Dodaj do ulubionych

A może ...

19.11.01, 23:33
Porozmawiamy o tolerancji? Ciekawe czy ten temat może też wywołać kłotnie z
domieszką wyzwisk.
W sumie wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu nie tolerancyjni, komentujemy
wszelakie posty, gdy ktos zarzuca nam mało miasteczkowość, idiotyzm itp.
Wiec jakie są granice tolerancji i kto je ustanawia. Jeśli my to nie jest w
porzadku, bo to ścieżka ku dyktaturze.
Obserwuj wątek
    • kloss76 Re: A może ... 20.11.01, 10:28
      lena! napisał(a):

      > Porozmawiamy o tolerancji? Ciekawe czy ten temat może też wywołać kłotnie z
      > domieszką wyzwisk.
      > W sumie wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu nie tolerancyjni, komentujemy
      > wszelakie posty, gdy ktos zarzuca nam mało miasteczkowość, idiotyzm itp.
      > Wiec jakie są granice tolerancji i kto je ustanawia. Jeśli my to nie jest w
      > porzadku, bo to ścieżka ku dyktaturze.

      Oj, oj - nie wróżę długiej przyszłości temu wątkowi.

      Twoje poodstawowe pytanie dotyczy granic tolerancji. Mysle, ze ustalamy je my
      sami. Tzn, kazdy chyba ma inną. nie mam nic przeciw wszelkim rasom, orientcjom
      seksualnym, wyznaniom, ludziom chorym, ale przeciez nikt chyba nie zgodzilby sie
      np. na molestowanie przez osobe o wyraznie odmiennej orientacji seksulanej, nikt
      nie zgodzilby sie z nawracaniem np. na hinduizm za pomocą bata. NIe rozumiem
      dlaczego piszesz, ze jesli my ustalamy granice tolerancji to jest to ścieżka ku
      dyktaturze. Czy istnieje wg. ciebie coś jak "tolerancja obiektywna"
      czy "tolerancja idealna, zupelna"? I trzeba postawic jescze jedno pytanie - jak
      daleko moze sięgać tolerancja nietolerancji? czy bycie tolerancyjnym wobec osób,
      idei, programów nietolerancyjnych ma w ogole sens, czy jest już milczącym
      przyzwoleniem na zło?

      • andy9 Re: A może ... 20.11.01, 10:40
        Moim zdaniem nie do końca masz rację klosz. Uważam że powinien istnieć
        (przynajmniej ograniczony granicami państwa) jeden kanon tolerancji. I państwo
        (poprzez edukacje) powinno mlodych ludzi uczyc takiej samej wartosci.
        Tolerancja dzis dla kazdego znaczy co innego i mysle ze to nie jest do konca
        dobre
        • kloss76 Re: A może ... 20.11.01, 10:56
          andy9 napisał(a):

          > Moim zdaniem nie do końca masz rację klosz. Uważam że powinien istnieć
          > (przynajmniej ograniczony granicami państwa) jeden kanon tolerancji. I państwo
          > (poprzez edukacje) powinno mlodych ludzi uczyc takiej samej wartosci.
          > Tolerancja dzis dla kazdego znaczy co innego i mysle ze to nie jest do konca
          > dobre

          Masz rację, że panstwo poprzez edukacje powinno uczyc tolerancji, ale sądze, ze
          powinien to byc jakis elementarny, podstawowy jej wzorzec, raczej podstawy do
          tolerancji. Reszte każdy musi wypracowac sobie sam. Nie upieram sie wcale przy
          tym o czym piszesz ze nie mam racji. Ja to poddalem tylko w watpliwosc. Bo
          szukam, tak samo chyba jak ty.
      • lena! Re: A może ... 20.11.01, 11:20
        kloss76 napisał(a):

        > Tzn, kazdy chyba ma inną. nie mam nic przeciw wszelkim rasom, orientcjom
        > seksualnym, wyznaniom, ludziom chorym, ale przeciez nikt chyba nie zgodzilby si
        > e np. na molestowanie przez osobe o wyraznie odmiennej orientacji seksulanej,
        nikt nie zgodzilby sie z nawracaniem np. na hinduizm za pomocą bata.

        Klos dlaczego popadasz w ogólniki, zaweżmy to pojęcie do naszej społeczności
        lokalnej. Raczej, rzadko są naszym problemem wszelkie rasy, orientcjie seksualne,
        wyznaniania. To pojecia globalne. Problemem jest już nasz stosunek do
        niepełnosprawnych, nie chorych bo to różnica. Ile razy dziennie musisz
        zastanawiać sie jak zachować sie w towarzystwie homoseksualistów. To raczej mało
        ma wspólnego z naszą codzienną tolerancją. Nasza jest na poziomie
        problemów "Złotopolic" - schematów i stereotypów.
        Zgadzam się z Andy'im, że cos nam wszystkim granice sie wymkneły spod kontroli,
        dopasowujemy je do naszej wygody. Tolerancje powinniśmy wynieś z domu, bo ze
        szkoły b. trudno. Ja bardzo niewielu spotkałam w życiu nauczycieli tolerancyjnych.
        Nawet na studiach profesorowie mówią o "żydkach".
        • kloss76 Re: A może ... 20.11.01, 11:29
          > Klos dlaczego popadasz w ogólniki, zaweżmy to pojęcie do naszej społeczności
          > lokalnej. Raczej, rzadko są naszym problemem wszelkie rasy, orientcjie seksualn
          > e,
          > wyznaniania. To pojecia globalne. Problemem jest już nasz stosunek do
          > niepełnosprawnych, nie chorych bo to różnica. Ile razy dziennie musisz
          > zastanawiać sie jak zachować sie w towarzystwie homoseksualistów. To raczej mał
          > o
          > ma wspólnego z naszą codzienną tolerancją. Nasza jest na poziomie
          > problemów "Złotopolic" - schematów i stereotypów.
          > Zgadzam się z Andy'im, że cos nam wszystkim granice sie wymkneły spod kontroli,
          >
          > dopasowujemy je do naszej wygody. Tolerancje powinniśmy wynieś z domu, bo ze
          > szkoły b. trudno. Ja bardzo niewielu spotkałam w życiu nauczycieli tolerancyjny
          > ch.
          > Nawet na studiach profesorowie mówią o "żydkach".

          Warto rozpocząć dyskusję od ogólników abu potem przejść do szczegółów.
          Tak się akurat składa, że częściej mi dane przebywać w towarzystwie
          homoseksualitów niż osób niepełnosprawnych, z którymi nie miałem chyba jeszcze
          nigdy kontaktu bliższego niż przypadkowy. Masz rację w tym co piszesz o
          stereotypach, schematach i nie zamierzam sie w tym temacie wypowiadac, bo wydaje
          mi się, że nasza dyskusja to przekonywanie przekonanych.
          Ja na szczęście w czasie studiów na Uniwersytecie nie spotkałem sie z
          określeniami typu "żydki" czy podobne. Natomiast, co też jest przykre, może nawet
          bardziej bo dotyczyło nas bezpośrednio, zdarzały się filosemickie przegięcia w
          drugą stronę.
          • andy9 Re: A może ... 20.11.01, 11:56
            a jak byłem mały i w Mielcu chodzili cyganie to mnie
            mama wołała żrbym uciekał bo mnie ukradną...I dziś jak
            widzę w Mielcu cygana to spoko ale taka podświadomość
            została że oni źli i w ogóle
          • lena! Re: A może ... 20.11.01, 12:00
            Ogóły sa wygodne bo można sobie gdybać i gdybać, mówmy konretnie bo
            nietolerancja dotyka w sumie każdego, kto nie myśli jak ogól. Jeśli spoykasz
            sie z homoseksualistami to nie stanowi to dla ciebie problemu z pogranicza
            tolerancji. Kwestia nie tolerancji pojawia sie wtedy, gdy musimy pójśc na
            kompromis, cos gryzie sie z naszym systemem wartośći. A tu nie ma tego problemu
            ty to akceptujesz i nie stanowi to dla ciebie problemu. WIęc byś ich obraził
            mówiąc, że jesteś wobec nich tolerancyjny. Tolerancyjna to w tym wypadku jest
            moja babcia, bo jest to dla niej coś nie naturalnego, ale "nie pluje za nimi na
            ulicy" i nie komentuje.
            • kloss76 Re: A może ... 20.11.01, 12:07
              Wiesz Leno, z tymi homosexualistami to jest tak, że ja po prostu znam kilku i
              czasami mam z nimi jakąs styczność. To wcale nie znaczy, że uważam, że to co
              robią jest normalne. Uważam, że to ich sprawa i nic mi do tego, dopóki nie
              próbują mnie w to w jakiś sposób wciągnąć. Bardzo trudno o telerancję w
              miejscach , których piszesz, gdy trzeba znaleźć kompromis pomiędzy wartościami.
              Wtedy chyba możemy się zdobyć jedynie na "tolerowanie", a nie na tolerancję w
              znaczeniu o jakim tu rozmawiamy. Niewielka to różnica lecz wydaje mi się, że
              istotna, bo z tolerancją można żyć, a przy "tolerowaniu" kiedyś cierpliwości
              może braknąć.
              • lena! Re: A może ... 20.11.01, 15:44
                Kloss, tu powiewa nie tolerancją. Czyli pojawia sie tu prawidłowość "tak,
                ale..." i t faktycznie nie jest tolerancja, bo ona w czystej formie powinna być
                bez obwarowywań.
                Najzabwaniejsza jest nasza tolerancja wobec innych wyzwań, na ten temat powinni
                się w Mielcu wypowiedzieć Świadkowie Jehowi.
                • Gość: Aaron Re: A może ... IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 20.11.01, 20:53
                  Ponizszy cytat powinien pomoc tej pasjonujacej dyskusji.

                  ..."Tolerancja (z języka łacińskiego tolerare - "znosić", "cierpieć"),
                  świadoma zgoda na wyznawanie i głoszenie przez innych ludzi poglądów, z
                  którymi się nie zgadzamy, oraz na wybór sposobu życia uważanego przez nich za
                  właściwy, chociaż go nie aprobujemy. Tolerancja oznacza rezygnację ze
                  stosowania przymusu wobec innych. Zakres tolerancji jest historycznie
                  zmienny."

                • kloss76 Re: A może ...- do leny 21.11.01, 11:22
                  lena! napisał(a):

                  > Kloss, tu powiewa nie tolerancją. Czyli pojawia sie tu prawidłowość "tak,
                  > ale..." i t faktycznie nie jest tolerancja, bo ona w czystej formie powinna być
                  >
                  > bez obwarowywań.
                  > Najzabwaniejsza jest nasza tolerancja wobec innych wyzwań, na ten temat powinni
                  >
                  > się w Mielcu wypowiedzieć Świadkowie Jehowi.

                  Co to według Ciebie znaczy tolerancja bez obwarowań, bezwarunkowa? Tolerancja
                  musi mieć swoje granice, choćby po to by nie dać się upodlić, nie dać się
                  zniszczyć. Ostrożnie z tą tolerancją. Ja mówię przecież, że nie przeszkadza mi
                  zachowanie gejów, dopóki nie chcą wciągnąć mnie w swoje zabawy. Jeśli mamy do
                  czynienia z bezpośrednim zagrożeniem naszych wartości, kiedy to, wobec czego
                  byliśmy tolerancyjni zaczyna ingerować brutalnie i bez naszej zgody w nasze
                  życie, to w tym miejscu trzeba powiedzieć "stop tolerancji - bądź sobie pedziem,
                  ale ode mnie wara". I czy to jeszcze będzie tolerancja czy już nie?
                  Nie ma czegoś takiego jak tolerancja bezwarunkowa, bo musielibyśmy popaść w
                  jakąś skrajną paranoję społeczną. "Niech tam sobie Zdzisiu gwałci staruszki -
                  przecież jesteśmy tolerancyjni"

                  • Gość: Aaron Re: A może ...- do Kloss IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 21.11.01, 13:33
                    Wybacz ze wtracam swoje trzy grosze ale o tolerancji zacznij mowic tam gdzie
                    koncza sie nakazy i zakazy i gdzie nie obowiazuje juz prawo.Jesli
                    mowisz "precz z zatwardzialym betonem komunistycznym z tego forum" to jestes
                    gleboko nietolerancyjny a jesli bijesz mnie za to ze jestem lesbian to zamiast
                    o nietolerancji powiemy o czynie kryminalnym czesto ale nie zawsze wynikajacym
                    z nietolerancji.
                    • kloss76 Re: A może ...- do Kloss 21.11.01, 16:19
                      Gość portalu: Aaron napisał(a):

                      > Wybacz ze wtracam swoje trzy grosze ale o tolerancji zacznij mowic tam gdzie
                      > koncza sie nakazy i zakazy i gdzie nie obowiazuje juz prawo.Jesli
                      > mowisz "precz z zatwardzialym betonem komunistycznym z tego forum" to jestes
                      > gleboko nietolerancyjny a jesli bijesz mnie za to ze jestem lesbian to zamiast
                      > o nietolerancji powiemy o czynie kryminalnym czesto ale nie zawsze wynikajacym
                      > z nietolerancji.

                      O czym Ty mowisz? Jak zwykle coś nie bardzo na temat. Wiem i pamiętam, że
                      napisałem do Ciebie "precz z zatwardzialym betonem komunistycznym z tego forum",
                      ale pamiętaj też, że było to po tym, jak naprzykszałeś się nam i dawałeś dość
                      ostro we znaki. To jest to o czym pisałem wcześniej - cieprpliwość się
                      skończyła. A co ty z tym Lesbian? Oszalałeś?

                      • Gość: Aaron Re: A może ...- do Kloss IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.11.01, 21:30
                        Nie jestes ani tolerancyjny ani grzeczny.Jestes rzeczywiscie malomiasteczkowym
                        mlodym czlowieczkiem o nadmiernych i wybujalych ambicjach.Masz krotka pamiec a
                        twoje samozapatrzenie w siebie jest trudne do zaakceptowania.Dyskusje
                        prowadzisz z pozycji wiedzacego najlepiej a przeswiadczenie o wlasnej
                        nieomylnosci czyni cie niejako papiezem tego forum.Przyklady twej
                        nietolerancji i pospolitego chamstwa mozna mnozyc i tylko w oparciu o twoje
                        wypowiedzi na tym forum.Daruj sobie kolejna idiotyczna odpowiedz.
                        • kloss76 Re: A może ...- do Kloss 21.11.01, 22:10
                          No i koniec dyskusji. Wystarczyło kilka twoich postów i już wróciłeś do dawnego
                          stylu. Szkoda i przykre to bardzo. Jak zwykle, kiedy coś zaczyna się dobrze
                          układać, pojawiasz się ty ze swoim poczuczaniem i bluzgami.
                          • lena! Re: A może ...- do Kloss 22.11.01, 15:07
                            Dlaczego wciąż w dyskusji o tolerancji przytaczamy przykłady skrajne. Gwałt
                            staruszki to już jest przekroczenie prawa i występek. A kwestia tolerancji
                            odnosie sie do sytuacji nie sprecyzowanych prawnie, nie obwarowanych zakazami i
                            nakazamii tu należy sie zgodzić z Aronem.Mamy wolność wyznaniai jest to
                            sytuacja w ujęciu prawa bezdyskusyjna, ale dla nas nie do przyjecia ze wzgledów
                            subiektywnych. Bo jestem np. ortodoksyjnym katolikiem.
                            W sumie spóźniłam się z tym postem, ale wczoraj nie miałam czasu, aby
                            zagladnąć.A widzę, że dyskusja została zakończiona.
                            Mam wrażenie, że jako dyskutanci nie mamy dla siebie szacunku nawzajem.
                            Dyskusje "wygrywa" ten kto potrafi przekonać pozostałych, a tu pojawiają sie
                            sytuacje, ze słowa zawodza to siegamy po techniki niskie. Szkoda.
                            I w tym miejscu zgodze sie z łukaszem, że to zazwyczaj mężczyźni nie znosza
                            negacji swojego zdania. Nie chcę nikogo obrarzać. Ale to jest prawda.
                            • kloss76 Re: A może ...- do Kloss 22.11.01, 15:25
                              Wiesz co Leno - mi naprawdę jest przykro, że tak się dzieje. Zobacz -
                              prowadziliśmy dyskusje, nie upieram się wcale, że mam rację, może masz ją Ty,
                              może Aaron. Ale to on znów zaczął mnie atakować, że jestem taki, owaki,
                              nietolerancyjny itd. A więc jak tu dyskutowac? Przecież nie o to chodzi, żeby
                              obrzucać się błotem... To traci sens i czasami ręce mi opadają i sobie myślę:
                              po co ja tutaj na tym foru, skoro i tak wszystko kończy się personalnymi
                              atakami. Ciebie pozdrawiam gorąco.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka