Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca w Wielkiej Brytanii

    IP: *.server.ntli.net 03.09.06, 20:34
    artykol jak dla mnie to kedna wielka bzdora bo anglia wcale nie jest takim
    rajem na ziemi to kraj postawiony sla normalnego europejczyka do gory nogami
    zamiast euro funty ruch lewo stronny jezyk nie jest fonetyczny jednym slowem
    trzeba byc silnym psychicznie i wizycznie mieszkam tu juz 2 rok i mam go
    potrochu dosyc .
    Edytor zaawansowany
    • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 12:08
      nie wiem może masz tu w Polsce bardzo dobrze że tak piszesz.Ja natomiast marze
      o wyjeżdzie ale trudno mi uzbierać pieniądz bo zarabiam 700 zł . Doświadczyłam
      takiej biedy że nic mnie nie przeraża w Angli.
    • kasia_214 04.10.06, 19:36
      Aniu masz racje.w Polsce nie ma przyszlosci.Jezeli potrafisz jezyk to dasz
      sobie rade.Ja teraz jestem w szkocji dokladnie w edynburgu i bardzo mi sie
      podoba niestey nie znam zbyt dobrze angielskiego.Wiem tylko tyle ze naucze sie
      go i tu wroce bo w Polsce mnie nic nie trzyma.Zycze Ci powodzenia i mysle ze
      bedzie dobrze.Pozdrawiam.Kasia.
    • Gość: justynka IP: 217.153.161.* 06.01.07, 16:12
      TYeraz bilet do Anglii z wszystkimi oplatami kupisz za 200 zł.Jezeli znasz jezyk
      to dasz rade bo zaraz sie zarejestrujesz adresy sa podane w Internecie i pracy
      jest pelno tylko trzeba chciec. Ja jestem rok i nie mam zamiaru wracac szybko do
      naszego kraju,poniewz tu zyje spokojniej i zarabiam 10 razy wiecej niz u nas,
      Stac mnie na wszystko NAPRAWDE.Mam piekne mieszkanie i wspaniała prace do ktorej
      lubie chodzic bo wiem ze jest godziwie oplacona. Staram sie bardzo i szanuje
      Anglikow ,ktorzy sa bardzo mili
      .Faktycznie tesknie za domem bo pochodze z licznej rodziny,ale warto sie
      poswiecic. Moja rodzina juz tez Przyjechala do Anglii i spotykamy sie .bo
      mieszkamy blisko siebie. Pozdrawiam Cie i odwagi nie zastanawiaj sie dluzej i
      nikogo nie sluchaj tylko kupuj bilet i jedz ,lepiej do mniejszej miejscowosci.bo
      tam murowane dostaniesz prace.I nie bedziesz tego załowala
    • Gość: MAGDA IP: *.brhm.adsl.virgin.net 28.02.07, 21:12
      bez urazy ale jak masz w Polsce 700 zl to albo nie masz kwalifikacji albo masz
      pecha wiec tez nie zakladaj ze nagle w UK beda kokosy. Tu trzeba miec jezyk i
      do tego twarda dupe a tez nie kazdy sie na to nastawia myslac ze popracuje w
      swietnej atmosferze zdobedzie przyjaciol i kupe szmalu + zaliczy topowe lokale.
      Prawda jest taka ze Londyn to miejsce dla ludzi ambitnych i pracowitych a nie
      dla tych ktorzy oczekuja latwej kasy i recepty na wszystki problemy
    • Gość: ALIS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 23:01
      bez urazy MAGDA, nie wiem kiedy wyjechałaś z kraju ale tutaj ludzie pracowici i
      z kwalifikacjami też zarabiają 700zł. Po Twoim "liściku" wnioskuję że należysz
      go grupy tych osób, co mają o sobie za wysokie mniemanie "mnie się udało bo
      jestem ambitna i pracowita", ale jak widzę nie masz serca dla innych ludzi.
      Trochę więcej ciepła i serdeczności a najważniejsze odrobina wsparcia i zachęty
      by i jej się udało nie kosztuje nic. A może masz obawy że gdy przyjedzie do
      Angli zarobi więcej od Ciebie?
    • Gość: siksa IP: *.nsw.bigpond.net.au 11.09.06, 11:47
      >>W Londynie można zarobić od £100 do £450 tygodniowo<<

      a co, wiecej juz nie mozna?
    • Gość: T34 IP: 206.172.35.* 11.09.06, 17:56
      Jakie sa taxy w GB?
      600Euro na tydzien to nie jest zle - 2400 na miesiac tzn 32K na rok...
    • aaqueen 07.11.06, 13:51
      Tax tygodniowy pobirany przez pracodawce i urzad podatkowy to okolo 30 funtow.
      Jesli masz mozliwosc zapisania sie do funduszu emerytalnego to obcinaja Ci
      okolo 10 na tydzien. Za dom jesli mieszkasz w wynajetym urzedy gmin odbieraja
      Ci okolo 90 miesiecznie w zaleznosci od wielkosci i miejsca gdzie sie on
      znajduje. Za pokoj platny wlascicielom jesli uda sie Tobie taki znalezc placisz
      w Londynie okolo 90 funtow/ tydzien albo 50-60 poza stolica lub okolo 500
      miesiecznie w przypadku domu. Koszty utrzymania sa duze jak na kieszen Polaka
      przyjezdzajacego do UK, ale jak sie juz zadomowisz to przy rozsadnych wydatkach
      zauwazysz, ze bedzie Cie stac na duzo; napewno na wiele wiecej niz w Polsce.
      Na "dzien dobry" przy podpisywaniu umowy o najmowanie pokoju lub domu
      wlasciciele pobieraja miesieczna kaucje za wynajem, ktora moga Ci zwrocic przy
      zakonczeniu umowy. Najczesciej podpisywane sa umowy na 6 miesiecy, a potem
      stopniowo przedluzane. Mozesz sie rowniez starac o wolny od podatku dodatek z
      Urzedu Finansowego (Inland Revenue) pozwalajacy Ci podniesc swoje dochody o
      okolo 200 funtow/miesiac gdy masz male zarobki oraz doplaty do kosztow
      mieszkania uzaleznione od Twoich dochodow. Jesli jestes jedyna dorosla osoba
      mieszkajaca w domu urzedy gmin rowniez stosuja ulgi w obliczaniu oplat za
      podatek. Wszystkie wymagane dokumenty otrzymasz droga pocztowa na adres
      pocztowy jakiego bedziesz uzywal w Wielkiej Brytanii. Aby to wszystko zyskac
      potrzebujesz jedynie poczekac na przyznanie Ci numeru ubezbiecznia spolecznego.
      (NI). Czas oczekiwania na rozmowe w sprawie jego otrzymania to okolo 30 dni.
      W ciagu 14 dni roboczych od dnia rozmowy dostaniesz list potwierdzajacy nadanie
      Ci takiego numeru, a okolo 7 dni po tym czasie otrzymujesz plastikowa karte z
      numerem i swoimi danymi osobowymi. Nadawany jest on raz na cale zycie, wiec
      jesli bys wyjechal z GB dane o Tobie pozostaja w tutejszym systemie. W
      przypadku zgubienia karty NI zglaszasz sie do najblizszego oddzialu Job Centre
      i czekasz na duplikat.
      Aby otrzymac wszelkie dodtaki musisz opierac sie na danych z wlasnych payslipow
      lub drukow P60 okreslajacych Twoj dochod roczny, wydawanych przez pracodawce w
      kwietniu kazdego roku. Rok podatkowy konczy sie w GB 5 kwietnia. Kolejny
      zaczyna 6 kwietnia i trwa do 5 kwietnia kolejnego roku kalendarzowego.

    • Gość: t35 IP: *.pai.net.pl 28.11.06, 00:12
      2400 na tydzien...ok. 120000 na rok
    • Gość: iw IP: *.server.ntli.net 13.11.06, 13:28
      niestety ten artykul zawiera wiele bledow. jednym z najbardziej razacych jest
      ten na temat wrs. rejestracja w wrs powinna nastapic po 30 dniach pracy a nie po
      3 miesiacach!
    • Gość: Aga IP: 82.211.85.* 19.07.07, 18:21
      Rejestracja powinna nastapic do 30 dni po podjeciu zatrudnienia, a nie po
      uplywie 30 dni.
    • Gość: vortex21 IP: *.server.ntli.net 27.11.06, 21:38
      podoba. Wspanialy, komunikatywny jezyk, silna waluta - sterling, ruch lewo-
      stronny czyli naturalny dla praworecznego czlowieka (prawostronny wprowadzil
      Napoleon bo sam byl mankutem).
    • Gość: kong IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.07, 19:07
      a od kiedy ruch lewostronny jest naturalny dla praworęcznych? operowanie
      drążkiem zmiany biegów lewą ręką, posługiwanie się radiem i innymi urządzeniami
      na kokpicie lewą ręką to chyba nie jest naturalne dla praworęcznego.
      rycerze jeżdżący konno (skoro odwołujesz się do napoleona) w lewej ręce
      trzymali tarczę, w prawej pikę - i zawsze "nacierali" na siebie jadąc z prawej
      strony! nie wiem co żeś za filozofię wymyślił, ale to było pudło!

      a nawiązując do tematu tego wątku - dopuki pracując w anglii bodaj nawet na
      zmywaku będzie się polakom lepiej żyło niż w rodzimej polsce to warto wyjechac
      i świata obejrzeć. języka się człowiek nauczy, lepiej zarobi, lepsze rzeczy
      kupi, dokształci się bo podróże kształcą - i jesli kiedykolwiek wróci - to
      zawsze bogatszy!
    • Gość: mimi IP: *.prenet.pl 06.01.07, 19:14
      dopuki

      koles wyjedz i sie ksztalc za granica bo masz braki ;)
    • Gość: Alis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 23:14
      Gościu szkoda, że nie mogę z Tobą pogadać choćby na skype, widzę że jesteś
      mądrą i w ogóle SUPER!!!!!!!!!!!!!!!!! osobą
    • Gość: MAGDA IP: *.brhm.adsl.virgin.net 28.02.07, 22:35
      Ales koles poplynal jejjjjj ... takie madrosci ze ho ho. I pewnie zmienianie
      biegow lewa reke tez jest takie naturalne dla praworecznej wiekszosci? jak
      rowniez osobny kran z zimna i ciepla woda i tym podobne cuda. a co do jezykow
      to celem kazdego jest komunikacja i dlatego kazdy jest komunikatywny tu sie tez
      nie popisales. jak Ci sie podoba to ekstra ale po co te wywody o Napoleonie od
      razu ????
    • d.szakal1 16.12.06, 18:42
      chyba nikt jadąc do Anglii nie myślał,że będzie tu sobie tylko mieszkał a
      pieniądze same wpływały na konto. Jeśli masz takie zdanie to dlaczego tu
      siedzisz tak długo,wróć do Polski i będziesz sobie lepiej żył. To nie jest żadna
      złośliwość z mojej strony i też nie podoba mi się wiele rzeczy w ty, kraju ale
      chcę tu zostać bo tu można normalnie żyć.A gdybyś jednak zdecydował się wrócić
      do Polski to przypomnij sobie wypowiedziane niedawno słowa naszego
      prezydenta:"Ci co wyjechali są nieudacznikami",jeśli się zdecydujesz na taki
      krok to znaczy,że można Cię za takiego nazwać,choć osobiście w to nie wierzę
      skoro jesteś tu już dwa lata to musisz sobie radzić.Pozdrów nasz wspaniały rząd!!!!
    • Gość: gosia IP: 217.153.161.* 06.01.07, 16:01
      A ja pracuje w Anglii od roku, I jestem bardzo zadowolona . Zarabiam 1200 funtow
      place za mieszkanie 250 funtow 100 funtow na zycie 100 funtow na luksusiki i
      media 50 funtow to jest 500 funtow zostaje mi 700 funtow x6,oo=4200 mog ę
      odlozyc.Nie trace pieniedzy na alkohol i papieroski ,jak robi wiekszosc
      facetow,dlatego nic nie pozostaje im z wyplaty. Dlatego tez stekaja ze jest zle.
      Wezcie sie do Roboty Uczciwej to i bedziecie mieli kase
    • Gość: m IP: *.prenet.pl 06.01.07, 18:57
      no gratuluje diety, kiedy ostatnio jadlas wedline poza granicami polski (nie
      liczac tej ktara ci sie skonczyla przywieziona z Polski)
    • aaqueen 13.01.07, 11:47
      A moze bys sie "m" najpierw zastanowil/a co piszesz? Byc moze te 100 funtow
      bylo brane pod uwage w rozrachunku tygodniowym? Za tyle mozna sobie poradzic.
      Ci, co naprawde chca liczyc nawet pensy kupowac moga tez puszki (nie koniecznie
      te ze szynka wewnatrz) a takie puszki to naprawde malo kosztuja nie liczac
      faktu, iz chyba nie sa najbardziej zdrowe. Nie wiem czy zdrowe bo nie kupuje.

      Ta-ra. ;)
    • Gość: Aga IP: 82.211.85.* 19.07.07, 18:27
      Wierze, ze mozna odlozyc, bo sama juz dawno zaczelam to robic i inwestowac. Ale
      100 funotw na zycie i nastepne 100 na luksusiki miesiecznie? O jakim zyciu i
      luksusie mowimy, bo moim zdaniem to nawet nie podstwowy poziom zycia... Nie
      oszczedzalabym kosztem jedzenia (bo to chyba masz na mysli mowiac zycie), a nie
      wierze, ze 25 na tydzien to wystrczajaco...
    • raveness1 06.01.07, 16:25
      Niewiarygodne jest, ze niektorzy zanim jeszcze gdziekolwiek wyjada to juz
      licza, przeliczaja, dodaja, mnoza na miesiace, lata itd. ile to oni zarobia, a
      ile przywiaza, a ile wsadza w skarpete...
      I faktycznie, tacy sa Polacy. Kiedy czlowiek wyjezdza za granice i dzwoni po
      raz pierwszy do Polski do swoich znajomkow, to pierwsze pytanie zawsze
      jest "Ile wyciagsz na tydzien????????!!!!!!!!"
      Zalosne, ze nikt nie zapyta o to jak mieszkasz, jacy sa ludzie, otoczenie, jak
      ci odpowiada klimat...
      Ale co tu sie rozpisywac. Gadal dziad do obrazu.
    • aaqueen 13.01.07, 11:41
      Precisely. ;) Najpierw niech wjada, rozejrza sie i przekonaja na wlasnej skorze
      co i jak. Gdybaniem niczego sie nie zalatwi, a chyba nie zawsze to co sie
      zaklada sprawdza sie na miejscu, czyz nie? Najlepsze sa historie zwiazane z
      tym, iz niektorzy krytykuja od poczatku fakt, iz zarabiaja mniej niz sie
      spodziwali. Najpierw niech sie wykaza pracujac dobrze, a jak juz zyskaja
      zaufanie pracodawcy beda mogli domagac sie poprawy plac. Chyba, ze pracodawca
      sam im taka podwyzke zaproponuje obserwujac postepy. :)

      Pozdrowionka
    • Gość: gazeta.pl IP: *.chello.pl 24.01.07, 18:22
      Szukam pracy w Anglii na stanowisko pakowacz, moze byc pakowanie zywnosci,metkowanie.jestem zainteresowana i chetna na wyjazd do pracy. Jestam osoba ambitna -rzetelna- solidna -dokładną jezyk znam slabo ale mam motywacje i checi do pracy zdabywanie doswiadczen zawodowych. czy jest jakos szanca na wyjaz i prace??? co mam zrobic zeby legalnie wyjechac????
    • aralka15 31.01.07, 12:41
      Prosze o kontakt. Ania
    • Gość: Anna IP: *.chello.pl 01.02.07, 14:43
      Marcin siedzisz tam od 2 lat i jest ci zle, przyjedz do Polski. Rynek pracy
      czeka na ciebie.
    • Gość: olo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 00:42
      Jest jakis sens wyjazdu do uk jesli sie slabo zna jezyk angielski nie ma sie
      zagwarantowanej pracy, jedyne co jest pewne to to że bedzie gdzie sie mialo
      spac i przyjaciele pomoga poszukac pracy
    • Gość: Mateusz IP: *.75.59.234.brzesko59.ptc.PL 19.02.07, 10:22
      Widze ze większość was jest na pozytywnie nastawiona do pracy za ganicą naszego
      kochanego kraju:P;) to tak jak ja chętnie bym gdzieś z tond uciekł!!!!!... tylko
      nie ma punktu zaczepienia... jakby kogoś interesowało, i chciał mi pomóż... to
      jestem dobrym kierowca z doświadczeniem, z wykrztałcenia technik-mechanik,
      pracuje w w budownictwie, podejmę się niemal kazdej pracy...
      (operatywny,odpowiedzialny,tolerancyjny,z poczuciem humoru) mtive@wp.pl
    • Gość: marcin IP: *.in-addr.btopenworld.com 23.02.07, 13:08
      jezeli utrzymanie w londynie jest takie drogie to co ty tu robisz pajacu jedz
      do polski i pracuj miesiac za 1000zl jezeli jestes z wiekszego miasta to wtedy
      sie zastanów który kraj jest lepszy to jezeli niejestes wstanie sie tu utrzymac
      to bierz om i do roboty
    • Gość: mv IP: *.chello.pl 25.02.07, 00:31
      Dzień dobry. Powiem wam moi drodzy co ja o ty, wszystkim myślę. Siedzę sobie w
      Warszawie i wcale źle nie zarabiam. Robię to co lubię i czuję się potrzebny.
      Kwoty nie podam ale uwierzcie mi - jest naprawdę bardzo dobrze. Mieszkam w
      Warszawie od 20 lat. Nigdy tej "wioski" nie lubiłem i cały tutejszy bałagan
      budzi we mnie odruch wymiotny. Niestety mam tu rodziców, o których myślę
      opiekuńczo chcąc im zapewnić zacny komfort życia, bo zostali przez naszą Polską
      rzeczywistość zepchnięci pod kreskę. Szereg drobnych faktów dotyczących
      uzyskania dobrze płatnej pracy w Polsce prowadzi w efekcie do wyeksploatowania
      organizmu w szybkim czasie. Bo szukanie dobrze płatnej pracy to też praca.
      Pracodawcy ogłaszają w mediach, że praca jest w Polsce. To oczywiście jest
      prawda. Prawda za 1000 do 1500 PLN. Ale to biedna prawda o zarobkach z przed co
      najmniej 10 lat, bo wtedy to mogła być średnia krajowa. Dziś Polska jest w EU i
      uważam osobiście, że nie można traktować zarobków w skali jednego kraju tylko w
      skali całej Europy. Zatem uważam, że godna płaca to kwota rzędu 8000 PLN w
      warunkach Warszawskich na miesiąc. Taka średnia. Wiem ile się zarabia w
      Warszawie będąc po studiach i mając doświadczenie w jakiejś wziętej branży.
      Ludzie nie mówią o tym oficjalnie ale pensja 14000 miesięcznie to raczej norma.
      Handlowiec w banku udzielający kredytów zarabia około 22000 podstawa + dodatki z
      procentu od udzielonych kredytów. Dyrektor działu reklamy w dobrej "agencji"
      reklamowej zarabia około 18000 miesięcznie. To i tak mało, bo wiem że można
      wyciągnąć nawet 30000. To są stawki europejskie. Nie przesadzam i może to
      wzbudzić w was oburzenie. Pewnie wiecie, że młodzi często stoją w długich
      kolejkach do kastingów na ul. Chełmskiej aby zagrać w jakiejś reklamie. Za jeden
      trafiony występ można zgarnąć około 12000. Wielu z Polaków ma jednak nie dużą
      siłę przebicia w tym kraju i nie ma okazji wykazać się jako dyrektor, zastępca
      szafa działu handlowego czy architekt prowadzący biura projektowego. Kontakty w
      Polsce to pierwsza umiejętność. Niestety. To wada wrodzona POLAKÓW. Masz
      znajomości - masz dobrą pracę. Dlatego wielu z nas wyjeżdżając za granicę liczy
      na NOWY start. Sprawiedliwy. Normalny. Nie skorumpowany. Nie po znajomości.
      Wierzymy w to, że jeśli się wykażemy - np. w UK to damy radę. I tak faktycznie
      jest. Pracowici Polacy są poszukiwani. Praktycznie w każdej branży. Ale są też
      Polacy, którzy nam wśród innych narodów świata obecnych na ulicach Londynu psują
      opinię. Morderstwa, pobicia, oszustwa, pijaństwo, handel narkotyków, kradzieże
      to codzienność w Londynie. O tym też nikt nie mówi, że to Polacy Polakom gotują
      taki los i innym ludziom. Mój kumpel ostatnio kupił komputer od jakiegoś ciula z
      Polski, miał być to używany komputer - laptop. Umówione spotkanie na parkingu,
      samochód, bagażnik - towar jest - kasa - moment nieuwagi - w domu okazało się,
      że kupił książki. Bo w pudełku nie było laptopa, którego jeszcze na parkingu sam
      oglądał. Budowlańcy - też nie wszyscy są ok. Piją alkohol na potęgę. Sam
      widziałem człowieka, który zostawił rodzinę w Polsce aby zapewnić tej rodzinie
      byt w Łomży. Zamiast pracować straszył angoli mafią z Rosji a za wyłudzoną kasę
      zapijał się w pokoju lejąc i srając do szafy kolegi. Kolejnego dnia nic nie
      pamiętał. Inny znowu jest brygadzistą na budowie. Taki byk - nadaje się. Ale po
      pracy łazi z nową dziewczyną oferując trawę i sprzedaje kradzione zegarki innym
      Polakom. Taki domokrążca. Jak będziecie w Londynie idźcie się na bazar pod
      stadionem Wembley. Niedziela to dzień Polaków. Jak na stadionie. Filmy
      przegrywane w kinie kamerą i tłumaczone jak ostatni chłam. 4 filmy w jednym .
      Pirackie płyty, ciuch landy itp. To żenujące. Niektórzy naprawdę potrafią nam
      zaszkodzić. Uczciwi ludzie pracują na szacunek a nasi rodacy to w sekundę
      potrafią zrujnować. Dlatego jak przechadzam się ulicami Londynu - unikam
      kontaktu z Polakami. Jednak namawiam dobrych ludzi do odnalezienia się w UK. To
      wspaniała wyspa z multi możliwościami. Wszystko co piszecie o zarobkach i podaje
      gazeta to prawda. Tylko na takie pieniądze trzeba uczciwie pracować. Nie
      przyprowadzajcie Polski na wyspę. Ja odnalazłem mimo tego co miałem w Warszawie
      wielką wolność na wyspie. Oddech. Porządek. Jest inaczej co w moim wypadku
      oznacza lepiej. Zarabiam o wiele mniej teraz ale cieszę się, że mogę brnąć do
      przodu z całym światem w wyspiarskim krwiobiegu. Tu cały świat się do siebie
      uśmiecha. To mądry kraj i budują go mądrzy ludzie, cokolwiek o nich powiecie.
      Dlatego uważam, że skoro jest nam dane być tu gośćmi to szanujmy to. Bez
      zwracania szczególnej uwagi na to kto ile zarabia i kto gdzie mieszka. Bo nikogo
      to nie obchodzi. Tu się jest człowiekiem. Polska niestety mimo swojej "bogatej"
      oferty jeszcze bardzo długo będzie goniła inne kraje Europy. pozdrawiam.
    • Gość: Alis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 23:47
      Dzień dobry mv. Twoje słowa to jak balsam na moją duszę. Bardzo przyjemnie było
      czytać to co miałeś lub miałaś do powiedzenia o Polakach. Szanuję Twoje poglądy
      i obyś nigdy ich nie mienił/a. Jesteś wzorem dla innych na obczyźnie.Powodzenia.
    • Gość: miroo IP: *.pol.akademiki.lublin.pl 02.03.07, 15:13
      Jak dla mnie ten artykul nic nie wnosi, to tak jakby opisac ze w afryce zarabia
      sie miliony, jeden wielki kit.
    • Gość: heja IP: *.server.ntli.net 03.03.07, 02:40
      wszystko super tylko ze !! - zarabjajac 5,50 nie stac Ci na nic wiecej niz na
      jedzenie i na mieszkanie a dokładnie pokój. Mieszkam 100km od Londynu a byłem
      tam tylko raz na wycieczce , bo poprostu nie stac mnie zeby tam jechac
      ponownie. Przy takich zarobkach zyje sie z dnia na dzien, jesli chcesz odlozyc
      jakies pieniadze musisz z czegos zrezygowac , to darowałem sobie kupowanie
      ciuchów, lubie dobre jedzenie i pojechałem tez na weekend do hiszpanii, ale to
      wszystko kosztem tego ze po 7 miesiacach pobytu , nie kupuje praktycznie nic do
      ubrania poza bielizna i jakimis tanimi ciuchami z primarku. Widze ludzi ,
      ktorzy sa tu juz dlugo , każdy mowi ze tu jest przyszlosc , ale to sa tylko
      slowa , tak naprawde to jest tragiczne ze trzeba wyjechac z Polski , zeby Cie
      bylo stac na jedzenie i mieszkanie ( bo jak masz tu prace , to zycie nie jest
      takim bolem jak w Polsce) , mozesz tez kupowac ciuchy , ale wtedy zarabiajac
      5,50 , z tygodniowej wyplaty nie zostaje Ci nic.
      5,50 na poczatek - tak naprawde ta stawka zaczyna dominowac , bo pracodawcy
      widza ze jest duzo chetnych do pracy , to dlaczego nie maja tego wykorzystac i
      placic wiecej.
    • Gość: Martyna IP: 82.211.85.* 19.07.07, 18:38
      Od najnizszych stawek sie zaczyna. Jesli znasz perfekt jezyk i podniesiesz
      kwalifikacje lub odpowiednio zaprezentuesz swoj dyplom z Polski, na pewno
      bedziesz mogl zyc na przyzwoitym poziomie. Czasem zabiera to troche czasu, ale
      i w Polsce do niczego szybko sie nie dochodzi. Po 6 latach tutaj, moge
      powiedziec, ze jestem bardzo zadowolona, mieszkam na swoim, mam dobra prace.
      Jestem gotowa miec tutaj dzieci i spokojnie przejsc na macierzynskie na rok
      (nawet jesli nie jest super platne), bo maz tez jest tutaj kilka ladnych lat i
      bedzie mnie wspieral. Najwazniejsze, to nie czuc, ze nie dogadasz sie w jakiejs
      sprawie lub czegos nie zalatwisz. Swiadomosc, ze jestes biegly/la w jezyku
      kraju, w ktorym mieszkasz, jest, moim zdaniem, niezbedna do normalnego
      funkcjonowania. Jednak wielu obcokrajowcow uwaza, ze moze sprawe jezyka pominac
      i stad wykorzystywania...
    • kasia-kapusta 19.03.07, 18:51
      hej zamierzam wyjechać do Angli i zacząc tam nowe życie potrzebuje kogoś
      pomocy? napiszcie od czego sie zabrać by zorganizowć ten wyjazd? gdzi eszukać
      pracy,gdy słabo sie zna język angielski?
    • Gość: PawcioUK IP: *.sol2.cable.ntl.com 21.10.07, 16:07
      Witam> Napewno nie pchaj sie w Londyn tam juz nie ma pracy.
      Jesli chcesz dowiedziec sie czegos wiecej z checia pomoge.
      Moje gg 4370727
      Pozdrawiam Pawel
    • Gość: maro IP: *.centertel.pl 23.03.07, 22:06
      brawo za wyśmienitą ortografie.
      A tak na poważnie to nie rozumie jednej rzeczy,dlaczego każdy jeden polak
      jadący za chlebem do anglii pcha się jak mucha do gó...na do londynu.Przecież
      logiczne jest,że im nas tam więcej,tym gorzej o godziwą dobrych zarobków
      pracę.Wiem coś o tym,bo mieszkałem w anglii 2 lata,ale pracy szukałem(i
      znalazłem) poza jego terytorium Haywards heath,Brighton,Worthing.
    • Gość: Honia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 22:04
      Troszke sciemnaicie, watpie by ktos sie utrzymal w Angli za 150 funtow
      tygodniowo, nierozumiem tego ze praca dla osob od 18-22 roku zycia za 4.5 funta
      to jest stanowczo za malo, wykorzystywanie mlodych? No i jeszcze jedna wazna
      rzecz to co piszecie to propozycja nie legalnej pracy ;> no comment. szukam
      pracy teraz ale na normalnych warunkach. I mam nadzieje ze nikt sie nie
      nabierze na prace w Tesco bo wykorzystuja tam pracownikow.
    • korkix78 26.03.07, 01:02
      > Troszke sciemnaicie, watpie by ktos sie utrzymal w Angli za 150 funtow

      W Anglii ? A co w tym, trudnego ?
      Chyba, ze dla Ciebie skromnym utrzymaniem sie (o takim tu mowa) to jadanie
      kawioru co 3 dzien, palenie trzech paczek papierosow dziennie i jedna planta
      panienka dziennie.

      Chyba, ze cala Anglie traktujesz na Rowni z Londynem, tj jest to rownoznaczne z
      rozumowaniem, zakladajacym, ze zarabianie 1500 zlotych brutto w Wa-wie
      mieszkajac w centrum Warszawy i zarabiac tyle samo w niwielkim miasteczku na
      Podlasiu to zupelnie to samo, jesli chodzi o jakosc zycia.

      A napisano wyraznie:

      "Na skromne życie w Londynie potrzeba ok. 150 funtów tygodniowo, z czego połowa
      to zwykle koszty utrzymania. Druga połowa to wydatki na jedzenie, środki
      higieniczne i przejazdy"

      150 funtow na tydzien (cvzyli 600 na miesiac) wystarczy by SKROMNIE utrzymac
      sie w Anglii. Skromnie nie znaczy glodowo (!!!).
      Nie wiem precyzyjnie ile osobiscie wydaje tygodniowo, ale chyba tylko troszke
      wiecej.

      Roznica jest nieco wieksza, jesli akurat w danym miesiacu wezme urlop w Paryzu,
      Portugalii lub zrobie wieksze zakupy, beda co 3 dzien poruszal sie taksowka ale
      coz z tego. Urlop na Zachodzie europy + mocarne zakupy nie rowna sie z
      perspektywy przecietnego Polaka ze skromym zyciem, a o takim tu mowa.


      > w Tesco bo wykorzystuja tam pracownikow.

      W jaki sposob ?

      --
      Wasz KorkiX (Zem)
    • korkix78 26.03.07, 01:08

      Eh..zapomnialem dodac konkluzji :

      Wydaje mi sie raczej dosc prawdopodobnie, zeby za 150 funtow na tydzien
      utrzymac sie SKROMNIE w Londynie, choc owszem, to wyliczenie 'na styk'.

      Ale watpliwosci juz nie mam, ze jest to mozliwe w niemal kazdym innym miejscu w
      Anglii, poza Londynem.

      Chyba, ze dla kogos w ramach okreslenia "Skromnie" miesci sie np niezbedne
      zaoszczedzenie kwoty X na miesiac, coparodniowe wyjscie do restauracji, kina,
      opery, teatru, i 2 wycieczki na drugi koniec wyspy- wowczas jest to
      nieporozumienie, i pomieszanie pojec "skromnie" z "na przyzwoitym poziomie +
      odlozyc"

      Kropeczka.


      --
      Wasz KorkiX (Zem)
    • Gość: darek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.03.07, 14:46
      JA TERAZ SZUKAM PRACY W ANGLI ALE JAK TO ZROBIC GDZIE SIE ZGLOSIC ZEBY NIE
      ZOSTAC OSZUKANYM.....POMOCYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY
    • Gość: wioletta IP: *.lom.netster.pl 30.03.07, 20:39
      Kazdy kraj ma swoja własną kulturę i należy to uszanować.Ciężkie życie jest
      wszędzie dla każdego kto jest obcokrajowcem.Jeśi wybieramy sie do pracy za
      granice ,to jest to nasz własny wybór.Nikt nie jest zmuszany.Chcąc polepszyć
      sobie byt trzeba ciężko pracowac.Anglia jest krajem gdzie Polak może zarobić
      wiecej niż we własnym kraju.Zależy tylko w jakim konkretnie celu Polak tam
      jedzie (pracować czy się bawić?)Wiele osób pozostawia rodziny by na chleb
      zarobić,wielu je potem pozostawia bez środków do życia.Sami sobie będąc wśród
      swoich na obczyznie nie pomagaja(Polak za granicą to dla Polaka wróg a nie
      przyjaciel)A to napewno nie jest winna temu Anglia.
    • Gość: kasia 25 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 12:43
      Pracowalam w Wielkiej Brytanii przez 6 miesiecy ,a dokladnie w
      Edinburgu.Praca byla ciezka, nie dawala mi takich dochodow na jakie liczylam .
      Pracowalam w hotelu .Strasznie wykorzystuja tam ludzi...
    • Gość: KASIA 25 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 12:48
      Mysle jednak ze warto wyjezdzac zarabiac za granica bo jak zmienilam tam prace
      to nie bylo juz tak ciezko .Wiec wyjezdzajcie ludzie za granice bo tu w naszej
      kochanej POOLSCE NIE MA CZEGO SZUKAC !
    • Gość: cezarpost IP: *.beta.furrynet.org 02.05.07, 14:08
      cezarpost@yahoo.com To co jest napisane to przesada.Koszty utrzymania w
      Londynie to tygodniowo 70 funtow i to w pierwszej lub drugiej strefie.Za pokoj
      zaplacimy okolo 55 funtow,a za 15 funtow tygodniowo mozna spokojnie zjesc i
      wypic.No oczywiscie,ze mozna wydac wiecej i jesc w restauracji.Zalezy w jakim
      celu sie przyjechalo.
    • Gość: jola IP: *.lns4-c12.dsl.pol.co.uk 26.05.07, 23:29
      Oj Cezar cos Ci sie nie zgadza w tych rachunkach 70funtow? A gdzie masz
      przejazdy do tego mieszkania na peryferiach za 55f tygodniowo?Jak juz bedziesz
      kupowal bilecik to nie zapomnij o strefach!!Taaak *:-)) zjesc i wypic ....no, no
      ciekawe co;sucharki i mleko? przez 7 dni ciezkiej (zazwyczaj) pracy! Taniutko
      to 100wa na tydzien,bez luksusów.Pozdrawiam.
    • Gość: Aga IP: 82.211.85.* 19.07.07, 18:45
      Pierwsza czy druga sterfa za 55 funtow? Ile osob w tym pokoju i jaki jego
      rozmiar? Ciekawa tez jestem ile osob w mieszkaniu... 15 funtow na jedzenie
      tygodniowo? No to juz przesada! Ty sie chcesz czlowieku rozchorowac?
    • Gość: Wlol IP: *.centertel.pl 17.05.07, 21:54
      Wie ktoś czy w Anglii lub gdziekolwiek za granicą przyjmą do pracy 16 latka ?? W
      sierpniu koncze 17 lat... Jak tak to do jakiej pracy i czy wynagrodzenie bedzie
      to samo, a i w wjakich krajach najszybciej przyjmuja ??? Z gory thx za odp
    • Gość: alex IP: *.zaodrze.punkt.pl 31.05.07, 10:31
      To bzdura ze koszty utrzymania w Wielkiej Brytani sa drogie,moj brat wyjechal
      tam do pracy ze swoja dziwczyna na pol roku a siedzi tam juz dwa lata i nie ma
      zamiaru wracac do Polski.Wzial tam slub niedawno urodzil im sie dzidzius i tlko
      on pracuje na utrzymanie rodziny i na wszystko ich stac,podkreslam,ze brat moj
      nie skonczyl studiow i nie posiada zadnych kwalifikacji.W Polsce to jest nie
      mozliwe,dlatego ja tez na pewno wyjade i zachecam do tego kazdego kto ma dosyc
      bidowania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Smutek IP: *.aster.pl 31.05.07, 15:57
      Wraz z bliską osobą poszedłem do firmy organizującej wyjazdy i pracę w Anglii.
      Mieszcząca się przy placu Teatralnym w Warszawie firma "Flame",
      z zewnątrz oszkolny budynek z lustrzanymi szybami w których można się przejrzeć.
      Weszliśmy do wewnątrz , wyglądało to jeszcze lepiej , dywany i nowoczesne meble , obrazy i flaga angielska .
      Pracownica schludnie ubrana miło nas przywitała , zapytała czego szukamy i od razu oznajmiła że zostały dwa ostatnie miejsca pracy.
      Przeszliśmy do bocznego pomieszczenia ze stołem i krzesłami gdzie została omówiona z grubsza praca jaka nas czeka. Potem przyniosła umowę i warunki pracy w firmie składającej meble .Zaczeła sprawdzać naszą znajomość języka angielskiego chociaż nie była wymagana do takiej pracy (wystarczały podstawy).

      Umowa którą nam przedstawiła była w jednej części po polsku a reszta po anglielsku.Trochę mnie ten fakt zdziwił bo przecież każdy powinien wiedzieć co podpisuje i jak w polsce można podpisywać taką mieszaną umowę ? Rozumiem gdyby chodziło o tłumaczenie umowy , natomiast mieliśmy tutaj do czynienia z mixem.
      Podane były opłaty jakie musimy wnieść żeby wyjechać do Anglii, było tego naprawde sporo począwszy od przejazdu autokarem ok. 300-400 zł (oczywiście podane w Funtach, trzeba znać kurs i mieć kalkulator żeby obliczyć ),koszty zakwaterowania też kilkaset złotych za pierwszy tydzień , jakieś ubezpieczenia i inne pierdoły .Łącznie mieściło sie to w przedziale 1-2 tyś złotych jakie musimy wnieść żeby podjąć się pracy . Sama praca była nisko płatna za najniższą możliwą stawkę godzinową .
      Zarobki mięsięczne mieściły się w zakresie 2,5 - 3 tyś zł
      Miesieczne zakwaterowanie kosztowało około 1,2 tyś zł
      Dojazdy do pracy również jakaś tam dodatkowa opłata
      Należy doliczyć koszty życia (jedzenie, ubranie,środki czystości,opłaty za prąd , gaz i wodę )
      Dopiero po 2-3 miesiącach pracy zwróci się wniesiony zadatek na mieszkanie i przejazd do Anglii przy mocnym zaciśnięciu pasa.
      Oczywiście praca niepewna bo w każdej chwili może nas zwolnić pracodawca albo sami zrezygnujemy gdy będzie za trudna.Koszty przejazdu zawyżone bo po co się męczyć kilkadziesiąt godzin w autokarze jeżeli można samolotem w kilka godzin za połowę tej ceny dolecieć.
      Mieszkanie wynajmowane na kilka miesięcy i nie można było z niego zrezygnować , nawet gdy w okolicy były oferty o połowę tańsze lub gdybyśmy byli zmuszeni mieszkać z nieprzyjemnymi współlokatorami.

      W umowie było sformułowanie napisane po angielsku że nie będziemy mogli skarżyć pośrednika jakim jest Flame do polskiego sądu.Dość nietypowe sformułowanie narzucające na myśl od razu krętactwo firmy.Która firma boi się sądów ?
      Na koniec nie pozwolono nam wziąść umowy do tłumaczenia , bo powiedziano nam że to są dokumenty firmowe i firma ich nie udostępnia. A przecież każdą umowę należy w spokoju przemyśleć , bo wiąże się z zobowiązaniami.I całą powinno się w spokoju przeczytać ze szczegółami , zamiast być popędzanym obietnicą ostatnich miejsc jakie zostały ! i pytaniami czy już sie zdecydowaliśmy - po 15 minutach to stanowczo za krótko.

      Z forum internetowego po powrocie do domu wyczytaliśmy że większość osób ostrzega przed tą firmą która nie wywiązuje się ze swoich obietnic. Ludzie są zwalniani już po miesiącu bo nie wyrabiają narzuconych norm przez angielską firmę.Ludzie tam jadą z nadzieją na marne zyski a pozostają z długami.
      Jak widać takie firmy bogacą się wykorzystując naszą naiwność i zawyżając wszelkie opłaty związane z podjęciem pracy . To się dopiero nazywa wyzysk.

      Kolejnym razem osoba z mojej rodziny poleciała samolotem do Anglii gdzie już od pewnego czasu przebywają znajomi z rodziny.
      Zadzwoniła na dzień przed wylotem że będzie w Anglii szukać pracy . Nikt po nią nie wyszedł na dworzec lotniczy , czekała na ławce a gdy zrobiło się ciemno musiała wyjść i gdzieś przenocować , spała w jakimś opuszczonym budynku.
      Następnego dnia wreszcie dodzwoniła się do znajomych z rodziny , tłumaczyli się banalnie - brakiem czasu.
      Brak czasu w nocy ? Niesłychane !
      Poprosiła o możliwość zatrzymania się u nich do czasu znalezienia mieszkania , a że był weekend oprowadzili ją po mieście . Musiała nosić ciężki plecak bo stwierdzili że może jej coś zginąć w wynajętym mieszkaniu.
      Następnego dnia zaprowadzili ją na dworzec i wykupili jej bilet powrotny .
      Dobrze że pozwolili jej przenocować do poniedziałku , nie było możliwości znalezienia pracy ani lokalu do wynajęcia . Zagubiona nie wiedziała gdzie ma szukać pomocy , bo bliscy ją zbywali i wybijali jej z głowy jakiekolwiek pomysły

      Wynika z tego że polacy są zawistni i nie chcą pomóc nawet najbliższej rodzinie .
      Do tego chwalili się jak im wspaniale się żyje i ile zarabiają tam.
      Bali się tego że znajdzie lepszą pracę i uda się jej więcej zarobić ?
      Że życie będzie miała lepiej ułożone ? , naprawde to smutne co zrobili.
      Specjalnie zwolniła się z pracy w której pracowała po 10 godzin dziennie , myślała że będzie lepiej , a tu bliscy załatwili ją w taki sposób .

      Odradzam jazdę w ciemno bez zapewnionej pracy
      Trzeba mieć zawsze jakiś plan awaryjny.
      Oraz stanowczo zastanowić się przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy .
      Ona była napaleńcem który za wszelką cenę chciał się wyrwać z tego kraju , niestety wpadła z deszczu pod rynne i chyba dopiero teraz przeszło jej.
      Należy liczyć na siebie bo niektórzy są naprawdę wredni !
    • Gość: Lamia IP: *.bb.sky.com 10.07.07, 12:27
      Drogi Smutku,
      Zgodze sie - firma Flame wyglada na klasycznego kretacza. Pierwszym sygnalem
      powinna byc wysokosc proponowanych przez nich zarobkow - zadne legalne normy ich
      nie wyjasniaja. 2.5 tys to ok £450. Nawet jesli ta suma jest juz po odliczeniu
      podatkow, to i tak nie gra. Najnizsza godzinowa stawka - £5.3, - max 20% na tax
      i NHS = 4.24, czyli placa za 106 godzin. Norma w Anglii to 35h tygodniowo x52
      tyg w roku i /12 miesiecy w roku = przecietnie 151 godzin roboczych w miesiacu.
      Wniosek: placa za 2/3 etatu. Minimalne zarobki brutto w Anglii to £800, netto -
      ok 640. Cokolwiek nizej - i albo nie gwarantuja pelnego etatu, albo za niego nie
      placa.
      Jesli chcesz znalezc prace w Anglii: nie jedz do samego Londynu, ale raczaj
      stawiaj na obrzeza. Znajomi wlasnie w ciagu tygodnia znalezli prace w Stratford.
      Jesli znasz angielski przyzwoicie, ale nie masz specjalnych kwalifikacji, moze
      lotnisko? Stansted i Luton ostatnio poszukiwaly osob do obslugi naziemnej,
      Ryanair ciagle szuka zalogi pokladowej.
      Kolejna praktyczna uwaga: we dwoje lepiej, i to nie tylko razniej, ale i taniej.
      Wydajemy z mezem ok £150 miesiecznie na jedzenie, bez zaciskania pasa, ja mam
      celiakie (nietolerancje na gluten) - moje jedzenie nie jest najtansze - i anemie
      - wiec jemy sporo zieleniny, maz jest fanem pilki, wiec piwko do meczyku tez
      obowiazkowe - z tym, ze tylko do meczykow weekendowych, taka mamy zasade. Da sie
      - uwierz, ALE nie, jesli jedziesz na paczkowanych obrzydlistwach ready to eat
      albo do podgrzania w mikrofali, to wlasnie na tym traci sie majatek. Oboje
      lubimy pichcic wiec posilki sa zawsze domowe.
      Hmm, Twoja opowiesc o rodzinie i znajomej nieco mnie zbila z tropu. Zgodze sie,
      ze generalna zasada to Polak Polakowi wilkiem, ale raczej na poziomie
      konkurencji niewykwalifikowanej sily roboczej bez znajomosci jezyka, po prostu
      na nich zeruja... Rodzina natomiast to przeciez, niezaleznie od okolicznosci,
      inna para kaloszy. Wniosek jest taki: znajoma 'przegarowala'. Przepraszam, za
      to, co napisze, ale jesli nie mieszkasz na Wyspach, to tego nie doswiadczyles.
      Na pierwszym urlopie w Polsce nie odwiedzaja Cie zupelnie przypadkiem dawno nie
      widziane kolezanki z podstawowki, wyznajac przy trzeciej herbatce jakie to
      sanieszczesliwe w pracy i malzenstwie, nie czujesz presji rodziny 'a moze
      znalazlbys cos dla Jolki/Ryska (niepotrzebne skreslic), on/a sie tu tak
      meczy...', nie dostajesz maili od kumpli ze studiow z pytankiem co slychac, a
      juz w drugiej linijce: przenocuj, znajdz prace i pozycz kase na start... Nie
      zrozum mnie zle, z checia pomagam, ale po tym, jak super znajomosc jezyka
      angielskiego mojego szwagra okazala sie niemoznoscia przedstawienia sie bez
      zrobienia bledu (szukal pracy miesiac, mieszkajac w tym czasie na materacu w
      naszej sypialni, nie musze wyjasniac jak wplynelo to na nasze pozycie malzenskie
      tudziez jego brak), po tym, jak znajomi kolezanki ze studiow szukajac pracy
      wakacyjnej zamiast tygodnia, koczowali w naszym kuchnio-salonie (plan otwarty)
      przez miesiac, spiac do poludnia, nie placac ani grosza, ale tez nawet nie
      poczestowali nas chocby domowym ciastem przywiezionym z domu (wodke tez wypili
      sami, nie, zebym byla fanka, ale siedziec razem ze wszystkimi mieszkancami przed
      telewizorem i obalac butelke we dwojke!) jednoczesnie dowolnie czestujac sie
      zapasami w kuchni oraz po kilku innych, rownie barwnych incydentach podchodze
      do sprawy sceptycznie.
      Wracajac do opisanej przez Ciebie sprawy - znajoma zadzwonila w przeddzien
      wyjazdu - dlaczego tak pozno? Na pewno tak powaznej decyzji nie podjela z dnia
      na dzien. Ja nie odbieram znajomych z lotniska, rodzine, ktora przyjezdza na
      urlop i owszem, ale jak ktos chce tu mieszkac, to chyba potrafi kupic sobie
      bilet do centrum? Przed przyjazdem podaje im moj dokladny adres - z kodem
      pocztowym, numer komorki i opis dojazdu coachem z lotniska do Stratford (gdzie
      kupic bilet, ile to kosztuje, gdzie znajduje sie postoj, gdzie wysiasc). Do
      Stratford mam pol godziny - do 45 min w zaleznosci od pory dnia, moge odebrac.
      Znajoma przyjechala w nocy - niestety, w nocy akurat to cudowna komunikacja w
      Anglii jest powaznie ograniczona, nawet w Londynie. Zreszta - spora czesc
      Polakow w nocy pracuje - w pubach, w Tesco itd. Moze byli w pracy? Nie rozumiem
      motywu z plecakiem - mieszkali w jakims squadzie (mieszka tyle ludzi, ile
      podloga pomiesci)? Dlaczego z nimi nie porozmawiala, dlaczego z nimi sie nie
      umowila wczesniej, chyba o przenocowanie nie poprosila na miejscu? Jesli tak, to
      w sumie miala szczescie, ze jej bilet powrotny wykupili (sama nie miala?). Jak
      mozna tak na wariata jechac, tego nie rozumiem. Bez jezyka, pieniedzy,
      uzgodnionego planu? Nie bala sie? Nie ma wyobrazni czy z gatunku tych ptaszkow,
      co ich dobry Bog zawsze wykarmi? Przepraszam, ale nie wyobrazam sobie, aby moja
      widziana zaledwie dwa razy w zyciu kuzynka miala zadzwonic w przeddzien
      przyjazdu nie informujac mnie chyba, ze oczekuje odebrania z lotniska (gdyby mi
      powiedziala, to przeciez wyjasnilabym jej, jak sprawy stoja), juz na miejscu
      poinformowala mnie, ze chce u nas pomieszkac (bo chyba nie obgadywali tego
      wczesniej), po czym oczekiwala na wskazowki, jak znalezc prace (tu podpowiem:
      zadna sciana placzu tylko Gumtree (www.gumtree.com) - oferty rowniez w trakcie
      weekendu! - plus prasa typu Guardian, polishexpress itd).
      Uff -rozgadalam sie! Puenta niech bedzie nastepujaca -jak liczysz na czyjas
      pomoc, to precyzuj oczekiwania, stawiaj sprawe jasno i pytaj o zdanie ZANIM
      wyjedziesz. W koncu powierzasz komus swoj los - musisz mu ufac. Jak liczysz na
      siebie to musisz miec twarda d* (jak juz tu ktos wspomnial), rezerwy finansowe -
      powiedzmy £500-£700 na start i komunikatywny angielski - ale realnie
      komunikatywny! nie 'uczylem sie w liceum, a to moj pierwszy wyjazd za granice'.
      Ja niemieckiego tez sie uczylam w liceum, nawet mowilam w tym jezyku. Teraz, 10
      lat po maturze, bylam w Berlinie na konferencji. Bogu dzieki za angielski, bo
      bym do hotelu nie dotarla...
    • Gość: dula IP: *.streamcn.pl 16.10.07, 22:27
      Oj Kochani...nie chce mi się rozpisywać, bo jest już późno.
      Pracowałam kiedyś dla firmy Options Employment - firmy matki spółki Flame.
      Niestety nie pozwolono mi nigdy pojechać do Anglii, zeby zobaczyć, gdzie tak
      naprawdę wysyłamy Polaków. Słyszałam tylko niepochlebne historie. W końcu
      wywalili mojego szefa, więc miałam do czynienia z samym Zarządem - i zresztą z
      szefem obecnego Flame Polska.
      Wszyscy to oszuści! Wyzysk wyzysk i jeszcze raz wyzysk!
      Praca dla Options była dla mnie wielkim przeżyciem i bardzo niepochlebnymi
      kilkoma miesiącami w moim życiorysie.
      Po zapoznaniu się z wielkimi zarządzającymi Flame i Options miałam wrażenie, ze
      wszyscy to recydywiści.
      Polacy! nie dajcie się oszukać! Flame po prostu chce na Was zarobić ile się da i
      to bez skrupułów. Nie dajcie się, bo będziecie żałować.
      Bardzo przestrzegam przed firmą Flame!
    • Gość: były pracownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 13:40
      Chcesz wiedziec jakie są warunki pracy na Haygrove(nieopodal Ledbury)w
      Anglii??!
      Proszę...już piszę, bo niecały tydzień temu stamtąd wróciłam. Otóż na farmie
      w pokresie końca czerwca i poczatku lipca było ponad 200 osób na jednym kępingu
      przy czym trzeba wziąść pod uwagę że są dwa. Ludzi mnówstwo..zaś pracy bardzo
      mało, ponieważ truskawki zwyczajnie nie urosły-nie dojrzały-nie wysypały!
      Pierwsze 2 tyg.po przyjeździe padał deszcz zaś truskawki jak i inne owoce na
      farmie, czyli maliny i czereśnie potrzebowały słońca. Jest mnówstwo opłat: za
      karawane (tak nazywają tam domek w którym mieszkasz) płaci sie tygodniowo 35
      funtów,a warunki są okropne.
      Warunki mieszkalne
      Moj pokój był wilkości wielkiej szafy i ściany miałam na wyciągnięcie
      rąk,mieściło się tam łóżko piętrowe i szafka i było tyle miejsca żeby stanąć
      obok łóżka!!!Pozatym w oknie nie było szyby i było zamykane jakąś płytą. Za
      takie klaustrofobiczne pomieszczenie które dzieliłam jeszcze z jedna osobą
      płaciłam te 35 funtów. W karawanach nie ma łazienek .Jest jedna wspólna gdzie
      są tez kabiny prysznicowe oraz oddzielna pralnia. Warunki mieszkalne sa
      poprostu okropne i naprawde można się ząłamać siedząc ciągle w tej karawanie.
      sklep
      Najbliższy sklep jest 7 km od kempingu w miasteczku Ledbury.2 razy w tygodniu
      jeździ tam autobus z kempingu i czeka przed Tesco pół godziny aż wszyscy zrobią
      zakupy.
      Opłaty
      Na poczatku płaci się 40 funtów jednorazowo za tzw. opiekę lekarską i dowóz
      do pracy. Prawda jest taka że zanim dotrzesz do lekarza trwa to jakies 2-4 dni
      i jak bys był/była bardzo chory/a to możesz za ten czas albo wyzdrowieć albo
      już dawno umrzeć. Lekarz na wszystko ma jedna receptę- Paracetamol!
      Pozatym płacisz kaucje za karawanę na wypadek jak byś coś uszkodził/a w
      wysokości 50 funtów, które zabierają ci z 2 wypłat po 25 funtów. Oddają Ci na
      koniec jesli nic nie zniszczysz...powodzenia,bo mi pietrowe łóżko pękło o 02.00
      w nocy i kolega naprawiał je całą niedziele,bo miał wolną.
      Po 28 dniach pracy musisz tez wyrobić WRS na który wykładasz 90 funtów.
      Pozatym jedzenie tygodniowo kosztuje cie jakieś 20-30 funtów.
      Założenie konta 12 funtów ale nie zawsze. Jednym pobierają drugim nie.
      No i karawana 35 funtów tyg.
      Praca
      Najlepiej jest na wycinaniu kwiatów. Tam płacą najwięcej ok 50 funtów
      dziennie,ale tam pracuje niewiele osób( ok 30 kobiet) i kwiaty są od połowy
      czerwca do połowy lipca,potem zostaje tam 10 osób które porzadkuje tunele po
      wyciętych kwiatach. Pracuje sie po 8 -15 godzin zalezy od pogody i zamówien na
      kwiaty. Płatność akordowa, wszyscy z pola pracują razem na swoją dniówkę.
      Pozatym jest też hangar w którym pakują kwiaty i tam jest stawka godzinowa
      (5,35 za godzinę i 8 godz dziennie)W momencie gdy jest dużo kwiatów są nawet 3
      zmainy po 8godzin.
      Truskawki to najgorsza praca,ponieważ wjzer,czyli ten który sprawdza twoje
      owoce i zapisuje ilość na początku jest zazwyczaj bardzo nieprzyjemny i jakaś
      połowa twojego zbioru przez kilka pierwszych dni ląduje w koszu jako "rabbish"
      czyli śmieci. Pozatym to ciężka praca i boli kręgosłup. Zarabia sie średnio 25-
      30 funtów dzinnie n atym w okresie poczatku lipca..lepiej jest tylko w połowie
      czerwca jak jest wysyp,wtedy mozna zarobic więcej.
      Maliny to drobna zbieranina i ok. 30-40 funtów dziennie.
      Czereśnie to niby najlepsza praca ale rzadko dostępna Polakom...tam zazwyczaj
      pracują Bułgarzy którym placi sie ok.10 funtów na godz. Polacy tyle nie dostają
      nigdzie na farmie.
      Są tez prace porządkowe jak czyszczenie szklarni i tam pracują sami faceci i
      to silni. Mają 8 godzin dziennie i ok 40 funtów dniówki.
      Przerwy w pracy
      Wstajesz o godz. 4 rano bo o 4.50 masz autobus do pracy któey jedzie ok. pół
      godziny na pole. Prace rozpoczynasz o 5.30 lub 6.00.
      Są dwie przerwy: pierwsza po 2,5 godz pracy i jest to 15 minut na śniadanie, a
      druga o 12 godzinie i jest 30 minutowa.
      Na kwiatach zdarza się że pracujesz do ciemna,czyli do 22. Obowiązkowe
      wyposażenie to sterta kanapek i dużo wody!
      Wypłaty
      tzw. "payslip", czyli kwitek świadczący o twoich zarobkach otrzymujesz w każdy
      czawartek oraz pieniądze w szarej kopercie dopóki nie masz założonego konta
      czyli przez jakies 3 tyg. Potem wdrują one na konto od którego masz karte do
      bankomatu. Z tymi "payslipami" jest zawsze mnówstwo zamieszania bo są zazwyczaj
      błędy,dlatego też najlepiej jest zapisywac sobie codziennie ile sie pracowało i
      ile sie zarobiło, żeby później móc sie upomnoieć o pieniądze jeśli nastąpił
      błąd.(A następuja prawie zawsze!;)
      Pozatym....
      Dzieją się tam naprawde różne rzczy o których czasmi lepiej nie wiedzieć, bo
      można naprawde miec ochote dac stamtąd nogę i to szybko.Trzeba pamiętać że
      mieszkaja na kempingu nie tylko Polacy ale tez Bułgarzy, Ukraińcy, Słowacy i
      Łotysze. Z czego Bułgarzy uważają sie za niewiadomo kogo i bardzo wielu z nich
      jest wajzerami lub tez menadżerami co oznacza że jesteś pod nimi. Z nimi
      dogadac się możesz jedynie po angielsku i jak Cie wajzer nie polubi,a jestes
      Polakiem więc raczej tak bedzie o trzymnaj sie mocno. POWODZENIA ;) JA TAM JUZ
      NIE WRACAM.



      P.S Jeśli ktoś chciałby o cos zapytać lub porozmawiac o warunkach pracy na
      Haygrove to zapraszam...pytajcie na forum ja się odezwe lub podajcie swoje gg.
    • Gość: malina IP: 149.55.30.* 03.01.08, 15:20
      Ranyjulek...czytam ze zgroza TWoja wypowiedz, poniewaz tez bylam na
      tej farmie dobrych pare lat temu, i powiem szczerze, ze warunki byly
      o niebo lepsze od tego co opisujesz! A atmosfera a' la oboz
      studencki czy camping:)
      Ciekawe kto Angusa nauczyl takiego cwaniactwa ...moze ci ch.olerni
      Bulgarzy, ktorzy juz za 'moich czasow' panoszyli sie niesamowicie,
      szczegolnie wajzerzy. Pamietam zwlaszcza jednego matola, ktory
      czepil sie mnie od samego poczatku, chyba z powodu narodowosci
      polskiej...oni w ogole maja cos do Polakow...
      Za karawane tez sie placilo, ale wtedy byly w miare nowe, wiec ok...
      Najlepsza robota to byly maliny; zbieralismy nawet jak nie bylo
      slonca (Angole pryskali je czyms w nocy i rano...byly czerwone,
      tylko rece strasznie piekly od zbierania tego badziestwa)
      Hmmm...bardzo dobrze ze tam wiecej nie pojechalam!!!
    • Gość: Kasia IP: *.gprs.plus.pl 14.12.07, 19:25
      Oj, coś te rachuneczki faktycznie zawyżone. Spedziłam w te wakacje dwa miesiące w Edynburgu, wzięłam na start 350 funtów. 250 miesięcznie za pokój na spółke z chłopakiem (po 125 na osobę, łazienka osobna, z landlordem dzieliliśmy tylko kuchnię. Domek dośc syfiasty,ale po sprzątaniu zrobiło się przyzwoicie. Za pozostałe 225 funtów jadłam i zwiedzałam przez 5,5 tygodnia. Jedzenie kupowane oczywiście w markecie i raczej bezmięsne. Większośc produktów tańsza niż w POlsce w porównaniu do zarobków. Pracowałam w hotelu (sprzątanie apartamentów), zależy ile było pracy,ale przeciętnie wyciągałam 200 funtów tygodniowo. Na koniec pobytu wybraliśmy się na 3 dni nad Loch Ness, koszt tego wyjazdu 34 funty (spanie+autobus). W ogóle jak się zarezerwuje bilet wcześniej można pojeździc autobusami firmy megabuses za całkiem przyjemną cenę. NAwet do Londynu. Przez 8 tygodni pobytu, w tym 6 tygodni pracy zaoszczędziłam 1000 funtów. Cóż, wszystko zależy jakie ma się szczęscie i co się uważa za "skromne, godne życie".

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.