Nie można wszystkich strazników miejskich oceniać negatywnie. Gdyby
nie dwaj Panowie ze Straży mój mąż pewnie by już nie żył. Działo się
to w zimny styczniowy wieczór.Wyszedł od znajomych, źle się poczuł i
na pętli przy Bonifacego stracił przytomność. Ponieważ niepokoiłam
się o męża telefonowałam na jego komórkę. Strażnicy zainteresowali
się osobą niereagującą nawet na telefon, odebrali połączenie. Po
rozmowie przyjechałam błyskawicznie, podałam mężowi leki i zabrałam
do domu. Jeszcze raz dziękuję Strażnikom Miejskim za SERCE. Klara
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.