Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    PRYWATNE lekcje czy kurs językowy?

    IP: 10.129.131.* 23.01.02, 02:34
    Może ma ktoś doświadczenia dotyczące PRYWATNYCH lekcji angielskiego lub
    niemieckiego.

    Co wydaje się wam lepsze? Kursy językowy czy lekcje po 30 -40 zł za 45 minut?
    Myślę o zmianie pracy, a bez dobrej znajomości języka ....
    Edytor zaawansowany
    • esther 23.01.02, 09:31
      To chyba zalezy glownie od samodyscypliny - ale ja osobiscie zawsze lepiej
      uczylam sie prywatnie, a jeszcze lepiej jesli mialam mozliwosc wyjechac do
      danego kraju, do szkoly na pewno nie w stolicy (bo wtedy zawsze spotykalam
      rodakow i mowilam po Polsku), albo w trakcie studiow na caly semestr. Tak
      robilam wlasciwie ze wszystkimi jezykami ktore znam - teraz ucze sie
      hiszpanskiego, zaczelam od kursu, ale wlasnie przerzucilam sie na lekcje
      prywatne. Niestety pracujac na pelnym etacie ciezko jest wyjechac na kurs
      jezykowy...
    • 4you 24.01.02, 08:33
      Najlepsza jest niestety systematyczność, samozaparcie i ciężka praca. Bez
      wkuwania nikt się języka nie nauczy. Dobrze byłoby iść na kurs normalny, oraz
      podeprzeć to kursem z kasetami w domu (ja używałam ESSK - wydatek jest raz w m-
      cu, teraz chyba ok. 50 zł, a jest zeszyt i kaseta i ćwiczenia i nauczyciel
      sprawdza prace). I niestety zrezygnować na dłuższy czas z innych przyjemności.
      ja się tak nauczyłam niemieckiego i angielskiego, zaczęłam francuski.
      Powodzenia!
    • esther 24.01.02, 09:43
      To wzystko brzmi fajnie, ale zalezy od tego jak chcesz znac jezyk. Kazdy z
      moich znajomych ktorzy czasem odwiedzaja mnie w Anglii (zwykle twierdzacy ze
      znaja jezyk super, uczyli sie iles lat, etc, nawet kolezanka po anglistyce),
      zastanawia sie czy w ogole zna ten jezyk, probujac np ogladac telewizje czy
      rozmawiac z moimi sasiadami, ktorzy wcale nie maja pokreconych akcentow.
      To zalezy od potrzeb, dlatego jesli ktos chce poznac jezyk od podszewki i
      rzeczywiscie umiec rozmawiac, a nie tylko dogadac sie, pozostaja lekcje
      prywatne lub kurs jezykowy za granica. Widze roznice, bo np japonskiego i
      niemieckiego uczylam sie podczas 6-miesiecznych pobytow w danych krajach (w
      ramach studiow), a np hiszpanskiego ucze sie tutaj w Anglii (nie mam mozliwosci
      wyjazdu do Hiszpanii tak jak kiedys podczas studiow), tyle ze u Hiszpanki,
      wczesniej na zwyklym kursie. Roznica jest oczywiscie kolosalna.
      Wszzysto zalezy od potrzeby i mozliwosci, systematycznosc i zaparcie jest
      oczywiscie najwazniejsze.
      Pozdrawiam,
      Esther
    • Gość: 4you IP: *.stradom.com.pl 24.01.02, 10:43
      Na kurs za granicą to w tej chwili mało kogo stać, a na pewno nie tego, kto
      aktualnie pracuje i boi się, czy nadal będzie miał pracę! Tu trzeba szukać
      możliwości realnych. I taką możliwością są kursy korespondencyjne. I przy dużej
      dozie samozaparcia można naprawdę nauczyć się rozumieć i mówić (naturalnie to
      drugie trochę gorzej, ale jednak).
    • Gość: transl. IP: *.as1.clonmel1.eircom.net 29.01.02, 16:43
      Moge cos podpowiedziec: uczac sie angielskiego polecam CNN, BBC World, FOX
      News, itp kanaly - sa odkodowane i dziennikarze czytaja czysto i z predkoscia
      130 slow/min. Nie zaczynajcie od amerykanskich seriali, filmow itp -
      sfrustrujecie sie na samym poczatku. To samo brytyjskie. Nie probujcie na sile
      rozumiec Anglikow, Amerykanow - oni nie wiedza ze wy znacie zakres np 500 slow..
      Trzeba byc systematycznym, cierpliwym - aby zrozumiec wszystko co na filmach
      mowia, czy gazety to trzeba poswiecic cale lata na to. To musi byc pasja,
      zaciecie..
      PS: Ja zajmuje sie tlumaczeniem wlasnie takich filmow na jezyk polski - i tez
      czasami mam problemy i do slownika zagladam..
    • Gość: eddie IP: *.devs.futuro.pl 22.02.02, 19:27
      zdecydowanie polecam angielski metodą Callana , próbowałem już różnych metod -
      bezskutecznie, mam ten komfort, że lektor przyjeżdża do firmy i uczę się w
      czasie pracy. Pierwsze wrażenie było dziwne, przyszedł "gość" i wyrzucał z
      siebie potok słów z prędkością 200 słów na minutę i jeszcze twierdził, że jest
      w stanie nauczyć angielskiego 4 razy szybciej niż inne metody (pomyślałem -co
      jest grane , to AMWAY który sprzedaje 4 razy lepsze i tańsze koncentraty;)))
      ale spóbowałem i nie żałuję , po ok. 60 godzinach jestem w stanie rozumieć co
      do mnie mówi lektor, oraz samemu powiedzieć wiele rzeczy, ciekawostką jest
      fakt , że lektorzy bardzo często się zmieniają nie mówiąc o tym , że pojawiają
      sie na lekcjach :Anglicy, Irlandczycy, Amerykanie itp. Gdyby ktoś miał jakieś
      doświadczenia w tym temacie proszę o kontakt (może być po angielsku HI HI)
    • Gość: Ncka IP: *.*.*.* 11.02.02, 17:41
      W Warszawie jest super szkola przy Politechnice, niestety z tych drozszych (ok.
      2000zl/semestr za 90h - 3x2 godz.) ale dobrze ucza. Po FCE zdanym na C, po
      kilku latach ogladania TV (jesli chodzi o moj kontakt z jezykiem) poszlam na
      kurs CAE i zdalam na B, potem kurs na CPE i tez zdalam (w grupie zdaje srednio
      8 osob na 10). Dla studentow PW sa znizki. Ha, adresu nie pamietam ale szkola
      miesci sie w stolowce PW, na Filtrowej (przy Pl. Politechniki). Szkola jest pod
      patronatem British Council, a lektorzy sa egzaminatorami Cambridge. Niestety,
      swoich uczniow egzaminowac nie moga:( Ale sa swietni, a co najwazniejsze -
      nauka wchodzi 'sama' a te 3 godziny mijaja szybko. Teraz ucze sie innego jezyka
      gdzie indziej i czasami przysypiam. No ale coz, pierwsza praca - troche mnie
      nie stac na lepsza szkole.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka