Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    "durni klienci" wasze przygody w tym temacie

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 13:27
    witam wszystkich

    Mam takie pytanie do wszystkich pracujących w usługach i handlu.
    Czy trafiają do was "durni, chamscy" klienci , którzy tworza sobie teorie
    spisku lub poprostu lubią sie kłócić ??

    Ja wiem, że klient to "Pan" bo to on płaci, ale chyba nie na wszystko można
    takiemu typowi pozwolić.

    Jakie mieliście ciekawe, śmieszne czy wręcz "straszne" sytuacje??

    Zacznę od siebie

    Pracuję w jednym z salonów sieci komórkowej i ostatnio klientka przyszła i
    powiedziała, że ktoś jej puszcza głuche sygnały, i że to pewnie operator.
    Ja się pytam w jakim celu operator miałby to robić, a ona na to, że zawsze
    musi oddzwonić jak ktoś puszcza sygnały bo to może coś ważnego.
    I finalnie stwierdziła że operator perfidnie ją na koszta naciąga, a to pewnie
    jacyś gó..arze sobie jaja robią.

    Klientka (taka stara baba co myśli, że sie na wszystkim zna i każdy musi jej
    słuchać, bo była 3 miechy w Stanach u córki) oddała tela do serwisu.
    Tel 6020 nówka wręcz, bo dopiero co miecha ma, ale coś sie z głosem powaliło i
    nie działał, po tygodniu serwis oddał i zadzwoniłem po babę.

    B -baba
    J-Ja

    B A gdzie folijki??
    J Jakie folijki?
    B No te na wyswietlaczu i na aparacie( z tyłu)
    J Nie wiem o co chodzi
    B Co za debile w tym serwisie pracują, żeby folijki zdejmować uczciwym ludziom

    No rozwaliła mnie bez mydła

    albo

    przychodzi gość i mówi:

    Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.

    albo

    zazwyczaj starsi ludzie tak mają , że phony to noszą w opakowaniu na okulary
    włożone do takiej saszetki a"la przybory toaletowe, to wkładają w drugiej
    torebki najczęsciej foliowej i dopiero normalna torba na zakupy, no koszmar.

    albo

    prosze Pana czemu to nie działa? (phon),
    ja patrzę, a z niego kapie i widzę, że w torbie reklamowej, z której został
    wyjęty na dole jakies 2 -3 cm wody

    albo

    W jakieś sieci ma Pan telefon ?
    Ja prosze pana w noki, se, motoroli różnie.

    pozdrawiam

    Prosze o wasze historie

    pozdrawiam
    _________________
    Edytor zaawansowany
    • Gość: elizka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 11:47
      Przychodzi klientka, która jakiś czas temu podpisała umowę kredytową na towar
      i mówi mi, że bank do niej dzwoni i domaga się pieniędzy. No więc tłumaczę, że
      wzięła kredyt, termin pierwszej raty minął trzy tyg. temu, więc bank się
      upomina.Ona na to, że czeka na książeczkę spłat, a że takowej nie dostała, to
      płacić nie będzie, bo nie wie gdzie, do kiedy itd. Mówię jej, że przecież
      wszystkie dane ma w umowie kredytowej, wystarczyło przeczytać. I tu mnie już
      rozbroiła tekstem: a kto mnie poinformował, że ja to muszę przeczytać? :)))
    • 15.11.06, 16:13
      Pracuję w drogerii.Kiedyś klient chciał oddać szampon przeciwłupieżowy,bo
      stwierdził,że nie zadziałał.Ludzie mierzą szerokość papieru toaletowego,a gdy
      chcą kupić szampon na pytanie:-do jakich włosów?Odpowiadają:-do moich!Bardzo
      często też pytają o sznurowadła lub rajstopy(asortyment to chemia i kosmetyki)
    • Gość: scintilla IP: 195.116.246.* 18.11.06, 03:34
      Heh ja wczoraj tez tak wypaliłam w sklepie fryzjerskim na pytanie do jakich
      włosów maska sypnęłam: do moich! Nie wiem czemu. Ale przynajmniej widać, że
      farbowane.
      A w temacie klientów...oj, pracowało się w telecentrum chwilę to się nasłuchało
      historii...Przypadek nie mój, koleżanki. Dzwoni kobieta koło 50tki na infolinię
      i mówi, że chce zamówić taksówkę. Koleżanka uprzejmie infomuje, iz klientka się
      pomyliła, bo to jest numer infolinii zupełnie nie związanej ze świadczeniem
      usług transportowych. Na co klientka, ze co z tego, ona chce zamówic taksówkę!
      No więc koleżanka tłumaczy, że nie można u nas zamówic taksówki, ponieważ nie
      świdczymy takich usług. Na co kobieta: TO DLACZEGO NA WASZYCH ULOTKACH JEST
      NAPISANE, ZEBY W RAZIE JAKICHKOLWIEK PROBLEMÓW DZWONIĆ NA INFOLINIĘ?
      No i co można takiemu klientowi powiedzieć. Dyskusja z tą pania trwała jeszcze
      10 minut, bo pani uznała, że ja oszukalismy w broszurce reklamowej :)
    • Gość: klient_wasz_pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 19:50
      Z tego co w powyższych postach napisano to wynika raczej że chamska obsługa, a
      nie durni klienci;))
    • Gość: scintilla IP: 195.116.246.* 21.11.06, 16:20
      Nie wiem, gdzie w moim poście dostrzegłeś chamstwo. Pracownik zachował się
      odpowiednio, natomiast klientka była z gatunku funkcjonalnych analfabetów i nie
      zrozumiała, iż informacja zawarta na ulotce odnosi się do konkretnej usługi a
      nie wszystkiego co możliwe.
    • Gość: bubel IP: 213.17.193.* 07.04.07, 14:17
      Moja praca polega na obsłudze ludzi..Mam z nimi codziennie kontakt..i poprostu
      uzbierałby się tomik to co dziwnego robią..
      1)Jakaś Pani (ok.45lat) podeszła do mnie i poprosiła bym ją nauczyła obsługi
      aparatu telefonicznego (taki aparat TP)..Zdarzyło mi się to drugi raz..pierwszy
      to był na wpół żywy anglik który intensywnie zwiedzał butelki z wódką w trakcie
      całego pobytu..
      2) Jakaś Pani miała ze soba ogromną torbę i chciała pojechac piętro wyżej do
      restauracji ja spokojnie radzę by pojechała windą..pani spokojnie wpakowała
      ogromną torbę i siebie do reklamy drzwi i czekała na windę (taka reklama gdzie
      z 4 stron sa drzwi) prawie umarłam ze śmiechu..
      3) Jak ludzie pytają się o toaletę..Gdzie mogę się wysikać?Chce mi się sikac,
      co mam zrobić?..itd..
      4) Jakiś Pan zadzwonił do firmy i dosłownie chwilę grzecznie z nim
      porozmawiałam..on stwierdził że mam seksowny głos..i potem przez miesiąc
      wysyłał na adres firmy i na moje imię kartki pocztowe i listy jak to bardzo
      mnie kocha :) (JAk dzwoni klient mamy obowiązek się przedstawiać)

      Nie uważam że to co napisał jest chamskie..ale to sa pewne absurdy o których
      ludzie sobie nie zdają sprawy..ja się boję co może wymyślić kolejna oosba która
      ku mne zmierza ;) i nieważne czy to starsza czy młoda osoba wpadki zdarzają się
      każdemu!
    • Gość: aga IP: *.piaseczno.robbo.pl 13.04.07, 12:12
      popieram- chamska obsługa. Osoba rozpoczynająca wątek, swoją polszczyzną
      wpędziłaby prof. Miodka do grobu. Dziewucho, do książek
    • 08.06.07, 21:04
      Gość portalu: aga napisał(a):

      > > Dziewucho, do książek
      leonwawa, jak widac po niku i po rodzaju meskim ktorego uzywa, to (chamowaty)
      facet, wiec zanim zaczniesz kogos pouczac naucz sie czytac ze zrozumieniem
      --
      Coffe, chocolate, men. Some things are better rich.
    • 07.08.07, 20:46
      Chamstwo i buractwo pracowników telecentrów jest przerażające.

      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...
    • 21.11.06, 11:47
      Nie rozumiem cię:
      1/ pewnie naoglądał sie reklam typu "Satysfakcja albo zwrot pieniędzy". może
      nawet dotyczyły właśnie tego produktu
      2/ logiczne - mogło mu sie na uchwycie nie mieścić i nie chcieć obracać
      3/ trzeba było zdjagnozowac typ włosów
      4/ zastanów się jaki asortyment mają w Rossmannie - poza kosmetykami i chemią
      mnóstwo innych rzeczy, których może chcieć klientka przychodząca w takie
      miejsce - żywność dla dzieci, wywoływanie filmów, rajstopy właśnie, snacki -
      zastanówcie się może trzeba wprowadzic te sznurówki...
    • 21.11.06, 17:48
      Faktycznie mnie nie zrozumiałaś.
      1.Akurat ten produkt nie był w ten sposób reklamowany,pan po prostu
      sugerował,że sprzedawca jest odpowiedzialny za produkt,który sprzedaje,ale
      chyba zgodzisz się ze mną,że nie do tego stopnia.
      2.Tu akurat chodziło o to,że papier jest chudy,wąski i drogi.
      3.Przepraszam,ja mam tych włosów
      dotykać?Każdy chyba wie,czy ma suche,czy tłuste.
      A jeżeli chodzi o diagnozę,to właśnie tak się ten wyraz pisze.
    • 09.08.07, 08:20
      > często też pytają o sznurowadła lub rajstopy(asortyment to chemia
      i kosmetyki)

      To rozszerzcie asortyment, więcej zarobicie i przy okazji szurowadeł
      klient kupi np. dezodorant do stóp. O marketingu słyszeli tam u Was
      w drogerii z chemią i kosmetykami?
    • 21.11.06, 13:58
      > przychodzi gość i mówi:
      >
      > Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.
      >
      a bierzesz pod uwagę, że to nie jest debil, i z głową ma wszystko w porządku,
      tylko po prostu się nie zna?!...

      > albo
      >
      > zazwyczaj starsi ludzie tak mają , że phony to noszą w opakowaniu na okulary
      > włożone do takiej saszetki a"la przybory toaletowe, to wkładają w drugiej
      > torebki najczęsciej foliowej i dopiero normalna torba na zakupy, no koszmar.
      >
      no i co ci to przeszkadza?? poczucie humoru masz fantastyczne, najłatwiej
      wyśmiewać starszych ludzi



      osobiście najgorzej na mnie działają gó..arze w dziale obsługi klienta, z
      wielce ważnym wyrazem twarzy i ironicznym uśmieszkiem.
    • Gość: Monika IP: *.spray.net.pl 21.11.06, 16:52
      Pracowałam w obsłudze klienta ok 3 lata i bardzo miło to wspominam. Klienci
      mnie uwielbiali choć czasem zdarzył się malkontent, ale przecież to normalne.
      Nie oceniałam tych, którzy się nie znają na sprzedawanych przeze mnie
      produktach, usługach, jako debilów, bo ja z pewnością nie znałam się na ich
      specjalnościach.Odkąd to człowiek jest alfą i omegą, Ty z pewnością nigdy nie
      zdałaś głupiego pytania!!! Pewnie ludzie byli dla mnie mili, bo widzieli, że
      zależy mi, żeby byli zadowoleni i kontakt z nimi daje mi przyjemność. W życiu
      nie ośmieliłabym się krytykować starszych ludzi, bo im dużo więcej wolno niż
      takiej smarkatej, jak Ty. Jesteś okropnym, niewychowanym, niekulturalnym
      pracownikiem i mam nadzieję, ze nie będziesz nigdy zajmowała się moimi sprawami.
    • 23.11.06, 00:11
      w sklepie z damska bielizna. przychodzi para w srednim wieku, kobieta ubrana
      bardo mlodziezowo, chociaz wiek widac na twarzy, mezczyna rozkochanym wzrokiem
      wodzi za swoja kobieta. pracujac w takim sklepie sila rzeczy trzeba obserowac
      yskretnei tylek i biust, zeby w razie czegosyzbko sluzyc rada. no wiec miala
      tylek dosc szeroki, tyle ze plaski. generalnie na pwno nie byly to rozmiary
      modelki, normalny sredniej wielkosci tylek, rozmiat M. kobieta chciala stringi
      male, pokazuje jej wszystkie modele rozmiar S a ona na kazde mowila: ogromne!
      nie zmieszcze sie w nie! sa ogromne! a ja sie zastanawialam czyw ogole jej udo
      sie zmiesci? naprawde chcialam jej pomoc i pokazalam inny model, z ktorego nawet
      ja nosze M(zazwyczaj S)bo S sa za male i mowie, ze te S na pewno beda ok, bo
      skoro ja nsoze M to ona na pewno S. a kobieta do mnie:
      DZIECKO. JA- NOSZE- ROZMIAR- 32! te majtki sa dla mnie OGROMNE. cholera,
      przeciez ona sie w ogole by w nie nie zmiescila!
      w koncu kupili jakis najbrzydszy komplet i jakis nasyzjnik, mowiac ze jesli
      bedzie rzadko o nosic to potem da kolezance na swieta.
    • Gość: Aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:50
      To dobre :-)
    • Gość: beti22 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 12:26
      Hehe .... ja pracowałam na poczcie i sporo było chamstwa ze strony klientów,
      chyba wyznawali zasadę "skoro jestem na poczcie to zrobię awanturę" hehe, ale
      po mnie zawsze to spływało i na każdy krzyk i chamskie odzywki reagowałam
      uśmiechem i spokojnym głosem i to ich jeszcze bardziej denerwowało, że nie
      przejmuję się ich wrzaskami. Opowiem jednak miłą historię, która zadrzyła się w
      zeszłą wigilię. Akurat miałam dyżur w oddziale w markecie (taki mały punkt) i
      byłam jedyną kasjerką tego dnia. Pracowałam do 14:00. Przyszedł do mnie jakiś
      pan i prosił o informacje dotyczącą wysyłki. Grzecznie mu jej udzieliłam,
      wyszedł. Za chwilę wrócił i wręczył mi jedną gałązkę jemioły i powiedział, że
      daje mi ją na szczęście, powiedział, że współczuje mi dyżuru w wigilię i że on
      szanuje moją pracę i bardzo chce mi tą gałązką dać trochę radości. Bardzo miło
      mi się zrobiło, podziękowałam i pomimo iż musiałam pracować tego dnia to
      wróciłam do domu na wigilię w bardzo dobrym humorze.
    • 11.12.06, 11:15
      Zgadzam się całkowicie. Najgorsi są gó..arze, którzy mają kontakty z ludzmi.
      Myśli sobie taki, że powinien być panem świata, a tu musi obsługiwać klientów,
      którzy nie dość nie się nie znają (bo niby czemu mają się znać), to jeszcze by
      chcieli być kulturalnie i fachowo obsłużeni.
      --
      Dość kwakania bez sensu
    • Gość: tomek IP: *.zurich.pl 12.12.06, 10:22
      "nie dość nie się nie znają (bo niby czemu mają się znać)"

      a przeczytać umowę, którą się podpisuje to nie łaska?
      Jasne nikt nie jest alfą i omegą ale bez jaj trzeba choć odrobinę pomyśleć...
    • 09.08.07, 08:28
      > Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.

      A może przyjechał z zagranicy? I nie slyszal wczesniej o Simplusie
      albo Erze. Wyobraz sobie, ze trescia zycia innych ludzi nie jest
      znajomosc ofert firm sprzedajacych telefony.

      A jesli chodzi o komentarz do zachowan starszych ludzi, to juz nie
      dziwie sie, dlaczego moja mama wstydzila sie/bala wymienic sobie
      telefon. To zalosne, ze kupienie telefonu moze byc tak stresujace
      dla starszej osoby. Czy burakow da sie w ogole wyszkolic? Efektywne
      szkolenie buraka musialoby kosztowac tyle co zatrudnienie 3
      przyzwoitych osob.
    • Gość: Gina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.08, 22:45
      Moi rodzice nie są starszymi osobami, mają po 42 lata, ale kiedy mają jakiś
      problem z telefonami, to zawsze zabierają mnie do salonu w charakterze tłumacza
      :-). Kiedyś w salonie Ery byłam świadkiem rozmowy starszych państwa ze
      sprzedawczynią. Słyszałam siłą rzeczy, czekałam w kolejce do konsultanta.
      Problem polegał na tym że pan odpowiedział na jakiegoś smsa z reklamą i
      niechcący zamówił sobie jakąś usługę, gry to chyba były. I problem był bo
      zaczęły im przychodzić jakieś ogromne rachunki. I chcieli z tego zrezygnować.
      Kiedy dziewczyna za biurkiem w wieku max 20 lat wyjaśniła im że podpisali umowę
      na 3 lata i z tej usługi nie da się zrezygnować, oboje się popłakali.
    • 27.06.08, 14:52
      tu się zgodzę, często konsultanci, sprzedawcy etc. zachowują się
      okropnie pokazując swoją wyższość. I jak można zadawać oczywiste
      pytania? No palnąć w łeb -przepraszam.
    • 08.12.06, 00:29
      Gość portalu: leonwawa napisał(a):

      > Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.

      Rozumiem, ze nie kazdy mial szczescie wychowac sie w domu, gdzie uczy sie dzieci
      szacunku do ludzi. Rozumiem, ze jest w naszym kraju wiele rodzin patologicznych,
      gdzie na porzadku dziennym jest obrzucanie innych epitetami, tylko ze ani ja,
      ani Twoi klienci nie musza ponosic konsekwencji tego, ze Cie nie wychowano.

      --
      Forum dla astrologow
      TELENOWELA!
    • 11.12.06, 17:19
      Gość portalu: leonwawa napisał(a):
      >
      > Mam takie pytanie do wszystkich pracujących w usługach i handlu.
      > Czy trafiają do was "durni, chamscy"

      ...zapytał durny i chamski.
    • Gość: bra IP: *.lanet.net.pl 11.12.06, 22:51
      Myśle że w każdej usłudze (handlu) zdarzają się trudni klienci jak i tacy
      bardzo sympatyczni. I wierzcie mi nie każdego da się spokojnie obsłużyć. Ja
      pracuję w aptece i spotykam różnych ludzi. Ze znamiennych przypadków moge
      opowiedzieć zdarzenie, kiedy to w aptece pełnej ludzi starszy pan wpycha się
      bez kolejki i zaczyna się o coś dopytywać. Farmaceuta (ja byłam akurat obok
      niego, bo byłam na stażu) zwrócił panu spokojnie uwagę, żeby stanął do kolejki
      bo tu wszyscy czekają. Pan się ognonie zapieklił, zaczął wyzywać, że ma 1 grupę
      inawlidzką i nie obowiązują go kolejki. To mój kolega mu mówi, żeby pokazał
      książeczkę zaświadczające jego inwalidztwo, bo w kolejce było pełno starszych
      ludzi. Na to pan powiedział, że ma lepsze zaświadczenie, zdjął okulary i
      wyciągnął sztuczne oko. Koszmar!!
    • Gość: gosc IP: *.chello.pl 11.12.06, 23:04
      o rany..naprawde?
      no to ten klient frustrat faktycznie mógł być obsłuzony poza kolejką ale jednak
      wolałabym żeby pokazał legitymacje :)
    • Gość: Aggie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.06, 09:56
      Załozyłam kiedyś na turystyce topik o chamskich klientach w biurach podrózy i
      strasznie mnie tam zjechano, a chodziło mi o to, że NIEKTÓRZY klienci potrafią
      zachowywać się tak, jakby nie szanowali pracownika. Miałam kilka takich
      przypadków, ale wszystkich przebiłą jedna pani, która zadzwoniła do mnie i
      dopytywała się o wczasy w Chorwacji. Juz od początku mwila tonem udzielnej
      księżnej, ale kiedy spytałam, o którą oferte chodzi, czy w miejscowości X czy Y
      (bo było kilka ofert), Pani powiedziała, że nie pamięta. Po dluższym śledztwie,
      polegającym na pytaniu: a nazwa hotelu? Czy to był hotel, czy bungalowy?
      spytałam, czy może Pani ma przed soba katalog. Okazalo się, że... miała, akle
      nie przyszło jej do glowy zerknąc w katalog i sprawdzić nazwe hotelu czy choćby
      stronę. N ale OK, babka może troche zakręcona, nie szkodzi. Pani zadaje
      bardziej szczegółowe pytania, ja odpowiadam, w pewnym momencie przy jakims
      pytaniu orientuje się, że nie jestem na 100% pewna, a chodziło o informację,
      której w katalogu nie było. Mówię więc uprzejmie, że prosze o chwilkę
      cierpliwości, upewnię się, bo nie chce podac mylnej informacji, a w tym
      momencie akurat tego szczegółu nie pamiętam. Ze słuchawke przy uchu sięgam po
      zeszyt, w którym miałam zapisanych więcej szczegółów, a w międzyczasie babka
      rozmawiała ze swoją (chyba) kolezanką, któa najwidoczniej stała obok. Do moich
      uszu doleciał tekst: "Ale w tym biurze mają dziewczyny niekumate".

      Miałam ochotę powiedzieć, kto tu jest wiekszym tłumokiem, że mająd otwarty
      katalog przed nosem nie wie, o jaką oferte pyta...
    • 13.12.06, 14:20
      Gość portalu: leonwawa napisał(a):

      > oddała tela do serwisu.
      > Tel 6020 nówka wręcz, bo dopiero co miecha ma, ale coś sie z głosem powaliło i
      > nie działał, po tygodniu serwis oddał i zadzwoniłem po babę.
      >
      > B -baba
      > J-Ja
      >
      > B A gdzie folijki??
      > J Jakie folijki?
      > B No te na wyswietlaczu i na aparacie( z tyłu)
      > J Nie wiem o co chodzi
      > B Co za debile w tym serwisie pracują, żeby folijki zdejmować uczciwym ludziom
      >
      > No rozwaliła mnie bez mydła

      A po cholerę w serwisie "folijki" zdejmowali? Rozumiem, ze chodzi o folie
      zabezpieczajace przed zarysowaniem? Ciekawe, ja kiedyś tez oddałem telefon do
      serwisu Nokii bez folii i po naprawie wrócił z folią :-)
      A nie porysowali przy okazji babie wyswietlacza? ;-) Kiedyś przyjmujac aparat do
      naprawy wpisywano "drobne uszkodzenia mechaniczne" zeby w razie porysowania
      klient się nie czepiał :-)))
    • 07.04.07, 23:10
      paero123 napisał:


      > zabezpieczajace przed zarysowaniem? Ciekawe, ja kiedyś tez oddałem telefon do
      > serwisu Nokii bez folii i po naprawie wrócił z folią :-)


      no widzisz...
      babie odkleili folijkę i nakleili na Twój telefon (o, przepraszam tfojego phona)


      a co do "durnych klientów"...

      na ogół (w 99% przypadków) specjalnie rżnę głupa i obserwuję jak się sprzedawca/usługodawca zachowuje - można ciekawych rzeczy się dowiedzieć

      co do durnych ludzi na infoliniach - nikt, ale to absolutnie nikt nie jest w stanie przebić durnotą konsultantów BT - po omyłkowym wypięciu mojej linii telefonicznej i podpięciu pod nią innego numeru - poradził mi geniusz z drugiej strony, żebym "wyciągnął wtyczkę i włożył jeszcze raz do kontaktu, to mój stary numer wróci" - na plus liczy się, że po 3 tel. przysłali w ciągu godziny ludzika, który wlazł na słupa i usunął nieprawidłowość ;)

      co do tego kolegi, który rozpoczął temat - trochę Cię rozumiem, ale to Twoja praca niestety i pamiętaj o czymś takim jak "mystery shopping"

      pzdr.
    • 13.12.06, 14:36
      byc tak madra, jak ty jestes pracujac akurat w tej branzy.
      Co o tobie mowia, gdy udajesz sie gdzies indziej jako klient? I jeszcze majac z
      czyms pierwszy kontakt.
      Nikt nie zjadl wszystkich rozumow.

      Powinienes miec wiecej wyrozumialosci dla nie muszacych wiedziec wszystkiego
      ludzi. Szczegolnie dla starszych, panie madralinski.

      Sam pracuje z klientami i wiem, jaka ta praca jest z ludzmi. A, nie tylko z
      taboretami, jak ty myslisz.
      Takich pracownikow firma powinna zwalniac, bo jedynie szkodza oni interesowi
      firmy. A, tez pracuje sie z nimi innym ciezko.

    • 20.12.06, 04:28
      1. Twoja folijka? Działa z nią telefon? To po co ruszasz jak nie twoje?
      2. Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil - sam jesteś debil. On ma
      po prostu gdzies jak to się nazywa, a może ma poczucie humoru...
      3. Starsi ludzie tak upychają telefony, bo uważają, że tak najlepiej
      zabezpieczą drogą rzecz przed zniszczeniem albo kradzieżą.
      4. telefon po polsku się mówi i pisze a nie phon głąbie kapuściany.

    • 21.12.06, 17:03
      Czytając Ciebie odnoszę wrażenie, że to Ty jesteś chamski i durny!

      może założę wątek na ten temat...
    • Gość: pralina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 10:29
      4 lata temu prowadziłam osiedlowy sklep z ziołami. Pewna starsza pani, robiłą
      codziennie zakupy w pobliskiej Biedronce, pózniej przychodziła do mnie
      pani starsza : a jest senes ?
      ja z usmiechem : tak, podac ?
      pani starsza: a po ile ?
      ja z usmiechem: 4.60
      pani starsza podniesionym głosem : a w aptece jest taniej !!!
      ja z usmiechem :noo.. byc moze , ale u mnie jest po 4.60
      pani starsza : ale to za drogo !!!! -ja mam mala emeryture !!!- i trzask
      kulami o ziemie - a po ile jest w aptece ?
      ja z usmiechem : nie wiem, droga pani, ja mam po 4.60
      pani starsza : no tak , ale to za duzo !!!! tu powinno byc taniej niz w aptece!!!!
      ja z usmiechem : ? dlaczego ?
      pani starsza : bo jest blisko SAMU i tak powinno byc !!!- a po ile ma pani
      dziurawiec ?!!!!
      ja z usmiechem : tez 4.60, podac ?
      pani starsza : nie , dziekuje w aptece mam taniej. Dowidzenia Pani !!!! ide do
      apteki !!!!!

      po pierwszej wizycie poszłam sprawdzic gdzie ta apteka i jakie ma ceny.I
      wiecie co ??? senes 4.60 , dziurawiec 4.60
      A pani starsza przychodzila do mnie codziennie i codziennie taka sama gadka, po
      1,5 tygodznia przyszła z pączkami i mówi : Ja to do pani tak lubie przychodzic,
      pani ma taki promienny usmiech i jak tak sie napatrze to sie do wnuków
      czesciej usmiecham, a do tej apteki to nie bede chodzic bo za daleko


      oj było tych kwiatkow wiecej , bo moja klientela to starsi ludzie, niektórzy
      bardzo sympatyczni inni zgorzkniali ot społeczenstwo, asle bardzo miło wspominam
    • 29.12.06, 22:33
      Pracuję w kawiarence internetowej, trochę takich opowiastek się uzbierało. Nie będę opisywał sytuacji, kiedy ktoś nie wie, jak zapisać plik na pendrive'a czy coś wydrukować, bo nie każdy musi się znać na wszystkim a ja jestem od tego, żeby ludziom pomagać.

      Na początek przypadek klientów bardziej chamskich, niż zabawnych:
      Przed wejściem (na reklamie), na drzwiach wejściowych oraz wewnątrz na ścianie wiszą cenniki. Wchodzi dwoje klientów, pani oraz długowłosy pan w okolicach pięćdziesiątki. Chcą skorzystać z komputera płacąc "z dołu" - ok, wskazuję im stanowisko, siadają...
      [5min później]
      Pani: A ile tutaj kosztuje godzina?
      Ja: 5zł
      Pani: Cóż za zdzierstwo, toż to oburzające!
      Pan: Zakładamy kawiarenkę internetową...
      Pani: To chamstwo, żeby tak zdzierać z ludzi pieniądze. Nie powinno być czegoś takiego!
      Ja: Nie ja ustalam ceny, tylko właściciel. Poza tym w trzech miejscach wisi cennik.
      [oburzona pani odburkuje coś pod nosem]

      [minutę później]
      Pani: Proszę tutaj podejść! [podchodzę]
      ja: Co się stało?
      Pani: Ten plik nie chce mi się otworzyć! (ściągała go ze swojego maila)
      Ja: A co to za plik? (sprawdzałem we "właściwościach", nie miał tam wpisanego typu (sic!))
      Pani: A skąd ja mam wiedzieć? On się u mnie w domu otwierał! To pana obowiązkiem jest wiedzieć, dlaczego nie działa! (tu miała trochę racji, ale naprawdę nie każdy musi wiedzieć wszystko, a ona swoją postawą niczego mi nie ułatwiała)
      Ja: Ale to jakiś dokument?
      Pani: No dokunent, dokument, a co niby mialoby być?!
      Ja: Nie wiem, dlaczego nie można go otworzyć, mogą Państwo spróbować na innym komputerze, a jeśli się nie uda - zrezygnować z usługi i nie płacić (zaproponowałem też, że jeśli się uda, to odejmę im 10min od czasu korzystania z komputera).
      [przenoszę "sesję" na inny komputer, tam sytuacja podobna. Państwo po naradzie decydują, że zostają w kawiarence i tworzą dokument od nowa. Odejmuję im 10min od czasu korzystania z kompa]
      [5min później]
      Pan: Czy pan zdaje sobie sprawę, że ja za to nie zapłacę więcej, niż złotówkę?
      Ja (spokojnie i grzecznie, choć było o to trudno): Jeśli zdecydowali się państwo na korzystanie z komputera wiedząc, że pliku nie da się otworzyć, to muszą za to państwo zapłacić zgodnie z cennikiem, oczywiście odjąłem czas, który straciliśmy wcześniej.
      Pani: Ale ta klawiatura jest dla mnie niewygodna, ja nie powinnam za to płacić!
      W tym momencie było mi już naprawdę trudno wytrzymać. Atmosferę rozładowała dziewczyna siedząca przy innym komputerze, która na cały głos parsknęła śmiechem. Tamtym ludziom zrobiło się chyba trochę głupio, bo nie odzywali się więcej :).

      2) Pewien elegancki starszy pan ochrzanił mnie, że wydaję mu resztę w zbyt drobnych nominałach (40zł w kilku pięcio- i dwuzłotówkach - nie miałem ani jednego banknotu) twierdząc, że powinienem zostawić niepilnowaną kawiarenkę żeby zdobyć dla niego grubsze nominały.

      3). Pewnego dnia do kawiarenki wpadł spanikowany człowiek z plikiem kilku kartek w ręku. Jak się okazało były to billingi telefoniczne, które przyszły faksem do jego firmy. Dał 50zł za ich lekkie przerobienie (zastąpienie numerów prywatnych firmowymi) :).
    • Gość: Cza-Ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 21:58
      Jakieś 8 lat temu pracowałam w firmie finansowej. Na życzenie klientów robiłam
      symulacje spłat kredytów, rat leasingowych itp. Bardzo często klienci
      (najczęściej faceci udający znawców tematu) zwracali się do mnie z prośbą o
      zrobienie im "stymulacji na komputerze"! W końcu nie wytrzymałam i któregoś razu
      odpowiedziałam, że w godzinach pracy stymulacji nie robię, tym bardziej na
      komputerze. Po chwili milczenia i konsternacji dodałam: mogę jednak zrobić
      symulację. Było trochę śmiechu i ... udana transakcja.
      Poza tym uważam, że najfajniejsi są klienci, którzy się nie znają, a najgorsi to
      tacy, którym się wydaje, że nie wypada przyznać sie do swojej niewiedzy. Być
      może boją się takich panienek z cynicznym uśmieszkiem.
    • 22.05.07, 23:27
      Kiedyś dawno temu - na początku studiów pracowałem w hipermarkecie.
      Sytuacja pierwsza:
      Pan podchodzi do mnie z najtańszym termosem za 2.99 (w promocji) i pyta "a czy ten termos ma atest amerykańskiego instytutu czegośtam, bo ja bez tego atestu nie kupuję!"
      Sytuacja druga:
      Podchodzi facet ze słoikiem i pyta czy jak wleje do niego gorącą herbatę to ona po kilku godzinach nadal będzie odpowiednio ciepła. Na moje stwierdzenie, że nie spytał "a czemu?".
      Potem była praca w urzędzie.
      Ludzie to totalni debile! Wyraźnie mówię "proszę o podpis na dole po lewej stronie". 90% podpisywało się wszędzie, tylko nie tam gdzie trzeba.
      Na tablicy informacyjnej wisiał OGROMNY plakat z wypełnionym wzorem druku i wypisanymi WIELKIMI literami dokumentami jakie trzeba przynieść. Oczywiście dzień w dzień kilkadziesiąt osób musiało się mnie pytać, mimo iż odpowiedzi wisiały przed ich nosami.

      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI
    • Gość: Kornica IP: *.acn.waw.pl 13.06.07, 13:41
      Najlepsza była awantura o wino (jednoz droższych), które nie miało terminu
      przydatności do spożycia... biedna była ta dziewczyna, która tłumaczyła
      facetowi, że wino imdłużej leży tym lepsze...
    • Gość: crazynietzsche IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 20:25
      taa...szczególnie wino lubi leżakować w supermarkecie, a zwłaszcza wino
      supermarketowe...haha
    • Gość: Lilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 12:38
      Trochę dziwiło mnie zawsze, jak dzwonił klient z zapytaniem, czy mogę mu podać
      nr tel. x, kiedy zaczęłam dyktować, w 99 przypadkach słyszlam: Proszę poczekać
      wezmę tylko kartkę i długopis. Nie uważam tego za chamskie, ale dziwiło mnie,
      że ktoś dzwoni z zamierem zapisania nr tel. i nie wie wcześniej, że bedzie
      potrzebna kartka i coś, czym zapisze nr.
    • Gość: Aggie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.07, 14:45
      A tu masz rację, to bardzo często spotykane.
    • Gość: kameleo IP: *.chello.pl 09.06.07, 20:29
      w eleganckiej i drogiej restauracji

      gość: przepraszam, czy można coś zrobic z ta klimatyzacją?
      ja: tak, a w czym problem?
      gość: bo wie pani, żeby mniej wiało, bo koledze sutki stwardniały....

      bez komentarza
    • 11.06.07, 16:06
      kilka lat temu pracowałem w firmach ( bank, stacja benzynowa) w których miałem
      kontakt z klientem. na stu miłych i sympatycznych ludzi, - co jakis czas
      zjawiał się ktoś, kto przychodził sie najwyraxniej po to, żeby się tylko
      pokłocic. Po jakimś czasie - umiałem juz góry rozpoznać "takiego" klienta,
      zanim zaczął cokolwiek mówić. trudno mi zrozumieć takie sytuacje, gdyż ja nawet
      jak składam reklamację - potrafię odnosić sie z kultura i szacunkiem do
      drugiego człowieka.
      często oczekując np. w za długiej kolejce - klienci słusznie niezadowoleni, nie
      omieszkuja wyładować swojej złości ze zbyt małej liczby pracowników na
      szeregowym pracowniku np. kasjerce w hipermarkecie.
      a kierownictwo - siedząc w klimatyzowanym apartamentowcu - oczywiście o tej
      często słusznej skardze - nigdy się nie dowie.
      o sytuacji w jednym z oddziałów banku w którym pracowałem - tylko słyszałem.
      Klient bardzo zdenerwowany (być może słusznie) wyzywa sie słownie na
      pracowniku - który oczywiście nic osobiście nie zawinił ( chdziło o system
      komputerowy). oczywiście nie dając mu dojść do słowo. Bardzo wielu klientów nie
      słucha wogóle odpowiedzi pracowniak. Wykrzykuje swoje i wychodzi.
      w końcu klient - mówi "Pan mi nie robi łaski, że tu stoi i mnie słucha!"
      na to pracownik: "tak. to do widzenia" i wyszedł na zaplecze.
      oczywiście zwolnił się.

    • Gość: klara gunarova IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 22:28
      najgorsze nie jest to ze ludzie sie nie znają bo nie muszą, ale to, ze oni wcale
      nie chcą poznać bo myślenie sprawia im problem
      a wystarczyłoby przeczytać, wysłuchać, zrozumieć..

      za każdym razem jak mowie ze kasa na drugim pietrze, zdezorientowani klienci
      zwiedzają cale pierwsze piętro w poszukiwaniu kasy i wciskają zapłatę każdemu
      napotkanemu pracownikowi, ze sprzątaczką zmywajacą naczynia włącznie ;-)

      albo właśnie wszechwiedzący panowie, którzy wszystko wiedzą lepiej bo 25 lat
      temu to sami kładli w domu płytki i wiedzą jak to się robi (pracuję w fabryce
      płytek ceramicznych) co ich jakaś laska będzie pouczać!
      :-)
    • 27.07.07, 14:11
      Masz 100% racji. Pani w okienku na poczcie czy szeregowy pracownik stacji
      benzynowej nie są niczemu winni a mimo to ludzie często się na nich
      wyładowywują.
      Ale myślę, że działa tu też taki mechanizm:
      Im kto bardziej jest mało znaczący w swojej pracy, tym bardziej lubi wyżywać
      się w takich miejscach jak poczta czy bank na bogu ducha winnych pracownikach.
      Jest to jakiś sposób odreagowania i dowartościowania samego siebie. Może
      nakrzyczeć na dziewczynę w okienku na poczcie bezkarnie bo ona nie wie, że ma
      do czynienia z człowiekiem, który jest w swoim miejscu pracy uważany za
      kompletnego fajtłapę lub na samym dole w hierarchi służbowej. Tak to chyba
      działa.
      Oczywiście wiem, że uwarunkowania charakterologiczne są tu też ważne, niemniej
      jednak coś w tym musi być.
    • Gość: amgi IP: 212.87.25.* 20.06.07, 14:10
      Wiem że klienci sa debilami, i was nie doceniają. Zmieniałam operatora sieci
      i nie popisałam się intelektem. Mniej więcej ....SIMPLUSA mam w ERZE...
      Dodatkowo dopytywałam sie o taryfy. Młody człowiek wykazywał zniecierpliwienie
      i swoją wyższość. Wychodząc usłyszałam sceniczny szept "ale idiotka". Dwa dni
      później zdawał u mnie egzamin, a na wykłady nie chodził. Miał szczęście, że nie
      jestem mściwa. Poddał się od razu, zdał drugi ternin, ale orłem to on raczej
      nie był.
    • Gość: były bankowiec IP: *.chello.pl 27.07.07, 19:42
      Kiedyś pracowałam jako kasjer w banku. Kiedyś przyszła babeczka, tak na oko
      około 65-70 lat i chciała założyć lokatęna 30 tysięcy (oszczędności zycia).
      Rzecz działa się w Warszawie, pani była bardzo zadbana. Gdy przyszło do
      wpłaania kasy pani wyjęła z torby z zakupami reklamówkę, w której był chleb
      baltonowski. Okazało się, że chleb zstał wydrążony i w środku było 30k w
      banknotach po 200 zł :)
    • 07.08.07, 20:44
      Gość portalu: leonwawa napisał(a):

      > Pracuję w jednym z salonów sieci komórkowej i ostatnio klientka przyszła i
      > powiedziała, że ktoś jej puszcza głuche sygnały, i że to pewnie operator.
      > Ja się pytam w jakim celu operator miałby to robić, a ona na to, że zawsze
      > musi oddzwonić jak ktoś puszcza sygnały bo to może coś ważnego.
      > I finalnie stwierdziła że operator perfidnie ją na koszta naciąga, a to pewnie
      > jacyś gó..arze sobie jaja robią.

      QJJP - nie rozumiem tego dowcipu. Kobieta ma problem, opisała go, podała potencjalnego podejrzanego, a ty co zrobiłaś?
      Wyjaśniłaś jej, czy tylko powiedziałaś, że się nie znasz, bo ty tylko cukierki roznosisz?
      (kto pamięta scenę?)

      > Klientka (...)oddała tela do serwisu.
      > Tel 6020 nówka wręcz,(...)
      > nie działał, po tygodniu serwis oddał i zadzwoniłem po babę.
      > B A gdzie folijki??

      Jakim prawem ktoś z serwisu ściągnął folię z wyświetlacza telefonu?


      >
      > albo
      >
      > przychodzi gość i mówi:
      >
      > Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.


      Poczucie humoru jest funkcją inteligencji.
      Nie zrozumiałaś dowcipu? ;>

      >
      > albo
      >
      > zazwyczaj starsi ludzie tak mają , że phony to noszą w opakowaniu na okulary


      No i co cię to obchodzi?
      Noszą w czym chcą. Czy to przykład chamstwa?
      ;>>>

      > albo

      W języku polskim jest tylko albo - albo.
      Nie da się w kółko powtarzać "albo".
      Tzn. można, gdy się chce na głąba wyjść. (Tak, Tym w serii reklam _specjalnie_ powtarza te same wyrazy i zwroty, bo gra tam rolę debila.)


      > Prosze o wasze historie

      Moją właśnie przeczytałaś...

      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...
    • 10.08.07, 13:40
      Żeby chociaż z sensem i na temat... Agora płaci ci od ilości komentarzy na tym forum? Czy może w pracy nudno?
    • Gość: asia IP: 62.87.236.* 22.09.07, 21:01
      Przyszedl taki dziadek do sklepu monopol.i kupił prezerwatywy a na drugi dzien
      zmów przyszedł i chciał je oddac bo mu slatuja i chcial mniejsze .Jak mu nie
      chciałam wymienić zaczął taką awanturę że kierownik przylecial i chcial mnie
      zwolnić że ja jestem nieuprzejma .Może miałam mu przymierzyć czy pasują ?
    • 05.02.08, 10:27
      Fakturzystka: "wystarczy parafka" (mówi do klienta, który ma
      podpisać rachunek)
      Klient: (macając się nerwowo po kurtce) "przykro mi, nie zabrałem"
    • Gość: druszlak IP: 194.168.231.* 26.09.07, 01:19
      Bedac mlodym lekarkiem pojechalem pewnego razu do chorej staruszki.
      W trakcie leczenia zza naszych plecow calemu procesowi przygladala
      sie bardzo uwaznie corka owej staruszki- dodajmy ze rowniez w wieku
      starszym niz mlodszym.
      Wychodzac (staruszce pomoglismy, corka byla wielce kontenta)
      uslyszalem: "Widzialam zescie matce zadnych zaszczykow (wym. oryg.)
      nie dawali, ale jak macie ten Pawulans (wym. oryg.)to moze byscie mi
      psa uspili?
    • Gość: cipciakowa IP: *.chello.pl 27.06.08, 19:16
      mnie zawsze wkurza to że klienci nie słuchaja, jak się do nich mówi. Pytają o coś, a wcale Cię nie słuchaja. U nas w sklepie co jakis czas rozdajemy kupony znizkowe, to jest 30 zł znizki przy zakupach za min. 90, w określonych dniach. Naszym obowiazkiem jest wytłumaczenie każdej pani, jakie sa zasady użycia kupony. Poza tym WSZYSTKO jest równiez na nim napisane. I zawsze są takie sytuacje, ja mówię ze kupon ważny za dwa tygodnie, a ona to ja poprosze jeszcze ten sweter na zniżkę. Albo ja mówie regułkę, a ona pyta kilka razy jeszcze. albo chce bluzke za 25 zł i mysli że jeszzce 5 zł oddamy. jak sie to słyszy kilkanascie razy dziennie, to człowiek marzy o zmianie pracy:)
      Jeszcze jedna sprawa- nie odpowiadanie na dzień dobry. Widzę ze ktoś stoi przy kasie, podchodzę, i zawsze mówię dzień dobry, na co odpowiedz jest Pani, a po ile te spodnie
    • Gość: jerzyk IP: *.dhcp.bluecom.no 27.06.08, 23:12
      Czesc

      >> Moi rodzice nie są starszymi osobami, mają po 42 lata, .....
      ( skopiowalem z postu ponizej )

      bez komentarza
    • Gość: kas IP: *.intrograf.com.pl 30.06.08, 14:01
      A co, niby 42 lata to już wiek starszy? Bez przesady...
    • Gość: jerzyk IP: *.dhcp.bluecom.no 30.06.08, 19:57
      >> Moi rodzice nie są starszymi osobami, mają po 42 lata, .....
      ( skopiowalem z postu ponizej )

      bez komentarza


      Re: "durni klienci" wasze przygody w tym temacieIP:
      *.intrograf.com.pl
      Gość: kas 30.06.08, 14:01 Odpowiedz A co, niby 42 lata to już
      wiek starszy? Bez przesady...

      zauwazylem tylko, ze autor(ka) takiego stwierdzenia nie zasluguje na
      zaden komentarz - bardzo przesadzila.
      Chcialbym miec te 42 lata :)
    • 01.07.08, 14:43
      Oj jerzyku, czytanie ze zrozumieniem się kłania :-)

      Autorka napisała:
      "moi rodzice NIE są osobami starszymi"
    • Gość: jerzyk IP: *.dhcp.bluecom.no 01.07.08, 22:12
      Czytac potrafie, ale sie moze czyms rozkojarzylem ;)
      Pozdrawiam

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.