Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Sezon na firmowe imprezy świąteczne

    IP: 195.94.210.* 20.12.07, 08:20
    Fuj... Jak tylko pomyślę o firmowej imprezie to mi slabo.. Oglądać
    tych wszystkich oszolomów jeszcze po pracy to juz nadto:) I udawać
    ze jest milo,rodzinnie,świątecznie i pięknie...Bleeeeeee..
    Edytor zaawansowany
    • klein4400 20.12.07, 08:23
      Dzisiaj u mnie też wigilia pracowa. Właśnie myślę jak tu się od tego
      wywinąć. Znowu będą nieszczere uśmiechy i życzenia. Udawanie że
      wszysko cacy.
    • Gość: Sebar IP: 213.164.91.* 20.12.07, 08:35
      z pracy...

      glupie pieprzenie i wydawanie fortun na salony i hotele, jezeli nie
      dba sie o pracownikow przez caly rok. Regula jest ze nie uczestnicze
      w takich debilnych rautach gdzie i tak kazdy jest falszywy a nie pod
      jednym oplatkiem i usmiechem kryje sie zawisc, zazdrosc i skryta
      chec podlozenia swini...

      Po co to ? Mi i tak motywacji do pracy nie brakuje... dobrze mi
      placa to jestem szczesliwy i lojalny wobec firmy. A Szefa lubie bo
      jest normalnym i niezakompleksionym czlowiekiem...

      A szefom organizujacym takie hucpy zalecam organizowanie ich W
      godzinach pracy... Chca sie bawic to nie kosztem prywatnego czasu
      pracownikow....

      Sebar
      sebar_rysiu@yahoo.co.uk
    • Gość: ewamia4@wp.pl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 14:24
      Ojej,

      chcialam skomentowac ten artykul tak mnie wku...ił, zwlaszcza czesc
      o tym, ze swietnym pomyslem jest zorganizowanie takiej wigilii poza
      biurem w weekend przedswiateczny! Ale Twoj komentarz jest idealny.
      Pozdrawiam,
      Ewa
    • Gość: Tomus IP: *.toshiba-components.com 20.12.07, 16:01
      Artykul taki se - zgadza sie, dzielenie sie oplatkiem to tragifarsa,
      ale ...
      wlasnie - jak sie chce byc managerem Sebarze to jest to tak samo
      wazne jak dyganie po nocy, w weekendy i swieta.
      I nie chodzi tu o lizanie d .. szefowi, a o wyrabianie sobie
      kontaktów i zaistnienie w grupie ludzi.
      Bo spotkania nieformalne sa tak samo wazne jak i te na plaszczyznie
      zawodowej - rzeklbym, ze nawet decydujace.
      No pain, no game, no broken heart ....

      Wszystkim malkontentom na forum proponuje zrobienie ankiety i zmiane
      formuly tych spotkan - miejsce, sposób, atrakcje - ja u siebie
      bawilem sie super - w tym roku, jak i w poprzednim ...
      ( a i szef sie ucieszy, ze nie musi nic wymyslac ..)

      T.
    • Gość: Yellow01 IP: *.s3group.com 20.12.07, 16:17
      Jest mała różnica Tomuś pomiędzy imprezami w Polsce a za granicą. Powiedziałbym,
      że taka jak między Halloween a Wszystkich Świętych.

      Polska nie ma tradycji tzw. Christmas Party a zachód tak. Na zachodzie ludzie
      się nawzajem szanują i sprawia im szczerą przyjemność nieformalne spędzenie
      czasu z kolegami/koleżankami z pracy.

      Polski ekwiwalent zachodniej firmy to "obóz pracy" a polski ekwiwalent
      zachodniego kolegi z pracy to "świnia", "wróg" i "kolejny szczur w wyścigu". Jak
      w takim kontekście nazwać polski ekwiwalent zachodniego Christmas Party?

      Nie ma się co łudzić. Sami sobie zogotowaliśmy ten bigos, same fermenty... Taką
      mamy mentalność i przez długie lata się to nie zmieni... Długie, długie lata...

      Y.
    • sebar_rysiu 20.12.07, 16:24
      a to tez duzo, duzo prawdy... Jezeli dla mnie pracujacego na
      Zachodzie jest to ciezkie, to co dopiero gdybym mial pracowac w
      Polsce... No chyba bym szefowi poszedl i centralnie przyku..l
      szopka bozenarodzeniowa prosto w leb... :)
      A potem wsadzil na pal zrobiony z choinki...

      :))))
    • sebar_rysiu 20.12.07, 16:19
      mam nadzieje ze pwoli bede mial w dupie te "Ludu budu, niech nam
      zyje.." - nawet z poziomu managera :)

      i tego sobie Tomku w przyszlym i nadchodzacym roku zyczmy...

      wszystkim szablonowym managerom, dyrektorom z podrecznikiem pod
      tytulem "100 pomyslow jak byc dobrym managerem" - mowie BUJAJCIE
      SIE !
    • Gość: d IP: *.limes.com.pl 20.12.07, 08:28
      a Pablo ma kaca :P haha
    • Gość: tolek IP: *.chello.pl 20.12.07, 08:28
    • Gość: Novak Impex Servis IP: *.chello.pl 20.12.07, 08:34
      "Tomasz Filipiak, prezes firmy Philipiak Polska"

      Buhahaha...

      Po prostu brak słów.
    • Gość: 111 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 08:40
      Na to samo zwróciłem uwagę. Ale facet musi mieć kompleksy:-)
    • Gość: Piotr Wirski IP: *.171.118.11.crowley.pl 21.05.08, 15:07
      Witam zawistnych i wrednych Polaków którzy wypisują te obleśne
      komentarze.To co piszecie jest tak żałosne że nawet nie chce mi się
      tego komentować, moge dać wam jedynie rade, przestańcie zazdrościć
      innym tylko cieszcie się z ich sukcesu, a sami bierzcie się do
      roboty bo każdego stać na to aby być kimś, Pozdrawiam (Jeżeli chcemy
      zmienić Polskę, to najpierw zacznijmy zmieniać siebie.)
    • Gość: zladko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.09, 09:16
      buuuuuuuuuuuuuhahahhahahhahhahahahhahahahah .... albo dupowłaz z
      firmy ( mam nadzieję że powiadomiłes szefa o swoim poście czy jak na
      misiu do szafy tez gadasz?) a może to szef we własnej osobie
      buuuuuuhahahahhahahahahahhaaha
    • Gość: piotr IP: *.xdsl.centertel.pl 12.08.09, 19:28
      nie dupowlaz tylko czlowiek ktory nie boi sie wypowiadac swojego
      zdania i nie przejmuje sie komentarzami jakiegos zakompleksionego
      pajaca.... buuuuhahahahahhahahaha.
    • Gość: pietja IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.10, 23:21
      Nie znacie człowieka, więc po co się wypowiadacie... ja też nie znam ale
      słyszałem, że w porządku gość jest i wszystkich pracowników traktuje równo...
      czy to kierownik czy wg Pana Tomasza F. Pani od porządku a nie jak to się utarło
      sprzątaczka!!!!!!!!!
    • ytzek.bloch 20.12.07, 08:49
      Wigilia, opłateczek, kolędowanie, uśmiechy, życzenia... a tuż po
      imprezce znowu myśli krążące wokół jednego - jak tego X, Y, Z
      nienawidzę. Hiopokryzja kurde blat. Bo teraz jest moda na imprezy
      integracyjne i w ogóle...
      --
      ==> www.powatch.blox.pl <==
    • g.r.a.f.z.e.r.o 20.12.07, 09:08
      Podobno podczas imprez z wigilii firmowych 40% pracowników uprawia sex? Czy to
      prawda(ja pracuję w kilkuosobowej firmie i niestety wigilii firmowej nie
      doświadczyłem )
    • Gość: O.H.B IP: *.acn.waw.pl 20.12.07, 09:26
      Na szczęście, jestem w tym roku na zwolnieniu na dziecko i ominie
      mnie ta wątpliwa przyjemność. Hura!
    • fnx1 20.12.07, 09:28
      > Podobno podczas imprez z wigilii firmowych 40% pracowników
      uprawia sex? Czy to
      > prawda(ja pracuję w kilkuosobowej firmie i niestety wigilii
      firmowej nie
      > doświadczyłem )

      Cóż... Na Twoim miejscu na zbyt wiele bym nie liczył...
    • ledzeppelin3 20.12.07, 10:09
      > Podobno podczas imprez z wigilii firmowych 40% pracowników uprawia
      sex?
      Pomyliło Ci się, bo tu śledzik i tu śledzik
      --
      Jesteś pan zbiorem molekuł
    • michalfront 20.12.07, 09:23
      i gwarantuję każdemu pracodawcy że pracownicy będą 100x bardziej
      zadowoleni niż z jakichkolwiek firmowych imprez...
    • Gość: jez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 09:27
      U mnie w firmie nie ma talonów, bonów, paczki dla dzieci się ostały - o wartości
      25zł, a wigilia w hotelu kosztowała 300zł od duszy, owych dusz - około 100.
      Pozostawiam to bez komentarza
    • drzejms-buond 20.12.07, 09:41
      uwielbiam święta b.n.
      ale to co wyrabiają w zakładach pracy woła o pomstę do nieba!
      Na ten szczególny dzień część naszych pracowników bierze sobie urlop,
      inni "chorują ciężko" mnie się udaje od lat bojkotować
      te igrzyska udając Świadka Jehowy- i nikt sie nie czepia, ba! NIE WOLNO IM!
      ;]
      Kiedyś były to autentyczne, skromne,przedświąteczne spotkania pracowników, od
      kilku lat, zaprasza sie burmistrzów, radnych, polityków
      dzieli się opłatkiem, co uważam za szczególnie chore, bo jest to
      czynność,rodzinna,rzekłbym wręcz: INTYMNA, zarezerwowana dla tych , których się
      przynajmniej lubi. obecnie zmusza się nas
      do obściskiwania z kim popadnie również z tymi, których sie serdecznie nie cierpi.
      Cała impreza zwana jest przez nas Świętem Chorego Odrodzenia...
      (tu nazwisko dyrektor)
    • gocha63 20.12.07, 13:04
      Kurcze!!Udawanie Świadka Jehowy to super pomysł! Nie wpadłam na to
      jeszcze:))))
    • Gość: wal.do IP: 195.42.249.* 20.12.07, 09:39
      Ciekawa i jakże tendencyjna ankieta z boku.Wszystkie odpowiedzi pozytywne lub niemal pozytywne bo pracowe wigilie są lubiane:
      - Bardzo
      - Są w porządku
      - Nie przepadam za nimi
      A gdzie opcja, że są beznadziejne? Że organicznie nie znoszę wymuszonych uroczystości w tłumie bliżej mi nieznanych w większości osób? A wiem, że nie jestem odosobniony w tej opinii, ale nadal większość ludzi jest zbyt mało asertywna, żeby powiedzieć "sorry, ale mam swoje zajęcia". Większość (znaczna część powiedzmy) po cichu ma zdanie takie jak wygłosiłem powyżej, ale potem karnie biegnie na imprezkę, bo jeszcze się okaże, że szef będzie sprawdzał listę obecności ;)
      I co to w ogóle jest do k... nędzy za uroczystość? W większości przypadków ma to kryptonim "Wigilia", ale o ile się nie mylę, to w naszym jakże głęboko katolickim kraju Wigilia jest 24. grudnia. Chcecie się ze mną podzielić opłatkiem? Zapraszam, mam zawsze wolne miejsce dla "zbłąkanego wędrowca", a jakby co to się dostawi. Ale w Wigilię, bo ja na firmowe imprezy nie chodzę.
    • Gość: xxxa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 09:47
      Wg mnie te wigilie pracownicze, uczniowskie itp. to też poroniony
      pomysł. Zgadzam się z jednym z przedmówców, że dzielenie się
      opłatkiem to czynność intymna - zarezerwowana dla najbliższych.
      Wigilia jest 24 grudnia i tyle.
    • Gość: Art IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 09:57
      Taka firmowa wigilia przed Świętami to kompletna trauma. Drętwota, sztuczne
      uśmiechy, nieszczere życzenia i drętwe mowy. Ale się nie można wychylić ani
      urwać za wcześnie, obraza "góry" gwarantowana. Paskudny nowy, nikomu
      niepotrzebny zwyczaj.
    • Gość: sabriel IP: 81.219.116.* 20.12.07, 10:11
      U mnie pracownicza wigilia jest dzisiaj. Każdy pracownik coś
      przynosi.Z dzielenia się opłatkiem na szczęście udało się
      zrezygnować.We wcześniejszych moich miejscach pracy niestety coś
      takiego było praktykowane. Dziwne,opłatka przeważnie nikt nie lubi
      (zbyt osobiste i raczej w gronie najbliższych), ale często ciężko z
      tego zrezygnować.
      Ogólnie te spotkania wigilijne sa robione na siłę, bo tak
      trzeba , "wypada".Tak jak ktoś wcześniej napisał-nieszczere
      życzenia, wymuszone usmiechy.Kto może bierze sobie urlop lub idzie
      na chorobowe.A już organizowanie wigili w dniach wolnych od pracy
      uważam za wyjątkową chamówę.
    • Gość: Anett IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 10:03
      Nie chce wiecej "integracji".. sztucznej kultury i naburmuszenia.. wyscigu
      szczurow i zwrotow typu: Panie Prezesie, Panie Dyrektorze.. Nie chce
      powykszywianych palcow od ciaglego lazenia w szpilkach i szarych..niby to sexy
      kostiumow, pochwal jaka to ja madra, inteligentna, z klasa a przy okazji
      piekna.. Ale fajnie, ze sie w pore otrzasnelam. Mialam super prace, niezle
      zarobki, swiadczenia... Ale.... Zwalniam sie, mam troche oszczednosci,
      miesiac/dwa bede zajmowala sie soba, domem, lazeniem po ulicach, nadrabianiem
      zaleglosci bo kiedys byly delegacje.. hotele.. spotkania biznesowe...zero czasu
      dla siebie...
      JA, do tej pory tzw. City Girl, kobieta sukcesu robiaca kariere mowie NIE!!!!
      Chce byc wolna! nie wiem jak to bedzie ale nie wracam do biura! Nie chce
      marmurow, kolacji po pracy w celach.. biznesowych, glupiego i sztucznego
      usmiechania sie, pseudoszczescia bycia na szczycie. Zakladam bojowki, kupie
      sobie fajne plaskie buty, zrobie prawo jazdy na motocykl, kupie crossa...
      Odbiore corke z przedszkola, bede usmiechnieta.. Ostatnio inni byli na
      wigilijnej imprezie firmowej, ja w przedszkolu kroilam ciasto 2 godziny i
      widzialam wielkie kochane oczy mojej coreczki, szczesliwej i zdziwionej zarazem,
      ze mama jest tym razem obok....
      Nie wiem co zrobie.... Moze zaczne prace w domu, moze.. pomysle o czyms
      samodzielnym, moze zmienie zawod.. Na razie chce wyzerowac swoj ped i mysli,
      zeby zaczac od nowa!!!!
      Czekam na komentarze....
    • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 10:17
      Popieram. Nie nalezy robic nic wbrew sobie. Zrobilam to samo w
      sierpniu i nareszcie czuje sie szczęśliwym człowiekiem, a nie super
      konsultantem poznającym standardy PKP na ciągłych delegacjach.
    • Gość: virago IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 10:38
      tak... warto zwolnić ;-)
    • Gość: Simo IP: 213.164.91.* 20.12.07, 16:33
      Anett, a masz meza ? :)
    • ursz-ulka 20.12.08, 09:31
      nieźle.....
      --
      "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest
      zachowanie wstrzemięźliwości." — Rémy de Gourmont
    • Gość: M. IP: *.itbc.pl 20.12.07, 10:04
      Potwierdzam. Nigdy dobrze nie bawiłam się na takiej imprezie i to,
      że dziś muszę się na takiej pojawić traktuję jako karę.
      Czy kasy wydanej na taka imprezę nie można by dać nam w ramach
      premii?
    • Gość: gryzelda IP: *.icpnet.pl 20.12.07, 10:05
      Jeszcze gorsze od wielkich spędów są małe spędy (gdy w firmie
      pracuje kilkanaście osob, a firma jest oddziałem zagranicznego
      koncernu i kase na takie chucpy ma), gdzie szef ma o wszystko do
      wszystkich pretensje i od czasu do czasu w tej "miłej, rodzinnej"
      atmosferze się mu "uleje", a powietrze jest tak naładowane emocjami,
      że iskry lecą. Wiem, co mówię, w taki to oto wieczór wypiliśmy
      pospołu (a było nas kilkanaście osób) DWIE butelki wina i zwinęliśmy
      się jak najszybciej się dało. Powtarza się to co roku i wszyscy w
      tym uczestniczą jakby życie ich od tego zależało....
    • ursz-ulka 20.12.08, 09:35
      Bo im ktoś umiejętnie "wyprał mózg" - przeciez firma nam daje
      możliwość wyjazdu w eleganckie miejsce i ty niewdzięczny pracowniku
      odmówisz? Celowo was wpędzają w spiralę powinności i odgradzają od
      rodziny, uzależniają was od siebie. Bo po co niby organizują drogie
      wycieczki?
      --
      "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest
      zachowanie wstrzemięźliwości." — Rémy de Gourmont
    • the_dzidka 20.12.07, 10:05
      I zastanawiam sie, czy to ja jedna mam jakieśs cholerne szczęście do
      fajnej pracy, miłych ludzi i świetnych imprez, czy to wy jesteście
      sfrustrowanymi malkontentami, z którymi trudno wytrzymac choć jeden
      dzień.
      W pierwsze mi sie nie chce wierzyć, a więc jednak chyba to drugie...
      nie dziwi mnie, że wam tak ciężko w tej pracy, skoro stwarzacie taką
      okropną atmosferę...

      --
      Dzidka

      ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
      poza Internetem. ~~
    • ledzeppelin3 20.12.07, 10:13
      Przykład idzie z góry, najczęściej jaki pan taki kram. U mnie na
      zakładzie da się przeżyć, choć nie przekonuje mnie łamanie się
      opłatkiem z obcymi mi ludźmi
      --
      Jesteś pan zbiorem molekuł
    • oczarowana_ulegloscia 20.12.07, 10:16
      Taka firmowa impreza to jedna wielka farsa. Nigdy nie lubiłam, a kiedy już
      poszłam po rozum do głowy - unikałam i nie brałam udziału w tym swoistym
      przedstawieniu.
      Najlepsze było to, że w ciągu dnia szef kilka razy wyzwał pracowników, zmieszał
      z błotem, obrzucił obelgami, a potem na imprezie sączył słodkie słowa.
      Wszyscy udawali, że bardzo się lubią, uśmiechom nie było końca, a w kilka chwil
      potem ci, z którymi się współpracowało - uprzejmie donosili na tych, którzy
      pracowali...
      Zresztą firma, o której mówię słynęła i nadal słynie z interesujących rozwiązań
      i spojrzenia na pracownika - duża, znana w Polsce firma, szczycąca się siecią
      ekskluzywnych sklepów, w której kierownik ds. sprzedaży mówi :"wySSSSSprzedaż"
      :) - no cóż, jaki Pan taki kram.
      Ale moja ostatnia uwaga jest już nie na temat - przepraszam.
      Reasumując - nie lubię, nie lubiłam i lubić raczej nie zamierzam imprez
      firmowych typu wigilia, uroczyste zakończenie roku czy przysłowiowe imieniny
      Pani Krysi.
      --
      strzeż mnie jak źrenicy oka, w cieniu Twych skrzydeł mnie ukryj...
    • ursz-ulka 20.12.08, 09:36
      > Najlepsze było to, że w ciągu dnia szef kilka razy wyzwał
      pracowników, zmieszał
      > z błotem, obrzucił obelgami, a potem na imprezie sączył słodkie
      słowa.
      > Wszyscy udawali, że bardzo się lubią, uśmiechom nie było końca, a
      w kilka chwil
      > potem ci, z którymi się współpracowało - uprzejmie donosili na
      tych, którzy
      > pracowali...

      hipokryzja i paranoja....
      --
      "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest
      zachowanie wstrzemięźliwości." — Rémy de Gourmont
    • Gość: Nanny Ogg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 10:27
      Ja z wigilii firmowych mam bardzo rozne wspomnienia.
      W pierwszym zakladzie na imprezy (skladkowe, na terenie zakladu) zapraszano
      tylko ludzi na etacie (c.a. 10 - 15 os.) a pozostale 3-4 nieetatowe siedzialy
      pod drzwiami. Szczytem bylo, jak kiedys po wigilii, na ktora ich nie zaproszono,
      zasugerowano ze moga wziac resztki jedzenia.
      W drugim zakładzie raz nam zafundowano impreze w luksusowej knajpie, a potem
      przenieslismy sie do pubu, ale ze firma informatyczna to nawet w luksusach
      bylismy wyluzowani.

      Drugim razem byl catering, ale poza kiepskim zarciem (slodkie wino do sledzi)
      bylo za to dobre towarzystwo. Ludzie sie znali i lubili i problemow nawet z
      oplatkiem nie bylo, bo zyczylismy sobie roznych rzeczy szczerze i z serca. W
      kazdym razie skonczylismy z kosmiczna glupawka.

      W tym roku, w nowej firmie, Wigilia miala czesc oficjalna (glupio skad inad
      wyszlo, bo wiekszosc dostala prezenty i to fajne, a trzej czy czterej ludzie,
      ktorzy przyszli dwa tygodnie przed impreza, dostali cukierki).
      W kazdym razie po czesci oficjalnej poszlismy na piwo calym dzialem i bawilam
      sie naprawde swietnie.
      Nanny Ogg
      PS Fakt faktem, ze nie naleze do grupy konkurujacej z kimkolwiek (nie jestem
      handlowcem czy marketoidem) ino prostym informolem.
    • Gość: zdziwiony IP: *.aster.pl 20.12.07, 22:59
      slodkie wino do SLEDZI????
      zrozumienie takiego zestawienia przerasta mozliwosci mojego umyslu. ktos musial
      bardzo upic sie ta wodka, ktora pierwotnie byla przewidziana pod sledzika, zeby
      wymyslic zastapienie jej slodkim winem.


      PYTANIE DO ZNAWCOW: czy do sledzia w ogole podaje sie jakies wino, na przyklad
      czerwone bardzo wytrawne? czy wylacznie wodke?
    • Gość: wielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.07, 16:23
      podobno szampan pasuje do wszystkiego. sam nieraz popijałem śledzia szampanem -
      ale tylko w sylwestra. tak więc w poniedziałek dorato do śledzika może być, ale
      przez resztę roku polecam jednak wódeczkę
    • shirley74 20.12.07, 10:42
      ja generalnie trafiałam na fajnych ludzie w pracy (oczywiścei nie
      wszystkich :-), co nie zmienia faktu, ze oficjalne imprezy bywały
      sztywne, głownie z uwagi na częśc menedzerską i w zaszdzie szkoda by
      mie teraz było na nie czasu. naprawdę fajnie to bywało już po
      firmowej imprezie, kiedy z częścią osób udawaliśmy się do jakiegoś
      klubu potańczyć, Ale to już raczej prywatna impreza, za własne
      pieniądze.
    • drzejms-buond 20.12.07, 11:07
      the_dzidka napisała:

      > nie dziwi mnie, że wam tak ciężko w tej pracy, skoro stwarzacie taką
      > okropną atmosferę...
      >
      to prawda! ze mną "nie można wytrzymać choć jeden dzień"
      ale nie wynika to z mojego malkontenctwa, tylko różnych
      zapatrywań na życie, oceniania co jest w życiu najważniejsze, najcenniejsze. dla
      moich współpracowników ZAWSZE najwazniejsze bedzie, kto z kim sypia, jak mu d...
      obrobić żeby wyszedł/wyszła na szmatę, jak go/ją oskubać z pieniędzy, jak mu
      dołożyć roboty,żeby samemu/samej mieć trochę czasu na rozmowy telefoniczne...
      itp itd etc...

      jak z takimi ludźmi usiąść do stołu ? godzina uśmieszków
      a potem , powrót do NORMY

      tak. MASZ SZCZĘŚCIE!
    • drzejms-buond 20.12.07, 11:09
      p.s.
      po prostu.
      są ludzie , którym cudzy fałsz i dwulicowość przeszkadzają
      i tacy, którym jest to obojętne...
    • Gość: Chlopka IP: 164.36.38.* 20.12.07, 11:44
      A moze byc tak, Dzidka, ze Tobie sie podoba, a nam nie? Czy jezeli
      nam sie nie podoba, to musimy byc od razu
      cholernymi 'malkontentami'? Wiesz co, sa ludzie, tak zwani
      introwertycy, dla ktorych imprezy w ogole sa trudne, a juz falszywe
      usmiechanie sie nie do zniesienia! Dzisiaj moj zespol spotyka sie w
      gronie na 'lancz.' Ja ide na 'lancz' z dobrym kolega. I nikomu sie
      nie tlumacze - dlaczego? Po prostu nie uczestnicze, i kropka. Po
      kilku latach pracy nawet niektorzy utalentowani i ambitni nagle
      sobie zdaja sprawe, ze nie warto sie naginac, usmiechac, lamac
      oplatkiem (?!). Jezeli ktomus sie to w pracy nie podoba, to jego
      problem; i fajnie masz, Dzidka, ze masz fajny zespol, i oby tak
      dalej.
    • Gość: wal.do IP: 195.42.249.* 20.12.07, 13:24
      the_dzidka napisała:

      > I zastanawiam sie, czy to ja jedna mam jakieśs cholerne szczęście > do fajnej pracy, miłych ludzi i świetnych imprez
      > [...]
      > nie dziwi mnie, że wam tak ciężko w tej pracy, skoro stwarzacie
      > taką okropną atmosferę...

      Nie, nie tylko Ty masz szczęście do pracy i miłych ludzi. Ja też mam bardzo fajną pracę, bardzo sympatyczny i zgrany zespół.
      Tylko za cholerę nie lubię "masówek".
      W gronie znajomych, bliskich współpracowników nieraz chodzimy na piwo czy inne imprezy. Tylko, że robimy to za własne pieniądze, wtedy kiedy my chcemy i kiedy nam jest wygodnie. I nie nazywamy tego "Wigilią" po prostu jak za starych czasów idziemy np."na śledzika" ;) Jak się nie uda przed świętami (wiadomo - wszyscy zaganiani), to idziemy na "zaśmiardniętego śledzia poświątecznego" ;) Ale idziemy, bo mamy taką fantazję, bo się lubimy itd. A nie dlatego, że ktoś od HR o powykrzywianym szkoleniami, chorym umyśle wpadł na pomysł, że to będzie ślicznie ciepło i rodzinnie oraz "integracyjnie". Nie będzie ślicznie, ciepło i rodzinnie jeśli jest wymuszone, jeśli wypada, jeśli z 200-300 osób znam i lubię może 10-15 itd.
      To nie frustracja, to parcie do normalności. Żeby rzeczy nazywać po imieniu, żeby Wigilia była Wigilią, imprezka - imprezką, a masowy spęd pod dyrekcją dyrekcji - "masówką" :)
    • ursz-ulka 20.12.08, 09:40
      ....a libacja libacją
      --
      "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest
      zachowanie wstrzemięźliwości." — Rémy de Gourmont
    • allegretta 20.12.07, 13:45
      Ja tez lubie swoich wspolpracownikow, wiec firmowe imprezy to dla
      mnie okazja do dobrej zabawy i sympatycznego spedzenia czasu.
      Zycze wesolych swiat !!!
    • Gość: hanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 10:31
      "Czy przy okazji firmowej imprezy, w dobrym tonie jest powoływanie się na
      religijny charakter świąt? - Jeżeli pracodawca jest osobą wierzącą i chce
      odnieść się do osobistych doświadczeń, może wspomnieć o tym, że dla niektórych
      osób jest to również święto religijne."

      To jakie to są święta? Czy nie czasem Boże Narodzenie? Chyba, że już całkiem
      zamieniły się w choinkowo- mikołajowe zakupowe wyścigi. Jeśli religijność świąt
      to taki problem, to po co w ogóle organizować takie spotkania, podczas których
      ciężko zachować "polityczną poprawność"
    • Gość: mmena IP: *.netfala.pl 20.12.07, 10:31
      Nie bede oryginalna mowiac, ze nie znosze tego typu imprez. Szkoda mi na to
      czasu. Wole, podobnie jak i jedna z przedmowczyn, pobyc dluzej ze swoja corka.
      Ale ciekawi mnie jedno, jesli tak wiele osob nie lubi takich spedow to po co sa
      organizowane?
    • ursz-ulka 20.12.08, 09:44
      To jest wyższa filozofia, ktoś kiedyś sobie wymyślił, że to wpłynie
      dobrze na firmę i pracowników ktoś inny podał dalej i poszło w eter.
      A że wygodne, modne i łatwe w użyciu to się ludziom spodobało. no
      bo cóż się dziwić, że za aprobatą odgórną mogą sobie za friko popić
      ile dusza zapragnie?

      Ciekawe czy znacie badania czy jakieś książki na ten temat?
      --
      "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest
      zachowanie wstrzemięźliwości." — Rémy de Gourmont
    • shirley74 20.12.07, 10:38
      najgorsze ze na takie imprezy trzeba poświęcać czas wolny, bo
      przecież nikt tego neistety nie robi w godzinach pracy. Jak nie
      miałam swojej rodziny to było mi to w zasadzie obojętne, ale teraz
      mając dzieci naprawdę szkoda mi czasu na formalne uśmiechy do niby-
      lubianych przełożonych i niektórych kolegów w biurka obok.
    • Gość: marta IP: *.filter.imagine.ie 20.12.07, 10:44
      moj szef nie dal bonusa ani paczki,a wszelkie prezenty od innych
      firm dla nas sam zabral i podzielil miedzy siebie a sekretarke,dzis
      organizuje party w hinduskiej restauracji,bo lubi hinduskie
      jedzenie,ja nie ide,bo po pierwsze nie znosze curry i chlebkow naan
      i w ogole naperfumowanej hinduskiej kuchni,a po drugie maly bonus do
      marnej wyplaty to dla takiego bogacza jak on jak splunienie.wiecej
      wydaje na diesla do motorowki.
    • Gość: marta IP: *.filter.imagine.ie 20.12.07, 10:52
      a imprezy organizuja nadgorliwe sekretarki-tak jak u mnie,takie co
      nie maja zycia prywatnego,boze juz od poniedzialku gada co to ona
      ubierze i co bedzie tam jesc.podnieca sie bardziej niz przedszkolak
      przed gwiazdka.
    • Gość: hej martuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 11:51
      A ja życzę Tobie zamiast dętych, importowanych z Zachodu( za komuny
      nie było takich imprez, a nawet nikt nie zgłaszał takiej potrzeby)
      cyrków i maskarady, cobyś zobaczyła Wigilię albo jasełka
      sepleniących przedszkolaków...Bezcenne
    • scibor3 20.12.07, 14:26
      No to dotarłeś wreszcie do istoty czym jest kapitalizm. To gó.wno zapakowane w
      kolorowy, nikomu niepotrzebny, papierek.
    • Gość: men IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 11:00
      mają udawać sympatię. W znanych mi firmach - w godzinach pracy, więc
      nie można tej obłudy i zakłamania uniknąć (urlop jest co najmniej
      źle widziany, dla kadry kierowniczej - niedopuszczalny). Jedyną
      pociechą (i momentem oczekiwanym) jest zakończenie przemówień
      zarządu, później chociaż kobiety bedą mogły iść do domu). Patrzą
      więc na zegarki, aby jak najszybciej ten cyrk się zakończył.
    • Gość: Maciek IP: *.bionantech.pl 20.12.07, 11:02
      Jeden wielki PAW. Wszyscy wystrojeni, udają miłych, buziaczki, życzenia,
      opłatek. Sorry wigilia dla mnie jest jedna 24 grudnia w domu z rodziną. Kodeks
      pracy powinien zakazywać tego typu imprez w okresie grudniowym. Wiem że to co
      napisałem może jest nazbyt radykalne, ale tak jest , że muszę na tą pseudo miłą
      imprezę poświęcić własny czas wolny, muszę udawać że jest miło, że się lubimy i
      łamać się opłatkiem z osobami z którymi normalnie ciężko mi się porozumieć. Do
      tego obecność dobrowolnie - przymusowa. Jak się udało wywinąć kiedyś z takiej
      wigilii z powodu choroby, mimo że firma duża, to jednak było to zauważane i
      potem miałem kilka durnych pytań czemu mnie nie było. Jeżeli nie ma integracji
      załogi i kadry zarządzającej w ciągu roku, to jedna impreza nic tu nie da.
      Dlatego uważam że powinno to być zakazane. Jak się ludzie lubią w pracy, to sami
      sobie zorganizują taka wigilię. Uważam że w większości firm spotkania
      świątecznie są organizowane nie dla pracowników ale dla firmy, żeby pokazać się.
      Żeby inne firmy widziały jacy jesteśmy świetni. W tym roku niestety znowu będę
      "uczestniczył" w firmowej wigilii. Nie mam na to ochoty, ale i nie mam ochoty
      tłumaczyć się dlaczego mnie nie było. Sytuacja bez wyjścia. Czyli jak co roku
      OPŁATEK OBŁUDY.
    • Gość: Chlopka IP: 164.36.38.* 20.12.07, 12:17
      Ciekawym to jest w polskiej kulturze, ze od doroslego czlowieka
      oczekuje sie usprawiedliwienia, dlaczego nie przyszedl na impreze.
      I uwaza sie za stosowne, ze taka osobe mozna spytac 10 razy,
      dlaczego nie przyszla. Otoz nie, nie jest to stosowne. W
      kontrakcie nie stoi, ze pracownik ma obowiazek przychodzic na
      imprezy; za chodzenie na imprezy pracownicze nie placi sie
      nadgodzin.
    • watpiaca 20.12.07, 11:02
      u mnie nie ma pompy. jak co roku, w godzinach pracy, będzie
      spotkanie przy opłatku. mimo to i tak nie lubię tego typu imprez. w
      pracy cenię profesjonalne podejście, koncentację na zadaniach,
      wzajemny szacunek, współpracę. w domu ciepło, miłość, bliskość,
      intymność. dla mnie to dwa różne światy, nie umiem i nie chcę ich ze
      sobą łączyć. moje próby uczestnictwa w spotkaniach firmowych
      wychodzą fatalnie - mam mokre ręce i pustkę w głowie. może w tym
      roku pozwolę sobie na bycie uczciwą w stosunku do siebie i odmówię
      udziału?
    • Gość: Gość IP: *.agencjadeva.pl 20.12.07, 11:12
      A u mnie - po raz kolejny składkowa Wigilia. Firma jest niewielka,
      ale i tak uważam wymuszoną Wigilię o charakterze składkowym za
      przegięcie. Wystarczyłby sam opłatek. Zmuszanie i tak kiepsko
      zarabiających pracowników do zakupu wiktuałów, chocby było to nawet
      niewielkie pieniądze, to lekka przesada. Zazdroszczę tym, którzy
      pracują w normalnych firmach, pozbawionych takiego zadęcia i
      hipokryzji. Wesołych Świąt!
    • Gość: Basia IP: *.chello.pl 20.12.07, 11:30
      Pracowałam w firmie, gdzie coroczne imprezy świąteczne były
      obowiązkowe. Na początku, kiedy firma liczyła 10 osób, było naprawdę
      sympatycznie. Na początku też nie trzeba było przychodzić z osobą
      towarzyszącą, po prostu bawiliśmy się we własnym gronie i wszyscy
      byli zadowoleni. Lata mijały, powiększała się firma, zmieniliśmy
      siedzibę i przybyło drugie tyle personelu. Szef wpadł też na pomysł,
      żeby balować wspólnie z mężami, żonami, narzeczonymi etc. I to była
      katastrofa. Te żony/ci mężowie na ogół czuły/li się nieswojo.
      Naburmuszone towarzystwo, które można wrzucić do worka z
      napisem "druga połowa" siedziało cały wieczór i psuło atmosferę. Nie
      raz zdarzały się wybuchy zazdrości, bo jakaś żona czy narzeczona
      ubzdurała sobie, że jej mąż czuje miętę do koleżanki z pracy, bo
      akurat koło niej usiadł lub zbyt namiętnie składał jej życzenia. Nie
      raz jakiś lekko podpity mąż pracownicy próbował zagadnąć prezesa, a
      prezes jak prezes, na ogół nadęty, napuszony i nie znoszący odchyleń
      w kwestii hierarchii, no i zgrzyt towarzyski gotowy. Z czasem
      zaczęliśmy nienawidzić tych spotkań. Najgorsze było czekanie (czasem
      i po dwie godziny na stojąco z kieliszkiem w ręku) na spóźnialskich.
      Coraz bardziej żenujące stawały się przemówienia kierowników
      działów, a jedzenie coraz marniejsze. "Szczytem" było "ugoszczenie"
      nas w "Restauracji Polskiej" na Krakowskim Przedmieściu chyba, gdzie
      podano nam na oko odgrzewane pierogi (chyba zbiórka z całego
      tygodnia) i jakieś poprzysychane sałatki, a kelnerzy nawet nie
      starali się być uprzejmi. Wiadomo - wysyp imprez firmowych- przewaga
      popytu nad podażą, nie podoba się to won, jest wiele innych firm
      chętnych na to miejsce itd. Nie dało się też ukryć faktu, że przy
      okazji organizacji takiej bibki prezes załatwiał swoje prywatne
      interesy, to znaczy robił zakupy dla siebie, więc na fakturze, którą
      przypadkiem raz zostawiła bez opieki księgowa, nie rozpoznaliśmy
      połowy wiktuałów, które podobno spożyliśmy podczas Wigilii. Na
      stołach bowiem wylądowało tanie wino i polska wódka, nie było też
      ostryg ani kawioru, tym bardziej nie spożywaliśmy dziczyzny ani
      pralinek. Ilości też budziły nasze wątpliwości (5 litrów wódki na
      głowę to chyba przesada). Tak więc potrzeba spędzenia wieczoru w
      towarzystwie personelu była jedynie dla kierownictwa sprytnym
      sposobem zaopatrzenia własnej lodówki na koszt zakładowego funduszu
      reprezentacyjnego. Takie kolacje potrafiły kosztować po 20-30
      tysięcy złotych, ale nasze żołądki tego nie odczuły. Do zmylenia
      naszej czujności służyła wódka, ta tańsza oczywiście. Nie myślcie
      zatem, że potrzeba integracji szefostwa z pracownikami pochodzi z
      serca, ona niestety wynika w 90% z chłodnej kalkulacji. Prezes
      odwala spotkanie z plebsem, a przy okazji oszczędza na domowych
      wydatkach.
    • Gość: lalalala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 12:11
      Przeczytałam i nie znalazłam pozytywnego komentarza n/t firmowych
      spotkań wigilijno-przedświątecznych co jest dowodem na kolejny
      bonmot GW i jakiś dyżurnych HR, którzy pisują te nieprzystające do
      polskiej rzeczywistości dyrdymały.Cały ten drętwy tekst jest tak
      samo dęty jak te pseudointegracyjne( tak jakby pracownicy nie
      integrowali się w czsie wspólnej pracy czy realizacji firmowego
      projektu...)spędy, bo firmowy psycholog czy HR musi odpękać swój
      odcinek działalności na polu HR. Wśród pracowników bywają ludzie
      nieobchodzący świąt(innowiercy czy ateiści tudzież tacy,którym
      swięta kojarzą się wyłącznie z rodzinną traumą) i czasem ze stoickim
      spokojem mówią, że z tytułu Wigilii lub opłatka czują się
      dyskryminowani jako nieuczestniczący.Zobaczenie wówczas miny karpika
      takiej zaskoczonej psycholog-przedszkolanki jest najlepszą zabawą.
      Za dawnego ustroju w Polsce nie było tego typu imprez, bo ludzie
      integrowali się na pasterkach albo podwórkach przed blokiem w czasie
      przedswiątecznch porządków i doprawdy dziwię się Polakom, którzy tak
      łatwo i bezkrytycznie zapodają sobie korporacyjną kulturę
      konsumpcji, pozwalając na skomercjalzowanie i zmaterializowanie
      sfery sacrum.
    • Gość: atojaxxl IP: *.is.net.pl 20.12.07, 11:48
      Ja przez kilka lat unikałam takich imprez "bo przecież szefie ktoś musi być przy
      telefonie" - jeszcze mi dziękował,że mu ułatwiam sytuację, bo musiałby kogoś
      prosić. Koledzy przynosili mi jakieś smakołyki i zazdrościli "umiesz się urządzić "

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka