• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

I OD NOWA

  • IP: *.akl.callplus.net.nz 21.02.06, 09:51
    Mam nadzieje ze sie tu wszyscy odnajdziemy :)

    Ze sprzedazy domu zrezygnowalismy, od jutra zaczynam nowa prace (cholerka to
    juz piata az sie cisnie na jezyk powiedziec w tym dwie swiatowe)

    Mam nadzieje ze Nasza Saga Rodzinna bedzie trwala

    pozdrawiam wszystkich "starych" i nowych uczestnikow :)
    Edytor zaawansowany
    • 21.02.06, 10:01
      I milo dalej bedzie.
      W tym watku napewno wygramy.


      Dzieki Asiu.

      • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 21.02.06, 10:32
        czesc szopen, fajnie ze trafiles, mam nadzieje ze pozostali tez dolacza :)
        • 21.02.06, 11:52
          Tez trafilam:)

          mam dzis wolne, wiec wylegiwalam sie w lozku ponad miare! Zaraz trzeba bedzie
          sie zbierac i dzialac wg planu na dzien dziesiejszy, ktory jest bardzo bogaty w
          atrakcje (czyt. przenoszenie rzeczy, z jednej chalupy do drugiej)

          Asia, gdybyscie sprzedali, to musielibyscie kupic nowy?
          Nam tez by sie przdal malenki domek z ogrodkiem, ale to poczeka, moze 10 lat,
          moze dluzej, no chyba, ze fortuna, albo cus:)

          I ekhem, z moich planow wyjazdowych do A na razie nic. moze w ogole nici. Chyba
          sie u troche zadomawiam:), zamawiam prospektusy z uniwerkow, itd. Staruszkowie
          nie sa za bardzo szczesliwi, bo mieli nadzieje, ze wyjade, zmadrzeje i wroce,
          ale w koncu jukejowek blizej niz A, wiec powinni sie cieszyc.
          Turystycznie za to jak najbardziej:) Tylko ze na razie finansowo nie ten tego.
          Tylko ze ja z marzen nei rezygnuje tak szybko! Yvette, poczekam, az bedziesz
          miala wiecej czasu, zeby bawic sie w przewodnika:)

          Matrioszka, domylas patelnie?


          --
          U can't hide from ur past but U can use it to improve ur future!
          :o)
          • 21.02.06, 12:16
            Aha, testuje nowa prace przez 6 miesiecy. I tak tylko powiem, aby nie zapeszyc,
            ze w koncu pracuje mi sie normalnie:) nie jest to praca marzen, juz wszystko
            umiem, prawie:), nie sadze, co by mi sie bardziej rozwinely skrzydla, ale mysle
            sobie, ze tym pociagiem dojade dalej, blizej celu:) A pozniej bedzie kolejna
            przesiadka... Jak to powiedziala Marzena, sa cele poboczne, i cele glowne. A ze
            troche poczekam z realizacja celu glownego, to nic nie szkodzi:)

            Kazik, napisz cos o swoim ogrodzie, co teraz kwitnie?
            Pysiek, a Twoj balkon?
            Asia, jak tam ogrodowo to wszystko wyglada?
            Szopen, Wy macie kawalek ziemi wokol domu?
            Tak tylko pytam, bo sie tu skrecam z tesknoty za wlasna zielenia. nawet
            parapetowa hodowla to nei za bardzo, bo na 5 okien mamy tylko jeden parapet, a
            i to nie za szeroki...

            Zuzka, jakos to bedzie, zobaczysz:)

            oki, buziaki dla wszystkich
            --
            U can't hide from ur past but U can use it to improve ur future!
            :o)
            • 21.02.06, 12:30
              Kawalek ziemi wokol domu w moim przypadku oznacza albo 6000$ miesiecznie za dom
              albo mieszkanie bardzo daleko.

              Jako, ze nie mam az takiego limitu wiec mieszkamy w bloku.

              Ale........

              Mieszkamy na najwyzszym pietrze wiec mamy kawalek dachu. To znaczy caly dach
              nad naszym mieszkaniem. Dosc dobrze urzadzony przyznam szczerze, biezaca woda,
              zlew, ladnie wykafelkowana podloga, swiata a nawet spory kawalek zadaszony.
              Czyli swietne miejsce na wszelakie BBQ i imprezy tudziez bardziej romantyczne
              siedzenie na dachu razem i rozmowy na wszelakie tematy.

              BBQ jednak rzadzi.
              • 21.02.06, 22:41
                Czesc,
                Juz myslalam, ze mi sie nie uda Was znalezc, oczoplasu dostawalam,ale w koncu
                wypatrzylam. Jak mnie sie udalo to znaczy, ze reszcie tez:)
                Bardzo dziekuje za zyczenia:))) i od Mojito za los:). Mili jestescie jak zwykle.
                Musimy teraz duzo pisac. Nowy watek. Nowe mozliwosci i perspektywy:)))Mozna
                skrzydla rozwijac:))).
                Mar_za

                • 22.02.06, 04:40
                  ... biologiczna by sie przydala. Trzy dni spania miedzy przed-Wiosna
                  a Fortuna by mnie odnowily biologicznie i ten tego. Nabralbym koloru
                  zielonego jak prawdziwe mojito. Z galazka miety i limonka.

                  Na tym watku wygramy na pewno. Nie moze byc inaczej. Na poprzednim
                  watku surfowalismy przez rok i prawie trzy miesiace. Ciekawe po jakim
                  czasie na tym uderzymy glowa w szklany limit?

                  Siedzac na rufie tego watku i patrzac na oddalajace sie swiatla
                  poprzedniego koncze butelke kalifornijskiego merlot (Meridian 2002)
                  i czuje, ze watek bedzie calkiem ten tego i pomyslny dla nas.
                  W zapadajacym mroku widze lezace juz na pokladzie majtki, tfu, majtkow
                  i z ufnoscia patrze w przyszlosc :))).

                  Zeby nam pomysle wiatry wialy. Stopa wody pod kilem dobrym zeglarzom
                  wystarczy :). Duza buzka i mocna piatka odpowiednio Amigos,

                  mojito.

                  22:40/chyba minus jeden C.
                  • 06.09.06, 16:20
                    Jestescie Towarzystwem Wzajemnej Adoracji? Można sie do was jakoś dopisać?
                    • 06.09.06, 16:38
                      Jestesmy malym skupiskiem ludzi, ktorzy sie lubia i szanuja.
                      Podoba sie, he?
                      • 18.09.06, 12:40
                        Podoba się. Howgh.
                        • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 25.09.06, 12:29
                          no to pisz chlopie nie ma problema;)
                          czolko
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 22.02.06, 04:53
      Witajcie kochaniency:)))
      Asienko no jakze sie ciesze,ze otworzylas,jestes fantastyczna kobitka:)wiesz z
      tym obrazaniem to mnie raz sie wydaje,ze duzo wiem o kobietach,a zaraz kolejna
      kobieta udowadnia mi ze nic nie wiem;)trudno cos wyczuc jak to z wami jest,
      kobiety maja nieraz takie rozne humory,kaprysy i widzimisie no tego.tak na
      wszelki wypadek napisalem,ze jakby co,to sie na mnie nie gniewaj wiecej;)i
      caluje raczki.
      wpadlem tylko sie odmeldowac,lece do sklepu po prezencik,bo mam zadanie kupic
      prezent dla kogos w pracy na jutro.mam nadzieje,ze reszta towarzydtwa tez nas
      znajdzie.a tak bedac przy temacie,co mozna kupic naszej personalnej co to
      pilnuje sprawy godzin,sickow,urlopow i jest w wieku kwitnacym pomiedzy 30-40lat
      i ma wszystko podobno?
      a do Kazka to ja sam napisze osobiscie,bo cos dawno go nie bylo tutaj.
      dziewczyny buzienka,jestescie wszystkie kochane;)
      Szopen i reszta panow piatka,Szopen bez urazy tak jakos mi sie skojarzylo.
      siemanko
      • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 22.02.06, 04:55
        Amigo hola:))razem jakos nam sie pisalo,wszystko w porzasiu?
        czolko
        • 22.02.06, 05:10
          Absolutnie wszystko w porzasiu. Zycie jest piekne :). Nie podales stanu
          (cywilnego) kadrowej :) wiec troche trudniej doradzic dokladniej. Napisales,
          ze ma wszystko a wiec pewnie i meza. Butelka czerwonego, nie taniego wina
          moglaby byc dobrym prezentem. Jakis luksusowy gadget z dala od erotyki moze...
          Kadrowa wazna osoba. Wiem, ze sobie poradzisz :).

          Kiedys pisalem, ze mezczyznie ktory ma wszystko daje sie penicyline :).
          Z szacunkiem i bez zamierzonej obrazy dla nikogo :).

          Ide zanurzyc sie w zieleni :))),
          Hasta luego!
          • 22.02.06, 05:53
            szopen na dachu przesiadyje z przyjemnoscia rowna chyba przyjenosci jaka Kazik
            odczuwa siedzac w altanie
            • 22.02.06, 09:18
              Siedzenie na dachu musi byc fascynujace;-) Ale ja pewnie nigdy tego nie
              doswiadcze, bo mam calkiem spory lęk wysokosci. Altanka bylaby lepszym
              rozwiazaniem, najlepiej juz, natychmiast!
              Tymczasem mam harowke na 10 godzin dziennie, no i zima nie chce nas opuscic.
              Poza tym polska rzeczywistosc juz siegnela dna i nadal schodzi nizej. Ostatni
              pomysl z zamieszczeniem portretow najswiezszych meczennikow chrzescijanstwa w
              miejskich tramwajach juz calkiem mnie wyprowadzil z rownowagi. Nie, to wcale
              nie prowokacja, mowia pomyslodawcy i wspierajaca ich partia; zgadnijcie jaka...
              Ciekawe, jak my bedziemy zwalczac ewentualny terroryzm, skoro nawet ze sniegiem
              nie mozemy sobie dac rady.
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3176942.html
              Ciagle zmeczona i zniechcecona jestem.
              • 22.02.06, 09:43
                Tizedik, za kazdym razem, jak piszesz, co sie dzieje w kraju, to mam wrazenie,
                ze zartujesz. Naprawde szkoda, ze to sie dzieje naprawde, bo to wcale nei jest
                smieszne:(

                Marza, zapomnialabym na amen: happy birthday, all the best. I powodzenia w
                realizacji celow glownych i pobocznych:)

                Szopen, roof garden is the best:) Wiesz, ile doniczek i skrzynek mozna by bylo
                tam umiescic:)

                Gunther: Butelka czerwonego to dobry pomsl.

                Mojito, a Ty sie wkrotce na kolejna wakacyjna wyprawe nie wybierasz?


                --
                U can't hide from ur past but U can use it to improve ur future!
                :o)
                • 22.02.06, 11:15
                  Roof garden jest ladnie wykafelkowany.
                  Jako, ze jest tego ponad 70 metrow to jest i miejsce na kwiatki w doniczkach i
                  mniejszych i wiekszych (tesc sie tym zajmuje) jak i sporo miejsca dla dziecka
                  do jezdzenia na wrotkach, stol, krzesla, BBQ.
                  Jako, ze dookola jest murek to i privacy jest do wielu rzeczy wystarczajaca.

                  Byle cieplej bylo i mozna szalec na calego.

                  Dzisiaj po poludniu okazalo sie, ze nastapil pewien znaczacy postep w pewnej
                  sprawie wiec w nastroju jestem swietnym.

                  Zyjemy do przodu.
                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 23.02.06, 06:34
                    u mnie sie w koncu troche ochlodzilo, mielsmy spore upaly ostatnio wiec dzisiaj
                    chetnie zalozylam cos cieplejszego, przynajmniej powietrze rzeskie.

                    Po za tym nic ciekawego sie nie dzieje, w nowej pracy juz dwa dni wiec to juz
                    stare wiesci hahaha, jutro ponoc przydziela mi pokoj i przeniosa moje biurko ,
                    jak narazie wszystko Ok, co bedzie dalej zobaczymy bo cos mam chyba problemy
                    zeby sie na kiwisowskie myslenie nastawic, no coz ja zawsze taka uparta bylam

                    ogrodek wspaniale, wczoraj zerwalam chyba ze 7 kg ogorkow, polowe dzis
                    zanioslam do pracy. Wszystko rosnie jak na drozdzach, ciezko przejesc czy
                    przerobic wiec rozdaje komu moge

                    z innych spraw - wszysko Ok

                    caluski
                    • 23.02.06, 11:42
                      Mandarynko, zadzwon do Elementu, prosze.
                      Bardzo prosze.
                      T.
                    • 24.02.06, 09:21
                      Czolko ludziska!
                      Eh-ciesze sie, ze Was znalazlam dzis, gdyby mi sie udalo wczoraj to zlozylabym
                      zyczenia wszystkim panom z okazji ich swieta (bylo takie tutaj).

                      Patelnie uratowalam, ale z noga nie do konca jest ok. Kurcze! Trzeba wiedziec co
                      to sprawy glowne i poboczne, nawet/a zwlaszcza w takich drobnych kwestiach;-)))

                      Niedlugo mamy tu wybory, jakos na razie wolno i spokojnie to przebiega, nie
                      widze zadnych plakatow na ulicach, oprocz tych co zawsze-slawiacych republike.
                      Wczoraj przemaszerowala moze 20-osobowa grupa na oko 80-cio letnich osob z
                      flagami m.in czerwona.

                      Mandarynko-bylam na poczcie, a ze znowu nie mam aktualnego adresu;-))), ale
                      kartek przybywa- ostatnio w Wilnie dokupilam.
                      Pa
                      m.
                      • 25.02.06, 03:31
                        Zdrowko Wszystkim,

                        w porze lunchu wysluchalem na rogu ulic koncertu. Muzyk walil rytmicznie
                        paleczkami w zbior przypadkowych wiader, miednic i blaszanych puszek.
                        Walil fantastycznie, rytmicznie i wpadajaco w ucho. Mial talent. Ludzie
                        stali dookola, zuli sandwicze i zapelniali ustawiona osobno puszke banknotami.
                        To drugi widziany i slyszany przeze mnie muzyk narozny. Walona muzyka ma
                        wziecie. Kto wie, moze stanie sie konkurencja dla filadelfijskiej filharmonii.

                        Swieto mezczyzn? Jeden dzien? Co to za kraj? Bylem przekonany, ze swieto
                        mezczyzn jest caly rok z wyjatkiem osmego marca :). Z bolacym palcem empatuje.
                        Kopnalem kiedys w otwarte drzwi i nadlamalem. Och, zakret, jak bolalo i
                        przeszkadzalo. Pamietajac o tym poruszam sie teraz wolniej.

                        Za ostrzezenie tramwajowe dziekuje. Bede teraz uwazal w Polsce do
                        jakiego tramwaju wsiadam. Mozna przejechac pare przystankow i wysiasc
                        juz zupelnie inny. Swiety na przyklad. Cale wakacje mialbym zmarnowane.
                        Ciekawe czy w Szczecinie sie zwyczaj przyjmie?

                        W miescie bez sniegu ale mroznie i bardzo wietrznie. Lekko mnie zaczyna
                        meczyc taka pogoda. Moglaby juz nadciagac wiosna. Serdecznie zapraszam.

                        W businessie totolotkowym jestesmy na wlasciwym kursie. Ta oszalamiajaca
                        wygrana podzielilo sie osiem osob z miejsca pracy. Mezczyzni i kobieta.
                        Zroznicowana etnicznie grupa. Numery wybral przychylny komputer.
                        Na twarz wypadlo chyba po 15.5 miliona do reki. Nasza kolej tez nadejdzie.
                        Te duze wygrane padaja na polnocy kraju. Przy nastepnym duzym losowaniu
                        polece chyba do Des Moines (Iowa) kupic nasz los i zwiekszyc szanse.

                        Milego weekendu Eszystkim zyczac spadam do Alma de Cuba,
                        mojito.

                        21:31/-2C



                        • 25.02.06, 19:45

                          a ja juz myslalam, ze to my tak daleko (nisko) upadlismy ;))) a tu limicik...
                          no, ale znalazlam;
                          zaraz do pracy, wiec sie odmeldowuje jeno ;)))
                          no, a u mnie :((((((((((( czemu wsrod ludzi zdarzaja sie gnidy w pieknej
                          skorze?? :(((((((((((
                          • 26.02.06, 01:26
                            a ja myslalam ze mi sie film urwal;) bo mialo byc jeszcze duuzo czasu, mialo
                            byc glosowanie, byly plany na watek w Chinach albo Australii, a tu rach ciach i
                            jestesmy znowu w pracy, tyle ze na odnowionym watku;)
                            Raz urwal mi sie film dlatego wiem jak to jest, taka dziura dziura w pamieci,
                            niemile uczucie, zreszta jak ktos byl znieczulany ogolnie to wie co mam na
                            mysli.
                            Yvona, masz w pracy gnide? nie przejmuj sie, nie warto. Powiedz sobie tak:
                            zycie jest za krotkie zeby przejmowac sie takimi szczegolami.




                            • 26.02.06, 01:27
                              czarna dziura a nie dziura dziura
                              • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.02.06, 02:02
                                Siemanko,
                                no widac ze pomalu towarzystwo sie odnajduje i tak trzymac dziewczyny:)))
                                losowanie owszem podobno mialo byc,ale skoro Asnienka tak po mesku nam
                                zadzialala,to co za problem,piszemy tutaj.
                                w Syndey tramwajow niet,wprawdzie jest taki jeden co to kursuje w okolicach
                                Haymarketu ale to tylko dekoracja czy ki grzyb,chyba uruchomili ta linie
                                wylacznie dla turystow.
                                swieto mezczyzn Matrioszka mowisz?trzeba pomysl przepchnac i tutaj czemu
                                nie,tylko ze my chyba swietujemy codziennie tak prywatnie i bez rozglosu,bo po
                                co nam swieto jak na ogol jestesmy calkiem zadowoleni z zycia,swieto czy nie.
                                dzisiaj wpadne na BBQ do znajomkow i wieczorkiem rybki a jakze.znalazlem takie
                                fajoskie miejsce w Maroubra Little Bay,trzeba przejsc przez pola golfowe, plaze
                                i za plaza piekne skalki.bierzemy skrzynke piwka,cos na zab i posiedzimy do
                                zmierzchu a jak bedzie branie,to i do rana.
                                buzienka dla wszystkich dziewczyn,brakuje jeszcze Tizedik i Pysiek,ale napewno
                                sie znajda,a jak nie to wysle osobiste zaproszenia;)
                                panowie czolko
                                • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.02.06, 02:05
                                  cos mi popierdziuszkalo znowu,Tizedik jest:)))
                                  to tylko brakuje Pysiek, Hippo i Kazek.
                                  spadanko
                                  • 27.02.06, 02:26
                                    Mam nadzieje, ze reszta towarzystwa tez sie znajdzie.

                                    U nas pada dzeszczyk, pada rowno, raz spadnie na kwiatek raz spadnie na
                                    platek...

                                    Ale ogolnie niezle, w sobote i w niedziele w pracy nie bylem, w sobote udalo
                                    sie na rybki wyskoczyc, troche padalo, dalej zimno wiec tilapie sie lapaly
                                    tylko male, ale zlapalem troche krewetek i na krewetke udalo sie skusic 2 spore
                                    bassy. Tez niezle. Jak by nie mowic nawet kiepski dzien na rybach jest duzo
                                    lepszy od najlepszego dnia w pracy.
                                    W niedziele z Amberkiem po miescie, parkach i placach zabaw szalalem.
                                    Tez interesujace.

                                    Ale dzisiaj juz niestety z powrotem w pracy.
                                    Ostatni tydzien audytu, goraczka rosnie.

                                    I dla poprawy humoru:

                                    An old cowboy sat down at the bar and ordered a drink.
                                    As he sat sipping his drink, a young woman sat downnext to him.

                                    She turned to the cowboy and asked, "Are you a real cowboy?"
                                    He replied, "Well, I've spent my whole life breaking colts, working cows,
                                    going to rodeos, fixing fences, pulling calves,
                                    bailing hay, doctoring calves, cleaning my barn, fixing flats, working
                                    ontractors, and feeding my dogs, so I guess I am a cowboy."

                                    She said, "I'm a lesbian. I spend my whole day thinking
                                    about women. As soon as I get up in the morning, I think about women.
                                    When I shower, I think about women. When I watch TV, I think about women. I
                                    even think about women when I eat. It seems that everything makes me think
                                    of women."

                                    The two sat sipping in silence.

                                    A little while later, a man sat down on the other side
                                    of the old cowboy and asked, "Are you a real cowboy?"

                                    He replied, "I always thought I was, but I just found out I'm a lesbian."
                                    • 27.02.06, 02:54
                                      Slyszalem :). Ale ciagle mnie dowcip rozbawia. Tez kiedys
                                      sie zastanawialem jak to ze mna jest. Najwidoczniej duzo mam
                                      wspolnego z lesbijka :)).

                                      U mnie zimno i wietrznie w dalszym ciagu. Na sasiedniej ulicy stoi
                                      najwiekszy dzwig jaki kiedykolwiek widzialem. Ramie dzwigu wisi nad
                                      skrzyzowaniem i opiera sie specjalnym zalamaniu i kole. Maja cos polozyc
                                      na wiezowcu. Od paru dni nie moga poniewaz jest za silny wiatr.

                                      Do baru wchodzi Eskimos. Siada na stolku i zamawia whiskey. Z lodem?
                                      - pyta barman. Tylko bez etnicznych dowcipow - odpowiada poirytowany Eskimos.
                                      • 28.02.06, 15:00
                                        Amerykański sen to nie tylko mit;-))))))))))))))))))))))))
                                        Tak zatytulowano artykulik w Super Expresie o spolce, ktora zgarnela najwyzsza
                                        (jak dotychczas) wygrana w nasza ulubiona loterie.
                                        Zacytuje go tutaj, bo jutro pod tym linkiem bedzie juz co innego.
                                        Z calkowita pewnoscia mozemy juz teraz odpowiedziec na ciekawskie pytanie
                                        autora tekstu, o to, kto bedzie nastepny.........

                                        Wietnamski emigrant Dung Tran (34 l.), razem z siedmioma kolegami z rzeźni w
                                        Lincoln w stanie Nebraska, wygrał 365 milionów dolarów (ponad miliard złotych).
                                        Wygrana pozwoli im na spełnienie wszystkich, nawet najbardziej szalonych,
                                        pragnień.
                                        Zwycięzcy dostaną jednak, po opłaceniu podatków, tylko po 15,5 miliona dolarów
                                        (49 milionów zł) na głowę. Bo w Powerball są dwie opcje wypłaty wygranych.
                                        Jeśli chce się odebrać całą sumę, to wtedy loteria płaci miesięczne, wysokie
                                        pensje. Natomiast Dung i jego koledzy zdecydowali się od razu wypłacić
                                        wszystko. Dlatego dostali tylko połowę olbrzymiej kumulacji. To i tak duże
                                        pieniądze.
                                        Prawie 150 milionów
                                        Dung przybył do Stanów 16 lat temu, uciekając przed biedą i komunizmem w
                                        Wietnamie. W nowej ojczyźnie ożenił się i ciężko pracował, aby zapewnić byt
                                        swoim bliskim. Koledzy z pracy namówili go, aby razem z nimi wysłał kupon
                                        najsłynniejszej amerykańskiej loterii, Powerball. Nie mogli uwierzyć, gdy
                                        okazało się, że to oni zdobyli główną nagrodę. Nie mieli dużej szansy na
                                        wygraną: trafienie głównej wygranej w wielkiej kumulacji jest jak 1 do 146 107
                                        962. Grających liczy się przecież w setkach tysięcy (ostatnie losowanie
                                        przyciągnęło do kolektur aż 462 tys. Amerykanów). By zwiększyć szanse wygranej,
                                        grający zwykle organizują się w kilkuosobowe grupy. W razie wygranej, pula
                                        dzielona jest równo między członków "spółdzielni"
                                        Chce choć raz okrążyć świat
                                        Dung już wie, co będzie robił. Nie chce więcej być rzeźnikiem. Planuje odejść z
                                        pracy i poświęcić cały swój czas żonie i dziecku. Myśli też o podróży dookoła
                                        świata. Jednak dalej chce mieszkać w Nebrasce, bo tam czuje się dobrze i tam
                                        jest jego nowy dom. Chce także wreszcie skończyć studia. Część pieniędzy
                                        przekazał również na cele charytatywne. To jego podziękowanie dla Ameryki za
                                        to, że dała mu szansę spokojnego i normalnego życia, a potem wynagrodziła jego
                                        ciężką i uczciwą pracę. Dung wie, że nareszcie spełnił się jego sen o karierze,
                                        bogactwie i wspaniałym życiu.

                                        A to wszystko dzięki kilku trafnie wytypowanym liczbom. Ciekawe, kto zostanie
                                        kolejnym wielkim wygranym w następnej kumulacji Powerball i kto wtedy będzie
                                        mógł zrealizować swoje marzenia.

                                        autor: Andrzej Mężyński


                                        • 28.02.06, 15:06
                                          Przeczytajcie, no przeczytajcie!
                                          I smieszne, i straszne.....
                                          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3186172.html?as=1&ias=2

                                          Dla zachety pare cytatow:

                                          Bracia Kaczyńscy. Oni chcą być aktorami we własnym teatrze, mają mocną potrzebę
                                          kreacji. Za wszelką cenę, nawet ośmieszenia i kompromitacji. No, bo po co
                                          prezydentowi występować z marnym przemówieniem tylko po to, żeby powiedzieć,
                                          czego nie zrobi? Po prostu chcą grać w przedstawieniu według własnego
                                          scenariusza. Ja ich nawet rozumiem. To wielka frajda robić autorskie kino. A
                                          przecież widać, że braciom Kaczyńskim ten spektakl sprawia wielką przyjemność.
                                          Polityka funkcjonuje w prawie każdym polskim domu jak sport albo telenowele.
                                          Ludzie uczestniczą w niej jak w życiu bohaterów "M jak miłość". Widzowie
                                          obserwują wojny między politykami od rana do późnej nocy. Festiwal trwa, są
                                          rozmowy, debaty, Lis, Durczok itd. Dla wielu to lepsze niż najlepszy film.

                                          A poziom aktorstwa politycznego jak Pan ocenia? Niższy czy wyższy od
                                          serialowego?

                                          - Z tym jest gorzej. Kompletnie nie ma seksu, no bo co z seksem mogą mieć
                                          wspólnego Lepper czy Giertych? Ale pojawiło się wiele talentów komediowych,
                                          choćby sam premier. Jednak największym objawieniem jest poseł Cymański. Z
                                          sypanymi jak z rękawa złotymi myślami zrobiłby furorę w każdym kabarecie.

                                          • 28.02.06, 20:59

                                            Tizedik, co ja bym bez ciebie zrobila ;))))) jestem na biezaco z krajowymi
                                            nowinkami..... a artykul przeczytam, spox, tylko nieco pozniej, teraz siodma na
                                            zegarze i ja nieco w rush coby do szkolki na test zdazyc ;)
                                            caluski,
                                            Iwona
                                            • 01.03.06, 01:45
                                              Kazika dalej nie widac, moze ktos z sasiadow blizszych dalby znac gdzie nas
                                              moze znalezc.

                                              Ostatnie dni audytu u nas, goraczka azrasta w szalonym tempie.
                                              Od wczoraj zjezdzaja sie rozne szychy i szyszki, jutro kulminacja.

                                              Zimno poza tym bardzo.

                                              Byle do wiosny.
                                              • Gość: GUnther IP: 203.192.130.* 01.03.06, 04:35
                                                Siemanko kochaniency;)
                                                to dopiero swietny link,Tizedik widze ze trzymasz reke na pulsie:)usmialem sie
                                                fest.Kutz dal nam wprawdzie doskonaly opis tego cyrku a raczej kabaretu,kon by
                                                sie usmial tylko gorzej dla obywateli zyc w tak rzadzonym kraju,ale my tu chyba
                                                pierwsi wczesniej juz mielismy podobna opinie.ambicje aktorskie jednojajowych
                                                blizniakow kontra polityka,kupa smiechu a wpisy pod artykulem nie wiem czy
                                                zauwazyliscie sa jeszcze lepsze.tutaj cos takiego by nie przeszlo,ludzie sa
                                                politycznie poprawni, czasem cos tam popsiocza na polityke ale takiego poczucia
                                                humoru jak Polacy to nie maja.a dzisiaj dla odmiany portet Pani K.i znowu
                                                poczytajcie wpisy pod artykulem,normalnie boki zrywac mozna.ladniejszy podobno
                                                byl Pinokio, albo porady do jakiego chirurga plastycznego powinna sie udac.
                                                kurde osmielam sie wyrazic glebokie wyrazy wspolczucia;)i niektorzy dziwia sie
                                                jeszcze ze co drugi mlody czlowiek chce wyjechac z Polski,no tego ja to bym i
                                                starym radzil;)
                                                Szopen czolko;)link Kazikowi do naszego nowego watku przekazalem,a co dalej to
                                                wedlug uznania.
                                                buzienka dziewczyny
                                                graba panowie
                                                i spadanko
                                                • 02.03.06, 02:54
                                                  Zdrowko absolutne Wszystkim,

                                                  nareszcie zmiana miesiaca. Co prawda to nie kwiecien (co za ladna nazwa)
                                                  ale juz lepiej niz luty. Luty upierdliwy byl. Dzien dzisiaj sloneczny
                                                  byl. Moze sie ociepli i wolno zazieleni... Byle do kwietnia.

                                                  Do kosciola dzisiaj zajrzalem. Dawno nie bylem. Swieczke duza za nasze
                                                  zdrowie i pomyslnosc zapalilem. I taka jedna malutka (ogarek) dla pewnosci
                                                  spelnienia sie zyczen tez :).

                                                  Snieg widzialem dzisiaj w Europie. Mecz ogladalem. Panta rhei. Nigdy
                                                  nie przypuszczalem, ze pilka nozna sie w Stanach tak rozwinie.

                                                  Mam przeczucie, ze od jutra pojedziemy po bandzie z loteria. Teraz nasza
                                                  kolej na wygranie. Spelniamy statystyczne wymogi grupy (po)mieszanej :).

                                                  Przez najblizsze dni bede w zlym humorze. Pudelko po butach odszukalem.
                                                  Czas sie do podatkow lekko przymierzyc. Gruba ksiazke bede czytal. Tax
                                                  Guide 2006. Nudna jak cholera i nie ma w niej cienia erotyki. Oh, zycie...

                                                  Pozdroofka,
                                                  m.

                                                  • 02.03.06, 09:55
                                                    A po tutejszemu sakawik. Tyz piknie, prawda?
                                                    Swietuje ostatnio co podleci. Z tym dniem mezczyzny, ktory tak panow
                                                    zainteresowal, to jest tak, ze pierwotnie (i oficjalnie) jest to dzien obroncow
                                                    ojczyzny, jako, ze ich coraz mniej, poszlo to w kierunku swieta wszystkich
                                                    potencjalnych obroncow, ktorzy sa/odbyli sluzbe w wojsku, ale zeby innym nie
                                                    bylo przykro rozciagnieto to na cala plec meska i wszyscy maja powod do radosci.
                                                    Zastanawiam sie tylko dlaczego to jest akurat przed 8 marca. Mniejsza z tym, nie
                                                    bede malostkowa, niech im bedzie.
                                                    Ostatnio za to straszylam zime. Po litewsku. I pewnie cos nie tak powiedzialam,
                                                    bo nie udalo sie. Chcialam te zaklecia zapamietac i tu o nich napisac, moze wam
                                                    by sie udalo, niestety wywietrzaly mi z glowy. Za duzo wina?! Albo skleroza.
                                                    W nocy z 10 cm sniegu napadalo.
                                                    To tyle.
                                                    m.
                                                  • Gość: szopen IP: 206.73.209.* 02.03.06, 10:06
                                                    Many Sydney folks DID hear this on the FOX FM morning show in Sydney.
                                                    The DJs play a game where they award winners great prizes. The game is
                                                    called "Mate Match". The DJs call someone at work and ask if they are married
                                                    or seriously involved with someone. If the contestant answers "yes", he
                                                    or she is then asked 3 random yet highly personal questions. The person is
                                                    also asked to divulge the name of their partner (with phone number) for
                                                    verification. If their partner answers those same three questions
                                                    correctly, they both win the prize

                                                    One particular game, however, several months ago made the Harbour City
                                                    drop to its knees with laughter and is possibly the funniest thing you've
                                                    heard yet.

                                                    Anyway, here's how it all went down:

                                                    DJ: "Hey! This is Ed on FOX-FM. Have you ever heard of 'Mate Match'?"

                                                    Contestant (laughing) "yes I have"

                                                    DJ: "Great! Then you know we're giving away a trip to the Gold Coast if

                                                    you win. What is your name? First only please."

                                                    Contestant: "Brian."

                                                    DJ: "Brian, are you married or what?"

                                                    Brian: (laughing nervously) "Yes, I am married."

                                                    DJ: "Thank you. Now, what is your wife's name? First only please."

                                                    Brian: "Sara."

                                                    DJ: "Is Sara at work, Brian?"

                                                    Brian: "She is gonna kill me."

                                                    DJ: "Stay with me here, Brian! Is she at work?"

                                                    Brian: (laughing) "Yes, she's at work."

                                                    DJ: "Okay, first question - when was the last time you had sex?"

                                                    Brian: "About 8 o'clock this morning."

                                                    DJ: "Atta boy, Brian."

                                                    Brian: (laughing sheepishly) "Well..."

                                                    DJ: "Question #2 - How long did it last?"

                                                    Brian: "About 10 minutes."

                                                    DJ: "Wow! You really want that trip, huh? No one would ever have said
                                                    that if a trip wasn't at stake."

                                                    Brian: "Yeah, that trip sure would be nice."

                                                    DJ: "Okay. final question, ''Where did you have sex at 8 o'clock this morning?

                                                    Brian: (laughing hard) "I, ummm, I, well..."

                                                    DJ: "This sounds good, Brian. Where was it at?"

                                                    Brian: "Not that it was all that great, but her mum is staying with us
                                                    for a couple of weeks..."

                                                    DJ: "Uh huh..."

                                                    Brian: "...and the Mother-In-Law was in the shower at the time."

                                                    DJ: "Atta boy, Brian."

                                                    Brian: "On the kitchen table."

                                                    DJ: "Not that great?? That is more adventure than the previous hundred
                                                    times I've done it. Okay folks, I will put Brian on hold, get his wife's and
                                                    call her up. You listen to this."

                                                    3 minutes of commercials follow. ]

                                                    DJ: "OK audience; let's call Sarah shall we?" tones.....ringing....)

                                                    Clerk: "Kinkos."

                                                    DJ: "Hey, is Sarah around there somewhere?"

                                                    Clerk: "This is she."

                                                    DJ: "Sarah, this is Ed with FOX-FM. We are live on the air right now and
                                                    I've been talking with Brian for a couple of hours now."

                                                    Sarah: (laughing) "A couple of hours?"

                                                    DJ: "Well, a while now. He is on the line with us. Brian knows not to
                                                    give any answers away or you'll lose. Sooooooo... do you know the rules of
                                                    'Mate Match'?"

                                                    Sarah: "No."

                                                    DJ: "Good!"

                                                    Brian: (laughing)

                                                    Sarah: (laughing) "Brian, what the hell are you up to?"

                                                    Brian: (laughing) "Just answer his questions honestly, okay? Be
                                                    completely honest."

                                                    DJ: "Yeah yeah yeah. Sure. Now, I will ask you 3 questions, Sarah. If
                                                    your answers match Brian's answers, then the both of you will be off to the Gold
                                                    Coast for 5 days on us.

                                                    Sarah: (laughing) "Yes."

                                                    DJ: "Alright. When did you last have sex, Sarah?"

                                                    Sarah: "Oh God, Brian....uh, this morning before Brian went to work."

                                                    DJ: "What time?"

                                                    Sarah: "Around 8 this morning."

                                                    DJ: "Very good, next question, how long did it last?"

                                                    Sarah: "12, 15 minutes maybe."

                                                    DJ: "Hmmmm. That's close enough. I am sure she is trying to protect his
                                                    manhood. We've got one last question, Sarah. You are one question away from a
                                                    trip to the Gold Coast. Are you ready?"

                                                    Sarah: (laughing) "Yes."

                                                    DJ: "Where did you have it?"

                                                    Sarah: "OH MY GOD, BRIAN!! You didn't tell them that did you?"

                                                    Brian: "Just tell him, honey."

                                                    DJ: "What is bothering you so much, Sarah?"

                                                    Sarah: "Well..."

                                                    DJ: Come on Sarah.....where did you have it?

                                                    Sarah: "Up the arse....."

                                                    After a long pause, the DJ said, "Folks, we need to take a station break"
                                                  • 03.03.06, 05:11
                                                    www.philadelphiaflowershow.com
                                                    Kazik,
                                                    przylatujesz?
                                                  • 03.03.06, 08:47
                                                    Dobry wieczor wszystkim,
                                                    no ja nie z tych co to dwa razy kaze sie prosic,bardzo chetnie bym przyjechal
                                                    Mojito,bardzo lubie takie festiwale i pokazy.zawszy cos nowego mozna sie
                                                    dowiedziec.
                                                    powiem tez od razu ze checi u mnie do pisania malo,bo toz z corka tak sie
                                                    sprawy pogmatwaly ze nie wiem co to bedzie.martwie sie bardzo,bo to samotnym
                                                    byc to wcale nie jest wesolo,ona nie mloda juz a kobiecie samej tym bardziej
                                                    nie latwo.tez nie bardzo za Wami mlodymi juz nadazam z pisaniem,wrecz czesto
                                                    nie rozumiem o co chodzi daltego i nie pisze.na zmartwienia wszystkie to taka
                                                    moja metoda to wziasc sie do roboty,zajac czyms porzadnie.ja to i w ogrodzie
                                                    wlasnie porzadki robie.posadzilem juz niektore wiosenne kwiaty, czesc cebulek
                                                    to musze przechowac jeszcze z miesiac w lodowce,bo na sadzenie za cieplo,ale
                                                    czesc to juz sadze.wysypaly mi sie w warzywniaku zukinie i moja Pani podaje
                                                    czesto na jarzyne.pieknie kwitna o tej porze astry,a chryzantemy i dalie to
                                                    trzeba bylo podeprzec i beda kwitnac tez niedlugo.trzeba bylo podlac fertilizer
                                                    azalie, rhododendrony i camelie,tez sporo przyciol zeby to bujniej rosly.
                                                    podciolem tez geranium i pelargonie,to jak odbija z wiosna to beda piekne
                                                    krzoki.a mam takie miejsce w ogrodzie nie za bardzo urodziwe bo tam smietnik i
                                                    kompost trzymam.zrobilem taki czworobok z kratki i puscil na to wlasnie pnaca
                                                    pelargonie.pieknie to rozlosla sie i zakrywa to brzydkie miejsce.
                                                    tyle to ode mnie ja to moze nie bede pisac czesto,bo jak zmartwienie chodzi po
                                                    glowie to i pisanie nie wychodzi,ale zawsze chetnie poczytam co u Was
                                                    ciekawego.ja to mysle ze czekamy jeszcze na kogos zeby sie dolaczyl do nas.
                                                    pozdrawiam
                                                    Kazik
                                                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 04.03.06, 10:53
                                                    rane u nas sie zrobila zima, 3 dni temu mielismy temperatury ok 30 stopni a
                                                    wczoraj i dzisiaj zima, w najcieplejszych porywach ok 13 stopni ,, brrrrrrrrr

                                                    Kazik rozumiem ze sie martwisz, ale to nikomu nie pomoze, corka da sobie rade,
                                                    takie jest zycie, czasem mamy pod gorke ale napewno wszystko dobrze sie ulozy w
                                                    swoim czasie, corka napewno wie ze moze na ciebie liczyc w razie potrzeby a to
                                                    najwazniejsze :)

                                                    u mnie wysyp ogorkow w tym roku, ale jak sie nie ociepli to pewnie zaraz sie
                                                    skoncza, dzisiaj zupka ogorkowa na rozgrzewke (oczywiscie musialam sobie sama
                                                    ogorki ukisic)

                                                    widze Kazik ze mnie wyprzedzasz w pracach ogrodkowych, ja dopiero mysle o tych
                                                    wszystkich przycinkach itd.

                                                    Szopen, ostatnio romawialam z kims z Chin, powiedzial ze piwo jest tam
                                                    strasznie drogie, jaki jest powod?




                                                  • 04.03.06, 13:28

                                                    a u nas Mardi Gras, parada, widowisko niesamowite....
                                                    mam prawie trzysta fot ;))
                                                    ale dzien mnie tak wymeczyl, ze.... ho, ho (trzeciego "ho" nie bedzie, bo to
                                                    domena Santy ;)
                                                    tyle powiem, ze raczej zaczyna byc :))))))
                                                    i mam nadzieje, ze coraz bardziej :)
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • 04.03.06, 20:07
                                                    Pamietacie ta reklame? Bardzo sympatyczna.
                                                    Nasze lotto na dzisiaj:
                                                    05 13 26 28 42 PB 35,
                                                    15 33 34 40 42 PB 09,
                                                    05 08 32 43 55 PB 39. Komputerowo wybrane. www.powerball.com

                                                    U mnie kolo zera. Porywisty wiatr. Wczoraj pojawily sie platki
                                                    sniegu. Opadaly niezdecydowanie. Maja powrocic w poniedzialek.

                                                    Yo! Pysiek,
                                                    wracaj do nas :).

                                                    Milego i pogodnego weekendu Wszystkim,
                                                    mojito.
                                                  • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 04.03.06, 22:25
                                                  • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 04.03.06, 23:03
                                                    jestem jak ktoś kto ma to coś
                                                    co stoi jak w gardle ość
                                                    po wigilijnej rybie patrząc w odbicie na szybie
                                                    w pustej łazience na lustrze
                                                    chyba rymem dalej ten tekst do przodu puszczę...
                                                    mógłbym powiedzieć że wolę na miejscu siedzieć czytając gazetę nie wiele
                                                    wiedzieć
                                                    mógłbym oczy na wszystko przymykać swój nos daleko od problemów trzymać i go
                                                    między drzwi nie wtykać
                                                    mógłbym ludzi spotykać tylko pozytywnych marudnych omijać sztywnych unikać
                                                    zębami nie zgrzytać z tłumu się nie wyróżniać i sie nigdzie nie spóźniać..
                                                    mógłbym zyć z dnia na dzień mowiąc że zło to nie mój własny cień co mnie nie
                                                    opuszcza zwalac wszystko na pech i niefartowny dzień..
                                                    mógłbym mówić wszystkim przepraszam że jest dobry dzień w który wchdzę rano
                                                    budząc sie dźwiękiem budzika na twarzy z wdziękiem z notterdamm dzwonnika..
                                                    mógłbym powiedzieć wam że miło było nie myśląc o tym jak sie skończyło.....
                                                    ale charakter mój gwałci zachowań i reguł rój i nie będę podległy by jak bez
                                                    wody kwiatów korony na słońcu więdły
                                                    i nie mogę patrząc jak koń czując ostroge że ktoś jak jeździec siłą znaczy nam
                                                    drogę powiedzieć że wszystko rozumiem że wszystko odgadnąć potrafię i ze umiem
                                                    do przodu jak głupek iść bo tak kazali naprawiając system sie wysmarowali
                                                    brudem który jest naszym w pocie czoła i z trudem wypracowanym kanonem wolnego
                                                    czlowieka a czas nam ciągle ucieka....
                                                    czas nam skąpi i urywa każdą chwilę odmierzając każdą milę sekundami minutami
                                                    godzinami i za chwilę rozjedzie nas zamrszczkami.........
                                                    czy kazdy z nas jest gotów na to????
    • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 04.03.06, 19:18
      i znalazłem was!!!!!!!!
      jak sie cieszę i mam nadzieję że to prawidłowy klucz do dalszego pisania i słów
      składnia
      pozdro all
      i podruffki for all pozytywnych
      • 05.03.06, 07:44

        jak milo, ze hippo dolaczyl :))))))))))
        • 05.03.06, 09:03
          Tez trzeciego "ho" nie uzywam. Dwa ho-ho, owszem, lubie.
          Trzecie, rzeczywiscie, jest swiateczne i mikolajowe.
          Elo yellow, tez moze byc. I esso besso rowniez brzmi ladnie.
          Nie mowiac juz o dzwiecznym elu-elu lub aniu-aniu :).

          W "Alma de Cuba" siedzialem i w takim miejscu obok. Nie pamietam
          nazwy. Malymi literkami zreszta bylo oznaczone. Ktos tam przy barze
          mial aparat do mierzenia cisnienia. I aparat wedrowal wzdluz baru
          mierzac. Kazdemu dwukrotnie aby srednia byla. Niechetnie dalem
          sobie zrobic. Nie bylem przekonany, ze badania w barze sa wiarygodne.
          Sto osiem na szescdziesiat szesc mi wyszlo. Barmanka powiedziala, ze
          to ok i podala mi kolejna cuba libre. Nie mialem powodu aby jej nie
          wierzyc.

          Hippo,
          czolko, milo czytac i spoko-spoko :).

          Ide spac, kordelke juz widze,
          m.

          03:03/chyba zimno.



          • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 05.03.06, 10:05
            Hippo, ciesze sie ze nas znalazles :))

            Iwonka fajnie ze lepiej, trzymam kciuki :)))))))))))))

            u mnie powrot lata :))
            • 05.03.06, 13:32
              W fabryce byl alarm, ewakuacja i sie niestety szopen musial pojawic by ludzi
              setki z powrotem do pracy wpuscic.


              Audyt sie skonczyl, nic na mnie osobiscie nie znalezli...

              You can not catch me...

              Od jutra mam 3 dni szkolenia w marketingowych najnowszych teoriach i zasadach.
              A ja w sumie prosty hydraulik.


              Hippo,
              Przyzanm sie bez bicia ze w nie mam pojecia co chciales powiedziec w pierwszym
              dluzszym poscie, to moze byc spowodowane ograniczona inteligencja piszacego ale
              moze i ...

              Marzec.

              Powinno byc juz cieplo.
              Nie jest.

              W sobote bylem na rybach.
              Posiedzilaem kilka godzin bez rezultatow zadnych.

              Znudzilo mi sie.

              Zdecydowalem sprobowac na inny (powiedzmy to Polski sposob).
              W godzine zlowilem 12 sporych bassow na 3"Gulp.
              Jako, ze pozostaalych 30 wedkarzy nad jeziorem nie zlowilo nic to troche
              szcunku do mnie nabrali.


              Ach byle do wiosny.
              • 06.03.06, 22:55
                Nie chce wam sie pisac?
                A co ja mam powiedziec?
                Ptasia grypa u labedzi, wsciekle krowy z BSE, zima w pelni (i z mrozami), nowa
                intryga w pracy, u Elementu nie tak, jak byc powinno, PIS nadal u sterow!
                Nic, tylko sie pochlastac:-(

                Pilnie potrzebuje dobrych wiadomosci!

                "Wesolo" pozdrawiam wszystkich.
                T.
                • 07.03.06, 04:43
                  Tizedik, a co ja mam rzec? to BSE to rzut beretem od moich rodzinnych stron :((
                  poza tym mam "wesolo", sie sprawy placza i komplikuja, mnie nie pozostaje nic
                  innego jak uzbroic sie w cierpliwosc i umiejetnie pokierowac/polawirowac ;)
                  coby efekty byly po mojej mysli....
                  ech, a ja czasami marze, zeby tak jak na tacy ;))))) wiem, wiem, to dopiero po
                  drugiej stronie, a tutaj akrobacje ;)))) mam wprawe :)
                  i to jest chyba ta wesola informacja :))))
                  caluski,
                  Iwona
                  • 07.03.06, 05:29
                    Czolko Wszystkim,

                    i Paniom zapewnienie, ze klopoty mina i dawke optymizmu przesylam.
                    Ewentualnie wszysko (prawie) bedzie ok. Moja sympatia i empatia.

                    Przy lunchu czytalem kolorowy artykul o Mardi Gras w Sydney.
                    Podziwialem rozowe kapelusze kowbojskie i mieniace sie teczowo
                    apaszki/bandannas. Podobno 300 tys. ludzi ogladalo. Plus Iwona.
                    Moze Pysiek? :). Inspiracja dla tej parady byl film "Brokeback Mountain".

                    Na zyczenie potencjalna dobra wiadomosc www.powerball.com :))).

                    Znacie roznice miedzy pesymista i optymista inna niz ta, ze optymista
                    rozwiazuje krzyzowki dlugopisem a pesymista olowkiem z gumka?
                    Optymista mowi do pesymisty: Jak tak dalej pojdzie to wszyscy bedziemy
                    sie goownem zywic! Ale, odpowiada pesymista, czy dla wszystkich wystarczy?

                    W mieszanym nastroju jestem. Nie udalo mi sie zajrzec do podatkowego
                    pudelka po butach. Wiem, ze muszem. Ale nie mogem. Och, ty zakret musze
                    sie jednak do tego zabrac :(.

                    Na razie jem ser brie z krakersami i sacze merlot (Sutter Home 2003)
                    i mysle... zycie jest piekne! Mogloby byc piekniejsze gdyby...

                    Wasze zdrowie Amigos,
                    mojito.
                    • 07.03.06, 06:34
                      Aczkolwiek u nas sytuacja z ptasia grypa sporo powazniejsza:
                      english.sina.com/china/1/2006/0303/68018.html
                      To jednak az tak duzego krzyku nie ma.
                      Ludzie sie przyzwyczajaja dosc szybko.

                      A poza tym to chyba bedzie koniec zimy.
                      Dzisiaj juz cieplo i parno.
                      • 08.03.06, 04:19
                        Nasze numery:
                        03 07 18 26 51 PB 21,
                        16 19 27 41 54 PB 21,
                        01 10 16 37 41 PB 17. www.powerball.com

                        Paniom celebrujacym jutrzejszy dzien wszytkiego najlepszego

                        Ciezki dzien dzisiaj mialem. Jutro bede mial podobny.
                        Wale sie spac.

                        Dobranoc/dzien dobry.

                        22:19/2C.
                        • 09.03.06, 04:22
                          Bardzo ladnie.
                          Jest chyba 25 stopni.

                          No to po zimie.

                          Wypad na ryby chyba sie szykuje.

                          Skonczylem szkolenia marketingowe. Co za stos bzdur.

                          Humor ma bardzo dobry.
                          Ogolnie jest niezle.
                          • 11.03.06, 01:05
                            U mnie tez. Dzisiaj cudowne 23 C. Chyba juz po zimie.
                            W parku wszystkie lawki byly zajete. Murek pozostal.
                            I brzeg fontanny. Cafe na rogu ustawila na zewnatrz
                            maszyne do puszczania baniek mydlanych. Unosily sie
                            teczowo na ulica. I ewentualnie pekaly...
                            Jedne szybciej inne pozniej. Ladnie to wygladalo.
                            • 11.03.06, 06:43

                              pieknie :)))))
                              mimo takich roznych.....
                              • 11.03.06, 07:33
                                Na ryby udalo mi sie wczoraj popoludniu urwac.

                                Wyniki calkiem niezle, mile popoludnie.

                                Kiedy zrobilo sie ciemno spakowalem sie i piechota ruszylem znad lowiska.
                                Wyjasnic nalezy, ze na ryby jezdzimy na tame w gorach, zbiornik dosc gleboki i
                                naprawde strome brzegi.

                                No i tak ide sobie spokojnie, na plecach spory plecak ze sprzetem, przez jedno
                                ramie przerzucona torba z wedkami, przez drugie worek z rybami, latarka na
                                czole, ide sobie skrajem drogi wijacej sie wokol zbiornika.
                                (Zupelnie trzezwy nie bylem ale calkiem spoko)

                                No i ...

                                Omsknela mi sie noga na sliskim blotku, stracilem rownowage i stosujac ta samoa
                                technike co rozmaite postacie w filmach animowanych czyli obroty, fikolki i
                                podskoki spadlem jakies 30 metrow w dol po bardzo stromym zboczu, przez geste
                                krzaki zatrzymujac sie moze 2 metry od wody.

                                Ach coz to byl za roll.

                                No i tak sobie leze, ciemno nic nie widac, okulary cholera go wie gdzie na
                                stoku, latarki niet, wyciagam wiec telefo i do malzonki do domu dzwonie, ze sie
                                troche spoznie bo ciut spadlem i nie za bardzo wiem co dalej robic,
                                powiedzialem, ze wyglada na to ze nic wiekszego mi sie nie stalo i zadzwonie
                                jak sie pozbieram.

                                Malzonka ciut panika i zdzwonila na Emergency.
                                Czyli po chwili oni do mnie dzwonia i pytaja sie gdzie jestem.
                                Odpowiedzialem, ze bede zyl i jakos sobie poradze, na szczescie mi uwierzyli.

                                Nastepnie jakims cudem wpelzlem po tym stoku (kat nachylenia moze 70 stopni,
                                ciemno, bez okularow, krzaki i sliskie bloto) do gory na droge.
                                Nastepny telefon do domu, ze zyje i dam sobie rade.

                                Czas szukac moich rzeczy wiec nastepny tym bardziej juz ciut kontrolowany
                                (raptem pare fikolkow) zjazd na dol i po omacku pelzam i szukam.

                                Znalazlem plecak, w plecaku mam zapasowa latarke (zawsze gotowy!!!).
                                Czyli sytuacja jest juz sporo lepsza.
                                Z latarka i plecakim kolena wspinaczka a raczej wpelzaczka na gore.

                                Z gory swiece i znajduje worek z rybami raptem kilka metrow w dol, zostaje
                                ostroznie wtaszczony na gore.

                                Nastepny zjazd w dol.
                                Czolgam sie po tych chaszczach i szukam wedek a glownie okularow.

                                Znajduje i wedki i latarke (ta co na czole byla) i cudownie nienaruszone
                                okulary razem sobie spokojnie pod jakims kolczastym krzakiem lezace.
                                Czyli juz widze i mam chyba wszystko

                                Niestety jako, ze torba z wedkami dluga i nieporeczna mam problemy spore z
                                wpelzaniem na gore. Kilka bezskutecznych prob pozniej poddaje sie i decyduje na
                                opcje wodna czyli zejsc do wody i woda udac sie gdzies gdzie latwiej bedzie sie
                                wydostac. Telefon w zeby i po pas w wodzie w ciemnosciach (brak tej 3 reki)
                                jakos przemiezam te kilkadziesiat metrow do miejsca gdzie daje sie latwiej
                                wspiac na droge.

                                Ciut mokry, wszytkie moje rzeczy kolekcjonuje, dzwonie do zony i w droge do
                                domu ruszam (czyli 3km droga do bramy i dalej taksowka do domu).

                                W domu juz dokladniej sprawdzam straty i oprocz tego, ze podrapany jestem
                                doslownie wszedzie nie mam powazniejszych obrazen.

                                Ach ta grawitacja.

                                • 11.03.06, 20:36
                                  Dzien cudowny. Sloneczny i zielony. Siedzialem w parku na lawce
                                  i chlonalem slonce i zielen. Zupelnie letnio sie zrobilo. Nie moge
                                  pracowac w takich warunkach. Za duzo rozproszen. Postanowilem, ze
                                  rzuce prace od poniedzialku. Najwyzszy czas. Zawsze o tym myslalem.
                                  Zrobie to po naszym dzisiejszym losowaniu. Od poniedzialku piernicze,
                                  qrde, nie pracuje. Nasze numery na dzisiaj: www.powerball.com
                                  10 17 19 39 53 PB 20,
                                  12 23 26 27 41 PB 19,
                                  06 11 26 33 47 PB 16.

                                  Siedzac na lawce gryzac i dokladnie zujac sandwicz postanowilem rowniez
                                  przestac pic icea tea. Nie sprawia mi juz ona takiej przyjemnosci jak
                                  dotychczas. Przejde na picie wody butelkowanej. Od pewnego czasu o tym
                                  myslalem. Postanowienie nie dotyczy picia rumu, tequili i czerwonego wina.
                                  Ich picie sprawia mi niezmienna przyjemnosc.

                                  Szopen,
                                  qrde, masz szczescie. Opis wygladal niebezpiecznie. Takie omskniecie
                                  sie nogi z obciazeniem wedkarskim moglo sie... az sie boje bac :).
                                  Tydzien temu jeden z kontrolerow finansowych w biurze poslizgnal sie
                                  na czyms na korytarzu i wywinal poteznego orla uszkadzajac kolano.
                                  Nie udalo sie ustalic na czym. Zdania byly podzielone. Jedni mowili
                                  o skorce od banana, inni winogronie a jeszcze inni dopuszczali pestke
                                  z mango. Byly tez opinie, ze jego pobyt w biurze sie przeciagal ponad
                                  miare i poslizgnal sie po prostu na zlych zyczeniach.

                                  Milego i pogodnego weekendu Wszystkim,
                                  mojito.


                                  • 12.03.06, 13:03
                                    Czytam was, czytam, ale do pisania nie mam nastroju.
                                    Szopena przypadku opis przeczytalam dwukrotnie i az skora mi cierpla, ze
                                    moglabym znalezc sie w podobnej sytuacji. Ale mysle, ze moj lek wysokosci
                                    pewnie bym pokonala, gdyby trzeba bylo szukac zagubionych okularow..;-)
                                    Mojito, jaka zielen...? Toz to zima w pelni! U nas w prognozach pogody te
                                    ciepla wiosne na wschodnim wybrzezu USA uznaja za czesc tych samych globalnych
                                    anomalii pogodowych, ktore u nas przejawiaja sie w postaci ciagle mroznej i
                                    snieznej zimy. Osobiscie wolalabym te amerykanskie anomialie.
                                    Iwona, lepiej jest? To fajnie:-)
                                    Numerki PB sprawdzilam.
                                    Pozdrawiam wszystkich.
                                    T/D
                                    • 13.03.06, 04:53
                                      Taaa,

                                      Wiem, ze mialem duzo szczescia.
                                      Albo niezle umiejetnosci spadania.
                                      A moze gdybym byl zupelnie trzezwy skonczyloby sie gorzej.

                                      Nic to bylo minelo, nastepnym razem chodzac po stokach w ciemnosciach jednak
                                      gaff w rece nalezy trzymac a nie w torbie.

                                      Optymistycznie dodam, ze wczoraj mialem urodziny, lat skonczylem 36.
                                      Leci ten czas.

                                      Wprawdzie dalej czuje sie jak nastolatek ale te typy tak maja.

                                      W poprzednim tygodniu badanie krwi musialem zrobic okazalo sie, ze zlego
                                      cholesterolu mam ponizej normy a dobrego powyzej. Wyglada na to, ze sie dobrze
                                      odzywiam.

                                      Wczoraj z okazji byl BBQ i jagniece szaszlyki. Niebo w gebie to zbyt
                                      konserwatywne okreslenie.

                                      Ciekwaostka z pracy dla tych ktorym sie wydaje, ze w Chinach za miske ryzu
                                      ludzie pracuja. Pewien osobnik zostal zatrudniony jakies 3 lata temu jako
                                      trainee w kontroli jakosci. Gosc bardzo bystry i na poziomie.
                                      W ciagu tych 3 lat pensja wzrosla mu 2 razy i obecnie zarabial ciut ponad 500U$
                                      miesiecznie. Traktowany byl naprawde dobrze. Dzisiaj z lzami w oczach przyszedl
                                      do szefa i powiedzial, ze rezygnuje. Pewna amerykanska firma zaoferowala sporo
                                      ponad 2 razy tyle plus lepsze stanowiska, mniej godzin itd.
                                      Szef mu powiedzial, ze glupi bylby gdyby nie przyjal tej oferty.

                                      Na ryby mnie ciagnie i nie moge sie na innych sprawach skoncentrowac.
                                      • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 13.03.06, 06:20
                                        Szopen wszystkiego co naj , no i oczywiscie wiele taaaaaakich ryb :))

                                        dobrze ze jaj mam mniej niebezpieczne hobby, dzisiaj wracajac z Pike ze
                                        spacerku znalazlam pierwszego kozlaczka, hurra, sezon grzybowy sie zaczyna

                                        w tym roku mam olbrzymi urodzaj na ogorki i pomidory, smieszna sprawa tutaj bo
                                        pomidory w sezonie sa tanie $1.49, ale ogorki praktycznie caly rok w tej samej
                                        cenie $1.99-2.49 za sztuke, no i oczywiscie w sprzedazy tylko dlugie ogorki
                                        wiec jak ktos ma chec na kiszone to musi sobie wychodowac i zakisic :) frajda .
                                        Przynajmniej rodzina czlowieka docenia jak sobie zupy ogorkowej podje :))

                                        Ogorki i pomidory nosze do pracy, bo przejesc sie nie da, towarzystwo wyglada
                                        na zdziwione ze ktos za darmo cos daje hahahaha

                                        szefostwo wyjechalo do USA na tydzien, zostawili mnie sama a do tego z dostepem
                                        internetowym i czekowym do 5 kont bankowych, rane tutaj jest dziwny kraj, albo
                                        wogole do ciebie zaufania nie maja albo bez ograniczen, nie chce krakac zeby
                                        nie zapeszyc ale moja obecna praca wyglada na normalna i ludzie normalni...
                                        odpukac w niemalowane ,, bo poprzednia tak mi dala w kosc psychicznie ze mialam
                                        chec wogole rzucic robote, teraz wrocila mi troche wiara w ludzi :))))

                                        ale tak czy inaczej wygrac mozemy :)))
                                      • 13.03.06, 12:42
                                        生日快乐!

                                        Ja tez jestem ryba ;)
                                        • 13.03.06, 21:23
                                          ... pracowac w taka pogode. Cieplo, slonecznie i 21 C.
                                          Tak sie nagle porobilo. Z trudem doczekam do srody do
                                          naszego losowania www.powerball.com

                                          Czytajac Asi raport pomidorowo-ogorkowy, zainteresowalem sie
                                          cenami produktow u siebie. W koreanskim warzywniaku na rogu
                                          male ogorki na wage (funty - 0.454 kg) kosztuja dolara.
                                          Te duze, imponujace sa w cenie dolara za dwa.
                                          Pomidory byle jakie - dolar za funt. Ladne kosztuja trzy dolary funt.
                                          Woreczek z marchwia wpadl mi rowniez w oko - 50 centow.
                                          Cen cebuli, czosnku, pietruszki i innych warzyw nie zapamietalem.

                                          Szopen,
                                          happy birthday i taaakich ryb :).

                                          Ah, co za pogoda - koncentruje sie nie na tym co powinienem :).
                                          • 14.03.06, 04:58
                                            Za zyczenia dziekuje.


                                            U mnie pada.
                                            Nic to.

                                            Tez sie nie moge skoncentrowac.
                                            Cos glodny jestem.

                                            • 14.03.06, 05:15
                                              Dziewietnascie C obecnie. Podobno ma sie radykalnie ochlodzic
                                              w ciagu nastepnych dni. Byc moze...

                                              Zupe z gorczycy (chyba, takie male okragle ziarna) zjadlem
                                              i sandwicz z wedzona makrela. Tez chetnie sie kolo ryb krece.

                                              Koncentruje sie teraz na znalezieniu kordelki.

                                              23:15.
    • 14.03.06, 07:07
      a moze przeniescie sie na prywatne forum, bo po co tu zasmiecac forum publiczne
      takimi glupstwami ?ani to ciekawe, ani smieszne
      • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 14.03.06, 20:54
        zupa z gorczycy? hmmmm jak smakuje ? nigdy nawet nie slyszalam o takowej,
        wyglada na to ze moje wiadomosci kulinarne sa prawie zadne.

        Wyglada na to ze sezon grzybowy u mnie w pelni, wczoraj wracajac z pracy
        natknelam sie na 4 kozlaczki rosnace sobie razem pod brzozka, wiec po powrocie
        do domu wybralam sie na spacer z Pikie w moje zeszloroczne grzybowe miejsce,
        nazbieralam cala reklamowke kozlakow i dwa prawdziwki, jak to moj malzonek mowi
        w sezonie grzybowym jestem w amoku :)
        W tym roku postanowilam troche grzybow zamrozic, dzisiaj na obiad poledwiczka z
        cebulka, ziemniaczki i grzyby lub ogorek kiszony, co kto woli :)

        W ostatni weekend mielsmy na obiedzie corke z narzeczonym, zrobilam placki po
        zbojnicku, Chris powiedzial ze przez 45 minut byl w raju , przyjemnie gotowac
        dla kogos komu smakuje :)))) zjadl dwa, wszyscy patrzylismy na niego z
        podziwem :))
        • 15.03.06, 04:05
          Tez mam podejrzenia co do tej gorczycy.

          Moze to bylo sorgo, drobna kukurydza albo cos w tym stylu.

          Grzybow zbierania zazdroszcze.
          • 15.03.06, 06:39
            Zaniepokoilem sie ta soczewica. Moze jadlem cos co myslalem, ze jest
            soczewica a soczewica nie bylo :). Zajrzalem do lodowki w ktorej mialem
            jeszcze polowe plastykowego pojemniczka z zupa. Dokladnie przeczytalem
            etykiete braci Di Bruno. Na etykiecie jest napisane: Lentil soup w/mushrooms,
            sprzedac/zjesc przed 20/03/06, cena 6.99. Dla pewnosci zajrzalem do polskiego
            slownika pod soczewica. Odetchnalem z ulga - lentil :). Sprawdzilem jeszcze
            pod fasola. Fasola jest inaczej :).

            Sama zupa wyglada "brudno" i niezachecajaco ale smakuje niebiansko.
            Rozumiem teraz biblijnego Ezawa ktory sprzedal swojemu mlodszemu
            bratu Jakubowi pierworodztwo za miske soczewicy. Ja za miske zupy
            moze tez bym to rozwazyl. Nie mam jednak brata. Mam siostre a to nie
            to samo :).

            Bedac juz przy soczewicy przypomnialem sobie, ze w ubieglym lecie
            jadlem w Kazimierzu Dolnym pierogi z soczewica. Tez odlotowe.
            Miewam sny erotyczne z nimi w roli glownej. Gastronomia Kazimierza
            zrobila na mnie duze wrazenie. Piekne miasto.

            Grzyby lubie. I jesc i zbierac. Nie zbieralem juz bardzo dawno.
            Z Polski z reguly wylatuje pod koniec sierpnia a w Stanach nie ma
            zwyczaju zbierania grzybow.

            Ciekawe co Pike lubi najbardziej?

            00:39
            • 15.03.06, 07:40
              Mojito,

              Z soczewicy zupa czy inne wyroby to spoko.

              Powyzej jednak pisales o zupie z gorczycy.

              No i dwa kawaly:

              Dziś rano Lech Kaczyński ogłosił ambitny plan dla IV RP, plan dostał kryptonim
              AKCJA WISŁA. Akcja ma polegać na pogłębianiu
              dna i trzymaniu się koryta.


              Młody wielbłąd pyta ojca - wielbłąda:
              - Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają takie ładne?
              - Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie a nie inne kopytka,
              żeby nie zakopać się po kolana w piachu.
              - Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a koniki mają taką
              śliczną, błyszczącą?
              - Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest -10 stopni, w
              dzień +40 stopni, i taka sierść chroni nas przed takimi
              skokami temperatur.
              - Tato, a dlaczego mamy te dwa garbu na grzbiecie, a koniki mają taki gładki?
              - Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i
              wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia.
              Na to wszystko młody wielbłąd:
              - Tato a na ch.. nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?!
              • 15.03.06, 08:46
                Rzeczywiscie napisalem o gorczycy. Popiepszyla mi sie
                gorczyca z soczewica :). Mea culpa. O gorczycy nic nie wiem.

                A do mnie dotarl dzisiaj taki dowcip: do zatloczonego portowego
                baru wchodzi prawie stuletnia kobieta z papuga na ramieniu i zwraca
                sie do pijacych marynarzy - ten kto zgadnie co mam na ramieniu moze
                spedzic ze mna cala noc. Zapadla cisza. Nikt sie nie odzywa.
                No, smialo zacheca kobieta. To krokodyl - mowi w koncu pijany marynarz.
                Uznam ta odpowiedz - mowi kobieta. I tu i tam wystepuje kolor zielony.
                • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.03.06, 10:01
                  no to wrocila mi wiara w moje wiadomsci kulinarne, lekko mnie ta gorczycowa
                  zupa zanipokoila :)))

                  Pike najlepiej lubi stracac kapelusiki z grzybkow wiec musze jej odwracac
                  uwage :) ale ogolnie mamy radoche i ona i ja . Pracuje teraz 6 godzin dziennie
                  wiec mamy wiecej czasu na spacery, obydwie jestesmy z takiego ukladu bardzo
                  zadowolone.

                  Szopen jak masz chec to moge ci pare sloiczkow marynowanych i suszonych grzybow
                  podeslac,poniewaz chyba ja jedna w Chch zbieram grzyby moglabym sklep otworzyc,
                  wiec jak masz chec to napisz.

                  W pracy jak narazie wszytko OK, zrobilam pare wplat przez internet, mam
                  nadzieje ze mnie wlasciciele do kryminalu nie wsadza hahaha
                  • 15.03.06, 10:28
                    Niestety Asiu ale grzybow tu nie wpuszcza.

                    Suszonych mam z Polski zapas.
                    Marynowane roznie kombinuje.
                    • 16.03.06, 01:41
                      Dokonczylem pozostala czesc zupy z soczewicy. Troche ja podrasowalem.
                      Wkroilem zabek czosnku i dosypalem pieprzu. Moja sympatia do soczewicy
                      pozostaje silna.

                      Ochlodzilo sie znowu. Wieje porywisty wiatr. Przeprosilem sie z
                      czapka. Podobno ma padac snieg. Slupek rteci szaleje przedwiosennie.

                      Dzisiejsza wygrana na pewno podnioslaby nam temperature :).
                      Nasze numery:
                      03 15 41 46 52 PB 36,
                      14 26 33 41 42 PB 12,
                      02 07 30 35 52 PB 08. Do wziecia www.powerball.com

                      Asiu,
                      az strach miec teraz tyle internetowej sily finansowej w palcu.
                      Male omskniecie sie paluszka i suma wedruje na inne konto :).
                      • 16.03.06, 04:58
                        Wygrana pomoglaby w wielu sprawach.

                        U nas tez ostatnie podrygi zimy, ale wyglada na to (wbrew prognozie pogody), ze
                        sloneczko sie zza chmur wychyli.

                        Asiu,
                        Dalem znac koledze z Christchurch w sprawie pojawienia sie grzybow.
                        Zdziwil sie troszke, ze mam lepsze informacje niz on.
                        • 16.03.06, 07:08
                          Osiem i osiem.
                          www.powerball.com
                        • 16.03.06, 13:30

                          soczewica w zupie ladnie miesza sie z marchwia i curry.... tudziez mielonym
                          kminkiem (o ile kto lubi ;)))) tylko taka zupke trzeba potraktowac mikserem-
                          przecieraczem, jak kto lubi kawalki, to krocej ;)))
                          to tak akropol jedzenia, oj, zjadloby sie cos fajnego, ale sie szykowac nie
                          chce....
                          znow mala pochylnia, no, ale, se la wi jakby to powiedzieli nasi dalsi
                          sasiedzi ;)
                          a co sie dzieje z prawica naszego milosciwie panujacego? bo ja nie kumam...
                          caluski,
                          Iwona
                          • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.03.06, 21:41
                            Szopen ten twoj kolega w Chch to polak czy chinczyk? Jakie grzyby zbiera? Mam
                            dobre miejsce na maslaki jak by byl zainteresowany :)

                            Yvonka co tam znowu u Ciebie pod gorke?
                            • 17.03.06, 01:41
                              Kolega w Chch to Polak, kolega z klasy z ogolniaka.
                              Calkiem porzadny gosc.
                              Jakie grzyby zbiera i gdzie nie wiem ale zapytam sie czy przydaloby mu sie
                              troche informacji.

                              Dzisiaj jest taka smieszna wiosenna pogoda.
                              Cieplo i mgla.
                              Widocznosc bardzo ograniczona.
                              Cos tak jak na chinskich krajobrazach gdzie gory tona w oblokach mgly.
                              Tyle, ze tutaj to wiezowce tona we mgle.
                              • 18.03.06, 04:08
                                Asiu,

                                Kolega chetnie by sie spotkal.
                                Podal mi namiary.
                                Nie mam twojego maila wiec ciezko przekazac.

                                Kolega rowniez przyslal zdjecia z grzybow zbierania, ilosc maslakow w lesie
                                imponujaca.
                                • 18.03.06, 18:24
                                  Nasze numery na dzisiaj:
                                  02 11 33 43 50 PB 23,
                                  06 12 39 49 53 PB 17,
                                  03 18 47 48 55 PB 22. www.powerball.com

                                  Pogodnie, slonecznie ale zimno (kolo zera C).
                                  • 19.03.06, 20:06
                                    A tu robi sie goraco powyborczo. Hehe, zobaczymy co bedzie, niestety od jutra
                                    odlaczaja mi linie, wiec nic nie napisze przez jakis czas. Mimo wyjatkowo
                                    niesprzyjajacej pogody (skad sie wzial ten snieg!), pod palacem pelno ludzi.
                                    Dzieje sie, dzieje!
                                    • 19.03.06, 20:53
                                      witaj R.E. ;)))))) i szkoda, ze znow cie nie bedzie czas jakis....
                                      mam nadzieje, ze linie szybko przywroca i dziac sie bedzie pozytywnie ;)))))
                                      tutaj generalnie - niewyspanie (normalka ;))))))
                                      caluski,
                                      Iwona
                                      • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 20.03.06, 11:12
                                        wczoraj wybralismy sie z mezem na krotka wycieczke do Woodlands, jakies 30 min
                                        od Chch , fajna plaza i troche lasu sosnowego. Pike wyleciala na sciezke po
                                        ktorej szla para z mala dziwczynka, maz za nia coby nie skakala na dziecko a ja
                                        za nimi, nagle slysze dzien dobry :) okazalo sie ze to para polakow, a ja
                                        mialam reklamowke z Empiku i po tym mnie poznali ze polka :)

                                        Pogadalsmy pare minut, bardzo sympatyczna mloda para z 2,5 letnia coreczka, sa
                                        tu od 3 lat.

                                        Szopen moj email, brigyd@yahoo.com albo kotkanadachu@gazeta.pl , maslakow tu
                                        faktycznie pod dostatkiem :) i pewnie dlatego nie ma takiej przyjemnosci
                                        zbierania jak w Polsce.

                                        Szefowie wrocili z flaszka wodki dla mnie :) czy to nie ladnie z ich strony :)

                                        • 21.03.06, 02:42
                                          Na brigyd przeslalem.

                                          Bardzo ladnie ze strony szefow z flaszka powrocic.
                                          • 22.03.06, 03:34
                                            Bardzo ostatnio spadamy.

                                            Taka ciekawostka z moich okolic.
                                            Jest 10:33 rano.
                                            Na zewnatrz ciemno jak w srodku nocy.
                                            Niezla burza jest.
                                            • 22.03.06, 09:35

                                              bo kangury przygotowuja sie do hibernacji jesienno zimowej ;)))) wkrotce....
                                              • 22.03.06, 10:27
                                                Burza juz przeszla.

                                                Dalej pada.

                                                Wilgotnosc 97%.

                                                Kangury nie hibernuja.
                                                • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 22.03.06, 11:34
                                                  polscy kiwisi hibernuja, wczoraj moj malzonek siedzial na fotelu pod kocem i w
                                                  czapce na glowie, troszke sobie przysnal ogladajac tv, zupelnie wygladal jakby
                                                  sie do hibernacji przymierzal czego nie omieszkalam mu powiedziec :) nizle
                                                  zesmy sie usmieli

                                                  U mnie sie sporo ocholdzilo ostatnio, mamy ok 17 stopni, mam pomidorowy sezon,
                                                  w tym roku ogorki i pomidory w nadmiarze.
                                                  W pracy w dalszym ciagu OK, po ostatnich doswiadczeniach az trudno uwierzyc LOL
                                                  • 23.03.06, 02:27
                                                    Nasze numery na dzisiaj:
                                                    02 06 22 23 53 PB 02,
                                                    21 25 38 39 50 PB 37,
                                                    05 16 21 31 50 PB 40. www.powerball.com

                                                    Wietrznie. 5C.
                                                  • 23.03.06, 06:22
                                                    I nie wibruje.
                                                    Nic a nic.
                                                    Nawet nie drgnie.

                                                    Uciazliwe jest to.

                                                    Chyba bede musial poszukac magikow zeby mi naprawili.

                                                    Dobrze, ze chociaz dzwiek zostal.





                                                    Bez tego nie mialbym szansy odebrac telefonu.
                                                  • 23.03.06, 13:02

                                                    mnie to czasami tylko wibrator ratuje ;))))))))))
                                                    bo glucha jestem ;))) zwlaszcza jak hibernuje ;)
                                                  • 23.03.06, 15:21
                                                    Sprawdzilem. U mnie na szczescie dziala :).
                                                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 23.03.06, 21:33
                                                    Rane Wy to postepowi jestescie, ja to nie mam wibratora, chociaz slyszlam
                                                    opinie ze sa calkiem dobre, moze bym sobie i kupila ale malzonek sie
                                                    sprzeciwia :)))) mowi ze jeszcze dlugo nie albo i wcale.

                                                    Cos ostatnio ani Kazik ani Gunther ani Pysio nic nie pisza, ktos wie co sie z
                                                    nimi dzieje?
                                                  • 24.03.06, 06:35
                                                    > Cos ostatnio ani Kazik ani Gunther ani Pysio nic nie pisza, ktos wie co sie z
                                                    > nimi dzieje?

                                                    Moze wibruja?

                                                    Dodam, ze cud techniki sie wydarzyl i wibrator sam z siebie wibrowac zaczal.

                                                    Moze byl zmenczony.

                                                    Prognoza pogody na nastepne 10 dni: deszcz.


                                                    No i dowiedzialem sie o nowej porzeszonej deklinacji:

                                                    Obecnie znana deklinacja poszerzona została o dodatkowe odmiany:

                                                    1. Mianownik - kto? co?

                                                    2. Dopełniacz - kogo? czego?

                                                    3. Celownik - komu? czemu?

                                                    4. Biernik - kogo? co?

                                                    5. Nadrzędnik - z kim? z czym?

                                                    6. Miejscownik - o kim? o czym?

                                                    7. Wołacz - o!

                                                    8. Intymnik - kto z kim?

                                                    9. Wygryznik - kto kogo i dlaczego?

                                                    10. Łapownik - kto komu ile?

                                                    11. Przypie..ik - komu? w co?

                                                    12. Przypie..ik materialny - komu? w co? za ile?

                                                    13. Powodnik - dlaczego ja?

                                                    14. Dziwnik - e?

                                                    15. Rządownik - kwa? kwa?

                                                    16. Złodziejnik - komu? gdzie? ile?

                                                    17. Politycznik - koalicja? z kim? dlaczego? po co?

                                                    18. Powybornik - co ja ku.. zrobiłem?

                                                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 24.03.06, 22:24
                                                    Wymiana oleju

                                                    Instrukcja dla kobiet:
                                                    1 jechac do warsztatu
                                                    2. wypic kawe
                                                    3. po 30 min zaplacic i opuscic Warsztat

                                                    Koszty:
                                                    a. przeglad i wymiana oleju 200 zl
                                                    b. kawa 2 zl.
                                                    Suma 202 zl


                                                    Instrukcja dla mezczyzn:

                                                    1. Jechac do sklepu i za 100 zl kupic olej, filtr, uszczelki, paste
                                                    czyszczaca i drzewko zapachowe
                                                    2. Odkryc, ze pojemnik na olej jest pelen
                                                    3. Otworzyc puszke piwa, wypic
                                                    4. Podniesc auto lewarkiem, 30 min. szukac klocka
                                                    5. znalezc klocek pod autem syna
                                                    6. z samego stresu otworzyc nastepna puszke piwa, wypic
                                                    7. wsunac pojemnik na zuzyty olej pod silnik
                                                    8. szukac klucza
                                                    9. przestac szukac i uzywac ustawialne cegi
                                                    10. odkrecic srube spustu oleju
                                                    11. srube do pojemnika z goracym olejem upuscic, przy czym upaprac
                                                    sie goracym olejem
                                                    12. posprzatac
                                                    13. przy piwku obserwowac, jak olej splywa
                                                    14. szukac klucza do filtra oleju
                                                    15. przestac szukac, filtr srubokretem przebic i tak odkrecic
                                                    16. piwo
                                                    17. pojawienie sie kumpla, opróznic wspólnie szesciopak
                                                    piwa
                                                    18. wanienke pelna oleju wylac do dolka w ogródku, dolek zakopac
                                                    19. wytrzec olej, który sie przy pkt. 18 rozlal
                                                    20. piwo - poszlo wszystko
                                                    21. do sklepu kupic piwo
                                                    22. nowy filtr posmarowac olejem, nakrecic
                                                    23. wlac pierwszy litr nowego oleju
                                                    24. przypomniec sobie o srubie z pkt. 11
                                                    25. szybko szukac sruby w wanience ze starym olejem
                                                    26. przypomniec sobie, ze zuzyty olej wraz ze sruba zostal wylany w
                                                    ogrodzie
                                                    27. piwo wypic
                                                    28. dolek odkopac, szukac sruby
                                                    29. zauwazyc pierwszy litr swiezego oleju na podlodze garazu
                                                    30. wypic piwo
                                                    31. przy dokrecaniu sruby wyslizna sie klucz z reki, kostkami
                                                    palców uderzyc w podwozie
                                                    32. glowa uderzyc w posadzke, jako reakcja na pkt 31
                                                    33. zaczac zdrowo przeklinac
                                                    34. klucz wywalic w diably
                                                    35. nastepne 10 min klac, bo klucz trafil w zdjecie miss
                                                    pazdziernika i pobrudzil biust
                                                    36. piwo
                                                    37. rece i czolo zabandazowac
                                                    38. piwo
                                                    39. auto zdjac z lewarka
                                                    40. wytrzec olej z podlogi
                                                    41. jazda próbna
                                                    42. zostac skierowany na pobocze i z powodu alkoholu zaaresztowany
                                                    43. auto zostanie odholowane
                                                    44. kaucje i grzywne zaplacic, auto z policji odebraæ

                                                    Koszty:
                                                    a . czesci 80 zl
                                                    b. grzywna za jazde po pijaku 500 zl
                                                    c. holowanie 300 zl
                                                    d. kaucja 400 zl
                                                    e. piwo 60 zl
                                                    f. Suma 1340 zl


                                                  • 24.03.06, 22:32
                                                    Czytałam Twoje wątki i posty od początku, jeszcze kiedy mieszkałaś w Polsce.
                                                    Potem straciłam Ciebie i innych z oczu. Ciesze się, ze Was wypatrzyłam!
                                                    --
                                                    Od wołu trzeba wymagać mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
                                                  • 25.03.06, 06:26

                                                    jestesmy, jestesmy, spox ;)))))
                                                  • 25.03.06, 20:38
                                                    02 11 13 22 44 PB 42,
                                                    10 22 26 32 55 PB 25,
                                                    10 26 39 40 47 PB 24.
                                                    www.powerball.com
                                                    Milego weekendu,
                                                    m.
                                                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 26.03.06, 01:02
                                                    ciesze sie ze nas wypatrzylas, chociaz ostatnio jakos nie bardzo mamy o czym
                                                    pisac, wszystko juz chyba napisalismy a nikt nowy do nas nie dolacza, moze Ty
                                                    rzucisz jakis temat :)
                                                  • 26.03.06, 03:05
                                                    Dzien dobry,
                                                    ho ho Asia przecie ja pisze,zrezta tak jak wszyscy inni.kazdy odmeldowal sie na
                                                    poczatku za wyjatkiem jednej jedynej osoby i koniec,tak zostalo,ze tylko pisza
                                                    cztery osoby Ty,Szopen,Yvona i Mojito,inni nie pisza wcale.wiec nie wiem czemu
                                                    pytasz akurat o nas tylko.no chyba ze dalej ciebie cos nurtuje choc juz myslol
                                                    ze to bylo wyjasnione.ja to sam na to nie wpadlem,dopiero ktos mi podsunal o co
                                                    to chodzi,tylko zem sie usmial ot co.
                                                    ja to tak jak napisalem wczesnie,mam teraz dopiero zamieszanie w domu przez
                                                    corke i dobrze jest radzic,a gorzej jest wykonac.staram sie jak moge zeby sie
                                                    nie wtracac,ale jak sie okazalo ze moja corcia to tez bez winy nie jest,to
                                                    troche mnie ponioslo,inaczej sie chowalem.
                                                    u nas przepiekna pogoda cieplo bardzo i slonecznie.w tygodniu troche popadalo
                                                    nad ranem,to i dobrze bo ogrodu nie trza bylo podlewac.najwazniejsze ze cieplo,
                                                    a tak jak dzis to nawet goraco.z przyjemnoscia gazete w ogrodzie poczytac,a
                                                    pewnie i obiad zjemy w altanie.dzisiaj jak w kazdy weekend dzieciakow kupa sie
                                                    zjezdzie i bedzie wesolo.pomalu szykujemy sie do Swiat,posadzilem rzezuche bo
                                                    zawsze baranka stawiamy w doniczce ze swieza rzezucha na stole tak dla
                                                    dekoracji.
                                                    pozdrawiam wszystkich i zawsze chetnie cos dopisze na ciekawy temat,ostatnio
                                                    cos slabo rozmowa toczy,a tez sami widzicie,jak glowa sie klopocze to i pisac
                                                    sie nie chce.
                                                    Kazik
                                                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 26.03.06, 10:05
                                                    Kazik fajnie ze sie odezwales :) , ale zupelnie nie rozmiem o czmy piszesz,
                                                    mnie cos nurtuje? moge zapytac kto i co ci wyjasnil? bo zupelnie sie zgubilam

                                                    Fajnie ze u cibie cieplo, u mnie zimno, dzisiaj chyba ze 12 stopni, dobrze ze
                                                    jest czym grzac bo jakos tak niespodziewanie sie ochlodzilo nawet Pike nie
                                                    specjalnie z budy wychodzi
                                                  • 26.03.06, 11:11

                                                    ha! na to czekalam ;))))))
                                                    zaczynam nowa stronke ;)
                                                    i powiem od razu, ze piekna pogode mielismy dzisiaj, cieplo, slonko, no,
                                                    miodzio ;))))))
                                                    troche pracki i potem lenistwo....
                                                    a, przylecial do nas golab, taki dove bialy, z pieknym rozlozonym ogonem, jak
                                                    paw co najmniej.... przychodzi do nas na taras, puszy sie, (robi kupy :(((((()
                                                    kolezanka twierdzi, ze to polski golab, ktory przylecial do Au jak sie zawalila
                                                    ta hala w Katowicach.... moze?..... kto wie.... moze polska mowe slyszy i
                                                    przylatuje z sentymentu ;)))))
                                                    a moze to aniol (stroz) ale czyj? kilka osob tu mieszka i ciezko zgadnac, kto
                                                    zacz ;)
                                                    no, a poza tym, wszytko w normie :))))))) (raczej)
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • 27.03.06, 00:51
                                                    Tez sa u mnie w parku. Panosza sie i szarogeszcza. Troche mafijnie
                                                    sie zachowuja. Wymuszaja od siedzacych na lawkach slynne filadelfijskie
                                                    precle. Sol i musztarda im nie przeszkadza. Niezadowolone moga pozdrowic
                                                    z gory :). Dzisiaj ich w parku nie bylo. Moze temperatura im nie
                                                    odpowiadala (7C) a moze w niedziele poszcza?

                                                    Z pogoda wszedzie roznie. Wczoraj w Szczecinie padal snieg. Dzisiaj
                                                    pada deszcz. Widzialem migawki z Rzymu. Papiez ma nowe stylowe sloneczne
                                                    okulary Prada :). Bedzie wiec ewentualnie slonce. Papiez wie, on jest
                                                    najblizej Glownego Meteorologa.

                                                    Snulem sie dzisiaj leniwie przez dzien nic nie robiac. Dolce far niente
                                                    ma swoj niezaprzeczalny urok. Teraz czekam na srode www.powerball.com :).

                                                    Ciao,
                                                    m.
                                                  • 28.03.06, 04:28
                                                    U nas golebie wszelakie sa pod kluczem.
                                                    Nie wolno wypuszczac.
                                                    Ptasia grypa.

                                                    A co najistotniejsze to : SWIECI SLONCE.

                                                    Tak z nienacka i wbrew wczorajszej prognozie pogody.

                                                    Po kilku tygodniach deszczu, mgly i chmur takie sloneczko bardzo nastroj
                                                    poprawia.
                                                    Dzisiejsza prognoza przewiduje sloneczko rowniez jutro, pojutrze znowu ma
                                                    zaczac padac.

                                                    Oj cos czuje, ze jutro dzien wolny sie szykuje.

                                                  • 29.03.06, 22:02
                                                    ... zielono, slonecznie, cieplo i prawie nago :).
                                                    Moze sie dzisiaj zazieleni bardziej: www.powerball.com
                                                    Nasze numery:
                                                    01 04 09 23 54 PB 25,
                                                    06 18 25 30 50 PB 17,
                                                    17 31 33 37 44 PB 23.

                                                    :),
                                                    m.
                                                  • 30.03.06, 03:20
                                                    U nas tez jeuz wiosna.

                                                    Korzystajac z przerwy w deszczu zrobilem sobie dzien wolny i spedzilem go na
                                                    rybach oczywiscie.

                                                    Ach milo tak sobie w sloneczku, przez krzaki i chaszcze sie przedzierac.
                                                    Wyniki bardzo dobre, bassy braly na cokolwiek do wody wrzucilem.

                                                    A dzisiaj w pracy mamy wizyte jakich upierdliwcow i dzien sie nieciekawie
                                                    zapowiada.

                                                    Przezyjemy i to.
                                                  • 31.03.06, 12:35
                                                    Siemanko kochaniency,
                                                    no i co to sie dzieje dziewczyny co z wami?ja zdazylem troche przewietrzyc
                                                    glowe w podrozach,wracam a tu jak bylo tak i jest dalej cicho.Szopen i Mojito
                                                    jak zwykle czuwaja a dziewczyny wcielo,kurde nie wyglupiajcie sie kochanienkie
                                                    bez was to zadna gadka szmatka:)
                                                    Szopen Ty o rybkach pisz,ja z przyjemnoscia poczytam tymrazem.tez na urlopie
                                                    lowilem ryby,innego kalibru "ryby" wprawdzie ale tez lowilem:)))
                                                    no to spadam rozpakowac plecak i mam nadzieje,ze jak rankiem otworze oko to
                                                    ktos tutez sie dopisze.
                                                    buzienka dziewczyny,graba panowie
                                                    czolko
                                                  • Gość: yvona IP: *.nsw.bigpond.net.au 31.03.06, 14:21
                                                    mam nadzieje, ze to nie byly "zimne ryby" ;)))))))))))))))))))))))))))
                                                  • 01.04.06, 00:36
                                                    Yo Yovonka:)))na ciebie to mozna liczyc 100%,otwieram oko i jest wpis kurde:)))
                                                    cos tylko cieniutko ostatnio.
                                                    widac ze na nas wszystkich jakos chyba pogoda wplywa czy ki grzyb,bo jak piekna
                                                    pogoda i goraco to kto bedzie tu siedzial i pisal,chociaz kiedys to wcale nie
                                                    przeszkadzalo nikomu czy pogoda humor czy jakies niepowodzenie,pisalo sie od
                                                    rana do wieczora kurde,a nawet wiecej.
                                                    ja postanowilem ruszyc w swiat,no tego miala to byc podroz w celach
                                                    leczniczych,mialem sie wyleczyc z czegos ale chyba mi sie nie udalo.
                                                    wprawdzie polowanie sie udalo,ryby braly,ale braly zbyt szybko,za
                                                    latwo i tu wlasnie pies pogrzebany.jak te "rybki" sa bardziej trudne
                                                    do zlowienia,to radocha i satysfakcja wieksza,jak wymagaja naszego
                                                    sprytu,ynteligencji i takich podchodow.no tak ale "oblowilem"sie.
                                                    no tyle.
                                                    spadanko i lece sprawdzic plaze
                                                  • 01.04.06, 02:04
                                                    powinniscie pisac dalej. Asia naprawde bardzo lubie jak piszesz i wszyscy inni,
                                                    naprawde zawsze chetnie tu zagladalam bo jest to zadkosc ze ludzie jeszcze
                                                    potrafia pisac o swoim normalnym zyciu bez rzadnego zadecia. rano to zwykle
                                                    kawa i siadam do komputera was poczytac, bo u was ciagle cos sie dzieje. tak na
                                                    przekur wlasnie dlatego ze jakas tam nie pisze powinniscie pisac dalej, zeby
                                                    pokazac ze bez niej tez sie obedzie. moim zdaniem to tak sie wypiac na
                                                    wszystkich bez powodu to bardzo nieladnie.
                                                  • Gość: gosciu IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.04.06, 05:29
                                                    ludzie dajcie se spokoj
                                                  • 01.04.06, 05:48
                                                    Piszemy dalej.

                                                    Nie po raz pierwszy cos troche zwolnilo.

                                                    I napewno nie po raz ostatni.

                                                    Pysiek sie jeszcze pojawi.

                                                    Dzisiaj przeskoczylem przez nastepne kolko.

                                                    Zrobilo sie lato. Cieplo, parno i potno.
                                                    Zaraz chyba znowu padac bedzie.

                                                    Do zycia ogolnie nalezy podchodzic bez zadecia bo od tego to mozna tylko oczu
                                                    wytrzeszczu albo zatwardzenia sie nabawic.

                                                  • 01.04.06, 06:58
                                                    Upalny dzien dzisiaj byl. Prawie czulem lato. I widac tez bylo.
                                                    Po odziezy lekkiej, po ogrodkach kawiarnianych, po otworzonych
                                                    dachach i szybach samochodow. Nie wiem ile stopni bylo ale bylo
                                                    niemalo.

                                                    Kolega Harleyem przyjechal do pracy. Niechetnie przyjechal, powiedzial.
                                                    Przez moment chcial jechac w innym kierunku. Najlepiej przed siebie :).
                                                    I najlepiej na Poludnie. Wynurzyl sie z kryzysu zimowego. Ogolnego - tak
                                                    to nazwal. Szuka kogos na tylne skorzane siedzenie na nadciagajace lato.
                                                    Moze i na dluzej... Patrzylem jak odjezdzal. Meski ryk silnika robi wrazenie.
                                                    Motor tez. On po kryzysie jest tez ok. Usmiecha sie czesciej.
                                                    Motor moze sobie kiedys tez kupie. Przyjemna sprawa. Albo moze wypozycze...
                                                    Kolega obiecal mi pare lekcji gdym sie zdecydowal. Rozwaze...

                                                    Zdrzemnalem sie dzisiaj troche dluzej. Widocznie ta letnio-kojoco-usypiajaca
                                                    pogoda tak na mnie dziala. Nic mi sie nie snilo. W ciagu dnia zazwyczaj nie
                                                    snie. Wole na jawie :). Zrobilem kilka przysiadow przy lodowce. Wybor
                                                    nieduzy. Na twarozek z dzemem brzoskwiniowym sie zdecydowalem.
                                                    Okazal sie dobrym wyborem. Wymieszany kolorowo wygladal. Kolory niedrazniace.
                                                    Lagodne. Z przewaga bieli.

                                                    Pojde chyba spac. Jutro mam dlugi i mozolny dzien. I kalendarzowo
                                                    szczegolny. Caly kwietniowy. Moze jakas mila niespodzianka sie zdarzy?
                                                    Moze tutaj www.powerball.com ? To by dopiero bylo :).
                                                    Nasze numery:
                                                    07 11 17 25 46 PB 07,
                                                    01 12 15 25 26 PB 25,
                                                    09 12 31 38 43 PB 24.

                                                    Wczoraj chcialem byc prezydentem. Tylko na moment. Na ten moment meksykanski.
                                                    Prezydent na tle ruin i oceanu dobrze wygladal. I klimat mial lepszy.
                                                    Troche rozluzniony wygladal. Ostatnio rzadko jemu sie to zdarza.

                                                    Za pare minut kwiecien. Ladna nazwa. Gdyby nie termin podatkowy bylby
                                                    cudownym miesiacem. A tak to jest tylko wspanialym. Dobre i to.

                                                    Gunther/Amigo,
                                                    ten kurort kardiologiczny to z rybami tropikalnymi :)?
                                                    Kolorowe welonki przychodza mi do glowy. Z gracja sie poruszajace.

                                                    Szopen,
                                                    masz ciagle akwarium w pracy? Co w nim sie dzieje?

                                                    Dobranoc/dzien dobry odpowiednio i do zobaczenia w kwietniu,
                                                    saludos Amigos,
                                                    mojito.

                                                    23:57.
                                                  • 01.04.06, 11:35

                                                    znaczy rybki maja byc trudne? ;)))) hmmm... sprobujemy, zobaczymy... tylko jak
                                                    dlugo trudne, coby nie przegiac i zmeczenie materialu nie nastapilo? ciezko
                                                    wyczuc, co? ;))))
                                                    ech, te gierki..... czasami fajne sa, ale generalnie - nie dla mnie :/ u mnie,
                                                    co na duszy - to na dloni :))) i plusy i minusy sa.... ciekawe kto jeszcze tak
                                                    ma? bo z wiekiem to dupa twardnieje, a okazuje sie, ze niektorzy odporni
                                                    jednak...
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • Gość: Asia IP: 203.184.21.* 01.04.06, 11:56
                                                    u mnie dzisiaj byl sliczny sloneczny dzien, wybralismy sie z malzonkiem i Pike
                                                    na piknik do Woodent, najpierw spacer po lesie a pozniej po plazy, piekny
                                                    dzionek na taki spacerek. Po spacerku maz rozstawil stolik a ja przyszykowalam
                                                    lunch, siedzimy sobie gadamy i naraz slyszymy wyjacy silnik motorow akurat na
                                                    wprost od nas jakies moze 200 m

                                                    patrze a tu wyskakuje jakis facet na motorze, i prosto na sosne wali, przez
                                                    ulamek sekundy wydawalo sie ze ja ominie, ale nie mial tyle szczescia niestety.
                                                    Zaraz zanim nastepny, temu udalo sie sosne ominac, lecimy z mezem w tamta
                                                    strone, ten drugi wlasnie dzwoni po karetke

                                                    facet lezy pod drzewem, narzeka ze nie moze sie ruszyc, wyslalam meza po koc do
                                                    samochodu, w cieniu bylo zimnawo a oni obydwaj ubrani w szorty i letnie
                                                    koszulki. Dobrze ze chociaz kaski mieli na glowach. Fajna frajda po wydmowym
                                                    lesie sobie pojezdzic ale facet za szybko jechal, bo wyskoczyl z za zakretu ze
                                                    zbyt duza szybkoscia i niestety tej sosny mu sie nie udalo ominac.
                                                    Maz polecial na droge coby kartke skierowac w odpowiednie miejsce, po jakis 20
                                                    minutach przyjechali, zrobili co swoje , zabrali delikwenta do szpitala. Mam
                                                    nadzieje ze nic powaznego mu sie nie stalo. W piatek zaraz obok mojej pracy byl
                                                    wypadek i niestety motocyklista nie przezyl :(


                                                  • 01.04.06, 12:54
                                                    Siemaneczko kochane dziewczyny,jakze sie ciesze ze chociaz dwie buzienki sie
                                                    tutaj nam pokazaly,a reszta pewnie tez dolaczy,albo nadciagnie wkrotce;)))
                                                    Yvona z "rybkami"i z braniem to tak roznie bywa.powiem dyplomatycznie ze nam
                                                    potrzeba nieraz szybkich polowow,ale jak te ryby prawie same na talerz wskakuja
                                                    to kurde szyszka trzeba uwazac zeby sie nie przejesc.dobra przyznam sie bez
                                                    bicia,wyskoczylem na kilka dni do Rio.
                                                    Asienko ty to masz przygody,gdzie sie nie ruszysz to cos sie dzieje;)motory to
                                                    jest radocha nie z tej ziemi.tutaj w miescie tonie da rady,zbyt duzy ruch ale
                                                    na motorway albo za miastem to mozna poszalec.widuje sie takich mlodych
                                                    chlopaczkow co to cale pensje wydaja na sprzet i motory lsnia jak cacuszka,az
                                                    przyjemnie popatrzec.a;e smiesza za to mnie takie kawalkady na harleyach
                                                    emerytowanych hippisow chyba.faceci w strszym wieku w skorze,tatuaze,lancuchy i
                                                    dziwaczne helmy przypominajace helm wikingow z rogami albo nawet hitlerowskie,
                                                    siwe wlosy zwiazane w kitke.kurde no nie wiem ale to mi cos nie ten tego.
                                                    no to spadanko,wpadne jeszcze do mojego pubu strzelic na druga noge jednego
                                                    szybkiego,sprawdze co sie dzieje na molo,moze jakies party i palulu.
                                                    buzienka dla wszystkich dziewczyn,wylazcie kochanienkie dosyc juz tego
                                                    undergroundu
                                                    graba panowie
                                                  • 02.04.06, 01:07
                                                    a ja lubie.... to znaczy, jak ktos ma prawdziwa pasje, to super; a ze sie z
                                                    deczka zagalopuje w tym swoim swiecie i sobie podobnych... i ze wyglada
                                                    kiczowato... no coz, ale ma do tego prawo, sporo do tej "prawdy" dochodzilam,
                                                    ale trafilo choc nie do konca ;))))) nie lubie dresow ;)))) na ten przyklad...
                                                    i dyskotekowych polmozgowych lal... choc to tez ich swiat a i czesto
                                                    wspolczucie sie nalezy za brak wychowania w domu rodzinnym i takie tam...

                                                    gunther, no, ja slyszalam, ze w Rio ryby jakies takie latwiej biorace ;))) no,
                                                    moze i tu w aussie tez, zwlaszcza te native ;)))))) no i wez pod uwage
                                                    egzotycznosc lowcy, to wspolczynnik brania jest inszy... ;))
                                                    no, ja mowie o takich rybach z chodniejszych wod, aczkolwiek to nie oznacza
                                                    chlodu en general, a juz na pewno nie tak jak to sobie ktos wyobraza ;))))
                                                    no, ale bredze....
                                                    moze dlatego, ze dzis ide lowic?/byc lowiona? sama nie wiem......
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                    ps. lowca/ofiara znana juz rybce ;)))))

                                                  • 02.04.06, 13:53
                                                    Siemanko wieczornie;)))
                                                    o kurde jutro do pracy !!!! raneee
                                                    no tak urlop byl po prostu za krotki,co dobre szybko sie konczy ale musialem
                                                    wykorzystac szanse i urwac sie na kilka dni,bo w pracy mamy zapieprz i szefunio
                                                    odgrazal sie ze pozniej nikogo nie wypusci.do konca czerwca wiec szykuja sie
                                                    overtimy i zadnej laby.
                                                    Yvonka z harlejowcami to sie nie zgodze,bo pasje jest miec dobrze ale trzeba
                                                    wiedziec kiedy sobie powiedziec dosc,a potem tego nie dziwota ze wychodzi taki
                                                    kicz.z ust to mi wyjelas:)))no ale dobra jak ktos lubi,jego sprawa przeciez nie
                                                    krytykuje tylko mowie,ze mnie to nie lezy.tylko czy sie to czasem tak teraz nie
                                                    porobilo ze jak kiedys nasladowalo sie starszych,to teraz na odwyrtke starsi
                                                    nasladuja mlodziez.mamusie trudno odroznic od corek,co nie jest takie zle;)
                                                    panowie tez nie lepsi.przede mna u fryzjera strzygl sie mlody chlopak,a za nim
                                                    kurde tatuncio i prosi the same style,garnitur i adidasy, sluchawki i te inne
                                                    gadzety.mlodzi sie postarzaja,starsi odmladzaja a ja kurde ciagle mlody,no tego
                                                    mlody duchem;)
                                                    co do polowow Yvona to powiem brutalnie,kazdy ma takie na jakie zasluguje.
                                                    ja to widze tak,ze szukac nalezy przyjazni najpierw a milosc i erotyzm dolaczy.
                                                    chociaz mnie sie zdarza czesto ze fiutem mysle,to tak dodalem zeby nikt nie
                                                    myslal ze ja taki doskonaly,wiem com sam spieprzyl;)
                                                    chyba dzisiaj bylo o jednego za duzo,spadanko kochaniency
                                                  • 02.04.06, 14:57

                                                    jeszcze jedno, co do tych nieszczesnych harlejowcow ;)))) ale odnosi sie do
                                                    wszystkich, po czesci.... te latka leca, ale... wlasnie, my, jesli mamy w
                                                    srodku ciagle tak samo (czyt. mlodo) to tego nie widzimy, i wtedy czasami moze
                                                    sie wkrasc smiesznosc ;))))) to chyba sporo tlumaczy (czyli, ten kicz i smiech
                                                    to tak "nie specjalnie", wypadek przy pracy ;)))))
                                                    no, z tym lowieniem to jest roznie, Gunther i niekoniecznie jest tak jak
                                                    mowisz, wiele jest fajnych ludzi i klopoty maja w polowach, bo jakos mniej
                                                    atrakcyjni fizycznie, a z kolei piekni dupkowie maja pelne rece :/
                                                    jak to mowia, taki lajf (brutal ;)))))
                                                    no, ja spadam z kolei nie z powodu o jednego za duzo ;)) tylko jakos spac sie
                                                    chce....
                                                  • 02.04.06, 15:41
                                                    Iwonka i Gunther:-))))))))

                                                    Szalenie pasjonujaca ta wasza dyskusja o rybach:-) I jak rozna od
                                                    ichtiologicznych rozwazan Szopena i Mojito;-) Chociaz oni i o smakach, i o
                                                    wielkosci czesto rozprawiaja... A przy okazji czesto piwny watek sie pojawia;-)
                                                    Mojito, nie dalej jak wczoraj ogladalam welonki. W sklepie oczywiscie. Gracji
                                                    ja tam u nich nie widze...Placza im te welony;-) Wole male, zwinne rybki.
                                                    Najbardziej te umieszczone w niby rafie koralowej, bo kolory maja bajeczne.

                                                    Ktore to z was smiesza "wiekowi" harlejowcy, bo sie pogubilam? A ja ciagle
                                                    marze o zaatakowniu pustyni na szybkim motorze, nie musi to byc harley..;-)
                                                    Widzialam kiedys na tamtej pustyni jednego weterana na harleju z pelnym
                                                    szpanem. Mial napis: weteran wojny w Wietnamie. A na drugim siedzeniu wozil
                                                    mloda Azjatke, moze nawet Wietnamke. Rekompensata za krzywdy...?

                                                    U mnie po staremu, nadmiar roboty i problemy, takze prywatne. Troche kasy
                                                    niektore z nich by rozwiazalo.. A tu ciagle nic...
                                                    Numerki sprawdzilam.

                                                    Pozdrawiam wszystkich:-))))
                                                    T/D
                                                  • 03.04.06, 03:08

                                                    ano, bo ryby i polowy to bardzo ciekawy temat, no i doswiadczenia
                                                    lowcow/lowionych rozne i inne, totez nie zawsze sie zgadzamy....
                                                    ja wciaz twierdze, ze nie ma tak, ze cos jest, bo "na to zaslugujemy" - to by
                                                    wskazywalo na tzw. sprawiedliwosc (losowa?) a cos takiego nie istnieje... jak
                                                    nie istnieje "ekonomia" w naturze (w sensie nie marnowania za duzo - materialu,
                                                    energii itd.) wlasnie w swiecie przyrody jest takie "waste" o jakim nam sie nie
                                                    snilo...
                                                    a teraz podaje kolejny topik, uwaga: czy amerykanie rzeczywiscie polecieli na
                                                    ksiezyc, czy tez to wielka mistyfikacja byla, majaca na celu utarcie nosa
                                                    ruskim? ;)))))))) bo ostatnio uslyszalam taka teorie i musze powiedziec, ze
                                                    mnie w siedzenie wbilo ze zdumienia :)
                                                    papa, spadam, dzien sie rozwija slonecznie, aczkolwiek niekoniecznie
                                                    gladko ;))))
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                    Tizedik, nareszcie wydalas glos ;))))) bo juz sie niepokoilismy?.....
                                                    (to nie mnie smiesza harlejowcy ;)))))))
                                                  • 03.04.06, 04:30
                                                    Siemanko i jak to milo zobaczyc kolejna buzienke;)))
                                                    i tak pomalutku moze wszyscy do nas wroca,chociaz z Matrioszka to gorsza sprawa.

                                                    Tizedik kurde szyszka ja z nikogo sie nie smieje,jak ktos lubi prosze bardzo
                                                    wolnosc Tomku,napisalem tylko ze mi nie ten tego.a swoja droga to podziwiam jak
                                                    Ty kobieta wyrywasz na motorze,bo to nie jest takie proste jakby wygladalo na
                                                    obrazku,wiem bom probowal.nie mowimy o wyrywaniu na tylnym siodelku przeciez;)

                                                    Yvona a moze nasze porazki biora sie stad ze nie wkladamy wystarczajaco duzo
                                                    wysilku,aby ta wspaniala milosc znalesc,utrzymac lub strcic w pieknym stylu,tak
                                                    zeby zachowac piekne wspomnienia chociaz.tak z punktu widzenia meskiego i mysle
                                                    ze damskiego rowniez;)sam wiem ile to trzeba sie nabiegac nieraz,zeby nasza
                                                    ukochana chociaz raz nam dala w pozycji "bozej"przy zgaszonym swietle,kiedy ty
                                                    chlopie myslisz jednoczesnie o jakims dzikim niezobowiazujacym seksie.ile to
                                                    trzeba sie nachodzic,dbac o swoj wyglad,zgadywac kaprysy,a tu slyszysz ciagle
                                                    nie rob tak a tak.setki malych pretensji to do szalu moga doprowadzic.my od
                                                    niepamietnych czasow za wami sie uganiamy i uganiac bedziemy,tracimy dla was
                                                    glowe.a malo atrakcyjny wyglad to nie wiem o czym piszesz,w waszej wyobrazni to
                                                    nie to samo bo my widzimy inaczej.a tu taki przyklad

                                                    - masz zly humor, czy cos ci jest? pyta On
                                                    - nie,nic odpowiada Ona
                                                    - czy chodzi o cos,co powiedzialem?
                                                    - nie.
                                                    - moze chodzi o cos,czego nie powiedzialem?
                                                    - nie!
                                                    - czy chodzi o cos,co zrobilem?
                                                    - nie.
                                                    - czy chodzi o cos,co powiedzialem o czyms,co zrobilem,a nie powinienem tego
                                                    robic lub chociaz powinienem zrobic inaczej,majac na uwadze twoje uczucia?
                                                    - moze.
                                                    - wiedzialem ...

                                                    o kurde,Amigos ta kuracja kardiologiczna to masz racje,rzuccie tu slowem bo sam
                                                    z dziewczynami nie poradze sobie;)czasami sobie mysle,ze milosc jest do bani;)
                                                    spadanko
                                                    i taki link dla Yvony
                                                    carpenoctem.tv/cons/moon.html
                                                  • 03.04.06, 05:58
                                                    widzisz, Gunther, problem jest taki, ze niestety z dnia na dzien (no, moze z
                                                    roku na rok, coby nie bylo tak dramatycznie) ludzie staja sie egoistami,
                                                    patrzacymi na czubek wlasnego... nosa ;)) niektorzy sie nie staja - po prostu
                                                    sa nimi od zawsze; inni nie sa wcale - co ich nie ratuje. bo: egoisci sa tak
                                                    skoncentrowani na sobie, ze w lowieniu rybek kieruja sie wylacznie swoim
                                                    dobrem/interesem; inni, ci lowiacy i lowieni, trafiajacy na egoistow,
                                                    zniechecaja sie (ilez razy mozna sie szarpac i ofiarowywac wszystko/wiele nie
                                                    dostajac w zamian nic wartosciowego??.....)
                                                    stad spadek jakosci efektow lowieckich, mimo, ze sam sprzet rozwinal sie
                                                    imponujaco ;))))) i w ogole niewiara w udane lowy en general...
                                                    dodaj sobie teraz wysrubowane kryteria medialne gdzie od urodzenia trabi sie
                                                    dziewczynkom, ze jak maja size powyzej 12 i nie taki fejs, to wlasciwie moga
                                                    sie juz szykowac do klasztoru, albo na misje na Sumatre :0
                                                    zauwaz jaka szokujaca jest nowa kampania reklamowa Dove w Sydney i jakze inna,
                                                    pokazujaca wlasnie ten problem (moim zdaniem, genialny pomysl);

                                                    tradycyjna reklama:
                                                    panie idealne modelki snuja sie po ekranie z nienaganna cera, sylwetka, w
                                                    futrach, jedwabiach, brylantach... panowie - lowia (ryby;))))) pija piwo,
                                                    jezdza samochodami i demoluja co sie da.... co to za swiat, co to za przekaz????
                                                    jedyne zainteresowanie mlodej pani to depilacja, ciuch, dezodorant i
                                                    opalenizna, no, dalej ida zmarszczki (a fe!!) i takie tam "niedoskonalosci";
                                                    a jak juz sie stana zonami.... chyba jeszcze gorzej: jaki proszek pierze
                                                    lepiej, jaki produkt czysci na polysk, jakie platki sniadaniowe jesc powinien
                                                    synek-maminsynek ;/
                                                    efekty masz wokol, na wyciagniecie wedki ;))))) nie wiadomo czy smiac sie czy
                                                    plakac....
                                                    i te gierki.... a czy powinnam opdowiedziec (odpisac, odebrac) teraz, czy za
                                                    trz razy, "jak kocha to poczeka", niech sie postara wiecej, niech sie
                                                    dowiaduje, i tak dalej.... no i te gierki dac-nie dac, co juz w ogole jest
                                                    chore...
                                                    nie twierdze, ze pewien poziom gierek i napiecia jest fajny i sluzacy sprawie,
                                                    ale ten nadmiar.... czlowiek juz nie wie co ma robic, nie zrobi czegos na co ma
                                                    ochote, bo boi sie zaszufladkowania jako "ktostam"
                                                    no i ten brak kontaktowosci ze strony panow..... nie odzywa sie toto dniami,
                                                    potem sie okazuje ze "nie mial nic ciekawego do powiedzenia", "nie pomyslal" i
                                                    tak dalej.... a ty czlowieku zachodzisz w glowe i wymyslasz tysiace wersji, i
                                                    coraz bardziej wulkanicznie sie robi.....
                                                    lol, ale wysmarowalam ;)))))))
                                                    dzieki za stronke, ciekawa, przejrze to dokladnie soon :)))
                                                    no i pozdrowionka,
                                                    Iwona
                                                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 03.04.06, 11:40
                                                    Rane goscia faktycznie obydwoje wysmarowaliscie, a o milosci ani slowem, czyzby
                                                    takowa nie istniala w Waszym slowniku? Widze ze a to rozmiar nie odpowiada, a
                                                    to za latwo a to za trudno, a moze sobie poprostu nie dajecie szansy zeby sie
                                                    zakochac?

                                                    Jak czlowiek naprawde kocha to nie liczy sie rozmiar, wzrost, wyksztalcenie,
                                                    ilosc posiadanej gotowki, sex na pierwszej czy dziesiatej randce itd

                                                    no ale niektorzy poprostu sie boja :))
                                                  • 03.04.06, 12:30
                                                    > no ale niektorzy poprostu sie boja :))
                                                    Aska, bingo!
                                                    Tez tak mysle, że z dyskutujacej aktualnie dwojki "niektorzy" sie boja....;-)

                                                    Dzis w Gazecie, jak na zamowienie, jest tekscik bardzo a propos:
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3256281.html
                                                    Mnie sie dodatkowo bardzo spodobal przekroj wiekowy grupy badanej na
                                                    okolicznosc: szybki numerek czy dluzszy romans..;_

                                                    Kobiety nie chcą przygód na jedną noc

                                                    PAP 03-04-2006, ostatnia aktualizacja 03-04-2006 09:33

                                                    Wizerunek kobiety poszukującej partnera na jedną noc, lansowany m.in. przez
                                                    serial "Seks w wielkim mieście", nie jest do końca prawdziwy. Badania wykazują,
                                                    że kobiety wcale nie szukają takich przygód.
                                                    9 na 10 pań przebadanych przez naukowców z Sheffield uważa jednonocne przygody
                                                    za "niemoralne" i ma znacznie bardziej tradycyjne podejście do seksu niż
                                                    badacze się spodziewali.
                                                    Mimo że panie nie chciałyby znaleźć się w takiej sytuacji, to nie potępiają
                                                    tych, które są skłonne mieć partnerów na jedną noc.

                                                    "Seks jest dla kobiet przeżyciem emocjonalnym, więc jak mogą uprawiać miłość
                                                    bez zaangażowania emocjonalnego?" - podsumowuje jedna z badaczek.

                                                    Naukowcy wzięli pod uwagę opinie 46 kobiet w wieku od 23 do 83 lat - donosi
                                                    serwis BBC.
                                                  • 03.04.06, 13:39
                                                    Siemanko,
                                                    co wy dziewczyny,ja w czerwonych beretach sluzylem i sie boje?no nie ten tego;)
                                                    strachy na lachy,no dobrze przespie sie z myslami i cos wam napisze;)
                                                    buzienka
                                                  • 03.04.06, 15:19

                                                    "niektorzy" to ostatnio sa zdegustowani i juz nie wierza.... bo moze nie tak
                                                    trafiaja? a moze sie nie znaja? ;))))
                                                    taki jakis cynizm do mojej osoby zawital ostatnio... i cusz ja na to
                                                    poradze? ;)))
                                                    trza przeczekac; a milosc... no, Asiu, ja uwazam, ze nie wszystkim jest dana...
                                                    choc jeszcze nie doszlam przyczyny, ale spox, i do tego dojde ;)))
                                                    a strach... no, wiadomo, kazdy ma w zakamarkach jakas dawke, nawet berety ;))))
                                                    obojetnie jakiego koloru :)
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • 04.04.06, 02:47
                                                    Buenas noches Amigos,

                                                    magnolie zakwitly w parku. Trzy drzewa. Wygladaja uroczo z ta
                                                    mieszanka bieli i rozu. Siedzialem na lawce w porze lunchu i
                                                    patrzylem z przyjemnoscia na swiezo wykapane deszczem kwiaty.
                                                    Patrzac na magnolie mam mieszane uczucia. Tylko dobre.
                                                    Mieszaja mi sie uczucia mile z bardzo milymi :). Bylem zauroczony.

                                                    Milosc moze sie zdarzyc. Moze tez nie... Ludzie kupuja polisy
                                                    ubezpieczeniowe dla/przeciw milosci. Jedni chca aby zdarzyla sie
                                                    natychmiast, inni nie chca jej na razie/w ogole a jeszcze inni
                                                    chca aby zdarzyla sie nie wczesniej niz za pare miesiecy :).
                                                    Jako, ze nie ma pewnosci co do pojawienia sie milosci ludzie przyjmuja
                                                    jej dalsze kuzynki i krewne takie jak zauroczenia/fascynacje/ sympatie/
                                                    namietnosci i dalsze galezie rodziny.

                                                    Uwazam, ze swiat bez kobiet bylby zupelnie szary i do doopy :).
                                                    Uwazam tez, ze podczas nieobecnosci milosci dalsze kuzynki tez sa
                                                    ok i nie pozbawione wdzieku/uroku. Milosc brzmi bardzo powaznie.
                                                    I czasami ta powaga lekko niepokoi :). Cos w niej jednak musi byc
                                                    nieodpartego skoro ciagle sie przewija w roznych swoich odcieniach.
                                                    Byc moze ludzie nie obawiaja sie tyle milosci ile jej powiklan :).

                                                    Przytoczone przez Tizedik kobiece badania potwierdzaja moja opinie,
                                                    ze jednonocna blizsza znajomosc to pogotowie seksualne. Widzi sie
                                                    pulsujace czerwone swiatla i slyszy syrene :). Nam, mezczyznom, jedna
                                                    noc sie nie podoba tak jak dwie, trzy noce...

                                                    Uspokajajacym byloby przeczytanie zdania w jezyku obcym "wsio w paradkie"
                                                    od Matrioszki. Nie wiem czy powinienem juz przygotowywac paczke z cebula
                                                    i witaminami oraz odkladac pieniadze na lapowki czy moge jeszcze poczekac
                                                    do odwolania i apelacji :).

                                                    Wczoraj odkrylem dla siebie w delikatesach DiBruno dzem figowy. Figi
                                                    z Hiszpanii. Ole! Slodzone miodem. Jestem pod wrazeniem i smakowym
                                                    urokiem. Odnosze wrazenie, ze latwo sie zauraczam :).

                                                    Tizedik,
                                                    rzeczywiscie, z ta gracja u welonek przesadzilem. Dawno welonek nie
                                                    widzialem i ich powloczyste welony zatarly mi sie w mojej pamieci.
                                                    Tez lubie mniejsze zwinne rybki :). Najlepiej lapie sie je recznie.

                                                    Prace wpisalem do tematu aby nie bylo cienia watpliwosci, ze piszemy
                                                    na forum Praca. Mila alternatywa dla pracy byloby www.powerball.com

                                                    Hasta luego todos,
                                                    mojito.

                                                    20:47
                                                  • 04.04.06, 04:26
                                                    Siemanko kochanienkie dziewczyny;)
                                                    przez te powazne rozmyslania to kurde prawie zaspalem do roboty;)ale sny jakie
                                                    mialem za to same zlote rybki mow co chcesz Tizedik one maja gracje:)))
                                                    co ja mam do powiedzenia?ze ze mnie ekspert od milosci jak z koziej dupy traba,
                                                    dotad wiecej porazek niz zwyciestw,widac podoba mi sie wracanie na tarczy.ale
                                                    zaczynam dostrzegac ze byc moze,wina kurde wieksza wina lezy po mojej stronie.
                                                    wygodniej mi lezec z puszka piwa i czekac az ta wielka milosc przyjdzie i mnie
                                                    powali;)z tego co to Yvona napisalas to nijak moge sie wpasowac w jakas grupe i
                                                    chyba blizej mi do tego egoisty.polowy moje bywaly udane nie zaprzeczam,ze bylo
                                                    tych roznych rybek to sie nie wypieram.strachy na lachy czegos sie bac no nie
                                                    to nie ja,sie nie wypieram nie nosze serca na rekawie ale jak widze ciekawa
                                                    zdobycz na horyzoncie to kurde!!!cala naprzod!!!milosc tez kojarzy mi sie
                                                    bardziej jako cos dobrego,niz zlego nigdy nie kojarzy mi sie jako pasmo udrek,
                                                    bo tylko my sami potrafimy z tej milosci udreki porobic.najpiekniejszy jest
                                                    pierwszy etap zauroczenia gorzej kiedy jak potem opadaja milosne uniesienia i
                                                    dopada nas szara rzeczywistosc,ktora wyglada no jakby tu powiedziec,wyglada jak
                                                    wyglada.ile to par rozstalo sie z powodu niewycisnietej prawidlowo tubki pasty
                                                    do zebow?jasne to tylko pretekst bo prawdziwy problem to moze bylo zmeczenie
                                                    tematu,moze ktos nowo poznany,ale to wszystko to nie sa przyczyny ale juz
                                                    skutki znudzenia sie soba albo niespelnienia sie milosci w zwyklym codziennym
                                                    zyciu.dla mnie jak panna sama nie wie czego ode mnie oczekuje a jeszcze gorzej
                                                    jak nie wie czego oczekuje od zycia,to przepraszam wyciagam moj czarny notesik
                                                    z telefonami;)i nastepuje etap nieciekawy no jak sie rozstac,zeby nie dostac po
                                                    pysku;)staram sie jak moge,ale jak ktos nie dzwoni nie pisze i nie wykazuje
                                                    ochoty,to spokojnie moge sie przyjrzec mojej facjacie w lustrze i sobie
                                                    powiedziec "kochany to nie twoj czas,nie wyszlo ale zrobiles co mogles.
                                                    nastepnym razem nie powtorzysz tego bledu ale pewnie zrobisz kolejny" uczymy
                                                    sie cale zycie.jedni mieli szczescie i na progu swojego doroslego zycia
                                                    spotkali milosc do grobowej deski,ja jednak smiem twierdzic ze nic darmo.jestem
                                                    pewien ze ci szczesciarze po zlapaniu na haczyk swojej polowki nie spoczywaja
                                                    na laurach,tylko chuchaja na ta swoja milosc jak sie da tylko,a ze nie kazdemu
                                                    sie to udaje to inna broszka,ale nie kazdy z nas jest doskonaly.
                                                    kurde teraz ja nasmarowalem i teraz poprosze o wasze opinie tylko Tizedik bez
                                                    podpierania sie cytatami.no dobra jak kobitki takie ostrozne i ta jedna noc nie
                                                    ten tego,toja wam powiem ze ja nie mam nic przeciwko temu ja jestem cierpliwy,
                                                    jak gra warta swieczki to czemu nie,poczekam;)tylko niech da kurde jakis znak
                                                    ze mam jakies szanse a jak mnie kompletnie ignoruje kurde to co tory kolejowe?
                                                    pociag za 15 minut zezryjcie mnie muchy;)poza tym mowcie co chcecie ale jak
                                                    seks nie wychodzi to najwieksza milosc nie przetrwa.
                                                    spadam bo i tak tego za duzo
                                                    Amigo graba,ty to potrafisz kurde:)))
                                                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 04.04.06, 10:27
                                                    Gunther masz racje ze jak sex nie wychodzi i to i z milosci nici,chociaz ponoc
                                                    sa pary ktore bez sexu sie kochaja, no ale co kto lubi. Jedno co mnie
                                                    zaciekawilo w Twojej poprzedniej wypowiedzi to to ze napisales ze bylo zbyt
                                                    latwo, ciekawi mnie jak uwazasz ze powinno byc. Czy sex na pierwszej randce to
                                                    zbyt latwo? czy na drugiej dobrze? a moze na trzeciej? co dla ciebie byloby w
                                                    sam raz?

                                                    Czy w sam raz jest ze facet proponuje sex np na pierwszej randce a potem uwaza
                                                    ze bylo za latwo? a jezeli tak uwaza to dlaczego np nie wstrzyma sie z taka
                                                    propozycja do 5 ranki zeby bylo wlasnie tak jak on by chcial, nie za latwo nie
                                                    za trudno jak w sam raz.

                                                    Ywonka pisze ze milosc nie wszystkim jest dana,, ale czy mowimy np ze jestesmy
                                                    w siodmym niebie bo on/ona nas kocha? chyba nie, bo nawet jezeli ktos nas kocha
                                                    a my nie, to ta "dana" milosc nic dla nas nie znaczy, czyli sprawa prosta jak
                                                    drut, czy my potrafimy kochac? czy mozemy kogos obdarzyc naszym uczuciem a
                                                    najwazniejsze czy chcemy? Jezeli chcemy to zadne komplikacje nie sa dla nas za
                                                    trudne, pilegnowanie milosci tez nie jest wtedy trudne :) chociaz pewnie troche
                                                    trudniejsze niz lezenie na kanapie z puszka piwa, a moze i nie bo mozna to piwo
                                                    pic w dobrym towarzystwie.

                                                    Oczywiscie ze ludzie sie rozchodza, sama sie kiedys rozeszlam, ale uczymy sie
                                                    na wlasnych bledach. Czesc z nas ma wszytko ulozone, nawet to jak nasza milosci
                                                    ma wygladac, i moze dlatego nam sie nie uklada. Czesc uwaza ze jezeli sie
                                                    zakocha w jenej osobie to straci to co moglaby przezyc nie zakochujac sie i nie
                                                    wiazac z ta jedna osoba.

                                                    Osobiscie uwazam ze sex na jedna czy na trzy noce, to w dalszym ciagu jest
                                                    szukanie milosci, bliskosci, intymnosci. Moze dlatego zostawia po sobie
                                                    nienasycenie, niespelnienie, a czasem niesmak i to niezaleznie od plci.

                                                    Jaka gra jest warta swieczki?
                                                  • 04.04.06, 11:22
                                                    > Jaka gra jest warta swieczki?

                                                    Tak po 2 dniach czytania i zbierania mysli odpowiem jednym z ulubionych
                                                    powiedzen mojego taty:

                                                    Sprawa jest prosta jak swinski ogon.


                                                    Czyli i kroliki w tych doswiadczeniach uzywane i sytuacje i okolicznosci az tak
                                                    bardzo sie roznia, ze nie jest mozliwe wyciagniecie wnioskow i opracowanie
                                                    receptury jednej (a nawet nie kilku) pasujacych do kazdych warunkow
                                                    doswiadczenia.

                                                    (Tu zmieniajac temat poprosze o podpowiedz jak sie pisze warunki czy waronki bo
                                                    ow problem od dawna mnie przesladuje).




                                                    Wracajac do tematu.

                                                    Podobnie jak Asie zastanowil mnie brak slowa milosc w wielu z powyzszych
                                                    wypowiedzi.
                                                    Nie uwazam, ze nawiazywanie do "strachu przed" pasuje ale co ja tam chlopiec o
                                                    kilku wiosnach o zyciu wiem?


                                                    Czy milosc wszystkim jest dana?

                                                    Cholera go wie. Szansa na owa zdarza sie chyba kazdemu w zyciu wielokrotnie ale
                                                    nie zawsze jest okazja/mozliwosci/luck ta szanse wykorzystac.

                                                    Jako osoba z bardzo sceptycznym nastawieniem do rzeczywistosci nas otaczajacej
                                                    nie bardzo wierze w sprawy typu: milosc od pierwszego wejrzenia, momentalna
                                                    wiedza ze to jest wlasnie TA osoba dla mnie itp itd.

                                                    Uwazam, ze milosci to jest cos co musi urosnac, wymaga pielegnacji i wielkiego
                                                    wysilku by TRWALA. Czasem ten wysilek wymagany jest od obu stron czasem tylko
                                                    od jednej w koncu na to samo wychodzi.

                                                    Life is not fair, but it is not fair to everybody so that is what makes it fair.

                                                    > Czy sex na pierwszej randce to
                                                    > zbyt latwo? czy na drugiej dobrze? a moze na trzeciej? co dla ciebie byloby w
                                                    > sam raz?

                                                    Patrz powyzej na odpowiedz o ogonie.

                                                    W zyciu zdarzylo mi sie kilka long time relationship zaczynajacych sie od seksu
                                                    po kilku godzinach od spotkania, kilka pomylek, kilka zwiazkow z "ciut"
                                                    dluzszym okresem oczekiwania i kilka pomylek w takich samych okolicznosciach.

                                                    Regol po prostu nie ma.

                                                    Ludzie w zyciu sie rozchodza ale nie wierze, ze kiedykolwiek chodzi o sposob
                                                    wyciskania pasty do zebow z tubki, tego typu sprawy to sat tylko preteksty do
                                                    klotni i pokazywania "kto tu rzadzi".


                                                    No to teraz bardziej optymistycznie.
                                                    W sobote bylismy na BBQ w parku, cala operacja zoorganizowana przez znajomych
                                                    Lily z pracy, ogolnie majaca na celu "zwiekszenie ilosci damsko-meskich
                                                    zwiazkow". O samej imprezie moge napisac osobno ale chodzi o to, ze w pewnym
                                                    momencie padlo pytanie (My bylismy jednynm malzenstwem w dodatku z dzieckiem)
                                                    jak dlugo sie znamy.

                                                    No i po szybkim przeliczeniu na palcach wyszlo 10 lat i tydzien.
                                                    Do dzis pamietam (glupio byloby zapomniec) ja sie pewna dziewczyna zjawila w
                                                    naszym baraku na budowie i pierwsze co pomyslalem to: niezle piersi, milo by
                                                    bylo znalezc sie pomiedzy nimi!!!!

                                                    Potem okazalo sie, ze to jest szef budowy od strony wykonawcy i spedzilismy
                                                    kilka miesiecy walczac ze soba o typowo budowlane sprawy (jakosc, ceny, itd).

                                                    Potem kiedys tak sie z jakiegos powodu zdarzylo, ze wszyscy z jej firmy
                                                    wyjechali (dlugi weekend czy cos) i ona miala sam zostac w "miescie" (specjalna
                                                    strefa ekonomiczna na terenach z morza odzyskanych czyli ulice, fabryki, budow
                                                    i jedno wielkie NIC poza tym) gdzie sie owa budowa toczyla.

                                                    Poniwaz po miesiacach codziennych walk na budowie sporego czacunku do owej
                                                    osoby nabralem to jakos glupio mi sie zrobilo i zaprosilem ja na weeken do
                                                    miasta gdzie mieszkalismy. Tak po prostu z przyjazni, szacunku i bez
                                                    zadnych "zamiarow".

                                                    The rest is a history.


                                                    I jeszcze optymistycznie dodam, ze siostra moja w sobote wrocila z Dubaju do
                                                    Irlandi.

                                                    Z ciekawostek to jej chlopak z ktorym spedzila lat kilka w Turkmenistanie
                                                    oswiadczyl sie podczas lotu balonem nad pustynia.
                                                    Nasi rodzice wniebowzieci sa.




                                                    There is hope for everybody.

                                                  • 04.04.06, 11:42
                                                    Ja tylko na moment, bo teraz czasu nie mam.
                                                    Szopen, to dla ciebie portalwiedzy.onet.pl/polszczyzna.html
                                                    W zaleznosci od potrzeb wybierasz sobie slownik. W przypadku wymienionym wyzej
                                                    (i w drugim, ktorego nie wymieniles, a by sie przydal;-) wybierasz slownik
                                                    ortograficzny.
                                                    Na przyklad portalwiedzy.onet.pl/polszczyzna.html?qs=regu%B3a&tr=pol-
                                                    ort&ch=1&x=35&y=8

                                                    Jaka rzeczowa dyskusja nam sie zrobila...;-)
                                                    I jak ja pieknie spuentowal epizod z zycia siostry Szopena:-))))))))
                                                  • 04.04.06, 14:10

                                                    ale nie uzywalam slowa "milosc" bo nie lubie patosu ;))))) a poza tym na
                                                    etapie "lowienia" to troche za wczesnie zazwyczaj ;))) no nie?
                                                    jescze sie zgodze, ze sie czesto "wymijamy" z miloscia lub uczuciem, no, ale w
                                                    tym caly ambaras...., nieprawdaz? ;)
                                                    caluski
                                                    Iwona
                                                  • 04.04.06, 21:39
                                                    ...tak sobie mysle, ze w prostocie swinskiego ogona duzo
                                                    jest madrosci zyciowej dotyczacej milosci,zauroczenia,pasji
                                                    namietnosci, checi bycia razem itp.
                                                    Zawsze z duzym rozbawieniem czytalem porady gazetowe i glosno
                                                    reklamowane ksiazki typu: "Co zrobic aby on/ona... albo
                                                    "Jak postepowac aby on/ona..." Nie ma sprawdzonych uniwersalnych porad
                                                    sercowych dla wiekszosci. Wiekszosc z nas jest indywidualna i inna.
                                                    Efekt zalezy od tych wlasnie indywidualnych cech charakteru, upodoban
                                                    i jeszcze tuzina innych rzeczy. Nadmiaru porad i sugestii w sprawie
                                                    milosci nie slucham :). Albo sam cos intuicyjnie czuje albo nie.
                                                    I mam rowniez swoje prawo do swoich bledow :). Duzo pewniej poruszam
                                                    sie w strefie zauroczenia :). Zauroczenia sie nie boje :).

                                                    Akurat w sprawie seksu na pierwszej, drugiej i dalszych randkach mam
                                                    swoja zdecydowana taktyczna opinie. Na pierwszej, nawet gdyby pozadanie
                                                    mialo nas, mezczyzn, zabic lub mocno oslabic nie warto nic robic. Robienie
                                                    sprawia bardzo zle wrazenie na kobietach. Nicnierobienie na pierwszej randce
                                                    bywa z reguly docenione :). Warto wiec usiasc na swoich dloniach i prowadzic
                                                    uprzejma rozmowe absolutnie nie zblizajaca sie do spraw seksu. Dobrze jest na
                                                    moment zapomniec o istnieniu seksu. Jest to nielatwe ale wysilek nalezy
                                                    podjac :). Moje empiryczne doswiadczenia wielokrotnie upewnily mnie
                                                    o prawidlowosci takiego postepowania.

                                                    Wyjatkiem moze byc sytuacja w ktorej randka oddalila nas miejsca zamieszkania
                                                    i noc nas na neutralnym gruncie zastala. Wowczas tak zupelnie nicnierobienie
                                                    moze okazac sie nietaktem :). Robimy wiec nieduzo bacznie przygladajac sie
                                                    znakom drogowym i swiatlom. Wiadomo, swiatlo zielone jedziemy, czerwone
                                                    gwaltownie hamujemy i zaczynamy rozmawiac o kulturze, sztuce, filatelistyce
                                                    i takich tam. Na mrugajacym pomaranczowym probujemy sie przeslizgnac i
                                                    przeskoczyc skrzyzowanie. Myslimy sobie tak jak Szopen :) ale gleboko to
                                                    myslenie chowamy w sobie :).

                                                    Szopen,
                                                    ja do informacji Tizedik dorzuce jeszcze jedna. Moze sie przyda:
                                                    www.so.pwn.pl
                                                    Oswiadczyny w balonie bardzo oryginalne i wysokich lotow :).

                                                    Musze spadac, sandwicz byl calkiem calkiem,
                                                    zdrowka wszystkim i od czasu do czasu milosci/zauroczenia lub podobnych :),
                                                    mojito.

                                                    15:39.
                                                  • 05.04.06, 09:33
                                                    Witam w pieknym miesiacy krasawik!
                                                    Bylam za zachodnia granica, czyli w naszym rodzimym kraju, i ominelo mnie pare
                                                    tutajszych zadarzen.
                                                    Wczoraj przypadkiem przechodzilam obok polskiej ambasady, poogladalam sobie
                                                    stojace pod plotem gozdziki, a wracajac natrafilam juz na demonstracje (szkoda,
                                                    ze nie mialam aparatu przy sobie: 4 flagi naprzeciw polskiej i unijnej!),
                                                    wygladalo to troszeczeke filmowo: pokrzyczeli, rozwineli transparenty,
                                                    przeszli-wszystko to sfilmowano i czesc.
                                                    Gdyby ktos mi chcial paczke przyslac to prosze raczej o ten dzem figowy! Cebula
                                                    nie jest tu deficytowym towarem;-)))
                                                    Co do rybek-ostatnia chwila, by lowic je z przerebli. Wiosna idzie!
                                                    A dyskusja tu sie pieknie rozwinela, hehe. Kogos na P. tu jeszcze brakuje z
                                                    komentarzem.
                                                    Pozdrowionka
                                                    m.
                                                  • 05.04.06, 11:59
                                                    matrioszko, jak milo cie czytac znowu, w tym krasawiku ;)))))
                                                    dobrze, ze sie masz dobrze :)
                                                    a z rybkami to ja juz zapomnialam, o co chodzilo ;))) a, o te znaki? gunther, a
                                                    moze znaki sa, tylko ty je missujesz jakos? wez pod uwage, ze znaki pan sa
                                                    nieco inne, niz ich panowie oczekuja ;)
                                                    a najgorzej, jak rybka sama nie wie i sie za dlugo zastanawia, ale to czesciowo
                                                    wina lowcy, bo sie cholera zajmuje wieloma rzeczami naraz a rybka nie lubi byc
                                                    ignorowana ;)))) i w koncu jak lowcy sie laskawie przypomni, ze jednak by
                                                    chcial, no to juz rybka nie ten tego ;))) ot, i zgranie w czasie i checiach
                                                    staje sie tym... no, czym? bo zapomnialam porownania ;))))
                                                    ped za kasa/kariere to nie wszystko... za pozno sie o tym niektorzy przekonuja
                                                    :(
                                                    tyle na dzis, drodzy parafianie :)
                                                    caluski
                                                    Iwona
                                                  • 05.04.06, 21:02
                                                    ... abysmy wygrali. www.powerball.com
                                                    Nasze dzisiejsze numery:
                                                    02 09 31 33 45 PB 05,
                                                    13 37 47 52 53 PB 36,
                                                    04 11 22 47 48 PB 14.

                                                    Dzisiaj padal deszcz ze sniegiem i ochlodzilo sie radykalnie.
                                                    Troche kasy przydaloby sie aby zmienic obecny chlodny klimat.

                                                    Cebula jest synonimem witaminy C zapobiegajacej szkorbutowi
                                                    przy dawnych dlugich podrozach morskich lub przeciagajacych sie
                                                    pobytach w aresztach (za cokolwiek :).

                                                    Pozdrowionka sloneczne,
                                                    m.
                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 06.04.06, 05:57
                                                    Hola Amigos;)
                                                    kurde troche mnie ponioslo,dobra tak podsumowujac to dziewczyny badzcie dla nas
                                                    lepsze nie tylko na wiosne.
                                                    Amigo cebula i czosnek;)pamieta sie czasy jak sie kiblowalo w woju co?a
                                                    przeczytales w Gazecie akurat tez jest artykul na temat pt 10 dni w bialoruskim
                                                    wiezieniu,tylko nie wiem gdzie dokladnie jest Matrioszka czy akurat tam?jakby
                                                    ciebie przez pomylke tez przymkneli to daj znac.Amigo zalatwi dzemik,ja tez cos
                                                    po znajomosci zorganizuje no tego,jakies procenty chyba tak dla kurazu;)
                                                    a teraz bedzie na temat czyli o pracy.przed urlopem czulem cos pismo nosem,ze
                                                    szef cos kombinuje.jakies wypady na miasto,meetingi,obce twarze pojawialy sie w
                                                    pracy ale nikt nic nie wiedzial.wracam z urlopu a tu juz plotka poszla,bedziemy
                                                    sie przeprowadzac.kurde i to jest taka tu polityka,ze jak za duzo sie ludzi
                                                    robi to oni nie powiedza ze beda redukcje tylko przeprowadzka.wiec jest
                                                    reorganizacja i z 6 sekcjii robi sie 3.kupuje nowy sprzet i wynajmuje nowe
                                                    lokum.po drodze w trakcie przeprowadzki polowa ludzi gdzies znika i po ptokach.
                                                    ja cale szczecie jeszcze jestem potrzebny i tak sobie mysle,na cholere ja mam
                                                    takich dwoch mlodych przyuczac do zawodu co to nic nie potrafia po ichniejszych
                                                    studiach.jak ich naucze i oni sie sprawdza dla firmy,to mnie wypiernicza na
                                                    zbity pysk,bo okaze sie ze ja za stary.kurde i takie czarne mysli mam przy
                                                    lunchu,a to podobno na niestratwnosc wplywa.kurde to Amigo lepiej wygrajmy:)))
                                                    buzienka dziewczyny,panowie graba
                                                    spadanko
                                                  • Gość: Asia IP: 203.184.24.* 06.04.06, 10:30
                                                    Gunther nie przejmuj sie, ja juz mam 5 prace w przeciagu 2,5 lat, z tego co
                                                    pamietam to jestem starsza od ciebie, jak mi nie lezy to zmieniam i tyle. Masz
                                                    pozadny fach w reku i jak nie ta to bedzie inna. Ale wygrac oczywiscie
                                                    mozemy :)

                                                    aha no i odpowiedz na moje pytania :))))))))

                                                    Matrioszka milo cie znowu poczytac :)
                                                  • 06.04.06, 18:34
                                                    Hej!
                                                    Moijto-zdecydowanie wole dzem, a juz najbardziej to swieze figi, najlepiej
                                                    prosto z drzewa. To tak na wypadek, gdyby mnie posadzono;-)

                                                    Opowiem wam, nie bajke, ale historie prawdziwa-jak sie tu placi rachunki za
                                                    elektrycznosc. Najpierw nalezy podejsc do licznika i spisac stan, potem w
                                                    specjalnym kajeciku zanotowac, odjac od stanu ostatniego. Roznice nalezy
                                                    pomnozyc przez aktualny cennik, ktory zmienia sie co miesiac. W celu ustalenia
                                                    obowiazujacej ceny nalezy, albo zadzwonic do informacji, albo sprawdzic w tabeli
                                                    na poczcie (nie zapomniec o kalkulatorze! liczenie w pamieci nie jest proste, bo
                                                    sumy tu ida w tysiacach). Zaplacic na swojej poczcie do 15. Albo odlacza prad.
                                                    Za telefon tez nie dostaje rachunku, musze isc na swoja poczte do INNEGO
                                                    okienka, powiedziec numer tel., wtedy wydrukuja mi rachuneczek.
                                                    Co kraj to obyczaj!
                                                    Do pobaczenia!
                                                    m.
                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 07.04.06, 06:24
                                                    Siemanko kochaniency,czolko Matrioszka:)
                                                    jasne ze dzemik lepszy od cebuly,ja to bym podeslal jeszcze inne specjaly.
                                                    lepiej jdnak nie wywolywac wilka z lasu.u nas rachunki place przez internet i
                                                    jakos jeszcze nikt sie nie pomylil.
                                                    Asienko nie odpisywalem specjalnie bo myslalem,ze wszysyc po trochu na te
                                                    pytania juz odpowiedzieli czyli nie ma reguly.napisalem ze jestem cieprliwy,nie
                                                    zalezy mi zeby ten seks byl na pierwszej randce,troche mam nosa i zdaje sie na
                                                    wlasna intuicje czy panna jest zainteresowana czy nie ma ochoty,tak jak Mojito
                                                    napisal czekam na zielone swiatlo nigdy pierwszy z lapami;)no i czekam na ten
                                                    znak jak napisala Yvona;)nikt z nas nie ma wbudowanych funkcji love on/love off
                                                    no tego a jak mam ochote na szybkie polowy to tez wiem gdzie lowic;)
                                                    dziewczyny buzienka
                                                    graba panowie
                                                  • 08.04.06, 06:01
                                                    Yo! Amigos,

                                                    wyczerpujacy tydzien mialem. Ciezki, mozolny i pod gore.
                                                    Cudownie, ze sie skonczyl. Jutro moge spac do wyspania sie.
                                                    I tak zrobie. Na pohybel niewyspaniu!

                                                    Dzisiaj po pracy od razu do Alma de Cuba poszedlem. Dawno tam
                                                    nie bylem. Na moim stolku barowym pajeczyna sie rozwiesila.
                                                    Potrzebowalem rozluznienia. I takie rozluznienie dostalem.
                                                    Ceviche maja tam odlotowe. Surowy tunczyk i losos bosko marynowany.
                                                    Zamknalem oczy, wylaczylem sie i jedzenie przezywalem. Zmeczone
                                                    zmysly tequila ozywilem i przy cuba libre pozniej pozostalem.

                                                    Zapach konwali caly czas czulem. Nie jestem pewien czy to wiosna o mnie
                                                    sie swoim lonem ocierala czy to byly nowe perfumy barmanki . Konwalie
                                                    bardzo lubie. I ich zapach tez. Piekne kwiaty.

                                                    Rachunkow dzisiaj placic internetowo nie bede. Troche jestem nawalony
                                                    i cyferki moga mi sie popiepszyc. Odloze to do przyszlego tygodnia.
                                                    Razem z podatkami. Oh, ty gejsza, coraz mniej czasu zostalo.

                                                    Matrioszka,
                                                    moze Ciebie jednak nie zamkna :). Na dzem figowy mozesz zawsze liczyc.
                                                    W DiBruno maja rowniez suszone kalifornijskie figi. Ale dzem wole.
                                                    Schlodzony w lodowce jest jeszcze lepszy.

                                                    Gunther/Amigo,
                                                    z praca roznie bywa :). Dobrze jest o tym pamietac. Ucz nowy narybek ale
                                                    z przekazywaniem nabytego doswiadczenia badz powsciagliwy. Doswiadczenie
                                                    niech sami zdobywaja :). Lojalnosc do miejsa pracy tez powina byc umiarkowana.
                                                    Nie taka zupelnie slepa. Dobrze jest miec ciagle jedno oko szeroko otwarte na
                                                    rozne ewentualnosci. Z tego co piszesz wynika, ze rozgladanie sie
                                                    profilatycznie nie zaszkodzi :). Latwiej sie szuka pracy majac ja :).

                                                    Jutro bedziemy qrewsko bogaci. Prawa dlon swedziala mnie ostatnio.
                                                    To tylko moze oznaczac jedno www.powerball.com
                                                    Nasze numery:
                                                    06 20 36 40 45 PB 08,
                                                    13 20 23 34 35 PB 25,
                                                    04 11 17 22 33 PB 22.

                                                    Wyslucham jeszcze do konca "Sweet Carolina" i wale sie spac.
                                                    Kolorowych i erotycznych snow sobie zycze.

                                                    Duza buzka i mocna piatka odpowiednio Amigos,
                                                    m.

                                                    00:01


                                                  • 08.04.06, 14:15
                                                    widze, ze nie tylko ja mam lekko zakrapiany piateczek ;)))))
                                                    i jaki mily, od samej przedpoludniowej godziny :))))))))))))))))
                                                    jak mily, caly dzien potem rozjasniony :))))
                                                    no, ale..... to www i powerdalej by bylo milo ;))))
                                                    koncze bo mi sie literki placza ;)))))))
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • Gość: Gunther IP: 58.164.40.* 09.04.06, 13:30
                                                    Siemanko:)
                                                    co tez Yvona nie pilas sama,ja w piateczek tez wypilem wasze zdrowko
                                                    nieustajace i za fortune,coby wreszcie zlitowala sie nad nami.bardzo to
                                                    zabawnie wyglada,kiedy my zaczynamy pic w Sydney,to Asienka pewnie juz wypila w
                                                    NewZealand,potem za nami pije chyba Szopen w Chinach,za nim po ladnych kilku
                                                    godzinach dolacza Matrioszka i tuz za nia Tizedik,Tangerin i na koncu kiedy my
                                                    jeszcze walczymy z bialymi myszkami,to Mojito dopiero zaczyna pic.a byc moze to
                                                    idzie w druga strone ale dzisiaj nie dojde prawdy bo dzisiaj wrocilem z BBQ u
                                                    znajomych.pogoda nam dopisala jest cieplo przyjemnie,nad ranem spokojnie mozna
                                                    dac nura do wody,taka jesien to zyc nie umierac.jak z ranca poplywam nawet pol
                                                    godzinki to zupelnie inaczej chodze,krew szybciej krazy no tego i czlowiek
                                                    czuje sie odmlodzony;)
                                                    o pracy jeszcze nie mysle,jeszcze siedze w weekendzie i nawet nie chce mi sie
                                                    myslec,co to jutro bedzie;)
                                                    spadanko kochaniency i dobrej nocy

                                                  • 09.04.06, 15:10
                                                    Niedziel, prawie 9 wieczorem, szopen juz dzisiaj pil ale teraz trzewieje w
                                                    tempie blyskawicznym bo do przy musil biedak powrocic.

                                                    Tak, ze z tym czasem to nie tak calkiem.

                                                    Za to mmoge sie pochwalic.

                                                    Wczoraj na rybki wyskoczylem. Zlowilem 4 basy i dalej sobie tak dookola zapory
                                                    chodzilem, w pewnym momencie na bardzo plytkiej wodzie cos moj wobler
                                                    zatrzymalo a potem zaczela sie jazda.
                                                    Jako, ze tej wody rzeczywiscie bylo niewiele to prawie od razu zauwazylem, ze
                                                    to sie sum zlapal, tak wiec balansujac na skarju blota i wody ponad 30 minut
                                                    zajelo wydobycie na brzeg owego stwora (tak dlugo bo ja ani podbieraka ani
                                                    oseki/gafu nie mialem sum w sumie dosc sliski i az tak za bardzo na brzeg sie
                                                    nie spieszyl).

                                                    Po wyciagnieciu stwora na brzeg miedzy krzaki sum sie cos troche zdenerowal i
                                                    dalej na brzgu walke ze mna prowadzil. dosc skuteczna bo jedna z kotwic (taki
                                                    wiekszy haczyk) wyladowala w palcy lewej reki dosc solidnie zakotwiczona (druga
                                                    kotwica tej samej przynety nadal byla w pysku suma a on sie troche wil).

                                                    Sprawe nalezalo postawic ciut powazniej, czyli noga na suma nadepnac i
                                                    kombinerkami hak z palca wyciagnac (rzecz jak wiadomo bardzo ale to bardzo
                                                    przyjemna) dalej suma za szczeke i od brzegu odciagnac.

                                                    I taka oto metoda zlowilem swojego pierwszego suma na spinning. Z nienacka. Z
                                                    bolem. Ale radocha ze az.............
                                                  • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 09.04.06, 19:58
                                                    elo elo
                                                    chciałem sie wbić poraz kolejny jakieś coś zostawić tutaj i tak właśnie się
                                                    sobie sam dziwię ze nie wiem co opowiedzieć..
                                                    polecę z wami jak z ziomkami wkońcu znowu jestem z wami a wy ze mną..
                                                    lecę sobie drogą krętą na browara z chętką ręce swędzą z ucieczką w sobie z
                                                    płuc od dymu rozedmą.. tędy prędko ... metrów sto i winkiel teraz wolniej już
                                                    spokojniej zwalniam kroku ze mną ziomki pełno ich jak stonki po deszczu
                                                    walnę sobie kilka łyków znowu szklanka na niebiesko i znów w długa mijam krętą
                                                    jedną drugą biję w lewo poczta bar kolejny sklep walę na oślep...spokój..
                                                    tak mija mi czas daleko poza domem gdzie dzieci żona czeka moja słuchawka
                                                    wibruje dzwoni i łzy mam w oczach żeby nie zwariować stoję twardo..
                                                    nie upadnę i zegnę karku pod ciężarem rozstania hardo puszczam "..what's up
                                                    skarbie? nieeee.. spoko leci powoli kocham cię i tęsknię ogromnie.." pod czachą
                                                    znów spokojnie tak jak w domu wygodnie...
                                                    biję w hotel gdzie mój pokój czeka znowu sam zamknięty wymiekam na ścianach
                                                    zdjęcia zatrzymanych chwil minionych obraz jak ten czas zaklęty który biegnie
                                                    tu się zatrzymał.. to mój pokój a w nim moja rodzina...każda chwila dla mnie
                                                    cenna...
                                                  • 09.04.06, 23:02

                                                    no i ciebie, hippo, dopadla emigracja.... widze, ze tesknisz.... bedzie
                                                    dobrze :))))
                                                    szopen, ty jednak jestes masochista... tak sie dla ryby poswiecac!!!
                                                    dla ryby innego kalibru to i moze, a i to nie wiadomo ;)))))
                                                    poranek dzis baaardzo ciezki, ale coz robic, pierwszy dzien szkoly (po malych
                                                    wakacyjach), i tak sie spoznimy....
                                                    nogi bola, oj, oj...
                                                    no, milego dzionka ;)
                                                    Iwona
                                                  • 10.04.06, 02:30
                                                    Jak widac zapomnialem napisac, ze sum byl niewielki, ciut ponad 6 kilo.

                                                  • 10.04.06, 13:53
                                                    suma summarum, o kur..chialem powiedziec,ladna sztuka Szopen gratulacje
                                                    graba
                                                  • 10.04.06, 19:18
                                                    Slonecznie Wszystkich,

                                                    dzien przepiekny. Sloneczny i bardzo zielony. Dwanascie C.
                                                    Z tymi rybami to cos musi byc :). W sobote zaczal sie sezon
                                                    pstragowy na rzece Delaware. Siedzialem na lawce w parku,
                                                    jadlem sandwicz z tunczykiem i sluchalem radosnych opowiesci
                                                    kolegi wedkarza. Caly weekend spedzil stojac po pas w rzece
                                                    wyciagajac pstragi. Ryby podobno braly jak szalone. Wedkarzy
                                                    tlumy. Powiedzial, ze dla niego lowienie ryb to tak jak seks.
                                                    Chyba rozejrze sie za jakas niedroga wedka :).
                                                    "Ryby beda czy nie beda rybak zawsze stoi z weda."

                                                    W czwartek wieczorem lece do Paryza. Zaczalem wiec powtarzac:
                                                    bonjour/bonsoir i un verre de vin rouge, s`il vous plait.
                                                    Moze Tizedik link pogodowy wklei :).

                                                    Nasz przyszlosc tez wyglada coraz ciekawiej www.powerball.com

                                                    Hippo, rapujacy Latarniku,
                                                    all the best and good luck :).

                                                    Wracam niechetnie do pogoni za pieniadzem, c`est la vie!
                                                    duza buzka i zdecydowana piatka odpowiednio Amigos,
                                                    mojito.

                                                    13:18.
                                                  • 11.04.06, 16:31
                                                    Do Paryza!?!?!
                                                    Ech! Jadlam tam taaaaki seeer; lepszy od ...ryb;-)))
                                                    Smacznego pobytu!
                                                    m.
                                                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 12.04.06, 04:49
                                                    Ja tez chce do Paryza ,, Mojito koniecznie pstryknij pare zdejc i nap pokaz,
                                                    chce chociaz na zdjecia popatrzec jak to tam teraz wyglada :)
                                                  • 12.04.06, 07:24
                                                    Bonjour/Bonsoir Amis,

                                                    dzisiaj tez bylo cieplo i slonecznie. Uporalem sie w koncu z podatkami.
                                                    Przespie sie z nimi jeszcze i jutro rano wysle. Z duzym rozmarzeniem
                                                    czytalem rozdzial "Death of a Taxpayer":) Pokusa byla duza :). Wyraznie
                                                    odczuwalem dzisiaj rowniez brak niepracujacej zony :). Byc moze w przyszlym
                                                    roku od marca zaczne o niej myslec. Niepracujaca zone mozna odpisac od
                                                    podatku :). I pewnie inne korzysci/przyjemnosci z posiadania zony sa :).

                                                    Matrioszka,
                                                    opowiadaj o tym seksie, tfu, niesamowitym serze :). Na mnie tez francuskie
                                                    sery robia duze wrazenie. Ekspozycja serow w DiBruno przyciaga moja uwage
                                                    tak jak wystawa www.victoriassecret.com Kupilem wczoraj moje ulubione
                                                    brie - te bylo z Normandii i z podwojna smietana. Pewnie umre jedzac ten
                                                    tlusty ser wczesniej ale umre szczesliwy :). Staram sie smierc odwlec
                                                    pijac czerwone wino. Niekoniecznie francuskie. Charles de Gaulle (chyba)
                                                    powiedzial, ze trudno sie rzadzi krajem ktory ma 400 rodzajow sera.

                                                    Asienko,
                                                    rzuce tez Twoim okiem na Paryz. W sztywnym planie mam wizyte na grobie
                                                    Chopina i zapalenia tam znicza oraz msze swiateczna w polskim kosciele
                                                    w niedziele gdzies w centrum Paryza. Byc moze poplyne statkiem po Sekwanie.
                                                    Reszta czasu otwarta na improwizacje. To bedzie moja trzecia wizyta
                                                    w Paryzu wiec glowne atrakcje mam juz obcykane :). Liczylem troche na strajk
                                                    generalny w przyszlym tygodniu i zawieszeniu pracy lotniska i tym samym
                                                    uniemozliwienie mi powrotu. Ale merde! - politykom nie mozna ufac. Wycofali
                                                    swoj projekt ustawy :).

                                                    Byc moze uda nam sie kase dzielic w Paryzu :). Mon Dieu! Pourquoi pas?
                                                    Suma wyglada podniecajaco. Ile serow za nia mozna by bylo kupic :).
                                                    Nasze numery na dzisiaj: www.powerball.com
                                                    05 12 27 29 47 PB 40,
                                                    23 35 40 47 52 PB 42,
                                                    13 21 50 51 53 PB 19. Bonne chance!

                                                    Kordelki zaczynam szukac, bonne nuit,
                                                    m.

                                                    01:24
                                                  • 12.04.06, 08:41
                                                    Czesc!
                                                    Czytam ostatnio z doskoku, z pisaniem jeszcze gorzej.
                                                    Mojito, umow sie z nami na konkretny termin pod wieza, bedziemy przy
                                                    monitorach;-)
                                                    www.abcparislive.com/paris_webcam/eiffel_tower_webcams.htm
                                                    Na tej z kolei kamerce widac paryskie niebo, zachmurzone raczej.
                                                    www.abcparislive.com/
                                                    W ogole na najblizsze dni pogoda bedzie raczej taka sobie....
                                                    www.wunderground.com/global/stations/07157.html
                                                    Martwie sie o Pyska.

                                                    Pozdrawiam wszystkich.
                                                  • 12.04.06, 23:51
                                                    Siemaneczko od rana:)))
                                                    no nie Amigo ty to dajesz do wiawatu!wczesniej Londyn teraz Paryz,kurde
                                                    swiatowiec z ciebie cala geba:)daj znac kiedy pod wieza bedziesz do nas machal
                                                    to tez bede dyzurowal przed monitorem;)
                                                    seksu z wedkarstwem jednak lepiej nie mieszac,jak bozie kocham to sa dwie rozne
                                                    moje pasje.tak apropos to wlasnie wczoraj polazilem po sklepach steskniony ryb
                                                    i wedek;)ogladalem nowosci,pomacalem sprzecicho poserfowalem na internecie w
                                                    poszukiwaniu ciekawostek.jutro znaczy w Wielki piatek ruszam na pstraga czyli
                                                    widziecie jak ktos polknie bakcyla to za cholere z tego sie nie wyleczy.ponad
                                                    dwa tygodnie nie moczylem kija i juz mnie korci no tego;)jakis czas temu
                                                    znalazlem w internecie oferte firmy ktora oferowala super ekstra prima sort
                                                    dodatki do przynet i zanet,ktore oczywiscie gwarantuja wyjatkowe polowy.
                                                    zamowilem malenka probke tego badziejstwa,tak na probe,a co zlowie to sie
                                                    pochwale.
                                                    no to tego,wesolego jajka wszystkim zyczac i Amigo bon voyage;)
                                                    buzienka dzieczyny
                                                    czolko panowie
                                                  • 13.04.06, 03:09
                                                    Z tym bakcylem to fakt.

                                                    Wczoraj mnie znowu koledzy na ryby wyciagneli.
                                                    Az tak bardzo sie nie opieralem.
                                                    Tilapie brac zaczely.
                                                    Czyli lato mozna by powiedziec.
                                                  • 13.04.06, 06:29
                                                    Pietnascie C u mnie teraz. Moze padac jutro. Z linkow paryskich
                                                    wyglada, ze do temperatur jednocyfrowych wlece. A moze sie ociepli?

                                                    Bakcyl wedkarski polkniety najwidoczniej jest nieusuwalny. Kolega
                                                    mowil, ze weekend znowu spedzi stojac po kolana w wodzie.

                                                    Na wieze Eiffla podobno najlepiej wieczorowa pora wjechac. Zaraz po
                                                    22:00. Mniej ludzi i widok noca podobno ciekawszy. Iluminowany :).

                                                    Mowi blondyn do kolegi - za tydzien lece do Londynu. Znasz angielski?
                                                    - pyta kolega. Oui! - odpowiada blondyn. To po francusku - mowi kolega.
                                                    O, to i francuski znam - cieszy sie blondyn.

                                                    Tez niepokoi mnie nieobecnosc Pysiek. Gunther/Amigo - gracias :).

                                                    Zdrowych, pogodnych i obfitych w ryby Swiat zycze Wszystkim,
                                                    m.

                                                    00:29.


                                                  • 14.04.06, 02:48
                                                    kochani moi, z okazji tych przemilych i wiosne niosacych swiat (no,
                                                    przynajmniej tam u was, w starej Europie ;))))))) wszystkiego najlepszego,
                                                    slonca, madrych zarzadzajacych, paru istotnych zmian tu i owdzie, na lepsze of
                                                    kors, jak i rowniez w sferach prywatnych :)
                                                    i wesolych kurczakow ;) i dobrego brania ;))))) (Gunther ;))))))) i nie tylko)
                                                    siania i zbierania :)))))))
                                                    i jak kto lubi - mokrego dyngusa:)))))))))
                                                    i troche zadumy.... i duzo smiechu.... :)
                                                    caluski zolte :)
                                                    Iwona
                                                  • 14.04.06, 09:21
                                                    Niestety nazwy nie zdolalam zapamietac, wiem tylko, ze kozi byl.
                                                    Milych swiat wszytkim, tu katka, ktora w tym roku robi furore:
                                                    www.100lat.info/kaczki/
                                                  • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 14.04.06, 22:11
                                                    kozi ser to bryndza...
                                                  • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 14.04.06, 23:32
                                                    elo elo
                                                    co sie stało że co dnia na dzień to samo słońce wstało rano..
                                                    wieczorem zajdzie a może nie..
                                                    szukam sensu ktoś go znajdzie będzie miał powoli w głowie ułozony plan...
                                                    w lustrze twarz coś jak znajome rysy nie znam jej i nie znam przyczyn...
                                                    coś się zmieniło gdzieś sie ukryło schowało sie z oczu sie zmyło
                                                    szukam przyczyn przez które sie rozmyło moje własne ja jestem sam choć mnie nie
                                                    sam..
                                                    widzę więcej wiecej myślę lecz nie analizuję
                                                    piszę słowa później je pruję układam sens sobie w głowie
                                                    kolejne rymy sylabuję jest pasuje sensu niema..
                                                    do jasnej ciasnej cholera siadam zamieram sam w sobie
                                                    teraz myślę pozbierałem sie
                                                    rzeczywistość mnie rozbraja nie rozwija lecz dobija
                                                    chęć pozytywnego myślenia zabija
                                                    wbijam się na miasto moje widzę ludzi muzę stroję
                                                    realizuję plan w mojej furze jestem sam w korku stoję
                                                    ludzie bija gdzieś na oślep bez spokoju wszędzie prędko
                                                    mijam światła biorę to na miękko jutro święto..
                                                    drogi koniec pod moim blokiem kąta widzę moim okiem
                                                    pod klatką stoją żule wybijam sie z pojadzu tamtych obserwuję
                                                    oni na mnie patrzą kątem popijając dzień mózgojebem zwanym królem
                                                    znowu krzyczą coś i plują ofiar pięści wypatrują dupę trują..
                                                    na ostrej krawędzi balansuję puszczam lewy sztajnes wstaje wolno z gleby
                                                    głośna gadka milknie szybko "ziomek sztama weź wyluzuj agresji w nas ani grama"
                                                    "ziomuś jestem lecz dla swoich nie dla koni z Troi wypier..dalać"
                                                    trzymam sie barierki schody strome ściany chłodne idę w górę pewnym krokiem
                                                    mówię sobie będzie dobrze
                                                    spotykam sąsiada jednego klepie w ramię puszcza "bardzo dobrze"
                                                    ma metyrkę już na siedzemdziesiąt lat zna ten świat
                                                    wie że wszyscy milczą snuje dalej" wiesz ze każdy sie boi każdy z nas sie dwoi
                                                    troi lecz policja tutaj nie zagląda"
                                                    to osiedle jest jak trąd ale są zdrowi
                                                    ja pochodzę stąd no i mam rodzinę
                                                    mam żonę i mam dzieci to finałczy wytrzymam?
                                                    szczęśliwyej wielkanocy życzę .....
                                                  • 15.04.06, 08:13
                                                    bryndza to owczy, kozi to mogl byc Soignon, albo Chevrette ;))) albo wiele,
                                                    wiele innych.....
                                                  • 15.04.06, 14:17
                                                    Siemanko:)))
                                                    no to wesolego jajka, dzisiaj wale sie spac a jutro wieczorkiem sie pochwale
                                                    rybkami.
                                                    Yvona ma racje owczy ser to beeeee,a kozi to meeeee;)
                                                    www.igourmet.com/goat-cheese.asp
                                                    pogodnych Swiat
                                                  • 17.04.06, 04:03
                                                    No i jak tam z tymi rybkami poszlo?

                                                    Dzisiaj piekny i sloneczny dzien, wczoraj tez ladnie bylo.
                                                    Niestety czlowiek musi w pracy na zycie zarabiac.

                                                    Z akcentow swiatecznych to na sniadanie wczoraj jajko zjedlismy.
                                                    I to by bylo na tyle.
                                                  • Gość: le mojito IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 17.04.06, 23:50
                                                    Bonsoir Amis,

                                                    we Francji fajnie jest. Francusko :). Pogoda rozna.
                                                    Nawet padalo troche. Plac Pigalle ciagle zatloczony.
                                                    Cos w nim musi byc. Kasztanow nie widzialem.

                                                    Miasto niezmiennie piekne. Noca tez. Podobno Pan B.
                                                    stworzyl wspaniale miasto na podobienstwo raju.
                                                    Szerokie avenidy, piekne parki, imponujace budynki
                                                    z rzeka plynaca przez srodek. I zaniepokoil sie, ze
                                                    inne narody beda miasta zazdroscily. I moze dojsc do
                                                    wasni. Po namysle Pan B. stworzyl Paryzan :).

                                                    Jedzenie maja odlotowe. Jedzenie Francuzom wyszlo. Z serami
                                                    wlacznie.

                                                    Slonecznie pozdrawiam Wszystkich pijac lokalne czerwone wino
                                                    i ciagle bez beretu,

                                                    le mojito
                                                  • 18.04.06, 02:34
                                                    Bez beretu sie nie liczy.
                                                  • 18.04.06, 08:29
                                                    Mojito donies nam co sie tam teraz nosi!
                                                  • 18.04.06, 10:22
                                                    Mysle, ze dalej nosi sie berety.

                                                    Czasem z antenka.
                                                  • 18.04.06, 14:29

                                                    z tata zle....
                                                    bardzo...
                                                    :((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                                                  • 18.04.06, 23:29
                                                    Siemanko,
                                                    Yvona to smutna wiadomosc ale moze to tylko przejsciowe,nie poddawaj sie tak
                                                    zaraz,napewno tylko chwilowe.trzymaj sie.
                                                    o rybkach napisze,troche sie poszlajalem w Swieta;)
                                                    buzienka dla wszystkich dziewczyn
                                                    czolko panowie
                                                  • 19.04.06, 13:47
                                                    Iwona,

                                                    Trzymaj sie.

                                                    Mam nadzieje, ze z tata bedzie wszystko w porzadku.

                                                    Nie jest latwo mieszkac daleko od szosy.............
                                                  • 19.04.06, 14:51
                                                    Iwona,

                                                    z tata bedzie ok. Miejmy nadzieje. Odleglosc
                                                    zawsze powieksza nasz niepokoj i smutek.

                                                    3maj sie dzielnie i mocno.
                                                  • 19.04.06, 15:39
                                                    kolejny wylew i zawal w jednym, stan nie za dobry, ale z ciezkiego przeszedl w
                                                    stabilny....
                                                    teraz sie modlic, pozytywne mysli wysylac i myslec, ze bedzie ok....
                                                    dzieki za wasze wsparcie :)
                                                    calusy,
                                                    Iwona
                                                  • 19.04.06, 23:38
                                                    Iwona, nie potrzebna mi empatia, zeby wiedziec, co czujesz.....
                                                    Trzymam kciuki!
                                                    I pamietaj o tym, co ja juz wiem; i z tak olbrzymich zagrozen ludzie potrafia
                                                    wyjsc obronna reka!
                                                    Buziaczki:)
                                                  • 19.04.06, 23:55
                                                    Dziendoberek,
                                                    kurde niedobrze Yvona.ze tak powiem nie jestesmy wieczni ale no tego zawsze
                                                    taka wiadomosc zwala z nog.trzymaj sie wiec dzielnie:)
                                                    takie sprawy jakos nas zatrzymuja,niby dalej biegniemy ale i tak o wiele
                                                    wolniej niz nasze pragnienia.
                                                    spadanko lece do roboty i wieczorkiem wypije za pomyslnosc i stabilnosc:)
                                                  • 20.04.06, 05:29
                                                    Zdrowko Wszystkim,

                                                    zywa dyskusja serowa wywiazala sie na pokladzie samolotu Air France
                                                    lecacego z Paryza do Filadelfii. Tematem byla kwestionowana wyzszosc
                                                    sera brie nad serem camembert. Oba sery mialy swoich entuzjastycznych
                                                    zwolennikow. Pasazerowie podzielili sie na dwa obozy. Odezwal sie tez
                                                    pojedynczy i niesmialy glos zwolennika sera boursin ale zostal natychmiast
                                                    zagluszony i niechetnie ucichl.

                                                    Dyskusje podrzymywaly przynoszone przez stewardesy male butelki wina merlot.
                                                    Utworzyly sie sympatie i antypatie frakcji serowych. Do dyskusji zostaly
                                                    wciagniete stewardesy i steward ale konsekwentnie zachowywali dyplomatyczna
                                                    neutralnosc nie chcac najwidoczniej zrazic do linii czesci pasazerow. O zdanie
                                                    na temat serow nie zdecydowano sie zapytac pilota aby uniknac ryzyka wlaczenia
                                                    sie kapitana do dluzszej dyskusji.

                                                    Przez moment wydawalo sie, ze niepasteryzowany ser brie (nielegalny w Stanach)
                                                    zwyciezy w glosowaniu ale na godzine przed ladowaniem camembert zmniejszyl
                                                    przewage glosow i podczas ladowania ilosc zwolenikow brie i camembert wydawala
                                                    sie byc remisowa. Absolutny pat.

                                                    Z francuska turystka, Nicole, umowilem sie luzno na poszerzenie dyskusji o
                                                    serach w przyszlym tygodniu po jej powrocie z Waszyngtonu. O wina tez sie
                                                    pewnie otrzemy.

                                                    Matrioszka,
                                                    w Paryzu widzialem na kobietach obcislosc i krotkosc. Dominowal kolor
                                                    czarny z lekkim ozywieniem innymi kolorami. Ozywienie nie dotyczylo
                                                    butow i torebek. Buty w wiekszosci byly podwyzszone.

                                                    Niestety, w dalszym ciagu nosi sie bielizne. Sadzilem, ze byc moze
                                                    Francuzki odejda od tego burzuazyjnego zwyczaju i wezma przyklad
                                                    z ich patriotycznych rodakow - sans culottes :). W Galerii Lafayette
                                                    widzialem bielizne w roznych kolorach od subtelnie erotycznej do
                                                    zdecydowanie powodujacej zainteresowane ozywienie meskie.

                                                    Rozczarowaniem rowniez okazal sie sandwicz o intrygujacej nazwie
                                                    "croque madame". Skladal sie z pieczonej szynki, sera i ananasa.
                                                    Nie przepadam za ananasami. Moja milosc natomiast ozywily ponownie
                                                    bouillabaisse i creme brulee. Opuscilem Paryz z uczuciem niedosytu.

                                                    Lokalnie 84-letnia milosniczka hazardu wygrala dzisiaj w kasynie
                                                    w Atlantic City na progresywnej 10 centowej maszynie 10 milionow
                                                    dolarow. Fortuna demokratycznie usmiecha sie do wszystkich :).

                                                    Dzisiaj wpatrywalem sie z melancholia w delikatesach DiBruno w uwodzicielsko
                                                    patrzace na mnie "foie gras". Niestety, bylby to niebezpieczny romans.
                                                    Pozostane wierny normandzkiemu brie.

                                                    Iwona,
                                                    stabilizacja brzmi optymistycznie :).

                                                    Pozdrowienia dla Wszystkich,
                                                    m.
    • 21.04.06, 03:45
      Coz,

      Jakby to powiedziec?

      Przeskoczylem dzisiaj przez kolejna obrecz.

      W tym procesie w zasadzie ostatnia.

      Dzisiejszym rankiem w paszporty wklejono nam wizy Australijskie.
      Wizy emigracyjne.

      Czyli bedziemy sie przeprowadzac.

      South Australia.
      • 21.04.06, 04:59
        Gratuluje. Duza sprawa :). Kto bedzie teraz
        donosil z Chin :)? Ta sama branza?
        I kiedy sie przenosicie? I co na to Amber :).
        • 21.04.06, 05:37
          Kto z Chin bedzie donosil to nie wiem niestety.

          Wize mamy tzw STNI czyli skilled independend sponsorowana przez Poludniowa
          Australie.

          Pracy bede szukal chyba w tej samej branzy.

          Kiedy sie przenosimy to jeszcze nie wiem.
          Gdzies w maju/czerwcu polecimy sie rozejrzec i validate visa.

          Amber o zdanie sie jeszcze nie pytalismy.
          • 21.04.06, 05:47
            Wedki na rekonesans zabierzesz?
            Interesowales sie co sie tam lapie :)?
          • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 21.04.06, 05:54
            Siemanko:)))
            wymsknelo mi sie o kur..fajosko Szopen,tylko czemu tak daleko?myslalem ze bede
            mial kompana na rybki a do SA to pare godzin z hakiem kurde.zobaczymy pogadamy;)
            swoja droga to lubilem te twoje historyjki z Chin,o Australii to mnie nie
            zaskoczysz;)
            Amigo kurde,ladnie dajesz,skoro piszesz ze Franzuski ciagle w majtkach chodza
            to znaczy ze tak czy siak no ze sprawdzales:)dobra dobra nie tlumacz sie
            Amigo,zazdroszcze:)))chociaz ostatnio wypatrzylem sobie w porze lunchu taka
            jedna kelnereczke,tak ladnie buja bioderkami ze z przyjemnoscia chadzam teraz
            na lunch.narazie obserwuje i zobaczymy:)))
            spadam,dziewczyny no co jest kochanienkie?ja piernicze to sami mamy pisac?
            graba panowie
            • 21.04.06, 06:13
              Bez wedek ja sie nigdzie nie ruszam.

              Oczywiscie, ze sie orientowalem co i jak da sie lowic.
              W koncu lepsza sytuacja pod wzgledem wedkarskim to jeden z najwaznieszych
              powodow calej operacji.

              Dlaczego SA?
              Sa stary juz jestem by zalapac sie na 120 punktow, brakowalo 5.
              SA na liscie zawodow ktore sposoruja (wtedy trzeba miec duzo mniej punktow) ma
              dwa w ktorych moglbym sie zalapac, wybralem jeden z nich i zdecydowali, ze mnie
              chca. Z drugiej strony to cala procedura trwa krocej, w naszym przypadku 6
              miesiecy od zlozenia aplikacji do uzyskania wizy.
              Jedyny problem (potencjalny) to fakt, ze bede musial tam 2 lata mieszkac.

              Gunther, na rybki to sie napewno gdzies razem wybierzemy.
              • 21.04.06, 09:03

                gratulacje Szopen :))) to raz (wiem, wiem cos o tych dwoch latach przywiazania
                do ziemi ;) przerabialam ter opcje, na razie odlozona na polke ;)
                ale do rzeczy - wypraszaja nas milo z forum praca, bo gadamy o dupie Marynie
                niestety (stety) i gdzie my sie podziejemy?
                mam nadzieje, ze czas na przeprowadzke bedzie jednak?....
                bo decyzja kolektywnie musi zapasc ;) gdzie i jak i w ogole....
                a moze to website? no, ja sie nie znam...
                z tata juz lepiej (?) znaczy nic gorzej i teraz rekonwalescencja i tak dalej, i
                zobaczymy do jakiego stanu sprawnosci mozna dobic,
                calusy,
                Iwona
                • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 21.04.06, 10:32
                  kto nas wyrzuca? cos przegapilam?

                  Iwonka ciesze sie ze z tata lepiej :)

                  mojito to jak juz zaczoles to napisz chociaz jakie majtki nosza, teraz moda tak
                  szybko sie zmienia ze trudno nadazyc

                  Szopen gratuluje,, kurcze a do NZ to nikt nie chce przyjechac :(((, juz nawet
                  nie bede wspominac ze niktorzy to nawet obiecywali

                  u mnie ostatnio piekna pogoda, wiec troche sie zawieruszylam tu i tam, ale czas
                  bylo wracac, w pracy nawal, koniec roku finansowego grrrrrrrrrrr ,, ale ogolnie
                  jest dobrze :)




                  • 21.04.06, 11:18
                    Aska, NZ niektorych przyciaga, nie martw sie...;-)
                    Juz w lipcu nadciaga tam kolezanka Elementu wraz ze swoim facetem, m.in.
                    dlatego, ze po 5 latach pobytu w Irlandii ma juz dosc tej zielonej wyspy.

                    Szopen, zadzialales skutecznie; gratulacje:-))))) A ja juz myslalam, ze sie
                    z "tematu" przeprowadzki wycofales.

                    Iwona, a nie mowilam....;-)
                    Website, powiadasz........;-)

                    Zdrowka wszystkim:-)))))
                    • 21.04.06, 11:22

                      no, dostalam meila od bossa ;))) znaczy sie tutejszych nozyc, ups, admina ;)
                      i mamy sie przenosic; robilam rekonesans, na innych forach, ale nie wiem....
                      NZ, fajnie, pieknie, ale ziiimno ;) no i pracy jakos mniej.....
                      a tam u was to nawet snieg jest!!! i zimno juz teraz....
                      no, ale z drugiej strony - piknie :))))) to fakt, wystarczy LOTR'a poogladac :)
                      caluski ponowne,
                      Iwona
                      • 21.04.06, 11:53
                        Witajcie,

                        Faktycznie napisałem dzis mail'a do Yvony, w którym proponuję abyście założyli
                        forum prywatne i tam prowadzili rozmowę. Niestety Wasz wątek odbiega już
                        znacząco od tematyki forum PRACA.

                        Pozdrawiam

                        Zaq28
                        --
                        utylizacja to je to
                        • 21.04.06, 12:22
                          ale daj nam troche czasu, coby do wszystkich dotarlo i czas byl, by kartony
                          popakowac ;))))
                          jak "two weeks notice" w skrocie wypowiedzeniem zwane ;)))
                          • 21.04.06, 12:37
                            Spokojnie nie robię czystki i nie wywalam z dnia na dzień. Jak już znajdziecie
                            kąt dajcie znać będę zaglądał jeśli pozwolicie. Pozdrawiam Antypody

                            Zaq
                            --
                            utylizacja to je to
                            • 21.04.06, 21:21

                              :)))))))
                              • 22.04.06, 01:19
                                Siemanko,
                                Antypody rowniez pozdrawiaja:)))czolko:)))
                                no moze wyrwe tu jak przyslowiowy Filip z konopii ale nie na temat to my juz
                                piszemy ponad dwa lata Zaq.zajrzyj do archiwum no tego,nasze forum to kurde
                                historia;)a jak historia,no to nalezaloby sie troche szacunku,co nie?takie jest
                                moje zdanie ze skoro pisalismy tyle czasu i nikomu to nie przeszkadzalo,to jaka
                                broszka teraz;)czy bedziemy pisac na forum praca,czy na towarzyskim to pisac
                                pewnie bedziemy no jakos tak mi to pasuje;)lubie tu zajrzec.chcialbym wiedziec
                                ki grzyb?czy to jakis problem w organizacji czy macie limity na kazde forum w
                                megabitach?czy ktos nie daj Bog sie poskarzyl na nas?prywatne forum izoluje nas
                                od nowych ewentualnych uczestnikow.no kiedys dalem po rajtuzach jak Yvona mowi
                                i wygarnolem ze i tak wiekszosc cennego pisania poszla w underground,bo tak
                                jest jak ludzi sie rozpisuja w underground to mniej pisza tutaj.nie bede nikogo
                                pouczal boi tak kazdy robi co ma ochote,ale ja tam jestem dalej za otwartym
                                forum i nie przeszkadza mi pod czyja bandera:)))

                                ciagnac dalej nie na temat;)zaliczylem juz poranna rundke dookola blocku,6cio
                                jajowa jajecznice z pomidorami do tego pol bochenka,kawusia i lece na plaze.
                                pogoda boska kochani,niby jesien ale sloneczko kochane daje rowno.kapiulka w
                                oceanie,kolo lunchu zabieram sixpack i wyrusze w miasto odwiedzic znajomkow i
                                obgadamy nowe miejsce na rybki wieczorem.mamy znowu long weekend bo we wtorek
                                jest Anzac Day,swietujemy za poleglych w Turcji zolnierzy australijskich.dobra
                                okazja ruszyc gdzie w plenerek oczywiscie na rybki.
                                no to spadanko
                                buzienka dziewczyny,moze wreszcie wszystkie sie zdecydowanie wynurzycie?
                                panowie graba
                                Darek
                                • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 22.04.06, 05:25
                                  No wlasnie, absolutnie popieram Gunthera, piszemy tutaj juz prawie 3 lata,
                                  jakos do tej pory nikt nas nie wyganial bo i niby z jakiego powodu. Przez te
                                  trzy lata przewinelo sie tu setki watkow nie majacych nic wspolnego z praca, z
                                  naszym tylko ta roznica ze trwa pod roznymi tytulami

                                  Przed wojna Panie to tu na placu beczki z kawiorem staly, a w nich bialy
                                  kawior, czarny kawior, czerwony kawior, i kumu to Panie przeszkadzalo?????????
                                  • 22.04.06, 12:38
                                    Witam Australię i Nową Zelandię. Ja też nie chcę Was wyganiać, ale
                                    jestregulamin i powinien być przez nas wszystkich przestrzegany. A zresztą....
                                    niech będzie. Najwyżej mi zmyją głowe i wywalą. Zostajecie :)Tylko piszcie od
                                    czasu do czasu coś o pracy. :)

                                    Zaq
                                    --
                                    O moderacji
                                    • 22.04.06, 12:52
                                      Kurde Zaq az mnie zamurowalo!masz u mnie piwko i nie tylko:)))
                                      dzieki serdeczne,szybka meska decyzja,fajosko jest i sie rozumie,bedziemy
                                      nawijac o pracy co trzecia linijke.kiedys moze zdarzy okazja wypic razem drinka
                                      czy w Polsce czy moze tu na antypodach kiedys zawitasz,masz u mnie kolejke:)))
                                      graba jestes rowny Admin
                                      • 22.04.06, 15:37

                                        • 22.04.06, 15:42

                                          fak, wyslalo sie sama nie wiem jak ;)
                                          no, pieknie, a w ogole to Szopen bedzie sie tu pracowo raportowal ;)
                                          a ja dodam, ze moja praca mnie wkurzac zaczyna porzadnie, zero respaktu dla
                                          pracownika, jak im cos potrzeba, to milutcy, a jak ja raz o cos poprosze (a
                                          setki razy szlam im na reke) to albo nie, albo wielka lacha....
                                          to jest to, co mi sie nie podoba tutaj, ze za dobra prace nie uslyszysz
                                          zyczliwego slowa, za to kazdziusienkie potkniecie wylapia i wytkna, nic to, ze
                                          zly dzien masz, albo oni zle wykalkulowali ilosc osob i sie nie wyrabiasz -
                                          zawsze twoja wina....
                                          jak ktos zapomni cos (klient) zabrac (zostawi siate) to tez twoja wina....
                                          paranoja :(((
                                          no, ale.... winko dobre i wiesci z domu stabilne :) ciesze sie
                                          caluski,
                                          Iwona
                                          • 23.04.06, 11:55
                                            Siemanko,
                                            no zeby nie bylo ze miejsce wyprosilismy i dalej mamy zastoje;)

                                            jak o pracy to prosze bardzo.ta robote udalo mi sie fuksem zalapac,oglosili w
                                            lokalnej gazecie temporary draft person i do tej pory ciagne.wprawdzie o maly
                                            figiel zle by moja kariera sie zakonczyla i nie tylko kariera w pracy,no tego a
                                            bylo do tego stopnia zle,ze grozila mi deportacja.na cale szczescie bywaja
                                            jeszcze dobrzy ludzie i jakos z klopotu mnie wybawili:)
                                            no czy ja wiem,ze oni nie doceniaja.ja to mam taka zasade robie co do mnie
                                            nalezy staram sie zrobic na czas,nadganiam robote jak widze ze sie plan
                                            wali,ale patrze co sie dzieje wokol.mamy kilka sekcji i kazda ma swoj plan na
                                            miesiac do wykonania.jak trzeba to siedze wieczorami i nadganiam zaleglosci,no
                                            nie chwale sie ale nie bylo jeszcze zebysmy byli do tylu.australijczycy nie sa
                                            wylewni,kurde szyszka ale jakos mnie zauwazaja bo dostaje zawsze bonusy na
                                            Swieta i pod koniec roku finansowego.na poczatku to tez siedzialem cicho i
                                            cieszylem sie ze mam fajna prace.kiedy zaczalem chodzic z nimi do pubow,
                                            pomalutku przy drinkach zorientowlaem sie jakie to zarobki sa chociaz o tym sie
                                            tutaj nie rozmawia.temat tabu,tak jak religia,seks polityka. no to sobie mysle,
                                            znalezli murzyna kurde ja im odwalam robote i placa mi mniej niz tubylcom.no
                                            ale na odwage sie zebralem dopiero jak mnie przeniesli do innej sekcji i
                                            oczywoscie dolozyli roboty.poprosilem o podwyzke i to bylo male piwo.
                                            popracowalem kilka miesieacy i poprosilem o urlop bezplatny.rok temu na slub
                                            mojej bratanicy w Niemczech.dali urlop i nawet nie pisneli jak przeciagnalem
                                            pobyt troche.mysle sobie ze jak im zalezy na pracowniku,to beda mili i tez beda
                                            szli na reke.ale to sa uklady i ukladziki jak wszedzie chyba zalezy jak sie
                                            trafi.tak bez urazy mniejsze mozliwosci sa tam gdzie jest duzy popyt na prace,
                                            duza rotacja, to pracownika mniej szanuja bo wiedza ze na twoje miejsce czeka
                                            kilka na ulicyi.
                                            dobra spadanko,jutro o 4 ranem pobudka i na rybki:)))
                                            buzienka dziewczyny,wszystkie bez wyjatku,moze wreszcie nieobecni sie odezwa?
                                            Tangerin,Mar_za,Matrioszka to rzadko do nas zaglada ale zaglada,Pysiek to juz
                                            nawet nie smiem pytac,co jest grane?
                                            czolko panowie
                                            • 23.04.06, 12:36

                                              gunther, z tym respektowaniem pracownika to jest daleko od normalnosci; mnie
                                              sie marzy, zeby czasami ktos mi powiedzial "good job" albo "well done", a nie
                                              zawsze zle, zawsze na nie i straszaki....
                                              oni moga ci zmienic godziny pracy z dnia na dzien wedle wlasnego widzimisie, a
                                              jak ty im przypomnisz, ze doskonale wiedzieli, ze tego akurat dnia jestes 1000%
                                              niedostepny (znaczy nie ma takiej mozliwosci, by pracowac) to patrza na ciebie
                                              jakbys im pol rodziny wyrznal co najmniej ;)
                                              jak "oszczednie" nie zatrudnia sie odpowiedniej ilosci osob, to potem sa
                                              pretensje do ciebie, ze sie nie wyrabiasz, ze po co bierzesz brejka, skoro jest
                                              tyle rzeczy do zrobienia; najchetniej tez nie powinienes brac urlopu, bo kto
                                              bedzie pracowal, ale oczywiscie wykorzystaj ten urlop rowniez, bo nie jest mile
                                              widziane kumulowanie ;))) paranoja....
                                              z drugiej strony, widzisz, ze niektorzy sie staraja troche i pracuje sie
                                              czasami z bardzo fajnymi ludzmi :))))) to jest mile....
                                              gdyby, cholerka, bylo to cos bardziejszego i rozwojowszego ;))) no, ale nad tym
                                              pracuje tez, coby sie zmienilo, wiec sa widoki :)))))) tymczasem trzeba czasami
                                              przemielic w zebach pewne niemile slowa i go on ;)))))
                                              a poza tym? cholerka, jesien pelna geba, gdzie ty sie gunther kapiesz? Klub
                                              Morsow gdzies grasuje? ;)))))
                                              liscie szuraja pod nogami, w domu zimno, noc obowiazkowo w skarpetkach ;)))))
                                              brrrr.... a to jeszcze nawet nie zima.....
                                              caluski,
                                              Iwona
                                              • 23.04.06, 13:03
                                                Tak troche do dalekiej przeszlosci wracajac to pierwszy watek Asi powstal na
                                                forum praca z dosc istotnych i z praca wlasnie zwiazanych powodow.

                                                Kilka watkow pozniej dalej wydaje mnie sie, ze dosc czesto o tematy pracy
                                                zahaczamy.

                                                Ja chyba szczegolnie.

                                                Patrzac na zegarek w dolnym lewym rogu monitora i widzac zblizajaca sie 19:00 w
                                                niedziele (czy musze dodawac, ze w pracy jestem?) pamietajac o tym, ze wczoraj
                                                tez mniej wiecej o tej porze do domu wrocilem to chyba wiele o mojej pracy
                                                swiadczy.
                                                Aby byc zupelnie szczery to dzisiaj do pracy mnie wezwano dopiero kolo 18:00
                                                ale wczoraj to byl dzien od samego rana.

                                                Niezly weekend.

                                                Nie bylo, az tak zle.
                                                Dzisaij rano bylem z Amber w ZOO i oceanarium, w tym ostatnim maja nowy show z
                                                Beluga czyli taki wiekszy bialy delfin.
                                                Ogladalismy tez tygrysy, malpy na rowerach jezdzace, misie na motocyklach,
                                                karmilismy slonie i swinki (ciekawa sprawa ale dziecko bardzo najpierw samo
                                                probuje czy chleb dla sloni jest dobry?, jest dobry wiec kilka kawalkow zjadla).

                                                Do tematu pracy i moich opini na temat pracy z ludzmi z NZ i Oz wroce jutro
                                                rano.

                                                Teraz spadam na dol do fabryki bo mamy problemy z plynnym azotem.
                                      • 23.04.06, 16:53
                                        Ok. To nawijajcie, nie musi być co trzecia linijka, wystarczy co 3 post :)
                                        Pozdrawiam

                                        Zaq
                                        --
                                        O moderacji
                                        • 23.04.06, 22:50
                                          [']
                                          • 24.04.06, 03:13
                                            Wyrazy wspolczucia.
                                            • 24.04.06, 08:39
                                              Czy ja dobrze rozumiem?
                                              • 24.04.06, 08:41
                                                Szopen, wolalabym, zeby to byl z naszej strony blad odczytu.....
                                            • 24.04.06, 08:40
                                              Iwona,
                                              ode mnie tez.
                                              Wspolczuje.
                                              • 24.04.06, 08:47
                                                Iwona,
                                                Szczere wspolczucie.

          • Gość: jas z Jiangmen IP: 218.14.144.* 24.04.06, 05:46
            Shopen, co ci nie odpowiada w Chinach?? Czy lepiej bedzie w AU??

            Trafilem tutaj przez przypadek, sorry, jesli "private"


            • 24.04.06, 09:49
              Witaj Jas,

              Watek nie jest "private", zapraszamy do udzialu.
              Milo, ze pojawil sie ktos inny z Chin.
              (Gdzie jest Jiangmen?)

              W pracy jest teraz male bubu i nie za bardzo mam czas odpowiedziec ale ciut
              pozniej napewno znajde chwile by mysli poskladac.
              • Gość: jan IP: 218.14.144.* 24.04.06, 10:22
                poludnie Chin, 70 km od Guangzhou, w kierunku Macao, nadal Delta, wiec mnostwo
                wody wokolo. Nie tylko Polakow, ale zadnego bialego tutaj nie ma
                • 24.04.06, 12:20
                  Bubu zrobilo sie niezle, dobrze bedzie jesli przed jutrzejszym switem uda sie
                  do domu wrocic.
                  Przynajmniej mam czas odpisac.

                  Tak cos mi ten Jiangmen sie skads znajoma nazwa wydawal.

                  Jako, ze ja mieszkam w Guangzhou to jak na chinskie wrunki w zasadzie maly rzut
                  beretem.

                  Odpowiedz na pytanie o powody takiej decyzji nie jest prosta. Kilka roznych
                  problemow nas do takiej decyzji sklonilo.

                  Chyba najwazniejszy to sytuacja w firmie w ktorej pracuje, wprawdzie tu w
                  fabryce jest w miare w porzadku ale w calej firmie sytuacja bardzo delikatnie
                  to ujmujac jest zdecydowanie po drugiej stronie granicy dzielacej normalnosc od
                  paranoi. To nie za dobrze wplywa na samopoczucie.

                  Kolejny aspekt dalej z praca zwiazny to naturalna tendencja to zastepowania
                  cudzoziemcow Chinczykami. Sprawa dosc prosta oni kosztuja duzo taniej i w ciagu
                  lat funkcjonowania firmy na tym rynku nabrali wystarczajacych kwalifikacji by
                  funkcje poprzednio przez cudzoziemcow wykonywane przejac. W tym momencie na
                  ponad 20 fabryk w Chinach jest jeszcze jedna gdzie na moim stanowisku pracuje
                  cudzoziemiec ale on i tak w ciagu kilku miesiecy przejdzie na emeryture i
                  zastapi go Chinczyk. Ja sobie zdaje sprawe z tego, ze to jest sprawa normalna i
                  nie uwazam, ze firma postepuje zle.
                  W moim przypadku w ciagu ostatnich kilku lat pare razy bylo dosc blisko by
                  podziekowano mi za wspolprace. Nigdy dotad nie starczylo im odwagi i wyglada na
                  to, ze jeszcz jakies 2 lata moglbym tutaj posiedziec ale to nic pewnego.

                  Uwazam, ze w takiej sytuacji nalezy cos zrobic a nie biernie czekac na to co
                  zycie przyniesie, przez pewien czas szukalem innej pracy w Chinach ale nic co
                  mogloby mnie sklonic do zmiany nie znalazlem.

                  Mam juz troche dosc pracy po 70-80 i wiecej godzin w tygodniu.

                  Tyle o pracy.

                  Inne rownie istotne powody.

                  Zanieczyszczenie srodowiska, mieszkasz w okolicy wiec chyba wiesz o czym pisze.
                  Kilka dni bez deszczu i wiatru i w powietrzu jest taki syf, ze widocznosc
                  ogranicza sie do mniej niz kilometr. To chyba dlugoterminowo na zdrowie nie
                  najlepiej wplywa. A dziecko mamy male.

                  W tym momencie corka chodzi do przedszkola, sporo to kosztuje ale pamietajac,
                  ze koszty miedzynarodowej szkoly sa zdecydowanie powyzej 10 tysiecy dolarow za
                  pol roku i jej poziom moze pozostawic wiele do zyczenia nalezy spojrzec ciut
                  dalej niz nastepny rok.

                  Kolejny powod, jeden z bardziej istotnych.
                  Chce mieszkac nad morzem/oceanem, sprawic sobie lodz i miec mozliwosc lowienia
                  powazniejszych ryb nie tylko kilka razy do roku w czasie wakacji ale duzo
                  czesciej.

                  Jest tez kilka problemow naturo powiedzmy to formalnej, ktore wybrana opcja
                  pozwoli rozwiazac.

                  W calej sprawie nie chodzi o pieniadze. Zdaje sobie sprawe, ze nawet jesli
                  znajdziemy oboje prace na rownorzednych stanowiskach to i tak nasze dochody
                  skurcza sie wiecej niz bardzo. Z drugiej strony za darmo ja tu nie siedzialem i
                  cos tam zaoszczedzilismy.

                  Pamietajac o fakcie, ze ja w tych Chinach spedzilem ponad 16 lat to czas chyba
                  sie ruszyc.
                  • Gość: jan IP: 218.14.144.* 24.04.06, 15:30
                    Dzieki za dlugie "wytlumaczenie", rzeczywiscie, jestesmy o rzut beretem,
                    zreszta prawie co tydziemn jestem w Guangzhou - moja corka studiuje w
                    Guangzhou, zreszta tylko czasowo po szkole sredniej przed lepszymi studiami -
                    uwazam ze nauczenie sie chinkiego nie zaszkodzi jej w zyciu.

                    rzeczywiscie, mieszkac w chinach na poludniu to jak w parowozie ( tam zdrowsze
                    powietrze chyba) - przed dwa lata mieszkalem w Longjian, kolo Shunde - pomiedzy
                    smietnikem i bajorkiem - teraz mamy duzo lepiej, bo prawie na wsi - ale za
                    sciana buduja chinska fabryke i nie wiadomo kiedy zacznie smrodzic - wiec juz
                    sie przygotowuje na cos nowego - co sie nie robi dla tej glupiej mamony??. W
                    Polsce wcale nie rozumieja jakie sa tutaj warunki. Z drugies strony Chiny to
                    ostatni frontier, szansze ogromne ( ale tylko na jakis czas i won stad)

                    Takze nie zazdroszcze pracy dla Chinczykow - kiedys ta przyjemnosc spotkala
                    mnie w Kalifornii, bbbbbbbbrrrrrrrrrrrrrrrr

                    Czy mozna jeszcze cos lowic w chinskich rzekach?? Widze jak lokalni podlewaja
                    woda z rzek swoje ogrodki - dobrze ze tutaj sie je warzywa tylko przegotowane -
                    pewnie dawno bym kipnal. Takze kuchnia chinska ??? co za duzo, to ....

                    na glebsza woda to bylem chyba ponad rok temu i to kolo Shenzhen ( za Yiantian,
                    tez zupa) - jak zawsze w chinach gdzie ja chce jechac, za mna ciagnie z milion
                    Chinczykow, wiec ??? Takze biale plaze z palmami mi sie marza - jeszce kilka
                    lat trzeba wytrzymac

                    Pogadamy pozniej

                    pozdro dla wszystkich
                    jan
                  • 24.04.06, 15:39
                    Witajcie,

                    Iwonka, ja dolaczam sie do wyrazow wspolczucia, o ile tez zrozumialam Twoj
                    przekaz wlasciwie.Trzymaj sie dzielnie.

                    Szopen,
                    Gratuluje pozytywnych wynikow procesu wizowego.
                    Ja nie moge sie nieststy pochwalic, ze mnie sie rowniez udalo. Na standardowy
                    proces jestem za stara:))))

                    Negatywnie rozpatrzono moje starania o wize STNI. Powod, ze wyedukowany zawod
                    nie miesci sie na listach poszukiwanych zawodow, a w zawodzie wykonywanym
                    musialabym miec kilka lat wiecej doswiadczenia, by ono bylo podstawa nominacji.

                    No i mysle jeszcze o wizie SIR do Poludniowej Australii, gdzie sie kwalifikuje,
                    a to jakos jest mniej korzystne, bo nie ma sie od razu stalego pobytu, zadnego
                    ubezpieczenia, trzeba przedstawic dosc spore zabezpieczenie finansowe
                    (musialabym sprzedac mieszkanie), i to mnie jakos zniecheca. Na dodatek w
                    Victorii mam znajomych i mentalnie byłoby mi łatwiej, a w SA bylabym zdana
                    kompletnie na sama siebie.

                    Majac tu w miare stabilna posade jeszcze (niezla pensja za niewielka w sumie
                    odpowiedzialnosc w stabilnej firmie), borac pod uwage fakt, ze ponosze
                    jednoosobowa odpowiedzialnosc za cala rodzine to jakos skok na gleboka wode
                    mnie odrobine przeraza.

                    Rozsylam wiec tylko oferty pracy do AU i czekam robiac tu swoje. Ale efekty
                    poki co niewielkie.

                    A tak w ogole to mam jakos mniej energii na wszystko. Coraz trudniej mi wcielac
                    w realizacje moje plany. Jak cos sie tylko zaczyna psuc to rezygnuje itd.
                    zapalam sie do czegos, a potem jakos przechodzi mi ochota. Okropne to jest i
                    nie lubie sie za to. Moze to efekt uplywajacego czasu, albo naszarpalam sie w
                    przeszlosci wystarczajaco i teraz przyszedl czas na stabilizacje?

                    Mojito,
                    Czy wiesz, ze ja bylam dokladnie w tym samym czasie w Paryzu co Ty, tyle ze rok
                    wczesniej? :)

                    Z pozytywnych informacji ide dzis na koncert Dianne Reeves do slynnej Sali
                    Kongresowej, a na majowy weekend jade w Sudety. Mam zachaczyc o Prage czeska,
                    wiec bede przez pare dni ladowac akumulatory poza "stolycą".

                    To tyle w ramach malego update:)

                    Pozdrawiam i przesylam usmiech,
                    Mar_za








                    • 24.04.06, 16:49

                      sie przyzwyczajam....
                      chociaz na razie nie dociera, znaczy wiadomosc jest, a jakos jej nie czuje,
                      czasami tylko.... :((((
                      coz robic.....
                      juz mialam wizyte - znow bialy golab - to byl znak.... pozegnanie...
                      • 24.04.06, 17:47
                        Iwona,
                        byc moze wiesz, ze linie lotnicze maja bereavement/sympathy/
                        compassionate rate w przypadku takich smutnych wydarzen.

                        Mar_za,
                        wspolna data pobytu w Paryzu to sympatyczny przypadek. Obecny
                        pobyt tylko umocnil moj podziw dla Paryza. Piekne miasto.
                        Mieszkalem w La Defense prawie pod Grande Arche :). Nie znalem
                        okolic wczesniej i mialem mile wrazenia. Czy starsza Pirania
                        ciagle spiewa? Wierze, ze bedzie znana wokalistka :).

                        Pozdrowienia dla Wszystkich w ten bezsloneczny poniedzialek,
                        m.
                        • 25.04.06, 01:08
                          nie wiedzialam....
                          ale i tak wylatujac dzis nie zdazylabym... za daleko
                          • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 25.04.06, 02:32
                            Iwonka, bardzo wspolczuje, jezeli moge jakos pomoc to napisz
                            • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 25.04.06, 14:02
                              Siemanko wieczornie,
                              smutna wiadomosc Yvona,bardzo wspolczuje:(

                              witam serdecznie nowego goscia,Jas czesc:)Marzenka milo ciebie znowu widziec:)
                              a ja dopiero z rybek wrocilem.dzis mielismy public holiday jak wspomnailem
                              wczesniej i ruszylem z ranca na calutki weekend i dopiero niedawno wrocilem.
                              bylismy znowu na pstragach.tojest to!to wlasnie jest cudowne w Australii ze
                              jest kurde tyle miejsca,ten luz,srodowisko naturalne jeszcze w miare czyste,
                              wody wokol do wyboru i kurde ta przestrzen!!ciagle mozna gdzies sie zgubic;)
                              polityka emigracyjna chyba polega na zaludnianiu pustawych terenow,a SA ma
                              takie warunki.Szopen nie ma tego zlego i nie ma co sie zniechecac no tego
                              posiedzisz te dwa lata w SA i rozejrzysz sie i potem sie przeciez mozesz
                              przeniesc w inne tereny.podobno wokolo Adelaide sa piekne pagorki gdzie Niemcy
                              juz po drugiej wojnie swiatowej wyniuchali vortrefflich tereny pod winnice.wiem
                              od znajomka,ktory ma tam cala rodzine.Niemiaszki kurde tam maja cale wioski
                              wokolo winnic i raz w roku tradycyjny Schuztenfest.
                              wracajac do rybek,to ruszylismy na rzeczke juz obeznana wczesniej,kilka godzin
                              jazdy.rozbijamy zwykle biwak bo szkoda czasu na wozenie sie na nocleg.zimnawo
                              jest ale tylko nad ranem Yvona,nie no do morsow nie naleze ale kurde w wojsku
                              bylem no i zahartowany jestem,jakos nie marzne no i grzeje sie rowno od srodka;)
                              jak slonce wychodzi robi sie goraco i szafa gra;)wzielismy zreszta ze soba
                              ladunek do grzania sie,a jakze.rzeczka nasza to marzenie dla spinningisty ktory
                              lubi dlubactwo za pstragiem i wedrowki w nielatwym terenie przedzieranie sie
                              przez krzoki,lazenie po wykrotach,rowach.chociaz spotykalem tam tez muszkarzy
                              lowiacych na dolna nimfe.najprzyjemniejsze jest w takich wyprawach dokladne
                              oblawianie kzadego dolka,rynienek wzdluz korzeni,a tez pod kamieniami.nurt rwie
                              jak opetany w korycie mnostwo zwalonych drzew,zakrety, przelomy na przemian
                              zwirowe szypoty i doly glebokie na 3 metry.wiem bom wpadl w jeden i gruntu nie
                              moglem zalapac;)z tutejszym pstragiem nie ma zartow, delikatny sprzet,cienkie
                              zylki i wedzisko o kluchowatej akcji wogole nie wchodzi w gre.pstrag wali w
                              przeplywajaca przynete,robi gwaltowny zwrot i natychmiast probuje powrocic do
                              swoje czatowni.ja lubie uzywac najlepiej dluzszych,trzymetrowych wedzisk o
                              szybkiej szczytowej akcji pozwala to na wymanewrowanie ryby z trudnych miejsc.
                              sprawdzilem tu najlepiej uzywac plecionke o sporej wytrzymalości np.7kg.nie ma
                              sensu uzywanie drobnych woblerkow i obrotowek mniejszych niz 2 czy nawet 2+,
                              wiec mozna sobie pozwolic na grubsza linke.nie ja a kumpel zlowil rybe wyprawy,
                              az steknal kiedy mu lupnelo w przynete i mruczal cos pod nosem pufal syczal
                              sapal,kurde to sa emocje co zna tylko ten kto lowi;)bylo do czego,kiedy na
                              powierzchni pokazala sie wielka japa i ja sobie pufnalem i chyba powiedzialem
                              to slowo na "K" i chyba dodalem jeszcze slowo na "P",on i tak nie rozumie;)
                              podalem kumplowi moj pstragowy podbieraczek i juz go mamy,ponad 80cm prosiaczek
                              bysio kurde bedzie ze 3kilo,moze wiecej.frajda byla niesamowita,bo rybki golym
                              okiem widac jak chodza a biora jak chca.wchodze do wody i przebieram w platkach
                              za jakims grubszym,cyknal platek,potem chlupnela kulka,po nich pyk splawika.
                              poderwalo,napinam i juz poznaje tempo,mig w lewo,mig w prawo,mig tu mig tam
                              chwilka i koniec.znowu mach chlup pyk cyk,mig mig kurde jest!i tak caly
                              weekend.wieczorami palilismy ognisko,trza bylo podsuszyc gacie;)zrobilismy
                              sobie smazonko a jakze swieza rybka,kartofle w obierkach z ognia i piwko,zyc
                              nie umierac:)
                              dobra,zeby sie za bardzo nie rozmarzyc jutro trza do roboty wstawac i od nowa
                              Polska;)
                              buzienka dziewczyny
                              graba panowie
                              • 25.04.06, 14:49

                                gunther... piszesz z taka pasja ze prawie polubilam wedkarstwo ;)
                                • 25.04.06, 19:55
                                  Iwonko, strasznie mi przykro. Pozdrawiam.
                                  --
                                  Od wołu trzeba wymagać mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
                                  • 26.04.06, 04:42
                                    Maszyne naprawilismy i bladym switem wczoraj do domku sie udalem.
                                    Prace tego dnia sobie odpuscilem i pospalem zdrowo.

                                    Dzisaij juz lepsze samopoczucie.

                                    Jas,

                                    W Rzece Perlowej ryb jest sporo, rozmaitych, sa sumy (nawet bardzo duze),
                                    karpie, jesiotry, tilapie, sporo tekich ktorych nazw nie znam, widzialem tez
                                    lowione piranie.
                                    Problem jest w jakosci i zapachu wody, to poprawia sie w ostatnich latach
                                    bardzo szybko ale i tak z mojego punktu widzenia lowienie takie do najbardziej
                                    przyjemnych nie nalezy. Czasem tylko popoludniu z corka na godzine czy dwie sie
                                    na koniec wyspy wybierzemy ale to raczej by tam poszlec niz naprawde ryby lowic.

                                    Na prawdziwe ryb lowienie jezdze (albo jezdzimy bo jest jesze 2 znajomych
                                    Polakow i oni czesto miewaja gosci) na tame w parku BaiYunShan. Tam i woda
                                    czysta i duzo przyjemniej. Lowimy tam glownie tilapie, czasem sumy i bassy.

                                    Gunther,
                                    Gratulacje. Wiem, ze ciezko w slowa ubrac emocje i dynamike tego co sie na
                                    rybach dzieje. Ja wprawdzie nie z tych co uwielbiaja sie przez krzki za
                                    pstragiem przedzierac a bardziej z tych co uwielbiaja zzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
                                    hamulca kiedy makrela, tunczyk czy barrakuda w woblera na morzu uderzy.
                                    A z braku laku to lowienie tilapi na delikatny sprzet tez emocji dostarca, no i
                                    czasem jakis sum sie z gruntu trafi (a to juz 30-40 minut silowej zabawy).

                                    Wyglada na to, ze polece do Adelaide 13 Maja na 2 tygodnie, rozejrzec sie i
                                    sytuacje obadac (wedek zabrac nie zapomne).

                                    • 26.04.06, 13:02
                                      Czesc pracy Wszystkim,

                                      prace, oczywiscie, dobrze jest miec. Statystyka podaje, ze w lutym
                                      w Stanach unemployment wynosil 4.8%. O 0.1% wiecej niz w styczniu.
                                      Glownym miernikiem unemployment w Stanach jest wypelnianie wnioskow
                                      o czasowy zasilek przez tracacych prace.

                                      O sama prace nie jest trudno. Trudnosc moze ewentualnie sprawiac
                                      znalezienie pracy spelniajacej wszystkie wymagania jej szukajacych.
                                      Nigdy nie spotkalem w Stanach Polakow chcacych pracowac i nie mogacych
                                      pracy znalezc.

                                      Inna statystyka tez mowi, ze okolo 75% pracujacych nie jest zadowolona
                                      ze swojej pracy i majac wybor robilaby raczej cos innego. Z interpretacja
                                      statystyk tez trzeba zachowac ostroznosc. Podziwiany przeze mnie Mark Twain
                                      mial zwyczaj mowic: "There are three kinds of lies: lies, damned lies,
                                      and statistcs."

                                      A tak na prawde to nie sama praca czlowiek zyje. Ryby, na przyklad,
                                      moga wypelnic duza czesc zycia :). I takie tam ten tego rozne :).
                                      Praca pozwala zdobyc srodki na pielegnowanie zainteresowan :).

                                      Mam duza ochote powiekszyc statystke unemployment. I nam wszystkim tego
                                      serdecznie zycze. Od jutra :). Nasze numery na dzisiejsze losowanie
                                      www.powerball.com leze przede mna:
                                      06 31 33 36 39 PB 23,
                                      04 08 38 43 54 PB 19,
                                      02 26 36 40 45 PB 08.
                                      W przypadku usmiechu Fortuny powieksze statystyke robiacych to co chca.
                                      Bez zbytniej tesknoty za praca :). A wiec good luck/buena suerte/powodzenia.

                                      W maju czeka mnie zaprzyjaznione wesele w Chicago. Polsko-czeskie.
                                      Panne mloda wszyscy juz nazywaja Agnieszka-Czeszka :). Mam nadzieje,
                                      ze beda i knedle i pierogi.

                                      Gunther,
                                      lapanie pstragow przemawia do mojej wyobrazni :). To drugi opis czytany
                                      przeze mnie z zainteresowaniem. Na pierwszy natknalem sie gdzies w
                                      literaturze. Nie pamietam gdzie. Wobbler, to splawik, prawda?
                                      Gratuluje trofeum.

                                      Jan,
                                      czesc :).

                                      Hej ho, hej ho do pracy by sie szlo :).
                                      Milego dnia Wszystkim,

                                      m.





                                      • 26.04.06, 15:43

                                        wobler to takie pokretlo do zylki ;) kolowrotek znaczy sie;
                                        dobrze mowie gunther? ;)
                                        • 27.04.06, 02:57
                                          To sztuczna przyneta, oryginalnie drewniany, teraz czasem tez czasem plastik
                                          czy inne materialy.
                                          W Ameryce zwana crankbait, w Oz hard body lure.
                                          Pojawia sie w naprawde zaskakujacej ilosci rozmiarow, kolorow, ksztaltow i cen
                                          oczywiscie.
                                          • 27.04.06, 15:10

                                            no i wyszlo, ze nic nie wiem ;)
                                            to jak sie cholerka nazywa kolowrotek??? in inglisz, mysle....
                                            • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 27.04.06, 23:52
                                              Hola Amigos,
                                              zaniki pamieci zaczynaja mi dokuczac kurde,chyba sie starzeje;)zapomnialem mpje
                                              haslo i chyba bede usmiechal sie do naszego drogiego Admina o pomoc.swoja droga
                                              to jak sami wiecie wszystko juz jest obwarowane haslami konto w banku,wejscie
                                              do domu,konto w internecie w pracy tez nie wejde na system bez kluczyka;)
                                              chociaz w pracy to kurde to sie przydaje co mialem okazje sprawdzic na wlasnej
                                              skorze;)bywa to jednak upierdliwe,bo gdzie schowac to wszystkie piny hasla i
                                              ten tego jak pamiec juz nie taka.
                                              Szopen ty chyba juz bywales w Australii?jakby nie bylo rekonesans dobrze
                                              zrobic:)ja z lodki na wysokim morzu tez lubie lowic,bardziej w kilka osob
                                              prywatnie niz oplacona zorganizowana wyprawa.lubie gdzies na wariata ruszyc i
                                              zobaczyc co ocean nam uzyczy.kolowrotek to spinning wheel ale ja i tak mam
                                              swojskie no tego okreslenia;)przemawiam czesto gesto do mojego kijoska czule
                                              jak do kochanki:)))Yvona ciagle zimno?
                                              no to spadanko,bo autobus mi ucieknie
                                              buzienka dziewczyny piszcie no cos kurde
                                              graba panowie
                                              • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 28.04.06, 00:56
                                                Yeah, skleroza nadgryza czasem. Z tymi cholernymi haslami i pinami
                                                zwariowac mozna. Tak, jak Gunther wspomnial do wszystkiego pin, gejsza :).
                                                Do lask kobiecych wkrasc sie latwiej niz do konta bankowego. Tak sie
                                                porobilo.

                                                Laptop siadl mi dzisiaj i oddalem do naprawy. Tulal sie bede teraz przez
                                                pare dni. Wlasnie powiedziano mi, ze mam cztery minuty.

                                                Dzieki za info co do woblera. Wiem teraz z czym sie go je.

                                                Pogoda piekna. Prawie lato. Zielen prawie peka w szwach.

                                                Spadac musze,
                                                czolko wszystkim,
                                                m.
                                                • 28.04.06, 01:12
                                                  :-)
                                                  takie pytanko do lowiacych: jakie ryby sie lowi wlasciwie w Australii ?
                                                  tyle sie czyta o polowach, a filmowe reportaze to tak bajeruja, ze niewiadomo
                                                  czy to prawda czy fotomontaz. ale moze napiszecie co konkretnie.
                                                  tak na marginesie, to bylem kilka miesiecy u rodziny w Melbourne.
                                                  • 28.04.06, 11:22

                                                    przez sekunde (patrzac na nick) myslalam, ze to moj brader sie odezwal ;)))
                                                  • 28.04.06, 12:03
                                                    moze jestem twoj brader ;-)
                                                    to co z tymi rybami ?
                                                  • 28.04.06, 12:19

                                                    moj brader nie bywa w Melbourne ;)))
                                                    a ryby to nalog, uwazaj, bo wpadniesz po uszy ;)))))
                                                  • 29.04.06, 00:32
                                                    sie rozumie ;-)
                                                    dobrze miec zainteresowanie poza praca, to taka odskocznia niekoniecznie zaraz
                                                    nalog.
                                                  • 29.04.06, 03:08
                                                    Pare razy w Australi rzeczywiscie bylem.
                                                    Kilka razy sluzbowo i raz chba gdzies 2 lata temu z zona na wakacjach.
                                                    To bylo jednak ogladanie z innej perspektywy.

                                                    Tomek zajrzyj sobie np tutaj:
                                                    www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/yabb2/YaBB.cgi
                                                    Albo:

                                                    www.fishseq.com

                                                    Na temat czy to nalog czy tez nie nie bede sie wypowiadal.
                                                    Wzmienie tylko, ze wczorajsze popoludnie i wieczor nad pewna tama spedzielem.
                                                    Deszcz padal prawie bez przerwy, kilka tilapi sie zalapalo i dwa razy sum mi
                                                    sie urwal.
                                                    Ja mu jeszcze pokaze.
                                                  • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 29.04.06, 12:02
                                                    Siemanko wieczornie:)))
                                                    Tomek witam:)Szopen sie wycwanil i podal link i bardzo dobrze,bo zeby te
                                                    wszystkie odmiany wymienic to by sporo zajelo,powiedzmy wiec ze sa wszystkie, a
                                                    ktore lowie to zalezy od pogody,od humoru i odrobiny szczescia.no tego jak
                                                    slonko i mala fala to ide nad ocean.lowie albo z plazy,albo ze skalek albo z
                                                    lodki.sa dobre miejsca na tamach ale w okolicach Sydney kolo tamy jest zakaz
                                                    lowienia.jest mnostwo rzek,rzeczulek,jeziora mniejsze wieksze i dobrze jest sie
                                                    rozejrzec,bo jak zobaczysz lokalnych lowiacych to jest dobry znak,ze ryba jest.
                                                    na suma znowu ruszasz Szopen?co ja moge napisac o lowieniu sumow.zdarzalo mi
                                                    sie je zlowic,chociaz jeszcze nie w Australii.o metodach nie bede sie rozwodzil
                                                    nie podejmuje sie ocenic ktora:zywiec,filet czy spinning jest bardziej
                                                    skuteczna.wszystkie sa skuteczne.rzecz sprowadza sie raczej do znalezienia
                                                    suma.wedlug mnie to lodz z silnikiem i mobilnosc to klucz do sukcesu.
                                                    ryba to ryba,no kazdy widzi,jaka jest.stworzenie podluzne i elementarnie
                                                    sliskie,chociaz czy aby to na pewno ryba?sum nie ma luski,a podobno ryba zeby
                                                    byla ryba musi miec luske.kurde moze to nie ryba?!
                                                    dobra bo znowu zjechalismy z tematu;)a dziewczyny nam sie nudza;)tak sie troche
                                                    rozpisalem bo mialem nadzieje ze moze zaby z zarosli wyplosze a tu nic kurde!
                                                    no dzis to bylo pieknie chyba ze 25 stopni Yvona w porzasiu nie?
                                                    mamy weekendzik laba kochani,wiec z ranka na rybki a potem mam zaproszenie na
                                                    BBQ ten tego bedzie napewno:)))
                                                    spadanko jeszcze rundke zalicze



                                                  • 29.04.06, 14:21
                                                    Gunther,
                                                    Cwany jestem az do przesady.
                                                    Podac lik bylo latwo jako, ze na obu forach jestem w miare aktywny, rzecz
                                                    opisywac jet rzeczywiscie ciezko.
                                                    Dodam,ze tylo w czasie wakacyjnego pobytu w Queensalnd udalo mi sie na ryby
                                                    wybrac i efektem tego bylo kilka wegorzy (jeden tak 2.5 metra) ktorych
                                                    oczywiscie nikt na molo nie chcial. Plus pare zacietych ryb, ktore zdecydowaly
                                                    sie udac w strone NZ i nie za bardzo daly sie zatrzymac.

                                                    Jak swiadczyl wczorajszy wieczor na sumy wybrac sie juz czas bo ostro zeruja.
                                                    Ja zwykle na martwa rybke (mala tilapie mocna pocieta nozyczkami) probuje i to
                                                    dziala.
                                                    Nadmienic musze, ze te dwa sumy, ktorych wczoraj nie udalo sie na brzeg
                                                    wyciagnac nie byly za duze. Ot maluchy 4-5 kilo i chyba glownym powodem (oprocz
                                                    zaczepow) byl wlasnie tych sumow rozmiar.

                                                    Nic to. Jeszcze zlapie duzego.

                                                    Jak by nie patrzec, luska czy luski brak to sum na rybe mi wyglda.





                                                    Dodam, ze jest sobotni wieczor, ja do pracy zostalem wezwany (po powazny
                                                    problem sie pojawil) i tak bardzo soldnie pracuje nad tym by moc do domu szybko
                                                    wrocic bo o 21 (za 38 minut) w TV jest Survivor a to jest cos co bardzo lubie
                                                    ogladac.
                                                  • 29.04.06, 15:33

                                                    lol, szopen, tniesz nozyczkami? brutalu ;))) mam nadzieje ze nie na zywca....
                                                    akropol zywca - he, he, akurat to wiem co znaczy ;))) no i na robaki (co to
                                                    lubia sie rozpelzac w lodowce ;))))
                                                    gunther, jakos cieplej dzis, fakt, a i wczoraj niezgorzej :))) tylko te
                                                    poranki.... ciezko wejsc pod prysznic, a pozniej jeszcze ciezej z niego wyjsc...
                                                    a gadziny nie wyploszysz, fascynujaca lekture dostala ;))))))))
                                                    ja tez czytam i skonczywszy drugi tom pobieglam do ksiegarni po trzeci a tu
                                                    dupa: jest 1, 2 i...4 trzeciego niet.... a drugi skonczyl sie w dosc
                                                    dramatyczny sposob i mnie zzera ;)
                                                    cholerka, nie mialam czasu/okazji poszukac w innych xiegarniach, i teraz
                                                    przynajmniej do poniedzialku posucha...
                                                    calusy.
                                                    Iwona
                                                  • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 29.04.06, 16:57
                                                    Zdrowko Wszystkim,

                                                    piekny sloneczny dzien. Zielony i ciagle lekko chlodny.
                                                    W parku posadzono nowe kwiaty i rabaty kwiatowe wygladaja
                                                    imponujaco.

                                                    Lekki niepokoj wzbudzil we mnie ten dwu i polmetrowy wegorz.
                                                    Mozna sie takiej wielkosci przestraszyc.
                                                    Podobno rasowy wedkarz trzyma dzownice-rosowke w ustach aby
                                                    byla ciagle swieza :).

                                                    Kupilem nasza przynete na Fortune z nadzieja, ze bedzie to
                                                    moja ostatnia sobota pracujaca. Nasze numery na dzisiaj:
                                                    18 26 51 52 55 PB 39,
                                                    07 20 32 37 41 PB 20,
                                                    10 39 41 45 46 PB 23 www.powerball.com

                                                    Powodzenia i milego weekendu zycze Wszystkim,
                                                    m.
                                                  • 30.04.06, 01:03
                                                    dziekuje za link, w wolnej chwili poczytam.
                                                    dziewczyny sie nudza takimi opowiadaniami ?
                                                    jak widac nie wszystkie :-)
                                                    wspolne ryby, pograc w noge, zagrac brydza,
                                                    wspolnie klac nad otwarta maska samochodu
                                                    i duzo innych rzeczy potrafimy robic razem.
                                                    potem to walkowac godzinami ;-)
                                                    a dziewczyny co robia wspolnie ?
                                                  • 30.04.06, 06:08

                                                    he, he, chcialbys wiedziec ;))))
                                                    dziewczyny robia rozne rzeczy wspolnie ;) ale pomalutku, za duzo wiedzy...
                                                    wiesz, jak mowia: mniej wiesz - spokojniej spisz ;)))))
                                                  • 30.04.06, 08:41
                                                    yvona73pol napisala:
                                                    >
                                                    >he, he chcialbys wiedziec ;))))

                                                    jasne, ze chcialbym wiedziec
                                                    co robia i nie bede zlosliwy
                                                    nie wspomne prac domowych ;-)
                                                  • Gość: Gunther IP: 58.164.61.* 30.04.06, 23:03
                                                    Z bolem glowy siemanko;)
                                                    wczorajsze BBQ przeciagnelo sie do lokalnego pubu i kurde dzis tupot mew slysze.
                                                    a tu trza do roboty ruszac.
                                                    sluchaj Tom z dziewczynami to nie ma co byc takim dociekliwym,one ci powiedza
                                                    jak beda mialy ochote albo i nie:)co jest bardziej prawdopodobne:)
                                                    dzis tylko double strong kawusia i lece poplywac,moze kurde wydobrzeje
                                                    jak gadzina zaczytana to juz bardzo dobra wiadomosc:)))
                                                    buzienka dziewczyny
                                                    czolko panowie
                                                  • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 01.05.06, 18:13
                                                    Piekny dzien. Sloneczny i zielony. W dalszym ciagu bez
                                                    kompa. Podobno jakas twarda czesc trzeba wymienic. Cos
                                                    nieduzego wkrotce przetrace. Moze nawet salate?

                                                    Dzisiaj ogolnoamerykanski strajk nielegalnych rezydentow.
                                                    Glownie Meksykanow. Domagaja sie statusu legalnosci.

                                                    Slonecznie pozdrawiam todos,
                                                    m.
                                                  • 01.05.06, 22:56
                                                    tak jak przypuszczalem :-)

                                                    my mamy znacznie wiecej zainteresowan
                                                    jestesmy inni,
                                                    dlatego nasze zycie jest ciekawsze.

                                                    w komputerze jak siadl hard drive to
                                                    lepiej kupic nowy, niz reperowac.
                                                  • Gość: mojito IP: 170.115.191.* 02.05.06, 02:07
                                                    Hola Amigos,

                                                    wlokacy sie dzien mialem. Wiadomo poniedzialek :).
                                                    Nareszcie mam go prawie za soba. Ciekawe co w
                                                    Alma de Cuba slychac? Dawno tam nie bylem :).
                                                    Chyba zajrze i odkurze swoj stolek przy barze.
                                                    Plotek wyslucham...

                                                    Tomek,
                                                    potwierdzasz opinie/diagnoze mojego kolegi.
                                                    Zamowil dzisiaj hard drive w necie.
                                                    Kosztuje okolo US$ 125.

                                                    Wasze zdrowia dzisiaj rumem,
                                                    saludos,
                                                    m.
                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 02.05.06, 05:32
                                                    Siemanko:)))
                                                    hardcorowo i lunczowo;)

                                                    Stary ja ci powiem tak z wlasnego doswiadczenia,ze lepiej nie podkreslac kto
                                                    lepszy czy kto ma ciekawsze zycie.zy kto sie interesuje samochodami,czy robi na
                                                    drutach no tego,wolnosc tomku;)))no kurde jakos ten swiat jest tak budowany, ze
                                                    wszystko ladnie pasuje.dobrze miec przyjaciol ze tak powiem obo plciowych;)
                                                    Szopen to lowisz na zywca czy na martwa rybke?
                                                    ja sie przyznam ze na zywca to lowilem bardzo bardzo dawno temu w Polsce.ktos
                                                    mi nawkladal do glowy takich banialukow,ze szczupak to drapiezna ryba i tylko
                                                    na zywca.potem sie przekonalem sam ze niekoniecznie;)
                                                    Amigo czolko:)))to ja tez toast za nasze powodzenie zarunko strzele,no tego nie
                                                    w Alma deCuba u nas nie ma ale mkne do mojego pubu a przy okazji rzuce okiem
                                                    czy moja kelnerka z ladnym tyleczkiem jeszcze tam pracuje:)
                                                    dziewczyny buzienka
                                                    panowie graba
                                                    i spadam
                                                  • 02.05.06, 07:16
                                                    Gunther,
                                                    Jak dotad to sumy tu lowilem na krewetki albo na martwa rybke. Sum szukajac
                                                    jedzenia w duzej mierze polega na zapachu.

                                                    Ale wlasnie sie nad idea lowienia na zywca zastanowilem i nastepnym razem tez
                                                    sprobuje.

                                                  • 02.05.06, 11:22
                                                    hellou (yellow ;))))

                                                    gunther, a ty jak zwykle o dupach ;)))))

                                                    no, ale ja mam tu do pogadania: Tomku drogi, nie wiem, czy ciekawsze zycie maja
                                                    faceci, z pewnoscia nie ci, co to po pracy grzeja dupska na kanapie ogladajac
                                                    co leci i odmozdzajac sie, nie majac nigdy nic do powiedzenia (w sensie, nie
                                                    orientuja sie w wielu tematach - zeby nie powiedziec zadnym) bo i po co,
                                                    expertami sa w grzebaniu - w konkurencjach nos-ucho-gacie sa nie do pobicia...
                                                    nie bardzo wiedza co to jest malarstwo, jedynie, ze byl taki gosciu jak Picasso
                                                    (to dla nich synonim wszelkich barwnych obrazkow) ale nawet wtedy nie wiedza,
                                                    co takiego robil - oprocz machania pedzlem;
                                                    dodam jeszcze zlosliwie i gratis, ze sami za wiele pedzlem nie machaja, choc
                                                    oczywiscie przechwalaja sie na tenze temat...

                                                    i jak ci sie podoba "ciekawsze zycie mezczyzn"?
                                                    raczej bym nie generalizowala

                                                    nie kazda panna to blachara/kura domowa
                                                    nie kazdy facet to impotentny couch potato

                                                    wujek/ciocia dobra rada poleca: szersza perspektywa i uwazne sluchanie czynia
                                                    cuda ;)
                                                    pozdrowionka,
                                                    Iwona
                                                  • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 02.05.06, 18:46
                                                    Zdrowko majowe Wszystkim,

                                                    o doopie to ja zawsze chetnie tez. I o PRACY, oczywiscie, aby
                                                    nie bylo cienia watpliwosci :).

                                                    Wczorajszy rum oczyscil mi dokladnie umysl. Pare spraw widzialem
                                                    z krystaliczna jasnoscia. Koordynacja ruchow mogla lekko pozostawiac
                                                    do zyczenia ale mysl byla klarowna :).

                                                    W Alma de Cuba tez jest nowa barmanka. Z duzymi oczami i uszami :).
                                                    Wtajemniczeni sugerowali poruszanie sie z uwaga. W kacie przy scianie
                                                    siedzial facet z trzydniowym zarostem i odstajaca wyraznie marynarka.
                                                    Zaloze sie, ze mial akcent. Podobno siedzi tak od dwoch tygodni i wzroku
                                                    z Tiny nie spuszcza. Dla bezpiecznej pewnosci patrzylem na Tine tylko
                                                    jednym okiem drugim patrzac na zaniepokojonego barmana.

                                                    Do paczkujacej wymiany opinii na temat wyzszosci jednej plci nad druga
                                                    dorzuce pouczajacy dowcip. Kolega pyta kolege: "Co bys zrobil gdyby
                                                    Twoja zone zaatakowal rozjuszony tygrys?" Nic bym nie robil - odpowiada
                                                    kolega. "Tygrys zaczal wiec niech sie teraz sam broni - glupie zwierze".

                                                    Zbliza sie pora lunchu i zaczynam myslec o zupie dla odmiany.
                                                    Ciekawa jaka maja dzisiaj w Au bon pain? Clam chowder mi pasi :).

                                                    Saludos,
                                                    m.
                                                  • 02.05.06, 23:20
                                                    się uczepiła, czyzby trafienie okazało się celne, więc i bolesne ???
                                                    Twój problem i niestety nie tylko twój polega na tym, że ideałem faceta byłby
                                                    czuły twardziel, mądry acz powolny i ustabilizowany szaleniec, pełen ekstazy
                                                    wstydliwy prawiczek. Nie człowiek, ale robot, którego można by w jednej chwili
                                                    zmienić z twardego zmagającego się ż życiem, dającego poczucie bezpieczeństwa
                                                    faceta w czułego i przytulaśnego misia. Z jednej strony miałby być niezwykle
                                                    uczuciowy z drugiej oschły i zdecydowany. Czule reagujący na wylew żali i
                                                    pretensji jaki staje się jego udziałem, bo ....*** ( **** tu wpisz
                                                    swoje "zalety")
                                                    Rozumiejący nawet te twoje zachowania i reakcje, których ty sama nie jesteś w
                                                    stanie zrozumieć, zawsze na posterunku i absolutnie wolny od słabości
                                                    toższamych z twoimi.
                                                    dlatego my jestesmy lepsi, bo rozumiemy sie bez bzdurnych slow :-)

                                                  • 03.05.06, 00:31
                                                    Tomaszu M., Iwona ad personam nie pisala. Nie zauwazyles? Wyglada na to, ze
                                                    nie, wiec z wrodzona delikatnoscia to tobie uswiadamiam. Zachowaj wiec formy w
                                                    tym watku przyjete, a nie te, ktore teraz zademonstrowales. Twoj wpis byl co
                                                    najmniej niegrzeczny i niwiele pomoze ozdabianie go usmieszkami:-)

                                                    Pozdrawiam wszystkich:-)
                                                    Rozleniwiona dlugim weekendem, ale juz z powrotem i od razu lekko wkurzona -
                                                    wasza T.
                                                  • 03.05.06, 00:35

                                                    he, he, kula w plot.....
                                                    ja nie mam idealow, moze kiedyz jakies zaczatki byly, ale szybciutko
                                                    zmadrzalam...
                                                    zreszta jestem osoba w dziwny sposob tolerancyjna ;)) co czasami mi niektorzy
                                                    mowia ;)
                                                    nie lubie "cieplych misiow" nie cierpie "romantycznosci" i generalnie nie za
                                                    wiele gadam, no, chyba ze mam cos do powiedzenie (wynika z tego, ze czasami mam
                                                    wiele do powiedzenia ;))))
                                                    no, a co do rozumienia sie bez slow - super, i tez jest czesto, aczkolwiek
                                                    slowna komunikacja czasami po prostu daje wiele Fun'u, czy tez bardziej po
                                                    polsku - zabawy; moze z racji wyksztalcenia lubie czasami taki balagan slowny
                                                    jak zreszta wszystko co wiaze sie z aktywnoscia stworzenia zwanego
                                                    czlowiekiem ;)
                                                    i nie mowie, ze ci, czy tamci maja cos "lepiej", po prostu inaczej ;)

                                                    czuly twardziel.... he, he.... co tym facetom przychodzi do glowy ;) widac, ze
                                                    niewiele wasc rozmawiasz ;))))))

                                                    buzka , lece do szkoly, pogadac ;)))))))
                                                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 03.05.06, 01:21
                                                    W sobote wybralismy sie z malzonkiem do cieplych zrodelek, caly dzien mrzyl
                                                    deszczyk, ale gory maja w sobie nieprzeparty urok, wygladaly bardzo
                                                    majestatycznie we mgle i lekkiej mrzawce. Podgorze zielone, soczystosc traw
                                                    nadawala gorom majestatycznego wygladu polaczonego z pewnym niepokojem.

                                                    Calkiem przyjemnie sie siedzialo w ciplej wodzie czujac na ramionach chlodzacy
                                                    deszczyk.

                                                    Wracajac zatrzymalsmy sie popatrzec na rwaca wezbrana rzeke, okazalo sie ze
                                                    wlasnie dwie osoby zdecydowaly sie wykonac skok na linie, wiec mielsmy atrakcje
                                                    obejrzenia z bliska.
                                                    W niedziele mielsmy sliczna pogode, pozwolilo mi to na podgonienie zaleglych
                                                    jesiennych prac w ogrodzie, w pewnym momencie mazonek stwierdzil ze napil by
                                                    sie zimnego piwa, niestety piwa w lodowce nie bylo ale wodka byla, drinki
                                                    wchodzily tak samo dobrze jak i piwko, jednak altanka to dobra rzecz.


                                                    Tomasz ach Tomasz

                                                    no nareszcie facet ktory rozumie kobiety bez slow. Czasem sobie myslalam ze
                                                    trafiaja sie faceci ktorzy "swoje" kobiety bez slow rozumieja, a tu prosze
                                                    Facet ktory wszystkie kobiety rozumie, wie czego chca i jakie nieciekawe maja
                                                    zycie.
                                                    Szkoda Tomaszku ze jestes tak daleko.

                                                    Ponoc niektorzy poprawiaja sobie humor a nawet niskie poczucie wlasnej
                                                    wartosci, poprzez proste stwierdzenia typu ... ja jestem lepszy, madrzejszy,
                                                    przystojnieszy, zabawniejszy, wyzszy. nizszy, mam ciekwasze zycie...., od
                                                    sasiada, sasiadki, kolegi, itd itd,,,,,, ale rozumiem ze moja wypowiedz w tym
                                                    wypadku jest nie na miejscu


                                                    pozdrawiam cieplutko

                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 03.05.06, 05:19
                                                    Siemanko lunczowo;)
                                                    w pracy dzisiaj zapieprz wiec tak krotko.
                                                    Stary wiadomo,ze pewne profesje sa typowo meskie,no tego wiadomo tez ze my mamy
                                                    swoje koniki/hobby i fajnie jest,kobiety to zauwazaja i szanuja nie boj sie;)
                                                    one maja swoje za to i szafa gra.nie kapuje czemu tak sie odgradzasz my to to,
                                                    a one to i tamto.no ja tam z siebie miska nie dam zrobic:)))
                                                    Asienko,Tizedik witam pieknie:)no a reszta dziewczyn gdzie?
                                                    buzienka
                                                    czolko panowie
    • Gość: :))))))))))))))))) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 03.05.06, 08:49
      Aloha :)))))))))))

      no pewnie ! zgadzam sie absolutely !!! zawsze wina tych wiedzm , kobiet !
      ze tez ich na stosie nie pala !!!! skandal ! polecam kilka wspolczesnych
      wzorcow do nasladowania gdzie zrozumiano raz a dobrze, ze kobieta jest stworem
      szatana i podjeto srodki obronne jak nalezy : afganistan irak algeria .....
      zaslonic, zamknac, schowac ... my mezczyzni i tak dalej, jestesmy lepsiejsi.

      ja mam krew zmieszana z zolcia, w dodatku urodzilem gdy konstalacja osla byla
      osiagnela nadir na niebosklonie, a cometa harrypotter, przeciela droge mleczna
      przeciwnie do wskazowek zegara. tego dnia zaburzone byly procesy grawitacyjne
      na sloncu, co potem objawilo jako plamy na tej gwiazda, tez rowniez na ciele
      noworodeka. zeby bylo ciekawiej, w fazie porodu ulozony bylem w kierunku mekki,
      a nurse byla w okularach ;) dzieki temu nie dosc zobaczyla, ze lepsiejszy sie
      rodzi, zobaczyla ale rowniez na dachu pobliskiego domu kominiarza w pelnym
      uniform i niestety guzik wyszedl z lapania za guzik, bo doctor mial fartuch
      wiazany. nurse wiec w dobrej intencji chciala zlapac za guzik, zlapala za ... i
      krol byl nagi, tfu tfu znaczy doctor byl nagi. z powodu powyzszego znaczy
      zostalem przyduszony w czasie porodu i dlatego mam grupe krwi ZERO. zreszta jak
      wszysy wiedza, krew grupy '0' otrzymala swoja nazwe od oxygen i wlasnie ta
      grupa dostarcz do mozgu najwiecej tlenu ze wszystkich grup krwi, dlatego tez
      jezdem lepsiejszy. przez ten tlen to mysli w mozgu sa bardziej lotne, wszysy
      wiedza nawet nie-lepsiejsze ze tlen to gas, a gas jest lotny :))))

      aaaa ... i poza tym wszyscy zdrowi :))))

      i Pe-esik:
      czemu nie potrafimy pieknie roznic sie ?





      • 03.05.06, 09:04
        Aloha!!!

        Lepsiejsi zawsze gora :))))))))))


        Ja tam mysle, ze pieknie sie roznimy.

        I w dodatku (w zdecydowanej wiekszosci wypadkow) dosc sie sobie podobamy.

        Czasem nawet bardzo.

        • 03.05.06, 09:44
          hellou,

          he, he, wejscie w pieknym stylu ;)))) zastanawialam sie czy pokusa bedzie
          wystarczajaca ;)

          akropol zamknac, zaslonic i tepe, czyli srodki obronne - autor zapomnial o
          jeszcze jednym: spalic!! (powody dostepne - caly wachlarz, na ten przyklad, ze
          sasiad sie niebacznie do niej usmiechnal,do tej podstepnej suczy, dac jej
          nauczke!!!)
          ale, ale, daleko nie trzeba szukac, toz to nasz sw. pamieci Sw qrwiarz
          Augustyn, jak juz nie mogl i sie zaczal bawic w wielkie nawracanie rzekl
          madrze: "kobieta to naczynie nieczyste" cos jeszcze o szatanie bylo, jakoby ten
          i tego i jakies sabaty, no, ja nie wiem, na Lysej Gorze nic nie widzialam a
          patrzylam czesto ;))))

          szopen, piatka ;) i reszta tez ;) coby nie bylo zaluzji :)))

          a tak w ogole to gdzie sa wszyscy? w PRACY? ;)))) nie wierze, nia sama PRACA
          czlowiek zyje ;) ja to bym chetnie zyla zupelnie czym innym,
          okazuje sie ze nie tylko panska laska na pstrym koniu jezdzi, ale i babska
          tez ;)))
          i panowie, powiem tylko, ze wytrwalosc i cierpliwosc przynosi efekty, a jak
          potem smakuje ten efekt :)) choc to juz druga strona by sie musiala
          wypowiedziec, a po polsku nie za bardzo ;))) moze kiedys ;)

          caluski i moze sie kimne bo jakos te izobary w powietrzu nie za mocne ;)
          pa,
          Iwona
          • 03.05.06, 10:09
            Gdzie sa wszyscy?

            U nas swieta sa majowe,





            wiec ja oczywiscie w pracy.


            Druga strona moze sie po angielsku wypowiedziec, mysle, ze zrozumiemy.
            • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 03.05.06, 10:13
              to ja dostaje oczoplasu;)
              jakie swieto majowe Szopen?to tylko w Polsce chyba?u nas dlugi weekend byl
              tydzien temu,czy moze nawet dwa.swieta pracy tutaj w maju niet,jest za to w
              pazdzierniku.zupelnie jak w tym powiedzeniu;koty w marcu,Lenin w pazdzierniku.
              no tego spadam
          • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 03.05.06, 10:10
            O kurde Zabcia???az nie dowierzam wlasnym oczom;)klaniam sie pieknie:)))
            gadzinko a co to tobie sie przytrafilo,plec zmienilas?no ale dalas po
            rajtuzach:)
            Stary mowilem ci po dobroci,z naszymi dziewczynami nie ma przelewek.
            zreszta troche zjechales z tematu.
            dobra lece wypic wasze nieustajace
            buzienka dziewczyny
            graba czolko panowie:)))
            • 03.05.06, 10:32
              tak dla przypomnienia, krazylo to jakis czas po forach.
              ubawila mnie wasza wymiana zdan.a swoja droga Tomasz
              czzy ty czasem nie masz odchylek homo?
              oni niechetnie o kobietach sie wyrazaja.

              Manifest mężczyzny

              Proszę Pani, Panienko, Dziewczyno, Narzeczono, Kobieto,
              Żono i wszystkie inne kobiety

              1. My jesteśmy PROŚCI. Jeżeli proszę o podanie mi chleba,
              to nie mam na myśli nic innego. Nie mam do ciebie
              pretensji, że nie ma na stole chleba.
              Nie ma tu żadnych niedomówień czy żalu. My jesteśmy
              naprawdę prości.

              2. Jeżeli czegoś chcesz, to wystarczy o to poprosić.
              Postawmy sprawę jasno:
              jesteśmy prości. Nie rozumiemy żadnych subtelnych,
              pośrednich próśb.
              Pośrednie bezpośrednie prośby nie działają. Te pośrednie
              postawione bezpośrednio przed naszym nosem tez nie
              działają. Po prostu powiedz czego chcesz.

              3. Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz
              odpowiedzi, nie zdziw się, że otrzymasz odpowiedź, której
              raczej nie chciałaś usłyszeć

              4. Jeżeli sądzisz, że jesteś gruba, to najprawdopodobniej
              jesteś gruba. Nie zadawaj mi takich pytań, odmawiam
              odpowiedzi

              5. My jesteśmy PROŚCI. Nie ma sensu pytać mnie, o czym
              myśl, bo przez 96.5% czasu myślę o seksie. I nie, nie
              jesteśmy opętani. To po prostu nam się najbardziej
              podoba. Jesteśmy PROŚCI.

              6. Czasem nie myślę o tobie. Nie szkodzi. Proszę,
              przywyknij do tego. Nie pytaj o czym myślę, jeżeli nie
              jesteś przygotowana do rozmowy na temat polityki,
              ekonomii, filozofii, piłki nożnej, picia, piersi, nóg czy
              fajnych samochodów.

              7. Piątek/ sobota/ niedziela =żarcie =kumple =piłka nożna
              w telewizji =piwo =tragiczne maniery.

              8. Zakupy nam się nie podobają, i ja nigdy nie będę ich
              lubił

              9. Gdy gdzieś idziemy, cokolwiek założysz, będziesz w tym
              wyglądać doskonale. Przysięgam.

              10. Masz wystarczająco dużo ciuchów. Masz wystarczająco
              dużo butów. Płacz to szantaż. Bankrutowanie mnie nie jest
              okazywaniem uczucia z twojej strony.

              11. Większość mężczyzn posiada 3 pary butów. Powtarzam
              raz jeszcze, jesteśmy prości. Skąd ci przychodzi do głowy
              pomysł, że pomogę ci wybrać z twoich 30 par tę, która
              najlepiej pasuje?

              12. Proste odpowiedzi jak TAK i NIE są doskonale
              akceptowane, bez znaczenia na jakie pytanie.

              13. Jeżeli masz jakiś problem, przychodź do mnie tylko po
              pomoc w jego rozwiązaniu. Nie przychodź się użalać jakbym
              był jakąś twoja przyjaciółką.

              14. Ból głowy, który trwa 17 miesięcy, to nie ból głowy.
              Idź do lekarza.

              15. Jeżeli powiem coś, co może być zrozumiane w dwojaki
              sposób i jeden z nich spowoduje, że będziesz
              nieszczęśliwa czy zmartwiona, wiedz że mam na myśli to
              drugie.

              16. Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to
              owoc, a nie kolor.

              17. I co to za durny kolor ta fuksja? I poza tym jak się
              to pisze?

              18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego
              nie rozumiecie, my również.

              19. Jeżeli cię pytam, co się stało, a ty odpowiadasz
              "Nic", wtedy ci wierze i jestem przekonany, że wszystko
              jest w porządku

              20. Nie pytaj mnie "Kochasz mnie?" Możesz być pewna, ze
              gdybym cię nie kochał, nie byłbym z tobą.

              21. Reguła podstawowa: w przypadku najmniejszej
              wątpliwości, dotyczącej czegokolwiek weź to, co najprostsze.


              ------------
              ;-)

              KB


              • 03.05.06, 10:49
                Swieta 1 Majowe oczywiscie.

                Tutaj 1,2 i 3 sa ustawowo wolne, wiekszosc ludzi ma tydzien wolnego, zadnych
                pochodow czy czegos takiego, ot tydzien wakacji i zakupow.
              • 03.05.06, 10:53
                no i prosze, jak nam sie ladnie wonteczek rozwija ;))
                kocie, znamy, lubimy ;)
                ale z tymi ciagotami to niekoniecznie, ja bym jednak stawiala na maczyzm,
                wzglednie podszyty pantoflarstwem ;)))) i byc moze z domieszka sporego zawodu...
                cusz, taki lajf ;)))
                no i nie bede spala, oporzadzilam sie i wychodze out ;) tym razem z
                kolezankami :)))
                cmokaski ;) (he, he, glupie slowko, nie?)
                Iwona
                • 03.05.06, 11:58
                  no to pogadamy :-)
                  prosta sprawa, widze, ze jestescie towarzystwo
                  wzajemnej adoracji, to z wami latwo nie bedzie.
                  przelecialem wasz watek od poczatku i wyraznie
                  widac, ze najwiecej maja \do powiedzenia tu
                  mezczyzni. kobiece gadanie jak kazde babskie
                  gadanie, konczy sie na mieleniu ozorem.
                  narazie musze sie wylaczyc, ale wroce tu :-)
                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 03.05.06, 12:37
                    no to napewno pogadacie, jak sam piszesz faceci maja wiecej do powiedzenia wiec
                    jestes w dobrym towarzystwie

                    a tak wogole z tymi butami 30 par to malo jak na moj gust, na gust mojego
                    malzonka 3 to bardzo malo, piwo? czego tu nie rozumiec?




                    P-siu co za mila niespodzianka :) chociaz ciut meska
                    • 03.05.06, 13:33
                      > 1. My jesteśmy PROŚCI. Jeżeli proszę o podanie mi chleba, to nie mam na
                      > myśli nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, że nie ma na stole chleba.
                      > Nie ma tu żadnych niedomówień czy żalu. My jesteśmy naprawdę prości.

                      prosze nie uogolniac, jacy prosci ? prosty moze byc chlop na roli.

                      > 2. Jeżeli czegoś chcesz, to wystarczy o to poprosić. Postawmy sprawę jasno:
                      > jesteśmy prości. Nie rozumiemy żadnych subtelnych, pośrednich próśb.
                      > Pośrednie bezpośrednie prośby nie działają. Te pośrednie postawione
                      > bezpośrednio przed naszym nosem tez nie działają. Po prostu powiedz czego
                      > chcesz.

                      Tu się akurat czesciowo zgadzam - ale tylko dlatego, ze lubie jasne przekazy.

                      > 3. Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziw
                      > się, że otrzymasz odpowiedź, której raczej nie chciałaś usłyszeć

                      I tu też się zgodzę. Kurcze, to podejrzane- aż dwa razy się z tobą zgodziłem ;-)

                      > 4. Jeżeli sądzisz, że jesteś gruba, to najprawdopodobniej jesteś gruba. Nie
                      > zadawaj mi takich pytań, odmawiam odpowiedzi

                      sciemnianie i takie drobne subtelne klamstewka, to rownie dobrze nam wychodza.

                      > 5. My jesteśmy PROŚCI. Nie ma sensu pytać mnie, o czym myśl, bo przez 96.5%
                      > czasu myślę o seksie. I nie, nie jesteśmy opętani. To po prostu nam się
                      > najbardziej podoba. Jesteśmy PROŚCI.

                      Ja trochę rzadziej, ale chyba nie jestem przez to nienormalny?

                      > 6. Czasem nie myślę o tobie. Nie szkodzi. Proszę, przywyknij do tego. Nie
                      > pytaj o czym myślę, jeżeli nie jesteś przygotowana do rozmowy na temat
                      > polityki, ekonomii, filozofii, piłki nożnej, picia, piersi, nóg czy
                      > fajnych samochodów.

                      Problem polega na tym, że dla ciebie jako faceta, w/wym. tematy są równoważne
                      z myśleniem o kobiecie (nie w hierarchii ważności, ale pod kątem
                      zainteresowania). Dla kobiety tylko jeden temat ma znaczenie podstawowe i
                      hiperważne - ZWIĄZEK i to koniecznie z pierscionkiem. natomiast dla mezczyzn
                      superwazna jest przyjazn.

                      > 7. Piątek/ sobota/ niedziela =żarcie =kumple =piłka nożna
                      > w telewizji =piwo =tragiczne maniery.

                      racja nawet to radziłbym niektóre chociaż weekendy spędzaić poza domem.

                      > 8. Zakupy nam się nie podobają, i ja nigdy nie będę ich lubił

                      Ja lubię. Mamy remis.

                      > 9. Gdy gdzieś idziemy, cokolwiek założysz, będziesz w tym
                      > wyglądać doskonale. Przysięgam.

                      Oj, panie Kotbury ładny. To przecież kit, w jaki nie wierzą nawet kobiety.

                      > 10. Masz wystarczająco dużo ciuchów. Masz wystarczająco dużo butów. Płacz to
                      > szantaż. Bankrutowanie mnie nie jest okazywaniem uczucia z twojej strony.

                      nie bądź frajer - zaszalej czasem.

                      > 11. Większość mężczyzn posiada 3 pary butów. Powtarzam raz jeszcze, jesteśmy
                      > prości. Skąd ci przychodzi do głowy pomysł, że pomogę ci wybrać z twoich 30
                      > par tę, która najlepiej pasuje?

                      Ja mam akurat dziesięć. Czy jestem zdyskwalifikowany?

                      > 12. Proste odpowiedzi jak TAK i NIE są doskonale akceptowane, bez znaczenia
                      > na jakie pytanie.

                      tu negacja są jednak pewne wyjątki (niektóre pytania są trochę trudniejsze).

                      > 13. Jeżeli masz jakiś problem, przychodź do mnie tylko po pomoc w jego
                      > rozwiązaniu. Nie przychodź się użalać jakbym był jakąś twoja przyjaciółką.

                      Dla swojej kobiety masz byc gwarantem bezpieczeństwa
                      (cokolwiek to znaczy), a mnie to nie pasuje dlatego wole
                      przyjazn z mezczyznami.

                      > 14. Ból głowy, który trwa 17 miesięcy, to nie ból głowy.
                      > Idź do lekarza.

                      Jasne, to jest miganie od seksu. facetów też może boleć głowa, ale jest to
                      doslowne.

                      > 15. Jeżeli powiem coś, co może być zrozumiane w dwojaki sposób i jeden z
                      > nich spowoduje, że będziesz nieszczęśliwa czy zmartwiona, wiedz że mam na
                      > myśli to drugie.

                      Tylko uprzedzaj o tym przed, a nie - po fakcie.

                      > 16. Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to owoc, a nie kolor.


                      Ja znam tylko dwa, ale jestem daltonistą, więc moja opinia się nie liczy.


                      > 17. I co to za durny kolor ta fuksja? I poza tym jak się to pisze?

                      ?

                      > 18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie rozumiecie, my
                      > również.

                      Zapytajmy o zdanie piwo.

                      > 19. Jeżeli cię pytam, co się stało, a ty odpowiadasz "Nic", wtedy ci wierze
                      > i jestem przekonany, że wszystko jest w porządku

                      I to jest karygodny błąd, bo odpowiedź "Nic" znaczy - "jestem
                      nieszczęśliwa, pomóż mi NATYCHMIAST". masz pasc na kolana i pomagac :-)

                      > 20. Nie pytaj mnie "Kochasz mnie?" Możesz być pewna, ze gdybym cię nie
                      > kochał, nie byłbym z tobą.

                      Kobieta jak Lenin - wierzy i sprawdza.

                      > 21. Reguła podstawowa: w przypadku najmniejszej wątpliwości, dotyczącej
                      > czegokolwiek weź to, co najprostsze.

                      kobieta tego nigdy przenigdy nie zrozumie !

                      teraz wracajac do tego co napisalas Yvona:


                      > Tomku drogi, nie wiem, czy ciekawsze zycie maja
                      faceci, z pewnoscia nie ci, co to po pracy grzeja dupska na kanapie ogladajac
                      co leci i odmozdzajac sie, nie majac nigdy nic do powiedzenia (w sensie, nie
                      orientuja sie w wielu tematach - zeby nie powiedziec zadnym) bo i po co,
                      expertami sa w grzebaniu - w konkurencjach nos-ucho-gacie sa nie do pobicia...
                      nie bardzo wiedza co to jest malarstwo, jedynie, ze byl taki gosciu jak Picasso
                      (to dla nich synonim wszelkich barwnych obrazkow) ale nawet wtedy nie wiedza,
                      co takiego robil - oprocz machania pedzlem;
                      dodam jeszcze zlosliwie i gratis, ze sami za wiele pedzlem nie machaja, choc
                      oczywiscie przechwalaja sie na tenze temat... >

                      ciezki przypadek, trafilem na Artystke ? nie ma co generalizowac i podciagac
                      wszystkich mezczyzn do tych w miekkich kapciach i na kanapie. rozejrzyj sie
                      wokol, najlepsze zawody kto obsadza ? mezczyzni. nie wymieniajac polityki,
                      sportu, bankierow i ekonomistow :-) jest garstka kobiet, ktore cos tam maja do
                      powiedzenia, nie mam na mysli rozhisteryzowanych feministek. obiektywnie
                      jest mala grupa kobiet i od nich powinnas sie uczyc.
                      teraz sprawa przyjazni, czy kobiety potrafia sie ze soba przyjaznic ? wczesniej
                      czy pozniej skocza sobie do oczu.








              • 03.05.06, 13:37
                drogi Kociebury ;-)
                nawet twoja ironiczna wypowiedz jest
                bardziej tu na miejscu, niz cherlawe
                podskakiwanie mlodziezy zenskiej ;-)
                • 03.05.06, 15:35

                  watpie czy przeczytales caly watek, to juz czwarta edycja ;)
                  dalej nie chce mi sie pisac bo wrocilam wlasnie z knajpy i moje zdolnosci
                  poznawczo-rozumowe szwankuja.... ;) ale jak tylko wroce do formy to kto wie...
                  • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 03.05.06, 17:36
                    Zdrowko ogolne,

                    sloneczna pogoda sie utrzymuje. Piekny, zielony dzien.
                    Kobiety chodza juz prawie rozebrane. Sloncu niech beda
                    dzieki :).

                    Mam pewna niechec do zmeczonego i naduzywanego frazesu
                    "wzajemna adoracja". Uzywany jest dla wsparcia swojego
                    odmiennego stanowiska. Przypomina mi dawne okreslenie
                    kolektywu i kliki. Tam, gdzie jestesmy to kolektyw.
                    Tam, gdzie nas nie ma to klika :).

                    Osobiscie lubie kobiety demokratycznie raz na gorze
                    a raz na dole :). Inne pozycje do uzgodnienia.

                    Nasz dzisiejszy fundusz wakacyjny www.powerball.com
                    05 12 17 40 52 PB 15,
                    07 31 43 45 53 PB 37,
                    06 21 33 37 44 PB 16.
                    Fortuno, usmiechnij sie do nas :).

                    Z przyjemnioscia zauwazylem powrot australijskiego usmiechu :))).

                    Saludos Amigos,
                    m.

                    • 03.05.06, 23:50
                      no prosze :-)
                      • 04.05.06, 02:06
                        Tomek jestes za bardzo stronniczy. przyklad w pracy dobry i masz, dlatego tak
                        zle sie w Polsce i nie tylko dzieje, bo moze jakby ci zadufani w siebie
                        pyszalkowie na gornych stolkach dopuscili wiecej kobiet to moze byloby lepiej.
                        o tym pomyslales ?
                        zebys nie wiem jak sie staral, swiat jest dla wszystkich, a ze nie ma rownosci
                        to dzieki takim szowinistom jak ty.
                        • Gość: iwona IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.05.06, 06:15
                          miau.... :)))))))
                          • Gość: :))))))))))))))))) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 04.05.06, 10:04
                            • 04.05.06, 10:32

                              eee.... mojito, nie wiem jak ci to powiedziec...
                              chyba my jednak jestesmy klika... bo klikamy przeciez ;)))))
                              • Gość: kotkanadachu IP: 203.184.24.* 04.05.06, 10:46
                                no prosze i kot bury zatrzasl Tomusia portkami, teraz sie pewnie glowi i glowi
                                a moze sie nawet zastanowi co i do kogo mowi :))))))))))))))))))))))

                                Iwonka chyba faktycznie masz racje z ta klika :))))))
                                • 04.05.06, 11:10
                                  No i poza tym, miedzy nami mowiac drogie kolezanki - klikanki, Tomus wyraznie
                                  mizerne ma rozeznanie w temacie;-)
                                  • 04.05.06, 12:09
                                    Ja mam moze 3-4 pary butow tzw codziennych?do pracy/na impreze/itd.

                                    Ale za to ponad 10 do rozmaitych sytuacji wedkarskich.

                                    Mimo wszystko,

                                    Dodac musze, ze Tomek moze i do naszej klikajacej kliki dopasuje.
                                    (To na podstawie tego, ze spedzil wiecej niz chwile odpowiadajac na posty w
                                    szczegolach, bedac w sumie grzecznym i w dyskusji swoj swiatopoglad pokazujac).

                                    Zapraszamy.









                                    tizedik napisała:

                                    > No i poza tym, miedzy nami mowiac drogie kolezanki - klikanki, Tomus wyraznie
                                    > mizerne ma rozeznanie w temacie;-)

                                    Ma czas, zycie nauczy pokory.
                                    • Gość: kotkanadachu IP: 203.184.24.* 04.05.06, 12:17
                                      dzisiaj mial chyba pierwsza lekcje pokory hahahahaha
                                      • 04.05.06, 14:32
                                        Ale ja nie mam dziś nastroju do zabaw. I bawić się nie będę ;-)
                                        Szopen poklony dziekuej za zaproszenie :-)

                                        czytam czytam i oczom nie wierzę jak to niektore panie szlag trafia kiedy
                                        odrobine prawdy ujrzy swiatło dzienne.Nie ma sie co denerwowac tak jest ,taka
                                        jest prawda tylko że Wy kobietki wolicie czytac kolorowe pisemka co pełne są
                                        wkazówek co robić aby agencje towarzyskie były pełne a sypialnie małzeńskie
                                        puste albo przerobione na pokoje komputerowe. natura to tak ułożyła podstępnie
                                        aby gatunek trwał. kobiety jak zdały sobie sprawę, ze dysponują narkotykiem
                                        jakim dla panów jest sex - korzystają z tego bezwzględnie jak dilerzy.
                                        Kobiety !!! róbcie kariery, zarabiajcie krocie, idzcie do banku spermy,
                                        wybierzcie sobie najcenniejsze - najodpowiedniejsze nasienie, dla dzieci
                                        wynajmijcie bonę, a dla zaspokojebia jakiegoś cheap&dales'a od czasu do czasu.
                                        Kupcie sobie wiertarkę i lewarek.
                                        my i tak pozostaniemy na topie :-)

                                        • 04.05.06, 14:40

                                          oszalales? jakie kolorowe pisemka??? kto na to ma czas?
                                          albo: z kim sie zadajesz???
                                          widzisz, znow generalizujesz, a grzmisz, zeby tego nie robic;
                                          narkotyk, dilerzy.... wow....
                                          ja mam troche inne zdanie na ten temat...
                                          a co do bolu glowy - sa pewne fora, na ktorych dowiesz sie, ze panow
                                          rowniez "bola glowy" dluuugo, okolo wlasnie te "nascie" miesiecy.....
                                          i to nie z powodow o ktorych myslisz ;)

                                          dyskusja, jak najbardziej, ale nie odbijanie pileczki, bo to nuzace i do
                                          niczego nie prowadzi.... i troche nie na poziomie, nie uwazasz?

                                          jak na razie widze chec wyzycia sie, tylko nie wiem, za co, i niekoniecznie
                                          musze wiedziec, twoja broszka...
                                          gdybym ja tak jadem plula za kazdym razem jak mi sie cos spieprzy, to bym chyba
                                          dlugo na wonteczku nie posiedziala ;)))))
                                          caluski,
                                          Iwona
                                          ps. chyba jestem zboczona - wedlug twoich standardow (mnie nie boli glowa ;))))
                                          • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 04.05.06, 16:41
                                            Czolko Wszystkim,

                                            dzien cudowny. Sloneczny. Oslabiajacy. Przez szybe widze "Miel"
                                            Patisserie i sama slodkosc z niej sie wylewa. Dziewczyny za kontuarem
                                            manipulujace przy automacie do kawy tez wygladaja z francuska :).
                                            Ta krzatajaca sie po sali tez miodzio :). Wazon z tulipanami koloru
                                            wrzosu troche ja zaslania ale wyobraznia uzupelnia miejsca niewidoczne.

                                            W poblizu mojej pracy duzy sklep zamyka podwoje. Od miesiaca
                                            tlumy kupujacych wynosza ze sklepu konfekcje w znacznie obnizonych
                                            cenach. Kobiety szaleja poniewaz jest tam duzy dzial z butami :).
                                            Wczoraj pojawil sie ogromny krzyczacy napis w oknach - 70% OFF.
                                            Zajrzalem. Sklep juz swieci pustkami. Troche dywanow zostalo, troche
                                            konfekcji. Kobiety w dalszym ciagu przerzucaja pozostalosci damskich
                                            butow i torebek.

                                            Zajrzalem do dzialu meskiego. Pozostalo troche koszul, szortow
                                            i pozostalosci meskich butow. Rozstawione byly rozmiarami.
                                            Na stole z moim numerem (10) stala samotnie para pomaranczowych
                                            sportowych butow. Patrzylem na nie z przyjemnoscia. Moj ulubiony
                                            kolor (niekoniecznie butow). Cena tez bardzo korzystna. Zaczalem
                                            sie zastanawiac... Troche nie beda pasowaly do koloru paska
                                            i portfela. Byc moze bede musial zmienic czesc garderoby aby
                                            kolorystycznie z butami mi koordynowalo. Stalem i medytowalem.
                                            A moze kontemplowalem :). Ladny kolor i ladne buty. Cena super.
                                            Ale te dodatki... Za pare dni tam wroce i zobacze. Jezeli ktos
                                            ich wczesniej nie kupi. Ladne pomaranczowe meskie sportowe buty.

                                            Wygralismy w www.powerball.com trzy dolary. Fortuna spojrzala
                                            w nasza strone :). Nikt nie rozbil puli i do wygrania jest numer Iwony.
                                            Siedemdziesiat trzy miliony. Czuje, ze beda nasze :). Juz w sobote!

                                            Dziewczyna z patisserie "Miel" wyszla na papierosa. Uzupelnilem wzrokowo
                                            niewidziane wczesniej miejsca. W wiekszosci pokrywaly sie z wyobraznia.
                                            Szkoda, ze pali... Cere sobie popsuje.

                                            Saludos Amigos,
                                            m.
                                            • Gość: kotkanadachu IP: *.adsl.xtra.co.nz 04.05.06, 23:33
                                              Mojito, pomarancz faktycznie ladny kolor na meskie sportowe buty i wrok beda
                                              przyciagaly tez :), cena dodatkow nie taka straszna biorac pod uwage ze
                                              wygralismy $3 mozesz zaszalec

                                              Tomek, jak zapewne wiesz nie ma prawdy obiektywnej, serdecznie Ci wspolczuje
                                              jezeli Twoja prawda jest taka jaka opisujesz. Wierze ze pusta sypialnia moze
                                              Cie doprowadzac do opluwania jadem calej zenskiej populacji ale nie wszyscy
                                              faceci maja puste sypialnie. Ci ktorzy maja, sami sobie sa winni, jezeli
                                              kobieta ma Prawdziwego faceta w domu to napewno nie przedklada ogladania
                                              kolorowych pisemek ani siedzenia przed komputerem nad spedzaniem czasu ze swoim
                                              facetem, a juz zdecydowanie nie widzi powodu do uzywania banku spermy.

                                              Cos mi sie wydaje ze poruszasz sie w zamknietym kregu z ktorego chcialbys wyjsc
                                              ale szukasz wyjscia tam gdzie go nie ma, czyli na zewnatrz.

                                              W swoich wypowiedziach sam sobie przeczysz, z jednej strony piszesz ze prawie
                                              nie ma kobiet na wysokich stanowiskach a z drugiej "wynajmijcie sobie bone do
                                              dzieci i robcie te swoje kariery"

                                              Rozumiem ze ktos kiedys mogl Cie skrzywdzic ale jezeli chcesz przezyc swoje
                                              zycie w miare szczesliwie, jedyne wyjscie to wybaczyc, zapomniec , pozbyc sie
                                              goryczy ktora zatrzymala cie w miejscu i przestrzeni. Jezeli tego nie zrobisz,
                                              bedziesz rozpamietywal swoje krzywdy w nieskonczonosc i stacisz to co w zyciu
                                              najpiekniejsze.

                                              Pozdrawiam cieplutko
                                              • 04.05.06, 23:58
                                                jutro a wlasciwie dzis ci odpisze :-)
                                            • 04.05.06, 23:56
                                              Nie zmuszam cię Yvona ani byś zachwycała się czymś co jest dla ciebie okropne,
                                              ani byś mnie lubiła. mamy demokracje, wszyscy sa rowni niektorzy tylko bardziej
                                              inteligentni. dziwne ze zwykle sa to mezczyzni :-)
                                              Jakoś tak sie dzieje że że wiele osób atakuje cie tu, co?

                                              Gratuluję Mojito, to się nazywa logika. ))) Wiadomo aby pozyskać czyjąś
                                              sympatię trzeba smarowac. I tylko głupcy nie są tego świadomi i mają jakieś
                                              fochy względem tego. Dzięki wolę zostać głupcem.

                                              Sardoniczny Uśmiech ? jestes zabawny :-) moim hobby nie jest zgłębianie co
                                              kryje czyjaś maska... do niczego mi to potrzebne. kto ty jestes ?
                                              Generalnie wasze towarzystwo z uwagi na to ,że krytyka mogłaby się pojawić,
                                              należy tak zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i akceptacja .
                                              Co zaś się tyczy wypowiedzi publicznych, to mam takie same prawo do krytyki
                                              jak i bałwochwalstwa.

                                              • Gość: Gunther IP: 202.147.41.* 05.05.06, 02:03
                                                Siemanko;)))
                                                kurde czy ktos pamieta moze moj password?zapomnialem i od tygodnia sie prosze o
                                                przeslanie na inna poczte i nic.
                                                no to po ptokach Tomek!raz lepsiejsi,za chwile demokracja to rownosc.chlopie
                                                przeczysz sam sobie.o co tobie chodzi?widzisz u nas rzeczywiscie demokracja
                                                panuje na wontku nawet Szopen ciebie zaprosil do dyskusji,tylko kurde o czym z
                                                toba dyskutowac jak wszystko lepiej wiesz.
                                                spadam
                                                • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 05.05.06, 02:22
                                                  hey Yoggi, moze twoj password to Booboo lol, usiadz spokojnie pomysl, poprobuj,
                                                  mnie tez sie zazylo, po tygodniu mnie olsnilo :)))
                                                  • 05.05.06, 07:45
                                                    ________________________________________________________________________________

                                                    Aloha :))))

                                                    ... phuu, Sardoniczny Usmiech chcial wejsc po cichutku, he he ;))))
                                                    pamietacie jak to sie wchodzilo bylo spoznionym na wyklady ? he he, wystarczylo
                                                    cicho otworzyc drzwi, s-kupic w sobie, przycupnac niepostrzezenie na krzeselo w
                                                    ostatnim rzedzie i zamiast czepka niewidka unikac eye contact ... i jusz :))))
                                                    tymczasem tutaj ! qrcze ! zamiast przycupnac, potyka o wystajace dlugie nogi
                                                    Yvony ;)))) Asia podniosla brew, wszyscy usmiechaja po-rozumiewawczo :))))
                                                    qrcze ale milo ale milo :)))) i jeszcze raz: ale bardzo milo :))))

                                                    cholera tyko co tu tak pusto !?! daleko do magni nominus umbra, no no ...
                                                    pocieszajace ale elite going strong i tak trzymac :)))))))))))))))))

                                                    kogo mamy na lecturer ? Tomek ? what's up mate ?
                                                    'najsampszud' to spytam skad u Ciebie taka cudowna umiejetnosc ... przekazana
                                                    niewatpliwie w meskim chromosomie Y chyba ;) ... hm, umiejetnosc widzenia w
                                                    kolorach schwarzes ? Schwarzeneger na przyklad to tak nazywa tylko dla mydlenia
                                                    oczu, bo wcale nie jest czarny, wrecz przeciwnie calkiem bialy i tak wlasnie w
                                                    zyciu bywa :)))) nie wszystko co czarne, to naprwde czarne, a biale ? bialy to
                                                    podobno nie kolor, tylko illusion :) wiecej kolorow nie wymienie, bo podobno
                                                    daltonista ;) tak sobie mysle, ze nie ma co wiec rysowac takiej zdecydowanej
                                                    kreski. jestes lepsiejszy ? fajnie, tylko uwazaj bo z takim przekonaniem to
                                                    mozna ladnie zapedzic w porzadne krzaki, slalomem po poradniach ...
                                                    lepszosc w pojeciu pozycji spolecznej, nie zawsze ciagnacej za soba odpowiednie
                                                    gratyfikacje, to troche sztuczna lepszosc, tak jak wiekszosc definicji ale
                                                    odniesienie posiada wzgledne.
                                                    jak demokracja, to co wszyscy rowni ? he he, wrong jak babcie kocham. chociaz
                                                    to wcale nie takie smieszne. nobo rownosc w pojeciu rownego startu nie
                                                    istnieje. kazdy rodzi sie w przypadkowym miejscu, przypadkowym czasie i w
                                                    przypadkowej rzeczywistosci. z tej przyczyny nie moze miec rownego staru
                                                    potomek Prince of Wales i syn kucharki i mysliwego z Angolii (przepraszam
                                                    obywateli Angolii). w takim przypadku, powiedzmy 'opatrznosc' decyduje ktory z
                                                    tych dwojga jest 'lepszy' juz na start ;) qrcze tylko potem ta przypadkowosc
                                                    wlecze z nami czasem przez cale zycie :)))) ale ale nie jest tak zle :))))
                                                    mamy pewna mozliwosc manewru, cudowny dar i jednoczesnie przeklenstwo wolnej
                                                    woli :))))))))))
                                                    no wlasnie :)))) zastanawiam, czy nie lepiej rozmawiac o tym co laczy, niz o
                                                    tym co dzieli ?
                                                    jesli czyjs poglad wydaje kontrowersyjny, a taki bywa kazdy odmienny ;) to moze
                                                    warto jednak po-rozmawiac, czy przypadkiem nie mowimy o tym samym, troche innym
                                                    ale jezykiem ?

                                                    ... a nie mowilam doktorku, ze rozwiazywanie mi rekawow, to poroniony
                                                    pomysł ... eh, te wasze humanitarne eksperymenty, .... zachciało wam sie tego
                                                    milczenia owiec, konowały......to macie teraz :))))))


                                                    Odpowiedzi prosze przesyłac na adres:
                                                    jeanclaudevandamme@trzecie_lozko_po_prawej.Prozac.com

                                                    lub tez można zamieścić na stronie:
                                                    www.całe_życie.z........mezczyznami.

                                                    _______________________________________________________________________________
                                                  • 05.05.06, 08:15

                                                    Pys, excellente, jak zwykle :))))))
                                                    ech, ten kobiecy brain ;)))....

                                                    a, mam pytanko do tomasza - ilez to osob mnie atakuje, bo jakos tego nie
                                                    widzialam, chyba za tepa jestem.....
                                                    chyba ze chodzi o pare zywiokowych wymian mysli i scysje wedkarskie z
                                                    guntherem ;)))) no, ale jak gunther jeszcze pare opowiesci znad rzeki
                                                    zamiescisz, to chyba wymiekne ;) takie to porywajace.....
                                                    no, ja lece ogladac kultowy polski serial, alternatywy4 :))))))
                                                    caluski, i jeszcze napisze, tym razem moze o damskich schizach ;)))))
                                                    Iwona
                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 05.05.06, 10:37
                                                    Siemanko,no to ze smiechu oplulem monitor kawa:))))))))
                                                    Pysiek cos ty sie naszprycowala RedBullem i prochami i teraz rozrabiasz jak
                                                    pijany zajac,a raczej pijana Zaba?to ladnie:)))
                                                    Asienko tez tak myslalem,ze moze Booboo.probowalem SlonkoNowoZelandzkie,
                                                    probowalem NieMaToJakPiwo, nawet FishDupa,oczywiscie WalbrzychCity,
                                                    NieLubiePoniedzialku i jeszcze pare i kurde nic nie pasuje;)))lece teraz na
                                                    Happy Hours strzele pare szybkich to moze doznam olsnienia;)
                                                    Yvona kurde czuje sie no tego,jakby to powiedziec ale ja z tych nie pisatych;)
                                                    zobaczymy co sie da zrobic,jutro oczywiscie rybki:)
                                                    Amigo jak tam twoj komputerek poskladanY?mowisz pomaranczowe buty kurde no
                                                    czemu nie.jak sportowe to dodatki niewazne chyba,no oprocz tego ze moze nie
                                                    pomaranczowe socken;)
                                                    Mar_Za i co dalej u ciebie?Matrioszka zyjesz?Tangerin to juz pewnie gospodyni
                                                    domowa cala geba;)no to ja mam was za uszy ciagnac,piszcie kochanienkie.
                                                    czolko panowie
                                                    spadam
                                                  • 05.05.06, 11:03

                                                    no wlasnie, dziewuchy zamilkly jakos ;) nieladnie.... choc przyczyny pewnie
                                                    sympatyczne :))
                                                    a jeszcze mi sie przypomnialo, ze te buty, no, bardzo sadze trzeba je nabyc,a
                                                    juz zwlaszcza, ze pomaranczowe ;)
                                                    allez, allez mojito ;))))))))
                                                  • 05.05.06, 13:53
                                                    Sarkazm sarkazmem drodzy państwo ... ale zabawni jestescie,
                                                    chyba zostane :-)
                                                    Uczcijmy to minutą ciszy :-)
                                                    Asia pokora to kojarzy mi się z wiekiem. Młodość nie zna pokory.
                                                    A poza tym pokora kojarzy mi się z tolerancją. Tolerowaniem
                                                    innych ludzi i innych poglądów.

                                                  • Gość: Asia IP: 203.184.24.* 06.05.06, 01:09
                                                    Tomek, no to witamy w naszych skromnych progach

                                                    pewnie masz racje, mlodosc nie zna pokory, ale pokora i przelewanie swojej
                                                    goryczy na cala zenska populacje, generalizowanie ludzi i podciaganie
                                                    wszystkich kobiet pod Twoja linijke to dwie rozne rzeczy.

                                                    tak czy inaczej- uczymy sie jedni od drugich

                                                    Pysiu, ciesze sie ze ci humor dopisuje :))))))))))))))
                                                  • 06.05.06, 01:21
                                                    e, no, ale cisza znow nastala....
                                                    tomasz, moze sie poklocimy znowu, to podgrzejemy atmosfere? ;)))))

                                                    a w ogole to gdzie sie podzial kazik? gunther wrocil, to kazik znow sie
                                                    zawieruszyl, i to juz dlugo.....

                                                    wow, jaka ladna dzis pogodka, slonko, i nawet jakos nie zlosc, ze nasze lokalne
                                                    shittyrail znow nie dziala weekendowo.... no coz, ja juz stracilam nadzieje ze
                                                    cos z nich bedzie... nie dosc, ze serwis wola o pomste do nieba, to jeszcze
                                                    okradaja....
                                                    niby niewydanie mi reszty - jednego dolara, to malo, ale jak tak nie wydadza
                                                    kazdemu?... zwrocilam uwage to potraktowana zostalam jak wariatka, oczywscie
                                                    niczego nie zwrocono in return ;))
                                                    a taki one dollar to czasami ostatnia deska i picie mozna sobie kupic na droge,
                                                    i w ogole, no, sami wiecie....
                                                    no, ale.... bylo, minelo, jednak pana jasniepana sobie zapamietalam, i juz
                                                    wiecej do niego do okienka nie pojde :/
                                                    zeby nie bylo: sporo stafu to bardzo mili ludzie :)))))))

                                                    wiecie co, ja naprawde nie rozumiem facetow ;))))))

                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • 06.05.06, 03:32
                                                    Nie wiem czy moze to ja jestem zbyt konserwatywny czy co ale kupno butow
                                                    kolorze pomaranczy to ja bym sobie darowal.

                                                    Na ryby wybieralem sie wczoraj, zrobilem sobie wolne popoludnie, dojechalem do
                                                    domu a tam Ministerstwo Wojny i Finansow poinformowalo mnie o zmianie planow i
                                                    o tym, ze popoludnie spedzimy razem udajac sie z Amberkiem gdzies do miasta do
                                                    jakiegos playgroundu. Co tez uczynilsmy bo sa sytuacje w zyciu, kiedy
                                                    dyskutowac nie nalezy.

                                                    Moze i nie byla to az taka zla decyzja bo zaczelo troche padac. Nawet wiecej
                                                    niz troche. Na tych rybach musialbym chyba siedziec w masce i z rusrka do
                                                    nurkowania. Opady byly prawdziwie tropikalne. Wieczorem w TV podawali, ze w
                                                    pobliskiej miejscowosci spadlo ponad 500mm deszczu w 24 godziny.

                                                    Sporo.

                                                    Tak wiec atak frontalny na ryby przypuszcze dzisiaj.


                                                    A teraz o zyciu ciut.
                                                    Ostatnio przeczytalem cos co mnie naprawde ruszylo.
                                                    Pierwszy post z innego forum:

                                                    just had the most awakening experience for a long time,,,, a very long time

                                                    went for a drive down from my place to check on the yabby population, and came
                                                    across a dad and his son having a fish,, they were in the middle of a good
                                                    session with some various breeds,, mostly all undersized, but they were having
                                                    a great time,,the first thing i noticed was dad's ""modified fishing chair"",,
                                                    had a rod holder,, bait buckets,, couple of gizmo's for tackle box,, and a
                                                    length of rope tied off on the back of it all nicely coiled,,

                                                    his son was fishing about 20 feet down, as he didn't want to accidentally hook
                                                    dad when he cast,,you see, his son only had 1 arm ,,,he had only what i can
                                                    call, an extended butt on the rod, which he tucked under his arm, with a velcro
                                                    strap fixed to the rod, to make a kinda sling,, he would wind the reel in by
                                                    using the "grip" of the butt under his arm, and letting the sling balance the
                                                    rod,,, all one handed, then bait up, stand to the side and use his body
                                                    momemtum to cast out,,

                                                    his dad was telling me that they were both involved in a helicopter accident in
                                                    canada,, they are out here on a travelling holiday,, and the accident was to
                                                    blame for the injuries,, they also lost a mother/wife in the same accident,,and
                                                    this was a plan they had as a family, to visit and fish in australia since the
                                                    son was able to hold and cast a rod,, he's now 7, and the accident happened 2
                                                    years ago,,

                                                    i stood there with dad for about 15 minutes watching this kid and having a
                                                    chat,, and i've gotta say, the sea spray was bad cause i had to wipe my eyes a
                                                    coupla times,, as he was going from bad to worse on the size of his catch,,,
                                                    when dad called it a day, and decided it was time to head back to the winnebago
                                                    and get tea prepared,,,,,,

                                                    i queried dad why he had a length of rope hooked up to his favorite fishn
                                                    chair, and he said that he was warned about the size of some of the fish we
                                                    catch down here,,, the ropes for the son to grab a hold off, in the event that
                                                    his brakes don't hold,,

                                                    sorry, 4got to mention, dad didnt have legs,, he left them in the winnebago,,

                                                    gave them the web address for ausfish,,, hope you all don't mind, but i think
                                                    i've increased our membership by a couple of tourists,,canadians at that

                                                    choppa

                                                    I reszta dyskusji:
                                                    www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/yabb2/YaBB.cgi?num=1146468310
                                                  • 06.05.06, 12:19
                                                    dziekuje :-)
                                                    tak się mijamy tu w necie, niewiele wiedząc jaki kto za sobą ciągnie real, i
                                                    gdy tak przystanąć i się zastanowić to sie okazuje, ze ludzie maja duzo
                                                    dramatow o ktorych my nie mamy pojecia. jak tych dwoch u Szopena.

                                                    o kobietach taka moja opinia - uzasadniona wieloma rozczarowaniami.
                                                    teraz wiecie :-|

                                                  • 06.05.06, 15:29

                                                    no widzisz, twoja opinia jest subiektywna....
                                                    zebys ty wiedzial jaka moglaby byc moja opinia o facetach.... tez uzasadniona,
                                                    niestety.....
                                                    ale jakos nie chcialo mi sie do konca wierzyc i sie mocno rozgladalam, no i
                                                    zobaczylam wiele innych rzeczy ;))
                                                    calkiem fajnych rzeczy....
                                                    moze kiedys o tym napisze ;))))
                                                    na razie caluski przesylam kolektywne, he, he....
                                                    ta historia szopena bardzo smutna....

                                                    Iwona
                                                  • 06.05.06, 23:37
                                                    Sobotnio i slonecznie czesc Wszystkim,

                                                    polaczylem sie juz z laptopem i przestalem sie tulac po kafejkach
                                                    i bibliotekach. Z wrazenia przypadkowo wykasowalem wszystkie adresy
                                                    e-mailowe. Bede teraz czekal az znajomi do mnie "zapukaja".

                                                    Umeczony troche jestem hucznym celebrowaniem meksykanskiego Cinco de Mayo.
                                                    Dzisiaj i chyba jeszcze jutro powtorka z rozrywki. Meksykanska restauracja
                                                    o pieknym kobiecym imieniu "Tequila" zapoczatkowala obchody. Zabawa tylko
                                                    troche skromniejsza niz na trzydniowym tradycyjnym polskim weselu :).
                                                    Trzeba miec zdrowie... Chyba dopiero w pracy odpoczne :).

                                                    Opowiesc Szopena przypomina mi inna opowiesc o placzacym czlowieku
                                                    z powodu braku butow. Plakal tak dlugo dopoki nie spotkal czlowieka
                                                    bez stop. Wszyscy znamy opowiesc o krolu szukajacego w swoim krolestwie
                                                    czlowieka szczesliwego. Jego koszula miala uleczyc jego umierajaca corke.
                                                    Czlowieka szczesliwego znaleziono w koncu. Nie mial jednak koszuli...
                                                    Subiektywnie wiec rzeczy widzimy.

                                                    Tomek, daj szanse kobietom :). Moze miales pecha? Moze obie strony
                                                    mialy pecha? Prawie na pewno po paru rozczarowaniach przyjdzie kolej
                                                    na przyjemne uniesienia. Pamietasz historie z siedmioma latami chudym :)?
                                                    Dobrze jest tez nie wnosic do nowych znajomosci zlego bagazu i uprzedzen
                                                    ze znajomosci poprzednich. Optymistyczne spojrzenie na sprawy tez pomaga.
                                                    Kobiety nie sa zle :). Sa w wiekszosci ciekawsze niz mezczyzni.
                                                    Ale to moja subiektywna opinia :). Zycze Tobie podobnej :).

                                                    Nasz dzisiejszy bilet do finansowego szczescia www.powerball.com
                                                    01 06 12 14 50 PB 11,
                                                    04 12 24 30 38 PB 02,
                                                    02 05 23 45 51 PB 22. Iwony miliony. Powinny byc nasze :).

                                                    Odkleje sie teraz od kompa i wleje jakis tluszcz do zoladka. Mam dzisiaj
                                                    kolejna randke z uroczymi Meksykankami tequila, margarita i ich mlodsza
                                                    siostra - tequila sunrise. Nie moge ich rozczarowac.

                                                    Wasze zdrowia wiec dzisiaj ( i moze jutro :).

                                                    Pozdrawiam,
                                                    m.
                                                  • 07.05.06, 00:40
                                                    No wlasnie subiektywnosc:)
                                                    witam wszystkich po krotkiej nieobecnosci.... Nie zebym ja znowu taka
                                                    systematyczna byla, ale szczerze lubie tu bywac, czytac Was i obserwowac co u
                                                    Was wszystkich slychac, a nawet czasem cos poklikac. Tak wiec po powrocie z
                                                    moich wypadow chetnie tu zagladam. A bylam ostatnio tydzien w Karpaczu i przy
                                                    okazji jeden dzien w Pradze. Jestem pod wrazeniem tego miasta (czyli Pragi)..
                                                    Boze jak tam pieknie bylo...nie chcialo mi sie wracac. Naprawde. Tak czulam
                                                    sie tam dobrze. Naladowana energia wracam do codziennosci.

                                                    Dyskutujecie ostatnio nad wyzszoscia mezczyzn w stosunku o kobiet to ja wtrace
                                                    swoje trzy grosze. Lubie mezczyzn. Za to, ze nie przywiazuja zbytniej wagi do
                                                    formy. Nie ma znaczenia jak ubiore mysl w slowa. Sa prosci. Mowia, ze cos jest
                                                    do dupy. To jest. I wtedy trzeba sie postarac by bylo lepiej. Nie ma glebszego
                                                    znaczenia, jest jednoznaczne. Poprawiamy sie i faceci mowia: teraz jest ok. Nie
                                                    ma innych interpretacji. I to wprost uwielbiam:). Z kobietami jest inaczej. Czy
                                                    jak mowi ze jest w porzadku, czy oby na pewno jest w porzadku, czy to
                                                    przypadkiem jej sie nie podoba tylko nie wypada powiedziec doslownie i oglednie
                                                    daje mi do zrozumienia, ze niekoniecznie jej sie podoba. Pofaldowane i
                                                    zawaluowane myslenie. Czasami jest naprawde meczace. Relacje z kobietami sa
                                                    duzo bardziej skomplikowane niz z Facetami. Nawet dla nas kobiet.
                                                    Nie da sie jednak powiedziec, skoro latwiej mi sie dogadac z facetami to
                                                    bedziemy tylko z nimi utrzymywac relacje. O co to to nie. Do wlasciwego
                                                    funkcjonowania potrzebujemy tez tego naszego paplania o wszystkim i o niczym (
                                                    o ciuchach, pieluchach, orgazmach, facetach i o tym wszystkim o czym z facetami
                                                    nie da sie pogadac:)

                                                    I sadze, ze tak samo jest z kolesiami. Znajda wspolny jezyk z sasiadem z dolu,
                                                    ale potrzebuja kobiet do tego by czuc, ze to Oni wiedza jak kran naprawic, albo
                                                    jaki bezpiecznik wlozyc do samochodu, by ta zarowka z prawej w koncu
                                                    zaswiecila. Dla ich wlasnego zdrowia psychicznego musza sie wykazywac przed
                                                    kobietami, ze potrafia to czego one nie sa wstanie ogarnac:)
                                                    Tomku drogi wiec nie wysilaj sie tu nad wyzszoscia inteligencji mezczyzn nad
                                                    inteligencja kobiet, bo to do niczego nie prowadzi.

                                                    Ja mam moze male podworko obserwacyjne, ale widze np w robocie jak faceci sie
                                                    spotykaja, ustalaja starategie, wizje co sie powinno zrobic aby osiagnac
                                                    sukces, jakie srodki przedsiewziac, co po kolei itd . I tak moga godzinami
                                                    dywagowac nie zwazajac na to, ze trzeba dzieciaka z przedszkola odebrac, czy
                                                    pojsc na wywiadowke. Ale jak trzeba cos konkretnego zrobic to jakos nie wiedza
                                                    jak sie do tego zabrac. I wtedy baby wiedzac o tym ze trzeba milion piecset
                                                    rzeczy oprocz roboty zalatwic w piec minut te wszystkie strategie wymyslone
                                                    przez szanownych mezczyzn potrafia ubrac w dzialanie, by o 17.00 wyjsc z pracy
                                                    i dzialac na innym polu. Panowe dalej wypalajac kolejnego papierosa rozwiewaja
                                                    kolejne wizje i startegie. To tylko moje obserwacje.

                                                    Dzis poznalam znana stylistke, co to z najwiekszymi plskimi gwiazdami ma do
                                                    czynienia. Jakich ja plotek sie nasluchalam, to az mile dla kobiecego ucha:))))

                                                    Ide spac. Znaczy troche czerwonego wina wchlonelam:))))

                                                    Mojito,
                                                    Pirania to naprawde rosnie na gwiazde. Myslalam, ze po szkole podstawowej
                                                    muzycznej da sobie spokoj, ale zanosi sie na to, ze pojdzie do sredniej i to na
                                                    dodatek na wokal. Moze tego zakladu o zlotowke nie przegram/wygram? Juz nie
                                                    pamietam co obstawialam:)))

                                                    Acha,
                                                    Chcialam Panstwu powiedziec, ze koncert Dianne Reeves byl najlepszym koncertem
                                                    na jakimkolwiek dotychczas bylam. Ta Pani ma po prostu genialny glos, swietny
                                                    kontakt z publicznoscia i byla to przednia uczta dla ludzi, ktorzy lubia jazz.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Marzenka


                                                  • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.05.06, 01:30
                                                    Siemaneczko:)))
                                                    Marzenka witam pieknie:)))jeszcze jedna buzienka nam sie pokazala:)
                                                    wczoraj skoro swit z blogich objec Morfeusza wyrwal mnie przerazliwy jazgot
                                                    budzika i kiedy normalni ludzie przwracaja sie na drugi bok,to ja no na rybki:)
                                                    w tym sezonie to duzo sie lowi luderick,bream,mini snapper i takie tam.wczoraj
                                                    tylko przywiozlem do domu spotted makrele i kilka breams,ale jak zwijalem sie a
                                                    bylem na Long Nose Point to chlopaczki w poblizu zlapali mahi mahi.dzisiaj
                                                    pospalem za to,piekna pogoda za oknem cieplutko zyc nie umierac:)
                                                    zaraz zaraz kochanienkie,tak subiektywnie Marzenka to ja lubie a nawet wiecej
                                                    powiem;)bardzo lubie kobiety:)))i tak jak Amigo powiedzial nie nosze bagazu;)))
                                                    w pracy mamy wiekszosc panow i dajemy sobie rade niezle.kobiety ze tak powiem u
                                                    nas wykonuja mniej wazne funkcje,chociaz nie ujmuje ich zaslug.no nie ja tego
                                                    paplania w pracy to nie bardzo,moze dlatego ze sam paplam ale w pracy to ja
                                                    lubie konkretnie zaplanowac porzadnie target,obgadac z kazdym oddzielnie jego
                                                    dzialke,trzymac reke na pulsie czy szafa gra w trakcie wykonania projektu,jak
                                                    idzie bez mydla to mamy plan wykonany:)
                                                    Tomek szafa gra:)))
                                                    spadanko,ide sie kapac
                                                  • 07.05.06, 12:15
                                                    Nie przestraszyłem się, ale nie przepadam za kłótniami. Ja w necie odpoczywam -
                                                    co na to poradzę, że lubię poznawać mysli innych ludzi na różne tematy?
                                                    kobiety zostawiam w spokoju ;-)
                                                    opinie o nich mam :-) czy subiektywna ? macie racje, nie jest subiektywna, ale
                                                    jest moja :-)
                                                    Pozdrv.:-)
                                                  • Gość: Asia IP: 203.184.24.* 08.05.06, 08:09
                                                    No widzisz Tomek, i pomalu wszystko sie wyjasnilo, masz powody zeby tej czy
                                                    innej pani mile nie wspominac, ale generalizowac tylko dlatego ze ci sie pare
                                                    razy nie udalo to lekka przesada, no i jak sam piszesz opinia jest twoja, czyli
                                                    bardzo subiektywna.

                                                    Wszyscy w zyciu popelnaimy bledy, moze to byla ich wina moze Twoja, jezeli
                                                    bedziesz w stanie sie czegos nauczyc z tych doswiadczen to jestes wygrany. Tak
                                                    jak sam piszesz kazdy ciagnie za soba jakis bagaz, i oceniac czlowieka lub np
                                                    wszystkie kobiety swoimi z nimi doswiadczeniami to chyba niezbyt dobra idea.

                                                    Oby obietnicy stalo sie zadosc, cos o pracy

                                                    Dzisiaj wrocila szefowa z tygodniowego pobytu w Oz, dostalam karton papierosow,
                                                    czyz to nie jest mile z jej strony?>
                                                    nie chce zapeszac ale chyba tym razem udalo mi sie tafic na fajnych ludzi i
                                                    fajna prace (i zdecydowanie nie chodzi tu o papierosy czy butelke wodki, zajelo
                                                    mi to prawie 3 lata i 6 roznych posad, gdybym chciala ludzi oceniac przez
                                                    pryzmat moich poprzednich prac, a szczegolnie ostatniej to pewnie doszlabym do
                                                    wniosku ze w NZ sami po.......ni pracodawcy, ale okazalo sie ze sa "normalni"
                                                    ludzie tez :))) rane obym nie zapeszyla

                                                    Aha w NZ ponoc brakuje spawaczy, wiec jezeli ktos ma takie kwalifikacje i
                                                    chcialby to pewnie ma spore szanse

                                                    pozdrawiam



                                                  • 08.05.06, 11:08

                                                    na razie to ja wszystkich spawaczy mam ochote poslac na drzewo...
                                                    zreszta nie tylko spawaczy ;))))
                                                    widzisz tomasz, moze i kobiety to glupie pipy, za to facecy to klamliwe
                                                    sukinsyny, ot co....
                                                    to taka moja dzisiejsza subiektywna wypowiedz :((((((
                                                  • 08.05.06, 15:23
                                                    ja Yvona nigdy nie klamie :-)
                                                    ja teraz zdalem sobie sprawe ze tak naprawde to nic mnie do zwiazkow nie
                                                    ciagnie, przedtem wydawalo mi sie ze za kobieta stoi jakas tajemnica, czy ja
                                                    wiem, nazwijmy ja "istnienia", szybko przyszlo rozczarowanie i nuda, potem
                                                    szukalem kobiety jako partnera, ale tez bez milosci nie moglo sie obejsc, nic
                                                    dobrego z tego prawde mowiac nie wychodzilo, chociaz przyznam sie ze z calych
                                                    sil staralem sie byc w porzadku, zauwazylem ze kochanie tak bardzo mnie zajmuje
                                                    ze nie znajduje czasu zeby cieszyc sie zyciem, zbyt meczaca sprawa jak dla
                                                    mnie, i tu przychodzi smutna refleksja - kobiety to hipokrytki, oklamuja nawet
                                                    same siebie, wierza w wieczna milosc ktora wedlug moich standardow to po prostu
                                                    przywiazanie, a i tak sa bardzo podatne na innych osobnikow co sam
                                                    przetestowalem, oczywiscie w tym co sobie wmawiaja jest pewien sens bo zwiazek
                                                    ma sluzyc przede wszystkim dziecku ktore musi sie wychowywac w zdrowych
                                                    warunkach, dochodzi jeszcze poczucie bezpieczenstwa, oczywiscie ludzie moga byc
                                                    szczesliwi jezeli im to odpowiada ale musza sie zgodzic na ograniczenie
                                                    wolnosci zwiazane z przebywaniem z drugim czlowiekiem i wychowywaniem dziecka.
                                                    tak naprawde po jakims czasie jest to dwoje znajomych dzielacych swoje zycie,
                                                    moim zdaniem w tym wszystkim jest wiecej minusow niz plusow - podkreslam moim
                                                    zdaniem - bo ja wole przebywac wiekszosc czasu sam a ze znajomymi spotykac sie
                                                    raz na jakis czas, nie wyobrazam sobie przebywania z kims 24 godz na dobe,
                                                    jestem po prostu smiertelnie znudzony :-) wole cos poczytac, pobiegac, pojsc do
                                                    kina ze znajomymi, do pubu, nie lubie czuc sie zwiazany, nie chce cale zycie
                                                    musiec, wole chciec i miec wolnosc wyboru.
                                                    Czy my naprawde potrzebujemy partnerow ? Do czego ? Czego nam brakuje w nas
                                                    samych ? Czy aby napewno brakuje ? Czy posiadanie partnera nie jest li tylko
                                                    podyktowane pregiezem spolecznym ? No jak to ? Sam, sama ? Ile sie mozna uczyc
                                                    od innych ? Czy uczymy sie ? Dlaczego konfrontacja z wlasnym umyslem jest tak
                                                    bolesna ? Czy bez radia (partnera) ani rusz
                                                    p.s. teraz mam tylko nadzieje ze gdzies przypadkowo sie nie zakocham,
                                                    okropnosc ;-)
                                                  • 08.05.06, 16:31

                                                    widzis tomasz, to nie jest takie wszystko proste, i spoleczne czynniki, i
                                                    psychologiczne, no i osobnicze doswiadczenia, tudziez sklonnosci....
                                                    wychowanie....
                                                    z ta tajemnica - niektorzy ja maja, inni - nie wiem, pewnie nie; po prostu
                                                    rozni ludzie wybieraja zycie na roznych pozoimach (znaczy sie rozwoju -
                                                    wszelakiego, duchowego, samopoznania, intelekt, emocje i te pe);
                                                    inni - troche jakby u podstaw, czy to z lenistwa, czy z owczego pedu, ot,
                                                    rozmnoza sie, posocjalizuja niezobowiazujaco, powiela pare schematow i
                                                    spadanko ;)
                                                    ktos kiedys powiedzial, ze partner to tak jak swiadek naszej egzystencji,
                                                    naszego sladu na ziemi...
                                                    powiem ci, ze czasami nawet najwieksze koty-samotniki potrzebuja bliskosci
                                                    drugiej osoby, a ja to nawet bardziej niz troche... chociaz bardzo lubie swoje
                                                    wlasne towarzystwo....
                                                    a, tak w ogole to chcialam doniesc, ze moze mnie zbyt ponioslo w poprzednim
                                                    poscie, no, ale mi sie subiektywnosc znow zmienila i mysle sobie po cichutku,
                                                    ze moze jednak nie tak do konca ch..owka (pardon, zaq ;))))));
                                                    tym optymistycznym akcentem zakoncze, calujac z dubeltowy ;)
                                                    Iwona
                                                  • 09.05.06, 05:40
                                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                                    Aloha :)))))))))

                                                    wow ....
                                                    zaraz, zaraz ... przeciez my jestesmy sobie nawzajem potrzebni, noooooo :))))
                                                    ale co ja tam wiem ...

                                                    Tomek, za kazdym WIELKIM ( czyt. wybitnym ) mezczyzna, stoi ... kobieta.
                                                    si si ...
                                                    i co lepsze samotnosc ? a moze partnerstwo ? ktora samotnosc : z wyboru ? czy
                                                    losowa misfortune ? z kim partnerstwo: z kobieta, z mezczyzna ? i tak dalej ...
                                                    pewnie ile ludzi tyle odpowiedzi ...

                                                    prawde mowiac nie odczuwam zadnej radosci z faktu, ze czlowiek stal w jakims
                                                    sensie panem tego globu :)))) byloby to dziwaczne polaczenie schadenfreude z
                                                    nieuzasadniona pycha, biorac pod uwage niszczacy wplyw jaki wywieramy na
                                                    otaczjacy nas swiat i jednoczesnie jak bardzo jestesmy od niego uzaleznieni.
                                                    analizujac zachowania czlowieka trudno nie dojsc do wniosku, ze czesto
                                                    zachowuje sie on jak nie-udana hybryda zwierza i istoty wyzszej ;) byc moze
                                                    znajdujemy sie wlasnie w stadium przejsciowym na drodze do idealu.
                                                    phuu, tylko ta droga troche wyboista he he ...

                                                    Panie Boshe, jezeli istniejesz, marny z ciebie experymentator :))))
                                                    z dinosaurs nie wyszlo ...
                                                    czlowiek tez nie sprawdza ...
                                                    czy nie czas juz nacisnac 're-set' albo 'delete' button i postawic ... na
                                                    owady ? ;))))

                                                    i o pracy ...
                                                    Mar_za :))))))))))) witam, fajnie piszesz :))))))))))))
                                                    ... ta Twoja stylistka zwrocila moja uwage.

                                                    > Dzis poznalam znana stylistke, co to z najwiekszymi plskimi gwiazdami ma do
                                                    czynienia. Jakich ja plotek sie nasluchalam <

                                                    nie wiem za bardzo kto jest, co robi ... gdzie ale professional ethics ?
                                                    phuu, Polska to jednak egzotyka, ale to byc moze tylko moja popiepszona
                                                    opinia ;)

                                                    zdrowka wszystkim i sobie przede wszystkim :))))

                                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 09.05.06, 06:26
                                                    Siemanko:)))
                                                    stylistka droga P.to jest taki zawod,ze taka paniusia radzi jak sie malowac
                                                    jaki jest twoj typ urody,zima jesien wiosna lato i jak do tego jeszcze sie
                                                    fryzowac i ubierac.dobrze mowie Marznka?
                                                    ciagle powtarzam ze gadulstwo to pierwszy stopien do piekla i ja tam wlasnie
                                                    zmierzam kurde;)))sztuka jest takt i dyskrecja a w niektorych zawodach to
                                                    koniecznosc.
                                                    no tego Asienka dla mnie jest jesien,Yvona?chyba wiosenka,tak samo Marzenka i
                                                    Tangerin.Matrioszka jesien nie wiem czemu,Tizedik za bardzo sie kamufluje udaje
                                                    zime,ale zima nie jest ale P to napewno lato.tylko sie nie poobrazac prosze
                                                    spadanko
                                                    buzienka dziewczyny
                                                    czolko panowie
                                                  • 09.05.06, 08:50
                                                    Taaa,

                                                    Tez kiedys przez wiele lat zycia mialem bardzo sprecyzowane plany na temat tego
                                                    jak to zycie bedzie wygladalo. A dokladniej to bylem na 100% pewien, ze nie
                                                    bede sie zenil nigdy. Bo jak przytoczone przez Tomka fakty taki zwiazek naklada
                                                    na zycie wiele ograniczen. Nie jest za bardzo kompatybilny z czestym ryb
                                                    lowieniem (codziennym jesli mozna), imprezowaniem, itd.

                                                    Zdarzalo sie sporo zwiazkow i znajomosci ale wszystko ze swiadomoscia (moja
                                                    oczywiscie), ze to sprawa tymczasowa i nic na dluzej.

                                                    A potem

                                                    znienacka

                                                    Zaprzyjaznilem sie z pewna kobieta w pracy spotkana.
                                                    Sprawy potoczyly sie swoim tokiem i wkrotce zrozumialem, ze mam ochote sie z
                                                    owa kobieta ozenic.

                                                    I pewnosc mialem, ze to dobra decyzja.

                                                    Jak pomyslal tak zrobil.

                                                    Do dzis dalej mam ta pewnosc.
                                                  • 09.05.06, 12:57
                                                    Czesc,
                                                    Ja tam odwrotnie niz Szopen, w przeszlosci mialam narysowany jasny scenariusz
                                                    swojej przyszlosci: ukochany maz, gromadka dzieci, maz zarabia ja prowadze dom
                                                    itd... rodzinka jak z amerykanskiego mydlanego filmu.
                                                    A tu bach! Zycie mowi mi, ze dla mnie to inna droga:))). I co? Lubie swoje
                                                    zycie takim jakie jest, mimo, ze nie jest efektem przemyslanego wyboru. Na
                                                    pewno jest ciekawsze. Nie mam pewnosci czy gdyby zrealizowal sie scenariusz nr
                                                    1 bylabym szczesliwsza osoba niz teraz. Mam mozliwosc swobodnego decydowania o
                                                    sobie, mozliwosc egoistycznej realizacji(badz nie) moich wlasnych planow i
                                                    przemyslen. Ale gdzies tam co jakis czas odczuwam pustke z takiego powodu, ze
                                                    nie mam sie z kim dzielic swoimi sukcesami, porazkami, ot po prostu
                                                    codziennoscia. Ze nie mam bliskiej mi osoby, z ktora budowalabym nasz wlasny
                                                    intymny swiat. Moze to cos zludnego, (moze niespelnione marzenie), ale tak to u
                                                    mnie czasami jest.

                                                    Pysiek,
                                                    Poznana stylistka to konkretnie osoba, ktora dobiera makijaz, ubrania, dodatki
                                                    dla rodzimych "gwiazd" przed uwiecznieniem ich na zdjeciach w znanych
                                                    czasopismach poczytywanych przez kobiety. Rozumiem, ze wzburzenie Twoje
                                                    wzbudzilo fakt, ze na swoich prywatnych spotkaniach roztrzasa zawodowe
                                                    tajemnice. Musze stwierdzic, ze nawet bardzo starala sie byc profesjonalna, ale
                                                    jak (chcac leczyc nasze kompleksy) wyciagalysmy z niej czy ta czy tamta Pani
                                                    wygladajaca super w gazetach to juz miala operacje plastyczne, czy rozmiar Pani
                                                    X w gazecie to ten sam, czy po kilku korektach komputerowych to jakos po kilku
                                                    drinkach juz zdradzala te tajemnice. Idealny swiat nie istnieje. Obie to wiemy:)

                                                    Gunther,
                                                    Mnie tam wiosna odpowiada. To moja ulubiona pora roku:))) Jak widze klimaty
                                                    takie jak teraz: soczysta zielen, mlecze na lakach, kwitnace ksztanowce to po
                                                    prostu zyje:))))

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Mar_za



                                                  • 09.05.06, 13:36
                                                    byc moze mnie tez popadnie Szopen, ale jeszcze nie ten czas ;-)
                                                    ja nie mam nic przeciwko meskim zwiazkom, ale w pracy to obciach i w Polsce
                                                    ciagle dyskryminacja.
                                                  • 09.05.06, 18:49
                                                    Wszyscy mamy oczywiscie. Planujemy i oczekujemy. Zycie je weryfikuje
                                                    i czasami figle plata :). Czasami cos doda a czasami cos odejmie.
                                                    Jak to zycie...

                                                    Tomka obawy i niepokoje co do ewentualnych obowiazkow, jarzma
                                                    i przebywaniu przyklejonym do siebie przez 24 h na dobe chyba sa
                                                    udzialem wszystkich mezczyzn. Kobiety tez o tych obawach pisuja.

                                                    Kazdy wiec indywidualnie stara sie sobie dobrac stopien "przyklejenia"
                                                    i jego dlugosc w czasie. To tez jest zrozumiale. Osobiscie lubie byc
                                                    czasem przyklejony do kobiety nawet przez 24 h ciurkiem przez pare dni :).
                                                    Niechec moja budza faceci ciagle narzekajacy na swoje relacje z kobietami.
                                                    Ciagle meskie narzekanie i czepianie sie kobiet kreuje mezczyzn-mizoginow.

                                                    Wczoraj najlepsza wiadomosc nadeszla z Australii. Dwaj uwiezieni od
                                                    czternastu dni gornicy wyszli na zewnatrz. Mysle, ze teraz maja
                                                    dosyc swojego towarzystwa i przykleja sie do kobiet. Na dluzej lub krocej.

                                                    Byla kiedys propozycja majaca na celu uspokojenia ludzi ktorych
                                                    niepokoja okreslenia "na zawsze", "do konca zycia", "do smierci",
                                                    "tylko Ty i nikt inny do konca swiata" itp aby wprowadzic zwiazki
                                                    odnawialne tak jak prawo jazdy :). Jest sie w zwiazku przez np. cztery
                                                    lata i po uplywie tego czasu glosujac demokratycznie zwiazek odnawia sie
                                                    lub nie. Byc moze ludzie majac w perspektywie okres krotszy starali
                                                    by sie bardziej? Plany krotsze sa czasami lepsze. Latwiejsze do ulozenia.

                                                    Mar_za,
                                                    ciagle uwazam, ze ktoregos letniego dnia ogladajac MTV zobacze
                                                    z duza przyjemnoscia Twoja Piranie albo solo albo w polaczeniu.
                                                    Ja pierwszy o tym napisalem :). Intuicje mam czasami prawie kobieca :).

                                                    Kazik/Mandarynka/Matrioszka - jestescie tam?

                                                    Chlodnawo dzisiaj i wyglada deszczowo - ma padac.
                                                    Slonecznie pozdrawiam Wszystkich,
                                                    m.

                                                  • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.05.06, 23:53
                                                    Siemanko:)))
                                                    rekamy nogamy sie pod tym podpisuje,czolko Amigo:)zeby to tak mozna bylo cos w
                                                    zyciu przewidziec ale to sie nie da i dlatego takie tego wypadki w pracy sie
                                                    zdarzaja.ja bardzo sobie cenie bycie samotnym,ale tez podobnie jak Szopen nie
                                                    odrzucam zupelnie mysli o zwiazku i kurde czekam az na mnie spadnie ta milosc i
                                                    mnie olsni;)
                                                    Yvona juz lepiej?ja klamac nie lubie,to juz lepiej odpowiem wymijajaco albo
                                                    wcale;)to w pewnym sensie jest taka asekuracja ludzi niepewnych,co zycia nie
                                                    znaja ale kobiety potrafia klamac rownie gladko jak mezczyzni,nie ma co ten
                                                    tego;)
                                                    piszesz Amigo o gornikach,kurde ale mieli luck:)no ich kumpla przywalilo.w
                                                    prasie od razu ruszylo i zwiazki zawodowe tez na temat bezpieczenstwa pracy
                                                    nadaja,ze wiele spraw to bylo zaniedbywane.kiedy to zawsze tak bywa nie tylko w
                                                    kopalniach,ze na warunki pracy i bezpieczenstwo patrzy sie przez palce do czasu
                                                    wypadku.a jak wypadek sie stanie to dopiero wszczyna olaboga reta akcje,duzo
                                                    dymu i ten tego.tutaj wiele bym mial do powiedzenia,bo niby wszedzie sie o tym
                                                    bebni ale malo robi.
                                                    Marzenka no to ladna broszka,kurde to ja nadaje sie na styliste:)wiosennie
                                                    pozdrawiam:)
                                                    unas tez ochlodzilo sie troche ale jest bardzo slonecznie i temperatura nad
                                                    ranem okolo 5stopni a potem podskakuje w ciagu dnia do 22-25.
                                                    dobra ja tez wyskakuje ale do roboty:)
                                                    buzienka dziewczyny
                                                    graba panowie
                                                  • 10.05.06, 10:40

                                                    ech...
                                                    wy faceci to jednak dziwni jestescie....
                                                    nie nadazam.....
                                                    poza tym roznie, glownie zimno, brrrr.....
                                                    caluski :)
                                                  • Gość: szopen IP: 206.73.209.* 10.05.06, 11:20
                                                    No niektore rzeczy w zyciu da sie jednak przewidziec.

                                                    Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazuja, ze w sobote najblizsza polece do
                                                    Australi.
                                                    Autobusem do Hongkongu, potem lot do Sydney i nastepny do Adelaidy.

                                                    Udalo sie nagrac kilka spotkan w sprawie pracy, nadzieje mam, ze cos z tego
                                                    wyniknie.

                                                    Udalo sie rowniez nawiazac kontakt z kilkoma osobami gustujacymi w tym jakze
                                                    szlachetnym sposobie spedzania czasu jakim ryb lowienie jest wiec moze i z tego
                                                    cos ciekawego wyniknie.

                                                    Tak sie zastanawiam jak, ja ta wyprawe przezyje, bo u nas juz w okolicach +30C
                                                    i regularna wilgotnosc w granicach 90%, chyba sie bede musial solidnie ubrac,
                                                    ciepla kurtke wczoraj wypralem.

                                                    Wprawdzie czas juz do domku mykac, ale na zewnatrz ciemno jak w nocy bo niezla
                                                    burza jest, pioruny bija w pobliskie wysokie bydynki, ja parasol w domu
                                                    zostawilem i niestety musze przeczekac.

                                                    Z innych ciekawostek to wlasnie spedzilem ponad 2 godziny rozbvierajac na
                                                    czesci pierwsze i skladajac z powrotem dwa kolowrotki (z tych wiekszych i
                                                    bardziej skomplikowanych ABU 9000 two speed) i o dziwo udalo mi sie je zlozyc
                                                    bez wiekszych problemow. Oba dzialaja w dodatku.

                                                    W koncu inzynier jestem, co nie?

                                                  • 10.05.06, 21:20
                                                    Witam Wszystkich slonecznie,

                                                    zaplanowalem na dzisiaj nasza wygrana. Najwyzszy czas. Duza czesc planu
                                                    juz wykonalem. Kupilem nasz los. Wymienilem uprzejmosci z Panem z Indii
                                                    na temat pogody i ogolnej sytuacji na swiecie. Los przypialem magnesem
                                                    do lodowki. Teraz tylko pozostaje cierpliwie poczekac na wieczorne losowanie.
                                                    Mozna juz zaczac planowac dalej. Nasze numery:
                                                    04 06 11 23 51 PB 38,
                                                    02 26 43 46 49 PB 10,
                                                    13 16 26 41 50 PB 32. www.powerball.com

                                                    W Filadelfii dzisiaj upalnie. Jesc sie nie chce. Pracowac tez. Tylko
                                                    zupe zjadlem na lunch. Francuska cebulowa i sok z grejfruta wypilem.

                                                    Gazety przejrzalem niechetnie. Wiadomosci rozne. Po raz pierwszy koszt
                                                    bicia centa amerykanskiego wynosi wiecej niz sama moneta. Ceny miedzi i
                                                    niklu dramatycznie poszly w gore. Obecnie kosztuje 1,23 centa wypuszczenie
                                                    centowej monety. Zaczne zbierac i sprzedawac centy na zlom zamiast wydawac.
                                                    Moze zaczne je topic na metal systemem domowym. Ceny zlota tez poszly
                                                    radykalnie do gory. Szkoda, ze nie mam ani jednego zlotego zeba :(.

                                                    Ze wspolczuciem przeczytalem, ze spadla popularnosc Toma Cruise wsrod kobiet.
                                                    To zla dla niego wiadomosc. Jego ostatni film nie spelnil finansowych zalozen.
                                                    Dobra wiadomosc dla niego to ta, ze Nicole Kidman ciagle go kocha. Odetchnalem
                                                    z ulga. A swoja droga ciekawe, gdzie wedruje teraz sympatia kobiet. Sympatia
                                                    kobiet to tez cyganskie dziecko. Raz jest a raz jej nie ma.

                                                    Miedzynarodowo to podatki w Australii maja byc nizsze niz planowano.
                                                    Australijski skarbnik najwyzszy, Costello, powiedzial, ze te najwyzsze
                                                    spadna z 47% do 45%. Alleluja. Moj obstawiony finansowo kantydat na
                                                    prezydenta Meksyku wysunal sie na czolo. Moze jego wygrana pokryje koszty
                                                    moich wakacji :).

                                                    Postanowilem czytac teraz Metro - swiatowa gazete w lokalnym wydaniu.
                                                    Wychodzi rowniez w Warszawie. Bezplatna gazeta szwedzkiego wydawcy.
                                                    Widzialem ja tez w Londynie i Paryzu. Nie mam cierpliwosci do przegladania
                                                    paru gazet. Wyraznie potrzebuje zwiezlego streszczenia. Czytanie gazet
                                                    moze przygnebic - vide Tom Cruise. Zreszta lato idzie.

                                                    Kolowrotki ABU znam z opowiesci. Bylo to marzenie mojego kolegi ze studiow.
                                                    Chyba Szwedzi je produkuja? Pare spraw robia bardzo dobrze.

                                                    W oczekiwaniu na zaplanowana Fortune serdecznie pozdrawiam,
                                                    m.
                                                  • 11.05.06, 00:03
                                                    ten wasz powerball to nie ma takiego drugiego na swiecie,
                                                    podobno najwieksze wygrane :-)

                                                    zmiana sympatii kobiet do Toma Cruise jest typowo babska, choragiewka sie
                                                    odwrocila bo zamiast pielegnowac mloda matke, oddal sie reklamie swojego filmu,
                                                    co jest z punktu widzenia kobiet samczy instynkt.
                                                    dlatego lepiej pozostac singlem i nie wiazac sie na stale.
                                                    mezczyzne moze zrozumiec tylko mezczyzna Yvona, a z dziwnoscia
                                                    to wy jestescie dla nas rownie dziwne.

                                                    ciekawe jaka jest Wasza opinia na temat tolerancji :-)
                                                  • 11.05.06, 02:32
                                                    Tolerancyni to my chyba jestesmy az do przesady.

                                                  • Gość: Gunther IP: 202.147.41.* 11.05.06, 05:13
                                                    Siemanko;)
                                                    ja tak usiluje sie wczytac w twoje wpisy Tomek i okazac zrozumienie co no tego
                                                    jest zdecydowanie utrudnione bo nie piszesz jasno.ki grzyb z ta tolerancja?moze
                                                    mnie oswiecisz bo nie kapisz;)czego tolerancje?ciebie?czy Toma Cruise'a?
                                                    ja mysle,ze jak chcemy to mozemy zrozumiec kobiety i odwrotnie.trzeba tylko
                                                    chciec.z tym byciem singlem to tak sie nie zarzeguj,bo przyjdzie kryska i po
                                                    ptokach;)
                                                    Szopen ja cos napisze wieczorkiem o kolowrotku recznie robionym przez mojego
                                                    dziadka.kurde no wiem to stara historia i nikt nie lubi jak sie pisze ckliwe
                                                    wspomnienia z czasow komuchy,kiedy o kazdy towar sie walczylo.
                                                    moze mi darujecie;)
                                                    spadanko
                                                  • 11.05.06, 10:07
                                                    he, he, szopen, z ta tolerancja u panow..... hmmm.... przemilcze pewne sprawy ;)
                                                    szybko pisze o tomie zanim zapomne: jego notowania u mnie sa dosc neutralne,
                                                    jakos nie wzbudza mojego zainteresowania, choc uznaje, ze w paru filmach jego
                                                    performance jest calkiem bardziej niz ok ;)
                                                    ale... co mnie oslabilo: otoz tomasz negocjuje z gazetami coby sprzedac za
                                                    gruba kaske foto swojej cory; co jak dla mnie jest portaktowanie dziecka,
                                                    wlasnego (mam nadzieje ;))) jako kolejny "towar" do kupczenia, jest to bardzo
                                                    niskie, zwlaszcza, ze kto jak kto, ale tom nie cierpi ubostwa; wiedzac,ze
                                                    pieniazki wpompuje w swoich scjentologow (conieco o nich wiem, pracowalam i
                                                    mieszkalam u nich - znaczy przedstawicieli tejze organizacji), tym bardziej mi
                                                    sie to nie podoba; byc moze to jest przyczyna spadku popularnosci?
                                                    mnie szczerze mowiac wisi czy zona byla pozostawiona sama czy nie, jednak
                                                    sadze, ze jak na napiety grafik dosc czesto bywal u jej boku, no, ale to ich
                                                    sprawa;
                                                    z ta tolerancja..... no wiec to jest raczej osobnicza cecha, zupelnie
                                                    niezalezna od tego, czy osoba nosi kiecke czy pory ;)))))
                                                    znam przedstawicieli obu, chcialoby sie powiedziec, gatunkow ;))) ktorzy sa
                                                    szalenie nietolerancyjni, rowniez i takich, co sa chodzaca tolerancja ;) no,
                                                    prawie :)))
                                                    a z tym zrozumieniem... nie wymagam calkowitego, te roznice sa nawet fajne ;)
                                                    ale... jakas tam namiastke od czasu do czasu, w koncu kiedystam jakas wspolna
                                                    pramatka i praojciec ;) chociaz cholera wie jak to tam bylo....

                                                    ucalowanka :)))
                                                    Iwona
                                                    ps. ktos wie co u kazika? gunther?
                                                    no i dawaj te opowiesci kolowrotczane ;)))))))))
                                                  • 11.05.06, 13:02
                                                    W sprawie toma ce i wszelakich pokrewnych mniej czy bardziej osobistosci nie
                                                    bede sie wypowiadal. Jakos tak mam, ze sprawy gwiazd i gwiazdeczek zupelnie
                                                    mnie nie interesuja, malzonka zawsze dostaje napdow smiechawki kiedy ja cos na
                                                    ten temat usiluje powiedziec poniewaz straszliwie placze mi sie osoby, twrze i
                                                    nazwiska. Jedyni aktorzy, ktorch bezblednie rozpoznaje to John Travolta i Jack
                                                    Nicholson reszta bardzo sie miesza, kobiety mieszaja sie jeszcze bardziej.

                                                    Jako osoba, ktora miala w sumie bardzo bliskich kolegow/znajomych rozmaitych
                                                    plci, kolorow skory i orientacji uwazam sie za tolerancyjna az do przesady.
                                                    Jedyna rzecz, ktorej nie toleruje to glupota/brak inteligencji czy jak by to
                                                    nazwal. Przypadlosc genetycznie rodzinna.

                                                    W temacie kolowrotkowym.

                                                    Kiedys czasy byly inne.
                                                    Nie gorsze, nie lepsze, po prostu inne.
                                                    W czasach mojej mlodosci i dorastania w Pl kolowrotek ABU to bylo cos z tej
                                                    polki umieszczonej powyzej granicy marzen.

                                                    Jako, ze moja wedkarska edukacja bazowala na w sumie kultowej ksiazce Andrzja
                                                    Jezioranskiego "wedkarstowo jeziorowe" (tak piszac to zastanowilo mnie
                                                    pokrewienstwo nazwiska i tematu a sprawa jest z lat 80siatych), a ow osobnik
                                                    byl wielkim fanem ABU to do dzis pozostal pewien respekt i sentyment.

                                                    Wprawdzie doskonale sie orientuje w najnowszych trendach rozwoju sprzetu
                                                    wedkarskiego (dla osob z poza tematu to sa i byly zastosowania najnowszych
                                                    technologi na poziomie conajmniej Space Shuttle) i w obecnej sytuacji na rynku
                                                    tego sprzetu to ABU plasuje sie w kategori lower middle class ale ma ow sprzet
                                                    pewne istotne zalety. It lasts and it lasts and it lasts. Easy to fix, easy to
                                                    service and very difficult to break.

                                                    Od wielu juz lat ABU nalezy do najwiekszej firmy w tej kategori czyli Pure
                                                    Fishing i zdecydowana wiekszosc produkcji jest w Chinach i reszcie Azji.


                                                    Gunther,
                                                    Ja dorastalem w tamtym okresie i doskonale pamietam kolowrotki marki REX made
                                                    in ddr, szklane spiningi, wystane w dluuuuuugich kolejkach teleskopowe wedki,
                                                    itd.

                                                    Czasy sie zmienily.
                                                    Zyjemy tu i teraz.

                                                    Tylko jakby ryb mniej.....................
                                                  • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 11.05.06, 14:22
                                                    Siemaneczko:)))
                                                    no ubawiles mnie,ryb mniej?przyjedziesz do Australii pogadamy,ja tam nie
                                                    narzekam wprawdzie nie zawsze z pelna ryb Esky wracam do domu ale to tylko
                                                    dlatego,ze jestem sam na gospodarce i nie nadazm przejadac.wiec chyba lepiej
                                                    wypuscic rybolka do wody z powrotem niz wlec do domu;)
                                                    kolowrotek dziadka pamietam doskonale,widzialem go po raz pierwszy rozrysowany
                                                    na kartce wyrwanej z zeszytu w kratke;)dziadek mruczal pod nosem i pracowicie
                                                    wyrysowal kazdy element urzadzenia,a potem z sasiadem wytlukiwali go,laczyli,
                                                    spawali,gwintowali z grubego aluminium,jakie dziadek dla swojej wedkarskiej
                                                    pasji podprowadzal z huty;)ciezkie czasy to byly no tego;)zrobili najpierw
                                                    jeden,byl ogromny bdzie gdzies 18centymetrowe blaszysko wyklepane wlasnorecznie
                                                    z kwasoodpornej blachy.70tka a moze i grubsza zylka kladla sie poslusznie na
                                                    szpuli.dziadkowa spinningowka miala wszystkie znane lokalnym wedkarzom bajery,
                                                    dokrecany sruba(i srubokretem zabieranym na lowisko)hamulec,terkotke zesprezyny
                                                    od stolowego zegara,kryzke do smarownia oski i co tam trzeba:)dziadek nauczyl
                                                    mnie lowic na martwa rybke,zwykle ulika z Centrali Rybnej ale tez lowilismy na
                                                    zywca.
                                                    teraz z rynku znikly prawie tandetne kolowrotki,bo konkurencja dziala bez
                                                    litosci.czolowe modele w latach 70tych skladaly sie z powiedzmy 30 czesci,kiedy
                                                    teraz z okolo setki elementow.pelen podziwu wiec jestem jakzes to poskladal
                                                    kurde Szopen:)))czesto bywam w wedkarskich sklepach i nigdy nie widzialem zeby
                                                    kupujacy obejrzal rysunek konstrukcji,czy czytal opis instrukcji.zwykle
                                                    sugerujemy sie wizualnym wrazeniem,no moze czasem pokrecimy korbka,czy gladko
                                                    chodzi;)albo polegamy na rekomendacji sprzedawcy.a przeciez da sie zauwazyc z
                                                    jakich materialow sa wykonane tryby albo w ktorych miejscach osadzone lozyska.
                                                    klasowy kolowrotek dla mnie powinien miec metalowa obudowe i rotor.uzywalem ABU
                                                    Cardinal piekny,pieciolozyskowy o bardzo precyzyjnym hamulcu z lozyskiem
                                                    oporowym ale tylko pozornie marzenie.dla mnie w praktyce udreka,jak w wielu
                                                    kolowrotkach tej firmy szpula zbyt dluga,absolutnie nie dowija zylek o
                                                    przekroju mniejszym niz 0.25mm.na grubszych plecionkach i monofilach ogolnie do
                                                    przyjecia,ale na takie obciazenia kolowrotek wydaje sie zbyt delikatny.wszelkie
                                                    proby zastosowania podkladek,kombinowania zdaja psu na bude,tworza sie brody i
                                                    zylka nawija sie na regulator hamulca.ale nie uogolniam,zdazalo mi sie lowic na
                                                    krowie ogony;)co do kolowrotkow to dla mnie Daiwa jest number one(nawet made in
                                                    China)a potem dlugo dlugo nic.Shimano polecam wszystkim ktorym niespecjalnie
                                                    zalezy na bajerach w rodzaju lozysk oporowych.dla mnie znaczenia to wcale nie
                                                    ma ale naleze do pokolenia,ktore tego wynalazku nie rozumieja,coz cale zycie
                                                    przelowilem bez tego.mam tez Zaubera ktorego dostalem w prezencie od brata i
                                                    bardzo sobie go chwale,wyciagelem nie raz metrowki i przy holu nawet sie nie
                                                    zagrzal.ja o twojej ksiazce nie slyszalem Szopen,ale wychowalem sie na opisach
                                                    Leopolda Bajora,ktory pisal calkiem z sensem.nie bylo to nawet wydane w formie
                                                    ksiazki,krazylo tylko w formie skryptu wydanego na uzytek handlowcow.
                                                    kurde zrobilem sie monotematyczny
                                                  • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 11.05.06, 14:37
                                                    to tego troche sie uczymy.pewnie inaczej bym spiewal jakbym byl w Polsce i
                                                    swiata nie widzial,nie otarl o roznych ludzi a tez poznal inne zwyczaje.jestem
                                                    no tego umiarkowanie tolerancyjny,jakby to powiedziec i nie sklamac;)toleruje
                                                    pewne sprawy jesli mnie bezposrednio nie dotycza;)kurde ale to chyba sie nazywa
                                                    egocentryzm.
                                                    ja podobnie jak Szopen,nie bardzo rozrozniam who is who w Hollywood.niech tam
                                                    sobie ten Tom zbija kase jesli tylko jest dzieki temu szczesliwszy ale watpie.
                                                    dobra spadanko
                                                    buzienka dziewczyny
                                                    szufla panowie
                                                  • 12.05.06, 03:54
                                                    Ryb w Polsce mniej jest bez watpienia.
                                                    A w Australi?
                                                    No przeciez to jeden z glownych powodow dla ktorych zdecydowalem sie na
                                                    przeprowadzke :)
                                                    Jutro lece i wedki mam juz spakowane.

                                                    Tez uwazam, ze Daiwa rocks.

                                                  • 12.05.06, 09:43

                                                    to w bajorach lowil? ;))))) skoro jezioranski w jeziorach ;)
                                                    a powaznie to: matko, chopaki, co za temat, jakie marki, lozyska, cuda
                                                    wianki... no, no, niezly bzinesss ;))))
                                                    a tutaj dolki gorki, jakis ten piatek kiepskawy nieco, ale jakie ladne obciecie
                                                    zaliczeniowe wykonala na mnie kolezanka ze starszej klasy :))))))) miodzio,
                                                    wygladam jak z okladek kolorowych pism, sama sie dziwie ;)))))))
                                                    i ciesze of korrs :)
                                                    caluski i zmykam,
                                                    moze troche poaprzatam?......
                                                    Iwona
                                                  • 12.05.06, 10:12
                                                    Iwona,
                                                    Chcialbym zauwazyc, ze zarowno Gunther i ja tak naprawde to wypowiadamy sie
                                                    bardzo ogolnie i bez wdawania sie w szczegoly na temat sprzetu wedkarskiego.

                                                    Powazna dyskusje mozemy dopieto zaczac.

                                                    No nic to.

                                                    Ja spadam.

                                                    Nastepny post nie wiadomo skad bedzie.
                                                    Trzymajcie kciuki za moje powodzenie w szukaniu pracy.

                                                  • 12.05.06, 10:21
                                                    ;))))))))))
                                                    jutro w Sy: 11-22*C bezopadowo, slonecznie ;)
                                                    milych lotow :)
                                                  • 12.05.06, 10:33
                                                    Aloha :))))

                                                    Szopen wysokich lotow, pomyslnych pracowych negocjacji i rowniez, udanych
                                                    fishing trips :)))) never mind czy zywiec, czy trupiec, zeby SIE lowily :))))

                                                    Yvona no to jak miodzio, to musze zobaczyc :))))i wiesz co ?
                                                    ... daj sobie spokoj zes sprzataniem ;)
                                                    Gunther ;) najbardziej mi podobalo lowienie na krowie ogony, jaka to technika ?

                                                    Mar_za :))))masz racje, tak naprawde to malo dziwie jusz ;)

                                                    Mojito :)))) masz info qrcze ... tylko te ciecia podatkowe mnie nie dotycza :(
                                                    najwiecej skorzystaly rodziny albo samotni z dziecmi. u Was dla odmiany
                                                    podsluchuja wszystkie telefoniczne rozmowy, pod pretekstem zapewnienia
                                                    bezpieczenstwa, he he ... a Orwell jusz o tym pisal ponad 50 lat temu :))))

                                                    Tizedik ??? no no, glowa do gory, lepsze nowiny ? trzymaj sie :))))
                                                    siadam i pisze jusz ;)
                                                    Matrioszka :)))) moze byc nawet sznur ;) wylaz :))))
                                                    Asia ? no nie mow, ze obiad zrobiony, ciasto upieczone, popijasz drinks, ktore
                                                    malzonek przygotowal ... dom wy-sprzatany ;) ale nuda :)))) no no dawaj troche
                                                    akcji :)))) ktore wodospady, czy cieple zrodla zdobywalas? a moze lodowiec ?
                                                    snieg jusz spadl ?

                                                    Tomek ;) i co ?

                                                    wszystkich nie-obecnych duchem pozdrawiam i moze goscinnie
                                                    objawia tu tak zwanym niebawem ;)
                                                    zdrowka :))))


                                                  • 12.05.06, 13:49
                                                    i co ? moglbym odpowiedziec do rymu ;-)
                                                    jak ktos przestaje sie dziwic, to znaczy
                                                    ogarnia go marazm, zobojetnienie ;-)jest sporo
                                                    nieszczesc ludzkich, na ktore nie powinnismy
                                                    byc obojetni.

                                                    czy nie czyta sie z przyjemnoscia wymiany zdan
                                                    Szopena z Gunterem ? widac od razu, ze nie
                                                    tylko czyms sie pasjonuja, ale na dodatek
                                                    wiedza o czym mowia.

                                                    o tolerancje spytalem, jak to wyglada u was
                                                    na zachodzie. czy w pracy jak ktos czarny, czy
                                                    kolorowy, to ma takie same szanse ? jak sprawy
                                                    religii ? ja slyszalem, ze od czasu wojny,
                                                    muzulmanow traktuje sie zle. czy zwiazki tej
                                                    samej plci mezczyzn czy kobiet sa uznawane,
                                                    nawet jak nie oficjalnie to jak spoleczenstwo,
                                                    zwykli ludzie reaguja ? czy jest roznica w
                                                    zarobkach pomiedzy kobietami i mezczyznami ?
                                                    czy mlodzi ludzie zarabiaja mniej ?

                                                    mysle tez o emigracji daltego lubie zasiegnac
                                                    jezyka z pierwszej reki. w Melbourne bylem
                                                    tylko z wizyta, pracowalem w cateringu przez
                                                    kilka miesiecy w Londynie, probowalem Irandii.
                                                    Polakow masa, przenioslem sie na kontynent ale
                                                    tam gorzej z jezykiem. w Holandii utrudniaja
                                                    prace, zaostrzyli warunki, we Francjii nas
                                                    nie potrzebuja. maja stare problemy z Arabami.
                                                    czytam, ze pracujecie chyba wszyscy. egzamin
                                                    z jezyka mam zaliczony jeszcze przed wyjazdem
                                                    do Anglii, pozostaje zbierac punkty :-)
                                                  • 12.05.06, 14:31

                                                    rob papiery na elektryka albo spawacza, bedziesz tu wtedy pozadany bardzo na
                                                    ten tychmiast ;))) albo i kucharz ;) jak umiesz....
                                                    wiesz, wbrew pozorom, to czarni nie maja lekko, no moze nie wszedzie, ale jakos
                                                    au umiejetnie spowodowala, ze ich za wiele tu nie ma ;)
                                                    albo sie w oczy nie rzucaja? ;))))
                                                    tolerancja jest, owszem, ale rowniez zamieszki na cronulla (muslim kontra zlota
                                                    mlodziez surfujaca), starsze panie, ktore mowia do ciebie "jak milo zobaczyc
                                                    wreszcie biala twarz" (w odniesieniu do azjatow, hindusow, bangladeszy itp),
                                                    ale jako, ze kazdy kij ma dwa konce, "kolorowi" rowniez nie sa bez winy, no, to
                                                    juz temat na wieksza (dluzsza) dyskusje....
                                                    plcie i upodobania.... no, coz, jest to jedyne miast chyba - sydney znaczy sie,
                                                    gdzie nie dosc ze rozroznia sie homo, hetero ale nawet transgender (czyli cos
                                                    pomiedzy), z tolerancja to jest roznie w zaleznosci od dzielnicy, akurat tam,
                                                    gdzie ja pracuje to przeszlo polowa sa nieheterycy wiec normalne, ze level
                                                    zrozumienia wysoki ;) dosc silne prawa maja;

                                                    sugerujesz tomasz, ze kobiety nie moga fachowo sie powypowiadac na jakis temat?
                                                    no, tak sie niestety sklada, ze w naszym skromnym gronie nie za bardzo mam z
                                                    kim pogadac na temat podmalowek, laserunkow i spoiwa, ze nie wspomne o
                                                    werniksach i fiksatywach, ale jakos nikogo z tego powodu nie dyskryminuje ;)))
                                                    jest tyle tematow.... i (prawie) kazdy ciekawy :)

                                                    no, ja juz dzis swoj limit slow wyczerpalam ;) spadam
                                                    caluski,
                                                    Yv,
                                                    ps. nie posprzatalam ;))))
                                                  • 12.05.06, 23:02
                                                    dziekuje Yvona i licze na wiecej wypowiedzi.
                                                    wbrew temu co sie sadzi o katolickim narodzie,
                                                    jakim sa Polacy, spotkalem sie i z rasizmem,
                                                    i z dyskryminacja, daltego chce wyjechac stad.
                                                    koscielna formula, miluj blizniego swego jak
                                                    siebie samego jest tylko formula.
                                                  • Gość: Asia IP: 203.184.24.* 13.05.06, 00:15
                                                    Pysiek no to ladnie mnie podsumowalas, ale niech tam

                                                    sprawy wygladaja tak, obiad ugotowany, dom posprzatany, ciasta nie ma niestety
                                                    do tego malzonka naklonic nie moge, a moze stety

                                                    malzonek od kilku miesiecy siedzi w domu na ACC (nabawil sie astmy w
                                                    poprzedniej pracy) wiec na ogol jak wracam z pracy obiad jest gotowy i dom
                                                    posprzatany, a reszta jakos sama sie toczy

                                                    snieg jeszcze nie spadl ale dzisiaj w nocy mielismy pierwszy przymrozek

                                                    wogole to jest fajosko i wcale bym sie nie obrazila jak bym na stale miala
                                                    house-husband

                                                    Tomek, z tolerancja bywa rozne, zalezy od ludzi, zreszta najlepszy przyklad
                                                    masz po sobie, Ty jestes zupelnie nietolerancyjny w stosunku do kobiet wiec
                                                    chyba nie spodziewasz sie ze ludzie beda tolerancyjni w stosunku do ciebie

                                                    tak to juz na ogol jest ze sami sobie przypisujemy inne prawa niz wszystkim
                                                    wokol, jak nas nie toleruja to wielke aj waj, ale jak my nie - to jest OK

                                                    w N.Z sa uprzedzenia rasowe jak i w kazdym innym kraju, moze troche mniejsze
                                                    ale to zalezy od miejsca, w AK jest lepiej niz w ChCh

                                                    prawnie zwiazki hetero i homo sa traktowane tak samo, co ludzie mysla o tym
                                                    prywatnie to sprawa dyskusyjna ale w oczy nikt ci zlego slowa nie powie bo
                                                    chroni cie prawo. Wogole ludzie sa bardzo politycznie correct, do tego stopnia
                                                    ze czasem ciezko jest z kims podyskutowac bo nikt nie wypowiada swojej
                                                    osobistej opiniii tylko trzyma sie tego co prawem chronione.

                                                    Mlodzi ludzie zarabiaja mniej, ustawowo do 21 lat jestes malolat i jako taki
                                                    masz maloletnia stawke

                                                    Slonko za oknem swieci, piekny sobotni poranek, uciekam aby pozyc :))
                                                  • 13.05.06, 00:59

                                                    to ja jeszcze dodam, ze ta nizsza stawka ma zniechecic do pracy, bo au na
                                                    najnizszy odsetek moldziezy uczacej sie gdzies wyzej niz basic wyksztalcenie
                                                    (znaczy podstawowka-zawodowka); wiec jak taki brzdac (14 letni na ten przyklad)
                                                    bz zarabial dobrze, to zazwyczaj ma w nosie dalsza edukacje, a jak malo, to
                                                    jakastam zacheta i szansa, ze pojdzie dalej istnieje
                                                    dobra, lece,
                                                    buzka,
                                                    Iwona
                                                  • 13.05.06, 05:53
                                                    Sonecznie bardzo :))))

                                                    grzeje dzisiaj porzadnie, Szopen nie zmarniesz ;)

                                                    Asia, au contraire :)))) czy nie jest tak, ze jak za duzo dzieje, to tesknimy
                                                    za czyms zupelnie odrotnym ? eh, ta ludzka przekorna natura ...

                                                    Tomek uwazam, ze w ramach najlepiej pojetej wolnosci ludzie powinni moc zenic z
                                                    kim tylko chca. nawet z jamnikiem, jesli jamnik wyrazi zgode ;)))) nieodlacznym
                                                    atrybutem wolnosci jest odpowiedzialnosc za to co robi. dlatego jesli ktos
                                                    decyduje na zwiazek tej samej plci, tym samym musi wykluczyc macierzynstwo i
                                                    ojcowstwo. mam taka intuicje, chociaz nie pewnosc, ze dla dziecka to nie jest
                                                    dobre. nigdy nie postawie = pomiedzy modelem mama+tata, a modelem tata+tata,
                                                    czy mama+mama. czy tolerancja ma sie rownac poklaskowi ? przeciez to nie to
                                                    samo. czy potrafisz byc tolerancyjny wobec tego faktu, ze taka moja opinia ?
                                                    osobiscie mnie jest absolutely obojetne czy ktos jest hetero, czy homo, czy
                                                    jest mono-czy poligamiczny, jesli nie narusza przy tym podstawowych zasad zycia
                                                    w gromadzie ;) i nie ingeruje swoim zachowaniem w zycie innych. wiec o co
                                                    chodzi z ta tolerancja inaczej ???

                                                    zdrowka wszystkim :))))
                                                  • 13.05.06, 10:32
                                                    szkoda tylko, ze dostalem odpowiedzi od
                                                    od samych kobiet ;-)wyglada wiec bardzo
                                                    liberalnie u was, spokojnie moge zaczac
                                                    starania o wize.
                                                    P a Ty masz jamnika ? to sie ozen :-)ja
                                                    ewentualnie poszukam sobie partnera :-)
                                                    no i o co tochodzi przeciez uznaje twoja
                                                    tolerancje, to co piszesz nie jest
                                                    pozbawione logiki, chociaz cos tu nie gra.
                                                    mowi sie cos na pokaz, a w realu to ja nie
                                                    podam takiemu reki. w pracy to przesuwa
                                                    sie na gorsze stanwiska az sam sie zwolni.
                                                    nie mowiac, ze w sklepie ekspedientki nie
                                                    obsluza, bo boja sie jak tredowatych.
                                                    nie jestem zupelnie bialy.
                                                  • 13.05.06, 13:09
                                                    Czesc,
                                                    W calej rozciaglosci popieram to co mowi Pysiek:). Jezeli nie zakloca to
                                                    spokoju innych , a przede wszystkim jakichs ustalonych norm przyzwoitosci to
                                                    ludzie moga robic to co im sie zywnie podoba. Nie jestem za macierzynstwem i
                                                    rodzicielstwem osob tej samej plci. Znam pare kobiet, ktore sa w zwiazku, a
                                                    kazda "zafundowala" sobie z nich dziecko i teraz wychowuja je wspolnie. Dla
                                                    mnie ich dzieciaczki sa tak pogubione, ze nawet baby nie zdaja sobie sprawy
                                                    jaka krzywde im wyrzadzaja. Nie mowiac juz o tym, ze jako glosno zdeklarowane
                                                    lesbijki, chetnie uczestnicza w roznego rodzaju imprezach w swoim swiatku,
                                                    organizuje takowe w swoim domu. A dzieci sa swiadkami przeroznych sytuacji, nie
                                                    zawsze odpowiednich dla ich wieku.

                                                    Rasizm w Polsce. No ja to moge na ten temat poopowiadac:))))Istnieje jak
                                                    wszedzie indziej na swiecie. Tu nie przywiazuje sie jeszcze tak duzej wagi do
                                                    politycznej poprawnosci, wiec jawnie mozna sie spotkac z tym co ludzie naprawde
                                                    mysla.
                                                    Obserwuje, ze od wielu lat polskie spoleczenstwo sie edukuje nieustannie.
                                                    Pamietam, ze kilkanascie lat temu jak przechadzalam sie z czarnym kolesiem
                                                    ulicami Warszawy to za plecami zdarzalo mi sie slyszec uwagi typu a to K...wa.
                                                    Teraz nikt z tego nie robi wiekszego problemu.
                                                    Dzieci traktowane sa moim zdaniem tak samo jak kazde inne dzieci. Owszem
                                                    czasami sa przezywane murzynami, czarnuchami, ale to z powodu innosci. Czy ktos
                                                    jest gruby, rudy czy nosi okulary to rowiesnicy wykorzystaja w stosownym
                                                    momencie te cechy w okolicznosciach konfliktowych.
                                                    Po dzieciach widac jakie jest w domu i rodzinie podejscie do tolerancji, w
                                                    jaki sposob sa wychowywane. Potem przenosza to dalej.

                                                    A czy bycie kolorowym tutaj przeszkadza? Mysle, ze moze byc zarowno
                                                    przeklenstwem jak i atutem. Znowu mam znajomuch, ktorzy na kazda zaczepke w
                                                    stosunku do ich kolorowych dzieci reaguja emocjonalnie, a nawet agresywnie.
                                                    Moja kolezanka przez szereg lat w pracy nie powiedziala, ze ma czarnego meza i
                                                    mieszane dzieci. Przez to wiele osob sie od nich odwraca. A oni czuja sie tez w
                                                    polskiej spolecznosci zaszczuci i uwazaja, ze ten kraj jest krajem rasistwoskim.
                                                    A ja ignoruje prostackie zaczepki, ucze tez ignorowac je przez moje dzieci.
                                                    Po ilosci kolegow i kolezanek, tabunow ludzi przewijajacych sie przez nasz dom
                                                    nie moge powiedziec, ze czujemy sie tutaj zle.
                                                    Uwazam, ze tego rodzaju "innosc" w powiazaniu z ich osobowoscia i podejsciem do
                                                    zycia dla moich Piranii jest wrecz atutem.

                                                    Zdarza sie, ze jak znajduje sie w nowym towarzystwie opowiadane sa niezbyt
                                                    subtelne dowcipy o czarnych. W momencie, gdy pozniej okazuje sie, ze ja to
                                                    jednak cos tam wspolnego mam z kolorowymi osobami to widze zmieszanie na
                                                    twarzach niektorych osob. I ja tez czuje sie zmieszana przez to, ze oni sa
                                                    zmieszani:))))

                                                    Tomku,
                                                    Poopowiadaj nam o swoich niesamowitych pasjach. Kobietki prawda, ze chcemy piac
                                                    z zachwytu nad inteligencja i wyjatkowymi zainteresowaniami naszego nowego
                                                    forumowego kolegi???:)))))

                                                    Ide robic przygotowania urodzinowe. Za dwie godziny mam najazd 10 latek. Chyba
                                                    z 12 ma ich byc i zadnego chlopaka. Jak starsza miala urodziny to chlopcow cala
                                                    liste miala, a nie byla pewna ktora z kolezanek zaprosic. Chyba to przez te
                                                    roznice wieku. Pirania nr 2 naspraszala gosci a ja w lesie z
                                                    przygotowaniami:)))

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Mar_za


                                                  • 13.05.06, 13:23
                                                    wiesz dziekuje Ci za ten wpis :-)
                                                    nie wiedzialem, ze towarzystwo tez
                                                    "kolorowe". widze, ze wiesz jak to
                                                    jest z zycia :-)moja matka nigdy
                                                    nie byla taka silna.
                                                  • 13.05.06, 16:13

                                                    tak apropos podawania reki...
                                                    wiesz, smutne to, ze nie podaje sie reki homo i kolorowemu a pedofilowi i
                                                    zlodziejowi - jak najbardziej
                                                    niektorzy nawet ich tlumacza :(
                                                  • 13.05.06, 20:21
                                                    Zdrowko Wszystkim,

                                                    u mnie leje i grzmi. Taka jakas zalzawiona sobota. Wczoraj bylo
                                                    upalnie i moze dlatego. Moze deszcz ochlodzi troche kolejna goraczke
                                                    zlota w miescie. Pan z Indii zamknal dzisiaj loteryjna budke wczesniej
                                                    i pojechal do Nowego Jorku na uroczystosc ukonczenia studiow corki.
                                                    Caly tydzien byl bardzo podekscytowany i glownie o tym mowil. Zapytalem
                                                    czy kolor turbanu oddaje czasami nastroj. Powiedzial, ze w wiekszosci
                                                    jest to przypadkowosc podobna do meskiego krawata :).
                                                    Zdazylem kupic nasze losy:
                                                    11 24 28 36 46 PB 04,
                                                    06 35 40 51 55 PB 16,
                                                    01 08 11 12 25 PB 15. www.powerball.com

                                                    W tolerancje wierze i praktykuje. Kto z kim/czym jest dla mnie bez
                                                    wiekszego znaczenia. Jamniki tez lubie :). Mam zreszta w rodzinie.
                                                    Odcien skory jest dla mnie tez przypadkowoscia. Patrze na czlowieka
                                                    troche glebiej. Jezeli ktos bardzo aktywnie nie probuje zmienic
                                                    mojego koloru, religii i preferencji seksualnych to jest spoko.
                                                    Sadze, ze mieszkanie przez lata poza krajem umocnilo moja tolerancje
                                                    lub akceptacje.

                                                    W Stanach oficjalnie tolerancja jest. Nieoficjalnie pewnie jak wszedzie.
                                                    Oficjalnie mocne prawo potrafi tolerancje wyegzekwowac. Malzenstwa mieszane
                                                    nie podnosza juz niczyjej brwi. Nie pamietam teraz statystki ale wydaje mi
                                                    sie, ze procent zawieranych malzenstw rosnie.

                                                    Sytuacja podana przez Tomka z obsluga lub jej brakiem w sklepie jest
                                                    nie do pomyslenia tutaj. Prawie nie chce mi sie w to wierzyc :).
                                                    Swiadczy to o ignorancji marketingowej, o probach samobojstwa ekonomicznego
                                                    lub o tym, ze sklep jeszcze ciagle nalezy do panstwa a wiec do nikogo.
                                                    Ludzkiego aspektu nie bede komentowal.

                                                    Podczas studiow w Polsce mialem kolege z Etiopii. Bardzo czesto
                                                    narzekal na rasizm u kobiet. Odnosil pewne sukcesy z kobietami
                                                    ale mial trudnosc ze zrozumieniem czasami polskiego NIE i wowczas
                                                    podciagal to pod rasizm. Mial tez pewne monarchistyczne zapatrywania
                                                    na relacje kobieco meskie i to tym kobietom mowiacym "nie" przeszkadzalo.
                                                    Czasami ubowlewam, ze nie moge swoich niepowodzen u kobiet pod cos
                                                    (nie mojego) podciagnac :).

                                                    Jutro Dzien Matki. W Polsce jest pozniej. Co roku mam wahniecia ktory
                                                    dzien celebrowac. Po rozmowie z mama wiem, ze bede obchodzil dzien polski.

                                                    Szopen,
                                                    powodzenia w wyprawie po zlote runo.

                                                    Pysiek,
                                                    yeah, kontrowersje telefoniczne ciagle trwaja. Specjalnie sie ich
                                                    nie obawiam. Wazne rzeczy szepcze osobiscie na ucho :). Faktem jest,
                                                    ze popularnosc prezydenta poleciala na leb i szyje. Nigdy nie byla
                                                    tak niska (chyba ok. 30%).

                                                    Przestalo padac, wyjde cos zjesc. Moze zupe?

                                                    Slonecznie pozdrawiam zyczac milego weekendu,
                                                    m.


                                                  • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 14.05.06, 08:48
                                                    u nas byla piekna sloneczna sobota, bardzo udany dzien :)


                                                    Niedziela leje caly dzien i zimno,, ale corka zaprosila mnie na Tepanyaki
                                                    lunch, mialysmy bardzo fajny dzien i niezly pokaz umiejetnosci kulinarnych
                                                    szefa,, aha i dostalam talon na ponad godzinny masaz ,, rane ale mi bedzie
                                                    dobrze :))))

                                                  • 14.05.06, 08:53
                                                    Asia, a twoja corka to sie czuje w 100% kiwiska, czy troche polisz jednak?
                                                    ciekawe to...
                                                    a, w ogole to pisze, zeby zapytac: co sie dzieje z Kazikiem?????? zaczynam sie
                                                    martwic.... moze by jakiegos mejla wystosowac??? co sadzicie?
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • 14.05.06, 09:07
                                                    hmmmm Ivonka, trudne pytanie, musze corke zapytac, chyba w zaleznosci od tego
                                                    jak jej wygodniej, pewnie po prostu obywatel swiata :)
                                                    Tata ja nauczyl sporo historii polski, zdecydowanie z pewnych rzeczy jest
                                                    dumna, przez te 10 lat kiedy mieszkala w Polsce miala tez okazje sporo
                                                    zwiedzic.
                                                    Zapytam ja przy okazji, ale podejrzewam ze sama bedzie miala problem z
                                                    odpowiedzia.

                                                    Ivonka jak masz maila do Kazika to napisz, faktycznie dlugo nie pisal, ale ja
                                                    juz nic sie nie odzywam bo cos ostatnio wszytkim naokolo podpadam i nawet sama
                                                    nie wiem z jakiego powodu hahahaha
                                                  • 14.05.06, 10:22
                                                    ano widzisz malo kto mi wierzy, mowiac
                                                    ze przesadzam, ale w Polsce tak bywa.
                                                    dlatego miedzy innymi chce wyjechac.
                                                    nigdy nie mow ze ktos cos podciagal bo
                                                    akurat mogl miec racje. do dziewczyn
                                                    to ja jestem uprzedzony, fochy stroja,
                                                    normalnie laske robia. nie spotkalem z
                                                    taka sytuacja, jaka opisuje Mar_za.

                                                    obywatel swiata, to swietne okreslenie
                                                    niby Polak a juz nie Polak ;-)
                                                    moje pasje, to ryby na pierwszym miejscu
                                                    Szopen dobrze wie co pisze, coraz mniej
                                                    jest dobrych lowisk w Polsce. druga moja
                                                    pasja to grafika komputerowa. najblizej
                                                    wiec mi do elektryka, pewnie z klopotami.
                                                  • 14.05.06, 11:02

                                                    spiesz sie, tomasz, IT znow wskoczylo na liste pozadanych zawodow, moze z tym
                                                    pokombinujesz? :)
                                                    ano, napisze mejlika, miejmy nadzieje, ze sie odezwie
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • 14.05.06, 19:10
                                                    Ogolne czesc,

                                                    dzien taki sobie. Kalendarzowo Dzien Matki. Mamom forumowym
                                                    Happy Mother`s Day. Loteryjnie jedziemy dalej na spotkanie
                                                    uroczej i pelnej wdzieku Fortuny www.powerball.com

                                                    Tomek,
                                                    jezeli raz jeszcze przeczytasz to co napisalem wczesniej to zauwazysz,
                                                    ze unikam radykalnych stwierdzen typu: "nigdy", "zawsze".
                                                    W omawianym przypadku napisalem: "Prawie nie chce mi sie w to wierzyc".
                                                    I, absolutnie, nie kwestionuje Twoich doswiadczen. Sa one Twoimi.
                                                    Uwazam natomiast, ze Twoje posiadane uprzedzenie do kobiet i pejoratywne
                                                    przymiotniki ktorymi je chetnie obdarzasz nie ulatwiaja Tobie wchodzenia
                                                    w nowe znajomosci z kobietami. Sadze, ze one to widza i czuja. :). Co by
                                                    to bylo gdyby kobiety nie robily laski :)? Pasje tez jest dobrze miec.

                                                    Asiu,
                                                    dawno nic nie pisalas o Pike :). Jak sie ona ma?

                                                    Niedzielnie pozdrawiam Wszystkich,
                                                    m.



                                                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 14.05.06, 23:31
                                                    Mojito, Pike ma sie dobrze, urocze stworzenie, sporo podrosla, musze pstryknac
                                                    pare zdjec :)

                                                    szukamy dla niej boyfrienda bo pewnie jej smutno samej, na ogol mieszka na
                                                    dworze ale jak czasem jest w domu mamy ucieche bo sama nie wie co ma robic, czy
                                                    mnie podgryzac czy latac i wszystko obwiachiwac. Wie co jej wolno gryzc czego
                                                    nie wolno wiec wiekszych szkod nie robi. Uwielbia jezdzic na wycieczki do lasu
                                                    czy na plaze, tyle ze w tamta strone mam z nia urwanie glowy bo szaleje w
                                                    samochodzie, nie moze sie doczekac kiedy na miejsce dojedzie.
                                                    Z powrotem juz troche spokojniej :)

                                                    Mam blisko domu wielke boisko na ktore czesto chodzimy poszalec, z boku boiska
                                                    jest row z woda. Row wylozony deskami ktore sa polaczone na gorze (mniej wiecej
                                                    co metr) drewnianymi poprzeczkami mniej wiecej 10 cm szerokimi po ktorych Pike
                                                    sobie przechodzila na drugi brzeg.

                                                    Pewnego razu, (wyczekala moment kiedy bylam w bialych spodniach) wpadla do
                                                    wody. Musialam sie polozyc na plecach zeby ja wyciagnac i przeciagnac ja po
                                                    moich bialych spodniach ktore oczywiscie biale juz nie byly. Moja rodzina miala
                                                    niezly ubaw kiedy wrocilysmy ze spaceru.

                                                    Tak ze posiadanie psa to same przyjemnosci :)
                                                  • 14.05.06, 23:43
                                                    wiesz mnie wchodzenie w znajomosci
                                                    z kobietami nie interesuje :-)
                                                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 15.05.06, 00:23
                                                    wiec ja w tym wypadku powinnam powiedziec ze mnie wchodzenie w znajomosci z
                                                    homoseksualistami tez nie interesuje ale podejrzewam ze zaraz napiszesz ze brak
                                                    mi tolerancji w stosunku do homosexualistow co nie jest prawda bo mam kolegow o
                                                    innych pogladach sexualnych i na ogol sa to fantastyczni faceci na przyjaciol.
                                                    Takiego jak ty jeszcze nie spotkalam i blogoslawie niebo.
                                                  • 15.05.06, 01:39
                                                    wiele tracisz
                                                    (to bylo do T.)

                                                    Asiu, twoj psina ma charakterek ;)))) to pewnie po pani ;)

                                                    caluski, i do uslyszenia, bede zajeta troszkie ;)
                                                    Iwona
                                                  • 15.05.06, 08:26
                                                    Tomek, a zwykla zyczliwosc to wedlug ciebie pisze przez samo 'h' na poczatku,
                                                    czy 'o' z kreska ?
                                                    napisze za kwilke
                                                    P.
                                                  • 15.05.06, 10:55
                                                    Czasem chmury, czasem slonce, w dzien w miare cieplo, wieczorem zimniej, prawie
                                                    dokladnie pogoda jak we wrzesniu w Polsce.

                                                    Przyznam, ze podoba mi sie tutaj.
                                                    Wczoraj w poludnie dolecialem ciut wykonczony bo jednak od drzwi do drzwi to
                                                    bylo 26 godzin ale pozniej juz bylo lepiej.

                                                    Ladnie tutaj, powietrza nie widac, zielono, przestrzen, spokojnie tez jest.
                                                    Pierwsze spotkanie mialem dzisiaj rano, takie bardziej by sie z agentem poznac
                                                    bo on aktualnie nie mial nic pasujacego, kilka innych spotkan w fazie
                                                    przygotowan. Zobaczymy co z tego wyniknie.

                                                    Jutrzejsze plany bardziej wedkarskie.

                                                    Tomek,
                                                    Moja corka tez biala zupelnie nie jest i dla mnie jest najpiekniejszym
                                                    dzieckiem na swiecie.
                                                    A malzonka to nawet zupelnie nie biala jest i tez bardzo mi sie podoba.

                                                    Jako, ze w sumie wiele lat spedzilem obracajac sie w spolecznosci o wielu
                                                    odcieniach teczy, w tym rowniez dzielac pokoj z ludzmi z krajow bardzo
                                                    egzotycznych to kolor skory innych ludzi nie jest dla mnie wazny.

                                                    Co do tolerancji innych upodoban to podobnie jak z kolorem skory dosadnie sie
                                                    wypowiadajac po prostu mi to wisi i powiewa.

                                                    Porzadnych ludzi spotkalem w zyciu o rozmaitych kolorach i calej gamie upodoban.
                                                    Podobnie spotkalem tez ludzi z ktorymi nie mam zamiaru miec nic do czynienia w
                                                    takiej chyba samej gamie mozliwych wariacji.

                                                    Moje podejscie do zycia: zyj i daj zyc innym.
                                                  • 15.05.06, 11:39
                                                    Czolko!
                                                    Swiat w miesiacu trawniu bylo sporo tutaj, a najciekawsze 2-go. Idzie ludnosc
                                                    wowczas na cmetarz niosiac ze soba jadlo i napitki "spirtnoje", po czym rozsiada
                                                    sie na grobach i spozywa, dzielac sie nieco z umarlymi. Co kraj...
                                                    Poza tym goscie byli i beda, wycieczki okoliczne zagraniczne i tak juz polowa
                                                    miesiaca niepostrzezenie przeszla.
                                                    Wczoraj wybralam sie na wystawe kotow i tu pytanie do Iwony-Twoja milosc do tych
                                                    stworzen rozciaga sie na wszystkich przedstawicieli gatunku? Byly tam rozne
                                                    takie sfinsowate, co to mam nadzieje, ze mi sie nie przysnia.
                                                    W skrocie to tyle.
                                                    pozdrowionka
                                                    m.
                                                  • 15.05.06, 17:31
                                                    Zdrowko,

                                                    pogoda ciagle pochmurna. I popaduje troche. I jest niecieplo.
                                                    Dzisiaj imieniny Zofii wiec wiem jaka jest pogoda w kraju.

                                                    Wczoraj mialem "lucky day". Poszedlem lekko ogarniety do DiBruno aby cos
                                                    do jedzienia kupic. W parku z daleka usmiechala sie do mnie blyszczaco moneta
                                                    centowa. Podnioslem ja, chuchnalem na szczescie i do DiBruno poszlismy juz
                                                    razem. W DiBruno bylo gwarno, tloczno i muzycznie. Przy drzwiach stal
                                                    pan w ciemnym ubraniu z muszka i spiewal do mikrofonu. Troche arii wloskich
                                                    a troche Franka Sinatre. Zamowlem espresso i zasluchalem sie. Zapytalem
                                                    kasjerke o powod tego radosnego zamieszania. Okazalo sie, ze to pierwsza
                                                    rocznica otworzenia sklepu. Sklep radzi sobie wspaniale i jest to forma
                                                    podziekowania lojalnym klientom :). Pokrecilem sie po sklepie z nabozenstwem
                                                    ogladajac rozne produkty i probujac te wylozone do degustacji i zblizylem sie
                                                    do kasy. Przy placeniu podszedl do mnie ktos z kierownictwa sklepu i wreczyl
                                                    mi banknot pieciodolarowy. Wow! Okazalo sie, ze sklep na zasadzie szczesliwego
                                                    przypadku wreczal klientom w ciagu dnia banknoty pieciodolarowe jako "token of
                                                    appreciation". Miedzy innymi i na mnie trafilo. Powstalo pytanie co z tym
                                                    banknotem zrobic? Zainwestowac w loterie? Za malo aby zaproponowac cos
                                                    kobietom :). Po namysle dolozylem troche i kupilem sobie sloiczek dzemu
                                                    figowego. Tez forma slodyczy :).

                                                    W Meksyku ludzie maja tez zwyczaj przynosic na cmentarz jedzenie (ulubione
                                                    zmarlego) i alkohol. Celebruja tak swieto zmarlych. Co kraj...

                                                    Tomek,
                                                    teraz wiem :). Wysylales niejasne sygnaly. Myslalem, ze rozczarowanie
                                                    i niechec do kobiet wynikala z nieudanych prob zblizenia sie do nich.
                                                    Teraz widze pewien brak konsekwencji. Jezeli Ciebie one nie interesuja
                                                    to tym bardziej nie ma powodu narzekania na nie :).
                                                    Moi dwaj koledzy z pracy majacy odmienne niz ja preferencje seksualne maja
                                                    dobre i zyczliwe uklady z kobietami. Maja nawet wspolne zainteresowania
                                                    i tematy do omowienia. Kobiety tez mowia zlego na nich. Jedno nie wyklucza
                                                    drugiego. W sprawie kolorow teczy to ja tak jak Szopen. Bialosc, niebialosc -
                                                    who cares? Czlowiek sie liczy. Porzadny. I wedlug tego ludzi oceniam.

                                                    Do nastepnego klikniecia, zaczyna grzmiec, spadam,
                                                    m.

                                                    11:31
                                                  • 15.05.06, 22:45
                                                    byc moze, wysylalem zle sygnaly. nie
                                                    zwrocilem na to uwagi. nie lubie jak
                                                    ktos zlosliwie ( wyjatkowo jedna )
                                                    ujada i zupelnie bez powodu.
                                                    Szopen jak powiodlo sie z praca ?
                                                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 15.05.06, 23:00
                                                    Mojito, u lucky lucky :) a pomaranczowe butki kupiles czy zrezygnowales?

                                                    Iwonka chyba masz racje, malzonek mowi ze Pikie taka sama crazy jak jej Pani,
                                                    ale my za to mowimy ze Pan to jest niedobry :)

                                                    Wczoraj przyszly ziec przywiozl mi cwiartke jelenia, malzonek w miedzyczasie
                                                    oswiadczyl ze przechodzi na diete, wiec chyba sama bede musiala zjesc.

                                                    Dzisiaj u nas slonko od rana i ponoc tak ma byc caly tydzien, ale wczoraj
                                                    otworzylam okno, popatrzylam na ogrod i usmiechalam sie od ucha do ucha pomimo
                                                    ze lalo caly dzien, wyglada na to ze pogoda nie ma wplywu na moje uczucie
                                                    szczesia. No ale slonko sie przyda.

                                                  • 15.05.06, 23:58
                                                    Czesc wszystkim:-)
                                                    Ostatnio mam roboty wiecej niz zwykle:-( I od netu bywam odcieta.
                                                    Przelecialam ostatnie posty, na wnikliwe czytanie nie ma juz sily.
                                                    Szopen, powodzenia!!!!!
                                                    Mojito, graj!!!
                                                    Gunther, jakies nowe rybki zlowione?
                                                    Asia, uczucie szczescia bywa irracjonalne. Ale dobrze, ze bywa...;-)
                                                    Matrioszka, o formalnym odcieciu sie UE od tego kraju juz pewnie czytalas?
                                                    Marzena, w swiecie racjonalnie myslacych kobiet jest dobrze. Czasem jednak
                                                    trzeba z ta racjonalscia zerwac, czyz nie...?;-)))))))
                                                    Ten nowy, czyli Tomek M. jest nadal niegrzeczny. Coraz bardziej:-( Juz go nie
                                                    lubie. [BTW - niech sie do mnie nie odzywa. Nie zycze sobie.]
                                                    Mam kilku kolegow homo. Jednego nawet znaliscie, tu na forum. Normalni ludzie,
                                                    tyle ze sex inny;-( Ten obecnie tu bywajacy jest zakompleksiony i zle
                                                    wychowany. Mysle, ze zadna emigracja mu nie pomoze i wszedzie mu bedzie zle.
                                                    Trudno, taki charakter. Bidulek.
                                                    Pysiek:-)))))))))))))
                                                    Padam na pysk ze zmeczenia. Ide spac.
                                                    Pozdrowka:-)
                                                    Wasza T.
                                                    Padam
                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 16.05.06, 04:59
                                                    Siemanko,
                                                    Yvona jak napisalas to dobrze,ja tez :(
                                                    tym razem ja zostalem podsumowany, krzywy usmiech od P i pytanko o rybki od T;)
                                                    w porzasiu o rybkach wiecej nie bedzie,nie bede monotematyczny.
                                                    okreslenie niegrzeczny to lagodne,no tego roznych ludzi spotkalem na swojej
                                                    drodze w zyciu,ale zeby sobie dolki kopac od pierwszego wejscia to nie
                                                    spotkalem.od pierwszego wpisu Tomek cos bylo nie tak jakies zale,pretensje.to
                                                    tak sie zachowujesz jak poznajesz nowych ludzi?kurde jakos nie po mojemu.a
                                                    mozesz byc homo i ten tego i co chcesz,ki grzyb robisz sam problem z tego,bo
                                                    wszyscy tutaj zyczliwie ciebie przyjeli.tak jak wielu z nas sam widzisz mamy
                                                    przyjaciol,znajomych o innych preferencjach.kurde to modny temat teraz;)
                                                    lece,bo mam randke z innym homo;)

                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 16.05.06, 05:03
                                                    dobra dobra,kurde takie zarty bo jeszcze uwierzycie;)))
                                                    spadanko
                                                  • 16.05.06, 05:33
                                                    U mnie byl. Przewaznie lalo. A momentami lalo strumieniami
                                                    jak z cebra. Siedzialem w cafe na rogu czekajac az sie deszcz
                                                    ustatkuje i zacznie padac normalnie i ogladalem "wet T-shirt
                                                    contest" dla tych pan niefortunnie uchwyconych w strugi deszczu
                                                    bez parasola.

                                                    Asiu,
                                                    pomaranczowych butow nie kupilem :). Sklep w niedziele zamknieto
                                                    a nie mialem czasu sledzic losu samotnie stojacych butow nr 10.
                                                    Moze to i dobrze bo w dzisiejszym deszczu moglyby puscic kolor :).
                                                    A moze to i szkoda poniewaz moglbym sprawdzic tolerancje mojej
                                                    mamy nakladajac je w ktoras niedziele i towarzyszac jej do kosciola :).

                                                    Tizedik,
                                                    wierze, ze czytajac to bedziesz juz wypoczeta (chociaz w polowie).
                                                    Widzisz co sie dzieje znowu z nasza ulubiona gra? Mam przeczucie,
                                                    ze to juz w srode...

                                                    Z wilgotnego miasta slonecznie Wszystkich pozdrawiam,
                                                    m.

                                                    23:33.
                                                  • 16.05.06, 05:45
                                                    Tutaj swieci dzisiaj okrutnie, tak wiec jako, ze ja z tych rozowych ludzi
                                                    jestem to i pelen sunblock i kapelusz na lepetynie.

                                                    Jeszcze pare spraw do zalatwienia i mykam nad morze.
                                                  • 16.05.06, 05:59
                                                    to jest oficjalnie najdziwniejszy watek na forum praca. zakladam, ze wiekszosc tutaj sie udzielajacych w
                                                    polsce nie mieszka bo watek jest podbijany na gore wlasnie podczas polskiej nocy. nie rozumiem
                                                    zupelnie rowniez tematyki, ktora chyba nic wspolnego z praca nie ma.

                                                    moze mi ktos wytlumaczyc o co w tym watku chodzi?

                                                    --
                                                    "The gods help them that help themselves." - Aesop -

                                                    No Sleep 'Til Brooklyn
                                                  • 16.05.06, 07:28
                                                    Witaj,

                                                    sprobuje wyjasnic "in a nutshell" :). To czwarta edycja dziwnej sagi.
                                                    Piszemy do 2.500 wpisow I OD NOWA. Wbrew pozorom jest i o PRACY.
                                                    Obecnie Szopen pracujacy w Chinach szuka pracy w Australii. Reszta
                                                    z nas ma pozwolenie uprzejmego Admina pisac o czym chce pod warunkiem,
                                                    ze w co trzecim wpisie pojawi sie slowo PRACA. Witaj wiec i pisz o czym
                                                    chcesz. O PRACY tez mozesz :).

                                                    Zdrowko,
                                                    mojito.
                                                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.05.06, 22:57
                                                    wlasnie tak sobie kiedys liczylam i wydaje mi sie ze jest to piata edycja, byly
                                                    chyba 3 wyjazdy z kraju, tak daleko i tak blisko , niedokonczony business
                                                    wontek, no i ten, razem to juz chyba mamy z 10 tys wpisow albo i wiecej a
                                                    miedzyczasie nawet pracujemy, albo szukamy pracy :)
                                                  • 16.05.06, 23:06
                                                    ja szukam pracy za granicami na stale,
                                                    to znaczy mysle o emigracji.probowalem
                                                    pracowac w roznych krajach Europy, to
                                                    wprawdzie dorywcza praca. ale z mojego
                                                    doswiadczenia to widze wielka roznice
                                                    jak sie pracuje poza Polska, nie tylko
                                                    w kasie.
                                                    T gdyby mi zalezalo na tym zeby mnie
                                                    ktos polubil na forum, to pisalbym na
                                                    forum towarzyskim ;-)
                                                    jedna chociaz przestala ujadac :-)
                                                  • 16.05.06, 23:28
                                                    Sorry, Winetou...... Ale musze napisac, co mysle.
                                                    Tomasza M. wpisy traca zwyklym chamstwem. Zwlaszcza w odniesieniu do kobiet na
                                                    tym forum.
                                                    Ciekawe podejscie do sprawy; wyraznie probuje cos wysondowac, czegos sie
                                                    dowiedziec, ba, chyba nawet probuje zyskac jakis kolegow, bo przeciez nie
                                                    kolezanki. Nawet chce sie zaprzyjaznic z jednym wedkarzem, bo niekoniecznie z
                                                    obydwoma. I rownoczesnie obraza ponad polowe stalych watkowiczow, tych z
                                                    zenskiej populacji.
                                                    No ni cholery nie mam czasu ani nastroju, zeby sie bawic w subtelnosci. Ale
                                                    uwazam, ze Tomasz M. popelnia nie tylko zwykle chamstwo, ale i blad. Jestem
                                                    przekonana, ze nasi panowie na to dluzej nie pozwola;-) Bo my, drogie kolezanki
                                                    watkowiczki, na pewno nie!

                                                    A poza ty, moi drodzy (pisze oczywiscie do wszystkich poza Tomaszem M.) mam
                                                    PRACY naprawde sporo. Albo nawet wiecej, bo juz powyzej uszu. Znowu padam na
                                                    pysk ze zmeczenia, niestety.
                                                    Ale z optymizmem patrze w przyszlosc..;-) Zwlaszcza po zajrzeniu na portal
                                                    naszej ulubionej gry hazardowej, gdzie stoi jak byk: $ 114 Million, czyli $
                                                    50.5 Million Cash Value. Fajna liczba, co nie, Mojito....?
                                                    T.
                                                  • 17.05.06, 03:38
                                                    Dodac nalezy, ze wszystko (pierwszy watek: wyjazd) zaczelo sie od spraw z praca
                                                    zwiazanych i pomimo, ze sprawy powidzmy to zyciowe tez sie pojawily to praca
                                                    dalej czesto tutaj gosci.

                                                    I goscila. Jakkolwiek by nie mowic to jednak jest spora czesc naszej
                                                    egzystencji.

                                                    Wedkarsko wczoraj poszlo cieniutko (jeden maly bream), powody glownie
                                                    logistyczne czyli znalezienie odpowiedniego miejsca.
                                                    Nastepnym razem pojdzie lepiej.

                                                    W sprawie "problemow" Tomka to powiem szczerze, ze w na psychoanalize sytuacji
                                                    nie mam ochoty, czasu, checi, zainteresowania.

                                                    Faktem jest, ze powinien sie sporo grzeczniej zachowywac/wypowiadac.
                                                    To nie jest forum towarzyskie ale i tak nie wypada rzucac uwag obrazajacych
                                                    innych uczestnikow.

                                                    Jak to mowili starzy gorale zycie to niejebajka i ja nie uwazam, ze komukolwiek
                                                    naleza sie wieksze prawa, wiecej wyrozumienia itd z tak prozaicznych powodow
                                                    jakie Tomek tutaj podaje.

                                                    Na szacunek trzeba sobie zasluzyc.

                                                  • 17.05.06, 05:19
                                                    Moi Drodzy
                                                    Nie wiem czy ktos mnie pamieta, lubi, szanuje na tym forum, w dodatku mieszkam
                                                    w kraju, mimo to wtracam swoje 3 grosze bo:
                                                    1 jestem co prawda byla ale jednak mieszkana kraju polozonego miedzy oceanami i
                                                    dlatego czuje sie upowazniona do wtracania swoich groszy od czasu do czasu tutaj
                                                    2 pojawila sie sugestia admina o pisaniu o pracy, w zwiazku z tym chcialam
                                                    uspokoic wszystkich watkowiczow, ze w wypadku wyczerpania sie (w co watpie)
                                                    tematow o pracy moga na mnie liczyc.
                                                    Zaobserwowalam na sobie dziwne zjawisko wysokiej nietolerancji blondynek u
                                                    pracodwacow. W zwiazku z tym duzo w tej kwestii sie u mnie dzieje, w sensie
                                                    czestych zmian pracy. Uslyszalam juz rozne rzeczy od pracodwacow jakie im we
                                                    mnie nieodpowiadaja, niektore byly naprawde dziwne.Mojemu ostatniemu pracodawcy
                                                    nie spodobalo sie to ze nie wyrazilam zgody na seks z nim. Prosto z mostu i bez
                                                    ogrodek stwierdzil ze musialabym sie z nim przespac. Na moja odmowe
                                                    odpowiedzial: trudno bedzie nastepna osoba. Kiedys przeczytalam takie
                                                    zdanie 'blondynki bawia sie lepiej', jednak moje motto to 'blondynki powinny
                                                    byc pod ustawowa ochrona'.

                                                    3 bo ten watek jest tak wszechstronny tematycznie ze moje mysli mieszcza sie w
                                                    jego konwencji

                                                    Ciekawa jestem jak jest z tolerancja blondynek u watkowiczow . Pozdrowienia




                                                  • 17.05.06, 05:21
                                                    ' nie odpowiadaja' piszemy rozdzielnie rzecz jasna
                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 17.05.06, 06:28
                                                    Siemaneczko:)))
                                                    cieplutko,przyjemnie tylko ta robota.w lunch mialem ochote czmychnac gdzies w
                                                    plenerek tak jest dzisiaj pieknie.bedzie gdzies 25 moze wiecej.Yvona dzis chyba
                                                    nie zmarzlas co?a cos ty taka zajeta masz egzaminy jakies?
                                                    Szopen breamek to tak na poczatek,patrz na przyplywy i odplywy,wiadomo tez ze
                                                    miejsce trzeba obcykac,albo zdaj sie na lokalnych;)powodzenia no i w pracy tez:)
                                                    Mija jasne ze ciebie pamietam;)ty jestes od tych zmiennych nickow,tylko uwazaj
                                                    zebys sie nie pogubila;)co ty mowisz,to blondynki taki maja zywot,to chyba w
                                                    Polsce tylko tak?ja nie wierze,znam taka jedna kurde to ona tych muskularnych w
                                                    pracy ladnie ustawia;)cholera tylko strasznie dumna jest czegos,widocznie ma
                                                    czego;)oj ma:)i to widoczne z przodu szczegolnie:)
                                                    Tomek od samego poczatku uprzedzalem grzecznie;)
                                                    sa takie przyjete zasady grzecznosciowe,ogolne,kurde moze one ciebie nie
                                                    dotycza ze jestes INNY to uwazasz ze naleza ci sie specjalne wzgledy?
                                                    kurde no nie!
                                                    na kazdym forum nawet dla gejow jest etykieta,nawet na forum zagranicznym.
                                                    a teraz to po prostu ci powiem spierniczaj!!!wystarczy tego lamentu.
                                                    spadam do roboty chociaz wolalbym w innym kierunku;)
                                                  • 17.05.06, 11:40
                                                    Dzien uplynal w miare spokojnie z niewielkimi osiagnieciami, mam dograne
                                                    spotkanie w piatek i drugie byc moze jutro.

                                                    Znalazlem internet caffe blizej hotelu, szybsze i tansze. Dookola siedzi sporo
                                                    chinskich studentow i w gry sobie w sieci graja, a w domu rodzice pewnie mysla,
                                                    ze oni sie ucza, ha ha ha.

                                                    W sprawie blondynek to mam ciut inne spostrzezenia, to nie kolor wlosow ale
                                                    osobowosc ma znaczenie. W Chinach jak wiadomo naturalych blondynek nie ma, ten
                                                    na zupelny blond tlenione to zwykle przedstwicielki muzycznej czy innej
                                                    awangardy.

                                                    Ale ...

                                                    Osobniczki typu "slodka idiotka"/"down the panties up the ladder"/"let me catch
                                                    that man" to tez czesto spotykane zjawisko. Ja nie trawie, malzonka ma bardzo
                                                    ostra alergie.

                                                    No to by bylo na tyle.
                                                  • 17.05.06, 13:05
                                                    To ja:)))).
                                                    Jakas chyba za optymistyczna jestem, bo nie widze roznicy w traktowaniu
                                                    blondynek i nieblondynek w PRACY, a wczesniej w jej poszukiwaniu. Ogolnie to
                                                    uroda ma duze znaczenie, moze nie tak wazne jak kompetencje, ale jesli
                                                    pracodawca ma do wyboru ladna i brzydka blondynke, czy brunetke o takich samych
                                                    umiejetnosciach bez watpienia wybierze te ladniejsza.
                                                    Mialam kiedys okazje uczestniczyc w rozmowach rekrutacyjnych. I pewnie Pysiek
                                                    zaraz zarzuci mi brak profesjonalizmu:))), ale sama zauwazylam jak przy
                                                    wydawaniu oceny u przystojniejszego pana doszukiwalam sie pozytywow, by
                                                    podciagnac mu ocene, a u tego mniej przystojnego poszukiwalam cech, ktore
                                                    pozwola nam go nie zatrudniac:))))).

                                                    Jeszcze jedna uwaga. O gorszym traktowaniu ogolnie kobiet w pracy. W mojej
                                                    firmie-gigancie, gdzie zatrudnionych sa tysiace ludzi kobiet na najwyzszych
                                                    stanowiskach dyrektorskich i zarzadzie brak. Kobiety pelnia funkcje kierownicze
                                                    nizszego szczebla, ale to tylko tyle.
                                                    W moim departamencie kilkunastoosobowym kobiet jest cale 2 z czego jedna to
                                                    asystentka dyrektora. To jednak z powodu specyfiki pracy niz dyskryminacji. Ale
                                                    zebym nie wiem jak sie wysilala, nie wiem co zrobila i jak blyszczala, nawet
                                                    gdybym zaryzykowala przefabowanie na czern to na awans nie mam co liczyc:))).
                                                    Zarabiam nawet do 40% mniej niz moi koledzy na rownorzednych stanowiskach.
                                                    Czasem daje mi sie premie i nagrody wiec z zadan sie niby tez wywiazuje na
                                                    rowni z innymi. Wszystko przez to, ze ja to ta blondynka jestem:)))))

                                                    Szopen,
                                                    A ja tam mysle, ze jest naprawde wielu facetow, ktorzy preferuja zadawanie sie
                                                    ze "slodkimi idiotki". Bo sa proste w zarzadzaniu i "ujarzmianiu":))))
                                                    Intelektualne wyzwania to maja w pracy, albo na spotkaniach z kolegami. Po co
                                                    im w domu miec jeszcze rywala. Wystarczy ze ladnie wyglada.


                                                    Pozdrawiam,
                                                    Mar_za
                                                  • 17.05.06, 23:45

                                                    „Dr Bogusław Pawłowski, antropolog z Uniwersytetu Wrocławskiego: Nie ma
                                                    wiarygodnych badań, które wykazałyby, że istnieje jakikolwiek związek między
                                                    pigmentacją skóry, kolorem włosów i oczu a inteligencją. Okazuje się jednak, że
                                                    bez względu na grupę etniczną, do której należą, osobniki jaśniejsze są uważane
                                                    za atrakcyjniejsze. Dochodzi nawet do tego, że kobiety w Kenii lub Tanzanii,
                                                    aby takimi się stać, używają rtęci do wybielania. Zdarza się, że nawet od tego
                                                    umierają. Jaśniejszą skórę mają też osobniki młode. Z wiekiem bowiem
                                                    pigmentacja zmienia się na ciemniejszą. Można więc uzasadniać, że skoro
                                                    blondynki są jasne, to są też uznawane za młodsze, czyli zdrowe i mające bardzo
                                                    dobre geny. Więc osobniki płci męskiej są zainteresowane nimi pod względem
                                                    reprodukcyjnym - jako wizualnie młodsze wydają się mieć dłuższy potencjalny
                                                    czas na reprodukcję. W stereotypach kulturowych utrwalił się obraz blondynki,
                                                    np. Marilyn Monroe, jako miłej, słodkiej kobiety z neotenicznymi, czyli
                                                    dziecięcymi, rysami twarzy. Wpływ na to ma społeczne postrzeganie blondynek.
                                                    Czytałem niedawno opracowanie amerykańskich naukowców, którzy twierdzą, że
                                                    przez to blondynkom jest trudniej niż brunetkom - np. szefowie zatrudniający
                                                    kobiety na kierowniczych stanowiskach chętniej wybiorą brunetkę. Tak silny jest
                                                    ten stereotyp.”

                                                    Porownajcie tlusta Marylin Monroe i olsniewajaca
                                                    Isabelle Adjani , seksowna Salme Hayek , piekna
                                                    Penelope Cruz , Famke Jansen... Mozna tak dlugo. Nie
                                                    mam nic przeciwko blondynkom ale monopolu na piekno to
                                                    one nie maja.

                                                    Mam swoja teorie na ten temat. Procentowo na swiecie prawdziwa blondynka to
                                                    rzadkosc. A ze kazda kobieta chcialby byc kims wyjatkowym farbuje sie na blond.
                                                    A ze kazdy mezczyzna chce miec cos wyjatkowego, szuka blondynki i zadowala sie
                                                    nawet ta farbowana. Reszta mezczyzn ( bo nie mieli szans u blondynek)
                                                    zazdrosci i bo to czego nie mozna miec najlepiej zignorowac lub osmieszyc.

                                                  • 17.05.06, 23:51
                                                    Gunther, jestes wielki:-))))
                                                    Sa jeszcze prawdziwi mezczyzni na tym swiecie...:-))))))))
                                                    Marzena, jak wiesz, blondynka nie jestem (kwestia wyboru;-), ale przychylam sie
                                                    do twojej opinii o traktowaniu kobiet w pracy. Zeby nie wiem jak probowano
                                                    zakamuflowac sprawe, prawda i tak jest znana (w praktyce!) - jestesmy gorzej
                                                    traktowane, jak pracownicy nizszej kategorii. Szkoda gadac:-(
                                                    A u mnie w PRACY teraz jak w calej Polsce; zajmuja sie personalnymi
                                                    rozgrywkami, zamiast myslec (i dzialac!) o ekonomicznej terazniejszosci i
                                                    przyszlosci. Emocje rosna, pracowac normalnie jest trudno. Moze jakos to
                                                    przetrzymam....
                                                    Pozdrowka:-)
                                                    T.
                                                  • 17.05.06, 23:59
                                                    Mar_za
                                                    moze nie zauwazasz roznicy w traktowaniu blondynek i nieblondynek bo moze masz
                                                    tylko wlosy blond. Ja mam chyba oprocz koloru wlosow, osobowosc blondynki -
                                                    delikatna, wrazliwa, drobna, subtelna jestem chociaz kompletnie nie slodka;)
                                                    Moze to jest przyczyna ze chetnie mnie sie zatrudnia ale tez zwalniana jestem
                                                    szybko i 'bezbolesnie' z byle powodu -bo odrzucilam niemoralna propozycje szefa
                                                    albo firma musi wprowadzic oszczednosci nagle. Moze inaczej to wyglada w
                                                    firmach gigantach i inaczej w firmach malych gdzie jedna osoba jest panem i
                                                    wladca.
                                                    Szopen byc moze to wina mojej osobowosci. Juz przy zatrudnianiu wiadomo ze taka
                                                    osobka lagodna i bezbronna nie bedzie robic problemow, awanturowac sie i
                                                    dochodzic sprawiedliwosci w razie naglej potrzeby zwolnienia. Tylko nie bardzo
                                                    moge zmienic to jakie pierwsze wrazenie wywieram. Poza tym jak na rozmowie
                                                    kwalifikacyjnej powiem ze grozna jedza jestem to nikt mnie nie zatrudni.
                                                    Ok juz nie lamentuje
                                                    Gunther -mam zapisane swoje 2 nicki w notesie, fakt ze tak sporadycznie uzywam
                                                    ich ze moglabym zapomniec.

                                                    Pozdrowienia
                                                    Mija
                                                  • 18.05.06, 00:07
                                                    no i co kaza klaskac, to klaskam ;-)
                                                    Mija wylacz sie, to co piszesz to
                                                    smiech smiech. bardziej idiotycznej
                                                    wypowiedzi dawno nie czytalem :-)
                                                  • 18.05.06, 00:09
                                                    subtelna osobowosc blondynki
                                                    chle chle :-)sama mowisz za siebie.
                                                    G sam spierniczaj :-)
                                                  • 18.05.06, 00:08
                                                    Dzieki wielkie czesci zenskiej watku za zrozumienie a Tomkowi za slowa
                                                    pocieszenia, ale mile zakonczenie dnia...
                                                    Kolorowych snow
                                                    Dobranoc
                                                  • 18.05.06, 00:23
                                                    chyba zaszlo nieporozumienie male, osoby tu piszace szczerze wyrazaja swoje
                                                    opinie a nie klaszcza i tak tez odebralam twoja wypowiedz
                                                    nie rozumiem dlaczego mialabym sie wylaczyc i co idiotycznego jest w moim
                                                    wpisie bo takie pisanie bez argumentow to jest takie maslo maslane
                                                    tak subtelna, prezciez nie zmienie sie nagle w agresywnego babsztyla na
                                                    rozmowie kwalifikacyjnej skoro nim nie jestem, czyli twoim zdaniem jesli
                                                    subtelna to znaczy ze glupia blondynka ??
                                                  • 18.05.06, 02:55
                                                    Ma nielatwo, to fakt. Podobno na kazdy zarobiony przez mezczyzn
                                                    dolar kobieta otrzymuje za ta sama prace 70 centow. Wyrazna
                                                    nierownosc. Propozycja jaka szef zlozyl Mija6 tutaj mialaby dla
                                                    niego przykre konsekwencje. Tutejsze HR przygladaja sie bacznie
                                                    traktowaniu ludzi w pracy i ewentualne niechciane zaloty
                                                    moga doprowadzic do zwolnienia dyscyplinarnego. Chcianych zalotow
                                                    tez sie w pracy nie zacheca.

                                                    Co do koloru kobiecych wlosow to jest on dla mnie bez znaczenia.
                                                    Bylem pod urokiem kobiet majacych i takie i takie. I zdarzaly sie
                                                    wlosy rude :). Calosc sie dla mnie liczy z wlosami jako uzupelnienie
                                                    tej calosci. Do wypowiedzi Mar_za dodam, ze dla mnie umysl kobiecy
                                                    jest rownie erotyczny. I uwazam, ze z kobieta inteligentna robi sie
                                                    ciekawiej i przyjemniej rozne rzeczy :).

                                                    Mija,
                                                    dla mnie Twoje posty maja sens i masz moje zrozumienie.

                                                    Nasze dzisiejsze numery proszace o usmiech Fortuny (ciekawe jaki
                                                    kolor wlosow ma ona :):

                                                    06 13 33 46 55 PB 13,
                                                    19 33 38 47 50 PB 16,
                                                    08 18 36 37 41 PB 41. www.powerball.com

                                                    Jutro jade do siostry i w piatek rano lecimy na wesele polsko-czeskie
                                                    do Chicago. Wracam w niedziele. Te same numery beda wazne na losowanie
                                                    sobotnie. Tizedik/Dyrektoriat bedzie miala na nie oko :).

                                                    Tomek,
                                                    rozczarowany jestem Twoja niegrzeczna (eufemizm) agresywnoscia do
                                                    kobiet. Nie jest to watek terapeutyczny i nawet gdybysmy sie zblizyli
                                                    do postawienia diagnozy to Twoich wyraznych fobii uleczyc nie potrafimy.
                                                    Sam sobie rowniez nie pomagasz.

                                                    Pozdrowienia,
                                                    m.


                                                  • 18.05.06, 03:51
                                                    Mar_za to, ze wielu facetow preferuje slodkie idiotki to fakt.
                                                    Powodow wiele.
                                                    Najwazniejszy to chyba pojscie na latwizne.

                                                    Easy fuck, easy breeding.

                                                    Rezultaty czasem sa OK ale chyba czesciej takie zwiazki w ktorych nie ma
                                                    wyzwania czy tez porozumienia pod wzgledem intelektualnym wydaja mi sie bardzo
                                                    plytkie i po jakims czasie dzieci i przyzwyczajenie staja sie jedynymi powodami
                                                    dla ktorych zwiazek taki trwa.


                                                    Kobieta w pracy.
                                                    Temat rzeka.
                                                    Pare uwag z mojego punktu widzenia.
                                                    Osobiscie nie wyobrazam sobie by moja malzonka siedziala w domu i zajmowala sie
                                                    dziecmi. Pomijajac fakt, ze gdybym rzucil takie wymagania to dlugo bym nie
                                                    pozyl to najwazniejsze jest, ze moim zdaniem malzonka powinna miec jakies zycie
                                                    poza domem (malonowi w takiej sytuacji latwiej).

                                                    Jesli glebiej zastanowic sie nad osobowosciami w naszym zwiazku to pewnie mi
                                                    byloby latwiej przyjac pozycje househusband i cieszyc sie zyciem w takiej
                                                    sytuacji.

                                                    Ogolnie.
                                                    Zgazam sie ze tym oczywistym stwierdzeniem, ze osoby lepiej wygladajace
                                                    (wszelakiej plci) maja spora przewage jesli chodzi o zdobycie pracy. To jest
                                                    moze i nie fair ale taka jest brutalna rzeczywistosc. Osoby mniej atrakcyjne
                                                    (tu sam siebie zaliczam) musza to nadrabiac innymi walorami. To niekoniecznie
                                                    musza byc zawodowe kwalifikacje (aczkolwiek bardzo istotne) ale czesto rzeczy
                                                    typu poczucie humoru, interesujaca osobowosc czy tez wspolne z pracodawca
                                                    zainteresowania pomagaja w zyciu.

                                                    Ciekawa rzecza w wielu krajach Azji jest to, ze kobiety sa bardziej cenionymi
                                                    pracownikami. W Chinach jesli mam wybor zatrudnic mezczyzne lub kobiete o
                                                    podobnych kwalifikacjach (a nawet jesli kwalifikacje kobiety sa ciut nizsze)
                                                    bez zbednego zastanawiania sie zatrudniam kobiete. Glownie dlatego, ze
                                                    rezultaty beda duzo lepsze, kobieta szybciej sie nauczy i skupi sie na efektach
                                                    pracy a nie na cieszeniu sie wladza.
                                                    W Chinach kobiety na bardzo wysokich stanowiskach w firmach i lokalnych i
                                                    zagranicznych sa sprawa normalna (wprawdzie placa za to dosc wysoka cene w
                                                    innych aspektach zycia ale to osobna sprawa).
                                                    Firmy zakladane i prowadzone przez kobiet tez sa sprawa codzienna.

                                                    Na Filipinach kobiety stanowia chyba zdecydowana wiekszosc osob aktywnych
                                                    zawodowo i pracujacych na wyzszych stanowiskach. Jedno z chyba niewielu miejsc
                                                    na swiecie gdzie lecac samolotem wiecej niz 70% pasazerow to kobiety.

                                                  • Gość: szopen IP: 210.8.69.* 19.05.06, 09:36
                                                    Dzisiaj mialem dwa spotkania jedno od ziemniakow jedno od kurczakow.
                                                    W pierwszym pozycja jest aktualna w drugim potencjalna.

                                                    Wiecej na temat pierwszego miejsca bedzie wiadomo w przyszlym tygodniu.

                                                    Chyba czas na dobrze zasluzone piwko.
                                                  • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 21.05.06, 00:34
                                                    elo elo
                                                    nawijam stąd i jak mnie toczy trąd spalony las i stamtąd swąd nawijam o tym jak
                                                    mijam jak mój czas powoli mija a szczęście nie zawsze mi sprzyja tak też
                                                    nawijam ..
                                                    mijam zioma jednego i drugiego mam w sobie dumę od przeżycia swego znam
                                                    ziomali którzy w balę grają ze mną na hali jedni są wielcy jak kotlety inni się
                                                    gubią bo są mali
                                                    część jak lokomotywa zaspani inni wyspani bo nie robią nic strzelam z palców i
                                                    jak z zaczarowanej baśni czarów prysk sen mija...
                                                    powoli składam po śnie swoje ego i co z tego że szanują mnie tego i owego jeśli
                                                    mają w dupie pijaka ojca mego ...
                                                    widzę swoje życie myślę i tekst ten kreślę bo teraz życie swoję streszczę...
                                                    podwórko moje blok z płyty stem kryty na nim napis wyryty "jesteśmy z tych ..."
                                                    i to pamietam po Tychach sie szwędam razem z ziomami jesteśmy razem choć
                                                    jesteśmy sami i wracać do domu nie chcemy bo starzy odwlaja sceny biją matki
                                                    kolejna wiosna znów zakwitły kwiatki....
                                                    serce w piersiach wali stały rytm
                                                    ojciec znowu matkę leje a czas swoje cyk cyk i dorosłem dotarłem przed ojcem
                                                    zamarłem jednym tchem z bratem jak mur na wdechu bije swoje ech i naginam z
                                                    lewego później prawy ...
                                                    na dołku leżę i pomogło i wierzę ze matke obroniłem za kolejnym siniakiem na
                                                    twarzy się skryłem kaptur na głowę i żyje się skryłem
                                                    następnym razem mu przygrzmocę tak że chu..ja zabiję...
                                                    teraz rodzinę swoją mam i twarz w rękach kryję ... odpuszczam sobie bo kto
                                                    zagwarantuje i mi powie że nie bedę jak mój stary...
                                                    te wszystkie za bajtla kary i napuchnięte wary pamietam i droga dalej kręta ale
                                                    pamiętam i nie zapomnę...
                                                    pzdr
                                                    jak zwykle nikt nie kuma i każdy sensu szuka jak złotego runa.. wybaczcie
                                                    jestem za głupi by powiedzieć wprost .......
                                                  • 21.05.06, 02:11
                                                    misie drogie (prawie wszystkie ;)))))))
                                                    wrocilam ;)))))
                                                    a bylam ja ci sobie na wywczasach (krociutkich) na rajskiej wysepce zwanej Lord
                                                    Howe Island - polecam :)))))))))) bardzo, choc po dwoch tygodniach nie bardzo
                                                    jest co robic, no, w tydzien mozna obejsc wszystko, malownicze wszystko, i
                                                    dzikie, nie ma bankomatow, nie dzialaja komorki, dentysta przylatuje raz na pol
                                                    roku (ale herdreser jest na stanie ;)))))))) i w ogole dzicz prawie
                                                    perfekcyjna, ryby jedza z reki ;)
                                                    w ogole Gunther, Szopen, byscie tam mieli raj ;))))))) pomijajac wspomniana
                                                    plaze gdzie jest no fishing, bo tam sie turystycznie dokarmia ryby, to
                                                    normalnie szal wedek ;)))))))))
                                                    poza tym w Sydney juz bedac pan taksowkarz byl tak mily i uprzejmy, ze skroil
                                                    mi plecak, znaczy sie wysadzil mnie i zemknal z moim bagazem....
                                                    i teraz szukaj wiatru w polu..... znaczy bede mniec niezla zagwozdke i
                                                    sledztwo ;)
                                                    no, jeszcze slowko o ladnosci PRACOWNIKOW - od dziecka jestesmy "ofiarami"
                                                    tzw. "face discrimination", panie nauczycielki faworyzuja ladne dzieci, taka
                                                    juz nasza natura, uwaza sie ladniejszych osobnikow za zdolniejszych,
                                                    inteligentniejszych, wiecej im sie wybacza, zawyza oceny i tak dalej.... w
                                                    zwiazku z tym maja wiecej self-confidence na przyszlosc....
                                                    ze nie wspomne, jak panie nauczycielki, z prl-u (innych nie mialam) zwracaly
                                                    tez uwage i przychylniejsze oko na dzieci nauczycieli, lekarzy i tak dalej,
                                                    taki robotniczy "nikt" nie za bardzo mial fory ;)
                                                    no, a ze za ladnym byc to klopot, to tez wiadomo, ale to juz temat na kolejna
                                                    dyskusje,
                                                    caluski,
                                                    ide sobie kupic cos do zarcia, bo lodowka piszczy ;)))
                                                    Iwona
                                                  • 21.05.06, 10:39
                                                    Wczoraj pewien gosc na lokalnym wedkarski forum poznany zaprosil mnie na ryby,
                                                    wiec ciut przed poludniem wyruszylismy lodka na morze, oni tutaj glownie lowia
                                                    King George Whitnig (sp?) tak wiec zlowilismy owych kilkanascie, pare makreli i
                                                    zdecydowanie za duzo malych leatherjackets.

                                                    Coraz bardziej mi sie tutaj podoba.
                                                  • 21.05.06, 10:35
                                                    Hippo,

                                                    Tym razem rozumiem.
                                                    Albo tak mi sie wydaje.
                                                  • 21.05.06, 11:13
                                                    ... no wlasnie... rozumiemy; poniekad niektorzy mieli podobnie :(
                                                    buzka,
                                                    Iwona
                                                  • 21.05.06, 23:35
                                                    Melduje, ze zgodnie z dyrektywa Mojito - sprawdzilam numerki.
                                                    Czekamy nadal...
                                                    Szopen - nieustajaco - powodzenia:-)
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich.
                                                  • 22.05.06, 11:08
                                                    Może z obowiązku przynajmniej skrobnijcie coś do Kazika, nie chce już tutaj
                                                    pisać ? Brakuje go !

                                                    pzd,wierna czytelniczka
                                                  • 22.05.06, 11:38
                                                    Czesc czytelniczka:-) Milo, ze jestes z nami, chociaz jeszcze milej by bylo,
                                                    gdybys dolaczyla do piszacych:-)
                                                    No i musze z obowiazku dodac, ze przeoczylas nasze tutaj monity do Kazika, a
                                                    takze zobowiazania do podjecia kontaktu innego niz tylko pisemny przez osoby
                                                    blizej Kazika zlokalizowane.

                                                    Kazik, nie daj sie prosic! Napisz, co u ciebie.
                                                    T.
                                                  • 22.05.06, 12:08
                                                    tylko sie tu trapimy po prostu....napisalam do Kazika, teraz jego ruch, czy sie
                                                    odezwie, jak bedzie chcial, moze napisac ze zyje ;) bedzie git :)
                                                    a reszta.... to czas pokaze;
                                                    a ja dzis dostalam paczke bozonarodzeniowa ;)))) doszla wreszcie :) w stanie
                                                    oplakanym, ale jednak, no i zawartosc ok;
                                                    plecaka nadal niet :(
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • 22.05.06, 12:11
                                                    Z tą paczką to nie żartujesz ? Skąd ona szła ? Z zaświatów ?
                                                  • 22.05.06, 14:18

                                                    he, he, paczka szla z polski - wyglada na to, ze naprawde szla, albo raczej
                                                    wplaw plynela ;)))))
                                                    cos ja uszczknelo po drodze, bo tutejsza pczta musiala przepakowac ;) podarta
                                                    byla;
                                                    paczka niewielka, paczusia raczej, taka z ksiazka i kilkoma plytkami cd, o
                                                    dziwo, mimo uszkodzen otuliny ;) calosc dotarla ;))))))
                                                    i to jest najwazniejsze :)))))))
                                                  • 22.05.06, 23:32
                                                    mnie ciekawi, czy taki bagaz w
                                                    takim wielkim miescie moze sie
                                                    znalesc.
                                                    wiec jednak jestescie paczka,
                                                    ktos nowy wchodzi, a wcale nie
                                                    nowy, bo okazuje sie ze znacie
                                                    sie.
                                                    i gdzie podzial sie ten co mial
                                                    sie ze zenic z jamnikiem ?
                                                    chle chle ;-)
                                                  • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 23.05.06, 02:44
                                                    Siemanko:)))
                                                    kolejny dzionek witamy w Sydney,dzisiaj chlodniej zdecydowanie i nie kapalem
                                                    sie dzis w oceanie,ale polece wieczorkiem na basen.trzeba oczy nacieszyc
                                                    widokiem cial rozebranych no tego,jak sie nie ma co sie chce;)
                                                    Tizedik no kurde wielki jestem czlowiek,wyroslem dziwnie wielki,klaniam sie
                                                    pieknie:)))
                                                    Yvona ja bym ci powiedzial kto ci moze pomoc z tym plecakime,ale raczej sie
                                                    zamkne bo ostatnio tez cos chlapnelo mi sie i gadzina ucichla.mysle,ze plecak
                                                    sie znajdzie jak nie bylo tam nic wartosciowego,a jak bylo to sie nie znajdzie.
                                                    Szopen kurde gratulacje,piekne polowy:)))no widzisz lowy z lodeczki to inna
                                                    rozmowa,ale obcykasz i brzegi.a jak robota?nagrales cos ?
                                                    spadam kochani,dzisiaj jakos snuje sie dziwnie noga za noga,ale w lunczyk
                                                    podskoczymy do znajomej knajpki i humor sie poprawi.czekoladowa kelnereczka
                                                    ciagle tam pracuje,moze i cos zaskoczy;)
                                                    buzienka dziewczyny
                                                    szufla panowie
                                                  • 23.05.06, 04:33
                                                    Zdrowko ogolne Wszystkim,

                                                    tak spiewali "Chicago". Ladne, ciekawe i rozrywkowe miasto.
                                                    Wesele wypadlo "all right". Setka gosci. Polowa Czechow,
                                                    30% Amerykanow, 18% Polakow i 2% Filipinczycy :).
                                                    Orkiestra czeska. Zupelnie przyzwoita. Kelnerki z Zakopanego.
                                                    Z Goralkami flirtowac mozna ale z szacunkiem i ostroznie :).
                                                    Barmanka z Opola. Ksiadz udzielajacy slubu przylecial z Czech.

                                                    Panna mloda w sukni koloru ecru z trenem niesionym przez dwie
                                                    dziewczynki. Pan mlody i owszem. W bieli i czerni. Ceremonia
                                                    zwilzyla wszystkim oczy :). Na mnie padlo trzecie czytanie -
                                                    Modlitwa za wiernych. Nie moglem sie wykrecic. Pan mlody poprosil.
                                                    Czytajacy po czesku juz byl. Skoncentrowalem sie aby sie nie
                                                    potknac podchodzac do podium i pamietac zalecenia siostry:
                                                    czytac wolno, glosno, wyraznie i nie mowic "no i ten tego".
                                                    Udalo mi sie nawet odrywac wzrok od tekstu przy slowach: "Ciebie
                                                    prosimy... Qrde, dumny bylem z siebie :))). Moze mowca zostane...
                                                    To moje trzecie wesele z obowiazkiem.

                                                    Slowem udane wesele. Troche niepolskie. Goscie rozeszli sie o polnocy.
                                                    Panstwo mlodzi, Agnieszka i Zdenek, sa juz w drodze do Salt Lake City,
                                                    Grand Canyon i Las Vegas.

                                                    Powrot byl troche nie ten tego. Dwie godziny oczekiwania juz w samolocie
                                                    na start. Pozniej samolot lecial podrzucany pradami powietrznymi. I opadal.
                                                    Ladowanie dlugie i szarpane. Siedzielismy w milczeniu zieleni lokalizujac
                                                    oczami woreczki na przykra ewentualnosc. Nie dotykalismy ich rekami aby nie
                                                    prowokowac zoladkow :). Udalo sie ich nie uzywac ale wszyscy z wyrazna ulga
                                                    przyjeli dotkniecie kol na ziemi. To byl moj najgorszy lot.

                                                    Iwona,
                                                    przykra sprawa z plecakiem. Ja nabralem zwyczaju pamietania numeru
                                                    taksowki zanim do niej wsiadam. Wewnatrz tez sobie numer ogladam.
                                                    Dzieki temu pare razy moje zostawione rzeczy polaczyly sie ze mna.
                                                    Przygladam sie tez identyfikatorowi wewnatrz taksowki. Lubie wiedziec
                                                    kto mnie wiezie :).

                                                    Chyba zamknie nam sie oddzial w Chinach :).

                                                    Przymulony jeszcze troche jestem i za kordelka sie rozgladam.
                                                    Dobranoc/dzien dobry Wszystkim,
                                                    m.

                                                    22:33.

                                                  • 23.05.06, 12:08

                                                    tu wywiad pracuje, ale... ciezko jest.... nawet imie taksiarza (przypomniane)
                                                    nie pomoze, bo w centrali chca numer taxy :((((
                                                    dziady, beda czekali az on im to przywiezie do biura zagubionych.....
                                                    juz wtorek, zastanawiam sie, kiedy moge uznac, ze koles sobie przywlaszczyl i
                                                    isc "wyzej" znaczy sie do mocniejszych autorytetow....
                                                    co za los...
                                                    wartosciowe rzeczy, no nie wiem czy ladowarka do aparatu bez tegoz i ladowarka
                                                    do telefonu bez tegoz, i karta pamieci z 300 zdjeciami rajskiej wyspy to
                                                    wartosciowe rzeczy (dla mnie of kors yes), ze nie wspomne o bieliznie i kulki
                                                    cieplych czesciach garderoby, za ktorymi tesknie ostatnio okrutnie ;) i
                                                    cholera, nie mam juz prawie skarpetek!!! ;)))
                                                    caluski,
                                                    Iwona
                                                  • 23.05.06, 23:42
                                                    A ja cos dla poprawienia nastroju poprosze............
                                                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.05.06, 01:49
                                                    Nie wiem czy komus to poprawi nastroj, mnie poprawil

                                                    W Niedziele wybralam sie z corka na slubne targi,, obejrzalysmy to i owo,
                                                    niektore ceny o palpitacje serca mnie przyprawily, no ale takie zycie, slubu
                                                    znowu sie az tak czesto nie bierze, moze raz moze dwa moze 7 razy jak co
                                                    poniektorzy, nawet jak siedem to przeliczajac na srednia zycia to i tak
                                                    wychodzi nie czesciej jak co jakies 12-15 lat hahaha

                                                    Na targach dowiedzialysmy sie ze jeden ze sklepow z sukniami slubnymi bedzie
                                                    mial dzisiaj przecene 40%, postanowilysmy sie wybrac rano

                                                    udalo sie o dziwo, kupilysmy sukienke :)))))


                                                    teraz jeszcze tylko 999 innych rzeczy do zalatwienia ale pierwszy krok zrobiony

                                                    slub 02/02/07

                                                    panny mlodej D.O.B 07/07/82

                                                    druzki 05/05/85

                                                    cos musi byc z tymi datami, Mojto moze jakies wygrywajace numerki z tego
                                                    wykombinujesz :)

                                                  • Gość: Gunther IP: 61.8.3.* 24.05.06, 06:09
                                                    Siemanko:)))
                                                    Amigo wrocil z wesela i Asienka nam tu nowine niesie,kurde wiosna w powietrzu:)
                                                    no to rzeczywiscie dobra wiadomosc Asienko,gratuluje przyszlej tesciowej kurde
                                                    co tam,nie ma co sie przejmowac jak mlodzi sie kochaja.zycze im jak najlepiej
                                                    chociaz ja z tych nie wierzacych ostatnio.no tego jakby tu powiedziec zeby nie
                                                    popsuc weselnego nastroju.to moze lepiej nic nie powiem.
                                                    spadanko
                                                  • Gość: Asia IP: 203.184.21.* 24.05.06, 07:34
                                                    Gunther, wierzacy niewierzacy recepty nie ma, ja tez z tych niewierzacych ale
                                                    za pare miesiecy stuknie mi 25 lat w stadle malzenskim, wiec chyba wiara lub
                                                    niewiara nic tu nie zmienia

                                                    ja za pierwszym razem to nawet wierzylam hahahaha, za drugim wcale, moze nawet
                                                    lepiej nie wierzyc, wtedy inaczej sie do sprawy podchodzi, moze nie ma sie
                                                    wtedy zbednych oczekiwan i poprostu bierze sie swiat takim jaki jest.

                                                    Nawet nie mam wiary w to ze bede dobra tesciowa hahaha

                                                    Mojito napisz cos jak sie ludzie na weselu bawili, jakies fajne zabawy, gry
                                                    itd, zeby towarzystwo rozruszac?


    • 24.05.06, 08:21
      :)))) sonecznie i ...

      kocham i jest mi cichutko :))))
      wszystkie moje mysli szepcza, szemrza i szeleszcza o nim ...

      chociaz nic nie wiem :))))
      • 24.05.06, 11:56
        No to jest powaznie dobra wiadomosc.
        Powodzenia.

        U mnie tez nastroj w miare dobry.

        Goscie od ziemniakow stwierdzili, ze sie nie nadaje, motywojac, ze nie mam
        doswiadczenia w pracy ze zwiazkami zawodowymi.
        Coz.... ich strata.

        Za to ci od kurczakow stwierdzili, ze chcieliby mne jeszcze raz zobaczyc (az
        tak przystojny chyba jestem) no i pojechalem, pogadalem, zobaczymy, nadzieji
        wielkich nie ma co robic.

        Troche sie rozgladam za miejscem do mieszkania, przedszkolem i szkola dla corki.

        Dodac nalezy, ze Amber ma dzisiaj 4te urodziny a ja tak daleko.........

        W nocy bylo dosc zimno okolo +4.


        Taka ciekawa rzecz sie wydarzyla.

        Kilka dni temu gdzies tam na dalekich przedmiesciach w okolicach tych od
        ziemniakow ide ulica i patrze na mape. Skojarzylem na jakie ulicy jestem, teraz
        dacyzja w ktorym kierunku nalezy sie udac. Patrze na zegarek, patrze na slonce
        wybieram kierunek poludniowy. Ide. Na nastepnym rogu sprawdzam nazwe ulicy
        poprzecznej. Ki grzyb? Cos nie tak. Wyglada na to, ze ide w kierunku polnocnym.
        No ale wierzac mapie udalem sie we wlasciwym kierunku i na miejsce dotarlem.

        Dzisiaj rano z balkonu wschod slonca ogladajac i o kierunkach swiata myslac
        dopiero skojarzylem, ze tutaj slonce swieci z polnocy a nie z poludnia.
        Pewnie drzewa tech mchem z poludniowej strony obrastaja.
        • Gość: Asia IP: 203.184.22.* 24.05.06, 12:13
          Pysiaczku :))))))))))))))) no to fantastyczna wiadomosc, tak trzymaj :)))))))


          Szopen, wszystkiego co najlepsze dla Amber, no i powodzenia Tobie czyli cale
          rodzine :))
          • 24.05.06, 12:57
            kochasz jamnika? powaznie ?
            no dobra jestes zboczony ;-)
            bedzie slub ?
            a jak plecak ?
            • 24.05.06, 23:04
              Optymistycznie i slonecznie witam Wszystkich,

              dzien dzisiaj piekny jest. Sloneczny, cieply i zielony.
              W parku jakies zaawansowane prace przy sadzeniu nowych
              krzewow i rabat kwiatowych. Pieknie to wygladac zaczyna.

              Dobrego nastroju nie popsula mi nawet poranna wizyta
              u dentysty. Troche tloczno bylo w gabinecie. Nowa
              asystentka przyuczala sie pod czujnym okiem obecnej,
              widocznie juz zaokraglonej i chyba wkrotce powiekszajaca
              swoja rodzine. Byl tez wizytujacy student/praktykant.
              Zapytany o zgode na jego obecnosc, skinalem glowa. Inne
              manewry z szeroko otwartymi ustami bylyby utrudnione.

              Asiu,
              towarzystwo bawilo sie dobrze. Byl "open bar" i dobra orkiestra.
              Od orkiestry duzo zalezy :). Gier i zabaw nie bylo. Oczepiny
              byly i rzucanie bukietu. Mysle, ze w odroznieniu od pamietanych
              wesel z Polski, tutejsze usadzanie gosci przy okraglych dziesiecio-
              osobowych stolach pomaga w mieszaniu sie i swobodnemu krazeniu
              gosci weselnych. Mowy okolicznosciowe byly zwiezle i krotkie.
              Wesele zakonczylo sie kolo polnocy wiec mialem lekki niedosyt :).
              Dobrze by bylo aby corka i jej narzeczony mieli okazje posluchac
              ewentualnej orkiestry. Muzyka jest bardzo wazna. Kiepska orkiestra
              moze oslabic zapal gosci do zabawy :).

              Tizedik,
              moze dzisiej masz nastroj troche lepszy? Tytulem eksperymentu podam
              Tobie nasz ulubiony link do kombinacji podanych przez Asie numerow.
              www.powerball.com 02 05 07 22 25 PB 13. Kto wie :). Dla wywolania
              usmiechu: Do apteki wchodzi maly chlopczyk i pyta aptekarza - "Sprzedaje
              Pan tran?" Tak - odpowiada uprzejmie aptekarz - mamy pare rodzajow.
              "Ty wredny sukinsynu!" - krzyczy chlopczyk wybiegajac z apteki.

              Pozdrowionka,
              m.
              • 24.05.06, 23:41
                Mojito, dziekuje za usmiech:-) Nawet mnie sama ten fakt zaskoczyl;-)
                Bo ja - moi drodzy - zameczona jestem. Glownie ta tragifarsa, jaka od jakiegos
                czasu odbywa sie w moim kraju. Momentami traci nawet paranoja:-( A zgodnie z
                zasada, ze ryba psuje sie od glowy, a przyklad z gory szybko przenosi sie
                nizej, to podobne idiotyzmy widoczne sa juz w moim miejscu pracy. Horror, mowie
                wam!
                A dzis widzialam zabiegi w stylu malowania trawy na zielono. Sluzby miejskie z
                ogromnym zapalem wysypywaly tzw. ozdobna kore drzewna na mocno zmarnowane
                trawniki przy ulicy, przy ktorej pracuje. A podobno takie zabiegi stosowano w
                epoce juz calkiem minionej:-D

                Dziewczyny, to sa bardzo dobre wiadomosci:-)))))
                Gunther, ja wiem, ze ty jestes wielki mezczyzna..;-) Ale mialam na mysli takze
                twoje wielkie serce:-)
                Iwona, nie daruj taksowkarzowi! Zrob przynajmniej wielka rozrobe!
                Szopen, to zmieniasz miejsce pobytu na dluzej?
                Co sie dzieje z naszym Kazikiem??????

                Spadam, bo padam....
                Pozdrowienia. Zyczenia....:-)
                Wasza T.
              • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.05.06, 23:45
                Siemaneczko wszystkim:)))
                to osmielam siem otworzyc nowa stronke:)
                kurde Gadzinko Pysiaczku superduper wiadomosc,tak trzymac:)))ty to jestes
                jednak cicha woda,nic sie nie pochwalila wczesniej.no dobra,ja tam po cichutku
                nigdy nie kocham u mnie to eksplozja nastepuje,jestem wielki jak sama Tizedik
                zauwazyla;) i glosny,jak kocham to wszyscy no tego wiedza ze kocham,duzo halasu
                robie,moze kurde za duzo?ogolnie jednak doszedlem do wniosku,ze kochanie
                odmladza no tego wiec,staram sie kochac jak najmocniej i jak najczesciej:)
                chociaz ostatnio to dochodze do wniosku prostego,ze te nasze spotkania-kochania-
                rozstania to wszystko tylko prokreacji sluzy;)
                o pracy dorzuce jeszcze,ze z grupy 130 pracownikow u nas ostanie sie ino z
                czterdziestu kilku i oczywiscie ja;)ladnie nas potraktowali,a niektorzy to po
                kilkanascie lat pracowali juz i nic sie nie liczylo kurde,ciecie i po ptokach.
                smutna atmosfera wiec w pracy,bo ludzie w dlugach kazdy liczyl na prace stala i
                co to stalego w dzisiejszych czasach mamy?pracodawca martwi sie tylko o
                siebie,a pracownicy to tylko taki przygodny dobor i jak ktos zasuwa to bedzie
                zauwazony o ile przynosi firmie dochody,a jak nie to sorry i zielona trawka;)
                poki co wiec jeszcze pracuje;)))
                buzienka dziewczyny
                graba panowie
                • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 25.05.06, 00:12
                  no i bym zapomnial dopisac,ze szkoda ze to nie JA:)))
                  Tizedik kurde a jakzes ty to zauwazyla chyba ze ten tego ja za bardzo sie ze
                  tak powiem eksponuje;)klaniam sie pieknie:)))
                  spadanko
                  • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.05.06, 02:25
                    Mojito, zespolu jakiegos szukamy, tutaj tak jak i w usa najchetniej lokale do
                    24, potem ludzie sobie ida na jakies dyskoteki bo niedosyt maja, udalo nam sie
                    znalezc lokal ktory nie ma nic przeciwko temu zeby wesele trwalo to 3-4 rano,
                    wiec moze bedzie ok
                    napisz cos o tych oczepinach, jak to sie odbywa?

                    Guther spotkania tylko do prokreacji??? czyzbys sie potomka spodziewal? :)
                    • 25.05.06, 03:43
                      Asiu,

                      tak kolo polnocy panna mloda o(d)czepia sie od welonu/bukietu
                      i rzuca je w tlum panien/kobiet wolnych :). Ta ktora zlapie
                      rzucony welon/bukiet na ta podobno bec w najblizszym czasie.

                      Podobno pan mlody tez cos rzuca ale nie zauwazylem. Jest jeszcze
                      jakas kombinacja z kobieca noga (udem) i podwiazka.

                      Natomiast zabawy weselne znajdziesz tutaj: www.zespol.weselny.com
                      i moze tutaj: www.netwesele.pl Byc moze znajdziecie jakies
                      inspiracje. Planowanie wesela to full-time job :).
                      • Gość: Gunther IP: 60.228.143.* 25.05.06, 04:54
                        Asienko:)))
                        kurde no nie cos ty,jaki potomek.tak sobie tylko mysle,ze seks przestal laczyc
                        sie z miloscia,stal sie zaspokojeniem popedu,no fizjologia.mamy to w genach
                        wiec sie kochamy zeby sie mnozyc;)uprawia sie seks w poszukiwaniu milosci,no bo
                        kurde ile mozna zyc w abstynencji?
                        no dostalem kopa dobra;)
                        czolko
                        • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 25.05.06, 11:41
                          Mojito, dzieki za linki, mam nadzieje ze znajde jakies inspiracje :)

                          Gunther, jak sam dobrze wiesz sex sie uprawia z roznych powodow, najwazniejszy
                          to zaspokojenie popedu sexualnego lol

                          nie wydaje mie sie ze sex koniecznie musi sie wiazac z miloscia lub prokreacja,
                          pewnie jak sie szuka milosci a dostaje sie tylko sex to czlowiek jest
                          nienasycony, przeskakuje z partnera na partnera bo mu sie wydaje ze
                          zaspokojenie jest tuz tuz, na ogol konczy sie to mniejszym lub wiekszym
                          niesmakiem, no chyba ze ta milosc sie znajdzie

                          jezeli czlowiek sie nastawi tylko na sex, to wszystko jest ok bo dostaje to
                          czego oczekiwal

                          tak ze wszystko zalezy od nastawienia

                          sex ostatnio z prokreacja tez ma coraz mniej wspolnego, bo jak wiadomo w wielu
                          krajach jest ujemny przyrost naturalny

                          ja osobiscie uwazam ze sex dla sexu to najlepsze wyjscie :))))) ale oczywiscie
                          kazdy moze sie sexic po swojemu hahahaha
                        • 25.05.06, 11:46

                          ano, moze i masz racje gunther ;) ale jednak chyba nie.....
                          sadze, ze jakos mimo wszystko tesknimy za uczuciem, nawetj, jesli sie do tego
                          nie przyznajemy.... no, moze poza sporadycznymi dewiantamy ;)
                          choc ostatnio idea rozmnazania pociaga mnie bardzo ;)))) jedynie rozsadek
                          trzyma na wodzy ;)
                          asiu, pan mlody rzuca mucha (lub innym krawatem, choc przyznac trzeba, ze mucha
                          latwiej rzucic), panna m. rzuca bukietem lub welonem, jak bukiet za ciezki ;)))
                          a z podwiazka to jest taki numer, ze trzeba miec kiece szeroka, bo pan m. wlazi
                          glowa pod i zebami sciaga podwiazke, no i wszyscy maja fun ;)
                          ja dodam ze swojego podworka, ze mozna zrobic panu mlodemu tor przeszkod z
                          talerzy (pelnych) w strone malzonki, zawiazac oczy, obkrecic kilka razy po
                          czym.... szybciutko i bezszelestnie usunac talerze a pan m. sie meczy; warta
                          uwiecznienia jego mina, gdy zrealizuje pod koniec, ze on sie stresowal i
                          gimnastykowal a tu taki podstep ;)))))
                          no, caluski,
                          Iwona
                          T. nie martw sie, peace ;)
                          ps. plecaka nie ma nadal, ja juz robie dym :) zobaczymy co z tego bedzie
                          (ogien??)
                          • 25.05.06, 13:26
                            no to sie odczepiam od Was, tak
                            myslalem zreszta ze jak powiem
                            ze mam inne zainteresowania, to i
                            tak nie bedziecie ze mna chcieli
                            rozmawiac ;-)
                            • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.05.06, 22:32
                              Tomek to co robisz ze swoim f.... no nas ani ziebi ani parzy, tyle ze z twoja
                              glowa cos nie tak, ale mlody jestes moze jeszcze kiedys zmadrzejesz
                              • 25.05.06, 22:40

                                zabawne jak niektorzy opanowali dziwnie umiejetnosc czytania ze zrozumieniem -
                                znaczy chyba z nie-zrozumieniem, albo raczej, zrozumieniem scisle subiektywno-
                                interpretacyjnym ;))))
                                sporo takich ludzi, jak sie przejrzy fora, wiele jest takich odbijanych
                                pileczek, ludzie wyczytuja z czyichs postow niestworzone rzeczy, ktorych tam
                                technicznie rzecz biorac wcale nie ma....
                                scislej mowiac - kwitnie projekcja na wielka skale, i plucie jadem (to taka
                                nasza narodowa cecha, niestety :((((), nawet czasami jeszcze zdziwienie ogarnia
                                czlowieka, ze tak wielka, po czym ze smutkiem sie reflektujemy....
                                coz, rozwoj umyslowy to bolesna praca, jak widac ;)))))))
                                caluski,
                                Iwona
    • 26.05.06, 01:51
      Tomek, Ty mi przypominasz pewien rodzaj kierowcow, ktorzy chcac skrecic w prawo
      jada prawym pasem przez kolejne 15k, blokujac innych, zeby dowiedziec ze ten
      zjazd w prawo jest z lewego pasa, a nie z prawego;)
      krotko powiem, U R missing your point.
      komu postronnemu przyjdzie z info, jakie sa Twoje sexual preferences, przeciez
      na codzien nikt nie chodzi z napisem na plecach 'jestem hetero'. kontakty z
      innymi ludzmi w 90% sprowadzaja sie do komunikacji na zupelnie innych
      plaszczyznach niz sfera uczuciowa. a ta uczuciowa w dodatku jest podzielona na
      kontakty z osobami, z ktorymi niekoniecznie utrzymujemy sexual contacts.
      eg.rodzina. prosciej: comnie obchodzi, czy pani w sklepie, mechanik in a
      workshop, czy portier w mojej pracy jest hetero czy homo ? do czego jest mi
      potrzebna wiedza o ich sexual pogladach ? czy nie mozna ich szanowac jako
      ludzi ? tylko trzeba tolerowac, za to ze maja zgodne lub nie zgodne z moimi
      preferences ? tak sobie pisze, bo czasem mam wrazenie, ze temat rzeczywiscie
      zrobil modny, ze niektorzy homo lubia sobie przykleic sticker, zeby zbierac
      akceptacje, nobo jestem inny, jestem tabu .. i inne takie pierdy:)))) to sie
      chyba w psychologii nazywa 'syndrom pychy zebraczej', nie przejmuj ale moglam
      cos przekrecic, bo ja sie mam do psychologii jak kon do koniak ;))))
      • 26.05.06, 02:02
        Gunther :))))
        wiesz z tym kopaniem, to nie przesadzaj. dobrze wprawdzie utrzymac balance w
        naturze, ale ... noooo, zeby to nie bylo zab za zab i tak dalej :))))
        wynik 0:1 ? wyrownuj :)))) pozwolisz, ze usiade na trybunach i po-kibicuje ?

        kiedys napisales, ze milosc jest do bani ...
        hm, ja mysle ze do bani sa nasze oczekiwania :))))
        nobo
        po chwilach za-uroczenia, caly romantysm zniknal i co ? zostaje szara
        rzeczywistosc, z ktora sobie nie radzimy ? wszystkiemu winne ...(wpisac
        odpowiednio;) krasnoludki ? zgodze, milosc sama w sobie jest uczuciem
        romantycznym, bo kto racjonalnie myslacy zamieszkalby z obcym czlowiekiem w
        jednym domu i pral mu skarpetki ? no sam romantism nic dodac, nic ujac :))))
      • 26.05.06, 02:37
        chle chle ja tak lubie ;-) byc dziwny.
        raczej ty pierdzielisz nie na temat, bo
        temat byl o seksie. moze rzeczywiscie z
        masz cos z czubkow ?
        wyobrazam sobie stara,cala pomarszczona,
        spocona baba, w okularach, nic lepszego
        nie ma do roboty,znajomych na lekarstwo,
        wieczory z jamnikiem przy kominku, moze
        nawet pudel bo wyglada rownie kretynsko,
        zadnych znajomych, b nikt nie m zrozumie
        jej specyficznego poczucia humoru. dawno
        wyjechalas z kraju, nie wiesz ja tu sie
        zyje, wiec sie nie wypowiadaj.
        • 26.05.06, 03:57
          masz racje co do jednego: stara jestem :))))
          nobo dla 20latka, jusz 30 latek wydaje stary, dla 40latka pewnie 60latek to
          bardzo stateczny wiek i tak dalej, mozna dozyc nawet 100 lat i obudzic z reka w
          nocniku, i rozgladajac pytac gupio: i to jusz wszystko, o boshe ???
          Taaa ... dawno wyjechalam. dawno nie bylam w kraju nad Wisla. wierze, ze wsrod
          pieknych blokowisk nie wyposazonych w kominki ;)))) swiszcze wiatr jak dawniej,
          a te betonowe klocki i walace kamienice zabytkowe zamieszkuja tylko
          nieudacznicy i lenie, ktorych nie jest stac na kominek. reszta pracowitego
          spoleczenstwa zamieszkuje nowoczesne i super lux domy z widokiem, hm na Giewont
          moze byc ?wyposazone w spa i oczywiscie kominki. co bardziej aktywni i sprytni
          to maja nawet kominek na szczegolne okazje, kominek na dzien powszedni i
          kominek goscinny. grzejac przy kominku lud pracujacy miast i wsi, zalewa swoje
          radosci martini, henessy i champagne, zagryzajac to wszystko homarami i
          kawiorem rosyjskim oczywiscie. tylko leniwy margines celowo unikajacy pracy nie
          posiada kominkow, dlatego z zawisci kupuje sobie comp i wypisuje tu nonsense.
          OK enough ... skad wytrzasnales ten kominek w Australii, to jest pytanie :))))
          i tak za duzo space tu poswiecilam ... eh.
          • 26.05.06, 04:30
            OK to o czym bylo ? :))))

            ... kaftanik, oooo jaki twarzowy :))))
            jusz jusz wlasnie wymyslilam, jak to zrobic, zeby uniknac tej szarej
            codziennosci, zeby tylko fun, fun, fun i przesiadac z kanarow na halkidiki, z
            las vegas, poprzez great canion i desert(pamietam o Tobie Tizedik:)do monte
            carlo ... wystarczy sobie wybrac odpowiedni obiekt do milosnych uniesien, taki
            co to ma wystarczajaca ilosc srodkow hm i podobne plany ;))))znaczy w sprawach
            podrozy;) potem mozna sobie kogos wynajac do urodzenia dziecka, najlepiej w
            kolorach latynowskich, bo taka karnacja teraz w modzie, sliczne dzieci
            wychodza, potem kogos do wychowania. jak dorosna to oddac smarkaczy do eton,
            czy cus, zeby nie plataly pod nogami tylko beda siedziec w internacie, nie
            mylic z internetem chociaz pewnie tez. zadnego mycia garow, aut, zadnych
            cieknacych kranow, wyrzucania smieci, brudnych skarpetek he he. no wszyscy
            chyba sie nie dopchaja, bo moze wystapic deficyt na baronow, lord'ow i
            prince'ow :))))w koncu ale warto sprobowac, w koncu o prawdziwa milosc warto po-
            walczyc :))))))))))))))))))))))
            OK teraz serio ...
            jak nie wyjdzie, to proponuje zakochac od 18.00 do 7.00 rano. pozostale
            godziny, robic te nie lubiane rzeczy i nienawidziec szczerze przyczyny tych
            podlosci :))))potem jemu wybaczyc, po czym znowu znienawidziec ... w ten sposob
            raz na dobe przezywac uniesienia milosci i apogeum wscieklosci zwiazane z
            eksplozja nienawisci, a zwiazek jest trwaly, monogamiczny i az paruje od uczuc
            goracych.
            OK bredze i jusz przestaje :)
            teraz bedzie o sex ...
            z tym popedem to troche dla mnie moda, niz rzeczywista walka z abstynencja
            Gunther :)))) wszyscy wokol maja 20 stosunkow na tydzien, a moze wiecej :0 to
            jak to ja nie moge ? no jak ? obawy kobiet, ze moze im 'zarosnac pajeczyna' sa
            jusz chyba z epoki kamienia, w podswiadomosci ale ciagle istnieje mit ze nalezy
            ciagle jak najwiecej, bo inni to robia, to ca ja nie, nalezy podniesc srednia,
            nie chcemy byc inni, gdzie nam do francuzow ? oni to chyba nic tylko ... hm, no
            wlasnie, jakby tu rzec ... condoms w sklepach leza kolo chewing gum przy samej
            kasie, no jak nie kupic ? przeciez kazdy bierze ...
            o cholera, a kiedy ja ostatnio ... hm ... skad ta pajeczyna ??? :))))))))))

            mozna by dlugo jeszcze, mowilam nie odwiazywac rekawkow :))))
            napoleon puscil do mnie oko, wiec ide go troche pocwiczyc. niech wie, ze
            walewska to ja :))))jego jedyna milosc, ciekawe jak wyrazi swoje uczucia, jak
            nie zna polskiego ;)aaa ... jest jeszcze body language ;)

            i pe-esik:))))
            przeniesli mnie do sali B, wpadnijcie wieczorem bedzie impreza :))))
            napoleon bedzie spal.

            zdrowko wszystkim, obiecuje ze nonsens nomore :))))
            czasem inaczej nie wychodzi, nonsensem nonsens ;)

        • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 26.05.06, 04:30
          wiesz co tomek, mam ciebie serdecznie dosyc, zupelnie nic do ciebie nie
          dociera, objaw kretynizum? zrob mi ta uprzejmosc i wyniesc sie z tego watku tak
          jak zreszta obiecales, czy tez nawet swojego slowa sobie nie jestes w stanie
          dotrzymac???
          • 26.05.06, 08:18

            co ty, asienko, nie wyniesie sie, znam takich jadowitych :/
            najlepsze wyjscie to nie karmic trolla od zaraz ;))))
            zeby nie zrobilo sie tu jak na tych "towarzyskich" co to kazdy leczy swoje
            frustracje i zolc, i sypie obelgami jak z rekawa;
            enough, howgh;
            a mnie sie podoba koncepcja wspolnego podrozowania, tylko te latynoskie dzieci
            cos nie ten tego, pys, ja tam wiesz jakie (niestety chyba trollopodobne, ale na
            pewno ladniejsze beda, prins przystojny ;)))))) a jak sie cos znarowi to bedzie
            przystojniejszy ;)))))) a podrozowac mozna tez na pobliska plaze, lasek,
            okolice, i piknikowac....
            a z tymi francuzami i sexem to bullshit jeden, oni wcale nie czesciej ;) moze
            tylko bardziej wyrafinowanie, ale i za to nie recze ;)))))
            no, ale kumple z nich przedni, to racja;
            caluski, ide na policaj ;)
            Iwona
            • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.05.06, 11:17
              Siemaneczko:)))
              no dobra Zaba jak bedziesz mi kibicowac w moich golach,to juz mi lepiej;)
              alezes kurde dala rowno po rajtuzach z tym seksem,ja tam tak bardzo opinia
              ogolna sie nie przejmuje i brukowcow nie czytam,takze nie wiem jakie sa ten
              tego wymagane normy czy statystki w tej materii.trzymam sie swojej no tego
              normy;)tak napisalem,ze wedlug mnie to malo kto juz mowi o uczuciach,tylko o
              seks no to jak seks bez milosci,to tylko o proekreacje chodzi.
              tylko Amiga Twojego pisania i miejsca na wontku szkoda rzeczywiscie na tego
              trolla.spokojnie damy sobie rade.
              co jeszcze dorzuce ciekawego na temat tym razem,to znaczy o pracy,trzeba sie
              starac jak mial byc co trzeci wpis;)w marcu tutaj weszla nowa ustawa pracy i
              kurde chcialbym zeby ktos mnie uswiadomil o co chodzi.bo wedlug mnie to
              wyglada,ze Howard chce na sile zamerykanizowac Australie.ta ustawa tak z
              grubsza pozwala pracodawcom manipulowac zarobkami.do tej pory byly gwarantowane
              podstawowe awards i nawet powiem ze te warunki calkiem fair,bo kobiety maja te
              same place co mezczyzni.natomiast ten nowy system wprowadza umowy o prace i tym
              samym daje wlascicielom prawie calkowita swobode,jak beda placic pracownikom.no
              taka kolomyja bo ustawa weszla w zycie i nic nie mozemy nawet podskoczyc.tak ze
              widzisz Tizedik i u nas nie wesolo.ja to mysle,ze ludzie w Polsce nie pozwola
              sobie tak dlugo robic na glowe.w Polsce zle i u nas robi sie gorzej,to gdzie
              szukac tego spokoju?moze Amigo wygra nam cos i kupie sobie prywatna wyspe:)))
              ide na jednego do pubu a jutro na rybki z ranca.dzisiaj grzalo fest w poludnie
              ale nad ranem chlodno rzeczywiscie.
              spadam i wasze zdrowko nieustajace wypije dzis
              • 26.05.06, 15:36

                P. ależ dlaczego Ty zamiast wysilić swój fantastyczny umysł omijasz problem
                łukiem i przywalasz z innej zupełnie strony. odpowiedz na moje posty, a nie na
                swoje. wydaje mi sie ze do tego tematu podchodzisz zbyt emocjonalnie. wszystkie
                Wy tu kobiety staracie sie wykazac, ze takie strasznie samodzielne i dojrzale,
                jakby chcialy zamaskowac takim gadaniem wlasne leki, obawy i fobie. Aska-
                mamuska jak sie zacietrzewiasz? Czemu jesteś zła, że inni postrzegaja świat
                innaczej niż TY albo go po prostu inaczej przedstawiają? Dałaś dość jasny obraz
                swojego podejścia. Wybacz, ale jeśli generalizując i znikształacając moją
                sytuację starasz sie deprecjonować jakość mojego zycia, dajesz wyłącznie
                świadectwo o sobie. Ja sie tłumaczyć nie muszę z niczego.
                a do Ciebie Yvona to jakbym mówił do własnego ojca, godzinę gadam, a on i tak
                po godzinie nie wie co mówiłem.
                • 26.05.06, 17:52
                  tomek.matula napisał:

                  "...jakbym mówił do własnego ojca, godzinę gadam,
                  a on i tak... nie wie co mówiłem."

                  Rodzice znaja swoje dzieci najlepiej :).
                  Rozmawiaja dwaj nastolatkowie. Jeden mowi: "Moj ojciec to kompletny
                  kretyn". Moj tez - przytakuje kolega. Ci sami koledzy wymieniaja sie
                  opiniami o ojcach w wieku 25 lat. Moj ojciec to ciezki glupek - opiniuje
                  dwudziestopieciolatek - w ogole mnie nie rozumie i nie mozna z nim wcale
                  pogadac. Yeah, yeah - zgadza sie kolega. W wieku trzydziestu lat kolega
                  mowi ze zdziwieniem do kolegi: "Nie uwierzysz jak bardzo moj ojciec rozwinal
                  sie i zmadrzal od naszego ostatniego spotkania." Tez to zauwazylem - mowi
                  zdziwiony kolega.

                  Kontynuujac wspomniany przez Gunthera/Amigo temat PRACY dodam, ze jakkolwiek
                  w Stanach jest duza dowolnosc w placenia wynagrodzenia i uproszczona jest
                  procedura zwolnien to obowiazuje federalne minimum wynagrodzenia. Wynosi ono
                  5.15 na h. Osiemnascie stanow podnioslo minimum do 7.25 na h. Najwyzsze w
                  Stanach minimum jest placone w Santa Fe (stolica stanu Nowy Meksyk) - 9.50/h.

                  W ostatni poniedzialek maja obchodzi sie w Stanach Memorial Day. Dzien pamieci
                  poleglych weteranow wojen. Oficjalnie jest to dzien wolny od pracy.
                  Nieoficjalnie jest to poczatek lata. Doskonala pora aby wreszcie rozbic nasz
                  loteryjny bank www.powerball.com :).
                  Po poludniu kupie nasze losy i powtorze kombinacje numerow Asi.

                  Teraz gdy Asia bedzie pochlonieta planowaniem weselnej imprezy i moze
                  miec garaz i liczydlo zajete, byc moze Kazik nam udostepni altanke na
                  podzial kasy. Ciekawe jak teraz jego altanka wyglada :)?

                  Zaczelo grzmiec i padac. Przed weekendem powinno sie wypogodzic.
                  Miliony grill party czeka na pogodny dlugi weekend. Bedzie slonce...

                  Szacuneczek Amigos i czesc PRACY (trabajo),
                  mojito.
                • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 26.05.06, 20:28
                  gejowym skrytożercom stanowczo mówimy nie!!!!
                  • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 26.05.06, 20:39
                    dlaczego was nie lubię???
                    bo jesteście chorzy!!!
                    zobacz na ten przykład:
                    nikt cię nie pytał o twoje przeferencje seksualne o twoje pochodzenie ani o
                    kolor skóry.... ale gej potrafi zajść za skórę stanie i będzie krzyczał :"
                    jestem gejem jestem gejem!!!" a jak ktoś zapyta ze zdziwienia "co???" to zaraz
                    krzyczycie że jest brak tolerancji w narodzie więc się wynoś .. proponuję
                    holandię tam znajdziesz ziomali na każdym rogu...
                    powiem jeszcze jedno.. znam kilku upośledzonych seksualnie i oni znają moje
                    zdanie na ten temat ale są wporzo a ty wyglądasz mi na pajaca który za rękę z
                    posłem Kaliszem śmiga na paradzie równości!!!! żeby tylko się pokazać żeby ktoś
                    go widział... czy ktoś się tutaj obnosi że ma supre męża albo żonę???? NIE!!!!
                    dlatego takich jak ty nie szanuję....
                    • 27.05.06, 01:10

                      Hippo kochanie, jak mógłes tak mnie nazwać? paskudztwa ??? Krosty na języku
                      pewnie ci wyskoczyły :-)
                      Reasumując:
                      Wszyscy jesteście średni, albo wiecej ponad przecietni, tylko ja do Was nie
                      pasuje bo jestem zero dla Was.
                      Publiczność forum jest zwykle podzielona na grona osób, bo po to się do sieci
                      przychodzi by znaleźć "swoje" grono a wy jestescie tylko sami dla siebie.
                      zjawisko cyklicznego pojawiania się osób, które uważają, że mają prawo do
                      cenzurowania treści publicznych wypowiedzi innych ludzi, to normalka. jestem
                      inny dlatego nie potraficie mnie zaakceptować. tylko, ze nie mozecie mi nic
                      zakazać :-) Każdy zakaz ma sens, gdy istnieją środki przymusu za nim stojące.
                      Próba narzucania innym forumowiczom swojego i jedynie prawdziwego poglądu na
                      świat, kończy się zwykle kłótnią, wulgarnością, obrzucaniem fekaliami, itd.
                      Hasło sprzed lat: ZABRANIA SIĘ ZABRANIAĆ !!!!
                      • 27.05.06, 05:39
                        Nasze numery na jutro www.powerball.com :
                        02 05 07 22 25 PB 13,
                        13 19 32 34 53 PB 10,
                        08 16 17 33 40 PB 29. Wszystkie recznie wybrane :).

                        Z wiadomosci naplywajacych kraju, radosnych lub mniej,
                        zasmucila mnie ta o calowitym zniknieciu z okladek zdjec
                        topless kobiet na pewien czas. Czytelnictwo gazet wsrod
                        mezczyzn dramatycznie spadnie :(. Nie bedzie co czytac :).
                        Zeby tylko to nie odbilo sie na oczytaniu meskim. Mamy
                        juz przeciez znaczne sukcesy w walce z analfabetyzmem.

                        Hippo,
                        czesc :).

                        Tak troche dla sportu a troche sztuka dla sztuki, bez nadziei ze zostane
                        zrozumiany przez Tomka, przytocze pewne madrosci przyslow ludowych.
                        Jedno z nich mowi, ze jezeli dwie osoby sugeruja trzeciej, ze jest
                        pijana rozsadek nakazuje zastanowienia sie na tym i ewentualnie polozenie
                        sie aby stan odespac.

                        Cofajac sie lekko w chronologii watku to po uprzejmym przywitaniu kolejnego
                        watkowicza nikt niczego mu nie narzucal, niczego nie zabranial ani nie
                        ustalal tematow tabu. Na watku panuje wielokrotnie podkreslana i stosowana
                        dowolnosc tematow (o jedynym wymaganiu aby co jakis czas wymienic slowo
                        PRACA). Mnie, tak jak Pyska (tej od jamnika) i innych watkowiczow
                        nie interesuje zupelnie temat Twoich preferencji seksualnych. Mozesz,
                        jak chcesz, je okreslic. Przeczytam, przyjme do wiadomosci i przejde nad
                        tym do porzadku dziennego. Jezeli pojawi sie kolejny watkowicz robiacy
                        to z kolibrem lub wiewiorka zostanie tak samo potraktowany. Uprzejmie.
                        Z ewentualnym zainteresowaniem. I tyle.

                        Niekonsekwencja sa jeremiady na temat braku akceptacji od kogos
                        kto zupelnie niepytany deklaruje sie jako nietolerujacy kobiet.
                        Nie sadze aby moi forumowi koledzy/przyjaciele zechcieli razem
                        ze mna utworzyc sub-watek ignorujacy nasze zaprzyjaznione Panie
                        i omawiajacy nasze meskie kruche i latwo rysujace sie ego osobno.
                        No way, Jose!

                        Twoja deklaracja innosci tez moze pozostac bez zamierzonego efektu.
                        Prosze, nie badz tak dokladnie owiniety wokol siebie. Jezeli uchylisz
                        rabek swojego kokonu to byc moze zauwazysz, ze kazdy czlowiek jest
                        inny. Wszyscy jestesmy inni. I ten eklektyczny zbior naszych innosci
                        robi nas wszystkich razem bardziej interesujacymi.

                        Swoje peregrynacje po forach w poszukiwaniu akceptacji powinienes
                        zaczac od wejscia na kanal w warsztacie samochodowym i usuniecie
                        tego wyraznie drapiacego szklo kolca ktory wystaje z Twojego kontaktu
                        z ludzmi. Byc moze jest on produktem ubocznym chwilowego stanu
                        nieszczesliwosci z soba samym. Byc moze da sie on jeszcze usunac :).
                        Byc moze go nie zauwazasz. Byc moze nie chcesz zauwazyc. To tez jest
                        ok ze mna. Twoj kolec, Twoje zgrzytanie po szkle. Przyslowie warto
                        jednak rozwazyc.

                        Czesc Twojego postu, tak jak wspomniany przez Ciebie Twoj ojciec, po
                        prostu nie rozumiem. To znaczy znaczenie poszczegolnych wyrazow jest
                        mi znane ale sens umyka mojemu zrozumieniu. I to tyle na ten temat.

                        Saludos Amigos i pogodnego weekendu zycze,
                        m.

                        • 27.05.06, 10:47
                          Tak sie pod powyzszym bezczelnie podpisze.
                          Zgadzam siw w zupelnosci.
                          Mojito mam ochote powiedziec dokladnie to samo.
                          Ty zrobiles to w duzo lepszy sposob.

                          Dzisiaj rano znowu na ryby mnie zaproszono, zlowilem 1 Australian Salmon (jeden
                          z 2 na kilkanascie osob) i 2 kraby (sand crab). Oba wyczyny po raz pierwszy w
                          zyciu wiec milo.

                          Pogoda byla dzisiaj rewelacyjna, bylem na pewnym spotkaniu wlasnie zjechanych
                          imigratow i chyba sobie lewa (ta przez krotki czas ku sloncu wystawiona) czesc
                          facjaty ciut przypieklem.

                          Niestey, jutro rano czas w samolocik wsiadac i do domu wracac.

                          Podoba mi sie tutaj.

                          • 27.05.06, 14:57

                            mojito :)))))))))))))))))))))))))))))))))))
                            szopen, a ty znow o rybie marynie ;)))))))) no, ale co salmon, to salmon...
                            choc ja wole inne rybki ;)
                            lol, ale sie porobilo ;)
                            no, zobaczymy, zobaczymy....
                            tymczasem odczuwam silna potrzebe snu, wiec oddale sie po australijsku, hie,
                            hie ;)))))
                            caluski senne,
                            Iv
                            • 28.05.06, 09:50
                              Tomek, nie uwierzysz, ale od poczatku powstania tego watku czekalismy na
                              Ciebie! Tak, tak, leze powalona na kolana Twoja madroscia wrodzona i nabyta,
                              umiejetnoscia zrozumienia, co kazdy z nas chce powiedziec, i w ogole, jak
                              widzisz, brakuje mi slow. Ale to dlatego, ze jestem marna kobiecina, ktora za
                              glupia jest by w ogole wyrazic to, co mysli, o ile w ogole mysli, bo kobiety
                              przeciez z zalozenia nei mysla.
                              Jakbys mogl przeslac swoja fotogrfie, wydrukuje sobie, oprawie w ramki i
                              postawie przy lozku, zapale jakas lampke i zawsze bede stawiac piekne kwiaty
                              obok. Ach, a kolejna kopie bede nosic w potfelu, abys zawsze byl przy mnie (w
                              tym celu nawet sobie portfel kupie, a co tam). I to samo powinien zrobic kazdy
                              watkowicz! Naprawde nie rozumiecie, jaki wspanialy jest Tomek? Naprawde? Nie
                              wstyd Wam?
                              ok, spadam, ide pisac hymny pochwalne na Tomka czesc!
                              --
                              ♪♫♪♫♪♫♪♫♪
                            • 28.05.06, 09:54
                              Dlugo mnie nie bylo, a tu takie kwiatki....
                              Dobrze Was widziec, chociaz mam porzadne zaleglosci w czytaniu!
                              moze nadrobie, jak sie uda.
                              Pa, pa.
                              --
                              ♪♫♪♫♪♫♪♫♪
                              • 28.05.06, 14:49
                                po tak dlugim niebywaniu, witaj, sciele juz czerwony dywan :))))))
                                i jakas kawka/herbatka sie znajdzie tez ;)
                                do spokojnego poczytania, a sporo tego jest ;)
                                caluski,
                                Yv
                                • Gość: szopen IP: 206.73.209.* 29.05.06, 10:00
                                  No coz...

                                  Juz z powrotem w Chinach.
                                  Pada sobie deszczyk, juz ponad tydzien podobno.

                                  Pracy konkretnej nie znalazlem ale mysle, ze bedac na miejscu cos tam uda sie
                                  zalapac.

                                  Teraz intensywne kombinacje jak wszystko tutaj na miejscu pozalatwiac.

                              • 28.05.06, 23:43
                                jesteś tak małym człowiekiem, że trzeba by cię przez mikroskop oglądać.
                                dziwię się, że mając o mnie tak marne zdanie jednocześnie nie potrafisz przejść
                                obojętnie obok opinii na mój temat.
                                Nie bój się , twoja umiejetność czczego prowadzenia dyskusji poprzez
                                umniejszanie rozmówcy na pewno ci pomoże.
                                Osoby z taką megalomanią jak ty T.jeszcze nie spotkałam. Mam nadzieję, że tacy
                                jak ty nie rozmnażają się przez pączkowanie. Dla cywilizacji ludzi normalnych
                                było by to zgubne.
                                no idź już, idź, bo ci zupa wykipi T.
                                to wszystko, co mam ci dziś do powiedzenia
                                może jeszcze to, ze zaczynam ci szczerze współczuć
                                • 29.05.06, 07:09
                                  osoby rownie niekonsekwentnej tez ze swieca szukac....
                                  miales juz nie pisac? albo mialas (skoro piszesz "nie spotkalam")....
                                  • 29.05.06, 09:32
                                    spodziewałem sie takiej reakcji ;-)
                                    Ja nie biore udziału w narodowych zawodach w pluciu w dal. chciałem
                                    zobaczyć czy tobie przybyło inteligencji...
                                    czy Ciebie już nikt inny nie ekscytuje? odp..ode mnie.


                                    • 29.05.06, 15:34

                                      plecakowe :))))) znalazl sie!!!!! juz w domku ;) normalnie az mi sie rece
                                      trzesa, zaraz instaluje fotosy, mniam.....
                                      dzieki wielkie aniolom wszelakim, i jamnikom ;))) i kominkom, no i generalnie
                                      mam ochote wszystkich wysciskac :)))))))
                                      caluski,
                                      Ivona
                                      • 29.05.06, 19:29
                                        Leniwe, holidayowe siemanko,

                                        telewizor mi sie skonczyl. Byl ze mna od lat chyba dziesieciu.
                                        A moze i dluzej. Razem ogladalismy wiadomosci dobre i zle.
                                        Przy nim gryzlem palce z emocji sledzac losowania www.powerball.com
                                        Uklad mielismy ze soba dobry. Tolerancyjny i niekonfliktowy. Troche
                                        irytowala mnie koniecznosc odkurzania ekranu i obudowy ale to poirytowanie
                                        zachowywalem dla siebie. Nieabsorbujaca symbioza trwala.

                                        Chyba trzy lata temu popsul nam sie pilot. Po nieudanej probie zastapienia
                                        go innym (tez nie dzialal lub nie umialem do uruchomic) dalem sobie z pilotem
                                        spokoj i postanowilem sie czynnie ruszac wstaja z kanapy i recznie zmieniac
                                        kanaly. Czynnosc nie do wyobrazenia w Ameryce :). Zepsuty pilot byl wdziecznym
                                        tematem do rozmow ze znajomymi. Ewentualny brak dyzurnego tematu zawsze moglo
                                        zastapic pytanie: Dlaczego nie zrobisz cos z pilotem? Robilem - zostawilem
                                        pilota w spokoju.

                                        Ogladalnosc telewizji mialem kiepska. Wyraznie denerwujaca roznych
                                        ankieterow. Glownie wiadomosci a i te z czasem zaczely lekko zniechecac
                                        mnie do wlaczania telewizora. Do czasu rzucenia okiem na tytuly w prasie
                                        i ewentualnie na portal Gazety zylem sobie w blogiej nieswiadomosci.

                                        Ostatnio telewizor zaczal wymagac dluzszych pieszczot palcem przy swoich
                                        guziczkach (G i innych :). Uznalem to za chec zwrocenia na siebie wiekszej
                                        uwagi. Piescilem wiec guziczki/przyciski az do widocznego skutku i nabrania
                                        kolorow.

                                        Przedwczoraj telewizor po wlaczeniu usmiechnal sie do mnie blado i przez
                                        gesta mgle. Mimo pieszczot nie chcial zmieniac kanalow. Pozwolilem
                                        telewizorowi odpoczac. Kazdy z nas ma gorsze dni. Telewizyjny gorszy dzien
                                        przeciagal sie. Totolotka musialem sprawdzic juz komputerowo. Po kolejnych
                                        probach/pieszczotach ostroznie odlaczylem telewizor, odkrecilem antene i po
                                        raz ostatni objalem telewizor niosac go na zewnatrz do zsypu. Nie mogac
                                        patrzec ze wzruszenia na zamglony ekran, odwrocilem aparat monitorem do
                                        sciany. Delikatnie poglaskalem zgrabny kineskop zatrzymujac przez dluzsza
                                        chwile dlon na zaokragleniach i zamknalem za soba cicho drzwi.

                                        Odkurzylem pozostawiona wolna przestrzen w segmencie i wszedlem w
                                        nowa ere po-telewizyjna. Ta wolna przestrzen zaczela ozywiac moja
                                        wyobraznie. Moge z nia cos zrobic lub nie robic nic. Dobrze jest
                                        miec wybor. Ciagle mysle... Nie jestem przekonany, ze musze miec
                                        nowy telewizor. Na pewno nie od razu. Naciesze sie troche cisza i
                                        przestrzenna samotnoscia. Moze wiec kupie nowy a moze nie...
                                        Na pewno nie kupie przed wakacjami. Moze na jesieni. Podoba mi sie
                                        ta mozliwosc wyboru :). Brak telewizora tez budzi moje emocje.

                                        Super sprawa z powrotem plecaka. Trzymalem kciuki i kibicowalem
                                        losom plecaka. Wiem z doswiadczenia empirycznego, ze cudownie jest
                                        polaczyc sie po chwilach niepewnej rozlaki z ceniona wlasnoscia.

                                        Poleze teraz troche na kanapie kontemplujac zycie po-telewizyjne.

                                        Salud! Amigos,
                                        m.
                                        • 29.05.06, 23:38
                                          Zebym ja tak potrafila sie odciac od telewizora.....
                                          Po monotematycznym spektaklu ostatnich dni wysluchalam wiadomosci na TVN24
                                          (komercyjnej) i TVP1 (publicznej). Obydwie zaserwowaly nam tzw. echa. Od kiedy
                                          pamietam, kazde wydarzenie uznane za wazne musialo byc uwienczone tymi
                                          wlasnie "echami", czyli komentarzami. Kiedys te range mialy np. zjazdy partii w
                                          roznych (ale zawsze zaprzyjaznionych krajach), w nowych czasach zmienily sie
                                          tylko klasyfikacje wydarzen.... W rezultacie w pierwszej tv o tragedii w
                                          Indonezji powiedziano po 25 minutach (polgodzinne wiadomosci), w drugiej - po
                                          18 minutach. Polityka gora!!!! Tylko "nasi" inni........
                                          No i nadal odbywa sie niszczenie struktur panstwa przez milosciwie nam panujaca
                                          partie. Jak wiadomo, mamy wladze ustawodawcza, wykonawcza i sadownictwo. I
                                          tylko ta trzecia nie jest jeszcze opanowana przez "naszych". To boli i nie
                                          pozwala na zaniechanie dzialan prowadzacych do podporzadkowania sobie i tego,
                                          ostatniego juz bastionu niezaleznosci... Dzis odbyl sie spektakl pt. olewanie
                                          Trybunalu Konstytucyjnego. Zenujace:-( I niebezpieczne! To panstwo jest w
                                          niebezpieczenstwie! W potoku slow politykow i na zapleczu calkiem sympatycznego
                                          wydarzenia, jakim byla wizyta papieza, ciagle odbywa sie bezwgledna wojenka o
                                          wladze absolutna.
                                          Jestem pelna obrzydzenia. I strachu, nie ukrywam.
                                          A poza tym... W PRACY po staremu, chociaz coraz bardziej tak jak w calym
                                          panstwie...:-( W rodzinie nowe problemy, ktorych nie damy rady opanowac
                                          samodzielnie, ale trzeba siegnac po pomoc sluzby teraz zajetej dochodzeniem
                                          swoich praw, a niekoniecznie codzienna robota.

                                          A ja chcialabym byc lirycznie nastawiona do zycia optymistka........
                                          Wasza T.
                                        • 29.05.06, 23:59
                                          P pisze jak miś Koala nawalony strychniną po zjedzeniu tego swojego eukaliptusa.
                                          Ćwiczenie czyni mistrza P, powodzenia ;-)
                                          Spośród pisania pierwszej T przebija zgorzknienie i rezygnacja, może starość ?
                                          M jakoś nie mam ochoty robić przeglądu swojej twórczości i zgadywać o co też ci
                                          chodzi z tym telewizorem, po co to komu potrzebne ? nudzisz po prostu :-)
                                          złoszczą mnie ci którzy wpadają na forum jak druga T i robią zadymę bez powodu.
                                          Żeby zrobić wrażenie.
                                          A jesteś przezroczysta, nie ma u Ciebie nic .. wystraszyłem się, nie na żarty !
                                          wiem Y jest różnica miedzy posiadaniem poglądu na przyczynę odrzucenia mnie
                                          (z którym to pogladem ja się nie zgadzam) a przybijaniem piątki reszcie waszej
                                          paczki. wykazywałaś sie wrażliwością na poczatku, dlatego jestem w szoku.
                                          Nawet w mózgu ludzkim wykryto dodatkowy płat różnicujący mężczyznę od kobiety.
                                          Uczciwe badania mówią jednoznacznie na ten temat.
                                          jedyna osoba, co można czytać to Szopen.
                                          Wszyscy mają prawo do życia takiego jakie sobie wybiorą :-)




                                          p.s.Nie zadaję się z faszystami i homofobami, dlatego nie mam tu raczej już
                                          czego szukać.









                                          Swoją droga to interent chyba rozładowuje frustracje niż je wzmaga.


                                          • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 30.05.06, 01:52
                                            Bracie kurde,o mnie zapomniales.
                                            wiec ja ci sie przypomne
                                            RAZ JESZCZE MOWIE,SPIE..J!!!
                                        • 03.06.06, 13:22
                                          Nie wiem czy ktos pamięta, ale czasami tu zaglądałem w ub. oku, tylko ten wątek
                                          inaczej się nazywał...
                                          Bardzo mi sie podoba wasz wątek i to, że jesteście otwarci i choć stanowicie
                                          grupkę przyjaciół rozrzuconych po całym świecie, akceptujecie nieznanych sobie
                                          gości, takich jak ja. I to mimo, że istnieje niebezpieczeństwo złapania różnych
                                          tzw. trolli do wąta.
                                          Ja teraz znów wyruszam w świat, nie na długo, w sprawach zawodowych do Francji.
                                          Zabieram laptopa, więc może stamtąd wtrące swoje 3 gr. Pozdrawiam Panie i Panów

                                          serdecznie
                                          Józio Il-nicki
    • 30.05.06, 03:54
      enough is enough :))))
      Ole !
      • 30.05.06, 04:31
        Looney Tunesom mowimy zdecydowanie NIE.
        • 30.05.06, 08:02

          Tizedik, glowa do gory....
          moj plecak sie znalazl to i u ciebie sie rozjasni ;) na bank
          u mnie jakby tak poszukac to i tu, i tam znajdzie sie wiele niewesolego, ale
          raz ze przejsciowe, dwa, ze tak zawsze dobrze to by bylo lukrowato, nie? ;)) a
          poza tym w dobrym towarzystwie :))))))) co sie liczy podwojnie :)
          PRACA... hmmmm..... bywa roznie, czasami az mi slabo na sama mysl, a
          czasami.... fajni ludzie, fajne momenty.... wiem, moze to glupie, ale... ciesze
          sie z malych rzeczy ;))
          caluski,
          Iv
          • 30.05.06, 09:45
            Iwona, staram sie, ale bezradna jestem, bo wszystko w rekach lekarzy. Wszystko,
            czyli wiecej niz tylko zdrowie mamy. A oni...jak wyzej juz napisalam. Zreszta,
            co ci bede mowic, sama wiesz.
            A poza tym, moi drodzy, mam juz dosc tego palanta, ktory nam tu "zagoscil" i
            swoje frustracje wylewa, niejako przy okazji nas tu podsumowujac na podstawie
            tych skapych wiadomosci, czyli niektorych ostatnich wpisow. I cham z niego
            wcale niemaly. Qrde, to co mam ochote powiedziec, nie bardzo wypada napisac..;-)
            Ale po cichu TO mowie! W realu takiego by sie po prostu wystawilo za drzwi,
            tutaj z drzwiami klopot...
            • 30.05.06, 09:48
              Tizedik trzymaj sie :)))) poczta otwarta :))))
              trzymam co tam trzeba i crossed i tak dalej ...

              ... door ? jusz zalatwione.
              • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 30.05.06, 23:15
                no to ku pokrzepieniom serc :))))))0000


                photos.yahoo.com/brigyd
                Tizedik fajnie ze jestes, trzymam kciuki :)

                Yvonka dostalas jakas odpowiedz od Kazika?
                • 31.05.06, 04:59
                  Czesc PRACY,

                  dzisiaj bylo 33C. Obecnie jest 27C. Lato eksplodowalo.
                  Kobiet chodza juz prawie nagie. Jak chodza mezczyzni
                  nie zauwazylem :).

                  Do patriotyzmu dzisiaj doplacilem. Kolega Kolumbijczyk
                  sledzacy namietnie droge swojej druzyny zaproponowal mi
                  zaklad. Rozum mowil aby postawic na Kolumbie ale serce
                  krzyczalo odwrotnie. Poszedlem za sercem. Dziesiec
                  dolarow w bloto. Teraz bede uwazal z tym patriotyzmem.

                  Przypomnialem sobie, ze mam u Asi i Pyska po piec dolarow
                  z ostatniego rugby zakladu. Mam albo nie mam juz :).
                  Jutro gdy wygramy www.powerball.com polece odebrac.
                  Nasze numery:
                  11 14 21 23 50 PB 42,
                  15 20 28 34 53 PB 08,
                  01 03 04 12 25 PB 24.

                  Asiu,
                  Twoje letnie zdjecie bezjajeczne urocze. Przypomnialo mi,
                  ze dobrze jest miec nakrycie glowy na plazy :).

                  Tizedik,
                  trzymam kciuki. 3maj sie.

                  Dzisiaj bede w separacji z kordelka. Zobacze jak spi
                  sie pod przescieradlem. I ciagniety ta ciekawoscia
                  pisze dobranoc/dzien dobry odpowiednio,

                  m.

                  22:59/28C.
                  • Gość: Gunther IP: *.weblounge.net.au / 202.147.45.* 31.05.06, 06:18
                    Siemanko:)))
                    az sie balem zagladac tu,kurde jak to jeden czlowiek moze namacic.no oprocz
                    tego ze wiadomosci ze swiata tez nie ten tego,tam trzesienie ziemi tu w Timor
                    znowu sie tluka,w Polsce paranoja.o wycieciu przez cenzure pewnego artykulu
                    czytalem jakis czas temu,a teraz sie dowiedzialem ze tez pornograficzne
                    magazyny z kioskow zniknely na czas przyjazdu papieza.dajcie spokoj co to sie
                    dzieje.Tizedik teraz sie nie dziwie,zes nam cos podupadla na duchu;)dzisiaj
                    przymusowo pije za poprawe samopoczucia i nastroju,no i zeby tam sytuacja w
                    domciu sie poprawila.choroba w domu to powazna sprawa,a najgorzej jak jestesmy
                    daleko i niewiele mozna zadzialac.
                    Szopen ja tez mam przyjemnsoc ciebie czytac;)chociaz nie jestem ten tego.
                    szczegolnie jak piszesz o rybkach,gratulacje kurde salomona zlowiles mowisz?
                    to spora sztuka,musiales lowic z lodki z underwater monitor.ktos ci pomagal go
                    wyciagnac czy sam?ladna sztuka nie ma co.a z robota napewno cos trafisz,szukaj
                    przez internet.masz jakis przyblizony termin przyjazdu?
                    Asienko skarbie,ale dalas z tym bezjajowcem,to sirota dopiero:)))grunt to
                    poczucie humoru i tak trzymac:)))
                    spadam kochani,pracka wzywa;)
                    buzienka dziewczyny
                    czolko panowie



                    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 31.05.06, 07:28
                      Mojito zazdroszcze pogody, u mnie zimno, 10 stopni i codziennie cos siapi, no
                      ale nie jest zle, w piecu sie pali no i zdjecia z plazy mozna sobie obejrzec :))

                      5 dolcow u mnie masz, nawet z interestem, pewnie juz bedzie jakies 5.25 bo to
                      juz chyba ponad rok mam ulokowana Twoja gotowke, jak bys chcial zebym w cosik
                      innego zainwestowala to daj znac

                      Gunther a Ty czemu bales sie zajrzec? daj spokoj taki niedzwiadek i sie boi
                      bezjajowcow? hahahha

                      Szopen, wydaje mie sie ze znalezc prace najlatwiej jak czlowiek juz jest na
                      miejscu, tutaj a i pewnie a Au tak samo, nie bardzo sie spiesza. Ogloszenie w
                      gazecie, dwa albo 3 tygodnie na wysylanie zgloszen, potem pare dni na
                      segregacje, pozniej zadzwonia ze na interview za tydzien, pozniej jeszcze jedno
                      za nastepny tydzien itd itd, malo komu sie spieszy chyba ze czlowiek sie dowie
                      od kogos znajomego ze ktos wlasnie szuka pracownika i zdazy sie zglosic jeszcze
                      przed ogloszeniem w gazecie, to wtedy troszke szybciej.

                      Moj malzonek od chyba 4 miesiecy na Acc siedzi, znalaz sobie sam prace to ACC
                      sie bardzo zdziwilo, bo oni maja ustalony plan dla niego, wiec zrezygnowal. Oni
                      placa, on zalegle prace kolo domu wykonuje, od czasu do czasu do niego
                      zadzwonia, umowia na jakies planowe spotkanie i wszyscy zadowoloni. Malzonek bo
                      mu placa i nie musi pracowac, pracownicy w ACC bo sie moga wykazac swoim
                      dzialaniem i maja zajecie.
                      Nasze polskie dzialanie, ze wszystko bysmy chcieli juz, i wiemy ze to da sie
                      zrobic, tutaj sie nie sprawdza.
                      Jak czlowiek sie gdziekolwiek z czymkolwik spieszy to wszyscy na niego bardzo
                      podejzliwie patrza :)))

                      Gunther moze Ty wiesz co sie dzieje z Kazikiem, bo zaczynam sie niepokoic jego
                      nieobecnoscia, obrazil sie na nas? czy cos powazniejszego ?
                    • 31.05.06, 07:48
                      Yeah Amigo,

                      o pornografii nie wspomne. Wiadomo be! be! be! Ale zniknely podobno
                      na czas pewien czasopisma z naga sztuka na okladkach. Topless akty np.
                      Mozna by polemizowac o artystycznym przeslaniu zdjec ale "de gustibus
                      non est disputandum". Sztuka nie jedno ma imie i nie jednego mecenasa :).

                      Blady strach padl teraz na Hamburg. Wiadomo, biskup Rzymu jest z
                      pochodzenia Niemcem. Czeste odwiedziny moglyby spowodowac kazdorazowo
                      zamkniecie brzydkiej dzielnicy St. Pauli. Amsterdam tez sie boi.
                      Sasiedztwo dzielnicy Zeedijk ogryza ze zdenerwowania paznokcie. Nigdy
                      nic nie wiadomo. Tyle tysiecy kobiet ciezko pracujacych kobiet moze
                      znalezc sie na bruku. Paryz tez ma swoje za uszami. Wszyscy pamietamy
                      paryskie miejsca wstydu narodowego - Moulin Rouge, Lido i inne sprosnosci
                      na placu Pigalle i w okolicach. Czeste zamkniecia moga zachwiac ekonomia
                      miast. Strach przed zla ekonomia wzmacnia religijnosc. Ludzie modla sie
                      aby do tego nie doszlo. Z drugiej strony to moze i dobrze, ze w Polsce
                      nie ma takich brzydkich dzielnic jakie sa na wczesniej rozwinietym bylym
                      Zachodzie. Ekonomia w Polsce nie bedzie podlegac takim sezonowym wahnieciom.
                      Przyszlosc ekonomiczna wydaje sie byc optymistyczna.

                      Niektorzy starzy ludzie zwykli mowic, ze dobrego czlowieka bordello nie
                      zepsuje a zlego i kosciol nie naprawi. Ale tez podobno zdania sa podzielone.
                      I nie zawsze starsi ludzie maja racje...
                      • 31.05.06, 09:03
                        Gunther,
                        To byl Ozzie salmon nie calkiem to samo co salmon w Europie, no i olbrzym to
                        tez nie byl tak moze kolo kilograma. Zlowiony z brzegu (surf casting) o swicie.
                        Tak wiec wiekszych problemow z wyciahnieciem stwora na brzeg nie bylo.

                        W sumie juz po kilku dniach na miejscu zorientowalem sie, ze znalezienie pracy
                        w sytuacji kiedy ja bede sie zjawial za kilka miesiecy nie nalezy do
                        najlatwiejszych spraw wiec skoncentrowalem sie bardziej na rekonesansie okolicy
                        gdzie moglibysmy zamieszkac, rozpoznaniu sytuacji ze szkola dal corki, cenami
                        rozmaitych rzeczy itd.

                        Wszystko wskazuje na to, ze bedziemy sie przeprowadzac gdzies we wrzesniu. Z
                        powodu pewnych zawirowan politycznych musze poczekac do nastepnego tygodnia ze
                        zlozeniem rezygnacji. Szczerze mowiac nie moge sie tego momentu doczekac.

                        Asiu ja zdaje sobie sprawe z tego, ze zycie down under toczy sie w zupelnie
                        innym tempie niz to tutaj i az tak bardzo mi sie nie spieszy. W sumie sytuacja
                        gdzie po przyjezdzie mialbym kilka miesiecy na urzadzenie zycie na miejscu bez
                        potrzeby codziennego chodzenia do pracy bylaby idealna.

                        Mojito,
                        Interesy napewno tocza sie do przodu, firmy po prostu ciut zmieniaja asortyment
                        towarow i na czas takich wizyt miejsce wibratorow na polkach zajmuja swiete
                        figurki i baloniki z papiezem, a po wyjezdzie wszystko wraca do normy.
                        Czesc zatrudnionych w tej dziedzinie pewnie uzywa okazji by pojechac sobie na
                        wakacje.

                        • Gość: Gunther IP: 61.8.3.* 01.06.06, 05:29
                          Siemanko lunczowo;)
                          kurde cos spadamy,dziewczyny nie dawac sie ja tu za was zdrowie pije i wszystko
                          bedzie dobrze,a wlasciwie to juz samopoczucie powinno byc lepsze.ja to na
                          poprawe samopoczucia to na rybki,a jak nie moge to nawet jak tylko popatrze
                          sobie na takie sliczne dupeczki nawet no tego,to juz mi lepiej;)
                          Szopen to rozumiem jak z brzegu.chociaz uwazam ze salomon tutaj moze byc
                          znacznie wiekszy,nie bardzo kojarze jaki jest ten europejskisalomon?gdzie
                          lowiony,w ktorym oceanie?a wlasciwie wszystko jedno jak dojedziesz na stale to
                          poprobujesz inne kombinacje tez:)
                          Asienko slonko nowo-zelandzkie:)))ze mnie to taki niedzwiedz co go grizzli;)))
                          no moze juz bedzie spokoj.
                          Amigo te twoje wywody przypomnialy mi,ze dawno o majtkach nie bylo;)
                          Yvona znalazly sie wszystkie pary majtek czy taksowkarz sobie zatryzmal cos na
                          pamiatke?
                          no i spadam,za tydzien w pracy przeprowadzka
                          buzienka dziewczyny
                          graba panowie
                          • 01.06.06, 09:33
                            Sonecznie :))))

                            dzis bedzie optymistycznie, dzisiaj mam nastroj szampanski :))))

                            zdarzylo mi niedawno, ze podczas towarzyskiego integrowania z bliznimi
                            zetknelam z refleksja, ze fantasia wsrod ludzi zanika, o ile w ogole istniala.
                            no to ja nie zgadzam, ja wierze ze czasem sa przeszkody hm ... natury nie-prze-
                            wi-dy-wal-nej ale co tylko obejrze wokol, to widze ze spirit wsrod ludzi ma sie
                            dobrze i nawet rosnie :))))
                            wiem, ze to niemodne takie myslenie o innych i zastanawianie dokad ten nasz
                            piekny swiat zmierza. nooo, os galaktyki wprawdzie nie przebiega przez srodek
                            mego ego ale ... teraz podobno he he w modzie sa problemy zwiazane z brakiem
                            problemow. tak porobilo. wszystko powinno byc szybko, latwo i przyjemnie
                            koniecznie. a jak nie jest ?
                            nooooo, mozna przeczytac smutna historie, mozna zalozyc ciemne okulary, wypic o
                            jeden drink za duzo, utkac prywatny dywanik z niepokojow, smutkow i negacji ...
                            tylko po co ?

                            ... ale ze mnie zaden psi holog ;))))

                            zycie ostatnio zmusza mnie do czestszego obcowania ze slowem pisanym, dlatego w
                            dziedzinie filmowego ogladactwa mam zaleglosci ... marching of the penquins
                            Yvona obejrze, nie boj zaby ;)))) penquin to jest tez moj ulubiony character,
                            aha nie zwierz, character, bo ma character :)))) nie bede madrzyc na temat
                            actualnych produkcji ;)))) zreszta, jest takie powiedzenie: einmal ist keinmal,
                            aber zweimal ist einmal zuviel ( jeden raz to nic, ale dwa razy to o jeden raz
                            za duzo ) pieknie pasuje do takich roznych remake of the movie, albo mission
                            impossible part ?? pewnie bedzie kolejna.
                            ale o czym ? dostalam do obejrzenia film made by Iceland Fridrik Thor
                            Fridriksson 'Children of Nature'. wow, i jeszcze raz wow :))))
                            to pelna magii opowiesc o dwoje staruszkow zamknietych w domu dla starcow, czy
                            cos w tym rodzaju. czujac nadchodzaca smierc, pragna jeszcze raz zobaczyc
                            fiordy gdzie sie wychowali. kradna wiec samochod i wyruszaja w dluga podroz do
                            krainy swojego dziecinstwa. czystej wody realism magiczny, sa wrozki, elfy,
                            nawet sama nature chroni staruszkow przed niebezpieczenstwem. podczas poscigu
                            policji samochod dwoje staruszkow po prostu rozplywa w powietrzu ...
                            piekne :)))) i tyle fantasy :)))) i tak moze byc w real,
                            nie tylko w filmie :))))

                            ... podobno nazywa to pozytywne myslenie :)))) trzeba dbac o dobre
                            samopoczucie, qrcze nie jest to proste jak wszystko wali na glowe ... ja wierze
                            ale, ze jesli czlowiek ma jaks pasje, taka prawdziwe pasje, to wyjdzie z
                            kazdego dola :))))
                            no moze byc to PRACA :)))) aha, praca jako pasja :)))) moga byc to rybki ;)
                            moze czytanie, moze malowanie, moze hodowanie kwiatkow (si, si:), sex :0,
                            photography, moze racing (uhm) moze nawet gotowanie ... ale z pasja :))))

                            jusz stad ide, no worries, qrcze tylko ktos ukradl klamki ;))))

                            Asia ja mysle, ze Kazik jest chwilowo nieobecny myslami ;) moze potrzebuje
                            troche czasu ? najwazniejsze, ze wie ze o nim pamietamy :))))
                            no i altanka moze bedzie potrzebna do liczenia fortuny ?

                            Mojito :)))) holly sheets :)))) piekna pogoda w Philly :)))) u nas obowiazuja
                            zimowe kordelki ;)))))
                            no no, ja mysle ze Pope i tak wie dobrze, co dzieje za czerwonym swiatlem :))))

                            Yvona, to co ? w zdjeciach siedzisz czy 'cus' sie wali ? ;))))

                            zdrowka wszystkim :))))


                            • 01.06.06, 15:16

                              he, he, ja to mam teraz urwanie glowy ;))) znaczy zaliczenia sie zblizaja... i
                              juz dzis wykonalam przedwstepnie cos na ksztalt preparacji do egzaminu; ofiara -
                              zadowolona ;))))
                              gunther, majtek nie brakuje ;))))
                              a zdjec to jest ze ho, ho.... nieskromnie pochwale sie, ze bardzo ciesza oko i
                              piekne sa :))))
                              a teraz spac, bo juz jutro nie wstane ;))
                              caluski,
                              Iwona
                              • 02.06.06, 05:39
                                U nas w pracy ciut wiecej niz urwanie glowy.
                                W sobote i niedziele wizyta bardzo wysoko postawionych VIP'ow.

                                Obecnie stan szalenczy, panika, telefony co chwila dzwonia itd.

                                A ja luzik.

                                W poniedzialek zloze rezygnacje.
                                Mialem zamiar to zrobic w tym tygodniu ale w zwiazku z owa wizyta postanowilem
                                nie robic szumu i przeczekac.
                                • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 02.06.06, 06:10
                                  Siemanko:)))
                                  u mnie tez luzik pelny.wlasnie zabralem katane bo zimno i ruszam na happy
                                  hours:)w pracy mnie wkurzyli,wiec wzialem sobie pol dnia sicka.wszystko maja
                                  pod nos podane,wszystkie rysunki poukladane wedlug numerow i zamowien,cala
                                  dokumentacja w teczoszce rowniutko i kurde czepiaja sie szczegolow.wpadl taki
                                  idiota ze tak powiem z innego rejonu i szarogesi sie jakby wszystkie rozumy
                                  pozjdal.dobra zostawilem go z tym balaganem i zobaczymy,zastrzeglem sobie zeby
                                  tylko moich folderkow nie dotykal:)))kurde z choinki sie urwal,no zobaczymy jak
                                  sobie poradzi.
                                  tymczasem kochani u nas zimno ruszam sie ogrzac od srodka,bo to nie ma innego
                                  wyjscia.
                                  Tizedik jak humoreK,lepiej?
                                  Yvona,ja to bym sobie schowal jakies majtasy na pamiatke,jak ladne;)
                                  buzienka
                                  • 02.06.06, 09:47
                                    Gunther siadaj ! pala !
                                    ;))))
                                  • 02.06.06, 09:55

                                    ....sugerujesz, ze moje majtasy nieladnie? ;))))
                                    ten kierowca to muslim byl, wiec raczej nie wolno mu chrzescijanskich majtek po
                                    domu wieszac ;)))) co innego, gdybym miala czador ;)))))))
                                    oj, zimno, zimno....
                                    normalnie juz sie nie moge wiosenki doczekac, a przeca jeszcze zima sie na
                                    dobre nie zaczela....
                                    ja z kolei spadam na mala drzemke,
                                    buzka,
                                    Yv
                                    • Gość: Gunther IP: 60.228.128.* 02.06.06, 13:20
                                      nie ja nic takiego nie powiedzialem,gdzie?klaniam sie nisko Yvona ja wrecz
                                      odwrotnie podejrzewam mlode i zgrabne ksztalty:)))
                                      zimno u nas rzeczywiscie i na dodatek pada.z pubu mnie wczesnie dzis wywialo,bo
                                      powiem wam ze cos mi zaszkodzilo.zdziwiony sam jestem,bo na rozne takie
                                      zatrucia kulinarne jestem raczej odporny.co mnie cieszy to ze napewno to nie
                                      alkohol:)))w lunch zjadlem lasagnie i ona cos mi od poczatku nie podchodzila.

                                      Pysiek co to znaczy siadaj,ja dopiero zaczalem kurde;)))w porzasiu zdrowko?
                                      musze jakos was dziewczyny rozruszac,bo znowu spadamy.gwoli wyjasnienia to za
                                      moich czasow pal w szkole nie bylo,byly za to dwoje;)o co chodzi?ja myslalem,
                                      ze to nasz ulubiony temat.sama zes kiedys pisala ze Calvin wyzwolil no tego te
                                      meskie posladki i pokazal swiatu,no wiec tak na przekor;)bedzie o majtkach,
                                      majtasach,majtuniach i majtusiach:)chcialem napisac,ze obserwuje od jakiegos
                                      czasu dziwna mode.chyba zaczela to Elle McPherson bo od modelowania przeszla na
                                      produkcje swojej prywatnej linii majtek lub majtasow.a potem to co jedna zrobi
                                      sie troche slawna,to buch rusza produkcja majtek;)ta byla zona James Pakera tez
                                      zreszta modelka,to nie dosc ze majtki to jeszcze kostiumy kapielowe.Kylie
                                      Minogue majtki,taka inna tubylcza spiewajaca gwiazda Delta majtki.Britney
                                      Spears perfumy,to samo Paris Hilton,ale Jessica Simpson majty kochani:)wiec nie
                                      dziwie sie ze taki jeden tutejszy zloty olimpijczyk Ian Thorpe,tez zabral sie
                                      jak trza do roboty i jako druga profesja projektuje majty;)temat jest o pracy w
                                      zupelnosci bo to jest tak,ktos robi kariere jako piosenkarz jak Kylie Minogue a
                                      tak dla asekuracji na boczku,druga pracka;)i pieniazki sie robi bo majty
                                      markowane sa imieniem gwiazdy.prosze bardzo a my tutaj glowkujemy jak skuscic
                                      fortune,kiedy inni no na majtkach juz robia miliony;)
                                      dobra koncze bo musze sie udac tam,gdzie krol piechotka;)
                                      buzienka dziewczyny
                                      graba panowie
                                      • 02.06.06, 13:47
                                        nie spalam ;))) za to posprzatalam (!!!!;))))))))))), no, czesciowo, wokol
                                        legowiska i w szafie, przy czym okazalo sie, ze zapalalam checia podarowania
                                        mojej mamie kilku moich bluzeczek :) i to calkiem, calkiem.... problem w tym,
                                        ze troche mi sie przybralo, zwlaszcza w tak zwanych kulminacyjnych
                                        momentach ;))) wiec mamie lepiej sie przydadza, bo u mnie tylko w szafie
                                        plakaly....

                                        no, skoro o PRACY ma byc, to moze, kochani, wypuscimy linie majtasow
                                        wontkowych? z nadrukami postow co poniektorych ;))))) bedzie co ogladac ;)))) i
                                        merytoryczna czesc zapewniona :) a co do Elle i jej majtasow - znaczy ich
                                        dopelniaczy w postaci gornej - biustonosze to sa dla jakichs desek, cholera,
                                        ale nic to, bo ona ma jakis pensjonarski styl, falbaneczki, koronki i groszki w
                                        jednym, dziadostwo.... znaczy sie jak dla jakichs pretensjonalnych niun ;)))

                                        ...oj, jak fajnie spiewa Macy Gray z afrykanczykami :))))) na mojej plytce,
                                        takiej pure Czarny Lad ;)))))) "Red Hot Riot" - tytul plytki, a wydana w
                                        nieciekawej intencji, bo chodzi o AIDS, wlasnie tam.....

                                        no, a teraz, coby nie bylo monomajtkotycznie, mam pytanie: czy zetkneliscie sie
                                        z dzialalnoscia i terapiami niejakiego Berta Hellingera? to byly misjonarz
                                        niemieckiego zdaje sie pochodzenia, dzialal u zulusow i stamtad przyswoil sobie
                                        pewne techniki szamanskie, a to co robi to sie nazywa "ustawienia rodzinne";
                                        otoz pokrotce chodzi o to, ze tkwimy w jakichs ukladach rodzinnych, ktore
                                        determinuja nasze zachowania, jezeli byly jakies nieprawidlowosci w
                                        zaprzeszlych czasach to nas to determinuje (i nasze zachowania)....z tego co
                                        czytalam na necie i na jego stronce to cos jest na rzeczy....
                                        z drugiej strony budzi sie we mnie moja wrodzona nieufnosc i nie do konca sie z
                                        tym?/na to? zgadzam.....

                                        bo z jednej strony blah, blah, blah, jestesmy kowalami itd... ale kto patrzy
                                        uwaznie widzi, ze to za przeproszeniem g... prawda, juz sam fakt urodzenia sie
                                        tu czy tam determinuje mocno nasze pozniejsze polozenie, czyz nie?.....
                                        a skoro ksiezyc ma wplyw na taki zywiol jak oceany, to co promieniowanie
                                        kosmiczne i inne "bzdety" moga "wyczyniac" z takimi robalami na dwoch nogach,
                                        no nie? ;)))))
                                        wazne chyba, zeby nie stracic perspektywy z zadnej strony i nie dac sie
                                        zwariowac ;))))) hie, hie....
                                        caluski,
                                        Iwona
                                        • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 03.06.06, 00:15
                                          elo elo
                                          znowu coś napiszę.... jeszcze nie wiem co ale napewno coś...
                                          powoli nas kręci ziemia powoli się każdy z nas zmienia ale dookoła świata
                                          zmieniać się nie stara to dziwna mara stąd wam wara to nasze życie i nasze
                                          historie... was mam i siebie oh w mordę....
                                          powoli szyję wam story jeden ma fory inny ma pecha odbijają się od ścian bloku
                                          echa...mam swoje marzenia tworzy to ciśnienia w was i potęguje je czas to nie
                                          jest dla mas przekaz
                                          witam was i żegam poniekąd bo goni nas ten czas nas
                                          w zyciu mamy łatwo ale ten takt to życie o którym mówić nie łatwo masz to teraz
                                          więc sprawdź to
                                          opowiem o tym to czym dym zasnuty tworzył tego przekazu nuty ten tekst nie
                                          będzie zatruty bo do tej grupy należę
                                          i wierzę tak zupełnie szczerzeże od tej miary w każdej mierze będę opisany
                                          szczerze
                                          byłem tam lat dziesięć czy dwanaście ilu nas było nie wiem na naszych dłoniach
                                          papilarne linie zapisane w genach przez które ktoś ginie i w dół zpomnienia
                                          minie statecznie czy czynnie za swoje dzieciństwo słynie...
                                          pamiętam zioma który w odchłań popadł totalnie wieczną to czyni od dzieciństwa
                                          wiarę sprzeczną dzisiaj jeszcze mnie łzy męczą i boga pytam czy jego plan tym
                                          planem ofiarą skrytą by szczęśćie było zagatką wieczną czy i dlaczego jego
                                          zabrał????
                                          nie mam nic pozytywnego nawet płacze teraz moje ego które próbuje dopiąć swego
                                          minęło lat kilka a mi nadal brakuje jego..
                                          opowiadam o moim przyjacielu który miał lat dziesięć i umarł i opuścił nas bo
                                          jego minął czas a wciąż trwa on dla nas ten czas co jest dla mas a on siedzi w
                                          głowach w nas..
                                          drugi miną na słupie gdy się wozem zawiną z prędkości naddźwiękowej słynął
                                          na jego pomniku łzy jego dziewczyny do dziś płyną...
                                          kolejny skoczył z dachu i oszedł do piachu bo miał dwadześcia kilka wiosen ale
                                          rak go drążył jątrzył i te sytuacje stworzył śmierć ich zabrała a duch zły
                                          nadal krążył... mało mu było zabrał ze sobą dziewczynę miłą i ojca kumpla mego
                                          młody był ale przed śmiercią się nie ukrył....
                                          kolejne sarkofagi wypełniły kumpli ciała co znały dragi albo procentów lagi
                                          koszmar wykolejenia drogi jak przechylenia wagi...
                                          teraz czekamy na nasz czas jak w kartach as bije wszystko przelot nad głową
                                          życie tańczy nisko a walka o wszystko ...
                                          jeszcze było kilku nazwisk nie pamiętam po pokoju sie szwędam wspominam nie
                                          ściemniam
                                          życze wam życzę wam mniej nagrobków niż sam mam
                                        • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.06.06, 00:41
                                          Siemaneczko,
                                          no dzis nie pada a nawet slonce przeswieca przez chmury.moze by tak skoczyc na
                                          rybki?kurde ale mnie korci;)
                                          Yvona,ja tam nie wiem czy rozmiary male,popatrzylem na Elle i ona calkiem ten
                                          tego:)))jest gdzie oko zatrzymac a zobacz ile ona ma lat kurde;)a w sklepach to
                                          moze i dla pensjonarek,grunt ze pieniadz sie kreci.ja mysle ze jakby dziewczyny
                                          nie kupowaly to by tego nie bylo.marketing to jest wielka maszyna,oni doskonale
                                          wiedza co idzie a co nie.
                                          no i kochanenka trzasnelas taki wywod:)ja z rodzinka mam bardzo dobre uklady,
                                          ale masz racje te nasze no nawyki skads sie biora,napewno od rodzicow.ten
                                          niemiaszek to chyba fachura od terapii rodzinnych,na mnie nie zarobi wiec;)ja
                                          biore zycie jak jest kochanenka i dalej nie wiem dlaczego tyle jem;)nie wiem
                                          tez dlaczego neci mnie pewien typ kobiety upartej;)
                                          spadam bo znowu pale oberwe;)
                                          buzienka dziewczyny
                                          graba panowie
                                          • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.06.06, 00:52
                                            Siemanko Hippo,
                                            to ci powiem ze to kazdy z nas nosi pamiec bliskich ktorzy odeszli.to ksztltuje
                                            nas jacy jestesmy.no ja to tego nie stracilem az tylu kumpli co ty,ale nieraz i
                                            nie dwa cofam myslami do pewnego wydarzenia.gdybysmy wtedy nie wypili,cozesmy
                                            wypili,gdybysmy wtedy nie dali zaru,a dalismy.na coz takie gdybanie sie teraz
                                            zda?nie wroci zycia,to tyle.
                                            graba
                                            • 03.06.06, 04:42
                                              Dzien dobry wszystkim,

                                              chcialem tu podziekowac Wam wszystkim za pamiec o mojej skromnej osobie.
                                              bardzo milo mnie zaskoczylo ze Asia, Tizedik, Yvona,Borysa jakos sobie Ciebie
                                              nie przypominam ale glowa juz nie taka, Mojito nawet przeniosl siedzibe glowna
                                              do mojej altany, bardzo mi milo.
                                              nie pisolem chwilowo,no bo tak jak mowilem jak glowa sie czyms klopocze
                                              to i pisanie nie wychodzi.
                                              taka niespodzianke zycie mi zmajstrowalo,ze w glowe zachodze ale tak to
                                              wlasnie jest. nagle cos sie stanie i nie wiadomo jak reagowac. ja przyznam
                                              sie Wam ze ciagle nie moge wyjsc z oszolomienia.poczulem sie wystawiony
                                              na wielka probe i niestety nie bardzo z tej proby calo wyszedlem.
                                              z Waszego pisania tyle ciekwaych rzeczy wyczytuje, a najwazniejesze ze nie
                                              jestescie obojetni na to co sie dzieje wokolo w swiecie. razem to chociaz
                                              mozna przyjemnie porozmawiac tak i w grupie mozna wiecej cos zdzialac.
                                              pamietam o Was wszystkich i wspominam bardzo milo
                                              pozdrawiam serdecznie
                                              • 03.06.06, 04:44
                                                specjalne podziekowanie nalezy sie komus, ale to ja juz przywatnie zalatwie.
                                                powiem Wam tylko, ze nigdy przez glowe by mnie przeszlo ze ten watek bedzie tak
                                                wazny w moim zyciu.
                                                pozdrawiam
                                                Kazik
                                                • 03.06.06, 05:08
                                                  Witaj Kazik,

                                                  Brakowalo tu ciebie.
                                                  • 03.06.06, 09:13
                                                    Powtarza sie ostatnio w Filadelfii. Leje i leje. Sciana deszczu
                                                    na zmiane z pojawiajacym sie sloncem. Deszcz nie przynosi ulgi.
                                                    I ciagle jest parno.

                                                    Wokol parku artysci rozbili namioty i pokazuja swoja tworczosc.
                                                    Sto czterdziesci trzy "altanki". Jest to 75-letnia tradycja.
                                                    Zaczelo sie dawno, dawno temu gdy pomyslowi studenci powiesili
                                                    na sznurze miedzy drzewami w parku swoje obrazy. Obecnie wystawa
                                                    rozrosla sie znacznie i jest co ogladac. Mozna tez i kupic dzielo.
                                                    www.RittenhouseSquareArt.org Wystawa bedzie do niedzieli.

                                                    Znowu podniosl swoja erotyczna glowe mily temat damskich majtek.
                                                    Zasluga uporczywosci i drazenia tematu przez Gunthera. Lato sie
                                                    zbliza i majki beda czesciej sie pojawialy. Dzisiejsza i wczorajsza
                                                    ulewa mogla niektore panie przemoczyc do majtek. Faktycznie, niektorzy
                                                    na damskich majtkach robia fortune. I sa tacy ktorzy na majtkach
                                                    damskich fortune traca. I tak sie to wszystko kreci kolo damskich majtek.
                                                    Calvin Klein nie jest moim ulubionym projektantem majtek. Ma on pewne
                                                    znane odchylenia przy swoich modelach i juz dwukrotnie musial wycofac
                                                    i przeprosic publicznosc za swoja linie reklam. Byc moze zalezy mu
                                                    na kontrowersji marketingowej. Moze majtki sie wowczas lepiej sprzedaja.
                                                    Na mnie nie moze liczyc :).

                                                    Byc moze Fortuna pokaze nam dzisiaj rabek swoich teczowych majtusi :).
                                                    Moga byc bawelniane lub jedwabne z aplikacja w ksztalcie motylka z juty.
                                                    Nasze majtkowe numery:
                                                    13 17 24 31 40 PB 28,
                                                    01 06 08 35 49 PB 21,
                                                    19 29 41 46 54 PB 01. www.powerball.com

                                                    Kazik,
                                                    milo Ciebie widziec ponownie :).

                                                    Kolorowego weekendu Wszystkim,
                                                    m.

                                                    3:13/parno i duszno.
                                                  • 03.06.06, 10:25
                                                    fajnie cie znow widziec :)
                                                    buzka ;)
                                                    i calusy dla wszystkich,
                                                    Iwona
                                            • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 03.06.06, 20:20
                                              elo elo
                                              słyszeć miło zioma starego chcę posłuchać ciebie i opowieści zycia twego...
                                              milo być i wiatać sie czuć sie świetnie co kolejny tematten wontek naszego
                                              życia cas wolny przetnie...
                                              poczekam co napiszesz tymczasem opowiem ci co siedzi we mnie...
                                              kolejny dzień i słońce znowu wstaje przed blatem z nożem i pomidorem staję
                                              powoli kroję herbate tworzę sałatkę młodzę i przy tym sie dwoję żeby wszystko
                                              było ok jest spox za krokiem krok i do przodu pcham wózek z życiem moim czas na
                                              sikorze myk i mi mija godzina sie w ciuchy wbijam do pracy smigam kilku
                                              znajomych ziomków mijam w pionie sie trzymam a oni nie..
                                              pamiętam czasy pamiętam ziomów kazdy sobie i innym jak mógł pomógł teraz
                                              recepty mi brak
                                              prawie lat trzydzieści żyję rano twarz myję codzienny takt w lustrze widze
                                              kolesia co na twardo się hardo trzyma boga proszę bym wytrzymał bo zmienila
                                              mnie moja rodzina i kobieta którą kocham lecz do dziś się z uczuciami miotam....
                                              walę głową w mur i odrzucam sznur przeszłości znam tych jegomości ale to juz
                                              nie ja i cicho w tym temacie i sza....
                                              na linie śmigam cienkiej pode mną siatki nie ma miękkiej jak pęknę to opadnę w
                                              dół wytnę głową jak pijany w stół gdy ma dość rozsypję sie jak zmiażdżona
                                              kość...
                                            • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 03.06.06, 21:03
                                              teraz elo dla wszystkich...
                                              spotkałem na ulicy kogoś takiego jednego który nakreślił mi w kilku słowach
                                              swoją młodość i zycia dwadzieścia parę lat....
                                              streszczę po krótce jak dużo czasu spędzał przy wódce że prowadził sie i życie
                                              swe na dziurawej łódce zaniedbał dzieci miłośc i rodzinę ale mówił " mam siłę
                                              nadal sobie sam płynę"
                                              rozbił się o brzeg wieczności wyspy bezludnej gdy już nie widział ziemi na
                                              horyzoncie tak bardzo zabłądził ..
                                              obudził sie w szpitalu białe ściany wzrok pijany chciał sie ruszyć ale nie mógł
                                              nicmi go zaszyi gipsem go przykryli i teorie w oczy prosto mu szyli że miał
                                              szczęście że róg tej ciężarówki był rozbity i tylko go odbił...
                                              w pamięci zero wspomnień jak krzyk w tunelu puste echo... leżał i zrozumiał że
                                              jego czas mu przez palce leci jak piach do piaskownicy a z boku stoją krytycy
                                              sądzą błądzą i przyszłością mącą palcem kiwają wszywając swoja mądrość ale
                                              pomóc nie pomogą mówią chcesz to bij swoją drogą....
                                              leżał tak miesiecy kilka stanął na nogi i do domu szpilka drogę pamiętał dobrze
                                              chociaż miał zaległości kilka
                                              staje numer trzynasty jego mieszkanie może jeszcze trafił na dobre śniadanie
                                              gdy żona jego wstanie i mu zrobi z radości caly dom postawi na nogi....
                                              dzwoni powie że jestem myśli sobie po długiej chorobie ktoś otwiera stoi patrzy
                                              karpia strzela młody kolo mu otwiera na głowie pół kilo żela w oczy patrzy a z
                                              ust strzela " czego dziadek chcesz na śniadanie mleko?" z głebi głos
                                              znajomy "kto to?" nagle w drzwiach kobieta staje piękna nadal choć przez te
                                              dwadzieścia kilka lat na twarzy czas zmarszczek jej nie poskąpił i obdarzył...
                                              oczy jej czarne sie zrobiły choć jeszcze przed sekundą piwne były i rzuca
                                              nerwowo " daj mu synku trochę grosza...."
                                              odszedł spod wstydu klosza oczy mu łzami blyszczały i na koniec historii tej
                                              sypie " życie sie z nami nie szczypie czeka na podknięcia więc prowadź sie
                                              spokojnie dostojnie bądź szczytem w tej wojnie z alkoholem nie bądź poległym
                                              mongolem...."
                                              ściągną obrączkę z palca i mi ją dał po czym rozpłynął sie wsród tłumu fal....
                                              • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.06.06, 02:13
                                                Siemanko kochaniency:)))
                                                na rybki sie nie udalem niestety z powodow no tego bardzo przyziemnych;)a
                                                doslownie to kibluje w calym tego slowa znaczeniu,kiepsciuchno kochani dieta
                                                przymusowa;)
                                                Hippo ja ci powiem,ze moja lodeczke zycia obrocilo porzadnie nie raz i nie
                                                dwa.jakos zdolalem ja wyprowadzic na prosta tylko dzieki zyczliwosci ludzi.wiec
                                                ja kurde w ta zyczliwosc bardzo wierze.poczatki jak to kazdy mlody mial byly
                                                burzliwe a jak sam piszesz mlody sie zwykle buntuje,chce cos zmienic poprawic,
                                                chce zycie przezyc po swojemu.a to taka broszka ze to nie takie proste,bo sa
                                                przeszkody nawet chociazby materialne i nie zawsze sie daje rade.a kiedy nie
                                                daje rady to tego sie ucieka w alkohol albo jeszcze gorzej w narkotyki.tak sie
                                                zlozylo,zem nigdy nie mial problemow z forsa bo pracowaleam u ojca na budowie,
                                                potem wypadalem na saxy do niemiaszkow popracowac na czarno.kurde i powiem
                                                szczerze ze wrzucielm turbo odrzut do mojej lodeczki;)rowno pojechalem ale co
                                                bylo to bylo,mam i dobre wspomnienia i zle.kumpel zginal w wypadku ktory ja
                                                spowodowalem.zyc z uczuciem winy to tego no,temat dla pisarzy nie dla mnie ale
                                                powiem ci ze latwo nie bylo.madry czlowiek to przemysli,wyciagnie jakies
                                                wnioski a inny odpali podwojny turbo odrzut i doda zaru.no tyle.

                                                Kazik ciesze sie,ze cie widze.kurde z tym wychodzeniem calo z klopotow to tak
                                                jest wlasnie ze wychodzimy z nich troche uszkodzeni.trzeba cieszyc sie ze
                                                skonczylo sie dobrze i teraz tylko spokojnie.z kobietami no tego to tylko
                                                delikatnie i to posluchaj ja mowie do ciebie,ja ktory tej techniki nie opanowal
                                                bom raptus;)
                                                Jozio kurde kopa lat !zagladaj tu czesciej i sprawozdanko nam wrzuc jak sie
                                                miewaja sliczne francuzeczki:)))
                                                Amigo graba:)wiesz co ja lubilem nawet ta poprzednia twoja ksywke ona byla
                                                calkiem ten tego;)przechodzisz widze jakas metamorfoze przed latem w Polsce?
                                                majtkowy temat to jest to:)))
                                                Yvonka nam pisze nawet jak zapracowana,a inne dziewczyny gdzie?Tizedik w
                                                porzasiu?Pysiek zamilkla znowu:(a Asienka wesele planuje pewnie i zajeta.
                                                Tangerin i Matrioszka wpadaja od Swieta wiec moze dzis przy swietej niedzieli.
                                                no dobra nie spadam,kibluje;)))