Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co ty wiesz o pracy w Niemczech?

    IP: 150.254.153.* 29.08.07, 07:53
    Punktualność to nic wielkiego, wielkpopolanie , ślązacy i ogólnie ludzie bez
    wschodnich korzeni uznają to za normę.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: jacek peszewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 08:19
      Ni wszedzie to jest norma u nas w centrum dopiero sie tego uczymy.
      Ale bardzo trafne konkrety w tekscie Brawo.
    • stanislaw32 29.08.07, 08:25
      Pracowalem w Niemczech zaledwie 7 lat wiec nie wiem az tak wiele ale te rady w
      artykule wydaja mi sie dosyc dziwne.
      Radze wiec zbytnio nie brac sobie ich do serca. W kazdej pracy jest inaczej,
      atmosfera bywa rozna, oczekiwania szefa czy pracownikow wszedzie inne, tak jak
      na calym swiecie.
      Ja np mialem powazne klopoty w pracy wlasnie dlatego ze chcialem pracowac od-do...
    • shamsa 29.08.07, 15:57
      własnie. pare uogolnien nie wiadomo skad wzietych i artykul gotowy. to tak jakby
      opisac polskiego pracodawce w kilku slowach. bez sensu.
      --
      www.flatcoatedretriever.prv.pl
    • Gość: aw IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.07, 08:37
      "... Nie składa się też oficjalnych życzeń świątecznych ani nie
      organizuje pracowniczych wigilii. W Niemczech stosunki w pracy są
      dużo bardziej formalne niż u nas. .."

      To nieprawda, Weihnachtsfeier dla paracownikow organizuje prawie
      kazda firma i to najczesciej w wynajetych lokalach. Od listopada
      ciezko znalezc juz termin w porzadniejszych knajpach ...
    • Gość: Remik IP: *.pools.arcor-ip.net 29.08.07, 09:30
      Niezla komedia ten artykul. Mieszkam w niemczech a moja babacia i reszta rodziny mieszka tu od ponad 80 lat i wiekszych glupot nie slyaszalem niz to co tu jest napisane i moze z 2 rzeczy sa prawdziwe w tym tekscie.
    • koham.mihnika 31.08.07, 04:39
      mieszkalem w RFN przez dwa lata, bylem tutaj z dziesiec razy przez
      ostatnie 30 lat i w 100% zgadzam sie z tekstem. Stosunki w pracy sa
      dokladnie takie jak opisane.
      Bedac warszawiakiem nie mialem klopotow z punktualnoscia ani innymi
      wymogami. W odroznieniu od flksdojczow, u mnie to sprawa nabyta
      dzieki pracy Mamy.
      --
      Człowiek jest tym co robi, i co robi dobrze.
    • Gość: polak maly IP: *.edag.de 29.08.07, 08:40
      jezeli to ma byc pomoc dla inzynierow pracujacych w niemczech to
      lepiej zapomnijcie o tym tekscie. Zbior stereotypow do niczego wam
      sie nie przyda. Prawda jest taka, ze 95% z nich nie pokrywa sie z
      rzeczywistoscia. Tak naprawde Niemcy niewiele sie od nas roznia.
    • Gość: x IP: *.248.reserved.ish.de 29.08.07, 08:43
      i uwaza sie za znawce tematu.
      Jedno jest pewne, w Niemczech nikt mu by nie puscil na tej podstawie
      takiego artykulu. :-))
    • Gość: azja IP: *.dip.t-dialin.net 29.08.07, 09:02
      oj roznia sie Niemcy od nas! obserwacje autora sa bardzo trafne,
      chociaz oczywiscie zdarzaja sie "odstepstwa od reguly".
      co do Weihnachtsfeier, jest to normalna impreza, podczas ktorej nikt
      nie mysli o Swietach Bozego Narodzenia. Jeszcze nikt mi na takiej
      imprezie nie zlozyl zyczen swiatecznych!
    • Gość: abc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 09:09
      no i dobrze, że trzeba rozmawiać po niemiecku, a nie po angielsku. Niemcy bardzo
      cenią sobie swój język. Jak ktoś chce tam pracować, to niech najpierw porządnie
      się nauczy tego języka, a nie żeby potem mówił Kali kochać Kali lubić:/ tylko
      wstyd Polakom w ten sposób przynosi. I najbardziej wkurzające jest to, że jak
      się człowiekowi wydaje, że pracował/mieszkał w Niemczech przez rok, to już
      świetnie zna niemiecki, ale samemu nawet cv czy maila do pracownika nie potrafi
      porządnie sklecić. PARANOJA!!!
    • jessi_a 29.08.07, 15:17
      z CV to i Niemcy maja problemy.
      --
      Nigdy nie kłóć się z idiotami, sprowadzą Cię do swojego poziomu i
      pokonają doświadczeniem...
    • Gość: socrates IP: 134.91.122.* 29.08.07, 09:14
      Obecnie jestem na wyjeździe z programu Socrates Erasmus w Niemczech a dokładniej
      w NRW, czyli miejscu, gdzie inżynierowie zazwyczaj dostają pracę. Niestety z
      niektórymi punktami się nie zgadzam. To prawda, że Niemcy lubią ludzi
      politycznie poprawnych jednak sami tego zazwyczaj nie przestrzegają. Potrafią
      wygłaszać dziwne komentarze i żartować ze stereotypów, niestety nie na temat
      swojego narodu tylko postronnych. Proszę więc uważać na te małe złośliwości.
    • Gość: polak maly IP: *.edag.de 29.08.07, 09:23
      ...i odpowiadac wlasnymi na ich temat. Sprawdzcie jak ich to bawi.
    • pauulek 29.08.07, 09:26
      Bredzisz stary, pracuje od 20 lat wniemczech, no i sklada sie
      zyczenia swiateczne, i sa niekiedy wycieczki zakladowe, i regionach
      karnawalowych ludzie przez 4 dni szaleja i w biurach i poza nimi.W
      skandynawii zwraca sie po imieniu do kolegow, w niemczech nie, a u
      aglossasow sami wiecie.
      Poczucie humoru jest duzo lepsze niz stereotypy , ktore kraza wokol
      niemcow, a od wspanialych mistrzostw swiata ubieglego roku maja tez
      zalazki takiego czegos jak duma narodowa.
      Niemcy sa niesamowicie atrakcyjne jako kraj pelen swietnych
      krajobrazow ,zabytkow ,wygodnej komunikacji i stosunkowego
      bezpieczenstwa(szczegolnie w prowincji)
    • Gość: Krychaj IP: *.net89.kollegie6400.dk 29.08.07, 22:58
      Niemcy calkiem calkiem ale Skandynawia raczej jest atrakcyjniejsza.
      Sa oczywiscie wady jak pogode i ceny aut (Dania i Norwegia)
    • Gość: Jan IP: *.versanet.de 30.08.07, 22:58
      ..a co tam jest takiego atrakcyjnego,?po za losiami?Zamki krolewsie
      sa mniejsze niz niemieckiego hrabiego..ha,ha...
    • Gość: wit IP: *.all.de 29.08.07, 10:34
      Ten caly artykul jest o kant rozczas!
      Jest pisany z perspektywy uciskajacego, sztywnego krawacika z wielka
      doza demagogii.

      Nie bierzcie sobie do serca wynuzen tego Pana, szczegolnie ci sposrod
      Was, ktorzy nie mielioscie jeszcze mozliwosci poznac warunkow,
      zwyczajow i srodowiska pracy w Niemczech. Te sprawy sa tu o wiele
      bardziej zroznicowane.
    • Gość: Ania IP: *.avenet.stw.uni-erlangen.de 29.08.07, 12:37
      A ja uwazam, ze tezy podane w artykule sa prawdziwe. Szczegolnie te z Mahlzeit
      albo z praca od-do. Ja z niemieckim dyplomem w kieszeni jednak z checia wracam
      do Polski. Nie odpowiada mi taki styl pracy.
    • Gość: rykomick IP: *.adsl.alicedsl.de 29.08.07, 13:52
      bzdury piszesz, Ania. Praca od-do? Jest w zakładach produkcyjnych, dla
      robotnikow i rzemieslnikow, to tak. Ale w biurach nie ma najczesciej
      unormowanego czasu pracy. Musi sie przepracowac tylko swoje 40 godzin w
      tygodniu. Najczesciej jest tzw. Kernarbeitszeit, pomiedzy 9:00 lub 10:00 rano a
      16:00 lub 17:00 po poludniu. Czy przyjdziesz do pracy o 7:30 czy o 10:00 to nie
      ma znaczenia. A co chcesz od Mahlzeit? Ja uwielbiam sobie dobrze zjesc na
      miescie w poludnie, wypic spokojnie kawe.
    • Gość: Crame IP: *.pools.arcor-ip.net 31.08.07, 11:11
      No tak, w Polsce nie bedziesz pracowala od-do i nie bedziesz musiala jesc
      obiadow. Wracaj, wracaj.
    • Gość: Hola IP: 129.9.163.* 29.08.07, 13:43
      Ten, kto napisal ten artykul ma srednie pojecie o pracy w Niemczech.
      W duzych koncernach niemieckich pracuje sie dluzej niz do godziny 17
      i czesto zostaje sie po nocach. Zaangazowanie jest wielce cenione,
      przynajmniej nieoficjalnie i uwzglednianie przy decyzjach o awansie.
    • Gość: jacek IP: *.compi.net.pl 29.08.07, 14:04
      miałbym też zastrzeżenia co do punktu o punktualności ... no chyba że mam pecha i trafiam na "wyluzowanych" pod tym względem Niemców
    • Gość: beno IP: *.proxy.aol.com 30.08.07, 23:19
      wiekszosc zakladow ma zmiany -takze jest praca od -do...! tam gdzie
      nie ma zmian ...oczywiscie ze czasami ( jak wszedzie na swiecie) sa
      nadgodziny...!...przerwa obiadowa-mittagspause- czy -mahlzeit- jak
      prawie na calym swiecie...jest i w niemczech...! jezeli chodzi o
      awans w firmie...wchodzi tylko w gre ..jak niema szwaba na to
      stanowisko...a tak jako polacy czy"polscy-niemcy"-zapomnijcie w
      wiekszosci przypadkow...a z jezykiem angielskim...to juz wogole nie
      zawracajcie sobie glowy-bez niemieckiego-zero szans! szwaby to
      szwaby -nie uznaja angielskiego..( z reszta w anglii tez nikt
      niemieckiego nie uznaje...i tez nic dziwnego ,ze jest tak na
      odwrot...!)
    • Gość: dimmu IP: *.versanet.de 29.08.07, 14:37
      Durne te "rady", ze az wierzyc sie nie chce. Wszedzie sa rozni ludzie
      i rozne zasady. A takie teksty jak 'w Niemczech tak..., a w Polsce
      tak...' to mozna sobie w kuper wsadzic.
    • angelsmile 29.08.07, 14:59
      Kilka uwag z moich doświadczeń (roczna praca w Niemczech w dużej
      instytucji finansowej):

      - jako kobieta pracująca w Niemczech raczej nie oczekuj od swoich
      kolegów, że cię przepuszczą w drzwiach, windzie itp. U nas zawsze
      pierwszy szedł szef, potem cała reszta.../to a propos akapitu o
      uprzejmości wobec kobiet/
      - z Mahlzeit to prawda i to było nawet sympatyczne
      - jeśli szef ma tytuł doktora, to należy tego tytułu używać
      zwracając się do niego...
    • pauulek 29.08.07, 15:03
      Tytul doktora to nierozlaczna czesc nazwiska, jesli nie jestes z
      doktorym na ty, to mowie Herr Dr.Mueller lub cos podobnego , ale to
      normalka, ten tytul to sie po smierci tez na nagrobku pojawia.
    • angelsmile 29.08.07, 16:16
      owszem, w Niemczech jest to normalka - w Polsce jednak nie, dlatego
      o tym napisałam ;-)
    • Gość: nakut IP: *.bzh.uni-heidelberg.de 29.08.07, 15:20
      Ten artykul jest pelen bzdur. Pracuje w niemczech od 2 lat, na poczatku w
      prywatnej niemieckiej firmie a teraz na uniwersytecie. Nigdy nie mialem
      normowanych godzin a zostawanie po godzinach jest mile widziane, do przelozonych
      zwracam sie zawsze po imieniu i nawet czasami zdrobniale. Nie mowie po niemiecku
      choc pracowalem tylko posrod niemcow. Organizowane sa swiateczne spotkania i
      wyjscia bez okazji na piwo. Niemcy z moich doswiadczen byli bardziej leniwi niz
      skrupulatni, nie dotrzymuja terminow zupelnie jak polacy. Itd.. itp..
    • Gość: agi IP: 168.168.43.* 29.08.07, 15:32
      sory, ale bardzo sie z tym co napisałeś nie zgodze - a nawet
      stwierdze że to wierutnia bzdura.
      Niemcy są mili i uprzeji, a zwracanie sie do nawet przełożonych
      zależy od kultury firmy, u mnie na przykład wszyscy zwracali się do
      siebie po imieniu, ( a nwet niewskazanym było używanie zwrotu
      Pan/Pani) i nie moge też nażekać na ograniczoną swobodę. Pogawędki i
      wypady na kawe były w normie. A bardzo często wizyta w pubie z
      kolegami z pracy - prtzeszła do zwyczaju.
      Więc coś mi sie zdaje że trafiłeś po prostu w nienajmilsze i
      zacofane towarzystwo, bo teraz sytuacja w niemieckich firmach pracy
      wygląda znacznie inaczej.
    • Gość: Sparkasse IP: *.is.finanzit.net 29.08.07, 15:43
      odbywam teraz praktyke w Niemczech, tak sobie czytalem ten artykul i
      sie w sumie zastanawiam... bo albo Niedersachsen jest poza Niemcami,
      albo troche sie nie zgadza, co jest tam napisane:P
      Do pracy- mialem przychodzic...od8-do 8.30 wychodzic...kolo 16- w
      czwartek jest dluzej, gdyz oni maja 39h tydzien pracy- i w czwartek
      wypada mi 8h36min. smieszne, ale w pozostale dni 7h36min i wszystko
      sie zgadza... poza tym jest taki system, ze jak sie przychodzi do
      pracy, to sie wklada specjalna karte- i na tej zasadzie mierza czas
      pracy....nie bede sie nad tym rozwlekal...
      W pracy atmosfera jest bardzo dobra... z szefem- tzn kierownikiem
      wszyscy sa per ty- tzn to nie jest prezes oczywiscie- ale szef
      kilkunastoosobowego zespolu...mi tez mowiono, zebym do wszystkich
      mowil per ty, ale za mlody jestem i mi glupio bylo... czesto ze soba
      rozmawiaja w pracy...jak ktos ma urodziny, idzie na urlop
      macierzynski, ojcowski, emeryture itp. zawsze przygotowuje jakies
      slodycze i zaprasza znajomych- tzn- ludzi z departamentu...co
      prawda, jak sie zabiora do roboty, to pracuja, ale co jakis czas
      pogadaja- raz dluzej, raz krocej...Wiecej nie mam ochoty sie
      rozpisywac- ale jesc ze tylko jedno- u mnie na obiad chozi sie od
      12.30- do 14 roznie, rozne osoby, a Mahlzeit, to w niektorych
      miejscach- nie tylko w banku, to sie mowi, jako czesc vel dzein
      dobry...
    • Gość: beno IP: *.proxy.aol.com 30.08.07, 23:37
      a nie jako "smacznego" w porze obiadowej...takze nie wysilaj sie i
      nie pisz bzdur
    • gugcia 29.08.07, 16:11
      jezdze tu co rok ,od 1981, do pracy sezonowej, na recepcji, u znajomych.Stad
      stosunki sa b.mile. Zgodzilbym sie z kilkoma rzeczami: punktualnosc, uczciwosc,
      w moim przypadku sam zawiaduje calymi pieniedzmi i jako Polak musialem dlugo
      udowadniac, ze nic nie kradne, mowie znakomicie po niemiecku, praktycznie jak
      rodowity Niemiec, stad nie wiem jak jest gdy sie jezyka nie zna, chyba zle to
      wyglada, bo Niemcy slabo mowia w innych jezykach,a angielskiego ostatnio, z
      powodu niecheci do USA, tez nie lubia.Polityka jest tematem trudnym, jako, ze
      mam odwrotne do moich przyjaciol poglady na temat Rosji,USA, relacji
      polsko-niemieckich, to przestalem o tym mowic. Generalnie jak sie ma poglady
      lewicowe jest latwiej, ja niestety mam konserwatywno-prawicowe. Chodze co
      niedziela do kosciola, tez w RFN, co budzi powszechne zadziwienie, o
      religii,Papiezu, Kosciele wole tez nie rozmawiac - zapalny temat. Wazne jest
      posiadanie prawa jazdy.Dobrze jest miec troche pieniedzy na wydanie na kawe czy
      piwo albo jakis inny cel aby nie uchodzic za biedaka. Wazny jest schludny
      wyglad, nie szalowe ciuchy, to nawet jest zle widziane, ale taki normalny,
      zachodni look. Wazne sa buty,czystosc. Niemcy sa sympatyczni w pracy, maja duzo
      pieniedzy i tak jakos sobie nie zazdroszcza. Ja, na przyklad, zawsze mowie
      prawde jak jest mi trudno zyc w Polsce i dostaje rozne rzeczy dla dziecka, itd.
      Nie nalezy na sile kupowac jakiegos super auta aby szpanowac, raczej skromne,
      powszechne tu auta. Pamietam jak kiedys mowilem, ze bardzo chcialbym miec kiedys
      Toyote Land Cruiser lub Land Rover Defender, bo mam trudny dojazd do domku na
      wsi w Polsce. Nie bylo to tu dobrze odebrane. Odtad nic nie mowie, jezdze 9
      letnim Megane i to jest OK. To tyle moich spostrzezen. Takie troche inne
      spojrzenie na prace w RFN.
    • Gość: alienski IP: *.dip.t-dialin.net 29.08.07, 19:37
      Napisales tyle, ze az nie chce mi sie komentowac, ale jak widze, ze
      piszesz o RFN to zastanawiam sie, gdzie to jest.
      Tego okreslenia nie ma juz w slowniku politycznym Niemiec najpozniej
      od czasu zjednoczenia.
      Nawet "Bundesrepublik Deutschland" nie stosuje sie wiecej, azeby
      wschodnich braci nie urazic.
      Jest "Deutschland" i juz.
      A jak wspominasz tuziemcom o autach za 40-50 tysiecy € (bo tak
      kosztuje mniej wiecej Land Cruiser) to nie dziwie sie, ze oni sie
      dziwia, bo wiekszosci na taka fure po prostu nie stac.
      Nawet z nadgodzinami, ktore i tak nie zawsze sa wyplacane, chyba, ze
      robi sie na tasmie.
    • Gość: beno IP: *.proxy.aol.com 30.08.07, 23:32
      no chyba ze uzywanego...takze spoko,twoi koledzy w pracy...z
      mieszanym uczuciem przyjmowali twoje zdania ,,,ze chcialbys
      landrovera...bo cos tam....,ale sami w wiekszosci maja chaty swoje
      czy po rodzicach ,ze ty moglbys im tylko pozazdroscic...i ty nie
      mozesz im niczego ...wypominac-bo nie wypada...
    • myslenie-nie-szkodzi 29.08.07, 16:23
      Autor tekstu ma niestety bardzo ograniczoną wiedzę o pracy w Niemczech. Wydaje
      się, że zna on jedynie jakąś jedną tradycyjną południowo-niemiecką firmę.

      Tak się składa, że w Niemczech obok tradycyjnych starych niemieckich firm jest
      wiele firm anglosaskich, skandynawskich, włoskich, itp. W amerykańskiej firmie w
      Niemczech wszyscy są na "TY", łącznie z zarządem, lunch jada się w biegu a
      przesiadywanie w pracy po godzinach to normalka. Powoli ten sam styl obowiązuje
      w bardziej nowoczesnych firmach niemieckich albo w firmach, do których w wyniku
      licznych fuzji, weszło dużo międzynarodowego personelu. Mówienie po angielsku w
      pracy też nikomu nie przeszkadza (sprawdziłam osobiście pracując w trzech
      różnych firmach).

      Co do tradycyjnej niemieckiej punktualności...to moim zdaniem Warszawka jest
      bardziej punktualna.

      I jeszcze słowo o kontaktach osobistych - ja z pracy w Niemczech wyniosłam wiele
      przyjaźni i do dziś wymieniam e-maile z dawnymi koleżankami i kolegami. Wypady
      po pracy do kanjpki też były na porządku dziennym i taka jest norma. Dotyczy to
      oczywiście tylko dużych miast (podobnie zresztą jak w Polsce).
    • Gość: szwabisko IP: 216.6.210.* 30.08.07, 19:32
    • Gość: ania IP: *.pp.htv.fi 29.08.07, 16:47
      Kazda firma jest inna, prosze nie uogolniac. Pracowalam w jednym z kolorowych
      pism niemieckich jako sekretarka szefostwa i czas pracy byl nadzwyczaj
      nienormowany, do domu szlo sie w piatki o godzinie drugiej w nocy, pracujac od
      15stej, na druga zmiane. Czasem wracalam o czwartej. Ale z szefowa uklady byly
      bardzo oficjalne. Teraz pracuje w duzym N ;) w Helsinkach, wszyscy sa na Ty i
      panuje baaardzo nieformalna atmosfera, sa elastyczne godziny pracy, liczy sie
      raczej to, czy robota jest zrobiona niz przepisowe 7,5 godziny. Przyznam, ze
      bardzo mi to odpowiada. Tylko, kurde, zarobki nizsze niz w Niemczech, a zycie
      kosztowniejsze...
    • Gość: renate;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 17:39
      ten tekst jest jak z przewodnika pascala. o wszystkim i o niczym.
      brzmi to wszystko jak subiektywne doswiadczenia zebrane do kupy, a
      na ich podstawie autor wydał(a) sądy ogólne. to nie jest kwestia
      prawdziwości takich sadów, tylko tego, że osoby plus minus
      inteligentne zdaja chyba sobie sprawe z tego, że ich doświadczenia
      nie sa reprezentatywne dla calej kwestii....
      Ja znam z Niemiec zgoła inne sytuacje: po pierwsze - przyjaźnie w
      miejscu pracy, dwa nienormowany czas pracy. Niemcy słyną z tego, że
      do pracy w wielu firmach można przychodzić między 6 a 8 rano i
      zostaje sie wtedy odpowiednio dluzej. Ale nie formowalabym z tego od
      razu artykulu o tym,ze wszyscy w Niemczech sie w pracy przyjaźnią
      itd.
      pozdrawiam i wyjezdżającym do Niemiec do pracy radze się nie
      sugerować jakos bardzo tym artykułem. ile głów - tyle opinii.
    • Gość: Mirek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.07, 18:07
      nie jest tak strasznie i nie zgadzam sie z tym artykulem
    • Gość: autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 21:18
      A ja jestem człowikem o wschodnich korzeniach i też cenię
      punktualność. Nie cenię natomiast ludzi, którzy uważają siebie za
      lepszych od innych.
    • Gość: Antek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.07, 21:26
      Ten artykul to niestety za malo natemat:
      Co ty wiesz o pracy w Niemczech?

      Autor uwaza sie za "specjaliste od spraw niemieckich"
      - "był w Niemczech na stypendium, praktykach i szkoleniach", to nie
      wystarcza na ocene sytuacji w tym kraju. Najwazniejsze sa te
      pierwsze 25 lat, pózniej to sie jest dopiero fachowcem.
    • Gość: kasienka IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.07, 21:32
      ja ma slowianskie korzenie i sie nie spozniam :P
    • Gość: znamto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 22:04
      Znam Niemców niepunktualnych,złodziei, krętaczy i oszustów,
      znam Polaków punktualnych, uczciwych i solidnych
      i odwrotnie tzn. uczciwych i punktualnych Niemców i niepunktualnych
      oszustów Polaków
      Niewiadomo czym kierował się autor tego artykułu a to że w Niemczech
      pracuje sie od .... do .... to jakiś mit
      jak również mitem jest to że Niemcy są uczciwi, na pewno są również
      i uczciwi jak w kazdym kraju. Ogólnie Niemcy są wredni i myślą że w
      Polsce sa mile widziani i że u nas wszystko jest dla nich gratis.
    • Gość: szleper IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.07, 09:32
      Niewiem nic,ale pracujac ze slazakami o korzeniach niemieckich nauczylem sie
      szacunku do pracy.Praca to nie igrzyska sportowe,a robol to nie
      sportowiec.Nauczylem sie nie pokazywac pogardy dla ludzi z
      ulomnosciami:pijak,notorycznie sie spoznia,len,.... nie szukalem ich
      towarzystwa,a wrecz unikalem.W Polsce jest bardzo duzo ludzi o korzeniach
      niemieckich, niech no tylko siegna wstecz.A teraz nalezy zastanowic sie nad
      slowami Stenbach,Merkiel i tego z Parlamentu Europejskiego.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka