcja. Pozdrowienia, panjanek.
    • Gość: nudo IP: *.physio.unr.edu 02.03.02, 11:26

      A czy wogole jacycs wyksztalceni/wysoko wykwalifikowani Niemcy/Francuzi/Anglicy
      itd powszechnie chca wyjedzac do pracy poza granice wlasnego kraju??? To chyba
      naturalne ze nie. Ja to zrobilem z czystej ciekawosci (plus sprawy finansowe),
      w koncu kilkudniowe wycieczki to iluzja poznania czegokolwiek. Nie zaluje, to
      bardzo fajna sprawa ale maximum na kilka lat. Dostrzeglem to dosc wyraznie rok
      temu, gdy sasiad Hindus halasliwie scinal trawnik. To byl pierwszy dzien
      Wielkanocy.
    • Gość: Greg IP: 212.187.240.* 04.03.02, 11:33
      Gość portalu: nudo napisał(a):

      >
      > A czy wogole jacycs wyksztalceni/wysoko wykwalifikowani Niemcy/Francuzi/Anglicy
      >
      > itd powszechnie chca wyjedzac do pracy poza granice wlasnego kraju???

      Chca i wyjezdzaja. Szczegolnie Brytyjczycy, Holendrzy, Francuzi, Skandynawowie.
      Wielu z nich laczy prace z poznawaniem swiata. Dla wielu ludzi to sposob na zycie.
      Pracujacych cudzoziemcow mozesz spotkac prawie we wszystkich zakatkach swiata.

      To chyba naturalne ze nie. Ja to zrobilem z czystej ciekawosci (plus sprawy
      finansowe),
      > w koncu kilkudniowe wycieczki to iluzja poznania czegokolwiek. Nie zaluje, to
      > bardzo fajna sprawa ale maximum na kilka lat. Dostrzeglem to dosc wyraznie rok
      > temu, gdy sasiad Hindus halasliwie scinal trawnik. To byl pierwszy dzien
      > Wielkanocy.

    • Gość: pawe; IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 14:23
      Pracowalem w USA przez 1,5 roku jako informatyk.
      Zdecydowalem sie jednak wrocic do Polski bo:
      -kasa w Polsce jest 50% nizsza, za to sila nabywcza jest duzo wieksza (w USA sa
      wieksze koszty zycia niz w Polsce)
      -moja pozycja spoleczna w USA byla nizsza. Mysle, ze dopiero moje dzieci bylyby
      pelnowartosiowymi amerykanami. Majac dom i dwa samochody w Polsce to luksus, w
      USA to standard. Jako emigrant z Polski bylem w tej samej grupie co emigranici
      z Indii, Chin oraz Rosji etc. Stanowiska kierownicze sa raczej obstawiane przez
      Amerykanow. Oczywiscie jezeli jestes dobry to sie wybijesz, to nie ulega
      watpliwosci.
      -brak znajomych. Amerykanie po pracy leca do domu do rodziny i zlewaja kolegow
      z pracy. Nie ma wspolnych wyjsc na piwo etc.
      -tesknota za rodzicami/rodzina. Pomimo co rocznych odwiedzin w Polsce i 300$ co
      miesiecznego rachunku telefonicznego
      -mialem wize H1 i moja zona nie mogla pracowac. Pewnie z czasem udalo by sie
      cos z tym zrobic, my nie chcielismy czekac.

      Sa tez minusy powrotu do Polski:
      -duzo mniejszy rynek pracy. Jesli chodzi o ciekawa prace w branzy IT to USA
      jest rajem na ziemi. W Polsce klepie sie tylko bazy danych etc.
      -duzo lokalnych absurdow. Idzie sie przyzwyczaic ;-)
      -tak jak napisalem, w USA jezeli jestes dobry to sie wybijesz, w POlsce bardzo
      duze znaczenie maja uklady...

      Jedno jest pewne. Przezylismy z zona super przygode. Zwiedzilismy cale stany,
      zobaczylismy swiat z perspektywy USA. Polecam taki 1-2 letni wyjazd.

      Moze jeszcze kiedys tam pojedziemy...Czas pokaze.
      pawel
    • Gość: Adam IP: *.verona01.nj.comcast.net 09.04.02, 03:44
      Wyjechalem do USA w 1988 roku, zeby zarobic na samochod. Na pol roku. W Polsce
      jako programista zarabialem ok $20 mies. Ale to byly inne czasy i nawet ta
      pensja na byle jakie zycia wystarczala. Z tych 6 miesiecy zrobilo sie 13 lat.
      I wyglada na to, ze juz tak zostanie. W miedzyczasie zmienil sie ustroj w
      Polsce, ludzie sie zmienili. Nigdy nie przestalem myslec o powrocie.
      Obserwuje ludzi, ktorzy sie zdecydowali. Tak, tak coraz wiecej mam znajomych,
      ktorzy po kilkunastu latach wrocili do Polski lub innych dawnych domoludow (np.
      do Czech).
      Patrze, jak sie powtornie klimatyzuja. I co im przeszkadza. No wiec glownie
      im przeszkadza to, co zawsze bylo bolaczka Polakow: nieuprzejmosc, biurokracja
      i ... Polacy sa smutni. Nawet ci, ktorzy nie maja powodow. I strasznie
      nietolerancyjni. I doszlo jeszcze jedno. Jedyny temat w Polsce to
      jest "kasa". Za moich czasow ten wyraz (w tym znaczeniu) nawet nie istnial!
      Nie moge sie dogadac z moimi starymi znajomymi! Z jednymn wyjatkiem. Z
      przyjemnoscia rozmawiam w Polsce ze znajomymi, ktorzy mieszkali kiedys za
      granica. Jak my sie swietnie rozumiemy!
      No i Polacy sa bardzo roszczeniowi. Wszystko im sie nalezy. Tacy sa zreszta
      tez i za granica. Ci, ktorzy mieszkaja dluzej zmieniaja sie. Ja sie
      zmienilem. Kilka lat temu (za moja namowa) moja firma dala ogloszenie o prace
      do Nowego Dziennika w NY. Programista w Delphi. Spodziewalem sie wielu
      odpowiedzi. Pamietalem przeciez, jak wielu jest w Polsce utalentowanych
      programistow. To byl rok 1994. Zglosil sie tylko jeden czlowiek , student-
      turysta z 4 roku studiow z Polski. Powiedzialem o tym szefowi myslac, ze
      potraktuje to jako zart. Ale nie, powiedzial, zeby przyszedl. Facet nawet
      dobrze po angielsku nie mowil. Dziesiaj jest cenionym fachowcem w jakiejs
      firmie w Kolorado. Do dzisiaj utrzymuje z nim kontakt.
      Generalnie rzecz biorac mysle, ze powodem dla ktorego nie ma zbyt wielu Polakow
      na eksponowanych stanowiskach w USA jest brak determinacji w inwestowaniu w
      samego siebie i "chodzenie na latwizne". No bo jesli fachowiec na budowie moze
      wyciagnac lekko $25 na godzine i jeszcze oszukac na podatkach, wiec po co sie
      meczyc, uczyc latami i wziac pierwsa prace za polowe tego. Polacy chca szybko
      sie dorobic i wielu to osiaga. Ale jest to kosztem tego co sie robi. Nawet
      ludzie wyksztalceni czesto boja sie siegac wyzej. Znam inzyniera z Warszawy,
      ktory maluje domy. Kiedys powiedzial, ze to jest to co zawsze chcial robic.
      Bo jast to szybki pieniadz. I znikoma odpowiedzialnosc. Wielu Polakow w USA
      pada ofiara takiego rozumowania.
      Na ile to moi Rodacy sie zmienili przez te lata a na ile ja sam, to juz inna
      kwestia. Mysle, ze jak ze wszystkim: prawda lezy po srodku.
      Pozdrawiam z NY
      Adam
    • Gość: rafal IP: 132.84.34.* 09.04.02, 18:26
      Gość portalu: jasiek napisał(a):

      > Moja firma (z siedziba w Niemczech) od dwoch lat szuka dobrze wyksztalconych sp
      > ecjalistow (inzynier,
      > dwa jezyki obce) , ogloszenia poszly do Wyborczej i innych czasopism, i nikt si
      > e nie zglosil.
      > Czy Polacy juz nie chca pracowac za granica? A moze w Niemczech nie chca? Nie c
      > hca sie
      > przeprowadzac, czy tez wszyscy ktorzy mieli wyjechac juz wyjechali? Moze sa jki
      > es inne powody?
      >
      > jasiek.


      Czesc,

      od ponad pol roku jestem mgr inz i rownie dlugo szukam pracy, takze za granica,
      wysylajac po kilka podan dziennie przez Internet glownie do firm w Niemczech,
      Szwajcarii i UK. Niestety, standardowa odpowiedz, to "nie" - najczestszym powodem
      jest brak zezwolenia na prace (w Arbeitsamt Polacy sa wciaz traktowani na rowni z
      przybyszami z Ugandy), a to jest problem jajka i kury - bez zezwolenia nie ma
      propozycji pracy - bez propozycji pracy nie ma zezwolenia. Niestety, nie znam
      dwoch jezykow obcych - tylko jeden - angielski, ale spokojnie bym sie nauczyl
      niemieckiego na zywca. Mimo wszystko szukam dalej.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.