Mialem okazję spędzić parę dni w Oslo troche ponad tydzień temu. Poleciałem ot
tak, bo bilet był tani i nie miałem z dziewczyną nic lepszego do roboty.
Rozmawiałem z paroma Norwegami na temat płac i życia... Rzeczywiście, 100 NOK
(50 ZL) to minimalna stawka (minimum wage) jaką można płacić pracownikowi.
Norweszka w TGI Friday's (Amerykańska restauracja) w centrum Oslo zarabia 140
NOK (70 ZL)... W mieście jest czysto, nowocześnie, ale... zimno! Podatki to
nierzadko 50%, a ceny na poziomie 3x tego co w Polsce. Generalnie wszystko i to
bez wyjątku jest droższe niż u nas, z elektroniką konsumencką włącznie. Kanapka
na ulicy kosztuje 70 NOK, a zatem 35 zł. Kebab, też coś około 60-80 NOK (30-40
zł), gdzie w Warszawie 10 zł. Ogólnie zarabia się 5x tyle brutto, przy cenach
3x, i podatkach 2x... Jakość życia niby wyższa, ale starcza na to samo co w
Warszawie przy dużo mniejszych zarobkach. Widać to zresztą po samochodach na
ulicach - ogólnie bardzo przeciętne. Aha... 1 metr mieszkania kosztuje 50000 NOK
(25000 zł)... Podsumowanie? Wyjechać zarobkowo i jeść jedzenie z puszek
odkładając każdy grosz... można zarobić. Wyjacheć by tam mieszkać? Nie dla mnie...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.