Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak negocjować wynagrodzenie

    IP: *.chello.pl 22.07.06, 15:03
    Co za bzdura, negocjowanie przyszlej placy?!!!! Wiekszosc pracodawcow od razu
    wie ile chce zaplacic pracownikowi, i negocjowanie zarobkow jest bezcelowe
    przy takim bezrobociu, bo pracodawca bez problemu znajdzie 100 innych
    chetnych osob na to miejsce. Poza tym nigdy nie ma sie pracy "w garsci" bo
    pytanie o zarobki jest jednym z wazniejszych pytan zadawanych przez
    pracodawce na rozmowie o prace i czesto to wlasnie stawka podana przez
    zainteresowanego kandydata decyduje o przyjeciu go lub "Nie" do pracy.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: gerome IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.06, 10:59
      najbardziej mnie rozszmieszyl fragment, ale nie uzywaj ale! przeciez to jest drugie najbardziej potężne
      słowo w naszym arsenale, a pierwszym jest 'bo' ;)
      w pokazanym przykładzie nie chodziło o samo słówko ale, tylko o konstrukcję zdania. Proponowana
      zamiana 'ale' na jednakże miała złagodzić argumenty, rzeczywiście brzmi jak flaki z olejem..
      beznadziejnie, jak ktoś by mi wygłosił takie zdanie na rozmowie, to bym pomyślał, że przyszedł na
      maturkę i wykuł na pamięć reguły, których nie zrozumiał..
    • Gość: Mirek IP: 194.139.172.* 24.07.06, 11:11
      Nawet nie wysilili sie na chocby jedna zmiane. Sezon ogorkowy w pelni
    • Gość: EB IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.06, 12:18
      wlasnie jestem w trakcie procesu rekrutacyjnego - praca w UK, w powaznej
      miedzynarodowej firmie, na powaznym stanowisku; jak dotad odbyly sie dwie 1-
      godzinne rozmowy telefoniczne (jedna z headhunterem, jedna z przedstawicielem
      firmy); jestem wsrod 5-ciu wybranych kandydatow i czeka mnie kolejna rozmowa;
      dostalam na pismie ramowa informacje w zakresie wynagrodzenia i wszelkich
      dodatkowych swiadczen, ale podczas rozmow jak do tej pory nie padlo ani jedno
      zdanie na temat wynagrodzenia... rozmawialam o wszystkim oprocz tego tematu. te
      sprawy pozostawiono na koniec, gdy juz zapadnie decyzja co do konkretnego
      kandydata.

      w Polsce jednak, jak sie moglam o tym niejednokrotnie przekonac, zawsze pada
      pytanie odnosnie wynagrodzenia i czesto jest to elementem decydujacym o
      zatrudnieniu badz nie danego kandydata. kilka razy wlasnie dlatego zostalam
      odrzucona, choc nie sadze zebym miala jakies szalone wymagania. tyle tylko, ze
      w Polsce pracodawcy chca placic pracownikowi jak najmniej, bo wiedza, ze z
      pewnoscia znajdzie sie ktos kto przyjmie nizsza oferte. moze bedzie trzeba
      tylko dluzej poszukac. nie wazna jest wiedza, doswiadczenie i umiejetnosci
      kadydata... oczywiscie w granicach "rozsadku", to znaczy nikt nie zatrudni
      kasjerki na stanowisku dyrektora finansowego, bo jej mozna by bylo zaplacic
      1000zl... chociaz w sumie, kto wie???
    • Gość: joanna IP: *.gtconnect.net 24.07.06, 20:59
      Jesli prace zalatwiasz przez "headhuntera" (raczej - powinno byc "recruiter")
      to negocjacje przeprowadzasz rowniez z ta osoba, a nie z pracodawca.

      Inna rzecz - jesli pada pytanie od pracodawcy jakich zarobkow sie spodziewasz
      najlepsza odpowiedzia jest "a na ile mnie (czy tez to stanowisko) Pan
      wycenia..."

      Jesli chodzi o sam artykul, to na pierwszym miejscu powinna sie znalezc cena
      rynkowa danej pracy - w podobnych warunkach, w porownywalnej lokalizacji...
      Dopiero potem doswiadczenie, wyksztalcenie i inne czynniki starajacego sie.

      Artykul faktycznie do bani, ale nie powinnam sie wypowiadac - mieszkam w
      Kanadzie, nie znam warunkow polskich.
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 04:10
      > Jesli prace zalatwiasz przez "headhuntera" (raczej - powinno byc "recruiter")
      > to negocjacje przeprowadzasz rowniez z ta osoba, a nie z pracodawca.

      KOMPLETNA BZDURA!

      Po pierwsze HEAD Hunter a nie recruiter!

      Po drugie NEGOCJACJE o place zalatwia sie wylacznie z PRACODAWCA!

      Head Hunter nie placi wynagrodzenia, natomiast otrzymuje equiwalent
      polrocznego zarobku zatrudnionego na stale pracownika po przejsciu okresu
      probnego!

      > Inna rzecz - jesli pada pytanie od pracodawcy jakich zarobkow sie
      > spodziewasz najlepsza odpowiedzia jest "a na ile mnie (czy tez to
      >stanowisko) Pan wycenia..."

      Nastepna bzdura!

      Poprawna odpowiedz jest jestem otwarty(a) na oferty.
      Spodziewam sie takiej oferty ktorej nie bede mogl odmowic!
      Po okresie probnym bedzziemy mogli przenegocjowac wynagrodzenie.
      W wielu firmach zachodnich placa wiaze sie z efektywnoscia pracownika wiec
      zalezy tylko od jego umiejetnosci?

      > Jesli chodzi o sam artykul, to na pierwszym miejscu powinna sie znalezc cena
      > rynkowa danej pracy - w podobnych warunkach, w porownywalnej lokalizacji...
      > Dopiero potem doswiadczenie, wyksztalcenie i inne czynniki starajacego sie.

      Nastepna bzdura!
      Nie ma ceny rynkowej na wszystkich pracownikow a szczegolnie na pozycjach
      egzekucyjnych. Cena rynkowa jest na recepcjonistow, sekretarki,
      pielegniarki, inzynierow, .. na pozycje kierownicze tylko ZDOLNOSCI i
      EFEKTYWNOSC pracownika jest brana pod uwage (KOMUNIKACJA!).

      > Artykul faktycznie do bani, ale nie powinnam sie wypowiadac - mieszkam w
      > Kanadzie, nie znam warunkow polskich.


      Mieszkasz w Kanadzie i nadal nie wiewsz co tam robisz!

      Rynek reguluje wartosc pracownikow zgodnie z ich kwalifikacjami i efektywnoscia.

      Niektorzy uwielbiaja "zaswiadczenia" z "kursikow" wywieszone na scianach!

      Najgorszymi pracownikami sa z regoly na wszystkich stanowiskach ludzie z PhD
      ktorzy staraja sie wszystkich przekonac ze cos potrafia a sami nic zrobic nie
      sa w stanie!

    • Gość: ja IP: *.ny325.east.verizon.net 27.10.06, 03:23
      mozna tez pracowac jako konsultant dla 'headhuntera' i wtedy dana firma placi
      agencji a headhunter tobie oczywiscie po potraceniu swojej prowizji.Skad wiesz
      jak jest w Kanadzie?mieszkasz tam?nie?to sie nie wymadrzaj bo recruiter tez jest
      poprawnie.
    • Gość: hh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 02:20
      jest roznica miedzy head hunterem a recruiters.
      hh w USA sa czesto zewntrrzni dla firmy doeclowej a recruiters wewnetrzni.
      dobry komentarz.

      wielu HH dobrych firm amerykanskich szuka po
      calabora.com na pozycje w Polsce.
    • krzysztofmuck 26.10.06, 22:47
      bzdura - nie odpowiada sie pytaniem na pytanie, albo powie, ze ceni Cie na 500 pln
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 04:46

      > wlasnie jestem w trakcie procesu rekrutacyjnego - praca w UK, w powaznej
      > miedzynarodowej firmie, na powaznym stanowisku; jak dotad odbyly sie dwie 1-
      > godzinne rozmowy telefoniczne (jedna z headhunterem, jedna z przedstawicielem
      > firmy); jestem wsrod 5-ciu wybranych kandydatow i czeka mnie kolejna rozmowa;


      Rozmowa z head hunter to tylko preselekcja.

      Aby zostac zatrudnionym w powaznej firmie masz od 3 do 5 rozmow (drabinka)
      z kluczowymi pracownikami na dana pozycje.
      Ocenia sie wszystko, wlacznie z "kaligrafia".

      > dostalam na pismie ramowa informacje w zakresie wynagrodzenia i wszelkich
      > dodatkowych swiadczen, ale podczas rozmow jak do tej pory nie padlo ani jedno
      > zdanie na temat wynagrodzenia... rozmawialam o wszystkim oprocz tego tematu.

      Firma przedstawia ci sie aby wzbudzic w tobie entuzjazm i zainteresowanie
      ktore pozniej beda oceniane.


      >te sprawy pozostawiono na koniec, gdy juz zapadnie decyzja co do konkretnego
      > kandydata.

      Po wybraniu kandydata POWAZNA firma daje ci oferte ktora jest wedlug oceny
      twoich kwalifikacji. Oferte mozna i trzeba negocjowac, NIGDY nie podchodzic
      do niej emocjonalnie, nalezy podziekowac i odpowiedziec ze dasz odpowiedz w
      ciagu 24 - 72 godzin. Wszystko zalezy od "sytuacji rynkowej na rynku pracy i
      twoich kwalifikacji!. W tym momencie nalezy sie zawsze zapytac czy jest
      okres probny i czy po okresie probnym mozna renegocjowac wynagrodzenie zgodnie
      z kwalifikacjami. Wowczas PRACODAWCA rozumie ze oferta nie jest az tak
      bardzo dla ciebie interesujaca i ze ty zdajesz sobie sprawe z tego ze twoja
      wartosc rynkowa jest wyzsza.
      W miedzy czasie jezeli masz wybitne kwalifikacje ta oferta moze zostac
      podbita! Jezaeli NATYCHMIAST przyjmujesz oferte moze to zostac przyjete ze byla
      za wysoka i miec to wplyw na przyszle podwyzki.

      > w Polsce jednak, jak sie moglam o tym niejednokrotnie przekonac, zawsze pada
      > pytanie odnosnie wynagrodzenia i czesto jest to elementem decydujacym o
      > zatrudnieniu badz nie danego kandydata.

      W Polsce ludzie nie potrafia ani sie sprzedac ani rekrutowac, wiec kupuja
      sobie najtanszego kandydata ktory nic nie potrafi i pozniej narzekaja ze on do
      niczego sie nie nadaje!


      >kilka razy wlasnie dlatego zostalam odrzucona, choc nie sadze zebym miala
      jakies szalone wymagania.

      ZLE podchodzisz do sprawy!
      Zostalas ODRZUCONA po prostu bo byl LEPSZY kandydat.
      To nie wymagania decyduja o zatrudnieniu a kwalifikacje.
      Jak nie masz kwalifikacji to mozewsz wymagac!
      Aby zostac zatrudnionym trzeba umiec polaczyc twoje kwalifikacje z
      wymaganiem i profilem firmy i posada o ktora sie starasz.

      Jak masz kwalifikacje to wowczas mozesz miec wymagania zwiazane z twoimi
      kwalifikacjami, zapotrzebowaniem na tgwoje kwalifikacje, sytuackja rynkowa,
      kompetytorami! Trzeba umniec sie sprzedac a nie prosic o laske!

      >tyle tylko,ze w Polsce pracodawcy chca placic pracownikowi jak najmniej, bo
      wiedza, ze z
      > pewnoscia znajdzie sie ktos kto przyjmie nizsza oferte. moze bedzie trzeba
      > tylko dluzej poszukac. nie wazna jest wiedza, doswiadczenie i umiejetnosci
      > kadydata... oczywiscie w granicach "rozsadku", to znaczy nikt nie zatrudni
      > kasjerki na stanowisku dyrektora finansowego, bo jej mozna by bylo zaplacic
      > 1000zl... chociaz w sumie, kto wie???
    • Gość: Miki IP: *.Red-81-45-228.staticIP.rima-tde.net 26.10.06, 16:59
      Słowo "ale" anuluje wszystko co zostało powiedziane przed nim i kieruje uwage na
      wszystko co po nim. Tak wiec powiedzenie "Oferta jest OK, ale nie moge jej
      przyjac" oznacza de facto "nie akceptuje propozycji" i takie cos wryje sie w łeb
      naszego rozmówcy. Jesli gosc bedzie nerwowy to koniec.
    • Gość: pracownik IP: *.tvk.torun.pl / *.tvk.torun.pl 24.07.06, 13:15
      Ten artykul jest chyba wyjety z ksiazki dla dzici albo poradnikow, bo nie ma
      zadnego pokrycia z rzeczywistoscia...
      A teksty ponizej to tylko przyklad:

      "...Nawet, jeśli nigdy nie zdarzy nam się spotkać z poprzednim szefem osobiście
      (choć takie sytuacje niespodziewanie często się zdarzają), to może on
      niepochlebnie się o nas wyrażać, co z pewnością nie pomoże nam w przyszłej
      karierze..." - Nie wiem kto to pisal, ale wyrabianie negatywnej opinii bylemu
      pracownikowi jest niezgodne z prawem pracy!!!!! Swiadectwo pracy ma w obecnych
      czasach charakter informacyjny i nie moze zawierac informacji negatywnych o
      pracowniku...rowniez nie nalezy tego robic w zaden inny sposob... Jednak
      oczywiscie istnieja telefony, znajomi, pogadanki przy piwku... Jesli pracownik
      nie dostal pracy przez bylego pracodawce, a byla to bardzo dobra oferta mysle,
      ze ma pelne prawo do zarzadania odszkodowania...!!!!! Jest masa przykladow, ze
      ludzie przechodzili proces rekrutacji, a na koncu nikt ich nie zatrudnil...

      "...Niezależnie od tego wysokość wynagrodzenia ustalana przed rozpoczęciem
      pracy będzie zawsze niższa, niż wysokość wynagrodzenia pracowników już
      pracujących w firmie..." - akurat, po co dawac podwyzke jak moze pracowac za
      mniej...lepiej ukrywac jego sukcesy i wmawiac, ze nic nie potrafi zeby nie
      chcial podwyzki!!!!

      W dzisiejszych czasach proces rekrutacji to fikcja...!!!!! Dzis sa programy
      typu "work with me", ktore pozwalaja na przyjecie zgodnie z prawem znajomego na
      podstawie rekomendacji obecnego pracownika z firmy... i tak sie tworzy
      wspaniale dobrany zespol..., ktory wspaniale ze soba wspolpracuje...







    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 05:03
      > W dzisiejszych czasach proces rekrutacji to fikcja...!!!!! Dzis sa programy
      > typu "work with me", ktore pozwalaja na przyjecie zgodnie z prawem znajomego
      > na podstawie rekomendacji obecnego pracownika z firmy... i tak sie tworzy
      > wspaniale dobrany zespol..., ktory wspaniale ze soba wspolpracuje...

      znow jakis CIEMNIAK!

      W dzisiejszych czasach REKRUTACJA to wyzsza szkola jazdy!
      Zespol tworzy sie dobraniem KWALIFIKOWANYCH pracownikow ktorzy potrafia
      z soba wspolpracowac, a nie glaby ktore staraja sie innych przekonac
      ze maja kwalifikacje bo papierek wisi na scianie!!

      To nie DYPLOM sie liczy a kwalifikacje, najbardziej efektywni ludzie w
      businesie (i.e. Bill Gates, Michael Dell, Steve Jobs,) to sa geniusze ktorzy
      nie skonczyli UNIVERSYTETOW i sami sie wyksztalcili



      www.collegejournal.com/successwork/onjob/20041116-waldman.html

      www.vault.com/nr/main_article_detail.jsp?
      article_id=21258&cat_id=0&ht_type=2

      homepage.mac.com/steve/Resume.html

      Wyksztalcenie liczy sie tylko przy pierwszej pracy, pozniej licza sie tylko i
      wylacznie OSIAGNIECIA!

      Nie masz osiagniec pracujesz na dole jako portier ...
    • ppo 24.07.06, 15:18
      i w mit "100 chętnych na jedno miejsce"?! Aż musiałem spojrzec na datę twojego
      postu, bo byłem przekonany, że został napisany conajmniej 3 lata temu. Ogarnij
      się człowieku! Wypowiadasz się na tematy, o których nie masz pojęcia. Chyba
      jestes gimnazjalistą na utrzymaniu rodziców, albo masz wyjatkowo marne
      kwalifikacje.
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • barbarasla 24.07.06, 15:32
      negocjować to ja mogę ....!
      Co za jakies głupoty. Kadry zarządzającej mogącej negocjowac warunki pracy i
      płacy jest mniej niz 1 %. Nie podoba sie to przecież inżynierów zrywa się na
      pęczki na Plantach w Krakowie.
    • Gość: inzynier-negocjatr IP: *.gprspla.plusgsm.pl 22.11.06, 20:25
      > płacy jest mniej niz 1 %. Nie podoba sie to przecież inżynierów zrywa się na
      > pęczki na Plantach w Krakowie.

      No nie wiem. Jak bylem przyjmowany do pracy, to inny koles sie cieszyl z tego co
      dostal, a dla mnie to byla mizeria, i dostalem sporo wiecej. Potem wynegocjowalem
      jeszcze wiecej po okresie przejsciowym, zadowalajaco duzo.
      Fakt, wiem ze sporo umiem i cenię swój przetyrany czas. Miałbym tego nie robić,
      i dostawać mniej, bo nie chciało mi się powiedzieć paru słów przed podpisaniem
      umowy? Chyba żart. Akurat nie w Krakowie mam pracę, to też może być istotne,
      ale wg. mnie, o ile ma się umiejętności, można się cenić. To się opłaca obu
      stronom, pracodawcy też się opyla płacić nieco więcej komuś kto pracuje dobrze,
      niż komuś, kto ma papierek, a spieprzy wszystko czym się zajmie.
    • kiszuriwalilibori 24.07.06, 16:03
      i wz wiązku z tym parę swiezych refleksji. przez te 4 miechy odbyłem n rozmów. W każdej z nich indagowano mnie o oczekiwania na pierwszej wizycie. Niestety pierwsze dwie firmy z którymi rozmawiałem były powiedzmy - na dorobku - i ich dość emocjonalna reakcja na moje oczekiwanai nie była li tylko taktyką negocjacyjną.
      Wereszcie facet który mnie klepnął - jeszcze przed tem nim mnie klepnął zapytał o przedział oczekiwań. I zapytał jeszcze czy nie miałbym nic przeciwko pracy przez pierwsze 3 mce za najniższą pensje z tego przedziału. Odpowiedziałem, ze nie chciałbym znowu zaczynać od samego dołu tabelki, że to by mi jakoś tak odebrało entuzjazm (a miałbym sprzedawać B2B).Generalnie to rzucilem to w tonie kooperatywnym, trochęjako dowcip... żadnych roszczeń, żadnej agresji. I facet to kupił, dostałem 1kPLN powyżej pierwszej propozycji bez zbyt długiego przeciągania rozmów.

      Tak z mojego punktu widzenia 3 najważniesze elementy:

      Wyczuć na ile pracodawca jest tobą rzeczywiscie zainteresowany i złapać odrobinębardziej osobisty kontakt (jakies dowcipy, trochę luzu)

      Grać tylko na pozytywne emocje

      Zawsze grać, jeżeli zaakceptujecie pierwsząpropozycje bez komentarzy pracodawca wkórzy się bo pomyśli, ze mógłby dać jeszcze mniej. Zwłaszcza przy pracach związanych ze sprzedażą jest to dyskwalifikujące.


      Ale przykład z drugiego końca - mój dotychczasowy jak pokazałem mu wyniki iwspomniałem o 50% wzroście w relacji do poprzedniego roku to rzucił -Noto bardzo dobrze- przecież tak właśnie miało być. I juz nie było klimatu do rozmowy o podwyżce. Ale i wyniki się jakoś tak nie powtórzyły, wróciłem do państwowych 10%.












    • Gość: Uli IP: *.emea.veritas.com 24.07.06, 16:15
      To jest roznica. W UK powiedza ci za ile jest praca i czy jestes zainteresowany.
      Wtedy rozpoczyna sie rekrutacja. W Polsce zapytaja ile chcesz zeby zaczac
      zadawac kretynskie pytania nie zwiazane z twoim zawodem i pokazac ci ze na tyle
      nie zaslugujesz. Kolga ubiegal sie o prace admina UNIX i pytanie o kompresje JPG.
    • marcot 14.08.06, 11:11
      >Kolga ubiegal sie o prace admina UNIX i pytanie o kompresje JP
      > G.
      hehehe ... dobre, niezle sie ubawilem :))
      wracajac jednak do glownego watku na forum, pamietam ze razu jednego zostalem
      zaproszony na rozmowe kwalifikiacyjna do renowowanej firmy ktora wg ogloszenia
      poszukiwala speca w swoim fachu. podczas rozmowy okazalo sie jednak ze tak
      naprawde to owy spec moze byl dla nich specem bo dla mnie to etat bardziej
      pasowal do pracownika biurowego. o wynagrodzeniu nie bylo oczywiscie juz mowy bo
      po samej rozmowie wstepnej wygladali na nieco zmieszanych naszym spotkaniem.
      podobne sytuacje przytrafily mi sie jeszcze kilkakrotnie, wiec mam wrazenie ze
      szukanie pracy przypomina ruletke.
    • praptak 24.07.06, 16:22
      Tytuł: "Jak negocjować wynagrodzenie"
      Autor: To pisałem ja, praptak

      Treść: Z ofertą innego pracodawcy w ręku. Sprawdza się to zarówno przy
      rekrutacji jak i przy negocjacjach podwyżki w trakcie pracy. Reszta to pierdoły.
    • kiszuriwalilibori 24.07.06, 16:38
      Praptak: ale jezeli zrobisz to kiedyś wobec swojego szefa (aktualnego a nie potencjalnego) to owszem, moze dostaniesz podwyżkę. ale potem wylecisz, bo żaden szef nie pozwoli pracownikowi na rozmowę z pozycji siły.

      Uli: no i tu właśnie jest różnica kulturowa. Przy czym mnie tak traktowano kiedyś. Teraz mam 44 lata i potencjalni szefowie zazwyczaj są moimi rówiesnikami +-. Tak więc traktują mnie też nieco lepiej. A kiedysi owszem: już ja Ci młody pokażę!

      Generalnie nasza kadra chyba trochę zachłyśnięta jest swoją kierownicza rolą, nie od Ciebie pierwszego słyszłaem, że na Zachodzi ejst to nieco bardziej hmmm... kulturalne, to najwłaściwsze słowo.
    • praptak 24.07.06, 22:31
      > Praptak: ale jezeli zrobisz to kiedyś wobec swojego szefa (aktualnego a nie pot
      > encjalnego) to owszem, moze dostaniesz podwyżkę. ale potem wylecisz, bo żaden s
      > zef nie pozwoli pracownikowi na rozmowę z pozycji siły.

      Nie chodzi o to żeby rozmawiać z pozycji siły - nie napisałem nawet że musisz
      mówić szefowi że masz konkurencyjną ofertę! Ale sama wiedza o alternatywie daje
      Ci zupełnie inną sytuację negocjacyjną. Ja akurat swojemu powiedziałem,
      dostałem propozycję podwyżki ale w końcu i tak wybrałem konkurencyjną ofertę,
      ale to już inna historia.
    • Gość: krzysiu IP: *.ipt.aol.com 24.07.06, 18:38
      bzdura jest to, ze wiekszosc pracodawcow warunki placowe podaje na samiutkim
      koncu, kiedy juz zdecyduje sie zatrudnic pracownika. czesto zdarza sie niestety
      sa tak marne, ze pracownicy sie na nie nie zgadzaja. jest to strata czasu obu
      stron. warunki placowe powinny byc okreslona na samym poczatku procesu
      rekrutacji w ogloszeniu lub na pierwszym spotkaniu. zwykle kwestia placy jest
      najwazniejsza. nie kazdy moze pozwolic sobie na prace za 800 zl. na reke.
    • mniklas5 24.07.06, 22:20
      kazdy miej wiecej wie jakie moze byc wynagrodzenie na danym stanowisku ,
      natomiast jezeli ktos zmienia prace i szuka prze tzw recruiter to mowi ze
      intersuje go tylko praca powyzej x i koniec, w wielu przypadkach w USA na
      bardzo wysokie stanowiska negocjuje z pracodawca wlasnie agent , ktory nie ma
      obciazen moralnych psychologicznych itp nzili kandydat.
      Ten artykul jest dobry,chociaz bardziej przedstawia jak w innych krajach,poza
      tym zawsze w kadrach mozna zapytac jednak jaki jest zakres wynagrodzenia na tym
      stanowisku
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 04:19
      mniklas5 napisał:

      > kazdy miej wiecej wie jakie moze byc wynagrodzenie na danym stanowisku ,
      > natomiast jezeli ktos zmienia prace i szuka prze tzw recruiter to mowi ze
      > intersuje go tylko praca powyzej x i koniec, w wielu przypadkach w USA na
      > bardzo wysokie stanowiska negocjuje z pracodawca wlasnie agent , ktory nie ma
      > obciazen moralnych psychologicznych itp nzili kandydat.
      > Ten artykul jest dobry,chociaz bardziej przedstawia jak w innych krajach,poza
      > tym zawsze w kadrach mozna zapytac jednak jaki jest zakres wynagrodzenia na
      >tym stanowisku


      1. Rola agenta w USA jest ograniczona do wybrania kandydatow ktorzy
      spedzja wymagania okreslone przez pracodawce.
      Agenci maja podana kategorie wynagrodzenia, a nie negocjuja wynagrodzenia z
      wyjatkie prac tymczasowych w ktorych on sa pracodawca.

      2. Wiele agencji w US to sa agencje dla pracownikow nisko kwalifikowanych i
      oni motywuja (bezrobotnych) aby podjeli nie ciekawe prace, i za to im sie
      placi!

      Pracownik musi chciec i umiec sprzedac swoje kwalifikacje!
      Wyposarzenie wiaze sie z produktywnoscia a nie z tytulem!
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 05:11
      krzysiu napisał(a):

      > bzdura jest to, ze wiekszosc pracodawcow warunki placowe podaje na samiutkim
      > koncu, kiedy juz zdecyduje sie zatrudnic pracownika. czesto zdarza sie
      >niestety sa tak marne, ze pracownicy sie na nie nie zgadzaja. jest to strata
      >czasu obu stron. warunki placowe powinny byc okreslona na samym poczatku
      >procesu rekrutacji w ogloszeniu lub na pierwszym spotkaniu. zwykle kwestia
      >placy jest najwazniejsza. nie kazdy moze pozwolic sobie na prace za 800 zl. na
      > reke.

      BZDURA!

      Podana jest w kazdej powaznej firmie granica pracy zwiazana z poszczegolnymi
      pozycjami.

      Oferta pracy wiaze sie tylko i wylacznie ze specjalnymi kwalifikacjami a
      nie z wymaganiami.

      Jak nie masz kwalifikacji to mozesz wymagac ... !

      Jaka praca taka placa!

      KWALIFIKACJE a nie WYMAGANIA!

      Masz kwalifikacje masz baze do negocjacji!

      Jak pracodawce nie stac na ciebie to ta robote bedzie robil sam!


    • Gość: mat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 08:25
      Ale fantazja!! Tekst dla ułomnych.
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 05:15
      Gość portalu: mat napisał(a):

      > Ale fantazja!! Tekst dla ułomnych.

      Fantazje to ty masz ale nic madrego nie napisales!
    • Gość: pracodawca IP: *.eranet.pl 26.07.06, 08:58
      Można spokojnie negocjować, ale trzeba mieć coś do zaoferowania :)

      www.dynamiczni.pl
    • Gość: wieslaw IP: *.centertel.pl 30.07.06, 11:15
      Z doświadczenia proponuję nie zgadzać się na podwyzkę za np. 3 miesiące jeśli
      pracodawcy naprawde na nas zależy możemy sie upierać przy swoich żądaniach
      uważając aby nie przesadzić bo konkurencja nie śpi. Koczty pracownika dla
      pracodawcy sa bardzo wysokie przeciez musimy utrzymac polityków, księży i
      innych darmozjadów
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 05:17
      Gość portalu: wieslaw napisał(a):

      > Z doświadczenia proponuję nie zgadzać się na podwyzkę za np. 3 miesiące jeśli
      > pracodawcy naprawde na nas zależy możemy sie upierać przy swoich żądaniach
      > uważając aby nie przesadzić bo konkurencja nie śpi. Koczty pracownika dla
      > pracodawcy sa bardzo wysokie przeciez musimy utrzymac polityków, księży i
      > innych darmozjadów


      Osiol sie upiera, kwalifikowany pracownik negocjuje.

      Osiol zdycha z glodu, pracownik produkuje!
    • Gość: Teresa IP: 85.219.224.* 09.08.06, 15:37
      Zgadzam się z tym, zeby walczyć o swoje stanowisko, żeby cenić własne
      predyspozycje i umiejętnosci, a co za tym idzie poczucie własnej wartosci.
      Jezeli sami nie zapracujemy na własny wizerunek, to nikt inny za nas tego nie
      zrobi i nadal Polak nie będzie doceniany we własnym kraju, w dalszym ciągu
      będziemy zgadzać się na wegetację.Znasz własna wartosć, to spróbuj chociaż
      postawić na nią...przestań się bać, bo właśnie lęk przyszłego pracownika jest
      atutem pracodacy.Zabierz mu go...Powodzenia wszystkim odwaznym i tym, którzy
      pragną godnego życia.
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 04:24
      Gość portalu: Teresa napisał(a):

      > Zgadzam się z tym, zeby walczyć o swoje stanowisko, żeby cenić własne
      > predyspozycje i umiejętnosci, a co za tym idzie poczucie własnej wartosci.
      > Jezeli sami nie zapracujemy na własny wizerunek, to nikt inny za nas tego nie
      > zrobi i nadal Polak nie będzie doceniany we własnym kraju, w dalszym ciągu
      > będziemy zgadzać się na wegetację.Znasz własna wartosć, to spróbuj chociaż
      > postawić na nią...przestań się bać, bo właśnie lęk przyszłego pracownika jest
      > atutem pracodacy.Zabierz mu go...Powodzenia wszystkim odwaznym i tym, którzy
      > pragną godnego życia.

      To wlasnie trzeba MIEC kwalifikacje i potrafic je sprzedac!
      Czekac na oferte a nie rzadac uposarzenia.

      Wymagasz uposarzenia 25.00 dadza ci 25.50 aby cie zadowolic (sam sie
      niedowartosciowujesz!), spodziewasz sie oferty zgodnej z twoimi
      kwalifikacjami (ocena twoich kwalifikacji jako wartosc dla firmy na dane
      stanowisko) dostaniesz 75.00!


    • Gość: 2x. IP: *.vlan304.shrike.lubman.net.pl 14.08.06, 15:07
      U nas jest tak,że pracownicy z 20-letnim stażem lub wiekszym, zarabiają mniej
      niz nowoprzyjeci. Zgadnijcie dlaczego?
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 04:20
      Gość portalu: 2x. napisał(a):

      > U nas jest tak,że pracownicy z 20-letnim stażem lub wiekszym, zarabiają mniej
      > niz nowoprzyjeci. Zgadnijcie dlaczego?

      Bo sa leniwi, nic nie potrafia zrobic i udaja ze pracuja!
    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 15.08.06, 04:30
      > pytanie o zarobki jest jednym z wazniejszych pytan zadawanych przez
      > pracodawce na rozmowie o prace i czesto to wlasnie stawka podana przez
      > zainteresowanego kandydata decyduje o przyjeciu go lub "Nie" do pracy.

      NA STANOWISKU DO MYCIA OKIEN CZY SAMOCHODOW OCZYWISCIE znajdzie sie 1000
      bezrobotnych chetnych!

      Jak jestes glabem to wszyscy beda cie traktowac jak glaba!

      Najwazniejsze pytanie pracodawcy zawsze jest:

      "Dlaczego mamy ciebie zatrudnic a nie kogos innego? Co mozesz zrobic dla
      naszej firmy .... jak to zdrobisz i dlaczego, ..."

      Pracodawca nawet przy konkurencji zaplaci pracownikowi tyle ile on jest dla
      niego warty, albo troszeczke ponizej!
      Dla pracodawcy jest wazna twoja WYDAJNOSC.

      Krowa ktora nie daje mleka zawsze idzie do rzezni!
    • wredny_menel 15.08.06, 06:20
      Gość portalu: kahuna napisał(a):

      > Pracodawca nawet przy konkurencji zaplaci pracownikowi tyle ile on jest dla
      > niego warty, albo troszeczke ponizej!
      > Dla pracodawcy jest wazna twoja WYDAJNOSC.
      >
      > Krowa ktora nie daje mleka zawsze idzie do rzezni!

      Jesteś naiwny/a !

      Tam gdzie jest wiele krów, z obydwu stron płotu, jedna się nie zupełnie liczy.
      Po zatrudnieniu zostajesz też krową, tylko po drugiej stronie,
      nie licz na unikalność swojej wiedzy i wydajności, zostaniesz
      wykorzystany/a , przeżuty i wypluty, argument młodości i dynamizmu
      zblednie w trzy lata później i będziesz tylko wypaloną, zgorzkniałą,
      przeznaczoną do szybkiego uboju krową, trzęsącą się o swój skrawek pola
      Zawsze się znajdą młodsze wilki, które podgryzą Ci pęciny i zostanie tylko
      humanitarny, szybki odstrzał.


    • Gość: kahuna IP: *.west.biz.rr.com 17.08.06, 13:34
      wredny_menel napisała:

      > Gość portalu: kahuna napisał(a):
      >
      > > Pracodawca nawet przy konkurencji zaplaci pracownikowi tyle ile on jest d
      > la
      > > niego warty, albo troszeczke ponizej!
      > > Dla pracodawcy jest wazna twoja WYDAJNOSC.
      > >
      > > Krowa ktora nie daje mleka zawsze idzie do rzezni!
      >
      > Jesteś naiwny/a !
      >
      > Tam gdzie jest wiele krów, z obydwu stron płotu, jedna się nie zupełnie liczy.
      > Po zatrudnieniu zostajesz też krową, tylko po drugiej stronie,
      > nie licz na unikalność swojej wiedzy i wydajności, zostaniesz
      > wykorzystany/a , przeżuty i wypluty, argument młodości i dynamizmu
      > zblednie w trzy lata później i będziesz tylko wypaloną, zgorzkniałą,
      > przeznaczoną do szybkiego uboju krową, trzęsącą się o swój skrawek pola
      > Zawsze się znajdą młodsze wilki, które podgryzą Ci pęciny i zostanie tylko
      > humanitarny, szybki odstrzał.


      Ciebie TAK mnie NIE!

      Jak nie wiesz o czym piszesz to nie trac czasu innych!

      Glupoli wszedzie pelno!
    • Gość: Ainhoa IP: 88.147.21.* 24.08.06, 23:49
      > Glupoli wszedzie pelno!

      tych, ktorzy nie znaja ortografii rowniez, czyz nie tak kahuna?
      Zanim zcazniesz negocjowac lepiej podnies swoje kwalifikacje (albo wlacz
      sprawdzanie pisowni w Wordzie)

      Pzdr
    • r306 26.10.06, 11:17
      Nie wiem w jakiej branzy robisz, ale mnie tez ubawiles :)

      Pokaz mi 40 letniego programiste - to zadanie na poczatek :)
    • Gość: Al IP: *.adb.pl 26.10.06, 19:10
      Sa tacy, nie boj sie. I to calkiem sporo.
    • investor5 25.08.06, 12:50
      Dowiedz się, jak być konkurencyjnym na rynku pracy

      praca.zlotemysli.pl/lista.php
    • Gość: wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 13:58
      Ten tekst od Sedlakowej to zwykły gniot.
    • kartoffeln_salat 28.09.06, 10:46
      Obłożyć sie ładunkami i zacząć negocjacje.
    • mizzzar 26.10.06, 17:13
      ehhh ja tam sie nie chce wdawac w wielka analityczna dyskusje. Mowie zawsze, ze interesuje mnie konkretna kwota, a wynika ona z tego, ze akurat taka mi wystarczy na spokojne zycie. Do tego jest mniej wiecej srednia placy w wawie i do tego mniej wiecej na moim stanowisku i z moimi kwalifikacjami. Kazdemu pracodawcy mowie dokladnie to samo i nigdy nie zdazylo mi sie by ktos o placy rozmawial na nie wiem ktorej rozmowie. w duzych firmach, takie mam wrazenie, takie rzeczy zalatwia sie sensownie.
    • Gość: Lxxxxx IP: *.crowley.pl 26.10.06, 20:53
      kilka lat temu zmienialem prace z bardzo dobrej firmy na jeszcze lepsza glownie
      ze wzgledu na rozwoj zawodowy. Na pytanie ile chce dostac podalem zaporowa kwote
      ok. 75% wieksza od dotychczasowej. Pracodawca zgodzil sie bez mrugniecia okiem a
      ja do dzis nie moge darowac sobie, ze nie chcialem wiecej ... Robert masz racje
      jezeli chodzi o stanowiska robotnicze, biurowe. Na stanowiskach wyzszych mozna
      juz powalczyc.
    • Gość: puk10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 21:53
      ciekawe czy oferta będzie jeszcze aktualna?
    • Gość: ???!!! IP: *.zgora.dialog.net.pl 21.11.06, 20:02
      Poczytałem(am) różne teksty w gazeta.pl , pooglądałem(am) video i mam wodę z
      mózgu. Chyba przestanę czytać.
      Przykład:
      1.video - "ale" ... ble ble ble ... jest OK
      2.powyższy tekst - "ale" ... ble ble ble ... jest NIE OK
      KU-WA tu stresu można dostać, a nie w rozmowie kwalifikacyjnej.

      NO MORE COMMENTS
      PS.
      Zawsze uważałem(am), że dziennikarze to nieuki, w końcu się wymądrzają a na
      niczym się nie znają.
    • Gość: just IP: *.aster.pl 15.12.06, 13:09
      zazwyczaj pracodawcy chca wiedziec jakie sa nasze oczekiwania finanswe, zanim
      podejma decyzje czy chca abysmy dla nich pracowali, czy tez nie. jesli miescimy
      sie w tych widelakch, zapraszaja na kolejna rozmowe. Njalepiej podac przedzial
      od do, przy czym "od" ma być tym naszym minimum
    • Gość: magda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.07, 14:58
      3000zł, kto tyle zarabia na początek????
    • jsolt 22.01.07, 15:19
      nie do końca zgadzam się z Tobą

      negocjowanie zarobkow jest bezcelowe
      > przy takim bezrobociu, bo pracodawca bez problemu znajdzie 100 innych
      > chetnych osob na to miejsce.

      zalezy o jakiej pracy rozmawiamy - chętnych to może i się tyle znajdzie, ale na
      pewne stanowiska odpowiednich osób tyle po prostu się nie znajdzie, a zatem
      jeżeli ktoś posiada konkretne umiejętności i coś sobą reprezentuje to nie
      powinien obawiać się proponowania satysfakcjonującego go wynagrodzenia. Jeżeli
      firmie będzie zależało na danym kandydacie, to po prostu będzie negocjować, a
      na pewno go nie skreśli od razu.

      W każdej mojej pracy, od 10 lat [a było ich 4] dostałam dokładnie taką pensję
      jaką chciałam, i bynajmniej nie rzucałam kwotami z dolnej półki...

    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 15:11
      Mi się udało wynegocjować 50% więcej niż oferowali.
      Warto próbować.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka