Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy takie działania rekrutacyjne są dozwolone?

    IP: 83.13.74.* 18.06.08, 18:15
    Sytuacja dotyczy mojego brata i jest dość bolesna.
    Niedawno chciał zmienić pracę, złożył podanie do jednej firmy.
    Pierwsza rozmowa kwalif. - prawie godzinna, dotyczyła przebiegu jego
    pracy, oczekiwań, pytań i odpowiedzi o profilu i działalności firmy.
    To praca przy obsłudze kilku specyficznych programów komputerowych i
    księgowych, zwiazanych z działalnością firmy. Drugie zaproszenie
    było testem z ogólnej znajomości kompa- Excela, Worda, Power Pointa
    itd. Następnie zaproszono go na trzecie- już całkiem konkretnie
    podając do wiadomości od kiedy pracę zacznie, na jakich warunkach i
    jaki będzie zakres obowiazków- od tej rozmowy wprowadzno go
    sukcesywnie w nowe zadania. Poświęcał swój czas jeszcze parę razy po
    2-3 godziny, poznając nowe rzeczy,a w dotychczasowej pracy złożył
    wypowiedzenie. Za bodajże szóstym razem miała miejsce dziwna
    atmosfera, babka zaczęła się rakiem wycofywać- że z tym
    zatrudnieniem to nie wiadomo, bo jest jeszcze inny kandydat, że to
    wprowadzanie go w programy komputerowe i księgowe tyle razy ma
    słuzyć sprawdzeniu czy on się nadaje do pracy u nich - to etapy
    rekrutacji (któreś z rzędu). Za siódmym razem mu podziękowano z
    przykrością, ponieważ dyrektor zatrudnił kogoś tam. Całe szczęście w
    pracy, którą ma, dogadał się w kadrach i anulował to
    wypowiedzenie,ale myślał, że spali się ze wstydu (dodatkowo pracuje
    w małej miejscowości i pochwalił się sukcesami tym i owym, teraz się
    z niego śmieją).
    Nietrudno wyobrazić sobie jak strasznie brat jest rozżalony i
    wściekły i jak bardzo czuje się oszukany. 3 tygodnie babka mówiła i
    się zachowywała, jakby ta praca była pewna dla niego- pewnego
    kandydata i po prostu go wdrażają w coś, co będzie robił i z taką
    myślą się w to wciągał- a potem cóż, niemiłe zaskoczenie-
    jakieś "etapy rekrutacji" w formie wielkiej ściemy, bo mają kolesia
    na jego miejsce. Naprawdę świat oszalał.
    Czy takie praktyki są często stosowane w firmach i zgodne z prawem?
    Co by na to powiedziano w PIP?
    Obserwuj wątek
      • wino_porzeczkowe Re: Czy takie działania rekrutacyjne są dozwolon 18.06.08, 20:18
        Coś mi się wydaje, że PIP nic nie pomoże. Rozsądkiem i przytomnością powinien się wykazać przyszły pracodawca. Jak widać, kultura firmy jest bliska zeru.

        Przy szukaniu nowej pracy trzeba jednak zachować dyskrecję :( Choć oczywiście korci, aby powiedzieć, że się niedługo będzie miało swoją firmę gdzieś. Korci, ale lepiej tego nie robić. Nawet wtedy gdy się rzeczywiście pracę zmieni.

        Twój brat przekonał się, jak wygląda zachowanie polskich pracodawców :/ Najlepiej przed zmianą pracy spisać umowę przedwstępną, tak przynajmniej polecają poradniki ;) Wpisać tam datę rozpoczęcia, wynagrodzenie brutto i zarys zakresu obowiązków. Ważne, aby stroną była osoba, która ma władzę w firmie ;) I ma uprawnienia do podpisania takiej umowy. Ale jeszcze nie doszłam do etapu znalezienia nowego pracodawcy, to nie wiem, jak na taką sugestię zareagowałby rekrutujący.

        Może chcociaż brat poda nazwę tej frimy na forum i opiszę tę sytuację? Ja przed pójściem na rozmowę sprawdzam namiętnie w wyszukiwarce opinie i są dla mnie istotne. Czarny PR dla takich firm to wręcz obowiązek ;)



        --
        Jakie znowu mendium, panie Boczek?
        • Gość: siostra Re: Czy takie działania rekrutacyjne są dozwolon IP: 83.13.74.* 19.06.08, 15:21
          kxiadz napisał:

          > siostra zal to moze miec tylko do siebie,juz drugi raz mam
          nadzieje
          > tego bledu nie popelni!!!

          kxiadz, nie wiem kim jesteś i skąd pochodzisz, ale wiem, że ludzie z
          pipidówek jak mój brat, nie są na tyle "światowi", żeby czaić
          podstęp na każdym kroku i jeśli na terenie kiepsko z pracą- zrobią
          wiele, żeby załapać się do lepiej płatnej, nawet za cenę dojazdu. On
          do siebie żal ma, że im uwierzył. Ale do nich ma przede wszystkim -
          że oszukali go za pomocą dość cwanych metod. Teraz jeśli chce im coś
          udowodnić- nie ma nawet na nic dowodów- wykonywał polecenia
          (czyt.pracował) na ich sprzęcie, a także dokumentach, które babka
          zabierała. Nie ma żadnych zdjęć, nagrań. Może tylko z detalami
          opowiedzieć jakie zadania wykonywał i o jakie sprawy chodziło.
          Namawiam go do wizyty w PIP, nie wiem jednak czy jedynie jego słowo
          wystarczy.
          • Gość: jkhgfjk Re: Czy takie działania rekrutacyjne są dozwolon IP: *.gprs.plus.pl 19.06.08, 15:41
            może jestem monotematyczna bo wszędzie gdzie moge proponuję to samo
            ale nienawidzę cwaniactwa - normalnie mam alergie, więc moja
            propozycja:
            1. tel lub wizyta w PIP - nawet jeżeli powiedzą, że nie da się nic
            zrobic to warto spróbować, warto narobic smrodu tej cwanej babie,
            2. donos do ZUS, Urzędu skarbowego, Inspekcji Pracy że jest
            praktywane coś takiego bez żadnych podatków, składek, badań
            wstępnych itp, wszystkie donosy są sprawdzane,
            3. podajcie w końcu nazwę tej firmy - pierwszy raz słyszę o tego
            typu rekrutacji,to żadna rekrutacja tylko zwykłe upodlenie człowieka
            a do pracy został przyjęty znajomy króliczka.
            Nie dajcie się.
            • agulha Re: Czy takie działania rekrutacyjne są dozwolon 21.06.08, 14:28
              Mówisz "dyrektor"? Nie "właściciel"? Po co fatygować PIP i ZUS, może warto
              dowiedzieć się, kto jest właścicielem tej firmy (osoba fizyczna lub prawna,
              znaczy zarząd). I napisać list z wyżaleniem się i opowiedzeniem, co się robiło.
              I z nadmienieniem, że z troski czystej pisze się, bo umowy o zachowanie
              poufności nie podpisano [bo rozumiem, że nie podpisano]. Jeżeli to filia firmy
              zachodniej, napisać do nich do kadr. Taka mała zemsta. Niech wiedzą, dlaczego
              polska filia kuleje (bo pracuje tam synowa pana Zdzisia i mąż pani Joli, zamiast
              ludzi kompetentnych).
      • mojekontolalala Re: Czy takie działania rekrutacyjne są dozwolon 25.06.08, 09:55
        no przeczytałem wypowiedzi... no żałosny pracodawca i głupi brat, obaj jednakowo
        winni
        mnie kiedyś pewna firma (znana z produkcji mebli biurowych) zleciła zrobienie
        strony www
        zaczęło się od uzgodnień ustnych, strona miała zawierać rysunki techniczne,
        flasha itp, to było 7 lat temu na studiach , więc wtedy "strona bajer i wypas"
        przygotowałem jakiś schemat, pan prezes ciagle zmieniał, zmieniał, zmieniał ,
        pare wizyt ja ciągle pytałem o umowe, on ciągle nowe zmiany do strony chciał
        w końcu obniżył o połowe propozycje zapłaty za zlecenie, mówiąc beszczelnie "bo
        jak już tyle pan zrobił to szkoda by było panu wywalać to do kosza"
        odmówiłem
        ale byłem sprytny i trzymałem na moim serwerze i bez treści, tylko "znaczki"
        (jako szablon)
        on wysłał mi treść do wstawienia, zadzwonił że chciałby zobaczyć stronę z
        treścią, ja zapytałem kiedy w końcu pieniądze zobacze , wówczas reakcją było
        niemiłe słowo i rzucenie słuchawką

        tak polscy biznesmani budowali swoje majątki, mnie nie okradł, ale zamierzał
        a brat "siostry" wykazał sie dużą nieodpowiedzialnością, wielu pracodawców u nas
        mami, bo nie mamy możliwości realnego i szybkiego dojścia do sprawiedliwości,
        gdyby nasz system prawny działał inaczej, myśle że nie było by takich przypadków
        • Gość: anna Re: Czy takie działania rekrutacyjne są dozwolon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 11:28
          Mnie też kiedyś ktoś zrobił w jajo. Na rozmowie kwalifikacyjnej
          uzgodniliśmy wynagrodzenie i potem jak już pracowałam i wreszcie
          doprosiłam się umowę to okazało się, że owszem suma była ta sama,
          tylko, że część jako podstawa, a druga jako premia. Firma była na
          tyle uczciwa, że wypłacała całość, ale ja po 3 miesiącach i tak się
          zmyłam. Wtedy nie miałam innej alternatywy. Jak już zaczęłam pracę
          to pracowałam. Umowę dostałam na 3 miesiące -okres próbny i
          ostatniego dnia powiedziałam, że w poniedziałek mnie już nie
          będzie, ponieważ rozpoczynam pracę w innej firmie. Zaskoczenie firmy
          było ogromne, do tej pory nikt się nie "buntował" przed takim wpisem
          w umowie. Pamiętam dyrektorka, który próbował mnie przekonać (dając
          50% podwyżki), żebym została, że on też tak ma. Tylko nie wspomniał,
          że u niego podstawa to 8.000, a premia miesięczna to 4.000 i w
          przypadku chorobowego liczyłoby mu się od 8.000, a mnie od 2.000.
          Tak więc jak Kuba bogu, tak Bóg Kubie. Już jak pracowałam w nowej
          firmie to dyrektorek wydzwaniał do mnie, błagając abym wróciła.
          • mojekontolalala Re: Czy takie działania rekrutacyjne są dozwolon 25.06.08, 12:00
            no to niedotrzymywanie słów w polsce to norma
            w mojej pierwszej pracy (a wiadomo jak było te 6 lat temu) szedłem za 800 netto,
            bo miałem obiecane po okresie próbnym 2000 brutto jak zostane pozytywnie
            osądzony po okresie próbnym (wówczas było to dużo, ale od razu sie ceniłem, a
            nie za darmo jak inni te kilka lat temu) , pracodawca (z którym wygrałem w
            sądzie) zastosował zasade (potem sie okazało u niego częstą) dać nagane i
            stwierdzić "teraz musisz u mnie zostać, bo masz tak w papierach a jak do mnie
            zadzwonią to dam takie referencje że nikt nie weźmie"
            paru moich ówczesnych kolegów z tej spółki miało dokładnie tak samo, najpierw
            umowa próbna, obietnica 2 x tyle, potem pod koniec próbnego nagana za coś
            (prezes + jego zaufane osoby) i kolejna umowa "warunki finansowe bez zmian" lub
            "jak chce pan odejść, to takie świadectwo pracy wystawie a dzwonią pracodawcy do
            siebie nawzajem po referencje przecież..."
            wielu ludzi "bez jaj" sie "łamało" i robiło u niego za 800, ja poszedłem do sądu
            (jak jeszcze 3 osoby co znałem)
            a więc i takie są praktyki, najpierw obiecać góre złota, potem utopić i mówić
            "ciesz sie że u mnie pracujesz bo z takimi papierami nikt cie nie weźmie"
            u mnie 3 pracowników zeznawało na moją korzyść w sądzie, zebrałi sie na odwage,
            ale gdyby nie ich odwaga to miałbym nagane i dyscyplinarke za coś czego nie
            zrobiłem i "papiery" po którym by mnie nie wzięto dalej, także swoje z polskim
            biznesem przeżyłem ... :/
            firma już nie istnieje z tego co wiem, ów prezes ją wykończył (przejął w ramach
            prywatyzacji jakiś zakład i w ciągu paru lat sie na nim dorobił dużego majątku)
            historia smutna ale prawdziwa sprzed kilku lat

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka