Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    godna pensja - ile chcielibyscie dostawac?

    IP: *.cec.eu.int 11.04.08, 15:40
    tak zeby na wszystko Wam starczalo? jakie zarobki dalyby Wam satysfakcje z
    pracy? i czy wolicie etat czy jednak wlasna dzialalnosc? pytam wylacznie z
    ciekawosci, nie potrzebuje tych danych do zadnych badan ani publikacji:)
    Edytor zaawansowany
    • naprawdetrzezwy 11.04.08, 19:48

      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...
    • Gość: arogantish IP: *.chello.pl 06.08.08, 11:11
      Zarabiam ok. 4000 euro (pracuje w Polsce). Gyby kurs byl ok. 4zl, to
      byloby ok. Przy kursie 3,20 wszystko wydaje na biezace wydatki, wiec
      przydaloby sie zarabiac z tysiaka wiecej. Chyba musze wiecej
      popracowac :(
    • Gość: euro IP: *.fbx.proxad.net 07.08.08, 17:22
      Zaduzo! Jestem za podniesiemiem podatku od wynagrodzen w RP, bo
      srednia pensja w UE to 1300 euro!
    • Gość: canizarees IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.08, 21:31
      28 lat, Warszawa, ale praca w calym kraju i zagranica (skrytobójca), kwota po
      odliczeniu kosztow, czasem niemalych. Ale ogolnie zycie nie jest zle :)
    • Gość: Wella IP: 80.68.236.* 08.08.08, 08:00
      Wystarczy sobie sprawdzić na www.ile-zarabiamy.pl Mediana wykorzystana do
      liczenia średniej sprawia że skrajne wyniki nie wpływają na końcowy wynik. I
      widać wtedy rzeczywiste wynagrodzenia Polaków w wybranych miastach i zawodach.
      Mi się zgodziło z moimi zarobkami.
    • Gość: inzynier 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 08:09
      Dzięki za podpowiedź. Właśnie zamierzałam szukać nowej pracy, ale
      jak widzę, zarabiam zgodnie ze średnią warszawską, więc szkoda
      stresu ;-)Może czas na własną firmę?hmmmm
    • Gość: gall anonim IP: *.gprs.plus.pl 08.08.08, 08:40
      ile zarabiac?
      tyle zeby oplacic mieszkanie, wyzywic rodzine (bez fajerwerkow), ubrac sie
      schludnie (nic specjalnie markowego,ale tez nic z chinskich rzeczy),zeby moc
      wyjsc w weekend z rodzina tu i tam.Zaplacic kredyty za mieszkanie i samochod
      (kredyt na 150 000) i zeby co miesiac moc odlozyc po wszystkim 500 zl oszczednosci.

      Co do drugiej czesci pytania.
      Najlepiej pracowac na wlasny rachunek,bedac sobie szefem i pracownikiem,nie
      zatrudniac sie u nikogo,ale takze nie zatrudniac innych osob.

      Pozdro dla wszystkich szczeszliwcow
    • Gość: Hommer i sp zoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 08:53
      - Drogi panie Urzędniku, proszę mi pomóc znaleźć pracę dla mojego syna, siedzi
      nierób jeden całe dnie przed domem, pije z kolegami, szkoły żadnej nie skończył,
      ale może coś macie, żeby chociaż do życia się dołożył, bo z mojej renty to już
      na nic nie wystarcza...
      - Dobrze, droga Pani, co my tu mamy... O!Pomocnik na budowie: cztery tysiące m/c
      + premia i dodatki za nadgodziny i weekendy...
      - Oj to za dużo pieniędzy, to on mi się całkiem zapije, jak wypłatę dostanie!
      - To może takie: grabarz - praca w warunkach bezstresowych, brak jakichkolwiek
      kwalifikacji nie przeszkadza, szkolenie na koszt pracodawcy, zarobki 2500 na
      rękę ...
      - Już lepiej ale może jest oferta za mniejsze pieniądze, to go jeszcze bardziej
      zdeprawuje, on tak źle się prowadzi...
      -...PANI KOCHANA! TO ILE SYN MA ZARABIAć??? 1000???
      TO TRZEBA MIEć TRZY FAKULTETY SKOńCZONE!!!
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 08:57
      Hehe znam ten kawal, dobry jest. Taki... polski, bo za granica to chyba by nie
      wiedzili, o co chodzi (wyzsze wyksztalcenie = dobrze platna praca).
    • Gość: mm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:16
      wyższe nie zawsze oznacza dobre. Nasze uczelnie nie przygotowują do
      zawodu. Znam księgowość / 5 osób/ gdzie trzy młodki mgr po
      rachunkowości nic nie potrafią, a pozostałe dwie wiekowe panie po
      maturach tylko swojej wiedzy praktycznej nie sprzedają. Zresztą te
      łódki to już podobno czwarty zestaw
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:19
      To juz inna kwestia (kwalifikacje), ale chodzilo mi o to, ze za granica warto w
      edukacje inwestowac, bo sie to zwroci, natomiast w Polsce absolwenci dostaja
      caly czas bardzo malo czy maja problem ze znalezieniem pracy w ogole.
    • Gość: mimi123 IP: *.netrun.cytanet.com.cy 08.08.08, 15:12
      A czemu wszyscy sie pchaja na humanistyczne kierunki na prywatnych uczelniach,
      jakos po politechnice nie ma problemu ze znalezieniem pracy, ofert az nadto.
      Mowie to z wlasnego doswiadczenia. Skonczylam studia 5 lat temu a na ostatnim
      roku dostalam z 10 ofert pracy z Polski i z zagranicy, a ci co koncza teraz maja
      jeszcze lepiej. Tylko trzeba poswiecic troche czasu na studiowanie a nie
      pojawiac sie na uczelni raz w tygodniu
    • Gość: majkel IP: 195.188.191.* 16.01.09, 17:25
      >Skonczylam studia 5 lat temu a na ostatnim
      >roku dostalam z 10 ofert pracy z Polski i z zagranicy, a c

      super extra skonczylem polibude w 2002 dostalem zero ofert

    • Gość: mimi123 IP: *.netrun.cytanet.com.cy 08.08.08, 15:19
      Czemu wszyscy sie pchaja na humanistyczne kierunki na prywatnych uczelniach,
      jakos po politechnice nie ma problemu ze znalezieniem pracy, ofert az nadto.
      Mowie to z wlasnego doswiadczenia. skonczylam studia 5 lat temu a na ostatnim
      roku dostalam z 10 ofert pracy z Polski i z zagranicy, a ci co koncza teraz maja
      jeszcze lepiej. tylko trzeba poswiecic troche czasu na studiowanie a nie
      pojawiac sie na uczelni raz w tygodniu
    • Gość: ela IP: *.chello.pl 15.11.09, 18:50
      jeśli w wa-wie, to chętnie im pomogę ogarnąć księgowość- praktyk
      wykształcona menvest@o2.pl
    • Gość: jz IP: *.centertel.pl 08.08.08, 11:17
      Albo niech skonczy medycyne żeby na stażu zarobić 1500 :D
    • Gość: gall anonim IP: *.gprs.plus.pl 08.08.08, 08:44
      ile zarabiac?
      tyle zeby oplacic mieszkanie, wyzywic rodzine (bez fajerwerkow), ubrac sie
      schludnie (nic specjalnie markowego,ale tez nic z chinskich rzeczy),zeby moc
      wyjsc w weekend z rodzina tu i tam.Zaplacic raty za mieszkanie i samochod
      (kredyt na 150 000) i zeby co miesiac moc odlozyc po wszystkim 500 zl oszczednosci.

      Co do drugiej czesci pytania.
      Najlepiej pracowac na wlasny rachunek,bedac sobie szefem i pracownikiem,nie
      zatrudniac sie u nikogo,ale takze nie zatrudniac innych osob.

      Pozdro dla wszystkich szczeszliwcow
    • Gość: Damian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 08:54
      Pracuje na 1/2 etatu jako inspektor ds. ppoż. w warszawie , a zarobki? Ja do
      średniej nie dociągam. Mam 1100 zł, i po opłacaniu czynszu 750 zł mieszkanie
      plus rachunki zostaje mi jakieś 100 zł na miesiąc :/ Do tego dochodzą studia..
      Cóż, na razie ciągnę na kredycie studenckim.
    • lolek_do_kfadratu 08.08.08, 09:02
      Taaa rzeczywiście bardzo miarodajne te wyniki. Podam przykład:
      Wrocław. Branża: Zarząd, prezes zarządu zarabia 6000, a wiceprezes
      zarządu 20 000 :)
    • Gość: xxx IP: *.171.116.186.crowley.pl 08.08.08, 10:02
      Mediana wykorzystana do
      > liczenia średniej sprawia że skrajne wyniki nie wpływają na
      końcowy wynik

      ale ze statystyka to u ciebie kiepsciutko Wella....

    • Gość: fxhunt IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.09, 12:50
      ma rację, lepiej sam się doucz
    • viking2 08.08.08, 02:53
      Gość portalu: euro napisał(a):

      > Zaduzo! Jestem za podniesiemiem podatku od wynagrodzen w RP, bo
      > srednia pensja w UE to 1300 euro!

      Trzymaj tak dalej, a w Polsce nigdy nie bedzie dobrze. Zrozum, nie ma czegos
      takiego jak "zarabiac za duzo pieniedzy". To tak, jakby powiedziec, ze ktos jest
      "za zdrowy"...
    • Gość: WhateverItTakes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 07:29
      wlasnie, ze jest cos takiego jak za duzo. Ja bym na przyklad nie chciala
      zarabiac 100 tys zl miesiecznie. 6-10 tys netto jest dla mnie ok i wiecej bym na
      przyklad nie chciala. wiem, ze to dziwne, ale tak juz mam :)
    • Gość: O--- IP: 212.33.86.* 08.08.08, 07:46
      Nie wierzę, że jakbyś stanęła przed wyborem identycznej pracy za 10 albo za 100k
      PLN to byś wybrała tą mniej płatną :)
    • viking2 10.08.08, 05:19
      Gość portalu: WhateverItTakes napisał(a):

      > wlasnie, ze jest cos takiego jak za duzo. Ja bym na przyklad nie chciala
      > zarabiac 100 tys zl miesiecznie. 6-10 tys netto jest dla mnie ok i wiecej bym n

      Na tym wlasnie polega wolnosc wyboru zawodu i kariery. Przeczytaj jeszcze raz,
      WOLNOSC wyboru. Inaczej mowiac, wybierzesz 6-10 tys miesiecznie, wszystko
      dobrze. Ktos inny wybierze 100 tys albo pol miliona. Jakie masz prawo mowic, ze
      on ma "za duzo"? Takie samo, jak jego prawo powiedziec, ze Ty masz "za malo"?
    • Gość: pracujacy DS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 18:18
      4000 i ci malo? to co ma powiedziec czlowiek ktory konczy studia i nawet go nie
      stac zeby wziasc kredyt na 40 lat !!!!! w miare zarobkow rosna wydatki co? co ty
      masz za oplaty? piszac w taki sposob krzywdzisz ludzi ktorzy naprawde chcieli by
      wiecej, ale po to zeby zjesc normalnie
    • Gość: szok IP: 88.156.219.* 07.08.08, 18:25
      gość jest ściemniaczem w polsce albo zarabiasz jako pracownik 2000góra brutto
      ... nie wierze ,że sie tyle na etacie wyciąga
    • Gość: trader IP: 212.127.95.* 07.08.08, 19:12
      Indywidualny inwestor giełdowy. Gram na kontraktach, więc mogę zarabiać także w
      czasie bessy. Bardzo ryzykowna inwestycja, ale czym większe doświadczenie, tym
      lepiej idzie. Gram już 6 lat. Nie korzystam z systemu, tylko własnej wiedzy i
      doświadczenia. Miesięczna średnia z ostatniego roku to + 14 350. Na pracę
      poświęcam średnio 50 h tygodniowo, ale pracuję kiedy chcę i nikt mnie nie
      rozlicza, pracować mogę z dowolnego miejsca na Ziemi. Podatki płacę na Cyprze.
      To nie jest hazard, to praca, mimo że ryzykuję swoimi pieniędzmi.
    • sorl2 07.03.09, 10:58
      Tak dla ogółu społeczeństwa, często gram w Totolotka, państwo stosuje
      udogodnienia w ramach zwiększonej liczby losowań z 2 do 3 w tygodniu
      i stale rosnącej liczby loterii- zdrapek.
      Stale inwestuje, co prawda jest to hazard, ale innych szans dla zdecydowanej większości obywateli (nie zrzeszonych) nie widzę.
      Społeczeństwo w ten sposób oddaje "jedyne wolne środki".
    • Gość: _jaz_ IP: *.as.kn.pl 23.09.09, 18:12
      A z jaką kwotą wystartowałeś ?
      Żeby osiągnąć taką stopę zwrotu z sensownym ryzykiem musiałeś zgromadzić sporo środków na początek ...
    • Gość: kofta IP: 41.232.187.* 07.08.08, 19:17
      i ja zrabiam oklo 7 000 euro..ale kasa nie jest wszystko..zycie
      zbyt krotki.trzeba wiese dobrych rzeczach robic ..po smierci mam
      grob pod zimie na maksm 2m na 2 m..jesus to jest
      najwaznajesze ..wierzcie mi zycie to jest krotko chwile..przy okazji
      nie jestem polakiem ..ale pracuje z polakami..
    • Gość: ??? IP: *.echostar.pl 07.08.08, 21:45
      Żałosny człowieku Ile Ty zarabiasz?? Niby 7 000 euro a nawet nie potrafisz
      poprawnie napisać kilku zdań po polsku
    • gjc 07.08.08, 23:06
      Gość portalu: ??? napisał(a):

      > Żałosny człowieku Ile Ty zarabiasz?? Niby 7 000 euro a nawet nie potrafisz
      > poprawnie napisać kilku zdań po polsku


      Żałosny "komentatorze". Czytać Ty nie umiesz??
      Przecież napisał, że nie jest Polakiem.

      Ja znam faceta zarabiającego 9000 euro, który nie zna ani
      słowa po polsku. Zarządza sporym zespołem w polskiej filii
      dużej miedzynarodowej korporacji. Jego polscy podwładni
      znają angielski na poziomie wystarczającym do pracy (t.z.n.
      też mówią i piszą z błedami). Ich angiejscy współpracownicy
      wraz z szefem nigdy nie mówią do nich "Żałosny człowieku"
      z tego powodu. (dziwne!!! moze mają skrzywioną mentalnosc???)

      GJC




    • Gość: Piotrus IP: 158.35.225.* 08.08.08, 00:37
      Ja mam 412 GBP dziennie a pracuje 30 dni w miesiacu a potem mam 30
      dni nieplatnego wolnego. Jest to pesja po odliczeniu ubezpieczenia
      podatkow kosztow utrzymania i podrozy. Na razie nie szukam lepszej
      pracy, a wiem ze w mojej specjalnosci to nie jest najwyzsza stawka.
      Dla tych zazdrosnych powiem ze kazdy moze tyle zarabiac, gdyby
      chcial.
    • Gość: aneta IP: *.chello.pl 17.08.08, 09:26
      W jakiej branży pracujesz ?
    • Gość: aa IP: *.warszawa.mm.pl 08.05.09, 21:18
      jak ma sie 7000 euro to można zacząć mysleć o tym, że kasa nie jest
      najwazniejsza. jak ma sie 1000 zł to ona naprawde jest najwazniejsza, bo to jest
      byc albo nie byc.
      ale super ze ty jestes na innym etapie, oby wszystkim tak sie powiodło :)
    • Gość: noname IP: *.chello.pl 08.08.08, 00:11
      Ja zarabiam 5500 (netto) na etacie.
    • bartzowka 07.08.08, 20:10
      Dziecko!!!Przeciez to jest prowokator!!!Tlumok,ktory tyle zarabia nie napisal by
      tego tekstu,bo na pewno ma cos do ukrycia albo jest skonczonym glabem.Mieszkam
      we Francji od 25 lat i wiem,ze 4000 euro mozna zarobic w marketingu,ale to nie
      jest uczciwa praca.
    • Gość: szacun IP: *.eranet.pl 07.08.08, 20:26
      pracuje w Polsce, nie w marketingu i nie w reklamie, zarabiam miesięcznie ok.
      4100 euro brutto miesięcznie. Uważam, że zarabiam o jakieś 1000 euro za mało.
      Nie chodzi o wymądrzanie się, wiem że ludzie zarabiają mało i ciężko im związać
      koniec z końcem, ale są też tacy, którzy przez 15 lat ciężkiej harówki doszli do
      większych pieniędzy i chcieliby móc trochę odsapnąć i odpocząć. Okazuje się
      jednak, że nie stać ich. Muszę zaiwaniać dalej po 14 h na dobę, bo mam rodzinę,
      kredyty, debet na koncie. I co z tego, że mam mieszkanie, dobre auto i trochę
      innych dóbr? Mam to sprzedać i zamieszkać z rodziną w kawalerce, żeby móc
      pojechać na dwa tygodnie urlopu? Tak, uważam, że zarabiam o 1000 euro za mało.
    • Gość: ? IP: *.chello.pl 07.08.08, 21:19
      ja mam 5 tysi euro brutto (+bonus maksymalnie drugie tyle) i nie jeżdzę dobrym samochodem bo mi to zwisa. pracuję 8-9 h dziennie i właśnie wróciłem z 2 tygodniowego urlopu. jeszcze nie mam 30stki i powiem jedno ile by się nie zarabiało to zawsze będzie każdemu mało. ja też chciałbym więcej - taka już ludzka natura. a sensowna pensja zaczyna sie moim zdaniem od 10 tysi PLN brutto miesięcznie.
    • Gość: moe IP: *.homenett.pl 07.08.08, 21:41
      W Polsce ,więcej niz polowa nie pracuje i żyje
    • Gość: ? IP: *.chello.pl 07.08.08, 21:46
      a jaki to ma związek z tym?
      a pan się zachowujesz jak kelner :P
    • Gość: kulka251 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 08:45
      Ale co to za zycie?????????
    • sorl2 07.03.09, 11:04
      Może ma to związek z tym, że w sumie do przeżycia organizmowi jest
      potrzebne coś do zjedzenia i nawodnienia organizmu, jakieś okrycie
      dla ciała też się znajdzie choćby z powodu żebractwa- w rodzinie, u
      znajomych, na ulicy.
    • gjc 07.08.08, 23:29
      O rany, a ja musze biedowac w USA za marne 4000 $$$ brutto!
      Pare lat temu w Polsce to byly calkiem przyzwoite pieniadze.
      Teraz raczej marnie, ale tu to dwie srednie wiec nie narzekam.
      Na razie inflacja jest tu do wytrzymania. Poza tym pracuje
      sobie przyjemnie w nauce. W Posce mialbym za ta sama prace
      najwyzej jakies 2000 pln. Plus duzo nerwow z powodu slabego
      poziomu mojej branzy, bardzo kiepskiego finansowania nauki
      i fatalnych ukladow w tej zapoznionej dziedzinie.
      No i zycie w USA tansze (jak na razie).

      GJC


    • Gość: arogantish IP: *.chello.pl 08.08.08, 08:43
      Napisalem, ze zarabiam 4000 euro pracujac w Polsce. I wcale nie
      uwazam tego za jakies duze pieniadze. Wystarcza na normalne zycie,
      bez ogladanie sie na ceny, ale tez bez szalenstw. Mam na utrzymaniu
      niepracujaca zone i dwojke dzieci. Splacam 2 kredyty hipoteczne.
      Jestem inzynierem - projektantem. W mojej branzy minimalna stawka
      wynosi 25euro na godzine (i tyle tez dostaje), wiec nie jest to nic
      szczegolnego. Do niedawna pracowalem na terenie Niemiec, ale
      sytuacja rodzinna zmusila mnie do powrotu do Polski. Wraz ze mna
      chcec taka zglosilo jeszcze kilku kolegow (tym bardziej, ze
      konkurencyjne biuro otworzylo filie w Polsce i oferowalo takie same
      pieniadze). Moja macierzysta firma, aby nie stracic wspolpracownikow
      (pracuje u nich na zlecenie), otworzyla nam biuro w kraju i jeszcze
      dala podwyzki.
    • Gość: patryk IP: *.chello.pl 17.08.08, 09:33
      Można wiedzieć w jakiej branży płacą 25 euro na godzinę ?
    • Gość: Fryzjer IP: *.eranet.pl 08.08.08, 08:36
      Jeśli człowiek po studiach pisze "wziasc", to sorry, ale na kredyt nie zasługuje.
    • Gość: Miodek IP: *.adsl.inetia.pl 08.08.08, 08:45
      WZIAC
    • Gość: arogantish IP: *.chello.pl 08.08.08, 08:56
      Doradze Ci co trzeba zrobic. To samo co ja zrobilem. Wybrac trudne
      niszowe techniczne studia i poszukac pracy w zawodzie. Kiedys w
      rachube wchodzila tylko zagranica (dysproporcje miedzy zarobkami w
      kraju byly bardzo duze). Obecnie mozna znalezc prace za takie
      pieniadze rowniez w Polsce. Ja nie godzilem sie z tutejszymi
      zarobkami, wiec wyjechalem (ale i tak bylem co 2-3 tyg. w domu), a
      wrocilem kiedy moglem zarabiac tyle samo co tam.
    • Gość: Twój szef IP: *.echostar.pl 07.08.08, 21:44
      ta...a świstak siedzi i zawija je w te sreberka......Na marginesie już nie pracujesz
    • aniah5 08.08.08, 07:47
      ciesz się, że zarabiasz tyle... ja mam na rękę 874 zł i wiesz co
      idzie za taką "głodowkę" przeżyć, bo zresztą nie mamy większego
      wyboru! Mąż ma 1300zł na rękę i mamy małe dziecko, jak się musi to
      się chce... coś w tym jest. acha nadmienię, że pracuję w samorządzie
      terytorialnym, gdzie jak się uważa nieroby tyyyyyyyyyyyle
      zarabiają!, a to niestety stek bzdur, opowiadany przez osoby, które
      nie mają zielonego pojęcia ile w budżetówce się zarabia. (nie mówię
      o zarobkach kierowników i naczelników wydziałów)
      pozdrawiam wszystkich co muszą z głodówki wyżyć i całą resztę również
    • Gość: ja IP: 82.146.238.* 08.08.08, 09:01
      nie bądx smieszny! oszlałybym ze szczęścia zarabiając nawet 1000
      EURO! jestem nauczycielem akademickim na uczeli medycznej, pracuje
      od 8 lat od 4 lat ma doktorat ciagle podniosze swoje kwalifikacje,
      dla własnej satysfakcji i dlatego że tego wymaga ode mie moja praca.
      zgadnijcie ile zarabiam?! ... 2150 złotych polskich brutto! po
      ostatniej podwyżce (150zł pl) pierwszej po 7 latach... pracę swoją
      bardzo lubię, ale motywacji do niej zaczyna mi brakowac...
    • Gość: Largo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:08
      ktoś sobie jaja robi, na co można wydać 4000 tyś euro?? Trzeba być
      debilem żeby coś takiego napisać, wkurza to ludzi którzy dostają 10
      razy mniej, co za pajac.....
    • Gość: Le.O.N. IP: 212.175.73.* 06.08.08, 16:59
      100 euro/h. - przez 2-3 lata, potem moge wrocic do biezacej kasy - trzeba mi na dom.

      Pzdr.Le.O.N.
    • Gość: inżynier IP: *.hsd1.ca.comcast.net 07.08.08, 17:26
      Nie wiem kto wymyślił zwrot "godne zarobki". Wszyscy ludzie, których
      znam uważają, że posiadają i zarabiają za mało. Gdy pracownik
      dostanie większą podwyżkę, to jest zadowolony przez parę miesięcy, a
      potem chętnie dostałby kolejną. Donald Trump kiedyś wyliczył, że
      potrzebuje 435 tys. dolarów miesięcznie na normalne życie.

      Reasumując - w gospodarce rynkowej zarobki powinny być określane
      przez popyt i podaż. Gdy pracownik ma unikalne kwalifikacje to
      zarabia dużo. Gdy nie chciało mu się uczyć lub natura ograniczyła
      jego możliwości to musi się zadowolić minimalną płacą. A przeciętny
      Polak ma zwyczaj narzekania więc będzie niezadowolony niezależnie od
      jego sytuacji.
    • Gość: brtk IP: *.chello.pl 07.08.08, 19:15
      Godne zarobki: stać cię na to aby
      - mieć gdzie mieszkać (nie kawalerka z aneksem, ale sypialnia +
      "livingroom" + kuchnia + łazienka + pracownia, jeśli w domu
      pracujesz + pomieszczenie dla dziecka),
      - mieć za co wyposażyć mieszkanie,
      - mieć co jeść (nie zupki chińskie, ale mięso, warzywa, owoce,
      nabiał, itd),
      - kupić ubranie (ale w lumpeksie, albo dostać z darów)
      - mieć czym jeździć (niektórych nawet na autobus nie stać),
      - dwa razy w roku pojechać na wakacje (lato i zima), w sumie 3-5 tyg.
      - pójść czasem do kina, teatru, opery itd
      - mieć na drobne przyjemności, piwko czasem, jakaś restauracja itp
      - móc odłożyć 10-15% na "czarną godzinę"
      Godne zarobki - dokładnej definicji nie pamiętam, ale zbliżona do powyższej określił kiedyś Adam Smith (albo inny Bóg liberałów), w szczegółach mogę się mylić.
    • Gość: liberał IP: *.chello.pl 07.08.08, 21:51
      w tym wypadku słowo "bóg" piszzemy z małej litery, z resztą się zgadzam
    • Gość: elkabutelka IP: 193.120.116.* 07.08.08, 23:44
      no popatrz, a ja ma dokadnie to wszystko, co tu wymieniles (nie mam tylko
      dziecka i nie chce na razie), ale codziennie narzekam naswoja prace, bo jest
      ponizej moich kwalifikacji i sie tam nie rozwijam, wrecz zdycham tam i nie mam
      prawdopodobnie zadnych szans na awans. No ale powinnam byc happy :/ W sumie to
      dodalabym do twojej listy jeszcze taki punkt ostatni, ze wszystko to ma sens,
      jesli ta dobrze platna praca daje nam satysfakcje i to nie tylko finansowa.

      Gość portaplu:c brtk napiysaoł(a ):

      > Gpodne zarobki: stać cię na to aby
      > - mieć gdzie mieszkać (nie kawalerka z aneksem, ale sypialnia +
      > "livingroom" + kuchnia + łazienka + pracownia, jeśli w domu
      > pracujesz + pomieszczenie dla dziecka),
      > - mieć za co wyposażyć mieszkanie,
      > - mieć co jeść (nie zupki chińskie, ale mięso, warzywa, owoce,
      > nabiał, itd),
      > - kupić ubranie (ale w lumpeksie, albo dostać z darów)
      > - mieć czym jeździć (niektórych nawet na autobus nie stać),
      > - dwa razy w roku pojechać na wakacje (lato i zima), w sumie 3-5 tyg.
      > - pójść czasem do kina, teatru, opery itd
      > - mieć na drobne przyjemności, piwko czasem, jakaś restauracja itp
      > - móc odłożyć 10-15% na "czarną godzinę"
      > Godne zarobki - dokładnej definicji nie pamiętam, ale zbliżona do powyższej okr
      > eślił kiedyś Adam Smith (albo inny Bóg liberałów), w szczegółach mogę się mylić
      > .
    • Gość: aniolova IP: *.dsl.renocs.sbcglobal.net 08.08.08, 07:53
      zgadzam sie z przedmowca. dodalabym tylko do tego jeszcze wydatek na
      ubezpieczenie - mienia, zdrowia, zycia, rodziny.
    • ryza_malpa1 08.08.08, 08:34
      I jeszcze benzyna i utrzymanie samochodu ( nparway, ubezpieczenia)
      --
      "Nawet gdy sami Polacy twierdzili, że ich kraj jest do dupy, to tylko kiwałem
      głową - oj, nie widzieliście wy prawdziwej dupy." Jurij
      Andruchowycz
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:01
      Ludzie, ktorzy zarabiaja po conajjmniej kilkanascie tysiecy maja wieksze
      wydatki, bo dla nich standard to bluzka za 300 zl, ale "godne zarobki" to
      wlasnie tyle, zeby moc sie utrzymac bez zaciskania paska i zeby miec na
      przyjemnosci.
    • Gość: szok IP: *.beyond.pl 07.08.08, 20:03
      To znaczy ze ktos kogo natura nie obdarzyla ogromna inteligencja ma
      isc na bruk? Dzis zaproponowano mi za prowadzenie sekretariatu w
      calkiem renomowanej firmie 1200zl po 3mc 1500, wiec sie pytam jak
      mam za to przezyc??? Dziwie sie ze niektorym pracodawcom nie jest
      wstyd proponowac tak smiesznych pieniedzy. Przy kwocie 1200 zl po
      oplaceniu mieszkania i studiow zostanie mi 100zl. Wiec sie pytam czy
      mam mieszkac w norze, jesc codziennie (nawet nie codziennie)
      chińskie zupy i na ubranie nawet w lumeksie mi nie starczy. W tej
      chwili pracuje w miejscu gdzie mam na prawde duzo mniej obowiazkow
      niz w biurze a dostaje duzo wiecej, chcialam zmienic prace tylko
      dlatego ze w obecnej sie nudze....ale jaki jest sens.
    • Gość: ditta IP: 80.54.175.* 07.08.08, 21:38
      chetnie poprowadzę ten sekretariat, bo mi sie zachciało studiowac a potem pracować w zawodzie, i od dwóch lata zarabiam szaleńcze "niecały tysiąc do rączki" (dojeżdzam przy tym do pracy 16km)
    • Gość: mm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 12:50
      do drugiej musisz dojechać!
    • Gość: sd IP: *.acn.waw.pl 08.08.08, 04:40
      a ile chesz dostawac za prowadzenie sekretariatu? milion?
    • sorl2 07.03.09, 10:42
      Mam taką małą dygresje do zwrotu "godne zarobki", w rachunkowości
      zarządczej była kiedyś taka dyskusja co do pojęcia "cena godziwa", a
      dalej idąc tymi pojęciami siła nabywcza pieniądza. Każdy obywatel w
      kraju ma takie same prawa, więc raczej chodzi o dysproporcje pomiędzy
      prawem do nabycia u jednego np. 15 par rajstop za dochód do
      dyspozycji (i nic więcej), a u drugiego 30m2 powierzchni mieszkalnej
      do swobodnego dysponowania lub ograniczonego (kredyt mieszkaniowy ).
      A tak co do popytu i podaży w "gospodarce rynkowej", takie
      rozumowanie Inżynierze odnosi się do teoretycznego modelu wolnego
      rynku, który nie istniej od tysięcy lat. Piszesz dalej o pojęciu
      płacy minimalnej, a więc pewnego rodzaju instytucji zabezpieczającej
      w państwie, w ramach oficjalnie obowiązującego prawa.

    • Gość: czarek IP: *.gprs.plus.pl 07.08.08, 23:36
      Godnie zarabiac mozna i w Polsce, nie tylko w Warszawie. Pracuje w
      średniej firmie handlowej oddziale międzynarodowej korporacji jako
      przedstawiciel, Odpowiadam za cwiartkę Polski, moja pensja brutto
      przy obecnym stanie euro to 3800 euro, plus bonusy, zwrot kosztów
      itp ok 1000 euro miesięcznie, troche absorbujaca bo jak chcesz miec
      wynik to musisz zasuwac od 7 u klienta do 23 koncząc kolacje
      słożbową, ale srednio ok 10h dziennie. Natomist wierzę że ludzie
      zarabiają po 10000euro w srednich firmach , bo mój szef ma ok 14000
      euro miesięcznie.
    • 7kobieta 10.08.10, 18:50
      10 000 na rękę i jestem szczęśliwa. Wtedy i odłożę i ubiorę się,
      wyremontuję i jeszcze na wakcje pojadę
    • Gość: stef IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.08, 16:34
      Ja wolę zdecydowanie etat. Pensję taką za którą można normalnie przeżyc miesiąc.
    • Gość: noxxxman IP: 195.205.135.* 22.04.08, 09:41
      3000 na jakiś czas by mi stykło ale potem jak już jakieś doświadczenie będzie to
      10 000 przynajmniej - ale to plan długofalowy:)
    • Gość: Businessman IP: *.aster.pl 06.08.08, 00:55
      Ja wolę zdecydowanie własną działalność - podobno niewolnictwo zostało już dawno
      temu zniesione.
    • Gość: as IP: *.aster.pl 07.08.08, 21:22
      na dzialalnosci jestes niewolnikiem, nie masz bezrobotnego ani emerytury, jak
      czarnuch w 19 wieku
    • Gość: anka IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 06.08.08, 11:43
    • Gość: linia.frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 13:35
      teraz chcę podwyżkę 300zł - plan minimalistyczny.
      A w ogóle, kiedyś, długoterminowo, to ze 2,5-3 tys. Oczywiście nie w
      obecnej pracy:).
    • bogiemslawiena 06.08.08, 11:08
      5000 zł - to pensja, gdzie nie będę liczyć na pensję małżona, by
      starczyło nam na coś więcej, niż opłacenie rachunków i żarcia... :)
      Nie chcę ani etatu ani własnej działalności - chcę zniesienia tej
      bandyckiej instutucji, jaką jest ZUS. Gdybym odkładała te pieniądze,
      które móje szef z pensji brutto oddaje na stołki dla Kryś, co grzeją
      stołki w urzędach, nic a nic nie straciłabym na tym, że nie mam np.
      urlopu płatnego i innych takich... byłoby pięknie. I emeryturę bym
      miała większą, niż mam. A tak to kat nad głową, ZUS, dobrowolny -
      ale przymusowy... na koniec życia dostanę od tego złodziejstwa
      jakieś marne grosze na wegetację.
      --
      www.przystanekkuchnia.blox.pl
      =^..^=
      www.matkaboskamaciczna.blox.pl
    • Gość: Monia IP: *.um.kielce.pl 06.08.08, 11:51
      Zgadzam sie w 100%%%
    • Gość: liczman IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.08, 17:22
      He he, nikt nie lub płacić podatków i zus-ów, normalka.

      Ale wiesz, ten ZUS nie idzie na panią Krysię i jej stołek, tylko na Twoją
      babcię/mamę emerytkę, wujka rencistę itp. Namówi ich, żeby poszli do pracy, to
      ZUSu nie będzie.
    • Gość: do zusu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 22:45
      nie masz racji otoz nasze mamy rowniez pracowaly i oddawaly
      pieniadze na ZUS a wiec teraz korzystaja z tego co im sie powinno
      uzbierac
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:13
      Oj to Ty nie masz racji. Te pieniadze sie nie zbierlay, tylko byly wydawane wtdy
      - a terz nasze pieniadze sa wydawane na emerytury rodzicow i dziakow, a nasze
      przyszle emerytury beda wyplacane z tego, ze zedra z naszych dzieci i wnukow
      (dlatego beda zenujaca niskie, bo coraz mniej dzieci sie rodzi...).
    • Gość: ricki IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.08, 23:01
      taki każdy jest cwany jak jest zdrowy, ciekawe co byłoby gdybyś nagle zachorował
      (miał wypadek) ciekawe z czego byś wówczas żył? Spytaj się Pani Krysi z ZUS ile
      zarabia i zastanów się czy chciałbyś się wku..ać za tyle
    • Gość: liczman IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 11:38
      nie widzę związku między tym, co napisałeś Ty i tym, co napisałem ja...
    • Gość: Jasza IP: *.szeptel.net.pl 07.08.08, 19:47
      Jestem za zlkwidowaniem ZUSu!!
      W "normalnych" krajach odpowiednik ZUS to ok 5%!
    • Gość: Jester IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.08.08, 20:48
      Tak zlikwiduj. Idąc ulicą co krok będziesz się potykał o leżących na ziemi
      żebraków. Do tej pory nie wymyślono nic lepszego niż ubezpieczenia społeczne.
      Piszesz w "normalnych" krajach. No właśnie my nie jesteśmy normalnym krajem. W
      jakim normalnym kraju jest tak niski średni wiek przechodzenia na emeryturę.
      Poza tym górnicy, mundurówka, za chwilę pewnie nauczyciele itd. To nie wina ZUSu
      że nie ma kasy na te wyłudzone renty i emerytury po 15 latach "pracy".
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:16
      ...a w Polsce zebrak dostaje 400 z z Urzedu Miasta i 200 zl w bonach na zywnosc
      - znam taki przypadek. A kto inne musi ciezko pracowac, zeby zarobic 200 zl
      wiecej...
    • bombalska 08.08.08, 09:19
      W
      > jakim normalnym kraju jest tak niski średni wiek przechodzenia na
      emeryturę.

      ?????! 65 lat to malo? Niektorzy tego wieku nie dozywaja.


      > Poza tym górnicy, mundurówka, za chwilę pewnie nauczyciele itd. To
      nie wina ZUS
      > u
      > że nie ma kasy na te wyłudzone renty i emerytury po 15
      latach "pracy".

      Bzdury opowiadasz. Mundurowka dlatego ma wysokie emerytury, bo nie
      korzystaja z uslug ZUSu!!
      ZUS to zlodziejstwo, jak i kazda instytucja panstwowa. Jak cos jest
      panstwowe to jest wszystkich i niczyje. A kasa plynie wartkim
      strumieniem. Wiec jaki ktos ma miec interes w likwidowaniu tej
      instytucji??!

      > Tak zlikwiduj. Idąc ulicą co krok będziesz się potykał o leżących
      na ziemi
      > żebraków. Do tej pory nie wymyślono nic lepszego niż ubezpieczenia
      społeczne.

      Haha!! Z rozdawnictwa pieniedzy nic dobrego jeszcze nie wyniknelo.
      Chcesz mi powiedziec, ze obecni zebracy zaspokajaja wszystkie swoje
      zyciowe potrzeby z zasilku 300zl??


      --
      Kazdy ma swojego trupa w szafie
    • migiem_migiem 08.08.08, 13:24
      Zgadzam sie z Bombalską i chcialabym tylko dodac do komentarza
      stwierdzenia przedmówcy Bombalskiej:

      "Tak zlikwiduj. Idąc ulicą co krok będziesz się potykał o leżących
      na ziemi żebraków. Do tej pory nie wymyślono nic lepszego niż
      ubezpieczenia społeczne."

      Naprawdę? A teraz sie nie potykasz? Tylko taki zebrak czesciej
      korzysta z opieki medycznej niz Ty! A wszystko idzie z jednego
      garnuszka. Niestety. Ja nie mowie, zeby biedny, czy ogolnie, ten kt.
      w zyciu skladki do ZUSu nie zaplacil nie powinien miec prawa do
      zadnej opieki medycznej, tego nei twierdze, tylko neich to bedzie
      jakies adekwatne. Placac pare lat skladki ZUSu nalezy Ci sie tyle
      samo, co temu, kt. w zyciu nie zaplacil. Choc w sumie dostaniecie
      tyle samo- g.o.w.n.o. Wiec gdyby ktos mi pozwolil zrezygnowac z tego
      dziadowskiego haraczu ubezpieczlabym sie prywatnie za te same
      pieniądze i miałabym pewność, że coś mi się należy.
    • Gość: ditta IP: 80.54.175.* 07.08.08, 21:44
      bogiemslawiena napisała: na koniec życia dostanę od tego złodziejstwa jakieś marne grosze na wegetację.

      nie chciałabym być złośliwa, ale obawiam się, że może Cie nie stać żyć za te pieniądze swój koniec życia (mój zresztą też nie :( )
      ale masz rację gdybyś sama odkładała te tysiące które rok w rok przeciekają ci przez palce na ZUS, to mogłabyś "planować" starość
    • Gość: Hawk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 23:00
      Owszem, możnaby planować sobie stare życie... Jak dożyjesz.
    • Gość: marcin IP: *.248.232.85.bartpl.com 07.08.08, 23:15
      zus II filar raczej nie pomoże, cały system nas okrada
    • Gość: aa IP: *.warszawa.mm.pl 08.05.09, 22:06
      bedziesz blogosławic ZUS jesli cos sie stanie, zachorujesz, potrzebna bedzie ci
      kosztowna operacja na ktora i przez pol zycia bys nie zarobila, albo twojemu
      dziecku jakies przewlekle leczenie, niezdolnosc do pracy itp.



      chociaz ja jestem za tym aby kazdy mial wybor, ja placilabym zus
      ale ty powinnas miec wybor czy chcesz sie leczyc prywatnie i czy twoaj sytuacja
      pozwoli twojej rodzinie utrzymac cie np. kiedy bedziesz miala wypadek,
      zachorujesz na raka czy SM itp.

      popieram wolnosc wyboru o ile taki wybierajacy potem nie bedzie szukal pomocy u
      panstwa za moja wplacana kase :)
    • Gość: ślązak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.08, 11:03
      ja zarabiam ok. 3300 netto, wkrótce ok. 5tyś netto, ale chyba przejdę na
      działalność, żeby zarabiać te 6tyś przynajmniej...
    • Gość: rollo IP: *.pgi.gov.pl 06.08.08, 11:17
      studenci po studiach, w swojej pierwszej pracy powinni dostawać min. 2500 netto
      pln, mnie osobiście wystarczyłoby na początek kariery 3 tyś netto,a po
      dwoch-trzech latach 5-6 tys netto.Byłbym bardzo zadowolony z takiego stanu rzeczy.
    • Gość: konefka IP: *.cerbero.pl 07.08.08, 19:43
      Studenci jedyne co umieją to studiowac
      i niech to robią dalej za kase mamusi tatusia :D
    • Gość: xarte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 19:53
      studiuje za swoje pienieadze.
      oprocz studiowania umiem sprzedac hipoteke.
      zarabiam 5tys. netto.
      chce 20.
      ostatnio mialem 1,5 miesiaca wolnego ze wzg. na zmiane banku. mialem odlozona
      troche kasy. w ciagu poltora miesiaca wydalem 15tys. wydawalem na co chcialem.
      wiec 05tys na wydatki + 5 na raty za mieszkanie i samochod +5
      oszczednosci/nieprzewidziane wydatki (np. zalozenie rodziny;)
    • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 08:17
      I tu się drogi przedrozmówco mylisz.. nie wiem, jakie podejście do
      życia mieli Twoi współtowarzysze ze studiów, ale dziś jest tak, że
      sporo osób pracuje juz od pierszego roku, niektórzy nawet przy
      studiach dziennych. Tak było ze mną i z moją koleżanką. Nie miałyśmy
      wprawdzie 5 ze wszystkich przedmiotów, ale średnią powyżej 4
      uzyskiwałyśmy na każdym roku. I jako pierwsze się obroniłyśmy, może
      dlatego,że odpowiedzialne podejście do wykonywanych zadań jest nam
      już znane. Teraz mamy po 22 lata, 2,5 roku doświadczenia w PR i dość
      ciekawe propozycje pracy. Pozdr
    • Gość: absolwent, mgr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:19
      jesteś prostakiem i robolem, skoro tak uważasz
    • Gość: inż. inform. IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.08.08, 21:04
      Studenci po większości studiów dziennych w kraju to dopiero jest materiał na to
      by "w swojej pierwszej pracy" w końcu czegoś się nauczyli i powinni przede
      wszystkim zdobyć faktycznie jakieś doświadczenie którego studiowanie (pewnie w
      większości etykiet po różnych trunkach) nie daje. Z jakiego tytułu ukończenie
      studiów ma gwarantować poziom zarobków ? Chyba z drzewa spadliście ;)
    • Gość: mgr. inform. IP: *.dsl.renocs.sbcglobal.net 08.08.08, 08:00
      panie inzynierze, moze i same studia nie gwaratuja zarobkow, ale na
      pewno jesli pracodawca wie ze szkola uczy samodzielnosci i
      zaradnosci, to na pewno bedzie mial czlowiek lepszy start.
      szczegolnie w informatyce, gdzie wiedza ksiazkowa nic nie daje, ale
      umiejetnosc szukania i uczenia sie w zaleznosci od wymagan
      pracodawcy procentuje - a to sa umiejetnosci zdobywane wlasnie w
      szkole.
    • Gość: inzynier IP: 84.40.217.* 06.08.08, 11:17
      ja mam 6 tys na reke miesiecznie plus:
      - z tysiaka miesiecznie netto z diet zagranicznych
      - komorka bez limitu
      - extra auto sluzbowe w calosci oplacone przez firme (naprawy,
      bagaznik na rower, przeglady, paliwo z wyjatkiem tankowania w czasie
      urlopu bo sie fiskus czepia)
      - w zwiazku z tym ze bardzo duzo podrozuje po swiecie to 1-2
      weekedny w miesiacu w fajnym miejscu (od brazylii po japonie) i tzw
      mile lotniczne i punkty hotelowe ktore starczaja na darmowe wakacje
      raz w roku
      - nielimitowany czas pracy (czasami pracuje 5h dziennie a czasami 10-
      11h)

      ale wracajac do pytania to chcialbym 8.000/reke. Co prawda mialem
      propozycje 8.800 + premie 20% ale praca nie byla tak ciekawa jak ta
      teraz i samochod sluzbowy byl gorszej klasy, za ktory i tak
      musialbym placic jesli uzywalbym prywatanie


    • Gość: marcin IP: *.248.232.85.bartpl.com 07.08.08, 23:19
      nie sadze aby ludzie zarabiajacy po 6- czy 9 ty nawet euro chcili sie tym chwalic, kady zarabia tyle na ile go stac,i na ile moze wywalczyc u szefostwa, moje zdanie
    • Gość: HIlu IP: *.taeu.com 08.08.08, 09:27
      ale z cIEBIE burak...
    • raistek 06.08.08, 11:23
      Zdecydowanie wole etacik, mniej stresujacy, praca 8h i zapominam o niej na
      reszte dnia i weekendy.

      W chwili obecnej zarabiam 3000zl netto (pierwsza praca, bez stazu).
      Z biegiem czasu 6000zl netto, to jest plan 3 letni.
    • Gość: mrówa IP: *.acn.waw.pl 06.08.08, 11:28
      Ja zarabiam 2600 brutto. Jest to głodowa pensja, bo mieszkam w warszawie. Na
      początek wystarczyłoby mi 3600, czyli warszawska średnia. Jestem po studiach
      humanistycznych, więc zdaję sobie sprawę że milionów nigdy nie będę zarabiać. Na
      razie pocieszam sie tym, że pracuje od dwóch lat, więc z czasem i doświadczeniem
      będzie coraz lepiej. Bo juz gorzej byc nie może, nie? Czy jest tu ktoś po
      studiach mieszkający w warszawie zarabia mniej niż ja?
    • Gość: mm IP: *.crowley.pl 06.08.08, 14:31
      Mieszkam w Warszawie jestem po studiach, na rękę dostaję 1100,
      zaprztylam na umowę zlecenie ...
    • xxxxxl13 06.08.08, 15:50
      Pracuję na UW (Warszawa), mam doktorat z historii, 30 lat stażu i 2500 złotych
      brutto. To już chyba rekord i nikt mnie nie przebije:((( Myślę, że 3500-4000
      brutto by wystarczyło na w miarę normalne, uczciwe życie.
    • Gość: ja IP: 82.146.238.* 08.08.08, 09:17
      Ja pracuje w CM UMK Toruń 8 lat pracy, doktorat z nauk medycznych,
      2150 zł pl brutto, uważam, że ta pensja uwłacza mojej godnosci
    • Gość: Jo IP: 153.108.64.* 07.08.08, 17:22
      > Jestem po studiach
      > humanistycznych, więc zdaję sobie sprawę że milionów nigdy nie
      będę zarabiać.

      Z takim podejsciem na pewno nie.
    • Gość: humanistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 21:47
      Witam serdecznie,

      tak sobie czytam i nie dowierzam, że tyle w Polsce można zarabiać:) Ja również
      skończyłam studia humanistyczne, dodatkowy fakultet na Politechnice i zarabiam
      patrząc na wasze wypowiedzi nędzne pieniądze. Jednak satysfakcja jaką czerpię z
      pracy jest ogromna i każdemu tego życzę. Jasne że fajnie by było zarabiać 5000 i
      nie martwić się o nic.

      Pozdrawiam wszystkich humanistów;)
    • sam_e_fuin 07.08.08, 21:52
      Gość portalu: humanistka napisał(a):
      > (...) Jednak satysfakcja jaką czerpię z pracy jest ogromna i
      > każdemu tego życzę. Jasne że fajnie by było zarabiać 5000 i
      > nie martwić się o nic.

      każdy normalny człowiek, uczciwie i ciężko pracujący powinien
      czerpać satysfakcję z tego co robi! to oczywiste. natomiast nic nie
      stoi na przeszkodzie aby przy okazji zarabiał 20, 30, 40,.. tys zł
      miesięcznie... tu nie ma sprzeczności pomiędzy "wartością"
      a "satysfakcją"..
    • Gość: humanistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 22:10
      :) Powiedz tylko gdzie można tyle zarabiać a składam papiery. Uwierz, że czasami
      praca potrafi wykańczać psychicznie i nie przynosić satysfakcji. A z resztą
      chyba każdy wie jakie są realia wynagrodzeniowe i podejście pracodawców;)
    • sam_e_fuin 07.08.08, 22:16
      Gość portalu: humanistka napisał(a):

      > :) Powiedz tylko gdzie można tyle zarabiać a składam papiery.

      dziesiątki headhunterów codziennie szuka ludzi przeróżnych profesji
      (sprzedawców, inżynierów, finasistów,..) oferując im wielodziesiąt
      tysięczne wynagrodzenia. sam szukam (dobrych) sprzedawców,
      programistów, PMów,.. i... mimo, że chętnie zapłaciłbym im nie mniej
      niż 20k / miesięcznie to przyznam, że mam problem bo wcale nie walą
      drzwiami i oknami!
      ba! (rozgarniętej) asystentce trzeba zapłacić znacznie więcej niż 5k
      to co tu się dziwić?
    • Gość: humanistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 23:57

      hmm jak wcześniej pisałam jestem po studiach humanistycznych, więc programisty
      ze mnie nie będzie:) Widzisz pracuję w firmie z obcym kapitałem - i jestem
      powiedzmy "rozgarniętą" asystentką, jednak nie zarabiam 5 k. DLACZEGO?
      Uwierz, że chodząc na rozmowy potrafiłam usłyszeć: "Ma Pani świetne kwalifikacje
      ale na początek możemy zaproponować 1000 na rękę i umowę zlecenie" Śmiech na
      sali:) Ale takie są realia!!! A dodam, że nie piszę z małego miasta, ale też nie
      z Wawy.

      Pozdrawiam:)
    • Gość: asystentka IP: 158.75.39.* 08.08.08, 09:03
      chyba sami Warszawiacy i Wrocławianie sie tu wypowiadają.. Oto ja - rozgarnięta asystentka ze średniego miasta, 3 języki obce, czwarty w trakcie nauki, 2 fakultety (humanistyczny i filologiczny), blisko 4 lata doświadczenia i ... 1650zł netto :/ I żadna wśród moich koleżanek o podobnych kwalifikacjach, mieszkających w tym samym mieście, nie zarabia więcej. Mogłabym dorobić 300-400zł biorąc "fuchy" - tłumaczenia, korepetycje, ale za bardzo cenię swoje życie pozazawodowe, by pracować 14h na dobę. Co nie zmienia faktu, że posty o 3tys dla absolwentów bez doświadczenia wywołują u mnie jedynie uśmiech politowania. Ale życzę optymistom powodzenia - nie szukajcie w Toruniu :) Może powinnam się przeprowadzić?
    • lolek_do_kfadratu 08.08.08, 09:07
      Myśle ze z takimi kwalifikacjami możesz smiało jechać do wawki - tam
      masz za to co robisz 5000 brutto. Tylko pamiętaj o jednym: pokorze :)
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 11:57
      A ja Ci wyjasnie, dlaczego absolwenci maja prawo oczekiwac na starciewiecej, niz
      otrzymuja. Konczac studia maja 24 lata. W ty wieku osoba po zawodowce czy
      technikum pracuje juz conajmniej 5 lat - w tym czasie mogla dostac podwyzke, w
      tym czasie mogla odkladac pieniadze czy w ogole myslec o zalozeniu rodziny. A
      absolwent ma 24 lata i co - ma czekaac do 30-stki, zeby zaczac sie samemu
      utrzymywac i rodzine zalozyc? I nie zgadzam sie, ze po studiach nie ma sie
      doswiadczenia, teraz praktycznie kazdy student gdzies pracuje w trakcie studiow.
    • Gość: ziuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 21:19
      tak, jako pracownik merytoryczny wcale się nieobijający administracji centralnej (w ochronie środowiska) zarabiałam jeszcze do pół roku temu 1726 brutto:] na rękę to wychodzi ok. 1200. w trakcie prawie 3 lat pracy dotałam 100 zl podwyzki. oczywiscie brutto. zmienilam prace, tera zdostaje ok. 2x wiecej. na razie mi wystarcza
    • sls333 06.08.08, 11:32
      Tyle, ile potrzeba do życia.
      1. Mieszkać.
      - mieszkanie w Gdyni - dla całej rodziny 80m2 w dobrym miejscu, warte z 600tys.,
      czyli spłata raty jakieś 3,5tys. podzielone na 2 osoby, daje 1750zł.
      - płacić rachunki - czynsz, kablówka, internet, elektryczność itp., w sumie 750zł.
      2. Jeździć.
      - małe auto popularne, powiedzmy jakaś Skoda ze średnim silnikiem. Nowe auto
      45tys., wymiana co 5 lat daje 750 zł miesięcznie na zakup.
      - spalanie, serwis, przeglądy, ok 500 zł miesięcznie.
      3. Jeść, ubierać się, konsumować, w tym zakupy/naprawa AGD - ok. 1 tys. zł
      miesięcznie.
      4. Żyć, czyli 2 razy w miesiącu iść do kina, raz na kwartał do teatru, raz
      zaprosić znajomych do siebie, raz iść do kogoś, kupić prezent z okazji rodzinie
      i znajomym, nie liczyć każdej złotówki w kiosku gdy się chce kupić jakąś gazetę
      - ok. 500 zł miesięcznie.
      5. Czarna godzina - nigdy nie wiadomo co komu kiedy niespodziewanego pisane,
      więc oszczędzać na czarną godzinę, a jeśli nie nadejdzie, to na emeryturę w myśl
      ograniczonego zaufania do państwa, minimum 1 tys. zł miesięcznie.
      6. Luksus - raz na jakiś czas zaszaleć, albo po prostu nie odmawiać sobie czegoś
      lepszego, kupować ulubiony gatunek sera, a nie najtańszy, kupić na imprezę
      whisky zamiast wódki itp. - 500zł miesięcznie.

      W sumie daje to podstawowe normalne życie za 6.750 zł na rękę miesięcznie
      (dopóki nie ma się dzieci!).

      To by była zwykła pensja. A godna? wszystko co powyżej, nie jestem oderwany od
      rzeczywistości.

      Dla mnie godną pensją byłoby zarabianie 7.000zł na rękę.

      Oczywiście to jest stan na rok 2008, w przyszłym trzeba by to skorygować.
    • Gość: Januszek IP: *.toya.net.pl 06.08.08, 12:00
      Bardzo fajne wyliczenie. Obecnie z żoną zarabiamy RAZEM 7000 netto i gdyby nie wizja mojego dużego awansu w przyszłym roku to zacząłbym się poważnie zastanawiać co dalej robić w życiu.
      Żeby żyć na jako takim poziomie należy wspólnie zarabiać ponad 10000zł i to przy założeniu, że nie mieszkamy w najdroższych w Polsce miastach.
      Oczywiście wiele osób marzy o zarobkach rzędu 3000-4000 netto i myśli, że zapewni im to dostanie życie, niestety z doświadczenia wiem, że dość szybko zostanie to zweryfikowane negatywnie :(
    • Gość: mrówa IP: *.acn.waw.pl 06.08.08, 12:25
      > Oczywiście wiele osób marzy o zarobkach rzędu 3000-4000 netto i myśli, że
      zapewni im to dostanie życie, niestety z doświadczenia wiem, że dość szybko
      zostanie to zweryfikowane negatywnie :(

      Nie, nie, źle to interpretujesz. A może masz inne założenia. Ja powyżej
      napisałam, że chciałabym zarabiać 3600, nie dlatego że to jest szczyt marzeń i
      to mi wystarczy na absolutnie wszystkie zachcianki. Na wszystkie zachcianki to
      trzeba by miec 40-50 tys. miesięczie, a nawet na tym forum nikt tyle nie wymienił.
      Podałam taka kwote gdyż:
      - mieszkam z mężem, który tez zarabia, nawiasem mówiąc kilka razy więcej niż ja,
      więc głodem nie przymieram,
      - o wykształceniu juz pisałam,
      - jestem młoda osoba, dopiero zaczynam kariere, nie mam tez dzieci ani kredytu
      itp. wydatków.

      Nie zakładam że pensja 3600 wystarczy mi do końca życia. To jest kwota która
      obecnie, w moim zawodzie, w mojej sytuacji byłaby optymalna (i osiągalna).
    • Gość: euro IP: *.fbx.proxad.net 07.08.08, 17:24
      Oduczcie sie zycia ponad stan. Srednia pensja w UE to 1300 euro -
      jestescie uprzywilejowani!
    • Gość: aniakin IP: 77.223.200.* 07.08.08, 19:20
      Tak, inteligencie. Bo w UE mamy Rumunie, Bulgarie i Polske, ktore bardzo te
      srednia obnizaja.
    • Gość: swiezaemerytka IP: *.leed.cable.ntl.com 07.08.08, 22:27
      Nie jest takie wazne ile sie zarabia/ma na miesiac.Najwazniejsze to
      jest to aby koszty utrzymania byly male.A w Polsce nie sa.Sa wieksze
      niz w UE.Chcialabym miec emeryture 2.000zl/m-c a mam 700zl.Za
      mieszkanie place 500zl,swiatlo,gaz,tv,tp,leki 200zl/m-c a za co zyc?
      Pracowalam 19 lat i 1 miesiac,bylam chora.To nikogo nie obchodzi ze
      w Polsce mozna zdychac na emeryturze.Minimum w UE jest takie aby
      czlowiek zrobil oplaty i przezyl,a jak lubi wypic to mu doloza niech
      pije.
    • Gość: fomica IP: *.acn.waw.pl 08.08.08, 15:33
      Z całym szacunkiem, jeżeli przepracowałaś 19 lat - niezaleznie od przyczyny, to
      nie wiem od kogo oczekujesz wysokiej emerytury. Emeryture będziesz pewnie
      pobierać dłużej niz na nia odkładałaś. Współczuje chorym, którzy nie moga
      pracwać, ale tu nie ma winnego - pech, nieszczęście, zrządzenie losu,
      opatrzność. Tak bywa niestety, że jedni maja więcej a inni mniej i chyba trzeba
      sie pogodzić.
    • Gość: konusnikow IP: 212.170.168.* 07.08.08, 20:36
      Zaleznie od kraju, pensje w hiszpanii ....ni sa wyskoie
    • Gość: do januszka IP: *.ilkus.net 07.08.08, 18:29
      ale masz fajne marzenia...po studiach zarabiam 1400 zł i chodzę na 3
      zmiany...na noce też !!! a ty masz 7000 i jeszcze Ci mało? chcesz
      się zamienić cwaniaku?
    • Gość: tępiciel głupców IP: *.centertel.pl 08.08.08, 09:04
      I Ty się dziwisz, że nie masz na "godne" życie? Ty nawet nie jesteś
      w stanie zrozumieć pisanego tekstu, więc z czym do ludzi? Jak ktoś
      ma trochę oleju w głowie to od razu musi być cwaniaczkiem. Smutne
    • Gość: lekarz IP: 212.17.46.* 07.08.08, 19:02
      Wspaniale wylicznia.
      Wlasnie ukonczylem medycyne.
      Prace rozpoczne od pazdziernika. Jako lekarz stazysta bede zarabial
      1200 PLN "na reke"...
    • Gość: Jester IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.08.08, 21:14
      Nie martw się, pewnie za jakiś czas jak skończysz staż tak jak inni szybko się
      zakręcisz gdzie trzeba, otworzysz prywatną praktykę w szpitalu korzystając z
      publicznego sprzętu i nie płacąc od tego podatku i wyjdziesz na swoje...
    • Gość: do januszka IP: 80.50.233.* 07.08.08, 19:50
      Rynek ciebie na tyle wycenił.Widocznie więcej nie jesteś wart!Masz
      ewidentną postawę roszczeniową!
    • Gość: Michał IP: 193.109.212.* 06.08.08, 14:28
      Zapomniałeś o urlopach. 2 wyjazdy w roku. W lato na 2 tygodnie w okolice Grecji
      powiedzmy 3000/os. W zimę na tydzień w Alpy na narty 2000/os. To są skromne
      wyliczenia dotyczące wyjazdów. Żadne hotele 5 gwiazdkowe. 5000/12 miesięcy
      dolicz ze 400 PLN na miesiąc więcej. To wszystko przy założeniu, że nie masz
      dzieci. Jak masz dzieci to całe zarobki przynajmniej razy półtora :)
    • zaneta.b 07.08.08, 17:28
      Czasem sie zastanawiam skad biora sie te wyliczenia i kto to przygotowuje ;)
      Zarabiam netto 1500zł do tego mam 400zł alimentów od komornika. Utrzymuje z tego
      dwojke dzieci, wynajmuje mieszkanie. Jemy normalnie i wcale nie wybieram tego co
      najtansze bo wole jak jest smaczne inaczej dzieci nie zjedza. Wychodze sobie
      przynajmniej raz w tygodniu gdzies do pubu i jakoś starcza chociaz trzeba sie
      troszke nagimnastykowac. Kupic jakis ciuch od czasu do czasu dzieciom. Wiem ze
      gdybym miala wiecej to wydawala bym wiecej tak samo ale w Gdyni zel sie nie zyje
      i az taka droga nie jest ;)
    • sls333 07.08.08, 17:31
      zaneta.b napisała:
      > Czasem sie zastanawiam skad biora sie te wyliczenia i kto to przygotowuje ;)

      Sam to sobie przygotowałem...
      Tematem było, ile chciałbym zarabiać, żeby czuć, że zarabiam godnie :)
      Nigdzie nie pisałem ile zarabiam naprawdę, a nie jest to nawet 1/3 ww. kwoty :/
    • Gość: agaone IP: *.mobile.playmobile.pl 07.08.08, 19:36
      żyję w Wawie
      dostaję 1558 zł (ostatnia pensja)
      muszę zaplacić za mieszkanie, zaplacic 2,3 rachunki za rodziców-sami
      już nie dają rady, ponadto coś sobie kupić, iść do kina, itp
      ot, życie
      gdybym zarabiała tak te 700 zł wiecej byłabym zadowolona.
      Kocham podróże, to co mogę wydaję na wyjazdy,Polska,Europa-co się da!
      Kiedy czytam te wypowiedzi o zarabianych 6-7 tysiącach to bardzo się
      cieszę, że są ludzie, którym się wiedzie.
      To pozwala mi wierzyć, że znajdę pracę która pozwoli mi realizowac
      marzenia.
      Pozdrawiam
    • Gość: kapuczino IP: *.sgh.waw.pl 08.08.08, 08:41
      Będę liczyły w przeliczeni na jedną osobę, bazując na Twoich potrzebach i trochę
      na własnych doświadczeniach (z W-wy).
      1) Mieszkanie 1750 + 400(750/2osoby) =2150
      2) Auto - tu trzeba uwzględnić, że po 5 latach sprzedasz auto za ok 50%
      wartości. Zakładając, że będziecie mieć 2 samochody 400 (w zaokrągleniu) + 500 = 900
      3) 1 000 gdy sie mieszka samemu, ale we dwójkę wychodzi juz 1500/2 :) (wiem po
      sobie) - czyli 750
      4) 500 to tak na 2 osoby będzie - czyli 250
      5) Koniecznie 1 000 PLN - zgadza się
      6) Twoje preferencje i Twoja skłonność do luksusu :) Zliczamy całe 500 PLN

      W sumie 5 500 - za mieszkanie, samochód (a tak naprawdę 2), stołowanie się na
      mieście, dobre produkty, życie kulturalne i twoarzyskie, odrobinę luksusu i
      odkładanie 1000PLN miesięcznie...

      Całkiem godnie jak dla mnie. Nie rozumiem dlaczego dla Ciebie to byłoby mało?
    • sls333 08.08.08, 12:18
      > W sumie 5 500 - za mieszkanie, samochód (a tak naprawdę 2), stołowanie się na
      > mieście, dobre produkty, życie kulturalne i twoarzyskie, odrobinę luksusu i
      > odkładanie 1000PLN miesięcznie...
      >
      > Całkiem godnie jak dla mnie. Nie rozumiem dlaczego dla Ciebie to byłoby mało?

      Nie byłoby mało, tylko godnie - zgodnie z tytułem pierwszego postu i tematyką.
      Ale masz rację, wydatki inaczej się rozkładają na 2 osoby i ta Twoja korekta
      urealnia podział przy 2-osobowym gospodarstwie.
      Doliczyłbym tylko dodatkowe 250zł miesięcznie na osobą na wyjazd wakacyjny,
      12x250 to daje 3tys rocznie, w sam raz na 1 osobę coś normalnej klasy, bez
      biedowania ale i bez luksusu.
      Wtedy to moje wyliczenie podciągnąłbym pod 6.000 zł miesięcznie jako godne
      wynagrodzenie zapewniające godne życie w zwykłym standardzie, dokładnie pomiędzy
      biedą a rozpustą.
    • Gość: kapuczino IP: *.sgh.waw.pl 08.08.08, 16:53
      "godne życie w zwykłym standardzie, dokładnie pomiędzy biedą a rozpustą."

      nie chcę żebyś to wzial do siebie, bo tendencja jest szersza, ogolnospoleczna -
      ale nie wydaje Ci się, że mówienie o "godności" w kategoriach monetarnych jest
      dowodem na to, że pojęcia godności nie rozumiemy?

      tak myślę sobie o przeszłych pokoleniach, o trudnych wyborach w trudnych
      chwilach, czasami skrajnych (warunki wojenne, niewola) czasami zwyczajnych
      (najzwyklejsza bieda) i wyobrażam sobie ludzi, którzy potrafią się zachować
      godnie bez względu na zawartość portfela...

      ja też nie chcę patrzeć na swoją godność przez pryzmat zarabianych pieniędzy -
      przecież nie wszystko mam na sprzedaż.
    • Gość: aaaaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 10:48
      też mieszkam w Gdyni i mam podobne odczucia.
      zarabiamy z mężem wspólnie około 7 tyś.-8 tyś. na tzw. rękę.
      minus rata kredytu na 500 tyś na 30 lat około 2,5 tyś plus opłaty
      mieszkaniowe, komórki, internet, korepetycje z języka, fundusz
      inwest. czyli minus około 1,5 tyś. jedzenie jest coraz droższe,
      ostatnio za kg czereśni, kilka nektarynek i pomidorów zapłaciłam 43
      zł, ogólnie na jedzenie idzie ok 1000zł, samochód na szczęście bez
      rat ok. 400zł, do tego nie mamy jeszcze 30stki i dzieci na karku
      więc chcemu użyć też trochę życia, pojechać na wakacje (te tańsze)
      czasami pójśc do kina (40 zł za sam film więc bardzo rzadko) do tego
      jeszcze jakiś ciuch, cos do mieszkania bo jeszcze się meblujemy i
      rzadko coś odkładamy.
      teraz wystarczyłoby nam w sumie 9 tyś i byłoby sobie spokojne życie,
      choć pewnie potem znowu by wydatki wzrosły, błęne koło ;)
      pewnie zaraz wszyscy stwierdzą, że mam zawyżone wymagania, ale nie
      widzę powodu, żeby nie mieć! śmierdzący robol, którego trzeba błagać
      żeby przyszedł do pracy i nie chlał dostaje więcej niż ja a i tak ma
      tę robotę gdzieś. oczywiście zaraz ktoś może powiedzieć, że on
      ciężko pracuje fizycznie a ja siedzę przed kompem i mam czas na
      pisanie postów, ale ja nie po to się uczyłam i zasuwałam, żeby było
      na tę naukę, żeby teraz czuć się winna, a on w tym czasie chlał z
      kolegami w wojsku.
      więc reasumując 9-10 tyś. na rękę razem z mężem i jest ok :)
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 12:07
      Przepraszam, a skad sie wzielo 43 zl za owoce i warzywa? Kg czeresni do 10 zl,
      kilka nektarynek (kg kosztuje do 5 zl, a tam jest kolo 10) i pomidory (kg do 3
      zl). A 40 zl za kino to na osobe czy 2? Podaj linka do kina, w ktorym tyle sie
      placi za bilty.
    • sls333 08.08.08, 12:24
      Ceny chociażby z mojego osiedlowego sklepu BOMI, Gdynia dzielnica Wielki Kack.
      Ostatnio robiłem żonie zakupy według listy, praktycznie same warzywa i trochę
      owoców, bo to do jakiejś diety i za dwie siatki zieleniny bez deka mięsa ani
      nawet sera czy nabiału, zapłaciłem 53zł.
      Są takie sklepy, całkiem zwyczajne, nie jakieś luksusowe, kiedyś były one
      nazywane Delikatesami. Nie każdy musi kupować w Biedronce.

      Bilety do kina 20zł sztuka, kino Silverscreen, jedyny multipleks w Gdyni, skwer
      Kościuszki, bilet normalny w weekend.
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 12:27
      Ale ja bym nadal chciala poznac ceny za wymienione warzywa - bo 43 zl za
      czeresnie, nektarynki i pomidory to conajmniej 2 razy tyle, ilepowinno byc po
      zakupach za wcale nie najmniejsze ceny (bo nektarynki w promocji za 3 zl za kg
      sa np., ale bez to przeciez 10 zl nigdzie nie ma).
    • sls333 08.08.08, 12:34
      Podałem nazwę i adres sklepu.
      Chcesz poznać - przyjedź i poznaj, wstęp do sklepu wolny.
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 12:41
      Weszlam na bomi sklep internetowy i liczac po kg kazdego z wymieionych produktow
      wyszlo mi 33 zl - to 1. druga sprawwa, ze pewnie na miejscu ejst taniej, a 3. te
      ceny sa tak ze 2 razy wyzsze niz wszedzie indziej, ale nie rozumiem dlaczego
      trzeba akurat wybierac najdrozszy sklep, zeby policzyc, ile trzeba wydac "na
      zycie" - jest tysiace innych supermarketow, delikatesow czy warzywniakow, gdzie
      te rzeczy kupie sie o polowe taniej. Wiec wymienione wyzej zapotrzebowanie
      pieniezne na zycie juz w tym przypadku jest mocno zawyzone... a jest jeszcze cos
      takiego jak gospodarnosc i oszczednosc, czyli robienie zakupow tam, gdzie ejst
      taniej i wtedy sie okaze, ze wcale 7000 zl na godne zycie to nie ejst minimum...
    • sls333 08.08.08, 12:49
      Dzieląc zarobki 7.000 zł przez 176 miesięcznych roboczogodzin, prosto obliczymy,
      że za godzinę pracy dostajemy prawie 40 zł.
      Dlaczego mam jechać 15 minut do innego sklepu (x2=30minut - więc przelicznik
      pracowy 20zł), spalić benzynę na powiedzmy 10km, czyli za 4,5zł?
      Sugerujesz, że mam wydać o 24,50 zł więcej, po to by zaoszczędzić 20zł? :)
      Nie wspominając już o kulturze pracowników sklepu, kolejkach, jakości towaru itp.
      Nie wspominając o zmarnowaniu pół godziny czasu, który mógłbym wykorzystać na
      cokolwiek, chociażby na odpoczynek...
    • orxor 08.08.08, 13:12
      Dokładnie. A na dodatek Warzywniak zamykają o 18:00 a w Bomi o 21:00
      i wszystko w 1 miejscu.
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 13:22
      1. jes tysiace sklepow, sklepiow, warzywniakow, dleikatesow i cale mnostwo
      takich miejsc,. do ktorych nie trzeba jechac 30 minut samochodem, a sa 5 minut
      na nogach od domu i wyjdzie i tak taniej
      2. zakupy mozna zaplanowac, wiec albo zrobic wtedy, keidy inny sklep jest
      czynny, albo zrobic duze zakupy i zaoszczedzis np 50 zl czy wiecej wydajac te
      20 na beznyzne
      3. ceny w bomi (przynajmniej w sklepie internetowym) sa smiezne: 4 zl za 0,5 kg
      pomidorow, w kauflandzie widzialam ostatnio 2,5 zl za 1 kg - prawie
      czterokrotnie taniej, nektarynki w promoci 3 zl, w bomi 8 zl. jak sie kupuje w
      najdrozszym sklepie w miecie, to nic dziwnego, ze koszty zycia wzrastaja.
      proponuje pochodzic po roznych sklepach i porownac ceny do bomi.
    • sls333 08.08.08, 13:32
      Gość portalu: asia napisał(a):

      > 1. jes tysiace sklepow, sklepiow, warzywniakow, dleikatesow i cale mnostwo
      > takich miejsc,. do ktorych nie trzeba jechac 30 minut samochodem, a sa 5 minut
      > na nogach od domu i wyjdzie i tak taniej

      Ale są też dobre sklepy, oferujące dobre produkty i dobrą obsługę.
      Poza tym temat jest o godnych zarobkach i godnym życiu, a nie minimalizowaniu
      wszystkiego jak najtaniej.
      Owszem, można taniej, tylko po co, skoro zarabiasz 7.000?

      > 2. zakupy mozna zaplanowac, wiec albo zrobic wtedy, keidy inny sklep jest
      > czynny, albo zrobic duze zakupy i zaoszczedzis np 50 zl czy wiecej wydajac te
      > 20 na beznyzne

      Oczywiście, że można. Ale nie po to marzę o tym by zarabiać 7 tysięcy, by MUSIEĆ
      planować takie bzdety jak szukanie najtańszych otwartych sklepów i jeszcze
      trafianie na godziny, kiedy to jeszcze jest w nich wybór warzyw najlepszych, a
      nie tylko same przebrane przez okolicznych ludzi, którzy nie pracują i mają czas
      na takie bzdurki.

      > 3. ceny w bomi (przynajmniej w sklepie internetowym) sa smiezne: 4 zl za 0,5 kg
      > pomidorow, w kauflandzie widzialam ostatnio 2,5 zl za 1 kg - prawie
      > czterokrotnie taniej, nektarynki w promoci 3 zl, w bomi 8 zl. jak sie kupuje w
      > najdrozszym sklepie w miecie, to nic dziwnego, ze koszty zycia wzrastaja.
      > proponuje pochodzic po roznych sklepach i porownac ceny do bomi.

      Po co? W imię jakiej to racji mam odmawiać zapłacenia za piękny świeży pomidor
      uśmiechniętej i uczynnej pani ekspedientce która mi wybierze najlepszy, zważy i
      zapakuje, a potem i pani kasjerce która mnie obsłuży szybko i sprawnie?
      (uśmiechniętej zarówno jednej jak i drugiej, ponieważ one też zarabiają dobrze.
      A zarabiają dobrze, ponieważ wybrałem ten sklep i chcę zapłacić więcej za ten
      pomidor niż 300 metrów dalej w osiedlowej budce).
      Dlaczego pracownicy sklepów nie mają zarabiać lepiej? Przecież ich zarobki nie
      biorą się znikąd, a właśnie pośrednio z wszystkiego tego, co ja i inni klienci
      zostawimy w tym sklepie.
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 13:52
      Oczywiscie, ze jak sie zarabia, to sie na te kilkuzlotowe oszczednosci nie
      patrzy, ale jesli ktos probuje udowodnic, ze zycie MUSI kosztowac 7000 zl, bo
      MUSI zaplacic za warzywa 43 zl, to juz przesada (a akurat odnosze swoja
      wypowiedz nie do tych, ktorzy wymieniaja, ile chcieliby zarobic, ale do osoby,
      ktora udawadniala ze te 7000 zl to koniecznosc argumentujac drogim jedzeniem: i
      wlasnie tymiz warzywami, za ktoe zaplacila conajmniej 2 razy tyle, ile mogla
      zaplacic gdzie indziej).
    • orxor 08.08.08, 15:35
      No ja trochę inaczej podchodzę: nie mam czasu chodzic/jeździć i
      porównywac ceny w róznych sklepach lub jechać w korku do marketu
      żeby coś zaoszczędzić - czas jest dla mnie bardzo cenny. Życie typu:
      zapieprz w pracy a potem łażenie po sklepach w poszukiwaniu promocji
      i atrakcyjnieszych cen, a potem wieczór przy TV to niestety jak dla
      mnie jest wegetacja i brak życia rodzinnego (w tym kontaktu z
      dziecmi). Rozumiem że wiele osób tak musi, ale jak zaczyna sie
      zarabiac więcej ta konieczność znika. No ale to oczywiście kosztuje.
      Na rodzinę w duzym mieście z dwójką dzieci 7-8 tysięcy netto to jest
      na styk zeby życ godnie.
    • Gość: asia IP: *.autocom.pl 08.08.08, 18:44
      To tez kwestia tego, skad sie pochodzi: dla osoby, ktora wychowywala sie w
      biedniejszej rodzinie 2000 to bedzie mnostwo pieniedzy - jest przyzwyczajona do
      nizszego standardu. Ja marzylam, zeby dorobic sobie nawet 100 zl, kiedy
      dostawalam od rodzicow 50 zl kieszonkowego miesiecznie. A w trakcie studiow
      zaczelamm zarabiac kilkaset zlotych (na swoje potrzeby) i... no i teraz
      pieniadze ida... A teraz po studiach szukam stalej, lepiej platnej pracy. I juz
      mam propozycje, gdzie zarobie na wstepie wiecej niz moj ojciec cale zycie. Swoja
      droga moi rodzice mieli 2500 na siebie i 3 dzieci w Krakowie i uwazam, ze zyli
      godnie - bo nie kradli, nie zebrali, nie pozyczali sie - po prostu musieli
      oszczedzac (chocby chodzac do roznych sklepow, zeby zaoszczedzic kilka zl
      dziennie), ale samochod mamy, do szkoly chodzilismy, nie ubieralismy sie w
      lumpeksach, jezdzilismy na wycieczki szkolne i wakacje, dobrze jemy. Mysle, ze
      brak oszczednosci kosztowalby moich rodzicow conajmniej kilkaset zl, ale jak
      widac ponizej 7000 zl spokojnie mozna zyc (pod warunkiem, ze sie nie splaca
      zadnmych kredytow). I oczywiscie zgadzam sie - najlepiej zarabiac tyle, zeby nie
      musiec oszczedzac na codziennych zakupach i moc sobie pozwolic na drobne
      rpzyjemnosci - to jest optymalne, ale hmm... twierdzenie, ze 7-8 tys to
      koniecznosc dla normalnego zycia...? Uwazam, ze to za duzo nawet wylaczajac
      oszczedzanie (jak wspomnialam, ile mozna zaoszczedzic: 0,5 zl na mleku, tytle
      samo na chlebie i moze kilkaset zl max miesiecznie wyjdzie). No ale jak
      napisalam na poczatku - kazdy ejst rpzyzwyczajony do innego standardu, dla
      niektorych np. standardem jest rachunek za telefon rzedu 300 zl czy cotygodniowy
      obiad w restauracji.
    • Gość: asia IP: *.autocom.pl 08.08.08, 18:47
      Sa osoby, ktore zarobia tyle co moj ojciec i ciagle im brakuje, zbey utrzymac
      rodzine albo zarabiaja nawet mniej i o zdnych oszczednosciach mowy nie ma -
      tylko biadolenie. A juz mnie krew zalewa, jak widze ludzi w kolejce do darmowych
      obiadow z papierosem w rece albo kobieta, ktora zebra w autobusie, bo nie ma na
      obiady dla dzieci, a zanim autobus rpzyjechal palila papierosa na rpzystanku
      albo jak samotny ojciec w telewizji mowi o tym, jak mu na zycie nie starcza z
      zasilku i nie pokazuje twarzy tylko kamera skierowana jest na... reke z papierosem.
    • falcon_eye 08.08.08, 14:14
      tyle płaci się na hali gdyńskiej - podobno zdrowo, tanio, smacznie

      Co tydzień robię tam zakupy warzywno-owocowe dla 2 dorosłych osób: 7
      pomidorów, 10 jabłek, 3kg ziemniaków, kilka ogórków kiszonych,
      troche kapusty, jakiś kalafior czy fasolka szparagowa, trochę owoców
      sezonowych (ile w stanie są zjeść 2 osoby?). Nie znam cen
      jednostkowych, bo w tym sajgonie nie jestem w stanie ich spamiętać.
      Ostatnio czereśnie były na pewno po 15PLN/kg. W każdym razie jak bym
      sie nie starała to zostawiam tam minimum 100pln. W skali miesiąca
      daje to min. 400 pln za same zielsko i to bez fanaberii typu
      karczochy czy szparagi.

      --
      77/99
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 14:20
      No widzisz - nie znasz cen jednostkowych. Na to moze pozwolic sobie ktos, kogo
      stac, a jak ktos nie ma za duzo pieniedzy, to musi na takie rzeczy zwracac
      uwage, bo zakladajac, ze sie zaoszczedzi tu pare zl, tam pare zl to wyjdzie
      bardzo duzo miesiecznie. PS Przed chwila przeczytalam wypowiedz, gdzie ktos
      pisal o biednej sasiadce, ktora miala ochote na czdresnie, ale jej nie stac na 5
      zl/kg... (nie 15 zl/kg).
    • falcon_eye 11.08.08, 15:59
      A mnie nie stać na to, żeby jeździć po całym 3miescie w poszukiwaniu
      różnic rzędu kilku PLN bo tyle kosztuje bilet na autobus w jedną
      stronę. Kupuję tam, gdzie na zdrowy rozsądek powinno być najtaniej -
      gdzie niby mają być tańsze warzywa i owoce niż na hali czy rynku?
      Chyba, że sadownicy robią mnie w konia. Nie widzę też sesnu uczenia
      się na pamięć cen owoców sezonowych, bo te zmieniają się z dnia na
      dzień. A nie mam w zwyczaju siedzieć wieczorem pod blokiem z puszką
      piwa i petem w łapie, i narzekać jako to "panie, czereśnie już po 15
      są". Moje podsumowanie to tylko potwierdzenie faktu, że żywność jest
      coraz droższa a zostawienie w warzywniaku 100pln na tydzień to nic
      nadzwyczajnego.
      PS: Też znam osoby, których nie stać na czereśnie, bo wydają
      wszystko na fajki i browar, po które jeżdżą darmową komunikacją gdyż
      są "rencistami" bez żadnych oznak niezdolności do pracy.
      --
      77/99
    • Gość: Turysta IP: *.cable.ubr13.nmal.blueyonder.co.uk 06.08.08, 11:34
      Jestem wlasnie w Londynie i wyliczylem, ze za 1000£(a nie jest to jakas
      wygorowana pensja)mozna kupic ok.900 litrow benzyny(1,16£/l).To w Polsce
      musialbym zarabiac ok.4000zl netto!!!!! I Gazeta pisze, ze Polacy wracaja? Oby
      tak dalej Panowie KACZORY I DONALDY, a bedziecie rzadzic soba.
    • Gość: a IP: *.generacja.pl 06.08.08, 12:20
      a ktos broni ci zarabiac 4000 netto?
    • Gość: aa IP: 195.164.48.* 06.08.08, 12:30
      hmm

      1000 funtow to wiecej niz 4000 zl... wiec o co ci chodzi? zeby zyc
      na tym samym poziomie w warszawie, co londynie, musialbys
      zarabiac... mniej... a tak sie glupio sklada, ze u nas place sa
      nizsze jak w uk... wiec sie wszystko zgadza, oplaca sie wrocic ;)
      zarabiac zamiast 1000 funtow te 4000 zl i wyjdzie na to samo, ale w
      kraju, nie na wygnaniu ;P
    • Gość: ark IP: *.domainunused.net 07.08.08, 17:42
      1000f w UK to pensja minimalna.
      4000 zł w Polsce to 2 średnie krajowe, i 5 minimalnych.
      Kumasz bazę?
      .
      (kwoty netto)
    • Gość: m IP: *.um.kielce.pl 06.08.08, 11:47
      Na wszystko!!!mieszkanie, utrzymanie,dziecko, samochod plus od czasu
      do czasu wczasy...jakies 15 , 20 tysiecy miesiecznie ,netto!!!
    • niemarozybezognia 06.08.08, 11:55
      Hehehe
      Czytam to wszytsko i nie wierzę!!!!
      Skończyłam 2 fakultety, oba humanistyczne, 4 lata czekałam na prace
      zgodna z wykształceniem- po to studiowałam.
      Zarabiam 1050 na reke.... w państwowej instytucji.
      Chciałabym na rękę 2000 tys. bo wtedy mogłabym sama zamieszkać i
      nie byc od nikogo zalezna!

      Dobija mnie tylko to, że w sklepie zarabiaja więcej ode mnie....
    • sls333 06.08.08, 11:57
      niemarozybezognia napisała:
      > Skończyłam 2 fakultety, oba humanistyczne
      [ciach]
      > Chciałabym na rękę 2000 tys. ...

      Hehhe jak to się pięknie zgrało w te dwa tysiące tysięcy :)
      Ale pocieszę Cię, że 2 miliony miesięcznie to w tym kraju zarabia tylko
      kilkanaście osób :D

      P, NMSP
    • Gość: a IP: *.generacja.pl 06.08.08, 12:21
      4 lata czekalas
      i dwa humanistyczne.

      czy były to mądre decyzje?
    • Gość: l. IP: *.acn.waw.pl 06.08.08, 12:27
      Skoro dziewczyna studiowała to co lubi, znalazła prace w zawodzie, to dlaczego
      to miałoby byc niemądre? Czy mąrzej jest wybrac zawód którego się nie cierpi
      tylko dla pieniędzy?
    • ziggystardust 06.08.08, 13:06
      > Skoro dziewczyna studiowała to co lubi, znalazła prace w zawodzie, to dlaczego
      > to miałoby byc niemądre? Czy mąrzej jest wybrac zawód którego się nie cierpi
      > tylko dla pieniędzy?
      Nie. Ale głupio jest potem narzekać, że się mało zarabia :)
    • Gość: Informatyk IP: 151.193.120.* 06.08.08, 15:10
      Nie trzeba z jednej skrajnosci popadac w druga. Mozna znalezc prace (studia)
      ktora sie toleruje a ktora jest dobrze platna. To co sie lubi robi sie w wolnym
      czasie jako hobby. A nie wybierac idealistycznie studia po ktorych sie przymiera
      glodem i narzeka.
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 07.08.08, 19:02
      Ja tak zrobiłem - interesowała mnie klimatologia, ale poszedłem na informatykę i
      nie żałuję. Wiedza meteorologiczna jako pilotowi amatorowi bardzo mi się teraz
      przydaje, a jako programista zarabiam sensowne pieniądze. Aha, jeden detal -
      pracuję w Anglii, bo w Polsce sam fakt że ktoś jest dobrym programistą nie
      oznacza że zarabia kokosy :(
    • Gość: Domi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 20:37
      Jeśli jest się dobrym programistą, to można i w Polsce zarabiać bardzo
      przyzwoite pieniądze, a pracować dla firmy w USA i nie wychodzić z domu
      (zakładam, że masz w domu dostęp do internetu).
    • Gość: Rafal.74 IP: 167.127.24.* 07.08.08, 21:22
      W Anglii, czy szerzej biorac w calym zjednoczonym krolestwie, rowniez nie zadne kokosy. Oczywiscie jesli ktos, uproszczajac przeliczy £ na zlotowki to kwota, powiedzmy £2k brutto dla programisty (czyli no niech bedzie 8 tysiecy zlotych) to chyba dosc duzo w PL - jednoczesnie "moze byc" w krolestwie. Trzeba brac warunki zycia pod uwage. Koszty moga sie roznic znacznie. Sadze ta konkluzja ma zastosowanie zarowno w PL jak UK. Nie pracuje w PL juz od kilku lat ale moge sie wypowiedziec w tej sprawie jesli wezme pod uwage UK. Osoby zarabiajace 60k+ sa uwazane za dobrze lub b dobrze oplacane. Znowu przeliczajac (choc uwazam takie przeliczanie za bledne) daje to 20 tys zlotych brutto miesiecznie. Gdzies powyzej juz widzialem taka kwote od kolegi pracujacego zdaja sie ze wlasnie w UK.
      Pozdr wszystkich ciezko pracujacych (na lepsze zycie) ;)
      Rafal
    • Gość: ada IP: *.ipartners.pl 08.08.08, 00:16
      taaa.. pracujesz w angli, a nadajesz z *.aster.pl..

      od kiedy to anglia lezy w polsce? :D
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 08.08.08, 15:58
      A od kiedy granice Polski są zamknięte i nie można przyjechać na tygodniowe
      wakacje? W niedzielę już będę nadawał z *.uk.
    • Gość: programmer IP: *.zone2.bethere.co.uk 13.08.08, 17:58
      O, właśnie nadaję z UK.
      :P
    • niemarozybezognia 07.08.08, 12:56
      > Nie. Ale głupio jest potem narzekać, że się mało zarabia :)

      Ja nie narzekam.
      Pracuje w kulturze która jest zle finansowana i tyle.
      Drażni mnie to, że pani w sklepie więcej zarabia....
    • Gość: mieczysław moczar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 18:03
      może jej praca jest bardziej potrzebna.
    • Gość: lalaka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.08, 18:32
      Hahaha :D Dobre naprawdę dobre. Trafiłeś w sedno.
    • Gość: Rysiek IP: *.aster.pl 08.08.08, 00:46
      Buta i szczeniacka arogancja. Póki ludzie w tym kraju nie
      zrozumieją, że sklepikarka zarabiająca więcej od doktora na wyższej
      uczelni, dopóty będzie u nas taki burdel.
    • Gość: radeks IP: *.chello.pl 07.08.08, 19:14
      choc pewnie nie zarabia 2000 tys zl ( czyt. 2 miliony) mgr ktory nie
      potrafinawet napisac 2 tys. Ładnych mamy mgr, no ale skoro mielismy
      takiegbo ministra szkolnictwa jak giertych to i nie dziwota.
      Piszesz, ze paniw sklepie ma wiecej niz ty? Nie dziw sie ona choc
      wie ile to jest 2000 tys zl
    • Gość: homer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 21:59
      Ale się uczepiłeś tych 2000 tys. Nie ekscytuj się tak, bo ci się łapy trzęsą i w
      guziki nie trafiasz.
    • Gość: pepe IP: *.dhcp.embarqhsd.net 08.08.08, 02:52
      I zapewne pani w sklepie rowniez wie,ze "...paniw..." pisze sie
      odzdzielnie ty "inteligencie" Nie czepiaj sie przejezyczen,sam sie w
      nie pakujesz!!!
    • Gość: Nika IP: *.crowley.pl 08.08.08, 11:35
      Gość portalu: l. napisał(a):

      > Skoro dziewczyna studiowała to co lubi, znalazła prace w zawodzie, to dlaczego
      > to miałoby byc niemądre? Czy mąrzej jest wybrac zawód którego się nie cierpi
      > tylko dla pieniędzy?

      Cóz, najmądrzej jest wybrac prace która daje i satysfakcje i frajdę i
      odpowiednie pieniadze.
    • Gość: Nika IP: *.crowley.pl 06.08.08, 13:30
      niemarozybezognia napisała:

      > Hehehe
      > Czytam to wszytsko i nie wierzę!!!!
      w co nie wierzysz?

      > Skończyłam 2 fakultety, oba humanistyczne, 4 lata czekałam na prace
      > zgodna z wykształceniem- po to studiowałam.
      a ja mam jeden fakultet, nie szukałam pracy zgodnie z wykształceniem, bo studia skutecznie weryfikują nasze wyobrazenia o tym co chcielibysmy w zyciu robic. Studia powinny dawac nam pewien sposob myslenia, a nie fach konkretny, bo to nie szkoły zawodowe

      > Zarabiam 1050 na reke.... w państwowej instytucji.
      Nie musisz pracowac w panstwowej instytucji. I mozesz zarabiac lepsze pieniądze.

      > Chciałabym na rękę 2000 tys. bo wtedy mogłabym sama zamieszkać i
      > nie byc od nikogo zalezna!
      Przy obecnych realiach rynkowych to mozliwe, ale nie czekaj aż Ci w budzetówce zapłaca wiecej. Zmień pracę!

      >
      > Dobija mnie tylko to, że w sklepie zarabiaja więcej ode mnie...
      nie dziwie Ci sie, tez by mnie dobiło....
    • niemarozybezognia 07.08.08, 12:58
      Gość portalu: Nika napisał(a):

      > niemarozybezognia napisała:
      >
      > > Hehehe
      > > Czytam to wszytsko i nie wierzę!!!!
      > w co nie wierzysz?
      >
      > > Skończyłam 2 fakultety, oba humanistyczne, 4 lata czekałam na
      prace
      > > zgodna z wykształceniem- po to studiowałam.
      > a ja mam jeden fakultet, nie szukałam pracy zgodnie z
      wykształceniem, bo studia
      > skutecznie weryfikują nasze wyobrazenia o tym co chcielibysmy w
      zyciu robic. S
      > tudia powinny dawac nam pewien sposob myslenia, a nie fach
      konkretny, bo to nie
      > szkoły zawodowe
      >
      > > Zarabiam 1050 na reke.... w państwowej instytucji.
      > Nie musisz pracowac w panstwowej instytucji. I mozesz zarabiac
      lepsze pieniądze
      > .
      >
      > > Chciałabym na rękę 2000 tys. bo wtedy mogłabym sama zamieszkać i
      > > nie byc od nikogo zalezna!
      > Przy obecnych realiach rynkowych to mozliwe, ale nie czekaj aż Ci
      w budzetówce
      > zapłaca wiecej. Zmień pracę!
      >
      > >
      > > Dobija mnie tylko to, że w sklepie zarabiaja więcej ode mnie...
      > nie dziwie Ci sie, tez by mnie dobiło....

      dlaczego mam zmienic pracę?
      robie to co lubie!! a to jest cenne w tych czasach!!
      jestem humanistka i nie "przerobie sie" na bankowca czy
      telemarketera!
    • oktawianc 07.08.08, 19:55
      Ja pracuję w sklepie i zarabiam trochę więcej niż Twoja wymarzona pensja. Mówimy
      tu oczywiście o ponad 2tys, a nie 2 tysiącach tysięcy;)
      Jestem kierownikiem i mam tyle obowiązków, że powinienem zarabiać przynajmniej 3
      razy tyle. Myślę, że z czasem do tego dojdę. Sprzedawcy u mnie zarabiają
      niewiele mniej ode mnie a obowiązki mają niewielkie. Pracuję średnio 220-250h/mies.
      Powiedz mi jakie są Twoje obowiązki? Pracujesz po 16 dni bez przerwy?
      To nie znaczy, że uważam, że sprawiedliwe jest iż zarabiasz tyle ile zarabiasz,
      ale póki co tak jest w tym kraju. Jeśli chcesz zarabiać godnie, sama musisz coś
      z tym zrobić. Nikt za Ciebie tego nie zrobi.


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: nauczyciel IP: *.toya.net.pl 07.08.08, 20:03
      No proszę - oktawianc! A jednak sprzedawca! A tak się popisywał
      jeszcze niedawno swoją dorze płatną pracą! Czyli mały,zakompleksiony
      człowieczek. Jakoś mi cię nie żal, koleś!
    • oktawianc 07.08.08, 20:07
      Misiu kierownik, dostrzegasz różnice?
      Czyli ktoś kto dziennie musi rozwiązać dziesiątki różnych problemów. Co oprócz
      sznurówek rozwiązujesz ty?
      I nie chwaliłem się wysokością pensji, bo nie ma czym.



      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: nauczyciel IP: *.toya.net.pl 07.08.08, 20:41
      masę poważnych problemów młodych ludzi,którzy mają rodziców takich
      jak ty. I nieomal zawsze twierdzą, że jedyna osoba, do której nie
      chcieliby być nigdy podobni - to ich ojciec. Przypominam sobie
      jednak,ze bredziłeś coś o najlepszej whisky i poważnym stanowisku w
      branży budowlanej. Mam rozumieć, że chodziło ci o Castoramę albo
      Leroi Merlen? Nawiasem mówiąc, na wsi kierownik sklepu nazywa się
      sklepowy. I wystarczy, że umie liczyć na liczbach wymiernych w
      zakresie czterech działań podstawowych oraz obsługiwać kasę fiskalną.
    • oktawianc 07.08.08, 20:53
      Kto tu ma kompleksy...
      Znajdź mi mój post, w którym mówiłem o poważnym stanowisku ;)

      Ale tak poważniej... Odpowiadam za towar wart kilka milionów złotych w cenach
      zakupu. Około 25 pracowników. Kontakty z przedstawicielami i dostawcami. Całą
      gospodarkę towarową. Prócz tego odbieram kilkadziesiąt telefonów dziennie od
      tobie podobnych pajaców z ich urojonymi bądź faktycznymi problemami, które muszę
      za nich rozwiązać.
      Podsumowywując: muszę dać sobie radę z każdą sytuacją, która może zdarzyć się w
      kompleksie który ma kilkumilionowy obrót miesięcznie i przerabia około 15000
      klientów w tym okresie. Wątpię byś potrafił sobie wyobrazić co znaczy
      zarządzanie czymś takim.

      P.S.
      Ja nie pamiętam co ty pisałeś... Ciekawe, nie?


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • oktawianc 07.08.08, 20:55
      A, no i nie masz pojęcia jakim jestem człowiekiem ani czy jacykolwiek młodzi
      ludzie nie chcieliby takiego rodzica jak ja. Wyrażając taką opinię o zupełnie
      obcej sobie osobie, pokazujesz jakim jesteś pajacem. Taki ktoś może być
      nauczycielem?
      O zgrozo!!!


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: nauczyciel IP: *.toya.net.pl 07.08.08, 21:14
      No to dalej lecz swoje nieco nadszarpniete ego pisaniem na forum. Z
      tego,co widzę, wypowiadasz się często i na wszystkie możliwe tematy.
      Aż zaczynam podejrzewać, że to jest właśnie twoja praca. A różnimy
      się tym, że ja nie mam czasu po kilka godzin dziennie spędzać na
      forum - pracuję w zawodzie, który lubię i potrafię nieźle w nim
      zarobić. A jeśli mam wolny czas,to spędzam go uprawiając sport,
      czytając książki, spotykając się z przyjaciółmi i jeżdżąc po
      swiecie. Stąd też pamiętam swoje rzadkie wizyty na forum i palantów
      takich jak ty, bo to niezwykłe dziwadła nawet w porównaniu z tym, co
      spotykam regularnie na tzw. konsultacjach z rodzicami. Ty
      najwyraźniej ograniczasz się do siedzenia przy komputerze (jakieś
      uzależnienie?). Podaj nazwę sieci, w której pracujesz, to w życiu
      już nie zrobię tam zakupów, skoro sprawiam tyle kłopotów jaśnie
      państwu - sprzedawcom. Możesz sobie darować odpowiedź. Już nie
      zamierzam tu zaglądać. Chłodno się zrobiło -idę trochę pobiegać.
    • oktawianc 07.08.08, 21:35
      Myślę, że lektura naszej wymiany zdań jest dość jednoznaczna. O ile komukolwiek
      będzie chciało się ją prześledzić, sam wyciągnie wnioski.
      Dla mnie smutne jest, że człowiek mający wpływ na wychowanie młodych ludzi, może
      mieć takie do ludzi nastawienie.
      Może faktycznie jest tak, że gdyby nauczyciele zarabiali pięć razy tyle co
      obecnie, takie osobniki nie miałyby szans dostać się do tej pracy...
      Czego wszystkim życzę.




      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: tezhandlowiec IP: *.8.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 07.08.08, 22:02
      Po prześledzeniu dyskusji ( jak już czytam forum to całe i ze zrozumieniem )
      stwierdzam że nauczyciel i handlowiec jedyne co mogą zrobić to ; przyprowadzić
      dziecie do sklepu na wycieczkę lub w drugą stronę dać nagrody na zakończenie
      roku szkolnego.Wtedy wszyscy są szczęsliwi. Też zarządzam 250 osobowym sklepem (
      to bardziej wiejska i polska nazwa ) dość dużej sieci. W rodzinie mam
      nauczycieli i niestety zarabiam klika lub kilkanaście razy więcej od nich. Jak
      do tego podchodzą oni: cieszą sie że komuś kto potrafi sam do czegoś dojść sie
      udało. Jak ja do tego podchodzę, szkoda mi ich że licąc każdą złotówkę ,
      zabierając własne materiały do szkoły i poświęcając prywatny czas , co raz mniej
      interesują ich dzieci moje i Wasze. Konkluzja: Jeżeli w Polsce mniejbędzie
      takiej nienawiści jak w Waszej i mojej wymianie zdań i opinii, na pewno wszyscy
      na tym skorzystają. Takich kwot jak handlowcy nigdy oświata zarabiać nie będzie.
      W handlu nie pracuje sie dla idei. pozdrawiam
    • sam_e_fuin 07.08.08, 22:08
      Gość portalu: tezhandlowiec napisał(a):
      > (...) szkoda mi ich że licąc każdą złotówkę ,zabierając własne
      > materiały do szkoły i poświęcając prywatny czas , co raz mniej
      > interesują ich dzieci moje i Wasze.

      popyt i podaż... im więcej nauczycieli "siedzących i czekających na
      bóg wie co" tym gorsze (ich!) wynagrodzenia. a wystarczy, że połowa
      z nich poszukałaby sobie innych zajęć,..
    • Gość: tezhandlowiec IP: *.8.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 07.08.08, 22:18
      pytanie co oni potrafią innego robić , znasz nauczycieli z 15-20 letnim stażem?
      Być może masz dla nich jakąś wizję........ja nie mam
    • sam_e_fuin 07.08.08, 22:22
      Gość portalu: tezhandlowiec napisał(a):

      > pytanie co oni potrafią innego robić , znasz nauczycieli z 15-20
      > letnim stażem? Być może masz dla nich jakąś wizję........ja nie mam

      osoby inteligentne (a takimi powinni być nauczyciele. nieprawdaż?)
      zawsze powinny umieć znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcie...
    • Gość: tezhandlowiec IP: *.8.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 07.08.08, 22:33
      myślę że wszyscy są inteligentni , jedni bardziej drudzy mniej ( dotyczy to też
      zapewne nauczycieli ), dla nich jest to ciekawe zajęcie ( dla jednych bardziej
      dla innych mniej ), Problem w tym że ich co raz bardziej surrealistyczne
      położenie w rzeczywistości finansowej nie pozwala im z tego sie wydostać, a
      cierpią na tym wszyscy .... to jest problem, co ma zrobić bibliotekarz ( zostać
      IT , budowlańcem , handlowcem , maklerem ? )
    • Gość: nauczyciel IP: *.toya.net.pl 07.08.08, 22:53
      No miłosnikiem hip hopu ostro rzucającym mięchem na forum raczej nie
      zostanie. Natomiast łatwo ustali, kim jesteś człowieku z Torunia
      (czy innej Bydgoszczy - wszystko jedno,ta sama bida z nędzą) i w
      jakiej branży poszukujesz pracy (pilnie! jak się zorientowałem). Na
      razie to możesz mi buty czyścić (potrafisz?),bo takiej usługi
      potrzebuję i za taką zapłacę. Jakieś kompleksy w stosunku do
      wykształconych ludzi? Przypomniałeś mi mojego kolegę (trzy repety w
      ciągu szęsciu lat) z podstawówki, który na lekcji o poszukiwaniu
      pracy zgłosił chęć zostania handlowcem. Wychowawca mało z krzesła
      nie spadł ze śmiechu,a klasa wyła razem z nim. "Ty ikisński możesz
      najwyżej zostać sprzedawcą na warzywach, handlowiec się znalazł ha
      ha, ha! - powiedział. I tobie tę wypowiedź dedykuję! A nauczyciel po
      20 latach pracy (bibliotekarz też) idzie na emeryturę.Jednocześnie
      podejmuje pracę w prywatnej szkole oraz udziela korepetycji.I w ten
      sposób spokojnie i nie nerwowo zarabia od 4 tys. netto wzwyż, nie
      wysilając się zbytnio. W żadnym wypadku nie podejmuje pracy poniżej
      swoich kwalifikacji (w szczególności sprzedawcy, przepraszam -
      handlowca). I pisz zrozumiałym językiem! To,co napisałeś, to jakiś
      bełkot polskopodobny.
    • oktawianc 07.08.08, 22:56
      Już się nabiegałeś?


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: JP IP: 217.153.60.* 08.08.08, 13:37
      Mi też w podstawówce wmawiano, że się do łopaty tylko nadaję. To znaczy jedyną
      osobą, która mi to wmawiała była moja wychowawczyni. Oceny, człowieku, nic nie
      znaczą. Nie świadczą ani o inteligencji, ani o wiedzy.
    • oktawianc 07.08.08, 22:54
      Nie sądzę żebyś przeczytał całą wymianę zdań. Ten człowiek już jakiś czas temu,
      na innym forum mnie zaatakował.
      Z tego co piszesz, jesteś dyrektorem. Ja kierownikiem. W mojej sieci zarobki są
      żałosne a wymagania olbrzymie. Mam pojęcie jak to wygląda w poszczególnych
      sieciach. Nie jęczę i nie stękam jak to za mało zarabiam. Podnoszę swoje
      kwalifikacje i w swoim czasie, jeśli moja firma mnie nie doceni, poszukam
      zatrudnienia u konkurencji.
      Zwykły nauczyciel nie może zarabiać tyle co menadżer. Zwłaszcza taki średniego
      lub wyższego szczebla. To oczywiste.
      Nigdzie nie pracuje się dla idei. Pracuje się by żyć.
      Pozdrawiam.



      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: nauczyciel IP: *.toya.net.pl 07.08.08, 23:40
      Godzina lekcyjna (45 minut) korepetycji kosztuje u dobrego
      nauczyciela w dużym mieście (poziom liceum) średni 50 zł (bywa
      więcej). Od tego odejmujesz podatek (około 10 zł) i masz 40 zł netto
      x 4 godziny (średnia dzienna) = 160 zł x 5 dni = 800 zł x 4 tygodnie
      = 3200 zł + normalna pensja (1 etat - nauczyciel
      dyplomowany,okazyjnie jakieś zastępstwo) 2100 zł netto = 5300 zł
      netto + jakieś dodatkowe pół etatu w prywatnej szkole, czasem jakaś
      nagroda, trzynastka, dodatki wakacyjne. Oczywiście każdy człowiek ma
      jeszcze inne dochody bez pracy np. z wynajmu mieszkania,odsetek,
      majątku odziedziczonego po rodzicach czy innej rodzinie, itp.
      Średnio to powinno dawać przynajmniej 8 tys. miesięcznie netto.
      Dolicz dochody partnera,które zazwyczaj sa wyższe (jeśli wybierasz
      zawód, w którym praktycznie pracujesz społecznie,to albo jesteś
      bogaty z domu albo masz bogatego partnera -inaczej musisz się liczyć
      z mniejszymi lub większymi niedogodnościami życiowymi). Wiem, że nie
      wszyscy mają możliwość dawania korepetycji,a bywają również tacy,
      którym rodzice nic nie zostawili, a partner jest np. uzależniony od
      alkoholu. Z korepetycjami jest tak jak z prywatną praktyką lekarzy -
      jeśli pracujesz w dobrej szkole, a koledzy polecą cię rodzicom (a
      ty kolegów innym rodzicom), to jesteś gość. No i trzeba mieć
      poszukiwaną specjalizację - wuefiści na tym nie zarobią (ale oni
      mają inne możliwości). A oktawinc - cóż... mógłby czasem dać zarobić
      psychologom. W jego przypadku znacznie podniosłoby to jakość życia.
      Najwyraźniej ma kompleks władzy i koniecznie musi być "menedżerem",
      choćby to znaczyło kierowanie zespołem złożonym z jednego sprzedawcy
      zatrudnionego na pół etatu oraz dochodzącej sprzątaczki (przy
      okazji - wyrazy współczucia dla podwładnych). Ja wolę być
      specjalistą.
    • Gość: nauczyciel IP: *.toya.net.pl 07.08.08, 23:45
      I jeszcze jedno - żeby żyć, to ja w ogóle nie muszę pracować.
      Wystarczy mi to,co mam. Większość znanych mi ludzi pracuje raczej
      dla idei. Czyli dlatego, że to co robią wydaje im się ważne dla
      społeczeństwa. Albo zwyczajnie przyjemne. Moim zdaniem inaczej na
      dłuższą metę nie da się zyć.
    • oktawianc 07.08.08, 23:58
      No więc pytanie:
      coś w ogóle sobie zawdzięczasz? Czy tyko ustawieni rodzice?


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • oktawianc 07.08.08, 23:57
      A miałeś już nie odpowiadać...


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • oktawianc 08.08.08, 00:11
      Oczywiście każdy człowiek ma
      > jeszcze inne dochody bez pracy np. z wynajmu mieszkania,odsetek,
      > majątku odziedziczonego po rodzicach czy innej rodzinie, itp.
      > Średnio to powinno dawać przynajmniej 8 tys. miesięcznie netto.
      > Dolicz dochody partnera,które zazwyczaj sa wyższe (jeśli wybierasz
      > zawód, w którym praktycznie pracujesz społecznie,to albo jesteś
      > bogaty z domu albo masz bogatego partnera -inaczej musisz się liczyć
      > z mniejszymi lub większymi niedogodnościami życiowymi). Wiem, że nie



      Biedny idioto, sam się kompromitujesz... :)
      Paniczyk, cholera jasna.

      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: nauczyciel IP: *.toya.net.pl 08.08.08, 00:56
      Strasznie za mną tęsknisz! A ja właśnie całkiem przypadkiem trafiłem
      na kilka twoich postów na temat homoseksualistów. I chyba zaczynam
      cię rozumieć. Jeśli nie jesteś pracownikiem GW piszącym tu zawodowo
      (moim zdaniem to bardzo możliwe, bo prezentujesz poglądy dosyć
      skrajne, zdradzasz całkiem sporą ogładę intelektualną oraz
      wykazujesz pewną niekonsekwencję w przedstawianiu swojej osoby -
      czyli jesteś pewnie studentem jakiegoś humanistycznego
      kierunku,raczej nie informatyki, jak to gdzieś sugerowałeś), to
      mozesz być gejem. Mnie to obojętne,ale lojalnie informuję - nie mam
      żadnych skłonności w tym kierunku. Podtrzymywać dyskusji też Ci nie
      pomogę. Zdecydowanie idę spać. Dobranoc.
    • oktawianc 08.08.08, 07:14
      I kto tu za kim tęskni?
      Ja na twoje posty nie trafiam ani przypadkowo, ani nie przypadkowo, jakoś za
      każdym razem się przyczepiasz. Jeśli bardzo ci zależy mogę informować cię
      mailem, kiedy coś napiszę.
      Twoje teorie świadczą o posuwającej się paranoi, ale nie martw się, to można
      leczyć. Jestem tym kim piszę, że jestem.
      Powodzenia, panie nie mający czasu na pisanie tutaj nauczycielu.

      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • aszel666 08.08.08, 09:22
      drogi nauczycielu, a może zdradzisz gdzie wykonujesz swój zawód? Myślę, że
      większość forumowiczów chciałaby wiedzieć, do jakiej szkoły nie posyłać swoje
      dzieci.
    • Gość: Nika IP: *.crowley.pl 08.08.08, 11:42
      > dlaczego mam zmienic pracę?
      by godnie zarabiać. Wtedy człowiek nie odczuwa potrzeby zastanawiania sie nad tym....

      > robie to co lubie!!
      mozesz to robic za lepsze pieniądze.

      > a to jest cenne w tych czasach!!
      > jestem humanistka i nie "przerobie sie" na bankowca czy
      > telemarketera!

      Zupełnie nie znasz realiów rynkowych...
      Po pierwsze: telemarketerzy i bankowcy słabo zarabiają.
      Po drugie: prywatny biznes to coś WIęCEJniz te dwa "zawody"...
      Po trzecie: nie musisz sie przerabiać: mozesz byc humanistka i dostawac swietne pieniadze i jeszcze Ci podziekuja za to, ze nia jesteś
      Po czwrate: "te czasy" jak to okreslilas sa najlepsze do zmiany pracy, rynek poszukuje dobrych ludzi i docenia ich. Pracownicy moga wybierac pracę. Lepszych czasów po prostu nie bedzie.
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 12:13
      "nie szukałam pracy zgodnie z wykształceniem, bo studia skutecznie weryfikują
      nasze wyobrazenia o tym co chcielibysmy w zyciu robic. Studia powinny dawac nam
      pewien sposob myslenia, a nie fach konkretny, bo to nie szkoły zawodowe" -
      baaardzo, baaardzo madre! skonczylam pedagogike i bede pracowac w handlu, kiedys
      moze w marketingu czy hr.
    • Gość: uuu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.08, 15:46
      Słuchaj musisz sobie wreszcie uświadomić, że o twoich zarobkach nie decyduje
      ilość fakultetów tylko elastyczność, inteligencja oraz zaradność :)
      Jeżeli dobija cię, że w sklepie zarabiają więcej to zmień coś w swoim życiu,
      sugerowałabym prace w sklepie :)

      Dyplomy do lamusa. Sama mam dwa ale dopiero kiedy zrozumiałam że nie sa mi
      potrzebne zarabiam kupę kasy (nie w sklepie).
    • niemarozybezognia 07.08.08, 13:07
      Gość portalu: uuu :) napisał(a):

      > Słuchaj musisz sobie wreszcie uświadomić, że o twoich zarobkach
      nie decyduje
      > ilość fakultetów tylko elastyczność, inteligencja oraz zaradność :)
      > Jeżeli dobija cię, że w sklepie zarabiają więcej to zmień coś w
      swoim życiu,
      > sugerowałabym prace w sklepie :)
      >
      > Dyplomy do lamusa. Sama mam dwa ale dopiero kiedy zrozumiałam że
      nie sa mi
      > potrzebne zarabiam kupę kasy (nie w sklepie).

      a co robisz?
    • Gość: Nika IP: *.crowley.pl 08.08.08, 11:28
      Ja sie w tym miejscu dopiszę, juz Ci wczesniej niemarozybezognia odpowiadałam:
      rownież mogę o sobie powiedzieć, że zarabiam "kupe kasy".
      Tez humanistką jestem i własnie to jest wysoko cenione obecnie we wszelkich miejscach gdzie potrzebne kreatywne tworzenie.
      Moje "humanistyczne" patrzenie na projekty, ktorymi kieruję jest dla ich ksztaltu bardzo wazne.

      Rowniez moglabym kurczowo trzymac sie wizji: chce pracowac w miejscu x bo to kocham, mimo, ze kasa jest marna. To jednak psychicznie wyniszcza w szybkim czasie. Warto probowac szukac innej pracy , ktora da i jedno i drugie: mnostwo satysfakcji i frajdy oraz godziwe wynagrodzenie.
      Ja sama znalazlam taka po 5 latach, nie bałam sie szukac, zmienialam, caly czas odpowiadajac sobie na pytanie czy to juz daje mi satysfakcje, czy to mnie nie wypala.
      Powodzenie i rusz z miejsca!
    • Gość: Nika IP: *.crowley.pl 08.08.08, 11:30
      Ja sie w tym miejscu dopiszę, juz Ci wczesniej niemarozybezognia odpowiadałam:
      rownież mogę o sobie powiedzieć, że zarabiam "kupe kasy".
      Tez humanistką jestem i własnie to jest wysoko cenione obecnie we wszelkich miejscach gdzie potrzebne kreatywne tworzenie.
      Moje "humanistyczne" patrzenie na projekty, ktorymi kieruję jest dla ich ksztaltu bardzo wazne.

      Rowniez moglabym kurczowo trzymac sie wizji: chce pracowac w miejscu x bo to kocham, mimo, ze kasa jest marna. To jednak psychicznie wyniszcza w szybkim czasie. Warto probowac szukac innej pracy , ktora da i jedno i drugie: mnostwo satysfakcji i frajdy oraz godziwe wynagrodzenie.
      Ja sama znalazlam taka po 5 latach, nie bałam sie szukac, zmienialam, caly czas odpowiadajac sobie na pytanie czy to juz daje mi satysfakcje, czy to mnie nie wypala.
      Powodzenia!
    • tetsujin 07.08.08, 17:49
      Heh, to do autorki głównego postu.
      Dwa fakultety, studia podyplomowe, liczne uprawnienia, doktorat w drodze. 1300
      na rękę.
      Sąsiad, bez matury, po liceum samochodowym, 4500 na rękę. Przynajmniej dobry
      człowiek, pomaga jak mi do pierwszego braknie.
      I co?
    • oktawianc 07.08.08, 19:56
      A jakie kierunki? Filozofia? ;)


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: DNA IP: *.cust.tele2.ch 08.08.08, 01:44
      Mam studia uniwersyteckie i maze o pracy z ksiazkami ,np.w
      ksiegarni, bibliotece. I choc to malo platne ,was to smieszy, ale
      jakie ciekawe!
    • Gość: DNA IP: *.cust.tele2.ch 08.08.08, 01:50
      Oczywiscie MARZE!przepraszam,ze zle nacisnelam!
    • oktawianc 08.08.08, 07:16
      To nie jest śmieszne, ale z oczywistych względów kroci nie zarobisz.


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: aniolova IP: *.dsl.renocs.sbcglobal.net 08.08.08, 08:40
      a moze jednak? w ksiazkach jest biznes. mozna by sie dystrybucje
      pobawic lub zalozyc kafejke - cos w stylu Czulego Barbarzyncy, na
      pryklad z internetowa wymiana zdan na temat ksiazek lub wymiana
      samych ksiazek. i juz mamy ciekawy biznes z tym co sie lubi.
      chciec to moc. nawt bank da spokojnie pozyczke pod dobry biznesplan,
      a na podstawowy projekt marketingowy mozna zarobic nawet jako
      sprzedawca.
    • oktawianc 08.08.08, 18:05
      Marnie to widzę, żeby bank skredytował Ci nowy interes.


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: avide IP: *.supermedia.pl 07.08.08, 20:19
      I co ???
      Ano to, że jak się jest człowiekiem od wszystkiego to się jest człowiekiem od niczego.

      Tak naprawdę nie chodzi o to by mieć miliony fakultetów tylko by być wybitnym specjalistą w jakiejś dziedzicznie, najlepiej dobrze płatnej, tudzież na którą jest popyt.

      Zamiast tych fakultetów, skoncentruj się na czym co jest związane z Twoim wykształceniem i zrób wszystko by być najlepszym z możliwych fachowców w tej dziedzinie. Czyli kursy zawodowe, języki (to jest zawsze potrzebne), znajomość płynna komputera oraz krok po kroku kolekcjonowanie doświadczenia zawodowego związanego z daną dziedziną. Dzięki temu z czasem staniesz się cenionym fachowcem w danej specjalizacji.

      Acha, oczywiście są branże, które mimo tego nie przyniosą dużych pieniędzy. No, ale w życiu trzeba umieć wybrać. Albo pasja albo kasa. Jeżeli pasja nie przynosi kasy, trzeba się poświęcić i robić coś co tą kasę przyniesie.

      Moja znajoma, z wykształcenia i pasji chemiczka, jest.... świetną księgową. Dlaczego ??? Bo pasja to jedno, ale za coś trzeba żyć. Podobnie znam inna świetną księgową, z wykształcenia archeologa.
      Niestety, takie jest życie. Nie każde studia są gwarancją dobrze płatnej pracy.

      Pozdrawiam.
    • Gość: g IP: *.muzeum.gliwice.pl 08.08.08, 10:30
      Halo!!!!
      Ale nie każdy chce byc księgowa, bankowcem i sklepowa!!!
      I co w tedy?
    • karolina_kalta 07.08.08, 22:55
      myślę, że jeśli ktoś jest zaradny, to nie jest zdany na 1200 zł miesięcznie.
      Tylko trzeba pracą zainteresować się wcześniej niż w dniu odbierania dyplomu
      uczelni wyższej...
    • Gość: angrusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 18:09

      Godna pensja to okreslenie nieostre i raczej nie związane z kwotą .
      Godny , duży , z godnością - tak mi to się kojarzy .
      Ja też pracuję , godności mi nikt nie zabiera - a jakże ile pieknych
      słów oficjalnie , a za plecami gabka wyrzymana nad marynarką , przed
      plecami , gdy nie patrzę kreda rzucona prosto w twarz .

      Ot nauczyciel - no zarabiam troche więcej niż Niemarozybezoignia .
      kontraktowy 1 i 1/3 etatu ( to ostatnio rzadkość ) to na rękę 1800 (
      z wysługa lat ) .

      A fakultety też dwa , dwa różne - politechnika , chemia mgr i
      ekonomika przemysłu na AE obecnie to nazywa się licencjat .

      do tego podyplomowe : prawo w handlu zagranicznym - wydz. prawa

      no i kurs , studium pedagogiczne

      A uczę angielskiego . I są kłopoty z pracą .
      O umowie na stałe to trzeba zapomnieć .

      Na oferty ( po ogłoszeniu w prasie ) i to nie tylko szkolne nikt nie
      odpowiada a po przypomnieniu okazuje się , że już nieaktualne !!
      Ile jeszcze wystarczy mi cierpliwości . Wszak Irlandia czeka .
    • Gość: Rafal.74 IP: 167.127.24.* 07.08.08, 21:31
      Nie liczylbym zbytnio na taka opcje (vide ostatnie zdanie) i radzilbym dokladnie sprawdzic PRZED wyjazdem.
      Obie wyspy nie sa juz "wyspami szczesliwosci" i chyba nigdy nie byly.
      Pozdr dla angrusz(a/y)
    • Gość: radeks IP: *.chello.pl 07.08.08, 19:11
      takich to wlasnie teraz ksztalci sie magistrow. Ja bym ci nawet 2
      tys nie dal. Wole po zawodowce rozgarnietego nizli mgr po dwoch
      fakultetach ktora nie potrafi napisac 2000 zl haha Widac prace masz
      po znajomosci, bo nie zaslugujesz na tak wysoka pensje
    • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 19:53
      Hehe, przebiję Cię ;) Też skończyłam dwa fakultety, ale zarabiam 850 zł na rękę
      :) W służbie zdrowia oczywiście ;)
    • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 19:57
      To było do niemarozybezognia :)
    • Gość: Marcin IP: 92.244.56.* 07.08.08, 23:03
    • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.08, 18:25
      Można to nazwać "jałmużną", ja nazywam to "kieszonkowym" - żeby się tak do
      reszty nie załamać ;) Na razie (2 lata po studiach) jeszcze zostało trochę
      ideałów i satysfakcję daje sam uśmiech dzieciaków, którymi się zajmuję - ale
      pewnie niedługo cisnę ideały w kąt, założę prywatny gabinet i skoncentruję się
      na robieniu tego, za co dobrze zapłacą, a nie tego, co jest naprawdę potrzebne :(
    • Gość: pit IP: *.olsztyn.mm.pl 07.08.08, 20:58
      Pieniadze to nie wszystko ;) Obecnie zarabiam 2200 netto. Żadnej odpowiedzialności. Mam wszystko w d. Na świeżym powietrzu. W ruchu. Schudłem i poprawiłem kondycję. Prawie wszystko już mam dom, samochód więc bez szaleństw 6 tys miesiecznie wystarczyłoby mi w zupełności. Dużo chcę? Mieszkałem miedzy inymi w UK. Dostawałem za prosta pracę 950 funtów miesieczie po kursie 5.7 więc chciałbym zeby tak było w Polsce. Wytwarzałem mojemu pracodawcy wielką wartość którą sobie sprzedawał za olbrzymie pieniądze ale to już nie moja sprawa. A skoro tam można to dlaczego u nas nie.
    • Gość: Van IP: *.bc.hsia.telus.net 07.08.08, 21:10
      Dajesz najlepsze swiadectwo jak sie marnuje czas i pieniadze.
      Jesli te dwa "fakultety" nie moga ci pomoc w znalezieniu zajecia
      dajacego godziwe wynagrodzenie, moze lepiej pojsc pracowac w sklepie.
    • Gość: robol IP: *.elk.net.pl 07.08.08, 21:35
      "Dobija mnie tylko to, że w sklepie zarabiaja więcej ode mnie...."
      Praca w sklepie jest pożyteczna, twoja jest zaś jedynie
      pasożytnictwem. Weź zrób cos ze swoim marnym życiem i zacznij
      uczciwie pracować.
    • sam_e_fuin 07.08.08, 21:38
      niemarozybezognia napisała:
      > Skończyłam 2 fakultety, oba humanistyczne, 4 lata czekałam na
      > prace zgodna z wykształceniem- po to studiowałam.

      ja również skończyłem dwa fakultety. skończyłem bo chcę zarabiać
      duuużo po to aby moim najbliższym na wszystko starczało!
      nie pracuję zgodnie z wykształceniem... ale zarabiam na tylke dużo,
      że nie muszę się zastanawiać ani nad wyborem domu ani samochodów,
      ani niczego innego.

      myślenie zobowiązauje. nie wolno siedzieć i tylko "chcieć" zarabiać.
      po prostu trzeba wziąć się do pracy i zarabiać. w Polsce jest tyle
      możliwości i tyle potencjalnych miejsc do zagospodarowania, że tylko
      nieudacznicy nie są w stanie zarabiać godnie...
    • Gość: Nika IP: *.crowley.pl 08.08.08, 11:32
      sam_e_fuin napisał:

      > myślenie zobowiązauje. nie wolno siedzieć i tylko "chcieć" zarabiać.
      > po prostu trzeba wziąć się do pracy i zarabiać. w Polsce jest tyle
      > możliwości i tyle potencjalnych miejsc do zagospodarowania, że tylko
      > nieudacznicy nie są w stanie zarabiać godnie...

      Mocne słowa na koncu Twojej wypowiedzi są, ale nie sposob sie z Twoja wypowiedzia nie zgodzić. Mysle podobnie jak Ty.
    • Gość: pats IP: 85.14.94.* 07.08.08, 21:39
      Widocznie gó.. wiesz z obu fakultetów. Wydaje się wszystkim, że jak studia
      skończą to wieńce im będą pod nogi rzucać. Doświadczenie, doświadczenie i
      jeszcze raz doświadczenie.
    • Gość: lalka IP: 80.54.200.* 07.08.08, 21:49
      dokładnie!!!! Chciałabym się dowiedzieć jaka jest rożnica między człowiekiem po studiach i bez studiów ?? dlaczego ten "po" powinien wiecej zarabiac ??? nie mam ukonczonej szkoly wyzszej ale pracuje w urzedzie i uwazam ze pracuje lepiej niz nie jeden urzednik po studiach. Ja mam doświadczenie i wiedze potrzebną do wykonywania swoich obowiązków a absolwent nic oprocz umiejetnosci "obslugi" KPA i to nie zawsze. Dlaczego mam zarabiać mniej niż pracownik który dopiero co rozpoczął swoją pierwszą prace ???
    • sam_e_fuin 07.08.08, 22:01
      Gość portalu: lalka napisał(a):

      > dokładnie!!!! Chciałabym się dowiedzieć jaka jest rożnica między
      > człowiekiem po studiach i bez studiów ?? dlaczego ten "po"
      > powinien wiecej zarabiac ??? nie mam ukonczonej szkoly wyzszej ale
      > pracuje w urzedzie i uwazam ze pracuje lepiej niz nie jeden
      > urzednik po studiach. Ja mam doświadczenie i wiedze potrzebną do
      > wykonywania swoich obowiązków a absolwent nic oprocz
      > umiejetnosci "obslugi" KPA i to nie zawsze. Dlaczego mam zarabiać
      > mniej niż pracownik który dopiero co rozpoczął swoją pierwszą
      > prace ???

      oczywiście, że są "wyjątki". natomiast gereralizując (lub podchodząc
      do 'problemu' statystycznie), osoby wykształcone są zazwyczaj
      bystrzejsze, bardziej elastyczne, szybciej się uczą, łatwiej radzą z
      problemami, są kreatywne, itd.. itp.. i za to się płaci.
      oczywiście są zawody, że ani samodzielność ani krestywność nie są
      najważniejsze.. i tam gdzie "górę" bierze rutyna, doświadczenie,
      nawyki,.. tam bardziej ceni się osoby z wykształceniem średnim.. i
      im powierza te zadania (niestety niekoniecznie więcej za nie płacąc)
    • Gość: Eklo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 22:24
      Jestem lekarzem w prywatnym szpitalu klinicznym (znajdującym się poza granicami Polski) prowadzę oddział diagnostyki lekarskiej mam pod sobą 5 ludzi w zespole... zajmuję się trudnymi przypadkami (coś w stylu popularnego obecnie serialu Dr. House) zarabiam w przeliczeniu na PLN 17 tyś zł tygodniowo... rozumiem frustrację ludzi którzy nie rozumieją różnicy między zarobkami osób po studiach, a tych którzy nie mają wyższego wykształcenia... chciałbym nadmienić, że aby pracować gdzie pracuje musiałem kształcić się na najlepszym Angielskim uniwersytecie przez 12 lat wliczając starze, specjalizacje, i prace w szpitalu uniwersyteckim... poruszony był tu problem doświadczenia mówiący o lepszym przygotowaniu do pracy osób z niższym wykształceniem, lecz posiadającym większy staż zawodowy, a tymi którzy po ukończeniu studiów wchodzą do pracy zawodowej... zgadzam się z tym i uważam że zarobki nie powinny być mianowane nie według wykształcenia, lecz umiejętności... sam tego doświadczyłem... oczywiście pozostaje problem sprawdzenia umiejętności pracowników ale po to w nie których firmach praktykuje się okres próbny... podkreślam polskie realia obecnie są mi obce ponieważ do kraju przyjeżdżam jedynie na krótki okres urlopowy.
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 12:45
      ...czy wykszalceni, czy tez nie: starze? a nie staże przypadkiem...?
    • Gość: miki IP: 83.238.168.* 07.08.08, 22:45
      ja też skończyłem kierunki, które nic nikomu nie dają. Skończyłem bo były modne
      i trzeba było studiować. Nie mam pretensji do nikogo za to , że nauczyłem się
      czegoś, czego nikt nie chce. Teraz jestem agentem ubezpieczeniowym, bajeruje
      ludzi ile wlezie. Zarabiam od 5 do 10 tysięcy miesięcznie... czasami mam wyrzuty
      sumienia, ale z czegoś trzeba żyć.
    • Gość: jj IP: *.oxfd.cable.ntl.com 07.08.08, 22:48
      jak sie na to godzisz to i tak za duzo dla ciebie
    • Gość: misti 8 IP: *.chello.pl 07.08.08, 23:33
      To do sklepu... po co w państwowej???
    • Gość: qq IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 23:43
      > Skończyłam 2 fakultety, oba humanistyczne, 4 lata czekałam na prace
      > zgodna z wykształceniem- po to studiowałam.
      > Dobija mnie tylko to, że w sklepie zarabiaja więcej ode mnie....

      Dwa fakultety - czyżby filozofia i rosjoznawstwo zrobione np. w filii KUL w Koziej Wólce? Przepraszam, ale śmieszy mnie ten mit wyższego wykształcenia jako gwarancji dobrej pracy. Teraz niemal KAŻDY ma wyższe wykształcenie, jest ono wartością, ale nie tak cenioną jak lata temu.
      Przez całe studia (dzienne, dość ciężkie, ale humanistyczne na UJ) pracowałam, bo byłam w kiepskiej sytuacji materialnej. Przejechałam studia na ledwo trójach, ale mam już mgr przed nazwiskiem. Przez bite 5 lat znajomi ze studiów traktowali mnie jak zdegenerowanego, ćwierćinteligentnego pawiana ;) bo nie miałam stypendium, piątek z góry na dół, nie wygłaszałam błyskotliwych referatów, nie byłam na "prestiżowych" praktykach.
      Ale teraz mam CV z doświadczeniem i systematycznymi awansami na trzy strony A4, gdy oni szukają pracy i narzekają na ten "cholerny kraj". Z puściutkim CV. Z podobnymi pretensjami: skończone studia z wyróżnieniem, a jedyna propozycja to praca w sklepie za 1200zł netto, jakże to, bogowie z Olimpu po UJ zstąpili, a nikt ich nie chce...? Prawda jest taka, że tytuł magistra i wyższe wykształcenie (uściślijmy: nie prawo, informatyka, medycyna i kilka innych kierunków) jest dziś niewiele warte dla pracodawcy. Jest gwarantem pewnego poziomu intelektualnego człowieka, ale to wszystko. Tytuł magistra zdewaluowały uczelnie na pipidówach i kupowane na targach wyższe wykształcenie.
      Dlatego absolutnie nie żałuję, że spędziłam studia jak je spędziłam, jestem przed 25-tym rokiem życia fachowcem w tym co robię i zarabiam w miarę godnie jak na swój wiek. Gdy moi rówieśnicy płaczą i narzekają, że jednak nie są tak wyjątkowi jak myśleli i że nikt na nich nie czeka z otwartymi ramionami. Bo są magistrami swojej uczelni...
      I to teraz stać mnie na lekturę, urlop z dobrą książką, której nie miałam czasu przeczytać kiedyś.
    • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 12:50
      O nastepna madra wypowiedz. :) Tzn. ja uwazam, ze jednak wyksztalcenie powinno
      dawac gwarancje dobrze platnej pracy, ale tez trzeba udowonic, ze poza mgr cos
      jeszcze sie ma... I doswiadczenie zdobyte w trakcie studiow daje bardzo duzo.
      Nie ma nawet takiego znaczenia, jaka praca, bo tutaj na plus swiadczy chocby to,
      ze skoro potrafilo sie robic 2 rzeczy jednoczesnie, to ejst sie zaradnym i
      zorganizowanym - a tego samo mgr o czlowieku nie powie...
    • Gość: A. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 00:10
      Jeśli tyle zarabiasz i wciąż pracujesz to widocznie tyle jest warta
      Twoja praca. Znam wiele osób, które mają średnie wykształcenie i
      zarabiają wielokrotnie więcej.
    • Gość: Patsy IP: *.238.94.21.ip.airbites.pl 08.08.08, 00:11
      Ja zarabiam 830 PLN na rekę słownie osiemset trzydzieści polskich
      złotych małymi literami.
      Także mam dwa fakultety...humanistyczne.
      Dyplom z wyróznieniem...
      "Dzizas, ku.., ja pie..!"
    • Gość: Kajo IP: *.chello.pl 08.08.08, 07:20
      > Skończyłam 2 fakultety, oba humanistyczne,

      Jak sie przez 5 lat piło i nic nie robiło na Uniwerku (w fabryce nierobów) to sie nie dziw że zarabiasz 1000 zł. Ja koncze studia na polibudzie i oferty pracy same stukają do moich drzwi.
    • Gość: I IP: *.man.poznan.pl 08.08.08, 07:23
      Niedawno obroniłam doktorat. Pracuję w Polskiej Akademii Nauk -
      zarabiam 1420 zł na rękę.
    • Gość: aniolova IP: *.dsl.renocs.sbcglobal.net 08.08.08, 08:12
      sektor panstwowy w polsce mocno kuleje. w firmie panstwowej
      pracownicy srednio zarabiaja 3 razy mnie niz w sektorze prywatnym.
      czesto wystarczy niewielkie doksztalcenie - przyklad: po
      administracji moja kuzynka w firmie panstwowej zarabiala 1100 zl na
      reke. doksztalcila sie przez 4 miesiace z zarzadzania zasobami
      ludzkimi i teraz pracuje w dziale kadr w sektorze prywatnym i
      zarabia prawie 4000 na reke. rok po studiach.
    • Gość: pew IP: 212.160.148.* 08.08.08, 08:26
      słabe jakieś te fakultety, humanista powinien znać język polski
      2000 tys. to jakis milion wychodzi

      chyba faktycznie 1050 jest kwotą zaporową dla Ciebie
    • Gość: M. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:08
      Nie czujesz się oszukana, wykorzystywana?

      Ja nie mam wyższego wykształcenia i zarabiam 4 razy tyle co Ty. Nie pracuję fizycznie.
    • Gość: Dr. rer. nat. IP: *.atp.tuwien.ac.at 08.08.08, 13:56
      a czego sie spodziewales po humanistycznych fakultetach. No troche wczesniej
      trzeba bylo sie zastanowic.
      A w sklepach zarabiaja tez duzo mniej a duzo ciezej pracuja.
    • Gość: vengo IP: *.gprs.plus.pl 08.08.08, 18:35
      ludzie - co wy tak furczycie na te humanistyczne studia?
      ja skończyłem humanistyczne studia pięć lat temu - pracuję od początku jako
      wolny strzelec
      na początku zarabiałem jakieś 30 tys rocznie
      teraz około 140 tys rocznie i tendencja jest rosnąca
      zwłaszcza że wchodzę na rynek zagraniczy
      pracuję mniej więcej 9 miesięcy w roku
      minus tego zawodu
      jest taki że pracy nie zostawiam w biurze i trudno o niej nie myśleć,
      zwłaszcza że pracuję w domu
      fakt też jest taki, że ja wybrałem studia wiedząc od razu co chcę robić i
      studiowałem z myślą o przyszłym zajęciu
      no i miałem trochę szczęścia
      duża konkurencja na początku
      teraz wreszcie mogę odmawiać zleceń


    • marko_uk 06.08.08, 12:20
      20 lat w IT, do tego certyfikaty MCSE, MCSA, MCDBA, CCNA, doświadczenie na
      stanowisku kierowniczym (m.in. praca dla brytyjskiego rządu).
      Wrócę do polski za 20 tysięcy miesięcznie do ręki. :)

    • Gość: a IP: *.generacja.pl 06.08.08, 12:22
      ile ci płacili za podłączanie myszek i przecieranie monitorów brytyjskim
      urzedasom? funta za sztuke?
    • marko_uk 06.08.08, 12:44
      Nie ważne ile płacili, ważne że tu nie ma nepotyzmu i kumoterstwa. Do
      wszystkiego można dojść jeśli się chce i robi coś w tym kierunku. Ci co
      narzekali w Polsce, narzekają i tutaj, ale takich co potrafią zakasać rękawy i
      wziąć sprawy w swoje ręce jest nie wielu.
    • Gość: kumoterysta IP: *.telprojekt.pl 07.08.08, 21:10
      przepraszam ale gdzie jak gdzie ale w IT w Polsce kumoterstwa za wiele nie ma :)
    • sam_e_fuin 07.08.08, 21:47
      Gość portalu: kumoterysta napisał(a):
      > przepraszam ale gdzie jak gdzie ale w IT w Polsce kumoterstwa za
      > wiele nie ma :)

      hahahahahaha...
    • Gość: ~~ IP: *.adsl.alicedsl.de 09.08.08, 12:26
      Lepiej zamiataj dalej... :P
    • Gość: Dexter IP: *.wtt.altkom.pl 06.08.08, 14:15
      A masz na swoim koncie jakiś certyfikat, który do którego nie
      istnieją Lame-Kingi?
    • marko_uk 06.08.08, 14:30
      Widzisz Dexter, pewnie kupiłem te certyfikaty na bazarze na Wembley, bo nawet
      nie wiem o co mnie pytasz, taki ze mnie ciemniak... Co to są Lame-Kingi? (pytam
      serio, nie naśmiewam się)
    • michal_in_uk 07.08.08, 18:20
      Nie wiem czy ma sensu dyskusja z wiekszoscia Polakow, ktorzy nigdy nie pracowali
      za granica, albo pracowali ale i tak maja wszystkich za niewolnikow na zmywaku.
      Taka wizja ich najbardziej cieszy i pozwala sie dowartosciowac.

      Niestety bedziesz mial ciezko znalezc cos ciekawego w Polsce.
      Ja ostatnio troche sie rozgladalem w Polskim rynku pracy w Polsce nazywanym IT.
      Niestety za kazdym razem kiedy dochodzilo do kontaktu z potencjalnym pracodawca,
      bez wzgledu na to czy bezposrednio czy przez agenta, po zadaniu kilku
      podstawowych pytan jak:
      - czy palnujecie utworzenie teamu QA?
      - jaki jest stosunek teamu QA do teamu programistow?
      - jaka jest sciezka awansu?
      - jakie progi zarobkow dla kolejnych szczebli awansu?
      kontakt umieral smiercia naturalna :)

      Gdy tutaj idzie sie na interview ludzie zdziwiliby sie gdybys o to nie zapytal,
      a w Polsce chyba maja Cie za jakiegos oszoloma :)

      Takze chyba jeszcze nie stesknilem sie widac wystarczajaco zeby zniesc
      ignorancje polskich pracodawcow...
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 07.08.08, 19:05
      To jest właśnie różnica między programowaniem w Polsce i programowaniem w UK. W
      Polsce zawsze "na wczoraj" i "jak najtaniej". W UK za to "ma być dobrze".
    • michal_in_uk 07.08.08, 19:16
      Ano wlasnie...

      Najgorsze w tym wszystkim, ze te kilka firm o ktorych pisalem to naprawde duze
      firmy, ktore powinny zatrudnic managerow z doswiadczeniem w porzadnym Software
      House. Ale niestety chyba im sie to nie kalkuluje, lepiej zatrudnic kogos kto
      dobrze sciemnia i umie wyciskac siodme poty z pracownikow placac im po 3000 na
      miesiac...

      Tak sobie czasem mysle ze jeszcze te 10-15 lat i kiedy obecna fala emigracji
      specjalistow wroci do kraju i _dopcha_sie_do_wladzy_ wtedy dopiero cokolwiek
      moze sie zmienic... wczesniej to po prostu nierealne...
    • wilhelm4 08.08.08, 00:43
      1997, Warszawa, jeden z szefow znacznej-znaczacej sie firmy w
      Warszawie (dla insiderów: matka-firma robila oprogramowanie
      dla ZUS-u) notabene ok. 25-latek, przylatuje akurat z Gdanska/Gdyni
      i w rozmowie ze mna w biurze typu 'science fiction' (szklo, plastyk,
      aluminium i tego tam) i ogoly show á la polonnaise :

      "Ja mysle, ze to SAP to nic szczegolnego, tez nic innego
      jak inne programy, polskie zreszta tez nie gorsze, nic innego
      jak taka wieksza baza danych co oni to tak chwala, tylko kampania
      marketingowa, .... " itp.

      Akurat oferowalem im wspolprace w zakresie doradztwa SAP,
      z wtedy okolo 10 letnim doswiadczeniem na tzw. zachodzie,
      do tego kilka takich banalnych duperelek jak np. 2 fakultety
      i 6 jezykow.

      Szczeka mi opadla, bo widzialem, ze rozmawiam z pierwsza "garda"
      pierszoligowej polskiej firmy, zachwalanej akurat wszedzie przez
      wszystkich - a tu takie cos.....

      Nie wiedzialem, co powiedziec.
      Wiec nic nie powiedzialem.
      Podziekowalem. Za kawe i czas.
      I poszlem se. Dalo mi troche do myslenia.

      I do dzisiaj sie - tu na tzw.zachodzie - usmiecham. :))
    • Gość: s IP: *.toya.net.pl 07.08.08, 21:52
      widać dawno rozmawiałeś, albo szukałeś w firemkach familijnych
    • Gość: Rafal.74 IP: 167.127.24.* 07.08.08, 21:36
      Radze ignorowac. Sam sortu script-kiddie z altkomu
    • hiperrealizm 06.08.08, 14:47
      w Polsce pracy nie ma!
      --
      ♫♪♪♫♫♪♫♫♪♫♫
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 07.08.08, 00:23
      hiperrealizm napisał:
      > Dla ludzi z taką wiedzą i z takim doświadczeniem
      > w Polsce pracy nie ma!

      To jest właśnie powód dla którego nie wrócę do Polski - u nas się wyłącznie
      wdraża gotowe zachodnie technologie, grzebie w bazach danych lub robi strony
      internetowe. Nie robi się absolutnie niczego ambitnego, co wymagałoby
      zaawansowanej wiedzy inżynierskiej i mistrzostwa w programowaniu (nie mylić z
      kodowaniem - programowanie to dużo więcej niż znajomość poleceń w C++ lub C#).
    • Gość: Raph IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 18:40
      Mozesz sprecyzowac co np. takiego ambintego powinno sie w Polsce robic?

      Ktos musi uzywac technologii, ktora zostala stworzona. Jakby wszyscy tylko tworzyli np. jezyki programowania to by sie troche z celem mijalo.
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 07.08.08, 19:10
      Proszę bardzo, Ralphie (he, he, na innych forach sam się tak podpisuję :) -
      pracuję nad tworzeniem symulatorów zdalnie sterowanych robotów podwodnych, a
      także oprogramowania wizualizującego przebieg prac podmorskich - wszystko z
      wykorzystaniem pełnego modelowania matematycznego (pełna symulacja zachowania
      obiektów pod wodą z uwzględnieniem wszelkich możliwych czynników).
      W Polsce szukałem ciekawej pracy długo i namiętnie i niczego nie znalazłem -
      wszędzie tylko bazy danych, bazy danych, bazy danych, e-commerce, bazy danych.
    • Gość: Raph IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 19:41
      Na pewno ciekawa sprawa i pewnie więcej tam fizyki i matematyki niż programowania - moje skromne umiejętności zapewne by nie wystarczyły.

      Myślę, że w Polsce trudno by było znaleźć taką pracę, bo to raczej drogie badania/projekty i mało kto ma na to kasę.
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 07.08.08, 20:25
      Martwi mnie tylko to, że taka firma równie dobrze mogłaby działać w Polsce - i
      tak większość klientów to firmy międzynarodowe rozsiane po całym świecie.
      Jeżeli opłaca się robić taki biznes w Anglii płacąc tamtejsze stawki za wynajem
      czy kupno powierzchni biurowej oraz bardzo wysokie pensje programistów, to w
      Polsce rentowność byłaby wręcz niesamowita (je
      Problem w tym, że nikt w Polsce nie jest zainteresowany zaawansowanymi
      technologiami i nauką, skoro można zarabiać miliony na handlu i innych prostych
      czynnościach. Dominują wielkie firmy programistyczne specjalizujące się w
      obsłudze jeszcze większych firm handlowych.
      A Tobie polecam zebranie sensownego doświadczenia i wyjazd za granicę, gdzie
      można się naprawdę rozwinąć, programowanie w Polsce to w większości przypadków
      totalna amatorka :(
    • oktawianc 07.08.08, 21:07
      To może powinieneś założyć w Polsce taką firmę i wykonywać kontrakty dla
      zagranicznych kontrahentów.
      Skoro masz doświadczenie w branży i potrzebną wiedzę...?


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 07.08.08, 22:53
      Niestety ta działka już zajęta - to zbyt niszowy rynek :(
    • oktawianc 07.08.08, 22:58
      Szukaj innej. Jeśli masz wiedzę i siłę, możesz mieć udział w budowaniu siły
      naszej ojczyzny. Tacy ludzie, a nie rządy powodują, że kraj jest bogaty.


      --
      W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!
      Nietzsche
      Wywiad ze Stanisławem Lemem
    • Gość: ?????????????????? IP: *.8.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 07.08.08, 22:13
      co robot ma robić w Polsce - znalezc i wyciągnąc policyjnego poloneza ?????????
    • Gość: s IP: *.toya.net.pl 07.08.08, 21:59
      Uuu, podpisujesz się "programmer", a chyba powinieneś "architect" lub co
      najmniej "designer". Albo nie masz nic wspólnego z IT, albo to coś wspólnego to
      "monkey testing". Mam doświadczenia z "software specialists" z UK i 3/4 moich
      kolegów z pracy jest lepszych od najlepszych z nich. To dlatego oni zajmują się
      sprzedawaniem, a my - projektowaniem i pogardzanym przez Ciebie kodowaniem.

      I napisz mi, co rozumiesz przez "polecenia" w C++ lub C#. I czemu te dwa języki,
      bo podobne? :-D
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 07.08.08, 23:19
      Jeżeli masz cokolwiek wspólnego z programowaniem, to powinieneś wiedzieć o co mi
      chodzi. Przykład: niedawno starała się o pracę w mojej firmie programistka z
      Indii - jej znajomość języka C++ i C# (w tych językach programujemy) była
      naprawdę imponująca, wszelkie testy rozwalała 100/100, ale niestety wszelkie
      praktyczne problemy były dla niej nie do rozwiązania. Trzy razy dawaliśmy jej
      szansę, bo nie mogliśmy uwierzyć że osoba tak doskonale znająca języki może mieć
      aż takie problemy z myśleniem, ale niestety za każdym razem wynik praktycznego
      testu był tragiczny.
      Teraz już rozumiesz co miałem na myśli?

      A kodowaniem wcale nie gardzę, tylko rozróżniam ekspertów od języka
      programowania jak wspomniana wcześniej dziewczyna od prawdziwych myślących
      programistów. Programowanie to nie jest zwykłe klepanie poleceń w języku
      programowania (tu wpisz swój ulubiony język), czasem trzeba trochę ruszyć głową.
      Chyba się zgodzisz że to ogromna różnica.

      A podpisuję się "programmer", bo to jest moje zajęcie - na co dzień klepię kod.
      Sporo czasu zajmuje mi projektowanie całej aplikacji, uzgadnianie
      funkcjonalności, oraz zarządzanie jakością w firmie, ale i tak co najmniej 5
      godzin dziennie spędzam przy Visual Studio.

      Aha, ja też mam do czynienia z "software specialists z UK", bo uczestniczę w ich
      rekrutacji w mojej firmie, poziom jaki reprezentuje większość z nich to żenada.
      Już się nie dziwię, że firma szukała osoby na moje stanowisko przez... ponad
      rok! Z jednej strony przyjemnie było usłyszeć że byłem najlepszym kandydatem z
      60 programistów których "przesłuchano" (i setek innych których CV zostały z
      miejsca odrzucone), ale z drugiej strony bardzo źle to świadczy o przeciętnym
      poziomie :( Tu masz rację.

      A z drugiej strony najlepsi programiści jakich w życiu spotkałem byli rodowitymi
      Anglikami (plus jeden Szkot), pracuję z nimi na co dzień. Jeden detal -
      większość programistów w tej firmie ma tytuł doktora i są to piekielnie
      inteligentni ludzie.
    • Gość: awanturnik IP: *.globalconnect.pl 08.08.08, 00:04
      Dokładnie. Świetna znajomość języka programowania, jeszcze nie czyni z człowieka
      świetnego programisty.
    • Gość: dr inz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 01:38
      Zgadzam sie z programmerem. W Polsce na ogol szuka sie sprawnych klepaczy, czyli ludzi z bardzo dobrym warsztatem, ale jednoczesnie potrafiacych najczesciej tylko powielac standardowe rozwiazania standardowych problemow. Nic dziwnego, bo pisze sie tu soft prosty, standardowy, "na wczoraj", w dodatku czesto im gorszej jakosci, tym lepiej (bo klient-jelen zaplaci za serwis). Na wiekszosci rozmow kwal., na jakich mialem przyjemosc byc, odpytuje sie ze skladni, a nie z rozwiazywania problemow algorytmicznych. Stopien dr bardziej tu przeszkadza, niz pomaga.
    • orxor 08.08.08, 13:36
      A u nas jest akurat odwrotnie. Kładziemy w czasie rozmowy nacisk na
      rozwiązywanie problemów. I tu jest problem: olbrzymia wiekszość osob
      ma praktyke w programowaniu, ale nie ma pomysłów na rozwiazanie
      problemów nie zna nawet podstawowych pojęć (np wirtualna metoda) i
      ich zastosowań! To im w programowaniu nie przeszkadza! Niestety
      swiadczy to bardzo o jakości tworzonego przez nich kodu :( +Zero
      samodzielności. Często nie potrafia też np. obliczyć odsetek, nie
      mają żadnego bladego pojęcia o finansach, bankowości choć po
      ścisłych umysłach i osobach po studiach technicznych mozna by tego
      tez oczekiwać (i nie mówię tu a jakichś zaawansowanych analizach
      finansowych!)
    • Gość: Kubus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 19:19
      hmm, po dodaniu 2+2 wyszło mi zarabiasz niewiele więcej niż ja w Gdańsku.. 10
      lat doświadczenia bez certyfikatów i praca dla POLSKIEGO rządu
    • Gość: real IP: *.chello.pl 07.08.08, 21:28
      20 brutto powinieneś dostać bez problemu
    • Gość: USA IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 08.08.08, 03:54
      w USA i ogolnie w calym zachodnim swiecie praca dla rzadu
      to zwykle sygnal ze ktos jest MALO ROBOTNY. Wiem ze w przypadku Polakow to nie
      jest koniecznie prawda ale instytucje publiczne/rzadowe to na zachodzie zwykle
      niekompetencja i wsteczna biurokracja jak w komunie.
      Juz Reagn mial dosyc nierobstwa i wielkich struktur rzadowych.
      Pozdrawiam z USA.
    • marko_uk 08.08.08, 11:28
      To akurat widać nawet po samej ekipie rządzącej w USA, więc nie ma się co dziwić
      takim opiniom... :)

      A tak na marginesie - nie jestem zatrudniony przez rząd bezpośrednio. Pracuję na
      etacie dla japońskiej firmy informatycznej, która ma podpisany kontrakt z rządem
      na obsługę IT kilkunastu ministerstw. Osobiście pracuję dla popularnego i
      doskonale znanego Polakom Home Office - odpowiednik Ministerstwa Spraw
      Wewnętrznych. Jestem kierownikiem zespołu odpowiedzialnego za 4th line support
      (czyli - dla nie wtajemniczonych - czwarta - i ostatnia - linia wsparcia
      technicznego). Czy to świadczy, że jestem mało obrotny? Może dla niektórych tak,
      ale dla mnie najważniejsze jest, że od kilku lat wstaję co rano do pracy z
      uśmiechem na twarzy, bo jestem zadowolony, moja praca jest szanowana i
      doceniana, mam wciąż otwartą ścieżkę kariery. I nawet nie chodzi tu o kasę, bo
      nie zarabiam tyle ile potrafią zarobić tutaj programiści (ale narzekać nie
      narzekam). Lubię to co robię i mam nadzieję, że kiedyś będzie tak samo w Polsce.


      Gość portalu: USA napisał(a):

      > w USA i ogolnie w calym zachodnim swiecie praca dla rzadu
      > to zwykle sygnal ze ktos jest MALO ROBOTNY. Wiem ze w przypadku Polakow to nie
      > jest koniecznie prawda ale instytucje publiczne/rzadowe to na zachodzie zwykle
      > niekompetencja i wsteczna biurokracja jak w komunie.
      > Juz Reagn mial dosyc nierobstwa i wielkich struktur rzadowych.
      > Pozdrawiam z USA.


      --
      <a href="HTTP://www.allfreephones.co.uk/pl" target="_blank">Bezplatna
      wyszukiwarka darmowych komorek w UK</a>
    • Gość: programmer IP: *.aster.pl 08.08.08, 18:11
      He, he, powiedz to mojemu koledze, który pracuje dla brytyjskiego rządu nad
      bronią atomową, że jest mało obrotny. Chciałbym miesięcznie zarabiać połowę
      tego ile on zarabia tygodniowo. W dodatku nigdy nie musi brać roboty do domu,
      bo wszystko ściśle tajne i twarde dyski na noc zamykane są w sejfach.
      Jaką masz dla niego propozycję? Uważasz że powinien zacząć pracować np. dla
      Iranu, wtedy nazwałbyś go obrotnym?
    • Gość: Dr. rer. nat. IP: *.atp.tuwien.ac.at 08.08.08, 14:00
      a po co skoro ci tak dobrze tam gdzie jestes
    • marko_uk 08.08.08, 14:21
      Czyli - jak zawsze - dla niektórych czarne jest czarne a białe jest białe...

      Czy tak ciężko zrozumieć, że może być dobrze pod pewnymi względami, ale nie
      koniecznie najlepiej pod innymi? Więc jeśli deklaruję, że wrócę jeśli dostanę
      pewną sumę, to znaczy, że zapewnię sobie podobny poziom życia materialnego. A
      jednocześnie będę miał pewne inne korzyści, których niestety nie mam tutaj. To
      takie trudne do zrozumienia?

      Gość portalu: Dr. rer. nat. napisał(a):

      > a po co skoro ci tak dobrze tam gdzie jestes

    • Gość: alinka IP: *.tvk.torun.pl 06.08.08, 13:01
      Teraz zarabiam 2500 netto na etacie w prywatej małej firmie i gdyby
      nie mąż do byłoby marnie. Zadowolona byłabym z pensji 4.500-5.500
      netto.
      Co ciekawe, mój szef myśli, że płaci mi niewiadomo jakie kokosy i
      lepiej być nie może :-))
    • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.08, 13:09
      chyba mamy tego samego szefa :):)
    • Gość: ark IP: *.domainunused.net 07.08.08, 17:44
      2500 netto to już kokosy. Nie podoba się to się zwolnij, myślę że szef za taką
      kwotę nie będzie miał mniejszych problemów z kompetentną osobą na twoje miejsce.
    • Gość: Programista IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.08, 18:12
      Jeśli Twoim zdaniem 2500 netto to kokosy to widzę, że słabe stawiasz sobie cele.
      Kokosy to sumy rzędu minimum 30000+. Przy takich kwotach można swobodnie myśleć
      o stawianiu niezłego domu, samochodzie, dobrym urlopie, utrzymaniu dzieci i
      jeszcze coś tam zostanie na wydatki. Kwoty niższe zmuszają do życia z miesiąca
      na miesiąc i pchania się w 30letni kredyt by kupić M3. Dodatkowo - punkt
      widzenia zależy od punktu siedzenia, więc 2500 w WWA, Wrocu lub Poznaniu będzie
      wręcz znikomą pensją wystarczającą na przetrwanie.
    • Gość: asg IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.08, 21:16
      i jestem happy, az nie mam na co kasy wydawac poki co - ale nie place za
      mieszkanie,jestem mlody i bezdzietny,z reszta tak pozostaje bo rodziny zakladac
      nie zamierzam
    • Gość: głowa rodziny 2+2 IP: 77.109.105.* 07.08.08, 22:27
    • Gość: adamp IP: *.chello.pl 07.08.08, 19:23
      Tym bardziej ze jak widac siedzicie na forum w pracy i chciecie
      wiecej jak 2,5 tys zl? Przedmowca ma racje zwolnijcie sie, na takie
      jak wy czekaja pracodawcy z otwartymi rekami haha pazurki pomalowac
      na czacie poflirtowac i jeszce ponarzekac na pensje na forum, 2,5
      tys to za taka prace stanowczo za malo
    • Gość: agaosc IP: *.chello.pl 07.08.08, 21:00
      Ja mam 1200, i też chciałabym 5000.
    • Gość: emer IP: 83.238.109.* 06.08.08, 13:41
      5 lat temu zrobiłem eksperyment - jako że dostałem sporą odprawę, bo firma
      chciała się mnie bardzo pozbyć (z zarabiałem lekko ponad średnią) dostałem
      półroczną odprawę.
      Zacząłem żyć normalnie przez miesiąc - kupowałem wszystko na co miałem ochotę -
      oczywiście nie przesadzając - 2-3 razy w tygodniu knajpa, kilka płyt, kilka
      książek, mnóstwo gazet, parę razy do kina + chyba raz teatrze, spłaciłem zaległe
      rachunki za prąd, do tego jakieś niezadrogie ale markowe ciuchy w ilości
      normalnej, nie żałowałem,sobie jazd samochodem i inne takie. Żyłem jak normalny
      w miarę skromny człowiek na zachodzie i wydałem prawie 5 tys. złotych.
      Uwzględniając inflację, podwyżkę kosztów żywności i benzyny teraz na takie życie
      wydałbym conajmniej 8 tys złotych. A przydałoby się jeszcze oszczędzić trochę...
    • Gość: maupa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.08, 14:07
      NA ręke zarabiam w prywatnej firmie 1000 - 1500 zł . Chciałabym zarabić 3 tys. i
      przestac się wreszcie szczypać...
    • Gość: ana IP: 194.42.116.* 06.08.08, 14:31
      Ja zarabiam obecnie 2 tys netto.
      Kierownicze stanowisko w oświacie, duża prywatna fima.
      Mam dużo czasu dla siebie (w biurze).
      Dobre układy z ludźmi.
      Mało stresu.
      Chciałabym podwyżkę 100% Ale nie narzekam. Robię swoje.
    • Gość: Maja IP: *.187.250.133.ip.airbites.pl 06.08.08, 15:06
      10 lat pracy w zawodzie, prywatna firma, zarabiam nieco ponad 3tys. moj mąż
      podobnie tyle ze on w porywach do 4, jak jest dobry miesiac. mamy 2 dzieci.
      mieszkanie wlasne w bloku, kredyt na samochod (uzywany) w miare skromne zycie
      ale na jedzenie, ubranie i przedszkole wystarcza. NIE WYSTARCZA NA WAKACJE! Na
      remont mieszkania, na modernizacje kompa, nie mowiac o naglych wypadkach.
      Pytanie: czy to jest normalne zycie?
      Chcialabym zebysmy mogli zarabiac po 8tys kazde
    • Gość: BiTTer IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.08, 15:24
      Pracuję w prywatnej firmie zatrudniającej 120 osób.
      Zarabiam 3200 netto (od przyszłego m-ca 3700), mam samochód słuzbowy
      (BMW)i nie płacę za paliwo.
      Nie pracuję na stanowisku kierowniczym, więc stresu mam niewiele.
      Tak na marginesie, to życzę każdemu, żeby znalazł sobie taką pracę
      jak moja. (mam co prawda 11 lat doświadczenia w branży, w której
      pracuję.
      W tej firmie są tacy, którzy zarabiają 1500 PLN i tacy którzy
      wyciągają 35.000.
      Tylko i wyłącznie dlatego, że przebywam na codzień w towarzystwie
      tych lepiej zarabiających, z moimi zarobkami czuję się nieciekawie.
      (mam 2 dzieci, na które płacę alimenty, nie mam swojego mieszkania)
      Powiem szczerze, że trochę podnieśliscie mnie na duchu..

    • Gość: euro IP: *.fbx.proxad.net 07.08.08, 17:20
      Jestem czlowiekiem 20 lat po studiach na panstwowej posadzie we
      Francji. Zarabiam 1500 euro (4800 PLN) przed opodatkowaniem i musi
      wystarczyc mi na wszystko przy wyzszych kosztach zycia. Jest to
      srednia pensja we Francji.
      Z waszymi checiami po 8 tys PLN na osobe (2500 euro) jestescie po
      prostu smieszni. Zejdzcie na ziemie!
    • Gość: Maja IP: *.187.250.133.ip.airbites.pl 07.08.08, 19:33
      moze przesadzilam z tymi 8 tys kazde. Ale wiem ze mezowie moich kolezanek
      zarabiaja po 8-10 tys miesiecznie. A one same pewnie po 3tys, I nie zyja jakos
      przesadnie wystawnie. Wystarcza na wakacje i wypady za miasto w weekendy bez
      upokarzajacego odmawiania sobie piwa, a dzieciom lodow.
      Acha restauracja normalnie dla mnie to 1 raz w roku, a nie jak dla niektorych 3
      x w tyg.
      12-15 tys na rodzine z 2 dzieci miesiacznie byloby ok
    • Gość: tomspeed IP: 212.244.117.* 08.08.08, 09:20
      I wy nazekacie????
      Niektórzy razem maja tylko 3tys na dom i na wszystko im starcza!!!
    • Gość: :P IP: *.aster.pl 08.08.08, 18:18
      No wiesz, niektórzy głodują w Afryce, czy to oznacza że nikt w Polsce nie
      powinien narzekać?
    • Gość: Dr. rer. nat. IP: *.atp.tuwien.ac.at 08.08.08, 13:59
      nie trzeba bylo mniec dzieci
      to luksus za ktory trzeba placic cene np brak wakacji
      no chaba wiedzieliscie co robicie wiec teraz nie narzekajcie