Totalna bzdura, jako pracownik fizyczny zawsze byłem robiony w karolka "SZEF
MA ZAWSZE RACJE".Teraz gdy mam prawo głosu,robi się ze mnie szantażystę.
-
dyrekcja Avonu jest ślepa na otoczenie rynkowe i mając załogę za bandę idiotów
wmawia pracownikom że płace w firmie sa dużo powyżej średniej, co biorąc pod
uwage kominy płacowe zarządu zapewne jest prawdą.
Pracownicy Avonu znalezli lepszy pomysł - dziesiątkami się zwalniają idąc
pracować do innych firm, gdzie nie ma takiej propagandy, gdzie programy
motywacyjne motywują, gdzie zarządy nie są zaślepione własnymi kłamstwami.
-
> Pracownicy Avonu znalezli lepszy pomysł - dziesiątkami się zwalniają idąc
> pracować do innych firm, gdzie nie ma takiej propagandy, gdzie programy
> motywacyjne motywują, gdzie zarządy nie są zaślepione własnymi kłamstwami.
A to podle dranie. Niewdziecznicy, skoczkowie, szantazysci i nielojalne szuje ;).
Jedna i druga Pani z artykulu plunela by na sam ich widok. Jak tak mozna
traktowac firme i szefostwo, ktoremu tyle zawdzieczaja?
-
oooo
to samo co w TP
tu trwa wartościowanie i końca nie widać
niedługo będziemy na torcie świeczki stawiać bo już ze 2 lata wybiją
a pseudo kadra managerska ma się dzięki temu czym zajmować
a od kierownika usłyszysz "przecież teraz jest tyle miejsc pracy dla młodych"
to tyle w kwestii tego co on może
-
U poprzedniego pracodawcy dwa razy uzyskałem większą podwyżkę przedstawiwszy
ofertę zatrudnienia od konkurencji oferujących lepszą płacę. Obecny mój
pracodawca właśnie mnie zwalnia, bo znalazł tańszego inżyniera na moje miejsce.
Czyli metoda zwalniania jest stosowana przez obie strony - pracowników i
pracodawców. Dla formalności - pracuję w Stanach, gdzie taka praktyka jest
traktowana jako normalna i niemal nikt jej nie potępia. Mam 62 lata.
-
> Dla formalności - pracuję w Stanach, gdzie taka praktyka jest
> traktowana jako normalna i niemal nikt jej nie potępia. Mam 62 lata.
No bo jest normalna. Dlaczego ma Ciebie trzymać, skoro ktoś inny zrobi to samo
taniej?
-
Zastosowalem ta metode i zadzialala (rowniez pracuje w Stanach). Pracuje w
malej firmie, ale dalem szefowi do zrozumienia ze chce zostac i zmienilbym
prace tylko ze wzgledow finansowych (a wieksza kasa byla mi wtedy potrzebna).
Szef wtedy sam powiedzial, ze dobrze sie zachowalem w tej sytuacji. Zgodzil sie
i nigdy przez nastepne 3.5 roku nie pokazal ze ma mi to za zle. Jezeli ta
metode wykonuje sie arogancko to wtedy moze to faktycznie zadzialac negatywnie.
Ale co przeszkadza jak idac "pogadac" z szefem masz przy okazji papierek w
reku.
Jeszcze dodam ze w Stanach duzo mowi sie ze kobiety wciaz zarabiaja mniej od
mezczyzn na tych samych pozycjach. Jest to przed wszystkim spowodowane tym, ze
sa mniej agresywne jesli chodzi o proszenie o podwyzki.
-
"Co robi Japończyk, kiedy chce podwyżkę? Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas."
Co robi polski pracodawca, gdy jego pracownik pracuje lepiej, niż dotychczas ?
Dopier*ala mu dwa razy więcej obowiązków i daje podwyżkę siostrzeńcowi.
-
:-)
-
"Co robi Japończyk, kiedy chce podwyżkę? Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas.
"
Co robi polski pracodawca, gdy jego pracownik pracuje lepiej, niż dotychczas ?
Dopier*ala mu dwa razy więcej obowiązków i daje podwyżkę siostrzeńcowi.
Co robi wtedy polski pracownik? Zamiast szukać innej pracy, siedzi na dupie i
narzeka, że świat jest niesprawiedliwy.
-
ziggystardust napisał:
> "Co robi Japończyk, kiedy chce podwyżkę? Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas.
> "
>
>
> Co robi polski pracodawca, gdy jego pracownik pracuje lepiej, niż dotychczas ?
> Dopier*ala mu dwa razy więcej obowiązków i daje podwyżkę siostrzeńcowi.
>
> Co robi wtedy polski pracownik? Zamiast szukać innej pracy, siedzi na dupie i
> narzeka, że świat jest niesprawiedliwy.
tak, tak
siedzi na dupie, ale w samolocie do UK
otrząśnij się, zmieniło się ostatnio wiele
-
Masz racje, pomyliłem się. Powinno być:
"Stoi w Londynie przy zlewozmywaku, i narzeka, że świat jest niesprawiedliwy".
ps. gratuluję tekstu o kiblu za stodołą
-
ziggystardust napisał:
> Masz racje, pomyliłem się. Powinno być:
> "Stoi w Londynie przy zlewozmywaku, i narzeka, że świat jest niesprawiedliwy".
>
> ps. gratuluję tekstu o kiblu za stodołą
jak widać txt o kiblu za stodołą był trafny w 100%, skoro masz takie pojęcie o Polakach na emigracji widać najdalej "za stodołą" byłeś
narzeka to może 1% absolwentów politologii na forum gazety wyborczej
reszta pracuje i kosi kasę
jedyną grupą, która smęci to niedorobieni bossowie, którzy g..... umieją a nie zarządzać personelem ludzkim i tenże personel im spieprza do lepiej dających sobie radę w biznesie =lepiej płacących
bez odbioru (nie interesują mnie dalsze Twoje pie*dy oszołomie z Koziej Wólki)
-
Pewnie jak pani Aleksandra zarabia min. 10tys. netto i nie ma pojęcia jakie są
stawki na rynku to się wypowiada w takim tonie. Według mnie to normalna
strategia - rynek pracy to wolny rynek - idę tam gdzie są lepsze warunki. Nie
uważam żeby "myślący" pracodawca tracił zaufanie do pracownika w związku z "jak
nie dostanę podwyżki to odejdę do innej firmy bo tam mam lepsze warunki". Chyba
zdaje sobie sprawę jak cenny jest dobry specjalista. Ze swoich doświadczeń mogę
powiedzieć, że dziś to pracodawca walczy niejako o pracownika a nie odwrotnie!!!
Pozdrowienia dla Pani Aleksandry ;-).
-
Zgadzam sie - Pani Aleksandra mowi komunalami z ksiazki, ale na praktyce
rynkowej to sie nie zna w ogole. Co to za stwierdzenie, ze jak wywalcze podwyzke
proba odejscia do innej firmy, to pracodawca straci do mnie zaufanie? Gdyby mial
stracic zaufanie, to nie dawalby podwyzki. Jak juz naciagnal swoj budzet, zeby
mnie zatrzymac, to raczej bedzie o mnie dbal w przyszlosci. No, w najblizszej
przyszlosci, bo po kilku miesiacach zapomni o sytuacji. Zwlaszcza w wiekszych
instytucjach - moze w malych firmach urazony wlasciciel bedzie nastawiony
negatywnie, ale w takiej sytuacji pewnie sie postawi i podwyzki nie da.
Inna sprawa to rozmowa z szefem - wiekszego banalu dawno nie slyszalem. Przeciez
to typowy konflikt interesow - szef chce wykonanej pracy przy jak najmniejszym
budzecie! Moze mozna tak wywalczyc premie, ale nie stala podwyzke. Zwlaszcza ze
jak Tobie da, to natychmiast sprawa sie rozejdzie i inni tez sie zglosza po
podwyzki.
Co prawda powoli przesuwamy sie w kierunku dbania o pracownikow i traktowania
ich jako kapitalu firmy, ale nie na tyle szybko, zeby to sie przekladalo na
podwyzki, przynajmniej w wiekszosci firm.
-
Pracuję w jednym z banków - w większości dzisiejszych banków pensja jest
dwuskładnikowa - podstawa i premia. Ne muszę chyba wspominać o wysokości
pensji...jest mizerna. Za to program premiowy bardzo skomplikowany. I tak przy
okazji dowcipu...W poprzednich miesiącach dałyśmy z siebie wszystko - plan
wyrobiony, coraz wyższa kasa na koncie, uściski ręki prezesa i
wylewne "dziękuję". "Nagroda was nie ominie" Hmmm...nie ominęła. W tym miesiącu
dostałyśmy takie plany do wykonania że napewno ich nie wykonamy a co za tym
idzie na konto wpłynie mizerna podstawa. Na podwyżki nie ma co liczyć- już są
przydzielone- i nie dostali ich szeregowi pracownicy. Może to mało logiczne ale
w moim przypadku rozwijając się cofam się i jest coraz fajniej. Ech Polska...
-
ds. rekrutacji. I mówię to z punktu widzenia zarówno osoby łowionej przez
łowców głów, jak i kogoś kto z takimi firmami współpracuje.
Kompletny brak życiowego doświadczenia przekłada się na żenujący brak
zrozumienia międzyludzki relacji.
Nawet nie chce mi się tego komentować, podobnie jak nie komentuję "genialnych"
rekomendacji rekrutantów, dla których liczy się wyłącznie znajomość języków i
wykształcenie. Z całkowitym pominięciem inteligencji czy empatii kandydata.
--
Spróbuj zajrzeć, a ugryzę!
-
Mam takie same odczucia.
Czasami mam wrazenie, ze "specjalisci" wypowiadajacy sie w tych artykulach
zapominaja, ze docelowy odbiorca sie zmienia i stosuja zwyczajawa gadke jaka
sprzedaja pracodawcom (czyli swoim klientom).
Jesli pracownik z nowa umowa uda sie do obecnego szefa, aby upewnic sie czy
jest on zainteresowany jego zatrzymaniem, to bedzie to bardzo mily gest, bo w
koncu majac umowe w kieszeni wcale nie musi tego robic. Proste jak konstrukcja
cepa.
-
Pisze Pan jak człowiek dorosły i inteligentny, ale w sygnaturce
dołącza Pan link do infantylnej gry dla 12-latka :-)
-
Piszesz o pomijaniu inteligencji i empatii.
A powiedz czy generealizowanie opinii o specjalistach ds. rekrutacji to nie wyraz lenistwa intelektualnego, jakim jest przyjmowanie stereotypow bez rozsadnego ich przemyslenia i znajmości konkretnej sytuacji?
Ciekawi mnie Twoja krytyka: na jakiej podstawie wnioskujesz o małym doświadczeniu życiowym P. Aleksandry? i jak wg Ciebie należy rozumieć relacje międzyludzkie skoro w/w pani ich nie rozumie?
-
ale to przesuwanie sie do przodu idzie bardzo opornie bo u nas dalej traktuję
się pracownika jak swoją własność,ja ci daję jeść to ty mi żryj z ręki albo won
znajdę innego tańszego.
-
To znajdowanie tanszego juz cos nie wychodzi.W prywatnych firmach to jest
zauwazony problem, w budzetowce absolutnie nie. Tam traci sie dobrych
pracownikow. bo kuzynka kolegi musi byc szefowa, mimo kompletnej
niekompetencjii. Pracownicy odchodza, przyjmuje sie kogo badz i powolutku widac
w urzedach co sie dzieje.
-
Firma upadnie z powodu niekompetencji pracowników, a urząd nigdy. A więc nie ma
zdrowego strachu, bo urząd nie jest niczyją własnością.
-
Szanowni Forumowicze, niestety nie wszyscy pracodawcy dorośli do dzisiejszych
czasów. mam na myśli tzw. państwówkę, a ściślej PKO BP SA. W tym Banku (a
dokładniej w Bydgoszczy) nadal trwa wyzysk ludzi. Dochodzi już do tego, że
pracownicy są informowani o konieczności pozostawania po godzinach (bez
wynagrodzenia) i wykonywania telefonów do klientów. Niestety, w czasie godzin
pracy nie są w stanie prowadzić telesprzedaży, bowiem muszą wybrać - albo ma
zgadzać się kasa i obsłużony klient przy kasie albo mają być wykonywane
telefony. Totalny bałagan i brak organizacji. Kasjer jest rozliczany za
sprzedaż, a kiedy on ma sprzedawać, skoro non stop kolejki? Chyba zainteresować
trzeba tym PIP w Bydgoszczy.
-
To tylko Ci sie zdaje, ze w firmach prywatnych nieudolni ludzie nie trzymaja sie
stolkow za sprawa znajomosci, sympatii, antypatii i stosunkow wewnatrz grupy.
Wbrew zycezniom firma nie jest tworem w 100% racjonalnych-dzialaja w niej
wszelkie mechanizmy spoleczne i psychologiczne.
Niekoniecznie trzeba byc kompetentnym szefem czy pracownikiem, jesli decydent
jest dobrze nastawiony.
Wielu nieudacznikow swietnie sie maskuje- o ich nieudacznictwie wiedza
pracownicy, ale oderwani od samych podstaw firmy szefowie juz nie. Pomysl czy
znasz takie przypadki- ja znam sporo.
W pracy i poza nia utrzymuje kontakty z pracownikami, osobami zarzadzajacymi,
wlascicielami i szeregowymi pracownikami. Wierz mi- taki sam rozklad pelno w
nich przyglupow jak w calej reszcie spoleczenstwa lacznie z urzedami.
Sukces nie zalezy tylko od kompetencji- wazniejsze sa umiejetnosci spoleczne i
to czy sie zdobedzie sympatie wspolpracujacych ludzi czy tez moze ich skutecznie
zastraszyc.
Co do stanowisk nizszych to nigdy nie trafialas w sklepach/firmach/punktach
uslugowych/biurach na osoby niekompetentne, ktore stale tam pracuja?
Widocznie niewiele w zyciu pracowalas, skoro nie znasz przykladow trzymania
kogos za wszelka cene z niewiadomych przyczyn na jakims stolku.
-
Gość portalu: smyk napisał(a):
> ale to przesuwanie sie do przodu idzie bardzo opornie bo u nas dalej traktuję
> się pracownika jak swoją własność,ja ci daję jeść to ty mi żryj z ręki albo
won
> znajdę innego tańszego.
A propos znajdowania tanszego....
Firma znajdzie tanszego, a ty masz w cv kolejna firme i wychodzisz na skoczka.
lol przeciez to jakis absurd, kwadratura kola. Cokolwiek sie nie stanie- i tak
zawsze ty-pracownik-za to bekiesz.
-
Fachowcami od dawania podwyżek nie sa teoretycy tylko szefowie którzy daja albo
nie podwyżkę. Ich trzeba było zapytać.
-
nie chce mi sie czytac... chce mi sie spac. czekam na marte - zrobi mi kawe ;)
-
komuś, kto robił ankietyę chyba podwyżka pomyliła się z premią. tak bzdurnego pytania jeszcze nie słyszałam "na co wydałbyś podwyżkę" :/ - no jak to na co, na życie, co miesiąc wpływałoby więcej pieniędzy, które można wydawac w dowolny sposób! co to znaczy nowe meble do salony czy ipod? to sa jednorazowe wydatki, no chyba, że co miesiąc ktoś by kwotę podwyżki przeznaczał na jakiś gadżet :P
-
Poszłam do szefa zapytac o podwyżkę i tym samym zginęłam od własnej broni. Za 2
tyg. otrzymałam wymówienie. Pomijam już fakt, ze ten cały dyrektorek miał po
prostu węża w kieszeni, ale jak widać czasem nie warto domagać sie o swoje,
tylko po cichu szukać lepszego pracodawcy.
-
Best Alternative To Negotiated Agreement.
Zawsze jak się idzie coś negocjować trzeba określić alternatywę lub ją
wypracować. Ty tego nie zrobiłaś i poszłaś na golasa, bo twoja alternatywa
brzmiała "daj mi podwyżkę, bo będę bezrobotna".
-
Pracodawcy też nie są w porządku i taki "przetarg" to dokładnie to samo co
jeszcze kilka lat temu robili pracodawcy mówiąc: za drzwiami jest dziesięciu na
Twoje miejsce. Więc nie ma co się dziwić jak role się odwróciły to ludzie chcą
wykorzystać swoją szansę. Przecież pracodawca sam z siebie nie da nam podwyżki.
Trzeba ją wywalczyć siłą.
-
,,Piec sposobow, jak wywalczyc podwyzke'' taki tytul artykulu. Na podstawie
zdjecia mozna latwo wysunac wniosek- przespac sie z szefem! Co za idiota
zamieszcza obrazki nie zwiazane z tematyka!Co za ludzie pracuja w Wyborczej?
ZENADA!
-
Spokojnie.Zdjęcie moze i nie trafione ale mysle ze w jakis sposob prowokuje do
zajrzenia w temat.
-
Gość portalu: blable napisał(a):
> Piec sposobow, jak wywalczyc podwyzke'' taki tytul artykulu. Na podstawie
> zdjecia mozna latwo wysunac wniosek - przespac sie z szefem!
Paul Wolfowitz, szef World Bank, dał wysoką pensję swojej przyjaciółce. W
efekcie traci swoją posadę, bo rada nadzorcza uważała takie postępowanie za
nieetyczne. Nawet prezydent Bush jr nie zdołał go uratować. To jest ostrzeżenie
dla innych szefów faworyzujących swoje kochanki.
-
niż dotychczas. A co robi polski lekarz, kiedy chce podwyżkę? Strajkuje.
-
A czemu pytania tego nie zadać trochę inaczej; np tak: "Co robi pracodawca
japoński, gdy pracownik prosi o podwyżkę? Odpowiedź: Cieszy się, bo to oznacza,
że ma ambitnego pracownika, który będzie zarabiał dla niego jeszcze więcej niż
do tej pory." . "Co natomiast robi pracodawca polski, gdy pracownik
prosio podwyżkę? Kłamie go, że firmie idzie źle i że nie ma pieniędzy na żadne
podwyżki lub poprostu zwalnia go." Tym się różnimy od Japonii i innych
cywilizowanych krajów.
-
"o strajku wspomniało niespełna 6 proc. Polaków."
czyli górnicy, lekarze, pielęgniarki i nauczyciele
-
Do tych wszystkich któzy mówia o warunkach na rynku i że to co jest tutaj
napisane to bzdura. Jak dla mnie to cały artykół traktuje o niszowych
specjalistach a nie kogoś pokroju sprzedawcy w md. Oczywiście że nikt taki nie
przyjdzie i nie powie mam lepsze warunki daj podwyżkę lub odchodzę to poprostu
odejdzie. A w sektorach gdzie np. ważne są rekomendacje to już inna sprawa.
Jakbym był pracodoawcę i przyszedł do mnie pracownik i powiedział że ma ofertę
w innej firmie i chce podwyżki, to najpierw zobaczyłbym czy da się obejść bez
niego, jeżeli tak to mógłby się czuć na miejscu zwolniony. Pozytywnej
rekomendacji by i tak nie dostał. Kolejna rzecz to te skoki. Też miłbym obawy w
zatrudnianiu specjalisty który za np. 6 miesięcy w połowie jakiegoś projektu
przejdzie gdzie indziej.
-
Rozumiem ze rekomendacje dajesz nie za to jak pracownik wykonuje swoje obowiazki,
tylko za to ze siedzi cicho, nie osmiela sie prosic o podwyzke a kazde zdanie
szefa beirze w ciemno.
Wnioskuje tez ze nie da sie w Twojej firmie dostac dobrych rekomendacji, bo te
wystawia sie w wypadku gdy ktos odchdozi z firmy,a to ju wedlug Ciebie
wystarczajacy powod by pozytywnych nie wystawiac.
Na szczescei jestesmy w UE i mozna jeszcze pracowac dla normalnych ludzi.
Wspolczuje Twoim pracownikom i zycze im szybkiej zmainy szefa.
-
Jesteś debesciak. Kompletnie mnie ozwaliłeś. Nigdy nikomu nie dasz pozytywnej
rekomendacji (no chyba że sam go zwolnisz..?)
[...]IP: 62.233.164.*
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
-
"poleca strategię prostą i uniwersalną. - Dziwne, że ludzie tak często o niej
zapominają, a warto po prostu pogadać z szefem! Przedstawić swoją sytuację
życiową, swoje potrzeby. Do takiej rozmowy trzeba się oczywiście przygotować -
znać i wyliczyć swoje dokonania w firmie, pokazać, "co firma ze mnie ma"." -
znam takiego, co przeprowadzał taką rozmowę z szefem niejednokrotnie, zawsze
kończyło się pięknymi obietnicami, a ani pensja nie wzrosła, ani nie zmienił
się zakres znienawidzonych już obowiązków. Bo w tamtej firmie liczy się kto
komu wchodzi wiadomo gdzie, albo kto ma nazwisko, które kojarzy się w branży.
Tak traci się lojalność pracownika, który obecnie szuka pracy zagranicą i
odejdzie bez skrupułów.
-
Temat na czasie. Na początku szef obiecał mi podwyżkę po 3 miesiącach pracy -
jak się wdrożę w obowiązki, było kwieciście o perspektywach nauki języka,
sfinansowaniu kursu prawa jazdy, egzaminu na aplikację. itp.
po 3 miesiącach a raczej po prawie 6 - ściu doszło do rozmowy, nie zapytałam
wprost ale powiedziałam że chcę odejśc bo m. in. nie odpowiadają mi warunki
finansowe. Szef wiedział doskonale że mam 70 km do domu, wychodze w tym roku za
mąż, sporo mnie kosztują dojazdy. I mimo tego dodał, że rozumie bo
poprzedniczka odeszła też z powodu niskich zarobków.
No to odchodzę, i wiem na pewno że w żadne zapewnienia nie uwierzę chyba że
czarno na białym na piśmie. Szef udaje że nie wie o co chodzi. Ale doskonale
wie tylko nie chce się przyznać. W umowie mam napisane 1100 brutto a łaskawie
dostawałam 1175 zł, z czego 300 musiałam wydać na przejazdy autem codziennie.
jestem jedynym pracownikiem a firma kwitnie.
Zła wola? Chyba tak. Szukam pracy.
-
Od kiedy samochód i telefon służbowy, laptop etc. traktuje się jako bonus?? To
po prostu narzędzia pracy. Oczywiście inaczej z wczasami czy ubezpieczeniem
medycznym (choć tu miałbym watpliwości, bo w efekcie chodzi o to, żeby
pracownik nie tułał się po państwowych ośrodkach zdrowia, żeby go szybko i
skutecznie wyleczyć i aby był dostępny dla firmy).
a telefon służbowy i laptop to żadna radość - to zabieranie pracy do odmu. Ot
co.
-
no dokladnie, ale sporo osob mysli ze to wielkie bonusy. A ja podwyzke
zalatwilem kulturalnie, poszedlem i zeczowo porozmawialismy... wszystko bardzo
ladnie, szef stwierdzil ze ok.... i dal marniutkie groasze... (100zl) - wiec
grzecznie podziekowalem, ale przeprosilem go i stwierdzilem ze nie o takich
kwotach myslalem, i ze w zwiazku z ty, prosze go, aby na moje miejsce zaczac
szukac kogos, a ja zaczne sie rozgladac za inna prac.... szef stwierdzil ze ok,
ze to uczciwe.... i po kilku dniach.... jednak przemyslal sprawe i stwierdzil
ze dla firmy lepiej bedzie jak zostane... i znalazly sie pieniadze na zetelna
podwyzke i jeszcze auto sie znalazlo firmowe.... a pierwotnie podszedlem do
tematu z innej strony, zaharowywalem sie na maxa, zeby pokazac ze mi zalezy, ze
sie angazuje, ze jestem wydajny... i to tylko przynioslo taki efekt ze mialem
wiecej obowiazkow..
pozdrawiam
-
> Oczywiście inaczej z wczasami czy ubezpieczeniem
> medycznym (choć tu miałbym watpliwości, bo w efekcie chodzi o to, żeby
> pracownik nie tułał się po państwowych ośrodkach zdrowia, żeby go szybko i
> skutecznie wyleczyć i aby był dostępny dla firmy).
Ale ich przejrzałeś na wylot! Skurczysyny, specjalnie płacą za prywatne
leczenie! Ale basta, koniec! Będziemy chodzić do publicznych przychodni,
będziemy stać w kolejkach, będą nas leczyli kiepsko opłacani lekarze, nie będą
robić drogich badań! Precz z wyzyskiem!!!
-
No i precz z wyzyskiem. Lekarz z przychodni 10 xchetniej wypisze mi zwolnienie
niz skierowanie na badania. Bewnie tez wyzdrowieje, jak sobie posiedze co
kawalek w domu, bo jak sie trafi np. alergia, albo jakis tam gronkowiec,to mozna
miec zwolnienia i co miesiac. A przy okazji zarazi sie polowe kolegow.
Znam firme, gdzie dyrekcja nagle zainteresowala sie szczepieniami dla
pracownikow, gdy sie okazalo,ze osoba ta ma bardzo obnizona odpornosc i infekcja
grypowa moze byc bardzo dla niej niebezpieczna.
-
Wiecej golizny w GW super! Oby tak dalej! To mnie podnieca to sprawia ze GW jest
cool i ja chce to czytac i ogladac.
-
rozśmieszyło mnie to do łez
-------------------
www.periodyk.info
-
tak,tak. tylko co zrobić jak firma obniża premie kilkukrotnie i płaci dwa razy
poniżej średniej w branży, a wypracowany zysk jest coraz wyższy :))) jakie są
pomysły?
-
Taaak. To takie polskie. Walnąć pięścią w stół, wykrzyczeć "totalna bzdura",
oflagować się i przypiąć kajdankami do kaloryfera w ramach protestu.
Nawet nie napisałeś do której części artykułu się odnosisz.
-
Gość: Zuuuuuuuuuzka
05.06.07, 12:06
Odpowiedz
To nie tak, że szantażujemy, dasz więcej albo odejdę. Po prostu jest to
gwarancja dla pracownika, że nie zostanie na lodzie. Inny tok rozmowy, odchodzę,
ale jeśli jestem tak cenny możesz przebić ofertę i już.
Ja jeśli zmieniałabym pracę to na pewno w ten sposób. Idziesz do szefa na
rozmowę, a on jak Ci nie pasi to się zwalniaj i co - zostaniesz. Mając rodzinę i
jakieś tam zobowiązania trudno się nie zabezpieczyć.
-
popieram w pelni.
Autorzy artykulu probuja normalne rynkowe zachowanie pracownika przedstawic
jako cos niestosownego, jako szantaz. Kiedy oczywistym jest, ze przed rozmowa o
podwyzce, pracownik powinien sprawdzic swoja wartosc na rynku. A to jest
mozliwe tylko poprzez probe znalezienia innej pracy. Myslacy pracodawca
stracilby wlasnie wtedy zaufanie do pracownika, gdyby ten wystartowal z
zadaniem podwyzki, bez zweryfikowania swojej wartosci w aktualnych warunkach
rynkowych.
Wedlug mnie profesjonalne jest szczere postawienie sprawy: mam inne propozycje,
czy szef zamierza wystartowac w przetargu, czy ustalamy warunki przekazania
moich obowiazkow (projektow)?
Szef profesjonalista powinien docenic takiego pracownika. I nie zmniejszy to
jego zaufania: w gospodarce rynkowej miernikiem wartosci jest pieniadz. Lepiej
miec do czynienia z pracowniem o przewidywalnych zachowaniach prorynkowych niz
z pracownikiem nieprzewidywalnym.
Jesli szef wezmie sprawe emocjonalnie i osobiscie i sie obrazi, to jest to tym
bardziej argument za odejsciem.
Z drugiej strony zdaje sobie sprawe, ze nieco idealizuje. Inteligentni szefowie
nie sa niestety zjawiskiem powszechnym. raczej mamy do czynienia z buractwem
niepewnym swojej pozycji, ktore tego typu zachowanie przyjmie jako obelge.
Pozdrowienia
-
Kolejne pierdoły Gazety.
-
Zawsze szedlem tam gdzie lepszy zarobek i mimo wszystko uwazalem na warunki
pracy i wewnnetrzna atmosfere,nawet mi sie zdarzylo w ciagu 2 miesiecy zaliczyc
3 pracodawcow,zadnych sentymentow bo czlowiek chce sprzedac jak najdrozej swoje
umiejetnosci a pracodawca kupic jak najtaniej.
-
> bo czlowiek chce sprzedac jak najdrozej swoje
> umiejetnosci a pracodawca kupic jak najtaniej.
Pewnie, że tak. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że jeśli np. programista kilka
razy odejdzie do lepszej pracy w połowie projektu, zostawiając po sobie smród i
bałagan - to potem może mieć problem ze znalezieniem pracy w ogóle.
Tzn. warto szukać większej kasy, ale nie warto dla niej szargać sobie opinii.
Lepiej przemęczyć się kila miesięcy za mniej $$ i odejść w przyjaznej
atmosferze. Jak się da.
-
Nie wiem, czy postawienie sprawy "albo podwyżka, albo odchodzę" jest suteczna,
bo taka postawa oszzeniowa musi siłą rzeczy wzbudzi niechę szefa. Lepszym
spsobem jest, usłyszawszy odmowę, zrobić niezadowoloną minę,
powiedzieć "aaaa... rozumiem", po czym od tego czasu nie zostawać dobowolnie w
nadgodzinach, nie rzucać się do dodatkowych zajęć - dać znać szefowi, że skoro
podwyżki niet, to nadprogramowej pracy również niet. Po czym wychodzić z pracy
punktualnie, tłumacząć, że jesteśmy umówieni na spotkanie - nieważne jakie. W
ten sposób dajemy grzecznie znać szefowi, że chyba rozglądamy się za nową
pracą, a szef ma w ten sposób okazję do pzemyślenia, czy faktycznie chce
stracić pracownika.
Zbyt ostre postawienie sprawy może się kiepsko skończyć, bo co, jeśli szef
powie "droga wolna", a my nie mamy żadnej innej opcji?
-
Strasznie cos ostatnio gazeta promuje iPody... Ladujecie zdjecia tych badziewi
gdzie sie da... zenada...
-
Cyfrowy Polsat to dopiero porażka. Kierownictwo zupelnie nie zna sie na tym co
robi... Zazwyczaj dostaje sie awans przez dobre układy a nie kompetencję.
Ale kto powiedział, że ma być sprawiedliwie?
A co do usług jakie oferuje C. Polsat to sa naprawde tragiczne. Umowy bądż
porozumienia od stycznia nie mogą dotrzeć do klientów.
Dużo można by było pisać ale szkoda czasu...
-
Nie pracujcie dla kogos, tylko za miesieczna wyplate.. to jest przeciez
strasznie glupie..
zapytajcie szefa czy za kazdy przepracowany dla niego miesiec pracy bedzie wam
dozywotnio wyplacal np. 10 zl. na miesiac. Tym sposobem kazdy rok pracy dla
niego powiekszalby wasze konto o 120 zl. miesiecznie, po 5 latach byloby to juz
600 zl. na miesiac do konca zycia..
Wasz szef sie na to nie zgodzi, moze wam tylko zaproponwac miesieczna wyplate
dopuki jestescie w firmie i pracujecie.
Zachecam Was do zajecia sie wlasnym nawet najmniejszym biznesem, to naprawde po
kilku latach przynosi efekty.
Jak brakuje Wam wsparcia to zapraszam na moje forum i strone internetowa na
ktorej nic nie sprzedaje:)
www.BogatyOjciec.info
forum:
www.BogatyOjciec.info
pozdrawiam i zycze samych sukcesow
-
Trwa od paru dni na tym Portalu Imbecyla. Wczoraj był artykuł o tym jakie
piosenki ma w ipodzie papież i prezydent USA, dzisiaj instrukcja, że pieniądze z
podwyżki najlepiej wydać na ipoda. Czytajcie dalej ten ogłupiacz dla nowego
proletariatu :)
-
baju baju, które może odnosi sie do kilu procent pracowników, stanowiących
kadrę kierowniczą, ewentualnie wąsko wyspecjalizowanych, trudnych do
zastąpienia. Reszta sobie poczyta i sie pośmieje. "Porady" za dychę.
--
"3 000 000 mieszkań"?
To pomyłka, naród źle zrozumiał, miało być:
"mieszkania po 3 000 000"
-
W Poczcie Polskiej wyjścia nie ma. Dla doświadczonego wieloletniego pracownika
w zakresie podstawowej bankowości detalicznej i ubezpieczeniowej na tzw.
stanowisko finansowe w UP proponuje się stawkę - tu się ubawicie! - 1,1 tys./m-
c. Myślę, iż PP winna poważnie zweryfikować tę kwestię.
-
Bzdura. Trzeba dać sie potrzymać za cycki prezesowi, a udzialowcowi wyjmować
szklankę wchodząc w miniówie na krzesło.Nie zawadzi też zostawać po godzinach,
żeby im zrobić dobrze. W mojej firmie tak się starają, tyle, ze nie o podwyzkę,
a o inne profity.
-
Doświadczyłam dość ciekawej rzeczy popularnej ostatnio na polskim rynku.
Otrzymałam awans i w sumie brak podwyżki. Z marnej mróweczki stałam się
managerem co na krótka chwilę mnie zadowoliło. Aczkolwiek natłok obowiązków był
dość uciążliwy w stosunku do niższych zarobków. Rozmawiałam z szefem, wciąż mnie
zbywał odpowiedzią-jak przyjedzie mój wspólnik razem usiądziemy i
porozmawiamy(ponadto jego argumentem było to, że mam ciekawą pracę-co
przyznaję-lubiłam ją ale coś poza tym się należy....nienawidzę jak ktoś czerpie
zyski z moich pomysłów). Skończyło się na tym ze po 4 miesiącach zrezygnowałam.
Probowałam, rozmawiałam i nic nie zyskałam...
-
typowa postawa prcodawców- "wkrótce to beda zupelnie inne pieniadze", "musi sie jeszcze tylko wyjasnic..."itp Jednym slowem biora czlowieka na przeczekanie i w niektorych przypadkach im sie udaje. Wiedza, ze dla mlodych ludzi awans i zdobycie doswiadczenia na wyzszym stanowisku sa b wazne i staraja sie to wykorzystac... Nie dajmy sie!:)
-
to nie przypadek,nadal wisi grozba strajku PKP,jak i nauczycieli,ciekawe kto
jeszcze.Te strajki nie sa przypadkowe,moim zdaniem sa umyslnie spowodowane i
dobrze przygotowane przez agentury SB,wiemy dobrze ze takie istnieja,od
prokuratura i sadow przez uniwersytety i koscioly do zwyklych zwiazkow
zawodowych.Dlaczego TK zakwestionowal ustawe o lustracji,jak donosi dzisiejsza
prasa w archiwach IPN odnaleziono 300 m akt SB,w ktorych sa jak podaje prasa
akta pracownikow TK,czyli SB to czesciowo TK.W Polsce rzadzi drugi rzad Olina i
jego mafi,jest on jak przypuszczam wspierany przez jeszcze czynnych agentow SB
jak i kgb z czasow PZPR i KC KPZR
-
Gość: dobrypracownik
05.06.07, 23:09
Odpowiedz
Teraz to nas możecie pocałować w wora.
Wasze sponsorowane artykuły może i robią wrażenie, ale chyba na was samych.
Ja już przestałem się bać o pracę - teraz jest jej pełno, do wyboru, do koloru.
Od stycznia trzy razy zmieniałem pracę... i za każdym razem na lepiej płatną.
Ostatnio pracodawca widząc, że jestem " wybredny " po miesiącu zatrudnił mnie
na stałe i zaproponował mi o połowę wyższe zarobki niż chciałem na początku ( a
i tak sądziłem, że moje pierwotne propozycje były zbyt wygórowane ). Widać bał
się, że zaraz odejdę ( tzw. " skoczek " ) i nie będzie miał kto mu robić.
Siedze 8 godzin, nie tłumacze się dlaczego wychodzę równo z gwizdkiem ( zresztą
nikt nie śmie mnie nawet o to pytać ); robie swoje ( bo fakt, że się nie
opie..m )- ale zbytniej nadgorliwości też nie wykazuję.
Szef jak ze mną rozmawia odnosi się z szacunkiem i często pyta: " jak jest "
itp.
Więc te wasze "artukuły" kochani pracodawcy to sobie możecie wsadzić.
A tych specjalistów od HR najlepiej jest natychmiast wypie..ć za drzwi -
będzie więcej pieniędzy dla pracowników - może nie odejdą....
I pamiętajcie: czasy pie..nia, " że jest źle " już dawno się skończyły.
Teraz liczy się k.a.s.a. i atmosfera... i nic poza tym.
-
"O ile dziesięć lat temu pracodawcy cenili szerokie doświadczenia
biznesowe "skoczków", to teraz częsta zmiana pracy jest oceniana niedobrze.
Handlowcy z taką karierą są mało wiarygodni."
Swietnie, cuuuudownie!
10 lat temu wmawiano nam, ze to sie nazywa elastycznosc i kreatywnosc, a teraz
co?? Zmianiono zdanie? A co ja mam z moim cv zrobic?? Juz nie jestem kreatywna,
bo moda sie zmienila? Juz jestem skoczkiem? Bo nie bylam LOJALNA (czyt. nie
pracowałam jak wół za 600 zł)
Banda debili.
Za kolejne 10 lat znowu sie odmieni, tylko co ludzie stosujacy sie do rad
takich oszolomow, beda mieli zrobic ze swoim cv?? Poczekac na kolejną zmianę
wiatru??
-
Za 10 lat ludzie sluchajacy tych bredni i siedzacy pokornie na swych słabo
opłacanych stanowiskach latami (dla stworzenia wlasciwego wizerunku)- dowiedzą
się, ze nie sa mile widziani na rynku opracy, bo sa.... mało elastyczni, mało
kretaywni, zasiedzieli sie i to zle o nich swiadczy.
Wcale sie nie zdziwie z takiego obrotu spraw :]