Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    rekrutujacy malo wiedzacy

    06.07.06, 14:09
    Jeste negatywnie nastawiony do rekrutacji prowadzonej prez posrednikow.
    Niestety czesto mile panie rekrutatorki bardziej skupiaja sie na swoich
    wdziekach niz na rozmowcy. To co mnie drazni to to, iz najczesciej maja blade
    pojecie na temat danego stanowiska pracy (na ktore rekrutuja). Bo co wie
    panienka po pedagogice czy psychologii na temat inzynierii? jedynie to, co
    sobie wyczytala. Albo i mniej. Zdecydownie wole konkretna rozmowe z kims z
    firmy docelowej, wedy mozan porozamwac o konkrteach z kims kto wie "czym to
    sie je". Niestety faktem jest coraz wieksza ilosc ofert pracy, na stanowisko
    ktore trzeba przejsc prez sito i nieraz czas stracony na dennej gadce z
    niekompetentna rekrutujaca (acym).
    to takie moje spostrzezenie.
    Obserwuj wątek
      • mariola2006 Re: rekrutujacy malo wiedzacy 06.07.06, 14:33
        dlatego dobry rekruter uskutecznia wizyty do klienta,przyglada sie jak wyglada
        praca w danej firmie,na konkretnym stanowisku( o ile to mozliwe),nabywa wiedze
        o branzy.Dlatego czasem nalezy zalozyc szpilki a czasem kalosze i drelichy.
        • krasny_chlop Re: rekrutujacy malo wiedzacy 06.07.06, 15:39
          Widocznie mialem pecha abo jestem zle nastawiony po kilku takich jalowych
          gadkach o niczym z dennymi panienkami.
          sorry, ale nie jestem pewien czy to przypadek sprawia ze po rozmowach w
          konkretnych firmach dostaje oferte pracy, a panienki sie sila na rozmowy o dupie
          marynie. Cytuje. Duza firma.
          - ma pan jeszcze jakies pytania? (wczesniej je zadalem)
          -.....
          - i ma pan jeszcez jakies pytania? (noz kurna olek, zaciela sie?)
          - czy potrafi pan pracowac w teamie? - zaznaczam ze staralem si eo stanowisko
          menadzera (ulubione ostatnio modne slowko pan rekrutujacych "pewnie nowa ksiazka
          na ten temat wyszla, ze juz pytanie o Mobilnosc wypadlo ze slangu), ale nie..
          - jest pan mobilny? (no nie..kobieto, przeczytaj sobie w cv, ze rozwijam rynki
          europejskie, przczytaj co robilem, nie treba byc geniuszem zeby to zrozumiec)

          kiedy zas opowiadam o tym co do tej pory robilem zawodowo panienka przerywa:
          - prosze wymienic funkcje menadzera (ojej, prosze pani, tak znienacka do tablicy?!
          - wymieniam..
          - jeszcez jakies pan zna? (przepraszam, w pani ksiazce zbytnio teoretyzuja,
          radze zakupic nowe wydanie podrecznika)
          te dygresje moje oczywisci epozostaja w sferze myslowej
          dawno sie tak nie zdenerwowalem na rozmowie. Panienka Head hunterka zawraca mi
          dupe i ja biore dzien urlopu po to zeby prowadzic jalowe gadki. Toz to
          niemoralne, kompromitacja dla firmy, co zreszta nie omieszkalem zglosic jej
          szefostwu.
          • mariola2006 Re: rekrutujacy malo wiedzacy 06.07.06, 16:15
            alez Chlopie,ja Ci naprawde wierze,masz prawo takie miec nastawienie,
            szczegolnie po tym,jak Panie Ci udowodnily ze a)nie potrafia czytac,b)nie
            potrafia sluchac,c)nie potrafia formuowac logicznych wnioskow.
            Dlatego napisalam jak powinien pracowac dobry rekruter a nie panienka z
            okienka:)
            • krasny_chlop Re: rekrutujacy malo wiedzacy 06.07.06, 16:19
              No wiesz, ja tez bym sobie tego zyczyl, konstruktywnej rozmowy:) w swej
              naiwnosci wierze, ze gdzies i sa profesjonalisci w swej dziedzinie,
              choc..szczerze mowiac do tej branzy mam stosunek dosc ambiwalentny (delkatnie
              mowiac). MOze jestem prosty chlop w swym mniemaniu ale jakos wydaje mi sie ze
              nie wystarczy wskoczyc w kalosze zeby stac sie specjalista w branzy budowalnej.
              (jak tu zostalo wspomniane, zamieniajac szpilki na kalosze, tego typu wypowiedzi
              kompromituja jeszcze bardziej).
              • krasny_chlop Re: rekrutujacy malo wiedzacy 06.07.06, 16:23
                bardziej przekonywujaco brzmialoby dla mnie: wybieramy na pdstawie danych
                zawartych w cv (wyksztalcenie + doswiadczenie) a do nas nalezy "zdiagnozowanie"
                cech osobowosci pod katem np filozofii firmy itd.
                Teksty ze panienka po polonistyce wpadnie do pracowni informatycznej i od tego
                zrobi sie kompetentna w tej dziedzinie, albo pobiega w kaloszach po placu
                budowy, sa po prostu smieszne:)
                • mariola2006 Re: rekrutujacy malo wiedzacy 06.07.06, 16:42
                  nie wiem dlaczego ugodzil Cie tak bardzo ten tekst o kaloszach-w koncu to tylko
                  przenosnia i kazdy wie ze jedna jaskolka wiosny nie czyni.
                  Mialam na mysli to,ze rekruter ktory chce byc wiarygodny musi poznawac branze
                  do ktorej rekrutuje(nie mozna byc specem w kazdej dziedzinie,niestety)I
                  bynajmniej nie jestem zdania ze rekruterami moga byc osoby tylko i wylacznie po
                  studiach humanistycznych.
                  To co napisales o zasadach rekrutacji(wyksztalcenie+doswiadczenie)rozumie sie
                  samo przez sie.
                  • krasny_chlop Re: rekrutujacy malo wiedzacy 06.07.06, 16:49
                    No widzisz, ja powiaznie mowie, ze mam nadzieje, iz w tej branzy sa rowniez
                    specjalisci w swoim fachu (cokolwiek to znaczy). W koncu ja, jako hipotetycznie
                    zdany na laske i nielaske tychze firm zyczylbym sobie traktowania z szacunkiem,
                    to oznacza przez osoby kompetentne. Tak jak wspomnialaem trudno rozmaiwac o
                    procesach chemicznych i pomyslach czy osiagnieciach z kims kto skonczyl np
                    psychologie. Wtedy to niech taka osoba skupi sie na walorach osobowosci np. Jak
                    wspomnialemw innym watku rozmowy z mezczyznami (moze to przypadek) wygladaly
                    nieco inaczej. Tez nie byli specami w branzy w ktorej jajestem specjalista, ale
                    przynajmniej kultura osbista i szacunejk nie byl dla nich obcym tematem. NIe po
                    to czloweik jedzie nieraz po 500 km (na zaproszenie Head Huntera, zeby tracic
                    czas na atroganckich gadkach z niekompetentna panienka, ktora czuje sie panem i
                    bogiem sytuacji.
                    Tyle ze mnie cala ta forma rekrutacji przez posrednikow nie badzo odpowiada.
                    Jesli mam mozliwosc rozmowy bezposrednio w firmie to jestem naprawde happy:)
      • patrycja.zasieczna Re: rekrutujacy malo wiedzacy 07.07.06, 07:50
        Zazwyczaj firmy docelowe zlecają proces rekrutacji agencji, aby ta
        przeprowadziła wstępną selekcję kandydatów. Proszę pamiętać, że na dane
        ogłoszenie nie przysyłają się tylko osoby, które spełniają stawiane wymagania.
        Dlatego też zadaniem agencji jest wstępna selekcja kandydatów. Merytoryczne
        sprawdzenie wiedzy leży po stronie pracodawcy.
        • sirtalent Re: rekrutujacy malo wiedzacy 07.07.06, 10:28
          to prawda, sytuacja w której HRowy rekruter samodzielnie ma ocenić poziom
          wiedzy merytorycznej z nieznanej sobie dziedziny to absurd. najczęściej w
          spotkaniu uczestniczy jakiś ekspert - przeważnie przyszły przełożony,
          doświadczony pracownik.
          • krasny_chlop totez mnie smieszyly 07.07.06, 11:41
            wypoeidzi jednej tu z pan, ze zaklad kalosze, by wczuc si ew branze, no
            nie..Wczuwac to sie moze w moja sytuacje, ze mi na danej robocie zalezy, jak ma
            choc dosc wysoki poziom empatii:)
            niewiarygodnie tez dla mnie brzmia historie ze pierwszy przesiew zalezy od
            fotografii w cv, no nie..Standardy, standardami, ale ja, bedac np klientem i
            zlecajc firmie HR poszukiwanie pracownika, oczekiwalby odnalezienia kogos
            KOMPETENTNEGO, nie wazne czy foto odbiega od stworzonej obecnie mody. Zakrecony
            np informatyk, zyjac bardziej wirtualnie niz w realu, takie rz6eczy moze miec po
            prostu gdzies. I co, "pani joanna" go odrzuci?? nozszz...
            • mariola2006 Re: totez mnie smieszyly 07.07.06, 14:52
              no widac "kalosze" bardzo Cie zabolaly z jakichs wzgledow,widocznie uderzylam w
              czuly punkt...
              Poza tym sam sobie przeczysz w co drugim poscie,raz chcesz specjalistow od
              branzy a raz specjalistow od "wczuwania sie w Twoja sytuacje".Zdecyduj sie
              czego chcesz,to moze byc pomocne w szukaniu pracy.
              Skoro nie wierzysz,ze czasem nalezy zalozyc kalosze to nie wierz,np.moje
              kolezanki robiace nabor do kopalni musza to robic,lataja do klienta,przygladaja
              sie warunkom pracy,zbieraja istotne informacje.To jeden z niezbednych elementow
              znalezenia "kogos kompetentnego".Zaden z klientow nie narzekal, dostaja ciagle
              zlecenia i pracownicy sa zadowoleni.
              Badania pokazuja ze im wiecej informacji zbierze sie na temat danego stanowiska
              tym wieksza jest szansa na retencje pracownika.
              Dlaczego wiec tak Cie to dziwi?
              • krasny_chlop Re: totez mnie smieszyly 07.07.06, 15:43
                Oczekuje:
                a) rekrutujacego znajacego sie narzeczy (tzn kogos z branzy, dlatego preferuje
                rozmowy bezposrednio u pracodawcy)
                b) jesli robia to panie polonistki wzglednie psycholozki to niech sie zajmuja
                tym, na czym sie znaja: a do tego wycieczka w kaloszach po kopalni malo sie przyda.
                c) pozwoli to uniknac marnowania bezcennego czasu kandydatow na rozmowach w
                stylu: prosze wymienic funkcje menadzera. Tu pani przepytujaca przygotowywala
                sie jak sadze, bez kaloszy, czytajac ksiazeczke "na temat". Dosc pobieznie. Za
                takie pseudodyskusje "na temat" - dziekuje. Poprosze o niedzwonienie do mnie i
                niezapraszanie na rozmowy. To ja juz wole zostac gdzie jestem i zajac sie swoja
                praca.
                d) panienka nie pracuje juz w tej firmie (nie wiem czy moj wpis "w ksiazke skarg
                i wnioskow" mial na to jakis wplyw czy nie. Jesli tak, to bardzo by mnie to
                cieszylo).
                e) nalezy sie elementarny szacunek osobioe zapraszanej na rozmowe. Zwlaszcza
                przez "ambitnych" head hunterow, ktorzy wyszukuja pracownikow po innych firmach.
                Jak juz komus zawracaja "dupe" to oczekuje przynajmniej ciekawej rozmowy a nie
                stroszenia piorek. To ja zostalem zaproszony.
                f) i nic tu nie pomoze zainwestiowanie w sprzet w postaci zakupu pary kaloszy.
                Chyba ze odpis od podatku w zwiazku z wydatkami na rozwoj zawodowy.
                Kropka.
                • mariola2006 Re: totez mnie smieszyly 07.07.06, 15:53
                  nie rozumiem po co ten sarkazm.To,ze wielu osobom brak kultury osobistej ,juz
                  ustalilismy.To,ze masz prawo wymagac aby traktowano Cie z godnoscia i nie
                  marnowano Twojego czasu-tez.To,ze potraktowano Cie przedmiotowo,tez.
                  "b) jesli robia to panie polonistki wzglednie psycholozki to niech sie zajmuja
                  > tym, na czym sie znaja: a do tego wycieczka w kaloszach po kopalni malo sie
                  przyda."wybacz,ale co jedno ma z drugim wspolnego?
                  Na czym Twoim zdaniem polega praca rekrutera?
                  • r.richelieu Re: totez mnie smieszyly 07.07.06, 16:10
                    Bo chłop ma rację. Na czym polega "praca" rekrutera? Właśnie na tworzeniu
                    bzdurnej sztuki dla sztuki, te wszystkie niuanse w głupim CV chociażby.
                    Specjalista oceniany przez pryzmat kroju pisma i koloru koszuli. Idiotyzm.

                    Niech pociągnę i tę koplalnię. Dziewczyna zatrudniała górników, po tym jak
                    zjechała na dół na godzinę? No sorry, śmiechu warte. Byłam sama na dole, na
                    wycieczce, hehe, mój ojciec prawie 30 lat przepracował na dole, i dużo ma do
                    powiedzenia na ten temat, i nie śmiałabym oceniać przydatności delikwenta do
                    zawodu górnika. Sęk w tym, że obecnie jest nadpodaż miejsc w górnictwie i
                    zatrudnia się tu niemal każdego kto ma jakie takie kwalifikacje i chce. Technik
                    górnictwa to już szycha, ani chybi sztygar od razu. Na łopaciarza przyjmuje się
                    jak leci bez tego, czy panienka (niech i to określenie nadal będzie
                    eksploatowane) stweirdzi, że chłop krzepki, płuca zdrowe, "zęby wyleczone", to
                    się nadaje.
                    Nie da się stwierdzić po jednej czy paru wizytach w miejscu pracy, jaki
                    powinien być idealny pracownik, bo zawsze będzie to tylko spoglądaniem z
                    zewnątrz. I będzie to tylko obraz stanowiska przesiany przez spojrzenie
                    rekrutera. Obraz zaś nie jest nawet fotografią, a co dopiero uczestniczeniem w
                    pracy. I to jest właśnie ośmieszanie się panienke, po tym, jak najadły się
                    wszystkich rozumów sądząc, że wystarczy im chwila by poznać kilka lat.
                    • mariola2006 Re: totez mnie smieszyly 07.07.06, 16:32
                      widze ze do consensusu dzisiaj nie dojdziemy.Ale podsumowujac:
                      specjalista nigdy nie jest oceniany pod wzgledem kryteriow,ktore wymienilas(nie
                      wiem gdzie chodzisz na rozmowy,u mnie to jest nie do przyjecia)
                      Gdybys pracowala"od drugiej strony"wiedzialabys ze pojecie"pracownika
                      idealnego"nie istnieje.To nie od panienki zalezy ostateczna decyzja,ona tylko
                      przesiewa pewne informacje,na ktore jest uwrazliwiona.
                      Ogolny wydzwiek poprzedniej dyskusji-krasny chlop twierdzi ze zostal zle
                      potraktowany podczas rekrutacji-i ja mu tego prawa do frustracji nie
                      odbieram.Wrecz przeciwnie-zgadzam sie ze jakos swiadczonych uslug
                      rekrutacyjnych pozstawia wiele do zyczenia.
                      w sytuacji gdy polskie bezrobocie siega zenitu-niestety obecne bedzie zjawisko
                      przerostu formy nad trescia,ale nie nalezy generalizowac i twierdzic,ze praca
                      kazdego rekrutera do "bzdurna szutka dla sztuki".Proponuje mniej zaciecia i
                      wiecej zrozumienia,moze wtedy uda sie wyeliminowac zlosc i chec odwetu za Bog
                      wie co.
                      • r.richelieu Re: totez mnie smieszyly 07.07.06, 17:32
                        Zrozumienia dla czego? Dla ciężkiej pracy rekruterów? Co mnie obchodzi czyjś
                        wygodny stołek? Moje zrozumienie może być tu tylko fałszywe, u którego podstaw
                        stoi chęć wlezienia bez mydła rekruterowi, a nie empatia i
                        świętofranciszkowanie. To jest jak tranzakcja: wymienił stryjek siekierkę za
                        kijek. Rekruter ma prawo być zmęczony, zniechęcony i zły, ja mam obowiązek być
                        kwitnąca, błyskotliwa i jeszcze, jak się okazuje, pełna zrozumienia. Bidulki.
                        Jestem pełna niezrozumienia.
                      • krasny_chlop no sfrustrowany jestem:) 07.07.06, 19:03
                        po tej rozmowie jednej najabrdziej, z etak,i naiwny bylem i tyle czasu (i
                        nerwow) stracilem jadac na ta rozmowe:) sic!
                        jesli nie moge miec wplywu na istniejeaca instytucje HR, to tylko wierzyc mi
                        pozostaje ze kiedys natkne sie na profesjonalistow - cokolwiek to znaczy..
                        • mariola2006 Re: no sfrustrowany jestem:) 08.07.06, 03:43
                          to sie czuje:)
                          Nie nazwalabym tego naiwnoscia,masz po prostu wysokie wewnetrzne standardy,
                          ktore obce sa niektorym rekruterom.Pozostaje mi zyczyc Ci jak najkrotszych
                          poszukiwan wymarzonego stanowiska,pamietaj,ze sytuacja na polskim rynku sie
                          zmienia, niedlugo,mam nadzieje zatoczy 180 stopni wtedy takie wlasnie
                          odpytywanie jak przy tablicy odejdzie do lamusa.
                          Pozdrawiam i wierze ze Ci sie uda.
                  • krasny_chlop Re: totez mnie smieszyly 07.07.06, 16:15
                    wlasnie sie zastanawiam:)
                    po kiego to wymyslono?? no wsumie na wszystkim mozna zarobic:)
                    jesli juz istnieja to:
                    a) ktos dal fajny pomysl: niech to bedzie ktos z branzy
                    b) jak jest to pani psycholog to niech sie zajmie "ta strona mojej to osoby":)
                    wtedy unikniemy zawracania sobie glowy rozmowami o poziomie ktorych juz
                    wspomnialem "prosze wymienic.."

                    tak jak jedna jaskolka wiosny nie czyni
                    tak jak ja od paru wizyt na lezance psychologa nim sie nie stane
                    tak wizyta na placu budowy nie zrobi z pani psycholog eksperta w dziedzinie
                    inzynierii, wiec niec sobie to daruja.


                    To ze kalosze mialem na nogach nie raz - zdna to dla mnie ujma., skoro
                    postanowilem sego czasu zostac inzynierem:)

                    A co do sarkazmu to trudno mi sie go pozbyc po tym jak ktos zawraca mi glowe i
                    czas na gadki pseudobranzowe.
                    Ja bym sie nie odwazyl na analize psychopatologiczna delikwenta po kilku
                    wizytach w szpitalu psychiatrycznym, bo to naduzycie.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka