Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    List do redakcji: Cwaniactwo ma krótkie nogi

    05.06.07, 08:35
    cool - szacuneczek

    a tak na druga noge - ten przypadek z programista - nie wierze! obracam sie
    troche w tym srodowisku i kazdy pracodawca wie ile kosztuje pracownik w jego
    miescie - roznice sa rzedu 500 pln.
    ;)
    Edytor zaawansowany
    • Gość: tu programista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 08:59
      a ja wierze ze tak rzeczywiscie jest juz szesc razy ktos juz mnie prosil abym
      poszedl dla niego na rozmowe i podbijal cene jeszcze w innym zawodzie takie
      metdy sie stosuje i podejrzewam ze programisci stamtad wzieli to podejscie ale
      jak mawiaja moi koledzy to moze jest i nieladne ale bardzo skuteczne

      p.s. robie to ale uwazam ze jest to nie fair
    • Gość: e IP: *.telnet.krakow.pl 05.06.07, 10:21
      Powiem Ci co jest nie fair: wykorzystywanie pracownika. W branzy informatycznej
      firmy zarabiaja na Twojej pracy kilka do kilkudziesieci razy wiecej niz Tobie
      daja. De facto pracownicy zawsze dostaja ochlapy. Sama instytucja pracy dla
      kogos jest nie fair. Myslisz, ze pracodawca wyznaczajac wysokosc Twojej pensji
      mysli o Twoich potrzebach? Bzdura. Poza tym sam pomysl wymiany czasu (zasob
      nieodnawialny) na pieniadze (zasob odnawialny i pomnazalny) jest poroniony.
      Przystaje na niego tylko na tak dlugo jak to niezbedne (wszakze wartosc tego
      czego brakuje jest chwilowo wieksza ;-P).
    • ziggystardust 05.06.07, 10:43
      Czyli popierasz model gospodarki, gdzie właściciele firm dzielą się swoimi
      zyskami z pracownikami? Śmieszne. Jeśli uważasz, że Twoja praca jest warta
      więcej - poszukaj sobie innej pracy. Nie chcą płacić więcej? Cóż, praca jest
      warta tylko tyle ile za nią płacą...
      A najlepiej - lej na tych wstrętnych wyzyskiwaczy, załóż własną firmę i sam
      będziesz mógł leżeć do góry brzuchem całymi dniami, spijając śmietankę z pracy
      tych biedaków i rzucając im ochłapy. Przecież nie ma nic łatwiejszego...
    • Gość: albo IP: *.chello.pl 05.06.07, 11:11
      albo olewaj pracodawcę i rób go w buca. Jak się zorientuje to znajdzie sobie
      kogoś uczciwszego. Nie znajdzie? To znaczy, że oszukiwanie pracodawcy jest ok.
      I to na tyle mój upr-owcu:)
    • ziggystardust 05.06.07, 11:20
      Dla ustalenia uwagi - nie mam żadnych uczuć dla JKM :).

      Oszukiwanie nie jest ok. Jeśli olewasz pracodawcę i robisz go w buca, a on nie
      może Ciebie zwolnić, bo nie znajdzie kogoś lepszego - to ma przesrane i tyle.
      Ale trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś trzyma pracownika, który
      nic nie robi dla firmy (no, z wyjątkiem sektora publicznego).
    • Gość: 5,5 tys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 18:09
      Dwa razy chodzilem dla klezanki na takie rozmowy. Raz do Super Expressu gdzie
      powiedzialem, ze za 5 tys nie bede pracowal i pozegnalismy sie szybko nawet nie
      minelo pol minuty od przywitania sie krotkiej wymiany zdan i bez pozegnania
      Kolezance sie nie udalo ale powtorzylismy ten sam nmer w dzienniku ekonomicznym
      Polska Presse ktory wejdzie na rynek w listopadzie i prosze bardzo sukces
      murowany. Moich 8 tysiecy nie zxaakcpetowali a jej dali 5,5 tys. Byla na
      rozmowie zaraz po mnie i byla bardzo grzeczna dla szefostwa. i kto powie ze nie
      dziala sami sprobujcie i zobaczycie
    • Gość: fokusM IP: 165.72.200.* 05.06.07, 14:55
      Hej, jeżeli masz takie zastrzeżenia (które czasami nie są bezpodstawne), możesz
      zawsze pracować na własny rachunek - w branży IT/IS o to nie trudno.
    • Gość: trokin IP: 149.156.209.* 05.06.07, 09:04
      prawde to wraca. Ja z osobami,ktore, nawet po koleznesku, opowiadaja jakimi to nie sa cwaniakami nie chce miec nic do czynienia. I mysle ze nie tylko ja, tym ludziom sie nie da zaufac i jakby nie byli dobrzy, to sie nie oplaca z nimi wspolpracowac
    • Gość: Unknown IP: *.devs.futuro.pl 05.06.07, 09:06
      Może mam złe doświadczenia, ale zaskakuje mnie uogólnianie opinii o
      pracodawcach jako wyrozumiałych i wyzyskiwanych przez cwanych pracowników.
      Oczywiście zgadzam się, że należy być fair i wykazywać się swoimi
      umiejętnościami i chęcią do pracy. Ja jednak za swoją lojalność, chęć pracy i
      kwalifikacje (poparte ocenami) zostałem, mówiąc kolokwialnie, wyślizgany i
      zmuszony do poszukiwania czegoś nowego. Dochodzę do wniosku, że u tego
      pracodawcy dalej bym zaszedł gdybym stosował metody lawirowania, ale z
      perspektywy czasu cieszę się, że jednak nie sprowadziłem się do poziomu
      zwykłego cwaniaka i kombinatora.
    • drzejms-buond 05.06.07, 09:35
      z doświadczenia wiem, ze BRAK CWANIACTWA w Polsce jest niemal karalny!!!
      zgadzam sie z opinią z listu ale niestety , bez względu na wiek ,większość
      kombinuje. Lojalność? bardzo niemodne w Polsce słowo.Trzeba naprawdę wiele
      wysiłku włożyć w to, by pracodawca zauważył twoje starania.
      A jak się wychylisz, to już koledzy z pracy postarają się żeby cię "ukrócić".
    • Gość: Unknown IP: *.devs.futuro.pl 05.06.07, 09:55
      Czyżby sławne polskie piekiełko :) ? Chyba tak.
    • Gość: jerry IP: 193.0.242.* 05.06.07, 09:57
      Niestety, jakie poglądy, takie podejście. Jeśli będziesz uważał, że wszędzie
      pełno jest cwaniaków, którzy tylko czyhają na Twoje potknięcia, to zaczniesz
      sam cwaniakować, żeby "wyprzedzić przeciwnika".

      Nie zgadzam się z ogólną opinią, że cwaniactwo jest niezbędne, że cwaniaków
      jest "większość" i - w domyśle - że nie da rady inaczej żyć.

      Da radę. Można zmienić pracę. Można zachować szacunek do siebie. Nie zawsze w
      ten sposób "zarobi się" więcej - krótkoterminowo.
    • 0tdr0 05.06.07, 09:57
      Za to niepodawanie zakresu wynagrodzenia w ogloszeniu o prace lub na rozmowie,
      dyskredytowanie potencjalnego pracownika podczas rozmowy w celu zanizenia jego
      oczekiwan, zabawa w zgadywanki, teksty typu "na twoje miejsce jest xx chetnych
      za brama" to nie cwaniactwo, tylko gra jak najbardziej fair?

      Moja wypowiedz tyczy sie pierwszego przypadku, bo w rpzypadku head hunterow to
      po prostu nielojalnosc i zagranie ponizej pasa, choc na korzysc pracownika a nie
      klienta- pracodawcy.

      Przeraza mnie hipokryzja czesci pracodawcow, ktorzy sa omawianymi praktykami
      oburzeni- robiliscie i robicie to samo. Oburzeni jestescie tylko tym, ze to tym
      razem zajac pogryzl psa. Oburzeni jestescie tym, ze ktos stosuje te same metody,
      ktore niejednokrotnie kazecie stosowac pracownikom wobec swoich kontrahentow i w
      ktorych sami sie lubujecie.

      Kali ukrasc krowe- dobrze, Kalemu krowe ukrasc- zle. Zgadza sie, Panie Grzegrzolka?
    • kwakwarakwa 05.06.07, 10:14
      robi sobie pozytywny PR i nic więcej - na zasadzie: "w branży są tacy, którzy TO
      robią i są be, ale ja nie robię, zapewniam was!".
      Pracowałem w 3 firmach HH i we wszystkich trzech stosowane były takie lub
      podobne metody, niektóre nawet bardziej perfidne i chamskie.
      Jedno z dwojga: pan G. żyje więc w Matrixie (jaki kolor pigułki pan wybrał,
      panie G.?), lub jest hipokrytą do en-tej potęgi.
      Jedno się zgadza: to są metody dalekie od etyki, ale cóż - jeśli polski biznes
      funkcjonuje na zasadzie "jak słyszę o etyce w biznesie, to sięgam po siekierę",
      to nic dziwnego.
      Ohydny relatywizm. Przypadek niejakiego Kalego to małe miki przy tym, co się
      dzieje w Polsce.

      --
      Ogórek, ogórek, ogórek, tęczowy ma garniturek
      Torebkę i sandały, tęczowy jak wszystkie... ogórki ;)
    • ziggystardust 05.06.07, 10:52

      > Za to niepodawanie zakresu wynagrodzenia w ogloszeniu o prace lub na rozmowie,
      > dyskredytowanie potencjalnego pracownika podczas rozmowy w celu zanizenia jego
      > oczekiwan, zabawa w zgadywanki, teksty typu "na twoje miejsce jest xx chetnych
      > za brama" to nie cwaniactwo, tylko gra jak najbardziej fair?
      IMO nie cwaniactwo, tylko prymitywna metoda negocjacji.
    • 0tdr0 05.06.07, 11:03
      No to w przypadku tego "cwaniaka" ktory podbijal sobie stawke- jego metoda jest
      bardziej wysublimowana. Wiec o co pretensje?
    • ziggystardust 05.06.07, 11:14
      Moim zdaniem jest różnica. Gdyby pracodawca stosował tę samą metodę, to
      obdzwonił by wszystkie firmy i mówił: "Słuchajcie, jak przyjdzie do Was taki a
      taki na rozmowę o pracę, to nie dawajcie mu więcej niż X." To już jest zwykłe
      oszustwo - zaburzanie zasad funkcjonowania wolnego rynku. Pewnie nawet niezgodne
      z prawem.

      Mówienie "za bramą czekają na Twoje miejsce" i "nikt inny nie da Ci więcej" - to
      prymitywna sztuczka psychologiczna - jak ktoś się da złapać to jego problem.
    • 0tdr0 05.06.07, 11:18
      > Gdyby pracodawca stosował tę samą metodę, to
      > obdzwonił by wszystkie firmy i mówił: "Słuchajcie, jak przyjdzie do Was taki a
      > taki na rozmowę o pracę, to nie dawajcie mu więcej niż X." To już jest zwykłe
      > oszustwo - zaburzanie zasad funkcjonowania wolnego rynku.

      Wierz mi, ale w wielu branzach tak jest- np. w hipermarketach. Brakuje ludzi, a
      roznice w wynagrodzeniach sa niewielkie bo okreslane przez centrale. Znam
      przypadki, gdy w hipermarketach brakowalo ludzi i dyrektor chcial podwyzszyc
      pensje- ale centrala sie nie zgodzila- Tesco, Auchan, Carrefour, Albert i pewnie
      wiele innych.
    • ziggystardust 05.06.07, 11:28
      Jak sobie tak centrala ustala, to tak jest. Jak sklepy przestaną przynosić zyski
      z braku rąk do pracy - to pensje wtedy podwyższą. Problem się pojawia dopiero,
      gdy różne firmy się dogadują między sobą, że nie będą płacić więcej niż ileśtam.
    • 0tdr0 05.06.07, 11:37
      No i wlasnie sa spore przeslanki, zeby sadzic, ze tak wlasnie robia- dogaduja
      sie miedzy soba.
    • scibor3 05.06.07, 11:43
      Widzisz - tu chodzi o magiczne słowo: wszystkie. Gdyby on obdzwonił _wszystkich_
      programistów i ustalili, ze nie bierzemy tej roboty za mniej mniej niż XXX to by
      było równoważne z tym co wyżej napisałeś. A to co zrobił ten człowiek to zwykły
      chwyt psychologiczny liczący na nieznajomość rynku przez pracodawcę. I tyle.
    • Gość: e IP: *.telnet.krakow.pl 05.06.07, 10:16
      > cool - szacuneczek
      >
      > a tak na druga noge - ten przypadek z programista - nie wierze! obracam sie
      > troche w tym srodowisku i kazdy pracodawca wie ile kosztuje pracownik w jego
      > miescie - roznice sa rzedu 500 pln.
      > ;)
      No, coz. Ja wierze. Sam jestem programista i wiem, ze oferty placowe roznych
      pracodawcow dawane mi gdy szukalem pracy w Krakowie roznily sie o ponad
      1500pln. Moj znajomy w Warszawie zmienil prace gdy headhunterzy go znalezli i
      zaoferowali prace za 3 razy wiecej niz zarabial dotychczas. Inny moj znajomy z
      Krakowa odszedl z firmy, w ktorej pracowal i dostal ok 1000pln (netto) wiecej w
      innej (obie firmy maja siedzibe w tym samym budynku tak, ze nawet miejsca do
      parkowania nie musial zmieniac). Dwoch studentow informatyki z Warszawy ktorych
      znam zarabiali na piatym roku odpowiednio 2000 pln (netto) i 10000pln (netto):
      roznica 8000 netto. To wszystkie przyklady jakie znam, ale na pewno jest ich
      wiecej. Roznice wcale nie sa 500pln. Poza tym niejednokrotnie przy przejsciu do
      nowej firmy podwyzke dostaje sie w % poprzedniej pensji a to gdy sporo
      zarabiasz czesto przekracza 500pln.
    • ziggystardust 05.06.07, 10:58
      No, cóż. Są programiści i są programiści (znaczy się - umiejętności różne).
      Ważna jest też umiejętność "sprzedania" się na rozmowie.
      A kolega, który zarabiał 2000 netto na 5 roku, albo był kiepski, albo mu nie
      zależało, albo nie umiał się o podwyżkę upomnieć.
    • Gość: pro.fi IP: *.chello.pl 05.06.07, 21:22
      > Krakowa odszedl z firmy, w ktorej pracowal i dostal ok 1000pln (netto) wiecej w
      >
      > innej (obie firmy maja siedzibe w tym samym budynku tak, ze nawet miejsca do
      > parkowania nie musial zmieniac).

      Hehe,z Motoroli do Sabre?
    • Gość: zygac_sie_chce IP: *.crowley.pl 05.06.07, 10:20
      "Bo pracodawca kupuje nie tylko umiejętności programowania. On chce pracować z kimś, do kogo można mieć zaufanie, w kogo będzie mógł zainwestować, by osiągnąć cele w przyszłości, kogoś, kto będzie dobrym członkiem zespołu." - zygac sie che po czytaniu takiego gownolejstwa, ludzie sa karmieni belkotem o zaufaniu, partnerstwie, lojalnosci i wspolnych celach. dalczego nikt nigdy wprost nie powie ze naszym wspolnym celem sa wakacje w tropikach i dobrobyc szefow? skoro fair play i uczciwie to moze tak do bolu? ;) tylko pewnie do tego potrzebna jest odwaga :|
    • 0tdr0 05.06.07, 11:14
      Bo niektorzy maja problemy zrozumiec, ze lojalnosc jest obustronna. Jesli ktos
      wierzy, ze kiepsko placi, szantazuje i nie liczy sie z pracownikiem, a mimo tego
      ten ostatni bedzie lojalny- to jest po prostu glupi.

      Panowie pracodawcy srednich i duzych firm- zatrudniajcie wreszcie psychologow,
      socjologow i pedagogow w dzialach HR. Osoby, ktore beda zajmowaly sie nie
      papierkami i splawianiem "natretow", ale budowaniem relacji miedzyludzkich w
      firmach, przeplywem informacji, negocjacjami miedzy kierownikami i ich
      podwladnymi, konktaktem ze zwiazkami zawodowymi, rozwiazywaniem problemow,
      programami zwiekszajacymi motywacje i lojalnosc pracownikow, monitorowaniem
      lokalnego rynku, ale takze nastrojow wsrod personelu, prowadzeniem PR firmy w
      zakresie rekrutacji (kontakt z kandydatami, rozmowy, odpowiedzi na przychodzace
      aplikacje). Jedna lebska osoba znajaca dobrze mechanizmy funkcjonowanie
      czlowieka i grup, zarazem jednak zajmujaca bezstronna pozycje umozliwiajaca jej
      obiektywna ocene sytuacji, nie zmuszana do stosowania przymusu (a wiec bedaca
      autentyczna i dla pracownikow i kadry zarzadzajacej)- moze zdzialac cuda.


      Ale kto by sie takimi pie..mi w "powaznych" firmach zajmowal? Liczy sie tylko
      zysk, oszczednosci i papierki, a nie ludzie.
    • wielki_czarownik 05.06.07, 11:24
      Skoro temu informatykowi zapłacili tyle kasy to znaczy, że jego praca jest tyle warta. Przecież firma nie będzie dokładać do pracownika! Prawda? W związku z tym wcześniej płacono mu o wiele za mało i go wykorzystywano. I to jest cwaniactwo panie Grzegrzółka!
      Cwaniactwem jest to, że młodzi wykształceni albo zarabiają ochłapy (1200 brutto) albo muszą stosować różne sztuczki, żeby dostać uczciwą pracę! Oczywiście w międzyczasie ich wielki szef-prezes-właściciel-dyrektor kupuje kolejnego Mercedesa i opala się na Karaibach.
      To jest cwaniactwo!
      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI
    • ziggystardust 05.06.07, 11:35
      > Skoro temu informatykowi zapłacili tyle kasy to znaczy, że jego praca jest tyle
      > warta. Przecież firma nie będzie dokładać do pracownika! Prawda? W związku z t
      > ym wcześniej płacono mu o wiele za mało i go wykorzystywano. I to jest cwaniact
      > wo panie Grzegrzółka!
      A może to jest frajerstwo, panie czarownik? Skoro płacono mu za mało, a on się
      na to godził, to znaczy, że jest małomądry...
      I w żaden sposób nie usprawiedliwia to oszustwa. Mógł po prostu pójść do szefa i
      powiedzieć "dajesz mi więcej $$, albo spadam do konkurencji".
    • scibor3 05.06.07, 11:49
      Ależ on sobie tą konkurencję sam stworzył. O co masz do niego pretensję? O brak
      inicjatywy czy "małomądrość" jak to raczyłeś stwierdzić w jakims poście? Gonisz
      w piętkę drogi kolego.
    • ziggystardust 05.06.07, 12:10
      Mam do niego pretensję, że zamiast w normalny sposób walczyć o wynagrodzenie
      (np. szukając lepiej płatnej pracy) zaczyna kombinować i oszukiwać. Stworzył
      sobie konkurencję?? Czy samo to nie wydaje Ci się trochę nie w porządku?

      I rozumiem, że według Ciebie "małomądrość" i brak inicjatywy się wzajemnie
      wykluczają?
    • Gość: wt IP: *.adsl-surfen.hetnet.nl 05.06.07, 23:06
      owszem, sam sobie stworzył konkurencję. ale na rynku powinni być teź nie
      zmówieni kandydaci? gdyby tacy byli, ta sztuczka by nie przeszła. a skoro
      przeszła, to znaczy, że dostał swoje pieniądze uczciwie...
    • wielki_czarownik 05.06.07, 11:50
      Frajeranctwo? A może po prostu uczciwość, która się skończyła? Facet liczył, że za uczciwą pracę dostanie uczciwe pieniądze. A tu nie. Więc pokonał szefa-oszusta jesgo własną bronią.
      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI
    • ziggystardust 05.06.07, 12:19
      Jeśli liczył na to, że szef sam z siebie zapłaci mu więcej niż musi - to po
      prostu jest naiwny.
      A dlaczego ten szef jest wg Ciebie oszustem? Czy jak idziesz do sklepu i
      kupujesz jakiś produkt bo cena jest niższa niż gdzieś indziej - to jesteś oszustem?
    • wielki_czarownik 05.06.07, 12:26
      ziggystardust napisał:

      > Jeśli liczył na to, że szef sam z siebie zapłaci mu więcej niż musi - to po
      > prostu jest naiwny.

      No w sumie tak. Porządnych ludzi wśród szefów ze świecą szukać.

      > A dlaczego ten szef jest wg Ciebie oszustem?

      Ponieważ wyzyskuje pracownika płacąc mu o wiele za mało.

      Czy jak idziesz do sklepu i
      > kupujesz jakiś produkt bo cena jest niższa niż gdzieś indziej - to jesteś oszus
      > tem?

      Sklep sam ustala cenę. Kupuję, targuję się lub idę gdzie indziej.

      --
      "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."
    • ziggystardust 05.06.07, 12:32
      >
      > Sklep sam ustala cenę. Kupuję, targuję się lub idę gdzie indziej.
      Szef sam ustala pensje. Biorę robotę, negocjuję, albo szukam innej.
    • wielki_czarownik 05.06.07, 13:18
      No właśnie. Negocjuje. Negocjacje polegają też na stosowaniu forteli.
      --
      "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."
    • ziggystardust 05.06.07, 13:29
      Kiedyś jeden koleś negocjował ze mną kwestię właśności mojego portfela.
      Zastosował taki fortel, że jak wszedłem do windy, to przystawił mi nóż do gardła.

      To oczywiście nie to samo, ale są pewne granice forteli. To czy wysyłanie kumpli
      na rozmowę o pracę, żeby podbić sobie pensje jest po dobrej czy złej stronie tej
      granicy - to już kwestia prywatnej oceny. Dla mnie to zwykłe oszustwo.

      Koniec końców - pracodawca wcześniej czy później się zorientuje, że płaci za
      dużo, i albo delikwenta wywali, albo mu zmniejszy pensje.
    • wielki_czarownik 05.06.07, 14:00
      ziggystardust napisał:

      > Kiedyś jeden koleś negocjował ze mną kwestię właśności mojego portfela.
      > Zastosował taki fortel, że jak wszedłem do windy, to przystawił mi nóż do gardł
      > a.
      >
      > To oczywiście nie to samo,

      Oczywiście, bo to nie fortel a przemoc. Nie widzisz różnicy?

      ale są pewne granice forteli. To czy wysyłanie kumpl
      > i
      > na rozmowę o pracę, żeby podbić sobie pensje jest po dobrej czy złej stronie te
      > j
      > granicy - to już kwestia prywatnej oceny. Dla mnie to zwykłe oszustwo.
      >

      Ogień zwalcza się ogniem. Jak pracodawcy będą uczciwie płacić to takie sztuczki będą niepotrzebne.

      > Koniec końców - pracodawca wcześniej czy później się zorientuje, że płaci za
      > dużo, i albo delikwenta wywali, albo mu zmniejszy pensje.

      Albo dojdzie do wniosku, że jednak mu się opłaca i po prostu zamiast kupować nowego mercedesa co 2 lata to będzie zmieniał Opla co 3.

      --
      "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."
    • ziggystardust 05.06.07, 14:45
      > Oczywiście, bo to nie fortel a przemoc. Nie widzisz różnicy?
      Widzę. A nie widzisz, że wysyłanie kumpla na rozmowę to nie fortel, tylko przekręt?

      Ale nie odpowiedziałeś mi na zasadnicze pytanie: co to znaczy UCZCIWA PENSJA? Bo
      z tego co piszesz wynikałoby, że chodzi Ci o taką pensję, żeby po jej zapłaceniu
      szefa nie było stać na drogi samochód i wakacje za granicą? Bo chyba nie
      oczekujesz, że za pracę biurową/fizyczną Ty będziesz dostawał takie pieniądze,
      żeby kupić sobie nowego mercedesa?

      Widzisz to jest normalne, że szef sobie lepiej żyje, BO TO JEST JEGO FIRMA. To
      on zainwestował, to on poniósł całe ryzyko i teraz on korzysta z owoców SWOJEJ
      pracy.

    • wielki_czarownik 05.06.07, 15:02
      ziggystardust napisał:


      > Widzę. A nie widzisz, że wysyłanie kumpla na rozmowę to nie fortel, tylko przek
      > ręt?

      Podstawowa zasada prowadzenia wojen. Wystaw coś na wabia a potem zmasakruj wroga, który się na to połakomi.

      >
      > Ale nie odpowiedziałeś mi na zasadnicze pytanie: co to znaczy UCZCIWA PENSJA?

      Mam podać dokładną sumę?

      B
      > o
      > z tego co piszesz wynikałoby, że chodzi Ci o taką pensję, żeby po jej zapłaceni
      > u
      > szefa nie było stać na drogi samochód i wakacje za granicą? Bo chyba nie
      > oczekujesz, że za pracę biurową/fizyczną Ty będziesz dostawał takie pieniądze,
      > żeby kupić sobie nowego mercedesa?

      Nie nie. Z tym, że nie rozumiem czemu praca biurowa polegająca np. na zdobywaniu funduszy UE, tworzeniu strategii itp. jest gorsza od kierownictwa?
      Płaca uczciwa, to taka która:
      1. Jest adekwatna do wykonywanej pracy i stawianych wymagań.
      2. Pozwala godnie żyć.
      Jeżeli szef ma nową S-klasse a pracownicy dostają 900 PLN na rękę, to coś tu jest nie tak. Właściciel pewnej kancelarii brokerskiej z Wrocławia sam ma chyba ze 3 mieszkania i limuzynę, a swoim pracownikom (ludzie po wyższych studiach) płaci 1200-1500 PLN. To wedle Ciebie uczciwe?

      >
      > Widzisz to jest normalne, że szef sobie lepiej żyje, BO TO JEST JEGO FIRMA. To
      > on zainwestował, to on poniósł całe ryzyko i teraz on korzysta z owoców SWOJEJ
      > pracy.
      >

      Oczywiście. Niech sobie żyje. Ale nie może być tak, że w firmie pracuje 40 wykształconych osób, zapierdzielających za grosze po 10 godzin na dobę i one wszystkie razem wzięte zarabiają MNIEJ niż ich szef, który nie robi nic.

      --
      "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."
    • ziggystardust 05.06.07, 15:13
      > Nie nie. Z tym, że nie rozumiem czemu praca biurowa polegająca np. na
      > zdobywaniu funduszy UE, tworzeniu strategii itp. jest gorsza od kierownictwa?
      Bo taką pracę może wykonywać każdy średnio inteligentny człowiek po liceum. A na
      kierowników nadają się nieliczni.
      > Płaca uczciwa, to taka która:
      > 1. Jest adekwatna do wykonywanej pracy i stawianych wymagań.
      Co to znaczy? Masz jakiś cennik gdzieś?

      > Jeżeli szef ma nową S-klasse a pracownicy dostają 900 PLN na rękę, to coś tu
      > jest nie tak. Właściciel pewnej kancelarii brokerskiej z Wrocławia sam ma
      > chyba ze 3 mieszkania i limuzynę, a swoim pracownikom (ludzie po wyższych
      > studiach) płaci 1200-1500 PLN.
      To dlaczego Ci ludzie nie idą do innej pracy, gdzie płace są "uczciwe", a szef
      jeździ Polonezem?

      > To wedle Ciebie uczciwe?
      To czym jeździ szef, i ile ma mieszkań nie ma nic wspólnego z pensjami
      pracowników. To jest jego sprawa. A skoro znajduje pracowników za taką kasę, to
      znaczy że nie płaci za mało. Chyba mylisz uczciwość z socjalistyczną
      "sprawiedliwością" - nie ważne żeby nam się żyło dobrze, ważne żeby nikomu
      innemu nie żyło się lepiej.

      > Oczywiście. Niech sobie żyje. Ale nie może być tak, że w firmie pracuje 40
      > wykształconych osób, zapierdzielających za grosze po 10 godzin na dobę i one
      > wszystkie razem wzięte zarabiają MNIEJ niż ich szef, który nie robi nic.
      Może być tak i na całym świecie tak jest. I nie mów, że szef nie robi nic, bo
      najwyraźniej nie masz pojęcia na czym polega prowadzenie firmy zatrudniającej 40
      osób.

    • wielki_czarownik 05.06.07, 15:26
      ziggystardust napisał:


      > Bo taką pracę może wykonywać każdy średnio inteligentny człowiek po liceum. A n
      > a
      > kierowników nadają się nieliczni.

      A to ciekawe. Miałem okazję pracować przy takich projektach i mam raczej inne odczucia.


      > Co to znaczy? Masz jakiś cennik gdzieś?
      >

      Mam podać stawkę równą dla wszystkich?


      > To dlaczego Ci ludzie nie idą do innej pracy, gdzie płace są "uczciwe", a szef
      > jeździ Polonezem?

      Idą. Ludzie czekają tam kilka miesięcy aż znajdą coś lepszego i papa.

      >
      > > To wedle Ciebie uczciwe?
      > To czym jeździ szef, i ile ma mieszkań nie ma nic wspólnego z pensjami
      > pracowników. To jest jego sprawa. A skoro znajduje pracowników za taką kasę, to
      > znaczy że nie płaci za mało.

      Skoro nie płaci za mało, to czemu w zasadzie co roku ma całkiem nowy zespół ludzi?

      Chyba mylisz uczciwość z socjalistyczną
      > "sprawiedliwością" - nie ważne żeby nam się żyło dobrze, ważne żeby nikomu
      > innemu nie żyło się lepiej.
      >

      Bzdura. Jestem liberałem do szpiku kości. Ale uczciwym liberałem.


      > Może być tak i na całym świecie tak jest.

      A to ciekawe. Zobacz sobie na rozrzut płacowy w cywilizowanych krajach. Nigdzie nie ma takich różnic w płacach jak w Polsce. Tylko u nas prezes zarabia 500 tys miesięcznie a szeregowy pracownik 500 PLN.
      Zresztą niedawno był o tym artykuł w GW (chyba). Porównano średnie zarobki szeregowych pracowników i kadry zarządzającej w Polsce, Hiszpanii, Niemczech i jeszcze gdzieś. Fajne wyniki wyszły. Elita zarabia 80-90% tego co na zachodzie a zwykli pracownicy 20-30%. Super!

      I nie mów, że szef nie robi nic, bo
      > najwyraźniej nie masz pojęcia na czym polega prowadzenie firmy zatrudniającej 4
      > 0
      > osób.
      >

      No właśnie jakoś nie zauważyłem, żeby ten prezes coś robił oprócz kombinowania jak tu coś ukraść albo jak kogoś zrobić w konia.


      --
      "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."
    • ziggystardust 05.06.07, 15:45
      > Mam podać stawkę równą dla wszystkich?
      Skoro jesteś liberałem, to pewnie wiesz, że twoja praca jest warta tylko tyle
      ile KTOŚ JEST GOTÓW ZA NIĄ ZAPŁACIĆ. O to mi chodzi. Nie o jakąś kwotę.

      > Idą. Ludzie czekają tam kilka miesięcy aż znajdą coś lepszego i papa.
      To skoro świadomie tam się pakują, żeby przeczekać, to chyba nie mają na co
      narzekać.

      > Skoro nie płaci za mało, to czemu w zasadzie co roku ma całkiem nowy zespół
      > ludzi?
      Bo nie płaci na tyle dużo żeby ich zatrzymać. Ale skoro jednak MA ten zespół co
      roku, to chyba za mało nie płaci. Za mało to znaczy - nie znajdzie pracowników.

      > A to ciekawe. Zobacz sobie na rozrzut płacowy w cywilizowanych krajach.
      > Nigdzie nie ma takich różnic w płacach jak w Polsce. Tylko u nas prezes
      > zarabia 500 tys miesięcznie a szeregowy pracownik 500 PLN.
      I to jest wina tego prezesa? On płaci tyle ile musi. Tak jak każdy prezes na
      całym świecie - nie mniej, nie więcej - tyle ile musi, by firma funkcjonowała.
      To nie jest jego wina, że nikt inny nie zapłaci jego pracownikom więcej niż 500 PLN.

      > No właśnie jakoś nie zauważyłem, żeby ten prezes coś robił oprócz kombinowania
      > jak tu coś ukraść albo jak kogoś zrobić w konia.
      OK, ale nie oceniaj na podstawie jednego krętacza, wszystkich ludzi, którzy całe
      życie ciężko pracują, budując własną firmę. Bo oni pracują 24h/dobę i ponoszą
      koszty, które są nie do wyobrażenia dla kogoś kto pracuje od 8 do 16, a potem ma
      to w dupie.
    • bronek77 05.06.07, 16:29
      > > Mam podać stawkę równą dla wszystkich?
      > Skoro jesteś liberałem, to pewnie wiesz, że twoja praca jest warta tylko tyle
      > ile KTOŚ JEST GOTÓW ZA NIĄ ZAPŁACIĆ. O to mi chodzi. Nie o jakąś kwotę.
      No to powiem tak - jest projekt na pół roku. Firma dostaje za niego 2 000 000
      złotych. Pracuje przy nim 6 programistów, miesięcznie na programistę firma
      wydaje 7000 złotych (tyle kosztuje firmę). Ogólnie - koszt pracowników to 252
      000. Przez pół roku wynajęcie biura, opłaty za prąd itp - niech będzie 48 000.
      Czyli - koszty 300 000, przychód 2 000 000. Czy to jest uczciwy podział zysków
      między tymi, którzy pracują, a tymi, którzy organizują pracę ? I nie mów mi, że
      każdy może założyć firmę i płacić tyle ile chce - to oczywiście racja, ale rynek
      nie jest uczciwy - co z tego, że założysz firmę, jak przetarg i tak wygra ktoś
      inny ? Co ma powiedzieć specjalista, bez którego pracy firma nie zarobiłaby nic,
      gdy widzi, że jego praca przynosi firmie w ciągu miesiąca 47 000 złotych zysku,
      a on sam dostaje z tego na rękę 3500 - 4000 ? Tutaj jest tak, że klient w ciągu
      miesiąca za to, co zrobił programista płaci 47 000. Na tyle jest wyceniona jego
      praca. A dostaje np. 4000.
      Oczywiście - każdy ma prawo płacić ile chce, każdy ma prawo założyć firmę itp.
      O co mi chodzi - o to, że płace są ustalane nieuczciwie - to znaczy, nie patrzy
      się na to, ile zysku wygeneruje mi pracownik, i jak mam się z nim tym zyskiem
      podzielić (czyli - np. 50% zysku dla pracownika, 50% dla firmy, albo nawet 25%
      na pracownika) - tylko patrzy się na to, ile 'może dostać' gdzieś indziej.
      Pracodawca myśli sobie - skoro 'inni' płacą mniej, to po co mam się wygłupiać i
      płacić więcej ? Niby w tym myśleniu nie ma nic złego - 'prawo rynku', ale takie
      podejście z góry pokazuje, że pracownik jest to 'zło konieczne', któremu trzeba
      płacić jak najmniej, i nie ma to nic wspólnego z zyskami. Dlatego w Polsce
      bardzo często ukrywa się informacje przed programistami o cenie produktów przez
      nich produkowanych. Czy 'prawa rynku' polegają na tym, że pracownik ma nie
      wiedzieć, ile za jego pracę płaci klient ?
      Kumpel pojechał do Anglii - inna branża, nie informolska. Pracodawca powiedział
      mu: tutaj pracuje John, pracuje 10 lat, dostaje tyle i tyle. Tutaj pracuje
      Mark (czy jakis inny) pracuje 2 lata, dostaje tyle i tyle. Ty będziesz dostawał
      tyle i tyle. Firma miesięcznie przynosi tyle i tyle zysku, z czego tyle i tyle
      idzie na płace (jakieś 50%), tyle na koszty pozapłacowe (15%). Wszystko jasne i
      uczciwe.
      A u nas - ciągle podział zysku między pracownikami a pracodawcą (w tej branży)
      rzadko sięga 20%/80%. Mówię tu o tzw. dużych firmach IT, które dostają
      najlepsze kontrakty. W momencie, w którym zrobisz się na tyle dobrym fachowcem,
      by cię zatrudnili przy projekcie za 2 000 000, masz do wyboru tylko kilka firm,
      które Cię mogą zatrudnić. A firmy te dokładnie wiedzą, ile płaci konkurencja,
      wiedzą też, że jak ktoś się wyrwie, i zacznie płacić więcej, to będzie musiał
      płacić coraz więcej, i więcej... Płace są ustalane przez górną granicę
      tolerancji pracownika, a nie przez to, jakie przynosi zyski. I to jest chore, i
      nieuczciwe.

      P.S. Wiem, że ryzyko niepowodzenia projektu IT jest bardzo duże. Ale nawet
      uwzględniając te ryzyko (które ponosi pracodawca, ale i też pracownik) podział
      zysków jest tragicznie nieuczciwy.
    • ziggystardust 05.06.07, 17:12
      > Czyli - koszty 300 000, przychód 2 000 000. Czy to jest uczciwy podział zysków
      > między tymi, którzy pracują, a tymi, którzy organizują pracę ?
      A kto Ci powiedział, że szeregowi pracownicy w firmie uczestniczą w podziale
      zysków??? W podziale zysków uczestniczą wspólnicy/właściciele firmy. Koniec.

      > Co ma powiedzieć specjalista, bez którego pracy firma nie zarobiłaby nic,
      > gdy widzi, że jego praca przynosi firmie w ciągu miesiąca 47 000 złotych
      > zysku, a on sam dostaje z tego na rękę 3500 - 4000 ?
      Bez niego firma zatrudniła by sobie innego specjalistę, który zrobi to samo. A
      jeśli nie ma takich specjalistów, to może pójść do szefa i powiedzieć "słuchaj,
      obaj wiemy że jestem niezastąpiony i beze mnie firma nic nie zarobi, więc albo
      dasz mi 20000 na rękę, albo zmieniam pracę."

      > O co mi chodzi - o to, że płace są ustalane nieuczciwie - to znaczy, nie
      > patrzy się na to, ile zysku wygeneruje mi pracownik, i jak mam się z nim tym
      > zyskiem podzielić (czyli - np. 50% zysku dla pracownika, 50% dla firmy, albo
      > nawet 25% na pracownika) - tylko patrzy się na to, ile 'może dostać' gdzieś
      > indziej.

      Jeszcze raz - jeśli chcesz dzielić się zyskami to kup sobie udziały w firmie.
      Kompletną bzdurą jest sugerowanie, że właściciel, żeby uchodził za "uczciwego"
      musi się dzielić zyskiem z pracownikami. "_nawet_ 25% na pracownika" ??? A ile
      ten pracownik zainwestował w firmę? A ile będzie musiał zapłacić jak firma
      przyniesie straty?

      > Dlatego w Polsce bardzo często ukrywa się informacje przed programistami o
      > cenie produktów przez nich produkowanych. Czy 'prawa rynku' polegają na tym,
      > że pracownik ma nie wiedzieć, ile za jego pracę płaci klient ?
      Co ma piernik do wiatraka? "Prawa rynku" ustalają kto ile dostaje za swoją
      pracę. Jeśli uważasz, że Twoja praca jest warta więcej niż dostajesz - poszukaj
      na nią klienta. Co Cię obchodzi ile ktoś dostaje za pracę którą wykonujesz?
      Zgodziłeś się na takie warunki płacowe, wykonuj więc swoją pracę.

      > Kumpel pojechał do Angli (...)
      To ja ci dam inny przykład z zachodniej firmy: "Dostajesz tyle i tyle, twoje
      obowiązki obejmują to i tamto, możesz liczyć na tyle i tyle premii jeśli
      spełnisz wymagania. W twoim zespole są John i Mark. Nie wolno Ci z nimi omawiać
      zarobków."
      Krótka piłka - albo rezygnujesz, albo przyjmujesz ofertę i potem nie płaczesz
      jak twój szef/kolega kupi sobie mercedesa.

      > Płace są ustalane przez górną granicę tolerancji pracownika, a nie przez to,
      > jakie przynosi zyski. I to jest chore, i nieuczciwe.
      Zawsze jest tak, że kupujący kupuje najtaniej jak się da, a sprzedający
      sprzedaje najdrożej jak się da. Pojęcie "uczciwości" nie pojawia się w "prawach
      rynku". Może to jest smutne, może nawet chore, ale zaproponuj lepszy system -
      dostaniesz Nobla.

    • wielki_czarownik 05.06.07, 17:26
      ziggystardust napisał:


      > Skoro jesteś liberałem, to pewnie wiesz, że twoja praca jest warta tylko tyle
      > ile KTOŚ JEST GOTÓW ZA NIĄ ZAPŁACIĆ. O to mi chodzi. Nie o jakąś kwotę.

      No więc w czym masz problem? Skoro temu informatykowi płacą 12 czy 15 tysięcy to znaczy, że jego praca jest tyle warta. A skoro wcześniej płacili mu 3 tysiące to wniosek narzuca się sam.

      > To skoro świadomie tam się pakują, żeby przeczekać, to chyba nie mają na co
      > narzekać.
      >

      Problem w tym, że nieświadomie. Szef mówi "to jest okres próbny, potem będzie duża podwyżka - ile to zależy od twojej pracy". No więc człowiek przez 3 miesiące stara się jak może za 1000 PLN. Potem okazuje się, że jest podwyżka o...100 czasami 200 PLN. Więc ludzie zaczynają szukać nowej pracy i po jakimś czasie odchodzą.


      > Bo nie płaci na tyle dużo żeby ich zatrzymać. Ale skoro jednak MA ten zespół co
      > roku, to chyba za mało nie płaci. Za mało to znaczy - nie znajdzie pracowników.
      >

      Czytaj powyżej. Zwabia ludzi nieuczciwymi propozycjami.


      > I to jest wina tego prezesa? On płaci tyle ile musi. Tak jak każdy prezes na
      > całym świecie - nie mniej, nie więcej - tyle ile musi, by firma funkcjonowała.
      > To nie jest jego wina, że nikt inny nie zapłaci jego pracownikom więcej niż 500
      > PLN.
      >

      Nie widzisz tu moralności Kalego? Prezes dobry, bo mało płaci, a pracownik zły, bo robi prezesa w jajo i domaga się więcej?
      A nie jego wina, że płaci mało? Przecież wiadomo o nieformalnych układzikach i stosowaniu płacy maksymalnej. Tak jest np. w budownictwie - rąk do pracy brakuje, ale stawki dziwnie te same na budowach.


      > OK, ale nie oceniaj na podstawie jednego krętacza, wszystkich ludzi, którzy cał
      > e
      > życie ciężko pracują, budując własną firmę. Bo oni pracują 24h/dobę i ponoszą
      > koszty, które są nie do wyobrażenia dla kogoś kto pracuje od 8 do 16, a potem m
      > a
      > to w dupie.

      Chciałbym pracować od 8 do 16. Twoje podejście jest typowe dla (nie obraź się) buca, który ma własny biznes. Wszystko tłumaczysz w taki sposób:
      - "Moje, ja to zbudowałem, ja mam rację i ja ustalam zasady, nie podoba się to spadaj."
      Więc stosując Twoją logikę:
      - "Moja wiedza, mój czas, moja praca, ja ustalam zasady jak je sprzedaję. Czy z pomocą kolegi czy nie. Nie podoba się to spadaj."

      --
      "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."
    • ziggystardust 05.06.07, 17:56
      > No więc w czym masz problem? Skoro temu informatykowi płacą 12 czy 15 tysięcy
      > to znaczy, że jego praca jest tyle warta. A skoro wcześniej płacili mu 3
      > tysiące to wniosek narzuca się sam.
      Owszem. Ale sposób w jaki to osiągnął jest, moim zdaniem, nieuczciwy.

      > Nie widzisz tu moralności Kalego? Prezes dobry, bo mało płaci, a pracownik
      > zły, bo robi prezesa w jajo i domaga się więcej?
      Nie - ten kawałek o robieniu w jajo sprawia, że nie.

      > Chciałbym pracować od 8 do 16.
      Ale pewnie siedzisz po godzinach, bo się boisz, że w każdej chwili twoją posadę
      i pensję, z pocałowaniem ręki przejmie ktoś kto czeka za drzwiami?
      > Twoje podejście jest typowe dla (nie obraź się) buca, który ma własny biznes.
      > Wszystko tłumaczysz w taki sposób:
      > - "Moje, ja to zbudowałem, ja mam rację i ja ustalam zasady, nie podoba się to
      > spadaj."
      Nie wiem, z którego kawałka mojej wypowiedzi wyciągnąłeś ten mój "sposób na
      tłumaczenie wszystkiego". Ale fakt - jakbym latami coś tworzył, kosztem zdrowia,
      rodziny, czasu to bym pewnie na kopach wywalił jakiegoś gnoja świeżo po
      studiach, który robiłby mi wyrzuty, że kupiłem sobie mercedesa. (To akurat
      rozważania czysto teoretyczne, bo nie mam ani biznesu, ani mercedesa)

      > - "Moja wiedza, mój czas, moja praca, ja ustalam zasady jak je sprzedaję. Czy
      > z pomocą kolegi czy nie. Nie podoba się to spadaj."
      OK. Tylko ja mogę Ciebie zwolnić, a oszusta nikt potem nie zatrudni.

    • wielki_czarownik 05.06.07, 18:36
      ziggystardust napisał:


      > Owszem. Ale sposób w jaki to osiągnął jest, moim zdaniem, nieuczciwy.

      A to, że wcześniej płacono mu 1/4 czy 1/5 tej sumy było uczciwe?


      > Nie - ten kawałek o robieniu w jajo sprawia, że nie.

      A płacenie komuś 20 czy 30% tego, co jego praca jest warta to nie jest robienie w jajo?


      > Ale pewnie siedzisz po godzinach, bo się boisz, że w każdej chwili twoją posadę
      > i pensję, z pocałowaniem ręki przejmie ktoś kto czeka za drzwiami?

      Akurat o to się nie obawiam.


      > Nie wiem, z którego kawałka mojej wypowiedzi wyciągnąłeś ten mój "sposób na
      > tłumaczenie wszystkiego". Ale fakt - jakbym latami coś tworzył, kosztem zdrowia
      > ,
      > rodziny, czasu to bym pewnie na kopach wywalił jakiegoś gnoja świeżo po
      > studiach, który robiłby mi wyrzuty, że kupiłem sobie mercedesa. (To akurat
      > rozważania czysto teoretyczne, bo nie mam ani biznesu, ani mercedesa)

      No i to jest typowy obraz polskiego byznesmena.


      > OK. Tylko ja mogę Ciebie zwolnić, a oszusta nikt potem nie zatrudni.
      >

      Wszystkim rozpowiesz jaki to ze mnie oszust?

      --
      "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."
    • ziggystardust 05.06.07, 21:43
      > A to, że wcześniej płacono mu 1/4 czy 1/5 tej sumy było uczciwe?
      Wiesz, chyba nie dojdziemy do porozumienia :) . Bo dla mnie, to że wcześniej
      pracował za 1/4 czy 1/5 tej sumy tylko świadczy albo o jego braku doświadczenia,
      albo o głupocie. Ale było jak najbardziej uczciwe.

      > Wszystkim rozpowiesz jaki to ze mnie oszust?
      no cóż, już taka ze mnie... skarżypyta...
    • wielki_czarownik 05.06.07, 23:16
      ziggystardust napisał:


      > Wiesz, chyba nie dojdziemy do porozumienia :) . Bo dla mnie, to że wcześniej
      > pracował za 1/4 czy 1/5 tej sumy tylko świadczy albo o jego braku doświadczenia
      > ,
      > albo o głupocie. Ale było jak najbardziej uczciwe.

      Skoro pracodawca dał się nabrać podstawionym kumplom to albo niedoświadczony albo głupi. Ale fortel uczciwy.

      >
      > no cóż, już taka ze mnie... skarżypyta...

      Jak? Billboardy wykupisz? A może będziesz dzwonił od firmy do firmy?

      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI
    • ziggystardust 05.06.07, 23:22
      > Skoro pracodawca dał się nabrać podstawionym kumplom to albo niedoświadczony al
      > bo głupi. Ale fortel uczciwy.
      Z pierwszym zdaniem sie zgadzam. Z drugim nie. :)

      > Jak? Billboardy wykupisz? A może będziesz dzwonił od firmy do firmy?
      Wykupie baner na gazeta.pl
    • ziggystardust 05.06.07, 13:11
      > > A dlaczego ten szef jest wg Ciebie oszustem?
      >
      > Ponieważ wyzyskuje pracownika płacąc mu o wiele za mało.
      Za mało względem czego? Wiadomo, że jest jakieś maksimum powyżej, którego nie
      wejdzie. Ale to do pracownika należy upomnienie się o to maksimum.
      Dlaczego uważasz, że szef musi Ci coś dać? Nie jest Twoją mamą. Prowadzi
      firmę/dział firmy.

      > No w sumie tak. Porządnych ludzi wśród szefów ze świecą szukać.
      Eee, ja bym tak nie uogólniał. Tak samo można powiedzieć, że nie ma porządnych
      ludzi wśród rolników - bo chcą jak najdrożej sprzedać to co wyhodują, albo wśród
      pracowników fizycznych, bo chcą dostawać więcej niż warta jest ich praca.
    • wielki_czarownik 05.06.07, 13:18
      ziggystardust napisał:


      > Za mało względem czego? Wiadomo, że jest jakieś maksimum powyżej, którego nie
      > wejdzie.

      Mało względem wykonywanej pracy.

      Ale to do pracownika należy upomnienie się o to maksimum.
      > Dlaczego uważasz, że szef musi Ci coś dać? Nie jest Twoją mamą. Prowadzi
      > firmę/dział firmy.
      >

      Bo beze mnie (pracownika) on jest nikim. Szefem bez niczego. Może sobie szefować kwiatkowi na szafce.


      > Eee, ja bym tak nie uogólniał. Tak samo można powiedzieć, że nie ma porządnych
      > ludzi wśród rolników - bo chcą jak najdrożej sprzedać to co wyhodują, albo wśró
      > d
      > pracowników fizycznych, bo chcą dostawać więcej niż warta jest ich praca.

      Nikt nie zapłaci więcej niż praca jest warta.

      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI
    • 0tdr0 05.06.07, 13:35
      > Czy jak idziesz do sklepu i
      > kupujesz jakiś produkt bo cena jest niższa niż gdzieś indziej - to jesteś oszus
      > tem?

      Przeciez sklepy co chwila robia pseudo promocje- "przeceniaja" towar z ceny,
      ktorej nigdy nie mial. Albo inna cena jest na polce a inna na kasach. Albo
      powoluja sie w gazetkach na ceny blizej nieokreslonej "konkurencji". A
      akwizytorzy (w tym taich firm jak TPSA, Tele2, instytucji finansowych), tanie
      linie lotnicze- to juz dopiero triki psychologiczne sa wykorzystywane.
      Ten gosciu, o ktorym mowa byla w artykule widocznie wyciagnal z tego nauke i
      rzucil sie w wir biznesu metodami biznesowymi. Roznica tylko taka, ze handluje
      soba a nie innym towarem.
      Czyli robia to samo, co ten poszukujacy pracy bazujac tak samo- na braku
    • Gość: artur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 13:42
      Cwaniactwo ma krótkie nogi
      popieram
    • Gość: Tu Wojcicki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 18:12
      Tu Wojcicki, ten zly bohater z artykulu. Z tym cwanictwem to macie racje jest
      nie etyczne. Nie zaprzeczam. Ale jak mialem pracowac za 3,5 tysiaca? Kto z Was
      wezmie taka prace po studiach? Od poniedzialku zmieniam kolejnego pracodawce,
      to juz piaty w ciagu 1 roku i dwoch miesiecy. Ale tym razem stawka 15 tys.zl i
      teraz juz bede pracowal za te pieniadze.

      P.S. Aha, po artykule stalem sie slawny w calej branzy
      A jestem w niej dopiero od niedawna. Ah, sila mediow
    • cichydrapiezca 06.06.07, 08:04
      hmmmm, z tego co wiem 15k PLN to stawka dla bardzo ograniczonej grupy
      pracowników w branży IT - przy specjalistycznych i trudnych technologiach lub
      też przy unikalnych umiejętnościach człowieka - przekładających się na bardzo
      mocne wzmocnienie zespołu który defacto współfinansuje jego wynagrodznie. Jest
      to też stawka którą może otrzymać PM (a nawet troche więcej - zależy od
      protfolia projektów) lub główny architekt. Dla 2 ostatnich funkcji potrzebne
      jest kilkuletnie doświadczenie aby móc w miare dobrze wykonywać daną prace -
      przy czym często praca na kontrak bez możliwości wypowiedzenia w trakcie
      realizacji projektu

      Jeżeli przeliczyc koszt wynagrodzenia 15k PLN na jeden efektywny dziań pracy
      to wychodzi kwota około 850 PLN . Przy przeliczeniu uwzględniałem to że
      człowiek pracuje efekywnie 11 miesięcy w roku oraz do 15 K PLN należy dodać
      koszty ZUS po stronie pracodawcy.

      Przy takiej stawce oznaacza to że w projektach w których bierze udzial dany
      człowiek klient musi być fakturowany na przynajmniej 1300 PLN za dzień pracy w
      formule times and material lub też do wewnętrznych kalkulacji firmy muszą być
      brane stawki minimum 1600 PLN dla kontraktów typu fixed price.

      Porównując pensje w takiej na przykład irlandi dla developera to około 30k -
      60k Euro rocznie - czyli od 9,5k PLN miesięcznie do 19 k PLN miesięcznie.
      Jeżeli kogoś to interesuje to proponuję spojrzeć na
      www.computerjobs.ie/IT_Jobs/article_159.asp lub
      www.itjobswatch.co.uk/

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka