Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade

    31.01.03, 13:25
    Witam

    Obecnie przebywam w Londynie na praktykach w agencji marketingowej. W marcu
    minie rok, na ktory bylem zakontraktowany i bede musial podjac decyzje o tym
    czy wracam do Polski czy nie. Moja niepewnosc wynika stad, ze firma proponuje
    mi prace na full time na nastepny rok za jakies tam pieniadze jesli tylko
    ureguluje sprawe wizy. Z tym nie bylo by duzego problemu poniewaz moglbym
    aplikowac o biznes wize, ktora uprawnia do pracy w pelnym wymiarze w krajach
    UK. Koszt tego przedsiewziecia tez nie byl by taki wysoki, w granicach 500£.
    Nie narzekam, bo bedac tu nabieram doswiadczenia zawodowego, szlifuje
    znajomosc jezyka, mam mozliwosc pobytu w jednym z najladniejszych miast w
    Europie co sie wiaze z licznymi atrakcjami nie tylko turystycznymi no i
    jeszcze moze byc okazja cos sobie odlozyc na powrot do Polski. Z drugiej
    strony chce wracac do Polski bo to moj kraj, tam mam rodzine, znajomych,
    wszystkie wspomnienia i tam chce zyc. Planowalem tu byc rok i wrocic do
    Polski, teraz mam dylemat. Nie wiem dokladnie co by mnie czekalo po powrocie
    do Polski bo nie bylem tam rok i tylko wiem tyle co wyczytam w prasie i
    dowiem sie od znajomych ktorzy w wiekszosci nie pracuja. Bezrobocie w moim
    miescie jest powyzej sredniej krajowej, a wydaje mi sie, ze rok stazu za
    granica to chyba za malo by zrobic jakas oszalamiajaca kariere w marketingu,
    nawet w stolicy. Przypuszczam, ze wielu by sie ze mna zamienilo lub doradzilo
    zeby zostac bo w Polsce nie ma perspektyw ale prosze mi uwerzyc, emigracja
    nawet tymczasowa to ciezki kawalek chleba. Jestem pewien, ze niektorzy wiedza
    o czym mowie...
    Bede wdzieczny za wszelkie rady, pozdrawiam.

    Londynczyk
    Obserwuj wątek
      • chlodny_ Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade 31.01.03, 14:16
        witam,

        szczerze odradzam powrot - nie bede pisal jak bardzo beznadziejnie jest na
        rynku pracy bo jestes w kontakcie z rodzina i znajomymi wiec wiesz sam jak
        jest... ja szukam pracy od kwietnia ub.r. - mam 2 fakultety, podczas studiow
        pracowalem, odbylem kilka stazy, udzielalem sie w organizacjach stud. itd. a
        mimo to nie moge nic sensownego znalesc, w pewnym momencie chcialem pracowac za
        wszelka cene nawet za pensje min. ale nawet takiej pracy nie znalazlem (coz
        moze za wysokie kwalifikacje posiadam ;-/

        tak wiec daje sobie czas do konca kwietnia a potem wyjezdzam z kraju -
        prawdopodobnie bedzie to londyn - jesli mozna to chcialbym zadac pare pytan ale
        to juz na priva moze... a wracajac jeszcze do kwestii powrotu - mysle ze
        najlepszym okresem bedzie rok 2005/2006 o ile wejdziemy do unii - wtedy mozna
        bedzie jednoznacznie powiedziec czy bedzie/jest lepiej czy nie
      • Gość: Maksym Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 31.01.03, 14:17
        fama1979 napisał:

        > Witam
        >
        > Obecnie przebywam w Londynie na praktykach w agencji marketingowej. W marcu
        > minie rok, na ktory bylem zakontraktowany i bede musial podjac decyzje o tym
        > czy wracam do Polski czy nie. Moja niepewnosc wynika stad, ze firma proponuje
        > mi prace na full time na nastepny rok za jakies tam pieniadze jesli tylko
        > ureguluje sprawe wizy. Z tym nie bylo by duzego problemu poniewaz moglbym
        > aplikowac o biznes wize, ktora uprawnia do pracy w pelnym wymiarze w krajach
        > UK. Koszt tego przedsiewziecia tez nie byl by taki wysoki, w granicach 500&poun
        > d;.
        > Nie narzekam, bo bedac tu nabieram doswiadczenia zawodowego, szlifuje
        > znajomosc jezyka, mam mozliwosc pobytu w jednym z najladniejszych miast w
        > Europie co sie wiaze z licznymi atrakcjami nie tylko turystycznymi no i
        > jeszcze moze byc okazja cos sobie odlozyc na powrot do Polski. Z drugiej
        > strony chce wracac do Polski bo to moj kraj, tam mam rodzine, znajomych,
        > wszystkie wspomnienia i tam chce zyc. Planowalem tu byc rok i wrocic do
        > Polski, teraz mam dylemat. Nie wiem dokladnie co by mnie czekalo po powrocie
        > do Polski bo nie bylem tam rok i tylko wiem tyle co wyczytam w prasie i
        > dowiem sie od znajomych ktorzy w wiekszosci nie pracuja. Bezrobocie w moim
        > miescie jest powyzej sredniej krajowej, a wydaje mi sie, ze rok stazu za
        > granica to chyba za malo by zrobic jakas oszalamiajaca kariere w marketingu,
        > nawet w stolicy. Przypuszczam, ze wielu by sie ze mna zamienilo lub doradzilo
        > zeby zostac bo w Polsce nie ma perspektyw ale prosze mi uwerzyc, emigracja
        > nawet tymczasowa to ciezki kawalek chleba. Jestem pewien, ze niektorzy wiedza
        > o czym mowie...
        > Bede wdzieczny za wszelkie rady, pozdrawiam.
        >
        > Londynczyk

        Zrob rachunek zyskow i strat: co stracisz, a co zyskasz zostajac tam, gdzie jestes, lub wracajac do kraju.
        Jezeli w Polsce, czeka na Ciebie praca, z ktora mozesz wiazac przyszlosc, wrocisz.
        Jezeli myslisz, ze sam fakt nabycia doswiadczenia zawodowego za granica, otworzy
        przed Toba w kraju, wiele dzwi, mylisz sie.

        Wszystko, to sa truizmy, z pewnoscia dobrze Tobie znane.
        Decyzje, tak naprawde musisz podjac sam.
        Pozdr. cieplo Londynczyka

      • Gość: gearbox Oto rada zatem IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 14:25
        FAMA, czy Ty się dobrze czujesz? Może by tak do psychiatry?
        W Polsce jak jest każdy widzi. Niedawno wyjechałeś, to powinieneś pamiętać.
        Jakbym miał propozycję pracy za granicą, w ludzkiej firmie i za przyzwoite
        pieniądze, to wyniósłbym się do Nigerii albo Nepalu, a co dopiero Londyn!
        Jak wrócisz - będziesz szukać pracy przez rok, a jak już znajdziesz to taką, że
        po opłaceniu czynszu i papu zostanie Ci co miesiąc z 500 zł, jeśli w ogóle. Do
        tego będziesz żył w kraju, w którym:

        1. byle pijak na ulicy zabierze Ci portfel i nic mu za to nie grozi (za to jak
        spróbujesz sie bronić i go dotkniesz to dostaniesz oskarżenie i 8 prokuratorów
        będzie próbowało posłać Cię za kraty, bo Ciebie łatwiej niż złodzieja
        samochodów, którego stać na dobrego adwokata)
        2. lejesz do baku paliwo, które rozwali Ci silnik po 30 tys. km
        3. mieszkasz w wynajętej kanciapie, która w Londynie zostałaby zakwalifikowana
        do rozbiórki
        4. dorobisz się własnej takiej kanciapy za 6 lat (tylko w gorszym stanie tech.)
        5. Twoja córeczka bawi się w osiedlowej piaskownicy, do której szczają
        wszystkie psy z bloku (razem 44 szt.), a właściciele udają, że nie widzą
        6. nie dorobisz się nigdy normalnego domu dla swojej rodziny, albo wtedy kiedy
        Twoja córka będzie miała 14 lat i nie będzie już chciała bawić się w ogródku
        7. dorobisz się po kilku latach samochodu, który zgodnie z wszelkimi przepisami
        i zdrowym rozsądkiem powinien być dawno złomowany. Facet, który sprowadził go z
        Niemiec po tym, jak przejechał po nim TIR i Ci go opchnął - za nic nie
        odpowiada.
        8. w ciągu góra 3 m-cy parkowania pod blokiem zniknie z tego samochodu wszystko
        co jest użyteczne, w szczególności: lusterka, kołpaki, radio, antena, koła z
        nowymi zimówkami,... Szczeniakowi, który Ci to zwinie również nic nie grozi...
        9. wkrótce potem zniknie sam samochód, bo potrzebne będą części dla innych
        takich frajerów, którzy muszą przecież jakoś serwisować swojego strupa.
        Złodziejowi, paserowi i właścicielowi warsztatu również nic za to nie grozi...
        10. ubezpieczyciel zwróci Ci 30% wartości samochodu, czyli niewiele więcej niż
        składka roczna na ubezpieczenie i powie, że to jest zgodne z umową, pkt. 84,
        ust. 4 (ten małym drukiem)
        11. będziesz płacił 16 podatków po różnymi nazwami na ten sam cel, w wysokości
        w sumie 80% tego, co firma wydaje na Ciebie (i to jest O.K.) zupełnie nic w
        zamian nie otrzymując (i to nie jest O.K.), a właściwie otrzymując:
        - policję, która nie szuka Twojego samochodu
        - służbę zdrowia, której lekarze czasami nie mają czasu leczyć Twojej córeczki,
        bo piją na dyżurze, a nawet jakby chcieli, to nie mają sprzętu, albo
        opatrunków, albo... Więc piją z rozpaczy.
        - drogi, po których poruszanie się zagraża życiu Twojemu i Twojej rodziny ...
        chociaż właściwie to Cię nie stresuje, bo przecież nie masz już samochodu...
        12. będziesz jeździł na urlop nad morze, w którym woda ma 17 stopni w środku
        lata, i bardzo dobrze, bo mniej osób się kąpie i choruje dermatologicznie
        13. będziesz wracał z urlopu do mieszkania, które pod Twoją nieobecność obrobił
        sąsiad prowadzący melinę (spróbuj zgadnąć, czy coś mu za to grozi).
        Ubezpieczyciel zwróci Ci 30%, bo...
        14. będziesz tłumaczył o 2-ej w nocy pijanym typom ze złamanym nosem, którzy
        waleniem w drzwi obudzili Twoja córeczkę, że melina prowadzona przez sąsiada
        jest piętro wyżej
        15. będziesz płacił za kredyt 16% rocznie, chociaż inflacja wynosi 0,8%.
        Będziesz też dopłacał ze swoich podatków do kredytów dla rolników
        oprocentowanych normalnie, chociaż w Londynie bierzesz kredyt z normalnym
        oprocentowaniem i nikt do niego nie dopłaca
        16. właściwie z tym kredytem to wszystko jedno - i tak nie weźmiesz żadnego
        kredytu, bo przecież nie wiadomo, czy za miesiąc będziesz jeszcze miał pracę
        17. za dwa miesiące stracisz pracę. Następnej będziesz szukał znowu przez rok i
        będzie jeszcze gorsza od poprzedniej. A ten rok będzie trudny, bo Twoja żona
        nie ma pracy od kiedy skończyła studia. Jest za młoda i może urodzić drugie
        dziecko. Jak będzie starsza, to już w ogóle, bo po 35 roku życia to zapomnij o
        posadzie. Jest od narąbania młodych, dynamicznych absolwentów...
        18. będziesz musiał kiedyś wytłumaczyć swojej córeczce dlaczego jest tak, jak
        opisałem powyżej i będziesz musiał kłamać, że jak będzie duża to wszystko
        będzie lepiej i ona będzie mieć pracę i dom, i nikt jej nie ukradnie samochodu,
        i pielęgniarki nie będą krzyczeć, że nie mają czasu, i... To jest z tego
        wszystkiego najgorsze.

        Dlatego jeżeli masz możliwość zostać w normalnym kraju, gdzie ludzie żyją jak
        ludzie, nie śmiecie, to się nie zastanawiaj. Jesteś to winien swojej córeczce,
        którą kiedyś będziesz miał... Zawsze możesz wrócić po kolejnym roku, albo w
        dowolnym momencie później. Natomiast jak już wrócisz, to okazja do wyjazdu może
        się nie powtórzyć.

        Dla wyjaśnienia: nie jestem sfrustrowanym bezrobotnym, mam pracę na przynoszącą
        dochody porównywalne ze średnią na Zachodzie (zatem na polskie warunki jestem
        kapitalistą całym pyskiem), nikt mnie nie zamierza zwalniać (kto wie? ;), a jak
        mi ukradną samochód to sobie kupię nowy. Ale jak patrzę naokoło, to mi się
        niedobrze robi. I za każdym razem jak muszę wsiąść do samolotu powrotnego do
        Polski, to mam odruch ucieczki.
        • Gość: logistyk Re: Oto rada zatem IP: *.gamet.com.pl 31.01.03, 14:46
          gearbox, masz dobre spojrzenie na rzeczywistosc

          jak w robocie, tak w zyciu musisz sie zabezpieczac i na kazdym kroku
          proaktywnie podchodzic do tematu aby nie zostac jeleniem

          i tak w 30% okazuje sie, ze zostajemy bo taki jest system


          ile trzeba umiec/jakim czlowiekiem byc aby rodzinie i dzieciom byc w stanie
          zapewnic godne zycie?
          • Gość: gearbox Re: Oto rada zatem IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 15:43
            Dzięki za poparcie, Logistyk.

            Widzę, że nie są Ci obce uroki walki o utrzymanie rodziny w naszym pięknym
            kraju. Powiedziałbym, że nie tylko w 30%, ale pewnie w 9x% zostajemy w kraju,
            bo nie wiemy jak się stąd wynieść, albo się boimy, że nie wyjdzie. A tutaj
            jednak, jaka jest, taka jest, ale jednak "mała stabilizacja" (cholernie mała
            niestety!) i jest coś do stracenia.

            Dlatego bardzo zazdroszczę Londyńczykowi, że w ogóle stanął przed takim
            wyborem. Dużo bym dał...

            Londyńczyk chyba jednak nie potraktował mojej wypowiedzi serio. Cóż, młody
            jest, nauczy się... Własnie! Londyńczyk - jeśli chcesz przejść szkołę życia,
            która zrobi z Ciebie twardziela, przy którym Rambo to Pikuś, to wracaj!
        • fama1979 Re: Oto rada zatem 31.01.03, 14:49
          Dzieki za powyzsze rady. Przypuszczalem ze tak bedzie, ze kazdy mi odradzi
          powrot wskazujac na ulomnosci naszego kraju. To fakt w Polsce nie dzieje sie
          dobrze, wrecz przeciwnie, dzieje sie coraz gorzej ale kiedys to przeciez musi
          minac! Rzeczywiscie, szansa moze byc przystapienie do UE, inaczej nie widze
          innego bodzca by ozywil nasza gospodarke, jednakze recesja objela i UE i tu tez
          ludzie strajkuja i narzekaja bo wiedzie im sie gorzej. Jesli chodzi o rachunek
          zyskow i strat, to nie ma sensu bo rezultat jest oczywisty na korzysc tego zeby
          tu zostac, przynajmniej ten rok dluzej. Wiem rowniez, ze nawet 2 lata
          doswiadczenia tutaj nie zagwarantuje mi pracy spelniajacej moje oczekiwania w
          Polsce. W takim razie co, czy wszyscy mlodzi ludzie nie mogacy znalezc pracy
          powinni opuscic Polske i pracowac dla dobra innych krajow? Owszem sa aspekty
          ktore czlowiek docenia za granica ale rownie szybko czlowiekowi brakuje tej
          polskosci, emigranci wiedza o czym mowie.
          Nie bede zbaczal z tematu, caly czas prosze o obiektywne rady, szczegolnie
          tych, ktorzy byli w podobnej sytuacji i wrocili Nie chce zalowac mojej dezycji,
          jako ze traktuje to jako zyciowa wybor.

          Z gory dziekuje.

          Londynczyk
          • Gość: gearbox Mała poprawka IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 15:36
            Londyńczyk,

            widze, że jestes idealistą. To bardzo ładnie, ale z tego się wyrasta. Zachowaj
            sobie gdzieś ten wątek na dysku i poczytaj za 10 lat. Wzruszysz się na pewno
            (wcale się nie śmieję, ja na poważnie) i zobaczysz jak człowiek zmienia się z
            czasem.

            Moja poprawka: mało który człowiek pracuje dla kraju (jakiegokolwiek). W
            zdecydowanej większości przypadków człowiek pracuje dla siebie i rodziny, zaś
            efekty jego pracy są konsumowane przez właściciela firmy (najczęściej nie
            zasługującego na to palanta, który po prostu miał więcej szczęścia w życiu) lub
            idą "w gwizdek" w przypadku dużych korporacji o złożonym akcjonariacie, które
            istnieją właściwie same dla siebie.

            Pozdro
            • fama1979 Refleksji ciag dalszy 31.01.03, 16:42
              Wiem ze moje wypowiedzi moga brzmiec dla was glupio, przeciez wg was wybor jest
              taki prosty, tu nie ma pracy, perspektyw, itd. Ta decyzja moze miec jednak
              znamienny wplyw na moje zycie, wiec dlatego chcialem zasiegnac opinii Polakow
              ktorzy sa teraz w Polsce, znaja realia zycia codzienniego z wlasnej autopsji
              czego ja chwiliowo sie pozbawilem, chociaz wiem ze nie jest kolorowo.
              Jedna rzecz, skoro kazdy jest zdania, ze jak wroce to sie przekonam jaki blad
              popelnilem to dziwie sie, czemu jeszcze nie wyjechaliscie z tego polskiego
              padolu, chociaz na probe. Prosze mi podpowiedziec, bo moze nie wiem, co takiego
              was tam trzyma. A moze nie ma tak zle, a tylko wam sie wydaje ze za granica
              jest pieknie i kolorowo?

              Londynczyk
          • Gość: misio Re: Oto rada zatem dla famy IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 31.01.03, 16:47
            Dam Ci rade starego misia:
            Badz twardy.
            Jestes sam i musisz sie z tym pogodzic.
            Bilet z Londynu do Warszawy + kilka godzin na podroz to pestka.
            Tesknote i kulinarne smaki wsadz do szafy.
            Im wczesniej do Ciebie dotrze, ze jestes w tym miejscu o ktorym zawsze marzyles
            i ktore spelnia twoje wymagania finansowe tym lepiej.
            Jezeli mimo to przyjda do Ciebie jakies chore mysli o rezygnacji z szansy jaka
            daje Ci pracodawca to sie schlej, pocierp na kacu, od razu potem zadzwon do
            mamy i zapros ja do siebie na kilka tygodni. Jak nie ma mamy to
            brata/siostre/kochanke/kumpli ze studiow. Znajdz sobie jakas misje dziejowa.
            Najlepiej cos co naprawi swiat. Do czego pobyt w Angli jest niezbedny.
            Napisz prace naukowa. No - obojetnie co. I znajdz sobie tam jakas pania.
            Ludzie ktorzy za duzo mysla i zastanawiaja sie nad wlasnym losem i zyciem
            niczego nie osiagaja. Ludzie ktorzy wracaja do Polski zaluja tego do konca
            zycia. Do Polski to sobie wrocisz na emeryture. Nie badz looooooser!!!
            • fama1979 Do misia 31.01.03, 17:39
              Dzieki Misiu, twoje rady sa rzeczowe i logiczne. Masz racje, jesli chce tu byc
              nawet rok dluzej to musze zacisnac zeby, piesc i po prostu byc silny. Wrocic to
              juz nie wroce tak szybko jak sie zdecyduje tu zostac, napewno nie przez
              najblizszy rok, a to jak by nie bylo kawal czasu. Kto wie, moze po tym kolejnym
              roku bede tak przesiakniety, ze juz nigdy nie wroce do Polski chyba ze jako
              turysta lub odwiedzic rodzine. Tego sie obawiam. Zawsze mi sie wydawalo ze moje
              miejsce jest tam gdzie sie urodzilem, moze dlatego ta decyzja przychodzi mi tak
              trudno.

