Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy...

    IP: *.spray.net.pl 06.05.09, 01:15
    W informacji obrażona panienka, wiek na oko 20 lat. Poprosiłam o dwa
    formularze rejestracyjne - na wszelki wypadek, gdybym się gdzieś
    pomyliła. Burknęła, że WYDAJE TYLKO JEDEN. Od razu poczułam się "na
    właściwym miejscu". Wzięlam, co łaskawie dała, wstałam i wyszłam z
    poczuciem zaskoczenia, jak łatwo człowiek staje się w tym urzędzie
    NIKIM. Co to w ogóle za łaska dać człowiekowi DWA formularze (te
    druki nie są ewidencjonowane, każdy może wejść z ulicy i poprosić)?
    Mam gdzieś te papiery, ale przecież ta dziewczyna siedzi tam także
    za MOJE przez kilkanaście lat płacone podatki. Skąd więc ta
    arogancja? Jakie są Wasze doświadczenia - czy można liczyć w takim
    urzędzie na kompententną pomoc, czy też wizyty tam to tylko
    upokarzająca konieczność?
    Edytor zaawansowany
    • faguinek 06.05.09, 07:54
      Każdy pewnie odczuwa to samo. Petent w urzędach to tylko intruz.
      Co da kompetencji urzędników to jest ona raczej słaba. Panie
      urzędniczki mało wiedzą, dysponują wiedzą z aktualnie dostępnych w
      Urzędzie Pracy ulotek. Często po zapytaniu kierują do "innej pani".
    • Gość: dcio IP: *.cebit.com.pl 06.05.09, 08:55
      panie zarabiaja po 1200 zl miesiecznie ale maja etat i czuja sie
      wazne. Nawet jak chca pomuc to nie wiedza jak .
      Zdecydowanie lepszym wyjsciem byloby zwolnienie kilku pan a za te
      zaosszczedzone pieniadze zanstalowanie telefonu, do ktorego sa
      olbzymie kolejki naiwnych.
    • Gość: mrówa IP: *.acn.waw.pl 06.05.09, 11:21
      Nie masz pojęcia jak wygląda praca w takim miejscu. Miałam tę wątpliwą
      przyjemność parę lat temu. Ludzie przychodzą zagubieni, bez podstawowych
      dokumentów, maja pretensje do szeregowych urzędników o to, że:
      - trzeba mieć ze sobą dowód, a oni akurat zapomnieli,
      - urząd pracuje od 8 do 17, a nie od 6 do 22,
      - urząd nie zajmuje się meldowaniem, wymianą dokumentów, rejestracją samochodów,
      - jest kolejka i trzeba czekać (czyli o to że przyszli tez inni ludzie),
      - urząd jest za daleko od ich miejsca zamieszkania,
      - idąc do urzędu nie maja z kim dzieci zostawić.

      Oczywiście wszystkim powyższym problemom są winne 25-letnie panienki, które
      miały pecha zatrudnić się w tym urzędzie. Najłatwiej w takiej sytuacji w celu
      rozładowania stresu nawymyślać im od głupich bab, które czują się ważne.
    • Gość: Karkówka IP: *.chello.pl 07.05.09, 09:30
      Miałaś wątpliwą przyjemność pracować w takim miejscu? Lepiej już
      chyba być tam urzędnikiem niż petentem? Ty miałaś etat, a twoi
      klienci (no właśnie, ty tam byłaś jak przysłowiowa dupa od srania, a
      nie od robienia dobrego wrażenia za pieniądze podatników)to ludzie
      bez pracy, a co za tym idzie - bez dochodów, zdesperowani i
      nieszczęśliwi, z masą problemów na głowie. Grzeczność to nic
      trudnego, nawet jak ktoś na ciebie podnosi(ł) głos, to przypominam,
      że od tego tam byłaś, żeby wytrzymać ciśnienie i uprzejmie acz
      rzeczowo wytłumaczyć. Do urzędu pracy przychodzą ludzie z różnych
      środowisk, o różnym wykształceniu, pochodzeniu, wychowaniu, ale
      zawsze i przede wszystkim są to KLIENCI, którym należy pomóc i
      zacisnąć zęby, a nie robić łaskę, odburkiwać i się obrażać.
      Problemem panienek w urzędach, sklepach, firmach jest brak dobrego
      wychowania i przekonanie o własnej wyjątkowości. Po prostu słoma wam
      z butów wychodzi, kończycie studia, ale kulturę wynosi się z domu,
      a tego mama z tatą nie nauczyli. Nie wiesz, że zwracanie
      petentowi/klientowi uwagi, że się nie tak odezwał albo wręcz
      wchodzenie z nim w niepotrzebną i niegrzeczną dyskusję to szczyt
      chamstwa? Chcesz spokojnej pracy, to zatrudnij się w prosektorium,
      tam raczej klientela nie będzie zgłaszała reklamacji ani
      mówiła "niewłaściwym" tonem. Problemem, was, panienek biurowo-
      administracyjnych jest nieznajomość podstaw savoir-vivre'u, wydaje
      wam się, że klient powinien bić przed wami czołem o posadzkę i
      błagać o byle duperel, a wy pogardzacie ludźmi, a miarą kultury i
      klasy jest umiejętność uprzejmej rozmowy zarówno z profesorem
      doktorem habilitowanym jak i z cieciem. Zauważyłam, że w urzędach i
      tego typu miejscach użyteczności publicznej tępe
      mentalnie "panienki" z syndromem biurwy rodem z PRL-u selekcjonują
      ludzi i przeważnie z chorą satysfakcją wyżywają się na
      przestraszonych i zdezorientowanych, ale bez problemu ulegają
      wszelkiej maści dzierżymordom, którzy już od progu drą gębę, że im
      się wszystko należy. Z wami nie da się rozmawiać grzecznie, trzeba
      od razu po chamsku, bo inaczej nie rozumiecie, urzędniczki z
      syndromem poganiania batem do czworaków...
    • Gość: m IP: 81.26.0.* 07.05.09, 10:15
      I kto tu jest cham...
    • Gość: Ludwig van Beton IP: *.chello.pl 07.05.09, 10:25
      Nie masz nic do powiedzenia, to po kiego grzyba zaśmiecasz forum?
    • Gość: mrówa IP: *.acn.waw.pl 07.05.09, 10:30
      Trudno mi uwierzyc że jesteś dorosłym człowiekiem i mówisz to poważnie, ale
      jeśli faktycznie tak jest to masz bardzo dziecinny sposób postrzegania świata.
      Świat czarno-biały, szarość nie istnieje. Czarne sa złe "panienki z urzędów",
      petent - zawsze biały, krystaliczny, święty.
      Nie rozumiesz jednego problemu - jesli ktoś przychodzi do urzędu pracy, bez
      dowodu, bo nie wiedział że trzeba mieć, o 7 rano, bo nie wiedział że urzad
      pracuje od 8 i chce dostac zasiłek bo nie wiedział że urząd pracy nie wydaje
      zasiłków to choćbyś nie wiem jak uprzjmie tłumaczył, wyjaśniał, rozjaśniał,
      łagodził - i tak po kwadransie takiej rozmowy petent wyjdzie wściekły, bo nie
      załatwił swojej sprawy i jeszcze "panienka" miała czelnośc powiedzieć że się
      pomylił.
      Nie mówiąc juz o tym, że reszta kolejki nie wie z jaka sprawą przyszedł petent,
      widzi tylko to, że sprawa sie przedłuża, obsługa jest powolna i tez się wścieka
      dlaczego to trwa tak długo.
      Potem tacy właśnie ludzie piszą na forum jak to obraźliwie ich potraktowano w
      urzędzie.
      Bywaja uprzejme, pomocne panienki i chamscy, nie dający sobie niczego
      wytłumaczyc petenci, bywa pewnie i odwrotnie. Tu nie ma takiego prostego
      podziału. Jeśli ktoś wchodzi do urzędu (czy gdziekolwiek indziej) i od progu
      zionie nienawiścią bo "Z wami nie da się rozmawiać grzecznie, trzeba od razu po
      chamsku, bo inaczej nie rozumiecie" to choćby przed nim chodzono na paluszkach i
      tak będzie niezadowolony.
    • Gość: lulek IP: *.um.warszawa.pl 06.05.09, 13:29
      ale wy wszyscy jestescie smieszni.. jesli wam sie wydaje że panie z
      Urzedów zarabiają 1200 to jestescie gleboko w bledzie, po drugie
      dziwicie sie ze jestescie odsyłani ale to tylko wasza wina- jesli
      chcecie np zaplacic podatek od gruntu rolnego to idziecie do
      odpowiedniego pokoju do tego przeznaczonego a nie wam sie wydaje ze
      w pierwszym okienku ma byc! Po drugie zapamietajcie raz na zawsze że
      pensje urzędników nie są z waszych podatków. Nie wiem kto takie
      bzdury dał do mediów i je powiela -banał-niby ludzie myslacy a
      jednak debilizm się szerzy.. Po 3 gdybyście musieli codzienie od 8-
      16 siedziec w jednym okienku i za kazdym razem robic dokladnie to
      samo to tez bylibyscie niemili a po 4 panie w okienkach
      ewidencjonuja formularze. a Nawet jesli nie to Burmistrz sobie tak
      zyczy i tak ma byc!
    • sokolasty 06.05.09, 13:50
      lulek z UM Warszawa napisał:
      "Po drugie zapamietajcie raz na zawsze że
      pensje urzędników nie są z waszych podatków."

      To z czego się biorą?
    • Gość: asd IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.05.09, 19:23
      kiedys wlazlem na forum zwiazku zawodowego urzedasow www.skarbowcy.pl, a tam ktos swierdzil, ze to oni wypracowuja wszystkie pieniadze dla budzetu panstwa :)
    • Gość: bezrobotna 50+ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.09, 00:01
      Od ponad 2 lat nie mam pracy, a od ponad roku prawa do zasiłku. Jak mi się zasiłek skończył, musiałam się wyrejestrować z biura pracy, bo nie miałabym z czego żyć.
      Żeby nie umrzeć z głodu, biorę różne prace na umowę o dzieło.
      Po zawarciu takiej umowy trzeba wyrejestrować się na miesiąc, ale ja w następnym miesiącu też muszę jeść! Więc zawieram następną taką umowę i już nie mogę się zarejestrować.
      Pracodawcy nie chcą mnie zatrudnić na stałe, bo im się to nie opłaca - gdybym była na etacie, moja praca kosztowałaby ich 2 razy tyle.
      Przepracowałam prawie 30 lat, a teraz formalnie jestem pasożytem - nie mam pracy i nie mam statusu osoby bezrobotnej.
      Wg przepisów jestem kimś, kto nie pracuje i pracować nie chce! Słowem pasożyt społeczny!
      Ubezpieczenie zdrowotne mam bez łaski urzędu pracy, bo mąż jest ubezpieczony, więc mam rodzinne.
      Ale pozbawiając mnie prawa do zarejestrowania się, pozbawiono mnie jednocześnie jakiejkolwiek szansy na zmianę mojej sytuacji. Gdyby pojawiła się jakaś oferta pracy, to ja jej na pewno nie dostanę. Przekwalifikowanie - nie dla mnie. Kurs - nie mam prawa. Nie wiem też, czy status wieloletniego pasożyta społecznego mi kiedyś nie zaszkodzi.
      Nie utrzymamy się we dwoje z 800 zł renty męża, który nie ma pracy już od 10 lat - inwalidów zwalniano w pierwszej kolejności (niby taki humanitaryzm: ma rentę, to nie zdechnie z głodu). Męża już nikt nie zatrudni - jest prawie niewidomy, ma rozrusznik serca, a ostatnio częściowo ogłuchł. Muszę więc brać te prace na umowy o dzieło. Pracuję ciężej niż na etacie, na własnym sprzęcie i nie mam do niczego prawa: do urlopu, do zasiłku w razie choroby, do emerytury za przepracowane lata (z zarobków 700-900 zł miesięcznie nie stać mnie na dobrowolne indywidualne opłacanie ZUS-u).
      Zarabiam legalnie i płacę podatki, nie wyciągam ręki po pomoc społeczną, więc moja Ojczyzna nadała mi status pasożyta społecznego!
    • Gość: Karkówka IP: *.chello.pl 07.05.09, 09:41
      Bardzo dobrze Panią rozumiem, choć mam jeszcze kilka lat do
      czterdziestki, a już niektórzy mi sugerują, że się "zużyłam", moje
      wizyty w urzędzie pracy zawsze kończyły się ucieczką w popłochu, bo
      mam alergię na chamstwo, niekompetencję i obojętność urzędniczek,
      które tam pracują. Jak człowiek trafi na faceta (a to rzadkość), to
      jeszcze ma szansę na rzeczową rozmowę, ale baby siedzą tam tylko po
      to chyba, żeby z wyższością pogardzać bezrobotnymi, którzy szukają
      wsparcia. Młode siksy, które często dostają w takim miejscu pracę po
      znajomości, bo ciocia, wujek, mama, tata albo inny pociotek im
      załatwił państwowy etacik, pierdzą w stołki nie wykazują minimum
      dobrej woli, żeby pomóc zdezorientowanym petentom. Ludzie gubią się
      w tych wszystkich procedurach, formularzach, stresują,
      niecierpliwią, dlatego potrzebują pomocy fachowców, a więc ludzi
      mających także minimum wiedzy na temat psychologii człowieka, a
      szczególnie bezrobotnego, który tkwi w permanentnym napięciu, a nie
      kontaktów z rozhisteryzowanymi panienkami z przypadku, które
      wyładowują swoje frustracje na Bogu ducha winnych ludziach, nie
      mając przy tym szacunku do starszych, którym trudniej jest odnaleźć
      się w takim miejscu, a szanse na znalezienie pracy mają też o wiele
      mniejsze. Biurwy z pośredniaka nie mogą zrozumieć podstawowej
      zasady - to one są dla klientów, a nie klienci dla nich.
    • kingfish79 07.05.09, 10:38
      Wystarczylyby kary dyscyplinarne i zwolnienia za zbyt duza ilosc skarg w
      ksiedze. Po prostu jak ludzie nie maja bata nad dupa to rzadko kiedy potrafia
      robic cos jak nalezy. Zaloze sie z wtedy obie strony bylyby zadowolone.
    • Gość: marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:11
      do pracy kolego, a nie spamować na forum Gazety w godzinach pracy!
    • Gość: pracownik IP: *.ludowa.netcominternet.pl 06.05.09, 20:57
      Widać ja urzednik w godzinach pracy cięzko pracuje
    • kingfish79 07.05.09, 10:32
      Jesli cie denerwuje robienie tego samego od 8 do 16 siedzac w okienku to
      proponuje pojsc od strony petenta do kolezanki i niech Ci znajdzie inna prace.
      Prace nalezy wykonywac DOBRZE, a w przypadku obslugi petenta/klienta dobrze
      wykonana praca jest mierzona jego zadowoleniem. Jesli nie umiesz w mily i
      skuteczny sposob wykonac pracy to sie do niej nie nadajesz.

      Zabawne, ze niemili urzednicy sa najczesciej na panstwowych posadach. W
      prywatnym sektorze po prostu latwiej wyleciec i trzeba sie (sic!) starać.

      Na prawde, widzialem juz troche bardzo milych i pomocnych Pan urzedniczek, jak
      one to robia, ze potrafia od 8 do 16 byc mile i pomocne? :-))))) Po prostu
      niektorzy nie powinni pracowac z ludzmi, tylko z lopata

      pozdr
    • peryklejtos 07.05.09, 11:31
      lulek napisał(a):

      "Po drugie zapamietajcie raz na zawsze że
      > pensje urzędników nie są z waszych podatków."

      - to jest dopiero przykład mega tępoty urzędniczej.

      "Po 3 gdybyście musieli codzienie od 8-
      16 siedziec w jednym okienku i za kazdym razem robic dokladnie to
      samo to tez bylibyscie niemili."

      Ile Ty masz lat? Pięć?
      Nikt nie jest skazany na tą pracę. Ludzie pracują tam z własnej woli.
      Dorośnij.




    • peryklejtos 07.05.09, 11:36
      Gość portalu: lulek napisał(a):

      > ale wy wszyscy jestescie smieszni..

      A Ty jesteś przykładem kolejnego tępego urzędnika z UM Warszawa,
      który się opieprza w czasie pracy i wypisuje bzdury na forum.
      IP: *.um.warszawa.pl

    • kalam07 06.05.09, 09:11
      pani z okienka najpewniej nie ma żadnego kierunkowego wykształcenia, jest pewnie
      co najwyżej po jakiejś szkole policealnej z zakresu obsługi biurowej, czego się
      więc po niej spodziewać ?

      zdradzę wam dobry sposób na to by być dobrze traktowanym, najlepiej na początku
      poprosić panią o imię i nazwisko i sobie przy niej zanotować :), od razu inny
      standard obsługi.
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 09:20
      Do urzędów pracy nie masz szans dostać się bez studiów (zobacz na wymogi
      konkursowe a potem wypisuj brednie, nie opowiadaj bzdur...
    • annajustyna 06.05.09, 09:25
      A nazwiska pani nie poda, powola sie na ochrone prywatnosci, takie madre sa
      polskie urzedniki ;).
      --
      Gasofnia
    • kalam07 06.05.09, 16:01
      annajustyna napisała:

      > A nazwiska pani nie poda, powola sie na ochrone prywatnosci, takie madre sa
      > polskie urzedniki ;).

      ma obowiązek, nie można dać się spławić, jak się uprze to żądać żeby do
      kierownika prowadziła, można się powołać na europejski kodeks dobrej
      administracji ;p
    • Gość: PRofi IP: *.retsat1.com.pl 06.05.09, 11:07
      No to się grubo mylisz są jeszcze ludzie zatrudnieni przez znajomość!
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 11:59
      jasne, że są ludzie po znajomości (niektórzy), ale po studiach a nie po szkołach
      policealnych. Obejrzyj oferty
    • badjuk 06.05.09, 14:40
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > jasne, że są ludzie po znajomości (niektórzy), ale po studiach a
      nie po szkołac
      > h
      > policealnych. Obejrzyj oferty


      Ale jesteś tępy ;/ Osobiście znam osobę zatrudniną w takiej
      placówce, bez ukończonej szkoły wyższej.

      --
      Kto chce owce?
    • kalam07 06.05.09, 16:00
      panie z okienka mogą mieć wykształcenie średnie , zajrzyj sobie do ogłoszeń
      urzędów o wolnych stanowiskach pracy
      zresztą masa urzędników zwłaszcza tych starszych nie ma wykształcenia wyższego
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 18:15
      z choinki się urwałeś
    • kalam07 06.05.09, 23:51
      nie z choinki, z administracji publicznej
    • Gość: sas IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 00:47
      Gość portalu: gość napisał(a):
      > jasne, że są ludzie po znajomości (niektórzy), ale po studiach a nie po szkołac
      > h
      > policealnych. Obejrzyj oferty


      Jestes bardzo naiwny. Jeżeli masz jakiekolwiek pojęcie o życiu, to powinieneś wiedzieć, że praktyka różni się od teorii.

      Wystarczy, że panienka ma maturę (a przede wszystkim znajomości) i dzięki temu zostanie zatrudniona na umowe zlecenie, żeby siedzieć w okienku. Oczywiście urząd pracy wysle ją i opłaci jej studia, po których zostanie zatrudniona w urzędzie na umowę o pracę.
      Oczywiście wtedy przeczytasz ofertę, w której będą wymagać wykształcenia wyższego i dodatkowo 5 lat doswiadczenia w administracji-najlepiej UP- (na podobnym stanowisku). Jak się można domyślić, ty, majac wykształcenie wyższe kierunkowe i liczne staże, praktyki nie dostaniesz tej pracy, bo brakuje ci doświadczenia na stanowisku w UP, które tylko i wyłącznie polega na wydawaniu formularzy.

      Tak to niestety wygląda.
      W moim przypadku podczas rejestracji w UP jako absolwenta, w okienku siedział chłopaczek, który trzeci rok z rzędu zaczynał nowe studia zmieniając uczelnie. Po pierwszym semestrze zawsze wylatywał.
      Jednak pracę w UP otrzymał, a były to czasy przed masowymi wyjazdami do pracy w krajach UE więc kandydatów nie brakowało.
      I to on informował absolwentów o tym, że nie ma dla nich żadnych ofert pracy.
      Niech naiwni dalej czytają oferty i wierzą w leśne skrzaty :)


    • Gość: gość IP: *.chello.pl 07.05.09, 08:19
      akurat pracowałam w UP przez jakiś czas zaraz po studiach(nawet nie chcę tego
      wspominać), więc mi głupot nie wciskaj.
      Za 850 zł brutto (2005 r.) nie było zbyt wielu chętnych:)
      a najlepsze jest to, że za takie pieniądze bezrobotni nie chcieli pracować, bo
      im się nie opłacało i się z nas śmiali.
      Chyba jednak mam większe pojecie o tym niż ty

    • Gość: Ulek IP: *.chello.pl 07.05.09, 09:50
      Chyba był to urząd pocztowy w Koziej Wólce? Kretynie, co ty wiesz o
      pracy w administracji publicznej? Ręce opadają na takich ćwoków. I
      jeszcze ludziom wciskasz kit o wymogach, o których nie masz pojęcia,
      baranie.
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 07.05.09, 10:53
      to było bardzo duże miasto buraku.
      Twoja kultura jest porażająca:)
      Teraz to już całkowicie rozumiem przyczyny "nieodpowiedniej obsługi". na
      szczęście nie musiałam obsługiwać takich buraków jak ty.
      Ale koleżanki skarżyły się, że im większy burak tym bardziej śmierdział...
      I obsługuj takiego.Resztę sobie dopowiedz sam.
      Oj wieśniaczku, czuć aż tu....!
    • Gość: sas IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 10:48
      > akurat pracowałam w UP przez jakiś czas zaraz po studiach(nawet nie chcę tego
      > wspominać), więc mi głupot nie wciskaj.

      To jest akurat argument na poziomie panienki z okienka, "ja wiem, u nas tak jest, tak ma być, więc głupot mi nie wciskaj"

      Z uporem maniaka twierdzisz, że w UP, nawet posiadając odpowiednie znajomości, jest niemożliwe zatrudnienie się bez wyższego wykształcenia. Mechanizm zatrudnienia takiego delikwenta tylko z maturą ale za to jakże dobrze rokującego na przyszłość został opisany powyżej.

      > Za 850 zł brutto (2005 r.)

      To nie jest kwestia wysokości zarobków tylko posiadania pracy!!! Nawet, jak twierdzisz absolwenci pracują "przez jakiś czas zaraz po studiach" m.in. po to żeby odrobić tzw. pańszczyznę i uciekac dalej. Nawet taka praca jest lepsza niż siedzenie na bezrobotnym!
      W małej miejscowości (do 80 tys mieszkańców) dla kogoś z maturą na studiach zaocznych w tamtych czasach nawet 850 zł to nie było źle (nie mam na mysli np.Warszawy)

      >nie było zbyt wielu chętnych

      Zawsze się ktoś nieporadny znajdzie, np. ty


      > a najlepsze jest to, że za takie pieniądze bezrobotni nie chcieli pracować, bo
      > im się nie opłacało i się z nas śmiali.

      Nie dziwię się im ale jw. to nie jest kwestia pieniędzy. Absolwenci nie tylko w UP zarabiają psie pieniądze!
      Więc albo będąc absolwentem jesteś tam z przypadku bo nie wiesz co ze soba zrobić (panienka z maturą nie jest bo dla niej to luksus, mogla siedzieć za kasą w markecie) albo jestes żeby nauczyc się jak najwięcej, złapac znajomości (łatwiej niż na bezrobotnym w domu) i uciekać. Uciekać ale do lepszej pracy.

      > Chyba jednak mam większe pojecie o tym niż ty

      z twojej wypowiedzi to nie wynika
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 07.05.09, 10:55
      właśnie że nie dla każdego praca za małe pieniądze jest lepsza niż żadna,
      o to właśnie chodzi, że część bezrobotnych mówiła to wprost:)
    • Gość: sas IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 11:10
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > właśnie że nie dla każdego praca za małe pieniądze jest lepsza niż żadna,
      > o to właśnie chodzi, że część bezrobotnych mówiła to wprost:)

      Ta część przychodzi sie jedynie zarejestrować. prace oni sami sobie znajdą, oczywiście oficjalnie będąc na bezrobotnym.

      I sa to bezrobotni wykonujący prace fizyczne!!! Oni zawsze będą kulać się ze smiechu gdy usłyszą o wysokości zarobków w administracji publicznej.

      Radzę zacząć obserwować i analizować otaczający nas świat, bo widzę, że z abstrakcyjnym mysleniem u ciebie kiepściutko.
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 07.05.09, 11:15
      obserwacja świata to nie (zasadniczo - bo się znowu ludziku przyczepisz)
      myślenie abstrakcyjne matołku!
    • Gość: sas IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 11:50
      Zasadniczo obserwacja I ANALIZA miała pomóc usprawnić twoje abstrakcyjne myślenie, ale widzę, że nie ma czego usprawniać.

      Na początek zacznij od nauki czytania ze zrozumieniem, z naciskiem na nie opuszczanie podczas czytania wyrazów w zdaniu, bo to zasadniczo utrudnia rozumienie czytanego tekstu.
      Ogranicz używanie epitetów i staraj sie sięgać po ambitniejszą literaturę niż ta o bohaterze z Pacanowa.
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 07.05.09, 12:07
      ojej!jaka inteligencja!
      Prosto z Pcimia Dolnego!
      Jestem pod wrażeniem:)
    • Gość: sas IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 12:17
      Właśnie tak sprowadza się do parteru trolli !!!
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 07.05.09, 12:42
      i buraków, którym się wydaje, że są bystrymi istotami też!
    • Gość: sas IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 12:52
      Jeżeli tak się określasz. No cóż, nie wypada sie nie zgodzić.
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 07.05.09, 13:08
      i myślisz, że to takie sprytne?
      dzieciaczek
    • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 20:29
      to co tam takie same stare PRUCHNA za biurkami robią? co? może studia kierunkowe skonczyly ???? zatrzymaly sie na czasach komunizmu, stare niereformowalne raszple bo z łaską ci odpowiedzą, nic nie wiedzą, samia mialam tą przyjemnosc byc PIERWSZY RAZ W URZEDZIE PRACY w tym tygodniu
    • Gość: Mandragora IP: *.chello.pl 07.05.09, 09:47
      Nie rozśmieszaj mnie, bo dostanę zajadów. Jakie wymogi? Wystarczą
      znajomości, a maturę i studia zrobi się w międzyczasie. Przykład?
      Urząd Dzielnicy Bielany (dawniej Urząd Gminy) - mój "eks" pracował
      tam przez dwa lata w wydziale geodezji bez matury, bo mu znajoma
      załatwiła etat, w międzyczasie zdał maturę i poszedł na studia
      zaoczne, za które mu jeszcze urząd płacił. Więc nie pieprz głupot,
      bo nie masz pojęcia, co się dzieje w takich urzędach i kto tam się
      do pracy dostaje. Wszystko to są krewni i znajomi królika, a
      najśmieszniej jest, jak się zmienia opcja polityczna i wszyscy
      zatrudnieni srają w gacie, czy ich przypadkiem znajomi i krewni
      aktualnie panujących polityków ze stołków nie strącą, strach
      wywołuje sraczkę zarówno u panienek z recepcji, jak i naczelników
      wydziałów. Jak wszyscy, to wszyscy.
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 09:22
      a po co brać dwa "na wszelki wypadek"???Wszystko w sklepie kupuje po dwa, na
      wypadek jakby coś poszło nie tak???Jak źle wypiszesz to weźmiesz kolejny. Nie
      wiem co za problem. Nie masz większych problemów?
    • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 09:37
      A Ty się nigdy nie pomyliłaś wypełniając jakieś druki?! Przykła świetny podałaś,
      nie ma co...
      Jak się pomylisz i pójdziesz po drugi to ta sama pani z łaską powie, ze Ci już
      dała a jak oznajmisz ze się nie daj Boże pomyliłaś to spojrzy na Ciebie z łaską
      i politowaniem. Wiec co za różnica czy weźmiesz od razu dwa czy się wrócisz po
      drugi za 3 minuty?
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 10:03
      no właśnie, co za różnica, możesz podejść jeszcze raz jak się rzeczywiście
      pomylisz. A dlaczego zakładasz, że ona ci powie, że już Ci dała?A może ona też
      zakłada, że przyjdziesz jak się pomylisz?Albo, że nie zwrócisz jak nie
      wykorzystasz:)
      nie rozumiem co za problem.
    • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 10:23
      > no właśnie, co za różnica, możesz podejść jeszcze raz jak się rzeczywiście
      > pomylisz.

      No pewnie, że mogę. Ale jak wezmę od razu dwa to zaoszczędzę sobie oglądania
      niezadowolonej miny laluni..: :)))

      A dlaczego zakładasz, że ona ci powie, że już Ci dała?
      Bo mi już kiedyś Pani w UP tak właśnie powiedziała:P

    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 10:33
      Nie masz pojęcia jakie stosunki panują w tym urzędzie a już "jeździsz" po te
      pracownicy.
      Wyobraź sobie, że ja się już spotkałam z taką sytuacją, że pracownik musiał się
      rozliczyć z takich druków (tak mniej więcej). To wynikało z decyzji kierownictwa
      w urzędzie. Tam są czasami na prawdę idiotyczne zarządzenia i zalecenia.
      a mnie już irytują te wątki jacy to urzędnicy są źli.
      A taki bezrobotny robi z siebie ofiarę na forum i ma pretensje że mu druczka nie
      dali jak mu jeszcze nie był potrzebny:)
      To tylko jak ktoś nie ma innych problemów to się takimi pierdołami zajmuje.I
      jeszcze szuka poparcia u innych. Śmieszne.

    • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 10:46
      Oczywiście, ze nie mam pojęcia jakie panują stosunki w tym urzędzie, ale wiem
      jakie panują w urzędzie do którego chadzałam i niestety w wielu innych.
      Wypowiadam się za siebie i niestety z autopsji wiem jakie " uprzejme" potrafią
      być te panie.
      I nie chodzi o to, że ktoś sie skarży jacy to urzędnicy są źli. To są pp prostu
      fakty. To jak traktowani są petenci zostawia niestety wiele do życzenia.

      Oczywiście, że się rozliczają z druków. Ale bez przesady żeby robić problem gdy
      ktoś poprosi o dwa. I jakbyś nie zauważyła to chodzi o reakcje na taką prośbę,
      która bywa równie śmieszna jak to, że twierdzisz, ze ktoś się pierdołami
      zajmuje...Wystarczy troszkę uprzejmości i przede wszystkim szacunku.
    • Gość: szukacz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.09, 10:04
      te w urzedzie nic nie wiedza ostatnio jak bylem to proponowala mi zebym szedl do
      Agencji pracy ze oni mi znajda prace dla mnie a ja sie zasmialem i powiedzialem
      ze nigdzie nie pojde bo oni dadza mi prace na wiele gorszych warunkach sam sobie
      znajde prace a klientka sie zdziwila i powiedziala ze ona nie wie jak to jest
      porazka hehe
    • Gość: Noah IP: *.chello.pl 06.05.09, 11:06
      Niestety, mam ostatnio styczność z tą instytucją. Kolejki
      makabryczne, wielogodzinne do rejestracji (a podobno jest nam
      najlepiej w UE hehe), ale później już lepiej. Urzędnicy mili, ale
      nie udają, że są po coś innego niż ewidencja, tzn. zapomnij o
      szkoleniu czy ofercie pracy. Papiery mają im się zgadzać i tyle.
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 11:58
      kolejny mądry.
      Oni są rozliczani ze znalezienia ofert pracy (pośrednicy0, chodzą po firmach
      żeby je znaleźć, a potem są rozliczani z ilości rzeczywiście znalezionej pracy.
      A ewidencja to ewidencja-tam się ofert nie szuka.
    • Gość: Noah IP: *.chello.pl 06.05.09, 13:13
      Ale czemu się tak pieklisz i obrażasz nieznanych Ci ludzi? Skąd
      wiesz jak jest w każdym urzędzie pracy? Skąd wiesz jak pracują w
      moim mieście?... Wiedza ogólna tu nie wystarczy. W moim mieście jest
      tylko ewidencja, szkolenia przysługują po 2 latach bycia
      bezrobotnym. To jakiś absurd, bo jak można być 2 lata bez pracy? Kto
      zapłaci rachunki, utrzyma takiego człowieka?... Czyli szkolenia są
      fikcją.
    • Gość: Asia IP: *.nitka.net.pl 06.05.09, 12:01
      Urząd Pracy nie jest od załatwiania komukolwiek pracy. Tam się rejestruje ludzi
      po to aby mieli opiekę zdrowotną.
    • Gość: ua IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:02
      > Tam się rejestruje ludzi

      tam sie tresuje ludzi, zeby za bardzo nie podskakiwali. zeby okazac
      im miejsce w szeregu. zeby wiedzieli ze sa nic niewartym gownem. i
      zeby wiedzieli kto jest dla kogo.
    • Gość: erazm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 12:42
      wydaje im sie, że są Panami życia i smierci. niestety, jak sie czlowiek buntuje
      to nic nie załatwi, jak jest pokorny to jeszcze gorzej, bo się wyżywają. masakra
      : change.menelgame.pl/change_please/5122281/
    • przylga 06.05.09, 12:54
      Kochana, trzeba było kopnąć ją w nos:)
    • Gość: x-man IP: *.aster.pl 06.05.09, 13:32
      Zaraz po Świętach Wielkanocnych ruszyłem do mojego UP, naładowany pozytywną
      energią, chęcią podniesienia swoich kwalifikacji, dostosowania swoch kompetencji
      do wymogów lokalnego rynku pracy. Niestety nie zastałem pani odpowiedzialnej za
      wydawanie skierowań na takowe szkolenia, gdyż jak zostałem poinformowany: "To
      dopiero po świętach i pani ma urlop!" (w domyśle: spadaj bezrobotny frajerze).
      Będąc jednak człowiekiem upartym udałem się tam ponownie następnego dnia,
      jdnakowoż znów nie miałem szczęścia, gdyż jak się dowiedziałem urzęniczka
      aktualnie znajduje się u dyrektora i wróci, gdzieś "około 2" (była 10). Trzeci
      raz gdy tam zawitałem okazało się, iż w pokoju pani od skierowań trwa cyt:
      "Bardzo ważna narada". Wniosek? Rozgonić tą cała czeradę, pieniądze dawać tylko
      prywatnym agencjom pracy, za rzeczywiście załatwioną pracę a nie bandzie
      urzędasów za "godziny urzędowania" !
    • Gość: gekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 13:36
      Pani przeceniła twoje umjejętności intelektualne, ja zaoferowałbym
      ci 7 druków.
    • Gość: Bezrobotny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:06
      Ja w UP w Krakowie (ul. Mazowiecka) byłem się zarejestrować wczoraj. Formularzy rejestracyjnych cała sterta leżała na stoliku i każdy mógł wziąć ile mu się podoba. Panie rejestrujące bardzo miłe i pomocne. Szkolenia co prawda kiepskie ale cóż – DARMOWE :) Ogólnie jakoś nie zostałem upokorzony czy coś w tym rodzaju :)
    • Gość: marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:07
      nie ma się co pieklic na urzędników bo to niekoniecznie ich wina że system
      wygląda jak wygląda tylko tego, kto pisał ustawę
      a autor ustawy bezrobotnym nigdy nie był zaś jego doradczynie z PUPów pisały
      ustawę by sobie ułatwić życie a nie bezrobotnemu
      no i minister finansów - jego troskę by to wszystko jak njamniej kosztowało
      widac wszędzie
      no bo przeciez trzeba z czegoś opłacic przywileje rolnicze, górnicze, mundurowe
      itd....
      rejestracja i cały socjał powinien byc robiony na poziomie gmin a nie powiatów
      wtedy kolejki od razu by zniknęły, a i bezrobotni by mieli mniej wydatków bo bliżej
      na poziomie powiatu tylko pośredniak i szkolenia
      dział szkoleń orgaznizuje tylko kursy na państwowe certyfikaty i płaci za nie
      (bo to przecież i tak jedna państwowa kasa z Funduszu Pracy do poszczególnych
      ministerstw)
      byoby taniej i efektywniej
      a tak jest jak jest
      i niektóre panie bez żenady informują że one "wykonuja jedynie ustawę" i na tym
      polega cała ich "praca"
      biorąc zaś pod uwagę że w Polsce nabór do pracy ma więcej wspólnego z więzami
      krwi lub sąsiedztwa, niz z merytoryką niezdziwiłbym się jakby sie okazało że
      zatrudnione panie też są z soba powiązane więzami pokrewieństwa
      taka jedna duża rodzina:P
    • Gość: hih IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:11
      w tym urzędzie rejestruje się pewnie koło 100 osób dziennie, jakieś 90% z nich
      wypełnia formularz poprawnie w końcu nie wpisuje się tam poematu tylko swoje
      dane, nie wiem ile kartek ma ten formularz, ale załóżmy że dwie, każdy kto
      wypełni poprawnie za pierwszym razem wyrzuca ten drugi druk albo go gubi,
      czyli 20 dni pracy w miesiącu X 90 ilość osób która niepotrzebnie wzięła druk X
      2 ilość kartek = 3600 kartek no to chyba jest jakaś oszczędność, btw jeśli
      byłaby to prywatna firma to rejestracja byłaby przez internet
    • Gość: nick IP: *.icpnet.pl 06.05.09, 14:58
      ale jakby było przez internet, to okazało by się, że połowa
      urzędasów jest zbędna i sami byliby bezrobotni :D
    • Gość: ita IP: *.128.21.106.static.crowley.pl 06.05.09, 15:13
      To, że w parlamencie uchwalono absurdalne przepisy to jedna prawda.
      Ale złosliwość i traktowanie petentów z góry jest raczej normą.
      Można wykownywać swoje , nawet idiotyczne obowiązki , traktując
      ludzi z jakąś miarą szacunku, a w UP z którym miałam kilka razy do
      czynienia, jakoś go nie zaznałam. Ostatnim razem po prostu trzeba
      było wymóc rejestrację robiąc awanturę u Dyrektora placówki. Po
      takiej akcji nagle nabrałam praw do rejestracji, choć pracownica
      stanowczo mi ich odmawiała.Co więcej zostałam "obsłużona" poza
      kolejnością:)
    • Gość: porucznik IP: *.tvk.torun.pl 06.05.09, 15:49
      Z chamskimi urzedasami trzeba ostro-inaczej sie nie da!!!!Sa tam po
      to aby nam wiernie sluzyc jak dooopa od srania!Niestety
      melancholicy,niesmiali itp ludzie sa przegrani na starcie-urzedas to
      wyczuwa i czuje sie panem...Ja zrobilem tak...:wchodze:"prosze-
      to,to i to"-stanowczo lecz kulturalnie--niestety kulturalnie zle
      podzialalo na stara urzednicza prukwe i zaczela sie burzyc--wiec
      metody nauczone na zachodzie(bylem 6 lat)wziely w leb...przeszedlem
      na stare sprawdzone polskie i rosyjskie metody(tu 14 l
      doswiadczenia)Wyjalem z tylnej klieszeni"kapowniczek"z dlugopisem i
      jak stary milicjant wycedzilem glosno"IMIE I NAZWISKO!!!"Baba sie
      zaczela burzyc i niechciala podac to zaczalem glosno krzyczec ze
      wszyscy slyszeli ze jest stara ,wredna ,leniwa,prukwa-siedzi tu za
      moja kase i ma mi sluzyc wiernie jak pies--potem zaczalem zadac
      dyrektora itd-caly czas krzyczalem jak kapral na mlode wojsko
      wyzywajac od najgorszych---baba twarda ale w koncu sie poryczala i
      gdzies sie schowala za parawanami:)Mloda sucz to bym zniszczyl w 25
      sekund!!Stara to byla bardziej doswiadczona i odporna ale dla mnie
      niema niemozliwych!!Dyrektor przylecial to tez dostal
      zj..b....Sprawe zalatwilem(ale to nie UP bo bezrobotny niebylem)
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 16:16
      pisze się "nie byłem" a nie "niebyłem" inteligencie...
    • Gość: urzednik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.09, 16:46
      idiota
    • Gość: :-P IP: *.acn.waw.pl 06.05.09, 16:55
      nie idiota tylko troll
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 18:06
      ale idiota też:)
    • Gość: Bruno IP: *.chello.pl 06.05.09, 23:10
      Stary, no to nie ma się czym chwalić, że spacyfikowałeś kobietę. Co
      to za facet, który się chwali, że wyzywał kobietę w wieku swojej
      matki (jak wnioskuję z postu)? Żal ;/
    • Gość: gość IP: *.chello.pl 06.05.09, 18:10
      zapewne nie było do końca tak jak piszesz. Chyba nikt Ci nie uwierzy, że
      zwyczajnie nie chcieli Cię zarejestrować a jak ich wystraszyłaś to nagle
      zmienili zdanie. Szanujmy się.
      Na pewno były jakieś inne prawne (czytaj ustalone przez ustawodawcę a nie
      urzędników powody).
      Nie znasz na pewno przepisów, tylko się pewnie uparłaś, że masz rację. Decyzja o
      przyznaniu statusu osoby bezrobotnej nie jest decyzją uznaniową (jeśli wiesz co
      to znaczy).
    • Gość: szan IP: *.acn.waw.pl 07.05.09, 01:16
      A nie dawać kopać w d. jakimś sfrustrowanym urzędnikom. Polak to chyba lubi dać
      się upokorzyć, a potem wylewać swoje żale chociażby na tym forum.

      A na UP psów bym nie wieszał. Czasem organizują ciekawe szkolenia, np. dla
      noszących się z zamiarem otwarcia własnej firmy. I tam jest zupełnie inna
      atmosfera niż na dole wśród maluczkich gnijących w kolejce po jakże prestiżowy
      status bezrobotnego.
    • joanna29 07.05.09, 08:26
      Ja również musiałam sięzarejestrować w UP. Po przejściu przez
      zarejestrowanie (pani w UP była bardzo zaskoczona, że nie wiem jak
      to się odbywa, jak powiedziałam, że to mój pierwszy raz i mam 15 lat
      pracy to aż innni pracownicy podniesli głowę) zostałam wysłana do
      pokoju 106. Tam pani wzięła mój dowód zaznaczyła coś w komputerze i
      kazała przyjść za 2 miesiace. Poprosiłam o wyjaśnienie o co chodzi,
      kolejne zdziwienie w urzedzie. Pani mi burkneła, że jest
      pośrednikiem pracy i mam sie u niej stawiać po oferty - raz na 2
      miesiące! Sama poszłam po skierowanie na staż z UP na stanowisko
      kadrowa. W pracodawcy dowiedziałam się, że będę wozić towar i
      pracowników. W UP powiedzieli mi, że czasem nazwa stanowiska i
      wykonywana praca się nie pokrywają!
      Pracowałam w urzedzie i byłi pracownicy, którzy nawet matury nie
      mieli (na stanowisku inspektora!), a kwalifikacje w ofercie zależą
      od kwalifikacji osoby, która ma wygrać. Również zauważyła, że trzeba
      mieć doświadczenie w UP aby ubiegac się o praca w UP.
    • Gość: mgr inz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.09, 09:40
      Ja w UP bylem tylko raz i nigdy wiecej tam nie pojde - nie ma sensu tracic czas, pieniadze na dojazy i nerwy na cos co i tak pracy nie znajdzie. Jedyne co mozna w takim miejscu znalesc to "niby-prace" gdzie daja szalenczą kwote minimum placowego...
      Moja rada, szukaj pracy na wlasna reke bo tylko w taki sposob znajdziesz prace za normalne pieniadze i nie bedziesz sie denerwowac sluchajac mądrosci wielkich urzedniczek za 1200 brutto
    • Gość: ..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.09, 12:38
      Cześć,masz na myśli Urząd Pracy tutaj we Wrocławiu?Chyba masz
      rację,bo tam naprawdę te panie są nieuprzejme i niemiłe,ale cóż,nic
      na to nie poradzisz.Tak to chyba funkcjonuje od lat i nikt nie chce
      tam przychodzić,bo te "krowy święte" mają gdzieś petentów,jakimi są
      osoby bezrobotne,trwale,krótkotrwale itd.Pozdrawiam.
    • Gość: m IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.09, 18:46
      "Jakie są Wasze doświadczenia - czy można liczyć w takim
      urzędzie na kompententną pomoc, czy też wizyty tam to tylko
      upokarzająca konieczność? "
      ##################
      Oczywiście.Pod warunkiem,że się jest siostrzenicą ministra.Szczegóły na
      tinyurl.com/dkje5w
    • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 20:47
      upokarzająca konieczność bez względu na to czy jest się młodziutkim czy młodym
      ubezpieczonym czy nie z maturą czy bez z licencjatem czy nie magistrem lub nie
      po warsztatach czy bez po kursach czy nie z praktykami czy bez z kwalifikacjami
      czy nie z doświadczeniem zawodowym bądź nie po szkoleniach bądź nie po stażach
      lub nie odstawionym bądź nie czy ma się kogoś jeszcze zarejestrowanego z rodziny
      czy nie po pracy czy nie z rentą lub bez z emeryturą lub nie po przygotowaniach
      zawodowych lub nie po giełdach lub nie po działalności gospodarczej czy nie po
      programach lub nie po projektach lub nie. ci pracownicy "olewają" bezrobotnych i
      poszukujących pracy "ciepłym moczem". "System wyzysk, system niewolnictwo,
      system korupcja, system krew, system rasizm. Bo nikt z osób, od których coś
      takiego zależy, nie chce zrobić nic, żeby bezrobotni mogli dostać pracę z urzędu
      bezrobocia stosowanego niebezrobotną, lecz prawdziwą, skoro urząd robi tak, żeby
      bez niego pracy też nie można było znaleźć. Więc bezrobocie rośnie, ale w pupach
      są wciąż nowi pracownicy (czytaj znajomi bieżących pracowników), pod których są
      specjalnie układane konkursy na pupowskie stanowiska urzędnicze tak, żeby tylko
      ich znajomi spełniali wszystkie kryteria. Bo skoro w Pupie nie ma ofert pracy,
      poza nim też, to bezrobotni brzytwy się chwytają i myślą już tylko o tym, żeby
      znaleźć pracę chociażby w urzędzie pracy.
    • Gość: pracodawcaPan IP: *.chello.pl 09.05.09, 22:05
      nieroby!!! nie dość że nie chcecie pracować w kraju gdzie jest praca
      (statystyka bezrobocie w okolicach 10 %) to jeszcze narzekacie na
      urzedy . won z Polski pastuchy
    • Gość: frania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 12:20
      Smierdziuchy. I co z tego? URZEDNIK . Pytanko , za jakie many polaczki maja
      się umyć i lśnić ,jak brak na chleb.Urzędnik - choroby gotowe przynoszone na
      miejsce. he,he
    • Gość: ala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 12:24
      50+,50+ powolne wyniszczenie + .
    • Gość: dzwonek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 12:27
      Dobro dla PL
    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 13:31
      Lecz się człowieku!
      Widać, ze sodówka do głowy uderzyła. I co z tego, ze jest praca jak się ciągle
      ukazują te same ogłoszenia? I co tego, że praca jest jak miejsca są z góry
      obstawione? I co z tego, ze jest jak liczą się dobre plecy?

      Możesz się dwoić i troić, na rozmowie nie mal obnażają ze wszystkiego,zadają
      idiotyczne pytania które nijak się mają do pracy a pracodawca i tak ma to
      GDZIEŚ!!!!!!!!!
    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 13:33
      Aaaa... 10%...a pomyśl ile osób jest nie zarejestrowanych jak bezrobotni..
    • Gość: x IP: 213.25.4.* 10.05.09, 16:00
      To o czym napisałaś to nic :)...
      Kiedyś starałem się spełniać wszystkie nawet bzdurne wymogi, a jak
      poznałem lepiej prawo to załatwiam większość rzeczy bez słuchania
      bzdur, które mówią urzędnicy, no i co tu dużo mówić też jestem
      arogancki i bezczelny jak trzeba :), a jak urzędnik / urzędniczka
      nie ma racji czy podskakuje to zawsze można poprosić kierownika /
      kierowniczke i załatwić z nim albo nią sprawe, no i jak urzędnik czy
      urzędniczka na to zasługuje to można napisać skarge, co w
      wyjątkowych przypadkach może skutkować nawet zwolnieniem z pracy.
      Zwykle urzędnicy na niższych stanowiskach mają słabe znajomości i są
      tylko marionetkami, dużo lepsze znajomości mają urzędnicy czy
      urzędniczki, którzy są na kierowniczych stanowiskach i to z nimi
      trzeba się liczyć bez przesady ale nie zaszkodzi, a z tymi na
      niższych stanowiskach w ogóle nie trzeba się liczyć :)...
    • dzagnaj 01.06.09, 20:16
      Dnia gdy miałam się stawić na podpisie.. całkowicie mi to wyleciało z głowy!!! cały tydzień pamiętałam.. a tego dnia ?!
      wiem że mam 7 dni na uzasadnienie mojej nieobecności.. wiadomo że nie wytłumaczę jak powyżej że mi z głowy wyleciało. Więc muszę udać się do lekarza.. teraz pytanie czy wystarczy pisemne zaświadczenie od lekarza, czy musi być L4?
      Proszę o jak najszybszą odpowiedz - mam 2 dni :(
    • Gość: ewa IP: *.chello.pl 02.06.09, 08:21
      Niestety musisz mieć L-4
    • Gość: ita IP: *.128.21.106.static.crowley.pl 02.06.09, 13:30
      To zależy na jaką panią trafisz. Taka sytuacja przydażyła mi się 3
      razy i nigdy nie dostarczyłam L4. Powiedziałam grzecznie, że
      zapomniałam. Nigdy mnie z tego powodu nie wyrejestrowno.Choć za
      jednym razem trafiłam na biurwę, co mnie tym straszyła, ale groźby
      nie wykonała.
    • lukasz2983 02.06.09, 12:05
      Ja natomiast mialem przyjemnosc zarejestrowac sie UP w Głogowie Młp. (koło Rzeszowa) i musze przyznac, że pani tam pracująca przemiła. Wiek na oko tak ponad 25 lat. Usmiechnięta, zaangażowana aby ci pomóc. Szedłem tam z myslą, że spotkam biurwę, a tu takie miłe zaskoczenie.
    • Gość: bezrobotna IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.09, 14:37
      Wizyta w urzędzie to koszmar. Urząd w którym jestem zarejestrowana znajduje się
      w Kłobucku- to mała miejscowość. Od początku starają się tu rzucać człowiekowi
      kłody pod nogi. Nie można liczyć na żadną pomoc w wypełnianiu takich formularzy,
      wypełnia się samodzielnie jak zrobi się coś źle to twój problem.
      Ale bardziej szokujący dla mnie był fakt, gdy Panie które powinny pomóc znaleźć,
      jakoś doradzić człowiekowi, który tak jak w moim przypadku pierwszy raz szuka
      pracy i ma małe doświadczenie, doradzały ludziom (słyszałam na własne uszy nie
      jeden raz inaczej bym chyba nie uwierzyła), żeby najlepiej się wypisali czyli
      nie przyjeżdżali się podpisywać bo tylko tracą pieniądze na bilety bo z ich
      wykształceniem (za wysokie, za niskie, nietypowe)nie mają szansy na pracę.
      Panie w sprawiają wrażenie niedouczonych - nie potrafią przeczytać dokumentów i
      nie wiedzą jakich powinny od kogo wymagać jeśli sprawa jest nietypowa.
      Jeśli mają 30 dni na rozpatrzenie wniosku to tyle go rozpatrują.
      Przynajmniej tak jest jeśli chodzi o staże co usprawiedliwiają tym, że mają ich
      bardzo dużo.
      Rejestrując się w lipcu ubiegłego roku spotkanie na którym miałam się dowiedzieć
      w jaki sposób urząd może mi pomóc miałam wyznaczone na koniec października, ale
      przepadło mi bo wcześniej udało załatwić mi się staż.
      Teraz w Kłobucku na dalszy staż nie mam szans (który sama sobie załatwiłam-
      przynosi się pełną dokumentację ze zgodą firmy wszystko wypełnione i
      przygotowane tylko do rozpatrzenia). Poinformowano mnie po prawie miesiącu (może
      inaczej dowiadywałam się), że staż ze względu na dużą liczbę starających się o
      nie są przyznawane tylko osobą, które starają się o niego po raz pierwszy lub po
      stażu mają zagwarantowane miejsce pracy.
      Więc jeśli chodzi o urząd pracy z mojego rocznego doświadczenia wynika, że dla
      urzędu pracy ważna jest statystyka, żeby mieli jak najmniej zarejestrowanych
      bezrobotnych, a nie pomoc ludziom, którym często bardzo zależy na znalezieniu pracy.
      Moja koleżanka jeździła do urzędu od stycznia do tej pory średnio co dwa
      tygodnie szukając pracy i ostatnio Pani w okienku zapytała ją ze zdziwieniem- to
      Pani faktycznie szuka tej pracy?!
      Więc jak widać urząd jest tylko po to by człowiek był ubezpieczony i chodzi się
      tam zaciskając zęby bo na pomoc nie ma co liczyć. Chcesz pracować to sam znajdź
      sobie pracę, a nie zawracaj głowę "ciężko spracowanym ludziom".
      Może w innych urzędach jest lepiej jeśli tak gratuluję szczęścia niektóre bowiem
      starają się tylko o dobrą statystykę i święty spokój.
      Pozdrawiam

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka