Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    IP: *.akl.callplus.net.nz 21.02.06, 09:51
    Mam nadzieje ze sie tu wszyscy odnajdziemy :)

    Ze sprzedazy domu zrezygnowalismy, od jutra zaczynam nowa prace (cholerka to
    juz piata az sie cisnie na jezyk powiedziec w tym dwie swiatowe)

    Mam nadzieje ze Nasza Saga Rodzinna bedzie trwala

    pozdrawiam wszystkich "starych" i nowych uczestnikow :)
    Edytor zaawansowany
    • 21.02.06, 10:01
      I milo dalej bedzie.
      W tym watku napewno wygramy.


      Dzieki Asiu.

    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 21.02.06, 10:32
      czesc szopen, fajnie ze trafiles, mam nadzieje ze pozostali tez dolacza :)
    • 21.02.06, 11:52
      Tez trafilam:)

      mam dzis wolne, wiec wylegiwalam sie w lozku ponad miare! Zaraz trzeba bedzie
      sie zbierac i dzialac wg planu na dzien dziesiejszy, ktory jest bardzo bogaty w
      atrakcje (czyt. przenoszenie rzeczy, z jednej chalupy do drugiej)

      Asia, gdybyscie sprzedali, to musielibyscie kupic nowy?
      Nam tez by sie przdal malenki domek z ogrodkiem, ale to poczeka, moze 10 lat,
      moze dluzej, no chyba, ze fortuna, albo cus:)

      I ekhem, z moich planow wyjazdowych do A na razie nic. moze w ogole nici. Chyba
      sie u troche zadomawiam:), zamawiam prospektusy z uniwerkow, itd. Staruszkowie
      nie sa za bardzo szczesliwi, bo mieli nadzieje, ze wyjade, zmadrzeje i wroce,
      ale w koncu jukejowek blizej niz A, wiec powinni sie cieszyc.
      Turystycznie za to jak najbardziej:) Tylko ze na razie finansowo nie ten tego.
      Tylko ze ja z marzen nei rezygnuje tak szybko! Yvette, poczekam, az bedziesz
      miala wiecej czasu, zeby bawic sie w przewodnika:)

      Matrioszka, domylas patelnie?


      --
      U can't hide from ur past but U can use it to improve ur future!
      :o)
    • 21.02.06, 12:16
      Aha, testuje nowa prace przez 6 miesiecy. I tak tylko powiem, aby nie zapeszyc,
      ze w koncu pracuje mi sie normalnie:) nie jest to praca marzen, juz wszystko
      umiem, prawie:), nie sadze, co by mi sie bardziej rozwinely skrzydla, ale mysle
      sobie, ze tym pociagiem dojade dalej, blizej celu:) A pozniej bedzie kolejna
      przesiadka... Jak to powiedziala Marzena, sa cele poboczne, i cele glowne. A ze
      troche poczekam z realizacja celu glownego, to nic nie szkodzi:)

      Kazik, napisz cos o swoim ogrodzie, co teraz kwitnie?
      Pysiek, a Twoj balkon?
      Asia, jak tam ogrodowo to wszystko wyglada?
      Szopen, Wy macie kawalek ziemi wokol domu?
      Tak tylko pytam, bo sie tu skrecam z tesknoty za wlasna zielenia. nawet
      parapetowa hodowla to nei za bardzo, bo na 5 okien mamy tylko jeden parapet, a
      i to nie za szeroki...

      Zuzka, jakos to bedzie, zobaczysz:)

      oki, buziaki dla wszystkich
      --
      U can't hide from ur past but U can use it to improve ur future!
      :o)
    • 21.02.06, 12:30
      Kawalek ziemi wokol domu w moim przypadku oznacza albo 6000$ miesiecznie za dom
      albo mieszkanie bardzo daleko.

      Jako, ze nie mam az takiego limitu wiec mieszkamy w bloku.

      Ale........

      Mieszkamy na najwyzszym pietrze wiec mamy kawalek dachu. To znaczy caly dach
      nad naszym mieszkaniem. Dosc dobrze urzadzony przyznam szczerze, biezaca woda,
      zlew, ladnie wykafelkowana podloga, swiata a nawet spory kawalek zadaszony.
      Czyli swietne miejsce na wszelakie BBQ i imprezy tudziez bardziej romantyczne
      siedzenie na dachu razem i rozmowy na wszelakie tematy.

      BBQ jednak rzadzi.
    • 21.02.06, 22:41
      Czesc,
      Juz myslalam, ze mi sie nie uda Was znalezc, oczoplasu dostawalam,ale w koncu
      wypatrzylam. Jak mnie sie udalo to znaczy, ze reszcie tez:)
      Bardzo dziekuje za zyczenia:))) i od Mojito za los:). Mili jestescie jak zwykle.
      Musimy teraz duzo pisac. Nowy watek. Nowe mozliwosci i perspektywy:)))Mozna
      skrzydla rozwijac:))).
      Mar_za

    • 22.02.06, 04:40
      ... biologiczna by sie przydala. Trzy dni spania miedzy przed-Wiosna
      a Fortuna by mnie odnowily biologicznie i ten tego. Nabralbym koloru
      zielonego jak prawdziwe mojito. Z galazka miety i limonka.

      Na tym watku wygramy na pewno. Nie moze byc inaczej. Na poprzednim
      watku surfowalismy przez rok i prawie trzy miesiace. Ciekawe po jakim
      czasie na tym uderzymy glowa w szklany limit?

      Siedzac na rufie tego watku i patrzac na oddalajace sie swiatla
      poprzedniego koncze butelke kalifornijskiego merlot (Meridian 2002)
      i czuje, ze watek bedzie calkiem ten tego i pomyslny dla nas.
      W zapadajacym mroku widze lezace juz na pokladzie majtki, tfu, majtkow
      i z ufnoscia patrze w przyszlosc :))).

      Zeby nam pomysle wiatry wialy. Stopa wody pod kilem dobrym zeglarzom
      wystarczy :). Duza buzka i mocna piatka odpowiednio Amigos,

      mojito.

      22:40/chyba minus jeden C.
    • 06.09.06, 16:20
      Jestescie Towarzystwem Wzajemnej Adoracji? Można sie do was jakoś dopisać?
    • 06.09.06, 16:38
      Jestesmy malym skupiskiem ludzi, ktorzy sie lubia i szanuja.
      Podoba sie, he?
    • 18.09.06, 12:40
      Podoba się. Howgh.
    • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 25.09.06, 12:29
      no to pisz chlopie nie ma problema;)
      czolko
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 22.02.06, 04:53
      Witajcie kochaniency:)))
      Asienko no jakze sie ciesze,ze otworzylas,jestes fantastyczna kobitka:)wiesz z
      tym obrazaniem to mnie raz sie wydaje,ze duzo wiem o kobietach,a zaraz kolejna
      kobieta udowadnia mi ze nic nie wiem;)trudno cos wyczuc jak to z wami jest,
      kobiety maja nieraz takie rozne humory,kaprysy i widzimisie no tego.tak na
      wszelki wypadek napisalem,ze jakby co,to sie na mnie nie gniewaj wiecej;)i
      caluje raczki.
      wpadlem tylko sie odmeldowac,lece do sklepu po prezencik,bo mam zadanie kupic
      prezent dla kogos w pracy na jutro.mam nadzieje,ze reszta towarzydtwa tez nas
      znajdzie.a tak bedac przy temacie,co mozna kupic naszej personalnej co to
      pilnuje sprawy godzin,sickow,urlopow i jest w wieku kwitnacym pomiedzy 30-40lat
      i ma wszystko podobno?
      a do Kazka to ja sam napisze osobiscie,bo cos dawno go nie bylo tutaj.
      dziewczyny buzienka,jestescie wszystkie kochane;)
      Szopen i reszta panow piatka,Szopen bez urazy tak jakos mi sie skojarzylo.
      siemanko
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 22.02.06, 04:55
      Amigo hola:))razem jakos nam sie pisalo,wszystko w porzasiu?
      czolko
    • 22.02.06, 05:10
      Absolutnie wszystko w porzasiu. Zycie jest piekne :). Nie podales stanu
      (cywilnego) kadrowej :) wiec troche trudniej doradzic dokladniej. Napisales,
      ze ma wszystko a wiec pewnie i meza. Butelka czerwonego, nie taniego wina
      moglaby byc dobrym prezentem. Jakis luksusowy gadget z dala od erotyki moze...
      Kadrowa wazna osoba. Wiem, ze sobie poradzisz :).

      Kiedys pisalem, ze mezczyznie ktory ma wszystko daje sie penicyline :).
      Z szacunkiem i bez zamierzonej obrazy dla nikogo :).

      Ide zanurzyc sie w zieleni :))),
      Hasta luego!
    • 22.02.06, 05:53
      szopen na dachu przesiadyje z przyjemnoscia rowna chyba przyjenosci jaka Kazik
      odczuwa siedzac w altanie
    • 22.02.06, 09:18
      Siedzenie na dachu musi byc fascynujace;-) Ale ja pewnie nigdy tego nie
      doswiadcze, bo mam calkiem spory lęk wysokosci. Altanka bylaby lepszym
      rozwiazaniem, najlepiej juz, natychmiast!
      Tymczasem mam harowke na 10 godzin dziennie, no i zima nie chce nas opuscic.
      Poza tym polska rzeczywistosc juz siegnela dna i nadal schodzi nizej. Ostatni
      pomysl z zamieszczeniem portretow najswiezszych meczennikow chrzescijanstwa w
      miejskich tramwajach juz calkiem mnie wyprowadzil z rownowagi. Nie, to wcale
      nie prowokacja, mowia pomyslodawcy i wspierajaca ich partia; zgadnijcie jaka...
      Ciekawe, jak my bedziemy zwalczac ewentualny terroryzm, skoro nawet ze sniegiem
      nie mozemy sobie dac rady.
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3176942.html
      Ciagle zmeczona i zniechcecona jestem.
    • 22.02.06, 09:43
      Tizedik, za kazdym razem, jak piszesz, co sie dzieje w kraju, to mam wrazenie,
      ze zartujesz. Naprawde szkoda, ze to sie dzieje naprawde, bo to wcale nei jest
      smieszne:(

      Marza, zapomnialabym na amen: happy birthday, all the best. I powodzenia w
      realizacji celow glownych i pobocznych:)

      Szopen, roof garden is the best:) Wiesz, ile doniczek i skrzynek mozna by bylo
      tam umiescic:)

      Gunther: Butelka czerwonego to dobry pomsl.

      Mojito, a Ty sie wkrotce na kolejna wakacyjna wyprawe nie wybierasz?


      --
      U can't hide from ur past but U can use it to improve ur future!
      :o)
    • 22.02.06, 11:15
      Roof garden jest ladnie wykafelkowany.
      Jako, ze jest tego ponad 70 metrow to jest i miejsce na kwiatki w doniczkach i
      mniejszych i wiekszych (tesc sie tym zajmuje) jak i sporo miejsca dla dziecka
      do jezdzenia na wrotkach, stol, krzesla, BBQ.
      Jako, ze dookola jest murek to i privacy jest do wielu rzeczy wystarczajaca.

      Byle cieplej bylo i mozna szalec na calego.

      Dzisiaj po poludniu okazalo sie, ze nastapil pewien znaczacy postep w pewnej
      sprawie wiec w nastroju jestem swietnym.

      Zyjemy do przodu.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 23.02.06, 06:34
      u mnie sie w koncu troche ochlodzilo, mielsmy spore upaly ostatnio wiec dzisiaj
      chetnie zalozylam cos cieplejszego, przynajmniej powietrze rzeskie.

      Po za tym nic ciekawego sie nie dzieje, w nowej pracy juz dwa dni wiec to juz
      stare wiesci hahaha, jutro ponoc przydziela mi pokoj i przeniosa moje biurko ,
      jak narazie wszystko Ok, co bedzie dalej zobaczymy bo cos mam chyba problemy
      zeby sie na kiwisowskie myslenie nastawic, no coz ja zawsze taka uparta bylam

      ogrodek wspaniale, wczoraj zerwalam chyba ze 7 kg ogorkow, polowe dzis
      zanioslam do pracy. Wszystko rosnie jak na drozdzach, ciezko przejesc czy
      przerobic wiec rozdaje komu moge

      z innych spraw - wszysko Ok

      caluski
    • 23.02.06, 11:42
      Mandarynko, zadzwon do Elementu, prosze.
      Bardzo prosze.
      T.
    • 24.02.06, 09:21
      Czolko ludziska!
      Eh-ciesze sie, ze Was znalazlam dzis, gdyby mi sie udalo wczoraj to zlozylabym
      zyczenia wszystkim panom z okazji ich swieta (bylo takie tutaj).

      Patelnie uratowalam, ale z noga nie do konca jest ok. Kurcze! Trzeba wiedziec co
      to sprawy glowne i poboczne, nawet/a zwlaszcza w takich drobnych kwestiach;-)))

      Niedlugo mamy tu wybory, jakos na razie wolno i spokojnie to przebiega, nie
      widze zadnych plakatow na ulicach, oprocz tych co zawsze-slawiacych republike.
      Wczoraj przemaszerowala moze 20-osobowa grupa na oko 80-cio letnich osob z
      flagami m.in czerwona.

      Mandarynko-bylam na poczcie, a ze znowu nie mam aktualnego adresu;-))), ale
      kartek przybywa- ostatnio w Wilnie dokupilam.
      Pa
      m.
    • 25.02.06, 03:31
      Zdrowko Wszystkim,

      w porze lunchu wysluchalem na rogu ulic koncertu. Muzyk walil rytmicznie
      paleczkami w zbior przypadkowych wiader, miednic i blaszanych puszek.
      Walil fantastycznie, rytmicznie i wpadajaco w ucho. Mial talent. Ludzie
      stali dookola, zuli sandwicze i zapelniali ustawiona osobno puszke banknotami.
      To drugi widziany i slyszany przeze mnie muzyk narozny. Walona muzyka ma
      wziecie. Kto wie, moze stanie sie konkurencja dla filadelfijskiej filharmonii.

      Swieto mezczyzn? Jeden dzien? Co to za kraj? Bylem przekonany, ze swieto
      mezczyzn jest caly rok z wyjatkiem osmego marca :). Z bolacym palcem empatuje.
      Kopnalem kiedys w otwarte drzwi i nadlamalem. Och, zakret, jak bolalo i
      przeszkadzalo. Pamietajac o tym poruszam sie teraz wolniej.

      Za ostrzezenie tramwajowe dziekuje. Bede teraz uwazal w Polsce do
      jakiego tramwaju wsiadam. Mozna przejechac pare przystankow i wysiasc
      juz zupelnie inny. Swiety na przyklad. Cale wakacje mialbym zmarnowane.
      Ciekawe czy w Szczecinie sie zwyczaj przyjmie?

      W miescie bez sniegu ale mroznie i bardzo wietrznie. Lekko mnie zaczyna
      meczyc taka pogoda. Moglaby juz nadciagac wiosna. Serdecznie zapraszam.

      W businessie totolotkowym jestesmy na wlasciwym kursie. Ta oszalamiajaca
      wygrana podzielilo sie osiem osob z miejsca pracy. Mezczyzni i kobieta.
      Zroznicowana etnicznie grupa. Numery wybral przychylny komputer.
      Na twarz wypadlo chyba po 15.5 miliona do reki. Nasza kolej tez nadejdzie.
      Te duze wygrane padaja na polnocy kraju. Przy nastepnym duzym losowaniu
      polece chyba do Des Moines (Iowa) kupic nasz los i zwiekszyc szanse.

      Milego weekendu Eszystkim zyczac spadam do Alma de Cuba,
      mojito.

      21:31/-2C



    • 25.02.06, 19:45

      a ja juz myslalam, ze to my tak daleko (nisko) upadlismy ;))) a tu limicik...
      no, ale znalazlam;
      zaraz do pracy, wiec sie odmeldowuje jeno ;)))
      no, a u mnie :((((((((((( czemu wsrod ludzi zdarzaja sie gnidy w pieknej
      skorze?? :(((((((((((
    • 26.02.06, 01:26
      a ja myslalam ze mi sie film urwal;) bo mialo byc jeszcze duuzo czasu, mialo
      byc glosowanie, byly plany na watek w Chinach albo Australii, a tu rach ciach i
      jestesmy znowu w pracy, tyle ze na odnowionym watku;)
      Raz urwal mi sie film dlatego wiem jak to jest, taka dziura dziura w pamieci,
      niemile uczucie, zreszta jak ktos byl znieczulany ogolnie to wie co mam na
      mysli.
      Yvona, masz w pracy gnide? nie przejmuj sie, nie warto. Powiedz sobie tak:
      zycie jest za krotkie zeby przejmowac sie takimi szczegolami.




    • 26.02.06, 01:27
      czarna dziura a nie dziura dziura
    • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.02.06, 02:02
      Siemanko,
      no widac ze pomalu towarzystwo sie odnajduje i tak trzymac dziewczyny:)))
      losowanie owszem podobno mialo byc,ale skoro Asnienka tak po mesku nam
      zadzialala,to co za problem,piszemy tutaj.
      w Syndey tramwajow niet,wprawdzie jest taki jeden co to kursuje w okolicach
      Haymarketu ale to tylko dekoracja czy ki grzyb,chyba uruchomili ta linie
      wylacznie dla turystow.
      swieto mezczyzn Matrioszka mowisz?trzeba pomysl przepchnac i tutaj czemu
      nie,tylko ze my chyba swietujemy codziennie tak prywatnie i bez rozglosu,bo po
      co nam swieto jak na ogol jestesmy calkiem zadowoleni z zycia,swieto czy nie.
      dzisiaj wpadne na BBQ do znajomkow i wieczorkiem rybki a jakze.znalazlem takie
      fajoskie miejsce w Maroubra Little Bay,trzeba przejsc przez pola golfowe, plaze
      i za plaza piekne skalki.bierzemy skrzynke piwka,cos na zab i posiedzimy do
      zmierzchu a jak bedzie branie,to i do rana.
      buzienka dla wszystkich dziewczyn,brakuje jeszcze Tizedik i Pysiek,ale napewno
      sie znajda,a jak nie to wysle osobiste zaproszenia;)
      panowie czolko
    • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.02.06, 02:05
      cos mi popierdziuszkalo znowu,Tizedik jest:)))
      to tylko brakuje Pysiek, Hippo i Kazek.
      spadanko
    • 27.02.06, 02:26
      Mam nadzieje, ze reszta towarzystwa tez sie znajdzie.

      U nas pada dzeszczyk, pada rowno, raz spadnie na kwiatek raz spadnie na
      platek...

      Ale ogolnie niezle, w sobote i w niedziele w pracy nie bylem, w sobote udalo
      sie na rybki wyskoczyc, troche padalo, dalej zimno wiec tilapie sie lapaly
      tylko male, ale zlapalem troche krewetek i na krewetke udalo sie skusic 2 spore
      bassy. Tez niezle. Jak by nie mowic nawet kiepski dzien na rybach jest duzo
      lepszy od najlepszego dnia w pracy.
      W niedziele z Amberkiem po miescie, parkach i placach zabaw szalalem.
      Tez interesujace.

      Ale dzisiaj juz niestety z powrotem w pracy.
      Ostatni tydzien audytu, goraczka rosnie.

      I dla poprawy humoru:

      An old cowboy sat down at the bar and ordered a drink.
      As he sat sipping his drink, a young woman sat downnext to him.

      She turned to the cowboy and asked, "Are you a real cowboy?"
      He replied, "Well, I've spent my whole life breaking colts, working cows,
      going to rodeos, fixing fences, pulling calves,
      bailing hay, doctoring calves, cleaning my barn, fixing flats, working
      ontractors, and feeding my dogs, so I guess I am a cowboy."

      She said, "I'm a lesbian. I spend my whole day thinking
      about women. As soon as I get up in the morning, I think about women.
      When I shower, I think about women. When I watch TV, I think about women. I
      even think about women when I eat. It seems that everything makes me think
      of women."

      The two sat sipping in silence.

      A little while later, a man sat down on the other side
      of the old cowboy and asked, "Are you a real cowboy?"

      He replied, "I always thought I was, but I just found out I'm a lesbian."
    • 27.02.06, 02:54
      Slyszalem :). Ale ciagle mnie dowcip rozbawia. Tez kiedys
      sie zastanawialem jak to ze mna jest. Najwidoczniej duzo mam
      wspolnego z lesbijka :)).

      U mnie zimno i wietrznie w dalszym ciagu. Na sasiedniej ulicy stoi
      najwiekszy dzwig jaki kiedykolwiek widzialem. Ramie dzwigu wisi nad
      skrzyzowaniem i opiera sie specjalnym zalamaniu i kole. Maja cos polozyc
      na wiezowcu. Od paru dni nie moga poniewaz jest za silny wiatr.

      Do baru wchodzi Eskimos. Siada na stolku i zamawia whiskey. Z lodem?
      - pyta barman. Tylko bez etnicznych dowcipow - odpowiada poirytowany Eskimos.
    • 28.02.06, 15:00
      Amerykański sen to nie tylko mit;-))))))))))))))))))))))))
      Tak zatytulowano artykulik w Super Expresie o spolce, ktora zgarnela najwyzsza
      (jak dotychczas) wygrana w nasza ulubiona loterie.
      Zacytuje go tutaj, bo jutro pod tym linkiem bedzie juz co innego.
      Z calkowita pewnoscia mozemy juz teraz odpowiedziec na ciekawskie pytanie
      autora tekstu, o to, kto bedzie nastepny.........

      Wietnamski emigrant Dung Tran (34 l.), razem z siedmioma kolegami z rzeźni w
      Lincoln w stanie Nebraska, wygrał 365 milionów dolarów (ponad miliard złotych).
      Wygrana pozwoli im na spełnienie wszystkich, nawet najbardziej szalonych,
      pragnień.
      Zwycięzcy dostaną jednak, po opłaceniu podatków, tylko po 15,5 miliona dolarów
      (49 milionów zł) na głowę. Bo w Powerball są dwie opcje wypłaty wygranych.
      Jeśli chce się odebrać całą sumę, to wtedy loteria płaci miesięczne, wysokie
      pensje. Natomiast Dung i jego koledzy zdecydowali się od razu wypłacić
      wszystko. Dlatego dostali tylko połowę olbrzymiej kumulacji. To i tak duże
      pieniądze.
      Prawie 150 milionów
      Dung przybył do Stanów 16 lat temu, uciekając przed biedą i komunizmem w
      Wietnamie. W nowej ojczyźnie ożenił się i ciężko pracował, aby zapewnić byt
      swoim bliskim. Koledzy z pracy namówili go, aby razem z nimi wysłał kupon
      najsłynniejszej amerykańskiej loterii, Powerball. Nie mogli uwierzyć, gdy
      okazało się, że to oni zdobyli główną nagrodę. Nie mieli dużej szansy na
      wygraną: trafienie głównej wygranej w wielkiej kumulacji jest jak 1 do 146 107
      962. Grających liczy się przecież w setkach tysięcy (ostatnie losowanie
      przyciągnęło do kolektur aż 462 tys. Amerykanów). By zwiększyć szanse wygranej,
      grający zwykle organizują się w kilkuosobowe grupy. W razie wygranej, pula
      dzielona jest równo między członków "spółdzielni"
      Chce choć raz okrążyć świat
      Dung już wie, co będzie robił. Nie chce więcej być rzeźnikiem. Planuje odejść z
      pracy i poświęcić cały swój czas żonie i dziecku. Myśli też o podróży dookoła
      świata. Jednak dalej chce mieszkać w Nebrasce, bo tam czuje się dobrze i tam
      jest jego nowy dom. Chce także wreszcie skończyć studia. Część pieniędzy
      przekazał również na cele charytatywne. To jego podziękowanie dla Ameryki za
      to, że dała mu szansę spokojnego i normalnego życia, a potem wynagrodziła jego
      ciężką i uczciwą pracę. Dung wie, że nareszcie spełnił się jego sen o karierze,
      bogactwie i wspaniałym życiu.

      A to wszystko dzięki kilku trafnie wytypowanym liczbom. Ciekawe, kto zostanie
      kolejnym wielkim wygranym w następnej kumulacji Powerball i kto wtedy będzie
      mógł zrealizować swoje marzenia.

      autor: Andrzej Mężyński


    • 28.02.06, 15:06
      Przeczytajcie, no przeczytajcie!
      I smieszne, i straszne.....
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3186172.html?as=1&ias=2

      Dla zachety pare cytatow:

      Bracia Kaczyńscy. Oni chcą być aktorami we własnym teatrze, mają mocną potrzebę
      kreacji. Za wszelką cenę, nawet ośmieszenia i kompromitacji. No, bo po co
      prezydentowi występować z marnym przemówieniem tylko po to, żeby powiedzieć,
      czego nie zrobi? Po prostu chcą grać w przedstawieniu według własnego
      scenariusza. Ja ich nawet rozumiem. To wielka frajda robić autorskie kino. A
      przecież widać, że braciom Kaczyńskim ten spektakl sprawia wielką przyjemność.
      Polityka funkcjonuje w prawie każdym polskim domu jak sport albo telenowele.
      Ludzie uczestniczą w niej jak w życiu bohaterów "M jak miłość". Widzowie
      obserwują wojny między politykami od rana do późnej nocy. Festiwal trwa, są
      rozmowy, debaty, Lis, Durczok itd. Dla wielu to lepsze niż najlepszy film.

      A poziom aktorstwa politycznego jak Pan ocenia? Niższy czy wyższy od
      serialowego?

      - Z tym jest gorzej. Kompletnie nie ma seksu, no bo co z seksem mogą mieć
      wspólnego Lepper czy Giertych? Ale pojawiło się wiele talentów komediowych,
      choćby sam premier. Jednak największym objawieniem jest poseł Cymański. Z
      sypanymi jak z rękawa złotymi myślami zrobiłby furorę w każdym kabarecie.

    • 28.02.06, 20:59

      Tizedik, co ja bym bez ciebie zrobila ;))))) jestem na biezaco z krajowymi
      nowinkami..... a artykul przeczytam, spox, tylko nieco pozniej, teraz siodma na
      zegarze i ja nieco w rush coby do szkolki na test zdazyc ;)
      caluski,
      Iwona
    • 01.03.06, 01:45
      Kazika dalej nie widac, moze ktos z sasiadow blizszych dalby znac gdzie nas
      moze znalezc.

      Ostatnie dni audytu u nas, goraczka azrasta w szalonym tempie.
      Od wczoraj zjezdzaja sie rozne szychy i szyszki, jutro kulminacja.

      Zimno poza tym bardzo.

      Byle do wiosny.
    • Gość: GUnther IP: 203.192.130.* 01.03.06, 04:35
      Siemanko kochaniency;)
      to dopiero swietny link,Tizedik widze ze trzymasz reke na pulsie:)usmialem sie
      fest.Kutz dal nam wprawdzie doskonaly opis tego cyrku a raczej kabaretu,kon by
      sie usmial tylko gorzej dla obywateli zyc w tak rzadzonym kraju,ale my tu chyba
      pierwsi wczesniej juz mielismy podobna opinie.ambicje aktorskie jednojajowych
      blizniakow kontra polityka,kupa smiechu a wpisy pod artykulem nie wiem czy
      zauwazyliscie sa jeszcze lepsze.tutaj cos takiego by nie przeszlo,ludzie sa
      politycznie poprawni, czasem cos tam popsiocza na polityke ale takiego poczucia
      humoru jak Polacy to nie maja.a dzisiaj dla odmiany portet Pani K.i znowu
      poczytajcie wpisy pod artykulem,normalnie boki zrywac mozna.ladniejszy podobno
      byl Pinokio, albo porady do jakiego chirurga plastycznego powinna sie udac.
      kurde osmielam sie wyrazic glebokie wyrazy wspolczucia;)i niektorzy dziwia sie
      jeszcze ze co drugi mlody czlowiek chce wyjechac z Polski,no tego ja to bym i
      starym radzil;)
      Szopen czolko;)link Kazikowi do naszego nowego watku przekazalem,a co dalej to
      wedlug uznania.
      buzienka dziewczyny
      graba panowie
      i spadanko
    • 02.03.06, 02:54
      Zdrowko absolutne Wszystkim,

      nareszcie zmiana miesiaca. Co prawda to nie kwiecien (co za ladna nazwa)
      ale juz lepiej niz luty. Luty upierdliwy byl. Dzien dzisiaj sloneczny
      byl. Moze sie ociepli i wolno zazieleni... Byle do kwietnia.

      Do kosciola dzisiaj zajrzalem. Dawno nie bylem. Swieczke duza za nasze
      zdrowie i pomyslnosc zapalilem. I taka jedna malutka (ogarek) dla pewnosci
      spelnienia sie zyczen tez :).

      Snieg widzialem dzisiaj w Europie. Mecz ogladalem. Panta rhei. Nigdy
      nie przypuszczalem, ze pilka nozna sie w Stanach tak rozwinie.

      Mam przeczucie, ze od jutra pojedziemy po bandzie z loteria. Teraz nasza
      kolej na wygranie. Spelniamy statystyczne wymogi grupy (po)mieszanej :).

      Przez najblizsze dni bede w zlym humorze. Pudelko po butach odszukalem.
      Czas sie do podatkow lekko przymierzyc. Gruba ksiazke bede czytal. Tax
      Guide 2006. Nudna jak cholera i nie ma w niej cienia erotyki. Oh, zycie...

      Pozdroofka,
      m.

    • 02.03.06, 09:55
      A po tutejszemu sakawik. Tyz piknie, prawda?
      Swietuje ostatnio co podleci. Z tym dniem mezczyzny, ktory tak panow
      zainteresowal, to jest tak, ze pierwotnie (i oficjalnie) jest to dzien obroncow
      ojczyzny, jako, ze ich coraz mniej, poszlo to w kierunku swieta wszystkich
      potencjalnych obroncow, ktorzy sa/odbyli sluzbe w wojsku, ale zeby innym nie
      bylo przykro rozciagnieto to na cala plec meska i wszyscy maja powod do radosci.
      Zastanawiam sie tylko dlaczego to jest akurat przed 8 marca. Mniejsza z tym, nie
      bede malostkowa, niech im bedzie.
      Ostatnio za to straszylam zime. Po litewsku. I pewnie cos nie tak powiedzialam,
      bo nie udalo sie. Chcialam te zaklecia zapamietac i tu o nich napisac, moze wam
      by sie udalo, niestety wywietrzaly mi z glowy. Za duzo wina?! Albo skleroza.
      W nocy z 10 cm sniegu napadalo.
      To tyle.
      m.
    • Gość: szopen IP: 206.73.209.* 02.03.06, 10:06
      Many Sydney folks DID hear this on the FOX FM morning show in Sydney.
      The DJs play a game where they award winners great prizes. The game is
      called "Mate Match". The DJs call someone at work and ask if they are married
      or seriously involved with someone. If the contestant answers "yes", he
      or she is then asked 3 random yet highly personal questions. The person is
      also asked to divulge the name of their partner (with phone number) for
      verification. If their partner answers those same three questions
      correctly, they both win the prize

      One particular game, however, several months ago made the Harbour City
      drop to its knees with laughter and is possibly the funniest thing you've
      heard yet.

      Anyway, here's how it all went down:

      DJ: "Hey! This is Ed on FOX-FM. Have you ever heard of 'Mate Match'?"

      Contestant (laughing) "yes I have"

      DJ: "Great! Then you know we're giving away a trip to the Gold Coast if

      you win. What is your name? First only please."

      Contestant: "Brian."

      DJ: "Brian, are you married or what?"

      Brian: (laughing nervously) "Yes, I am married."

      DJ: "Thank you. Now, what is your wife's name? First only please."

      Brian: "Sara."

      DJ: "Is Sara at work, Brian?"

      Brian: "She is gonna kill me."

      DJ: "Stay with me here, Brian! Is she at work?"

      Brian: (laughing) "Yes, she's at work."

      DJ: "Okay, first question - when was the last time you had sex?"

      Brian: "About 8 o'clock this morning."

      DJ: "Atta boy, Brian."

      Brian: (laughing sheepishly) "Well..."

      DJ: "Question #2 - How long did it last?"

      Brian: "About 10 minutes."

      DJ: "Wow! You really want that trip, huh? No one would ever have said
      that if a trip wasn't at stake."

      Brian: "Yeah, that trip sure would be nice."

      DJ: "Okay. final question, ''Where did you have sex at 8 o'clock this morning?

      Brian: (laughing hard) "I, ummm, I, well..."

      DJ: "This sounds good, Brian. Where was it at?"

      Brian: "Not that it was all that great, but her mum is staying with us
      for a couple of weeks..."

      DJ: "Uh huh..."

      Brian: "...and the Mother-In-Law was in the shower at the time."

      DJ: "Atta boy, Brian."

      Brian: "On the kitchen table."

      DJ: "Not that great?? That is more adventure than the previous hundred
      times I've done it. Okay folks, I will put Brian on hold, get his wife's and
      call her up. You listen to this."

      3 minutes of commercials follow. ]

      DJ: "OK audience; let's call Sarah shall we?" tones.....ringing....)

      Clerk: "Kinkos."

      DJ: "Hey, is Sarah around there somewhere?"

      Clerk: "This is she."

      DJ: "Sarah, this is Ed with FOX-FM. We are live on the air right now and
      I've been talking with Brian for a couple of hours now."

      Sarah: (laughing) "A couple of hours?"

      DJ: "Well, a while now. He is on the line with us. Brian knows not to
      give any answers away or you'll lose. Sooooooo... do you know the rules of
      'Mate Match'?"

      Sarah: "No."

      DJ: "Good!"

      Brian: (laughing)

      Sarah: (laughing) "Brian, what the hell are you up to?"

      Brian: (laughing) "Just answer his questions honestly, okay? Be
      completely honest."

      DJ: "Yeah yeah yeah. Sure. Now, I will ask you 3 questions, Sarah. If
      your answers match Brian's answers, then the both of you will be off to the Gold
      Coast for 5 days on us.

      Sarah: (laughing) "Yes."

      DJ: "Alright. When did you last have sex, Sarah?"

      Sarah: "Oh God, Brian....uh, this morning before Brian went to work."

      DJ: "What time?"

      Sarah: "Around 8 this morning."

      DJ: "Very good, next question, how long did it last?"

      Sarah: "12, 15 minutes maybe."

      DJ: "Hmmmm. That's close enough. I am sure she is trying to protect his
      manhood. We've got one last question, Sarah. You are one question away from a
      trip to the Gold Coast. Are you ready?"

      Sarah: (laughing) "Yes."

      DJ: "Where did you have it?"

      Sarah: "OH MY GOD, BRIAN!! You didn't tell them that did you?"

      Brian: "Just tell him, honey."

      DJ: "What is bothering you so much, Sarah?"

      Sarah: "Well..."

      DJ: Come on Sarah.....where did you have it?

      Sarah: "Up the arse....."

      After a long pause, the DJ said, "Folks, we need to take a station break"
    • 03.03.06, 08:47
      Dobry wieczor wszystkim,
      no ja nie z tych co to dwa razy kaze sie prosic,bardzo chetnie bym przyjechal
      Mojito,bardzo lubie takie festiwale i pokazy.zawszy cos nowego mozna sie
      dowiedziec.
      powiem tez od razu ze checi u mnie do pisania malo,bo toz z corka tak sie
      sprawy pogmatwaly ze nie wiem co to bedzie.martwie sie bardzo,bo to samotnym
      byc to wcale nie jest wesolo,ona nie mloda juz a kobiecie samej tym bardziej
      nie latwo.tez nie bardzo za Wami mlodymi juz nadazam z pisaniem,wrecz czesto
      nie rozumiem o co chodzi daltego i nie pisze.na zmartwienia wszystkie to taka
      moja metoda to wziasc sie do roboty,zajac czyms porzadnie.ja to i w ogrodzie
      wlasnie porzadki robie.posadzilem juz niektore wiosenne kwiaty, czesc cebulek
      to musze przechowac jeszcze z miesiac w lodowce,bo na sadzenie za cieplo,ale
      czesc to juz sadze.wysypaly mi sie w warzywniaku zukinie i moja Pani podaje
      czesto na jarzyne.pieknie kwitna o tej porze astry,a chryzantemy i dalie to
      trzeba bylo podeprzec i beda kwitnac tez niedlugo.trzeba bylo podlac fertilizer
      azalie, rhododendrony i camelie,tez sporo przyciol zeby to bujniej rosly.
      podciolem tez geranium i pelargonie,to jak odbija z wiosna to beda piekne
      krzoki.a mam takie miejsce w ogrodzie nie za bardzo urodziwe bo tam smietnik i
      kompost trzymam.zrobilem taki czworobok z kratki i puscil na to wlasnie pnaca
      pelargonie.pieknie to rozlosla sie i zakrywa to brzydkie miejsce.
      tyle to ode mnie ja to moze nie bede pisac czesto,bo jak zmartwienie chodzi po
      glowie to i pisanie nie wychodzi,ale zawsze chetnie poczytam co u Was
      ciekawego.ja to mysle ze czekamy jeszcze na kogos zeby sie dolaczyl do nas.
      pozdrawiam
      Kazik
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 04.03.06, 10:53
      rane u nas sie zrobila zima, 3 dni temu mielismy temperatury ok 30 stopni a
      wczoraj i dzisiaj zima, w najcieplejszych porywach ok 13 stopni ,, brrrrrrrrr

      Kazik rozumiem ze sie martwisz, ale to nikomu nie pomoze, corka da sobie rade,
      takie jest zycie, czasem mamy pod gorke ale napewno wszystko dobrze sie ulozy w
      swoim czasie, corka napewno wie ze moze na ciebie liczyc w razie potrzeby a to
      najwazniejsze :)

      u mnie wysyp ogorkow w tym roku, ale jak sie nie ociepli to pewnie zaraz sie
      skoncza, dzisiaj zupka ogorkowa na rozgrzewke (oczywiscie musialam sobie sama
      ogorki ukisic)

      widze Kazik ze mnie wyprzedzasz w pracach ogrodkowych, ja dopiero mysle o tych
      wszystkich przycinkach itd.

      Szopen, ostatnio romawialam z kims z Chin, powiedzial ze piwo jest tam
      strasznie drogie, jaki jest powod?




    • 04.03.06, 13:28

      a u nas Mardi Gras, parada, widowisko niesamowite....
      mam prawie trzysta fot ;))
      ale dzien mnie tak wymeczyl, ze.... ho, ho (trzeciego "ho" nie bedzie, bo to
      domena Santy ;)
      tyle powiem, ze raczej zaczyna byc :))))))
      i mam nadzieje, ze coraz bardziej :)
      caluski,
      Iwona
    • 04.03.06, 20:07
      Pamietacie ta reklame? Bardzo sympatyczna.
      Nasze lotto na dzisiaj:
      05 13 26 28 42 PB 35,
      15 33 34 40 42 PB 09,
      05 08 32 43 55 PB 39. Komputerowo wybrane. www.powerball.com

      U mnie kolo zera. Porywisty wiatr. Wczoraj pojawily sie platki
      sniegu. Opadaly niezdecydowanie. Maja powrocic w poniedzialek.

      Yo! Pysiek,
      wracaj do nas :).

      Milego i pogodnego weekendu Wszystkim,
      mojito.
    • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 04.03.06, 22:25
    • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 04.03.06, 23:03
      jestem jak ktoś kto ma to coś
      co stoi jak w gardle ość
      po wigilijnej rybie patrząc w odbicie na szybie
      w pustej łazience na lustrze
      chyba rymem dalej ten tekst do przodu puszczę...
      mógłbym powiedzieć że wolę na miejscu siedzieć czytając gazetę nie wiele
      wiedzieć
      mógłbym oczy na wszystko przymykać swój nos daleko od problemów trzymać i go
      między drzwi nie wtykać
      mógłbym ludzi spotykać tylko pozytywnych marudnych omijać sztywnych unikać
      zębami nie zgrzytać z tłumu się nie wyróżniać i sie nigdzie nie spóźniać..
      mógłbym zyć z dnia na dzień mowiąc że zło to nie mój własny cień co mnie nie
      opuszcza zwalac wszystko na pech i niefartowny dzień..
      mógłbym mówić wszystkim przepraszam że jest dobry dzień w który wchdzę rano
      budząc sie dźwiękiem budzika na twarzy z wdziękiem z notterdamm dzwonnika..
      mógłbym powiedzieć wam że miło było nie myśląc o tym jak sie skończyło.....
      ale charakter mój gwałci zachowań i reguł rój i nie będę podległy by jak bez
      wody kwiatów korony na słońcu więdły
      i nie mogę patrząc jak koń czując ostroge że ktoś jak jeździec siłą znaczy nam
      drogę powiedzieć że wszystko rozumiem że wszystko odgadnąć potrafię i ze umiem
      do przodu jak głupek iść bo tak kazali naprawiając system sie wysmarowali
      brudem który jest naszym w pocie czoła i z trudem wypracowanym kanonem wolnego
      czlowieka a czas nam ciągle ucieka....
      czas nam skąpi i urywa każdą chwilę odmierzając każdą milę sekundami minutami
      godzinami i za chwilę rozjedzie nas zamrszczkami.........
      czy kazdy z nas jest gotów na to????
    • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 04.03.06, 19:18
      i znalazłem was!!!!!!!!
      jak sie cieszę i mam nadzieję że to prawidłowy klucz do dalszego pisania i słów
      składnia
      pozdro all
      i podruffki for all pozytywnych
    • 05.03.06, 07:44

      jak milo, ze hippo dolaczyl :))))))))))
    • 05.03.06, 09:03
      Tez trzeciego "ho" nie uzywam. Dwa ho-ho, owszem, lubie.
      Trzecie, rzeczywiscie, jest swiateczne i mikolajowe.
      Elo yellow, tez moze byc. I esso besso rowniez brzmi ladnie.
      Nie mowiac juz o dzwiecznym elu-elu lub aniu-aniu :).

      W "Alma de Cuba" siedzialem i w takim miejscu obok. Nie pamietam
      nazwy. Malymi literkami zreszta bylo oznaczone. Ktos tam przy barze
      mial aparat do mierzenia cisnienia. I aparat wedrowal wzdluz baru
      mierzac. Kazdemu dwukrotnie aby srednia byla. Niechetnie dalem
      sobie zrobic. Nie bylem przekonany, ze badania w barze sa wiarygodne.
      Sto osiem na szescdziesiat szesc mi wyszlo. Barmanka powiedziala, ze
      to ok i podala mi kolejna cuba libre. Nie mialem powodu aby jej nie
      wierzyc.

      Hippo,
      czolko, milo czytac i spoko-spoko :).

      Ide spac, kordelke juz widze,
      m.

      03:03/chyba zimno.



    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 05.03.06, 10:05
      Hippo, ciesze sie ze nas znalazles :))

      Iwonka fajnie ze lepiej, trzymam kciuki :)))))))))))))

      u mnie powrot lata :))
    • 05.03.06, 13:32
      W fabryce byl alarm, ewakuacja i sie niestety szopen musial pojawic by ludzi
      setki z powrotem do pracy wpuscic.


      Audyt sie skonczyl, nic na mnie osobiscie nie znalezli...

      You can not catch me...

      Od jutra mam 3 dni szkolenia w marketingowych najnowszych teoriach i zasadach.
      A ja w sumie prosty hydraulik.


      Hippo,
      Przyzanm sie bez bicia ze w nie mam pojecia co chciales powiedziec w pierwszym
      dluzszym poscie, to moze byc spowodowane ograniczona inteligencja piszacego ale
      moze i ...

      Marzec.

      Powinno byc juz cieplo.
      Nie jest.

      W sobote bylem na rybach.
      Posiedzilaem kilka godzin bez rezultatow zadnych.

      Znudzilo mi sie.

      Zdecydowalem sprobowac na inny (powiedzmy to Polski sposob).
      W godzine zlowilem 12 sporych bassow na 3"Gulp.
      Jako, ze pozostaalych 30 wedkarzy nad jeziorem nie zlowilo nic to troche
      szcunku do mnie nabrali.


      Ach byle do wiosny.
    • 06.03.06, 22:55
      Nie chce wam sie pisac?
      A co ja mam powiedziec?
      Ptasia grypa u labedzi, wsciekle krowy z BSE, zima w pelni (i z mrozami), nowa
      intryga w pracy, u Elementu nie tak, jak byc powinno, PIS nadal u sterow!
      Nic, tylko sie pochlastac:-(

      Pilnie potrzebuje dobrych wiadomosci!

      "Wesolo" pozdrawiam wszystkich.
      T.
    • 07.03.06, 04:43
      Tizedik, a co ja mam rzec? to BSE to rzut beretem od moich rodzinnych stron :((
      poza tym mam "wesolo", sie sprawy placza i komplikuja, mnie nie pozostaje nic
      innego jak uzbroic sie w cierpliwosc i umiejetnie pokierowac/polawirowac ;)
      coby efekty byly po mojej mysli....
      ech, a ja czasami marze, zeby tak jak na tacy ;))))) wiem, wiem, to dopiero po
      drugiej stronie, a tutaj akrobacje ;)))) mam wprawe :)
      i to jest chyba ta wesola informacja :))))
      caluski,
      Iwona
    • 07.03.06, 05:29
      Czolko Wszystkim,

      i Paniom zapewnienie, ze klopoty mina i dawke optymizmu przesylam.
      Ewentualnie wszysko (prawie) bedzie ok. Moja sympatia i empatia.

      Przy lunchu czytalem kolorowy artykul o Mardi Gras w Sydney.
      Podziwialem rozowe kapelusze kowbojskie i mieniace sie teczowo
      apaszki/bandannas. Podobno 300 tys. ludzi ogladalo. Plus Iwona.
      Moze Pysiek? :). Inspiracja dla tej parady byl film "Brokeback Mountain".

      Na zyczenie potencjalna dobra wiadomosc www.powerball.com :))).

      Znacie roznice miedzy pesymista i optymista inna niz ta, ze optymista
      rozwiazuje krzyzowki dlugopisem a pesymista olowkiem z gumka?
      Optymista mowi do pesymisty: Jak tak dalej pojdzie to wszyscy bedziemy
      sie goownem zywic! Ale, odpowiada pesymista, czy dla wszystkich wystarczy?

      W mieszanym nastroju jestem. Nie udalo mi sie zajrzec do podatkowego
      pudelka po butach. Wiem, ze muszem. Ale nie mogem. Och, ty zakret musze
      sie jednak do tego zabrac :(.

      Na razie jem ser brie z krakersami i sacze merlot (Sutter Home 2003)
      i mysle... zycie jest piekne! Mogloby byc piekniejsze gdyby...

      Wasze zdrowie Amigos,
      mojito.
    • 07.03.06, 06:34
      Aczkolwiek u nas sytuacja z ptasia grypa sporo powazniejsza:
      english.sina.com/china/1/2006/0303/68018.html
      To jednak az tak duzego krzyku nie ma.
      Ludzie sie przyzwyczajaja dosc szybko.

      A poza tym to chyba bedzie koniec zimy.
      Dzisiaj juz cieplo i parno.
    • 08.03.06, 04:19
      Nasze numery:
      03 07 18 26 51 PB 21,
      16 19 27 41 54 PB 21,
      01 10 16 37 41 PB 17. www.powerball.com

      Paniom celebrujacym jutrzejszy dzien wszytkiego najlepszego

      Ciezki dzien dzisiaj mialem. Jutro bede mial podobny.
      Wale sie spac.

      Dobranoc/dzien dobry.

      22:19/2C.
    • 09.03.06, 04:22
      Bardzo ladnie.
      Jest chyba 25 stopni.

      No to po zimie.

      Wypad na ryby chyba sie szykuje.

      Skonczylem szkolenia marketingowe. Co za stos bzdur.

      Humor ma bardzo dobry.
      Ogolnie jest niezle.
    • 11.03.06, 01:05
      U mnie tez. Dzisiaj cudowne 23 C. Chyba juz po zimie.
      W parku wszystkie lawki byly zajete. Murek pozostal.
      I brzeg fontanny. Cafe na rogu ustawila na zewnatrz
      maszyne do puszczania baniek mydlanych. Unosily sie
      teczowo na ulica. I ewentualnie pekaly...
      Jedne szybciej inne pozniej. Ladnie to wygladalo.
    • 11.03.06, 06:43

      pieknie :)))))
      mimo takich roznych.....
    • 11.03.06, 07:33
      Na ryby udalo mi sie wczoraj popoludniu urwac.

      Wyniki calkiem niezle, mile popoludnie.

      Kiedy zrobilo sie ciemno spakowalem sie i piechota ruszylem znad lowiska.
      Wyjasnic nalezy, ze na ryby jezdzimy na tame w gorach, zbiornik dosc gleboki i
      naprawde strome brzegi.

      No i tak ide sobie spokojnie, na plecach spory plecak ze sprzetem, przez jedno
      ramie przerzucona torba z wedkami, przez drugie worek z rybami, latarka na
      czole, ide sobie skrajem drogi wijacej sie wokol zbiornika.
      (Zupelnie trzezwy nie bylem ale calkiem spoko)

      No i ...

      Omsknela mi sie noga na sliskim blotku, stracilem rownowage i stosujac ta samoa
      technike co rozmaite postacie w filmach animowanych czyli obroty, fikolki i
      podskoki spadlem jakies 30 metrow w dol po bardzo stromym zboczu, przez geste
      krzaki zatrzymujac sie moze 2 metry od wody.

      Ach coz to byl za roll.

      No i tak sobie leze, ciemno nic nie widac, okulary cholera go wie gdzie na
      stoku, latarki niet, wyciagam wiec telefo i do malzonki do domu dzwonie, ze sie
      troche spoznie bo ciut spadlem i nie za bardzo wiem co dalej robic,
      powiedzialem, ze wyglada na to ze nic wiekszego mi sie nie stalo i zadzwonie
      jak sie pozbieram.

      Malzonka ciut panika i zdzwonila na Emergency.
      Czyli po chwili oni do mnie dzwonia i pytaja sie gdzie jestem.
      Odpowiedzialem, ze bede zyl i jakos sobie poradze, na szczescie mi uwierzyli.

      Nastepnie jakims cudem wpelzlem po tym stoku (kat nachylenia moze 70 stopni,
      ciemno, bez okularow, krzaki i sliskie bloto) do gory na droge.
      Nastepny telefon do domu, ze zyje i dam sobie rade.

      Czas szukac moich rzeczy wiec nastepny tym bardziej juz ciut kontrolowany
      (raptem pare fikolkow) zjazd na dol i po omacku pelzam i szukam.

      Znalazlem plecak, w plecaku mam zapasowa latarke (zawsze gotowy!!!).
      Czyli sytuacja jest juz sporo lepsza.
      Z latarka i plecakim kolena wspinaczka a raczej wpelzaczka na gore.

      Z gory swiece i znajduje worek z rybami raptem kilka metrow w dol, zostaje
      ostroznie wtaszczony na gore.

      Nastepny zjazd w dol.
      Czolgam sie po tych chaszczach i szukam wedek a glownie okularow.

      Znajduje i wedki i latarke (ta co na czole byla) i cudownie nienaruszone
      okulary razem sobie spokojnie pod jakims kolczastym krzakiem lezace.
      Czyli juz widze i mam chyba wszystko

      Niestety jako, ze torba z wedkami dluga i nieporeczna mam problemy spore z
      wpelzaniem na gore. Kilka bezskutecznych prob pozniej poddaje sie i decyduje na
      opcje wodna czyli zejsc do wody i woda udac sie gdzies gdzie latwiej bedzie sie
      wydostac. Telefon w zeby i po pas w wodzie w ciemnosciach (brak tej 3 reki)
      jakos przemiezam te kilkadziesiat metrow do miejsca gdzie daje sie latwiej
      wspiac na droge.

      Ciut mokry, wszytkie moje rzeczy kolekcjonuje, dzwonie do zony i w droge do
      domu ruszam (czyli 3km droga do bramy i dalej taksowka do domu).

      W domu juz dokladniej sprawdzam straty i oprocz tego, ze podrapany jestem
      doslownie wszedzie nie mam powazniejszych obrazen.

      Ach ta grawitacja.

    • 11.03.06, 20:36
      Dzien cudowny. Sloneczny i zielony. Siedzialem w parku na lawce
      i chlonalem slonce i zielen. Zupelnie letnio sie zrobilo. Nie moge
      pracowac w takich warunkach. Za duzo rozproszen. Postanowilem, ze
      rzuce prace od poniedzialku. Najwyzszy czas. Zawsze o tym myslalem.
      Zrobie to po naszym dzisiejszym losowaniu. Od poniedzialku piernicze,
      qrde, nie pracuje. Nasze numery na dzisiaj: www.powerball.com
      10 17 19 39 53 PB 20,
      12 23 26 27 41 PB 19,
      06 11 26 33 47 PB 16.

      Siedzac na lawce gryzac i dokladnie zujac sandwicz postanowilem rowniez
      przestac pic icea tea. Nie sprawia mi juz ona takiej przyjemnosci jak
      dotychczas. Przejde na picie wody butelkowanej. Od pewnego czasu o tym
      myslalem. Postanowienie nie dotyczy picia rumu, tequili i czerwonego wina.
      Ich picie sprawia mi niezmienna przyjemnosc.

      Szopen,
      qrde, masz szczescie. Opis wygladal niebezpiecznie. Takie omskniecie
      sie nogi z obciazeniem wedkarskim moglo sie... az sie boje bac :).
      Tydzien temu jeden z kontrolerow finansowych w biurze poslizgnal sie
      na czyms na korytarzu i wywinal poteznego orla uszkadzajac kolano.
      Nie udalo sie ustalic na czym. Zdania byly podzielone. Jedni mowili
      o skorce od banana, inni winogronie a jeszcze inni dopuszczali pestke
      z mango. Byly tez opinie, ze jego pobyt w biurze sie przeciagal ponad
      miare i poslizgnal sie po prostu na zlych zyczeniach.

      Milego i pogodnego weekendu Wszystkim,
      mojito.


    • 12.03.06, 13:03
      Czytam was, czytam, ale do pisania nie mam nastroju.
      Szopena przypadku opis przeczytalam dwukrotnie i az skora mi cierpla, ze
      moglabym znalezc sie w podobnej sytuacji. Ale mysle, ze moj lek wysokosci
      pewnie bym pokonala, gdyby trzeba bylo szukac zagubionych okularow..;-)
      Mojito, jaka zielen...? Toz to zima w pelni! U nas w prognozach pogody te
      ciepla wiosne na wschodnim wybrzezu USA uznaja za czesc tych samych globalnych
      anomalii pogodowych, ktore u nas przejawiaja sie w postaci ciagle mroznej i
      snieznej zimy. Osobiscie wolalabym te amerykanskie anomialie.
      Iwona, lepiej jest? To fajnie:-)
      Numerki PB sprawdzilam.
      Pozdrawiam wszystkich.
      T/D
    • 13.03.06, 04:53
      Taaa,

      Wiem, ze mialem duzo szczescia.
      Albo niezle umiejetnosci spadania.
      A moze gdybym byl zupelnie trzezwy skonczyloby sie gorzej.

      Nic to bylo minelo, nastepnym razem chodzac po stokach w ciemnosciach jednak
      gaff w rece nalezy trzymac a nie w torbie.

      Optymistycznie dodam, ze wczoraj mialem urodziny, lat skonczylem 36.
      Leci ten czas.

      Wprawdzie dalej czuje sie jak nastolatek ale te typy tak maja.

      W poprzednim tygodniu badanie krwi musialem zrobic okazalo sie, ze zlego
      cholesterolu mam ponizej normy a dobrego powyzej. Wyglada na to, ze sie dobrze
      odzywiam.

      Wczoraj z okazji byl BBQ i jagniece szaszlyki. Niebo w gebie to zbyt
      konserwatywne okreslenie.

      Ciekwaostka z pracy dla tych ktorym sie wydaje, ze w Chinach za miske ryzu
      ludzie pracuja. Pewien osobnik zostal zatrudniony jakies 3 lata temu jako
      trainee w kontroli jakosci. Gosc bardzo bystry i na poziomie.
      W ciagu tych 3 lat pensja wzrosla mu 2 razy i obecnie zarabial ciut ponad 500U$
      miesiecznie. Traktowany byl naprawde dobrze. Dzisiaj z lzami w oczach przyszedl
      do szefa i powiedzial, ze rezygnuje. Pewna amerykanska firma zaoferowala sporo
      ponad 2 razy tyle plus lepsze stanowiska, mniej godzin itd.
      Szef mu powiedzial, ze glupi bylby gdyby nie przyjal tej oferty.

      Na ryby mnie ciagnie i nie moge sie na innych sprawach skoncentrowac.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 13.03.06, 06:20
      Szopen wszystkiego co naj , no i oczywiscie wiele taaaaaakich ryb :))

      dobrze ze jaj mam mniej niebezpieczne hobby, dzisiaj wracajac z Pike ze
      spacerku znalazlam pierwszego kozlaczka, hurra, sezon grzybowy sie zaczyna

      w tym roku mam olbrzymi urodzaj na ogorki i pomidory, smieszna sprawa tutaj bo
      pomidory w sezonie sa tanie $1.49, ale ogorki praktycznie caly rok w tej samej
      cenie $1.99-2.49 za sztuke, no i oczywiscie w sprzedazy tylko dlugie ogorki
      wiec jak ktos ma chec na kiszone to musi sobie wychodowac i zakisic :) frajda .
      Przynajmniej rodzina czlowieka docenia jak sobie zupy ogorkowej podje :))

      Ogorki i pomidory nosze do pracy, bo przejesc sie nie da, towarzystwo wyglada
      na zdziwione ze ktos za darmo cos daje hahahaha

      szefostwo wyjechalo do USA na tydzien, zostawili mnie sama a do tego z dostepem
      internetowym i czekowym do 5 kont bankowych, rane tutaj jest dziwny kraj, albo
      wogole do ciebie zaufania nie maja albo bez ograniczen, nie chce krakac zeby
      nie zapeszyc ale moja obecna praca wyglada na normalna i ludzie normalni...
      odpukac w niemalowane ,, bo poprzednia tak mi dala w kosc psychicznie ze mialam
      chec wogole rzucic robote, teraz wrocila mi troche wiara w ludzi :))))

      ale tak czy inaczej wygrac mozemy :)))
    • 13.03.06, 12:42
      生日快乐!

      Ja tez jestem ryba ;)
    • 13.03.06, 21:23
      ... pracowac w taka pogode. Cieplo, slonecznie i 21 C.
      Tak sie nagle porobilo. Z trudem doczekam do srody do
      naszego losowania www.powerball.com

      Czytajac Asi raport pomidorowo-ogorkowy, zainteresowalem sie
      cenami produktow u siebie. W koreanskim warzywniaku na rogu
      male ogorki na wage (funty - 0.454 kg) kosztuja dolara.
      Te duze, imponujace sa w cenie dolara za dwa.
      Pomidory byle jakie - dolar za funt. Ladne kosztuja trzy dolary funt.
      Woreczek z marchwia wpadl mi rowniez w oko - 50 centow.
      Cen cebuli, czosnku, pietruszki i innych warzyw nie zapamietalem.

      Szopen,
      happy birthday i taaakich ryb :).

      Ah, co za pogoda - koncentruje sie nie na tym co powinienem :).
    • 14.03.06, 04:58
      Za zyczenia dziekuje.


      U mnie pada.
      Nic to.

      Tez sie nie moge skoncentrowac.
      Cos glodny jestem.

    • 14.03.06, 05:15
      Dziewietnascie C obecnie. Podobno ma sie radykalnie ochlodzic
      w ciagu nastepnych dni. Byc moze...

      Zupe z gorczycy (chyba, takie male okragle ziarna) zjadlem
      i sandwicz z wedzona makrela. Tez chetnie sie kolo ryb krece.

      Koncentruje sie teraz na znalezieniu kordelki.

      23:15.
    • 14.03.06, 07:07
      a moze przeniescie sie na prywatne forum, bo po co tu zasmiecac forum publiczne
      takimi glupstwami ?ani to ciekawe, ani smieszne
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 14.03.06, 20:54
      zupa z gorczycy? hmmmm jak smakuje ? nigdy nawet nie slyszalam o takowej,
      wyglada na to ze moje wiadomosci kulinarne sa prawie zadne.

      Wyglada na to ze sezon grzybowy u mnie w pelni, wczoraj wracajac z pracy
      natknelam sie na 4 kozlaczki rosnace sobie razem pod brzozka, wiec po powrocie
      do domu wybralam sie na spacer z Pikie w moje zeszloroczne grzybowe miejsce,
      nazbieralam cala reklamowke kozlakow i dwa prawdziwki, jak to moj malzonek mowi
      w sezonie grzybowym jestem w amoku :)
      W tym roku postanowilam troche grzybow zamrozic, dzisiaj na obiad poledwiczka z
      cebulka, ziemniaczki i grzyby lub ogorek kiszony, co kto woli :)

      W ostatni weekend mielsmy na obiedzie corke z narzeczonym, zrobilam placki po
      zbojnicku, Chris powiedzial ze przez 45 minut byl w raju , przyjemnie gotowac
      dla kogos komu smakuje :)))) zjadl dwa, wszyscy patrzylismy na niego z
      podziwem :))
    • 15.03.06, 04:05
      Tez mam podejrzenia co do tej gorczycy.

      Moze to bylo sorgo, drobna kukurydza albo cos w tym stylu.

      Grzybow zbierania zazdroszcze.
    • 15.03.06, 06:39
      Zaniepokoilem sie ta soczewica. Moze jadlem cos co myslalem, ze jest
      soczewica a soczewica nie bylo :). Zajrzalem do lodowki w ktorej mialem
      jeszcze polowe plastykowego pojemniczka z zupa. Dokladnie przeczytalem
      etykiete braci Di Bruno. Na etykiecie jest napisane: Lentil soup w/mushrooms,
      sprzedac/zjesc przed 20/03/06, cena 6.99. Dla pewnosci zajrzalem do polskiego
      slownika pod soczewica. Odetchnalem z ulga - lentil :). Sprawdzilem jeszcze
      pod fasola. Fasola jest inaczej :).

      Sama zupa wyglada "brudno" i niezachecajaco ale smakuje niebiansko.
      Rozumiem teraz biblijnego Ezawa ktory sprzedal swojemu mlodszemu
      bratu Jakubowi pierworodztwo za miske soczewicy. Ja za miske zupy
      moze tez bym to rozwazyl. Nie mam jednak brata. Mam siostre a to nie
      to samo :).

      Bedac juz przy soczewicy przypomnialem sobie, ze w ubieglym lecie
      jadlem w Kazimierzu Dolnym pierogi z soczewica. Tez odlotowe.
      Miewam sny erotyczne z nimi w roli glownej. Gastronomia Kazimierza
      zrobila na mnie duze wrazenie. Piekne miasto.

      Grzyby lubie. I jesc i zbierac. Nie zbieralem juz bardzo dawno.
      Z Polski z reguly wylatuje pod koniec sierpnia a w Stanach nie ma
      zwyczaju zbierania grzybow.

      Ciekawe co Pike lubi najbardziej?

      00:39
    • 15.03.06, 07:40
      Mojito,

      Z soczewicy zupa czy inne wyroby to spoko.

      Powyzej jednak pisales o zupie z gorczycy.

      No i dwa kawaly:

      Dziś rano Lech Kaczyński ogłosił ambitny plan dla IV RP, plan dostał kryptonim
      AKCJA WISŁA. Akcja ma polegać na pogłębianiu
      dna i trzymaniu się koryta.


      Młody wielbłąd pyta ojca - wielbłąda:
      - Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają takie ładne?
      - Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie a nie inne kopytka,
      żeby nie zakopać się po kolana w piachu.
      - Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a koniki mają taką
      śliczną, błyszczącą?
      - Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest -10 stopni, w
      dzień +40 stopni, i taka sierść chroni nas przed takimi
      skokami temperatur.
      - Tato, a dlaczego mamy te dwa garbu na grzbiecie, a koniki mają taki gładki?
      - Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i
      wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia.
      Na to wszystko młody wielbłąd:
      - Tato a na ch.. nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?!
    • 15.03.06, 08:46
      Rzeczywiscie napisalem o gorczycy. Popiepszyla mi sie
      gorczyca z soczewica :). Mea culpa. O gorczycy nic nie wiem.

      A do mnie dotarl dzisiaj taki dowcip: do zatloczonego portowego
      baru wchodzi prawie stuletnia kobieta z papuga na ramieniu i zwraca
      sie do pijacych marynarzy - ten kto zgadnie co mam na ramieniu moze
      spedzic ze mna cala noc. Zapadla cisza. Nikt sie nie odzywa.
      No, smialo zacheca kobieta. To krokodyl - mowi w koncu pijany marynarz.
      Uznam ta odpowiedz - mowi kobieta. I tu i tam wystepuje kolor zielony.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.03.06, 10:01
      no to wrocila mi wiara w moje wiadomsci kulinarne, lekko mnie ta gorczycowa
      zupa zanipokoila :)))

      Pike najlepiej lubi stracac kapelusiki z grzybkow wiec musze jej odwracac
      uwage :) ale ogolnie mamy radoche i ona i ja . Pracuje teraz 6 godzin dziennie
      wiec mamy wiecej czasu na spacery, obydwie jestesmy z takiego ukladu bardzo
      zadowolone.

      Szopen jak masz chec to moge ci pare sloiczkow marynowanych i suszonych grzybow
      podeslac,poniewaz chyba ja jedna w Chch zbieram grzyby moglabym sklep otworzyc,
      wiec jak masz chec to napisz.

      W pracy jak narazie wszytko OK, zrobilam pare wplat przez internet, mam
      nadzieje ze mnie wlasciciele do kryminalu nie wsadza hahaha
    • 15.03.06, 10:28
      Niestety Asiu ale grzybow tu nie wpuszcza.

      Suszonych mam z Polski zapas.
      Marynowane roznie kombinuje.
    • 16.03.06, 01:41
      Dokonczylem pozostala czesc zupy z soczewicy. Troche ja podrasowalem.
      Wkroilem zabek czosnku i dosypalem pieprzu. Moja sympatia do soczewicy
      pozostaje silna.

      Ochlodzilo sie znowu. Wieje porywisty wiatr. Przeprosilem sie z
      czapka. Podobno ma padac snieg. Slupek rteci szaleje przedwiosennie.

      Dzisiejsza wygrana na pewno podnioslaby nam temperature :).
      Nasze numery:
      03 15 41 46 52 PB 36,
      14 26 33 41 42 PB 12,
      02 07 30 35 52 PB 08. Do wziecia www.powerball.com

      Asiu,
      az strach miec teraz tyle internetowej sily finansowej w palcu.
      Male omskniecie sie paluszka i suma wedruje na inne konto :).
    • 16.03.06, 04:58
      Wygrana pomoglaby w wielu sprawach.

      U nas tez ostatnie podrygi zimy, ale wyglada na to (wbrew prognozie pogody), ze
      sloneczko sie zza chmur wychyli.

      Asiu,
      Dalem znac koledze z Christchurch w sprawie pojawienia sie grzybow.
      Zdziwil sie troszke, ze mam lepsze informacje niz on.
    • 16.03.06, 13:30

      soczewica w zupie ladnie miesza sie z marchwia i curry.... tudziez mielonym
      kminkiem (o ile kto lubi ;)))) tylko taka zupke trzeba potraktowac mikserem-
      przecieraczem, jak kto lubi kawalki, to krocej ;)))
      to tak akropol jedzenia, oj, zjadloby sie cos fajnego, ale sie szykowac nie
      chce....
      znow mala pochylnia, no, ale, se la wi jakby to powiedzieli nasi dalsi
      sasiedzi ;)
      a co sie dzieje z prawica naszego milosciwie panujacego? bo ja nie kumam...
      caluski,
      Iwona
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.03.06, 21:41
      Szopen ten twoj kolega w Chch to polak czy chinczyk? Jakie grzyby zbiera? Mam
      dobre miejsce na maslaki jak by byl zainteresowany :)

      Yvonka co tam znowu u Ciebie pod gorke?
    • 17.03.06, 01:41
      Kolega w Chch to Polak, kolega z klasy z ogolniaka.
      Calkiem porzadny gosc.
      Jakie grzyby zbiera i gdzie nie wiem ale zapytam sie czy przydaloby mu sie
      troche informacji.

      Dzisiaj jest taka smieszna wiosenna pogoda.
      Cieplo i mgla.
      Widocznosc bardzo ograniczona.
      Cos tak jak na chinskich krajobrazach gdzie gory tona w oblokach mgly.
      Tyle, ze tutaj to wiezowce tona we mgle.
    • 18.03.06, 04:08
      Asiu,

      Kolega chetnie by sie spotkal.
      Podal mi namiary.
      Nie mam twojego maila wiec ciezko przekazac.

      Kolega rowniez przyslal zdjecia z grzybow zbierania, ilosc maslakow w lesie
      imponujaca.
    • 18.03.06, 18:24
      Nasze numery na dzisiaj:
      02 11 33 43 50 PB 23,
      06 12 39 49 53 PB 17,
      03 18 47 48 55 PB 22. www.powerball.com

      Pogodnie, slonecznie ale zimno (kolo zera C).
    • 19.03.06, 20:06
      A tu robi sie goraco powyborczo. Hehe, zobaczymy co bedzie, niestety od jutra
      odlaczaja mi linie, wiec nic nie napisze przez jakis czas. Mimo wyjatkowo
      niesprzyjajacej pogody (skad sie wzial ten snieg!), pod palacem pelno ludzi.
      Dzieje sie, dzieje!
    • 19.03.06, 20:53
      witaj R.E. ;)))))) i szkoda, ze znow cie nie bedzie czas jakis....
      mam nadzieje, ze linie szybko przywroca i dziac sie bedzie pozytywnie ;)))))
      tutaj generalnie - niewyspanie (normalka ;))))))
      caluski,
      Iwona
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 20.03.06, 11:12
      wczoraj wybralismy sie z mezem na krotka wycieczke do Woodlands, jakies 30 min
      od Chch , fajna plaza i troche lasu sosnowego. Pike wyleciala na sciezke po
      ktorej szla para z mala dziwczynka, maz za nia coby nie skakala na dziecko a ja
      za nimi, nagle slysze dzien dobry :) okazalo sie ze to para polakow, a ja
      mialam reklamowke z Empiku i po tym mnie poznali ze polka :)

      Pogadalsmy pare minut, bardzo sympatyczna mloda para z 2,5 letnia coreczka, sa
      tu od 3 lat.

      Szopen moj email, brigyd@yahoo.com albo kotkanadachu@gazeta.pl , maslakow tu
      faktycznie pod dostatkiem :) i pewnie dlatego nie ma takiej przyjemnosci
      zbierania jak w Polsce.

      Szefowie wrocili z flaszka wodki dla mnie :) czy to nie ladnie z ich strony :)

    • 21.03.06, 02:42
      Na brigyd przeslalem.

      Bardzo ladnie ze strony szefow z flaszka powrocic.
    • 22.03.06, 03:34
      Bardzo ostatnio spadamy.

      Taka ciekawostka z moich okolic.
      Jest 10:33 rano.
      Na zewnatrz ciemno jak w srodku nocy.
      Niezla burza jest.
    • 22.03.06, 09:35

      bo kangury przygotowuja sie do hibernacji jesienno zimowej ;)))) wkrotce....
    • 22.03.06, 10:27
      Burza juz przeszla.

      Dalej pada.

      Wilgotnosc 97%.

      Kangury nie hibernuja.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 22.03.06, 11:34
      polscy kiwisi hibernuja, wczoraj moj malzonek siedzial na fotelu pod kocem i w
      czapce na glowie, troszke sobie przysnal ogladajac tv, zupelnie wygladal jakby
      sie do hibernacji przymierzal czego nie omieszkalam mu powiedziec :) nizle
      zesmy sie usmieli

      U mnie sie sporo ocholdzilo ostatnio, mamy ok 17 stopni, mam pomidorowy sezon,
      w tym roku ogorki i pomidory w nadmiarze.
      W pracy w dalszym ciagu OK, po ostatnich doswiadczeniach az trudno uwierzyc LOL
    • 23.03.06, 02:27
      Nasze numery na dzisiaj:
      02 06 22 23 53 PB 02,
      21 25 38 39 50 PB 37,
      05 16 21 31 50 PB 40. www.powerball.com

      Wietrznie. 5C.
    • 23.03.06, 06:22
      I nie wibruje.
      Nic a nic.
      Nawet nie drgnie.

      Uciazliwe jest to.

      Chyba bede musial poszukac magikow zeby mi naprawili.

      Dobrze, ze chociaz dzwiek zostal.





      Bez tego nie mialbym szansy odebrac telefonu.
    • 23.03.06, 13:02

      mnie to czasami tylko wibrator ratuje ;))))))))))
      bo glucha jestem ;))) zwlaszcza jak hibernuje ;)
    • 23.03.06, 15:21
      Sprawdzilem. U mnie na szczescie dziala :).
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 23.03.06, 21:33
      Rane Wy to postepowi jestescie, ja to nie mam wibratora, chociaz slyszlam
      opinie ze sa calkiem dobre, moze bym sobie i kupila ale malzonek sie
      sprzeciwia :)))) mowi ze jeszcze dlugo nie albo i wcale.

      Cos ostatnio ani Kazik ani Gunther ani Pysio nic nie pisza, ktos wie co sie z
      nimi dzieje?
    • 24.03.06, 06:35
      > Cos ostatnio ani Kazik ani Gunther ani Pysio nic nie pisza, ktos wie co sie z
      > nimi dzieje?

      Moze wibruja?

      Dodam, ze cud techniki sie wydarzyl i wibrator sam z siebie wibrowac zaczal.

      Moze byl zmenczony.

      Prognoza pogody na nastepne 10 dni: deszcz.


      No i dowiedzialem sie o nowej porzeszonej deklinacji:

      Obecnie znana deklinacja poszerzona została o dodatkowe odmiany:

      1. Mianownik - kto? co?

      2. Dopełniacz - kogo? czego?

      3. Celownik - komu? czemu?

      4. Biernik - kogo? co?

      5. Nadrzędnik - z kim? z czym?

      6. Miejscownik - o kim? o czym?

      7. Wołacz - o!

      8. Intymnik - kto z kim?

      9. Wygryznik - kto kogo i dlaczego?

      10. Łapownik - kto komu ile?

      11. Przypie..ik - komu? w co?

      12. Przypie..ik materialny - komu? w co? za ile?

      13. Powodnik - dlaczego ja?

      14. Dziwnik - e?

      15. Rządownik - kwa? kwa?

      16. Złodziejnik - komu? gdzie? ile?

      17. Politycznik - koalicja? z kim? dlaczego? po co?

      18. Powybornik - co ja ku.. zrobiłem?

    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 24.03.06, 22:24
      Wymiana oleju

      Instrukcja dla kobiet:
      1 jechac do warsztatu
      2. wypic kawe
      3. po 30 min zaplacic i opuscic Warsztat

      Koszty:
      a. przeglad i wymiana oleju 200 zl
      b. kawa 2 zl.
      Suma 202 zl


      Instrukcja dla mezczyzn:

      1. Jechac do sklepu i za 100 zl kupic olej, filtr, uszczelki, paste
      czyszczaca i drzewko zapachowe
      2. Odkryc, ze pojemnik na olej jest pelen
      3. Otworzyc puszke piwa, wypic
      4. Podniesc auto lewarkiem, 30 min. szukac klocka
      5. znalezc klocek pod autem syna
      6. z samego stresu otworzyc nastepna puszke piwa, wypic
      7. wsunac pojemnik na zuzyty olej pod silnik
      8. szukac klucza
      9. przestac szukac i uzywac ustawialne cegi
      10. odkrecic srube spustu oleju
      11. srube do pojemnika z goracym olejem upuscic, przy czym upaprac
      sie goracym olejem
      12. posprzatac
      13. przy piwku obserwowac, jak olej splywa
      14. szukac klucza do filtra oleju
      15. przestac szukac, filtr srubokretem przebic i tak odkrecic
      16. piwo
      17. pojawienie sie kumpla, opróznic wspólnie szesciopak
      piwa
      18. wanienke pelna oleju wylac do dolka w ogródku, dolek zakopac
      19. wytrzec olej, który sie przy pkt. 18 rozlal
      20. piwo - poszlo wszystko
      21. do sklepu kupic piwo
      22. nowy filtr posmarowac olejem, nakrecic
      23. wlac pierwszy litr nowego oleju
      24. przypomniec sobie o srubie z pkt. 11
      25. szybko szukac sruby w wanience ze starym olejem
      26. przypomniec sobie, ze zuzyty olej wraz ze sruba zostal wylany w
      ogrodzie
      27. piwo wypic
      28. dolek odkopac, szukac sruby
      29. zauwazyc pierwszy litr swiezego oleju na podlodze garazu
      30. wypic piwo
      31. przy dokrecaniu sruby wyslizna sie klucz z reki, kostkami
      palców uderzyc w podwozie
      32. glowa uderzyc w posadzke, jako reakcja na pkt 31
      33. zaczac zdrowo przeklinac
      34. klucz wywalic w diably
      35. nastepne 10 min klac, bo klucz trafil w zdjecie miss
      pazdziernika i pobrudzil biust
      36. piwo
      37. rece i czolo zabandazowac
      38. piwo
      39. auto zdjac z lewarka
      40. wytrzec olej z podlogi
      41. jazda próbna
      42. zostac skierowany na pobocze i z powodu alkoholu zaaresztowany
      43. auto zostanie odholowane
      44. kaucje i grzywne zaplacic, auto z policji odebraæ

      Koszty:
      a . czesci 80 zl
      b. grzywna za jazde po pijaku 500 zl
      c. holowanie 300 zl
      d. kaucja 400 zl
      e. piwo 60 zl
      f. Suma 1340 zl


    • 24.03.06, 22:32
      Czytałam Twoje wątki i posty od początku, jeszcze kiedy mieszkałaś w Polsce.
      Potem straciłam Ciebie i innych z oczu. Ciesze się, ze Was wypatrzyłam!
      --
      Od wołu trzeba wymagać mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
    • 25.03.06, 06:26

      jestesmy, jestesmy, spox ;)))))
    • 25.03.06, 20:38
      02 11 13 22 44 PB 42,
      10 22 26 32 55 PB 25,
      10 26 39 40 47 PB 24.
      www.powerball.com
      Milego weekendu,
      m.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 26.03.06, 01:02
      ciesze sie ze nas wypatrzylas, chociaz ostatnio jakos nie bardzo mamy o czym
      pisac, wszystko juz chyba napisalismy a nikt nowy do nas nie dolacza, moze Ty
      rzucisz jakis temat :)
    • 26.03.06, 03:05
      Dzien dobry,
      ho ho Asia przecie ja pisze,zrezta tak jak wszyscy inni.kazdy odmeldowal sie na
      poczatku za wyjatkiem jednej jedynej osoby i koniec,tak zostalo,ze tylko pisza
      cztery osoby Ty,Szopen,Yvona i Mojito,inni nie pisza wcale.wiec nie wiem czemu
      pytasz akurat o nas tylko.no chyba ze dalej ciebie cos nurtuje choc juz myslol
      ze to bylo wyjasnione.ja to sam na to nie wpadlem,dopiero ktos mi podsunal o co
      to chodzi,tylko zem sie usmial ot co.
      ja to tak jak napisalem wczesnie,mam teraz dopiero zamieszanie w domu przez
      corke i dobrze jest radzic,a gorzej jest wykonac.staram sie jak moge zeby sie
      nie wtracac,ale jak sie okazalo ze moja corcia to tez bez winy nie jest,to
      troche mnie ponioslo,inaczej sie chowalem.
      u nas przepiekna pogoda cieplo bardzo i slonecznie.w tygodniu troche popadalo
      nad ranem,to i dobrze bo ogrodu nie trza bylo podlewac.najwazniejsze ze cieplo,
      a tak jak dzis to nawet goraco.z przyjemnoscia gazete w ogrodzie poczytac,a
      pewnie i obiad zjemy w altanie.dzisiaj jak w kazdy weekend dzieciakow kupa sie
      zjezdzie i bedzie wesolo.pomalu szykujemy sie do Swiat,posadzilem rzezuche bo
      zawsze baranka stawiamy w doniczce ze swieza rzezucha na stole tak dla
      dekoracji.
      pozdrawiam wszystkich i zawsze chetnie cos dopisze na ciekawy temat,ostatnio
      cos slabo rozmowa toczy,a tez sami widzicie,jak glowa sie klopocze to i pisac
      sie nie chce.
      Kazik
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 26.03.06, 10:05
      Kazik fajnie ze sie odezwales :) , ale zupelnie nie rozmiem o czmy piszesz,
      mnie cos nurtuje? moge zapytac kto i co ci wyjasnil? bo zupelnie sie zgubilam

      Fajnie ze u cibie cieplo, u mnie zimno, dzisiaj chyba ze 12 stopni, dobrze ze
      jest czym grzac bo jakos tak niespodziewanie sie ochlodzilo nawet Pike nie
      specjalnie z budy wychodzi
    • 26.03.06, 11:11

      ha! na to czekalam ;))))))
      zaczynam nowa stronke ;)
      i powiem od razu, ze piekna pogode mielismy dzisiaj, cieplo, slonko, no,
      miodzio ;))))))
      troche pracki i potem lenistwo....
      a, przylecial do nas golab, taki dove bialy, z pieknym rozlozonym ogonem, jak
      paw co najmniej.... przychodzi do nas na taras, puszy sie, (robi kupy :(((((()
      kolezanka twierdzi, ze to polski golab, ktory przylecial do Au jak sie zawalila
      ta hala w Katowicach.... moze?..... kto wie.... moze polska mowe slyszy i
      przylatuje z sentymentu ;)))))
      a moze to aniol (stroz) ale czyj? kilka osob tu mieszka i ciezko zgadnac, kto
      zacz ;)
      no, a poza tym, wszytko w normie :))))))) (raczej)
      caluski,
      Iwona
    • 27.03.06, 00:51
      Tez sa u mnie w parku. Panosza sie i szarogeszcza. Troche mafijnie
      sie zachowuja. Wymuszaja od siedzacych na lawkach slynne filadelfijskie
      precle. Sol i musztarda im nie przeszkadza. Niezadowolone moga pozdrowic
      z gory :). Dzisiaj ich w parku nie bylo. Moze temperatura im nie
      odpowiadala (7C) a moze w niedziele poszcza?

      Z pogoda wszedzie roznie. Wczoraj w Szczecinie padal snieg. Dzisiaj
      pada deszcz. Widzialem migawki z Rzymu. Papiez ma nowe stylowe sloneczne
      okulary Prada :). Bedzie wiec ewentualnie slonce. Papiez wie, on jest
      najblizej Glownego Meteorologa.

      Snulem sie dzisiaj leniwie przez dzien nic nie robiac. Dolce far niente
      ma swoj niezaprzeczalny urok. Teraz czekam na srode www.powerball.com :).

      Ciao,
      m.
    • 28.03.06, 04:28
      U nas golebie wszelakie sa pod kluczem.
      Nie wolno wypuszczac.
      Ptasia grypa.

      A co najistotniejsze to : SWIECI SLONCE.

      Tak z nienacka i wbrew wczorajszej prognozie pogody.

      Po kilku tygodniach deszczu, mgly i chmur takie sloneczko bardzo nastroj
      poprawia.
      Dzisiejsza prognoza przewiduje sloneczko rowniez jutro, pojutrze znowu ma
      zaczac padac.

      Oj cos czuje, ze jutro dzien wolny sie szykuje.

    • 29.03.06, 22:02
      ... zielono, slonecznie, cieplo i prawie nago :).
      Moze sie dzisiaj zazieleni bardziej: www.powerball.com
      Nasze numery:
      01 04 09 23 54 PB 25,
      06 18 25 30 50 PB 17,
      17 31 33 37 44 PB 23.

      :),
      m.
    • 30.03.06, 03:20
      U nas tez jeuz wiosna.

      Korzystajac z przerwy w deszczu zrobilem sobie dzien wolny i spedzilem go na
      rybach oczywiscie.

      Ach milo tak sobie w sloneczku, przez krzaki i chaszcze sie przedzierac.
      Wyniki bardzo dobre, bassy braly na cokolwiek do wody wrzucilem.

      A dzisiaj w pracy mamy wizyte jakich upierdliwcow i dzien sie nieciekawie
      zapowiada.

      Przezyjemy i to.
    • 31.03.06, 12:35
      Siemanko kochaniency,
      no i co to sie dzieje dziewczyny co z wami?ja zdazylem troche przewietrzyc
      glowe w podrozach,wracam a tu jak bylo tak i jest dalej cicho.Szopen i Mojito
      jak zwykle czuwaja a dziewczyny wcielo,kurde nie wyglupiajcie sie kochanienkie
      bez was to zadna gadka szmatka:)
      Szopen Ty o rybkach pisz,ja z przyjemnoscia poczytam tymrazem.tez na urlopie
      lowilem ryby,innego kalibru "ryby" wprawdzie ale tez lowilem:)))
      no to spadam rozpakowac plecak i mam nadzieje,ze jak rankiem otworze oko to
      ktos tutez sie dopisze.
      buzienka dziewczyny,graba panowie
      czolko
    • Gość: yvona IP: *.nsw.bigpond.net.au 31.03.06, 14:21
      mam nadzieje, ze to nie byly "zimne ryby" ;)))))))))))))))))))))))))))
    • 01.04.06, 00:36
      Yo Yovonka:)))na ciebie to mozna liczyc 100%,otwieram oko i jest wpis kurde:)))
      cos tylko cieniutko ostatnio.
      widac ze na nas wszystkich jakos chyba pogoda wplywa czy ki grzyb,bo jak piekna
      pogoda i goraco to kto bedzie tu siedzial i pisal,chociaz kiedys to wcale nie
      przeszkadzalo nikomu czy pogoda humor czy jakies niepowodzenie,pisalo sie od
      rana do wieczora kurde,a nawet wiecej.
      ja postanowilem ruszyc w swiat,no tego miala to byc podroz w celach
      leczniczych,mialem sie wyleczyc z czegos ale chyba mi sie nie udalo.
      wprawdzie polowanie sie udalo,ryby braly,ale braly zbyt szybko,za
      latwo i tu wlasnie pies pogrzebany.jak te "rybki" sa bardziej trudne
      do zlowienia,to radocha i satysfakcja wieksza,jak wymagaja naszego
      sprytu,ynteligencji i takich podchodow.no tak ale "oblowilem"sie.
      no tyle.
      spadanko i lece sprawdzic plaze
    • 01.04.06, 02:04
      powinniscie pisac dalej. Asia naprawde bardzo lubie jak piszesz i wszyscy inni,
      naprawde zawsze chetnie tu zagladalam bo jest to zadkosc ze ludzie jeszcze
      potrafia pisac o swoim normalnym zyciu bez rzadnego zadecia. rano to zwykle
      kawa i siadam do komputera was poczytac, bo u was ciagle cos sie dzieje. tak na
      przekur wlasnie dlatego ze jakas tam nie pisze powinniscie pisac dalej, zeby
      pokazac ze bez niej tez sie obedzie. moim zdaniem to tak sie wypiac na
      wszystkich bez powodu to bardzo nieladnie.
    • Gość: gosciu IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.04.06, 05:29
      ludzie dajcie se spokoj
    • 01.04.06, 05:48
      Piszemy dalej.

      Nie po raz pierwszy cos troche zwolnilo.

      I napewno nie po raz ostatni.

      Pysiek sie jeszcze pojawi.

      Dzisiaj przeskoczylem przez nastepne kolko.

      Zrobilo sie lato. Cieplo, parno i potno.
      Zaraz chyba znowu padac bedzie.

      Do zycia ogolnie nalezy podchodzic bez zadecia bo od tego to mozna tylko oczu
      wytrzeszczu albo zatwardzenia sie nabawic.

    • 01.04.06, 06:58
      Upalny dzien dzisiaj byl. Prawie czulem lato. I widac tez bylo.
      Po odziezy lekkiej, po ogrodkach kawiarnianych, po otworzonych
      dachach i szybach samochodow. Nie wiem ile stopni bylo ale bylo
      niemalo.

      Kolega Harleyem przyjechal do pracy. Niechetnie przyjechal, powiedzial.
      Przez moment chcial jechac w innym kierunku. Najlepiej przed siebie :).
      I najlepiej na Poludnie. Wynurzyl sie z kryzysu zimowego. Ogolnego - tak
      to nazwal. Szuka kogos na tylne skorzane siedzenie na nadciagajace lato.
      Moze i na dluzej... Patrzylem jak odjezdzal. Meski ryk silnika robi wrazenie.
      Motor tez. On po kryzysie jest tez ok. Usmiecha sie czesciej.
      Motor moze sobie kiedys tez kupie. Przyjemna sprawa. Albo moze wypozycze...
      Kolega obiecal mi pare lekcji gdym sie zdecydowal. Rozwaze...

      Zdrzemnalem sie dzisiaj troche dluzej. Widocznie ta letnio-kojoco-usypiajaca
      pogoda tak na mnie dziala. Nic mi sie nie snilo. W ciagu dnia zazwyczaj nie
      snie. Wole na jawie :). Zrobilem kilka przysiadow przy lodowce. Wybor
      nieduzy. Na twarozek z dzemem brzoskwiniowym sie zdecydowalem.
      Okazal sie dobrym wyborem. Wymieszany kolorowo wygladal. Kolory niedrazniace.
      Lagodne. Z przewaga bieli.

      Pojde chyba spac. Jutro mam dlugi i mozolny dzien. I kalendarzowo
      szczegolny. Caly kwietniowy. Moze jakas mila niespodzianka sie zdarzy?
      Moze tutaj www.powerball.com ? To by dopiero bylo :).
      Nasze numery:
      07 11 17 25 46 PB 07,
      01 12 15 25 26 PB 25,
      09 12 31 38 43 PB 24.

      Wczoraj chcialem byc prezydentem. Tylko na moment. Na ten moment meksykanski.
      Prezydent na tle ruin i oceanu dobrze wygladal. I klimat mial lepszy.
      Troche rozluzniony wygladal. Ostatnio rzadko jemu sie to zdarza.

      Za pare minut kwiecien. Ladna nazwa. Gdyby nie termin podatkowy bylby
      cudownym miesiacem. A tak to jest tylko wspanialym. Dobre i to.

      Gunther/Amigo,
      ten kurort kardiologiczny to z rybami tropikalnymi :)?
      Kolorowe welonki przychodza mi do glowy. Z gracja sie poruszajace.

      Szopen,
      masz ciagle akwarium w pracy? Co w nim sie dzieje?

      Dobranoc/dzien dobry odpowiednio i do zobaczenia w kwietniu,
      saludos Amigos,
      mojito.

      23:57.
    • 01.04.06, 11:35

      znaczy rybki maja byc trudne? ;)))) hmmm... sprobujemy, zobaczymy... tylko jak
      dlugo trudne, coby nie przegiac i zmeczenie materialu nie nastapilo? ciezko
      wyczuc, co? ;))))
      ech, te gierki..... czasami fajne sa, ale generalnie - nie dla mnie :/ u mnie,
      co na duszy - to na dloni :))) i plusy i minusy sa.... ciekawe kto jeszcze tak
      ma? bo z wiekiem to dupa twardnieje, a okazuje sie, ze niektorzy odporni
      jednak...
      caluski,
      Iwona
    • Gość: Asia IP: 203.184.21.* 01.04.06, 11:56
      u mnie dzisiaj byl sliczny sloneczny dzien, wybralismy sie z malzonkiem i Pike
      na piknik do Woodent, najpierw spacer po lesie a pozniej po plazy, piekny
      dzionek na taki spacerek. Po spacerku maz rozstawil stolik a ja przyszykowalam
      lunch, siedzimy sobie gadamy i naraz slyszymy wyjacy silnik motorow akurat na
      wprost od nas jakies moze 200 m

      patrze a tu wyskakuje jakis facet na motorze, i prosto na sosne wali, przez
      ulamek sekundy wydawalo sie ze ja ominie, ale nie mial tyle szczescia niestety.
      Zaraz zanim nastepny, temu udalo sie sosne ominac, lecimy z mezem w tamta
      strone, ten drugi wlasnie dzwoni po karetke

      facet lezy pod drzewem, narzeka ze nie moze sie ruszyc, wyslalam meza po koc do
      samochodu, w cieniu bylo zimnawo a oni obydwaj ubrani w szorty i letnie
      koszulki. Dobrze ze chociaz kaski mieli na glowach. Fajna frajda po wydmowym
      lesie sobie pojezdzic ale facet za szybko jechal, bo wyskoczyl z za zakretu ze
      zbyt duza szybkoscia i niestety tej sosny mu sie nie udalo ominac.
      Maz polecial na droge coby kartke skierowac w odpowiednie miejsce, po jakis 20
      minutach przyjechali, zrobili co swoje , zabrali delikwenta do szpitala. Mam
      nadzieje ze nic powaznego mu sie nie stalo. W piatek zaraz obok mojej pracy byl
      wypadek i niestety motocyklista nie przezyl :(


    • 01.04.06, 12:54
      Siemaneczko kochane dziewczyny,jakze sie ciesze ze chociaz dwie buzienki sie
      tutaj nam pokazaly,a reszta pewnie tez dolaczy,albo nadciagnie wkrotce;)))
      Yvona z "rybkami"i z braniem to tak roznie bywa.powiem dyplomatycznie ze nam
      potrzeba nieraz szybkich polowow,ale jak te ryby prawie same na talerz wskakuja
      to kurde szyszka trzeba uwazac zeby sie nie przejesc.dobra przyznam sie bez
      bicia,wyskoczylem na kilka dni do Rio.
      Asienko ty to masz przygody,gdzie sie nie ruszysz to cos sie dzieje;)motory to
      jest radocha nie z tej ziemi.tutaj w miescie tonie da rady,zbyt duzy ruch ale
      na motorway albo za miastem to mozna poszalec.widuje sie takich mlodych
      chlopaczkow co to cale pensje wydaja na sprzet i motory lsnia jak cacuszka,az
      przyjemnie popatrzec.a;e smiesza za to mnie takie kawalkady na harleyach
      emerytowanych hippisow chyba.faceci w strszym wieku w skorze,tatuaze,lancuchy i
      dziwaczne helmy przypominajace helm wikingow z rogami albo nawet hitlerowskie,
      siwe wlosy zwiazane w kitke.kurde no nie wiem ale to mi cos nie ten tego.
      no to spadanko,wpadne jeszcze do mojego pubu strzelic na druga noge jednego
      szybkiego,sprawdze co sie dzieje na molo,moze jakies party i palulu.
      buzienka dla wszystkich dziewczyn,wylazcie kochanienkie dosyc juz tego
      undergroundu
      graba panowie
    • 02.04.06, 01:07
      a ja lubie.... to znaczy, jak ktos ma prawdziwa pasje, to super; a ze sie z
      deczka zagalopuje w tym swoim swiecie i sobie podobnych... i ze wyglada
      kiczowato... no coz, ale ma do tego prawo, sporo do tej "prawdy" dochodzilam,
      ale trafilo choc nie do konca ;))))) nie lubie dresow ;)))) na ten przyklad...
      i dyskotekowych polmozgowych lal... choc to tez ich swiat a i czesto
      wspolczucie sie nalezy za brak wychowania w domu rodzinnym i takie tam...

      gunther, no, ja slyszalam, ze w Rio ryby jakies takie latwiej biorace ;))) no,
      moze i tu w aussie tez, zwlaszcza te native ;)))))) no i wez pod uwage
      egzotycznosc lowcy, to wspolczynnik brania jest inszy... ;))
      no, ja mowie o takich rybach z chodniejszych wod, aczkolwiek to nie oznacza
      chlodu en general, a juz na pewno nie tak jak to sobie ktos wyobraza ;))))
      no, ale bredze....
      moze dlatego, ze dzis ide lowic?/byc lowiona? sama nie wiem......
      caluski,
      Iwona
      ps. lowca/ofiara znana juz rybce ;)))))

    • 02.04.06, 13:53
      Siemanko wieczornie;)))
      o kurde jutro do pracy !!!! raneee
      no tak urlop byl po prostu za krotki,co dobre szybko sie konczy ale musialem
      wykorzystac szanse i urwac sie na kilka dni,bo w pracy mamy zapieprz i szefunio
      odgrazal sie ze pozniej nikogo nie wypusci.do konca czerwca wiec szykuja sie
      overtimy i zadnej laby.
      Yvonka z harlejowcami to sie nie zgodze,bo pasje jest miec dobrze ale trzeba
      wiedziec kiedy sobie powiedziec dosc,a potem tego nie dziwota ze wychodzi taki
      kicz.z ust to mi wyjelas:)))no ale dobra jak ktos lubi,jego sprawa przeciez nie
      krytykuje tylko mowie,ze mnie to nie lezy.tylko czy sie to czasem tak teraz nie
      porobilo ze jak kiedys nasladowalo sie starszych,to teraz na odwyrtke starsi
      nasladuja mlodziez.mamusie trudno odroznic od corek,co nie jest takie zle;)
      panowie tez nie lepsi.przede mna u fryzjera strzygl sie mlody chlopak,a za nim
      kurde tatuncio i prosi the same style,garnitur i adidasy, sluchawki i te inne
      gadzety.mlodzi sie postarzaja,starsi odmladzaja a ja kurde ciagle mlody,no tego
      mlody duchem;)
      co do polowow Yvona to powiem brutalnie,kazdy ma takie na jakie zasluguje.
      ja to widze tak,ze szukac nalezy przyjazni najpierw a milosc i erotyzm dolaczy.
      chociaz mnie sie zdarza czesto ze fiutem mysle,to tak dodalem zeby nikt nie
      myslal ze ja taki doskonaly,wiem com sam spieprzyl;)
      chyba dzisiaj bylo o jednego za duzo,spadanko kochaniency
    • 02.04.06, 14:57

      jeszcze jedno, co do tych nieszczesnych harlejowcow ;)))) ale odnosi sie do
      wszystkich, po czesci.... te latka leca, ale... wlasnie, my, jesli mamy w
      srodku ciagle tak samo (czyt. mlodo) to tego nie widzimy, i wtedy czasami moze
      sie wkrasc smiesznosc ;))))) to chyba sporo tlumaczy (czyli, ten kicz i smiech
      to tak "nie specjalnie", wypadek przy pracy ;)))))
      no, z tym lowieniem to jest roznie, Gunther i niekoniecznie jest tak jak
      mowisz, wiele jest fajnych ludzi i klopoty maja w polowach, bo jakos mniej
      atrakcyjni fizycznie, a z kolei piekni dupkowie maja pelne rece :/
      jak to mowia, taki lajf (brutal ;)))))
      no, ja spadam z kolei nie z powodu o jednego za duzo ;)) tylko jakos spac sie
      chce....
    • 02.04.06, 15:41
      Iwonka i Gunther:-))))))))

      Szalenie pasjonujaca ta wasza dyskusja o rybach:-) I jak rozna od
      ichtiologicznych rozwazan Szopena i Mojito;-) Chociaz oni i o smakach, i o
      wielkosci czesto rozprawiaja... A przy okazji czesto piwny watek sie pojawia;-)
      Mojito, nie dalej jak wczoraj ogladalam welonki. W sklepie oczywiscie. Gracji
      ja tam u nich nie widze...Placza im te welony;-) Wole male, zwinne rybki.
      Najbardziej te umieszczone w niby rafie koralowej, bo kolory maja bajeczne.

      Ktore to z was smiesza "wiekowi" harlejowcy, bo sie pogubilam? A ja ciagle
      marze o zaatakowniu pustyni na szybkim motorze, nie musi to byc harley..;-)
      Widzialam kiedys na tamtej pustyni jednego weterana na harleju z pelnym
      szpanem. Mial napis: weteran wojny w Wietnamie. A na drugim siedzeniu wozil
      mloda Azjatke, moze nawet Wietnamke. Rekompensata za krzywdy...?

      U mnie po staremu, nadmiar roboty i problemy, takze prywatne. Troche kasy
      niektore z nich by rozwiazalo.. A tu ciagle nic...
      Numerki sprawdzilam.

      Pozdrawiam wszystkich:-))))
      T/D
    • 03.04.06, 03:08

      ano, bo ryby i polowy to bardzo ciekawy temat, no i doswiadczenia
      lowcow/lowionych rozne i inne, totez nie zawsze sie zgadzamy....
      ja wciaz twierdze, ze nie ma tak, ze cos jest, bo "na to zaslugujemy" - to by
      wskazywalo na tzw. sprawiedliwosc (losowa?) a cos takiego nie istnieje... jak
      nie istnieje "ekonomia" w naturze (w sensie nie marnowania za duzo - materialu,
      energii itd.) wlasnie w swiecie przyrody jest takie "waste" o jakim nam sie nie
      snilo...
      a teraz podaje kolejny topik, uwaga: czy amerykanie rzeczywiscie polecieli na
      ksiezyc, czy tez to wielka mistyfikacja byla, majaca na celu utarcie nosa
      ruskim? ;)))))))) bo ostatnio uslyszalam taka teorie i musze powiedziec, ze
      mnie w siedzenie wbilo ze zdumienia :)
      papa, spadam, dzien sie rozwija slonecznie, aczkolwiek niekoniecznie
      gladko ;))))
      caluski,
      Iwona
      Tizedik, nareszcie wydalas glos ;))))) bo juz sie niepokoilismy?.....
      (to nie mnie smiesza harlejowcy ;)))))))
    • 03.04.06, 04:30
      Siemanko i jak to milo zobaczyc kolejna buzienke;)))
      i tak pomalutku moze wszyscy do nas wroca,chociaz z Matrioszka to gorsza sprawa.

      Tizedik kurde szyszka ja z nikogo sie nie smieje,jak ktos lubi prosze bardzo
      wolnosc Tomku,napisalem tylko ze mi nie ten tego.a swoja droga to podziwiam jak
      Ty kobieta wyrywasz na motorze,bo to nie jest takie proste jakby wygladalo na
      obrazku,wiem bom probowal.nie mowimy o wyrywaniu na tylnym siodelku przeciez;)

      Yvona a moze nasze porazki biora sie stad ze nie wkladamy wystarczajaco duzo
      wysilku,aby ta wspaniala milosc znalesc,utrzymac lub strcic w pieknym stylu,tak
      zeby zachowac piekne wspomnienia chociaz.tak z punktu widzenia meskiego i mysle
      ze damskiego rowniez;)sam wiem ile to trzeba sie nabiegac nieraz,zeby nasza
      ukochana chociaz raz nam dala w pozycji "bozej"przy zgaszonym swietle,kiedy ty
      chlopie myslisz jednoczesnie o jakims dzikim niezobowiazujacym seksie.ile to
      trzeba sie nachodzic,dbac o swoj wyglad,zgadywac kaprysy,a tu slyszysz ciagle
      nie rob tak a tak.setki malych pretensji to do szalu moga doprowadzic.my od
      niepamietnych czasow za wami sie uganiamy i uganiac bedziemy,tracimy dla was
      glowe.a malo atrakcyjny wyglad to nie wiem o czym piszesz,w waszej wyobrazni to
      nie to samo bo my widzimy inaczej.a tu taki przyklad

      - masz zly humor, czy cos ci jest? pyta On
      - nie,nic odpowiada Ona
      - czy chodzi o cos,co powiedzialem?
      - nie.
      - moze chodzi o cos,czego nie powiedzialem?
      - nie!
      - czy chodzi o cos,co zrobilem?
      - nie.
      - czy chodzi o cos,co powiedzialem o czyms,co zrobilem,a nie powinienem tego
      robic lub chociaz powinienem zrobic inaczej,majac na uwadze twoje uczucia?
      - moze.
      - wiedzialem ...

      o kurde,Amigos ta kuracja kardiologiczna to masz racje,rzuccie tu slowem bo sam
      z dziewczynami nie poradze sobie;)czasami sobie mysle,ze milosc jest do bani;)
      spadanko
      i taki link dla Yvony
      carpenoctem.tv/cons/moon.html
    • 03.04.06, 05:58
      widzisz, Gunther, problem jest taki, ze niestety z dnia na dzien (no, moze z
      roku na rok, coby nie bylo tak dramatycznie) ludzie staja sie egoistami,
      patrzacymi na czubek wlasnego... nosa ;)) niektorzy sie nie staja - po prostu
      sa nimi od zawsze; inni nie sa wcale - co ich nie ratuje. bo: egoisci sa tak
      skoncentrowani na sobie, ze w lowieniu rybek kieruja sie wylacznie swoim
      dobrem/interesem; inni, ci lowiacy i lowieni, trafiajacy na egoistow,
      zniechecaja sie (ilez razy mozna sie szarpac i ofiarowywac wszystko/wiele nie
      dostajac w zamian nic wartosciowego??.....)
      stad spadek jakosci efektow lowieckich, mimo, ze sam sprzet rozwinal sie
      imponujaco ;))))) i w ogole niewiara w udane lowy en general...
      dodaj sobie teraz wysrubowane kryteria medialne gdzie od urodzenia trabi sie
      dziewczynkom, ze jak maja size powyzej 12 i nie taki fejs, to wlasciwie moga
      sie juz szykowac do klasztoru, albo na misje na Sumatre :0
      zauwaz jaka szokujaca jest nowa kampania reklamowa Dove w Sydney i jakze inna,
      pokazujaca wlasnie ten problem (moim zdaniem, genialny pomysl);

      tradycyjna reklama:
      panie idealne modelki snuja sie po ekranie z nienaganna cera, sylwetka, w
      futrach, jedwabiach, brylantach... panowie - lowia (ryby;))))) pija piwo,
      jezdza samochodami i demoluja co sie da.... co to za swiat, co to za przekaz????
      jedyne zainteresowanie mlodej pani to depilacja, ciuch, dezodorant i
      opalenizna, no, dalej ida zmarszczki (a fe!!) i takie tam "niedoskonalosci";
      a jak juz sie stana zonami.... chyba jeszcze gorzej: jaki proszek pierze
      lepiej, jaki produkt czysci na polysk, jakie platki sniadaniowe jesc powinien
      synek-maminsynek ;/
      efekty masz wokol, na wyciagniecie wedki ;))))) nie wiadomo czy smiac sie czy
      plakac....
      i te gierki.... a czy powinnam opdowiedziec (odpisac, odebrac) teraz, czy za
      trz razy, "jak kocha to poczeka", niech sie postara wiecej, niech sie
      dowiaduje, i tak dalej.... no i te gierki dac-nie dac, co juz w ogole jest
      chore...
      nie twierdze, ze pewien poziom gierek i napiecia jest fajny i sluzacy sprawie,
      ale ten nadmiar.... czlowiek juz nie wie co ma robic, nie zrobi czegos na co ma
      ochote, bo boi sie zaszufladkowania jako "ktostam"
      no i ten brak kontaktowosci ze strony panow..... nie odzywa sie toto dniami,
      potem sie okazuje ze "nie mial nic ciekawego do powiedzenia", "nie pomyslal" i
      tak dalej.... a ty czlowieku zachodzisz w glowe i wymyslasz tysiace wersji, i
      coraz bardziej wulkanicznie sie robi.....
      lol, ale wysmarowalam ;)))))))
      dzieki za stronke, ciekawa, przejrze to dokladnie soon :)))
      no i pozdrowionka,
      Iwona
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 03.04.06, 11:40
      Rane goscia faktycznie obydwoje wysmarowaliscie, a o milosci ani slowem, czyzby
      takowa nie istniala w Waszym slowniku? Widze ze a to rozmiar nie odpowiada, a
      to za latwo a to za trudno, a moze sobie poprostu nie dajecie szansy zeby sie
      zakochac?

      Jak czlowiek naprawde kocha to nie liczy sie rozmiar, wzrost, wyksztalcenie,
      ilosc posiadanej gotowki, sex na pierwszej czy dziesiatej randce itd

      no ale niektorzy poprostu sie boja :))
    • 03.04.06, 12:30
      > no ale niektorzy poprostu sie boja :))
      Aska, bingo!
      Tez tak mysle, że z dyskutujacej aktualnie dwojki "niektorzy" sie boja....;-)

      Dzis w Gazecie, jak na zamowienie, jest tekscik bardzo a propos:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3256281.html
      Mnie sie dodatkowo bardzo spodobal przekroj wiekowy grupy badanej na
      okolicznosc: szybki numerek czy dluzszy romans..;_

      Kobiety nie chcą przygód na jedną noc

      PAP 03-04-2006, ostatnia aktualizacja 03-04-2006 09:33

      Wizerunek kobiety poszukującej partnera na jedną noc, lansowany m.in. przez
      serial "Seks w wielkim mieście", nie jest do końca prawdziwy. Badania wykazują,
      że kobiety wcale nie szukają takich przygód.
      9 na 10 pań przebadanych przez naukowców z Sheffield uważa jednonocne przygody
      za "niemoralne" i ma znacznie bardziej tradycyjne podejście do seksu niż
      badacze się spodziewali.
      Mimo że panie nie chciałyby znaleźć się w takiej sytuacji, to nie potępiają
      tych, które są skłonne mieć partnerów na jedną noc.

      "Seks jest dla kobiet przeżyciem emocjonalnym, więc jak mogą uprawiać miłość
      bez zaangażowania emocjonalnego?" - podsumowuje jedna z badaczek.

      Naukowcy wzięli pod uwagę opinie 46 kobiet w wieku od 23 do 83 lat - donosi
      serwis BBC.
    • 03.04.06, 13:39
      Siemanko,
      co wy dziewczyny,ja w czerwonych beretach sluzylem i sie boje?no nie ten tego;)
      strachy na lachy,no dobrze przespie sie z myslami i cos wam napisze;)
      buzienka
    • 03.04.06, 15:19

      "niektorzy" to ostatnio sa zdegustowani i juz nie wierza.... bo moze nie tak
      trafiaja? a moze sie nie znaja? ;))))
      taki jakis cynizm do mojej osoby zawital ostatnio... i cusz ja na to
      poradze? ;)))
      trza przeczekac; a milosc... no, Asiu, ja uwazam, ze nie wszystkim jest dana...
      choc jeszcze nie doszlam przyczyny, ale spox, i do tego dojde ;)))
      a strach... no, wiadomo, kazdy ma w zakamarkach jakas dawke, nawet berety ;))))
      obojetnie jakiego koloru :)
      caluski,
      Iwona
    • 04.04.06, 02:47
      Buenas noches Amigos,

      magnolie zakwitly w parku. Trzy drzewa. Wygladaja uroczo z ta
      mieszanka bieli i rozu. Siedzialem na lawce w porze lunchu i
      patrzylem z przyjemnoscia na swiezo wykapane deszczem kwiaty.
      Patrzac na magnolie mam mieszane uczucia. Tylko dobre.
      Mieszaja mi sie uczucia mile z bardzo milymi :). Bylem zauroczony.

      Milosc moze sie zdarzyc. Moze tez nie... Ludzie kupuja polisy
      ubezpieczeniowe dla/przeciw milosci. Jedni chca aby zdarzyla sie
      natychmiast, inni nie chca jej na razie/w ogole a jeszcze inni
      chca aby zdarzyla sie nie wczesniej niz za pare miesiecy :).
      Jako, ze nie ma pewnosci co do pojawienia sie milosci ludzie przyjmuja
      jej dalsze kuzynki i krewne takie jak zauroczenia/fascynacje/ sympatie/
      namietnosci i dalsze galezie rodziny.

      Uwazam, ze swiat bez kobiet bylby zupelnie szary i do doopy :).
      Uwazam tez, ze podczas nieobecnosci milosci dalsze kuzynki tez sa
      ok i nie pozbawione wdzieku/uroku. Milosc brzmi bardzo powaznie.
      I czasami ta powaga lekko niepokoi :). Cos w niej jednak musi byc
      nieodpartego skoro ciagle sie przewija w roznych swoich odcieniach.
      Byc moze ludzie nie obawiaja sie tyle milosci ile jej powiklan :).

      Przytoczone przez Tizedik kobiece badania potwierdzaja moja opinie,
      ze jednonocna blizsza znajomosc to pogotowie seksualne. Widzi sie
      pulsujace czerwone swiatla i slyszy syrene :). Nam, mezczyznom, jedna
      noc sie nie podoba tak jak dwie, trzy noce...

      Uspokajajacym byloby przeczytanie zdania w jezyku obcym "wsio w paradkie"
      od Matrioszki. Nie wiem czy powinienem juz przygotowywac paczke z cebula
      i witaminami oraz odkladac pieniadze na lapowki czy moge jeszcze poczekac
      do odwolania i apelacji :).

      Wczoraj odkrylem dla siebie w delikatesach DiBruno dzem figowy. Figi
      z Hiszpanii. Ole! Slodzone miodem. Jestem pod wrazeniem i smakowym
      urokiem. Odnosze wrazenie, ze latwo sie zauraczam :).

      Tizedik,
      rzeczywiscie, z ta gracja u welonek przesadzilem. Dawno welonek nie
      widzialem i ich powloczyste welony zatarly mi sie w mojej pamieci.
      Tez lubie mniejsze zwinne rybki :). Najlepiej lapie sie je recznie.

      Prace wpisalem do tematu aby nie bylo cienia watpliwosci, ze piszemy
      na forum Praca. Mila alternatywa dla pracy byloby www.powerball.com

      Hasta luego todos,
      mojito.

      20:47
    • 04.04.06, 04:26
      Siemanko kochanienkie dziewczyny;)
      przez te powazne rozmyslania to kurde prawie zaspalem do roboty;)ale sny jakie
      mialem za to same zlote rybki mow co chcesz Tizedik one maja gracje:)))
      co ja mam do powiedzenia?ze ze mnie ekspert od milosci jak z koziej dupy traba,
      dotad wiecej porazek niz zwyciestw,widac podoba mi sie wracanie na tarczy.ale
      zaczynam dostrzegac ze byc moze,wina kurde wieksza wina lezy po mojej stronie.
      wygodniej mi lezec z puszka piwa i czekac az ta wielka milosc przyjdzie i mnie
      powali;)z tego co to Yvona napisalas to nijak moge sie wpasowac w jakas grupe i
      chyba blizej mi do tego egoisty.polowy moje bywaly udane nie zaprzeczam,ze bylo
      tych roznych rybek to sie nie wypieram.strachy na lachy czegos sie bac no nie
      to nie ja,sie nie wypieram nie nosze serca na rekawie ale jak widze ciekawa
      zdobycz na horyzoncie to kurde!!!cala naprzod!!!milosc tez kojarzy mi sie
      bardziej jako cos dobrego,niz zlego nigdy nie kojarzy mi sie jako pasmo udrek,
      bo tylko my sami potrafimy z tej milosci udreki porobic.najpiekniejszy jest
      pierwszy etap zauroczenia gorzej kiedy jak potem opadaja milosne uniesienia i
      dopada nas szara rzeczywistosc,ktora wyglada no jakby tu powiedziec,wyglada jak
      wyglada.ile to par rozstalo sie z powodu niewycisnietej prawidlowo tubki pasty
      do zebow?jasne to tylko pretekst bo prawdziwy problem to moze bylo zmeczenie
      tematu,moze ktos nowo poznany,ale to wszystko to nie sa przyczyny ale juz
      skutki znudzenia sie soba albo niespelnienia sie milosci w zwyklym codziennym
      zyciu.dla mnie jak panna sama nie wie czego ode mnie oczekuje a jeszcze gorzej
      jak nie wie czego oczekuje od zycia,to przepraszam wyciagam moj czarny notesik
      z telefonami;)i nastepuje etap nieciekawy no jak sie rozstac,zeby nie dostac po
      pysku;)staram sie jak moge,ale jak ktos nie dzwoni nie pisze i nie wykazuje
      ochoty,to spokojnie moge sie przyjrzec mojej facjacie w lustrze i sobie
      powiedziec "kochany to nie twoj czas,nie wyszlo ale zrobiles co mogles.
      nastepnym razem nie powtorzysz tego bledu ale pewnie zrobisz kolejny" uczymy
      sie cale zycie.jedni mieli szczescie i na progu swojego doroslego zycia
      spotkali milosc do grobowej deski,ja jednak smiem twierdzic ze nic darmo.jestem
      pewien ze ci szczesciarze po zlapaniu na haczyk swojej polowki nie spoczywaja
      na laurach,tylko chuchaja na ta swoja milosc jak sie da tylko,a ze nie kazdemu
      sie to udaje to inna broszka,ale nie kazdy z nas jest doskonaly.
      kurde teraz ja nasmarowalem i teraz poprosze o wasze opinie tylko Tizedik bez
      podpierania sie cytatami.no dobra jak kobitki takie ostrozne i ta jedna noc nie
      ten tego,toja wam powiem ze ja nie mam nic przeciwko temu ja jestem cierpliwy,
      jak gra warta swieczki to czemu nie,poczekam;)tylko niech da kurde jakis znak
      ze mam jakies szanse a jak mnie kompletnie ignoruje kurde to co tory kolejowe?
      pociag za 15 minut zezryjcie mnie muchy;)poza tym mowcie co chcecie ale jak
      seks nie wychodzi to najwieksza milosc nie przetrwa.
      spadam bo i tak tego za duzo
      Amigo graba,ty to potrafisz kurde:)))
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 04.04.06, 10:27
      Gunther masz racje ze jak sex nie wychodzi i to i z milosci nici,chociaz ponoc
      sa pary ktore bez sexu sie kochaja, no ale co kto lubi. Jedno co mnie
      zaciekawilo w Twojej poprzedniej wypowiedzi to to ze napisales ze bylo zbyt
      latwo, ciekawi mnie jak uwazasz ze powinno byc. Czy sex na pierwszej randce to
      zbyt latwo? czy na drugiej dobrze? a moze na trzeciej? co dla ciebie byloby w
      sam raz?

      Czy w sam raz jest ze facet proponuje sex np na pierwszej randce a potem uwaza
      ze bylo za latwo? a jezeli tak uwaza to dlaczego np nie wstrzyma sie z taka
      propozycja do 5 ranki zeby bylo wlasnie tak jak on by chcial, nie za latwo nie
      za trudno jak w sam raz.

      Ywonka pisze ze milosc nie wszystkim jest dana,, ale czy mowimy np ze jestesmy
      w siodmym niebie bo on/ona nas kocha? chyba nie, bo nawet jezeli ktos nas kocha
      a my nie, to ta "dana" milosc nic dla nas nie znaczy, czyli sprawa prosta jak
      drut, czy my potrafimy kochac? czy mozemy kogos obdarzyc naszym uczuciem a
      najwazniejsze czy chcemy? Jezeli chcemy to zadne komplikacje nie sa dla nas za
      trudne, pilegnowanie milosci tez nie jest wtedy trudne :) chociaz pewnie troche
      trudniejsze niz lezenie na kanapie z puszka piwa, a moze i nie bo mozna to piwo
      pic w dobrym towarzystwie.

      Oczywiscie ze ludzie sie rozchodza, sama sie kiedys rozeszlam, ale uczymy sie
      na wlasnych bledach. Czesc z nas ma wszytko ulozone, nawet to jak nasza milosci
      ma wygladac, i moze dlatego nam sie nie uklada. Czesc uwaza ze jezeli sie
      zakocha w jenej osobie to straci to co moglaby przezyc nie zakochujac sie i nie
      wiazac z ta jedna osoba.

      Osobiscie uwazam ze sex na jedna czy na trzy noce, to w dalszym ciagu jest
      szukanie milosci, bliskosci, intymnosci. Moze dlatego zostawia po sobie
      nienasycenie, niespelnienie, a czasem niesmak i to niezaleznie od plci.

      Jaka gra jest warta swieczki?
    • 04.04.06, 11:22
      > Jaka gra jest warta swieczki?

      Tak po 2 dniach czytania i zbierania mysli odpowiem jednym z ulubionych
      powiedzen mojego taty:

      Sprawa jest prosta jak swinski ogon.


      Czyli i kroliki w tych doswiadczeniach uzywane i sytuacje i okolicznosci az tak
      bardzo sie roznia, ze nie jest mozliwe wyciagniecie wnioskow i opracowanie
      receptury jednej (a nawet nie kilku) pasujacych do kazdych warunkow
      doswiadczenia.

      (Tu zmieniajac temat poprosze o podpowiedz jak sie pisze warunki czy waronki bo
      ow problem od dawna mnie przesladuje).




      Wracajac do tematu.

      Podobnie jak Asie zastanowil mnie brak slowa milosc w wielu z powyzszych
      wypowiedzi.
      Nie uwazam, ze nawiazywanie do "strachu przed" pasuje ale co ja tam chlopiec o
      kilku wiosnach o zyciu wiem?


      Czy milosc wszystkim jest dana?

      Cholera go wie. Szansa na owa zdarza sie chyba kazdemu w zyciu wielokrotnie ale
      nie zawsze jest okazja/mozliwosci/luck ta szanse wykorzystac.

      Jako osoba z bardzo sceptycznym nastawieniem do rzeczywistosci nas otaczajacej
      nie bardzo wierze w sprawy typu: milosc od pierwszego wejrzenia, momentalna
      wiedza ze to jest wlasnie TA osoba dla mnie itp itd.

      Uwazam, ze milosci to jest cos co musi urosnac, wymaga pielegnacji i wielkiego
      wysilku by TRWALA. Czasem ten wysilek wymagany jest od obu stron czasem tylko
      od jednej w koncu na to samo wychodzi.

      Life is not fair, but it is not fair to everybody so that is what makes it fair.

      > Czy sex na pierwszej randce to
      > zbyt latwo? czy na drugiej dobrze? a moze na trzeciej? co dla ciebie byloby w
      > sam raz?

      Patrz powyzej na odpowiedz o ogonie.

      W zyciu zdarzylo mi sie kilka long time relationship zaczynajacych sie od seksu
      po kilku godzinach od spotkania, kilka pomylek, kilka zwiazkow z "ciut"
      dluzszym okresem oczekiwania i kilka pomylek w takich samych okolicznosciach.

      Regol po prostu nie ma.

      Ludzie w zyciu sie rozchodza ale nie wierze, ze kiedykolwiek chodzi o sposob
      wyciskania pasty do zebow z tubki, tego typu sprawy to sat tylko preteksty do
      klotni i pokazywania "kto tu rzadzi".


      No to teraz bardziej optymistycznie.
      W sobote bylismy na BBQ w parku, cala operacja zoorganizowana przez znajomych
      Lily z pracy, ogolnie majaca na celu "zwiekszenie ilosci damsko-meskich
      zwiazkow". O samej imprezie moge napisac osobno ale chodzi o to, ze w pewnym
      momencie padlo pytanie (My bylismy jednynm malzenstwem w dodatku z dzieckiem)
      jak dlugo sie znamy.

      No i po szybkim przeliczeniu na palcach wyszlo 10 lat i tydzien.
      Do dzis pamietam (glupio byloby zapomniec) ja sie pewna dziewczyna zjawila w
      naszym baraku na budowie i pierwsze co pomyslalem to: niezle piersi, milo by
      bylo znalezc sie pomiedzy nimi!!!!

      Potem okazalo sie, ze to jest szef budowy od strony wykonawcy i spedzilismy
      kilka miesiecy walczac ze soba o typowo budowlane sprawy (jakosc, ceny, itd).

      Potem kiedys tak sie z jakiegos powodu zdarzylo, ze wszyscy z jej firmy
      wyjechali (dlugi weekend czy cos) i ona miala sam zostac w "miescie" (specjalna
      strefa ekonomiczna na terenach z morza odzyskanych czyli ulice, fabryki, budow
      i jedno wielkie NIC poza tym) gdzie sie owa budowa toczyla.

      Poniwaz po miesiacach codziennych walk na budowie sporego czacunku do owej
      osoby nabralem to jakos glupio mi sie zrobilo i zaprosilem ja na weeken do
      miasta gdzie mieszkalismy. Tak po prostu z przyjazni, szacunku i bez
      zadnych "zamiarow".

      The rest is a history.


      I jeszcze optymistycznie dodam, ze siostra moja w sobote wrocila z Dubaju do
      Irlandi.

      Z ciekawostek to jej chlopak z ktorym spedzila lat kilka w Turkmenistanie
      oswiadczyl sie podczas lotu balonem nad pustynia.
      Nasi rodzice wniebowzieci sa.




      There is hope for everybody.

    • 04.04.06, 11:42
      Ja tylko na moment, bo teraz czasu nie mam.
      Szopen, to dla ciebie portalwiedzy.onet.pl/polszczyzna.html
      W zaleznosci od potrzeb wybierasz sobie slownik. W przypadku wymienionym wyzej
      (i w drugim, ktorego nie wymieniles, a by sie przydal;-) wybierasz slownik
      ortograficzny.
      Na przyklad portalwiedzy.onet.pl/polszczyzna.html?qs=regu%B3a&tr=pol-
      ort&ch=1&x=35&y=8

      Jaka rzeczowa dyskusja nam sie zrobila...;-)
      I jak ja pieknie spuentowal epizod z zycia siostry Szopena:-))))))))
    • 04.04.06, 14:10

      ale nie uzywalam slowa "milosc" bo nie lubie patosu ;))))) a poza tym na
      etapie "lowienia" to troche za wczesnie zazwyczaj ;))) no nie?
      jescze sie zgodze, ze sie czesto "wymijamy" z miloscia lub uczuciem, no, ale w
      tym caly ambaras...., nieprawdaz? ;)
      caluski
      Iwona
    • 04.04.06, 21:39
      ...tak sobie mysle, ze w prostocie swinskiego ogona duzo
      jest madrosci zyciowej dotyczacej milosci,zauroczenia,pasji
      namietnosci, checi bycia razem itp.
      Zawsze z duzym rozbawieniem czytalem porady gazetowe i glosno
      reklamowane ksiazki typu: "Co zrobic aby on/ona... albo
      "Jak postepowac aby on/ona..." Nie ma sprawdzonych uniwersalnych porad
      sercowych dla wiekszosci. Wiekszosc z nas jest indywidualna i inna.
      Efekt zalezy od tych wlasnie indywidualnych cech charakteru, upodoban
      i jeszcze tuzina innych rzeczy. Nadmiaru porad i sugestii w sprawie
      milosci nie slucham :). Albo sam cos intuicyjnie czuje albo nie.
      I mam rowniez swoje prawo do swoich bledow :). Duzo pewniej poruszam
      sie w strefie zauroczenia :). Zauroczenia sie nie boje :).

      Akurat w sprawie seksu na pierwszej, drugiej i dalszych randkach mam
      swoja zdecydowana taktyczna opinie. Na pierwszej, nawet gdyby pozadanie
      mialo nas, mezczyzn, zabic lub mocno oslabic nie warto nic robic. Robienie
      sprawia bardzo zle wrazenie na kobietach. Nicnierobienie na pierwszej randce
      bywa z reguly docenione :). Warto wiec usiasc na swoich dloniach i prowadzic
      uprzejma rozmowe absolutnie nie zblizajaca sie do spraw seksu. Dobrze jest na
      moment zapomniec o istnieniu seksu. Jest to nielatwe ale wysilek nalezy
      podjac :). Moje empiryczne doswiadczenia wielokrotnie upewnily mnie
      o prawidlowosci takiego postepowania.

      Wyjatkiem moze byc sytuacja w ktorej randka oddalila nas miejsca zamieszkania
      i noc nas na neutralnym gruncie zastala. Wowczas tak zupelnie nicnierobienie
      moze okazac sie nietaktem :). Robimy wiec nieduzo bacznie przygladajac sie
      znakom drogowym i swiatlom. Wiadomo, swiatlo zielone jedziemy, czerwone
      gwaltownie hamujemy i zaczynamy rozmawiac o kulturze, sztuce, filatelistyce
      i takich tam. Na mrugajacym pomaranczowym probujemy sie przeslizgnac i
      przeskoczyc skrzyzowanie. Myslimy sobie tak jak Szopen :) ale gleboko to
      myslenie chowamy w sobie :).

      Szopen,
      ja do informacji Tizedik dorzuce jeszcze jedna. Moze sie przyda:
      www.so.pwn.pl
      Oswiadczyny w balonie bardzo oryginalne i wysokich lotow :).

      Musze spadac, sandwicz byl calkiem calkiem,
      zdrowka wszystkim i od czasu do czasu milosci/zauroczenia lub podobnych :),
      mojito.

      15:39.
    • 05.04.06, 09:33
      Witam w pieknym miesiacy krasawik!
      Bylam za zachodnia granica, czyli w naszym rodzimym kraju, i ominelo mnie pare
      tutajszych zadarzen.
      Wczoraj przypadkiem przechodzilam obok polskiej ambasady, poogladalam sobie
      stojace pod plotem gozdziki, a wracajac natrafilam juz na demonstracje (szkoda,
      ze nie mialam aparatu przy sobie: 4 flagi naprzeciw polskiej i unijnej!),
      wygladalo to troszeczeke filmowo: pokrzyczeli, rozwineli transparenty,
      przeszli-wszystko to sfilmowano i czesc.
      Gdyby ktos mi chcial paczke przyslac to prosze raczej o ten dzem figowy! Cebula
      nie jest tu deficytowym towarem;-)))
      Co do rybek-ostatnia chwila, by lowic je z przerebli. Wiosna idzie!
      A dyskusja tu sie pieknie rozwinela, hehe. Kogos na P. tu jeszcze brakuje z
      komentarzem.
      Pozdrowionka
      m.
    • 05.04.06, 11:59
      matrioszko, jak milo cie czytac znowu, w tym krasawiku ;)))))
      dobrze, ze sie masz dobrze :)
      a z rybkami to ja juz zapomnialam, o co chodzilo ;))) a, o te znaki? gunther, a
      moze znaki sa, tylko ty je missujesz jakos? wez pod uwage, ze znaki pan sa
      nieco inne, niz ich panowie oczekuja ;)
      a najgorzej, jak rybka sama nie wie i sie za dlugo zastanawia, ale to czesciowo
      wina lowcy, bo sie cholera zajmuje wieloma rzeczami naraz a rybka nie lubi byc
      ignorowana ;)))) i w koncu jak lowcy sie laskawie przypomni, ze jednak by
      chcial, no to juz rybka nie ten tego ;))) ot, i zgranie w czasie i checiach
      staje sie tym... no, czym? bo zapomnialam porownania ;))))
      ped za kasa/kariere to nie wszystko... za pozno sie o tym niektorzy przekonuja
      :(
      tyle na dzis, drodzy parafianie :)
      caluski
      Iwona
    • 05.04.06, 21:02
      ... abysmy wygrali. www.powerball.com
      Nasze dzisiejsze numery:
      02 09 31 33 45 PB 05,
      13 37 47 52 53 PB 36,
      04 11 22 47 48 PB 14.

      Dzisiaj padal deszcz ze sniegiem i ochlodzilo sie radykalnie.
      Troche kasy przydaloby sie aby zmienic obecny chlodny klimat.

      Cebula jest synonimem witaminy C zapobiegajacej szkorbutowi
      przy dawnych dlugich podrozach morskich lub przeciagajacych sie
      pobytach w aresztach (za cokolwiek :).

      Pozdrowionka sloneczne,
      m.
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 06.04.06, 05:57
      Hola Amigos;)
      kurde troche mnie ponioslo,dobra tak podsumowujac to dziewczyny badzcie dla nas
      lepsze nie tylko na wiosne.
      Amigo cebula i czosnek;)pamieta sie czasy jak sie kiblowalo w woju co?a
      przeczytales w Gazecie akurat tez jest artykul na temat pt 10 dni w bialoruskim
      wiezieniu,tylko nie wiem gdzie dokladnie jest Matrioszka czy akurat tam?jakby
      ciebie przez pomylke tez przymkneli to daj znac.Amigo zalatwi dzemik,ja tez cos
      po znajomosci zorganizuje no tego,jakies procenty chyba tak dla kurazu;)
      a teraz bedzie na temat czyli o pracy.przed urlopem czulem cos pismo nosem,ze
      szef cos kombinuje.jakies wypady na miasto,meetingi,obce twarze pojawialy sie w
      pracy ale nikt nic nie wiedzial.wracam z urlopu a tu juz plotka poszla,bedziemy
      sie przeprowadzac.kurde i to jest taka tu polityka,ze jak za duzo sie ludzi
      robi to oni nie powiedza ze beda redukcje tylko przeprowadzka.wiec jest
      reorganizacja i z 6 sekcjii robi sie 3.kupuje nowy sprzet i wynajmuje nowe
      lokum.po drodze w trakcie przeprowadzki polowa ludzi gdzies znika i po ptokach.
      ja cale szczecie jeszcze jestem potrzebny i tak sobie mysle,na cholere ja mam
      takich dwoch mlodych przyuczac do zawodu co to nic nie potrafia po ichniejszych
      studiach.jak ich naucze i oni sie sprawdza dla firmy,to mnie wypiernicza na
      zbity pysk,bo okaze sie ze ja za stary.kurde i takie czarne mysli mam przy
      lunchu,a to podobno na niestratwnosc wplywa.kurde to Amigo lepiej wygrajmy:)))
      buzienka dziewczyny,panowie graba
      spadanko
    • Gość: Asia IP: 203.184.24.* 06.04.06, 10:30
      Gunther nie przejmuj sie, ja juz mam 5 prace w przeciagu 2,5 lat, z tego co
      pamietam to jestem starsza od ciebie, jak mi nie lezy to zmieniam i tyle. Masz
      pozadny fach w reku i jak nie ta to bedzie inna. Ale wygrac oczywiscie
      mozemy :)

      aha no i odpowiedz na moje pytania :))))))))

      Matrioszka milo cie znowu poczytac :)
    • 06.04.06, 18:34
      Hej!
      Moijto-zdecydowanie wole dzem, a juz najbardziej to swieze figi, najlepiej
      prosto z drzewa. To tak na wypadek, gdyby mnie posadzono;-)

      Opowiem wam, nie bajke, ale historie prawdziwa-jak sie tu placi rachunki za
      elektrycznosc. Najpierw nalezy podejsc do licznika i spisac stan, potem w
      specjalnym kajeciku zanotowac, odjac od stanu ostatniego. Roznice nalezy
      pomnozyc przez aktualny cennik, ktory zmienia sie co miesiac. W celu ustalenia
      obowiazujacej ceny nalezy, albo zadzwonic do informacji, albo sprawdzic w tabeli
      na poczcie (nie zapomniec o kalkulatorze! liczenie w pamieci nie jest proste, bo
      sumy tu ida w tysiacach). Zaplacic na swojej poczcie do 15. Albo odlacza prad.
      Za telefon tez nie dostaje rachunku, musze isc na swoja poczte do INNEGO
      okienka, powiedziec numer tel., wtedy wydrukuja mi rachuneczek.
      Co kraj to obyczaj!
      Do pobaczenia!
      m.
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 07.04.06, 06:24
      Siemanko kochaniency,czolko Matrioszka:)
      jasne ze dzemik lepszy od cebuly,ja to bym podeslal jeszcze inne specjaly.
      lepiej jdnak nie wywolywac wilka z lasu.u nas rachunki place przez internet i
      jakos jeszcze nikt sie nie pomylil.
      Asienko nie odpisywalem specjalnie bo myslalem,ze wszysyc po trochu na te
      pytania juz odpowiedzieli czyli nie ma reguly.napisalem ze jestem cieprliwy,nie
      zalezy mi zeby ten seks byl na pierwszej randce,troche mam nosa i zdaje sie na
      wlasna intuicje czy panna jest zainteresowana czy nie ma ochoty,tak jak Mojito
      napisal czekam na zielone swiatlo nigdy pierwszy z lapami;)no i czekam na ten
      znak jak napisala Yvona;)nikt z nas nie ma wbudowanych funkcji love on/love off
      no tego a jak mam ochote na szybkie polowy to tez wiem gdzie lowic;)
      dziewczyny buzienka
      graba panowie
    • 08.04.06, 06:01
      Yo! Amigos,

      wyczerpujacy tydzien mialem. Ciezki, mozolny i pod gore.
      Cudownie, ze sie skonczyl. Jutro moge spac do wyspania sie.
      I tak zrobie. Na pohybel niewyspaniu!

      Dzisiaj po pracy od razu do Alma de Cuba poszedlem. Dawno tam
      nie bylem. Na moim stolku barowym pajeczyna sie rozwiesila.
      Potrzebowalem rozluznienia. I takie rozluznienie dostalem.
      Ceviche maja tam odlotowe. Surowy tunczyk i losos bosko marynowany.
      Zamknalem oczy, wylaczylem sie i jedzenie przezywalem. Zmeczone
      zmysly tequila ozywilem i przy cuba libre pozniej pozostalem.

      Zapach konwali caly czas czulem. Nie jestem pewien czy to wiosna o mnie
      sie swoim lonem ocierala czy to byly nowe perfumy barmanki . Konwalie
      bardzo lubie. I ich zapach tez. Piekne kwiaty.

      Rachunkow dzisiaj placic internetowo nie bede. Troche jestem nawalony
      i cyferki moga mi sie popiepszyc. Odloze to do przyszlego tygodnia.
      Razem z podatkami. Oh, ty gejsza, coraz mniej czasu zostalo.

      Matrioszka,
      moze Ciebie jednak nie zamkna :). Na dzem figowy mozesz zawsze liczyc.
      W DiBruno maja rowniez suszone kalifornijskie figi. Ale dzem wole.
      Schlodzony w lodowce jest jeszcze lepszy.

      Gunther/Amigo,
      z praca roznie bywa :). Dobrze jest o tym pamietac. Ucz nowy narybek ale
      z przekazywaniem nabytego doswiadczenia badz powsciagliwy. Doswiadczenie
      niech sami zdobywaja :). Lojalnosc do miejsa pracy tez powina byc umiarkowana.
      Nie taka zupelnie slepa. Dobrze jest miec ciagle jedno oko szeroko otwarte na
      rozne ewentualnosci. Z tego co piszesz wynika, ze rozgladanie sie
      profilatycznie nie zaszkodzi :). Latwiej sie szuka pracy majac ja :).

      Jutro bedziemy qrewsko bogaci. Prawa dlon swedziala mnie ostatnio.
      To tylko moze oznaczac jedno www.powerball.com
      Nasze numery:
      06 20 36 40 45 PB 08,
      13 20 23 34 35 PB 25,
      04 11 17 22 33 PB 22.

      Wyslucham jeszcze do konca "Sweet Carolina" i wale sie spac.
      Kolorowych i erotycznych snow sobie zycze.

      Duza buzka i mocna piatka odpowiednio Amigos,
      m.

      00:01


    • 08.04.06, 14:15
      widze, ze nie tylko ja mam lekko zakrapiany piateczek ;)))))
      i jaki mily, od samej przedpoludniowej godziny :))))))))))))))))
      jak mily, caly dzien potem rozjasniony :))))
      no, ale..... to www i powerdalej by bylo milo ;))))
      koncze bo mi sie literki placza ;)))))))
      caluski,
      Iwona
    • Gość: Gunther IP: 58.164.40.* 09.04.06, 13:30
      Siemanko:)
      co tez Yvona nie pilas sama,ja w piateczek tez wypilem wasze zdrowko
      nieustajace i za fortune,coby wreszcie zlitowala sie nad nami.bardzo to
      zabawnie wyglada,kiedy my zaczynamy pic w Sydney,to Asienka pewnie juz wypila w
      NewZealand,potem za nami pije chyba Szopen w Chinach,za nim po ladnych kilku
      godzinach dolacza Matrioszka i tuz za nia Tizedik,Tangerin i na koncu kiedy my
      jeszcze walczymy z bialymi myszkami,to Mojito dopiero zaczyna pic.a byc moze to
      idzie w druga strone ale dzisiaj nie dojde prawdy bo dzisiaj wrocilem z BBQ u
      znajomych.pogoda nam dopisala jest cieplo przyjemnie,nad ranem spokojnie mozna
      dac nura do wody,taka jesien to zyc nie umierac.jak z ranca poplywam nawet pol
      godzinki to zupelnie inaczej chodze,krew szybciej krazy no tego i czlowiek
      czuje sie odmlodzony;)
      o pracy jeszcze nie mysle,jeszcze siedze w weekendzie i nawet nie chce mi sie
      myslec,co to jutro bedzie;)
      spadanko kochaniency i dobrej nocy

    • 09.04.06, 15:10
      Niedziel, prawie 9 wieczorem, szopen juz dzisiaj pil ale teraz trzewieje w
      tempie blyskawicznym bo do przy musil biedak powrocic.

      Tak, ze z tym czasem to nie tak calkiem.

      Za to mmoge sie pochwalic.

      Wczoraj na rybki wyskoczylem. Zlowilem 4 basy i dalej sobie tak dookola zapory
      chodzilem, w pewnym momencie na bardzo plytkiej wodzie cos moj wobler
      zatrzymalo a potem zaczela sie jazda.
      Jako, ze tej wody rzeczywiscie bylo niewiele to prawie od razu zauwazylem, ze
      to sie sum zlapal, tak wiec balansujac na skarju blota i wody ponad 30 minut
      zajelo wydobycie na brzeg owego stwora (tak dlugo bo ja ani podbieraka ani
      oseki/gafu nie mialem sum w sumie dosc sliski i az tak za bardzo na brzeg sie
      nie spieszyl).

      Po wyciagnieciu stwora na brzeg miedzy krzaki sum sie cos troche zdenerowal i
      dalej na brzgu walke ze mna prowadzil. dosc skuteczna bo jedna z kotwic (taki
      wiekszy haczyk) wyladowala w palcy lewej reki dosc solidnie zakotwiczona (druga
      kotwica tej samej przynety nadal byla w pysku suma a on sie troche wil).

      Sprawe nalezalo postawic ciut powazniej, czyli noga na suma nadepnac i
      kombinerkami hak z palca wyciagnac (rzecz jak wiadomo bardzo ale to bardzo
      przyjemna) dalej suma za szczeke i od brzegu odciagnac.

      I taka oto metoda zlowilem swojego pierwszego suma na spinning. Z nienacka. Z
      bolem. Ale radocha ze az.............
    • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 09.04.06, 19:58
      elo elo
      chciałem sie wbić poraz kolejny jakieś coś zostawić tutaj i tak właśnie się
      sobie sam dziwię ze nie wiem co opowiedzieć..
      polecę z wami jak z ziomkami wkońcu znowu jestem z wami a wy ze mną..
      lecę sobie drogą krętą na browara z chętką ręce swędzą z ucieczką w sobie z
      płuc od dymu rozedmą.. tędy prędko ... metrów sto i winkiel teraz wolniej już
      spokojniej zwalniam kroku ze mną ziomki pełno ich jak stonki po deszczu
      walnę sobie kilka łyków znowu szklanka na niebiesko i znów w długa mijam krętą
      jedną drugą biję w lewo poczta bar kolejny sklep walę na oślep...spokój..
      tak mija mi czas daleko poza domem gdzie dzieci żona czeka moja słuchawka
      wibruje dzwoni i łzy mam w oczach żeby nie zwariować stoję twardo..
      nie upadnę i zegnę karku pod ciężarem rozstania hardo puszczam "..what's up
      skarbie? nieeee.. spoko leci powoli kocham cię i tęsknię ogromnie.." pod czachą
      znów spokojnie tak jak w domu wygodnie...
      biję w hotel gdzie mój pokój czeka znowu sam zamknięty wymiekam na ścianach
      zdjęcia zatrzymanych chwil minionych obraz jak ten czas zaklęty który biegnie
      tu się zatrzymał.. to mój pokój a w nim moja rodzina...każda chwila dla mnie
      cenna...
    • 09.04.06, 23:02

      no i ciebie, hippo, dopadla emigracja.... widze, ze tesknisz.... bedzie
      dobrze :))))
      szopen, ty jednak jestes masochista... tak sie dla ryby poswiecac!!!
      dla ryby innego kalibru to i moze, a i to nie wiadomo ;)))))
      poranek dzis baaardzo ciezki, ale coz robic, pierwszy dzien szkoly (po malych
      wakacyjach), i tak sie spoznimy....
      nogi bola, oj, oj...
      no, milego dzionka ;)
      Iwona
    • 10.04.06, 02:30
      Jak widac zapomnialem napisac, ze sum byl niewielki, ciut ponad 6 kilo.

    • 10.04.06, 13:53
      suma summarum, o kur..chialem powiedziec,ladna sztuka Szopen gratulacje
      graba
    • 10.04.06, 19:18
      Slonecznie Wszystkich,

      dzien przepiekny. Sloneczny i bardzo zielony. Dwanascie C.
      Z tymi rybami to cos musi byc :). W sobote zaczal sie sezon
      pstragowy na rzece Delaware. Siedzialem na lawce w parku,
      jadlem sandwicz z tunczykiem i sluchalem radosnych opowiesci
      kolegi wedkarza. Caly weekend spedzil stojac po pas w rzece
      wyciagajac pstragi. Ryby podobno braly jak szalone. Wedkarzy
      tlumy. Powiedzial, ze dla niego lowienie ryb to tak jak seks.
      Chyba rozejrze sie za jakas niedroga wedka :).
      "Ryby beda czy nie beda rybak zawsze stoi z weda."

      W czwartek wieczorem lece do Paryza. Zaczalem wiec powtarzac:
      bonjour/bonsoir i un verre de vin rouge, s`il vous plait.
      Moze Tizedik link pogodowy wklei :).

      Nasz przyszlosc tez wyglada coraz ciekawiej www.powerball.com

      Hippo, rapujacy Latarniku,
      all the best and good luck :).

      Wracam niechetnie do pogoni za pieniadzem, c`est la vie!
      duza buzka i zdecydowana piatka odpowiednio Amigos,
      mojito.

      13:18.
    • 11.04.06, 16:31
      Do Paryza!?!?!
      Ech! Jadlam tam taaaaki seeer; lepszy od ...ryb;-)))
      Smacznego pobytu!
      m.
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 12.04.06, 04:49
      Ja tez chce do Paryza ,, Mojito koniecznie pstryknij pare zdejc i nap pokaz,
      chce chociaz na zdjecia popatrzec jak to tam teraz wyglada :)
    • 12.04.06, 07:24
      Bonjour/Bonsoir Amis,

      dzisiaj tez bylo cieplo i slonecznie. Uporalem sie w koncu z podatkami.
      Przespie sie z nimi jeszcze i jutro rano wysle. Z duzym rozmarzeniem
      czytalem rozdzial "Death of a Taxpayer":) Pokusa byla duza :). Wyraznie
      odczuwalem dzisiaj rowniez brak niepracujacej zony :). Byc moze w przyszlym
      roku od marca zaczne o niej myslec. Niepracujaca zone mozna odpisac od
      podatku :). I pewnie inne korzysci/przyjemnosci z posiadania zony sa :).

      Matrioszka,
      opowiadaj o tym seksie, tfu, niesamowitym serze :). Na mnie tez francuskie
      sery robia duze wrazenie. Ekspozycja serow w DiBruno przyciaga moja uwage
      tak jak wystawa www.victoriassecret.com Kupilem wczoraj moje ulubione
      brie - te bylo z Normandii i z podwojna smietana. Pewnie umre jedzac ten
      tlusty ser wczesniej ale umre szczesliwy :). Staram sie smierc odwlec
      pijac czerwone wino. Niekoniecznie francuskie. Charles de Gaulle (chyba)
      powiedzial, ze trudno sie rzadzi krajem ktory ma 400 rodzajow sera.

      Asienko,
      rzuce tez Twoim okiem na Paryz. W sztywnym planie mam wizyte na grobie
      Chopina i zapalenia tam znicza oraz msze swiateczna w polskim kosciele
      w niedziele gdzies w centrum Paryza. Byc moze poplyne statkiem po Sekwanie.
      Reszta czasu otwarta na improwizacje. To bedzie moja trzecia wizyta
      w Paryzu wiec glowne atrakcje mam juz obcykane :). Liczylem troche na strajk
      generalny w przyszlym tygodniu i zawieszeniu pracy lotniska i tym samym
      uniemozliwienie mi powrotu. Ale merde! - politykom nie mozna ufac. Wycofali
      swoj projekt ustawy :).

      Byc moze uda nam sie kase dzielic w Paryzu :). Mon Dieu! Pourquoi pas?
      Suma wyglada podniecajaco. Ile serow za nia mozna by bylo kupic :).
      Nasze numery na dzisiaj: www.powerball.com
      05 12 27 29 47 PB 40,
      23 35 40 47 52 PB 42,
      13 21 50 51 53 PB 19. Bonne chance!

      Kordelki zaczynam szukac, bonne nuit,
      m.

      01:24
    • 12.04.06, 08:41
      Czesc!
      Czytam ostatnio z doskoku, z pisaniem jeszcze gorzej.
      Mojito, umow sie z nami na konkretny termin pod wieza, bedziemy przy
      monitorach;-)
      www.abcparislive.com/paris_webcam/eiffel_tower_webcams.htm
      Na tej z kolei kamerce widac paryskie niebo, zachmurzone raczej.
      www.abcparislive.com/
      W ogole na najblizsze dni pogoda bedzie raczej taka sobie....
      www.wunderground.com/global/stations/07157.html
      Martwie sie o Pyska.

      Pozdrawiam wszystkich.
    • 12.04.06, 23:51
      Siemaneczko od rana:)))
      no nie Amigo ty to dajesz do wiawatu!wczesniej Londyn teraz Paryz,kurde
      swiatowiec z ciebie cala geba:)daj znac kiedy pod wieza bedziesz do nas machal
      to tez bede dyzurowal przed monitorem;)
      seksu z wedkarstwem jednak lepiej nie mieszac,jak bozie kocham to sa dwie rozne
      moje pasje.tak apropos to wlasnie wczoraj polazilem po sklepach steskniony ryb
      i wedek;)ogladalem nowosci,pomacalem sprzecicho poserfowalem na internecie w
      poszukiwaniu ciekawostek.jutro znaczy w Wielki piatek ruszam na pstraga czyli
      widziecie jak ktos polknie bakcyla to za cholere z tego sie nie wyleczy.ponad
      dwa tygodnie nie moczylem kija i juz mnie korci no tego;)jakis czas temu
      znalazlem w internecie oferte firmy ktora oferowala super ekstra prima sort
      dodatki do przynet i zanet,ktore oczywiscie gwarantuja wyjatkowe polowy.
      zamowilem malenka probke tego badziejstwa,tak na probe,a co zlowie to sie
      pochwale.
      no to tego,wesolego jajka wszystkim zyczac i Amigo bon voyage;)
      buzienka dzieczyny
      czolko panowie
    • 13.04.06, 03:09
      Z tym bakcylem to fakt.

      Wczoraj mnie znowu koledzy na ryby wyciagneli.
      Az tak bardzo sie nie opieralem.
      Tilapie brac zaczely.
      Czyli lato mozna by powiedziec.
    • 13.04.06, 06:29
      Pietnascie C u mnie teraz. Moze padac jutro. Z linkow paryskich
      wyglada, ze do temperatur jednocyfrowych wlece. A moze sie ociepli?

      Bakcyl wedkarski polkniety najwidoczniej jest nieusuwalny. Kolega
      mowil, ze weekend znowu spedzi stojac po kolana w wodzie.

      Na wieze Eiffla podobno najlepiej wieczorowa pora wjechac. Zaraz po
      22:00. Mniej ludzi i widok noca podobno ciekawszy. Iluminowany :).

      Mowi blondyn do kolegi - za tydzien lece do Londynu. Znasz angielski?
      - pyta kolega. Oui! - odpowiada blondyn. To po francusku - mowi kolega.
      O, to i francuski znam - cieszy sie blondyn.

      Tez niepokoi mnie nieobecnosc Pysiek. Gunther/Amigo - gracias :).

      Zdrowych, pogodnych i obfitych w ryby Swiat zycze Wszystkim,
      m.

      00:29.


    • 14.04.06, 02:48
      kochani moi, z okazji tych przemilych i wiosne niosacych swiat (no,
      przynajmniej tam u was, w starej Europie ;))))))) wszystkiego najlepszego,
      slonca, madrych zarzadzajacych, paru istotnych zmian tu i owdzie, na lepsze of
      kors, jak i rowniez w sferach prywatnych :)
      i wesolych kurczakow ;) i dobrego brania ;))))) (Gunther ;))))))) i nie tylko)
      siania i zbierania :)))))))
      i jak kto lubi - mokrego dyngusa:)))))))))
      i troche zadumy.... i duzo smiechu.... :)
      caluski zolte :)
      Iwona
    • 14.04.06, 09:21
      Niestety nazwy nie zdolalam zapamietac, wiem tylko, ze kozi byl.
      Milych swiat wszytkim, tu katka, ktora w tym roku robi furore:
      www.100lat.info/kaczki/
    • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 14.04.06, 22:11
      kozi ser to bryndza...
    • Gość: hippo IP: *.crowley.pl 14.04.06, 23:32
      elo elo
      co sie stało że co dnia na dzień to samo słońce wstało rano..
      wieczorem zajdzie a może nie..
      szukam sensu ktoś go znajdzie będzie miał powoli w głowie ułozony plan...
      w lustrze twarz coś jak znajome rysy nie znam jej i nie znam przyczyn...
      coś się zmieniło gdzieś sie ukryło schowało sie z oczu sie zmyło
      szukam przyczyn przez które sie rozmyło moje własne ja jestem sam choć mnie nie
      sam..
      widzę więcej wiecej myślę lecz nie analizuję
      piszę słowa później je pruję układam sens sobie w głowie
      kolejne rymy sylabuję jest pasuje sensu niema..
      do jasnej ciasnej cholera siadam zamieram sam w sobie
      teraz myślę pozbierałem sie
      rzeczywistość mnie rozbraja nie rozwija lecz dobija
      chęć pozytywnego myślenia zabija
      wbijam się na miasto moje widzę ludzi muzę stroję
      realizuję plan w mojej furze jestem sam w korku stoję
      ludzie bija gdzieś na oślep bez spokoju wszędzie prędko
      mijam światła biorę to na miękko jutro święto..
      drogi koniec pod moim blokiem kąta widzę moim okiem
      pod klatką stoją żule wybijam sie z pojadzu tamtych obserwuję
      oni na mnie patrzą kątem popijając dzień mózgojebem zwanym królem
      znowu krzyczą coś i plują ofiar pięści wypatrują dupę trują..
      na ostrej krawędzi balansuję puszczam lewy sztajnes wstaje wolno z gleby
      głośna gadka milknie szybko "ziomek sztama weź wyluzuj agresji w nas ani grama"
      "ziomuś jestem lecz dla swoich nie dla koni z Troi wypier..dalać"
      trzymam sie barierki schody strome ściany chłodne idę w górę pewnym krokiem
      mówię sobie będzie dobrze
      spotykam sąsiada jednego klepie w ramię puszcza "bardzo dobrze"
      ma metyrkę już na siedzemdziesiąt lat zna ten świat
      wie że wszyscy milczą snuje dalej" wiesz ze każdy sie boi każdy z nas sie dwoi
      troi lecz policja tutaj nie zagląda"
      to osiedle jest jak trąd ale są zdrowi
      ja pochodzę stąd no i mam rodzinę
      mam żonę i mam dzieci to finałczy wytrzymam?
      szczęśliwyej wielkanocy życzę .....
    • 15.04.06, 08:13
      bryndza to owczy, kozi to mogl byc Soignon, albo Chevrette ;))) albo wiele,
      wiele innych.....
    • 15.04.06, 14:17
      Siemanko:)))
      no to wesolego jajka, dzisiaj wale sie spac a jutro wieczorkiem sie pochwale
      rybkami.
      Yvona ma racje owczy ser to beeeee,a kozi to meeeee;)
      www.igourmet.com/goat-cheese.asp
      pogodnych Swiat
    • 17.04.06, 04:03
      No i jak tam z tymi rybkami poszlo?

      Dzisiaj piekny i sloneczny dzien, wczoraj tez ladnie bylo.
      Niestety czlowiek musi w pracy na zycie zarabiac.

      Z akcentow swiatecznych to na sniadanie wczoraj jajko zjedlismy.
      I to by bylo na tyle.
    • Gość: le mojito IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 17.04.06, 23:50
      Bonsoir Amis,

      we Francji fajnie jest. Francusko :). Pogoda rozna.
      Nawet padalo troche. Plac Pigalle ciagle zatloczony.
      Cos w nim musi byc. Kasztanow nie widzialem.

      Miasto niezmiennie piekne. Noca tez. Podobno Pan B.
      stworzyl wspaniale miasto na podobienstwo raju.
      Szerokie avenidy, piekne parki, imponujace budynki
      z rzeka plynaca przez srodek. I zaniepokoil sie, ze
      inne narody beda miasta zazdroscily. I moze dojsc do
      wasni. Po namysle Pan B. stworzyl Paryzan :).

      Jedzenie maja odlotowe. Jedzenie Francuzom wyszlo. Z serami
      wlacznie.

      Slonecznie pozdrawiam Wszystkich pijac lokalne czerwone wino
      i ciagle bez beretu,

      le mojito
    • 18.04.06, 02:34
      Bez beretu sie nie liczy.
    • 18.04.06, 08:29
      Mojito donies nam co sie tam teraz nosi!
    • 18.04.06, 10:22
      Mysle, ze dalej nosi sie berety.

      Czasem z antenka.
    • 18.04.06, 14:29

      z tata zle....
      bardzo...
      :((((((((((((((((((((((((((((((((((((
    • 18.04.06, 23:29
      Siemanko,
      Yvona to smutna wiadomosc ale moze to tylko przejsciowe,nie poddawaj sie tak
      zaraz,napewno tylko chwilowe.trzymaj sie.
      o rybkach napisze,troche sie poszlajalem w Swieta;)
      buzienka dla wszystkich dziewczyn
      czolko panowie
    • 19.04.06, 13:47
      Iwona,

      Trzymaj sie.

      Mam nadzieje, ze z tata bedzie wszystko w porzadku.

      Nie jest latwo mieszkac daleko od szosy.............
    • 19.04.06, 14:51
      Iwona,

      z tata bedzie ok. Miejmy nadzieje. Odleglosc
      zawsze powieksza nasz niepokoj i smutek.

      3maj sie dzielnie i mocno.
    • 19.04.06, 15:39
      kolejny wylew i zawal w jednym, stan nie za dobry, ale z ciezkiego przeszedl w
      stabilny....
      teraz sie modlic, pozytywne mysli wysylac i myslec, ze bedzie ok....
      dzieki za wasze wsparcie :)
      calusy,
      Iwona
    • 19.04.06, 23:38
      Iwona, nie potrzebna mi empatia, zeby wiedziec, co czujesz.....
      Trzymam kciuki!
      I pamietaj o tym, co ja juz wiem; i z tak olbrzymich zagrozen ludzie potrafia
      wyjsc obronna reka!
      Buziaczki:)
    • 19.04.06, 23:55
      Dziendoberek,
      kurde niedobrze Yvona.ze tak powiem nie jestesmy wieczni ale no tego zawsze
      taka wiadomosc zwala z nog.trzymaj sie wiec dzielnie:)
      takie sprawy jakos nas zatrzymuja,niby dalej biegniemy ale i tak o wiele
      wolniej niz nasze pragnienia.
      spadanko lece do roboty i wieczorkiem wypije za pomyslnosc i stabilnosc:)
    • 20.04.06, 05:29
      Zdrowko Wszystkim,

      zywa dyskusja serowa wywiazala sie na pokladzie samolotu Air France
      lecacego z Paryza do Filadelfii. Tematem byla kwestionowana wyzszosc
      sera brie nad serem camembert. Oba sery mialy swoich entuzjastycznych
      zwolennikow. Pasazerowie podzielili sie na dwa obozy. Odezwal sie tez
      pojedynczy i niesmialy glos zwolennika sera boursin ale zostal natychmiast
      zagluszony i niechetnie ucichl.

      Dyskusje podrzymywaly przynoszone przez stewardesy male butelki wina merlot.
      Utworzyly sie sympatie i antypatie frakcji serowych. Do dyskusji zostaly
      wciagniete stewardesy i steward ale konsekwentnie zachowywali dyplomatyczna
      neutralnosc nie chcac najwidoczniej zrazic do linii czesci pasazerow. O zdanie
      na temat serow nie zdecydowano sie zapytac pilota aby uniknac ryzyka wlaczenia
      sie kapitana do dluzszej dyskusji.

      Przez moment wydawalo sie, ze niepasteryzowany ser brie (nielegalny w Stanach)
      zwyciezy w glosowaniu ale na godzine przed ladowaniem camembert zmniejszyl
      przewage glosow i podczas ladowania ilosc zwolenikow brie i camembert wydawala
      sie byc remisowa. Absolutny pat.

      Z francuska turystka, Nicole, umowilem sie luzno na poszerzenie dyskusji o
      serach w przyszlym tygodniu po jej powrocie z Waszyngtonu. O wina tez sie
      pewnie otrzemy.

      Matrioszka,
      w Paryzu widzialem na kobietach obcislosc i krotkosc. Dominowal kolor
      czarny z lekkim ozywieniem innymi kolorami. Ozywienie nie dotyczylo
      butow i torebek. Buty w wiekszosci byly podwyzszone.

      Niestety, w dalszym ciagu nosi sie bielizne. Sadzilem, ze byc moze
      Francuzki odejda od tego burzuazyjnego zwyczaju i wezma przyklad
      z ich patriotycznych rodakow - sans culottes :). W Galerii Lafayette
      widzialem bielizne w roznych kolorach od subtelnie erotycznej do
      zdecydowanie powodujacej zainteresowane ozywienie meskie.

      Rozczarowaniem rowniez okazal sie sandwicz o intrygujacej nazwie
      "croque madame". Skladal sie z pieczonej szynki, sera i ananasa.
      Nie przepadam za ananasami. Moja milosc natomiast ozywily ponownie
      bouillabaisse i creme brulee. Opuscilem Paryz z uczuciem niedosytu.

      Lokalnie 84-letnia milosniczka hazardu wygrala dzisiaj w kasynie
      w Atlantic City na progresywnej 10 centowej maszynie 10 milionow
      dolarow. Fortuna demokratycznie usmiecha sie do wszystkich :).

      Dzisiaj wpatrywalem sie z melancholia w delikatesach DiBruno w uwodzicielsko
      patrzace na mnie "foie gras". Niestety, bylby to niebezpieczny romans.
      Pozostane wierny normandzkiemu brie.

      Iwona,
      stabilizacja brzmi optymistycznie :).

      Pozdrowienia dla Wszystkich,
      m.
    • 21.04.06, 03:45
      Coz,

      Jakby to powiedziec?

      Przeskoczylem dzisiaj przez kolejna obrecz.

      W tym procesie w zasadzie ostatnia.

      Dzisiejszym rankiem w paszporty wklejono nam wizy Australijskie.
      Wizy emigracyjne.

      Czyli bedziemy sie przeprowadzac.

      South Australia.
    • 21.04.06, 04:59
      Gratuluje. Duza sprawa :). Kto bedzie teraz
      donosil z Chin :)? Ta sama branza?
      I kiedy sie przenosicie? I co na to Amber :).
    • 21.04.06, 05:37
      Kto z Chin bedzie donosil to nie wiem niestety.

      Wize mamy tzw STNI czyli skilled independend sponsorowana przez Poludniowa
      Australie.

      Pracy bede szukal chyba w tej samej branzy.

      Kiedy sie przenosimy to jeszcze nie wiem.
      Gdzies w maju/czerwcu polecimy sie rozejrzec i validate visa.

      Amber o zdanie sie jeszcze nie pytalismy.
    • 21.04.06, 05:47
      Wedki na rekonesans zabierzesz?
      Interesowales sie co sie tam lapie :)?
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 21.04.06, 05:54
      Siemanko:)))
      wymsknelo mi sie o kur..fajosko Szopen,tylko czemu tak daleko?myslalem ze bede
      mial kompana na rybki a do SA to pare godzin z hakiem kurde.zobaczymy pogadamy;)
      swoja droga to lubilem te twoje historyjki z Chin,o Australii to mnie nie
      zaskoczysz;)
      Amigo kurde,ladnie dajesz,skoro piszesz ze Franzuski ciagle w majtkach chodza
      to znaczy ze tak czy siak no ze sprawdzales:)dobra dobra nie tlumacz sie
      Amigo,zazdroszcze:)))chociaz ostatnio wypatrzylem sobie w porze lunchu taka
      jedna kelnereczke,tak ladnie buja bioderkami ze z przyjemnoscia chadzam teraz
      na lunch.narazie obserwuje i zobaczymy:)))
      spadam,dziewczyny no co jest kochanienkie?ja piernicze to sami mamy pisac?
      graba panowie
    • 21.04.06, 06:13
      Bez wedek ja sie nigdzie nie ruszam.

      Oczywiscie, ze sie orientowalem co i jak da sie lowic.
      W koncu lepsza sytuacja pod wzgledem wedkarskim to jeden z najwaznieszych
      powodow calej operacji.

      Dlaczego SA?
      Sa stary juz jestem by zalapac sie na 120 punktow, brakowalo 5.
      SA na liscie zawodow ktore sposoruja (wtedy trzeba miec duzo mniej punktow) ma
      dwa w ktorych moglbym sie zalapac, wybralem jeden z nich i zdecydowali, ze mnie
      chca. Z drugiej strony to cala procedura trwa krocej, w naszym przypadku 6
      miesiecy od zlozenia aplikacji do uzyskania wizy.
      Jedyny problem (potencjalny) to fakt, ze bede musial tam 2 lata mieszkac.

      Gunther, na rybki to sie napewno gdzies razem wybierzemy.
    • 21.04.06, 09:03

      gratulacje Szopen :))) to raz (wiem, wiem cos o tych dwoch latach przywiazania
      do ziemi ;) przerabialam ter opcje, na razie odlozona na polke ;)
      ale do rzeczy - wypraszaja nas milo z forum praca, bo gadamy o dupie Marynie
      niestety (stety) i gdzie my sie podziejemy?
      mam nadzieje, ze czas na przeprowadzke bedzie jednak?....
      bo decyzja kolektywnie musi zapasc ;) gdzie i jak i w ogole....
      a moze to website? no, ja sie nie znam...
      z tata juz lepiej (?) znaczy nic gorzej i teraz rekonwalescencja i tak dalej, i
      zobaczymy do jakiego stanu sprawnosci mozna dobic,
      calusy,
      Iwona
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 21.04.06, 10:32
      kto nas wyrzuca? cos przegapilam?

      Iwonka ciesze sie ze z tata lepiej :)

      mojito to jak juz zaczoles to napisz chociaz jakie majtki nosza, teraz moda tak
      szybko sie zmienia ze trudno nadazyc

      Szopen gratuluje,, kurcze a do NZ to nikt nie chce przyjechac :(((, juz nawet
      nie bede wspominac ze niktorzy to nawet obiecywali

      u mnie ostatnio piekna pogoda, wiec troche sie zawieruszylam tu i tam, ale czas
      bylo wracac, w pracy nawal, koniec roku finansowego grrrrrrrrrrr ,, ale ogolnie
      jest dobrze :)




    • 21.04.06, 11:18
      Aska, NZ niektorych przyciaga, nie martw sie...;-)
      Juz w lipcu nadciaga tam kolezanka Elementu wraz ze swoim facetem, m.in.
      dlatego, ze po 5 latach pobytu w Irlandii ma juz dosc tej zielonej wyspy.

      Szopen, zadzialales skutecznie; gratulacje:-))))) A ja juz myslalam, ze sie
      z "tematu" przeprowadzki wycofales.

      Iwona, a nie mowilam....;-)
      Website, powiadasz........;-)

      Zdrowka wszystkim:-)))))
    • 21.04.06, 11:22

      no, dostalam meila od bossa ;))) znaczy sie tutejszych nozyc, ups, admina ;)
      i mamy sie przenosic; robilam rekonesans, na innych forach, ale nie wiem....
      NZ, fajnie, pieknie, ale ziiimno ;) no i pracy jakos mniej.....
      a tam u was to nawet snieg jest!!! i zimno juz teraz....
      no, ale z drugiej strony - piknie :))))) to fakt, wystarczy LOTR'a poogladac :)
      caluski ponowne,
      Iwona
    • 21.04.06, 11:53
      Witajcie,

      Faktycznie napisałem dzis mail'a do Yvony, w którym proponuję abyście założyli
      forum prywatne i tam prowadzili rozmowę. Niestety Wasz wątek odbiega już
      znacząco od tematyki forum PRACA.

      Pozdrawiam

      Zaq28
      --
      utylizacja to je to
    • 21.04.06, 12:22
      ale daj nam troche czasu, coby do wszystkich dotarlo i czas byl, by kartony
      popakowac ;))))
      jak "two weeks notice" w skrocie wypowiedzeniem zwane ;)))
    • 21.04.06, 12:37
      Spokojnie nie robię czystki i nie wywalam z dnia na dzień. Jak już znajdziecie
      kąt dajcie znać będę zaglądał jeśli pozwolicie. Pozdrawiam Antypody

      Zaq
      --
      utylizacja to je to
    • 21.04.06, 21:21

      :)))))))
    • 22.04.06, 01:19
      Siemanko,
      Antypody rowniez pozdrawiaja:)))czolko:)))
      no moze wyrwe tu jak przyslowiowy Filip z konopii ale nie na temat to my juz
      piszemy ponad dwa lata Zaq.zajrzyj do archiwum no tego,nasze forum to kurde
      historia;)a jak historia,no to nalezaloby sie troche szacunku,co nie?takie jest
      moje zdanie ze skoro pisalismy tyle czasu i nikomu to nie przeszkadzalo,to jaka
      broszka teraz;)czy bedziemy pisac na forum praca,czy na towarzyskim to pisac
      pewnie bedziemy no jakos tak mi to pasuje;)lubie tu zajrzec.chcialbym wiedziec
      ki grzyb?czy to jakis problem w organizacji czy macie limity na kazde forum w
      megabitach?czy ktos nie daj Bog sie poskarzyl na nas?prywatne forum izoluje nas
      od nowych ewentualnych uczestnikow.no kiedys dalem po rajtuzach jak Yvona mowi
      i wygarnolem ze i tak wiekszosc cennego pisania poszla w underground,bo tak
      jest jak ludzi sie rozpisuja w underground to mniej pisza tutaj.nie bede nikogo
      pouczal boi tak kazdy robi co ma ochote,ale ja tam jestem dalej za otwartym
      forum i nie przeszkadza mi pod czyja bandera:)))

      ciagnac dalej nie na temat;)zaliczylem juz poranna rundke dookola blocku,6cio
      jajowa jajecznice z pomidorami do tego pol bochenka,kawusia i lece na plaze.
      pogoda boska kochani,niby jesien ale sloneczko kochane daje rowno.kapiulka w
      oceanie,kolo lunchu zabieram sixpack i wyrusze w miasto odwiedzic znajomkow i
      obgadamy nowe miejsce na rybki wieczorem.mamy znowu long weekend bo we wtorek
      jest Anzac Day,swietujemy za poleglych w Turcji zolnierzy australijskich.dobra
      okazja ruszyc gdzie w plenerek oczywiscie na rybki.
      no to spadanko
      buzienka dziewczyny,moze wreszcie wszystkie sie zdecydowanie wynurzycie?
      panowie graba
      Darek
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 22.04.06, 05:25
      No wlasnie, absolutnie popieram Gunthera, piszemy tutaj juz prawie 3 lata,
      jakos do tej pory nikt nas nie wyganial bo i niby z jakiego powodu. Przez te
      trzy lata przewinelo sie tu setki watkow nie majacych nic wspolnego z praca, z
      naszym tylko ta roznica ze trwa pod roznymi tytulami

      Przed wojna Panie to tu na placu beczki z kawiorem staly, a w nich bialy
      kawior, czarny kawior, czerwony kawior, i kumu to Panie przeszkadzalo?????????
    • 22.04.06, 12:38
      Witam Australię i Nową Zelandię. Ja też nie chcę Was wyganiać, ale
      jestregulamin i powinien być przez nas wszystkich przestrzegany. A zresztą....
      niech będzie. Najwyżej mi zmyją głowe i wywalą. Zostajecie :)Tylko piszcie od
      czasu do czasu coś o pracy. :)

      Zaq
      --
      O moderacji
    • 22.04.06, 12:52
      Kurde Zaq az mnie zamurowalo!masz u mnie piwko i nie tylko:)))
      dzieki serdeczne,szybka meska decyzja,fajosko jest i sie rozumie,bedziemy
      nawijac o pracy co trzecia linijke.kiedys moze zdarzy okazja wypic razem drinka
      czy w Polsce czy moze tu na antypodach kiedys zawitasz,masz u mnie kolejke:)))
      graba jestes rowny Admin
    • 22.04.06, 15:37

    • 22.04.06, 15:42

      fak, wyslalo sie sama nie wiem jak ;)
      no, pieknie, a w ogole to Szopen bedzie sie tu pracowo raportowal ;)
      a ja dodam, ze moja praca mnie wkurzac zaczyna porzadnie, zero respaktu dla
      pracownika, jak im cos potrzeba, to milutcy, a jak ja raz o cos poprosze (a
      setki razy szlam im na reke) to albo nie, albo wielka lacha....
      to jest to, co mi sie nie podoba tutaj, ze za dobra prace nie uslyszysz
      zyczliwego slowa, za to kazdziusienkie potkniecie wylapia i wytkna, nic to, ze
      zly dzien masz, albo oni zle wykalkulowali ilosc osob i sie nie wyrabiasz -
      zawsze twoja wina....
      jak ktos zapomni cos (klient) zabrac (zostawi siate) to tez twoja wina....
      paranoja :(((
      no, ale.... winko dobre i wiesci z domu stabilne :) ciesze sie
      caluski,
      Iwona
    • 23.04.06, 11:55
      Siemanko,
      no zeby nie bylo ze miejsce wyprosilismy i dalej mamy zastoje;)

      jak o pracy to prosze bardzo.ta robote udalo mi sie fuksem zalapac,oglosili w
      lokalnej gazecie temporary draft person i do tej pory ciagne.wprawdzie o maly
      figiel zle by moja kariera sie zakonczyla i nie tylko kariera w pracy,no tego a
      bylo do tego stopnia zle,ze grozila mi deportacja.na cale szczescie bywaja
      jeszcze dobrzy ludzie i jakos z klopotu mnie wybawili:)
      no czy ja wiem,ze oni nie doceniaja.ja to mam taka zasade robie co do mnie
      nalezy staram sie zrobic na czas,nadganiam robote jak widze ze sie plan
      wali,ale patrze co sie dzieje wokol.mamy kilka sekcji i kazda ma swoj plan na
      miesiac do wykonania.jak trzeba to siedze wieczorami i nadganiam zaleglosci,no
      nie chwale sie ale nie bylo jeszcze zebysmy byli do tylu.australijczycy nie sa
      wylewni,kurde szyszka ale jakos mnie zauwazaja bo dostaje zawsze bonusy na
      Swieta i pod koniec roku finansowego.na poczatku to tez siedzialem cicho i
      cieszylem sie ze mam fajna prace.kiedy zaczalem chodzic z nimi do pubow,
      pomalutku przy drinkach zorientowlaem sie jakie to zarobki sa chociaz o tym sie
      tutaj nie rozmawia.temat tabu,tak jak religia,seks polityka. no to sobie mysle,
      znalezli murzyna kurde ja im odwalam robote i placa mi mniej niz tubylcom.no
      ale na odwage sie zebralem dopiero jak mnie przeniesli do innej sekcji i
      oczywoscie dolozyli roboty.poprosilem o podwyzke i to bylo male piwo.
      popracowalem kilka miesieacy i poprosilem o urlop bezplatny.rok temu na slub
      mojej bratanicy w Niemczech.dali urlop i nawet nie pisneli jak przeciagnalem
      pobyt troche.mysle sobie ze jak im zalezy na pracowniku,to beda mili i tez beda
      szli na reke.ale to sa uklady i ukladziki jak wszedzie chyba zalezy jak sie
      trafi.tak bez urazy mniejsze mozliwosci sa tam gdzie jest duzy popyt na prace,
      duza rotacja, to pracownika mniej szanuja bo wiedza ze na twoje miejsce czeka
      kilka na ulicyi.
      dobra spadanko,jutro o 4 ranem pobudka i na rybki:)))
      buzienka dziewczyny,wszystkie bez wyjatku,moze wreszcie nieobecni sie odezwa?
      Tangerin,Mar_za,Matrioszka to rzadko do nas zaglada ale zaglada,Pysiek to juz
      nawet nie smiem pytac,co jest grane?
      czolko panowie
    • 23.04.06, 12:36

      gunther, z tym respektowaniem pracownika to jest daleko od normalnosci; mnie
      sie marzy, zeby czasami ktos mi powiedzial "good job" albo "well done", a nie
      zawsze zle, zawsze na nie i straszaki....
      oni moga ci zmienic godziny pracy z dnia na dzien wedle wlasnego widzimisie, a
      jak ty im przypomnisz, ze doskonale wiedzieli, ze tego akurat dnia jestes 1000%
      niedostepny (znaczy nie ma takiej mozliwosci, by pracowac) to patrza na ciebie
      jakbys im pol rodziny wyrznal co najmniej ;)
      jak "oszczednie" nie zatrudnia sie odpowiedniej ilosci osob, to potem sa
      pretensje do ciebie, ze sie nie wyrabiasz, ze po co bierzesz brejka, skoro jest
      tyle rzeczy do zrobienia; najchetniej tez nie powinienes brac urlopu, bo kto
      bedzie pracowal, ale oczywiscie wykorzystaj ten urlop rowniez, bo nie jest mile
      widziane kumulowanie ;))) paranoja....
      z drugiej strony, widzisz, ze niektorzy sie staraja troche i pracuje sie
      czasami z bardzo fajnymi ludzmi :))))) to jest mile....
      gdyby, cholerka, bylo to cos bardziejszego i rozwojowszego ;))) no, ale nad tym
      pracuje tez, coby sie zmienilo, wiec sa widoki :)))))) tymczasem trzeba czasami
      przemielic w zebach pewne niemile slowa i go on ;)))))
      a poza tym? cholerka, jesien pelna geba, gdzie ty sie gunther kapiesz? Klub
      Morsow gdzies grasuje? ;)))))
      liscie szuraja pod nogami, w domu zimno, noc obowiazkowo w skarpetkach ;)))))
      brrrr.... a to jeszcze nawet nie zima.....
      caluski,
      Iwona
    • 23.04.06, 13:03
      Tak troche do dalekiej przeszlosci wracajac to pierwszy watek Asi powstal na
      forum praca z dosc istotnych i z praca wlasnie zwiazanych powodow.

      Kilka watkow pozniej dalej wydaje mnie sie, ze dosc czesto o tematy pracy
      zahaczamy.

      Ja chyba szczegolnie.

      Patrzac na zegarek w dolnym lewym rogu monitora i widzac zblizajaca sie 19:00 w
      niedziele (czy musze dodawac, ze w pracy jestem?) pamietajac o tym, ze wczoraj
      tez mniej wiecej o tej porze do domu wrocilem to chyba wiele o mojej pracy
      swiadczy.
      Aby byc zupelnie szczery to dzisiaj do pracy mnie wezwano dopiero kolo 18:00
      ale wczoraj to byl dzien od samego rana.

      Niezly weekend.

      Nie bylo, az tak zle.
      Dzisaij rano bylem z Amber w ZOO i oceanarium, w tym ostatnim maja nowy show z
      Beluga czyli taki wiekszy bialy delfin.
      Ogladalismy tez tygrysy, malpy na rowerach jezdzace, misie na motocyklach,
      karmilismy slonie i swinki (ciekawa sprawa ale dziecko bardzo najpierw samo
      probuje czy chleb dla sloni jest dobry?, jest dobry wiec kilka kawalkow zjadla).

      Do tematu pracy i moich opini na temat pracy z ludzmi z NZ i Oz wroce jutro
      rano.

      Teraz spadam na dol do fabryki bo mamy problemy z plynnym azotem.
    • 23.04.06, 16:53
      Ok. To nawijajcie, nie musi być co trzecia linijka, wystarczy co 3 post :)
      Pozdrawiam

      Zaq
      --
      O moderacji
    • 23.04.06, 22:50
      [']
    • 24.04.06, 03:13
      Wyrazy wspolczucia.
    • 24.04.06, 08:39
      Czy ja dobrze rozumiem?
    • 24.04.06, 08:41
      Szopen, wolalabym, zeby to byl z naszej strony blad odczytu.....
    • 24.04.06, 08:40
      Iwona,
      ode mnie tez.
      Wspolczuje.
    • 24.04.06, 08:47
      Iwona,
      Szczere wspolczucie.

    • Gość: jas z Jiangmen IP: 218.14.144.* 24.04.06, 05:46
      Shopen, co ci nie odpowiada w Chinach?? Czy lepiej bedzie w AU??

      Trafilem tutaj przez przypadek, sorry, jesli "private"


    • 24.04.06, 09:49
      Witaj Jas,

      Watek nie jest "private", zapraszamy do udzialu.
      Milo, ze pojawil sie ktos inny z Chin.
      (Gdzie jest Jiangmen?)

      W pracy jest teraz male bubu i nie za bardzo mam czas odpowiedziec ale ciut
      pozniej napewno znajde chwile by mysli poskladac.
    • Gość: jan IP: 218.14.144.* 24.04.06, 10:22
      poludnie Chin, 70 km od Guangzhou, w kierunku Macao, nadal Delta, wiec mnostwo
      wody wokolo. Nie tylko Polakow, ale zadnego bialego tutaj nie ma
    • 24.04.06, 12:20
      Bubu zrobilo sie niezle, dobrze bedzie jesli przed jutrzejszym switem uda sie
      do domu wrocic.
      Przynajmniej mam czas odpisac.

      Tak cos mi ten Jiangmen sie skads znajoma nazwa wydawal.

      Jako, ze ja mieszkam w Guangzhou to jak na chinskie wrunki w zasadzie maly rzut
      beretem.

      Odpowiedz na pytanie o powody takiej decyzji nie jest prosta. Kilka roznych
      problemow nas do takiej decyzji sklonilo.

      Chyba najwazniejszy to sytuacja w firmie w ktorej pracuje, wprawdzie tu w
      fabryce jest w miare w porzadku ale w calej firmie sytuacja bardzo delikatnie
      to ujmujac jest zdecydowanie po drugiej stronie granicy dzielacej normalnosc od
      paranoi. To nie za dobrze wplywa na samopoczucie.

      Kolejny aspekt dalej z praca zwiazny to naturalna tendencja to zastepowania
      cudzoziemcow Chinczykami. Sprawa dosc prosta oni kosztuja duzo taniej i w ciagu
      lat funkcjonowania firmy na tym rynku nabrali wystarczajacych kwalifikacji by
      funkcje poprzednio przez cudzoziemcow wykonywane przejac. W tym momencie na
      ponad 20 fabryk w Chinach jest jeszcze jedna gdzie na moim stanowisku pracuje
      cudzoziemiec ale on i tak w ciagu kilku miesiecy przejdzie na emeryture i
      zastapi go Chinczyk. Ja sobie zdaje sprawe z tego, ze to jest sprawa normalna i
      nie uwazam, ze firma postepuje zle.
      W moim przypadku w ciagu ostatnich kilku lat pare razy bylo dosc blisko by
      podziekowano mi za wspolprace. Nigdy dotad nie starczylo im odwagi i wyglada na
      to, ze jeszcz jakies 2 lata moglbym tutaj posiedziec ale to nic pewnego.

      Uwazam, ze w takiej sytuacji nalezy cos zrobic a nie biernie czekac na to co
      zycie przyniesie, przez pewien czas szukalem innej pracy w Chinach ale nic co
      mogloby mnie sklonic do zmiany nie znalazlem.

      Mam juz troche dosc pracy po 70-80 i wiecej godzin w tygodniu.

      Tyle o pracy.

      Inne rownie istotne powody.

      Zanieczyszczenie srodowiska, mieszkasz w okolicy wiec chyba wiesz o czym pisze.
      Kilka dni bez deszczu i wiatru i w powietrzu jest taki syf, ze widocznosc
      ogranicza sie do mniej niz kilometr. To chyba dlugoterminowo na zdrowie nie
      najlepiej wplywa. A dziecko mamy male.

      W tym momencie corka chodzi do przedszkola, sporo to kosztuje ale pamietajac,
      ze koszty miedzynarodowej szkoly sa zdecydowanie powyzej 10 tysiecy dolarow za
      pol roku i jej poziom moze pozostawic wiele do zyczenia nalezy spojrzec ciut
      dalej niz nastepny rok.

      Kolejny powod, jeden z bardziej istotnych.
      Chce mieszkac nad morzem/oceanem, sprawic sobie lodz i miec mozliwosc lowienia
      powazniejszych ryb nie tylko kilka razy do roku w czasie wakacji ale duzo
      czesciej.

      Jest tez kilka problemow naturo powiedzmy to formalnej, ktore wybrana opcja
      pozwoli rozwiazac.

      W calej sprawie nie chodzi o pieniadze. Zdaje sobie sprawe, ze nawet jesli
      znajdziemy oboje prace na rownorzednych stanowiskach to i tak nasze dochody
      skurcza sie wiecej niz bardzo. Z drugiej strony za darmo ja tu nie siedzialem i
      cos tam zaoszczedzilismy.

      Pamietajac o fakcie, ze ja w tych Chinach spedzilem ponad 16 lat to czas chyba
      sie ruszyc.
    • Gość: jan IP: 218.14.144.* 24.04.06, 15:30
      Dzieki za dlugie "wytlumaczenie", rzeczywiscie, jestesmy o rzut beretem,
      zreszta prawie co tydziemn jestem w Guangzhou - moja corka studiuje w
      Guangzhou, zreszta tylko czasowo po szkole sredniej przed lepszymi studiami -
      uwazam ze nauczenie sie chinkiego nie zaszkodzi jej w zyciu.

      rzeczywiscie, mieszkac w chinach na poludniu to jak w parowozie ( tam zdrowsze
      powietrze chyba) - przed dwa lata mieszkalem w Longjian, kolo Shunde - pomiedzy
      smietnikem i bajorkiem - teraz mamy duzo lepiej, bo prawie na wsi - ale za
      sciana buduja chinska fabryke i nie wiadomo kiedy zacznie smrodzic - wiec juz
      sie przygotowuje na cos nowego - co sie nie robi dla tej glupiej mamony??. W
      Polsce wcale nie rozumieja jakie sa tutaj warunki. Z drugies strony Chiny to
      ostatni frontier, szansze ogromne ( ale tylko na jakis czas i won stad)

      Takze nie zazdroszcze pracy dla Chinczykow - kiedys ta przyjemnosc spotkala
      mnie w Kalifornii, bbbbbbbbrrrrrrrrrrrrrrrr

      Czy mozna jeszcze cos lowic w chinskich rzekach?? Widze jak lokalni podlewaja
      woda z rzek swoje ogrodki - dobrze ze tutaj sie je warzywa tylko przegotowane -
      pewnie dawno bym kipnal. Takze kuchnia chinska ??? co za duzo, to ....

      na glebsza woda to bylem chyba ponad rok temu i to kolo Shenzhen ( za Yiantian,
      tez zupa) - jak zawsze w chinach gdzie ja chce jechac, za mna ciagnie z milion
      Chinczykow, wiec ??? Takze biale plaze z palmami mi sie marza - jeszce kilka
      lat trzeba wytrzymac

      Pogadamy pozniej

      pozdro dla wszystkich
      jan
    • 24.04.06, 15:39
      Witajcie,

      Iwonka, ja dolaczam sie do wyrazow wspolczucia, o ile tez zrozumialam Twoj
      przekaz wlasciwie.Trzymaj sie dzielnie.

      Szopen,
      Gratuluje pozytywnych wynikow procesu wizowego.
      Ja nie moge sie nieststy pochwalic, ze mnie sie rowniez udalo. Na standardowy
      proces jestem za stara:))))

      Negatywnie rozpatrzono moje starania o wize STNI. Powod, ze wyedukowany zawod
      nie miesci sie na listach poszukiwanych zawodow, a w zawodzie wykonywanym
      musialabym miec kilka lat wiecej doswiadczenia, by ono bylo podstawa nominacji.

      No i mysle jeszcze o wizie SIR do Poludniowej Australii, gdzie sie kwalifikuje,
      a to jakos jest mniej korzystne, bo nie ma sie od razu stalego pobytu, zadnego
      ubezpieczenia, trzeba przedstawic dosc spore zabezpieczenie finansowe
      (musialabym sprzedac mieszkanie), i to mnie jakos zniecheca. Na dodatek w
      Victorii mam znajomych i mentalnie byłoby mi łatwiej, a w SA bylabym zdana
      kompletnie na sama siebie.

      Majac tu w miare stabilna posade jeszcze (niezla pensja za niewielka w sumie
      odpowiedzialnosc w stabilnej firmie), borac pod uwage fakt, ze ponosze
      jednoosobowa odpowiedzialnosc za cala rodzine to jakos skok na gleboka wode
      mnie odrobine przeraza.

      Rozsylam wiec tylko oferty pracy do AU i czekam robiac tu swoje. Ale efekty
      poki co niewielkie.

      A tak w ogole to mam jakos mniej energii na wszystko. Coraz trudniej mi wcielac
      w realizacje moje plany. Jak cos sie tylko zaczyna psuc to rezygnuje itd.
      zapalam sie do czegos, a potem jakos przechodzi mi ochota. Okropne to jest i
      nie lubie sie za to. Moze to efekt uplywajacego czasu, albo naszarpalam sie w
      przeszlosci wystarczajaco i teraz przyszedl czas na stabilizacje?

      Mojito,
      Czy wiesz, ze ja bylam dokladnie w tym samym czasie w Paryzu co Ty, tyle ze rok
      wczesniej? :)

      Z pozytywnych informacji ide dzis na koncert Dianne Reeves do slynnej Sali
      Kongresowej, a na majowy weekend jade w Sudety. Mam zachaczyc o Prage czeska,
      wiec bede przez pare dni ladowac akumulatory poza "stolycą".

      To tyle w ramach malego update:)

      Pozdrawiam i przesylam usmiech,
      Mar_za








    • 24.04.06, 16:49

      sie przyzwyczajam....
      chociaz na razie nie dociera, znaczy wiadomosc jest, a jakos jej nie czuje,
      czasami tylko.... :((((
      coz robic.....
      juz mialam wizyte - znow bialy golab - to byl znak.... pozegnanie...
    • 24.04.06, 17:47
      Iwona,
      byc moze wiesz, ze linie lotnicze maja bereavement/sympathy/
      compassionate rate w przypadku takich smutnych wydarzen.

      Mar_za,
      wspolna data pobytu w Paryzu to sympatyczny przypadek. Obecny
      pobyt tylko umocnil moj podziw dla Paryza. Piekne miasto.
      Mieszkalem w La Defense prawie pod Grande Arche :). Nie znalem
      okolic wczesniej i mialem mile wrazenia. Czy starsza Pirania
      ciagle spiewa? Wierze, ze bedzie znana wokalistka :).

      Pozdrowienia dla Wszystkich w ten bezsloneczny poniedzialek,
      m.
    • 25.04.06, 01:08
      nie wiedzialam....
      ale i tak wylatujac dzis nie zdazylabym... za daleko
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 25.04.06, 02:32
      Iwonka, bardzo wspolczuje, jezeli moge jakos pomoc to napisz
    • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 25.04.06, 14:02
      Siemanko wieczornie,
      smutna wiadomosc Yvona,bardzo wspolczuje:(

      witam serdecznie nowego goscia,Jas czesc:)Marzenka milo ciebie znowu widziec:)
      a ja dopiero z rybek wrocilem.dzis mielismy public holiday jak wspomnailem
      wczesniej i ruszylem z ranca na calutki weekend i dopiero niedawno wrocilem.
      bylismy znowu na pstragach.tojest to!to wlasnie jest cudowne w Australii ze
      jest kurde tyle miejsca,ten luz,srodowisko naturalne jeszcze w miare czyste,
      wody wokol do wyboru i kurde ta przestrzen!!ciagle mozna gdzies sie zgubic;)
      polityka emigracyjna chyba polega na zaludnianiu pustawych terenow,a SA ma
      takie warunki.Szopen nie ma tego zlego i nie ma co sie zniechecac no tego
      posiedzisz te dwa lata w SA i rozejrzysz sie i potem sie przeciez mozesz
      przeniesc w inne tereny.podobno wokolo Adelaide sa piekne pagorki gdzie Niemcy
      juz po drugiej wojnie swiatowej wyniuchali vortrefflich tereny pod winnice.wiem
      od znajomka,ktory ma tam cala rodzine.Niemiaszki kurde tam maja cale wioski
      wokolo winnic i raz w roku tradycyjny Schuztenfest.
      wracajac do rybek,to ruszylismy na rzeczke juz obeznana wczesniej,kilka godzin
      jazdy.rozbijamy zwykle biwak bo szkoda czasu na wozenie sie na nocleg.zimnawo
      jest ale tylko nad ranem Yvona,nie no do morsow nie naleze ale kurde w wojsku
      bylem no i zahartowany jestem,jakos nie marzne no i grzeje sie rowno od srodka;)
      jak slonce wychodzi robi sie goraco i szafa gra;)wzielismy zreszta ze soba
      ladunek do grzania sie,a jakze.rzeczka nasza to marzenie dla spinningisty ktory
      lubi dlubactwo za pstragiem i wedrowki w nielatwym terenie przedzieranie sie
      przez krzoki,lazenie po wykrotach,rowach.chociaz spotykalem tam tez muszkarzy
      lowiacych na dolna nimfe.najprzyjemniejsze jest w takich wyprawach dokladne
      oblawianie kzadego dolka,rynienek wzdluz korzeni,a tez pod kamieniami.nurt rwie
      jak opetany w korycie mnostwo zwalonych drzew,zakrety, przelomy na przemian
      zwirowe szypoty i doly glebokie na 3 metry.wiem bom wpadl w jeden i gruntu nie
      moglem zalapac;)z tutejszym pstragiem nie ma zartow, delikatny sprzet,cienkie
      zylki i wedzisko o kluchowatej akcji wogole nie wchodzi w gre.pstrag wali w
      przeplywajaca przynete,robi gwaltowny zwrot i natychmiast probuje powrocic do
      swoje czatowni.ja lubie uzywac najlepiej dluzszych,trzymetrowych wedzisk o
      szybkiej szczytowej akcji pozwala to na wymanewrowanie ryby z trudnych miejsc.
      sprawdzilem tu najlepiej uzywac plecionke o sporej wytrzymalości np.7kg.nie ma
      sensu uzywanie drobnych woblerkow i obrotowek mniejszych niz 2 czy nawet 2+,
      wiec mozna sobie pozwolic na grubsza linke.nie ja a kumpel zlowil rybe wyprawy,
      az steknal kiedy mu lupnelo w przynete i mruczal cos pod nosem pufal syczal
      sapal,kurde to sa emocje co zna tylko ten kto lowi;)bylo do czego,kiedy na
      powierzchni pokazala sie wielka japa i ja sobie pufnalem i chyba powiedzialem
      to slowo na "K" i chyba dodalem jeszcze slowo na "P",on i tak nie rozumie;)
      podalem kumplowi moj pstragowy podbieraczek i juz go mamy,ponad 80cm prosiaczek
      bysio kurde bedzie ze 3kilo,moze wiecej.frajda byla niesamowita,bo rybki golym
      okiem widac jak chodza a biora jak chca.wchodze do wody i przebieram w platkach
      za jakims grubszym,cyknal platek,potem chlupnela kulka,po nich pyk splawika.
      poderwalo,napinam i juz poznaje tempo,mig w lewo,mig w prawo,mig tu mig tam
      chwilka i koniec.znowu mach chlup pyk cyk,mig mig kurde jest!i tak caly
      weekend.wieczorami palilismy ognisko,trza bylo podsuszyc gacie;)zrobilismy
      sobie smazonko a jakze swieza rybka,kartofle w obierkach z ognia i piwko,zyc
      nie umierac:)
      dobra,zeby sie za bardzo nie rozmarzyc jutro trza do roboty wstawac i od nowa
      Polska;)
      buzienka dziewczyny
      graba panowie
    • 25.04.06, 14:49

      gunther... piszesz z taka pasja ze prawie polubilam wedkarstwo ;)
    • 25.04.06, 19:55
      Iwonko, strasznie mi przykro. Pozdrawiam.
      --
      Od wołu trzeba wymagać mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
    • 26.04.06, 04:42
      Maszyne naprawilismy i bladym switem wczoraj do domku sie udalem.
      Prace tego dnia sobie odpuscilem i pospalem zdrowo.

      Dzisaij juz lepsze samopoczucie.

      Jas,

      W Rzece Perlowej ryb jest sporo, rozmaitych, sa sumy (nawet bardzo duze),
      karpie, jesiotry, tilapie, sporo tekich ktorych nazw nie znam, widzialem tez
      lowione piranie.
      Problem jest w jakosci i zapachu wody, to poprawia sie w ostatnich latach
      bardzo szybko ale i tak z mojego punktu widzenia lowienie takie do najbardziej
      przyjemnych nie nalezy. Czasem tylko popoludniu z corka na godzine czy dwie sie
      na koniec wyspy wybierzemy ale to raczej by tam poszlec niz naprawde ryby lowic.

      Na prawdziwe ryb lowienie jezdze (albo jezdzimy bo jest jesze 2 znajomych
      Polakow i oni czesto miewaja gosci) na tame w parku BaiYunShan. Tam i woda
      czysta i duzo przyjemniej. Lowimy tam glownie tilapie, czasem sumy i bassy.

      Gunther,
      Gratulacje. Wiem, ze ciezko w slowa ubrac emocje i dynamike tego co sie na
      rybach dzieje. Ja wprawdzie nie z tych co uwielbiaja sie przez krzki za
      pstragiem przedzierac a bardziej z tych co uwielbiaja zzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
      hamulca kiedy makrela, tunczyk czy barrakuda w woblera na morzu uderzy.
      A z braku laku to lowienie tilapi na delikatny sprzet tez emocji dostarca, no i
      czasem jakis sum sie z gruntu trafi (a to juz 30-40 minut silowej zabawy).

      Wyglada na to, ze polece do Adelaide 13 Maja na 2 tygodnie, rozejrzec sie i
      sytuacje obadac (wedek zabrac nie zapomne).

    • 26.04.06, 13:02
      Czesc pracy Wszystkim,

      prace, oczywiscie, dobrze jest miec. Statystyka podaje, ze w lutym
      w Stanach unemployment wynosil 4.8%. O 0.1% wiecej niz w styczniu.
      Glownym miernikiem unemployment w Stanach jest wypelnianie wnioskow
      o czasowy zasilek przez tracacych prace.

      O sama prace nie jest trudno. Trudnosc moze ewentualnie sprawiac
      znalezienie pracy spelniajacej wszystkie wymagania jej szukajacych.
      Nigdy nie spotkalem w Stanach Polakow chcacych pracowac i nie mogacych
      pracy znalezc.

      Inna statystyka tez mowi, ze okolo 75% pracujacych nie jest zadowolona
      ze swojej pracy i majac wybor robilaby raczej cos innego. Z interpretacja
      statystyk tez trzeba zachowac ostroznosc. Podziwiany przeze mnie Mark Twain
      mial zwyczaj mowic: "There are three kinds of lies: lies, damned lies,
      and statistcs."

      A tak na prawde to nie sama praca czlowiek zyje. Ryby, na przyklad,
      moga wypelnic duza czesc zycia :). I takie tam ten tego rozne :).
      Praca pozwala zdobyc srodki na pielegnowanie zainteresowan :).

      Mam duza ochote powiekszyc statystke unemployment. I nam wszystkim tego
      serdecznie zycze. Od jutra :). Nasze numery na dzisiejsze losowanie
      www.powerball.com leze przede mna:
      06 31 33 36 39 PB 23,
      04 08 38 43 54 PB 19,
      02 26 36 40 45 PB 08.
      W przypadku usmiechu Fortuny powieksze statystyke robiacych to co chca.
      Bez zbytniej tesknoty za praca :). A wiec good luck/buena suerte/powodzenia.

      W maju czeka mnie zaprzyjaznione wesele w Chicago. Polsko-czeskie.
      Panne mloda wszyscy juz nazywaja Agnieszka-Czeszka :). Mam nadzieje,
      ze beda i knedle i pierogi.

      Gunther,
      lapanie pstragow przemawia do mojej wyobrazni :). To drugi opis czytany
      przeze mnie z zainteresowaniem. Na pierwszy natknalem sie gdzies w
      literaturze. Nie pamietam gdzie. Wobbler, to splawik, prawda?
      Gratuluje trofeum.

      Jan,
      czesc :).

      Hej ho, hej ho do pracy by sie szlo :).
      Milego dnia Wszystkim,

      m.





    • 26.04.06, 15:43

      wobler to takie pokretlo do zylki ;) kolowrotek znaczy sie;
      dobrze mowie gunther? ;)
    • 27.04.06, 02:57
      To sztuczna przyneta, oryginalnie drewniany, teraz czasem tez czasem plastik
      czy inne materialy.
      W Ameryce zwana crankbait, w Oz hard body lure.
      Pojawia sie w naprawde zaskakujacej ilosci rozmiarow, kolorow, ksztaltow i cen
      oczywiscie.
    • 27.04.06, 15:10

      no i wyszlo, ze nic nie wiem ;)
      to jak sie cholerka nazywa kolowrotek??? in inglisz, mysle....
    • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 27.04.06, 23:52
      Hola Amigos,
      zaniki pamieci zaczynaja mi dokuczac kurde,chyba sie starzeje;)zapomnialem mpje
      haslo i chyba bede usmiechal sie do naszego drogiego Admina o pomoc.swoja droga
      to jak sami wiecie wszystko juz jest obwarowane haslami konto w banku,wejscie
      do domu,konto w internecie w pracy tez nie wejde na system bez kluczyka;)
      chociaz w pracy to kurde to sie przydaje co mialem okazje sprawdzic na wlasnej
      skorze;)bywa to jednak upierdliwe,bo gdzie schowac to wszystkie piny hasla i
      ten tego jak pamiec juz nie taka.
      Szopen ty chyba juz bywales w Australii?jakby nie bylo rekonesans dobrze
      zrobic:)ja z lodki na wysokim morzu tez lubie lowic,bardziej w kilka osob
      prywatnie niz oplacona zorganizowana wyprawa.lubie gdzies na wariata ruszyc i
      zobaczyc co ocean nam uzyczy.kolowrotek to spinning wheel ale ja i tak mam
      swojskie no tego okreslenia;)przemawiam czesto gesto do mojego kijoska czule
      jak do kochanki:)))Yvona ciagle zimno?
      no to spadanko,bo autobus mi ucieknie
      buzienka dziewczyny piszcie no cos kurde
      graba panowie
    • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 28.04.06, 00:56
      Yeah, skleroza nadgryza czasem. Z tymi cholernymi haslami i pinami
      zwariowac mozna. Tak, jak Gunther wspomnial do wszystkiego pin, gejsza :).
      Do lask kobiecych wkrasc sie latwiej niz do konta bankowego. Tak sie
      porobilo.

      Laptop siadl mi dzisiaj i oddalem do naprawy. Tulal sie bede teraz przez
      pare dni. Wlasnie powiedziano mi, ze mam cztery minuty.

      Dzieki za info co do woblera. Wiem teraz z czym sie go je.

      Pogoda piekna. Prawie lato. Zielen prawie peka w szwach.

      Spadac musze,
      czolko wszystkim,
      m.
    • 28.04.06, 01:12
      :-)
      takie pytanko do lowiacych: jakie ryby sie lowi wlasciwie w Australii ?
      tyle sie czyta o polowach, a filmowe reportaze to tak bajeruja, ze niewiadomo
      czy to prawda czy fotomontaz. ale moze napiszecie co konkretnie.
      tak na marginesie, to bylem kilka miesiecy u rodziny w Melbourne.
    • 28.04.06, 11:22

      przez sekunde (patrzac na nick) myslalam, ze to moj brader sie odezwal ;)))
    • 28.04.06, 12:03
      moze jestem twoj brader ;-)
      to co z tymi rybami ?
    • 28.04.06, 12:19

      moj brader nie bywa w Melbourne ;)))
      a ryby to nalog, uwazaj, bo wpadniesz po uszy ;)))))
    • 29.04.06, 00:32
      sie rozumie ;-)
      dobrze miec zainteresowanie poza praca, to taka odskocznia niekoniecznie zaraz
      nalog.
    • 29.04.06, 03:08
      Pare razy w Australi rzeczywiscie bylem.
      Kilka razy sluzbowo i raz chba gdzies 2 lata temu z zona na wakacjach.
      To bylo jednak ogladanie z innej perspektywy.

      Tomek zajrzyj sobie np tutaj:
      www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/yabb2/YaBB.cgi
      Albo:

      www.fishseq.com

      Na temat czy to nalog czy tez nie nie bede sie wypowiadal.
      Wzmienie tylko, ze wczorajsze popoludnie i wieczor nad pewna tama spedzielem.
      Deszcz padal prawie bez przerwy, kilka tilapi sie zalapalo i dwa razy sum mi
      sie urwal.
      Ja mu jeszcze pokaze.
    • Gość: Gunther IP: *.nsw.bigpond.net.au 29.04.06, 12:02
      Siemanko wieczornie:)))
      Tomek witam:)Szopen sie wycwanil i podal link i bardzo dobrze,bo zeby te
      wszystkie odmiany wymienic to by sporo zajelo,powiedzmy wiec ze sa wszystkie, a
      ktore lowie to zalezy od pogody,od humoru i odrobiny szczescia.no tego jak
      slonko i mala fala to ide nad ocean.lowie albo z plazy,albo ze skalek albo z
      lodki.sa dobre miejsca na tamach ale w okolicach Sydney kolo tamy jest zakaz
      lowienia.jest mnostwo rzek,rzeczulek,jeziora mniejsze wieksze i dobrze jest sie
      rozejrzec,bo jak zobaczysz lokalnych lowiacych to jest dobry znak,ze ryba jest.
      na suma znowu ruszasz Szopen?co ja moge napisac o lowieniu sumow.zdarzalo mi
      sie je zlowic,chociaz jeszcze nie w Australii.o metodach nie bede sie rozwodzil
      nie podejmuje sie ocenic ktora:zywiec,filet czy spinning jest bardziej
      skuteczna.wszystkie sa skuteczne.rzecz sprowadza sie raczej do znalezienia
      suma.wedlug mnie to lodz z silnikiem i mobilnosc to klucz do sukcesu.
      ryba to ryba,no kazdy widzi,jaka jest.stworzenie podluzne i elementarnie
      sliskie,chociaz czy aby to na pewno ryba?sum nie ma luski,a podobno ryba zeby
      byla ryba musi miec luske.kurde moze to nie ryba?!
      dobra bo znowu zjechalismy z tematu;)a dziewczyny nam sie nudza;)tak sie troche
      rozpisalem bo mialem nadzieje ze moze zaby z zarosli wyplosze a tu nic kurde!
      no dzis to bylo pieknie chyba ze 25 stopni Yvona w porzasiu nie?
      mamy weekendzik laba kochani,wiec z ranka na rybki a potem mam zaproszenie na
      BBQ ten tego bedzie napewno:)))
      spadanko jeszcze rundke zalicze



    • 29.04.06, 14:21
      Gunther,
      Cwany jestem az do przesady.
      Podac lik bylo latwo jako, ze na obu forach jestem w miare aktywny, rzecz
      opisywac jet rzeczywiscie ciezko.
      Dodam,ze tylo w czasie wakacyjnego pobytu w Queensalnd udalo mi sie na ryby
      wybrac i efektem tego bylo kilka wegorzy (jeden tak 2.5 metra) ktorych
      oczywiscie nikt na molo nie chcial. Plus pare zacietych ryb, ktore zdecydowaly
      sie udac w strone NZ i nie za bardzo daly sie zatrzymac.

      Jak swiadczyl wczorajszy wieczor na sumy wybrac sie juz czas bo ostro zeruja.
      Ja zwykle na martwa rybke (mala tilapie mocna pocieta nozyczkami) probuje i to
      dziala.
      Nadmienic musze, ze te dwa sumy, ktorych wczoraj nie udalo sie na brzeg
      wyciagnac nie byly za duze. Ot maluchy 4-5 kilo i chyba glownym powodem (oprocz
      zaczepow) byl wlasnie tych sumow rozmiar.

      Nic to. Jeszcze zlapie duzego.

      Jak by nie patrzec, luska czy luski brak to sum na rybe mi wyglda.





      Dodam, ze jest sobotni wieczor, ja do pracy zostalem wezwany (po powazny
      problem sie pojawil) i tak bardzo soldnie pracuje nad tym by moc do domu szybko
      wrocic bo o 21 (za 38 minut) w TV jest Survivor a to jest cos co bardzo lubie
      ogladac.
    • 29.04.06, 15:33

      lol, szopen, tniesz nozyczkami? brutalu ;))) mam nadzieje ze nie na zywca....
      akropol zywca - he, he, akurat to wiem co znaczy ;))) no i na robaki (co to
      lubia sie rozpelzac w lodowce ;))))
      gunther, jakos cieplej dzis, fakt, a i wczoraj niezgorzej :))) tylko te
      poranki.... ciezko wejsc pod prysznic, a pozniej jeszcze ciezej z niego wyjsc...
      a gadziny nie wyploszysz, fascynujaca lekture dostala ;))))))))
      ja tez czytam i skonczywszy drugi tom pobieglam do ksiegarni po trzeci a tu
      dupa: jest 1, 2 i...4 trzeciego niet.... a drugi skonczyl sie w dosc
      dramatyczny sposob i mnie zzera ;)
      cholerka, nie mialam czasu/okazji poszukac w innych xiegarniach, i teraz
      przynajmniej do poniedzialku posucha...
      calusy.
      Iwona
    • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 29.04.06, 16:57
      Zdrowko Wszystkim,

      piekny sloneczny dzien. Zielony i ciagle lekko chlodny.
      W parku posadzono nowe kwiaty i rabaty kwiatowe wygladaja
      imponujaco.

      Lekki niepokoj wzbudzil we mnie ten dwu i polmetrowy wegorz.
      Mozna sie takiej wielkosci przestraszyc.
      Podobno rasowy wedkarz trzyma dzownice-rosowke w ustach aby
      byla ciagle swieza :).

      Kupilem nasza przynete na Fortune z nadzieja, ze bedzie to
      moja ostatnia sobota pracujaca. Nasze numery na dzisiaj:
      18 26 51 52 55 PB 39,
      07 20 32 37 41 PB 20,
      10 39 41 45 46 PB 23 www.powerball.com

      Powodzenia i milego weekendu zycze Wszystkim,
      m.
    • 30.04.06, 01:03
      dziekuje za link, w wolnej chwili poczytam.
      dziewczyny sie nudza takimi opowiadaniami ?
      jak widac nie wszystkie :-)
      wspolne ryby, pograc w noge, zagrac brydza,
      wspolnie klac nad otwarta maska samochodu
      i duzo innych rzeczy potrafimy robic razem.
      potem to walkowac godzinami ;-)
      a dziewczyny co robia wspolnie ?
    • 30.04.06, 06:08

      he, he, chcialbys wiedziec ;))))
      dziewczyny robia rozne rzeczy wspolnie ;) ale pomalutku, za duzo wiedzy...
      wiesz, jak mowia: mniej wiesz - spokojniej spisz ;)))))
    • 30.04.06, 08:41
      yvona73pol napisala:
      >
      >he, he chcialbys wiedziec ;))))

      jasne, ze chcialbym wiedziec
      co robia i nie bede zlosliwy
      nie wspomne prac domowych ;-)
    • Gość: Gunther IP: 58.164.61.* 30.04.06, 23:03
      Z bolem glowy siemanko;)
      wczorajsze BBQ przeciagnelo sie do lokalnego pubu i kurde dzis tupot mew slysze.
      a tu trza do roboty ruszac.
      sluchaj Tom z dziewczynami to nie ma co byc takim dociekliwym,one ci powiedza
      jak beda mialy ochote albo i nie:)co jest bardziej prawdopodobne:)
      dzis tylko double strong kawusia i lece poplywac,moze kurde wydobrzeje
      jak gadzina zaczytana to juz bardzo dobra wiadomosc:)))
      buzienka dziewczyny
      czolko panowie
    • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 01.05.06, 18:13
      Piekny dzien. Sloneczny i zielony. W dalszym ciagu bez
      kompa. Podobno jakas twarda czesc trzeba wymienic. Cos
      nieduzego wkrotce przetrace. Moze nawet salate?

      Dzisiaj ogolnoamerykanski strajk nielegalnych rezydentow.
      Glownie Meksykanow. Domagaja sie statusu legalnosci.

      Slonecznie pozdrawiam todos,
      m.
    • 01.05.06, 22:56
      tak jak przypuszczalem :-)

      my mamy znacznie wiecej zainteresowan
      jestesmy inni,
      dlatego nasze zycie jest ciekawsze.

      w komputerze jak siadl hard drive to
      lepiej kupic nowy, niz reperowac.
    • Gość: mojito IP: 170.115.191.* 02.05.06, 02:07
      Hola Amigos,

      wlokacy sie dzien mialem. Wiadomo poniedzialek :).
      Nareszcie mam go prawie za soba. Ciekawe co w
      Alma de Cuba slychac? Dawno tam nie bylem :).
      Chyba zajrze i odkurze swoj stolek przy barze.
      Plotek wyslucham...

      Tomek,
      potwierdzasz opinie/diagnoze mojego kolegi.
      Zamowil dzisiaj hard drive w necie.
      Kosztuje okolo US$ 125.

      Wasze zdrowia dzisiaj rumem,
      saludos,
      m.
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 02.05.06, 05:32
      Siemanko:)))
      hardcorowo i lunczowo;)

      Stary ja ci powiem tak z wlasnego doswiadczenia,ze lepiej nie podkreslac kto
      lepszy czy kto ma ciekawsze zycie.zy kto sie interesuje samochodami,czy robi na
      drutach no tego,wolnosc tomku;)))no kurde jakos ten swiat jest tak budowany, ze
      wszystko ladnie pasuje.dobrze miec przyjaciol ze tak powiem obo plciowych;)
      Szopen to lowisz na zywca czy na martwa rybke?
      ja sie przyznam ze na zywca to lowilem bardzo bardzo dawno temu w Polsce.ktos
      mi nawkladal do glowy takich banialukow,ze szczupak to drapiezna ryba i tylko
      na zywca.potem sie przekonalem sam ze niekoniecznie;)
      Amigo czolko:)))to ja tez toast za nasze powodzenie zarunko strzele,no tego nie
      w Alma deCuba u nas nie ma ale mkne do mojego pubu a przy okazji rzuce okiem
      czy moja kelnerka z ladnym tyleczkiem jeszcze tam pracuje:)
      dziewczyny buzienka
      panowie graba
      i spadam
    • 02.05.06, 07:16
      Gunther,
      Jak dotad to sumy tu lowilem na krewetki albo na martwa rybke. Sum szukajac
      jedzenia w duzej mierze polega na zapachu.

      Ale wlasnie sie nad idea lowienia na zywca zastanowilem i nastepnym razem tez
      sprobuje.

    • 02.05.06, 11:22
      hellou (yellow ;))))

      gunther, a ty jak zwykle o dupach ;)))))

      no, ale ja mam tu do pogadania: Tomku drogi, nie wiem, czy ciekawsze zycie maja
      faceci, z pewnoscia nie ci, co to po pracy grzeja dupska na kanapie ogladajac
      co leci i odmozdzajac sie, nie majac nigdy nic do powiedzenia (w sensie, nie
      orientuja sie w wielu tematach - zeby nie powiedziec zadnym) bo i po co,
      expertami sa w grzebaniu - w konkurencjach nos-ucho-gacie sa nie do pobicia...
      nie bardzo wiedza co to jest malarstwo, jedynie, ze byl taki gosciu jak Picasso
      (to dla nich synonim wszelkich barwnych obrazkow) ale nawet wtedy nie wiedza,
      co takiego robil - oprocz machania pedzlem;
      dodam jeszcze zlosliwie i gratis, ze sami za wiele pedzlem nie machaja, choc
      oczywiscie przechwalaja sie na tenze temat...

      i jak ci sie podoba "ciekawsze zycie mezczyzn"?
      raczej bym nie generalizowala

      nie kazda panna to blachara/kura domowa
      nie kazdy facet to impotentny couch potato

      wujek/ciocia dobra rada poleca: szersza perspektywa i uwazne sluchanie czynia
      cuda ;)
      pozdrowionka,
      Iwona
    • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 02.05.06, 18:46
      Zdrowko majowe Wszystkim,

      o doopie to ja zawsze chetnie tez. I o PRACY, oczywiscie, aby
      nie bylo cienia watpliwosci :).

      Wczorajszy rum oczyscil mi dokladnie umysl. Pare spraw widzialem
      z krystaliczna jasnoscia. Koordynacja ruchow mogla lekko pozostawiac
      do zyczenia ale mysl byla klarowna :).

      W Alma de Cuba tez jest nowa barmanka. Z duzymi oczami i uszami :).
      Wtajemniczeni sugerowali poruszanie sie z uwaga. W kacie przy scianie
      siedzial facet z trzydniowym zarostem i odstajaca wyraznie marynarka.
      Zaloze sie, ze mial akcent. Podobno siedzi tak od dwoch tygodni i wzroku
      z Tiny nie spuszcza. Dla bezpiecznej pewnosci patrzylem na Tine tylko
      jednym okiem drugim patrzac na zaniepokojonego barmana.

      Do paczkujacej wymiany opinii na temat wyzszosci jednej plci nad druga
      dorzuce pouczajacy dowcip. Kolega pyta kolege: "Co bys zrobil gdyby
      Twoja zone zaatakowal rozjuszony tygrys?" Nic bym nie robil - odpowiada
      kolega. "Tygrys zaczal wiec niech sie teraz sam broni - glupie zwierze".

      Zbliza sie pora lunchu i zaczynam myslec o zupie dla odmiany.
      Ciekawa jaka maja dzisiaj w Au bon pain? Clam chowder mi pasi :).

      Saludos,
      m.
    • 02.05.06, 23:20
      się uczepiła, czyzby trafienie okazało się celne, więc i bolesne ???
      Twój problem i niestety nie tylko twój polega na tym, że ideałem faceta byłby
      czuły twardziel, mądry acz powolny i ustabilizowany szaleniec, pełen ekstazy
      wstydliwy prawiczek. Nie człowiek, ale robot, którego można by w jednej chwili
      zmienić z twardego zmagającego się ż życiem, dającego poczucie bezpieczeństwa
      faceta w czułego i przytulaśnego misia. Z jednej strony miałby być niezwykle
      uczuciowy z drugiej oschły i zdecydowany. Czule reagujący na wylew żali i
      pretensji jaki staje się jego udziałem, bo ....*** ( **** tu wpisz
      swoje "zalety")
      Rozumiejący nawet te twoje zachowania i reakcje, których ty sama nie jesteś w
      stanie zrozumieć, zawsze na posterunku i absolutnie wolny od słabości
      toższamych z twoimi.
      dlatego my jestesmy lepsi, bo rozumiemy sie bez bzdurnych slow :-)

    • 03.05.06, 00:31
      Tomaszu M., Iwona ad personam nie pisala. Nie zauwazyles? Wyglada na to, ze
      nie, wiec z wrodzona delikatnoscia to tobie uswiadamiam. Zachowaj wiec formy w
      tym watku przyjete, a nie te, ktore teraz zademonstrowales. Twoj wpis byl co
      najmniej niegrzeczny i niwiele pomoze ozdabianie go usmieszkami:-)

      Pozdrawiam wszystkich:-)
      Rozleniwiona dlugim weekendem, ale juz z powrotem i od razu lekko wkurzona -
      wasza T.
    • 03.05.06, 00:35

      he, he, kula w plot.....
      ja nie mam idealow, moze kiedyz jakies zaczatki byly, ale szybciutko
      zmadrzalam...
      zreszta jestem osoba w dziwny sposob tolerancyjna ;)) co czasami mi niektorzy
      mowia ;)
      nie lubie "cieplych misiow" nie cierpie "romantycznosci" i generalnie nie za
      wiele gadam, no, chyba ze mam cos do powiedzenie (wynika z tego, ze czasami mam
      wiele do powiedzenia ;))))
      no, a co do rozumienia sie bez slow - super, i tez jest czesto, aczkolwiek
      slowna komunikacja czasami po prostu daje wiele Fun'u, czy tez bardziej po
      polsku - zabawy; moze z racji wyksztalcenia lubie czasami taki balagan slowny
      jak zreszta wszystko co wiaze sie z aktywnoscia stworzenia zwanego
      czlowiekiem ;)
      i nie mowie, ze ci, czy tamci maja cos "lepiej", po prostu inaczej ;)

      czuly twardziel.... he, he.... co tym facetom przychodzi do glowy ;) widac, ze
      niewiele wasc rozmawiasz ;))))))

      buzka , lece do szkoly, pogadac ;)))))))
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 03.05.06, 01:21
      W sobote wybralismy sie z malzonkiem do cieplych zrodelek, caly dzien mrzyl
      deszczyk, ale gory maja w sobie nieprzeparty urok, wygladaly bardzo
      majestatycznie we mgle i lekkiej mrzawce. Podgorze zielone, soczystosc traw
      nadawala gorom majestatycznego wygladu polaczonego z pewnym niepokojem.

      Calkiem przyjemnie sie siedzialo w ciplej wodzie czujac na ramionach chlodzacy
      deszczyk.

      Wracajac zatrzymalsmy sie popatrzec na rwaca wezbrana rzeke, okazalo sie ze
      wlasnie dwie osoby zdecydowaly sie wykonac skok na linie, wiec mielsmy atrakcje
      obejrzenia z bliska.
      W niedziele mielsmy sliczna pogode, pozwolilo mi to na podgonienie zaleglych
      jesiennych prac w ogrodzie, w pewnym momencie mazonek stwierdzil ze napil by
      sie zimnego piwa, niestety piwa w lodowce nie bylo ale wodka byla, drinki
      wchodzily tak samo dobrze jak i piwko, jednak altanka to dobra rzecz.


      Tomasz ach Tomasz

      no nareszcie facet ktory rozumie kobiety bez slow. Czasem sobie myslalam ze
      trafiaja sie faceci ktorzy "swoje" kobiety bez slow rozumieja, a tu prosze
      Facet ktory wszystkie kobiety rozumie, wie czego chca i jakie nieciekawe maja
      zycie.
      Szkoda Tomaszku ze jestes tak daleko.

      Ponoc niektorzy poprawiaja sobie humor a nawet niskie poczucie wlasnej
      wartosci, poprzez proste stwierdzenia typu ... ja jestem lepszy, madrzejszy,
      przystojnieszy, zabawniejszy, wyzszy. nizszy, mam ciekwasze zycie...., od
      sasiada, sasiadki, kolegi, itd itd,,,,,, ale rozumiem ze moja wypowiedz w tym
      wypadku jest nie na miejscu


      pozdrawiam cieplutko

    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 03.05.06, 05:19
      Siemanko lunczowo;)
      w pracy dzisiaj zapieprz wiec tak krotko.
      Stary wiadomo,ze pewne profesje sa typowo meskie,no tego wiadomo tez ze my mamy
      swoje koniki/hobby i fajnie jest,kobiety to zauwazaja i szanuja nie boj sie;)
      one maja swoje za to i szafa gra.nie kapuje czemu tak sie odgradzasz my to to,
      a one to i tamto.no ja tam z siebie miska nie dam zrobic:)))
      Asienko,Tizedik witam pieknie:)no a reszta dziewczyn gdzie?
      buzienka
      czolko panowie
    • Gość: :))))))))))))))))) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 03.05.06, 08:49
      Aloha :)))))))))))

      no pewnie ! zgadzam sie absolutely !!! zawsze wina tych wiedzm , kobiet !
      ze tez ich na stosie nie pala !!!! skandal ! polecam kilka wspolczesnych
      wzorcow do nasladowania gdzie zrozumiano raz a dobrze, ze kobieta jest stworem
      szatana i podjeto srodki obronne jak nalezy : afganistan irak algeria .....
      zaslonic, zamknac, schowac ... my mezczyzni i tak dalej, jestesmy lepsiejsi.

      ja mam krew zmieszana z zolcia, w dodatku urodzilem gdy konstalacja osla byla
      osiagnela nadir na niebosklonie, a cometa harrypotter, przeciela droge mleczna
      przeciwnie do wskazowek zegara. tego dnia zaburzone byly procesy grawitacyjne
      na sloncu, co potem objawilo jako plamy na tej gwiazda, tez rowniez na ciele
      noworodeka. zeby bylo ciekawiej, w fazie porodu ulozony bylem w kierunku mekki,
      a nurse byla w okularach ;) dzieki temu nie dosc zobaczyla, ze lepsiejszy sie
      rodzi, zobaczyla ale rowniez na dachu pobliskiego domu kominiarza w pelnym
      uniform i niestety guzik wyszedl z lapania za guzik, bo doctor mial fartuch
      wiazany. nurse wiec w dobrej intencji chciala zlapac za guzik, zlapala za ... i
      krol byl nagi, tfu tfu znaczy doctor byl nagi. z powodu powyzszego znaczy
      zostalem przyduszony w czasie porodu i dlatego mam grupe krwi ZERO. zreszta jak
      wszysy wiedza, krew grupy '0' otrzymala swoja nazwe od oxygen i wlasnie ta
      grupa dostarcz do mozgu najwiecej tlenu ze wszystkich grup krwi, dlatego tez
      jezdem lepsiejszy. przez ten tlen to mysli w mozgu sa bardziej lotne, wszysy
      wiedza nawet nie-lepsiejsze ze tlen to gas, a gas jest lotny :))))

      aaaa ... i poza tym wszyscy zdrowi :))))

      i Pe-esik:
      czemu nie potrafimy pieknie roznic sie ?





    • 03.05.06, 09:04
      Aloha!!!

      Lepsiejsi zawsze gora :))))))))))


      Ja tam mysle, ze pieknie sie roznimy.

      I w dodatku (w zdecydowanej wiekszosci wypadkow) dosc sie sobie podobamy.

      Czasem nawet bardzo.

    • 03.05.06, 09:44
      hellou,

      he, he, wejscie w pieknym stylu ;)))) zastanawialam sie czy pokusa bedzie
      wystarczajaca ;)

      akropol zamknac, zaslonic i tepe, czyli srodki obronne - autor zapomnial o
      jeszcze jednym: spalic!! (powody dostepne - caly wachlarz, na ten przyklad, ze
      sasiad sie niebacznie do niej usmiechnal,do tej podstepnej suczy, dac jej
      nauczke!!!)
      ale, ale, daleko nie trzeba szukac, toz to nasz sw. pamieci Sw qrwiarz
      Augustyn, jak juz nie mogl i sie zaczal bawic w wielkie nawracanie rzekl
      madrze: "kobieta to naczynie nieczyste" cos jeszcze o szatanie bylo, jakoby ten
      i tego i jakies sabaty, no, ja nie wiem, na Lysej Gorze nic nie widzialam a
      patrzylam czesto ;))))

      szopen, piatka ;) i reszta tez ;) coby nie bylo zaluzji :)))

      a tak w ogole to gdzie sa wszyscy? w PRACY? ;)))) nie wierze, nia sama PRACA
      czlowiek zyje ;) ja to bym chetnie zyla zupelnie czym innym,
      okazuje sie ze nie tylko panska laska na pstrym koniu jezdzi, ale i babska
      tez ;)))
      i panowie, powiem tylko, ze wytrwalosc i cierpliwosc przynosi efekty, a jak
      potem smakuje ten efekt :)) choc to juz druga strona by sie musiala
      wypowiedziec, a po polsku nie za bardzo ;))) moze kiedys ;)

      caluski i moze sie kimne bo jakos te izobary w powietrzu nie za mocne ;)
      pa,
      Iwona
    • 03.05.06, 10:09
      Gdzie sa wszyscy?

      U nas swieta sa majowe,





      wiec ja oczywiscie w pracy.


      Druga strona moze sie po angielsku wypowiedziec, mysle, ze zrozumiemy.
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 03.05.06, 10:13
      to ja dostaje oczoplasu;)
      jakie swieto majowe Szopen?to tylko w Polsce chyba?u nas dlugi weekend byl
      tydzien temu,czy moze nawet dwa.swieta pracy tutaj w maju niet,jest za to w
      pazdzierniku.zupelnie jak w tym powiedzeniu;koty w marcu,Lenin w pazdzierniku.
      no tego spadam
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 03.05.06, 10:10
      O kurde Zabcia???az nie dowierzam wlasnym oczom;)klaniam sie pieknie:)))
      gadzinko a co to tobie sie przytrafilo,plec zmienilas?no ale dalas po
      rajtuzach:)
      Stary mowilem ci po dobroci,z naszymi dziewczynami nie ma przelewek.
      zreszta troche zjechales z tematu.
      dobra lece wypic wasze nieustajace
      buzienka dziewczyny
      graba czolko panowie:)))
    • 03.05.06, 10:32
      tak dla przypomnienia, krazylo to jakis czas po forach.
      ubawila mnie wasza wymiana zdan.a swoja droga Tomasz
      czzy ty czasem nie masz odchylek homo?
      oni niechetnie o kobietach sie wyrazaja.

      Manifest mężczyzny

      Proszę Pani, Panienko, Dziewczyno, Narzeczono, Kobieto,
      Żono i wszystkie inne kobiety

      1. My jesteśmy PROŚCI. Jeżeli proszę o podanie mi chleba,
      to nie mam na myśli nic innego. Nie mam do ciebie
      pretensji, że nie ma na stole chleba.
      Nie ma tu żadnych niedomówień czy żalu. My jesteśmy
      naprawdę prości.

      2. Jeżeli czegoś chcesz, to wystarczy o to poprosić.
      Postawmy sprawę jasno:
      jesteśmy prości. Nie rozumiemy żadnych subtelnych,
      pośrednich próśb.
      Pośrednie bezpośrednie prośby nie działają. Te pośrednie
      postawione bezpośrednio przed naszym nosem tez nie
      działają. Po prostu powiedz czego chcesz.

      3. Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz
      odpowiedzi, nie zdziw się, że otrzymasz odpowiedź, której
      raczej nie chciałaś usłyszeć

      4. Jeżeli sądzisz, że jesteś gruba, to najprawdopodobniej
      jesteś gruba. Nie zadawaj mi takich pytań, odmawiam
      odpowiedzi

      5. My jesteśmy PROŚCI. Nie ma sensu pytać mnie, o czym
      myśl, bo przez 96.5% czasu myślę o seksie. I nie, nie
      jesteśmy opętani. To po prostu nam się najbardziej
      podoba. Jesteśmy PROŚCI.

      6. Czasem nie myślę o tobie. Nie szkodzi. Proszę,
      przywyknij do tego. Nie pytaj o czym myślę, jeżeli nie
      jesteś przygotowana do rozmowy na temat polityki,
      ekonomii, filozofii, piłki nożnej, picia, piersi, nóg czy
      fajnych samochodów.

      7. Piątek/ sobota/ niedziela =żarcie =kumple =piłka nożna
      w telewizji =piwo =tragiczne maniery.

      8. Zakupy nam się nie podobają, i ja nigdy nie będę ich
      lubił

      9. Gdy gdzieś idziemy, cokolwiek założysz, będziesz w tym
      wyglądać doskonale. Przysięgam.

      10. Masz wystarczająco dużo ciuchów. Masz wystarczająco
      dużo butów. Płacz to szantaż. Bankrutowanie mnie nie jest
      okazywaniem uczucia z twojej strony.

      11. Większość mężczyzn posiada 3 pary butów. Powtarzam
      raz jeszcze, jesteśmy prości. Skąd ci przychodzi do głowy
      pomysł, że pomogę ci wybrać z twoich 30 par tę, która
      najlepiej pasuje?

      12. Proste odpowiedzi jak TAK i NIE są doskonale
      akceptowane, bez znaczenia na jakie pytanie.

      13. Jeżeli masz jakiś problem, przychodź do mnie tylko po
      pomoc w jego rozwiązaniu. Nie przychodź się użalać jakbym
      był jakąś twoja przyjaciółką.

      14. Ból głowy, który trwa 17 miesięcy, to nie ból głowy.
      Idź do lekarza.

      15. Jeżeli powiem coś, co może być zrozumiane w dwojaki
      sposób i jeden z nich spowoduje, że będziesz
      nieszczęśliwa czy zmartwiona, wiedz że mam na myśli to
      drugie.

      16. Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to
      owoc, a nie kolor.

      17. I co to za durny kolor ta fuksja? I poza tym jak się
      to pisze?

      18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego
      nie rozumiecie, my również.

      19. Jeżeli cię pytam, co się stało, a ty odpowiadasz
      "Nic", wtedy ci wierze i jestem przekonany, że wszystko
      jest w porządku

      20. Nie pytaj mnie "Kochasz mnie?" Możesz być pewna, ze
      gdybym cię nie kochał, nie byłbym z tobą.

      21. Reguła podstawowa: w przypadku najmniejszej
      wątpliwości, dotyczącej czegokolwiek weź to, co najprostsze.


      ------------
      ;-)

      KB


    • 03.05.06, 10:49
      Swieta 1 Majowe oczywiscie.

      Tutaj 1,2 i 3 sa ustawowo wolne, wiekszosc ludzi ma tydzien wolnego, zadnych
      pochodow czy czegos takiego, ot tydzien wakacji i zakupow.
    • 03.05.06, 10:53
      no i prosze, jak nam sie ladnie wonteczek rozwija ;))
      kocie, znamy, lubimy ;)
      ale z tymi ciagotami to niekoniecznie, ja bym jednak stawiala na maczyzm,
      wzglednie podszyty pantoflarstwem ;)))) i byc moze z domieszka sporego zawodu...
      cusz, taki lajf ;)))
      no i nie bede spala, oporzadzilam sie i wychodze out ;) tym razem z
      kolezankami :)))
      cmokaski ;) (he, he, glupie slowko, nie?)
      Iwona
    • 03.05.06, 11:58
      no to pogadamy :-)
      prosta sprawa, widze, ze jestescie towarzystwo
      wzajemnej adoracji, to z wami latwo nie bedzie.
      przelecialem wasz watek od poczatku i wyraznie
      widac, ze najwiecej maja \do powiedzenia tu
      mezczyzni. kobiece gadanie jak kazde babskie
      gadanie, konczy sie na mieleniu ozorem.
      narazie musze sie wylaczyc, ale wroce tu :-)
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 03.05.06, 12:37
      no to napewno pogadacie, jak sam piszesz faceci maja wiecej do powiedzenia wiec
      jestes w dobrym towarzystwie

      a tak wogole z tymi butami 30 par to malo jak na moj gust, na gust mojego
      malzonka 3 to bardzo malo, piwo? czego tu nie rozumiec?




      P-siu co za mila niespodzianka :) chociaz ciut meska
    • 03.05.06, 13:33
      > 1. My jesteśmy PROŚCI. Jeżeli proszę o podanie mi chleba, to nie mam na
      > myśli nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, że nie ma na stole chleba.
      > Nie ma tu żadnych niedomówień czy żalu. My jesteśmy naprawdę prości.

      prosze nie uogolniac, jacy prosci ? prosty moze byc chlop na roli.

      > 2. Jeżeli czegoś chcesz, to wystarczy o to poprosić. Postawmy sprawę jasno:
      > jesteśmy prości. Nie rozumiemy żadnych subtelnych, pośrednich próśb.
      > Pośrednie bezpośrednie prośby nie działają. Te pośrednie postawione
      > bezpośrednio przed naszym nosem tez nie działają. Po prostu powiedz czego
      > chcesz.

      Tu się akurat czesciowo zgadzam - ale tylko dlatego, ze lubie jasne przekazy.

      > 3. Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziw
      > się, że otrzymasz odpowiedź, której raczej nie chciałaś usłyszeć

      I tu też się zgodzę. Kurcze, to podejrzane- aż dwa razy się z tobą zgodziłem ;-)

      > 4. Jeżeli sądzisz, że jesteś gruba, to najprawdopodobniej jesteś gruba. Nie
      > zadawaj mi takich pytań, odmawiam odpowiedzi

      sciemnianie i takie drobne subtelne klamstewka, to rownie dobrze nam wychodza.

      > 5. My jesteśmy PROŚCI. Nie ma sensu pytać mnie, o czym myśl, bo przez 96.5%
      > czasu myślę o seksie. I nie, nie jesteśmy opętani. To po prostu nam się
      > najbardziej podoba. Jesteśmy PROŚCI.

      Ja trochę rzadziej, ale chyba nie jestem przez to nienormalny?

      > 6. Czasem nie myślę o tobie. Nie szkodzi. Proszę, przywyknij do tego. Nie
      > pytaj o czym myślę, jeżeli nie jesteś przygotowana do rozmowy na temat
      > polityki, ekonomii, filozofii, piłki nożnej, picia, piersi, nóg czy
      > fajnych samochodów.

      Problem polega na tym, że dla ciebie jako faceta, w/wym. tematy są równoważne
      z myśleniem o kobiecie (nie w hierarchii ważności, ale pod kątem
      zainteresowania). Dla kobiety tylko jeden temat ma znaczenie podstawowe i
      hiperważne - ZWIĄZEK i to koniecznie z pierscionkiem. natomiast dla mezczyzn
      superwazna jest przyjazn.

      > 7. Piątek/ sobota/ niedziela =żarcie =kumple =piłka nożna
      > w telewizji =piwo =tragiczne maniery.

      racja nawet to radziłbym niektóre chociaż weekendy spędzaić poza domem.

      > 8. Zakupy nam się nie podobają, i ja nigdy nie będę ich lubił

      Ja lubię. Mamy remis.

      > 9. Gdy gdzieś idziemy, cokolwiek założysz, będziesz w tym
      > wyglądać doskonale. Przysięgam.

      Oj, panie Kotbury ładny. To przecież kit, w jaki nie wierzą nawet kobiety.

      > 10. Masz wystarczająco dużo ciuchów. Masz wystarczająco dużo butów. Płacz to
      > szantaż. Bankrutowanie mnie nie jest okazywaniem uczucia z twojej strony.

      nie bądź frajer - zaszalej czasem.

      > 11. Większość mężczyzn posiada 3 pary butów. Powtarzam raz jeszcze, jesteśmy
      > prości. Skąd ci przychodzi do głowy pomysł, że pomogę ci wybrać z twoich 30
      > par tę, która najlepiej pasuje?

      Ja mam akurat dziesięć. Czy jestem zdyskwalifikowany?

      > 12. Proste odpowiedzi jak TAK i NIE są doskonale akceptowane, bez znaczenia
      > na jakie pytanie.

      tu negacja są jednak pewne wyjątki (niektóre pytania są trochę trudniejsze).

      > 13. Jeżeli masz jakiś problem, przychodź do mnie tylko po pomoc w jego
      > rozwiązaniu. Nie przychodź się użalać jakbym był jakąś twoja przyjaciółką.

      Dla swojej kobiety masz byc gwarantem bezpieczeństwa
      (cokolwiek to znaczy), a mnie to nie pasuje dlatego wole
      przyjazn z mezczyznami.

      > 14. Ból głowy, który trwa 17 miesięcy, to nie ból głowy.
      > Idź do lekarza.

      Jasne, to jest miganie od seksu. facetów też może boleć głowa, ale jest to
      doslowne.

      > 15. Jeżeli powiem coś, co może być zrozumiane w dwojaki sposób i jeden z
      > nich spowoduje, że będziesz nieszczęśliwa czy zmartwiona, wiedz że mam na
      > myśli to drugie.

      Tylko uprzedzaj o tym przed, a nie - po fakcie.

      > 16. Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to owoc, a nie kolor.


      Ja znam tylko dwa, ale jestem daltonistą, więc moja opinia się nie liczy.


      > 17. I co to za durny kolor ta fuksja? I poza tym jak się to pisze?

      ?

      > 18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie rozumiecie, my
      > również.

      Zapytajmy o zdanie piwo.

      > 19. Jeżeli cię pytam, co się stało, a ty odpowiadasz "Nic", wtedy ci wierze
      > i jestem przekonany, że wszystko jest w porządku

      I to jest karygodny błąd, bo odpowiedź "Nic" znaczy - "jestem
      nieszczęśliwa, pomóż mi NATYCHMIAST". masz pasc na kolana i pomagac :-)

      > 20. Nie pytaj mnie "Kochasz mnie?" Możesz być pewna, ze gdybym cię nie
      > kochał, nie byłbym z tobą.

      Kobieta jak Lenin - wierzy i sprawdza.

      > 21. Reguła podstawowa: w przypadku najmniejszej wątpliwości, dotyczącej
      > czegokolwiek weź to, co najprostsze.

      kobieta tego nigdy przenigdy nie zrozumie !

      teraz wracajac do tego co napisalas Yvona:


      > Tomku drogi, nie wiem, czy ciekawsze zycie maja
      faceci, z pewnoscia nie ci, co to po pracy grzeja dupska na kanapie ogladajac
      co leci i odmozdzajac sie, nie majac nigdy nic do powiedzenia (w sensie, nie
      orientuja sie w wielu tematach - zeby nie powiedziec zadnym) bo i po co,
      expertami sa w grzebaniu - w konkurencjach nos-ucho-gacie sa nie do pobicia...
      nie bardzo wiedza co to jest malarstwo, jedynie, ze byl taki gosciu jak Picasso
      (to dla nich synonim wszelkich barwnych obrazkow) ale nawet wtedy nie wiedza,
      co takiego robil - oprocz machania pedzlem;
      dodam jeszcze zlosliwie i gratis, ze sami za wiele pedzlem nie machaja, choc
      oczywiscie przechwalaja sie na tenze temat... >

      ciezki przypadek, trafilem na Artystke ? nie ma co generalizowac i podciagac
      wszystkich mezczyzn do tych w miekkich kapciach i na kanapie. rozejrzyj sie
      wokol, najlepsze zawody kto obsadza ? mezczyzni. nie wymieniajac polityki,
      sportu, bankierow i ekonomistow :-) jest garstka kobiet, ktore cos tam maja do
      powiedzenia, nie mam na mysli rozhisteryzowanych feministek. obiektywnie
      jest mala grupa kobiet i od nich powinnas sie uczyc.
      teraz sprawa przyjazni, czy kobiety potrafia sie ze soba przyjaznic ? wczesniej
      czy pozniej skocza sobie do oczu.








    • 03.05.06, 13:37
      drogi Kociebury ;-)
      nawet twoja ironiczna wypowiedz jest
      bardziej tu na miejscu, niz cherlawe
      podskakiwanie mlodziezy zenskiej ;-)
    • 03.05.06, 15:35

      watpie czy przeczytales caly watek, to juz czwarta edycja ;)
      dalej nie chce mi sie pisac bo wrocilam wlasnie z knajpy i moje zdolnosci
      poznawczo-rozumowe szwankuja.... ;) ale jak tylko wroce do formy to kto wie...
    • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 03.05.06, 17:36
      Zdrowko ogolne,

      sloneczna pogoda sie utrzymuje. Piekny, zielony dzien.
      Kobiety chodza juz prawie rozebrane. Sloncu niech beda
      dzieki :).

      Mam pewna niechec do zmeczonego i naduzywanego frazesu
      "wzajemna adoracja". Uzywany jest dla wsparcia swojego
      odmiennego stanowiska. Przypomina mi dawne okreslenie
      kolektywu i kliki. Tam, gdzie jestesmy to kolektyw.
      Tam, gdzie nas nie ma to klika :).

      Osobiscie lubie kobiety demokratycznie raz na gorze
      a raz na dole :). Inne pozycje do uzgodnienia.

      Nasz dzisiejszy fundusz wakacyjny www.powerball.com
      05 12 17 40 52 PB 15,
      07 31 43 45 53 PB 37,
      06 21 33 37 44 PB 16.
      Fortuno, usmiechnij sie do nas :).

      Z przyjemnioscia zauwazylem powrot australijskiego usmiechu :))).

      Saludos Amigos,
      m.

    • 03.05.06, 23:50
      no prosze :-)
    • 04.05.06, 02:06
      Tomek jestes za bardzo stronniczy. przyklad w pracy dobry i masz, dlatego tak
      zle sie w Polsce i nie tylko dzieje, bo moze jakby ci zadufani w siebie
      pyszalkowie na gornych stolkach dopuscili wiecej kobiet to moze byloby lepiej.
      o tym pomyslales ?
      zebys nie wiem jak sie staral, swiat jest dla wszystkich, a ze nie ma rownosci
      to dzieki takim szowinistom jak ty.
    • Gość: iwona IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.05.06, 06:15
      miau.... :)))))))
    • Gość: :))))))))))))))))) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 04.05.06, 10:04
    • 04.05.06, 10:32

      eee.... mojito, nie wiem jak ci to powiedziec...
      chyba my jednak jestesmy klika... bo klikamy przeciez ;)))))
    • Gość: kotkanadachu IP: 203.184.24.* 04.05.06, 10:46
      no prosze i kot bury zatrzasl Tomusia portkami, teraz sie pewnie glowi i glowi
      a moze sie nawet zastanowi co i do kogo mowi :))))))))))))))))))))))

      Iwonka chyba faktycznie masz racje z ta klika :))))))
    • 04.05.06, 11:10
      No i poza tym, miedzy nami mowiac drogie kolezanki - klikanki, Tomus wyraznie
      mizerne ma rozeznanie w temacie;-)
    • 04.05.06, 12:09
      Ja mam moze 3-4 pary butow tzw codziennych?do pracy/na impreze/itd.

      Ale za to ponad 10 do rozmaitych sytuacji wedkarskich.

      Mimo wszystko,

      Dodac musze, ze Tomek moze i do naszej klikajacej kliki dopasuje.
      (To na podstawie tego, ze spedzil wiecej niz chwile odpowiadajac na posty w
      szczegolach, bedac w sumie grzecznym i w dyskusji swoj swiatopoglad pokazujac).

      Zapraszamy.









      tizedik napisała:

      > No i poza tym, miedzy nami mowiac drogie kolezanki - klikanki, Tomus wyraznie
      > mizerne ma rozeznanie w temacie;-)

      Ma czas, zycie nauczy pokory.
    • Gość: kotkanadachu IP: 203.184.24.* 04.05.06, 12:17
      dzisiaj mial chyba pierwsza lekcje pokory hahahahaha
    • 04.05.06, 14:32
      Ale ja nie mam dziś nastroju do zabaw. I bawić się nie będę ;-)
      Szopen poklony dziekuej za zaproszenie :-)

      czytam czytam i oczom nie wierzę jak to niektore panie szlag trafia kiedy
      odrobine prawdy ujrzy swiatło dzienne.Nie ma sie co denerwowac tak jest ,taka
      jest prawda tylko że Wy kobietki wolicie czytac kolorowe pisemka co pełne są
      wkazówek co robić aby agencje towarzyskie były pełne a sypialnie małzeńskie
      puste albo przerobione na pokoje komputerowe. natura to tak ułożyła podstępnie
      aby gatunek trwał. kobiety jak zdały sobie sprawę, ze dysponują narkotykiem
      jakim dla panów jest sex - korzystają z tego bezwzględnie jak dilerzy.
      Kobiety !!! róbcie kariery, zarabiajcie krocie, idzcie do banku spermy,
      wybierzcie sobie najcenniejsze - najodpowiedniejsze nasienie, dla dzieci
      wynajmijcie bonę, a dla zaspokojebia jakiegoś cheap&dales'a od czasu do czasu.
      Kupcie sobie wiertarkę i lewarek.
      my i tak pozostaniemy na topie :-)

    • 04.05.06, 14:40

      oszalales? jakie kolorowe pisemka??? kto na to ma czas?
      albo: z kim sie zadajesz???
      widzisz, znow generalizujesz, a grzmisz, zeby tego nie robic;
      narkotyk, dilerzy.... wow....
      ja mam troche inne zdanie na ten temat...
      a co do bolu glowy - sa pewne fora, na ktorych dowiesz sie, ze panow
      rowniez "bola glowy" dluuugo, okolo wlasnie te "nascie" miesiecy.....
      i to nie z powodow o ktorych myslisz ;)

      dyskusja, jak najbardziej, ale nie odbijanie pileczki, bo to nuzace i do
      niczego nie prowadzi.... i troche nie na poziomie, nie uwazasz?

      jak na razie widze chec wyzycia sie, tylko nie wiem, za co, i niekoniecznie
      musze wiedziec, twoja broszka...
      gdybym ja tak jadem plula za kazdym razem jak mi sie cos spieprzy, to bym chyba
      dlugo na wonteczku nie posiedziala ;)))))
      caluski,
      Iwona
      ps. chyba jestem zboczona - wedlug twoich standardow (mnie nie boli glowa ;))))
    • Gość: mojito IP: 206.107.165.* 04.05.06, 16:41
      Czolko Wszystkim,

      dzien cudowny. Sloneczny. Oslabiajacy. Przez szybe widze "Miel"
      Patisserie i sama slodkosc z niej sie wylewa. Dziewczyny za kontuarem
      manipulujace przy automacie do kawy tez wygladaja z francuska :).
      Ta krzatajaca sie po sali tez miodzio :). Wazon z tulipanami koloru
      wrzosu troche ja zaslania ale wyobraznia uzupelnia miejsca niewidoczne.

      W poblizu mojej pracy duzy sklep zamyka podwoje. Od miesiaca
      tlumy kupujacych wynosza ze sklepu konfekcje w znacznie obnizonych
      cenach. Kobiety szaleja poniewaz jest tam duzy dzial z butami :).
      Wczoraj pojawil sie ogromny krzyczacy napis w oknach - 70% OFF.
      Zajrzalem. Sklep juz swieci pustkami. Troche dywanow zostalo, troche
      konfekcji. Kobiety w dalszym ciagu przerzucaja pozostalosci damskich
      butow i torebek.

      Zajrzalem do dzialu meskiego. Pozostalo troche koszul, szortow
      i pozostalosci meskich butow. Rozstawione byly rozmiarami.
      Na stole z moim numerem (10) stala samotnie para pomaranczowych
      sportowych butow. Patrzylem na nie z przyjemnoscia. Moj ulubiony
      kolor (niekoniecznie butow). Cena tez bardzo korzystna. Zaczalem
      sie zastanawiac... Troche nie beda pasowaly do koloru paska
      i portfela. Byc moze bede musial zmienic czesc garderoby aby
      kolorystycznie z butami mi koordynowalo. Stalem i medytowalem.
      A moze kontemplowalem :). Ladny kolor i ladne buty. Cena super.
      Ale te dodatki... Za pare dni tam wroce i zobacze. Jezeli ktos
      ich wczesniej nie kupi. Ladne pomaranczowe meskie sportowe buty.

      Wygralismy w www.powerball.com trzy dolary. Fortuna spojrzala
      w nasza strone :). Nikt nie rozbil puli i do wygrania jest numer Iwony.
      Siedemdziesiat trzy miliony. Czuje, ze beda nasze :). Juz w sobote!

      Dziewczyna z patisserie "Miel" wyszla na papierosa. Uzupelnilem wzrokowo
      niewidziane wczesniej miejsca. W wiekszosci pokrywaly sie z wyobraznia.
      Szkoda, ze pali... Cere sobie popsuje.

      Saludos Amigos,
      m.
    • Gość: kotkanadachu IP: *.adsl.xtra.co.nz 04.05.06, 23:33
      Mojito, pomarancz faktycznie ladny kolor na meskie sportowe buty i wrok beda
      przyciagaly tez :), cena dodatkow nie taka straszna biorac pod uwage ze
      wygralismy $3 mozesz zaszalec

      Tomek, jak zapewne wiesz nie ma prawdy obiektywnej, serdecznie Ci wspolczuje
      jezeli Twoja prawda jest taka jaka opisujesz. Wierze ze pusta sypialnia moze
      Cie doprowadzac do opluwania jadem calej zenskiej populacji ale nie wszyscy
      faceci maja puste sypialnie. Ci ktorzy maja, sami sobie sa winni, jezeli
      kobieta ma Prawdziwego faceta w domu to napewno nie przedklada ogladania
      kolorowych pisemek ani siedzenia przed komputerem nad spedzaniem czasu ze swoim
      facetem, a juz zdecydowanie nie widzi powodu do uzywania banku spermy.

      Cos mi sie wydaje ze poruszasz sie w zamknietym kregu z ktorego chcialbys wyjsc
      ale szukasz wyjscia tam gdzie go nie ma, czyli na zewnatrz.

      W swoich wypowiedziach sam sobie przeczysz, z jednej strony piszesz ze prawie
      nie ma kobiet na wysokich stanowiskach a z drugiej "wynajmijcie sobie bone do
      dzieci i robcie te swoje kariery"

      Rozumiem ze ktos kiedys mogl Cie skrzywdzic ale jezeli chcesz przezyc swoje
      zycie w miare szczesliwie, jedyne wyjscie to wybaczyc, zapomniec , pozbyc sie
      goryczy ktora zatrzymala cie w miejscu i przestrzeni. Jezeli tego nie zrobisz,
      bedziesz rozpamietywal swoje krzywdy w nieskonczonosc i stacisz to co w zyciu
      najpiekniejsze.

      Pozdrawiam cieplutko
    • 04.05.06, 23:58
      jutro a wlasciwie dzis ci odpisze :-)
    • 04.05.06, 23:56
      Nie zmuszam cię Yvona ani byś zachwycała się czymś co jest dla ciebie okropne,
      ani byś mnie lubiła. mamy demokracje, wszyscy sa rowni niektorzy tylko bardziej
      inteligentni. dziwne ze zwykle sa to mezczyzni :-)
      Jakoś tak sie dzieje że że wiele osób atakuje cie tu, co?

      Gratuluję Mojito, to się nazywa logika. ))) Wiadomo aby pozyskać czyjąś
      sympatię trzeba smarowac. I tylko głupcy nie są tego świadomi i mają jakieś
      fochy względem tego. Dzięki wolę zostać głupcem.

      Sardoniczny Uśmiech ? jestes zabawny :-) moim hobby nie jest zgłębianie co
      kryje czyjaś maska... do niczego mi to potrzebne. kto ty jestes ?
      Generalnie wasze towarzystwo z uwagi na to ,że krytyka mogłaby się pojawić,
      należy tak zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i akceptacja .
      Co zaś się tyczy wypowiedzi publicznych, to mam takie same prawo do krytyki
      jak i bałwochwalstwa.

    • Gość: Gunther IP: 202.147.41.* 05.05.06, 02:03
      Siemanko;)))
      kurde czy ktos pamieta moze moj password?zapomnialem i od tygodnia sie prosze o
      przeslanie na inna poczte i nic.
      no to po ptokach Tomek!raz lepsiejsi,za chwile demokracja to rownosc.chlopie
      przeczysz sam sobie.o co tobie chodzi?widzisz u nas rzeczywiscie demokracja
      panuje na wontku nawet Szopen ciebie zaprosil do dyskusji,tylko kurde o czym z
      toba dyskutowac jak wszystko lepiej wiesz.
      spadam
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 05.05.06, 02:22
      hey Yoggi, moze twoj password to Booboo lol, usiadz spokojnie pomysl, poprobuj,
      mnie tez sie zazylo, po tygodniu mnie olsnilo :)))
    • 05.05.06, 07:45
      ________________________________________________________________________________

      Aloha :))))

      ... phuu, Sardoniczny Usmiech chcial wejsc po cichutku, he he ;))))
      pamietacie jak to sie wchodzilo bylo spoznionym na wyklady ? he he, wystarczylo
      cicho otworzyc drzwi, s-kupic w sobie, przycupnac niepostrzezenie na krzeselo w
      ostatnim rzedzie i zamiast czepka niewidka unikac eye contact ... i jusz :))))
      tymczasem tutaj ! qrcze ! zamiast przycupnac, potyka o wystajace dlugie nogi
      Yvony ;)))) Asia podniosla brew, wszyscy usmiechaja po-rozumiewawczo :))))
      qrcze ale milo ale milo :)))) i jeszcze raz: ale bardzo milo :))))

      cholera tyko co tu tak pusto !?! daleko do magni nominus umbra, no no ...
      pocieszajace ale elite going strong i tak trzymac :)))))))))))))))))

      kogo mamy na lecturer ? Tomek ? what's up mate ?
      'najsampszud' to spytam skad u Ciebie taka cudowna umiejetnosc ... przekazana
      niewatpliwie w meskim chromosomie Y chyba ;) ... hm, umiejetnosc widzenia w
      kolorach schwarzes ? Schwarzeneger na przyklad to tak nazywa tylko dla mydlenia
      oczu, bo wcale nie jest czarny, wrecz przeciwnie calkiem bialy i tak wlasnie w
      zyciu bywa :)))) nie wszystko co czarne, to naprwde czarne, a biale ? bialy to
      podobno nie kolor, tylko illusion :) wiecej kolorow nie wymienie, bo podobno
      daltonista ;) tak sobie mysle, ze nie ma co wiec rysowac takiej zdecydowanej
      kreski. jestes lepsiejszy ? fajnie, tylko uwazaj bo z takim przekonaniem to
      mozna ladnie zapedzic w porzadne krzaki, slalomem po poradniach ...
      lepszosc w pojeciu pozycji spolecznej, nie zawsze ciagnacej za soba odpowiednie
      gratyfikacje, to troche sztuczna lepszosc, tak jak wiekszosc definicji ale
      odniesienie posiada wzgledne.
      jak demokracja, to co wszyscy rowni ? he he, wrong jak babcie kocham. chociaz
      to wcale nie takie smieszne. nobo rownosc w pojeciu rownego startu nie
      istnieje. kazdy rodzi sie w przypadkowym miejscu, przypadkowym czasie i w
      przypadkowej rzeczywistosci. z tej przyczyny nie moze miec rownego staru
      potomek Prince of Wales i syn kucharki i mysliwego z Angolii (przepraszam
      obywateli Angolii). w takim przypadku, powiedzmy 'opatrznosc' decyduje ktory z
      tych dwojga jest 'lepszy' juz na start ;) qrcze tylko potem ta przypadkowosc
      wlecze z nami czasem przez cale zycie :)))) ale ale nie jest tak zle :))))
      mamy pewna mozliwosc manewru, cudowny dar i jednoczesnie przeklenstwo wolnej
      woli :))))))))))
      no wlasnie :)))) zastanawiam, czy nie lepiej rozmawiac o tym co laczy, niz o
      tym co dzieli ?
      jesli czyjs poglad wydaje kontrowersyjny, a taki bywa kazdy odmienny ;) to moze
      warto jednak po-rozmawiac, czy przypadkiem nie mowimy o tym samym, troche innym
      ale jezykiem ?

      ... a nie mowilam doktorku, ze rozwiazywanie mi rekawow, to poroniony
      pomysł ... eh, te wasze humanitarne eksperymenty, .... zachciało wam sie tego
      milczenia owiec, konowały......to macie teraz :))))))


      Odpowiedzi prosze przesyłac na adres:
      jeanclaudevandamme@trzecie_lozko_po_prawej.Prozac.com

      lub tez można zamieścić na stronie:
      www.całe_życie.z........mezczyznami.

      _______________________________________________________________________________
    • 05.05.06, 08:15

      Pys, excellente, jak zwykle :))))))
      ech, ten kobiecy brain ;)))....

      a, mam pytanko do tomasza - ilez to osob mnie atakuje, bo jakos tego nie
      widzialam, chyba za tepa jestem.....
      chyba ze chodzi o pare zywiokowych wymian mysli i scysje wedkarskie z
      guntherem ;)))) no, ale jak gunther jeszcze pare opowiesci znad rzeki
      zamiescisz, to chyba wymiekne ;) takie to porywajace.....
      no, ja lece ogladac kultowy polski serial, alternatywy4 :))))))
      caluski, i jeszcze napisze, tym razem moze o damskich schizach ;)))))
      Iwona
    • Gość: Gunther IP: 203.192.130.* 05.05.06, 10:37
      Siemanko,no to ze smiechu oplulem monitor kawa:))))))))
      Pysiek cos ty sie naszprycowala Red