A mnie działają na nerwy sklepy w których są wyłącznie anorektyczne lale,które sztucznie uśmiechnięte traktują kogoś, kto nie wygląda na target klienteli wyjątkowo niesmacznie. To samo dotyczy kogoś starszego wchodzącego do sklepu ze sportową, czy młodzieżową odzieżą. Tam pracujący starają się mówić głośno i wyraźnie do kogoś po trzydziestce, bo pewnie w tym wieku niewiele już rozumie. Oczywiście mogą trafić na ubogiego wchodzącego do drogiego butiku, czy trzydziestolatka z posunietą demencją starczą, ale myślę,że nie jest to regułą.W sumie takie sklepy tracą, bo wiele osób nieźle zarabiających ma dośc oficjalnego ubrania i na zakupy wreszcie może ubrać jeansy i wygodny sweter, a co jest w asortymencie sportowych sklepów zazwyczaj zależy od 2,3 razy starszych od sprzedawców ludzi.
Zresztą jeśli chodzi o grubośc, to wystarczy popatrzeć na ulicy - nasze społeczeństwo nie składa się w większości z egzemplarzy o idealnych wymiarach, tak więc zakupy dla tych nieidealnych są o wiele bardziej komfortowe gdy sprzedawcy też nie są idealni.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.