              Londynczyk
          • Gość: Janusz Re: Oto rada zatem IP: 62.29.248.* 03.02.03, 15:14
            Moim zdaniem gearbox bardzo trafnie opisał sytuację w naszym kraju. Ja i moja
            żona również mamy dobrę pracę (grubo powyżej średniej) a mimo to z najwyższym
            trudem udaje nam się utrzymać (może dlatego, że nie umiemy kraść i brać
            łapówek). Do tego co napisał gearbox dodałbym, że konstytucyjne organa państwa
            mogą w majestacie prawa w dowolnej chwili z każdego obywatela zrobić przestępcę
            podatkowego i pozbawić go w jednej chwili dorobku całego życia (Urzędy
            Skarbowe, ZUS, itd).
            Pracowałem przez prawie rok w USA (nie przy garnkach, ale jako informatyk w
            IBM) i teraz gorzko żałuję, że nie zostałem na stałe. Owszem bardzo tęskniłem,
            ale nie za naszą jczyzną lecz wyłącznie za rodziną. Przyjazd do Polski sprawia
            bardzo przykre wrażenie (brud, niechlujstwo, chamstwo, slumsy blokowisk,
            kompletna indolencja i tępota urzędników). Moim zdaniem, każdy kto wróci do
            Polski po dłuższym pobycie za granicą, szybko zaczyna żałować swojej decyzji.
            JEżeli tylko nadarzy się sposobność, natychmiast wyjeżdżam stąd, lecz raczej
            wybiorę USA lub Australię - kraje, w którym zwykły obywatel nie pracuje przez
            pół roku wyłącznie na podatki. Jak już pisano w tym forum rynek pracy dla
            informatyków w USA jest bardzo trudny, ale nie tracę nadziei.
            Moja rada - przyjedź do Polski na wakacje na miesiąc, odwiedź parę urzędów,
            postudiuj ogłoszenia o pracy i koniecznie oglądaj wszystkie audycje polityczne
            w TV (łącznie z transmisją z Sejmu). Myślę, że to skutecznie Cie wyleczy z
            myśli o powrocie.
            Pozdrawiam,

            Janusz
          • Gość: Asia Re: Oto rada zatem IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 15.03.03, 22:52
            fama1979 napisał:

            > Dzieki za powyzsze rady. Przypuszczalem ze tak bedzie, ze kazdy mi odradzi
            > powrot wskazujac na ulomnosci naszego kraju. To fakt w Polsce nie dzieje sie
            > dobrze, wrecz przeciwnie, dzieje sie coraz gorzej ale kiedys to przeciez musi
            > minac! Rzeczywiscie, szansa moze byc przystapienie do UE, inaczej nie widze
            > innego bodzca by ozywil nasza gospodarke, jednakze recesja objela i UE i tu
            tez
            >
            > ludzie strajkuja i narzekaja bo wiedzie im sie gorzej. Jesli chodzi o
            rachunek
            > zyskow i strat, to nie ma sensu bo rezultat jest oczywisty na korzysc tego
            zeby
            >
            > tu zostac, przynajmniej ten rok dluzej. Wiem rowniez, ze nawet 2 lata
            > doswiadczenia tutaj nie zagwarantuje mi pracy spelniajacej moje oczekiwania w
            > Polsce. W takim razie co, czy wszyscy mlodzi ludzie nie mogacy znalezc pracy
            > powinni opuscic Polske i pracowac dla dobra innych krajow? Owszem sa aspekty
            > ktore czlowiek docenia za granica ale rownie szybko czlowiekowi brakuje tej
            > polskosci, emigranci wiedza o czym mowie.
            > Nie bede zbaczal z tematu, caly czas prosze o obiektywne rady, szczegolnie
            > tych, ktorzy byli w podobnej sytuacji i wrocili Nie chce zalowac mojej
            dezycji,
            >
            > jako ze traktuje to jako zyciowa wybor.
            >
            > Z gory dziekuje.
            >
            > Londynczyk


            Witam

            co prawda nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi ale podejrzewam ze gro jest na
            nie wracaj. Pozwole sobie dolozyc swoje 3 grosze, bo wrocilam prawie 10 lat
            temu do Polski. Wrocilam w takim okresie ze o prace bylo latwo, wiec tez
            calkiem dobra prace dostalam a zarobki byly lepsze niz dobre. 12 lat
            mieszkalam, zylam, pracowalam w Nowej Zelandii wiec wiem jak to jest na
            emigracji, chociaz ja jestem raczej z tych osob ktore wszedzie czuja sie dobrze
            wiec moze az tak bardzo jak inni nie tesknilam, ale tesknil maz wiec w koncu
            zdecydowalismy sie wrocic. Niestety Antypody maja to do siebie ze sa daleko od
            naszego kraju, wiec czesto przyjezdzac sie tu nie da.
            Moj maz stracil prace prawie dwa lata temu, poniewaz ja dobrze zarabialam to
            mielismy nadzieje ze jakos wszyskto sie ulozy. Ulozylo sie ale inaczej niz
            bysmy chcieli. Ja stracilam prace pod koniec lutego. Szanse na prace dla osob w
            naszym wieku sa prawie zerowe. Zdecydowalismy ze wrocimy do Nowej Zelandii, tam
            przynajmniej nikt nikogo nie traktuje jak smiecia, jak czlowiek nie moze
            znalezc pracy do dostaje zasilek, a w kazdym biurze czy urzedzie jest
            traktowany jak kazdy inny nie zaleznie od tego czy ma prace czy nie. W UK czy
            kazdym innym kraju koszty utrzymania sa przystosowane do zarobkow, w Polsce sa
            chyba odwrotnie proporcjonalne. Nie jestem za tym zeby wszyscy mlodzi,
            wyksztalceni ludzie stad wyjechali, ale los dal ci szanse jaka tysiace jezeli
            nie miliony ludzi chcialo by dostac, nie zmarnuj jej. Z Londynu do Polski
            niedaleko, bilet tez nie taki drogi, na urlop bedziesz mogl przyjechac. Wiem ze
            poczatki sa trudne, inni ludzie inna kultura, tesknota za znajomymi, rodzina,
            miejscami ale czas goi rany, przywykniesz. Zostan tam, nawet jezeli nie na
            stale to na ten nastepny rok, nie marnuj tej szansy bo wiem ze z daleka
            wszystko wyglada troche lub sporo lepiej niz w rzeczywistosci jest, ale wierz
            mi teraz w Polsce jest bryndza. Moja corka wrocila po 1,5 rocznym pobycie w
            Hiszpanii, odbiera to tak jak ci napisalam, Myslala ze tu nie jest tak zle.
            Moze twoi rodzice czy bliscy maja ten sam dylemat jaki ja mialam, tzn nie
            moglam jej powiedziec ..nie wracaj.. bo to jej kraj, bo ma tu rodzine,
            znajomych itd, dobrze ze ona zawsze moze wyjechac i my tez, bo gdybym jej tym
            powrotem zamknela drzwi nigdy bym sobie nie darowala.

            Mam 50 lat, przezylam niejedno i bylam w roznych miejscach, w Londynie tez, i z
            cala odpowiedzialnoscia za swoje slowa mowie Ci NIE WRACAJ A PRZYNAJMNIEJ NIE
            TERAZ , wiem ze jestes w rozterce ale zycze powziecia tej najlepszej dla Ciebie
            decyzji bo to Twoje zycie

            pozdrawiam serdecznie

            Asia
        • basia.m Re: Oto rada zatem 31.01.03, 14:49
          musisz byc troche zdesperowany i przybyty swoją "polskością". ja wiem jedno,
          nie wyjechałabym na dłużej,jesli juz to pozwiedzac. mam siostrę w stanach,
          kuzynke we francji i wiem, jak im sie zyje. generalnie nigdzie nie jest
          idealnie, a to, co robisz i kim jestes w znaczym stopniu zależy od ciebie
          samego. troche wiary we własne siły i mozliwości, więcej optymizmu :), a wtedy
          wiele rzeczy z pewością sie uda.
          pora juz chyba skonczyc z tym marudzeniem, bo to nikomu nie wychodzi na
          zdrowie :))))
          pozdrowionka
          • Gość: gearbox Re: Oto rada zatem IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 15:58
            basia.m napisała:

            > musisz byc troche zdesperowany i przybyty swoją "polskością".

            Nie jestem specjalnie zdesperowany. Powodzi mi się nieźle. Natomiast widzę
            sporo ludzi zdesperowanych wokół siebie (są całe setki na tym forum, które
            szukają pracy i nic z tego. Symptomatyczny jest wątek jedej dziewczyny, która
            po długim poszukiwaniu znalazła pracę za 600 zł brutto i cieszy się jak małe
            dziecko - to jest definicja desperacji). Nie jestem przybity "polskością".
            Ludzie różnych narodowości są zdumiewająco podobni do siebie (oczywiście nie
            zewnętrznie) i nie jest ani wstydem, ani powodem do dumy być Polakiem,
            Japończykiem czy co kimkolwiek... Nie mam nic przeciwko Polsce (jako ojczyźnie,
            zatem pewnej abstrakcji) i Polakom, bynajmniej. Mam zatem sporo przeciwko wielu
            patologiom, które w naszym kraju mają miejsce.

            ja wiem jedno,
            > nie wyjechałabym na dłużej,jesli juz to pozwiedzac. mam siostrę w stanach,
            > kuzynke we francji i wiem, jak im sie zyje. generalnie nigdzie nie jest
            > idealnie,

            To prawda, idealnie nie, ale lepiej tak.

            a to, co robisz i kim jestes w znaczym stopniu zależy od ciebie
            > samego. troche wiary we własne siły i mozliwości, więcej optymizmu :), a
            wtedy wiele rzeczy z pewością sie uda.

            Niestety z czasem człowiek przekonuje się, jak niewiele zależy od niego, a jak
            wiele od zewnętrznych okoliczności.

            Również pozdrawiam,

            • basia.m Re: Oto rada zatem 31.01.03, 18:26
              zgadzam się, wiele zalezy od okoliczności, w koncu wszystko dookoła kształtuje
              człowieka i jego charakter, ale to on sam ma wybór. za duzo się mówi o pracy
              dzieki znajomościom, o róznych układach i układzikach, a ludzie, którzy nie
              maja do końca własnego zdania, podążają tropem, który kształtuje opinia
              społeczna. i tak rodzą sie zjawiska, które później stają się, mimo woli wielu
              jednostek, normą. więc może czas zacząć inaczej patrzec na świat, który nas
              otacza? i szerzyc pogląd, ze jednostka jednak wiele może, jesli tylko chce?
              wiem, ze czasem moze to przypominac walkę z wiatrakami, przeciez zawsze znajda
              sie ludzie, dla ktorych pewne zasady nie istnieja, tzn istnieja, ale dokładnie
              odwrotne od zasad, które wyznaje normalny, inteligenty i zdrowomyślący
              człowiek. mimo wszystko uwazam, ze warto.
              nie czuje sie jakos wyjaktowo zwiazana z Polska, ale wiem, ze nie wyjade tylko
              z tego powodu, ze pracy brak, ludzie źli, itd, itp. trzeba po prostu zaczac z
              tym walczyc, ot co. i wierzyc w własne mozliwości. nie sztuką jest "uciec" tam,
              gdzie wszystko jest lepsze. sztuką jest zmienic własne "gorsze" na jeszcze
              lepsze.
              pogody ducha,
              pozdrawiam
              • gearbox Re: Oto rada zatem 05.02.03, 16:36
                Dobra, sztuką nie jest.

                Ale po co wyczyniać jakieś sztuki? Można powiedzieć: nie jest sztuką pojechać
                do marketu dobrym samochodem, wrzucić zakupy do bagażnika, wrócić do ciepłego
                domku i konsumować piwko przed telewizorem. Pewno, że nie jest. Czy dlatego mam
                jechać po zakupy nabitym autobusem, zakręcić ogrzewanie i wyrzucić telewizor?

                Samemu próbować zmieniać oblicze kraju to jest TAAAAAAAKA sztuka i to Ci się
                Basiu nie uda. Wierzysz, że się uda?

                Zatem moim zdaniem lepiej wynieść się tam, gdzie są dobre samochody i ciepłe
                domki dla każdego. Nawet jeżeli to nie jest sztuka. Bo ja nie jestem artystą.

                pozdro
          • gearbox Re: Oto rada zatem 05.02.03, 16:41
            Dzięki mistrzu,

            jednak nie pisz "'kochanej' ojczyźnie" w cudzysłowie. Można kochać ojczyznę
            naprawdę i równocześnie obiektywnie obserwować rzeczywistość dookoła. Nie mówię
            o sobie, mój tekst nie miał być obiektywny, tylko sarkastyczny, niemniej jednak
            myślę, że "coś jest na rzeczy" - co potwierdziłeś (dzięki ponownie).


            Pozdro
        • Gość: Maksym Re: do Maksyma IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 31.01.03, 20:41
          Mialem byc od konca lutego w Liverpool'u. Przypadkiem zdecydowalem sie "na zabawe" w praktyke AIESEC'u, i teraz
          z utesknieniem czekam na oficjalne - TAK - firmy w Niemczech lub w Bulgarii. Jesli beda sie ociagac z odpowiedzia,
          wyciagam zaproszenie do Liverpoolu z szuflady i jade. P.s. Bo juz mnie szlag trafia od czekania:(

          basia.m napisała:

          > Maksym, a Ty w styczniu juz miałeś być w Londynie. jakieś komplikacje?
      • Gość: Ja Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: *.euv 31.01.03, 20:15
        Z listu wynika ze zaproponowali Ci prace na nastepny rok. Ja Ci radze bierz! Od
        paru lat jestem w Niemczech (bez mojej rodziny). Tu zdawalam mature i wlasnie
        koncze studia. I wierz mi niczego bardziej nie pragne niz powrotu do Polski.
        Nie wyobrazam sobie zamieszkania tu na stale. Ale patrzac na warunki jakie sa
        teraz w naszym kraju, najnormalniej w swiecie sie boje. Postanowilam po
        skonczeniu studiow szukac tu pracy tak na 2-3 lata. To taki moj sposob na
        przeczekanie. Moze faktycznie wejdziemy do Uni a wtedy doswiadczenie
        zagraniczne bedzie na wage zlota. A wiec tez Ci radze taka forme przeczekania,
        a po roku pracy w Anglii bedziesz mial lepszy start w Polsce no i oczywiscie
        podreperowane finanse.
        Glowa do gory. Pozdrawiam i milego weekendu
      • Gość: Ja Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: *.euv 31.01.03, 20:15
        Z listu wynika ze zaproponowali Ci prace na nastepny rok. Ja Ci radze bierz! Od
        paru lat jestem w Niemczech (bez mojej rodziny). Tu zdawalam mature i wlasnie
        koncze studia. I wierz mi niczego bardziej nie pragne niz powrotu do Polski.
        Nie wyobrazam sobie zamieszkania tu na stale. Ale patrzac na warunki jakie sa
        teraz w naszym kraju, najnormalniej w swiecie sie boje. Postanowilam po
        skonczeniu studiow szukac tu pracy tak na 2-3 lata. To taki moj sposob na
        przeczekanie. Moze faktycznie wejdziemy do Uni a wtedy doswiadczenie
        zagraniczne bedzie na wage zlota. A wiec tez Ci radze taka forme przeczekania,
        a po roku pracy w Anglii bedziesz mial lepszy start w Polsce no i oczywiscie
        podreperowane finanse.
        Glowa do gory. Pozdrawiam i milego weekendu
      • Gość: Ja Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: *.euv 31.01.03, 20:15
        Z listu wynika ze zaproponowali Ci prace na nastepny rok. Ja Ci radze bierz! Od
        paru lat jestem w Niemczech (bez mojej rodziny). Tu zdawalam mature i wlasnie
        koncze studia. I wierz mi niczego bardziej nie pragne niz powrotu do Polski.
        Nie wyobrazam sobie zamieszkania tu na stale. Ale patrzac na warunki jakie sa
        teraz w naszym kraju, najnormalniej w swiecie sie boje. Postanowilam po
        skonczeniu studiow szukac tu pracy tak na 2-3 lata. To taki moj sposob na
        przeczekanie. Moze faktycznie wejdziemy do Uni a wtedy doswiadczenie
        zagraniczne bedzie na wage zlota. A wiec tez Ci radze taka forme przeczekania,
        a po roku pracy w Anglii bedziesz mial lepszy start w Polsce no i oczywiscie
        podreperowane finanse.
        Glowa do gory. Pozdrawiam i milego weekendu
      • Gość: Ja Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: *.euv 31.01.03, 20:15
        Z listu wynika ze zaproponowali Ci prace na nastepny rok. Ja Ci radze bierz! Od
        paru lat jestem w Niemczech (bez mojej rodziny). Tu zdawalam mature i wlasnie
        koncze studia. I wierz mi niczego bardziej nie pragne niz powrotu do Polski.
        Nie wyobrazam sobie zamieszkania tu na stale. Ale patrzac na warunki jakie sa
        teraz w naszym kraju, najnormalniej w swiecie sie boje. Postanowilam po
        skonczeniu studiow szukac tu pracy tak na 2-3 lata. To taki moj sposob na
        przeczekanie. Moze faktycznie wejdziemy do Uni a wtedy doswiadczenie
        zagraniczne bedzie na wage zlota. A wiec tez Ci radze taka forme przeczekania,
        a po roku pracy w Anglii bedziesz mial lepszy start w Polsce no i oczywiscie
        podreperowane finanse.
        Glowa do gory. Pozdrawiam i milego weekendu
        • Gość: mac siedz tam w londyniie IP: *.verestar.net 01.02.03, 00:55
          ja z kolei stukam z usa aktualnie. pracuje na statku.
          nie jest lekko za granica ale chociaz tesknie za domem to jakbym mial okazje to
          bez wahania zostalbym w usa. zostalbym i sprowadzil tu rodzine choc WSZYSTKO
          jest tu inne poczawszy od samochodow skonczywszy na ludziach. ale prace w moim
          zawodzie dostalbym wszedzie jak ameryka dluga i szeroka i to jest
          najwazniejsze i to sie liczy.

          a po drugie po co sie pchasz do polski jak masz szanse na jeszcze jeden fajny
          rok w londynie? spadniesz z bardzo wysokiego konia stary. spadniesz i sie
          solidnie potluczesz...
          • fama1979 Re: siedz tam w londyniie 01.02.03, 11:01
            Dzieki za rady od osob ktore sa za granica i znaja to uczucie. Wiem ze ma sens
            zostac tu chociaz nastepny rok, powaznie mysle o tym, a na decyzje mam jeszcze
            okolo 3,4 tygodni. Dam znac co zadecydowalem.

            PZDRWM
            Londynczyk
            • Gość: CukierPUdel Re: siedz tam w londyniie IP: *.net 16.03.03, 03:29
              Nie wiem moze nie mam takiego wyksztalcenia jak Fama ale tak jak kolega inny
              powiedzial jak Fama wrocisz do kraju to spadniesz z wysokiego konia i sie
              potluczesz...ja wrocilem i spadlem i mimo ze jestem swiadom przyczyn stanu
              polski ekonomiczno-historyczno-kulturowym to ma gorycz w serduchu. po jaka
              cholere ja z tej kanady wracalem? oprocz jednej rzeczy. w kraju spotkalem zone.
              zycie jest niesymetryczne jak by sie chcialo.
              powodzenia!
            • fama1979 A jednak wracam do Polski... 04.04.03, 14:04
              Jak obiecalem, daje znac co dalej. Po kilku tygodniach sytuacja sie lekko
              zmienila i oferta nie jest juz aktualna. Wracam za 3 tygodnie do Polski. Licze,
              ze doswiadczenie zdobyte tutaj w Londynie pomoze mi znalezc dobra place i
              przekonam sie, ze wcale nie jest tak zle w tej naszej Polsce jak niektorzy to
              opisuja.
              Pozdrawiam wszystkich rodakow.
              --
              fama1979
              • Gość: Maksym Re: A jednak wracam do Polski... IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.03, 20:21
                Jestem w dokladnie tej samej sytuacji, co Ty, tylko kraj inny /Niemcy/, i
                decyzja, ktora podejme dokladnie odwrotna.

                fama1979 napisał:

                > Jak obiecalem, daje znac co dalej. Po kilku tygodniach sytuacja sie lekko
                > zmienila i oferta nie jest juz aktualna. Wracam za 3 tygodnie do Polski.
                Licze,
                >
                > ze doswiadczenie zdobyte tutaj w Londynie pomoze mi znalezc dobra place i
                > przekonam sie, ze wcale nie jest tak zle w tej naszej Polsce jak niektorzy to
                > opisuja.
                > Pozdrawiam wszystkich rodakow.
      • trusca Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade 01.02.03, 12:08
        Witaj,
        Jakie warunki nalezy spelnic, zeby aplikowac o biznes wize? Czy fakt
        prowadzenia dzialalnosci gospodarczej w Polsce i stosowana oplata wystarcza? I
        czy wowczas rzeczywiscie mozna podjac legalna prace w Anglii?
        Bardzo Cie prosze o te informacje
        Trusca
      • Gość: 590 Podejście patriotyczne. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.02.03, 09:01
        Są dwa sposoby na likwidację bezrobocia w Polsce.

        Albo zacznimy więcej towarów eksportować i wzrośnie zatrudnienie albo zaczniemy
        ludzi eksportwać i spadnie bezrobocie.

        Dla mnie jedyną realną możliwością (i zaletą wstąpienia do Unii) jest eksport
        bezrobocia. Będzie to nasza specjalność eksportowa i czas już ją zacząć
        rozwijać.

        W związku z powyższym:

        Londynczyku bądź patriotą!
        Nie wracaj!
        Pomóż krajowi rodzinnemu i zmniejsz bezrobocie!
        Przyślij czasami rodzinie parę funciaków co zwiększy nieco popyt na rynku!
        Aha, najważniejsze, przypominij rodzinie aby wydawała funciaki na produkty na
        których kod paskowy zaczyna się na 590...

        Pozdrawiam,
        590
        • Gość: Maksym Gwoli ścislości IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 02.02.03, 13:59
          Gość portalu: 590 napisał(a):

          > Są dwa sposoby na likwidację bezrobocia w Polsce.
          >
          > Albo zacznimy więcej towarów eksportować i wzrośnie zatrudnienie albo zaczniemy

          Warunkiem wzrostu eksportu jest wzrost wydajnosci polskich przedsiebiorstw, czyt. dalsze zwolnienia:)

          > ludzi eksportwać i spadnie bezrobocie.
          >
          > Dla mnie jedyną realną możliwością (i zaletą wstąpienia do Unii) jest eksport
          > bezrobocia. Będzie to nasza specjalność eksportowa i czas już ją zacząć
          > rozwijać.

          Jak dla mnie ci co mieli wyjechac na Zachod za praca, lepszym zyciem, w wiekszosci juz tam sa.
          Wejscie do UE, z formalnego punktu widzenia niewiele zmienia. "Bariery wejscia": rzeczywisty poziom znajomosci
          jezyka, kwestia uznaniowosci polskiego wyksztalcenia, spowoduja, iz raczej nie ma, co liczyc w krotkiej
          perspektywie na zalew UE polskimi preznymi absolwentami.

          Pozdr.

          >
          > W związku z powyższym:
          >
          > Londynczyku bądź patriotą!
          > Nie wracaj!
          > Pomóż krajowi rodzinnemu i zmniejsz bezrobocie!
          > Przyślij czasami rodzinie parę funciaków co zwiększy nieco popyt na rynku!
          > Aha, najważniejsze, przypominij rodzinie aby wydawała funciaki na produkty na
          > których kod paskowy zaczyna się na 590...
          >
          > Pozdrawiam,
          > 590
          • Gość: 590 Re: Gwoli ścislości IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.02.03, 22:02
            Gość portalu: Maksym napisał(a):

            > Gość portalu: 590 napisał(a):
            >
            > > Są dwa sposoby na likwidację bezrobocia w Polsce.
            > >
            > > Albo zacznimy więcej towarów eksportować i wzrośnie zatrudnienie albo zacz
            > niemy
            >
            > Warunkiem wzrostu eksportu jest wzrost wydajnosci polskich przedsiebiorstw,
            czy
            > t. dalsze zwolnienia:)

            Jeżeli piszę o wzroście eksportu to zakładam że towary produkowane w Polsce są
            konkurencyjne na innych rynkach. Czy zostanie to osiągnięte wzrostem wydajności
            czy redukcją płacy to nie ma znaczenia. Wzrost eksportu będzie miał zawsze
            pozytywny wpływ na gospodarkę.



            >
            > > ludzi eksportwać i spadnie bezrobocie.
            > >
            > > Dla mnie jedyną realną możliwością (i zaletą wstąpienia do Unii) jest eksp
            > ort
            > > bezrobocia. Będzie to nasza specjalność eksportowa i czas już ją zacząć
            > > rozwijać.
            >
            > Jak dla mnie ci co mieli wyjechac na Zachod za praca, lepszym zyciem, w
            wiekszo
            > sci juz tam sa.
            > Wejscie do UE, z formalnego punktu widzenia niewiele zmienia. "Bariery
            wejscia"
            > : rzeczywisty poziom znajomosci
            > jezyka, kwestia uznaniowosci polskiego wyksztalcenia, spowoduja, iz raczej
            nie
            > ma, co liczyc w krotkiej
            > perspektywie na zalew UE polskimi preznymi absolwentami.
            >
            > Pozdr.
            Ja nie piszę o absolwentach i o wysoko płatnej pracy, tylko o sposobie na
            przeżycie dla niewykształconych, którzy potrafią tylko zbierać szparagi, jagody
            lub donosić piach lub cegły na budowie.
            Dla takich osób możliwość pracy istnieje. Nie będzie to może praca całoroczna
            ale czasami 3-4 miesiące pracy wystarczą na przeżycie reszty roku w Polsce.
            Oczywiście absolwent też może sobie dorobić jeżeli bądzie miał ochotę.

            > >
            > > W związku z powyższym:
            > >
            > > Londynczyku bądź patriotą!
            > > Nie wracaj!
            > > Pomóż krajowi rodzinnemu i zmniejsz bezrobocie!
            > > Przyślij czasami rodzinie parę funciaków co zwiększy nieco popyt na rynku!
            > > Aha, najważniejsze, przypominij rodzinie aby wydawała funciaki na produkty
            > na
            > > których kod paskowy zaczyna się na 590...
            > >
            > > Pozdrawiam,
            > > 590
          • Gość: , Gwoli ścislości IP: *.245.77.43.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 10.02.03, 08:27
            "Warunkiem wzrostu eksportu jest wzrost wydajnosci polskich przedsiebiorstw,
            czyt. dalsze zwolnienia"

            Powtarzasz balcerowiczowska mantre bez uchwycenia istoty rzeczy,
            mala wydajnosc nie jest bowiem jedyna przeszkoda na drodze rozwoju i wzrostu
            zatrudnienia.
            Osmiele sie stwierdzic, ze podstawowa sprawa sa podatki.

            Dlaczego eksport?
            Bo za granica sa pieniadze!
            Bo za granica jest popyt!
            Bo za granica jest rynek zbytu!

            A dlaczego nikt juz nie chce inwestowac w Polsce?
            Bo w Polsce jest drogo!
            Bo w Polsce sie nie oplaca!
            Bo w Polsce ciagle jakies debile w urzedach skarbowych zmieniaja zdanie.

            Dalej - czy ty nie dostrzegasz sprzecznosci w jednym zdaniu ktore napisales?
            Skoro ma nastapic wzrost wydajnosci przedsiebiorstw, to musi za tym wzrosnac
            sprzedaz, wzrosnac dochod, wzrosnac inwestycje i w efekcie wzrosnac
            zatrudnienie! Alokacja sily roboczej. Rotacja.

            "Wejscie do UE, z formalnego punktu widzenia niewiele zmienia. (...)
            raczej nie ma, co liczyc w krotkiej perspektywie na zalew UE polskimi preznymi
            absolwentami. "

            Ty chyba faktycznie jestes wysokiej klasy absolwentem, pewnie preznym.
            Tyle, ze gospodarka jak i rynek pracy zyja wlasnym zyciem.
            Rozwijaja sie i kurcza we wlasnym rytmie.
            Jezeli 22 miliony ludzi zyje ponizej minimum socjalnego DZISIAJ to znaczy ze
            decyzje o wyjezdzie beda podejmowac dzisiaj. Tak juz jest. Kilka lat temu
            nie mowilo sie o takiej nedzy w Polsce. Chocbys nie wiem jak czarowal to nie
            przekonasz nas o braku potencjalu emigracyjnego w Polsce.


            No to tyle na dzisiaj.

      • akawill Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade 03.02.03, 16:17
        Jeszcze jeden glos z zagranicy.

        Jestes w Londynie od roku i dla wielu to troche za krotko na ...przejscie na
        druga strone. Pozostawanie dluzej za granica jest krokiem w kierunku emigracji
        i warto sobie z tego zdawac sprawe. Wydaje mi sie, ze obecnie silna tesknota
        za Polska moze Ci przeslaniac racjonalnosc Twojego wyboru. Za dwa lata moze
        byc latwiej, ale z kolei mozesz byc juz odmieniony. Czy tego chcesz? Musisz
        sobie odpowiedziec na pytanie o to na czym Ci naprawde zalezy, tzn. co jest
        Twoim priorytetem, czy chcesz za wszelka cene zyc w Polsce, czy chcesz sie
        rozwijac zawodowo. Jezeli myslisz, ze wiesz wszystko w temacie i jestes
        przekonany o zyciu w Polsce, to w sumie sprawa oczywista. Jest tylko sprawa
        finansowa tzn. moze zarobic wiecej w Londynie. Jesli chodzi o rozwoj zawodowy,
        odpowiedz jest nie w Polsce, moze tez nie w Londynie, moze gdzies indziej. Czy
        jestes otwarty na to gdzie Cie los moze rzucic? Tesknota? Za czym? Za
        rodzina? Jak czesto bys mial kontakty z nia bedac w Polsce? Czy nie mozesz
        dazyc do w miare czestych kontaktow mieszkajac w Londynie? Oczywiscie nie
        bylyby tak czeste, ale nie powinno byc zle. Nie wiem ile masz lat, ale moze
        ten wyjazd to jest takie prawdziwe wyjscie z domu i dorastanie, wziecie zycia w
        swoje wlasne rece.
        Najpierw priorytet, reszte mozna podporzadkowac, a jezeli nie to jest to cena,
        ktora sie swiadomie placi. Powodzenia i szczescia.

        • fama1979 Akawill- dobra rada 03.02.03, 17:12
          Dobra rada Akawill- priorytet najpierw, a reszta sie jakos ulozy.
          Tez mi sie tak wydawalo, ale teraz im blizej podjecia mojej decyzji tym wiecej
          mam watpliwosci. Poczatkowo tak planowalem, pojade sobie na rok, pobede tam
          troche, czegos sie naucze, podszkole jezyk i wroce. Jednak sytuacja sie troche
          zmienila, chyba na lepsze bo pewnie wiele osob zazdroscilo by mi takiego
          dylematu ale ja nie wiem co robic. Jesli chodzi o wchodzenie w doroslosc to nie
          w tym problem, mam 24 lata ale wakacje przez ostatnie 7 lat spedzalem pracujac
          za granica wiec doswiadczenie i punkt widzenia na ten emigracji mam. Po prostu
          doszedlem do wniosku, ze co bym teraz nie zrobil to moze miec kluczowy wplyw na
          moje zycie zarowno osobiste jak i zawodowe. No i tu powstaje pytanie- czego ty
          wlasciwie czlowieczku chcesz?
          Obawiam sie, ze jak pobede tu przynajmniej ten dodatkowy rok to juz w ogole nie
          bede sie nad tym zastanawial, a teraz po pierwszym roku te watpliwosci jeszcze
          mam na szczescie. Pozyjemy, zobaczymy- napisze co zdecydowalem.
          --
          fama1979
      • voyo77 Przyklad pozytywny-ku pokrzepieniu 04.02.03, 23:30
        witam,
        znam kogos kto niedawno wrócił z USA i szukał pracy zaledwie pare tygodni. Gosc
        miał 35-37 lat, nie pamietam, był CCIE czy cos takiego, z branzy
        informatycznej, budowa sieci komputerowych zdaje sie (sorki, nie moja branza
        wiec moge cos przekrecic). No i mial niezle doswiadczenie.
        Smiał sie z pieniedzy jakie mu tu dali chociaz dla mnie to kupa forsy.
        Czyli jednak są tacy co mogą dostać prace po powrocie i to bez znajomosci.
        Wydaje mi sie ze to pozytywny przykład dla ciebie

        pozdro

        Voyo
      • ochman Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade 06.02.03, 02:38
        Hej

        Stukam rowniez z Londynu i mam pare uwag:

        1. biznes wiza - placenie £500 za nia (pewnie jakiemus posrednikowi) to
        wyrzucenie pieniedzy w bloto. Cala operacja jest smiesznie prosta i polega na
        jednym telefonie i wlasnorecznym wypelnieniu aplikacji do Home Office. Jezeli
        pracujesz tu w agencji reklamowej to powinienes sobie poradzic. Jezeli chcesz
        dowiedziec sie o szczegoly daj znac na priva.

        2. praca w Polsce - sama roczna praktyka nie wystarczy. Znajomemu, bankierowi
        po studiach na renomowanym uniwerku tutaj i paruletniej pracy w centrali
        (przygotowywaniu do wyjazdu do oddzialu w Polsce) zaproponowano 2.5 tys na
        miesiac. Grzecznie odmowil i zostal w L. za duuuzo wiecej. Takze jezeli liczysz
        na prace bez znajomosci za godziwe pieniadze, to bez duzego lutu szczescia nie
        ma chyba co liczyc.

        Tyle na dzis
        pzdr
      • exxon Moje zdanie 06.02.03, 07:01
        W zasadzie musisz sobie odpowiedziec po co ten Londyn?

        Jesli zostaniesz to na dobra sprawe zerwiesz kontakty z rodzina i
        przyjaciolmi. Tam przyjaciol nie znajdziesz bo takich ludzi poznaje sie w LO
        albo na studiach. Potem beda koledzy i to glownie z pracy. Jesli nie masz
        partnera zyciowego to dojdzie kolejny problem - Angielki pewnie nie poznasz,
        wiec jakas imigrantka - wiec roznice kultuowe + na zawsze etykieta malzenstwa
        imigranckiego. No mozesz zawsze miec szczescie i poznac Polke, wtedy
        przynajmniej nie bedzie sporow jakich jezykow uczyc dziecko.

        Dorobic sie tez nie dorobisz. Znamy ceny nieruchomosci w GB, i wiemy ze na dom
        nie masz praktycznie zadnych szans - relacja pensji do ceny jest w tym wypadku
        gorsza niz w Polsce. Poza tym koszty zycia koszmarne - porownuje to do
        kontynentalnej Europy.

        Nie doroslwszy w tej kulturze nigdy nie bedziesz na 100% u siebie, na zawsze
        zostaniesz albo pariasem albo neofita.

        Basnie o niskiej przestepczosci i wspanialej sluzbie zdrowia (szczegolnie GB,
        he, he) itp. to sobie juz darujmy.

        Pamietaj tez ze tam nikt Ci nie pomoze a na pewno nie pomoze za darmo. Za
        kazda usluge, za kazda rade i za kazde rozwiazanie bedziesz musial bulic - tam
        nie bedzie kolegi z podworka - mechanika, wujka Wlodka - kafelkarza, cioci
        Krysi - ksiegowej, i Dlugiego, ktory (w co trudno uwierzyc!) zostal prawnikiem.

        Zapomnij tez raczej o jakiejs dzialalnosci publicznej czy nawet drobniej
        polityce (typu rada osiedla).

        Fascynacja Londynem minie Ci za pare miesiece max za 2 lata, potem bedziesz
        sie poruszal - praca-sklep-mieszkanie-czasem knajpa/kino.

        1)Jesli zamierzasz emigrowac to musisz sobie to powiedziec teraz. I musisz
        rzucic sie w wir londnskiego zycia. Doradzam Ci w tym przypadku jak najrzadsze
        wyjazdy do Polski.
        2)Jesli nie zamierzasz to nastaw sie na zarobienie maxymalnej forsy teraz, daj
        sobie limit przez ile chcesz pracowac i szukaj roboty w Polce nim jeszcze tam
        wrocisz.

        Co do drugiego wariantu to wazna uwaga - jesli nie masz szans na prace w swoim
        miescie, i musialbys jechac do Warszawy to olej to - zostan w Londynie.
        • ochman Re: Moje zdanie 06.02.03, 12:30
          Exxon, sorry, ale gadasz straszne glupoty.

          > Jesli zostaniesz to na dobra sprawe zerwiesz kontakty z rodzina i
          > przyjaciolmi.

          Wyglada to tak samo jak wyprowadzenie sie z rodzinnego miasta. Od 2004 na rynek
          polski wejda tanie linie lotnicze i bedzie sie latalo za grosze, a w koncu to
          przeciez tylko 2 godziny samolotem. Mieszkam tu od 9 lat i przez caly czas
          utrzymuje kontakt ze znajomymi i tym bardziej rodzina w Polsce.


          > Tam przyjaciol nie znajdziesz bo takich ludzi poznaje sie w LO albo na
          > studiach. Potem beda koledzy i to glownie z pracy

          To fakt ze tutaj trzyma sie czlowiek z kumplami z pracy ale nie tylko. Nie
          uwierzylbys w jakich dziwnych okolicznosciach mozna sie tu zaprzyjaznic sie z
          ludzmi. Poza tym poznajesz ludzi z calego swiata i masz przez to mozliwosc
          zwiedzenia miejsc, ktore normalnie pozostalyby poza twoim zasiegiem. MNiej
          wiecej podobnie jest ze znalezieniem drugiej polowki (i nieprawda ze nie
          znajdzie sie Angielki)


          > Dorobic sie tez nie dorobisz. Znamy ceny nieruchomosci w GB, i wiemy ze na
          > dom nie masz praktycznie zadnych szans - relacja pensji do ceny jest w tym
          > wypadku gorsza niz w Polsce.

          kolejna nieprawda. Majac dobra prace spokojnie stac cie na kupno mieszkania,
          jezeli jeszcze twoj partner takowa posiada to nie ma o czym mowic. Po prostu
          bierzesz(cie) kredyt z banku i juz. Nie jest to zadna filozofia.


          > Basnie o niskiej przestepczosci i wspanialej sluzbie zdrowia (szczegolnie GB,
          > he, he) itp. to sobie juz darujmy

          Przestepczosc zdecydowanie duzo nizsza niz w Polsce ale to wynika z tego ze
          przestepczosc w Polsce jest na tle Europy Zachodniej wyjatkowo niska. Jezeli
          chodzi o sluzbe zdrowia to nie jest ona gorsza niz w Polsce (dwa pobyty w
          szpitalu i zyje). Poza tym majac dobra prace mozesz wykupic sobie polise
          ubezpieczeniowa i leczyc sie prywatnie.


          > Fascynacja Londynem minie Ci za pare miesiece max za 2 lata, potem bedziesz
          > sie poruszal - praca-sklep-mieszkanie-czasem knajpa/kino.

          Wszystko zalezy od ciebie samego i checi. Ja uwielbiam Londyn i staram
          korzystac z wszystkich jego dobrodziejstw. Masz muzea, galerie, itp. a jesli to
          Ci nie starczy to wystarczy wsiasc w samochod albo pociag i pojechac w glab
          kraju. I zareczam Ci ze warto. Mozesz odwiedzic rodzinne strony znajomych (z
          pracy:) Anglicy sa bardzo goscinni, jezeli dobrze sie ich pozna.


          > Jesli zamierzasz emigrowac to musisz sobie to powiedziec teraz. I musisz
          > rzucic sie w wir londnskiego zycia. Doradzam Ci w tym przypadku jak
          > najrzadsze

          wrocic mozna zawsze. Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze bedzie mi bardzo ciezko
          rozstac sie z Londynem ale za jakies 4-5 lat i ja planuje to zrobic :-)))

          pzdr.
          wyjazdy do Polski.
          • Gość: MARTYNA Re: Moje zdanie - nie wracaj IP: 62.233.173.* 06.02.03, 17:28
            Wlasnie przed chwila do moich drzwi zadzwonila calkiem mloda kobieta, proszac
            o pieniadze, bo nie ma na jedzenie, i wlasnie to zainspirowalo mnie do
            napisania do Ciebie. Zastanow sie, czy chcesz wracac do kraju, w ktorym marne
            warunki socjalne, lub badzmy szczerzy - ich brak zmuszaja ludzi do zebrania!!
            Gdzie nie ma pracy, a jezeli juz ja znajdziesz, to za kase, ktora jest po
            prostu smieszna i pozwala jedynie na oplacenie rachunkow - a co z jedzeniem,
            oplaceniem np. studiow??
            Moj ojciec wlasnie po 20 latach ja stracil i teraz bezskutecznie szuka:(.
            Ja dorabiam, by choc troche pomoc rodzicom,
            ale juz w tym roczku koncze studia i wyjezdzam do pracy wlasnie w WIELKIEJ
            BRYTANII.
            Najgorsza w zyciu jest swiadomosc niewykorzystanej lub zmarnowanej szansy!!
            Ty taka dostales, wiec nie popelnij bledu!
            pamietaj,ze wrocic mozesz w kazdej chwili, tylko po co??
            Rozumiem twoja tesknota, rozwaz na spokojnie wszystkie za i przeciw (do polski
            mozesz przyjechac po prostu na wakacje) i nie podejmuj decyzji pochopnie!!
            Tutaj jest zle i nie wierze,ze moze byc lepiej.

            Wystarczy porownac stope zyciowa polaka i np. anglika czy szweda, zeby
            zrozumiec o czym mowie, ja swoja przyszlosc wiaze wlasnie z emigracja...

            Pozdrawiam Cie serdecznie
            i napisz na forum, co postanowiles
      • Gość: aga Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: 217.96.89.* 06.02.03, 17:36
        Z mojej strony radze ci jeszcze poczekac-przynajmniej do okolo 6 -cy po
        wstapieniu Polski do UE.Wtedy istnieje realna mozliwosc podjecia
        satysafcjonujacej pracy i dobrze platnej.Tym bardziej ze zyskasz przez to
        dluzszy staz, a tym samym podniosa sie towje kwalifikacje.Natomiast praktyczna
        znjomosc jezyka otworzy ci wiele drzwi.Ja bym tak zrobila.Pozdrawiam.
        • fama1979 Dzieki za rady 06.02.03, 18:37
          Dzieki za wszystkie rady, szczegolnie te ostatnie. Na razie jestem bardziej
          przekonany zeby zostac, co tu duzo gadac- prawdopodobnie zostane, przynajmniej
          na nastepne kilka, kilkanascie miesiecy, a potem zobaczymy. Jedno wiem na
          pewno, ze moje miejsce jest w Polsce i mimo ze znam wiekszosc bolaczek tego
          kraju, to tam chce zyc. Mam tylko nadzieje, ze te kilkanascie miesiecy dluzej
          tu w Anglii nie zmieni mnie tak bardzo i nadal bede chcial wrocic do Polski.
          Wydaje mi sie rowniez, ze za te kilkanascie miesiecy w Polsce sie poprawi,
          czego wszystkim rodakom w Polsce zycze. Mysle, ze zmienie zdanie tylko wtedy
          jak cos sie diametralnie zmieni, w koncu nigdy sie nie da wszystkiego
          przewidziec...

          Londynczyk
        • gearbox Unia sprawy nie załatwi od razu! 07.02.03, 10:00
          Jeżeli myślisz, że w ciągu 6 m-cy coś się w kraju zmieni, bo Polska wejdzie do
          Unii, to jesteś w bardzo dużym błędzie. Procesy gospodarcze nie zachodzą z taką
          szybkościa. Pierwsze odczywalne społecznie efekty mogą nastąpić po około 5
          latach. Proponuję zwrócić uwagę na fakt, iż w bardzo wielu dziedzinach
          gospodarki związki Polski z Unią są bardzo silne od momentu podpisania traktatu
          stowrzyszeniowego i praktycznie nic się tutaj nie zmieni po wejściu do Unii
          (no, może sporo agentów celnych straci prace w następnych latach). Wyraźną
          szanse daje oczekiwany napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich, ale...
          przecież razem z Polską do Unii wchodzi od metra i trochę podobnych do nas
          krajów, które również będą zabiegać o te inwestycje i dysponują tymi samymi lub
          lepszymi atutami.
      • Gość: llllllllllllll ...POWROT... IP: *.FH-Muenster.DE 07.02.03, 02:19
        czesc,

        dokladnie przed 3 laty mialem ten sam problem, bylem na rocznym stypendium w
        niemczech i zastanawialem sie powoli czy wracac bo mialem okazje zostac dluzej;
        w zasadzie to juz sie prawie spakowalem, jednak w ostatniej chwili maly
        przypadek sprawil ze zostalem, najpierw mial byc to jeden semestr, potem dwa, w
        koncu wyszlo nieco dluzej z roznych przyczyn;

        jestem twojego pokroju jesli chodzi o polske; wiem ze jest zle, mimo tego
        zawsze chcialem wrocic i tam zyc; moje koleje losu w tym kraju sprawily, ze
        zarobilem troche kasy, ktora zamierzam jak najlepiej zainwestowac w polsce;
        przezylem tu sporo, nabralem doswiadczenia, nie tylko zawodowego - i tak jak to
        z wyjazdami: dostrzegasz za granica wiele pozytywow, ktorych brakuje u nas i
        potem zalezy ci na tym, zeby je przeniesc w jakims stopniu na polski grunt; to
        mnie bardzo pasjonuje - zderzyc sie z polska, z tym wszystkim co tam na mnie
        czeka i probowac zmienic cokolwiek na rozne sposoby; wierze ze mi sie to uda,
        traktuje to jako moja misje zyciowa;

        chyba od poczatku mialem taki priorytet: wrocic z doswiadczeniem, ale i szybko
        zdobytymi w miare sporymi pieniedzmi, ktore pozwola mi przezyc jakos etap
        dostosowania sie po powrocie i ewnetualnie rozpoczac jakis biznes; zycze ci
        trafnego wyboru oraz kiedys powrotu do ojczyzny; czy bedzie ona lepsza? jesli
        wrocisz - na pewno o jakis ulamek tak

        ja wracam za dwa miesiace.

        pozdrawiam

      • Gość: tintin Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: *.itpp.pl 07.02.03, 12:31
        Ja ci radze, żebyś nie uzależniał decyzji od opinii innych tylko zdecydował
        sam. Dlaczego? Dlatego, ze nie ma jednej Polski. I to wcale nie chodzi o Polskę
        A i B ale o stan umysłu. Ja, moi znajomi, przyjaciele mieszkamy w Polsce w
        której ludzie nie mają kłopotów z pracą i dobrze zarabiają. Ale moje rodzeństwo
        mieszka w Polsce w której pracy nie ma, ledwo ciągnie się od 1 do 1, co
        najwyżej po znajomości można zostac kasjerką za 600 zł miesięcznie. Dodam że
        mamy podobne wykształcenie i wiek. Różne przekonania i stosunek do zycia. Ja
        bym ci opisał Polskę jako kraj wielkich możliwości. Brat jako kraj beznadziei.
        A to przeciez niby ta sama Polska, ta sama Warszawa, nawet ta sama dzielnica.
        Każda z opinii którą dostaniesz będzie subiektywna. Bo nie ma jednej Polski.
        Każdy widzi ją tak jak mu się powiodło (albo nie). Oczywiście więcej jest
        opinii na "nie" bo to specyfika internetu. Wiekszość moich znajomych którym się
        powiodło po prostu nie ma czasu siedzieć w internecie.
        Ja tez stałem parę lat temu przed takim dylematem jak ty. Duże zachodnie
        miasto, propozycje. Wróciłem i sie ciesze. Mogę jeżdzic do Londynu i Paryża
        jako turysta. Ale to znaczy, że ja wybrałem dobrze dla siebie - bo lubie żyć w
        Polsce. Nie namawiam cię żebyś wrócił, bo ty sam musisz o tym zdecydowac bo to
        rzeczywiście strasznie ważna decyzja i zła - może zaważyć na całym życiu.
        Ale nie sugeruj się opiniami innych bo nikt nie siedzi w twojej skórze. To ty
        bedziesz sobie pluł w brodę kiedy zostaniesz i okaże się to jednak nie to, albo
        wrócisz i okaże się że jednak nie możesz znalexc nic odpowiedniego.
        Powodzenia. I pamietaj że nic nie jest czarno-białe.
        • Gość: Pio Mio Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: *.dhcp.uno.edu 07.02.03, 19:44
          Swietnie to ujales, ale jeszcze nalezy postawic kropke nad i. Polska ma typowa
          strukture spoleczna kraju III swiata. Waska i bogata elita na morzu nedzy.
          Przejscie z Polski B do A zalezy w zasadzie od urodzenia, a w czasach przelomow
          spolecznych, jak ostatni, mozna tez liczyc na odrobine fuksa. Umiejetnosci i
          nastawienie do zycia jako zrodla sukcesow to bajka dobra do kolorowych
          czasopism dla kobiet.
          Przelom sie skonczyl, wiec autorze watku ocen siebie czy po powrocie znajdziesz
          sie w Polsce A czy B.
          Emigracja sama w sobie nie rozwiazuje zadnych problemow tylko je zamienia.
          Wypisz sobie czy latwiej ci idzie rozwiazywanie tych angielskich czy tych
          polskich, i wedlug tego decyduj, raju na Ziemi nie znajdziesz.
          To co mi sie najbardziej podoba tu w USA to klasa srednia, w ktorej sie moze
          troche wespne a moze troche osune ale nie wypadne, jesli sam o to nie poprosze.
          W Polsce mozesz zrobic kariere wieksza niz w Angli, np. mozesz zostac
          premierem, ale mozesz i skonczyc jako bezrobotny lub na nedznej posadzie w
          nieciekawym towarzystwie.
          Polskie bary w USA sa pelne dyskutujacych "wracac czy zostac". Jak slucham
          wiekszosc opinii jest za tym aby wracac, ale w rzeczywistosci wiekszosc ludzi
          zostaje.
      • big.lebowski it all depends... 09.02.03, 03:52
        Krotka odpowiedz na pytanie autora tego watku jest po prostu, "it depends".
        To zalezy od tego co chcesz robic w zyciu, co chcesz robic w Londynie, co
        chcesz robic w Polsce. Niestety nikt za ciebie nie podejmie decyzji.
        Generalna zasada jaka ja bym przyjal to po prostu okreslic jaki jest moj cel i
        jak chcesz go osiagnac. Jakie jest ryzyko i czy jestem w stanie je udzwignac.
        Nie ma sensu robic czegos w co sie nie wierzy. Musisz wierzyc w swoj sukces i w
        to ze robisz "the right thing", inaczej szkoda czasu.

        Z powyzszych komentarzy widac ze znakomita wiekszosc radzi ci zostac w
        Londynie, glownie dlatego ze sytuacja gospodarcza w Polsce jest bardzo
        nieciekawa. Ale to wg. mnie bardzo powierzchowne spojrzenie na polska
        rzeczywistosc. Sytuacja gospodarcza ma to do siebie ze caly czas ulega zmianom.

        Z tego co ja zdolalem zaobserwowac, to generalna zasada na zachodzie jest taka
        ze wszystko co osiagniesz, osiagniesz tylko "tymi rencami", nauka, praca i
        jeszcze raz praca. Ktos powie ze wszedzie na swiecie rzadza uklady i jezeli
        jestes imigrantem to zawsze bedziesz obywatelem 2 kategorii. Bzdura, tak bylo
        moze w 19 wieku. W 21 wieku, w cywilizowanych krajach czlowieka ocenia sie po
        tym ile warta jest jego wiedza/praktyka/praca. Glowne atuty krajow zachodu to
        to ze solidna wiedza w dobrej profesji w zasadzie daje ci mozliwosc realizacji
        pasji i zainteresowan, przepustke do klasy sredniej, za czym idzie
        bezpieczenstwo finansowe i szerokie mozlisci rozwoju np. (zawodowego, etc.) Co
        wazniejsze poruszasz sie w swiecie ktory w zasadzie tworzy centrum wspolczesnej
        cywilizacji. Jezeli chcesz powalczyc z soba, przeciwnosciami losu i posmakowac
        sukcesu odniesionego "tymi rencami", sprobuj w Londynie.

        Jezeli decydujesz sie na powrot do Polski, to chyba wiekszosc sie zgodzi ze
        mozliwosci edukacji na swiatowym poziomie, rozwojowej, dobrze platnej pracy
        jest raczej bardzo ograniczona. Ja sobiscie uwazam ze czas szybkich karier sie
        skonczyl a ci ktorzy sie jeszcze zalapali, wlasnie teraz walcza o przetrwanie.
        Wystarczy przesledzic naglowki gazet i forum dyskusyjne.

        Polska to jest wbrew pozorom bardzo maly rynek pracy w porowniu do potencjalu
        ludnosciowego. Naprawde, wydaje mi sie ze malo ludzi sobie zdaje z tego sprawe.
        Te marzenia o karierach i mozliwosciach jakie sa w Polsce nie maja dla mnie
        zadnych podstaw ekonomicznych. Pare dni temu rzucilem watek na forum praca na
        temat prospektow polskiego rynku pracy. Chyba nie zostalem zrozumiany, albo
        ludziom sie wydaje ze wszystko sie samo ulozy, ze to tylko kwestia czasu,
        kwiestia wstapienia Polski do EU. Jak ktos uwaznie czyta powazna polska prase
        (no moze Wprost ostanimi czasy jest malo powazny, ale raz na pare miseicy cos
        sie trafi) to moze wylowic ciekawe informacje. Np. z Polityki ("Bo pensja była
        za słona" NUMER 04/2003 (2385)):" Według prof. Patulskiego, pracownicy
        czołowych korporacji to tylko 10 proc. zatrudnionych. Około jednej piątej wciąż
        pracuje dla państwowych przedsiębiorstw i instytucji schowana pod parasolem
        wywodzących się z PRL układów pracy, zaś cała reszta tkwi w sektorze rodzimych
        firm prywatnych, gdzie w relacjach pracodawca–pracownik dominuje
        dziewiętnastowieczny kapitalizm." Teraz pytanie, co to sa te czlowe korporacje,
        ilu ludzi zatrudniaja, na jakich stanowiskach i jakie sa ich polany rowojowe.
        Ilu specjalistow od marketingu, fianansow, sprzedarzy, informatyki i
        zarzadzania potrzebuja? Kto dzis w Polsce pracuje nad rozwojem nowych
        technologii, nowych produktow czy uslug na rynki swiatowe, inwestuje w badania
        naukowe. Nie pytam nawet kto i co sie jeszcze w Poslce produkuje. Ile jest tak
        naprawde polskich firm ktore sa zdolne konkurowac na rynku swiatowym?

        Ja uwazam ze trzeba byc ostroznym w kreowaniu wizji Polski jako kraju wielkich
        mozliwosci. Kolejna ciekawa informacja: z artykolu we Wprost("Mleczne wilki" Nr
        1053 (02 lutego 2003)) Prof. Stanisław Gomułka, ekonomista z London School of
        Economics, zapowiada, że do 2010 r. polski rynek pracy będzie coraz trudniejszy
        dla ludzi młodych. Generacji milkies (dzisiejsze 30 latki) radykalne
        pogorszenie szans nie grozi. Staną się oni jednak głównym obiektem zawiści
        młodych. Będą oskarżani o to, że blokują im szanse awansu." Wielu mlodcyh ludzi
        wyobaza sobie ze ewentualnie moze stworzyc wejscie Polski do EU stworzy miliony
        miejsc pracy i sznse jakie genracja dzisiejszych 30 latkow dostala 10 lat temu.
        Wcale nie byl bym tak entuzjastyczny. Nie wiem ilu z was tak naprawde
        zastanowilo sie jakie wyzwania stawia wejscie Polski do EU. Jestem bardzo
        sceptyczny co do przewidywan o naplywie kapitalu, inwestycjach i nowych
        mozliwosciach. Wystarczy spojrzec na byle NRD, poludniowe Wlochy, Grecje,
        Portugalie, Hoszpanie. Moim zdaniem w Poslce wzrosnie bezrobocie (ostateczny
        upadek panstwowych kolosow) i eksodus mlodych ludzi na zachod w poszukiwaniu
        pracy.

        Z drugiej strony patrzac, wszyscy sobie zdaja sprawe ze Polska to kraj niestety
        w powanym stopniu skorumpowany. Jezeli ty lub twoja rodzina ma w Polsce dobre
        powiazania z lokalnym establishmentem, to bez wysilku mozesz zrobic kariere na
        odpowiednia skale. Wydaje mi sie ze kontakty, znajomisci to kluczowa sprawa w
        dzisiejszej Polsce

        Jezli chcesz sporbowac wielkiego swiata, skoczyc na geboka wode i powalczyc o
        swoje miejsce, jak mawial Jim Morrison, "the west is the best".

        To tyle. Powodzenia.



        • Gość: , Re: it all depends... IP: *.245.77.43.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 10.02.03, 08:40
          "Polska to jest wbrew pozorom bardzo maly rynek pracy w porowniu do potencjalu
          ludnosciowego. Naprawde, wydaje mi sie ze malo ludzi sobie zdaje z tego sprawe."

          Zdaje sobie sprawe, zdaje.

          Nawet zadaje pytania - dlaczego?
          Nawet zawodowo musi na takie pytania odpowiadac.

          Potencjal ludnosciowy pozostaje na niezmienionym poziomie, rynek pracy zaweza
          sie w druzgocacym tempie, wiec i nadwyzka ma potem watpliwosci emigracyjne na
          forum praca.
      • Gość: qwerty Re: Czy warto wracac do Polski? Prosze o rade IP: *.szpital2.gorzow.pl / 192.168.13.* 09.02.03, 15:03
        Nie wracaj. Nie trać szansy. Siedź tam ile tylko możesz.
        Kilkanaście lat temu zrezygnowałem z pracy w Niemczech. Był okres
        transformacji. Były nowe nadzieje i "perspektywy".
        Pracuję w Polsce w charakterze wysoko kwalifikowanego specjalisty w sektorze
        szeroko pojętych usług. Pieniądze jak na Polskę nawet. Cała reszta to brudne
        układy i złodziejstwo.
        Po kilkunastu latach nadal nie mogę się pogodzić z powrotem do ojczyzny.
        Wykorzystaj swoją szansę !!

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka