Kościelni organiści - poszukiwani i dobrze opła... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • W rzeczywistości wcale niejest tak różowo;w wielu przypadkach sprzęt
      na którym jest dane grać nie jest sprętem przeznaczonym do gry w
      kościele,a jeśli jest,to jest w takim złym stanie,że nie powinno się
      go używać w czasie liturgii.Proboszczowie zawsze mają inne
      ważniejsze wydatki,coby tylko nie inwestować w organy.
      Wysokość wynagrodzenia też pozostawia wiele do życzenia;czesto
      organista musi gdzieś dorabiać,zeby wogóle przeżyć do pierwszego.
      Wolne miejsca pracy moze i sa,ale te są dobre tylko dla tych którzy
      chcą zdobyć doświadczenie w dziedzinie gry;o dłuższym wiązaniu się z
      parafią z reguły niema mowy.Dlatego nie powinno dziwić to,że nowi
      szybko odchodzą.
    • Gość: Shibbi8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 00:04
      a a a to jakieś pierdoły:( Znam organistę - zapalenca - wykształconego gościa
      - i nie ma często na chleb - w jednym kościele nie chciał płacić proboszcz -
      po prostu oszukiwał. W innym wszyscy dziadują bo n ie parafia :((
      DAJCIE adresy tych parafii gdzie zaplacą organiście jak za super wykonywaną
      pracę facetowi z wyzszym wykształceniem - czekam :)
    • to nie tak...

      po pierwsze bardzo często nie ma na czym grać. zwykły keyboard jak dla
      dzieciaka, wzmacniacz z prlu i dwie kolumny. ot i instrument, na którym mam
      wyczarować coś co ludziom pomoże się modlić...

      po drugie - kasa. ja potrafię dostać 500 zł za miesiąc bycia dyspozycyjnym. to
      jest ta wielka kasa? bzdura. mój proboszcz ma inne przyjemności niż wydawanie
      kasy na moją pensję, a o zusie to już nawet nie wspomnę...

      po trzecie - straciłem przez nich wiarę. organista bardzo dużo widzi i bardzo
      dużo wie. gdyby ludzie widzieli i słyszeli to co ja to już dawno kościół byłby
      pusty, bo oni jedno mówią z ambony, a w realu robią zupełnie coś innego...

      całe szczęście, że to już ostatnie tygodnie mojej pracy. patrząc na to jak oni
      żyją i na to jak niesprawiedliwie jestem wynagradzany za cały trud to cieszę
      się, że odchodzę...
      • Gość: Bolek IP: *.dsl.bell.ca 23.03.08, 02:22
        czlowieku,daj se siana,bo obciach robisz! piszac ten post miales
        tylko jedno na celu - oczernic ksiezy! facet,jak ty tylko umiesz
        grac na keyboard,to szkoda gadac - czys ty gral w ogole kiedykolwiek
        na prawdziwych organach koscielnych?
        • Gość: Moher IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.08, 21:11
          A znasz Kosciół od środka? Jeśli nie, to się nie wypowiadaj.
          • Gość: piszczy bieda IP: *.mielec.mm.pl 19.01.09, 21:13
            Oj ja się akurat zgodzę z kolegą przedmówcą. Ja może nie mam szkoły zwykłe
            studium i to jeszcze nie ukończone ... ale z drugiej strony i po co robić coś
            więcej. Gram na parafii 10tyś łebków wiec nie jest najmniejsza. Gram na
            keyboardzie do kitu i 2 kolumnach które patrząc na datę produkcji to mogłyby
            grac na weselu Jaruzelskiego wiec sprzęt do dupy, jedna jedyna barwa dźwięku(dla
            wtajemniczonych) i pedał do głośności robiony na drutach bo przy panującej w
            kościele temp. pada a proboszcz nie da mi na nowy co pól roku. Gram w niedziele,
            święta i dni powszednie wieczorem (chciałem grać też rano ale proboszcz uznał ze
            nie jest to potrzebne "z powodu małej ilości wiernych. Ale jeśli chce przyjść to
            dobrze-ZA FREE) i za prace dostaje 800zł pensji plus śluby i pogrzeby (za sam
            czynsz za kawalerke płace 300zł). Może powiecie ze ze "skórkami" jest w sam raz
            ale gó... prawda: pomyślcie ze są okresy w roku kiedy nie ma ślubów... w zimie
            jest mniej a w wielkim poście i adwencie wcale. Wiec obżyj człowieku za 800 zł.
            Za śluby mój poprzednik mówił co łaska... dostał 50zł... ale on był wdowiec wiec
            mu starczyło... ja ponieważ się trochę cenie wołam 100 zł (bo przy tym sprzęcie
            więcej wstyd Ja mam 25 lat... przed sobą założenie rodziny... dzieci... i co za
            8 stów...chore. Już teraz żeby mieć od pierwszego do pierwszego to wstaje rano i
            jeżdżę u znajomego w L-ce jako instruktor... Wieczorami uczę dzieci grac... a w
            soboty jak mam wolne to jeżdzę jako taksówkarz. I CO JEST TAK CUDOWNIE?? wątpie
        • Gość: MARIAN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.12, 09:41
          Jak zaczynasz od siana to już widzę słomę w butach!A keyboard?Każdy grajek zagra na Petrofie,ale nie każdy zagra na Legnicy gdzie nie odzywa się 5-8 dźwięków.Szacun dla organisty,a Ty jesteś tylko MOCHER.A co do Kościoła znam 30% księży i 70%dorobkiewiczów.Ale cóż,ludzie są ułomni!
      • Gość: Ludwig IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.04.14, 05:52
        Święta Prawda!!!!!!!
    • Gość: wielkanocna baba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.08, 09:35
      jak zwykle wszystko przekłamane i pokazuje wiedzę zarówno księży,
      jak i autora tekstu. Byle sensacja była...
      Proboszczowie zatrudniają niedouczonych gości, bo tym wykształconym
      nie chcą płacić, albo ubezpieczac, zapytajcie swoich organistów, ilu
      z nich pracuje na czarno...
      Dobry organista to muzyk po wyższej szkole muzycznej, a to oznacza,
      że uczył się gry, nim jeszcze czytać umiał literki, od 4-6 roku
      zycia. I nikt nie powinien mieć pretensji, że zarabia tyle ile
      zarabia, ciężko pracował na pozyskanie swoich umiejętności. Nie mam
      na myśli oczywiście niedoszłych kleryków grających jednym palcem i
      śpiewających oazowe piosenki, choć księzom często to wystarcza i nie
      odróżniają nawet profesjonalnego muzyka od samouka. Poza tym praca
      organisty ma swoje plusy i minusy. Minusem na pewno jest to, że
      kiedy wszyscy odpoczywają, niedziele, święta, długie weekendy, Nowy
      Rok o 24.00, organista siedzi w kościele. Nie jest to praca dla
      cwaniaczków chcących dorobić, tacy szybko odchodzą. Ludzie często
      wykłucają się z organistą o pieniądze, ale przecież to jest zwykła
      praca i zwykła usługa, u prawnika czy szewca nie negocjuje się
      stawek, a organistę traktuję się ja półksiędza, któy ma pracować
      za "bóg-zapłać", dlaczego?
    • gazetta, jak z nią bywa, nie odróżnia;
      nie odróżnia, lecz wyróżnia:
      organista?, onanista?,
      dławiduda?, misiu, pysiu;
      popukajcież się w ta ruda kiepeła
      wyjecie jak wilki, w bieszczadach;z wielkanocnym priwietem
      ta joj
    • Gość: timo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.08, 11:08
      artykuł wielki żart. kilka złotych za msze zwykłe, kilkanaście za śluby i
      pogrzeby. dosłownie 2-3 razy w roku znajdą się państwo ze ślubu albo pogrzebu
      którzy coś dadzą. parafia 10tys. ludzi miesięcznie ok 150zł, w wakacje
      (wszystkie msze, wszystkie śluby i pogrzeby) ok 500zł. MIESIĘCZNIE. premie 2
      razy w roku po 200zl. to nie jest przyjemna praca - gardło boli non stop, ciągłe
      anginy, wstawanie rano po 5, czuwania o 24. kościół nieogrzewany. przecież
      proboszczowie dają mieszkania i krocie. CIEKAWE CZEMU ORGANIŚCI SĄ TAK POSZUKIWANI?
    • Gość: organista IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.08, 11:11
      Kto napisał ten artykuł? Pan Michał Sielski? Panie Michale rece opadaja. To jest wlasnie roznica miedzy dziennikarzem a kims kto tylko chce zarobic wypisuja brednie....Wystarczy tylko spojrzec na forum. tu jest prawda. Podobnie jak z organista. Jeden poswieca pol a nawet cale swojego mlode zycie, zeby jak najlepiej wykonywac swoja prace, a kims kto tylko dorabia jako organista. Trzeba odroznic te dwie sprawy. Osoba z wyzszym wyksztaleceniem i pasja chyba powinna zarabiac 5000zl a nawet wiecej w normalnym panstwie. Niech pan pokaze tych organistow ktorzy tyle zarabiaja....?Ja gram ponad 20 lat i tylko jeden pracodawca( bylo ich 5) w calej mojej "karierze" placil mi godnie. Pozostali chca mojej dyspozycyjnosci przez caly miesiac takze w weekend placac 100, 200 zl o ubezpieczeniu, skladkach, urlopach nie wspomne, a instrument wymaga generalnego remontu od 10 lat. Zeby zyc godnie dorabiam jeszcze w dwóch miejscach.....Oto panie Michale rzeczywistosc. Ja przychodzac do pracy nieprzygotowany wstydzilbym sie.....
    • pana michałki, p. sielski
      sie czyta, w sobotę
      wielką,
      w pocie, czoła;
      kup pan se żonkila,
      w te pędy do szefa...
      z przeprosinami
    • Gość: ben IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 11:45
      Może już czas na DJ puszczającego *.mp3 chociażby z Winampa?

      Mógłby zagrać lepiej, niż niejeden organista...
      a z rzutnika na ekranie tekst z piłeczką pokazującą, co śpiewamy
      .. takie Karaoke?
      • Gość: piotrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 12:02
        W mniejszych kościołach w Hiszpanii muzyka z płyty to na mszy standard (nie
        wiem, jak gdzie indziej na zachodzie, nie byłem). Zupełnie nie ta atmosfera.
        • Gość: katol IP: *.lutn.cable.ntl.com 22.03.08, 12:35
          Jest wyrazny zakaz uzywania w liturgii nagran.
          Jest nawet zakaz uzywania bebnow... ale w wielu parafiach "odnowa" daje czadu.

          Hiszpanski katolicyzm jest bardzo podobny do polskiego. Bardzo ludowy, bardzo
          plytki, moze i u nas MP3 sie przyjmie. Mysle, ze trzeba by zapytac Zycinskiego.
          On taki progrsywny....
          ;-)

          T.K.
          • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.08, 15:30
            Święte słowa. Kościół w Polsce działa na zasadzie: cel uświęca
            środki. Wobec dystansowania się młodych promuje właśnie bębny,
            soulowe przyśpiewki, cały ten chłam. Gdzie SACRUM.
            l
            • Gość: A. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 23:46
              Nie rozumiem co jest złego w soulowych przyśpiewkach? Modlić się
              można na wiele sposobów - obecnie śpiewane pieśni np. Wielkanocne są
              pełne anachronizmów, ciężko się je śpiewa, są też wyjątkowo wolne -
              gdzie ta Świąteczna radość? Czy to, co stare i
              zinstytucjonalizowane, oznacza SACRUM?
              • Gość: p. o. organisty IP: 82.139.21.* 17.06.08, 00:05
                W zupełności zgadzam się z wyrażonym poglądem. Cieszę się, że ktoś dostrzega
                coraz bardziej narastający problem dotyczący muzyki kościelnej. Osobiście, także
                jako organista, mam wrażenie, że środowisko organistów (raczej tych wysoko
                wykształconych), wywiera silny nacisk, aby usunąć z muzyki liturgicznej
                wszystko, co nosi znamiona nowoczesności, a co niejednokrotnie przynosi ludziom
                radość i pozwala głębiej przeżyć obrzędy religijne. Tym samym zamykamy się w
                kręgu utworów wręcz archaicznych, wielokrotnie nieznanych i niezrozumiałych (pod
                względem treści i melodyki) ograniczając się np. do śpiewnika Siedleckiego lub
                sugerując się wykazem utworów dopuszczonych przez władze kościelne.

                A co w sytuacji, gdy kompozytor współczesny napisze dzisiaj pieśń kościelną? Czy
                będą czekać na decyzję Kościoła? Czy naprawdę nie można w zawodzie organisty
                sugerować się odrobiną zdrowego rozsądku i wyczucia? Wiele podobnych wątpliwości
                dotyczy także pojawiania się w ogóle innych instrumentów w kościele oraz grup
                muzycznych
                (bardziej lub mniej umuzykalnionych).

                Ostatnio na pewnym forum organistów, ktoś radził się kolegów, jakie ustalić
                pieśni na mszę komunijną (Pierwszą Komunię Świętą dzieci), która w tym roku
                wypadła w święto Zesłania Ducha Świętego. Mowa była o pierwszeństwie tego święta
                i ostateczne konkluzje były takie, aby organista w ogóle nie przejmował się
                uroczystością dzieci (znaczy, aby nie zagrał ani jednego utworu nawiązującego do
                tego wydarzenia, czy też z repertuaru dla dzieci), gdyż dzieci należy
                przyzwyczajać do poprawnej muzyki/pieśni w trakcie liturgii. Moim zdaniem -
                żenujące i bardzo przygnębiające.

                Ale oczywiście nie śmiałem brać udziału w dyskusji, gdyż nie należę do osób z
                wyższym wykształceniem muzycznym (nad czym ubolewam), a towarzystwo było
                nastawione raczej z pogardą dla prowincjonalnych organistów. Zapewniam jednak,
                że moje stanowisko nie uległoby zmianie bez względu na wykształcenie muzyczne,
                gdyż daleki jestem od pogardy względem osób, które mimo mniejszych umiejętności,
                chcą aktywnie uczestniczyć we mszy i angażować sie w życie wspólnoty. I w nich
                upatruję przyszłość Kościoła, nie w muzykach, którzy nie zauważyli, że czasy
                Średniowiecza, Renesansu i Baroku są już daleko za nami i przeciętny człowiek i
                tak nie ma i nie będzie miał nigdy pojęcia o SACRUM i PROFANUM.
                • Gość: z małej wioski... IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.11, 23:04
                  Powinszować Proboszczowi, że ustala w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego - I-szą Komunię Świętą. Jest cały maj a on akurat wybrał tak wielkauroczystość - no chyba że uparcie trzyma się schematu - ZAWSZE W TĘ SAMĄ SOBOTĘ CO ROKU i BASTA!!!!!!!! - no ale wtedy to nic tylko mu rogi wręczyć wraz z życzeniami w Wielki Czwartek! Swoja drogą osobiście znam przypadki kiedy proboszcz trzyma się tego właśnie schematu - że I-sza Komunia Św. jest zawsze w 1-szą sobotę maja - to nawet wtedy, gdy niedziela wypadnie 1.go maja to uroczystości komunijne są już w przed dzień - czyli 30-go kwietnia - wydaje mi si, ze takie prywatne kanony są nie na miejscu.
      • Gość: z małej wioski... IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.11, 22:53
        hehe - dobre :))))))))) ubawiłeś mnie do rozpuku bo już łzy mi ciekły z oczu po lekturze tych postów. Ja też kiedyś sobie tak pomyślałem, że może by jakiś komputer zaprzęgnąć do pracy, żeby ciekawsze brzmienia wycisnąć z tego leciwego CASIO CTK 650 - model z 1999 roku, ale latem często grywałem Msze św. na zewnątrz kościoła to pewnie "wierni - niewierni" zaraz by mnie obstrugali że to nie ja gram tylko komputer:)
    • Gość: Roman IP: *.aster.pl 22.03.08, 11:47
      Ja chętnie bym sobie dorobił, grając na syntezatorze w kościele rk,
      ale niestety jestem protestantem. Źle czułbym się, przygrywając do
      mszy, która nie ma żadnych podstaw w Piśmie Świętym.
      Czy Jezus nie zalecał, aby modlić się w skromnych warunkach i
      skrycie?
      • Gość: katol IP: *.lutn.cable.ntl.com 22.03.08, 12:29
        Kolego protestancie. Herezje lutrowe spowodowaly pustki w kosciolach na
        zachodzie. Mieszkam tu i widze.

        Jesli chodzi o liturgie, to po Soborze Watykanskim II wiekszosc zmian byla juz
        "ustepstwem wobec odstepcow" wiec powinno byc ci fajnie. Zajdz i zobacz zanim
        sie wypowiesz, jest uczta, stol, nie ma (prawie) laciny... wprawdzie jeszcze
        ucza o obecnosci Jezusa w komunii, ale to jedyny dyskomfort dla was.

        Nie martw sie za bardzo. Nadchodzi inny czas.

        Beda ciche msze, moze i to bez organow, za to po lacinie i w rycie trydenckim.
        Haha... polski pseudo-katolicki kosciol ludowy sie skonczy tak samo jak koscioly
        protestanckie.

        Bankructwo formy pozbawionej tresci bylo do przewidzenia.

        K.T.
    • Gość: ewa IP: *.chello.pl 22.03.08, 12:39
      normalniejemy ,cywilizujemy się ,cieszy :)




      --
      ksiezapedofile.info/
      • Gość: Matsuri IP: *.bazapartner.pl 19.06.08, 19:43
        Abyś nie zgłupiała ztej normalności.
      • Gość: organista IP: *.xdsl.centertel.pl 07.06.12, 21:11
        kościoły nie opustoszeją. zauważyłem, że (mając teraz 27 lat) dziesięć lat temu było tyle samo ludzi, i w większości byli to starsi ludzie. teraz też tak jest. wydaje mi się, że osiągając pewien wiek ludzie zaczynają chodzić do Kościoła regularnie. poza tym dzisiaj podczas procesji było mniej więcej 500-600 osób na 2000tysięczną parafię w mieście 25.000 tys mieszkańców.
        chociaż jest jeden sposób żeby kościoły tzw. rk przestały funkcjonować- odciąć je od kasy państwowej i opodatkować jak zwykłe instytucje, wtedy nagle "Bóg" zacznie słabnąć, czego sobie i Polsce życzę.amen
    • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.08, 14:57
      Nierzetelny ( nieprofesjonalny) tekst Sielskiego poruszył kilka
      osób, w tym mnie.
      Przedstawia fałszywy obraz rzeczy, jątrzy.
      Niektóre komentarze dorównują poziomem wzmiankowanemu.
      Profesja organisty ma bardzo bogatą tradycję, sięgajacą XIV(?)
      wieku. Organistą był Bach; on również (jak panowie organiści z
      forum) skarżył się na niewystarczające zarobki, zabiegał o nie, a -
      przypominam to p.Sielskiemu - głęboko wierzył i praktykował.
      Formułowane przez autora wnioski są bałamutne i społecznie szkodliwe.
      Zaś donos na p.Peruckiego - mniemam,ze nie spowoduje kontroli
      fiskusa, zaliczyc można do kategorii hańbiących autora czynów.
    • Gość: Józef IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 14:58
      Mój kuzyn jest organistom w kościele i zarabia prawie tyle co
      notariusz. Są to w większości czyste pieniądze bez kasy fiskalnej
      bzdurnych podatków. Wcale nie trzeba jechać daleko za granicę żeby
      dobrze zarabiać ale trzeba umieć grać.
    • Gość: Organista IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.08, 15:12
    • Gość: pokolenie jpII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.08, 15:18
      W kościele polskim ad. 2008, żeby być organistą nie trzeba dobrze,
      nawet średnio dobrze grać. To efekt obniżenia poziomu ogólnego -
      kultury księży i wiernych. Osoba Jana Pawła II - brak jasnego
      przesłania papieża, a nawet mylne tropy (te wszystkie "Barki", Łoj
      maluśki..") w kwestii roli muzyki w Kościele - doprowadziły do
      sytuacji w której z chóru kościelnego brzmi prymitywny śpiew i takiż
      akompaniament. Wynagrodzenie za pracę organisty wiązane bywa z
      omiataniem kościoła, praca katechety. Wszystko to prowadzi do
      upasdku profesji. Dziwi zatem troska księży o los organistów -
      prześwieca ona we fragmentach tekstu.
    • Gość: tadeo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 17:55
      I znów Wyborcza. Gratuluję doboru tematów.Kolejne zmartwienie p.
      Michnika i komandosów. Proponuję następne tematy najważniejsze dla
      Polski tj. zmowa kościelnych , następny temat korupcja wśród
      sprzątaczek kościelnych. Następne tematy zaproponuję. Przykre jest
      że tak bardzo wszyscy dyskutanci- hurzyści jednogłośnie stwierdzają
      jak bardzo są przez kościół i kler oszukiwani. Natomiast nikt nie
      wspomina ile wtym czasie wydał i wydaje np.na wódkę, piwo itd.
      Jednocześnie myślę że wszyscy oszukani mogą i proponuję im inme
      formy religijności np. ateim - również religia , można praktykować
      ścieżkę Buddy , wspaniały i pokojowy Islam , protestantyzm , są
      kościoły wschodnie (wszystkie szanuję) - po co do cholery trzymać
      się tego kłamliwego i chciwego kościoła katolickiego. Jeśli chodzi o
      opłaty to nie ma sensu tłumaczyć że pieniądze te są przeznaczne
      głównie na potrzeby wiernych , przcież młode głąby pomyślcie że
      wasze babie i być może mamusie chcą by w kościele było zawsze
      ciepło - w zimie , czysto przez cały rok , remonty bieżące ,
      pomyślcie ile kosztuje remont zwykłego mieszkania , to co dopiero
      dużych świątyń. Podatki może w innej formie, są również odprowadzane
      do fiskusa. Apel do Michnika i spółki- niech Pan nie miesza ludziom
      szczególnie młodym w głowach , i da już spokój wywoływania tematów
      które stały się osobistą obsesja p. Michika Pozdrowienia tadeo
    • Gość: KościelnyGrajek IP: *.tomkow.pl 22.03.08, 18:07
      Zapraszam szanownego autora do siebie na rok czasu jako organistę.
      Pogadamy wtedy, jka szybko zweryfikuje swoje zdanie. połowa tekstu
      to bzdury!!!! 500 albo 1000 za ślub lub pogrzeb/HAHAHAHAHAHA!!!!!
    • Gość: ewa IP: *.chello.pl 22.03.08, 18:41
      czy parafie płacą pełne składki ZUS(emerytury!!!) za organistów ? co na
      ewentualne niecne praktyki(a są takie) proboszczów Państwowa Inspekcja Pracy ?



      --
      ksiezapedofile.info/
    • Gość: Petrus IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.08, 20:42
      Straszne brednie. Mój tata jest organistą i mama z pensji nauczycielskiej kupiła
      mu forda z 88 roku zeby biedny nie musiał jezdzić do kościoła przynajmniej
      podczas mrozu i deszczu rowerem. Samochod jest na gaz a mimo wszystko nie
      korzysta z auta bo dzici jeszcze sie uczą i chce im trochę pomóc. Nie znam
      leprzego organisty niz on i uwazam takie teksty " dobrze sie wiedzie organistom"
      za szczyt fantazji i niekompetencji.
    • Gość: mo(c)herowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 02:01
      Są ŚWIĘA Wielkiej Nocy a szatan AGORY miesza , jątrzy, kręci,
      podpuszcza. Co święta to wyimaginowana afera? Ostatnio o ks.
      Andrzeju. Wychowankowie (23 )zaprotestowało lisem, cisza sza. To
      atak na organisów! Zaraz będzie zjazd na J.Górze sympatyków Radia
      Maryja, to znów coś zgotuje Michnik. I tak w koło macieju.
    • Gość: mart IP: 213.151.94.* 23.03.08, 04:25
      Jestem organistą od 17-tego roku życia i już gram 5 lat i powiem szczerze, że z kasą różnie bywa, średnio na miesiąc wychodzi 600zł bez ślubów i pogrzebów
      za codzienne chodzenie cały miesiąc, dziwi mnie wypowiedzi po 500-1000zł za ślub, ale i trochę w tym jest prawdy i głupoty bo w moim okręgu co wiem to za ślub max 100zł organista dostaje z pogrzebami podobnie ale 100zł nie przekracza, więc jak tu za 600zł rodzine utrzymać bez dodatkowej pracy nie da rady. Popatrzmy na to z tej strony że o organistów ciężko, mam nawet propozycje do 2 parafii z okolicy bo niestety nie ma już ludzi którzy by grali bo są starsi po 60-tce. Ja w takim wieku nie wyobrażam sobie grać już palce nie tak sprawne i człowiek nie poradny. Może kwestia zarobków sie kiedyś zmieni?
    • Gość: Głos wołającego na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.08, 08:39
      Problem braku, nadmiaru, kasiory, wiary organistów - za chwilę
      zniknie.
      Młody kościół - to chłopiec, dziewczyna z gitarą z przekazem do
      świata - Pan Jezus cię kocha, jejeje, łubudubudu.
      Tradycja wielowiekowa ulega lyberalnej ętelygenckiej presji.
      Nie trzeba Michnika, wystarczamy sobie sami.
    • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 22:43

      Zawód organisty niezależnie od tego co ludzie o tym mówią bądź piszą
      jest zajęciem szlachetnym. Służba Bogu i wiernym to jest główne
      zadanie jakie spełnia kazdy muzyk grający w kościele. Gdyby
      organiści mieli na względzie jedynie kasę to patrząc na realia dawno
      poszukali by sobie lepszego zajęcia. Prawie każdy z nich gra dla
      idei!
      Pan redaktorek Sielski chyba się najadł zeszłorocznej święconki bo
      jak odurzony wypisuje prowokacyjne bzdury! Prawda o polskich
      organistach jest taka,że jeszcze żaden z nich się na graniu w
      kościele nie wzbogacił. Wręcz przeciwnie wielu zbiedniało i do tego
      straciło zdrowie.
      Przypatrzmy się np. warunkom pracy:
      zimne nie ogrzewane kościoły. Brak lub nie wystarczające
      zabezpieczenia socjalne. Notoryczne oszczędności na pensjach. Częsty
      brak szacunku ze strony przełożonych. Niejednostkowe przypadki
      mobingu w pracy.Niepłacenie za dodatkowe godziny grania nie objęte
      umową o pracę.
      Instrumenty w fatalnym stanie które zwykle uniemożliwiają pozytywną
      ocenę poziomu gry nawet świetnego muzyka.Organiści ze względu na
      swój niski status materialny stają się często przedmiotem drwin i
      pogardy.Możemy tak jeszcze długo wymieniać...
      Panie redaktorku! Proponuję lepiej zorientować się w tym temacie i
      dopiero potem chwytać za pióro<
      Tym arcykłamliwym artykułem krzywdzi Pan prawdziwych organistów z
      powołania. A takich jest wielu.
      • Gość: Organista APiotr IP: *.ztpnet.pl 26.03.08, 22:27
        Dziękuję za tą wypowiedź.
        Mogę powiedzieć o sobie,że jestem wykształconym muzykiem. Mam 36
        lat. Ukończyłem szkoły muzyczne I-go i II-go stopnia i akademię
        muzyczną na wydziale instrumentalnym z wynikiem bardzo dobrym(w
        sumie 17 lat nauki). Jako organista gram już ponad 20 lat. Na
        szczęście nie jest to jedyne moje zajęcie. Jestem przede wszystkim
        instrumentalistą grającym w zawodowej orkiestrze, gdzie nie muszę
        martwić się o składki emerytalne itp. Niestety uposażenia w
        instytucjach kulturalnych w naszym kraju zmuszają muzyków do pracy w
        więcej niż jednym miejscu,np w szkołach, lub tak jak ja... w
        kościele.
        Trafił/a Pan/i w samo sedno pisząc o warunkach pracy. Permanentny
        mobbing, wymuszanie pełnej dyspozycyjności: 8 mszy we wszystkie
        niedziele i święta(12 godzin w kościele) i codziennie 2 msze rano i
        jedna wieczorem, przy pensji jak za pół etatu(żadnej premii,
        czy "karpiowego"). Ciągłe pouczania ze strony totalnych "afonów"(to
        tak jakby instruktor pierwszej pomocy pouczał kardiologa jak
        przeprowadzać operacje na sercu!). Temperatura zimą w okolicach 0.
        Zeby to robić trzeba to kochać!
        Jednocześnie jest to praca, jak każda inna, więc dla czego ma być
        wykonywana za przysłowiowe "Bóg zapłać". Nawet organiści mają
        rodziny, które chcą godnie żyć. Wszelkie śluby i pogrzeby to są
        dodatkowe godziny spędzone w pracy, za które proboszczowie nie płacą
        (każdy pewnie wolałby spędzić spędzić letnie soboty nad jeziorem,
        niż grać komuś na ślubie za friko!). Nie jest to miejsce
        do "dorabiania". Albo jest się organistą, albo...
        Niech "redaktorek" nie pisze o sprawach, o których nie ma żadnego
        pojęcia.
        • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.08, 11:24

          Widzę ,że Pan Piotr ma bardzo podobne przemyślenia nie wspominając o
          przykrych doświadczeniach.
          Podobnie jak Pan mam 36 lat i jestem absolwentm akademii muzycznej.
          Gram od kilkunastu lat jako organista.
          Pensja którą dostaję jest uważam nie etyczna.
          Nie zawacham się powiedzieć ,że jestem kolejną ofiarą kościelnego
          wyzysku! Zeby przeżyć muszę nieustannie kombinować i szukać
          możliwości dodatkowego zarobku.
          Wszystko drożeje, podobno szybko rosną w Polsce wynagrodzenia.
          Ale pracowników koscielnych to jak sie orietuję nie dotyczy.
          Wszelkie rozmowy na temat zarobków spotykaja się z niezrozumieniem i
          głuchą na krzywdy niechęcią.
          Okazuje się ,że zawsze sa setki ważniejszych spraw i
          konieczniejszych wydatków niz ten na podwyżkę dla organisty
          ( i rób tu biznes !!! he..he żałosne!!!)
          Widzę pewne rozwiazanie , które z pewnością raz na zawsze
          uregulowało by problem wysokości zarobków i w ogóle zatrudnienia w
          kościele. Podobnie jak w innych państwach nalezy wprowadzić podatki
          na kościół. Wtedy można dobrze płacic ale i jednoczesnie zatrudniać
          tylko profesjonalistów.
          Płacić tak by organista nie szukał dodatkowych pieniędzy tylko zajął
          się solidnie i twórczo swoją pracą.
          Takie podejście do sprawy szybko wyda piekne owoce zwłaszcza jezeli
          chodzi o poziom muzyki kościelnej.
        • Gość: Wielkopolanin IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 14:39
          Jestem wykształconym organistą na studium organistowskim a wcześniej
          średnia szkoła muzyczna,lecz wcześniej grałem na dansingach itp.
          imprezach teraz ze względu na wiek i przywiązanie do klawiszy
          zostałem organistą kościelnym i tak to trwa już 8 lat (wczesniej
          grałem w kosciele dorywczo, zastępstwa itp.)Z grą na klawiszach
          jestem zwiazany ponad 40 lat więc" z nie jednego pieca chleb jadłem"
          i twierdzę, że praca organisty kościelnego to ciężka praca
          polegająca na wielu wyrzeczeniach, złym traktowaniu (w większości)
          przez księży którzy potrafią traktować organistów jak parobków,nie
          wspominam już o warunkach socjalnych tej pracy i wynagrodzeniu. Dużo
          by tu można pisać ale rozumieją taką pracę tylko prawdziwi zapaleńcy
          i miłośnicy instrumentu jakim są organy więc nie będacy w temacie
          niech nie piszą bzdur na temat zarobków i pozycji społecznej tego
          zawodu. Pozdrawiam miłośników gry organowej nie tylko sakralnej lecz
          również rozrywkowych !!!
    • Gość: em_kwadrat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.08, 18:29
      Choroba, czytam to chwilami jak z innego świata... Kilkaset złotych za porzeb cz ślub? Stawiam więc pytznie jak z innego świata: czy to jest uczciwe? Jakby ktoś pytał czy znam problem - jestem organistą od 18 roku życia (czyli już ćwierć wieku), skończona muzykologia kościelna, obecnie duża parafia w Gdyni. Zarobki jako organisty (wszystkie wieczory, niedziele i święta a jakże) - niecałe 1000 zł. Oczywiście żyję z czego innego... Za ślub biorę 20 zł. Jak ktoś nie wierzy - niech sprawdzi na Dąbrowie.
      • Gość portalu: em_kwadrat napisał(a):

        > Choroba, czytam to chwilami jak z innego świata... Kilkaset złotych za porzeb c
        > z ślub? Stawiam więc pytznie jak z innego świata: czy to jest uczciwe? Jakby kt
        > oś pytał czy znam problem - jestem organistą od 18 roku życia (czyli już ćwierć
        > wieku), skończona muzykologia kościelna, obecnie duża parafia w Gdyni. Zarobki
        > jako organisty (wszystkie wieczory, niedziele i święta a jakże) - niecałe 1000
        > zł. Oczywiście żyję z czego innego... Za ślub biorę 20 zł. Jak ktoś nie wierzy
        > - niech sprawdzi na Dąbrowie.
        > nie wierzę chyba, że wypłaca proboszcz to wtedy na 100% prawda ale on kasuje
        wtedy 250-400zl tak jest taksa.
    • Akurat mam osobę w rodzinie. Skończone konserwatorium w klasie
      organy. Pasja. Ale przędzie cieniutko.
    • Gość: goscLA. IP: *.socal.res.rr.com 26.03.08, 02:39
      tam mozna wyciagnac i 5tys dolarow(wiem, wiem to tylko 1o tys zl)
      ale wsyzcy organisci tu gdzie mieszkam graja i spiewaja za darmo,
      czy w kosciele katolickim w Polsce Bog im placi, kiedys bylo "co Bog
      zaplac" i tak pozostalo w tak biednych krajach jak USA. Pozdrawiam
      ze slonecznej Kalifornii
    • Gość: GOSC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.08, 08:28
      To faktycznie BZDURY.
      Organisci na podlasiu zarabiaja marne pieniadze.Jest to najnizsza
      pensja,owszem dochodza sluby i pogrzeby,ale miesieczna stala pensja
      to 720 zl netto,to jest smieszne!!!!!!!!!!!!!!!!!
      znam osobiscie bardzo dobrego organiste,ba ma nawet dyplom w tej
      dziedzinie,spiewa wspaniale,glos ma cudowny,ale zarabia naprawde
      tylko 720zl netto,wiec nie wiem o jakich wspanialych zarobkach sie
      mowi????????????????????
    • Gość: GOSC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.08, 08:34
      O,tak to bolesna prawda!!!!!!!!!!!!!!!
      Tak jest w wiekszosci parafii,a jak sie zdarzy wyjatek to bardzo
      rzadko.znajomy jest organista wiec wiem cos o tym.W kazdym razie
      zgadzam sie z panem nie w 100,ale w 1000%.Pozdrawiam,proponuje
      jakies kroki w tym kierunku.ORGANISCI POLACZCIE SWOJE SILY I
      DOPOMINAJCIE SIE OD SWOICH PRZELOZONYCH GODZIWEJ
      ZAPLATY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: manny IP: 82.177.0.* 26.03.08, 12:44
        Zgadzam sie z ervinusem. Zarobki i warunki pracy są bardzo
        zróżnicowane i nie zależą kompletnie od zdolności i wykształcenia.
        Najlepiej jest na wsiach, gdzie niekiedy można łupać niezłą kasę.
        W dużych miastach jest kiepskawo - pogrzeby są bez organisty, ślubów
        jak na lekarstwo, długie dojazdy, praca w zimnie, znoszenie humorów
        proboszczów i wikarych, naprawdę nie polecam.
        Najbardziej uciążliwe są msze w tygodniu, na które trzeba dojeżdżać,
        no i perspektywa wysiadywania w niedzielę od 7:00 do 19:00 też jest
        niewesoła.
        Na szczęście mam inny zawód i 2 lata temu, po 9-letnim graniu
        zrezygnowałem z tego zawodu.
        Inną kwestią jest to, że większość organistów tylko dorabia w
        kościele, i stąd dostaje płace na czarno.
        • Gość: or.ganista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.08, 15:34
          Tak właściwie niech mi kto powie: czy zatrudnianie pracowników na czarno, ergo niepłacenie podatków nie jest aby łamaniem przykazań?
          Tylko niech mi nikt nie mówi, że ustawy synodów diecezjalnych (na przykład u mnie w Gdańsku)każą zatrudniać zgodnie z prawem - przez dwadzieścia kilka lat pracy i kilku wizytacji biskupich niekt nie spytał, jak organista jest zatrudniony - a przecież można to sprawdzić momentalnie w całej diecezji, każąc przesłać kopię umowy, albo druk rejestracji w ZUS... ale po co sobie sumienie obciążąć...
    • Gość: nobody IP: *.autocom.pl 26.03.08, 15:40
      Może i na wsiach tak jest. Ale np w Krakowie jest wielu młodych, WYKSZTAŁCONYCH
      organistów i oni nie mogą znaleźć pracy, bo wszystkie parafie są już dawno
      obsadzone...

      Poza tym organista to wcale nie jest taki łatwy, lekki i przyjemny zawód: grać
      przez całą niedzielę, we wszystkie święta i uroczystości... I nie zawsze jest
      tak, że jest dobrze traktowany, zapraszany do proboszcza na herbatkę itp. Często
      jest wręcz odwrotnie...
    • Gość: Sebastian Jak Bach IP: *.acn.waw.pl 26.03.08, 23:05
      Cieszę się, że temat organistów ujrzał światło dzienne. I na tym, chciałbym
      zakończyć pochwałę artykułu. Wpisuje się on w nurt artykułów, mówiących o
      wspaniałych zarobkach np. nauczycieli, lekarzy, urzędników, taksówkarzy itd.
      Chyba pierwszą reakcją podczas czytania tekstu jest zazdrość - "no oni mają tak
      dobrze, a my musimy ciężko harować". Gdybym nie był organistą (z powołania),
      moja żona nauczycielką (z powołania), mój kuzyn lekarzem (z powołania)... to bym
      uwierzył, w tekst napisany przez redaktora (z powołania?).
      No, ale któż jeszcze, w naszych czasach, zadaje sobie w ogóle, za Piłatem
      pytanie, "cóż to jest prawda" ???

      Życzyłbym sobie, aby to ostatnie zdanie mojego wywodu zapadło głęboko w serca
      tym, którzy piszą o organistach, którzy zatrudniają organistów, którzy oceniają
      organistów, którzy są organistami, a ponieważ organista to też człowiek, można
      sobie w miejsce wyrazu organista wstawić swój własny, np. ludzie
    • Gość: organista D IP: 81.219.121.* 29.03.08, 22:52
      Mam 31 lat i jestem organistą od 13 lat.Gram w dwóch parafiach
      jednocześnie; w jednej w tygodniu na dwóch mszach rano, a w drugiej
      w niedzielę i święta. Przez te wszystkie lata żaden proboszcz nie
      odprowadził mi nawet złotówki na Zus, lub jakiekolwiek
      ubezpieczenie. Jeszcze pół roku temu miałem płacone marne 5 zł ( sł.
      pięć złotych) za mszę. Wszyskie niedziele siedzę na 5 lub 7 mszach +
      nieszpory, wszystkie święta spędzam w kościele od wczesnego rana do
      wieczora zamiast z żoną i córką. Wszystkie długie weekendy siedzę w
      kościele i gram odbierając smsy od przyjaciół z pozdrowieniami z gór
      czy z nad jeziora. Przez te 13 lat byłem tylko raz na Sylwestrze, bo
      przecież 1 stycznia budzik zadzwoni mi o szóstej rano, wówczas idąc
      do kościoła widzę nawalonych ludzi wracających z imprez. Mam płacone
      tylko za zagraną msze, gdy jadę na urlop lub jesten chory, wtedy nie
      mam ani grosza a poza tym muszę zatroszczyć się o zastępcę i często
      daję mu coś od siebie, nawet marną piątkę żeby nie grał u siebie a
      przyjechał za mnie zagrać. Śluby i pogrzeby płacą mi ludzie o ile
      nie zapomną( 60 % tych uroczystośći gram gratis, bo to przecież
      kościół...) i nigdy nie słyszałem od moich 8 kolegów organistów zeby
      któryś z nich dostał ponad 200 zł za tego typu uroczystości. NIGDY W
      ŻYCIU Z TEGO NIE UTRZYMAŁBYM RODZINY!!!!!!! Muszę opócz tego
      pracować gdzie indziej.Cały rok wychodzę z domu o 5.30 a wracam o
      20.00 żeby pogodzic pracę z graniem. A wychodzę w kościele 700 zł na
      rękę... Takie są realia Panie redaktorze. I prosze mi pokazać tego
      organistę który zarabia te 5000 zł! Jaka musi to być parafia? Chyba
      z 80,000 parafian, bez wikarych, kościelnego, gosposi, ogrzewania, a
      nawet oświetlenia, a proboszcz pewnie kościół sprząta sam, sam
      wywozi śmieci, sam dba o krzewy i trawę wokół kościoła, sam naprawia
      napęd dzwonów jak nawalą, i sam ładuje co dwie godziny węgiel do
      pieca po kościołem nie mówiąc o odśnieżaniu.
      Nie jest dziwnym fakt, iż poszukiwani są organiści, bo jeśliby
      dziennikarze zarabiali po 700 zł będąc dyspozycyjnym świątek i
      piątek, to byliby również poszukiwani( bez jakichkolwiek świadczeń -
      przypominam). Ciekawe gdzie był Pan ostatnio na urlopie? Bo ja rok
      temu nigdzie,a a w tym roku wybieram się na 5 dni nad polskie morze
      (bez niedziel, bo mi szkoda zmarnować mszy) córka będzie
      zachwycona...
    • Gość: potas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 17:14
      Koledzy po fachu! Czy nie lepiej było za czsów(wcale nie tak
      dawnych) kiedy organiści byli ZATRUDNIANI przez kurię? Z rozmów ze
      starszymi kolegami wnoszę, że tak. Obecnie lezy to w gestii
      proboszczów, jeżeli wogóle można to nazwać "zatrudnianiem".
      posługując się terminologią Prawa Pracy.:) Nawet jak założyłem
      działalność związaną z drugim żródłem dochodu (z grania się nie
      wyżyje), mój proboszcz nie dorzucił nawet złotówki na ZUS. Przez 5
      lat jedyne, na co udało mi się namówić "szefa", to remont kompletnie
      rozwalonych organów i chwała mu za to, że chociaż przyjemność z
      pracy miałem większą, niż na B-2-kach. Matrwi mnie, że patrzący z
      boku niektórzy ludzie, nie doceniają wkładu pracy organisty, który,
      defakto, jest czasem bardziej "uwiązany" niż księża.
      P.S. Komentarz jest do komentarzy:), artykuł - nań nawet nie
      zasłużył...
    • Chcialbym zeby osoby nie zwiazane z tym zawodem nie wypowiadaly sie
      na temat pracy organistów...Kiedys kolega powiedzial mi ze "ja to
      mam fajna prace.Pojade sobie na pol godziny do kosciola i
      mam "kase"...W tym czasie gralem w parafii nieco ponad 2-
      tysiecznej,a dojezdzajac codziennie 20 km ze strony proboszcza nie
      mialem ani grosza...trudno uwierzyc,co? Ja wtedy powiedzialem do
      kolegi:Sluchaj,jesli uwazasz ze ten zawod jest taki lekki,to dam Ci
      ze swojej kieszeni 5zl za kazda msze ktora gram,tylko jest jeden
      warunek:nie mozesz opuscic ani jednej mszy przez miesiac... Dopiero
      na drugi dzien przyznal mi racje..Wiec zanim ktos sie wypowie niech
      postawi sie w miejscu tego kolegi..Czy dalby rade...Ja nie mialem
      szczescia byc docenionym,a jestem juz na trzeciej parafii...Dla
      wtajemniczonych muzykow koscielnych powiem tylko ze nie ma dla mnie
      problemu zharmonizowac piesn ktorej nie znam...Wiele razy mialem
      zdarzenie ze przyszedl proboszcz i mowi:dzisiaj zagra pan ta piesn.a
      piesni tej nie widzialem na oczy.. Nie ma to dla mnie zadnego
      problemu..Wiec czy taki organista moze byc niedoceniony? Wiec tez
      zastaniawiam sie nad zmiana profesji...Pozdrawiam:)))
      • Gość: popmusic IP: *.mt.pl 31.01.09, 10:20
        witajcie muzycy! w pełni zgadzam sie z opinią kolegi, od 8 lat gram w kosciele i
        widze jak wygląda wszystko od środka, przykre jest to że księża co innego mówią
        na ambonie a inaczej się zachowują, również przyznaję rację drugiemu koledze
        który pisze że gdyby ludzie widzieli
        od środka parafię to Nasze kościoły byłyby puste,coś o tym wiem,uważam też że
        dobry organista w parafii i dobrze uczciwie wynagradzany to ponad połowa sukcesu
        owocnego przeżywania mszy przez wiernych, na końcu dodam tylko że gram na
        parafii 8 tyś, i zarabiam 900 zł, bez żadnych dodatków, czy to jest
        sprawiedliwe??a dodatki bierze proboszcz i mówi ludziom że te pieniądze zarówno
        mnie jak i kościelnemu daje,jeśli ktoś nie zna tematu to prosze nie
        wypowiadajcie się,pozdrawiam wszystkich organistów.Paweł
      • Gość: Amrod IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.09, 20:29
        No tutaj się zgadzam, gram od kilku lat, ukończyłem PSM II st. w klasie fortepianu, sam harmonizuję i aranżuję, często na bieżąco lub pieśni zupełnie nieznane, jest to trudna intelektualna praca i (choć nie mogę narzekać, bo zarobki są i to stałe, na dość dobrym poziomie jak na pracę dorywczą - z pewnością lepsze niż np. kelnera w barze czy pakowacza w fabryce) z całą pewnością kwoty za granie nie są adekwatne do umiejętności, którymi trzeba się wykazać, żeby grać na dobrym lub bardzo dobrym poziomie (no bo oczywiście jest cała masa amatorów o naprawdę nikłej znajomości instrumentu, gry i wokalu). Może kiedyś to się zmieni...
      • Gość: jarek IP: *.chello.pl 06.01.10, 14:29
        byłem tzw organistą
      • Gość: organista on/off IP: *.e-wro.net.pl 21.09.11, 18:54
        Znam to, im lepiej kwalifikowany organista i im bardziej biegły w grze liturgicznej, tym mniej poważany przez proboszcza. Takiemu trzeba powiedzieć: proszę Księdza, ja tę pieśń mogę zagrać za tydzień, kiedy ją opracuję harmonicznie i przećwiczę, a to niestety wymaga czasu i pracy - wtedy być może nas docenią.
    • Gość: Marek_A IP: *.daminet.pl 04.05.08, 23:04
      no nie wiem ...5 tyś ... Troszkę mało ponieważ mam teraz 14,5 tys na rękę (
      jestem pracownikiem państwowym a dodatkowo biore udział w radzie miasta ) .
      Praca jak praca ale czy to etyczne by osoba bez wiary grała w świątyni ?
      • Jak w tego typu dyskusjach, tak i tutaj punkt widzenia zależy od...
        Ja niestety ten punkt mam inny - organista jest moim sąsiadem. Nie
        wiem ile zarabia, ale widzę następujące fakty:
        1. nigdy nie gra na porannych mszach św. w tygodniu, a więc pracuje
        tylko przez godzinę - tj. msza wieczorna. Zdarza się, że nie ma go
        także na niedzielnej mszy św. o 6:00
        2. nigdzie więcej nie pracuje - jest cały czas w domu.
        3. po każdym okresie bożonarodzeniowym (roznoszenie opłatków +
        kolędy) zmieniał samochód na nowy z salonu, od kilku lat jeżdzi
        wciąż tym samym, ale buduje dom - już na ukończeniu.
        4. Stawka w naszej parafii za ślub i pogrzeb to min. 200 zł (ale
        spotkałem się z oburzeniem - że to za mało gdy spytałem kogoś, kto
        organizował ślub swoich dzieci i zastanawiał się ile zapłacić) -
        wiem, bo pracuję w branży ślubnej. Parafia duża - co tydzień jakiś
        pogrzeb, w soboty 2-3 śluby.
        5. Za granie na mszy św. pierwszokomunijnej - 500 zł (wiem, bo w
        zeszłym roku byłem w komitecie rodzicielskim)
        6. Nie interesuje się działaniami dodatkowymi np. przygotowanie
        dzieci do I komunii św. itp.
        Sorry bardzo, ale chciałbym dostawać za godzinę swojej pracy 200-300
        zł nieopodatkowanych pieniędzy.
        • Gość: popmusic IP: *.mt.pl 31.01.09, 14:25
          więc kolego ucz się kilka lat gryna organach, a potem siądź przy organach i
          zagraj, a potem wyrażaj swoje opinie na temat kwot jakie pobiera organista za
          posługi.pozdrawiam
        • Gość: onanista IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.02.10, 18:19
          Kolego jeśli pracujesz w "branży ślubnej" to przejdź do "pogrzebowej" bo w
          Ślubów coraz mniej.
          Ja zrezygnowałem z organistostwa i mam teraz zakład pogrzebowy - tu to się
          dopiero zarabia!
          A i pomiędzy nogi nikt ci nie zagląda!
          Byłem "organistą" 13 lat z tego przez 5 lat tylko ubezpieczonym w ZUS-ie
          Więc wiem co to jest za ciekawy kawałek chleba.
          Wychowałem się na wsi ale łazienkę i CO miałem w rodzinnym domu.
          Jak przyjechałem na parafię to zamieszkałem w "budzie" w której obrońcy zwierząt
          zabronili by mieszkać nawet psu!
          Wode miałem nawet bierzaca za to tylko zimną - zgodnie z zasadą "zimna woda
          zdrowia doda"
          Do sracza musiałem wychodzić na zewnątrz zima lato!
          Partaczen raczej nie byłem bo jak zagroziłem że sie pakuje jak mi pleban
          łazienki do tej budy nie dobuduje to wierz mi w miesiąc łazienka była!
          Co prawda na glazurę i terakotę już farosz pożałował kasy ale ja to olałem i na
          posadzkę rzuciłem "gołyleon" a ściany pociągłem "olejną" i z budy zrobiła się
          willa - psia mać!
          A zrezygnowałem z roboty bo proboszcz mi zaczoł pod pierzynę zaglądać!
          Chciałbyś kolego takiego życia to kupuj pianino i ćwicz Bacha!
          Parafię czekają na naiwnych!

          To samo mógłbym powiedzieć o tobie z punktu widzenia twego klienta - za kilka
          godzin tyle kasy że parę lat trzeba na to pracować!
          Kto ci bronił uczyć się grać trzeba było se fujarkę wystrugać jaka pasłeś krowy
          i ćwiczyć!
          A nie teraz zazdrościsz sąsiadowi!
    • Gość: organista IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.08, 17:38
      Moi szanowni, miejcie na uwadze, że organista bierze kase nie za
      czas pracy a za umiejętności które nabywa przez lata ćwiczeń / jak
      nie wierzycie to siadajcie i grajcie, nie ma problemu /. Pracujemy w
      każdą niedzielę, świeta i "długie weekend'y". Co do wynagrodzenia:
      jak ktoś jest dobrym organistą to zainteresowani sami proszą żeby im
      grać na ślubach czy pogrzebach bez wnikania w kwestie finasowe bo
      wiedzą, że organista powietrzem nie żyje / kto by chcial na ślubie
      patałacha za 10 zł ?/ Uwierzcie mi, że miałem przypadki przekładania
      terminu ślubu przez narzeczonych ze względu na mój urlop bo nie
      chcieli kogoś innego. Dobry organista nie musi latac za kasą ,
      ludzie sami wiedzą, że wart swej roboty i grosza nie skąpią a jeżeli
      w jakiejś parafii nie ma organisty albo porządnego instrumentu do
      grania to tylko wina "szefa parafii". Ot i tyle ;)
    • Gość: Piotr IP: *.adsl.inetia.pl 28.05.08, 13:22
      Ale znalezienie organisty to nie jedyny problem...
      Jak się już jakiegoś znajdzie to oby dobrze grał i spiewał, bo mówiąc szczerze z
      punktu widzenia muzyka, jeśli wszystko jest grane "tak samo" - na tych samych
      rejestrach to to człowieka męczy w Kościele
    • Gość: organistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 19:17
      Ja pracuje od kilkunastu lat w tym zawodzie, jako kobieta z początku niestety
      nie byłam mile widziana przez księży, ale jak odeszłam bo znalazłam inną
      lepsza, to się dopiero zaczęły lamenty:)
      W nowej jest prawie to samo co w poprzedniej, niektórzy parafianie wola
      piszczącego mężczyznę-organistę niż dobrze śpiewającą ale kobietę....
      Zarabiam wystarczająco tyle,żeby utrzymać siebie, bo nie mam własnej
      rodziny:męża, dzieci.....ale gdybym nie miała tutaj mieszkania przy parafii,
      to byłoby fatalnie....
      Życzę Wszystkim, żeby pracowali na podstawie umowy o pracę na czas
      nieokreślony, ale wiadomo, że teraz wymagania są większe, nie może to być
      przypadkowy muzyk-organista, ale człowiek wierzący i praktykujący.
    • Gość: organista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 15:34
      Myślę że powołanie, do bycia organstą, nie jest ani lekkie, ani
      łatwe.. Słowem "ciężki chlebuś". Pominę ile lat trzeba się uczyć by
      muzyka liturgiczna była naprawdę piękna i godna miejsca, gdzie jest
      sprawowana, a przede wszystkim dla kogo..? Trzeba codzień robić to
      coraz lepiej, bo inaczej spowszednieje. Warto zwrócić uwagę na
      odpowiedzialność jaka spoczywa na nas, organistach, w szerzeniu
      kultury muzycznej. Zobaczmy jaką media promują muzykę.. Dla wielu
      ludzi kościół będzie jedynym miejscem zetknięcia z dobrą muzyką.
      Jeśli ktoś to powołanie chce traktować jako pracę, czy zawód, lepiej
      by nigdy za to się nie zabierał. Dla mnie jest to przede wszystkim
      powołanie, pasja, całe życie! Gdybym patrzył na pieniądze już dawno
      poszukałbym innej pracy. Wdzięczność pracodawców i wiernych
      odwiedzających kościół to naprawdę dużo. Kiedyś będziemy przecież z
      tej posługi rozliczeni..
    • Gość: gutek IP: *.centertel.pl 11.10.08, 12:00
      to nieprawda co ty dziewczyno mowisz kler by chcial zeby organista
      gral za grosze a wymogi wysokie chyba ze ten kolega trzyma palec
      ksiedzu w tylku
    • Gość: pigi IP: *.swidnica.mm.pl 28.11.08, 22:23
      Też byłam organistką przez jakieś 5 lat i mam niemiłe wspomnienia,
      niestety.Księża nie dają umów, płacenia unikają jak ognia ( o zusie
      już nie wspomnę ).Dałam sobie spokój, bo chcąc w pokorze znosić taką
      sytuację, uczymy księży, że tak mogą z nami postępować i oni chętnie
      się uczą.Z tym dokuczaniem to też prawda, potrafią takie numery
      odstawiać na Mszy św., że się nieraz zastanawiałam, gdzie ja
      właściwie jestem i dla kogo pracuję.Nie wiem, jak można było
      napisać, że organiści mają dobre i dostatnie życie.Może paru w
      Polsce tak ma, ale oni są tylko wyjątkiem od reguły, a reguła jest
      niestety inna.
    • Gość: maciejkaa9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 15:32
      taki chyba powinien być tytuł, jeżeli miałby opierać się na realiach.
      Przeczytałam sobie te opinie i strasznie smutno się robi... Nawet taki
      pracodawca nie szanuje człowieka... chory świat...
    • Gość: organista-holandia IP: 85.150.93.* 09.01.09, 16:24
      Dobrze oplacani to mize tylko w Polsce bo ja mam ukonczne
      conserwatorium ,znam wszystkie piesni holenderskie i polskie(Plskie -
      bo lubie je grac), w kosciele jestem na kazdej mszy a zarabiam 200
      euro na miesiac ,obskakujac 7 parafii,a zeby zwiazac koniec z koncem
      to pracuje jeszcze na etat....Pytam sie czasem dlaczego jeszcze w
      kosciele przesiaduje....ale to chyba kwestia przekonania lub milosc
      do muzyki bo ty powinni sie kierowac organisci a nie kasa czy
      mieszkaniem za darmo....2 tygodnie temu zglosil sie polski chlpiec
      do mnie na lekcje gry na organach i odrazu zaczol wypytywac ile
      sobie mozna na tym zarobic...jak mu powiedzialem to na nastepnej
      lekcji juz sie nie pojawil....
    • Gość: Organista IP: *.mielec.mm.pl 19.01.09, 21:36
      Halo Halo... Redaktorze naczelny... gdzie są niby Ci dobrze opłacani
      organiści??? tzn te parafie gdzie tyle płącą? Bo ja się nawet jak to będzie z
      drugiej strony polski. Ja mam od proboszcza 1000 zł pensji plus śluby i
      pogrzeby. ok 70 ślubów i pogrzebów w roku wiec to jest dzieląc na 12miesiący
      jakieś 2000 zł za to ze jestem codziennie przez cały rok a w niedziele i święta
      jestem cały dzień ze dzieci to wiedzę jak mi machają jak z kościoła wychodzą bo
      wychodzę jak śpią i wracam to im bajkę mowie... i co to są kokosy?? Nawet w
      wakacje z dziećmi na wycieczkę jechać nie mogę bo owszem mam prawo do 30 dni
      wolnych... ale w niedziele muszę być i jak proboszcz zadzwoni ze komuś się kurna
      zeszło z tego świata to pakuj dupę i jedź na pogrzeb za 100 zł. I co taka dobra
      praca? Mam dwoje dzieci w wieku młodym 3 i 5 lat. I co ja mam ich utrzymać za
      2000 zł? Zona zajmuje się dziećmi a ja zasuwam. na 3 i pół etatu!!! Oto plan
      dnia POSZUKIWANEGO I DOBRZE OPŁACONEGO ORGANISTY:
      6.30- Msza rana
      8-16- Praca instruktora nauki jazdy (też bardzo dobrze płatna 8,50za godzinę...
      ale do innej iść nie mogę bo muszę być w kościele na każdy gwizdek)
      16-18 czas żeby być z rodziną
      18- Msza wieczorna
      19-24 - jazda taksówką (ile mam siły) i jeszcze jeżdżę w soboty.
      Udaje mi się wyciągnąć 4000zł miesięcznie wiec jakoś żyje.
      • Gość: Organista IP: 80.54.195.* 29.01.09, 13:31
        Dajcie spokój to są kpiny jak traktuje się organistów, jestem już organistą
        około 2 lat i widzę że z tego to wcale nie ma wielkich kokosów, fakt że jestem
        tylko na niedzie, święta śluby i pogrzeby,ale szczerze mówiąc za to że bym był
        codziennie na mszy z dojazdem 15 km. był miał ok. 250 zł. - oczywiście paliwo.
        Może jest inaczej na dużych parafiach, ale na parafii 2200 wcale nie ma kokosów
        i nie da się tylko z tego wyżyć nie ma mowy. Wyliczyełem że na czysto wychodzi
        mi ze wszystkim ok. 900 zł. takze suma która może naprawde zakręcić w głowie
        oczywiście bez ubezpieczenia ma się rozumieć :) Jest adekwatne oczywiście do
        nauki rzecz jasna prawie 9 lat zakończonych dyplomem. Dajcie spokój musi się
        ktoś w końcu tym konkretnie zająć bo to jest nie do pomyślenia.
    • Gość: organista IP: *.lublin.mm.pl 20.04.09, 14:43
      Dokładnie... A jeśli ktoś na tej stronie dodał takie artykuły że łatwa praca i
      dobrze płatna to proszę podać kilka ogłoszeń o poszukiwaniu organisty bo ja
      szukam i nic..
    • Gość: Zona organisty IP: *.chello.pl 04.05.09, 13:12
      Po 40 latach pracy....przynosi 1600 ...z   I WYSŁUCHUJE ŻE MA
      SZCZĘSCIE .....ZABRAŁ ZA SLUBY I POGRZEBY....I CZEKA BYM POSZEDŁ
      SAM....MAKABRA...POD KOSCIOLEM JEM KANAPKI....CHYBA JUZ KONIEC
    • Gość: Organista IP: *.ingram.com.pl 09.05.09, 08:05
      Witam niestety również nie zgadzam się z tym, że to dobrze płatna praca...w kościele gram od 8 lat a mam 25. Mam dostateczne przygotowanie muzyczne w tym kierunku... Praca jest znośna jak się robi dobrze to ludzie chwalą wszystko jest fajnie, ale kiedy przychodzi do kasy już nie jest tak pięknie. Porównując kolega pracuje 8 godz dziennie w banku posiedzi, pościemnia sprzeda kilka kredytów i 4000- 5000 miesięcznie zaczęto nawet doceniać ludzi którzy ciężko pracują na budowach, a ja jestem udupiony praktycznie cały miesiąc od rana do wieczora ok 1200 różnych mszy rocznie jestem w kościele częściej niż księża w mojej parafii i średnio wychodzę 1600:)Przede mną ślub, dom, rodzina heh za co ?... Owszem piszecie, że można dorobić itd ale wymaga to nie wiem ile siły no i oczywiście przychylności drugiego pracodawcy bo przecież proboszcz, który sam krzywo na to patrzy w każdej chwili może zadzwonić... pogrzeb:)- paranoja...;/. Sami ludzie powiedzcie jeśli się kształcimy jesteśmy tak potrzebni i poszukiwani to dlaczego nam za to w końcu godziwie nie chcą zapłacić. Kto w ogóle może zająć się tą sprawą przecież strajk chyba nie wchodzi w grę:) Po prostu chyba każdy organista chciałby zarobić tyle co wykształcony, doświadczony człowiek od którego wymaga się aż takiego poświęcenia, bo niewiele jest zadów, które są aż tak czasochłonne...
    • Gość: Piotr IP: *.net.pbthawe.eu 22.08.09, 14:21
      Czytam te bzdury na temat wspanioałych czasów dla organistów i aż
      nie chce mi się wierzyć że gram za darmo. Bo jak inaczej nazwać
      płacę za którą trudno przeżyć a jest to raczej jako hobby bo nikt
      normalny nie podjąłby siuę takiego wyzysku. Za mszę średnio 20-25 zł
      w niedziele i święta. ślub 100 zł pogrzeb czasami 50-100 zł. I nie
      jadam obiadków u księdza, nie zaproosił mnie, a ni mojej rodziny
      nigdy na choćby kawę, choć znamy się 20 lat, a gram obecnie u niego
      jakieś 10 lat i to raczej z powodzeniem i uznaniem ludzi którzy
      przychodzą do kościoła. Może trafiłem na wyjątkowego sknerę.
      Wkurzają mnie więc te artykuły o wspaniałości i hojności księży i
      wspaniałym życiu organistów. Gram w jednej ze szczecińskich parafii
      i nie przelewa mi się dlatego, chcąc czy nie, traktuje to wyłącznie
      jako hobby, bo inaczej dawno bym to rzucił. A kościelnego ksiądz też
      zwolnił bo szkoda było pieniędzy, choć Parafia do małych nie należy
    • Gość: mar-zik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.09, 09:58
      kurcze to sie tak wydaje jakie to przyjemne i jak latwo mozna kase
      zarobic grajac w kosciele... artukul jest do bani, mysle ze zeden
      organista sie z nim nie zgodzi... smieszy mnie fakt, jak tam jest
      napsiane, ze organista za slub to i 1000 zl wezmie... dajcie spokoj!
      za sluby i pogrzeby uzbiera sie kilka tysiecy ? to dzien na dzien
      musialbym chowac ludzi i zenic, i to jeszcze po kilka razy....
    • Gość: lukas IP: *.multi-play.net.pl 15.09.09, 00:31
      Artykuł jest beznadziejny. Praca organisty to nie tylko przyjemność i zarabianie nie wiadomo ile. Prawda jest taka,że większość organistów ma jeszcze drugą pracę bo z samej pensji z kościoła nie da się wyżyć. Muzyk, który uczy się od małego, 6 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum, 3 lata liceum a teraz studia muzyczne 5 lat masę ćwiczenia i różnych praktyk, no i po co to wszystko, żeby zarabiać 1500 zł na miesiąc? Ten artykuł to same bzdury. Wątpię żeby ktoś poszedł w kierunku muzyki żeby zarabiać, bo z tego ciężko jest samemu się utrzymać nie mówiąc już o rodzinie i dzieciach. Denerwują mnie teksty w stylu "a Pan to jest organistą to pan rzeźbi kasę..." nie raz to słyszę i aż się gotuję we mnie.! Ech, większość ludzi robi to z zamiłowania, nie dla zysków pieniężnych tylko szkoda, że faktycznie nie jest to honorowe wynagrodzenie za poświęcenie tak dużej ilości czasu i praktycznie całego życia...
    • Gość: Leon_Krakow IP: *.ghnet.pl 15.09.09, 00:56
      To już naprawde w tych gazetach takie napiszą zeby tylko zrobić sensacje!
      Ciekawe kto taki mierzyciel wiary organisty? Oczywiście że można zarobić. I
      trzeba pracując zarabiać. A kto powiedzial że organista ma grać za darmo? Kto
      myśli że tak łatwo zagrać na organach to niech siada i zagra nogami rękami coś
      pobożnego a jescze do tego niech zaśpiewa i to ładnie i pobożnie,,, może wtedy
      doceni to czego sam nie potrafiJescze tu wrucę w obronie organostów. Znam ich
      osobiście z 20 osób i uwierzcie nie jest tak żle z Wiarą. A zarabiają róznie
      ale za prace.
    • Gość: matt IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 26.09.09, 14:01
      LUDZIE. O CZYM WY PISZECIE....PRACOWAŁEM 10 LAT W TYM ZAKŁAMANYM ŚWIATKU...
      ALBO JESTEŚ POSŁUSZNY I WŁAZISZ W TYŁEK KATOLICKIM KSIĘŻOM ALBO NIE MASZ SZANS
      W TYM ZAWODZIE. nIE LICZY SIE WIEDZA ANI WYKSZTAŁCENIE ANI NAWET TO ŻE
      WKŁADASZ SERCE.
      TO JAKIŚ KOSZMAR. OWSZEM MOŻNA CZASAMI DOROBIĆ NA ŚLUBACH CZY POGRZEBACH. ALE
      CZY TRAKTOWANIE JAK CIECIA CZŁOWIEK JEST TEGO WARTE,???
      CO DZIESIĄTY KSIĄDZ ŚREDNIO JEST Z POWOŁANIA.. A RESZTA TO DARMOZJADY!!! I DO
      TEGO NIEWYKSZTAŁCONE GŁĄBY!
przejdź do: 1-100 101-115
(101-115)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.