Forum Praca Praca
ZMIEÑ
    Dodaj do ulubionych

    Jak się ubierać na rozmowę kwalifikacyjną?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.08, 19:23
    Otóż chadzam ostatnio na rozmowy kwalifikacyjne w różne miejsca jako że chcę
    zmienić moją obecną pracę, która mnie nie satysfakcjonuje. Często zdarza mi
    się iść do banków na rozmowę. Na razie nie znalazłem interesującej oferty no
    może oprócz jednej - w banku ale tam zadzwonili i powiedzieli że znaleźli już
    kogoś z większym doświadczeniem. Na rozmowie kwalifikacyjnej - pod koniec
    rekrutujący zwrócił mi uwagę żebym lepiej się ubierał na rozmowy. Dotychczas
    nie zwracałem na ubiór jakiejś szczególnej uwagi a być może powinienem.
    Przyszedłem ubrany normalnie jak chodzę do pracy: dżinsy, podkoszulka, na to
    czarna marynarka, normalne buty - schludnie czysto aczkolwiek bez żadnych
    ekstrawagancji , nie w garniaku i bez krawata ani butów wyjściowych - czy to
    duży błąd który może rzutować na decyzję o zatrudnieniu? Najczęściej chodzę na
    rozmowy urywając się na chwilę z pracy w której pomimo kontaktów z klientem
    nie muszę być odstrzelony na maxa tak więc trochę by było dziwne gdybym co
    jakiś czas wpadał do pracy odpicowany jakk nie wiem co i znikał na godzinkę
    dwie:). Powiedzcie czy strój rzeczywiście odgrywa taką istotną rolę a jeśli
    już tak to jak ma się ubierać facet na takie rozmowy. Za wszelkie sugestie z
    góry dzięki.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: qw IP: *.adsl.inetia.pl 16.04.08, 20:25
      Człowieku,
      Idziesz na rozmowę kwalifikacyjną do banku i nie zakładasz gajera? Ile masz lat?
      W banku, w dżinsach zwykle mogą pracować ludzie związani z IT a reszta powinna
      mieć gajery albo spodnie z materiału + marynara.
      Tak to już jest i ja dlatego nigdy nie chciałem pracować ani w banku ani w
      ubezpieczeniach. Chadzam pod krawatem, ale bez przesady. Gajer w upalne lato, to
      porażka.
    • 16.04.08, 20:29
      No chyba że mają klimę
    • Gość: qw IP: *.adsl.inetia.pl 16.04.08, 20:30
      Na zewnątrz też dają garniturowy zestaw-klimę?
    • Gość: noxxxman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.08, 20:49
      no w sumie coś w tym jest :) Po prostu podszedłem do tego na luzie z dystansem,
      uważam że najważniejsze są kwalifikacje i rozmowa a nie wygląd, choć z drugiej
      strony rzeczywiście żyjemy w takich czasach że nawet lepszy a gorzej opakowany
      produkt jest mniej chodliwy :). No ale nic na następne rozmowy pewnie wbiję się
      w garniak i jakoś to przetrzymam :) - swoją drogą w bankach itp muszą pracować
      jako rekruterzy naprawdę skończeni debile skoro dla nich ważny jest tylko strój.
    • Gość: Lena IP: *.multimo.gtsenergis.pl 16.04.08, 23:22
      Problem z ludźmi którzy nie przychodzą w garniturze na rozmowę
      kwalifikacyjną do firmy w której taki ubiór to standard jest taki,że
      ludzie nieprzyzwyczajeni do chodzenia w garnturze wyglądają w nim
      często jak "przebrani". Jeśli człowiek taki ma mieć jeszcze kontakt
      z klientem to jest mało wiarygodny. Źle czuje się w garniturze i to
      widzać, niestety ....
    • 17.04.08, 10:11
      To nie o to chodzi. Stroj odpowiedni do sytuacji swiadczy o kulturze
      osobistej kandydata.
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • 20.04.08, 21:04
      mysle, ze tu nie chodzi o sam wyglad a o szacunek i dostosowanie do sytuacji/miejsca pracy
      --
      a na co mi sygnaturka? phi
    • 17.04.08, 10:39
      Ja lubie chodzic w garniturze. Tylko, ze garnitur ostatnio stracil na swojej wartosci z winy akwizytorow. Ide sobie ulica a tu podchodzi do mnie gosc, ubrany elegancko i nawija, ze ma tanie perfumy zupelnie za darmo jak tylko dam mu 30 zl.

      Podobnie w supermarketach. Bylem ostatnio w Tesco, akurat mialem na sobie garnitur. Nagle pyta sie mnie jakis facet gdzie znajdzie te tanie materace dmuchane co sa na ulotkach.... Mowie mu, ze nie pracuje w Tesco a on na to, ze sie pomylil bo bylem ubrany podobnie.

      Tak samo ochroniarze w hipermarketach. Nie wiem po co im garnitury. Wyglada to smiesznie a nie powaznie. Stanowczo lepiej (grozniej i powazniej) wygladaja w czarnych spodniach materialowych i takim swetrze, nie wiem jak go nazwac, ale ma duzo kieszonek i naszywki z logo agencji ochrony. :)
    • 17.04.08, 10:45
      Ci ochroniarze to moze pozuja na bodyguide´ow prezydenta USA?;)
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • 17.04.08, 19:06
      Bodyguide - ale slowo wymyslilam;))) Glodnemu chleb na mysli? ;)
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • 17.04.08, 22:18
      Ja nic nie napisze bowiem jak to mowia glodny glodnemy wypomnie a w moim przypadku to trudniej cos skosztowac z tej branzy gdyz pan ochroniarek malo ;)
    • 20.04.08, 21:06
      lukasz2983 napisał:


      Stanowczo lepiej (grozniej i powazniej) wygladaja w c
      > zarnych spodniach materialowych i takim swetrze, nie wiem jak go nazwac, ale ma
      > duzo kieszonek i naszywki z logo agencji ochrony. :)

      to sie "mundur" zwie ;-)

      --
      a na co mi sygnaturka? phi
    • 17.04.08, 20:10
      No niestety...
      Jeśli decydujesz się na określoną pracę to musisz zaakceptowac niektóre jej warunki (np. występy w gajerze). Ubiór i ogólnie wygląd jest niestety dośc ważny, upał nie upał męczyc się trzeba, no chyba, że machniesz ręką na taką robotę i pójdziesz tam gdzie obostrzeń ubraniowych nie ma. W banku masz kontakt z klientem (mówię o tych niższych, szeregowych stanowiskach) więc powinieneś "jakoś" wyglądac. Pewnie dla wielu pracodawców garnitur w pracy jest też potwierdzeniem tego, że przedsiębiorstwo jest "wysokiej próby" :) Ot, takie drobne dowartościowanie.
      Zupełnie od siebie dodam, że zawsze jak widzę kogos w garniturze na ulicy (szczególnie w takim tandetnym - czarnym, błyszczącym) jestem niemal pewna, że bedzie mi chciał cos sprzedac. Przyznaję rację jednemu z przedmówców, że garniak się mocno upowszechnił (że tak to eufemistycznie określę) i niektórych od ludzi w takim stroju wręcz odrzuca.

      Jakis czas temu szukałam sekretarki. Żadne wymagania ot, byle była komunikatywna, umiała się zachowac "przy ludziach", połaczyc rozmowę telefoniczną i rozpakowac pocztę. Wymagania niewygórowane (żadne tam studia wyższe czy cztery języki obce - byle normalna, sympatyczna dziewczyna), wynagrodzenie 1500 zł, godziny pracy 8-16, pn-pt.
      Nie uwierzyłbys jakie kurioza się na rozmowie pojawiały!
      Przyszła np. laseczka ufarbowana "na borsuka" (ciemno od spodu, jasno na górze), w króciutkim złotym(!), satynowym topie na ramiączkach, z cekinami na przedzie oczywiscie, białej, prześwitujacej mini (supermini - jak szła to dupa jej wyłaziła), bez stanika + białe (brudne) klapki japonki z gazety i powycierany do połowy lakier na paznokciach u nóg. MASAKRA!
      Nie widziała niczego niestosownego w swoim stroju (ubiegała się o pracę w dużej, giełdowej spółce), na moje pytanie o powód takiego wystrojenia odpowiedziała szczerze, że "dziś na dworze ciepło". Pożaliła mi się, że szuka pracy sekretarki od dawna i znaleźc nie może w całym miescie....
      I wierz mi, takich lasek przyszło kilka (może nie takie ekstrema jak to wcześniej ale też ubrane "na wesoło" - żadna nie uważała, że odziała się niestosownie).

      Tak jak pisze annajusytna: ubiór jednak w jakiś sposób pokazuje poziom Twojej kultury osobistej a kultura osobista to nic innego jak umiejetnośc własciwego zachowania się w każdej sytuacji. Jeśli nie wdziewając gajera pokazujesz, że nie umiesz zachowac się właściwie w kontakcie z pracodawcą, który określonego zachowania oczekuje najprawdopodobniej nie bedziesz też potrafił zachowac się własciwie gdy stanie przed Tobą klient. Może to strasznie daleko wysuniete wnioski ale cóż, jeśli chcesz tam pracowac to sie dostosuj, wbrew entuzjastycznym artykułom w Gazecie Praca w Polsce ciagle pracodawca to Twój PAN i WŁADCA.

      ---
      "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
      Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
      Los przypadkowych pieszych łapie za gardło.
      Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
      Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
    • Gość: foczka niepasiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.08, 21:01
      przyszlo mi do glowy po przezytaniu wpisu foczki, ze jesli czlowiek nie wie jak sie ubrac to musi byc duzym farciarzem, zeby mu ktos na rozmowie uswiadomil. Bo taka bidna sirota w klapkach to nawet pewnie nie dostapila zaszczytu dowiedzenia sie, ze zle robi.
      Foczka nic jej nie powiedzialas, ze ma cos nie tak z wygladem, prawda?
      Dobrze mysle?
    • 18.04.08, 19:40
      Trochę nie rozumiem Twojego postu, nie wiem czy cos mi wmawiasz czy stwierdzasz ale jesli to istotne to odpowiem na Twoje pytania.

      TAK, powiedziałam tej dziewczynie w brudnych japonkach, że wygląda niestosownie i że w firmie w której chce pracowac sekretarka nie może byc tak ubrana. Powiedziałam jej, że obawiałabym się, że tak "odstrojona" przyjdzie do pracy i zobaczą ją np. kontrahenci. Poprosiłam by wychodząc przyjrzała się mijanym pracownikom i zobaczyła jak są ubrani. Zapytałam czy na inne rozmowy tez tak chodzi odziana i zasugerowałam, że byc może dlatego pracy ciągle dostac nie może. Byłam miła, uprzejma i uważam, że wyświadczyłam jej tymi próbami "uświadamiania" przysługę. Gdyby mnie tak ktos powiedział na pewno bym się chwile zastanowiła.
      Tak naprawdę to myślę, że nie dostawała pracy bo była po prostu głupia jak but, chichotała, opowiadała jakies farmazony, nie umiała odpowiedziec na proste pytania, nie umiała wymienic ani jednej typowo sekretarskiej czynnosci a twierdziła,ż e jako sekretarka pracowała przez rok a strój jeszcze tą jej głupotę podkreslał.

      Cóż, i tacy ludzie są na tym świecie. Każdemu wolno ubierac sie jak chce, może sobie nawet chodzic goły z różowym, strusim piórkiem wetkniętym w tyłek i nikomu nic do tego ale jeśli taki człek z tym piórkiem przyjdzie na rozmowę do poważnej firmy to pewnie pracy nie dostanie. To nie są moje zasady...

      ---
      "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
      Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
      Los przypadkowych pieszych łapie za gardło.
      Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
      Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
    • 19.04.08, 14:26
      Czyli potwierdza sie moja teza - dobor stroj jest odbiciem naszego wnetrza:D
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • 19.04.08, 16:38
      Noooo.... chyba tak własnie jest.
      W ogóle człowiek, który nie jest w stanie nawet domyślec się jak powinien na rozmowie wygladac raczej nie będzie zbyt lotny.
      Jeśli nie ma żadnego wyobrażenia o pracy do której kandyduje, nie zadaje sobie pytania "Jakim chciałby mnie zobaczyc potencjalny pracodawca?", jeśli nie potrafi korzystac z ogólnodostępnych pism kolorowych, Internetu itp. w zakresie dopasowania konkretnego ubioru do okoliczności to jest z nim źle. Ja nie lubię pracowac z głupimi ludźmi bo zwyczajnie mnie to męczy...
      Wiadomo, że rozmowa kwalifikacyjna to taki teatrzyk. I pracodawca i kandydat grają pokazując się od tej "podrasowanej" strony. Strój to tez element tego teatrzyku. Ktos kto idzie na rozmowę i tego nie kuma jest po prostu tępy...

      --
      "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
      Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
      Los przypadkowych pieszych łapie za gardło
      Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
      Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
    • Gość: noxxxman IP: 195.205.135.* 18.04.08, 09:59
      Po pierwsze nie ubiór świadczy o kulturze człowieka no chyba że ktoś
      rzeczywiście przychodzi ubrany jak kompletny ćwok. Nie wiem co ma strój do
      kultury osobistej. Komuś się wydaje że jak wbije się w gajer to jest bardziej
      stosowny i kulturalny?? Nie rozśmieszajcie mnie. Poza tym zawsze byłem
      buntownikiem i konwenanse społeczne nie wywołują na mnie takiej presji jak na
      dużej części społeczeństwa. Owszem wiem że czasem trzeba się dostosować,
      postąpić w określony sposób i często umiem się dostosować. Potrafię się zachować
      i jestem kulturalny choć przyznam że sztuczne udawanie szczęśliwego i
      zadowolonego na wszelkiego rodzaju bankietach wychodzi mi bokiem i jak trzeba to
      mówię głośno co mam na myśli. Uważam to jedynie za zaletę i objaw samodzielności
      myślenia i nie poddawania się wytartym schematom. Także nie strój jest
      najważniejszy a ktoś kto ocenia kogoś po stroju zwłaszcza jako rekruter jest
      moim zdaniem ograniczonym osobnikiem na złym stanowisku.
      No ale wracając. Na rozmowę jak już wspomniałem nie ubrałem się moim zdaniem
      jakoś strasznie niestosownie. Ot jasne dżinsy, ładnie wykrojony podkoszulek i na
      to czarna marynara sztruksowa. Paznokcie obcięte, gęba wymyta i wyperfumowana
      więc nie był to strój w jakim biegam po parku. Ale jak widać większość ludzi
      myśli niestety utartymi schematami i myśli że jak ktoś się nie odstrzelił na
      maksa na taką rozmowę to nie ma szacunku, kultury albo Bóg wie czego. Na
      rozmowach radzę sobie bardzo dobrze. Nie mam problemów najmniejszych z mówieniem
      na jakikolwiek temat. Nie stresuję się zbytnio, nie przygotowuję i wypadam na
      ogół bardzo dobrze. Póki co jednak odrzucałem oferty które spotkałem bo były nie
      satysfakcjonujące i tylko w tym banku było coś ciekawego ale niestety wzięli
      kogoś z większym doświadczeniem

      Co do obsługi klienta. Pracuję w biurze gdzie na codzień ma styczność z
      klientami. Chodzę ubrany najczęściej w luźną koszulę z marynarką na to , bez
      żadnych krawatów czy spodni na kant. Ani razu nie miałem skarg od klientów że
      niestosownie wyglądam a w kontaktach z nimi radzę sobie bardzo dobrze bo lubię
      to i mam gadane co widać po tym jak się rozpisałem :).
    • 18.04.08, 10:07
      Trwaj dalej przy swoich pogladach, a zobaczysz efekty rozmow
      kwalifikacyjnych. Ubior dostosowany do sytuacji swiadczy o kulturze
      osobistej - czy tego chcesz, czy nie chcesz. A na rozmowe nalezy
      sie "wystroic" tak jakbys wlasnie wyjechal reprezentowac swoja firme
      np. na targach. Czyli odswietniej niz chodzisz na co dzien do pracy.
      A moze powinienes aplikowac do firm, tolerujacych luzny stroj na
      rozmowie? Tylko, ze raczej nie bedzie to praca biurowa...
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • 18.04.08, 10:08
      Sam garnitur nie oznacza, ze bedziesz odebrany jako osoba
      kulturalna - to jeden z elementow. I skad ta pewnosc, ze wypadles b.
      dobrze na rozmowach?!
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • Gość: noxxxman IP: 195.205.135.* 18.04.08, 10:38
      I skad ta pewnosc, ze wypadles b.
      > dobrze na rozmowach?!

      Stąd że powiedzieli że jeśli jestem zainteresowany to żebym dał znać. Dałem znać
      odmownie. W banku zaś ostatnio rozmowa przebiegała dobrze, w niektórych
      momentach rzeczywiście miałem problem z racji jeszcze nie dużego doświadczenia i
      tylko na końcu rekruter kulturalnie zwrócił mi uwagę że mógłbym się bardziej
      odświętnie ubierać. Cenię sobie to że zadzwonił za 2 dni jak obiecał i
      powiadomił mnie że wybrali osobę z większym doświadczeniem.

      Nie zgodzę się z tobą że strój świadczy o kulturze człowieka. Może być co
      najwyżej jednym z jej elementów i to nie najważniejszym.
      Zapewniam cię że znam mnóstwo chamów w białych kołnierzykach :)) zwłaszcza tych
      skur...i z banków :)
    • 18.04.08, 11:34
      Napisalam juz, ze stroj to jeden z elementow (a do tego jest
      wybitnie rzucajacym sie w oczy elementem - a przeciez o wrazeniu b.
      czesto decyduje pierwsze 5 minut). Szacunek do tradycyjnego stroju
      to takze wynikowa doswiadczenia zyciowego. Moze o to chodzilo temu
      rekruterowi?
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • Gość: Ina IP: *.chello.pl 18.04.08, 20:11
      Wiesz, z tego co ostatnio wysłuchalam w TV jak sie nalezy ubrać
      ubrać na rozmowe kwalifikacyjna to wstępnie koszt ok. 1000 zł.
      Zasilek powiedzmy 500 brutto bo nie wiem czy juz do 700 brutto
      podwyższyli (ja już nie mam prawa do zaisłku), to też musisz resztę
      pożyczyć.
      Bo "garniturek" - podobno koniecznie szary, obowiązkowo biała
      bluzka, pantofle zaslaniające pięty i palce, wysokość obcasa od 3 do
      5 cm - nie daj Boże rozdpeptane, rajstopy choćby było 35 stopni
      upału, włosy upięte, żadnej biżuterii albo bardzo skromna.
      Na ustach usmiech numer pięć, pewność siebie i błysk w oku,
      ha,ha,ha...
      A powiedzcie mi drogie panie - specjalistki od rekrutacji, jak to
      wygląda z tipsami, jaka długość jest mile widziana?
      Gdybym coś pomylila, to proszę mnie poprawić.- pozdrawiam
    • 19.04.08, 07:51
      Tipsy w pracy biurowej generalnie dyskwalifikuja. A kostiumik nie musi byc szary
      - moze byc np. ciemnotielony, brazowy etc. Bluzka tez nie musi byc biala (u
      kobiety). Np. moze byc bardzo jasna pastelowa.
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • Gość: Ina IP: *.chello.pl 19.04.08, 14:18
      Tipsy w pracy biurowej generalnie dyskwalifikuja. A kostiumik nie
      musi byc szary
      - moze byc np. ciemnotielony, brazowy etc. Bluzka tez nie musi byc
      biala (u
      kobiety). Np. moze byc bardzo jasna pastelowa.

      A to ciekawe bo w TV mówili zupełnie co innego.
      To znaczy ,że co ? robienie z ludzi idiotów, wymyślanie pod MEDIA?
      Pisze Pani,że tipsy dyskwalifikuja, a to ciekawe, bo jak nieraz
      chodze na rozmowy po różnych urzdach i instytucjach , to wlasnie w
      komisjach rekrutacyjnych siedzą takie panienki z tipsami 20 cm,
      ciekawe i to jest wtedy dozwolone???
      A jeszcze przy okazji, prosze mi odpowiedzieć czy mogę, czy mam
      prawo egzekwiowaać na rozmowie kwalifikacyjnej, kiedy przyklądowo
      zadaje mi pytania (bez obrazy) dziewczynka ok. 25-28 lat?
      Przepraszam ale jakie w tym wieku osoba ma doświadczenie w kwestii
      zatrudnienia pracowników np. z 15 czy 20 letnim stażem pracy,sama
      pracując może ok. 5 lat.
      Co taka osoba może wiedzieć, np. na temat moich doświadczeń i
      kwalifikacji???
      Czy mogę w tej sytuacji prosić o usunięcie takiej osoby z komisji???
    • 19.04.08, 14:25
      Hmm, ze generalnie buractwo szerzy sie tez wsrod rekruterow (rekruterek) to
      wierze - dodam, ze skrytykowalam wlasnie takie dlugachne, czesto jaskrawo
      przyozdobione sztuczne paznokcie. Nie mam nic przeciwko ciut wystajacym za
      opuszek i delikatnie umalowanym tipsom. Moja mama tez dostaje szalu, jak w
      urzedzie pracy 25-letnia np. smarkata poucza ja, ze w jej wieku jest
      nieatrakcyjna dla pracodawcow i ze powinna jakos przeczekac do emerytury:( A
      prosic o usuniecie kogos z komisji ze wzgledu na wiek nie wolno - toz to bylaby
      dyskryminacja :(
      --
      Gasofnia
      Forum Krychy, Baby i tajemniczej Szarej Eminencji:-)))
    • Gość: Ina IP: *.chello.pl 20.04.08, 14:39
      Powiedzmy może że chodzi o wiek zawodowy.
      Zaczyna mnie to denerwować, kiedy tak młode osoby uczestniczą i to
      dość czynnie w procesie rekrutacji. Bez obrazy ale często to włąśnie
      te osoby, zadają głupawe pytania.
      Rozumiem,że też muszą gdzieś zdobyć doświadczenie, ale myslę, że
      powinny tylko przysłuchiwać się zadawanym pytaniom i w ten sposób
      uczyć się o co pytać, i jak pytać.
      Często jest też tak,że młode osoby z kilkuletnim stażem pracy to
      osoby wolne, żyjące bez żadnych zobowiązań, nie mające dzieci i nie
      mający w zwiażku z tym żadnych doświadczeń życiowych. A to tez jest
      bardzo istotne przy poszukiwaniu i podejmowaniu pracy.
      Z samego tego uważam,że tym bardziej nie powinny brać czynnego
      udziału w rekrutacji a tylko przyglądać się, przysłuchiwac i
      obserwować.
      Dla mnie osobiście jest to kpina ze strony osób decyzyjnych,
      prezesów i dyrektorów, którzy pozwalają tak młodym osobom, z tak
      młodym stażem pracy uczestniczyć w komisji i później oceniać osoby z
      15 czy 20 letnim stażem pracy.
      Wiadomo,że młode osoby przede wszytkim będa kierować się właśnie
      wiekiem potencjalnego kandydata, bo milej widziane przez te osoby są
      ludzie młodzi mające zaislić kadry, niż osoby starsze które za to są
      bardziej doświadczone zawodowo i życiowo.
    • Gość: anita IP: *.telsten.com 20.04.08, 20:04
      Nie zgadzam sie z tyloma Twoimi przekonaniami, Ino, ze aż je
      wypunktuję:
      1. Młoda osoba może mieć dziś nie tylko znakomite wykształcenie, ale
      jednocześnie kilkuletnie doświadczenie zawodowe i sukcesy na koncie;
      ludzie podejmuja prace juz podczas studiów, tak więc ktoś, kto ma 25-
      28 lat, może mieć za sobą niezły kawałek doświadczenia
      2. Ja w wieku 28 lat awansowałam na kierownika biura i do dzis
      jestem wdzięczna moim szefom, ze potrafili wznieść się poza tak
      ciasne kryteria wieku i doceniać rzeczywiste kompetencje, zdolności
      i osiągnięcia, a nie wnioskowac, że ktoś, kto ma 20 lat stażu pracy,
      z klucza ma wieksze doświadczenie i lepiej sie nadaje - a Ty zdajesz
      sie taki pogląd reprezentować
      3. Zresztą te przywolane przez Ciebie 28 lat to juz nie najpierwsza
      młodość, ludzie z reguły maja kilka lat pracy za sobą i nic w tym
      dziwnego, ze sa w stanie zajmować wyższe stanowiska, niż Ty
      4. Ponadto jeszcze nikt na czole nie ma wieku wypisanego, więc w
      rzeczywistości może byc stardszy, niz się Tobie wydaje
      5. Podważanie kompetencji i wiedzy młodszych od Ciebie osób tylko
      dlatego, że sa młodsze, więc "muszą" wiedziec i umieć mniej, niż
      Ty.... zmień to nastawienie, bo będzie Ci ciężko
      6. "Głupawe pytania" podczas rekrutacji czasem tylko wydają sie
      głupawe (poza rzeczywiście głupawymi:-))
      7. Doświadczenia zyciowe mozna zdobyc nie tylko poprzez posiadanie
      dzieci; dlaczego tak autorytarnie sie wypowiadasz??? To czysta
      frustracja
      8. W poważnych firmach przy wyborze kandydata ocenia się kompetencje
      i umiejętności, doświadczenie zawodowe jest tu cenną podpowiedzią
      dla rekrutera, bo daje obraz ścieżki zawodowej kandydata - ale mam
      na mysli wlaśnie scieżkę kariery, a nie sam fakt posiadania 20-
      letniego stazu pracy, który świadczy dokładnie o niczym
      9. O zgrozo, w wielu firmach dyrektorami i prezesami są młodzi
      ludzie - tez nie mają do tego prawa, bo Ty masz większe
      doświadczenie "zyciowe"? No cóz, oni maja prace, a Ty jej szukasz
      bezskutecznie; podobnie zreszta pracę mają te osądzone przez
      Ciebie "młode kobiety bez zobowiązań i doświadczenia zyciowego,
      zadające głupawe pytania, zamiast siedziec cicho i słuchac, co Ty
      masz do powiedzenia"....
      Ino, zmień nastawienie, bo będzie Ci naprawdę ciężko znaleźć pracę.
      Pozdrawiam
    • 20.04.08, 21:16
      nie za daleko sie zagalopowalas?
      --
      a na co mi sygnaturka? phi
    • Gość: Kimi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 20:39
      I jeszcze jedno - żyjemy w społeczeństwie, w którym panują różne
      zasady i trzeba umieć się w niektórych sytuacjach dostosować - nie
      wypada chodzić po głównej ulicy miasta w kostiumie kąpielowym, nikt
      nie bierze ślubu w dresie... A na rozmowy należy ubierać się
      elegancko.
    • 20.04.08, 16:56
      Otóż nasze fimy a zwłaszcza te finansowe o słabszej reputacji chcą
      się dowartościować przez aparycję sekretarek i wystrój pracowników.
      Jest to związane i określane terminem "dressing code" (więcej w
      google). Dla ułatwienia podrzucę Ci link:
      www.goldenline.pl/forum/praca-na-wyspach/106299
      Powodzenia

      Gość portalu: noxxxman napisał(a):

      Za wszelkie sugestie z góry dzięki.
    • Gość: anita IP: *.telsten.com 20.04.08, 20:12
      Dress code miales zapewne na mysli...
      Rózne firmy (co za bzdura z tymi finansowymi o slabszej reputacji??)
      i instytucje wymagają ubeirania sie w stosowny sposób. I to jest
      rozsądne wymaganie, nie sądzisz? Bez cycków na wierzchu, bez tipsów
      i brokatu, bez wytartych sztruksów, brudnych paznokci i tak dalej.
      Bo wygląd świadczy o czlowieku i o firmie, którą reprezentuje.
      Niekoniecznie mam na mysli garnitury i kostiumy, to zależy od
      specyfiki pracy. Nie maM natomiast wątpliwości, że na rozzmowę
      rekrutacyjna należy się bardzo postarać, przyodziać garnitur czy
      kostium, zrobic dobre wrażenie, zdobyc prace, a potem, juz będąc
      pracownikiem, można sobie pozwolic na prezentowanie większego luzu
      (jeśli mozna) i nonkonformizmu ubraniowego. Sa po prostu
      okoliczności w zyciu, kiedy trzeba sie dopasować i rozmowa o prace
      to taka okoliczność. Proste, jak annajustyna i foczka wyżej juz
      napisały.
    • Gość: Kimi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 20:36
      Uważam, że faceci powinni chodzić na rozmowy zawsze w garniturze (no
      chyba, że starają się o pracę fizyczną), natomiast kobiety mają
      większy wybór - mogą założyć tradycyjny kostium, spodnie i koszulę
      czy nawet ładny, elegancki sweterek.

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.