Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ZA ILE zostalbys w Polsce?

    28.11.06, 15:23
    W zasadzie to takie pytanie jak w temacie. Ile musialbys zarabiac, zeby nie
    chciec wyjechac? a moze to nie chodzi o kase? Ciekawi mnie ile kasy to
    poziom "juz wystarczy". Jestem nauczycielem i gdybym zarabial ok 3000 na reke
    ni emyslabym o wyjezdzie.
    Edytor zaawansowany
    • raveness1 28.11.06, 15:39
      Nie chodzi o to za ile, tylko co tu robic? Ten kraj to intelektualne dno...
    • meybach 28.11.06, 15:43
      2500 netto, teraz mam 2100 i jak to sie nie zmieni , to po Nowym Roku żegnam
      ten kraj
      --
      -----------
      Moherowe myślenie zagraża temu światu...
      Fak de dak !
    • andrzej_samopas 28.11.06, 15:48
      Maybach? tez w szkole pracujesz?
    • andrzej_samopas 28.11.06, 15:49
      meybach, przepraszam:-)
    • Gość: jooro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:26
      Głupie pytanie... Za ile?
      Za chwilę

      I za tydzień
      za miesiąc
      i zawsze!
      Tu mam rodzinę, przyjaciół, wszystko
      Powietrze pachnie... i błękit nieba jak nigdzie.
    • kwamar 29.11.06, 19:34
      to żryj ten błękit a na deser zapachy
    • darkuss 29.11.06, 20:15
      A Ty widzę masz biało-czerowny papier toaletowy.... ładne wychowanie - nie powiem...
      Przykre - ale prawdziwe...
      TFU !!!!

      Co do tematu - jeśli nie miałbym rodziny tzn: dzieci, żony - to wyjechałbym nawet za tyle, żeby przeżyć w taki sposób, aby mieć możliwość kontaktu z normalnymi rodakami, posiadania mieszkania, samochodu i takich dochodów, które umożliwiałyby mi przyjazd do mojej, naszej POLSKI raz w miesiącu, góra trzy (zależy gdzie bym był). NIe jestem jednak w stanie(jak co poniektórzy przeliczają na złotówkę) określić ZA ILE... nie jestem dziwką.... - to taka aluzja...
      Co do "żarcia pięknego nieba" - jak myślisz kim będziesz poza naszym krajem ?? Będziesz pospolitym POLACZKIEM, będziesz sprzątał psie odchodzy (pomimo tego, że w Polsce tego nie potrafisz robić), będziesz poniżany przez osoby różnych ras, będziesz w takim dole, że zaczniesz się podcierać "zwykłym papierem toaletowym" a ten "biało-czerwony" przykleisz sobie na nos w drodze powrotnej autostopem...
      ot tyle...
      TFU....

      P.S. Jeśli obraziłem - przepraszam... ale nie cierpię, jak ktoś obraża coś lub kogoś, kogo(czego) nie jest w stanie pojąć...
      --
      Przykre, że kolor biały i czerwony osobom o nieskomplikowanym umyśle kojarzy się z gównem... przykre... :(
    • Gość: qwert IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 20:19
      ciekawe: skad w tobie, darkuss, tyle agresji... skad tyle agresji we
      frustratach, ktorzy zazdroszcza tym ktorym sie udalo zagranica?
      A zostawal sobie w swojej pieknej pachnacej polsce (mala litera celowo).
      Mas zstrasznie niskie mniemanie o sobie, skoro uwazasz ze zagranica bylbys tylko
      na dnie drabiny spolecznej. Zapewniam cie, ze nie wszyscy Polacy musza zaczynac
      od zera.
    • darkuss 29.11.06, 20:40
      Kurcze... kolejna osoba, która chce, aby Jej zazdroszczono (duża litera celowo). NIe o tym mowa...We mnie nie ma agresji do osób, które wyjeżdżają (uważniej może czytaj tekst - a nie wybiórczo <odnośnie pragnienia bycia osobą, której się zazdrości>). Może wyjaśnię...
      Owszem pojawił sie element agresji... owszem, ale do osób, które obrażają kraj, którego wolność kosztował miliony istnień ludzkich (historia dla uczniów minimum szkół średnich). Kraj, który umożliwił im , jakby nie było bezproblemowy wyjazd po tzw "chleb".
      Co do zazdrości - ja WAM naprawdę dziękuję !!! wyjeżdżajcie !!! dzięki temu my będziemy mieli lepiej płatną pracę... Inżynierowie, lekarze, murzarze, spawacze i kogo tam jeszcze chcesz... czego tu zazdrościć? Wolę mniej ( w przeliczeniu kantorowym) zarobić i czuć sie dobrze, niż z pełnymi gaciami niewiadomych jechać i uważać się za lepszego od innych. Żeby było jasne... nie zapieram się, ze NIGDY nie wyjadę, bo sytuacja potrafi do tego zmusić.. ale przyznać mogę, że NAPEWNO z wielkim bólem... ot tyle.

      P.S. i nie plujcie na Polskę tylko dlatego, że nie chciało się WAm uczyć albo złą szkołę wybraliście.

      --
      forum ZAŁĘŻE - Lepsza dzielnica

      forum KOSZUTKA Pełna KULTURA !!! - przekonaj się...
    • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 20:53
      moze jakas walerianka na uspokojenie?

      po pierwsze, smiem twierdzic ze moje wyksztalcenie jest co najmniej rowne
      Twojemu, jesli nie wyzsze (chyba, ze byles w wieku 22 lat juz profesorem
      uniwersytetu, no wtedy przebiles... -) Ale ogolnie o wstret do nauki jakos mnie
      nie mozna posadzic.

      Po drugie, nie sadz wszystkich po sobie. To ze Ty, w razie koniecznosci wyjazdu,
      mialbys "pelne gacie niewiadomych", nie znaczy ze wszyscy musza byc tak malo
      rozgarnieci i niezorganizowani.
      Wyobraz sobie za ja wyjzedzam za wielki, szeroki ocean (tylko sie nie zlej ze
      strachu na sama mysl o taaaaak dalekiej podrozy...) i juz kilka miesiecy przed
      wyjazdem mam zapewniona prace i mieszkanie. I zadnych kompleksow "polaczka"
      ktory musi zaczynac od najnizszego stanowiska.
      Nie przenos swoich kompleksow na wszystkich innych, bo nie caly swiat ma takie
      niskie mniemanie o sobie jak Ty.

      Ja nikogo przed stu laty nie prosilam o oddawanie swojego istnienia za Polske,
      gdyby nie oddal i ciagle bysmy byli pod zaborami to pewnie bym sie nie urodzila
      i nie mogloby mi byc teraz z tego powodu przykro. ;-) Rownie dobrze moglbys
      wymagac ode mnie wdziecznosci dla ludzi z Myflower ze im sie chcialo przpelynac
      ocean i zalozyc stan Massachussets, w ktorym ja teraz, setki lat pozniej, moge
      zrobic swoj doktorat... w ogole, moze idzmy z ta wdziecznoscia i patriotyzmem
      jeszcze dalej, i codziennie przed spaniem dziekujmy naszym przodkom ze zeszli z
      drzew i rozpoczeli ewolucje naszego gatunku? ;-) Widzisz, jakie absurdalne sa
      Twoje porownania...
    • darkuss 29.11.06, 21:15
      UWażasz siebie za dobrego psychologa? - mam nadzieję, że nie będziesz nim "za oceanem".
      Co do zmiany"pochodzenia"... naprawdę "nieźle"... widać nieważne dla Ciebie jest kto Cię zrodził.. ważne, żeby dał ci możliwośći.... przykre...PO Twojej wypowiedzi uważam, iż jesteś ineligentną osobą i dziw mnie wziął, że "tak dobry psycholog" uważa, że w ocenie sytuacji ludzie kierują się tylko i wyłącznie swoimi wyobrażeniami. Widziałem osoby, które zdecydowały się na opuszczenie naszego kraju tzn. rodziny, znajomych, całą swoją kulturę... Widziałem ich twarze, widziałem ich łzy i strach, niepewność... Mimo, że mieli do kogo jechać... Widziałem ich, jak przyjeżdżali na odwiedziny i znów płakali, znów ten lęk w oczach... nie nazywali Polski "czarną dziurą" - normalnie tęsknili - mówili, że ni zdawali sobie sprawy z tego co zrobili, ale już muszą w tym tkwić, bo mają juz "poukładane", bo właśnie boją się wrócić...
      Co do Twojego wyjazdu - to nic mi nie pozostaje jak POGRATULOWAĆ. Wyjeżdżająć na posadę (mniemam) kierowniczą. to naprawdę trzeba mieć fach w głowie... (bez aluzji czy złośliwości). Martwi mnie jedynie twoja pewność siebie - oczywiście jest to pozytywna cecha, która zazwyczaj pomaga w życiu (podziękuj osobom, które Cię wychowały). Martwi mnie dlatego, że rozczarowanie może być tym bardziej bolesne. Nie znam Cię jedynie na tyle, więc można to zdanie zrozumieć jako moje domysły...
      Co do mojej niskiej samooceny... z leksza obraziłeś mnie, ale oleję to (taką samą strugą jak tą ze strachu przed "daleką podróżą"). ;)
      Co do tego tekstu o zaborach i Twoich narodzinach, to myślę już, że zawiodła wyobraźnia...
      NIe pomyślałeś/aś, że jakbyś się urodził/a to równałoby sie to z niewolniczą pracą w dajmy na to kamieniołomach, czy fabryce etc... Czyżbyś tak mało o życiu widział/a? Dlaczego więc wyjeżdżasz?- bo ot tak - nie podoba mi się tu i -koniec-??? Zbyt trywialne jak na ciebie.... Ale może jednak nie odpowiadaj... szkoda Twojego i mojego czasu... i tak się nie dogadamy... Przecież jesteś człowiekiem o wysokiej samoocenie, ja natomiast uważam siebie za nic... więc.... nie ma sensu...

      --
    • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 21:23
      dwa wyjasnienia: gdybysmy byli pod zaborami, w ogole bym sie nie urodzila bo moi
      przodkowie by sie nie poznali. i wyjezdzam robic doktorat, nie prezesowac zadnej
      firmie, z tym ze w odroznieniu od Polski doktorant amerykanski ma stypendium
      takiej wysokosci, ze nie musi ogladac kazdego centa sto razy i sie zastanawiac
      czy starczy do nastepnej wyplaty.
      Rozumiem, ze niektorzy moga plakac i tesknic, ale zauwaz ze wiekszosc ludzi z
      mojego pokolenia, te prawie dwa miliony, ktorzy wyjechali w ostatnich kilku
      latach, nie zostawia w kraju partnerow ani dzieci. Wyjezdzamy na stale i rodzine
      zalozymy juz TAM. Po 23 latach oddychania warszawskim powietrzem jakos nie bede
      cuzla przerazajacej tesknoty. ;-)
    • darkuss 29.11.06, 21:30
      Czyżbyś chciał/a rozmawiać ze mną jak z równym??? Ja taka myszka o niskiej samoocenie??? Dzięęęęękii..... :)))
      Może się jednak dogadamy...
      Wiesz.. myślę, że masz dosyć solidne zabezpieczenie w rodzicach... I to jest klucz do Twoich sukcesów... Rodzice nie są (nie czują się) Polakami ??? NIe mówili Ci nic o patriotyzmie ?? I to w Warszawie ??? Jakoś w to nie moge uwierzyć...
      Co do strachu i lęku - naprawdę nie będziesz na lotnisku tego czuć ???
      Obiecaj mi jedno... odezwij się do mnie jak juz tam będziesz... masz mój mail na gazecie... może wtedy będziemy mogli pogadać... ?
      Co Ty na to ?
      POzdrawiam

      --
    • Gość: luger IP: *.aster.pl 29.11.06, 22:12
      Drakus skąd ty się wziołeś ?
      Zwykle nie czytam tych forów gazety, ale tym razem zainteresował mnie temat.
      Dlaczego chcesz komukolwiek cokolwiek narzucić ?
      Ktoś chce wyjechać bo dla niego liczą sie możliwości i godne życie np. w USA (nie każdy musi wyjechac i być pomywaczem czasy się zmieniły i mnp. inżynierowie i lekarze to inny pułap). A z tym patosem to zalatujesz jak Romek G z pewnego ministerstwa. Powstania blablabla patriotyzm blablabla....
      Ważeniejsze jest co robimy dla kraju a nie modlenie sie do przodków. Jak ktoś wyjedzie za granice i np. zostanie znanym lekarzem czy wykładowcą to dobrze dla Polski. Może przestaniemy być kojarzeni tylko z hydraulikami.

      Życie to sztuka wyborów i każdy wybiera według własnego punktu widzenia a ten zależy od punktu siedzenia. Ktoś chce być elektrykiem w UK niech będzie, ktoś pielegniarką w USA, niech będzie, ktoś kierowcą w Polsce niech będzie. Żyjemy w wolnym kraju w zjednoczonej europie, jesteśmy częścią zachodu i to jest piękne że jak ktoś chce wyjechać to może. Nie wszyscy wyjadą z tego kraju nie siejmy propagandy.

      Ja osobiście nie mam złych perspektyw, mam dobrą prace zarabiam ok, ale np. mieszknie bede splacal pewnie 20-30 lat. Czy to jest ok ? Idąc do szpitala musze dać w łape czy to jest ok ? Krajem rzędzi ten kto rządzi czy to jest ok ?
      Dla mnie nie więc jak bede miał taką ochote to spakuje walizki i wyjade ale puki co taka masa krytyczna wkurzenia na tą rzeczywistość jeszcze nie została przekroczona choć pare razy było blisko.

      Pozdrawiam.
    • darkuss 29.11.06, 22:31
      źle zostałem odebrany.. NI starami sie narzucić.. wyrażam jedynie własna opnię... Tak i Ty..., którą przeczytałem z pokorą i ciekawością...
      Nie mniej jednak jestes następną osobą, której słowa sa dla mnie krzywdzące (porównianie do Giertycha). Śmiem twierdzić, że to właśnie Wy negujecie mój patriotyzm mówiąć - blablabla - gdzie z tego co pamiętam zawsze w Polsce mówiło się właśnie "blebleble" -ehh ta "amerykoniada"...
      Wziąłem udział na tym z powodu postu, w którym któryś z delikwentów zaczął obrażać Polskę... mias ludzi nią rządzących...
      Tak w nawiasie... moim skromnym zdaniem śmiem twierdzić, iż osoby którzy wyjechali możnaby (ja tego nie robię) nazwać nieudacznikami, ponieważ prawdopodobnie nie radzą sobie w trudnych sytuacjach... nie chcę jednak pogarszać sprawy i drążyć delikatnego tematu. Chodzi mi o to, że teorii można snuć tuzin... I nie jest to NARZUCANIE czegokolwiek, tylko wyrażanie własnej opinii i ewentualnie przedyskutowania jej.... nie raz już na tym właśnie forum to ja zmieniłem zdanie...
      Pozdrawiam...

      --
    • Gość: Roy IP: *.tpnet.pl 29.11.06, 23:57
      Po pierwsze: Straszny z ciebie asekurant. Mówisz tak: "moim skromnym zdaniem
      śmiem twierdzić, iż[...] (ja tego nie robię) [...] nie chcę jednak pogarszać
      sprawy i drążyć delikatnego tematu." No chłopie, zdecyduj się na coś - najpierw
      "śmiesz twierdzić" następnie "tego nie robisz", a jeszcze później znowu się
      wycofujesz. Wydaje mi się, że nie do końca jesteś szczery, a fora internetowe są
      właśnie po to, byś - jeżeli w tzw. "realu" boisz się wygłaszać swoje poglądy
      (cóż taką mamy obecnie sytuację) - mógł powiedzieć szczerze to co masz do
      powiedzenia. Jeżeli uważasz, że ci, którzy wyjechali są nieudacznikami to
      napisz, że właśnie tak uważasz, a nie się boisz pogarszania sprawy. Będąc
      nieszczerym nie szanujesz ludzi, którzy poświęcili swój czas by zabrać głos w
      dyskusji lub tylko weszli tu żeby poczytać. A w ogóle twój styl wysławiania się,
      to permanentne lawirowanie, to asekuranctwo - kroczek do przodu, kroczek do
      tyłu, przywodzi mi na myśl naszych "kochanych" polityków. Nie wiem czy wiesz,
      ale języka taki inteligentnym ludziom działa bardzo na nerwy. Także mam prośbę -
      bądź z nami szczery, nie wstydź się swoich poglądów. Każdy głos w dyskusji się
      liczy, tylko niech on będzie s z c z e r y.

      Po drugie: Każdy ma swoje własne zdanie na różne sprawy, czasem się nawet z nim
      zgadza ;-) Dotyczy to również naszego kraju, a właściwie opinii o nim. Każdy
      może ją mieć taką, jaką chce. Pomyśl, jeżeli wszystkim by się wszystko w tym
      naszym kraju podobało, tośmy przepadli. Efekt różowych okularów. Siła jest w
      różnorodności. Może ci ludzie, którym nie podoba się obecna Polska i wyjechali
      stąd za granicę, swoją postawą tam na obczyźnie będą się starali pokazać -
      głównie pewnie sobie, ale przy okazji inni też będą to widzieć i wyrobią sobie
      opinię na nasz temat - że są lepsi od przeciętnego "ziomala". Będą się starali
      dobrze żyć. Mam jednak pełną świadomość, że będą i tacy, przez których my Polacy
      jako ogół dostaniemy kilka punktów karnych. Ale to margines.

      Po trzecie: Wyjeżdżający za granicę nie równa się nieudacznik. Są i tacy, a
      pewnie. Ale to mniejszość. Większość nieudaczników zostaje w Polsce. Wyjeżdżają
      natomiast ludzie ambitni, przedsiębiorczy, ludzie często bardzo dobrze
      wykształceni. Jadą, bo mają dość gonienia w piętkę. Jadą, bo chcą sukcesów
      zawodowych i chcą bezpieczeństwa dla siebie i swoich rodzin. A tutaj, jak z
      pewnością dobrze wiesz, żeby osiągnąć więcej niż wynosi przeciętna w danej
      branży, to trzeba mieć układy. Wolny rynek w naszym kraju, to do pewnego stopnia
      fikcja. Tam reguły są proste, prawo przejżyste, urzędnicy kompetentni itd.
      Dobra, przecież to każdy zna na pamięć ;-)

      Po czwarte: "Bla bla bla" - Perfect - "czwórka" z 1981 r. :-)

      Po piąte: Jeszcze raz - bądź szczery na forum, w przeciwnym razie jest ono psu
      na budę. Pozdrawiam.
    • Gość: Krychaj IP: 62.242.2.* 30.11.06, 10:54
      Fajny post.
      Co moge dodac to to ze na zachodzie zalezy w jakiej branzy i w jakim kraju -
      ale mozna wybic sie umiejetnosciami. Dodatkowo fakt ze droga do kariery jest
      dluga - trzeba cos udowodnic ze jest sie dobrym, trzeba zdobyc doswiadczenie,
      trzeba pokazac sie od dobrej strony i ugruntowac swoja pozycje - brzmi to jak
      oczywiste rzeczy. Niestety u nas w Polsce tak nie jest. Mam najlepszy przyklad
      w rodzinie moj brat wyjechal do UK na dlugo przed unia. CHcial podszkolic jezyk
      i byla mozliwosc praktyk w branzy. Zaczynal od stanowisk nizszych (braki w
      jezyku) ale szybko zostal recepcjonista w hotelu a potem od stanowiska managera
      baru po duty managera w koncu asystenta dyrektora. W Polsce byla oferta pracy w
      Qubus Hotel (pisze nazwe zeby byc szczerym i pokazac gdzie jest ognisko
      korupcji). Dostal stanowisko zastepcy dyrektora w hotelu po jednej rozmowie
      kwalifikacyjnej. Byl dobry i lubiany przez zespol bo jak cos nie szlo to nie
      rzucal bluzgami na ludzi tylko zakasywal rekawy i stawal z nimi na rowno do
      roboty. Niestety dyrektor tego hotelu to jest matol z poprzedniej epoki. Prace
      dostal bo znal kogos w centrali. Na kazdy blad pracownika (nawet nowego)
      reagowal "zwalniam cie" - pracownikow malo bo to duze miasto i wsie uciekli juz
      do UK, pensje kijowe - ludzi brak a u niego za kazdy blad: "zwalniam cie" - czy
      tak postepuje dobry manager? czy tak postepuje zwierzchnik - problemy trzeba
      rozwiazywac poprzez eliminowanie przyczyn a nie zwalnianie ludzi ktorzy juz cos
      wiedza i zastepowanie ich nowicjuszami. Historia konczy sie tak ze dyrektor
      poczul sie zagrozony ze strony Brata i go zwolnil - w uzasadnieniu cos belkotal
      a w papierach napisal negowanie decyzji dyrektora: Brat sprzeciwil sie
      (oczywiscie kulturalna sugestia z argumentacja) zwolnieniu jednego z portierow
      (mial polecic bo zle zaparkowal samochod goscia) i jednej z pokojowych (bo gosc
      bluzgal ze lozko zle poscielono i ze w lazience nie ma takiego mydla jak on
      zamawial).
    • darkuss 01.12.06, 00:13
      Jesteś kolejną osobą, która nie zrozumiała moich intencji. Łapie za słówka i bawi się w psychologa... no cóż... zdaję sobie sprawę, że nie wyraziłem swojego zdania dość dokładnie - Przepraszam. Przykro mi jednak, że oceniasz mnie jako cynika...
      Co do nieudaczników, miałem na myśli to, że większość osób, które wyjechały, zrobiły to dlatego, że właśnie NIE UDAŁO im się w Polsce... Jak może się podobać kraj, w którym nic się nie udaje??? POwodem mogły być podjęte decyzje np o wybraniu rodzaju szkoły, czy studiów. Zdobyty zawód nie ma np racji bytu w Polsce, ale ma dajmy na to w UK. A moje rzekome asekuranctwo polega na tym, że nie chcę ich obrażać nazywając ich sprawę właśnie po imieniu... bo to nie do końca ich wina. Jeśli dalej nie rozumiesz o co mi chodziło, trudno... nie mój problem. To co chiałem wyrazić - wyraziłem... Do tego celu służy mi właśnie forum.

      P.S. Zastanawiam się, który z nas jest bardziej anonimowy drogi "Gościu portalu: Roy"...

    • Gość: Roy IP: *.tpnet.pl 01.12.06, 02:20
      Wiesz, chyba faktycznie się nie rozumiemy. Mnie chodzi o ludzi, którym nie to,
      że nic się tutaj w Polsce nie udało, chodzi zaś o tych, którzy coś osiągnęli,
      często nawet dużo. Ale kosztowało ich to więcej (zdrowia, czasu itd.) niż
      powinno kosztować i/lub zatrzymali się na pewnym poziomie, z którego ciężko jest
      dalej (lub wyżej - zależy kto jaki model kariery wybrał) się poruszyć. Widzisz,
      ja mówię o ludziach ambitnych, inteligentnych, żądnych wyzwań i sukcesów. W
      kraju, w którym przyszło im żyć nie ma dla nich miejsca, bo po prostu nie mogą
      realizować swych ambicji zawodowych. Awans, staż czy co tam jeszcze, są
      uzależnione od tego czy zna się pana X lub czy ma się w rodzinie wujka-członka
      korporacji takiej czy innej. Oczywiście, nie muszą wyjeżdżać, mogą ugiąć kark,
      ogon schować pod siebie, zapomnieć o planach, wrócić do domu, wskoczyć w
      bambosze i myk przed telewizor. Ale chyba nie o to chodzi.

      P.S. Zauważyłem, że często jest Ci przykro. No cóż, okazuje się, że ja też mam w
      tym swój wkład. Nie nazywam Cię cynikiem, ja po prostu lubię jak ludzie na forum
      wypowiadają się szczerze, tak do końca. Są one miejscem, gdzie można sobie
      anonimowo właśnie, pogadać o tym i o tamtym, o ważnych sprawach i o pierdołach
      również. A tak na marginesie - nie muszę się bawić w psychologa, gdyż nim jestem
      (jeden z fakultetów), choć nie pracuję w tym zawodzie, ale pewnie mam jakieś tam
      skrzywienie na tym punkcie. Pozdrawiam
    • Gość: Borys IP: *.mysmart.ie 30.11.06, 00:32
      Nie wiem skąd pomysł, żeby osoby, które wyjeżdżają z Polski nazwać
      nieudacznikami? Nie należy uogólniać. Pewnie nietrudno znaleźć za granicą
      nieudaczników z Polski, którzy przez brak wykształcenia, nie mając szans w
      Polsce nawet na kiepską średnią pensję, wyjechali za granicę. Musisz jednak
      pamiętać o tym, że wyjechało mnóstwo naprawdę różnych ludzi i z zupełnie
      różnych powodów. Postaram się to wytłumaczyć w kilku krótkich zdaniach. Oprócz
      nieudaczników jest jeszcze inna bardzo liczna grupa, do której sam się
      zaliczam. Osoby z bardzo dobrym wykształceniem, które miały dosyć kiepskiej
      roboty w Polsce "na dobrym stanowisku", za którą dostawały 2000zł (bez realnych
      perspektyw na duuużo więcej). Dla niektórych osób to dobra pensja, dla innych
      śmieszna. Prawda jest taka, że w Polsce nie da się zarabiać grubej kasy, jeżeli
      nie jest się wybitnym, albo nie ma się wybitnych kontaktów - pierwsza wersja
      jest rzadko spotykana (znam 1 przypadek - pensja około 5000zł/m-c), druga
      wersja jest natomiast potwornie dobijająca. Dlaczego w innych krajach wysokie
      pensje, adekwatne do wykonywanego stanowiska są na porządku dziennym? Dlaczego
      za granicą pracodawcy nie wymagają znajomości WSZYSTKIEGO oferując przy tym
      żenujacą kasę? Nie wiem i nigdy się nie dowiem. Dlatego ja i mnie podobni
      wyjechali za granicę "w ciemno", bo podjęcie ryzyka jest lepsze niż czekanie
      na "lepsze czasy". Czy można nazwać kogoś takiego "nieudacznikiem"? Wątpię. Do
      tego potrzeba dużo więcej odwagi i zdecydowania niż do siedzenia na tyłku i
      marudzenia, że "czasy są złe". Pewnie nie jestem jedyną osobą, która przeszła
      kilka etapów pracy na obczyźnie kończąc wreszcie na czymś satysfakcjonującym.
      Najpierw zmywak (z pensją i tak wyższą niż w mojej polskiej "dobrej pracy"), po
      paru tygodniach fizyczna robota w magazynie firmy kurierskiej, dalej kafejka
      internetowa, serwis komputerowy i wreszcie po 4 miesiącach praca inżyniera
      (wsparcie techniczne jednego z "produktów") w dużej miedzynarodowej firmie
      branży IT. Praca zmianowa - pensja od 9000zł (w zależności od liczby godzin).
      Spróbuj w Polsce żyć uczciwie na normalnym poziomie i do tego odkładać 4000zł/m-
      c. W naszej Ojczyźnie to "prawie" nie możliwe, a w Iralndii to standard dla
      prawie wszystkich młodych absolwentów (mam wiele przykładów w mojej firmie i w
      kilku innych). Morał: nie należy ani potępiać wyjeżdżających ani dogryzać tym,
      którzy zostali. Każdy ma to na co się godzi i każdy kieruje swoim życiem jak
      umie. Dla niektórych ważniejsze są korzenie, dla innych normalny poziom życia.
      Nigdy nie należy uogólniać bo każdy ma inne priorytety. Ja wybrałem "przygodę"
      życia w innym kraju (możecie wierzyć, albo nie, ale nawet zwykłe życie w innym
      kraju jest przygodą - przynajmniej przez jakiś czas) i satysfakcję z pracy (nie
      mówiąc o kasie), a darkuss może sobie wybrać patriotyzm. Pozdrowienia z
      Irlandii, gdzie często leje deszcz i każdego stać na wymarzoną lustrzankę
      cyfrową :)
    • Gość: vivaldi ma IP: *.u.mcnet.pl 30.11.06, 15:43
      Trochę pojątrzymy?
      Pensja taka, owak... w Irlandii więcej, w Stanach jeszcze lepiej.
      A może Ci, co wyjeżdżają to jakis odpad "krajowy", bo dla nich nie ma już
      miejsca w dobrych firmach w Polsce? Przegrali z lepszymi;->
    • gilka 30.11.06, 16:16
      Przegrali ze STARSZYMI, nie "lepszymi".
    • Gość: vivaldi ma IP: *.u.mcnet.pl 30.11.06, 16:20
      Chyba nie....
      Popatrz na wielu młodych, którzy zajmują doskonałe stanowiska... jeśli tylko
      sie sprawdzą.
    • gilka 30.11.06, 18:33
      Gość portalu: vivaldi ma napisał(a):

      > Chyba nie....
      > Popatrz na wielu młodych, którzy zajmują doskonałe stanowiska... jeśli tylko
      > sie sprawdzą.

      "Młodzi, którzy zajmują doskonałe stanowiska" ???? To mogą być
      tylko "młodzi", którzy załapali się z karierą zawodową w pierwszej połowie lat
      90 - tych.

      "Sprawdzą się?" Po ilu upokarzających stażach i okresach próbnych, skoro jest
      tak dużo następnych na ich miejsce, skłonnych pracować za darmo, wierzących w
      szansę rozwoju i kariery? Doświadczenie nie ma tutaj nic do rzeczy; wprost
      przeciwnie - im go więcej, tym większe zagrożenie dla potencjalnego
      przełożonego z wyżej wymienionego pokolenia. Nie wspominając o firmach, które
      funkcjonują tylko dzięki zatrudnianiu takich darmowych pracowników.



    • Gość: vivaldi ma IP: *.u.mcnet.pl 01.12.06, 09:59
      gilka - kolejna rozczarowana. Czym? Własną niemocą?
      U mnie w firmie połowa managerów to ludzie w wieku 25-30 lat, bo są DOBRZY!
      Reszta odpadła (a było ich dużo więcej). Rywalizują tu ze starszymi, ludźmi z
      zagranicy (ciekawe po co Ci tu przyjeżdżają - i jeszcze sobie chwalą. Przecież
      Polska to takie beznadziejne miejsce!)
      W mojej poprzedniej firmie to samo.
      Polacy to tacy specificzni malkontenci - chcą wygrać w lotto (mało ważne
      gdzie), ale nie chcą wysłać kuponu na losowanie;-> Biedulki:D
    • Gość: Borys IP: *.mysmart.ie 05.12.06, 16:56
      Chyba nie dokładnie czytałeś to co napisałem wcześniej - nie chodzi o te kilka
      osób, które dobrze czują się w wyścigu szczurów, ale o wszystkich pozostałych
      (Ty najwyraźniej uwielbiasz rywalizację - piszesz o czyjejś "niemocy", o tym
      kto jest "DOBRY" a kto "odpadł"). To naprawdę super, że połowa menagerów u
      Ciebie w firmie jest w młodym wieku i dobrze zarabia, ale ja nie mówiłem tylko
      o menagerach ale o normalnych pracownikach. Ilu jest menagerów w tej firmie, że
      mogą posłużyć za przykład dobrych zarobków? A tak w ogóle to ile oni zarabiają?
      Skoro w Irlandii nawet absolwent ma wysoką pensję to menagerowie mają miażdżąco
      wysoką w porównaniu z menagerami z PL.
      Głupawe teksty opisujące Polaków-malkontentów i chęci wygranej w lotto nie są
      na temat. Mówimy tu o normalnych, ambitnych ludziach, którzy mają dosyć
      kiepskich płac i mają odwagę wyjechać za granicę - może na stałe, a może na
      jakiś czas. Ja mówilem też o normalnej pracy - ciekawej i satysfakcjonującej,
      najlepiej we własnym zawodzie i na odpowiedzialnym stanowisku. Nie mówiłem
      natomiast o wyścigu szczurów i pustej rywalizacji - "nawet jeśli wygrasz wyścig
      szczurów i tak wciąż jesteś szczurem".
    • Gość: vivaldi ma IP: *.u.mcnet.pl 06.12.06, 16:23
      Z szacunkiem: czytasz i nie rozumiesz.
      Lepiej być szczurem na własnym statku.... jeśli już musisz być szczurem.
      Osiaganie poycji (hierarchicznie lub jako fachowiec) nie oznacza uczestnictwa w
      tym, co napisałeś. Masz złe wzorce (lub za dużo się naczytałeś)
      A może lepiej jest być operatorem szczotki w Irlandii. Miażdżąca przewaga
      zarobków???? Sprawdziłem i bilans wychodzi negatywnie - nie warto (dla mnie)
      tam jechać (chyba, że w ramach pakietu przesiedleńczego: dodatki do pensji,
      mieszkanie, samochód...:)) Poza tym ta różnica nie jest taka miażdżąca,
      sprawdziłem. Więc skąd taka opinia? Wyścig szczurów, pusta rywalizacja -
      zakładam, są tylko w Polsce (tu ironiczny śmiech).
      Ambicje? Jeśli musisz je realizować wyjeżdżając - też jakaś droga. Nikogo nie
      namawiam do zostania - staram sie tylko przeciwstawić opiniom, że wszędzie
      dobrze poza Polską. Wszędzie są plusy i minusy. I śmiem twierdzić, że Ci co
      zostają są równie (lub może bardziej ambitni) niż ci, co wyjeżdżają.
      I na zakończenie: nie myl w przyszłości wyścigu szczurów z selekcją najlepszych
      ludzi do pracy. Pracodawca ma prawo (chyba) wybierać najlepszych, a nie
      miernoty. Współpracownik ma prawo domagać się, żeby inni wykonywali swoje
      obowiązki równie dobrze jak on sam - miernoty nie powinny mieć miejsca w takich
      strukturach. (i nie pracuje w dziale HR:->)
    • Gość: leszek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:05
      Ty jesteś chory
    • Gość: blod IP: *.globalconnect.pl 18.12.06, 20:24
      taa przegrali z lizusami wchodzacymi w dupe bez wazeliny
    • Gość: aga IP: *.try.wideopenwest.com 30.11.06, 05:54
      Pisze zza oceanu....z cala rodzina wrocilismy do POlski na 1.5roku zeby
      sprobowac.Mielismy swoja firme i niezly dochod,mnostwo znajomych i bardzo
      szczerych przyjaciol, ktorzy ciagle gonili za groszem i nie meli czasu sie
      spotykac. Od 6 miesiecy jestesmy wreszcze na swoim, w koncu w naszym domku (
      banki w Polsce nie chaly nam dac kredytu bo jestesmy artysci).... moj
      najmlodszy synek poszel we wrzesniu do amerykanskeij szkoly. Czuje sie
      spelniona i szczesliwa.Moja rodzina ma w koncu dla siebie czas. W Polsce
      wpadlam w jakas depresje. Ciagle ktos mnie zaczepial na ulicy, komentowal jak
      moje dzieci sa ubrane ze przekarmione lub zchorowane albo ze nie zalozylam
      szalika awiatr wieje....itp. Jestem dumna ze jestem Polka ale za nic nie
      wrocilabym wychowywac moje dzieci w Polsce. Pojedziemy tam na wakacje...
      ps.ciagle pracujemy w naszym zawodzie.
    • Gość: Analityk IP: 212.160.156.* 29.11.06, 22:45
      Mam na myśli pracę w swoim zawodzie. Obecnie 3500 PLN netto po 5 latach studiów
      i kolejnych 2 dalszego kształcenia. Na "dzień dobry" w UK dostanę 3-4 razy tyle
      + realne możliwości awansu (nie to co w Polsce). Po uwzględnieniu różnicy
      kosztów życia dochodzę do wniosku, że

      w Polsce mogę PRACOWAĆ ZA POŁOWĘ tego, co dostanę w innym europejskim kraju za
      dokładnie TĘ SAMĄ ROBOTĘ w tym samym środowisku. I tak będzie to ok. 3 razy
      więcej niż dostaję obecnie.

      Dlatego po Nowym Roku się zwijam.

      26 lat, mgr prawa, młodszy doradca
    • darkuss 29.11.06, 22:51
      Szczerze...

      Zastanawiem się, że skoro jesteś jeszcze tutaj, to skąd ta pewność....?
      Ale to tylko - tak ... się zastanawiam... Nie raz mi obiecywali złote góry...
      No nic.. naprawdę życzę Ci, aby było jak mówisz..
      Pozdrawiam...
      --
    • Gość: Analityk IP: 212.160.156.* 30.11.06, 00:10
      Żadne tam złote góry. Ta sama praca, ci sami ludzie, ta sama firma. Kończę
      obecny kontrat i podpisuję nowy. Tylko miejsce zamieszkania się zmienia. Jakie
      to proste... szkoda że nie w Polsce.
    • darkuss 29.11.06, 22:57
      Ciekaw jestem jak zniosłoby tą przeprowadzkę Twoje 12 latnie i 5 letnie dziecko - to młodsze pewnie lżej... Widać nie musisz się zastanawiać nad takimi problemami, jak polska szkoła, obce klimaty (tymbardziej brytyjskiej dumy i ksenofobii).

      --
    • Gość: gosc 11 IP: *.r-212.178.64.atwork.nl 30.11.06, 18:09
      ooo - dzieci znosza to bardzo dobrze - lepiej niz rodzice - moge podac swoj
      przyklad - dzieciaki poszly do obcej szkoly - to bylo dla nich jak wyjaz na
      kolonie - tylko niestety - trzeba porozmawiac - wyjasnic - posluchac - czyli cos
      czego w polsce sie nie robi ....
      nie zrzucajcie wszystkiego na barki rodziny - bo tak sie nie da - che wrucic do
      kraju nie powiem - ale sory 5 lat studia z dobrym wynikiem - 4 letnie
      doswiadczenie zawodowe - szkolenia ( na wlasny kosz ) jezyki - i jak mi ktos na
      rozmowie oferuje 2 tys na reke - o czym ja mam myslec - tutaj nie musze prosic
      zony zeby szla do pracy bo niestarcza na rachunki - nie trzeba sie gniezdzic w
      malej klitce 30 m - zeby oszczedzic i kiedys miec wieksze - mieszkam w domku 2
      pietrowym z ogrodem - firma co miesac daje nam extra bilety do kina teatru -
      zafundowala mojej zonie wyjscia na basen - nie mam za wiele - mozla zec ze mam
      mniej niz powinienm miec - ale jest to wiecej niz w Polsce - po 6 miesiacach
      pracy - i nie oszczedziania na niczym - stac mnie na kupno 3 letniego dobrego
      auta - roznica jest - w polsce po 6 latach ..... - dlaczego mam sie czuc jak
      polaczek - dziwka pracujaca za brudne euro - jestem i czuje sie polakiem - i
      nim pozostane - kwestja tylko gdzie bedzie ta moja Polska
    • adam81w 05.12.06, 23:26
      darkuss popieram to co piszesz w tym watku i gratuluje wytrwalosci w
      tlumaczeniu ludziom roznych spraw.
      --
      Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
      rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
      grzeszna i godna tyrana..

      T.Jefferson
    • Gość: szukacz IP: *.crowley.pl 30.11.06, 15:28
      hmmmm... Ale pamiętaj, utrzymanie kosztuje tam rowniez 3-razy wiecej.

      Pozdrawiam
    • Gość: feliks IP: *.edmonton.ab.ca 30.11.06, 06:17
      darkuss masz racje. Co piszesz to jest 100% prawdy. Wyjechalem na doktorat do
      Kanady, najchetniej bym juz wrocil, bo mam juz dosc tej mentalnosci ludzi.
      Niech ta osoba jedzie i zobaczy i przekona sie.
      luger napisal:
      Ja osobiście nie mam złych perspektyw, mam dobrą prace zarabiam ok, ale np. mie
      > szknie bede splacal pewnie 20-30 lat. Czy to jest ok ?

      A myslisz, ze tu ile lat ludzie splacaja 5 lat???? Zastanow sie co piszesz.
    • Gość: ari IP: 217.116.110.* 30.11.06, 11:10
      Kocham Polske i wróciłbym do kraju za połowe wynagrodzenia jakie zarabiam
      tu.tylko kto da mi 5000tys.
    • Gość: czerniakowianka IP: *.funk.pl 30.11.06, 09:06
      mie
      > szknie bede splacal pewnie 20-30 lat. Czy to jest ok ?

      Za to w USA czy GB mieszkanie z pewnością kupisz od ręki ;)
    • Gość: paweł IP: 62.233.144.* 30.11.06, 11:44
      Mieszkanie na zachodzie w Europie czy USA spłaca sie całe życie, wiec akurat tu
      różnicy nie ma. Do lekarzy za każdym razem idziesz za kase, tylkotam biora
      legalnie, bez kasy nawet na ciebie nie spojrzą.
    • Gość: Gosc IP: *.nycmny.east.verizon.net 30.11.06, 12:23
      Gość portalu: paweł napisał(a):

      > Mieszkanie na zachodzie w Europie czy USA spłaca sie całe życie, wiec akurat
      tu
      >
      > różnicy nie ma. Do lekarzy za każdym razem idziesz za kase, tylkotam biora
      > legalnie, bez kasy nawet na ciebie nie spojrzą.

      Piekne uogolnienie.

      Piszesz bzdury.
    • Gość: krzysztof Chicago IP: *.hsd1.il.comcast.net 30.11.06, 16:19
      Kochani,

      Mieszkam w USA juz prawie 20 lat i oboje z zona jestesmy wyksztalceni i od
      dawna ustabilizowani zawodowo i finansowo. Mam matke w Polsce i zdaje sobie
      sprawe z roznych klopotow nad Wisla. Chcialbym jednak obiektywnie zauwazyc, ze
      tu takze splaca sie dom lub mieszkanie 15-30 lat. Innymi slowy, ani Polska nie
      jest (juz) az taka okropna ani USA takie perfekcyjne. Wszystko widziane z
      daleka wydaje sie lepsze.
      Mysle, ze takze tu w USA bedziesz znacznie bardziej szanowany jesli po prostu
      bedziesz soba (zatem Polakiem), osoba ktora zdecydowala sie na wyjazd (w czym
      nie ma nic zlego), zamiast udawac Amerykanina, ktorym nie jestes. Ja tez przed
      laty chcialem byc bardziej amerykanski od Amerykanow i bylo to bardzo zalosne.
      Dzis mam 43 lata i chetnie pije polskie piwo (duze lepsze od amerykanskich),
      jem zurek a moj maly zaledwie 8-letni synek gra tylko w pilke nozna i mowi mi,
      ze chcialby kiedys grac w reprezentacji Polski i jest w tym popierany prez
      trenera - Amerykanina.
      Ucz sie na moich bledach
      Zycze powodzenia,

    • Gość: vivaldi ma IP: *.u.mcnet.pl 30.11.06, 16:24
      Bardzo pięknie. Poszedłbym dalej: jeśli jestes dobry to wszędzie znajdziesz dla
      siebie miejsce, a wybór miejsca zależy od bilansu ekonomicznego.
      Poza tym: zły to ptak, co własne gniazdo kala (tak a propos psioczenia na
      Polskę)
    • Gość: aka IP: 128.61.146.* 29.11.06, 23:16
      Ja jestem w podobnej sytuacji jak qwerty i... nie czuje nic z tego o czym mowi
      darkuss :). Dlaczego mowisz o strachu przed wyjazdem, o ponizeniu przez inne
      rasy, narodowosci, o braku partiotyzmu zwiazanym z wyjazdem...?
      Strach - stojac na lotnisku czuje ciekawosci i podniecenie, a nie strach - stoje
      przed nowym wyzwaniem, z ktorym mam sie zmierzyc, poznam nowa kulture, nowe
      obyczaje, naucze sie mnostwo nowych rzeczy! Oczywiscie moze sie nie udac, ale w
      kraju tez sie moze nie udac, ten strach jest taki sam.
      Ponizanie - czy to lepiej byc ponizanym przez polaka, a nie przez chinczyka czy
      amerykanina etc.? Dlaczego lepiej??? Jak bym juz miala byc ponizana to szczerze
      mowiac wole przez obcokrajowca, bo przynajmniej moge zrzucic wine na roznice
      kulturowe, a jak mnie polak, rodak krzywdzi?... To juz tylko smutne i przykre.
      Zreszta nie czuje sie tu (za oceanem) ponizana, wiec nie mam tego problemu.
      Patriotyzm - czy patriotyzm to jest siedzenie 100 lat na tym samym stolku, bo go
      mama kupila? A czy poszukiwanie wiedzy, doswiadczen, dbanie o to, zeby byc
      lepszym i zeby inne narody znaly dobry wizerunek polaka to jest brak
      patriotyzmu? Tylko dlatego, ze nie siedze w domu, w ktorym mnie urodzili cale
      zycie? A moze kiedys wroce, lepsza i bardziej wartosciowa, bo z wiekszym bagazem
      doswiadczen, moze moje dzieci wroca... Nie wiem tego jeszcze, ale wiem, ze
      gdybym sie kierowala tylko tym, ze za wszelka cene musze zostac w kraju, to bym
      mogla skonczyc jako frustrat o niespelnionych ambicjach i zawezonych horyzontach
      i chyba bym sie do rozwoju kraju nie przyczynila w ten sposob ;).
      Ps. nie sugeruje, ze wszyscy, ktorzy zostaja sa frustratami, pisze wylacznie o
      swojej hipotetycznej sytuacji sytuacji
    • Gość: voitekh IP: *.piast.ds.polsl.pl 30.11.06, 00:45
      nie mam czasu czytac tej "sprzeczki" do konca wiec przejde od razu do rzeczy:
      Kim byli ludzie ktorzy gineli za ten kraj jesli nie jej przodkami, krewnymi w
      jakmkolwiek stopniu... poswiecili swoje zycie aby ich dzieciom wnukom itd. zylo
      sie lepiej. "Nie pytaj wiec co moglbym uczynic dla kraju tylko co kraj moglby
      uczynic dla mnie" :) - ze swojej strony nie mam zadnych pretensji(za mlody
      jeszcze na to jestem ;p ) - ale uzywanie poswiecenia naszych przodkow, zeby
      pokazac skad wynikja nasze zobowiazania wobec RP to jakby powiedziec: "jestem
      bardzo niski i dlatego udzerzam glowa w lampe ilekroc pod nia przechodze"
    • Gość: ola IP: 80.51.224.* 01.12.06, 15:44
      wiesz co darkus ty masz poprostu moher na glowie i tu o to chodzi najbardziej
    • Gość: tomasso IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 23:40
      Po przeczytaniu Twoich postów wniosek może być tylko jeden.
      Choćbyś jeszcze przed 30-stką uzyskała tytuł profesora nic Ci to nie pomoże -
      tak już niestety jest że chamstwo i prostactwo pozostaje w niektórych ludziach
      niezależnie od wykształcenia. Pozostaje pociecha, że na stałe ugrzęźniesz za
      granicą, czego Ci serdecznie życzę.
    • red_elmo 30.11.06, 04:24
      Ciekawe są twoje wypowiedzi qwerty :)
      Widze ze jeszcze nie wyjechalas z kraju a juz sie zachlysnelas Wielkim Swiatem
      = USA. Uwazaj tylko zeby ci wystarczylo to twoje "Wielkie Sypendium" jak cie
      ząbek rozboli albo wylądujesz na "Emergency". Z Twoich wypowiedzi az kipi
      duma...Lepiej wyhamuj...W zyciu nie liczy sie ile masz literek przed albo za
      nazwiskiem, to co sie liczy to doświadczenie...
      Caly swiat widzi USA przez pryzmat filmow z Hollywood - jakie to smutne.
      ...
      Powodzenia za oceanem. Na pewno ci sie przyda w kraju emigrantów.
    • Gość: paweł IP: 62.233.144.* 30.11.06, 11:49
      Ja robie doktorat w Polsce, na Uniwersytecie, zarabiam tam 1800 zł, w szkoe
      prywatnej w której uczę dostaje dodatkowo 4500 zł. Jakoś nie grzebie po
      śmietnikach żeby zwiazac koniec z koncem. A ciebie mi żal po prostu, ale ciesze
      sie że wyjeżdzasz, bo co z ciebie za pożytek, jakie wartości przekażesz
      studentom?? Kasa kasa kasa kasa. Poza tym jesli masz ponad 22 lata a nie masz
      osoby z która jestes to świadczy o twojej atrakcyjnosci fizycznej i psychicznej.
    • Gość: agatuss IP: *.bath.ac.uk 30.11.06, 15:30
      a ja mysle ze jestes w wyjatkowo dobrej sytuacji ze masz tak dobre zarobki jako
      doktorant. Prawde mowiac jestes pierwszym doktorantem w Polsce o ktorym wiem (a
      zanm ich sporo bo sama jestem w tym zespole)ze ma sie dobrze i ma 2x wiecej
      (stypendium) niz inni. Coz, wyjatki od reguly bywaja. Tylko jak to jest mozliwe?
      Czy ta doatkowa fucha nie jest zaharowaniem sie o te pare tysiecy wiecej?
    • Gość: Agnieszka IP: *.umdc.umu.se 30.11.06, 16:20
      zlitujcie sie, przeciez naprawde istotne jest poczucie, ze sie ma za co zyc,
      znaczy bez luksusow, ale z poczuciem bezpieczenstwa, ze jesli cos wypadnie, np
      nieplanowa wizyta u dentysty, to nie bedzie trzeba pozyczac na to forsy... a za
      granica za dokladnie te sama prace dostane jakies 5-6 razy wiecej.. czemu?
      dlaczego moja praca jest tam wiecej warta? czy w Polsce praca naukowa jest
      oceniana i doceniana wlansie w ten sposob..? czyli ze jak byles taki glupi aby
      pakowac sie w wyksztalcenie, doktorat, a nie daj boze habilitacje, to twoj
      problem z czego bedziesz zyc, bo to twoje hobby...? I niestety nie kazdy ma
      mozliwosc wykladow w prywatnych szkolach, sa takie kierunki naukowe, gdzie
      siedzi sie w laboratorium po noach czyta artykuly naukowe, albo takowe pisze, i
      nie ma fizycznej mozliwosci dorobienia sobie na drugim etacie... i w sumie,
      czemu mialaby byc taka koniecznosc? dlaczego z jednej pracy, wykonywanej z
      pelnym poswieceniem, oraz odpowiedzialnej, oraz wykonywanej pare lat po
      uzyskaniu stopnia naukowego doktora, nie sa sie po prostu zyc...???A czemu za
      dokladnie identycznie te sama prace w USA czy Szwecji, da sie nie tylko
      normalnie zyc, ale i zwiedzac, odlozyc etc? Czy to znaczy, ze naukowcow w Polsce
      tak oceniaja? i jak tu myslec, ze sie robi cos cennego i dobrego dls Polski,
      ktora wlasnie tak ceni pracownikow..?
      a, aha, mowie z wlasnego doswiadczenia 3 lat stazu podoktorskiego w USA i 2 lat
      podobnego w Szwecji. Wrocilam, bo wydawalo mi sie, tak jak niektorzy tu pisali,
      ze tu sie da cos zrobic, cos cennego i dobrego. 2.5 roku probuje, i jak na razie
      dorobilam sie klopotow z sercem, depresji, i ogolnego takiego zniechecenia, ze
      frustracja to malo powiedziane.
      aha, dla informacji ogolu: pensja na uiwersytecie gdanskim, osoby na stanowisku
      adiunkta, z dodatkiem za prace w warunkach szkodliwych, i z odliczeniem praw
      aturoskich (od polowy dochodow nie placi sie podatku) wynosi.... 2030 zl na
      reke. Gdyb nie owe podatkowe ulgi, to blaby 1700...Prawda, jak sie mozna poczuc
      docenionym...?
      poczucie, ze weszlam z wlasnej woli do klatki, narasta
      a, dla patriotow... pracowac dla dobra ludzi, mozna wszedzie... szczegolnie w
      nauce...
      a dla tych, co planuja doktorat: stypendium, i to dopiero na drugim roku
      robienia owegoz, wynosi 1000 zl. Prosze bardzo, zyc za to, utrzymac sie, wynajac
      mieszkanie moze...? a w czasie pobierania stypendium nie mozna podjac innej
      pracy, podpisuje sie takie oswiadczenie. Jakaz selekcje, prawda? zostana tylko
      ci, ktorzy nie musza jesc, i beda mieszkac w laboratorium, tacy pelni
      poswiecenia dla nauki> czy tez ci ktorzy maja bogatych rodzicow.??
      ech, szkoda gadac:(
    • Gość: metokard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 17:37
      chwileczke, a dlaczego, ktos kto robi doktorat ma byc w pelni utrzymywany z publicznych pieniedzy?
      powinien wedlug ciebie otrzymywac 2 tysiace stypendium, skoro 1 tysiac to malo? przypomne, ze
      rozmawiamy o stypendium, a nie o pensji. naprawde nie wiem, skad te roszczeniowe postawy w
      mlodych ludziach. zeby nie wywolywac bezsensownej dysputy- nie twierdze, ze w polsce jest super i ze
      nie chcialabym, by byla bogatszym krajem. ale bedziemy sie bogacic dzieki przedsiebiorczosci, a nie
      roszczeniowosci.
    • Gość: Agnieszka IP: *.umdc.umu.se 30.11.06, 18:12
      a to sprobuj sie utrzymac za 1000 zl... jak nie wolno Ci podjac zadnej pracy w
      miedzyczasie.. podpisujesz to przed dostaniem stypendium. a wiesz, nawet gdyby
      ten obowiazek zniesli.. to coz, rozne sa specyfiki pracy, gdy np z takiej
      socjologii mozna zrobic doktorat czytajac, rozmawiajac, zbierajac materialy, to
      np. w biologii molekularnej siedzisz po 10-12 godzin w labie, i to 7 dni w
      tygodniu niekiedy, a w miedzyczasie czytasz, piszesz, douczasz sie.
      ok, inwestujesz, ok, mozna przebiedowac te 4 lata... tylko, po co..? aby pozniej
      dostac 1700 jako doktor? i zastanawiac sie, za co sie utrzymac?
      czemu w Szwecji, w USa, w Niemczech, doktoranci moga sie utrzymac ze stypendium?
      a jak chca miec wiecej pieniedzy, to podpisuja kontrakt z firma, gdzie beda
      pracowac, albo maja mozliwosc kredytow studenckich, ktore mozna pozniej splacic
      niezaleznie jaka prace dostaniesz pozniej?
    • wutomek 30.11.06, 22:45
      Agnieszko pozdrawiam - wywodzę się "trochę" ze środowiska akademickiego
      podobnego w profilu jak Twoje i znam ból dziadowskich pieniędzy i niemożności
      dorabiania z braku czasu.
      Dodam tyle do dyskusji - chyba około połowy mojego roku siedzi za granicą, w
      międzynarodowym, otwartym środowisku akademickim. Od lat wiekszości z nich nie
      widziałem - dużo wyżej cenili sobie godne finanse, i dobre warunki pracy niż
      polską rzeczywistość. I powiedzmy sobie szczerze - biedowanie za psie pieniądze
      jest zniewoleniem. Zatem ludzie na rozsądnym poziomie intelektualnym, którzy
      znaleźliby sobie niezłą pracę w krajach wysoko rozwinietych i ustawili dobre
      życie w Polsce, są zniewoleni - i dlatego wyjeżdżają.
      Patriotyczne androny mówią ludzie ustabilizowani lub o małych potrzebach.
      Kochani patrioci - nie każdy musi mieć ochotę na 10-letni samochód i 50m
      mieszkanie na rodzinę w imię miłości do Ojczyzny. Ludzie mają większe potrzeby,
      NORMALNE, PODSTAWOWE potrzeby - nie do zrealizowania za 1500 PLN miesięcznie.

      --
      Pozdrawiam
      Tomek
    • Gość: Jarvena IP: 82.139.11.* 30.11.06, 19:30
      Chciałabym przeczytać spokojnie do konca, ale nie starczy mi chyba sił i
      wytrzymalosci. Bardzo chicalabym moc zyc jak czlowiek. Nie mowie tu o postawie
      roszczeniowej!! Jestem zaledwie magistrem, ale na swoje studia (dzienne)
      zarobilam sama - rodzice po marnej pracy przez cale zycie, dostali jeszcze
      marniejsza emeryture i nie stac ich bylo na utrzymywanie corki na studiach.
      Ciesze sie ze mogli mnie utrzymywac chociazby do matury. Wiec przez cale studia
      bylam od 8 do zazwyczaj 14-15 na uczzelni, potem od 15 pracowalam w knajpie jako
      barmanka. Zmiane konczylam okolo 23, potem nauka. Czy to jest roszcezniowe
      nastawienie? Nie bralam stypendium socjalnego, tylko bardzo liche naukowe.
      Studia skonczylam, obronilam sie na 5, potem staz. I co? I od roku pracuje jako
      wykladowca w placowce panstwowej. Prowadze wyklady, ale zatrudniana jestem co
      miesiac na kolejny okres probny, za 860 zl na reke. Wciaz szukam pracy. Mam
      swojego ukochanego (ktory wciaz studiuje i nie moze wyjechac) mam mieszkanie w
      miescie o bardzo wysokiej stopie bezrobocia (Na mieszkanie zarobilam pracujac
      jak wol za granica przez wszystkie wakacje w czasie studiow - kawalerka 24 metry
      bez kuchni, na parterze, w bardzo zlej dzielnicy duzego miasta). Duzo mnie
      tutaj trzyma. Zaraz pewnie ktos napisze ze jestem tchorz itp. Chce wyjechac,bo:
      jak tu zalozyc rodzine? Jak utrzymac dziecko w tym chorym kraju? Wszedzie:
      fryzjerka, slusarz, fakturzystka. A mgr filologii moze pucowac chodniki. TO ja
      chyba wole pucowac tam, gdzie bede mogla za to utrzymac dziecko. A ze musze
      jeszcze czekac 2 lata? Jakos wytrzymam... Ale czy tak ma wygladac to zycie?
      Dziwic sie ze Polacy sa agresywni i maja depresje...
    • Gość: antypropagandzista IP: 195.205.147.* 16.12.06, 02:17
      qwety faktycznie trochę się zachłysnęła swoim wyobrażeniem o usa ale trudno jej
      się dziwić bo to kraj oparty na propagandzie bardziej niż każdy inny.

      Pawełku w swojej ocenie weź pod uwagę że nie każdy może i chce dorabiać w
      prywatnej uczelni rozmieniając się na drobne. Pracownik naukowy musi się
      rozwijać prowadzić badania i na tym koncentrować swoje wysiłki. Epoka pokolenia
      robotniczo-chłopskiego już dawno powinna się zakończyć - czas na fachowców.
      Jakim ty będziesz fachowcem skoro poświęcasz czas na to żeby doić kasę z
      frajerów którzy kupują sobie tytuł mgr na prywatnych uczelniach zamiast samemu
      się rozwijać.(Z PUSTEGO W PRÓŻNE TO I SALOMON NIE NALEJE.)

      W Polsce żeby robić coś dla nauki to trzeba mieć solidne zaplecze finansowe i
      fakycznie być geniuszem bo na 10 miejsc na doktorat na wydziale tylko 2 są dla
      tych najlepszych pozostałe 8 to miejsca zarezerwowane dla znajomych i to nie
      jest stereotyp tylko fakt.

      niestety Polska to kraj w którym nie ma równych szans!!!

      Ludzie opuszczają ten kraj w poszukiwaniu normalności, a kasa jest tylko takim
      namacalnym przelicznikiem. Polska to kraj mało stabilny.Nie ma takiej kasy
      która dawałaby 100% bezpieczeństwo dla tych co zdecydowali się tu zostać tak
      jak ja. Boję się chwili gdy bedę potrzebował skorzystać ze "słuzby zdrowia" nie
      mówiąc już o ewentalnej emeryturze... Jeśli coś mnie wypędzi z tego kraju to
      własnie to.

      Po studiach żeby znaleźć atrakcyjną pracę w zawodzie musiałem zmienić miejsce
      zamieszkania i nie uważam że to jest takie przyjemne szukać w nowym miejscu
      wszystkiego co jest ci potrzebne do życia poczawszy od dobrej piekarni a
      skończywaszy na lekarzu rodzinnym

      Pochwalam tych którzy szukają dla siebie i swoich bliskich lepszego życia bo
      każdy ma obowiązek robić wszystko by być szczęśliwym, a szczęśliwy kraj to taki
      w którym żyją szczęśliwi ludzie. W Polsce nie widać zbyt wielu szczęśliwych...
      Wielu faktycznie nie ma powodów do zadowolenia ale wiekszość z nas chyba nie
      docenia tego że życie w srodowisku w którym się urodziło, wychowało i
      wykształciło znacznie upraszcza egzystencję...
    • Gość: Kilo IP: *.crowley.pl 30.11.06, 12:15
      Jezeli prez 23 lata nie poznałas nikogo i nie zaznałaś niczego za czym warto by
      tęsknic to twoje zycie musiało byc bardzo puste i juz rozumiem czemu z radością
      wyjeżdżasz
    • figari 30.11.06, 13:39
      Tak na wstępie. Dla jednych wyjazd to szansa, dla innych smutna konieczność, tak
      czy inaczej jest i to warto PODKREŚLIĆ.

      Kiedyś miałem okazję poznać młodego Austryjaka, który zabawił na chwile w
      Polsce. W trakcie rozmowy na temat nauki, pracy i warunków życia wykazał swoje
      zdumienie i zaszokowanie faktem, że "przeciętny" Polak najpierw uczy się w
      podstawówce, liceum, licencjat, studia ... szuka pracy, robi specjalizacje jak
      już dostanie pracę w sklepie spożywczym ...

      Tak przejaskrawiam, ale to spotkanie miało miejsce 7-10 lat temu.
      Natomiast jego kariera miała jakże inny przebieg, którego każdy może
      pozazdrościć: podstawówka, zawodówka = praca w zakładzie. Jak sam określił nie
      był osobą która lubiła się uczyć, chociaż by ze względu na to że sprawiała mu
      trudności a to co osiągnął pozwalało mu na prywatny sukces i perspektywy ...
      kupił samochód (którym zrobił sobie wycieczkę do Polski i nie tylko), wynajął
      mieszkanie, zamieszkał z dziewczyną, sam się utrzymywał ...
      Kolejnym etapem jego kariery był zrobienie kursu prawo jazdy wszystkich
      kategorii i właściwych szkoleń ... (dzięki czemu wszystko zmieniło się razy x2
      na plus)

      Na swoje predyspozycje (według jego mniemania osiągnął wszystko) a przede
      wszystkim był ... S Z C Z Ę Ś L I W Y :-)

      Czego wszystkim i sobie życzę nie zależnie od tego co, gdzie i za ile będziemy
      robić.
      PS. I pracy we własnym zawodzie jeśli to lubimy.

      Pozdrawiam
      figari
    • lea111 30.11.06, 15:29
      wiesz...ja robie tu doktorat i kto naopowiadal CI takich glupot, ze stypendium
      jest tak wysokie??? Owszem - w przeliczeniu na polskie zlotowki tak - ale w
      porownaniu z tutejszym standardem......wspolczuje naiwnosci.....
    • Gość: POL IP: *.aster.pl 30.11.06, 16:18
      Od tego trzeba było zacząć, pierwsze pani sformułowania wyglądały jakby
      jechała do pracy na ulicy, a nie na uczelnię. W pełni solidaryzuję się z pani
      dyskutantem. Agresywnie to pani zaczęła, poza tym wykształcony w Polsce
      obywatel nigdy nie powinien odnosić się z takim lekceważeniem do swojego kraju.
    • ply_mouth 10.12.06, 12:22
      > firmie, z tym ze w odroznieniu od Polski doktorant amerykanski ma stypendium
      > takiej wysokosci, ze nie musi ogladac kazdego centa sto razy i sie zastanawiac
      > czy starczy do nastepnej wyplaty.

      :) ta, jak ci sie uda to 16-19 tys. $ rocznie. :) w kazdym razie mniej niz twoj
      amerykanski kolega. w wawce na miekko da sie zarobic wiecej. ale to zobaczysz,
      jak ci podniecenie opadnie.
    • Gość: januszek IP: *.hsd1.ga.comcast.net 30.11.06, 05:10
      Cos w tym calym wywodzie brak troche logiki ...no i ta ortografia.
    • Gość: querty IP: 217.153.161.* 30.11.06, 09:06
      dobrze ze tacy jak ty opuszczaja Ten Kraj ,nie zasłuzyłes aby tu zyc, JAK NIE
      CHCE SIE WALCZYC W POLSCE TO WYJEZDZAJ TAK ŁATWIEJ DO KRAJU PEŁENGO DEBILI (
      W DOMYSLE USA).... POWODZENIA
    • Gość: as IP: *.insurance.waw.pl 30.11.06, 11:22
      BRAWO!!! Świetny ostatni akapit!
    • Gość: ryc IP: *.cst.tpsa.pl 30.11.06, 11:51
      Co to za okreslenie profesor uniwersytetu? a jest jakis inny? chyba ze chodzi Ci
      o wykladowce na uniwerku. To tu Cie z dziwie - sa mlodzi ludzi doktoranci. A
      profesora znam osobiscie (tytul profesora weterynarii) ktory uzyskal go w wieku
      40 lat. I to jest dla mnie wyczyn. W 4 lata skonczyl 6-cio letnie studia
      weterynaryjne. I co ? Pobijasz Go?? Cwana przemadrzala smarkulo.
    • Gość: slwk IP: *.ds2.agh.edu.pl 30.11.06, 12:10
      Najmłodszy profesor w Polsce miał 36 lat(w tamtym roku) Szacunek dla tego Pana i
      dla AGH :)
    • Gość: ryc IP: *.cst.tpsa.pl 30.11.06, 12:46
      No racja. Szacuneczek, bo tacy ludzie naprawde sa zdolni. Doktoranci (na
      poczatku doktoryzowania sie) dostaja chyba jakiejs blizej nieokreslonej paranoi
      ze reszta to chamy bez szkoly i oni sie tylko ucza czy uczyli. Ale za 5-7 lat
      mysle ze im minie.
    • Gość: Bubio IP: *.bas.roche.com 30.11.06, 13:57
      a ip neostrady ;>
      co za postęp - w stanach neostradę sprzedajemy ...
    • Gość: marjot IP: 195.194.74.* 30.11.06, 14:34
      azdiwilbys sie bo angielskie sieci podpinaja baaardzo czesto sie pod neostrade -
      nie mam pojecia jak ale juz mnie przez to wyszydzali - mojego radiowego
      modemu 20 mil pod londkiem bylem normalnie z IP neostrady. M.in oczywiscie bo i
      zdazalo mi sie z ghany gadac - dobrze ze mi o tym powiedziala znajoma bo bylby
      wstyd.
    • Gość: qwerty IP: *.chem.uw.edu.pl 30.11.06, 14:58
      bubciu, to do mnie bylo? drzewko sie rozroslo i nie widze dokladnie na ktory
      post odpowiadasz, ale chyba moj... Jesli na moj, to moze sprobuj sie najpierw
      nauczyc czytac ze zrozumieniem... i jak juz stwierdzisz ze sie nauczyles, to
      sprobuj w moich wypowiedziach znalezc fragment, w ktorym pisze ze teraz jestem w
      usa. Powodzenia ;-)
    • Gość: gosc IP: *.dsl.bcvloh.ameritech.net 30.11.06, 16:54
      Nie chce cie martwic, ale tutaj za oceanem tez wcale nie jest tak rozowo i nie
      jest to wcale slogan, ze ciezko sie pracuje. Nawet post-doc na dobrej uczelni
      zarabia 30-40 tysiecy, nie wiecej, a w MA to jest raczej pensja glodowa.
      Upewnij sie przed wyjazdem, ze to mieszkanie, z ktorego sie tak cieszysz to nie
      jakas "zaszczurzona" klitka. W 90% mieszkania sa gorsze niz w Polsce. I uwierz
      mi, nastaw sie na ciezka prace...i troche pokory... bo takich jak ty to tu
      przyjezdza tysiace, jezeli nie miliony...
    • Gość: red IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 17:56
      jedzz qwerty jedz! z twoimi pogladami jestes zbedna!
    • ply_mouth 10.12.06, 12:19
      z ciekawosci, ile masz rocznie $ za ten doktorat?
      tam wlasnie bedziesz zaczynac od najnizszego stanowiska, tyle, ze na uczelni. i
      bedziesz "cheap labor", niestety, jak setki tysiecy obywateli chrl, ktorym to
      odpowiada. wiec nie smiej sie z ludzi, ktorzy tutaj byc moze zarabiaja wiecej
      nie ty zarobisz tam. :)
    • Gość: marjot IP: 195.194.74.* 29.11.06, 21:38
      Wiesz darkuss, nie wszyscy tutaj to heblowane lyse pakery, ktore tu stoluja sie
      w lidlu, a w polsce udaja panow i robie z siebie gangsterke i uwazaja siebie za
      lepszych bo maja grubszy portfel. Poznalem calkiem sporo normalnych, uczciwych
      ludzi, ktorych albo sytuacja zmusila do wyjazdu (bo znajdz prace i kase na
      utrzymanie rodziny w wieku 40 lat w polsce a tu), chca zaczac tutaj kariere bo
      widza lepsze perspektywy - i maja racje, albo najzwyczajniej sa ciekawi swiata
      (jak ja - jedna "kolezanka" juz odklada ze mna na jachcik i wyprawe dookola
      swiata) - mamy jakies kwalifikacje i doswiadczenie i nie robimy tylko na
      zmywaku. Spytasz pewnie co robie - stoje w koledzu na ochronie i pewnie nie
      uwierzysz ze z wyboru ale tak wlasnie jest. Traktuje ten pobyt tu tymczasowo
      (choc mialo byc inaczej - ale to smutny kraj samotnych ludzi - wiekszosc jednak
      dopada ten rat race) odkladajam tu na marzenia, z ktorych w polsce nawet moja
      exzona sie smiala, ze mnie nigdy nie bedzie na nie stac.W 4 miesiace znalazla
      sobie takiego, ktory ma na kwiaty codziennie i na co rusz to nowe meble i
      laszki dla niej, a nie odklada czesc na marzenia. W polsce bylem nauczycielem
      ang., a na ochronie jestem posiadajac potwierdzone, angielskie kwalifikacje
      nauczycielskie. Robie dodatkowe kursy, ale nauczycielem nie zostane bo.. nawet
      tu malo za to placa i w porownaniu do chwili obecnej zaczynalbym z prawie dwa
      razy mniejszymi pieniedzmi. Po co wiec kursy?? Chcemy z "kolezanka" wyjechac do
      Afryki na wolontariat uczyc dzieciaki ang.-naprawde to kochamy i wierz mi, ze
      tutaj to naprawde jest mozliwe - znalezc organizacje charytatywne, nawiazac
      wspolprace z ambasada, ktora podpowie jakie zdobyc wyklsztalcenie i gdzie
      szukac kontaktow. Tu sie poprostu w zyciu ludziom pomaga z urzedu...na kazdym
      kroku... Nigdzie nie ma raju, ale sa miejsca gdzie masz szanse na stworzenie
      wlasnego.Even if you win a rat race you are still a rat.
    • Gość: anilah777 IP: 83.168.106.* 29.11.06, 23:20
      Jesteś fajnym facetem.Szkoda,że takiego dotąd nie poznałam. Życzę szczęścia i
      realizacji marzeń!
    • Gość: marjot IP: *.mynow.co.uk 30.11.06, 00:35
      Facet jak facet.... normalny. Mam nadzieje... a co do poznania sie to zapraszam
      w razie czego na gg 5174781 :) pozdrowionka :)
    • Gość: stefan IP: *.sdl.vectranet.pl 30.11.06, 09:16
      a ja już zakochałem się w tobie
    • Gość: marjot IP: 195.194.74.* 30.11.06, 11:17
      To tak samo jak recepcjonista w koledzu w ktorym jestem na ochronie :) tylko ze
      on jest zdeklarowanym gejem... Ale od poczatku nie dawalem mu nadziei.
    • Gość: kori IP: *.catv.net.pl 30.11.06, 09:33
      Sprytnie podebrałeś ;))
    • Gość: marjot IP: 195.194.74.* 30.11.06, 11:15
      Zeby "podebrac" trzeba szukac, a jakos po ostatnich rewelacjach od mojej
      przyszlej bylej zony i w trakcie rozwodu nie spieszy mi sie do "podbierania".A
      poznawac wartosciowych ludzi mozna zawsze...
    • Gość: marjot IP: 195.194.74.* 29.11.06, 21:38
      Wiesz darkuss, nie wszyscy tutaj to heblowane lyse pakery, ktore tu stoluja sie
      w lidlu, a w polsce udaja panow i robie z siebie gangsterke i uwazaja siebie za
      lepszych bo maja grubszy portfel. Poznalem calkiem sporo normalnych, uczciwych
      ludzi, ktorych albo sytuacja zmusila do wyjazdu (bo znajdz prace i kase na
      utrzymanie rodziny w wieku 40 lat w polsce a tu), chca zaczac tutaj kariere bo
      widza lepsze perspektywy - i maja racje, albo najzwyczajniej sa ciekawi swiata
      (jak ja - jedna "kolezanka" juz odklada ze mna na jachcik i wyprawe dookola
      swiata) - mamy jakies kwalifikacje i doswiadczenie i nie robimy tylko na
      zmywaku. Spytasz pewnie co robie - stoje w koledzu na ochronie i pewnie nie
      uwierzysz ze z wyboru ale tak wlasnie jest. Traktuje ten pobyt tu tymczasowo
      (choc mialo byc inaczej - ale to smutny kraj samotnych ludzi - wiekszosc jednak
      dopada ten rat race) odkladajam tu na marzenia, z ktorych w polsce nawet moja
      exzona sie smiala, ze mnie nigdy nie bedzie na nie stac.W 4 miesiace znalazla
      sobie takiego, ktory ma na kwiaty codziennie i na co rusz to nowe meble i
      laszki dla niej, a nie odklada czesc na marzenia. W polsce bylem nauczycielem
      ang., a na ochronie jestem posiadajac potwierdzone, angielskie kwalifikacje
      nauczycielskie. Robie dodatkowe kursy, ale nauczycielem nie zostane bo.. nawet
      tu malo za to placa i w porownaniu do chwili obecnej zaczynalbym z prawie dwa
      razy mniejszymi pieniedzmi. Po co wiec kursy?? Chcemy z "kolezanka" wyjechac do
      Afryki na wolontariat uczyc dzieciaki ang.-naprawde to kochamy i wierz mi, ze
      tutaj to naprawde jest mozliwe - znalezc organizacje charytatywne, nawiazac
      wspolprace z ambasada, ktora podpowie jakie zdobyc wyklsztalcenie i gdzie
      szukac kontaktow. Tu sie poprostu w zyciu ludziom pomaga z urzedu...na kazdym
      kroku... Nigdzie nie ma raju, ale sa miejsca gdzie masz szanse na stworzenie
      wlasnego.Even if you win a rat race you are still a rat.
    • Gość: junk65 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 22:24
      Darkuss - włąśnie dlatego , ze mam rodzinę i dzieci to muszę wyjechać i zapewnic im lepszy byt tu - a zarobić trzeba tam... I nie mam do nikogo pretensji - do rzadzacych , ze doprowadzaja do sytuacji, ze ostatni gasi swiatło". A Polsce zawdzieczam i wykształcenie, i wiele innych, ale niestety... Dla chleba Panie, dla chleba... Język znam , fach w reku mam - nie zamierzam sie dac ponizac, bo i tu sie nie dawałem - ale praca za pln to poniżenie...
    • Gość: kajaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 23:15
      darkuss :) cieszę, się, że sa jeszcze w Polsce (specjalnie z dużej litery)tacy
      ludzie, którzy myślą w ten sposób i uważają, że bycie Polakiem do czegoś
      zobowiązuje a przede wszytskim coś znaczy... Nie najważniejsza jest kasa i
      łatwośc, choć nie jest to nieprzyjemne, ale obraz Polaczka, kóry kombinuje i
      cwaniakuje a nawet kradnie za granicą to już standard,
      miło, że część (niestety jeszcze bardzo niewielka) ludzi potrafi zauważyć
      normalną porządną i uczciwą pracę Polaków za granicą, ale niestety nie jest to
      normą, a nawet tak niewielką część psuje cała horda chołoty, która wyjeżdża...
      ale w sumie zgadzam się z darkussem - ja też z tego powodu się cieszę, bo w ten
      sposób jednak pozbędziemy się trochę przyszłych "nowobogackich" z tego kraju
    • Gość: pozostająca IP: *.65.rev.vline.pl 30.11.06, 10:15
      szkoda,że tej uczciwej pracy nie dostrzegają tu na miejscu:( Według mnie nie
      tylko przeliczenie zarobków wpływa na wybór pracy poza Polską,ale właśnie inne
      życie, a przynajmniej nadzieja na nie.A do tego ma prawo każdy,więc niech
      próbuje,być może spełnią się proroctwa o powrocie, a może uda się zrobić coś dla
      narodu,swoją postawa dać opinię człowieka wartościowego,Polaka....Życzę
      wszystkim wyjeżdżającym powodzenia i mam nadzieję,że im się uda zrealizować plan.
    • Gość: Wrocek IP: *.tvk-gaj.pl 29.11.06, 23:28
    • Gość: Driver IP: 89.240.152.* 29.11.06, 23:29
      Kolego tak jak juz ktos napisal, nikt z nas nie prosil o to zeby ktos 100 lat
      temu ginal za wolna polske, moze gdyby tego panstwa nie bylo to teraz zyli
      bysmy sobie na poziomie takim na jakim zyja nasi byli zaborcy(patrz niemcy), ja
      osobiscie polske opuscilem, rzucilem studia i nie narzekam pomiataczem zadnym
      nie jestem bo jestem zastpca glownego managera w trzy gwiazdkowym hotelu a
      jestem tu dopiero 2 lata. Jesli sie chce to mozna tu osiagnac naprawde duuuzy
      respekt u tutejszych, trzeba tylko chciec i cos potrafic a nie tylko myslec ze
      jak sie skonczylo jakies studia to juz sie boga za nogi chwycilo... Mnie do
      polski poki co nie ciagnie, oczywiscie ze odwiedzam ale tylko ze wzgledu na
      rodzine i przyjaciol ale tu tez juz mam duze grono znajomych a nawet wielu
      dobrych przyjaciol

      pozdro i powodzenia w waszym "pieknym" kraju

      KACZOGRODOWI MOWIE NIE!!!!!
    • Gość: protoplasta IP: *.echostar.pl 05.12.06, 16:34
      Czy pisząc to odreagowujesz upokorzenia , których tam (Irlandia?) doznałeś??
      Czy piastujesz stanowisko zastepcy managera ds. szczotki i płynu do mycia naczyń??
      Zauważ ,ze dostałeś to stanowisko pracy dlatego,iż nie było chętnego tubylca.

      nigdy nie będziesz Irlandczykiem, Anglikiem itd. Nie bedziesz miał tej tozsamości.
      Do naszej należy min. to ,że najlepsze jednostki umierały za 'ten kraj' w
      przeszłości. (Co niestety jest nadużywane przez polityków:<

      Polacy zajmuja eksponowane stanowiska na zmywakach i szkaluja Polskę sążałośni.
    • leku 29.11.06, 23:45
      darkuss - w 100% Cie popieram, bylem w uk i poznalem wielu polaczkow bez pomyslu
      na zycie! Ci ktorzy pomysl maja zazwyczaj planuja tu wrocic - a reszta niech nie
      wraca, lepiej dla nas...pozdro
    • Gość: purzyk IP: *.chello.pl 30.11.06, 08:27
      Chocby h.. na h... stanal to nie wyjade poniewaz tutaj mam dziewczyne i jej nie
      zostawie, a ona tez nie chce wyjezdzac. Ja mgr inż. okretownictwa (pracuje w
      Gdyni) 2300 netto, za co nawet nie wezme mieszkania na kredyt. Wszyscy Ci co
      wyjezdzaja, to nie chce ich tu widziec spowrotem, zamiast budowac Polske, to
      chca z niej uciec. Niech pławia sie w bRYTYJSKIM deszczu i lONDYNSKIM smogu,
      slabi ludzie wymagajacy opieki, rodza tam dzieci bo byc Polakiem dla nich to za
      malo, cwane polaczki patrza tylko ile mozna wydoic, zeby MOZEEEE za kilka lat
      wrocic i sie wozic u Nas, kiedy juz zmieni sie ich mentalnosc i beda uwazac ze
      sa lepsi bo maja wiecej kasy, ale pustka i glupota intelektualna zostanie po
      latach pracy w jakiejs fabryce w UK, ta sama ktora z reszta byla przed
      wyjazdem, zalosni ludzie nie potrafiacy pokierowac swoim zyciem. Fak!!!!!!!!
    • Gość: iw78 IP: *.centertel.pl 30.11.06, 09:24
      Dupek z Ciebie purzyk i tyle!!!
    • Gość: koni IP: *.catv.net.pl 30.11.06, 09:37
      Purzyk. Po co ta ideologia? "Nie wyjade, bo mam tu dziewczyne".
      A jak dziewczyna zabierze się? A jak wyjedzie? To co zrobisz?
    • Gość: kinia IP: 84.6.113.* 30.11.06, 10:46
      "kraj, którego wolność kosztował miliony istnień ludzkich"
      no i co mamy z tej wolnosci, ze z tytulem magistra siedze za granica a nie w
      polsce
    • Gość: gośćmasz pech bo k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 23:18
      masz pecha bo chyba nie należysz do grupy kolesi albo nie chciałeś uprawiać
      sexu z menagerem odpowiedzialnym za zatrudnienie wykwaliwkowanych ludzi tak sie
      tylko może zdażyć w iv R.P. aby tak dalej to ojczyzna sie całkiem wyludni i
      pozostaną tylko starcy a Polska zniknie z pola widzenia
    • Gość: xxx IP: *.resourcesuk.com 30.11.06, 15:22
      witam serdecznie...sa tez tacy polacy ktorzy wyjechali z kraju swojego nie za
      pieniedzmi, nie za tym zeby wrocic po latach i 'pokazac z zachodu wrocilem to
      mnie stac'...sa osoby ktore wyjechaly zeby realizowac swoje marzenia bo dostep
      do nich i realizacja duzo latwiejsza niz w naszym kraju...i jak tak sobie
      czytam o polskim blekicie to zal serce sciska bo po 5 latach pracy w uk
      zwiedzilam caly swiat (no jeszcze afryka zostala) nurkuje, jezdze na nartach,
      chodze na koncerty na ktore w polsce nigdy sie nie doczekamy...no i wolnosc
      wolnosc bycia soba...bo w polsce niestety w rozowych wlosach , bedac w zwiazku
      homoseksualnym pracy napewno nie dostaniesz...pozdrawiam zatem serdecznie i
      zycze nadal takiego patriotyzmu i usmiechu na twarzy ze inni wyjezdzaja
    • Gość: Staruszek IP: *.dsl.bell.ca 30.11.06, 16:30
      darkuss napisał:

      > Kurcze... kolejna osoba, która chce, aby Jej zazdroszczono ........
      ........usmialem sie setnie bo tylko tak mozna to odebrac .
      Podroze ksztalca , odkrywanie nowych zjawisk buduje i wzmacnia organizm
      spoleczny kazdego kraju , polaryzacja swiatopogladow nawet jesli to jest
      krytycznie ujete nigdy nie przyniosla hanby zadnemu narodowi.
      Emigracja wzmacnia i buduje charaktery rodakow , miejmy jedynie nadzieje , ze
      jej efekty beda rowniez pomocne krajowi , jesli w tym kraju beda rowniez zdrowe
      charaktery....:o) gotowe na przyjecie nowinek , sprawdzonych juz talentow ,
      otwarcia na innych zdobycze , ktore niejednokrotnie przeszly swoj chrzest w
      trudniejszych warunkach .
    • darkuss 01.12.06, 00:32
      Z całym szacunkiem.. MOżesz wyraźniej??? Bo bełkoczesz...
      MOżesz wskazać mi chociaż 10 współczesnych emigrantów Polaków, którzy wnieśli coś do naszej kultury, któzy wnieśli o wzmocnili nasz kraj - czym niby? Tym że wyjechali i nie płaca podatków, tym, że ich dzieci utrzymywać będą innych ??? Noo super..

      --
    • Gość: drog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 17:36
      podpisuje się rękami i nogami t
    • Gość: mamucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 22:24
      mylisz się, jesteś w błędzie!!! ja poznała bardzo szybko co to beztroska. co
      znaczy nie zaglądać na stan konta (DODA NA ARGINESIE BARDZO ISTOTNĄ RZECZ!!!!
      tu zostawiłam około 20 tys. debetów, kredyt mieskzaniowy na 30 lat, mieskzanie
      za nie kupione. wyższe wykształcenie osiagnęłam już w 2000r. - inż. potem
      kolejny tytuł: mgr i podyplomówka!!!, to mi nic tutaj nie dało, mimo, że głupia
      nie jestem, znam swą wartość i nieskromnie stwierdzę, że jestem zdolna,
      ambitna, ale to na nic tutaj - przy korycie tylko "swoi" a ty zap...dalaj na
      nich i żyj nadzieją na lepsze jutro - ja przestałam wierzyć w obiecanki,
      zwinęłam manatki - mąż wiele mcy wcześniej wyjechał a ja dla utrzymanai
      zagrożonej ciąży cierpliwie tu czekałam na możwliość wyjazdu!!!! i żyjemy teraz
      szczęśliwi poza krajem, który co jakiś czas odwiedzamy, utrzymujemy tu
      mieszkanie (drugie poza krajem), powoli pozbywamy się powstałych dlugów i
      beztrosko planujemy pierwsze prawdziwewakacje :) hurra!!!
    • Gość: kate_09 IP: 194.125.21.* 07.12.06, 08:53
      a widzisz jednak bys wyjechal gdyby cie sytuacja do tego zmusila, a pomyslales
      moze o tym ze wiele osob ktore wyjezdzaja z kraju bylo postawionych w sytuacji
      podbramkowej? Ze przychodzila polowa miesiaca i oni nie mieli co do
      przyslowiowego garnka wlozyc. Mimo ze obydwie osoby w domu pracowaly i mieli
      tylko jedno dziecko. A na marginesie nie prowadzili imprezowego trybu zycia,
      nie nosili sie w markowych ciuchach i nie bylyszczaly im telefony komorkowe po
      kieszeniach. A wyjechali tylko dlatego zeby zakonczyc ta patologie, zeby nie
      musieli sie zastanawiac czy maja na jutro cos do jedzenia? I uwierz mi z
      wielkim bolem w sercu podjeli ten krok w ostatecznosc czyli wyjazd z kraju. Bo
      zostawili tam swoich bliskich, bez ktorych w gruncie rzeczy zyje sie kijowo. Bo
      wnuki widza dziadkow tylko na monitorze komputera i za kazdym razem w ich
      glosie slychac zal ze dziadkow nie ma przy nich, ale powiedz sam mielismy inne
      wyjscie? Nigdy nie mialam zamiaru wyciagac reki po socjal w Polsce bo wychodze
      z zalozenia ze nie bede zabierala doli osobom ktore potrzebuja tego bardziej
      ode mnie np. matki samotnie wychowujace dzieci bo ojciec zmarl nagle i nie
      nalezy sie jej po nim renta bo w ostatnim miejscu pracy jego staz nie
      przekroczyl 5 lat. A zagranica wcale nie uwarzamy sie za lepszych (kasa nam do
      glowy nie uderzyla) a robimy dokladnie to samo co robilismy w Polsce (i
      bynajmniej nie zbieramy psich odchodow), tylko z ta roznica ze nie ma problemu
      ze jak przyjdzie druga polowa miesiaca to nie ma co do gara wlozyc. A tobie
      zycze zebys naprawde zyskal na naszych wyjazdach i zebys nie mial takich
      problemow jak wiekszosc polskich rodzin.
    • darkuss 09.12.06, 18:31
      Jeśli Twoje życzenia to nie sarkazm, szczerze dziękuję...
      NIe o to mi chodzi, że ludzie nie mają wyjeżdżać, wkurza mnie w tym wątku głównie to, że wyjeżdżają mówiąc słowa typu GÓNIANY KRAJ, że nic nie mają do zawdzięczenia swoim przodkom, bo wcale ich nie prosili o to, by za naszą wolność ginęli. Jeden pokuysil sie nawet o stwierdzenie, że jakby woojnę z Niemcami przegrali, to zyloby się nam NAPEWNO lepiej... Juz to widzę, jak pracuje ten kretyn w przysłowiowych kamieniołomach. A to , że poprzez wyższe emocje obraziłem kilku ludzi jest właśnie efektem niedomówień. Przepraszam.
      Życze Wam powodzenia na obczyźnie - zostańcie tam Polakami i zdjacie sobie w końcu sprawę, że nigdy nie będziecie "równi" Brytyjczykowi w GB, Francuzowi we Francji, czy Szwedem w Szwecji... ot tyle....
      Serdecznie pozdrawiam

      --
      forum ZAŁĘŻE - Lepsza dzielnica

      forum KOSZUTKA Pełna KULTURA !!! - przekonaj się...
    • Gość: jaga IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 29.11.06, 20:41
      jezeli dostaniesz posade ambasadora,normalni ludzie zaczynaja od zera,mieszkam
      25 lat w londynie
    • darkuss 29.11.06, 20:44
      W jakiej wersji językowej masz zainstalowany system operacyjny w komputerze??? Odpowiedzią jest: Twoja narodowość mentalna...

      --
    • Gość: stroos IP: *.p.lodz.pl 30.11.06, 11:03
      Mieszkam w Polsce (jeszcze studiuje) i mam system + oprogramowanie po
      angielsku. DUZO wygodniej, mniej bledow, latwiejsza aklimatyzacja w Europie po
      skonczeniu studiow.
    • Gość: M IP: 62.29.138.* 30.11.06, 18:09
      w pracy mam Win PL z Office EN, a w domu HE. Wiec kto ja jestem?
    • darkuss 30.11.06, 23:33
      NIkim specjalnym.. wręcz źle wychowanym.. Przecież pytanie nie było kierowane do Ciebie... Jeśli chcesz wziąc jednak udział w dyskusji, to nie zachowuj (czytaj nie odpisuj) jak dureń... - to taka moja skromna sugestia..


      --
      forum ZAŁĘŻE - Lepsza dzielnica

      forum KOSZUTKA Pełna KULTURA !!! - przekonaj się...
    • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 20:56
      normalni ludzie chodza do szkoly, ucza sie, a potem czerpia profity ze zdobytej
      wiedzy.
      Ja np. w wieku 23 lat zaczne od pozycji doktoranta, z pensja ok. 2.5 raza
      wieksza niz kolega na zmywaku w knajpie.
      To, ze Ty nie miales szansy i musiales sie skrobac od zera, nie znaczy ze nikt
      inny nie potrafi sobie szansy wywalczyc.
    • Gość: eter IP: *.net.autocom.pl 29.11.06, 22:42
      qwerty:
      optymisto, nie wiem jak w wieku 23 lat z ciebie doktorant...
      miales krotsze studia?
      bez magisterki?czy wyobraznia poniosla? a moze swietny student?
      jesli tak to nie wtracaj sie "normalnym" w życie, bo ich nie wszystkich stać
      nawet na "darmowe" studia w polsce, a wyzyj ze "stypendium".
      zasadnicza różnica tu a tam, jest prosta: tam stać cie na godne życie jak
      sprzatasz, nie musisz mieć studiów, (5lat).
      A znam wielu w Polsce którzy ze swietnymi wynikami na studiach,juz pracujacy
      muszą ciułać kasę.
      P.S.Wiem ile doktorant zarabia,ja takim jestem, mam stypendium, pensje....I
      wcale nie jest tego na tyle żeby godnie utrzymać rodzinę.2,5 raza wiecej niz
      kolega na zmywaku?tak, w polsce, nie tam...
      i to jest ta różnica.
      Zrozum, nie krytykuj, nie jesteś lepszy bo zostałeś.Bo dlaczego miał byś????
    • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 22:47
      optymisTKO ;-)
      gdzie niby mialam zostac?
      tak sie sklada, ze mozna isc do szkoly podstawowej rok wczesniej niz przepisane
      7 latek, i stad w wieku 23 lat spokojnie byc na wylocie piecioletnich studiow.
      Stypendium doktoranckie na MIT - 32 tys. + naszut z grantu od promotora, na
      poczatek wyjdzie 45 rocznie. Kolega w starbucksie doslownie na zmywaku, kilka h
      dziennie - wyciagnie c.a. 15-16 tys na rok -> dosc, zeby nie umrzec z glodu,
      ubezpieczenia juz z tego nie zaplaci.
      Wyjezdzac zawsze warto, ale lepiej sie najpierw troche pouczyc i wyjechac na
      pewna pozycje, a nie na "jakostobedzie".
    • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 22:49
      aha, i przy okazji wiadomo juz, za ile sie "sprzedalam". ;-)
      Wole 45 tysiecy dolcow plus setki tysiecy grantu mojego promotora na sprzet i
      badania niz 900 zlotych m/c polskiego doktoranta i prace na sypiacym sie sprzecie.
    • Gość: aąbcćdeęf IP: *.MIT.EDU 30.11.06, 06:16
      potwierdzam, że łatwiej tutaj przeżyć za stypendium doktoranckie niż w Polsce,
      perspektywy naukowe większe i choć nie jest tak, że są tylko i wyłącznie plusy,
      to jednak warto było tutaj przyjeżdżać robić doktorat

      co do pieniędzy, to możliwe, że trochę przesadziłaś z tym 3-krotnym przebiciem
      zmywaka (choć nie wiem, ile tacy ludzie zarabiają) i przynajmniej w mojej
      dziedzinie zarabia się mniej (jeśli podawałaś kwoty w dolarach i na rękę)
    • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 06:44
      no, my na pewno na reke, grad student nie placi podatkow ;-) a kolega zmywak
      chyba tez na reke, nie wyobrazam sobie przezyc w MA za mniej...
      Nie twierdze ze sa same plusy, sa plusy dodatnie i plusy ujemne ;-) ale jednak
      tych dodatnich jest znacznie wiecej.
      Eh, a ja jeszcze do marca uziemiona w wawie... :/
    • Gość: a.toni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 07:19
      Znam kilka mlodych osob, ktore wyksztalcone wyjechaly z kraju. Wiekszosc z nich
      zyje sobie jako tako. Zapraszaja do siebie rodzicow, ale ci po powrocie wcale
      nie sa zachwycone sytuacja swojego dziecka, ktore musi na swoje zycie naprawde
      ciezko zapracowac. To prawda, ze ono tam sobie spokojnie zyje, ale na wlasne
      mieszkanie go nie stac i prawie nigdy nie bedzie. Wynajmuja pokoje, mieszkania
      i sobie zyja z dnia na dzien. Przylatuja do Polski na krotko. Niektorzy
      popisuja sie przed znajomymi, ale wiekszosc spedzi czas z rodzina i z powrotem.
      Zachwyt qwerty jest zdumiewajacy, ale coz, blondynki maja to do siebie.
      Potrafia zdumiewac naiwnoscia i nie tylko. Pozdrawiam i zycze, aby po miesiacu
      ten zachwyt pozostal, bo ciezko jest plakac w sytuacji, gdy nikogo to nie
      obchodzi.
    • Gość: qwerty IP: *.chem.uw.edu.pl 30.11.06, 14:52
      a.toni, z takim jansowidztwem to ty w totka raczej nie graj... albo odkurz
      szklana kule, bo cos Ci przyproszylo i szatynke widzisz na blond. ciekawe....

      Swoja droga, to smieszne ze ktos kto nigdy mnie nie widzial, nie tylko wnioskuje
      o kolorze moich wlosow, ale i - rownie blednie - o innych aspektach zycia.
      Ciekawe skad wiesz, ze akurat po miesiacu mialby mi optymizm przejsc... nie
      wies,z ile lat juz wczeswniej mieszkalam w Stanach, nie masz zielonego pojecia
      na jakich warunkach jade i z jakim przygotowaniem.
    • Gość: rob IP: 62.233.144.* 30.11.06, 11:58
      Co ty za taka gwiazde robisz?? W USA na budowie zarabia sie więcej niz ty. Ja
      jako budowlaniec zarabiam rocznie 56 tys, a twopje bajki o 45 tys mnie śmieszą.
      Jako 23 letnia doktorantka nie zaronbisz więcej niz 30 trys. mozemy sioe
      zalozyc, przyjedz najpierw a nie rob za gwiazde zanim tutaj nie bedziesz. a
      propos zobaczysz jak sie tu szanuje polakow, i to nie wazne na zmywaku czy na
      uczelni.
    • Gość: qwerty IP: *.chem.uw.edu.pl 30.11.06, 14:54
      jak juz idziemy w zlosliwosc, to prosze bardzo: fajnego masz nicka. dokladnie
      tak: rob-olem jestes, i za niewiele wiecej zachrzaniasz na budowie, ja za
      niewiele mniej bede siedziec w klimatyzowanym, ogrzewanym, suchym labie. I
      akurat swojego stypendium jestem o tyle pewna, ze mam juz papiery o umowe i
      stypendium podpisane.
      Moze w Twoim srodowisku sie oszukuje i placi mniej niz jest na umowie, na mojej
      uczelni nie.

      Nie probuj zgrywac wszechwiedzacego, bo Ci to srednio wychodzi.
    • Gość: radziol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.06, 11:33
      masz racje ale polsa praca
      jest do bani
    • 137_higgs 01.12.06, 21:02
      qwerty,nie nawiązując do tematu-jaki kierunek skończyłaś?ja myślę o studiach na
      MIT potem,mogłabyś napisać trochę jak wyglądało to u Ciebie?

      jeśli wolisz to na mail gazetowy,z nicka.
      będę wdzięczny za odzew:)
    • Gość: paw IP: 62.233.144.* 30.11.06, 11:51
      Ty nic nie masz w głowie, czego ty szukasz na studiach doktoranckich??
    • Gość: milenah IP: *.range81-158.btcentralplus.com 30.11.06, 13:36
      Co za pierdoly. Udalo Ci sie za granica? Dobra Twoja. Jestem studentka
      ostaniego roku literatury angielskiej na Manchester Metropolitan University i
      szczerze moge powiedziec ze obcy kraj to nie bajka, niezaleznie od tego co sie
      rodaczkom w kraju wydaje.
    • Gość: rybka Nemo IP: *.w90-6.abo.wanadoo.fr 03.12.06, 19:50
      Racja. Nie każdy Polak za granicą zaczyna od zmywaka, nie każdy pali swój
      paszport i udaje łamany angielski akcent zaraz po wyjściu z samolotu. Wszędzie
      są ludzie i ludziki. Nie podoba mi się ten jad w Rodakach, którzy zostali i nie
      chcą lub nie mają szans na wyjazd. Zamiast cieszyć się szczęściem innych
      (sąsiada, kuzyna czy znajomego), że mają dobrą pracę i żyją lepiej, plują jaki
      to zas... patriota.
      Mieszkam we Francji i nie znam osób, które wyrzekają się polskiego pochodzenia.
      Chętnie wróciłabym do Polski, ale póki co nie widzę dla siebie szans na normalne
      życie (pensja pracownika Służby Zdrowia 840 złotych - wystarczy na przysłowiowe
      waciki?). Przykre ...
    • Gość: michal_81 IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.06, 20:22
      Dobrze powiedziane darkuss
    • jabolanka 30.11.06, 01:44
      Dziwne...mieszkam za granica, nie sprzatam psich kup a nawet rzadko je widze na
      chodnikach...nigdy nie bylam obrazona przez przedstawicieli "innych ras"...za
      to czuje ze wlasnie to mnie spotkalo od rodaka- polaka...
      --
      Jabolanka!
    • Gość: Jacek IP: *.b-ras1.chf.cork.eircom.net 30.11.06, 10:44
      Tak trzymać. Ja wracam. Rodzinę już wysyłam.
    • Gość: kuballa IP: 80.93.5.* 30.11.06, 15:42
      Nie wiem za ile za 1600 moglbym zostac gdybym je kiedykolwiek dostal w kraju,
      skonczylem w polszy informatyke i bylem bezrobotnym przez 2 lata no i mi sie
      znudzilo. To w irlandii dopiero mnie docenili, Nie pytali o jakies durne
      certyfikaty jezykowe no bo po co im to wlasciewie skoro moga ze mna porozmawiac
      po polsku, angielsku i niemiecku bardziej praktycznie podchodza do czlowieka, a
      pamietam ze jak chcialem sie najac w polsce na servis komputerowy, gdzie
      siedzialbym w piwnicy i krecil kompy, kierowniczka zapytala sie czy mam
      certyfikat z niemieckiego nie chciala tego sprawdzic w rozmowie. Nie chce juz
      pracowac w polsce, znosic humory mojego szefa i robic dla niego nadgodziny, za
      darmo. A ze wtedy to by byla moja pierwsza praca nie chcialem pracowac w innej
      branzy jak sobie wybralem na kierunek studiow no bo chyba normalne prawda niby
      dlaczego mialbym robic sobie rok doswiadczenia w markecie zamiast w firmie
      komputerowej?. To by mnie najbardziej bolalo. I nie uwazam za swoj obowiazek
      spotykac sie z polakami tylko dlatego ze sam nim jestem czesto nie znaja jezyka
      i nie moge im przedstawic moich znajomych, i nie uwazam ze kazde moje wakacje
      musze spedzac w polsce...niby po co?
    • Gość: erwin IP: 152.71.160.* 30.11.06, 15:57
      Wymyslona po to by inni mogli Toba rzadzic. Co to za poswiecenie za ojczyzne w
      czasie wojny czy przed nia, skoro w razie nie pojscia na front _skaze i zabije_
      cie sad polowy wlasnego panstwa.
      A taka jest prawda - wiekszosc ludzi (a szczegulnie u Nas na Slasku) MUSIALA
      walczyc a nie CHCIALA.

      Np Niemcy - dawno temu na tym terenie zyly rozne plemiona, wszystkie zostaly
      _pod mieczem_ zjednoczone i co potomkowie Bawarczykow maja narzekac ze sa
      czescia Niemiec a nie niepodleglym panstwem? Podobine jakby robiory zostaly tak
      jak byly to mieszkancy by mieli narzekac ze sa niewolnikami? Bzdura.

      Przynaleznosc do jakiegos panstwa nie wytycza statusu poszczegolnych jego
      obszaru.
      Poznan czy Posen - dla jednych bedzie zawsze tak samo zle dla innych zawsze tak
      samo dobrze. Rzecz w tym ze ci, ktorzy chca miec dobrze po prostu robia cos w
      tym kierunku (np wyjezdzaja).
    • darkuss 01.12.06, 00:38
      I właśnie taki cynizm drodzy forumowicze mnie dobija...
      Zero poszanowania dla ludzi...
      Blekota... ot tyle.
      WIdać nie rozumiesz pojęcia dyscyplina... Rozpuszczone bachory już nie szanują własnych siebie... smutne - ale i prawdziwe.
      Za dużo grasz w Quake'a...

      --
    • Gość: Robert IP: *.autocom.pl 06.12.06, 11:23
      Bez obrazania.Pracowalem w Niemczech przez dwa lata,nie musialem
      sprzatac,czulem sie szczesliwy,nikt mnie nie obrazal,nie ponizal co w Polsce
      bardzo sie czesto mi zdarza oraz ta wszechobecna agresja.
      Pozdrawiam
    • Gość: sławek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.06, 13:19
      Za godne zycie tak nawiasem --a jesli o Twój list chodzi to zaznaczam że
      pracuję za granicą i to wielu krajacj jakop pracownik fizyczny i mogę stanowczo
      powiedziec że Polsce brakuje jakieś min 50 lat do obyczajowości zachodniej nie
      jestem poniżany nie sprzątam psich gówien jestem szanowany bynajmniej tak to
      odczówam dbają o moje bezpieczenstwo nie musze kryc i uciekać przed
      inspektorami BHP mam pełny socjal dobry Godny zarobek -+2000euro i nie wstydzę
      sie tego że jestem polakiem ,ale wstydzę się za takich ludzi jak ty którzy
      robią zła opinie nam Polakom za granicą
    • Gość: misiek IP: 80.50.214.* 14.12.06, 07:58
      To chyba nie tak do konca. Mi zaproponowali 27k funtow + dodatki i to za
      pierwsza prace za granica (ponad 4 letnie doswiadczenie w polsce). I to jest
      stawka na rowni z tym co placa szkotom, a nawet firma daje dodatki na start.
      Tam po prostu szanuja wyksztalcenie i pracownikow bo to oni buduja firmy a nie
      sam prezes czy wlasciciel!!!!!
    • Gość: leon IP: *.sdl.vectranet.pl 30.11.06, 09:10
      i mieszkaj u przyjaciół
    • Gość: aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 13:20
      masz racje kwamarze tez tak myslalam całe zycie zyłam "frazesami", ale ten czas
      minął od kiedy musze dac dziecku wszytko czego potrzebuje.Boję sie jednej rzeczy
      ...że wraz z tą walką runą moje wszytkie wszystkie ideały...nie chce byc
      egoistkaą i materialistką ale jak dwie osoby mają zyc za 1000 złotych? wiza - to
      moje jedynie marzenie (kiedys marzyłam o miłosci, gorach, etc......)
    • Gość: kas IP: *.sol2.cable.ntl.com 29.11.06, 20:21
      ale bzdury!rodzina jest tam,gdzie ja jestem a powietrze wszedzie pachnie tak
      samo,a w polsce smierdzi kurnikiem
    • darkuss 29.11.06, 20:50
      Przez takie właśnie gęsi POlska może nabawić się może ptasiej grypy.....

      --
      forum ZAŁĘŻE - Lepsza dzielnica

      forum KOSZUTKA Pełna KULTURA !!! - przekonaj się...
    • darkuss 29.11.06, 20:51
      j.w.

      --
    • Gość: marjot IP: 195.194.74.* 29.11.06, 21:33
      Wiesz darkuss, nie wszyscy tutaj to heblowane lyse pakery, ktore tu stoluja sie
      w lidlu, a w polsce udaja panow i robie z siebie gangsterke. Poznalem calkiem
      sporo normalnych, uczciwych ludzi, ktorych albo sytuacja zmusila do wyjazdu (bo
      znajdz prace i kase na utrzymanie rodziny w wieku 40 lat w polsce a tu), chca
      zaczac tutaj kariere bo widza lepsze perspektywy - i maja racje, albo
      najzwyczajniej sa ciekawi swiata (jak ja - jedna "kolezanka" juz odklada ze mna
      na jachcik i wyprawe dookola swiata) - mamy jakies kwalifikacje i doswiadczenie
      i nie robimy tylko na zmywaku. Spytasz pewnie co robie - stoje w koledzu na
      ochronie i pewnie nie uwierzysz ze z wyboru ale tak wlasnie jest. Traktuje ten
      pobyt tu tymczasowo (choc mialo byc inaczej) odkladajac na marzenia, z ktorych
      w polsce nawet moja exzona sie smiala, ze mnie nigdy nie bedzie na nie stac.W 4
      miesiace znalazla sobie takiego, ktory ma na kwiaty codziennie i na co rusz to
      nowe meble i laszki dla niej, a nie odklada czesc na marzenia.W polsce bylem
      nauczycielem ang., a na ochronie jestem posiadajac potwierdzone, angielskie
      kwalifikacje nauczycielskie. Robie dodatkowe kursy, ale nauczycielem nie
      zostane bo.. nawet tu malo za to placa i w porownaniu do chwili obecnej
      zaczynalbym z prawie dwa razy mniejszymi pieniedzmi.Po co wiec kursy?? Chcemy
      z "kolezanka" wyjechac do Afryki na wolontariat uczyc dzieciaki ang.-naprawde
      to kochamy i wierz mi, ze tutaj to naprawde jest mozliwe - znalezc organizacje
      charytatywne, nawiazac wspolprace z ambasada, ktora podpowie jakie zdobyc
      wyklsztalcenie i gdzie szukac kontaktow. Tu sie poprostu w zyciu ludziom pomaga
      z urzedu...na kazdym kroku... Nigdzie nie ma raju, ale sa miejsca gdzie masz
      szanse na stworzenie wlasnego.
    • darkuss 29.11.06, 22:45
      Dziękuję Ci za kulturalną i nieprowokującą wypowiedź...
      Widzę, że źle się wyrażam... POwiem tak krótko, jak tylko potrafię...
      Wkurzył mnie post, w którym gościu odpoiwadał innemu, że jak mu się podoba polskie niebo i kwiatki, nich je żre, a jak wspominam o patriotyzmie, to się ze mnie drwi... że jestem jeleń i takie tam... NIe uważam jednak, że odoby wyjeżdżające nie są patriotami. Uważam, że sytuacji ich do tego zmusiła.. Jak słyszę, ze "gó.. mnie obchodzi, że zginęło iluś tam ludzi za to, abym mógł po polsku mówić" to mnie szlak trafia. Jak słyszę, że" jakbyśmy byli dalej pod zaborami to pewnie by mnie nie było i nie mam za co komu być wdzięcznym" to ręce opadają... I tak się właśnie stało, że wciągnąlem się w dyskusję z różnymi ludźmi, starając się (widzę nieudolnie) wyjaśnić o co mi tak naprawdę chodzi... NIkomu nie zazdroszczę, niech się Wam tam powodzi jak najlepiej - przynajmniej nam i Polsce (a Polska to chyba właśnie MY..) wstydu nie przyniesiecie... Że dzięki Wam zmniejsza się bezrobocnie i wzrastają płace, możliwości etc. ALe pamiętajcie, że jesteście Polakami, ża macie jakieś wartości... I mówiąc tak słyszę BLABLABLA... - przykre... Wszystko w moim mniemaniu sprowadza się do tego (jak to inni twierdzą) "giertychowskiego bełkotu", ale to nie tak ma być... Giertych dla mnie też bełkocze i niszczy wyraz Patriotyzm....
      Mam nadzieję, że zostałem choć w troszkę dobrze zrozumiany, że nie ma we mnie agresjii, czy zazdrości... Poprostu bolą pewne wypowiedzi...
      Serdecznie pozdrawiam.

      --
    • Gość: apothetai IP: *.icpnet.pl 29.11.06, 23:03
      Rozumiem Ciebie darkuss doskonale i czuje pewnie mniej wiecej to samo co i Ty...
      moze to sentymenty? moze odrobina jakiejs wstecznej empatii... to wszystko
      sklada sie na cenienie tego co mam o szacunek dla osob, ktore o to walczyly i z
      wiara w danie przyszlym pokoleniom lepszej rzeczywistosci oddawaly zycie za POLSKE!!

      a Wy nie macie lez w oczach np. gdy NASI ogrywaja Rosje, Serbie i walcza o medale??

      Niestety coraz iwecej osob wyznaje bardzo specyficzny pragmatyzm, ktory bardzo
      latwo moglbym pomylic z czystym egoizmem...

      pozdrawiam


      PS:zanim wyjedziecie wychylcie nos z Warszawy i zobaczcie jaka Polska jest
      roznorodna... ma w sobie to cos...
    • darkuss 29.11.06, 23:06
      Nareszcie jakieś wsparcie, a już zacząłem wątpić... :)))))
      Dzięki... Wielkie.... Apothetai.
      I wytłumacz im "to coś"... aj jak ciężko...

      --
    • Gość: apothetai IP: *.icpnet.pl 29.11.06, 23:13
      ;-)

      wiesz... ciezko wytlumaczyc cos, co mozna dostrzec tylko wtedy, gdy na chwilke
      chociaz sie zwolni i rozejrzy wokol... teraz nikt nie ma czasu (niestety ja
      rowniez) na zatrzymanie sie po drodze i wejscie do lasu, chociazby po to, zeby
      zobaczyc jak wszystko sie zmienia... jaka tam cisza i spokoj...

      czy nic nie czujecie gdy idziecie starowka Gdanska, Torunia czy Warszawy?? Nie
      czujecie tych setek lat Polskiej historii?? minionych wiekow, ktore dla naszych
      przodkow byly takie burzliwe?? Czy nic dla Was nie znaczy Powstanie Warszawskie
      i sila z jaka nasz narod podniosl sie z gruzow??
      Moze nie jest pieknie... czasami wrecz rzeczywistosc wyglada groteskowo... ale
      czy gdzie indziej bedzie lepiej??
      Nie zyje przesloscia... zyje przyszloscia... ale o przeszlosci nie zapominam, bo
      wg mnie tylko wtedy czlowiek potrafi w 100% docenic to co ma... albo to co musi
      zostawic...

      pozdrawiam
    • Gość: marjot IP: *.mynow.co.uk 30.11.06, 00:53
      Ja was chyba rozumiem bo mi brakuje tego czegos wlasnie i wiem ze predzej czy
      pozniej skoncze w polsce :) chcialbym tak za jakies 6 , 7 lat ale... co zycie
      przyniesie nie wie nikt. Brakuje mi otwartosci ludzi, widoku mojego miasteczka,
      ciepla rodziny, przyjaciol, zmiennego klimatu, atmosfery ulicy na starym
      osiedlu, pieknej mgly o poranku, tanich wczasow na piasku zimnego baltyku,
      naprawy auta po znajomosci, sklepiku pod blokiem, nowych sciezek w beskidach,
      lowienia ryb cala noc z chlopakami przy flaszeczce i radosci wstawania co rano
      w miejscu ktore nazywam cale zycie i nazywac bede domem. Brakuje mi slonca,
      polskiego slonca i polskich dziewczyn choc akurat w UK ich dostatek to nie to
      samo... te wola angielskich managerow i ciemnoskorych arabow.A te tam na
      polskiej wsi wciaz sa kochane...
    • Gość: Borys IP: *.mysmart.ie 30.11.06, 01:11
      Prawda, prawda...
      I choć nie mieszkałem w blokach to każdy ma mnóstwo rzeczy, których
      brakuje...najbardziej brakuje ludzi...
    • Gość: marjot IP: *.mynow.co.uk 30.11.06, 01:14
      oj tak... ludzi... bo tu pierwsze wrazenie piekne kazdy sie do kazdego usmiecha
      i pyta jak leci... tylko po paru tygodniach zorientowalem sie ze na tym sie
      zawsze konczy... brakuje mi imprez albo glupiego zaproszenia na kawe... w domu
      u znajomych przyjaciol.... albo u mnie... nie w pubie bezosobowo ale
      kameralnie... intymnie... po ludzku... my home is my castle dziala tu
      piorunujaco dokladnie.
    • Gość: shipwreck IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 30.11.06, 01:59
      że też ci się chce człowieku... takie kocopały... i te kropki wszystkie... (i
      nawiasy) tyle godzin. Na prawdę nie masz co robić?
    • Gość: marjot IP: 195.194.74.* 30.11.06, 11:24
      Naprawde.Ciagle mam czas zeby pocwiczyc na pianinie czy skoczyc gdzies w
      weekend.Tymczasowo uciekam w prace przed rozwodem ale nie ma obaw wyjde i do
      ludzi :) - poza tym dla marzen naprawde moge 2 , 3 lata harowac jak wol byle by
      tylko widziec efekt.W koncu to nie duzo...lepiej 2,3 lata niz cale zycie za
      zlotowki.
    • darkuss 30.11.06, 19:38
      widać nie do Ciebie pisane... Za długo musiałeś czytać... tyle godzin... hihihi nieźle.... hehehehe.... oj nieźle...

      P.S. starałem się najkrócej, jak tylko potrafię... Proszę jednak o wybaczenie, że nie oddzielam sylab - mimo, iż pomogłoby Ci to w szybszym przeczytaniu tekstu, jakoś tego już mi się NIE CHCIAŁO... hehehehe ;))))

      PaPA...
      --
    • zdzis1 29.11.06, 23:42
      drakuss - nie tylko Ty tak myslisz. Wielu ludzi, nawet mlodych, ma szacunek dla
      tego kraju i pamieta o jego historii. Mi tez sie noz w kieszeni otwiera kiedy
      ktos pisze "wyjechalem i sram na ten kraj, bo tu jest syf i sami zlodzieje". Ale
      mysle sobie, ze to taka racjonalizacja - jak kupilem Fiata, to Fiaty sa
      najlepsze, a wszystko inne syf. Jak pojechalem do Irlandii, to Irlandia jest
      rajem, a Polska syf.
      Jeszcze tak niedawno nasi dziadkowie oddawali zycie myslac o nas. To nie jest
      puste haslo z "akademii na czesc". Kule naprawde lataly i zabijaly, ranily.
      Chcieli, zebysmy zyli w pokoju i spokoju - i dali nam to. Teraz, dzieki temu,
      jeden z drugim moze sobie paplac "nie mam za co komu byc wdziecznym". My
      jestesmy kolejnym pokoleniem i tak jak nasi dziadkowie, powinnismy cos po sobie
      zostawic. Na cale szczescie nie musimy juz walczyc i ginac, mozemy po prostu
      pracowac. Mozemy tez (coz za odwazna i nowatorska mysl!) szanowac Polske, nawet
      jezeli z niej wyjezdzamy.
      Trzymaj sie drakuss i nie odpuszczaj bo masz racje
      pozdrowienia
      Zdzisiek
    • Gość: Lucky IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 10:29
      darkuss, doskonale cie rozumiem i popieram. Jezdzilem na wyspy prawie 5 lat,
      wrocilem, kasy (na razie) nie mam tyle co tam, pracuje , mieszkam z dziewczyna i
      nie jest nam lekko - ale to niewazne... Ciesze sie ze postanowilem wrocic.
      Wstydu nam Polakom tam nie przynioslem i uwierz duzo jet tam takich rodakow :-)
      Apel do tych co wyjezdzaja jet taki - pamietajcie skad jestescie i sie tego nie
      wstydcie :-)
    • Gość: M IP: *.toya.net.pl 29.11.06, 21:33
      brawo jooro, a kwamar niech jedzie, byle szybciej
    • dziwak4 30.11.06, 01:53
      Gość portalu: jooro napisał(a):

      > Głupie pytanie... Za ile?
      > Za chwilę
      >
      > I za tydzień
      > za miesiąc
      > i zawsze!
      > Tu mam rodzinę, przyjaciół, wszystko
      > Powietrze pachnie... i błękit nieba jak nigdzie.

      wiedzialem,ze gdzies istnieje ktos podobny do mnie
      i to nie jeden pewnie.
      tak,pachnie, i blekit jak nigdzie i ten spokoj ze jestes
      w domu,ze ziemia po ktorej chodzisz jest twoja chocbys jej
      "tyle mial co stopa twa pokrywa" (Norwid).
      moze jeszcze kiedys wroce,chocby po ten jeden oddech.
      pozdr.
      :)
    • Gość: mamucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 22:15
      a skąd możesz wiedzieć, że gdzie indziej ten błękit nieba nie jest ładniejszy
      skoro nigdzie nie byłeś!!!!!!!!!!!ja bylam!!!!przyjechalam, a w zasadzie
      przyleciałam na święta do mamy, bo ona nie może podróżowac samolotami, poza
      tym z osobistych względów nie opuści kraju (to na pewno nie sentyment do tego
      państwa!!!!!!!!) i zaraz po nowym roku znowu uciekam z tego bagna, bo inaczej
      tego kraju nazwać nie mogę!!! pracowałam tu 10 lat w prężnej firmie, ciągle
      udawadniałąm, że kolejno dorzucane obowiązki jestem w stanie wypełnić za marne
      1,3 tys zł lcząc na docenienie I CO I G...WNO!!!! UCIEKŁAM STĄD póki garba się
      nie dorobiłam i póki mam siłę zaczynać wszystko od nowa i dzieciom swym godziwą
      przyszłość zapewnić.I JAK DOTYCHCZAS JESTEM PEŁNA WDZIĘCZNOŚCI LODSOWI,
      SAMOZAPARCIU, ODWADZE WLASNEJ, ŻE PORZUCIŁAM ZLUDNE NADZIEJE I UCIEKŁAM
      STĄD!!!!!
    • Gość: ulka IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 03.12.06, 22:28
      cieszę się bardzo że są ludzie którzy myślą pozytywnie i dają radę sobie radę
      za granicą bo jest tam łatwiej żyć niż w Polsce jestem tego zywym dowodem bo
      wyjechaliśmy z mężem rok temu do Angli i udało nam się poczatki zawsze są
      trudne ale z czasem wszystko się układa jeżeli wykorzystuje się szanse i ma się
      dużo silnej woli wszystko się udaje powodzenia dla wszystkich w kraju
    • Gość: evito IP: *.3.15.vie.surfer.at 05.12.06, 15:39
      w preludium , Lulajze jezuniu , chcial przyjechac i walczyc za Polske , ale
      tearz mowi sie tylko pieniadz, pieniadz ,pieniadz , za ile , a gdzie uczucia ,
      rodzina , swoje miejsca , jezyk polski a nie ciagle szwargotanie obcego jezyka
      , polskie tradycje . Tylko komunisci wyplukiwali Polakom tradycje z glowy ,
      chcieli wyplukac ale nie dali rady. Mozna wyjechac zarobic nauczyc sie jezyka ,
      ale ojczyzna to ja , to moje drzewa, lasy, moja mowa ktora chciano wykastrowac
      podczas zaborow .Polak nawet jak wyjedzie powroci albo tworzy tam na miejscu
      mala Polske , dlatego np. w Wiedniu jest Polska szkola ze wspaniala polska
      tradycja a chodzi do niej 300 polskich dzieci.Polske wozi sie w sercu i w
      polskim jezyku i w szerzeniu polskiej kultury . A nuie pieniadz , pieniadz ,
      pieniadz . Jedzcie zarabiajcie pieniadze ale nie wszystko na te pieniadze
      przeliczajcie.
    • darkuss 09.12.06, 18:33
      O to mi właśnie chodzi !!! Że to nie ludzie tak myślący sa frajerami !!! Frajerami są ci, którzy nie rozumieją, co to patriotyzm porównując go do "bełkotu Giertycha"....
      Serdecznie pozdrawiam

      --


      forum KOSZUTKA Pełna KULTURA !!! - przekonaj się...
    • Gość: bzyk IP: *.chello.pl 29.11.06, 21:29
      Interesuje mnie pewna praca, dosyć unikalna. Chciałem pracować lekko, tylko
      godzinę-dwie dziennie, wymyśliłem więc że będę człowiekiem-pochodnią. Myślę że
      mam już wystarczające kwalifikacje aby występować w cyrku, festynach, wiecach
      wyborczych. Jak myślicie, 8000 na rękę wyciągnę?
    • Gość: achajka IP: *.jgora.dialog.net.pl 30.11.06, 15:06
      bzyku, pochodnia zeby plonac musi miec paliwo. a paliwo teraz drogie.
    • Gość: Piotrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 09:50
      Jaki chłop! Zarabia 2100 i jeszcze mu mało! No nie jakbym tyle co on zarabial
      to bym był szcześliwy!Niektórym ludziom w tym kraju jeszcze mało a inni muszą
      żyć za minimum socjalne w tym kraju!!!
    • Gość: krst IP: 195.149.64.* 30.11.06, 12:00
      wiesz, zarabiam sporo więcej niż 2100 na rękę i jest to mało bo niestety nie
      bierzesz pod uwagę innych 'sprytnych' dodatków naszej szarej rzeczywistości, jak
      to, że żeby zarabiać sporo i dojść do tego od zera potrzeba środków, a jak się
      środków nie ma to trzeba je pożyczyć, jak się nie ma od kogo to trzeba od banku,
      a w banku jak się nic nie ma to nie dadzą na dobrych warunkach tylko się trzeba
      pałować z chorymi. Podejmujesz ryzyko i później za nie musisz płacić.
      Więc to się fajnie mówi, zarabiasz 5000-6000zł jak możesz narzekać, że Ci mało.
      Ano można, bo większa kasa jest baaardzo często okupiona większymi wydatkami i
      to nie tylko dla bajeru czy dla widzi-mi-się.
      Jeszcze do tego dochodzi sprawa tego, że tej kasy nie dostajesz za darmo, trzeba
      się na to poświęcać, a jak się poświęcasz i wracasz z pracy do domu, to chcesz
      coś z tego życia mieć, a nie tylko położyć się przed TV i oglądać 20letnie filmy.

      A to, że rozważam wyjazd z kraju to inna sprawa - w końcu chcę trochę spokoju.
    • Gość: AZJA IP: *.microchip.net.pl 06.12.06, 14:18
      Chcialabym zarabiac te 2500zl, a nie 750zl :(
    • Gość: mafiayulin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 21:10
      Za 2000zł
    • andrzej_samopas 28.11.06, 15:50
      raveness1, a co robisz teraz?
    • raveness1 28.11.06, 16:52
      Teraz jestem w kraju. Mialem dosyc skomplkowana operacje lapy i byloby nie
      rozsadne frunac znowu w swiat. Ale jak siebie znam, nastapi to predzej czy
      pozniej... Juz czuje, ze mnie nosi.
    • Gość: mleek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:37
      Dlaczego operowałeś się w Polsce za NASZE pieniądze? Wyjeżdżając nie zapomnij
      wyleczyć zębów i kupić torby leków w aptece św.Brunona- POWODZENIA!
    • Gość: obiektyw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:57
      Bo jak na razie tutaj mieszka i płaci podatki, więc ma do tego święte prawo? Co
      z tego, że ma zamiar wyjechać? Za ten miesiąc, za ten rok swoją składkę zapłacił.

      Więc przestań się wymądrzać.
    • raveness1 29.11.06, 19:02
      Nie za wasze pieniadze bucu, tylko za swoje wlasne. Po 33 latach bycia
      obywatelem tego kraju, mam chyba prawo skorzystac po raz pierwszy w zyciu ze
      szpitala, tym bardziej, ze wypadek mial miejsce w Polsce a nie poza granicami
      jak sugerujesz.
      I jesli tak kochasz nasze szpitale, to uwazaj abys sie nie rozczarowal ktoregos
      dnia, bo w moim przypadku w tychze samych szpitalach stracilem wiecej zdrowia
      niz odzyskalem...
      Przejrzyj wreszcie na oczy i uswiadom sobie kto tak naprawde okrada nasz kraj?
      Ci co wyjezdzaja za granice, zmniejszajac tym samym bezrobocie w Polsce?
      Powinienes byc wdzieczny kazdemu z nich za to chocby, ze pomalu ale skutecznie
      ucieraja nosa przemodrzalym, polskim "pracodawcom"...No chyba, ze sam nalerzysz
      do calej tej chorej kliki...






    • Gość: lucasse IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:55
      nie krytykuj polskich szpitali - nie wiesz co Cię czeka na wyspach - byłem
      chory, poważnie, na izbie przyjęć w Belfaście w Royal Hospital (najwiekszy
      szpital w GB jak i całej Europie) działy się sceny dantejskie - ludzie z
      dziurami w nogach, z oderwanymi palcami, na półżywi czekali w kolejce po kilka
      godzin!!! Ja jako półprzytomny (czyli prawie zdrowy na ich standardy)
      zakwalifikowany zostałem do grupy zielonej i otrzymałem numer w kolejce 316!!!
      Koleś gdyby Ci to zrobiono w Polsce od razu poszedłbyś do sądu i oskarżyłbyś o
      umyślne zagrożenie życia - i wygrałbyś. Na szczęście ja byłem w Wielkiej Brytani
      więc pokornie poczekałem na swoją kolejkę - 5,5godz. !!! Dodam że byłem
      ubezpieczony itd. Od tego momentu nie dam złego słowa powiedzieć na naszą służbę
      zdrowia.
      Dla wyjaśnienia - w Irlandii nie ma ubezpieczeń obowiązkowych - większość
      Polaków nie opłaca sobie składek, więc jak masz pecha i lądujesz w szpitalu to
      całoroczna pensja leci w kosmos, jak jesteś lekko chory to wizyta kosztuje Cię
      (każdorazowo) 35-40 euro. O tym Ci nikt nie powie, w folderze o Irlandii tego
      tez nie znajdziesz:)
      Więc proszę mi nie wciskać tekstów o prawie do korzystania z szpitala.
    • Gość: Borys IP: *.mysmart.ie 29.11.06, 23:40
      A co z Polakami za granicą, którzy opłacają sobie składki? Poruszyłeś dobry
      temat - Polacy za granicą często oszczędzają na wszystkim, a do często prowadzi
      do problemów. Zarobki za granicą pozwalają na godne życie, opiekę zdrowotną i
      oszczędzanie, więc wystarczy dobrze zarabiać i można żyć jak człowiek. Ponadto
      kiedy znajdzie się dobrą pracę, pracodawca sam zaproponuje opiekę zdrowotną na
      jego koszt - dla pracownika pozostaje odprowadzanie podatku od składek (wydatek
      ok. 20 euro tygodniowo). W ten oto sposób kiedy "masz pecha i lądujesz w
      szpitalu to całoroczna pensja" nie "leci w kosmos". Opłacanie składek załatwia
      też sprawę, nawet kiedy jesteś "lekko chory" - wizyta nie kosztuje nic. Pozdr z
      Irlandii.
    • ppo 30.11.06, 01:43
      Przeliczają swoje pensje na złotówki i podniecają sie, że im wychodzi 5 czy 10
      tysięcy, a okazuje się, że wystarcza to raptem na wynajęcie kawalerki do spółki
      z pięcioma "kumplami" (często przypadkowymi) i żarcie wyłącznie puszek z Tesco.
      I to ma być ten dobrobyt i lepsze życie? Buhahahaha!
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • Gość: Borys IP: *.mysmart.ie 30.11.06, 03:10
      Nie mam pojęcia jak dużo ludzi "świetnie zarabia za granicą", ale wiem, że
      zwykłe zarobki tutaj (za granicą) sa dużo wyższe od dobrych w Polsce. Nie tylko
      realnie wyższe, ale również relatywnie. To 5 czy 10 tysięcy zł nie różni się
      dużo od tej samej kasy w Polsce. Pisałem już wczesniej, że ja zarabiam około
      9tysięcy zł w Irlandii, z czego odkładam 4000zł. "Odkładam" oznacza, że wpłacam
      na lokatę i zapominam. Poza tą kasą mam jeszcze inne oszczędności, które mogę
      wydawać na potrzeby z górnej półki (zamiast planować i odkładać miesiącami mogę
      odłożyć w 2-3 tygodnie). Nie muszę żyć w komunie z 5 "kumplami" - mieszkam w
      ładnym mieszkaniu w centrum Cork z moją dziewczyną i stać mnie na to. Pewnie,
      że wcześniej mieszkałem w domu z kupą ludzi (znajomych), ale początki zawsze
      bywają trudne - teraz jestem na swoim i potrzebowałem do tego mniej niż roku. W
      Polsce taki poziom życia nie jest możliwy do osiągnięcia uczciwą pracą (poza
      nielicznymi wyjątkami). Wiem co mówię, bo starałem się żyć na swoim przez 3
      lata przed wyjazdem do Szuflandii. W 2 lata odłożę na mieszkanie w Polsce
      (inwestycja), nie odmawiając sobie niczego. Pokaż mi kogokolwiek w Polsce, kto
      jest w stanie zarobić na ładne mieszkanie w 24 miesiące i żyć w tym czasie jak
      człowiek. Tak czy siak: nie jem z puszek Tesco, tylko gotuję...to samo co
      jadłbym w Polsce. Do tego jadam czasem w restauracji, chodzę do kina, składam
      komputer, robię zdjęcia lustrzanką cyfrową Nikona, o której zawsze (w Polsce)
      marzyłem, ubieram się dobrze (kupuję ubrania, kiedy potrzebuję, a nie kiedy mam
      wreszcie zaoszczędzony grosz), mam kasę na hobby i na pierdoły, kupiłem
      samochód, żeby jak człowiek dojeżdżać do pracy za miasto i stać mnie na paliwo
      i ubezpieczenie. Znam ludzi, którzy mają trochę gorszą pracę i zarabiają mniej,
      a i tak mogą robić to samo. Jakieś pytania?
    • Gość: majki IP: *.magma-net.pl 30.11.06, 04:20
      powiedz mi przyjacielu że przez 2 lata zarobisz na mieszkanie to ja też wyjade.
      Tak sie akurat składa że nie jesteś w stanie w ciągu 2 lat odłożyć, no chyba że
      na kawalerke o powierzchni 10 m kw.Mieszkania w Polsce (Wrocław) średniej
      wielkości ok 60 metrów kręca się w granicach 300-500 tyś zł.więc życzę
      powodzenia w zboeraniu.
    • Gość: Borys IP: *.mysmart.ie 05.12.06, 17:21
      OK. Nawet jeżeli nie przez 2 lata (w Łodzi mieszkania sa trochę tańsze niż we
      Wrocku) to przez 4, 6 lub 8lat. Nie ma to większego znaczenia. Ważne jest to,
      że nie zaciskając pasa można tu odłożyć te 4000zł miesięcznie, co absolutnie
      nie jest możliwe w Polsce (bo to dużo więcej niż przeciętna pensja). Zaciskając
      pasa i odkładając 6000zł można skrócić męki odkładania o 1/3 czasu, ale wtedy
      zostaje mniej na życie, więc nie ma to sensu. Można też oszczędzić trochę
      gotówki i mieć na pierwszą wpłatę, zaciągając kredyt na resztę. Reasumując -
      chodzi o to, że za granicą jest dużo więcej możliwości. Dlatego tu jestem.
    • Gość: KlaunSzyderca IP: *.u.mcnet.pl 06.12.06, 16:47
      Borysku, a ile kosztuje mieszkanie tam gdzie jesteś? Jeśli jeszcze tam jesteś...
    • raveness1 30.11.06, 08:59
      Nie wiem co mnie czeka na wyspach i specjalnie mnie to nie interesuje. Nigdy
      tam nie bylem i prawdopodobnie nie bede. Liczba moich rodakow, ktora tam
      obecnie przebywa jest wystarczajaca odpychajaca aby tam leciec.
      Mialem juz dosc przykrych doswiadczen z "kochanymi rodakami" w innych krajach.
      Nie ma potrzeby po raz kolejny potwierdzac chamstwa, prymitywizmu i
      sprzedajnosci emigrantow z Polski.
      Zatem moim obecnym priorytetem jest znalezienie takiego miejca na swiecie,
      gdzie Polakow bedzie JAK NAJMNIEJ.

    • darkuss 29.11.06, 20:28
      Jak to powiedział Ludwik Niemczyk - brat słynnego aktora Leona [^][^][^], w programie p.t.: "Wielkie ucieczki" , "To nie Polska była zła - to ludzie, którzy nią rządzili byli źli"... Jest coś w tym i teraz... I nie obrażajcie się nawzajem, bo obydwoje być może macie rację... Wyjeżdżajcie... nie mam nic przeciwko, ale nie obrażajcie POlski jako Polski... proszę... może będziecie uważać, że "pieprzę głupoty", ale zbyt dużo ludzi oddało życie, aby tak gadać... Niech te WIELKIE "ŻYCIA" mają jakąś wartość DO CHOLERY !!!!!!!!

      --
    • Gość: kura IP: *.net.autocom.pl 29.11.06, 20:35
      przemadrzalym pracodawcom , a moze cwoku sam nim zostaniesz i zobaczysz jak to
      jest , gdekac to kazdy potrafi
    • darkuss 29.11.06, 20:48
      MOże myśli, że Wy pracodawcy nie płacicie podatków....
      Ehhh co to za gość (lucasse oczywiście)??? w Wielkiej Brytanii się wychował, czy w NIemczech ?? Taki jełop z klapkami na oczach, to chyba nie Polak..co??? hehehehehe

      Sorki za sarkazm, ale czasem nie wytrzymuję

      --
      forum ZAŁĘŻE - Lepsza dzielnica

      forum KOSZUTKA Pełna KULTURA !!! - przekonaj się...
    • Gość: iguana IP: *.bmj.net.pl 29.11.06, 22:24
      zauwazyłam pewna prawidłowość, wiekszość Polaków bez wzgledu na wykształcenie
      i rodzaj wykonywanej pracy -lekarze, nauczyciele , listonosze, gornicy -
      zarabiają podobno ok 1000zł .
    • raveness1 30.11.06, 08:36
      Co to niby ma byc? Propozycja stoczenia sie do poziomu prymitywnego groszoroba?
      Nie dziekuje. Mam swoj honor i godnosc, ale we pracodawcy pewnie nawet nie
      wiecie co te slowa oznaczaja.
      Tak jak ktos tu wczesniej napisal : "Even if you win the rat race, you still
      remain a rat."
    • Gość: :O) IP: 194.46.43.* 29.11.06, 18:14
      Zgadzam sie kompletnie. Moze i bym zostal za 4000 na reke, ale przeraza mnie to
      ze jest w Polsce totalne chamstwo, buta, ludzie boja sie pederastyji, jest
      smutno i dramatycznie, pretensjonalna kultura, ciagle rocznice powstan w
      telewizji, swieta koscielne itd itd. Stosunki w pracy... nie daj Boze ktos jest
      wyzej od ciebie, od razu jestes traktowany jak kompletne g0wno. W sklepach,
      urzedach to samo - chamstwo i buta. A jak sie usmiechasz do ludzi to mysla ze
      jestes wariatem. Kazdy nastolatek z duzym karkiem, chce cie zabic spojrzeneim
      na ulicy itd itd.
      Wszyscy moi znajomi w Polsce tylko NARZAEKAJA. Z ich opowiesci wynika ze
      wszystko sie im nie udaje! Jak sie naslucham tego to wpadam w depresje. Nie
      moge tez mowic o tym ze mam fajny samochod, czy tez skonczylem uniwerek za
      granica, czy ze kupilem sobie tutaj dom. Nikt tego nie chce sluchac (temat jest
      ucinany zaraz po rozpoczeciu) i wszyscy mysla ze sie tylko ciagle wychwalam, a
      raczej chodzi tutaj chyba o ich kompleksy... Boze, przeciez to jest normalna
      rozmowa. Mnie interesuje zycie moich znajomych i sam pytam o te rzeczy... z
      moimi zanojomymi z Polski (nawet z niektorymi ciotkami) niestety nie moge o tym
      pogadac. Jest mi z tego powodu bardzo przykro.

      Trudno byloby mi wrocic do Polski. Tesknie, ale tydzien pozniej od momentu
      przyjazdu dostaje szajby i chce uciekac.

      Pozdrawiam wszystkich w kraju.
    • Gość: ko IP: *.dsl.irvnca.sbcglobal.net 29.11.06, 18:57
      ja podobnie.
      nie chodzi mi o kase, bo mam jej mniej niz w Polsce (przez wszystkie oplaty
      imigracyjne), zyje jak asceta, ale jestem szczesliwa, bo mieszkam w centrum
      przemyslu filmowego, i moge robic cos co w Polsce a takze w wielu innych
      miejscach na swiecie bylo niemozliwe.
    • Gość: ja IP: *.mercer.com 29.11.06, 21:27
      to sie wyprowadz z warszawki - tylko w stolycy jest tak jak ty opisujesz
    • ppo 30.11.06, 01:55
      Jedyne, z czym się moge zgodzić, to że Polacy zawsze narzekają. To taki "sport"
      narodowy chyba. A już za granicą to biją rekordy. Co do reszty (chamstwo itd.)
      to absolutnie mnie nie spotyka. Urzędnicy i sprzedawcy są dla mnie mili, w
      pracy atmosfera jak z przyjaciółmi przy kawie, nastolatkowie omijają mnie
      szerokim łukiem, a na mój uśmiech nigdy nie pozostaje bez odpowiedzi. Dziwne,
      nie? Potrafisz to wyjaśnić? Może po prostu jestem autentycznie pewien swojej
      wartości, nie mam kompeksów i ludzie jakoś to wyczuwają? Może czują, że fajny
      ze mnie gość i wcale nie są zawistni? Choć według twoich mierników (dom,
      samochód, zagraniczny dyplom) powinni być chorzy z zawiści.
      --
      God = Gold, Oil, Drugs
    • lol76 30.11.06, 11:46
      PPO, czlowieku zastanow sie co mowisz. Nawet najwieksi optymisci nie
      opisywaliby Poslki w ten sposob - tak dobrze to u nas jeszcze nie jest.
      Facet "O" czy jak mu tam nie gadal o zadnych miernikach typu samochod... Po
      twoim poscie widac kto ma tutaj kompleksy. Jestes najwidoczniej zwyczajnym
      nieudacznikiem, ktory zazdrosci innym.

      Pozdrawiam.
    • darkuss 09.12.06, 18:42
      Rozpocznę od tego, że zabawny jest ten (hmmm) LOL ??? hehehe (fajna ksywka...)
      Jakoś potweirdzam Towje zdanie... POdobnie widzę sprawy - może to tylko na Górnym Śląsku??? Chociaż szczerze wątpię... Obserwuję ludzi od dawna... Lubię to .. widzę właśnie, że wiele się zmieniamy, że więcej się uśmiechamy, bardziej potrafimy się cieszyć z głupich wygranych (gdziekolwiek). A ten gostek - ten LOL (hihihi) to nie weim, gdzie mieszka i nie chce wiedzieć... albo ??? Może będe wiedział dokąd nie jechać ??? hehehe
      Reasumując - popieram Twoje zdanie na temat NAS POLAKÓW.
      POzdrawiam sedecznie...
      PAPA

      --


      forum KOSZUTKA Pełna KULTURA !!! - przekonaj się...
    • Gość: dżambo IP: *.chello.pl 30.11.06, 17:17
      Powiedz mi człowieku, kogo interesuje to, że kupiłeś sobie dom ? Zrób tam
      imprezę i zaproś znajomych na imprezę, to może ich zainteresuje. A nie smuć jak
      stara baba z gastro wars.
    • darkuss 09.12.06, 18:36
      Czytając wypowiedź stworzyłeś mi wizję samego siebie....
      Sam jesteś przykry...
      pozdrawiam wszystkich KUMATYCH za granicą...

      --
      forum KOSZUTKA Pełna KULTURA !!! - przekonaj się...
    • namrud21 29.11.06, 18:38
      mieszkalem w niemczech jakis czas. po powrocie do kraju dostawalem szalu w
      bankach, na pocztach, w sklepach, i tak moge dalej wymieniac. intelektualnie na
      polskim uniwerku w porownaniu z niemieckim uni faktycznie dno, laski dyskutowaly
      o lakierach do paznokci zamiast o wydarzeniach ekonomicznych (najpierw
      skonczylem ekonomie tam, potem chcialem u nas, bo niby wyzszy poziom - ale tylko
      niby). to intelektualnie dno zalezy od ludzi wokol ktorych sie obracasz.
      zostalem w polsce glownie ze wzgledu na znajomych, z ktorymi moge porozmawiac na
      kazdy temat i o kazdej porze. srodowisko, w ktorym mozna dyskutowac, ludzie
      otwarci, z szerokimi horyzontami myslowymi. wsrod takich jakos latwiej przezyc
      niekolosoalna pensje.

      taki maly prezent
    • Gość: kerad IP: *.mercer.com 29.11.06, 21:30
      baranku, kto caly czas dyskutuje o wydarzeniach ekonomicznych? chyba wariaci?
      niektorzy poza praca maja tez ZYCIE ktore nie sklada sie tylko z ciagle tego
      samego
      trzeba bylo wybrac dobry uniwerek w polsce a nie jakies prywatne dno
    • Gość: Morleigh IP: *.pools.arcor-ip.net 29.11.06, 19:43
      Zgadzam sie z ta wypowiedzia calkowicie. Dlatego juz mnie nie ma.. czuje, ze
      zyje! a zyje kultura i z kultury!
    • Gość: dżambo IP: *.chello.pl 30.11.06, 17:19
      naczy sie ze jak jest koncert Eminem to kradniesz potfele gawiedzi zasluchanej ?
    • Gość: angi IP: 129.59.99.* 29.11.06, 20:16
      nie mieszkam juz w polsce od kilku lat, ale w sumie nie uwazam ze ten kraj to
      intelektualne dno. dno intelektualne to jest na zachodzie, nawet studenci
      najlepszych uczelni nie maja pojecia o dobrym filmie, ksiazkach i teatrze...
    • nnabukiewicz 29.11.06, 21:55
      Taaa, i dlatego polscy studenci potem staja sie wybitnymi naukowcami,
      pisarzami, artystami i badaczami. Dostaja nobre pulitzery i oskary. Nie wiem
      skad to przekonanie o wyzszosci polskiego studenta, dlatego, ze na polskich
      uniwerkach ucza sie wszystkiego i jednoczescie niczego? Moze dlatego, ze sa
      tacy sprytni, sciagaja prace z netu, sciagaja na zaliczenia i daja lapowy
      profesorom. Hmmmm, taaa, to pewnie dlatego.
      W naszym kochanym kraju studiuje juz KAZDY, a jak nie studiuje, to moglby,
      wystarczy odrobine checi, wiecej nie potrzeba.



      Gość portalu: angi napisał(a):

      > nie mieszkam juz w polsce od kilku lat, ale w sumie nie uwazam ze ten kraj to
      > intelektualne dno. dno intelektualne to jest na zachodzie, nawet studenci
      > najlepszych uczelni nie maja pojecia o dobrym filmie, ksiazkach i teatrze...



    • Gość: :O) IP: 194.46.43.* 30.11.06, 15:32
      Zaden polski uniwerek nie znalazl sie w pierwszej 100 uniwesrystetow na
      swiecie. Zaden!!! I nei jest to jakis tam ranking Harvardu czy Oxfrodu.
      Wykladowcy z wiekszosci uczelni na swiecie byli zwyczajnie spytani - jaki
      uniwersytet wskazaliby jako zrodlo wiedzy pod wzgledem badan naukowych.

      Wyzszosc polskiej edukacji to jest zwyczajny mit. Ja jestem zadowolony w sumie
      ze barbazyncy (czyt. Polacy) zaczeli wreszcie podrozowac po swiecie, poniewaz
      po lata 'ciemnosci' i gadania glupot, te podroze moze otworza im wreszcie oczy
      na pewne sprawy.

      Jakas tam idiotka wyzej napisala, ze intelektualne dno to jest na zachodzie i
      tam nie maja pojecia o dobrej ksiazce czy filmie. Musisz byc kobieto otoczna
      przez samych przyglupow na tym twoim zachodzie.
      Mnie z takiego myslenia wyleczyla moja dziewczyna, ktora nie jest polka i czyta
      niesamowite ilosci ksiazek (dobra literatura) - to samo jej znajomi. Po
      uniwerkach, wyksztalceni i wiedza co mowia. Moja dziewczyna tylko sie ze mnie
      smiala na poczatku jaki jestem naiwny probujac ja przekonac ze jej uniwerek to
      w Poslce bylaby 'pestka' - potem przeszlismy do konkretow i przerobilismy jej
      pytania egzaminacyjne...
      Trudno to zrozumiec jezlei meiszka sie w Polsce i cale zycie sie wmawia ludiom
      takie rzeczy. Powiem tylko do siebie - po wyjezdzie z Polski zrozumialem wiele
      rzeczy, ktore wydawaly mi sie oczywiste 'przed'.

      Pozdarwiam.
    • Gość: raz... IP: *.chello.pl 29.11.06, 22:01
      6000 na rękę i jest miło,
      wystarczyło wybrać zawód z przyszłością... :)
    • Gość: dżambo IP: *.chello.pl 30.11.06, 17:22
      Nie kazdy moze byc crash testerem w samochodach
    • Gość: dżambo IP: *.chello.pl 30.11.06, 17:26
      co do toksycznosci atmosfery to mam dla ciebie taka przypowiesc:

      poszly gazdziny do kosciola i klecza, ale Maciejowej sie popuscilo. Rozglada sie
      wiec i wola:
      - ktora to, ktora ?
      A Jedrzejowa jej na to:
      - coze to Maciejowa, dupy dwie mocie, ze nie wiecie ktora ?
    • szeregowy_kapota 29.11.06, 23:34
      Sam jesteś intelektualne dno raveness1.
    • raveness1 30.11.06, 18:47
      Bardzo mnie cieszy taka wypowiedz. Jezeli ciemnogrod nazywa mnie intelektualnym
      dnem, to znaczy ze jestem na dobrej drodze...
    • Gość: terezjusz IP: 138.227.189.* 30.11.06, 09:55
      "... jest taki kraj tu nad Wisla
      pod nieba szarym olowiem
      tu moje imie nazwisko
      tu w ziemi moi ojcowie..."


      Czy to za malo zeby czuc sie zwiazanym z Polska, czy za malo zeby czerpac
      inspiracje, czy za malo by sie rozwijac i dazyc do rozwoju tak kraju jak i
      osobowsci? Twoja teza jakoby Polska stanowila obszar dna intelektualnego jest
      bledna i swiadczy o tym, ze nie znasz swiata.
    • Gość: Jacek IP: *.b-ras1.chf.cork.eircom.net 30.11.06, 10:39
      Zapraszam do Irlandii. Zobaczysz jakie tu jest intelektualne dno. Właśnie
      wysyłam rodzinę spowrotem do Polski. Irlandia - `informatyczne imperium` :)
      zaczyna uczyć dzieci pracy na komputerze od 16 roku życia.
    • Gość: eeee....yyyyyyyyy IP: *.183.rev.vline.pl 30.11.06, 10:57
      Intelektualne dno?? no chyba sobie zartujesz. wyjedz sobie zagranice,tam wlasnie
      zobaczysz co to jest intelektualne dno.
    • Gość: cool IP: *.ci.uw.edu.pl 30.11.06, 16:03
      Kasa to nie wszystko. Najbardziej drażni mnie to, że w Polsce poziom kultury
      jest skandalicznie niski. Wszechobecna agresja i chamstwo utrudniają nam
      wszystkim życie. Dobre zarobki nawet nie cieszą w takim kraju. Do tego dochodzi
      jeszcze wysoki poziom przestępczości, całkowity brak poczucia bezpieczeństwa.
      Wolę mieszkać na zachodzie, gdzie żyje się łatwiej i przyjemniej. Wszystko jest
      niaźle zorganizowane i nie ma tego cholernego brudu na każdym kroku.
    • Gość: vivaldi ma IP: *.u.mcnet.pl 30.11.06, 16:10
      Taaak.... lepszy zdecydowanie jest Anglik z przyklejonym usmiechem i swoimi
      gładkimi określeniami typu: Quite nice i że it is Interesting. Prawda nie jest
      mile widziana przez wielu;->
    • Gość: g IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 18:20
      intelektualne dno? a czego Ci debilu trzeba? jedź do usa, tam jest więcej takich intelektualistów jak Ty. albo może lepiej skorzystaj ze słownika, mam wrażenie że nie znasz wszystkich słów ktorych użyłeś w tej wiadomości.
    • raveness1 30.11.06, 18:54
      1. Takimi "inteligentnymi" wypowiedziami tylko potwierdzasz moje slowa.
      2. Niedawno stamtad wrocilem.
    • Gość: viki IP: *.aster.pl 07.12.06, 20:34
      Czasami chodzi o to "za ile?" a czasami "co?". Bywa i tak, iż zadajemy sobie te
      dwa pytania jednocześnie. Dlaczego uważasz, że Nasz kraj jest intelektualnym
      dnem?
    • Gość: lyo IP: *.wro.vectranet.pl 07.12.06, 23:06
      nie wiem czy nawet za 5 tys. netto bym zostal. powstaje inne pytanie kto wyplaci
      mi emryture ???. lub inaczej kto na nia zapracuje ??
    • Gość: kurdibela IP: *.attu.pl 12.12.06, 22:34
      Za 1000 euro w 40stu godzinach tygodniowo nie ruszałbym tyłka nigdzie.
    • walutka 28.11.06, 16:08
      Ja na miejscu nauczyciela za priorytet nie uznałabym tylko pieniędzy.
      Potwierdzasz tym wpisem fakt,że brakuje dobrych pedagpogów nauczycieli.
    • Gość: michał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 16:13
      ok. 3 tys. na reke i dobra umyslowa praca gdzie naprawde mozna sie wykazac.
    • andrzej_samopas 28.11.06, 16:25
      no jasne najlepiej od razu pojechac po calosci i ocenic czlowieka, nauczyciel
      powinien za 1000 na reke siedziec godzinami z mlodzieza, naprawde wolalbym
      zostac tutaj pracowac i byc szanowanym i czuc szacunek do samego siebie, ale
      jest mi ciezko skoro prawie na nic mnie nie stac. A watek zalozylem zeby
      zobaczyc jaka stawka bylaby ok dla innych, i wydaje mi sie ze wszystko oscyluje
      kolo 3000, co chyba ni ejest jakims kosmosem?
    • walutka 28.11.06, 16:30
      Wiesz co,przeczytaj raz jeszcze co przeczytałeś(i w dodatku agresywnie
      piszesz,prawdziwy nieprawdziwy nauczyciel pedagog).
      Jedynym argumentem Twoim jest fakt pieniędzy by pozostać,oj nieciekawie się
      reprezentujesz,nie chciałabym żeby ktoś taki uczyłmoje dzieci. tylko tyle i nie
      uważam ,że powinniście tyle zarabiać co w tej chwili ale nie macie też źle,moja
      kuzynka jest nauczycielką wf-u i naprawdę na mało ją nie staćtzn. stać ją na
      sporo i wiem ile można wyciągnąć .
    • andrzej_samopas 28.11.06, 16:36
      No ok niewazne, nie znasz mnie, sa takie sytuacje, ze czasem w zyciu pieniadze
      wysuwaja sie na pierwsze miejsce.
    • Gość: tdrk IP: 80.51.233.* 29.11.06, 08:40
      A czym sie Szanowna Pani zajmuje? W kazdej pracy mozna znalezc jakies wzniosle
      cele. Sam zrezygnowalem z pracy w nauczycielstwie, a wczoraj odmowilem
      propozycji powrotu do pracy jako wychowawca- praca pozyteczna i ciekawa, ale
      niewdzieczna. Nie chce marnowac sobie zycia w imie idealow i wspolnego dobra.
      Zycia w biedzie, ktorego mi nikt nie zwroci, za ktore nie bede szanowany, bo
      szacunke zyskuje sie u nas poprzez pieniadze. Nawet wsrod mlodziezy (wiele razy
      wychowankowie pytali mnie z politowaniem, dlaczego pracuje za taka mala kase, bo
      oni w zyciu by sie jej nie podjeli). Nie chce byc traktowany jako pozyteczny
      dla spolecznstwa, inteligentny idiota, kiedy inni beda budowac domy za pieniadze
      zarobione w poplatniejszych branzach lub za granica i bedzie stac ich na to zeby
      zalozyc rodzine czy korzystac z urokow zycia. W razie ciec budzetowych na
      edukacje lub nizu demograficznego i koniecznosci przekwalifikowania sie nie chce
      byc zdany na laske i nielaske chama i prymitywa, w ktorego mniemaniu moje
      doswiadczenie zawodowe bedzie nic nie warte. Byc nauczycielem czy wychowawca w
      Polsce to byc kozlem ofiarnym, zle oplacanym, bez perspektyw mozliwych w innych
      branzach.
    • pendragon_pl 29.11.06, 10:12
      walutka ... nie czepiaj sie. forumowy trollu. ODbiegasz od tematu.

      Na temat: Mysle ze okolo 4000 tys netto. To jest kwota ktora bylaby wystarczajaca.
      Ktos moze powiedziec ze mam zbyt wygorowane wymagania, lecz policzcie sobie
      koszty utrzymania, mieszkanie +rachunki, samochod, telefon, itd. itd.
      Od paru miesiecy mieszkam za granica i wiem jak to jest fajnie zyc sobie bez
      stresu ze nie starczy do pierwszego. W Polsce w wielu przypadkach takie zycie
      jest po prostu nie mozliwe niestety.
      --
      Popatrz! Wyciągam swoją dłoń
      Oto mój pojednania gest.
      ______________________
    • Gość: gunio-fl IP: 161.243.65.* 29.11.06, 20:17
      Ja tak samo, siedze od 3 lat za granica i na luzie 40-50 godz. tygodniowo robie
      ok.10.000zl. W W-wie wezme nawet 1/3 i byloby ok.
    • Gość: ika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:35
      no przeciez nigdzie nie jest napisane ze chodzi tylko o pieniadze. po prostu
      jest pewna suma powodow pozostania i wyjazdu. ktoras w ktoryms momencie
      przewaza. kolega pytal tylko o ten jeden czynnik - pieniadze - zakladajac jak
      sadze, ze cala reszta w tym czasie pozostanie bez zmian.
    • darkuss 29.11.06, 20:54
      a ile nauczyciel zarobi w lipcu i sierpniu???
      Ile ma w roku w sumie urlopu ???
      eh...
      a co do nauczyciela... Czyżby nauczyciel mianowany zarabiał tylko 1.000 PLN - coś mi tu nie pasuje... wybacz, ale nie mówisz całej prawdy....

      --
    • pewnakobieta 29.11.06, 12:49
      a czy dla ciebie nauczyciel za frajer powinien robić i cieszyć się, że cudze
      dzieci uczy, nieznośne coraz częściej? Chyba każdy ma jakieś potrzeby, nie
      tylko Ty czy ja, nauczyciel też człowiek. Nie czarujmy się jak zarabiasz mało
      to chociaż lubisz nie wiadomo jak swoją pracę nie będziesz z niej zadowolony
    • macko4 29.11.06, 18:47
      Za priorytet????
      Ja zasuwam za 1600. Mimo magisterium i prawie ukonczonego doktoratu.
      Po pewnym czasie (mimo mojej miłości do tematu badań, pewnych sukcesów i
      wielkiego zapału) pieniążki wysuwają się na 1 - szy plan. Bo nie można ku..
      kurtki zimowej kupić, nie mówiąc o niezbędnej zagranicznej literaturze...
      A mam propozycję pracy (po obronie)za granicą za dwie tamtejsze średnie krajowe.
      Więc - DWIE POLSKIE śREDNIE KRAJOWE I TAK SAMO DOBRZE WYPOSAżONE LABORATORIUM. I
      EUROPEJSKIE NAKłADY NA NAUKę...
      Chyba niedużo????
    • Gość: okaryna IP: 194.72.105.* 28.11.06, 17:03
      5000 zl netto
    • Gość: miki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 17:35
      4500 netto -czyli tyle, ile zarabiam.
    • Gość: freitag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 19:03
      1500 czyli tyle ile bym chciał dostać. Nie pracuję narazie, a moja najwyżej
      płatna praca była za 960 złotych ;( Może za trzy lata jak skończę studia to
      będzie trochę lepiej, ale na ten moment to za 1500 bym został i się cieszył, że
      żyję w takim chojnym kraju :D
    • dcio 28.11.06, 20:27
      2500
    • Gość: szlomo IP: *.chello.pl 28.11.06, 21:24
      A tak przy okazji popieram nauczyciela za 1000 to bym nawet do szkoły nie
      wszedł a ta mądra laska niech sama idzie pracować do "czułej" młodzierzy i
      zobaczy co to zycie
    • Gość: m IP: *.prenet.pl 29.11.06, 07:33
      hmmm a ile godzin w tygodniu pracuje nauczyciel ?? 20 ?? 25 ?? i mialby niby
      zarabiac tyle samo co powiedzmy projektant (bez uprawnien) w budownictwie
      pracujacy po 8h/dziennie ??

      Poza tym bylo studiowac cos innego a nie narzekac teraz. Od zawsze nauczyciele
      zarabiaja (powiedzmy) srednio.
    • Gość: DSD IP: 212.33.72.* 29.11.06, 08:17
      Hm, a ile pracuje taki strażak zawodowy? Siedzi sobie na d...e i raz na jakiś
      czas jedzie do pożaru. Gaszenie nie zajmuje mu chyba 20 godzin w tygodniu?
      Pogonić darmozjada! A policjant tylko sie włóczy po ulicach i raz na tydzień na
      chwilę zaryzykuje życiem - ale leń!
      Przepraszam strażaków i policjantów, ale wk..a mnie takie myślenie jak wyżej. Za
      chwilę bdę miał kilka grup ćwiczeń (taka szkoła dla studentów) i NAPRAWDĘ
      PRZYGOTOWANIE SIĘ DO NICH ZAJMUJE WIĘCEJ CZASU NIŻ SAME ZAJĘCIA. Howgh.
    • Gość: m IP: *.prenet.pl 29.11.06, 18:18
      niby uczy innych a tak malo wie o zyciu. Jezeli myslisz ze praca strazaka to
      tylko gaszenie to bardzo malo wiesz, to samo sie tyczy policjantow.

      I nie wciskaj kitu ze sleczysz 4h przed kazdymi zajeciami. Co wiecej w/w przez
      ciebie strazacy i policjanci zarabiaja niewiele wiecej od nauczyciela, a
      dziennie pracuja 2x dluzej. Powiedz jeszce ile bierzesz za korepetycje i ile z
      tego wyciagasz na miesiac, jak sie dobrze zakrecisz to druga pensja wpada (wolna
      od podatku).

      Z nauczycielami to jest podobna troche sprawa jak z "biednymi lekarzami" pokaz
      mi choc jednego ( a teoretycznie zarabiaja mniej ode mnie).
    • Gość: Lewy IP: *.icpnet.pl 29.11.06, 18:42
      >
      > Z nauczycielami to jest podobna troche sprawa jak z "biednymi lekarzami" pokaz
      > mi choc jednego ( a teoretycznie zarabiaja mniej ode mnie).

      jasne, tylko normalnym powinno być, żeby zarabiać godziwie na 1(jednym) etacie a nie na 2 albo 3. a jednak przygotowanie do lekcji, poprawa kartkowek, sprawdzianów oraz dyżury swoje zajmują. Poza tym nauczyciel to zawód który chyba najczęściej oprócz górników musi korzystać z "rozrywek" typu sanatoria.
      W Holandii nauczyciel matematyki w szkole podstawowej utrzymuje dom jednorodzinny, 2 samochody, 2 dzieci i żonę. i tyle mam do powiedzenia w kwestii ile powinni nauczyciele zarabiać.

      a co do tematu wątku to uważam że równowartość 1000€ jest odpowiednia żeby tu zostać. niestety tyle nie zarabiam ale do tego dążę :)
    • Gość: blahblah IP: *.pro.lama.net.pl 29.11.06, 23:12
      smieszny jestes...
      nauczyciel np fizyki (chyba 2h zajec ma klasa w tyg), powiedzmy 20h tygodniowo
      to 26 lekcyjnych, czyli 13 klas. Jezeli to jest szkola srednia, to masz
      conajmniej 3 rozne roczniki (3 kompletnie inne tematy robisz jednoczesnie). Taka
      klasa ma 40 osob, wiec robiac kartkowke/sprawdzan co miesiac masz do sprawdzenia
      miesiecznie pol tysiaca prac. Do tego dochodza chore konferencje, rozne
      spotkania itd, na ktorych trzeba byc, ale nikt nic sensownego nie mowi (albo
      jakies wydawnictwo przez 2h prezentuje nowy podrecznik). A lekcja... masz 40
      osob, ktore maja cie w d. i potrafia ci to powiedziec prosto w twarz.
      Jak do prasy sie przedostaje, że uczen zbluzgal nauczyciela, groził czy coś, to
      skandal jest, ale przeciez to jest codziennosc w chyba wszystkich przecietnych
      szkołach... Zapytaj nauczycieli z jakiejś byłej zawodówki. Do tego nauczyciele
      nie robia z takiego zachowania afery, bo uczniowi nikt nic nie zrobi (no bo co,
      jak uczen ma wszysto gdzies, to co mu przeszkadza obizone zachowanie?), a na
      drugi dzien mozesz miec piekna i gleboka ryse na samochodzie... ocziwiscie
      nikomu nic nie udowodnisz. I kto tu jest gora?

      Wogole to jest calkiem cicho o tym, co w szkolach sie dzieje. Afery ostatnio
      masowo, ale to sa jednostkowe przypadki... Cytat pewnej dyrektorki sprzed paru
      dni: "tylko zeby nikt sie o tym nie dowiedzial, bo teraz, to bedzie afera na
      caly kraj"... Wiec... Nie mow, ze nauczyciele to tylko sie obijaja.

      ps. nie jestem nauczycielem, ale moi rodzice juz tak
    • Gość: DSD IP: 212.33.72.* 30.11.06, 09:56
      Co do strażaków i policjantów to użyłem tzw. ironii. I dalej, parafrazując:
      jeśli myślisz że praca nauczyciela polega tylko na odbębnieniu 3-4 godzin
      dziennie w szkole to bardzo mało wiesz o nauczycielach. Chętnie mogę za to
      powiedzieć, ile wyciągam miesięcznie na miesiąc z korepetycji: 0 (słownie zero).
      No, to teraz dopiero mi się dostanie od nieudaczników...

      Jeśli nie znasz biednych nauczycieli, to zazdroszczę.

    • Gość: tdrk IP: 80.51.233.* 30.11.06, 10:34
      Pracowalem jako pedagog. Znam wielu nauczycieli. I mniejszosc z nich zarabia
      dodatkowo. Wbrew pozorom po prostu brakuje czasu. A na korepetycjach to moze 1
      na 20 zarabia, bo zajmuja sie nimi glownie studenci, ktorzy potrafia wziac 10 zl/h.

      Zreszta nikomu nic do korepetycji. Przedstawiciel handlowy, urzednik, robotnik
      budowlany, czy kasjer w supermarkecie tz sobie moze dorobic po godzinach, a
      nawet pracowac 24h/dobe (mam kolege, ktory pracuje po 18 h dziennie w 3
      miejscach- po 3 miesiacach wrak czlowieka). I co komukolwiek do tego?
    • Gość: Teddy IP: *.aster.pl 03.12.06, 21:43
      W Polsce nawet jeśli osiągnie się wysokie zarobki - moje to 14K brutto plus
      samochód służbowy to staje się to pułapką bez wyjścia. W ten sposób zostałem
      niewolnikiem korporacji - nie ma dokąd odejść, narasta frustracja.
      Zastanawiam się nad wyjazdem do Irlandii. UK nie biorę pod uwagę, nie podoba mi
      się ten tygiel. Boję się tylko cen nieruchomości - w Dublinie mieszkanie albo
      domek kosztują ok. 350 tys. euro. Wynajem 1000 euro miesięcznie. Załóżmy, że
      będę spłacał kredyt 1500 euro - tzn. będę spłacał małą chatkę 20 lat żyjąc z
      pętlą na szyi. Też chyba byłbym niewolnikiem. Nie wiem co robić ...
    • kasia_kar 28.11.06, 23:01
      za 3000 netto

      obecnie zarabiam połowę, stanowisko średnio rozwojowe
      cały czas rozmyślam na wyjazdem
    • Gość: werty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 07:41
    • Gość: tdrk IP: 80.51.233.* 29.11.06, 08:42
      Wczoraj na rozmowie kwalifikacyjnej bylem. Jako, ze mam prace i nie mam noza na
      gardle postawilem sprawe jasno. "chce zarabiac tyle, zebym jeszcze przez jakis
      czas nie musial wyjezdzac za granice- minimum 2 tys. zl na reke".
    • Gość: ciekawa IP: 62.148.84.* 29.11.06, 09:26
    • Gość: tdrk IP: 80.51.233.* 29.11.06, 10:08
      Wczesniej pytali sie o to, ile zarabiam obecnie. Twierdzili, ze bede zadowolony
      z oferowanej przez nich pensji. Pod koniec rozmowy (gdy juz ja okreslilem swoje
      oczekiwania) powiedzieli, ze jeszcze jedna rozmowa bedzie w ciagu najblizszych
      dni, po rozmowach z innymi kandydatami. Szczegoly omowimy, a pensje ustala jak
      sie zapoznaja z innymi propozycjami.
      Po powrocie do domu i rozpytaniu o firme wsrod znajomych pracujacych w podobnych
      branzach, wyszlo, ze ludzie zarabiali tam 1600 brutto i pol roku temu czesto
      rezygnowali z pracy. Albo mnie po wyjsciu wysmiali, albo ucza sie na bledach i
      sie odezwa (choc spodziewam sie proby zmniejszenia mojego apetytu). W kazdym
      razie firme na takie pensje z pewnoscia stac, a ja mam jeszcze 9 miesiecy umowy
      w obecnym miejscu pracy, wiec nie podejme ryzyka zmiany stolka na
      ryzykowniejszy. Nawet za te kilkaset zlotych wyplaty wiecej. Wole korzystac ze
      szkolen, pracowac zadaniowo i nie przezywac stresow i niepewnosci, czy po 3
      miesiacach mi przedluza umowe.
    • walutka 29.11.06, 09:27
      Ojojoj już chyba tylko to mi pzoostaje powiedzieć,żaden z nauczycieli tutaj nie
      zrozumał mnie. I na dodsatek jeden znich wyraża się brzydko i agresywnie.
      Wpółczuję waszym uczniom.
      Wiecie co-macie rację zrezygnujcie z zawodu i to czymn szybciej.
    • Gość: tdrk IP: 80.51.233.* 29.11.06, 11:04
      Mylisz sie- zrozumielismy. Wiadomo, ze lepiej pracowac jako nauczyciel niz na
      zmywaku w UK. Bo i praca lepsza (choc trudniejsza) i wiekszy pozytek z takiej
      pracy- mozna dzieki niej probowac naprawiac chociaz troche ten kraj (choc
      zazwyczaj to walka z wiatrakami). Tylko co z tego, skoro mlody nauczyciel z
      kilkuletnim stazem zarobi w zawodzie 1000 zl. Policz sobie koszty utrzymania i
      koszty realizajci normalncyh ludzkich potrzeb (a nauczyciel powinien jeszcze
      realizowac wyzsze potrezby- ksiazki, doksztalcanie sie, czasami przepisy
      zmuszaja go do studiowania na dalszych xx kierunkach). Efetem jest to, ze
      bardziej wartosciowi nauczyciele, ktorzy cos jeszcze potrafia i sa
      przedsiebiorczy zmuszani sa przez panstwo do szukania innych zajec (czesto
      kolidujacych z obowiazkami w szkole) lub w ogole zmiany zawodu. Pozostaja tylko
      tacy, ktorzy maja minimalne potrzeby zyciowe i wystarcza im wegetowanie a nie
      rozwoj lub tacy, ktorzy do niczeog innego sie nie nadaja. Nawet najwiekszy
      entuzjasta zrezygnuje z pracy w szkole, gdy zorientuje sie, ze nie bedize go
      nigdy stac na kupno wlasnego mieszkania, nie wspominajac o samodzielne
      utrzymanie sie. A Ty jeszcze masz pretensje ze taka osoba nie czuje misji i mimo
      wszystkiego nie brnie dalej w zawod.

      Jesli mozna wiedziec, to w jakiej branzy pracujesz ile zarabiasz i za jaka
      pensje gotowa bylabys pozostac w kraju?

      P.S. Ostatnio zrezygnowalem z propozycji zostania wychowawca w domu dziecka.
      Jestem 2,5 roku po studiach, przez 2 lata pracowalem w edukacji, lubie prace z
      ludzmi, ale jesli pomysle, ze musialbym pracowac z 5 lat, zeby zarabiac tyle co
      zarabiam dzis na dzien dobry. Przy tym miec mniejsza mozliwosc awansu i rozwoju.
      Na dodatek miec prace silnie emocjonalna, ktora byc moze z poczucia obowiazku
      ciezko byloby mi zmienic- wole to co mam teraz. Jak nie znajde jeszcze czegos
      lepszego to zawsze moge wyemgirowac bez poczucia zalu. Przy tym zyskuje
      doswiadczenie w bardziej perspektywistycznych branzach. Rozumiesz juz dlaczego
      mlodzi nauczyciele sa tak sfrustrowani?
    • Gość: mariooo IP: 195.94.206.* 29.11.06, 11:19
      moja zona jest nauczycielka i faktycznie kasa srednia jak porownac to z
      wylkadowcami na zachodzie. moze patrze na to inaczej bo mam dobre dochody, ale
      jej pensja nie jest "goldowa". do podstawy dochodzi trzynastka, dodatki
      swiateczne, zajecia dla zaocznych i gdy tylko ma czas i jakies ciekawe zlecenie
      jest w stanie podreperowac budzet zajeciami dodatkowymi.

      bardzo bym chcial (patrzac jak ciezkim kawalkiem chleba jest bycie
      nauczycielem), aby ten zawod wiazal sie z prestizem, bo to w koncu nauczyciele
      ucza przyszlych obywateli tego kraju.

      co do wyjazdu z kraju .... zastanawiam sie nad nim ale za 2-3 lata. i to nie
      dla kasy a dla zdobycia doswiadczenia np w zagranicznych oddzialach firmy.
      jezeli juz wyjade to moze na 2-3 lata bo za duzo mnie tu trzyma.

      ktos napisal 1500euro netto, ok jasne ze dostanie tylko za jaka prace?? jakie
      ma kwalifikacje?? jezeli jest dobrym fachowcem to placa rzedu 2,5 - 3tys netto
      nie powinna stanowic problemu w polsce, a taka kwota wplywajaca na
      konto....pozwala juz na cos wiecej niz tylko wegetacje
    • walutka 29.11.06, 11:25
      Właśnie.Też mi 1000 zł to na początek jeszcze wakacje,2 miechy płatne.Mam
      znajomych i w rodzionie nauczycielkę i wiem jak to wygląda. Problemem jest
      organizacja szkolnictwa i kiepski nabór kandydatów na studia pedagogiczne i
      rekrutacja nauczycieli, głównei pracują nadęci,potarfiący winy szukać a w
      uczniach.
      A co ja tu bęeę się spowiadać co robię ale napiszę,że stanowisko
      specjalistyczne. Poza tym mam zamiar uczyć dzieci z rodzin patologicznych za
      darmo, właśnie niedawno zgłosiłam się do wolontariatu.
      Za 5 tys netto w tej chwili nie zastanawiałabym się nad wyjazdem jeśli tylko
      poo pieniądze by mi chodziło.
      Nadal uważam,że nie zostałam dobrze zrozumiana.
    • Gość: zły IP: 212.87.244.* 29.11.06, 20:16
      Czytając to co napisała walutka jestem przerażony.Może miałaś w przeszłości
      problemy w kontakcie z pedagogami i z tego się bierze twoja agresja do nich,
      pozdrawiam ps. Ja chciałbym stabilnych 4000 tys zł
    • qvintesencja 29.11.06, 10:57

      Okazuje sie ze zdecydowana wiekszosc wyjezdzajacych to ludzie bezrobotni,
      z malych miast i wsi oraz nie majacy kwalifikacji.

      Dla nich wyjazd to decyzja miedzy 0 a dochodem na poziomie minimalnej placy
      np. w UK czyli 800 brutto i to nie zeta a funciorow.

      Daje to oczywiscie ogromna motywacje do wyjazdu. I dlatego wyjezdza sporo ludzi.
      Ale wbrew legendom ludowym nie jest to jakis gigantyczny exodus tylko normalny
      zjawisko. Swiadczy o tym fakt ze w odniesieniu do wielkosci populacji z Polski
      nie wyjezdza najwiecej ludzi, wiecej wyjezdza ze Slowacji, Litwy, Lotwy,
      Estonii.

      Natomiast znacznie mniej wyjezdza z Czech i Wegier. Jako glowne tego powody
      mozna podac ze w tych krajach jest znacznie nizsze bezrobocie (7-8%) oraz
      znacznie mniej ludzi mieszka na wsi. Natomiast sama stolica kraju to ok. 20%
      ludnosci, mozna sobie policzyc ile ludzi mieszkaloby w Warszawie jesli byloby
      to 20% ludnosci Polski. A praca jest glownie w miastach i to duzych.

      Ile natomiast moga wynosic progi wyjazdowe dla ludzi ktorzy maja prace?

      Tu dobrym przykladem jest Portugalia. Jest to najbiedniejszy kraj starej Unii
      ale ludzie nie wyjezdzaja stamtad masowo do pracy.

      W Portugalii placa minimalna wynosi 380 euro, w Polsce 230 euro, placa srednia
      jest 900 euro, w Polsce 600. Wynika z tego ze wzrost plac w Polsce rzedu 30%
      dla ludzi lepiej zrabiajacych i 40% dla malo zarabiajacych powinien spowodawac
      znaczny spadek wyjazdow do pracy. Przynajmniej wyjazdow na dlugi czas lub na
      stale.
    • korkix78 29.11.06, 12:42
      Pytanie zawiera bledne zalozenie, polegajace na tym, ze wszystko mozna zamienic
      na pieniadze.

      Oczywiscie - odpowiednie zarobki sa istotne - smialo powiem, ze sa warunkiem
      koniecznym, ale nie dla wszystkich wystarczjacym, by zdecydowac sie pracowac i
      co za tym idzie zyc i mieszkac w Polsce.

      Jak dla mnie abstrahujac od zarobkow przede wszystkim liczy sie jak bede
      traktowany w pracy. Czy praca jest ciekawa, czy jest perspektywiczna. Czy sie w
      niej realizuje, czy tez uwazam,ze sie zupelnie marnuje. Chcialbym miec pewnosc,
      ze jesli naprawde bede dobrym pracownikiem, jesli sie naprawde wykaze, zasluze,
      udowodnie, ze zasluguje na cos wiecej to przelozony/ szef/ wlasciciel to
      doceni, zobaczy we mnie nie tylko zasob jakim jest pracownik, ale zobaczy
      czlowieka, w konsekwencji nagrodzi, podwyzszy zarobki.

      Zakladajac jednak hipotetycznie, ze wszystko to staje sie z czasem
      rzeczywistoscia, i takze inne apsekty zycia w Polsce ulegaja poprawie (nazwe to
      ogolnie zmiana mentalnosci wieeelu ludzi w niektorych dziedzinach) , mysle, ze
      zadowolilby mnie zblizony standard zycia jaki mam obecnie.
      Wychodzi mi, ze teoretycznie oznaczaloby to zarobki rzedu 3800 netto, niemniej
      mysle, ze zgodzlbym sie na mniej - ale zaznaczam, ze to dlatego,ze w razie
      czego mam gdzie mieszkac, wiec mam to potencjalne szczescie, ze problem
      wlasnego kata odpada.

      Ale podkreslam..czy naprawde wszystkim tylko i wylacznie o dochody z pracy
      chodzi ?

      --
      Cmok,

      Wasz KorkiX (Zem)
    • Gość: tdrk IP: 80.51.233.* 29.11.06, 12:56
      Naturalnie, ze nie tylko o pieniadze chodzi. Ale polski rynek pracy nadal jest
      pod wieloma wzgledami uposledzony. Ludzie wracaja z Wielkiej Brytanii i swoim
      swiadectwem zapewniaja, ze traktuje sie tam pracownika po ludzku. Nie tylko w
      kategoriach eksploatacji i zostawienia go na pastwe losu pod byle pretekstem,
      albo i bez niego. Niestety takie postepowanie w Polsce (nawet w duzych firmach)
      jest normalne. Pracodawca woli zatrudnic osobe bez kwalifikacji (nawet na
      stanowiska kierownicze) byleby nie dac podwyzki nawet bardzo wykazujacemu sie
      dotychczasowemu pracownikowi. Inny przyklad z branzy budowlanej- wiekszosc
      pracodawcow nadal woli co sezon zmieniac i z wielkimi trudami przez kilka
      miesiecy szukac zalogi niz przez okres zimowy zaplacic dotychczasowym fachowcom
      minimalna pensje i w ten sposob zwiazac ich z firma zapewniajac sobie brak
      przestojow zwiazanych z brakiem kadry. Kiedy pracownik jest dobry tylko wtedy,
      kiedy mozna go wydrenowac i wyrzucic- ciezko sie dziwic, ze ludzie zwracja uwage
      tylko na pensje wiedzac, ze tylko dzieki niej beda w stanie przezyc nadchodzace
      miesiace poszukiwania pracy.
      Jesli chodzi o wyjazdy- glownie mowi sie o pieniadzach, bo w Irlandii i UK
      normalnym i domyslnym postepowaniem jest ludzkie traktowanie dobrego pracownika,
      co nadal w Polsce jest rzadkoscia.
    • Gość: Rupo IP: 89.101.226.* 29.11.06, 18:33
      ble ble ble, tak w rzeczywistości niestety rządzą pieniądze bo ile czasu pożyje
      się z kimś ideałami - nie oszukujmy się ludzie mają wręcz "rozbuchane"
      oczekiwania które odkładają na później, aż w końcu nie mogą - bo nie stać ich na
      to i na tamto a wtedy wszystko pęka jak bańka mydlana i żółć wypływa ze środka,
      wszystkie pretensje i żale - stąd i są też rozwody, że niby taka zmiana stworzy
      nowe możliwości (rzadko tak jest)
      Moim zdaniem 2,500 złotych netto to minimum
      Sam od dwóch lat mieszkam w Irlandii i wiem jaka to różnica mieć a nie mieć - i
      jaką to daje swobodę
    • korkix78 29.11.06, 19:27

      No nie wiem kolego, nie wiem.

      Mieszkam ponad 2 lata w UK , i moje zarobki wynosza X, mimo, ze ok pol roku
      temu moglem wziac prace za 125% X, ale jej nie wzialem.

      Skoro moje miejsce zamieszkania byloby identyczne, i glownie chodzi o kase, to
      czym wyjasnisz moja decyzje ?
      Postepuje nieracjonalnie ?

      --
      Cmok,

      Wasz KorkiX (Zem)
    • Gość: doris IP: *.c9.msk.pl 29.11.06, 15:39
    • Gość: na chwile IP: *.acn.waw.pl 29.11.06, 16:43
      podliczając wszystkie koszty życia te 3000 netto o których napisał kolega brzmi okej, nawet w warszawie, wtedy byłym zadowolony

      za to ja nie mam mieszkania, doliczyć należy kredyt i spłatę, wówczas 4500 netto
    • Gość: adam IP: *.icpnet.pl 29.11.06, 18:10
      A co powiecie o życiu listonosza, który w takim mieście jak Poznań zarabia (po
      8 latach pracy na tym stanowisku) 1200 zł netto ??? Dodam tylko tyle, iż
      podstawę mam wyższą za wyształcenie wyższe (inżynier....)....

      Gdybym dostał za tę pracę - dziennie wychodzi min. 10h po zbilansowaniu całego
      tygodnia - 2500 zł bym wracał do niej na pewno z lepszą miną niż dotychczas...

      dlatego m.in. ludzie nie wytrzymali i strajkują...
    • Gość: krst IP: 195.149.64.* 30.11.06, 14:40
      wystarczy zwolnić z pracy w poczcie panie których głównym zajęciem jest
      degustacja kawy i wydzieranie się na petentów. wtedy listonosze będą zarabiać 2500.
    • Gość: Robol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:14
      3000zł to uczciwe wynagrodzenie napewno nie mieszkałbym na zachodzie ale to pitu
      pitu marzenia.Pozdrawiam
    • Gość: morti IP: 193.109.212.* 29.11.06, 18:14
      Jestem informatykiem - myślę, że 5000 - 6000 na rękę, byłoby satysfakcjonujące.
    • Gość: ZiomisławPaliblant IP: *.e-wro.net.pl 30.11.06, 21:11
      To tak jak ja - gdybym miał te 5000 na rękę byłbym _naprawdę_ spokojny o przyszłość.
    • Gość: Starszy IP: 167.127.24.* 29.11.06, 18:14
      Gdyby była przyzwoita praca dla ludzi ponad 50 letnich to bym nie wyjeżdżał. To
      nie tylko sprawa pieniędzy nas tu trzyma.
    • mcgoo 29.11.06, 18:16
      Pamietajcie ze jak zarobicie wiecej "Netto" to wiecej oddacie w podatku
      (przekroczycie progi) i z przykladowego 4500 netto robi sie troszke mniej.
      Radze doliczyc do kalkulacji bo monzna sie przejechac :)


      --
      --
      McGoo
      ----------------------------------
    • Gość: ianfix IP: *.net85-168-191.noos.fr 29.11.06, 19:42
      Ja tam zawsze w kwestii kasy bylem kiepski, ale zawsze wydawalo mi sie, ze mimo
      podatkow, progow, kaczyskiego, masonow i cyklistow, to netto pozotaje tym co
      dostajemy do miesiac na konto. Mozemy za to kupic np. "economy for the dummies",
      aparat ortodontyczny dla psa albo naszyjnik z perel dla Anny Muchy. I nikt do
      tego nic miec nie powinien. No chyba, ze nasza wlasna zona. Ale to juz inna
      historia.
    • mcgoo 29.11.06, 20:40
      Twoje rozumowanie prawie sie zgadza - tylko jezeli nie dostrzezesz faktu, ze
      przekroczysz prog, to mozesz sie zdziwic bo okaze sie ze w pazdzierniku
      listopadzie lub np. grudniu dostaniesz na konto mniej netto niz w styczniu - co
      nie oznacza ze wymarzona sytuacja jest dostac "mniej netto" juz w lutym - dla
      lutowego przekroczenia zostalbym wszedzie :)
      --
      --
      McGoo
      ----------------------------------
    • rixa 30.11.06, 16:29
      Jak dorosnę, chciałabym perowadzić firmę, dużą ( markowe ubrania i/lub
      perfumy). Chciałabym mieć non stop tyle pieniędzy, żeby mieć tylko ciuchy od
      Prady i Chanel, penthouse i mnóstwo kosmetyków. Jest mi, jako nie-patriotce,
      głęboko obojętne, gdzie będę zarabiać, gdzie wydawać i gdzie mieszkać, więc
      można powiedzieć, że zostałabym w Polsce za hmmmm... parę milionów? coś w tym stylu.
    • Gość: vivaldi ma IP: *.u.mcnet.pl 30.11.06, 16:33
      śnij dalej... albo weź się do pracy. Gdziekolwiek, może byc Polska;->
      Ciuchy, perfumy, kasa - zastanów się nad opieką nad staruszkami...
    • Gość: krst IP: 195.149.64.* 30.11.06, 14:42
      jakto nikt nic nie ma? a 22% vat to kto zabiera? żona, sąsiad, dziecko? nieee
      aparat państwowy!
    • Gość: prawnik IP: 129.59.97.* 29.11.06, 18:19
      za 10 tys miesiecznie (na reke).
    • Gość: lamia IP: 87.254.87.* 29.11.06, 23:08
      oj, ludzie, ludzie, niedobrze się robi jak się niektórych z Was słucha. Zero
      zrozumienia, dyskusji, tylko chamstwo, powierzchowne oceny iobrzucanie się
      błotkiem. nie chce mi się wracać do tych zaciętych twarzy na ulicach.
    • Gość: m IP: 217.206.170.* 29.11.06, 18:23
      Jak juz zarobie na mieszkanie (jestem drugi rok w UK), to 2500 bylo by w sam
      raz (na jedna osobe wystarczy), 3000 byloby swietnie, a jakby praca byla
      ciekawa i nie musialabym dojezdzac 2 godziny w jedna strone , to i 2000...
      niestety, w moim zawodzie najczesciej zarabia sie minimum. Wyksztalcenie
      wyzsze, wyjatkowo malo poszukiwane + dodatkowe uprawnienia, bez rodziny.
    • Gość: luckyluke IP: *.chello.pl 29.11.06, 18:29
      ja mam 6.5 na reke i czasami mysle o wyjezdzie...za granica bym mial 2 razy
      tyle, ale jakos nie moge sie zdecydowac...
    • Gość: gość IP: *.aster.pl 29.11.06, 18:37
      ja mam koło 7 na rękę i włąsną firmę a i tak coraz częściej myślę o
      wyjeździe, za granicą zarobił bym więcej ale tu nie chodzi o to ile bym zarobił,
      moje zarobki jak na polskie warunki są całkiem niezłe.Jak już ktoś napisał ten
      kraj to intelektualne dno i jeszcze długo tak zostanie.
    • Gość: Inz. Karwowski IP: *.efi.fi 29.11.06, 18:45
      Jestem inzynierem z 7letnim stazem (2 jez angielski i rosyjski w stopniu naprw.
      dobrym acz rzdko przydatny) W Szwecji min pomagalem w obsludze jedneho projektu
      w Petersburgu.

      Szczerze, zadowolila by mnie pensja 5000-6000 PLN w kraju, inaczej to
      pozdrawiam.... zza morza i zycze powodzenia w rozwoju przedsiebiorstwa!

      Hej, pozdrawiam emigrantow

    • cerber80 29.11.06, 18:54
      Stary, jestes obludny albo marny z ciebie inzynier... po obecnym kursie euro zarabiasz w przeliczeniu ok 6500pln. To jak ciebie to satysfakcjonuje w Szwecji gdzie wszystko jest przynajmniej dwa razy drozsze to dlaczego spodziewasz sie identycznej pensji w kraju?
    • Gość: Inz. Karwowski IP: *.efi.fi 29.11.06, 18:57
      W Polsce zarabialem w porywach 2500 netto. Niewiele moglem z tego odlozyc.
      Pozdro, kolego mgr.inzynierze z pensja 10.000 zl.
    • cerber80 29.11.06, 19:05
      Tak dla wiadomosci jestem mgr inz. i zarabiam 5tys brutto. Jestem dopiero u progu kariery (26 lat) i widze spore perspektywy w Polsce. Sporo podrozuje sluzbowo za granica wiec wiem o czym pisze. Szkoda, ze matematyka naszych rodakow jest na bardzo niskim poziomie, przeliczanie euro czy funtow na zlotowki to jedno a ceny to drugie.
      Rowniez pozdrawiam
    • Gość: Inz. Karwowski IP: *.efi.fi 29.11.06, 19:17
      Cerber, nie mam zalu specjalnego, w latach 2001-2005 potrafilem spedzac w skali
      roku do 50 dni pracy w terenie tzn ok 2.5mca na rok i przy okazji takze
      podrozowalem za granice, zaliczylem ppew pnad 15 wyj. sluzbowych. Dla gwoli
      wyjasnienia i skontestowania, 2 najdrozsze kraje w UE w sesie kosztow utzymania
      i relacji cen realnych to Norwegia i UK, pozniej wyroznilbym Francje, Benelux,
      Holandie, Irlandie a dopiero na 3cim miejscu Szwecje, Niemcy, Wlochy i dalej
      pozostale.

      W Szwecji w przeliczeniu: 300-500€ to mieszkanie, 2€ bochen chleba, 2.5€
      browar, benzyna 1.2-1.4€ za litr - prawie jak w domu. Ale sa tez paradoksy, za
      internet place 10€ lacze 512, elektronika 20-30% tansza niz w PL jak chcesz
      kupic DVd, laptopa etc, ciuchy na poziomie cen w duzych mistachw Polsce.
      Oczywiscie tam gdzie licza sie koszty pracy, czyli usulugach - czyli knajpie,
      fryzjera, u dentysty moze byc 2-4razy drozej. Staram sie minimalizowac.
      Pozdrawiam.
    • cerber80 29.11.06, 19:24
      Dlatego tym bardziej sie dziwie, ze pracujesz za takie pieniadze na Zachodzie kiedy mozna je zarobic w Polsce. Zwlaszcza, ze piszesz o 7-letnim doswiadczeniu. Ja jestem (tak sie w tym roku zlozylo) ok 6-7miesiecy rocznie za granica. Zeby prowadzic zycie na podobnym poziomie, jakie mam w Polsce w Lodnynie musialbym zarabiac ok 2.8tys funtow, w Paryzu 3.5tys euro, w Amsterdamie 3tys euro - miesiecznie, pensje brutto. Juz nie wspominajac, ze ceny mieszkan na Zachodzie w stosunku do ich pensji nawet - sa bardzo wygorowane.
    • technologiczna 29.11.06, 20:01

      A skad ty wlasciwie stukasz z tej Szwecji?
    • Gość: M IP: *.toya.net.pl 29.11.06, 21:44
      nadal nie wyjaśniłeś dlaczego jeśli w Szwecji zarabiasz 6500 PLN to w Polsce
      chcialbys 6000 ? mysle ze odpowiednikiem poziomu zycia bylo by raczej 4000

    • Gość: Ultra IP: *.aster.pl 29.11.06, 21:59
      No widzisz inżynierze, a ja takich rzeczy nie muszę minimalizować. A po ciuchy i
      elektronikę latam do Yorkshire. Kasa zachodnia mnie kusi jak cholera, ale
      starczy mi tam tydzień i już tęsknię za przyjaciółmi z którymi całe studia
      imprezowałem. Tam tak sięnie wybawisz jak w tu, nie czują tego.
    • Gość: kris IP: *.sol2.cable.ntl.com 29.11.06, 20:44
      w polsce bylem smieciarzem 700 zl na reke,zona urzedniczka ok 800 na reke,na
      nic nas nie bylo stac (czasami nawet na oplaty).Tu, w UK ja nadal jestem
      smieciarzem i mam 1200 funtow na reke a zona pracuje w hurtowni i ma ok
      800,wynajmujemy domek z ogrodkiem o jakim cale zycie tylko mazylismy,zostaje
      nam jeszcze ponad 1200 funtow miesiecznie,na jedzenie miesiecznie wydajemy ok.
      350 funtow,jeszte albo oszczedzamy albo wydajemy na wycieczki,nigdy juz do tego
      syfu zwanego polska nie wrocimy.
    • Gość: ika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:46
      apetyt rosnie w miare jedzenia...
    • mcgoo 29.11.06, 20:42
      rozliczasz sie z zona ? czy sam ?
      --
      --
      McGoo
      ----------------------------------
    • Gość: Doc Henryka Grosik IP: *.efi.fi 29.11.06, 18:35
      sile robocza z krajow trzecich, bo alarmujaco spadala liczba niewolnikow w
      Polsce. Szczegolnie interesujace kierunki to import inzynierow z Chin i
      Afryki...a wtedy...

      Zony pracodawcow i czlonków zarzadu będą cześciej odwierdzać fabryki,
      szczególnie gdy pracodawca w delegacji i pod pozorem poszukiwania zapomnianych
      dokumentów wsród taśm produkcyjnych obleganych przez importowanych,
      zabarwionych pracowników. Będą wygladać jeszcze piękniej i pachnieć jeszcze
      intensywniej niż teraz. Kolorowi pracownicy będą mieli uciechę, i vice-versa,
      wzrośnie zadowolenie i motywacja do pracy w zakladzie, wszakże jakoś musimy
      wypelnić lukę demograficzną po emigrantach.

      Polscy hydraulicy dbają o sprawne dzialanie gospodarstw domowych w UK,
      Irlandii, Niemczech i Francji oferujac sprawny serwis i „uslugi duchowe”
      przygnębionym Paniom domu w UE, Polskie pielęgniarki pudrują pulchne i radosne
      niemowlaki Anglo-sasów, wobec czego malżonki pracodawców w ojczyźnie nie mogą
      pozostać na prokreacyjnej pozycji poszkodowanej a z drugiej strony luka
      demograficzna to mniejsze potencjalne zyski pracodawców w dluższym horyzoncie.

      Przy czym nie należy zapominac że jest więcej pozytywnych aspektów importu
      taniej, wielokulturowej siy roboczej. Bo np zatrudnmione w fabryce Rumunki i
      Bugarki w ramach pro-spolecznej dzialaności na 2-gim etatcie w postaci
      świdczenia „uslug nieopodatkowanych” w zakladzie w przewie obiadowej lub na
      fjka lub miedzy zmianami będą przyczynialy sie pośrednio do wzrostu kondycji
      psychicznej i fizycznej w fabryce, co prowadzi w linii prostej do wzrostu
      efektywności produkjci. Pracownik wypoczety, uśmiechnięty, zadowolony z życia,
      utożsamiający się emocjonalnie z zakladwm to klucz sukcesu i wyższych zysków.
      Uwaga na pulapki w cenniku, bowiem zgodnie z progresywnym systemem plac w
      firmie, robotnik taśmowy placi stawkę podstawową za uslugę, natiomiast czlonek
      zarzadu i prezes już nie, znacznie wyższą – proporcjonalną do wynagrodznia. I
      mamy impuls gospodarczy, spirala konsumpcji się nakręca, co?

      Z pktu widzenia malzonek zarządu. Przede wszystkim musza zainwestować w
      prezencję, przed wizytą w zakladzie. Zrelaksowane, zadowolone z życia i
      uśmiechietne malżonki wszakże nakręcając spiralę będą szly za ciosem inwestując
      jeszcze więcej w prezencję, przy okazji szeroko uśmiechniete konsumować na
      zakupach podwojone zyski malżonka. I mamy impuls goposodarczy w przemyśle
      kosmetycznym, odzieżowym, farmaceutycznym, w sektorze usulg „body and hair-
      style tuning”, spożywczym i cukierniczym. Te branże też wspisuja sie w
      podniesioną pozytywna motywacją konsumpcję rodaczek. I spirala sie nakręca,
      nieprawdaż?.

      Z pktu widzenia importowanego z daleka pracownika. Po kilku miesiącach imigrant
      orientuje się, że jego pensja 600zl ledwo starcza na oplate za kawalerke
      wynajmowaną od córki szefa, wobec czego idzie do szefa po podwyżke ale nie
      dostaje, idzie do zony szefa po sponsorowane - tutaj też może trafić na blokadę
      bo konkurencja w fabryce rośnie i nie spi. Lekko zrozpaczony, ale dobrze
      zmotywowany stosunkami pracowniczo-pracowniczymi w fabryce idzie do banku po
      kredyt. Kredyt dostaje a bank dostaje prowizję. Ot co i mamy impuls gospodarczy
      i spiala konsumpcji się nakręca, fini!

      Z pkt widzenia pracodawcy lub czlonka zarządu, ktory przez przypadek dowiaduje
      sie o fabrycznym mezaliansie malzonki moga być rozne opcje, ale min
      następująca. Dyr. generlany niestety niezbyt odporny na taki cios, ktoremu
      świat i pojmowanie prostej rzeczywistości ekonomicznej zalamują sie w jednej
      chwili w pierwszej fazie zrozpaczony sytuacja domowa rzuca się w wir 24h
      godzinnej, morderczej pracy, bo jedynie praca i jej sens trzyma go przy zyciu
      i pozwla jako funkcjnować. Wprowadza szereg zmian efektywnościowych i
      mobilizuje zaklad wlasną heroiczną postawą na taśmie do jeszcze bardziej
      efektywnej pracy.
      Opcja 2ga, Pracodawca, któremu grunt sensu życia usunal sie spod pantofala,
      przeżywa szok metamorficzny, odrodzenie które pozwala mu zrozumieć na nowo
      prawa ekonomiczne. Pod wplywem metamorfozy wprowadza rozwiazanie „innowacyjne” -
      inwestuje caly dotychczasowy swój zarobek w szkolenia, edukacje, podniesienie
      pensji pracownikom w fabryce oraz resztkami intuicji probujac jakos poradić
      sobie z niefortunnym mezaliansem malzonki z importowanym zmianowym magazyniera,
      proponuje malżenstwo z córką lub bratanicą i sprawa rozchodzi sie po kościach w
      rodzinie. Ważne ze ostatnim instynktem udalo mu sie jakoś dzwignąć z dna
      psychicznego i nie stracić kontroli sytuacji i zmotywować wszystkich wokolo do
      jeszcze wydajniejszej pracy i to On nadal kontroluje fabrykę.
      Jest impuls gospodarczy?... Jest jeżeli prowadzi produkcję eksportową, w
      przeciwnym przypadku wykosi konkurencje na rynku lub importera.

      Wyobraźcie sobie syt. z perspektywy motywacji polskiego robotnika taśmowego w
      fabryce, który jeszcze nie pojchal do Birmingham. Jego kumpel importowany nic
      nie robi, opiernicza sie jak moze, bumeluje, zarabia 20 razy lepiej bo to zięć
      prezesa, po kolei nawiazuje subtelne relacje z kolejnymi czlonkiniami zarządu
      wszystko pod okiem skrupulatnej rodziny zarządzajacej, ale produkcja idzie!
      Więc ten polski zmianowy z taśmy fabrycznej zaczyna wpadać w coraz glebsza
      frustrację, wyladowujac zlośc niemoc i żal do systemu na taśmie fabrycznej
      uzyskując 450% normy w pracy na 3 zmiany, tylko po to by ktoklwiek z zakladu
      zwrócil na niego także uwagę. A zeby tak pracować musi dobrze jeść i bedzie
      konsumowal przepyszne polskie warzywa, owoce, brojlery i napoje chmielowe i
      zyska także rolnik na tym swoje 4 grosze. I co jest impuls gospodarczy i
      spirala....? Ha?

      Oprócz tego już widzę dziestaki tysiecy naplywowych studentek wielkomiejskich,
      które nagle wielotysięcznymi zastępami meldują się z importowanymi partnerami w
      urzędach cywilnych. Przecież można polączyc przyjemne ze sponsorowanym,
      szczególnie odczuwając wyznanie milosne partnera z importu po pozytywnym,
      jednorazowym i konkretnym przyplywie gotówki na koncie w zamian za iluzję
      stalego pobytu. Ciekawe w ilu urzędach miast i urzędach cywilnych będą
      pojawialy sie pojedyńcze rekordzistki w celu oczywistym zwielokrotnienia doznań
      milosnych. Stawiam na rokordzistki, ktore w ciągu roku objadą ponad 50
      aglomeracji. Przy okazji studentki zyskają niezwykle praktyczne umiejętności
      mendzerskie zarządzania wielokulturowymi wieloosobowymi formacjami-
      organizacjami w kilku oddzialach w kraju (czytaj miastach). Jest impuls
      gospodarczy? Odpowiedzcie sobie sami....

      Niestety mimo pozornej sytuacji win-win dla każdej grupy spolecznej i
      gospodarki naszego kraju, moga pojawić się patologie, czyli poszkodowane grupy
      spoleczne. Mam na myśli moher-armię Ojca Rydzyka i armię Ojca Giertycha. Te
      dwie grupy spoleczne nie podlegają tak latwo ziemskim prawom ekonomicznym. Nie
      wiem co tu może się zdarzyć, niemniej rozluźnienie norm spolecznych w kwesti
      zwiąkzów multi-wyznaniowych mozę wprowadzić chwilowa poważną konsternację i
      opór przed zmianami jako-takimi samymi w sobie. Skutek gospodarczy.... nieznany
      jak pisalem nie podlegający....

      Podsumowując, 1. studentki zyskują kapital inwestycyjny na rozwinięcie
      dz.gospodarczej, 2. banki zyskuja nowych importowanych klientów i odsetki, 3.
      malzonki zarzadow nakrecaja obroty w przemyslach kosmetycznym, odziezowym,
      farmaceutycznym i uslugach wszelakich 4. przedsiębiorcy zyskują niefortunnych
      zięciów. 5. przesiębiorstwa zyskują znacznie bardziej zmotytwowaną i
      wydajniejszą zalogę
      Wszak Prof. Balcerowicz, po refleksji praktyk kolonizacyjnych dawno temu przd
      wiekami mocarstw tj Francja, Wlk. Brytania, Niderlandy oraz fenomenie
      wielokulturowej gospodarki za oceanem uczyl nas wszystkich podstawowych zasad
      i praw ekonomii: Importujmy kultury i konsumujmy ile wlezie i sie jakoś kręcić
      będzie. Na pewno będą takze ulice
    • Gość: S IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:39
      Chciałbym zarabiać 2500 netto ale za 8 godzin pracy. W tej chwili zarabiam
      wiecej (ok 3000), ale to etat + działalnosc, wiec pracuje 14-18 godzin na
      dobe.... Chcialbym miec 2500 i wolny czas dla zony i dziecka którego teraz mi
      brakuje.
      Mam tez uwage do tych optymistów którzy za granica chcą się rozwijać... Byłem w
      Anglii ok. rok czasu, znam realia. 9 na 10 z Was bedzie pracować przy garach,
      na farmie, sprzątać hotele lub wykładac towar w Tesco(to już niezła
      fucha)...Zarobicie ok 4000-6000 zł w przeliczeniu, a połowe wydacie z tego na
      życie. Tylko nieliczni (najlepiej wykształceni np. lekarze z perfekcyjnym
      jezykiem) znajdą na zachodzie dobrą pracę z możliwością rozwoju..
    • maciek788 29.11.06, 19:04
      jasne , pracując w UK za minimalna płace mozna zapomnieć o rozwoju ale...w
      Polsce także . Istotny jest stosunek cen do minimalnej legalnej płacy ( a nie
      przeliczanie Ł na mocną polska walutę ), w Polsce minimalna płaca powinna
      wynosić 2000 PLN , żeby mocno zastanawiać się nad zostaniem , co jest nierealne
      . Pozostaje cała reszta w Polsce... syfiasta infrastruktura ( Warszawa , miasto
      moje :-) . I pracując za minimalna płace w UK mam świadomość , że ani nie jest
      prestiżowa , ani rozwojowa , ale identyczne doznania miałem pracując dotychczas
      w Polsce , z tą różnicą , że Tam nie było mnie na nic stać ( poza jedzeniem ) a
      Tu poza mieszkaniem stać mnie na wszystko .
    • twojkompan 29.11.06, 19:19
      Ja jestem zakupowcem, znam kilka jezykow.

      W PL-u zarabialem 3400 na reke, z systemem podwyzek co 500 brutto co pol roku.

      Skusilem sie na transfer wewnatrz korporacji.

      W Polsce oboje musielismy pracowac, by zylo sie dobrze.


      Zarabiam teraz 3000 Euro netto miesiecznie. Zona nie musi pracowac i nie
      pracuje ( z wlasnego wyboru ). Na utrzymaniu mam jeszcze 2 dzieci.

      3k€ netto miesiecznie pozwala cieszyc sie zyciem, choc nadal na wszytsko mnie
      nie stac.

      Koszty zycia w zachodniej czesci UE, pod piekna i znana stolica:
      - mieszkanie 800€ ( 80m2)- w bardzo dobrym miejscu.
      - zakupy - 500€ miesiecznie
      - jedzenie w knajpach 200 € miesiecznie
      - samochod, dodatkowe ubezpieczenia: 350€ miesiecznie z ratami kradytu na 4
      lata ( VW Passat z 2006 )
      - na rozpierduche: 350€ miesiecznie
      - do skarpety: 800 € / miesiac.

      Extra wydatki pokrywane sa z tego, co miejscowy system socjalny nam wyplaca:
      167€ miesiecznie na dzieciaki, 200€ doplaty do wynajmu mieszkania.

      Ale powiem wam jedno - pracowac z francuzami jest strasznie ch...wo ( not to
      say more!).

      Twojkompan






    • Gość: ianfix IP: *.net85-168-191.noos.fr 29.11.06, 19:51
      Troche przyjacielu generalizujesz, bo w 93 bedziesz placic inaczej niz w np w st
      mandé.
    • joanna.d2 04.12.06, 15:24
      Wyglada na to ,ze wiedzie Ci sie dobrze ,wiec nie narzekaj.Nie mozna miec
      wszystkiego!!!!
      Ale gdybym zarabiala w Polsce tyle co ty to raczej nie skusilby mnie zaden
      wyjazd.
      Pozdrowienia
      A
    • Gość: Jacek IP: *.chello.pl 04.12.06, 16:20
      Uważam, że cała ta dyskusja toczy się nad błędnie postawionym pytaniem. Należy
      zapytać: przy jakiej zmianie procentowej w stosunku do obecnego wynagrodzenia
      zaczyna opłacać się praca za granicą?
    • Gość: Jacek IP: *.chello.pl 04.12.06, 16:24
      Dopowiem jeszcze, że jeżeli ktoś zarabia w Polsce np.: 10 000 PLN to będzie
      myślał o innych kwotach niż nauczyciel.
    • Gość: :P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:42
      mysle ze "piątka" starczy (na rękę)
    • cerber80 29.11.06, 18:43
      A ja chcialbym tylko dodac, ze to 3tys netto w Polsce, o ktorym wiekszosc tu pisze, to zdecydowanie lepsze zycie niz np 1tys funtow brutto w UK. To troche obludne co piszecie zwlaszcza, ze wiekszosc emigrantow za takie pieniadze wlasnie tam pracuje...
    • Gość: Wojtek IP: 66.184.203.* 29.11.06, 19:53
      Ja jestem wy USA i mam 2000$ jy co tu robiz ja wole w polsce zyc za 2000
      Zlotych.
    • korkix78 29.11.06, 19:56
      > A ja chcialbym tylko dodac, ze to 3tys netto w Polsce, o ktorym wiekszosc tu
      pi
      > sze, to zdecydowanie lepsze zycie niz np 1tys funtow brutto w UK.

      A ja Ci powiem, ze wlasnie porownales brytyjskie zarobki w granicach minimum z
      zarobkami, ktorymi w Polsce poszczycic sie mniej niz co 10 z pracujacych
      Polakow.
      Jest to zasadniczo bez sensu.



      --
      Cmok,

      Wasz KorkiX (Zem)
    • Gość: M IP: *.toya.net.pl 29.11.06, 21:51
      z tej strony masz racje
      ale o ile są to mniej wiecej minimalne zarobki w UK, to jednak dotycza
      wiekszosci tam pracujacych Polakow
      5,5 to zdajsie minimalna stawka x 37,5 h w tygodniu (standard UK) * 4 tygodnie
      = 825 czyli ponizej 5000 brutto
      od tego trzeba odjac koszt mieszkania (czy w Polsce tez typowe jest mieszkanie
      w kilka osog zeby bylo taniej ?)
      to przeczekalnik a nie zycie wiec co tu porownywac
      rozumiem że ktoś jedzie na rok dwa żeby stanąć na nogi
      ale sposób na życie ? to chyba jednak poprawiania sobie nastroju w tęskne dni,
      i uzasadnianie przed samym sobą sensu
    • Gość: marjot IP: 195.194.74.* 29.11.06, 22:13
      Ci co przeczekuja mieszkaja w kilka osob w jednym domku czy mieszkaniu - tak
      samo w polsce - ci co przeczekuja a nie maja miejsca w akademiku (czyt.
      studenci) mieszkaja w kilka osob w jednym mieszkaniu - no chyba ze ktos ma
      bogatych rodzicow. Ale znam tu takich co zostaja na stale - wynajecie ( a juz
      spokojnie kupno i kredyt) dwupokojowego mieszkania jest finansowo realne dla
      pary pracujacej za najnizsza stawke - nie 5.5 a 5.05 - teraz wyobraz sobie ze w
      polsce za najnizsza stawke - 900 (600 na reke??) zl brutto wynajmujesz
      mieszkanie dwupokojowe - moje w malym miasteczku wynajmuje komus za 400 na reke
      do tego czynsz rachunki nie wspominajac o innych wydatkach - a jako para macie
      az 1200 zl na reke :).A jeszcze o pieniadzach... zarabiam 8.5 £ brutto i moge
      robic nawet 60 godzin tyg. taka mam latwa lekka i przyjemna prace :) -i nie
      czepiaj sie akurat mieszkan czy domow bo to tutaj jest akurat najwiekszy
      minus... cenowo - coz - porownujac JEDEN DO JEDNEGO - za najnizsza stawke mamy
      i w polsce 600 zl na reke i tutaj 600-650 £ na reke ( bo pierwsza skala
      podatkowa to 10 %)- w polsce nowe corsa - 36 000zl tu nowa corsa 6000£ - w
      polsce chleb 2 zl - tu 0.8£ - w polsce nowy dom 300 000 zl tu nowy dom o
      podobnym standardzie 300 000 £ - w polsce fryzjer meski 10 zl tu 8£ - w polsce
      kilo szynki 30zl tu - 35 £ - i to z pysznego polskiego sklepu :) a nie te
      sztuczne tescowe miesa - wycieczka do egiptu 1200zl tu 200£.Wiec jeden do
      jednego standard zycia wyzszy a i oszczedzajac funta oszczedzamy 5.5 zl :)