Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    odejście z pracy - robiliście pozegnanie????

    IP: *.chello.pl 30.11.06, 00:23
    No właśnie, jak wyglądał Wasz ostatni dzień w pracy???
    Edytor zaawansowany
    • pragus1 30.11.06, 08:51
      Ja nie robiłem spakowałem sie pozegnałem z kazdym i opuściłem miejsce pracy.
      Niektorzy po cichu mieli mi za złe,że nie robie pożegnania. Jaetem juz 1,5 roku
      w iinej pracy z tamtej pracy tylko sporadycznie utrzymuje kontakt tel. z jednym
      kolegą. Dlaczego i imie czego miałbym i po co robic pozegnanie wydac kase zrobić
      libacje i co z tego. To wolałem zrobić wkupne w nowej pracy a to juz inna
      sytuacja bo tu pracuje na opinie a tam po odejściu mi to zwisało jak kilo kitu
      na agrafce tym bardziej, że odchodziłem lekko skłucony z "nadzorcami". Zrobisz
      jak uważasz ale pomysl o nowej pracy bo ze starej nikt ci już nie pomoże. hej!
    • Gość: julia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 09:39
      Ja też nie lubię tego typu imprez, ale niestety u mnie w pracy są one szeroko
      rozpowszechnione. Wygląda to tak, że opuszczający robi imprezę w pracy i
      zaprasza wszystkich ok. 40 osób (ciacha, szampan, napoje). Wszystko jest takie
      dziwne i sztuczne, a poza tym ja osobiście nie muszę nikomu mówić dokąd idę, a
      na takiej imprezie trudno nie udzielić odpowiedzi.
    • spacecoyote 30.11.06, 09:42
      Nie robilam w pracy, ale wyszlismy sobie wszyscy w piatkowy wieczor na
      calonocna impreze z okazji mojego odejscia. W pracy w ostatni dzien zrobili mi
      pozegnanie w sensie wszyscy przyszli do mojego gabinetu, wreczyli prezent,
      usciskalismy sie itd. Tak sie robilo za kazdym razem, kiedy ktos odchodzil,
      nikt nie przynosil zadnych ciastek ani nic a tym stylu, po prostu wszyscy
      chetni szli na miasto "opijac" w umowiony weekend.

      Ale to chyba zalezy od tradycji w firmie i od relacji z wspolpracownikami.
    • Gość: rety IP: 82.177.10.* 30.11.06, 09:58
      ja dzis jestem ostatni dzień w pracy. pożegnania nie robię.
      z bardzo prozaicznego powodu. mam na koncie 20 gr, a szef jakoś nie kwapi się z
      przelaniem kasy za listopad.
    • feminasapiens 30.11.06, 10:09
      Dowiedziałam się o 14:00 że zostało mi jeszcze dwie godziny pracy w tej firmie.

      Wyczyściłam prywatne pliki z dysku, przekazałam sprawy koleżance, wyściskałam
      się z najbliższymi kolegami/koleżankami.

      Na koniec dnia wysłałam maila do wszystkich, że było mi z nimi fajnie pracować
      i dziękuję za współpracę.

      O 16:05 zabrałam swoje "zabawki" i poszłam do domu.
    • Gość: aaa IP: *.chello.pl 30.11.06, 10:52
      Ja miałam na spakowanei 10 minut. Zdążyłam się pożegnać tylko z częścią osób, inne (te co ze mną bliżej
      pracowały) dostały tego dnia wcześniejsze wyjście z pracy. Ot proza życia.
      A dobego pracodawcę poznaje się po tym jak zwalnia a nie jak zatrudnia, dodam że wypowiedzenie
      wręczałą mi osoba pełniąca funkcję coś w rodzaju woźnego. Taki tam był zwyczaj......
    • lenchen 30.11.06, 11:23
      Dwa razy w tym roku się żegnałam. W pierwszej firmie szef pożegnał mnie
      naprawdę miłymi słowami, uściskał, koleżanki i koledzy kupili szampana, każdemu
      podałam rękę itp. W drugiej atmosfera była dość ciężka i grobowa atmosfera jak
      się zwalniałam i skończyło się na zwykłym "cześć".
    • Gość: Dorota IP: *.chello.pl 30.11.06, 19:29
      Dzisiaj odeszłam z roboty, której nie znosiłam. Dzień jak co dzień, tak jak
      chciałam, nie byłam tu z nikim związana, więc po co jakieś sztuczności? Jestem
      wolna!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: AsiaKa IP: *.chello.pl 02.12.06, 17:41
      Ja zostałam zwolniona z dnia na dzień, więc po prostu spakowłam się i wyszłam.
      Nie zamierzam się tam pokazywać, a tym bardziej robić żadnego pożegnania...
    • Gość: GOsc1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 17:18
      U mnie równiez było podobnie.
      Zostaalem zwolniony z dnia na dzien.
      Oczywiscie nie robiłem zadnego pozegnania.
      No i szef nie stanał na wysokosci zadania bo nie dotrzymał umowy.
    • Gość: kasia IP: *.aster.pl 02.12.06, 21:31
      Oczywiscie. Przynioslam ciasto, pogadalismy, smutno mi bylo, ze ich zostawiam,
      zaprzyjaznilismy sie, ale sama chcialam lepiej zarabiac:)) no i teraz musze sie
      oswajac z nowymi wspolpracownikami, ktorzy zapowiadaja sie niezbyt miło :(
      kurcze, atmosfera w pracy wazna rzecz :(
    • Gość: agah IP: *.net.perfekt.pl 05.12.06, 10:45
      generalnie wszyscy byli strasznie mili, co mnie niesamowicie zdziwiło,deklarowali pomoc i kontakt-i ku
      mojemu zdumieniu oddzywają się do mnie. 5 lat pracy jednak jakoś łączy, chociaż firma to cieźkie bagno
    • gonialbn 08.12.06, 12:49
      tak,miałam to szczęście sama odeszłam z pracy,a nie chciałam palić za sobą
      mostów,zaniosłam ciasto i było miło
    • Gość: Koralova IP: 190.37.16.* 08.12.06, 13:28
      Przynioslam slodycze i poszlam poczestowac ludzi z innych dzialow, dwa dni
      wczesniej odszedl z pracy kolega, wiec stwierdzili ze chyba cukierki zaczna im
      sie zle kojarzyc:). Ostatniego dnia dawalam z siebie wszystko i bylo mi
      naprawde smutno zostawiac prace ktora lubilam, taka mieszanka euforii przed
      wyjazdem i poczucia ze cos sie konczy.Dostalam dodatkowe zadania, zeby na maksa
      mnie wykorzystac:) a potem poszlismy na piwo wieczorem z kilkoma najblizszymi
      osobami.
    • Gość: ina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 18:01
      Za pierwszym razem nie bło żadnego pożegnania, a za drugim kupiłam dwa wielkie
      szampany i upiliśmy się... do tego były imieniny szefa i generalnie zamiast
      pracowac wszyscy jedli i pili :-) serdecznie mi podziękowali i dostałam bardzo
      ładne referencje :-)))
    • Gość: abc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 18:23
      Nie. Zostałam zwolniona z pracy, bezpodstawnie. Poiedziano mi, że pracuje to
      końca dnia, jutro przychodzi ktoś nowy na moje miejsce, żadnego ciasta,
      podawania ręki, etc. - nie było. Poczułam się wolna.
    • Gość: na chwile IP: *.acn.waw.pl 08.12.06, 18:57
      to zależy czy się współpracowników lubi czy nie
      jakbym odchodził z tej co teraz to bym urządził stypę, bo kolegów uwielbiam,
      szef jest okej, zasadniczo poza pensją wszystko jest okej
      a na pewno by mi było potem bardzo smutno bez nich

      z poprzedniego miejsca pracy każdy odchodził z radością, bo pracodawca był
      częstym klientem sądów , reszty już wspominać nie będę
    • Gość: Mr.Ice IP: *.icpnet.pl 10.12.06, 02:10
      wyglądał jak kazdy inny dzień, wizyta w hurtownii, zapakowanie towaru na auto i
      rozwózka po oddziałach firmy, tyle tylko ze na każdym oddziale żegnałem sie z
      chłopakami uściskiem dłoni. Jednego czego nie załowałem, to tego, że "kopnąłem"
      szefa a nie on mnie :-)
    • Gość: Cziwoch IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.12.06, 14:07
      Cholera no!!!Odejście czy to dobrowolne czy narzucone nam z góry sprawia radość
      bądz smutek wszystko zależy od ludzisków od których odchodzimy - bo to oni
      wącznie z Tobą wytwarzaja atmosferę w pracy!!!A to przecież najważniejsze aby
      do pracy śmigać z radoscią a nie tylko opuszczajac swoje stanowisko pracy!!
      Jeszcze sie nie pożegnalam z moim stanowiskiem pracy ale myśle że to tylko
      kwestia czasu!!Mój szef to wspanialy facet nie zwolnil mnie tylko przydzielil
      troche czasu na przemyslenia - niesamowity gość:):)Zastanawiajac sie tak przez
      chwile to moja praca dala mi cholernie dużo (podniesienie kwalifikacji w tempie
      ekspresowym)i mialam to szczeście poznać mase dziwnych i pozytywnie zakreconych
      ludzi!!Ciesze sie cholernie mocno ze tak dobrze nam sie wspólpracowalo i
      napewno mile bedziemy to wspominać!!Chcialabym móc w przyszości pracować w
      równie fajnej firmie!!!Hmmhmm impreza pozegnalna?No nie wiem, niekoniecznie!!
      Cieżko by bylo!!Wolę zamiast kawy i ciasteczek nasze wspólne wypady na piwko -
      teraz pewnie w okrojonej ilości!!! Moim zdaniem sama "ceremonia pożegnania" nie
      jest najważniejsza a wlaśnie fakt odejścia i jeżeli warto to utrzymanie dalej
      kontaktów!!Pogodzenie czasu przeszlego z teraźniejszym i przyszlym trudna rzecz
      ale czasem naprawde warto!!!Przyjaźń trzeba pielegnować i dbać o nia!!
    • Gość: Agentka IP: *.ols.vectranet.pl 12.12.06, 13:20
      Żadnych pożegnań, mało płacili i miałabym wydawać na nich jeszcze kaskę?
      Ostatni dzień wyglądał tak, że dostałam wypłatę, kaskę i... pit za cały rok
      (żebym w firmie nie musiała sie juz więcej pokazywać ;)
      Do zamknięcia biura zajmowałam sie obsługa klienta, zamknełam biuro na klucz i w
      następnym miesiącu musiałam jeszcze przyjechać do biura żeby oddać klucze.
      Szefowa wyszła godzinę przed zamknięciem biura ale wracała 3 razy "bo czegoś
      zapomniała"

    • Gość: mapet IP: *.chello.pl 12.12.06, 22:45
      Wlasnie szykuje sie do "odlotu" i wiem ze bede bardzo zalowal rozstania z
      kilkoma wspanialymi osobami ktore poznalem i polubilem przez ponad 5 lat. I na
      pewno spotkamy sie na miescie, wypiejmy i bedziemy sie swietnie bawic do rana.
      Pozostala czesc zalogi pozegnam 5 minut przed wyjsciem i nie bede za nimi
      tesknil bo mam ich serdecznie dosc i dlatego rzucam to co robie. Bo jak ktos
      napisal wyzej: atmosfera jest BARDZO wazna w pracy. Warta nawet pare zl mniej
      co miesiac. Wazne zeby byc w pracy a nie w robocie. Bo od roboty to jest cham i
      traktor jak mawial moj kumpel.
    • Gość: zalezy co lubisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.06, 06:57
      ja sie zwalniam sam z firmy z końcem roku bądż początkiem przyszłego i juz wiem
      ze napewno z kilkoma osobami sobie drinkne na miescie bo kilka lat razem
      przepracowanych to nie byle spacer po hali. Szef jest ...... więc mu wrzuce na
      odchodne , po wyjeżdzie dla kilku osób będę starał sie znależć posadę za granicą
      . Są fachowcami , koleżeńscy , nie koniecznie musimy robic razem ale miło miec
      blisko do kogos znajomego a i szef beknie jak mu załoga sie wykruszy bo w ciągu
      pół roku juz kilka osób odeszło i kilkanaście w najliższym kwartale planuje.
      Pozdro i rób jak uważasz.
    • Gość: Syl IP: *.lanet.net.pl 15.12.06, 11:40
      Wróciłam do pracy po urodzeniu dziecka. Byłam w niej 20 min. Poszłam do kadrowej
      a ta wysłała mnie do szefa. Powiedział coś o restrukturyzacji i takich tam
      pierdołach i dał wypowiedzenie bez prawa pracy do podpisu. W życiu się tak nie
      ucieszyłam. Powiedizłam mu tylko że wyświadczył mi przysłaugę, i że sama się
      chciałam zwolnić, ale następnego dnia. A tak zapłaci za cztery miesiące. Ale
      miał minę.!!! Hehehe. Dobrze mu tak. A ciacha? - Biorąc pod uwagę to co się
      dowiedziałam na swój temat podczas swojej nieobecności żadnego ciacha nie
      bedzie. Idę za parę dni po świadectwo pracy i mam ich w szerokim poważaniu.
    • Gość: gosc IP: *.bph.pl 15.12.06, 18:04
      odchodze sama z pracy ,bo znalazlam lepsza, czy same dobre czekoladki z
      nadzieniami wystarcza?
    • Gość: corgan IP: *.chello.pl 15.12.06, 19:01
      to było wtedy kiedy zostałem podkupiony i odeszłem z firmy w haha glorii
      sukcesu więc byłem wdzięczny byłej firmie za bardzo dobrą atmosferę w pracy.

      Choć mi to sugerowano że powiniennem był zrobic imprezkę po 5 latach pracy w
      pewniej firmie - nie robiłem jej w sytuacji kiedy zostałem prawie zmuszony do
      zwolnienia się. Bo jak zrobic imprezkę kiedy 90% ludzi których ceniłem odeszła,
      zostały same dupki a części ludzi musiałbym zapowiedzieć że nie chce ich
      widzieć na oczy?

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka