Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie

    20.02.07, 13:45
    Panuje pogląd, że w Warszawie dużo się zarabia - nie zawsze jest to prawdą.
    Ostatnio moja siostra była na rozmowie w sprawie pracy. Praca w biurze
    projektowym jako projektant. To nie miała być jej pierwsza praca ma już
    kilkuletnie doświadczenie jako projektant. I jaką pensję jej zaproponowali ?
    1000 zł netto !!!! (słownie tysiąc złotych !!!) w Warszawie !!!! ponoć
    później może trochę więcej.... Oczywiście zrezygnowała z tej propozycji.
    Niestety jak pokazuje praktyka ludzie w Warszawie też pracują za 1000 zł.
    Może ktoś ma jakieś informacje o zarobkach w Warszawie ?
    Edytor zaawansowany
    • Gość: kobitka IP: 82.160.121.* 20.02.07, 13:48
      Niestety, mam podobne doświadczenia. Wysokie pensje w Warszawie skończyły się.
      No chyba, że jesteś wziętym specjalistą o którego bardzo trudno np. operator
      koparki: 5000zł:))
    • Gość: Mario IP: *.centertel.pl 24.02.07, 00:46
      Chyba nie do końca masz racje. Nie jestem wzietym specjalista, pracuje w takiej
      sobie firmie, zarabiam 13 000 brutto. To niezle i jestem pewien ze na stanowisku
      ktore zajmuje wiecej nie zarobie gdzie indziej. Poprzednio pracowalem w Krakowie
      na dokladnie tym samym stolku za 3 razy mniej. Wiec chyba nadal sie oplaci.
      Asystentki szefow dzialow zarabiaja ok 3-4tys PLN. Poza Warszawą to raczej nie
      mozliwe. A są firmy placace jeszcze lepiej za, w sumie, to samo.
    • Gość: FC IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.02.07, 08:12
      zeby zarabiac 3 razy mniej to musiales sie niezle dac w konia zrobic. Srednio
      zarobki w Krakowie sa o 11-15% nizsze.
    • kszynka 24.02.07, 08:19
      zarobki nie zależą od pochodzenia geograficznego ale do firmy do której
      trafiasz i tyle

      --
      wakacje 2006
      bardzo prosty katalog stron
    • dobrasekta 24.02.07, 12:02
      ..jest w Warszawie po prostu więcej = większa szansa na znalezienie wlasnie tej.

      Więc chyba jednak zależy to od położenia geograficznego :)

      ---------------
      www.moherfucker.com i tyle
    • Gość: dyrektor handlowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 15:41
      nie pracuje w firmie w zadnym z tych miast,ale i tak zarabiam 9tys netto (wy
      jako specjalisci piszecie ze macie ponad 10tys...hmmm), moze to malo dla was,
      ale jakbym mial wybrac miasto "do zasiedlenia" to Poznan albo Wroclaw i tyle
      mam do powiedzenia. tak po prostu. o gustach sie nie dyskutuje
    • Gość: M ario IP: *.centertel.pl 24.02.07, 16:43
      Tu chodzi o zarobki niespecjalistow. Czytaj uwaznie i ze zrozumieniem. Dla
      specjalisty 10tys to pikus, a w Wawce tacy dostaja min 20tys PLN. Ot i co.
    • przybylskip 24.02.07, 19:07
      A ja pracuję w Sosnowcu, bo muszę. Pewnie nawet nie wiecie, gdzie to jest. I
      też jestem specjalistą z wyższym wykształceniem, tyle że nie wziętym. I
      zarabiam 1695zł BRUTTO, bo to niestety służba zdrowia. Więc skończcie fanzolić,
      co jest lepsze - zarabiać 9 tys. we Wrocławiu, czy 13 tys., bo się wam chyba w
      głowach poprzewracało!
    • Gość: krisMED IP: *.centertel.pl 24.02.07, 23:35
      Nikt nikogo nie zmusza do pracy w Sosnowcu, choc to mile miasto na slasku(albo
      zaglebiu, ale dla 95% Polski to nie ma znaczenia). Wspolczyje lekarzom ze malo
      zarabiaja - sam bylem wiec wiem - ale jestem przeciwny podwyzkom z budzetu dla
      wszystkich lekarzy. Wielu jest kiepskich i nie zasluguja nawet na to co dostaja.
      I jest roznica zarabiac 9tys, a 13tys albo i wiecej wiec jest o czym rozmawiac.
      Nikomu sie nie poprzekrecalo w glowach, to normalne dazyc do poprawy swego bytu,
      dlatego odszedlem z budzetowki i mam to co mam i jestem zadowolony teraz.
    • absurdello 24.02.07, 23:52
      Ja też jestem specjalistą, 15 lat stażu zawodowego (elektronik, inżynier) i
      jak na razie ugrałem ok. 2100 na rękę w Wa-wie :(

    • Gość: obserwator rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 08:39
      Skonczylo sie Eldorado w Warszawie.
      Przyjezdzali do pracy, przyjezdzali, ale powoli... przestaja przyjezdzac.
      Od jakiegos czasu (od sierpnia 2006!) 99% poczatkujacych w Wwie (do 5lat pracy)
      nie stac na mieszkania (czytaj:bank nie chce udzialac im kredytu-niska zdolnosc
      kredytowa,bo ceny mieszkan sa wyjatkowo wysokie).
      Dla mlodej osoby priorytetem jest kupno wlasnego kąta. By wreszcie uwolnic sie
      od upierdliwych wynajmujacych,badz innych ukladow(np mieszkania z rodzina).
      Jest to zle dla Warszawy-konczy sie tania sila robocza, jak i dla naplywowych-
      brak szans na kredyt a w konsekwencji-osiedlenie sie w Warszawie (podkreslam-od
      konca 2006).
      Ba,to nawet nie konczy sie tania sila robocza,ale nawet srednio
      zarabiajaca.Dlaczego? Dlatego,ze zadnego pracodawcy nie byloby stac na
      skorelowanie placy pracownikow proporcjonalnie do wzrostu cen nieruchomosci.
      Nikt nagle nie dostal podwyzki 25% co miesiac,a wlasnie w takim tempie rosly
      ceny nieruchomosci. Wiec pracodawcy nawet gdyby chcieli nie sa w stanie dac
      takich podwyzek wszystkim (nawet firmy bogate).
      Wniosek? Jesli startowac w Warszawie (podkreslam od konca 2006 lub poczatku
      2007, jak kto woli) to juz lepiej startowac na zachodzie! Mowie to szczerze bez
      urazy dla nikogo.
      Lepiej wybrac kraje zachodnie niz Warszawe. Tam duzo szybciej sie odlozy
      pieniadze na mieszkanie. (podwojny plus,bo jest gotowka a nie kredyt, no i 2gi
      plus-ma sie te pieniadze 4x szybciej niz w Warszawie).
      Na marginesie o kredytach na mieszkanko w Warszawie,przy takich kwotach
      ubezpieczenie kredytu to znaczny udzial w kosztach,a takze ubezpieczenie
      mieszkania o takiej wartosci to znaczny wydatek-to sa po prostu dla wielu zbyt
      wysokie koszty.
      Niestety pracodawcy beda teraz szukac coraz wiecej pracownikow,bo coraz mniej
      zacznie ich przyjezdzac do Warszawy.Co za tym idzie,place wzrosna jeszcze.Ale
      niestety nie wzrosna o tyle punktow procentowych co zdrozaly nieruchomosci.
      Niestety dla pracodawcy i pracownika. I to jest teraz ogromny problem
      Warszawy,bo w skali europejskiej to ewenement,by w kraju o tak niskich
      zarobkach (nawet Warszawie) byly takie ceny mieszkan. Wszystko przez ceny
      spekulacyjne i kapital obcy. Duzo nieruchomosci wykupil zachod.
      Warszawa ma teraz ciezki orzech do zgryzienia.
      Oczywiscie jeszcze nie jest to tak widoczne,ale powoli tak bedzie,ze fala
      naplywowych bedzie spadac,juz spada.
      Naprawde to miasto powoli bedzie sie zapuszczac w droge bez wyjscia.
      Jest to szansa dla Gdanska,Wroclawia,Krakowa,Poznania a nawet Lodzi.
      Jednak - jesli mam doradzac - albo wyjechac na zachod,albo zaczynac w ww
      miastach. Dlaczego? Plusy zagranicy znacie. Plusy tych miast?
      Ogromny plus. W tych miastach szybciej dostaniecie kredyt mieszkaniowy.
      Bo w Wwie czekajac kilka lat na zdolnosc kredytowa tracicie podwojnie!Bo 1-
      czekacie 2 mieszkania wciaz beda drozej(wolniej ale beda) i nawet 3-koszty
      wynajmu bardzo wysokie.
      W ww miastach mozecie sobie pracowac i juz mieszkac w swoim. Jest to ogromny
      plus-szybciej przyblizacie sie do pelnego prawa wlasnosci(splata kredytu) i nie
      ponosicie kosztu wynajmu. Reszty juz nie musze tlumaczyc...
      Oczywiscie spodziewam sie glosow sprzeciwu, coz konflikt interesow...
      Warszawa zawsze bedzie (chocby sztucznie) zawyzac zarobki u siebie i zanizac
      ceny mieszknan, wszystkim tam zalezy na NAPLYWOWEJ sile roboczej...
      Coz kto madry niech sam wszystko sobie przeliczy nim porwie sie z motyka na
      slonce (na wyjazd do wwy od poczatkow 2007).
      Zobaczycie co sie bedzie dziac w przyszlosci w Warszawie-kto rozumie,ten wie o
      czym mowie.
      Z serca doradzam te ww miasta lub najbardziej zagranice jechac sobie na pare
      lat.

      P.S. Sila robocza - czytaj obiektywnie,a nie negatywnie. Chodzi mi tu o kazdy
      zawod,kazda grupe spoleczna, jest to po prostu uproszczone usrednione pojecie
      ludzi nie zwiazanych rdzennie z Wwa i przyjezdzajacych do niej do pracy I
      CHCACYCH SIE OSIEDLIC-to wazne,bo nie mialem w wypowiedzi na mysli,tych co sa
      np z Zyrardowa i mieszkaja w nim,a w Wwie pracuja. Ich to nie dotyczy. Chodzi
      tylko o tych co chca pracy i osiedlenia.

      Pozdrawiam i zycze rozwagi.
    • junk92508 25.02.07, 13:39

      O ile nie ma się wysoko płatnej posady w W-wie to przyjazd tutaj nie ma sensu.

      Sam gdybym nie miał gdzie mieszkać lub mniej zarabiał to bym uciekł.

      Zachód lub południe Polski jest dużo lepszym wyborem. Na Zachodzie dużo więcej
      płacą. Na południu za cene domu 30km od W-wy mam dom 15km od centrum.
      nie mowiąc o tym że bliżej na narty ...

      No i że na Południe od W-wy (Kraków, Wrocław, Łodź) są teraz najciekawsze
      inwestycje ...
    • allerune 25.02.07, 14:02
      mylisz się niestety co do Wrocławia, tutaj sytuacja mieszkaniowa jest jeszcze
      gorsza niż w Warszawie, bo średnio mieszkania są tańsze 10-20%, pensje niższe o
      25%, też o kredyt trudno
    • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 25.02.07, 16:42
      to było jakby oczywiste od dawna. To jest mechanizm wyczerpania potencjału
      rozwojowego. Tylko państwa stawiające na policentryczność rozwijają się
      dynamicznie. Niestety Polska wciąż tkwi w modelu "Warszawocentrycznym".
    • Gość: LEPSZY obserwator IP: *.ptim.net.pl 25.02.07, 17:20
      Nie będą mieszkać na Bemowie, to będą w Pruszkowie, Grodzisku, Legionowie. Tam
      ceny są dużo niższe, a dojazd bardzo dobry.
    • Gość: Młody specjalista IP: 212.160.156.* 25.02.07, 09:22
      Jedna osoba żali się, że zarabia nędznie w służbie zdrowia. Osobiście uważam to
      za wielki problem w ogólności. Ale to sprawa na posiedzenie sejmu a nie forum
      internetowe. Skoro jest (Pan) tak dobry (lub przynajmniej średnio-dobry), to
      można zarabiać 20 000 wybierając zagraniczną klinikę. W kraju również da się
      pracować za nieco mniej (ale wciąż pewnie 10 razy tyle) w sektorze prywatnym.
      Więcej mobilności! Z takim podejściem homo sovieticusów będziecie męczyć się do
      us... śmierci. Państwo nic Wam nie zapewni (to samo dot. pana inzyniera).

      A bardziej ogólnie: nie ma co debatować o uśrednionych płacach. Ktoś tu słusznie
      zauważył, że to zależy od pracodawcy a nie położenia geograficznego. Oczywiście
      w W-wie są zdecydowanie większe szanse, żeby pracować na wysoko-specjalistycznym
      stanowisku w oddziale zagranicznej firmy (po prostu jest ich więcej, jeśli
      chodzi o ilość bezwzględną) i wtedy możemy mówić o przekroczeniu poziomu 10 000
      netto. Ale równie dobrze można tyle dostać np. we Wrocławiu. Nie ma co się
      licytować, że ktoś ma 9 czy 13 tyś.

      Nie rozumiem też tendencji uśredniania. Ciągle tylko "średnio tyle" czy "średnio
      więcej". Ja nie jestem "średnio" i zarobię tyle, ile rzeczywiście warta jest
      moja praca.
    • Gość: mariusz IP: 82.139.157.* 25.02.07, 13:21
      żaden z tych co zarabiają powyżej 5tyś ,właściwie nie podał gdzie i co on
      właściwie robi :)
      Oczywiście, z tego powodu padają tu ostre podejrzenia co do źródła dochodu .
    • Gość: tajemniczydonpedro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 19:01
      firma - jedna z tych, co to ma kasę na reklamy nawet w telewizji bublicznej.
    • milet_z_sedesu 26.02.07, 08:58
      Wnioskując z poziomu postów, w Polsce zarabia sie minimum 10.000 zł brutto juz
      po roku pracy. A gdzie podziała się reszta?
    • Gość: ryża małpa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 10:31
      Reszta się wstydzi i siedzi cicho bo im głupio.
    • Gość: Pretorian IP: *.chello.pl 14.03.07, 23:09
      Nie wiem czy sie wstydzą, czy z powodów oczywistych nie stać "reszty" na
      opłacenie abonamentu za net i nie mają możliwości zapoznania sie z Waszymi
      wypowiedziami. Tych których stać na niewiele niestety jest w tym kraju zbyt
      wielu, a wstydzić za ten stan rzeczy powinien sie nasz "rząd"..... były, obecny
      i jak historia uczy pewno kolejny.
      PS. prowadzę własną firmę... temat mnie nie dotyczy.
      Pozdrawiam
    • Gość: vinogradoff IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.07, 21:48
      zupelny przypadek,ze ktos komus placi wiecej a gdzie indziej mniej za taka sama
      prace i tak na dobra sprawe nikt nie wie od czego to zalezy ( dotyczy to tzw.
      specjalistow ). Zdarza sie, ze pracodawca moze miec bardzo dobrego pracownika za
      bardzo male pieniadze i niewiele wartego za duze pieniadze. Zalezy to od miliona
      czynnikow.
    • Gość: ms IP: *.mofnet.gov.pl 26.02.07, 12:12
      A kto jest spejalista ? Albo może kto nie jest specjalistą ?
    • Gość: wawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 13:20
      Powiem Ci szczerze ze może Ci się udało to się ciesz , ale piszesz z całą ta
      poznanska pychą niczym nieuzasadnioną, bo dziś Poznan jest w tye dużych miast a
      miastem, które się dziś liczy to jest Wrocław. We Wrocku nie ma dnia zeby jakaś
      wielka firma nie inwestowała ze swiatowej plajady firm. a w tym poznaniu jakies
      10 lat temu zainwestował Volksvagen i do tej pory pozniacy zyją w jakims snie.
      Banki, firmy przenoaszą się z Poznnia do Wrocławia( symbol poznania WBK juz
      dawno jest we Wrocku. HP, VOLVO, 3M, LG, SIEMENS, ELECTROLUX, A za parę
      miesięcy ma się przenieśc do Wrocka centrum SWISS BANKU ZA sZWAJCARII. i co Tyn
      na to ? a co Poznan na to? o urodzie i klimacie miasta nie wspomnę.
      przykro to pisać , bo sam jestem z Poznania- co my mamy za władze w tym
      miescie!!!!!!!! no i srednio 1200 zl netto podczas gdy we Wrocku 1700 netto!
    • Gość: tomek IP: *.spokonet.com 05.05.07, 19:12
      Pytanie do wawa:

      co masz na myśli pisząc SWISS BANK ?
      O który dokładnie bank chodzi ?
    • zarembski 25.02.07, 10:55
      W Warszawie rzeczywiście więcej ludzie zarabiają, ale życie jest o wiele
      droższe, niż wyższe płace. I kółko się zamyka.

      Fotografia
      --
      Forum o warszawskich developerach:
      Developerzy forum
      Katalog seo
    • Gość: alena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 17:33
      I tu się z tobą zgodze .Ja mieszkam w Sosnowcu i tu średnie zarobki to od 600
      do 1500 i więcej się nie zarobi -nawet jako specjalista
    • Gość: najaskiernie99 IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 25.02.07, 08:51
      aaaaaaaaaaaaaaaaa... litosci ... popracujcie - pogadamy - widac, ze nie macie
      pojecia nt. pplac w duzych miastach - proponuje do poduszki raport za 2006 nt.
      srednich plac w Polsce.......

      Paaaaaaaa
    • Gość: specjalista IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 14:20
      bajki opowiadasz
    • milet_z_sedesu 26.02.07, 09:00
      a nie jestes czasem przedstawicielem handlowym w branzy FMCG za 2000 zł i
      własna działalność?
    • Gość: emigrant IP: *.server.ntli.net 25.02.07, 15:40
      niestety nie masz racji. Pracowalem kilka lat w banku w Polsce zwanym Zielona Biedronka (byli i obecni pracownicy wiedza , o ktorym mowie) i tam byl podzial widelek plac w zaleznosci od stanowiska i polozenia geograficznego. Podane byly widelki, ze na stanowisku "X" mozna zarabiac od - do. Podzial byl taki: Warszawa - oczywiscie najwiecej, grupa druga: Krakow, Wroclaw, Poznan, Trojmiasto (chyba jeszcze cos - nie pamietam, i grupa trzecia: reszta Polski.
      Porownanie plac jest mniej wiecej takie, ze na moim stanowisku (mieszkalem w tej 3. grupie) gorne widelki byly najnizszymi widelkami warszawskimi.
      I z tego co wiem inne firmy stosuja podobny podzial.
    • Gość: Mario IP: *.centertel.pl 24.02.07, 13:36
      Ilu Twoich przeciętnych znajomych, niespecjalistów zarabia ponad 10tysPLN w
      Krakowie?
    • Gość: damian IP: *.sotn.cable.ntl.com 25.02.07, 22:07
      hahaha byla propaganda jest nowa nazwa statystyka!!!!
      moj sasiad bije zone 2 razy dziennie ja swojej nie bije w ogole , jako
      mieszkaniec dwurodzinnego domku STATYSTYCZNIE BIJE ZONE RAZ DZIENNIE!!!
      jakies pytania?????
      -nie?!?!?!?

      dziekuje
    • Gość: Le.O.N. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 08:23
      Szukajac pracy w Krakowie i W-wie dostalem sporo ofert i tu i tu. Ogolna moja
      obserwacja jest taka, ze na moich stanowiskach w Krakowie nie moglem sie zblizyc
      do 10tys. A w W-wie nie dostalem zadnej oferty ponizej 10k.

      Pzdr.Le.O.N.
    • koljax 26.02.07, 08:26
      Gość portalu: FC napisał(a):

      > zeby zarabiac 3 razy mniej to musiales sie niezle dac w konia zrobic. Srednio
      > zarobki w Krakowie sa o 11-15% nizsze.

      ...chyba w porownaniu z Wroclawiem lub Katowicami, bo na pewno nie w
      porownaniu z Warszawką !!!
    • Gość: poznań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:44
      dzial finansowy firmy-analizy (wiecej nie powiem). dla mnie to lepiej ze ludzie
      jada do wwy,bo mniej chetnych jest w poznaniu i dzieki temu place u nas
      rosna,mysle ze poszedlbym do szefa i powiedzial,jade do Anglii i dalby mi
      wiecej z 2tys net,ale nie jestem taki pazerny, dycha mi wystarczy
      juz,tymbardziej ze juz sobie bede kupowal mieszkanie w nowobudowanym
      apartamentowcu,a nie w jakims syfie jak u was w wwie(znam wwe-mam rodzine).
      Wiem,ze u was, mieszkanie w bloku z lat 70tych,65m2,malawe 3pokoje, kosztuje
      800 000!(to juz dom lepiej budowac pod wwa),ale.... ja tu w poznaniu za
      mieszkanie 65m2 w apartamentowcu, 9 pietro,piekne tereny-widok na miasto,garaz
      w piwnicy itp itd(czyli wszystko czego nie ma w bloku starym) zaplace 500 000!!!
      wiec w wwie za stare(brud i smrod) zaplace 800tys, a w poznaniu za
      apartamentowiec swiezutki i nowiutki zaplace 500tys! i az chce sie zyc! w zyciu
      do wwy bym nie pojechal. no co? jak pytacie czy warto,ja mowie ze nie warto.
      w wwie jest wiecej central ale i wiecej absolwentow i ludzi naplywowych wiec
      place musza byc rynkowe i nie beda to kokosy
      w poznaniu jest tak naprawde jedna super uczelnia ekonomiczna i jak juz sie
      czlowiek do centrali dostanie to oj... kasa jest.
      a i dodam,ze wielu dyrektorow,czlonkow zarzadow instytucji finansowych w wwie w
      centrlach konczylo wlasnie uczelnie w Poznaniu i czesto tu zaczynalo tez w
      firmach niefinansowych ale np fmcg jako asystenci,specjalisci,kierownicy
      sprzedazy,wicedyr,dyr ds sprzedazy,a potem do WWY ewentualnie jak tu juz pewien
      pulap sie wyczerpal (z reguly to juz kwoty powyzej 50tys) i tam na dyr badz
      inne wysokie stanowiska,bo place sa np 80tys. ale... przy takich kwotach to juz
      liczy sie komfort zycia,a nie ciagly ped za kasa.
      ja bym sie nie przeniosl w zyciu. nie potrzebuje,aczkolwiek wwa calkiem mi sie
      podoba,ale wole poznan.
      pozdrowienia
    • Gość: pyry IP: *.chello.pl 24.02.07, 12:28
      a ty masz jakiś kompleks widzę, i to czym dłuższe zdania tym bardziej dzieciątko
      zakompleksione, i nie wyjeżdżaj tu z tą swoja śmieszną dyszką i mieszkaniu na
      wsi ziemniaczku
    • Gość: pyrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 12:35
      w centrum miasta nie sprzedaje sie kwiatow i sznurowek do butow ;) hehe
    • Gość: nie moge... heh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 12:47
      to nie wiekszy niz wy ludzie ze wschodu, moze my pyry, ale wy cwaniaki. moze my
      mamy kompleks wwy, ale wy macie kompleks cwaniactwa i chamstwa-bo tak o was w
      calej polsce mowia
      ja kompleksow nie mam i ciesze sie ze mieszkam w poznaniu a nie wwie-tym
      syfie,gdzie pelno roznych typkow ze wschodu,u nas nie ma czegos takiego na
      ulicach i nie jest tak "wschodnio" jak u was. masz kompleks wschodu.
      wolelibyscie by wwa lezala blizej zachodniej granicy. niestety to niemozliwe.
      poza tym mamy stylowe CH Stary Browar(UNIKATOWE W SKALI EUROPEJSKIEJ) - a u was
      tylko te szklano metalowe centra blue city,zlote tarasy,arkadia itp,bylem,
      widzialem, nie chce, nie mam kompleksu,wole styl i klase a nie syf i brud,
      a wlasnie-te wasze stare Ikarusy i tramwaje-az zal wsiadac,wstyd i to
      stolica...? u nas takiego taboru nie ma juz od 10lat. co wy macie?metro?
      kabaty - do marymontu, z czego czesc wagonow tez pamieta czasy lat 90tych!
      ostatnio bylem i jechalem,stacje metra tez juz jakies stare i brudne...taki
      syfek lekki.
      macie jakis kompleks swego EGO,ze stolica to nie wiem co, troche wiecej ludzi
      mieszka i troche wieksze miasto w powierzchni(choc wcale nie tak bardzo
      wieksze,bo wwa jest duza dzieki PRZYLEGLYM WSIOM i MIASTECZKOM)
    • Gość: bartekGDA IP: *.chello.pl 24.02.07, 14:41
      poznan wawa wszyscy macie jakies komplexy jedni takie drudzy inne:P w 3miescie
      nie martwimy sie tak o siano bo ono jest i juz:) potrafimy sie bawic cieszyc
      zyciem i mamy wy..e na chamska brudna stolice:P przetrfalismy ponad 1000 lat
      przetrfamy kolejne:) a jesli w wawie jest tak cudownie to powiedzcie mi czemu
      jezdzice do nas na wakacje co?? hahaha
    • Gość: bartekGDA IP: *.chello.pl 24.02.07, 14:48
      ps poznan jest spoko tyle ze za bardzo liczycie sie z pieniedzmi moim zdaniem
      jestescie chorobliwie oszczedni ale miasto napewno lepsze niz stolica:P
    • Gość: hx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 14:51
      nie jeździmy bo morze w PL to nie morze ...

      > przetrfalismy ponad 1000 lat

      heheh, ale ortografia u was nie 'przetrfała' długo :)
    • Gość: poznaniak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 13:19
      Powiem Ci szczerze ze może Ci się udało to się ciesz , ale piszesz z całą ta
      poznanska pychą niczym nieuzasadnioną, bo dziś Poznan jest w tye dużych miast a
      miastem, które się dziś liczy to jest Wrocław. We Wrocku nie ma dnia zeby jakaś
      wielka firma nie inwestowała ze swiatowej plajady firm. a w tym poznaniu jakies
      10 lat temu zainwestował Volksvagen i do tej pory pozniacy zyją w jakims snie.
      Banki, firmy przenoaszą się z Poznnia do Wrocławia( symbol poznania WBK juz
      dawno jest we Wrocku. HP, VOLVO, 3M, LG, SIEMENS, ELECTROLUX, A za parę
      miesięcy ma się przenieśc do Wrocka centrum SWISS BANKU ZA sZWAJCARII. i co Tyn
      na to ? a co Poznan na to? o urodzie i klimacie miasta nie wspomnę.
      przykro to pisać , bo sam jestem z Poznania- co my mamy za władze w tym
      miescie!!!!!!!! no i srednio 1200 zl netto podczas gdy we Wrocku 1700 netto!
    • Gość: wawa IP: 212.160.172.* 13.03.07, 11:17
      od pokoleń wyjeżdża się na wakacje na wieś
    • Gość: Tomek IP: *.jmdi.pl 25.02.07, 12:13
      Do gościa "nie moge... heh" g.... (gucio) nas Warszawiaków obchodzi co prostacy
      z Poznania myślą o Warszawie. Pozdrawiam Kulturalnych Poznaniaków może się
      wypowiedzą i odetną od pieniaczy z Poznania.
    • Gość: Moni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 22:09
      Typowe: Poznań kontra Warszawa. Właśnie pokazałeś swoją klasę.....Każde miasto
      ma wady i zalety!
    • lmblmb 26.02.07, 21:33
      Gość portalu: nie moge... heh napisał(a):

      > to nie wiekszy niz wy ludzie ze wschodu

      I to mówi człowiek bez kompleksów... Moim zdaniem troll jakiś i tyle.

      --
      LMB
      Motto Polaków: "Marudzę, więc jestem".
    • Gość: Warszawiak IP: 212.160.172.* 13.03.07, 11:16
      jeśli metro jest w wawie brudne... to ty może byłem, ale pod tym wiaduktem
      kolejowym w poznaniu, co to zaraz od stacji w stylu kurnik wjeżdża pod jezdnię;
      nie masz pojęcia o warszawie Stare Miasto + Nowe Miasto (ale to tylko nazwa
      nowe) sa razem dużo większe niż stara część w Poznaniu; oprócz szkła jest
      jeszcze Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, Łazienki, Pola Mokotowski, Zielone
      Bielany, Park Skaryszewski, Kaskada, Park Szczęśliwicki, Mariensztat, Zielone
      Powiśle, Wilanów, Powsin, Zielony prawy brzeg Wisły, Zamek Ujazdowski i
      Agrykola; ponad 30 kin, 20-kilka teatrów i wiele, wiele innych atrakcji; bo w
      tak duzym miescie jest przestrzeń na różnorodność, od historii po nowoczesność,
      poza tym czapka z głowy prostaku, bo to najbardziej bohaterskie miasto świata,
      jeśli choć trochę znasz historię to znajdź drugie, które tak często przez
      stulecia walczyło o wolności i niepodległość; może o tym wszystkim nie wiesz,
      bo jesteś typowym klientem stadionu dziesięciolecia, który tyle widzi z
      Warszawy ile jest na wystawie w tych szczękach i z okna pociągu
    • Gość: Bbb IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 12:55
      No popatrz a więc teraz jak ktoś mieszkaw bloku to dla podniesienia własnego samopoczucia nazywa to apartamentowcem.
      Co nie zmienia faktu, że nadal mieszka się w bloku.
    • Gość: budowlaniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 13:41
      ...chyba mieszkasz w domu jednorodzinnym na wsi...
      apartamentowiec ma apartamenty
      blok ma mieszkania
      a twoj dom ma IZBY... ;)
      milego dnia
    • jamtoja 24.02.07, 14:47
      wszystko ok, tylko znajdź mi jakiś blok w wawie nowy , przynajmniej w centrum
      którego nie nazywaja "apartamentowiec", nie wiem, moze ja sie nie znam, ale
      "apartament" 45 m2 to dla mnie jest tym samym czym blok.... (co nie zmienia
      faktu ze nowe sa znacznie lepsze od starych :-) )
    • Gość: hx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 15:00
      > wszystko ok, tylko znajdź mi jakiś blok w wawie nowy , przynajmniej w centrum
      > którego nie nazywaja "apartamentowiec", nie wiem, moze ja sie nie znam, ale
      > "apartament" 45 m2 to dla mnie jest tym samym czym blok.... (co nie zmienia
      > faktu ze nowe sa znacznie lepsze od starych :-) )

      Zgadzam się. 'Apartament' to z definicji luksusowe mieszkanie. I teraz dzięki
      cudownej mocy sprawczej marketingu wszystkie mieszkania stały się luksusowe :)

      Dla mnie coś poniżej 150 m2 'apartamentem' nie jest.
    • Gość: galmiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 12:13
      apartament
      1. «luksusowo urządzone, wielopokojowe mieszkanie lub podobne pomieszczenie w
      hotelu»
      2. «reprezentacyjne i prywatne wnętrze pałacowe»
      • apartamentowy
    • Gość: MI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 22:12
      Pomyliliście fora.
    • Gość: lidka IP: *.aster.pl 25.02.07, 15:55
      Wystarczy porównać klatki schodowe i nie ma wątpliwośći, który blok jest
      blokiema, a który apartmentowcem!!!!!!!!!!!!!! Nie chcesz chyba powiedzieć, że
      nawet 45 m w czyściutkim bloku z kamieniem bądż drewnem na korytarzch,z
      recepcją i ochroną - nie różni się od bloków z wiecznie zepsutymi windami,
      zapapranymi klatkami schodowymi i wymazanymi ścianami...????
    • Gość: Art IP: *.spray.net.pl 25.02.07, 21:25
      Ja również nie odróżniam, a chętnie się dowiem .....
      Śmiać mi się jak ktoś kto mieszka w 50 m2 i mówi hucznie, tu mam hall, tu living
      room albo salon, tam sypialnia, tam znowu kuchnia z jadalnią, a tam pokój
      kąpielowy....
      A jam mieszkam w 40m2 i mam mały pokój, "duży" tylko dlatego że większy od
      poprzedniego nie ze względu na metraż :-) , jest też przedpokój i łazienka...
      i tak kombinuję czym się ten apartamentowiec różni od bloku.....

      Pozdrawiam
    • Gość: Szybki Lopez IP: *.bulldogdsl.com 24.02.07, 17:38
      10 tys? to juz lepiej chyba wyjechac...
    • Gość: asia IP: *.aster.pl 24.02.07, 15:54
    • Gość: Tomek IP: *.jmdi.pl 25.02.07, 12:08
      Do gościa o pseudo "poznań", odwal sie od Warszawy. Niczym sie nie różnisz od
      pieniaczy warszawiaków, sam jestes pieniacz, a w ogóle co to za głupota
      klasyfikowac ludzi po tym gdzie mieszkają..... To taki "kartofelizm niemiecki"
      czyli "każdy Polak to kartofel...." W Warszawie i w Poznaniu są pieniacze i
      będą frustracje wylewać na necie..... A może zamiast tych poniektórych głupuich
      komentarzy cos konstruktywnego?????
    • Gość: ddd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 18:01
      A ja sie domyślam jaka to firma...
    • milet_z_sedesu 26.02.07, 09:01
    • Gość: poznaniak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 13:18
      Powiem Ci szczerze ze może Ci się udało to się ciesz , ale piszesz z całą ta
      poznanska pychą niczym nieuzasadnioną, bo dziś Poznan jest w tye dużych miast a
      miastem, które się dziś liczy to jest Wrocław. We Wrocku nie ma dnia zeby jakaś
      wielka firma nie inwestowała ze swiatowej plajady firm. a w tym poznaniu jakies
      10 lat temu zainwestował Volksvagen i do tej pory pozniacy zyją w jakims snie.
      Banki, firmy przenoaszą się z Poznnia do Wrocławia( symbol poznania WBK juz
      dawno jest we Wrocku. HP, VOLVO, 3M, LG, SIEMENS, ELECTROLUX, A za parę
      miesięcy ma się przenieśc do Wrocka centrum SWISS BANKU ZA sZWAJCARII. i co Tyn
      na to ? a co Poznan na to? o urodzie i klimacie miasta nie wspomnę.
      przykro to pisać , bo sam jestem z Poznania- co my mamy za władze w tym
      miescie!!!!!!!! no i srednio 1200 zl netto podczas gdy we Wrocku 1700 netto!
    • Gość: pawel 20 bialyst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 17:57
      Selektywnie patrząc przez pryzmat suchej oceny stwierdzam,iż Twoja indolencja
      intelektualna nie obliguje nas do jakichkolwiek merytorycznych konwersacji na
      płaszczyźnie interpersonalnej....jednym słowem jesteś...TĘPY:D
    • Gość: olaminium IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 23:01
      gdzie przeczytałes że w Warszawie zapłacisz 800 000 za mieszkanie 65m? Chyba w
      Wilanowie!!
      Nie wiem jak zarabiają inni w Warszawie, ale ja mam 3500 netto (+samochód i kom)
      - mąż 1800.
      Wzięliśmy kredyt i kupiliśmy mieszkanie (no może nie aż tak duże bo tylko 50m2)
      - w ładnej, spokojnej okolicy z widokiem na park. Kosztowało 380 000. Ani bródu
      ani smrodu nie zauważyłam - wręcz przeciwnie.
      Zależy gdzie, kiedy i jak długo szukasz. Jak chcesz mieszkać na Saskiej Kępie, w
      "zatoce czerwonych świń" to zapłacisz i 900 000!
      Grunt to nie uogólniać - ceny nieruchomości warszawskie, krakowskie i poznańskie
      się niemal zrównały i nie ma co kruszyć kopi!
    • Gość: Ania IP: *.aster.pl 24.02.07, 16:45
      "Chyba nie do końca masz racje. Nie jestem wzietym specjalista, pracuje w takiej
      sobie firmie, zarabiam 13 000 brutto." - chyba rocznie ;)
      człowieku o czym Ty mówisz. Albo pracujesz gdziesz gdzie pierze się brudną kasę,
      albo bierzesz łapówki i tyle Ci wychodzi
    • Gość: Ania IP: *.aster.pl 24.02.07, 16:48
      "Chyba nie do końca masz racje. Nie jestem wzietym specjalista, pracuje w takiej
      sobie firmie, zarabiam 13 000 brutto." lub się prostytuujesz, a to wtedy może
      rzeczywiście tyle wyciągasz...dosłownie
    • Gość: wawa jest ok IP: *.centertel.pl 24.02.07, 23:27
      Mniej zawisci, zlosliwosci, wiecej rozumu Aniu. Koles zarabia, jak zarabia, to
      nalezy mu pogratulowac ze mu sie udalo. Jednak nie wszyscy maja tak dobrze, to
      fakt. Mario jednak nikogo nie obrazil, a TY TAK.
    • Gość: karo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 08:59
      W tym wątku widac wyraźnie 2 grupy osób - takich, co zarabiają sporo, a chcą
      jeszcze więcej, i takich, co im nie wierzą, bo ciężko harują za 3000 brutto. W
      dobrych firmach, zwłaszcza w Wawie, naprawdę można zarabiać 13 brutto i nie
      jest to żadna rewelacja - mój mąż mniej więcej tyle zarabia po 4 latach pracy.
      Pomijam działalność gospodarczą, w której zarobić można dużo więcej.
    • toban1 24.02.07, 20:27
      A mnie się wydawało, że centertel zatrudnia tylko i wyłącznie wziętych
      specjalistów...
    • Gość: cmk IP: *.cust-adsl.tiscali.it 25.02.07, 19:06
      cos bajki piszesz , 3 razy mniej za tą samą prace, pewnie to byla firma o
      łącznej liczbie pracowników : 3. i stanowisko moze i bylo to same ale moze firma
      handlowala ziemniakami na rynku lokalnym?
    • Gość: urzedas IP: 195.47.201.* 26.02.07, 13:09
      A w jakiej firmie pracujesz chetnie sie do niej przeniose o ile spełniam
      wymagania :)
      W sumie umie robić wszystko na kompie :)
    • Gość: LILKA02 IP: *.sggw.waw.pl 26.02.07, 15:01
      Bez przesady, tu chyba nie mowa o specjalistach tylko o przeciętnych ludziach
      którzy mając średnie wykształcenie, coś tam trochę parę słów po angielsku umieją
      i szukają pracy.... To chyba jednak płace jakoś znacząco w Warszawie nie różnią
      się od innych miast. Pani w butiku średnio zarabia 1000-1500zł netto i
      podejrzewam że w innych miastach wygląda to podobnie.
      poza tym w Warszawie można też zarabiać grosze..... np. kiedyś mojej koleżance
      zaproponowano stawkę 5zł brutto/h, co mi wydało się śmieszne, ale tak niektórzy
      płać i zarabiają. Wiadomo że w Wawie można znaleźć dużo lepszą pracę ale mając
      wyższe wykształcenie znając biegle co najmiej dwa języki i znając się na swoim
      fachu i tysiąc innych rzeczy:)
    • Gość: DO MARIO IP: *.aster.pl 27.02.07, 09:29
      jesli w Twojej firmie asysyentka zarabia 4 tys. PLN, to byłabym zainteresowana
      pracą w Twojej firmie. Możesz podac firmy, czy stronke? Dalej sobie poradzę -;)
      Dziękuje, pozdrawiam, Lavazza.

      cyt.:
      Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie
      Autor: Gość: Mario IP: *.centertel.pl
      Data: 24.02.07, 00:46 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Chyba nie do końca masz racje. Nie jestem wzietym specjalista, pracuje w takiej
      sobie firmie, zarabiam 13 000 brutto. To niezle i jestem pewien ze na stanowisku
      ktore zajmuje wiecej nie zarobie gdzie indziej. Poprzednio pracowalem w Krakowie
      na dokladnie tym samym stolku za 3 razy mniej. Wiec chyba nadal sie oplaci.
      Asystentki szefow dzialow zarabiaja ok 3-4tys PLN. Poza Warszawą to raczej nie
      mozliwe. A są firmy placace jeszcze lepiej za, w sumie, to samo.

    • Gość: Do Wszystkich zWwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:53
      wiec nie piszcie jak to wam sie powiodlo, bo to nie to samo jakbyscie teraz
      zaczynali

      jesli ktos ma troche rozumu - wie ze 100% poszly w gore ceny mieszkan w
      porownaniu z lutym 2006 i teraz to co kosztowalo 200tys kosztuje 400tys itd.
      ludzie-troche rozwagi

      ja wiem,ze moze ktos sie nie interesuje tym itd,ale tyle sie mowi o
      galopujacych cenach mieszkan, a wy tak bezmyslnie piszecie niektorzy
    • Gość: M IP: *.bazapartner.pl 24.02.07, 19:07
      Rolad Berger 9 tyś i więcej
    • arekcube 25.02.07, 00:27
      a ja pracowalem okragle 7 lat w Warszawie w pewnej firmie. zarabialem tam
      srednio 1400 na reke. nie widzialem szans dla mnie by zarabiac wiecej.
      zwolnilem sie i wyjechalem do UK. zatrzymalem sie u kolegi. po 4 dniach pobytu
      tam znalazlem prace. pracuje w firmie zajmujacej sie tworzeniem i montazem
      reklam dla wszelkich punktow uslugowych. na poczatek mam za 45 godzin pracy w
      tygodniu 2000 zl na reke, co daje ponad 8 tys miesiecznie. na poczatku bylo
      ciezko mi bo jestem jedynym Polakiem tam zatrudnionym. po trzech miesiacach ,
      zgodnie z umowa na rozmowie kwalifikacyjnej otrzymam 20 proc wiecej. w miedzy
      czasie dogadalem sie z szefem i bede mial extra wieksza kase. bede sprowadzal
      dla niego z Polski wszystkie materialy ktore potrzebne sa do produkcji tych
      reklam.dogadalem sie wspaniale z szefem. kto wie, moze za 2 , 3 miesiace
      namowie go bym zajal sie otworzeniem oddzialu tej firmy w Polsce. stalem sie
      bardziej pewny siebie teraz i mam cel! chce zarabiac 50 tys miesiecznie. przed
      wyjazdem bylo to wybujale moje marzenie. teraz stalo sie to o wiele
      realniejsze.
      narzekaja co niektorzy na mala kase. poprostu wyjedzcie a zobaczycie ze zycie
      wam sie odwroci o 180 stopni! hej!
    • Gość: real IP: *.tky.mesh.ad.jp 26.02.07, 05:49
      Ludzie maja rozne sytuacje zyciowe,rodzinne.Sa tez ludzie chorzy ,starzy,albo
      mlodzi ktorzy sie nimi opiekuja.Ktos musi zajmowac sie np.mlodszym rodzenstwem.
      Ktos ma chorego meza,zone.Brak wyksztalcenia,nieznajomosc jezyka i setki innych
      spraw. To dotyczy ludzi mlodych w 100 wolnych. Ja jestem starszy zabralem cala
      rodzine ,ale mam specjalny uklad i wczesniej mieszkalem poza krajem 5 lat.
      Ale co z reszta ? co ? Zycie w biedzie za 850 zl albo w luksusie za 13000tys
      lub wiecej. Nie zazdroszcze dobrze zarabiajacym ,ale Polska to chory kraj !!!!
    • Gość: ryża małpa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 10:35
      Nie namawiaj szefa na otwarcie takiego biznesu w POlsce.
      Tego kwiata to pół świata. W każdej mieścinie jest taka firma, zatrudnia na
      czarno i szaro pracowników, wykonuja chałupnictwo i cenowo na pewno ich nie
      przebijecie.
    • Gość: janusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 13:20
      To chyba niemało.
    • Gość: Mycha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 14:19
      jestem po studiach, mam wieloletnie doświadczenie w różnych dziedzinach.
      zarabiam 1700 brutto pracując piątek, świątek i niedziela. Od dłuższego czasu
      usiłuję zmienić pracę na lepszą, niestety wszędzie proponują 1200 brutto bez
      względu na stanowisko, ewentualnie pensja prowizyjna.
    • Gość: Maestro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 20:47
      Zgadzam się, że płace w warszawie są nie za wysokie. Trzeba się nieźle
      napracować, aby coś dostać. Taki krąży mit o dużych miastach.
    • torpiczka 20.02.07, 13:49
      ale to żadna nowość...Warszawa to nie eldorado już od dawien dawna...tylko
      specjaliści w renomowanych firmach mogą liczyć na więcej niż w innych miastach.
    • Gość: joas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:39
      idac dalej... specjalisci to i poza wwa w innym wiekszym polskim miescie
      wyciagna z 6-8tys i basta. kurcze nie trzeba po to do wwy.
    • Gość: jkl IP: *.pg.com 26.02.07, 09:48
      to i racja,ale taki poziom zarobków w małym mieście osiagniesz koło 40 roku
      życia pewnie, a jeśli nawet wcześniej, to takiej pracy będziesz szukać
      b.długo.Jak już ją znajdziesz i sie nie spodoba - to tkwisz tam nadal bo nie
      masz innej opcji.
      Mam niespełna 3 lata doświadczenia i byłem w takiej sytuacji. Miałem 6 brutto,
      klimat w firmie się zepsuł i zajęło mi raptem 2 miesiace znalezienie nowej
      pracy za nawet nieco lepsze pieniądze z gwarantowanymi znaczącymi podwyżkami w
      ciagu pierwszych 3 lat pracy...W Warszawie masz po prostu w czym wybierać.
      Jednak uważam, że każdy powinien gdzieś znaleźć swoje miejsce i nie dla każdego
      będzie to Warszawa, wszyscy się tu nie pomieścimy.
    • Gość: inż. mamoń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 16:39
      Średnią w warszawie zawyża wąska grupa ludzi na wysokich stanowiskach, no i cała
      banda darmozjadów na wiejskiej i spółka kaczorów. Szeregowi pracownicy niestety
      kokosów nie zarabiają i bardzo często jest to poniżej średniej krajowej.
    • Gość: tatiana IP: *.chello.pl 20.02.07, 18:50
      Ja też myślę, że można rozczarować się zarobkami w Warszawie - mam przeszło
      roczne doświadczenie w dziale logistyki zdobyte za granicą (Holandia), znam b.
      dobrze 2 języki obce plus trzeci w stopniu podstawowym, znam SAP i byłam
      przekonana, że mogę liczyć w najgorzym wypadku na pracę za 2500 netto,
      tymczasem okazuje się, że wiele firm proponuje na początek...2500 brutto plus
      jakąś śmieszną premię, która raz będzie raz nie (są to dodam powazne
      międzynarodowe firmy z kilkuetapową rekrutacją)i obiecankami, że po 3
      miesiącach na pewno będzie wiecej (ile - tego zwykle nie słyszę). Zaledwie
      kilka firm zaproponowało jakies normalne stawki. Myślę, że twierdzenie o
      Warszawie jako miejscu, gdzie bardzo dobrze się zarabia jest trochę przesadzone.
    • Gość: jahr IP: *.chello.pl 23.02.07, 19:27
      przepraszam cie, ale place wiecej mojej asystentce. zlecilem rekrutacje
      renomowanej firmie i mialem problem ze znalezieniem odpowiedniej osoby. Innymi
      slowy, chętnie zapłacę jak jest za co...
    • Gość: ergiel IP: *.chello.pl 23.02.07, 19:29
      Tak z ciekawości - jakie były wymagania? Oczywiście możesz uniknąć wskazań firmy.

      Pozdrawiam
    • Gość: Adrian IP: *.chello.pl 27.02.07, 13:00
      Jahr kogo ty chcesz czarowac??Wynajmuje sie renomowanych jak to ja
      nazywam "naganiaczy" poto by dorwać najbardziej wszechstronnego i
      doświadczonego pracownika i żeby był najtańszy, wiesz dlaczgo tak długo szukasz
      ty i inni podobni tobie?Bo nikt odpowiadajacy twoim wymaganiom nie zgodzi sie
      tyrać za 1400zł netto, bo to urąga jego godności i zapewne ma rodzinę by ją
      wyzywić, a różnica 200zł w te czy wte wewte to jest guzik.Znam wiele przypadków
      gdzie wielu inżynierów z ponad 5 letnim doświadczeniem czyli młodych znających
      jezyki,zmieniało pracę robiło kurs i pracowało jako wykwalifikowani robotnicy
      spawacze itd. bo właśnie ta grupa w brew pozorom zarabia wiecej ok 12 do 14 tys
      brutto posiadajac własna działalnosc gosp.Zarabiaja bo jest ich mniej i naszych
      rodzimych kapitalistów trzymaja za jaja bo na zachodzie zarobia wiecej.Tak jest
      moi drodzy mówią kolokwialnie do rzadzenia i mądrzenia sie jest chmara ludzi
      tylko robić niema komu!!Z tąd te informacje w TV ze Plska ma otworzyc rynek
      pracy dla ukrainców, i z tamta przyjedzie chmara wykwalifikowanych robotników,
      która w sposób istotny zaniży płace w tych grupach zawodowych. I będzie józ
      całkowita bieda w kraju.A wystarczyłoby wprowadzic zakaz taki jaki wszedł w USA
      w 1974roku że poniżej pewnej kwoty netto za godzine pracy niewolno
      przedsiebiorcy zatrudnic pracownika pod grożbą bardzo wysokiej kary pieniężnej.
    • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.07, 23:01
      wkoncu ktoś napisał cos madrego. ja pracuje ale chce zmienic prace wiem mam
      jakies doswiadczenie w jej szukaniu. jak na warunku mojej okolicy nie zarabiam
      zle biorac pod uwage ze moge wszystko wydac na siebie, ale proba utrzymania z
      tego rodziny nie wyszlaby pomyslnie. tez mam wyzsze wyksztalcenie i co z tego
      nie ja jedna, doswiadczenie w pracy 4,5 lacznie (tylko praca w Polsce)mimo
      mlodego wieku i co z tego.... w mojej okolicy powstalo duzo fabryk, probowalam
      sie dostac do wiekszosci, ale kazdy pracownik tam musi miec kwalifikacje, duzo
      umiejetnosci byc do dyspozycji i tak dalej, ale najlepiej zeby chcial pracowac
      za najnizsza krajowa
    • Gość: mala IP: 212.75.102.* 01.03.07, 17:53
      W takim razie - aplikuj do P&G. Na pewno dostaniesz wiecej.
    • Gość: podaj lape IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:13
      jw
    • Gość: spec IP: *.chello.pl 24.02.07, 11:19
      Panie inżynierze, to co się podaje w statystykach to zazwyczaj mediana a nie
      średnia, potocznie się tylko mówi "średnie zarobki". InRZynier ...
    • Gość: zenada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 12:02
      zapoznaj się z metodologią. Oficjanlnie mediany sie nie podaje. "Przeciętne
      wynagrodzenie" to średnia arytmetyczna w sektorze przedsiębiorstw - i to TYLKO
      tych objętych sprawozdawczoczscia do GUS. Z tego co się orientuję to średnia w
      PL jest w okolicach kwartylu górnego.
    • Gość: Dorota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 18:59
      a ja jestem specjalistka w waskiej dziedzinie, niestety jako kobieta nie moge
      liczyc na prace i zarobki na miare moich mozliwosci, wczoraj ponownie mi
      powiedziano: bardzo chetnie bo ktos z pani kwalifikacjami by nam sie bardzo
      przydal (znam firme od dawna i w trakcie studiow pytalam o prace) ale u nas
      pracuja sami mezczyzni i takie tam
      dzis zaproponowano mi 4pln/h
      jak ja mam z tego sie utrzymac?
    • Gość: nachwile IP: *.acn.waw.pl 20.02.07, 20:24
      a ja w pewnej prywatnej firmie zgodnie z moim wykształceniem (logistyk) miałem
      850 netto, rozstałem sie z tą firmą
      ktos tu narzeka, że to rząd i kaczory zawyża średnią - nie prawda, ja w
      jednostce przy ministerstwie mam 1400 netto, dyrektorzy w ministerstwach mają
      czasem 4000-5000
      te średnią zawyżają prezesi spółek i banków po 100 000 - 400 0000 miesięcznie

    • Gość: jowis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 14:41
      tylko w centralach sie oplaci pracowac, w jakis tam oddzialach czy placowkach z
      innych miast w ogole nie ma sensu.
      do tego ta wysoka strednia to dlatego ze jest duzo prezesow i dyr,wiec wychodzi
      tak jakos ze wwa ma najwyzsze zarobki
      a przy tym koszcie utrzymania w wwie(nieruchomosci) nie oplaca sie kompletnie
      pracowac gdzie indziej niz centrala (jesli jest sie spoza wwy)
      a..i czesto obiecuja,ze teraz to 1-1,5tys a potem to kokosy(za2-3lata) niby po
      7-8tys zarobki ;))) (by zachecic by ktos powypracowywal sie na poczatek za
      grosze,a tak naprawde co za 2-3lata bedzie to oni sami nie wiedza) no
      comment :))))
    • Gość: nachwile IP: *.acn.waw.pl 22.02.07, 17:43
      ja szedłem do pracy która miała zacząć sie za 850 w okresie próbnym 3 miesiące,
      to po okresie próbnym miało być 2000, tak mówił prezes tej żałosnej firmy
      potem po okresie próbnym, gdy skończyły sie dopłaty i refundacja dla absolwenta
      zaczelo sie szukanie powodów do wywalenia i darmowe nadgodziny, 850 było do końca
      jak sie na początku nie wywalczy, to potem sie nie zmieni
    • Gość: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 09:15
      oczywiscie!
      a ile teraz moze zarobic absolwent uczelni ekonomicznej w warszawie?
      np na jakims junior cos tam itp itd w centrali jakiejs firmy,
      mgr,2jezyki,panstwowa uczelnia-z rankingow bdobra,
      czy warto przenosic sie z innego w miare duzego miasta w Polsce? czy koszty
      utrzymania nie zjedza calego zarobku? (wynajem mieszkania glownie)
    • Gość: Rumua IP: *.chello.pl 23.02.07, 19:46
      czytam to co piszecie i szczerze mowiac nie chce mi sie w to wierzyc, choc nie
      podwazam waszych slow.

      Ja jestem specjalista, branza IT, zarobki 7000PLN netto - powyzej 10 000brutto,
      doswiadczenie 5 lat. Moi koledzy z podobnym starzem zarabiaja podobnie. Nie
      slyszalem, zeby ktos, majacy ciekawe doswiadczenie, zarabial jako specjalista
      (niekoniecznie IT) ponizej 4000 netto w Warszawie.
    • Gość: absolwent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:08
      no wlasnie,ale watek nie byl poruszony dla doswiadczonych (5lat)ale dla
      absolwenta uczelni wyzszej! czy warto jechac od razu do wwy czy lepiej
      popracowac np w poznaniu 3lata i potem z doswiadczeniem jechac do wwy dopiero
      czemu tak duzo odpowiedzi jest zupelnie o czym innym przy watku poruszonym o
      tym czy warto absolwentowi jechac do stolicy???? kurcze,przeciez wyraznie pisze
      absolwent (nie IT i nie 5lat doswiadczenia zawodowego)
    • Gość: andrzejk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:23
      Ja jestem niespełna 21 studentem. Pracuję w międzynarodowej firmie w Wawie.
      Zarabiam ok. 2500-5000 PLN netto miesięcznie. Zarobki zależą głównie od nakładów
      pracy. Czy jestem zadowolony?
      Może dla niektórych zabrzmi to dziwnie, ale nie za bardzo. Chciałbym
      ustabilizować swoje zarobki na poziomie 4000-5000.

      Nie wiem o czym Wy piszecie. 1000 PLN w międzynarodowym koncernie? Tyle to u nas
      w firmie idzie na telefon, parkometr, benzynę itp. dla jednego pracownika na
      miesiąc.

      Słuchajcie jeśli chodzi o zarobki w Wawie, to są one zróżnicowane. Część firm
      dostosowała płace do realiów (mówię o płacach min. 2000 netto), a niektórzy
      pracodawcy zatrzymali się w czasach taniej siły roboczej. Zarobki rzędu 800-1000
      zł - przecież to nawet nie starczy na opłaty, jedzenie i ubranie (czynsz w Wawie
      za 60 m2 to ok. 600 PLN) !!! A gdzie tu środki na utrzymanie ew. dziecka,
      niepracującego członka rodziny, samochodu, wczasów, oszczędności, sprzętu RTV i
      AGD ?!
      Trzeba byłoby się wyrzec wszystkiego ! Szok !


      Pozdrawiam,
      Andrzej.
    • Gość: niemozliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:33
      "czynsz w Wawi
      > e
      > za 60 m2 to ok. 600 PLN) !!!" tatus Ci kupil mieszkanie ze placisz tylko
      czynsz?
      jestes PH? ;)

      hehehe dobre, zeby te marne 600zl zaplacic (BO TO GROSZE) trzeba miec swoje
      mieszkanie najpierw. a tak placi sie 1600zl za wynajem kawalerki(chociaz
      niezarobaczonej) i do tego media itp itd to z 2tys koszty mczne!
      to postawcie sie w sytuacji ludzi ktorzy mieszkan nie maja i musza wynajmowac!!

      jak to zrobic??!!
      bo to kolo bledne.
      ktos kto zarabia kupe kasy ma swoje mieszkanie czyli placi jakies tam 600zl
      czynszu
      ktos kto zarabia grosze na starcie,nie ma zwykle mieszkania i musi placic
      jeszcze za wynajem.
      CZY TO MOZLIWE W OGOLE??

      Ktos tam wczesniej napisal o 2tys netto na starcie w firmach (jakich P&G Ernst
      & Young ???!!! - w takich to ile osob zatrudniaja rocznie? 5,10 i koniec a co z
      reszta!)To w jakich innych sie pytam???!!! nie znam takich,a w rynku pracy sie
      orientuje calkiem niezle
    • Gość: abc IP: *.acn.waw.pl 23.02.07, 22:09
      Gwoli ścisłości, Ernst&Young zatrudnia rocznie co najmniej 70 osób (licząc tylko
      na umowę o pracę, bo jeszcze drugie tyle na trwające ponad pół roku praktyki -
      ale większość z tych osób rok później dostaje umowę o pracę, więc nie ma co
      mnożyć tej liczby przez dwa). Uwzględniając też praktykantów, a pomijając
      asystentów, którzy nie byli na praktykach rok wcześniej wychodzi pewnie blisko
      100 osób, a więc znacznie więcej niż powiedziałeś/aś. I płaci też więcej niż
      wspomniane 2K netto.

      Podejrzewam, że podobna sytuacja jest w pozostałych firmach tak zwanej Wielkiej
      Czwórki, bo te firmy są do siebie naprawdę podobne. A to przecież tylko jeden
      sektor, gdzie na starcie płacą przyzwoicie, a w FMCG i pewnie paru innych też
      jest nieźle.
    • Gość: leo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:15
      chyba ze w unileverze,albo krafcie to tak, o reszcie zapomnij!
      tak - ale rowniez w oddzialach Ernst'a w innych miastach placa duzo,wiec ta
      firma nie nadaje sie pod dyskusje jesli mam byc scisly doslownie

      rozwazmy firmy np z centrala w miescie X, a !!oddzialem!! w WWIE i np
      WROCLAWIU - i tutaj sie zdziwicie bo w obu oddzialach PLACĄ PODOBNIE BARDZO(w
      wwie jest to 5-10%wiecej)-wiem bo pracuje w takim oddziale okregowym wlasnie
    • Gość: mickey IP: *.chello.pl 25.02.07, 22:51
      No więc dla twojej wiedzy w ramach wyjaśnienia bo podobno całkiem nieźle
      orientujesz się w rynku pracy,
      pracuję w Ernscie i Youngu. Zostałem zatrudniony w ostatnim naborze na
      najniższe możliwe stanowisko w tej firmie, czyli na stanowisko asysystenta 1
      stopnia (jestem bez doświadczenia i właśnie skończyłem studia). W tym roku
      przyjęto nie 5 czy 10 osób ale sporo ponad 100 (oczywiście do EY w całej Polsce
      ale znaczna większość - około 75% osób przyjęto do pracy w wawie) i to mówię o
      osobach przyjętych na najniższe możliwe stanowisko w tej firmie - czyli właśnie
      na stanowisko asystenta poziomu 1. Ponadto firma przyjęła też ludzi na wyższe
      stanowiska ale ilu nie wiem ponieważ rekrutacja na wyższe stanowiska odbywa się
      w innym trybie. Ale przyznaję, że łatwo nie jest się tu dostać. W każdym razie
      to jedna wielka bzdura o tych 5 czy 10 osobach przyjmowanych do EY. A płaca też
      jest zupełnie inna niż podałeś/aś więc wychodzi, że średno się orientujesz w
      rynku pracy bo każdy kto się chociaż trochę interesuje rekrutacją do firm z
      wielkiej czwórki wie, że przyjmują one dużo osób bo teraz jest duży popyt na
      ich usługi a one potrzebują ludzi - oczywiście zdolnych i z dużym potencjałem.
      Pozdrawiam i wszystkim życzę szczęścia w poszukwianiu ciekawej i dobrze płatnej
      pracy.
    • Gość: K1 IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.07, 23:01
      A co kolega powie na oferte pracy za 1000pln brutto, pracuje tylko 9-10h
      dziennie, praca jak najbardziej biurowa, konstruktor - technolog i jakoś żyje
    • Gość: melan IP: *.as.kn.pl 24.02.07, 20:29
      > Ja jestem niespełna 21 studentem. Pracuję w międzynarodowej firmie w Wawie.
      > Zarabiam ok. 2500-5000 PLN netto miesięcznie.

      moge spytac jak dostales tą prace?
      pozdrawiam
    • Gość: xxx IP: *.marketing-house.pl 26.02.07, 14:15
      takie płace są również w międzynarodowych koncernach (ja pracuję w
      międzynarodowej agencji reklamowej) i juniorzy zarabiają tu góra 1500zł, ja po
      5 latach pracy mam ciut więcej ale też ciężko mi to na życie starcza, nie to co
      mój szef który ma 15tysi pensji, "czarnuchy" zapierdzielają ale kasę bierze kto
      inny...
    • Gość: rah-v IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:18
      I to jest wkurzające, że ktoś, kto nie potrafi poprawnie napisać słowa "staż"
      zarabia taką kasę...

      Ale wiem, że specjalistom IT nie płaci się za znajomość języka polskiego. Ehh,
      życie :(

      Ja znam w Wawie i specjalistów, którzy zarabiają sporą kasę, i ludzi pracujących
      za kilka razy mniej (sam się na moje nieszczęście do nich zaliczam)
    • Gość: bleh IP: *.chello.pl 24.02.07, 11:17
      > I to jest wkurzające, że ktoś, kto nie potrafi poprawnie napisać słowa "staż"
      > zarabia taką kasę...

      Hehe, gość se bredzi a wy to kupujecie. Takie pensje w tym wieku to tylko w
      rodzinnej firmie u taty która produkuje słoiki.
    • Gość: jj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 23:49
      W IT tak sie zarabia. Oczywiście pisząc IT nie mam na myśli serwisaowania
      komputerów i administrowania siecią w małym biurze.
      Trzeba się było uczyc.
    • Gość: polszczyzna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:25
      gratuluje! jak widac stolica jezykiem polskim stoi ;))))
    • Gość: :))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:27
      oj ile ja znam z zycia przykladow jak to warszawiak przyjedzie do innego miasta
      i sie gubi w samym centrum,albo jedzie jednokierunkowa ulica przeciwnie do
      kierunku jazdy,ale w wwie tylko trabi na obce blachy... takich trzeba tepic
      niestety
    • Gość: muka! IP: *.aster.pl 23.02.07, 23:03
      Halo, to to jest forum "praca". Z tego co wiem to forum "kompleksy prowincjusza
      i pomysły, jak je leczyć wpisami na forach internetowych" czeka dopiero na
      swojego twórcę. Czyżbyś zgłaszał swój akces?
    • Gość: jj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 23:51
      zawsze jakieś biedna sfrustrowane głąby sie odezwą jak mowa o warszawie. Nie
      wiem o co im chodzi bo większośc ludzi tutaj przyjechała z innych miast.
    • Gość: rafał IP: *.derbynet.pl 23.02.07, 23:24
      Po pierwsze: istnieje coś takiego, co się nazywa dysleksja, i to akurat jest
      niezależne od miejsca zamieszkania/urodzenia, a w cale nie ma wpływu na poziom
      inteligencji, czy zdolności do nauk ścisłych, więc można robić notorycznie błedy
      ortograficzne i jednoczesnie być bardzo dobrym specjalistą w swojej dziedzinie
      (również zaawansowanej, jak np. informatyka). Sam spotkałem kiedyś człowieka
      (doktorat z fizyki), który najwidoczniej miał dysleksję, bo w postach na pewnym
      forum pisał z błedami, a kiedy mu zwróciłem na to uwagę, to się poprawiał, po
      czym kilka słów dalej znowu strzelał byki. Zrobiło mi się głupio, że zwracam mu
      uwagę, gdy najwidoczniej nie jest w stanie pewnych rzeczy przeskoczyć z powodów
      do pewnego stopnia niezależnych od siebie.
      Po drugie: Jeździłem swego czasu dużo po Warszawie na niewarszawskich blachach,
      i jeżdżąc sprawnie i płynnie nie zdarzało mi się aby na mnie trąbili, czy w inny
      sposób byli bardziej nieuprzejmi, niż obecnie, gdy jeżdżę na blachach
      warszawskich. Często mnie wpuszczają, gdy chcę zmienić pas, i to jest niezależne
      od rejestracji. Oczywiście nie wszyscy, jest dużo kierowców nieuprzejmych czy
      wręcz chamskich, ale zawsze ktoś uprzejmy się znajdzie. Z kolei, gdy jeżdzę po
      Polsce, to spotykam się z takim samym mniej więcej poziomem nieuprzejmości, czy
      też uprzejmości, ze strony kierowców niewarszawskich. Mam wręcz wrażenie (choć
      być może subiektywne), że daleko od Warszawy jestem gorzej traktowany na drodze
      niż w Warszawie, co być może jest spowodowane warswzawską rejestracją (nie było
      tego gdy jeździłem na numerach z innego województwa). Przy czym nie jeżdżę wcale
      szczególnie agresywnie. Odnoszę wrażenie, że wielu (oczywiście nie wszyscy)
      kierowców w Polsce, na sam widok rejestracji reaguje w stylu "już ja pokażę
      chamowi z warszawki", co oczywiście świadczy tylko o nich.
      Po trzecie: zgubienie się w obcym mieście, niezależnie od wielkości, zdarza się
      każdemu i nie przekonasz mnie, że statystyczny kierowca z Kutna gdy znajdzie się
      w Przemyślu, to poradzi sobie lepiej z orientacją niż wraszawiak.
      Reasumując: prezentujesz totalnie stereotypowe myślenie. Zrozum (jeśli
      potrafisz), że zarówno wśród warszawiaków (czy to rodowitych - jeśli tacy w
      ogóle są - czy to napływowych) jak i wśród mieszkańców wszelkich innych miejsc w
      Polsce, jest mniej więcej tyle samo chamów, jak również i tu i tam jest mniej
      więcej tyle samo ludzi przyzwoitych, kulturalnych i uprzejmych.
    • Gość: Danny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 01:11
      >istnieje coś takiego, co się nazywa dysleksja
      Nie istnieje. Istnieje tylko nieuctwo.
    • Gość: Trzeźwy IP: *.chello.pl 24.02.07, 09:37
      To niemożność zrozumienia czytanego tekstu.
      I dyskfalifikuje każdego cierpiącego na tęprzypadłość z prac umysłowych i części fizycznych (np. tych, gdzie trzeba przeczytać isntrukcję obsługi).

      Nieuki tym słowem usiłują kryć swoje śmierdzące lenistwo.

      Dysgrafia (tzw. brzydkie pismo) to problem estetyczny - ale cierpiący na to nie może być autorem pism odręcznych.

      Dysortografia - dowód na to, że człowiek nie potrafi nauczyć się rozpoznawania znaków (cyfr i liter). Dyskwalifikuje z zawodów wymagających pisania.

      Dyskalkulia - dawniej debilizm/kretyznizm/imbecylizm - upośledzenie umysłowe nie pozwalające opanować tabliczki mnożenia (w jej dawnym znaczeniu). Dyskfalifikuje z zawodów wymagających liczenia.

      Dysmyślenie - przypadłośc częsta na forach dyskusysjnych (np. na Onet).

      Dysgeografia - niemożność zrozumienia mapy (nie zostaniesz np. przewodnikiem lub kapitanem statku).

      Dysaeronauta - nie umie latać (np. nielot).

      Dysreżyser - nie potrafi reżyserować

      Dysposeł, dyspremier, dysprezes, dyskiller, dyskobol... (nie, to ostatnie skreślcie, zagalopowałem się chyba ;-))...
    • Gość: mil IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 09:51
      Brawo.
    • Gość: też_trzeźwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 13:33
      choć Twój post napisany potoczystym językiem, który dobrze się czyta, to jednak
      kłuje w oczy takim wynalazkiem jak "dyskFalifikuje". :P
    • Gość: Trzeźwy IP: *.chello.pl 24.02.07, 23:51
      Bo to (choć trudno może będzie niektórym przyjąć to na wiarę) zwykła prowokacja była.




      Trzeźwy (ale nie fanatycznie)
      :-)
    • Gość: Piter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 10:29
      dobra mina do złej gry, ortografa walnąłeś i sie tłumaczysz, "gupku" jeden ty..
    • kashiashtheone 25.02.07, 12:29
      co oznacza ze dyslektyk nie powinien np pisac na forum, bo sie do tego nie
      nadaje. Tak powazniej to jest np Word ktory sprawdza bledy i taki matoł ktory
      nie czytał ksiązek w dzieciństwie (znakomita metoda na zniwelowanie dyslekcji
      do poziomu prawie niezauważalnego)mogłby wpisać post w Wordzie a dopiero potem,
      po sprawdzeniu błędów wkleić go na forum.
    • Gość: kisiello IP: *.chello.pl 25.02.07, 23:40
      a Ty
      ile błędów zrobiłeś w swoim poście????? POLICZ
      a teksty o czytaniu możesz sobie wsadzić...
      w podstawówce czytałem non stop, a z każdego dyktanda miałem 2 (bo jedynej nie
      było).
      A kolega z ławki nigdy nic nie czytał - a zawsze miał minimum 4.
    • Gość: obiektywny w 100% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:16
      slyszales o obserwacji statystycznej na studiach?
    • Gość: A. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:52
      skąd wziąłeś operat do losowania takiej próby?
    • Gość: wsciekly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:57
      nie potrzebuje operatu,by byc madrym zyciowo
      poza tym wszystkim,wiesz ile teraz 1m2 koszuje w wwie?
      ja wiem-sledze rynek,jest to na rynku wtornym ok 13tys, a pierwotnym ok
      17tys /m2
      sorki-to nie do ciebie,ale wkurzaja mnie tu cwaniaki ktorym sie powiodlo i sie
      madrza!bo 3lata temu to co innego niz teraz. nie mozna pisac bezkrytycznie ze
      jest super,a nie miec pojecia ile teraz co kosztuje.
      jak widac po wszystkich place nie poszly 100% w gore,a wiec relatywnie
      teraz "poczatkujacym na rynku pracy" jest trudniej niz nawet 1rok temu!!!
    • Gość: nachwile IP: *.acn.waw.pl 24.02.07, 12:57
      zboczyliście z wątku, mnie nie obchodzi, czy ktoś z wawy, czy nie,
      nie rozumiem, czemu ktoś sie czepia innych za ortografię, a tych speców od
      ortografii to ja jako inżynier moge sie czepiać za rachunki, wzory , całki -
      tylko takie czepianie to jest celowe zbaczanie gdy sie nie ma argumentów
      merytorycznych
      ja sie w wawie urodziłem i te 850 dostawałem za bycie specjalista od
      wszystkiego, robiłem obsługe informatyczna firmy produkcyjnej, nadzorowałem
      sprawy administracyjne w tej firmie (tzn. remonty chociażby,
      robotników,załatwianie materiałów), dodatkowo magazyn i zamówienia - to wszystko
      za 850 dla absolwenta i nie tylko absolwenta, ludzie dalej tam za tyle pracują,
      mój rekord czasu pracy u tego sku..syna to było 6.30-rano do 21-szej, niestety
      w sądzie wszystkich nadgodzin nie wygrałem
      ja z tamtej firmy sie wyrwałem,
      to fakt, co ktoś napisał o tym, że to na nic nie starcza, moje obecne 1400-1500
      też na nic nie starcza tutaj, jak sie nie ma mieszkania po kimś to zostaje
      tylko wegetacja przy rodzicach, bo rata za nowe mieszkanie lub koszt wynajmu
      przewyższają wysokość pensji, niestety ludzie nie chcą sie zbuntować tak jak
      zbuntowali sie w 1980 gdy miały być podwyżki cen, za pensje oferowane w polsce
      (po za kilkoma dobrymi firmami w których pracuje pare tysięcy osób z tego 2
      milionowego już miasta) nie da sie żyć samodzielnie, tylko z rodzicami,
      oszczędzają i odkładając na wieczne nigdy ważne zakupy, nie po to studiowałem
      wymaga sie od nas wiele, a nie daje w zamian nic
      dlatego milion już wyjechał i ja ruszam moje znajomości i kontakty wśrod
      znajomych w anglii
    • Gość: glos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 13:44
      bez mieszkania wlasnego mozna tylko z rodzicami,bo nawet na wynajem nie starczy
    • Gość: asia IP: *.devs.futuro.pl 24.02.07, 18:09
      no bez przesady, ja wlasnie sprzedaje mieszkanie, nowy blok, dobre lokum za 8
      k. za metr z ochroną i garazem w podziemiach, do centrum autem 10 min, 20 min
      tramwajem. I stac mnie na to, zeby zamienic to mieszkanie na dom za 750 k. I
      sie ciesze, bo w Olsztynie, z ktorego pochodzę, o czyms takim mogłabym
      pomarzyć. Pozdrawiam.
    • Gość: ph IP: *.budimex.com.pl 26.02.07, 16:06
      mogę Ci tylko jedno napisać, jeżeli dla Ciebie w Warszawie 1m2 to 13tys na
      wtórnym i 17tys na pierwotnym to TY GÓWNO wiesz a nie śledzisz rynek
      nieruchomości
    • Gość: kuba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 18:00
      Siostra w pewnym prowincjonalnym mieście poszukiwała do pracy 2 informatyków,
      ale takich którzy m. in firmę będą reprezentować przed klientami na zewnątrz.

      Dostała ok 80 ofert, i na początek powyrzucała te z rażącymi błędami
      ortograficznymi.
      Efekt - zostały cztery.
      Jakoś nie lubię wykształciuchów...
    • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 01:57
    • Gość: Magdalena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 17:03
      > Ja jestem specjalista, branza IT, zarobki 7000PLN netto - powyzej 10
      000brutto,
      > doswiadczenie 5 lat. Moi koledzy z podobnym starzem zarabiaja podobnie.

      No, jak z takim "starzem" tyle zarabiasz, to naprawdę GRATULUJĘ!!!
    • Gość: filety1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:07
      szukam specjaliste od marketingu i sprzedazy reklamy w portalach warsaw-life i e-warszawa
    • Gość: marcinz IP: 213.241.42.* 23.02.07, 17:58
      Witam ,
      zarabia się dobrze w kilku segmentach rynku.
      np.
      Informatyk 3-lata doświadczenia ze średnim inteteklem 6500-8500 PLN.
      Specjalista IT 5-lat doświadczenia , kieorwanie małym zespołem 12-18.000 PLN
      Konsultant z dobrym interfejsem biznesowym 7000-12.000 PLN + bonus
      Administrator Sieci 3-lata dośw. 4500-8000 PLN
    • Gość: Rychu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:00
      > Konsultant z dobrym interfejsem biznesowym

      znaczy się "twarzowy" ?
    • Gość: Typewriter IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 00:03
      Gdzie takie płace? Jestem programistą C++/C# z 7-letnim doświadczeniem i
      wszędzie proponują mi takie grosze, że nie wiem czy się śmiać czy płakać. 4-5
      tysięcy zł brutto dla doświadczonego programisty?
    • Gość: pomyslodawca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.07, 10:47
      problem w tym ze wykonujesz czyjs pomysl od lat i ten ktos musi na tym pomysle
      zarobic zeby dac ci prace !!! jako programiscie , a trudniej jest wpasc na taki
      pomysl zeby dal ci dodadtkowy dochod.
      Jak masz taki bagaz doswiadczen to napisz cos swojego/wymysl tak aby chwycil to
      rynek a nie pierniczysz ze ci grosze oferuja. Grunt to kreatywnosc, optymizm i
      chec do pracy a nie biadolenie jak to mi nie dobrze bo nie chca placic !!
      Oczywiscie wszyscy by chcieli wiecej kasy ja rowniez , ale dla takich jak ty
      polecam artykul :)
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3925367.html?nltxx=1014408&nltdt=2007-02-20-05-06
    • Gość: Typewriter IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 12:34
      Gość portalu: pomyslodawca napisał(a):
      > Jak masz taki bagaz doswiadczen to napisz cos swojego/wymysl tak aby chwycil
      > to rynek
      No właśnie - mylisz dwie specjalizacje: biznesmena innowatora z programistą. Ja
      niestety jestem programistą, a nie mam zdolności do robienia interesów. Te dwie
      rzeczy nie chodzą w parze. Mam nawet pomysł na program na którym możnaby trochę
      zarobić, problem w tym że jego napisanie zajęłoby mi przynajmniej 2 lata
      codziennej pracy. Za co w tym czasie żyć?

      > a nie pierniczysz ze ci grosze oferuja.
      Ktoś inny pierniczył jakie to niesamowite pieniądze zarabiają programiści.
      Napisałem tylko że nie wszyscy i nie wszędzie, znam takich co zarabiają 10
      tysięcy na rękę i takich co mają poniżej 3 tysięcy, przy czym ci drudzy nie
      muszą być wcale gorszymi programistami niż ci pierwsi.
    • Gość: hx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 15:21
      Żyjemy w kapitalizmie. Każdy po części musi być specjalistą w swojej
      dziedzienie, a po części biznesmenem. Przynajmniej na tyle żeby umiejętnie się
      wypromować i sprzedać na rynku pracy.

      Poza tym liczy się kreatywność i innowacja. Na wyrobniczej pracy nikt się
      jeszcze nie dorobił, no chyba że garba.
    • Gość: konsultant IP: *.aster.pl 24.02.07, 14:08
      otóż to. abstrahując od kasy, doświadczeń i certyfikatów liczy się atmosfera,
      podejście do pracy, kreatywność, zrozumienie firmy, w której się pracuje.
      no niby takie banały, ale jednak...

      a z rekrutacją to i u mnie w firmie są problemy, ciężko znaleźć sensownych ludzi.
    • Gość: spec IP: *.chello.pl 24.02.07, 11:16
      > Gdzie takie płace? Jestem programistą C++/C# z 7-letnim doświadczeniem i
      > wszędzie proponują mi takie grosze, że nie wiem czy się śmiać czy płakać. 4-5
      > tysięcy zł brutto dla doświadczonego programisty?

      Po 7 latach to ty powinieneś już kierować projektem a nie dalej klepać kod.
      Znaczy się nie idziesz do przodu. Poza tym 7 lat doświadczenia w C#? Podczas gdy
      został on wprowadzony w 2002?
    • Gość: Typewriter IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 12:28
      Gość portalu: spec napisał(a):
      > Po 7 latach to ty powinieneś już kierować projektem a nie dalej klepać kod.

      Kieruję projektem. Co nie zmienia faktu, że programuję. Czy każdy doświadczony
      programista musi zarzucać programowanie i zostawać kierownikiem? W firmie w
      której pracuję nawet dyrektor nadal programuje, a dyrektor techniczny jest po
      prostu geniuszem i najlepszym programistą w firmie. Już wiem dlaczego jest tylu
      kiepskich programistów - wszyscy doświadczeni są wyłącznie kierownikami, a
      programowaniem zajmują się nowicjusze...


      > Poza tym 7 lat doświadczenia w C#? Podczas gdy
      > został on wprowadzony w 2002?

      No cóż, to jest dowód, że większość ludzi nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
      Napisałem C++/C#, co oznacza 5 lat w C++ i 2 lata w C#.
    • Gość: spec IP: *.chello.pl 24.02.07, 12:50
      > No cóż, to jest dowód, że większość ludzi nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
      > Napisałem C++/C#, co oznacza 5 lat w C++ i 2 lata w C#.

      Haha, czyli jezeli ktos programuje od 3 lat wogole, np w Javie, C# i C/C++ to ma
      9 lat doświadczenia? Hehe z taką logiką to ty musisz byc niezły programista ...
    • Gość: Typewriter IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 13:44
      Gość portalu: spec napisał(a):
      > Haha, czyli jezeli ktos programuje od 3 lat wogole, np w Javie, C# i C/C++ to
      > ma 9 lat doświadczenia?

      Lubisz robić z siebie durnia, czy rzeczywiście taki jesteś?
      5 lat programowania w C++, a potem nauczenie się C# i 2 lata programowania w tym
      języku, to według Ciebie ile lat doświadczenia łącznie?


      > Hehe z taką logiką to ty musisz byc niezły programista ..

      Z takim brakiem umiejętności rozumienia tekstu pisanego nigdy w życiu bym Cię
      nie zatrudnił.
    • Gość: lol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 15:29
      Napisałeś na początku:

      "Napisałem C++/C#, co oznacza 5 lat w C++ i 2 lata w C#."

      A teraz rżniesz głupa :)

      Mogłeś napisać "7 lat w C++ i 2 w C#" albo " 5 lat w C++ a następnie 2 w C++ i C#"

      Elementarna logika ...
    • Gość: Typewriter IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 16:07
      Kto tu rżnie głupa?

      Czy tak trudno zrozumieć jak piszę że 5 lat programowałem w C++ i potem 2 lata w
      C#? Nie napisałem o 7 latach w C++, ani o 2 latach w "C++ i C#". Z C++
      rozstałem się 2 lata temu.

      Ja napisałem "5 lat w C++ i 2 lata w C#."
      a Ty rozumiesz to w ten sposób:
      > "7 lat w C++ i 2 w C#"
      albo:
      > " 5 lat w C++ a następnie 2 w C++ i C#"


      I kto tu wspomina o logice...
      Ludzie, jeżeli wy zajmujecie się programowaniem, to współczuję waszym klientom.
    • Gość: mariuszek IP: 82.139.157.* 24.02.07, 13:15
      Gdzie takie płace? Jestem programistą C++/C# z 7-letnim doświadczeniem i
      > wszędzie proponują mi takie grosze, że nie wiem czy się śmiać czy płakać. 4-5
      > tysięcy zł brutto dla doświadczonego programisty?

      4-5 tyś to i tak sporo ,w sytuacji ,że tych programistów jest tak
      wielu,gimnazjaliści już siebie czesto nazywają informatykami
    • Gość: FreakyMisfit IP: *.dialog.net.pl 24.02.07, 13:57
      Wyżej dupy nie podskoczysz. Dla programisty istnieje nieformalna, górna stawka, około 5000, której po prostu nie idzie przeskoczyć. No chyba, że prezesem firmy jest twój wujek. Po prostu ludzi którzy umią coś programować jest już za dużo.
    • Gość: rah-v IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 01:23
      Jak szukasz roboty za większe pieniądze, to słyszałem o firmie Impaq, z której
      ostatnio na potęgę uciekają ludzie (mój znajomy - programista - właśnie ma ten
      etap za sobą) z powodu niskich zarobków, a on miał znacznie krótsze
      doświadczenie niż Ty i zarabiał właśnie coś koło tego, o czym piszesz. Mają w
      tej chwili duże potrzeby kadrowe...

      A jeśli szukasz jeszcze wyżej, to najpopularniejszym kierunkiem ucieczki z
      Impaqa jest firma farmaceutyczna Roche. Ale co do ich potrzeb kadrowych nic nie
      wiem :(
    • Gość: Typewriter IP: *.bb.sky.com 25.02.07, 11:54
    • Gość: mix IP: *.spray.net.pl 24.02.07, 10:46
      troszku przesadziłeś, chyba że mówisz o kwotach brutto
    • aasb 23.02.07, 23:51
      Absolutnie się z Tobą nie zgadzam, centrale to jedno wielkie oszustwo...pracuję
      w międzynarodowej korporacji zrzeszającej kilka sieci handlowych. Centrala,
      piękny budynek, imprezy integracyjne itp...i to by było na tyle.
      Jak nie jesteś kupcem strategicznym, kierownikiem lub specjalistą to jesteś
      nikim i albo zarabiasz 2200brutto i łaskawie masz umowę o pracę (no i przywileje
      jeżdżenia na imprezy na które nie masz ochoty, ale znasz konsekwencje), albo
      teoretycznie "należysz do zespołu" na podstawie umowy zlecenia, dostajesz
      1800brutto i jedyny przywilej to kawa, którą pracodawca zobowiązany jest
      zapewnić według kodeksu pracy...nie wierzcie, że zarobki i atmosfera w
      korporacjach czy centralach jest bajkowa...bo raczej przypomina film "Diabeł
      ubiera się u Prady"
      Pozdr

      --
      Żyję żeby kochać...banalne? a jak rzadko spotykane
      ASB
    • Gość: " u P r a d y " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:19
      tak wlasnie jest w WWIE - swietnie to ujelas!!!! Gratulacje!!!
    • Gość: konsultant IP: *.aster.pl 24.02.07, 14:10
      a ja pracuję w firmie niedużej (poniżej 50 osób). zajmujemy się fajnymi
      sprawami. atmosfera jest ok. zarobki przyzwoite. imprezy integracyjne, hmm my
      sobie spontanicznie bawimy się razem.
    • Gość: jan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 15:36
      co to znaczy "spontanicznie sie bawimy"? ze co niby tam robicie? kazdy z
      kazdym itp ;) dzieki-nie lubie takich firm
    • Gość: Marcin IP: *.ztpnet.pl 25.02.07, 00:09
      Nie ma problemu, nikt Ci nic nie proponuje
    • Gość: absolwent 0,7 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 01:45
      Odtwórcza praca dla niepalących małp po sgh, które nie umieją wypowiadać zdań
      złożonych w ojczystym języku.

    • Gość: anka IP: *.chello.pl 26.02.07, 10:42
      To tak jak w filmach z PRL. Wszyscy chcieli pracować w centrali.
    • Gość: filety1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:02
      a ja szukam kogos dobrego do pracy w portalu e-warszawa.com i warsaw-life.com
      na rozne stanowiska, glownie sprzedaz powierzchni reklamowy
    • Gość: ak IP: 128.61.146.* 23.02.07, 22:37
      Sorry, ja sie nie znam i pisze tylko tak "na goraco", ale jak
      Ci ktos mowi, ze nie da Ci pracy, czy normalnej placy, bo tam
      "pracuja sami mezczyzni", to musi to byc lamanie prawa pracy.
      Pewnie Ci sie nie chce, ale z drugiej strony... jesli nie bedzie
      precedensu (jesli jakas firma nie zostanie w koncu ukarana za
      dyskryminowanie kobiet), to zawsze takie teksty bedziemy slyszec.
      Widzialam kiedys proces pani, ktora podejrzewala, ze szef jej
      nie chcial zatrudnic tylko dlatego, ze byla puszysta. Poprosila
      wiec swoja kolezanke o niskich kwalifikacjach ale ladnej figurze,
      zeby zaaplikowala o te sama prace i tamta dostala oferte od reki.
      W sadzie ten pracodawca dostal bardzo po kosciach.
      Tylko to nie bylo w Polsce... :(
      Ale w koncu na tym polega demokracja, ze wszyscy maja te same prawa,
      a jak sie czuja dyskryminowani, to moga sie o to upomniec w odpowiednich
      instytucjach.
      Nie myslalas o tym, zeby z nimi zawalczyc? Moze dostaniesz jakies
      fajne odszkodowanie :).... ok, zartuje, ale na serio, namawiam...
      w koncu nic sie nigdy nie ruszy, jesli zawsze bedziemy przyjmowac,
      ze tak po prostu jest i bedzie...
      Powodzenia w szukaniu pracy
    • Gość: g IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:52
      A jak mi odmówi jakaś kobieta pracy w kopalni bo tam pracują tylko mężczyźni to...
    • Gość: Anatol IP: *.net.autocom.pl 24.02.07, 11:23
      > Ale w koncu na tym polega demokracja, ze wszyscy maja te same prawa,
      Taak???
      Byłoby wspaniale gdyby tak było.
      Ale zastanówmy się: czy kandydat może odrzucić ofertę pracodawcy dlatego, że
      pracodawca mu sie nie podoba (z jakiegokolwiek powodu)?
      Chyba może.
      A pracodawca?
      No cóż, skoro wszyscy mają równe prawa....
      Historie o odszkodowaniach z tytułu dyskryminacji (zakładając że sa prawdziwe)
      maja taki wpływ na zatrudnianie kobiet jak wygrane w lotto mają wpływ na średni
      dochód w Polsce.
      Ale może masz rację.
      Trzeba tamtego gościa po sądach pociągać.
      Oduczy się szczerości i jasnego stawiania sprawy.
      Zatrudniania kobiet oduczy się tym bardziej tylko żadna kandydatka o tym się
      już nie dowie.
    • Gość: kapitalista IP: *.stegny.2a.pl 26.02.07, 08:10
      Pani raczy żartowąć, toś to bolszewizm, skoro ja mam firme i prowadze ją i
      ryzykuje w niej moimi pieniędzmi, to mam prawo zatrudniac kogo chce, np samych
      mężczyzn, bo naprzykład zona jest zazdrosna a wie ze ja kobiety lubie, albo po
      prostu chce pewnośc miec ze mi pani w ciąze nie zajdzie i na urlop za moje
      pieniądze nie pójdzie - no skoro nie ja zapodniłem to dlaczego ja mam płacić
      niech łoży ten co tak dobrze i z powodzeniem "tryskał". Nie, to nie hamstwo,
      ale jak niektórym nie napisze sie dosadnie to nie pojmują. Dlatego , bez chęci
      urażenia i obrżenie pani czy innych osób pozwole sobie TYLKO I WYŁĄCZNIE NA
      LOGICZNE PORÓWNANIE PANI TEZ Z MOIM PRZYKŁADEM - skoro wedle pani ok jest gdy
      facet własciciel firmy ma obowiązek pania zatrudnić jako kobiete to z
      logicznego punktu widezenia (logiki tylko) to jest to samo jakbym podszedł do
      pani na ulicy i spytał "mężatka" ? a pani na to "tak" a ja nato "skoro daje
      pani meżowi to prosze do bramy i mi też dać bo inaczej będzie to
      dyskryminacja". To nie to samo? Pani chce wejśc do mojej firmy i powiedzieć pan
      zatrudni tego pana prosze i mnie zatrudnić bo taki ma pan oboaiązwek. Nie? A to
      przypomnę pani ze sochjaliści co wymyslili te durne przepisy kiedys bo tzw
      rewolucji zaprowadzili prawo, iz kobiety należą do wszystkich. Tak byo ale
      socjaliści niechętnie o tym wspominają. Teraz zasada ta (ta sama logika)
      obowiązuje pracodawców co do zatrudniania osób.
    • Gość: Moniala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 10:41
      Może i niewyokie często są ale na pewno normlaniejsze niż w średnich i małych
      miastach (tam to już anormalne).
    • Gość: m2 za 15tys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 11:17
      no,a ceny mieszkan w wwie sa serio bardzo normalne
      jak porownasz zarobki w malym i cene mieszkania to i tak Ci wyjdzie ze wiecej
      zarabiasz niz w wwie.
    • Gość: Moniala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 11:35
      Gdyby to była prawda to po przyjeżdzie do moejgo miasta rodzinnego (ok.60 tys
      mieszk.) spotkałabym wielu znajomych ale niestty garstka została i to
      najczęściej z powodów rodzinnych i mówią,że też wyjechaliby. Natomiast znajomy
      z Warszawy wielu kolegów z dawnych lat widuje u siebie w mieście,dlaczego nie
      wyjadą do mniejszych miast przecież tam zasostaje więcej.
    • Gość: ciekawe bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 14:45
      juz tlumacze!
      bo znajomy mieszka w Wwie i nie musial sobie kupowac mieszkania-podobnie jak
      jego znajomi,zapewne zaczynajac prace-mieszkali z rodzicami.
      Ja nie mowie ze z malych miast nie ma sensu wyjechac. JEST!
      ale ja pisalem o w miare duzych-gdansk,krakow,poznan,lodz - czy z nich oplaca
      sie wynosic do WWY????
      chodzi mi mowiac dosadnie, czy to co zarobisz NETTO - koszty = to co ci zostaje
      (ZYSK) jest wieksze duzo niz np w krakowie???
      o to pytalem, a nie o miasta 60tysieczne,a male miasta tez nie sa zle tak do
      konca (bo czemu tyle ludzi mieszka pod WWA i dojezdza do pracy?-bo w WWIE nie
      stac ich na mieszkania) masz mieszkanie w wwie? zaczynajac od zera tzn jesli
      rodzice Ci nie kupili,to chyba wygralas w lotto, bo kiedys jak kiedys bylo
      drogo,ale teraz mieszkanie 2pokoje 40m2 w starym bloku kosztuje 450tys!!!
      to jesli Cie stac,to gdzie tyle mozna zarobic, bo tak serio polecam kalkulator
      kredytowy ze strony www bankow - wyjdzie Ci ze kredytu nie dostaniesz przy
      dochodzie na glowe mniejszym niz 4tys NETTO/mc przy kredycie na 30lat!!!bank po
      prostu Ci go nie da! a koszt wynajmu kawalerki podrzednej to okolo 1400zl!!!
      wiec nie majac kredytu,a wynajmujac i starajac sie cos zaoszczedzic i tak chyba
      nici,no chyba ze zarobisz 5tys netto-okolo2tys kosztow mieszkania i jedzenia
      itp,to zostaje 3tys a 450tys/3tys = 150mc = ponad 12lat oszczedzania z
      zarobkami 5tys netto a kto tyle zarabia???ale to wariant optymistyczny bo za
      12lat mieszkania moga kosztowac 2x tyle.
      powiedz mi jak zyjesz,sprobuj przekonac a przyznam racje i uchyle czola
      ale prosze nie pisz tylko sloganow:wszyscy wyjezdzaja z malych miast. tak to
      prawda.ale niekoniecznie do wwy,bo nie wszystkich na to stac. tym co rodzice
      kupili mieszkanie to i owszem. zreszta jeszcze rok temu ceny mieszkan byly 2x
      nizsze niz teraz.
      w krakowie np za 40m2 w starym budownictwie zaplacisz z 210tys a to troche
      roznica niz 450tys ;)
      coz,moje pytanie brzmi: czy zaczynajac od zera,bez wlasnego M,idac do 1szej
      pracy jako absolwent OPLACA SIE przenosic z miast(gdansk,poznan,krakow,wroclaw)
      do WWY??? CZY !R E L A T Y W N I E! (przychod-koszt zycia) sie to oplaca by
      przenosic sie do WWY.
      prosze o racjonalne i przekonywujace dowody! w razie watpliwosci odsylam na
      strony z nieruchomosciami i sprawdzenie cen sobie(jesli masz kupione przez
      rodzicow mieszkanie i nie wiesz jakie sa ceny w ogole chore w WWIE)
    • gwiezdny_kupiec 23.02.07, 18:31
      Proponowałbym zacząć używać znaków interpunkcyjnych. Przeczytanie całości raz
      przed wysłaniem nie zaszkodzi.

      PS. Ładną kawalerkę można w Warszawie wynająć za 1000-1100 PLN. Co do reszty
      treści trudno mi się odnosić, bo trudno czyta się Twoją wypowiedź.
    • Gość: to samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 14:55
      pewnie.ale mieszkajac na poczatku z rodzicami warszawiakami mogli isc do pracy
      i nie przejmowac sie czynszem i cena wynajmu mieszkania!!! a to zasadnicza
      roznica,bo wtedy latwo odbic sie od zera! koszty wynajmu i oplat wszystkich to
      srednio z 1700zl wyjdzie w sumie(czynsz,media,oplata za wynajem).wiec
      zarabiajac na poczatek np 1700netto(i tak sporo) wychodzili okolo 1700 na
      czysto na plus! wiec latwiej takiemu uzbierac jakis kapital poczatkowy zaczac
      cos!a czlowiek nie z WWY wyjdzie na zero i chocby nie wiem jak szybko awansowal
      i zarabial,to nigdy nie dogoni ceny mieszkan, mowie-mieszkanie w wwie to luksus
      na ktory nawet w niej samej trzeba pracowac z 20lat.a to troche chore.
      aaa i jeszcze jedno: prowizja agencji i oplata notarialna,kupujac nawet na
      kredyt,to jest 3% prowizja + notariusz, co przy kwocie 500tys daje
      15tys+5tys=okolo 20tys! bez tego nie ruszysz,nawet gdybys wynajmowala i chciala
      kredyt na chate. a placac takie koszty wynajmu powiedz mi jak i kiedy odlozyc
      te 20tys(bez tego ani rusz) a jak kupic jakies wyposazenie itd itp.
      to nieosiagalne. wytlumacz mi konkretnie a moze sie przekonam
    • Gość: to samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 14:58
      i kurcze nie mozna mowic takich sloganow,ze oni z wwy i nie wyjechali. kurde!!!
      przeciez to oczywiste ze jak z wwy to nie wyjechali!!! a co na wies mieli
      jechac z wwy?!!???!?!??!? jednak niektorzy myla pewne rzeczy.
      a i zapomnialem ze do kredytu trzeba umowy przedwstepnej (10% wartosci
      mieszkania) co daje 50tys + tamte 20tys oplat = 70tys!!!!!!!!!!!!!!!!
      NA SAM POCZATEK!!!
      powiedz mi wiec jak??!!!
    • Gość: Isaac IP: *.interbild.net 23.02.07, 17:22
      A tu mnie dopiero zaskoczyliscie. Co prawda juz 3 lata nie mieszkam w Polsce
      ale tez nie wybralem kierunek zachodni. Praca w Bulgarii, Warna. Menadzer
      eksportu bulgarskiego producenta slodyczy. Prosze jednak nie mylic Menadzer z
      prawdziwym stanowiskiem kierowniczym. Obecnie okolo 2000 zl na reke, do konca
      roku planowane 4000 zl na reke.
    • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 23:25
      Wszyscy przekonują, że mają rację, a moim skromnym zdaniem ( 5 lat w warszawie,
      pochodzenie miasto mazury 15 tyś miesz.) Zarobki teraz 5000 netto, specjalista.
      Brak wykształcenia wyższego. I co z tego ?? Nawet mieszkanie kupiłem 65 m za
      własne. Mi się udało bo chciałem. Bo zamiast gadać robiłem. I nie ważne czy to
      warszawa, gdańsk, poznań etc. A swoją drogą uczelnia chyba nie gwarantuje
      wysokich zarobków w dyplomie. Masz dwie ręce i głowę - bierz się do dzieła.
      ZAcznij od 1000 zł przez rok, w tym czasie intensywnie szukaj. Potem wejdź na 2
      lata na 2500 - 3000 i tak dalej. Nie liczcie na cuda. Warszawa to nie raj, masz
      tylko więcej możliwości choć nie zawsze lepszych niż w innych miastach, ale więcej.
    • Gość: wsciekly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:28
      niech mi kto powie,jak mam zaczynac za 1tys przez rok? potem 2-3,potem 4-
      5,potem 6 ? JASNE!- i przez 5lat odlozyles (w tym pierwsze 2lata odpadaja
      wlasciwie),a tak naprawde przez 3 na mieszkanie 60m2????? hehehe dobre....
      to wyslij mi tu link gdzie wynajme cos ponizej 1tys???? najlepiej tak za
      300zl,bo musze jeszcze se bilet sieciowy kupic,jesc i jakos funkcjonowac
      i Ty za 1tys zyles i kupiles mieszkanie w ciagu 5 lat! BZDURA JAKAS? Ile Ci
      ktos dolozyl kasy 90% na to mieszkanie?
      a w ogole interesujesz sie teraz mieszkaniami?TAK? to wejdz na net i zobacz ile
      m2 kosztuje w starym budownictwie! jak znacz ceny np z maja 2006 juz sa one
      nieaktualne,uwierzysz?
      teraz m2 kosztuje od 11tys do 15tys w starym budownictwie-odsylam do stron www
      nieruchomosci wwy - powodzenia i rozwagi w wypowiedziach!
      mniej wiecej kawalerka smieszna 25m2 kosztuje teraz 350tys!
      a 40m2 (2pokoje) kosztuje ok 500tys!
      LUDZIE O CZYM WY TU PISZECIE?! Sprawdzaliscie ceny nieruchomosci przed
      napisaniem postu?
    • Gość: Rafal IP: *.gprspla.plusgsm.pl 24.02.07, 18:44
      od pieciu lat mieszkam w Warszawie. Zaczynalem od 1300 netto, w miedzyczasie
      uczylem sie intensywnie po pieciu latach zarobki wzroslu do 1900 netto, ale
      bylem juz bardzo dobrze wyksztalcony, choc bez doswiadczenia. Znalazlem prace
      2900 netto . Po paru miesiacach nabralem doswiadczenia i znalazlem kolejna prace
      4900 netto. Wciaz sie ucze i zdobywam doswiadczenie. To prawda ze 1000 zl to
      malo na Warszawe ale jak sie mieszka w kilka osob to oplaty sie zamykaja w 400
      zl reszta na zycie, ksiazki z biblioteki, czasem pomoze rodzina. Grunt to
      wiedziec czego sie chce i do tego dazyc.
    • Gość: do: Rafal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 12:11
      Nie wytrzymam, muszę to skomentować.
      Ja mieszkam w Łodzi, ok, jestem specjalistą, zarabiam powyżej 15 tyś. na rękę.
      Właśnie zaczynam budowę własnego domu (chociaż jestem singlem). Mieszkam w
      fajnym mieście, z charakterem i ładną architekturą. Do tego aglomeracja liczy
      sobie 1,3 mln. ludzi, więc nie mam poczucia, że mieszkam na prowincji - to
      wielkie miasto. Wykonuję swoją pracę oczywiście nie tylko w Łodzi (mam klientów
      z innych miast i z zagranicy). Metr kwadratowy mieszkania w aparatamentowcu
      jest w Łodzi ciągle tańszy niż w Warszawie (ok. 10 - 12 tyś. w loftach albo w
      fajnych apartamentowcach przy parkach).
      Chyba oszalałbym, gdybym w wieku 28 lat musiał mieszkać w komunie z piątką
      innych ludzi, albo gnieździć się w kawalerce na Ursynowie. Sorry, ale nie
      wierzę w mit Warszawy. Także dlatego, że mieszkałem dwa lata w Warszawie i dwa
      lata za granicą (Belgia, Holandia, Szwajcaria). Nigdy nie pracowałem za 1.300
      netto.
      I praca za 4.900 netto też by mnie nie bawiła. Przepraszam Was, ale w Łodzi
      4.000 zarabiają szwaczki. Tego nie widać w statystykach, bo w Łodzi jest duża,
      choć malejąca szara strefa (specyfika np. branży odzieżowej).
      Więc - zapraszam do Łodzi. Sam chętnie zatrudnię dobrą asystentkę za 4.000 -
      tylko, że cieżko taką znaleźć.

      Wniosek? Zapraszamy do Łodzi. Tu jest fajnie :)))
    • Gość: mike IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:32
      Gość portalu: Gość napisał(a):

      > Wszyscy przekonują, że mają rację, a moim skromnym zdaniem ( 5 lat w warszawie,
      > pochodzenie miasto mazury 15 tyś miesz.) Zarobki teraz 5000 netto, specjalista.
      > Brak wykształcenia wyższego. I co z tego ?? Nawet mieszkanie kupiłem 65 m za
      > własne. Mi się udało bo chciałem.

      Nie dlatego, że "chciałeś", tylko dlatego, że miałeś szczęście przyjechać do
      Warszawy 5 lat temu, gdy o dobrą pracę w stolicy było łatwiej, a mieszkania
      kosztowały 2, o ile nie 3 razy mniej. Dziękuj więc Panu Bogu i losowi, a nie
      pompuj swojego ego. Ja skończyłam studia w Wawie 10 lat temu i wszystko ułożyło
      mi się - odpukać - super. Nie wmawiam jednak innym, że "jak się chce, to można".
      Po prostu znalazłam się we właściwym czasie na właściwym miejscu. Gdybyś dziś
      startował w dorosłe zycie, to niezależnie od "chcenia" nie osiągnąłbyś tego
      samego - przy takich zarobkach nikt nie dałby Ci nawet kredytu na tak duże
      mieszkanie po dzisiejszych cenach... A za "1000 złotych na początek" nikt w
      Warszawie roku nie przeżyje, chyba że pomogą mu rodzice.
    • Gość: krakus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:48
      znow zaczynam wierzyc w ludzi.
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 23.02.07, 17:18
      A moze to my dajemy sie wykorzystywac ?
      Jak to jest ze w odziale tej samej firmy ale w Londynie junior office zarabia
      1300 Funtow na reke a w Polsce junior office dostanie 900 zlotych na reke.
      Przerazaja jeszcze zachodnie ceny mieszkan w Warszawie - 450 tys
      W londynie dwopokojowe mieszkanie kosztuje 250 - 300 tys funtow.
      Teraz rozumiem czemu duzo mlodych Polakow osiedla sie w Anglii i kupuje tu
      wlasne mieszkania.
    • mniklas5 23.02.07, 17:42
      jednak te 1300 funtow to moze byc malo w Londynie, chyba wystarczy na bardzo
      skromne zycie.
    • Gość: Gosc IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.07, 17:43
      Dlaczego zawsze wybieramy tylko to co nam sie akurat podoba. Wysokie zarobki,
      tanie mieszkania. A wiec nic jak wyjezdzac. Zapominamy przy tym, ze z reguly
      wyjezdzaja mlodzi ludzie, zyja skromnie, tyraja ile moga i wracaja. Wtedy moga
      sobie na wiele pozwolic. Gdyby jednak wyjechali z cala rodzina, np. 2 + 2, i
      chcieli mieszkac w sredniodobrej dzielnicy Londynu, posylac dzieci tam do
      przyzwoitej szkoly, korzystac z dobrej opieki lekarskiej byliby na pewno innego
      zdania. Znam takich ktorzy gdy przyjezdzaja do Polski to biegaja od jednego
      lekarza do drugiego, do dentysty do kosmetyczki czy fryzjera bo choc dobrze
      zarabiaja to jednak tez zycie w Angli ma swoje ujemne strony. Nie mowiac o
      tym,ze ciagle beda czuc sie tam emigrantami i obco. Dopiero kolejne pokolenie
      moze przeskoczyc te “granice”.
    • Gość: nikdaklik IP: 195.224.10.* 23.02.07, 17:54
      za 1300 funtow w londynie to jest wlasciwie wegetacja, wynajem normalnego
      mieszkania kosztuje okolo 900, za pozostale 400 sie nie poszaleje

      jak ktos wynajmuje pokoj i oszczedza to ok ale na zycie z rodzina w londynie
      potrzeba DUZO wiecej
    • Gość: london111 IP: *.xdsl.murphx.net 23.02.07, 19:00
      dla jednej osoby mieszkanei za 900f? troche przesada.oczywiscie zalezy od
      rejony miasta,ale studio mozna juz za 500f znalezc.1300f to nie taka wegeteacja
      w londynie,stac cie na mieszkanie,samochod,normalne zycie,no i junior za 1300
      miesiecznie jest w super sytuacji ,moze byc spokojny ze za 2 lata to juz bedzie
      2300 albo i wiecej.
    • Gość: Uga-buga IP: 89.100.154.* 23.02.07, 20:31
      Jezeli ktos samotnie zarabia 1300 to jest wegetacja, 720 to ja raz placilem na
      Tooting Bec - a to arabistan, miesiac tam pomieszkalem bo byla to kpina na
      kolach. Porzadne 1bed to trzeba przynajmniej 900 liczyc, nie oszukuj ludzi panie
      londynczyk. Studio za 500? Raczysz kpic, bude w wschodzie w arabistanie moze -
      moj znajomy placil 650 za studio - ktore mialo rozmiar duzej szafy w zone2,
      doplacal za lepsza okolice...ale standard byl zenujacy. Nie zapomina o council
      tax (dla ludzi ktorzy nie wiedza to jakby rodzaj czynszu - ale buli sie dla
      miasta, oczywiscie w londynie najwyzy - na pewno nie mniej niz 100 za 1bed w
      normalnej dzielnicy). Chlopie 1300 to jest jakies 15,5 tys rocznie. Przeciez
      kazdy anglik sie leb popuka jest mu ktos cos takiego zaoferuje, to juz lepiej na
      socjalu siedziec - 20 kola to zdzierskie minimum, 25 to juz normalna stawka. Nie
      robmy sobie jaj.
    • Gość: Typewriter IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 00:07
      To spróbuj przeżyć w Warszawie za 900zł, jeżeli 1300 funtów w Londynie to
      wegetacja. Za 1300 funtów można skromnie, ale normalnie żyć. Za 900zł nie wiem
      jak można w ogóle przeżyć.
    • Gość: london111 IP: *.xdsl.murphx.net 24.02.07, 09:21
      aha,czylimy mowimy o 1300 brutto-to daje okolo 15,5k.ja mialem na mysli 1300 na
      reke co daje nam 20k rocznie. zakladasz ze kazdy musi pracowac w city i
      wynajmowac mieszkanie jak najblizej centrum placac za nei duzo,do tego dochodza
      oplaty na metro.Londyn jest ogromny,mozna miec fajna prace na obrzezach ,tam
      znalezc przyzwoite mieszkanie.Oczywiscie za 500f nie bedzie to super
      apartament,ale zyc sie da.I nie zapomnijmy ze mowimy o pracy dla juniora,jest
      to w UK osoba dopiero po szkole ,bez wiekszego doswiadczenia.Niewiem jak jest w
      Polsce,nigdy tam nie pracowalem ale tutaj mozesz byc pewien podwyzki i awansu
      po min roku,a jezeli cie ona nie satysfakcjonuje to poprostu zmieniasz prace,a
      z rocznym doswiadczeniem w UK jest juz to dosyc latwe. Nie upieram sie ze
      Londyn jest tani,jest cholernie drogi,jestem tutaj pare lat a znowu debet na
      koncie:). Tylko mowienie o wegeteacji jest duza przesada,Tysiace osob pracuja
      za taka stawke,anglicy tez.
    • Gość: Typewriter IP: *.bb.sky.com 24.02.07, 13:49
      Za 1300 funtów na rękę można zupełnie normalnie żyć, nawet w Londynie.
      Przypominam że średnia krajowa to niecałe 1600 funtów miesięcznie netto.
      Mam koleżankę w Londynie, która zarabia 900 funtów na rękę i to musi starczyć na
      utrzymanie dwojga dzieci, ta dopiero ma problem.
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 28.02.07, 12:20
      Ja nigdzie nie powiedzialem ze 1300 to cel sam w sobie to dopiero poczatek.
      Po kilku miesiacach powinna byc podwyzka i zarabia sie wiecej.
      Jak ma sie doswiadczenie z UK i potrafi sdie cos robic to zarabia sie wiecej.
      Pensja rosnie.
      Sprobuj za to przezyc w Warszawie za 1300 PLN na miesiac
      Powodzenia.
      Czytalem wczorajh artykul jakto kobiety pracuja w farbyce telewizorow za 620 PLN
      na miesiac.
      Sorry moj kuzyn ktory ze szkol to skonczyl zawodowke pracuje w Cardiff w farbyce
      ciastek na tasmie i zarabia 1100 - 1200 na miesiac.
      W Polsce pracowal w fabryce znakow drogowych za 1200 na reke i nie zaluje.
      Stac go na wiecej niz w Polsce ( w poslce tez musial placic za mieszkanie sorry
      za pokoj - klitke - 350 zl - 300 na dojazdy i zostawalo mu 600 zl na zycie. )
      W cardif za duuuzzyyy pokoj w domu z ogrodem blisko morza placi 280 Funtow na
      miesiac a na bilet miesieczny wydake 90 funtow.
      Jedzenie tez jak by ciut tanszze w przeliczeniu na zarobki.
    • Gość: Gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 28.02.07, 12:13
      Jak ostanio bylem w Polsce to poszedlem do dentysty.
      Za zrobienie jednego zeba - borowanie plomba zaplacilem 250 PLN
      OStatnio bylem u dentysty w Londynie. - za zrobienie jednego zeba plomba biale
      wypelnienie zaplacilem £ 45 funtow - wiec po pierwsze taniej niz w Poslce po
      drugie ile czasu ja zarabiam 45 funtow w Londynie a ile zarabialem 250 PLN w
      Polsce.
      jelsi kjtos chce moge podac pelny namiar na tego dentyste top sami sprawdzicie
      ceny.

      W Londynie razem z zona mamy 3500 Funtow netto na miesiac
      W polsce niestety prace mialem tylko ja i zarabialem 1200 - 1500 na reke.
      Moim autem byla 16 letnia skoda. Tu mam 7 letniego Fiata Marea.
      Oraz wiele innych subtelnych roznic.
      Za telefon i internet ( 8MB ) place miesiecznie 20 Funtow abonamentu.
      Przy czym rozmowy stacjonarne po calej Anglii mam darmowe.
      Darmowe mam tez rozmowy stacjonarne do wszystkich krajow Unii Europejskiej. (
      Polska tez )
      Powiedz mi gdzie mi Lepiej ?

    • Gość: MIke IP: *.phoenix-trading.co.uk 23.02.07, 17:50
      heheh - ciekaw jestem jak sobie wykalkulowales ze w Londynie jest tak super.
      Owszem Junior moze i zarabia £1300 (raczej nie na reke - nie przesadzaj ze
      Juniorowi tu tyle placa za przekladanie papierkow bez wkladu wlasnego a do tego
      sie sprowadza pozycja Junior office), ale za wynajmem kiepskiego pokoju 1 os.
      bidulek zaplaci jakies £300 plus oplaty/miesiac. Dodaj do tego koszty
      utrzymania i okaze sie ze tak naprawde sytuacja Juniora nie wyglada bardziej
      rozowo w Anglii.... Jezeli mu firma nie zaplaci za travelke to na same
      przejazdy wyda maly majatek przy zalozeniu ze musi przekroczyc granice stref. O
      podrozy autobusem w godzinach szczytu mozna raczej zapomniec (nawet jezeli
      przyjmiemy ze kupuje tylko bus pass za jakies £15/tydzien wychodzi calkiem
      niezla kwota).
      To po pierwsze. Po drugie zeby dostac mortgage na £250K -300K musisz zarabiac
      sporo wiecej niz £1300/miesiac. I to zarowno Ty jak i Twoj partner. Zaden bank
      nie da Ci ciekawej oferty jezeli nie masz odlozonego wkladu wlasnego - czyli
      przynajmniej 5% wartosci mieszkania (przy £250K wartosci mieszkania robi to
      £12.5K). Bez wkladu oferta raczej nie przekroczy 3x rocznych zarobkow(jesli juz
      to niewiele). Mowi sie oczywiscie o tym ze np Abbey daje kredyt na 5x rocznych
      zarobkow ale juz bardzo cicho dodaje sie ze dostaniesz taki kredyt jezeli
      zarabiasz £60K rocznie.
      Sprobuj sobie odlozyc te 5% z pensji £1300/miesiac wiedzac ze ceny mieszkan
      wzrastaja o ponad 10% rocznie (ostatnio bylo to kilkanascie procent - nie
      pamietam dokladnie ile to bylo). Bedzie zabawnie :D no chyba ze bedziesz zyl
      jak calkiem sporo naszych rodakow - mieszkajac w 10 osob w 2 pokojowym
      mieszkaniu i jedzac stuff z promocji w Lidlu :) albo specjaly w stylu Asda
      SmartPrice lol. Pytanie ile na tym pociagniesz.
    • Gość: co wy gadacie!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 18:31
      no nie wychodzi tak samo jak w polsce,bo niestety za 900zl w wwie nie
      wynajmiesz mieszkania i nie utrzymasz sie,a za 1300funtow w anglii mozna jakos
      przezyc
      wiec nie masz racji absolutnie!!!
    • Gość: Mto IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 23.02.07, 19:35
      Sorry, Mike ale sporo bzudr piszesz.. Junior jest spokojnie w stanie wyciagnać 1300 funtow wyciagnąć na miesiąc - oczywiście nie wszedzie. Pokoj jednoosobowy to 300 ale juz bez opłat. Za 600 jest przyzwoite studio, za 700 1 bed. Nie wyprowadzajac sie do 6 tej strefy spokojnie da sie jezdzic autobusem, a przeciez jest cos takiego jak skuter czy rower. Co do mortgage'u to musisz zarabiac ok 20k rocznie - po paru latach w Londynie zupelnie realne a rate placisz porownywalna z wynajeciem studio flat - 1 bedroom (600-700). Zakladajac ze jest Was dwoje - zyjac rozsadnie (nie mowie ze oszczedzajac na wszystkim ale bez 'wozactwa'), majac samochod jestes w stanie odlozyc 300 funtow miesiecznie ponadto.
    • Gość: Uga-buga IP: 89.100.154.* 23.02.07, 20:37
      To jest jakies polaczkowe myslenie...300 funtow to londynczyk przepie.. w
      pubie jak ma dobry/zly dzien. Londyn jest drogi w cholere i zeby w ogole myslec
      tam o normalym zyciu trzeba miec 20 kola rocznie i najlepiej jeszcze jak ma sie
      partnera ktory ma to samo i zadnych dzieci. W pelni popieram twojego
      porzedmowce, 1300 to kpina na kolach liczac ze za machniecie samrtcard'em w
      metrze za jedna strefe cie funta kasuja (sieciowka kolo 100), a piwo w pubcie
      kosztuje 3-ke w nalepszym wypadku. Owszem na przecenach z tesco mozna ciagnac,
      nie wychodzac nigdzie...ale to nie zycie tylko wegetacja.
    • Gość: gosc z Anglii IP: *.force9.co.uk 28.02.07, 12:26
      No ciekawe ceny z tych pubow podajesz
      Wczoraj bylem na lunchu w pubie na przeciwko mojego biura.
      Za burgera z frytkami zapolacilem 3.5 a za piwo marki Zywiec zaplacielm 2 funty.

      Biuro ma w samym centrum na Holborn zaraz przy stacji metra Holborn.

      Skoro tak narzekasz ze przejazd metrem kosztuje 1 funta ( miedzy strefa 3 a 2 )
      to zapytaj lepiej ile kosztuje przejazd metrem w Warszawie bo chyba nie kosztuje
      jednej zlotowki.
    • Gość: feelipe IP: 81.107.51.* 23.02.07, 21:52
      za 1300 pożyjesz,i na blanty Ci wystarczy
    • Gość: jahr IP: *.chello.pl 23.02.07, 19:38
      to legendy o tych drogich mieszkaniach. mozna trafić dobą cenę. nie będzie to
      nowe budownictwo w centrum ale już nie tak daleko od centrum. po drugie w wawie
      też można żyć i dobrze zarabiać. jest to kwestia umiejętności i negocjacji.
      myślę, że ludzie czesto godzą się na kompromisy wbrew sobie, a potem cierpią i
      czują się wykorzystywani. znam z autopsji - moja pierwwsz praca to była nauka.
      ale już w drugiej dyktowałem częsć warunków a i jednocześnie czegoś się
      nauczyłem. w 3 pracy to ja dyktuję warunki. pracuję w sprzedaży, zarabiam
      naprawdę duże pieniądze, ale dochodziłem do tego 10 lat!!! cierpliwości młodzi!
      spokojne budujcie scieżkę kariery, ustalcie sobie jakiś plan krótkoterminowy i
      długo. walczcie o swoje. No dosyc tych wykładów, idę...żyć też trzeba
    • Gość: kpt IP: *.ibd.gtsenergis.pl 25.02.07, 16:22
      6 miechów praktyk za 1500-2000 netto co m-c po 40-50h/tyg, po obronie pr mgr
      6000 zł netto umowa zlecenie (no bo jestem student jeszcze drugiego kierunku) i
      do 26 roku życia ZUS bye bye !!! a potem 2ha ziemi i KRUS i ZUSu nigdy niebede
      płacic, bo wole wsadzac sam co m-c 4500 zł w giełde= ok 5-10 % zysku co m-c.....
    • Gość: Podły samiec IP: *.chello.pl 23.02.07, 17:51
      Zarobki są bardziej pochodną inteligencji niż miejsca zamieszkania, płci, wieku
      czy jakiegokolwiek innego czynnika. Można mieszkać w Pcimiu (spoko, nic nie mam
      do Pcimian:) i zarabiać więcej niż w Nowym Yorku. Korzystając z internetu można
      mieszkać i zarabiać gdziekolwiek. Dwa przykłady: koleżanka ze studiów jest
      grafikiem, mieszka na Krecie w domku na plaży pracuje na laptopie i zarabia
      (świetnie) jako wolny strzelec dzięki www.guru.com. Kolega z pracy (właśnie
      rzucił pracę), zarabia (jeszcze lepiej) na Google z zarobmilion.pl
    • Gość: Witex IP: 217.153.131.* 23.02.07, 19:04
      Zarób milion to jakiś przekręt. Co innego guru.com, ale trzeba mieć jakis
      talent, bez niego nic tam nie zarobisz. A jak masz talent, to i w Polsce sobie
      poradzisz.Błędne koło.
    • Gość: pochodna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:50
      A jak masz talent, to i w Polsce sobie
      > poradzisz.

      A jak nie masz, to i za granicą gó.. osiągniesz! Myślisz naiwniaczku, że gdzie
      indziej to pieniądze na ulicy leżą? HAHa!

      >Błędne koło.

      Raczej logiczna prawidłowość.
    • Gość: Adrian IP: *.chello.pl 27.02.07, 12:33
      To są wyjatki potwierdzajace regułę, a zreszta skąd wiesz czy nie miała
      znajomości taki o kórych mógłbyś tylko pomarzyć.??
    • 30_latek 23.02.07, 17:54
      Specjaliści mają się dobrze, kilkadziesiąt tys. na rękę.

      --
      "Każdy myślący człowiek jest ateistą"
      Ernest Hemingway
    • Gość: mariusz IP: 82.139.157.* 23.02.07, 20:05
      > Specjaliści mają się dobrze, kilkadziesiąt tys. na rękę.
      >
      he he he np. Religa
    • Gość: ery IP: *.kapelusz.pl 23.02.07, 18:05
      ale w porównaniu z katowicami ci sami pracownicy np netii w wawie dostają 1,500
      zł wiecej a umieją czasem mniej...z tym ze tak jak mówie trzeba policzyć
      droższe mieszkanie piwo itp...wychodzi na to samo prawie
    • Gość: maya IP: 212.203.141.* 23.02.07, 18:31
      różnie bywa z płacami, zależy od zawodu. Np. prawnik na aplikacji w kancelarii
      moze liczyc na 1500 netto, jak juz ta prace znajdzie.
      angielski ( b dobry) to minimu, doswiadczenie, wyzsze wykształcenie itd. Ale
      jednak tej pracy w Wawie jest duzo wiecej niz np. w Katowicach czy nie mówiąc o
      mniejszych miastach
    • Gość: szczurwa IP: *.aster.pl 23.02.07, 19:18
      > różnie bywa z płacami, zależy od zawodu. Np. prawnik na aplikacji w
      kancelarii
      > moze liczyc na 1500 netto, jak juz ta prace znajdzie.
      > angielski ( b dobry) to minimu, doswiadczenie, wyzsze wykształcenie itd. Ale
      > jednak tej pracy w Wawie jest duzo wiecej niz np. w Katowicach czy nie mówiąc
      o
      >
      > mniejszych miastach
      Prawnik na aplikacji, jak mu dasz 1500 netto, to posiedzi u Ciebie tyle, aby
      przekonac do siebie Twoich klientów, których obsługuje. Po czym pójdzie precz
      na swoje. Razem z nimi. Prawnicy bez aplikacji, posiadajacy swoje biura obsługi
      prawnej zarabiają dużo więcej, nie tylko w Warszawie.
    • Gość: pplk IP: *.merinet.pl 24.02.07, 00:36
      Przyjaciolka pracuje w kancelarii prawnej jako sekretarka. Zarabia rowne 2,000
      netto. Prawnik na aplikacji zarabia tam przynajmniej 2,500.
    • Gość: zdolnymłodybogaty IP: *.chello.pl 23.02.07, 19:07
      Eee tam niskie, 6500 netto, 25 lat, Infiniti (4-letnie co prawda)
    • Gość: ??? IP: *.devs.futuro.pl 23.02.07, 20:22
      6500zł netto i taka furka? Chyba mało jeździsz i mieszkasz u rodziców.
      Ja zarabiając podobnie, uważam że stać mnie na samochód, które wartość jest
      zbliżona do mojej pensji (i takowym jeżdżę). Ale nie muszę się lansować ;),
      znam swoją wartość.
      Mieszkanie - 1000zł
      Utrzymanie samochodu - 1000zł
      Jedzenie, ubrania itd. - 1500zł
      Sport, rozrywki - 1000zł (w zimie), 1500zł wiosna, lato.
      To co zostanie - fundusze inwestycyjne, trochę giełda.
    • Gość: mariusz IP: 82.139.157.* 23.02.07, 20:26
      znam swoją wartość.
      > Mieszkanie - 1000zł
      > Utrzymanie samochodu - 1000zł
      > Jedzenie, ubrania itd. - 1500zł
      > Sport, rozrywki - 1000zł (w zimie), 1500zł wiosna, lato.
      > To co zostanie - fundusze inwestycyjne, trochę giełda.

      Pamiętaj.. obżarstwo jest grzechem
    • Gość: zdolnymłodybogaty IP: *.chello.pl 24.02.07, 10:34
      Moi rodzice mieszkaja 200km od Warszawy. Nie napisałem że ze swojej firmy
      wyciagam jeszcze od 3k do 7k zależnie od zleceń. nie wydaje 1500 na jedzenie i
      ubrania miesiecznie (ok 700), samochód kosztuje mnie ok 500 (paliwo), mieszkanie
      400 (własne, 75m2), sport - mało czasu
    • Gość: poohutch IP: *.opi.org.pl 23.02.07, 19:28
      Myślę, że w Warszawie łatwiej znaleźć pracę zgodną z własnymi zainteresowaniami
      i perspektywami. Jeżeli krytetium ma być ile będzeisz zarabiać przez pierwsze 3
      lata pracy - nie opłaca się. Jeżeli kryterium jest ile będziesz zarabiać po 5-
      10-15 latach to się opłaca, bo większy rynek to większe możliwości i większa
      konkurencja. Jak się nie boisz konkurencji - warto, jeżeli wolisz spokój, to
      zostań tam gdzie jesteś. Tylko proszę mi nie mówić o osobach, które były
      zdolne, mądre, wykształcone i im się nie udało. Wszyscy wiemy, że takie
      przypadki są. Ogólnie jednak działa podstawowe prawo ekonomii - więcej
      ryzykujesz, więcej możesz zyskać.
    • Gość: kolka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:12
      Wiele osob pisze na forum o specjalistach itp itd z doswiadczeniem(!). Czy
      moglby ktos wypowiedziec sie fachowo,czy bardziej oplaca sie absolwentowi
      popracowac z 3lata i zdobyc doswiadczenie np w Poznaniu,a pozniej jechac do
      stolicy,czy moze finansowo dogodniej od razu zaczynac od 0 w Wwie??bo te kwoty
      ogromne NETTO co piszecie,to mniemam ze z 5cio letnim stazem juz! a co z kims
      kto zaczyna? jak lepiej?
    • Gość: mariusz IP: 82.139.157.* 23.02.07, 20:17
      tolicy,czy moze finansowo dogodniej od razu zaczynac od 0 w Wwie??bo te kwoty
      > ogromne NETTO co piszecie,to mniemam ze z 5cio letnim stazem juz! a co z kims
      > kto zaczyna? jak lepiej?

      Ogromne kwoty są kwotami wymyślonymi
      Taki kto tyle zarobi 7-9 tyś i więcej ,to i w Zielonej Górze zarobi
    • Gość: tedek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:25
      mozna jasniej sie wyrazic?
    • Gość: mariusz IP: 82.139.157.* 23.02.07, 20:28
      > mozna jasniej sie wyrazic?

      Ktoś ,kto może zarobić sporo w Warszawie ,zarobi również całkiem dobrze i na
      zadupiu :)
    • Gość: kot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:40
      w pelni sie zgadzam
    • Gość: dark-x IP: *.toya.net.pl 24.02.07, 09:36
      calkowicie sie zgadzam, mam 3letnie doswiadczenie w branzy IT, ale dzieki
      ryzyku jakie ponosze systematycznie podnaszac sobie poprzeczke, zarabiam od 6-
      9tys. brutto w Łodzi. Oczywiscie do tego dochodzi jeszcze firmowa komorka,
      laptop i inne cenne drobiazgi.
    • Gość: lodz-to jest to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:10
      no i wreszcie normalny glos z normalnego miasta Lodzi, a nie z tej "skreconej"
      wwy
    • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:32
      jestem poltora roku po studiach ekonomicznych i dostaje 7 000 zl brutto plus
      bonus. Uwazam ze jesli jest taka mozliwosc to lepiej zaczynac w stolicy, w
      centralach.
    • Gość: absolut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:37
      jasne...
      tyle ze np na staze absolwenckie potrzebuja 1-2 osoby rocznie...
      sgh konczyles moze,ale wierz mi ze Ci co koncza sgh to Ci co maja plecy i prace
      ustawiona od poczatku studiow,ale tez i tacy co ida goli i wesoli i ich tak
      nikt nie wynagradza ...
      coz na sgh studiuja tez rodziny poslow,ministrow,aktorow,lekarzy,prawnikow z wwy
      ci zawsze sobie poradza.
    • Gość: fak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:06
      Bo miesięcznie to żadna rewelka dla gościa z wyższym. To raptem 4 z haczykiem
      na rękę. Dla jednej osoby owszem sporo, ale rodziny z tego w Wawie raczej nie
      utrzymasz. A przynajmniej nie na takim poziomie, na jakim byś chciał.
    • Gość: Piotrek IP: *.skorosze.net 23.02.07, 21:28
      Widac, że kolega nasłuchał się plotek. Żeby dostac się na SGH trzeba było dobrze zdac 4 trudne egzaminy i nikt nikogo od początku nie ustawiał. Swoją drogą jak ja się tam dostałem, moja bliższa i dalsza rodzinka spekulowała i ile to moi starzy musieli posmarowac...
    • Gość: niestety-warszafka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:59
      wiec pewnie twoja rodzinka wie jaki z ciebie talent
      ja tez sie dostalem na sgh(nie badz taki madry) i na ae do wroclawia i wybralem
      wroclaw bo... musialem,bo po przekalkulowaniu na trzezwo wyszlo ze na wwe mnie
      nie stac.
      wiec jak jestes taki madry bo jestes z wwy to sie nawet nie wypowiadaj,bo nie
      masz prawa glosu. pytanie nie bylo do ciebie,wiec niepotrzebnie wprowadzasz
      zamet i ksztaltujesz krzywe opinie-do tego xhwalisz sie na lewo i prawo(a co do
      tej SGH twej wielkiej to owszem 4przedmioty ale nie na takim poziomie jak 2 we
      wroclawiu) bo 4 przedmioty ale podstawy,wystarczylo miec wyryta matme i jezyki
      2 i jedziesz,bo gegre sie przeszlo. a we wrocku poziom matmy by Cie zapewne
      zadziwil i bys wyszedl z egz z otwarta buziunia...
      chodzi o przeniesienie sie kogos do wwy
    • Gość: zetkaa IP: *.eranet.pl 23.02.07, 22:50
      Akurat majac do wyboru AE Wroclaw - SGH wybrales fatalnie.

      AE Wroclaw odbiega poziomem od wiekszosci uczelni ekonomicznych w Polsce

      Juz lepiej jak bys do Krakowa albo Poznania poszedl
    • Gość: ae poznan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:08
      witaj sghowcu - ja za to jestem z Poznania i powiem Ci ze moja uczelnia jest
      lepsza od Twojej i nie staraj sie obrazac wroclawia,bo jak ktos sam pracowal i
      sie duzo uczyl to moze wiedziec wiecej od Ciebie, Ty za to miales 4,8 i jestes
      w ogole super dziecko super rodzicow spokrewnione moze z jakims naukowcem np
      J.Nash'em?! Jesli w ogole na Twojej sgh mowili Ci kto to jest! ;)
    • Gość: Piotrek IP: *.skorosze.net 24.02.07, 11:15
      Witam ponownie wszystkich, nie spodziewałem się, że wywołam taką burzą. Tytułem wyjaśnienia nie jestem z Warszawki, tylko z tzw. ściany wschodniej i na prawdę nie mam żadnych ustawionych rodziców. Poza tym nie napisałem,że AE Poznań, czy w Wrocław jest beznadziejna (w cale tak nie twierdzę. Chciałem tylko odnieśc się do mitów panujących o sgh. Krótko mówiąc wyluzujcie trochę. pozdrawiam serdecznie
    • Gość: A. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 10:56
      Przecież tam nawet nie było się ciężko dostać! jak ja zdawałam było ok. 3 osób
      na miejsce. Dostałam się, ale wybrałam ekonomię na uniwersytecie (a tam była
      dużo większa konkurencja).
    • Gość: mit o sgh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 12:53
      oczywiscie ze 5lat temu jak zdawalem do wwy-sgh byly 2,8 osoby na miejsce, a w
      poznaniu 6,5 osoby (na moj wydzial),a wroclawiu 4. na uniwerki tez czesto jest
      6-7osob/mce
    • Gość: zx IP: *.chello.pl 25.02.07, 11:07
      SGH to nie prawdziwe studia tylko szkółka handlowa, która mozna przejśc bez
      wysiłku.
    • Gość: precz z mitami!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:44
      kurde,nie moge... co wy jakies bzdury piszecie, moze tak zarabiasz,ale cudem i
      jestes 1/100tys osob. i wszystko.
      jakby bylo jak piszesz wszyscy ludzie z wyzszym wyksztalceniem ekonomicznym np
      po prestizowych uczelniach SGH i AE z innych miast + uniwerki ekonomie + (moze)
      politechniki siedzieliby w WWIE!!! a tak nie jest!!! kurde no nie moge. jak
      mozna takie hasla jakies chore pisac. a ja skonczylem studia i zarabiam 10tys
      poza wwa w 1szym roku :) bo jestem medical representative i mam dobre uklady i
      duzo sprzedaje ;) . ale to inna bajka. Ja bym w wwie nigdy nie zamieszkal-
      szkoda kasy na nieruchomosci w zanieczyszczonym powietrzu :)))
    • Gość: mąż swojej żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:36
      a ja skonczylem studia i zarabiam 10tys
      > poza wwa w 1szym roku :) bo jestem medical representative i mam dobre uklady i
      > duzo sprzedaje ;)

      Dycha na rękę? A można wiedzieć, gdzie pracujesz? Bo moja żonka na tym samym
      stanowisku zarabia 3x mniej (plany ok.100%) W Wawie!!!
    • Gość: Bystra ekonomistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 20:49
      no to zarabiasz godziwie te 7brutto = 4 6 0 0 netto ,bo z nadgodzinami tyle
      powinienes wlasnie po 1,5roku pracy zarobic,bo ... sa to prawie 2 etaty wiec
      srednio w lepszych firmach placa okolo 2tys x2etaty = 4tys okolo i tyle tak
      naprawde masz ;)
      wlasnie zalezy to od tego ile pracy wlozysz :)
      ten miesiac robisz na 2etaty to wlasnie tyle wyciagniesz-nic nadzwyczajnego
      panie chwalipietko ;)

      powodzenia w sciemnianiu
    • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:08
      nikt nie sciemnia... chcialem tylko pokazac ze mozna przyzwoicie zarabiac. jesli
      chodzi o to czy warto pracowac w wawie ...zalezy pewnie w jakiej branzy . jesli
      chodzi o sektor bankowy prawda jest taka ze wiekszosc bankow ma swoje centrale w
      wawie i tutaj mozna szukac szczescia. zgadzam sie ze nie wszyscy od razu musza
      zarabiac 7 000 pln, ale jest to mozliwe bez ukladow, bez znajomosci tylko dzieki
      wlasnemu wysilkowi i odrobinie szczescia (podobnie z sgh...to a propos jednej
      wypowiedzi, nie trzeba byc synem posla czy lekarza, troche uporu i pracy moze to
      zastapic). sam tego doswiadczylem.

      a ze zazwyczaj tak jest ze mieszka sie tam gdzie sie pracuje jestem skazany na
      te chore ceny mieszkan w zatloczonej stolicy... zycie-nikt nie mowil ze bedzie
      lekko

      prace skonczylem kilka godzin temu, podobnie w poniedzialek i reszte dni tygodnia ;)



    • Gość: fak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:12
      Stary! Nie ty jeden tyle zarabiasz. Nie jest to wcale tak dużo. Nie wiem, co to
      za "bonus" tam masz, ale domyslam się, że pakiet standardowy. Czym tu się więc
      podniecać? Największym bonusem jest chyba to, że nie musisz siedzieć w robocie
      do nocy. Ale może za to wczesnie wstajesz? ;D
    • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:21
      wiem o tym i mam pytanie....czy widzisz tam gdzies napisane ze to jest duzo???
      mam znajomych w moim wieku i wiem ile zarabiaja... mniej wiecej to samo co
      ja...takie sa stawki na poczatku w niektorych branzach gdy jest sie pracowitym i
      dobrym w tym co robisz ...przy czym nie musisz pracowac 12 godzin dziennie. nie
      mialem zamiaru sie chwalic tylko pokazac ze taka stawka jest mozliwa...a czy to
      duzo czy nie...jak widac z komentarzy...w wawie na nikim raczej to wrazenia nie
      robi...zatem jednak w wawie zarabia sie niezle...ale i zycie swoje kosztuje
    • Gość: zdolnyslazak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.07, 23:47
      Żenujące są te wypowiedzi.
      Jak ktoś jest "biednym kretynem", to nic mu nigdy nie pomoże. Ani załatwiona
      robota za mniejsza wodą, ani dyplom SGH i mieszkanie kątem u starych na Mokotowie.
      Studiuję kierunek humanistyczny na ostatnim roku. Ciągłego stażu pracy w Polsce
      mam jakiś rok (wcześniej sezonowo na skasach). Teraz może wyciągam tyle co
      rówieśnicy, ale jak się sprężyłem (odpuściłem sobie, żeby zdać certyfikat
      językowy, bo coś czuję, że po studiach nie będę miał do tego głowy) to i 5 tys.
      wyciągnąłem na miesiąc. Pół roku temu, w pierwszej pracy, nie uwierzyłbym, że w
      Polsce można tyle zarobić. A jednak. Pracowałem full time w prywatnej firmie i
      jako specjalista na umowę o dzieło w budżetówce po kilkanaście godzin na dobę,
      kiedy inni woleli wychylać browarki przy rozmowie o tym, jakim chamem jest ich szef.
      To moja trzecia praca i tak jak ktoś już wspomniał, w pierwszej bałem się wzrok
      podnieś i odezwać, a teraz ja dyktuję warunki i poniżej pewnych sum nawet nie
      zaczynam rozmowy.
      Wydaje mi się, że miasto (zagalopowałbym się i powiedział, że nawet kraj) nie ma
      znaczenia. To samo jest 'na zachodzie' - nawet jak jesteś zwykłym fizycznym, to
      jak znasz język i nie jesteś głupi, po pół roku masz spokojnie szanse zostać, np
      leaderem zmiany. Zarabiać więcej kasy i mieć, np możliwość ustalania swojego
      grafiku. Ale i ponoszenia odpowiedzialności za ludzi pod sobą.

      A sam dyplom to już dawno za mało. Jak ktoś jest dobrym specjalistą, to znajdzie
      dobrą pracę nawet po tak 'niepraktycznych' studiach, jak historia sztuki. A jak
      ktoś jest quasi-specem IT, co to robi wszystko tak, jak go pod koniec lat
      90-tych nauczyli (czytaj - w technologi sprzed 10 lat), to zarabia adekwatnie.

      Przyznaję, że moją zaletą jest wiek, brak zobowiązań, dzieci na utrzymaniu i
      hipoteki, że mogę pójść do pracodawcy i powiedzieć mu, że się zwolnię, jeśli mi
      nie da podwyżki. Ale kto nie ryzykuje, ten może tylko żałować (nie należy
      oczywiście mylić ryzyka z głupotą!).

      W ciągu ostatniego roku pracowałem w trzech miejscach i widzę, że jest całe
      grono ludzi wykorzystywanych, bo albo są 'upośledzeni' i tego nie widzą, ale i
      drugie tyle z postawą roszczeniową, którzy wciąż jeszcze hołdują maksymie: czy
      się stoi, czy się leży - 1200 się należy' i wolą nic nie robić za 1200 brutto,
      palić szlugi i przez osiem godzin i dla zabicia nudy popychać pierdoły o tym,
      jaki to kanał jest w pracy.

      Jak samemu o siebie nie zadbasz, to musisz być bardzo naiwny/a, wierząc, iż ktoś
      zrobi to za Ciebie!

      (uprzedzam: moi rodzice nie mają matury; pierwszą pracę dorywczą miałem jakoś w
      wieku 18 lat; za parę miesięcy skończę drugi kierunek studiów; mam
      międzynarodowy certyfikat w swojej branży, z kasy zarobionej na saksach,
      skończyłem szkolenia w Polsce; jeśli teraz jakieś zlecenie dostaje 'po
      znajomości' to ja postrzegam to jako businessowy kontakt, bo ktoś był ze mnie
      zadowolony i mnie polecił)
    • Gość: MFN IP: *.escom.net.pl 24.02.07, 01:53
      No to ja Ci, chlopie, szczerze gratuluje najmadrzejszego wpisu w tej dyskusji
      i wszystkiego najlepszego w przyszlosci.

      Jakby tak myslalo wiecej ludzi w Polsce jak Ty,
      to bysmy tu juz mieli te druga Japonie co nam ja Walesa kiedys obiecal.

      Pzdr.
    • Gość: dupa.8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:02
      > jestem poltora roku po studiach ekonomicznych i dostaje 7 000 zl brutto plus
      > bonus

      A ja jestem półtora roku przed ukończeniem studiów ekonomicznych i zastanawiam
      się, czy ich nie olać, bo dziś zarabiam prawie 2x tyle co ty, plus brak
      szefa :D Dyplom pewno zrobie, bo obiecałem babci. Ktoś wyżej wspomniał o
      talencie. To jest klucz wszystkiego! Ludzie dzielą się na tych, którzy pracują
      i tych, którzy zarabiają. :)

      P.S. musiałbym chyba stracic rozum, żeby zgodzić się tyrać u kogoś za 7 kilo
      brutto. No chyba, że w ramach bonusa mógłbym go codziennie ćwiczyć batogiem ;D
    • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:13
      i gratuluje...to kolejny przyklad ze mozna. wystarczy troche wysilku, talentu i
      szczescia. kazdy niech robi to na czym sie zna, co lubi..a jak jeszcze daje mu
      to kase... mi to odpowiada i mam to w dupie ze ktos zarabia wiecej nie majac
      szefa. lucky you ... ma to swoje plusy ale i minusy. ja nie narzekam :)
    • Gość: gr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 23:32
      Oj marzeniowcu ;)
    • Gość: Warszawianka50 IP: *.aster.pl 24.02.07, 10:13
      A jestem 30 lat po studiach, po 2 kierunkach studiów podyplomowych , znam dwa
      języki , pracuje w zachodnim banku, mam 2 900 na rękę, bez żadnych bonusów i
      cieszę się, że pracuję. Pewnie już dawano straciłam rozum.
    • Gość: popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 13:47
      wlasnie piszesz prawde! gdyby bylo jak pisza jakies ludki o 8tys netto,to cala
      Polska by zjechala do wwy. moze 0,1% ma 8tys a reszta ma 1,5-2
      i tak masz w miare sporo-glowa do gory
    • camel_3d 24.02.07, 12:39
      mysle, ze od razu lepiej w stolicy.
      dzeiki temu poznasz ludzi, nawiazesz kontakty itp.
      a jak juz znudzi ci sie zarabianie i tyranie to zawsze, jako super specjalista
      z Warszawy mozesz sie przeniesc do Poznania:)))



      --
      BERLIN BERLIN!!!
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
    • asmith 23.02.07, 20:59
      Nie tylko w Warszawie obowiązują stawki rynkowe.
      Z tym, że ten nasz rynek pracy jest mało wydolny.
      Część pracodawców to wykorzystuje, wiedząc, że przy odrobinie szczęścia mogą
      zapłacić połowę tego, co płaci ich konkurencja.
      Tu się nic nie zmieniło od paru ładnych lat. Znałem przykłady podobnych
      stanowisk w podobnych firmach, gdzie były takie różnice. Np. dwie nieduże firma
      zagraniczne, z których jedna płaciła recepcjonistce 1400, a druga 2800 brutto.

      Z perspektywy firmy stawki zależą od przyjętej polityki płacowej, z perspektywy
      pracownika po prostu od tego za ile zgodzi się pracować. Oczywiści w
      uproszczeniu, bo liczy się też determinacja w szukaniu pracy. No i szczęście.
      Wszystkim poszukującym życzę znalezienia satysfakcjonującej pracy.
      --
      Giełda mój Matrix
    • Gość: Jakub IP: 89.100.142.* 23.02.07, 21:09
      Hehe pelny obraz Polski! Zapraszam do Dublina, tu bedzie miala 1000E ale
      tygodniowo jesli jest dobra w swoim zawodzie i zna angielski.
      Pozdrawiam z Dublina!
    • jolka.7 23.02.07, 21:31
      tu
    • Gość: bartek IP: *.acn.waw.pl 23.02.07, 22:02
      Możecie sobie gdybać, powoływać się na własne i znajomych obserwacje, ale fakty
      mówią za siebie. Na stronach Gazety można znaleźć raport wynagrodzeń za 2006 i
      wynika z niego wyraźna dysproporcja pomiędzy woj. mazowieckim a pozostałymi
      regionami.

      praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74897,3918698.html
      Polecam lekturę.
    • Gość: nie wytrzymam juz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:09
      ja tez polecam isc po rozum do glowy i umiejetnosc czytania statystyk.
      mozesz sobie je czytac jak ci sie podoba,jak chcesz byc w bledzie.
      ale... to wwa ma najwiecej central a wiec i dyr prezesow wicedyr wiceprezesow
      itp
      wiec jak maja oni pensje po 80-100tys netto to nie dziw sie ze macie najwyzsza
      srednia,mazowieckie(?) dzieki WWIE tylko i wylacznie ma taka srednia wysoka.
      jakbys sprawdzil ile ma mazowieckie bez wwy i ile ma wlkp bez poznania to by
      bylo wyzsze w wlkp wynagrodzenie
      i wy konczyliscie studia ludzie? macie mgr dr ? co macie? czytacie te
      statystyki jak bezmyslne istoty? jak mozna mowic bez dodania "ale" ze
      mazowieckie ma najwyzsze!!??!! to radze Ci jechac np do rawy mazowieckiej albo
      do sochaczewa i tam pracowac,skoro mazowieckie ma takie wysokie place ;)))
      powodzenia!!!
    • Gość: Geograf IP: 62.233.250.* 23.02.07, 22:23
      Ty się tak nie wymądrzaj, nie mów o pleceniu bzdur i nie wyzywaj innych
      od "magistrów", skoro sam nie wiesz, że Rawa Mazowiecka leży w województwie
      łódzkim, a nie mazowieckim.
    • Gość: chyle czola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:32
      dobra tam,ale blisko wwy i tez ludzie jezdza do pracy. poza tym w reszcie mam
      racje i tyle. statystyki trzeba umiec czytac. szkoda ze srednia krajowa jest np
      okolo 2500zl a w polsce zarabia ja moze 20% ludzi! fajne nie?? ale przeciez
      jest srednia krajowa-statystyka. mazowieckie tez oczywiscie najbogatsze,dzieki
      wwie.a wioski biedne i wcale nie widac znacznej roznicy jak sie wjezdza z
      innego wojewodztwa ze mazowieckie to takie bogate i rzeki tez mlekiem i miodem
      nie plyna
    • Gość: oko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:50
      ze srednia krajowa jest np
      >
      > okolo 2500zl a w polsce zarabia ja moze 20% ludzi!

      A skąd te dane? Jakieś źródła mógłbyś podać? Bo jeśli są to tylko twoje
      obserwacje to moje sa zupełnie inne. W/g moich obserwacji ponad połowa zarabia
      znaczenie powyzej tej średniej. No ale ja mówię o Polsce a nie o polsce. Może
      ty jestes z kraju pisanego małą literą- ja nie!

      P.S. Każdy mierzy swoją miarką. Zapewniem cie, że większość ludzi nie jest
      podobna do ciebie i twoich znajomych. No chyba, że w tej waszej "polsce" przez
      małe p.
    • Gość: ssf IP: *.ipt.aol.com 23.02.07, 23:33
      HAHAHAHA

      ponad polowa

      ale ciec z ciebie

      10% ludzi przekracza drugi prog podatkowy ktory jest na poziomie 35 tys rocznie
      policz sobie ile to jest na miesiac
    • Gość: nachwile IP: *.acn.waw.pl 24.02.07, 13:25
      jakie 20% kolego , może poniżej 10%
    • Gość: nachwile IP: *.acn.waw.pl 24.02.07, 13:39
      ale może on nie umie liczyć 35 tysiecy rocznie to 2916 złotych brutto czyli na
      ręke mają może 1800-1900 i on mówi o ponad połowie
      owszem pare procent ludzi ma ukryte przez US dochody, ale te 10 procent z drugim
      progiem obejmuje np. odprawy emerytalne, ludzi zapieprzających na pare etatów
      aby przeżyć, moja matka raz w życiu sie na ten próg załapała, właśnie
      przechodząc na emeryture i tez tą statystykę podniosła

      a ta srdnia krajowa to 1600 zł na rękę, w warszawie pokrywa jedynie koszty
      życia, samodzielnie za te kase nie da sie ani kupić mieszkania (to koszt jednej
      raty, zakąłdając że ktoś ma przez bank uznaną zdolność kredytową) ani posiadać
      samochodu
      aby to mieć trzeba żyć wspólnie z drugą osobą o podobnych dochodach

      przykład liczenia średniej dla nie znających sie na matematyce:
      jest sobie firma x, ma 50 robotników zarabiających po 1000, dwóch panów
      dyrektorów co mają 8000 i pana prezesa-właściciela co z tego biznesu wyciąga 40 000
      wówczas (50*1000+2*8000+1*40000)/53 osoby =2000

      czyli, że co średnia jest w tej firmie 2000

      tylko nie mówcie mi, że nie ma takich dysproporcji zarobkowych w firmach
      ja pracowałem w firmie produkcyjnej 150 osób, gdzie ludzie mieli 800-1300 a
      prezes zgarniał zysk rzędu 1.5 miliona rocznie zaś
      matka mojego znajmego pracuje w kilkunasto osobowej firemce jak jeden z
      dryrektorów/wspólnik właściciela, ludzie tam mają po 1200, a ona swojemu synkowi
      na prezent kupiła VW Passata full versję za chyba 90 000, koleś ma z domu sprzęt
      grający chyba za 10 000, a każde z rodziców porusza sie Mercerm S-klasą
    • Gość: lisek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 13:51
      "tylko nie mówcie mi, że nie ma takich dysproporcji zarobkowych w firmach
      ja pracowałem w firmie produkcyjnej 150 osób, gdzie ludzie mieli 800-1300 a
      prezes zgarniał zysk rzędu 1.5 miliona rocznie zaś
      matka mojego znajmego pracuje w kilkunasto osobowej firemce jak jeden z
      dryrektorów/wspólnik właściciela, ludzie tam mają po 1200, a ona swojemu synkowi
      na prezent kupiła VW Passata full versję za chyba 90 000, koleś ma z domu sprzęt
      grający chyba za 10 000, a każde z rodziców porusza sie Mercerm S-klasą"

      wlasnie-ci ktorych tu opisales pisza jakies bzdury na forum o 10tys na reke itd
      i jeszcze ze srednia krajowa zarabia ponad polowa ludzi buahhaaa
      takich wlasnie mamy specjalistow,oni wiedza co tam na gorze u nich sie dzieje a
      na rynku lokalnym to sa jak jelonki
    • Gość: creek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 10:22
      Czy ta średnia to jest mediana czy średnia arytmetyczna , to są wbrew pozorom
      różne rzeczy !!!
    • Gość: majster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:23
      ...centrala centrala centrala. Centrala jest 1 wiec oczywiste ze zarobki
      wieksze niz... w pozostalej czesci ale tej jednej firmy!
      Gdyby zbadac centrale firmy z fmcg np z wadowic(kazdy chyba wie,jaki tam gigant
      fmcg) i centrale firmy fmcg podobnej strukturalnie i kapitalowo w wwie,to
      WYJDZIE PODOBNIE BARDZO. kurde, to nie kwestia miasta gra role,ale centrali w
      ogole!!!
      najrozsadnie j byloby pracowac w centrali ale nie w wwie. wtedy placa duza i
      koszty male a chyba o to w ekonomii chodzi
      Ci ktorzy zyja w wwie jakby zapomnieli o swoich kosztach(moze chca zapomniec)
      w ekonomii chodzi o MIN kosztu badz MAX zysku, a najlepiej byloby to
      zoptymalizowac i zrobic funkcje,gdzie przy zalozonym poziomie kosztu bedziemy
      max zysk,
      a wwie tego sie nie da,bo tam koszt w skali kraju=
      koszt -> max wiec mozna co najwyzej zalozyc sobie pewien poziom zysku
      ludzie przeciez to proste... wychodzi ze nie jest rozwiazaniem optymalnym zycie
      w wwie
    • Gość: dr ekonomii IP: *.chello.pl 23.02.07, 22:48
      Powiedzmy, ze sie czesciowo zgadzam z tym co piszesz. To wlasnie to ze w Wwie
      sa centrale decyduje o tym ze zarobki sa tu wyzsze. Nie zadajesz sobie jednak
      pytania, dlaczego firmy maja centrale wlasnie tu, nie gdzie indziej? Dlaczego
      tu skoro jak piszesz tutaj koszty sa maks?

      Powod jest prosty. Firmy lubia miec blisko z centrali do centrali (jak to mowia
      ekonomisci - nizsze koszty transakcyjne). W Wadowicach byc moze przewazyla chec
      obnizenia kosztow utrzymania pracownikow. Ale juz w przypadku uslug finansowych
      i duzych firm gieldowych znacznie wazniejszym jest miec blisko do centrum
      finansowego i politycznego. Ta korzysc przewaza nad innymi i nazywa sie
      korzyscia ze skali. Skutkiem tego zjawiska jest ogromna koncentracja przymyslu
      i uslug na niewielkich obszarach takich jak Warszawa (moze w mniejszym
      stopniu), czy Moskwa, Nowy Jork, Los Angeles. Skoro firmy zarabiaja wiecej w
      takich centrach, to wiecej placa pracownikom, aby ich sciagnac z innych czesci
      kraju.

      Jesli chodzi o drugi temat, to gdyby place nie byly wyzsze w Warszawie niz
      gdzie indziej to nikt by tu nie przyjezdzal.

      Pozdrawiam,
      L.
    • Gość: mgr ekonomii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 13:54
      ...ktorzy spelniaja kwalifikacje do central, a chyba nie powie pan,ze tacy
      ludzie sa tylko w wwie,bo nie tylko w wwie sa centrale. a jednak nie jada...
      pytanie-do PANA wlasnie-Panie Dr, dlaczego...?
    • Gość: PawelC IP: *.marquard.pl 23.02.07, 22:33
      Kilka ladnych lat temu bylem w Wawie na rozmowie kwalifikacyjnej w jednej spolce
      gieldowej(stanowisko ogolnie informatyk). Gdy czlowiek przeprowadzajacy ze mna
      rozmowe zapytal na koniec ile chce zarabiac uslyszal - 4 tys.
      Reakcja byla taka: Facet poruszyl sie na krzesle i odpowiedzial:
      - Widzi pan, byli tu przed panem tacy, ktorzy nie umieli polowy tego co pan, a
      zadali 2 razy wiecej, ale mialem tez takie przypadki, ze gosc z certyfikatem
      Cisco gotow byl przyjsc za 2 tys.
      Wszystko w temacie. Za ta sama prace mozna tu dostac 1000 zl albo 7 tys.
      Na marginesie to jasny szlag mnie na tego typu wolna amerykanke placowa w tym
      kraju trafia. Na zachodzie europy i w ameryce (nie tylko wsrod zawodow
      wymagajacych duzych kwalifikacji) istanieje cos takiego jak widelki placowe.
      Np wiadomo ze gosc z certyfikatem Mirosoft czy Novella moze dostac tyle a tyle,
      i ta informacja jest podawana, w ogloszeniu o prace. U nas czlowiek podczas
      rozmowy kwalifikacyjnej czesto nie jest pytany o to co potrafi ale ile chce
      zarabiac. Dziki wschod a do Europy jeszcze lata swietlne.
    • Gość: zachodni Polak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:37
      oczywiscie. tyle ze sa takie ludzie co psuja rynek pracy i to niestety tez
      Polacy i nalezy o tym pamietac ze sami czesto sobie bat krecimy,bo jakby
      przyszlo 20 panow x na rozmowe i wszyscy zawolali w widelkach 3000-3300 to by
      bylo ok-przyjeliby kogos najmadrzejszego ,ale widzisz znajdzie sie taki co
      zawola 2000 i jego biora. chodzi o min kosztow pracowniczych po prostu,a nie
      zadne tam idee wielkie-inwestycje w wiedze w centralach i inwestycje w ludzi
      itp itd,pewnie ze glaba nie wezma,ale generalnie wezma tego co zawola najmniej
      i tyle!
    • Gość: dd IP: *.ipt.aol.com 23.02.07, 23:38
      a nie pomyslales ze ktos zgodzi sie robic za te 2000 bo to jedna z dwoch ofert
      pracy dla niego? musi wyzywic rodzine itd... latwo tak mowic..
      na zachodzie czeka tysiace ofert pracy dla specjalistow ale nie w malutkiej
      polsce
    • Gość: Shannon IP: 87.192.212.* 23.02.07, 22:37
      1000zl to ja wydaje na papierosy miesiecznie:P
    • Gość: wow! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:40
      nie chwal bo potem bedziesz 10tys miesiecznie na leczenie :)
    • Gość: m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:44
      Gość portalu: Shannon napisał(a):
      > 1000zl to ja wydaje na papierosy miesiecznie:P

      1000 zł na papierosy to musisz jarać jak smok a dym wychodzi ci nawet
      z d.... :( :(



    • Gość: miki IP: *.crowley.pl 23.02.07, 23:27
      Witam wszystkich.
      Ja przyjechałem do wawy w 98 roku jeszcze nie miałem skończonych w pełni
      studiów. Zacząłem pracować w różnych branżach, chyba moją pierwszą praco była
      praca w knajpie. Dokończyłem studia, pamiętam że nieraz pracowałem za grosze jak
      na tamte czasy (np. 800 zł). Był też czas spędzania w pracy cały dzień. Teraz
      mam dochody 9tys -10tys miesięczne, plus oczywiście samochód, tel, inne. Pracuje
      jako specjalista w firmie należącej do koncernu międzynarodowego. Jednym z
      większych plusów mojej pracy jest to że po wielu latach pracuje w środowisku
      bezstresowym. I na pewno, pracuje z przyjemnością. Właśnie zaczynamy razem z
      kolegami z działu, negocjować o podwyżce.
      W warszawie, jest bardzo duża konkurencja szczególnie w popularnych zawodach.
      Ale jednocześnie są tu duże możliwości rozwoju zawodowego. Bardzo się tu liczy
      przebieg kariery zawodowej. Ja średnio raz na kilka miesięcy dostaje nowo
      propozycje zawodowo, od konkurencji. Na pewno na początku kariery zawodowej
      (poza nielicznymi zawodami) trzeba się liczyć z mało pensją.
      Warszawa jest miastem bardzo dużej dysproporcji, są tu osoby o bardzo niskich
      dochodach(mogą być nawet po dobrych studiach), oraz osoby dobrze zarabiające.
      Nie koniecznie są super specami. Często po prostu mają trochę więcej szczęścia.
      Pozdrawiam życzę powodzenia
    • Gość: ff IP: *.ipt.aol.com 23.02.07, 23:39
      potem bedziesz tyle wydawac dziennie na leczenie raka
    • Gość: marcus.wolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:57
      ..a ja miałem gdzieś zabijanie się za kasą...wyjechałem z Warszawy to małego
      miasteczka, zarabiam 700 zł za 8 godzin pracy (sob niedz wolne)+ 2 x 1000
      zł/mies za wynajęte kawalerki w Warszawie + 1000 Euro/mies z w dwóch mieszkań
      il okalu uzytkowego w Niemczech (rejon dawnego DDR)- tam są bajecznie tanie
      domy. Dzieki temu mam czas dla dziecka i żony.
    • Gość: Absolwent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 23:24
      e - coś chyba jest nie tak..
      po pierwsze renomowane firmy szukają ludzi o bardzo wysokich zdolnościach i
      rozumiem, że chcą najlepszych, ale szczerze mówiąc, to np. analityk finansowy
      to nie astronauta, przeszedłem procedure testów pozytywnie, ale zastanawiam
      się, czy firmy troche nie przeginają, tzn przez duża podaż absolwentów firmy
      się chyba troche rozbestwiły,
      po drugie firmy faktycznie mało płacą, ale sczerze mówiąc boje się kto np
      będzie w przyszłości uczyć, bo teraz zarobki poniżej 1000 zł netto to bardzo
      mało
      po 3 ostatnio w polityce pisało coś o młodych co nie chcą wychodzić z domu
      (wyprowadzać się) , przy tym stosunku płać do cen nieruchomości to chyba
      pytanie jest głupie
    • Gość: Davor IP: *.bulldogdsl.com 23.02.07, 23:54
      Dla wszystkich ludzi, ktorzy wychowali sie w takich miastach jak Krakow,
      Wroclaw czy Gdansk zycie w Warszawie musi byc katorga i zadne zarobki
      (statystycznie wyzsze)tego nie zmienia! Wiele wycierpiala nasza stolica i teraz
      jest niestety koszmarna.
    • Gość: ociec prać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 01:56
      zarabiam 700 zł za 8 godzin pracy

      Czyli prawie stówa za godzinę. No to faktycznie, nieźle.

      >Dzieki temu mam czas dla dziecka i żony.

      Jeśli dobrze cię zrozumiałem, to faktycznie masz. Jeśli zaś źle, to raczej nie
      masz, a w dodatku jesteś okradany :D

      2 x 1000
      > zł/mies za wynajęte kawalerki w Warszawie + 1000 Euro/mies

      To po cholerę pracujesz? 700pln w tą czy w tamtą chyba ci nie stanowi? Nawet
      tych ośmiu godzin szkoda, bo można przecież je poświęcić rodzinie.
    • Gość: pokerzysta IP: *.chello.pl 23.02.07, 23:20
      a ja mam pensje na prowizji i wyciagam od 1600-2000 zl netto zaledwie po trzech
      miesiacach pracy i to bez zadnego doswiadczenia w zawodzie, i jeszcze sie ucze w
      miedzyczasie. i w ogole nie marzy mi sie praca na etacie, bo na prowizji
      wszystko zalezy ode mnie, tylko ze na prowizji trzeba naprawde pracowac, bo
      pracujesz dla siebie, a to dla niektorych ludzi jest problem by sie samemu
      kontrolowac
    • Gość: ssx IP: *.toya.net.pl 24.02.07, 00:30
      Łódzkie zarobki moje i moich znajomych: 1200, 1100, 1400, 900, 700, 1500.
      Warszawskie zarobki moich znajomych: 4800, 3900, 5200, 2500.
      Jednak widać różnicę.
    • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 01:49
      prcuje w firmie produkcyjnej blisko Poznania spólka giełdowa pracuje na
      produkcji jestem szefem-mistrzem tzn kilka maszyn i kilka osób jest pod moim
      zarzadzaniem moim zwierzchnikiem jest kierownik zmiany itd wiec zarabiam srednio
      ok 3 tys netto za 8 h pracy nie jest dużo ale nie jest żle mam 6 letni staż
      pracy własnie sie buduje pod Poznaniem ale mam tez znajomych którzy zarabiaja
      900zł i po kilkanascie tys wiec roznie z tymi zarobkami bywa pzdr
    • Gość: dark-x IP: *.toya.net.pl 24.02.07, 09:57
      Gość portalu: ssx napisał(a):

      > Łódzkie zarobki moje i moich znajomych: 1200, 1100, 1400, 900, 700, 1500.
      > Warszawskie zarobki moich znajomych: 4800, 3900, 5200, 2500.
      > Jednak widać różnicę.

      kurat tak wyszlo. ja znam sytuacje dokladnie odwrotna, znam sporo ludzi co
      zaabija w Łodzi b.malo wlasnie 1000 brutto ale tez sporo takich co zarabiaja
      powyzej 5000 brutto. Znam w Warszawie ludzi co zarabiaja po 900zl brutto i
      takich co zarabiaja po 10000.

      Nie ma reguly. Oczywiscie statystycznie w Warszwie zarabia sie znacznie wiecej
      niz w Łodzi, ale jednostki moga zarabiac podobnie. Trzeba tylko wiecej od
      siebie wymagac. Ja inwestuje caly czas w siebie. Pomimo ze sytucje finansowa
      mam stabilna to caly czas sie doksztalcam zarowno w tematach zwiazanych z
      wykonywanym zawodem(branza IT) jak i jezykowo. Doskonale jeden jezyk a ucze sie
      kolejnych dwóch.
    • Gość: Jestem z Dębicy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 09:12
      Jestem z dębicy ale mieszkam w warszawie i pracuje tam zarabiam 13 zł na godzine
      na budowie czyli 13x 10h= 130x24dni=3120-1500 zł mieszkanie i wyżywienie
      niemieszkam sam =1600 zł

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka