Są niezależni, mogą pracować kiedy przyjdzie im ochota. Muszą jednak sami motywować się do pracy i nie mają kontaktu z "żywym człowiekiem". Znaleźli jednak sposób. Co-working
Jako tłumacz freelancer spędzam 50% mojego czasu pracy w domu i
jestem z tego rozwiązania zadowolona, bo nie odczuwam aż tak
dotkliwie braku kontaktu z ludźmi. Jego namiastką są dla mnie
tłumaczenia ustne, które rekompensują siedzenie w domu, przy czym
akurat możliwość dowolnego organizowania sobie czasu pracy ( jak mam
ochotę to siedzę i 18 godzin, a jak nie to cały dzień nic nie robię)
jest dla mnie największym plusem wolnostrzelectwa.Co-working oznacza
wg mnie niepotrzebne wydatki na obsługę firmy, skoro równie dobrze
jestem w stanie funkjonować pracując w domowych pieleszach. A
prowdzadzenie działalności gospodarczej jest moim zdaniem podstawą,
by być przez potencjalnych klientów traktowanym poważnie,
szczególnie gdy poluje się na grube ryby a nie na płotki.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.