Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 14:13
    Otóż po bezefektywnym szukaniu pracy przez długi już okres czasu, obniżeniem
    ambicji do minimum oraz motywacją by nie zabić rodziny a się od niej
    wyprowadzić..;) postanowiłem poszukać pracy na kasie w hipermarkecie...

    i zastanawiam się w zwiazku z tym jak będzie taka rozmowa
    wyglądać...zakładając że osobą która decyduje jest kierownik sklepu będę
    musiał odpowiedzieć na szereg pytań, ale najtrudniejszym zdaje się być
    to 'dlaczego chce pracować jako kasjer i jakie są moje predyspozycje do tej
    pracy'...mój dylemat sprowadzą się do sposobu udzielenia odpowiedzi na to
    pytanie...

    tak widzę otóż ten monolog:
    "Jeśli mnie Pan zatrudni, będzie to najlepsza decyzja kadrowa jaką podjął pan
    od dawien dawna...Niech pan nie zwraca uwagi na moje wyższe wykształcenie,
    one nie stanowi problemu, gdyż dwa lata bezrobociu jasno pokazują że na
    studiach zdobywałem wiedzę teoretyczną której nie potrafiłem przekuć na
    praktyke...stąd mimo ukończenia dobrej uczelni nikt nie chciał mnie zatrudnić
    na stanowisku , na którym moje umiejętności byłyby bardzo przydatne i byłyby
    właściwie wykorzystane...i tu właśnie pojawia się główny motyw aplikowania na
    stanowisko w waszej sieci...moje nieprzeciętne zdolności analityczne, które
    pozwalają mi na działanie w kilku płaszczyznach i zorientowanie w statystyce
    i rachunku prawdopodobieństwa zapewne doskonale sprawdzą się przy podliczaniu
    cen towarów....a wysokie zdolności interpersonalne sprawią że cenę będę mógł
    przekazywać klientowi z uśmiechem na ustach i śpiewnie niczym średniowieczny
    minstrel...wszechstroność i szeroki zakres wiedzy ogólnej pozwoli mi
    przeobrażać się w kameleona i w razie potrzeb zajmować się innymi
    czynnościami - rozkładaniem towarów na półkach czy uzupełnianie towarów
    prosto z wózka sklepowego...zdolnośc do szybkiego uczenia się będzie pasować
    w sam raz do problemu nauki cen towarów i podawania jej innym
    współpracownikom...I niech się pan nie obawia, nie mam ambicji więc nie będę
    aspirował do zajęcia pana stanowiska czy co gorsza do starania się o awans
    też pieniężny...i niech się Pan zastanowi, czy chce być pan gorszy od
    angielskiej cieci Tesco w której na kasach pracują polacy z tytułem magistra?
    Wierzę że nie, więc tym samym wierzę że rozpatrzy pan moją kandydaturę
    pozytywnie...."
    Edytor zaawansowany
    • Gość: też mam dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 14:19
      jaki to sklep?
      może ten na który ja też jestem skazana
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 14:34
      jeden z hipermarketów wielobranżowych, gdyż obawiam się ż na branżowy nie
      miałbym szans z tak niskimi kwalifikacjami..;/
    • losiu4 29.06.07, 15:05
      Gość portalu: rebel napisał(a):

      > jeden z hipermarketów wielobranżowych, gdyż obawiam się ż na branżowy nie
      > miałbym szans z tak niskimi kwalifikacjami..;/

      faktycznie, mógłbyś mieć kłopoty, gdyby branża była naprawdę specjalistyczna i
      wymagająca konkretnej wiedzy. Ale może kierownik dałby sie skusić na - jak to
      opisałeś - nieprzeciętne zdolności analityczne, które pozwalają mi na działanie
      w kilku płaszczyznach. Miałbyś zapewniony swietny start, gdyż mógłbyś się
      wykazać swoimi umiejętnościami i przewagą nad innymi kandydatami od razu . Na
      jednej płaszczyźnie. Poziomej.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: kala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 00:06
      Witam:) Nie wiem jakie masz wykształcenie, może mogłabym coś podpowiedzieć,
      proponuje na początek założyć na portalu www.ngo.pl, w dziale szukam pracy
      swoje ogłosznie, ja tak zrobiłam i po długim szukaniu otrzymałam ciekawe oferty
      pracy. Pozdrawiam:)
    • Gość: Cynamon IP: *.mmj.pl 26.06.07, 17:56
      Ja w akcie rozpaczy raz ubiegałam sie o taka prace - w Kauflandzie (w końcu sie
      rozmyśliłam) i nikt mnie praktycznie o nic nie pytał, poza tym czy miałam
      doczynienia z kasą, pieniędzmi?, czy radzę sobie w pracy ze stresem? i takie
      tam, dzis kasjer po studiach to nic szczególnie dziwnego. NIESTETY.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 20:46
      no idealnie by było mieć obok jakiegoś doktora filozofii by po pracy móc sobie
      podyskutować o ścieraniu się woluntaryzmu z determinizmem w wyborach
      współczesnych ludzi....ehh ale czuje że to marzenie ściętej głowy...

      cóż...

      jedno się zgadza, jestem zdesperowany, więc chyba ujmą to nie będzie....mam do
      stracenia najwyżej godność, o ile już jej nie straciłem, w ciągu tych dwóch
      lat..;/
    • intervention 26.06.07, 20:57
      Kiedyś w akcie desperacji złożyłem papiery do Auchana. Przydzielono mnie do
      działu "infofoto". Pytania na rozmowie były w stylu: dlaczego praca w sklepie?
      dlaczego akurat auchan? nosz...:/ Cos im tam naściemniałem ogólnie wypadłem
      fatalnie, a jakie było moje zdziwienie gdy na drugi dzien zadzwonili by
      powiedzieć, że dostłaem tę pracę. Mimo wszystko odmówiłem :)
      --
      Hufupukar
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 21:19
      z powyższych wypowiedzi wynika jasno, że rozmowa na to stanowisko to dobra
      sprawa....ale by się podbudować psychicznie przed innymi rozmowami...ehh nie ma
      to jak zainteresowanie kogokolwiek naszą osobą i chęc zaoferowania pracy...to
      chyba dodaje jakiejś wiary w siebie..:)
    • Gość: bankier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 21:37
      swietnie powiedziane.
      na koniec dodaj" i to wszystko oferuję za 600:( zł miesiecznie"
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 21:54
      no zawsze to wyższe niż zasiłek...i na suchy chleb wystarczy..;/
    • Gość: bankier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 22:05
      bez jaj. Chyba lepiej poszukaj roboty w budownictwie- tam lepiej płacą.
      ostatnio jak wykonawca mi wyliczyl kosztorys równania terenu to wyszło cos koło
      20zł/h za machanie lopatą
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 22:07
      słyszałem że jednak, akurat w tym sektorze unikają zatrudniania magistrów..;)
    • Gość: Cynamon IP: *.mmj.pl 26.06.07, 22:14
      W tym Kauflandzie proponowali mi pół etatu za 500 zł, przy czym te pół etatu
      rozkładało się od poniedziałku do niedzieli, głównie w godzinach
      popołudniowych, wolny dzień gdzieś w środku tygodnia, czyli praktycznie na
      każde zawołanie, fajnie nie? powrót niewolnictwa.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 22:51
      no to już sam nie wiem co robić,

      może jednak kradzież i działalnośc przestępcza? ;/
    • Gość: powodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 21:16
      Zostań taksówkarzem i stań na słupie koło jakiegoś uniwersytetu to i o filozofii
      sobie może pogadasz :P
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 21:26
      no cóż....w odróżnieniu od poprzedniej złośliwej propozycji innego
      usera, ta przynajmniej została jako tako uargumentowana....:]
    • ollaboga77 07.09.07, 16:49
      możesz mi powiedzieć rebel jakie studia skonczyłeś ?

      ja politechnike w wawie inz. srodowiska i nie były to banalne studia
      a też ide od poniedziałku do sklepu pracowac "warus". ale dobrze
      płacą bo ok. brutto 2tys.

      ale to wszytsko kosztem dużym .... nie mam rodziny, dzieci ani już
      fcaeta bo nie mam na to siły. wypompowałam się

      ps. ja też od kilku lat czuję że straciłam godnosc ale do siebe i do
      innych ludzi. z extrawertyczki stałam się samotnikiem.
      --
      ======================================
      ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
      * www.wegetarianie.pl *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.07, 23:47
      gdzieś tu już na temacie napisałem jakie studia....

      i powiem Ci, że w sumie to przypadkowe studia..;> a poza faktem, że
      to studia na państwowej renomowanej uczelni <też w Wawie> oraz
      startowało na nie sporo osób na jedno miejsce....to już kierunek nie
      cieszy się tak dużą renomą wśród pracodawców niestety...:)

      praca w sklepie nie przynosi moim zdaniem żadnej ujmy...zapewne
      tylko dla niektórych niedogodnością w tym może być konieczność
      kontaktu z klientem....
      2 tys brutto? fakt o nie tak mało...ale jeśli to sklep to zapewne
      jest też premia od wykonania planu sprzedaży..:)

      a można popaść w taką skrajność,żeby z jednego bieguna wpaść na
      drugi? hmm.... nie wiem...

      powiem inaczej...gdy samemu <choć sporadycznie> udaje mi się
      przebywać w towarzystwie ludzkim, to zauważam jedną rzecz....otóż
      ludzie czują się się w moim towarzystwie lepiej niż ja w ich..
    • Gość: kajka IP: *.171.87.200.crowley.pl 23.10.07, 15:05
      > jedno się zgadza, jestem zdesperowany, więc chyba ujmą to nie będzie....mam do
      > stracenia najwyżej godność, o ile już jej nie straciłem, w ciągu tych dwóch
      > lat..;/

      No, bez przesady.
      Godność to byś stracił jakbyś poszedł kraść czy oszukiwać innych. Jak próbujesz
      uczciwie zarabiać to nie ma znaczenia o jaką pracę chodzi. Żadna, uczciwa praca
      nie hańbi!

      Głowa do góry i powodzenia!
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.07, 16:17
      "No, bez przesady.
      > Godność to byś stracił jakbyś poszedł kraść czy oszukiwać innych.
      Jak próbujesz
      > uczciwie zarabiać to nie ma znaczenia o jaką pracę chodzi. Żadna,
      uczciwa praca
      > nie hańbi!"

      oczywiście...

      zgadzam się...

      problem w tym, że czasem odzywają się w człoeiku ambicje, które że
      tak ujmę domagają się realizacji bez oglądania się na koszty a także
      dobro innych...uczciwą pracą też można je oczywiście
      realizować...jednakże wiadome jest to, iż jest większe
      prawdopodobieństwo że chleb ukradnie człowiek głodny, a nie syty...

      a ja obecnie jestem cholernie głodny..;/

      i sam zaczynam się bać o to by nie stracić czegoś więcej niż życia...

      pzdr.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 14:33
      "Obawiam się, że nie potrzebujemy jednak kogoś z wyższym wykształceniem" ;/
    • Gość: Cynamon IP: *.mmj.pl 29.06.07, 14:46
      Przykre :/ skoro jedak jestes gotów podjąć taką prace to poskładaj w innych
      marketach, naprawde pracuje za kasa masa podobnych ludzi do ciebie, nie zrażaj
      się. I szukaj dalej gdzie indziej, ja szukam tak jak ty od dawna i po długiej
      ciszy teraz pojawiły mi się aż 3 szanse na prace, zobaczymy co z tego wyjdzie.
      Tak wiec ważne żeby nie dać się złamać :(.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:13
      cóż albo to, albo pozbyć się resztek godności i zacząć kraść..;/

      generalnie troszke dziwi mnie jeden fakt, że ludzie niektórzy lubia
      generalizować i mówić, że praca jest ale nie ma ludzi do pracy...a nie pracują
      tylko bezdomni i ci którzy pracować nie chcą...;/ chyba tylko sooba długotrwale
      bezrobotna zna specyfike rynku pracy i wie, że jesli praca jest to tylko w
      akwizycji i sprzedaży...pozostałe branże uzupełniają swój potencjał ludzki w
      oparciu o awanse wewnętrzne oraz rozsyłając informacje o stanowiskach pocztą
      pantoflową...w ten sposób ledwie starcza stanowisk dla nowych absolwentów a co
      mozna powiedzieć o starszych? ;/

      szkoda mi tylko faktu, że naprawdę się uczyłem, a studiowałem w trybie
      codziennym a nie sesyjnym <dwa tygodnie przed sesją> ;)....gdybym tego nie
      robił, chyba łatwiej by mi było pogodzić się z tm co mam teraz...czyli
      niczym...;/

      powodzenia...wykorzystaj wszystkie trzy szanse i mam nadzieje że będziesz miała
      sytuacje iż stanie przed tobą wybór, którą z nich wybrac..:)
    • Gość: margi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 05:32
      Teraz gros ludzi ma wyższe, problem jednak w tym, że większość kończy nieżyciowe
      kierunki typu zarządzanie i marketing (efekt: bezrobocie lub PH), psychologię
      (efekt: bezrobocie lub sprzedawca), politologię (efekt: bezrobocie lub market),
      socjologia (efekt: bezrobocie lub bezrobocie) itp. (że o filozofii i historii
      nie wspomnę - ale tutaj mozna przynajmniej zostać na uczelni). LUDZIE!
      Poczytajcie trochę gazet, zobaczcie na kogo jest popyt na rynku pracy i
      wybierajcie jakies praktyczne kierunki! Najgorsze jest to , że ta tendencja
      nadal się utrzymuje i pogubione dzieciaki (jakies 85% ogółu) po ogólniakach
      nadal wybierają psychologię (30 osób na miejsce) i inne duperele. Prawdą jest ,
      ze w wielu sektorach brakuje pracowników (jak ktoś jest po polibudzie, czy
      indormatyce, a dodatkowo podczas studiów dokształcał się lub pracował dorywczo
      to może teraz przebierać w ofertach.), Ja jestem humanistą i rozumiem ten ból
      "rebela", ale wszystko kwestia zmiany podejścia i odwagi do pracy w,
      niekoniecznie wymarzonym, zawodzie. "Rebel" zejdź na ziemię i przestań się
      użalać nad sobą a spróbuj rozkminić jakiś nieciekawy fach. Dostaniesz kilka razy
      po du.pie to się sporo nauczysz. Jak to się mówi "co cię nie zabije to cię
      wzmocni". A na rozmowach przestań się wykazywać erudycją, bo to raczej HRowców
      drażni (wielu z nich to buraki z przerostem ego), a skup się na praktycznych
      umiejętnościach i , do cholery, zacznij podchodzić z dystansem do świata -
      będzie ci o niebo łatwiej.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 13:46
      co do pierwszej częsci twej wypowiedzi generalnie się zgadzam...obecnie można
      sobie zaplanować karierę, jeśli własnie skończyło się szkołę średnią i wybiera
      się studia...ale zobacz...6 lat temu nikt w tym kraju, żaden ośrodek rządowy
      nie zajmował się sporządzaniem prognoz odnośnie sytuacji na rynku pracy za
      5,10,15 lat....władze zrobiły błąd nie ingerując w działania szkół państwowych
      <które dla maksymalizacji dochodów zaczęły obniżać jakość kształcenia i
      zwiększać limit studentów na wszystkich kierunkach we wszystkich trybach
      studiowania> oraz pozwalając mnożyć się jak grzybom po deszczu, uczelniom
      prywatnym, które nie zawsze zapewniają odpowiedni poziom kształcenia...w
      połączeniu z faktem że mamy dużo wspólnego z Irlandią <lubimy obsadzać
      stanowiska znajomymi i członkami rodziny> ranga dyplomu dobrej uczelni zmalała
      niemal do zera...swój kierunek wybrałem 7 lat temu...w tamtych czasach nie było
      prognoz co do przydatności tego kierunku, ale na samym początku dowiedziałem
      się że akurat po tej uczleni bezrobocie jest znikome i wynosi ok 1%...powiem
      szcerze iż wątpie by ktokolwiek z mojego roku nie miał pracy tak długo jak
      ja...więc to raczej nie problem kierunku, a razej mojej osoby...widać posiadam
      w sobie coś co odstrasza potencjalnego pracodawcę <nieważne czy jest to coś
      dobrego czy złego gdyż akurat to pozostaje kwestią stricte relatywną>

      inna sprawa że w polsce w zawodzie pracują może tylko inżynierowie, architekci
      i lekarze....pozostała grupa pracowników reprezentuje często całkowicie
      przypadkowe kierunki wykształcenia dla stanowiska pracy zajmowanego w danej
      chwili...tak więc niejako prawie każdy zaczyna od zera w swojej branży...ma
      wprawdzie jakieś ogólne wyobrażenie o danej pracy, ale praktycznych
      umiejętności nabywa dopiero w starciu z życiową empirią...mimo iż znam swoją
      wartośc, wiem że potrafię się dostosować do zmieniajacych się warunków i
      potrafię się szybko uczyć...to nie zastąpi mi doświadczenia, którego nie
      posiadam...a które dyskwalifikuje, mnie na wstępie....gdzie je mogę zdobyć?
      wyjazd do Anglii ma być panaceum na te bolączki?...jedyne co mogę zyskać to
      pieniądze, a stracić - kolejne lata wycięte z życiorysu i definitywnie szanse
      na znalezienie jakiejkolwiek pracy niefizycznej....ehh

      co do trzeciej częsci wypowiedzi...chętnie podejmę prace, tyle że problem jest
      taki, jak już gdzieś wcześniej wspomniałem iż nie zapraszają mnie w zasadzie na
      rozmowy...a jeśli już, to często uzupełniam po prostu stan liczbowy
      zaproszonych na daną rozmowę... nie wspomnę już o fakcie że z 15 rozmów w
      których uczestniczyłem w ciagu tych 2 lat, tylko na dwóch nie czułem się jak
      smieć i zapchajdziura...:)
      pzdr.
    • losiu4 29.06.07, 14:55
      jeśli tak wyglądałby ów monolog i mówiłbyś przy tym prawdę, to na miejscu tego
      kierownika przyyjąłbym Cię. Solidny i inteligentny pracownik zawsze się przyda,
      czy to przy kasie, przy wykładniu towarów, czy nawet jezdzac na mopie. Mógłbyś
      wtedy wykorzystywać swoje kompetencje :)

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:14
      niestety,

      jak widać człowiek po studiach nadal jest upatrywany jako zagrożenie...

      a jak mu powiedziałem co skończyłem, gdzie i w jakim trybie, to już czułem że
      było po sprawie..;)
    • losiu4 29.06.07, 20:22
      Gość portalu: rebel napisał(a):

      > niestety jak widać człowiek po studiach nadal jest upatrywany jako
      > zagrożenie...

      niekoniecznie. Nadal mówię, iż jeśli Twój monolog byłby prawdziwy (w sensie
      Twoich słów i przekonań) to na miejscu owego kierownika brałbym Cie na
      stanowisko przy kasie jak w dym :)

      > a jak mu powiedziałem co skończyłem, gdzie i w jakim trybie, to już czułem że
      > było po sprawie..;)

      niekoniecznie, zależy gdzie szukałeś. W moich stronach (prowincja) znane były
      przypadki, że tylko takich ludzi (znaczy po renomowanych uczelniach i kilku
      płaszczyznach analitycznego myślenia) na pompowych na stacji benzynowych brano.
      Nie wnikam na razie w to, co kto tak naprawdę sobą prezentował.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • ollaboga77 07.09.07, 16:55
      rebel po 1. powinieneś być pewny siebie ! i swojej wartości. To TY
      tworzysz siebie i swoje życie i TY wybierasz... bo jesli nie to inni
      zrobią to za Ciebie ! wtedy współczuje...


      Polska to ku..ki kraj, gdzie mami się ludzi sondażam itd... ale
      jesli postawi się na siebie by BYC a nie tylko mieć czy wykuwać
      kolejne słowka z języka kolejnego to wtedy wygrasz!


      --
      ======================================
      ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
      * www.wegetarianie.pl *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.07, 23:53
      w zasadzie to całe swoje życie stawiam na Być...tyle tylko, że w
      połączeniu z dominującym u mnie typem osobowościu i niewyrugowanym
      całkowicie <niestety> idealizmem balansuje zapewne gdzieś na granicy
      rzeczywistości i ułudy...

      ale zapewniam, że jeśli zacznę dostrzegać elfy gnieżdżące się w
      mojej szafie....skontaktuję się ze specjalistą...;D

      P.S. pewność siebie od czasu do czasu mi się przytrafia..:)
      a o polsce się nie wypowiem, wystarczy że piszę jej nazwę z małej
      litery..;)
    • Gość: dumka IP: *.bremultibank.com.pl 29.06.07, 15:15
      rebel,a może lepszy od kasy w hipermarkecie,byłby wyjazd do UK ?
      Skoro i tak nie masz nic do stracenia...Tam chociasz dobrze zarobisz
      Weź jeszcze pod uwagę fakt,że wcale nie muszą przyjąć Cię na kasę...bo będziesz
      dla nich za dobrze wykształcony i za inteligentny...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:30
      problemem jest zarówno brak pieniędzy jak i brak znajomych tam na miejscu...a
      słyszałem że często było tak iż ludzie którzy korzystali z ofert agencji
      pośrednictwa byli nabijai w butelke....niestety taki jest urok polskości..;/
    • Gość: dumka IP: *.bremultibank.com.pl 29.06.07, 15:36
      A może Tesco UK ?
      Cały czas jest nabór.
      Z jakiego jesteś miasta ?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:46
      okolice Warszawy...

      tylko chyba ciągle się łudzę że przyjdzie jakaś ciekawa oferta która pozwoli mi
      tu robić jakąś karierę i zarobić na podyplomowe..;/
    • Gość: dumka IP: *.bremultibank.com.pl 29.06.07, 15:55
      Gdybyś był z Łodzi,to znam firmę gdzie przyjmują ludzi i gdzie jest duże
      zapotrzebowanie na różnych pracowników,mniej lub bardziej wykształconych:)
      W tej sytuacji radziłabym Ci jednak na jakiś czas ( pół roku-rok )wyjechać za
      granicę.Zarobisz dużo kasy,wrócisz,a potem spokojnie poszukasz pracy w
      Polsce,bez stresu że nie masz pieniędzy i że natychmiast musisz podjąć
      jakąkolwiek pracę.
      I na podyplomowe będziesz miał :)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 19:39
      myślę nad tym

      i wiem że to może być jedyna szansa na to by jakoś samodzielnie żyć...

      muszę popytać i zrobić jakiś rekonesans, cv w języku angielskim już
      napisałem...;)

      P.S. miejscowość na trasie Warszawa - Łódź ...;)
    • anula36 30.06.07, 12:32
      a naprawde musiales tym dyplomem machac w markecie do goscia ktory moze w ogole zadnych studiow nie skoczyl? to jest najlepszy przyklad dzialania na wlasna szkode.
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • yvona73pol 30.06.07, 17:25
      to co mial powiedziec? ze czas studiow to jego staz bezrobotnego? jeszcze
      wieksze pograzenie....
      trzebaby te "luke wyksztalceniowa" umiejetnie zaszpachlowac ;)))
      --
      obrazy, malunki i nie tylko
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 18:05
      ehh może czas...

      tyle że nie ma obecnie i tak funduszy na tę operacje i translokacje na
      Wyspy...poza tym w lipcu liczba polaków zwiększy się tam o kolejne 500 tyś,
      czyli polskich studentów którzy zrobią wszstko by zdobyć pracę na kilka
      miesięcy i nie będą się cofać rzed podstawieniem nogi rodakowi...i tak chyba
      będzie do końca września...

      poza tym chyba już wiem gdzie popełniłem błąd...
      wszystkie wyniki badań pokazują że ludzie znajdują głównie pracę dzięki
      znajomościom i protekcji...tak więc chyba studia były tym okresem gdy
      pogrzebałem swoje szanse...zamiast nauki, zdobywania wiedzy i zakuwania liczy
      się coś innego - imprezowanie połączone ze zdobywaniem znajomych którzy potem
      zawsze pomogą gdy samemu nie będzie się udawało znaleźć odpowiedniej pracy...z
      takim założeniem na studia idą dzisiejsi licealiści...trochę się boję czym to
      zaskutkuje za powiedzmy 10 lat...choć wtedy już mnie to nie będzie w zaadzie
      obchodziło, gdyż pewnie nie dożyję tych czasów...
      ale gdyby mnie ktoś jednak dziś spytał co jest ważniejsze na studiach...nauka
      czy zabawa...to bym powiedział że zabawa...wiedza nigdy się potem nie przyda, a
      znajomości jednak mogą <niemuszą> zrobić swoje...;/
    • carmen_80 11.07.07, 22:50
      Że tak się wtrące...cała zabawa polega na tym, żeby te dwie rzeczy ze sobą
      połączyć...teraz taka rada dla Ciebie zbyt późna, bo studia skończyleś, ale to
      nie jest wcale takie trudne...:)
    • Gość: hilly_billy IP: *.dyn.optonline.net 11.07.07, 23:26
      > poza tym chyba już wiem gdzie popełniłem błąd...

      ty stary, jak normalnie nie mam litosci dla slabeuszy, to naprawde szkoda mi
      ciebie;) nie podoba mi sie tylko to, ze marudzisz o ukladach i znajomosciach.

      z tego co piszesz wyglada, ze jestes niezla ofiara losu. ja bym na twoim
      miejscy poszukal przedsiebiorczej laski, ktora cie utrzyma. choc pewnie jestes
      niezle zakompleksiony wiec z tym moze byc niezly klopot... hmm, o uk zapomnij.
      bez przebojowosci, z za granicy wrocisz z podwinietym ogonem i dlugami u
      rodziny.

      moze sprobuj jakiegos dopalacza somooceny i wiary w siebie. co prawda
      przegapiles niezla okazje na litwie, ale niedlugo startuje liga. wkrec sie do
      grupy mocnych wrazen i spusc komus porzadny wpier%dol. wlasciwie nie musisz sie
      umiec bic. poplyniesz z tlumem, a moze sam dostaniesz jakiegos babola na
      otrzezwienie? na pewno skorzystasz.

      przestan pierniczyc o ukladach i wez sie za robote. nie chodz po supermarketach
      bo jestes facet, a nie baba, tylko pochodz po budowach (jak ktos ci juz
      podpowiedzial). nie ma nic lepszego na depresje od ciezkiej, solidnie platnej
      pracy. ambicji ponoc sie juz wyzbyles. poszukaj najciezszej roboty jaka mozna
      sobie wyobrazic (np pomocnik murarza - latasz z ceglami caly dzien, albo na
      mlotku pneumatycznym - najlepiej w rozbiorce domow tak, zebys go z poziomie
      trzymal). co zlego jest w pracy w sprzedazy (oprocz prestizu akwizytora)?
      pobiegasz troche po miescie, nic zlego ci sie nie stanie...

      zbyt lotny chyba tez nie jestes bo w przeciwnym razie zalapalbys sie na jakas
      posade doktorancka na uczelni... mimo wszystko glowa do gory i daj znac jaka
      robote znalazles.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 23:56
      Ad.1 fakt, budowa może stanowić odskocznię dla moich rozterek egzystencjalnych
      i lekiem na niską samoocenę...

      Ad.2 wysoka średnia i jedna z pięciu najlepszych prac magisterskich na
      wydziale, propozycja rozpoczęcia przewodu doktorskiego i wystawienia refrencji
      przez kilku wysokich stopniem pracowników naukowych uniwersytetu...odrzuciłem,
      gdyż ta forma doktoryzowania wiązałaby się także z prowadzeniem zajęć
      dydaktycznych dla studentów mego byłego wydziału...nie muszę mówić jaki to
      wydział, wystarczy że powiem iż tak ambitnych i przewrotnie 'mądrych' studentów
      nie ma na żadnym innym wydziale...;> zaś ja nie posiadam talentów
      pedagogicznych, a mój perfekcjonizm mógłby mnie szybko uczynić naczelnym
      sadystą wśród braci profesorskiej...

      pzdr.
    • anula36 12.07.07, 00:54
      no wlasnie tutaj to najlepiej widac - odrzuciles potencjalna oferte na wstepie, nawet nie odwazyles sie sprobowac, wyobrazajac sobie bog wie jakie kleski.
      I ty uwazasz ze potencjalnie wszystko jest ok?
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 20:45
      chyba nadszedł ten czas by się modlić o powrót komuny..;/
    • Gość: Cynamon IP: *.mmj.pl 09.07.07, 20:52
      Nadal nic? :(
      ja jestem bliska pracy jako fakturzystka-kasjerka w duzej firmie ale obok mojej
      wymarzonej pracy to nawet nie stało, daleko i na zmiany i troche mnie to
      przeraża ale i tak wezmę jeśli mnie ostatecznie zechcą :(
    • Gość: LLC IP: *.hstl6.put.poznan.pl 09.07.07, 21:18
      Rebel!! Naprawdę rozumiem Cię, może nie szukałam pracy tyle czasu, ale też
      długo. Słuchaj z tym wyjazdem do Uk to nie jest głupi pomysł. Masa agencji
      poszukuje pracowników. Możesz znaleźć prace w Polsce i dopiero wyjechać, a na
      bilet i pierwszy tydzień pracy na pewno zdobędziesz kase. Zawsze można
      pożyczyć, choćby od paru osób. Podaje agencje przez która wyjechała moja
      koleżanka. Pracowała jako kelnerka. Nie oszukali jej i była zadowolona.
      Powodzenia!! www.empchoice.com/onas.html Poza tym wysyłaj dużo aplikacji
      dziennie, naprawdę trzeba wysłać kilkaset żeby coś znaleźć. A na początek można
      być przedstawicielem handlowym, lub iść do banku. Cały czas poszukują.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 19:35
      no cóż...wątek z UK przewija się w mojej głowie od kilku miesięcy...ale
      jednocześnie wiem że jeśli się na to zdecyduje to po sezonie letnim, gdy polscy
      studenci wrócą do kraju....bo skoro tu miałem takiego pecha to wątpie bym w
      tamtym środowisku napotkał na swej drodze Panią Fortune..:(

      swoje cv rozesłałem po bankach....bodajże do piętnastu udało mi się
      wysłać...dostałem nawet odpowiedź z Eurobanku...doradca klienta...jakież było
      moje zdziwienie że na assessment center na stanowisko za 1000 zł na rękę
      przyszło 30 osób...a przyjmowali tylko dwójke...;/

      przedstawiciel handlowy....nie mam prawa jazdy...inaczej...jestem
      psychastenikiem, za kierownicą myśle więc byłbym za dużym zagrożeniem zarówno
      dla pieszych jak i innych pojazdów...;)

      ehh dzięki za stronę...poszukam..:)
    • Gość: TheOne1406 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 19:15
      Siedzialem na kasie w biedronce, fajne uczucie gdy 22 letnia kierowniczka po zawodówce gania cie jak szmat@, że o kasie nie wspomne(pip to sie w nocy śni:)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 23:37
      <odkreśla Biedronke z listy potencjalnych pracodawców>

      :)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 19:26
      ano nadal...a wysyłam już chyba wszędzie...;|

      mówisz że to duża firma? to się nie zastanawiaj, mimo że stanowisko Ci do końca
      nie odpowiada...duże firmy stwarzaja jasne reguły i możliwości awansu...co
      ważniejsze jest możliwosć przesunięc i w pionie i w poziomie...a rekrutacje
      zwykle na początku prowadzą o charakterze wewnętrznym...więc już po pół roku
      możesz trafić na lepsze stanowisko...powodzenia..:)
    • Gość: kama IP: *.ztpnet.pl 01.08.07, 13:42
      Witaj rebel! Mam dla Ciebie bardzo dobre rozwiązanie: praca w firmie
      produkcyjnej. Wiem, co mówię, poniewaz wiem z doswiadczenia ze w zakładach
      produkcyjnych zawsze poszukują rąk do pracy, bo jest tam naprawdę duza rotacja
      pracowników, niech to Cię nie przeraża, zwykle odchodzą sami głownie z chęci
      wyjazdu za granicę lub znalezienia lepiej płatnej pracy. Bo płaca nie jest
      nadzwyczajna ale dobrzy pracownicy mogą liczyc na podwyżki i co jest dla Ciebie
      bardzo dobre, w firmach produkcyjnych jest szeroko rozbudowany system awansów,
      dobrzy, sumienni pracownicy mają b. duże szanse na awans, co oczywiscie wiąze
      sie równiez z większymi pieniędzmi a najwieksze szanse na awans mają pracownicy
      dobrzy + wykształceni, bo wykształcenie (w ogole, niekoniecznie kierunkowe) jest
      czesto wręcz warunkiem awansu. W zakładach tego typu bardzo często pracownik
      wyzszego szczebla (włącznie z szefami produkcji) wywodzą sie "od maszyny" czyli
      zatrudnili sie w danej firmie przed laty jako zwykły pracownik szeregowy a w
      miare upływu lat, awansów, krok po koczku wspinali sie po szczeblach tzw.
      kariery. Na początku taka praca nie bedzie dla Ciebie atrakcyjna, bo jest to
      najczęściej praca na zmiany ale jezeli bedziesz dobry i cierpliwy to na pewno za
      jakis czas odejdziesz od maszyny i bedziesz tym który wydaje polecenia. Mówię Ci
      warto tak zacząc, tym bardziej ze zalezy Ci na pracy. W niektórych zakładach
      produkcyjnych jest to nawet praca pół fizyczna, pół umysłowa. Jezeli nawet w
      danym momencie nie bedą potrzebowali pracownika to zadzwonisz np. za miesiąc i
      juz bedzie kilka miejsc wolnych. Spróbuj, życze powodzenia!
    • Gość: starycynik IP: *.dhcp.uno.edu 09.07.07, 23:34
      Fajne, zastrzez copyrights i wtedy moze zaczniesz zarabiac prawdziwe pieniadze.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 19:36
      ehh nie od dziś przebywam w internecie by na jego przykładzie widzieć jak mało
      znaczy instytucja praw autorskich w świecie wirtualnym..;)
    • Gość: anula36 IP: *.fdk.airbites.pl 10.07.07, 22:31
      mam wrazenie ze po proastu panicznie boisz sie pracy i wynajdujesz wszelkie przeszkody zeby jej nie podjac swiadomie i nieswiadomie sabotujac wszelkie swoje starania.
    • nabogato 10.07.07, 22:49
      Niestety - jak komuś nie chce się robić, to nic z tego nie będzie.

      nabogato.blox.pl - styl życia lepszych
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 17:45
      za to Ciebie nie warto już nawet komentować czy też nawiązywać z Tobą
      jakąkolwiek polemikę...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 17:42
      z całą pewnością mogę Cię zapewnić iż masz tym razem mylne wrażenie..;/
    • anula36 11.07.07, 20:12
      wiec byc moze masz depresje.Albo utrzymywanie przez rodzine wywoluje demotywujacy wplyw.
      czy jest w ogole jakas praca do ktorej nie mialbys "ale"?

      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: Cynamon IP: *.mmj.pl 11.07.07, 21:03
      to w cale nie demotywuje, przyprawia o rozpacz, dół i uczucie, że jest się
      pasozytem :(
    • anula36 11.07.07, 21:33
      ale ta rozpacz dzga cie w tylek,zeby cos z tym zrobic, a nie wciaz marudzic i wybrzydzac.

      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 00:11
      co do depresji tu się zgodzę, co do bycia wybrednym już raczej nie...

      ale zacznijmy od początku...na studiach byłem zawsze bardzo aktywny, nie
      schodziłem poniżej pewnego przyzwoitego poziomu wysiłku umysłowego, zaś stany
      przestoju wywoływały we mnie poczucie strachu...co ciekawe w tym czasie nie
      miałem problemów ze swoją samooceną, byłem pewny siebie...nie przekonany o
      swojej wyjątkowości, jak to się niektórym zdarzało, ale obyciu solidnym
      klockiem LEGO, który jest w stanie dopasować się do każdej konwencji i stylu
      budowanego modelu...nie miałem kompleksów z powodu swej urody, inteligencji,
      poziomu wiedzy...nie czułem się gorszy....jednak te dwa lata, przewróciły
      wszytko do góry nogami...zapewne od wielu osób tu na forum różnię się tym, że
      szukam winy przede wszystkim w sobie...i to się zgadza, czuje że nie zrobiłem
      wszystkiego co mogłem, tyle że to już minęło, nie mogę wrócić tego czasu...i
      dostać drugiej szansy...z drugiej strony zauważam jakieś fatum nade mną
      ciążące...i trudno w to uwierzyć ale tylko na dwóch rozmowach o prace w których
      uczesticzyłem potraktowano mnie jak człowieka i nie dano mi odczuć że jestem
      kimś gorszym...co więcej na większosci rozmów czuje się jako osoba która ma
      dopełnić stanu osobowego osób zaproszonych na rekrutacje lub też jako
      ciekawostka socjologiczna czy też potocznie okreslany nieudacznik, który
      zmarnował swój potencjał albo sa się nie ceni....;/
      w ciągu tych dwóch lat byłem na wielu rozmowach na różne stanowiska...od branż
      gdzie wymagana jest tylko siła mięsni, po te gdzie wymagają jedynie <albo aż>
      wykorzystywania potencjału umysłowego...każda porażka nie rodzi
      depresji...depresje byłoby mi łatwiej znieść..każda porażka wzmacnia
      dysonans...między Ja, którym się sam widzę, a Ja którym widzą mnie chyba
      inni...i tak sam nigdy nie uważając się za osobę głupią, brzydką czy też
      lekkomyślną<przyswajającą na studiach mniej stron podręczników akademickich niż
      litrów wypitego piwa> sam zaczynam coraz bardziej widzieć w sobie mentalnego i
      fizycznego Quasimodo..;/ i nie ma chyba nic gorszego niż właśnie ciągłe
      zadawanie sobie tego pytania : dlaczego? ... skoro niby wszystko jest ok, a
      jednak coś powoduje ten stan....wprawdzie w układzie w którym lampki podłączone
      są w sposób szeregowy awaria jednej powoduje wyłączenie całego układu...ale ja
      nie potrafię w takim razie znaleźc tej jednej lampki w sobie...i chyba dlatego
      nie posiadam tej pracy i brnę coraz bardziej w pytanie czemu jest tak a nie
      inaczej..;/
    • anula36 12.07.07, 00:57
      nie mam juz sily i checi polemizowac, bo i ta zawsze bedzie jakies "ale".
      Trzymam kciuki i daj znac jesli fortuna wreszcie cie znajdzie i sie do ciebie usmiechnie.
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 01:08
      obawiam się że obecnie nie mam środków finansowych nawet na Ale...;)
    • anula36 12.07.07, 10:58
      to teraz poczulam sie jak nabogato:P:P:P
      wreszcie odkrylam czemu sie tu kreci:)

      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 15:42
      tak już bywa że niektórzy mogą sobie poprawić humor tylko w zestawieniu z
      ludźmi, którzy nie mają tyle co oni sami..:>
    • anula36 12.07.07, 17:11
      na szczescie nie mam takich sklonnosci.
      Musze jednak przyznac ze dawno juz nie zastanawialam tak intensywnie nad czyjas historia i tym gdzie tkwi blad. Sama zajmuje sie poradnictwem i tak sobie mysle co bym zrobila i madrego powiedziala gdymi mi sie taki klient trafil w realu.
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 19:04
      bezzwrotnie pożyczyłabyś mu zapewne pasek od spodni i skierowłabyś do jakiegoś
      zacisznego zalesionego parku....ehh...

      to by chyba było jedyne wyjście z tej sytuacji....;/
    • anula36 12.07.07, 19:10
      nie zgadles. wierze ze jedyna rzecza nie do odkrecenia w zyciu jest tylko smierc i bardzo powazna choroba. Cala reszte jeszcze mozna wyprowadzic na prosta, predzej czy pozniej.
      Sama mialam rozne okresy w zyciu - lepsze i gorsze, roznica tylko taka ze nie balam sie nigdy nawet ciezkiej i niewdziecznej pracy fizycznej, w momencie kiedy wiedzialam ze nie jest to cel sam w sobie tylko droga do jakiegos celu.


      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 19:26
      pierwsza rzecz nie do odkręcenia mnie nie dotyczy, ale co do rugiej to naprawde
      nie wiem....przez te dwa lata nerwy stres, to wszystko nałożyło się na
      spiętrzenie się problemów zdrowotnych...miejscowe bóle głowy, spuchnięte węzły,
      krwotoki...oczywiście jakby tego pecha było mało, nie jestem w stanie trafić na
      kompetentnego lekarza, który by potraktował mnie jak człowieka a nie jako karte
      z numerkiem...mam tylko nadzieje że sprawdzi się to co wszyscy bliscy mi o tym
      mówią...że to tylko efekt braku pracy i hipochondrii...;/

      składałem też oferty w miejsca gdzie musiałbym pracować fizycznie...gdybym był
      zdrowy, zapewne mógłbym nosić cegieł za kilku chłopa...;/...problem w tym że ja
      już chyba nie istnieje dla pracodawcy a moje oferty trafiają prosto do
      kosza...ale po 2 latach to normalne że tak mnie traktują....chyba...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 21:04
      gdyby tak było sytuacja się komplikuje jeszcze bardziej - brak pracy rodzi
      problemy chorobowe, problemy chorobowe utrudniają znalezienie pracy <to
      śmiesznie może wygląda na zdjęciach...ale nie muszę np. zniekształcać sobie
      twarzy w photoshopie by uzyskiwać komiczny efekt....bo ona już tak wygląda w
      rzeczywistości...:( >
    • Gość: zmorka IP: *.cec.eu.int 10.08.07, 10:30
      a mi się wydaje, że za bardzo jesteś skoncentrowany na sobie, Twoje
      wywody przemyślenia, to wszystko każe Cię postrzegać jako osobę z
      problemami, a w dzisiejszych czasach takich osób nikt nie chce. Zbyt
      dużo myslenia z braku czasu, nudy to najgorsze, bo wtedy właśnie
      dochodzi sie do różnych dziwnych wniosków. Sama wiem to po sobie.
      I nieprawdą jest, że tylko znajomości pomagaja, jasne na późniejszym
      etapie życia zawodowego, kiedy już gdzieś pracowałeś i kogoś znasz,
      to jest naturalne, ale pierwszą pracę można dostać bez znajomości.
      Jestem tego przykładem a zaczynałam wtedy co Ty i też jestem po
      studiach-co prawda musiałam wyprowadzić się do innego miasta, ale za
      to dzisiaj mam juz 6 lat doświadczenia w jednej firmie i mnóstwo
      znajomych, którzy w międzyczasie poodchodzili do innych firm.
      pomysł z praca w przemyśle jest dobry, tylko trzeba chcieć, praca
      jest ciężka, ale tak jak ktoś pisał, można piąć się w górę. Na Twoim
      miejscu brałabym zresztą cokolwiek, bo jak jeszcze dłużej posiedzisz
      w domu to będzie tylko gorzej. Praca w Polsce jest, trzeba może
      czasem schować dumę do kieszeni i..pracować. Spróbuj odnależć w
      każdej pracy jaką wykonujesz jakąś radość wtedy będzie łatwiej. Ja
      np bardzo lubę sprzątać.Gdybym była w Twojej sytuacji, zatrudniłabym
      sie np w Impelu jako sprzątaczka.
      Przestać rozmyślać nad sobą i analizować sytuację pięćset razy w
      każdą stronę. Porzuć ten ironiczno hgisteryczny ton i po prostu
      wyjdź z domu w końcu coś robuć.
      Aż strach myśleć że całe dwa lata spędziłeś na takim życiu.
      Nie jest jeszcze za późno.
      Powodzenia
    • ojra 12.07.07, 11:33
      rebel,na pierwszy rzut oka i ucha,jak dla mnie,jesteś osobą bardzo
      inteligentną,elokwentną i wyraźnie wyróżniająca się umysłowością na plus :)
      Nie mam więc pojęcia skąd Twoje problemy...może powinieneś pójść do
      psychologa/psychiatry :)?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 15:45
      po dwóch latach, mentalna wojna tocząca się w mym umyśle kompletnie wyjałowiła
      poczucie zalet umysłu...

      a co do psychologa...byłem,,dokładnie u pani psycholog...zaczęło się
      obiecująco, pytania o potrzeby duchowe, rodzinę...potem przeszliśmy do
      problemów gruntu materialnego, a skończyło się tak, że to ja jej starałem się
      pomagać i analizowałem jej relacje rodzinne z synami..;|
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 18:23
      dostales @ ode mnie? :)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 19:19
      tak, odpiszę...:)
    • Gość: A IP: 78.32.65.* 18.07.07, 00:03
      Tez mam wrazenie, ze TY nie chcesz znalezc pracy. Szukasz dziury w calym, w
      kazdej mozliwej opcji.
      Nie mow, ze ciazy nad Toba fatum, kto wierzy w takie rzeczy? Wez sie za siebie i
      przestan tlumaczyc swoja sytuacje pechem, fatum i jakimis innymi
      niewyjasniownymi rzeczami.

      Skoro jestes taki inteligentny i masz taki analityczny umysl, to na pewno
      potrafilbys znalezc agencje, ktora zalatwia prace w UK i nie jest zadnym
      oszustem. Do tego masa firm przeprowadza w Polsce rekrutacje, dostajesz dokladne
      warunki pracy i jak i umowe na miejscu i mozesz wszystko przemyslec i sprawdzic
      przed jej podpisaniem i wyjazdem. Nie mow, ze boisz sie oszustow. Ludzie mniej
      rozgarnieci poradzili sobie. Dlaczego uwazasz, ze pracownicy sezonowi sa dla
      Ciebie konkurencja? Chcialbys jechac do UK i byc fizycznym? A co ze studiami i
      wiedza, ktora zdobyles? Dlaczego tego nie wykorzystac?

      Zreszta, dostales cala mase dobrych porad w tym i poprzednich watkach, a Ty
      ciagle masz jakies "ale".
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 01:15
      zdaje mi się jednak że mamy tutaj do czynienia z efektem
      domina...strategia 'ale' zaczyna się w tym wypadku powtarzać nagminnie, nie
      podparta żadnym faktem, który potwierdzał jej prawdziwość...

      nie tłumaczę swoich niepowodzeń pechem, fatum, nieszczęściem czy też
      złośliwoscią Losu czy też kaprysami Pani Fortuny...:)...jak widać przychodzi
      taki okres, która zaczyna wyznaczać kres ludzkiej pewnosci w siebie i wiary we
      własne możliwości...nie wiem jednak czy dotyczy on mnie samego...z pewnoscią
      jednak mógłbym tu posłużyć się jednym argumentem, którzy niepracujący uważają
      za Pismo Św. a pracujący za Biblie Szatana...czyli prosty brak znajomości...cóż
      jeśli wierzyć statystykom to w znalezieniu pierwszej pracy największe znaczenie
      mają właśnie one <oczywiscie wiele osób zaprzecza, bo czymże się wtedy
      chwalić? ;)>...tak więc, wcześniej poruszyłem kwestię iż niepotrzebnie
      inwestowałem w wiedzę miast skupić się na życiu towarzyskim i zawodowym
      wchodzeniu w dupe..:)

      co do wysokości zarobków które by mnie satysfakcjonowały...chyba jestem ideałem
      dla pracodawcy...dobrze wykształcony, ze znajomoscią języków i licznych
      programów komputerowych...potrzebujący pieniędzy nie na rozpoczęcie
      nsamodzielnego życia, a dalszą edukację...i pomyśleć że za 1200 zł netto można
      sobie kupić newolnika w surducie, rozwiązujacego dla Pana krzyżówki..:)
      <choć muszę powiedzieć że raz spotkałem się z sytuacją że a kwotę 1200 zł netto
      pan prowadzący rozmowę kwalifikacyjną powiedział....'ojej tak dużo?'>

      P.S. nie mam pieniędzy na wyjazd do Anglii...

      P.S.2 fakt zapewne pobyt w Anglii byłby zbieżny z tematem mojej pracy
      magisterskiej, ale wątpie by mieszkańcy Albionu dopuścili mnie do wykonywania
      obowiazków zgodnych z moim wykształceniem...

      pzdr.
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 12:49

      nie masz co odpowiadać rebel - syty nigdy nie zrozumie głodnego...
      Ty swoje - a prostacka masa swoje...a do tego dochodzi nieutrudzanie móżdżku
      przez mase...zycie jest troche bardziej skomplikowane niż prostej masie się
      wydaje - odsyłaj ich do czasopisma dla prostych kobiet pt "dobre rady"...

      pozdrawiam,olga
    • anula36 18.07.07, 13:52
      syty tez czasem bywal glodny, ale wie ze zyje sie tylko raz i drugiej szansy
      nie bedzie, mozna zawalczyc o siebie tu i teraz albo wcale.
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 16:26
      cóż, gorzej jeśli czujesz się zamknięty w małym pudle, którym nie widać żadnej
      klamki...starasz się jej szukać mimo to....przez rok, dwa.......kiedyś w końcu
      musi się coś złamać...

      ponoć każdy kto szuka pracy dłużej niż rok musi skorzystać z pomocy
      psychologa...ponoć...

      myślałem ostatnio nad kosztami zwiazanymi z konkretnymi
      działaniami...abstrahując od ekonomii kosztów pracy, transportu nie da się w
      ząb porównać z kosztami bezrobocia..;|
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 18:53
      aha :DDD to jednak lubisz se pogadać i poszukać usprawidliwienia dla siebie...
      ja mu jedno a chłopocątko dalej swoje..
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 19:12
      jestem psychastenikiem, myślę i analizuje, ale nie szukam usprawiedliwień dla
      własnego nieudacznictwa..:)
    • Gość: Cynamon IP: *.mmj.pl 18.07.07, 19:02
      Zabawne sa te rady "wyjedź', czy ludziom naprawde sie wydaje, że wyjazd za
      granice do pracy to spakowanie walizki i 'wio' z kraju? kiedy ja czesto stoje
      przed dylematem: wykosztowac się na bilet za 2'4 czy iść 45 minut piechotą i
      przeznaczy je na cos innego?? troche wyobraźni.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 19:16
      dokładnie,

      wyjazd z kraju to nic innego jak operacja logistyczna, którą nalezy zaplanować
      starannie i zapewne przeznaczyć na to około 3 tyś zł...;/
    • Gość: anetek IP: *.adsl.inetia.pl 21.07.07, 16:45
      a ja myśle, że zamiast tak złożeczyć na ten los, fatum i całą reszte powinieneś wreszcie coś zrobić. Przecież nawet praca na kasie może być dobrym początkiem. Najważniejsze jest to żebyś zyskał jakąś motywacje do działania. Jeżeli zaczniesz pracować cały czas możesz wysyłać swoje CV. Więc droga do zmiany jest cały czas otwarta. Najważniejsze to zrobić odważnie pierwszy zdecydowany krok :) powodzenia życze :)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 13:52
      tak...ale ponoć nie można za bardzo przesadzać...praca poniżej kwalifikacji
      <nierekompensowana do tego wyższymi zarobkami> może przyczynić się zarówno do
      wzrostu pewności siebie ale też do jej obniżenia....stres i poczucie
      przegranego życia mogą się się odbić na zdrowiu oraz relacjach rodzinnych...a
      doświadczenia zdobytego w takiej pracy raczej i tak w cv nie można wpisać...

      zresztą co ja piszę...przecież i tak nie zapraszają mnie prawie w ogóle nawet
      na rozmowy o pracę w hipermarkecie...ehh....

      pzdr.
    • Gość: Rafał IP: *.ilabs.pl 22.07.07, 13:52
      Czy już nie ma innych prac tylko kasa albo budowa?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 14:39
      akwizycja i sprzedaż...

      ale do tego trzeba mieć predyspozycje, by nie nabawić się równolegle z
      wykonywaniem tej posługi - nerwicy..:(
    • lemonna 22.07.07, 16:44
      prace o któych piszesz są najczęściej ogłaszane w lokalnych gazetach, ale może
      sam wysyłaj cv do firm któe wydają ci się interesujące, proponuj, że będziesz
      pracował na stażu na poczatku itd.
      --
      textylny.blox.pl
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 17:53
      próbuję wszystkiego...aczkolwiek nie zawsze potrafię wysyłać oferty do firm
      które nie rekrutują...zwyke w takiej chwili czuję się jak namolny akwizytor,
      który stara się wcisnąć coś na siłę, coś z czego osoba zadowolona nie
      będzie...;/

      złożyłem kilkanaście ofert stażu, ale akurat na nie żadna z firm się nie
      odezwała..w tym wypadku chyba preferowani są studenci....no ale z drugiej
      strony przecież każda praca na początku przypomina staż ---> trzymiesięczny
      okres próbny też tak w zasadzie można zinterpretować...

      ehh nie wiem....jestem załamany...
    • anula36 22.07.07, 21:27
      z calego tego watku pozytek taki ze dorobiles sie jednej wiernej fanki, ktora go sledzi w dzien,w nocy, z pracy,z domu, w dzien powszedni i niedziele, a nawet na urlopie;)
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 23:18
      wniosek z tego taki, że powinienem wzmóc swoją działalność twórczą w tym wątku,
      tak by skaptować kolejne dziewięć fanek i potem stworzyć jakiś system
      argentyński, który nareszie przyniósłby mi konkretne dochody...;)
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 15:40

      rebel jest mój a jeszcze wcześniej niejaka bibi się do niego przyssała - anulla
      dawaj ewentualnie spółke zawiązujemy :DD
    • anula36 23.07.07, 21:06
      ale co ja zrobie ze uwielbiam ten watek - poza tym czerpie z niego inspiracje jak spuszczac wlasnych klientow po brzytwie tzn kulturalnie ich zagadywac ze sie nie da:P
      Spolka gdzie duzo kobiet i jeden facet od razu skojarzyla mi sie z takim filmem "Swith":)
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:19
      1) czyli działam na Ciebie tak bojowo jak na mnie działa ścieżka dźwiękowa z
      filmu Gladiator..;)
      2)czasem się zastanawiam czy życie nie wygląda dokładnie tak jak w skeczach
      Monty Pythona...człowiek wysyła ofertę...odpowiadają mu już dnia nastepnego, co
      powoduje że jest wniebowzięty...jedzie na rozmwę przygotowany...zna szczegóły
      odnośnie pola działań firmy i jej historię, wie jak się zaprezentować oraz ma
      przygotowaną rozmowę pod dane stanowisko na które składał...przychodzi do
      firmy..na recepcji nakazują mu czekać, czekać i czekać gdy w tym samym czasie
      sami intensywnie toczą dysputy na gg..;>...po 30 minutach człowieka prowadzą na
      drugie skrzydło zajmowane przez firmę...i staje przez...........dwiema
      konsultntkami HR - młodszymi od siebie..;)...zaczyna się quiz...po 3 pytaniach
      człowiek zaczyna się zastanawiać czy aby na pewno uczestniczy w rozmowie na
      stanowisko na które aplikował?;D...miast pytań ze znajomosci obsługi koputera
      czy jęz. angielskiego dostaje pytania odnośnie orientacji topograficznej oraz
      szczegółow odnośnie zasad przeładunku towaru z plandeki...mimo że coś jest nie
      tak, kultura nakazuje jednak zostać do końca, a desperacja starać się i o to
      stanowisko...ehh...
      3)"Switch"?...o ile dobrze pamiętam, główny bohater nie skończył dobrze....tzn.
      wrócił na ziemie w ciele kobiety...;)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:10
      jawną, komandytową, akcyjną czy z ograniczoną odpowiedzialnością?

      oraz...

      czy dostanę pakiet kontrolny? ;)
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 24.07.07, 00:54
      Wiesz rebel, trochę rzeczywiście żle zrobiłeś z tym doktoratem, pisze o tym
      abyś wyciągnął wnioski. Ja też zrobiłem błąd, że odszedłem z roboty( pierwszej)
      bo myślałem że mam doświadczenie i będzie mi łatwiej znaleść lepszą robotę w
      większym mieście a pracowałem w małym. Poza tym pewne kompleksy nie pozwalały
      mi się tam całkowicie rozwijać. W tamtej posadzie wyrabiałem sobie naprawdę
      duże znajomości (samorząd, firmy itd)i pewnie jakoś bym tam poszedł do przodu.

      Na mojej uczelni to mówiło się że aby doktoryzować się to oprócz dobrych ocen
      trzba znajomości. I raczej wszyscy by się do tego pchali. Praca dobrze płatna
      jest prestiż społeczny, stabilność itd. Teraz na edukacji to się robi duży
      biznes. Pisałeś kiedyś, na jakim wydziale studiowałeś. Ja również na nim
      studiowałęm przez rok a póżniej zmieniłem na inny( ale nie w wawie). Pewnie byś
      zarabiał dużo kasę snując jakieś niestworzone historię których i tak nie można
      zweryfikować. Wykładał byś jakieś dyrdymały, które by studenci uważali za
      mądrości i myśleli jeszcze, że przydadzą im się w dorosłym życiu. Dorabiał byś
      sobie pewnie w wyższej szkole czegoś tam. Taki doktor to może zostać również
      komentatorem do którego wszystkie media się pchają jak Migulski którego teorie
      nie znajdują prawie nigdy oparcia w rzeczywistości ( wydaje mi się, że
      samorządowiec z długim stażem wie więcej niż taki doktor). Jednym słowem nie
      było by żle.

      Ale nie ma nic głupszego niż zajmowanie się przeszością. Trzeba iść do przodu
      itd. Ale lekcja którą ja też teraz odrabiam, że nie trzeba wszędzie szukać
      dziury w całym. Choć wiem, że nie tak łatwo doradzać jak się nie zna sytuacji.
      Czuje jakoś sympati do Ciebie bo zdaję się nie jesteś głupim gościem, poza tym
      sam szukam roboty od 7 mies. Kiedyś o tym oisałem na forum.

      I zgodzę się, że znajomości to poważny i ogromny atut. Ja teraz kombinuje
      wyjazd do UK.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:09
      a wiesz, zapewne gdyby udało się we mnie w toku procesu socjalizacji wyrugować
      cały ten idealizm <co jest moim zdaniem oczywistym następstwem przystosowania
      do życia...;)> zapewne nie odmówiłbym sugestii rozpoczynania przewodu
      doktorskiego...Ale akurat w tym wypadku nie chodziło o pieniądze, one zawsze
      stały na dalszym planie...istotne były dwie sprawy - co mogę zrobić, dać tym
      młodym ludziom z siebie by nie budzić w nich olbrzymich ambicji życiowych i nie
      być dla nich katalizatorem rozczarowań....oraz jak mógłbym się znaleźć w
      środowisku, w którym gros profesorów tworzy zręby polityki poszczególnych
      partii oraz ich podbudowę ideologiczną...a ja niestety popełniłem grzech
      niewybaczalny w tej branży...pozostałem apolityczny..;)

      zgadzam się...trzeba iść do przodu...nawet wymyśliłem sobie by postawić w tej
      chwili na nauki ścisłe i odciąc się od humanistycznych...no ale cóż
      wykształcenie jest do pewnego stopnia tym czym zaszufladkowanie dla
      aktora...trzeba bardzo się starać by wykazać że można być kompetentnym w innym
      fachu...tak by nie wyglądało to na desperacje i wysyłanie ofert gdzie popadnie
      oraz pokładanie nadziei w maksymie "a może gdzieś się uda"....

      w Anglii będziesz mógł zacząć wszystko od początku...ale często wydaje mi się,
      że rynek pracy jest tam na tyle elastyczne iż zwiększa szanse na szybsze
      wspinanie się po szczeblach kariery <o pieniądzach nie mówię>...w tym świetle
      wyjazd do Anglii to dobry pomysł...jeśli są pieniadze na tę operację i pewnosc
      siebie przynajmniej powyżej poziomu średniej to próbuj...powodzenia..:)
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 24.07.07, 16:09
      Bez przesady. Co ma idealizm do bycia doktorem. To może być praca dla
      idealisty. A o młodych ludzi nie potrzebnie tak się przejmowałeś. To kto ma
      jakie ambicje to sam ustala. Jak ktoś jest nie ambitny to go nie zmienisz
      poprzez wykłady. I na odwrót. Wiadomo że na studiach raczej są ambitni. poza
      tym to ich ryzyko, jak małżeństwo, wyjazd itd. To według tego toku myślenia
      nikt nie powinnien uczyć i powinni zlikwidować uniwerki bo ludzię ambicje
      zdobędą i część z nich będzie rozczarowana. Ten argument to w ogóle bez sensu i
      nie wiadomo jak z nim polenizować.

      A co do politycznego zaangażowania kadry naukowej to też przesada. Ja tylko na
      natrafiłem na 2 ludzi z ambicjami politycznymi na uczelni. Nie każdy jest w
      partii. To ze często te tematy są na wykładach to już inna bajka. Skoro Ci
      proponowali doktorat to twoja apolityczność nie była przeszkodą.

      Moim zdaniem uczelnia to dobre miejsce dla idealisty bo moża kłaść studentom w
      głowy swoje ideały. I ktoś może tym się zarazi a to już sukces.

      Generalnie jest tręd pchania sie do robieinia doktoratów. Praca stabilna z
      prestiżem, niezłymi zarobkami. Na mojej uczelni na podjeżdzie dla kadry to
      polonezy caro, fiaty punto czy tipo raczej nie stały:)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 16:27
      u mnie trzech profesorów dojeżdżało do pracy rowerami - damkami..;>
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 16:34
      a co do kadry naukowej,

      połowa kadry profesorskiej uczestniczyła w obradach okrągłego stołu jako
      eksperci strony rządowej...

      szach-mat...;)
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 24.07.07, 17:09
      Rzeczywiście ja mam w to uwierzyć, że profesora z warszawy nie stać na samochód
      tylko na rower- damkę. Aż tak głupi nie jestem.

      Co do połowy kadry to pewnie przesadziłeś. Ale jeśli nawet. To co z tego. To
      młodzi ludzie nie mają robić już doktoratów na tej uczelni bo jakiś czas temu
      ktoś tam był PZPR-owski? a młodych doktorów to tam nie było? tylko starzy
      eksperci partyjni???

      Sorry ale z twoim rozumieniem idealizmu ( a Ty go strasznie radykalnie
      pojmujesz) to tylko praca w Akcji Humanitarnej albo ONZ-cie.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 17:25
      inaczej....

      od dwóch lat życie kopało mnie tak intensywnie po twarzy, że idealizm przeszedł
      w karykaturę samego siebie i nużanie się w skrajnym materializmie..;>
      zresztą gdybym pozostawał skrajnnym idealistą, składałbym oferty na stanowiska
      kierownicze, a nie podstawowe, łącznie z kasjerem prawda?;>
      Teraz myślę tylko o tym by zarobić na studia podyplomowe....kobiety?życie
      osobiste?towarzyskie? trudno....przyzwyczaiłem się już do faktu że rodzina
      pozostanie dla mnie jedynie słodkim mitem, a znajomi dawną fatamorganą....

      Co do tych doktorów...oczywiście, są też młodzi i bezpartyjni..problem jednak w
      tym, że uczelnia jest jak wojsko, obowiazuje ścisła hierarchia...więc młody
      doktorant musi się przygotować na to, że przez kolejne 15 lat do zdobycia
      profesury będzie traktowany jako murzyn, a nieraz i szkalowany przez
      przełożonych...
    • Gość: Rafał Piotr IP: *.ilabs.pl 24.07.07, 17:27
      Nie łam się, ja jestem na bezrobociu z przerwami prawie osiem lat, a mam
      wykształcenie wyższe humanistyczne (UJ). Dzisiaj byłem w lesie i od 1.5
      miesiąca zbieram lesne jagody - jest co jeść.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 17:33
      jako zapalony grzybiarz jestem twym towarzyszem broni..;>
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 24.07.07, 17:34
      Hierarchia jest wszędzie. Tego raczej nie unikniesz, chyba że wybierzesz sobie
      wolny zawód. Poza tym przyznaj że lepiej być murzynem na uczelni niż w
      markecie. Wątpie aby tak było jak mówisz że dopiero po 15 latach odsapniesz i
      wyrwiesz się z "niwoli". Uczelnia to więziennictwo aby tak żle było. Raczej
      tortur tam nie ma. To bardzo dobra posada. Drugi raz 10 razy przemyśl nim tego
      typu ofertę odrzucisz.

      Rozumiem że jest Ci ciężko. Pewnie przez to niektóre sprawy do bandy posuwasz.

    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 17:43
      tyle że droga do doktoratu nie jest zamknięta,

      myślałem nawet by zrobić po 30tce...

      tyle że do tego potrzebna mi również stała praca, jako alternatywne źródło
      utrzymania...wyjazdu zagranicznego w celu prowadzenia badań do pracy, uczelnia
      nie zrefunduje..;)

      jeśli chodzi o hierarchie, to dobrze bym się czuł nawet jako najniższy jej
      element...ale nie w środowisku które żyje polityką, ideologizowaniem....to wolę
      robić w samotności, wieczorem w ramach hobby...

      a co do popadania w skrajności...owszem, po 2 latach bezrobocia, nie dośc że
      nikt nie chce mnie zatrudnić, mimo że posiadam te umiejętności, które w cv
      podkreslam, to jeszcze energia kinetyczna która kieruje mymi myślami nie może
      spaść do zera...i zatrzymać mnie między jedną ścianą a drugą....tylko ciagłe
      odbijanie się..;/
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 24.07.07, 18:46
      Też nieraz łapie doła. MOże nie przeginam aż tak jak Ty ale jednak. Jestem
      gorzej od Ciebie wykształcony, mam tylko licencjat na uniwerku, ale porobiłem
      sobie certyfikaty językowe, umiem obsługiwać specjalistyczne programy (nie
      office::):)) mam doświadczenie w kreatywnej pracy i wreszcie 23 lata a więc i
      zapał do roboty. A tu nic. Teraz kiedy planuje wyjazd to w ciagu 3 dni miałem 5
      telefonów o rozmowę kwalifikacyjną a przedtem w ciągu 6 mies tylko 4
      zaproszenia. :):):)

      Wkurzają mnie te rady idż na budowę , czy na kasę do supermarketu. Bo tam to
      faktycznie teraz biorą już ludzi z ulicy. I pod tym względem praca jest. Nawet
      w moim mieście kampanię zrobili aby zachędzić ludzi do tej pracy. Spoko mogę
      iść na kasę czy budowę ale za granicą . Gdzie będe miał rekompensatę finansową.
      I w tą stronę zmierzam. Ja strasznie inteligentny nie jestem ale mam większe
      kwalifikacje niż przeciętny podawacz cegieł w Polsce.

      Ciekawe co wyjdzie z tych rozmów kwalif. Będę na nie chodził wyluzowany jak
      nigdy.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 14:08
      1)jedną prawdę poznałem przez te dwa lata - im niższe wykształcenie tym większe
      jest pole manewru i szansa znalezienia pracy...
      2)żeby dostać się na budowe czy do kasy trzeba mieć też spory fart <mając przy
      tym wyższe wykształcenie>...na budowie przyczepią się do twoich inteligenckich
      dłoni, na kasie człowiek z wyższym stanowi zagrożenie dla niekompetentnych
      kierowników
      3)dziś przekonałem się o kolejnej ciekawostce którą stosuje pracodawca by
      złapać jelenia na ph...;>...mianowicie w wpisują te ogłodzenia w
      rubryce 'obsługa klienta' ...cóż jak widać lepszy niewolnik na stanowisku niż
      dobrze opłacony entuzjasta tego fachu....a nawiasem mówiąc sam się
      zdziwiłem...wchodzę do biura....za fotelem oblesny kierownik, po odrapanych
      ścianach widać że w firmie się nie przelewa <po tel. komórkowym szefa tysz..;)>
      a jednak przed kierownikiem w wachlarzyku leży 40 aplikacji na handlowca...;/

      nie wiem kto wymyślił tę głupotę z niskim bezrobociem i brakiem rąk do pracy..;/
    • 0tdr0 25.07.07, 14:45
      > 1)jedną prawdę poznałem przez te dwa lata - im niższe wykształcenie tym większe
      > jest pole manewru i szansa znalezienia pracy...

      Nie wpadles na pomysl pominiecia studiow w CV?
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 16:31
      ktoś w miare rozgarnięty i tak by się skapnął że rebel jest wykształcony -
      choćby ze sposobu formułowania myśli - to się w mig czuje czy ma się do
      czynienia z tłumokiem czy nie...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 17:08
      dwa lata bezrobocia zrobiły jednak swoje,

      unkanie ludzi w wyniku depresji obniżyło skutecznie moje zdolności z zakresu
      komunikacji interpersonalnej...tak, że raczej sam podczas rozmowy przypominam
      bardziej świeżego maturzyste a nie magistra....;|
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 17:05
      ano wpadłem...tylko czym wtedy wytłumaczę 8 lat pustki oraz co w ogóle w tym CV
      mi pozostanie?;|
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 25.07.07, 16:10
      oj rebel znowu przeginasz
      1) do pracy na budowie to twoje wykształcenie ma się nijak, tam i tak nie
      pracuje się na stałe tylko sezon albo 2 tyg czy mies. Im to obojętne kto podaje
      cegły tak więc problemu by nie było
      2) na kasie też nie, mają niedobór i liczą się z tym że częsc ludzi odejdzie,
      ale jak popracują trochę to już sukces. Przy awansach tam twoje wykształcenie
      nie będzie nic znaczyło i żadnym zagrożeniem nie będziesz. Kolega co tam
      pracował mówił, że oni specjalnie nie wybierają na kierowników tych lotnych ale
      tylko nadgorliwych. I to słyszałem już z paru ust. Po co tam komu
      wykształcenie, jakiś problemów wymagających dużej wiedzy tam nie ma.
      Przeceniaż swoje wykształcenie nawiasem mówiąc. Nie wszędzie sie awansuje za
      same wykształcenie.

      Ale zdziwiony jestem też twoją postawą. Co Ty myślałeś na studiach? że otwiera
      się przed tobą ścieżka kariery, a drogą do niej są dobre stopnie? Przecież
      byłeś chyba świadomy, że twój kierunek to nie informatyka czy ekonomia, że
      pracodawcy chodzą i szukają asów z latarkami. Pisałeś że przykładałeś sie do
      nauki a nie szukałeś kontaktów i wtyk. Przecież na twoim kierunku (domyślam się
      że na litere P albo Dz) to średnia ocen nie ma znaczenia a liczy się ogólnie
      zaliczenie. Trochę do sprawy podszedłęś zbyt romantycznie. Jak studiowałeś to
      na P to nie rozumiem twego żachnięcia się przed wstąpieniem do parti. Dla mnie
      ktoś co to studiował a ma odraze do bycia jak to określiłeś politycznym jest
      dziwny.

      Ja rozumiem niechęć do kas i budownictwa. Praca żadna nie chańbi ale jeśli jest
      poniżej kwalifikacji to frustruje. Ale jeśli ktoś tam się chce zaczepić to nie
      ma problemu. Stąd ta propaganda o pracy. Że niby podawanie cegieł i kasa w
      supermarkecie są rozwiązaniem na bezrobocie i wszyscy
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 17:18
      studia magisterskie potraktowałem stricte jako studia pierwszego
      stopnia...miały mi samemu zapewnić dyplom i wyższe wykształcenie <na zewnątrz>
      wiedzę <do wewnątrz>...od początku założyłem sobie że podejmę prace nie
      zwiazaną z kierunkiem studiów, tak by mieć fundusze na studia podyplomowe z
      innej dziedziny...takiej która da mi konkretny zawód, który będę chciał
      wykonywać w przyszłości...stąd ostatecznie zrezygnowałem z
      doktoratu...przeliczyłem się jednak w swoich planach...liczyłem że ze
      znajomoscią języków i sporej liczby programów komputerowych spokojnie znajdę
      sobie pracę na jakimś podstawowym stanowisku, obsłudze klienta dajy na
      to...zarobki 1400 netto wystarczyłyby w zupełności na pokrycie kosztów studiów
      podyplomowych...dopiero po nich planowałem rozpocząc starania o wyższe pensje
      oscylujące wokół średniej krajowej...

      te studia to P. uwierz, nie trzeba być członkiem partii by nabywać tam
      interesujacą wiedzę, która podnosi znajomość świata zdecydowanie wyższy
      poziom...nie pomylę się o wiele jesli stwierdzę, że to studia
      interdyscyplinarne, społeczne z duża liczbą zróżnicowanych przedmiotów...

      na 4 i 5 roku nastawiłem się na konkretne przedmioty i starania co do swej
      przyszłości...ale niestety miejsca o których myślałem, że pochodzą z naboru
      otwartego, takimi się nie okazały...;>
    • Gość: qwer IP: *.ztpnet.pl 25.07.07, 17:51
      widać, że romantyk z Ciebie. A skąd masz pewność że te studia podyplomowe to
      żyła złota. To P to pewnie fajne studia ale raczej we wszelkich rankingach
      nisko notowane. Zawodu konkretnego po tym nie ma. Wstąpienie do parti było by
      rozsądnym krokiem na takich studiach. Interdyscyplinarność to teraz nic
      cennego. NIestety. Fakt, że miałeś np. 5 z doktryn politycznych to żaden atut.
      Bo to nie jest na rynku potrzebne. W parti by się mogło przydać.

      Ja wiem, że łatwo radzić albo mówić z perspektywy czasu. Trzeba walczyć, i nie
      oglądać się za siebie.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 18:21
      doktryny polityczne to akurat na tych sudiach przymusowe zło...ale uwierz od 3
      roku każdy studiuje takie przedmioty jakie chce i żeby być szczerym, w
      odróżnieniu od szkół prywatnych <gdzie faktycznie w programie zajęć P. są tylko
      zajęcia z obrębu tej dziedziny wiedzy>, na tych studiach 70% przedmiotów nie
      dotyczny P. a np. matematyki, prawa, psychologii, socjologii, zarządzania...co
      więcej słyszałem że obecnie to nawet 90% i dodali do tego statystyke..;)
      <którą de facto zaliczyłem na innych studiach z wysoką notą...gdy dodamy do
      tego fakt, iż mianowicie nie kończyłem profilu humanistcznego w liceum a profil
      matematyczny, zdajac na maturze właśnie matematykę...to wychodzi że jestem w
      zasadzie takim udawanym humanistą>

      a podyplomowe mają nawiązywać właśnie do matematyki i nauk ścisłych, i z tego
      się zorientowałem, dają perspektywy sporych dochodów...nie mam aspiracji
      rozbijania się po mieście Hummerem i wyrywania księzniczek ze szponów
      solarium..;)..najważniejsza jest satysfakcja z tego co się robi...gdybym
      zapisał się do partii miałbym w tej chwili pieniądze, ale żadnej
      satysfakcji...a patrząc na scenę polityczną...raczej poczucie winy wobec
      wyborców...;/
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 25.07.07, 20:05
      Wiesz lepiej. Ale mój kuzyn obecnie wziął podyplomówkę i mówi, że niczego się
      nie uczy i że nawet nie wie do końca o czym to jest, ale szef płaci itd. Może
      tam gdzie chcesz jest inaczej.

      P to pod względem rynku pracy słabe studia. Zgodni są co do tego eksperci i w
      ogłoszeniach też nie widziałem aby był poszukiwany ktoś po takim kierunku. Ale
      wyższe jest.

      Już czasmi lepsze jest brak satysfakcji a pieniądze niż brak tego i tego :):)

      Rzeczywistość jest brutalna i bezlitosna. Ja się jeszcze na studiach wyleczyłem
      z tego, że zdanie "po studiach to łatwiej o prace" to fikcja. Po za tym układy,
      rodzice mają większe znaczenie. Znam kolesia co skończył prawo na jednej
      prywatnej warszawskiej uczelni, bo na państwową był za głupi. Teraz robi
      aplikację sędziowską, bo jego stary jest prezesem sądu. I to fakt. Albo kariera
      ten pani Małgorzaty- tajnej broni Łyżwińskiego. Gazety pisały, że ma jakieś
      stanowisko w resorcie za 4tys z czymś. Na pytanie co robi- odpowiedż: jest
      merytoryczna politycznie. Wykształcenie średnie, zdaje sie ze ogrodnicze albo
      coś koło tego. Jej fart, że poznała tego Męża Stanu w klubie disco i wpadła mu
      w oko. Chyba warto zacytować Philipa Marlow z książki Playback który na pytanie
      jak może być tak bezwzględny i delikatny zarazem odpowiada "gdybym nie był
      bezwzględny to bym nie żył, gdybym nie był delikatny nie warty bym był tego aby
      żyć"




    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 14:27
      39 wysłanych ofert pracy w tym tygodniu...

      rekord...;/

      zaczynam obawiać się o swoje zdrowie psychiczne..;/
    • Gość: SCANIA IP: *.171.49.149.crowley.pl 28.07.07, 15:05
      taaaa najgorsze jet ta swiadomośc ze czlowiek sie uczył na studiach zna język,
      i dupa wysyla CV i cisza! A inni patrza na ciebie jak na jakies
      zjawisko...przecież tyle jest teraz pracy! no przeciez brak rąk itd...
      Boże!!!!!!!!!proszę oszczędźcie mi tych tekstów, jesli komus pasuje praca na
      kasie bo widzi ze to jest dla niego sczyt mozliwosci...
      Też mam studia języki jakies tam doswiadczenie...osttnia wizyta w PUP ..cala
      sciana płaczu: oferty typu : zatrudnie sprzątaczkę , saprzedawcę,sortownika
      smieci..aaaaaaaaaaaaaa! ratunku wpadam w rozpacz.........
    • Gość: aneczka IP: 213.76.140.* 28.07.07, 15:25
      W polsce nie ma bezrobocia,
      DO roboty młotki , anie stękać , masturbować się i narzekać całymi dniami !
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 18:44
      Córko, może litościwy Bóg wybaczy Ci te słowa...;>


      <prowokacja?>
    • Gość: qwer IP: *.ztpnet.pl 28.07.07, 21:09
      Widze aneczka ze jesteś osobą ograniczoną. Weż nie obrażaj ludzi i ich nie
      wyzywaj, Widać ze masz jakieś problemy z samą sobą bo normalnie pracujący
      człowiek to nie wchodzi na takie forum i nie zieję agresją tylko zajmuje sie
      własnym życiem: pracą , rodziną, przyjaciółmi, hobby itd. taka wypowiedz to
      oznaka twojej nedzy duchowej

      Ale z takimi osobami jak ty to się nawet nie dyskutuje, zrobiłem wyjątek tym
      razem.

      Zwarzywszy na czas wypowiedzi: piątek popołudniu kiedy normalni ludzie jeszcze
      z pracy nie wrócili a jak wrócili to odpoczywają albo jedzą obiad albo szykują
      sie do weekendu oznacza że również że zaliczasz się do młotków.
    • Gość: aneczka IP: *.ztpnet.pl 28.07.07, 22:01
      przepraszam wszystkich poniosło mnie. Jestem głupia i sfrustrowana. Sama jestem
      do kitu i chyba chciałam sie pocieszyć w ten sposób. Sama narzekam , masturbuje
      się itd. Przepraszam za młotków
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 22:14
      Gość portalu: olga napisał(a):

      >
      > rebel jest mój a jeszcze wcześniej niejaka bibi się do niego przyssała

      Tak i masturbuje sie (jak na wyksztalconego nieudacznika przystalo) myslac o
      nim :)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 23:22
      cóż, każdy orze jak może..;>
    • Gość: wiertek IP: *.chello.pl 29.07.07, 08:19
      W 3miescie trudno o KOGOKOLWIEK do roboty - w sklepie z RTV, płaca koło 1400-
      1600 netto, zaleznie od utargu, rotacja ogromna.....

      Gdzie wy szukacie ????
    • Gość: Rafał Piotr IP: *.ilabs.pl 29.07.07, 10:35
      Problem z pracą dla mężczyzn wynika z tego iż kobiety mają tak wielkie potrzeby
      seksualne, że domagają się wielkiej kasy. A ja to pier.., nie będę z kobietą
      spółkował, żeby zaspokoić ich pragnienie. Członek jest do oddawania moczu a nie
      do wdiskania do d... panienki.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 11:39
      mimo całej sympatii, nie widzę związku z tematem..;>

      ale gdzieś wyczytałem że Polski pod względem zadowolenia z życia intymnego są
      na szarym końcu mieszkanek Europy...być może odzwierciedla to trudną sytuację
      na rynku pracy w Polsce?:)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 11:37
      mogę odpowiedzieć jedynie za siebie - w najbardziej kowbojskim mieście, jeśli
      chodzi o sytuacje na rynku pracy i labilnośc warunków płacowych...czyli w
      Warszawie..:)

      wątpię jednak by było dokładnie tak jak mówisz...przynajmniej w tym regionie
      <mazowieckie>nawet na stanowisko sprzedawcy aplikuje po kilkanaście osób na
      etat..;|
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 29.07.07, 15:16
      rebel. A propo gadki o studiach weż to przeczytaj:


      praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74786,3970312.html

      To chyba akurat jeden z nielicznych artykułów w wyborczej oddający prawdę o
      rynku pracy. Pod końtem kierunków studiów. W pełni zgodzę się z tezami autora
      artykułu.

    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 18:03
      tak, zgadzam się...

      nie dość że niepopularny kierunek, to jeszcze grzech dodatkowy -
      apolityczność...;)

      dla swojego usprawiedliwienia, solidną wiedzę ze swojej tematyki
      zdobyłem...problemem jest jednak łatka, którą przyczepiają mi pracodawcy
      zapewne...;/ Poza tym akurat w przypadku tego kierunku duże szkody wywołują
      kierunki na prywatnych uczelniach szkolące osoby dla papierka...;/

      zresztą traktowałem te studia jak studia I-stopniowe....II stopniem miałybyć
      studia które zapewniłyby okreslony zawód...

      warunek - praca, który miałby to umożliwić nie został jednak spełniony..;/
    • Gość: aaaa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 16:05
      a myślałes o stażu z UP? wiem, że bez pomocy kogoś "z zewnątrz" :) nie da się
      za to żyć, ale po skończeniu owego stażu, zawsze jest jakaś szansa na
      pozostanie w tej firmie, a nawet jeśli nie, to będziesz miał kilka miesięcy
      doświadczenia...i może potem będzie łatwiej?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 17:57
      obecnie już nie mam szans na podjęcie tego stażu <2 lata od czasu ukończenia
      studiów już minęły>...

      bez bicia się przyznam gdy za pierwszym razem, gdy udałem się do UP dostałem
      propozycję stażu....gdyby to był Urząd Miasta lub nawet Skarbowy to nawet
      chętnie bym te 6 miesięcy przepracował...ale zaproponowali ZUS, skansen
      nepotyzmu i bezsensu w moim mieście...znajac swój charakter, nie wiem czy bym
      zdołał dotrwać do końca stażu bez rozwiazania umowy poprzez zabójstwo
      przełożonego..;>

      ehh..
    • Gość: antyjełoppy IP: *.chello.pl 29.07.07, 21:36
      nepotyzmu i bezsensu w moim mieście...znajac swój charakter, nie wiem czy bym
      zdołał dotrwać do końca stażu bez rozwiazania umowy poprzez zabójstwo
      przełożonego..;>

      TO WEŻ SIE W KOŃCU ZA SIEBIE !!!
      jak takiś twardy .
      Ale lepiej pierdzieć w kanapę i stękać na forach ...

      No co za leniuchy!
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 22:36
      zapewne ten tekst wyszedł spod ręki osoby, która pracę posiada, nie była
      bezrobotna dłużej niż miesiąc, mogła przebierać w ofertach pracy...a pierwszą
      pracę uzyskała już po pierwszej rozmowie...

      pytanie tylko czy po znajomości, szczęsliwie czy dzięki swej wiedzy i
      umiejętnościom <o charyzmie już nie wspominając>...

      a co mają powiedziec ci którym brakuje naraz wszystkich trzech elementów?

      i jeszcze jedno - słowo leń zarezerwowane jest jak mniemam do ludzi, którym na
      bezrobociu jest wygodnie, a którzy śmieją się z osób które muszą pracować ...

      w takim razie za lenia siebie uznać nie mogę, gdyż w moim przypadku koszty 2-
      letniego bezrobocia co najmniej dwukrotnie przewyższyły koszty takiego samego
      czasu który bym spędził w pracy dojeżdżając w tę i z powrotem...

      Jedno mnie tylko zastanawia, czy są na tym forum jeszcze ludzie pracę
      posiadajacy a nie myśląc tylko w jednym wymiarze - materialistycznym?

      ;/
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 17:26
      czasem tak chyba już jest...

      telefon mlczy, załamanie dochodzi do punktu kulminacyjnego, człowiek rwie włosy
      z głowy i się zastanawia gdzie robi błąd...

      a jest i tak że telefon dzwoni stale, zapraszają w tygodniu na kilka rozmów
      i ...no właśnie...odzywają się też stamtąd skad człowiek mysli że już nigdy się
      nie odezwą...

      pojawia się więc wróbel którego możemy schwycić, ale gdzieś na widnokręgu jest
      też gołąb, który co wielce prawdopodobne może się wkrótce zbliżyć na
      wyciągnięcie ręki...

      opłaca się czekać na tego gołębia?

      czy też iść już teraz do pracy na call center za nieco ponad 1200 zł
      miesięcznie?

      sam już nie wiem..;/
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 17:30
      idz za te 1200 i szukaj innej pracy.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 18:13
      tylko jest jeden problem, nie dają umowy na okres próbny <jak jest zwykle na
      okres trzech miesięcy> a od razu umowe na czas okreslony, 2 lata....niby dobrze
      bo praca jest stała...ale wiążą tym samym pracowników by nie uciekali im po
      krótkim czasie...

      no nic...pogram z nimi trochę na zwłokę, gdyż mam kilka rozmów do końca
      tygodnia...w tym trzeci etap w instytucji gdzie od zawsze o ile pamiętam
      chciałem pracować..;|

      najwyżej wykorzystam ten etat za 1200 zł jako formę nacisku na tych rozmowach
      <"Chciałem się tylko dowiedzieć kiedy zostałbym poinformowany o ewentualnej
      decyzji w sprawie rekrutacji na to stanowisko, gdyż mam już nagraną pracę o
      podobnym charakterze w inne firmie...podpisanie umowy to już tylko formalność,
      ale wolałbym pracować jednak w państwa Firmie>

      ;D
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 18:16
      A co to zmienia, ze umowa na 2 lata a nie 3 miesiace? Okres wypowiedzenia masz,
      2 lata nie musisz tam siedziec w razie czego.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 19:55
      no też racja,

      hmm...

      jak że to call center mogę się co najwyżej nabawić nienawiści do ludzi i
      obrzydzenia do rozmów telefonicznych...niska to cena za zerwanie z
      bezczynnością...;>
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 20:01
      Skoro od razu tak sie nastawiasz-na pewno tak bedzie.
      Lubisz rozmawiac przez telefon-bierz te prace, nie lubisz-nie bierz jej bo z
      gory wiadomo, ze nie dasz sobie rady.

      I koniecznie zmien podejscie. Bo idac Twoim tokiem myslenia mozna posunac sie
      dalej i pisac, ze jako to...:
      - praca w biurze, moge sie nabawic nienawisci do ludzi i obrzydzenia do krzesła
      - ph, moge nabawic sie nienawisci do ludzi i obrzydzenia do prowadzenia auta
      - sprzedawca, moge nabawic sie nienawisci do ludzi i wstretu do kasy fiskalnej
      - ksiegowy, moge nabawic sie nienawisci do ludzi i wstretu do liczenia
      - bibliotekarz, moge nabawic sie nienawisci do ludzi i wstretu do książek
      - itd.

      Zacznij wyszukiwac pozytywne strony i tego, czego mozesz sie nauczyc :)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 22:53
      tu nie chodzi o kwestię nastawienia nawet...potrafiłbym schować dumę do
      kieszeni i pracować nawet na polu ryżowym, gdyby zaistniała tka konieczność....

      ale czasem te ambicje w człowieku pozostają...zapewne wiesz o czym mówię, gdyż
      też zapewne masz takie miejsca gdzie oferty wysyłasz z uśmiechem na twarzy i
      większymi nadziejamina odzew..:)

      sytuacja wygląda tak, że dostałem na obiad korę z drzewa, gdy tymczasem ktoś mi
      znowu pokazał marchewkę..;|
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 11:09
      Pewnie ze wiem o czym mowisz :)
      Ale dlatego wlasnie postanowilam nastawiac sie pozytywnie nawet do sprzatania.
      Caly czas wierze, ze w koncu mi sie uda.
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 31.07.07, 22:54
      bibi, moja mała :) święta racja. Argumenty rebela są czasami bez sensu. Co z
      tego że umowa na 2 lata??????? Przecież okres wypowiedzenia to przeważnie 2
      tygodnie. Rebel myśli zapewne że to niewolnictwo i jak zechce odejść to go
      batem będą po grzbiecie tłuc. Przecież to umowa o pracę a nie kontrakt
      piłkarski czy trenerski. To dwie różne kwestie.


      Ja rozumiem, że nie można brać dosłownie wszystkiego. Ja odmówiłem np. oferty
      pracy za 750 zł na pół etatu. Czemu? bo musiał bym przejść wcześniej szkolenie
      1 mies. w Poznaniu i Warszawie. Na którym co prawda by mnie utrzymywali (spanie
      i wikt) ale nikt by mi nie płacił. Krótko mówiąc bym był uziemiony za 1 mies. z
      perspektywą pracy za głodową stawkę. Po prostu się nie opłacało. O pracy jako
      przedstawiciel w firmie zajmującej sie maszynami do napojów już pisałem na
      forum ( pół roczny staż za 4oozł, póżniej dopiero pieniądze 2200, min 10 dni w
      trasie po Polsce).

      Dzisiaj dzwonił do mnie gość z angli rozmawialiśmy wstępnie. Jest szansa na
      wyjazd. Zabezpieczyłem sie jakby coś wypadło i zapisałem się na kurs w UP.

      ja trochę rebela rozumiem bo po takim okreśie bezrobocia i marazmu po prostu
      nie patrzy na rzeczy realnie ale pod kątem własnych urazów psychicznych. Musi
      chyba jednak to pokonać chociaż wiem że lekko nie jest zmienić siebie.

      Już wkurzają mnie ludzie co lubią sobie "pojeżdzić" po bezrobotnych. Jeśli ktoś
      naprawdę żyje z zasiłku i ma w nosie pracę i jest mu dobrze, to jeszcze to ma
      jakies tam uzasadnienie. Ale jeśli ktoś cierpi przez to, to jest to tak
      naprawdę naigrywanie się z człowieka który w danej chwili jest słaby. Ja jak
      pracowałem ( a pierwszą robotę chwyciłem po 2 mies) to też miałem taki
      lekceważący stosunek do niepracujących. A teraz wiem, że to nie jest takie
      proste jak się wydaje. A rada typu idż na kase dziewczyną albo na budowę
      chłopie nie jest najlepsza ( nie ujmując nic tym zawodom) bo komuś np. dobrze
      wykształconemu trudno się pogodzić, że jego zdobyta wiedza czy umiejętności są
      nic nie warte w prawdziwym życiu.

      P.S Na koniec dla rozweselenia anegdota z mojej rozmowy kwalifikacyjnej. Rzecz
      działa się 2 tyg temu w szkole języków obcych. Aplikowałem na pracownika biura.
      Wchodziliśmy parami na rozmowę w języku angielskim. W komisji był angol i
      polak. Ja byłem z gościem który się na tą robotę bardzo napalił i był
      zestresowany bardzo. Język znał raczej średio-słabo. Coś go tam pytają, on
      prubuje znaleść słowo po angielsku i mówi: fuck jak to było. Angol zrobił duże
      oczy ale nic nie powiedział. A najlepsze że klient był tak zestresowany że nie
      załąpał co mówi. Te FUCK to jeszcze z 3 razy włożył w zdanie. Wychodzimy a on
      się mnie pyta jak mu poszło. Co mu miałem odpowiedzieć aby chłopaka nie
      dołować? Nieżle- odpowiedziałem :):)
    • racz31 31.07.07, 23:12
      Chłopie nad czym ty się jeszcze zastanawiasz?! Bierz tę robotę w call center
      skoro Ci ją proponują i popracuj na razie nawet za te marne 1200 zł ale
      przynajmniej nie będziesz się frustrował w domu, a pracy przecież możesz nadal
      szukać i wysyłać oferty, do tego będziesz miał już jakieś doświadczenie, które
      będziesz mógł wpisać do cv. Na twoim miejscu nie zastanawialbym się ani sekundy
      i ambicje na razie schował do kieszeni. I nie szukaj wymówek typu że to nie
      okres próbny a umowa na 2 lata bo przecież zawsze można ją rozwiązać nawet ze
      skutkiem natychmiastowym za porozumieniem stron jeśli nie będzie Ci to
      odpowiadać lub też jeśli znajdziesz bardziej ambitną i lepiej płatną pracę
      czego ci życze z całego serca i pozdrawiam.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 09:59
      i prawdopodobnie tak zrobię...

      jedyny problem będzie z tym, iż pracując od poniedziałku do piątku nie będę
      miał czasu na to by na rozmowy chodzić....hmmm...

      zresztą przed podpisaniem umowy konieczne jest wykonanie badań
      specjalistycznych w przychodni...tak więc jeszcze zapewne potrwa to jakiś
      tydzień, do samego podpisania umowy...może więc wpadnie coś ciekawszego..;)

      pzdr.
    • Gość: zmorka IP: *.cec.eu.int 10.08.07, 16:26
      czyli będziesz miał taki sam problem jak wielu innych pracujących a
      szukających pracy.. a w call cenyter z tego co kojarzę pracuje sie
      na zmainy, więc raz będziesz miał popołudniówki raz nocki np a
      reszta dnia do zagospodarowania np na poszukiwanie innej pracy.

      A tak czytając cały wątek, to naprawdę sprawiasz wrażenie osoby
      która nie chce podjąć jakiejkolwiek pracy. Chyba nie masz noża na
      gardle, ktoś cię utrzymuje i tak naprawdę nie musisz brać
      odpowiedzialnośći za swoje życie.
      Dla mnie twoja postawa jest całkowicie nie dozaakceptowania. I widać
      że dłuższe siedzenie w domu tylko wpędza w wiekszą schizę.
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 11:21
      Tez mam wieksze ambicje niz kasa w supermarkecie, a jednak sprzatam u ludzi
      majac 2 fakultety. A pracy nie mam od stycznia 2006 roku, czyli juz niedlugo 2
      lata miną w tym roku jak tak dalej pojdzie.
      Nawet nie przyszlo mi do glowy, zeby komukolwiek dawac rady typu: idz na kase
      dziewczyno albo na budowe chlopaku ;))

      Sama mam takich "dobrych rad" dosc.
      Kiedys uslyszalam od obcej mi osoby zlosliwy komentarz: "prosze, nie ma pracy a
      ile ogloszen wisi". Stalismy w Makro, a obok wisiala kartka z napisem:
      ekspedientkę zatrudnimy. Uwaga byla skierowana do mnie, ze niby mowie ze pracy
      nie mam, a tu prosze, kartka wisi jak byk.

      Najbardziej mnie wkurza jak ludzie mierza swoja miarka i probuja mi ukladac
      zycie zawodowe pod ich marzenia i predyspozycje. Np ostatnio moj kolega w
      dobrej wierze zaproponowal mi prace w ochronie i robienie licencji
      ochroniarskiej (bo on w tej branzy pracuje i jest nią zachwycony). Nastepnie
      zaproponowal mi prace ph w tejze agencji. Kiedy grzecznie podziekowalam (juz
      przerabialam tego typu akwizycje a bankach i roznego rodzaju agencjach) to
      wyczulam jego irytacje i z tonu wywnioskowalam, ze sama jestem sobie winna, bo
      odrzucam wszystko co tylko on mi zaproponuje. A tak, sama jestem sobie winna bo
      przeciez "czego ty chcesz, od czegos trzeba zaczac".
      Problem polega tylko na tym, ze ja nie jestem siksa bez doswiadczenia
      i "poczatek" mam juz dawno za soba.

      Trzeba jednak wybrac najmniejsze zlo i nastawic sie do niego pozytywnie.
      Inaczej-czekajac na ta jedyna i wymarzona prace-mozemy uschnac w poczekalni. I
      nigdy tej pracy nie dostac, a ominie nas cos co moglo byc do tej pracy furtka.
      Tak mysle :)
    • Gość: SCANIA IP: *.171.49.149.crowley.pl 01.08.07, 14:46
      tak..skonczyłam studia a ostatnio mój ojciec mówi: jak to nie ma pracy? no
      przecież chociazby rozdawanie ulotek....bez komentarza.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 15:12
      jeden jedyny raz wybrałem się do psychologa...

      najpierw przez godzinę rozwodził się nad moimi zdolnościami, umiejętnościami i
      innymi -ściami, usłyszałem nawet że mądrośc mi bije z oczu...by po tej godzinie
      usłyszeć bym zaczął od roznoszenia ulotek..;>

      zadzwoniłem, powiedziałem że chcę tę pracę za 1200 i umówiłem się na spotkanie
      by pobrać skierowanie do lekarza na badania...hmmm zobaczymy...

      jutro bardzo ważna rozmowa...w zasadzie od niej zależy czy wykorzystam do
      czegoś wiedzę zdobytą na studiach czy nie, więc proszę uprzejie o msze w mojej
      intencji..;>
    • Gość: aaaaaaa..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 15:21
      czy możesz napisac czy jest to wkota netto czy brutto i jaka to firma? bo od
      jakiegoś czasu też chodzi mi po głowie myśl, że może jednak call center...heh
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 15:54
      1800 brutto czyli pewnie jakieś 1240 zł netto... praca w jednym z banków, więc
      bez telemarketingu i sprzedawania...obsługiwanie połączeń przychodzących...
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 20:23
      1278,67 netto.
      Bierz te prace, wkrecisz sie, poznasz ludzi i moze skoczysz gdzies wyzej.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 21:05
      jeśli tak się stanie, to dam Ci potem namiary i Cię zarekomenduję..;D
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 21:25
      Dziekuje, ale nie nadaje sie do call center :)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 01:05
      witaj w klubie....;|

      ;)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 23:59
      masa niepochlebnych opinii o tym banku...

      muszę się więc porządnie zastanowić czy wejść w coś co przysporzy mi więcej
      nerwów...zwłaszcza że z ekonomią jestem na bakier...;/

      ehhh...gdzieś tam pisali że w trójmieście szukają zdrowych fizycznie mężczyzn
      do pracy w stoczni...może tam się postaram zaczepić...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 14:23
      już i tak są zniszczone od ciągłego szarpania włosów i skóry na głowie w wyniku
      frustracji...:]

      oraz

      zaczynam się czuć jakby moja żałosna sytuacja pełniła na tym forum funkcje
      dydaktyczne dla ludzi którzy jednak pracują a zawsze narzekali bądź to na
      niskie zarobki bądź to na stres z nią związany...i patrząc na to co piszę w
      duchu pojawia się u nich westchnienie ..."ufff"...;|
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 01.08.07, 22:47
      No rebel bierz to robote. To rzadne halo. Ale na początek dobre. Żadna kasa czy
      akwizycja czy coś takiego. A z pustym cv to srtasznie wysoko mierzyć nie
      możesz. To ci pozwoli zacząć

      Ja też przerabiałem te złote rady. Mi tylko ktoś proponował kase w biedrnce.
      Oczywiście jako "wesoły bezrobotny" nie wziąłem.

      Dzisiaj dzwoniłem do firmy która sie ogłąszała w UP i klientka mnie wypytywała
      o różne umiejętności i doświadczenie. Na koniec powiedzaiłą że dla mnie
      powinnos się znaleść miejsce w firmie. To było miłe. Zaraz tam maila wyśle.
      Ciekawe co z tego wyniknie. Mam nadzije że to jakaś dobra firma. Stanowisko
      brzmi nieżle.

      P.S a Ty bibi z jakiego województwa jesteś. Podoba mi się twoje podejście i
      zachowanie.
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 23:07
      z trojmiasta [a tu podobno tyyyyyyyleeeee praaaaaacyyyyyy...;))]
      Normalnie nie wiem, gdzie najpierw cv wysylac :P
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 11:29
      czas chyba wprowadzić plan B w życie...

      i postawić na pracę, w której górna granica zarobków jest nieograniczona a
      dolna wykracza poza średnią krajową...

      pracę która da jednocześnie satysfakcję i zaspokoi chęć rewanżyzmu wobec
      społeczeństwa skazującego od dwóch lat na cierpienia natury psychicznej...

      kradzież....

      zawsze ewentualnie może zakończyć się dobrze - wakacjami w więzieniu na koszt
      podatnika, który musi płacić za wykluczanie ludzi z otoczenia <w życiu nie ma
      nic za darmo>

      a pierwsze pieniądze ukradzione należy zainwestować w siłownię...

      dziękuje za wszystkie rozmowy i posty oraz rady...

      pzdr.:)
    • anula36 04.08.07, 11:39
      a co z tym call center i miejscem gdzie moglbys wprowadzic w zycie zdobyta wiedze?
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • racz31 04.08.07, 13:16
      Napisał już wcześniej że to praca nie dla niego i nie nadaje się do niej hmmm:(
    • anula36 04.08.07, 13:18
      ale mial tez momenty pozytywne co do tej propozycji.
      Teraz pozostanie mi intensywnie pilnowac portfela na warszawskich delegacjach:)
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 04.08.07, 20:24
      Co ty rebel tak nagle zmieniłeś optykę? ni stąd ni zowąd coć piszesz o
      kradzieży? Z call center coś nie wyszło czy co? Przecież już zaprawiony w
      bojach jesteś. Nie poddawaj się.

      Bibi ci napiszę to samo. No nie bibi????:)

    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.07, 11:10
      No pewnie, wiec juz nie napisze nic, zeby sie nie powtarzac ;)))
    • anula36 06.08.07, 13:17
      odchoruje twoje znikniecie co odbije sie ujemnie na moich wynikach w pracy:(
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 13:21

    • Gość: Nika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 14:33
      Pewnego dnia trzeba coś zakończyć... zniknąć. Śledze Twój wątek i życze Ci
      wszytkiego naj...:)
    • Gość: ałłła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 11:02
      a mi się coś wydaje, że rebel jeszcze tu wróci :) w razie czego
      szukajcie go na innych wątkach, ja go tam widuję :)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 16:28
      decyzja o przebywaniu przez kilka ostatnich dni sam na sam ze swymi
      chorymi od dwóch lat myślami nie była jednak zbyt dobrym
      rozwiązaniem problemu...baa nie pryczyniła się nawet do jego
      zaleczenia...zresztą gdyby się to nawet udało, każdy nawet
      najmniejszy wstrząs wywołałby ponowne krwawienie i otwarcie się
      blizn...i coraz bardziej dochodze do wniosku że myślenie ma jednak
      sens, gdy masz pracę, rodzinę która Cię kocha, znajomych którzy nie
      pozwolą Ci siedzieć samemu całymi dniami w domu...ale powinno być
      surowo zabronione by nie rzec zakazane w sytuacji długotrwałego
      osamotnienia i alienacji funkcjonalnej...braku punktu zaczepienia...

      z jednego jestem dumny <choć trudno to dumą nazwać> ....tonę i nie
      mam się czego uchwycić...ale wiem że nawet dybym mógł wykorzystać
      jako bojkę innego człowieka, podtopić go kosztem swojego ratunku,
      tego bym nie zrobił....jeden jedyny powód dla którego nie rozbiłem
      jeszcze lustra w przedpokoju...zachowuje rezon i twarz, mimo że jej
      zaczynam już porządnie nienawidzieć..;)

      kradzież to zdecydowanie niezbyt fortuny pomysł,

      ale chyba powinienem był o tym wiedzieć, skoro od najmłodszych lat
      wpajano mi postawę etyczną...czym wyeliminowano szereg możliwosci na
      przyszłość....ehh...;)

      jeszcze taka dygresja - jako że zmienili wygląd forum oraz na forum
      pojawiają się jak grzyby po desczu tematy w rodzaju "szukałem pracy
      tydzień i znalazłem"...więc chyba czas wyznaczyć sobie limit czasowy
      przebywania na tym forum...tak by nie znienawidzić siebie jeszcze
      bardziej <o ile to jeszcze możliwe> i nie znienawidzieć ludzi też
      jeszcze bardziej...

      choć nie powiem....tematy takie smucą mnie, ale też wiem, że mówia
      prawdę...pracę w polsce można znaleźć w kilka dni...w miesiac
      najdłużej...tak więc to coś nie tak, nie tkwi w polskim rynku pracy,
      ale we mnie....urok Tyfona, inteligencja bohatera amerykańskich
      fikmów akcji, mądrośc uczestników wiejskich dyskotek....że o
      szczęsciu już nie wspomnę....;/

      chyba za długo czekam z ostateczną decyzją...jesli do tej pory się
      nie udało, nie mam żadnej gwarancji że uda się za rok...nie mówiąc o
      fakcie że będąc samemu człowiek nie potrafi wiele, nie jest w stanie
      przeskoczyć ogrodzenia jeśli nikt go nie podniesie....ehh...;/

      pzdr.
    • anula36 07.08.07, 17:31
      a co sie stalo z tymi propozycjami pracy ktore rozwazales? Zadna nie wypalila?
      --
      *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 17:55
      im bardziej jedna z nich rozważam tym bardziej zaczynam dochodzić do
      wniosku, że gdybym zaczął w tym miejscu pracę, po kilku dniach
      doszłoby do masakry w jednym z warszawskich biurowców, porównywalnej
      z tą z Columbine..;/

      jednym słowem, mniej stresu nerwów miałbym na łopacie niż w tym
      miejscu gdzie miałbym stawiać czoła rozsierdzonym klientom,
      okradanym z zarabianych w uczciwy sposób pieniędzy...;/

      czasem zaczyna mi się wydawać, że tylko śmierć byłaby w tym miejscu
      jedynym honorowym rozwiązaniem...
    • anula36 07.08.07, 18:07
      a juz liczylam na happy end,tzn. ze zalapiesz sie w tej pracy o ktorej pisales ze moglbys w niej realizowac umiejetnosci i wiedze ze studiow.
      --
      *
    • rurafabryczna 07.08.07, 18:15
      rebel,a może umówisz się ze mną :) ?
      Ja Cię pocieszę,odkryję przed Tobą nieznany dotąd świat !
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:18
      mam to uznać za propozycję rozmowy kwalifikacyjnej? ;D
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:17
      niestety, wszędzie brak doświadczenia przekreśla mnie już na
      starcie...potencjał jestm, problem w tym, że tylko ja o nim wiem...i
      ewentualnie najbliżsi...znajomi już nie bo ich nie posiadam...więc
      ta droga szukania pracy też odpada...

      chyba nadszedł czas napisać jakiś łzawy list do kancelarii
      Prezydenta RP..;/
    • Gość: kama IP: *.ztpnet.pl 07.08.07, 18:53
      Hej rebel, przeczytaj to co napisałam 1.08 na poprzedniej stronie, nick kama
    • rurafabryczna 07.08.07, 18:59
      Nie rebel,to jest propozycja towarzyska.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 10:56
      w takim razie czuję się zakasowany,

      po raz pierwszy na tym topiku nie wiem co odpowiedzieć...:|

      ;>
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 11:05
      ano właśnie, za pierwszym razem przegapiłem ten post <intuicyjnie
      wchodziłem już na stronę drugą...;)>

      firmy produkcyjne to jest myśl....nawet chyba do kilku z nich
      starałem się aplikować...jest tylko jeden problem...jesli już to
      zdecydowanie wolałbym znaleźć taką pracę ale w Warszawie , a nie w
      swoim mieście...z prostego powodu...mamy dwa duże zakłady
      produkcyjne...składanie podzespołów RTV...jedna firma francuska a
      jedna chińska...w firmie francuskiej obowiązuje praca zmianowa na
      produkcji <łącznie z pracą w nocy>...stawiają jednak nieosiągalne
      targety produkcyjne a płacą 936 brutto..;/...dodam tylko fakt iż
      rotacja jest ogromna, co trzy miesiące wywalają ponad połowę ekipy
      by zaoszczędzić na ZUS...więc akurat wątpie że w tej firmie moje
      wykształcenie zrobiłoby na nich jakieś pozytywne wrażenie...

      druga firma to chiński holding....pensja wyższa o 300 zł, ale wyższe
      są też targety do wyrobienia...

      w takich firmach na godziwą pensję na produkcji mogą liczyć chyba
      tylko osoby z tytułem inżyniera...wątpie że humaniści..;/

      nie miałbym jednak oporów co do pracy na produkcji...zawsze to
      lepsze nie użeranie się 10 godzin dziennie z klientem który nie
      zawsze wie czego sam chce ehh....

      zapewne jednak problemem jest moje wykształcenie....i jego
      kierunek....rekrutujący gdy spojrzy w tę rubrykę zacznie się
      zastanawiać "My go przyjmiemy, przeszkolimy, a on wykorzystując swój
      spryt i rozum zacznie nam tu organizować związki zawodowe"...a ukryć
      wykształcenie chyba nie mogę...to by oznaczało nie 2 a 7letnią białą
      plamę w życiorysie...

      ale teraz wysyłam już dosłownie wszędzie oferty...więc do tychże
      firma także....

      pzdr.
    • naprawdetrzezwy 07.08.07, 20:06
      Potrafisz używać mózgu - dobry kierownik od razu odrzuci twoją ofertę.

      (piszę o procesie selekcji, a nie o kasjerach)

      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 11:09
      dokładnie....

      w tej chwili czuję się jak mieszaniec, nierasowy pies...

      nie należę do watahy dzikich psów wiejskich, gdyż na oko pewne cechy
      rasowe są widoczne...

      ale dla psów rasowych, doskonale odżywionych jestem jednym z tych
      bezpańskich od których trzeba się izolować...;/
    • rurafabryczna 08.08.07, 11:22
      No to jak rebel,co z moją propozycją?
      Podobno jesteś samotny ;)?
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 12:41
      wszystkie tu uwielbiamy rebela - ale bez przegięć - chłopak jest
      zdołowany brakiem sensownej pracy - a tobie po głowie jakieś figo
      fago chodzi ;)
      protestuję!!
    • rurafabryczna 08.08.07, 13:04
      olga,spokojnie,nie bądź zazdrosna ;))
      Skoro chłopak jest zdołowany,to trzeba go pocieszyć,a może własnie
      najlepszym na to sposobem jest jakieś figo fago ;D
    • Gość: ałłła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:29
      widzę, że tu się powoli jakaś randka w ciemno robi :) chociaż może
      nie tak zupełnie w ciemno :P apel do kolegi r: nie umawiaj się z
      nieznajomymi :P
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:35
      hmmm...ale to pobudza ciekawość...;)
    • anula36 08.08.07, 14:31
      to dobra mysl figo fago podnosi wybitnie poziom hormonow szczescia w organizmie, moze wtedy praca w call center nie wydaje sie taka straszna:)

      --
      *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:35
      jako że w tym call center pracują prawie same niewiasty, obawiam się
      że z 1200 netto nie dałbym rady płacić tylu alimentów...;/

      ;)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:37
      hmmm...zbiorowe figo fago? ;)
    • Gość: ałłła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:43
      widzę rebel, że się rozkręciłeś :) niby nie polecam spotkań "w
      ciemno", ale skoro to może Ci pomóc, to może warto skorzystać z
      propozycji jaką Ci złożono?:) daj znać co postanowiłeś :)
    • anula36 08.08.07, 14:45
      poza tym zalogowany nie jest juz obcy:P
      --
      *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:47
      sukcesywnie pchasz mnie w szpony kobiece....;>
    • anula36 08.08.07, 15:32
      wiem ze nie wepchne,wiec moge to robic bezkarnie;)
      --
      *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:46
      ale czasem trzeba nagradzać same chęci...;)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:47
      z pełnym opisem zdarzeń? ;>
    • rurafabryczna 08.08.07, 15:00
      No to rebel zapodaj jakiś adres mailowy,na pewno wiele dziewcząt
      napisze,ze mną na czele :D i zapomnisz o bólach związanych z pracą :)
      Szukajac zatrudnienia,znajdziesz może miłość życia,taki przewrotny
      jest los :D
      Bo wszystko na tym świecie dzieje się po coś.
    • anula36 08.08.07, 15:33
      oczywiscie, a fotki na fotoforum:P
      --
      *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:45
      no od podania maila nie umrę, tak jak od tego długotrwałego
      bezrobocia...;D

      fenian@gazeta.pl
    • al.krakowska 08.08.07, 15:04
      Moim zdaniem Ty boisz się pracy =>ludzi i mimo >26 lat
      jesteś "wiecznym chłopcem". Mój syn gdy był mały, podobnie jak
      wszystkie dzieci, dzielił ludzi na "kochanych" i "paskudnych". U
      Ciebie tylko Ty jesteś "kochany" a pozostali "paskudni": miałeś
      propozycje pracy na uczelni (ale ci studenci), w ZUS-e (urzędnicy -
      skostniałe struktury PRL-u), itd.
      Czarno to widzę, bo już masz pełne objawy psychosomatyczne.
      Od dwóch tygodni skarżysz się na swój los mając naprawdę niezły
      potencjał - jak sam piszesz: nieprzeciętne zdolnosci analityczne,
      znajomość statystyki, rachunku prawdopodobieństwa i obcych języków,
      wszechstronność, zdolność do szybkiego uczenia się, wysokie
      zdolności interpersonalne (?).
      Jesteś dorosłym człowiekiem i, zamiast tkwić na garnuszku u rodziny,
      podejmij dorosłą decyzję. Przez te 2 tygodnie zarobiłbyś na wyjazd
      np. do Szkocji (wizy nie trzeba, bilet ok. 350 zł w jedną stronę,
      nie musisz mieć 3 tysięcy), gdzie mógłbyś (pracując) zrobić np. kurs
      tłumacza DPSI diploma in public service interpreting. Możliwości
      jest wiele.
      Sam widzisz, że tytuł mgr nie wystarczy, aby ustawiła się przed
      Tobą kolejka z oferentami pracy i z pomysłami na życie, których
      zresztą również nie masz. Tak nie ma nigdzie na świecie. Bezrobotni
      aktorzy pracują w knajpach, w Polsce znam jednego, który pracował w
      pizerii, potem sprzedawał aktykuły piśmienne.
      Nie wiem, jaki kierunek skończyłeś, nie wiem, dlaczego nie podjąłeś
      żadnej praktyki/wolontariatu na studiach. Może zawiniła trochę Twoja
      rodzina, która powinna doświadczeniem skierować Cię na właściwe tory
      (mam na myśli to, że jeżeli ktoś kocha morze nie musi koniecznie
      zostać mgr oceanografii, pasje można rozwijać po pracy)?
      Rusz się znad komputera, wymarzonej pracy nie znajdziesz od razu,
      ale poznasz ludzi, zaczniesz mieć kontakty, które prędzej czy
      później zaowocują.
      A na początek zacznij od wizyty u fachowca (naprawdę), bo według
      mnie wpadłeś w ciężką depresję, w której się pogrążasz. Powodzenia.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:43
      niestety....80% tego co napisałaś to szczera prawda...może poza tym
      faktem, że boję się pracy...jestem gotowy i przygotowany na ciężką
      pracę, ale fakt zapewne nie na każdą....;/

      objawy psychosomatyczne?
      fakt jest blokada psychiczna przed podjęciem pracy wymagającej
      kontaktu z ludźmi...wykonanie telefony wywołuje u mnie dreszcze i
      stres...z drugiej strony potrafię normalnie rozmawiać twarzą w twarz
      a ta sytuacja nie powoduje u mnie chęci ucieczki...

      errata....nie dzielę ludzi na kochanych i paskudnych...co więcej sam
      siebie uważam za paskudnego..;)

      oraz wiem że tytuł magistra nie wystarcza...w planach są studia
      podyplomowe...idealna sytuacja to taka bym już teraz znalazł pracę
      własnie z nimi związaną...nawet jeśli to niskie stanowisko...ale
      jednak....

      a w obecnej sytuacji wyjazd lub call center, które wymagałoby
      ciagłych rozmów z drugim człowiekiem, mogłyby się okazać rzuceniem
      na zbyt głęboką wodę...

      ehh sam już nie wiem....o depresji wiem...psycholog nie pomógł...a
      ścieżek wyjście z tej trudnej sytuacji widzę coraz mniej...a jeśli
      już na jakąś wstępuje to okazuje się ona ślepą uliczką... nie wiem,
      może to jakieś fatum..;/

      pzdr.

      P.S. staram się nie narzekać, ale jak widać niezbyt dobrze mi
      idzie..:)
    • al.krakowska 08.08.07, 16:05
      Call centre nie jest dla Ciebie, tam się załatwia głównie reklamacje
      i trzeba mieć bardzo mocne nerwy (to praca w b. dużym stresie).
      Jesteś pewien, czy studia podyplomowe otworzą jakieś nowe drzwi?
      Będziesz jeszcze o rok/dwa starszy i w dalszym ciągu bez
      doświadczenia/praktyki. Optowałabym jednak za "głęboką wodą".
      Tylko najpierw idź do lekarza! Jedna wizyta u psychologa nie mogła
      Cię wyleczyć, musisz zostać ustawiony na lekach przez psychiatrę.

    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:13
      ehh ...zawsze mogę podebrać psychotropy matce..;>

      głęboka woda....ok...nawet myślałem o wyjeździe zagranicznym...ale
      jeśli już to nie Anglia...tylko jakiś bardzo odległy zakątek
      świata...z prostego powodu...chciałbym wtedy wymazać obraz tego
      kraju ze swego serca...ale to chyba normalne że człowiek stara się
      wyrzucić z głowy to wspomnienie które wiaże się jednoznacznie z
      bólem....

      myślę że z angielskim nie byłoby problemu, więc to tylko kwestia
      pieniędzy...ale też uprzednio choćby minimalnego usamodzielnienia
      się tu w Polsce...minimum pół roku... nabrać pewnosci siebie...bo
      coś czuje że wyjazd w stanie obecnym skończyłby się spaniem na
      parkingu przed Tesco...:(

      dla bliskich jestem nadal idealny, więc wątpię bym mógł tak
      spokojnie iśc do specjalisty..:(
    • anula36 08.08.07, 16:17
      dla bliskich jestem nadal idealny, więc wątpię bym mógł tak
      spokojnie iśc do specjalisty..:(

      A zeby wyjsc z domu musisz brac przepustke od rodziny????
      --
      *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:20
      dopóki nie mam pracy, nie jestem dorosły....niestety...

      i takim traktowany raczej nie będę..;/
    • anula36 08.08.07, 16:24
      to znaczy nie mozesz sam wyjsc z domu?
      --
      *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:35
      znaczy tak źle aż nie jest....nie wychodzę bo nie widzę w tym sensu,
      nie mam po co..;|
    • anula36 08.08.07, 16:39
      widziales taki film "Elling"? pasujesz mi jak nic do glownego bohatera.
      btw jesli twoja matka ma depresje, ty tez mozesz miec,wersje endogenna - bez lekow jej nie ruszysz.
      Mysle ze problem braku pracy jest wtorny do problemow w rodzinie i wyjazd za granice dobrze by ci zrobil,pozwolil wreszcie odciac pepowine.

      --
      *
    • al.krakowska 08.08.07, 17:13
      >....nie wychodzę bo nie widzę w tym sensu,
      >nie mam po co..;

      >dopóki nie mam pracy, nie jestem dorosły....niestety...
      >i takim traktowany raczej nie będę..;/

      >dla bliskich jestem nadal idealny, więc wątpię bym mógł tak
      >spokojnie iśc do specjalisty..:(

      Bez komentarza.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 18:14
      wiem..jestem beznadziejny...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 18:17
      niestety nie widziałem...:)

      nasiąkam emocjami z otoczenia, więc zapewne masz racje...

      chciałbym wyjechać lub wyprowadzić się...warunek praca...zarabiajac
      1200 trudno mi będzie ten zamiar zrealizować...na zachodzie byłoby
      chyba łatwiej, ale nie wiem czy dla kogoś kto nie potrafi się
      obracać nawet w polskich realiach...;>
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:31
      Rebel, ja mysle, ze Ty za duzo kombinujesz i za duzo myslisz. To
      czesto komplikuje zycie.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:36
      tak, już wspominałem, że reprezentuję niestety typ
      psychasteniczny..;>
    • Gość: jestem czesio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 03:33
      skoro za dużo myślisz to zrób pożytek ze swoich myśli.
      twoje wynurzenia czyta się z wielką przyjemnośćią.
      jesteś takim polskim odpowiednikiem Adriana Mola.
      czy nie mógłbyś spisać swoich doświadczeń w przeuroczym wordzie i nadać im tytuł np. "Rebel... jak dochodziłem.... do stanowiska"?
      murowany sukces. i to z taką ilością fanek...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 10:01
      dobra sugestia...zdecydowanie do zrealizowania, ale w sytuacji gdy
      nieco opanuję swoje życie, zaopatrzę w odpowiednie kształty, nadam
      mu właściwy tor biegu...obawiam się, że gdybym zaczął pisać już
      teraz ...obyczaj przeszdłby w dramat...a dramat w horror...drugim
      Stephenem Kingiem raczej nie zostanę a że zależy mi na zdrowej
      kondycji moralnej polskiego społeczeństwa więc raczej nie posiadam
      mandatu do tego by w niej grzebać, w mej obecnej sytuacji...;>

      pzdr.
    • Gość: ałłła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 10:45
      a ja myślę, że nie byłoby żadnego horroru,
      gdybyś zaczął pisać teraz, to własnie miałoby większy sens, niż jak
      już to sobie wszystko poukładasz,
      później pisałbyś z zupełnie innej perspektywy i nie byłoby to już to
      samo...
      i jeszcze jedno: popieram bibi - za dużo myślisz! czasem warto być
      spontanicznym! czy wszystko musi być takie przemyślane? ułożone?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 11:16
      1. jestem chyba zbyt krytyczny wobec siebie, zwłaszcza obecnie..więc
      to by napewno nie wypaliło...ale w przyszłości, kto wie <zakładając
      że jakaś przyszłość będzie>

      2.myślę, bo nie mam nic innego do roboty....i to jest własnie zaleta
      pracy, człowiek jest skoncentrowany na wszystkim innym tylko nie na
      sobie..nie myśli czy coś mu dolega, nie myśli że jest sam, nie myśli
      o tym że weekendy spędza zawsze w domu..po pracy jest zbyt zmęczony
      by o tym myśleć..:)

      poza tym...2 lata temu byłem zdolny do działań
      spontanicznych...obecnie o dziwo to się zmieniło...w ciągu tych
      dwóch lata zaobserwowałem taki oto fakt, iż muszę
      planować...wszystko...a brak planu budzi niepokój i powoduje
      usztywnienie <psychiczne!> :)
      i chyba już lepiej nie będzie............
    • anula36 09.08.07, 12:13
      nie pociesze cie;) praca nie zabija zdolnosci myslenia, nawet ta
      meczaca.
      --
      *
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 12:30
      chodzi mi jedynie o myślenie o sobie i swoim życiu <w tym porażkach>

      myślenie w pracy - zadaniowe nie dołuje a pobudza jedynie szare
      komórki do działania i po części potrafi uspokoić potwora ambicji,
      którego każdy trzyma na łańcuchu...

      a przede wszystkim myślenie w pracy wiąże się ściśle z wykonywaniem
      zadań...a po wykonaniu każdego zadania pojawia się odrobina
      satysfakcji z dokonania czegoś z pozoru prostego ale zarazem
      potwierdzającego naszą przydatność w grupie społecznej oraz szerzej
      w samym życiu...

      przynajmniej tak to widzę, teoretycznie...bo w praktyce nie miałem
      okazji skonfrontować tych swoich wyobrażeń z rzeczywistością..:)
    • Gość: kama IP: *.ztpnet.pl 10.08.07, 18:49
      Ale Ty rebel już gdziekolwiek pracowałeś czy jeszcze nigdy nigdzie?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 15:18
      ale by nie zapeszać i ewentualnie nie skazywać się na dalsze
      ziemskie wegetowanie nie powiem...;)
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:10

      weź se od mamci kase na psychiatre i niech Ci przepisze fevarin albo
      doxepin !!! dopiero poczujesz, jak to jest czuć się beznadziejnie a
      normalnie! sam sobie nie poradzisz - a do psychologa nie chodź - za
      cienki kaliber!
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:14
      tak tak, psychiatra mi załatwi pracę, której tak bardzo potrzebuję w
      tej chwili...;D

      depresję mam pod kontrolą....zresztą nic nie da zwalczanie skutków,
      należy wyeliminować przyczynę!

      czyli brak pracy albo mnie samego...;)
    • Gość: ałłła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:25
      ja myślę, że nie jest z Toba tak źle, żebyś musiał odwiedzać
      psychiatrę :) tzn. póki co jeszcze da się coś z Ciebie wycisnąć :P
      a jesli chodzi o likwidację, to tylko i wyłącznie w grę wchodzi
      likwidacja braku pracy!!!! nie ma innej opcji i nawet tak nie
      żartuj...
      bo i ja zacznę popadać w takie czarne myśli i będziesz miał pewną
      nieznajomą na sumieniu :P a póki co...jeszcze ciągle mam nadzieję,
      że mi się uda...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:58
      jedną próbę mam już za sobą.....

      ale to już było dawno dosyć...hmm...

      mam depresję pod kontrolą, to raczej rózne lęki mnie zżerają...ale
      pobieranie antydepresantów które zakłócają proces myślowy jeszcze
      bardziej by mi utrudniły znalezienie jakiejś sensownej
      pracy...gdybym to brał, musiałbym do końca życia pracować na
      taśmie....mimo swego wykształcenia...;/

      zresztą już teraz jest niezbyt miło...jadę na rozmowe na
      magazyniera..a pan czytajacy moje cv mówi mi że nie rekrutują
      obecnie na stanowiska kierownicze....;/

      nic mi się nie chce...
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:26
      nie, psychiatra pracy ci nie da - ale jak se łykniesz troche
      antydepresantów to to przytępi twoje troche nadwrażliwe zmysły - i
      wtedy mając robote nawet w call center bedziesz zasuwał a nie myślał
      ze się do tego nie nadajesz - wiem, co mówię - a posteriori..
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 17:00
      chemiczna lobotomia?

      a może jednak znajdzie się człowiek z dobrym sercem który zapropnuje
      mi jakąś pracę biorąc pod uwagę moje predyspozycje i umiejętności?

      :(
    • Gość: olga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 17:21
      najpierw sam określ swoje umiejętności młody człowieku bo poza tym,
      że potrafisz cudownie odsadzić adwersarza - o tym co umiesz nie
      wiemy nadal nic.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 17:39
      czy jeśli w tym miejscu zacznę je okreslać i punktowo wymieniać,
      zwiększy to moje szanse na zatrudnienie....?

      nie....

      choć może i masz rację...skoro gdy jewymieniałem potencjalnym
      pracodawcom a oni wszyscy stwierdzali że są niewystarczające...może
      to jednak znak że faktycznie jestem miernotą i nadaje się tylko do
      prac porządkowych na które kieruje PUP...
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 09.08.07, 21:09
      rebel, bezrobocie generalnie niszczy człowieka. Sam to teraz
      przerabiam: brak pewności siebie, czasami jakieś lęki, niechęć do
      wdawania sie w kontakty z otoczeniem itd.

      Ale prawda jest taka że trzeba siebie przełamywać. Ty za bardzo
      chyba wybredzasz. Np. wykładowca na uczelni- nie, bo będziesz
      katalizatorem ich frustracji. Przecież to bezsensu. Taki argument
      istnieje tylko w twojej głowie. Bo normalnie jest bez sensu.

      A propo pracy np. w telemarketingu. To piszesz że byłeś słąby z
      ekonomi. Przecież tam żadne asy polskich szkół ekonomicznych nie
      pracują. Tylko normalni studenci, absolwenci ittd. Dają ci materiały
      uczysz się ich i to wszystko. Nikt nie będzie od ciebie Bóg wie
      jakiej wiedzy wymagał. Ale ty znowu sobie stworzyłeś argument w
      głowie. Prawda jest taka, że nie znasz realiów rynku pracy. Piszesz,
      że w supermarkecie by na ciebie patrzyli jako zagrożenie dla
      kierowników bo masz wyższe. To też argument tylko w twojej głowie bo
      tam się wykształcenie przy awansach nie liczy. Bo co komu po twojej
      P. w supermarkecie. Nie wykorzystasz tego tam.

      Poprostu musisz się przełamać. Ja też dostaje kopy. Odrzucili mnie w
      tej kontroli skarbowej. Próbuje gdzie indziej ale też mam już dosyć
      tego walenia głową w mur.

      Wiesz rebel poprostu nie znasz dobrze realiów (choć fakt te są
      smutne). Ja też sie wściekam kiedy pomyślę, że jakbym rzucił liceum
      np. w drugiej klasie, nie poszedł na studia a np. na praktykę do
      majstra budownictwa czy nauczył się kafelki wykładać to byłbym
      dzisiaj spokojny o pracę i bym godnie zarabiał.

      Nie można brać wszystkiego ale też nie można wszystkiego odrzucać!!!!

      Pomyśl może o jakimś szkoleniu np. na asystenta bankowego albo coś w
      tym stylu. Wiem, żę łatwo doradzać ale trzba to jakoś przetrwać.

      O pracy telemarkera pisałeś, że nie wytrzymasz tego że będziesz się
      musiał tłumaczyć przed okradanymi klijentami banków ( mówiąc krótko
      nie chcesz być łachudrą). Ale kto tam kogo okrada????!!! a jak już
      to od spraw kradzieży- to nie jest telemarketer tylko to już grubsza
      afera i nikt by Ciebie w to nie włączał. Najwyżej musiał byś
      odpowiadać na jakieś nie zadowolenia. Normalne. Poza tym to kontakt
      telefoniczny a więc co innego niż np. osobisty gdzie jest o wiele
      trudniej. Mi się praca telemarketera kojarzy raczej z rzetelnym
      informowaniem klijenta a nie ze zbieraniem razów.

      We wszystkim widzisz jakoś nie moralność, zmowę coś nieczystego.
      Chore. Sam nigdy bym się nie zatrudnił jako pracownik firm
      lichwiarskich, pomocnik komornika, akwizytor, windykator czy jakiś
      oszust. Ale Ty widzisz niemoralność nawet w takich zawodach jak
      wykładowca czy telemarketer które nie sa postrzegane jako
      niemoralne. To jest niestety chyba dowód pewnych problemów
      psychicznych u Ciebie i ja to pisze bez złośliwości. Dla Ciebie nie
      ma moralnej pracy czy zawodu.

      Poza tym jesteś pełen sprzeczności piszesz, że możesz pracować na
      polu ryżowym ale nie pójdziesz na wykładowce. Do supermarketu też
      nie (mimo iż na pole tak) (sam bym też nie poszedł do supermarketu).

      Ale głowa do góry spójrz ile masz fanek:):):):) Przełam się. To
      najważniejsze. Głowa do góry. Też mam doła nie jesteś sam jest wiele
      ludzi w podobnej sytuacji. Ja wiem że trudno radzić i pocieszać.
      Sytuacja każdego jest inna. nie ma uniwersalnych rad.
    • anula36 10.08.07, 00:17
      latwo byc fanka wirtualna;) A neipracujacy narzeczony w realu to koszmarna zmora.
      --
      *
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:05
      anula36 napisała:

      > latwo byc fanka wirtualna;) A neipracujacy narzeczony w realu to
      koszmarna zmor
      > a.

      Oj tak, na pewno, ja bym nie chciala :)

    • blackisblack 11.08.07, 22:22
      anula36 napisała:

      > latwo byc fanka wirtualna;) A neipracujacy narzeczony w realu to koszmarna zmor
      > a.


      koszmarny zmor neipracuje drugi rok
      co ty pijesz przy kompie że tak bełkoczesz?
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:04
      Np. wykładowca na uczelni- nie, bo będziesz
      katalizatorem ich frustracji.

      hahaha sorry, ale to jest swietne :)))
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:14
      Ty wez sie chlopie zastanow, czy w ogole chcesz pracowac.
      Bo czytajac Twoje posty mam wrazenie, ze wcale nie. I Ciebie
      wlasciwie tak naprawde to frustruje nie to, ze nie masz pracy, ale
      ze musisz ja znalezc.

      Ja np powiem Ci szczerze, ze mnie sie juz pracowac nie chce. Drugi
      rok bez pracy, wypadlam z tego rytmu, jak mam wyjsc z domu to
      wybieram sie jak sojka za morze. Nie chce mi sie, w domu mi dobrze,
      nikt mi nie sapie nad głową, nie uczestnicze w wyscigu szczurow, nie
      musze wczesnie wstawac (choc od wrzesnia zacznie sie zerowka
      bleeeeh), nie jestem ofiara mobbingu itd. Wlasciwie to jestem
      szczesliwa. Mąż zarabia (niewiele ale starcza), mam czas dla siebie,
      moge patrzec jak moje dziecko dorasta, rozmawiac z nim, kiedy zle
      sie czuje-klade sie do lozka i leze....

      Na sama mysl, ze mialabym isc do pracy i szarpac w kieracie za 1200
      (netto czy brutto-jden pies) robi mi sie niedobrze.
      Bo doskonale pamietam jeszcze jak pracowalam. Ten stres, frustracje,
      marna kasa i uczucie, ze cos waznego mnie w zyciu omija, ze trace
      czas na pierdoly za marne papierki.
      Zauwazylam, ze bardziej chyba frustruje mnie fakt, ze trzeba isc do
      pracy, niz to, ze trudno ja znalezc. Jednak szukam jej ciagle,
      czytam, wertuje, wysylam, analizuje. Przynajmniej mam ten komfort
      (jak na razie) ze nie musze brac byle czego.
      Coraz bardziej jednak dochodze do wniosku, ze wlasciwie to jestem
      szczesliwa nie pracujac zawodowo.

      Znajdz sobie moze bogata narzeczona i narzekaj na jej koszt ;)
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:26
      Uhm, zapomnialam napisac, dlaczego tak twierdze (ze nie chcesz
      pracowac)
      Bo odpierasz każdy, doslownie kazdy pomysl. I to w tak absurdalny
      czesto sposob, ze ewidentnie z tego wynika, ze pracowac nie chcesz.
      Za kazdym razem szukasz pretekstu, zeby pomysl ( i byc moze oferte
      tez) odrzucuc.
      Doslowanie "bo zupa byla za słona" :)

      Ale.... pracowac musisz [chyba ze wiesz, ta bogata narzeczona ;)] to
      moze rzeczywiscie napisz tu (jak ktos wyzej zasugerowal), wymien
      swoje predyspozycje, umiejetnosci, rodzaj wyksztalcenia,
      zainteresowania-a my postaramy sie nakierowac Cie na prace ktorej
      powinienes szukac. Co kilka makówek to nie jedna :))
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 12:50
      zapewne jedyną moją umiejętnością, jak ktoś wcześniej zauważył jest
      zdolność do polemiki, zbijania argumentów interlokutora za wszelką
      cenę nie biorąc pod uwagę prawdy w nich zawartej...

      więc chyba Wy jak i pracodawcy macie rację...że nie nadaję się do
      pracy lepszej niż przy obsłudze klienta za pensję 1000 zł..:)
    • Gość: ałłła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:30
      bibi jesteś świetna, hehe
      ten pomysł z bogatą narzeczoną bardzo mi się spodobał
      przewijała się tu ostatnio jakaś "panna", która bardzo chciała sie
      umówić z naszym smutasem rebelem...może warto skorzystac z tej
      propozycji? :P może to będzie właśnie ta jedna jedyna i do tego
      jeszcze z wypchaną sakiewką?:)
    • racz31 10.08.07, 15:19
      No właśnie:), Panna składała rebelkowi propozycję nie do odrzucenia
      a on nic:(,kto wie może akurat to ta jedna jedyna, tylko rebelek
      musi w końcu ruszyć d.....z domu a nie cały czas się użalać nad sobą
      przed monitorem.
    • Gość: stinG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 14:50
      Przyznaje nie sledze watku od początku. Ale wydajesz się być
      inteligentnym człowiekiem. napisz skad jestes, jakie masz
      wyksztalcenie (studia,certyfikaty, kursy itp), jak to juz ktos
      napisal, moze bedziemy w stanie pomoc.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 22:03
      wszystko jest zawarte w którymś z postów na ostatniej stronie
      topiku..:)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 10:54
      ...mi nic innego jak się ładnie pożegnać i coś zrobić z tym życiem...
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:26
      Swietny pomysl, tylko co masz na mysli piszac "coś"?
    • Gość: ałłła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:33
      heeejjj...nie łam się smutasie! ja wiem, że to dla Ciebie i tak nie
      ma znaczenia, ale jest naprawdę wiele osób znajdujących się w takiej
      sytuacji jak TY! jakbyśmy wszyscy postępowali w taki sposób jak Ty,
      to najlepiej zarabiającą grupą społeczną zostaliby psychologowie lub
      jeśli chodzi o niektóre przypadki - psychiatrzy, heh
      nie daj się kolego, nie daj się!
      wszyscy jedziemy na tym samym wózku!
      ja ciąglę wierzę...w siebie, w Ciebie...i innych :P
    • Gość: misia IP: *.tkdami.net 10.08.07, 12:07
      ja pracowałam na kasie w markecie i powiem tylko ze kto nie pracował
      w ten sposób ten nie wie, ze to najgorsza praca jaka moze być,

      przede wszystkim chamstwo niektórych klientów powala
      jeżeli masz mocne nerwy i lubisz wysłuchiwać pretensji skierowanych
      do ciebie od sfustrowanych klientów (bo kolejka za długa, bo nie ta
      cena, bo za drogo, a dlaczego itp.) to mozesz śmiało pracować

      oczywiście nie wszyscy klienci są burakami i chamami, są jeszcze
      małe wyjątki, wszystko zależy od szczęscia w danym dniu

      pozdrawiam
    • Gość: Piotr IP: *.ilabs.pl 10.08.07, 15:38
      Nie łam się Panie rebel, ja nie pracuję już czwarty rok i jestem na
      psychotopach, które nic mi nie dają. Ciągle jestem załamany.
    • Gość: kama IP: *.ztpnet.pl 10.08.07, 18:52
      Ale Ty rebel już gdziekolwiek pracowałeś czy jeszcze nigdy nigdzie?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 12:32
      wydaje mi się, że gdybym już kiedyś pracował to nie szukałbym pracy
      od przeszła dwóch lat...;/
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 14:21
      To Ty zyjesz?? Ufff.... :))
      Zle Ci sie wydaje, mam kilkuletnie doswiadczenie zawodowe i tez nie
      mam pracy. Nie oddzwaniaja do mnie.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 14:23
      więc może w tej dziedzinie życia to Fortuna karty rozkłada...;/

      jeszcze jakiś czas pożyję..:)
    • anula36 14.08.07, 16:55
      ale masz tez dziewczyno zasadniczy pracowniczy feler- niezbyt duze dziecko:)
      --
      *
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 21:13
      anula36 napisała:

      > ale masz tez dziewczyno zasadniczy pracowniczy feler- niezbyt duze
      dziecko:)

      ale ja o tym nie pisze w cv ani lm. Dlaczego wiec nie oddzwaniaja?
      Jakies inne sugestie? :)
    • blackisblack 15.08.07, 17:40
      Gość portalu: bibi napisał(a):

      > anula36 napisała:
      >
      > > ale masz tez dziewczyno zasadniczy pracowniczy feler- niezbyt duze
      > dziecko:)
      >

      ty za to cała jesteś jak duży tłusty feler
      ile ci płacą od postu stary durny babsztylu?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 18:15
      ...sobie wymyślę jakieś doświadczenie, bo to chyba głupio mieć tyle
      lat i nie posiadać żadnego..;|

      chyba jednak z tym fantazjowaniu ominę stanowiska kierownicze, co
      zdecydowanie groziłoby sprawdzeniem tegoż doświadczenia..;)
    • Gość: kama IP: *.ztpnet.pl 14.08.07, 19:33
      A wykorzystałeś jakoś te dwa lata bezczynności, zrobiłes prawo jazdy (mozna na
      raty), uczyłes sie jakiegos języka?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 20:56
      języka angielskiego uczyłem się od 8 roku życia...po ukończeniu
      studiów samodzielnie starałem sobie go doszlifować...w tym celu
      czytałem ksiązki tylko pisane w języku angielskim i w zaadzie
      zrezygnowałem z audycji w polskojęzycznej telewizji...myślę więc że
      ten język mam opanowany całkiem nieźle...na studiach dodatkowo
      lektoraty miały charakter profilowany business-politics...

      próbowałem powtarzać sobie również niemiecki...zdawałem go nawet na
      maturze...ale potem w zasadzie w ogóle go nie używałem, więc przede
      wszystkim słownictwo pozostawia wiele do życzenia...

      poza tym przez ten czas nadrobiłem swoje zaległości w obsłudze
      programów komputerowych...MS Office <bez Accessa>, Lotus Notes, dwa
      najpopularniejsze programy graficzne...

      z racji rozmów o pracę na których bywałem, uczyłem się zazwyczaj
      jednorazowo innych tematów....a to konkretnych ustaw a to tematyki
      funduszy unijnych..;>

      a co do prawa jazdy...tu akurat dumny z siebie nie
      jestem...próbowałem rok temu, zapisałem się na kurs...teoria
      wchodził mi łatwo, byłem nawet najlepszy na kursie...ale gdy oszło
      do praktyki....;/...mam wszystko to czego nie powinien mieć dobry
      kierowca...a przede wszystkim, myślę za kółkiem..;> zbyt intensywnie
      co powoduje że nie potrafię się skoncentrować na jeździe...jeszcze
      jedno mi przeszkadzało w pozytywnym ukończeniu tego kursu...jesli
      biorę się za coś, to muszę wierzyć że będę w tym najlepszy, inaczej
      nie widzę w tym sensu...w połączeniu z tym, że bałbym się o każdego
      przechodnia którgo miałbym na widoku powoduje to że marny byłby ze
      mnie kierowca....;)
      ehh jeśli akurat własny pojzd jest taki ważny, to można zawsze
      skuter kupić...pali mniej, a i łatwiej nim jeździć po dużym
      mieście..:)
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 14.08.07, 20:22
      O rebel dobrze że dałeś znak życia. Słuchaj możesz coś tam
      podklororyzować, obyś tylko ni eprzeginał. Żadne wielka zbrodnia.
      Też musisz nad sobą trochę popracować chyba. Nie nad umiejętnościami
      ale nad sobą. Może jakiś kontakt z psychologiem (jak uważasz) po
      prostu nie umiesz albo trudno Ci wychodzi spojrzenie na sprawę
      obiektywnie. Chyba masz symptom który występuje w depresjach i
      nerwicach- obwinianie sie za wszystko. Nawet praca w call center
      kojarzy Ci się z jakimś złem, niemoralnością. A to normalna robota.
      Sam dzwoniłem na call center bo chciałem się spytać o coś w banku
      (kiedy jeszcze zarabiałem i myślałem o pieniądzach bo je miałem:):):)
      I nie miałem wrażenia , że tam jacyś "sku..ele" pracują.

      Pisałeś też , że robią chamsko bo biorą pracownika na umowę na czas
      określony a nie na czas próbny. Z punktu widzenia prawa to co
      napisałeś to czysty absurd. W umowie na czas określony masz też
      okres wypowiedzenia (zazwyczaj 2 tyg). Gdyby Ciebie wzieli na okres
      próbny na 3 mies okres wypowiedzenia byłby też 2 tyg. Poza tym umowa
      na czas określony jest korzystniejsza niż na czas próbny. I to każdy
      powie.

      A próbowałeś szukać pracy po gazetach? Twoje wykształcenie by sie
      nadawało

      Może prawo jazdy by ci się przydało? ( to rozumiem aż już coś
      chwycisz i uzbierasz na kurs).

      Wiesz mi łatwo radzić a sam nie mogę sobie doradzić i jestem bez
      pracy. Aplikuje teraz po urzędach bo do firm prywatnych już się
      zniechęciłem. Ciągle z tym stażęm wyjeżdżają (już drugi raz
      usłyszałem). I to gość chce staż na coś właśnie w rodzaju call
      center!!!!!! za 450 zł!!!!. Te staże to powinny być bardziej
      restrykcyjnie zapisane w prawie. Ja rozumiem staż jako okres w
      którym się uczysz do pracy a jednocześnie coś tam robisz. A przecież
      tam bym normalnie pracował np. pół roku ( bo jakie tam umiejętności
      zdobędę - rozmowy przez telefon??)za pół roku gość weżmie kolejnego
      jelenia i tak w kółko. Chore. Czy 1200 zł. to aż tyle pieniędzy.
      Uważam że te staże to w większości szukanie taniej siły roboczej.
      Jak można dorosłemu człowiekowi płacić za normalny czas pracy 450
      zł. Sam bym nigdy komuś czegoś takiego nie zaoferował.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 21:05
      mam własnie odwrotnie...tzn. zawiodłem się do państwowych więc teraz
      szukam tylko po firmach prywatnych..;>

      co do przepisów regulujących zawieranie umów...nie znam się...i z
      tego powodu jest mi wstyd ogromny...więc jak tylko dorwę kodeks
      pracy, przeczytam go i staram się skoncentrować na tym by to jeszcze
      zrozumieć..:)

      psycholog to jednak określone koszty...50 zł za wizytę....to by mi
      wystarczyło na trzy bilety by dojechać do Warszawy na rozmowy w
      sprawie pracy..;/

      z tym stażem...pewnie próbują wykorzystać własnie fakt że nie masz
      jeszcze pełnego wyższego...myślą więc że będziesz wdzięczny i
      wniebowzięty pracujac za 450 zł...zważywszy jednak na to że dziś
      ludzie ze średnim potrafią wyciągnąć 2 tyś i na rozmowie nie schodzą
      poniżej 1500 zł, to wątpię by udało się takim firmom znaleźć
      kogokolwiek ...może student pierwszego roku by się na coś takiego
      zgodził...
      Tobie życzę jednak powodzenia przy szukaniu w urzędach...myślę że
      tak jak i dla Ciebie tak i dla mnie byłaby to idealna praca, po tym
      okresie bezrobocia...praca odpowiedzialna ale nie taka znowu ciężka,
      więc można by bez przeszkód gładko wejść w ten pracowniczy rytm...;/

      pzdr.
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 21:16
      Psycholog jest darmowy, w osrodku zdrowia psychicznego.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 21:29
      ale czy skłonność do popadania w melancholię niezmiennie musi się
      wiązać z depresją?

      byłem raz u psychologa, najlepszego w mieście....nie określił mojego
      stanu jako depresji...w zasadzie odniosłem wrażenie jakby uznał mnie
      za życiowego pechowca, któremu nic nigdy nie może się udać....a gdy
      sobie coś zaplanuje to obróci się zawsze o 180 stopni..;|

      a co do tego, że potrzebna mi pomoc....to się zgodzę...sam sobie nie
      poradzę, tylko naprawdę nie wiem czy tej pomocy potrzebuje od
      psychologa, czy też od drugiego człowieka, który wyciągnie pomocną
      dłoń...

      szczerze mówiac to czuję się teraz troche jak osoba niepełnosprawna,
      dla której jedyną szansą na zdobycie pracy jest łaska drugiego
      człowieka lub też korzyści ekonomiczne dla firmy wynikające z jego
      zatrudnienia...;/
    • Gość: kama IP: *.ztpnet.pl 14.08.07, 21:42
      Trochę dziwne to, co napisales o prawie jazdy... Nie bardzo rozumiem w sumie,
      nie mozesz zrobic prawka bo tak strasznie wszystko analizujesz i tak się
      wszystkim przejmujesz, faktycznie masz jakąś dziwną psychikę... ale jak mówi
      Kabaret Moralnego Niepokoju: z każdego szamba da się wyjść ;). Ja tu jednak
      widzę że problem nie leży w twoim braku doświadczenia czy braku umiejętności
      (człowieku znasz prawie biegle angielski!!!) tylko w twojej psychice. Musisz
      ostro i solidnie nad nią popracować!!
    • anula36 14.08.07, 21:58
      w dodatku to jest dzialanie w ktorym mozesz byc najlepszy:)
      --
      *
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 22:23
      Rebel, Ty mi sie kojarzysz z Monkiem :)
      On jest zdrowo walniety, ale genialny :)))
      Mysle, ze Ty tez masz swoj ukryty talent jak on. Musisz tylko dojsc
      do tego, co nim (tym talentem) jest.

      Mam nadzieje, ze sie o tego "zdrowo walnietego" nie obrazisz.
    • anula36 14.08.07, 22:26
      gdzies kolo 150 postu mialam dokladnie te same skojarzenia:)
      tez lubie Monka.
      --
      *
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 22:43
      :)))))
      Ale dzisiejszy odcinek byl kiepski IMO
    • anula36 14.08.07, 22:52
      nie ogladalam.
      Moim ulubionym jest ten kiedy Monk z jeszcze bardziej Monkowatym braciszkiem czekaja na swojego zaginionego tatusia;)
      --
      *
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 15.08.07, 01:51
      no rebel. warto przeczytać prawo pracy. Ja kupiłem aktualny kodeks
      za 3,5 zł. . Unikniesz nieporozumień w podejmowaniu deecyzji . Co do
      psychologa, wiesz ja też jak mam doły i załmania myślę, że przydałby
      mi się jakiś życzliwy człowiek, który po prostu by mnie wysłuchał, ,
      postarał zrozumieć. W rodzinie trudno mi o kogoś takiego znaleść.
      Też nie wydaje mi się aby mi psycholog był potrzebny, właśnie
      bardziej ktoś życzliwy. Zazdroszcze ludziom mającym silne oparcie w
      rodzinach.

      Ten staż to pewnie proponują wszystkim którym się da zaproponować,
      bez względu czy wyższe czy średnie, tryb, uczelnie, kierunek itd. Do
      dzwonienia i odbierania telefonów wielkiej wiedzy nie trzeba. Ja
      nawet starałem się z 3 mies. temu o staż w branży która mnie
      interesuje ale nic z tego nie wyszło. Tam był nie miał takiego
      przekonania żę mnie ktoś robi w konia bo bym się musiał tam paru
      rzeczy nauczyć nim bym dobry w tym był. A tu gość chce mieć
      pracownika od telefonów, który by normalnie pracował a nie się
      czegoś uczył. To po prostu jakiś mały kanciarz. Za pół roku weżmie
      kolejnego jelenia i będzie myślał jaki to on sprytny jest. A co ze
      mną??? wpisze sobie w cv staż jako telemarker???!! nie dość żę nic
      nie zarobie to jeszcze się niczego nie nauczę. gdyby mi zaoferował
      te 1200zł to bym poszedł. Ale nikomu nie dam satysfakcji z robienia
      ludzi w konia.

      Też nie wiem co robić. Łapałem się dosłownie wszystkiego. Nawet
      jakiś wyjazd do uk zaczałem organizować. Dwa razy dzwonili z anglii
      mieli zadzwonić trzeci już ze szczegółąmi i konkretami i nic, nie
      dzwonią. W Polsce już przerobiłem zdaje mi się wszystko. Brak mi
      pomysłów już. Dzwoniłem, skłądałem cv, chodziłem, ogłaszałem się,
      wysyłałem po firamch itd. Nic. Jakby jakaś zmowa była.:):) Sam się
      łąpię,że trudno mi już cv wysyłać bo po prostu tracę wiarę że to ma
      sens. W urzędach jest ten plus że jak spełniasz wymagania formalne
      to muszą ci na rozmowę zaprosić. Nie ma innej możliwośći. A tak w
      firmach prywatnych to u mnie na 30 wysłąnych cv 1 zaproszenie.

      Ale w urzędach nepotyzm i kumoterstwo niestety.

      Co do prawo jazdy. To bez przesady. Rzadne wielkie halo. Nie
      tacy "analizatorzy" jak ty robią. Po za tym nikt nie oczekuje aby
      był kierowcą rajdowym tylko dął sobie radę podjechać gdzieś. Rzadna
      wielka filozofia. Kwestia wprawy i obycia. raz, drugi, trzeci byś
      załapał dryg. Dopisujesz do tego za dużo filozofię.

    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 10:37
      Do mnie sie odezwali, wow!
      Ide w piatek na rozmowe (na fakturzystke)
      Mam nadzieje, ze chociaz to złapie, bo inaczej kiepsko sie widze...
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 10:44
      Ty sie czlowieku nie zalamuj, wiesz w jakiej ja jestem sytuacji? Nie
      lubie sie uzewnetrznac az tak, ale napisze.
      W domu mam umierajacego na raka ojca, wychudzony wrak czlowieka, do
      konca miesiaca musze wypieprzyc z domu meza alkoholika i skladam
      pozew o rozwod. Zostane sama z 6 letnia corka i 300 (?) zl alimentow.
      Musze dostac prace, bo inaczej bede skazana na zerowanie na matce
      albo bede musiala sprzedac dzialke budowlana ktora kiedys kupilam z
      mysla o inwestycji na starosc/dla corki.
      Placze kiedy to pisze, ale wiem, ze musze sie trzymac. I pomimo, ze
      mam 2 fakultety i setki wyslanych cv bez odpowiedzi-ide w piatek na
      rozmowe na fakturzystke (wiesz tez ze dorabiam sprzataniem), pisze
      reportaz na konkurs i mam nadzieje, ze go wygram i ze w koncu do
      cholery zaczne zyc jak dorosly, normalny czlowiek, nie jak ofiara
      losu.
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 15.08.07, 11:11
      no to bibi rzeczywiście nie do pozazroszczenia sytuacja. Szczerze
      mówiąc z tego co pisałaś wynikał inny obraz. Pisałaś, że mąż
      utrzymuje Cię i że masz czas na dziecko i że tak mocno Ci na pracy
      nie zależy.

      Trzymaj się. Z tego co piszesz to rzeczywiście lekko nie masz.

      A wolno spytać Ciebie o wiek?? (to tylko internet, więc chyba
      jeszcze wypada)

      Wiesz mnie trochę rozczarowała twoja deklaracja, że starasz się o
      pracę w jakimś urzędzie i że masz plecy ale nie wiesz czy "prezesik"
      wystarczy. Mnie nepotyzm irytuje i to bardzo. Bo co mam zrobić ja
      skoro nie mam pleców, jestem gorszy od tych którzy mają?? Uważam i
      pisałem to już wcześniej na forum, że w każdym normalnym kraju
      nepotyzm i korupcja stoją na jednej płaszczyżnie. Bo tworzą chorą
      niesprawiedliwość, tam gdzie powinna być i może być. Obsadzanie
      nawet najniższych urzędów rodziną to zwyczaj wzięty z III świata i
      praktykowany na Białorusi. W takich krajach jak Anglia, Niemcy,
      Francja podobno nie istniejący. A jak coś takiego się wyda to z tego
      afera jest robiona. W Polsce to folklor który zabija kreatywność i
      uczy że cwaniactwo popłaca. Co czuje młody człowiek który widzi że
      się nie dostał do pracy na państwową posadę bo nie ma ustawionego
      ojca albo wuja itp. Podobnie było na wydziale prawa uniwersytetu
      gdańskiego. Pisały o tym gazety i mówiła telewizja. Z odwołania nie
      dostały sie osoby z PGR-ów, którym zabrakło 1 punkt a podostawały
      się dzieci VIP-ów którym brakowało kilkadziesiąt punktów (niektórym
      nawer powyżej 10). Niewiem jak ta sprawa została w końcu rozwiązana

      Ale jeśli jesteś w takiej sytuacji to nie oceniam. W ogóle nie
      oceniam innych ludzi a tego tym bardziej. Życzę Ci powodzenia. Mam
      nadzieję że sie Ci ułoży.
      Trzymam kciuki
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:05
      Bo utrzymuje. Do konca sierpnia. Pozniej bede sobie radzic sama.
      mam tez kase zainwestowana w ziemie i cos jeszcze. Ale nie chce tego
      ruszac.
      Co do plecow w pracy w urzedzie. Nic nie pisalam o prezesiku. To
      rebel (chyba?) cos pisal o sytuacji, jak na korytarzu czekal na
      rozmowe, a obok przechodzi jakis prezes, uscisnal reke innego
      czekajacego na rozmowe i powiedzial: zalatwione!
      Ja tylko napisalam, ze nie mam takich znajomosci, u prezesa. Ze
      moje "plecy" sa za male.
      I wiesz co Ci powiem? Nie mam zamiaru nie wykorzystac tych plecow,
      jesli bede miala taka mozliwosc. Mam juz w dupie zasady, srady i
      inne gowna. Jak ja jedna bede taka z zasadami, to reszta mnie
      wyroluje.
      Nie mam juz czasu ani mozliwosci na zycie w zgodzie z pieknymi
      zasadami. Zasady dziecka ani mnie nie utrzymaja. Jak trzeba bedzie,
      bede walczyc pazurami o stanowisko pracy, wykorzystam mozliwosci
      ktore mam. Dwa lata kopów po probie szukania praca wlasnie z
      zasadami juz mnie nauczylo. Trzeba sie dostosowac do zasad
      panujacych w tym kraju, inaczej bedziesz w nieskonczonosc
      bezrobotnym. I to powinno Cie rozczarowac i irytowac, brak
      perspektyw.

      ps. mam 33 lata
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:51
      tak więc masz już połowę drogi ku odnalezieniu satysfakcjonującej
      pracy pokonaną ...bo odpowiednia i silna motywacja to właśnie...tak
      mi się przynajmniej zdaje 50% sukcesu przy poszukiwaniach...

      co do sytuacji w domu, nie zazdroszczę...ale jakby nie patrzeć
      dzięki temu nikt nie kopie Cię z góry <tak byś nie mogła się
      podnieśc> ale kopią z boku, tak by wprawić w ruch:)

      a co do wieku i dziecka...wiesz to nie jest tak dokońca
      jednoznaczne...obecie duże firmy boja się zatrudniać młodych
      pracowników, którzy nie mają tu zobowiązań...sam chyba kilka razy
      poległem przez to że powiedziałem iż nie mam żadnych zobowiązań,
      dzieci, nikogo na utrzymaniu..;)...Pracodawcy boją się że pracownik
      przyjdzie do nich popracować dosłownie na bilet do Anglii...nawet
      się im nie dziwię..25latek to osoba jeszcze w miarę mobilna i chcąca
      podejmować nowe wyzwanie...i mająca jeszcze duże ambicje zazwyczaj -
      których nie przytępił rynek pracy..;)

      Są więc firmy które właśnie przyjmują ludzi w okreslonym przedziale
      wiekowym, posiadającym tu rodzinę...i nie jest to praca ciecia, czy
      też doradcy finansowego...są to zwykłe biurowe posady...Z tego co
      pamiętam taka politykę stosuje np. GM Records...choć akurat ta
      wiadomośc Ci się pewnie na dużo nie zda, bo oni działaja w
      Warszawie..;/
      no ale jesli są oni, tzn. że są inne firmy które prowadzą podobną
      politykę kadrową....

      a co do Monka...mam jednego znajomego i właśnie przy nim to ja
      wydaję się normalny...tak więc decydujący jest tu chyba odpowiedni
      punkt odniesienia...;)
      a czy mam jakiś talent, to nie wiem...raczej wątpię...jestem chyba
      kwintesencją przeciętności...:)

      powodzenia w walce o pracę związanej z fakturowaniem...zawsze to nie
      obsługa klienta!;D
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:55
      Uhm, tja...
      Ty i przecietnosc....
      hahahahaha :)
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:57
      Twoj problem Rebel wlasnie polega na tym, ze nie jestes
      przecietniakiem.
      Masa przecietniakow ma prace i duzo jej do szczescia nie trzeba.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 13:03
      no dobrze...to robię wszystko by przeciętnym być...również na
      rozmowach o pracę ostatnio robię z siebie grzecznego zagubionego
      chłopca..;>

      a tak na serio....może jest w tym trochę racji....przeciętni nie
      przejmują się zarówno tak bardzo sukcesami jak i
      porażkami...przyjmują je bez dogłębnej analizy faktów które mogły
      doprowadzić do jednego lub drugiego...nie patrząc do przody nie
      patrzą też za siebie......

      może za bardzo żyję przeszłością...;|
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:24
      qwer czy Ty czasem nie pisales, ze jestes z trojmiasta? :>
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 13:00
      co do urzędów, to nie wiem czy jest tak dokładnie jak mówisz...że
      muszą zaprosić na rozmowę...w zasadzie złożyłem ok 40 aplikacji do
      różnych urzędów...zaprosili mnie tylko na jedna rozmowę...do Urzędu
      Miasta....;>...zapewne wrażenie zrobiło na nich jednak moje cv,
      uczelnia państwowa, wyniki na studiach....choć potem okazało się że
      wszystko było już ustalone od początku, jak w przetargu..;/

      najzabawniejsze jest to, że teraz szukają ok 6 osób na różne
      stanowiska...między inymi sekretarza...czyli niejako stanowisko
      stworzone pode mnie...problem jest taki że po tamtym upkorzeniu nie
      mam ochoty pracować z tymi ludźmi...poza tym taka ilośc wakatów
      świadczy także jaka atmosfera tam musi panować...
      i tu dochodzimy do meritum sprawy...nie wszyskie urzędy obsadzane są
      z klucza i po znajomości...i jeśli będziesz aplikował do wieli naraz
      trafisz na stanowisko które będą chcieli obsadzić według
      procedur...po prostu zwłaszcza w samorządach do władzy dochodzą
      ludzie nie znajacy się na polityce...przez jeden rok potrafia zrazić
      do siebie kadrę urzędniczą w podległej jednostce...ci urzędnicy
      odchodzą...jednocześnie ławka rezerwowych w poszczególnych polskich
      partiach nie jest zbyt długa, więc w końcu będą musieli otworzyć
      rekrutacje na osoby spoza kręgu najbliższych wtajemniczonych...i tu
      jest Twoja szansa..:)

      co do prawa jazdy...chciłbym spróbować jeszcze raz, ale dopiero gdy
      ustabilizuje swoje życie...gdy znajdę pracę...nie ukrywam że
      przydałaby się również kobieta..;D...Tu chyba akurat mężczyźni nie
      doceniają wpływu niewiast na ich życie...bliższe prawdy są chyba
      jednak relacje panujace między kobietami a mężczyznami u
      Indian...kobieta jest tam nie dość że wsparciem, to ona kierunkuje
      mężczyznę i daje przysłowiowego kopa w d... :)
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 13:07
      Ty sie lepiej streszczaj z tym prawem jazdy, bo dokumenty sa wazne
      chyba tylko 5 lat od zlozenia w osrodku. Po co ma Ci kasa przepasc?
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 13:31
      czyli zostały mi jeszcze 44 miesiące...;D
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 15.08.07, 13:57
      Nie nie jestem z trójmiasta.

      Co do urzędów rebel to się mylisz. Jeśli spełniasz wymagania
      formalne musisz być zaproszony. Jeśli choć jednego nie spełniasz
      (np. nie wyślesz ksera dowodu albo nie podpiszesz oświadczenia to
      cię nie zaproszą). Takie jest prawo. Ja aplikowałem 3 razy do
      urzędów i zawsze dostawałem zaproszenia. Nie mogą na wymaganiach
      formalnych oszukiwać. Bo to proste do udownodnienia i każdy Sąd
      pracy przyzna racje. Pisałeś rebel kiedyś , że wykształcenie się nie
      liczy przy aplikowaniu. O tyle się liczy, że jeżeli w wymaganiach
      formalnych jest wyższe to musisz mieć wyższe.Jeśli chcą wyższe
      ekonomiczne musisz mieć wyższe ekonomiczne itd Jeżeli jest średnie
      to musisz mieć średnie. I tu każdy by się bał oszukiwać na tym bo to
      proste do udowodnienia i są kontrole. Poza tym można prywatnie
      przekazać sprawę do sądu o odszkodowanie (jest taka możliwość)

      Jeśli chodzi o rekrutacje do Służby Cywilnej to są to procedury
      opisane ustawą. I nikt na beszczela tego nie złamię. Lepiej kogoś
      uwalić na rozmowie gdzie weryfikacja tego jest bardzo trudna niż w
      wymaganiach formalnych gdzie jest oczywistość. Może przy aplikowaniu
      zbyt lużno podszedłeś do sprawy. Czegoś nie skserowałeś albo nie
      napisałeś jakiegoś oświadczenia, albo jakiegoś zaświadczenia nie
      zdobyłeś itd. Z tego co pisałeś choćby o umowach o pracę wynika że
      nie jesteś dobrze zorientowany w temacie przepisów i chyba warto
      abyś to nadrobił.

      Prawo jazdy się chyba przydaje. I raczej ludzie wolą je mieć.
      Pracodawcy też na to milej patrzą i jeżeli ci nie pomoże to napewno
      nie przeszkodzi.

      A co do tego, że nie masz zobowiązań to wątpię aby to jakoś wpływało
      na proces rekrutacyjny. Przesada. Szukasz tam gdzie nie trzeba.
      Przecież w wymaganiach jest prawie zawsze- dyspozycyjny. A kto jest
      bardziej dyspozycyjny kawaler bez zobowiązań czy taki z czwórką
      dzieci!!! Weż pomyśl!! Nawet w urzedzie ostatnio spotkałem się w
      wymaganiach dodatkowych- dyspozycyjność. Ja mam kuzyna w moim wieku
      co ma żonę i dziecko i on bynajmniej dyspozycyjny nie jest. Narzeka
      na brak czasu ciągle.

      W urzędach to jest najgorszy nepotyzm i kumoterstwo. I to jest
      oznaka zacofania tak naprawdę. W Angli to mają służbę cywilną z
      prawdziwego zdarzenia. Aż pozazdrościć.

      Ja Cię bibi rozumiem, że sytuacja skłania Cię abyś walczyła jak lew.
      Ja teraz rozważam taką myśl, że jak będę dobrze wiedział, że na
      rozmowie w urzędzie wypadłem dobrze i odpowiedziałem na wszystkie
      merytoryczne pytania to czy w razie odrzucenia nie skierować sprawy
      do Sadu Pracy. Ale to też jest ryzyko i trudna kwestia.

      A propo tego sekretarza rebel to lepiej się zorientuj jakie mają
      wymagania nim napiszesz, że stanowisko pod Ciebie jest. Po to może
      być złudzenie. Sekretarz to już chyba troszeczkę wyżej i mogą kogoś
      np. z 2letnim wykształceniem szukać.

      Poza tym po czym wnioskujesz że to pod Ciebie jest???
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 22:02
      wyższe wykształcenie, niekaralność, praktyka pracy w instytucjach
      państwowych, komunikatywnośc, znajomość zagadnień z dziedziny PR,
      wykształcenie najlepiej humanistyczne..;)
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 15.08.07, 23:52
      I co to niby ma być????!!!!! i ten :) ???!!!

      Pewnie wymagania formalne. Ale jeszcze muszą być wymagane dokumenty
      które trzeba przysłać do nich. Kopie wyższego, dowodu, oświdczenia,
      zaświadczenia, dokumenty potwierdzające język.

      Sorry ale z tego co mi wiadomo praktyki to żadnej w instytucjach
      państwowych nie masz (jak masz to zwraca honor) i tu może nie
      chodzić bynajmniej o 2 tyg praktyki na studiach.

      Z PR to też chyba nie wiele miałeś wspólnego bo nie pisałeś nigdy
      abyś w agencji reklamowej pracował albo czymś takim. To że miałeś
      jakiś przedmiot na studiach???. PR a wiem co pisze bo w poprzedniej
      pracy pracowałem ze specjalistą od PR to nie jest takie proste jak
      ci się wydaje. Wiesz czym jest BTL, marketing szeptany, BIGL ?? i
      jak to się organizuje????? Jakiś przedmiot to za mało aby mieć
      wiedzę o PR. Ale próbuj. A może akurat się trafi. To jest to z czego
      będziesz tam pytany albo z czego będziesz miał test. I radzę się
      merytorycznie przygotować w UKS to mnie maglowano z podatków aż
      miło. Sprawdż czy nie ma w ogłoszeniu wymagań dodatkowych za nie
      teoretycznie powineś mieć punkty.

      Jeśli prześlesz im wszystkie wymagane przez nich dokumenty i zrobisz
      to w dobry sposób to znaczy, żę według ustawy przeszedłeś pierwszy
      etap. MUSZĄ cie zaprosić na drugi( czy pisemny czy usty, albo ten i
      ten- ustawa dopuszcza wszystkie możliwości) Jeśli będzie jakiś błąd
      (np. brak osobistego podpisu) to cię odrzucą i nawet nie poinformują.

      Jak piszesz że aplikowałeś i nie odzywali się to znaczy że
      przysłałeś dokumenty z błędem, albo miałeś nie te wykształcenie,
      albo zły termin itd. Wy ludzie czytajcie przepisy!!!!!

      Mam nadzieje, ze sprubujesz tam przynajmniej a nie powiesz że to
      niemoralna robota albo , że honor osobisty ci nie pozwala :):):)
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 00:16
      właśnie mi wytłumaczyłeś w kilku zdaniach że i tak nie miałbym po co
      tam aplikować....więc szukam dalej...;)
    • anula36 16.08.07, 00:23
      spoko:) Rebel nas nie zawiedzie i wymysli 3 inne powody czemu nie tam:)
      To jest po prostu czlowiek z pewnych wzgledow niezdolny do podjecia zadnej pracy,ani dzis,ani jutro,ani za naszego zycia. Tyle ze w przeciwienstwie do wielu takich osob potrafi to z wdziekiem umotywowac, dlatego tak dobrze sie czyta ten watek.

      --
      *
    • Gość: Piotr IP: *.ilabs.pl 16.08.07, 10:42
      Pan rebel to człowiek znakomity, intelektualista, zazdroszczę mu
      tego i tego, że jest tylko 2 lata bezrobotnym, bo ja po studiach nim
      jestem dużo więcej.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 15:02
      jeśli to ironia, to skierowana w niewłaściwym kierunku, gdyż niejako
      od ponad roku tkwie w stanie abnegacji i anomii..;>

      jeśli to z kolei szczere, to nie wiem co o tym myśleć...

      napewno wiem tylko jedno nie jestem ani inteligentny anie
      wielki..jestem po prsotu żałosny i potrafię się do tego przyznać..:)

      pzdr.
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 12:00
      wiedziałem, że mogę liczyć na twoją zgrabną psychoanalizę w kilku
      zdaniach zawartą...
    • Gość: ałłła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 15:13
      musze przyznać, że jesteś...nie wiem...hmmm...dziwny? :/
      ale masz coś takiego w sobie, co mnie do Ciebie ciągnie :)
      tzn. niemal nie ma dnia, bym tu nie zajrzała i nie poczytała sobie
      nowych postów...
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 16:00
      ależ tak, sam czuję się jak żywy eksponat w Gabinecie Osobliwości w
      XIX wiecznym cyrku...;>

      do pewnego czasu to było nawet fajne....

      teraz już nie wystarcza...

      potrzebuję zmian, niestety coraz mnie wierzę w to że ktoś mi da
      szanse na zmianę...

      a ktoś musi...nie mozna ruszyć z miejsca nie dysponując odpowiednim
      napędem, czy też siłą zewnętrzną która wprawi w ruch...

      gdyby było inaczej i potrafiłbym się z tego podnieść sam, mógłbym
      aspirować do panteonu półboskich herosów...a niestety za takiego się
      nie uważam..;>

      może po prostu inaczej odczuwam ten świat, stąd takie wrażenie
      sprawiam iż jestem dziwny?

      ;)

      idealnie byłoby gdyby czytanie moich postów wyzwalało w Tobie
      agresję i chęć większej walki o siebie i o znalezienie pracy...wtedy
      byłbym naprawdę wniebowzięty..:)

      pzdr.
    • Gość: kama IP: *.ztpnet.pl 16.08.07, 17:36
      Rebel, może uznasz to za głupią radę ale musisz UWIERZYC ze cos się w koncu
      zmieni na lepsze, ze to zebys się wydzwignął z tego dna jest MOZLIWE. Musisz
      przestać uważać się za wiecznego pechowca i wyzbyć się przekonania że wszelkie
      twoje działania nieuchronnie prowadzą do katastrofy! Rebel ty jestes sam
      przeszkodą dla siebie, daj sobie szansę ! Nie możesz mieć nawet cienia
      wątpliwości że ci się w koncu uda. Takie myślenie nie jest łatwe ale wysil się i
      spróbuj, zaagangażuj swoją bogatą energię intelektualną i duchowa w WIARĘ W
      SIEBIE i świadomość nieuchronnego SUKCESU!!!
    • Gość: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 18:00
      i taki byłem ....2 lata temu

      napewno też sam zawiniłem że nie znalazłem pracy już wtedy...

      chyba była wtedy większa szansa niż teraz...

      w ogóle to dziwne...2 lata temu wierzyłem w siebie...to chyba było
      widać w relacjach z ludźmi...wtedy mnie jeszcze nawet nie
      unikali...ale z drugiej strony czuję że wtedy byłem mniej dojrzały,
      mniej wiedziałem o świecie o ludziach...

      teraz jest zupełnie na odwrót...brak jest wiary, ale za to jest
      świadomość że zyskałem coś przez te dwa lata, coś na poziomie wiedzy
      i inteligencji...

      zresztą ta wiara się uaktywnia u mnie, gdy dostaję zaproszenie na
      rozmowe w sprawie pracy...ale tam jest już tragicznie...albo
      proponują inne stanowisko niż aplikowałem albo wypominają mi braki w
      doświadczeniu i twierdzą że jestem leniem skoro nie pracuje od dwóch
      lat...;/

      Trudno by w takiej sytuacji wiara, która właśnie się podniosła z
      klęczek, nie powróciła na nie w ekspresowym tempie..;/

      chyba pomóc mogą tylko osoby które Ciebie znają, więc tu chyba mam
      największy problem...bo w zasadzie nie ma osób które by mnie znały,
      dobrze....;|w zasadzie już z nikim nie utrzymuje kontaktów...cóż z
      drugiej strony to chyba dobrze nawet...nikomu nie psuj na żywo
      humoru swoim narzekaniem...
    • Gość: qwer IP: *.centertel.pl 16.08.07, 17:55
      oj rebel, rebel. Sądząc po tym jak dokładasz tzw. uśmieszki- :)
      po tym jak piszesz że jesteś żałosny to też zaczynam myśleć, że
      jakoś pogodziłeś się z bezrobociem. Chyba lubisz być "gwiazdą forum
      dla bezrobotnych" i filozofować na różne tematy. Ale ktow wie może
      to jakiś efekt niespodzieawny przyniesie np.... w formie romansu z
      piękną forumkowiczką.

      Niektóre twoje dywagacje, kiedy dajesz tzw. konkretne rady są ,
      sorrki ale bezsensu (np. coś tam pisałeś o urzędach samorządowych i
      krótkiej ławce politycznej w nich, choć coś takiego jako takie nie
      istnieje). Ale miło to się czyta :):)

      Proponowałem ci kiedyś pomysł żołnierza zawodowego- oficera. Wiadomo
      praca nie dla każdego. Napisałeś jednak, że honor osobisty by ci nie
      pozwolił.:):):) call center- nie moralna robota, staż- nie bo
      nepotyzm w ZUS-ie. OK. taką masz melodię, masz prawo:):)

      Z tym sekretarzem to bym na twoim miejscu spróbował. Wiele do
      stracenia nie masz oprócz czasu. A propo daj mi linka do tych
      ogłoszeń, chętnie przejrze co tam wymagają bo takimi rzeczami się
      interesuje. Jakpiszesz że