Komentarze do artykułu

Czego nie powinieneś robić na rozmowie kwalifikacyjnej

O najczęstsze błędy popełniane przez kandydatów pytamy Olimpię Kondzior, dyrektora firmy doradztwa personalnego Job Net, Katarzynę Misiek, konsultanta w firmie doradztwa personalnego People, Joannę Czarnocką-Tworzyńską, właściciela firmy doradztwa personalnego Czarnocka-Tworzyńska Executive Recruitment

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czego nie powinieneś robić na rozmowie kwalifik... Dodaj do ulubionych

  • IP: *.piasta.pl 01.08.03, 07:51
    Ja niżej podpisany K.Rymgal przepraszam Panią w imieniu
    wszystkich niechlujnych,aroganckich, spózniających sie i
    zdenerwoweanych bezrobotnych którzy nie stawiają sie na
    spotkania mimo iż sala jest opłacana a jak się stawiają to po
    czasie.Bierze się to z naszej wrodzonej arogancji do pośredników
    wzelkiej maści ,dobroczyńców ludzkości którzy co dopiero
    przestali być naszym kosztem bezrobotnymi a ich status społeczny
    zależy od tego czy mamy pracę czy nie.Banda zarozumiałych pseudo
    doradców i krwiopijców.Pani nawet pojęcia nie ma o tym ,że aby w
    tym Papalandzie znalezć pracę trzeba być bardzo bogatym
    człowiekim.Szczerze ubolewam nad Pani trudną sytuacją nad Panią
    samą no i troche nademną.
    Zaawansowany formularz
    • Gość: pytająca IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.03, 13:39
      A gdzie można sprawdzić "zakres działania na rynku"? już kilka
      razy uczciwie próbowałam przygotować się = wiedzieć do kogo
      startuję. i co zrobić gdy firmy nie ma w internecie? jak próbuję
      podpytać pierwszą osobę zza biurka to wszyscy nabierają wody w
      usta. i jak tu się czegoś dowiedzieć? może ktoś zna uczciwą
      wróżkę...
      • 04.08.03, 14:02
        Gość portalu: pytająca napisał(a):

        > A gdzie można sprawdzić "zakres działania na rynku"? już kilka
        > razy uczciwie próbowałam przygotować się = wiedzieć do kogo
        > startuję. i co zrobić gdy firmy nie ma w internecie? jak próbuję
        > podpytać pierwszą osobę zza biurka to wszyscy nabierają wody w
        > usta. i jak tu się czegoś dowiedzieć? może ktoś zna uczciwą
        > wróżkę...

        ...i jeszcze - jak dowiedzieć się czegokolwiek o firmie, jeśli
        agencja/pośrednik nazwy firmy nie podaje, nie zawsze nawet podaje branżę?
        Nagminne jest sformułowanie "dla naszego klienta poszukujemy..." i nic więcej!
        • Gość: thenikt IP: *.telpol.net.pl / 172.16.1.* 10.08.03, 18:16
          Mam takie pytanie...
          Czy często zdarza się że Państwo jako konsultanci wysyłacie
          podziękowanie lub chocby dzwonicie do kandydatów - którzy
          niestety odpadli "po pierwszym etapie" ... (oczywiscie nie, bo
          to kosztuje... a przecież trzeba ciąć koszty aby przetrwać na
          trudnym rynku...)
          Jako potencjalny kandydat inwestując pieniądze i czas aby się z
          Wami spotkać oczekuję od Państwa profesjonalizmu...
          Poza tym słowo "dziękuję" jeszcze nikomu nie zaszkodziło...
          Mam nadzieję doczekać czasów kiedy bezrobocie sięgnie 6-8% i to
          Wy będziecie mieli możliwość spojrzenia na to wszystko z
          tej "drugiej strony".

          Pozdrowienia

          ... i do zobaczenia z tej "drugiej strony"
          • Gość: a ja ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 23:18
            To wszystko dlatego, ze tzw. PR jest czymś zupełnie obcym rekrutującym
            konsultantom. Przekonani są, że tylko przed pracodawcą powinni okazać się
            profesjonalistami. I dzięki temu są już na rynku firmy, którym ja i moi znajomi
            omijamy z daleka.
            • 16.11.06, 22:03
              Zdaje się, że dość przesadnia oglądają się na "estetykę" (która pozwala dość subiektywnie czepiać się) i poprawność towarzyską. Niekiedy osoby pozbawione tych zalet są jednak pod względem zawodowym lepsze od innych i to właśnie powinno rozstrzygać.
              Pozdr.
              • Gość: Kottblum Hanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 04:04
                Ostatnio zdarzyło mi się przebrnąć przez wieloetapowe eliminacje, bo trudno to
                inaczej nazawć, zostałam zaproszona na rozmowę bezpośrednio z pracodawcą.
                Pracodawca zapytał się pod koniecrozmowy za ile jestem w stanie pracować, po
                czym podał niższą kwotę brutto i uprzejmie poinformował, że warunki nie
                podlegają negocjacji. Trochę mnie to zdziwiło, bo już podczas pierwszej rozmowy
                przed eliminacjami podałam kwotę wyższą, a mimo to została zaproszona itd. Jest
                to absolutny brak szacunku ze strony pracodawcy.
                A co tam, odegrałam się na kmiotach; podpisałam umowę udając zachwyconą
                propozycją... A co dalej? Jak to co, nie stawiłam się do pracy; skoro oni nie
                szanują mojego czasu, to ja nie jestem w żaden sposób zobligowana do szanowania
                ich czasu,
          • Gość: xyz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 07:33
            no właśnie!!!
            obyśmy się tego doczekali, żeby to pracownik miał możliwość wyboru a nie
            pracodawca :| ukrócić pracodawcom!!! bo za bardzo cwaniakują :|
        • 14.01.04, 04:12
          Moze kiedys profesjonalisci od rekrutacji przyswoja sobie zwyczaj zachodnich
          pracodawcow, ktorzy interview zaczynaja zawsze tak: "Dziekuje ze pani znalazla
          dla nas czas, prosze mi pozwolc opowiedziec, czym zajmuje sie nasza firma (i tu
          nastepuje kilkuminutowa prezentacja materialow nt. firmy lub oprowadzenie po jej
          dziale) i na czym polega praca na oferowanym stanowisku (tu wyjasnienie). Czy
          pani wydaje sie ta oferta interesujaca?"
          --
          Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
          • 06.09.04, 09:44
            Mój szef ZAWSZE zaczyna od prezentacji naszej firmy, omówienia tego czym się
            zajmujemy, jakąmamy pozycję na rynku oraz co dany kandydat miałby w zakresie
            obowiązków. Następnie przechodzi do rozmowy z kandydatem.
            I tak to powinno być.

            --
            Popatrz! Wyciągam swoją dłoń
            Oto mój pojednania gest.
            ______________________
            Pendragon
            • 26.10.06, 19:14
              Ja też podczas 'castingu' na nowych pracowników przedstawiam, czym firma się
              zajmuje. Po samej ich reakcji można wiele wywnioskować.
              Od typowych pytań wolę... zadania, typu: co by Pan/i zrobił w określonej
              sytuacji. Sprawdza się, wszyscy przyjęci przez mnie pracownicy są zaangażowani,
              pojętni i dobrze wykonują swoją pracę.
              Ja ze swej strony nigdy nie robię problemów z udzieleniem urlopu ani nie
              wrzeszczę, kiedy pracownica nie przyjdzie z powodu choroby dziecka. Chyba
              troche preferuję osoby z rodzinami, z reguły są - zwłaszcza kobiety - nieźle
              zorganizowane i odpowiedzialne.
              • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 15:41
                Gratuluję. Więcej takich pracodawców.
          • 09.07.05, 20:08
            Dokładnie - tak właśnie jest.
          • Gość: desperado IP: *.sanetja.pl 15.11.06, 01:27
            W Polsce narobiło sie złodziejskich biur posrednictwa personalnego, które robią
            na rynku pracy wiecej szkody niż pożytku. Robią sobie castingi na zwykłe
            stanowisko fizyczne wybierają ze 100 jedną osobę. W ogle znaleźć dobrąprace bez
            znajomości to dzisiaj sztuka. Spośród moich kolegów absolwentów politechnki
            slaskiej kilku znalazło prace po znajomosci, kiku wyjechało na zachód do roboty
            fizycznej, a reszta dalej szuka i podobnie jak ja powoli tracą nadzieje na
            znalezienie czegokolwiek. Wszyscy od razy po studiach wymagają 5 lat
            doświadzcenia, conajmniej 2 jezyków obcych, nawet o prace fizyczną jest ciężko
            mimo tytułu mgr inż. A ja pytam dokad ten kraj zmierza. Dzisiaj byłem na
            rozmowie o prace na zwykłego robola ciągnącego kable, nie obrażając nikogo i
            wiekszosc z kandydujących to inżynierowie absolwenci a oni i tak z tych
            kilkudzieeciu osób wybiorą sobie jedną. Moze zaczne totka skreslac bo szansa
            trafienia 6 jest podobnam jak znalezienie w naszym kraju godnej pracy. Naprawde
            przykro mi ze jestem polakiem :(
            • Gość: Hyper IP: *.nitron.com.pl 16.11.06, 11:28
              Ja też skonczylem Politechnikę Śląską i bez znajomości dostałem ciekawą pracę - tylko że szukalem jej dalej od centrum - musze dojechać ok 50 min autobusem. I prace mialem przez obroną dyplomu.
            • Gość: Paweł IP: 213.31.224.* 16.11.06, 13:16
              No i w czym problem? 5 lat pracy po szkole to naprawdę nie jest problem,tak samo
              jak znajomość dwóch języków obcych (z czego niezmiernie rzadko trzeba mieć
              obydwa opanowane biegle).

              Wystarczy chcieć i wybrać studia zaoczne zamiast dziennych (te sprawdzają się
              chyba tylko w przypadku lekarzy czy prawników), oraz zainwestować własne
              pieniądze w naukę języków.

              Nie biadolcie mi tylko, że tak, to trzeba mieć dużo gotówki itp. Ja nie pochodzę
              z bogatej rodziny i wszystko co osiągnąłem zawdzięczam sobie, więc wiem że jest
              to możliwe.

              Acha- nie chcę też słyszeć, że studia dzienne lepiej przygotowują bazę
              teoretyczną do pracy, bo jak to zauważył mój kolega po dziennych "byłem na tak
              renomowanej uczelni, że nie sądziłem, że to czego się uczę nie ma prawie wogóle
              przełożenia na praktykę".

              Teraz pracuję w dobrej firmie i na moje szczęście nie mogę się zaliczyć do
              "pokolenia 1200 brutto".


              Pozdrawiam!
              • Gość: aurora IP: *.icpnet.pl 16.11.06, 21:26
                hmm, chciałabym Cię widzieć na zaocznej lub wieczorowej chemii np (o ile taka w ogóle istnieje)... już prędzej prawo można w ten sposbó studiowac niż nauki ścisłe.

              • Gość: Niebieski ptak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 22:38
                Jeżeli jesteś taki wystudiowany i sprytny, to dlaczego robisz błędy
                ortograficzne? ja bym ciebie nie zatrudniła.
                Jesteś biedny? A skąd pochodzisz? Bo w duzych miastach czesto tacy "biedni", co
                to godzą sie na wszystkie warunki i zanizaja oczekiwania kandydatów, dostają
                pracę.
                Potem w robocie pazurami trzymaja sie posady, za wszelka cenę. Po trupach
                • Gość: Paweł IP: 213.31.224.* 17.11.06, 11:38
                  Jeżeli to było do mnie, to...
                  Nie jestem ani bogaty ani biedny, ale moi rodzice stwierdzili, że lepiej będzie,
                  jeżeli będę sam musiał zapewnić sobie środki na naukę (co nie znacza, że nie
                  miałem w nich wsparcia), bo to nauczy mnie samodzielności dużo lepiej niż
                  pomieszkiwanie w akademiku i chlanie z innymi studencikami.

                  Zgadzam się natomiast z tym, że są ludzie, którzy zaniżają poziom pensji- mnie
                  do nich nie zaliczysz w żaden sposób. Znam swoją wartość i nie mam zamiaru
                  pracować za grosze.
                  Skąd wiesz, że trzymają się pazurami? Sama tak masz? Jeżeli Twój pracodawca jest
                  inteligentny, to wybierze osobę lepszą, a nie tańszą.

                  Jeżeli chodzi o błąd, to jedyne co może mi przyjść na myśl to "w ogóle"
                  napisanie nie tyle przez brak znajomości ortografii, co przez pośpiech. Forum to
                  nie praca, więc nie jest to aż tak istotne.
                  • Gość: Ania IP: *.lama.net.pl 16.06.08, 10:22
                    Na dziennych może być trudniej, choć zawsze można coś robić np. w weekendy, a na wieczorowych, co za problem? Zajecia sa po 16 - 17.
        • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 03.09.06, 22:29
          to trzeba do tego pośrednika napisać maila z zapytaniem co to za firma -
          proste?? najprostsze rzeczy sprawiają najwięcej kłopotu....
          • 16.11.06, 20:16
            Dosc czesto nie podaje sie kto jest klientem do ostatniej chwili. Poprostu
            agencja chece sie uchronic przed bezposrednim porozumeniem z kandydatem.
            Wowczas agent traci swoje honorarium, a pracodawca zaoszczedza koszt
            znalezienia odpowiedniego kandydata.
        • 16.11.06, 12:58
          no właśnie, skoro nazwa firmy nie jest podana, a tylko krótka informacja o
          oczekiwaniach wobec kandydata,
          ponadto nawet jeśli znam firmę, do której aplikuję, to przecież nie jestem w
          stanie uzyskać informacji nt. zakresu działania poszczególnych
          działów : "Trzeba dowiedzieć się przed spotkaniem, czym zajmuje się dział
          marketingu, jakie zadania realizuje asystent w tym dziale itp." - przecież te
          sprawy nie są jednakowe w przypadku każdej firmy.
          • 16.11.06, 20:24
            W tym przypadku nalezy wykazac sie inicjatywa i skutecznoscia, umiejetnoscia
            poszukiwan i organizacja. Jesli zna sie branze, jej rynek, kto z konkurencji co
            robi, itd, itd., wowczas mozna wystapic choc w lekkim zarysie tego czego od nas
            oczekuja w przyszlosci. W ten sposob pokazemy sie z dobrej strony, pokazemy, ze
            potrafimy poradzic sobie w kazdej sytuacji. Co akurat w dziale marketing-u jest
            bardzo wazne.
            • Gość: Niebieski ptak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 22:41
              Trzeba się wykazać służalczością
        • 16.11.06, 20:12
          Wszystko co jest opisane w artykule, to dosc oczywiste. Niestety w Polsce
          jeszcze rynek pracy nie dorosl do wymogow nowoczesnej gospodarki. Wszystko co
          zle i niedojrzale w codziennym klimacie miesca zatrudnienia, gdy pracownicy
          czuja sie wyrobnikami, a nie potrzebnymi i odpowiedzialnymi czlonkami zespolu,
          wychodzi na rozmowach kwalifikacyjnych.
          A propos posrednikow pracy i "nie znanych klientow". To dosc powszechna
          procedura. To kim jest klient, podaje sie w mozliwie ostatniej chwili, po to by
          kandytat nie dogadal sie bezposrednio, z pominieciem posrednika. W koncu
          agencja ponosi koszty znalezienia odpowiedniego kandytata. Oczywiscie, ze nie
          powinien miec pretensji jesli sie nie wie zbyt duzo o kliencie (obowiazkiem
          agenta jest wprowadzic kandydata w zakres dzialalnosci), chyba, ze jest to ktos
          bardzo znany w branzy i podstawowe informacje nalezy znac, z racji specyfiki
          zawodu.
      • Gość: olla IP: *.outsourcing.atman.pl 27.10.05, 15:27
        To śmieszne co mówią firmy rekrutujące. Moga przebierac w kandydatach
        aplikujacych na okreslone stanowiska jak w ulegalkach, i tak na prawde to od
        subiektywnych odczuc zwykle mlodej panienki zalezy kogo wybiora i jeszcze
        oczekuja - przy dramatycznej sytuacji niektorych grup zawodowych lub wiekowych -
        ze kandydat wykaze sie niebywale gleboka wiedza na temat jakiej tam firmy.
        Proza zycia jest taka, ze jak ktos dlugo nie znajduje pracy to jest sklonny
        zaakceptowac nawet malo ciekawa firme, byle zarobic jakies pieniadze.
      • 05.09.06, 11:23
        ..będzie użyte przeciw Tobie. Przecież rekrutacja jest tak ustawiana że
        ppracodawca ma już wczesniej kandydata "po znajomosci" a ogłoszenia o pracy
        daje wyłącznie po to by zbierać materiały, sporzadzać dokumentację itp. że
        niby była jakaś "rekrutacja"... Nikt nie ma szans przy takich układach...

        To po co oni to robią...? zatrudniajcie se kogo chcecie ale bez obłudy,
        proszę...


    • Gość: ZORRO IP: *.racke.de, / 192.168.6.* 04.08.03, 13:53
      > Sztampa. Ostatnio nagminnie popełnianym błędem są jednak
      > stereotypowe, "książkowe" i tym samym nijakie odpowiedzi.
      > ..................
      > Lepiej przygotować dłuższe wypowiedzi wyjaśniające naszą
      > opinię.

      Ha!:
      Czyli wyuczone, to zle, bo stereotypowe.
      A wyuczone na pamiec, to dobre, bo indywidualne.
      Ha! Ha! Ha!


      • Gość: Gargamel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 18:08
        Ja bym tej pani nie przyjął do roboty. Ta Pani wykazuje nieznajomość rynku
        pracy. Podstawowym pytaniem jest "czyim krewnym/znajomym pan/pani jest"
        • Gość: bobo IP: *.acn.pl / 10.64.5.* 04.08.03, 19:27
          ja myślę że nie powinieneś rzygać na rozmowie kwalif. a także umyj zęby by
          ładnie się uśmiechać (żeby nie było resztek żarcia miedzy zębami). wykąpać się
          też albo/i użyć dezodoro

          dowiedz się też czy szef woli blondi brunety czy rude. odpowiednio do
          preferencji szefa przemalować.

          na rozmowie/po rozmowie nie powinnaś robić loda bez połyku.
          • Gość: Niebieski ptak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 22:45
            :))) Wielkopaństwo byłoby zadowolone
        • Gość: asystentka IP: *.jmdi.pl 14.09.06, 10:02
          na ostatniej rozmowie dostalam pytanie jak wyobrazam sobie szefa jako osobe.
          Wiec powiedzialam o odpowiedzialnosci, pozwoleniu dzialc pracownikowi w
          zakresie kompetencji itp. a baba do mnie ze mam duze wymagania? duze bo chce
          zeby szef był ludzki?
    • Gość: gary IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 15:11
      Nawet nie wiedział że jest w radzie nadzorczej spółki
      WĘGLOWEJ!!!, niestety nie powiedział co mu się wydawało, ani
      nie oddał pieniędzy
    • Gość: bawarczyk IP: *.net-serwis.pl 06.08.03, 10:12
      Rozmowa z pracownikami firm HR to jest jedno gigantyczne
      nieporozumienie. W ciągu parunastu lat przeprowadziłem sporo
      rozmów z konsultantami /szefami firm HR i tylko 2 razy ( słownie
      DWA ) byłem usatysfakcjonowany rozmową ( z której i tak nic nie
      wyszło ).Jestem zainteresowany wyłącznie stanowiskami top
      managmenetu i z przykrością stwierdzam ,że moi rozmówcy nie
      tylko nie mają pojęcia co ale i o czym mówią - przepraszam ale
      to co "serwują" mi młode panie to jest jeden książkowy pseudo
      socjologiczny bełkot.Mało ,że nie znają ( no bo i skąd? -
      chociażby z racji wieku i braku doświadczenia - ja dyrektor z
      wieloletnim doświadczeniem - Ona/On po studiach ) specyfiki i
      zależności branż to jeszcze jestem traktowany jak ubogi
      krewny ,który przyszedł po jałmużnę. Oczywiście ten "nimb
      tajemniczości" - bo pytanie jakia to branża? to okazauje się
      tajemnicą !! i rację ma Pani Kondzior,że to jeden z grzechów
      głównych firm HR jak i pracodawców. Jako dykteryjke opowiem
      Państwu o spotkaniu w jednej z najbardziej znanych firm HR w W-
      wie. Na spotkanie ( byłem kandydatem na dyrektora dużej firmy
      motoryzacyjnej)pani spóźniła się na spotkanie, w "przesłuchaniu"
      brała udział studentka praktykantka konsultantka z rozbrajająca
      szczerościa stwierdziła ( bo jednym z czołowych czynników to
      było posiadanie nie/ formalnych znajomości-kontaktów bez których
      posiadania na starcie to przedsięwzięcie skazane było na fiasko)
      bo jeżeli nie dam sobie rady bez znajomości to się nie nadaję!!
      I taka smarkula decyduje o mojej karierze, sukcesie firmy a z
      motoryzacją ma tyle wspólnego ,że widzi samochody na ulicy. TO
      jest granda!!
      • 06.08.03, 13:44
        Gość portalu: bawarczyk napisał(a):

        > Rozmowa z pracownikami firm HR to jest jedno gigantyczne
        > nieporozumienie. W ciągu parunastu lat przeprowadziłem sporo
        > rozmów z konsultantami /szefami firm HR i tylko 2 razy ( słownie
        > DWA ) byłem usatysfakcjonowany rozmową ( z której i tak nic nie
        > wyszło ).Jestem zainteresowany wyłącznie stanowiskami top
        > managmenetu i z przykrością stwierdzam ,że moi rozmówcy nie
        > tylko nie mają pojęcia co ale i o czym mówią - przepraszam ale
        > to co "serwują" mi młode panie to jest jeden książkowy pseudo
        > socjologiczny bełkot.Mało ,że nie znają ( no bo i skąd? -
        > chociażby z racji wieku i braku doświadczenia - ja dyrektor z
        > wieloletnim doświadczeniem - Ona/On po studiach ) specyfiki i
        > zależności branż to jeszcze jestem traktowany jak ubogi
        > krewny ,który przyszedł po jałmużnę. Oczywiście ten "nimb
        > tajemniczości" - bo pytanie jakia to branża? to okazauje się
        > tajemnicą !! i rację ma Pani Kondzior,że to jeden z grzechów
        > głównych firm HR jak i pracodawców. Jako dykteryjke opowiem
        > Państwu o spotkaniu w jednej z najbardziej znanych firm HR w W-
        > wie. Na spotkanie ( byłem kandydatem na dyrektora dużej firmy
        > motoryzacyjnej)pani spóźniła się na spotkanie, w "przesłuchaniu"
        > brała udział studentka praktykantka konsultantka z rozbrajająca
        > szczerościa stwierdziła ( bo jednym z czołowych czynników to
        > było posiadanie nie/ formalnych znajomości-kontaktów bez których
        > posiadania na starcie to przedsięwzięcie skazane było na fiasko)
        > bo jeżeli nie dam sobie rady bez znajomości to się nie nadaję!!
        > I taka smarkula decyduje o mojej karierze, sukcesie firmy a z
        > motoryzacją ma tyle wspólnego ,że widzi samochody na ulicy. TO
        > jest granda!!

        Witaj w nowoczesnej polskiej odmianie socjalizmu.
      • Gość: syla IP: *.fema.pl / 192.168.2.* 06.08.03, 15:15
        Masz świętą rację. Sama pracuję w firmie która na stałe zatrudnia HRowca. Pani
        zrezygnowała z pracy w Test It by przyjąć się u nas!
        Dziwi mnie jej podejście do potencjalnych pracowników. Pierwsze pytanie jakie
        zadaje na rozmowie kwalifikacyjnej to na jakim stanowisku ktos chciałby
        pracować (przy czym kandydat składał podanie nie na konkretne stanowisko, co
        poprostu do firmy). Trudno jest komus odpowiedziec konkretnie na jakim, bo
        nawet sruktury firmy dobrze nie zna. No więc opowiada ze ciezko mu powiedziec
        poniewaz nie zna firmy od wewnatrz i ogolnikowo mówi ze zależy co mu firma
        zaoferuje. W tym momencie kandydat jest skreslony. Nie ma juz dalszych
        przesłuchan, wgłebiania sie co kandydat potrafi, sprawdzania czy móglby cos
        wniesc do firmy. Jest spalony powniewaz nie jest zdecydowany na konkretne
        stanowisko...Czysta głoupota! W dobie dzisiejszego bezrobocia nikt nie
        kandyduje na konkretne stanowska (wiekszosc) ale przyjmują cokolwiek byle
        zarobic pare groszy. A taki HRowiec skresli go juz na dzien dobry.
        Takich durnych przykładów mogłabym mnożyc.
        • Gość: doradca IP: *.acn.waw.pl 07.08.03, 17:05
          Gość portalu: syla napisał(a):

          > Masz świętą rację. Sama pracuję w firmie która na stałe zatrudnia HRowca.
          Pani
          > zrezygnowała z pracy w Test It by przyjąć się u nas!
          > Dziwi mnie jej podejście do potencjalnych pracowników. Pierwsze pytanie
          jakie
          > zadaje na rozmowie kwalifikacyjnej to na jakim stanowisku ktos chciałby
          > pracować (przy czym kandydat składał podanie nie na konkretne stanowisko, co
          > poprostu do firmy). Trudno jest komus odpowiedziec konkretnie na jakim, bo
          > nawet sruktury firmy dobrze nie zna. No więc opowiada ze ciezko mu
          powiedziec
          > poniewaz nie zna firmy od wewnatrz i ogolnikowo mówi ze zależy co mu firma
          > zaoferuje. W tym momencie kandydat jest skreslony. Nie ma juz dalszych
          > przesłuchan, wgłebiania sie co kandydat potrafi, sprawdzania czy móglby cos
          > wniesc do firmy. Jest spalony powniewaz nie jest zdecydowany na konkretne
          > stanowisko...Czysta głoupota! W dobie dzisiejszego bezrobocia nikt nie
          > kandyduje na konkretne stanowska (wiekszosc) ale przyjmują cokolwiek byle
          > zarobic pare groszy. A taki HRowiec skresli go juz na dzien dobry.
          > Takich durnych przykładów mogłabym mnożyc.
          Mozesz smialo powiedziec pierdolnietej Polce , ktora pracuje u Was jako HR,
          zeby przeczytala w slowniku wyrazow obcych znaczenie slowa PROFESJONALIZM.
          Jezeli nie zrozumie to mozesz jej powiedziec, ze brak jej wiedzy spowodowany
          jest tym, ze zamiast wymieniac uzywane tampony wciska jednego za drugim i
          poyem jest zdziwiona, ze na zdjeciu rentgenowskim pojawiaja sie dwa kregoslupy.
          • Gość: Tomasz IP: *.aster.pl / *.acn.pl 01.04.04, 21:57
            A ty ŁOSIU czemu wiążesz czyjąś głupatę z NARODOWOŚCIĄ ? Wkurwiają mnie goście,
            którzy uwielbiają sikać pod wiatr, na własny Naród, historię, Ojczyznę. Jak
            ktoś jest głupi, to jest po prostu głupi, a nie dlatego że jest Polakiem
        • Gość: monika IP: *.toya.net.pl 07.09.05, 10:04
          Wiecie co, szukam pracy od maja, byłam na paru dziesięciu rozmowach
          kwalifikacyjnych, najbardziej wkurza mnie to, że słyszę, że przepraszam ale
          pani nie pisała z podatków, albo pani nie skończyła prawa tylko administrację,
          albo pani nie ma doświadczenia w tym i tym, ( gdzie warunkami było: szkoła
          średnia- mam wyższe- prawno- administracyjne- prawo celne- kontyngenty- offset
          itp.a ja naprawde dużo o tym wiem,). To powiedzcie mi do diabła dlaczego oni
          proszą mnie na rozmowę kwalifikacyjną, skoro mają wyraźnie napisane w cv co
          skończyłam, nawet specjalizację i temat pracy magisterskiej,moje doświadzczenie
          a nawet to czym się interesuję ( naprawde interesuję ), i w czym jestem dobra-
          ja mam to,że bardzo dobrze przyswajam sobie przepisy prawne bez kucia, ale ich
          to nie interesuje, tylko doświadczenie, ale jak mam je zdobyć skoro nikt nie
          chce mnie zatrudnić.Byłm nawet na takiej rozmowie, gdzie w ogłoszeniu było
          napisane- pracownik biurowy, a potem gościu mnie się pyta czy byłabym w stanie
          wejść do domu, gdzie mnie nie chcą, paranoja
      • Gość: Paweł Z. IP: 195.117.149.* 07.08.03, 12:28
        Całe jajo polega na tym, że HR to "miękka" branża, tak jak reklama, a jeszcze
        bardziej badania rynku i badania reklamy. W dobie recesji i powszechnej biedy
        zaczyna się cięcie kosztów od tego średniopotrzebnego sztafarzu. Jest to
        racjonalne: jak jest bieda, to ludzie bardziej kierują się stanem swojego
        portfela niż opiniami pani z telewizora, a jak jest bezrobocie, to pracownik
        bardziej się stara, bo ma konkurencję na karku i marne perspektywy na
        znalezienie innej pracy. Firmy HR też muszą zatem ciąć koszty i np. zatrudniają
        na zlecenie dochodzącego doktoranta z Uniwersytetu, które pieczętuje papierki,
        i stażystkę, za którą płaci Urząd Pracy, a która służy do odbierania telefonów
        i sprawiania wrażenia, że w firmie pracuje trochę więcej osób niż w
        rzeczywistości.
        Inną sprawą jest zaś to, że od 10 lat na polskich uczelniach ekonomicznych w
        ofensywie jest ideologia neoliberalna, która - jak wiadomo - jest bezradna w
        przypadku rynku ogarniętego recesją i galopującym bezrobociem. Stąd też nawet
        jeśli doktorantowi zachciałoby się czegoś więcej oprócz machania stemplem, to i
        tak napotka na mur niemożności, po prostu nie będzie wiedział, jak wykonywać
        swoją pracę.
        • Gość: arogancja IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 12:11
          Właśnie jestem świeżo po rekrutacji do lotu, na stanowisko stewardesy.
          W "komisji" siedziało chyba 7 pań. Miałyśmy się przedstawić i losowałyśmy
          zadanie sytuacyjne, które polegało na odpowiedzi na pytanie 'co zrobiłaby pani
          w tej a tej sytuacji",Odpowiadałyśmy, a później komisja się naradzała. Na
          przesłuchania tego typu trafiło około 700 osób, do 40 miejsc pracy. Nie
          przeszłam tego pierwszego etapu, i naprawdę gnebi mnie pytanie DLACZEGO???
          Czemu nigdy nie ma informacji zwrotnej np. jest pani za gruba, wolę blondynki,
          lub cokolwiek?? Jestem zła, ze przyjechałam na tę rozmowę, marnowałam swój czas
          i zdrowie. Myślałam, że bedą liczyły się moje atuty np. bardzo dobra znajomość
          języków obcych....a tutaj w sumie nie wiadomo co się liczy, chyba nieokreślone
          widzimisię pani z komisji. Chciałabym w każdym razie wiedzieć czego mi
          brakowało, i nad czym powinnam pracować, w końcu to jest też działanie PR
          firmy, taka rekrutacja. Czemu jest u nas tak pożal się Boże, beznadziejnie z
          tym wszystkim????
          • 16.11.06, 20:31
            Zgadzam sie. Kiedys korzystalem z PLL LOT dosc czesto. Od kilku lat juz nie.
            Niestety obsluga na pokladzie, przy odbiorze bagazu, itd, to zaprzeczenie
            dobrej jakosci uslug.
            Jesli dojdzie do prywatyzacji to sytuacja musi sie zmienic, bo inaczej PLL LOT
            zniknie. To co Pani zaobserwowala to jest dokladnie to samo co obserwuja
            klienci LOT na codzien.
            Prosze sie nie stresowac "zmarnowanym czasem", to tez dobre doswiadczenie na
            przyszlosc. Ostatnio powstaje duzo nowych "tanich" linii moze w ktorejs z nich
            Pani sie uda znalezc prace.
          • Gość: zigi IP: 89.108.223.* 17.06.09, 13:28
            nie masz czego żałować
          • Gość: tomi IP: 195.55.133.* 25.06.09, 18:34
            Hmm... chciala bys wiedziec dlaczego jest u nas (w Locie) tak
            beznadziejnie...? Bo LOT to post PRLowski produkt ktory nie moze sie
            odnalezc na wspolczesnym konkurencyjnym i trudnym rynku czego
            dowodem sa jego wyniki finansowe i zmiany zarzadu zawsze kiedy sie
            zmienia w Polsce Rzad. Zarzad tak pozatym to grupa ludzi
            zakozenionych w poprzedniej epoce ktora jako ze sobie nie moze
            poradzic chce oddac firme Lufthansie (ktora zreszta do sytuacji LOTu
            sie przyczynila poto by moc LOT kupic za bezcen). Wstyd przyznac ale
            juz od lat mieszkancy zachodniej polski lataja z Lufthansa a
            polnocnej rowniez z SASem. Na poludniu ostatnio sobie swietnie radzi
            Czech Airlines a cala reszta Polski lata z Ryanairem. Taki jest
            obraz polskiego LOTu, jego zarzadu i jak widzisz przyszlosci. Mysle
            ze Ci zrobili przysluge nie zatrudniajac Cie bo i tak za kilka
            miesiecy musieli by Cie zwolnic. Poczekaj az sie LOTem zajmie
            Lufthansa albo az sie zmieni zarzad, a przez to i polituka LOTu
            ktorej brak sily mlodych ambitnych jak my ludzi.
            Pozdrawiam.
          • Gość: Ada IP: *.pools.arcor-ip.net 22.07.14, 14:08
            Witaj. Czy mogła byś dokładniej opisać jak wyglądała rekrutacja? Bede wdzieczna za odpowiedz. Pozdrawiam Ada
      • Gość: doradca IP: *.acn.waw.pl 07.08.03, 17:02
        Gość portalu: bawarczyk napisał(a):

        > Rozmowa z pracownikami firm HR to jest jedno gigantyczne
        > nieporozumienie. W ciągu parunastu lat przeprowadziłem sporo
        > rozmów z konsultantami /szefami firm HR i tylko 2 razy ( słownie
        > DWA ) byłem usatysfakcjonowany rozmową ( z której i tak nic nie
        > wyszło ).Jestem zainteresowany wyłącznie stanowiskami top
        > managmenetu i z przykrością stwierdzam ,że moi rozmówcy nie
        > tylko nie mają pojęcia co ale i o czym mówią - przepraszam ale
        > to co "serwują" mi młode panie to jest jeden książkowy pseudo
        > socjologiczny bełkot.Mało ,że nie znają ( no bo i skąd? -
        > chociażby z racji wieku i braku doświadczenia - ja dyrektor z
        > wieloletnim doświadczeniem - Ona/On po studiach ) specyfiki i
        > zależności branż to jeszcze jestem traktowany jak ubogi
        > krewny ,który przyszedł po jałmużnę. Oczywiście ten "nimb
        > tajemniczości" - bo pytanie jakia to branża? to okazauje się
        > tajemnicą !! i rację ma Pani Kondzior,że to jeden z grzechów
        > głównych firm HR jak i pracodawców. Jako dykteryjke opowiem
        > Państwu o spotkaniu w jednej z najbardziej znanych firm HR w W-
        > wie. Na spotkanie ( byłem kandydatem na dyrektora dużej firmy
        > motoryzacyjnej)pani spóźniła się na spotkanie, w "przesłuchaniu"
        > brała udział studentka praktykantka konsultantka z rozbrajająca
        > szczerościa stwierdziła ( bo jednym z czołowych czynników to
        > było posiadanie nie/ formalnych znajomości-kontaktów bez których
        > posiadania na starcie to przedsięwzięcie skazane było na fiasko)
        > bo jeżeli nie dam sobie rady bez znajomości to się nie nadaję!!
        > I taka smarkula decyduje o mojej karierze, sukcesie firmy a z
        > motoryzacją ma tyle wspólnego ,że widzi samochody na ulicy. TO
        > jest granda!!
        To nie jest zadna granda. To jest pierdolone oszustwo. Na przyszlosc powolaj
        sie na znajomosc z najlepsza na swiecie specjalistka od udzielania
        niepotrzebnych porad zawodowych, niejaka Anetka Borowiec z "GW" dodatek Praca.
        Yo powinno Tobie otworzyc niejedne drzwi w tym bardzo pieknym i profesjonalnym
        kraju jakim jest Polska czyli Prywatny Folwark Leszka Millera.
        • Gość: Ania IP: nazgul:* / 192.168.1.* 07.08.03, 20:55
          Po tych komentarzach pokazujecie sami jekim jesteśmy narodem. Ta Pani chciała
          nam tylko pokazać podstawowe, podkreślam podstawowe normy zachowania na
          rozmowie kwalifikacyjnej, a wy tak na nią napadacie. Żeby było jasne nie
          pracuję w HR, zajmuję się finansami, w życiu byłam na kilku rozmowach
          kwalifikacyjnych, a raz sama zatrudniałam pracownika do mojego działu. Więc
          wiem jak jest po obu stronach. Podam wam kilka przykładów:
          1) po pierwszym roku studiów dziennych starałam się o pracę na zastępstwo
          sekretarki w kancelari prawniczej. Wiecie dlaczego mnie przyjeli? Bo nie
          mówiłam jak inne kandydatki jakie to ja mam piątki na studiach, tylko usiadłam
          do komputera i pokazałam co potrafię.
          2) po tzrecim roku postanowiłam znaleźć pracę na stale. Na rozmowie po prostu
          powiedziałam o tym co wiem z teorii i że doświadczenia nie mam, ale, że szybko
          się uczę i jestem ambitna. Dostałam pracę i to dobrą. Dojezdżałam przez rok 150
          km (jechałam na cały tydzień). Na studiach wszyscy traktowali mnie jak
          wariatkę, że poszłam do pracy i zrezygnowałam z życia studenckiego.
          dzisiaj to ja się śmieję, bo teraz to oni przychodzą do mnie po pomoc.
          3) jak sama zatrudniałam to miałam kilka dziwnych sytuacji. raz przyszła
          dziweczyna z wielkim dekoltem i z pustą głową, potem przyszedł chłopak, który
          wyjechał do mnie per ty, bo myślał, że skoro taka młoda dziewczyna przyjmuje do
          pracy, to ją zbajeruje (przejechał się), kolejny był taki, że skończył the best
          liceum a nie wiedział jak sume w exelu zrobic. I co wy na to.
          • Gość: michu IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 21:55
            Istnieje coś takiego jak CV, czy do twojej firmy jest to dokument niewymagany,
            czy tez czytasz go mysląc o "niebieskich migdałach".
            Generalnie strasznie nie lubię ogólników a takie niestety występują w twojej
            między innymi wypowiedzi.Chodzi mi o to, że :
            nigdy nie spóźniłem się na rozmowę kwalifikacyjną
            zawsze zachowywałem się zgodnie z zasadami kultury, również w sytuacjach
            nieprzyjemnych
            nie chwaliłem się piątkami, tylko doświadczeniem w pracy na stanowiskach
            oczywiście cierpliwie czekałem na jakąś odpowiedź czy mnie chcą czy nie.Są
            takie firmy które odpowiadają mi już 6 lat. Ach ta Poczta Polska........
            • 28.11.03, 12:18
              a propos czekania na odpowiedź: nie czeka się bezczynnie tylko dzwoni, wysyła
              maile, ewentualnie idzie się osobiście. jakbym nic nie robiła to bym czekała
              jak ty do usmiechniętej śmierci. trochę zaangażowania!
              a na marginesie: ja też ciągle szukam pracy.
              • Gość: agunia_29 IP: *.77.rev.vline.pl 27.10.06, 23:03
                a propos czekania na odpowiedź: nie czeka się bezczynnie tylko dzwoni, wysyła
                > maile, ewentualnie idzie się osobiście. jakbym nic nie robiła to bym czekała
                > jak ty do usmiechniętej śmierci. trochę zaangażowania!
                > a na marginesie: ja też ciągle szukam pracy.


                Masz troche racji, że trzeba dzwonić, pytać się, dowiadywać co jakiś czas ale
                bez przesady. Nie można przedobrzyć bo naprawde czasem nie wiadomo jak się
                zachować i jaka będzie reakcja z drugiej strony. Ty dzwonisz albo idziesz
                osobiście a pracownik np kadr czy rekrutacji czy ktokolwiek inny patrzy na
                ciebie jak na debila i jest zdziwiony po co sie pytasz przecież powiedzieli, że
                jak zechcą to zadzwonią. Mam takie koleżanki "pracownice", którym kiedy
                powiedziałam, że ja dzwonię i pytam o decyzje bo zaangażowanie się liczy
                pracownika to w śmiech wpadają i mówią, że w życiu by nie poszły sie pytać bo
                to wstyd. Po takiej wypowiedzi kiedyś się wkurzyłam i powiedziałam koleżance
                żeby sie pukneła w ten głupi łeb bo ma pusty i nie dziwie sie, że nie pracuje
                to sie do tej pory nie odzywa czyli jakieś dwa lata. Wisi mi kalafiorem jej
                życie.
                Jak widać to idzie w dwie strony. Jak są tacy pracownicy jak ta
                jedna "koleżanka" to człowiek wychodzi z takiej firmy i więcej nie wraca gdzie
                się z Ciebie nabijają, że wogóle śmiałaś przyjść i się pytać o cokolwiek.
                Firma "Krzak" - KOSZMAR!!
          • Gość: starszy IP: w3cache.u.INTELINK.pl:* 07.08.03, 22:32
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Po tych komentarzach pokazujecie sami jekim jesteśmy narodem. Ta Pani chciała
            > nam tylko pokazać podstawowe, podkreślam podstawowe normy zachowania na
            > rozmowie kwalifikacyjnej, a wy tak na nią napadacie. Żeby było jasne nie
            > pracuję w HR, zajmuję się finansami, w życiu byłam na kilku rozmowach
            > kwalifikacyjnych, a raz sama zatrudniałam pracownika do mojego działu. Więc
            > wiem jak jest po obu stronach. Podam wam kilka przykładów:
            > 1) po pierwszym roku studiów dziennych starałam się o pracę na zastępstwo
            > sekretarki w kancelari prawniczej. Wiecie dlaczego mnie przyjeli? Bo nie
            > mówiłam jak inne kandydatki jakie to ja mam piątki na studiach, tylko
            usiadłam
            > do komputera i pokazałam co potrafię.
            > 2) po tzrecim roku postanowiłam znaleźć pracę na stale. Na rozmowie po
            prostu
            > powiedziałam o tym co wiem z teorii i że doświadczenia nie mam, ale, że
            szybko
            > się uczę i jestem ambitna. Dostałam pracę i to dobrą. Dojezdżałam przez rok
            150
            >
            > km (jechałam na cały tydzień). Na studiach wszyscy traktowali mnie jak
            > wariatkę, że poszłam do pracy i zrezygnowałam z życia studenckiego.
            > dzisiaj to ja się śmieję, bo teraz to oni przychodzą do mnie po pomoc.
            > 3) jak sama zatrudniałam to miałam kilka dziwnych sytuacji. raz przyszła
            > dziweczyna z wielkim dekoltem i z pustą głową, potem przyszedł chłopak, który
            > wyjechał do mnie per ty, bo myślał, że skoro taka młoda dziewczyna przyjmuje
            do
            >
            > pracy, to ją zbajeruje (przejechał się), kolejny był taki, że skończył the
            best
            >
            > liceum a nie wiedział jak sume w exelu zrobic. I co wy na to.


            Jesteś osobą bardzo młodą, a już bardzo z... Za szybko oceniłaś nasz naród.
            Twoje doświadczenie życiowe, ani zawodowe nie upważnia do tego.
            A przykłady podane przez panią w artykule czy mam usiąść z przodu czy z
            boku ..... i na podstawie tego ktoś wyciągnie wnioski jakim ja mogę być
            pracownikiem to właśnie świadczy o tych HR (nie oni powinni dobierać
            pracowników!).
            Podane przez Ciebie przykłady osób których miałaś przyjemność widzieć i
            wysłuchać są skrajnymi przykładami i nie należy uogólniać. Miałaś pecha, ze
            tacy do Ciebie przyszli na rozmowę.
            Jedynie co pozytywnego w Twojej wypowiedzi znalazłem, to że sama wcześnie
            szukałaś pracy. A tak jeszcze musisz dużo nad sobą pracować.
            Powodzenia.
            Dużo, dużo starszy.
            • Gość: widz IP: *.one.pl / 192.168.0.* 07.08.03, 23:11
              Moim zdaniem "zatrudniać" powinien bezpośredni przełozony - bo
              to on będzie pracował z przyjętym kandydatem. Tu liczą się nie
              tylko znajomości ale też indywidualne preferencje co do cech
              charakteru, zachowania się...
              Jednakże mimo wszystko znajomości liczą się najbardziej, a o tym
              świadczy choćby sytuacja w firmie, w której pracuję (bardzo
              dużej firmie notowanej na GPW), a mianowicie:
              1. wolne miejsce pracy = rozeznanie wśród znajomych
              2. wybranie z pkt. 1) odpowiedniego kandydata
              3. zamieszczenie ogłoszenia w prasie
              4. przyjęcie kandydata z pkt. 2)
              Wiadomo, że taki człowiek będzie bardziej lojalny i właściwie to
              wiadomo, czego mozna się po nim spodziwać...
              No i jak z takim kandydatem wygrać?
              • 08.08.03, 12:58
                Właśnie kończę studia. Byłem już na kilku rozmowach i mam tez spore
                doswiadczenie jako frajer (wolontariat). Czytajac artykul w GW zastanawiam się
                czy nie zaczac tam pisac. Troche truizmów i kaskę można zgarnąć. A przecież to,
                co jest tam napisane obowiazuje nas wszystkich i nazywa się to kultura
                osobista. Jeśli ktos tego nie ma to się nie nauczy.
                A teraz do tematu. Nie wiem jak to jest ale pięć rozmów jakie odbyłem, odbyłem
                z paniami w moim wieku czyli kolo 24 lat. Znam takie osoby z autopsji, bo
                wielokrotnie im pomagalem jako frajer (patrz wyżej). Może odniosłem mylne
                wrażenie, ale one korzystają z jakichś książkowych schematów i do tego kierują
                się jakimiś fobiami. W dodatku wydaje mi się że sprawialo im diabelną
                przyjemność zadawanie mi coraz durniejszych pytań i sprawdzanie mojej reakcji.
                Mysle, ze wolałbym rozmawiać z facetem.
                Ponadto zgadzam się z przedmówcą, że do pracy powinien przyjmować bezppośredni
                przełożony, bo to nim lub z nią będziemy się stykać.
                Pozdrawiam :-)
                • Gość: Aneczka IP: *.lama.net.pl 18.06.08, 19:00
                  smokwawelskijr: Ja ostatnio miałam też kilka rozmów, m.in. z jednym facetem w pewnym banku i uwierz mi, to nie zależy od płci...

                  Ania: Myślę, że zbyt łatwo oceniasz innych ludzi i do tego uogólniasz na cały naród. Nie ładnie to o Tobie świadczy. Chyba masz trochę wygórowaną opinię na własny temat. Zbyt szybko zrobilaś zbyt dużą "karierę", życie nie zdążyło dać Ci po tyłku, dlatego brak Ci pokory. Ale może jeszcze Cię kiedyś wywalą z hukiem z pracy i wtedy zrozumiesz jak to jest być po drugiej stronie ;)
            • 16.11.06, 15:04
              Bardzo ciekawe podejście:
              Ania nie może uogulniać i nie ma prawa oceniać wypowiedzi co najmniej 50 osób
              bo to jest niesprawiedliwe( czytaj: ma inne zdanie od pozostałych) i jej
              doświadczenie dotyczą tylko jej samej(bo są negatywne w stosunku do pozostałych
              opini)Natomiast wszystkie negatywne posty w stosunku do HRowców są prawdziwe,
              reprezentatywne!!!
              Panie starszy plotka powtarzana sto razy staje się prawdą!!!
              co do działalności HR, cóż.....ze względu na to, że więcej jest chętnych do
              pracy jak stanowisk , zawsze "ktoś" przegra i pracy nie dostanie. Czy aby na
              pewno jest to powód do złości na Hrowca???
              • Gość: Aneczka IP: *.lama.net.pl 18.06.08, 19:03
                1) Skoro 50 osób ma podobne doświadczenia (tak różne od doświadczeń Ani), to może coś z tym jest.

                2) Mimo wszystko nie uważam, że 50 osób jest reprezentatywne na cały naród.

                3) Nikt tu się nie złości na HRowca za to, że nie został przyjęty do pracy. Z innych względów wszyscy narzekają tu na HRowców.
          • Gość: foka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.03, 15:58
            Rozczaruję Panią, ale nie zrobiła Pani nic oryginalnego. Niestety, z reguły na
            rozmowach kwalifikacyjnych nie ma możliwości pokazania swoich umiejętności w
            związku z komputerem... chyba, że jest to ściśle związane ze stanowiskiem,
            albo pracodawca "faktycznie" szuka pracownika.
            Wiele osób dojeżdża do pracy, a 150 km to pryszcz.
            Niech się Pani nie sugeruje tym, że ktoś nie potrafi prostej rzeczy np. z
            Excel'a. Znam osoby, które też tego nie potrafią (czy raczej nie było im to
            potrzebne), za to zrobią z tym programem wiele innych rzeczy, o których Pani
            mogła nawet nie słyszeć. Zależy do czego komu Excel był potrzebny. Ja na
            studiach głównie korzystałam z niego do wykresów, czy to znaczy, że w CV mam
            pominąć ten program :-)
            Jest Pani bardzo pewna siebie ( w tym negatywnym sensie) i powierzchowna. Nie
            sądzę, aby rzeczywiście wszyscy na studiach Panią "uważali za wariatkę" z
            powodu pracowitości, zaangażowania i zaradności. Może chodziło im o coś
            innego. Mam, również nadzieję, że to, iż wydekoltowana dziewczyna miała pusto
            w głowie to fakt, a nie Pani domysły.
            • Gość: glick IP: *.e-wro.net.pl 21.05.06, 20:05
              a może pani zazdrościła ,że dziewczyna atrakcyjna?
            • Gość: CJ IP: *.pronets.pl 06.09.06, 19:40
              Każdy może w EXELU zrobić głupi mały błąd na interviev bo to wkońcu jest stres.
              Ale ja mógł bym Panią przetestować z formułek w tym programie i to z punktu
              widzenia rozwiązania jakiejś złożonej konstrukcji obliczeniowej dotyczącej
              konkternego problemu!!! I to nie są formółki z podręzcnika typu: "podstawy MS
              office", tylko skomplikowane konstrukty logiczne, których długość sięga wiersza
              A4!!!! A faktem jest to, że na jednym interviev robiłem "średnią" i walnąłęm
              się w jednym nawiasie i koleś któremu mógł bym udzielić korepetycji z Exela
              stwierdził, że nie znam tego programu he he!! Dodam, że konstruowaniem formuł
              obliczeniowych zajmowałem sie 2 lata na zlecenia po godzinach, a
              zleceniodwacami były biura projektowe, które nie miały zcasu na twórczą prace
              umysłową he he!!!
          • Gość: superAnia IP: 195.20.110.* 18.08.03, 13:41
            Zgadzam się z tym stwierdzieniem "Po tych komentarzach
            pokazujecie sami jekim jesteśmy narodem." tak , ja też nie mogę
            już patrzeć na ten naród!!!!, co dla paru groszy więcej będzie
            napierniczał 150 km jak głupi i jeszcze się tym chwali, co by
            mieć jak najlepszą pracę pokopie wszytskich w około, a do tego
            jeszcze jak przyjdzie jakiś stary znajomy ze studiów po pomoc to
            się z tego śmieje.Oj jak czytam takie gnioty to mi się smutno
            robi , że z takim narodem muszę żyć!!!
          • Gość: doradca IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.01.05, 18:59
            Nie mam w zwyczaju nazywać kogoś oszustem jeżeli nie mam na to dowodów.
            Gratuluje, że doznałaś co to znaczy być przewidującym jak również tego, że
            ciężko pracowałaś w czasie kiedy inni korzystali z uroków życia studenckiego.
            A co do wymienianych oszustek i naciągaczek ze wspomnianego artykułu. Kazdemu
            odradzam korzystanie z jakichkolwiek firm doradczych zajmujących się czymś
            takim jak HR. Nie będę tłumaczył dlaczego bo wystarczy sobie poszukać opinii w
            archiwum tego i nie tylko tego forum.
            I na koniec kilak słów na temat Twojego cytatu.
            >>3) jak sama zatrudniałam to miałam kilka dziwnych sytuacji. raz przyszła
            > dziweczyna z wielkim dekoltem i z pustą głową, potem przyszedł chłopak, który
            > wyjechał do mnie per ty, bo myślał, że skoro taka młoda dziewczyna przyjmuje
            do pracy, to ją zbajeruje (przejechał się), kolejny był taki, że skończył the
            best liceum a nie wiedział jak sume w exelu zrobic. I co wy na to.>>
            Nic oprócz tego, że idiotów i debili nie brakuje. Pracuje w takim sektorze, że
            jeśli popelnie błąd to sam musze za niego zapłacić z własnych pieniędzy. Nie
            mam miejsca na pomyłki i błędy.
            Pozdrawiam
          • Gość: Niebieski ptak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 23:14
            Co ty opowiadasz? Chcesz wmowić tu wszystkim, że dostaliby robotę, jakby
            zasiedli do kompa i zrobili to, co ty?

            Dowiedz się, ze ta "Szanowna Pani" jest typowym przedstawicielem dzisiejszej
            kadry pracowniczej w Polsce. Zgadza sie dokładnie ze wszystkim, czego oczekuje
            sie od pracownika.

            A ja uważam, że w korporacjach oczekuje sie od niego służalczości, żołnierskiej
            dyscypliny, najmniejszych wymagań płacowych, unizonej pokory, najmniejszych
            wymagań płacowych, ślepej wdzieczności za zatrudnienie, najwyzszych
            kwalifikacji.
            Dlaczego lekceważysz, zapatrzona w siebie lalu, tyle głosów na forum? Czy to
            jak piszą moze swiadczyć o ich głupocie? Ja widzę, że piszą inteligentni ludzie.
    • Gość: Ewcia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 10:18
      Słuchajcie, nie narzekajmy tak bardzo, to do niczego nie
      prowadzi, owszem znajomości...Ale nie zawsze tak jest.Sama
      wierzyłam,że tylko w ten sposób można znaleźć pracę, ale to nie
      do końca prawda.Obecnie znalazłam pracę w firmie zatrudniającej
      parę tysięcy osób i to z gazety.Zawsze szukałam pracy poprzez
      gazety+internet.Przez ostatnie 4 miesiące wysłałam przeszło 350
      cv, byłam na 40 rozmowach kwalifikacyjnych i nabrałam wiary w
      to, że nie wszystko stracone.Sztampa, sztampą, a ilość i zasada
      Pareto ma tu zastosowanie.Trzeba wysyłać wiele cv, ale być
      przygotowanym do rozmów i przedstawiać się tak ja chcą to
      usłyszeć pracodawcy-najłatwiej sięgnąć po ogłoszenie prasowe,
      tam profil jest podany.Podczas wszystkich rozmów zawsze
      najłatwiej rozmawiało mi się właśnie z HR, ponieważ wiadomo
      jakich pytań się spodziewać( patrz literatura).Gorzej było z
      prezesami, którzy wiedzą, czego chcą...Zatem moi Drodzy, uszy do
      góry( choć czasem jest ciężko,zwłaszcza,gdy długo szuka się
      pracy).Musicie wierzyć w to,że przy maksymalnych staraniach
      znajdziecie prcę, to tylko kwestia czasu;-)
      • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.04, 13:46
        A mozesz podac ye literaturę?
    • Gość: cynik IP: *.kalisz.mm.pl 19.08.03, 08:09
      pojawiać się...
      Ludze, szanujcie swój czas, jeżeli inni tego nie robią...
    • Gość: Piotr IP: 195.205.149.* 19.08.03, 12:56
      Wydaje mi się, że osoby, które przeprowadzają takie rozmowy
      powinny się bardziej przygotowywać. Bardzo dawno temu jedna z
      takich osób, dokładnie mówiąc młoda panienka, chciała sprawdzić
      moją znajomość języka niemieckiego. Bardzo się zdziwiła - a
      nasza rozmowa zakończyła się tym, że to ja przepytałem panienkę,
      która zrobiła się czerwona jak cegła.Jak osoba, która szuka
      pracy może uwieżyć, że takie zero coś dla niej znajdzie albo, że
      jakikolwiek przyzwoity pracodawca zechce skorzystać z usług
      takiej panienki, która się błaźni. Należy również dodać, że
      przed rozmową musiałem wpłacić 50 PLN. SKANDAL
    • Gość: kris IP: zgierz:* / 192.168.2.* 06.09.03, 11:11
      Wszystko jest o.k. i to co Pani napisała trzeba wziąść sobie
      poważnie do serca.
      Jednak moim zdaniem nie ma reguły, generalnie pewność siebie i
      oryginalność.
      pozdrawiam
      • Gość: Ben IP: *.artcom.pl / 10.0.3.* 07.09.03, 10:50
        HR'owcy to debile (pewnie nie wszyscy), szczegolnie Ci ktorzy rekrutuja na
        stanowiska specjalistyczne... Debila do kwadratu. Z jednej strony Pani w
        artykule bredzie o czasie, nie spoznianiu sie, podstawowej wiedzy etc.etc. i ma
        racje, po czesci. Z drugiej strony... Sami HR'owcy, maja w dupie cudzy czas,
        podstawowa wiedze o stanowisku, itp.
        Bylem niedawno na spotkaniu z jedna debilka, tfu B.Wazna pania HR (lat na oko
        24 moze 25) stanowisko IT...
        Niestety pani nie miala pojecia co to cisco - eeee a po co to?
        mcse, mcdba, ccnp, ccda, - eee a te skroty co oznaczaja na pana CV?
        I tak dalej i tak dalej - a ten WAN to co to takiego?
        i zmarnowala moj czas... ale kto by sie tam przejmowal.... Przeciez wielcy i
        wspaniali HR... moga...
        Czekam tylko na pytanie oto jakim zwierzeciem sie czuje odpowiedz juz (Zgodnie
        z tym co pani z artykulu proponuje) wymyslilem sobie dawno:
        - Jestem czlowiekiem i czuje sie Wuzzlem (taka bajka z Disneya byla- kazdy
        Wuzzel skladal sie z czesci roznych zwierzat :P ) ale dla Pani idealna by byla
        krowa...
        • Gość: heheheheh IP: *.psary.net.pl 01.08.05, 16:12
          Ben,dzieki, dawno nikt mnie tak nie rozsmieszył heheheheh, cool
        • 27.10.05, 15:59
          Może nie znała tych wszystkich "cisco" i "WAN" (nie musi, w końcu to Twoja
          działka, a nie jej) A moze jednak znała tylko chciała sprawdzic czy ty znasz :-
          P.? :-))))
          Jedno jest pewne - jeśli na rozmowie tez byłeś taki arogancki jak w powyższej
          wypowiedzi, to sie nie dziwię że Cię nie zarekomendowała do pracy. Nawet jeśli
          faktycznie b. dobrze wiesz co to jest WAN.
          • Gość: Milady IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.05, 14:37
          • Gość: Emka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 19:29
            Tu z tobą się nie zgodzę. Jeżeli ktoś zajmuje się rekrutacją, to również
            powinien takie skróty znać. A jeżeli nie zna, to poprostu najzwyczajniej
            poszukać. A w taki sposób poprostu się kompromituje przez kandydatem, którego
            się zaprasza na rozmowę.
    • Gość: czadulinka@poczta.fm IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 18:59
      Wiem jedno... mam duże doświadczenie i predyspozycje do pracy na
      stanowisku przedstawiciela handlowego. Ale nie mam jednego...
      wujka dyrektora, cioci kierowniczki i koperty z plikiem
      banknotów dla podziękowania dla znajomych wujka i cioci.
      • Gość: inka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 19:25
        Do przedstawiciela handlowego nie potrzeba znajomości... To jedyna profesja w
        której podaż przekracza popyt!!!!i rotacja jest ogromna!!!!dziś się zgłaszasz
        jutro pracujesz!
        • 16.11.06, 12:36
          > to jedyna profesja w
          > której podaż przekracza popyt!!!!

          ..czy jakoś tak..
      • Gość: monika IP: *.toya.net.pl 07.09.05, 10:15
        a cos ty się spodziewał, ja mam nawet wtytki, tam gdzie chciałm się dostać i
        tak mi to nie pomogło
    • Gość: mgr IP: *.icpnet.pl 11.11.03, 09:27
      Jezeli jest kilku kandytatow i spelniaja wymagania. To osobie rekrutujacej
      trzeba dac w lape 3-6 miesieczny zarobek.
      Kumpel po handlu zagranicznym dal 40.000 i zostal wybrany na ostatniej selekcji
      sposrod 7 kandydatow. Pracuje juz od 2 lat we wloskiej firmie.
      Nawet awansowal
      • Gość: monika IP: *.toya.net.pl 07.09.05, 10:09
        a jak ktoś nie ma 40.000 to co ma zrobić?
        • Gość: asys IP: *.jmdi.pl 14.09.06, 10:14
          to niech pracuje u nich 3 lata za darmo :)
    • Gość: Roy IP: *.visp.energis.pl 26.11.03, 01:20
      Wiem jedno. Bylem na rozmowie o prace na stanowisko
      przedstawiciela handlowego. Mam doswiadczenie, predyspozycje,
      napewno nie bylem ubrany w hawajska koszule. Po tym co zrobilem
      z HRowcami uslyszalem suuppeerr. Blyslem jak nigdy wczesniej na
      rozmowie .... i co? Dalej szukam pracy :)))
      • Gość: Joanka IP: *.acn.waw.pl 27.11.03, 22:27
        Gość portalu: Roy napisał(a):

        > Wiem jedno. Bylem na rozmowie o prace na stanowisko
        > przedstawiciela handlowego. Mam doswiadczenie, predyspozycje,
        > napewno nie bylem ubrany w hawajska koszule. Po tym co zrobilem
        > z HRowcami uslyszalem suuppeerr. Blyslem jak nigdy wczesniej na
        > rozmowie .... i co? Dalej szukam pracy :)))



        Roy,
        pamietaj, ze liczba miejsc nawet na stanowisko przedstawiciela handlowego tez
        jest ograniczona! Jesli rzeczywiscie tak super wypadles, to jest szansa, ze
        jeszcze sie odezwa. Zwykle CV najlepszych kandydatow HRowcy zatrzymuja w swoich
        bazach do pozniejszego wykorzystania.
        A zreszta, jesli chcesz pracowac jako przedstawiciel i w dodatku jestes w tym
        niezly, to drzwi kariery stoja przed Toba otworem. Wszedzie poszukuje sie tylko
        przedstawicieli, nie trac wiec nadzieji, jeszcze Ci sie uda :)))))
        • 28.11.03, 12:54
          A znasz sytuację, w której po jakimś czasie się odezwali jeśli odpadłaś w
          jednej rekrutacji? Bo ja wielokrotnie dostawałam ten bzdet o wpisaniu danych do
          bazy danych, ale jakoś choć kilka lat minęło, nic nie drgnęło, a na to
          stanowisko co jakiś czas firma robi rekrutację...

          --
          "Zabieram Cię do baru, będzie osiem zero dla mnie"
          • Gość: Joanka IP: *.acn.waw.pl 29.11.03, 17:23
            ann.k napisała:

            > A znasz sytuację, w której po jakimś czasie się odezwali jeśli odpadłaś w
            > jednej rekrutacji? Bo ja wielokrotnie dostawałam ten bzdet o wpisaniu danych
            do
            >
            > bazy danych, ale jakoś choć kilka lat minęło, nic nie drgnęło, a na to
            > stanowisko co jakiś czas firma robi rekrutację...
            >


            Pewnie Cie to zdziwi, ale taka wlasnie sytuacja zdarzyla mi sie.
            KIlka lat temu bylam na rozmowie w jednym z zachodnich bankow. Telefonicznie
            dowiadywalam sie o wynik rekrutacji. Niestety nie przyjeto mnie wtedy.
            Po kilku miesiacach zaproszono mnie ponownie na rozmowe. I znowu nic.....
            PO kolejnych dwoch miesiacach zaproszono mnie na trzecia juz rozmowe i...
            zaproponowano mi prace. Nie bylo to stanowisko, na ktore aplikowalam, ale
            zgodne z moimi kwalifikacjami. Oczywiscie zgodzilam sie. Dodam jeszcze, ze za
            kazdym razem rozmawialam z innymi osobami.
            Pracowalam tam kilka lat. A teraz znowu szukam pracy. Czasami dostaje listowne
            odpowiedzi od firm z informacja, ze zostawiaja sobie moje CV w swoich bazach
            danych i moga je wykorzystac w dalszych procesach rekrutacji.
            Bardzo wierze w to(bo chce wierzyc), ze tak bedzie.
            Oczywiscie wiem, ze najczesciej to zwykla sciema, ale.... licze na ponowny
            kontakt. Coz mi w koncu pozostalo?
      • Gość: jaro IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 10.04.05, 23:38
        może Tobie wydaje się że "błysłeś", a dla nich wcale nie BŁYSNĄŁEŚ ?
      • Gość: Jeszcze IP: *.eranet.pl 14.09.06, 16:07
        A ja uważam, że ta, co szukała przedstawiciela handlowego, powinna się cieszyć,
        że w ogóle ktoś przyszedł. Koszula nie koszula , niechby i hawajska, ale ile
        jest chętnych do szarpania ludzi za rękawy i wciskania im jakiegoś badziewia???
        Przeciez to na tym polega, nieprawdaż???
    • Gość: Ziuta IP: *.cm.chello.no 28.11.03, 19:33
      ......kwalifikacyjna !!!!!

      Zwykla kultura wymaga, aby: przedstawic sie, powiedziec skad dzwoni i o co chodzi !!!

      A nie dziwic sie pozniej, "Skąd pani dzwoni? Jeśli telefonicznie zapraszamy na rozmowę,
      zdarza się, że kandydat z rozbrajającą szczerością wyznaje: "wysłałem tysiące aplikacji,
      mogę wiedzieć, skąd pani dzwoni i co to za oferta?".

      Jakie kwalifikacje maja osoby zapraszajace na wywiad ???!!!
      • Gość: robertmar1 IP: *.zamosc.mm.pl 11.04.05, 15:13
        Też mnie to zaskoczyło. Czy to znaczy, że dana osoba ma mieć ukończony kurs
        telepatii?
      • Gość: eee niezupełnie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.05, 14:43
        nie zgadzam się :) zadzwoniła do mnie Pani i powiedziała z jakiej dzwoni firmy,
        tylko że firma była francuska i nazwa mówiona brzmiala zupełnie inaczej niż
        pisana...
        Hi hi
        ale pracuję tam, mimo że spytałam co to za firma :) kiedy Pani powiedziała jak
        się pisze to dopiero wtedy zdrzeyła się szara z białą :))
    • Gość: Katarzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 17:11
      Piszecie Państwo o źle widzianym spóźnieniu kandydata na spotkanie w sprawie
      pracy, a co ze spóźnieniem potencjalnego pracodawcy?
      Moja koleżanka czekała przeszło 2 godziny na bardzo zajętego prezesa.
      Nie wiedział, że miał umówione spotkanie?
      A co z prezesami trzymającymi nogi na biurkach?
      Wymagając pewnych zachowań sami też musimy coś sobą reprezentować.
      Pozdrawiam.
    • Gość: loghos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 14:30
      Jako uczestnik w swoim życiu już kilku rozmów kwalifikacyjnych, w tym zwieńczonych sukcesem mam kilka uwag.
      Po pierwsze nie ma uniwersalnych poradników. Obraz, jaki dały mi rozmaite poświęcone temu serwisy, nigdy nie potwierdził mi się w praktyce. Co nie znaczy, że serwisy są nierzetelne, po prostu specyfika rozmowy kwalifikacyjnej zależy od samej firmy. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby przyjęła ona formułę egzaminu wstępnego przed wysoką komisją. Były to rzeczowe rozmowy twarzą w twarz, przeprowadzane w jak najprzyjaźniejszej atmosferze. Definicja sytuacji była i tak jasna, więc rozmowa mogła przebiegać jak każda inna, widocznie pracodawcy wychodzili z założenia, że człowiek pokazuje się rzetelniej, jeśli świadomość, że jest oceniany i wyceniany, nie jest tak wyeksponowana.

      Takie rozmowy zapewne trwają dużo dłużej i wymagają zindywidualizowanego podejścia, trudno wybadać w ten sposób stu lub dwustu kandydatów. Dlatego trudno spodziewać się, że z tej metody będą korzystały wielkie firmy w stylu Arthur Andersen Consulting.

      Z drugiej strony, jak mi się zdaje, w tekstach powyżej został pominięty ważny aspekt inscenizowania seryjnej, quasi urzędowej rekrutacji. Pompa i ceremoniał, a także duże ilości kandydatów, dopuszczonych do rozmowy kwalifikacyjnej, są również zabiegiem ze strony rekrutującego, by wywołać w kandydatach wrażenie powagi przedsięwzięcia. I wyrobić w nim przekonanie, że ubiega się o coś niezwykle atrakcyjnego. W wielu przypadkach jest tak istotnie. Z drugiej strony podobne przedstawienia urządzane sa również przez sowchozy, zatrudniające do prac niewymagających żadnych kwalifikacji i płacące na granicy minimum egzystencji. Zapewniam, że rozmowa na mniej formalnych warunkach, bardziej za to rzeczowa i jasna, nie umniejsza powagi pracodawcy, a pozwala lepiej wyeksponować prawdziwą wartość potencjalnego pracownika, a także jego słabości bez jednoczesnego łamania jego poczucia wartości. A seryjna maszynka do mielenia kandydatów jest niezwykle skutecznym narzędziem presji i odczłowieczenia. I nie daje powodów do optymizmu w kwestii atmosfery i samopoczucia w nowym miejscu pracy.
      W razie jakichkolwiek wątpliwości - branża, w której pracuję nie jest żadnym reliktem, należy wręcz do grona symboli współczesności. I bardzo często wymaga pracy pod ogromną presją czasu i konkurencji. Tym cenniejsze jest, że firma daje oparcie pracownikowi w trudnych warunkach, a nie stanowi przekaźnika presji z rynku na zatrudnionych ludzi.
      • Gość: Donia IP: 195.150.116.* 31.03.04, 12:03
        Przede wszystkim moi drodzy wspołszukacze pracy-NIE DAJMY sie zgnoić. Przeszłam
        w swoim życiu wiele, mogę nawet powiedzieć, bardzo wiele rozmów o prace, wiele
        pozytywnie i powiem jedno: aby dostać prace należy przede wszystkim zaczowywac
        sie jak partner podczas takiej rozmowy. jesli już na wstepie podczas pierwszej
        rozmowy telefonicznej czujemyu traktowanie z buta-potem może byc tylko gorzej.
      • Gość: wachi IP: *.in-addr.octava.net.pl 31.03.04, 18:51
        Ostatnio niedoszły pracodawca chciał już mnie zbyć, że szukają tylko z bogatym
        doświadczeniem w zawodzie. I się wk....łam. Pomyślałam, że skoro przez pół
        miasta dyrdam piechotą to może pi poświęcić jakieś 15 min. i przynajmniej sobie
        na luziku pogadałam. A niby dlaczego mam się zachowywać jak cielę, jeszcze tam
        nie pracuję (i pewnie raczej nie będę) i na godność mnie stać.
    • Gość: aleksandra IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 02.04.04, 21:47
      ja z kolei mam wrazenie, ze pracodawcy czesto nie potrafia podac profilu
      stanowiska, sami nie wiedza na dobra sprawe czego oczekuja od potencjalnego
      pracownika i powielaja ogloszenia konkurencji. Bylam juz na wielu rozmowach
      kwalifikacyjnych, profil stanowiska calkowicie zgadzal sie z moimi
      umiejetnosciami itp. np. pracodawca oczekiwal min. wyzszego wyksztalcenia i
      bieglej znajomosci jezyka, oba te wymogi spelniam, na rozmowie uslyszalam
      natomiast ( i to nie tylko jeden raz), ze z takim wyksztalceniem i
      przygotowaniem to na pewno szybko nam pani ucieknie. No wiec po co podaja takie
      wymogi, przeciez zabieraja tylko sobie i mnie czas. Apeluje wiec do
      pracodawcow, zastanowcie sie kogo na dane stanowisko naprawde potrzebujecie,
      czy faktycznie musi to byc wysoko wyksztalcona osoba ze znajomoscia dwoch, albo
      i wiecej jezykow i po studiach podyplomowych, czy moze byc to jednak ktos z np.
      srednim wyksztalceniem i podstawowa znajomoscia jezyka lub komputera ( chodzi
      teraz o przyklady) Bo jesli rzeczywiscie pracodawca podaje wyzsze tylko
      dlatego, ze to lepiej brzmi, a profil stanowiska w zupelnosci tego nie wymaga,
      to potem moze dojsc do sytuacji, w ktorej obie strony beda po jakims czasie
      niezadowolone. Wiem,ze sytuacja na rynku pracy jest bardzo trudna i pracodwacy
      moga przebierac w kandydatach, bo poszukujacy pracy sa czesto zdesperowani i
      decyduja sie na kazde warunki, ale po czasie niezadowolenie jednak wychodzi. A
      nie ma nic gorszego, ,niz sfrustrowany i niezadowolony pracownik.
    • Gość: felipa carlos IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 04.06.04, 11:54
      Piszą Panie o tym , że trzeba zebrać informacje na temat firmy, do której
      idziemy na rozmowę lub odpowiadamy pisemnie na ofertę. A co zrobić kiedy w
      ogłoszeniu nie ma napisanej nazwy firmy a w biurze ogłoszeń nie chcą nam jej
      podać, bo tego nie życzy sobie zleceniodawca? Jest to pisanie w ciemno i tak
      naprawdę nie wiadomo co napisać w liście motywacyjnym.
    • Gość: agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 14:21
      jestem na takim etapie zdobywania wiedzy i doświadczenia że to ja tak naprawde
      oceniam firme czy mam ochote u nich pracować czy nie i to ja z nimi
      przeprowadzam rozmowe kwalifikacyjną bo uwierzcie mi oni są czasem gorsi niż
      my - poszukujący pracy !
      • Gość: kluseczka IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 31.08.04, 19:21
        ja mam wrazenie ze wiekszosc HR-owcow nie ma zadnego przygotowania, nie wie jak
        przeprowadzic rozmowe, nie zna sie na tym wogole, a co najwazniejsze traktuje
        kandydatow jak kroliki doswaidczalne, w dodatku Hr-owcom brakuje kultury
        (przykladem moze byc jedna autorek postow, Ania, ktora jezdzila 150km do
        pracy, z jej postu bije jakas zacietosc,pogarda i zawzietosc, nie mozna
        powiedziec ze jest sympatyczna,wspolczuje).nie ma sie co dziwic skora sa to
        osoby ktore dostaly prace w dziale HR bo mialy znajomosci lub skonczyly studia
        nie majace nic wspolnego z ich praca.
        Sama skonczylam studia podyplomowe dla HR, interesuje sie rekrutacja i wiem co
        nie co o tym i owym, wiem jak przebiegaja rozmowy zagranica i jak to powinno
        wygladac, niestety wiekszosci HR-owcom daleko do prawdziwych HRowcow czy
        headhunterow.

        dodam tak dla przykladu, ze kiedys bylam na rozmowie o prace, gdzie pan,
        mlodszy ode mnie, przeprowadzal ze mna rozmowe, byla to najglupsza rozmowa jaka
        w zyciu odbylam, i nie mam tu na mysli tylko rozmowy o prace. pan ów, opowiadal
        mi o sobie, o swoim zyciu studeckim, o tym jak zarzygal autobus w irlandii, oo
        tym ze jest glodny itp itd wlasciwie to ja dowiedzialm sie wiecej o nim niz on
        o mnie. wyszlam z rozmowy zniesmaczona oraz z mysla ze nie mam ochoty dla nich
        pracowac.
    • Gość: magnes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 22:21
      Na każdym stanowisku zdarzają się ludzie odpowiedni i nie. Ja też stałam już z
      2 stron - szukałam pracy, teraz prowadzę rekrutację. Nie korzystam z HR, bo
      uważam, że to ja powinnam ocenić, kto nadaje się do tej pracy (znam pracę "od
      podszewki"). Miałam szefa z dużym doświadczeniem, który robił dobre "pierwsze
      wrażenie", ale niczego mnie nie nauczył i był nieprawdopodobnym chamem. Ale to
      pikuś w porównaniu z osobami szukającymi pracy, które nie przychodzą na
      spotkania (choć potwierdziły przyjście) i - nie mając przednich zębów - piszą w
      CV (oczywiście bez zdjęcia), że charakteryzuje je "biznesowy wizerunek"!!
      Zapraszając kandydatów na rozmowę ZAWSZE informuję skąd dzwonię, jakie było
      ogłoszenie, itd. Kandydaci przychodzą nieprzygotowani, czasami mają
      kwalifikacje sprzeczne z wymaganiami (podanymi przecież w ogłoszeniu).
      Jedną z proponowanych form współpracy jest umowa-zlecenie. "Umowa-zlecenie?
      Nie..." - to jedyne, co interesuje większość osób. Tylko jak ktoś jest 2 lata
      na bezrobociu bez zasiłku to może lepsza jest taka praca niż żadna albo 12
      godzin w hipermarkecie za grosze?Z czego się żyje w takiej sytuacji? Ludzie po
      prostu nie szanują pracy. Wiem, wiem, nie dotyczy to wszystkich bezrobotnych,
      ale ja też bym nią nadal była, gdybym nie zatrudniła się na umowę-zlecenie,
      potem na 1/8 etatu...
    • 05.09.04, 18:27

      Chodze na sporo rozmów, bo moje CV i list motywacyjny(przygotowywany za każdym
      razem pod konkretne ogłoszenie, a nie metodą CTRL C+ CTRL V)robią wrażenie.
      Byłam "przesłuchiwana " zarówno przez HRowców jak i przez bezpośrednich
      pracodawców. Z HR -kicha.
      Ja jestem chyba naiwniutka bardzo...
      Bo po co te szopki z ogłoszeniami, rozmowami,. testami, skoro i tak miejsca są
      zazwyczaj obsadzone "zaocznie".
      Ale uwielbiam te rozmowy. Są niezwykle pouczające.
      • Gość: fifa IP: *.sympatico.ca 08.09.04, 23:13
        > Ale uwielbiam te rozmowy. Są niezwykle pouczające

        hehe super hobby ,:)
        • Gość: asystentka IP: *.jmdi.pl 14.09.06, 10:23
          ja mam często ubaw :) wychodzę rozbawiona tymi niedoukami z HRów :)
          mogła bym tak całe dnie, słuchać jak mnie sprawdzają w sytuacjach stresowych.
          Spóźnianie się juz DAWNO WYSZŁO z MODY, szanujmy swój czas. ja czekam tylko 10-
          15 min, chyba że mnie uprzedzi recepcjonistka że coś wynikło i czy mogę
          zaczekać.
    • Gość: Aga IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.04, 12:12
      I jeszcze apropo kwestionariuszy osobowości, które nam serwują firmy doradztwa
      personalnego. Skąd wy je bierzecie ? Bo na pewno nie są to testy certyfikowane
      przez PTP (Polskie Towarzystwo Psychologiczne). Więc nie dziwcie się, że część
      kandydatów zwłaszcza tych bardziej obeznanych odmówi wypełniania takiego
      kwestionariusza i bynajmniej nie dlatego, że jest osobą konfliktową. I nauczcie
      się pisać informacje zwrotne dla kandydatów - przynajmniej to im się należy,
      aby wiedzieć co im w tym pseudo kwestionariuszu wyszło. A agrument, że polskie
      prawo tego nie nakazuje do mnie nie przemawia.
      • Gość: PAT IP: 195.90.161.* 24.11.04, 15:06
        Witajcie, jestem znienawidzonym przez Was HRowcem. Ciągle jestem między młotem
        a kowadłem. Macie rację, dobry, rzetelny HRowiec powinien traktować was na
        rozmowie z szacunkiem, starać się stworzyć przyjazną atmosferę i cenić wasz
        czas. Kandydaci zaproszeni na rozmowę powinni na wstępie uzyskać od osoby
        prowadzącej rekrutację podstawowe info o firmie i stanowisku. Z drugiej strony:
        jak HRowiec ma się przygotować dobrze do rozmowy jeśli sam nie może uzyskać
        często podstawowych informacji od kierownika działu etc. JAKI dokładnie
        pracownik jest potrzebny. Szefowie firm do których aplikujecie to nie są dobrzy
        wujkowie, którzy czekaja na Was z otwartymi ramionami, a suki z personalnego
        zamykaja Wam bramy do raju. Wiele razy zdarzyło mi się, że zaprezentowałam
        kierownikowi kandydata, który się nie spodobał i miałam z tego powodu
        nieprzyjemności. Rekruter musi wybrac kandydata, który spodoba sie pracodawcy,
        nawet jesli HRowcowi podoba się inny. I jak myślcie, czy HRowcy decydują o tym,
        ze zatrudniona zostanie siostrzenica szefa a nie świetny specjalista? Co z
        tego, że cię zaprezentuje szefowi młody, zdolny, ambitny człowieku, jeśli szef
        potem zrowna mnie z ziemia i powie ze przyprowadziłam mu kompletne zero i nie
        sznuje JEGO czasu.
        Pozdrawiam
        • Gość: robertmar1 IP: *.zamosc.mm.pl 11.04.05, 15:55
          To w takim razie co Cię jeszcze trzyma w zawodzie skoro pracodawcy są tacy
          wstrętni?
    • Gość: bender IP: *.net / *.crowley.pl 30.11.04, 19:11
      farmazony i tyle.
      Cała ta gadka o zasobach ludzkich, motywacji itp to jedna wielka bzdura. Czemu mają służyć pytania o motywację, prace w grupie itp pierdoły??????
      Zamiast dać kandydatowi konkretne zadanie i sprawdzić co umie robić pytają go jak sobie wyobraża pracę w grupie albo o jego hobby. Czy to nie jest chore?????
      A szczyt hamstwa to fakt, że mówią że się odezwą i nic, nawet maila nie wyślą.
      Totalne dno
      Wyjeżdżam z tego kraju
    • Gość: wielce wytforny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 19:25
      jako wielce wytforny pragnę zauważyć iż na rozmowie nie nalezy pierdzieć, nalezy to jednak wypowiedzieć z fhanuskiiim akcętęm "piehdziedź"
    • Gość: Jacvus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 21:39
      Mówicie o poznaniu firmy, do której się aplikuje a co jesli 1 rozmowa jest z
      doradcą personalnym , w ogłoszeniu było napisane "lider w swojej branży" i co
      ja moge sie dowiedziec o tym liderze???????
      • Gość: wielce wytfołny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 22:46
        skoło ta fiłma jest lyderem, to muszymy powiędzięć: "zayste zayebste żę dla nich mam pracąwacz" wówczas to na łozmowę przybywamy w lsniącym meloniku, szarmancko wystającym kondonem z butonierki i kładziemy nogy na stół haerówki i przemawiamy do niej tymi słowamy : mów mi kulwo zayebana ilę mnię zapłacą ?
        najplawdopodobniej was nie zatrudnią, ale co tam i tak by was nie zatrudnili, bo jedyne co się lyczy to plecy a nie kfalyfykacyje i h***
    • Gość: Michal IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 07.01.05, 11:58
      Ludzie nie strajcie rozsylac niepotrzebnie CV. Jesli szukajcie jakiejs pracy to
      dzialajcie konsekwentnie. Dla przykladu jesli macie 20 ofert w gazecie
      rozsylajcie tylko do 8 i przygotujcie sie porzadnie na rozmowe. jesli
      rozeslecie dane aplikacyjne do 20 firm na pewno nie przygotujecie sie dokladnie
      do rozmowy kwalifikacyjnej i na wstępie stracicie cenne punkty. Jesli nie
      podziekuja wam od razu. WILK SAMOTNIK
      • 19.01.05, 20:51
        Gość portalu: Michal napisał(a):

        > Ludzie nie strajcie rozsylac niepotrzebnie CV. Jesli szukajcie jakiejs pracy
        > to dzialajcie konsekwentnie. Dla przykladu jesli macie 20 ofert w gazecie
        > rozsylajcie tylko do 8 i przygotujcie sie porzadnie na rozmowe. jesli
        > rozeslecie dane aplikacyjne do 20 firm na pewno nie przygotujecie sie
        > dokladnie do rozmowy kwalifikacyjnej i na wstępie stracicie cenne punkty.
        > Jesli nie podziekuja wam od razu. WILK SAMOTNIK

        czekaj, bo nie bardzo rozumiem... weźmy na przykład, ze jestem inżynierem
        mechanikiem z jakąś tam specjalizacją (nie jestem inżynierem mechanikiem, by
        wątpliwości nie było, technikum nawet nie skończyłem). Czemu niby na 20
        ogłoszeń o poszukiwaniu inżyniera mechanika miałbym odpowiadac tylko na 8 z
        nich?

        Pozdrawiam

        Losiu
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.