Dodaj do ulubionych

Zabawy naszego dzieciństwa...

09.01.06, 13:17
Jakie zabawy z dzieciństwa utkwiły wam w pamięci? Mi chyba najbardziej
podchody, zabawa w wyścig pokoju kabzlami od butelek wypełnionymi woskiem o
grze w dołek na drobne pieniądze nie wspomnę... można było wygrać lub stracić
fortunę ;-)
--
In My Humble Opinion
Edytor zaawansowany
  • malkontent_jeden 09.01.06, 16:01
    To były tzw. "Kolarzyki". Był też hazard w postaci gry w "dołek" lub rzucanie
    monetami pod ścianę, no i oczywiscie zabawa w "chowanego" ( wspominane
    wcześniej "betony"- cudowne wprost miejsce...). Były strzelaniny z korkowców,
    było robienie huku za pomocą dwóch skręconych ze sobą śrub, wyrób wszelakich
    petard- trza było kombinować :-). Ale przynajmniej coś z tego zostało-
    inwencja, poszukiwanie, umiejętność improwizacji- kiedy patrzę na obecnych
    nastolatków, jakoś tego u nich nie zauważam.
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • lemuriza 09.01.06, 21:59

    My robiliśmy podblokowe teatrzyki.
    Było całkiem profesjonalnie - plakaty itp.
    Między innymi "Czerwony Kapturek".
    Przedstawienia odbywały się na parkingu za przychodnią, tuż przed moim blokiem
    ( czyli Spółdzielcza 8).
    Poza tym duzo graliśmy w siatkówkę na trzepaku , no i w piłkę nożną z
    chłopakami , na boisku na placu zabaw tym samym gdzie był statek.
    Podchody też... no i robienie tzw. sekretów.
    Kto pamięta co to było "sekrety"?
  • malkontent_jeden 09.01.06, 23:18
    Dołeczki z kolorowym8i szkiełkami?
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • agajac 09.01.06, 23:58
    Ulubione byly bitwy na drewnianym statku na placu zabaw przy torach. jedna
    druzyna na gorze, druga na dole. Lepiej bylo byc wsrod tych co statku bronili :)
    rzucalismy puszki po konserwach wypelnione suchym, kurzącym sie piachem -
    wygladalo to jak prawdziwa bitwa morska. :)

    A poza tym standard - polacy i niemcy :) pilkarzyki, dolek, trzepak :)

    --
    Fotografia ślubna i nie tylko
  • malkontent_jeden 10.01.06, 00:04
    Na drewniany statek to juz chodzilo sie palic pierwsze papierosy...;-)
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • anahitaa 23.03.06, 09:26
    Z nostalgią wspominam czasy gdy telewizor się nie iczył bo prawdziwa rozrywka
    była na zewnatrz. Nie przypomina mi się żebym kiedykolwiek się nudziła - zawsze
    potrafiłam sobie znaleźć jakieś zajęcie - sama lub z przyjaciółmi i nie
    wymagało to ode mnie większego wysiłku..

    Teraźniejsze dzieci pozbawione są kreatywności i zwykłej dziecięcej fantazji..
    Jeśli nie ma w TV nic ciekawego, gry w komputerze dawno się znudziły, mała
    dziatwa nudzi się ja mops. Maluch dzisiaj nie potrafi sam wymyślić sobie
    zabawy - to szokujące.
    Nie jest to oczywiście wina dzieci lecz ich wygodnickich rodziców, którzy dla
    swiętego spokoju sadzają dzieciaki przed telewizorem czy komputerem oraz kupują
    stosy zabawek okradając jednocześnie dzieci z fantazji.. Bo przecież zwykły
    patyk na podworkumoże zmienić sie tysiąc ciekawych przedmiotów...
  • marrylu1 29.06.06, 21:38
    Hm... Chyba najbardziej utkwiła mi w pamięci zabawa w pięć patyków, czyli taka
    odmiana chowanego:). Mieszkałam na Osiedlu na ul.Kędziora:):):): wpsominam te
    czasy cudownie.Wspaniali sąsiedzi i pełno kolegów i koleżanek. siedzieliśmy do
    nocy, a mamy na przemienie robiły nam kanapki..HIHIHI... A babcia jednej z mich
    koleżanek robiła pierogi z jagodami, podawała nam na takim oooooooooogromnym
    talerzu prez okno(mieszkała na parterze)a my jedliśmy z jednego talerza tymi
    brudnymi rękami, a pierogi smakowały wybornie ze słodką smietanka...a póxniej
    pod studnią mycie rąk i buzi i dalej do zabawy...Z zabaw jeszcze
    pamiętam:Podchody, bawilismy się w kilkanaście osób, gra w chłopka, gumę
    skakankę takadługą gdzie mogło na raz skać z 10 osób:):):) Co jeszce a z racji
    tego że miałam starszego brata to strzelanie z procy ręcznie robionej albo
    wystuganej, o nasza wstrętna zabawa...przywiązywaliśmy żyłkę przeźroczystą do
    portfela albo pieniążka i kładliśmy po drugiej stronie ulicy jak jakaś osoba
    pochylała siężeby podnieśc delikatnie szarpaliśmy porfel uciekał a zaskoczone
    osoby za nim hihihih,wtedy nas to ogromnie rozśmieszało. Gra w kolory, koza,
    ganiany, i tak agra gdzie ni mozna było dotknąć ziemi jak ktos gonił nie
    pamiętam nazwy....no oczywiście trzepak był miejscem strategicznym:):):) Zimą
    gra w hokeja tam za przedszkolem na konopnickiej,Dorośli i strasi chłopcy
    wylewali wodę , zamarzała i zabawy było po pachy.....to były beztroskie i
    piekne czasy, ważne że jest mnóstwo wspomnień:):):):)
  • mareczek_70 10.01.06, 00:25
    ...Mielczanie strzelali z proc na haczyki i "dmuchali" z rurek ryżem czy
    plasteliną a Mielczanki przeskakiwały "gumę" .. resztę znam poza tym statkiem
    co opisujecie...
    "Tubylec" Marek
  • mani1 10.01.06, 07:30
    Jak najbardziej proce na haczyki były, oprócz tego dmuchanie z rurek, które
    dziliły się na te o mniejszym przekroju czyli ryżówki i te o całkiem sporym
    przekroju czyli jarzębinówki o grze w zośkę nie wspomnę...
    --
    In My Humble Opinion
  • stary_mielczanin 10.01.06, 16:10
    Nie wiem, czy to zabawa, i czy ulubiona, ale chłopaki ze Starówki tłukli się
    z "blokusami". Ci drudzy byli słabo zorganizowani i zwykle dostawali w dupę.
  • lemuriza 10.01.06, 18:04

    Tak sekrety to były te kolorowe szkiełka. Chowało się pod nimi różności, a
    potem zakopywało.
  • agajac 10.01.06, 20:27
    A robilismy jeszcze tak:

    asfaltową wylewkę pod blokiem posypywalismy suchym piaskiem i potem rozpęd
    rowerem, a potem na piasku hamowanie i poslizg kontrolowany - kto mial
    najdluzszy slad hamowania ten wygrywal, bo znaczy sie najszybciej jechal :)

    resoraki - w piaskownicy usypywany byl tor, po ktorym puszczalo sie resoraka -
    wyscigi takie.

    jak sobie jeszcze cos przypomne to napiszę :)

    --
    Fotografia ślubna i nie tylko
  • absit 10.01.06, 20:31

    gra w "dwa ognie"; przejazdzki winda w nowo wybudowanych wiezowcach :)
    --
    "we mnie jest piekło, raj i do obu szlaki..."
  • mani1 11.01.06, 07:43
    Kto pamięta "rakiety" robione z zakrętek od butelek saletry i cukru czy też
    petardy robione z puszek karbidu i wody...
    --
    In My Humble Opinion
  • agajac 11.01.06, 09:31
    zakrętki od butelek pamietam :) najlepsze byly po wodce, wyciagalo sie kartonową
    podkladkę, saletra, dziura, uszczelnienie i odpał! :)

    --
    Fotografia ślubna i nie tylko
  • lemuriza 11.01.06, 18:00

    A mój mąż z racji , ze urodził się w mieście żużla,opowiadał mi, ze bawili się
    w zużlowanie na rowerach.
    To samo obserwuję teraz pod moim blokiem.
    Fajowo się dzieciaki bawią. Wszyscy chcą być Gollobem, Rickim, ewentualnie
    Kołodziejem lub Rempałą.
    Muszę przyznać , ze ja też polubiłam żużel.
  • mani1 12.01.06, 14:36
    Gra w pikuty, bekę,a dziewczyny najczęściej w klasy chyba albo chłopka, zresztą
    najlepiej one to powinny wiedzieć
    --
    In My Humble Opinion
  • bietkaa 14.01.06, 21:57
    hmm skakanie przez gume, 4 kąty a pies piąty, zabawa w piaskownicy w dom, zabawa
    na drabinkach i trzepakach, wieczorami w chowanego, lub nasza ekpia rowerowa,
    jeździliśmy po działkach i darlismy się w niebogłosy, bylismy panami działek :D
    naza ekipa się nawet jakoś nazywała, ale zapomniałam jak, w kazdym razie nazwa
    wzieła się od jakiegoś starego horroru, w którym takie zielone kulki strzelały
    igłami (chodzi mi po głowie nazwa skitelsy, czy jakoś tak, kurcze to było tak
    dawno =D ), no i wiele wiele innych, ahh te czasy, wszystko było takie łatwe : (
  • lemuriza 15.01.06, 13:38

    U mnie niestey te czasy nie były łatwe.
    Raczej nie wspominam dobrze dzieciństwa, ale te zabawy, te przyjmne obrazki z
    tamtych lat to jest coś!
    Na działkach to... przyznam szczerze trochę kradło się. Jakiś kwiatuszek co się
    dało wydrzeć zza siatki, jakąś malinkę, porzeczkę...
    Ale świadomość tego, że to własciwie kradzież jakaś taka niewielka była.
    Najlpszą zabawę w podchody to pamiętam jednak nie z Mielca, ale z Rudnika n/
    Sanem , tam mieszkała moja Babcia.
    Przeprawy przez stary most, rzekę, goniące nas gęsi itd.
    To było to!
  • lemuriza 15.01.06, 13:38

    wywoływałysmy też duchy, a WY?
  • lemuriza 15.01.06, 13:41

    A w lecie to największą radochę sprawiało pójście na basen.
    Te zabawy w średnim basenie....
    Mogłam siedzieć tam i klika godzin nie wychodzić z wody.
  • websi 16.01.06, 08:04
    sporo z was wspomina "statek" i wioskę indiańską - czy macie jakieś stare
    zdjęcia jak to właściwie wyglądało
  • agajac 16.01.06, 10:21
    Niestety nie mam :( I bardzo żaluję.
    --
    Fotografia ślubna i nie tylko
  • mmeva 16.01.06, 14:29
    - niezapomniany plac zabaw i zjezdżanie z nieistniejącej już górki/czasem były wyprawy na górkę Cyranowską
    - tradycyjnie gra w gumę,
    - zabawy lalkami Barbie i kartami z nimi,
    - wymienianie się wszystki, od małych karteczek z postaciami z bajek po kartki do segragatora, wycinki... młodość :)
    - akrobacje na trzepaku,
    - rzucanie się jarzębiną,
    - gra w klasy,
    - zabawa w chowanego (pierwsze okrążenie było zawsze koło budki - jakaś rozdzialnia to była czy coś - naprzeciwko bloku 27...)
    - zabawa "w nogę" na dachu domku pod blokiem,
    - gra w karty tym samym domku
    - obudowywanie wspomnanego domku tekturami
    - nie pamiętam nazwy jednej zabawy, odbijało się piłka o ścianę i przeskakiwało, było kilka róznych kombinacji... Może ktoś z Was też grał? - my odbijalismy o blok Kusocińsiego 27 koło skrzynki lub w blok 29 (od tej drugiej strony) denerwując przy okazji pewną sąsiadkę (chyba się Pietras nazywa).
    - baaardzo dawno pod naszym blokiem wylewaliśmy sobie co zimę lodowisko, dawno dawno temu chadzało się też na lodowisko gdzieś na terenie obecnego basenu, a po jego likwidacji na odek
    - zabawa w żelaznego
    - na koniec to, co mi się chyba najbardziej podobało - jak jedna osoba wyszła z rolkami, rowerem zaraz zbierała się większa grupa - chodziło się po resztę dzieciakow i zbierały się oba bloki (27 i 29) - wszyscy oczywiście na rowerach lub wrotkach

    fajny wątek :)
  • absit 16.01.06, 15:00
    lodowisko bylo na kortach tenisowych:)

    --
    "we mnie jest piekło, raj i do obu szlaki..."
  • mmeva 16.01.06, 16:18
    pewnie masz rację, pamiętam to jak przez mgłę, pan ktory się tym zajmował chyba zmarł i to był koniec lodowiska (na odeku to juz nie to, u niego było zawsze gładziutko)
    pozdrawiam
  • absit 16.01.06, 19:16
    mmeva napisała:

    > pewnie masz rację, pamiętam to jak przez mgłę, pan ktory się tym zajmował chyba
    > zmarł i to był koniec lodowiska (na odeku to juz nie to, u niego było zawsze g
    > ładziutko)
    > pozdrawiam

    wlasnie a ja z lodowiskiem na odeku mialam niezbyt mile wspomnienia... z powodu tej wlasnie nierownosci na tafli lodu ( ktora z tego powodu trudno nazwac tafla:) kolezanka sobie zlamala w polowie dwa przednie zeby a ja... przebilam sobie dlon soplem - prawie na wylot. Ale... nic to:) zabawa i tak byla przednia:)
    --
    "we mnie jest piekło, raj i do obu szlaki..."
  • malkontent_jeden 16.01.06, 23:59
    Pan nazywal sie Eski, byl nie do zdarcia- rzeczywiscie juz nie zyje?
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • rudy_listek 09.03.06, 19:34
    Lemuriza, przypomniałaś mi o cudownej zabawie jaką były sekrety :)) Te
    tajemnice, papierki po cukierkach, złotka czy suszone kwiatki zakopywane pod
    kolorowmi szkiełkami ehhhh!! A co do przedstawień za blokiem - to
    występowałyśmy w tym samym teatrze, niestety tutułu "sztuki" nie pamiętam :)
    Pod naszym blokiem często bawiliśmy się w ślepca na samolocie a w zimie
    wylewaliśmy własne lodowisko
    No i mnóstwo zabaw na statku!! Przyłączam się do apelu o pokazanie zdjęć statku
    jeśli ktoś takowe posiada
  • lemuriza 09.03.06, 22:39
    znamy się rudy listku?
  • rudy_listek 10.03.06, 16:33
    :)) mhmmmmm
    a pamiętasz wyprawę całej naszej paczki "blokowej" na Niski Borek aby oglądać
    domy? O ile mnie pamięć nie myli, to żaden nam się nie spodobał :)) byliśmy
    srogim jury
  • lemuriza 22.03.06, 17:31

    byłysmy w jednej paczce????:) To ciekawe.
    Jakieś podpowiedzi?
    Wyprawy nie pamiętam....
    A że żaden dom nam sie nie podobał to wcale się nie dziwię.
  • agajac 10.03.06, 15:28
    O kurcze... w ślepca na samolocie też sie bawiłem.... i na trzepaku.

    A pamieta ktoś zabawy na placu zabaw żłobka pomiedzy ulicami Spółdzielczą i
    Kusocińskiego? Teraz tam jest chyba jakiś szpital czy cos...

    Pozdrawiam

    --
    Fotografia ślubna i nie tylko
  • agajac 10.03.06, 15:28
    O kurcze... w ślepca na samolocie też sie bawiłem.... i na trzepaku.

    A pamieta ktoś zabawy na placu zabaw żłobka pomiedzy ulicami Spółdzielczą i
    Kusocińskiego? Teraz tam jest chyba jakiś szpital czy cos...

    Pozdrawiam

    --
    Fotografia ślubna i nie tylko
  • stary_mielczanin 10.03.06, 15:38
    A są tu jeszcze tacy co pamiętają plac zabaw (zwany Ogródkiem Jordanowskim) za
    Domem Kultury - tam gdzie dzisiaj są Planty ?
    Tam to były huśtawki, karuzele i drabinki.
    I nawet na etacie była osoba, która pilnowała przez cały dzień tego interesu,
    by go żule lub inne bikiniarze nie zniszczyli.
  • rudy_listek 10.03.06, 16:41
    te karuzele to chyba sprzed mojej ery ale za to pamiętam pana fotografa, który
    zawsze w niedzielę urzędował za Domem Kultury, chyba nawet można było zrobić
    sobie fotkę z misiem.... dobrze pamiętam że był tam miś?
  • no-surprises 23.03.06, 09:36
    A państwa? Rysowało się koło - niby kulę ziemską, a potem kroiło się je nożem,
    poszerzając granice. Nóż oczywiście był metalowy.
    Pamiętam też wielką akcję rysunkową "Mielec w roku 2000" na ulicy (dosłownie)
    Marksa wizji Mielca kolorową kredą. Czegóż tam nie było!
    --
    I'll take a quiet life
    No alarms and no surprises
    Silent, silent
  • bordo5 01.07.06, 15:25
    Jacy wy wszyscy jesteście mlodzi. Do zabaw mojego dzieciństwa należało
    obserwowanie, stojąc przy ulicy 22 lipca, pociągu jadącego z Mielca do
    Tarnobrzega. W patrzeniu przeszkadzał jedynie dom Nowka, poza nim nie było
    niczego. jeśli lubicie Małysza to zapewne zdziwicie się,gdy powiem, że
    obserwowałeem skoki narciarskie na Górce Cyranowskiej, na której stała
    drewniana skocznia.
    Uwielbiałem także oglądać wyścigi motorokrosowe . Trasa prowadziła od górki
    Cyranowskiej , poprzez wydmy piasakowe za dawnym szpitalem, gdzie wykopywaliśmy
    czaszki i kości, poprzez lasek (teraz za hotelem polskim, aż do wydmy przy
    dzisiejszej bocznicy do strefy. To była prawdziwa frajda, lepsza niż dzisiejsze
    wyścigi czy rajdy samochodowe. Te wspaniałe motory, chyba w większości jeszce
    poniemiecki lub poamerykańskie, siedzeliśmy a kocach na piasku i patrzyliśmy z
    podziwem.
    Czy toś z was grał w palanta ( z amerykanska nazywa się to basebool?)albo w
    zośkę?
  • nolwen58 09.07.06, 21:29
    ja pamietam mecze pod blokiem i to ze moi bracia grali w zoske, na wiosne
    obowiazkowo latawce, no i przedstawienia teatralne na haldzie wegla czy koksu
    za hotelem na Wyspianskiego i wyprawy cajej ferjny blokowej nad Wisloke ech to
    byly czasy , a propos o wyprawach opikunowie oczywiscie nie wiedzieli, my
    mielismy sie bawic za sasiednim blokiem hi hi
  • nolwen58 09.07.06, 22:08
    pamietam jeszcze co zime starsi chlopcy robili lodowisko pod blokiem i byly
    rozgrywane mecze hokeja miedzy blokami, wiosna dziewczynki wynosily koce ,
    lalaki , wozki i byly zabawy w dom, byly tez zabawy w chowanego dookola bloku i
    w piwnicach a jak bylam mala to krecilo sie piane z mydla w szklance z
    dodadkiem koloru -akwarele lub olowek, dwa ognie i klasy oj duzo tego bylo
  • stary_mielczanin 15.07.06, 21:32
    Dobry człowieku,

    To musisz być co najmniej tak stary jak ja.
    Chyba, że znasz to wszystko z opowiadań.

    Mieszkałem na Torowej. Pociągi przejeżdżały mi 20 metrów przed oknem.
    Pociąg na wpół do czwartej, wpół do piątej, wpół do szóstej...
    Samych osobowych było ze dwadzieścia.
    Gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku zaczął jeździć przez
    Mielec pośpieszny z Przemyśla do Szczecina. To był powiew wielkiego świata.
    Przejeżdżał wieczorem, rozjarzony światłami, nie to co poaustrackie wagony z
    Mielca do Rozwadowa i z powrotem.
    Ale najwspanialsze były transporty wojskowe: żołnierze wysiadający
    na "wyładowni", kuchnie polowe, czołgi ruszające na poligon nie asfaltowaną
    jeszcze drogą w kierunku Biesiadki.
    Stanowiliśmy super enklawę, z braćmi M. i drugimi i Markiem C. i trochę
    niedorozwiniętym starszym od nas ze 20 lat Kaziem R. praliśmy "blokusów" ile
    wlezie gdy nieopatrznie zapędzili się na nasz teren. Słabo byli zorganizowani i
    bojaźliwi.
    Sami dostawaliśmy w dupę czasem od chłopaków ze Starówki, bo przeważali
    liczebnie. Kiedyś omal nas nie potopili w bagnie w rejonie obecnego schroniska
    dla psów.
    A w palanta graiśmy z zamiłowaniem "za sztreką", chociaż dla nas to było po tej
    samej stronie sztreki, bo "za sztreką" dla nas to był kirkut gdzie właśnie
    wykopywali kości spoczywających tam od setek lat Żydów.

    "Nie ma już krainy mojego dzieciństwa. Żyje ona tylko we mnie, i odejdzie razem
    ze mną."
  • kot_behemoth 07.07.06, 12:51
    Ehhh.. az sie lezka w oku kreci jak to wszystko czytam. To byly czasy..

    Pamietam jak beda u babci razem z kolega postanowilismy zrobic szalas. Jedynym
    materialem w zasiegu wzroku byly dziwne dlugie lodygi rosnace na dzialce
    sasiadki. Wydarlismy jej wszystko co do sztuki. Potem byla straszna afera bo sie
    okazalo ze to byly konopie :|. Ale szalas byl pierwszw klasa. Dobrze ze nie
    przyszlo nam do glowy robic ogniska, ujarali bysmy sie jak szpaki :-)

    Jeszcze jedna rzecz mi sie przypomniala - u tej samej babci. Wnuczek stwierdzil
    ze kurka jest brudna wiec ja umyje. Kurka nie przezyla niestety.

    Ale sie wtedy mialo pomysly...

    Pozdrawiam
  • nina_love 11.07.06, 02:34
    Wyprawy do "lochów' pod Trybunami - puste przestrzenie pod trybunami zamknięte
    z jednej strony i wieczorne spacery pod dachach "sportowego" i "owiewki" (nie
    wiem czy dobrze nazwany budynek dzisiejszego PUP). Słyszałem też od kolegów o
    strzedlającym solą osobniku na stawach koło obecnej Strefy. I zabawy na
    ruinach "jajczarni" ...
    --
    www.jarte.org/
  • agajac 11.07.06, 09:35
    O właśnie - ruiny jajczarni! Penetracja piwnic i ich długich korytarzy, ciekaw
    jestem po co w jajczarni byly takie podziemne instalacje!

    --
    Fotografia ślubna i nie tylko
  • mmmmm34 12.07.06, 10:46
    apmieta ktos zabawe w pięć cegiełek?
  • mani1 12.07.06, 17:40
    Tak kojarzę ale nie pamietam na czym polegała
    --
    In My Humble Opinion
  • mmmmm34 12.07.06, 20:54
    nie wiem jak u ciebie ale my wyrywalismy cegły najczęściej ze śmietnika i
    układało się je jedna na drugiej potem zabawa podobna do chowanego tylko jak
    ktoś został znaleziony musiał jak najszybciej dobiec i zburzyć cegły czym
    uwalniał wcześniej znalezionych przez szukajacego tak bynajmniej było na
    Kusocińskiego 19
  • mani1 12.07.06, 22:58
    tak, pamiętam burzyło się cegły czym popadnie, wszystkie musiały spaść.
    --
    In My Humble Opinion
  • mmmmm34 13.07.06, 00:56
    my jeszcze gralismy w dwa ognie no i jeszcze w gumę i klasy a hitem był portfel
    uwiazany na żyłce
  • mmmmm34 13.07.06, 01:04
    a kto pamięta gumy DOLNALD z Pewexu i historyjki a nie wspomnę już o zapachu
    PEWEXU (tego innego świata), ciekawe czy ktoś pamięta jeszcze adresy wysyłane
    do rożnych firm zagranicznych z prośbą o naklejki i reklamowki (a potem i tak
    szlag to trafiał na poczcie albo w skrzynce)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka