Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak Polacy traktują swoją pracę?

    20.10.08, 17:37
    Wolne żarty. Nawet PRL nie potrafił tego ludzi nauczyć. A może
    inaczej, umiało to przedwojenne pokolenie, które pamiętało II RP,
    kolejne pokolenia traktowały państwowe jako niczyje. Dzisiaj tam
    gdzie pracodawca dobrze traktuje ludzi, płaci im przyzwoicie, gdzie
    ludzie nie przychodzą do pracy z gorączką ze strachu przed
    zwolnieniem i gdzie odczuwają w zarobkach zwiększone zyski firmy, w
    takich firmach nie ma problemu z absencją. Nie ma problemu z
    kradzieżami, lewiznami itd...
    Tylko, że takich firm jest mało. W czasach recesji co drugi
    pracodawca zalegał z wynagrodzeniami, oszukiwał na nadgodzinach,
    zatrudniał na czarno, stosował bezprawne potrącenia. I co może
    należy się mu jakakolwiek lojalność? I to nawet nie jest kwestia
    elastyczności kodeksu pracy. Pracowałem w normalnych firmach, gdzie
    kodeks pracy nie miał znaczenia, ludzie zarabiali tyle, że kiedy
    trzeba było zostać po godzinach nikt nie robił problemu i nie żądał
    dodatkowej kasy. Tym bardziej, że jeśli potrzebowało się wyjść w
    środku dnia (pod warunkiem, że się nie zawaliło roboty) nie było
    problemu. Ale jeśli firma karze ludzi finansowo za 5 min spóźnienie,
    to za 5 min dłużej w pracy powinna im płacić, proste.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: sabna IP: *.dsl.scarlet.be 20.10.08, 19:58
      Proponuje takie pytanie zadac zagranicznym pracodawca. Ciekawe czy
      tez mieli by takie same zdanie na ten temat. wtedy bedziemy mogli
      obiektwynie ocenic czy problem lezy w polskiej mentalnosci czy w
      mentalnosci polskiego pracodawcy i "kulturze" pracy w Polsce.
    • Gość: Glamorous IP: *.37.udn.pl 20.10.08, 21:29
      Jeśli pracodawca traktuje mnie jak niewolnika, jak psa to jak odpłacam się tym
      samym. Jeśli mnie wykorzystuje, nagina przepisy, to ja mam się dać stłamsić? Mam
      dostać kontuzji kręgosłupa bo jemu szkoda kasy na jednego pracownika więcej? Mam
      robić robotę za innych bo ktoś ma wyższe stanowisko i układy? Mam się czuć
      gnębiony? Jeśli dostaje godziwne wynagrodzenie i jestem należycie traktowany to
      wykonuje swoje obowiązki jak tylko najlepiej potrafie. Każdemu zdaża się gorszy
      dzień, gorzej się czuje. Dla tych na górze, często ludzie to maszyny bez uczyć,
      które nie czują zmęczenia, które można poniżać i wykorzystywać.
      Jeśli pracownik jest zadowolony, pensja pozwala mu godnie żyć, tak godnie nie
      mówie o "wypasie" czy ekstra życiu, ale o tym żeby móc przeżyć miesiąc nie
      martwiąc się czy starczy na rachunki, rachunki czy leki, leki czy telefon, mam
      stare buty zimowe, nie mówie niemodne, ale takie że prawie nie nadaja się do
      chodznia...i co? Nie powinienem myslec czy mnie stac...potrzebuje! to ide i
      kupuje...nie najdrozsze...nie...ale coz normalne zycie nie jest zarezerwowane
      dla wszystkich.
    • uzix 21.10.08, 09:04
      System niewolniczy był niewydolny, dlatego musiał upaść. A starsze pokolenie
      potrafi pracować zespołowo, zwłaszcza ci, którzy w młodości byli harcerzami.
    • zebrapaintedhorse 20.10.08, 21:43
      Panszczyzna w Polsce zostala dluzej niz w wiekszosci krajow Europy i
      niezle sie zakorzenila w naszej mentalnosci.
      Dotyczy to nie tylko u 'chlopstwa', ale i 'panow'.
    • kotdachowy 20.10.08, 21:54
      Duzo Polsce brakuje do takiej Irlandii, gdzie bezrobocie bylo na poziomie <5%
      czyli go nie bylo. Tam kazdy olewal robote bo wiedzial, ze za rogiem czeka 10 ofert.
      --
      kopiemalarskie.pl
      idealne na prezent portrety ze zdjecia, kopie obrazow i inne
    • Gość: edi IP: 89.100.54.* 20.10.08, 22:52
      Tam kazdy olewal robote bo wiedzial, ze za rogiem czeka 10 ofert.

      akurat sie z toba nie zgodze, tu nie chodzi akurat o poziom bezrobocia
      co do wspolpracy (pracuej na zacodzie zeby nie bylo)
      kazdy jest zawalony robota ale jesli nie moge sobie z czyms poradzic albo mam
      pytanie lub cokolwiek
      do kogo sie nie zwroce to jesli cos wie to mi pomoze
      tak samo ja jesli sie ktos tam z czyms zwraca to ja to robie lub wyjasniam zeby
      sobie mogl sam to zrobic
    • Gość: asia IP: *.eranet.pl 20.10.08, 22:07
      Nie feudalna mentalność tylko chyba bardziej dwucyfrowe bezrobocie. Tutejsze
      oddziały zagranicznych koncernów, też nie dopieszczały przesadnie pracowników,
      zwłaszcza tych niższego i średniego szczebla.

      'Panów' to się chyba zresztą za wielu nie ostało, więc jeśli tu już o
      mentalności mówimy to raczej stawiam na "chłopską".
    • Gość: dede IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.10.08, 22:58
      Przecież najważniejsze jest dobro "wspólne" (czyt. pracodawcy). Dopóki w firmach ludzie będą traktowani jak śmieci, dopóty nikt poza swój zakres obowiązków palcem nie kiwnie. I dobrze!
    • sselrats 20.10.08, 23:13
      Polska est pelna "indywidualistycznych talentow"
      czytaj: "niedostosowanych spolecznie", ktorzy "nie sa zaiteresowani"
      czytaj nie "potrafia" pracowac w zespole. Wystarczy popracowac z
      tubylcami na zachozie aby to zobaczyc.
    • trout.kilgore 20.10.08, 23:14
      Kolejny artykuł z cyklu "cattle control".
      Nie chodzimy do pracy dla pracy. Chodzimy do pracy aby zarabiać pieniądze i
      ewentualnie (ale to znacznie rzadziej) rozwijać się w kierunku zgodnym z naszymi
      pasjami. I potem wydawać zarobione pieniądze zgodnie ze swoimi potrzebami,
      zainteresowaniami, etc. etc.
      Podejmując pracę zgadzam się na określone warunki, wykonywanie określonych zadań
      w określonym czasie za ściśle określone pieniądze. Jeżeli wynagrodzenie wpływa 1
      dzień po terminie każę pracodawcy sobie pobiegać w podskokach. Nie ważne czy
      jest recesja czy nie - nie zrobią wrażenia na mnie też socjotechniczne twory
      typu "rynek pracodawcy" czy "rynek pracownika". Nie interesują mnie
      marketoidalne bzdury typu misja firmy, imprezki integracyjne i śledziki. Nie
      przychodzę do pracy żeby zarabiać na kogoś tylko na siebie i żadne zaklęcia tego
      nie zmienią.
      Jeżeli dostanę to co było napisane na świstku zwanym umową pracodawca dostanie
      moją część tejże umowy - 100% wydajności przez cały czas pracy. I nic więcej bo
      na nic więcej zgody nie wyrażałem i nie wyrażę.
      Pracodawców ogarnia natomiast przerażenie że coraz więcej ewentualnych
      pracobiorców zaczyna tak myśleć i przestają być jak to mawiają w "ziemi
      obiecanej" emigrantów "sheeple".
    • blq 21.10.08, 00:15
      jak by każdy myślał tak jak Ty (i ja) to byłby porządek i pełna profeska.

      niestety większość ludzi ma mentalność ofiary i nic z tym nie zrobisz, bo
      wynoszą to z domu, ze szkoły... w sumie nie wiem skąd. ze swojej słabej psychiki
      zapewne, osłabianej przez wszelkie fobie, traumy i kompleksy.

      słabych ludzi zawsze będzie większość i to na nich będą pasożytować czy to
      pracodawcy, czy też tzw "współpracownicy".
    • Gość: pepe IP: 131.207.242.* 21.10.08, 00:59
      Twój post w pełni potwierdza wszystkie tezy artykułu.
    • Gość: gorczyca IP: *.os2.kn.pl 20.10.08, 23:43
      narzekają, że w szkole jest mało pracy grupowej. Może i dobrze. Bo zanim zacznie
      sie proponować dzieciom pracę w grupie, trzeba NAUCZYĆ jak to zrobić. Zazwyczaj
      wygląda to tak, że jest jeden dzieciak, któremu zależy i reszta. Jeden robi,
      reszta gra w kropki, statki czy w co sie teraz w szkole gra. A ocenę za pracę
      jednego dostaje cała grupa. To chyba wystarczy, by tego "pracusia" zniechęcić
      do pracy zespołowej i wpoić innym przekonanie "niech frajerzy pracują". Tyle w
      temacie.
    • blq 21.10.08, 00:11
      problemem pracy w zespole nie jest ani lenistwo, ani (choc tu juz roznie bywa)
      pracodawca.

      problemem jest faktycznie nieumiejetnosc pracy w zespole, ale polega to na
      wiecznym kopaniu dołów i podkładaniu świń wspolpracownikom. ciągłe plotki,
      obgadywanie, narzekanie, jakaś chora rywalizacja - tak, to chleb powszedni
      większości polskich firm. zwłaszcza prywatnych.

      najgorsze, jak toksyczny pracodawca nie dość, że to toleruje, to jeszcze upaja i
      napawa się tym. a to się zdarza i to dość często.

      taki klimat w pracy obniża morale pracownika, jego chęć do pracy, identyfikacje
      z firmą... właściwie wszystkie parametry.

      jak do tego dodać molestowanie seksualne praktycznie każdej atrakcyjnej
      pracownicy... to już zupełnie ręce opadają :/
    • Gość: Pracodawca IP: *.dhcp.oxfr.ma.charter.com 21.10.08, 00:56
      Tacy wykorzystywani, zle traktowani, niedoceniani, itp.... Jesli tak Wam zle to
      zalozcie wlasne firmy i nie bedziecie musieli u nikogo i na nikogo pracowac.
      Nikt Wam nie zabrania, chyba ze nie potraficie.

      Pracodawca

    • Gość: Zizi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 00:17
      Pracodawco! U nas większośc pracodawców to zwykłe głupie snoby
      żyjące z wyzysku swoich pracowników.Od 10 lat nie trafiłam na firmę,
      która nie łamałaby przepisów BHP,oraz prawa pracy.Nie płacą wcale za
      nadgodziny, albo płacą "swoją" stawkę.Odciągają za wyjścia do
      toalety, obciążają finansowo pracowników za gó...ane materiały z
      których nic nie można zrobic, ale są najtańsze to kupują i oczekują
      cudów.Wyłączniki bezpieczeństwa przy maszynach tzw. grzybki to
      zwykłe atrapy, nie podłączone do niczego-mogę sypac nazwami
      firm.Kontrole BHP opłacone, poziom hałasu sprawdzany przy pracy
      tylkojednej maszyny-chyba że ci z kontroli to debile więc nie wiedzą
      że w firmie zwykle pracuje więcej maszyn. BHP-owiec w firmie jest
      aby chronic tyłek firmy a nie dbac o bezpieczeństwo.Brak
      pomieszczenia do zjedzenia śniadania, wodę na herbatę gotuje się w
      pomieszczeniu gdzie znajdują się śmierdzące toalety, herbatę i kawę
      też tam się przechowuje (tam są są do tego pułeczki). Halę ogrzewa
      się spalinową nagrzewnicą, śmierdzi niemiłosiernie i truje
      ludzi.Spadaj więc ty "mądry, odważny" cwaniaczku.Nie każdy może,
      chce i potrafi prowadzic firmę i nie jest z tego powodu gorszy.
      Pracowałam za granicą i po tym doświadczeniu jeszcze bardziej gardzę
      polskimi pracodawcami. Tam nikt mnie oszukiwał, nie gonił jak w
      akordzie i uczciwie płacili nadgodziny, a po pracy miałam ochotę
      jeszcze gdzieś wyjśc. W Polsce po pracy poprostu pada się na ryj.
    • Gość: janma46 IP: 213.92.134.* 18.11.08, 14:21
      Typowe myślenie prostackiego pracodawcy.A pomyślałeś baranie że
      pracownik to nie rzecz czy odpad poprodukcyjny.Wygląda na to że z
      inteligencją to u ciebie nie za bardzo.Pamiętaj,chcesz być szanowany
      to najpierw szanuj innych i nie bądź nadętym bufonem bo na końcu
      zostaniesz sam i z pracodawcy przeistoczysz się w pracobiorcę.Znam
      co najmniej dwa takie przypadki.
    • Gość: seth IP: *.ntlworld.ie 21.10.08, 02:04
      Jak wytłumaczyć taką figurę logiczną: "W innych krajach ludzie często szukają
      nowych wyzwań, czy nowej pracy, ale kiedy już ją znajdą, to w niej
      zostają(..)"? No to w końcu jak, panie ekspert: chętnie szukają nowych wyzwań,
      czy zostają w pracy, którą znaleźli?
      GW-no puka już w dno od spodu.
    • Gość: gosc zyczliwy IP: *.itt.com 21.10.08, 02:17
      ,starszych juz sie nie nawroci,-zartuje profesor , czy profesor ma
      25 lat zycia czy tez jest wyjatkowym starszym ktory sie nawrocil,co
      za buc,typowy polaczyna ktry uwielbia wydawac sady i opinie
    • Gość: enkey IP: *.zone5.bethere.co.uk 21.10.08, 02:26
      dla pracownika tak pracownik dla pracodawcy - w myśl starej zasady
      nie czyn drugiemu co tobie nie miłe, a jaka płaca taka praca.
    • mojekontolalala 23.10.08, 13:14
      ach experci z pwc

      ciekawe co by sie musiało stać by job-fiction GW przestała wmawiać że czarne
      jest białe

      jakos dziwnie na zachodzie nas cenią, jedyni nie zadowoleni z Polaków to polscy
      byznsmani
    • sany666 21.10.08, 02:39
      Cóż, mogę dodać tylko tyle: Państwo szanowni "pracodawcy", szanowny Lewiatanie,
      Gazeto Wyborcza, Balcerowiczu, PricewaterhouseCoopers i inni winni temu, że będę
      musiał w przyszłym roku płacić wyższe podatki za wasze machloje:
      Pocałujcie nas wszyscy w d...!
      "Pracobiorca"
    • arek.jadczak 22.10.08, 07:49
      Od 3 lat jestem pracodawca - prowadzę firmę małą informatyczną,
      która zatrudnia 20 osób i mam sporo do powiedzenia w tym temacie.
      Wcześniej pracowałem w znanych firmach z pierwszych stron gazet,
      gdzie nie tolerowałem bardziej zwierzęcych zachowań managerów niż
      lenistwa ludzi, którzy tam przebywali (nie "pracowali", bo śmiem
      twierdzić, że w korporacjach się nie pracuje w pełnym tego słowa
      znaczneiu). Była to era pracodawcy, w której chłonąłem pracę,
      szanowałem ją, żyłem tym. Na tym też założeniu opierałem się,
      zakładając własny biznes, kiedy powiedziałem temu syfowi co zwie się
      korporacja "nie". Niestety nastała era pracownika, która mam
      wrażenie trwa już drugi rok.

      Oto moje wnioski z licznych rekrutacji, pracy z ludźmi, z ludźmi
      młodymi (absolwentami) przede wszystkim.

      1. W Polsce ciążą to choroba - pierwsze co robi kobieta po
      pozytywnym teście ciążowym to idzie na ośmiomiesięczny płatny urlop
      czyli przyklepane przez lekarza zwolnienie lekarskie. Owszem mnie
      pracodawcę kosztuje to tylko 33 dni, ale poźniej płaci ZUS czyli i
      tak my - podatnicy.
      2. Praca to kara (za co?) - prawie każdy praktycznie przychodzi jak
      za karę i atmosfera i wynagrodzenie nie ma tu znaczenia. Jednostki
      (zdarzają się w populacji zgodnie z prawami statystyki) traktują
      pracę poważnie, jako pewną powinność, za którą otrzymują
      wynagrodzenie.
      3. Lojalnóść nie istnieje - kończy się w momencie odebrania
      pierwszego telefonu od headhuntera albo konkurencyjnej firmy.
      Lojalność kosztuje 1000 zl netto - o tyle mniej więcej toczy się
      bitwa.
      4. Ludzie nie potrafią zarządzać swoim czasem - wiedzą kiedy wyjść z
      pracy, rzadko wiedzą kiedy do niej przyjść (8h to mit), kiedy się
      wyrwać załatwić włąsne sprawy. Nie potrafią jednak ocenić ile czasu
      zajmie im wykonanie zadania, ile potrwa grupa zadań, etc. Zresztą
      skąd mają to wiedzieć - na informatyce uczy się wszystkich możliwych
      języków programowania, jakby to stanowiło o wartości programisty...
      Nic bardziej błędnego.
      5. Pracownicy nie rozumieją i co gorsza nie chcą zrozumieć biznesu
      firmy - to nie jest ich problem - oni przychodzą na 8-io godzinną
      szychtę, co ich obchodzi cashflow, sprzedaż, sprawy strategiczne,
      business development. Wejść-zrobić swoje-wyjść zakładając czapkę na
      głowę - tego nas uczyły przecież babcie, rodzice: "pamiętaj synku,
      jeśli to nie Twoja firma, zrób co masz zrobić, wyjdź i zapomnij!"
      Niestety nauki dwóch pokoleń Polaków nie idą w las... Tu ogromną
      winę ponoszą nasi rodzice, którzy przede wszystkim pracowali przez
      lata w komunistycznych zakładach państwowych, gdzie pracę się
      bojkotowało i nie szanowało jej z założenia.
      6. Praca zespołowa to marzenie ściętej głowy. Tu ogromną winę
      ponoszą moim zdaniem szkoły i uczelnie, na których uczniom i
      studentom wmawia się, że "pracują" na włąsną ocenę, na końcową
      cenzurkę, ocenę na indeksie i nie powinni pomagać innym, słuchać
      innych, angażować się w jakieś zbiorowe nauczanie, oduczanie. Efekt:
      klon z uczelni przychodzi do pracy i nie potrafi siedząc naprzeciwko
      kolegi z pracy wejść w normalną współpracę, bo cały czas ma przed
      sobą swój indeks, pracę na włąsną ocenę. W polskich szkołach promuje
      się samodzielną pracę, tak, jakby w przyszłym zawodowym życiu ważne
      było osamotnienie, praca solo, autystyczne podejście do wykonywania
      zadań.
      7. O systemie nauczania nie będę się rozpisywał, bo byłoby to zbyt
      długie i powstaną wątki poboczne. Jest wyabstrahowany ciągle -
      student informatyki politechniki uczy się informatyki jako
      dyscypliny naukowej, a nie informatyki stosowanej - to mój
      podstawowy zarzut. Tymczasem informatyka to sztuka odpowiadania nna
      potrzeby biznesu i zaspokajanie ich na podstawie istniejących,
      powstających technologii. Tego akurat nie rozumieją ludzie
      opuszczający mury uczelni, skąd mają to wiedzieć skoro informatyki
      uczą ich nieudacznicy z uczelni, którzy niczego w życiu nie
      wdrożyli, nie projektowali, a często po prostu nie mają o tym
      pojęcia, znając tylko historyczne podręczniki algorytmiki skąd inąd
      bardzo utalentowanego Nicolasa Wurtha... Podsumowując: polskie
      szkoły wciąż uczą tego, co nieprzydatne, niepraktyczne, bez sensu.
      Efekt: pracownik musi uczyć się sam lub firmie na włąsnych błędach,
      robiąc coś, eksperymentując, podpatrując innych - a w przypadku
      większości osób to po prostu trauma porównywalna z ponownym pójściem
      do szkoły...
      8. Ludziom się nie chce. Skoro headhunter dzwoni trzy razy dziennie
      z propozycją pracy, to czym się przejmować. "Praca się znajdzie" -
      widać nie ma z tym problemu i w ofertach można przebirać. Postawa
      roszczeniowa "Niech pracodawca o mnie powalczy, skoro mu zależy"
      jest egoistycznym, beznadziejnym i krótkookresowym podejściem, które
      mam nadzieję zaraz odejdzie w zapomnienie, kiedy bezrobocie wróći
      znów do poziomu 15-20% i na oczach pracowników pojawi się blady
      strach.
      9. Ludzie się wypalają bardzo szybko. Zrobią coś, popracują rok i
      już chcieliby iść na emeryturę, bo czują się zmęczeni. Czasami mam
      wrażenie, że jesteśmy grupą mieczaków, która chce skońćzyć z życiem,
      bo projekt był ciężki i wsyzstko nam się zawaliło w życiu, bo
      mieliśmy trudny tydzień w pracy...
      10. Efektywność - temat rzeka. Herbata na start, pierwsze śniadanie,
      drugie śniadanie, pierwszy papierosek, trzecie śniadanie, drugi
      papiersoek, rozmowa przy ksero z kolegą, trzeci papierosek, pierwsza
      rozmowa z hedahunterem, wyjście "Tylko na pół godziny, bo muszę
      podać coś żonie", czwarty papierosek, lunch, rozmowa z koleżanką
      przy herbacie w kuchni, druga rozmowa z headhunterem itd. Brzmi może
      karykaturalnie, ale tak jest. Liczyłem to ze współnikiem: prawda
      jest naga z 8 h robi się 4 h... Czyli pracować trzeba dwa razy
      dłużej? Ludziom często brakuje samodyscypliny, ciągu na bramkę -
      owszem okresowo jest, jak jest nowy projekt, ale potem jest
      wypalenie, znudzenie, zaczyna się wyścig szczurów (poszukiwanie
      nowej pracy, rozmowa o podwyżkę, która i tak pracownik wyda z
      Galerii Mokotów, więc ona nie ma nzaczenia w poprawieniu jego
      sytuacji życiowej, a na pewno nie zmotywuje go w dłuższym okresie do
      pracy)


      Mógłbym pisać dłużej. Tylko chcę oszczędzić wstydu pracownikom. Nie
      bronię pracodawców - są przecież buraki, które nie rozumieją, że
      trzeba płacić, kręcą lody, lewiznę, oszukują pracowników, nadużywają
      przywilejów. Ale jakimś dziwnym trafem nie jestem pracodawcą spod
      znaku hurtownika skarpet, tylko nauczyłem się dużo dobrych rzeczy w
      zagranicznych korporacjach i te dobre wzorce oraz kultirę
      korporacyjną próbuję zaszczepić swoim ludziom z mniejszym lub
      większym powodzeniem. Prawda jest jednak taka, że ludzie są tacy,
      jacy są bez względu na to dla kogo pracują, a póki co nie mogę
      stwierdzić, że polski pracownik jest świetnie przygotowany do pracy,
      odpowiedzialny, zmotywowany, kreatywny, dobrze zorganizowany i
      efektywny. Prawda jest naga: nasze cechy narodowe, zahukanie,
      kompleksy, 50 minionych lat, nasi rodzice, babcie, dziadkowie,
      szkoły - to wszystko ma wpływ na to, że jest godzina 07.45 i za
      chwilę kuchnie firm polskich będą zakorkowane od ludzai pijących
      pierwszą, drugą, trzecią herbatę, palarnie i klatki firmowe wypełnią
      się dymem, Urzędy Skarbowe petentami, którzy wyskoczyli na chwilę z
      pracy załatwić swoją sprawę, a na licznych L-4 zostaną dziś wypisane
      fikcyjne choroby kobiet będących w stanie błogosławionym, które z
      niekrytą satysfakcją sprawdzą ofertę biur podróży, aby wyjechać
      sobie na kilka urlopów w czasie ciąży, bo coś trzeba zrobić z tym
      wynagrodzeniem, które spłynie na konto z ZUS za nic. A polskie
      uczelnie dziś zrealizują i tak nikomu niepotrzebne zajęcia w ramach
      programu nauczania opracowanego przez teoretyków spod znaku
      poprzedniego systemu... Over. EOT
    • Gość: Anonymedesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.08, 12:41
      > 1. W Polsce ciążą to choroba
      Tu zgoda - pod każdym względem ciąża jest traktowana współcześnie jako stan patologiczny. I nie chodzi tylko o pracę. Chory świat.
      > 2. Praca to kara (za co?)
      Nieprawda. Masz błędy w procesie rekrutacji i prześlizgują się cwaniacy.
      > 3. Lojalność nie istnieje
      Nie istniała i nigdy istnieć nie będzie pod żadnymi współrzędnymi geograficznymi. Jeżeli sądzisz że jest inaczej to jesteś młody (wybaczalne), naiwny (wybaczalne), głupi (sorry, niewybaczalne).
      > 4. Ludzie nie potrafią zarządzać swoim czasem
      Prawda, jeżeli jednak zatrudniasz ludzi bezpośrednio po studiach
      to nikt ich tego nie nauczył i spada to (na dobre i na złe) niestety na Ciebie.
      > 5. Pracownicy nie rozumieją i co gorsza nie chcą zrozumieć biznesu firmy
      Oczekiwanie że ktoś się będzie bardziej od Ciebie Twoim interesem przejmował jest... głupie. Ty jesteś szefem 24/h, oni tylko najemnikami na kontrakcie na kilka godzin dziennie.
      > 6. Praca zespołowa to marzenie ściętej głowy.
      Nieprawda. Patrz punkt 2 i 4.
      > 7. O systemie nauczania nie będę się rozpisywał
      I słusznie. Pełna zgoda. Anarchoniczny czy wręcz non-existant w pewnych punktach. Z taką edukacją awangardą nie zostaniemy.
      > 8, 9 oraz 10
      Patrz punkt 6. Biadolisz bez rozwiązywania problemów.
    • Gość: uzix IP: *.chello.pl 22.10.08, 23:16
      p. 1. Może Cię to zdziwi ale mam dwoje dzieci i chciałam pracować do końca, ale w obu przypadkach to szefowie zaproponowali zebym "zachorowała" w 8 miesiącu, bo muszą kogoś przeszkolić i na dwie pensje nie wystarczy kasy, a mnie przecież i tak 100% płacił ZUS - bo choroba w ciąży.
      p. 2. Nie praca jest karą, ale często toksyczna atmosfera pełna jadu i fałszu, którą tworzą pracownicy z inspiracji szefa. Jak człowiek budzi się z myślą że znowu ma iść do tego kołchozu to ręce mu opadają. Rekrutujesz pewnie wyłącznie tych robiących rewelacyjne pierwsze wrażenie, z gładką gadką. Jaki pan taki kram. Jak to jest być królem w gnieździe żmij?
      p. 3. Lojalność? Czy lojalnie uprzedzasz pracownika że jest Ci potrzebny jeszcze 4 miesiące czy też boisz się że skoczy na L4? Nie wiem jak płacisz, ale np. moja skłonność do zmian jest na poziomie 100 zł - wszystko zależy od skali zarobków.
      p. 4. Zwróć uwagę czy czasem pracownik ma wykonać tylko zadanie które mu wyznaczyłeś. A może ma wykonać kilka zadań, bez wskazania priorytetów. Miałam takiego szefa który zrzucał na człowieka wywrotkę z zadaniami i losuj sobie człowieku czego można nie zrobić.
      Wychodzą z pracy pewnie żeby odebrać jakoś nadgodziny. Pomyśl, policz, pewnie wyjdzie jednak 40h/tydz., ale w oczy o to się nie upomną bo można wylecieć dla przykładu.
      p. 5 Pracownik najemny właśnie po to nim jest żeby mieć wolną głowę po pracy i jeśli kiedyś będzie chciał się angażować jak Ty to raczej sam założy firmę i będzie pracował na swoje konto i swój majątek. A babcia pracownika ma całkowitą rację, bo to przedwojenna kobieta i wie co mówi. Zrobić swoje solidnie, na czas, zainkasować wypłatę i relaksik - dlatego pracownik z zasady zarabia pensję z góry ustaloną, a przedsiębiorca może zarobić wielokrotnie więcej. Ponosi też ryzyko, ale przecież zawsze może przejść na etat.
      p. 6. Widzisz, pracy zespołowej uczyli w harcerstwie - to takie dzieci w krótkich, zielonych portkach. Tylko przedsiębiorcy odpuścili sobie te pokolenia. Może wybieraj osoby uprawiające sporty zespołowe, grające w jakimś zespole. Pracodawcy często wolą wywołać rywalizację, to im daje poczucie pełnej kontroli. Tu wracamy do atmosfery. Widziałam jak rywalizacja pracowników, podstawianie sobie nóg powoduje hamowanie firmy. Każdą najdrobniejszą sprawę rozciąga to w czasie wielokrotnie. A jak za łby bierze się kierownictwo to już kaplica..
      p. 7. System edukacji, a czy ten zachodni jest lepszy? Na jakim się wzorować? Jeśli przyjąć zasadę, że edukacja będzie skuteczna jeśli będzie odpłatna w 100%, ale dająca poziom porównywalny z dobrymi uczelniami zachodnimi, to niewielu będzie tam studiować, a Ciebie nie będzie stać na takiego pracownika.
      p. 8. Masz doświadczenia z takimi ludźmi, bo takich sobie dobierasz. Nie strasz bezrobociem, już to przeżyliśmy i nie raz jeszcze przeżyjemy. Pamiętaj - większe bezrobocie to mniejsze zakupy, to mniejsze zyski dla Twojej firmy również. Poza tym, tak szczerze jakbyś miał do wyboru: zap.. w cudzej firmie lub wylegiwać się ze swoją drugą połową na plaży nad jakimś ciepłym morzem wybór chyba prosty.
      p. 9. Wracamy do atmosfery. Skoro się wypalają, a najbardziej wypala ludzi kontakt z innymi ludźmi to odpowiedz sobie czyja to wina? Czy tak szybko wypalają się w innych firmach? Może dostają za mało ambitne zadania i czują się niedoceniani? I co Ciebie obchodzi gdzie pracownik wydaje kasę - już swoją kasę.
      p. 10. Jeśli chodzi o kawkę, to działy księgowości właściwie 95% firm biją wszelkie rekordy. W jednej z firm szef pozwalał paniom księgowym gotować obiady w firmie, organizować imieninki. To wyróżnienie pozoliło mu oszczędzić na wynagrodzeniach - pozwól człowiekowi czuć się ważnym to nie będzie pytał o kasę. Nie bez powodu pada na rozmowie kwalifikacyjnej pytanie "gdzie pracuje pani mąż?" - potencjalny szef szacuje czy mąż może mnie utrzymać i w związku z tym on będzie płacił "wacikowe".
    • 0tdr0 23.10.08, 12:51
      Dzieki za dlugi i interesujacy post. Z paroma rzeczami sie zgodze, z niektorymi
      nie (w tym z kilkoma z tych, ktore napisali przedmowcy).

      W pewnym momencie nieco sobie jednak przeczysz- twoj idealny pracownik mialby
      swietnie dzialac w grupie, a zarazem nie rozmawiac z kolegami w godzinach pracy
      lub wypic z nimi kawy. Niestety - woz albo przewoz. Aby grupa dobrze dzialala-
      ludzie musza sie lubic, swietnie rozumiec i nie traktowac jako konkurentow.
      Likwidowanie barier i uczenie sie siebie nawzajem nastepuje poprzez kontakty
      spoleczne- glownie te mniej formalne i luzne. Na przyklad jak sobie wyobrazasz
      wspolprace zespolu, w ktorym jedna osoba jest drazliwa i w danym momencie
      niedysponowana psychicznie? Od razu beda rodzic sie konflikty, a zespol moze
      nawet ulec trwalemu zniszczeniu. Jesli natomiast ludzie maja pewne informacje o
      sobie- komunikacja bedzie przebiegac lepiej, niektore osoby moga zostac
      odciazone, a inne wziac na siebie nieco wiecej. Taka prawda, ze w przypadu pracy
      w grupie spora czesc czasu pracy spedza sie nie na samej robocie, ale na
      interakcjach spolecznych.

      --
      Wszelkie wycieczki natury osobistej/pogróżki/propozycje matrymonialne kierować
      na 0tdr0@NIESPAMUJgazeta.pl
    • Gość: arek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.08, 14:13
      Re: Jak Polacy traktują swoją pracę?

      a Dlaczego Wy wszyscy szukacie pracy ??? to jest chore

      Pracując na etacie stajesz się niewolnikiem, Twój szef mówi Ci co, jak, i kiedy
      masz robić. Wstajesz każdego dnia do pracy, by przywitać swojego szefa słowami w
      stylu: Dzień Dobry Szefie, co mógłbym dziś dla Ciebie zrobić? :) a zanim w ogóle
      pójdziesz do pracy to musisz się o nią prosić, wysyłać jakieś CV, łazić na
      rozmowy z jakimś pajacem w krawacie.. to jest upokarzające, że ktoś decyduje o
      Twoim życiu, o tym gdzie pracujesz, ile zarabiasz, w jakich godzinach pracujesz,
      z kim pracujesz.. Musisz się prosić o pozwolenie pójścia na urlop, itd..

      Poczytajcie sobie fragmenty książek Roberta Kiyosaki z serii „Bogaty Ojciec” -
      lub posłuchajcie naprawdę bardzo mobilizujące nagrania Roberta Kiyosaki (na
      youtube znajdziecie lub np. bogatyojciec.info/audio ) to zrozumiecie kim
      są ludzie którzy pracują dla kogoś. Ci ludzie to takie nieporadne hipki, które
      same nie potrafią zadbać o siebie, więc idą do pracy, po to żeby pracować na
      przyszłość i bezpieczeństwo swojego szefa i jego rodziny..

      jeszcze raz powtarzam NIE SZUKAJCIE PRACY – bo będziecie całe swoje życie
      pracowali na czyjąś przyszłość sami dostając tylko jakieś ochłapy z tego co
      wypracujecie.. no chyba że pasuje Wam bycie czyimś sługą za pieniądze (nie ważne
      czy duże czy małe... pracownik zawsze pozostanie tylko pracownikiem i nie ważne
      czy jest stróżem nocnym czy prezesem wielkiej spółki – zawsze jest uzależniony
      od swojego pracodawcy ). Zmieńcie swoje życie – Pracujcie tylko dla siebie i
      swojej rodziny.

      Pozdrowionka
    • uzix 22.10.08, 15:22
      weźcie go wynieście
    • Gość: tomeczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 15:53
      ...ale nie można odpoczywać przez całe życie

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka