Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    PRACA LEŻY NA ULICY ...

    IP: *.setup.com.pl 03.04.03, 14:59
    Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
    siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
    i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
    skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
    specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
    sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
    wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
    rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
    Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
    kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznijcie
    robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!
    Edytor zaawansowany
    • Gość: mouchi IP: 195.136.95.* 03.04.03, 15:30
      Gość portalu: Kika napisał(a):

      > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
      > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
      > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
      > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
      > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
      > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
      > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
      > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
      > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
      > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznijcie
      > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!

      Twoją głupotę tłumaczy tylko młody wiek i kompletny brak doświadczenia życiowego
    • Gość: kika IP: *.setup.com.pl 03.04.03, 15:40
      Gość portalu: mouchi napisał(a):

      > Gość portalu: Kika napisał(a):
      >
      > > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
      > > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie du
      > mę
      > > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
      > > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
      > > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka
      > w
      > > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać
      > ,
      > > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różne
      > go
      > > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
      > > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
      > > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznij
      > cie
      > > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!
      >
      > Twoją głupotę tłumaczy tylko młody wiek i kompletny brak doświadczenia
      życioweg
      > o

      Mylisz się, pracowałam w różnych miejscach przez 5 lat studiów! Robiłam wiele
      rzeczy. byłam hostessa, sekretarką, składałam długopisy i kleiłam znaczki,
      rozprowadzałam kosmetyki itd. Teraz jestem ekspedientką, ale pogadamy za 2
      lata. Jestem ambitna i napewno zrealizuję, to do czego dążę, a głupkiem jest
      ten, co siedzi w domu, nic nie robi i czeka, aż znajomi mu pomogą .... Jest
      ciężko, ale wystarczy chcieć, ja jestem zadowolona i dziwie sie ludziom, którzy
      płaczą nad swoim losem, a nic nie robią !!!!
    • Gość: MM IP: 195.117.30.* 03.04.03, 20:39
      Gość portalu: kika napisał(a):

      > wystarczy chcieć, ja jestem zadowolona i dziwie sie ludziom, którzy
      > płaczą nad swoim losem, a nic nie robią !!!!

      Nie kochaniutka, nie wystarczy chcieć! Piszesz że masz 1200zł? i taką pracę
      znalazłaś na ulicy? Ciekawe na której i ciekawe w jakim mieście? Założę się że
      w Warszawce a ty mieszkasz u mamusi i możesz sobie pozwolić na "dokształcanie"
      bo za utrzymanie nie płacisz. A weź pod uwagę, że są w Polsce inne miejsca i
      jest ich znacznie, znacznie więcej. W moim mieście na posadę kasjerki w
      hipermarkecie za 800zł brutto przyszło 20 podań na jedno miejsce. Więc według
      ciebie te 19 pozostałych osób wysłało cevałki nie chcąc pracować???? Chciały a
      jednak nie pracują, jak to się ma do twojej teorii???
      OK, rób swoje, bądź sobie zadowolona, ale nie pogardzaj tymi, którzy mieli
      mniej szczęścia a więcej lat...
    • Gość: coox IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 15:49
      no i właśnie na tym cały pic polega że jesli dziewczyna
      jest młoda to jednocześnie rozgarnięta, dokształca się
      dalej. Jest jeden problem co napisze o swojej pracy w CV
      przed doświadczonym HR-owcem się nie ukryje bedzie
      musiała tylko zdecydowanie argumentować. Ma dużo oleju w
      głowie, za dużo jednak dumy w głosie to może zniechęcać.
      Cieszę się że stoisz mocno na ziemi i że drażnią Cię
      lamenty ale to nasza narodowa cecha a radzimy sobie bo
      zawsze mamy nadzieję i to też nasza narodowa cecha.
      pozdrawiam
    • Gość: NINA IP: 195.116.222.* 07.04.03, 17:08
      Tu trzeba uruchomić jakieś "dwójmyślenie":
      1. Z jednej strony - brawo - radzisz sobie, jak tylko możesz. Człowiek musi z
      czegoś żyć.
      2. Z punktu widzenia sytuacji społecznej wygląda to inaczej, bo odbierasz
      szansę na pracę komuś, kto kształcił się w zawodzie "ekspedientka" , poprzestał
      na maturze bo na studia go nie stać i chce uczciwie pracować. Rozbestwiasz
      pracodawcę ( a i pracodawców na większą skalę) i teraz utwierdzą się oni w
      przekonaniu, że ekspedientka powinna być magistrem. Ciekawe, kiedy zacną być na
      podobnych stanowiskach preferowani ludzie po studiach MBA...
    • Gość: Iwona IP: *.complex.com.pl 28.04.03, 15:16
      a co z ludzmi ktorym mowia w takich "pracach nizszych lotow" ze niestety maja
      za wysokie kwalifikacje i wobec tego sie nie nadaja?
      A nawiasem mowiac to ekspedientka w moim miescie zarabia 400 pln i pracuje po
      godzinach gratis zeby nie wyleciec (ponad 30% realnego bezrobocia to raj dla
      pracodawcow)
      mimo wszystko ciesze sie z twojego optymizmu
      Iwona
    • Gość: Artemida IP: 195.205.212.* 03.04.03, 15:54
      Chciałam powiedzieć...że masz rację i z ta duma to jest strasznie. Ja niedługo
      będę miała dwa dyplomy, i praca jaka by mnie satysfakcjonowała lezy poza moim
      zasięgiem...przede wszsytkim dlatego ze nie mam doświadczenie w tym kierunku...
      Naprawde poodziwaim i uwazam ze masz w 100% rację widac ze jestes
      przedsiębiorcza...tylko pozazdrościć zapału..
    • Gość: coox IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 16:01
      Artemida wszystko jeszcze przed Tobą, taki może przyszedł
      czas że musisz posiedzieć i pomyslec czy popłakać.
      Kobieto pomyśl drugi dyplom ile potrzeba energii i
      zaangażowania, dyscypliny i samozaparcia to TOJE OGROMNE
      ZALETY!!!!
      Myślę że jesteś równie przedsiębiorcza!!!
      pozdrwiam
    • Gość: falbala IP: *.jdnet.pl 03.04.03, 17:05
      tez bym chciala miec tyle sami=ozaparcia co kolezanka... ja szukam pracy od
      ponad 9 miechow, mam mgr filologii romanskiej, pobylam sobie roczek we francji,
      i staram sie , staram... oprocz standardow jakimi sa komputer, prawko i cos tam
      jeszcze moglabym sie pochwalic... no wlasnie czym... ambicje to nie wszystko...
      brak mi kasy na finansowanie studiow ( myslalam o podyplomowce tlumaczenia-
      semestr w krakowie ok. 30 baniek), chyba juz i wiary w znalezienie czegokolwiek
      i chyba znajomosci... bo przeciez ani taka glupia ani brzydka nie jestem... i
      co dalej?
    • Gość: xxxxxxxxxxxx IP: *.opoczno.sdi.tpnet.pl 03.04.03, 18:07
      jezeli widzisz ze lezy to ja szybko podnies
    • Gość: coox IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 18:16
      Falbanko tylko i wyłącznie Fast Forward
      szkoła językowa może, albo agencja tłumaczeń, może PAP
      do tłumaczenia depeszy, może znowu do Francji jako native
      speaker, może jakieś wydawnictwo, korki.
      Zrób pilota wycieczek
      Głowa do góry znajdziesz coś napewno!!!
    • Gość: falbala IP: *.jdnet.pl 03.04.03, 22:06
      cooxie drogi cooxie! nie wiem czy sobie ze mnie pokpiwasz proponujac mi start
      do PAP-u, bo cudem jest jakiekolwiek zalapanie osob na korki. dzieki jednak za
      wsparcie? potrzebuje tego sporo. a jak tylko cos znajde, bedziesz o tym
      wiedzial. rowniez pozdrawiam. czesc.
    • Gość: coox IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 23:23
      W życiu nie miałem takiego niecnego zamiaru, przyszło mi
      parę rzeczy do głowy i napisałem nie wiem gdzie mieszkasz
      bo z tym PAPem różnie bywa czemu by nie spróbować?
      Pomyśl co lubisz w swoim magisterstwie, może pracować z
      dziećmi, może lubisz pisać jedź za granicę i pisz
      korespondencje, swoje spostrzeżenia o Francyji, kiedyś
      magazyn Wyborczej drukował takie rzeczy, robią to też
      inne czasopisma. Tak mi znowu coś do łebka przyszło.
      I nie czekaj na inny film, nakręć swój własny. I uśmiech
      na twarz, ładna jesteś przecież!!!
      Trzymaaaaaj się!!!
    • Gość: falbala IP: *.jdnet.pl 04.04.03, 15:23
      to sie zacyna robic przyjemnie niebezpieczne wymiana naszych ( moich? )
      spostrzezen. a wiec jeszcze pomecze ten temat- mieszkam na slasku:{, o prace
      probowalam dopytywac sie i jezdzic od przedszkoli poczawszy po gimnazja, licea
      i szkoly jezuykowe. spotkanie z pania insepktor w wydz. edukacji utwierdzilo
      mnie w przekonaniu iz w najblizszym czasie etatow sie nie spodziewaja. ale
      podanie swe oczys=wiscie w wydz. edukacji zlozylam. wyjazd za granice laczy sie
      z pozostawieniem rodziny ( ale czego sie nie robi dla kariery!!!:))no i
      szukaniem w ciemno.. mam 27 lat, najmlodsza nie jestem a pozostwaloby mi tylko
      pilnowanie cudzych dzieci w zamian za kawalek kata...jak sam widzisz, latka
      leca, doswiadczenia zawodowego niewiele a pracodawcy chca mlode, z
      doswidczeniem i tak jakby kolo sie zamyka. wiem ze strasznie jestem smetna ale
      powoli odechciewa mi sie wszystkiego...mam wrazenie ze zebram o cokolwiek wiec
      juz zakoncze swoje wynurzenia. pozdrawiam cie jednak bardzo serdczenie.... ty
      chyba pracujesz jako psycholog?:)
    • coox 07.04.03, 14:15
      Falbanko dzisiaj 07.04 widziałem ogłoszenie w wyborczej
      szukają tłumaczy i korektorów z francuza też zobacz
      koniecznie duże ogłoszenie w dodatku praca.

      Nie jestem (niestety?)psychologiem co najwyżej bywam
      domorosłym czyli barmanem.

      Jakie latka lecą??? Młoda dziewczyno!!! Nie rezygnuj z
      życia dopiero się zaczyna. Wiesz co nagraj się na videło.

      W czoraj zobaczyłem siebie jak na studniówce gdzie byłem
      zaproszony, przeprowadzałem wywiad z nauczycielkami
      (jedna moja ukochana, druga jej koleżanka). Sobie myślę
      za gruby jest ten facet diabła ma w oczach i 100% luzu, w
      życiu nie widziałem siebie w takiej akcji. Zupełnie
      inaczej patrzę na siebie. Doszło do tego że pomyślałem
      rano całkiem na serio jakimś castingu do filmu. Kurczę
      Falbalko do działa/dzieła i głowa do góry.
    • Gość: falbala IP: *.jdnet.pl 07.04.03, 23:17
      jak to milo ze do mnie piszesz.... oczywiscie, wszelkie kroki zmierzajace do
      podjecia pracy wykonalam, jak co tydzien od 9 miechow. napisalam, wyslala no i
      jak zwykle czekam. a tak na marginesie, to musisz byc dobrym domoroslym
      psychologiem. twoi bliscy maja jak w bajce!!!a tak na powaznie, nie zawracaj
      sobie wiecej mna glowy, w koncu albo znajde tutaj ta robote albo bede myc gary
      gdzies za granica. wazne aby cos zrobic z czasem i dziwnymi myslami
      przychodzacymi do glowy. dzieki za wsparcie, to naprawde mile...
    • coox 08.04.03, 00:16
      ależ Falbanko :] wcale nie zawracam sobie Tobą głowy. Po
      prostu i zwyczajnie czytałem ogłoszenia i mając wiedzę na
      temat Twoich możliwości i zainteresowań dałem zwykły
      cynk, po prostu i zwyczajnie ani się nie wysiliłem ani co
      jakiś taki naturalnie ludzki odruch nic nie kosztujący i
      do niczego nie zobowiązujący.
      Po prostu trzymam kciuki żeby Ci się udało.

      A propos moich bliskich to czasem po ich minach widzę, że
      nie mają ze mną różowo. Wiesz każdy ma swojego zakrętaska.

      Co do dziwnych myśli niech pozostaną myślami nawet w Twej
      głowie ale ma być ona wysoko podniesiona!!!!
      pozdrawiam
    • Gość: Artemida IP: 195.205.212.* 04.04.03, 09:09
      Gość portalu: coox napisał(a):

      > Artemida wszystko jeszcze przed Tobą, taki może przyszedł
      > czas że musisz posiedzieć i pomyslec czy popłakać.
      > Kobieto pomyśl drugi dyplom ile potrzeba energii i
      > zaangażowania, dyscypliny i samozaparcia to TOJE OGROMNE
      > ZALETY!!!!
      > Myślę że jesteś równie przedsiębiorcza!!!
      > pozdrwiam

      Dzieki, coox naprawde kochany jestes.Zawsze to dobre słowo i od razu jakoś
      lepiej sie robi. Z ta dyscyplina to roznie bywa i z tym samo zaparciem.
      Generlanie chyba brak mi dobrej motywacji....
      jak na razie jestesem stłamszona praca w ktorej jeszcze tkwie (ale juz nie
      dlugo :) )....a "kochany" kolega z pracy (lizus szefa) stara sie zrobic
      atmosfere typu: my wszyscy i ty jedna, jako ze jestem juz "obca"...na szczescie
      dosc dobrze rozpoznaje intencje ludzi i jak na razie bawia mnie takie
      sztuczki...(Och ...cos dzisiaj chyba mam lepszy dzien - moze z powodu
      piątku? :) )

      PA! Kochani!
    • Gość: Gacek IP: *.unisi.it / 172.16.18.* 03.04.03, 17:40
      Kice moge tylko pogratulowac zapalu i checi. Przeciez nie bedzie cale zycie
      sprzedawac. Jest to jedynie srodek do osiagniecia celu- etap przejsciowy.
      pzdr
    • Gość: :) IP: *.acn.pl / 10.65.0.* 03.04.03, 18:08
      Gość portalu: Kika napisał(a):

      > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
      > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
      > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
      > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
      > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
      > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
      > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
      > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
      > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
      > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznijcie
      > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!
      Jak na razie to gratuluje Tobie, ze nie jestes jeszcze Pierdolona Oszustka
      jesli idzie o droge kariery zawodowej. Jednak w innym miejscu wychodzi na
      swiatlo dzienne Twoj profesjonalizm a dokladnie klopot z okresleniem wlasciwego
      podpisu. Pracuj na roznych stanowiskach to moze nauczysz sie szacunku i pokory
      dla ludzi ktorzy nie maja takich mozliwosci jak Ty i nie moga przejsc takiej
      kariery jak Twoja. Powod?? W swoim zyciu zawodowym spotykali specjalistow ds.
      kadr i plac ktorzy zajmowali sie oszustwem gospodarczym. Mam nadzieje, ze na
      kierunku Twoich studiow wyjasnili Tobie niektore uzywane przeze mnie terminy.
      Na razie pozdrawiam Ciebie , chociaz nie do konca jestem przekonany czy ktos
      komu myli sie wielkosc literek zasluguje na jakiekolwiek pozdrowienia.
    • john1 03.04.03, 18:16
      Oczywiście, że masz 100 % racji.

      Tylko źle tu trafiłaś. To forum to jest giełda największych nieudaczników
      życiowych. Na palcach jednej ręki można policzyć tych co coś potrafią zrobić.
      Zresztą, ci co tu pozostali bardzo skutecznie dbają, żeby tutaj nie przebił się
      nikt z inicjatywą. Są tak ubezwłasnowolnieni swoją głupotą, że dawno zatracili
      sposób logicznego myślenia i nawzajem się popierają w nieudolności
      i niudacznictwie. To jest ich sposób na życie.

      Oczywiście, amerykański pucybut po to jest pucybutem, żeby mieć codziennie
      kontakt z bogatymi ludmi. I to pragnie wykorzystać w odpowiedniej chwili.

      W Polsce każda praca, dla tych ludzi, jest za karę.

      Masz rację, zaczynaj od kontaktu z ludzmi, i nie siedź tam 2 lata.
      To są kolejne stopnie Twojej kariery.

      Życzę Ci dużo szczęścia i powodzenia w życiu bo wierzę, że zrobisz karierę.

    • Gość: coox IP: *.bsk.vectranet.pl 03.04.03, 19:42
      fajnie wiedzieć johnnyone że masz tyrkę i jesteś super
      zaradnym gościem, nie daj Boh jesteś pracodawcą albo nim
      będziesz. Poczytaj w Dilbertozie co piszą o Tobie lub
      pisać będą.

      Zrozumiałem że ludzie mają Ci "posłużyć" lub będą Ci
      "służyć" za szczeble Twojej kariery, pomyśl że wystarczy
      by jeden szczebel się wyłamał.
      Mam wrażenie, że nie słuchasz ludzi najwyżej po to by
      wydobyć coś dla własnej korzyści, nie lubisz ludzi a
      szkoda wielka szkoda
    • mareczekkk 03.04.03, 19:18
      Gość portalu: Kika napisał(a):

      > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
      > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
      > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
      > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
      > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
      > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
      > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
      > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
      > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
      > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko
      zacznijcie
      > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!


      Wiesz, że statystycznie rzecz ujmując na jedną oferte pracy przypada 350
      zgłoszeń chętnych na owe stanowisko.
      Pojęcie rynku pracodawcy znasz zakładam, a może na zajęciach cie omineły.
      O tym, że są regiony gdzie o prace nie jest tak trudno, ale są i takie gdzie
      miejsc pracy nie przybywa, a rzesze bezrobotnych dochodzą z dnia na dzień
      zapewne wiesz.

      Wydaje mi się też, że za dwa lata twój zawód wykonywany nazywał się
      będzie "ekspedientka".










    • Gość: finka IP: *.zachod.pl / 10.0.0.* 03.04.03, 19:39
      Ciekawa jestem w jakim mieście mieszkasz. W moim jako ekspedientka w sklepie
      nie zarbiłabyś więcej niż 600 zł na rękę. I nie trzeba być pesymistą, żey się
      wkurzyć.
    • Gość: jeszcze optymistka IP: PROXY:* / 172.20.6.* 03.04.03, 19:47
      to i tak dużo , u nas zatrudniają na pół etatu pracuje się cały albo i lepiej
      za 400, 500 netto. No do tego jeszcze nie można mieć więcej niż 30 lat.
      Za 1200 plus premia, mogę dyplom zagrzebać i o nim nie myśleć. Tylko głupia
      sprawa, prawie 40- latka sprzedawać już w Polsce nie może- bo klienci by
      zwiali:))
    • qczi 03.04.03, 21:52
      pracuj sobvie jako ekspedientka ale szukaj przy okazji czegos innego, i to caly
      czas, bo w koncu tam zdziadziejesz
      --
      qczi
      ****
      www.wiosna.end.pl/
    • Gość: absolwentUW IP: 63.166.226.* 03.04.03, 23:54
      W zasadzie nie ma nic zlego w takim podejsciu, tyle ze niektore prace moga byc,
      w pewnych warunkach, obciazeniem w CV. Jesli ktos nie chce uwzglednic zlej
      sytuacji na rynku pracy to moze w Twojej pracy ekspedientki widziec Twoja
      porazke, ze nie udalo Ci sie lepszej pracy zdobyc, zgodnej z Twoimi
      zainteresowaniami i kierunkiem studiow. Oczywiscie mozna to pominac na CV.
      Jednak wtedy powstaje dziura w zyciorysie ktora trzeba jakos wytlumaczyc.

      Ale generalnie mysle ze podejscie dobre. Zadna praca nie hanbi.
    • Gość: krzysztofsf IP: 213.155.166.* 06.04.03, 01:12
      Gość portalu: Kika napisał(a):

      > Ludzie praca leży na ulicy, wystarczy tylko ją podnieść !!!! Nie róbcie z
      > siebie niedołęgów, tylko zacznijcie naprawdę ją podnosić !!! Schowajcie dumę
      > i dyplom do kieszeni i na początek zacznijcie robić cokolwiek !!! Ja
      > skończyłam miesiąc temu studia magisterskie ZZL. Chcę pracować jako
      > specjalista ds. kadr i płac. Na dzień dzisiejszy pracuje jako ekspedientka w
      > sklepie i jest okay. Zarabiam 1200 plus premia, ale ile ludzi można poznać,
      > wyrobić sobie znajomości ... A specjalistą będę napewno, robię kursy różnego
      > rodzaju, nadal się dokształcam i na razie schowałam dyplom do szuflady.
      > Napewno kiedyś zrealizuję marzenia, ale nie mogę na początek wymagać
      > kokosów !!! Dlatego nie strugajcie z siebie niewiadomo kogo, tylko zacznijcie
      > robic cokolwiek, to też procentuje !!!!!


      Kiedys bralem udzial w naborze (jako jeden z "nabierajacych";) na stanowicko
      specjalisty do spraw marketingu.

      Z przykroscia musze Ci powiedziec, ze osoby 2-3 lata po studiach, pracujace w
      miedzyczasie na roznych dziwnych stanowiskach w geantach i innych tesco, mialy
      mniejsze szanse niz aktualni absolwenci. Nastawienie bylo takie, ze raczej
      przez ten okres robiac cos kompletnie niezwiazanego z zawodem, sa znacznie do
      tylu w stosunku do zielonego absolwenta, ale tegorocznego.

      Jesli chcesz pracowac w swoim zawodzie, znajdz prace nawet za 600 zl, ale
      zwiazana z nim. Tak skromnie ci doradze. Chyba, ze wspomnane kursy masz scisle
      powiazane z wyuczonym zawodem...wtedy nie bedziesz postrzegana jako osoba
      powoli zapominajaca tego co sie nauczyla kiedys na studiach.

      krzysztof

    • Gość: akryl IP: ipcop:* 07.04.03, 13:40
      większość przeczytanych tutaj tekstów uswiadomiło mi to co i mnie było obce
      jeszcze kilka lat temu - wszystko - znaczy nic, wszędzie - znaczy nigdzie,
      jeżeli szukacie każdej pracy - nie szukacie zadnej.
      Mam 33 lata i dopiero teraz robie mature, która jest mi niezbędna do podjęcia
      studiów. Bardzo żałuję, ze nie miałam tej wiedzy wcześniej, bo teraz chociazby
      egzamin z angielskiego, który mam 13.04 sprawia mi kłopot, nie mówiac o tym, że
      majac prawie 40 po skonczeniu studiów dopiero rozpocznę "karierę zawodowa" - to
      oczywiscie zart. Prawda jest jednak że wiem czego chce, dokładnie wiem który
      kierunek bedzie tym własciwym.
      Usidźcie w spokoju, napiszcie sobie kilka rzeczy, którym chcielibyscie sie
      oddac bez reszty.
      Sama wybrałam opcje z filmu "Skazani na ..." gdzie bohater odsiadujacy wyrok
      miał na tyle czasu aby codziennie ( lub raz na tydzien ) wysyłac listy do władz
      z prosba o wyasygnowanie kwoty na załozenie więziennej biblioteki. Ja tez tak
      zaczęłam robić i nie tylko mam nadzieje ale wem, ze prędzej czy pózniej będą
      chcieli ze mną porozmawiać. Póki co ...ja mam czas . Dla pełnej wiadomosci -
      jestem bezrobotna.
    • coox 07.04.03, 13:57
      mocne i prawdziwe taka świadomość przychodzi u każdego w
      innym wieku, więc nie należy się stresować późną maturą
      czy studiami liczy się chęć i świadomość tego co chce się
      robić i przekonanie że do zajęcie da nam satysfakcję nie
      tylko zawodową
      pozdrawiam
    • Gość: jeszcze optymistka IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 15:09
      Gość portalu: akryl napisał(a):

      > większość przeczytanych tutaj tekstów uswiadomiło mi to co i mnie było obce
      > jeszcze kilka lat temu - wszystko - znaczy nic, wszędzie - znaczy nigdzie,
      > jeżeli szukacie każdej pracy - nie szukacie zadnej.
      > Mam 33 lata i dopiero teraz robie mature, która jest mi niezbędna do
      podjęcia
      > studiów. Bardzo żałuję, ze nie miałam tej wiedzy wcześniej, bo teraz
      chociazby
      > egzamin z angielskiego, który mam 13.04 sprawia mi kłopot, nie mówiac o tym,
      że
      >
      > majac prawie 40 po skonczeniu studiów dopiero rozpocznę "karierę zawodowa" -
      to
      >
      > oczywiscie zart. Prawda jest jednak że wiem czego chce, dokładnie wiem który
      > kierunek bedzie tym własciwym.
      > Usidźcie w spokoju, napiszcie sobie kilka rzeczy, którym chcielibyscie sie
      > oddac bez reszty.
      > Sama wybrałam opcje z filmu "Skazani na ..." gdzie bohater odsiadujacy wyrok
      > miał na tyle czasu aby codziennie ( lub raz na tydzien ) wysyłac listy do
      władz
      >
      > z prosba o wyasygnowanie kwoty na załozenie więziennej biblioteki. Ja tez
      tak
      > zaczęłam robić i nie tylko mam nadzieje ale wem, ze prędzej czy pózniej będą
      > chcieli ze mną porozmawiać. Póki co ...ja mam czas . Dla pełnej wiadomosci -
      > jestem bezrobotna.


      Ja też tak myślałam, zaczęłam studia w wieku 34 lat, pełna nadziei i
      optymizmu, że to się przyda, zaowocuje. Teraz w czerwcu, będzie finisz,
      magisterium. I zastanawiam się po co, nic mi to nie da. Bezowocnie szukam
      pracy od listopada. Zastanawiam się czy był sens pakować w to wszystko tyle
      kasy, wysiłku, wyrzeczeń. W naszej rzeczywistości, osoba przed 40-tką jest na
      straconej pozycji.
    • Gość: akryl IP: ipcop:* 07.04.03, 15:33
      nie jestem zażartą katoliczka ale lubię przysłowie " tam gdzie Bóg zamyka
      drzwi, tam otwiera okno ' - słyszałam to w jakims filmie i bardzo mi sie
      spodobało.
      Niestety nabyty optymizm to proces, trzeba go wypracowac w sobie - a to do
      prostych rzeczy nie należy. Jednakze nie wolno nam go utracic....pisząc JESZCZE
      OPTYMISTKA. Pamietaj - nigdy nie patrz na kloszardów ( co nie znaczy, że nie
      masz ich zauwazac ) patrz na najdrozsze kreacje w oknach wystawowych. Nie patrz
      na uliczny asfalt zadzieraj głowę aby zobaczyc piękne zwieńczenia kamienic na
      ostatnich piętrach. oczywiście nie oznacza to, ze nie ma dni kiedy nie chce sie
      zyc ale i te sa potrzebne.
      Jeżeli studia podjełas tak późno to pewnie bardziej swiadomie, zapomniałas
      jednak, ze uczysz sie dla siebie.
      Cały czas trudno nam jest zrozumieć, że to my kierujemy swoim losem. A czy nie
      było tak, ze podchodziłaś do czegos ze zbytnia rezerwą? wtedy nie dziw sie, ze
      nie wychodzi - myslę, że kluczem jest świadomośc tego co chce sie zrobić...nie
      tylko dla siebie, choc zdrowy egoizm jest wskazany
      Serdecznie pozdrawiam
      P.S. Pozdrawiam także Cooxa
    • coox 07.04.03, 15:53
      dziękuję za pozdrowienia a jeśli chodzi o cytat to z
      ks.Twardowskiego pochodzi to jedna z najoczywistszych
      prawd, których dosięgamy dopiero gdy uda nam się wspiąć
      na palcach i daleko wyciągnąć rekę by koniuszkiem palca
      środkowego ściągnąć prawdę z jakiejś zakurzonej półeczki.
      pozdrowienia
    • Gość: jeszcze optymistka IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 16:24
      Ładnie napisane ,tyle tylko, że satysfakcją i tym że uczyłam się dla siebie
      nie nakarmię dziecka. Jestem sama, nie mogę liczyć na pensję męża i na czyjąś
      finansową pomoc. Życie jest dla niektórych bardzo brutalne, i wcale nie znaczy
      to że oni coś źle robili.
    • coox 07.04.03, 17:03
      Myślę że nikt 30-40-50(pozdrowienia dla P.Asi) nie
      znajduje się na z góry przegranej pozycji, szczególnie
      wykształcony. To wszystko wbrew temu co "mówią na mieście".

      Nie skazuj się sama na przegraną, co to za studia które
      kończysz?Trzymam kciuki za Twoją magisterkę.


      "Nasza rzeczywistośc" jest taka jaką sobie sami wymyślimy
      i jest dosłownie NASZA i niczyja więcej.

      Wierz mi że właśnie dzięki satysfakcji i pracy włożonej
      we własny rozwój nakarmisz swoje dziecko i siebie.
      Myślę że musisz sobie wyznaczyć nowy cel, bo jeden z
      ostatnich prawie osiągnęłaś (studia), usiądź spokojnie
      zrób sobie kawę, pomyśl co teraz chcesz robić, co możesz
      teraz wykonać, umów się z przyjaciółką, znajomą opowiedz
      jej o tym. Kończysz jakis etap do tej pory studia
      stanowiły cel teraz ... własna działalność(?).

      Pamiętam jak śp. Maciej Słomczyński opowiadał o nocy,
      której skończył tłumaczyć Ulissesa Joyce'a.
      Przyszedł nad ranem do żony i rozpłakał się bo nie
      wiedział co ma dalej robić w życiu. Nasz wielki tłumacz
      skończył coś co było celem do którego dążył przez wiele
      lat, doszedł, osiągną cel i po prostu nie wiedział!

      trzymam mocno kciuki za Ciebie i TWÓJ OPTYMIZM!
      pozdrawiam
    • Gość: jeszcze optymistka IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 17:18
      coox napisał:

      > Myślę że nikt 30-40-50(pozdrowienia dla P.Asi) nie
      > znajduje się na z góry przegranej pozycji, szczególnie
      > wykształcony. To wszystko wbrew temu co "mówią na mieście".
      >
      > Nie skazuj się sama na przegraną, co to za studia które
      > kończysz?Trzymam kciuki za Twoją magisterkę.
      >
      >
      > "Nasza rzeczywistośc" jest taka jaką sobie sami wymyślimy
      > i jest dosłownie NASZA i niczyja więcej.
      >
      > Wierz mi że właśnie dzięki satysfakcji i pracy włożonej
      > we własny rozwój nakarmisz swoje dziecko i siebie.
      > Myślę że musisz sobie wyznaczyć nowy cel, bo jeden z
      > ostatnich prawie osiągnęłaś (studia), usiądź spokojnie
      > zrób sobie kawę, pomyśl co teraz chcesz robić, co możesz
      > teraz wykonać, umów się z przyjaciółką, znajomą opowiedz
      > jej o tym. Kończysz jakis etap do tej pory studia
      > stanowiły cel teraz ... własna działalność(?).
      >
      > Pamiętam jak śp. Maciej Słomczyński opowiadał o nocy,
      > której skończył tłumaczyć Ulissesa Joyce'a.
      > Przyszedł nad ranem do żony i rozpłakał się bo nie
      > wiedział co ma dalej robić w życiu. Nasz wielki tłumacz
      > skończył coś co było celem do którego dążył przez wiele
      > lat, doszedł, osiągną cel i po prostu nie wiedział!
      >
      > trzymam mocno kciuki za Ciebie i TWÓJ OPTYMIZM!
      > pozdrawiam


      Działalność była i poprostu się wyłożyłam. Od 94 roku byłam na własnej
      działalności, różne były jej formy. I nie mam już siły, szarpać się sama. Na
      coś większego niestety brak kasy. Za parę groszy nic sensownego się nie
      wykombinuje a może ja już nie mam pomysłu? Drobnego obecny rynek niestety zje,
      nie da rady wyrobić na koszty, które wciąż idą w górę.
      Studia, nie najlepiej chyba trafione w obecny czas - ekonomia.
      pozdrawiam
    • coox 07.04.03, 18:08

      Studia-chyba dobra droga by prowadzić dalej swoją
      działalność.
      A co z nowym celem w życiu, może coś związanego z
      działalnością.
      Pomysłów napewno Ci nie zabraknie, nie wierzę!!!!!!!!!!
      Z tym zjadaniem drobnych przedsiębiorców też się do końca
      nie zgadzam, trzeba poszukać niszy i tam się umościć.

      Optymistko wszystko się wyprostuje, wyznacz sobie nowy cel.
      Znajdą się ludzie którzy Ci pomogą, nie będziesz sama.
      Cały czas trzymam kciuki!
    • Gość: akryl IP: ipcop:* 07.04.03, 18:12
      Pięknie wymieniacie sie zdaniami tyle, że to nasza narodowa cecha.
      Pocieszę Cie - optymistko - ja takze prowadziłam działalnosc i tez siły nie
      miałam ...a raczej pieniedzy na rozwój, wtedy stwierdziłam - jak nie pójde do
      przodu to bede sie cofać - i skończyłam z tym.
      Zaczęłam cos zupełnie innego. Ksiazki podają taką definicję:zastanów sie kiedy
      robiłas cos co dawało Ci szczególna satysfakcje ...i rób to!
      Ja doszłam do wniosku, że najlepiej czuje sie wsród dzieci i ludzi starszych.
      Obecnie opiekuje sie dwójka dzieci i mam dwójke podopiecznych.
      Twoje powodzenie to twoja swiadomosc tego powodzenia.
      Jak już wspomniałam wszystko ma druga strone - może własnie te słowa powinny Ci
      byc drogie - napisałam wczesniej, że mam 33 lata mam otoczenie dzieci - sama
      dziecka nie mając, mam otoczenie 70-latków a pozbawiona jestem rówieśników
      to moje koszty, byc moze duzo za duże.
      Raz jeszcze pozdrowienia dla Coox-a i podziękowania za źródła mojego cytatu.
      Zgadzam sie z Tobą w tym, że to nasze życie i tylko nasze
    • coox 07.04.03, 18:30
      i coraz częściej dochodzę do takiego właśnie wniosku,
      nasze frustracje biorą się z tego że nie robimy tego
      chcielibyśmy i umiemy robić. Wybieramy sobie jakieś
      zawody bo z tego jest kasa, bo jest modne zapominając co
      siedzi w nas, co nam w duszy gra, potem brak nam sił lub
      boimy się zmienić cokolwiek cociaż to też ludzkie cechy:
      umiejętnośc dostosowania się i niechęć do zmian.
      No i po raz kolejny zgadzam sie z Tobą Acrylu(o)
      pozdrawiam
    • Gość: akryl IP: ipcop:* 07.04.03, 21:31
      Juz odzwyczaiłam się od tego, że ktokolwiek zgadza się z moim zdaniem,
      zazwyczaj reakcja na wypowiedzi podobne powyzszym kwitowane były uśmieszkiem -
      nawet mój 11 letni siostrzeniec podsumowuje moje uwagi zdaniem " ciocia ty nie
      filozofuj ". Dlatego kłaniam sie nisko w podziękowaniach i pozdrawiam.Alicja
      Mam tylko nadzieję, że nasze uwagi czyta bezpośrednio zainteresowana - JESZCZE
      OPTYMISTKA
    • Gość: jeszcze optymistka IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 22:40
      Gość portalu: akryl napisał(a):

      > Juz odzwyczaiłam się od tego, że ktokolwiek zgadza się z moim zdaniem,
      > zazwyczaj reakcja na wypowiedzi podobne powyzszym kwitowane były
      uśmieszkiem -
      > nawet mój 11 letni siostrzeniec podsumowuje moje uwagi zdaniem " ciocia ty
      nie
      > filozofuj ". Dlatego kłaniam sie nisko w podziękowaniach i pozdrawiam.Alicja
      > Mam tylko nadzieję, że nasze uwagi czyta bezpośrednio zainteresowana -
      JESZCZE
      > OPTYMISTKA

      Czytam, czytam. Tyle tylko, że naprawdę mówić jest bardzo łatwo. Sama to
      potrafiłam, zawsze jakoś wychodziłam na prostą. Ale obecnie mam pustkę przed
      sobą. Koleje losu tak się potoczyły że przed 4 laty straciłam wszystko co
      miałam i zaczynam od zera, próbuję się wygrzebać z tego dołu ale cały czas
      ziemia usuwa mi się spod nóg i tyle..... Ładnie powiedziane- znaleźć niszę
      rynkową - u nas jeszcze coś takiego jest? Codziennie kombinuję i na nic
      genialnego nie mogę wpaść. Robić to co się lubi, można jasne- uwielbiam
      gotować, lubię dzieci i co z tego. Raz że i w tym kierunku próbowałam iść-
      potrzebne referencje, bądź wykształcenie to raz a za stawkę godzinową jaką u
      nas można ewentualnie dostać 2, 3 zł na godzinę nie zarobię nawet na
      jedzenie.i jak tu pałać optymizmem i patrzeć radośnie w przyszłość? Robię się
      już marudna, zdaję sobie z tego sprawę, ale nerwy też mają swoje granice
      wytrzymałośći. Pozdrawiam
    • Gość: akryl IP: ipcop:* 07.04.03, 23:11
      ty nie mów - TAK ALE, bo tym ALE przekreślasz to TAK.
      przeczytaj wszystko co napisalismy z coox-em ( chyba, że to ona )jeszcze raz a
      potem jeszcze raz MYŚL POZYTYWNIE nie czekaj na przysłowiowa cegłę w drewnianym
      kosciele a zobaczysz, ze wszystko nagle się odwróci.
      ze mną było tak; zajmowałam się jednym dzieciatkiem, kiedy poszedł do żłobka
      pomyślałam musze znów dać ogłoszenie ale po 3 dniach gospodyni domu przyszła
      czy nie zaopiekowałabym sie dwójka innych, następnego dnia znajoma mojej
      zmarłej babci poprosiła mnie czy nie zaopiekowałabym sie jej siostrą, po dwóch
      miesiacach odebrałam telefon , okazało sie, ze ktoś takze chce mnie do opieki
      nad swoją mamą bo sam mieszka w Warszawie ( ja w Katowicach )( to także powinno
      Ci dać do myslenia - kontakty ). Jakie zdziwienie
      moje było kiedy latem spotkała mnie kolezanka i zapytała ( nie wiedziała co
      robie ) czy od czasu do czasu nie posiedziałabym z jej babcią...
      Nie przelewa mi sie, tym bardziej, ze mieszkam sama i sama muszę sie utrzymać
      ale nie mam prawa narzekać. Powtarzam jednak, ze jest to proces . Jestem zdania
      innego od innych że to świadomość określa byt.
      PAMIĘTAJ MÓW ZAWSZE, ZE SZKLANKA JEST DO POŁOWY PEŁNA - NIE INACZEJ!
      Alicja
      P.S. Ciekawe czy i tym razem coox sie ze mna zgodzi
    • coox 07.04.03, 23:44
      facet jestem jakby co.
      Nasze, Alicji i moje mówienie nie bierze się z niczego,
      jak i twój Optymistko pesymizm. Zapewne Ona jak i ja
      jesteśmy w czasie jakiejś przemiany czy dojrzewania,
      ewolucji osobowości czy rozwoju różnie można to nazwać.
      Jest to jakiś postępujący proces. Książki na takie tematy
      pomagają o tyle że zwykle jasno i prosto mówią to co sami
      wiemy o sobie lub się domyślamy a trudno nam to
      zwerbalizować. A werbalizacja czy opis zmian daje nam
      możliwość zrozumienia i akceptacji.
      Jest taka prawda, że najpierw trzeba chcieć pomóc sobie
      samemu, a ludzie naokoło napewno zaczną Ci sami pomagać.
      Pewnie że są góry i doły, czasem głębsze, czasem płytsze.
      To jest jak ogień i woda, smutek i radość jedno nie
      istnieje bez drugiego.
      Co do bytu myślę że określoność bytu przez świadomość
      miesza się z deterministycznym widzeniem naszego
      istnienia. (Ciocia ty nie filozofuj :]]])
      A MOJA SZKLANKA BYŁA DZISIAJ DO POŁOWY PEŁNA!
      o trzymaniu kciuków nie będę wspominał bo to oczywiste
    • Gość: jeszcze optymistka IP: PROXY:* / 172.20.6.* 07.04.03, 23:53
      Spokojnej nocy...
    • Gość: magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.03, 08:35
      Dobrze mieć świadomość co się chce w życiu robić i dążyć do tego celu, ALE
      ja nie mogę sobie pozwolić na to by przez te wszystkie lata dążenia do celu być
      bezrobotną.
      Muszę siebie utrzymać. Na taki luksus mnie nie stać.
    • Gość: akryl IP: ipcop:* 08.04.03, 10:19
      droga Magdo, mam wrazenie, ze wstałas rano, wpadłaś na te strone i postanowiłas
      cos napisac. Cos-czyli nic.
      Jezeli o wstawaniu mowa - popatrz na swoje łózko lub wyobraź sobie - ozdobne
      poduszki na narzucie, pod nia kołdra, przescieradło, materac...pod tym właśnie
      materacem jesteś wyewoluowana TY. Dzisiaj jesteś ta ozdobną poduszeczką. Zobacz
      ile pracy Cie czeka. Poza tym znowu padło ( nawet drukowane ) A L E!
      wykreśl je ze swojego słownika w rozważaniach nad sobą
      Przeczytaj moje i coox-a wypowiedzi - kilka razy bo chyba nie zrozumiałaś ani
      jednej. Praca nad soba to proces(!)Załóż rózowe okulary ( nie dosłownie )i
      pamietaj -" jak siebie szanujesz tak ciebie szanuja ". Jak może szanować Cie
      ktoś skoro sama szacunku dla siebie nie masz?

    • coox 08.04.03, 10:45
      no jest coś Alicjo z czym się nie mogę zgodzić. Domyślam
      się Twoich intencji, jednak co do Twojego zdania
      nt.sznowania innych ludzi stanowczo protestuję. Trzeba i
      można szanować ludzi bez względu na okoliczności.
      Zdziwiłem się ostatnim zdaniem z Twojego postu, myślę że
      może nie o to słowo chodziło.
      Jestem zdania że w problemie, o którym długo już piszemy
      wogóle nie chodzi o "szacunek".
    • Gość: akryl IP: ipcop:* 08.04.03, 11:42
      najpierw pozwól, ze będe obstawała przy swoim " jak siebie szanujesz, tak
      ciebie szanuja " - to stara prawda. Trzeba szanowac kazda czasteczke swojego
      ciała i umysłu. moje ostatnie zdanie dotyczy rozszerzonej mysli w cudzysłowie
      i mówi o tym, ze kiedy zaakceptujesz siebie łatwiej przyjdzie akceptowanie
      otoczenia.
      Magda napisała " ja nie moge sobie pozwolić na to by przez te wszystkie lata
      dążenia do celu byc bezrobotna" - czy nie widzisz w tym zdaniu dziecinnego zalu
      do wszystkich o wszystko...kiedy prawdziwy powód tkwi w niej?Poza tym mam
      nadzieję, że generalnie wie czego naprawde chce.Kiedy nam odpisze3 moze dowiemy
      sie czegos wiecej
      na pewnym kursie zwierzyła mi się jedna z kilku matek zastępczych o innych;"
      raz na rok mamy organizowane kilkudniowe zjazdy, na których psychologowie radza
      nam jak sie odstresowywać tylko, że one myśla, ze to jakis guziczek trzeba
      przycisnać "

      P.S. to dobrze,że mamy inne zdanie na jakis temat, wtedy ciekawiej sie rozmawia
    • Gość: ma IP: *.przemet.sdi.tpnet.pl 08.04.03, 13:57
      Może i leży na ulicy , ale ile ludzi po niej chodzi! i nie wiadomo w którym
      miejscu i o której godzinie najlepiej jej szukać,i Jak ją dorwać przed innymi???
      Bo taka bez poborów to leży i nikt jej nie rusza,ale żeby coś zarobić?Bo na
      podkarpaciu to moja siostra z dyplomem mgr. pracuje za 400zł i też nie w
      zawodzie.Nie nie pomyliłam sie!! za 400zł.a ja mam średnie ogólne i szukam już
      2lata i nic, albo na 3 miesiące przyjmują i nową osobe przyjmują. To dobrze że
      są tacy co mają fart.Tylko niech nie myślą że wszystkim tak sie udaje . Pa.
    • coox 09.04.03, 17:31
      myślę że co do poglądów mocno się nie róznimy, natomiast
      to co nas zdecydowanie rózni to metoda.
      Jak napisałem domyślałem się intencji Twojej wypowiedzi,
      z którą trochę polemizowałem, wiedziałem że to
      rozszerzenie ale moim zdaniem zbyt daleko idące.
      No ale to już kwestia metody czy też formy.

      No pewnie że to dobrze że czymś się różnimy, jakie życie
      było by nudne!!!
      pozdrowienia
    • Gość: Qwe IP: 217.96.97.* 11.04.03, 08:42
      To ja mam problem, bo mimo wyższego wykształcenia magisterskiego i
      zamieszkiwania w dużym mieście wojewódzkim nie mam szans na pracę przy biurku
      bez znajomości nawet na tą najpodlejszą za 500 zł. A do sklepu też nikt mnie
      nie przyjmie, bo mam za wysokie kwalifikacje, przynajmniej tak mi mówią żeby
      mnie spławić. Pozdrawiam poszukiwaczy, poszukiwacz od 8 miesięcy i chciałbym
      dodać jeszcze że wszelkie uogólnianie jednostkowych przypadków jest
      niebezpieczne i krzywdzące.
    • Gość: MMM IP: *.tkdami.net 01.05.03, 21:32
      MOGĘ PODPISAĆ SIĘ POD TWOIM LISTEM QUWE DODAJĄC ŻE MAM DOŚWIADCZENIE NA
      KIEROWNICZYM STANOWISKU I PRACY SZUKAŁAM OD ROKU
      JESTEM W OKROPNYM DOLE CHOCIAŻ NIE TRACĘ NADZIEJI I ZAKŁADAM WŁASNĄ
      DZIAŁALNOŚĆ - SKLEP INTERNETOWY
      TO NIE PRAWDA ŻE PRACA LEŻY NA ULICY (CHYBA ŻE TA ULICA NAZYWA SIĘ
      ZNAJOMOŚCI) - NA PRAWDĘ SZUKAŁAM

      POZDRAWIAM
    • Gość: LG IP: *.kalisz.mm.pl 23.04.03, 15:44
      W takim razie byłaś głupia, że przez 5 lat studiowałaś. Sprzedawać w sklepie i
      zdobywać znajomości mogłaś po maturze albo i bez niej! Zaoszczędziłabyś,
      odłożyła niezłe pieniądze przez ten czas i zapewne ustawiłabyś się juz na jakiś
      czas. Nie po to kończyłam architekturę by sterczeć za ladą i uśmiechać się do
      klienta. To może robić każdy, bez urazy.
    • beers 23.04.03, 17:05
      Gość portalu: LG napisał(a):

      >
      > Nie po to kończyłam architekturę by sterczeć za ladą i uśmiechać się do
      > klienta. To może robić każdy, bez urazy.

      W takim razie konczylas ja po to, zeby byc bezrobotna?!....

      To dopiero kazdy glupi potrafi...Nic nie robic, albo jakies fuchy na czarno
      (prawda, pani inzynier?), a jednoczesnie zasileczek glodow, bo glodowy, ale
      zawsze te pare stowek podatnik zafunduje...

      Fe, obrzydlistwo!
    • Gość: esox IP: *.com.pl 23.04.03, 17:21
      Co ty pieprzysz?!
      Dla absolewntów nie ma żadnych zasiłków!
    • beers 23.04.03, 17:29
      Gość portalu: esox napisał(a):

      > Co ty pieprzysz?!
      > Dla absolewntów nie ma żadnych zasiłków!

      I bardzo dobrze.

      A tak swoja droga ,to z czego zyja ludzie bez prawa do zasilku?
      Dziwie sie, ze jakos tego dokladniej nikt nie kontroluje...
    • Gość: ika IP: *.man.rsk.pl 24.04.03, 13:21
      beers napisał:

      > Gość portalu: esox napisał(a):
      >
      > >
      > A tak swoja droga ,to z czego zyja ludzie bez prawa do zasilku?
      > Dziwie sie, ze jakos tego dokladniej nikt nie kontroluje...
      A jak myslisz.. co robi się bez zasiłku, który dostaje jakieś 20%
      bezrobotnych? Rozglądnij sie wokół siebie. Życie bez pieniędzy to koszmar.


    • Gość: ktos IP: *.altec.pl 05.05.03, 02:23
      beers napisał:

      > Gość portalu: esox napisał(a):
      >
      > A tak swoja droga ,to z czego zyja ludzie bez prawa do zasilku?
      > Dziwie sie, ze jakos tego dokladniej nikt nie kontroluje...

      Ty skurw...nu !
    • Gość: gearbox IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 14:21
      Przykro mi to komentować w ten sposób, ale to jest żałosne...

      Czy po to kształciłaś się tyle lat, żeby pracować jako sprzedawczyni?
      Gratulacje! Musiałaś mieć dobrą średnią!

      Poznajesz ludzi w tej pracy? Ha, ha, ha... Ci ludzie patrząc, jak im pakujesz
      towar nawet Cię nie widzą! Tylko pakuj starannie, bo Cię mogą nowi znajomi
      zwymyślać.

      1200 zł + premia? Rewelacja! Jak zapłacisz za mieszkanie to nawet sobie
      odłożysz na jedną parę butów w roku, a jak będziesz oszczędna, to raz na 3 lata
      możesz pójść do dentysty!

      Gdzie będziesz za 2 lata? Jak będziesz mieć sporo szczęścia to nadal za ladą.
      Jak mniej to na zasiłku. Z doświadczeniem zawodowym tego typu to Ty się jednak
      do HR już nie załapiesz.

      Znalezienie jakiejkowiek pracy to może rzeczywiście lepiej niż nic, ale to
      jeszcze nic nie załatwia. Skoro praca tak leży na ulicy, to chodź wieczorami na
      długie spacery i podnieś sobie jakąś lepszą.

      Przepraszam za bardzo cierpki ton mojej wypowiedzi, ale stwierdzenie, że "praca
      leży na ulicy i wystarczy się schylić" wyprowadziło mnie nieco z równowagi.
      Osobiście jestem szczęśliwym posiadaczem dobrej pracy, ale że tak powiem "łączę
      się w bólu" z wszystkim bezrobotnymi, którzy szukają bezskutecznie swojego
      miejsca. W mojej opinii wskazywanie im mgr sprzedawczyni jako wzoru ich obraża.

      PS. Wyobraź sobie jaki ubaw ma właściciel sklepu i jego kumple, kiedy opowiada
      przy piwku, że jego sprzedawczyni ma magisterium z HR?! Goście sikają po nogach!
    • Gość: Tola IP: *.pp.com.pl 24.04.03, 14:55
      Kika, z czego wynika Twój optymizm? Moim zdaniem z naiwności...
      Jestem w podobnej sytuacji ja Ty. Dyplom w szufladzie, a ja za ladą. Zarabiam
      sporo, ale z czego tu się poza tym cieszyć?! Robię tak już dwa lata i popadam
      w coraz większą frustrację, tymbardziej że zawód sprzedawcy to na dłuższą metę
      totalna mordęga.
      Myślisz, że łatwiej jest mi teraz znależć pracę w zawodzie? Wręcz przeciwnie.
      Co z tego, że cały czas mam kontakt z zawodem (praca na czarno, a jakże),
      skoro zero doświadczenia?
      Pożyjesz, zobaczysz.
      Ambicje schowałam do szuflady razem z dyplomem, ale szlag mnie już trafia jak
      muszę robić codziennie dobrą minę do złej gry, czyli usługiwać różnym
      paniusiom przy mężach, które z nadmiaru czasu łażą po ekskluzywnych
      przybytkach próżności. W większości nie potrafią się nawet poprawnie wysłowić,
      a ja mam być na ich każde skinienie. W pokorze muszę znosić ich chamstwo
      (bardzo częste) i skłonność do targowania się.
      W częstych chwilach zwątpienia myślę o pielęgniarkach, które mają sto razy
      gorzej. Do tego już ta praca mnie doprowadziła - cieszę się niepowodzeniami
      innych.
      Może już czas zakończyć tę farsę, ale z czego żyć?!

    • Gość: Lewy IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 23:20
      Nawet mnie nie WKURWIAJ!!!
    • Gość: wojtek_bb IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.05.03, 20:35
      Biedna KIKA.....dostało Ci się.
      Mam nadzieję,że jeżeli czytasz te wszystkie listy nie załamujesz się
      i nadal będziesz dążyć do wyznaczonego celu.

      Moim skromnym zdaniem, najlepszą przepustką do dobrej pracy jest "rzetelność,
      uczciwość, pracowitość". Jeżeli dasz poznac się swojemu otoczeniu jako taka
      osoba, napewno ktoś cię zauważy. Tak było w moim przypadku, i teraz, i ja tak
      postepuję będąc pracodawcą.

      Napewno są osoby, które nie mają aż tyle szczęścia, mimo tych cech, ale to
      tylko kwestia czasu, gdy znajdą pracę. W tej chwili ( wystarczy przeczytać
      artykuł w GW w dodatku praca) liczą się "znajomości", ale te w pozytywnym
      znaczeniu tego słowa. Tylko w tym roku przyjąłem do pracy 18 osób, z czego
      tylko 2 z ogłoszenia, reszta została mi "polecona".

      Zaczynałem 3,5 roku temu jako sprzedawca magazynier, dziś jestem dyrektorem -
      wiem co mówię ;)

      Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie moich i KIKI adwersarzy.

      wojtek_bb

    • forward 05.05.03, 09:01
      Wojtku to co dla ciebie jest pozytwywne ( znajomości ) dla mnie jest negatywne
      ( znajomości ). Bo ja nie mam nikogo kto by mnie polecił, muszę szukać pracy
      zwykłymi kanałami i musiałem pogodzić się z tym że nikt nigdzie mnie nie
      zatrudni, i z kompletnnym wyautowaniem z rynnku pracy.
      Dlatego twoje wartościowanie jest śmieszne i głupie.



      Forward
    • Gość: wojtek_bb IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.05.03, 19:06
      "rzetelność, uczciwość, pracowitość"- głupie i śmieszne wartości które ja
      wyznaję - idiota ze mnie ! . Tak Forward, ciekawy jestem jakie Ty masz mądre i
      poważne wartości którymi kierujesz się w życiu. Wcale się nie dziwię, że nie
      możesz znaleźć roboty i jesteś "wyautowany".

      A moje "znajomości" ? Kolega ze średniej szkoły załapał się do pewnej firmy i
      polecił mnie jako sprzedawcę-magazyniera. Potem radziłem sobie już sam, aż do
      dziś.

      Pozdrawiam

      wojtek_bb
    • Gość: MM IP: 195.117.30.* 06.05.03, 20:06
      Gość portalu: wojtek_bb napisał(a):


      > A moje "znajomości" ? Kolega ze średniej szkoły załapał się do pewnej firmy i
      > polecił mnie jako sprzedawcę-magazyniera. Potem radziłem sobie już sam, aż do
      > dziś.

      No proszę, kolega ze szkoły doskonale wiedział, że będziesz "rzetelnym,
      pracowitym, sumiennym" magazynierem? Nie zmyślaj, że cię pracodawca zatrudnił
      za tę "rzetelność". Koledzy ze szkoły raczej nie mają okazji przekonać się jak
      ktoś pracuje na posadzie, a uczenie się to jednak trochę inna bajka. Zachwalał
      cię bo byłeś kumplem, pewnie fajnie było pogadać z tobą przy piwku, a nie
      dlatego że on wybrał ciebie jako "najrzetelniejszego" ze swoich znajomych.

      I tak samo ty teraz myslisz, że ktoś ci poleca kogoś, bo jest "sumienny i
      pracowity". Nie. Poleca ci kogoś, kto jest jego najbliższym znajomym, fajnym
      kumplem ale przecież nie powie ci, żebyś go zatrudnił za fajność, więc co ci
      mówi - że jest "rzetelny, sumienny, pracowity". I ty wierzysz, bo to łatwiejsze
      od spotykania się z tymi wszystkimi ludźmi którzy przyszliby z ogłoszenia. Nie
      masz porównania, więc nie wiesz czy ten bezrobotny nie byłby pracowitszy bo
      bardziej zależałoby mu na pracy. A kwalifikacje się nie liczą? Czy w ogóle
      sprawdzasz tych poleconych, czy oni naprawdę coś umieją czy zadowalasz się
      kumplowskim hasełkiem "on będzie dobry". I potem powtarzasz, że jest dobry bo
      nie możesz sobie nawet wyobrazić jak niepolecony mógłby być jeszcze lepszy...

      A wiesz co, u mnie w pracy czasami bierze się ludzi z ogłoszenia, choć
      większość jak wszędzie z polecenia. Oczywiście polecani są "pracowici, rzetelni
      sumienni" i co - okazuje się że wcale nie są leniwi czy nieuczciwi, są po
      prostu przeciętni, a ci z ogłoszenia biją ich na głowę. Wszyscy.
    • Gość: wojtek_bb IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.05.03, 23:45
      odsyłam do witryny "praca" w GW do artykułu o "znajomościach", a w
      szczególności o rozdzieleniu tych pozytywnych od negatywnych.

      Nie wiem, kim jesteś , ani czym się zajmujesz. Ja pracuję w handlu, w trudnej
      branży jaką jest budowlanka, zatrudniam 22 handlowców z których, nie ukrywam,
      dużą część wyciągnąłem z konkurencji, lub "z polecenia" - są najlepsi.
      Ludzie, którzy coś znaczą w branży, solidni, rzetelni, uczciwi i
      robią "sprzedaż" - nie szukają pracy, nie piszą CV, nie pojawiają się na
      rozmowach kwalifikacyjnych.

      Twój ton wypowiedzi jest lekcważący i złośliwy, widać ,że masz na tym punkcie
      jakieś doły.
      Owszem, z kolegą który polecił mnie na sprzedawcę magazyniera, chodziłem na
      piwko i spotykałem sie po pracy, z tym,że om do dziś biega jako handlowiec, a
      ja jestem jego dyrektorem. Wszystko osiagnąłem tylko swoją ciężką pracą.
      Za pierwsze 4 miesiące osiągnąłem 33 % wzrostu sprzedaży w regionie w stosunku
      do roku poprzedniego. Uwierz mi, że nie osiągnąłbym tego z
      kolesiami "znajomkami" od piwa, partaczmi itp. ( co insynuuje FAN). Ci ludzie
      to profesjonaliści.
      Nie wiem, też w jakiej branży Ty pracujesz, więc ciężko mi się ustosunkować, do
      ludzi "z ogłoszenia" w tym konkretnym przypadku. W mojej profesji,
      wdrożenie "zielonego" handlowca trwa min. 6-8 miesięcy, ale dopiero po 2 latach
      osiąga apogeum "przydatności" - koszty przeszkolenia i ewentualnycg "wtop" są
      przeogromne.

      Dlatego Panowie, trzeba wyważyć swoje sądy i zastanowić sie trochę nad słowami.

      pozdrawiam

      wojtek_bb
    • Gość: Fan IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.05.03, 23:37
      Drogi Wojtku, właśnie tak w Polsce jest że każdy poleca każdemu tylko pociotków
      powujków i dlatego tak to wsztstko wyglada. Interesy się nie kręcą, bo za
      wszystko odpowiadają pseudo managerowie przyjęci z tzw "polecenia znajomego". I
      tak będziemy brneli i grzęźli w tym syfie.
    • samotnamatka 04.05.03, 22:28
      dobrze zarabiam, nie miałam wyjscia, bałam się, ale skoro nie musiałam włożyć w
      ten biznes ani grosza to dlaczego nie spróbować, i weszłam.
      Zajmuję się preparatami leczniczymi i odżywkami. Mam z tego około 40% obrotu a
      do tego premie. To nie Amway ani Herbalaif lub aloes
      To pozwala mi zapewnić pełne utrzymanie dla mnie i dzieci.
      e-mail: samotnamatka@gazeta.pl
      jeśli ktoś jest w trudnej sytuacji i bardzo potrzebuje grosza
      to mogę nauczyć i pomóc, prosze do mnie napisać
    • krzyyy 05.05.03, 10:42
      mam znajomego który jest przedstawicielem firmy, sprzedają też preparaty
      lecznicze , zarabia super, i to całkiem uczciwie i prosto

      Ja myślę, że jak ktoś chce naprawdę zarobić i pracować to znajdzie pracę.
    • Gość: Jajo IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.05.03, 23:55
      Powiem tak nie raz trzeba wybrać pomiędzy dumą a egzystencją. Ja na razie
      jestem dumnuy,ale po 9 miesiącach bez pracy powoli toną i chwycę sie byle
      czego. Z drugiej strony nie warto jest studiować ponieważ pracę godną mgr
      dostaje sie tylko ale to tylko po znajomosci i nie ma znaczenia czy to zakład
      państwowy czy zachodnia firma. Podam może mój przykład. Jako inż elektryk
      proponowano mi robienie instalacji, ale do takiej fuchy fizycznej nie potrzeba
      studiów i 5 lat cięzkich mordęgi bo zawód elektromontera to zdobywa sie po
      zawodówce. Jak szef po zawodówce może mieć szacunek do studiów jak sam ich nie
      skończył. To tak jak lizanie lodów przez szybkę (inna mentalność).
    • lizaweczka 06.05.03, 02:20
      WEJDZCIE NA TE STRONE TAM SĄ INFORMACJE
      strony.wp.pl/wp/extraconsult/1.html
    • Gość: gearbox IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 16:00
      Gość portalu: Jajo napisał(a):

      > Powiem tak nie raz trzeba wybrać pomiędzy dumą a egzystencją. Ja na razie
      > jestem dumnuy,ale po 9 miesiącach bez pracy powoli toną i chwycę sie byle
      > czego. Z drugiej strony nie warto jest studiować ponieważ pracę godną mgr
      > dostaje sie tylko ale to tylko po znajomosci i nie ma znaczenia czy to zakład
      > państwowy czy zachodnia firma. Podam może mój przykład. Jako inż elektryk
      > proponowano mi robienie instalacji, ale do takiej fuchy fizycznej nie
      potrzeba
      >
      > studiów i 5 lat cięzkich mordęgi bo zawód elektromontera to zdobywa sie po
      > zawodówce. Jak szef po zawodówce może mieć szacunek do studiów jak sam ich
      nie
      > skończył. To tak jak lizanie lodów przez szybkę (inna mentalność).

      Oczywiście te znajomości i układy to jest problem. Ale nie przesadzajmy. Ani
      ja, ani moja żona (która wczoraj dostała nową pracę) nie korzystaliśmy nigdy z
      żadnych znajomości, a wyłącznie z ogólnie dostępnych ogłoszeń (głównie GW). Za
      każdym razem chwilę to trwało, ale zawsze znajdowaliśmy coś przyzwoitego. I to
      dzięki wykształceniu i doświadczeniu, żeby odnieść się do innej sprawy
      poruszonej powyżej. Studia się jednak opłacają, i to bardzo.

      Pozdro,
    • Gość: gearbox IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 15:56
      samotnamatka napisała:

      > dobrze zarabiam, nie miałam wyjscia, bałam się, ale skoro nie musiałam włożyć
      w
      >
      > ten biznes ani grosza to dlaczego nie spróbować, i weszłam.
      > Zajmuję się preparatami leczniczymi i odżywkami. Mam z tego około 40% obrotu
      a
      > do tego premie. To nie Amway ani Herbalaif lub aloes
      > To pozwala mi zapewnić pełne utrzymanie dla mnie i dzieci.
      > e-mail: samotnamatka@gazeta.pl
      > jeśli ktoś jest w trudnej sytuacji i bardzo potrzebuje grosza
      > to mogę nauczyć i pomóc, prosze do mnie napisać

      Matko samotna, tak z potrzeby serca chcesz pomóc ludziom w trudnej sytuacji,
      czy może jak we wszystkich dystrybucjach bezpośrednich masz procent od
      sprzedaży wprowadzonych przez Ciebie osób? I to nie jest Amway, Herbalife ani
      nawet aloes? A co to jest, jeśli można wiedzieć? Może Aloesway albo Amlife?
    • losiu4 08.05.03, 10:24
      Gość portalu: gearbox napisał(a):

      > Matko samotna, tak z potrzeby serca chcesz pomóc ludziom w trudnej sytuacji,
      > czy może jak we wszystkich dystrybucjach bezpośrednich masz procent od
      > sprzedaży wprowadzonych przez Ciebie osób? I to nie jest Amway, Herbalife ani
      > nawet aloes? A co to jest, jeśli można wiedzieć? Może Aloesway albo Amlife?

      z tego co samotnamatka pisala w innym watku, to firma nazywa sie STARLIFE. I podejrzewam ze poza nazwa i ew.
      asortymentem towaru nie rozni sie wiele od AMWAYa... no coz, kto lubi, niech tak pracuje, co mnie do tego

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: Lucky IP: *.acn.waw.pl 06.05.03, 13:16
      Wiesz ci Kika! Gadasz głupoty aż się nie chce czytać! Mnóstwo ofert pracy w
      zawodzie, setki wysłanych aplikacji i co? Nic! Postanowiłem pójść do
      jakiejkolwiek pracy, nawet fizycznej. I co? I nic.
      Przykładowa rozmowa:
      "Gdzie Pan pracował?
      W biurze jako menedżer.
      To niech mi Pan głowy nie zawraca i idzie do Biura. Ja potrzebuję ludzi do
      pracy."
      Tak to wygląda. Nawet w handlu pytają czy pracowałem w sklepie a jak odpowiedź
      brzmi nie to sorry ale potrzebują z praktyką a w ogóle skończyłem 35 lat i to
      mnie kładzie całkowicie.
      Dalej twierdzisz że PRACA LEŻY NA ULICY??????
    • losiu4 07.05.03, 14:34
      Gość portalu: Lucky napisał(a):

      > Przykładowa rozmowa:
      > "Gdzie Pan pracował?
      > W biurze jako menedżer.
      > To niech mi Pan głowy nie zawraca i idzie do Biura. Ja potrzebuję ludzi do
      > pracy."

      wiesz, zastanowilo mnie skad u tego pracodawcy takie podejscie: menedzer do roboty sie nie nadaje... nie bierz tego
      do siebie, bo nie o to mi chodzilo by Ci cos wytykac, ale przytoczony przez Ciebie dialog uswiadomil mi, ze ja rowniez
      spotykalem sie z takim podejsciem do ludzi pracujacych w biurach. Po prostu przykleila sie do nich latka nierobow, a
      czemu - nie wiem

      Pozdrawiam

      Losiu

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.