Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy PUP znalazł Wam pracę?

    IP: *.wroclaw.mm.pl 26.02.07, 16:56
    Czy kiedykolwiek i komukolwiek z Was Urząd Pracy znalazł pracę? Ponoć ich
    propozycje są pewne. Lepiej szukać samemu, czy można liczyć również na nich?
    Edytor zaawansowany
    • 0tdr0 26.02.07, 17:07
      Nie ma pewnych ofert. Nawet w PUP. Rzetelnosc oferty zalezy od pracodawcy- a oni
      ,jak wiadomo, sa rozni. Choc wola z urzedami nie zadzierac i nie naduzywac
      cierpliwosci. Ale w pogoni za zyskiem wszystko jest mozliwe.

      A co do ofert- PUPy dysponuja zazwyczaj tym samym co jest w ogloszeniach
      prasowych. Sutecznosc zalezy glownie od kompentencji, umiejetnosci i
      doswiadczenia szukajacego prace.
    • sigurimix 03.03.07, 14:06
      Nie ma uczciwych pracowdawców - sami złodzieje i oszuści!!!!
    • 0tdr0 04.03.07, 11:09
      To dziwne. Bo ja trafialem i na uczciwych i oszustow. Widocznie masz
      niesamowitego pecha.
    • Gość: danutagz@op.pl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 13:32
      Witam.Jestem bezrobotną od 1,5 roku zarejestrowaną w Urzędzie Pracy.Posiadam wysokie kwalifikacje i doświadczenie.Niestety PUP nie oferuje żadnej pracy,która odpowiadałaby moim kwalifikacjom i umiejetnosciom. Przykre - ale prawdziwe.
    • Gość: anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 09:39
      Ludzie jest taki urząd pracy w Proszowicach, gdzie załatwia posady ale tylko
      swoim. Pracę tam dostają dziewczątka po liceum albo nawet technikum rolniczym,
      mi po studiach parę razy zaproponowały pracę w supermarkecie
    • raveness1 26.02.07, 17:08
      Jak na razie PUP bardziej mi zaszkodzil niz pomogl...
    • Gość: dcio IP: *.cebit.com.pl 26.02.07, 17:52
      Zgadzam sie, PUP daje oferty takich pracodawcow co chca postraszyc swoich
      pracownikow , ze tyle jest chetnych na ich miejsce.
      Ja zanim zmadrzalem stracilem kupe czasu na testowanie takih ofert i mialem
      nieprzyjemnosci bo trzeba sie wytlumaczyc ze sie bylo bo wyrejestruja a firma
      olewa kandydatow do pracy.
      Lepiej trzymac sie z daleka od takich ofert.
    • Gość: m IP: *.prenet.pl 26.02.07, 23:43
      jedyne co mi PUP znalazl to staz, daleko od wyksztalcenia - nadawalem sie bo
      wiedzialem jak sie drukuje z WORDa i wiedzialem co to komputer a takiego kogos
      szukali w budzetowce na pol roku. Na szczescie rezolutnie po miesiacu dalem dyla.

      PUP nadaje sie tylko do likwidacji.
    • Gość: ? IP: *.chello.pl 27.02.07, 00:28
      i co? placiles karę? wyrejestrowali cie?
    • Gość: m IP: *.prenet.pl 27.02.07, 22:21
      nie, poprostu znalzlem sobie normalna prace
    • wolnomysliciel1 27.02.07, 00:34
      Gość portalu: m napisał(a):


      > PUP nadaje sie tylko do likwidacji.

      Siostra mojej koleżanki pracuje w PUP, nie mów więc tak.
    • Gość: m IP: *.prenet.pl 27.02.07, 22:24
      tylko dlatego ze ona tam pracuje mam zmienic zdanie ??

      ten urzad jest tak samo uposledzony jak ZUS, potrzebny jest chyba tylko po to by
      rzesza urzednikow miala co robic - zadnej pomocy nie mozna oczekiwac w szukaniu
      pracy (no chyba ze w jakiejs fabryce za minimum na lini), zadna normalna firma
      nie daje ogloszen do PUP - gdy ja szukalem pracy to ofert dla osob z wyzszym
      wyksztalceniem nie bylo (no chyba ze do wspomnianej fabryki)
    • zefir15 27.02.07, 00:39
      he he z zasady UP tworzy miejsca pracy dla siebie, podobnie jak rozne takie
      pseudo "agencje pracy"
    • Gość: ?? IP: 80.50.19.* 27.02.07, 07:20
      Ludzie PUP nie służy temu aby dać pracę zrozumcie to wreszcie !!!!
      On ma pomagać właśnie po to są staże, przygotowania zawodowe, prace
      interwencyjne, dotacje na podjęcie działalności gospodarczej, szkolenia.
      Akurat pracuję w PUP i od początku roku tylko dzięki temu że przekwalifikowałem
      ludzi pod pracodawcę do pracy poszło ponad 30 osób, kilkanaście dostało dotacje
      i założyło firmy więc o czym mówicie ??????
      Jestem koordynatorem projektów EFS w ramach których w ciągu półtora roku obejmę
      pomocą ponad 1400 osób a do tej pory w ubiegłym roku było ok 700 z tego ok 200
      osób już pracuje na umowach o pracę więc jak to jest że nie pomagamy ??????????
      mówię tu tylko o części działalności Urzędu czyli o sobie i projektach EFS.
      Ale trzeba zrozumieć jedno PUP nie daje pracy !!!!!!!!!!!!!!!!!
      wiecie ile osób mi zrezygnowało z szkoleń po których mieli zapewnione
      zatrudnienie ???????? kilkadziesiąt a dlaczego ?
      1. w tych godzinach mi nie pasuje
      2. nie mam z kim zostawić dziecka
      3. nie będę dojeżdżał do pracy ponad 30 min
      4 ....
      5 ....
      czasem są to tak ciekawe pomysły że nie wiadomo śmiać się czy płakać :(
      Pewnie że jest nieciekawie na rynku pracy ale naprawdę jeżeli ktoś się nie zraża
      początkowymi trudnościami to na pewno znajdzie pracę (choć pewnie nisko płatną),
      niestety zarobki w Urzędach nawet na takich stanowiskach jak moje czyli
      koordynator są żałośnie niskie (ok 1200 brutto i nie żartuje :)) i problem może
      być już po połowie roku jak ludzie którzy to robią poodchodzą z Urzędów i wtedy
      to będzie rzeczywiście nieciekawie (pewnie że nie ma ludzi niezastąpionych ale
      myślę że co najmniej 6 a może i 8 miesięcy będzie do tyłu z realizacją projektów
      i absorpcją środków). Dlatego między innymi tak ostatnio głośno o przyjęciach
      do WUP i Marszałkowskich bo jak ktoś się zna na tych zagadnieniach to myślę że
      od połowy roku otworzy się niezły rynek nie mówiąc o przyszłym roku. Mam jednak
      nadzieję (choć chyba upadłem na głowę) że pójdą po rozum do głowy i zaczną
      wynagradzać ludzi którzy naprawdę harują (wierzcie mi są stanowiska na których
      zasuwasz od 7 do 3 a potem jeszcze kilka godzin w domku) w Urzędach a nie tylko
      przybijają pieczątki (bo tak niestety jest ważne że jesteś starym pracownikiem a
      nie to co robisz) a mówienie że tak świetnie się zarabia i pracuje po 8 godzin
      to mrzonka niestety :( choć to prawda że są stanowiska (dla odpowiednich osób)
      które tak mają ale to niestety Polska rzeczywistość - czasem tak myślę rzucić to
      wszystko w diabły i przenieść się gdzieś indziej (ale niestety jestem starej
      daty i jak coś zacząłem to doprowadzam do końca) choć czasem jak sobie pomyślę
      że rzucam to wszystko i niech sobie robią co chcą - uśmiech na twarzy (nie ma
      osoby która by wiedziała co dokładnie robie jak i co robić nawet od przyszłego
      tygodnia)oczywiście urlop to mrzonka no chyba że dzień lub dwa jak dobrze
      pójdzie czytaj jak nie ma naprawdę wyjścia :)
      Myślę jednak że moja sytuacja znacznie się polepszy pod koniec roku (oczywiście
      jak odejdę z Urzędu :))
      Ale zeszyłem z tematu :)
      Czasem czytam to forum rzadko ale czytam i ciekawe pomysły macie :)
      Ale proszę pamiętajcie PUP nie jest od dawania pracy zrozumcie to wreszcie, ale
      naprawdę może pomóc (przy najmniej mówię o swoim i o sobie) tylko dlaczego sobie
      jeszcze nie pomogłem :)
      ale mam dziś natchnienie
      a dla tych co myślą że piszę w Pracy to powiem że mam dziś wolne :))))))))))
      tak że miłej pracy tym co to czytają (są w pracy nie pracuję w urzędzach a mówią
      że tak bardzo dużo jej mają - a czas na czytanie jest :)) tych co szukają pracy
      życzę żeby ją znaleźli i naprawdę zacznijcie wymagać od urzędników pomocy (nie
      pracy) a na pewno coś z tego wyjdzie (przynajmniej tak mi się wydaje) a
      wszystkim miłego dnia i oby wreszcie coś w tej naszej kochanej Polsce się zmieniło

      pozdrawiam
      ??
    • Gość: Karolina IP: *.ols.vectranet.pl 27.02.07, 08:14
      Powiem Ci Panie ?? ze pierdoły pan piszesz. Nie wiem, w jakim mieście pan
      pracuje, bo niestety w moim(wojewódzkim zresztą) WUPie szkolenia i kursy są
      tylko i wyłącznie dla absolwentów i ludzi zaczynających pracę. Ja od pół roku
      latam i szukam szkoleń, bo mam 30 lat i za sobą 10 lat stażu pracy w różnych
      branżach, a niestety ciężka fizyczna praca spowodowała kłopoty ze zdrowiem,
      wobec czego zmuszona jestem szukać pracy siedzącej. Niestety dla kogoś takiego
      jak ja NIE MA szkoleń ani możliwości przekwalifikowania się. Wiele bym dala za
      siedzenie od 7 do 15 za biurkiem przy komputerku za 1200 brutto, bo jak do tej
      pory pracowałam albo na 3 zmiany albo od 10 do 19 za 899 brutto i rodzina i
      dziecko zapominali jak wyglądam.Do domu przynosiłam 450 zł z mojej wypłaty, bo
      sieciówka i posiłki w pracy pochłaniały resztę kasy.A przez cały dzień nie było
      mnie w domu, a samo sie nie ugotuje, nie posprząta itp.itd.
      W moim ukochanym WUPie jest tzw.doradca zawodowy. Nawet trzech.A właściwie
      trzy.Bo to trzy panny świeżo po studiach, z pilniczkami do paznokci w ręku,kawka
      na stole i rozłożona gazetka typu "fakt". Siedzą w jednym pokoju i radośnie
      szczebioczą o ploteczkach z życia gwiazd i o tipsach jednej z nich ... a ja
      siedzę po drugiej stronie biurka i co?? Dowiaduję się że, cytuję:"Pani chce do
      biura????(wielkie oczy,pilniczek sie zatrzymał)Pani żartuje???!!!Przecież do
      takiej pracy to tylko z wyższym wykształceniem przyjmują!!(mam średnie, więc
      jestem obywatelem drugiej kategorii)
      I tyle na ten temat.
      Nie ma szkoleń, brak pracy, brak perspektyw.
      A przychodząc kilka razy w miesiącu do urzędu, aby sprawdzić ogłoszenia,widzę
      kilkanaście sfrustrowanych "urzędniczek" za biureczkami, które narzekają, jaką
      to ciężką pracę mają i jak źle im płacą.I że nie po to studiowały, żeby tak
      harować...Przepraszam, nóż mi się w kieszeni otwiera przez takich ludzi.Bardzo
      chętnie się z nimi zamienię miejscami.I z uśmiechem na ustach siedząc po drugiej
      stronie biurka podpiszę takiej jednej z drugą papierek pt.brak ofert pracy i
      skieruję na podpisanie gotowości.
      Wybaczcie za wylewanie żalu ,ale mam dość.
      Pozdrawiam wszystkich aktywnie poszukujących i nie znajdujących pracy, dzięki
      instytucjom do tego stworzonym...
    • Gość: ?? IP: 80.50.19.* 27.02.07, 08:36
      Co do WUP to się zgodzę ale proszę zauważyć że mówię o PUP a to różnica ponieważ
      rzeczywiście w WUP mogą być tylko i wyłącznie szkolenie dla pewnych określonych
      gryp np. absolwentów.
      W PUP (Powiatowym Urzędzie Pracy) z szkolenia może skorzystać każda
      zarejestrowana osoba w tymże urzędzie (no chyba że jest to finansowane z EFS dla
      określonej grupy tak jak w WUP) - ale ogólnie z szkoleń finansowanych tylko z
      PUP - MOŻE KORZYSTAĆ KAŻDA OSOBA ZAREJESTROWANE W TYM PUP !!!! tak że proszę nie
      mylić pojęć.
      Pisze Pani że chciała by pracować za 1200 brutto od 7 do 15 ale nie doczytała
      Pani że jest jeszcze kilka godzinek w domu :)- do tego dochodzą kursy,
      szkolenia, studia podyplomowe tak że sobót nie niedziel w miesiącu jest wolnych
      może 2 :) ( za studia też trzeba płacić, za dojazdy też czyli 840 - 200 studia -
      150 dojazdy = 490 zł - i jest się naprawdę na stanowisku z dużą
      odpowiedzialnością )
      napisałem też że są oczywiście też stanowiska polegające na przybijaniu
      pieczątek (niestety :()
      jeżeli są niekompetentne osoby które zachowują się niewłaściwie to radzę
      poruszyć tą kwestię u dyrektora właściwego - wiem że to skutkuje
      pracuje w wojewódzkim mieście nazwy nie podam w wiadomych względów :)
      wiem że jest trudno o pracę sam szukałem ładnych kilka miesięcy parę lat temu to
      pamiętam ale wiem też że trzeba ciągle próbować za którymś razem się uda
      pozdrawiam
      ??
    • 0tdr0 27.02.07, 10:18
      WUP nie prowadzi szkolen, tylko rozdziela pieniadze z EFS na projekty. A
      projekty opracowuja firmy lub organizacje spoleczne (np. reprezentujace jakies
      grupy zawodowe) i od nich zalezy, kto moze w szkoleniu uczestniczyc.
    • Gość: ?? IP: 80.50.19.* 27.02.07, 11:54
      WUP może prowadzić szkolenia w ramach projektów własnych :)
      a jeśli chodzi beneficjentów to nie zależy bezpośrednio od firmy i organizacji
      tylko wynika to z założeń konkursowych (w zależności od działań w jakich
      składają wnioski)
      pozdrawiam
      ??
    • Gość: shit happens IP: *.icpnet.pl 27.02.07, 20:05
      ?? gosciu chyba zyjesz bujajac w oblokach ;p ja nie bede tchurzem i prymitywnym
      biurokrata jak ty i podam skad jestem-mieszkam w poznaniu wiec ogromne miasto!!
      piszesz ze
      > W PUP (Powiatowym Urzędzie Pracy) z szkolenia może skorzystać każda
      > zarejestrowana osoba w tymże urzędzie (no chyba że jest to finansowane z EFS
      >dla określonej grupy tak jak w WUP) - ale ogólnie z szkoleń finansowanych
      >tylko z PUP - MOŻE KORZYSTAĆ KAŻDA OSOBA ZAREJESTROWANE W TYM PUP !!!!
      co ty gosciu pierd...pamietam w lipcu 2005 bylam juz prawie rok zarejestrowana
      jako bezrobotna(mialam wtedy 24lata) i zainteresowalam sie kursem(nikt z PUP
      nie informowal mnie o nim sic!)administracyjno-biurowym.Mialam juz za soba
      prace ksiegowe wiec chcialam sie doksztalcic pod profilem typowo
      biurowym.Poszlam do dzialu szkolen-otyla baba od siedzenia non stop na...jak
      ten chlopak z uk (na moje oko miala przynamniej z 80kg przy wzroscie ponizej
      160cm)miala decydowac czy dostane sie na ten kurs czy nie(wszytskie kryteria
      wywieszone w gablocie by sie zakwalifikowac na ten kurs spelnialam).Odeslala
      mnie do pokoju mojego posrednictwa gdzie mialam wypelnic podanie o kurs po czym
      oczywiscie dostalam odmowe jak latwo zgadnac.Pozniej poszlam na wizyte do
      mojego pokoju posrednictwa pracy i stojac w kolejce(przynamniej z 2 h stania
      tam jest wiec nie tylko ty masz "godziny nadliczbowe nieplatne";p)uslyszalam od
      baby ponad 50 letniej ze ona sie dostala na ten kurs bo"panie z pokoju
      powiedzialy ze moze jej marne szanse sie zwieksza".Jak wiecie szlag mnie
      trafil.Z ta bezrobotna kobieta mam nadal kontakt-do dzis jest bezrobotna.Ja
      sama sie postaralam o kurs z EFS(nie za posrednictwem WUP-jakas sciema bo jak
      zadz.tam to powiedzieli ze oni sie tym nie zajmuja) gdzie bylo mi latwiej
      dostac sie na ten kurs niz z PUP!!Wiec gosciu nie wierze ze sie przemeczasz
      albo zostajesz po godzinach w budzetowce-jestes widocznie strasznym leniem jak
      uwazasz pomaganie ludziom w doksztalcaniu sie za gehenne ;p
    • Gość: ?? IP: 80.50.19.* 28.02.07, 07:43
      "..........co ty gosciu pierd..." świetne dzięki za słowa widać jakim jesteś
      człowiekiem ja nikogo nie obrażam w przeciwieństwie do Ciebie

      "a moje oko miala przynamniej z 80kg przy wzroscie ponizej
      > 160cm" - lubimy obrażać innych (a może ta osoba jest chora ?) ale nie
      najlepiej obrażać

      "jestes widocznie strasznym leniem jak
      > uwazasz pomaganie ludziom w doksztalcaniu sie za gehenne ;p" - pokaż mi gdzie
      tak napisałem ?????

      najlepiej wszystko zwalać na kogoś prawda?:
      - on nie powiedział
      - nie zadzwonili
      - bo .....
      - ........

      nie bronie tu urzędników bo nie o to mi chodziło są różni dobrzy i źli jak
      wszędzie - pewnie że nie powinno być złych i z tym trzeba walczyć ale też nie
      można uogólniać - ale najlepiej zwalić wszystko że to ich wina i od razu lepiej
      się czujemy prawda ?
      a to że mnóstwo ludzi naprawdę stara się pomóc tego nie widać ale ok taką mam
      pracę i nie z takimi określeniami się spotykałem (przeżyje i to)

      zdajcie sobie tylko sprawę z tego że za wszystko dostaje się tym na dole którzy
      rzeczywiście nie mają nic do powiedzenia i muszą robić swoje w ramach przepisów
      (a jak je złamią to tracą pracę) - więc nie mówcie o bezduszności (na ile
      przepisy pozwalają zawsze można spróbować inaczej załatwić sprawę)

      "biurokrata jak ty" - ciekawe jak Ty się zachowasz w firmie jak ktoś będzie
      chciał złamać prawo i przepisy (ciekawe czy to zrobisz i wylecisz za tydzień z
      roboty bo jesteś taka dobra)

      "Wiec gosciu nie wierze ze sie przemeczasz
      > albo zostajesz po godzinach w budzetowce" - Twoje prawo nie wierzyć,

      "Z ta bezrobotna kobieta mam nadal kontakt-do dzis jest bezrobotna.Ja
      > sama sie postaralam o kurs z EFS(nie za posrednictwem WUP-jakas sciema bo jak
      > zadz.tam to powiedzieli ze oni sie tym nie zajmuja) gdzie bylo mi latwiej
      > dostac sie na ten kurs niz z PUP" - WUP realizuje projekty własne EFS, PUP
      realizuje projekty EFS tak że chyba do końca nie wiesz co piszesz, a to że
      jesteś sfrustrowana nie uprawnia Cię do "co ty gosciu pierd" ale widocznie nic
      innego nie potrafisz

      mimo wszystko pozdrawiam wszystkich
      ??
    • Gość: zadowolona IP: *.torun.mm.pl 12.04.07, 06:57
      Nie, no ludzie, przecież dla Was powinien jeszcze pozostać stary system: Czy
      sie stoi czy sie leży.... Wstrząsające!!! Mam średnie wykształcenie i oczekuję
      cudów. Zastanówcie co opowiadacie. Absolwentow uniwerków i innych szkół
      wyższych (daruję sobie poziom) jest tylu, że ciężko ich zliczyć i wszyscy
      chcieliby pracować "w biurze". To śmieszne! Mamy wolny rynek i po jaką cholerę
      dobremu przedsiębiorcy osoba do pracy w biurze z wyższym wykształceniem?
      Obudźcie się wreszcie, teraz liczą się kompetencje, umiejętności, a
      nie "chcenie". Jak się ma średnie i chce się robić coś bardziej ambitnego,
      zapraszam na studia i do nauki języków obcych. I nie mówicie mi, że za drogo.
      Jeśli Wasza sytuacja jest taka fatalna to nie będzie problemu, aby w ramach
      stypendium opłacić sobie całe studia zaoczne (sama tak robiłam), a skoro macie
      dostep do netu, to jest pełno stron z których można korzystać przy nauce
      języka. Wystarczy chęć i systematyczność. Ale po co, wolicie biadolić i mieć
      wielkie oczekiwania i żadnymi kwalifikacjami. Mi jakoś nikt za piękne oczy
      pracy nie dawał, a potrafiłam się sama utrzymać, pomóc jeszcze rodzinie,
      studiować, korzystać z kursu językowego z EFS i nadrabiać w domu. W tej chwili
      mam ok. 2000,00 netto. Dlaczego? Bo chciałam się rozwijać, bo chciałam coś ze
      sobą robić i teraz to ja zmieniam pracodawców, a nie liczę, że coś spadnie mi z
      nieba, bo żyję i mi się należy. Teraz mi się należy, a dlatego, że na to
      zapracowałam. Zamiast użalać się nad sobą weźcie się do roboty, róbcie coś z
      sobą. Takich jak Wy jest tysiące, co macie takiego, co może przydać się
      pracodawcy aby Was cenił, a czego nie ma wielu innych? Może warto się w końcu
      nad tym zastanowić?????
    • Gość: Moniala IP: *.aster.pl 27.02.07, 11:00
      Mi PU przeszkadzało a nie pomagało, co dopiero myślałabym sobie gdybym
      oczekiwała żeby pracę mi dało.
    • zefir15 27.02.07, 12:17
      No, z tego co piszesz ?? to mozna wywnioskowac ze jestes fachowcem i jest to
      duze miasto. Mi chodzilo o to głownie ze w takiej miescinie jak moja ok 70 000
      ludzi (minus emigracja za chlebem moze 10%) w PUPie sa przeważnie oferty pracy
      dla akwizytorów ubezpieczen, providenta itp! ze 2 oferty dla lekarzy
      specjalistów i 1 lub 2 na stanowisko specj ds handlu zagranicznego ze
      znajomoscią jezyków chinskiego lub hinduskiego (idealnie znajomość obu tych
      jez!!!!!)

      a w PUPie coraz to nowe panienki siedzą i coraz ich wiecej! o to własnie mi
      chodziło gdy napisałem ze ten urzad tworzy miejsca pracy dla siebie...

      jestem po szkoleniu zorganizowanym przez PUP (i mam jakies doswiadczenie
      (wolontariat) w tym zakresie zdobyte przed szkoleniem w trakcie i po) ale na
      jakiekolwiek płatne stanowisko w tym zakresie nie mam co liczyc!

      niestety szkolenia/kursy chocby najlepsze przegrywają ze studiami!
    • Gość: ?? IP: 80.50.19.* 27.02.07, 12:53
      70000 ludzi to nie takie małe miasteczko :)
      ale to prawda wszystko zależy od ludzi którzy siedzą za biurkiem i od
      kierownictwa bo można naprawdę robić bardzo dużo a kasy jest coraz więcej ale
      już nie na zasadach że dostają wszyscy tylko trzeba się o nią starać pisać
      projekty ....
      wiem że łatwiej wydaje się pieniądze z algorytmu (środki przekazywane z budżetu
      państwa) niż realizować projekty - ale to wszystko zależy od ludzi w urzędzie i
      od kierownictwa.
      Problemem będzie w tych działających dobrze urzędach jak osoby zajmujące się
      projektami poodchodzą (odpowiada się za miliony a zarabia 1200 brutto to
      rzeczywistość) są to osoby które się doskonale znają na funduszach i bez
      problemy znajdą sobie inna pracę - a rynek się otwiera :)
      wtedy to urzędy już na pewno staną (przynajmniej na pierwsze 8 miesięcy)
      ale jak pisałem wcześniej to już nie będzie nasz problem tylko tych na górze co
      DOSKONALE wiedzą co robić
      pozdrawiam
      ??
    • grzeslaw1wielki 27.02.07, 20:37
      Szanowny Panie "??" Pracuje w firmie jako spawacz, jest to bardzo ciężka praca
      i zarabiam 2.000 zł netto. I u nas jest zasada jak Ci ciężko i źle to szukasz
      nowej pracy. Za 1200 brutto pracujesz?? To wybacz ale głupi jesteś bo mówisz,
      że masz honor i kończysz to co zacząłeś. Powiem ci jedno, takim honorem to za
      czynsz i na chleb nie zarobisz. Przestań pokazywać jaki PUP jest dobry dla
      bezrobotnych i się o nich stara, bo tak nie jest.

      Byłem 2 lata na bezrobociu i nie dostałem nawet stażu jako absolwent bo nikt
      mnie o tym nie poinformował ani nie doradził. Słyszałem tylko co
      miesiąc: "Proszę tego i tego dnia stawić sie i podpisać gotowość..."

      Oszuści i kłamców.

      Państwowy
      Urząd
      Palantów
    • Gość: ?? IP: 80.50.19.* 28.02.07, 07:59
      dokładnie tak sądzę podjąłem się czegoś i doprowadzam to do końca

      jest to oczywiście tylko epizod w życiu zawodowym bo prawdopodobnie już za
      niedługo przeniosę się gdzieś indziej za duuuużo więcej kasy - czasem trzeba
      popracować za nędzą kasę żeby nauczyć się pewnych rzeczy - gdzie indziej nie ma
      takiej możliwości.

      Nie mówię że PUP jest dobry tylko że można sobie pomóc dzięki temu co można
      "wyciągnąć" z Urzędu :) - np. wysyłam teraz kilkunastu ludzi na szkolenia
      spawania każde kosztuje 3500 zł Sam zapłaciłbyś sobie za nie ?(mnie na to nie
      stać jak większości) a tak za darmo mają ludzie kwalifikacje, mało tego już
      maja zapewnionych pracodawców

      pewno że wszystko zależy od ludzi jacy pracują w danym urzędzie (u mnie też jest
      kilku którzy nie powinni pracować no ale ja nie mam nic do powiedzenia) ale
      naprawdę nie można uogólniać, bo są możliwości z których można skorzystać (ale
      trzeba przynajmniej się interesować tym co się dzieje a nie czekać na telefon że
      jest "dla Pan praca"

      życzę Ci żebyś zarabiał dużo więcej niż 2000 netto, ja niestety będę musiał
      zarabiać dużo więcej :) (rynek się zmienia i coraz łatwiej o pracę dla
      specjalistów za dobre pieniądze, tylko że trzeba mieć udokumentowane
      doświadczenia - nie mówię tu o pracy w urzędzie oczywiście, dlatego warto czasem
      poświęcić 2-3 lata na zdobycie doświadczenia za "marne" pieniądze)

      pozdrawiam
      ??
    • grzeslaw1wielki 28.02.07, 14:36
      Jestem z Jarocina, kończyłem technikum w 2000r, poszedłem się zarejestrować do
      UP. Zrobiłem kilka błędów w wypełnianiu papierów, paru rzeczy nie wpisałem, A
      szanowne panie tam pracujące, prawie się na mnie darły, że nie ma tego i tego.
      Potem tam chodziłem przez 2 lata składać "autograf" co miesiąc. Nikt przez
      pierwszy rok nawet nie wspomniał mi o stażu absolwenckim!!!!!!! Czy szanowny
      Pan ?? może mi to wytłumaczyć. Tym bardziej, że kierowniczka czy szefowa
      działu, który się tym zajmował, jest matka mojego kolegi ze szkolnej ławy
      (dowiedziałem się o tym dużo dużo później). Rozmawiałem z nią żaliłem się, że
      przydała by mi się praca za nawet 350-400 zł, żebym mógł zapłacić czesne. I nic.

      Kursy na spawacza?? W mojej firmie pracuje kilkudziesięciu jak nie ponad stu
      spawaczy, a przewinęło się przez ten czas co ja robię raz tyle. Żaden z nich
      nie miał papierów spawacza z UP, mimo że kilku się starało. Jeden z pracowników
      jest z tych samych okolic co ja i na bezrobociu 3 lata spędził (a ma trójkę
      dzieci) UP ani Opieka Społeczna nie chciały mu pomóc mimo, że jak wywalili go
      drzwiami wchodził oknem i nic. A uprawnienia spawacza, zdobył tak że rodzina mu
      pożyczyła część a część może Pan nie uwierzy pożyczył mu Ksiądz, który się jego
      rodziną opiekował przez te lata niedostatku!!!!! Moje uprawnienia załatwił mi
      pracodawca bo się z nim tak umówiłem i odpracowałem już to.

      URZĄD PRACY NIGDY NIKOMU NIE POMUGŁ, JEŚLI NIE BYŁ KREWNYM LUB ZNAJOMYM I NIE
      POMOŻE.

      A jak widzę to co w tym kraju się dzieje to mnie krew zalewa. Za 3 lata kończę
      studia i z tytułem inżyniera wypnę się na RP i wyjadę stąd tak jak ona się na
      mnie wypina każdego dnia!!! A jak nie skończę to i tak się wypnę!!!
    • Gość: bunia IP: *.telkonet.pl 20.03.07, 15:36
      Skoro jestes taki świetny w tym co robisz, to dlaczego nie zmienisz pracy?
      W Polsce istnieje wiele prywatnych firm szkolących ludzi z pieniędzy unijnych,
      tylko cieniasy zostały w urzędach pracy. No ,ale skoro popełniasz takie błędy
      językowe jak widac powyżej, to widocznie nikt Cię nie chce zatrudnic. Wcale się
      nie dziwie, sam doskonale wiesz na czym polegaja dobre papiery aplikacyjne.
      Najpierw sam idz na szkolenie - proponuję poprawną polszczyznę .
    • niki_lopez 27.02.07, 08:03
      sam PUPie znalazłem pracę ale na stronie internetowej z ogłoszeniami z PUPów:
      epuls.praca.gov.pl

    • Gość: juzio IP: *.centertel.pl 17.03.07, 13:18
      Gościu to masz niesamowitego farta
    • monaxa 27.02.07, 10:31
      Witam.
      Ja znalazłam prace z UP jedną a potem drugą, ale nie pomogły mi Panie z UP
      poprostu zobaczyłam na stronie intern. ogłoszenie i sama bezposrednio poszłam do
      firm, więc żadna pomoc. A co do ludzi tam pracyjących to Karolina ma racje,
      Panie tam przychodzą tylko by poplotkować i przerzucić jakies papiery, żadna
      robota, przy tym są niemiłe i uważają że jak człowiek nie ma pracy to jest
      nikim. Ja swego czasu bywałam tam bardzo często i wiem jak traktuje sie ludzi.
      Więc droga Katarzyno nie licz że ci ludzie tam pracujacy, podadzą ci rękę, tylko
      działaj sama, jak zobaczysz jakieś ogłoszenie to sama na własna rękę rozmawiaj z
      pracodawcą i nie czekaj na jakieś spotkania organizowane w UP.
      Pozdrawiam i życze powodzenia
    • Gość: ihhhhaaa IP: 213.134.181.* 27.02.07, 12:45
      ja tam przychodze tylko po to, by się"stawić" na terminy i podbić zaświadczenie

      pracy to ja sobie wolę sama szukać, a nie łazić jak mi tam w tym urzędzie zagrają :/

      poza tym mój GUP (Krk) jest na drugim końcu miasta i nawet raz na dwa miesiące z wielką niechęcią jadę tak daleko popier.... komunikacja miejską grrr!!!

      jak sobie auto skombinuję to mi będzie wsio jedno, ale teraz to ja decyduje gdzie pójdę, phi:)
    • Gość: katja IP: *.ib.tcz.pl 27.02.07, 22:03
      Szanowny PUP w mieście 60 tys mieszkańców powiadomił mnie o nowych szkoleniach
      .... a nadawałabym się jak ulał (trzy fakultety - "doradca zawodowy" sam polecił
      mi taki kurs)..... nie wiem po co oni tam siedzą, kurs sekretarso-aststencki dla
      5 osób ... ręce opadają tym bardziej ze byłąm miesiąc wcześniej w urzędzie i
      żadna z pan siedzących w urzędzie nie poięformowała mnie o takim kursie.
      Przepraszam za chaotyczność ale nie mam już siły do tej instytucji.
    • raveness1 27.02.07, 22:47
      Jednym slowem - PUP- fuck them all!
    • Gość: Kas IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.02.07, 00:20
      Ja sama sobie znalazłam pracę za pomocą Urzędu, poprosiłam o oferty bo Pani w
      Urzędzie nie interesowało, żeby mi je pokazać, poszperałam, zadzwoniłam, poszłam
      na rozmowę i bach telefon, że mnie chą. Jednak pracy tej nie przyjęłam bo nie
      dawała mi możliwości rozwoju.

      Ogólnie mówiąc Urzędy mają oferty dla sprzedwaców, spawaczy, murarzy...
      Pracodawca daje ogłoszenie do Urzędu dopiero wtedy, gdy nikogo nie może sam
      znaleźć, jest to ostateczność.
    • bierzdotacje 28.02.07, 00:45
      W dawnych czasach zanim zacząłem prowadzić własną firmę też miałem do czynienia
      z PUP. Z moich doświadczeń wynika, że warto korzystać z programów, które PUP
      oferuje (staży, szkoleń, dotacji na założenie firmy), ale wszystkim trzeba zająć
      się samemu.

      Bierne czekanie i liczenie na urzędników rzadko kiedy skutkuje czymś dobrym. W
      końcu urzędnicy w PUP żyją z tego, że jesteś bezrobotny ;-) Gdyby nie to, że
      istnieje zjawisko bezrobocia PUPy nie byłyby potrzebne, a co za tym idzie także
      urzędnicy tam pracujący.


      --
      Pozdrawiam, Piotr,
      BierzDotacje.pl - pozyskaj pieniądze nazałożenie i rozwój firmy
    • Gość: katja IP: *.ib.tcz.pl 28.02.07, 08:13
      Przy rejestracji w PUp posłano mnie do doradcy zawodowego, krótka rozmowa co
      chciałabym robić no i propozycja szkoleń. Nie było nic co umożliwiłoby mi
      zdobycie kwalifikacji czy przygotowania zawodowego, na 15 kursów, szkoleń mogłam
      wybrac tylko jeden (reszta to kursy ewidentnie dla ludzi po szkle zawodowej) no
      i w akcie desperacji zapisałam się zobaczymy co z tego wyjdzie, przypuszczam,
      że te 5 osób już dawno jest zakwalifikowanych.

      Druga kwestia to nieszczęsne oferty, dla mnie nie ma nic (pomijam fakt, że
      gablotki świecą pustkami, a nawet gdybym aplikowała na miejsce gdzie szukają
      osoby z wykszt. średnim to nie mam szans bo przecież nie będą zatrudniać kogoś
      z wyższym ... jak ten za pewnie nadal będzie szukać lepszej posady. Nie liczę
      na oferty z PUP, nigdy nie liczyłam dlatego szukam pracy poprzez internet i prasę.

      U nas w PUP najbardziej "pracowity" jest pokój w którym rejestruje sie
      bezrobotnych, reszta PUP świeci pustkami.

      Pozdrawiam

    • 0tdr0 28.02.07, 08:58
      Podstawowy blad, ktory robicie- oczekujecie gotowego. Podczas gdy urzednicy
      stosuja zasade "sam nie pyta i nie szuka- znaczy mozna zajac sie kims innym".
      Pytajcie, sami przegladajcie dostepne oferty, proscie o pomoc. Najgorsze to
      bazowac tylko na ofercie, ktora przygotowano specjalnie na Wasze przybycie- nie
      oznacza ona jednak, ze tylko ona do was pasuje.

      Realia pracy w urzedach pracy sa takie jakie sa- mnostwo bezrobotnych i malo
      kadr na stanowiskach posrednikow, do wspolpracy z pracodawcami itd. Czytalem
      gdzies o normach i wychodzi na to, ze w Polsce przy takiej ilosci bezrobotnych
      przypadajacych na jednego urzednika nie da sie skutecznie pomagac bezrobotnym. W
      Unii ilosc bezrobotnych na jednego urzedasa jest wielokrotnie mniejsza. Przy tym
      ilosc dodatkowych, pobocznych obowiazkow zwiazanych z obsluga biurokracji jest
      duza. Dlatego bezrobotnych obsluguje sie tasmowo, bo na podejscie indywidualne
      urzedy nie maja czasu.
    • Gość: urz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.07, 11:33
      Wreszcie ktoś zrozumiał o co przynajmniej częściowo chodzi.
      Nie da się pracować, bo wychodzi około 2500 osoby na 1 pośrednika bodajże.
      Średnio w Europie około 250 i oceniam, że tak mniej więcej (może do 300) jest
      rozsądny próg po prostu by znać swoich bezrobotnych tj. wiedzieć o nich jak
      najwięcej i móc zaproponować odpowiedniego kandydata dla pracodawcy.
      Dlatego dzieli się na różne kategorie tak aby zająć się tymi, którzy
      najbardziej potrzebują.

      Acha podstawowy błąd, który zauważyłem - istnienie PUP nie jest zależne od
      poziomu bezrobocia. Inaczej nie potrzebne byłyby Job center lub inne
      odpowiednie instytucje na zachodzie.

      Przy czym pomoc w znalezieniu pracy jest jak widzę dziwnie zrozumiana. Ona w
      idealnym stanie polega na odpowiednim przygotowaniu do podjęcia pracy (szeroko
      rozumianego) i przedstawienia oferty. Na tym koniec i powtarzanie cyklu aż do
      skutku. Chociaż ja się śmieję, że niedługo będę swoich bezrobotnych za rączkę
      do pracy prowadzał i pilnował czy pracują.

      Pozdrawiam
    • zefir15 28.02.07, 14:58
      jezeli nie ma ofert pracy to nawet 1 pracownik pup na 1 bezrobotnego nic nie
      pomoże!
    • 0tdr0 01.03.07, 09:20
      Urzednik pracuje na takim materiale jaki ma. Nie dosc, ze urzad musi obsluzyc
      mase bezrobotnych to jeszcze pozyskac oferty. Ale jak to skutecznie robic przy
      takiej ilosci etatow i wyplatach, ktore najzdolniejszych i najbardziej
      operatywnych sa w stanie zatrzymac tylko na krotki okres? Kwestia papierkologii
      to dodatkowa sprawa. Tak mniej wiecej wygladaja realia. Duzo zalezy od szefow
      poszczegolnych urzedow, a tu wiadomo- bywa roznie.
    • Gość: jasio IP: *.centertel.pl 21.03.07, 22:13
      To bardzo ciekawe, przez caly czas bylem przekonany iż PUP jest instytucją
      wydelegowaną w celu pomocy osobom bezrobotnym odnaleźć się na rynku pracy. A z
      komentarzy jakie slyszę, to raczej miejsca pracy twożą sobie sami, a kolejnych
      bezrobotnych wrzucają do szoflady. Więc szanowni urzędasy może powinniście
      wziąć się do roboty a wtedy będzie mniej bezrobotnych i ynajdzie się chwilka
      czasu dla pewnej grópy bezrobotnych. Gdyż w innym rozwjązaniu nie rozumiem
      wogóle sensu istnienia PUPów, to zwyczajna kpina.
    • Gość: myszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.07, 15:25
      jak mam wrażenie ze gdy byłam w PUP to odrywałam miłe panie zawsze od
      sniadania...
    • Gość: cc IP: 194.146.250.* 28.02.07, 23:13
      mi nie znalazł mam wyzsze znam biegle ang i mam dosw siedzialem rok na
      bezrobociu -katowice- nie znalazł !! to najwieksze lenie 4 rp -obecnie mieszkam
      w derry pozdrawiam
    • Gość: urz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.07, 08:27
      W Katowicach może i lenie:)

      Pozdrawiam
    • majkel.79 03.03.07, 14:04
      dla mnie PUP jest zbędny... miałem tylko przez niego problemy
      przestałem tam chodzić i szukam pracy normalnie
      raz trafiłem na cwaniaka i po 3 tygodniach zrezygnowałem a oferta była z PUP
      za jakieś 10 miesięcy ten sam gnojek znów sięogłosił a oni wywiesili jego
      ofert... nawet zadzwoniłem bo mnie tak to wkurzyło ale miła Pani powiedziała że
      niestety ale ta firma nazywa się już inaczej i dlatego ten dupek ma prawo znów
      ogłaszać się w PUP i robić ludzi w hu..
      ja tam jak musze to przychodze grzecznie i kulturalnie ale ta cała biurokracja
      i atmosfera w PUP mnie dobija...
      po co komu takie coś?
    • Gość: dcio IP: *.cebit.com.pl 03.03.07, 15:27
      Ja dopowiem tylko, ze od wrzesnia jestem zapisany na kurs spawani i do tej pory
      nie wiem czy zostalem zakwalifikowany.

      A rzeczywiscie jest wkurzajace to, ze jak o 14 wydawany jest ostatni numerek, to
      tak od jakiejs 14 do 16 siedza sobie panie za stolikami i rozwiazuja krzyzowki a
      za takie siedzenie jeszcze zarabiaja na rownowartosc lilogram niezlej kielbachy.
    • silk24 03.03.07, 20:47
      Tak. Znalazł. Za 600zł.
    • Gość: m IP: *.prenet.pl 04.03.07, 08:22
      bo tylko takie oferty laduja w PUP, jak ktos jest spalony na tyle , zenie ma
      szans zalapac kogos z ogloszenia, nikt znajomy u niego nie bedzie pracowal (albo
      znajomy znajomego), bo placi malo, wymaga duzo wiecej niz ustawa przewiduje.

      Tacy nieudacznicy oglaszaja sie w PUP, ktorzy szukaja pracownikow za minimum
      socjalne i to jeszcze z umowa na pol etatu.

      zlikwidowac PUPy
    • 0tdr0 04.03.07, 11:24
      I zasilki!! ;)

      Tak serio to sytuacja zupelnie inaczej by wygladala, gdyby nie ta grupa klientow
      PUP-u, ktorzy zyja z pracy na czarno (albo wola chlac jabole) i jednoczesnego
      wyludzania zasilkow i ubezpieczenia z PUP. Zreszta tym pracujacym na czarno sie
      nie dziwie (choc jako osoba placaca uczciwie podatki- nie popieram). sytuacja
      jest tak ciezka, ze czlowiek chwyta sie kazdej mozliwosci, zeby przezyc.

      Gdyby nie roznego rodzaju walki i kombinacje, ktore urzednicy musza wylapywac na
      ile sie da- to zaden PUP nie traktowalby klientow z buta. W tej chwili
      biuroktratyczne formy kontroli, meldowanie sie, wysylanie na smiecio-oferty,
      traktowanie klientow po lebkach sa spowodowane wymogami i realiami (wspomniana
      kontrola+ biurokracja+ liczba bezrobotncyh 10-cio krotnie przekraczajaca
      standard, ktory umozliwilby indywidualne zajmowanie sie kazdym przypadkiem).
    • Gość: tak IP: *.as.kn.pl 09.03.07, 22:03
      Zgadzam się. Dobrym rozwiązaniem byłby odrębny Urząd dla osób które tak naprawdę
      nie szukają TERAZ pracy z różnych względów- opieki nad członkami rodzin,potrzeby
      zaśw. do MOPS-u, alimenciarzy którzy pracują na czarno i potrzebują świstek by
      nie płacić na dziecko i innych osób zatrudnionych w szarej/czarnej strefie.
      Wystarczyłaby sprawna komunikacja z ZUS-em :-D
      Wtedy pośrednicy mogliby pomóc większej liczbie osób ZAINTERESOWANYCH pracą a
      nie zajmować się obniżaniem fikcyjnego bezrobocia, lub wysłuchiwaniem kłamstw i
      krętactw.
      Swoją drogą...
      Jak ktoś chce to znajdzie i bez pośrednictwa PUP-u - czas który musiałby odstać
      w kolejce może przeznaczyć na własną inicjatywę i wizytę u pracodawcy.

      Może kiedyś będzie u nas w Polsce TAK: przychodząc do "pośredniaka" pracownik
      urzędu zapyta co chcielibyśmy robić, gdzie pracować, jakie zarobki by nas
      satysfakcjonowały a my będziemy informowani o kilkunastu ofertach dziennie,
      spośród których będziemy mogli wybierać do skutku. Pośrednik będzie znał nas po
      imieniu i będzie miał wysokie prowizje za znalezienie dobrego pracownika.
      Będziemy go nazywać Head Hunter.
      Może tak będzie- i tak już wielu wyjechało po godną pracę za granicę...
      Będzie ich więcej.
      Może kiedyś u Was w Polsce będzie tak...:-)

    • 0tdr0 11.03.07, 00:27
      Tylko kto o zdrowych zmyslach, kto chce utajnic fakt, ze w rezczywistosci
      pracuje pozbedzie sie ubezpieczenia placonego przez PUP czy zasilku?

      Z premii za skuteczne znalezienie pracy berzrobotnemu urzednicy na pewno by sie
      ucieszyli i zwiekszyloby to ich skutecznosc. Jednak kto mialby to oplacac? Z
      drugiej strony agencje posrednictwa pracy zarabiaja czesto w ten sposob i jakos
      nie sa szczegolnie skuteczne w porownaniu z urzedami.

      Dobry posrednik w urzedzie dopyta o to, co osoba szukajaca pracy chce robic.
      Czesto nie chce ona pracowac w zawodzie wyuczonym lub tym, w ktorym am
      doswiadczenie (ostatnio bardzo czeste w przypadku osob, ktore lata przepracowaly
      w handlu). Ma takze do pomocy doradce zawodowego, ktory jest zazwyczaj
      psychologiem i moze pomoc w doborze odpowiedniego zajecia. Z tym, ze przy tak
      wysokim bezrobociu i takiej liczbie bezrobotnych w praktyce takie dzialanie moze
      byc nie mozliwe- na jednego klienta jest srednio 10 minut. W tak krotkim czasie
      niewiele uda mu sie zrobic. Klient, jesli chce byc obsluzony bardziej
      indywidualnie- nie moze czekac na gotowe. Musi sam przejac inicjatywe w
      rozmowie. Nie narzucac sie, ale wyjasnic sprawe i wlasne wymagania samemu- nie
      liczyc na to, ze urzednik sam o wszystko dopyta. nie liczmy jednak, ze dopasuje
      oferte pod wzgledme wynagrodzenia- rzadko ktory pracodawca podaje wynagrodzenie.
      Swoja droga powinno byc to ustawowo nakazane (chociazby zakres wynagrodzenia).
      Jesli trafimy na zarobionego, ale kompetentnego urzednika, to na pewno wiele
      rzeczy wezmie to pod uwage. A na rutyniarzy- trzeba zastosowac inne metody.
    • Gość: janko IP: *.centertel.pl 10.04.07, 22:45
      a może nie, głupio ci? co?
    • agentmb 09.03.07, 17:46
      Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby dostać pomoc od urzędu pracy.
      Kiedyś spotkałem się z taką sytuacją. Byłem kilka lat bez pracy, postanowiłem w
      urzędzie spytać o szkolenia. Myślałem że podniesienie kwalifikacji poprawi moją
      sytuację. Tymczasem pani urzędniczka powiedziała mi, że najpierw mam znaleźć
      pracodawcę, który stwierdzi że mnie zatrudni jeśli ukończę kurs. Czyli najpierw
      musi znaleźć się firma która zatrudni w ciemno ludzi bez kwalifikacji, a później
      srwierdzi że trzeba żeby pracownik coś potrafił...

      Tak właśnie wygląda "pomoc" urzędników. I podobnych przykładów mogę podać
      więcej. Chętni niech zajrzą na tą stronę: bezpracy.startowy.com




      --
      bezrobocie.yoyo.pl
    • Gość: bezrobotna IP: *.chello.pl 09.03.07, 17:55
      Dokładnie tak ja byłam bezrobotna 5 lat. I nic mi nie pomogl żadnego kursu,
      szkolenia. A prace mi proponowali w zieleni miejskiej miałam sprzątac ulice.
      Odmówiłam i mnie wypisali.A jak organizowali kurs obsługi kas fiskalnych to
      powiedzieli ze przekroczyłam granice wieku. Miałam 27 lat!!!
    • Gość: urz. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 09.03.07, 18:04
      To znaczy, że jak udzielam się na forum i staram się odpowiadać na pytania z
      zakresu ustawy o promocji.... lub z rynku pracy to nikomu nie pomagam. Ciekawe
      No cóż patrzę, że do urzędników stosuje się inne miary.
      Pozdrawiam
    • agentmb 09.03.07, 18:45
      > To znaczy, że jak udzielam się na forum i staram się odpowiadać na pytania z
      > zakresu ustawy o promocji.... lub z rynku pracy to nikomu nie pomagam.

      Nikt tak nie twierdzi. Tyle że jeśli ktoś idzie do urzędu, to liczy że dostanie
      od urzędu konkretną pomoc. Jak często podczas dyskusji na forum możesz zająć się
      konkretną osobą? W rozmowie twarzą w twarz taka możliwość istnieje.

      Ktoś tu wcześniej napisał, że urzędnik sam nie zgadnie co od niego oczekuję. To
      fakt, ale w moim przypadku było tak że to ja spytałem o szkolenia. I niestety
      dostałem lekceważącą odpowiedź, którą opowiedziałem wyżej.

      --
      bezrobocie.yoyo.pl
    • taki_i_owaki 09.03.07, 18:45
      nie urz, poprostu sa urzednicy i urzednicy ... ale tych pomagajacych jest
      naprawde malo, tak malo, ze ich nie widac, ja mam na swoim koncie 2 wizyty w UP
      i 2 razy czolem, ze im poprostu przeszkadzam, kazda odpowiedz na moje pytanie to
      bylo zdanie z 2-3 wyrazow.
    • Gość: jasio IP: *.centertel.pl 14.03.07, 08:02
      UP jest to poprostu kolejna fabryka w której atrudnia sie ogromną liczbę ludzi
      lecz z góry jest to zalożone iż oni i tak nikomu nie pomogą. Ponieważ
      zatrudnieni tam ludzie są najczęsciej bez jakiego kolwiek przygotowania (po
      znajomości), gdyż jak może pomagać osoba która nigdy nie prowadzila wlasnej
      firmy. oraz jakie może miec pojęcie o doradztwie na rynku pracy.
    • Gość: urz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.07, 08:26
      Ogromna liczba ludzi - dobre sobie.
      Może z mojego punktu widzenia, mam większe pojęcie o procesach rekrutacyjnych i
      doradztwie na rynku pracy niż 99% pracodawców.
      Normalnie idzie się załamać.
      Ma to też dobre strony, myślę czy nie założyć prywatnej firmy doradztwa
      personalnego.
      To raz. Po drugie to nie wiem nawet po co na to odpisuje. Widać, że ktoś nie ma
      zielonego pojęcia.
      Pozdrawiam
    • Gość: jasio IP: *.centertel.pl 17.03.07, 12:13
      Dobre sobie. więc czekam na rady na temat prywatnego biznesu.
      To raz. Po drugie. Lepiej trzeba bylo nie odpisywać
    • 0tdr0 10.03.07, 17:16
      Trzeba wybaczyc frustracje. To z niej biora sie teksty typu "wszyscy pracodawcy
      to zlodzieje" "wszyscy urzednicy to nieprzychylne bestie popijajace kawe" a
      takze "wszyscy bezrobotni to nieroby i wyludzacze zasilkow".

      Dla narzekajacych krotki kurs jak zalatwic swoja sprawe w urzedzie pracy:
      - nastawic sie emocjonalnie. ani nie sprawiac wrazenia robaczka ktory ine wie po
      co przyszedl ani pieniacza. Rzeczowosc i komunikatywnosc bardzo ulatwia konktakt.

      - nie wymagac rzeczy niemozliwych np. naginania przepisow czy ofert pracy,
      ktorymi urzad nie dysponuje (np. za gruba kase na dzien dobry dla osoby bez
      doswiadczenia). No i zdac sobie sprawe ze nie istnieje cos takiego jak "oferty z
      szuflady dla znajomych".

      -przemyslec co chcemy. Jaka prace chcemy lub mozemy wykonywac (nie zawsze jest
      to to samo co mamy w papierach). Teksty typu "chce jakakolwiek prace" poskutkuja
      tym, ze urzednik zaproponuje starszje kobiecie stanowisko spawacza- bo akurat
      takich ma najwiecej.
      Przemyslec jaki kurs nas interesuje, bo odpowiedz "jakikolwiek" nie jest dobra
      odpowiedzia i sugeruje, ze pieniadze na kurs poleca w bloto.

      -czytac ogloszenia. Na nich jest to, co przekazal pracodawca-a zazwyczaj ten nie
      jest zbyt wylewny przy zglaszaniu ogloszenia, chyba ze dobry urzednik bedzie
      potrafil pociagnac za jezyk albo wynegocjowac pewne sprawy. Jesli wzbudzicie
      zaufanie urzednika, to moze poda pewne nieoficjalne informacje o ktorych mowia
      mu klienci (np. jakie stawki pracodawca komus innemu proponowal, czy byly skargi
      itd.). Sami tez powinnismy sie dzielic z urzedem tym co u danego pracodawcy nas
      spotkalo- zazyczaj sie tego nie robi i urzad nie ma czasami pojecia do jakich
      naduzyc moze dochodzic.

      -Sluchac tego co urzednik mowi. Nawet jesli robi to w sposob nieco chaotyczny
      albo rutynowy (czesto sluchacz sie wtedy wylacza). Czasami musi on dziennie
      odpowiedziec kilkanascie rayz na to samo pytanie i pod koniec dnia robi to juz w
      sposob machinalny i niezbyt przyjemny. Kiedys bylem swiadkiem podobnej rozmowy-
      urzedniczka byla bardzo kompetentna i bardzo mogla pomoc, ale bylo po godzinie i
      to co mowila 14 brzmialo bardzo nieprzekonywujaco, choc uwagi i rady byly bardzo
      trafne.

      -co do kursow to ustawy i regulaminy wykorzystywania dotacji czasami
      uniemozliwiaja wysylanie na kurs osob nie spelniajacych pewnych wymogow
      formalnych. Tutaj pewne rzeczy sa nie do przeskoczenia dal urzednika i nawet
      jesli ma on jak najlepsze checi- nie moze nic zrobic.
      Inna sprawa, ze nawet on moze sprobowac wywrzec wplyw na decydenta (np.
      dyrektora) w celu zrobienia wyjatku jesli ma w reku papier od potencjalnego
      pracodawcy, ze jesli osoba skonczy dany kurs to bedzie zatrudniona- papier jest
      potrzebny, zeby urzad mial podkladke, ze sa to swietnie uzyte pieniadze i ze
      przyniosa korzysci. Niektorzy nie zdaja sobie sprawy ile osob hobbystycznie chce
      uczestniczyc w kursach, ktore nie sa im do niczego potrezbne i na pewno nie
      przyniosa nikomu korzysci (oprocz wypelnienia czasu kursantowi)- znam kobiete,
      ktora pcha sie na wszystkie mozliwe kursy, a nadal udaje ze szuka pracy nie
      wystylajac nawet z wlasnej inicjatywy podan (bo zawsze ma czas i "mozna
      aplikacje zlozyc innego dina np. za dwa miesiace").
    • Gość: jasio IP: *.centertel.pl 17.03.07, 12:24
      Cóż, może UP powinien zorganiyować tobie kurs z zakresu dawania dobrych rad
      beyrobotnym.
    • Gość: ardna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 23:32
      no urzad pracy szkolenia po co - wokol tego wszystkiego wiele w mediach w
      realich zero masakra dlatego wogole juz tam nie chodze nie ma tam pracy to
      sciema a jak jest to juz jest zaklepana trzeba by bylo miec tam znajomosci
      jakas kolezanke zeby dala nam oferte - niestety nie mam

      a wymagania naszych pracodawcow co wy sadzicie na ten temat zyjemy w Polsce ja
      nie znam jezyka obcego i prze4z to nigdzie nie moge znalex pracy wszedzie
      potrzebuja znajomosc masakra to jest jakas paranoja zeby pracowac u siebie w
      kraju to powinnismy miec swoj jesyk a nie otwierasz gazete co 2 ogloszenie
      znajomosc jezyka obcego paranoja

      anglik nie musi znac jezyka by dostac prace polak musi znac najlepiej 6 jezykow
      obcych miec 5 letnie doswiadczenie
    • Gość: Masia IP: *.dolsat.pl 09.03.07, 21:35
      Mam pytanie do osob lepiej sie orientujących w sprawach PUP. Czy będąc pol życia
      bezrobotną na utrzymaniu męża moja koleżanka będzie miala emeryturę? Pracowala 8
      lat w tym 4 lata byla na urolpie macierzyńskiem i zakomunikowala mi że będzie
      maiala najniźsza emeryturę z PUP? Czy coś takiego funkcjonuje???Jesli tak to sie
      zwalniam z roboty!!!!
    • Gość: malazuzia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.07, 21:55
      Wyobraźcie sobie,że wrocławski PUP znalazł mi ofert pracodawcy u którego
      pracuję. I dodam, że Pani urzędniczka była niezwykle miła i uczynna. Doradziła
      mi w wyborze oferty, wzięła również pod uwagę fakt, że nie znałam miasta i
      trafiła z ofertą w przysłowiową "10".
      Jestem zadowolona.
    • Gość: AS IP: 194.146.250.* 09.03.07, 22:00
      TAK ZWALNIAJ SIE MY MAGISTRY Z 4 JEZYKAMI JUZ NA NIA CZEKAMY -OBOJETNIE CO BYLE
      BY ZREC DALI BOM GŁODNY OD TEGO CZYTANIA REGUŁEK I OD KŁANIANIA SIE SBEKOM
      TROCHE KARK BOLI (OD 3 LAT ZAREJESTROWANI W PUPIE!)
    • Gość: rr IP: 194.146.250.* 10.03.07, 00:50
      SYTUACJA wyglada tak jestem mgr uniwersytet ¶laski studia dzienne dwa kierunki
      socjologia i praca socjalna -skonczylem dwa lata temu wiekszosc czasu spedzilem
      po studiach na bezrobociu moi wszyscy najlepsi kumple wyjechali do irlandii
      jeden nawet zwial do stanow (jakims cudem ale zwiał) .Jak wspominalem wiekszosc
      czasu spedzilem na bezrobociu pare razy idalo mi sie cudem popracowac jako
      akwizytor(ph jak kto woli -to dokładnie to samo) w roznych firmach gra nie
      warta tych pieniedzy -ponizanie przez pracodawce ,klientow i ciagla walka z
      kolegami z pracy bo to wyscig szczurow i basta .niedawno bylem w urzedzie -
      rejestracja i pytam czy jest szansa na prace w moim zawodzie -a kobieta mi
      odpowiada zebym juz zostal w handlu jak juz zaczolem i ze teraz juz nie wezma
      mnie raczej nigdy np do pomocy spolecznej itp ....dla mnie tego typu odpowiedz
      oznacza jedno Irlandia i wreszcie mnie do tego przekonali!!szkoda tylko ze tak
      dlugo tu siedzialem zal straconych lat ale wiecie co polscy prcodawcy wybaczam
      wam - powiem wiecej wypije za was guinessa!!
    • raveness1 10.03.07, 10:41
      A ja im nie wybaczam. Dla gnid nie ma litosci.
    • 0tdr0 10.03.07, 16:54
      Bo w PUP widocznie pani byla niedoinformowana. Zreszta podobnie jak ty-
      skonczylas studia z pracy socjalnej i nie wiesz gdzie takiej pracy sie szuka i
      jak??? Jestem szoku- choc byc nie powinienem bo wielu absolwentow takich i
      podobnych kierunkow nie ma zielonego pojecia o specyfice pracy w swoim zawodzie.

      Wiec dla Twojej informacji- oferty dla nauczycieli, pracownikow socjalnych i
      urzednikow nie sa zglaszane do PUP. Nabor odbywa sie droga konkursowa.
      Informacje o nich sa publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. W przypadku
      urzedow panstwowych- na www.usc.gov.pl, w przypadku samorzadowych (w tym np
      MOPS) na strnach Urezdu Miasta lub na stronach samych Osrodkow Opieki
      Spolecznej. Pani w PUP nie wiedziala o tym, a ze takie oferty do niej nie
      trafiaja, to zachecala cie do zostania w zawodzie, w ktorym posiada oferty.
      Co do pracy w MOPS i konkursach to roznie bywa. Sa miejsca w kraju gdzie
      atmosfera pracy i zarobki sa na tyle nieciekawe, ze tylko desperaci tam pracuja-
      wiec nie ustawia sie tam konkursow pod znajomych krolika. Sa tez oczywiscie
      sytuacje wprost przeciwne, ale to temat na osobny watek.
    • Gość: scintilla IP: 195.116.246.* 10.03.07, 19:35
      Trochę kolego kłamiesz, że dwa kierunki - masz zapewne licencjat z ps i mgr z
      Socjologii ogolnej. Czyli tak naprawdę dwa dyplomy z Socjologii.
      Poza tym - zetknąłeś się pewnie z profesorem Szczepańskim... i przynjamniej z
      szacunku: jak już piszesz, że skończyłes Socjologię na UŚ to wrzuc swoją
      wypowiedz do worda a nie racz ludzi stwierdzeniami typu "zaczoł", bo
      kompromitujesz siebie, uczelnię, którą skończyłes i pracujesz na złą opinię
      tych, którzy skończyli ten sam wydział.
    • Gość: a IP: *.zax.pl 14.03.07, 16:31
      nie znalazł
    • mdsk 16.03.07, 10:12
      Witam wszystkich forumowiczów zaineresowanych
      Opowiem wam sytuuację z którą miałam do czynienia z rzędnikam z pup
      Otoż 3 krotnie złożyłam podanie na kurs który mnie interesował a pup ogłaszał
      nabór na ten właśnie konkretny kórs którym bylam zainteresowana.
      Spełniając wszystkie wymagania formalne zostałam 3 krotnie "odrzucona"
      W końcu moje nerwy były na granicy wytrzymałości . W dniu kiedy miało odbyć się
      pierwsze szkolenie udałam się do pokoju w którym zajowano się selekcją osób na
      ten wlaśnie kurs. Zarządałam odpowiedzi dlaczego ponownie nie dostałam się na
      szkolenie.
      Odpowiedż pani uzędzniczki " bylo bardzo dużao zainteresowanych "
      - ja również jestem zainteresowana złożyłam
      podanie 2 miesiące wcześniej
      " to nie ma najmniejszego znaczenia kiedy Pani
      złożyła podanie"
      - proszę uzasadnić dlaczego zosłam odrzucona
      " milczenie i brak odpowiedzi"

      Sama poszlam na ten kurs przeprowadzić swoje własne śledztwo i zbadać sytuację
      okazało się że na kursie byl niedobór bezrobotnych i były to osoby wezwane
      jeden dzień przed rozpoczęciem kursu mimo iż nie składały podań na kurs
      zupełnie osoby przypadkowe nie zainteresowane tym kursem
      Na drugi dzień udalam się ponownie do pup z tą informacją jaką uzyskalam na
      wlasną rękę i co sie okazało w ciągu 5 minut dostalam skierowanie na szkolenie
      oczywiście ponownie musiałam zlożycz podanie bo poprzednie poprostu zniknęły.
    • Gość: klekle IP: *.ipartners.pl 16.03.07, 12:53
      jak wpisałaś w podaniu "kórs" to sie nie dziw...
    • Gość: marta IP: *.it-net.pl 16.03.07, 17:53
      Mi znalazł pracę. Sam do mnie zadzwonił. Praca mi odpowiada, do tej pory się
      dziwię że coś takiego się wydarzyło. Pracy miałam poszukiwać za kilka miesięcy,
      bo wychowywałam dzieci, ale byłam zarejestrowana, długo. Zadzwonił urzędnik z
      bardzo dobrą propozycją. Cuda się zdarzają;)
    • Gość: jasio IP: *.centertel.pl 17.03.07, 12:07
      Jest to poprostu armia urzędników która na petentów z góry patrzy i śmieje się
      im prosto w oczy. Niewiem kto i w jakim celu to skupisko oferm wprowadzil do
      życia, ale jest to wielkie nieporozumienie.
    • Gość: dcio IP: *.cebit.com.pl 18.03.07, 15:46
      radze sie z daleka trzymac, ja naiwnie na jesyeni zapislaem sie na kurs sparacza
      , nie podejmowalem pracy by nie stracic statusu bezrobotnego i do tej pory nic.
    • Gość: lukasz IP: 217.153.6.* 19.03.07, 00:12
      Ja w ub.r. nie czekalem az znajda mi prace. sam szukalem, po czym stwierdzilem,
      ze zaloze firme. zlozylem wniosek. dostalem dotacj bilsko 13000. jesli ktos
      chce wiedziec jak to zrobic sluze pomoca. pozdrawiam

      lukasz 508498438
    • Gość: ?? IP: 80.50.19.* 19.03.07, 07:13
      i co Urząd nie pomaga ?
      a skąd masz te bezzwrotne 13000 zł ?

      każdy może się starać o jednorazowe środki na podjęcie działalności gospodarczej
      (oczywiście osoby zarejestrowane - jeśli chodzi o Urząd, zaraz pewnie się odezwą
      osoby nie zarejestrowane że to dyskryminacja - dla was są programy pomocowe np.
      2.5 ZPORR i nie mówcie że dla wybranych bo znam kilka miejsc gdzie brakuje
      chętnych na kasę o jest to 2 razy więcej niż daje PUP)tak wiec żadna filozofia
      "wystarczy" mieć pomysł :) a już sam wniosek jest prosty

      właśnie o to chodzi ilość ludzi w Urzędach (pośredników, doradców) jest tak mało
      w porównaniu z liczbą bezrobotnych że jeżeli ktoś choć w zarysie nie wie czego
      chce to naprawdę trudno mu pomóc - trzeba po prostu próbować n-ty raz składać
      papiery i za którymś razem się uda

      życzę powodzenia dla szukających pracy w tym tygodniu :)

      pozdrawiam
      ??
    • Gość: bzzz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 14:27
      Znalazł, wszystko z nią było ok. Później mnie zwolnili i znowu pup znalazł mi pracę, ale odmówiłam, bo oferowali najniższą krajową (ha ha ha)
    • Gość: f. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.07, 17:05
      Jeśli udajesz się do UPz wykształceniem podstawowym to możesz liczyć na pomoc i
      ewentualne naprowadzenie na konkretną oferte,

      Jeśli masz wykształcenie wyższe, to możesz liczyć tylko na upokorzenie...:/

      pzdr.
    • Gość: mendelejew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 23:20
      i to wina pupu jest ze pracodawcy przynosza kiepskie oferty?
    • Gość: Aga IP: *.static.xcore.pl 27.03.07, 16:42
      Nie ma co liczyć na Urzędy Pracy, lepiej szukać samemu. Od pół roku jestem
      osobą bezrobotną z wykształceniem wyższym magisterskim, Urząd Pracy nie
      skierował mnie nawet na jakikolwiek staż, mimo iż wielokrotnie o to prosiłam
      Ponadto gdy chciałam wziąć udział w szkoleniu proponowanym przez Urząd, o
      którym dowiedziałam się za pośrednictwem strony inernetowej tegoż Urzędu
      okazało się, że od roku jest ono nieaktualne... A Panie odpowiedzialne za
      szkolenia zrobiły wielkie oczy: To naprawdę mamy takie ogłoszenie na
      stronie?... Urzędy Pracy to moim zdaniem w większości puste etaty.
    • Gość: martino IP: *.icpnet.pl 27.03.07, 22:36
      pracuje w duzej firmie z zachodnim kapitalem jak zatrudniam nowe osoby to zawse
      szukam ich w PUPie i co za kazdym razem mam problem zeby ktos z
      zarejestrowanychw PUPie przyszedl na rozmowe
      i gdzie tu logika
      pozdrawiam
      martino
    • Gość: m IP: 80.48.49.* 30.03.07, 08:16
      wtedy ktos przyjdzie, a jak liczycie na pracownika za miske ryzu to pomyliles
      kraje ... u nas oplaca sie nie robic (oficjalnie)
    • Gość: mendelejew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 23:27
      opowiadasz glupoty.
      napisz co to za wyksztalcenie. jestem ciekaw czy ktoreś z rynkowych.
      w moim pup pracuje 60 osób, z tego wiekszosc to nowi bo kto zyw ucieka z tego
      zakladu pracy. wszyscy sa zawaleni robotą i wiecznie siedzą po godzinach,
      bynajmniej nie po to zeby poogladac filmy.
      wszyscy zdolni uciekają, dyrekcja jest mierna i chora na biurokracje.
      zarobki oscyluja na wys. 1000-1200 brutto.
    • Gość: h_raczynska@wp.pl IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 27.03.07, 20:13
      Jestem bezrobotną już prawie rok. Przez ten czas ani razu nie dostałam
      propozycji zatrudnienia. Samo pójście do w/w instytucji już człowieka stresuje.
      Gdzie by się nie weszło, to młodzi ludzie. A może odwrotnie, tam powinni
      pracować ludzie. którzy stracili pracę bo zakład został zlikwidowany albo
      ogłosił upadłość. Nie wspomnę tu, ile osób takie urzędy zatrudniają. I co robią
      dla bezrobotnych? Nic, bo po co. Wywieszą jakieś ogłoszenie,żeby tablica była z
      pozoru "pełna" ofert". Traktują nas jak zło konieczne, które trzeba szybko
      "spławić". Jest to instytucja, która jest mało reformowalna a ludzie w niej
      pracujący nie robią,nic kompletnie nic, aby pomóc innym wyjśc z bezrobocja.
      Dajmy im szansę bycia bezrobotnym!
    • aga.bez.pracy 28.03.07, 19:30
      W UP pracują same skur... i wałkonie,pierdzą w stołki i robią wileką łachę że w
      ogóle raczą cie "obsłużyć",a o żadnej pomocy w ogóle nie ma mowy.Te urzędasy
      już dawno zapomniały po co tam siedzą od 7 do 15.Najlepsze są te paniska
      ok.40stki,jakie wyniosłe,jakie obrażone,tylko se szklanki po kawach myją, a
      ludzi w tyłku mają.U mnie trzeba czekać pod drzwiami(pokój z ofertami pracy) aż
      jakaś łaskawa pani zawoła,bo "tylko" 4 tam siedzą,a na drzwiach kartka wchodzić
      pojedyńczo.No co za cyrk!Tylko bombe podłożyć pod ten zakichany interes.
    • Gość: urz. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 28.03.07, 22:59
      A może tak nie przesadzajmy? Rozumiem, że zbadała pani wszystkie ponad 300 UP,
      żeby tak pisać. No cóż podziwiam wytrwałości. Jeszcze nikt do mnie nie trafił
      kto by pisał chociażby pracę badawczą na ten temat. Ale co ja tam wiem.
      Acha abstrahując od jakości obsługi, pewnie to że standardy świadczenie usług
      pośrednictwa pracy zalecają pojedyncze przyjmowanie osób to coś dziwnego.

      Mimo wszystko pozdrawiam skur... z PUP. A i wałkoń.
      P.S Cały czas dziwi mnie to, że zamiast traktować każdy PUP inaczej (tak jak i
      firmy) to występuje tendencja do generalizowania.
    • 0tdr0 29.03.07, 00:18
      A wszyscy bezrobotni to zule i nieroby wyludzajace zasilki i ubezpieczenie?

      Juz tu ktos dzis najezdzal, ze wszystkie rekrutacje to sciema. Podobnie, ze
      wszyscy lekarze to lapowkarze itd. Rozumiem rozgoryczenie i frustracje, ale
      teksty jak Twoj i poprzedni to juz glupota.
    • Gość: Pavulon IP: *.mlyniec.gda.pl 29.03.07, 21:16
      Tak znalazł! Teraz może nie jestem za bardzo zadowolony z tej pracy, ale tego UP
      nie mogł przewidziec! Szukali bardzo intensywnie i nie musialem sprzedawac
      kalkulatorkow w tunelu!
    • Gość: anulka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.07, 16:40
      Popieran zdanie że PUP nadaje się tylko do likwidaćji. Jestem zarejestrowana
      już 2 lata i nigdy nie zaproponowano mi żadnej oferty.Oferty sa wywieszone
      tylko po to, żeby była pełna gablota że to niby jest praca......a zawsze jak
      dzwoniłam to niestety oferta już nieaktualna, ale mimo to nadal widnieje w
      ofertach ....- tak oto działa PUP.A jeśli ktoś planuje wybrać się na kurs to
      owszem może ale jak wcześniej mu ktoś poświadczy że go po tym kursie przyjmie
      do pracy( ciekawe kto to zrobi jak na to miejsce ma innych kandydatów) w
      efekcie ci co maja znajomosci i na lewo poświadczaja odbywają kilka kursów a
      resztę się spławia....oto całe polskie działanie przeciw bezrobociu;-(
    • Gość: bezrobotny IP: 217.98.71.* 02.04.07, 11:54
      PUP w Inowrocławiu istnieje tylko po to by sobie załatwiac lepsze stanowiska
      oferty pracy wisza pól roku te same ,ale z szuflady dla siebie i znajomych tak
      kursy tylko na papierze
    • Gość: Joasia IP: *.abaks.pl 05.04.07, 17:29
      No szanse zawsze są po stażu ze mogą zostawić pracownika. Ale jakoś ja nie
      miałam szczęście, inni owszem, to zależy gdzie się załapiesz. Ale warto też
      szukac na ich stronie ofert bo mają ciekawe.
    • Gość: O PUPIE PRAWDA IP: 194.146.250.* 05.04.07, 17:36
      po stażu ma szanse na prace stazysta ale w stanach ZJEDNOCZONYHC. napewno nie w
      polsce gdzie pracodawcy zalezy na tym zeby ktos robil za darmo. znam firmy
      ktore sie z tego trzymaja i to calkiem niezle. maja układ z urzedasami z
      nieudolnego pup i zmieniaja stazystow jak rekawiczki. a sa takie anomalia ze
      stazysta jeszcze musi płacic za staz TU JEST AFRYKA
    • 0tdr0 05.04.07, 18:09
      Jeszcze 3 lata temu, zeby isc na staz z PUP trzeba bylo samemu sobie znalezc
      pracodawce (czyli zazzwyczaj tez rozwijajace stanowisko). Potem temat podlapaly
      cwaniaki, kombinatorzy i wyzyskiwacze- sposob na darmowego frajera do
      niewdziecznej i odmozdzajacej roboty. Zaczely bombardowac urzedy swoimi
      wspanialomyslnymi ofertami przyjecia stazysty. Byly sytuacja, ze na tego typu
      staze PUP wysylal czasami niemal pod przymusem. Na szczescie dyrektorzy czesci
      PUPow wreszcie oficjalnie uznali, ze staz w spozywczaku albo przy sprzataniu to
      strata czasu i pieniedzy. Olewaja oferty takich "laskawych" pracodawcow.
      Niestety nie wszyscy.
    • Gość: urz. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 05.04.07, 22:19
      Nieprawda.
      A jeżeli tak to proszę pokazać mi te oficjalne stanowisko dyrektorów PUPów.

      Po stażach w "spożywczakach" jest kilkakrotnie większa efektywność niż po
      stażach np. dużej firmie.

      Natomiast nie wiem jak gdzie indziej, ale u mnie bada się efektywność
      zatrudniania stażystów u danego pracodawcy (jest tak odkąd pracuje czyli od 3,5
      roku a było tak i wcześniej). W praktyce oznacza to, że jak pracodawca nie
      zatrudniania przynajmniej około połowy stażystów to nie przyznaje mu sie
      następnego stażu. Albo musi trochę poczekać np. z pół roku. Chodzi o to, zeby
      firma nie "utrzymywała się" ze stażystów.

      Zawsze, podkreślam zawsze osoba bezrobotna jest zachęcana do tego, żeby najpierw
      sama poszukała sobie stażu. Ma to na celu rozwijanie umiejętności poszukiwania
      pracy - tak naprawdę staż jest jakby dodatkiem, po drugie znalezienie takiego
      pracodawcy jaki najbardziej odpowiada osobie.
      Z resztą można to jeszcze rozwijać, a nie o tym ten wątek.

      Pozdrawiam
      P.S Wypowiadam się tylko o moim urzędzie (ewentualnie kilka, które znam innych.
      Proszę pamiętać, że są duże różnice pomiędzy funkcjonowaniem każdego PUP.
    • 0tdr0 06.04.07, 10:07
      Oficjalnego stanowiska urzad nie poda. Natomiast znam nieoficjalna polityke w 2
      urzedach, gdzie pracuja znajomi.

      Dotyczy ona zawodow (czyli np. sprzedawca, obsluga klienta w restauracji,
      pracownik fizyczny bez kwalifikacji) na ktore pelno jest ofert pelnoplatnej
      pracy dla osob bez doswiadczeni. W takich przypadkach pracodawca sklada oferte
      mozliwosci odbycia stazu, ale nie jest ona w praktyce realizowana. Nie proponuje
      sie jej nikomu (chyba, ze ktos poprosi), a jedynie oferty pracy.
      W przypadku pracodawcow, ktorzy nie zatrudniaja stazystow tylko zmienia ich jak
      rekawiczki- oferta przyjacia stazysty jest rozpatrzana negatywnie.
    • Gość: janio IP: *.centertel.pl 06.04.07, 19:42
      Szanowny Panie, jeżeli dobrze zrozumiałem, każdy działa na własną rękę,
      przecież jest to instytucja państwowa, wydlegowana w określonym celu. To dobre.
      Każdy PUP prowadzi własną politykę związaną z bezrobotnymi, czyli wolna
      amerykanka, niema żadnej organizaci, żadnych wytycznych względem pomocy
      bezrobotnym gdyż chyba o to powinno chodzić o to właśnie. Więc po co tak wogule
      ten beznadziejny urząd istnieje, skoro każdy urzędas może robić co mu się
      żywnie podoba bez żadnych konsekwencji.
    • Gość: urz. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 06.04.07, 21:58
      PUP nie jest instytucją państwową tylko samorządową a to różnica. To oznacza, że
      podstawą działalności PUP jest przepis prawa - ustawa, a różnie można rzeczy
      interpretować - nawet jak do nas przychodzą interpretacje przepisów z MPiPS to
      zawsze jest zaznaczenie, ze nie są wiążące. Nie ma żadnej służbowej podległości
      miedzy Ministerstwem, WUPem a PUPem. Czy to jasne?
      Oczywiście, że główne cele polityki są ujęte zatrudnieniowej są ujęte i to w
      kilku dokumentach. Ale mogą być różnice na poziomie szczegółów np. mój PUP może
      za celowe uznać szczególne wsparcie osób pochodzących z terenów wiejskich a inny
      bezrobotną młodzież. Ponieważ środków nie wystarczy dla wszystkich a za cel
      wybraliśmy obniżenie bezrobocia na terenach wiejskich to pieniądze idą w
      pierwszej kolejności na takie osoby. Natomiast w sąsiednim PUPie może być na
      całkiem inną grupę.
      To taki przykładzik, ale to mogą występować różnice na kilku płaszczyznach - np.
      może Pan wejść na stronę różnych PUPów i porównać wnioski o staż czy prace
      interwencyjne. Jak pan znajdzie 2 takie same to nieźle.
      Pozdrawiam
    • Gość: grześ IP: *.centertel.pl 10.04.07, 22:52
      czytam te pańskie wypociny i niemogę wyjść z podziwu, każdy urzędas zawsze
      znajdzie 1000 usprawiedliwień aby się wymigać od odpowiedzialności. OT, taka
      prokomunistyczna przypadłość, czy się siedzi czy się leży to wałówka się
      należy!!!!!!!!!
    • Gość: urz. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 12.04.07, 22:21
      A co ja mam wspólnego z jakąś prokomunistyczną przypadłością?. A te powiedzenie
      o wałówce to chyba nie do mnie gdzieś wcześniej na forum pisałem czym się
      zajmuję. Podpowiem, że wyniki mojej pracy bardzo łatwo są mierzalne.
      Pozdrawiam
    • Gość: ?? IP: 80.50.19.* 13.04.07, 07:08
      ile by się nie pisało co się robi, ile ludzi dzięki temu ma szansę na prace albo
      samą pracę to i tak jesteśmy najgorszym złem na tym świecie - no bo po co
      istnieją PUP ?
      to że przez półtora roku dzięki mojej pomocy (można sprawdzić :)) powstało
      kilkadziesiąt działalności gospodarczych, poszło kilkadziesiąt osób na prace
      interwencyjne, kilkaset na staże (tego akurat nie lubię a przynajmniej w tej
      formie - mówię o stażach), kilkaset podniosło kwalifikacje (prawo jazdy kat
      C,E,D, spawacze ........ - kilkadziesiąt osób z tej grupy już pracuje) - nie w
      ogóle nie pomagamy tylko siedzimy ("leżymy i pierdzimy") i czeszemy kasę.


      przepraszam ale po prostu mam już dość tego wszystkiego - z jednej strony coraz
      więcej obowiązków (to nie jest już 8 godzin dziennie a średnio pewnie z 11 - i
      zaraz pewnie będzie - "ale pierdzielisz w Urzędzie nic się nie robi i się
      pracuje 8 godzin")- a kasa żałosna w tej chwili i tak jest obcinana bo nie ma na
      premie - zaraz będzie "po co im premie nic nie robią i tak mają mnóstwo kasy"
      jeśli 900 zł netto to mnóstwo to dzięki.

      pozdrawiam
      zdołowany
      ??

    • 0tdr0 06.04.07, 22:58
      Gdyby wszystkie mialy taka sama polityke dzialalnosci- to to dopiero bylby balagan.
      Kazdy rejon ma inna specyfike, inny rozklad zatrudnienia, inna stope bezrobocia,
      innych pracodawcow, inne fundusze. Czasy centralnego planowania na szczescie
      powoli odchodza w niepamiec- jedno lekarstwa na wszystko nie istnieje.
    • Gość: urz. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 07.04.07, 09:01
      To nie tak. Fundusze są te same. A właściwie jeden fundusz, którego katalog
      wydatków jest ściśle określony.
      To był z resztą taki przykład, który miał zobrazować odpowiedzi na takie pytania
      dlaczego w danym rejonie jedna osoba poszła na staż, a w drugim osoba
      spełniająca te same warunki nie. Często na tym forum osoby są tym zdziwione.
      Natomiast centralne planowanie nie odeszło w niepamięć. Wystarczy poczytać
      dokumenty programowe dotyczące funduszy unijnych - to jest właśnie element
      centralnego planowania.
      Tak więc dużym plusem jest to o czym pisałeś, natomiast minusem np. to, że nie
      ma jednolitej wykładni przepisów ustawy o promocji albo, ze standardy usług
      rynku pracy trzeba wprowadzać jako akt prawny.
      Ogólnie to jednak lepiej było podobno jak PUP były w rządówce. Mniejsze naciski
      ze strony władz lokalnych. Ja osobiście wolałbym też, żeby wrócono do koncepcji
      krajowego urzędu pracy (taki system jest np. w Irlandii)
      Pozdrawiam
    • 0tdr0 07.04.07, 12:05
      Chodzilo mi o to, ze ilosc pieniedzy idacych do poszczegolnych PUP-ow na rozne
      zadania jest rozna.
    • Gość: Leon IP: *.centertel.pl 10.04.07, 23:00
      Mam pytanie, Przeprowadziłem się do innego iasta, lecz nie jestem tutaj
      zameldowany. Jakie mam możliwości w takiej sytuacji w PUPie w danym mieście,
      czy mogę się wogule zarejestrować jako osoba bezrobotna, czy mogę kożystać z
      jakich kolwiek szkolń lub kursów.
      Pozdrawiam
    • 0tdr0 11.04.07, 08:11
      Zarejestrowac i szkolic sie mozesz tylko z funduszy tego PUP-u, na ktorego
      terenie jestes zameldowany.
    • Gość: grześ IP: *.centertel.pl 12.04.07, 21:27
      Dziękuje bardzo za informację.
      pozdrawiam

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.